Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Polacy i Żydzi

Część osób z mojego bąbelka wyraziło interesujące zastrzeżenie wobec listu otwartego „Do przyjaciół Żydów”. W skrócie, że mimo zacnych intencji, buduje on opozycję „oni-Żydzi i my-Polacy”.

Zaryzykuję przedstawienie kilkuset lat historii polsko-żydowskiej w blogonotkowym skrócie (apelując do komcionautów o peer review). Nie jestem historykiem, ale dużo czytałem o historii Żydów we Lwowie, więc się podzielę z tym, co wyczytałem.

Najpierw cofamy się do ostatnich lat I Rzeczpospolitej. Jak w całej Europie, obowiązywały w niej feudalna koncepcja prawa stanowego.

Dziś jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wszyscy obywatele rodzą się wolni i równi wobec prawa. To dziedzictwo wielkiej rewolucji francuskiej.

Feudalizm był mozaiką najrozmaitszych przywilejów, określających, komu wolno służyć w wojsku, studiować, uprawiać ziemię rolną, zeznawać w sądzie, posiadać nieruchomości, kandydować do rady miejskiej. Żydom zazwyczaj nie było wolno nic z powyższej listy.

Słowo „przywilej” jest tu mylące. W feudalizmie określał narzędzie zniewolenia, jak przywilej „de non tolerandis Judaeis”, który obowiązywał w wielu polskich miastach.

Kodeks Napoleona w 1804 dawał Żydom pełnię praw. Na polskie ziemie ta rewolucyjna idea dotarła razem z armią cesarza, ale tutaj przyjmowano ją z oporami.

W zaborze pruskim odpowiednikiem tego aktu była bismarckowska konstytucja zjednoczonego cesarstwa (1871). W austriackim - stopniowa przemiana z monarchii absolutnej w konstytucyjną (1861-1918). W rosyjskim brak odpowiednika.

Sprawę dodatkowo komplikuje to, że zabory były dodatkowo podzielone np. na „Królestwo Polskie” i „Rosję właściwą”. Sytuacja Żydów zazwyczaj więc inaczej wyglądała nawet w ramach pojedynczego zaboru.

Jeszcze więc dziadkowie Stanisława Lema żyli w czasach, w których nie wolno im było mieszkać poza gettem, zatrudniać chrześcijan ani zeznawać w sądzie. Zapewne formalnie żyli w konkubinacie, bo do 29 listopada 1859 galicyjscy Żydzi nie mogli zawierać ważnych prawnie związków małżeńskich.

Te ograniczenia stopniowo znoszono w latach 1860., zachowując jednak np. numerus clausus w samorządzie. Poszerzaniu praw żydowskiej ludności Lwowa regularnie towarzyszyły zamieszki, z demolowaniem żydowskich sklepów, biciem ludzi zgarniętych z ulicy, itd. Artur Eisenbach (z którego książki zaczerpnąłem przytaczane tu daty) pocieszająco pisze, że w Krakowie było jeszcze gorzej, bo Lwów miał opinię najbardziej postępowego miasta Galicji.

I to już są czasy, które pamietał ojciec pisarza, Samuel Lem. Zapewne dlatego tak się cieszył z narodzin II Rzeczpospolitej: nareszcie państwo, które daje wszystkim równe prawa!

„Jesteśmy wreszcie we wspólnym domu...” - tę obietnicę polscy Żydzi słyszeliu trzykrotnie. W 1918, w 1945 i w 1989.

Obietnica II Rzeczpospolitej okazała się fałszywa w latach 30., kiedy sanacja zrobiła zwrot w prawo i otworzyła na antysemitów. Stąd we Lwowie pogrom z 1932 i getto ławkowe z 1935 (oraz numerus clausus, a docelowo numerus nullus dla studentów żydowskich).

Obietnica PRL została cofnięta w 1968. Obietnica III RP skończyła się na naszych oczach.

W kwestii praw obywatelskich jestem - tak jak Karol Marks - liberałem. Dla mnie też więc „Polacy” w pierwszej kolejności oznaczają „ogół polskich obywateli”.

Ale uważam, że nie możemy być ślepi na to, że pewnej grupie przez pokolenia odmawiano podstawowych praw. Trzykrotnie im je dano, żeby po 20-30 latach je znów odebrać.

Powiedzieć „jesteśmy wszyscy Polakami”, to jak powiedzieć w Los Angeles „wszyscy jesteśmy Amerykanami”. Technicznie to prawda, ale nie oddaje całej złożoności problemu.

Te ograniczenia prawne są kluczem do zrozumienia specyficznej sytuacji polskich Żydów w XIX wieku. Dlaczego uprawiali takie zawody, a nie inne; dlaczego parali się lichwą; dlaczego ich elity były tak dobrze zorganizowane.

Odpowiedzi: bo innych zawodów uprawiać nie mogli; bo nie mieli innych możliwości inwestowania; bo wysłanie dziecka na studia było dla żydowskiej rodziny czymś bardziej skomplikowanym, niż dla polskiej.

Zanim zagoiły się blizny po krzywdach feudalno-zaborowych, nadeszły kolejne - odebranie obywatelstwa (i majątków) przez Stalina i Hitlera, a potem przez PRL. Przez te 230 lat na „Żydów” i „Polaków” dzielili nas głównie zaborcy i okupanci, ale skutki odczuwamy do dziś.

Dlatego tytuł tego apelu wydaje mi się jednak adekwatny.

poniedziałek, 12 lutego 2018, wo

Polecane wpisy

  • Drodzy pisowcy (2018)

    Ja znów tylko do części z Was - tej części, która nie wierzy ślepo rządowej propagandzie. W tej samej sprawie co w zeszłym roku : sądów. Z nasłuchów propagandy

  • Czytajcie Gdulę!

    Polecam „ Nowy autorytaryzm ” PT Komcionautom nawet nie dlatego, że to dobra książka per se, tylko dlatego, że wypada mieć na jej temat zdanie. A ja

  • Leninizm i neoliberalizm

    Nowy rok zacznę od omówienia książki, którą polecam już na serio, bez beki. To „How Bad Writing Destroyed the World” Adama Weinera (z podtytułem &#

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/02/12 17:38:39
Jesteśmy wszyscy obywatelami, ale wy, drodzy obywatele pochodzenia zydowskiego nadal jestescie kimś, o kim mozemy mówić " wy". Wy, bo inna jest wasza historia. Wy, bo was dotyczy antysemityzm. Problem w tym, że przy okazji wykasowujemy wam polską tożsamość. Choć większość z was powinna i przepraszać i być przepraszanym. Ale "my " jednak mozemy "wam" wytłumaczyć, ze to my decydujemy kim jestescie i kim macie się czuć
-
wo
2018/02/12 18:03:36
@verdana
" Problem w tym, że przy okazji wykasowujemy wam polską tożsamość."

Zupełnie nie, bo przecież (a) losy polskich Żydów są dramatycznie odmienne od np. Mizrahim, (b) od samego stwierdzenia, że ktoś w Ameryce jest mniejszością i jako taki ma trochę inną sytuację ("black lives matter"), nie traci on prawa do metaforycznego indyka czy super bowl.
-
2018/02/12 18:59:13
Ja bym raczej miał uwagi krytyczne z drugiej mańki, tzn. już w 68 roku spora część ofiar antysemickich prześladowań to byli Żydzi fantazmatyczni, osoby nieuważające się za Żydów; i teraz przecież u wielu Polaków, jak nie większości, idzie się dogrzebać żydowskiego przodka, i ten przodek może posłużyć jako podstawa do antysemickich prześladowań. Kurde no, moja babka koło 2010 r. wyznała, że jej rodzice byli Żydami, ona sama była Żydówką przed wojną na pewno, po wojnie w sumie nie wiem za kogo się uważała. Więc list trochę sugeruje, że to da się jakoś jednoznacznie podzielić.
-
wo
2018/02/12 19:39:02
@czescjacek
"Ja bym raczej miał uwagi krytyczne z drugiej mańki, tzn. już w 68 roku spora część ofiar antysemickich prześladowań to byli Żydzi fantazmatyczni, osoby nieuważające się za Żydów"

Wbrew pozorom, problem zaczął się już w XIX wieku. Jak o "nich" mówić - czy jako o osobnym narodzie, czy jako o Polakach wyznania mojżeszowego, spierano się już w formacji Lelewel/Mickiewicz, a w powstaniu styczniowym to się jeszcze bardziej komplikuje. No bo faktycznie, skoro można być Polakiem-protestantem, to czemu nie Polakiem-starozakonnym? A często mówimy tu o ludziach kulturowo totalnie zasymilowanych, mówiących po polsku. W sensie, nejtiwach - dla których inne języki są językami obcymi.
-
2018/02/12 19:46:39
Czy oni zakładają, że każde "my" i "wy" jest dzielące?
A jak ja do przyjaciela (tak, to chyba jednak dobre słowo) z Izraela na przemian mówię "my" (my, w Polsce urodzeni i wychowani) z "wy" (wy tam na Bliskim Wschodzie), to mam schizofrenię?

Przepraszam też za dewastację formatowania pod poprzednim artykułem :-(
-
2018/02/12 20:23:04
Żydzi to tacy ludzie jak inny, tylko bardziej - mówiło się bodaj w Sojuzie. Warto rozpoznawać niuanse, ale w przypadku tego listu nie widzę intencji izolowania się.

