Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Czy Sąd Najwyższy jest postkomunistyczny?

Gdyby jakiś pisowiec miał ochotę na kolejną notkę (tak z rozpędu), proponuję mu chwilę refleksji nad tytułowym pytaniem. W bonusie odpowiem, dlaczego w 1989 utrzymano ciągłość ustrojową z PRL, zamiast ogłosić powrót do konstytucji kwietniowej.

Rzecz w tym, że prawo reguluje wiele aspektów życia codziennego, o których często nie myślimy w kontekście „walka o sądy”. Stąd jeden z najgłupszych cytatów III RP, „niczego o mnie nie ma w konstytucji”.

My tu gadu-gadu, a ktoś tam gdzieś się komuś oświadcza. Równocześnie ktoś inny mówi „z nami koniec, chcę rozwodu”. Jeszcze inny wytargował korzystną cenę za używany samochód, a następny właśnie został zwolniony z pracy.

Wszystkich tych ludzi łączy jedno. Chcą podpisać jakiś dokument zgodnie z taką czy inną ustawą. Ogłoszenie przerwania ciągłości prawnej będzie dla nich dramatem.

Nie będzie wiadomo, na podstawie jakich przepisów mają związek małżeński zawiązać lub rozwiązać. Jak zarejestrować i wyrejestrować samochód. Jak wyliczyć odprawę należną zwalnianemu. I tak dalej.

Dlatego nawet w podczas rewolucji czy zamachu stanu, nowe władze rzadko ogłaszają całkowitą likwidację wszystkich instytucji ancien regime’u. Stąd fenomen „dziwnych praw” obowiązujących w różnych krajach od głębokiego średniowiecza. Przykłady państw, w których doknano radykalnego zerwania (Kambodża, Irak, Rosja) nie są specjalnie zachęcające.

Nie zrobiono tego nigdy w Polsce. III RP zachowała ciągłość prawną z PRL, PRL z II RP, II RP z zaborami. W 1918 również przecież nie ogłoszono przywrócenia I Rzeczpospolitej, tylko kontynuowano prawo państw zaborczych (jego ostatnie relikty zniesiono dopiero w PRL; np. Kodeks Napoleona formalnie obowiązywał na terenie dawnej kongresówki do 1946).

Dobrze to pokazuje historia Sądu Najwyższego. Powołano go w marionetkowym Królestwie Polskim, które w 1916 proklamowali Niemcy i Austriacy.

Zaborcy (mówiąc ściślej, wtedy już okupanci) nie dogadali się między sobą co do tego, kto ma być „królem” tego państewka. „Rządziła” nim więc Rada Regencyjna, która stworzyła kilka instytucji, działających do dziś. Wśród nich Sąd Najwyższy.

Pierwszym I prezesem SN był Stanisław Srzednicki, kandydat kompromisowy, bo mianowali go zaborcy zachodni, ale był najwyższym rangą polskim sędzią w zaborze rosyjskim. Po zdobyciu niepodległości Piłsudski mógł go wywalić (jako Naczelnik Państwa mógł teoretycznie wszystko). Ale nie zrobił tego.

Niepodległość niepodległością, ale ktoś się wtedy przecież na przykład wtedy kolejny rok procesował z sąsiadem o miedzę. Nie pokochałby wolnej Polski, gdyby ta mu całą sprawę zresetowała do zera.

Ostatnim I prezesem w niepodległej Polsce był Leon Supiński. Po wojnie komuniści chcieli zachować pozory ciągłości, wzięli go więc do swojego Sądu Najwyższego, tym razem jako II prezesa. Wkrótce wypchnęli go w stan spoczynku.

Pierwszym komunistycznym I Prezesem SN był Wacław Barcikowski (od 1945 do 1956). Był znanym przed wojną prokuratorem i adwokatem. Cóż, kolaboranci wśród elit się znajdą nawet za Stalina.

Ostatnim I Prezesem komunistycznego Sądu Najwyższego był prof. Adam Łopatka. Rada Państwa powołała go w 1987 na 5-letnią kadencję (teoretycznie do maja 1992).

Rząd Mazowieckiego  przeprowadził jednak w Sejmie ustawę, która skracała tę kadencję. W maju 1990 wyrzucono wszystkich 109 sędziów SN.

Dlaczego dziś to skandal, a wtedy nie? Bo w czasach PRL sędziowie nie byli nieusuwalni. Peerelowskich sędziów wyrzucono zgodnie z peerelowskim prawem. Dopiero ich następcy mieli być nieusuwalni (jak się okazało, tylko na 28 lat).

Wbrew temu, co dziś twierdzi kacza propaganda, sędziowie przeszli czystkę. Zaakceptowano tylko 22 z tych 109, przepadł sam prof. Łopatka. Jego następcą został prof. Adam Strzembosz, pierwszy I prezes SN w wolnej Polsce.

Jeśli ktoś uwierzył w „Michnikowszczyznę” Ziemkiewicza, to pewnie wydaje mu się, że „Gazeta Wyborcza” broniła peerelowskich sędziów. Przypominam, że Ziemkiewicz napisał tę książkę na podstawie tego, co mu się wydawało, że zapamiętał - a nie kwerendy w archiwach.

Polecam artykuł „Samo-sąd” z 30 maja 1990, w którym Wanda Falkowska opisywała tę czystkę i uzasadniała ją tym, że „niektóre uchwały SN były po prostu haniebne”, przytaczając m.in. przykład politycznego wyroku z 27 czerwca 1988.

Reasumując, czy Sąd Najwyższy jest postkomunistyczny? W pewnym sensie tak. Ale w takim samym, w jakim w II RP był postzaborczy. A nawet mniejszym, bo w 1918 nie było czystki.

sobota, 28 lipca 2018, wo

Polecane wpisy

  • O co chodzi Unii Europejskiej?

    Zgodnie z tradycją blogaska, tytułowe pytanie proponuję rozważać w szerokim kontekście historycznym, w oderwaniu od bieżączki. Pretekst do zadania może być bież

  • Notka o Niepodległości

    Notkę na stulecie niepodległości przygotowałem od pewnego czasu - czy ja wyglądam na prezydenta, żeby w takich sprawach improwizować? - więc niestety, znowu o p

  • Pisowcy - oszukano was

    Jak wiecie, podglądam was na waszych blogowiskach i z satysfakcją zauważyłem, że także do was dotarło, że komisja ds. Amber Gold zakończyła swoją działalność bl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/07/28 13:14:34
ZTCW to Republika Federalna Niemiec w praktyce nie zachowała ciągłości prawnej z III Rzeszą: en.wikipedia.org/wiki/Legal_status_of_Germany#Claimed_continuity_of_the_institutions_of_the_German_state;_the_Civil_Servant_case

" The entire body of German state organs and institutions without exception had, under the Nazi regime, been corrupted into "a power apparatus in the service of the Nazi Party"; and when the Nazi Party was extinguished, so too were all jobs in the Nazi state. No aspect of the Rechtsstaat, or state under the rule of law, would have been capable of continuity of function under the conditions of Nazi power; and none had done so. Consequently any relief offered to former civil servants by federal law post-1949 was a matter of parliamentary grace, not of fundamental right. Although the legal personality of the German Reich was considered to have survived into that of the Federal Republic, all of the organs and institutions of the Reich had long since been extinguished by the actions of the Nazi Regime, and their post-1949 successor state institutions were in no sense their continuators. The entire German federal state apparatus was newborn, "rebuilt from the ground up" since 1949."

Chociaż zapewne, tak jak piszesz. kredyty hipoteczne i akty ślubów zachowały ważność.
-
wo
2018/07/28 14:33:59
@bender
"ZTCW to Republika Federalna Niemiec w praktyce nie zachowała ciągłości prawnej z III Rzeszą:"

Bo RFN powstało na bazie alianckich stref okupacyjnych, scalonych najpierw w tzw. Bizonię, potem Trizonię. To tak samo jak z pytaniem "dlaczego u nas nie było Norymbergi dla zbrodniarzy komunistycznych", a to dlatego, że stety lub niestety, nikt nas nie najechał i nie okupował. Nie ma Norymbergi bez okupacji.

