<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Blog WO</title>
    <link>http://wo.blox.pl/html</link>
    <description>Ekskursje w dyskursie</description>
    <lastBuildDate>Mon, 13 Feb 2012 12:21:44 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>LEMologia juz w sprzedazy!</title>
      <link>http://wo.blox.pl/2012/02/LEMologia-juz-w-sprzedazy.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Zapraszam do &lt;a href="http://goo.gl/G4hpn"&gt;kupowania&lt;/a&gt; - nie trzeba mieć iPada, wystarczy być jedną z tych osób, które deklarowały, że chętnie by wniosły mikropłatność za czytanie bloga, gdyby była taka możliwość. No więc już jest :-). W wersji demo obiecywałem promocję drinkową dla tych, którzy wcześniej kupili papierową książkę. Oto jej zasady:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; REGULAMIN PROMOCJI DRINKOWEJ APLIKACJI &amp;#8222;LEMOLOGIA&amp;#8221;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Cała promocja ma charakter żartu towarzyskiego. Nie stanowi oferty w rozumieniu prawa cywilnego ani prawa gospodarczego. Przepisami regulującymi promocję będą niepisane reguły grzecznościowe dotyczące okoliczności, w jakich jedna dorosła osoba może inną dorosłą osobę poprosić o postawienie drinka oraz ogólne zasady współżycia społecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Z zastrzeżeniami wspomnianymi w punkcie (1), Promocja dotyczy Autora książki &amp;#8222;Co to są sepulki? Wszystko o Lemie&amp;#8221; (zwanej dalej Książką) oraz aplikacji &amp;#8222;Lemologia&amp;#8221; (zwanej dalej Aplikacją), którego to Autora nazywamy dalej - jakżeby inaczej - Autorem, oraz Czytelnika, który jedno i drugie kupił za pieniądze. Osoba, która książkę lub aplikację zajumała z internetu, wyklucza siebie z udziału w Promocji i - quite frankly - z grona osób, z którymi Autorowi w ogóle chciałoby wspólnie wypić cokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Autor zastrzega sobie prawo do sprawdzenia oryginalności Aplikacji na sprzęcie okazanym przez Czytelnika oraz do weryfikacji faktu nabycia Książki przez Czytelnika (najprościej przez jej okazanie). Autor odmawia uznawania dowodu w postaci ustnej deklaracji. Inne dowody takie jak faktura VAT albo poświadczone notarialnie zeznania dwóch świadków, mogą być uznawane na zasadzie dyskrecjonalnej decyzji Autora (z zastrzeżeniami wspomnianymi w punkcie (1)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Czytelnik godzi się z tym, że Autor w okazanej mu książce zostawi pamiątkową dedykację, która to dedykacja - bądźmy szczerzy - ma też służyć kontrolowaniu zasady &amp;#8222;jedna książka - - jeden drink&amp;#8221;. Jeśli zostaną dopuszczone dowody zakupu opisane w punkcie (3), dedykacja musi się znaleźć na nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Drink nie musi być napojem alkoholowym, ale musi być standardowym napojem z oferty lokalu gastronomicznego, w którym doszło do spotkania Autora i Czytelnika. Przez &amp;#8222;standardowy&amp;#8221; rozumiemy to, że zamówienie do kelnera, barmana lub inną osobę odpowiedzialną w tym lokalu za obsługę klienta, formułujemy z użyciem słów takich, jak &amp;#8222;kubek&amp;#8221;, &amp;#8222;szklanka&amp;#8221;, &amp;#8222;lampka&amp;#8221; lub &amp;#8222;kieliszek&amp;#8221;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Promocja nie dotyczy napojów, które w ofercie lokalu gastronomicznego opisane są z użyciem słów takich jak &amp;#8222;dzbanek&amp;#8221;, &amp;#8222;butelka&amp;#8221;, &amp;#8222;karafka&amp;#8221;, &amp;#8222;pitcher&amp;#8221;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Promocja nie dotyczy terytorium następujących państw: Szwecja, Norwegia, Finlandia, Monaco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Autor zobowiązuje się w miarę możliwości towarzyszyć Czytelnikowi podczas picia, ale Czytelnik musi (w ramach niepisanych reguł towarzyskich wspomnianych w punkcie (1)) zrozumieć to, że Autor może być w innym towarzystwie, może się gdzieś śpieszyć, może mieć ciężki dzień. A co gorsza, może być w pracy lub być samochodem, więc do towarzystwa popijać będzie soczek albo latte (Autor uprzedza, że może przy tym rzucać kwachami typu &amp;#8222;&lt;a href="http://blip.pl/tags/jakiemojezyciejestnudne"&gt;#jakiemojezyciejestnudne&lt;/a&gt;&amp;#8221;, jak to ma niestety w zwyczaju).