Złudzenia co do II RP powinny się były rozwiać już w 1918 r. Właśnie 11 XI 1918 r. był pierwszy pogrom kielecki. Znawca historii Lwowa powinien pamiętać o największym co do liczby ofiar pogromie z dobrze ponad 100 przeprowadzonych przez Polaków w 1918 i 1919 r. Wojsko Polskie przez trzy dni grabiło i mordowało lwowiaków, oczywiście tych narodowości żydowskiej. Z tym że na tle epoki Polacy niekoniecznie byli najbardziej krwiożerczy. Wielkie osiągnięcia mieli nasi ukraińscy i białoruscy sojusznicy, mniejsze czerwoni, większe biali.
Numerus clausus był obecny już w latach 20-tych. Znane jest podanie Ringelbluma o przyjęcie na UW, odrzucone explicite z tego powodu. Ale z drugiej strony w 1931 r. Żydzi w końcu osiągnęli równość prawną z innymi obywatelami RP jeżeli chodzi o nabywanie majątku.
-
2018/02/12 22:09:52
Będąc niepoprawnym optymistą pragnę zauważyć, że za każdym z wymienionych w tekście razy (1930', 1968, 2018) Polska odbiera Żydom coraz mnie z tego co im wcześniej dała. Nie da się jednak ukryć, że za każdym razem odbierane jest to co najważniejsze: godność.
-
2018/02/12 22:26:50
@steelman
Sory ale nikt mi nie odebrał godności, co najwyżej Polacy sami sobie godność odebrali człowieka i rozum
-
2018/02/13 07:47:03
@steelman
"Polska odbiera Żydom coraz mnie z tego co im wcześniej dała"

Bo i Żydów i ich majątku za każdym kolejnym razem jest coraz mniej? Siłą rzeczy.

To, co się dzieje uważam za podłość i absolutnie nie jest moim zamiarem relatywizowanie. Tym niemniej, obecna władza równie pogardliwy stosunek ma i do najbielszych Polaków, np. XIII (Ostateczna) Ustawa Dezubekizacyjna.

Dba nasza władza o to, żeby najważniejszy ze wskaźników, Ogólny Wskaźnik Pogardy był na najwyższym możliwym poziomie, niestety.
-
wo
2018/02/13 12:09:07
@rm
"Złudzenia co do II RP powinny się były rozwiać już w 1918 r. Właśnie 11 XI 1918 r. był pierwszy pogrom kielecki. Znawca historii Lwowa powinien pamiętać o największym co do liczby ofiar pogromie z dobrze ponad 100 przeprowadzonych przez Polaków w 1918 i 1919 r. Wojsko Polskie przez trzy dni grabiło i mordowało lwowiaków, oczywiście tych narodowości żydowskie"

Trochę mi to zajęło, żeby zrozumieć reakcję Samuela Lema - dlaczego w 1918 wolał zostać niż uciekać. Przypuszczam, że uwierzył, że to był ostatni pogrom we Lwowie (bo nie był PIERWSZYM W TYM MIEŚCIE ZA JEGO ŻYCIA). Zauważ, że mordowano nie tyle tych "narodowości" (jak to sprawdzisz podczas pogromu?), co po prostu "tych z getta". Jeśli nie będzie getta - nie będzie pogromów. Logiczne, prawda?

Ale znów, to jak z tym Los Angeles. Tam też niby każdy może mieszkać gdzie chce.
-
2018/02/13 14:48:03
Jeżeli wierzyć ciotce wiki, to właśnie masakra lwowska 1918 AD była przyczyną wymuszenia na Polakach w Wersalu przyznania przywilejów mniejszości żydowskiej. Raport Morgenthaua i tak dalej. I tak koło historii się zamyka, nie mamy już jakiejś dobrowolnej wspaniałomyślnej obietnicy wspólnego domu, ale wybryki mniej lub bardziej zorganizowanej soldateski i odgórny prikaz, ten l'ordre. Przykre trochę a nawet bardzo.

web.archive.org/web/20071006100322/http://www.studiajudaica.pl/sj14kapi.pdf
-
2018/02/13 18:54:55
@""Złudzenia co do II RP powinny się były rozwiać już w 1918 r"

No, ale wtedy można to było sobie wytłumaczyć, że wojna, niestabilna (jeszcze) państwowość i takie tam.
-
2018/02/14 16:27:27
Kwestię współżycia polsko-żydowskiego i jak sobie ją opowiadamy znam (bardzo pobieżnie) na dwóch przykładach geograficzno-etymologicznych:

Kraków - oficjalna interpretacja nazwy dzielnicy, którą sam odruchowo przyjmowałem, jest taka, że "król Kazimierz dał Żydom miasto". Nie zastanawiałem się nad tym nigdy zbytnio, bo faktycznie jest to obecnie zupełnie wrośnięta w miasto dzielnica. Dopiero jak zobaczyłem mapę z odpowiedniego okresu, to zgodnie z zasadą obraz-tysiąc-słów zrozumiałem, że król Kazimierz wygnał Żydów za miasto.

Warszawa - zastanawiałem się skąd nazwa "al. Jerozolimskie" obok których mieszkam. Otóż przez 2 lata pod koniec XVIII wieku, gdzieś w okolicach obecnych placu Zawiszy - placu Narutowicza istniała Żydowska osada, wówczas za Warszawą. Tylko dwa lata, bo ją zburzono - była za blisko Starego Miasta i tamtejszych kupców. Nazwa została.
-
2018/02/14 17:06:51
@inz.mruwnica - Żydów za miasto wygnał Jan Olbracht, po pogromie zresztą. Król Kazimierz założył zupełnie polskie miasto Kazimierz, obok którego postawiono otoczone murami getto za Olbrachta. Austriacki zaborca zdegettoizował getto i Żydzi zamieszkali również po "polskiej stronie" Kazimierza.
-
2018/02/14 19:06:00
@inz.mruwnica:
Dodam, że z tego co pamiętam z wizyt na Kazimierzu, to Żydzi tam byli mniejszością. Bardzo dużą, coś w okolicach 40%, ale jednak poniżej 50.
-
2018/02/15 09:58:15
@inz.mruwnica

Wrażenie optyczne może być błędne, miasta w średniowieczu właśnie tak rosły, przez "pączkowanie". Poniżej obrazek typowy dla takiego rozrastania się.

www.turystyka.torun.pl/upload/image/mapkatorunianwm200113.png

Osobny rynek, czasem mury rozdzielające, bywały nawet osobne ratusze i prawa miejskie, podległości feudalne. Bywały takie "aglomeracje" średniowieczne składające się z trzech i więcej miast - dziś dzielnic. Tu nie będę rozwalał tematu, ale znam przykład, kiedy rywalizacja między takimi "dzielnicami" doprowadziła do doszczętnej "likwidacji" jednej - i to całkiem bez kontekstu judaistycznego.
-
2018/02/15 20:24:28
@bert04

No, może chodzi o to, że Kazimierz bardzo długo był położony na jedynej w okolicy wyspie, którą z miastem kazał połączyć dopiero w XIX wieku Josef Dietl (ten od burzenia murów i wycinania kołtunów). Ale - i tu mi się pewno oberwie - Jan Olbracht zrobił rzecz najmądrzejszą w całej sprawie: wyprawił Żydów w takie miejsce, gdzie mogli się, w razie czego, jakoś obronić, a zarazem usunął pretekst do tumultów w stolicy państwa, nie najmniejszego przecież, Realpolitik feudalna i tyle.

@szanowni zebrani oraz gospodarzu

Tak w ogóle to dzień dobry; znaczy, przywitać się chciałem.
-
wo
2018/02/16 13:04:29
Panowie, na litość boską, bez żartów na temat Holokaustu. Getta w czasach feudalnych i getta nazistowskie to jednak co innego - feudalne miasto było pełne różnych "tumultów" i zamieszek, podczas których jedna grupa ludności atakowała drugą, a nawet nie bardzo istniał odpowiednik policji, mającej temu zapobiegać.
-
2018/02/16 14:05:01
@wo
Ja nie żartowałem, mnie się serio wydawało, że nie ma symetrii między zapędzeniem znienawidzonej mniejszości za mur/druty, żeby ich nie oglądać "wśród nas" (względnie "dla ich bezpieczeństwa", co może być wykrętem), a zapędzeniem, żeby łatwiej ich było zapędzić do niewolniczej pracy lub wywieźć na miejsce egzekucji.
-
2018/02/16 15:43:38
Moim zdaniem również, mimo wszystkie wykręty, takiej symetrii nie ma.

Co do żartów z Holokaustu/Shoah - faktycznie, nie za bardzo miejsce i czas, jeśli słyszę od pewnego człowieka, hm... bywałego na prowincji i otrzaskanego z jej realiami, że "odnośnie Żydów, to jakieś 40% Polaków uważa, że Hitler robił porządek". Natomiast w ogólności bardzo nie lubię podejścia "i nikomu nie wolno się z tego śmiać", acz rozumiem i respektuję, że we własnym Hyde Parku każdy sam określa odpowiednik brytyjskiej królowej.
-
2018/02/16 15:56:59
@japonski.diabel

Raczej nie chodzi o zabranianie zartowania z Holocaustu (Inaczej trzeba by ustawowo zakazac "Zycie jest piekne" pod kara do 3 lat), ale o uzywanie ironii (i hiperboli) jako ekwiwalentu prawa Godwina. Z drugiej strony troche glupio dyskutowac tak z wycietymi tekstami, jezeli ich autor za samo tlumaczenie sie moze zaliczyc plonka (taki lokalny odpowiednik szafotu w Tower). Wiec moze poprzestanmy na tym.

Z ciekawosci przegladalem w internecie zdjecia murow w Kazimierzu. Wydawalo mi sie, ze mury byly skierowane _przeciw_ dzielnicy zydowskiej. Obalaloby to teze, ze mury mialy chronic zydow. No ale nie bylem na miejscu, moze jakis krakus lub "kazimierzaczyn" (?) by wiedzial lepiej.

www.straznicyczasu.pl/viewtopic.php?t=2516

-
2018/02/16 16:39:05
Zaprzeczam stanowczo: nie żartowałem ani nie ironizowałem z Shoah, ani z ciężkiego losu Żydów. Paralela, oczywiście, dla mnie samego była na baaaardzo mocno napiętej strunie.

Daleki jestem od pewności co, komu, kiedy i jak bardzo serio się zamierzało zrobić. A już jeśli "dobrze Żydom" to mam tryb Na Jeża.

