Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Leninizm i neoliberalizm

Nowy rok zacznę od omówienia książki, którą polecam już na serio, bez beki. To „How Bad Writing Destroyed the World” Adama Weinera (z podtytułem „Ayn Rand and the Literary Origins of the Financial Crisis”).

Weiner odtwarza literackie korzenie dwóch strasznych wynalazków XX stulecia: leninizmu i neoliberalizmu. Pokazuje, że sięgają tej samej książki: „Co robić?” Nikołaja Czernyszewskiego (1863).

Jednym z bohaterów jest niejaki Rachmetow, rewolucjonista żyjący nie tylko w ascezie, ale wręcz w masochistycznym samoudręczeniu. Żeby zahartować ciało, sypia na deskach nabitych gwoździami, aż zalewa pokój krwią (ku rozpaczy gospodyni, która musi to sprzątać - co rewolucjoniście najwyraźniej zwisa).

Rachmetow z ukrycia manipuluje życiem erotycznym swoich znajomych. Pozoruje samobójstwo Łopuchowa, żeby Wiera Pawłowna mogła wreszcie pójść do łóżka z Kirsanowem i zacząć nowe, lepsze życie w polizwiązkowej komunie, której przyświeca ideologia „racjonalnego egoizmu”.

Komuna świetnie prosperuje, bo jej uczestnicy założyli spółdzielnię. Spółdzielnia egoistów? Tak! Nie ma w niej sprzeczności między interesem jednostki a interesem kolektywu, wszyscy się racjonalnie przykładają do pracy, w wolnych chwilach uprawiając wolną miłość.

Naiwne i źle napisane, ale przeszło do historii za sprawą Rachmetowa. To dwulicowy, podstępny kłamca, ale działa bezinteresownie, a jego kłamstwa przybliżają nadejście lepszego świata (co Wierze Pawłownej tłumaczą w kolejnych snach alegoryczne bóstwa). Powieść więc jednoznacznie pochwala jego postawę.

W jednym ze snów Wiera Pawłowna widzi Przyszłość. Dzięki ludziom takim jak Rachmetow ludzkość żyje w sprawiedliwym społeczeństwie, które osiągnęło dobrobyt dzięki upowszechnieniu nowego rodzaju metalu.

Na Zachodzie Marks radził zakładanie masowych, demokratycznych organizacji. W Rosji to nie działało. Rosjanom spodobała się więc porada Czernyszewskiego: „bądź jak Rachmetow”!

Znajdź garstkę wyznawców, zorganizuj ich w kolektywie. Okłamuj ich, wykorzystuj, w ostateczności zabij któregoś dla postrachu. Bóstwa ze snów Wiery Pawłownej cię rozgrzeszą.

Oni będą Kręgiem Wewnętrznym twojej organizacji. I niech każdy zrekrutuje pięciu kolejnych, a oni kolejnych - i tak dalej.

Sergiej Nieczajew rozwinął receptę Czernyszewskiego w „Katechizmie rewolucjonisty”. To dzieła obłąkanego sadystycznego biurokraty, w którym z przedziwnymi detalami opisywał, które grupy społeczeństwa chce zamordować, które zastraszyć, a które tylko zmanipulować.

Nieczajew zniszczył życie wszystkim, którzy mu zaufali (jak Bakunin czy Wiera Zasulicz, która miała być jego Wierą Pawłowną). Ta w końcu straciła wiarę w Nieczajewa, ale nie w Czernyszewskiego i w 1881 nawiązała korespondencję z Marksem, w której wydusiła z niego deklarację, że jego recepty dla Europy Zachodniej nie muszą się sprawdzać w Rosji.

Ten dokument był później dla bolszewików podkładką do tezy, że nie przeinaczyli całkiem Marksa, tylko go twórczo zmodyfikowali. Lenin więcej jednak zaczerpnął z Czernyszewskiego niż z Marksa i swój programowy manifest z 1901 zatytułował tak samo - „Co robić?”.

Nie nazwał w nim siebie „komunistą” - przypominam, że tym słowem bolszewicy zaczęli się posługiwać dopiero w 1917. Uważał siebie wtedy za prawdziwego socjaldemokratę i potępiał tak zwany „trade-unionizm”; czyli coś, co dzisiaj raczej kojarzymy ze słowem „socjaldemokracja”.

Miłośniczką Czernyszewskiego była także urodzona w Rosji Ayn Rand. „Atlas Zbuntowany” ma wiele elementów zaczerpniętych z „Co robić”.

Filozofia „obiektywizmu” przypomina filozofię „racjonalnego egoizmu”. Manipulujący z ukrycia John Galt przypomina Rachmetowa. Hank Rearden wynalazł nowy metal, jak ze snu Wiery Pawłownej.

A na wzór Wiery - także i Dagny żyje w polizwiązku. Ayn Rand dzieliła z Czernyszewskim niewiarę w małżeństwo.

Choć od 1929 miała męża, w połowie lat 50. nawiązała romans z Nathanielem Brandenem (również żonatym). Branden założył instytut krzewienia obiektywizmu, który nazwał skromnie Nathaniel Branden Institute. Zgromadzili grono wyznawców, zwane Kolektywem.

W połowie lat 60. Nathaniel Branden egoistycznie i obiektywistycznie zaczął romansować ze znacznie młodszą modelką, Patrecią Scott. To był koniec Kolektywu oraz Instytutu Nathaniela Brandena. Ayn Rand zdążyła jeszcze skłonić wyznawców do podpisania listu, potępiającego niewiernego kochanka za „zdradę ideałów obiektywizmu”.

Jakim cudem właściwie czyjkiolwiek romans z miałby być sprzeczny z filozofią nieskrępowanej wolności? Cóż, jeśli ktoś wytrwał w Kolektywie do 1968 to dlatego, że nie zadawał przywódczyni takich pytań.

Wśród sygnatariuszy był Alan Greenspan, twórca ekonomicznej polityki Reagana, obu Bushów, Clintona i pośrednio Obamy. Człowiek, który ponosi personalną odpowiedzialność za kryzys 2008 i za to, że wszelkie korzyści z postępu technicznego ostatnich trzech dekad odnoszą tylko najbogatsi.

Leninizm tym się różnił od marksizmu, że był socjalizmem, w którym 90% ma żyć w łagrowo-kołchozowej niewoli, a 10% cieszyć się względnym moskiewskim dobrobytem. Neoliberalny kapitalizm tym samym się różnił od kapitalizmu z czasów Eisenhowera.

Łączy je zaczerpnięta z Czernyszewskiego pogarda wobec owych 90%, które mają być zastraszone i zniewolone. Pasożyty, pijawki, grabieżcy, bumelanci, brakoroby - można by zrobić trudny quiz, czy coś jest cytatem z propagandy stalinowskiej czy obiektywistycznej

Dla polskiego czytelnika książka Weinera jest o tyle ciekawa, że tłumaczy łatwość przeorientowania na neoliberalizm PRL-owskich ekonomistów, tych wszystkich działaczy PZPR i pracowników Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu.

Po prostu wcale nie była to dla nich aż tak duża zmiana. Jak nienawidzili „trade-unionizmu” w poprzenim wcieleniu, tak nienawidzili go dalej, z trochę tylko innych pozycji.

I nawet ta quasi-religijna wiara w trickle-down economy, że bogactwo elit Kiedyś W Końcu Zacznie Skapywać, nie jest aż taka odległa od wiary, że kiedyś Wreszcie Zbudują Komunizm. Jedno i drugie to sny Wiery Pawłownej.

wtorek, 02 stycznia 2018, wo

Polecane wpisy

  • Musimy pogadać o Unii

    Drodzy pisowcy, musimy pogadać o Unii. Metaforycznie, rzecz jasna - proszę tego nie traktować jako zaproszenia do komentowania. Dwa lata temu zgadzaliście się z

  • Dekaczyzacja ruszyła

    Niewiele wiadomości ucieszyło mnie tak bardzo, jak dekonstrukcja rządu. Żałosna nieudolność opozycji sprawia, że w tej chwili jedynym politykiem, mogącym obalić

  • Komunizm i (socjal)demokracja

    Portal strajk.eu podjął dziwną próbę rehabilitacji słowa „komunizm”. To ma tyle samo sensu, co rehabilitacja starohinduskiego symbolu szczęścia - dw

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/01/02 20:18:15
I dlatego należy walczyć z pornograficzną ideologiczną fantastyką.
-
2018/01/02 21:22:04
Ciekawa notka, dziękuję. W zasadzie jednak - cynika nie powinno dziwić, że wiodące ideologie, polecane przez 90% dyktatorów, mają wspólny mianownik w postaci - żeby się elitom żyło fajnie, a owce grzecznie i karnie robiły co jest do zrobienia. W obecnych czasach nasuwa się pytanie, czy kolejną logiczną iteracją nie będzie "żeby elitom żyło się dobrze, a kowce wyniosły się gdzieś gdzie nie będą tak psuć krajobrazu". I pewnie też będą różne implementacje, ale na poziomie meta - to pewnie do tego się będzie sprowadzać.

Przy okazji chciałem serdecznie podziękować za książkę o Lemie. Dostałem w prezencie od żony i jest to jedna z najlepszych książek, które przeczytałem w zeszłym roku. Mimo iż jestem powolnoczytaczem, przeczytałem w jeden dzień. Świetna!
-
wo
2018/01/02 21:43:58
@cziter
"Ciekawa notka, dziękuję. W zasadzie jednak - cynika nie powinno dziwić, że wiodące ideologie, polecane przez 90% dyktatorów, mają wspólny mianownik w postaci - żeby się elitom żyło fajnie, a owce grzecznie i karnie robiły co jest do zrobienia. "

To mnie akurat nie dziwi - dziwi mnie raczej to, że tak wielu ludzi dało się nabrać.

"Przy okazji chciałem serdecznie podziękować za książkę o Lemie. Dostałem w prezencie od żony i jest to jedna z najlepszych książek, które przeczytałem w zeszłym roku. Mimo iż jestem powolnoczytaczem, przeczytałem w jeden dzień. Świetna!"

Bardzo, bardzo dziękuję (oczywiście, PRZEDE WSZYSTKIM ŻONIE)!
-
2018/01/02 22:27:50
KO: "ich w kolektywie*i*. Okłamuj ich *wyznawców*, wykorzystuj..."
-
2018/01/02 23:00:47
Z powieścią Ayn Rand miałem chwilową styczność w pewnej placówce na wygwizdowie. Wybrałem na chybił-trafił z półki, nie miałem pojęcia, że AR jest jakąś 'specjalną' autorką. Było coś o hutnictwie, genialnej recepturze na stal i wyrobie szyn kolejowych, więc kto wie, czy to nie ta sama metalurgiczna powieść, o której pisze WO. Nie zmęczyłem tego, po przeczytaniu jednej trzeciej nie miałem już siły na resztę, bo to po prostu jest okropnie napisane i straszliwie nudne.

"Co robić" Czernyszewskiego chętnie przetestuję. Przed chwilą zrobiłem krótki research w necie i znalazłem kilka egzemplarzy w oryginale. W zasadzie powinienem był przeczytać, bo jestem z pokolenia, które uczyło się rosyjskiego 10 lat. No ale. Na szczęście jest też polskie tłumaczenie z lat '50. Co ciekawe, opisane w katalogu bibliotecznym jako 'zbiór opowiadań'.
-
wo
2018/01/02 23:19:17
@jabiru
"Co ciekawe, opisane w katalogu bibliotecznym jako 'zbiór opowiadań'. "

Bo to się narracyjnie rozsypuje. Na przykład sny Wiery to jakby osobne historie.
-
2018/01/03 06:00:41
"i za to, że wszelkie korzyści z postępu technicznego ostatnich trzech dekad odnoszą tylko najbogatsi."

wyczuwam pewien błąd poznawczy. prawdopodobnie jedyną grupą na Ziemi, która (być może) realnie coś w tym czasie straciła, jest amerykańska klasa średnia (nie wliczając pechowców żyjących w rejonach konfliktów zbrojnych). przypadkiem przedstawiciele tej klasy bywają autorami różnych wpływowych książek, w których bardzo elokwentnie uzewnętrzniają swoje lęki i frustracje.

globalnie, patrząc na najprostszy wskaźnik - średnia oczekiwana długość życia w 1986: 64,5; w 2015: 71,9. oczywiście można uznać, że życie jest gówno warte, a starość to już wogle (to o mnie), no ale generalny konsens jest jednak inny.

a jeśli nawet być może w dularach ta jedna grupa coś straciła, to zyskała dostęp do technologii (jakoś) poprawiających życie, nieistniejących w latach 80. i, jeśli chodzi o kompjutery, nie mam koniecznie na myśli fejsbuka; a jeśli o medycynę - to niekoniecznie viagrę. ale też.

polecałbym mocno doświadczenia i lektury spoza Bombelka obejmującego 5% populacji Ziemi. na przykład wizytę w Indiach czy Indonezji. bilet do Mumbaju to 2000 zeta w obie strony, można zobaczyć, jak Milijard ludzi dźwiga się z nędzy (warto polecieć ze dwa razy w odstępach, dla porównania). owszem, to bardziej zniuansowane, bo tamtejsze fatalne nawyki połączone z ogromnymi aspiracjami prowadzą do otrucia Spaliną. oraz bieda wciąż istnieje i korupcja i przemoc. tak. ale.

jest sporo zagrożeń i przyszłość jak zwykle jest NieJasna. może zastąpią nas automaty, a może ugotujemy się pod kloszem CO2. a może coś z tym zrobimy. tak czy siak, polecam inne punkty widzenia.
-
2018/01/03 08:51:55
@wo, że tak wielu dało się nabrać.

Sam też się dałem - nie znalazłem lepszych wytłumaczeń rzeczywistości, a sam byłem bardziej zajęty przebiciem przez Matematykę Stosowaną przy okazji pracując w IT, niż szukaniem.
No i ta nadzieja (przy braku wiedzy, jak dokładnie rynek działa) na "Polish Dream" w początku '90.

Przypominam też sobie, że sporo "kolegów programistów" było neo-lib, moje uwagi, że "badania podstawowe (a nie tylko te na zlecenie biznesu) są potrzebne, bo nie sposób dziś przewidzieć, co za 10, 20 czy 30 lat z nich wyniknie dla biznesu" (koronnym przykładem była bodajże teoria liczb - nieco teraz potrzebna przy szyfrowaniu, a uważana za pikuś przy analizie) zbywali przez "jakoś to będzie", "to się wyrówna", "ktoś to w końcu kiedyś zrobi". Na pytanie "za co?", odpowiadali "znajdą się bogaci sponsorzy, jeśli się ich nie obrabuje podatkami". "Jak?" zbywali "jakoś".
-
2018/01/03 09:15:27
Można marudzić, że Ayn Rand to samo zło, ale fakt, że jej książka wywarła olbrzymi wpływ na elity US (także współczesne) jest niezaprzeczalny. Pytanie więc dlaczego? Przecież to nie wzięło się znikąd. Bo każdy podświadomie chciałby się znaleźć na szczycie łańcucha pokarmowego, a nie na jego dole? Pomimo, że "Atlas" jest przerysowany do bólu i stanowi grafomański, momentami naprawdę ciężkostrawny popis, to wciąż jest neoliberalnym, "heglowskim" ukąszeniem, które kształtuje mentalność ludzi mających realny wpływ na to, co dzieje się na świecie. No i dlaczego nie powstała nigdy równie opiniotwórcza książka będąca odtrutką dla "Atlasu"?

-
wo
2018/01/03 09:26:17
@lumberjack
"Można marudzić, że Ayn Rand to samo zło, ale fakt, że jej książka wywarła olbrzymi wpływ na elity US (także współczesne) jest niezaprzeczalny. Pytanie więc dlaczego?"

Dlaczego elitom spodobała się ideologia dogadzania elitom kosztem reszty społeczeństwa? Well gee, that's a tough one.

@vontrompka
"a jeśli nawet być może w dularach ta jedna grupa coś straciła, to zyskała dostęp do technologii (jakoś) poprawiających życie, nieistniejących w latach 80."

Te technologie wynalazło państwo. Zauważ, że wkład USA w rozwój internetu właściwie urywa się razem z Reaganem. Kluczowe wynalazki (packet switching, mikroprocesor, myszka) zrobiono wcześniej, zazwyczaj mniej lub bardziej za pieniądze państwa. Potem pałeczkę pierwszeństwa bierze Europa, wymyślając za pańtwowe pieniądze WWW i GSM. A teraz najnowszy wkład to LTE, wymyślone przez japoński państwowy telekom.

