Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Na srebrnej tacy

Jest taki słynny webcomic o żywotach równoległych Richarda i Pauli. Na początku wyglądają praktycznie jednakowo, jak to niemowlęta.

Ale rodzice Richarda dają sobie radę w życiu, rodzice Pauli niespecjalnie. W efekcie Richard dzielnie pnie się po kolejnych szczeblach edukacji, wspierany przez portfele i znajomości rodziców, a Paula sama walczy z kolejnymi przeszkodami.

W finale spotykają się na jakimś bankiecie, urządzonym z okazji kolejnego życiowego sukcesu Richarda. Paula jest tam kelnerką, roznoszącą przekąski na srebrnej tacy.

Richard machinalnie bierze przekąskę z tacy. Nie zwracając na Paulę najmniejszej uwagi, peroruje, że wszystko zawdzięcza swojej ciężkiej pracy i konkluduje „nikt mi niczego nie podał na srebrnej tacy”.

To niebezpieczne, kiedy przedstawiciele elit naprawdę szczerze uwierzą, że wszystko zawdzięczają sobie. Elity robią się wtedy wsobne, przestają uważać, że są cokolwiek winne społeczeństwu, interesuje je już tylko pomnażanie własnych przywilejów - czego klinicznym przypadkiem jest obrotowy Saryusz-Wolski.

Jestem tylko skromnym wyrobnikiem kątętu z średniej klasy średniej, ale daleki jestem od szalonej tezy, jakobym do wszystkiego doszedł sam. Urodziłem się w Warszawie, dorastałem w domu pełnym książek - to dostałem od bociana.

Potem musiałem skończyć studia, znaleźć pracę, potem drugą, potem trzecią, nauczyć się pisać, stać się autorem na tyle rozpoznawalnym, żeby mnie w końcu ściągnęli do „Wyborczej”, a potem żeby Znak zaproponował mi pierwszą umowę na książkę (itd), no ale to jasne, że było mi to wszystko łatwiej osiągnąć niż komuś urodzonemu w PGR.

Choć, oczywiście, mogło być jeszcze fajniej. Mogłem mieć takich naprawdę dzianych, ustosunkowanych rodziców, co to by mi załatwili zagraniczne stypendium. Albo studia na uczelni, w której czesne wynosi 25 000 euro rocznie, jak w Kolegium Europejskim w Natolinie.

Niczym komiksowy Richard, Rafał Trzaskowski konsekwentnie twierdzi, że wszystko zawdzięcza własnej pracy, równocześnie jednak mimochodem dodając wstawki o uprzywilejowanych przodkach i kosztownym wykształceniu. Wychodzi z tego nieintencjonalny komizm, z którego chichra się mój bąbelek na fejsie.

Wojciech Engelking na portalu podjął się próby obrony. I wyszło mu jeszcze śmieszniej.

„Kandydat PO na prezydenta Warszawy spełnia wszelkie wymagania, jakie bym postawił komuś, z kim miałbym ochotę zjeść kolację” - tak podsumowuje wywody Trzaskowskiego o studiach na Kolegium Europejskim w Natolinie, Rembrandcie i Morinie.

To jeden z moich największych lęków, gdy mnie zapraszają na Elegancką Kolację. Że mnie posadzą obok kogoś, kto by cały wieczór ględził o swojej elitarnej elitarności. Brrr!

Blur miał o tym piosenkę. „I met him in a crowded room / Where people go to drink away their gloom / He sat me down and so began / The story of a charmless man / Educated the expensive way / He knows his claret from his beaujolais (...) He thinks his educated heirs / Those family shares / Will protect him / That we'll respect him...”

Engelking myli się podwójnie, zarzucając „młodej inteligencji”, że „nienawidzi inteligenckości”, której uosobieniem rzekomo ma być elitaryzm Trzaskowskiego. Przede wszystkim podstawowym elementem etosu inteligencji jest świadomość własnego uprzywilejowania i chęć odwdzięczenia się za to społeczeństwu.

Natrzaskano o tym sporo esejów. Mencwel! Jedlicki! Cywiński! Wolicki! Michnik! Część z tych esejów była dosyć głośna.

Swoją oryginalną interpretacją „wsobnego elitaryzmu jako inteligenckości” Engelking pokazuje, że ich nie czytał. Streszczę mu, jak gdzieś nas kiedyś posadzą obok siebie.

Drugi błąd dotyczy zarzutu stawianego elitom. Nie, nie chodzi - jak twierdzi Engelking - o to, żeby przepraszały za pochodzenie.

Chodzi o to, żeby potrafiły przyznać, że nie wszystko zawdzięczają swojej ciężkiej pracy. Że sporo wygrały na loterii bocianiej. Ja to potrafię przyznać, choć wygrałem znacznie mniej, zwykłe UW, żaden tam Natolin.

Żeby nie byli jak bohater piosenki Blur, albo jak Richard z komiksu Toby’ego Morrisa. Żeby zauważyli podsuniętą im srebrną tacę. A może nawet i kelnerkę, która ich obsługuje.

Choć tu już może wymagam zbyt wiele.

poniedziałek, 16 lipca 2018, wo

Polecane wpisy

  • Hard rock w czasach #metoo

    Miałem niedawno kilka spotkań autorskich w UK (jakie to jednak zabawne, że Ziemkiewicz - przy całym tym swoim hajsie, jednak nie może tego o sobie powiedzieć)!

  • Dobre choć polskie

    Przeważnie nie lubię polskiej muzyki rozrywkowej - denerwują mnie słabi wokaliści i kiepskie teksty. Reszta przeważnie jest spoko, ale chciałbym, żeby wywalili

  • Now Playing (173)

    Wpadła mi w ucho piosenka Jurija Wizbora (w Polsce szerzej znanego jako Martin Bormann z „Siedemnastu mgnień wiosny”) zatytułowana „Opowieść t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/07/16 20:16:30
Trudno pisać komentarz do dość oczywistych spraw.
Trzaskowski pewnie świetnie wspomina czasy jak był wiceministrem MSZ i mógł pobrylować na europejskich salonach. W normalnych czasach w normalnym kraju pewnie by robił karierę jako zawodowy dyplomata.
A tak w czasach populizmu gubi się o własne nogi.

Engelking świetnie to posumował:
"Wszyscy kandydaci na urząd prezydenta Warszawy urodzeni są bowiem znakomicie - problem w tym, że Śpiewak i Jaki znakomicie tym grają, a Trzaskowski nie."
-
2018/07/16 21:54:19
No tak, jak nie jesteś z elity, to nawet lewica cię nie wystawi...

-
wo
2018/07/16 22:46:15
@terpa
"W normalnych czasach w normalnym kraju pewnie by robił karierę jako zawodowy dyplomata"

Też wątpię, bo dyplomacja to jest m.in. sztuka gryzienia się w język (przynajmniej od czasu do czasu). Nie zajedziesz tam daleko na opowiadaniu wszystkim jaki jesteś przesuperfajoskohiperbomastyczny.

""Wszyscy kandydaci na urząd prezydenta Warszawy urodzeni są bowiem znakomicie - problem w tym, że Śpiewak i Jaki znakomicie tym grają, a Trzaskowski nie.""

Śpiewak gra uczciwie - nie wypiera, nie zakłamuje, nie zaprzecza, jedzie klasyczną inteligencką formułą, że nakłada to na niego dług wobec społeczeństwa. Jaki zakłamuje, co go czyni potencjalnie wrażliwym na demaskacje. Trzaskowski źle gra, bo potrafi w dwóch sąsiadujących ze sobą zdaniach (!) powiedzieć "wszystko zawdzięczam sobie, a mama załatwiła mi...".

@grzespelc
"No tak, jak nie jesteś z elity, to nawet lewica cię nie wystawi..."

Tak w praktyce wygląda niska mobilność społeczna. W 3RP mamy zablokowany proces wyłaniania się liderów z klasy ludowej.
-
2018/07/16 22:52:23
@grzespelc
Tu mamy chyba źródło problemu. Po prostu ludzie lubią być oszukiwani. Ostatnimi politykami o realnie "plebejskim" pochodzeniu byli Miller i Pawlak. Zwłaszcza kariera Millera który był prawdziwym PZPRowskim "self made man'em" dobitnie pokazuje ograniczenia jakie ta "plebejskość" stwarza i traumy w jakich musi się obracać polityk z "dołów".
Tylko że wybory w Warszawie nie dotyczą tego czy Trzaskowski jest bucem tylko czy nie obudzicie się jutro w Jakilandzie z pomnikami LK co 200 m za to bez ścieżek rowerowych. Tu nie ma niegroźnych kpin. Bo beka z Trzaskowskiego to w konsekwencji szukanie poparcia dla Jakiego.
-
wo
2018/07/16 23:21:49
@marchewa
"Tu mamy chyba źródło problemu. Po prostu ludzie lubią być oszukiwani."

Ja nie lubię, dlatego głosuję na kandydata, który w tej sprawie nie oszukuje.

" Bo beka z Trzaskowskiego to w konsekwencji szukanie poparcia dla Jakiego."

