Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Faszyzm z Krzemowej Doliny

Jest taka piosenka, stawiająca jedno z najważniejszych pytań popkultury: „Who put the bop in the bop shoo bop”. Tego się nigdy nie dowiemy, natomiast łatwo odpowiedzieć na pytanie - „kto umieścił krzem w Krzemowej Dolinie”.

Był to William Shockley, który w 1956 założył w Mountain View firmę Shockley Semiconductor. Krzemowa Dolina rozwija się przez podział. Gdyby narysować drzewo genealogiczne firm takich, jak Apple, Motorola, Intel, Facebook czy Google, będą się wszystkie wywodzić z Shockley Semiconductor.

Shockley był jednym z współwynalazców tranzystora - za co dostał Nagrodę Nobla (do podziału z Brattainem i Bardeenem). Zasadniczego wynalazku dokonał w Bell Labs, na drugim końcu kontynentu, w New Jersey.

Firmę założył w pobliżu Palo Alto, bo tam mieszkała jego starzejąca się matka. Gdyby matka zmarła wcześniej, być może Shockley zostałby w New Jersey i zamiast Krzemowej Doliny mielibyśmy Krzemowe Wybrzeże.

Możemy Shockleya spokojnie nazwać Ojcem Założycielem Krzemowej Doliny. Równocześnie jest on jednak - i tu się robi ciekawie - ojcem założycielem alt.right.

Krzemową Dolinę stać na najlepszych pijarowców, wykreowała więc pozytywny image miejsca, w którym spotykają się postępowe geeki. Dlatego gdy wychodzi z nich seksizm, rasizm czy randroidyzm, w mediach lecą komentarze typu „co poszło źle, skąd się to wzięło”.

Skrajnie prawicowe poglądy przyjechały do Krzemowej Doliny razem z krzemem. Są niczym „shoo” dla krzemowego „bop” w harmonijnym „bop shoo bop” Elona Muska i Petera Thiela.

Shockley był związany z ekstremistyczną organizacją Pioneer Fund, założonej w latach 1930. dla sprzeciwiania się Ameryce Nowego Ładu. Jej celem było przywrócenie XIX-wiecznego kapitalizmu, z systemem przywilejów dla najbogatszych białych ludzi i zniewolenia dla całej reszty.

Forsowany przez nich światopogląd streściłbym tak: przywileje bogaczy są zasłużone, bo dorobili się bogactwa dzięki swemu IQ. Biedni powinni uznawać ich władzę we własnym interesie, bo sami spieprzą władzę nawet jak ją dostaną.

Powszechna edukacja nie ma sensu, bo inteligencja jest dziedziczna. Biednych najlepiej sterylizować, dla poprawy gatunku.

A poza tym skoro kobiety są genetycznie głupsze od mężczyzn, a czarni od białych, należy przywrócić XIX-wieczne zasady. Odebrać kobietom prawo głosu, utrzymać dominację białej rasy.

Shockley uważał siebie za geniusza, który zasługuje na bogactwo i przywileje. Rzeczywiście był bardzo zdolnym fizykiem, ale jego kariera wyglądała dziwnie.

Odszedł z Bell Labs, bo się pokłócił ze swoim zespołem. Chciał założyć firmę, która zdominuje światowy rynek półprzewodników.

Znalazł sobie zdolnych młodych podwładnych, ale jego faszystowski styl zarządzania (możecie sobie wyobrazić ten koszmar - szef, który wierzy w ideolo Ayn Rand!) sprawił, że odeszli. Shockley nazwał ich „zdradziecką ósemką”, oni tę nazwę przyjęli z dumą.

To oni - a nie on - założyli wielkie firmy (w tej ósemce był Gordon Moore, ten od „prawa Moore’a”). Biznes Shockleya się bez nich rozsypał.

Jako noblista bez trudu zyskał etat na Stanfordzie. Resztę kariery spędził jako szalony profesor, który przynosi coraz większy wstyd uczelni, ale nie można go zwolnić.

Shockley uważał siebie za geniusza, ale jego kariera pokazuje, że umiejętności społeczne miał poniżej przeciętnego afroamerykańskiego barbera z Oakland. Co to może nie umiałby rozpisać kwantowo ruchu elektronów w półprzewodniku, ale umiał utrzymać lojalnych klientów i pracowników.

Przez wiele lat rekrutacja do Google’a była ukierunkowana na szukanie geniuszy, kandydatom kazano więc rozwiązywać testy i zagadki. Po latach firma, która przykłada Big Data do wszystkiego, przyłożyła to do siebie samej i odkryła, że te testy nie miały sensu. Nie przekładały się na późniejsze osiągnięcia pracownika.

Dziś rekrutacja premiuje umiejętność pracy w zespole. To przecież najważniejszy skill - czy to w korpo, czy na uczelni, czy na boisku.

Duch Williama Shockleya do dziś straszy w mrocznych zakątkach serwerowni w Krzemowej Dolinie. Pamiętajmy więc, że gdy cyberoligarchowie (albo finansowane przez nich NGO’sy) obiecują nam „uczynienie świata lepszym miejscem” - to niekoniecznie oznacza miejsce lepsze dla ludzi takich jak ja czy ty.

