Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Marksowi na urodziny

Dwusetna rocznica urodzin Marksa po raz kolejny pokazała, jakim jesteśmy intelektualnym zaściankiem. Dobry rocznicowy tekst napisał nawet The Economist (nawiasem mówiąc, jako najlepsze krótkie wprowadzenie do Marksa polecają tam książkę Isaiah Berlina, którą na polski przełożył Jors Truli), a u nas dominowały fejkowe cytaty o holocauście.

W paru miejscach fejsbuka widziałem mniej więcej tę samą ewolucję. Najpierw delikwent jest Głęboko Przekonany, że istnieją jakieś cytaty z Marksa, w których ten nawołuje do wymordowania kogoś.

Wobec braku takowych, delikwent przechodzi na wariant drugi. Że może i nie nawoływał do mordowania, ale skoro są cytaty mówiące o konieczności rewolucji, to propagował przemoc, a więc nie zasługuje na pomnik.

To jest rozumowanie o tyle bezsensowne, że pomniki znakomitej większości dziewiętnastowiecznych bohaterów są pomnikami ludzi propagujących przemoc w takim samym znaczeniu, w jakim propagował ją Marks. Dowolny banknot dolarowy ma na sobie portret kogoś, kto propagował przemoc.

Na maturze z polskiego co rok analizujemy wielkie polskie dzieło, którego autor/bohater propagował przemoc. W tym roku była „Lalka” - przypominam, że Rzecki był „bonapartystą”! A co propagowali taki Mickiewicz czy inny Żeromski...

Czy Marks był socjaldemokratą w dzisiejszym znaczeniu? Oczywiście nie. Nikt wtedy nie był nikim w dzisiejszym znaczeniu (ówcześni torysi byliby zdumieni dzisiejszymi).

Natomiast można zaryzykować tezę, że bez Marksa socjaldemokracji w ogóle by nie było. Pierwsi socjaldemokraci byli zwolennikami Marksa.

Czasami wiernymi do granic dogmatyzmu (Liebknecht), czasami nie (Lassalle), ale ich przeciwstawianie nie ma sensu. Lassalle osobiście proponował Marksowi w 1862 stanięcie na czele założonej przez niego ADAV (pierwszej partii proto-socjaldemokratycznej). Marks odmówił, bo bardziej interesowała go wtedy Międzynarodówka.

Jak wyglądałby alternatywny świat bez Marksa? Załóżmy, że ten gdzieś w 1842 roku by zginął, albo wybrał jakąś zupełnie inną ścieżkę kariery. Nikt nie napisał „Kapitału” ani „Manifestu komunistycznego”, nikt nie założył Międzynarodówki.

W takim świecie nie pojawia się pojęcie „socjaldemokracji”. Może zamiast tego byłoby jakieś inne słowo, ale wątpię. Lewica rozwijałaby się znacznie wolniej, wolniej rozwijałby się też ruch związkowy.

Ciężko odpowiedzieć na pytanie „jaki jest najstarszy związek zawodowy”, bo wyłaniają się płynnie z cechów, gildii i organizacji braterskiej samopomocy. Nowością w latach 1860. było uświadomienie znaczenia konfliktu klasowego.

To ówcześnie związkowcy zawdzięczali Marksowi.. Przedtem na wyzysk w miejscu pracy często nakładał się konflikt etniczny.

Proletariusz często miał uczucie, że wyzysk bierze się z tego, że jego pracodawca ma inne pochodzenie etniczne (np. w Ameryce wczesny proletariat przemysłowy rekrutował się z irlandzkich i polskich emigrantów). Do dzisiaj zresztą można usłyszeć bałamutny argument, że gdyby tylko więcej było polskich przedsiębiorstw, polscy pracownicy byliby lepiej traktowani (jakby rzeczywiście los kasjerki w Almie czy Marcpolu był lepszy niż w Lidlu czy Biedronce).

Marks w „Kapitale” pokazał, że wyzysk jest wpisany w samą naturę kapitalizmu. Nieważne, czy pracujesz dla firmy niemieckiej czy polskiej, ta firma będzie dążyć do tego, żeby płacić ci jak najmniej.

Jeśli w firmie pojawi się nadwyżka - pójdzie na dywidendy i premię dla zarządu. Sami z siebie nic ci nie dadzą.

Dziś to w miarę oczywiste nawet dla nie-marksistów, ale w 1848 większość ludzi tak nie rozumowała. Ówczesne rewolucje miały zazwyczaj dwa główne cele - narodowowyzwoleńczy i demokratyczny (powszechne prawo głosu).

Znakomita większość przegrała, bo nawet jeśli gdzieś udało się to powszechne prawo głosu wywalczyć, to ludzie w powszechnych wyborach wybierali dyktatora. Który robił swój „18 brumaire’a”, jak we Francji.