W pierwszej turze będzie więcej opcji do wyboru.
-
2018/07/16 23:38:03
"Ostatnimi politykami o realnie "plebejskim" pochodzeniu byli Miller i Pawlak. "

Może Pawlak i był, ale dawno przestał.
-
2018/07/16 23:59:47
Nie odmawiając Rafałkowi lekkiej bucerii to co do całokształtu to jednak przesaaada, skończył zwykłe warszawskie liceum i studia na politologii uw (wtedy się mówiło że się idzie "na dziennikarstwo"). Jak już kiedyś wspominałem chodziłem do tego samego liceum jak i znam ludzi którzy byli z nim na studiach. Niczym się nie wyróżniał, ani w szkole ani na studiach. Nie wiem kiedy studiował w Natolinie ale to musiały być jakieś podyplomowe jak mniemam, które odbył po tym jak się już na państwowych posadach dorobił.
-
2018/07/17 00:28:43
@embercadero

Podobno w 1997 skończył to Kolegium Europejskie, więc raczej nie zdążył się dorobić. Z biografii wynika, że robił je równolegle z UW, a podyplomował się dopiero x lat później na UW.

Ale chciałbym zwrócić uwagę na inną rzecz:

"skończył [...] warszawskie liceum i studia na [...] uw"

Ja wiem, że to nie Oxford ani Cambridge, ale z ogólnopolskiej perspektywy samo to nadal bardziej czyni go Richardem niż Paulą.
-
2018/07/17 00:41:43
Sorka za posta pod postem, ale tak przeczytałem raz jeszcze jego wypociny na stronie jego (waszego) liceum i rzucił mi się w oczy ten fragment:

"Ponieważ okazało się, że po trzymiesięcznym pobycie w australijskim liceum władałem językiem angielskim w stopniu umożliwiającym tłumaczenie wywiadów, szybko stałem się nadwornym translatorem. Członkowie delegacji amerykańskiego Kongresu, którzy przyjechali obserwować wybory w 1990 r. postanowili dać szansę dobrze zapowiadającemu się lingwiście i zorganizowali mi stypendium w jednym z najbardziej prestiżowych amerykańskich liceów Cranbrook-Kingswood w Bloomfield Hills."

Tak bardzo self-made man.
-
2018/07/17 01:09:17
"Ja wiem, że to nie Oxford ani Cambridge, ale z ogólnopolskiej perspektywy samo to nadal bardziej czyni go Richardem niż Paulą. "

No ale przecież trudno byś urodziwszy się w Warszawie chodził do szkoły w Garwolinie. Liceum niczym specjalnym się nie wyróżniało wtedy, to nie był Batory czy Hoffmanowa. Takie przeciętne jak na Warszawę. W tamtych czasach praktycznie nie było jeszcze prywatnych uczelni więc każdy kto kończył studia, kończył państwowe (i dzienne). Prestiżu w tym nie było za zbytnio.NIe ma sensu patrzyć dzisiejszymi realiami na początek 90'sów, to dwa różne światy. Zresztą Natolin wtedy też jeszcze za prestiżowy nie był (był co najwyżej snobistyczny). I na pewno nie kosztował tyle co teraz.

Nie ulega natomiast kwestii że Rafałek ma niesamowicie dobre zdanie o sobie i bardzo się kocha. Uważa po prostu że jest niesłychanie zajebisty. Już jeden taki był co tak miał, miał na imię Bronisław. Niestety zanosi się że skończą tak samo.
-
2018/07/17 01:20:29
@embercadero

Ale ja do Trzaskowskiego nic nie mam jako tako. Wot zwracam tylko uwagę na to samo co wo - to nie jest self-made man.

Ale znowu chcę zwrócić uwagę na inną rzecz:

"Takie przeciętne jak na Warszawę. [...] każdy kto kończył studia, kończył państwowe (i dzienne)."

Kończenie czegokolwiek w Warszawie, nawet przeciętnego, może spokojnie zahaczać o ogólnopolską elitarność. Mam znajomych (słoików), którzy taką przeciętnością wybili się do średniej (lub nawet górnej) klasy średniej, choć startowali z zadupiowic dolnych, ale mieli odpowiednich rodziców lub, w przypadku niektórych faktycznych self-made manów, odczekali kilka lat, aby móc sobie pozwolić na wyjazd, a na miejscu biedowali, dupiąc jednocześnie dzienne, pracując dorywczo i śpiąc na waleta.

W porównaniu z prawdziwymi salonami to nadal nie jest nic istotnego, ale w porównaniu z Polską per se już jak najbardziej. Każde podejście typu "przecież to normalne w Warszawie" jest IMO defaultowo elitarne.
-
2018/07/17 01:38:37
Inaczej, w skrócie, na warunki polskie (sorka za posta pod postem raz jeszcze):

Richard kończy to, co mu dane i daje sobie radę. Zazwyczaj w stolicy lub w innym miejscu, które się liczy. Paula kończy liceum w zadupiowicach dolnych, w których się urodziła, a potem przenosi się do najbliższego Miasta[TM], które niekoniecznie musi być miastem, które się liczy, po prostu jest tam uczelnia wyższa.

I właśnie tutaj poszedłbym nawet dalej niż ten strip z posta, który główny nacisk kładzie na rodziców. Ja główny nacisk kładę na położenie geograficzne i mobilność, a raczej jej brak. Rodzice czasem dadzą radę posłać dziecko gdzieś dalej, najczęściej nie. Czasem dziecko jest zdeterminowane i samo się wyśle, ale najczęściej nie. I ten procent, który jest wysłany lub sam się wysyła do głównego huba, jakkolwiek tego nie ująć, idzie w klimaty elitarne.

I tak, wiem, że mowa o prezydencie Warszawy, więc baj difolt się bierze normę warszawską, ale mi chodzi o ogólne podejście do tego, co właściwie jest elitarne vs normalne. I dla mnie elitarność zaczyna się od położenia i możliwości w danym położeniu, a dopiero potem kolejny poziom elitarności to rodzice i znajomości.
-
2018/07/17 02:05:20
I jeszcze jedna sprawa (serio sorka za kolejnego posta!): posłanie do odpowiedniej szkoły niczego nie gwarantuje (co automatycznie oznacza, że przeciętna szkoła też nie jest wyznacznikiem). Znajomości gwarantują, a szkoła? Tu mam tylko anectadę, ale pewne małżeństwo robotnicze z czasów świetności krakowskiej huty Lenina uwidziało posłać sobie córkę do najbardziej elitarnego liceum w Krakowie. Córka zdała wszystko z paskiem, ścisła czołóweczka wszystkiego, bliskie znajomości z innymi dzieciakami (o prawdziwie wysokich korzeniach), a potem wielkie nic, od zera właściwie. Dała sobie radę (średnioklasowo), ale sukces wynikał tylko z umiejętności i lokalizacji, po x latach prób.

Nie ma rodziców ze znajomościami? Nie ma wejścia. Koniec i kropka, jak dla mnie.
-
2018/07/17 07:12:15
Wszystkim młodym zdolnym (wybitnie zdolnym) ludziom z prowincji, spoza społecznych elit, radzę: 1) korzystajcie z dobrych nauczycieli, jakich napotkacie również na prowincji - kończąc podstawówkę, szkołę średnią, studiując, 2) jednocześnie szukajcie elitarnych inteligenckich networków: stowarzyszeń naukowych, programów stypendialnych, młodych redakcji i think tanków - ale też nieformalnych grup wokół np. powtarzalnych eventów, 3) uczcie się porządnie języków obcych, klasycznie: angielskiego i niemieckiego lub francuskiego - czytajcie w nich zagraniczne dzienniki i pisma opinii (nie tylko wysokonakładowe), oglądajcie debaty z dobrymi polemistami (np. Malcolm Gladwell, Sam Harris, Sean Caroll, Bart Ehrman - tematyka jest drugorzędna), 4) dbajcie o zbilansowaną dietę intelektualną: czytajcie długie przeglądowe książki (nie modne i krzykliwe) słuchajcie audiobooków, The Great Courses, wykładów Ivy League dostępnych w sieci, 5) ignorujcie brak zaproszeń do elitarnych środowisk, zapraszajcie się sami - ci z Was, którzy mają tę iskrę, iż potrafią powiedzieć lub napisać coś na pierwszy rzut oka ciekawego, intelektualnie atrakcyjnego, znajdą tam sojuszników spoza klucza rodziny, klasy, miasta pochodzenia; szlifujcie tę iskrę: piszcie, polemizujcie, korespondujcie, dbajcie o element dowcipu i ironii (to was wyróżni), a przy tym 6) zachowujcie pewną dozę umiaru i powściągliwości (nie bądźcie natarczywi, dzielcie się sławą - to zdobędzie wam sojuszników), a także 7) dbajcie o reputację osoby pracowitej i zadaniowej (a więc skupiajcie się na bieżącym celu, nie bierzcie na siebie ponad miarę). Prześcigniecie, nawet nie wiedząc kiedy, ustosunkowanych kolegów. Za jakiś czas będziecie rozpatrywać ich podania, zapraszać na zagraniczne konferencje w imieniu prestiżowych uniwersytetów i instytucji. Lecz 8) (to trochę później), nie zachłystujcie się tym, pamiętajcie skąd pochodzicie, utrzymujcie kontakty z ludźmi spoza elit, ignorujcie elitarne snobizmy, poświęcajcie czas pomocy podobnym Wam młodszym koleżankom i kolegom. W waszym komiksie Paula znajduje dość ambicji i intelektualnej ciekawości w sobie (oraz zdrowej niewiedzy o skali wyzwań), aby wychodzić w świat na własnych warunkach - a Richard, choć ma wiele niezasłużonych atutów, bywa też zbyt rozleniwiony, zmanierowany, kunktatorski. Przy czym duchowe atuty Pauli są jak najbardziej także wygrane na loterii losu, owszem, większość jej bardziej przeciętnych kolegów jednak przegra z Richardem. Ona jednak wygra (raczej prześcignie go i straci z oczu), a na ostatnim obrazku spotka młodszą Paulę B, którą zaprosi na rozmowę w sprawie stypendium. Tak się składa, że w ostatnim tygodniu miałem okazję popychać kariery zarówno pewnego młodego Richarda (Francuzki z pochodzeniem w typie "Macronowskim" - niemal dosłownie powiedziałem jej "I have friends working there"), jak i pewnej wybitnej Pauli z prowincjonalnej Polski. Ta druga miała i będzie mieć trudniej, lecz zajdzie dalej.
-
2018/07/17 08:05:08
Zawsze kiedy słyszę takie historie, jak ta z komiksu, mam wrażenie, że Paulę zawiodło państwo. Bo nie zapewniło jej dobrego przedszkola, gminnej biblioteki, łatwych dojazdów do liceum czy wreszcie studiów. A jej rodzicom sensowych warunków pracy i porządnego leczenia.
Owszem Richardowi ciągle zostaje przewaga wynikająca z domowej biblioteki czy ustosunkowanych rodziców, ale w XXI Paula nie powinna być narażona na pewne podstawowe nierówności.