"polecałbym mocno doświadczenia i lektury spoza Bombelka obejmującego 5% populacji Ziemi. na przykład wizytę w Indiach czy Indonezji. bilet do Mumbaju to 2000 zeta w obie strony,"

Ale przecież Indie nie wprowadzały u siebie recept neoliberalnych. Te kraje rozwijające się, które je wprowadziły, wyszły na tym źle (pisze o tym Ha-Joon Chang, a wcześniej Amy Chua). Na szczęście wyznawcy Ayn Rand nie objęli w 1980 roku władzy nad całym światem, zaczęli niszczyć tylko te kraje, w których państwo zbudowało dość dużo bogactwa, że biznesmeni mieli co kraść. Ale problem z kapitalizmem jest taki, że w końcu zabraknie ci cudzych pieniędzy...
-
2018/01/03 10:28:15
@wo
"Te technologie wynalazło państwo"

No więc zgoda, państwo jest dobre, może nawet niezastąpione w badania podstawowe i wynalazki *). Ale akurat to o czym pisze vontrompka, czyli szeroki dostęp do owych technologii (wynikający z ich ciągłego ewolucyjnego rozwoju, usprawniania produkcji, redukcji kosztów, a także dążenia, aby te wynalazki były bardziej user-friendly (Jobs!)) - to już akurat załatwiła czysta komercha. I nie wątpię, że to poprawiło to jakość życia, choć nie bez ważnych zastrzeżeń (tych z Twojej książki).

*) Chociaż taka np. BigPharma też daje radę
-
2018/01/03 10:30:06
@wo
"Dlaczego elitom spodobała się ideologia dogadzania elitom kosztem reszty społeczeństwa? Well gee, that's a tough one. "

Tak, gdyby to było takie proste. Jeśli statystyki nie kłamią (tak, wiem, z tym bywa różnie) to była to druga po Biblii najczęściej wypożyczana książka w topowych bibliotekach US. To nie tylko elity czytają sobie na dobranoc "Atlas", tylko aspirujące masy (let me guess) z szeroko pojętej klasy średniej.
-
2018/01/03 11:03:15
Big pharma daje radę? Jakieś przykłady do przedyskutowania? Daje radę spowalniać badania zastępując je "innowacjami", daje radę okopywać się na rynkach i głodzić badania z pieniędzy. Biotechnologia akademicka nie ma sensu, bo wszystko się prędzej czy później opiera na łasce tego oligopolu.

Upowszechnienie. Właśnie odbył się doroczny Chaos Communication Camp, i było takie wystąpienie w metaforze korpo jako optymalizująca AI i jaki to mechanizm upowszechnił hi-tech (hint: nie optymalizacja kosztów) www.antipope.org/charlie/blog-static/2018/01/dude-you-broke-the-future.html I tu też ciekawa uwaga, w czasie gdy ceny komputerów spadały, ceny samochodów rosły -- mimo równie rewolucyjnych osiągnięć w obniżaniu kosztów i zarządzaniu procesem i przy stałych (!) cenach surowców.

Steve Jobs. Alan Kay wielokrotnie opowiadał w jaki sposób robił w Apple a potem w NeXT to co oni mieli w labie dekadę wcześniej tylko gorzej. Zasługą Jobsa było to że jako mistyk zhackował system. Kay też ma parę uwag na koniec roku m.in. o "problem searching" vs "problem solving" i żądaniu od badań żeby były inwestycją kapitałową worrydream.com/2017-12-30-alan/ tego w tych emailach nie ma ale to common trope w jego pisaniu, gdy mówi "thinking in billions instead of trillions" to mówi o inwestowaniu w produkty zamiast w rozwój cywilizacyjny który otwiera nowe rynki.
-
wo
2018/01/03 11:31:55
@lumberjack
"Jeśli statystyki nie kłamią (tak, wiem, z tym bywa różnie) to była to druga po Biblii najczęściej wypożyczana książka w topowych bibliotekach US. "

HAHA, następny, który uwierzył w legendę miejską. Nigdy w życiu nie było takiej _statystyki_. Sprawdź, co dokładnie było - i wróć z przemyśleniami.
-
wo
2018/01/03 11:33:45
@kubawu
" to już akurat załatwiła czysta komercha. "

Na pewno nie - na pewno nie w Indiach, nie w Chinach i nie w Korei Południowej. Chyba że za "czystą komerchę" uważasz coś w stylu "My jako państwo potrzebujemy przemysłu elektronicznego, więc przeróbmy jakąś firmę na elektroniczną; o, ten makaron jest smaczny, jak się nazywa firma, która go wyprodukowała? Sam-sung? Głupia nazwa, ale dali radę z makaronem, dadzą z elektroniką. Z naszą pomocą każdy da radę".
-
2018/01/03 11:58:22
@wo

"HAHA, następny, który uwierzył w legendę miejską. Nigdy w życiu nie było takiej _statystyki_. Sprawdź, co dokładnie było - i wróć z przemyśleniami."

Ale faktem jest, że randroidów w internetach cała kupa. Za to nie zastanawiałbym się za bardzo nad przyczynami - propaganda Instytutu Ayn Rand (wpychanie tych książek do szkół), astroturfing i sny o potędze osób pozbawionych wrażliwości literackiej. Myślę, że starczy. U nas dodatkowo pewnie korwinoidy sobie nawzajem polecają.
-
2018/01/03 12:04:03
@wo
"HAHA, następny, który uwierzył w legendę miejską. Nigdy w życiu nie było takiej _statystyki_. Sprawdź, co dokładnie było - i wróć z przemyśleniami."

Uwielbiam legendy miejskie. A Ciocię Wiki jeszcze bardziej. Losowy fragmencik:
"Total sales of the novel in 2009 exceeded 500,000 copies.[43] The book sold 445,000 copies in 2011, the second-strongest sales year in the novel's history.[44]"

Nie wiedziałem, że elity US są tak liczne. Budynki Ivy League muszą pękać w szwach.
-
wo
2018/01/03 13:38:44
@lumber
""Total sales of the novel in 2009 exceeded 500,000 copies.[43] The book sold 445,000 copies in 2011, the second-strongest sales year in the novel's history.[44]" "

Jak już cytujesz Wiki, sprawdzaj źródła. To nieweryfikowalne press rilisy Ayn Rand Institute. Za to za każdym razem, gdy próbują się wychylić poza krąg wyznawców - kończy się to klapą (patrz ekranizacje).
-
wo
2018/01/03 13:40:07
@rozowyguzik
"Ale faktem jest, że randroidów w internetach cała kupa."

Bo jest dużo niezaspokojonych nastolatków (patrz moja notka o "Normikach"). Większość się z tego wyleczy po jakim-takim ustabilizowaniu życia (zwłaszcza po sukcesie reprodukcyjnym).
-
2018/01/03 14:12:26
Nawijka o "spółdzielni egoistów" kojarzy mi się raczej z Maxem Stirnerem (1806-1856) i jego anarchoindywidualizmem, "zrzeszeniami egoistów" w opozycji m.in. do państwa.

Co ciekawe, autor książki "Jedyny i jego własność" (1844), tłumaczył następnie dzieła Smitha i Jean-Baptiste Saya.
-
wo
2018/01/03 14:20:21
@nimrod
"Nawijka o "spółdzielni egoistów" kojarzy mi się raczej z Maxem Stirnerem (1806-1856) i jego anarchoindywidualizmem, "zrzeszeniami egoistów" w opozycji m.in. do państwa."

Słusznie, to jedna z inspiracji Czernyszewskiego (druga to Loyola).
-
2018/01/03 14:37:06
@wo
"Jak już cytujesz Wiki, sprawdzaj źródła."

Ale o co chodzi w takim razie? Trzymasz się tezy, że "Atlas" NIE JEST książką masową? Że nie zagospodarowała wyobraźni milionów ludzi na świecie, tylko kilku elitarnych zwyrodnialców typu Pieter Thiel? Wpływ tej książki na masy jest fenomenem, czy komuś się to podoba, czy nie. Jeśli książka z 1957 roku (sic!) sprzedaje się w około 400.000-500.000 egzemplarzach co roku na współczesnym, konkurencyjnym jak cholera rynku ksiązki, to jej siła rażenia jest ponadczasowa i chyba zastanawiająca (?)
-
2018/01/03 15:04:37
@lumberjack
"A Ciocię Wiki jeszcze bardziej"

Skoro tak ją lubisz...
en.wikipedia.org/wiki/List_of_best-selling_books
(przepraszam za link do Wiki)
-
2018/01/03 15:09:53
To nie siła rażenia tej książki tylko podczepianie się tego wydawnictwa (w sensie pozycji) pod cokolwiek z grami włącznie.
www.economist.com/node/13185404 - z wiki "The Atlas Shrugged Index". Freakonomics Blog. The New York Times. March 9, 2009. Retrieved March 9, 2009.

To nie pokazuje, że książka się sprzedaje dzięki myślom tam zawartym, tylko dzięki temu, że ARI sprytnie ją pod cokolwiek podczepia. Piraci? AR przewidziała w AS, itp.
"Whenever governments intervene in the market, in short, readers rush to buy Rand's book. Why? The reason is explained by the name of a recently formed group on Facebook, the world's biggest social-networking site: Read the news today? It's like Atlas Shrugged' is happening in real life. The group, and an expanding chorus of fretful bloggers, reckon that life is imitating art."

Tu chyba nie ma żadnej tajemnicy.
-
wo
2018/01/03 15:35:28
@lumberjack
"Ale o co chodzi w takim razie?"

Że dwukrotnie napisałeś nieprawdę. Ani nie ma statystyk, że to "druga najczęściej wypożyczana książka po biblii", ani dowodów na bestseller, ani dowodów na to, że sprzedaje te 500 tysięcy egzemparzy, co bezmyślnie przekleiłeś z wikipedii.

"Trzymasz się tezy, że "Atlas" NIE JEST książką masową?"

Zależy od definicji masowości. Masowej w sensie "jak Dan Brown czy Harry Potter" - nie.

"Jeśli książka z 1957 roku (sic!) sprzedaje się w około 400.000-500.000 egzemplarzach "

Ale skoro brak na to dowodów, to cała ta implikacja nie ma sensu (acz formalnie jest prawdziwa). Jeśli twoj następny komentarz będzie zawierać legendy miejskie i nieweryfikowalne press releases - wyleci.
-
2018/01/03 16:35:55
@nonamenoneed
"Skoro tak ją lubisz..."

Stoi za tym jakieś przesłanie? Czy po prostu lubisz wklejać linki do Wiki?
-
2018/01/03 16:40:31
@wo

...bogactwo elit Kiedyś W Końcu Zacznie Skapywać...

To już przerabialiśmy. Trochę skapnęło po rewolucjach, ale chyba nie o to chodziło. Nawet beneficjentom.

...kiedyś Wreszcie Zbudują Komunizm...

W Żołnierzach wolności Suworowa (chyba niezbyt ceniony autor w tym gronie, ale to jest celne), jest taki dialog dwóch żołnierzyków wywożących fekalia z szamba jakiegoś kacyka, który komunizm na swoim poziomie już zbudował. Konkluzja jest taka(z pamięci) po co im, sekretarzom znaczy się, ten cały komunizm, kiedy Marusia dojarka, też będzie chciała te lisy i brylanty. Skąd wziąć tyle lisów i brylantów? No i kto będzie chciał wywozić te gówna.
Fajnie to powiązałeś.
-
wo
2018/01/03 16:41:37
@lumberjack
"Stoi za tym jakieś przesłanie? Czy po prostu lubisz wklejać linki do Wiki?"

Przynajmniej w odróżnieniu od Ciebie nie wkleja kłamliwych. Wyjaśnię ci to przesłanie: "Atlas" nie jest książką masową w takim sensie, jak "Władca pierścieni", "Harry Potter", czy "Bridget Jones". To są książki, które naprawdę czytają masowi czytelnicy.

Oczywiście, jeśli przyjmiesz bardzo szeroką definicję "masowości", "Atlas" się w końcu załapie. Razem z jakimiś drugorzędnymi kryminałami (bo już nie z Danem Brownem, Dan Brown gra w znacznie wyższej lidze).
-
wo
2018/01/03 16:46:09
Wygląda na to, że szczytowym osiągnięciem Ayn Rand - jeśli chodzi o masowość - jest rok 1957 i dostanie się do pierwszej dziesiątki bestsellerów. Na zaszczytnej, dziesiątej pozycji...

en.wikipedia.org/wiki/Publishers_Weekly_list_of_bestselling_novels_in_the_United_States_in_the_1950s
-
2018/01/03 16:47:50
@wo
"Że dwukrotnie napisałeś nieprawdę."

BBC też kłamie:

"In the 1990s, a survey by the Library of Congress named Atlas Shrugged as the most influential book in the US, after the Bible."

www.bbc.com/news/magazine-19280545

New York Times to już w ogóle:

"
Here is the survey's list of the most influential books:
1. The Bible.
2. "Atlas Shrugged," by Ayn Rand.
"
www.nytimes.com/1991/11/20/books/book-notes-059091.html

No i zhackowali też Library of Congress:
www.loc.gov/item/prn-12-123/books-that-shaped-america-exhibition/2012-06-21/

Spisek ludzi z Ayn Rand Institute?
-
wo
2018/01/03 16:55:23
@lumberjack
"Spisek ludzi z Ayn Rand Institute?"

Najpierw kłamałeś, że są jakieś statystyki, że to "druga najczęściej wypożyczana ksiązka po Biblii". Potem kłamałeś, że jest bestsellerem, czytanym przez masy. Teraz jako dowód na poparcie tamtych kłamstw przytaczasz już tylko tezę, że to wpływowa książka - z czym się oczywiście zgadzam. Napisałem o tym nawet notkę, jak wpłynęła na amerykańskie elity (a zwłaszcza Alana Greenspana).

A dlaczego elitom spodobała się ideologia dogadzania elitom kosztem reszty społeczeństwa? Well gee, that's a tough one.
-
2018/01/03 18:20:52
Sprzedaz ksiazki mozna szacowac. Amazon podaje sales rank. Amazon z zasady polega na efektach dystrybucji potegowych z długimi ogonami, wiadomo mniej wiecej jak one wyglądają, sa na ten temat papiery, jak komuś sie chce ab initio to sobie moze. Nikomu sie nie chce, bo jest tez caly mikroprzemysl narzedzi wspomagania sprzedazy, botow obserwujacych zachowanie produktow na amazonie i "amazon calculators". Jak komuś się nie podoba ten, to niech sobie znajdzie taki ktory mu sie podoba. sre.novelrank.com/d86f1a63729a8b5716bf9ab38d107607e1bde2 wyniki sa juz posortowane od najwyzszego rzędu, na dole rekordu jest sparkline, kolo niego button see more, tam jest szacowanie liczby sprzedanych egzemplarzy.
-
2018/01/03 22:21:39
@wo:
"How Bad Writing Destroyed the World"

Ale czy gdyby ta literatura była lepsza (gdyby nas lepiej i piękniej kuszono) to czy nie rozwaliłaby świata skuteczniej?
Troje ukąszonych randowsko znajomych , którzy w rozmowie odwoływali się do Atlasa Z. przyznało, że całej książki nie przeczytali. Być może jest to druga po Biblii książka z tak wysokim współczynnikiem liczby egzemplarzy zakupionych do przeczytanych. Reakcja jaką opisał jabiru jest naturalną reakcją na prozę pani Rand.
Jestem przekonany że dobry redaktor nie zmieniając przesłania dałby radę zrobić z Atlasa interesującą książkę, a wtedy byłoby jeszcze gorzej. Dziwi mnie, że mimo całej popularności i kultowości tej książki ma ona taki mizerny plon memetyczny. Tyle tam haseł, zbitek do wykorzystania (dolina Galta, papierosy ze złotym dolarem, 2+2=4), a w porównaniu z takim Orwellem prawie nic nie zostało w popkulturze.

Oraz: zgadzam się z tym co napisał vontrompka.

"wszelkie korzyści z postępu technicznego ostatnich trzech dekad odnoszą tylko najbogatsi"

Już sam GSM pokazuje, że to zdanie to w skali globalnej bzdura.
-
2018/01/04 02:13:41
@zitterbewegung
"Big pharma daje radę? Jakieś przykłady do przedyskutowania? Daje radę spowalniać badania zastępując je "innowacjami", daje radę okopywać się na rynkach i głodzić badania z pieniędzy. Biotechnologia akademicka nie ma sensu, bo wszystko się prędzej czy później opiera na łasce tego oligopolu. "
Z ciekawości, pracowałeś tam czy tylko anegtota/kumpla_anegtota?
Tak się pytam, bo wiesz każdy słyszał o pokryciu przestrzeni patentowej ale niewielu to robiło i znacznie mniej robiło rozszerzenie.
-
2018/01/04 03:15:19
Po zapoznaniu się z artykułem przeczytałem rozprawę doktorską Marcin Zwiercana "Idea nowego człowieka w kulturze rosyjskiej"
depotuw.ceon.pl/bitstream/handle/item/289/Marcin%20Zwiercan%20-%20praca%20doktorska.pdf?sequence=1. Wynika z niej, że filozofia Czernyszewskiego była kompletnie zdegenerowana przez Lenina. Insynuacje że bolszewizm był pochodną '"rozumnego egoizmu" doprowadziły do samobójstwa prawnuczki Czernyszewskiego.