Co byłoby w świecie bez Marksa? Ano właśnie, bonapartyzm, czyli nadzieja, że jakiś dyktator rozwiąże problem biedy i wyzysku. Współczesny populizm (np. pisowski, erdoganowski czy orbanowski) to kontynuacja takiego myślenia.

W rewolucjach 1848 Marks i Engels byli na radykalnym skrzydle obozu demokratycznego. Byli za demokracją - ale taką socjal. Bo demokracja czysto burżuazyjna, olewająca kwestię socjalną, będzie tworem krótkotrwałym, jak francuska II republika.

Współcześni liberałowie zapomnieli o tej lekcji. Dlatego właśnie dzisiejsza demokracja przeżywa kryzys. I dlatego The Economist nawołuje do czytania Marksa dziś.

poniedziałek, 07 maja 2018, wo

Polecane wpisy

  • Podatki i rozdawnictwo

    Mam nadzieję, że w gronie osób zaglądających na tego bloga jest ktoś, do kogo powinienem skierować następujący postulat. Otóż brakuje mi razemowego odpowiednika

  • Drodzy pisowcy (2018)

    Ja znów tylko do części z Was - tej części, która nie wierzy ślepo rządowej propagandzie. W tej samej sprawie co w zeszłym roku : sądów. Z nasłuchów propagandy

  • Czytajcie Gdulę!

    Polecam „ Nowy autorytaryzm ” PT Komcionautom nawet nie dlatego, że to dobra książka per se, tylko dlatego, że wypada mieć na jej temat zdanie. A ja

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/05/07 18:44:16
Ponieważ ta książka Berlina nie do dostania (może mam słabe mobile-fu), czy szanowny gospodarz polecił by coś podobnego? Albo któryś z komcionautów ma i generalnie pożycza książki i to w stolicy lub okolicach?
Sam niechętnie pożyczam, więc rozumiem jeśli nie.
-
2018/05/07 19:37:06
Czy jednak w świecie bez Marksa, nie pojawiły się zamiast niego ktoś inny - może w innym państwie, może nieco później, kto rozpoznałby i nazwał konflikt klasowy jako coś niezależnego od kontekstu etnicznego/religijnego?

Dla przykładu, gdyby Darwin zginął/zajął się czymś innym, jego miejsce zająłby być może Wallace - tak szukając analogii.

-
wo
2018/05/07 19:47:02
@junoxe
"Ponieważ ta książka Berlina nie do dostania (może mam słabe mobile-fu), czy szanowny gospodarz polecił by coś podobnego? "

Po polsku absolutnie nic. Po angielsku - albo Berlin, albo np. Harvey wo.blox.pl/2010/04/Ukryte-przeludnienie-wzgledne.html
-
2018/05/07 20:14:29
@ wo

...Dowolny banknot dolarowy ma na sobie portret kogoś, kto propagował przemoc...

To i tak pikuś .
Marks na sztandarze stawiamy jest w jednym szeregu z Leninem i Stalinem, a w stolicy Europy stoi sobie pomnik Leopolda II.
Hitler i Stalin w piekle pękają ze śmiechu.
-
2018/05/07 20:42:23
" albo np. Harvey"

Harvey jest już po polsku. Nie wiem czy wypada wrzucać linki ale na pewno można poguglać wydawnictwo Heterodox. Na początek maja zapowiedziano 2 część przewodnika Harveya.
-
wo
2018/05/07 21:09:40
@wirus
"Harvey jest już po polsku. Nie wiem czy wypada wrzucać linki"

Wypada! Wprawdzie to jest tylko o "Kapitale", a Berlin o całokształcie, ale na pewno polecam (już zresztą polecałem).

@mw
"Marks na sztandarze stawiamy jest w jednym szeregu z Leninem i Stalinem, a w stolicy Europy stoi sobie pomnik Leopolda II. "

No tak, ale o nim wszyscy jednak wiedzą, że zbrodniarz. A Marksowi można zarzucić tylko to, co postaciom skądinąd przesympatycznym, typu Ben Franklin.
-
2018/05/07 23:51:53
Tak się stało, bo tak się stać musiało.
Ludwik Bonaparte stał się bohaterem, więc przyprawianie gęby Marksowi nie jest czymś dziwnym.
-
2018/05/08 01:29:31
Hitchens o Berlinie:
"The other is that he saw, in the attachment of many Jewish intellectuals to Marxism, a sort of displaced messianic impulse. This certainly aided his persistent misreading of Marx and of what he thought of as Marxs teleology. [...] You are supposed to be able to give an honest account of an opposing or different worldview, and even as an exercise to be able to present it as if you believed it yourself. It is a striking fact about Isaiah Berlin that, in his first and most serious and only full-length book, he is unable to meet this condition, even in the exegetical sense. The essay Isaiahs Marx, and Mine, written by his pupil, and successor in the Chichele Professorship, Gerry Cohen, is full of love and admiration for the man. But it cannot acquit Berlin of the charge of elementary misrepresentation, or at best misunderstanding. The fact that all the mistakes and omissions (alienation did not feature in the first edition, and is sketchily discussed in the second) are hostile is unlikely to be accidental."
www.lrb.co.uk/v20/n23/christopher-hitchens/moderation-or-death

