Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Wolność w internecie i inne ecie-pecie

Tydzień temu zaprosiłem do TOK FM Jarosława Lipszyca do dyskusji o unijnej inicjatywie, którą tzw. „obrońcy wolności w internecie” nazywają „nowym ACTA”. Kierując się - jak to ja - swoimi stereotypami, automatycznie zakładałem, że Lipszyc, który kiedyś protestował przeciwko ACTA, teraz też będzie przeciw.

Otóż nie był. W rozmowie tak bardzo się zgadzaliśmy, że aż czułem niedosyt - jak po flejmie, który wygasł ze względu na brak rozbieżności.

Tuszę, że blogobywalcy gdzieś już usłyszeli główne zastrzeżenia przeciw regulacji. Że mianowicie serwisy społecznościowe będą zobowiązane do wprowadzenia systemów automatycznie usuwających treści pirackie, a agregatory newsów będą musiały płacić firmom medialnym za licencję.

Obrońcy wolności mówią, że to oznacza „śmierć memów” (zazwyczaj wszak wykorzystujących kradzioną grafikę) oraz „koniec internetu jaki znamy”. Oba te hasła bawią mnie na tyle, że aż robię szyderczą blogonotkę.

Co roku mamy „koniec internetu jaki znamy”, bo internet się ciągle zmienia. Internet był zupełnie inny w 2006, kiedy zaczynałem blogować. A jeszcze inny w latach 90., kiedy w ogóle nie mówiono o „blogowaniu”.

Z mojego punktu widzenia, to były ciągłe zmiany na gorsze. Nie lubię obecnego internetu. Gdy go widzę, przypomina mi się słynny cytat ze Stanisława Lema: „erem merem tytyrytki, giń potworze boś ty brzydki”.

Jeśli w wyniku unijnej regulacji zdechną memy, to sam zapalę świeczkę na grobie Schumana. To byłaby jedna z najlepszych rzeczy, jakie dała nam Unia.

Pamiętam Internet bez memów. Da się żyć. Nie będę po nich płakać.

Niestety, pewnie wcale nie zdechną, tylko ich twórcy będą musieli pilnować licencji. Brać sobie obrazki z Creative Commons, albo z watermarkiem „Getty Images”. Dadzą sobie radę (mój przyjaciel Łajdefak Szudajgiwedamn już naszykował chusteczki, by płakać nad ich ciężkim losem).

Nie wierzę, żeby internauci chcieli na większą skalę stawiać opór przeciwko tym regulacjom. Historia powszechnego dostępu do internetu to dwie dekady nieustającej zgody na ograniczanie wolności.

Ilekroć internauci dostają propozycję typu „zabierzemy wam trochę wolności, ale w zamian damy wam emotki z animowanymi minionkami”, krzyczą w odpowiedzi „serduszko.gif”.

Nasze technologiczne przesiadki ostatnich lat, z ajpoda na spotifaja, z maila na mesendżera, z lokalnych backupów na chmurę, z blogów na fejsa, z otwartego WWW na aplikacje na smartfonie, były przesiadkami w stronę zniewolenia. Narzekałem, zrzędziłem, ostrzegałem, #mamotymksiazke: na próżno.

Nie będę teraz rozpaczać, że stracimy wolność w Internecie. Już dawno ją straciliśmy, a tak naprawdę nigdy jej nie mieliśmy. Od dawna jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę kartelu GAFA (Google / Apple / Facebook / Amazon).

Tym razem nie będzie żadnych protestów, bo protesty przeciwko ACTA nie były spontanicznym buntem internautów. To bajka, ktorą media same sobie opowiedziały i w nią uwierzyły, jak to media.

Protesty zainicjowały amerykańskie korporacje (głównie Google), które broniły swojej monopolistycznej pozycji. Nie musicie mi wierzyć na słowo, możecie przeczytać książkę entuzjasty tych protestów, Edwarda Lee. Sam Lipszyc ją reklamował na Fejsbuku (bo tam występuje).

Edward Lee przedstawiał te protesty jako ruch oddolny („grassroots movement”), ale z jego własnego opisu wynika, że zaczęły się od koordynacyjnego spotkania 9 listopada 2011, które NGO sponsorowany przez Google’a zorganizował w pobliżu siedziby Google’a, a na spotkanie zaproszono przedstawicieli Google’a i innych NGO’sów sponsorowanych przez Google’a.

W Polsce protesty zbiegły się z nieudaną wojną rządu Tuska z kibolami, którzy skorzystali z okazji. To dlatego protesty miały oprawę stadionową („kto nie skacze”).

Obecna regulacja jest uzgodniona z lobbystami GAFA, więc nie będzie „strajków internetu”. Obecna władza dobrze żyje z kibolami, ci też więc tym razem się nie zainteresują. Jeśli więc będą jakieś protesty, to będą wyglądały jak pamiętna demonstracja korwinistów przeciwko podatkom.

W „nowe wolnościowe media na blockchainie” też nie wierzę. Problem nie leży w technologii. Wolnościowe media JUŻ MIELIŚMY, ale sami się przesiedliśmy na fejsa i jutuba. W pewnym sensie nadal je mamy, ale z jakiegoś powodu nikogo tam nie ma.

Ciekawe z jakiego? Zamyslonyminionek.gif.

piątek, 22 czerwca 2018, wo

Polecane wpisy

  • Nagrania, lemingi i mohery

    Jest taka różnica pokoleniowa między dinozaurami dziennikarstwa jak Jors Truli, a np. młodą ekipą, która wszystkim rządzi w TOK FM. My mówimy na nagrania „

  • Epigenetyczny patriotyzm

    Moją ostatnią premierową audycją 2016 była ta o nowościach w genetyce . Pożegnałem w niej więc ten rok w takim nastroju, w jakim go żegnam: jedną z ostatnich pi

  • GMO, samo zło

    Wygląda na to, że mój blog przekształci się w platformę promocji mojej audycji radiowej, bo już tylko o tym chce mi się pisać. Przyczyny są banalne, od dłuższeg

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/06/22 15:04:00
Memy nie umrą. Podobna histeria jak z GDPR. Tak jak i w tamtym wypadku ewentualne kary muszą być proporcjonalne. Natomiast w odróżnieniu, dotyczyć będa mogły tylko użytkowania komercyjnego.

Wielu podkręconych internautów pierwszy raz spotykających się z pojęciami użytku dozwolonego i komercyjnego zachodzi w głowę gdzie czai się w nich gwałt na zdrowym rozsądku. Tymczasem są one bardzo dobrze zdefiniowane, a cywilizacja ma doświadczenie w ich interpretowaniu co najmniej od konwencji berneńskiej z 1886.

Doświadczenia nie mają natomiast algorytmy filtrujące automatycznie. Już dzisiaj YouTube, bez żadnego trybu ani reglacji UE, cenzuruje filmiki z wakacji jeśli tylko w tle leci jakiś radiowy przebój. Nikt ich nie zmusza do takiego zachowania, im to rybka. Z regulacji się więc ucieszą bo UE sama się podkłada jako wygodny do wskazania winowajca.
-
2018/06/22 15:13:21
Kilka dni temu słuchałem z podcastu (po kawałku, w czasie jazdy samochodem) i - jeśli mnie pamięć nie myli - nie odniosłem wrażenia, że Jarosław Lipszyc nie był przeciw. Co kilka minut biadolił nad ciężkim losem niezależnych twórców, którzy będę mieli kłopoty z wrzucaniem swoich "dzieł" na YouTuba i prorokował, że to doprowadzi do zubożenia Internetu. Ale faktycznie nie było w tym zapału i świętego oburzenia. No i w ogólnej ocenie projektowanych regulacji chyba zgadzał się z Twoją drugą rozmówczynią z SFP, która zawodowo martwi się o twórców zawodowych, że sytuacja i tak jest kiepska, a po wdrożeniu tych regulacji wiele się nie zmieni.

A tak przy okazji to mam uwagę natury technicznej. Dość często słucham TOKFM (zwykle w samochodzie z podcastów ściągniętych na telefon) i muszę powiedzieć, że Piąteczków (w odróżnieniu od innych audycji) słucha się bardo ciężko. Głównie przez niezrównoważenie poziomów dźwięku. Na przykład w tej rozmowie, której piszesz, Lipszyc był dość głośny, ale dudnił głucho, jak z garnka, głos pani mecenas był bardzo cichy i stłumiony, a prowadzący... Powiedzmy delikatnie, że pod względem barwy głosu i profesjonalnego panowania nad nim, Sosnowskim, czy innym Sznukiem na pewno nie jest. W takiej sytuacji trudno ustawić jakiś komfortowy poziom odsłuchu i trzeba się namęczyć, żeby wszystko zrozumieć.

Czasem mam wrażenie, że realizator Piąteczków bardzo Cię nie lubi, albo po prostu nie jest zbyt dobry w tym fachu, bo przecież w innych audycjach też często biorą udział ludzie, których głosy nie są dobre do radia, a słucha ich się lepiej.
Może da się coś z tym zrobić?
-
2018/06/22 15:27:24
Mnie wszelkie zmiany odbierające "wolność" w internecie cieszą niewymownie, bo nigdy nie byłam zwolennikiem wolności rozumianej jako anarchia.

Internet przez lata nie był wcale ostoją wolności tylko anarchii właśnie. Piractwo, hejt, to wszystko jest elementem pewnej kultury, nazwijmy ją - pomimo głębokiego sprzężenia z kulturą materialną - wciąż wirtualną. W internecie można kraść, obrażać właśnie dlatego że nikt go nie traktuje poważnie.

Więc musimy się zdecydować - albo internet to tylko zabawka do spędzania wolnego czasu albo fundamentalne zjawisko dla XXI wieku. Jeżeli to drugie - to ograniczanie anarchii powinno być na rękę wszystkim. Mnie np. bardzo podobają się praktyki monopolisty Facebooka, który żąda od trolli internetowych podawania danych osobowych i numeru telefonu. Mnie jeszcze w dawnych czasach, kiedy zaczynałam jako moderator treści internetowych, zamarzyło się żeby ci wszyscy trolle i hejterzy (w czasach kiedy nie było jeszcze trollingu i hejtu jako zjawiska masowego) byli zobligowani prawnie do pisania pod nazwiskiem. I proszę - facebook, niemrawo i niedoskonale, ale wymusza pisanie pod nazwiskiem.

To wszystko oczywiście jeżeli uznamy za valid punkt 2 - moim prywatnym zdaniem internet jest jednak zabawką a szanowny gospodarz poświęca mu zdecydowanie zbyt wiele czasu jako osoba od niego uzależniona. To stąd te wszystkie płacze jak to w internecie to, w internecie tamto.

Świeżego powietrza życzę. :)
-
2018/06/22 16:21:50
Główną orędowniczką twierdzeń o upadku wolności Internetu jest europosłanka Partii PIratów, co dość dokładnie pokazuje, kto naprawdę coś może na nowej regulacji stracić.

Generalnie wojna trwa o obowiązek płacenia wydawcom prasy za fragmenty jumane przez Googlenewsy (art. 11) oraz o obowiązek kontrolowania treści przez Chomiki (art. 13).
-
2018/06/22 19:13:01
@nonamenoneed

"Główną orędowniczką twierdzeń o upadku wolności Internetu jest europosłanka Partii PIratów, co dość dokładnie pokazuje, kto naprawdę coś może na nowej regulacji stracić. "

Mmm, czyli kto?
-
2018/06/22 20:12:07
Zapewne Julia Reda.
-
2018/06/22 20:18:42
@simplex

"Julia Reda"

Pytałem raczej o to, które grupy interesu, reprezentowane przez Partię Piratów, mają na tej regulacji coś stracić.
-
2018/06/22 21:34:08
Bardzo dawno nie pisałem tu komentarza, więc witam wszystkich.

Czy autor może napisać co dokładnie ma przeciwko memom?

"Obrońcy wolności mówią, że to oznacza śmierć memów (zazwyczaj wszak wykorzystujących kradzioną grafikę) oraz koniec internetu jaki znamy."
Niektórzy mówią o memach, inni mówią o contencie. Memy to tylko mała część contentu, co użytkownicy internetu wrzucają na serwery i zawężanie tego tylko do memów jest zbytnim uproszczeniem.

"Co roku mamy koniec internetu jaki znamy, bo internet się ciągle zmienia."
Zmienia się ponieważ pojawiają się nowe technologie. Zmienia się, ponieważ pojawia się blogowanie, vlogowanie, podcasty, twitter i github. W ocenie protestujących nowa unijna inicjatywa to nie jest "zmieniający się internet", tylko "internet zmieniany".

"Pamiętam Internet bez memów. Da się żyć. Nie będę po nich płakać."
Znowu o memach. Jestem pewien, że ludzie i instytucje piszące otwarte listy wrzucają do internetu coś więcej niż memy. Jeśli ktoś chce żyć bez memów, wystarczy żeby nie wchodził na niektóre portale. Niewchodzenie na konkretne portale jest proste.