Chodzi o „lepsze dla białych miliarderów, przekonanych że im się wszystko po prostu należy”.

sobota, 08 grudnia 2018, wo

Polecane wpisy

  • Doniczkowe nanoboty Biedronia

    W ekskursyjnym klubie książki kolejna rekomendacja - Meredit Broussard, „Artificial Unintelligence”. Wspominałem o tej książce w gazetowym tekście o

  • Towarzystwo Plaskiej Ziemi

    W komentarzach pod notką o kandydaturze Śpiewaka pojawiła się ciekawa dygresja, która jednak zamarła razem z całą dyskusją. Kilku komentatorów, zwłaszcza nieja

  • Wellman kontra Piekara

    Jest taki blogasek nienawisc.pl, który - mimo obciachowej nazwy - obserwuję zazwyczaj życzliwie (choćby już za samą ekscentryczność decyzji o założeniu bloga w

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/12/08 13:56:41
Gdyby nie ten "faszysta" to być może nie mógłby Pan dzisiaj prowadzić tego bloga. ;)

To jest zresztą prastary dylemat filozoficzny. W dawnych czasach jedną z najpopularniejszych form ustroju ekonomicznego, we wszystkich praktycznie kulturach, było niewolnictwo czyli najprostsza forma wyzysku. Pomimo tego wyzysku cywilizacja ludzka rozwijała się i doszła do punktu w którym niewolnictwo potępiamy. Czyli złe uczynki mogą prowadzić niechcący do dobrych.

Być może warto od czasu do czasu łaskawszym okiem spojrzeć na różnych złych ludzi, bo dzięki nim nie byłoby dziś wspólnego dobra? Niczego by nie było w zasadzie bo życie uczy że postęp dokonywany jest często przez agresję a dopiero upowszechnienie globalne postępowych idei i wynalazków to rola idealistycznych lewaków.
-
wo
2018/12/08 14:22:05
@gru
"Gdyby nie ten "faszysta" to być może nie mógłby Pan dzisiaj prowadzić tego bloga. ;) "

Naciągana teza. Przecież na pewno nie jest tak, że gdyby nie Shockley, w ogóle nie byłoby przemysłu półprzewodników (przed nim zaczęli robić krzemowe tranzystory w Texas Instruments). Po prostu zamiast Krzemowej Doliny byłoby jakieś Krzemowe Wybrzeże, ew. Krzemowy Płaskowyż.

Ale nawet gdyby - to chrzanić blogi. Wszystkie mogłyby jutro zniknąć, me ne frega. Znajdę se inne hobby.

"Być może warto od czasu do czasu łaskawszym okiem spojrzeć na różnych złych ludzi,"

Nie twierdzę, że był zły - po prostu miał obrzydliwe poglądy. Mogą być źli ludzie ze słusznymi poglądami i dobrzy z niesłusznymi.



-
2018/12/08 14:26:04
"Gdyby nie ten "faszysta" to być może"

To jest akurat równie prawdopodobne jak to że gdyby nie Kolumb to nie byłoby Ameryki.
-
2018/12/08 14:38:44
Skoro teza o blogach bez Shockleya jest naciągana to w takim razie teza o alt.righcie bez Shockleya też.

A przecież w blogonotce stoi wyraźnie:

"Równocześnie jest on jednak - i tu się robi ciekawie - ojcem założycielem alt.right."

Przecież na pewno nie jest tak, że gdyby nie Shockley, w ogóle nie byłoby alt.rightu (przed nim, za jego życia i tuż po nim byli pewnie inni prekursorzy - choćby z organizacji Pioneer Fund, z którą jak sam Pan napisał "był związany" a nie "był jej założycielem i głównym ideologiem").

Skąd więc blogonotka poświęcona akurat jemu? Pasował do tezy? :-)
-
2018/12/08 14:44:48
"Pomimo tego wyzysku cywilizacja ludzka rozwijała się i doszła do punktu w którym niewolnictwo potępiamy. Czyli złe uczynki mogą prowadzić niechcący do dobrych."

Jest to tak nadzwyczajnie głupi wniosek, że nie nadaje się do dyskutowania, tylko do dawania przykładu dzieciom jako przykład czegoś nadzwyczaj głupiego.

W sumie także o tym pisze WO, ostrzegając, że sama umiejętność pisania nie świadczy o dobrych zamiarach, a w zasadzie nie świadczy o czymkolwiek.

Nb. jak myślę o ludziach, którzy potrafili przeciwstawić się systemowi i popychać ludzkość do przodu, to zastanawiam się, co by osiągnęli, gdyby nie mieli takich ograniczeń. I ilu ludzi system utopił nie dając im szansy. I gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby te szanse mieli.
-
2018/12/08 15:00:11
>W dawnych czasach jedną z najpopularniejszych form ustroju ekonomicznego, we wszystkich praktycznie kulturach, było niewolnictwo czyli najprostsza forma wyzysku.

Generalnie jest różnica między "Napadniemy na plemię z drugiej strony rzeki, ale zamiast wybijać ich do nogi weźmiemy ich by zapierdalali na naszych polach" a "czarny ma napierdalać na naszych polach do usranej śmierci".
-
wo
2018/12/08 15:00:36
@gru
"Skąd więc blogonotka poświęcona akurat jemu?"

