Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Jak RSW likwidowano

Pewien przemiły młody człowiek, którego część komentatorów może kojarzyć pod nickiem ^ols, skomentował towergate m.in. następującymi zdaniami:

uwłaszczenie na majątku społecznym było ustalone przy okrągłym stole - państwowa prasa została wtedy podzielona pomiędzy różne środowiska (...) założyciele Agory byli aktywnymi politykami, posłami, ministrami (...) Kaczyński planował monetyzację będąc w głębokiej opozycji, ministrów wtedy nie miał

Zakładam, że w dobrej woli wierzył w to, co napisał. A więc edukacyjnie przybliżę okoliczności transformacji.

Nie było takich ustaleń przy okrągłym stole, bo komuniści byli przy nim przekonani, że jeszcze nie oddają władzy. Wolne wybory miały być dopiero w 1993.

Władze PRL zgodziły się na wydawanie 1 opozycyjnej gazety i 1 opozycyjnego tygodnika, oraz na uwolnienie 35% mandatów w Sejmie. Nikt się wtedy nie spodziewał, że w całości zdobędą je kandydaci Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, co uruchomi lawinę wydarzeń.

Założyciele Agory byli wtedy inteligenckimi gołodupcami. Gdyby ktoś im wtedy powiedział „zaprawdę powiadam wam, nim ten rok przeminie, jeden z was ministrem zostanie”, zabiliby go śmiechem.

Nadzieję na reelekcję w 1993 komuniści wiązali z filarami władzy, od których odstąpić nie zamierzali. Był to prezydent o dyktatorskich uprawnieniach (Jaruzelski) oraz kontrola nad prawie wszystkimi mediami.

Z kilkoma sławnymi wyjątkami (typu „Tygodnik Powszechny”), prawie wszystkie czasopisma w PRL należały do wydawnictwa RSW (od gazet ogólnopolskich po miesięczniki hobbystyczne). To z kolei niemal w całości należało do PZPR.

Partii komunistycznej nie wypadało prowadzić działalności gospodarczej, więc posługiwała się przedziwną formułą „spółdzielni osób prawnych” (praktycznie jednoosobowej). Coś jak te dzisiejsze fundacje komandytowe.

Komuniści stracili władzę dużo wcześniej, niż planowali (sierpień 1989). Dyktatorskim prezydentem został Lech Wałęsa (grudzień 1990). Wolne wybory odbyły się w październiku 1991.

W marcu 1990 Sejm przyjął ustawę o likwidacji RSW. Posłowie z PZPR (zwłaszcza Izabela Sierakowska) gorąco protestowali, nazywając ją „zamachem na pluralizm”. Poseł Adam Michnik zaproponował jej swój stary powielacz (polecam poczytać stenogram).

Przyjęta w tych warunkach ustawa musiała jednak być kompromisowa - zostawiać postkomunistom jakieś furtki. Jedną z nich była możliwość przejęcia tytułu przez dziennikarską spółdzielnię pracy. Poseł Juliusz Braun otwarcie mówił, że mogą z tego skorzystać redakcje sympatyzujące z PZPR/SdRP, a że było ich sporo, ta partia będzie na „w gruncie rzeczy uprzywilejowanej pozycji”.

Mało mówiono w tej debacie o potrzebach czytelników. A przecież wiele czasopism wydawanych przez RSW cieszyło się naprawdę sporą popularnością.

To nie jest tak, że wszyscy się od razu rzucili na „Gazetę Wyborczą” i „Tygodnik Solidarność”. Przede wszystkim przez dłuższy czas do kiosków poza Warszawą trafiała de facto wczorajsza „Wyborcza” - i ze względu na ówczesne ograniczenia techniczne, to była bolączka całej tzw. prasy ogólnokrajowej.

Przypuszczam, że to inspirowało Stanisława Lema w opowiadaniu o komputerze dziennikarskim, który nie znając wyniku meczu, z którego ma napisać „relację”, wypełniał przestrzeń „frazesami o dzielnej postawie obu drużyn”. Tak wyglądała ogólnopolska gazeta w Krakowie.

Stąd nieustająca popularność tych wszystkich „Gazet Krakowskich” i „Wieczorów Wybrzeża”. Tam przynajmniej wczorajszy mecz relacjonował ktoś, kto znał wynik.

„Gazeta Wyborcza” musiała na każdym z tych rynków stoczyć walkę z lokalnym liderem. Nie wszędzie się to udało do dzisiaj.

W Warszawie wyjątkowo popularne były: popołudniówka „Express Wieczorny” (na jej weekendowe trzeba było się zapisywać u zaprzyjaźnionego kioskarza) i „Życie Warszawy”, które miało monopol na ogłoszenia drobne typu „sprzedam pralkę” czy „wyrób kapeluszy”.

Uważano wtedy te gazety za najbardziej smakowite kąski w całym torcie. W kolejce po „Express” ustawiło się wiele instytucji (m.in. Region Mazowsze „S” i PPS - partia, która tę gazetę wiele lat wcześniej założył).

W „Życiu Warszawy” na samym początku zmieniono naczelnego, na bliskiego współpracownika premiera Mazowieckiego, intelektualistę Kazimierza Woycickiego. To posunięcie miało dalekosiężne skutki, których wtedy nikt nie mógł przewidzieć.