"Nasze technologiczne przesiadki ostatnich lat, z ajpoda na spotifaja, z maila na mesendżera, z lokalnych backupów na chmurę, z blogów na fejsa, z otwartego WWW na aplikacje na smartfonie, były przesiadkami w stronę zniewolenia."
Wasze technologiczne przesiadki ostatnich lat były waszym dobrowolnym wyborem, a dzisiejszy facebook łatwo może stać się nowym myspace.

"Od dawna jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę kartelu GAFA (Google / Apple / Facebook / Amazon)."
Może nie trzeba było podawać Facebookowi swojego adresu w real life, wtedy Facebook nie wysyłałby swoich agentów zmuszających do używania tego portalu. Zainstalowanie uMatrix w przeglądarce to tylko kilka kliknięć.

Implementacja algorytmów filtrowania treści będzie kosztować, zwłaszcza jeżeli wymagane będzie stosowanie najnowszych rozwiązań technologicznych w dziedzinie rozpoznawania treści (np. algorytmy Artificial Intelligence). Jakie firmy będą miały wystarczająco dużo pieniędzy by to zaimplementować. Małe startupy internetowe czy "kartel GAFA"?
-
2018/06/22 22:05:32
"Czy autor może napisać co dokładnie ma przeciwko memom? "

Służą rozprzestrzenianiu głupoty i chamstwa. Jeśli nowe zasady zlikwidują Kwejka, Wiochę, Chamstwo i jeszcze gorsze badziewia, internet będzie lepszy.
-
2018/06/22 22:07:45
@post_vaporwave_shitposting
"Więc musimy się zdecydować - albo internet to tylko zabawka do spędzania wolnego czasu albo fundamentalne zjawisko dla XXI wieku"
Fałszywa dychotomia.

"Internet przez lata nie był wcale ostoją wolności tylko anarchii właśnie."
To że możesz pisać swojego bloga bez licencji udzielanej przez państwo, jest dowodem wolności a nie anarchii.

"moim prywatnym zdaniem internet jest jednak zabawką"
Tylko w moim jednym biurowcu siedzibę ma 5 firm które istnieją tylko dlatego, że internet nie jest zabawką. Na Facebooku i moderowaniu treści internetowych internet się nie kończy.
-
2018/06/22 22:20:44
@rpyzel
"Jeśli nowe zasady zlikwidują Kwejka, Wiochę, Chamstwo i jeszcze gorsze badziewia, internet będzie lepszy."

"Ludzie wolą czytać NIE Urbana zamiast Le Monde Diplomatique, więc gdy zlikwidują NIE, rynek medialny będzie lepszy."

Jaki odsetek internetów stanowią chamskie memy i czemu usprawiedliwia to interwencję na poziomie Unii Europejskiej?
-
2018/06/22 22:31:44
""Ludzie wolą czytać NIE Urbana zamiast Le Monde Diplomatique, więc gdy zlikwidują NIE, rynek medialny będzie lepszy." "

Nie widziałem, że model biznesowy NIE polega na wrzucaniu cudzych zdjęć/tekstów i zgarnianiu kasy za to. ZTCP mieli niezłe dojścia, własne materiały i parę historii dali pierwsi.

"Jaki odsetek internetów stanowią chamskie memy i czemu usprawiedliwia to interwencję na poziomie Unii Europejskiej?"

Ty uwierzyłeś, że to jest dyrektywa przeciw memom?
-
2018/06/22 22:39:13
@los_okrutny

"stosowanie najnowszych rozwiązań technologicznych w dziedzinie rozpoznawania treści (np. algorytmy Artificial Intelligence)"

Serio musiałeś napisać pełnym zdaniem ten nawias i jeszcze z dużych liter?

Sorka za trochę OT, ale to tak prostacki szpanchwyt, że musiałem.

Ale tak, ogólnie zgadzam się, że nowe regulacje są problematyczne dla tzw. twórców internetowych i nie uważam, że można ich zredukować do wyprysków kwejkopodobnych. Być może nie przekłada się to w sposób statystycznie istotny na problemy społeczne, ale ogólnie śledze x niszowych twórców (głównie okolice nauki albo sztuki, ale tandetne parodie albo gry komputerowe też czasem się zdarzają) i z mojego punktu widzenia ta ustawa to kolejne wzmocnienie monopolu właścicieli przez zasiedzenie i podniesienie progu wejścia do niektórych kulturalnych (kulturogennych?) obszarów internetu. Nie wspominając już o potencjale do różnych dziwnych rzeczy, które również dzieją się na jutubie (pokroju automatycznego flagowania kontentu jako niezdatnego dla reklamodawców, bo tak się wydaje algorytmowi).

Zresztą wystarczy trochę poobserwować co znika z jutuba, dlaczego i jak dużo pieniędzy twórcy tracą przez to, że algorytm nie potrafi odróżnić bootlega od parodii albo recenzji.

No ale ja ogólnie uważam, że prawo autorskie w obecnej formie (i w internecie i poza nim) jest zdecydowanym nadużyciem i należałoby przyciąć różne przywileje, w szczególności te wielkich korpo i innych trolli patentowych, więc ta regulacja to dla mnie raczej element większego problemu, a nie problem sam w sobie.
-
wo
2018/06/22 22:41:32
@los okrutny
"Czy autor może napisać co dokładnie ma przeciwko memom?"

Bardzo dziękuję za rozkręcenie dyskusji, ale przychodzi mi do głowy tylko cytat z Tytusa ("nie mogę się z nim bić, jego ciosy mnie rozśmieszają").
-
wo
2018/06/22 22:42:28
@rozowyguzik
"i podniesienie progu wejścia"

I bardzo dobrze.
-
2018/06/22 23:05:27
@rozowyguzik
"Serio musiałeś napisać pełnym zdaniem ten nawias i jeszcze z dużych liter?"
Jeśli pytasz czemu rozwinąłem skrót AI to dlatego, że ani post gospodarza ani treść mojego komentarza nie dostarczają wystarczająco dużo kontekstu do jednoznacznego rozpoznania znaczenia tego skrótu.

@wo
"nie mogę się z nim bić, jego ciosy mnie rozśmieszają"
To nie ja zacząłem.

@rpyzel
"Nie widziałem, że model biznesowy NIE polega na wrzucaniu cudzych zdjęć/tekstów i zgarnianiu kasy za to."
Przeszedłeś od "rozprzestrzeniania głupoty i chamstwa" przez memy do modelu biznesowego konkretnych portali. Nie popieram modelu biznesowego tych portali i nie dyskutuję o tym modelu.

"Ty uwierzyłeś, że to jest dyrektywa przeciw memom?"
To nie ja chcę zapalić świeczkę na grobie Schumana i to nie ja pisałem o "kradzionej grafice". Nie wiem czym kierowali się autorzy dyrektywy i nie mogę tego oceniać. Mogę oceniać tylko efekty tej dyrektywy.

Chcesz zgadywać jak upload filters zakwalifikują tego mema?
imgur.com/a/66iivCx
SFW, nie linkuję do oryginału na tumblr, bo na tumblr wyskakuje mi error.
-
2018/06/22 23:11:21
@wo

"I bardzo dobrze."

Ale tu nie chodzi o podniesienie progu merytorycznego, tylko prawnego. I owszem, mogę się zgodzić z tym, że regulacja ogólnie jest dobra, ale prawo autorskie konkretnie zezwala na bardzo wiele chwytów, z których efektywnie mogą korzystać w zasadzie jedynie korporacje z armiami prawników, a typowy szaraczek już za bardzo nie (np. DMCA).

I tutaj mam dwa zastrzeżenia - pierwsze to takie, że DMCA i ogólnie obsługa własności intelektualnej w zachodnim prawie są do gruntownej przeróbki, bo faworyzują właścicieli w sensie umownym, a nie twórców.

Drugie zastrzeżenie jest takie, że konkretnie algorytmy jutubowe to czołg na mrówki. Weźmy przykład: jesteś recenzentem filmowym i korzystasz z fragmentów filmu przy recenzji. Recenzja leży sobie na serwerzach (razem z x innymi recenzjami tego samego filmu), kupa ludzi ogląda, dostajesz pieniądze z reklam. Nagle wydawca filmu ustawia sobie po swojej stronie jego wykrywanie. Z jutuba wylatują dwie kopie tego filmu w całości z napisami hiszpańskimi i polskimi, a także, powiedzmy, 20 recenzji (ew. jak lepiej zawieje - są w nich wyłączane reklamy). Z automatu, bez żadnej moderacji. I teraz wszyscy ci recenzenci muszą wykłócać się o mediację. W dobrym przypadku - po miesiącu albo dwóch jutub w końcu reaguje i przywraca recenzję/reklamy i recenzent może znów dostawać pieniądze, w złym - nie robi tego i zostaje tylko droga sądowa, choć do żadnego naruszenia prawa autorskiego nie doszło.

To się zdarza nagminnie od lat. Więc jeżeli będzie to wyglądało podobnie w całym internecie, to absolutnie nie dziwię się sprzeciwom. Te algorytmy są beznadziejne, a lepszych zdaje się nie ma.
-
2018/06/22 23:29:12
Czytam te komentarze broniące Wolności i mam 99,9% pewności że ich autorzy nie czytali tekstu aktualnie procedowanego, który nieznacznie już tylko w spornym zakresie przypomina projekt sprzed 2 lat. No, ale skoro amerykańska ustawa jest zła, to znaczy że wszystkie są złe.
-
2018/06/22 23:56:38
@nonamenoneed

"mam 99,9% pewności że ich autorzy nie czytali tekstu aktualnie procedowanego"

W całości nie, przyznaje się bez bicia. I faktycznie z tego co fragmentarycznie czytałem nie mam jakichś super zastrzeżeń, ale...

"skoro amerykańska ustawa jest zła, to znaczy że wszystkie są złe."

Mi nie chodzi o to, że ustawa jest zła, tylko o jej implementację. Filtrowanie pod kątem naruszeń prawa autorskiego _z automatu wszystkiego jak leci_ to jak dla mnie bardzo zły pomysł. Po pierwsze dlatego, że dotychczasowe implementacje nie potrafią odróżnić nadużyć od fair use (a do tego nie wpłynie to w najmniejszym stopniu na grupy faktycznie zajmujące się piraceniem filmów, podobnie jak wszystkie mechanizmy chroniące przed kopiowaniem są uciążliwe tylko dla legalnych użytkowników). Po drugie dlatego, że poleci na to mnóstwo pieniędzy bez żadnych korzyści dla Kowalskiego. A po trzecie dlatego, że uważam ideę i niektóre zakamarki okolic własności intelektualnej (w szczególności w kulturze i sztuce) za przereklamowane i służące przede wszystkim korporacjom, więc z zasady nie jestem przychylny jakimkolwiek próbom wzmocnienia tych zasad.
-
2018/06/23 01:05:44
Na stronie niebezpiecznik.pl jest artykuł na ten temat. W 2 krajach wprowadzono już ustawodawstwem krajowym "podatek od linków", efekty są takie:

Prawa tego typu wprowadzono najpierw w Niemczech w wyniku ostrego lobbingu wydawców prasy. Od tego czasu niemieckie prawo wymaga od wyszukiwarek odprowadzania opłat licencyjnych za wykorzystanie fragmentów tekstów dłuższych niż pojedyncze słowa lub krótkie fragmenty. W roku 2014 Google dopasowała się do tego prawa i ograniczyła widoczność treści od dużych wydawców. Poczytność spadła momentalnie, więc Axel Springer poprosił organizację VG Media, aby udzieliła firmie Google darmowej licencji na korzystanie z jego treści. To było pierwsze wdrożenie i zarazem pierwsza porażka podatku od linków.

Była też druga porażka. Hiszpania wprowadziła ancillary copyrights aby umożliwić wydawcom zarabianie na linkach do ich gazet. W reakcji Google zamknęła hiszpański Google News. Czy wydawców prasy to ucieszyło? Wcale nie. Zaczęli protestować przeciwko zamknięciu usługi i zachowywali się tak, jakby Google miała obowiązek świadczyć usługę i płacić im z tego tytułu. Google twierdziła, że wprowadzenie ancillary copyrights uczyniło Google News nieopłacalnym. Przeprowadzone później badania wykazały, że nowe prawo generalnie zaszkodziło hiszpańskiemu rynkowi.
-
2018/06/23 08:32:08
Dlatego prawo do proporcjonalnego wynagrodzenia ma być niezbywalne.

Obejść to można w inny sposób: sumaryzajcą tekstu.

Jak Google przepisze własnymi słowami, to obejdzie. Nie tylko snippet, bo używanie "insubstantial part" i tak będzie dozwolone.