Skoro pan tego nie rozumie to znaczy, że coś tu do czegoś nie pasuje - pan do tego bloga albo ten blog do pana. Najprostszy sposób na naprawienie tej uciążliwości to pańskie przenosiny w jakieś miejsce lepiej dopasowane do pańskich zainteresowań i zdolności kognitywnych, co zdecydowanie rekomenduję.
-
2018/12/08 15:16:53
Korekta obywatelska: "linie genealgiczne" zaraz na początku notki.
-
wo
2018/12/08 15:26:20
Dzięki!
-
2018/12/08 16:04:18
@placi_mi_gru

"Być może warto od czasu do czasu łaskawszym okiem spojrzeć na różnych złych ludzi, bo dzięki nim nie byłoby dziś wspólnego dobra?"

To nawet nie jest po polsku. (Osoba władająca tym językiem zapewne napisałaby: "...bo gdyby nie oni, nie byłoby dziś..." albo podobnie). Ale niezależnie od sformułowania jest to teza, która w panglossizmie przebija chyba samego Panglossa. Przy czym ten ostatni był pomyślany jako parodia.
-
2018/12/08 16:11:40
@placi_mi_gru

"Przecież na pewno nie jest tak, że gdyby nie Shockley, w ogóle nie byłoby alt.rightu"

Nikt tak nie twierdzi. Wiesz w ogóle, czym jest "ojciec założyciel"?
-
2018/12/08 16:16:36
Obywatelska korekta linków: Telewizja od ... strony prowadzi do jakiegoś sprzedawcy okularów.
-
2018/12/08 18:27:39
Prawdopodobnie, żeby coś zainicjować, potrzebny jest geniusz. Żeby to ciągnąć dalej - umiejętności społeczne, inteligencja emocjonalna, itd. Kwestia skali.
-
2018/12/08 18:59:50
Prawdopodobnie, żeby coś zainicjować, potrzebny jest geniusz. Żeby to ciągnąć dalej - umiejętności społeczne, inteligencja emocjonalna, itd. Kwestia skali.

Dlatego wato powtarzać tę prawdziwą historię zamiast mitów założycielskich. Traitorous eight opuściła Shockleya po niecałym roku. Już w styczniu 1957 przestało się cokolwiek dziać, gdy zaczął nagrywać ich wszystkie rozmowy telefoniczne. W październiku znaleźli miejsce w korporacji Fairchilda tworząc oddział o nzawie Fairchild Semiconductor.

Ostatnio w Dolinie szambo wybija z taka częstotliwością, a to z okazji mizoginii, a to jakiegoś guru chwalącego system chiński, a to strajku Google Walkout, że wszystkim już się znudziło ciągłe przypominanie tą historią, że nie ma przymusu tolerować czubów i oblechów w imię kultu geniuszu twitter.com/bcantrill/status/941721783178207233 Są też autentyczni faszyści. Wspomniany Sam Altman kieruje YCombinator, który prowadzi taki lokalny reddit Hacker News. Czytałem przez dekadę, ale ostatnio daję radę tylko dla brechtu raz w tygodniu przez n-gate.com Parę lat tam się zrobiło autentycznie faszystowsko, "rozmowom niedokończonym" o inteligencji między rasistami i tak jak wspomniał minionek, również zaletach niewolnictwa, nie ma końca.
-
wo
2018/12/08 20:51:54
@sir.fred
"Prawdopodobnie, żeby coś zainicjować, potrzebny jest geniusz."

Nie wiem, skad kolega wziął taką tezę. Nic w tej notce jej nie potwierdza. Rola Shockleya sprowadza się do tego, że "ósemka" poznała się w jego firmie - no ale do tego nie trzeba geniusza, wystarczy inkubator. Co do samego wynalezienia tranzystora, Brattain i Bardeen prawdopodobnie daliby sobie radę bez niego. Może poszłoby im trochę wolniej, ale z kolei potem wszystkim w Bell Labs Shockley zmarnował dużo czasu po prostu swoim pieniactwem i awanturnictwem (dlatego woleli się z nim pożegnać).
-
2018/12/09 08:21:46
Tak tylko w sprawie formalnej -- dlaczego faszyzm? Nie bądźmy jak libertarianie, którzy "faszyzmem" nazywają każde odstępstwo od libertarianizmu :D

Faszyzm to jednak połączenie nacjonalizmu z pewnym myśleniem wspólnotowym -- tworzenie jedności narodowej (plus ew. rasowej) przeciw obcym, ale też "ku wzajemnemu" zbudowaniu (czyli z jakimś programikiem socjalnym, czy populistycznym, bo przy odcięciu się od myślenia klasowego). To bardziej przypomina PiS, niż nawet ONR, ale też bardziej te oba, niż naśladowców Ayn Rand.
-
wo
2018/12/09 10:57:38
@pak
"Tak tylko w sprawie formalnej -- dlaczego faszyzm?"

Odpowiem dwojako. Po pierwsze - w notce piszę o faszystowskich metodach kierowania firmą Shockley Semiconductor (podsłuchy, inwigilacja, przymusowe badania wykrywaczem kłamstw). Tutaj "faszystowski" oznacza "przesadnie zamordystyczny".