Nim komisja likwidacyjna zakończyła pracę, zmienił się rząd (styczeń 1991). Rząd Bieleckiego, podobnie jak rząd Mazowieckiego, nie miał pełnego mandatu demokratycznego - powołał go ten sam niedemokratyczny sejm kontraktowy, ktory nie zmienił składu. Zmieniła się tylko osoba prezydenta.

W Polsce nie było wtedy demokracji, tylko transformacyjny autorytaryzm. To grzech pierworodny III RP: wiele decyzji, których skutki odczuwamy do dziś, podejmowano bez demokratycznego mandatu (z planem Balcerowicza na czele).

Nie podoba mi się to, ale nie wiem, co tu można było zrobić lepiej/inaczej. Gdyby wcześniej zrobić wybory - byłyby prowadzone przy postkomunistycznej kontroli nad mediami!

Nowy rząd zmienił skład komisji likwidacyjnej, finalne decyzje podejmowano więc w kwietniu 1991 w składzie: Kazimierz Strzyczkowski (prawnik akademicki), Jan Bijak („Polityka”), Andrzej Grajewski („Gość Niedzielny”), Alfred Klein (prawnik; wycofał się w trakcie), Krzysztof Koziełł-Poklewski („Prawo i życie”), Maciej Szumowski („Gazeta Krakowska”), Donald Tusk („Gazeta Gdańska”).

71 tytułów przekazali spółdzielniom, pozostałe prywatyzowali drogą przetargu ofertowego, w którym cena była tylko jednym z kryteriów. Pozostałymi była wola zespołu dziennikarskiego oraz poparcie organizacji społecznych.

„Gazeta Wyborcza” nie bez ironii wyliczała co dziwniejsze organizacje, deklarujące swoje poparcie dla tego czy innego oferenta (Polski Związek Wędkarski, Tarnowskie Stowarzyszenie Radiestetów, Polski Związek Filatelistów, biskup Gocłowski, regiony NSZZ „S”...). Grubą Bertą było poparcie Lecha Wałęsy, który poparł m.in. przekazanie „Expressu” fundacji powiązanej z bliskim mu (wówczas) Porozumieniem Centrum.

Wbrew pozorom, komisja wcale nie faworyzowała partii politycznych. Najhojniej obdarowała KPN - zapomnianą dziś, przedziwną partię neopiłsudczyków, którzy głośno wtedy krzyczeli, że są prześladowani, bo nie było ich przy Okrągłym Stole.

Dostali dwa atrakcyjne tytuły - „Razem” i „Motor”. Wszystko zarżnęli, nie zbudowali na tej bazie niczego trwałego.

Poza tym zdarzały się oferty quasi-partyjne. Na przykład: „Gazetę Krakowską” przekazano dziennikarzom sympatyzującym z krakowską Unią Demokratyczną, a „Dziennik Łódzki” sympatykom ZChN. Oba tytuły szybko się jednak usamodzielniły.

Spotkałem się w kilku miejscach z wersją, że „Życie Warszawy” przekazano liberałom z KLD. To jakieś nieporozumienie.

Rzeczywiście, była taka oferta - ze strony Krajowej Izby Gospodarczej (powiązanej z KLD) i Roberta Maxwella, szemranego magnata medialnego, który pół roku później zginął w tajemniczych okolicznościach.

W połowie kwietnia 1991 tę ofertę odrzucili pracownicy w wewnętrznym referendum (nigdy przedtem ani nigdy potem pracownicy gazet nie mieli tak dużo do gadania!). Stosunkiem głosów 94:81 wybrali ofertę spółki Życie Press, firmowanej przez Wóycickiego i jego zastępcę, wybitnego eksperta od dryblingów, wolejów i dośrodkowań, komentatora sportowego Tomasza Wołka - który w tym duecie grał pierwsze skrzypce.

Komisja likwidacyjna uznała decyzję pracowników. Głosy dziennikarzy rozłożyły się inaczej (64:59 na rzecz Maxwella i KLD), część zespołu odeszła i założyła konkurencyjne „Życie Codzienne”.

To był początek końca „Życia Warszawy”. W spółce „Życie Press” mniejszościowe udziały miała tajemnicza włoska firma STI oraz Wielkopolski Bank Kredytowy (dziś: Santander), który udzielił na ten zakup 40 mld starych złotych pożyczki. Kredyt był wysoko oprocentowany (to czasy hiperinflacji!), „Życie” było więc ciągle na minusie.

W 1993 WBK odsprzedał swoje udziały Włochom (teraz mieli już 55%). Okazało się, że to tak naprawdę jeden Włoch, niejaki Nicola Grauso. Nic więcej na ten temat nie odważę się napisać.

Przemiły ^ols myli się pisząc, że Kaczyńscy byli wtedy w opozycji. Byli wtedy u szczytu swoich dwudziestowiecznych wpływów - z którego wkrótce zlecą, ale przetrwają wiele lat chudych właśnie dzięki zgromadzonemu wtedy tłuszczykowi.

Najcenniejszym asem w ich talii kart był minister budownictwa Adam Glapiński. Był działaczem KLD i PC jednocześnie - to wtedy nie było sprzeczne, w tych czasach Donald Tusk był w jednym wałęsowskim obozie z Jarosławem Kaczyńskim.