W takim razie inaczej: "Jan Olbracht zrobił rzecz najmądrzejszą w całej sprawie: wyprawił Żydów[...], a zarazem usunął pretekst do tumultów w stolicy państwa" brzmi jakby Jan po prostu zamiótł sprawę pod dywan - co w tym najmądrzejszego?

Wyciąłem ten fragment: " w takie miejsce, gdzie mogli się, w razie czego, jakoś obronić" bo jako żywo w żadnych lekturach historycznych do tej pory nie natrafiłem na koncepcję, żeby Pan w ten sposób dbał o swoich maluczkich.
-
2018/02/16 16:57:57
@bert04

Ale co to znaczy "skierowane przeciw" - że hurdycje są po wewnętrznej stronie? A gdzie mają być? Każde mury obronne są zwrócone na zewnątrz, broniąc wnętrza, także tam, gdzie jest ich np kilka warstw (mury Krakowa za najlepszych nawet czasów nie były zbyt wypasione).

Pogromy ofc były i też nie bardzo daję wiarę w bajkę o dobrym królu dającym Żydom miasto z tej dobroci, ale nie dopatrywałbym się argumentów w układzie murów... chyba, że jest jakiś niuans, który mi umknął, w takim razie przepraszam i pliz eksplejn.
-
wo
2018/02/16 20:32:55
@naturalucka
"brzmi jakby Jan po prostu zamiótł sprawę pod dywan - co w tym najmądrzejszego? "

A przecież mógł powiedzieć - "słuchajcie, powołajmy policję, służbę zdrowia i może w ogóle zacznijmy wreszcie to metro budować".
-
2018/02/16 21:35:02
@wo
"A przecież mógł powiedzieć - "słuchajcie, powołajmy policję, służbę zdrowia i może w ogóle zacznijmy wreszcie to metro budować"."

Entuzjazm tryska z takich koncepcji zupełnie jak za Piskorskiego! Który mi się przypomniał ostatnio, bo jest jedynym zidentyfikowanym gościem z Polski który wyskakuje w Panama Papers/ICIJ.

Czy możemy się wszyscy skonsensusować, że Jan Olbracht jednak zgettoizował Żydów, nieważne do obrony czy do ataku? I wobec takiego ujęcia sprawy, trzeszczy mi w uszach komplement o jego najmądrzejszości. Nie wchodzi.
-
2018/02/16 22:27:03
@naturalucka
"brzmi jakby Jan po prostu zamiótł sprawę pod dywan - co w tym najmądrzejszego? "

Zważywszy jak inni próbowali rozwiązać tą sprawę ( od króla Hiszpanii, przez carów na XX wieku skończywszy) to był spoko gość. Żyj i daj żyć innym.
-
2018/02/16 23:40:09
@bert04

Po nocy na pewno chodził nie będę. Ale z linka wygląda, że te mury miały jednak służyć obronie mieszkańców. Przyjrzyj się drugiemu zdjęciu Synagogi Starej, temu ze strzałką wskazującą wewnętrzną galeryjkę dla strzelców. Niżej masz wycinek planu, cyjanowe kropki to jest mur, załamany tutaj pod kątem prostym, właśnie żeby objąć synagogę; biały krzyżyk zaznacza miejsce stania. Widać wyraźnie, że jest on umieszczony w obrębie dawnej dzielnicy żydowskiej (ulica Szeroka to ekwiwalent jej rynku).

Nawiasem, nikt tutaj nie mówi o "getcie na Kazimierzu". Getto, kojarzone jednoznacznie z Niemcami, było zlokalizowane za Wisłą, we wschodniej części Starego Podgórza.
-
wo
2018/02/17 13:50:54
@naturalucka
"Czy możemy się wszyscy skonsensusować, że Jan Olbracht jednak zgettoizował Żydów, nieważne do obrony czy do ataku? "

Z powodu nieczytania książek historycznych, prawdopodobnie wyobrażasz to sobie tak, że w średniowiecznych miastach zgettoizowani byli WYŁĄCZNIE Żydzi. Średniowieczne miasto należy sobie natomiast wyobrazić mniej więcej tak, że tam jest dzielnica niemiecka, tam polska, tam ariańska, tam akademicka ("łacińska"), a tam noc spędzają kupcy, którzy przyjechali tak z daleka, że nikt nawet nie wie, skąd są. I mieszkańcy tych dzielnic z różnych powodów (albo i bez) od czasu do czasu ruszali do mordowania siebie nawzajem.
-
2018/02/17 18:15:01
@wo
Średniowieczne miasto należy sobie natomiast wyobrazić mniej więcej tak, że

No właśnie tak mi się zdawało, ludzie się zaskakująco chętnie separują od biedniejszych - mówiących innym językiem - mających inną karnację - deklarujących inne namiętności religijne. A ci inni najchętniej osiedlają się "w kupie", bo wtedy czują się bezpieczniej. A co najmniej mogą się dogadać po swojemu. Pewnie dlatego biedni Żydzi przesiedlani z Rosji do Kongresówki szukali sobie lokali w tej samej dzielnicy, co "nasi koledzy", a co mieli robić? Życie społeczne wymusza niekiedy separację, ale dziś wolę osiedleńców bez separacji. Także w moim sąsiedztwie. I nie boję się, nie.
-
wo
2018/02/18 12:56:54
@gammon
"Pewnie dlatego biedni Żydzi przesiedlani z Rosji do Kongresówki szukali sobie lokali w tej samej dzielnicy, co "nasi koledzy", a co mieli robić? "

Nie mieli innego wyjścia. Jeśli chodzi konkretnie o Kongresówkę (czyli okres 1815-1865), miasta nadal powoływały się na przywileje nadane im w czasach przedrozbiowowych - zakaz osiedlania Żydów w ogóle (lub poza wyznaczoną dzielnicą). Eisenbach (którego cytuję w notce) opisuje w ksiażce korespondencję, którą z władzami Warszawy prowadził żydowski weteran wojenny. TEORETYCZNIE jako weteran wojenny miał prawo mieszkać gdzie chce. Praktycznie, skoro wysyłał kolejne pisma w tej sprawie, to jednak nie działało.

Pamiętajmy, że zwłaszcza w zaborze rosyjskim była kolosalna różnica między teoretycznymi prawami do czegoś a możliwością ich wyegzekwowania w praktyce.

Przedrozbiorowe przywileje odebrano miastom dopiero po likwidacji kongresówki, w ramach represji za powstanie styczniowe.

W każdym razie, nie popełniaj błędu wyobrażania sobie tego tak, że przyjeżdża sobie Żyd do Warszawy w roku 1850 i się zastanawia "hm, w jakiej dzielnicy tu sobie zamieszkać - może w tej, moze w tamtej, mam tak bogaty wybór".
-
2018/02/18 18:31:59
@wo
Dziękuję, powinienem był zdawać sobie z tego sprawę, a jednak nie docierało to do mnie.
-
2018/02/19 09:50:31
@m_caliban + @japonski.diabel

No właśnie nie mam pewności, po czyjej stronie są te galeryjki, strzelnice i tak dalej, na niektórych zdjęciach wygląda tak, na innych siak. Może był mur "podwójny" jak w klasycznych rozdzielonych miastach? A teraz widzę tylko jego resztki resztek?

@wo

"Średniowieczne miasto należy sobie natomiast wyobrazić mniej więcej tak, że tam jest dzielnica (...)"

Mówisz już o miastach późnego średniowiecza, zagęszczonych przez to, że musiały już stawiać bastiony przeciw broni palnej. Właśnie najczęściej bastiony (lub warunki naturalne) "zamrażały" zewnętrzne granice miast i wymuszały to zagęszczenie. W miastach włoskich ten rozwój zaczął się wcześniej, na północy Europy trochę później. Być może dlatego nazwa "getto" wywodzi się z określenia takowej dzielnicy w Wenecji.

Miasta wczesnego średniowiecza "pączkują" jeszcze na zewnątrz, składają się z osobnych mieścin, rozdzielonych często "klasycznymi" murami. Wewnątrz też są dzielnice, ale raczej cechowe, coby pewne rzemiosła związane z ryzykiem pożaru lub z zanieczyszczaniem rzeki nie przeszkadzały innym.
Powyżej tylko wspomniałem o incydencie, nie wymieniając z nazwy, jak to w Hildesheimie Anno Domini 1332 dwa takie "miasta" zlikwidowały to trzecie, konkurujące gospodarczo. Dopiero dużo później z tego zrobiły się z tego "normalne" dzielnice jednego miasta. Opis Kazimierza pasuje mi bardziej do tego modelu.


"Nie mieli innego wyjścia. Jeśli chodzi konkretnie o Kongresówkę (czyli okres 1815-1865), miasta nadal powoływały się na przywileje nadane im w czasach przedrozbiowowych"

Jeżeli chodzi o Kazimierz, to wyczytałem, że zakaz osiedlania poza granicami dzielnicy żydowskiej wprowadził dopiero zaborca austriacki. Lwów też pod nich podpadał.
-
wo
2018/02/19 12:49:06
@bert
"Mówisz już o miastach późnego średniowiecza"

Mówię o Polsce. Tutaj jakby nie bardzo istniały "miasta wczesnego średniowiecza".

"Jeżeli chodzi o Kazimierz, to wyczytałem, że zakaz osiedlania poza granicami dzielnicy żydowskiej wprowadził dopiero zaborca austriacki. Lwów też pod nich podpadał."

Jeśli w tym, co wyczytałeś, pomijali kwestię różnicy między statusem Krakowa (który był przez dłuższy czas wolnym miastem) a Lwowa, to po prostu zrobili tam daleko idące uproszczenie. Przywileje datowały się od I Rzeczpospolitej, rzecz jasna ich uznawanie było w jakimś stopniu kwestią woli zaborców, zwłaszcza w monarchiach absolutnych.
-
2018/02/19 13:32:48
Ja bym chciał zaznaczyć, że Kraków do XIX wieku nie pączkował, tylko grzecznie trzymał się swoich murów. Był Kleparz, który również od Kazimierza Wielkiego dostał prawa handlowe, był Kazimierz - ale poza tym, to tylko wiochy i klasztory. Bardzo ładnie widać to na mapie z końca XVIII wieku:
www.lvivcenter.org/pl/umd/map/?ci_mapid=117
-
2018/02/19 15:45:46
@wo

Niech będzie "średniego", bo wczesne średniowiecze u nas to osady i opola. Uznając (całkiem arbitralnie), że przełom w budownictwie miast późnośredniowiecznych / nowożytnych to obrona przed artylerią i przejście z klasycznych wysokich murów obronnych do płaskich i "poligonalnych" bastionów . We Włoszech wpadli na ten pomysł nieco wcześniej, w Polsce jeszcze wspomniany wyżej Jan Olbracht budował barbakany (które są takim "pośrednim ogniwem" fortyfikacji miast).

