Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Bóg którego nie było

A więc, na początek: będzie kontynuacja pod nową domeną (z przeniesieniem archiwum). Ponieważ to wszystko wymaga więcej niż jednego kliknięcia, będę to robić w swoim tempie.

Stąd jeszcze jedna notka tutaj. Planowałem ją pierwotnie jako pierwszą na tamtym.

Temat tego, jak Internet z nadziei na wyzwolenie zmienił się w symbol korporacyjno-państwowej opresji, świetnie pasuje akurat do zamykania bloga. Przecież nawet i tak pod poprzednią notką wyszedł nam o tym offtopiczny (?) spór..

Toczyłem wiele bojów z formacją intelektualną, którą nazywałem „cyberoptymistami” lub „otwartystami”. Radek Czajka, który kiedyś pracował dla Lipszyca, nazwał mnie „zamkniętystą” - proszę bardzo, może być.

Ich tezy wielokrotnie przedstawiałem tu szyderczo (w innych publikacjach bardziej serio, ale też krytycznie). Że Internet przyniesie wolność, bo dziennikarze obywatelscy będą prowadzić śledztwa blogerskie; że wszyscy będziemy twórcami; że w gospodarce dzielenia im więcej oddajesz, tym więcej masz; że sieć wyeliminuje „strażników wejścia” („gatekeeperów”) itd.

Słyszeliśmy to wielokrotnie od Tarkowskiego cytującego Lipszyca, od Moglena cytującego Stallmana, od Doctorowa cytującego Stephensona, od Jenkinsa cytującego Lessiga, od Shirky’ego cytującego „Deklarację niepodległości cyberprzestrzeni”.

Przez pewien czas to był model standardowy opisywania Internetu - także w naukach humanistycznych, jak „socjologia internetu”, której pionierami w Polsce byli Tarkowski i Hofmokl (również często cytujący się wzajemnie).

Jesteśmy dziś w paradoksalnej sytuacji, w której z jednej strony, ten standardowy model przeżył spektakularną kompromitację. Gdzieś między Snowdenem a Cambridge Analytica jego wyznawcy musieli go rozbić o cyberkant e-bioder 2.0.

Z drugiej jednak nigdy tego standardu oficjalnie nie odwołano - a przynajmniej ja to przegapiłem. Tytuł notki zaczerpnąłem z książki tekstów zachodnich intelektualistów, którzy w 1949 ogłosili swoje rozczarowanie Stalinem.

Zdaje się, że Lessig, Moglen, Jenkins (itd.) nigdy tego wprost nie odwołali, podobnie jak ich polscy wyznawcy. „My, dzieci sieci” ciągle czeka na sequel „Byliśmy głupi”.

W tej sytuacji wygląda na to, że nową socjologię (antropologię, itd.) Internetu po prostu jakaś nowa fala badaczy będzie musiało napisać od nowa. Ciekawie mi się więc czytało „Między wolnością a nadzorem” Marty Juzy (parę razy nawet jestem cytowany, brawo ja!).

Jeśli poprawnie streszczam podejście autorki, przedstawia współczesny Internet jako grę pozorów, w której panuje ścisły nadzór i kontrola rozmaitych gatekeeperów (rządowych i komercyjnych). A jednocześnie - większośc uczestników werbalnie deklaruje, że tego nadzoru nie ma (choć widzą jego działanie i dostosowują się do niego).

Lewacy oldskulowi powiedzą: sytuacja jak z Foucault. I rzeczywiście, Juza proponuje wylansowane przez niego określenie „rządomyślność” („gouvernmentalité”) dla opisania stanu ducha internauty w roku 2019.

Nie chodzi oczywiście o banalne dostosowywanie się do tego, kto nami rządzi w sensie dychotomii PiS-Antypis. Chodzi o... dostosowywanie się. Do tych reguł, których (bardzo w to chcemy wierzyć) nie ma, a jednak przecież są.

O tyle mi się to wydaje zabawnym, że mamy już przykład partii stworzonej według recept cyberutopistów. Współrządzą we Włoszech w koalicji z faszystami.

Szoker, prawda? Przecież te wszystkie Partie Piratów miały być takie mniamuśne i wolnościowe!

Wierzyliśmy w to mimo bazylionów dowodów, że jest inaczej. Że środowisko IT jest pełne rasizmu, seksizmu i klasizmu, widzieliśmy to na każdym kroku.

Wmawialiśmy sobie, że oni się tylko tak wygłupiają. Jeszcze w 2012 miałem na blogasku flejmy z obrońcami naziolków z reddita!

Jest już rok 2019 i czas to sobie powiedzieć wprost: internetowe społeczności nie przyniosą wyzwolenia. Są niczym ORMO, uzupełniające korporacyjne ZOMO.

Pozostaje nam tylko jedna skuteczna droga, jaką ludzkość zna ze swojej historii: państwowe regulacje, broniące jednostkę przed korpoprzemocą. Tak, zgoda, państwo jest niedoskonałe, wszyscy tu mamy jakąś anegdotę z serii „urzędnik był dla mnie niemiły”.

Ale historia pokazuje, że ta metoda od czasu do czasu działa. Utopia „oddolnej aktywności” zawodzi zawsze i wszędzie, od setek lat.

Zawiodła i teraz. Zero koma zero na moim oldskulowo socjaldemokratycznym zdziwieniometrze.

piątek, 08 marca 2019, wo

Polecane wpisy

  • Czterysta kwadrylionów

    Suponuję, że blogonauci mogą z zaciekawieniem przeczytać książkę Dermota Turinga (bratanka Alana) „XYZ. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”.

  • Faszyzm z Krzemowej Doliny

    Jest taka piosenka , stawiająca jedno z najważniejszych pytań popkultury: „Who put the bop in the bop shoo bop”. Tego się nigdy nie dowiemy, natomia

  • Doniczkowe nanoboty Biedronia

    W ekskursyjnym klubie książki kolejna rekomendacja - Meredit Broussard, „Artificial Unintelligence”. Wspominałem o tej książce w gazetowym tekście o

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2019/03/08 23:58:29
Brawo!
Deklaruję przy okazji wsparcie nawet mimo tego (lub zwłaszcza że) decyzja już zapadła.
(Pardonnez-moi, ale frakcja młodorodzicielska potrzebuje trochę większego opóźnienia na delurk.)
-
2019/03/09 00:49:52
Dostrzegam tu pewną sprzeczność między obawą przed korporacyjno-państwową opresją i nadzieją na państwowe regulacje, ograniczającymi tę opresję.
-
2019/03/09 01:06:14
to bardzo proste: obawiamy się USA, liczymy na Szwecję.
-
2019/03/09 09:44:35
@WO

"będzie kontynuacja pod nową domeną"

Super.

Off

Czy wiesz, czy ci wzrasta/jak oglądalność tekstów na GW, gdy je propagujesz na blogu (np. ostatnio Enigma)?
-
2019/03/09 11:44:14
@ WO

Słuszna notka, dzięki.

Debata do której się odwołujesz dotyczy raczej nauk społecznych (socjologia, psychologia, antropologia) niż humanistycznych (filologie, studia kulturowe, filozofia). Jasne, że obie są połączone, ale obecnie coraz mocniej widać różnice w podejściach. Digital Humanities ma inne cele niż Digital Sociology / Sociology of teh Internetz.

Nawet jeśli założenia obu grup wydają się podobne, to na poziomie metodyki, podejścia do obiektywności czy standardów weryfikacji poszczególne nauki mocno się różnią. Nawet jeśli podział wydaje się mętny, to wyszukanie "digital social sciences" kieruje w stronę innych kierunków niż "digital humanities".

Paradoksalnie np. Tarkowskiemu zrobiłoby dobrze, gdyby trzymał się bliżej socjo niż typowej humanistyki. Bo w socjo Marks jest traktowany dużo bliżej pieniędzy i władzy niż cośtamsmośtam Lacan-Żiżek-literatura-film.