Po drugie - co do samego światopoglądu, to nawet mamy interesujący wyrok. Shockley pozwał dziennikarza, który go porównał do nazizmu (a przecież, argumentował, on się stanowczo od tej ideologii odcina). Sąd uznał rację Shockleya, ale zasądził 1 dolara zadośćuczynienia, bo z kolei uznał racje dziennikarza, że w praktyce na jedno wychodzi, różnice nie są aż tak duże.

"(czyli z jakimś programikiem socjalnym, czy populistycznym, bo przy odcięciu się od myślenia klasowego)"

Przecież tylko w wersji propagandowej, bo w praktyce to jednak było rozbicie związków zawodowych, skoszarowanie robotników itd (i bogactwo dla wąskiej grupy biznesmenów - dlatego w Norymberdze sądzono korporacje). No i z libertarianizmem masz taki problem, że wyobrażalne są dwa scenariusze:

1. Libertarianizm z zachowaniem pełnej wolności (w tym: wolności zrzeszeń i wolności słowa). W takim razie pracownicy zakładają związki zawodowe potężniejsze nawet od tych dziś istniejących (nic ich nie ogranicza) i w ciągu miesiąca masz anarchosyndykalizm na wzór Katalonii.

2. Libertarianizm z jakimś systemem uniemożliwiania strajków, skutecznego zniechęcania do zakładania związków, z wolnością tylko dla najbogatszych. Czyli jednak faszyzm (może pod inną etykietą, niech będzie, mogę za to odpalić dolara). Polecam tutaj modne obecnie w Krzemowej Dolinie rozważania o tym, jak zapewnić posłuszeństwo pracowników po załamaniu obecnego ładu społecznego (kryptograficznie sterowane obroże rażące prądem - itd).
-
2018/12/09 13:17:14
"Polecam tutaj modne obecnie w Krzemowej Dolinie rozważania o tym, jak zapewnić posłuszeństwo pracowników po załamaniu obecnego ładu społecznego (kryptograficznie sterowane obroże rażące prądem - itd)."

Chcesz powiedzieć, że po filmach typu "Running Man" i "Wedlock" z epoki VHS, są ludzie, którzy serio z czymś takim wyskakują?
-
wo
2018/12/09 13:44:58
@rpyzel
"Chcesz powiedzieć, że po filmach typu "Running Man" i "Wedlock" z epoki VHS, są ludzie, którzy serio z czymś takim wyskakują?"

A co mają robić? Załóżmy, że jesteś oligarchą z Krzemowej Doliny i już masz przygotowany cały plan na przetrwanie Zagłady - bunkier w Nowej Zelandii, a w nim personel z 3 kucharzami, 50 ochroniarzami i 100, uhm, hostessami. Pytanie: czym kupić ich posłuszeństwo? Na razie płacisz im w dolarach, ale co potem? Dolary nie mają wartości. To co, bitcoin? Ale co ich powstrzyma przed rewoltą i odebraniem ci wszystkiego (plus wytorturowaniem dostępu do portfela krypto?). Tam są na serio dyskusje na ten temat.
-
2018/12/09 13:55:38
@rpyzel, @wo:
Douglas Rushkoff, w artykule przedrukowanym w Guardianie [1], rzecze właśnie o takich dociekaniach - co zrobić po Wydarzeniu, jak zapewnić sobie przetrwanie i lojalność służby? Bitcoinem? Szyfrem do lodówki? Wybuchającymi obrożami?

Finally, the CEO of a brokerage house explained that he had nearly completed building his own underground bunker system and asked: How do I maintain authority over my security force after the Event?
...
The billionaires considered using special combination locks on the food supply that only they knew. Or making guards wear disciplinary collars of some kind in return for their survival. Or maybe building robots to serve as guards and workers if that technology could be developed in time.


[1]: www.theguardian.com/technology/2018/jul/23/tech-industry-wealth-futurism-transhumanism-singularity
-
2018/12/09 14:02:38
@wo:
Ja się absolutnie zgadzam, że jest to zamordyzm. Że "nowe technologie" przyciągają osoby z dość kiepskimi zdolnościami społecznymi. (Sam tak jestem...)

Ale boje się, że jeśli każdy zamordyzm zostanie nazwany faszyzmem, to zgubi się pojęcie samego faszyzmu.

> "Przecież tylko w wersji propagandowej, bo w praktyce to jednak było rozbicie związków zawodowych"
Hm... Ja bym powiedział, że to bardziej złożone. Faszyzm owszem, podporządkował sobie związki zawodowe, zresztą programowo odcinał się od myśli lewicowej. Ale też faszyzm starał się "płacić" za poparcie mas i serio traktował problem spójności narodu. Przykładem może być takie KdF w nazistowskiej III Rzeszy.
-
2018/12/09 14:47:03
@wo
"Nie wiem, skad kolega wziął taką tezę".