Oczywiście co tam na końcu będzie nie wiadomo, głosowanie odbyło się dopiero nad rozpoczęciem oficjalnych negocjacji.
-
2018/06/23 08:44:08
Art. 13 nie zobowiązuje do kopiowania złego rozwiazania które YouTube ma teraz, a tylko do brania odpowiedzialności, a nie odsyłania do "sam sobie ścigaj użytkowników". Chomikuj na przykład byłby compliant from day one. Już teraz jak zgłaszasz że empetrójka jest twoja to blokują wszystkie publicznie dostępne kopie. I o to chodzi.

"mam 99,9% pewności że ich autorzy nie czytali tekstu aktualnie procedowanego"

W tym z pewnością Ty, bo tekst po poprawkach z 20 czerwca nie został jeszcze opublikowany.
-
2018/06/23 08:50:34
@losokrutny
"Chcesz zgadywać jak upload filters zakwalifikują tego mema?"

Marzę, żeby w końcu, w utopijnej przyszłości były takie filtry, że jako kompletnie nieśmieszny i prymitywny. A twórca dostanie komunikat: "idź, popracuj, piczytaj, rozszerz horyzonty, poopiekuj się dziećmi, wróć za 15 lat i spróbuj jeszcze raz. Będę tu na ciebie czekała."
-
2018/06/23 09:38:58
@naturalucka
"że jako kompletnie nieśmieszny i prymitywny. "
thats_just_like_your_opinion_man.jpg

"wróć za 15 lat i spróbuj jeszcze raz"
Nie wszyscy zaczynają swoją "twórczość" z poziomu Andrzeja Mleczki i nie każdy musi do tego poziomu dojść. Przez 15 lat można dostać mnóstwo feedbacku od żywych ludzi zamiast być blokowanym na starcie przez algorytmy z utopijnej przyszłości.

Czasami, po 8 godzinach pracy i w ciągu 10 minut czekania na tramwaj, ludzie mają ochotę uśmiechnąć się oglądając głupie obrazki z napisami. Taka już natura ludzka.
-
2018/06/23 10:50:23
@kruk
"Nie wszyscy zaczynają swoją "twórczość" z poziomu Andrzeja Mleczki i nie każdy musi do tego poziomu dojść."

Panuje między nami całkowita zgoda co do tego, że internet jaki obecnie znamy wzmacnia niepotrzebnie, a wręcz w sposób szkodliwy, beztalencia, brak gustu i żenadę. Żeby od czegoś zacząć. Masowo dostępny masowy dystrybutor kontentu.

Co do tzw. natury Lucka, to jeśli siłowo nie zakażemy dystrybucji heroiny, większość ludzkości będzie uzależniona od heroiny. W Persji podobno kiedyś 70% waliło regularnie legalne opium.

Odkryłeś księżyc, drugi.
-
2018/06/23 10:54:05
@thraway
"W tym z pewnością Ty, bo tekst po poprawkach z 20 czerwca nie został jeszcze opublikowany"

Zgadza się, bazuję na tekście opublikowanym 13 kwietnia (mając też pod ręką wcześniejsze wersje), i widzę, że linkowane tu i ówdzie teksty odwołują się w najlepszym przypadku do wersji mocno odległych w czasie.
For anyone interested:
eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?qid=1529738613668&uri=CONSIL:ST_7927_2018_INIT
-
wo
2018/06/23 11:03:41
@los okrutny
"Jeśli pytasz czemu rozwinąłem skrót AI to dlatego, że ani post gospodarza ani treść mojego komentarza nie dostarczają wystarczająco dużo kontekstu do jednoznacznego rozpoznania znaczenia tego skrótu"

Nonsens. Cały ten blog stwarza odpowiedni kontekst - jeśli ktoś nie rozpoznaje tego skrótu, to nie jest blog dla niego.

"To nie ja zacząłem. "

No jasne, ale zważywszy, że to ty jesteś w gościnie u mnie, a nie ja u ciebie, to nie oczekuj symetrycznej relacji. Z szaconkiem, bo się może skończyć źle, jak śpiewał poeta.

@rozowyguzik
"I tutaj mam dwa zastrzeżenia - pierwsze to takie, że DMCA i ogólnie obsługa własności intelektualnej w zachodnim prawie są do gruntownej przeróbki, "

DMCA (w sensie insytucji "notice and takedown") jest nie do ruszenia, bo jest zabetonowane w umowach międzynarodowych. To po prostu błędnie skonstruowano 20 lat temu, wprowadzając te wszystkie absurdalne konstrukcje typu "firma nie odpowiada za to, co użytkownicy wrzucają". Obecna regulacja to próba załatania tamtych luk, których nie da się jednak tak po prostu usunąć.

"faworyzują właścicieli w sensie umownym, a nie twórców. "

To naiwne rozumowanie. Po co zawodowy twórca tworzy? Żeby podpisać umowę, w której prawa przeniesie lub udostępni komuś innemu (w zamian za takie czy inne wynagrodzenie). Ja nie chcę być swoim wydawcą, nie potrzebuję tych praw. Potrzebuję ich tylko do tego, żeby podpisać umowę i się ich pozbyć.

Po co tworzy twórca niezawodowy? A co to kogo wogle?
-
wo
2018/06/23 11:07:36
@fksiegowy
"Na stronie niebezpiecznik.pl jest artykuł na ten temat. "

I jak wiele takich tekstów, powiela przekaz dnia jednej strony sporu. Że "Niemcy i Hiszpanie" pożałowali, to już widziałem w wielu serwisach libertardzkich. Co zabawne, ani niemieccy, ani hiszpańscy wydawcy prasy tego nie potwierdzają. Problem po prostu leży w tym, że dopóki Google nie ma OBOWIĄZKU dogadania się w sprawie licencji, wydawcy prasy są skazani na ich warunki. Dopiero jak się cyberkorpy weźmie za buzię i przymusi do płacenia, zaczną płacić.
-
2018/06/23 12:09:44
@wo
"to ty jesteś w gościnne u mnie a nie ja u ciebie, więc nie oczekuj symetrii"

Jak to, a co z Wolnością W Sieci? Wszystkich nas nie ocęzurujecie !!!

@noname
"główną orędowniczką twierdzeń o upadku wolności w internecie jest niemiecka posłanka Partii Piratów"

Eurokołchoz chce nam zabrać nasze memy, żeby wprowadzić tyranię politpoprawności rodem z PRL-u!
-
2018/06/23 14:07:44
@naturalucka
"Panuje między nami całkowita zgoda co do tego"
Ta zgoda panuje tylko w Twojej głowie. Beztalencie, bezguście i żenadę (i niepotrzebność/szkodliwość) możesz oceniać tylko na swój użytek żeby wiedzieć czy korzystać z contentu czy nie, czy samemu wspierać danego twórcę czy nie. Nie oceniaj tego za mnie.

"większość ludzkości będzie uzależniona od heroiny"
Zupełnie jak dziś większość ludzkości jest uzależniona od alkoholu.
-
2018/06/23 14:16:04
@kruk
"czy samemu wspierać danego twórcę"

Koleżka, co przeklei cudzy obrazek i doklei do niego tekst z gazety lub innego forum nie jest żadnym twórcą. Do tego waszego cudownego mema nie trzeba więcej niż dwa ruchy myszką (do ukradzenia obrazka) i 3 stuknięcia w klawiaturę (do wklepania cudzego tekstu).

Opinią jest jedynie poziom rozśmieszalności. Że ten mem podany wyżej przez was nawet grafomanią nie jest, a tym bardziej stworzeniem, to prosty fakt.
-
2018/06/23 15:22:03
"To po prostu błędnie skonstruowano 20 lat temu, wprowadzając te wszystkie absurdalne konstrukcje typu "firma nie odpowiada za to, co użytkownicy wrzucają"."

Zdaje się, że mieliśmy w naszym nieprecedensowym systemie prawnym precedens, bodajże w zeszłym (?) roku Roman Giertych wygrał z jednym z koncernów (właścicielem Onet.pl?) proces o obraźliwe treści wrzucane przez użytkowników, a których portal nie usuwał. Aż dziw bierze, że nie było wokół tego większego hałasu. Tym bardziej że takich treści pełne są nie tylko Onet i WP (których to moderacja celowo nie usuwa), ale też portale gatunku "głos pojezierza pilskiego" czy "nowiny połnocnopodlaskie" a nawet Wyborcza, której to moderacja - pod czyimś kierunkiem rzecz jasna - założyła trollkonta w celu ubarwienia dyskusji na forum pod artykułami (arawin, alakyr i podobni).
-
2018/06/23 18:51:14
Koleżka, co przeklei cudzy obrazek i doklei do niego tekst z gazety lub innego forum nie jest żadnym twórcą.

Niejaki Duchamp zaprezentował na wystawie pisuar i nawet tekstu z gazety do niego nie dokleił.
BTW jeśli album cudzych obrazków albo antologia cudzych tekstów jest utworem (z zastrzeżeniem "składowych" praw autorskich), to czemu połączenie cudzego obrazka z tekstem nie ma nim być?

to prosty fakt

Bycie lub niebycie utworem jest kwestią faktyczną?
-
wo
2018/06/23 21:19:49
@gammon
"BTW jeśli album cudzych obrazków albo antologia cudzych tekstów jest utworem (z zastrzeżeniem "składowych" praw autorskich), to czemu połączenie cudzego obrazka z tekstem nie ma nim być? "

Ogólnie mamy wymóg "indywidualnego charakteru". Nie każda antologia i nie każde połączenie obrazka z tekstem ma indywidualny charakter. W przypadku wielu memów kwestionowałbym w sądzie właśnie indywidualność, banalny dopisek typu "precz z kaczorem dyktatorem" to za mało na utwór.

"Bycie lub niebycie utworem jest kwestią faktyczną?"

Jak to z prawem bywa, w praktyce oczywiście musi to rozstrzygnąć sąd.
-
2018/06/23 22:45:53
@wo
Nie każda antologia i nie każde połączenie obrazka z tekstem ma indywidualny charakter. W przypadku wielu memów kwestionowałbym w sądzie właśnie indywidualność, banalny dopisek typu "precz z kaczorem dyktatorem" to za mało na utwór.

Znajomi fachowcy (prawnicy) twierdzą, że taki warunek jest potrzebny w coraz mniejszym stopniu (tzn. że właśnie sądy owej indywidualności w ostatnim czasie jakoś bardzo nie wymagają). Podawali dziwaczne przykłady, ale szczegółów z pamięci nie przytoczę, niestety.

Jak to z prawem bywa, w praktyce oczywiście musi to rozstrzygnąć sąd.

Tak, ale ja nie o tym, tylko że "bycie utworem" to nie jest kwestia faktyczna. A może zresztą coś źle rozumiem.
-
2018/06/23 23:00:10
@gammon
"Bycie lub niebycie utworem jest kwestią faktyczną?"

Relatywnie bardziej faktyczną niż bycie śmiesznym lub nieśmiesznym.

Jeśli Szanownego Gospodarza śmieszy utwór "Ucho prezesa", a mnie nie, to rzeczywiście koniec dyskusji, bo obaj dyskutujemy o utworze, który składa się ze świetnej realizacji, gry aktorskiej, montażu itp.

Znajdź różnicę między twórczą między serialem "Ucho prezesa" a zaprezentowanym wyżej memem w kontekście kreatywności.

Galaktyczne wiry ciemne i ponurych mgławic trzysta, szacuję z głowy.
-
2018/06/24 10:01:16
Ja również jestem harduserem apki tokfm (i wszystkim powtarzam ze jest to obecnie najlepsza polska apka w naszym internecie!). Najczęściej słucham wieczorami do snu (raczej cicho w ciszy) lub w samochodzie. I potwierdzam realizacja dźwięku w Piateczku jest fatalna. Oczywiście prowadzący jest fantastycznie inteligenty i oczytany (dlatego cierpiąc słucham wytrwale każdego tygodnia) i jednocześnie wybitnie antyradiowy. Często odwraca się od mikrofonu, zmienia tembr głosu przechodząc na piskliwe napier..lanie z szybkością UZI lub najzwyczajniej mamrocze (jak mawiała moja babcia nie mogąc zrozumieć swojego rozmówcy).
I chyba jest to dobry moment aby zwrócić na to uwagę. Przecież przyszłe pokolenia będą tego słuchać :)
-
2018/06/24 11:05:23
Witam, niedawno odkryłem tego bloga i mimo że nie zawsze zgadzam się z Gospodarzem, to często ciekawią mnie poruszane tematy. Pozwolę sobie więc wrzucić parę komentarzy.

@kruk1210

""większość ludzkości będzie uzależniona od heroiny"
Zupełnie jak dziś większość ludzkości jest uzależniona od alkoholu. "

Heroina uzależnia znacznie szybciej od alkoholu. Naprawdę takie porównanie nie ma sensu.

@los_okrutny

"Implementacja algorytmów filtrowania treści będzie kosztować, zwłaszcza jeżeli wymagane będzie stosowanie najnowszych rozwiązań technologicznych w dziedzinie rozpoznawania treści (np. algorytmy Artificial Intelligence). Jakie firmy będą miały wystarczająco dużo pieniędzy by to zaimplementować. Małe startupy internetowe czy "kartel GAFA"?"

