Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Fyre!

I'm on Fyre

Drogie komentatorki, drodzy komentatorzy, ogłaszam film „Fyre: The Greatest Party That Never Happened” kanoniczną pozycją. Każdy, kto z jakiegokolwiek powodu zagląda na tego bloga będzie się dobrze bawił przy oglądaniu.

Film opowiada o próbie zorganizowania „luksusowego festiwalu muzycznego” w 2017 przez Billy’ego McFarlanda, którego dziś (w świetle wyroków) można nazwać oszustem, wtedy zaś za to groził proces. McFarland był wtedy przedsiębiorcą, człowiekiem sukcesu, wygłaszaczem motywacyjnych spiczów.

Hejtowałbym go już tylko za to. Nawet gdyby festiwal Fyre okazał się sukcesem (w istocie wtedy hejtowałbym go jeszcze bardziej).

Ogólnie nienawidzę opowieści, że sukces jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy ciężko pracować i nie jeść tostów z avocado. Zdradzę wam sekret sukcesu: trzeba mieć dzianych rodziców

A już szczególnie nienawistną nienawiścią darzę instagramowych influencerów, wrzucających zdjęcia, jak zjeżdżają na nartach z lodowca albo jak są z partnerem na Malediwach #mega!. Kto się tak pokazuje tego ja nie szanuję (joła).

Uważam, że to nie jest nawet po prostu głupie, jak żółte karteczki Pawlikowskiej. To jest społecznie szkodliwe.

99% populacji nie może dołączyć do górnego 1% populacji. Niby tautologia, ale młodym ludziom wmawia się, że oni też mogą trafić do tego 1%, między Lewandowską a Chodakowską, wystarczy wyjść ze strefy komfortu.

Póki McFarland nie trafił za kratki, snuł podobną opowieść. Oto dwudziestoparolatek, który bez dyplomu trafia do Nowego Jorku i udaje mu się założyć jednorożcowego startupa. Zobaczcie, to ja w moim maserati #mega!

Jednorożec McFarlanda monetyzował te marzenia, była to bowiem firma Magnises, oferująca millenialsom elitarną kartę kredytową, która była z prawdziwego metalu, więc jej premiumowość czuło się na dotyk i nawet na dźwięk (brzdęk!).

Do promocji McFarland zatrudnił przygłupiastego hiphopera i odkrył, że proces wynajmowania gwiazd jest upierdliwy. Wymyślił startupa, mającego być „uberem wynajmowania gwiazd”.

Idea była prosta. Jesteś fxui bogaty i stać cię, żeby Ja Rule zarapował ci hepi bersdej? Kliknij na Ja Rule, przesuń palcem żeby zapłacić.

Taka aplikacja mogłaby mieć sens. Niestety McFarland wymyślił, że w celach promocji zorganizuje luksusowy festiwal muzyczny, na prywatnej wyspie na Bahamach, pełen okazji do zrobienia sobie selfika z hasztagiem #mega!

Goście zapłacili fortunę. Po przybyciu okazało się, że nie ma festiwalu i nie ma samolotów mogących ich zabrać z powrotem. Spędzili piekło w przeciekających namiotach, gdzie mokły ich kosztowne ciuchy i cyfrowe gadżety, nie było jedzenia, nie było prądu, nie było k... niczego.

Nikt ich nie żałował - gdy krzywda spotyka palanta w ciuchach za 3k, Bóg głaszcze kotka. Szkoda ludzi z klasy średniej, których McFarland zrujnował swoimi mrzonkami - tych restauratorów, którym nie zapłacił albo ludzi pracujących w dobrej wierze nad aplikacją Fyre.

Z filmu wyłania się obraz McFarlanda jako toksycznego szefa, który wszelką krytykej sprowadzał do prostej alternatywy, zaczerpniętą z motiwejszyningowo kołczingowych pierdoletingów: „czy szukasz problemów czy szukasz rozwiązań? Jeśli nie szukasz rozwiązań, won z mojej firmy”.

W efekcie ego ludzie faktycznie szukali rozwiązań, zamiast powiedzieć szefowi: „tego się nie da zrobić”. Paradoksalnie prowadzili tym siebie do bezrobocia, a McFarlanda za kratki.

Nie płynie z tego prosta lekcja życiowa. Sam należę do ludzi, którzy zbyt szybko mówią, że coś jest nie do zrobienia. Po latach współpracy ze sobą nauczyłem się, że rzadko bo rzadko, ale pesymiści też się czasem mylą (#nano!).

Mimo to twierdzę, że aspirowanie do górnego 1% nie ma sensu. Przeciętny Człowieku, nie będziesz miał Ferrari. Nie będziesz latać własnym samolotem na prywatną wyspę. Chyba, że to odziedziczyłeś to po przodkach (ale wtedy zamiast komciać na blogaskach, noblesa se obliż).

Co ma sens - to dążenie do poziomu akceptowalnej porażki. Nieźle można żyć będąc kimś drugorzędnym. Walić Bahamy, we Włoszech też jest fajnie. Albo i w Krynicy, w zależności jak ustawimy sobie suwaczek.

Kapitalizm dobrze działał, dopóki zaspokajał potrzeby w miarę szerokiej rzeszy średniaków. Coca-Cola, Ford czy Apple miały sens dzięki ofercie dla Johna Smitha.

System zaspokajający potrzeby 1%, to już nie kapitalizm. Ani demokracja. Im więcej McFarlandów za kratkami, tym lepiej (#mega! #jeszcze #jeden!).

poniedziałek, 11 lutego 2019, wo

Polecane wpisy

  • Jazz niepodległości

    Skoro kończy się rok stulecia niepodległości, rzutem na taśmę zrobię notkę na bazie artykułu, do którego zacząłem nawet robić risercz, ale ostatecznie go nie do

  • Czaszki, lochy i Neapol

    Stanisław Lem wymyślił „Katar” - powieść o turystach, którzy giną w tajemniczych okolicznościach w Neapolu - z nadzieją, że przejedzie się z małżonk

  • Metafora leminga

    W moim bąbelku panują skrajnie przeciwstawne opinie na temat nowego serialu HBO „Ślepnąc od świateł” - jedni zachwyceni, drudzy zniesmaczeni. Nie mo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
qba
2019/02/11 20:16:28
Ekhm, autorze, z całym szacunkiem, ale widzę tu jakieś chochoły.

"...influencerów, wrzucających zdjęcia, jak zjeżdżają na nartach z lodowca..."

Narty w Alpach to przecież typowy sposób spędzania czasu przez klasę średnią, a nie przez 1%. Wystarczy sprawdzić marki samochodów stojących w korku na Brennero.

"...99% populacji nie może dołączyć do górnego 1% populacji. Niby tautologia, ale młodym ludziom wmawia się, że oni też mogą trafić do tego 1%, między Lewandowską a Chodakowską"

Srsly, Chodakowska to 1%? Owszem, na pewno ma furę hajsu, ale nie sądzę, żeby gdziekolwiek w okolicy top 1%.
-
2019/02/11 20:20:39
Ustalmy, co to jest 1%? Wg różnych stron typu "zobacz jaki jesteś bogaty i podziel się" (np. ta) globalnie górny 1% to jakieś 2k euro netto na miesiąc, czy 9 tysi PLN. Serio Chodakowska ma mniej? Myślę, że raczej połowa komcionautów tego bloga się łapie.
-
2019/02/11 20:37:20
Zacznę tylko, że ja się z Szanownym Gospodarzem zgadzam w całej rozciągłości, co do oceny tego artysty szwindlu.
Tylko ostatnio przeczytałem taki smutny news (krypa, vice, nie pamiętam gdzie naprawdę), że Ci fajni młodziani, którzy pokazywali kulisy całego szwindlu, z tej fajnej firmy marketingowej, która im ten fajoski festiwal wyhajpowała, brała też czynny udział producencki w realizacji netfliksowej produkcji.
No i przed przeczytaniem - naprawdę dobrze mi się oglądało. Tylko, że po przeczytaniu zrobiło mi się trochę nieswojo i jednak doznałem mocnych wątpliwości odnośnie dokumentalistycznych walorów.
-
2019/02/11 20:45:41
Ten ghost festiwal to niezła inba, ale dokument był trochę zaskakujący. Teraz już wiem skąd to wrażenie: krytykapolityczna.pl/kultura/film/fyre-recenzja-krawczyk/ - podobno agencja PR promująca festiwal była jednym producentów filmu. Mimo wszystko polecam.
-
wo
2019/02/11 20:48:28
@qba
"Narty w Alpach to przecież typowy sposób spędzania czasu przez klasę średnią, a nie przez 1%."

To skutek skrótów - chciałem wrócić do typowej objętości typowej notki, więc wywaliłem fragment większego zdania "wlatujących helikopterem na lodowiec, by". Heliskiing to jednak dla pojebów zaawansowanych w pojebingu.