Podstawą prawną III Rzeszy (mam o tym notkę!) była ustawa o nadzwyczajnych uprawnieniach kanclerza, alianci mieli relatywnie proste zadanie cofnięcia niektórych aktów prawnych, wprowadzonych na tej podstawie. Ale z tym się wiązały kwestie odbijające się czkawką przez dekady, np. kwestia zakazu homoseksualizmu.
-
2018/07/28 15:58:55
Korekta obywatelska czuwa:
1) chwilę refleksji na tytułowym pytaniem"
2) Pierwszym pierwszym prezesem SN był Stanisław Srzednicki"
-
2018/07/28 16:09:20
O pardon, pot mi oczy zalał, pierwszy pierwszy prezes Srzednicki jest przecież w porządku. Ewentualnie można by dla jednolitości jego stanowisko opisać z pomocą cyfry rzymskiej, podobnie jak ostatniego I prezesa Supińskiego".

Już się przymykam i chowam w lurkerstrefie.
-
wo
2018/07/28 17:19:24
Dzięki, poprawiłem to co było do poprawy! (choć "pierwszym pierwszym" to miał być w zasadzie żart, ale być może się źle czyta)
-
2018/07/28 18:56:58
A tak z ciekawości, który to był ten polityczny wyrok SN z 27 czerwca 1988? [a="rf.gov.pl/art-363-naprawienie-szkody/Wyrok_Sadu_Najwyzszego__z_dnia_27_czerwca_1988_roku__sygn__akt__I_CR_151_88__niepublikowany___2359
"]Ten[/a]?
-
wo
2018/07/28 19:01:41
Good question, pośmiertnie przyłapiemy Falkowską (albo mnie?) na błędnej dacie? Niestety, teraz nie mam dostępu do archiwum, mogę tylko zajrzeć do notatek, chodziło o prawo pracy i interpretwację pojęcia "nieuzasadnione wypowiedzenie", konkretnie o tzw. "utratę zaufania"...
-
2018/07/28 23:11:31
Tbh argumentacja Falkowskiej jest mocno ryzykowna, bo jestem przekonany, że znalazłoby się trochę skandalicznych (z punktu widzenia piszącego) wyroków Sądu Najwyższego. Choćby w sprawie Wąsik - Kamiński.
-
wo
2018/07/29 00:34:17
Zważywszy, że nie żyje od 26 lat... byłoby cholernie ciekawie usłyszeć jej opinię na temat Naszych Czasów.
-
2018/07/29 08:08:27
@wo
<<niczego o mnie nie ma w konstytucji>>

Kategorycznie protestuję przeciwko napuszczaniu współczesnych realiów prawniczo-politycznych na tabuny wyalienowanych, zbuntowanych i kontestatorskich nastolatków.

Miałem naście lat i moi przyjaciele mieli i DPR+Ś nagrali świetną płytę, ze znakomitą muzyką i bardzo, bardzo wsiąkającymi w nastoletność i dojrzewanie tekstami. Ja to zawsze (hmm, no - wtedy) rozumiałem jako etap dochodzenia do osobności, ale takiej lokalnej, osobniczej, może punkowej, na miarę czasów. Polityka? Nie ta czasoprzestrzeń. Co miał NAPRAWDĘ na myśli autor wydaje mi się w tym przypadku całkowicie drugorzędne, a na pewno było wtedy.

Porównaj z przykładem poety w "Rejsie" i omówieniem KOwca.
-
wo
2018/07/29 11:37:38
@naturalucka
"Miałem naście lat i moi przyjaciele mieli i DPR+Ś nagrali świetną płytę, ze znakomitą muzyką i bardzo, bardzo wsiąkającymi w nastoletność i dojrzewanie tekstami."

No i dlatego właśnie tak nad tym ubolewam. Wielu młodych ludzi potraktowało to absolutnie serio. To był głos całego pokolenia przekonanego, że państwo, że Rzeczpospolita, to jakieś przestarzałe pojęcia, które dziś nie mają znaczenia, nie należy się tym interesować, to nie dla nas, dla nas liczy się tylko nasz egoistyczny interes. Stąd do dzisiaj wracający czkawką motyw np. traktowania ZUS jak komercyjnej instytucji ("to są MOJE składki na MOJĄ emeryturę!"), a nie jak narzędzia solidarności społecznej ("to są nasze składki na naszych emerytów"). Dla naszego pokolenia już też czas na spowiedzi z serii "byliśmy głupi", otóż byliśmy głupi, bo myśleliśmy, że nic o nas nie ma w konstytucji, a w dodatku że w jakiś magiczny sposób OFE da nam emerytury z pominięciem solidarności społecznej.

"Co miał NAPRAWDĘ na myśli autor wydaje mi się w tym przypadku całkowicie drugorzędne, a na pewno było wtedy. "

Ja wtedy też byłem młody i już wtedy to hejtowałem. W ogóle nie przepadałem za MŚ jako poetą (potem go nagle bardzo polubiłem jako autora zgrabnych, żartobliwych kryminałów).
-
2018/07/29 12:45:39
@wo
"Ja wtedy też byłem młody i już wtedy to hejtowałem."

Należy więc ubolewać, że nie nadawałeś się na frontmana. Swoją drogą nastolatkiem być już jednak nie mogłeś. Dwadzieścia parę a ogólniak to mogła wtedy być przepaść. Inna sprawa, że pewnie problem dotyczył w nie mniejszej skali Twoich rówieśników, co młodych pelikanów, którzy pierwsze wybory zaliczyli chyba w jakimś 97. dopiero.
-
wo
2018/07/29 13:01:09
@ms
" Swoją drogą nastolatkiem być już jednak nie mogłeś"

Kolega Naturalucka sformułowaniami typu "współczesnych realiów" / "wtedy" odnosił się chyba nie tylko do swojej niegdysiejszej małoletniości, ale także do różnicy między epokami. Zrozumiałem to trochę tak, że dzisiaj może i jest potrzeba interesowania się konstytucją, a nie było jej w 1997 (?). Tymczasem generalnie uważam, że jesteśmy w dzisiejszej glątwie m.in. dlatego, że młodzieżowi idole (frontmeni) lat 90. byli mniej lub bardziej libertarianami. Nie tylko Świetlicki, ofc.

-
2018/07/30 03:12:38
Mnie zawsze śmieszy (przeraża/zniesmacza, do wyboru) przy postkomunistyczno-lustracyjnych klimatach fakt, że nikt nie dostrzega, że PRL był ostatecznie na wskroś polski. Może i przychodziły rozkazy z Rosji, może i na początku Stalin trzymał wszystko żelazną ręką, ale potem przecież większość rzeczy sami wymyśliliśmy, bo nie byliśmy częścią ZSSR i mieliśmy względny luz. Trochę kopiowaliśmy ze wschodu zasady filozoficzne, ale głównie jednak opierajaliśmy się na własnych przekonaniach, bo kolektywizm tego typu był obecny w naszej myśli politycznej, intelektualnej czy wręcz poetyckiej już w międzywojniu, podobnie zresztą, jak w zachodniej Europie.

Orwellowsko-kafkowskie wykonanie to inna sprawa, ale też nie do końca obce innym krajom.

Domyślam się, że dla większości tutaj to oczywistość, ale ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo pisowskie okolice starają się zaprzeczać temu, że sami sobie zgotowaliśmy większość poprzednich losów, w dodatku dość chętnie. Że ludziom to się w sporej części nawet podobało, że był w tym mimo wszystko jakiś patriotyzm i dopiero krach ekonomiczny i stan wojenny przenicowały postrzeganie większej części społeczeństwa.

Ale to chyba ogólna przypadłość ludzka, że co złego to nie my, zalać napalmem, zaorać, a ze zgliszcz powstanie nowy porządek (dobry jest też frindż od żydokomuny, choć niestety, patrząc po statystykach ogólnych, to nie jest tak naprawdę frindż).

Jedyne co mnie zastanawia, to czy obecni decydenci rzeczywiście w to wierzą, czy cynicznie wykorzystują ludzkie przeświadczenie o tym. Pewnie zależy od jednostki.