Czasy były jednak tak dziwne, że Glapiński w pewnym momencie zwrócił się do „Solidarności” w Ursusie, z notorycznym Wrzodakiem na czele, żeby ci demonstrowali przeciwko rządowi, w którym ten zasiadał (!), żeby wywierać nacisk na jak najszybsze przyjęcie ustawy, mającej przyśpieszyć budowę mieszkań.

Postawił na swoim, ustawę przyjęto w październiku 1991. A w niej znalazło się jedno zdanie, za sprawą którego otoczenie Kaczyńskiego uwłaszczyło się na swoich nieruchomościach.

Gdyby mieli ministra zdrowia, poszliby w farmację. Gdyby ministra sportu - w budowę stadionów. A że mieli ministra budownictwa, poszli w deweloperkę.

Czy to wszystko było legalne? Prawo lat 90. było tak dziurawe, że wcale bym się nie zdziwił. Ale wysuwany zwykle przez sympatyków PiS argument „gdyby coś znaleźli, to by wyciągnęli” może być też stosowany wobec innych liderów biznesu tej epoki - Kulczyka, Krauzego, Gudzowatego.

Odczuwanym do dzisiaj skutkiem likwidacji RSW jest dominacja zagranicznego kapitału w prasie lokalnej. Bo co miała zrobić taka biedna, niedoinwestowana spółdzielnia dziennikarzy „Tygodnika Wąchockiego”? Znaleźć inwestora, przecież raczej nie polskiego.

W 1995 prasoznawca Zbigniew Bajka przeanalizował 1400 polskich gazet i czasopism i ustalił, że 65% nakładu oraz 70% tytułów jest w rękach firm z udziałem zachodniego kapitału. W samych ogólnopolskich wyglądało to wtedy tak: „Rzeczpospolita” - 49%, „Nowa Europa” - 80%, „Sztandar Młodych” - 70%, „Express Wieczorny” - 80%, „Życie Warszawy” - 97%, „Gazeta Wyborcza” - 12,5%. Do „Super Expressu” właśnie wchodzili wtedy Szwedzi.

Czy to było do uniknięcia? Wątpię.

Gdyby w ustawie umieścić zakaz przyjmowania zagranicznych wspólników, redakcje obchodziłyby to kombinejszynami typu „100% polskie wydawnictwo, które ma 5% udziałów w agencji reklamowej razem z koncernem Hersant”. A gdyby i tego zakazać, polskie gazety by umarły, wypierane przez nowe tytuły takie jak „Fakt”.

Czytelnicy mieli wtedy dość czarno-białych gazet drukowanych na kiepskim papierze w dziewiętnastowiecznej technologii. Chcieli koloru, offsetu, ładnych zdjęć.

Dziennikarze też tego chcieli, a do tego: podwyżek. To w praktyce oznaczało szukanie inwestora: niemieckiego, szwedzkiego, austriackiego, francuskiego, szwajcarskiego...

To się musiało tak skończyć.

To chyba najdłuższa notka w dziejach bloga! Kto dojechał do końca, niech w komciu napisze „REFERNAZOR”, by uzyskać mą przychylność.

Korzystałem z artykułów z „GW”: „Referendum w Życiu Warszawy”, 17.4.1991; „Krajobraz po likwidacji”, 30.4.1991; „Życie Warszawy na kredyt”, 27.7.1993; „Prasa i kapitały”, 24.1.1995; „Taśmy Kaczyńskiego”, 31.1.2019

niedziela, 03 lutego 2019, wo

Polecane wpisy

  • Silvergate

    Afera taśmowa rozwija się fajnie. Reżim nie nadąża z produkowaniem kolejnych usprawiedliwień - najpierw „nie było faktur”, potem „nie było umo

  • Jak działa ordynacja DHondta

    W wielu dyskusjach widzę teraz ludzi wymieniających nazwisko pewnego belgijskiego matematyka jako zamiennik argumentu. Sam okrzyk „D’Hondt”! m

  • Mowa nienawiści - co to?

    Wielu pyta dziś, „co to jest mowa nienawiści” albo co gorsza używa tego pojęcia ewidentnie inaczej, niż jest definiowane w aktach prawnych. Widziałe

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2019/02/03 17:50:03
REFERNAZOR
-
2019/02/03 18:09:24
@korekta obywatelska:

"...partia, która tę gazetę wiele lat wcześniej założyłA"

"W 1993 WBK odsprzedał swoje udziały Włochom (teraz mieli już 55%), KTÓRZY potem odkupili pozostałe"

Fajna notka, przyznam że wczesne lata 90. to dla mnie trochę magia.
-
2019/02/03 18:12:25
A ja miałem wrażenie, że zbyt szybko się skończyła... Przypominanie faktów z tamtych czasów, że szczegółami, jest zawsze bezcenne. No ale ja jestem dziwak, nawet książki czytam. Niemniej, nigdy za wiele takich notek, ani nigdy za długie - w czasach Twittera i tych wszystkich powielanych mitów tylko dlatego, że zajmują mniej znaków niż fakty...