Raczej z anegdot niż z badań. Ale też żaden podręcznik zarządzania nie doradza: wtrącaj się we wszystko, obrażaj współpracowników, oddawaj mocz na kontrahentów. Z drugiej strony, nowe biznesy (nie typu: kolejny trochę lepszy sklep z butami) zakładają ludzie z niezłym IQ, a nie pierwszy lepszy Zenon z ulicy. Figura szalonego naukowca wysiudanego z biznesu przez trywialnych menedżerów też nie wzięła się chyba w popkulturze z niczego. Teraz możemy obserwować sobie in real time historię Muska...
-
wo
2018/12/09 15:14:43
@pak
"Ale boje się, że jeśli każdy zamordyzm zostanie nazwany faszyzmem, to zgubi się pojęcie samego faszyzmu"

Wiele pojęć ma równolegle znaczenie potoczne/metaforyczne i ścisłe/akademickie. Podobnie np. ze słowami takimi jak "barokowy" albo "depresyjny".

"Ale też faszyzm starał się "płacić" za poparcie mas i serio traktował problem spójności narodu. "

No bo w *praktyce* żadna forma państwa nie może zaistnieć bez tego, co w marksizmie nazywamy "nadbudową" - jakiegoś ideolo tłumaczącego masom, co z tego mają i że same tak chciały. Monarchia absolutna też.
-
wo
2018/12/09 15:18:34
@sir.fred
"Z drugiej strony, nowe biznesy (nie typu: kolejny trochę lepszy sklep z butami) zakładają ludzie z niezłym IQ, a nie pierwszy lepszy Zenon z ulicy. "

Ale niekoniecznie z genialnym - po prostu lekko ponadprzeciętnym (bo tutaj dochodzimy do tautologii, słynny parametr "g" ogólnie opisuje "zdolność do radzenia sobie w społeczeństwie").

"Figura szalonego naukowca wysiudanego z biznesu przez trywialnych menedżerów też nie wzięła się chyba w popkulturze z niczego. "

Skoro się dał wysiudać, to nie był aż taki znowu genialny.

" Teraz możemy obserwować sobie in real time historię Muska..."

No właśnie to metaforycznie opisuję jako widmo Shockleya straszące w Krzemowej Dolinie. Tam ciagle wraca ten mit, że "może to i buc, ale jednak geniusz". Moja Mądrość Życiowa (TM) mówi mi, że w praktyce nie ma czegoś takiego. Jeśli rzeczywiście buc (=osoba obrażająca wszystkich w swoim otoczeniu), to jego geniusz jest bezużyteczny. Prawdziwi artyści dostarczają.
-
2018/12/09 15:41:50
słynny parametr "g" ogólnie opisuje

Twierdzenie Perrona-Frobeniusa.

Jest właściwością macierzy liczb nieujemnych, że zawsze będzie dominujący komponent faktoryzacji. Będąc stałym artefaktem matematycznym, to nie pokazuje istnienia i skali "wpływu g". Przez 100 lat istnienia psychometria być może dorobiła się testów z możliwością negatywnych korelacji, nie wiem. Jeśli takie coś istnieje na pewno nie jest wymieniane w tych niekończących się niedorozwiniętych dyskusjach wokół IQ i "g".
-
wo
2018/12/09 15:48:19
@thraway
Ja też prywatnie jestem sceptykiem (acz nie czuję się kompetentny by rozstrzygać te odwieczne spory). Niemniej jednak, jeśli już posługujemy się pojęciem IQ - a to zrobił przedpiśca - no to wychodzi nam, że teza "ludzie z wysokim IQ lepiej sobie radzą w biznesie" jest tautologią. Bo wbrew pozorom nawet zakładając, że IQ/g rzeczywiście coś mierzą, to też nie jest to "geniusz" w sensie "genialności szalonego naukowca ze science-fiction".
-
2018/12/09 16:07:50
Oczywiście. To tak naprawdę ten sam point innymi jezykiem, bo wynikanie w tej teorii jest w odwrotną stronę. To "teoria" na poziomie, że za ciepło odpowiadają ciepliki.
-
2018/12/09 23:59:17
"Dziś rekrutacja premiuje umiejętność pracy w zespole"

niestety nie zawsze
-
2018/12/10 03:17:20
"Polecam tutaj modne obecnie w Krzemowej Dolinie rozważania o tym, jak zapewnić posłuszeństwo pracowników po załamaniu obecnego ładu społecznego (kryptograficznie sterowane obroże rażące prądem - itd)."

Domyślam się że artykuł w Medium mógł być popularny w Bay Area, ale ci tajemniczy bogacze to chyba jednak Nowa Anglia. Nawet lokalni miliarderzy z okolic San Francisco i San Jose mieszkają w domach lokalnego typu "pomalowana stodoła" (oczywiście widziałem tylko drobny podzbiór, z zewnątrz, ale cóż mi szkodzi ekstrapolować!). Myślę że prawdziwy preppers-krezus bałby się spędzić burzy w takim krzemowym szałasie.
-
2018/12/10 07:48:27
@wo
"Co do samego wynalezienia tranzystora, Brattain i Bardeen prawdopodobnie daliby sobie radę bez niego."

Jeśli wierzyć temu artykułowi www.bbvaopenmind.com/en/william-shockley-and-the-invention-of-the-transistor/ (a czytałem kilka innych o zbliżonej treści) nie tyle "daliby sobie radę bez niego", co po prostu dali sobie radę.
To tyle o roli Geniusza.
-
wo
2018/12/10 12:51:40
@drobiazgowy
"To tyle o roli Geniusza"

Jestem daleki od powiększania jego roli, ale nie sądzę, żeby go do Nobla dopisali z sympatii (bo go nikt nie lubił). Od "wynaleźć tranzystor" po "wynaleźć użyteczny przemysłowo tranzystor krzemowy" jest kawał drogi.