(Werdykt - na kozetkę wszystkich! Tu trzeba emocje leczyć, a nie argumentami się wymieniać)

I jeszcze tak zahaczając o libertariańskich idolów - to chyba nie jest problem stricte polski (czy tam środkowoeuropejski). Indywidualizm i sława idą zasadniczo ręka w rękę i poza nielicznymi wyjątkami ciężko to rozdzielić. Z lewicowych prądów chyba tylko anarchizm jest na tyle medialny, żeby doczekać się sławy, a nawet to na niewiele się zdaje. Weź wytłumacz Bakunina komuś, kto pierdoli system - to, wbrew powierzchownej relacji, również nie jest kompatybilne.
-
2018/07/30 05:50:18
No ale trzeba też powiedzieć, że cała formacja (w socjologii mówią bodajże: kohorta) dzisiejszych 50+ została naznaczona doświadczeniem dorastania w opresyjnym, dysfunkcjonalnym i nieprzyjaznym dla obywateli państwie. Gdyby szukać najbardziej bezpośredniego odniesienia do tego konkretnego cytatu ze Świetlickiego, to byłaby nim przecież konstytucja PRL z 1952 r., tekst dość fasadowy i niemający dużego wpływu na praktykę rządzenia. (Jeden z ówczesnych bon-motów głosił: "konstytucja może i nie najgorsza, tylko rzadko używana"). A samo stwierdzenie w skrótowy i całkiem, według mnie, zgrabny sposób wyrażało odczucie, że państwo działa raczej wbrew obywatelom niż w ich interesie. To jest też, paradoksalnie, ciekawy przyczynek do społecznego temperamentu osoby autora (w odróżnieniu od persony, którą wykreował w swoich tekstach) - że w tym ciągu skarg na dotkliwość istnienia (oprócz tego występują, przypomnijmy, brak szczęścia w miłości i przykre wrażenia zapachowe wywołane przez psa) zwrócił uwagę akurat na dysfunkcjonalność wspólnoty państwowej. (Gdyby przypisywać Świetlickiego-osobę do ideologii, to raczej byłby to, myślę, jakiś ordoliberalizm o poczciwych intencjach niż libertarianizm).

Natomiast trudno zaprzeczyć, że moment "byliśmy głupi" - i, niestety, zbyt często "dalej jesteśmy" - polegał na zatrzymaniu się na tym pierwotnym odczuciu zgnębienia przez państwo, mimo że od tamtego czasu zmienił się ustrój i wiele innych uwarunkowań.
-
2018/07/30 07:22:38
@wo
"odnosił się chyba nie tylko do swojej niegdysiejszej małoletniości, ale także do różnicy między epokami."

Nein, chodziło mi tylko i wyłącznie o dojrzewanie, które jest okresem burzy, naporu i sieczki w mózgu - są na to badania. Jak kolega martin.slenderlink słusznie zauważył. Co ja mam na to poradzić, że wyrośnięte, zdolne słowem, konie trzydziestoparoletnie (?) wyśpiewują zgrabne frazy, które dla nich znaczą zupełnie co innego?

Ale masz również rację, że to była inna epoka i niedasię wszystkiego elegancko kroić oddzielnymi sztućcami na oddzielnych talerzykach.

Sam Ś jako człowiek jest dla mnie niestrawny odkąd poszedłem na jego koncert będąc 30++ już i zaczął poeta ten koncert od radosnego obwieszczenia, że właśnie wydali płytę, więc będą kawałki wyłącznie nowe. Niech spada, ćwok, więcej na żaden koncert nie poszedłem.

Tym niemniej, frazę ma i nadal czasem na mnie działa. Na poziomie pozapolitycznym.
-
2018/07/30 09:45:22
@wo

"Stąd do dzisiaj wracający czkawką motyw np. traktowania ZUS jak komercyjnej instytucji ("to są MOJE składki na MOJĄ emeryturę!"), a nie jak narzędzia solidarności społecznej ("to są nasze składki na naszych emerytów"). "

Z drugiej strony to sam ZUS podtrzymuje tę iluzję, rozsyłając raz do roku jakieś zabawne prognozy w rodzaju "na dzień dzisiejszy twoja emerytura wyniosłaby 340 złotych miesięcznie, keep up the good work!"
-
2018/07/30 09:52:13
"No i dlatego właśnie tak nad tym ubolewam. Wielu młodych ludzi potraktowało to absolutnie serio. To był głos całego pokolenia przekonanego, że państwo, że Rzeczpospolita, to jakieś przestarzałe pojęcia, które dziś nie mają znaczenia, nie należy się tym interesować, to nie dla nas, dla nas liczy się tylko nasz egoistyczny interes. "

U mnie w klasie w prowincjonalnym liceum tej płyty nikt nie słuchał. Za to w 1997 jak było referendum, pierwsze wybory w których braliśmy udział, bardzo poważnie je traktowaliśmy. Kłóciliśmy się nawet o tę konstytucję.
-
2018/07/30 10:00:44
@mrwisniewski
"U mnie w klasie w prowincjonalnym liceum tej płyty nikt nie słuchał. Za to w 1997 jak było referendum, pierwsze wybory w których braliśmy udział, bardzo poważnie je traktowaliśmy. Kłóciliśmy się nawet o tę konstytucję."

W moim prowincjonalnym liceum była dość znana. Nie przypominam sobie dyskusji o konstytucji.

Czy twoje prowincjonalne liceum nie było prowincjonalne w sensie - w dworku popotockim, otoczone zielonym wysokim żywopłotem, profesor od francuskiego wesoło podkręca fajkę?

Pytam z czystej zawiści, prywatnie.
-
2018/07/30 10:17:58
Wręcz przeciwnie, to był zespół szkół, z internatem, zawodówką i technikum; słuchało się wtedy niemieckiego techno, polskich smutnych piosenkarek i ew. Pink Floydów (to ja). Spory polityczne brały się z oglądania "Psów" i chodzenia na religię. Koleżanka z Oazy była przeciwna nowej konstytucji: przerażało ją, że będzie wolność religijna i się jakieś dziecko zapisze do SJ albo sekty.

-
2018/07/30 10:43:14
anyhow chodzi mi o to, że byliśmy młodzi i naiwni, ale i mieliśmy poczucie, że konstytucja nas dotyczy
-
wo
2018/07/30 11:58:48
@m.bied.
"(Gdyby przypisywać Świetlickiego-osobę do ideologii, to raczej byłby to, myślę, jakiś ordoliberalizm o poczciwych intencjach niż libertarianizm). "

Zdumiewająco wielu pozornie rozsądnych ludzi wtedy potrafiło rzucić tekstem typu "Korwin-Mikke bywa kontrowersyjny, ale przecież zasadniczo ma rację". Wielu ludzi w redakcji "GW" na przykład. Nie sprawdzimy wehikułem czasu, jak MŚ by zareagował na takie dictum, ale gdybyśmy już mieli takowy i się zakładali, postawiłbym milion starych złotych (hej, jedziemy do 1997, paaaaaarty!), że potakująco kiwnie głową.

No więc jak ktoś uważałm, że Korwin zasadniczo ma rację, to nie był liberałem, ani ordo ani mordo.
-
wo
2018/07/30 11:59:17
@naturalucka
"Czy twoje prowincjonalne liceum nie było prowincjonalne w sensie - w dworku popotockim, otoczone zielonym wysokim żywopłotem, profesor od francuskiego wesoło podkręca fajkę?"

W ogóle takich nie było.
-
2018/07/30 12:28:54
@wo

Zakładałbym się. Też o milion.
-
2018/07/30 13:03:35
@mrwisniewski
"Wręcz przeciwnie, to był zespół szkół, z internatem, zawodówką i technikum; słuchało się wtedy niemieckiego techno..."

Hehe, czyli "skuta i skuty", bo blisko mieliście pewnie. To zresztą chyba była specjalność zespołów szkół z technikami/techników - u nas w głębokiej głębi kraju też w technikach były raczej nadreprezentacje miłośników równych, tłustych bitów tanecznych. W LO to raczej od dzieci kwiatów przez wszelkich miłośników power chordów w najróżniejszej postaci po "Insane in the membrane". Nie dało się jednak nie znać choćby "Oplutego".

"Koleżanka z Oazy była przeciwna nowej konstytucji: przerażało ją, że będzie wolność religijna i się jakieś dziecko zapisze do SJ albo sekty."