Pojawił się tu na blogu Czernyszewski, znamy więc prawdziwego dilera mistycyzmu. Czy romantyzowanie Marksa przez Berlina jest uczciwe?
-
2018/05/08 01:31:03
Muszę powiedzieć, że byłem szczerze zaskoczony, kiedy w dodatku do "Wyborczej" ("Ale Historia" z 30 kwietnia) przeczytałem - w związku z wiadomą rocznicą - paszkwile Gadomskiego (ze standardowymi tekstami typu "świat byłby lepszy bez niego"; "nie był rzetelnym badaczem, tylko ideologiem"; "system, który wykorzystywał jego teorie, żył jeszcze 100 lat"; "jego pokrętna filozofia, zwana dialektyką marksistowską, usprawiedliwiała zbrodnie dokonywane w Rosji" itp. - czytaliście to?). Liczyłem, że 'okolicznościowy' artykuł Marksowi na urodziny wysmaży jakiś redakcyjny marksista, a nie ortodoksyjny liberał. No i na osłodę pozostało jedynie zdjęcie Adama Leszczyńskiego w 'wyklętej' koszulce.
-
2018/05/08 06:52:51
"Sami z siebie nic ci nie dadzą."

Jak to nie?! Najpierw w godzinach pracy będą strzyc klomby, kiedy próbujesz dojść, dlaczego to w cholerę znowu nie działa, a po godzinach dadzą kurs motywujący. Ludzkie pany.
A i tak nie zamieniłbym niemieckiej firmy na polską.
-
2018/05/08 10:25:14
@antonio.bamberas Gadomski to jeszcze nic, w portalozie (next.gazeta.pl) Heros Rynku Kapitałowego odkrywa że Marks był współautorem Manifestu Komunistycznego i wicie, rozumicie, zupełnie jakby opisywał dzisiejsze czasy (niesamowite), a poza tym to jest tam o dzieleniu żon, hue hue hue.

next.gazeta.pl/next/7,156830,23368030,przeczytalem-manifest-komunistyczny-karola-marksa-i-fryderyka.html
-
wo
2018/05/08 10:41:36
@thraway
" Czy romantyzowanie Marksa przez Berlina jest uczciwe?"

Nie wiem, co nazywasz "romantyzowaniem". Berlin był akademickim filozofem, więc obowiązywał go rygor akademicki, w odróżnieniu od Hitchensa, który był Clarksonem dla lewicy. W każdym felietonie musiał rzucić jakąś bombastyczną tezą, żebyśmy o nim nie zapomnieli.
-
2018/05/08 10:56:19
Skoro wypada, to wrzucę. Może komuś się przyda.

heterodox.pl/portfolio/przewodnik-po-kapitale-karola-marksa/

Od razu mała errata. Na ich fanpejdżu na Fejsie (swoją drogą dość często wrzucają ciekawe artykuły) podano, że premiera 2. części jest 15 maja.
-
2018/05/08 13:07:46
@majowy.wirus

Dziękuję.

Podzielili to na dwie części. Aktualnie sprzedają pierwszą część. Drugą będą drukować next week. Podzielili w celach merkantylnych czy to dwutomowe wydawnictwo?
-
2018/05/08 14:03:44
@wo
"Jak wyglądałby alternatywny świat bez Marksa? [...]
W takim świecie nie pojawia się pojęcie socjaldemokracji. Może zamiast tego byłoby jakieś inne słowo, ale wątpię. Lewica rozwijałaby się znacznie wolniej, wolniej rozwijałby się też ruch związkowy."