"Owszem, na pewno ma furę hajsu, ale nie sądzę, żeby gdziekolwiek w okolicy top 1%."

W Polsszcze raczej na pewno.
-
wo
2019/02/11 20:49:15
@aaziem
"brała też czynny udział producencki w realizacji netfliksowej produkcji."

A skąd miały się wziąć kopyrajty do tych insajderskich filmików typu "Billy mówi jak bardzo jest super"?
-
2019/02/11 21:03:55
@wo
To jest tak, że mnie się bardzo, ale to bardzo podobało jak sprawnie i ładnie wsiedli na Billy'ego i odarli go z jakichkolwiek pozorów przyzwoitości; pewka, te materiały insajderskie wykorzystali bardzo ładnie.
Tylko, że marzy mi się, że teraz ta sama ekipa po zrobieniu filmu o Billym, siada przed chłopakami z marketingu i mówi "no, hejka chłopaki, a teraz zobaczymy jak im to ładnie uszyliście". Pewnie to niewykonalne z miliona powodów, ale bądźmy szczerzy Billy to tylko najbardziej widoczna boja na tym oceanie szamba. I byłoby mi po prostu miło, gdyby do odpowiedzialności została pociągnięta troszkę większa grupka.
-
wo
2019/02/11 21:40:10
@aaziem
"byłoby mi po prostu miło, gdyby do odpowiedzialności została pociągnięta troszkę większa grupka."

Ale dlaczego? Reszta jest moim zdaniem niewinna, tak jak hydraulik zakładający sedesy na Gwieździe Śmierci (albo w siedzibie Hitlera).
-
2019/02/11 21:51:21
@wo

"tak jak hydraulik zakładający sedesy na Gwieździe Śmierci"

aaziem ma zdaje się na myśli korpo reklamowe, które przyłożyło do całości dość świadomie rękę - nyunews.com/2019/02/11/film-fyre-jerry-media-netflix-hulu/
-
wo
2019/02/11 22:02:28
@rozowyguzik
"przyłożyło do całości dość świadomie rękę"

Tak jak hydraulik na Gwieździe Śmierci. Przecież gdyby przykładał rękę nieświadomie, to by mu dolnopłuk ryksztosował.
-
2019/02/11 22:14:56
Ja sobie cenię FYRE przede wszystkim jako niezwykle udaną metaforę Brexitu. Do obu zaś pasuje piękny akapit Marka Steela w independent: "The same thing happened when I went into an Aston Martin showroom last week. I had a plan that Id offer 50 for a customised five litre DB11, and then bargain the salesman down to 35. But the incalcitrant arse walked off and called security. How could I possibly have anticipated that?"
-
2019/02/11 22:20:03
@self Oczywiście blox zeżarł symbole funta w moim poście...
-
2019/02/11 22:20:58
Nie wiem czy mówimy o tym samym. Jeśli chodzi o najbliższych współpracowników tego wizjonera biznesu, którzy wiedzieli co się święci to trudno mi uwierzyć w ich niewinne minki. Chyba jest gdzieś granica za którą stajemy się współodpowiedzialni jeśli się nie wycofamy, złożymy votum separatum? Jeśli wiesz, że ten dach się zawali, bo szef naściemniał inwestorowi, że śmiało zmieścimy się w budżecie, to jednak nie podpisujesz kwitków i robisz co mówi. Jeśli na kogoś spadnie element sceny, ktoś się zatruje jedzeniem, czy ulegnie wypadkowi przy korzystaniu ze źle zabezpieczonej atrakcji to nie jest tak, że tylko główny szef za to odpowiada. A tutaj tak to wygląda.
-
2019/02/11 22:26:56
@bantus "Chyba jest gdzieś granica za którą stajemy się współodpowiedzialni jeśli się nie wycofamy, złożymy votum separatum?"

Ale ten koleś od jogi jest taki sympatyczny, no jakże go nie lubić. Ma nawet coś z daleka niemal przypominające wyrzuty sumienia.
-
wo
2019/02/11 22:31:36
@bantus
" Chyba jest gdzieś granica za którą stajemy się współodpowiedzialni jeśli się nie wycofamy, złożymy votum separatum?"

Ale gdzie? W kapitalizmie wszyscy jesteśmy najdalej o dwie faktury od kogoś, kto robi coś Bardzo Złego. Wszystkich PT komcionautów apeluję o zastanowienie się, skąd kasa na ich wypłatę (a jesli od samego świętego Asyżka z Franciżu, to skąd on z kolei bierze kasę - dwie faktury dalej jest już Lucyfer).
-
2019/02/11 23:05:08
@wo: "Ale gdzie?"

Oglądając film miałem wrażenie, że ta granica leży choćby tam, gdzie Ja Rule mówi, że to nie było oszustwo tylko "false advertising", albo tam, gdzie Andy King jechał oblizywać noblesa szefowi izby celnej (zresztą przepłukawszy *przedtem* usta - albo ściemnia, albo ja się nie znam na oblizywaniu noblesów). Fyre to kopalnia chichenfreude, ale też bardzo sprytny influencing i wtórna monetyzacja wtopy biznesowej. Tylko tym razem to nie modelki na instagramie influensują, a pijarowcy na netfliksie.
-
2019/02/11 23:08:26
@wo

Ale chyba rzecz w tym, że ta ekipa świadomie robiła ludzi w bambuko od samego początku. Plus wydaje mi się, że generalnie obrona marketingowców (a zwłaszcza wysoko postawionych marketingowców) od strony hydraulika na gwieździe śmierci jest mocno chybionym porównaniem.
-
2019/02/11 23:15:09
@wo

W porządku, trzymajmy się zasady - minimum dwie faktury odległości. W końcu i tak nie jesteśmy w stanie wiedzieć wszystkiego. Więc tutaj tego nie ma. Jeśli twój szef/współpracownik robi takie rzeczy za które federalni mogą mu wjechać do domu z drzwiami, to trzeba zmienić szefa/współpracownika.

Nie mówimy przecież o sekciarskich biznesach MLM ani krajach w których albo robisz biznes z Januszem "Blizna" Kowalskim albo cię nie ma tylko o centrum kapitalizmu, gdzie raczej trudno połapać sie na rynku od nadmiaru. Przecież na tym polega zgniłość tego ichniejszego hiperturbo kapitalizmu. Oni mogliby robić nudne, stabilne biznesy, ale nie, oni wolą kierować się pompowaną dragami chciwością.
-
2019/02/11 23:57:12
@film Netfliksa

A to nie jest trochę jak współprodukowany przez firmę Dr. Goebbels PR GmbH film dokumentalny o tym, że Hitler był niegodziwy?
-
2019/02/12 06:43:18
@m.bied
"Film Goebbels PR"

Chyba jednak się wszyscy zgodzimy, że byłby to porywisty kawał dzieła?

I chociaż mi zgrzyta, to jak raz ostatnio oglądałem bardzo lewicowe, kapitalne momentami i postawą majkelmury. Conajmniej kilka produkowali bracia Weinstein. Teoria nie dwóch, a jednej faktury.
-
2019/02/12 06:59:38
@wo
Współkomcionauci całkiem trafnie oddali już moje odczucia. Ze swojej strony chciałbym dodać jeszcze moje wrażenie, że: odpuszczając zupełnie temu wiankowi wokół Billy'ego zdaje mi się, że recyklingujemy mit self-made-mana w stronę self-made-con-artist. A śmiem twierdzić, że ta afera nie jest dziełkiem wyłącznie Billy'ego.
Porównanie do hydraulików, pracujących w warunkach totalitarnych reżimów, też mnie szczególnie nie przekonuje; zwłaszcza, że już na takiej gwieździe śmierci relacje chyba były bliższe do niewolniczych, niż stosunku pracy. W przypadku zaś Hitlera, rola hydraulika raczej ograniczałaby się do tego, czy Hitler będzie mieć w miarę udany poranek po kawie niż czegokolwiek innego. Już ktoś zwrócił uwagę: czzy nie bardziej trafny byłby Goebbles?
Mój pojnt jest taki, że możemy na ten moment wprost stwierdzić, że Billy hajs ukradł (ukradł w konkretnych kwotach i w pracy ludzi). Dostał za to w prezencie proces, który mu się należał. Ale dostał też film - częściowo od ludzi, którzy mu aktywnie pindola trzymali podczas wszystkich tych wydarzeń i to do samego końca.
Nie chcę spekulować, czy należy im się paragraf (pewnie nie, chociaż nie płakałbym), ale przynajmniej małe grillowanko w filmie dokumentalnym byłoby miłe.
-
2019/02/12 07:05:07
Za to konkurencyjny (niedostępny w Polsce) film Hulu wspomniał o tym, że przygotowywany równocześnie film Netflixa jest robiony z użyciem tej agencji PR i to potępił... a sam zapłacił ponoć za to grube hajsy Billy'emu za możliwość przeprowadzenia z nim wywiadu.
-
2019/02/12 08:17:46
Z całym szacunkiem dla red. Orlińskiego, który uczciwie przedstawia swoje stanowisko ideowe, pragnę przypomnieć, że pracuje on w tej samej gazecie w której najważniejszym publicystą gospodarczym jest p. Gadomski, głoszący poglądy z epoki Balcerowicza łupanego. Na różne kompromisy w życiu chodzimy.
-
2019/02/12 08:32:11
"Kapitalizm dobrze działał, dopóki zaspokajał potrzeby w miarę szerokiej rzeszy średniaków." Btw ciekawie to widać w popkulturze, prawdziwy boom na historię o ricz And fejmys zaczął się gdzieś pod koniec najntisów (seks w wielkim mieście, te wszystkie szkoły uwodzenia). Po 2000 jest tego mnóstwo (Paris Hilton, komedie romantyczne u Prady), a w naszej kończącej się dekadzie mamy już apogeum z Kardashianami i przygłupiastymi raperami. Łatwo zauważyć generalny spadek jakości.
-
2019/02/12 08:43:01
@obrona marketingowców