Osobiście znałem przypadek ojca jednego kolesia, który niemal wszedł za nim za kotarę lub przynajmniej wsadził tam głowę i kazał zakreślić NIE, ponieważ konstytucja żydowska. I tak, też mam wrażenie, że akurat mimo słuchania tekstów w stylu "dlaczego Twój niepokój tak obraca się wokół wyrazów...", konstytucją akurat większość się przejmowała przynajmniej na okoliczność referendum.
-
wo
2018/07/30 13:09:58
@k.kisiel, airborell (i inni zainteresowani)
Może komuś się będzie chciało poszukać w jakiejś bazie danych albo czymś, to jest stosowny fragment z artykułu Falkowskiej w pełnym kontekście:

To rozgromienie Sądu Najwyższego tak podsumował te wybory jeden z tych, którzy w nich przepadli. Jeśli nawet tak się stało, może to tylko wyjść na dobre wymiarowi sprawiedliwości, a także samemu Sądowi Najwyższemu, któremu niełatwo będzie, pomimo tak mocno zmienionego składu, odzyskać autorytet w społeczeństwie.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego z ostatnich lat zawiera wiele ciemnych kart. Uwzględniane były przede wszystkim rewizje zwykłe i nadzwyczajne na niekorzyść skazanych, choć proporcje te ulegać zaczęły korzystnym zmianom w ostatnim okresie. Działo się tak pod wpływem zmian sytuacji politycznej w kraju.

Sąd Najwyższy wydawał też wytyczne wkraczające w sferę sędziowskiego wymiaru kary, zalecając sądom niższych instancji ferowanie niezwykle surowych wyroków.

Niektóre z uchwał były po prostu haniebne. Należy do nich uchwała z 27 czerwca 1988 roku dotycząca interpretacji przez sądy pojęcia "nieuzasadnione wypowiedzenie". Zalecała ona sądom m.in. powstrzymanie się od badania praw o rozwiązanie stosunku pracy, których przyczyną było cofnięcie pracownikowi zaufania. O tym zaufaniu decydował jednak nie pracodawca, lecz Służba Bezpieczeństwa. Uchwałę tę, dającą wyraźny prymat władzom bezpieczeństwa nad wymiarem sprawiedliwości, podjął pełny skład sędziowski Izby Pracy na wniosek ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Domeradzkiego, w obecności wiceministra Jana Brola (też teraz przepadł w wyborach do SN).

Uchwała zaowocowała oczywiście licznymi wyrokami, w których wypowiedzenia wręczone osobom uznanym za niepewne politycznie utrzymano w mocy. Niektóre z nich znalazły swój epilog w SN. Tak m.in. sprawę przegrał pracownik Morskiego Portu Handlowego w Gdyni, Henryk T., któremu pewnego dnia bez uzasadnienia odebrano przepustkę do portu, a to pociągnęło za sobą zwolnienie z pracy. Przegrał również przed Sądem Najwyższym inż. Bohdan Ł. z Warszawskich Zakładów Elektronicznych "Unitra". Na polecenie SB cofnięto mu tzw. dopuszczenie do prac tajnych, co również spowodowało utratę pracy.
-
wo
2018/07/30 13:10:40
O rety, kopipasta zabiła myślnik - powinno być np. "to rozgromienie SN - podsumował te wybory" (itd)
-
2018/07/30 16:16:27
@wo

"W ogóle takich nie było. "

Ehm, Batory? Może nie literalnie (bo nie w dworku i nie żywopłot) ale duchem to dokładnie było to co naturalucka miał na myśli. Plus tony post-akowskiego lukru i egzaltacji on top
-
wo
2018/07/30 16:41:24
@embercadero
"duchem to dokładnie było to co naturalucka miał na myśli"

Miał na myśli "prowincjonalne". Albo taki duch - albo prowincja. Tertium nie dowieźli.
-
2018/07/30 18:20:42
@ MŚ przytakujący Korwinowi i inni także przytakujący
Z moich obserwacji wynika, że korwinizm w społeczeństwie ograniczał się do znajomości co zgrabniejszych bon motów Korwina, typu "politycy nie mają żadnego interesu, żeby rozwiązywać problemy, bo z tego rozwiązywania żyją", albo że "ranny nie woła 'służby zdrowia!' tylko 'lekarza!'" itp. [cytuję z pamięci, więc może coś pokręciłem] Jak się takiego WsumieOnMaDużoRacji przycisnęło do ściany rzucając korwinistyczny konkret, to z reguły reakcją było wielkie zdziwienie. Na przykład głosujące na różne mutacje partii Korwina kobiety zwykle nie wiedziały, że Korwin chciałby odebrać im czynne prawa wyborcze, urzędnicy państwowi nie wiedzieli, że Korwin najchętniej rozpędziłby sanepid i kuratorium na cztery wiatry i tak dalej. Dużo większe zasługi dla realnego liberalizmu w Polsce mieli dziennikarze, na przykład Witold Gadomski. Był taki okres w '90, że GW czytała zdecydowana większość osób po studiach i jego felietony miały naprawdę duży impakt (sam się do grona gadomsko ukąszonych zaliczam, przyznaję).
-
2018/07/30 20:37:54
@Świetlicki

Biorąc pod uwagę rok wydania płyty, to kiedy ten tekst powstawał, panowała konstytucyjna prowizorka, to jakąś rację miał, bo to było o konstytucji PRL (mała konstytucja mówiła tylko o modelu rządów).
A w moim liceum był to zespół raczej powszechnie znany.

Co do Korwina to nie żebym kiedykolwiek go popierał, ale parę rzeczy mówił dla ówczesnego 12-latka odkrywczych, pt. rząd nie ma własnych pieniędzy, tylko z podatków, a w cenie benzyny jest akcyza. Dopiero jak się człowiek dowiedział, co myśli na inne tematy, to zrozumiał, że to pajac.
A w tym samym czasie, lub nieco wcześniej, był taki program w TV pt. ABC Ekonomii, który promował ekonomię w wydaniu neoliberalnym, oczywiście w taki sposób, jakby to była wiedza naukowa. W sumie w większość tego wierzyłem tak do ok. 2007 r.
-
2018/07/30 20:57:28
@korwinizm

Wiara w Koriwna nie do końca jest kwestią czy zasługą felietonów Gadomskiego i tym podobnych tylko bardziej - chyba - doświadczeń lat minionych oraz samej - paradoksalnie - transformacji. Moi rodzice lata 80 spędzili ciagle coś załatwiając wbrew państwu, wszystkie te sprzęty AGD, talony i mięso wożone ze wsi nauczyło tamto pokolenie, że jak sobie sam nie wyrwiesz to nic nie dostaniesz. Potem każdy miał jakiegoś wujka, dziadka czy innego ojca dotkniętego tym, że mu państwo w imię transformacji zabrało a to pracę (bo instytut czy inny PGR mało rentowny) a to jakąkolwiek wartość książeczki mieszkaniowej. Więc jak tu wierzyć że dobro wspólne i Państwo to coś dobrego? Moja matka od tamtego momentu zawsze powtarzała, że jak chcę mieszkanie to tylko kupić na kredyt a nie jakieś wspólnotowe/spółdzielcze/państwowe kombinacje. Zresztą kto tylko mógł to wykupił spółdzielcze mieszkanie. Ta wiara w indywidualizm to nie była żadna wielka ideologia, zresztą Korwin po 1993 popadł realnie w niebyt polityczny. To było odreagowanie traumy wielu ludzi, którą dziś trudno chyba zrozumieć komuś kto za punkt odniesienia ma rok 2018 a nie przaśną rzeczywistość lat 80 i 90.
-
wo
2018/07/30 21:20:22
@grzespelc
"parę rzeczy mówił dla ówczesnego 12-latka odkrywczych, pt. rząd nie ma własnych pieniędzy, tylko z podatków,"

...co jest oczywiście bzdurą...

@czytelnik
"Moja matka od tamtego momentu zawsze powtarzała, że jak chcę mieszkanie to tylko kupić na kredyt a nie jakieś wspólnotowe/spółdzielcze/państwowe kombinacje."

...co jest o tyle zabawne, że kredyt hipotetczny z definicji istnieje dzięki państwu.

" Ta wiara w indywidualizm to nie była żadna wielka ideologia"

Jasne, bo to prowadziło do niespójności. Świetlicki zresztą często w swojej poezji kreuje bohatera, który jest egocentrykiem z prostego powodu: jego bohater jest człowiekiem ciężko uzależnionym i to nie tylko od wódy i papierosów. Uzależnienia prowadzą do samotności, a ta generuje wymuszony egocentryzm na zasadzie "cóż po ludziach" (skoro i tak już sobie poszli).
-
2018/07/30 21:26:21
@WO

"Miał na myśli "prowincjonalne". Albo taki duch - albo prowincja. Tertium nie dowieźli."