Z tych przyczyn, systemy nauki w USA i w UE traktują je jako rozłączne. Bo wyraźnie widać, że Zeynep Tufekci bada inne rzeczy niż Manovich. I Tufekci (czy Jemielniakowi) bliżej do EO Wrighta czy Hobsbawma niż Manovichowi (czy Tarkowskiemu).
-
2019/03/09 12:03:20
@wo
"na początek: będzie kontynuacja pod nową domeną"

Będzie jakieś odświeżenie szaty graficznej? Może coś a'la Jesse Schell?

www.jesseschell.com/
-
2019/03/09 13:24:00
@"Jesse Schell?"

Nieeeeeee, tylko nie żadne Fajne Animacje Pokazujące Luźny Stosunek Do Wszechrzeczy.

Tu się, i tam, mam nadzieję, dyskutuje, czarno na zielonym, a nie łowi balona.
-
2019/03/09 13:43:22
Zielono na czarnym to burżuazeria. Zielony luminofor miał terminal serii tn3270 do IBM mainframe. To były droższe systemy i przesyłały cały ekran na raz. Tańsze DEC minis miały VT100/220 które wyświetlały linijka po linijce. Też początkowo miały zielony luminofor, ale bursztynowy był znacznie częściej spotykany. Oczywiście dziś pomarańczowy też kojarzy się z wielkimi pieniędzmi en.wikipedia.org/wiki/Bloomberg_Terminal

Na pewno trzeba zdowngradewać fonty github.com/rbanffy/3270font christfollower.me/misc/glasstty/index.html a poza tym blog nadal powinien zachowac konkretne ratio litery/pustka, tak samo jak Bloomberg Terminal współcześnie wildtech.mongabay.com/wp-content/uploads/sites/20/2016/05/2.TOP-News-Page.jpg (tam też jest serwis concierge w formie blogonnotek polecający restauracje do odwiedzenia w podróży po różnych krajach, więc się zgadza).
-
2019/03/09 13:56:27
@thraway
"Zielono na czarnym to burżuazeria."

Nie przesadzajmy, potem były normalne, low budgetowe monitory z zielonym luminoforem, ale szybko wypadły z rynku, bo miały długi czas poświaty i przy skrolowaniu obraz się rozmywał. Potem przez dłuższy czas wszystkie były pomarańczowe.
-
wo
2019/03/09 14:12:15
@cunebardo
"Dostrzegam tu pewną sprzeczność między obawą przed korporacyjno-państwową opresją i nadzieją na państwowe regulacje, ograniczającymi tę opresję"

Słusznie - bo to nie jest utopia typu "na pewno będzie fajnie", tylko realistyczne rozumowanie na podstwawie historii, "pare razy, w paru krajach się udało". Natomiast opresja korporacyjna zawsze jest i będzie straszna, w korporacji masz tylko te prawa, które ci daje państwo (chroniace cię przed korporacją). Dużo mogę na ten temat powiedzieć jako lokalny Frank Sobotka.
-
wo
2019/03/09 14:13:12
@rodzerthat
"Będzie jakieś odświeżenie szaty graficznej? Może coś a'la Jesse Schell? "

Jakieś tak, ale z zachowaniem "nostalgii za VT-100".
-
2019/03/09 15:45:13
@wo

"Jesteśmy dziś w paradoksalnej sytuacji, w której z jednej strony, ten standardowy model przeżył spektakularną kompromitację. Gdzieś między Snowdenem a Cambridge Analytica jego wyznawcy musieli go rozbić o cyberkant e-bioder 2.0."

Albo podczas czytania o tym, co się wyprawia na kanałach patostreamerów. Tutaj, niestety, trzeba przyznać im rację: internet przyniósł ogromną wolność tym, którzy szerzą głupotę. Czy ruchy antyszczepionkowe rozwinęłyby się tak bez wsparcia social mediów?

"większośc uczestników werbalnie deklaruje, że tego nadzoru nie ma (choć widzą jego działanie i dostosowują się do niego)."

Myślę, że już jesteśmy w fazie, w której większość ludzi zdaje sobie sprawę z internetowej cenzury. To już nie są tylko żale skrajnej prawicy o to, że im Facebook banuje strony. Każdy wie, że na Facebooku nie można publikować aktów, że Instagram ma listę zakazanych hasztagów, itd. Nawet jeśli ktoś sam nie udziela się w social mediach, to pewnie ma jakiegoś ziomka, który to robi. Znajoma prowadzi na YT kanał o subkulturze gotyckiej i raz jej zdjęli relację z gotyckiego festiwalu pod zarzutem dziecięcej erotyki. Po czym bez słowa wyjaśnienia po kilku dniach filmik został przywrócony.
-
wo
2019/03/09 17:28:32
@unierad
"Myślę, że już jesteśmy w fazie, w której większość ludzi zdaje sobie sprawę z internetowej cenzury. "

Z badań ankietowych przeprowadzonych przez autorkę ankiety wynika pewna hipokryzja respondentów. Ewidentnie wiedzą, że *jakaś* cenzura jest, ale deklarują przekonanie, że panuje wolność. Prawdopodobna interpretacja: wiedzą mniej więcej, jakiej odpowiedzi się po nich oczekuje (że wierzą w wolność), więc jej udzielają. Nawet jeśli tak naprawdę niespecjalnie w nią wierzą...
-
2019/03/09 18:35:10
@unierad
BA! Czy istnieliby Trump, Salvini a już na pewno M5S?
-
2019/03/09 20:30:37
I jak tu pozostać demokratą, gdy oddolna aktywność, która powinna być podstawą demokracji, skutkuje tym, czym skutkuje?
-
2019/03/09 20:52:55
Ej ale wszyscy jesteśmy twórcami memów, żarcików i erotycznych fanfików
Nie wiem co miało znaczyć "wszyscy będziemy twórcami", bo chyba nie "będziemy dostawać za to pieniądze"
-
2019/03/09 21:35:57
@wo
"Jesteśmy dziś w paradoksalnej sytuacji, w której z jednej strony, ten standardowy model przeżył spektakularną kompromitację. Gdzieś między Snowdenem a Cambridge Analytica jego wyznawcy musieli go rozbić o cyberkant e-bioder 2.0. Z drugiej jednak nigdy tego standardu oficjalnie nie odwołano - a przynajmniej ja to przegapiłem"

Jak nie odwołano, jak odwołano? Może i niedawni naczelni cyberoptymiści nie samobiczują się teraz w mediach (przez lata zarabiali pieniądze na sprzedaży tych legend, więc trochę głupio teraz powiedzieć "sorry"), ale przecież dziś ich przekonania nie są przez kogokolwiek brane na serio. Za każdym razem kiedy otwieram lodówkę to wyskakują mi teksty Poważnych Intelektualistów, grzmiących o tym, że internet to zło, bagno, syf, teorie spiskowe, inwigilacja, ciemnota, oszołomstwo i trolle Putina, a cyberkorpy stoją ponad prawem, tuczą się i nie płacą podatków. Dziś nikt już nie wierzy w bzdury o "dziennikarstwie obywatelskim", o tym, że społecznościówki "zbliżają ludzi", portale "prowokują do dialogu" albo że internet jest "skarbnicą wiedzy" (jeśli już był skarbnicą czegoś, to darmowych pornosów - dziś na szczęście trzeba za nie płacić). Tego nie było dekadę temu.

Przyczyną niegdysiejszego cyberoptymizmu był IMO fakt, że sporo ludzi swego czasu uwierzyło w bajki, że Obama - rzekomo dzięki sieciom społecznościowym - wygrał w 2008 wybory, a dzisiejszego cyberpesymizmu, że Trump - również rzekomo dzięki sieciom społecznościowym - wygrał je w roku 2016 (analogicznie w Polsce: że dzięki "dawnym, dobrym internetom" w 2007 wygrała Platforma, a "dzisiejszym, złym" w 2015 wygrał PiS i Kukizy). Więc internety, które kiedyś były "dobre" (bo "nasze"), dziś są "złe" (bo "ich"). To stąd bierze się oburzenie Liberalnych Autorytetów ("barbarzyńcy ukradli nam internet!"). Ale głupoty i chamstwa zawsze było tam tyle samo - rzecz w tym, że skoro ludzie tracą dziś stopniowo wiarę w ideologię konserwatywnego liberalizmu na rzecz nacjonalistycznej konserwy, to i wektor hejtu się zmienia (obrazowo odwołując się do naszego podwórka: od KorwinoBalcerka do KukizoPrezesa), ale lewactwo było tak samo hejtowane i w roku 2008 i w 2016.
-
wo
2019/03/09 22:23:11
@sir.fred
"oddolna aktywność, która powinna być podstawą demokracji,"

Bzdura.
-
wo
2019/03/09 22:26:23
@doc.hunter
"Ej ale wszyscy jesteśmy twórcami memów, żarcików i erotycznych fanfików "

Przecież też nie. Większość po prostu pasywnie powiela cudze memy.