Też uważam, że do marketingowców należy strzelać najpierw
-
2019/02/12 09:21:54
@marketingowcy/pijarowcy i kręgi piekieł

Kiedyś Nameste porównał "polski biznes pn. Klaster Przemysłów Kultury i Czasu Wolnego" do kręgów piekieł Dantego. I tam diabli to większość, a nie tylko diabeł centralny (w tamtym wypadku pan kapitał). Więc w przypadku Fyre to Ci najbliżsi kręgu wewnętrznego jak najbardziej diabli, a nie hydraulicy. Wiedzieli chyba co robią. Taki hydraulik/dostawca pizzy/papieru do xero to podstawowy pracownik/podwykonawca administracji. Nie musi wiedzieć co robi McFarland. Więc nie jest w kręgu. Gdzieś kończy się kompetencja "współuczestniczącego" w przekręcie.
-
wo
2019/02/12 10:23:49
@jakubjot
"Oglądając film miałem wrażenie, że ta granica leży choćby tam, gdzie Ja Rule mówi, że to nie było oszustwo tylko "false advertising", "

Ale winnym w takim wypadku jest zleceniodawca, nie sama agencja. Postulat, żeby agencje reklamowe same weryfikowały, czy produkt/usługa są legitne, jest nierealistyczny. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak by to miało wyglądać. Zamawiają u ciebie reklamę proszku do prania i ty sam sprawdzasz najpierw, czy faktycznie pierze lepiej niż "zwykły proszek"?

Na tej samej zasadzie media nie odpowiadają za treść zamieszczanych ogłoszeń. Z tego zresztą co jakiś czas buduje się oskarżenia typu "media zamieszczające reklamy Amber Gold są współwinne". Ale jak tego uniknąć?
-
wo
2019/02/12 10:26:00
@rozowyguzik
"Ale chyba rzecz w tym, że ta ekipa świadomie robiła ludzi w bambuko od samego początku. "

Nic na to nie wskazuje. Skąd mieli wiedzieć, że festiwal się nie odbędzie - na kilka miesięcy przedtem?

@bantus
"Więc tutaj tego nie ma. Jeśli twój szef/współpracownik robi takie rzeczy za które federalni mogą mu wjechać do domu z drzwiami, to trzeba zmienić szefa/współpracownika."

Wtedy jeszcze - kiedy filmowali te instagrametki - tego nie było wiadomo.
-
wo
2019/02/12 10:27:57
@mbied
"A to nie jest trochę jak współprodukowany przez firmę Dr. Goebbels PR GmbH film dokumentalny o tym, że Hitler był niegodziwy?"

Raczej film wymagający zakupu praw autorskich od spadkobierców Goebbelsa. I niestety ciągle są takie wieloznaczności etyczne. Spadkobiercy nazistów mieli (mają) sporo unikalnych materiałów źródłowych. Część im pokonfiskowano, ale nie wszystko. Więc owszem, do dzisiaj się zdarza, że producent filmu dokumentalnego płaci spadkobiercy takiego czy innego esesmana za dostęp do jego unikalnego footage.
-
wo
2019/02/12 10:30:04
@aaziem
"Porównanie do hydraulików, pracujących w warunkach totalitarnych reżimów, też mnie szczególnie nie przekonuje; zwłaszcza, że już na takiej gwieździe śmierci relacje chyba były bliższe do niewolniczych, niż stosunku pracy."

Imperium było raczej feudalne. Mamy mnóstwo przykładów na to, że korzystało ze współpracy dobrowolnych najemników (choćby Bobba Fett). Czy kolega w ogóle oglądał przynajmniej kanoniczne długometrażówki?

"przynajmniej małe grillowanko w filmie dokumentalnym byłoby miłe."

Nie do zrobienia. Po prostu odmówią udziału oraz nie udostępnią swoich materiałów - i co im pan zrobisz?
-
2019/02/12 11:15:41
@wo: 'Zamawiają u ciebie reklamę proszku do prania i ty sam sprawdzasz najpierw, czy faktycznie pierze lepiej niż "zwykły proszek"?'

Zamawiają u mnie reklamę proszku do prania i mówią stary, nie da się tego nakręcić bo cały kontener proszku nam utknął w terminalu celnym, nie chcą wydać nawet grama do tej naszej reklamy. Weź tam może pojedź, ty ładny jesteś, jak obliżesz noblesa pułkownikowi służby celnej, to nam ten kontener wydadzą. A ja na to jasne, już lecę, na tym przecież polega pijar (bo wygeneruje głupawego mema, na którym wszyscy się skupią - zamiast zadawać mi niewygodne pytania, jak już się wszystko sypnie).

Poza tym, Ja Rule nie musiał nic sprawdzać. Przyznaje otwartym tekstem, niepytany, że akcja promocyjna była ściemą. Pewnie niespecjalnie da mu się za to paragraf przykleić, choć jak rozumiem sprawa jest w toku. Nie zmienia to faktu, że film jest równie wiarygodny, co filmiki i focie Emily Ratajkowski z Bahamów.

"Skąd mieli wiedzieć, że festiwal się nie odbędzie - na kilka miesięcy przedtem?"

Bo taki festiwal organizuje się co najmniej rok, to raz. Dwa, że nie da się zmieścić tysięcy ludzi na polu, na którym da się zmieścić kilkaset. Trochę jak z tymi 99%, które się po prostu z definicji nie zmieszczą w 1%. Tyle główni organizatorzy wiedzieli na kilka miesięcy przedtem, jako spece festiwali i promocji (nie mówię od ludziach od siedzenie w biurze w NYC i parzenia kawy czy innego programowania, z nimi się nawet potrafiłem trochę utożsamić).
-
2019/02/12 11:55:15
Przychodze na ten blog zeby sie posmiac, tak jak Autor chodzi do prawakow w tym samym celu.

Otoz ja jestem przykladem, ze chciec to moc. Startowalem od zera, nie mam bogatych rodzicow, wychowalem sie we wsi na Slasku i jestem rocznik 1975, co oznacza, ze 1989 bylem zbyt mlody, by w Warszawie nosic krawat i centertela. A mimo to jestem milionerem i jestem w 1% dochodow.

Wszystko dzieki temu, ze wyjechalem z Katolandu (majac $1500 keszu), pojechalem do kraju bogaszego i liberalnego i ciezko pracowalem.
-
2019/02/12 12:26:22
@2doxa

Uwierz mi, że również korzystałeś z "premii urodzenia", choć w innej formie niż widzi to WO. Konkretnie urodziłeś się w orbicie rozwiniętej gospodarki jako zmotywowany outsider z możliwością wejścia. Lekka zmiana parametrów, kilka lat wcześniej, kilkaset kilometrów na wschód i Twoja ciężka praca (nie wątpię w nią) dałaby Ci pod koniec życia ledwo zrównanie się z najleniwszym przedstawicielem o szczebel wyższej klasy społecznej w Twoim własnym kraju (PRL, Ukraina...)

-
2019/02/12 12:58:16
@jakub
W momencie kręcenia materiałów reklamowych w sprawę nie był jeszcze zaangażowany żaden specjalista od robienia festiwali. Nie widać w filmie dowodów na to, że ktokolwiek (nawet Billy) miał na tamtym etapie świadomość, że nie ma szans dostarczyć tego, co zapowiedzieli w reklamie.
-
2019/02/12 13:21:15
@dziaam: Andy King jest przedstawiany jako doświadczony producent festiwali i eventów, który znał Billy'ego od dobrych kilku lat. Zakładam, że coś tam jednak wiedział zarówno o festiwalach, jak i o Billym.
-
2019/02/12 13:24:49
@2doxa
Otoz ja jestem przykladem, ze chciec to moc.