Nie, no skąd. Oczywiście, że były i są prowincjonalne "dobre licea". To podstawowy mechanizm replikacji lokalnych elit, które dbały - również w PRL - żeby wyposażyć je we wszystko to, co wspomniał naturalucka: budynek popałacowy lub poklasztorny (te drugie są zazwyczaj bardziej centralnie położone), otoczony żywopłotem lub kutym parkanem, a wewnątrz francuski w wykonaniu oddanych nauczycielek ("Bonjour Madame Mąka!"). Plus lokalna mitologia oczywiście też - przeważnie jakaś "jedynka" była dla "komuchów", a jakaś "dwójka" dla "patriotów" (lub na odwrót). Architektonicznie nie chcę rozdawać laurów nie mając pełnej orientacji, jednak np. Liceum Konarskiego w Rzeszowie (barok), Asnyka w Kaliszu (klasycyzm) czy Vetterów w Lublinie (eklektyzm) byłyby pewnie blisko podium.
-
2018/07/30 22:15:23
@licea
Abstrahując od - rzeczywiście niezłej - architektury Asnyka, jest to ogólniak, którego sławy nie mogę pojąć. Mieszkałem w Kaliszu kilka lat, przyjechawszy tam jako absolwent innego prowincjonalnego liceum, regularnie w przedziale miejsc 20-40 w rankingu Perspektyw. Usłyszawszy peany na cześć Asnyka, zajrzałem do rankingu i - nie pamietam dokladnie - ale znalazlem ową perłę w koronie kaliskiej edukacji kilkaset miejsc niżej, albo wręcz wcale nie było jej na liście. Swoją drogą nie ma jej także w najnowszym rankingu. Pytanie, czy jest aktualną kuźnią kaliskich elit - trochę szkoda miasta...
-
2018/07/31 08:16:43
<b>@czytelnik_321 i korwinizm:</b>
Myślę, że masz trochę racji i nie masz.
Bo ja pamiętam, jak znajoma osoba zaangażowana po stronie PRL modliła się niemal o wolny rynek i... bezrobocie w latach 80-tych. Także różne przejawy elitaryzmu z tego czasu pamiętam. I pogardy dla zbiorowej własności.
Więc Korwin przyszedł na gotowe. Ja mam nawet wrażenie, że nie tyle przekonał ludzi, co wydestylował to, co było taką "dominującą mądrością", także jeśli chodzi o przekaz docierający do ludzi. Starsi, czy mądrzejsi, wiedzieli by brać to w cudzysłów, ale idealistyczna młodzież brała to dosłownie, w wersji najwyrazistszej jaką się dało znaleźć -- czyli Korwina.
Na ile jednak to wynikało z osobistych doświadczeń? Ja bym powiedział, że raczej słabo, przynajmniej w tej mierze, że alternatywy dla "realnego socjalizmu" nikt dobrze nie znał, bo istniała w wersji mocno zmitologizowanej -- opowieści wyjeżdżających na Zachód, lub filmów z Hollywood. (Bo akurat osoby pamiętające IIRP potrafiły opowiadać o biedzie i problemach...) Ten Zachód też się nagle zbliżył w wydaniu anglosaskiej konttrewolucji liberalno-konserwatywnej. Można sobie posnuć różne wizje alternatywnej historii, jak ułożyła by się ideologiczna historia Polski, gdyby komunizm upadł dekadę wcześniej, albo dekadę później.
-
2018/07/31 16:14:18
@pak

...modliła się niemal o wolny rynek i... bezrobocie...

Nie dziwię się. Doskonale pamiętam jak to wyglądało. Nie mogłem wywalić z roboty pijanego papraka, bo w ogóle bym nic nie zbudował, a on i tak by znalazł robotę często lepiej płatną. Nie raz z kolegami ze średniego szczebla marzyliśmy, by doczekać czasów gdy będziemy mogli dobrać sobie ekipę przynajmniej trzeźwych murarzy, a bezrobocie wydawało się dobrym rozwiązaniem. Czy to był korwinizm? Nie. To był efekt frustracji wynikającej z bezsilności. No i brak jakichkolwiek innych wzorców.

...pogardy dla zbiorowej własności...

Cha. Wystarczyło wejść do pierwszej lepszej kamienicy w centrum i przejść się po dzielnicy prywatnych domków.
Upraszczam? Z punktu widzenia kogoś kto nie miał przyjemności żyć i pracować w tamtym czasie, pewnie tak. Ale wierz mi, to nie jest takie proste.
-
2018/07/31 23:52:14
@jabiru
"Na przykład głosujące na różne mutacje partii Korwina kobiety zwykle nie wiedziały, że Korwin chciałby odebrać im czynne prawa wyborcze"
W tym kontekście wręcz kuriozalne jest "wysiudanie" Korwina z partii przez kobietę, która za przeproszeniem, wkurwiona już corocznym wypełnianiem papierów dotyczących przedłużenia żywotu partii i ciągłym chodzeniem za Korwinem po prostu nie wpisała go do dokumentów i tym sposobem znalazł się poza UPR.
-
2018/08/01 19:55:41
"prowincjonalne liceum" pisałem o mieście powiatowym, nie wojewódzkim
-
2018/08/02 15:07:18
Na popularność Korwina wpływ miała jeszcze jedna rzecz - znakomitym brydżystą był. Uczyłem się tej gry z Jego książki (jeszcze wydana pod nazwiskiem Mikke). To imponowało - przynajmniej mi, wtedy lat niecałe dwadzieścia.
-
2018/08/02 18:26:24
Wracając do pytania w tytule notki, SN właśnie udowodnił, że nie jest postkomunistyczny, lecz arcypolski do szpiku. To dzisiejsze orzeczenie kontynuuje najpiękniejsze tradycje łączenia oporu i humoru: wozu Drzymały, zakazanych piosenek, Pomarańczowej Alternatywy. Drogi PiSie, odpuść, serio, odpuść, nie psuj tak finezyjnego żartu!

"Skład powiększony uznał, że przed przystąpieniem do merytorycznego rozpoznania sprawy, należy wyjaśnić kwestie wstępne, wymagające wykładni przepisów unijnego prawa (pochodnego oraz wtórnego) w związku z wyznaczeniem do udziału w rozpoznaniu zagadnienia prawnego dwóch sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, którzy ukończyli 65 lat."
-
2018/08/02 19:41:47
@awal

...najpiękniejsze tradycje łączenia oporu i humoru: wozu Drzymały...

Ale Drzymała powiedział też: są jeszcze sądy w Berlinie! Wierzył w praworządność pruskiego państwa?
Nie chcę krakać, ale coś mi się zdaje, że był w lepszej sytuacji niż my.
-
2018/08/02 19:59:40
Poprawka. To nie były Prusy tylko kaiserowskie Niemcy.
Tak dla porządku.
-
2018/08/02 20:01:40
No przecież SN powiedział: są jeszcze sędziowie w Luksemburgu!

Podzielam opinię Awala co do tego, że sędziowie SN pokazali, że mają fantazję.
-
2018/08/02 20:32:13
@mw.61

PoprawkI:
- to były Prusy;
- powiedział to nie Drzymała, tylko młynarz Graevenitz.

-
2018/08/03 08:09:57
I wtedy sędzia regimentarz w obozie śród towarzyszy zasiadłszy, z gąsiorka łyk upiwszy, tak prawi:

- Ach, gdybyście waszmościowie wiedzieli, czegom jam za Kaczyńszczyzny dokonał! Konstytucyja w owym czasie w Ziobrzym Jarze więziona była, nikt nie miał jej widzieć, nikt jej poręki szukać. Bo i jak, gdy Brudzińskiego roty wokół, zasieki i bronie wszelakie. Siłą ich nie przemożesz - ale siła sprytowi ustąpi! Jam tam samosześć poszedł, i tak długo żem strażników zwodził, że mnie z moją sprawą prejudycjalną do Konstytucyji dopuścili a ja ją wtedy w przebraniu pacholika stamtąd wyprowadził i z Kaczyńszczyzny na wolność do Księcia Luksemburskiego przywiódł! Jam tom ci, nie chwaląc się, samosześć uczynił!

