Ekskursje w dyskursie
czwartek, 06 kwietnia 2017
Call me Worciech

Powtarzam się - przepraszam - ale właśnie się dowiedziałem z fejsa (konkretnie od blogonauty Ausira), że jest już zapowiedź zbioru opowiadań z moim utworem. Wystąpię razem z Paulem Theroux (ach, nawiązując do rozmowy z Awalem pod poprzednią notką, gdyby złota rybka mi zaproponowała bycie „polskim kimś”, biorę polskiego Theroux bez gadania)!

Tak jak niegdysiejszy tomik „Lemistry”, ten też inspirowany będzie twórczością Sławnego Pisarza Urodzonego w Polsce. Ten: twórczością Josepha Conrada.

Moje opowiadanie będzie bardzo luźno inspirowane „Jądrem ciemności”. Będzie to postapokaliptyczne sf, bo jak widać po tonacji moich blogonotek, w takim jakimś ostatnio jestem nastroju.

Wymyśliłem sobie całą powieść, której akcja dzieje się w postapokaliptycznej Warszawie, zarośniętej przez dorodne dwudziestoletnie drzewa. Nie zacząłem jej jeszcze pisać, bo nie mam z nikim umowy (a z kolei nie mam też czasu ganiać za wydawcami z propozycjami, bo zawsze mam coś do napisania Na Jutro).

W każdym razie, jak już się pojawiła umowa na opowiadanie, to poczułem, że tej szansy nie mogę zmarnować. Opowiadanie dzieje się wcześniej niż powieść, zarastajace Warszawę krzaki są dopiero siedmioletnie. W powieści się dokładnie wyjaśni, co się w ogóle stało, w opowiadaniu nie, zostajemy z zagadką.

Zakładam, być może naiwnie, że jak już będę miał opowiadanie, to łatwiej mi będzie szukać zaliczki na powieść. No bo mimo wszystko tak źle ze mną nie jest, żebym miał pisać bez zaliczki.

W opisie na stronie księgarni Waterstones nazwano mnie „Worciechem”. Bardzo mi się podoba i chyba nawet nie będę próbował tego odkręcić...