Jesteś najwyżej przykładem człowieka, któremu coś się udało - są też przykłady ludzi, którzy dorobili się znacznie większych pieniędzy niż twoje, grając w totalizatora.
Czego opowiedziana przez ciebie historyjka dowodzi i jak ona się ma do poniższego cytatu z @wo?

"...twierdzę, że aspirowanie do górnego 1% nie ma sensu. Przeciętny Człowieku, nie będziesz miał Ferrari. Nie będziesz latać własnym samolotem na prywatną wyspę. Chyba, że to odziedziczyłeś to po przodkach (...)."
-
2019/02/12 13:39:36
@jakub
Zrozumiałem, że pierwszą osobą rzeczywiście znającą się na organizacji festiwali muzycznych, był niejaki Weinstein. Jego zatrudnili dość późno i też on jawi się jako największy sceptyk w całym zamieszaniu.
-
2019/02/12 13:42:58
@gammon

"Czego opowiedziana przez ciebie historyjka dowodzi"

IMO tego, że zasadę działania błędu przeżywalności powinno się tłumaczyć w podstawówce i wymagać na egzaminie, bo inaczej wychodzą z tego ludzie niezdolni do powstrzymania się od projekcji własnych doświadczeń na resztę społeczeństwo.
-
2019/02/12 13:44:37
"majac $1500 keszu"
Ja akurat miałem w okolicy paru kolegów, którzy mogli mieć wtedy(!) póltora kilo keszu. Ja nawet nigdy nie mogłem nawet pozwolić sobie na Colę czy gumę do żucia z Pewexu. Więc mając 1500 dolków to nie było nic.
Also to kompletnie nie ma nic do aspiracji i że jak się chce to można. Nie można. Można najwyżej mieć farta w życiu i przypadkowo znaleźć się w sytuacji, która ogniwo po ogniwie doprowadziła Cię do 1%. Ale nie jest to absolutnie metoda, którą, gdyby tylko każdy się posłużył, to mógłby cel 1% osiągnąć. Samą chęcią i ciężką pracą.
-
2019/02/12 14:10:23
@rozowyguzik
zasadę działania błędu przeżywalności powinno się tłumaczyć w podstawówce i wymagać na egzaminie, bo inaczej wychodzą z tego ludzie niezdolni do powstrzymania się od projekcji własnych doświadczeń na resztę społeczeństwo.

Chodzi o Diagorasa z Melos i modły, itd.?
-
2019/02/12 14:13:40
Biorąc pod uwagę że w pierwszej połowie 90s średnia płaca w Polsce (nie mówiąc już o medianie) oscylowała gdzieś w granicach 100 USD to kolega mając tyle oszczędności był bardzo bogatym człowiekiem. No i w 89 nie było centerteli.
-
2019/02/12 14:14:10
@rozowyguzik
P.s. jeśli tak, to ja dlatego dałem porównanie z wygrywającymi w gry liczbowe - ich pokazują media, bo to jest news, że XY WYGRAŁ; milionów tych, co tracą po kilka czy kilkanaście zet w tygodniu (nawet 50 lat z rzędu) nie pokazują, bo to nie jest żaden news.
-
2019/02/12 14:20:58
przychodzi jakiś anon, twierdzi, że jest milionerem, a ludzie zamiast go wyśmiać podejmują dyskusję; nic dziwnego, że inni się ponabierali na fejkowy festiwal
-
2019/02/12 14:28:37
@mrwisniewski
przychodzi jakiś anon, twierdzi, że jest milionerem

Może się boi, że jak się ujawni, to go okradną.

nic dziwnego, że inni się ponabierali na fejkowy festiwal

Stać mnie na zainwestowanie 10 minut życia mimo ryzyka nieodwracalnej straty, gdy milioner też okaże się fejkowy.
-
2019/02/12 14:29:12
@dziaam: "Zrozumiałem, że pierwszą osobą rzeczywiście znającą się na organizacji festiwali muzycznych, był niejaki Weinstein."

King na stronie swojej firmy chwali się, że pierwsze przyjęcie weselne zorganizował w wielu lat 16, i że ma 25 lat doświadczenia w robieniu eventów. Więc albo go nie ma i ściemnia w internetach, że ma, albo je ma i ściemnia w filmie, że nie wiedział co się dzieje. Jakimś cudem Weinstein, który 25 lat to ma zapewne tak w ogóle, kapnął się szybko, że jest wałek i jeszcze szybciej, że jest problem. O ile pamiętam mówi też otwarcie, że nie odszedł bo zbyt dużo już pracy wykonał by móc odejść bez zapłaconej faktury. A King rżnie głupa przez cały film i opowiada jak to wierzył w zmysł biznesowy Billy'ego. Dla mnie to było dość obrzydliwe na tle tych oszukanych ludzi z Exumy.
-
2019/02/12 14:29:30
Wyśmiewanie anona za jego przechwałki to jak ulec trollingowi. Wskazanie słabości jego argumentacji już chyba nie.
-
2019/02/12 14:33:34
@gammon i Diagoras

No tak, tak. Tak się właśnie nazywa ten motyw - błąd przeżywalności (survivor bias) i jest to błąd logiczny stanowiący szczególną formę błędu doboru próby. Cytat z Diagorasa/Diogenesa to tylko popularny przykład.

@mrw

Przecież tu nie chodzi o niego. Może mieć i zero na koncie, znaczenie ma tylko to, co napisał i to, co ewentualnie może wynieść ktoś inny, kto będzie czytał nasze komentarze.

Wyśmianie kogoś w sytuacji, gdy jego argumenty są reprezentatywne dla sporej części społeczeństwa jest po prostu nie na miejscu.
-
wo
2019/02/12 14:36:36
@jakubjot
"Zamawiają u mnie reklamę proszku do prania i mówią stary, nie da się tego nakręcić bo cały kontener proszku"

Do kręcenia reklamy proszku w ogóle nie potrzeba proszku. Agencja miała tylko zrobić film z instagrametkami + dokumentować Billy'ego. Zlecenie jak każde inne. Wziąłbym, gdyby to był mój zawód. Wszyscy byśmy coś zrobili dla Billy'ego - ja mógłbym mu anonimowo wypełniać stronę kątętem.
-
wo
2019/02/12 14:37:39
@2doxa
"Przychodze na ten blog zeby sie posmiac, tak jak Autor chodzi do prawakow w tym samym celu"

Ej, ale ja u nich nie komciam! Są granice...
-
2019/02/12 14:47:31
@jakub
Event rozmiaru wesela, choćby najbardziej wypasionego, nie da się porównać z organizacją festiwalu muzycznego na kilka tysięcy ludzi. Można mieć wieloletnie doświadczenie w jednym i nie mieć pojęcia o drugim.
-
2019/02/12 14:56:58
@wo

"Agencja miała tylko zrobić film z instagrametkami + dokumentować Billy'ego. Zlecenie jak każde inne."

No spoko, tylko po pierwsze: jest to agencja specjalizująca się w kradzieży kontentu od innych osób i repostowaniu go po usunięciu identyfikujących danych, a także w banowaniu osób, które starały się poinformować innych klejentów o tym, że impreza to fejk (bo to była przecież tajemnica poliszynela).

Nie ma IMO żadnego moralnego gruntu, na którym można ich wybronić.
-
2019/02/12 15:12:45
@wo: "Do kręcenia reklamy proszku w ogóle nie potrzeba proszku."

O to właśnie chodzi w tej metaforze. A tu, z jakiegoś powodu, agencja marketingowa była na bieżąco informowana o przebiegu produkcji festiwalu.

"Agencja miała tylko zrobić film z instagrametkami + dokumentować Billy'ego."

To jest przecież nieprawda. Ich wynajęli głównie dla ich skili soszial-mediowych, a koleś od filmów zrobił konkurencyjny dokument.

@dziaam: "Event rozmiaru wesela, choćby najbardziej wypasionego, nie da się porównać z organizacją festiwalu muzycznego na kilka tysięcy ludzi."

On w tym filmie ma jakieś 50 lat, nie 16. W międzyczasie coś tam jednak robił, a z portfolio na jego stronie wynika, że były to między innymi multimedialne imprezy masowe w niecodziennych lokalizacjach.
-
2019/02/12 15:19:07
@mrw - nie taki znowu anon, tam w profilu przecież jest link do bloga, no 1% jak w mordę strzelił - bloguje, komcia u wo, po prostu może realizować swoje życiowe pasje

inna sprawa, to to o czym pisał midnight_rambler, jeśli przyjąć odpowiednie kryterium dochodowe na podstawie PITu, to się okaże, że połowa komciających tutaj się łapie do 1% czy 5% w Polsce. tak wiem - nie o ten 1% chodzi w notce ;)
-
2019/02/12 15:29:20
A właśnie, jeszcze jedno chciałbym poruszyć:

@naturalucka

"I chociaż mi zgrzyta, to jak raz ostatnio oglądałem bardzo lewicowe, kapitalne momentami i postawą majkelmury. Conajmniej kilka produkowali bracia Weinstein. Teoria nie dwóch, a jednej faktury."