Miałam podobne wrażenia czytając ostatnią książkę Grishama "Bar pod Kogutem", gdzie autor przedstawiał historię studentów oszukańczej uczelni, a ja widziałam problemy wynikające z bierności państwa, które samo nie tylko nie organizuje bezpłatnych studiów, ale jeszcze nie kontroluje jakości prywatnych uczelni i kredytami napędza im klientów.
-
2018/07/17 09:05:24
@inteligentyzm Komorowskiego-Trzaskowskiego

Ja tylko króciutko, bo lecę: przedwczoraj był niesamowity wywiad Sroczyńskiego z panią profesor w TokFM. Pani profesor na pierwszy i drugi rzut ucha całkiem bystra, otwarta, świadoma. I gdzieś mniej więcej w połowie wywiadu, całkiem naturalnie, pada pytanie, co zawdzięcza społeczeństwu. "Nic nie zawdzięczam, chodzi o to, żeby robić co się praktykuję, ale zmieńmy temat, bo nie chcę wyjść na arogantkę".

Dziękuję, mieszkam w Polsce. Kocham Sroczyńskiego za te nuklearne bomby wywiadowo-radiowe.
-
2018/07/17 09:55:24
@ awal111

"Ona jednak wygra (raczej prześcignie go i straci z oczu), a na ostatnim obrazku spotka młodszą Paulę B, którą zaprosi na rozmowę w sprawie stypendium. Tak się składa, że w ostatnim tygodniu miałem okazję popychać kariery zarówno pewnego młodego Richarda (Francuzki z pochodzeniem w typie "Macronowskim" - niemal dosłownie powiedziałem jej "I have friends working there"), jak i pewnej wybitnej Pauli z prowincjonalnej Polski. Ta druga miała i będzie mieć trudniej, lecz zajdzie dalej."

Widać, że Gladwell to dla Ciebie ambitna lektura.

Pracą, fuksem i zdolnościami to można dość do poziomu analityczki / pracownicy naukowej / programisty, średniego przedsiębiorcy i zarobków w okolicy 5-15k brutto. To jest zakres, w którym działają stypendia naukowe, edukacja etc. Nie ma gwarancji, ale edukacja w Polsce nadal działa choć trochę, choćby dlatego, że nie nakłada morderczego długu studenckiego na większość osób.

Nie ma szans na ścieżkę asystent negocjatora akcesji do UE a potem wiceminister (Trzaskowski) / członek rady nadzorczej (Jaki). Albo: pule stanowisk są tu tak małe, że fuks i talent przestają wystarczać.

Co do karier w zagranicznych uczelniach: wszędzie jest adiunktoza, dla ekspata nawet z ERC nie ma stabilnych stanowisk.
-
wo
2018/07/17 10:47:00
@embercadero
"co do całokształtu to jednak przesaaada, skończył zwykłe warszawskie liceum i studia na politologii uw"

Zatem co konkretnie jest przesadą? Jeszcze raz przypomnę notkę: "Urodziłem się w Warszawie, dorastałem w domu pełnym książek - to dostałem od bociana".

"Niczym się nie wyróżniał, ani w szkole ani na studiach."

Ja na studiach - zaryzykowałbym takie samochwalstwo - trochę się wyróżniałem. Inna sprawa, że potem musiałem od zera startować w innej branży, więc nic mi to nie dało.

"No ale przecież trudno byś urodziwszy się w Warszawie chodził do szkoły w Garwolinie"

Ale przecież nie tego dotyczy zarzut tylko tego, że nie chce zauważyć tej samej srebrnej tacy, którą dostałem ja i Ty. Warszawskie liceum. 'nuff said. To już gigantyczne fory na starcie wobec chłopaka z Mycisk Niżnych.
-
wo
2018/07/17 10:58:33
@rozowyguzik
"Nie ma rodziców ze znajomościami? Nie ma wejścia. Koniec i kropka, jak dla mnie"

No nie wiem, ja z kolei przebiłem się jako dziennikarz jako outsider. Moi rodzice nic mi w tej branży nie mogli pomóc (gdybym się trzymał nauk ścisłych to co innego, ale się nie trzymałem). Lata 90. to dla mnie dekada frustracji, gdy patrzyłem na kariery różnych kolegów - co to nawet wiedziałem, kim są ich rodzice, bo chodziliśmy razem do szkoły. Ale potem ich trochę jakby dogoniłem, w takim scenariuszu, jak to opisuje Awal.

@naturalucka
""Nic nie zawdzięczam, chodzi o to, żeby robić co się praktykuję, ale zmieńmy temat, bo nie chcę wyjść na arogantkę""

No więc nie chce mi się teraz wygrzebywać cytatów, ksiązki autorów przywołanych w notce czytałem lata temu i teraz nie wiem na której półce szukać, ale klnę się, że w świetle bogatej eseistyki na temat etosu inteligencji, takie dictum to coś jak dla wegnina zamówienie befsztyka w sosie serowym. Podstawa etosu inteligencji to przekonanie, że się zawdzięcza.
-
2018/07/17 10:59:37
Drogi redezi, mam nadzieję że widać, iż nie dzielę się tu swoimi poglądami o świecie, lecz doświadczeniem, którego replikowanie się widzę w kolejnych pokoleniach. Nie piszę o szerokiej drodze, lecz niepozornej ścieżce, niektórzy ją znajdą.

Może mały przykład, kontynuując wątek Trzaskowskiego. Był "ministrem europejskim" do czego nawiązuje w swoim słynnym tłicie. Jednym z jego poprzedników był autentyczny Richard (Czarnecki) - co on zrobił ze swoim uprzywilejowanym startem (nazwisko, języki, zagraniczne kontakty)? Wiadomo: spadł na marginesy polityki, skąd wyłowił go Kaczyński za cenę absolutnej służalczości i autokarykaturyzacji. Innym człowiekiem na stanowisku ministra europejskiego był Piotr Serafin - ze swoim plebejskim pochodzeniem (chłopskie nazwisko dzielone z szefem Kółek Rolniczych) i prowincjonalną historią (lubuskie) zdobył jeden z wierzchołków europejskiej biurokracji (Szef Gabinetu Przewodniczącego Rady) - w Komisji jego odpowiednikiem jest Martin Selmayr, potomek monachijsko-bońskiej arystokracji wojskowej. O podobnej biografii RPO Adama Bodnara (urodzonego w Gryficach) pisałem już - proszę sobie nie robić nadziei, że tych przykładów nie ma, więc argumenty typu "Nie ma szans na ścieżkę asystent negocjatora akcesji do UE a potem wiceminister" lub "adiunktoza" uzasadniają bezczynność.

Z koleżanką magdalaena1977 zgadzam się: państwo może zupełnie abdykować, aby lepsza wersja historii Pauli była możliwa. W Polsce ono abdykuje mniej niż na Zachodzie, komiks oddaje bardziej tamte realia.