"Mówiąc o Leninie jako rzekomym kontynuatorze myśli Czernyszewskiego, nie
sposób też pominąć pewnego paradoksu, jaki zaistniał między tymi dwoma
ideologiami. Otóż jak podaje Smaga autor Zasady antropologicznej miał o wiele
więcej powodów, by nienawidzić caratu i systemu politycznego, który poprzez wyrok
katorgi zrujnował mu życie i uniemożliwił realizację planów. Mimo to jednak
z utworów saratowskiego myśliciela nie bije ta szaleńcza nienawiść, jaka cechuje
twórczość lidera bolszewików. Także wiary w człowieka tak obcej Leninowi -
Czernyszewski nigdy nie utracił."
" Ta nowa jednostka miała być w ujęciu
przywódcy bolszewików istotą podporządkowaną państwowej ideologii, posłuszną
władzy fundamentem państwa komunistycznego. Zadaniem sterowanego przez
władzę nowego człowieka była budowa świetlanej przyszłości na poziomie jednostki,
która stanowić miała najmniejszą, a zarazem najważniejszą cegiełkę w murze
państwa radzieckiego. Zupełnie inaczej rozumiał to Czernyszewski według niego
właśnie nowi ludzie, a nie przedstawiciele władzy, mieli kształtować umysły członków
społeczeństwa, tak by zechcieli oni w sposób świadomy przystąpić do pracy nad
tworzeniem nowego ładu krainy szczęścia i miłości."
-
2018/01/04 04:35:24
Czernyszewski uważał że każdy jest egoistyczny, a jedynym sposobem na urzeczywistnienie społeczeństwa idealnego, jest kierowanie się dobrem ogółu, czyli "egoizm rozumny" przedkładaniem interesu społeczeństwa jako całości, a nawet ludzkości w ogóle, ponad interes własny i dobro swych najbliższych.
Nie zgadza się to z tym, co można znaleźć w filozofii Rand:
"Początkiem waszej moralności jest potępienie, a celem, środkiem i końcem zniszczenie. Wasz kodeks zaczyna się od potępienia człowieka jako istoty złej, po czym żąda od niego czynienia dobra, które sam określa jako niewykonalne. Pierwszego dowodu cnoty, jakiego żąda się od człowieka, jest akceptacja "faktu" własnego zepsucia bez dowodu. Żąda, by od pierwszej chwili kierował się nie kryterium wartości, lecz kryterium zła, które stanowi on sam i za pomocą którego ma odtąd definiować dobro: dobrem jest to, czym on nie jest. Imię tego monstrualnego absurdu brzmi : grzech pierworodny."- Atlas Zbuntowany.
Co ciekawe "Biesy" dostojewskiego są odpowiedzią na "co robić?" Stawrogin i Wierchowieński Piotr zdają się parodią ludzi kierujących się "egoizmem rozumnym".
-
wo
2018/01/04 10:12:35
@alhirion
"Nie zgadza się to z tym, co można znaleźć w filozofii Rand:"

Bo Rand oczywiście też to zmodyfikowała (podobnie jak Lenin). Ja jako marksista oldskulowy powiem ci, że wszystkie takie pomysły, że z ukrycia jakiś spisek zakłada Rachmetow/Lenin/Galt są skazane na porażkę, bo ten spisek będzie nieuchronnie ulegać alienacji (ważne dla nas pojęcie). Z innych pozycji podobną diagnozę postawi ci katolicki personalizm. Ale sam pomysł kultu spiskowca - to jednak chyba wina Czernyszewskiego (sorki prawnuczko).
-
wo
2018/01/04 10:16:43
@lapacz
"Ale czy gdyby ta literatura była lepsza (gdyby nas lepiej i piękniej kuszono) to czy nie rozwaliłaby świata skuteczniej?"

Wydaje mi się to kontradykcją. Sama taka wizja "idealnego egoisty" pokazuje, że autor ma coś niehalo pod czapką. Wydaje mi się, że autor książki wychwalającej czy to Rachmetowa, czy to Johna Galta, musi być głupi (w sensie mądrości życiowej), więc dobra książka mu nie wyjdzie.

Natomiast amerykańskie elity się z niej ucieszyły, bo dawała im podkładkę pod własną chciwość (której wcześniej nie mieli - wcześniej mieli quasi-religijny nakaz "oddawania społeczeństwu", stąd te wszystkie uniwersytety Stanforda i hale Carnegiego).

"Dziwi mnie, że mimo całej popularności i kultowości tej książki ma ona taki mizerny plon memetyczny."

Bo ona po prostu nie jest popularna (w takim sensie, w jakim popularny jest Dan Brown) ani nawet kultowa (w takim sensie, w jakim kultowy jest "Paragraf 22").

"Już sam GSM pokazuje, że to zdanie to w skali globalnej bzdura"

Już sam GSM - stworzony przez państwo (a dokładniej tak jak MP3, przez sojusz państw, tworzących europejską unię) pokazuje, że neoliberalizm da nam tylko nowe sposoby na wyświetlanie reklam przy pomocy pokazywania zdjęć kotków. Na telefonach wynalezionych przez instytucje państwowe.
-
wo
2018/01/04 10:48:24
@alhirion
"Co ciekawe "Biesy" dostojewskiego są odpowiedzią na "co robić?" Stawrogin i Wierchowieński Piotr zdają się parodią ludzi kierujących się "egoizmem rozumnym"."

Niezupełnie. Bezpośrednią odpowiedzią na "Co robić" jest "Zbrodnia i kara" - filozoficzne popierdułki Raskolnikowa to "rozumny egoizm". Rozwala je w drebiezgi sympatyczny Razumichin #nazwiskaznaczące. "Biesy" to odpowiedź na Nieczajewa. Nieczajew dla scementowania swojego Kręgu zmusił wyznawców do zamordowania jednego z nich (po czym wszyscy poszli siedzieć albo musieli uciekać z kraju). Dostojewski więc wrócił do tematu, ale Wierchowieńskiego (Piotra) wzorował raczej na Nieczajewie.
-
2018/01/04 11:04:59
@wo: "Już sam GSM - stworzony przez państwo (a dokładniej tak jak MP3, przez sojusz państw, tworzących europejską unię) pokazuje, że neoliberalizm da nam tylko nowe sposoby na wyświetlanie reklam przy pomocy pokazywania zdjęć kotków. Na telefonach wynalezionych przez instytucje państwowe."

Trochę tu się wkrada nieład pojęciowy, bo brzmi jakby te instytucje państwowe nie były w latach 80. i 90. częścią konsolidującego się porządku neoliberalnego. To tak zwany wolny rynek da nam tylko kotki, bo on dba przede wszystkim o interes udziałowców, a szerowanie kotków jest tanie. Instytucje państwowe natomiast mogą dać nam komórki bo jednak w większym stopniu dbają, albo muszą przynajmniej lepiej udawać że dbają, o interes społeczny. Natomiast porządek neoliberalny - komercjalizacja, prywatyzacja, redukcja wydatków państwowych - sprawiają, że jakiekolwiek korzyści z publicznych inwestycji są i tak ostatecznie zachachmęcone przez wolny rynek. Nie znaczy to, że szary człowieczek nie widzi żadnych korzyści z postępu technologicznego, ale że postęp technologiczny w porządku neoliberalnym nieuchronnie pogłębia nierówności społeczno-ekonomiczne. Więc w tym sensie można dyskutować, że nie tylko najbogatsi odnoszą "wszelkie korzyści". Jak ukradnę piwo, wypiję je w parku na ławce i wyrzucę puszkę, to też nie tylko jak mam z tego "wszelką korzyść". Ktoś se moze tę puszkę podnieść i do skupu oddać, chociażby. Tylko że to jest raczej kiepska korzyść.

Oraz: ekhm, Szczęśliwego Nowego Roku! Miło znowu widzieć wysyp ciekawych notek na blogu.
-
wo
2018/01/04 11:57:32
@jakub
"Trochę tu się wkrada nieład pojęciowy, bo brzmi jakby te instytucje państwowe nie były w latach 80. i 90. częścią konsolidującego się porządku neoliberalnego."

To ewoluowało. Groupe Spécial Mobile powołano, kiedy w francuskim rządzie jeszcze zasiadali komuniści. Pierwsze projekty przedstawiła, kiedy Mitterrand kohabitował z Chirakiem. Ale bottom line jest taki, że wszystkie pozytywne przykłady przytaczane czy to przez Von Trompkę, czy to przez Łapacza, pochodzą z krajów stojących okoniem wobec neoliberalizmu (choćby zaraz potem tego okonia mieli złowić i usmażyć).

" To tak zwany wolny rynek da nam tylko kotki,"

No właśnie to jest moja teza. John Galt jest nam w stanie dać tylko Facebooka (którego Von Trompka z kolei explicite wymienił jako ten rodzaj postępu, który go nie interesuje). GSM, MP3, TCP/IP, HTML, GUI, UNIX, LTE - do tego potrzeba państwa, trzymającego korporacje za mordę.
-
2018/01/04 12:15:37
@wo

"Wydaje mi się, że autor książki wychwalającej czy to Rachmetowa, czy to Johna Galta, musi być głupi (w sensie mądrości życiowej), więc dobra książka mu nie wyjdzie."

Kurde, sam chciałem tak napisać, ale się zawstydziłem i powstrzymałem.

Aczkolwiek może istnieć coś takiego jak talent pisarski połączony z brakiem mądrości życiowej - patrz Dick. Był co prawda chory psychicznie, ale książki pisał dobre.
-
2018/01/04 12:34:50
@wo & gsm
Patrzysz na smartfona i widzisz nim technologie GSM, LTE, TCP/IP, zapewne też system operacyjny wywodzący się z unixa - wynalazku państwa. No owszem, zasadniczo tak; ale to, co ostatecznie zdecydowało o dostępności, popularności, masowości, to są jak dla mnie właśnie te Alpy, które trudno pominąć, a które są jednak dziełem głównie prywatnych korporacji, działających w porządku neoliberalnym (bo taki akurat panował, nie żeby w innym nie było to również możliwe). Co jest ważniejsze: jądro systemu, czy setki apek, dzięki którym system staje się użyteczny, nie tylko do szerowania kotków bynajmniej? Sama technologia, protokół - czy te latami dopracowane rozwiązania i technologie, które sprawiają, że niezbędne diwajsy i ficzery mieszczą się nie na stole w labie, ale w małym, ergonomicznym pudełku z kolorowym wyświetlaczem? Obie te kwestie są ważne, i ja tu widzę raczej synergię, a każdy uczestnik, państwowy i prywatny ma dobrze określoną rolę, w której jest dobry (tylko trzeba pilnować, żeby jeden nie pożarł drugiego).
-
2018/01/04 13:08:14
@ "jest podniesienie poziomu życia ludzi pracujących czy też nie, ale ogólnie ludzi i zapewnienie im dobrobytu, szczęścia itd."

Brzmi jakby podniesienie poziomu życia było tym samym, lub przynajmniej równoważnym ze szczęściem (zakładam, że dobrobyt i podniesiony poziom życia to w sumie to samo). Otóż poziom życia ludzi nieszczęśliwych też może być wysoki. Oczywiście łatwiej (łatwiej?) znosi trudy życia parom homoseksualnym czy kobietom lub osobom o polimorficznym (że to odmiany alleliczne) kolorze skóry w opresyjnym społecznie państwie. Po prostu pewne przywileje można sobie kupić. Czyli generalnie problemem tego neoliberalizmu nie jest, że się bogacimy lub nie, lecz rosnąca nierównomierność tego rośnięcia. Po prostu daleko idące rozwarstwienie, które przybiera postać daleko większą niż w latach 20' XX w. I osoba mieszkająca w państwie, które ma telewizję naziemną cyfrową, szerokopasmowy internet w trakcie tworzenia i autostrady, może nie korzystać z tych osiągnięć, bo po prostu jej na to korzystanie nie stać. Nie jest istotne dla samego rzowarstwienia czy ono jest w X wieku czy w XXI. Neoliberalizm jako XIX/XX idea kompletnie zawiódł. Niby mamy tyle panie tego i owego. Ale wciąż dla większości jest to nieosiągalne. Czy jesteś bez perspektyw w XVII w czy XXI to kompletnbie jest bez znaczenia. Jak na relatywnie nową ideologię, taki neoliberalizm, kompletnie niczego nie zmienia. I bez niego cywilizacje się rozwijały. Wolniej czy szybciej.
-
2018/01/04 13:21:01
@beautiful_cup_bought_in_bath
jeśli założymy (...) iż jednym z celów socjalizmu, komunizmu, socjaldemokracji - mówimy tu o założeniach ideowych, czystych moralnie - jest podniesienie poziomu życia ludzi pracujących czy też nie, ale ogólnie ludzi i zapewnienie im dobrobytu, szczęścia itd. to neoliberalizm częściowo te cele zrealizował

Mniej więcej tak brzmiała uzasadnienie Południowców dla tezy "trzymanie czarnuchów w niewoli jest Moralnym Dobrem".
-
2018/01/04 13:44:34
junoxe
"Nie jest istotne dla samego rozwarstwienia czy ono jest w X wieku czy w XXI. "

W X wieku wszyscy byli równi wobec bólu zębów i ataku wyrostka, w XXI możesz mieć onkologiczną terapię celowaną molekularnie, że o takich "drobiazgach" jak zaćma czy nowy staw biodrowy nie wspomnę.
-
wo
2018/01/04 13:49:35
@kubawu
"Patrzysz na smartfona i widzisz nim technologie GSM, LTE, TCP/IP, zapewne też system operacyjny wywodzący się z unixa - wynalazku państwa. No owszem, zasadniczo tak; ale to, co ostatecznie zdecydowało o dostępności, popularności, masowości"

...ale skąd twoje przekonanie, że zadecydowały o tym korporacje albo reformy neoliberalne? W Europie Zachodniej popularyzacja nowych technologii zaczęła się przed neoliberalizmem. To komunistyczny minister z ekipy Mitterranda miał taki pomysł, żeby cyfryzować społeczeństwo przez rozdawanie za darmo terminali do Minitela. Telefony komórkowe zrobiły się najpierw popularne w krajach skandynawskich (pierwszy udany standard do NMT). W hipotetycznym alternatywnym przebiegu historii, w którym Reagan i Thatcher nie niszczą gospodarki, miałbyś równie powszechny dostęp do GSM i LTE. Tyle, że nie byłoby Facebooka (no co za strata!).
-
2018/01/04 13:50:09
@wo: "No właśnie to jest moja teza."

Dla jasności, nie polemizowałem z ogólną tezą tylko chciałem uporządkować pojęcia. Porządek neoliberalny opiera się na instytucjach państwowych, publicznych, oraz prywatnych przecież i określa układ sił między nimi. Układ ten jest z grubsza taki, że państwo ponosi ryzyko i wprowadza niezbędne regulacje takie jak standardy techniczne czy własność intelektualna, a korporacje zgarniają zyski i ewentualnie mają rekompensowane straty. Tak więc neoliberalizm dał nam i rozpowszechnienie smartfonów (początek technologii i regulacja rękami instytucji państwowych), i kotki (to już rękami instytucji rynkowych). W systemie bez wszechobecnych smartfonów kotki by się tak nie rozpowszechniły, a tej wszechobecności nie mógłbyś mieć bez wspólnego standardu chociażby. Może to detal, ale dla mnie ważny bo inaczej wychodzi redukcja, że państwowe jest dobre a prywatne jest złe, a w neoliberalizmie przecież chodzi o konkretne relacje między państwowym a rynkowym. Najgorsze w nim nie są instytucje prywatne, tylko zawłaszczenie państwowych (kurczenie się strefy publicznej, w dużym uproszczeniu). Dla mnie socjaldemokratom chodzi (a już na pewno powinno chodzić) o to, by było odwrotnie.

@beautiful_cup_bought_in_bath: "Chichotem historii jest to, że jeśli założymy (proszę o korektę, bo nie posiadam profesury z historii idei) iż jednym z celów socjalizmu, komunizmu, socjaldemokracji - mówimy tu o założeniach ideowych, czystych moralnie - jest podniesienie poziomu życia ludzi pracujących czy też nie, ale ogólnie ludzi i zapewnienie im dobrobytu, szczęścia itd. to neoliberalizm częściowo te cele zrealizował."