Ale przecież nieubłagana machina dziejów i prawa rozwoju historycznego! Hihi. Ja jednak wierzę w bardziej chaotyczną, a mniej deterministyczną dynamikę dziejów, dlatego chętnie się zgodzę, że Marks był bifurkacją, bez której świat zapewne wyglądałby inaczej.
-
2018/05/08 14:05:58
@junoxe

Harvey napisał dwie części. Gospodarz w 2010 polecał pierwszą część. W 2013 wyszła druga.
-
wo
2018/05/08 14:53:54
@kubawu
"Ale przecież nieubłagana machina dziejów i prawa rozwoju historycznego! "

Nawet Marks nie pojmował tego w taki sposób, że wszystko jest predestynowane co do roku. Jasny jest tylko ostateczny rezultat (społeczeństwo bezklasowe), ale nie jest powiedziane, czy ludzkość będzie ten cel osiągać 1000 czy 1000000 lat. W istocie w ortodoksyjnie marksistowskiej etyce/antropologii to jest kluczowe pytanie, "czy historycy w erze Braterstwa Człowieka" będą cię opisywać jako tego, kto to przyśpieszał czy opóźniał.
-
2018/05/08 15:49:24
marksistowskiej etyce [...] jako tego, kto to przyśpieszał czy opóźniał

Nie prawda. M.in. tym jest esej Cohena na który Hitchens zwraca uwagę. Jest to zresztą powszechna krytyka Berlina. Nie rozumiem nerwowej reakcji. Myślałem, że to uruchomi skojarzenia, ale widocznie będę musiał napisać w komciu mikroesej.
-
2018/05/08 15:52:16
@wo

...Jasny jest tylko ostateczny rezultat (społeczeństwo bezklasowe)...

Tylko czy klasowość społeczeństwa nie przekształci się w formę niewyobrażalną nie tylko dla Marksa, ale i dla nas? Na przykład, strzelam, ci których stać na genetyczne modyfikacje i tych których nie stać. Albo ci którzy żyją we względnym dobrobycie z renty płaconej z pracy robotów przez ich właścicieli i ci którzy są ich właścicielami. A jeżeli właścicielami będziemy wszyscy, to co z tymi którzy tym zarządzają i coś wymyślą by mieć z tego większe profity czyli władzę, bo taka jest ludzka natura i zawsze jakiś Hitlerek może się pojawić. A co z prawami tostera z intelektem przewyższającym mózg człowieka? On też może kiedyś zażądać prawa do równego traktowania.
To się może nigdy nie skończyć. Nawet za 1000000 lat.
-
wo
2018/05/08 19:13:29
@thraway
"Nie rozumiem nerwowej reakcji"

Sam jesteś nerwowa reakcja. Nerwowa byłaby, gdybym wyciął, zabanował albo chociaż naubliżał.

"widocznie będę musiał napisać w komciu mikroesej"

In the immortal words of Basshunter: davay, davay.

@mw
"Tylko czy klasowość społeczeństwa nie przekształci się w formę niewyobrażalną nie tylko dla Marksa, ale i dla nas?"

No jasne! Ja w ogóle odrzucam cały ten naiwny materializm historyczny. Streszczałem Myśl.

@bamberas
"Muszę powiedzieć, że byłem szczerze zaskoczony"

Jest rok 2018, a kogoś jeszcze zaskakuje, że to NIE jest lewicowa gazeta!
-
2018/05/08 22:28:22
odrzucam cały ten naiwny materializm historyczny

No a dla Berlina to jest clou programu.

Złośliwy czytelnik mógłby przypuszczać, że robi specjalnie żeby marksizm ośmieszyć jako naiwny i niedojrzały. Zresztą w połowie książki wciąż śledzimy dwudziestoparoletniego Marksa. Berlin nawet zapowiada rozdział paryski kończąc poprzedni słowami że to w zasadzie będzie ostatnie intelektualne odkrycie Marksa, po 1845 już "osiągnął finalną formę". Gdzieś dalej, że równie dobrze mógłby siedzieć na Madagaskarze i czytać książki. Zresztą orientację Marksa w literaturze też jest łaskaw podsumować "His taste in literature, for all his love of reading, was, on the whole, undistinguished and commonplace". To zresztą przypomina jego ignoranckie wypowiedzi o innych pisarzach w "Hedgehog and the Fox", co z kolei przypomina cezury Nabokova (wszyscy dookoła są tacy a siacy, to mówiłem ja, Nabokov). Prawerowi starczyło na książkę "Karl Marx and World Literature" wyłącznie o tym co Marks czytał.

But I digress.
-
wo
2018/05/08 22:37:58
@thraway
"No a dla Berlina to jest clou programu"

Nie tylko dla Berlina, przecież dziś to jest nie do obrony.