Wielka radość na te słowa w obozie zapanowała i pieśń z ust wielu się poniosła:

"Na nic też straż, pieczęć i skała
Na konsty tucję się zdała!
Alleluja, Alleluja niechaj zabrzmi Alleluja!"
-
2018/08/03 10:23:47
O wiele, o wiele za dużo optymizmu.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23748605,przylebska-komentuje-zawieszenie-przepisow-przez-sn-prawo.html

"PAP cytuje wypowiedź I prezes Trybunału Konstytucyjnego na Twitterze. - Skład Sądu Najwyższego naruszył konstytucję, jak również przepisy Kodeksu postępowania cywilnego - powiedziała PAP Przyłębska. - Polski system prawny nie przyznaje kompetencji do zawieszenia stosowania przepisów - dodała."

Front oporu instytucji prawnych III RP przed bezprawnymi działaniami PiS został złamany. W oczach przeciętnego Polaka ta sprawa będzie wyglądać tak: jeden sąd mówi jedno, drugi sąd mówi drugie. Ale ten pierwszy leci "ze skargą za granicę" a drugi jest "nasz". Teraz obie strony będą sobie nawzajem zarzucać łamanie Konstytucji. Fałszywe symetrie są podstawą fałszywych newsów. A prawda "leży pośrodku".

Jakiś rok temu też co pewien czas przeżywaliśmy chwile zachwytu nad tym, jak pięknie Trybunał Konstytucyjny bronił się przed PiS. Skończyło się, jak się skończyło. Teraz jest kolej na Sąd Najwyższy.

Ta sprawa nie zakończy się na listach pisanych do Luksemburga. Ta sprawa zakończy się polskim Majdanem, oby tylko bezkrwawym...
-
2018/08/03 10:33:38
@b3nd3r
"O wiele, o wiele za dużo optymizmu."

Nie wiem dokładnie, jak u innych, ale i u siebie i u kolegi awala (za pozwoleniem) widzę przede wszystkim dużo frajdy.

No hej, buldożer to ma do siebie, że przejedzie po tych bananach, ale jak się troszkę pośliźnie na jednej skrzyneczce i kierowcy kaszkiet się ugnie, to mnie się zrobi lżej.
-
2018/08/03 11:34:38
@naturalucka

"...dużo frajdy"

Ależ oczywiście!

Siekiera motyka piłka szklanka
dzisiaj kordon, jutro branka!
Siekiera motyka gumka szelka
sąd zrachował wam zioberka!
Siekiera motyka piłka gwóźdź
sądzie chwytaj i nie puść!

Zdaję sobie sprawę, że my tymi zabawami marnujemy czas. Powinniśmy o rozmawiać o europejskiej strukturze bezpieczeństwa, o udziale Polski w globalnej polityce klimatycznej (widać za oknem, czemu)...

Cóż jednak, jak celnie pisał Tusk "Polskość to nienormalność". Gdy ten sam Tusk próbował udawać, że jest inaczej (nie rozliczając poprzednich rządów PiSu i roztaczając ułudę PL jako normalnego członka zachodu) to niestety przyczynił się do dzisiejszego odbicia. Zatem dawkujmy polski obłęd kroplówką, żeby nie przyszedł powodzią. Przy czym szanse na rozwiązanie europejskie dotyczące SN oceniam jako wysokie (widzę pewną odległą paralelę do tego jak Angela Merkel rozbiła niedawno bawarską irredentę przez odwołanie się do przyjętego ad hoc postanowienia Rady Ministrów UE - Europa zaczyna być szachownicą codziennej bieżącej polityki w państwach członkowskich, a PiS w Europę nie umie)

Co do zaś oświadczenia sędzi Przyłębskiej, zacytujmy wieszcza:

"Ej, to kubeł, w tym kuble nowogrodzkie są ruble"

Ukłony w dobrym nastroju!
-
wo
2018/08/03 12:52:50
@magister.sianko
"- powiedział to nie Drzymała, tylko młynarz Graevenitz."

Ja to z kolei znam w wersji, że sam król (gdy przegrał).

@awal
"Cóż jednak, jak celnie pisał Tusk "Polskość to nienormalność"."

Ale przypominam, że pełnym kontekstem jest pytanie (ważne do dziś), jak to skojarzenie przełamać.
-
wo
2018/08/03 12:55:38
@bender
"Jakiś rok temu też co pewien czas przeżywaliśmy chwile zachwytu nad tym, jak pięknie Trybunał Konstytucyjny bronił się przed PiS."

Pozwolę sobie podkreślić, że ja nie przeżywałem tego zachwytu i już wtedy szydziłem, że różne pokrętne wizje, że wystarczy się powołać na ustęp trzeci w trybie sratytatywnym - snuli je wtedy wybitni eksperci, jak komcionauta Awal albo olejnikonauta mec. Giertych - są jak "goniec na ef pięć" wobec kogoś, kto ci zaraz da w ryja. Te dyskusje nawet zilustrował sam Vontrompka ("te rękawice bokserskie będą panu przeszkadzały w grze" / "nie będą")!

Obawiam się, że to jakieś kolejne "goniec na f5", po którym nic się nie zmieni.
-
2018/08/03 13:03:34
@b3nd3r

"Jakiś rok temu też co pewien czas przeżywaliśmy chwile zachwytu nad tym, jak pięknie Trybunał Konstytucyjny bronił się przed PiS"

Przecież w ogóle się nie bronił, tylko pokornie szedł na pod but kaczystów, jedynie starając się tuszować co jawniejsze darcia łacha z Konstytucji.

Prawnie wybrani sędziowie nie złożyli przysięgi listownie, czy w jakikolwiek inny sposób nie dopełnili _pustego_rytuału_ zaprzysiężenia, mimo jasnego wyroku TK, że to własnie pusty rytuał li tylko. Po prostu przepadli - nawet nie weszli do budynku, za to dublerzy dostali gabinety i pensje, z jedynie doraźnie wstrzymywanym prawem do orzekania. Wrzeszcząca wprost asymetria pomiędzy potraktowaniem de facto legalnych sędziów z buta, a nielegalnych z honorami - przez nie kogo innego, jak samego Rzeplińskiego.

To nawet nie była pasywna postawa "prawo first", bo wtedy Rzepliński po prostu nie uznałby dublerów, albo w prosty sposób usunął w trybie dyscyplinarnym. Do szukania kruczków prawnych i prawdziwego oporu (jak teraz SN) nie zbliżyli się nawet na milę.
-
2018/08/03 13:12:27
@midnight_rambler

"Do szukania kruczków prawnych i prawdziwego oporu (jak teraz SN) nie zbliżyli się nawet na milę."

Ale wtedy SN byl "nasz", a teraz jest TK jest "ich". SN nie ma juz sojusznika w Polsce, a opieranie sie na skargach do Luksemburga zostanie przez polska opinie publiczna jako "skargi za granice". Wy bedziecie pisac o rublach nowogrodzkich, a PiS o brukselskich. I kto wygra?

Polska to nie jest USA, gdzie sadownictwo jest bardzo niezalezne a Konstytucja niezmiernie trudna do zmiany, i "kruczki prawne" sa dobrym narzedziem do powstrzymywania wyglupow i psucia panstwa przez Trumpa. Polska AD 2018 jest panstwem gdzie decyduje jedno: kto ma za soba poparcie mas spolecznych. A masy popieraja PiS. To jest problem #1, #2 i #3 opozycji: jak przekonac masy, zeby przestaly popierac PiS. Tego sie nie zrobi notkami i zapytaniami prawnymi do ETS.
-
2018/08/03 13:20:01
@b3nd3r

No ale nie wiem, z kim teraz polemizujesz. Wcześniej zdawałeś się zbudować symetrię między tym, jak się "bronił" drzewiej TK, a jak teraz SN. Tymczasem z mojego punktu widzenia to TK wołał: "nie bijcie tak mocno, bo nie zdanżam uciekać!", a SN trzyma twardo gardę przed Goliatem, a nawet ostatnio kopnął go w kostkę.
-
2018/08/03 13:36:22
@WO

"Ale przypominam, że pełnym kontekstem jest pytanie (ważne do dziś), jak to skojarzenie przełamać."