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Czytelnik korzystający z Promocji akceptuje to, że niepisane reguły towarzyskie wspomniane w punkcie (1) na wstępie wykluczają pewną grupę ludzi z grona osób, mogących poprosić Autora o postawienie drinka. Kryterium wykluczenia może być stan nietrzeźwy (według arbitralnej oceny Autora), bycie prawicowym publicystą lub inne czynniki tego typu. Komu brak instynktownego zrozumienia, w jakich okolicznościach propozycja wspólnego drinka jest niestosowna - ten wyklucza się ipso facto. Stosowność podlega arbitralnej ocenie Autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Regulamin promocji może się zmieniać, o czym autor powiadamiać będzie na blogu. Autor z pewnością będzie miał przy sobie takie czy inne urządzenie ze ślicznym jabłuszkiem na obudowie, na którym będzie można sprawdzić wersję bieżącą; decyduje wersja okazana przez Autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Powyższe brzmi, jakby Autor się chciał wykręcać, ale to nie jest jego intencją. Autor bardzo lubi Czytelników zdefiniowanych tak, jak w punkcie (2). Regulamin służy, jeśli w ogóle, chronieniu przed natręctwem osób opisanych w punkcie (9).&lt;br /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>wo@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Promocja</category>
      <comments>http://wo.blox.pl/2012/02/LEMologia-juz-w-sprzedazy.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wo.blox.pl/2012/02/LEMologia-juz-w-sprzedazy.html</guid>
      <pubDate>Mon, 13 Feb 2012 12:21:44 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dziedzictwo Thatcher</title>
      <link>http://wo.blox.pl/2012/02/Dziedzictwo-Thatcher.html</link>
      <description>&lt;p&gt;W papierowej &amp;#8222;Świątecznej&amp;#8221; ukazał się dwugłos mój i Witolda Gadomskiego o Margaret Thatcher, w którym mi przypadła rola jej demonizacji, Witkowi zaś: angelizacji. Obaj chyba z przyjemnością wcieliliśmy się w prokuratora i obrońcę pani premier, a ja wkrótce miałem okazję się jeszcze bardziej utwierdzić w swoim potępieniu jej polityki.&lt;br /&gt;Wichry żurnalizmu zaniosły mnie na Wyspy Brytyjskie, gdzie na pierwszych stronach gazet - od Financial Times do śniadania po Standarda otrzymanego w metrze - wciąż widziałem nagłówki sprowadzające się do &amp;#8222;Wielka Brytania walczy z dziedzictwem Thatcher&amp;#8221;.&lt;br /&gt;Oczywiście, nie dosłownie takim. Ale o co innego chodzi w otwarciu z weekendowego &amp;#8222;Financial Times&amp;#8221;, &lt;a href="http://www.ft.com/cms/s/0/e32c92b4-5421-11e1-bacb-00144feabdc0.html"&gt;ogłaszającego&lt;/a&gt;, że &amp;#8222;Cameron wzywa do rozejmu w sprawie premii dla bankowców&amp;#8221;?&lt;br /&gt;To dalszy ciąg sporów, które parę miesięcy temu prof. Ha-Joon Chang przytoczył w rozmowie ze mną jako przykład tego, ze wiatr zaczyna wiać w dobrym kierunku. Bob Diamond, prezes banku Barclays, któremu wymknęła się głupowata odpowiedź, że &amp;#8222;czasy przepraszających bankierów się skończyły&amp;#8221;, przyciągnął zainteresowanie opinii publicznej na swoje skandalicznie wysokie zarobki.&lt;br /&gt;Klienci ogłosili przenoszenie swoich kont do konkurencji w ramach kampanii &amp;#8222;Move your money&amp;#8221;, a politycy prześcigać w pomysłach na instytucjonalne ograniczenie zarobków w City. W tym: politycy rządu liberalno-konserwatywnego. &amp;#8222;Rozejm&amp;#8221; ogłoszony przez Camerona nie oznacza rozejmu między wrogami i przyjaciółmi Boba Diamonda, oznacza rozejm między ministrami Camerona.