ZTCW to teraz nikt nie robi tego algorytmami "AI" (rozpoznawanie obrazków to jezcze nie jest jest AI, ale nie warto kruszyć kopii o przegrane bitwy), bo one są za słabe. Nie znam żadnego algorytmu który byłby w stanie np. skutecznie odfiltrowywać "revenge porn". OIMW to YouTube robi to ręcznie (i tak, ludzie którym się za to płaci regularnie korzystają z pomocy psychologicznej, bo oglądają codziennie najgorszy syf jaki kultura ludzka jest w stanie wyprodukować).

(Mogę się jeszcze trochę naprodukować jeśli chodzi o stan wiedzy n/t klasyfikacji zdjęć, ale to byłoby trochę OT.)

Jeśli chodzi o wykrywanie niedozwolonego użytku, to nie wymaga to rozpoznawania treści, tylko dopasowania materiału nowego do zarejestrowanych w bazie materiałów chronionych prawem autorskim. Fundamentalnie, to jest problem kompresji: chcemy zredukować strumień wideo do jak najmniejszej reprezentacji, którą możemy porównać z przechowywanymi reprezentacjami filmów, seriali itd. i wychwycić kiedy ktoś wrzucił kawałek "Gry o Tron". To też jest niebanalny problem ale nie wymaga "AI" (a tym bardziej nie wymaga AGI).

Problemem nie są algorytmy, tylko potrzebna moc obliczeniowa. Tutaj Google ze swoim gigantycznym klastrem obliczeniowym ma oczywistą przewagę.
-
2018/06/24 11:31:18
Wait, jak masz perceptual hashing technikami machine learning (ważne: nazwa wymyślona przez naukowców robiących nudne rzeczy, żeby się odciąć od sieci neuronowych zgarniających cały PR) to Twoim zdaniem nie jest rozpoznawanie treści bo jej nie "rozumie" jakaś AGI? Większosć ludzi nie rozumie co czyta (sprawdzic czy nie Joyce, wtedy wszyscy). Also, just stop it with AI already, it's a religion.

YouTube próbuje robić algorytmami, zaczęło się od dopasowywania reklam. Może chodziło o FB? To satamtąd są jedyne reportaże o moderatorach na terapii.

Ważne w dyskusji o megakorpach: chodzi o monetyzację. Przykład z YT: sprawdzają przede wszystkim kontent którego wrzucacz odhaczył że nie chce monetyzować reklamami. Zablokowali np wykłady MIT OCW, dla dobra MIT oczywiście. Jest to ze strony Google wymuszenie komercjalizacji kontentu. W tej sytuacji gdyby wszystkie memy musiały na siebie zarabiać jest to rzeczywiście wojna przeciw memom, ale militantem jest Google, a nie UE.
-
2018/06/24 11:42:30
@thraway

"Wait, jak masz perceptual hashing technikami machine learning (ważne: nazwa wymyślona przez naukowców robiących nudne rzeczy, żeby się odciąć od sieci neuronowych zgarniających cały PR) to Twoim zdaniem nie jest rozpoznawanie treści bo jej nie "rozumie" jakaś AGI?"

Jeżeli nie budujesz symbolicznej reprezentacji obrazu ("pies siusia pod drzewem") to nie jest to rozpoznawanie treści.

YT próbował algorytmami, ale się poddał: money.cnn.com/2017/12/05/technology/google-youtube-hiring-reviewers-offensive-videos/index.html
-
2018/06/24 11:45:32
Jeżeli nie budujesz symbolicznej reprezentacji obrazu

No tak, taka definicja była w latach 80. Rozumiem że w polskich polibudach wciąż cutting edge.
-
2018/06/24 11:49:55
Jakby z Twojego linka (tylko do oryginału PR):

"Today, 98 percent of the videos we remove for violent extremism are flagged by our machine-learning algorithms."

Tam jest napisane że oni chcą mieć ludzki proces jako dupochron, że sie starają, a nie dlatego że nie wyrabiają.
-
2018/06/24 11:57:58
@rozowyguzik
"Drugie zastrzeżenie jest takie, że konkretnie algorytmy jutubowe to czołg na mrówki. Weźmy przykład: jesteś recenzentem filmowym i korzystasz z fragmentów filmu przy recenzji. [...] I teraz wszyscy ci recenzenci muszą wykłócać się o mediację."

To może, bo ja wiem, niech stworzą jakiś oryginalny content? Bo z tego, co widzę, to owe "recenzje na YT" polegają na tym, że pod pocięte fragmenty filmu streszcza się fabułę i dorzuca parę dowcipasków zerżniętych np. z Monty Pythona. Niektóre faktycznie są zabawne, ale koło oryginalności czy porządnej krytyki filmowej to nie stało nigdy. Newsflash: nikt nie zdejmie twojego filmu, jeśli nagrasz po prostu siebie gadającego do kamery o czyimś filmie. A jeśli te klipy są aż takie niezbędne dla twojej twórczości - to zapłać.
-
2018/06/24 12:16:59
@thraway

"No tak, taka definicja była w latach 80. Rozumiem że w polskich polibudach wciąż cutting edge."

Nie pracuję ani w Polsce, ani na polibudzie. Ale takie rozumienie rozumienia treści jest nadal bardzo poważnie traktowane w takich instytucjach jak np. DeepMind, przez takich badaczy jak np. Murray Shanahan (zob. arxiv.org/abs/1609.05518, mogę znaleźć też inne papiery również innych badaczy, jeżeli ktoś ma ochotę na poważną dyskusję). Świat przeszedł przez etap "symbolicznego AI" (zob. David Marr jeśli chodzi o analizę obrazu), potem jak to nie wyszło to ludzie się zachłysnęli sieciami neuronowymi, zwł. ConvNets, a teraz jak ograniczenia tych drugich stają się coraz bardziej oczywiste, to idziemy w kierunku syntezy obydwu podejść (typowe w nauce / inżynierii). Wszyscy badacze od AI z którymi rozmawiałem o tym uważają, że potrzebujemy symbolicznej reprezentacji do rozumienia treści.

Trochę nie rozumiem czemu tak mnie z miejsca zaatakowałeś w dość niemiły sposób, BTW.
-
wo
2018/06/24 15:08:11
@bender
"Trochę nie rozumiem czemu tak mnie z miejsca zaatakowałeś w dość niemiły sposób, BTW"

Bez przesady, bo użył słowa "dupochron"? To jeszcze normalka. W każdym razie, czuwam tu jako moderator z zapędami cenzorskimi.
-
2018/06/24 15:47:57
No sorry, ale DeepMind nie jest instytucją, a przybudówką propagandową pewnej wzmiankowanej korporacji.

Reinforcement learning po pierwsze jest bardzo bardzo BARDZO wolny, po drugie nie jest dobrze zdefiniowany, to jest dziedzina badań jak zdefiniować reinforcement learning. Definiowanie modelu rozumienia przez defniowanie RL, to jest hammer looking for nails.

W ogóle mnie nie interesują "papiery" deeplearningowe, nie szukaj. Są jak treści wypełniające papier toaletowy, na kopy na każdy temat. Artykuły, takie z matematyką, to o probabilistycznych modelach grafowych. Niby działają jak logika symboliczna z lat 80 ale jednak nie to samo, w szczególności zupełnie inna matematyka.

Oczywiście młotów i odgrzewanych kotletów. W innym epizodzie deep learning chce się syntezować z algorytmami "polityki ewolucyjnej", również z lat 80 (złote lata albo ciągnie swój do swego). Dla mnie to jest jak teoria strun, właśnie skwapliwie syntetyzująca się z religią szukając teorii (bo nie mają żadnej tak naprawdę) już nie tylko wszystkiego ale wielo-wszystkiego w mulitiversie.

Semantyka to w ogóle odrębna kwestia. Można to sobie nazywać jak się chce "rozumieniem", "symboliczną interpetacją", jest nawet semiotyka algebraiczna jak serio poszukać w bibliotece, a nie tylko używać piwerszego słowa z brzegu jako placeholder na nieznane pojęcie. Tym się zajmują filozofowie. Albo PR-owcy ogłaszający kolejny sukces automatycznego "inteligentnego" grania w gry wideo na symulowanym Atari ("Deep" "Mind").
-
wo
2018/06/24 16:21:54
Zamiast odlatywać w #rapiery o sztucznej inteligencji, wyjaśnijcie mi dokładniej ten problem, który znajduję sztucznym jak owa inteligencja:

@rozowyguzik
" Weźmy przykład: jesteś recenzentem filmowym i korzystasz z fragmentów filmu przy recenzji. Recenzja leży sobie na serwerzach (razem z x innymi recenzjami tego samego filmu), kupa ludzi ogląda, dostajesz pieniądze z reklam. Nagle wydawca filmu ustawia sobie po swojej stronie jego wykrywanie."

Przecież to wygląda tak - zaraz po premierze filmu, nie możesz tak po prostu mieć z legalnego źródła pliku typu DEADPOOL2.MP4, żeby sobie z niego wycinać klipy do recenzji. Jeśli go zajumałeś z torrenta, to ja się tylko ucieszę, jeśli nowe regulacje uniemożliwią ci dalsze prowadzenie działalności, ha ha, "recenzenckiej".

Profesjonalny recenzent (od czasu do czasu sam występuję w tej roli) korzysta z materiałów udostępnionych przez dystrybutora - kadrów lub klipów. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te materiały były znakowane jako legitne. Nie trzeba do tego żadnego AI, wystarcza hashowanie czy watermark. Legitni recenzenci, posługujący się legalnymi materiałami dla recenzentów, nie mają się więc czego obawiać.

Czy w moim rozumowaniu jest jakiś błąd? Ktoś mi go może wskazać?
-
2018/06/24 16:51:06
@wo

"Czy w moim rozumowaniu jest jakiś błąd? Ktoś mi go może wskazać?"

Nie ma żadnego błędu, o to mi od początku chodziło - że wyłapywanie copirajtowanego kontentu nie jest żadnym problemem algorytmicznym, wymaga tylko odpowiednio szybkiej bazy danych.

Aluzju do rapierów paniał ;-)
-
2018/06/24 21:23:42
@thraway
To satamtąd są jedyne reportaże o moderatorach na terapii.

To zdaje się PRowy bulszit. Outsorsują do Filipinlub i okolicy i olewają problemy psychiczne moderatorów. Może owszem zatrudniają trochę osób u siebie, dbając o ich zdrowie psychiczne, żeby ładnie wyglądało, ale gros ścieków trafia do azjatów traktowanych po azjatycku.

Czyściciele internetu - od nich zależy, które posty dotyczące przemocy, pornografii, morderstw zostaną usunięte, a które nie
-
2018/06/25 10:22:58
No ale wysokie obcasy posługują się rekonesansem reżyserów filmu, a zdaje się Der Spiegel przeprowadził wywiady z byłymi modami któzy ze śmieciówek w Arvato trafili prosto na nierefundowane terapie.

@rapiery

Cieszy że zajęliśmy moje stanowisko. Ale ten cytoany gościu, Mu. Shanahan z DeepMind/Imperial.ac.uk, jest tak dobry, że wow. Nie dość że centralnie wychowanek Muggletona z lat 80, to od 90 robi filozofię. Ale przeleciał ją już na przestrzał gdzie nawet filozofowie nie dotrali, dochodząc z pojęcia wcielenia z filozofii emocji do "przestrzeni możliwych umysłów". Najnowsza ksiazka jest o "argumentach" singulataraian "zmuszających" do zajęcia stanowiska jak wobec Powtórnego Przyjścia, tj. niezależnie od tego czy nastąpi czy nie (w praktyce - dyskursu niezależnego od rzeczywistości). Takie stawianie sprawy, ogłaszając obiektywne rozważania inwokacją dogmatu wiary wobec którego trzeba zajac stanowisko zdradza przynależność doradcy naukowego filmu "Ex Machina" do katechumenatu (analogicznie do starej gadki: "nie ma niewierzących bo ateiści potrzebują boga żeby w niego nie wierzyc"). Kultyści z Silicon Valley się mało nie uduszą w przydechu niebiańskim blog.ycombinator.com/ex-machinas-scientific-advisor-murray-shanahan/ Co to ma wspólnego z akademią można przeczytać tu web.mit.edu/fnl/volume/305/perry_katz.html
-
wo
2018/06/25 12:47:23
@korba / szymczyk

Panowie, jeśli jeszcze śledzicie tę dyskusję, będę Wam wdzięczny za doprecyzowanie. Czy wina leży wyłącznie po mojej stronie i muszę się mniej pultać (postaram się!) czy jeszcze jest jakiś dodatkowy problem techniczny, niezależny ode mnie, a więc powinienem komuś przekazać Wasze konstruktywne uwagi?
-
2018/06/25 14:20:39
@ realizacja Piąteczków

Myślę, że powinieneś z kimś pogadać. Wydaje mi się, że dobra realizacja mogłaby wiele pomóc. Choć w kwestii radia to ja się mogę wypowiadać tylko jak u cioci na imieninach, tzn. moja wiedza na ten temat przyzerowa.
Jednak z moich doświadczeń z gadaniem do mikrofonu na dużych salach wynika, że przy kiepskim nagłośnieniu nawet dobry gadacz ma problemy z dotarciem do słuchaczy, a przy dobrym i kiepski jakoś sobie radzi.