A to, co wyczytałem, to była tylko historia osady żydowskiej w Kazimierzu. W niektórych źródłach podkreślało się przy tym pogorszenie sytuacji żydów po 1795, w innych - polepszenie po 1867 (nowa konstytucja Austro-Węgier i swoboda osiedlania się, także dla żydów). Nie robiłem porównań do Lwowa, sorki.

@b-at-at

Większość miast europejskich między XV a XVI otacza się coraz bardziej rozbudowanymi bastionami. To poważnie ogranicza ich rozwój, tworzy miasta-"wyspy". W Wiedniu głębokość strefy z zakazem budowania sięgała 450 metrów (dzięki temu utrzymywali się tak długo przeciw Turkom w 1683). Skutkuje to "rozwojem do wewnątrz" i stopniowym zagęszczaniem zabudowy, mieszaniem się dawnych osobnych osad w coraz bardziej jednolite dzielnice. Rozwój artylerii z czasem sprawia, że utrzymywanie bastionów traci sens. Francja już w XVII wieku, reszta Europy w XIX wieku likwiduje stare umocnienia. I tak z dawnego Bollwerk powstaje współczesny boulevard.

To jednak ciągle historia nowożytna, no może w niektórych państwach późno-średniowieczna. W czasach Łokietka, Kazimierza Wielkiego i Jagiełły jeszcze (a to jest u nas średniowiecze) Kraków "pączkował" jak inne ówczesne miasta. Jeszcze w 1618 roku Kraków jest określany "pięciomiastem" składającym się z Krakowa, Kazimierza, Kleparza, Garbary i Stradomia. Pomniejsze miasteczka / wioski jak Okół były włączane do Krakowa, inne, jak Łobzów, znalazły się poza kręgiem bastionów i czekały do XX wieku na swoją kolej.

pl.wikipedia.org/wiki/Stradom_(Krak%C3%B3w)
pl.wikipedia.org/wiki/Ok%C3%B3%C5%82_(Krak%C3%B3w)
pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81obz%C3%B3w_(Krak%C3%B3w)
-
2018/02/19 16:14:08
@WO

"Część osób z mojego bąbelka wyraziło interesujące zastrzeżenie wobec listu otwartego Do przyjaciół Żydów. W skrócie, że mimo zacnych intencji, buduje on opozycję oni-Żydzi i my-Polacy.

Zaryzykuję przedstawienie kilkuset lat historii polsko-żydowskiej"

Patrzysz na tę kategoryzację jako na coś, co ma się obronić w kontekście kolejnych etapów polsko- żydowskiej historii. Tymczasem list był pisany do współczesnych ludzi, którzy nie odnajdują się w tych historycznych kategoriach. Jak wspominał choćby Twój niedawny gość, Mikołaj Grynberg, on po prostu wyrósł w tej samej kulturze co Ty, i nie czuje się komfortowo, gdy ktoś go stawia poza nią - czy to każąc mu udowadniać znajomość romantyków, czy tak jak autorzy listu, okazując "wam" "nasze" współczucie, niejako z perspektywy "Biedni Polacy patrzą na getto".

Dla polsko-żydowskich relacji najlepiej byłoby, gdybyśmy zdali sobie sprawę jak bardzo współczesna polska kultura jest dziedzictwem jednej konkretnej klasy społecznej: XIX- i XX-wiecznej inteligencji miejskiej, która wykształciła się w oparciu o urbanizującą się biedotę szlachecką oraz asymilujących się Żydów. Ci ludzie zamieszkiwali polskie miasta, kiedy zaczęły one być ogniskami naszej kultury, i to z nich się wywodzili oraz dla nich pisali wszyscy nasi wielcy od Mickiewicza począwszy. Owszem, istniały oczywiście nadal inne kultury klasowe i etniczne Rzeczypospolitej, lecz ich dziedzictwo dla dzisiejszych Polaków jest dalece mniej przystępne. Dotyczy to w równym stopniu kultury katolickiego i prawosławnego chłopstwa jak i chasydzkiej kultury niezasymilowanych Żydów. Gdybyśmy przeciętnego współczesnego "polskiego patriotę" przemieścili do XIX wieku, wówczas jedynie w mieście w ramach klasy inteligenckiej (urzędników, akademików, artystów) miałby szansę poczuć się "u siebie". Żydowski sztetl byłby dla niego egzotyką, ale też byłaby nią chłopska chata (pomimo, iż statystycznie ów "polski patriota" wywodzi się z chłopstwa). Ta ostatnia przerażałby swoją zabobonnością, animalistycznym kultem natury, brutalnością stosunków społecznych. Natomiast gdybyśmy owego patriotę przenieśli do polskiego dworu w apogeum kultury szlacheckiej, wówczas również przeżyłby on szok kulturowy zorientowawszy się, że trafił w kosmopolityczne środowisko snobujące się na zachodnie mody w języku, ubiorze i obyczajach. Oczywiście składniki kultury szlacheckiej i chłopskiej przetrwały u nas do dziś, jednak w formie dalece zmodyfikowanej i przefiltrowanej przez kod inteligencki. Nasze dziedzictwo to "szlachta" mówiąca Sienkiewiczem i "chłopi" mówiący Wyspiańskim. A obok nich swój głos dokładają "Żydzi" mówiący Tuwimem, Leśmianem, Brzechwą czy Schulzem. Tak więc w istocie wszyscy reprezentujemy kulturę polsko-żydowską, czy raczej post-inteligencką. Nawet ci, którzy uciekają od niej w netflixy i komiksy, bo te jak wiadomo również wyrosły w dużej mierze z środkowo-europejskiego podglebia, poddanego jedynie bardziej złożonym procesom rafinacji.

Niestety, to dyskusja na przyszłość (#Polskapopisie). Obecnie przechodzimy przykry okres upupienia, kiedy to pod rządami "PiS-technokratów" z kraju dającego wzory dojrzałej i (tak) suwerennej polityki w relacjach polsko-żydowskich, zeszliśmy do poziomu trolla walczącego z prawicowymi partiami politycznymi Izraela oraz World Jewish Congress. Gratulacje dla PiS-technokratów, sukces to szybki i spektakularny.
-
2018/02/19 17:59:06
Lurk mode off i przepraszam gospodarza za offtopic.

@awal111
Bardzo lubię czytać Twoje komentarze, także gdy wchodzisz w polemiki z gospodarzem i bardzo się dziwię, że nie prowadzisz własnego blogaska. Nie chcę żeby to było potraktowane jako "chcesz coś napisać, to zrób to na swoim blogu" (nie mam do tego prawa), bo jesteś jednym z tych użytkowników, którzy stanowią wartość dodaną do samego bloga. Mam po prostu wrażenie, że na własnym blogu mógłbyś swobodniej poruszyć wiele interesujących tematów nie mieszczących się w ramach komentarza do aktualnej* notki.

*aktualnej nie w sensie "Polacy i Żydzi", a tej, która w danej chwili jest dyskutowana na blogu
-
wo
2018/02/19 18:03:09
@drogidrogi
"Bardzo lubię czytać Twoje komentarze, także gdy wchodzisz w polemiki z gospodarzem i bardzo się dziwię, że nie prowadzisz własnego blogaska"

Sam mu to już wiele razy proponowałem!

@awal
"ak wspominał choćby Twój niedawny gość, Mikołaj Grynberg, on po prostu wyrósł w tej samej kulturze co Ty, i nie czuje się komfortowo, gdy ktoś go stawia poza nią"

Ale to też nie jest tak, że Grynberg (czy Paziński) z entuzjazmem zareagują na moje "no co ty, przecież wszyscy jesteśmy Polakami" (in fact, wyrażane parokrotnie w innych rozmowach), bo to jest z kolei asymilacjonizm (z mojego punktu widzenia radośnie dobrowolnie emancypujący, z ich - niekoniecznie).

@bert
"Niech będzie "średniego", bo wczesne średniowiecze u nas to osady i opola. "

Historia Żydów w Polsce tradycyjnie zaczyna się w 1264 (przywilej Bolesława Pobożnego), więc jednak późne średniowiecze.
-
2018/02/19 18:47:04
@bert

...Większość miast europejskich między XV a XVI otacza się coraz bardziej rozbudowanymi bastionami. To poważnie ogranicza ich rozwój, tworzy miasta-"wyspy"...

W Szczecinie te bastiony przetrwały do wojny Francusko-Pruskiej, czyli do lat siedemdziesiątych XIX stulecia. Decyzja kajzera o likwidacji przestarzałych umocnień spowodowała spektakularny rozwój miasta, spotęgowany reparacjami wojennymi. Całe Sródmiescie powstało w tym okresie, i co ciekawe, według projektu barona Haussmanna, tego od przebudowy Paryża co też było pokłosiem reparacji. Inne okoliczne miasta jak np. Grabow (stocznia) stały się automatycznie dzielnicą miasta.
A ad rem komcia. Szukałem wzmianki o żydowskim getcie w moim mieście i lipa. Nie ma. Nawet w czasach Książąt Szczecińskich czyli czasy jagielońskie do wojny trzydziestoletniej.
Widać wszyscy wyjechali do Rzplitej.
-
2018/02/19 23:15:34
@wo

"Historia Żydów w Polsce tradycyjnie zaczyna się w 1264 (przywilej Bolesława Pobożnego), więc jednak późne średniowiecze. "

Rozumiem że Władysława Hermana przyjmującego z kwiatami Żydów, których wzmożenie pierwszokrucjatowe wygnało z Pragi wkładamy między bajki? Chyba jednak coś w tym na rzeczy mogło być - choć pewnie tych Żydów wtedy za wielu nie było. No i raczej na pewno bywali u nas wcześniej żydowscy kupcy, w końcu komu Mieszko miałby shandlowywać tych niewolników. Bez nich by się nie utrzymał, państwo by nie powstało a my byśmy pewnie mówili dziś po czesku. Albo po niemiecku.
-
2018/02/20 00:14:37
No przecież sam Ibrahim ibn Jakub był wbrew pozorom Żydem.