Z Gladwella nie polecam książek, lecz podcast Revisionist History - i przede wszystkim radzę słuchać wszelkich bezpośrednich debat 1:1 bo to uczy sztuki riposty, w Polsce zaniedbywanej.
-
wo
2018/07/17 11:02:35
@redezi
"Widać, że Gladwell to dla Ciebie ambitna lektura"

Ej, nie napisał tego, tylko żeby "ogląda[ć] debaty z dobrymi polemistami" [bez względu na temat]. Kwestia doskonalenia warsztatu publicznych wystąpień.
-
2018/07/17 11:03:13
Korekta: ...państwo nie może zupełnie abdykować... (uprzejmie przepraszam)
-
2018/07/17 11:11:50
Malcolm "igon value" Gladwell, i rasista "human biodiversity" Sam Harris to nie są dobrzy polemiści tylko dlatego że ktoś z nimi polemizuje (por. Jordan Peterson). Seana Carrolla się nie ogląda tylko czyta, bo to jest fizyka (sprawdizć czy nie wieloświat).
-
2018/07/17 11:29:58
@ awal111

"Może mały przykład, kontynuując wątek Trzaskowskiego. Był "ministrem europejskim" do czego nawiązuje w swoim słynnym tłicie. Jednym z jego poprzedników był autentyczny Richard (Czarnecki) - co on zrobił ze swoim uprzywilejowanym startem (nazwisko, języki, zagraniczne kontakty)? Wiadomo: spadł na marginesy polityki, skąd wyłowił go Kaczyński za cenę absolutnej służalczości i autokarykaturyzacji. Innym człowiekiem na stanowisku ministra europejskiego był Piotr Serafin - ze swoim plebejskim pochodzeniem (chłopskie nazwisko dzielone z szefem Kółek Rolniczych) i prowincjonalną historią (lubuskie) zdobył jeden z wierzchołków europejskiej biurokracji (Szef Gabinetu Przewodniczącego Rady) - w Komisji jego odpowiednikiem jest Martin Selmayr, potomek monachijsko-bońskiej arystokracji wojskowej."

1. Czarnecki nie jest argumentem, bo uprzywilejowanie nie gwarantuje sukcesu. Ja nie stawiam tezy o mocnym determinizmie klasowym, ale o uwarunkowaniach.

2. Uważam, że mechanizmy awansowe, które wyniosły Serafina czy nawet Trzaskowskiego są już zamknięte. Po pierwsze dlatego, że w 2018 kasta eurokratów jest już zamknięta, po drugie dlatego, że pozycja Polski w UE leci na pysk, po trzecie dlatego, że cała administracja UE jest dzisiaj w innym nastroju niż w 2000 roku.

Stąd Twoje porady uważam za anachroniczne, nawet jeśli sam je stosowałem. Np. pkty 2 i 5 były prawdziwe w latach 2005-2010, kiedy kilka NGO płaciło za teksty i miało wejścia na fajne stypendia (np. KP miała know-how o IWM). Sam z nich korzystałem i polecałem tak robić. W 2018 roku stosowanie 2 i 5 może oznaczać np. pisanie tekstów za darmo dla Liberte / Kultury Liberalnej / Krytyki / Kontaktu / Klubu Jagiellońskiego, bez szansy na fuchy grantowe, z których korzystałem w 2010.

@ wo

"Ja na studiach - zaryzykowałbym takie samochwalstwo - trochę się wyróżniałem. Inna sprawa, że potem musiałem od zera startować w innej branży, więc nic mi to nie dało. "

Ile książek w domu mieli Twoi rodzice? Bo jeśli widziałeś w domu wzorce osobowe związane z czytaniem i pisaniem, to miałeś fory w praktykowaniu zawodu związanego z czytaniem i pisaniem.
-
wo
2018/07/17 11:47:02
@redezi
"Ile książek w domu mieli Twoi rodzice? Bo jeśli widziałeś w domu wzorce osobowe związane z czytaniem i pisaniem, to miałeś fory w praktykowaniu zawodu związanego z czytaniem i pisaniem."

Że zacytuję notkę: "daleki jestem od szalonej tezy, jakobym do wszystkiego doszedł sam. Urodziłem się w Warszawie, dorastałem w domu pełnym książek - to dostałem od bociana"

Natomiast od samego pisania do pisania zawodowo jest cholernie długa i męcząca droga. Chyba do dzisiaj to są generalnie dwie drogi do mojego zawodu. Pierwsza jest fajna i prosta, że rzeczywiście rodzice ci mówią "I have friends working there" i nagle, kabum, robisz się stałym autorem w takim czy innym portalu. Druga jest taka, że zanosisz coś tu, zanosisz coś tam, po paru latach robisz się na tyle kojarzony, że w końcu ktoś ci proponuje regularną współpracę.

Kiedyś strasznie zazdrościłem tym, którzy mogli pójść pierwszą drogą. Teraz widzę, że to łatwy sposób na to, żeby sobie na dzień dobry strzelić w stopę jakąś "beką z Poli Dwurnik". Druga jest KOSZMARNA, ale przynajmniej prowadzi do scenariusza, w którym ludzie zamawiają Twoją nową książkę w preorderach, bo im się podobały poprzednie.
-
2018/07/17 11:47:46
@naturalucka

"Ja tylko króciutko, bo lecę: przedwczoraj był niesamowity wywiad Sroczyńskiego z panią profesor w TokFM. Pani profesor na pierwszy i drugi rzut ucha całkiem bystra, otwarta, świadoma. I gdzieś mniej więcej w połowie wywiadu, całkiem naturalnie, pada pytanie, co zawdzięcza społeczeństwu. "Nic nie zawdzięczam, chodzi o to, żeby robić co się praktykuję, ale zmieńmy temat, bo nie chcę wyjść na arogantkę". "

Aż przesłuchałem ponownie część tej audycji, ale nie znalazłem tego cytatu. Z Twojej wypowiedzi wygląda to jakby jej się chlapło, ale to inaczej wyglądało. Nie chcę grać tutaj roli adwokata diabła, ale jednak wypadałoby to sprostować.

Mowa była o tym, czy elity mają się interesować społeczeństwem i starać się działać na jego rzecz. Sroczyński zapytał: "to jakie obowiązki ma Pani Profesor wobec społeczeństwa?" "żadnych, mam obowiązki wobec współpracowników [itd.]"

Dalej wprost wypowiada się na temat polskiego etosu inteligencji, krytykując go i twierdząc, że poczucie elit, że mają coś robić dla społeczeństwa ma negatywne skutki dla tego społeczeństwa. Można się z tym oczywiście nie zgodzić, ale to inna wypowiedź niż "nic nie zawdzięczam społeczeństwu".

audycje.tokfm.pl/audycja/Swiat-sie-chwieje/192 (od około 40 minuty)
-
2018/07/17 12:15:04
@froz
"Sroczyński zapytał: "to jakie obowiązki ma Pani Profesor wobec społeczeństwa?" "żadnych, "

Dziękuję za tę obronę. Czytasz Engelkinga broniącego Trzaskowskiego?

Oczywiście, nie cytowałem dokładnie.
-
2018/07/17 12:16:19
Nie chodzi o obronę. Jeśli nie widzisz różnicy w tym co napisałeś, a tym, co ona powiedziała, to już nie mam co pisać.
-
2018/07/17 12:19:10
No chyba nie masz. Ale czytanie się przyda. Hasło "distinction without difference".
-
2018/07/17 12:20:53
@redezi

Cieszę się, że choć w niektórych punktach się odnajdujesz. Może będą tacy, którzy odnajdą się we wszystkich. Otwarte okna do sukcesu są w różnych miejscach, choć oczywiście nie takie same w każdym pokoleniu. Ponieważ zaś właśnie współorganizuję evencik akademicki z sześciocyfrowym budżetem grantowym, chwilowo pozwolę sobie nie dyskwalifikować moich anachronicznych rad. Na użytek szanownych młodych kolegów i koleżanek do których jakoś one trafiają, niech mi wolno będzie wybić najważniejszy punkt: "Ci z Was, którzy mają tę iskrę, iż potrafią powiedzieć lub napisać coś na pierwszy rzut oka ciekawego, intelektualnie atrakcyjnego, znajdą sojuszników spoza klucza rodziny, klasy, miasta pochodzenia". Elity nie składają się wyłącznie ze zblazowanych replikantów dawniejszych elit, są w nich też osoby, które tworzą efektywne networki oparte na lotnych umysłach spoza uprzywilejowanego kręgu, relacje oparte o odczucie "ja też tak zaczynałem" mogą być równie silne jak te rodzinne czy klasowe.

@zitterbewegung
Ok, niech to będzie jedna (ciężka) debata Harissa z demaskującym go (lub się) Ezrą Kleinem [1], a na przystawkę i deser debata Zamoyskiego z Paxmanem o Napoleonie [2] oraz Ehrmana z Pricem o Jezusie [3]. Chodzi o zobaczenie różnych strategii przedstawiania swojego stanowiska, jego obrony, argumentacji konfrontacyjnej i koncyliacyjnej, sztuki dystansu i (auto)ironii.

Z Seana Carrolla polecam kurs audio "The Higgs Boson and Beyond" - sprzed czasów jego "poetyckiego naturalizmu", prosta nieprzekombinowana historia fizyki kwantowej (a, podobnie jak filozofia, fizyka teoretyczna jest w pewnym stopniu tym samym co historia fizyki teoretycznej).

[1] samharris.org/podcasts/123-identity-honesty/

[2] www.intelligencesquared.com/events/napoleon-the-great-andrew-roberts-adam-zamoyski/

[3] www.youtube.com/watch?v=GzjYmpwbHEA
-
wo
2018/07/17 12:29:03
@froz
"Mowa była o tym, czy elity mają się interesować społeczeństwem i starać się działać na jego rzecz. Sroczyński zapytał: "to jakie obowiązki ma Pani Profesor wobec społeczeństwa?" "żadnych, mam obowiązki wobec współpracowników [itd.]"

Semantycznie to nie to samo, ale jeśli chodzi o odrzucenie etosu inteligencji - wychodzi na jedno.