"But I digress"

I nadal żadnego merytorycznego zarzutu. Książka Berlina jest krótka - oczywiście, że można by zrobić dużo dłuższą "wyłącznie o tym co Marks czytał", ale tylko głupek uważa, że im książka dłuższa tym lepsza. Jasne, że książka Berlina nie jest spisem wszystkich książek przeczytanych przez Marksa, jak już nie masz innych zarzutów, to już może se daruj.
-
2018/05/08 22:50:06
@wo

"To NIE jest lewicowa gazeta"

No niby zdaję sobie z tego sprawę, ale jak w kółko słyszę jęki o "lewactwie z Czerskiej" (prawica), rzekomym "wspieraniu neosocjalistów z Razem" (liberałowie) czy rytualne utyskiwanie starej gwardii na "naiwną, niepamiętającą kartek na mięso młodzież" (Sroczyński, Danielewski, Rozwadowska), to aż czasem I want to believe. Tym bardziej, że przez ostatnie parę lat w linii redakcyjnej coś jakby drgnęło.

"Wyborcza" była/jest lewicowa w takim sensie, w jakim lewicowa była ś.p. Unia Demokratyczna (Balcerowicz osłodzony kuroniówką). Może we Francji nie byłaby to żadna lewica, ale w realiach bolandyjskich to wręcz rewolucja proletariacka.
-
2018/05/08 22:58:26
Berlin nakreśla utopijną irracjonalność jako podstawę marksizmu. Śledzi jako historyk idei historię idei metafizycznej teorii historii. Nie śledzi obserwacji Marksa, teorii ekonomicznej, czy też nawet niechby i nieracjonalnej empatii. Empirycyzm tylko na tyle na ile Marksa można pokazać paradoksalnym.

Milcząco implikując niedojrzałość i wadliwość w oczach racjonalnego czytelnika. Są to subtelności, ale jendostronnie wpisujące się w fizlozofię suflowaną przez wrogów marksizmu (jak to o wywodzeniu moralności z materializmu historycznego).

Ten moment w którym Marks pod wpływem Hegla rzekomo zastępuje mistycznego Boga mistyczną teorią Historii. W dodatku z młodzieńczą fascynacją ideologa. W opinii Berlina dalsze empiryczne "usiłowania" Marksa go z tego nie wybawią.

Sytuuje Marksa jako niemieckiego romantyka, z gruntu "wyznawcę", choć powściągliwego. Od odlotu full-Hegel postrzymać go miało wychowanie (common conservative trope) w tradycji, oświeceniowej. Berlin nie ma na to dowodów poza własnym przeświadczeniem co jest "prawdopodobne" że się wydaje że ojciec Marksa (przynajmniej nie wujek z zewnątrz jak inni autorzy). Równie dobrze wychowanie mogło być niemieckie (tradycję którą sam Berlin konsekwentnie przeciwstawia jako reakcjną wobec francuskiego Oświecenia), a Marks wyrobił swój charakterystyczny oświeceniowy styl świadomie uwalniając się spod tego wpływu. Marks jest niemcem w Paryżu a w Londynie jest na Madagaskarze i w pełnej izolacji tylko czyta nieciekawe książki.

Berlin chętnie posługuje się kalkami. Traci poczucie proporcji w opisywaniu osobowości Marksa. Przedstawia psychologiczną karykaturę ekscentrycznego romantycznego ideologa, nie stroniąc od naginania i przemliczania faktów. Przyznał tu później jak sam mówi "nadmierny" wpływ biografii autorstwa Carra "Marx: A Study in Fanaticism" której ten po latach żałował nazywając głupią i prostacką (Berlin mimo wszystko nazywa ją "admirable" i nie odmanierowuje Marksa w późniejszych edycjach).

Marks u Berlnia zawsze kończy opierając się się na metafizycznych supozycjach wobec których empiria pełni rolę służebną. Zamknięty system który nie ewoluuje pod wpływem faktów, a dopasowuje je do siebie posuwając się do manipulacji.

Nie szczędząc Marksowi komplementów (nazywa ojcem socjologii, geniuszem, itp.) dyskredytuje tam gdzie jest to dla racjonalnego czytelnika ważne. Chwali pionierskie wykorzystanie danych statystycznych, jednocześnie umniejsza ich znaczenie aby skonkludować, że Marks nie czerpał z nich wartości poznawczej i był w zasadzie anty-empirycznym manipulatorem. Tymczasem to sam Berlin prawie w ogóle nie interesuje się analizą ekonomiczną ani socjologiczą, nie przedstawia argumentów ani dyskusji metodologicznej. Bardziej interesuje go snucie narracji przypisującej marksizmowi fatalną skazę filozoficzną, bycia owocem zatrutego drzewa irracjonalnej teleologii historycznej.

Nie chce dostrzec, że dla Marksa ludzie są panami swojej historii. Nieuniknioność dotyczy warunków brzegowych. Berlin maluje marksistowską etykę jako naturalistyczną, irracjonalnie opartą na mistycznym biegu historii. Podczas gdy Marks dopuszcza pomimo determinizmu katastrofalne cofnięcie cywilizacji, bierze pod uwage mozliwość regresu i rozróżnia wartuściujące wybory moralne od nieuniknionych czynników zewnętrznych.