No bo tu w sumie nikt nie mówi, że ten dokument jest jakiś zły (w każdym razie ja tak nie mówię). Wot warto znać coś więcej otoczki. Generalnie ludzie o moralnie nagannej postawie potrafią robić dobre rzeczy, to się wcale nie kłóci.

Oglądałbym tego Goebbelsa, he he.
-
2019/02/12 16:00:25
@naturalucka

"byłby to porywisty kawał dzieła"

Niewykluczone. (Szczególnie, gdyby zaangażowali Leni R. jako reżyserkę - ach, pomarzyć). Ale jednak miałbym trochę problem, gdyby miało być prezentowane jako film dokumentalny, czyli opowieść z jakimiś aspiracjami do rzetelności faktograficznej.

To przecież tak, jakby Ryszard Kapuściński swoją alegoryczną prozę o Polsce w czasach gierkowskich próbował przedstawiać jako reportaż, dajmy na to, z Etiopii - no jednak niesmak.
-
wo
2019/02/12 18:46:41
@m.bied
"jako film dokumentalny, czyli opowieść z jakimiś aspiracjami do rzetelności faktograficznej"

Pod tym względem nie jest tu źle - przecież krytycy nie mają do tego filmu pretensje o to, że coś pokręcił. Spor dotyczy ocen, nie faktów (braku Moralnego Potępienia).

@fac
"inna sprawa, to to o czym pisał midnight_rambler, jeśli przyjąć odpowiednie kryterium dochodowe na podstawie PITu, to się okaże, że połowa komciających tutaj się łapie do 1% czy 5% w Polsce. tak wiem - nie o ten 1% chodzi w notce ;)"

To jasne, w kalkulatorze podatkowym Razem ja też byłem w 1%, ale zdaje się, że przyjęli założenia, przy których już człowiek zarabiający płacę minimalną jest w górnej połowie, bo uwzględniali np. niepracujące żony (itd.).

@jakub
"To jest przecież nieprawda. Ich wynajęli głównie dla ich skili soszial-mediowych, a koleś od filmów zrobił konkurencyjny dokument. "

Czekaj: myślałem, że oni też mają prawo do tego filmu (tego z instagrametkami na prywatnej wyspie Escobara?).
-
2019/02/12 19:14:03
@wo: "Spor dotyczy ocen, nie faktów (braku Moralnego Potępienia)."

No nie wiem, The New Republic dzisiaj pisze tak: "the way the movie was produced suggests that FuckJerry used the film to launder the troubled companys reputation. And what appeared to be a story of competing films turns out to be something else: A genuine investigative documentary struggling for attention against a shadow public relations campaign." Ta shadow public relations campaign to jest film Netfliksa, według tegoż artykułu: newrepublic.com/article/153095/fyre-festival-huge-scam-netflixs-fyre-documentary-scam-too

"Czekaj: myślałem, że oni też mają prawo do tego filmu (tego z instagrametkami na prywatnej wyspie Escobara?)."

No jasne, że mają prawo, inaczej by go nie wykorzystali w filmie. Konkretnie było tak: "Some of his [Michael Swaigen's] footage ended up in the Netflix movie because it was owned by his contractor at the time, Matte Projects, whose co-founder Brett Kincaid also co-produced Fyre." Ale to nie znaczy, że FuckJerry, czyli ekipa w centrum skandalu, została wynajęta do kręcenia filmu, albo miała do niego prawa. Wynajęto ich do kampanii soszial-mediowej, którą FuckJerry uprawiał do ostatniej chwili, mając pełen ogląd pola.

Fyre widziałem jak wyszedł miesiąc temu i na początku też się trochę pośmiałem. Jednakowoż sposób, w jaki niektórzy z tych kolesi się tam próbowali wybielać aż bił po oczach i był - na tle zbankrutowanej pani z firmy kateringowej - dosyć obleśny. Jak dziś czytam, że ten film to był oryginalnie pomysł Billy'ego żeby ponownie zmonetyzować przekręt i kontrolować mesydż, to mam go ochotę od-obejrzeć.
-
2019/02/12 19:32:56
@wo

"Spor dotyczy ocen, nie faktów"

No niezupełnie, jeśli w miarę dobrze zrozumiałem angielszczyznę chociażby tego zdania: "The company that misled the public about Fyre Festival at the outset is still misleading the public about Fyre Festival in the aftermath". (Źródło: artykuł w "Washington Square News", linkowany wcześniej przez @różowegoguzika).

Przyznam, że w końcu poświęciłem niecałe dwie godziny z życia na obejrzenie filmu, żeby nie poprzestawać na narzekaniu na coś, co znam tylko z omówień. I wrażenia mam takie: przydźwięk "my tu niewinni, panie, ten jakiś mitoman z początkami brzuszka zwiódł nas wszystkich w sposób wprost niewyobrażalny - jak to się mogło stać?!" jest wyczuwalny i silny. Niezależnie od tego całość faktycznie ogląda się bez przykrości, a piękne ujęcia pięknych krajobrazów są w tym całkiem pomocne.
-
wo
2019/02/12 19:36:53
@mbied
""The company that misled the public about Fyre Festival at the outset is still misleading the public about Fyre Festival in the aftermath". (Źródło: artykuł w "Washington Square News", linkowany wcześniej przez @różowegoguzika). "

Niekoniecznie. Po pierwsze, "misleading" może też dotyczyć opinii (np. Moralnej Oceny), niekoniecznie faktów. Po drugie, who the faq is "Washington Square News" and why the faq we should give a faq about their opinion.
-
wo
2019/02/12 19:39:13
@jakubjot
"No nie wiem, The New Republic dzisiaj pisze tak: "the way the movie was produced suggests that FuckJerry used the film to launder the troubled companys reputation."

Czyli że - jak ktoś tu już napisał - zarzuty dotyczą opinii, nie faktów.

" Jak dziś czytam, że ten film to był oryginalnie pomysł Billy'ego żeby ponownie zmonetyzować przekręt i kontrolować mesydż,"

No to akurat Billy'emu się udało, wszyscy go lubią po obejrzeniu tego filmu!
-
2019/02/12 19:47:18
@wo

"who the faq is "Washington Square News""

Tutaj jako pars pro toto.

"why the faq we should give a faq"

Nie ma takiego obowiązku, faqt.
-
wo
2019/02/12 19:50:43
@m.bied
Stwierdzam kapitulację na odcinku wyszukiwania zarzutów faktograficznych wobec rzeczonego filmu, ergo: to jest "opowieść z jakimiś aspiracjami do rzetelności faktograficznej", "krytycy nie mają do tego filmu pretensje o to, że coś pokręcił. Spor dotyczy ocen, nie faktów (braku Moralnego Potępienia)". I nawet Fayans Square Whatevers temu nie przeczą.
-
2019/02/12 20:39:51
@wo: "Czyli że - jak ktoś tu już napisał - zarzuty dotyczą opinii, nie faktów."

Konkretne fakty, o których pisze The New Republic, to nierzetelne pokazanie roli FuckJerry w filmie Netliksa - wątek oskarżenia o współudział w oszustwie jest pominięty kompletnie - oraz krycie zaangażowania zrebrandowanej już firmy w produkcję filmu.

"No to akurat Billy'emu się udało, wszyscy go lubią po obejrzeniu tego filmu!"

Nie chodziło o sympatię do Billy'ego przecież, tylko ponowną monetyzację festiwalu i kontrolowanie mesydżu. Póki co, udaje się całkiem nieźle. Nawet Billy w więzieniu zarabia lepiej, niż Ty czy ja na wolności, a on tu jest przecież trzeciorzędnym beneficjentem.
-
wo
2019/02/12 20:41:40
@jakubjot
"fakty, o których pisze The New Republic, to nierzetelne"

Nie ma czegoś takiego, jak "fakt że nierzetelne". "Nierzetelne" to opinia.

"Nawet Billy w więzieniu zarabia lepiej, niż Ty czy ja na wolności, a on tu jest przecież trzeciorzędnym beneficjentem."

Ale chyba mu to zajmuje/zajmie komornik? Już parę osób przecież z nim wygrało procesy?
-
2019/02/12 20:43:53
@jakub_jot
"mam go ochotę od-obejrzeć"

Netflix jak rozumiem i tak już za to zapłacił i jakiejś dodatkowej kasy za wyświetlenia chyba nie dostają?