"Dalej wprost wypowiada się na temat polskiego etosu inteligencji, krytykując go i twierdząc, że poczucie elit, że mają coś robić dla społeczeństwa ma negatywne skutki dla tego społeczeństwa."

RZE CO???!?!?!?

"Można się z tym oczywiście nie zgodzić, ale to inna wypowiedź niż "nic nie zawdzięczam społeczeństwu". "

Nie wiem, czy to taka duża różnica - to logiczny wniosek z powyższego; skoro do niczego się nie czuje zobowiązana to znaczy, że nie uważa, że cokolwiek zawdzięcza (meshuggah, if you ask me).
-
2018/07/17 12:31:00
fizyka teoretyczna jest w pewnym stopniu tym samym co historia fizyki teoretycznej

Jak ktoś sie uczy z podcastów, nie z czytania (i myślenia! każdy podręcznik do fizyki jest zły) to i słonie są tak w pewnym stopniu rybami.

Sam Harris ma cały sneer club byłych wyznawców na reddicie. Jedyne co można zdemaskować to swoją podatność na pseudointelektualne kulty, ale to tylko samemu.
-
2018/07/17 12:42:58
Co do notki, to nic odkrywczego do dyskusji nie wniosę. Z tym tylko, że kołacze mi się w pamięci, że w jakichś badaniach wyszło, że sukcesy edukacyjne uczniów najbardziej korelowały z wykształceniem matki i liczbą książek w domu.

Ale jak już zeszło na Tok FM, to uprzejmie donoszę, że ostatni Piąteczek, w odróżnieniu od poprzednich, był całkiem dobry pod względem słyszalności.
-
2018/07/17 12:50:14
@naturalucka
W rozmowie Sroczyński oczekiwał od swojej rozmówczyni zaangażowania społecznego, a ona stanęła po stronie nauki motywowanej chęcią lepszego zrozumienia świata, a nie obrony uciśnionych. Dla lewicowej polityki lepsze jest oparcie się na wiarygodnych wynikach badań niż na uwikłanym politycznie aktywizmie udającym naukę.

@wo
Kultura inteligencka i jej paternalistyczna chęć zbawiania ludu to kolejna praktyka dominacji klasowej w Polsce. Szczególnie widać to w nauce, gdzie inteligenci chcą gwarancji, by niczego od nich nie oczekiwać. Był o tym zresztą niedawno znakomity
artykuł Marcina Zaroda.
Engelking nie pisze o inteligentach. Raczej o wyższej klasie średniej - coś takiego istniało w międzywojniu (zamożne, oczytane, mieszczańskie rodziny) i zostało całkiem przetrzebione - ostali się tylko inteligenci ze swoim wyższościowym "zaangażowaniem".
-
wo
2018/07/17 13:08:51
@korbap
"Ale jak już zeszło na Tok FM, to uprzejmie donoszę, że ostatni Piąteczek, w odróżnieniu od poprzednich, był całkiem dobry pod względem słyszalności"

*DZIĘKUJĘ*! Serio się staram. Ale zgodnie z przysłowiem "złemu tancerzowi penis w tańcu mrowi" utwierdzam się w hipotezie, że najwięcej skarg wywoływały audycje robione w Pewnym Konkretnym Studiu. Muszę w nim się starać w dwójnasób.
-
wo
2018/07/17 13:10:55
@blofeld
"Engelking nie pisze o inteligentach."

Jak nie jak tak - "się nieźle urodził, bo w środowisku inteligencko-artystycznym", "Hejtowanie przez nich kandydata PO za wczorajszy wpis pokazuje, że młoda polska inteligencja - zwłaszcza ta o proweniencji lewicowej - gremialnie się własnej inteligenckości, niewspomaganej współmiernymi do niej zasobami finansowymi, wstydzi", "Skumulowanie w jednym wpisie Rembrandta, Paryża i Edgara Morina - których przecież inteligenci znają", " Ze swoich największych zalet czyni bowiem młoda inteligencja przywary".

Gdyby w ogóle napisał, że Trzaskowski zrywa z etosem inteligencji i za to go właśnie lubi - to ja bym się nie czepiał.
-
2018/07/17 13:12:06
@zitterbewegung

"Jak ktoś sie uczy z podcastów,"

Ten cykl 12 wykładów wydał mi się najbliższy temu na co można się w tej dziedzinie silić nie będąc specjalistą (jednak mając pojęcie o tym jak działa nauka w ogóle). Oczywiście to o wiele niżej niż podręczniki akademickie, jednak - ze względu może na brak doświadczenia autora w rozwadnianiu wykładu - wyżej niż bestsellerowa "popular science" (typu Carlo Rovelli)

"Sam Harris ma cały sneer club byłych wyznawców..."

Jeżeli można prosić, przedstaw swoje rekomendacje - ja tu się nie zapisuję do tego czy innego fanclubu, chętnie zapoznam się z kimś o kimś może nie słyszałem (jednak nie z Jordanem Petersonem i jego pop-dekalogiem)
-
2018/07/17 13:24:21
@wo "utwierdzam się w hipotezie, że najwięcej skarg wywoływały audycje robione w Pewnym Konkretnym Studiu"

Ta hipoteza ma sens, bo np. Homo Science Stanisławskich z, jeśli się nie mylę, 7 lipca też brzmiało fatalnie. Więc ja z kolei utwierdzam się w przekonaniu, że głównym winowajcą jest właściciel/kierownictwo stacji, który nie zapewnia odpowiednich warunków technicznych.

Ale, jak już ktoś pisał, dżingielek warto byłoby trochę przyciszyć niezależnie od studia.
-
2018/07/17 13:36:20
@wo:

"Nie wiem, czy to taka duża różnica - to logiczny wniosek z powyższego; skoro do niczego się nie czuje zobowiązana to znaczy, że nie uważa, że cokolwiek zawdzięcza (meshuggah, if you ask me). "

Rozumiem, o co Ci chodzi, ale nie wydaje mi się, żeby można to było tak uprościć. Mam odczucie, że Marody wcale nie uważa, że do wszystkiego doszła wyłącznie sama, tylko że to nie tworzy zobowiązania wobec społeczeństwa (które jest dla niej bytem abstrakcyjnym, mówi wręcz że nie ma społeczeństwa), a zobowiązanie wobec nauki, pracy, współpracowników itd.

Nie będę jednak dalej o tym pisał, bo to nie są moje poglądy i być może też je źle zrozumiałem. Wydało mi się zwyczajnie, że takie uproszczenie, jakiego dokonał @naturalucka jest krzywdzące.
-
2018/07/17 14:08:03
brak doświadczenia autora w rozwadnianiu wykładu - wyżej niż bestsellerowa "popular science" (typu Carlo Rovelli)

LOL, autor czterech bestsellerowych książek o popmatycznych tytułach nie ma doświadczenia...

Carlo Rovelli przynajmniej nie udaje że filozofia nie istnieje. Sean Carroll, skrzywdzony przez wyznaniowy uniwersytet Villanuowa który kończył, odlatuje zamiast tego w jałową transhumanistyczną grę wrodzonej inteligencji w racjonalizm z pierwszych zasad mile łechcączą podatnego czytelnika że jest wrodzenie inteligentny. Jego teksty nie stają się bardziej konkretne przez to że narracja jest bardziej totalna (siłą rzeczy bardziej dziurawa).

Jeżeli można prosić, przedstaw swoje rekomendacje

Względem czego? Nie mam kompleksu mesjanistycznego, żebym potrzebował idoli albo imitować mędrców, a insight porn nie łechce mojego ego. Nie wierzę w "duchowe atuty". W związku z tym nie rejestruję, tym bardziej żeby prorokować oktalog Dobrych Rad.
-
wo
2018/07/17 14:19:05
@froz
"Mam odczucie, że Marody wcale nie uważa, że do wszystkiego doszła wyłącznie sama, tylko że to nie tworzy zobowiązania wobec społeczeństwa"

Trochę nie rozumiem konstrukcji myślowej, którą trzeba do tego zbudować - "owszem, doszedłem do swojej pozycji dzięki nauczycielom, lekarzom, bibliotekarzom [etc, etc], ale nie mam wobec nich żadnych zobowiązań".

"mówi wręcz że nie ma społeczeństwa"

Ach, korwinizm? Dla mnie to teza równie głupia, jak - powiedzmy - "nie ma substancji chemicznych, są tylko poszczególne molekuły". Albo "nie ma atomów, są tylko kwarki i leptony".
-
2018/07/17 14:52:51
@ Mirosława Marody i "nie ma społeczeństwa"

Rozmowy nie słuchałem, choć czytam o niej już w drugim miejscu. Ale to stwierdzenie wygląda mi na jakiś niezręczny skrót myślowy, bo na stronie Instytutu Socjologii UW czytamy, że zainteresowania naukowe pani profesor obejmują: społeczeństwo ponowoczesne, społeczeństwo polskie i społeczną historia jednostki. Wiec albo Marody zajmuje się naukowo bytami nieistniejącymi, albo Sroczyński wprawił ją w konfuzję pytaniami na temat [nadmiernie] wysokich zarobków profesury i palnęła jakieś głupstwo.
-
2018/07/17 15:26:24
@wo

"Zatem co konkretnie jest przesadą? Jeszcze raz przypomnę notkę: "Urodziłem się w Warszawie, dorastałem w domu pełnym książek - to dostałem od bociana".