Na mój rozum, najlepiej by było, żeby jakiś dobry fachowiec odsłuchał przynajmniej kawałki Twoich audycji (m.in tej, która jest tematem notki), a jeszcze lepiej obejrzał, jak to wygląda w studiu w czasie emisji lub nagrania i postawił diagnozę.

Zapewne warto byłoby podjąć działania dwutorowe. Zmienić coś w realizacji (może np. dodać Ci drugi mikrofon, żeby zmniejszyć wahania poziomu dźwięku, gdy - jak sugeruje Szymczyk - odwracasz głowę. Myślę też, że przydałaby Ci się pomoc, żeby poprawić warsztat. Jakieś dobre szkolenie lub przynajmniej nadzór i pomoc ze strony dobrego radiowca.

Kurczę, aż się dziwię. Przecież, jak zaczynałeś pisać do gazety, to na pewno, ktoś to czytał, kreślił Ci po tekście, marudził, że tu za długie, tu za krótkie, a tu niezdarne stylistycznie. Pewnie nie raz kląłeś tego kogoś, ale jakoś Ci to chyba pomogło, bo sam talent do pisania raczej rzadko wystarcza, potrzebni są też redaktorzy.

A wychodzi na to, że teraz w jednej z najpoważniejszych radiostacji w kraju, daje się ważną cykliczną audycję do prowadzenie naturszczykowi i nikt z nim potem nie omawia kwestii warsztatowych. Czy to jest skutek radiowej wersji upadku prasy papierowej, czy też założenia z góry, że ten, kto dostał do prowadzenia Salon jest już taką gwiazdą, że nie wypada mu nic doradzać?
-
2018/06/25 15:12:33
@korba_p
A to nie jest tak, że w TokFM każd prowadzący sam odpowiada za wszystko łącznie z dżinglami, zmieszczeniem się w czasie itp.? Coś takiego mi się kojarzy z jakiegoś komentarza Jacka Balkana w Motodzienniku.

Sądząc po totalnym językowym upadku gazeta.pl (o intelektualnym i moralnym upadku nawet nie wspominam, bo to jest kompletne dno) oraz trwającym językowym upadku Wyborczej (najwyraźniej zatrudnienie korektora jest za drogie, a jak darmowy stażysta po gimnazjum sobie radzi z językiem widać na gazeta.pl), trudno sie spodziewać, że w TokFM coś będzie działało inaczej niż w reszcie korpo. A odpłatność za podcasty pewnie nic tu nie zmieni, bo tegoroczny wynik finansowy jest ważniejszy.

Z tego co czytam tylko Polityka jeszcze trzyma poziom, Wyborcza od biedy, ale językowo leci, nawet szanowny gospodarz staje się językowym niechlujem (przynajmniej tutaj, piąteczków nie słucham, bo niestety całkowicie nieradiowy głos gospodarza mnie odstręcza). Świat niestety karleje.
-
2018/06/25 15:49:38
@ realizacja Piąteczków

Też słucham regularnie - głównie wieczorem i w nocy - kilku audycji przez apkę Tokfm. Problem z Piąteczkiem, o którym piszecie, w dużym stopniu rozwiązałoba jedna prosta zmiana - ZNACZNE ściszenie "pacmanowskiego" dżingla. Prowadzący momentami cicho i niewyraźnie mówi, więc audycji trzeba słuchać głośniej niż innych. Dżingiel nie jest cichszy i 3 razy w audycji słychać komputerowy pisk Pac-Mana, który budzi wszystkich w domu i zagrodzie.
-
2018/06/25 15:55:20
@bartolpartol "A to nie jest tak, że w TokFM każd prowadzący sam odpowiada za wszystko łącznie z dżinglami, zmieszczeniem się w czasie itp.?"

Być może autorzy niektórych audycji, takich jak magazyn o motoryzacji, to Zosie-Samosie i sami sobie wszystko montują. Ale z treści wielu audycji prowadzonych na żywo wynika, że ktoś tam siedzi za szybą (czyli co najmniej realizator i pewnie także wydawca). Bo przecież wielu prowadzących to nie są zawodowi radiowcy. Jakoś sobie nie wyobrażam np. Daniela Passenta przestawiającego heble na konsolecie w czasie prowadzonej przez siebie rozmowy, jak to się czasem zdaje się robi w mniejszych stacjach. Gdzie on miałby się tego nauczyć? Pisząc felietony, czy ambasadorując w Chile?

Przy takim doborze prowadzących nawet spółka giełdowa, która jest współwłaścicielem Toku, musi wyłożyć trochę kasy na pracowników technicznych.
-
wo
2018/06/25 18:34:32
@bartolpartol
"A to nie jest tak, że w TokFM każd prowadzący sam odpowiada za wszystko łącznie z dżinglami, zmieszczeniem się w czasie itp.? "

Nie wygłupiaj się, przecież takie coś by się nie mogło udać.

@korba
"Zapewne warto byłoby podjąć działania dwutorowe. Zmienić coś w realizacji (może np. dodać Ci drugi mikrofon, żeby zmniejszyć wahania poziomu dźwięku, gdy - jak sugeruje Szymczyk - odwracasz głowę. "

Trochę z Waszych opisów zaczyna mi to wyglądać na to, że - poza moimi oczywistymi błędami - najgorzej wypada pewne konkretne studio (to, w którym byliśmy z Lipszycem)...
-
2018/06/25 19:41:06
@jak działa tok
OK, nie znam się, może faktycznie Balkan z kolegą to Zosie-Samosie.

@piąteczki
wo, z całym szacunkiem, konsultowałeś się kiedyś ze specjalistą od emisji głosu? Bo dobrze ustawionego głosu słucha się po prostu dobrze.
-
wo
2018/06/25 20:28:20
@bartol
"wo, z całym szacunkiem, konsultowałeś się kiedyś ze specjalistą od emisji głosu? Bo dobrze ustawionego głosu słucha się po prostu dobrze"

No przecież słychać, że nie! Ciągle to odkładam (na początku myślałem, że to tylko na chwilę, itd.)
-
2018/06/26 09:29:25
Moje 0,03zł, miałeś kiedyś w Piąteczku (chyba przed Wielkanocą) kolegę radiowca, fachmana o ustawionym głosie. Może pogadaj z nim. I popieram ściszenie Pac Mana. Być może mam bias, ale lepiej wychodzą nagrania gospodarz-gość, trzy osoby w studio wypadają słabiej.
-
2018/06/26 12:14:47
@(na początku myślałem, że to tylko na chwilę, itd.)

Himmilsbach nie chciał się uczyć angielskiego dokładnie z tego samego powodu. (cytując apokryficzną anegdotę)
-
wo
2018/06/26 14:40:47
@fksiegowy
"Himmilsbach nie chciał się uczyć angielskiego dokładnie z tego samego powodu. "

Do tego piłem. Story of my life jest takie, że cokolwiek zaczynam, to z góry oczekuję porażki (więc wszystko traktuję jako tymczasowe - byle zeżreć sałatkę, zanim mnie wywalą z rządowego rautu). Gdy 21 lat temu mnie brali do "Gazety" wydawało mi się, że mnie wywalą po maks 2 latach. Gdy 12 lat temu podpisałem pierwszą umowę na książkę, byłem PRZEKONANY że to pierwsza i ostatnia. I podobnie miałem z radiem, ale po 4 latach (?) faktycznie powinienem się ustatkować.
-
2018/06/27 05:35:23
jestem harduserem apki tokfm (i wszystkim powtarzam ze jest to obecnie najlepsza polska apka w naszym internecie!)

Nie wiem, może coś się zmieniło przez istatni rok, ale moje wspomnienia o apce tokfm są takie (z góry przepraszam za linkiwanie twittera):
twitter.com/dziaam/status/891058753126248449?s=21
-
2018/06/27 12:19:51
"jestem harduserem apki tokfm (i wszystkim powtarzam ze jest to obecnie najlepsza polska apka w naszym internecie!) "

a) nie reaguje na przyciski słuchawkowe, nie da się sterować. Puaza wymaga odblokowania telefonu.
b) rozumiem, że raz mnie informuje, że jestem off-line, ale potem robi to wielokrotnie przy zmianie menu.
-
2018/06/27 12:33:46
@apka TOK

c) często słucham w aucie podkastów; jak telefon zgubi sieć, to po krótkim czasie wyskakuje komunikat błędu podkastu i apka wisi w trybie "play", nie ma co pauzować, cofać się, wchodzić jeszcze raz do innego albo tego samego - pomaga tylko restart całej apki (i przewijanie do minuty, gdzie się wykrzaczyło);
d) gdy apka pracuje w tle, podkasty mają irytującą cechę zawieszania się co 10:25 minut (z dokładnością do paru sekund), pomaga aktywacja apki z tła.

Te cechy są naprawdę irytujące i kiedyś jeszcze spowoduję wypadek przez to gmeranie przy komórce podczas jazdy. Znakomite radio, skopana apka.
-
2018/06/27 22:17:23
@naturalucka
"(...) internet jaki obecnie znamy wzmacnia niepotrzebnie, a wręcz w sposób szkodliwy, beztalencia, brak gustu i żenadę."
- Zupełnie jak taki na przykład alfabet fonetyczny. Kto to widział, żeby sobie każdy tak mógł pisać?! Proszę jeszcze oprotestować długopisy, papier, maszyny do pisania, prasy drukarskie a w razie czego gliniane tabliczki. O wszystkim wymienionym można powiedzieć dokładnie tak samo i będzie to taka sama prawda. Miałem ochotę złośliwie zgadywać motywację kryjącą się za takim oburzeniem, ale się powstrzymałem.

@wo
Czy w moim rozumowaniu jest jakiś błąd? Ktoś mi go może wskazać?
- Skąd w ogóle pomysł, że muszą być namaszczeni recenzenci posługujący się dokładnie tymi materiałami, które wybierze korpo (bo kto inny)? Recenzje amatorów (które pojawiają się nie tylko tuż po premierze) odżałuję, ale jakie wartości chroni się blokując komuś wrzucenie na jutuba czegoś typu "Analiza choreografii scen walki nakręconych w Burkina Faso" czy "Porównanie operowania kolorem reżyserów X, Y i Z"? Zwłaszcza x lat po premierze? Wykrywanie przejedzie po tym.. Brzmi jak (potencjalna) technologia, która utrudni życie wielu ludziom nie łamiącym prawa, ale w ogóle nie ruszy torrenciarzy i pokrewnych.
-
2018/06/28 03:33:24
@alejomeeijn

Zaiste retoryka twa jest aż nadto parciana.

Wróć z tą biedacką analogią jak maszyny do pisania czy alfabet fonetyczny będą się bezstratnie replikować po całej planecie z prędkością światła.
-
2018/06/28 10:03:53
@tarhim

A co powiesz o durku? Jak to możliwe, że ktoś może sobie coś pisać a potem replikować w móstwie kopii po całej planecie? Przecież tylko namaszczeni mnisi i kapłani powinni posiadać sztukę pisania a nie jakieś Lutry czy inne.
-
2018/06/28 10:59:15
@tarhim

"Wróć z tą biedacką analogią jak maszyny do pisania czy alfabet fonetyczny będą się bezstratnie replikować po całej planecie z prędkością światła."

Nie replikują się z prędkością światła, tylko co najwyżej z 2/3 prędkości światła (tyle daje kabel). Do tego musisz doliczyć czas na replikowanie danych w datacentres.

"Bezstratnie" to też przesada, klip na Youtube ma niższą rozdzielczość niż film wyświetlany w Imax.

[/nitpicking]
-
wo
2018/06/28 12:17:35
@k.kisiel
"A co powiesz o durku? Jak to możliwe, że ktoś może sobie coś pisać a potem replikować w móstwie kopii po całej planecie? Przecież tylko namaszczeni mnisi i kapłani powinni posiadać sztukę pisania a nie jakieś Lutry czy inne"

I tak przecież było od samego początku druku - podlegał rozmaitym regulacjom. I podlega do dzisiaj. Nigdy nie puszczono go na żywioł tak jak Internetu. Ilekroć widzę argument typu "podobnie obawiano się druku" albo "podobnie straszono radiem", moja reakcja to "oho, kolejny głupek, który nie zna historii druku/radia/telegrafu/telewizji/itd". Otóż właśnie to, że od początku druk (radio, telewizję itd.) poddawano ścisłym regulacjom jest argumentem za uregulowaniem Internetu.