&lt;br /&gt;Wymknięcie się prezesowskich zarobków spod kontroli publicznej to właśnie dziedzictwo Thatcher. W 1995 roku Will Hutton w książce &amp;#8222;The State We&amp;#8217;re In&amp;#8221; przytaczał pierwsze szokujące przykłady tej niegospodarności, np. 3,2 miliona funtów, które David Dworkin dostał za półroczne prezesowanie BHS.&lt;br /&gt;Gdy czytałem tę książkę, Thatcher odwiedziła Polskę i polscy dziennikarze dosłownie nie wiedzieli, w jaką jeszcze część ciała mają ją pocałować. Obserwowałem to z obrzydzeniem i już niestety z bliska (stawiałem właśnie pierwsze kroki w zawodzie jako ogólne popychadło w &amp;#8222;Sztandarze Młodych&amp;#8221;).&lt;br /&gt;Gdy przytaczałem dane z tej książki, koledzy dziennikarze odpowiadali klasycznym neoliberalnym ideolo, że jeśli prezes tyle dostaje - to widocznie jest tyle wart (rynek z definicji nie moze się mylić). Dziś tak nie rozumuje nawet Financial Times.&lt;br /&gt;Obok: miliarder Nat Rothschild &lt;a href="http://www.ft.com/cms/s/0/bc313112-53e3-11e1-bacb-00144feabdc0.html"&gt;przegrał&lt;/a&gt; proces o zniesławienie wytoczony &amp;#8222;Daily Mail&amp;#8221; za złośliwą relację z jego dziwnej wycieczki dla Lorda Mandelsona, ówczesnego komisarza handlu. Wyjazd miał nie do końca jasny charakter, częściowo turystyczny, a częściowo oficjalny (na podkreśleniu tego drugiego zależało oligarsze Olegowi Deripasce).&lt;br /&gt;Sędzia oddalił pozew, kazał Rotschildowi zapłacić 200.000 funtów za koszty postępowania i dodatkowo potępił za &amp;#8222;niewłaściwe na wiele sposobów&amp;#8221; zachowanie, narażające Lorda Mandelsona na oskarżenie o konflikt interesów. &amp;#8222;Od osoby zajmującej publiczne stanowisko (...) wymagane jest jasne rozgraniczanie życia publicznego i prywatnego&amp;#8221;.&lt;br /&gt;A to nowina. Gdzie się podział torysowski &amp;#8222;kapitalizm dżentelmenów&amp;#8221;, gdy lord dawał baronowi łapówkę, sędzia hrabia ich uniewinniał, po czym wszyscy trzej szli do klubu dżentelmenów? Podstawą thatcheryzmu było przemieszanie życia publicznego i prywatnego, co można choćby ze zgrozą śledzić teraz, gdy skandal podsłuchowy pozwala zrozumieć zasady funkcjonowania imperium Murdocha.&lt;br /&gt;Myślałem, że chociaż w jednej kwestii dziedzictwo Thatcher się broni - że Anglia przestała być, jak w latach 70., krajem ludzi marznących zimą w ciemnych mieszkaniach, bo związki znów zgasiły światło. Ale gdzie tam.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.independent.co.uk/money/spend-save/end-energy-profiteering-the-rich-get-richer-the-poor-get-colder-6699873.html"&gt;Czołówka&lt;/a&gt; z &amp;#8222;The Independent&amp;#8221;: &amp;#8222;Skończyć z energetycznym zdzierstwem&amp;#8221;. 5,5 miliona gospodarstw domowych jest niedogrzanych, bo mieszkańcy muszą wybierać między ogrzewaniem a jedzeniem. Powoduje to szacunkowo trzy tysiące zgonów rocznie.&lt;br /&gt;Tymczasem energetyczna wielka szóstka ma rekordowe zyski, a prezesi wypłacają sobie krociowe zarobki. &amp;#8222;Independent&amp;#8221; drukuje zdjęcia tych uroczych misiaczków z konkretnymi sumami: Sam Laidlaw z Centrica - przeszło dwa miliony rocznie, Ian Marchant z SSE, skromy milionik i ćwiarteczka na pociechę.&lt;br /&gt;Komentarz redakcyjny: &amp;#8222;W ciężkich czasach nie można tolerować nieposkromionej chciwości Wielkiej Szóstki&amp;#8221;. Cóż, natura nie znosi próżni. Kiedyś Anglia nie chciała tolerować chciwości związkowców, to teraz musi tolerować chciwość prezesów.&lt;br /&gt;Z dwojga złego ja bym już wolał tolerować Scargilla niż Diamonda z Laidlawem.&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>wo@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Polityka</category>
      <comments>http://wo.blox.pl/2012/02/Dziedzictwo-Thatcher.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wo.blox.pl/2012/02/Dziedzictwo-Thatcher.html</guid>
      <pubDate>Sun, 12 Feb 2012 11:02:17 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