Chodziło mi o to że srebrna taca to nie liceum i nie studia i nie książki w domu. Takich ludzi co urodzili się w Warszawie, z liceum studiami i książkami nadal są dziesiątki tysięcy i nie są Trzaskowskimi. "Normalni" ludzie nie jeździli w liceum na stypendia do Australii. Normalni ludzie zastanawiali się czy będzie co jeść, to były czasy kiedy ja na korepetycjach czy handlu starzyzną na giełdzie komputerowej zarabiałem więcej niż moja matka lekarka w przychodni i ojciec inżynier. Zgadzam się w 1000% co do srebrnej tacy, ale nie chodzi w niej o liceum/studia a o znajomości i możliwości jakich nie mieli inni. Z mojej klasy w liceum jedyni ludzie którzy zrobili "kariery" to tacy którzy jeszcze w 90s wyemigrowali. Nie ma literalnie nikogo kto by osiągnął coś ponad zwykły żywot MMC. Znacznie częściej nastapił spadek pozycji społecznej (a były to prawie same dzieci "inteligencji") niż wzrost.

"Ja na studiach - zaryzykowałbym takie samochwalstwo - trochę się wyróżniałem. Inna sprawa, że potem musiałem od zera startować w innej branży, więc nic mi to nie dało."

I ja tak samo. Na studiach prawie same piąteczki (i po co mi to było - nie wiem) a potem ciężka praca od zera w kompletnie nowej dziedzinie po 16 godzin na dobę przez wiele lat. A nowa dziedzina stąd że po ukończeniu studiów było mnóstwo możliwości: mianowicie można było wybrać kraj do którego się wyemigruje. Bez emigracji możliwości nie było absolutnie żadnych.

Najlepsze ze bufon Trzaskowski chyba naprawdę szczerze wierzy że to on sam na swoją obecną pozycję tak ciężko pracował. i ze to tymi ręcami na to wszystko zapracował.
-
2018/07/17 15:36:52
@zitterbewegung

"Sean Carroll, skrzywdzony przez wyznaniowy uniwersytet Villanuowa który kończył, odlatuje zamiast tego w jałową transhumanistyczną grę"

Akurat w cytowanym przeze mnie kursie raczej trzymał się materiału "undegratuate course" z fizyki kwantowej. Pisząc swoją najnowszą książkę, którą powyżej krytykujesz, sili się na ujęcia transdysciplinarne, co istotnie przynosi czytelnikowi o humanistycznym wykształceniu mniej pożytku (bo traci on orientację, co jest kompetentną faktografią a co luźnym esejem).

"Nie mam kompleksu mesjanistycznego"

Poznałeś cytowanych autorów na tyle, aby wytykać (i słusznie) ich słabe punkty. Na Twoje pozytywne polecenia przyjdzie nam poczekać, lecz wobec krytyka tej klasy - będzie warto!
-
wo
2018/07/17 15:39:39
@embercadero
"Nie ma literalnie nikogo kto by osiągnął coś ponad zwykły żywot MMC"

No ale "zwykłym żywotem MMC" w Polsce cieszy się jakieś 5% populacji (licząc bardzo optymistycznie). Nie oszukujmy się, dostaliśmy - ja i Ty - na srebrnej tacy całkiem sporo (acz nie tyle co Trzaskowski). 95% dostało mniej.
-
2018/07/17 15:49:56
*mesjańskiego
Nie czekaj, nie warto.

Prof. Marody. to negatywna bohaterka kilku afer w PAN. Wiceprezes wywierała na mnie presję na podejmowanie działań niezgodnych z prawem w Instytucie Nauk Ekonomicznych, który prowadził fabrykę dyplomów za opłatą. Dążyła do odwołania dyrektora któego specjalnie ściągnięto do działań naprawczych "bo był konflikotwy". Poza tym kilku bezczelnych wypowiedzi, bronienia członków którzy na nieformalnych konwentyklach ustawiali konkursy i naradzali się kogo udupić.

społeczeństwo ponowoczesne, społeczeństwo polskie i społeczną historia jednostki

Bazy prac naukowych o niej milczą, jednakże społeczeństwo przez pryzmat indywidualizmu i społeczeństwo po-nowoczesne to jakby właśnie ta socjologia która abdykuje i udowadnia, że chemia jest tylko fizyką.

Opisywanie społeczeństwa polskiego w ten sposób oczywiście ma sens. Marody nie ma w tym zresztą zahamowań, okazuje sie że popełniła takie coś "Między rynkiem a etatem" gdzie pisze ze etat jest nienaturalny bo nie jest rynkowy. 16 lat później w Polityce dziennikarka sprzedaje to jako wielkie wizjonerstwo Marody bo niby przewidziała śmieciówki. Marody odpowiada ze skądże znowu to Prawo Przyrody i Tak Musi Być bo konsumenci tego wymagają. Proponuje Dochód Gwarantowany, czyli petryfikację obecnego stanu rzeczy (w dodatku nierealną, nie wiadomo który z dwóch nierealnych i szkodliwych modeli miała na myśli jeśli w ogóle jakiś miała i zdaje sobie sprawę że w miarę opracowane są tylko dwa). Na drugiej stronie biadoli na rozdawnictwo 500+, tam też przestałem czytać. www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1659250,1,prof-miroslawa-marody-o-stosunku-polakow-do-pracy.read
-
wo
2018/07/17 16:02:19
W cytowanym przeze mnie wywiadzie podwójnym z Janem i Pawłem Śpiewakami ten drugi (senior) mówił o wyjałowieniu intelektualnym polskiego towarzystwa socjologicznego w porównaniu do czasów PRL oraz o nieformalnej tabuizacji pojęcia "klasy":

jeden zarzut Janka pod adresem mojego pokolenia z pewnością jest prawdziwy, choć znów jego adresatem wydają mi się przede wszystkim redaktorzy Gazety Wyborczej. To kwestia niezrozumienia klasowej natury społeczeństwa. To był dramat, przez te lata opisywaliśmy społeczeństwo tak, jakby w ogóle nie było w nim kwestii klasowej. Nie znajdziemy tej tematyki w tekstach Marody, Rycharda, Domańskiego. To są bardzo wybitne teksty, ja im tego nie odmawiam, ale nie ma w nich analizy konfliktu klasowego. Sam tu nie jestem bez winy
-
2018/07/17 16:50:04
@zitterbewegung

"to i słonie są tak w pewnym stopniu rybami."

Ale przecież słonie są tak w pewnym stopniu rybami, podobnie jak my zresztą.

Też nie lubię Harrisa, ale awal ma rację - jeśli chodzi o debatę czy ogólnie retorykę, to jest to ktoś, kogo warto sprawdzić. W kwestii wiedzy lepiej pójść gdzie indziej, ale z krasomówczego punktu widzenia to nie ma znaczenia.

Ba, IMO nawet Jordan Peterson jest wart sprawdzenia w tym kontekście.
-
2018/07/17 16:50:10
@wo
...Chyba do dzisiaj to są generalnie dwie drogi do mojego zawodu. Pierwsza jest fajna i prosta(...) Druga jest taka, że zanosisz coś tu, zanosisz coś tam, po paru latach robisz się na tyle kojarzony, że w końcu ktoś ci proponuje regularną współpracę.
Kiedyś strasznie zazdrościłem tym, którzy mogli pójść pierwszą drogą. Teraz widzę, że to łatwy sposób na to, żeby sobie na dzień dobry strzelić w stopę jakąś "beką z Poli Dwurnik". Druga jest KOSZMARNA, ale przynajmniej prowadzi do scenariusza, w którym ludzie zamawiają Twoją nową książkę w preorderach, bo im się podobały poprzednie...

Nie za bardzo lubiany tutaj Suworow, opisywał w Akwarium kariery generalskich adiutantów. Jedni po uważaniu, bez poligonowego doświadczenia, drudzy przez pot i łzy do stanowisk. Trochę inna branża ale mechanizm chyba ten sam. Tak samo tym co łatwo przyszło każdy zakręt czy wręcz upadek to trauma i tona pigułek utopionych w alkoholu. Dla tych drugich to nic nowego. Zakasać rękawy i do roboty.
Chyba nie ma czego im zazdrościć. Dołek w swojej branży czy w polityce zmiana koniunktury czeka każdego a świadomość, że zależnym jest się tylko od siebie, zna się swoją wartość i przekonanie, że układy to fajna rzecz ale bez nich jest się nikim, motywuje do pracy i nie wysyła na kozetkę psychoanalityka.
Nie analizowałem, ale ciekaw jestem ilu z tych naprawdę wielkich w historii było Richardem a ilu Paulą? Taka analiza mogłaby okazać się zaskakująca.
-
2018/07/17 16:59:37
@Kultura inteligencka i jej paternalistyczna chęć zbawiania ludu to kolejna praktyka dominacji klasowej w Polsce.
No nie, poczucie odpowiedzialności za otoczenie, to zwyczajny przejaw dojrzałości. Intuicja podpowiada, że największy problem mają z tym klasy wyższe. Samo otoczenie w czasach globalizacji i globalnych problemów trzeba traktować dość szeroko.