@alejo
" Zupełnie jak taki na przykład alfabet fonetyczny. Kto to widział, żeby sobie każdy tak mógł pisać?! "

Zupełnie nie tak, bo mamy wiele negatywnych skutków obecnego Internetu (sam mam o nich ksiązkę), a nie ma negatywnych skutków alfabetu. Jak masz napisać coś tak głupiego, to nie pisz, bo i tak wyleci.

"Skąd w ogóle pomysł, że muszą być namaszczeni recenzenci posługujący się dokładnie tymi materiałami, które wybierze korpo (bo kto inny)?"

Nie muszą być "namaszczeni". Zazwyczaj dystrybutor umieszcza materiały dla recenzentów w swoim serwisie (w zakładce typu "dla mediów" albo "do pobrania").

" jakie wartości chroni się blokując komuś wrzucenie na jutuba "

Prawo autorskie. Nie należy łamać prawa. Tak wewogle (nawet jeśli ktoś argumentuje "ale panie władzo, to ograniczenie tutaj nie ma sensu").

"czegoś typu "Analiza choreografii scen walki nakręconych w Burkina Faso" czy "Porównanie operowania kolorem reżyserów X, Y i Z"? "

I tak nikt tego nie będzie oglądać na YT. Żadna strata.
-
wo
2018/06/28 13:07:38
@zitter
"e pur si muove"

Wyciąłem, bo reszta komcia składała się z linków do YT, a przecież nie chcę nabijać oglądalności żadnemu jutuberowi. Mój punkt jest taki, że wszyscy ci jutuberzy są mi doskonale zbędni. Blogi są mi zbędne (mój też). Gdybym miał wyważyć dwie skrajne racje - jedną, że HBO zrealizuje z produkcji jakiegoś serialu ze względu na piractwo, a drugą, że wszyscy jutuberzy zrezygnują ze względu na zabezpieczenia antypirackie... odpowiem bez wahania "biedni jutuberzy, będę tęsknić (not)".

Oczywiście, W PRAKTYCE niestety nie zrezygnują, będzie im tylko trochę trudniej. Bardzo mi przykro (not).
-
2018/06/28 13:17:31
Powinny się pojawić znormalizowane procedury występowania o zgodę na autoryzowane użycie materiałów podlegających prawom autorskim. Jak te wszystkie parodie "hitler dowiaduje się ze GTA5 na PC ma przyszłościowe wymagania sprzętowe" albo "hitler sie dowiaduje że drużyna X costam costam piłkarza Y". Jest to jak najbardziej w interesie google, bo miliony jak nie miliardy obejrzeń to generowało.

Był już zresztą precedens w sprawie w/w filmików (2 lata temu circa about). Zostały zablokowane, zrobiło się zamieszanie i właściciel praw autorskich zezwolił. Takiej procedury teraz nie ma, albo nikt z niej nie korzysta bo i po co.

Skoro za pomocą RODO/GDPR dało się ucywilizować użycie danych osobowych (praktyka pokaże ale wygląda na to że się uda), to podobne porządki można zrobić z danymi chronionymi prawami autorskimi.
-
2018/06/28 13:31:56
@wo
"druk poddawano regulacjom"

Owszem, poddawano, z różnych przyczyn które można różnie oceniać. Chodzi mi o jakieś sensowne wyważenie tych regluacji tak aby uniknąć scenariusza z eseju "Digital imprimatur" Johna Walkera.
-
2018/06/28 13:34:15
Jeszcze jedna analogia.
O ile sie orientuję, to obecnie można pod filmik na yt podłożyć dowolny zajumany podkład muzyczny, i nie zostanie on usunięty ale automat rozpozna autora i na jego konto odprowadzi część wynagrodzenia za kliknięcia. Nie ma powodu aby ten sam model działał dla treści video.
-
2018/06/28 13:37:58
K.O.
Jest
"że HBO zrealizuje z produkcji jakiegoś"
powinno być
"że HBO zrezygnuje z produkcji jakiegoś"
?
-
wo
2018/06/28 13:41:25
@k.kisiel
"Owszem, poddawano, z różnych przyczyn które można różnie oceniać. Chodzi mi o jakieś sensowne wyważenie tych regluacji tak aby uniknąć scenariusza z eseju "Digital imprimatur" Johna Walkera"

Mi też. Co do tego, że obecne rozwiązanie jest złe, zgadzają się wszyscy rozsądni ludzie (serio, to już na tyle udokumentowane, że szkoda mi czasu na kolejną rozmowę typu "czy notice & takedown załatwia sprawę"; napisałem o tym dużo tekstów, trzeba było dyskutować pod nimi). Nie znam tego eseju, ale jeśli jego autor broni obecnych rozwiązań, to niech spada. Sam ich twórca (Bruce Lehman) się od nich odcina, że "nie przewidział" (no kurna, jak rząd z ustawą o IPN).

@junoxe
Owszem, ale nie ma edycji, więc.
-
wo
2018/06/28 13:42:41
@fksiegowy
"Nie ma powodu aby ten sam model działał dla treści video"

Cały czas działa, sam podałeś przykład. Decyzja jednak powinna należeć do właściciela praw autorskich.
-
2018/06/28 14:36:34
@fksiegowy
"Powinny się pojawić znormalizowane procedury występowania o zgodę na autoryzowane użycie materiałów podlegających prawom autorskim"

W nauce coś podobnego już jest - u największych wydawców (ACS, Elsevier, Taylor&Francis) wystarczy kliknąć na "get rights and content" or compatible i da się pozwolenie wyklikać w minutę na copyright.com.
-
2018/06/28 15:39:33
@wo
"a nie ma negatywnych skutków alfabetu"
- Na pewno napisano o nich jakieś publikacje, tylko hieroglifami. Poważniej: starożytni greccy filozofowie narzekali, że przez umiejętność pisania ludzie mają gorszą pamięć a i któryś wspominał, że słuchając widzisz człowieka, a czytając nie, więc to zachęca do pisania bzdur i obrażania innych. Co całkiem nieźle koresponduje z wypowiedzą naturylucka do której się odnosiłem.

"Prawo autorskie. Nie należy łamać prawa."
- Podane przykłady są tak bardzo fair use, że bardziej się chyba nie da, więc prawo nie jest łamane.

"I tak nikt tego nie będzie oglądać na YT. Żadna strata."
- Jeśli faktycznie nikt tego nie ogląda, to jest to żaden problem dla twórców treści, której fragmenty wykorzystano, więc o co chodzi?. Jeśli jednak ktoś ogląda, to tym rozwiązaniem technicznym likwiduje się coś legalnego, co ludzie robią i ludzie oglądają. Na podstawie tego uważam za rozsądne uznać, że proponowane rozwiązanie techniczne nie jest szczególnie dobre i warto się rozglądać się za lepszym.

"Nie muszą być "namaszczeni". Zazwyczaj dystrybutor umieszcza materiały dla recenzentów w swoim serwisie (w zakładce typu "dla mediów" albo "do pobrania")."
- Jeśli zrobi tak w kontekście zarysu możliwej technologii, o której mówimy, to następnego dnia te magiczne pieczęcie legalności będą rozpracowane i kopiowane. Czyli znowu: komplikuje legalne użycie, nic nie robi torrenciarzom.

"że obecne rozwiązanie jest złe, zgadzają się wszyscy rozsądni ludzie"
- Tak, co nie znaczy, że każde nowe będzie lepsze. To chyba nie jest dyskusja, czy regulacja jest potrzebna (bo jest), tylko o jej kształcie. Właśnie z historii np. radia można wywnioskować, że nadmiernie ostre regulacje spowodują mnóstwo negatywnych skutków ubocznych, również dla twórców treści.
-
2018/06/28 15:44:35
Wyciąłem, bo reszta komcia składała się z linków do YT, a przecież nie chcę nabijać oglądalności żadnemu jutuberowi

No widzisz, a było o reżyserii dźwięku na którą wszyscy Ci zwracają uwagę. Oprócz tego że kłam zapodanej tezie, pośpiesznie zmienionej.
-
2018/06/28 15:57:43
Zawsze mnie w takich dyskusjach zadziwia że piewcy internetowej wolności używania nie-swojej własności nie biorą w ogóle pod uwage że ktoś może nie chcieć by jego utwór był wykorzystywany w każdym dowolnym kontekście a szczególnie za takie grosze jakie ewentualnie można dostać za reklamy od googla. Każda dyskusja jest kwitowana "przecież google czy tam youtube dzieli się zyskiem z reklam" tak jakby to załatwiało sprawę (i jakby dzielił się faktycznie po połowie a nie 99.99:00.1)
-
wo
2018/06/28 15:59:58
@zitter
"Oprócz tego że kłam zapodanej tezie, pośpiesznie zmienionej."

Zamiana tezy "nikt nie będzie oglądał" na "to zaniedbywalnie mało istotne" to nie jest w ogóle zamiana, tylko wyrażenie się raz metaforycznie (hiperbola) i raz wprost.

@alejo
"- Na pewno napisano o nich jakieś publikacje, tylko hieroglifami"

Skoro nie masz przykładów, to szadafakapa.

"Podane przykłady są tak bardzo fair use, że bardziej się chyba nie da, więc prawo nie jest łamane"

Ale pliki pochodzą z nielegalnie działającego źródła, więc prawo jest łamane na wcześniejszym etapie.

" Jeśli faktycznie nikt tego nie ogląda, to jest to żaden problem dla twórców treści, której fragmenty wykorzystano, więc o co chodzi"

Wyjątek, którego się domagasz, chroni też piratów, którzy są problemem dla twórców treści.

"To chyba nie jest dyskusja, czy regulacja jest potrzebna (bo jest), tylko o jej kształcie."

Jak już ktoś wyskakuje z debilnym "a na alfabet też narzekali", to jakby jednak kwestionował jakąkolwiek potrzebę zmiany.
-
2018/06/28 16:22:24

@wo
"Otóż właśnie to, że od początku druk (radio, telewizję itd.) poddawano ścisłym regulacjom jest argumentem za uregulowaniem Internetu."
Ten argument to nic innego jak konserwatywne "kiedyś tak robiono więc nadal będziemy tak robić", mimo że internet jest drastycznie innym medium i próg wejścia (wbrew życzeniom niektórych) jest tu bardzo niski.

"I tak nikt tego nie będzie oglądać na YT. Żadna strata."
Polecam kanał "Every frame a painting". Wprawdzie zamiast scen walk nakręconych w Burkina Faso są walki w wykonaniu Jackie Chana, a zamiast analizy operowania kolorem jest analiza użycia krzeseł, ale i tak prawie każde video ma przynajmniej milion odsłon.
-
2018/06/28 17:55:40
@b3nd3r

"Nie replikują się z prędkością światła, tylko co najwyżej z 2/3 prędkości światła (tyle daje kabel). Do tego musisz doliczyć czas na replikowanie danych w datacentres. "

No tak, jasne, ta 1/3 zmienia wszystko. BTW to też nieprawda, radiolinie działają z grubsza z prędkością światła w próżni.
-
2018/06/28 19:27:18
@alejomeeijn
"Poważniej: starożytni greccy filozofowie narzekali, że przez umiejętność pisania ludzie mają gorszą pamięć a i któryś wspominał, że słuchając widzisz człowieka, a czytając nie, więc to zachęca do pisania bzdur i obrażania innych. Co całkiem nieźle koresponduje z wypowiedzą naturylucka do której się odnosiłem."

"Greccy filozofowie" chyba w tym sensie co "amerykańscy naukowcy" z heheszków, bo z pewnością nie Platon, który zostawił całkiem pokaźną spuściznę literacką. Powtarzają to ludzie którzy Fajdrosa albo w ogóle nie przeczytali albo nie zrozumieli.

@tarhim
"No tak, jasne, ta 1/3 zmienia wszystko. BTW to też nieprawda, radiolinie działają z grubsza z prędkością światła w próżni. "

Pinginij sobie jakiś zwykły serwer gdzieś za wielką wodą, z reguły to mniej niż 1/10.
-
wo
2018/06/28 19:46:47
@los okrutny
"Ten argument to nic innego jak konserwatywne "kiedyś tak robiono więc nadal będziemy tak robić"

Ten argument to stare, dobre, lewackie "wszystko musi być surowo regulowane, inaczej niewidzialna piącha rynku zrobi nam fisting bez lubrykacji.

"Polecam kanał "Every frame a painting"."

Dzięki, że dowiedziałem się od Ciebie o jego istnieniu. Jeśli zniknie, będzie mi go bardzo brakowało (not).
-
2018/06/29 02:07:17
@bantus

"Pinginij sobie jakiś zwykły serwer gdzieś za wielką wodą, z reguły to mniej niż 1/10."

Ale wiesz, że to kablem idzie a nie eterem? I przez fafćset urządzeń które dokładają swoje?