Poza książką Berlin etykietuje marksizm jako monizm przeciwstawiając swojej prularistycznej teorii wartości, podczas gdy badający samego Berlina historycy ideii dochodzą dziś do wniosku że ta jego teoria po pierwsze nie uzasadnia liberalizmu jako jedynego wyboru tak jak mu się wydaje, po drugie ma z marksizmem wiecej punktów wspólnych niż przeciwstawnych.

Montuje w czytelniku taką reakcję jaką w liberaliźmie powinno wywoływac twierdzenie Sonnenschein-Mantel-Debreu o zbieżności równowag rynkowych znane jako "anything goes". Że to nie jest empirycznie wartościowa teoria. Dla Berlina argument filozoficznej irracjonalności marksizmu jest ważniejszy niż równie wieczne kłopoty techniczne liberalizmu bo ma pokazywać że marksizm jest immanentnie skazany na porażkę.
-
2018/05/08 23:03:45
Hitchens aluduje tutaj do wpływu relacji Berlina z Syjonizmem. Punktuje także o pominięciu alienacji w pierwszej edycji książki (po 6 latach pracy nad nią, została zamówiona w 1933). Przytacza w końcu esej wspomnieniowy jego następcy w Oxfordzie Cohena gdzie ten pokazuje główny zarzut Berlina "empiricist resistance to the project of grand theory as such" jako nie tylko nietrafny ale w istocie zbieżny z Marksem. Cohen wcześniej zresztą napisał książkę "Karl Marx's Theory of History: A Defence" inwalidującą krytykę historycznej teorii Marksa na gruncie formalizacji w filozofii analitycznej, dając początek marksizmowi analitycznemu.

W literaturze akademickiej to są popularne linie krytyki. Ekspozycja Berlina jest często uznawana za wadliwą. Opinie różnią się co do tego, czy jest to fatalne czy też zachowuje wartość popularyzatorską. Szczególnie, że to kompaktowy tekst.

Kolejny z Oxfrodu David Leopold podsumowuje literature tak "Berlin has nothing much to say about his ostensible subject matter; that the significance of the book lies elsewhere - in what it tells us about anglophone Marx-reception or Berlins own intellectual development. In this latter spirit, David Caute describes Karl Marx as a "book that would now be of only minor intellectual interest ... were it not the work of the young Isaiah Berlin". I consider such a verdict as too hasty. I have said that this is not a great book about Marx, and that its interpretative flaws are many and non-trivial. Yet Berlin does have genuinely interesting things to say about his subject matter, and happily these include his account of Marx and Enlightenment ideas."

Biograf Berlina Ignatieff tak pisze o akademickości książki (str. 174): "Having written his Marx, he knew that he was not cut out to be a scholar in the British mould. His talent was for synthesis, not for scholarship; the essay, not the monograph. The audience he cared about was the educated middle classes, not the specialists, though he knew he must earn their respect. Besides, he loved company too much to spend the best years of his life in the library."

Pozytywnych recenzji nie szczędzą natomiast fundacje libertariańskie.
-
wo
2018/05/09 08:56:31
@thraway
"Berlin nakreśla utopijną irracjonalność jako podstawę marksizmu."

Nie on jeden. Ja też (i akurat całą tę metafizykę historyczną po prostu odrzucam).

"Empirycyzm tylko na tyle na ile Marksa można pokazać paradoksalnym. "

To nieprawda (czytałeś to w ogóle?). Z uznaniem opisuje przecież badania Marksa w bibliotece.

"Ten moment w którym Marks pod wpływem Hegla rzekomo zastępuje mistycznego Boga mistyczną teorią Historii."

Dlaczego "rzekomo"? Nadal nie wykazałeś żadnego _błędu_, po prostu gołosłownie twierdzisz, że to nieprawda.

"Berlin nie ma na to dowodów poza"

...kilkoma cytatami. Za to Ty nie masz nawet cytatów z Berlina.

"w pełnej izolacji tylko czyta nieciekawe książki."

Nie wiem, czy Balzac czy Szekspir są nieciekawi.

"naginania i przemliczania faktów."

Jak na przykład...? Już chyba dwudziesty raz to napisałeś, znów bez konkretnego przykładu.

"dyskredytuje tam gdzie jest to dla racjonalnego czytelnika ważne."

Dla mnie akurat całe to historyczne fiu-bździu jest nieważne.

"Nie chce dostrzec, że dla Marksa ludzie są panami swojej historii."

Chce.