@alterid
" Myślę że prawdziwy preppers-krezus bałby się spędzić burzy w takim krzemowym szałasie."

Praktycznie zawsze preppersi w tym kontekście mówią o drugim domu (ukrytym gdzieś np. w Sierra Nevada).

@mrw
"niestety nie zawsze"

W guglu ponoć już tak. Tak twierdzi książka, na którą się powołuję.
-
2018/12/10 13:23:44
@wo:
"W guglu ponoć już tak. Tak twierdzi książka, na którą się powołuję."

Przy interview w zasadzie nie ma okazji o to pytać (mówię o rekrutacji na stanowiska inżynierskie), ale już przy ocenach okresowych (obowiązkowych) zbiera się tzw. perf feedback od kolegów z zespołu i jest bardzo duży nacisk na pracę zespołową. A przy procesie promocji na następne stanowisko od pewnego poziomu w zasadzie musisz mieć w dorobku projekt zespołowy i jeszcze na dodatek dobry feedback od innych zespołów.

Geniusz, ale buc albo utknie na niskim stanowisku albo szybko odejdzie. Czasami z hukiem.
-
2018/12/10 13:40:51
"W guglu ponoć już tak. Tak twierdzi książka, na którą się powołuję."

To fajnie. Ogólnie o nędzy rekrutacji IT można by napisać książkę.
-
2018/12/11 15:14:07
@offtop piąteczek

Nadrabiam zaległości z piąteczkiem, dzięki Gospodarzowi za ciekawe rozmowy. Moja metoda słuchania - zgrać wszystkie audycje na pendrajwa (a było ich około 110) i włożyć go do radia w samochodzie. Odpalam samochód - zaczyna lecieć ciag dalszy w miejscu w ktorym przerwałem, wyłączam samochód - przerywa odtwarzanie.
Przy okazji okazało się jak dużo czasu spędzam codziennie w samochodzie - prawie jeden odcinek dziennie przerabiam.
-
wo
2018/12/11 17:06:06
@fksiegowy
Bardzo dziękuję! A czy odzyskał Pan już konto po tym, jak kontrolę przejął ktoś pisujący też jako "Trzeci Bliźniak Karnowski"?
-
2018/12/11 18:55:32
Nie mam nic wspolnego z innymi kontami, nikogo nie przejmowalem, nikt nie przejął kontroli nade mną. Raz sie wypowiedziałem w obronie skasowanego posta autorstwa jakiegos pisowca i widze ze tej hańby tak łatwo nie zmażę.
Pewnie zostaje widoczny tylko dla Gospodarza ślad każdej wypowiedzi w postaci numeru IP, i można prześledzić że było to to same IP co wcześniej.
-
wo
2018/12/11 22:22:56
@fksiegowy
"Raz sie wypowiedziałem w obronie skasowanego posta autorstwa jakiegos pisowca i widze ze tej hańby tak łatwo nie zmażę. "

I tak bardzo się pan przejął jego krzywdą, że aż pisał o nim w pierwszej osobie! To dopiero empatia...
-
2018/12/12 14:36:46
To niesamowite, że na tym blogu, ani w takiej notce, ani w dyskusji pod nią, ani razu nie pojawiło się nazwisko Gavina Belsona..!
-
2018/12/12 17:19:54
Gavin Belson przynajmniej nikogo nie molestował.
-
2018/12/12 17:24:44
@carstein

Tego oczywiście nie wiemy, ale faktycznie, to raczej nie ten typ. Od tego jest Russ Hanneman.
-
2018/12/12 18:29:51
@midnight_rambler:
"Od tego jest Russ Hanneman."
Według mnie nie bardzo - znaczy tak, owszem, jest obleśny w swoich sposobach podrywu i tak naprawdę dużo bardziej pasuje do NYC, Los Angeles itp niż do doliny krzemowej. No ale nigdzie w serialu nie nadużywa swojej pozycji (bo jej po prostu nie ma) w stosunku do podwładnych.

No to teraz będzie dłużej. Bardzo oczywiście lubię ten serial, ale mam kilka uwag.
Po prostu Gavin jest takim bardzo typowym i przesadzonym villainem, ale też tak naprawdę nikomu w serialu żadnej krzywdy nie zrobił (zaraz pewnie mi ktoś pokaże wyjątek). To jest serial komediowy i nie ma miejsca na dramy pt. zmusił podwładną do stosunku obietnicą awansu a potem i tak zwolnił.

W prawdziwym świecie ci/tacy ludzie są dużo gorsi, bo nie są tacy komiksowo źli, ale właśnie tacy serdeczni, fajni, Burning Man, let's make a world a better place, a potem 'take this off, I will give you a massage'. To jest gorsze, bo ofiara się niby zgadza bez przymusu, ale wiadomo, że jak odmówi, to się znajdą powody żeby jej nie zatrudnić.