@mondaynight
"Może i niedawni naczelni cyberoptymiści nie samobiczują się teraz w mediach (przez lata zarabiali pieniądze na sprzedaży tych legend, więc trochę głupio teraz powiedzieć "sorry"),"

Już mniejsza o to samobiczowanie, ale po prostu nagle upadł Model Standardowy i brak mi ogłoszenia na jego miejsce Kontrmodelu. To jakby wszyscy fizycy nagle zgodzili się, że te wszystkie kwarki to bzdura - ale nie było żadnej publikacji odwołującej model standardowy, po prostu nagle zastąpiono go innym, nieokreślonym. Bo o ile "tamci" mieli swoje klarowne manifesty, od "Deklaracji niepodległości cyberprzestrzeni" po wtorne i epigońskie "My dzieci sieci", to nie zastąpił ich żaden nowy (nasz?) kontrmanifest. Przynajmniej ja takowego nie widziałem.
-
2019/03/09 23:11:56
@wo
"zgodzili się, że te wszystkie kwarki to bzdura - ale nie było żadnej publikacji odwołującej model standardowy, po prostu nagle zastąpiono go innym, nieokreślonym"

Tamtą słusznie skompromitowaną teorię czymś jednak zastąpiono, i jest to bardzo wyraźnie określony Model Petersburski (tzw. Materia Putionowa), gdzie w role tych małych sympatycznych kwarków (o właściwościach libertariańskich - z liberalną, odpychającą ich od siebie nawzajem siłą), wcielają się teraz trolle Putina z siłą strasząco-otumaniąco-przestraszającą, Jak twierdzą uczeni, Materia Putionowa przebiera się (imituje coś, czym nie jest), po czym przyciąga wszystko w swoim kierunku i zaczyna cyklicznie wydzielać Fake News Energy (Energię Fałszywej Nowinki/Nowiczoka), przez którą biedne, zagubione małe cząsteczki wyborcze zaczynają się dziwnie zachowywać (szczególnie w okolicach urny). A wszystko to zanurzone jest w Polu Putionowym, którego emitentem jest Kreml.

Tak to sobie mądre głowy tłumaczą. To jest ta nowa publikacja. Bo przecież trzeba w coś wierzyć.
-
wo
2019/03/09 23:41:23
@monday
"Tak to sobie mądre głowy tłumaczą. To jest ta nowa publikacja."

Ergo, tak jak napisałem, nie ma żadnego nowego manifestu, są tylko różne, niezbyt zresztą spójne. Żart kolegi zrobił się już Kabaretem Skeczów Męczących.
-
2019/03/10 00:19:01
Jakby ktoś chciał pozostać jako-tako w obiegu naukowym, to jednak Schneier, Tufekci czy Srnicek mają kilka sensownych propozycji w miejsce głupawego optymizmu. Nie są to rzeczy turbopopularne, ale widać jakąś zbieżność między nimi.

W ogóle wątpię czy tego rodzaju manifest zbiorowy jest nadal możliwy. Moglen czy Tarkowski korzystali jeszcze z ostatnich podmuchów wynikłych ze starcia między modernizmem a kontrkulturą. My już wiemy, że modernizm umarł, a kontrkultura została gładko wpięta w kapitalizm. Nie ma szans na manifest powszechny, skoro już nie ma czegoś takiego jak tożsamość internauty czy debata o ideologii sieci. Tak samo jak w latach 50 nie było już debat o ideologii elektryfikacji, bo rozstrzygnięcia polityczne wrosły w infrastrukturę.
-
2019/03/10 02:34:30
@wo
"O tyle mi się to wydaje zabawnym, że mamy już przykład partii stworzonej według recept cyberutopistów. Współrządzą we Włoszech w koalicji z faszystami."

To jest całkowicie niesamowita zmiana aliansów, która, patrząc teraz wstecz, w ogóle nie powinna być zaskoczeniem, ale nawet nie mogę udawać, że byłem ją w stanie przewidzieć kilka lat temu.

stonetoss.com/comic/opposites-attract/
-
2019/03/10 13:32:34
"nie powinna być zaskoczeniem" egzakly, ten mem, że 90 procent internautów popiera Korwina ma dość długą brodę. Swoją drogą ciekawe dlaczego w necie jest taka mocna nadreprezentacja kolesi od "imigranci pod ścianę i Unia to bolszewizm".
-
2019/03/10 17:00:53
@mehmetarcimboldo
Swoją drogą ciekawe dlaczego w necie jest taka mocna nadreprezentacja kolesi od "imigranci pod ścianę i Unia to bolszewizm".

To ciekawie koreluje z branżą IT, gdzie każdemu państwo kradnie jego pieniądze. Darwinizm społeczny to religia informatyków. Każdy jest wielkim biznesmenem z jednoosobową DG i każdy się strasznie denerwuje gdy mówi o podatkach. Do tego homofobia, uchodźcofobia, feminofobia, mizoginizm, seksizm, itp., itd. Generalnie mentalne bagno. Co ciekawe sporo praktykujących katolików.

Jako informatyk-humanista mam niezły ubaw prowokując gamoni, ale to taka trochę smutna radocha, bo nie lubię grzebania w moralnym szambie. Poza tym mam coraz gorsze zdanie o ludziach.

Najgorsze jest to, że tych cholernych informatyków przybywa.
-
2019/03/10 17:11:36
@bartolpatrol

"To ciekawie koreluje z branżą IT, gdzie każdemu państwo kradnie jego pieniądze. Darwinizm społeczny to religia informatyków. Każdy jest wielkim biznesmenem z jednoosobową DG i każdy się strasznie denerwuje gdy mówi o podatkach. Do tego homofobia, uchodźcofobia, feminofobia, mizoginizm, seksizm, itp., itd. Generalnie mentalne bagno. Co ciekawe sporo praktykujących katolików. "

A teraz najlepsze: to jest tylko i wyłącznie POLSKA SPECYFIKA (i główny powód dla którego od lat robię wszystko by z jakimkolwiek polskim IT nie mieć nic do czynienia i szukać sobie pracy wszędzie byle nie u nas). Przez ostatnie 20 lat pracowałem z ludźmi ze wszystkich kontynentów, nigdzie indziej tego gówna nie ma. Nawet w krajach niby bliskich jak Słowacja czy Bułgaria. Jest często wręcz przeciwnie, klimaty rodem z międzynarodówki anarchistycznej. Przyznam że nie potrafię tego pojąć skąd się to bierze.
-
2019/03/10 17:41:31
@embercadero czy w Stanach to nie są często libertarianie? Wiesz liberalni obyczajowo, wyleczeni z rasizmu, ale wciąż "gupi demokraci chcą zbudować związek radziecki". Co do międzynarodówki anarchistycznej u informatyków to chyba sprawdza się w Czechach. Wbrew notce wo tamtejsi piraci są tymi najnormalniejszymi u naszych południowych sąsiadów. Co prawda w tamtej polityce to nic trudnego, ale jednak jest jakaś nadzieja, że internet nie zawsze prowadzi do Włoskiego scenariusza.
-
2019/03/10 17:47:42
@wo
"Z badań ankietowych przeprowadzonych przez autorkę ankiety wynika pewna hipokryzja respondentów. Ewidentnie wiedzą, że *jakaś* cenzura jest, ale deklarują przekonanie, że panuje wolność."
Prawdopodobna interpretacja: wiedzą, że Facebook nie pozwala na publikowanie aktów, ale równocześnie wiedzą, że ich kolega-profesjonalny fotograf ma własną domenę w internecie z galerią m.in. aktów. Wiedzą że na oficjalnym kanale CNN na youtube nie usłyszą nic, co by odbiegało od treści CNN dostępnych w kablówce, ale równocześnie wiedzą, że na tym samym yt jest dziesięć kanałów, które przedstawią szczegóły przez CNN pominięte.