Na pewno nie to było celem dla Marksa. On sporo o wolności pisał chociażby, a kapitalizm utożsamiał z jej brakiem i ze zniewoleniem pracowników, a nie z biedą jako taką. Bieda to konsekwencja kapitalizmu, ale Marks uważał, że manifestuje się ona inaczej w różnych okresach historycznych. Mylisz więc obecną redukcję w poziomie ubóstwa (co jest faktem) z zapewnianiem dobrobytu i szczęścia (co nie jest faktem, jakby pracownicy Foxconnu byli szczęśliwi, to by z dachów raczej nie skakali - choć pewnie nie są tak biedni jak dekadę temu). W ogóle, jak Cię interesuje, możesz doczytać co o biedzie pisał choćby Amartya Sen, który też nie definiuje jej tylko w oparciu o to, co kto ma na talerzu.

@rpyzel: "w XXI możesz mieć onkologiczną terapię celowaną molekularnie, że o takich "drobiazgach" jak zaćma czy nowy staw biodrowy nie wspomnę."

Proszę sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony.
-
wo
2018/01/04 13:51:36
@rozowyguzik
"Aczkolwiek może istnieć coś takiego jak talent pisarski połączony z brakiem mądrości życiowej - patrz Dick. Był co prawda chory psychicznie, ale książki pisał dobre."

Przede wszystkim nie wikłał się w soapbox politics - żeby dobrze wyszła książka, która lansuje jakiś światopogląd, to jednak trzeba być Dostojewskim. Który też w życiu radził sobie średnio (chyba do śmierci nie wyszedł z długów?).
-
wo
2018/01/04 13:58:07
@cup
"Chichotem historii jest to, że jeśli założymy (proszę o korektę, bo nie posiadam profesury z historii idei) iż jednym z celów socjalizmu, komunizmu, socjaldemokracji - mówimy tu o założeniach ideowych, czystych moralnie - jest podniesienie poziomu życia ludzi pracujących czy też nie"

Nie tylko poziomu. Marks mówił raczej o emancypacji / upodmiotowieniu. Centralny problem kapitalizmu według Marksa polega na tym, że wszystko w nim ulega utowarowieniu. Koleś taki jak ja w zasadzie lubi pisać i pisuje nawet za darmo (dlatego mamy tę rozmowę), ale żeby wyżyć, zaczyna te swoje literki sprzedawać za kasę i nagle to się robi dla niego dramatycznie mniej przyjemne.

Docelowym dążeniem jest więc raczej to, żeby nie musieć już nigdy robić nieprzyjemnych rzeczy dla kasy. I neoliberalizm nas od tego oddala, nawet jeśli kasy chwilowo dzięki niemu ktoś ma więcej (zazwyczaj to jednak oznacza, że ma też więcej nieprzyjemnych obowiązków: zwracam tu uwagę na skargę naukowców, lekarzy, nauczycieli etc., ktorzy w wyniku neoliberalnych reform czują, że zamienia się ich w urzędników).
-
2018/01/04 14:34:46
jakub_jot

"Proszę sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony."

No właśnie, wtedy najwyżej mogłeś sobie wykupić zbawienie, a teraz obejść kolejki, limity.
-
2018/01/04 14:41:41
rpyzel
@"W X wieku wszyscy byli równi wobec bólu zębów i ataku wyrostka, w XXI możesz mieć onkologiczną terapię celowaną molekularnie, że o takich "drobiazgach" jak zaćma czy nowy staw biodrowy nie wspomnę."

W X wieku wszyscy byli równi wobec bólu zębów. A w XXI wieku wszyscy są równi w dostępie do leczenia onkologicznego? Wiadomo, że postęp dotknął wszystkich. W tym sensie, że inaczej jest być ubogim kiedyś, a inaczej dziś. Ale można chyba założyć, że średnio biednemu może być lepiej w XXI wieku niż średnio niebiednemu w X wieku. Nikt nie przeczy, że jest jakiś postęp. Lecz, jak na przyrost ogólnej wiedzy (w sensie pojmowania rzeczywistości), przyrost bogactwa to liczba wykluczonych jest olbrzymia. Pamiętaj, że przyrost liczby ludności spowodował, że niedostepność zdobyczy w liczbach bezwzględnych wzrosła.Teraz braki w dostępie do zdobyczy cywilizacyjnych ma więcej ludzi, niż razem żyło w X wieku.
-
wo
2018/01/04 15:22:10
@"X wiek kontra XXI wiek"

Przypominam, że każdy marksista (i sam Marks) zgodzi się z tezą o wyższości kapitalizmu nad feudalizmem. Ale są różne kapitalizmy. Ten neoliberalny polega na odrzuceniu idei "dzielenia się bogactwem" i przedstawianiu chciwości Johna Galta/Gordona Gekko jako czegoś pozytywnego ("greed is good"). Globalny kapitalizm zaczął już stopniowy odwrót od tej idei, a nawet w okresie jej maksymalnej popularności (lata 1990.), nigdy nie udało jej się opanować CAŁEGO świata. I mierzalne parametry jakości życia, typu jego przeciętna długość, są najlepsze tam, gdzie stawiano opór najsilniej. W czołówce krajów o najlepszej jakości życia zawsze będą kraje skandynawskie, plus Kanada, Nowa Zelandia, Singapur i Japonia (w różnych konfiguracjach).
-
2018/01/04 15:50:00
Obrazek na podparcie powyższego (dotyczy zdrowia):
www.bloomberg.com/news/articles/2017-03-20/italy-s-struggling-economy-has-world-s-healthiest-people

W EU proszę dopisać Włochy. :)

-
2018/01/04 15:54:31
@rpyzel: "No właśnie, wtedy najwyżej mogłeś sobie wykupić zbawienie, a teraz obejść kolejki, limity."

Może Ty możesz obejść kolejkę. Ja niestety nie mogę, bo mnie nie stać, ale przecież nie o to chodzi. Celem krytyki współczesnego kapitalizmu jest pokazanie ekstremalnych nierówności, jakie on produkuje. Nie o to, że tak ogólnie jest lepiej niż w średniowieczu, bo to jednak jest nisko zawieszona poprzeczka. Wspomniałeś zaćmę - no więc szacuje się, że w takiej Ghanie jest 100,000 niewidomych tylko dlatego, że ich nie było stać na operację. Wiem, bo posyłam mój wdowi grosz co miesiąc by takie operacje finansować (stać mnie by sfinansować obcym ludziom w Ghanie, ale nie stać na prywatnego lekarza dla siebie samego, go figure). Nie trzeba też sięgać aż tak daleko. Ciągnąc przykład opieki zdrowotnej, u mnie w mieście różnica w oczekiwanej długości życia między bogatymi i biednymi dzielnicami to 10 lat. O jakości tego życia nawet nie wspomnę.

Nie zgadzam się z @wo odrobinę bo też uważam, że jakieś tam korzyści ludzie z postępu technicznego mają, nawet w porządku neoliberalnym. Ale biorąc pod uwagę możliwości, to te korzyści są po prostu żałosne.
-
2018/01/04 16:06:24
@"Ale biorąc pod uwagę możliwości, to te korzyści są po prostu żałosne."
Sama prawda.
-
2018/01/04 16:33:03
Mnie nie chodziło o obronę neoliberalizmu tylko próbę zrozumienia skąd bierze się jego magnetyczna siła oddziaływania i moim zdaniem polega z grubsza na tym samym na czym polega siła obietnicy zbawienia po śmierci - w sensie jest NADZIEJA, że będę bogaty a jak będę bogaty to będę też wolny bo i se wszystko kupię i nikt mi niczego nie każe robić i pojadę sobie dokąd zechcę. W tym sensie neolib jest nawet bardziej magnetyczny od zbawienia bo w zbawienie można sobie co najwyżej wierzyć a efekty dorobkiewiczostwa widać na co dzień u sąsiada, który buduje dwupiętrową chałupę a przed nią stoją dwa SUVy.

I dlatego ludzie, choćby i biedni, kalkulują tak: owszem, klepię biedę, ale sąsiad się dorobił, zięć też, czyli można, trzeba tylko mieć fach/umieć kombinować/kraść/nauczyć się języków/wyjechać - celowo mieszam różne porządki, chodzi o fascynację działaniem, inicjatywą. A jak przyjdzie "komuna" to owszem da mi trochę grosza, ale zięć co ma firmę też zabierze a przeciez córka dobrze trafiła, dzieciaki w dobrej szkole się uczą, po zakupy terenówką jeździmy, ogrodzenie matce postawił, a teraz mu zabiorą. Więc z dwojga złego lepiej być za nierównością, ale szansą niż za urawniłowką. PiS dał 500 za friko - ok, byleby jednocześnie nie zabierał.

Moim zdaniem tak myśli przeciętny NIEBOGATY obywatel Polski, stąd sondażowe 2% Razem a 98% neoliberalnych PiS, PO, Nowoczesnej, Kukiza, SLS i PSL. Jak ten trend odwrócić - pomysłu nie mam.
-
2018/01/04 16:52:04
@beautiful_cup_bought_in_bath
jego magnetyczna siła oddziaływania (...) moim zdaniem polega z grubsza na tym samym na czym polega siła obietnicy zbawienia po śmierci - w sensie jest NADZIEJA, że będę bogaty a jak będę bogaty to będę też wolny bo i se wszystko kupię i nikt mi niczego nie każe robić i pojadę sobie dokąd zechcę

A skąd się bierze magnetyczna siła oddziaływania totolotka?
-
wo
2018/01/04 17:15:53
@jakubjot
"Nie zgadzam się z @wo odrobinę bo też uważam, że jakieś tam korzyści ludzie z postępu technicznego mają, nawet w porządku neoliberalnym. Ale biorąc pod uwagę możliwości, to te korzyści są po prostu żałosne."

Samokrytycznie przyznam, że sam się ze sobą nie zgadzam. Źle to sformułowałem. Chodziło mi o korzyści ekonomiczne (a konkretnie o ten wykres, w którym wydajność pracy i płaca realna rosną razem do lat 80., a potem wydajność leci w kosmos, a płaca realna ma stagnację/spadek).
-
2018/01/04 17:37:55
@beautiful

...jest NADZIEJA, że będę bogaty a jak będę bogaty to będę też wolny...

To totolotek, w dodatku prawdopodobieństwo głównej wygranej spada na pysk. Do młodych chyba to dotarło.

...Moim zdaniem tak myśli przeciętny NIEBOGATY obywatel Polski, stąd sondażowe 2% Razem a 98% neoliberalnych PiS, PO, Nowoczesnej, Kukiza, SLS i PSL. Jak ten trend odwrócić - pomysłu nie mam...

Może spłaszczając wygraną(wyższe podatki)? Główna wygrana nie dziesięć baniek a bańka, a to i tak wystarczająca kasa by hulać Mercem. Za trójkę już mamy 500. Potrzebny krok dalej.
Problem tkwi w tym, że jak ktoś ma już Merca, to chce Rollsa i tych w rozklekotanych fiacikach ma za leszcza, choć sam przed chwilą takim samym fiacikiem dymał pod górkę.
To chyba ten sam mechanizm z tytułu komcia naszego gospodarza, bo to ludzka natura.
Jak trend odwrócić?
Chyba już się odwraca, ale to potrwa. Oby nie na barykadzie.
A na marginesie. Czym różnią się ładnie napisana opowiastka w stylu Atlas zbuntowany Randa od Protokółów Mędrców Syjonu? Może tym, że pod nazwiskiem, ale takie coś będzie funkcjonowało zawsze. Jak publicystyka Korwina. W sieci łatwiej propagować ale i łatwiej kontrargumentować, no ale niestety, zawsze trudniej jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem.
Nihil novi sub sole.
-
2018/01/04 17:50:04
Wyższymi podatkami, ale za wyższymi podatkami musi zagłosować te 98%, które nie jest za wyższymi podatkami. Błędne koło...

Przestrzegam przed optymizmem spod znaku "trend się powoli odwraca". Po 500+ pojawiło się mnóstwo komentarzy, że oto mamy dowód na pewne tendencje, że ludzie tak naprawdę pragną korekty systemu ekonomicznego itd. To może być mylne. Korwinista, kiedy mu dać kapusty za friko, nie przestanie być korwinistą - po prostu się ucieszy że komuś innemu zabrano żeby dać jemu lub też nawet nie będzie rozkminiał skąd ona się nagle w budżecie znalazła; nic to wspólnego nie ma z jakimkolwiek poczuciem sprawiedliwości, równości itp. Pieniądz nie śmierdzi, i tyle.
-
2018/01/04 18:31:51
@beautiful

...Przestrzegam przed optymizmem spod znaku "trend się powoli odwraca"...

Nie pretenduję do miana socjologicznej wyroczni, bo socjologiem nie jestem, ale swoje spostrzeżenia opieram na podstawie świątecznych rozmów z trzydziestoletnim synem. Jeszcze dziesięć lat temu, on i jego kumple chcieli być Bilem Gatesem, w 2015 rozstrzał był od Kukiza(chyba większość) przez PO do PiS, dzisiaj wielu mówi o wyższych podatkach, równych szansach i takie tam, zerkając(nieśmiało) na Razem.
Dociera to, co gospodarz sugerował: Większość się z tego wyleczy po jakim-takim ustabilizowaniu życia (zwłaszcza po sukcesie reprodukcyjnym).
No ale to warszawka i raczej duże miasta.
-
2018/01/04 18:46:32
@wo: "Chodziło mi o korzyści ekonomiczne (a konkretnie o ten wykres, w którym wydajność pracy i płaca realna rosną razem do lat 80., a potem wydajność leci w kosmos, a płaca realna ma stagnację/spadek)."

Aaa, tak to się zgadzamy. O ile można twierdzić, że globalizacja (bo nie neoliberalizm przecież, a to nie to samo) dźwiga ludzi z otchłani ubóstwa - choć głównie w krajach rozwijających się więc ciekawe co będzie, jak się rozwiną, i głównie po to, by wepchnąć ich w otchłań nierówności społecznych i ekonomicznych - to ogólny rachunek korzyści i strat jest oczywisty... Kapitał ma korzyści, a pracownicy straty.

Jeszcze tylko, jeśli wolno, dorzucę świetny esej o Leninizmie i mienszewickiej krytyce tegoż. Może zaciekawić gospodarza (jeśli nie zna) i czytelników, bo pogłębia kilka wątków z notki i dyskusji: www.dissentmagazine.org/article/lenin-menshevik-critics-right-bolshevism-stalinism
-
wo
2018/01/04 19:09:38
@cup
"Przestrzegam przed optymizmem spod znaku "trend się powoli odwraca". Po 500+ pojawiło się mnóstwo komentarzy, że oto mamy dowód na pewne tendencje, że ludzie tak naprawdę pragną korekty systemu ekonomicznego itd."

Polska tu akurat nie ma znaczenia. Jest zbyt ekscentryczna, żebym ją zaliczał do globalnych trendów. Po prostu "konsensus waszyngtoński" już nie jest wymuszany przez te instytucje, które go kiedyś wymuszały, największymi wygranymi "gry w awans trzeciego świata" są odrzucające go Chiny i Indie, a i w Unii neoliberalizm wyszedł z mody. Cholera wie, co wyjdzie ze Stanów (pewnikiem impeachment).
-
2018/01/04 19:44:27
@Przestrzegam przed optymizmem 500+
Badania Gduli pokazują pewne skłonności do solidarności. Co prawda ograniczone, ale w końcu żyjemy w kraju zdominowanym przez prawicę, gdzie myśl lewicowa ma pewne problemy z byciem słyszalną. Znam parę osób, które nie będąc beneficjentami tego programu, doceniły to, że dzieciaki z sąsiedztwa przestały chodzić w zniszczonych ciuchach. W sporze o 500+ IMO pozycje bliższe korwinizmowi przyjęli krytycy tego programu. IMO odnieśli porażkę.
-
2018/01/04 20:02:30
Parafrazując kogoś wyżej, gdyby nie podłoga (dziura na pierworodnego) i sufit (4500+ dla Radziwiłła), to 500+ byłby świetnym programem.
-
2018/01/04 21:56:39
@wo:

"Już sam GSM - stworzony przez państwo(...)"

Ale GSM podałem jako przykład falsyfikujący argument, przypomnę:
"Alan Greenspan (...) który ponosi personalną odpowiedzialność (...) za to, że wszelkie korzyści z postępu technicznego ostatnich trzech dekad odnoszą tylko najbogatsi."
A to że państwo odegrało i odgrywa istotną rolę w powstaniu i utrzymywaniu technologii (zarządzanie częstotliwościami, regulacja rynku) jest dość oczywiste, ale dla rozważań kto odnosi korzyści nie ma znaczenia.

" wszystkie pozytywne przykłady przytaczane czy to przez Von Trompkę, czy to przez Łapacza, pochodzą z krajów stojących okoniem wobec neoliberalizmu"

Nie podawałem przykładu żadnego kraju, bo z GSM bezpośrednią korzyść odnosi ponad połowa ludzkości zamieszkująca wszystkie kraje, ale jakby szukać jakichś prawidłowości to wśród ponad 70 krajów, z ponad milionem abonentów (zapewne umów) nasycenie poniżej 50% jest tylko w trzech: w Etiopii (21.8% w 2013), na Kubie (11.6% w 2011) i w Korei Północnej (12.3% w 2015, no i brak facebooka). I te dwa ostatnie rzeczywiście stoją okoniem wobec neoliberalizmu (choćby zaraz potem tego okonia mieli zesłać do obozu reedukacyjnego i zagłodzić). I te dwa nieliberalne przykłady polecam uwadze narzekających na marność korzyści w stosunku do możliwości.