"ta jego teoria po pierwsze nie uzasadnia liberalizmu jako jedynego wyboru tak jak mu się wydaje"

To nawet nie nie jest zarzut (no pewnie, że nie uzasadnia - dlatego nie jestem liberałem).

" Dla Berlina argument filozoficznej irracjonalności marksizmu jest ważniejszy niż równie wieczne kłopoty techniczne liberalizmu bo ma pokazywać że marksizm jest immanentnie skazany na porażkę."

W tej części, w której Marks udaje, że wyjaśnia mechanizmy historii - pewnie że jest. Nie w tej części, w której opisuje gospodarkę i społeczeństwo.

"Hitchens aluduje tutaj do wpływu relacji Berlina z Syjonizmem."

Ach, nareszcie argument merytoryczny. Syjonista, a więc napisał złą książkę. No tak, to już brzmi przekonująco.
-
2018/05/09 10:57:33
@Berlin

Ja Berlina nie czytałem, a na Marksie znam się przeciętnie - czytałem Manifest i fragmenty Kapitału, Tezy, do tego dużo Harveya. Ale i tak się odezwę, bo mam linka do fajnego wywiadu z Terrellem Carverem, gdzie mowa jest m.in. o Berlinie właśnie. Carver na Marksie i Marksizmie zna się jak mało kto, tłumaczył go z niemieckiego na angielski, i libertarianinem zdecydowanie nie jest. Do Berlina ma sporo ciekawych uwag. Choćby to, że jak na książkę akademicką jest ona mało akademicka, bo zamówienie było z wydanictwa popularno-naukowego, a nie akademickiego. Ale i tak wskazuje Berlina jako pierwszorzędne wprowadzenie. Carver nigdy nie zajmował się profesjonalnym trollingiem zatem wierzyłbym mu bardziej, niż Hitchensowi. Wywiad polecam, jest świetny i na ile znam się, obecne tuzy Marksizmu (typu Werner Bonefeld) czytają Marksa podobnie, jak Carver.

fivebooks.com/best-books/terrell-carver-marx-and-marxism/
-
2018/05/09 13:04:54
@wo
"...w odróżnieniu od Hitchensa, który był Clarksonem dla lewicy"

Co Ci zrobił Hitchens?
-
wo
2018/05/09 13:19:56
@lumbercjak
"Co Ci zrobił Hitchens?"

Clarkson też nic (i też go lubię czytać/oglądać), ale dla obu głównym źródłem utrzymania jest/był, jak to ujął Jakub Jot, "profesonalny trolling". To nie są intelektualiści, na których bym się powoływał w polemice z kimś klasy Berlina.

@jakubjot
"Wywiad polecam, jest świetny i na ile znam się, obecne tuzy Marksizmu (typu Werner Bonefeld) czytają Marksa podobnie, jak Carver. "

Jest świetny, moja polecanka wygląda podobnie. Berlin, jak ktoś chce wprowadzenia KRÓTKIEGO. McLellan jak ktoś ma ochotę na grubą książkę, która ma ambicje opisania wszystkiego co istotne, bez limitu objętości (który miał Berlin od wydawcy).
-
2018/05/09 14:48:52
Mi się wydaje, że kolega thraway za bardzo się skupia na jakiejś obiektywnej próbie Całościowego Opisania Marksa, która jednocześnie wybawi go od wszystkich jego błędów, bo przecież zrobił więcej dobrego.

Jeszcze nie czytałem Berlina (właśnie dorzuciłem do kolejki), ale wydaje mi się, że wprowadzenie do osoby przez pryzmat jej skaz czy młodzieńczych fascynacji nie może być z gruntu złe. Nawet jeżeli autor umniejsza tam rolę Kapitału i okolic, to ja się absolutnie zgadzam z tezą, że Mark był po 1845 dość nudny. Żeby zrozumieć Kapitał nie czyta się "o Marksie", tylko czyta się Kapitał, a wytłumaczenia wymaga właśnie wczesny Marks osadzony w Dziejach. Takie rzeczy będą koniecznie subiektywne i emocjonalne, a zatem kwestią główną jest nie jaki Marks był w rzeczywistości, tylko jakim widziały go inne osoby. Jeżeli nieobiektywne doświadczenie Marksa przez Berlina jest ciekawe (a takie mi się wydaje z fragmentów), to tym lepiej.
-
2018/05/09 15:11:48
Przepraszam za posta pod postem, ale chyba zaczaiłem oszocho. Bo thraway chyba twierdzi, że skoro Berlin dzieli się swoim subiektywnym i niedokładnym strumieniem świadomości, to automatycznie może to zaszkodzić wizerunkowi Marksa w szerokim nielewackim świecie, a poza tym "u was biją Murzynów", czyli Berlin był słabym apologetą liberalizmu, więc automatycznie nie powinien być krytykiem socjalizmu.