Przy okazji tematu wall streetowego con światka przypomniała mi się historia niejakiej Anny Delvey vel Sorokin . Smaczna lektura. Ci ludzie mają dla mnie coś z iluzjonistów ala Derren Brown.
-
2019/02/12 20:44:33
@wo

No bez przesady, mogę bez żalu poświęcić godziny na oglądanie pięknych krajobrazów i, no cóż, taka prawda, młodej kobiety nazwiskiem Bella Hadid, ale na nieodpłatne wyszukiwanie zarzutów faktograficznych wobec filmu Whatdefyq to już mi jednak szkoda życia. Tak że zostawię jeszcze jeden cytat w języku dzielnych Anglosasów (dotyczący faktów, nie opinii) z "The New Fayans Republic" i na tym pozwolę sobie poprzestać. "But as several journalists have observed, none of the tickets would ever have been sold if it hadnt been for FuckJerrys efforts to spam social media with Fyres false advertisements".
-
2019/02/12 20:53:04
Ja w FuckJerry widzę trochę takiego Jake'a Gyllenhaala z Nightcrawlera. Widzą, że się pali i dorzucają drewienek, żeby ładniej płomień wyszedł na filmie. Taki gonzo marketing.
-
wo
2019/02/12 21:00:25
@mbied
"na nieodpłatne wyszukiwanie zarzutów faktograficznych wobec filmu Whatdefyq to już mi jednak szkoda życia"

W takim razie - nie powinieneś stawiać zarzutów wobec "rzetelności faktograficznej", a gdy ktoś mądrzejszy napisał, że zarzuty dotyczą "opinii, nie faktów", powinieneś przyznać mu rację.

"But as several journalists have observed, none of the tickets would ever have been sold if it hadnt been for FuckJerrys efforts to spam social media with Fyres false advertisements".

Gdyby media nie drukowały reklam Amber Gold, nie byłoby afery. Czy to znaczy, że media są współwinne?
-
2019/02/12 21:04:15
@wo

"Gdyby media nie drukowały reklam Amber Gold, nie byłoby afery. Czy to znaczy, że media są współwinne?"

Słabe porównanie, media przecież nie tworzyły od podstaw tych reklam i nie miały przy tym dostępu do danych klientów, obrotów, itd.
-
2019/02/12 21:25:12
Netflix zaczyna lecieć po bandzie, ale trzeba pamiętać ze nadal spała dużo, naprawdę duzo kasy więcej na produkcje i marketing niż zarabia
A to jest dopiero patologia
www.thedailybeast.com/scientists-are-pissed-that-netflix-is-legitimizing-gwyneth-paltrows-goop
-
wo
2019/02/12 21:36:03
@rozowyguzik
"Słabe porównanie, media przecież nie tworzyły od podstaw tych reklam i nie miały przy tym dostępu do danych klientów, obrotów, itd."

Czegoś się jednak można było domyślić, najlepszy dowód jest taki, że reklamy sąsiadowały z odredakcyjnymi tekstami, że to najprawdopodobniej przekręt i należy unikać.
-
2019/02/12 21:57:27
@wo: 'Nie ma czegoś takiego, jak "fakt że nierzetelne". "Nierzetelne" to opinia.'

Natomiast przedstawienie nierzetelnej opinii jest faktem, n'est-ce pas? Zatajanie swojej roli w przedsięwzięciu jest faktem, n'est-ce pas? Dla mnie jak prezes FuckJerry mówi, że nie ma na coś wpływu, a potem wyciągają mu mejla gdzie pisał "decyduję o wszystkim" to nie ma bata. Gdzieś skłamał. I to jest fakt.

"Ale chyba mu to zajmuje/zajmie komornik? Już parę osób przecież z nim wygrało procesy?"

A bo ja wiem, pewnie założył fundację FuckBilly na Exumie i niech se frajerzy wygrywają procesy.

"Czegoś się jednak można było domyślić, najlepszy dowód jest taki, że reklamy sąsiadowały z odredakcyjnymi tekstami, że to najprawdopodobniej przekręt i należy unikać."

Problem z Insta jest oczywiście taki, że teksty odredakcyjne i sponsorowane to jedno i to samo, i dlatego to porównanie kuleje.

@bantus: "Netflix jak rozumiem i tak już za to zapłacił i jakiejś dodatkowej kasy za wyświetlenia chyba nie dostają? "

Nie chodzi o kasę z obejrzeń, po prostu nie lubię oglądać materiałów promocyjnych nie wiedząc o tym. Się czuję jakbym folołował Ratajkowski na insta czy coś.
-
wo
2019/02/12 22:06:30
@jakubjot
"Natomiast przedstawienie nierzetelnej opinii jest faktem, n'est-ce pas?"

Jest dwurogim jednorożcem. Opinie nie podlegają klasyfikacji rzetelny/nierzetelny. Opinia jest jak biodra, każdy ma własną.

"Problem z Insta jest oczywiście taki, że teksty odredakcyjne i sponsorowane to jedno i to samo, i dlatego to porównanie kuleje. "

Wszystkie porównania mają sens tylko dlatego, że są jakieś różnice. Gdyby dwa zjawiska były tożsame, nie mielibyśmy porównania tylko relację tożsamości.

"Nie chodzi o kasę z obejrzeń, po prostu nie lubię oglądać materiałów promocyjnych nie wiedząc o tym."

Nieunikalne w praktyce. Skąd wiesz, czy sekretnie Netflix mi nie płaci za promowanie Netfliksa?
-
2019/02/13 08:54:32
"Nieunikalne w praktyce. Skąd wiesz, czy sekretnie Netflix mi nie płaci za promowanie Netfliksa?"

Bo Apple i Subaru nie płaciły?
-
2019/02/13 09:59:33
@wo: "Opinie nie podlegają klasyfikacji rzetelny/nierzetelny."

Podlegają, chociażby w prawie.

"Gdyby dwa zjawiska były tożsame, nie mielibyśmy porównania tylko relację tożsamości."

A gdyby były porównywalne, to mielibyśmy porównanie.

"Skąd wiesz, czy sekretnie Netflix mi nie płaci za promowanie Netfliksa?"

Skąd wiesz, że mi za trollowanie nie płaci konkurencja? Traci sens ta dyskusja. Ukłony.
-
2019/02/13 10:09:36
m.bied
"mogę bez żalu poświęcić godziny na oglądanie pięknych krajobrazów..."

Jakoś nie mogę się zmusić do obejrzenia tego dzieła filmowego, jednak przeczytałem relacje prasowe o przebiegu "festiwalu", zwłaszcza jego ostatnich godzin, gdy uwięziony na wyspie tłum szybko przesuwał się na skali od "beautiful insta-people" do "zdesperowani ludzie walczący o zafoliowaną kanapkę". Tak samo skończyłby się libertariańskie utopie o rezydencyjnych statkach czy wyspach dla bogaczy umieszczonych eksjurysdykcyjnie na otwartym morzu - w chwili gdy zaniżone (cięcia kosztów!) parametry konstrukcyjno-logistyczne przedsięwzięcia zostałby narażone na pierwszy poważny stres test (niepogodę, awarię, przerwanie dostaw) szybko doszłoby tam do chaosu i erupcji przemocy ze scenami typu: bunt pakistańskich mechaników okrętowych, milionerzy wciskający roleksy pilotowi na ostatnim działającym helipadzie... Każda taka ewentualna wyspa czy inne ekskluzywne orbitalne wakacje dla miliarderów to odpowiednik banku "too big too fail" którego ratowanie przez interweniujące rządy powinno być wliczone w jego koszty (jako przedpłacony "rescue fund").
-
2019/02/13 10:50:14
"szybko doszłoby tam do chaosu i erupcji przemocy ze scenami typu: bunt pakistańskich mechaników okrętowych"

Dlatego rozważa się elektroniczne obroże, WO wrzucał tu linki.
-
2019/02/13 11:18:09
@awal111

Cudowny pomysł na scenariusz! Bunt na Bounty + Wyspa (ta z Johansson i McGregorem) + Margin Call w jednym. Sam nie wiem czy chętniej widziałbym film, czy serial.

@ elektroniczne obroże

Pomysł niby dobry, ale uzależnia od dostawców i ludzi od utrzymania tychże. No i zawsze się trafi jakiś pomysłowy ransomware.
-
wo
2019/02/13 11:21:32
@jakubjot
"Podlegają, chociażby w prawie"

Opinie? W sensie opinii dziennikarza/dokumentalisty? Proszę okazać paragraf.

"A gdyby były porównywalne, to mielibyśmy porównanie"

Są porównywalne - tego nie zakwestionowałeś wskazaniem pojedynczej różnicy.

"Skąd wiesz, że mi za trollowanie nie płaci konkurencja? Traci sens ta dyskusja. Ukłony."

Moja teza w tej dyskusji brzmi: nigdy tego nie wiadomo, to Ty zdawałeś się wierzyć w jakąś utopijną Dokumentolandię, w której filmy dokumentalne nie mają takich problemów, a opinie podlegają ocenie prawnej (stać, policja felietonowa! widzę tu dwa uogólnienia i jednego nonsekwitura!).