I jeszcze KO: w zdaniu z "zaprawdę, powiadam wam" brakuje orzeczenia.
-
2019/02/03 18:13:26
Dzięki za przypomnienie tamtych ekscytujących czasów! Niektóre rzeczy sam pamiętam, ale młody wtedy byłem.
-
wo
2019/02/03 18:16:56
Cześć i chwała korekcie obywatelskiej - zapomniałem w tekście podlinkować stenogram. To już może zrobię to w komciu: bs.sejm.gov.pl/F?func=direct&doc_number=000023568
-
2019/02/03 18:17:40
A nie powinniśmy raczej odpowiedzieć: Brentakurdwium?

Notka jest i długa i bardzo interesująca. Wychodzi na to że te wszystkie Srebrne podarowali braciom K. Glapiński z Wrzodakiem. Pamiętałem tylko tego pierwszego.
-
2019/02/03 18:22:04
REFERNAZOR.
Notka samo złoto.
-
2019/02/03 18:33:21
REFERNAZOR
-
2019/02/03 18:36:37
REFERNAZOR.

BTW spółdzielnie osób prawnych istniały, bo spółdzielnie (posiadające osobowość prawną) pełniły de facto rolę spółek.
-
2019/02/03 18:44:50
REFERNAZOR

Zamiast stenogramu otwiera mi się: "Eugeniusz Kwiatkowski : człowiek i dzieło"
-
2019/02/03 18:46:14
REFERNAZOR

Faktycznie, b. ciekawe, o tym, że "Motor" i "Razem" trafiły się KPN-owi słyszę pierwszy raz, need to investigate further.

PS
Komandytowa to chyba spółka, a nie fundacja? Przynajmniej formalnie
-
2019/02/03 18:47:04
REFERNAZOR
(ale czy to był jakoś naprawdę bardzo długi tekst?)
-
wo
2019/02/03 18:50:00
Brentakurdwium dla wszystkich!

@s.trabalski
" Wychodzi na to że te wszystkie Srebrne podarowali braciom K. Glapiński z Wrzodakiem."

Plus Wałęsa!

@noname
"BTW spółdzielnie osób prawnych istniały, bo spółdzielnie (posiadające osobowość prawną) pełniły de facto rolę spółek."

Ale jednak chyba nie powinny istnieć.

@w.wozniak
"Komandytowa to chyba spółka, a nie fundacja? Przynajmniej formalnie"

To był tzw. sarkazm.

-
ols
2019/02/03 18:50:26
REFERNAZOR

Cieszę się że powstała notka. Okres przemian własnościowych który opisujesz jest wyjątkowo ciemny i słabo znany (miałem na studiach przedmiot prasoznawstwo, ale gunwo tam było o tych historiach, stąd inspirujące cię braki w wiedzy).
Nie zgadzam się tylko z jedną kwestią - PC nie poszło w żadną deweloperkę dzięki Glapińskiemu i niczego ani samym sobie ani społeczeństwu za swoich rządów nie zbudowało [można tu wstawić suchy żart o wiadukcie pod galmokiem]. Przypisywanie im takich pomysłów na podstawie nieudolnych prób postawienia srebrna rower jest ahistoryczne. Po prostu trafiła im się fajna działka z budynkiem i tego nie schrzanili (por. jeszcze bogaciej uposażone Stronnictwo Demokratyczne i jego wrogie przejęcie przez Piskorskiego).
-
2019/02/03 18:50:45
Fajna notka. Lezka sie w oku kreci jak czlowiek wspomni jak mlody byl - i jak naiwny. No ale byli tacy, co moze mlodzi, ale przedsiebiorczy i zapobiegawczy. Refrenazor, choc podejrzewam jakas szydere, zeby WO na swojem blogu interesowal sie tym, czy internetowy łos jeden z drugiem przeczytal do konca?...
-
wo
2019/02/03 18:53:08
Nie wiem co zrobić, żeby link zadziałał, u mnie to ciągle

bs.sejm.gov.pl/F?func=direct&doc_number=000023568

(trzeba się doklikać przez "Sejm 1952-1991" + "10 kadencja" + "Stenogramy" + "24. posiedzenie Sejmu PRL/RP. 10 kadencja (1990-03-22, 23 i 24)")
-
wo
2019/02/03 18:57:55
@ols
"Nie zgadzam się tylko z jedną kwestią - PC nie poszło w żadną deweloperkę dzięki Glapińskiemu i niczego ani samym sobie ani społeczeństwu za swoich rządów nie zbudowało"

To kwestia definicji deweloperki, ale wydaje mi się, że może ją obejmować także modernizacja + komercyjna eksploatacja nieruchomości (np. słynnego biurowca na Nowogrodzkiej).
-
ols
2019/02/03 19:09:35
Developer buduje (często jeszcze za pośrednictwem spółki celowej, żeby zmniejszyć ryzyko i/lub naciągnąć podwykonawców - case tej spółki numanumacostam).
To o czym piszesz to jest branża zarządzania nieruchomościami (ang. property management). Oczywiście są firmy łączące jedno z drugim (np. hb reavis) i gdzieniegdzie się to przenika, ale jak już wspomniałem zerowa liczba zbudowanych budynków powoduje że etykieta developera PiS-owi nijak nie pasuje.
-
2019/02/03 19:17:35
Brentakurdwium ;)
-
2019/02/03 19:41:12
REFERNAZOR.
Ja nie wiem, czy w innych dziedzinach, choćby farmacji, mieli tak dobrze do siebie pasujące możliwości... Ale to już brzydka rzecz -- historia alternatywna.
-
2019/02/03 19:47:32
REFERNAZOR, lepniaków wrażym zakusom kres! Ja wiem, w Ameryce po takich taśmach to by było CIA i FBI w siedzibie na Nowogrodzkiej, ale serio, to jest jakiś jednak bantustan i oligarchia, że jednak nic się nie dzieje i jeszcze nazywają to kapiszonem. Liczą, że to nie trafi do generała publicznego?
-
2019/02/03 19:54:02
REFERNAZOR