Problem jaki ja mam z doliną jest taki, że są tam ludzie, którzy mieli jeden dobry pomysł i dużo szczęścia (+ wiadomo, talent itp.). Coś tych ludzi zrobiło miliarderami. Ci ludzie rozglądają się dookoła i widzę całe rzesze innych, zdolnych ludzi (często nawet zdolniejszych), którzy pracują za 1/100 tego co oni, często przy naprawdę mało perspektywicznych projektach (bo mieli mniej szczęścia). Od tego już tyko krok do przekonania, że jestem od nich lepszy. Że mi wolno więcej.
-
2018/12/12 21:14:13
@carstein

Hej, no bez jaj. Przecież to oczywiste, że w tego typu serialu nie pokazuje się przykrych scen, których się nie żartuje. Ale postać Hannemana jest przecież zrobiona na turbo-Weinsteina. Jeśli chcieć pofantazjować, to np. synek musiał zmieniać szkołę (Russ mówi w liczbie mnogiej, że ich wywalili) - ja bym stawiał, że przez skargę jednek z nauczycielek :).

A co do Gavina... No więc właśnie, jest tak jak piszesz - w tej konwencji Gavin (podobnie jak Russ) musi być komiksowy. Z niezrobieniem krzywdy odważna teza, już choćby WWF mogłoby się nie zgodzić.
-
2018/12/12 22:04:02
@midnight_rambler:
"Ale postać Hannemana jest przecież zrobiona na turbo-Weinsteina."

No właśnie nie - Weinstein to inna kategoria. Weinstein mógł robić to co robił, bo od jego słowa zależało, czy aktorka dostanie rolę czy nie. Mógł też sobie zażyczyć spotkania z już znanymi aktorkami i mało która miała na tyle mocną pozycję żeby odmówić.
Russ jest o tyle inny, że nie ma nic poza pieniędzmi - żadnych wpływów i pozycji (o których wiadomo). Rwie laski na noc w penthouse w hotelu i przejażdżkę samochodem z drzwiami, które robią tak.

"choćby WWF mogłoby się nie zgodzić"
Słoń chyba umarł, bo był smutny, że już nie występuje :)

W sumie chodzi mi tylko o to, że w pewnym sensie prawdziwa dolina krzemowa jest w pewnym sensie lepsza niż serialowa, ale są mocno niedoszacowane elementy.
-
2018/12/12 22:08:05
@wo
"I tak bardzo się pan przejął jego krzywdą, że aż pisał o nim w pierwszej osobie! To dopiero empatia..."

Hmm. Może ja ślepy jestem, ale zakładając, że chodzi o ten komeć niżej, to tego nie widzę...

"fksiegowy
2018/11/29 13:42:23
Widziałem że wyleciał (nie mój) komentarz o treści" - i dalej cytat.

PS Nie, też nie jestem ani fksięgowym, ani autorem tamtego wykasowanego. No ale Gospodarz tu rozstawia po kątach, a nie ja.
-
2018/12/13 07:35:10
@kuba_wu

Nie chodzi o ten komenć, tylko o (niewykasowane) komencie autorstwa "trzeci_blizniak_karnowski". Nie tyle nawet o ich treść zresztą, co o sockpuppetowanie.
-
2018/12/13 08:33:43
@carstein

Masz we wszystkim rację, łącznie ze słoniem :). Ale nie ma sensu tego tak poważnie rozkminiać, to oczywiste, że w tego typu serialu wszyscy są w jakiś sposób sympatyczni, tak Russ, jak Gavin, czy nawet Erlich :). Siłą rzeczy nie będzie więc scen z tego typu przegięć, z których nie da się żartować - czyli np. każde prawdziwe molestowanie, kiedy kobieta ma łzy w oczach itp. W serialu niekomediowym zapewne właśnie taki los dotyczyłby opiekunki syna Russa, tutaj jest po prostu traktowana jak przedmiot, ale też zrobiona na plastikową idiotkę, która to lubi. Btw, jak widzisz nie jest też tak, że Russ nie ma władzy - ma, daje pracę właśnie takim opiekunkom, dla których nie-sitcomowa praca w tym środowisku to byłby raczej właśnie ciąg molestowań i upokorzeń.

A Gavin Belson to socjopata dokładnie w tym typie, jak mi się wydaje, o jakim jest notka - ma absolutną pogardę do "podludzi" każdego rodzaju, i jest to u niego takie całkowicie naturalne i oczywiste, nie na zasadzie "haha, dorobiłem się, to ja wam teraz pokażę, co daje kasa i władza", tylko jakby był osadzony w Odwiecznym Porządku Wszechrzeczy i strasznie go irytują jakieś lewackie wynalazki, że na przykład nie wolno nawet strzelać do manifestantów pod oknami, albo że można mieć jakieś idiotyczne pomysły na wydatki w hrabstwie, typu drogi czy straż pożarna, kiedy on stawia fabrykę.

A słonia oczywiście nie wykończył własnymi rękami, chodziło mi raczej o: "potrzebuję egzotyczne zwierzę na prezentację - szefie, ale to nielegalne... - podoba ci się ta robota? No, to ma być opos pręgowany na jutro do południa", tzn. moralną postawę osiągania celów 'po trupach'. W serialu oczywiście nie ma literalnych trupów (oprócz biednego słonia), ale już ludzie masowo zwalniani np. za lekkie odstępstwo od potakiwania i pochlebstw, no i biedne zwierzaki wyrywane ze swoich środowisk (względnie kradzione spod profesjonalnej opieki w zoo) - stąd uwaga o WWF i polemika, że niby nikogo nie skrzywdził.
-
wo
2018/12/13 11:11:22
@kuba_wu & fksiegowy
My bad! Dobrze, że nie zabanowałem.