I a propos termonologii: późne średniowiecze to monarchie stanowe, więc w Polsce XIV-XV w. Średniowiecze pełne to na ogół okres rozdrobnienia feudalnego, które też w różnych okresach się w różnych krajach pojawiało, na ogół między XI a XIII w., tylko w Rzeszy wszystko na odwrót.
-
2018/02/20 10:51:43
@wo

Granica między pełnym a późnym średniowieczem tradycyjnie jest podawana na okolice roku 1300, głody, epidemie i ogólny kryzys dotychczasowych struktur. Jednakże trudno podać tu sztywną datę, zwłaszcza jeżeli chodzi o architekturę, budowę miast. Pewne epoki sztuki, budownictwa, przechodziły stopniowo z państw do państw. Już Niemcy w tej dziedzinie byli zapóźnieni wobec Italii, gdzie Renesans "wybuchł" o wiek wcześniej. Podobnie zjawiska o których mówimy: miały związek z rozwojem prawa osadniczego (prawo magdeburskie), sztuki fortyfikacyjnej i oblężniczej, demografią miast.

Nawet to, że w 1492 odkryto Amerykę nie oznacza, że Jan I Olbracht automatycznie staje się władcą nowożytnym. "Jego" najbardziej znany wkład w architekturę Krakowa, barbakan, zaliczany jest jeszcze do średniowiecznej architektury obronnej.

------

A tak trochę zwracając kurs w kierunku tematu, zastanawiam się, co złego byłoby w opisaniu wspomnianego Grynberga jako polskiego Żyda ("żydowski Polak" to jednak brzmi dziwnie). Jedyna trudność powstaje, jeżeli chce się opisać resztę* jako "polskich Polaków". Niestety, tak w mowie jak i w świadomości dominuje retoryka państw narodowych, jakby lojalność do ojczyzny była dziedziczna jak prawa spadkowe i zależała od prawidłowej mieszanki krwi. Tak jakby posiadanie obywatelstwa danego kraju a nawet urodzenie się na jego terenie nie znaczyło nic, było tylko świstkiem papieru, adnotacją w paszporcie.

Może to jakieś resztki świadomości stanowej, w której tylko szlachta była częścią społeczeństwa uprawnioną do sprawowania władzy - przeniesiona na wspólnotę krwi, w której odmawia się analogicznie tych praw "niemcom i żydom"? Czy też bardziej pozostałości kształtowania się państw narodowych na ruinach wielonarodowych imperiów Osmanów, Habsburgów, Romanowów?



*pomijając polskich tatarów, łemków czy innych ormian.
-
wo
2018/02/20 11:14:05
@"No przecież sam Ibrahim ibn Jakub był wbrew pozorom Żydem" / "Rozumiem że Władysława Hermana przyjmującego z kwiatami Żydów, których wzmożenie pierwszokrucjatowe wygnało z Pragi wkładamy między bajki"

Chodzi o osadnictwo przecież.

@bert
"A tak trochę zwracając kurs w kierunku tematu, zastanawiam się, co złego byłoby w opisaniu wspomnianego Grynberga jako polskiego Żyda ("żydowski Polak" to jednak brzmi dziwnie)."

A co złego w "Polak żydowskiego pochodzenia"?
-
2018/02/20 12:04:35
@wo

no ci krucjatowo-wypędzeni z Czech czy Węgier zapewne juz wtedy u nas osiedli. Z tym ze zgadzam się że było takowych z pewnością mało i jest to fakt raczej symboliczny, a liczniejsze osadnictwo to dopiero przełom XII i XIII wieku - na fali kolejnych krucjat i pogromów no ale i na fali masowej wtedy migracji z Niemiec na wschód i urbanizacji wschodu.
-
2018/02/20 14:31:42
@wo

"A co złego w "Polak żydowskiego pochodzenia"?"

- trochę długie
- konkurencyjne do "Żyd zamieszkały w Polsce"
- i ma ten sam mankament co poprzednia propozycja, że autochtonów nazwiemy symetrycznie "Polakami polskiego pochodzenia". Czyli taka oliwa z oliwek,

"Chodzi o osadnictwo przecież."

A mennica Mieszka III Starego to tylko lokalna przedsiębiorczość? A XII-wieczne osadnictwo na Sląsku, który w tym czasie był jeszcze częścią piastowskiego państwa dzielnicowego? No i te bardzo wczesne wspomnienia z XI wieku o gminach żydowskich w Gnieźnie i Przemyślu?

I nie zapominajmy o osadnikach chłopskich, którzy docierali na te tereny i zakładali wioski częściowo przed osadnikami w miastach. Parę wiosek o całkiem neutralnej nazwie "Żydowo" z przełomu XII/XIII wieku pozostało. Ale to dygresja.
-
2018/02/20 15:23:52
@bert04

"ma ten sam mankament co poprzednia propozycja, że autochtonów nazwiemy symetrycznie "Polakami polskiego pochodzenia". Czyli taka oliwa z oliwek, "

Mam wrażenie, że wynajdujesz nieistniejący problem. Skąd ta symetria? Przecież takie nazwy normalnie funkcjonują również na zachodzie, masz American Chinese, French Moroccans itd., i nikomu nie przychodzi jakoś do głowy, żeby kontrastować to z American Americans albo, he he, French French.

Faktycznie, my w odróżnieniu od nich mamy etnicznie jednolity naród, ale nadal nie wydaje mi się, żeby zwroty pokroju "polski Żyd" albo "Żyd polskiego pochodzenia" uruchamiały kontrę w postaci "polskich Polaków". Wyzwala się co najwyżej "prawdziwy Polak", ale to norma bez względu na to, jak nazwiesz tego Żyda.
-
2018/02/20 18:04:10
@bert04

No ale wiesz, robisz z tego abstrakcyjny problem lingwistyczny, a z drugiej strony mówisz o micie, który wyraża się w języku właśnie, a formuje człowieka do określonych zachowań. O tyle mit staje się rzeczywistością, o ile ludzie nim żyją, w niego wierzą i w związku z tym go powielają.

Weź np. takich Ślązaków. Którzy zresztą nie stanowią jakiegoś monolitu; masz tam pełne spektrum postaw - od śląskiego narodu, przez śląską nację, po śląską tutejszość regionalną. No więc jak sklasyfikować człowieka, który mówi po śląsku, niemiecku i polsku, w tej właśnie kolejności, polskość przeżywa jak mu w podręcznikach napisali i upiera się, że należy do Narodu, mimo wszystkie obrzydliwe śląskie memy powymyślane przez Polaków?

A czy problem sklasyfikowania tego człowieka w ogóle jest jakoś szczególnie istotny, skoro Polska wróciła na mapę polityczną, a więc Polacy nie muszą się już uciekać do protezowania się kliszami typu "jeden język, jedna wiara" w celu podtrzymania bytu swojej wspólnoty? Istotne jest to, czy ten konkretny obywatel poczuwa się do lojalności w stosunku do Państwa Polskiego, bez względu na to, jaka opcja nim aktualnie zarządza. Bo skoro on się do tego poczuwa, nie ma większego sensu klarować mu, w jaki sposób winien przeżywac swoją godność, bo mu się tę godność tym sposobem co najwyżej odbierze, a wtedy trudno oczekiwać od niego jakiejkolwiek lojalności.

Skoro więc Polacy mają problem, jak podejść do "tego Żyda", a podchodzą jak pies do jeża, to może "tego Żyda" po prostu zapytają, kim on jest, za kogo się uważa? Zamiast wałkowac w kółko konstrukty intelektualne trafione mniej lub wcale, ale za to, ach! nasze polskie.
-
2018/02/20 18:08:55
Przecież takie nazwy normalnie funkcjonują również na zachodzie, masz American Chinese, French Moroccans itd.,

Ja bardzo przepraszam za nitpick ale jednak odwrotnie
-
2018/02/20 18:52:12
@bert04

""Jednolity etnicznie naród" ... IMHO to mit na bazie XIX i XX wiecznych nacjonalizmów."

A i owszem. Nie ma żadnej ciągłości etnicznej, nie tylko niedawnej, ale w ogóle jakiejkolwiek, patrząc choćby na rozkład poddanych kolejnych królów Polski. Ale nadal te nacjonalizmy nam weszły w krew i nawet, jeżeli ta "krew etniczna" w rzeczywistości jest wymieszana ze wszystkim (z Żydami włącznie), to funkcjonujemy (postrzegamy się) obecnie jako dość jednolita masa zlepiona w sposób wybitnie etniczny. Na potrzeby prawicowe etniczny Polak to zasadniczo ktoś, kto ma białą cerę, mówi po polsku i nie ma oficjalnego Żyda czy Kogoś Innego w rodowodzie do powiedzmy dwóch-trzech pokoleń wstecz. Bonusowe punkty dają jeszcze za polsko brzmiące nazwisko.