"Przede wszystkim [Dick] nie wikłał się w soapbox politics"

'Przedludzie'

"Docelowym dążeniem jest więc raczej to, żeby nie musieć już nigdy robić nieprzyjemnych rzeczy dla kasy."

Przecież dla kasy jako takiej to nieprzyjemne rzeczy robi jakiś smutny margines. Ogromna większość potrzebuje kasy, żeby ją raczej prędzej niż później wymienić na różne atrakcyjne dobra i usługi, których wytworzenie wymaga od masy innych ludzi robienia rzeczy na które nie mają ochoty. A nad tym, że większość ludzi bardziej pożąda kolejnych dóbr niż wolności od pracy też osobiście ubolewam. Zgaduję że dotychczasową pracą dorobiłeś się majątku, który umożliwiłby Ci zapewnienie ilości kalorii wystarczającej na resztę Twojego życia. Myślę, że bardzo niewielu ludzi z X w. miało taki komfort na półmetku życia.

"zwracam tu uwagę na skargę naukowców, lekarzy, nauczycieli etc., ktorzy w wyniku neoliberalnych reform czują, że zamienia się ich w urzędników"

A jakie to neoliberalne reformy sprawiają, że nauczyciele czują się zmieniani w urzędników (nawiasem mówiąc czy jest coś złego w byciu urzędnikiem)? Jeśli tak się czują to w wyniku obowiązków, które nakłada na nich dominujący pracodawca i regulator, ale co to ma wspólnego z neoliberalizmem? Podejrzewam, że używasz tego słowa na tej samej zasadzie jak niektórzy używają przymiotnika 'lewacki' na określenie wszystkiego co się im bardzo nie podoba.
-
wo
2018/01/04 22:18:49
@lapacz
"A to że państwo odegrało i odgrywa istotną rolę w powstaniu i utrzymywaniu technologii (zarządzanie częstotliwościami, regulacja rynku) jest dość oczywiste, ale dla rozważań kto odnosi korzyści nie ma znaczenia. "

Już to poprawiłem na ekonomiczne (związane z wzrostem wydajności).

"Przedludzie"

I gdyby Dicka znano tylko z tego cienkiego opowiadanka, pamięć by o nim zaginęła (prawica to wyciąga przecież nie dlatego, że opowiadnie jest dobre same w sobie, tylko na zasadzie "patrzcie, nawet autor tych bardziej znanych utworów jest nasz")

"Przecież dla kasy jako takiej to nieprzyjemne rzeczy robi jakiś smutny margines"

Utowarowienie polega na tym, że wszystko jest przeliczane na kasę jako taką (nawet zdrowie czy edukacja).

"A jakie to neoliberalne reformy sprawiają, że nauczyciele czują się zmieniani w urzędników"

Widać, że nie masz znajomych z wyższym wykształceniem! Może masz jakichś znajomych znajomych, ich spytaj.
-
2018/01/05 00:59:59
@lapacz_w_zycie: "I te dwa nieliberalne przykłady polecam uwadze narzekających na marność korzyści w stosunku do możliwości."

Nie jestem pewien jak się ma przykład rozwoju telefonii komórkowej na Kubie i w Korei Północnej do leczenia katarakty w Ghanie i nierówności zdrowotnych w Wielkiej Brytanii. Do rozmowy o konsekwencjach porządku neoliberalnego ma się to dokładnie nijak, jak sam raczyłeś zauważyć. Jeśli natomiast chodzi o staropolskie "hej hej hej, inni mają jeszcze gorzej" odpowiem równie staropolskim "ale nie da ukryć się, że są tacy, którym jest lepiej".

"Myślę, że bardzo niewielu ludzi z X w. miało taki komfort na półmetku życia."

W tym sensie, większy komfort niż w X wieku to większość ludzi miała też za Breżniewa. No i co niby ma z tego wynikać?

"A jakie to neoliberalne reformy sprawiają, że nauczyciele czują się zmieniani w urzędników (nawiasem mówiąc czy jest coś złego w byciu urzędnikiem)?"

Nie wiem, jak tam konkretnie jest u nauczycieli, ale z perspektywy szkolnictwa wyższego jest dużo złego w szkoleniu się przez dekadę żeby potem pykać jakieś bzdety w tabelkach i intranecie (bo REF, TEF i impact) zamiast uczyć dzieciaki, które płacą za to dziesięć tysi rocznie. O prekaryzacji pracy akademickiej nie wspominając. Ja przy ocenianiu prac studentów zjeżdżam poniżej płacy minimalnej, bo to wszystko jest na akord, a nie jestem w stanie ocenic eseju i napisac feedbacku w 12.5 minuty... To na uniwerku, który jest w setce najlepszych na świecie i właśnie dostał najwyższy status TEF za jakość uczenia. Do tego jeszcze emerytury nam kradną. Cieszę się w sumie, że jestem na śmieciówce i żadnej emerytury nie mam, bo tylko bym się dodatkowo denerwował.
-
2018/01/05 02:12:29
@ lapacz

"Jeśli tak się czują to w wyniku obowiązków, które nakłada na nich dominujący pracodawca i regulator, ale co to ma wspólnego z neoliberalizmem? Podejrzewam, że używasz tego słowa na tej samej zasadzie jak niektórzy używają przymiotnika 'lewacki' na określenie wszystkiego co się im bardzo nie podoba."

Zmiana systemów szkolnictwa powszechnego i wyższego w stronę konkurencji (między ośrodkami), metafora ucznia jako konsumenta. Odejście od finansowania statutowego, na rzecz grantów (które miały symulować mechanizmy rynkowe w nauce). Ogół reform prowadzących do prekaryzacji, konkurencji etc. był realizowany przez ludzi zachwyconych Reaganem i Thatcher, w ramach idei "New Public Management".

Tak, w UK i w USA to doszło daleko, ale nawet w krajach o silniejszym sektorze publicznym (Niemcy, Szwecja, Francja) widać tego skutki.

No niestety tak się składa, że ziomale, którzy mówili "wolny rynek ma zawsze rację", czasami dostawali kontrolę nad edukacją, polityką zdrowotną czy polityką naukową, gdzie próbowali wdrażać pararynkowe mechanizmy.
-
2018/01/05 02:46:53
@łapacz w neolibie

Ja mam takie wrażenie, że łapacz odnosi się do idei neolibu albo projektów oficjalnie określanych i reklamowanych jako "neoliberalne", zamiast tego, do czego w rzeczywistości doprowadziła fascynacja neolibem i wolnym rynkiem. W ten sposób, to kapitalizm też jest czysty moralnie, a komunizm polega na tym, że proletariat jest właścicielem środków produkcji.
-
2018/01/05 10:17:07
@wo
"Ale sam pomysł kultu spiskowca - to jednak chyba wina Czernyszewskiego (sorki prawnuczko)."

Kult spiskowca oczywiście trafił na podatny grunt w rosyjskiej kulturze, ale pamiętajmy też o jego społeczno-ekonomiczno materialnych podstawach.

Cesarstwo rosyjskie, jakkolwiek zacofane, w drugiej połowie dziewiętnastego wieku wyprodukowało stosunkowo dużą ilość wykształconej młodzieży z zamkniętymi ścieżkami awansu. Szczęśliwcy mogli liczyć na karierę w zatkanym i archaicznym imperialnym aparacie urzędniczym - tym ze śmieszną hierarchią stopni. W Rosji nie było wystarczającej ilości burżuazyjnych zawodów, które mogły ich wchłonąć. Stąd frustracja i podatność na radykalizm - z tego pokolenia rekrutował się m.in. brat Lenina, narodowolec, stracony za udział w spisku na któregoś cara.

Radykalnym odlotom sprzyjało też peryferyjny charakter imperium. Politycznie zdawało się być zdominowane przez nierefromowalne samodzierżawie, społecznie przez chłopstwo, które młodą inteligencje fascynowało, a jednocześnie wobec którego była ona beznadziejnie wyobcowana. Bodajże Bierdajew zauważa, że o ile na burżuazyjno-kapitalistycznym zachodzie rewolucyjne projekty w postaci np. falansterów były szybko były weryfikowane, to w Rosji nie istniała fizyczna możliwość podejmowania prób takich, nie mówiąc już o próbach tworzenia demokratycznych ruchów masowych.

To wszystko pchało inteligencje ku radykalizmowi i terroryzmowi, ale też ku mistycznym odlotom. Rosja to Nieczajew z jednej strony, z drugiej Tołstoj, którego po prostu było stać na zrobienie sobie Jasnej Polany. Nie bez znaczenia jest też to, że klasycy rosyjskiego radykalizmu - Bakunin i Kropotkin wywodzili się z wyższych warstw rosyjskiej arystokracji.
-
wo
2018/01/05 12:20:41
@erm
"Kult spiskowca oczywiście trafił na podatny grunt w rosyjskiej kulturze, ale pamiętajmy też o jego społeczno-ekonomiczno materialnych podstawach"

Stąd właśnie niechętne "no dobrze, w Rosji zachodnie metody nie zadziałają", które Zasulicz wydusiła od Marksa we wspomnianym liście.

"Bodajże Bierdajew zauważa, że o ile na burżuazyjno-kapitalistycznym zachodzie rewolucyjne projekty w postaci np. falansterów były szybko były weryfikowane, to w Rosji nie istniała fizyczna możliwość podejmowania prób takich, "

To akurat było (oraz istniała dawna instytucja wiejskiej wspólnoty, tzw. obszczyna). Tyle że oczywiście w realu te wszystkie "spółdzielnie racjonalnych egoistów" nie mają szansy, bo są oparte na mrzonce. W każdym razie, Zasulicz zaliczyła i takową.

"Nie bez znaczenia jest też to, że klasycy rosyjskiego radykalizmu - Bakunin i Kropotkin wywodzili się z wyższych warstw rosyjskiej arystokracji."

I dlatego tak pokochali postać Rachmetowa, który wywodzi się z bardzo bogatego i bardzo starożytnego rodu (to jest podkreślone z obsesyjnymi detalami), ale rewolucyjną ascezę traktuje jako odpłacanie długu przodków. A John Galt, jako rozwinięcie, ma podobne metody działania, ale nie zamierza nikogo nie przepraszać za swoje bogactwo, bo uważa, że mu się należy (dlatego z kolei polubiły ten punkt widzenia elity amerykańskie).
-
2018/01/05 13:33:21
Nie jestem pewien o co dokładnie chodziło Ayn Rand, kiedy pisała Atlas, ale np. grabieżcy pasuje do niektórych aspektów naszego polskiego piekła dziś. Odnoszę takie wrażenie patrząc chociażby na wymianę elit.

@wo
A John Galt, jako rozwinięcie, ma podobne metody działania, ale nie zamierza nikogo nie przepraszać za swoje bogactwo, bo uważa, że mu się należy (dlatego z kolei polubiły ten punkt widzenia elity amerykańskie).
Może JG uważa, że na to zapracował? To coś zmienia?

-
wo
2018/01/05 13:44:07
@porfiry
" Odnoszę takie wrażenie patrząc chociażby na wymianę elit"

Elity to przeważnie grabieżcy. Jedni grabieżcy zastępują drugich - zdarza się.

"Może JG uważa, że na to zapracował? To coś zmienia?"

To znaczy, że jest głupcem i głupcem są ludzie, którzy wierzą w taki system wartości ("zapracowałem sam, nic nie jestem winny społeczeństwu). Jest na to przepiękna riposta senator Warren:

There is nobody in this country who got rich on his own nobody. You built a factory out there? Good for you. But I want to be clear. You moved your goods to market on the roads the rest of us paid for. You hired workers the rest of us paid to educate. You were safe in your factory because of police-forces and fire-forces that the rest of us paid for. You didn't have to worry that marauding bands would come and seize everything at your factory and hire someone to protect against this because of the work the rest of us did. Now look, you built a factory and it turned into something terrific, or a great idea. God bless keep a big hunk of it. But part of the underlying social contract is, you take a hunk of that and pay forward for the next kid who comes along.
-
2018/01/05 14:20:31
@wo
Elity to przeważnie grabieżcy. Jedni grabieżcy zastępują drugich - zdarza się.

Jeśli nie istotny jest sposób w jaki grabią, to rzeczywiście zdarza się.
JG chyba po prostu przereagował, przecenił swój wkład w rzeczywistość, która tak mu się pięknie rozpadła (?). Chciałbym być dobrze zrozumiany, to fikcyjna historia (słabo napisana) w fikcyjnym świecie, ale elementarne (moje) poczucie sprawiedliwości podpowiada mi być po stronie Galta, który jednak coś zamierzał stworzyć po pokazaniu słabości tego, jak działają aktualni grabieżcy.
A w przypadku Rand chyba nie trudno o takie refleksje (Atlas), szczególnie, gdy jest się córką właściciela znacjonalizowanego biznesu.
Jak powinien wyglądać sprawiedliwy podział dóbr żeby wszyscy(większość) byli zadowoleni (umiarkowanie zadowoleni)? Jaka różnica pomiędzy np. stanem posiadania będzie do zaakceptowania? Na jak długo?
-
wo
2018/01/05 14:28:20
@porfiry
"Jeśli nie istotny jest sposób w jaki grabią, to rzeczywiście zdarza się"

Zawsze tak samo - przez kontrolowanie aparatu państowego i środków produkcji.

"elementarne (moje) poczucie sprawiedliwości podpowiada mi być po stronie Galta, "

Przypominam, że jest terrorystą, a w jego zamachach ginie ludność cywilna...
-
2018/01/05 16:55:02
@wo

...Przypominam, że jest terrorystą, a w jego zamachach ginie ludność cywilna...

Jak Piłsudski i pepeesowska Organizacja Bojowa, nad którą nie można było po 1905 zapanować, choć on formalnie bolał ale był katalizatorem i chyba wcale nie tak bardzo przeciwdziałał.
Albo Menachem Begin dziś bohater narodowy Izraela.
IRA po Bloody Sunday. Partyzanci czy terroryści (chyba jednak terroryści). Itd.
Trudne.
-
2018/01/05 18:41:06
@wo

...Przypominam, że jest terrorystą, a w jego zamachach ginie ludność cywilna...

A ja przypominam, że to jednak fikcja. Poza tym wydaje mi się, ta historia nie wyklucza poczucia sprawiedliwości, czy opowiedzenia się po którejś ze stron.

część bez związku z JG:
to moje pierwsze komentarze tutaj i chciałbym napisać, że bardzo sobie cenię treści, jakie na wo.blox.pl od jakiegoś czasu czytam - dobra robota! nie tylko Gospodarza. czekam na dzisiejszy Salon.
-
wo
2018/01/05 21:54:14
@porfiry
"A ja przypominam, że to jednak fikcja. Poza tym wydaje mi się, ta historia nie wyklucza poczucia sprawiedliwości, czy opowiedzenia się po którejś ze stron. "

No tak, ale poczucie sprawiedliwości nakazywałoby opowiadanie się przeciw terroryście, który kłamliwie twierdzi, że nic nie zawdzięcza społeczeństwu.
-
2018/01/06 01:38:59
Już myślałem, że Mabena eksterminowała gospodarza, a to tylko link z zakładek nie działa.
Notka bardzo ciekawa, ale grubo poszło tym razem, chyba będę musiał sięgnąć po książkę.
To, że efekt podobny i żyjemy w starożytnym Egipcie budując piramidy dla Radollara albo Totmensovieta, gdzie jeden jest bardziej światłym władcą, a drugi nieudolnym, nie znaczy, że geneza jest ta sama. Może to być tylko polityczno-gospodarczy odpowiednik ewolucyjnej konwergencji.
-
2018/01/06 15:00:04
@bantus
Może to być tylko polityczno-gospodarczy odpowiednik ewolucyjnej konwergencji.