Odpowiedź jakiej starały się udzielić rządy Tuska, czyli "fake it till you make it" (na co wskazywał kolega m.bied w poprzednich dyskusji), była jednak pięknym snem. Do Europy tak, ale razem z naszymi obłędami. Zresztą inne narody też tam z nimi są.

Dla koleżeństwa, tekst młodego Tuska, standardowo manipulowany przez PiS, w całości tu:
mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=63063

"goniec na ef pięć"

Te działania wymuszały na władzy PiS krystalizację ich polityki np. bez skargi rodziny Leppera na "CBA Four" nie byłoby Dudowego aktu łaski, zaś bez wyroku TK o nieważności wyboru dublerów, nie byłoby Szydłowej niepublikacji tegoż wyroku. Ta krystalizacja miała efekt spowalniający dla władzy, bo 1) obóz PiS dzielił się na frakcje bardziej i mniej gotowe do działań skutkujących sankcją karną w po-PiSowskiej Polsce, a 2) Europa zyskiwała konkretne podstawy do przeciwdziałania politycznego, a teraz również prawnego. Krystalizacja polityki PiS miała też efekt "edukacyjny" i mobilizujący dla niezależnych od władzy instytucji będących przedmiotem ataku. Tak zdecydowanych działań SN nie spodziewałbym się bez wcześniejszych działań TK. Krytyczne wobec TK uwagi kolegi midnight_rambler podzielam o tyle tylko, iż z dwojga złego - okazuje się - lepiej żeby instytucja nie miała zdecydowanego lidera niż by nie miała przygotowanych do konfrontacji kadr. Zaplecze Rzeplińskiego to akademicy przyzwyczajeni do feudalnego świata uniwersytetów, gotowi do przygotowania pryncypialnych stanowisk (które przecież wydali) ale nie do rozłożonej na miesiące wojny pozycyjnej. Zaplecze Gersdorf to praktycy znający z sal sądowych (gdzie występowali w różnych rolach) sytuację przeciągającej się otwartej konfrontacji.
-
2018/08/03 13:44:36
@midnight_rambler

"Wcześniej zdawałeś się zbudować symetrię między tym, jak się "bronił" drzewiej TK, a jak teraz SN. "

Bo pewna symetria nadal jest, a roznice w stopniu zdecydowania TK i SN sa kompensowane zmiana kontekstu. TK bronil sie slabiej, ale mial tez wiecej sojusznikow.

@awal111

"Odpowiedź jakiej starały się udzielić rządy Tuska, czyli "fake it till you make it" (na co wskazywał kolega m.bied w poprzednich dyskusji), była jednak pięknym snem. Do Europy tak, ale razem z naszymi obłędami. Zresztą inne narody też tam z nimi są."

Przyklad Wielkiej Brytanii pokazuje, ze nawet jezeli elity sie zapra, zeby ze swojego narodu uczynic euroentuzjastow, to jak narod nie chce, to w koncu stanie okoniem.

"Te działania wymuszały na władzy PiS krystalizację ich polityki "

Ale niekoniecznie w kierunku ktorego bysmy chcieli. Ty chyba wierzysz w to, ze jak w koncu dojdzie do Ostatecznego Kryzysu, kiedy UE powie PiSowi "albo przestajecie, albo won" to PiS przestanie. Byc moze przestanie, jezeli masy przestrasza sie konsekwencji opuszczenia UE, ale pewnosci nie ma.
-
2018/08/03 13:59:56
"Przyklad Wielkiej Brytanii pokazuje, ze nawet jezeli elity sie zapra, zeby ze swojego narodu uczynic euroentuzjastow, to jak narod nie chce, to w koncu stanie okoniem."

No chyba nie do końca. Przy Brexicie niby naród zagłosował, ale jednak dlatego, że inna część elit się zaparła. Z Putinem włącznie. Po prostu po drodze było mniej bloczków.
-
2018/08/03 14:04:51
@b3nd3r
"Przyklad Wielkiej Brytanii pokazuje, ze nawet jezeli elity sie zapra, zeby ze swojego narodu uczynic euroentuzjastow, to jak narod nie chce, to w koncu stanie okoniem. "

Przykład WB pokazuje, ale raczej nie to, co twierdzisz. WB w UE to zawsze, od późnego początku, był dziwny frustrat z kąta klasy, który się boczył, wiercił i stękał, że musi być, gdzie jest i że w ten sposób. Euroentuzjaści wśród elit brytyjskich to były wyjątki.

A potem doszło finansowanie przez prawdopodobnie Rosję, oszustwa w kampaniach zabrexitowych, szambo z fejsikiem itd.

"Naród nie chce" - to tak, jakby to była jedna osoba. Przecież nie jest.

-
wo
2018/08/03 14:27:22
@bender
"A masy popieraja PiS. "

Ja ciągle nie jestem co do tego przekonany. Wiadomo, że wybory samorządowe KAŻDA partia uważa za wygrane, ale wydaje mi się, że PiS będzie miał wyjątkowo mało powodów do świętowania. Może jednak przyszli historycy będą uważali 2015 za chwilowe zawirowanie, spowodowane tym, że z taką fajtłapą jak Komorowski to by wygrała nawet zakonnica w ciąży?

Ja nie twierdzę, że PiS nie jest jedną z głównych partii w Polsce, ale jednak nadal jest tylko elementem duopolu PO-PiS. Nie porwali mas jak jakiś Mussolini, nie spacyfikowali opozycji jak jakiś Orban.
-
2018/08/03 14:31:46
@b3nd3r

"To jest problem #1, #2 i #3 opozycji: jak przekonac masy, zeby przestaly popierac PiS. Tego sie nie zrobi notkami i zapytaniami prawnymi do ETS."

Zgadzam się, jednak zauważ że skargi na działania CBA, wyroki TK w sprawie łamania Konstytucji, czy zapytania prawne SN do ETS ograniczają PiSowi narzędzia docierania do tej części swoich "mas", która oczekuje działań autorytarnych. Odniesienie się do innych oczekiwań obywateli głosujących na PiS to zadanie dla partii opozycyjnych, którego istotnie nie wykona za nie żaden sąd.

"Ale niekoniecznie w kierunku ktorego bysmy chcieli."

Kierunek autorytarny byłby tak czy inaczej realizowany przez PiS, tyle że w formach mniej formalnie skrystalizowanych (patrz MON, MEN, TVP, stosunki państwo-kościół, itd.)

"Przyklad Wielkiej Brytanii pokazuje, ze nawet jezeli elity sie zapra, zeby ze swojego narodu uczynic euroentuzjastow, to w koncu stanie okoniem"

Tusk nie zapierał się, by uczynić z Polaków większych euroentuzjastów niż nimi są (a są relatywnie dużymi), lecz by oszczędzać im reform społecznych (o wektorze generalnie lewicowym) niezbędnych, by polska obecność w Europie przeszła z etapu "kredytowego" na etap "depozytowy". Tusk bez wątpienia zdawał sobie sprawę, że Polska w UE jest "biorcą netto" nie tylko funduszy unijnych, lecz też stabilności społecznej i bezpieczeństwa militarnego. Zakładał jednak, że z fazy tej wyjdziemy stopniowo i bezszmerowo, w oparciu o powoli rosnącą siłę naszej gospodarki i jej postępującą integrację z zachodem. Niestety, nie doceniał możliwości bezkosztowego ataku na instytucje demokratyczne jakie populistom stwarza sytuacja unijnego "ubezpieczenia" (klasyczny przypadek "moral hazard"), tym bardziej że jeden z czynników przed którym się zabezpieczamy (Rosja) aktywnie pomaga w maksymalizacji populistycznych aktywów.

Teraz jednak to PiS jest najbardziej pro-euroentuzjastycznym czynnikiem w Polsce. Europeizacja w wykonaniu PiSowskim nie wydarzy się (jak na to liczył Tusk) mimochodem, lecz na zasadzie narodu uczącego się stawać okoniem przeciw własnym społecznym niedomaganiom i obłędom.
-
wo
2018/08/03 14:44:29
@awal
"Do Europy tak, ale razem z naszymi obłędami. Zresztą inne narody też tam z nimi są"

Zgoda (x 2).