@azdzisio

"Ja bardzo przepraszam za nitpick ale jednak odwrotnie"

Aj, faktycznie, Chinese American. Ale French Moroccan jednak nadal. Ciekawe, swoją drogą, że tu tak, a tam tak.
-
2018/02/20 19:14:54
Przepraszam za posta pod postem, ale zgubiłem jedną myśl do @berta04:

No ale co jest nie tak w zdaniach "Polacy i polscy Żydzi" albo "Żydzi polskiego pochodzenia i Polacy", że musisz koniecznie symetrią przymiotnikową to przeorać?
-
2018/02/20 19:54:13
I jeszcze jeden (błagam o wybaczenie):

Przejrzałem jeszcze raz całość i faktycznie głównie chodzi jednak o "Polaków typu X", a nie "Żydów typu Y". Niemniej punkt mój jest dalej ten sam: nie widzę problemu w konstrukcjach typu "Polacy i Polacy żydowskiego pochodzenia" czy "Polacy i żydowscy Polacy". Są brzydkie językowo, ale całkiem nieźle przekazują problematykę, bo gdyby jej nie było, to nie byłoby również takich konstrukcji. A jak bardzo chcesz, to można jeszcze napisać "Polscy obywatele pochodzenia żydowskiego i rdzennego definiowanego jako nieżydowskie", ale to generalnie jest problem jakości wizualnej zdania, a nie sensu.
-
wo
2018/02/20 22:27:24
@bert
"- i ma ten sam mankament co poprzednia propozycja, że autochtonów nazwiemy symetrycznie "Polakami polskiego pochodzenia". Czyli taka oliwa z oliwek, "

Po prostu mają niezidentyfikowane pochodzenie, urywa im się na trzecim-czwartym pokoleniu. The story of my life.
-
2018/02/21 09:44:56
@wo

Z obserwacji tak we własnej rodzinie jak i w kręgu znajomych to najpóźniej u pradziadków znajdzie się jakiegoś poddanego kajzera, firera, cara czy innego genseka. A może nawet sułtana.

Poza tym wydaje mi się, że wyciąłeś mi jeden tekst, więc nie za bardzo wiem, jak teraz odpowiadać na (seryjne) komentarze kolegów. Chyba że blox znowu szwankuje. Powiem więc w tym miejscu tyle, że moje uwagi były kontynuacją sporu dotyczącego tytułu tej blogonotki. Proponuję, żeby koledzy wymienili "Polacy i Żydzi" na jakąś z kombinacji / propozycji podawanych wyżej, może zrozumieją, gdzie leży mój "problem lingwistyczny". I dlaczego uważam, że tytułu taki jaki stoi poprawić się nie da.
-
2018/02/21 11:04:48
@Polacy, Żydzi, i inne kategorie

Kochani, te wszystkie finezyjne określenia mają się średnio do konkretnych biografii, zwłaszcza gdy mowa o ludziach z warstwy inteligenckiej, samodzielnie określających się wobec tradycji w jakiej ich wychowano - odchodzących od niej łagodnie lub gwałtownie, a niekiedy potem powracających. Garść przykładów, ograniczonych do wymienianego w notce WO Lwowa. Ludwik Finkel (ur. 1858) był znakomitym polskim historykiem, profesorem i rektorem Uniwesytetu Lwowskiego, promotorem edukacji ludowej. Pochodził ze zasymilowanej rodziny, czuł się członkiem polskiej elity inteligenckiej i nie przejawiał istotnych związków ze społecznością żydowską - choć mimo to był "Żydem" dla rodziny poznanej w młodości Stanisławy Pilawy-Smalawskiej, z którą korespondował przez całe życie, jednak nie śmiał się oświadczyć wobec nieuniknionej odmowy. Urodzony dekadę później Wilhelm Feldman, czołowy krytyk literacki okresu Młodej Polski, redaktor liberalnego miesięcznika "Krytyka", był członkiem tej samej lwowskiej elity, a jednocześnie reprezentantem aktywnych "asymilatorów" - wywodząc się ze środowiska chasydzkiego, w swoich publikacjach krytykował tę społeczność, domagał się od niej modernizacji i polonizacji, zaangażowany w działalność Strzelca i Legionów, przeżywał polskość w konfrontacji do "żydowskości", na łożu śmierci przyjął chrzest. Z kolei młodszy o pokolenie Rafał Lemkin był czołowym polskim prawnikiem okresu międzywojnia, pionierem międzynarodowego prawa karnego. Jakkolwiek przed wojną inicjował pewne działania w ramach lwowskiej społeczności żydowskiej, to raczej jako działalność uboczną, inteligencką "spłatę długu". To zmieniło się w czasie wojny, kiedy - przebywając w Szwecji a potem w USA - zajął się zbieraniem informacji o zbrodniach nazistowskich; wykorzystał je jako doradca amerykańskiego oskarżyciela w procesie norymberskim, a następnie jako inicjator Konwencji w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa - co sam określał jako oddanie hołdu swojej wymordowanej rodzinie. Jeszcze inną drogę przeszedł Pesach Stark, który w swojej napisanej w czasie okupacji powieści opisywał - wówczas właśnie ginące - środowisko wschodnioeuropejskiego sztetla i swoje z niego duchowe wyswabadzanie się, pełne rozterek przechodzenie na stronę nowoczesności, którą autorowi wydawała się reprezentować radykalna ideologia (komunizm) i wielkomiejski Lwów. Książkę tę wydał już po wojnie pt. "Głosy w ciemności", pod przyjętym za namową władz zmienionym nazwiskiem: Julian Stryjkowski

Jeżeli te biografie mają jakąś część wspólną, to jest nią samookreślenie się wobec tradycji religijno-etnicznej, odrzucenie jej lub przyjęcie na własnych warunkach. Wielu z nas ma zapewne podobne doświadczenia z tradycją katolicką i w tym sensie jesteśmy "Polakami pochodzenia katolickiego", co obejmuje zarówno ONR-owców, jak Razemowców - chyba widać z tego zestawienia jak to szeroka, a przez to płytka, kategoria. Nie pomaga też fakt, iż zbliżona grupa ludzi bywa określana jako "polscy Żydzi" gdy kontekst jest nieprzychylny ("właścicielami jednej trzeciej kamienic w Warszawie byli Żydzi") a jednocześnie np. jako "polscy adwokaci" w przychylnym kontekście ("80% adwokatów warszawskich zginęło w czasie wojny"). Stosujmy te kategorie z umiarem, gdy naprawdę są potrzebne (często nie są), w przypadku indywidualnych biografii pamiętajmy raczej o cieniowaniu i szczególe.

@drogi.drogi

Dzięki, niezmiernie cieszą mnie oznaki sympatii, jakie dochodzą również od czytelników bloga WO znanych mi osobiście. Sądzę, że obecnie potrzeba koncentracji sił w ramach stworzonej tu wyspy sensu i rozsądku, na swoje własne gospodarstwo przyjdzie może czas. Poza tym, jedni się lepiej czują w serwisie a inni w returnie, że tak powiem.
-
2018/02/21 16:31:35
@awal

...Wielu z nas ma zapewne podobne doświadczenia z tradycją katolicką i w tym sensie jesteśmy "Polakami pochodzenia katolickiego"...

Świetne porównanie. Nigdy nie spojrzałem na problem z tej strony. Moja babcia, gdyby dożyła radia Maryja, to by była modelowym moherem, czyli na tej zasadzie powinienem być wykopany z każdego niekatolickiego bąbelka, jak wymienione przez ciebie postacie z bąbelka niejudaistycznego. No bo jeżeli babcia nosiła perukę a dziadek pejsy, to wiadomo, a jeżeli moja babcia nie wychodziła z kiścioła to pewnie doniosła na jakiegoś Żyda, bo przecież proboszcz mówił, że zabili Jezusa.
Ale to chyba nie tylko nasz problem. Weźmy wypowiedź, że antysemityzm każdy Polak wyssał z mlekiem matki. Chyba naprawdę jesteśmy bardziej spokrewnieni niż wydaje się polako i żydożercom.
-
2018/02/21 17:10:17
@awal111

Świetne przykłady. Można by dodać przykłady z czasów zaborów, kiedy niejeden Niemiec po odkryciu w swoim drzewie genealogicznym jakichś polskich antecesorów zmieniał narodowość i świadomość (jeden, nie spomnę nazwiska, nakazał swoim synom polonizację pod groźbą wydziedziczenia). I dziwnym trafem w polskiej historiografii było to podawane jako przykłady godne pochwały. Także potomkowie carskich oficerów nie napotykali AFAIK większych przykrości. A w pewnym wykasowanym poście wspominałem o multi-kulti - pochodzeniu najważniejszych polskich "wieszczów"... ale nie będę ponownie wklejał.

Co chcę przez to powiedzieć? Ze problemy "asymilantów" pochodzenia żydowskiego były i są inne niż tych pochodzenia katolickiego, luterańskiego, niemieckiego, czeskiego, litewskiego czy nawet tatarskiego. Mimo podobnie skomplikowanych jednostkowych losów.

@mw.61

IMHO "Polak pochodzenia katolickiego" niewiele wnosi do dyskusji. Ale, jak już został wspomniany, niejednokrotnie spotkałem się w sieci z "ateistami pochodzenia katolickiego / chrześcijańskiego". Nawet "urodzeni" ateiści, których przodkowie jeszcze przed PRL-em odeszli od wiary, wypełniali pewien stereotyp... nazwijmy to, brania KRK jako punktu odniesienia dla własnej niewiary. Taki post-katolicyzm w trzecim pokoleniu. Wiem, to dlatego, że żyją w takim kraju, niemniej charakterystyczny fenomen.

Ale to dygresja.
-
2018/02/21 19:36:17
@mw.61

"Weźmy wypowiedź, że antysemityzm każdy Polak wyssał z mlekiem matki."