@Szczególnie widać to w nauce, gdzie inteligenci chcą gwarancji, by niczego od nich nie oczekiwać. Był o tym zresztą niedawno znakomity artykuł Marcina Zaroda

Nie słyszałem, by ktokolwiek z inteligentów zażyczył sobie takich gwarancji. Nie wiem, co jest takiego znakomitego w tym artykule. W pewnym zakresie wygląda, jak wyznania pięknoducha, który ignoruje relacje władzy zastanawiając się dlaczego ta może w kwestii braku ewaluacji więcej, czy też wierzy w mierniki i wskaźniki ilościowe zapominając, że najlepsze co nauka wymyśliła w przypadku skomplikowanych, trudnomierzalnych lub niemierzalnych zagadnień, to proces recenzji. Dobrze, że waha się w części dotyczącej centralizacji władzy, bo jeszcze nie widział autonomii w działaniu. Najwyraźniej ma szczęście i jeszcze nie poznał smaku nacisków w zakresie ustawiania wyników badań czy rozdawania za friko doktoratów. Jakkolwiek jego teza o tym, że żeby chcieć więcej, to trzeba dać więcej nie jest jakoś szczególnie uargumentowana, szczególnie mając na uwadze historię kudrykozy czy chociażby relacje wynagrodzeń do tego, co oferuje biznes, to trzeba mu oddać, że wprost podkreśla, iż od ministerstwa jednak oczekuje więcej. Przepraszam za OT.
-
2018/07/17 17:14:28
jest wart sprawdzenia w tym kontekście

Jeszcze bardziej Trump, homiletyka (Józef Oleksy polecałby!).

Pytanie na czym komu zależy: byciu sprzedawcą, przeskakiwaniu po faktach (albo i wbrew) dla snucia narracji, czy jednak traktowaniu się poważnie.

słonie są tak w pewnym stopniu rybami

A ryby polami kwantowymi.

Historycyzm jest rakiem fizyki, ale tak jest po prostu najłatwiej. Żywa teroia to jednak nie historia wiedzy, zresztą i ta to głównie mitologia w tym przypadku.
-
2018/07/17 17:29:41
@zitterbewegung

"Jeszcze bardziej Trump, homiletyka (Józef Oleksy polecałby!)."

Ależ jak najbardziej, może nie jako wzór do naśladowania, ale są to jednak podejścia, które działają, a zatem warto przynajmniej wiedzieć, dlaczego tak jest.

"A ryby polami kwantowymi."

Nie, teraz zupełnie serio - ryby, słonie i ludzie są kręgowcami, więcej nas łączy niż dzieli, a gałezie ssaków nie są szczególnie odległe od gałęzi ryb - ani czasowo, ani genetycznie, ani behawioralnie, zwłaszcza w porównaniu z resztą eukariontów, o prokariontach nie wspominając. Perspektywa, w której słonie są takimi trochę innymi rybami jest jak najbardziej przydatna naukowo.
-
2018/07/17 18:01:23
wiedzieć, dlaczego tak jest

Było o imitowaniu chwytów erystycznych.

przydatna naukowo

Szczególnie w badaniu zachowań słoni. Ja cały czas serio.
-
2018/07/17 18:39:40
"Było o imitowaniu chwytów erystycznych."

No było. U Trumpa nie ma co imitować, ale wiedza o tym, dlaczego jest skuteczny może być przydatna w ogólnym rozrachunku. Z kolei u Harrisa już jak najbardziej jest co odgapiać. Nawet Peterson ma kilka niezłych niebucerskich chwytów.

Mogę też powtórzyć prośbę awala: wskaż kogoś, kto równie dobrze manewruje w debatach, a przy tym jest całkowicie naukowy, obiektywny itp.

Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że taki twór jest z założenia sprzeczny, bo krasomówstwo, a już zwłaszcza erystyka, wymagają całkiem innych cech charakteru niż nauka. Są ludzie, którzy potrafią to w miarę pogodzić, ale to jest taka szala, im lepiej mówisz i przekonujesz - tym więcej pomijasz, upraszczasz itd., a jakimś dziwnym trafem najlepiej mówią ("masakrują") ludzie z wysokim poczuciem własnej wartości, co też nie sprzyja zachowaniu obiektywności.

Nota bene, sam z wygadanych naukowców najbardziej lubię Feynmana, a z żyjących Susskinda, ale to jednak trochę inne założenia gadki niż u Harrisa.

"Szczególnie w badaniu zachowań słoni."

Tego nie napisałeś. Stwierdziłeś tylko, że zrównywanie słoni z rybami jest nienaukowe, a to nieprawda.
-
2018/07/17 19:11:31
Tego nie stiwerdziłem either... Chodziło o wartość poznawczą. Ale może być, analogia z dupy, nie chce mi się tego ciągnąć.

Ja tu w ogóle nie piszę o żadnej nauce.

Sofistyka generalnie jest niebucerskim chwytem, już grecy uprawiali. Ale to są pozory debaty i odwracanie kota ogonem. Przede wszystkim wszyscy wymienieni goście nie są samospójni i nie przestrzegają logiki która narzucają innym. Jest to taktyka, niech będzie. Ale sprowadza sie do gry na emocjach. Ludzie chętnie słuchają rzeczy które budują ich ego.

Strategia "to zapodaj lepiej" to też jest jeden z centralnych chwytów tej grupy "intelektualistów", w istocie przemocowy. Jak stoję nad zepsutym silnikiem i przychodzi gość który mi chce go opukiwać młotkiem dopóki nie zadziała, nie muszę na jego oczach naprawić żeby mu powiedzieć żeby szukał naiwniaków gdzie indziej.
-
2018/07/17 19:29:22
@blofeld
"ona stanęła po stronie nauki motywowanej chęcią lepszego zrozumienia świata"

..jednocześnie stwierdzając, że nie ma żadnych wobec niego obowiązków (bo jej badanym światem jest społeczeństwo) i jednocześnie że to abstrakcja i nie istnieje (co w moich uszach zabrzmiało jak wykrzyknik "to absurd!").

Czyli nauka to coś, co samo dla siebie bada coś, co nie istnieje i ma na to wywalone - według ciebie.

Jak Sroczyńskiemu nie udało się w tej rozmowie przydzwonić Polakiem, to nie wiem co mu się udało.

-
2018/07/17 19:39:34
@zitterbewegung

"Przede wszystkim wszyscy wymienieni goście nie są samospójni i nie przestrzegają logiki która narzucają innym. Jest to taktyka, niech będzie. Ale sprowadza sie do gry na emocjach. Ludzie chętnie słuchają rzeczy które budują ich ego"

Zgadza się. Ale o naukę właśnie tego chodzi. W tym kontekście pal licho spójność czy w ogóle samą treść.

"Strategia "to zapodaj lepiej" to też jest jeden z centralnych chwytów tej grupy "intelektualistów", w istocie przemocowy"

No, khem, taki klimat mamy. Zauważ przede wszystkim kontekst, w jakim awal poleca Harrisa czy Gladwella, czyli pięcie się po szczeblach społeczeństwa i kariery. A ja bym posunął się nawet jeszcze dalej i zwrócił uwagę na kontekst dyskusji ogólnopolitycznych - nam zwyczajnie potrzebni są ludzie skutecznie grający na emocjach, nawet kosztem spójności, bo po stronie reakcyjnej nikt takich oporów nie ma, a na jutubie masakrowanie lewaka to już trochę sport międzynarodowy. To jest broń, a stosowanie jej to w pewnym sensie samoobrona. Może i niezbyt elegancka, ale skuteczna.

Wypada oczywiście pracować nad uczłowieczeniem tych chwytów, szacunkiem, faktyczną treścią, spójnością i tak dalej, ale przecież żaden grzech jakiegoś generała nie neguje skuteczności jego taktyki, czyż nie?
-
2018/07/17 21:50:40
@WO
Korekta obywatelska: studia w Kolegium Europejskim teoretycznie były płatne, ale w praktyce wszyscy Polacy mieli bezzwrotne stypendia. (Źródło tej informacji: wielu moich znajomych robiło te studia mniej więcej w tych czasach co Trzaskowski.)
-
2018/07/17 21:53:40
Witam wszystkich, bardzo zacny blog

Jeśli mogę to krótki komentarz. Dla mnie Trzaskowski i Śpiewak to dwie strony tego samego medalu. I to mimo, że mają trochę inny bagaż kulturowych i społecznych doświadczeń to są polskimi inteligentami którzy są przekonani, że wiedzą lepiej niż reszta i to niejako z urodzenia. Zresztą obaj panowie mogą przynależeć (i przynależeli) do tego samego środowiska polityczno- towarzyskiego. Nawet w sprawie reprywatyzacji obaj mają dziś dosyć podobny punkt widzenia. To co ich różni to wiek i możliwość załapania się na inny etap transformacji. Jako, że sam jestem pośrodku wiekiem ich obu to znam i widzę to na codzień. Nic tak nie irytuje 30 latka (Śpiewak) jak 60+ blokujący mu karierę (HGW) a zwłaszcza to, że musi walczyć o kurczący się tort dobrych stanowisk z 40 latkami (Trzaskowski). Śpiewak urodzony pare lat wcześniej byłby tam gdzie jego starszy kolega albo miałby spore szanse być, bo koneksje, w tym partyjno, polityczno-towarzyskie miał/ma prawie takie same. Oczywiście nie wszytko można redukować do walki pokoleń (choć w tym przypadku jednak sporo można) jest jeszcze kwestia kompetencji, doświadczenia czy zdolności do np zarządzania ale dziś tego rodzaju kwestie mają o wiele mniejsze znaczenie.