(a tak przy okazji chciałam się odnieść do podnosznej ostatnio kwestii "dlaczego kobiety nie komentują" - w moim przypadku dlatego, że serwis gazet.pl się wściekł i adres krystyna.ch, którego używałam od samego początku, zaczął być niedostępny. Nie usunięto go, bo nie można założyć konta z taką samą nazwą, ale zalogować się z ostatnim hasłem też nie, a funkcja przypominania hasła oczywiście nie działa. Ale czytam nieustająco i pozdrawiam)
-
wo
2019/02/03 20:10:21
@ols
"To o czym piszesz to jest branża zarządzania nieruchomościami (ang. property management). "

OK. Property management it is!

@anonimowylosiu
"Ja wiem, w Ameryce po takich taśmach to by było CIA i FBI w siedzibie na Nowogrodzkiej, ale serio, to jest jakiś jednak bantustan i oligarchia, że jednak nic się nie dzieje i jeszcze nazywają to kapiszonem. "

W Ameryce też przez pierwszy tydzień po pierwszej publikacji o Watergate nic się wielkiego nie działo.
-
2019/02/03 20:16:43
@wo
"Ale jednak chyba nie powinny istnieć"

Przepisy unijne o spółdzielni europejskiej też tego nie wykluczają. Tyle że nie da się zdominować takiej spółdzielni kapitałowo, bo każdy udziałowiec ma taki sam głos, niezależnie od wielkości wkładu.
-
2019/02/03 20:18:28
(trzeba się doklikać przez "Sejm 1952-1991" + "10 kadencja" + "Stenogramy" + "24. posiedzenie Sejmu PRL/RP. 10 kadencja (1990-03-22, 23 i 24)")

Można też wychodząc z www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/page.xsp/archiwum docierając do orka2.sejm.gov.pl/StenogramyX.nsf/0/5667B37BCF93A953C1257D20002CC70F/$file/024_000006781.pdf
-
2019/02/03 20:22:11
REFERNAZOR
-
2019/02/03 20:28:43
lurk mode off

REFERNAZOR

@krystyna.ch2: W sprawie maila trzeba napisać do administracji, przerabiałem to, po wymianie kilku maili z adresu pomocniczego podesłali jednorazowy link do resetowania hasła

lurk mode on
-
2019/02/03 21:02:35
Dodam tylko lekturę uzupełniającą:
biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_95/e-81.pdf
-
2019/02/03 21:03:13
Refernazor.

A co się dalej działo z Motorem? Wychodzi do dziś i nawet wygląda w miarę nowocześnie.
-
ols
2019/02/03 21:52:01
Ostatecznie Motor poszedł do Bauera, ale czy bezpośrednio od KPN?

Przy okazji, znalazłem ciekawą książkę o RSW i jej likwidacji: repozytorium.ka.edu.pl/bitstream/handle/11315/12785/POKORNA-IGNATOWICZ_Robotnicza_Spoldzielnia_Wydawnicza_2016.pdf - wynika z niej że KPN miał zapłacić 450mln zł za Motor i 400 za Razem (tej drugiej płatności nie uregulował).
-
2019/02/03 22:06:34
REFERNAZOR

Swoją drogą, czy jeszcze jakikolwiek tytuł prasowy w Polsce jest spółdzielczy? Do 2014 roku "Polityka" była, tyle pamiętam.
-
2019/02/03 22:14:46
REFERNAZOR.

Bardzo ciekawa notka, dzięki. Bardziej niż Trybunał Stanu dla JarKacza wolałbym, żeby do szkół weszła nauka historii 1989-2004.

@alternatywna historia PC w branży farmaceutycznej

No właśnie chyba nieruchomości są jedyną branżą, jaką można po cichu rozwijać. Swoją drogą w moim rodzinnym Gdańsku deweloperką chcą się pałać min. upadła spółdzielnia mleczarska, firma zajmująca się handlem zagranicznym (Baltona), upadłe firmy elektroniczne...
Ostatnio duża firma z GPW zajmująca się grami komputerowymi oświadczyła, że za wszystkie oszczędności (plus kredyt) wybuduje gigantyczną siedzibę, którą być może będzie podnajmować.
-
2019/02/03 22:22:09
Refernazor.