Nie idealizuję społeczności izraelskiej czy amerykańskiej diaspory. Po prostu jeszcze miesiąc temu wydawało się, że nasze i tamtejsze elity - nawet te prawicowe - nauczyły się czegoś od czasów, gdy rabin Weiss pozywał prymasa Glempa a Kazimierz Świtoń stawiał krzyże na oświęcimskim żwirowisku. Gdy zbudowano Muzeum Polin, z istotnym udziałem finansowym europejskich i amerykańskich organizacji żydowskich, wszystkie siły w Polsce przyznawały się do ojcostwa tego projektu (najmniej faktyczny ojciec Marian Turski). Krzepiły też inicjatywy lokalne, wspominane w cytowanym przez WO liście, jak choćby działania władz samorządowych Lublina i lubelskiego Teatru NN, które modelowo zaczęły odsłaniać żydowskie dziedzictwo miasta. Wydawało się, że tam gdzie wchodziło w grę zaangażowanie państwa i mecenat publiczny, osiągnęliśmy pewien dojrzały poziom instytucji i form w relacjach polsko-żydowskich, poniżej którego już nie zejdziemy. No cóż, PiS potrafił te osiągniecia zepsuć, co przede wszystkim wynika z tego, że ich nie rozumiał i nie potrafił docenić To też jest temat z cyklu #Polskapopisie: jak ten PiSowski żywioł cywilizować, angażować w funkcjonowanie kraju tak, aby go nie demolował przejmując władzę
-
2018/02/21 20:39:08
@awal

...No cóż, PiS potrafił te osiągniecia zepsuć...

Problem w tym, że te osiągnięcia były tam postrzegane jako kapitulacja i w tym sensie teraz nic nie psujemy a naprawiamy. Obracając się w innym środowisku, nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skali problemu, a przynajmniej ja nie zdawałem sobie sprawy jak ten rak głęboko siedzi. Jak te wszystkie inicjatywy budowania nowych relacji polsko-żydowakich musiały ich drażnić.
-
2018/02/22 06:20:33
@mw.61

Akurat w tym obszarze zdawało się, że PiSowska elita wykazuje polityczną dojrzałość. Macierewicz powściągnął ludowy antysemityzm swojego środowisk,a a Rydzyk swojego. Muzeum Polin miało wśród swoich promotorów Lecha Kaczyńskiego i Kazimierza Ujazdowskiego (podobnie jak ministrów kultury z SLD i PO), po jego otwarciu przychylne recenzje pojawiały się również w prawicowej prasie - jest to w końcu placówka pokazująca przede wszystkim jasne strony współżycia polsko-żydowskiego. Dobre stosunki z Izraelem nie wymagają zresztą od prawicy nadmiernych łamańców, to lewica jest przecież bardziej krytyczna wobec izraelskiej polityki i propalestyńska. Dlaczego więc PiS wszedł na tę minę? Dlatego, że jest PiSem, mówiąc najkrócej - zapłacili (czy raczej my wszyscy zapłaciliśmy) za ich ogólny styl. Za to, że są partią mającą samoobraz oblężonej twierdzy - zatem w tematyce, w której mogliby zyskać na współpracy z politycznym centrum, woleli słuchać amatorów z politycznych peryferii (posłów Kukiza, którzy naciskali na zmianę ustawy). Za to, że są członkiem marginalnej grupy w Parlamencie Europejskim, więc nie widzą inicjatyw takich jak np. Muzeum Historii Europy, rozwijane z inicjatywy PE (z Włodzimierzem Borodziejem jako szefem rady naukowej i Normanem Daviesem jako jej członkiem) - PiS nie umie się włączać w takie inicjatywy, myśli kategoriami "pouczania świata", a nie wchodzenia z nim w dialog. Za to wreszcie, że zniszczyli ośrodki kompetencyjne i ignorują procedury - do tej katastrofy nie doszłoby gdyby, jak za pierwszego PiSu, ministrem spraw zagranicznych był Adam Rotfeld lub Stefan Meller, gdyby przeprowadzono rzetelne konsultacje, nawet tylko gdyby uwzględniono uwagi parlamentarnych służb legislacyjnych. PiS, będąc partią establiszmentową reprezentującą szeroką społeczną bazę, zachowuje się jak ugrupowanie antysystemowej mobilizacji i protestu. Będąc polskim odpowiednikiem CDU reprezentuje styl AfD. To tkwi głęboko w ich DNA, sięga czasów "walki z monowładzą" przez zakon PC, czyli kwestionowania legitymacji całego system politycznego, w którym nie potrafili się odnaleźć. Tego nie zmieni Morawiecki, w którym mniej jest rzekomego "bankiera" a więcej działacza Solidarności Walczącej. Owszem, są w PiSie ośrodki dążące do deeskalacji i profesjonalizacji (choć nie mam na myśli pendantycznego - od pendant - Gowina), na niektórych z ich rządowych zapleczy trwa cicha praca normalizacyjna. Ale ona efekty przyniesie dopiero w kolejnych kadencjach, aktualną należy zakończyć po prostu odbierając PiSowi władzę, do której sprawowania nie jest przygotowany.
-
2018/02/22 07:22:20

@awal

są partią mającą samoobraz oblężonej twierdzy (...) woleli słuchać amatorów z politycznych peryferii (posłów Kukiza, którzy naciskali na zmianę ustawy...

Myślę, że nie tylko. Skrywany antysemityzm musiał w większości z nich siedzieć głęboko, w elektoracie też, że tak łatwo poszło. Trochę jak w eksperymencie Zimbardo, który udowodnił jak łatwo w odpowiednich warunkach stać się bestią.
-
2018/02/22 09:20:13
> PiSowska elita wykazuje polityczną dojrzałość

Lider partii rządzącej co miesiąc wchodzi na stołeczek i mówi o "elitach, które rządzą Polską", mówi o "sieci mediów i korporacji", o "Polakach gorszego sortu". Mogę przy odrobinie dobrej woli uznać, że Kaczyński nie jest sam antysemitą. Przy większej ilości dobrej woli mogę też uznać, że nie zdaje sobie sprawy, że jego słowa można interpretować antysemicko.

Ale raczej nie dam się przekonać, że jego podwładni i szeregowi wyznawcy nie myślą tak, zainspirowani między innymi jego słowami i piękną polską tradycją antysemityzmu. Kaczyński może sam nie jest tzw. dogwhistlerem, ale jakoś mam wrażenie że PiS-owcy są wyczuleni na frazy typu "określone siły" czy "bogaci adwokaci". Kurczę, może i "nietykalna kasta"?
-
2018/02/22 10:13:58
@awal111

Teza, że ustawa o IPN jest wynikiem indolencji niemiłościwie rządzącej partii jest IMHO zbyt łaskawa dla tejże partii. Możecie mnie posądzać o to, że nawet w błędach Kaczyńskiego widzę geniusz Kaczyńskiego, ale moim zdaniem tu właśnie o eskalację chodziło. Może nie w tym stopniu, jaki nastąpiła, może marzyli sobie, że ta ich dziwna Fundacja coś-tam medialnie zdziała. Niemniej sama eskalacja miała nastąpić. Chciano sprowokować "drugą stronę", żeby użyła zwrotu "polish death camps" lub jakiegoś kompatybilnego*. A tym samym zmusić krajową opozycję do zajęcia stanowiska po stronie rządu. Już wtedy, jak była ta wielka sądowo-medialna chryja wobec marginalnej wzmianki w ZDF o to chodziło. Cała ta tzw. "polityka historyczna" ma za cel nie tyle Niemców, Zydów, Ukraińców czy innych Amerykanów (oni mają tylko dostarczać amunicji), ale własny kraj. Ma zmusić wszystkich do opowiedzenia się, czy będą w oblężonej twierdzy czy poza nią, bo za chwilę zamykają się bramy.

Konkretnie akcja z ustawą o IPN trochę przypomina mi osławioną Depeszę Emską Bismarcka, która z jednej strony miała obrazić wroga (tam - Napoleona III) a z drugiej strony zjednoczyć podzielone państewka Związku Północnoniemieckiego do walki ze wspólnym wrogiem. No to teraz stoimy o krok od - medialnej, jeszcze - wojny. Ale, ciągnąc tę analogię, Cesarstwa Polski raczej po tym nie ogłosimy.

*i to akurat im się udało.
-
2018/02/22 10:38:12
Ludowy antysemityzm w Polsce jest faktem, lecz kierownictwo PiS nie widziało - i raczej nadal nie widzi - interesu w jego podsycaniu. Czasy gdy prawica bez zahamowań grała na tę nutę to okres jej największej smuty, marginalizacji w oparach Konwentu Św. Katarzyny, Kaczyńskiego wymachującego w TV zdjęciem rzekomego młodego Wachowskiego na kursie oficerskim SB, itd. Ludzie z kierownictwa PiS mają zakodowane, że antysemickie odzywki to część tego repertuaru, do jakiego nie chcą wracać. Zorganizowaną ekspresję antysemicką pozostawili objazdowym wykładom kilku dyżurnych publicystów w niezbyt zapełnionych salkach. Prezes mógł zająć się bardziej opłacalnym kanalizowaniem wrogości w innych kierunkach - istotnie, dobrze wiedział co robi, gdy np. w swoim zeszłorocznym przemówieniu w Przysusze dwie najbardziej entuzjastyczne owacje wywołał uwagami o nieprzyjmowaniu uchodźców ("Mamy pełne moralne prawo powiedzieć: nie") oraz o wyrzucaniu ludzi z PO ("Zmian jest za mało. Jest wiele złogów."). Błąd, jaki w tym zakresie popełnia PiSowska elita to niedocenianie, jaki naddatek siły zyskuje legitymizacja wrogości, gdy pochodzi od ludzi władzy (a nie jak do tej pory, od przegrywającej opozycji). Owszem, PiSowski lud podjął antysemicki język z nową aurą poczucia mocy - gdy np. na swoich forach kwestionował "niepolskie nazwiska" sędziów proponowanych przez ziobrystów do kadłubowej KRS. PiSowska elita stara się jakoś na to reagować, widać podejmowane w biegu próby autocenzury przekazu. To wszystko jest częścią amatorskiej szamotaniny degradującej kraj.
-
2018/02/22 11:24:39
@awal111
Co do ich podejścia personalno-kompetencyjnego wystarczy przeczytać artykuł z ostatniej Polityki. Obłęd to za mało powiedziane! Oficjalne dążenie do zniszczenia "pamięci instytucjonalnej" w MSZ to po prostu zdrada stanu!
-
wo
2018/02/22 13:33:33
@awal
"Ludowy antysemityzm w Polsce jest faktem, lecz kierownictwo PiS nie widziało - i raczej nadal nie widzi - interesu w jego podsycaniu"

Moim zdaniem, widzi. Ufam raczej plotce (którą słyszałem z wielu źródeł), że sami są tym zniesmaczeni, ale utrzymują to w ruchu właśnie dlatego, że z poufnych sondaży wynika, że ich elektorat to pokochał. Wystarczy zresztą zajrzeć na Psychiatryk24, tam są uchachani jak Wańkowicz po zajęciu Zaolzia. Marzą, żeby wódz ich na coś poprowadził, jak nie na Jerozolimę, to może chociaż na Rzym.
-
2018/02/22 18:36:35
@awal111
"Ludowy antysemityzm w Polsce jest faktem, lecz kierownictwo PiS nie widziało - i raczej nadal nie widzi - interesu w jego podsycaniu."