Naprawdę mnie bawi ten wasz mainsplaining. Ja 20 lat adminuję sieciami, wiesz?
-
2018/06/29 07:48:19
(cytat 1) Podane przykłady są tak bardzo fair use, że bardziej się chyba nie da, więc prawo nie jest łamane.

(cytat 2) Ale pliki pochodzą z nielegalnie działającego źródła, więc prawo jest łamane na wcześniejszym etapie.

Czy to oznacza, że dozwolony użytek prywatny (albo inne uprawnienia w stosunku do cudzego utworu) przysługuje lub nie przysługuje w zależności od "źródła"? Czy wynika z tego na przykład, że nie wolno cytować wolno po prostu utworu, a tylko Kopię Utworu z Certyfikatem Legitności? Mnie się zdawało, że koncept "owoców zatrutego drzewa" nie funkcjonuje w prawie autorskim, ale, rzecz jasna, nie znam się na tym.
-
2018/06/29 11:04:46
@gammon_no.82

Ale to trochę paserstwo. Poza tym przy starszych rzeczach nikt Ci nie udowodni, że sam nie zripowałeś, fizyczny egzemplarz mógł ulec zniszczeniu.
-
wo
2018/06/29 11:07:41
@gammon
"Czy to oznacza, że dozwolony użytek prywatny"

To oznacza, że prawo jest przy tym łamane, acz na wcześniejszym etapie.
-
2018/06/29 13:27:37
@wo

Ale w przypadku 12 Angry Men or compatible szkodliwość społeczna jest znikoma. :)
-
wo
2018/06/29 22:02:47
@tarhim
"Ale w przypadku 12 Angry Men or compatible szkodliwość społeczna jest znikoma. :)"

Pożytek też. Istniejące luki umożliwiają piractwo na potężną skalę - takie już przynoszące realna, wymierną szkodliwość. W kręgach "Tarkowskiego cytującego Lipszyca" ten gigantyczny szwindel usprawiedliwiany był tym, że ale przecież dzięki tym lukom mogą też istnieć niszkowe blogaski (kanaly na YT). A gdyby tak np. przestały istnieć, czy byłaby to wielka szkoda?
-
2018/07/01 12:16:17
@wo

Te nieszowe kanały są często częściej oglądane niż telewizja, a już na pewno sporo z nich jest zdecydowanie bardziej opiniotwórcze niż Twój blog, o moim zombieblogu nie wspominając.

Natomiast jeśli nowe algorytmy zmuszą do tworzenia bardziej oryginalnego contentu niż Popydo czepiający się Cleo, to ja jestem za.
-
2018/07/01 12:33:04
A no, 12 Angry Men jest z 1957, więc nawet jeśli w jakimś głupim kraju nie jest w public domain, to powinien być.
-
2018/07/01 13:05:58
(sorry, brak edycji, stąd trzeci post)

A na przykład to: www.youtube.com/watch?v=KPWQ4YENEmE jest przykładem, że remiks może służyć w dobrej sprawie.

Muniek się AFAIR żachnął i odciął, ale pozwu nie wniósł.
-
2018/07/01 16:02:35
@tarhim

"Te nieszowe kanały są często częściej oglądane niż telewizja, a już na pewno sporo z nich jest zdecydowanie bardziej opiniotwórcze niż Twój blog, o moim zombieblogu nie wspominając. "

Roger Ebert był bardzo opiniotwórczym krytykiem, a nie ilustrował swoich recenzji klipami z filmów. Można? można. Tylko trzeba mieć coś ciekawego do powiedzenia.
-
wo
2018/07/01 20:28:42
@tarhim
"Te nieszowe kanały są często częściej oglądane niż telewizja, a już na pewno sporo z nich jest zdecydowanie bardziej opiniotwórcze niż Twój blog, o moim zombieblogu nie wspominając"

Jak znikną, razem z naszymi zombieblogami, nic się nie stanie (inna sprawa, że niestety zapewne nie znikną; ale przeciwnicy regulacji próbują tym straszyć). Jak zniknie Netflix, będzie mi smutno.
-
2018/07/02 06:16:02
@wo
Jak znikną, razem z naszymi zombieblogami, nic się nie stanie

Czy jednak argument z "nic się nie stanie, jeśli taki-czy-inny rodzaj twórczości zniknie" nie jest nieco słaby? Identycznie, jak wcześniejszy (użyty nb. przez wiele osób) "nikt nie będzie płakał po memach, bo to nie są utwory [btw wiele z nich jest], a jeśli są, to bezwartościowe (albo zwyczajnie: ja ich nie lubię)". Czy to są wystarczająco dobre powody, aby uznać, że władza ma nieograniczoną kompetencję, by praktycznie wytępić jakiegoś rodzaju działalność twórczą? (bo jednak w pewnym odsetku twórczą). Przy uwzględnieniu prawa Sturgeona to się da odnieść do dowolnej twórczości i dowolnego jej nośnika.

Mój punkt jest taki, że wszyscy ci jutuberzy są mi doskonale zbędni. Blogi są mi zbędne (mój też). Gdybym miał wyważyć dwie skrajne racje - jedną, że HBO zrealizuje z produkcji jakiegoś serialu ze względu na piractwo, a drugą, że wszyscy jutuberzy zrezygnują (...) odpowiem bez wahania "biedni jutuberzy, będę tęsknić (not)".

Przypomina to pewne obiegowe powiedzonko z łagrów. Oraz znany wszystkim wiersz Martina Niemöllera.

od początku druk (radio, telewizję itd.) poddawano ścisłym regulacjom jest argumentem za uregulowaniem Internetu

Czy można z tego wnioskować, że np. koncesjonowanie prasy byłoby rozwiązaniem najzupełniej akceptowalnym (w końcu nawet konstytucja tego literalnie nie zabrania), bo radio i telewizja mogą temu podlegać i podlegają. Mnie się zdaje, że sam fakt "poddawania ścisłym regulacjom" działalności X nie jest żadnym argumentem, że działalność Y może lub powinna być poddawana regulacjom (identycznym czy nie; ścisłym, luźnym czy jakimkolwiek). No i jest to wnioskowanie z faktów o tym, co być powinno. Koniec końców druk "od początku" poddawano ścisłej cenzurze - w takim razie czy to jest przykład do naśladowania?

@embercadero
Zawsze mnie w takich dyskusjach zadziwia że piewcy internetowej wolności używania nie-swojej własności nie biorą w ogóle pod uwage że ktoś może nie chcieć by jego utwór był wykorzystywany w każdym dowolnym kontekście

Ktoś może nie chcieć - to jest, oczywiście, całkowicie rozstrzygające. W takim razie świetnym wyjściem jest generalne zniesienie m.in. prawa cytowania (autor może nie chcieć, by każda osoba miała prawo go cytować, w tym krytycznie), udostępniania zbiorów bibliotecznych (autor może nie lubić niektórych bibliotek), całej sfery dozwolonego użytku prywatnego (autor może sobie nie życzyć, by ktoś na imprezie pokazywał film z płyty sąsiadom - niech sobie sąsiedzi kupią własne płyty) oraz użytku edukacyjnego. Optymalne jest w takim razie przekształcenie majątkowych praw autorskich we własność (którą obecnie, wbrew durnym sloganom o "własności intelektualnej", one nie są). Można i tak, czemu by nie?
-
2018/07/02 15:33:42
@wo
"Oczywiście, W PRAKTYCE niestety nie zrezygnują, będzie im tylko trochę trudniej. Bardzo mi przykro (not)."

Dlaczego miałoby być im trudniej? Przecież Youtube już teraz stosuje automatyczne wykrywanie treści, które uzna za pirackie, więc z punktu widzenie youtuberów nic się nie zmieni.
-
wo
2018/07/02 20:40:41
@gammon
"Czy jednak argument z "nic się nie stanie, jeśli taki-czy-inny rodzaj twórczości zniknie" nie jest nieco słaby? "

Analogicznie do słabości "ojejku, memy przepadną". Jeszcze słabsze.

"Przy uwzględnieniu prawa Sturgeona to się da odnieść do dowolnej twórczości i dowolnego jej nośnika. "

Dla mnie po prostu jeden serial produkcji HBO pozostaje cenniejszy od CAŁEJ produkcji jutuberów, więc gdyby był wybór "HBO się wycofa / jutuberzy się wycofają", odpowiem "żegnajcie, jutuberzy". Dla Ciebie może nie - no trudno.

" Oraz znany wszystkim wiersz Martina Niemöllera. "

Wielokrotnie z niego szydziłem.

"Czy można z tego wnioskować, że np. koncesjonowanie prasy byłoby rozwiązaniem najzupełniej akceptowalnym (w końcu nawet konstytucja tego literalnie nie zabrania), bo radio i telewizja mogą temu podlegać i podlegają"

Dla mnie spoczko. Dla Ciebie może nie - no trudno.

"wbrew durnym sloganom o "własności intelektualnej", one nie są). "

Wbrew durnym sloganom, że nie są własnością - są.
-
wo
2018/07/02 20:41:06
@pan bomba
"Dlaczego miałoby być im trudniej? Przecież Youtube już teraz stosuje automatyczne wykrywanie treści, które uzna za pirackie, więc z punktu widzenie youtuberów nic się nie zmieni"

Też uważam, że dadzą sobie radę (niestety zresztą).
-
2018/07/03 05:50:59
@wo
Podsumowując - akceptujesz ograniczenia prawne ustanawiane w interesie korporacji, jeśli dzięki nim powstanie "jeden serial produkcji HBO" (a przynajmniej w sytuacji zagrożenia "HBO się wycofa"). Czy to jest nadinterpretacja?

Przypominam sobie, że kilka lat temu nie byłeś zachwycony pomysłami wydłużenia czasu ochrony autorskich praw majątkowych. Być może dlatego, że nie jesteś fanem Myszki Miki (bo to ona chodziła wtedy jako przykład). No ale jeśli w jej miejsce podstawimy ówże serial HBO?


Wielokrotnie z niego szydziłem.

Oczywiście. Niech każdy się śmieje szyderczo i wzgardliwie z tego, z czego znajduje przyjemność.

Dla mnie spoczko. Dla Ciebie może nie - no trudno.

Również w tym przypadku niechże każdy ma przywilej pozostania przy swoim stanowisku. Twoim jest prima facie, "jeśli coś mnie osobiście nie szkodzi, to ja to akceptuję".

Wbrew durnym sloganom, że nie są własnością - są.

Interesujące, że kilku znanych mi prawników - specjalistów akurat od działki praw autorskich tak nie uważa. Im się wydaje, że coś, co podlega ochronie tylko czasowej i tylko w zakresie wyraźnie ustanowionym w przepisach, własnością nie da się nazwać. Ale, oczywiście, teraz już będę wiedział, że są w błędzie.
-
wo
2018/07/03 19:09:30
@gammon
"Przypominam sobie, że kilka lat temu nie byłeś zachwycony pomysłami wydłużenia czasu ochrony autorskich praw majątkowych. "

Jestem za przykręcaniem śruby internetowym piratom. Nie jestem za wydłużaniem czasu ochrony. Masz z tym jakiś problem?

"Interesujące, że kilku znanych mi prawników - specjalistów akurat od działki praw autorskich tak nie uważa"

Oh wow, argument z apokryficznych anonimowych autorytetów?

" Im się wydaje, że coś, co podlega ochronie tylko czasowej i tylko w zakresie wyraźnie ustanowionym w przepisach, własnością nie da się nazwać"

Głupi są, na szczęście zapewne istnieją tylko w Twojej wyobraźni.
-
2018/07/04 08:54:39
@wo
Jestem za przykręcaniem śruby internetowym piratom. Nie jestem za wydłużaniem czasu ochrony. Masz z tym jakiś problem?

Tak, wolałbyś, żebyś mi wytłumaczył, na czym polega różnica. Mnie się zdaje (zapewne błędnie, jak w 100% przypadkach, prawda?), że i tu, i tu chodzi o rozszerzenie zakresu ochrony autorskich praw majątkowych i tym samym zwężenie możliwości korzystania z utworu przez innych. Ale oczywiście nie nalegam jakoś stanowczo na odpowiedź.

Oh wow, argument z apokryficznych anonimowych autorytetów? (...) Głupi są, na szczęście zapewne istnieją tylko w Twojej wyobraźni.

No cóż, zarzut "kłamiesz" zawsze był w twoim wykonaniu równie skuteczny, co inne argumenty, a może nawet jeszcze skuteczniejszy. Uznaję twoją wyższość. Przegrałem.
-
2018/07/04 12:04:31
@wo

Oh wow, argument z apokryficznych anonimowych autorytetów?