Zadziwia mnie w tym raporcie o prasie klasyfikowanie warszawskich gazet lokalnych jako ogólnopolskich. Życia Warszawy i Expressu Wieczornego nigdy nie widziałem w rękach czytelnika, to pierwsze chyba w latach 90. w kioskach było, ale nie widziałem, żeby ktoś kupował, drugiego nie widziałem wcale. Liczyły się Wyborcza i Rzepa, ewentualnie Trybuna, poza tym gazety lokalne. A już jakaś Nowa Europa? Pierwsze słyszę, a maiłem wtedy lat naście i w kioskach bywałem często, zaglądałem praktycznie do wszystkiego i prawie każdy wymieniony tytuł kojarzę, nawet Gromadę, którą czytał mój dziadek, wierny ludowiec, ale tego nie.
-
2019/02/03 22:28:33
Jeśli napisanie "REFERNAZOR " ma skłonić szanownego gospodarza do pisania większej ilości dłuższych notek - to "REFERNAZOR " po trzykroć.
-
2019/02/03 22:45:23
Zawsze lubiłem archeologię.

REFERNAZOR
-
wo
2019/02/03 22:52:13
@grzespelc
"Zadziwia mnie w tym raporcie o prasie klasyfikowanie warszawskich gazet lokalnych jako ogólnopolskich. "

Definicje prasoznawcze są dziwne. Tak jak gazeta codzienna to "pismo wychodzące częściej niż raz w tygodniu", tak gazeta ogólnokrajowa to "gazeta mająca więcej niż 1 wydanie". Swoją pierwszą pracę miałem w gazecie ogólnopolskiej, która wydania miała 4. Wydanie "1-2" było teoretycznie ogólnokrajowe - i zawierało "niusy z przedwczoraj" (i tam trzeba było pisać "frazesy o dzielnej postawie obu drużyn". Wydanie 3 było głównym koniem roboczym, bo było lokalne na "mazowsze, kurpie, podlasie". Wydanie 4 było na Warszawę.
-
2019/02/03 23:51:23
REFERNAZOR
Świetna i bardzo potrzebna notka. Czyli dobrze rozumiem, że Express dał Kaczyńskim niejaki Donald Tusk?
-
2019/02/04 00:07:03
REFERNAZOR

www.slomski.us
-
2019/02/04 00:16:49
REFERNAZOR. Notka ciekawa, fajnie nadaje kontekst opowieści z któregoś Pixel Heaven o tym, jak powstawała spółdzielnia Bajtka.

@Życie Warszawy jako gazeta ogólnokrajowa: moje anecdata jest takie, że widywałem wyłożone u fryzjera w miasteczku na południowym Mazowszu (ale w województwie już Radomskim).
-
2019/02/04 01:15:31
REFERNAZOR. Społeczeństwo wypowiada się jednoznacznie: wincyj takich notek. Mogą być jeszcze dłuższe, zaprotestujemy przeciw skretynieniu mediów gdzie tekst nie może być dłuższy niż 3 akapity a najlepiej jeszcze ma mieć streszczenie na początku by klient się nie musiał za długo męczyć.

Co do meritum: gosh, niby wtedy już praktycznie dorosły byłem, ale musiałem mieć na to maksymalnie wy*** bo autentycznie o większości tych spraw pierwsze słysze (kawałek o "życiu" - mniut, szczególnie jak się zna ciąg dalszy).

"W Ameryce też przez pierwszy tydzień po pierwszej publikacji o Watergate nic się wielkiego nie działo."

Ba, znacznie dłużej. To trzymamy kciuki by Jarosław Kurski okazał się polskim Benem Bradlee (sam Woodward twierdzi że Watergate to jego zasługa bardziej niż panów W i B).
-
2019/02/04 08:37:51
@grzespelc
Ciocia Wiki rzuca mimochodem:
"W latach 90. w Warszawie wydawana była gazeta ekonomiczna o takim tytule [potrzebny przypis]".
-
2019/02/04 08:46:20
REFERNAZOR
KochamWojtkaOrlinskiego
-
2019/02/04 09:04:43
o co chodzi z tym REFERNAZOR?
-
wo
2019/02/04 09:37:51
@grzespelc
"A już jakaś Nowa Europa? Pierwsze słyszę, a maiłem wtedy lat naście"

To właśnie była próba wcielenia marzenia Awala o polskim Financial Times. Nazwą nawiązywali do legendy prasy PRL - pamietam to jak przez mgłę, największe autorytety prasowo-publicystyczne już-już dostały zgodę na wydawanie pisma pod tytułem "Europa", już były złożone probne numery z próbnymi tekstami, i potem nagle władze wyciągnęły wtyczkę. Powstała więc typowa dla PRL legenda Pisma Które Nigdy Nie Powstało Ale Gdyby Powstało Byłoby Naprawdę Fpytę.

Część tych autorytetów - na pewno mój dawny szef, Krzysztof Teodor Toeplitz - próbowała zdyskontować tę legendę w pierwszej połowie lat 90. Ale zapamiętałem to jako pismo bez targetu. W Polsce po prostu nie ma miejsca na "Financial Times" (drogi Awalu).
-
2019/02/04 09:51:00
REFERNAZOR

Może małe uzupełnienie: "Życie Warszawy" przeniosło pracę na komputery, co łączyło się ze zmianą układu graficznego, czcionek, winiety. Wtedy część pracowników pozyskała stare maszyny, przeznaczone na złom i zaczęła wydawać "Życie Codzienne". Pod nowym tytułem, ale za to łudząco podobne do starego "Życia..." .