"Zaplecze Gersdorf to praktycy znający z sal sądowych (gdzie występowali w różnych rolach) sytuację przeciągającej się otwartej konfrontacji. "

Trochę mnie pocieszyłeś. Faktycznie, nie umiałem sobie wyobrazić sędziów ani jednej, ani drugiej instytucji w jakiejś realnie kontrontacyjnej sytuacji - wyobrażałem to sobie od początku tak, że przyjdzie gajowy (tzn. ochrona) i wypędzi sędziów z lasu. Natomiast masz rację, że jest mentalna różnica między "prawnikiem w sensie że profesorem" a "prawnikiem w sensie że weteranem niejednego konfrontacyjego procesu". I teraz cała nadzieja na ocalenie Rzeczpospolitej w tym, że ta różnica jest dostatecznie duża i sędziowie SN się nie wystraszą...
-
2018/08/03 14:49:10
@WO

"Może jednak przyszli historycy będą uważali 2015 za chwilowe zawirowanie"

Politykę opartą o wywoływanie takiego właśnie wrażenia prowadził Tusk (w odniesieniu do rządów PiS 2005-7). To jednak iluzja. Mamy, podobnie jak większość naszych europejskich partnerów, komponent autorytarny w społeczeństwie (zapewne przy tym stanowiący większą proporcję niegłosujących niż głosujących), który znajdzie swoich takich czy innych reprezentantów i w sytuacji braku silnej partii lewicowej może sięgać po władzę w kraju. Bez lewicy nie ma zbawienia, trawestując Twojego ostatniego gościa. Są nieproporcjonalnie ważące personalne przypadki. Komorowski był wyjątkowym antytalentem, lecz Tusk jednak wyjątkowym talentem (przy wszystkich krytykach). Mógłby wygrać nawet z Mussolinim.
-
2018/08/03 14:52:32
(off-topic)

@naturalucka

"Przykład WB pokazuje, ale raczej nie to, co twierdzisz. WB w UE to zawsze, od późnego początku, był dziwny frustrat z kąta klasy, który się boczył, wiercił i stękał, że musi być, gdzie jest i że w ten sposób. Euroentuzjaści wśród elit brytyjskich to były wyjątki."

WB weszla do EWG w 1976 roku po referendum, ktore rzad wygral tylko dlatego, ze obiecal ludziom, ze to nie jest krok do politycznej integracji z Europa. Ciekaw jestem, czy juz wtedy wiedzieli ze to nieprawda, czy dopiero pozniej oczy im sie otworzyly (OIDP to Thatcher powiedziala, ze Euro jest "pasem transmisyjnym do federalizmu").

"A potem doszło finansowanie przez prawdopodobnie Rosję, oszustwa w kampaniach zabrexitowych, szambo z fejsikiem itd."

Tak, te wszystkie rzeczy sa teraz bez konca podnoszone przez Remainerow zeby zdyskredytowac wynik referendum, ale IMHO ich wplyw - o ile w ogole to wszystko jest prawda - byl minimalny. Decydujace byla zlewka jaka UE odpowiedziala na "charm offensive" Camerona w 2015 roku, bo pokazala, ze "po dobroci" WB nigdy sie nie doczeka zrozumienia dla swoich problemow, zwl. z imigracja. Jak sie podliczy finansowanie kampanii Remain i Leave, to Remain wydalo sporo wiecej. W dodatku po stronie Remain zaangazowaly sie wszystkie struktury panstwa, od Banku Anglii do rzadu ktory wydal pare milionow GBP pieniedzy podatnikow na ulotki nawolujace do glosowania na Remain. Do tego dochodzi BBC nieustanie powtarzajace zupelne nietrafione, jak sie okazalo pozniej, prognozy ekonomiczne "Project Fear". Itd.

OK, koniec offtopu i #brexitrapierow.
-
2018/08/03 16:02:50
@magister

Drzymała vc młynarz

Ta wypowiedź Drzymały utkwiła mi w pamięci chyba jeszcze z jakiejś szkolnej czytanki i możliwe, że była to tylko licentia poetica autora, czyli o źródłach historycznych raczej nie ma mowy. Jednak historia młynarza i pruskiego króla była rzeczywiście autentyczna i pewnie powszechnie w tamtym czasie znana (kto wie, może nawet wspominana w kaiserowskich szkołach), czyli Drzymała mógł powołać się na tę anegdotyczną wypowiedź walcząc z urzędnikami.
No i wygrał.

@grzespelc

...No przecież SN powiedział: są jeszcze sędziowie w Luksemburgu!...

No tak, ale to już jednak zagranica, przynajmniej w odczuciu wielu naszych współobywateli. Berlin był dla Drzymały jak dla nas dzisiaj Warszawa, czyli bardziej adekwatne było by powiedzenie: są jeszcze sądy w Warszawie, a to już nie to samo.
-
wo
2018/08/03 18:25:52
@bender
"OIDP to Thatcher powiedziala, ze Euro jest "pasem transmisyjnym do federalizmu""

O tyle słusznie, że faktycznie od samiusieniusieniusieńkiego początunieczku EWG docelowo dążyło do federalizmu. Gryzłem kiedyś ten temat publicystycznie przy pomocy prostego argumentu - ilu ojców założycieli z oficjalnej listy (na której honorowo jest Churchill) miało publiczne wypowiedzi typu "chcemy stanów zjednoczonych Europy". Nie wiem czy wszyscy, ale na pewno większość, bo dla większości znalazłem.
-
2018/08/03 18:28:36
Bojących sie, zagranicy jest u nas niewielu i coraz mniej, i z pewnością nie jest to ilość przesądzająca o wyniku wyborów. O wyniku zresztą nie przesądzają ekstremiści, tylko, że tak to określę, elektorat wędrujący, a czasem zostający w domach. A to nie jest beton, tylko ludzie podatni na argumentację z różnych stron. Kolega bender tu kasandrzy, a jednym z czynników poparcia jest m.in. skuteczność, a za rok taki antysądowy wyborca jak zobaczy, że p. Gersdorf nadal na stanowisku to raczej zwątpi w sens głosowania na PiS. A do kogo pójdzie, to już inna kwestia.
-
wo
2018/08/03 18:30:38
@awal
"Politykę opartą o wywoływanie takiego właśnie wrażenia prowadził Tusk (w odniesieniu do rządów PiS 2005-7). To jednak iluzja. Mamy, podobnie jak większość naszych europejskich partnerów, komponent autorytarny w społeczeństwie "

Ale drugą iluzją z kolei jest coś, co odnalazłem w wypowiedzi kolegi M.Bied - że ten komponent jakoś nas wyróżnia na tle, stawia nas bliżej Turcji niż Francji, etc. A tu nie ma determinizmu, ani nie jest tak, że jesteśmy skazani na PiS, ani nie jest tak, że możemy go jakoś amputować. Ale też nie jest tak, że na zachodzie to już sama Francja elegancja, dyskrecja Szwecja i lux Benelux.
-
2018/08/03 18:56:48
@grzespelc

"Kolega bender tu kasandrzy, a jednym z czynników poparcia jest m.in. skuteczność, a za rok taki antysądowy wyborca jak zobaczy, że p. Gersdorf nadal na stanowisku to raczej zwątpi w sens głosowania na PiS."

Dopoki PO nie powie jasno i wyraznie, ze bedzie kontynuowalo polityke redystrybucyjna PiS, to kwestie kto wygral bitwe o SN beda marginalne dla tego elektoratu wedrujacego w porownaniu z kwestia kto jest za a kto jest przeciw 500+.
-
2018/08/04 11:48:37
@b3nd3r
Ta sama PO która zgłosiła poprawke by 500+ obejmowało wszystkie dzieci?
-
wo
2018/08/04 13:33:19
@bender
"Ta sama PO która zgłosiła poprawke by 500+ obejmowało wszystkie dzieci?"

Ba, a nawet któryś z nich zaproponował rozbudowanie do 1000+. Ich przekaz w tej kwestii jest nieszczery i niespójny. Gdybym był wyborcą, dla którego to jest decydującym kryterium (z wielu powodów nie jestem, ale doskonale rozumiem takich ludzi), bałbym się objęcia władzy przez PO, bo nie usłyszałem jednoznacznego, wyraźnego "nie zamierzamy tego skasować".
-
2018/08/13 14:05:32
@wo
Stąd jeden z najgłupszych cytatów III RP, niczego o mnie nie ma w konstytucji

Boże, zachowaj poezję przed ściślakami.