Ja osobiście nie odebrałem argumentu gammon_no.82 jako argumentu z autorytetu (który wygląda mniej wiecej: X twierdzi że Y, więc na pewno tak jest, bo X się zna), bo tam było uzasadnienie, z jedynie wzmianką, że jest to również opinia "apokryficznych autorytetów". Jak dla mnie dość przekonujące zresztą, bo odnoszące się do ograniczeń, które na oko wyglądają na dalej idące niż np. dzierżawa lub wieczyste użytkowanie, niemniej dla tych ostatnich już o własności się nie mówi.
-
2018/07/04 13:48:34
@wo
"w Polsce protesty zbiegły się z nieudaną wojną rządu Tuska z kibolami (...) to dlatego miały oprawę stadionową (kto nie skacze...)"

Zaraz zaraz, z tego co pamiętam, tamte protesty organizowali korwiniści i podobne środowiska "wolnościowe", a przyszła na nie głównie gimbaza, zaniepokojona ewentualnym zamknięciem chomików, torrentów i e-muli (czy z czego tam wtedy jumano seriale). Kibice nie mieli z tym nic wspólnego - zresztą gdyby nawet przyszli, to by się tradycyjnie zakończyło burdami i mordobiciem w kibicowskim stylu (bo motłoch zwyczajnie nie potrafi protestować w pokojowy sposób).

Tamte protesty były masowe głównie z powodu zagrożenia dla dalszej kradzieży filmów/muzy (tzw. "wolność dla kultury") - przynajmniej tak było w Polsce - a nie z tego powodu, że nocą na cmentarzu zebrała się jakaś grupa lobbystów. To jest doszukiwanie się ukrytych aktorów (że skoro jest protest, to widocznie jakiś Soros za nim stoi); Russia Today też twierdziła, że żydobanderowcom na Majdanie CIA przekazywała amerykańskie dolary. Dziś, nawet gdyby NGO'sy Googla wezwały do protestów, to nic by to nie dało, bo ówczesne problemy jumania kontentu już w zasadzie zniknęły (skoro jest Netflix, a choćby i streamingowa lewizna w rodzaju januszfilm.tv, to po co babrać się w downloading nielegalu?).

Parę dni temu korwiniści zorganizowali protesty przeciwko "ACTA 2.0" i skończyło się tak, jak na opisanej przez Ciebie pikiecie przeciwko podatkom (przynajmniej w Poznaniu, gdzie przyszły może ze dwie klasy gimnazjum). Dlaczego tak mało? Bo dziś na tych pikietach korwiniści, oprócz typowych histerii w stylu "Merkel chce narzucić politpoprawność w necie !!!", bełkocą o "wolności w Sieci" i "cęzurowaniu internetu", co mało kogo wzrusza (bo internet już od dawna nie jest wolny).
-
wo
2018/07/04 15:32:53
@gammon
"Tak, wolałbyś, żebyś mi wytłumaczył, na czym polega różnica. "

We wszystkim. To różne kwestie - jedno to egzekwowanie istniejącego prawa autorskiego, drugie to propozycja jego zmiany (dla mnie zbędna).

" i tu, i tu chodzi o rozszerzenie zakresu ochrony autorskich praw majątkowych"

Nope, w kwestii przykręcania śruby piratom chodzi o istniejący, ale de facto nie chroniony (ze względu na bezsensowne przywileje dostępne internetowym piratom tylko za sam fakt działania w internecie).

@midnight
" Jak dla mnie dość przekonujące zresztą, bo odnoszące się do ograniczeń, które na oko wyglądają na dalej idące niż np. dzierżawa lub wieczyste użytkowanie, niemniej dla tych ostatnich już o własności się nie mówi."

Jak nie mówi, jak się mówi. Możesz notarialnie nabyć na własność użytkowanie wieczyste. Złamiesz przepisy nie uwzględniając go w oświadczeniu majątkowym. Ja znam ten durny slogan, że "własność intelektualna to nie jest własność", bo ziomam się z lipszycoidami. Uzasadnianie zazwyczaj odwołuje się do następnego zdania "bo dla mnie własność jest czymś świętym" - no i to jest właśnie głupie. Własność to umowa społeczna. Mój samochód jest mój nie dlatego, że jest święty, tylko dlatego, że społeczeństwo się umówiło, że decyduje o tym zapis w rejestrze samochodów (a nie fizyczne posiadanie kluczyków). Takoż społeczeństwo umówiło się w sprawie giełdy papierów wartościowych (tam na własność można mieć bardzo dziwne rzeczy, będące de facto impulsem elektronicznym) czy rejestru nieruchomości.

Jak dla kogoś "własność jest święta", to wiadomo, że meszuge i nie ma co z nim gadać. Rozsądne podejście to: "własność jest kwestią konwencji społecznej".
-
wo
2018/07/04 15:35:23
@bamberas
"Kibice nie mieli z tym nic wspólnego"

Błędnie to pamiętasz.

"Tamte protesty były masowe głównie z powodu zagrożenia dla dalszej kradzieży filmów/muzy (tzw. "wolność dla kultury") - przynajmniej tak było w Polsce - a nie z tego powodu, że nocą na cmentarzu zebrała się jakaś grupa lobbystów. "

Nie nocą na cmentarzu, w dzień w siedzibie Mozilli. Przecież działali legalnie.

"Dziś, nawet gdyby NGO'sy Googla wezwały do protestów, to nic by to nie dało, bo ówczesne problemy jumania kontentu już w zasadzie zniknęły"

Nie zrobią tego, bo Google akceptuje "ACTA 2". Ale nie bagatelizuj tego, co by mogli zrobić, ponownie odpalając wszystkie swoje możliwości - "strajk serwisów internetowych", promowanie filmików agitacyjnych na jutubie, promowanie serwisów "anty ACTA" w społecznościówkach itd.
-
2018/07/04 16:48:45
@wo
"błędnie to pamiętasz"

Hm... No może. Pamięć czasem płata figle. Ja w każdym razie na pokazywanych wówcza w telewizorni migawkach tamtych protestów nie zauważyłem łysych łbów, szalików, "wyklętych" koszulek, bejzboli i całego tego kibicowskiego badziewia (a to bym raczej zapamiętał). Zgromadzona tam młodzież skojarzyła mi się za to z typowymi normalsami wymieszanymi z kucerią (tego typu kucerią, którą można opisać jako coś pomiędzy złotem studentów informatyki a fanami fantasy na poznańskim Pyrkonie).
-
2018/07/04 17:44:54
Niestety pod ówczesne protesty dość szybko się podczepili różnego rodzaju narodowcy i oni je organizowali w praktyce w wielu miastach.
-
wo
2018/07/04 20:09:49
@bamberas
"Ja w każdym razie na pokazywanych wówcza w telewizorni migawkach tamtych protestów nie zauważyłem łysych łbów,"

Nie mogę w to uwierzyć - serio mam na blogu kogoś, kto naiwnie wierzy, że telewizje przy montażu materiału kierują się chęcią obiektywnego pokazania rzeczywistości, a nie dobraniem ilustracji pod tezę? Medialna bajeczka (preparowana przez sponsorowane przez Google'a NGO'sy) wtedy brzmiała "spontaniczne protesty internautów, bo młodzież nie pozwoli na odebranie wolności w sieci, bo manifest My Dzieci Sieci i wewogle Informacj Chce Być Wolna". Naziole by tej narracji trochę przeszkadzali, więc jej nie pokazywano.

Ale czy nie widzisz podobieństwa ówczesnej przyśpiewki kibolskiej "Donald, matole, twój rząd obalą kibole" do skandowanego na tych demonstracjach "Donald, matole, skąd będziesz ściągał pornole"? Myślisz, że te dzieci sieci same z siebie to wymyśliły, razem z "Kto nie skacze, ten jest Giertych, hop hop hop"?
-
2018/07/05 01:12:22
@wo

Nie wiem, co mnie zamroczyło - ja w tamtych czasach oglądałem TVN (wiem wiem, 'vo duyen', jak wy tu mówicie; dziś raczej już bym tej stacji nie włączył). Więc to nie ja byłem naiwny, tylko TVN-owscy liberałowie, którzy dali sobie wmówić (?), że protesty organizowała "fajna" młodzież ("żądna Kultury młodzież od Internetów"), czyli chwilowo obrażeni na Tuska wyborcy PO, a nie jacyś nacjonalbolszewicy (w każdym razie ja tak odebrałem ówczesną narrację tej stacji).

Choć pamięć bywa zawodna i to też może być moja projekcja - w każdym razie nie chce mi się teraz grzebać w archiwach TVN-u żeby sprawdzić, w jaki sposób było to wówczas relacjonowane.

A z wykrzykiwanych hasełek zapamiętałem tylko "Donald Tusk, gdzie masz mózg".
-
2018/07/05 06:17:41
@antonio.bamberas

" Więc to nie ja byłem naiwny, tylko TVN-owscy liberałowie, którzy dali sobie wmówić (?), że protesty organizowała "fajna" młodzież ("żądna Kultury młodzież od Internetów"), czyli chwilowo obrażeni na Tuska wyborcy PO, a nie jacyś nacjonalbolszewicy (w każdym razie ja tak odebrałem ówczesną narrację tej stacji). "

Tak odebrałeś narrację, bo tak ją miałeś odebrać. Skąd pomysł że ktoś w TVN dał sobie coś wmówić, a nie działał z premedytacją?
-
2018/07/05 12:48:46
Parlament Europejski właśnie zagłosował przeciw artykułom 11 i 13, stosunkiem głosów 318-278.
-
2018/07/05 14:36:36
Zagłosował przeciw przyjęciu w 1 czytaniu. Skierował do dalszych prac i 2 czytania we wrześniu. W szczególności nie głosował przeciw żadnym artykułom.

Niestety fanom regulacji dotychczasowa wersja prac w parlamencie nie przydaje argumentów o rozsądku www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?type=REPORT&mode=XML&reference=A8-2018-0245&language=EN Tekst głosowany dzisiaj zawierał takie kwiatki jak art. 13 punkt minus pierwszy, dodatkowe klecenie czegoś w artykułach 13a, 13b i 13c i rzeczywiście totalnie nadaje się do dalszych prac.
-
wo
2018/07/05 18:04:26
@bamberas
"Więc to nie ja byłem naiwny, tylko TVN-owscy liberałowie, którzy dali sobie wmówić (?), że protesty organizowała "fajna" młodzież ("żądna Kultury młodzież od Internetów"), "

Nie tylko oni, Żakowski - mam wrażenie - do dzisiaj w to wierzy. Google ma najlepszy PR na świecie.
-
2018/07/05 18:27:15
@tarhim

"Skąd pomysł że ktoś w TVN dał sobie coś wmówić, a nie działał z premedytacją? "

A TVN przypadkiem nie powinien być po stronie przeciwnej Googlowi et al.?
-
wo
2018/07/05 18:30:04
@arturjac
"A TVN przypadkiem nie powinien być po stronie przeciwnej Googlowi et al.?"

W GW/Agorze była wtedy podobna rozbieżność - Izba Wydawców Prasy (do której należy Agora) była za traktatem, praktycznie wszyscy dziennikarze (wszyscy? i tu taka lupa jak w asteriksie na jednego łysego kolesia) jedli wtedy z ręki sponsorowanym przez Google'a NGO'som. Przecież Lipszyc, Vagla i Tarkowski wtedy nie wychodzili z TOK FM.
-
2018/07/06 03:34:45
Ja dobrze pamiętam, jak mnie do udziału w lokalnych protestach zniechęciło to, kto je organizował. Co zabawne to chyba wtedy właśnie "kto nie skacze..." z bycia hasłem czysto nacjokibolskim przeszło do mainstreamu, żeby potem stać się standardem na demonstracjach KOD-u.
-
2018/07/06 13:52:08
@wo
" jedli wtedy z ręki sponsorowanym przez Google'a NGO'som. Przecież Lipszyc, Vagla i Tarkowski wtedy nie wychodzili z TOK FM."

Czy Centrum Cyfrowe podpada pod googlowskiego NGOsa?
Ma takie "analizy" i współzałożycielem jest Tarkowski.

Nic nie znalazłem o ich finansowaniu na stronie.
-
2018/07/06 13:53:28
-
2018/07/06 17:06:17
@junoxe
"Czy Centrum Cyfrowe podpada pod googlowskiego NGOsa? "

Raczej tak, gdyż podpada np. pod www.communia-association.org/, które podpada np. pod nexa.polito.it/, które ma np. takie źródła finansowania (github.com/nexacenter/funding):

2016-01 Google Inc. unrestricted gift EUR 45492,55
2016-07 Google Belgium unrestricted gift EUR 35000
2016-08 eBay Inc. unrestricted gift EUR 27043,92

-
wo
2018/07/06 20:16:57
Takoż Creative Commons, w swym kierownictwie ta przezacna organizacja (z której polską filią związany jest Tarkowski) ma reprezentację środowiska nauczycielskiego. Wybrali sobie taką typową nauczycielkę... creativecommons.org/author/estherwojcicki/
-
2018/07/06 21:07:52
Gugiel-szmugiel, rym cym cym,
Dwa patyki, żaden pic.
Lewa wolna, prawo bierz,
redaktorów sobie skręć.