Wiedzą wreszcie że internet to nie tylko FB i yt (i blox), i że internet to nie jest niebieska ikonka na pulpicie.
-
nmi
2019/03/10 19:05:49
@embercadero
"A teraz najlepsze: to jest tylko i wyłącznie POLSKA SPECYFIKA [...]"

Deficyt HR w IT + subsydia jednoosobowych DG + liberalna egzekucja przepisow przez PIP/Fiskus. Voil!
-
2019/03/10 19:30:09
"Utopia oddolnej aktywności zawodzi zawsze i wszędzie, od setek lat."

Nawet jeśli tak było i jest, to czy tak być musi zawsze? Może to jest wyłącznie kwestia wychowania odpowiednio zaangażowanego społeczeństwa, zdolnego do dyskusji z poszanowaniem oponenta. Społeczeństwa, które wyznaje inne wartości, niż to obecne.
-
2019/03/10 19:34:20
Delurk i debiut w komciach, więc dobry wieczór wszystkim.

@nmi

"Deficyt HR w IT + subsydia jednoosobowych DG + liberalna egzekucja przepisow przez PIP/Fiskus. Voil! "

Z moich obserwacji to nie tylko DG tak psuje ludzi. U studentów informatyki niepracujących i na zleceniach jest podobnie albo jeszcze gorzej.

Mi się wydaje, że to już na etapie uczelni coś idzie bardzo źle.
-
2019/03/10 20:50:19
Ciekawe, jak to wygląda w Rumunii, gdzie subsydiowanie kontraktorów w IT poszło znacznie dalej.
-
2019/03/10 20:56:02
@procyon
Mi się wydaje, że to już na etapie uczelni coś idzie bardzo źle.

Tak się nad tym zastanawiałem i w pierwszej chwili uznałem, że to politechniki krzywią ludzi społecznie i mentalnie, co doskonale widzę u mnie w fabryce i na studiach magisterskich na uniwerku, gdzie mam ludzików po inżynierce (to oczywiście brzydka generalizacja, ale nie spotkałem jeszcze informatyka socjalisty po politechnice, choć może się ukrywają tak jak homoseksualiści). Z drugiej strony w fabryce mam też ludzi po innych studiach lub bez, którzy trafili do IT jako testerzy lub pokończyli jakieś kursy i oni też są darwinistami społecznymi.

Więc albo IT takich ludzi przyciąga, albo ich niszczy. Cholera wie. Gdyby ktoś to dogłębnie zbadał, to wnioski mogłyby być bardzo ciekawe.
-
2019/03/10 21:31:19
"Mi się wydaje, że to już na etapie uczelni coś idzie bardzo źle." Może kiepska edukacja plus niski kapitał kulturowy? Wyobrażam sobie, że taki typowy korwinhead to syn jakiegoś Janusza od produkcji drutu, który wkręca mu klimaty jak w synu ja ci dobrze radzę Maleńczuka. Nauczycielki to podstarzałe frustratki, które starają się dobrze żyć z księdzem, więc nie ma go kto zarazić liberalnymi ideami. Weźmy pod uwagę, że jest jeszcze tym dzieciakiem obrywającym papierowymi kulkami i ucieka on w ogólne nerdziarstwo. Po kilkunastu latach mamy homo corvinusa, leczącego swoje kompleksy pogardą dla innych i wierzącego w karykaturę poglądów swojego starego bo z innymi ideami nie miał większej styczności.
-
2019/03/10 23:15:02
@bartolpartol
"nie spotkałem jeszcze informatyka socjalisty po politechnice"

Znam kilka takich osób, ale są w zdecydowanej mniejszości.

@mehmetarcimboldo
"bo z innymi ideami nie miał większej styczności"

Pewnie tak się dzieje. Ale czy właśnie studia to nie powinien być ten moment, kiedy młody inżynier czyta, rozmawia z ludźmi, ogląda filmy, poznaje nowe idee i dzięki temu odkrywa, że jego stary to przegryw? U mnie tak było, ale niestety nie mogę powiedzieć, żeby uczelnia (techniczna) mi w tym pomogła.
-
2019/03/10 23:34:56
@procyon według mnie to musi pojawić się wcześniej. Gdzieś najpóźniej w liceum powinieneś odkryć jakim lamerem jest twój stary, pobawić się w anarchizmy, robić szalone imprezy itp. Jak nie przerobiłeś tego w szkole średniej to tak jakbyś przegapił sporą część swojego dojrzewania. Na dodatek w naszym kraju studiuje się raczej z myślą "bo kasa" ewentualnie bo rodzice każą i to raczej nie sprzyja jakimkolwiek poszukiwaniom.
-
2019/03/11 00:05:42
@mehmetarcimboldo
Polibuda to zawsze były chłopaki z metra. Koszulka w krate i okulary, albo koszulka w krate i dlugie włosy ;-) Moda sie po prostu zmienila. Kiedys w modzie byly imprezy, praca w wakacje za granicą. Teraz na imprezach sie nie pija a na 4 roku ludzie maja po 3 lata pracy dla koncernow i 15k na rękę. Panien na szybki ślub z dobrze zapowiadającym się młodzieńcem nie brakuje. Na mieszkanie nawet nie trzeba brac kredytu bo rodzice mlodych robia zrzute, za pare lat dom za miastem jak sie znudzi. Tu sie nie ma czasu zastanawiac nad marką samochodu a co dopiero losem pielegnarek i kasjerek bo ani nie robia zakupów w biedrze ani nie korzystaja z publicznej sluzby zdorowia. Jakby to powiedziala Beata Mazurek - nie popieram ale rozumiem. Jezeli chodzi o prace to z mojego doswiadczenia - kompetentni, koleżeńscy, oczytani, dobry człowiek gdyby nie to ze korwninista;-) Ludzie rok po studiach maja wieksza wiedze techniczna niz niektorzy po 20. Trzeba pilnować stołków ;-) Takie pokolenie po prostu.
-
2019/03/11 01:16:51
Ja znam lewackich informatyków, ale właśnie raczej po uniwerku niż po polibudzie.
-
2019/03/11 07:24:53
@pasjakub "oczytani" chyba w podręcznikach do lochów i smoków. Przecież taki matołek leży jak użyjesz innych argumentów niż filmiki z jutuba i memy z kwejka. Co do reszty twojego posta, to raczej wyczuwam fantazje kompensacyjne plus głupie bronienie swoich kolegów bo jakoś nie pamiętam żeby tak wyglądały moje studia informatyczne w 2012. Tak samo nie zauważyłem żeby inni na polibudzie zarabiali po 15 k i rzucały się na nich jakieś blondyny. Więc zamiast zabłysnąć to raczej zostałeś kolejnym przykładem w mojej tezie.
-
2019/03/11 07:53:08
@mehmetarcimboldo
"pobawić się w anarchizmy, robić szalone imprezy itp."

Ale przecież anarchizm, w który bawi się liceum, to obecnie bardziej akap niż lewicowe odmiany.

"chyba w podręcznikach do lochów i smoków"

A tu właśnie zonk: znam -naście osób grających w dnd, wszystko lewaki. Za dużo czytania chyba.

@pasjakub
"kompetentni, koleżeńscy, oczytani, dobry człowiek gdyby nie to ze korwninista"

Z mojego doświadczenia to jest raczej powierzchowna wiedza. Będzie taki umiał użyć najnowszego frameworka, ale niekoniecznie rozumie jak działa kryptografia asymetryczna albo cache procesora.
-
2019/03/11 08:56:12
@ procyon

"Z mojego doświadczenia to jest raczej powierzchowna wiedza. Będzie taki umiał użyć najnowszego frameworka, ale niekoniecznie rozumie jak działa kryptografia asymetryczna albo cache procesora."