Zdarzało się, że zespół redakcyjny nie uzyskiwał prawa do tytułu i wydawał pismo pod nowym tyułem.
W ten sposób z "Trybuny Ludu" powstała "Trybuna", a z "Fantastyki" "Nowa Fantastyka". Dotknęło mnie to osobiście - prenumerowałem wtedy "F" która przestała wychodzić. O ile pamiętam, dostałem zwrot pieniędzy za kolejne numery, a od tego czasu wolę czasopisma kupować na bieżąco.
-
2019/02/04 10:00:47
@mrwisniewski
o co chodzi

Pieceście, nie halebardyerzy Jego Induktywności!
-
2019/02/04 10:18:54
Lepniaczym zakusom wrażym kres POŁOŻYM!
No to jak już wyciągamy z pajęczyn niepamięci tytuły prasowe z lat 90-92, to mój czalendż: kto kojarzy Glob 24?
-
2019/02/04 10:54:39
Zdarzało się, że zespół redakcyjny nie uzyskiwał prawa do tytułu i wydawał pismo pod nowym tyułem.
W ten sposób z "Trybuny Ludu" powstała "Trybuna", a z "Fantastyki" "Nowa Fantastyka"


No nie nie nie, z Trybuny Ludu powstała Trybuna na takiej samej zasadzie jak z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Socjaldemokracja RP.

Świetna i bardzo potrzebna notka. Czyli dobrze rozumiem, że Express dał Kaczyńskim niejaki Donald Tusk?

Bardziej to jednak Jerzy Drygalski.

Aczkolwiek, to już abstrahując od historii prasy polskiej, oś podziału politycznego w latach 1990-91 wyglądała zupełnie inaczej niż po 4 czerwca 1992. I rzeczywiście Tusk z Kaczyńskim byli w jednym, prowałęsowskim obozie, a Gazeta Wyborcza i tworząca się Unia Demokratyczna - w drugim.


-
wo
2019/02/04 11:08:31
@airborell
"Bardziej to jednak Jerzy Drygalski"

Już go wtedy nie było (przypominam: zmiana składu komisji razem ze zmianą rządu). A najbardziej to jednak Lech Wałęsa. To on stworzył Srebrną - i to on wykreował Kaczyńskich. Nigdy mu tego nie wybaczę.

@darek
"No to jak już wyciągamy z pajęczyn niepamięci tytuły prasowe z lat 90-92, to mój czalendż: kto kojarzy Glob 24?"

Oczywiście ja. Ja wtedy Czytałem Wszystko. Był wielkim rozczarowaniem, bo tutaj nawet wydanie warszawskie było de facto wczorajsze. To był zresztą wtedy podstawowy czelendż dla każdej gazety - znaleźć drukarnię, która ci pozwoli na późne dedlajny. W Warszawie monopolistą był Dom Słowa Polskiego, żeby go ominać, trzeba było sobie zbudować własną drukarnię (jak "GW").
-
2019/02/04 11:19:41
@wo
"Czytałem Wszystko"
"To Ty - Dwutygodnik Młodych Kobiet" też?
-
2019/02/04 11:38:51
Też pamiętam Glob24. Się miało górę dzisiejszych i wczorajszych gazet codziennie w domu.

Zgłaszam, że byłbym jednym ze wszystkich sześciu czytelników książki o polskiej prasie, którą napisałby gospodarz.

Serdeczny refernazor, wracam do lurkowania!
-
2019/02/04 11:49:39
Siedmiu.

Nieznających tytułu Glob 24 uświadommy, czemu ta gazeta była wyjątkowa: był to pierwszy kolorowy dziennik!

Dzisiejsze/wczorajsze gazety: mi się wtedy zdarzało kupować w czwartek GW w Gdańsku, w piątek rano przyjeżdżać do rodzinnego Słupska i tam kupować gazetę, która miała nową pierwszą stronę, ale cały środek ten sam co wczoraj w Gdańsku.
-
2019/02/04 12:35:37
@darek.przyzwoitosc
"pierwszy kolorowy dziennik"
Chyba ogólnopolski, Dziennik Dolnośląski był chyba wcześniej? (Inna sprawa, że długo jako dziennik nie pociągnął)
-
2019/02/04 13:07:34
-
2019/02/04 13:29:27
Eee... Brentakurdwium?

@wo
"legenda Pisma Które Nigdy Nie Powstało Ale Gdyby Powstało Byłoby Naprawdę Fpytę"

No, w oughtiesach był jeszcze jeden paroksyzm podczepiania pod tę legendę: axel-springerowska wkładka dla wykształciuchów pt. "Europa", zawiadywana m.in. przez The Original Emo Kid polskiej publicystyki. Miałem ogromne marzenie, żeby tam coś wydrukować, póki była wkładką do "Faktu"; kiedy przegrupowano ją do "Der Dziennika" ("Dem Dziennika"?), to już nie było tak uroczo absurdalne.
-
2019/02/04 15:47:14
REFERNAZOR!