Czy my mówimy o konwergencji ustrojów
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_konwergencji
(btw nie zamierzam szukać poważnej literatury na temat)
czy o pokrewieństwie między Byciem Ultraradykalnym Lewicowcem (? - mnie wiem, czy to dobra nazwa), a Byciem Neoliberałem i zaskakującej łatwości przejść mentalnych między tymi stanami?
-
wo
2018/01/06 15:26:41
Ja go zrozumiałem tak, że istnieje pewien idealny kształt podwodnego drapieżnika, więc orka będzie wyglądać podobnie do rekina, mimo odmiennego pochodzenia; więc Facet Niszczący PGRy będzie mieć podobną mentalność do Faceta Niszczącego Rolnictwo Indywidualne (mimo totalnie odmiennych założeń ideowych).
-
2018/01/06 17:00:03
"Czy my mówimy o konwergencji ustrojów "

Ha, mam o tym notkę

niechlezy.blogspot.com/2013/01/ewolucja-konwergentna-czyli-ustroje-do.html
-
2018/01/06 20:17:45
@redezi @jakub_jot

Dzięki za odpowiedź. Chodziło mi o przejawy neoliberalizmu w polskim szkolnictwie, bo ani własne doświadczenie nauczycielskie (krótkie i niereprezentatywne), ani wieloletnie relacje najbliższej rodziny niczego takiego nie pokazują. Nie został wprowadzony bon edukacyjny (który pewnie można uznać za liberalny pomysł), utrudniono edukację domową (nie jestem pewien czy to krok w kierunku utowarowienia edukacji czy wręcz przeciwnie), a większość nauczycieli cały czas jest pod ochroną karty nauczyciela, co blokuje wiele reform. Oskarżanie w takiej sytuacji neoliberalizmu o jakieś problemy w polskiej oświacie jest objawem ideologicznego zaślepienia. Albo może łagodniej: nierozumnego przenoszenia amerykańskich diagnoz na polski grunt.

Problem z polską edukacją, służbą zdrowia i nauką nie wynika z neoliberalizmu tylko z tego, że dominujący pracodawca w tych branżach wykorzystuje swoją monopolistyczną pozycję (jak to zwykle monopoliści). Poziom tych usług jest w Polsce lepszy niż wynikałoby to z poziomu wydatków tylko dzięki zorganizowanemu wyzyskowi pracowników (szczególnie tych najsłabszych - młodych stażem nauczycieli, rezydentów, pielęgniarek, doktorantów) przez pracodawcę/system. Co oczywiście w dłuższej perspektywie powoduje negatywną selekcję pracowników w tych kluczowych dla społeczeństwa dziedzinach i niedobory kadrowe.

Jeśli chodzi o utowarowienie to akurat edukacja jest obszarem gdzie bez korzystania z dobrodziejstw wolnego rynku jestem w stanie zaspokoić dużą część potrzeb własnych dzieci, dostarczając im osobiście usługę na wysokim poziomie, płacąc jedynie swoim czasem. W przypadku jedzenia, ubrania czy elektroniki mam dużo mniejsze możliwości. Podobnie ze zdrowiem - mam dużo większy wpływ na beznakładowe utrzymanie w dobrej kondycji siebie niż swojego samochodu.

Jeszcze kilka dni temu miałem 'Atlasa zbuntowanego' za książkę kiepską, kłamliwą, głupią i złą. Nie sądziłem, że notka WO i dyskusja pod nią sprawią, że spojrzę na nią łagodniejszym okiem. Teraz zarzucam jej nadmierny pesymizm.
Jak się okazuje świat poza Doliną Galta nie umiera z głodu i nie pogrąża w chaosie. Łaskawi wytwórcy dostarczają nam nie tylko dóbr materialnych, ale też najwyższej jakości krytyków Doliny. Słuchając Chomskiego, Sandersa, Klein Oliviera możemy utwierdzać się w poczuciu szczęścia i wyższości: na ipadzie można przeczytać jakim wrednym szefem był Jobs, jadąc dofinansowaną z podatków Teslą uronić łzę nad nieuzwiązkowanymi pracownikami Muska, konsumując hity amerykańskiej popkultury oburzać się na niemoralne zachowania jej luminarzy, używając googla wyszukiwać dowodów upadku kapitalizmu, a potem podzielić się znaleziskami na facebooku. A jak się ma odpowiedni poziom dezynwoltury to można jeszcze żyć w przekonaniu, że wszelkie te dobra zawdzięczamy państwu. Pięknie jest poza Doliną.
-
wo
2018/01/06 23:49:43
@lapacz
"Problem z polską edukacją, służbą zdrowia i nauką nie wynika z neoliberalizmu tylko z tego, że dominujący pracodawca w tych branżach wykorzystuje swoją monopolistyczną pozycję (jak to zwykle monopoliści). "

Wykorzystuje do czego? Do wprowadzania neoliberalnych reform, bo niestety elity tego państwa są zaczadzone korwinobalceryzmem.
-
2018/01/07 00:07:23
@gammon_no.82
"Czy my mówimy o konwergencji ustrojów
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_konwergencji"

Nie wiedziałem, że jest taka teoria. Miałem na myśli coś analogicznego do: pl.wikipedia.org/wiki/Konwergencja_(biologia)
Efekt działania pewnego rodzaju ustrojów będzie podobny mimo kompletnie różniej genezy / założeń ideowych. Jeśli chodzi o genezę to łatwiej ogarnąć paralelę między inkwizycją i stalinowskimi procesami niż między leninizmem i neolibem.
-
2018/01/07 00:17:23
@lapacz_w_zycie
Ostatni akapit twojej wypowiedzi to tanie figury retoryczne. Że niby nie mogę miąchać na chciwe korpo, że jest chciwe, jeżeli korzystam z jego produktów, bo to hipokryzja? Podział zysku ze sprzedaży dóbr (które powstają przy pośrednim udziale wszystkich, którzy się opodatkowują) to już nawet nie rozkład Pareto, ale jakiś chronicznie postępujący hiperpareto. Większość zysku zgarnia nie 20%, 5% ale pewnie 0.05% obywateli (z tendencją na dalszy spadek).
-
wo
2018/01/07 10:52:52
@jabiru
"Ostatni akapit twojej wypowiedzi to tanie figury retoryczne. Że niby nie mogę miąchać na chciwe korpo, że jest chciwe, jeżeli korzystam z jego produktów, bo to hipokryzja?"

W moim bąbelku fejsowym często pojawia się rysunek, przedstawiający feudalnych chłopów, z tekstem "nie narzekajcie na feudalizm, skoro was zatrudnia, karmi i odziewa"...
-
2018/01/07 13:13:45
@lapacz: "jadąc dofinansowaną z podatków Teslą"

Pogratulować. Jak już wcześniej sygnalizowałem "nie da ukryć się, że są tacy, którym jest lepiej" tylko to niestety nie rozwiązuje kwestii pogłębiających się nierówności społeczno-ekonomicznych. W gruncie rzeczy jest wręcz przeciwnie; w nieśmiertelnych słowach Danny-ego Dorlinga "główny problem z jednym procentem jest taki, że jest go tylko jeden procent". Zza kierownicy Tesli może to kiepsko widać, rozumiem to i współczuję. Może se jakiegoś Dorlinga właśnie przeczytaj.
-
2018/01/07 14:58:24
@Jakub_jot

@lapacz: "jadąc dofinansowaną z podatków Teslą"
Pogratulować.

@rpyzel: "No właśnie, wtedy najwyżej mogłeś sobie wykupić zbawienie, a teraz obejść kolejki, limity."

Może Ty możesz obejść kolejkę.


Odnoszę wrażenie, że strasznie dosłownie traktujesz pewne figury retoryczne.
-
2018/01/07 15:33:24
"a większość nauczycieli cały czas jest pod ochroną karty nauczyciela, co blokuje wiele reform" (...) "Problem z polską edukacją [wynika] z tego, że dominujący pracodawca w tych branżach wykorzystuje swoją monopolistyczną pozycję. Poziom tych usług jest w Polsce lepszy niż wynikałoby to z poziomu wydatków tylko dzięki zorganizowanemu wyzyskowi pracowników (szczególnie tych najsłabszych - młodych stażem nauczycieli) przez pracodawcę/system."

Mhm, nauczyciele zarabiają tak mało przez kartę nauczyciela, która blokuje niezbędne reformy. Nauczycielska mniejszość, która wydarła się ze szponów karcianych na rzecz dziesięciomiesięcznych umów zlecenie opiewających na kwoty zbliżone do wynagrodzenia minimalnego na pewno to potwierdzi.
Myślę, że przyczyn względnie niskiej popularności prywatnych szkółek z czesnym dziesięć tysięcy miesięcznie lepiej jednak szukać w zdolnościach nabywczych klientów.

"Nie został wprowadzony bon edukacyjny"
Tyle, że system od dość dawna działa na zasadzie "pieniądz idzie za uczniem". Rozszerzenie swobód w tym zakresie musiałoby się objawić jakimś dopuszczeniem wydania tych pieniędzy na naukę medycyny alternatywnej zamiast typowej szkoły. Takie rzeczy nie są i nie były w agendzie neoliberalnej. Myślę, że błędnie utożsamiasz neoliberalizm z kucliberalizmem.
-
2018/01/07 15:38:11
@rpyzel: "Odnoszę wrażenie, że strasznie dosłownie traktujesz pewne figury retoryczne."

Dla Ciebie to figury retoryczne, dla mnie pospolita bucera, stąd pewnie ta rozbieżność podejścia. Twierdzenia, że jest fajnie bo można obejść kolejki w NFZ i kupić sobie Teslę za forsę z cudzych podatków są dość obleśne.
-
2018/01/07 16:09:48
@jabiru
"Że niby nie mogę miąchać na chciwe korpo, że jest chciwe, jeżeli korzystam z jego produktów, bo to hipokryzja?"

A kto Ci powiedział, że nie możesz? Tu jest Internet, tu możesz wszystko. A na miąchanie na chciwe korpo wybrałeś sobie jedno z lepszych miejsc.

@wo:

"Wykorzystuje do czego?"

Do realizacji swoich zobowiązań (bezpłatnej edukacji i służby zdrowia) możliwie małym własnym kosztem - przerzucając te koszty na pracowników.

"Do wprowadzania neoliberalnych reform, bo niestety elity tego państwa są zaczadzone korwinobalceryzmem."

Cały czas czekam na przykład neoliberalnej reformy w polskim szkolnictwie podstawowym lub średnim. Bo z tego co ja widzę to mamy silnie regulowany rynek, finansowany z podatków, obsługiwany w przytłaczającej większości przez usługodawcę publicznego [nie udało mi się znaleźć udziału szkół niepublicznych, ale szacuję że w skali Polski to będą jakieś jednocyfrowe wartości, góra małe kilkanaście procent], z przyzerową konkurencyjnością, nikłym wpływem klienta na jakość usługi, silnie chronionymi i uzwiązkowionymi pracownikami. Ale winne są neoliberalne reformy.

"nie narzekajcie na feudalizm, skoro was zatrudnia, karmi i odziewa"

oraz daje akwedukty, kanalizację, drogi, meliorację, medycynę, edukację i wino. Ale możliwe, że pomieszałem rysunki.

@jakub_jot

"@lapacz: "jadąc dofinansowaną z podatków Teslą"

Pogratulować."

Tak, jak napisał rpyzel potraktowałeś to zbyt dosłownie.

"kupić sobie Teslę za forsę z cudzych podatków są dość obleśne."

Zapewne niejasno się wyraziłem - chodziło mi o istotne preferencje podatkowe w zamożniejszych państwach Europy Zachodniej na zakup samochodów elektrycznych.

"W tym sensie, większy komfort niż w X wieku to większość ludzi miała też za Breżniewa. No i co niby ma z tego wynikać?"

Nie chodziło mi o to, że jest lepiej niż kiedyś, tylko że Gospodarz (jak zapewne znaczna część MMC jego pokolenia) osiągnął przed 50 status dający możliwość zostać bieda-rentierem (oszczędnie przejadając wypracowany dotychczas majątek nie umrze z głodu, ani z zimna) i być panem swojego czasu. Ale chęć zachowania poziomu życia, zapewnienia odpowiednich zasobów potomstwu sprawiają, że prawie nikt z takiej możliwości nie korzysta - godząc się na sprzedawanie swojego czasu/pracy za pieniądze.
-
wo
2018/01/07 16:30:18
@jakubjot
"Twierdzenia, że jest fajnie bo można obejść kolejki w NFZ i kupić sobie Teslę za forsę z cudzych podatków są dość obleśne."

Hold your horses, przecież to sarkazm. Bym go już dawno odziomał na fejsie, gdyby pisał takie rzeczy na serio!

@lapacz
"Do realizacji swoich zobowiązań (bezpłatnej edukacji i służby zdrowia) możliwie małym własnym kosztem - przerzucając te koszty na pracowników. "

I to właśnie jest neoliberalizm przecież.

"Ale winne są neoliberalne reformy"

...w praktyce zazwyczaj polegające na przerzucaniu kosztow na pracowników. Ujmując to skrótowo i obrazowo, w idealnej formie kapitalizmu wygląda to tak, że szef ma volvo xc90, a jego pracownicy czterdziestki i trzydziestki. W neoliberalizmie wygląda to tak, że szef ma teslę (dotowaną przez podatników) a jego pracownicy zrujnowany transport zbiorowy.

"@jakubjot
"Twierdzenia, że jest fajnie bo można obejść kolejki w NFZ i kupić sobie Teslę za forsę z cudzych podatków są dość obleśne."

Hold your horses, przecież to sarkazm. Bym go już dawno odziomał na fejsie, gdyby pisał takie rzeczy na serio!

@lapacz
"Do realizacji swoich zobowiązań (bezpłatnej edukacji i służby zdrowia) możliwie małym własnym kosztem - przerzucając te koszty na pracowników. "

I to właśnie jest neoliberalizm przecież.

"Ale winne są neoliberalne reformy"

...w praktyce zazwyczaj polegające na przerzucaniu kosztow na pracowników. Ujmując to skrótowo i obrazowo, w idealnej formie kapitalizmu wygląda to tak, że szef ma volvo xc90, a jego pracownicy czterdziestki i trzydziestki. W neoliberalizmie wygląda to tak, że szef ma teslę (dotowaną przez podatników) a jego pracownicy zrujnowany transport zbiorowy."

Nie da się porównać mojej kariery w kapitalistycznej Polski do wcześniejszych kapitalistycznych Polsk, bo takowych nie mamy w arsenale porównań - ale porównując dziennikarza z mojego pokolenia do dziennikarza z czasów złotej ery kapitalizmu gdzieś na Zachodzie (np. dziennikarza starszego ode mnie o 20 lat - ale reszta tak samo, czyli pierwsze kroki w zawodzie w wieku 25 lat, itd.), dużo szybciej doszedłby do dużo lepszej pozycji, lżej przy tym pracując. W moim wieku nie bylby już bieda-rentierem, tylko prawdziwym.
-
2018/01/07 16:47:08
@wo: "Zapewne niejasno się wyraziłem - chodziło mi o istotne preferencje podatkowe w zamożniejszych państwach Europy Zachodniej na zakup samochodów elektrycznych."

Nawet biorąc nawias na sarkazm wątpię czy przykład Tesli, która zresztą niespecjalnie jest z Europy Zachodniej, to najlepszy argument. Problem w tym, że w porządku neoliberalnym miliarderzy się dorabiają na publicznych dotacjach, kontraktach i bailoutach - więc Elon Musk pasuje idealnie.
-
2018/01/07 16:47:48
Sorki, to było oczywiście do @lapacz
-
2018/01/08 11:13:56
@lapacz i neoliberalizm

Pracownicy na śmieciówkach (poza nauczycielami, których jakoś tam chroni, acz nie do końca, Karta), grantoza przy zamrożonych na uczelniach etatach (powodująca absolutny brak jakiejkolwiek stabilizacji w okresie dłuższym niż 2 lata tops), wszechobecna papierologia, na którą każdy narzeka i która z roku na rok się pogłębia, a ogarniają ją lekarze, naukowcy, nauczyciele (bo obsługa tych papierów przez personel biurowy generowałaby omgkoszty), popychanie niemożliwej ilości pracy niedostateczną ilością pracowników (lekarze i opt-outy, tudzież bilokacja i inna magia chaosu proponowana dla tychże, doktoranci odwalający za frajer setki godzin dydaktyki) - to nie są neoliberalne rozwiązania? No True Scotsman. No chyba, że aby było należycie neoliberalnie powinni po prostu sprzedawać nas hurtem na targu, żeby pracodawca mógł należycie zajrzeć w zęby i obmacać towar.
-
2018/01/08 17:43:22
@m caliban

dalej o neoliberalizmie

Nie wiem czy to stosowne, ale powiem.
Środowisko drobnych kupców, przez rodzinę mi bliskie. Praktyczna eliminacja i przymus pracy w sieciówkach na zasadach wymienionych przez ciebie (po prawie trzydziestu latach pracy u siebie w handlu innej drogi nie ma, bo zawód wyuczony kiedyś tam jest martwy). Czy to nie ten sam mechanizm? Zacytuję ciebie: aby było należycie neoliberalnie powinni po prostu sprzedawać nas hurtem na targu, pracodawca mógł należycie zajrzeć w zęby i obmacać towar.
Tak to wygląda. Targ niewolników. Kupcy którzy kiedyś uwierzyli w jakąś stałą, dzisiaj, chwilę przed emeryturą, są bez szans. Muszą przyjąć każde warunki.
Można powiedzieć, że sami są sobie winni. Uwierzyli w wolny rynek to mają, ale to nie jest takie proste. Dali się nabrać, tak jak nauczyciele czy dziennikarze. Kupcy też zasługują na obronę. Oni też są ofiarami neoliberalizmu, choć dla szarego korpokonsumenta sieciówki jest to korzystne finansowo, bo za rogiem nowa wyprzedaż w sieciowych molochach.
-
2018/01/08 19:27:23
@mw.61

W kwestii przemiany zawodu kupca, mogę się z Tobą zgodzić, jednak widzę jedną minimalną różnicę. Zmiany, które zaszły w handlu, mniej lub bardziej przyslużyły się klientom - duży wybór, w jednym miejscu, sięgasz po portfel raz w jednym sklepie, a nie kilkanaście razy chodząc po targowisku. Z drugiej strony ewolucja w edukacji podstawowej i szkolnictwie wyższym to zmiany wdrażane dla samej przyjemności zmian. Poziom nauczania regularnie spada (mierzone na przykład opóźnianiem przerabianych tematów), klasy maleją z powodu niżu, a nie rozwiązań systemowych, biurokracja rośnie, a raz na 10 lat wszystko jest wywracane do góry nogami, "bo suweren tak chciał".
-
2018/01/08 20:02:57
duży wybór, w jednym miejscu, sięgasz po portfel raz w jednym sklepie, a nie kilkanaście razy chodząc po targowisku.