A to nie jest problem, na który natrafiamy w ścisłych dziedzinach w ogóle? W sensie, szerokość dziedziny rozrasta się szybciej, niż zdolność czytania i uczenia się? Nie znam wprawdzie aż tylu informatyków i inżynierów (i akurat mam to szczęście, że mój tokenowy Informatyk wśród znajomych to wybitny erudyta, nie miałbym problemu rozbić się z nim i z Inżynierem na Edenie). Ale np w biotechu ktoś może być specem od X i nie wiedzieć nic o Y nie dlatego, że ma wąskie horyzonty, tylko dlatego, że nie ma tylu godzin w dobie. Z uwagą z ust starszego kolegi, że młodzież może i ogarnia techniki i narzędzie na świetnym poziomie, ale zamiera wiedza o różnych głębokich podstawach (jemu akurat chodziło o biochemię - szlaki metaboliczne - ale zasadniczo "umie korzystać z narzędzi genetycznych, a nie rozkminia Krebsa" wydaje mi się podobne do "zna frameworki, a nie ogarnia keszu procesora"). Ludzie o zdolnościach typu JOAT (szerokich raczej niż głębokich) rzadko są promowani w porównaniu ze świetnymi, acz wąskimi specjalistami w nauce, więc pewnie i w IT również.

Z anegdotycznych obserwacji - miałem okazję studiować na interdyscyplinarnym programie, który celowo mieszał humanistów (X - znawców), społecznych, przyrodników/eksperymentalistów i fizyków. Gradient lewica/korwin było imo faktycznie widać, tak samo jak inny w ogóle sposób podchodzenia do problemów. Jako biolog byłem gdzieś w środeczku, bliżej fizyków co do dyskursu, bliżej społecznych co do światopoglądu. Może to jest słuszny sposób postępowania, tylko należałoby robić taki miszung wcześniej (w moim przypadku był to program dla doktorantów, to z lekka późno). Naiwnie można by powiedzieć, że liceum, nomen omen, ogólnokształcące, powinno już do tego dążyć, ale to ofc mrzonki.
-
2019/03/11 09:03:09
po pierwsze, nie wszyscy

po drugie, czas przyswoić sobie pojęcie "fachidioten", jeśli jeszcze nie znacie

po trzecie, humaniści? prawicowe spierdoliny z wydziałów historycznych?
-
2019/03/11 10:02:42
Politechnikom nie pomagało to, że jeszcze 10 lat 99% studentów i kadry to byli mężczyźni. Więc Korwin miał większe szanse na bycie atrakcyjnym w tych kręgach także z perspektywy kultury incelowego maczo. Trochę poprawiły to późniejsze akcje ala dziewczyny na politechniki.
-
2019/03/11 10:05:51
@embercadero:
A teraz najlepsze: to jest tylko i wyłącznie POLSKA SPECYFIKA (i główny powód dla którego od lat robię wszystko by z jakimkolwiek polskim IT nie mieć nic do czynienia i szukać sobie pracy wszędzie byle nie u nas). Przez ostatnie 20 lat pracowałem z ludźmi ze wszystkich kontynentów, nigdzie indziej tego gówna nie ma. Nawet w krajach niby bliskich jak Słowacja czy Bułgaria. Jest często wręcz przeciwnie, klimaty rodem z międzynarodówki anarchistycznej. Przyznam że nie potrafię tego pojąć skąd się to bierze.

To bardzo pozytywna wizja, ale takie kreatury jak Curtis Yarvin czy James Damore nie biorą się znikąd. Jest też całkiem sporo ludzi w branży którzy ich bronią bo "nie można dyskryminować dobrego programisty za poglądy". Na zachodzie jest przynajmniej outrage, ale i z tym gorzej ostatnio.

Z prywatnej obserwacji (nie pracuję w Polsce od 5+ lat, pracowałem z polskimi zespołami) mam natomiast wrażenie, że w Polsce, Rosji i Ukrainie jest rzeczywiście gorzej niż wszędzie indziej. Kilka lat temu wymiksowałem się z pracy dla pewnego jednorożca bo okazało się że moi koledzy pochodzący z Ukrainy przy obiedzie w kantynie opowiadali sobie żarciki jak to będzie źle bo mamy nacisk z centrali na to żeby przyjmować do pracy więcej kobiet. "Może jeszcze czarnych i gejów, haha".
-
2019/03/11 10:24:47
Znam lewaków koderów po politechnice, znam lewaków koderów po uniwersytecie, znam takich po technikum i takich przebranżowionych z całkowicie innych dziedzin.

Jednocześnie IT jako środowisko libertariańskie to przecież jest już mem w USA.

Opinię o wyjątkowości polskiego IT mam za mało mającą wspólnego z rzeczywistością, uważam, że IT co najwyżej amplifikuje istniejące tendencje, nie separuje się od reszty społeczeństwa. Więc Polska jako kraj generalnie wrogi myśli lewicowej będzie miał raczej libertariańskich koderów, a Szwecja nie.
-
2019/03/11 10:33:00
@mrwisniewski

Bo obecne pokolenie młodzieży jest generalnie prawicowe, co przekłada się na wszystkie branże, również IT. W telegraficznym skrócie:
- Seba, który lubi pić wino w bramie z kolegami, zagłosuje raczej na Kukiza. Seba nic nie umie, nic czyta i niczym się nie interesuje (oprócz chodzenia na mecze i oglądania filmików na YT), więc Kukiz jest dla niego defaultową opcją,
- jego kuzyn Mirek, który skończył liceum (profil mat-fiz) i polibudę, a obecnie robi karierę w IT, sympatyzuje z Korwinem (jest oczytany, ale głównie w fantastyce; w necie namiętnie siedzi na wykopie),
- drugi kuzyn Seby skończył liceum (profil humanistyczny) i poszedł na historię; utknął na uczelni, ale marzy o karierze w IPN; ten, w przeciwieństwie do Seby i Mirka, książki pochłania całymi wagonami; oczywiście całym sercem popiera PiS.

Wykształcenie ścisłe produkuje korwinistów. Wykształcenie humanistyczne produkuje pisowców. Brak wykształcenia produkuje fanów Kukiza. We're doomed.
-
2019/03/11 11:38:04
Ja tej podobno specyficznie polskiej odmiany zupełnie nie odczuwam, ale też nie mam kontaktu z Czechami, czy Niemcami. Mam natomiast z SV i tam jest gorzej. Czytają mniej więcej tyle samo, ale teoretyzują więcej, przy tym mniej z nich skończyło studia, które były też krótsze.

Ktoś wspomniał że są oduczeni rasizmu. Tak, powierzchownie. Dzięki pracowitości w rozkminianiu mają to wszystko tak poukładane, żeby nie wyjmować głowy z dupy - wtórne racjonalizacje, neoreakcyjne słowotoki, "thinkpieces" ścianami tekstu takiego jak Jamesa Damore. Z polskiej perspektywy może się wydawać że są grzeczni, nie mówią rzeczy w oczywisty sposób obrzydliwych. To dlatego, że w Polsce nie ma glębokiej świadomości problemów rasowych i nie dostrzega się znaków ostrzegawczych tak jak np. w przypadku nazioli (ok, kto dostrzega ten dostrzega, ale jest to częścią dyskusji i w programie szkolnym). Ja w SV najpierw dostrzegłem faszyzm, a jak się nauczyłem dyskursu rasowego, to rasizm też sie znalazł powszechny. No i niekończące się dyskusje o lokalnej inżynierii społecznej jak by Jane Jacobs nie było. No tak, bo kobieta.
-
2019/03/11 12:16:57
"Politechnikom nie pomagało to, że jeszcze 10 lat 99% studentów i kadry to byli mężczyźni. Więc Korwin miał większe szanse na bycie atrakcyjnym w tych kręgach także z perspektywy kultury incelowego maczo. Trochę poprawiły to późniejsze akcje ala dziewczyny na politechniki."

Dyskusji nie pomaga jak komcionauci nie potrafią sprawdzić danych w GUS.

stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/E_szkoly_wyzsze_2008.pdf

30 XI 2008, osoby studiujące na wyższych szkołach technicznych. Łącznie ok. 300 tys. osób, w tym 95 tys. kobiet. Więc pierdolenie o 99% to korwinizm.