Takie argumenty mnie w ogóle nie przekonują. Moim zdaniem każde zdanie tego typu ma swoje miejsce w historii. Nikt nie twierdzi, że wizja Berlina to jakaś Biblia 2.0, to jest tylko opinia. Ostatnio straszne dużo takich spolaryzowanych, kategorycznych sądów - skoro nie mieścisz się w pełni w kwadratowym pudełeczku A, to na pewno nie nadajesz się do okrągłego pudełeczka B. To są przecież główne podwaliny populistycznych bredni, jakich ostatnio pełno wszędzie.

Dla mnie głównym argumentem przemawiającym za wartością Berlina jest pytanie: czy jest to ciekawe? Jak jest ciekawe, to przeczytam, a nawet polecę. Wiele można wybaczyć w zamian za interesujący tekst. Obiektywne odwzorowanie rzeczywistości ma oczywiście znaczenie, ale nie na tym poziomie i stawianie czegoś takiego na topie (gdy celem jest _zainteresowanie_, a nie analiza statystyczna) nie wydaje mi się rozsądnym podejściem w dyskusji.
-
2018/05/09 15:58:19
@wo: "Jest świetny, moja polecanka wygląda podobnie."

To jeszcze dorzucę, bo nie wiem na ile jest to fakt znany, anegdotę Carvera o humorze Marksa i jego dystansie do własnej pracy. Engels podesłał mu rękopis tego słynnego kawałka, który pośmiertnie ukazał się jako The German Ideology: "For as soon as the distribution of labour comes into being, each man has a particular, exclusive sphere of activity, which is forced upon him and from which he cannot escape. He is a hunter, a fisherman, a herdsman, or a critical critic, and must remain so if he does not want to lose his means of livelihood; while in communist society, where nobody has one exclusive sphere of activity but each can become accomplished in any branch he wishes, society regulates the general production and thus makes it possible for me to do one thing today and another tomorrow, to hunt in the morning, fish in the afternoon, rear cattle in the evening..." I tu Marks traci cierpliwość do manuskryptu Engelsa, myśli sobie do rzeczy, kolego, do rzeczy, i dopisuje na marginesie "...and criticise after dinner!"

Poźniej rękopis odrzucli, ale w latach 30. go wydrukowano i tak właśnie to słynne zdanie weszło do kanonu. Carver tym przykładem ilustruje tezę, że Marksa powinniśmy czytać w sposób otwarty i niedogmatyczny, bo on sam tak siebie zapewne czytał. Anegdotę Carver wygłasza w tym oto filmie, który skądinąd wart obejrzenia jest: www.bbc.co.uk/programmes/b07gpdbx. Może kiedyś, w TVP...
-
wo
2018/05/09 19:00:58
@rozowyguzik
"Bo thraway chyba twierdzi, że skoro Berlin dzieli się swoim subiektywnym i niedokładnym strumieniem świadomości, to automatycznie może to zaszkodzić wizerunkowi Marksa w szerokim nielewackim świecie, a poza tym "u was biją Murzynów", czyli Berlin był słabym apologetą liberalizmu, więc automatycznie nie powinien być krytykiem socjalizmu"

Też go nie rozumiem, a nie chcę sam zgadywać, ale wygląda na to, że ma pretensje do Berlina, że nie napisał promarksistowskiej agitki (?), tylko książkę typu "jak jeden filozof patrzy na innego filozofa (z którym nie z wszystkim się zgadza)".
-
2018/05/12 23:44:57
Policja, proszę przyjechać na Bloxa

"Tymczasem wczoraj podczas konferencji naukowej o Marksie w Pobierowie w postaci dwóch funkcjonariuszy odwiedziła nas policja.

Sprawdzała, czy nie prowadzimy "antynarodowej działalności" i fotografowała nasze wydawnictwa (tzn. kilka numerów zupełnie dostępnej w sieci Nowej Krytyki), a także spisała organizatora.

Wszystko na terenie naukowej konferencji i ośrodka będącego ośrodkiem uniwersyteckim. Witamy w polskiej demokracji."

strajk.eu/policja-wkroczyla-na-konferencje-naukowa-o-marksie-witamy-w-polskiej-demokracji/
-
2018/05/15 13:01:17
Ja też nie czytałem Berlina, a najlepszym wprowadzeniem do Marksa z tych, które czytałem, wydaje mi się "Why read Marx today?" Wolffa, bardzo polecam. "An introduction to Karl Marx" Elstera też mi się podobało, podsumowywałem to kiedyś na blogasku: utilitymon.blogspot.com/2011/09/co-nie-zostao-z-marksa.html