Majatek Srebrnej powinien zostać znacjonalizowany za pomocą komisji Jakiego. Oczywiście jak już nie będzie w niej Jakiego.
-
2019/02/04 15:54:20
@wo

REFERNAZOR

"(...) co dziwniejsze organizacje, deklarujące swoje poparcie dla tego czy innego oferenta (...) biskup Gocłowski"

Gocłowski nie tylko "wyrażał poparcie". On był wpisany jako założyciel Fundacji Nowe Państwo, wcześniej w Fundacj Prasowej i to jego nazwisko ułatwiało wpisywanie się JK w księgi wieczyste.

wyborcza.pl/magazyn/1,124059,12241363,Fundacja_na_ciezkie_czasy.html
-
2019/02/04 15:58:37
@wo

"Najhojniej obdarowała KPN - zapomnianą dziś, przedziwną partię neopiłsudczyków"

Na bazie obecniej wiedzy to raczej nie jest dziwne. Dla wielu sił <i>ancien regime</i> KPN to była ich agentura. Moczulski był od wielu lat na liście płac SB i nie przypadkiem dostali na siedzibę piękny pałacyk na Nowym Świecie. Też nie przez przypadek Macierewicz szantażował KPN teczkami. I tutaj spotkało ich tzw. <i> zdziwko</i> : KPN się nie złamał i rząd Olszewskiego przepadł.
-
2019/02/04 16:14:10
REFERNAZOR

Pamiętam młodego (ahem!) człowieka znanego jako Ols, Krystynę Ch. i inne osoby które pojawiały się tutaj w początkach bloga, jak również podczas epizodu blipowego. I chciałem powiedzieć że specjalnie stworzyłem nowe konto (stare nie bangla, nie wiem czemu) żeby powiedzieć że propsuję długaśne notki na dziwne tematy.
-
2019/02/04 17:12:53
@wo

...Nigdy mu tego nie wybaczę...

To pikuś. On sam sobie nie jest w stanie tego wybaczyć.
No tak, ale gdybym wiedział, że się wywrócę, to bym usiadł.
A tak w ogóle to REFERNAZOR!!! Wal długie tekst ile chcesz.
-
2019/02/04 17:29:42
A, jeszcze jedno.
Gratulacje za Słownik z Nowego Świata.
Wiem gdzie się udać, gdy dopadnie mnie internetowa chińszczyzna.
-
2019/02/04 18:23:30
Refernazor! Długie notki są bardzo OK!

Dzięki za przypomnienie, jak to się wtedy działo. Właściwie po tylu latach nie pamiętałem już dokładnie, dlaczego mam stałe i głębokie przekonanie, że Glapiński to podejrzane indywiduum.

@ warszawskie gazety jako ogólnokrajowe
Pamiętam, że za Gierka Express Wieczorny (Życie Warszawy chyba też) można było bez problemu kupić na Opolszczyźnie. Z tym, że Express, który w stolicy był popołudniówką, u nas w kioskach pojawiał się rano. Więc miał tylko pół doby opóźnienia.
-
2019/02/04 20:19:06
REFERNAZOR!

Wyśmienita notka, milordzie.
-
2019/02/04 22:24:51
REFERNAZOR

-
2019/02/04 22:58:59
@Motor
Po tym jak ciućmoki z KPN-u przejęły tytuł i zabiły go, redakcja "Motoru" (bądź jej część) stworzyła nowe pismo, bodajże "Auto Motor Sport" (proszę o wybaczenie, ale nie chce mi się schodzić do piwnicy, by sprawdzić). Po jakimś czasie "Motor" wrócił (znów problem piwnicy i grzebania w stertach gazet: nie pamiętam, kiedy dokładnie, kto tam wtedy pisał i czy od razu był to Bauer) i przez jakiś czas ukazywały sie dwa tytuły równolegle. Ostatecznie ostał się "Motor".

(Brentakurdwium)

PS. Jeśli jednak ktoś jest mocno ciekaw, mogę jutro spróbować przekopać się przez sterty moto-przyjaciółek z tamtych lat.
-
2019/02/05 00:22:27
REFERNAZOR!
(odzew w komciu powyżej).
-
2019/02/05 13:00:49
REFERNAZOR
Pamiętam zarzynanie "Razem"- gazety którą czytało się od okładki, przez Klub Płytowy, plakat ze środka, , dr Starowicza i "Osobno" :-). Pod zarządem KPN były konkursy, gdzie główną nagrodą był samochód ciężarowy Star :-)
-
2019/02/05 17:10:56
Refernazor
-
2019/02/05 19:24:53
REFERNAZOR
dzięki. niezłe przypomnienie.
-
2019/02/11 10:21:26
@wydanie 1., 2. itp.

Gdzieś w połowie 90' robiłem w Rzepie. I o ile pamięć mnie nie myli to były 3 lub 4 wydania. A pierwsze wydania wyjeżdżały w nocy, by trafić na rano do kiosków w odległych rejonach kraju. Pamiętam, że teksty pomiędzy wydaniem 1. a np. 3. różniły się, bo 1. wydanie zamykano koło 22:00. Jeśli pojawiły się jakieś aktualniejsze informacje to miały szansę pojawić w wydaniach ostatnich, dostępne rano w Warszawie lub w okolicach. Chodziło o to, by w całej Polsce bieżący numer gazety był dostępny od rana w całym kraju. Tyle, że mogły różnić się zawartością.
-
2019/02/11 10:21:41
ffs!

REFERNAZOR