Nie chce mi się sprawdzać jak było dokładnie na wydziałach ETI, ale na fizykach i matmach polibudowych kobiet było zdecydowanie więcej. Na mojej fizyce ok. 1/3 (czyli to już skala ponad rodzynki i jednostki), na matmie: ok. 1/2 do 2/3 (czyli przewaga kobiet). Po rozkwicie matmy finansowej i aktuarialnej nie zdziwiłbym się gdyby wśród quantów czy analityczek sytuacja była bardziej wyrównana niż w programowaniu.
-
2019/03/11 13:03:11
@korwiniści w IT

Moje anecdata, jako wieloletniego pracownika IT, pokazuje, że ten korwinizm często bierze się z realiów. Kiedy rozmawiam z ludźmi o tym, że na zachodzie płaci się większe podatki, ale w zamian państwo daje lepszą służbę zdrowia, darmowe przedszkola, to większość z nich mówi, że taki system jest fajny. Tylko potem dodają, że u nas to nie zadziała, bo nasze państwo tylko by zabierało uczciwym, żeby dawać zasiłki nierobom.

Można się na to zżymać, ale z perspektywy osoby, której w życiu się udało, faktycznie jest tak, że jeśli w tym kraju chcesz mieć coś jako tako działającego, to sam musisz za to zapłacić. Miejsce dla dziecka w przedszkolu? Trzeba zapłacić. Wizyta u lekarza specjalisty? Trzeba zapłacić, itd. Państwo nawet nie chroni przed oszustami co pokazała sprawa nabijania ludzi na polisolokaty. Zajęto się tym dopiero, gdy zrobiła się wielka bomba.
-
2019/03/11 13:11:54
@"Dyskusji nie pomaga jak komcionauci nie potrafią sprawdzić danych w GUS. "
"Nie chce mi się sprawdzać jak było dokładnie na wydziałach ETI"

Właśnie, dyskusji to nie pomaga. Skoro jest o informatyce, to sobie upraszczająco pominąłem to, jak wtedy było na technologiach chemicznych i inżynieriach materiałowych. Zastosowałem też parę innych uproszczeń, bo to tylko komć na blogasku. Ale jeśli naprawdę interesuje Cię więcej informacji, to "Dziewczyny na politechniki" publikują regularnie raporty, w ostatnim jest sporo o informatyce. www.dziewczynynapolitechniki.pl/raport
-
2019/03/11 14:02:59
@ lolek

"Właśnie, dyskusji to nie pomaga. Skoro jest o informatyce, to sobie upraszczająco pominąłem to, jak wtedy było na technologiach chemicznych i inżynieriach materiałowych. Zastosowałem też parę innych uproszczeń, bo to tylko komć na blogasku. Ale jeśli naprawdę interesuje Cię więcej informacji, to "Dziewczyny na politechniki" publikują regularnie raporty, w ostatnim jest sporo o informatyce. www.dziewczynynapolitechniki.pl/raport"

Technologię chemiczną można pomijać, matmy czy fizyki się nie powinno, bo mają równie blisko do pracy programistycznej co automatyka (zamiast dziwnych sterowników masz więcej topolki, dyskretnej czy metod numerycznych).

Stąd 5% kobiet na informatycznych w 2008 (nadal nie 1%) nie daje całej informacji, bez uwzględnienia 50% na matmie stosowanej / finansowej czy 20-30% na fizyce technicznej.

Moja tezy są proste:
a) W 2008 fala feminizacji na studiach politechnicznych-(około)informatycznych już ruszła, była daleko większa niż szacowany przez ciebie 1%.
b) Jak zerkniesz do Eurostatu, albo porównasz dane z GUS / raportów DnP z danymi z innych krajów to zobaczysz, że Polska w 2008 miała lepszy gender balance na tym typie studiów niż np. USA czy UK. Intuicja socjo jest taka, że to długi ogon feminizacji nauki w PRL i opóźnione urynkowienie.
-
2019/03/11 14:32:35
@redezi
Twoje tezy to jakiś off-top do off-topicznej dyskusji zapoczątkowanej przez bartolpartola (2019/03/10 20:56:02). Więc nie będę kontynuował rozważań o tym czy przeciętnie jedna-dwie studentki na 20-30 osobową grupę studencką kierunku informatyka to jakościowo coś szczególnie innego niż jedna-dwie studentki na pięć takich grup. Wracam do oglądania IT crowd.
-
2019/03/11 14:48:14
W moich czasach, na politechnicznej informatyce było około 20-25% studentek. Potem udział miał zmaleć. Ale ciągłych danych nie mam.
-
2019/03/11 17:48:12
@monday

...Wykształcenie ścisłe produkuje korwinistów. Wykształcenie humanistyczne produkuje pisowców. Brak wykształcenia produkuje fanów Kukiza


Z moich obserwacji.
Syn, rocznik 87,wykształcenie biznesowe na UW, praca szeroko pojęte media, reklama i dokument, teraz raczej producent ale z marzeniami na reżyserkę, głosuje na szeroko pojętą lewicę. W ostatnich wyborach Razem, dzisiaj się waha, ale jednak lewica.
Kumpel nr 1. Wykształcenie politechniczne kierunek IT, własny biznes w tej branży,głosuje na Kukiza.
Kumpel nr 2. Wykształcenie politechniczne, budowlanka, praca w służbach(nie chce powiedzieć w jakich, pewnie nie może)głosuje na lewicę, ale raczej na tą z kierunku SLD.
Kumpel nr 3. Studia chemiczne, chyba zostanie na uczelni, choć kusi go zmywak w UK, czy gdzieś tam(kasa),na początek bo potem to sky is the limit(raczej marzyciel), głosował na PO, ale przekonuje się do jakiejś lewicy.
To trzy przykłady, ale generalnie z jego dawnego liceuma nie ma Korwinistów. Jest raczej lewica zerkająca ku centrum, trochę Kukizowców, ale to margines, no i no nemy. O PiSiorach nie słyszałem.
Jasne, to żadne naukowe opracowanie, ale to też coś mówi.
-
2019/03/11 18:45:03
@mehmetarcimboldo
To raczej ja wyczuwam jakąś dziwną nutke goryczy. Nie mowie, ze w twoim roczniku były wysokie zarobki. W moim też nie były. Teraz są. Często wyższe. Nie mówie też, że wszyscy są oczytani bo nie wiem, mowię o swoim podwórku. Na twoim może oglądają filmiki i wyciskaja pryszcze - nie zaprzeczam bo nie wiem. Nie genaralizuje, dzielę się swoim doświadczeniem. Nie spodziewałem sie, że to są jakieś trudne do uwierzenia fakty. Może na prowincji jest inaczej. Generalizując publicznie, że wszystkie chłopaki po polibudzie to ułomy produkujesz korwinistów. Sam nie mam interesu nikogo bronic jestem ścisłowcem ale po uniwersytecie.
-
2019/03/11 19:06:33
"Na twoim może oglądają filmiki i wyciskaja pryszcze" oho ktoś tu jest chyba obrażony :D na serio to jak chcesz żebym z tobą porozmawiał to powiedz coś ciekawego, a nie wyskakujesz z "siema jestem anonem z neta, który zarabia 15 k na tydzień, ma żonę z miseczką D i jeżdżę hybrydą by pokazać jaki jestem biedny". Może są ludzie na tym blogu, którzy z tobą podyskutują, ja się do nich nie zaliczam. Sayonara :)
-
2019/03/11 20:05:42
@mehmetarcimboldo
Rozumiem, gdzie cię boli ale nie było to zamierzone i nie idźmy ta drogą.

@wo
Serio M5S to jest przykład, który ma coś ilustrować? Z internetem maja wspolnego tyle, że się częściowo wypromowali przez internet. Z partiami piratów z tego co mi wiadomo nie maja wspolnego nic. Ludzie, ktorzy chcą sciągac filmy i gierki za darmo są po obu stronach barykady tak jak aktorzy którzy tego by nie chcieli. A sami piraci nic wspolnego nie maja propagatorami wolnego oprogramowania, ktorzy chca tworzyc nowe otwerte systemy a nie koniecznie krasc te istniejace.
Czy w środowisku IT jest tyle samo rasizmu i sexizmu ile na statystycznej budowie? Również wątpie. Wieksze są sumy, które można wyciągnąć z bardziej spektakularnych procesów sądowych.
Jezeli duzej firmy nie ma na google czy facebooku to nie istnieje - zgoda. Ale wczesniej nie bylo jej także jak nie była w książce telefonicznej, radio czy prasie. Wiekszym zmartwieniem panów zenkow mechanikow sa wieloletnie gwarancje i opony całoroczne niż ban na facebooku. A internet bez zniewolenia i kont w social trzyma się całkiem nieźle czego przykładem jest ten blog.
-
wo
2019/03/11 21:24:34
@pasjakub
"Serio M5S to jest przykład, który ma coś ilustrować? Z internetem maja wspolnego tyle, że się częściowo wypromowali przez internet."