Czego konkretnie "duży wybór" jest w jednej żabodronce; zwłaszcza wybór przewyższający owo targowisko?
-
2018/01/08 20:30:43
@mw61

Czemu jedno ma wykluczać drugie? To, że naukowcom, lekarzom czy nauczycielom należą się możliwie godne warunki pracy nie znaczy, że nie należą się kupcom. System neoliberalny jest tak fajny i elastyczny, że ciężko byłoby znaleźć ludzi niedotkniętych neoliberalną ewolucją kapitalizmu, nie będących przy tym kapitalistami lub szczególnie uprzywilejowanymi niewolnikami (jak spotykana czasem w notkach WO postać Specjalisty z Liberalnego Think Tanku zrywającego się o 6 rano, żeby powiedzieć w tiwi kilka balceryzmów na śniadanie).

Nota bene, kupcy. Był Ci u mnie na osiedlu sklepik, osiedlowy warzywniak (było ich 3-4 tak w ogóle, ale mniejsza). W tym konkretnym siedział niemłody i trochę gburowaty facet - zapewne internety sklasyfikowałybygo natychmiast jako Janusza - który tam sprzedawał różne rzeczy. O ile pamiętam, kupowałem tam owoce, bo miał dobre i było po drodze. Potem mnie kilka lat nie było, jak wróciłem, to ofc nie było też ani sklepiku, ani faceta od owoców.

Fast forward: listopad zeszłego (już) roku, spotkałem go na ulicy. Wybierał pety ze śmietnika na przystanku.
-
2018/01/08 20:39:02
P.s. co do kupców
Jednym z powodów, dla których nie mógłbym zostać socjalistą (*) i jestem jakobinem jest mój głupi szacunek dla pracy ludzi niebędących pracownikami najemnymi - zwłaszcza tzw. drobnych producentów (rzemieślników, rolników "nierynkowych"). Ja szanuję nawet pracę pieprzonych kapitalistów - w tym zakresie, w którym naprawdę pracują, a to rzadkość.

(*) socjalistą w ujęciu dziewiętnastowiecznym; staram się trzymać terminologii z tamtych czasów, bo ona jest mniej zła od późniejszej.
-
2018/01/09 15:17:38
@m_caliban & sklepiki osiedlowe

Zjawisko zaniku takowych obserwuję w wielu miejscach, ale nie wszędzie. Na przykład na moim osiedlu małe sklepy, warzywniki, mięsny, piekarnia itd. nie tylko prosperują, ale wręcz otworzono dwa kolejne - pomimo niedalekiej Biedronki oraz Lidla. Myślę, że to ma związek z zamożnością okolicy. Np. po owoce czy pieczywo, dobre piwo czy przetwory nie idę do biedry, mimo że jest tam o znacznie taniej. I wiele osób wkoło ma tak samo. Zatem warunkiem istnienia tych sklepików jest wysoka jakość a nie niska cena. Ale już w innej, dużo biedniejszej okolicy pozostały tylko dyskonty.
-
2018/01/09 16:14:48
Ja z kolei mam wrażenie że lokalne sklepiki w znanym mi byłym wojewódzkim mają się lepiej niż te w aktualnym wojewódzkim hipoteza: mali handlowcy w tym pierwszym są bardziej konkurencyjni cenowo właśnie z powodu niższych kosztów wszystkiego w biedniejszym regionie.
A w tym moim wojewódzkim (mieszkam w centrum) osiedlowy sklepik został jeden i prowadzi głównie alko. Więc nie ma nawet specjalnie jak bojkotować sieciówek.
-
2018/01/09 17:07:33
@kuba

Myślę, że to ma związek z zamożnością okolicy

Dokładnie tak.
W Niemczech funkcjonuje termin Tante Emma Laden, czyli sklep cioci Emmy, taki nasz osiedlowy, rodzinny sklepik. Tam chyba już w latach osiemdziesiątych niemal całkiem to upadło po inwazji dyskontów. Dzisiaj, na bazie trochę mody Eko, ale i sentymentu, próbuje się odradzać. Ba, moi wioskowi przyjaciele z Niemiec są mikro udziałowcami takiego sklepiku, by mieć dostęp do prawdziwego chleba czy wędliny. Ceny jakieś 30/40 % wyższe, ale działa.
Warunek podstawowy, zamożność.
U nas ten mechanizm pewnie kiedyś też zaskoczy, ale na razie jedna Biedra w gminie, wycina cały drobny handel. Jeżeli taki drobny kupiec jest za młody by iść na bieda emeryturę, albo nie dorobił się odpowiedniego kapitału (a to wcale nie było oczywiste w realiach blokowiska czy biednej gminy), to jest pariasem. Alkoholizm czy depresja w tym środowisku to częsty efekt inwazji sieciowych dyskontów.
Górnik, nauczyciel czy ktokolwiek inny mający jakąkolwiek obronę, może liczyć na choćby minimalną pomoc. Tu praktycznie są skazani tylko na siebie, pozostawieni z potężnymi długami w ZUS-ie, czy jako dzierżawcy lokalów. W ostatnich latach to istna plaga. Mam kontakt z tym środowiskiem i wiem bez badań fokusowych.
Można powiedzieć, trzeba było się organizować jak był czas. Ale kto miał ich tego nauczyć? Nie było tradycji, nie było doświadczeń. Stali się ofiarami radosnej balcerowiczowskiej twórczości nowego ładu, choć na starcie byli niewątpliwymi beneficjentami.
Ale co tu mówić. W Niemczech, Francji czy USA też ten mechanizm pogrążył setki tysięcy tych proletariackich kapitalistów już lata temu. Ba, nawet Orwell pisał o tym w Braku tchu w 1939 roku. Ale czy nauczeni doświadczeniem innych nie można było zadziałać wcześniej? Choćby ograniczając działanie pasożyta pod przyjazną nazwą Biedronka?
-
2018/01/09 17:31:31
@lokalny sklepik
Na moim osiedlu domków jednorodzinnych był bieda sklepik, jeszcze po Społem. Tani, kiepsko zaopatrzony. Robiłem tam zakupy rzadko - jak byłem przymuszony okolicznościami. Kilka lat temu został przejęty przez nowego właściciela i postawił na towary wyższej jakości, garmażerię. Jest dobrze zaopatrzony - na moje bardzo sceptyczne pytanie o cukier trzcinowy uzyskałem odpowiedź "a jaki - jasny czy ciemny". Sklep ma się świetnie i robimy tam zakupy dość często - i dość często na zasadzie - zróbmy zakupy w sklepiku, żeby im dać zarobić, bo chcemy mieć ten sklep na osiedlu. Niedawno na osiedlu otworzył się nowy sklepik - Żabka. Jak widać rynek jest, ale na pewno to zależy od zamożności klientów.
-
2018/01/09 18:42:29
A mi do neoliberalizmu pasuje przypisywana Leninowi sentencja: "kto nie pracuje ten nie je".
-
2018/01/09 19:11:25
W neoliberaliźmie nie jedzą też niektórzy, którzy pracują. Nazywa się to w obcym języku working poor.
-
2018/01/09 21:18:10
Bardzo się cieszę, że po 20+ postach doszliśmy do wniosku, że;
1) sklepikarze byli beneficjentami zmian po 89
2) wolny rynek reguluje
3) ważna jest zamożność
To spory postęp.
Czekam na chwilę gdy dojedziemy do wniosku, że;
1) wnioski z USA odnośnie rozwarstwienia nie dotyczą Polski
2) zamożność polega na wzroście PKB
3) porównywanie pracy dziennikarza w USA z lat 60 do pracy dziennikarza Polsce w 2017 jest lekko karkołomne.
-
2018/01/10 07:31:49
@yellow_tiger

"wolny rynek reguluje"

Coś-tam pewnie reguluje. I co z tego?

"Czekam na chwilę gdy dojedziemy do wniosku, że;
1) wnioski z USA odnośnie rozwarstwienia nie dotyczą Polski
2) zamożność polega na wzroście PKB
3) porównywanie pracy dziennikarza w USA z lat 60 do pracy dziennikarza Polsce w 2017 jest lekko karkołomne."

1. Ktoś tu twierdzi, że rozwarstwienie w Polsce jest takie jak w USA?
2. Po pierwsze, nie polega, a jest skorelowana. Po drugie, PKB jest przestarzałym i dziurawym wskaźnikiem nie uwzględniających wielu pozapieniężnych czynników również składających się na zamożność. Zresztą nie napisałeś nawet o jaką zamożność ci chodzi.
3. Przecież wo porównywał pracę dziennikarza w USA z lat 60 do pracy dziennikarza w USA w 2017.
-
2018/01/10 12:28:59
@ yellow_tiger

"Bardzo się cieszę, że po 20+ postach doszliśmy do wniosku, że;
1) sklepikarze byli beneficjentami zmian po 89
2) wolny rynek reguluje
3) ważna jest zamożność
To spory postęp."

Też się cieszę, że uważasz, że do czegoś doszliście. Choć punkty 1-3 są równie trywialne co ogólnikowe, i nie wiem, co niby z nich wynika, może wyjaśnijcie.

@rozowyguzik
"Coś-tam pewnie reguluje. I co z tego? "

Jak wykazują obserwacje, w gospodarce wolnorynkowej występuje zjawisko cyklicznych wahań najważniejszych zmiennych, nazywane przez ekonomistów cyklem koniunkturalnym. Natomiast w języku teorii systemów i sterowania mówimy, że układ wpada w drgania samoistne, czyli że się wzbudza. Układ, który się wzbudza, nie jest regulowany optymalnie, ponieważ przez praktycznie cały czas "przebywa" poza optimum - i to jest matematycznie pewne. Połowa teorii sterowania jest o tym, dlaczego układy się wzbudzają, i co robić aby je ustabilizować...

A więc: wolny rynek, o ile uznać, że w ogóle reguluje (automatyk miałby opory przed takim określeniem systemu, który się wzbudza), z całą pewnością nie reguluje optymalnie, a co najwyżej "jakoś".
-
2018/01/10 13:39:32
@cykliczność ekonomii opartej o wolny rynek (niech będzie i ten idealnie sferyczny)

Ja bym się ośmielił stwierdzić, że w tym wolnym rynku koniecznie musi być ta cykliczność. Przy ograniczonych zasobach, nawet z pomocą kreowania wirtulanych dóbr i ich wartości, ktoś tam musi stracić, by ktoś mógł zyskać. Czyli musimy kogoś doprowadzić do ubóstwa by wyimaginowany wzór Przedsiębiorcy/Prezesa mógł się nażreć. A że dużo może zeżreć, to dużo ludzi musi zbiednieć.
-
2018/01/10 13:43:49
@anonimowynieudacznik
"A mi do neoliberalizmu pasuje przypisywana Leninowi sentencja: "kto nie pracuje ten nie je""

Pierwszy napisał to Święty Paweł Apostoł (Drugi List do Tesaloniczan, 3,10). Lenin faktycznie cytował to w "Państwo a rewolucja" (ale bez podania źródeł).
-
2018/01/10 14:31:13
Wikariusz Chrystusa Na Ziemi został tutaj natchnięty do posłużenia się starą rzymską figurą retoryczną. Taką który Horacy podaje w Satyrach bez cytatu bo ją wszyscy znali.

Lenin nie musiał niczego cytować bo jako pierwszy wrzucił to do konstytucji, a w konstytucjach nie ma przypisów.

W czasach kiedy każdy bitcoin, zeby daleko w googlach nie szukać, udowadnia że robienie pożytecznych apek jest dla frajerów a wszyscy generalnie żrą za sprawą quantitaive easing jest to dosyć przewrotne. Nie wiem co na to Społeczna Nauka Kościoła, bo się nie interesuję pracami odtwórczymi.
-
2018/01/10 15:17:36
@yellow

...sklepikarze byli beneficjentami zmian po 89...

No byli, to oczywista oczywistość, ale byli też wentylem bezpieczeństwa łagodzącym napięcia z pierwszych lat transformacji choćby z tej przyczyny, że rekrutowali się w ogromnym procencie z pracowników upadających firm. Nie poszli na zasiłek tylko zaryzykowali. Kłopot w ty, że nikt im nie powiedział, że za parę lat wielki kapitał wytnie ich do kości, za to karmiono wizją kariery od pucybuta do wiadomo.
Zausz firme!!!

...wolny rynek reguluje...

No reguluje. Tylko ten regulator jakiś taki rozregulowany. Weźmy taki powiedzenie, że przypływ podnosi wszystkie łodzie. No podnosi. W perspektywie nawet dosyć wysoko, tylko dlaczego ten luksusowy jacht poniósł się o parę pięter wyżej? Jakąś śluzę po cichu wybudowali czy coś? Do tego z tych zwykłych przepełnionych łodzi, co chwilę ktoś wypada do wody.

...ważna jest zamożność...

Ba. I nawet można wdrapać się do tego jachtu. Wystarczy wygrać w totolotka, jednak jakoś tak jest, że częściej wypada się z tej zwykłej łodzi. A wystarczy rozwalić śluzę wspomagającą podnoszenie wyżej ten jacht, a w zamian na łodziach dla reszty zamontować zabezpieczenia.
-
2018/01/10 17:09:13
@mw61
Niestety tu wychodzi nasza narodowa cecha czyli brak tzw. kapitału społecznego czyli mówiąc po ludzku zaufania! Jak sie ci sklepikarze mieli organizować skoro we własnej rodzinie/kręgu znajomych widziałem przypadki rozpadu przyjaźni trwającej od czasów szkolnych, która potknęła sie na wspólnym prowadzeniu ciucholandu? Ja w tej sytuacji organizować kupców w polski odpowiednik Intermarche. Juz w latach 90. obserwując jako licealista/student rozwój naszego kapitalizmu widziałem że to podstawowy problem. Wtedy myślałem że to spuścizna komunizmu, dopiero później wraz z dyskusjami o naszej folwarczności, januszyźmie etc. stało sie dla mnie jasne że problem tkwi dużo głębiej.
-
2018/01/10 18:04:30
@brysio

...Niestety tu wychodzi nasza narodowa cecha czyli brak tzw. kapitału społecznego czyli mówiąc po ludzku zaufania(...)to spuścizna komunizmu...

Znacznie głębiej. Myślę, że za Lederem Prześniona rewolucja ma coś do powiedzenia.
-
2018/01/10 18:30:55
@mw.61
Ej, ale on napisał, że wówczas (będąc młodym człowiekiem) myślał o tym jako o "spuściźnie komunizmu". Czemu skracasz jego wypowiedź, zniekształcając do wygodnej formy, by potem dać temu rzekomą kontrę? Wyraźnie dał do zrozumienia, że tak obecnie nie myśli.
-
2018/01/10 19:01:32
@martin

... Czemu skracasz jego wypowiedź...