@mrw
"Bo Apple i Subaru nie płaciły?"

Wypraszam sobie ten czas przeszły!
-
2019/02/13 11:24:59
Przykład Fyre pokazuje, że piękni i bogaci (zwłaszcza drugie pokolenie - "trust fund kids") tłumnie dadzą się zamknąć na obszarze o warunkach zbliżonych do war zone czy klęski żywiołowej jeżeli sprzeda się go jako ekskluzywny festiwal (brak odlotów przez kolejny dzień i byłyby ofiary śmiertelne w wyniku odwodnienia czy stratowania). Ekskluzywny statek czy wyspa (prywatna stacja kosmiczna, klinika odmłodzeniowa na pustynii...) też może stać się takim obszarem bo przecież będzie go budował jakiś inny McFarland a upiększoną wizję sprzedawać będzie jakaś inna (a może ta sama?) agencja PR. Ich mieszkańców zgubi złudna wiara w nieograniczoną siłę swoich niedawno zarobionych pieniędzy. Stare pieniądze nieprzypadkowo raczej niż spektakularnej ekskluzywności szukają wtopienia się w społeczeństwo.
-
2019/02/13 12:23:07
@"Fyre"

Obejrzałem i czapki nie mechaci, ale ciężko się zgodzić z opinią niektórych przeddyskutantów, że dysfaktowy. Tam jest z grubsza to, co było: o FuckJerry i instagramie jest chyba w sumie z połowa filmu? Że prezes podczas wywiadu się wybiela? No heloł?

Poleca się mocniej emocjonujące kawałki: "Get me Roger Stone" (numero, faquinn, uno), "Dark Money" i "Fahrenheit 11/9" (nowy). Kino znowu może wciągać!
-
2019/02/13 12:35:10
"uwięziony na wyspie tłum szybko przesuwał się na skali od "beautiful insta-people" do "zdesperowani ludzie walczący o zafoliowaną kanapkę". Tak samo skończyłby się libertariańskie utopie o rezydencyjnych statkach czy wyspach dla bogaczy umieszczonych eksjurysdykcyjnie na otwartym morzu - w chwili gdy zaniżone (cięcia kosztów!) parametry konstrukcyjno-logistyczne przedsięwzięcia zostałby narażone na pierwszy poważny stres test (niepogodę, awarię, przerwanie dostaw) szybko doszłoby tam do chaosu i erupcji przemocy ze scenami typu: bunt pakistańskich mechaników okrętowych, milionerzy wciskający roleksy pilotowi na ostatnim działającym helipadzie."

BioShock!
-
2019/02/13 13:58:08
@Fyre - skojarzenia

Ja miałem jeszcze jedno podczas oglądania, może odległe, ale silne. Kiedy osoby wspominają, jak rozmawiały między sobą: "a co ten Billy zrobił wcześniej? da radę? damy radę?" - Jeffrey Sachs na słynnej nocnej konferencji u Jacka Kuronia. "Czy to zadziała?" "Tak, panie Kuroniu!" "No to robimy!"
-
2019/02/13 17:03:14
@awal111
"Uwierz mi, że również korzystałeś z premii urodzenia , choć w innej formie niż widzi to WO"

Pomijając, że gdybyśmy doxa doxnęli, milionów byśmy nie znaleźli, rozciągasz premię urodzenia bardzo szeroko. Na tej zasadzie wszyscy korzystamy, bo urodziliśmy się z właściwą liczbą chromosomów. No i pewnie jest to jakaś prawda.

Z drugiej strony znam dziesiątki ludzi z przynajmniej nieubogimi rodzicami, ponadprzeciętnym intelektem (w sensie IQ powyżej stówy), którzy mieli czas obejrzeć tysiące godzin seriali, przegrać tysiące godzin w CS-a (starsi) czy LoL-a (młodsi), a są kompletnie bezużyteczni do tego stopnia, że nawet te amerykańskie seriale oglądają z lektorem, we własnym mieście nie potrafią nigdzie dotrzeć na czas, a na klawiaturze piszą dwoma palcami. I nawet przy bezrobociu na poziomie 1,5% nie poleciłbym ich do najprostszych prac, bo byliby tylko obciążeniem. Pole do poprawy jest znaczne.
-
2019/02/13 19:21:16
@tymczasowe

"Z drugiej strony znam dziesiątki ludzi z przynajmniej nieubogimi rodzicami, ponadprzeciętnym intelektem (...) a są kompletnie bezużyteczni"

Ale nie porównujemy umiejętności. Chodzi o to, że statystycznie bezużyteczna osoba z odpowiednim startem ma większe szanse na komfortowe życie niż użyteczna osoba ze słabym startem.
-
2019/02/13 19:49:39
"Z drugiej strony znam dziesiątki ludzi z przynajmniej nieubogimi rodzicami, ponadprzeciętnym intelektem (w sensie IQ powyżej stówy), którzy mieli czas obejrzeć tysiące godzin seriali, przegrać tysiące godzin w CS-a (starsi) czy LoL-a (młodsi), a są kompletnie bezużyteczni do tego stopnia, że nawet te amerykańskie seriale oglądają z lektorem, we własnym mieście nie potrafią nigdzie dotrzeć na czas, a na klawiaturze piszą dwoma palcami. I nawet przy bezrobociu na poziomie 1,5% nie poleciłbym ich do najprostszych prac, bo byliby tylko obciążeniem. Pole do poprawy jest znaczne. "

Od pół roku ponad prowadzę rekrutację do dość znanego korposa IT (znaczy nie jestem haerem, mam sprawdzać co kandydaci umieją). Mógłbym już książkę napisać. Dość powiedzieć że cv przychodzą tysiące, na 65 wakatów zapełniliśmy przez pół roku 3, a ostatnio jeden dyrektor się zastanawiał czy nie zmienić ogłoszeń na mówiące: płacimy tyle i tyle (co już jest napisane w ogłoszeniu btw), jak chcesz zarabiać 3 razy tyle to naprawdę nie ma sensu byś tracił na nas czas. Jeśli kwota ci odpowiada to zatrudnię każdego kto tak po prostu i od ręki nadaje się do pracy. Bo przychodzą same pojeby, mitomani, autystycy albo goście pytający się czy w sieci biurowej jest zablokowany facebook i czy jeśli go złapią na graniu w gry w czasie pracy to czy go wyrzucą (autentyk). Jeden przyszedł z mamą i to mama chciala rozmawiać, synek się nie odezwał. Z połowa w ogóle nie dociera na umówioną rozmowę. Ciekawych czasów doczekaliśmy.
-
2019/02/14 09:20:47
@rozowyguzik, koledzy

"Chodzi o to, że statystycznie bezużyteczna osoba z odpowiednim startem ma większe szanse na komfortowe życie niż użyteczna osoba ze słabym startem."

Są prowadzone w Polsce wieloletnie badania socjologiczne, które potwierdzają - w wersji "fabularyzowanej" - taką oto tezę. Ktoś urodzony w latach 50-tych w rodzinie robotniczej/ rolniczej i mający tyle umiejętności i siły przebicia aby - korzystając z oferty edukacyjnej PRL - ukończyć w latach 70-tych z wysokim wynikiem studia, przeważnie inżynierskie lub rolnicze (nazwijmy tę osobę "LC+"), będzie dziś pod koniec życia miał podobny status finansowy i społeczny do swojego rówieśnika z ówczesnej klasy średniej, czyli z rodziny inteligenckiej, który skończył edukację na maturze i nie wykazywał większych ambicji lub zdolności (osoba "MC-"). Obaj będą dziś mieli podobny dom lub mieszkanie, podobnej klasy samochód, podobny budżet wakacyjny, podobny status edukacyjny dzieci - osoba LC+ osiągnie to na skutek pracy jako "middle management" w PRL i wczesnej 3RP np. kierownik produkcji zakładu przemysłowego lub naczelnik wydziału w administracji, zaś osoba MC- jako wepchany przez rodziców na ścieżkę względnej stabilności zawodowej pracownik biurowy, wyposażony w bufor odziedziczonego majątku (np. dobrze położonej nieruchomości).

Zdolny potomek robotnika czy chłopa średnio przez całe życie nadrabia więc dystans jednej klasy społecznej - zrównuje się z mało rozgarniętym potomkiem inteligenta. Przy czym z kolei osoba którą określmy jako "LC-", czyli brat czy sąsiad owego zdolnego robotniczego dzieciaka, któremu zabrakło determinacji i zdolności do ukończenia studiów, na starość jest w wyraźnie słabszej sytuacji społecznej - prowadzi skromny tryb życia oparty o niską emeryturę lub transfery socjalne, pomoc rodziny lub - na wsi - przydomową produkcję rolną na własne potrzeby; często taka osoba już po porostu zmarła na skutek np. zbyt późno leczonych chorób.