Podałem w notce linka, pokazującego zależność ideologii M5S od ideologii "otwartyzmu". Wylecą następne komentarze nie odnoszące się do tego artykułu.

"A internet bez zniewolenia i kont w social trzyma się całkiem nieźle czego przykładem jest ten blog."

Śmierć tej platformy blogowej to dobry przykład korporacyjnego zniewolenia.
-
2019/03/11 21:25:01
@pasjakub

Zacytuję sam siebie sprzed miesiąca:

"Od pół roku ponad prowadzę rekrutację do dość znanego korposa IT (znaczy nie jestem haerem, mam sprawdzać co kandydaci umieją). Mógłbym już książkę napisać. Dość powiedzieć że cv przychodzą tysiące, na 65 wakatów zapełniliśmy przez pół roku 3, a ostatnio jeden dyrektor się zastanawiał czy nie zmienić ogłoszeń na mówiące: płacimy tyle i tyle (co już jest napisane w ogłoszeniu btw), jak chcesz zarabiać 3 razy tyle to naprawdę nie ma sensu byś tracił na nas czas. Jeśli kwota ci odpowiada to zatrudnię każdego kto tak po prostu i od ręki nadaje się do pracy. Bo przychodzą same pojeby, mitomani, autystycy albo goście pytający się czy w sieci biurowej jest zablokowany facebook i czy jeśli go złapią na graniu w gry w czasie pracy to czy go wyrzucą (autentyk). Jeden przyszedł z mamą i to mama chciala rozmawiać, synek się nie odezwał. Z połowa w ogóle nie dociera na umówioną rozmowę. Ciekawych czasów doczekaliśmy. "

Od tamtej pory sytuacja rozwinęła się w kierunku takim że udało się zapełnić kolejne 3 czy 4 wakaty a poza tym zdecydowaliśmy że poniżej 30-tki w ogóle nie będziemy zapraszać na rozmowy. Bo to kompletna strata czasu, niech się kto inny bawi w babysitting.
-
2019/03/11 21:58:31
@pasjakub

"Czy w środowisku IT jest tyle samo rasizmu i sexizmu ile na statystycznej budowie?"

Rasizmu chyba mniej, ale korwinizmu na pewno więcej. Na *statystycznej* budowie pracują ludzie, którzy mają rodziny na utrzymaniu (a więc niespecjalnie zależy im np. na prywatyzacji służby zdrowia czy likwidacji "socjalistycznego" zbiorkomu), a w *statystycznym* IT pracują nerdy (niekoniecznie pryszczate), które na utrzymaniu mają swoje Subaru - stąd ich korwinizm i niechęć do redystrybucji (tzw. "kradzieży w świetle prawa"). Ile się już nasłuchałem mądrości typu "życie to dżungla, przeżyją najsilniejsi"; "darwinizm to Prawo Natury, nie ma sensu karmić źle przystosowanych"... Jak już taki nerd założy rodzinę, często korwinizm mu wyparowuje i nagle nabiera sympatii dla państwa opiekuńczego.

"A internet bez zniewolenia i kont w social trzyma się całkiem nieźle czego przykładem jest ten blog"

Z którego właśnie wyciągają wtyczkę i który przetrwa tylko dobrej woli i ciężkiej pracy @wo (zrobionej przez niego archiwizacji i migracji w inne miejsce).
-
2019/03/11 23:10:58
"Rasizmu chyba mniej"

W Polsce??? Raczej więcej. Ile razy słyszę jak ci państwo wyrażają się o Hindusach to mam wielką ochotę podpier*olić ich do dyrekcji. Z tym że wiem że dyrekcja jest dokładnie taka sama (jak nie gorsza) więc w tym momencie mi się odechciewa.

Natomiast nie zaobserwowałem seksizmu, w każdym razie nie więcej niż wszędzie indziej w społeczeństwie.
-
2019/03/12 10:09:34
O zwolennikach Korwina ciąg dalszy...

Rok temu słuchałem wykładu na temat profilowania reklam dla użytkowników na fb, wg informacji jakich o nich posiadamy. Badamy jakie zainteresowania oznaczają że warto dla nich zapodać reklamę a jakie że to zmarnowany wydatek. I coż się okazuje - jeśli pacjent ma polubiony profil Korwina - to znaczy że reklam nie warto wysyłać, bo i tak nic nie kupi. Widocznie jest wśród nich duży odsetek małolatów, który nie wkroczyli jeszcze do dorosłego życia.
-
2019/03/12 21:43:15
@wo "parę razy nawet jestem cytowany, brawo ja!"

Z zupelnie innej beczki oraz od czapy, ale za to na temat bawiący zapewne większość czytelników bloga: cytuje Cię również Justyna Sobolewska w poprzedniej "Polityce" w tekście o seksualnych lękach prawicy: "Prawicowi publicyści, opisywał
to choćby Wojciech Orliński, prochu nie wynaleźli. Wszystko
już w Ameryce było wcześniej. W latach 90. do języka tamtejszej
prawicy przeniknął język pornografii z lat 70. i 80., i była
to reakcja na rozwój feminizmu. W prawicowej prozie pojawiły
się słynne kastracyjne feminazistki
-
2019/03/12 21:47:12
@self
tradycyjnie już przepraszam za spieprzone formatowanie i pogubioną interpunkcję, pozdrowienia dla blox.pl
-
2019/03/13 09:31:43
"Z zupelnie innej beczki oraz od czapy, ale za to na temat bawiący zapewne większość czytelników bloga: cytuje Cię również Justyna Sobolewska w poprzedniej "Polityce" w tekście o seksualnych lękach prawicy: "

zgadnij jak do tego doszło
-
2019/03/13 14:27:21
Rok temu słuchałem wykładu na temat profilowania reklam dla użytkowników na fb, wg informacji jakich o nich posiadamy. Badamy jakie zainteresowania oznaczają że warto dla nich zapodać reklamę a jakie że to zmarnowany wydatek. I coż się okazuje - jeśli pacjent ma polubiony profil Korwina - to znaczy że reklam nie warto wysyłać, bo i tak nic nie kupi

O jaki świetny filtr antyspamowy, muszę zastosować!
-
2019/03/13 19:10:45
@rwisniewski
"zgadnij jak do tego doszło"

Przeczytała tekst WO z 2008.

"Kastracyjne feminazistki
W głośnym eseju "From Sex-Vixens to Senators" politolodzy z Uniwersytetu Georgetown, Barb Serfozo i Henry Farrela, zauważyli, że w latach 90. do języka amerykańskiej prawicy przeniknął język pornografii z lat 70. i 80. Tego przeszczepu dokonali skandaliści tacy jak Rush Limbaugh.
Był on jednym z czołowych przedstawicieli tzw. backlashu - tak eseistka Susan Faludi nazwała falę antyfeministycznej publicystyki z końca lat 80. To Limbaugh wylansował stereotyp "kastracyjnej feminazistki", "
wyborcza.pl/1,75410,6017429,Prawica_pisze_porno.html
-
2019/03/13 21:26:45
@fksiegowy swoją drogą niezła ironia, kolesie od darwinizmu społecznego i precz skomunom kompletnie się nie liczą w kapitalistycznym świecie. Coś jak narodowiec, który jest przeciw imigrantom, a sam zasuwa przy ogórkach za Odrą.
-
2019/03/14 03:08:27
@mehmet
"kolesie od darwinizmu społecznego i precz skomunom kompletnie się nie liczą w kapitalistycznym świecie"

Śmiała teza. Cały dzisiejszy kapitalizm opiera się na ideologii "albo jesteś myśliwym, albo zwierzyną". Nawet na poziomie semantyki, bo określenie 'rekiny biznesu' nie wzięło się znikąd. O ile *typowi* korwiniści i narodowcy to w większości przegrywy, to spośród tych nielicznych, którym jednak udaje się zrobić kariery, większość wyznaje wklepany im przez coachów darwinizm społeczny. Sam poznałem dwa kliniczne przypadki. Ta ideologia daje im uzasadnienie, żeby poczuć się lepszym od innych ("odniosłem sukces, bo wykorzystuję 100% mózgu", "jestem Samcem Alfa, nie jak ten cieć który u mnie sprząta"). I mimo, że jest ich jest - w stosunku do popierających Krula pryszczersów - sumarycznie niewielu, to wciąż nadają ton, posiadają nieproporcjonalnie wielką moc symboliczną i stanowią wzór do naśladowania dla reszty. Pamiętasz czołobitne artykuły typu "Najmłodszy polski milioner"? Telewizje śniadaniowe miały mokro w gaciach, gdy go zapraszały do studia. Pamiętasz jojczenie o roszczeniowym homo sovieticusie? To robota zakochanych w Ludziach Sukcesu liberalnych mediów. Promocja nierówności to pokłosie myślenia "najpierw do syta musi najeść się Wojownik, bo to on przynosi zwierzynę do jaskini".