-
2018/07/17 22:06:14
@czytelnik
"są polskimi inteligentami którzy są przekonani, że wiedzą lepiej"

Polityk, który nie uważa, że wie lepiej, nie nadaje się do tego zawodu.
-
2018/07/17 22:13:16
"Zresztą obaj panowie mogą przynależeć (i przynależeli) do tego samego środowiska polityczno- towarzyskiego. "

Ba, przecież ojciec Śpiewaka był warszawskim posłem platformy. To zdecydowanie ta sama grupa towarzyska (epigoni UW), z tym że różna od tej która dzisiaj rządzi w PO, przypominam ze Trzaskowski jest w obecnej PO raczej outsiderem
-
wo
2018/07/17 23:33:16
@czytelnik
"Dla mnie Trzaskowski i Śpiewak to dwie strony tego samego medalu. I to mimo, że mają trochę inny bagaż kulturowych i społecznych doświadczeń to są polskimi inteligentami którzy są przekonani, że wiedzą lepiej niż reszta i to niejako z urodzenia"

Przecież jeśli w ogóle startujesz w wyborach to znaczy, że wiesz lepiej niż reszta (ja nie startuję, prisajzli bikoz). Różnica po prostu polega na tym, że Śpiewak nie udaje self made mana i nie wypiera się tego, jak wiele zawdzięcza kapitałowi kulturowemu.

"Oczywiście nie wszytko można redukować do walki pokoleń (choć w tym przypadku jednak sporo można)"

Stąd właśnie mój podwójny wywiad ze Śpiewakami (ojcem i synem), który już tu cytowałem.
-
2018/07/18 04:32:44
nie neguje skuteczności jego taktyki, czyż nie

Lenin, Mao, a ostatnio Xi zgadzają się.

Jednak Harris i spółka to ani skuteczność, ani kariera, ani nawet polityka, a wazeliniarstwo ludziom takim jak na obrazku i.imgur.com/KvPBuLR.png
-
2018/07/18 08:22:09
@wo
Różnica po prostu polega na tym, że Śpiewak nie udaje self made mana i nie wypiera się tego, jak wiele zawdzięcza kapitałowi kulturowemu.

Różnica polega na tym, że jeden jest młodszy od drugiego o 15 lat. Błąd albo raczej pech Trzaskowskiego polega na tym, że w dobie Trumpa i Patryka Jakiego nie ma klimatu na Edgara Morina nawet wśród potomków starej inteligencji.
-
wo
2018/07/18 09:50:00
@czytelnik
"nie ma klimatu na Edgara Morina nawet wśród potomków starej inteligencji"

Nie ma klimatu na wspomnienia o Geremku pisane według schematu "jestem samozachwycony swoją wspaniałością - a poza tym, Geremek". Lojalnie uprzedzam, ze komentarze na moim blogu to nie Twitter, nie interesują mnie pingpongi, będę po prostu wycinać dalsze komentarze w prosty sposób powielające tezę Engelkinga (że cała sprawa sprowadza się tylko do wspomnienia Rembrandta i Morina, nie było innych problemów, w szczególności tych, o których piszę w notce).
-
wo
2018/07/18 09:51:52
@zitter
Niepotrzebnie się zapędzasz w górny diapazon. Teza Awala brzmiała, że warto po prostu się osłuchać w tym, jak jedni z drugimi polemizują, a nie że wymienione przez niego postacie zasługują na pomniki. Młody człowiek z Mycisk Niżnych od czegoś musi zacząć.
-
2018/07/18 09:54:39
@czytelnik
"nie ma klimatu na Edgara Morina nawet wśród potomków starej inteligencji.".

Twoje zdanie zawiera m. in.: snobizm, paternalizm, klasizm, arystokratyzm i elitaryzm. Taką przemową mnie do swojego kandydata nie przekonasz.

Ale może Komo.. wróć, Trzaskowski szuka doradców od PR na "przyszłą" kampanię.
-
2018/07/18 11:37:46
Szanowni Komentujący zdają się dochodzić, każdy swoją drogą i na swój sposób, że sukces jest wypadkową sposobności i talentu. Odkrywcze. W sumie Napoleon nie był 100% self-made manem, a skoro Pawlak utracił swoje plebejskie korzenie, to musiał mieć ku temu sposobność. (Juhu, udało mi się ich umieścić w jednym zdaniu!!!).
BTW, skoro ktoś już zagląda na tego bloga, to w pewnym sensie jest człowiekiem sukcesu.
Podkreślałbym jednak komizm wypowiedzi Trzaskowskiego i jego obrońców. Prosta recepta, aby próbować swoich sił w kolejnych wyborach, za parę lat.
-
2018/07/18 11:44:01
W niedzielnej audycji Świat się chwieje (od 40min:40sek) pani profesor (socjolożka) mówi pod koniec : społeczeństwo to jest słowo... ręce do ziemi. Więc co się dziwić jednemu i drugiemu kandydatowi, skoro mądra baba i nie kuma, że nie tylko własną pracą doszła, do tego, co ma. Jeśli to nie jest pogarda, to co?

(30min.:55sek.): zarabia, ale jest biedna, bo nie ma czasu tego wydawać. Naprawdę? Jeśli ktoś taki jak ta profesorka nie umie się ogarnąć, (a przecież nie jest profesorem chemii takiemu bym wybaczyła, bo ściśnięty umysł ma), to nie wiem, czy marzenie o poczuciu choćby wdzięczności (nie mówiąc o odpowiedzialności) wobec innych staje się księżycowe.

-
2018/07/18 16:13:01
@wo

Moim celem nie było wybielanie Trzaskowskiego czy kwestionowanie głupoty tego co napisał. To co chciałem napisać/przekazać to właśnie to, że zmienił się klimat w takim sensie jak gospodarz napisał tylko, że to co dziś jest określane bucerią te 10 lat temu było przyjmowane chyba z większą tolerancją bo jak ktoś już tu napisał - 10 lat temu było łatwiej wkraść się na wyższe eszelony władzy czy sukcesu i wielu miało nadzieję na dojechanie do luksusu rozmów o niderlandzkich malarzach. Dziś 30 latek ma gorzej nawet jak jest z tzw dobrej rodziny o ile nie zmieni nastawienia czy sposobu działania jak właśnie Jaki czy Prezes Obajtek (że użyje neutralnego przykładu). Błąd albo pech Trzaskowskiego polega na tym (i całej PO), że tego nie rozumie. To czy tak jest lepiej dla kogokolwiek, czy dla mieszkańców Warszawy to nie wiem, czas pokaże.

@naturalucka

Wpis chyba jest autokomentarzem do własnych myśli?
-
wo
2018/07/18 16:30:26
@czytelnik
"że to co dziś jest określane bucerią te 10 lat temu było przyjmowane chyba z większą tolerancją "

Nie sądzę. W tej kwestii akurat nic się nie zmieniło, wspominanie wielkiego zmarłego w konwencji "jakże ja jestem wspaniały, a poza tym..." zawsze było jednakim faux pas.

"o luksusu rozmów o niderlandzkich malarzach"

To nie jest luksus, to można mieć za darmo.
-
2018/07/18 16:57:22
"To nie jest luksus, to można mieć za darmo."

Pytanie czy rozważania o malarstwie przy całkowitym pomijaniu tematów typu opisane pod tym linkiem to strategia wyborcza rokująca nadzieje na sukces. Myślę że odpowiedź na to pytanie jest również ta sama teraz jak i 10 lat temu :D
-
wo
2018/07/18 17:17:04
@embercadero
"Myślę że odpowiedź na to pytanie jest również ta sama teraz jak i 10 lat temu :D"

A tu właśnie niekoniecznie. Przez te 10 lat pod tym względem się wiele zmieniło. 23 lipca 2007 "Gazeta Wyborcza" w swoim stołecznym dodatku neutralnym tonem relacjonowała spór między Markiem M. (wtedy jeszcze z pełnym nazwiskiem, ofc) oraz Jolantą Brzeską (wtedy jeszcze żywą), bez wnikania w to, kto ma rację. Ot, to jasne, że lokatorzy chcą płacić mniej, ale przecież inwestor ma prawo do rynkowych stawek. Tak to wtedy postrzegała liberalna opinia publiczna. Nawet śmierć Brzeskiej (2011) nie od razu to zmieniła.
-
2018/07/18 17:28:55
Widać na szczęście już nie pamiętam jak było 10 lat temu. But anyway, jeśli się zmieniło to raczej nie w stronę promocji malarstwa
-
2018/07/21 17:29:53
@embercadero
Jako anecdata do pierwotnego wpisu @wo o mieszkaniu w Warszawie i kończeniu tu szkoły średniej jako swego rodzaju srebrnej tacy - ocenę przez działanie wystawiają temu ludzie.
Kilka lat temu chyba w GW napotkałem porównanie młodzieży (ich stanowisk w różnych kwestiach) z dwóch szkół średnich - jednej znanej warszawskiej, drugiej z małego miasta blisko Warszawy.
Znałem ówczesnego burmistrza tej drugiej miejscowości, a ciekawostką, z jakiej zapewne nie zdawał sobie sprawy autor porównania, jest to, że syn tegoż burmistrza chodził akurat wtedy do tejże szkoły warszawskiej.