Natomiast urodzona w latach 50-tych osoba "MC+", zdolna siostra czy sąsiadka leniwego inteligenciaka, jest menadżerką, profesorką, odnoszącą sukcesy reprezentantką wolnego zawodu zaliczającą się do polskiej UMC według jej lokalnych parametrów (stołecznych lub prowincjonalnych). Jej dzieci będą żyły w innym świecie społeczno-mentalnym niż dzieci pozostałej trójki. Niewątpliwie - jeżeli PiS nie wpisze nas z Europy - wiele z nich zrobi "własną ciężką pracą" światowe kariery, a ich biografie fetować będzie kiedyś Centrum Premier Czerska, stawiając je za niedościgniony wzór dzieciom osoby "LC-".

Ten obraz nie neguje różnic w zdolnościach w poszczególnych klasowych kohortach. Potwierdza to, co piszecie o "MC minusach", zmorze rekruterów, beztalenciach wypychanych w życie zawodowe bardziej wolą otoczenia społecznego, niż własną. Nie neguje też "ciężkiej pracy" "MC plusów" - stawia ją po prostu w kontekście porównawczym. Przejście dystansu jednej klasy społecznej jest bardziej spektakularne gdy w finale jest UMC niż gdy jest nim po prostu wyrwanie się z LC, lecz jednak bodaj w tym drugim wypadku jest to wynik bardziej imponujący (przynajmniej dla mnie).

Sam, jak już kiedyś pisałem, mam okazję obserwować od końca lat 80-tych inną względnie reprezentatywną kohortę ówczesnej uzdolnionej młodzieży. Czyli grupę osób LC+ i MC+ która dziś ma około 45 lat. Jak na dłoni widać zależność: największy sukces osiągnęli w tej grupie potomkowie profesorsko-post-ziemiańskiej inteligencji warszawsko-krakowskiej - organicznie, bez wielkiej spiny doszli do swoich stanowisk visiting professors i szefów NGOsów. Mniejszy, choć wciąż znaczny, sukces przypadł w udziale potomkom prowincjonalnej inteligencji - dziś to liderzy lokalnych środowisk, wybijający się profesjonalizmem i społeczną aktywnością. Dzieciaki z rodzin nieinteligenckich - niemniej zdolne od tamtych - radzą sobie bardziej przeciętnie, częściej niż tamci znikają z radaru, przeważnie w wyniku emigracji, jeżeli udaje im się wybić, to za cenę silnych psychicznych wahnięć jakie towarzyszą ekstremalnemu social climbingowi (niestety, również za cenę nałogów).
-
2019/02/14 10:08:33
Małe wspomnienie osobiste: W latach osiemdziesiątych chodziłem do liceum w powiatowym mieście M. Było to jedyne dobre LO w całym powiecie. Tak się składa, że moimi kolegami były dzieci miejscowej nomenklatury. Ich rodzice byli dyrektorami wszystkich ważnych instytucji w okolicy. Spotkałem tych ludzi dwadzieścia lat po maturze na imprezie rocznicowej. Wszyscy, którzy mieli rodziców dyrektorów sami też są dziś dyrektorami. Warto dodać, że są dyrektorami zupełnie innych instytucji, niż ich rodzice. Kilka firm socjalistycznych, którym szefowało pokolenie rodziców moich kolegów nie tylko zostało zamkniętych, ale i budynki zburzono a ziemię zaorano. Kamień na kamieniu nie został z substancji, którą zarządzali ale pozycję społeczną dzieciom przekazali. Sam też awansowałem, ale cena awansu była niemała. Od dłuższego czasu sądzę, że miarą jakości społeczeństwa jest sytuacja najsłabszych. Co zresztą nie jest jakimś poczciwym sentymentalizmem, ale koncepcją słynnego liberalnego teoretyka Johna Rawlsa.
-
2019/02/16 12:23:25
Dzięki, bez tej zachęty nie obejrzałbym tego i nie był teraz w stanie schadenfreude :)
ps. W 2005 obejrzałem film "Czeski sen". Teraz mamy 2018 i oglądam "FYRE" - tak bardzo zmieniła się otaczająca nas rzeczywistość bo oba te filmy są w gruncie rzeczy o tym samym...
-
2019/02/18 13:24:05
1.
@awal111
2019/02/14 09:20:47
>@rozowyguzik, koledzy
>"Chodzi o to, że statystycznie bezużyteczna osoba z odpowiednim startem ma >większe szanse na komfortowe życie niż użyteczna osoba ze słabym startem."

>Są prowadzone w Polsce wieloletnie badania socjologiczne, które (...)

Brzmi to co napisałeś bardzo wiarygodnie. Podrzucisz link do tego paperu, albo przynajmniej tytuł?

@WO
2. "hur dur 1%"
Już wielu komcionautów powyżej podkreśliło tą nieścisłość, ale też podkreślę, że ten 1% to, nawiązując do metafory z innej notki, takie "chumanistyczne" (nieważne czy 1% czy nie 1%, ważne że mały odsetek). Wg oficjalnych danych(albo symulacji teoretycznych, dla różnych poziomów gini) 1% to jest raczej dochód rzędu MMC/UMC, a nie "latanie prywatnym helikopterem".
(Ja odnoszę wrażenie że ta oficjalna część prawego ogona rozkładu dochodów jest mocno zaniżona, patrząc na to jakie samochody widać na ulicy, ale to całkowicie nienaukowe podejście :P )

Majątkowy 1% - już odrobinę bardziej prestiżowy, z uwagi na większą koncentracje. W pl, w 2016 r 95 centyl miał majątek netto 1,161 mln zł [1] *, więc dla 1% to już będzie kilka dużych baniek, but stil not prywatny helikopter.

2.argument "z oczywistych względów 99% nie stanie się 1%" jest imo inwalidą także z innego powodu. Wiem, że na zadowolenie z osiąganych dochodów bardziej wpływa relative deprivation/ punkt odniesienia - sąsiad, brat, kolega z pracy ma więcej lub mniej, niż faktyczna siła nabywcza dochodów, ale mimo wszytko - to drugie też odgrywa pewną rolę.
To teraz zróbmy porównanie - siła nabywcza 1% GD w PL w 1989 r oraz uwzględniając wartość pieniądza w czasie - jaki odsetek GD posiada obecnie taką samą lun wyższą siłę nabywczą.

[1]www.nbp.pl/aktualnosci/wiadomosci_2018/Raport_BZGD_2016.pdf?fbclid=IwAR1Oqz-zXJqRlhXKqmXM-FLFZsqSyGvOaWtjP65I3a5dEumMODAfPvdhGXE
s. 83

* Nadal nie przeczytałem całego tego badania, choć zbieram się od dawna, ale na tej s 83 zwraca uwagę ciekawy fakt. W latach 2014-2016 medianowe GD zwiększyło majątek netto o ponad 20 tys, a równocześnie 95 centyl zubożał o ~100 k

-
2019/02/19 14:57:45
antyfilidor42

"Brzmi to co napisałeś bardzo wiarygodnie. Podrzucisz link do tego paperu, albo przynajmniej tytuł?"

Chodzi o wieloletnie Polskie Badania Panelowe "PolPan" (prezentowane w angielskich publikacjach jako "Polish Panel Survey POLPAN"), prowadzone pod kierownictwem Kazimierza Słomczyńskiego i Krystyny Janickiej.

Tu są ostatnie raporty:
polpan.org/publikacje-naukowe-i-prasowe/wyniki/

A tu niedawna książki po polsku i po angielsku:

polpan.org/wp-content/uploads/2018/03/Rozwarstwienie_spol_Table-of-Contents_Abstracts.pdf

ceupress.com/books/html/Dynamics_Class_Stratification_Poland.htm

Moja powyższa fabularyzacja oparta jest o wnioski z jednego z wcześniejszych raportów, które najlepiej streszcza poniższy rozdział (B. Mach, Patterns of Intergenerational Mobility: The Long-Term Trends") z wcześniejszej książki pod redakcją Słomczyńskiego "Social Strucure: Changes and Linkages" (Warszawa 2002):

polpan.org/wp-content/uploads/2014/05/2002_social-structure_02.pdf

W świetle wyników tych badań, potwierdzenie znajduje obserwacja anegdotyczna kolegi harrywhite: kto za późnego Gierka był dyrektorem, tego dziecko było dyrektorem za późnego Tuska; struktury społeczne od końca lat 50-tych są w Polsce względnie stałe i dziedziczne, przy czym różnice klasowe stopniowo narastają.

Warto też zwrócić uwagę na poniższą publikację, która tłumaczy wiele aspektów współczesnej polityki:

cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-9686dedf-0fe2-4fa3-85b5-af3092bf2080