@rambler
"To niesamowite, że na tym blogu, ani w takiej notce, ani w dyskusji pod nią, ani razu nie pojawiło się nazwisko Gavina Belsona..!"

A bo ja ciągle tylko 2 sezony. Ale oczywiście (a) ten serial drobiazgowo odtwarza rzeczywistą obyczajowość SV, (b) tam też straszy ten duch
-
wo
2018/12/13 11:12:20
@rozowyguzik
"Nie tyle nawet o ich treść zresztą, co o sockpuppetowanie."

Ale faktycznie, twardych dowodów brak.
-
2018/12/13 17:07:02
@ WO
"możecie sobie wyobrazić ten koszmar - szef, który wierzy w ideolo Ayn Rand!"

Nawet nie muszę sobie wyobrażać. Mam trzydzieści kilka lat i wyłącznie takich spotykałem. Polskie Iksy (oraz spora część boomersów) jest tym przesiąknięta. Czasem koncentratem, czasem rozrzedzoną substancją, ale zawsze jest to randrozol trójimbecylu.
-
2018/12/13 18:19:59
@wo Od "wynaleźć tranzystor" po "wynaleźć użyteczny przemysłowo tranzystor krzemowy" jest kawał drogi.

Warto w tym kontekście wspomnieć, że w tym pierwszym sensie tranzystor wynalazł w 1926 roku Julius Edgar Lilienfeld (tranzystor polowy). Wynalazek z Bell Labs (tranzystor ostrzowy) powstał przy próbach zbudowania tranzystora polowego oraz jako obejście patentów Lilienfelda.
-
2018/12/13 23:04:25
"Nawet nie muszę sobie wyobrażać. Mam trzydzieści kilka lat i wyłącznie takich spotykałem. Polskie Iksy (oraz spora część boomersów) jest tym przesiąknięta. Czasem koncentratem, czasem rozrzedzoną substancją, ale zawsze jest to randrozol trójimbecylu. "

U nas to i tak jest pikuś. Przez parę lat regularnie bywałem służbowo w lokalnej teksaskiej odmianie SV w Dallas (Plano itp). Tam to jest rule of the thumb że każdy nieco wyżej sytuuowany korpoludek jest żarliwym aynrandystą. Nawet jak w to nie wierzy to bardzo dobrze udaje. To jest religia panująca w kręgach korporacyjno-businessowych i albo do niej należysz albo jesteś nikim. Nie byłem nigdy w SV ale tam jest pewnie po prostu tak samo
-
2018/12/14 04:52:16
Tam to jest rule of the thumb że każdy nieco wyżej sytuuowany korpoludek jest żarliwym aynrandystą. Nawet jak w to nie wierzy to bardzo dobrze udaje. To jest religia panująca w kręgach korporacyjno-businessowych i albo do niej należysz albo jesteś nikim. Nie byłem nigdy w SV ale tam jest pewnie po prostu tak samo

Spieszę zapewnić że jest jednak nieco inaczej. Kto nie empatyzuje z osobami spoza swojej banki, zapewne zazwyczaj na pokaz, ten w korporacyjnej kulturze Bay Area plasuje się wśród tych uważanych za psychopatów.

Odjazd w kierunku lokalnego korwinizmu częściej można spotkać w lokalnych firmach klasy c i d, czyli krzemowych januszy.

Byc może ta wszechobecna lewicowa wrażliwość podszyta jest warstwami hipokryzji, to jednak żarliwych ajnrandowcow znaleźć trudno.
-
2018/12/14 08:40:20
@wo

tylko 2 sezony

Pozwolę sobie cmoknąć z dezaprobatą. Jak dla mnie to jest najlepsza satyra na współczesny kapitalizm ever (z naciskiem na "współczesny" - ten serial jest tak aktualny, że nie wiem, czy byłby zrozumiały, gdyby widza przynieść w czasie nawet 3-4 lata sprzed aktualnego sezonu). A Gavin Belson w piątym sezonie przegavinował samego siebie.
-
2018/12/14 11:38:24
@midnight_rambler & wo
"<<tylko 2 sezony>>
Pozwolę sobie cmoknąć z dezaprobatą. "

Mogę się tylko podpiąć pod cmoknięcie. Ten serial jest piękny i jako komedia - śmieszny, co wcale nie jest takie oczywiste dla kogoś, kto megatony amerykańskich seriali przerzucił szuflą w szopie.
-
2019/01/01 13:38:24
Serial mi sie tez bardzo podobal, znac reke mistrza ("Office Space" jest tez swietna komedia). Mam nadzieje, ze autorzy opra sie pokusie wprowadzenia watku romansowego pomiedzy Richardem Hendricksem a Monica Hall.

Serial IMHO wcale nie jest przerysowany w tym jak rysuje wspolczesny kapitalizm, z brytyjska wersja Laury Bream pracowalem pare lat temu w pewnej firmie. Gevinow Belsonow widzialem co najmniej dwoch.