Jak korwinista odniesie sukces, to wierzy w siebie i swój geniusz (no, może jeszcze w geniusz Korwina, "przynajmniej w sprawach ekonomii"), a jak zostaje gołodupcem, to wiara w darwinizm społeczny nagle wyparowuje - i, chcąc się poczuć, jak się to mówi w mediach, "częścią stada" - zaczyna sympatyzować z narodowcami, co właśnie obserwujemy w internetach, które przesuwają się z konserwatywnego liberalizmu w nacjonalizm. Albo snuje teorie spiskowe w stylu "gdyby nie socjaliści, to jeździłbym Ferrari".
-
2019/03/14 18:40:51
@monday.night.fever dzięki, że tak się rozpisałeś, chciałem tylko naprostować, że mój komentarz miał być bardziej zabawny niż poważno refleksyjny. Jeśli chodzi o twoją opinię to wydaje mi się, że większość korwinistów raczej trudno nazwać przegrywami. Przecież to dzieciarnia z klasy średniej, jakieś tam studia zazwyczaj chyba kończą i rodzice z kaską zawsze pomagają przy starcie. Co do ich psychologii to sto procent racji. Za to w kwestii narodowców to nie wiem czy to przypadkiem nie jest podobny typ człowieka, czyli dzieciuch z domu Januszy od skupu aut. Na te bluzy za 130 zeta(!) wyjazdy i w ogóle narodową konsumpcję trzeba mieć trochę szmalu.
-
2019/03/14 19:58:09
@mehmet


...dzieciuch z domu Januszy od skupu aut


Nie za bardzo stygmatyzujesz? Resortowe dzieci i takie tam.
-
2019/03/14 20:01:05
Ty twierdzisz, że darwinizm społeczny - bo do tego sprowadza się korwinizm - to tylko aberracja, taka moda obecnie popularna wśród małolatów (za moich czasów były inne głupotki typu wąchanie kleju, osiedlowe bójki czy "czarne msze" odprawiane przez pryszczersów), a ja twierdzę, że darwinizm społeczny to fundament, na którym od dawna opiera się współczesny kapitalizm. To nie gimbaza od Korwina głosi te wszystkie bzdury o "dżungli, drapieżnikach i walce o byt", tylko poważne mainstreamowe media. Zamiast promować współpracę i działania kolektywne, przez 25 lat grzmiały, że homo sovieticus musi wymrzeć, opowiadały, że państwo jest niepotrzebne, a każdy jest kowalem swego losu. No i wychowali nam pokolenie indywidualistów.

Na narodową konsumpcję wcale nie potrzeba dużo szmalu - raz kupisz bluzę z Wyklętymi czy "ChWDP śmierć konfidentom" i paradujesz w niej cały rok. To tylko symbol do pokazania, z kieszonkowego się uzbiera.
-
2019/03/14 20:04:22
@mw.61 przepraszam wszystkich nie narodowców wychowanych przez Januszy skupujących auta :)
-
2019/03/14 20:22:00
@mehmet
Jeszcze krócej: napisałeś "kolesie od darwinizmu społecznego (...) kompletnie się nie liczą w kapitalistycznym świecie" - niestety tak nie jest. Ci trzydziestoparoletni menedżerowie na wysokich stanowiskach też mają wdrukowaną tę chorą ideologię ("najsilniejsi przetrwają" itd).
-
wo
2019/03/14 21:41:58
@sheik
"Z zupelnie innej beczki oraz od czapy, ale za to na temat bawiący zapewne większość czytelników bloga: cytuje Cię również Justyna Sobolewska w poprzedniej "Polityce" w tekście o seksualnych lękach prawicy"

Szerowałem ją z tej okazji na fejsie!
-
2019/03/15 17:50:16
@monday.night.fever
darwinizm społeczny to fundament, na którym od dawna opiera się współczesny kapitalizm

Dokładnie, niestety, tak jest.

Jak już taki nerd założy rodzinę, często korwinizm mu wyparowuje i nagle nabiera sympatii dla państwa opiekuńczego.

Nie tak prędko. Dopiero gdy ktoś w rodzinie zachoruje tak, że prywatna służba zdrowia radośnie pokaże faka. Wtedy nagle się okazuje, że państwo nie jest takie złe. Albo złe inaczej, bo dlaczego ON ma czekać w kolejce na badania/leczenie/łotewer? Skandal! Państwo daje za mało na służbę zdrowia! Podejrzewam, że jak się wyleczy to wróci szybciutko do korwina i będzie biadolił, że państwo go okrada.

Jak ktoś jest wyznawcą krula, to znaczy, że jest niezdolny do głębszej refleksji, więc na zmianę poglądów nie ma co liczyć.
-
2019/03/15 18:22:16
Btw dzisiejsze wydarzenia nieźle pasują do notki wo. W Nowej Zelandii, facet ozdabia karabin hasłami z wikipedii, wykorzystuje memy i transmituje masakrę na fejsie w sposób przypominający jakiś gameplay. Black mirror przy tym wymięka.
-
2019/03/17 22:15:03
@bartolpartol
> To ciekawie koreluje z branżą IT

I każdą inną w której zarabia się dwie średnie+ a pracodawcy mają w tyle kodeks pracy i udaję że praca nie jest wykonywana "na ich rzecz i pod ich kierunkiem".

> *fobia

Wynik zderzenia stereotypów społecznych o postępu technicznego w latach 70' i 80' gdy mikrokomputery trafiły pod strzechy. Podobnie jak inne zabawki techniczne komputery były kupowane przeważnie chłopcom. Ich ówczesne parametry techniczne sprawiały że:

a) były to urządzenia wystarczająco zaawansowane by robić coś użytecznego (włączając rozrywkę),

b) były na tyle proste, że do napisania programu który by nie przekraczał dostępnych zasobów wystarczyła praca jednej osoby.

Tak narodziło się "cowboy coding". W latach 90' gdy działało prawo Moore'a, systemy się gwałtownie rozrastały a Internet dawał możliwość współpracy na odległość, ci którzy zaczynali od ZX, C64 albo 65XL stanowili trzon kadry programistów. Tak narodziła się ta męska szatnia, która mimo wielu mankamentów nie była jeszcze zjawiskiem groźnym ze względu na swą niszowość.

Dziwniejsze jest to, że wśród różnej maści informatyków (zaglądających również tutaj) są "lewacy", którzy jednak ze swoją postawą nie afiszują się.

@procyon

> Mi się wydaje, że to już na etapie uczelni coś idzie bardzo źle.

Poprawia się, bo rośnie liczba kobiet. Nie poprawia się, bo nie ma projektów zespołowych. To znaczy formalnie są ale ze względu na ich wąski zakres (15h/sem) udaje się, a nawet wygodniej jest, opędzić projekt jednoosobowo. Członkowie jednego zespołu, dzielą się projektami z różnych przedmiotów tak, że każdy wykonuje 100% danego przedmiotu. Mamy cowboy coding.

@bartolpartol

/me macha rączką

@redezi

> 99%

To bardzo zależało od wydziału. Na Chemii, GiK czy IŚ już ok 2000 było 50/50. Na EE czy EiTI było <10%. Od 2-3 lat widzę znaczący wzrost w strumieniu CV.