Wydarzyły się nieoczekiwane rzeczy - Rydzyk pofatygował się do ambasady izraelskiej (są zdjęcia, wystarczy wyguglować: Rydzyk Anna Azari). W Radio Maryja przestali występować otwarci antysemici, na przykład Jerzy Robert Nowak i "profesor" Modelska-Creech. Radio Maryja przestało też propagować kłamstwo Marii Trzcińskiej o rzekomo "tajnym" obozie KL Warschau (że przez 50 lat zatajano obóz i rzekome 200 tysięcy ofiar) i ze niby Żydzi nie pozwalają upamiętnić KL Warschau.
-
2018/02/22 18:51:22
@bert04
"A tym samym zmusić krajową opozycję do zajęcia stanowiska po stronie rządu."

Oni tę taktykę stosują na szeroką skalę i niestety z powodzeniem. Na przykład uchwała Sejmu upamiętniająca Brygadę Świętokrzyską NSZ została poparta przez PO.
-
2018/02/22 23:17:20
"Oni tę taktykę stosują na szeroką skalę i niestety z powodzeniem. Na przykład uchwała Sejmu upamiętniająca Brygadę Świętokrzyską NSZ została poparta przez PO."

To nie jest taktyka, tylko totalny nieogar totalnej opozycji. Czy chodzi o CBA, IPN, wyklętych, czy zrobienie dobrze myśliwym PO i N. i tak podniosą ręce i nacisną przycisk. Bo albo myślą tak samo, albo w ogóle nie myślą.
-
2018/02/23 10:45:14
PO niszczyła też TK (choć jeszcze nieśmiało, tylko przez dwóch "dublerów"), co nie przeszkodziło im potem "zmądrzeć" i kreować się na obrońców tegoż organu, nawet własną ustawę do TK zaskarżać. Tutaj też mogliby próbować rzucać teksty o zmądrzeniu, o refleksji, o żalu i sypaniu głowy popiołem. I na arenie międzynarodowej przynajmniej brylować jako ostatni bastion praworządności, ten, politycznej poprawności.

Eskalacja ma - IMHO - zablokować im tę możliwość. Tak w kraju jak i poza nim. Byle tylko wrogowie ustawili się jednoznacznie do ataku, im ostrzej tym lepiej. Wtedy już, jak u Broniewskiego, nieważne będzie, że "są w ojczyźnie rachunki krzywd".
-
2018/02/23 11:30:38
@bert04
"PO niszczyła też TK (choć jeszcze nieśmiało, tylko przez dwóch "dublerów")"

...a potrzebne im to było jak Zaolzie. No ale przegłosowanie w sejmie czegoś niezgodnego z konstytucją, co TK następnie bada (w starym składzie, przy zachowaniu vacatio legis itd.) i ew. obala, to jest nadal procedura przewidziana i zgodna z konstytucją. Nie nazwałbym tego "niszczeniem TK", a już na pewno nie konstytucyjnego porządku. W przeciwieństwie itd. Zresztą to chyba jasne i nie ma co wałkować.
-
2018/02/26 11:13:07
@kuba_wu

"...a potrzebne im to było jak Zaolzie"

Z jedną zasadniczą różnicą. Zaolzie, ultimatum wobec Litwy, to były posunięcia II RP chronologiczne po pewnych posunięciach (Godwin warning) Hitlera. Patrz poprzednia blogonotka. PO jednak za drugiej kadencji, czy to w kwestii żołnierzy zaklętych, czy dyplomatołstwa (vide "Front Ukraiński", czyli kto wyzwalał Oświęcim), czy w końcu w kwestii TK chciała być jak oryginalny Han Solo. I strzelała pierwsza.

Nie wiadomo po co. Moja nienaukowa teoria jest taka, że natura i głupota nie znosi próżni, więc jak PiS pozorowało normalność, to głupota musiała znaleźć inny wentyl. Ale to też było wałkowane.
-
2018/02/27 11:29:21
@WO

"Ufam raczej plotce (którą słyszałem z wielu źródeł), że sami są tym zniesmaczeni, ale utrzymują to w ruchu właśnie dlatego, że z poufnych sondaży wynika, że ich elektorat to pokochał."

Nie chcę zbytnio spekulować, lecz spodziewałbym się, że prawidłowo interpretowane badania tego rodzaju pokazują raczej, że ci co "zdecydowanie popierają" PiS zgadzają się z jego polityką, a ci co tylko "poparali w ostatnich wyborach" mają wątpliwości. Gdyby istniała sprawna opozycja, umiałaby skapitalizować tę sytuację. W jej braku jest grana jednoaktówka pt. "wódz karci harcowników" (takich jak senator Bonkowski), a PiSowskie media przypartyjne odkrywają "naszych Żydów" czyli marginalnych działaczy diaspory, do jakach dostęp ma PiS (jak lobbysta Johnny Daniels [1]).

Pozostaję przy swoim zdaniu, że ta izraelska awantura to przede wszystkim obraz słabości PiS. Zachodnie partie reprezentujące konserwatywny elektorat mieszczański oraz elity gospodarcze swoich krajów doskonale dogadują się z analogicznymi partiami Izraela jak również z reprezentacją lokalnej (francuskiej, niemieckiej) diaspory, która należy do tych samych konserwatywnych kręgów (zawsze - również przed wojną - do nich należała). Więcej zastrzeżeń ma lewica, która patrzy na Izrael jako na państwo represjonujące Palestyńczyków i krytykuje jego działania. W Polsce jednak mamy do czynienia z qui pro quo: nasza bieda-prawica, świeżo i powierzchownie wyzbyta z prymitywnych antysemickich ciągot, uczy się dopiero współpracy ze swoimi naturalnymi partnerami. Stosunki z Izraelem i diasporą pozostają domeną lewicy, która dysponuje kapitałem kulturowym, aby takie stosunki rozwijać. Rozsądny rząd prawicowy potrafiłby to zrozumieć i korzystałby z istniejącej bazy kompetencyjnej - to nie jest fantazja, przypominam: za pierwszego PiSu tymi sprawami zajmował się Adam Rotfeld w MSZ i Ewa Junczyk-Ziomecka w kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Niestety, aktualny PiS w jego nowej antyestabliszmentowej odsłonie nie jest w stanie podjąć takiej współpracy i oddaje ten obszar "chłopakowi, który stał pod blokiem". Efekt był właściwie nieunikniony i w sumie wcale jeszcze nie najgorszy z możliwych.

Krótka anegdota na koniec. Niedawno miałem okazję rozmawiać z pewnym znanym profesorem z Ivy League, z rodziny wywodzącej się z żydowskiej społeczności Środkowej Europy. Wokół byli jego studenci - Amerykanie, Europejczycy, Azjaci - którzy cisnęli się aby zadać swoje błyskotliwe pytania, ja stałem z boku (znamy się z dawniejszych lat) i czekałem na swoją kolej. Gdy ona przyszła, zauważyłem wyraz ulgi w jego oczach - zobaczył we mnie kogoś, przed kim nie musiał się silić na swoją amerykańską personę, przez chwilę nie musiał być "optimistic and successful". Raz dwa zszedł na ton ironiczno-szmoncesowy. Natychmiastowe porozumienie oparte o wspólne kulturowe tło. Tacy ludzie mogliby być polską kotwicą na Zachodzie, ich kontakty w obszarze gospodarczym i politycznym mogłyby służyć krajowi, niekoniecznie w jakiś bezpośredni sposób, raczej przez tworzenie wokół nas aury "pierwszoligowości". Pod rządami PiS jednak nie mamy szans grać w pierwszej lidze w żadnej dziedzinie, to jest ponad ich siły. Walczymy w barażach o utrzymanie się w drugiej. Jednak nie upadajmy. Jak mówi Miszlej (Księga Przysłów), "Głupi ujawnia całego ducha, mądry utrzymuje spokój do końca".

[1] www.wsieciprawdy.pl/buduje-mosty-miedzy-ludzmi-pnews-3509.html
-
wo
2018/02/27 12:44:33
@awal
"Pozostaję przy swoim zdaniu, że ta izraelska awantura to przede wszystkim obraz słabości PiS. "

Dopóki są królami sondaży, trudno mówić o słabości. Ale o tyle się chyba zgadzamy, że obaj w różny sposób opisujemy fenomen ucznia czarnoksiężnika - PiS uruchomił machinę, której nie umialby już zatrzymać bez sondażowej detronizacji (a na ich szczęście, przeciw sobie mają zagubionych nieudaczników w rodzaju Schetyny).
-
2018/02/27 16:18:38
@WO
"Dopóki są królami sondaży...
...nieudaczników w rodzaju Schetyny"

"Biada ci, kraju, którego królem jest prostak" (Księga Kohelta).

PiSowi moim zdaniem będzie już jednak powoli spadać, a rosnąć Schetynie: nasza mała polaryzacja. Liczę na relatywny sukces lewicowych list pt. "none of the above" w wyborach samorządowych. Notabene: w Niemczech powstaje rząd bez ministrów ze wschodnich landów i ze spodziewaną przyszłą kanclerką z Kraju Saary. Zachód odsuwa się w sposób zupełnie dosłowny.