Fakt. Sorry.
-
2018/01/11 16:07:10
@brysio

Na spokojnie przeczytałem jeszcze raz. Dałem ciała.
Moją intencją było wzmocnienie twojej wypowiedzi, podpierając się Lederem. Wyszło słabo, bo niestarannie skróciłem twój wpis.
Jeszcze raz przepraszam
-
2018/01/11 17:31:24
@mw.61
Dotyczyło to nie tylkodrobnych kupców ale i potentatów którzy lepiej powinni rozumieć zagrożenia. Ot choćby prezesi sprywatyzowanych firm budowlanych. W czasie prywatyzacji nabyli kilku procentowe udziały i rządzili dopóki nie zjawił się leśniczy, pardon Skanska i spółka i ich wypierniczyli. A przynajmniej część można było obronić przez łączenie ale żaden wielki Pan Prezes nie chciał być tym który ustąpi! Takich przykładów na wszystkich poziomach była masa.
-
2018/01/11 21:37:04
@kuba_wu
Zaintrygowałeś mnie z tą teorią sterowania. Naprawdę. Piszesz, że układ się samoistnie wzbudza ergo nie jest regulowany optymalnalie tylko "jakoś". "Jakoś" oznacza, że możemy zainstalować tłumik i sprowadzić go do poziomu optymalnego/bliskiemu optymalnemu. Zgadza się? Pytam się aby chochoła nie stawiać.
Jeśli się zgadza to fajnie i możesz czytać dalej, jeśli nie to tu kończymy do czasu wyprostowania chochoła.

Jeśli to co napisałem nie jest chochołem rodzi się kilka pytań.
1. Skąd przekonanie, że w ogóle możemy rozwiązać/zasymulować układ n nieliniowych równań różniczkowych aby chociaż w przybliżeniu wiedzieć gdzie i kiedy wstawić tłumik. Gdzie n jest BARDZO DUŻE, na 100% większe niż cokolwiek możemy w sensownym czasie rozwiązać nie mówiąc o czasach niższych od rzeczywistego.
2. Skąd porównanie do teorii która z definicji zajmuje się układami zamknietymi do układu otwartego i.e. pan y_t właśnie wymyślił nową rewolucyjną baterię a pan k_w wysokotemperaturowy nadprzewodnik działający w 25st. C?
3. Skąd przekonanie, że działa "jakoś" a nie optymalnie? Są tysiące układów które się samowzbudzają i ich samo wzbudzenie jest warunkiem koniecznym ich istnienia. Wyeliminuj samowzbudzanie i wyeliminujesz system z istnienia, nie mówiąc o temacie "optymalnie".

@mw.61
Jak wszyscy. I wszyscy dostaliśmy po dupie. Niektórzy więcej inni mniej. I reszcie też nikt niczego nie powiedział. I tu cud! Cześć wykombinowała co i jak a część nie. Szkoda. Przykro mi. Naprawdę mi przykro, że nie byliśmy na poziomie zamożności Szwecji czy innych Niemiec aby zapewnić wszystkim miękkie lądowanie. Teraz quiz; kto zrobił to lepiej od nas? Z rejonu naszego. Masz jakiś pomysł? Od razu uprzedzam, jeśli powiesz Czechy to ja powiem: x2 w zamożności w 89, 1.2 teraz, oligarchia tam a nie tu. I każdy, kto tam był w 89- i widział różnicę, i był teraz to wie jak było i jak jest.

@podnoszenie łodzi
HDI. The end.
Sprawdź gdzie byliśmy i gdzie jesteśmy.

Wiesz, ja naprawdę widzę potrzebę modyfikacji tego co mamy. Ale to co, przepraszam za zbiorowego wy, "proponujecie" nie zadziała. Gadanie o Szwecji, redystrybucji, podatkach, rozwarstwieniu ma się nijak do Polski. Nijak.
-
2018/01/12 00:18:18
@yellow
oczywiście czeska oligarchia zasadniczo i właściwie się różni od naszej, gdyż albowiem to czeska, a nie nasza baroneska obijała ściany swoich alpejskich chałup złotem i futrami z norek, no i - całkiem inaczej niż u nas przecież - ichniejsi politycy opychali jej co lepsze frukta w myśl zasady, że każde prywatne jest lepsze od państwowego, nawet jak to prywatne potem zrobiło się państwowe, ino nie nasze.

co do tej cudownej kombinatoryki po dupie, to jest Ci przykro całkiem niepotrzebnie. Ludzie sobie jakoś radzili, i radzić będą, nawet jak sprywatyzujecie straż pożarną i oddychanie. Tylko zrób nam ten fawor, i nie próbuj nazywać tego radzenia sobie przedsiębiorczością, ino zwyczajną walką o byt.
-
2018/01/12 01:08:48
@aldek_blox
Walnij lufę. Powinno pomóc.
-
2018/01/12 08:47:11
@ yellow_tiger
"Piszesz, że układ się samoistnie wzbudza ergo nie jest regulowany optymalnalie tylko "jakoś". "Jakoś" oznacza, że możemy zainstalować tłumik i sprowadzić go do poziomu optymalnego/bliskiemu optymalnemu."

Nie jest wykluczone, że jesteśmy w stanie ustabilizować system poprzez pewne modyfikacje sprzężenia zwrotnego. Czymże innym jest choćby Keynesizm, jak nie dołożeniem członu tłumiąco-różniczkującego? To działanie intuicyjme, ale automatyk określiłby je jako całkiem rozsądne. Niemniej wcale nie jest powiedziane że ustabilizowany układ będzie w stanie optymalnym (to by zakładało, że pętla sprzężenia jest założona w taki sposób, aby minimalizować odchyłki od tego kryterium, które nas akurat interesuje. A w przypadku wolnego rynku tak wcale być nie musi i moim zdaniem nie jest)

"1. Skąd przekonanie, że w ogóle możemy rozwiązać/zasymulować układ n nieliniowych równań różniczkowych aby chociaż w przybliżeniu wiedzieć gdzie i kiedy wstawić tłumik. Gdzie n jest BARDZO DUŻE."

Oczywiście, mamy do czynienia z nieliniowym, niestacjonarnym, wielowymiarowym układem dynamicznym, dodajmy że trudno separowalnym od "otoczenia", układem, którego nie jesteśmy w stanie nawet zamodelować, a co dopiero zasymulować. Dlatego własnie wszelkie modele ekonomiczne są baaardzo uproszczone i opierają się często na założeniach ssanych z palucha.

A jednak to, że układ jest bardzo złożony, automatykom nie zawsze przeszkadza. Po prostu obserwują kilka kluczowych zmiennych, ich reakcje na zmiany wejść - i w ten sposób identyfikują uproszczony model dynamiki układu, który często okazuje się na tyle dobry, aby skutecznie nim sterować. Robią to od bardzo dawna, nieraz posiłkując się prostymi, empirycznymi regułami. Powiedziałbym nawet, że to jest najczęstsza medtoda - zmierz, z grubsza zidentyfikuj, steruj, bez wgłębiania się w zawiłości wewnętrzne obiektu.

"2. Skąd porównanie do teorii która z definicji zajmuje się układami zamknietymi do układu otwartego"

Nie wiem skąd wytrzasnąłeś taką definicję. Niemal każdy układ z pewnego punktu widzenia można traktować jako zamknięty, a zinnego jako otwarty (mam nadzieję że rozumiesz to w sensie zamknięcia lub otwaria pętli sterowania, a nie tego, że jest niestacjonarny czy też że ewoluuje w czasie)

"i.e. pan y_t właśnie wymyślił nową rewolucyjną baterię a pan k_w wysokotemperaturowy nadprzewodnik działający w 25st. C?"

Aha, więc masz na mysli jednak to drugie. No więc owszem, teoria sterowania zajmuje się również takimi układami, które zmieniają się w czasie. Identyfikac,a adaptacja, elementy AI. Oczywiście to nie są podejścia klasyczne. To że ktos wynalazł nadprzewodnik może uwidocznić się w modelu z punktu widzenia zmiennych które obserwujemy i którymi sterujemy, jedynie jako zmiana jakiegoś parametru.

"Skąd przekonanie, że działa "jakoś" a nie optymalnie?"

Zapytam odwrotnie: a jaka jest szansa, że układ który powstał przypadkowo, tj. bez ingerencji, "naturalnie", działa tak, że optymalizuje te kryteria jakościowe i w taki sposób, jaki nas akurat nas interesuje? Pomijam juz kwestię że "naprawdę wolny" rynek po prostu nie istnieje, więc trudno stwierdzić, jak by działał - no chyba że Ty go zasymulujesz, ale jak ustalilismy, nie da się. No i pomijam brak zgody co to owych kryteriów...

"Są tysiące układów które się samowzbudzają i ich samo wzbudzenie jest warunkiem koniecznym ich istnienia."

Oczywiście. Są układy od których oczekujemy drgań - np. wszelkie generatory. Ale bardzo trudno mi sobie wyobrazić takie kryterium jakości, w którym stanem
optymalnym są cykliczne kryzysy gospodarcze.

Wiesz, to mi przypomina dogmat jakiejś sekty religijnej: Wolny Rynek reguluje Optymalnie, więc nie płaczcie, gdyż wszelkie kryzysy są z Jego Woli Najwyższej i Dla Waszego Dobra.

Aha: i ja nie twierdzę na pewno, że gospodarką się da sterować optymalnie, natomiast uważam, że praktycznie wykazano w wielu miejscach i czasach, że da się ingerować w mechanizm rynkowy w taki sposób, który oceniam jako korzystny.
-
2018/01/12 14:37:25
@yellow_tiger

"jeśli powiesz Czechy to ja powiem: x2 w zamożności w 89, 1.2 teraz, oligarchia tam a nie tu. I każdy, kto tam był w 89- i widział różnicę, i był teraz to wie jak było i jak jest."

I znów - jakiej zamożności? Który wskaźnik? Bo co innego pokazuje dochód rozporządzalny, a co innego zamożność gospodarstwa, która jest w Czechach dwukrotnie większa. Zresztą, z której strony nie ugryziesz, to nadal jest zwykła średnia, równie "dobry" wskaźnik jak PKB.
-
2018/01/12 15:57:19
@yellow

...HDI...

Ba, a w stosunku do Ukrainy to przepaść. Więcej. Uważam, że Balcerowicz zrobił dobrą robotę na etapie stabilizacji gospodarki na wczesnym etapie transformacji. To była taka zapaść, że leczenie proszkami nic by nie dało. Trzeba było ciąć mimo kosztów społecznych.
No ale potem?
Na pewno konieczne było rezygnowanie z trzeciego progu opodatkowania? Albo ustanowienie praktycznie podatku liniowego dla menamgementu (kontrakty menadżerskie)? A OFE? Może jednak zwykła składka bez ograniczeń kwotowych, a emerytura ustanawiana nie z tego co się odłożyło, ale ustalana przez państwo w myśl niemodnej sprawiedliwości społecznej? Ci co zarabiali 10k dostaliby 9,5 do ręki a ci z 5 k jakieś 4,8. To taki wielki koszt? Tym bardziej, że za jakiś czas i tak zapewne przyjdzie charyzmatyczny obrońca ludu, który położy łapę na całej kasie i wypłaci jedynie emeryturę gwarantowaną. HDI też by wzrósł, ale bardziej spłaszczony, choć trzeba przyznać, że u nas różnica pomiędzy najbogatszymi, a najbiedniejszymi na tle innych byłych demoludów nie jest dramatyczna, ale i tak pozwoliła wygrać narodowym socjalistom. Itd.
A co do Szwecji. Tam bogactwo zbudowali socjal-demokraci. Rządzili chyba z pięćdziesiąt lat. Można powiedzieć, że pomogła im wojna, na której mocno się wzbogacili. OK. Dlatego proponuję spojrzeć na Finlandię. Tam nie było ropy jak w Norwegii ani rudy dla hitlerowców jak w Szwecji, co najwyżej drewno i kalosze przerobione potem w socjal-demokratycznym kraju na komórki Nokii.
Chyba mieli szczęcie, że liberalizm w obecnej postaci nie był jeszcze modny.
-
2018/01/13 14:39:33
@mw.61

"Myślę, że za Lederem Prześniona rewolucja ma coś do powiedzenia."

Ooo, dzięki wielkie. Pewnie reszta komcionautów i Gospodarz już znają, ale dla mnie rzecz nieznana, więc podbijam, jakby ktoś, coś.
-
2018/01/14 04:51:27
@ symulowanie procesów ekonomicznych

To nie musi być od razu jakieś równanie Seldona. Zaczynają się badania nad zastosowaniem Big Data do optymalizowania pracy agencji rządowych. W końcu skoro Amazon lub inna Alibaba używają tej masy danych o klientach do podnoszenia swojej efektywności to czemu nie zastosować tego samego podejścia do zwalczania przestępczości w miastach, rozdysponowania wydatków na zdrowie czy kształtowania polityki podatkowej? Biurokracja ma przecież megatony danych o każdym obywatelu.

W tle jest nadzieja, że uda się te klocki połączyć w zarządzanie całą gospodarką i w konsekwencji doprowadzić kiedyś do odrodzenia się (apage!) gospodarki planowanej centralnie, tym razem w wersji Smart (i tu znowu się Asimov kłania).
-
2018/01/14 08:48:28
@yellow_tiger
"@aldek_blox
Walnij lufę. Powinno pomóc."

Walnij głową w ścianę. Nie powinno zaszkodzić.
-
2018/01/14 11:49:29
@kuba_wu
1. "Często okazuje się na tyle dobry". Problem polaga na tym, że często to za rzadko plus masz tylko jedno podejście.
2. Może ale rownie dobrze może doprowadzić do eksplozji całego układu. Plus część tylko zmieni prametryzacje ale część jest w ogole poza paramerami, bo z definicji coś nowego nie może być opisane parametryzacją zrobioną dla innego systemu. Tak na szybko wyobraź sobie wplyw odkrycia zimnej fuzji na paranetryzacje systemu opartego na węglu. I, na to nie ma łoma.
Jeszcze o pca. Można. Pewnie. I trzeba. Ale to działa tylko wtedy gdy działa. I co gorzej czy działa wiesz po fakcie...

3. Jaka jest szansa, że układ powstały samoistnie itd.
Bardzo duża, wszak to my go stworzyliśmy. Stworzyliśmy tak aby w jak najwiekszym zakresie minimalizował energię lokalnie. Pytanie brzmi czy lokalnie oznacza globalnie. Pewnie nie ale również nie oznacza to że istnieje jakieś stabilne minimum globalne. Ba, jestem przekonany, że ono nie istnieje i chwała za to.

4. Drgania. A co jeśli drgania są ceną placoną za istnienie układu? Nadal trudno sobie to wyobrazić?

5. Wolny rynek reguluje optymalnie.
Nie wim czy optymalnie bo nawet nie wiem jakie jest kryterium optymalności. Wiem, że gdy mam do czynienia z dynamicznym układem złożonym z n wierzchołków i n! węzłów wykazuję mnóstwo pokory zanim zacznę zakładać tłumiki w mniej lub bardziej losowo wybranych miejscach.

@rozowyguzik
Wybierz sobie które chcesz i porównaj 89 do teraz.

@mw.61
HDI etc.
Czyli w Polsce rozwarstwienie jest mniejsze niż w inbych krajach regionu ale tam jakoś ichniejsze odpowiedniki PiSu do władzy nie dochodzą. To może WCALE nie o rozwarstwienie chodzi? Może o to chodzi w USA ale nie w Polsce. Może ta popularna diagnoza jest po prostu błędna?

Finlandia:
Od 1950 do 1975 średni wzrost pkb na łba 4.3% rocznie.
Polska od 1990 do 2015 średni wzrost pkb na łba 4.1% rocznie.
Wychodzi, że po prostu o tyle się rośnie na tym etapie rozwoju.

@fawad
Dwa słowa: grupa kontrolna.
-
2018/01/14 13:01:20
@yellow_tiger

"Wybierz sobie które chcesz i porównaj 89 do teraz."

Ty mnie, chłopie, nie słuchasz.

Po pierwsze, nie ma jednolitych prac obejmującej taką skale, można jedynie patchworkowo dobierać sobie tabelki z różnych podokresów, co generalnie nie ma większego sensu, bo różnią się one metodyką i źródłami danych.

Tak czy tak, te wskaźniki mnie zwyczajnie nie interesują. Średnio, to w Polsce zarabia się 4,5 klocka. Co ta wartość mówi? Ano dokładnie nic, bo dominanta to 2,5 tysiąca. Jeżeli nie rozumiesz, co to znaczy, to raczej nie mamy o czym rozmawiać.

Podam Ci za to dużo lepsze wartości:

Współczynnik Giniego w Czechach w latach 50 wynosił 0.24. Następnie stopniowo malał, aż do 0.20 w 1989. Potem zaczął stopniowo rosnąć, aż zaczął utrzymywac się mniej więcej na stałym poziomie od 2004 (0,258 wg OECD w 2015).

Podobnie wygląda krzywa dla Finlandii.

Znaczy to, że nierówności w tych krajach utrzymują się z grubsza na jednakowym (bardzo niskim) poziomie.

W Polsce współczynnik Gini'ego wynosił w 89 między 0.25 a 0.27. Następnie gwałtownie wzrósł do 0,32-0,38 w 2004 (zależnie od badania), po czym zaczął stopniowo maleć do okolic 0,3. 0,4 to wartość współczynnika Gini'ego dla Stanów Zjednoczonych, a wyżej są już tylko różne Brazylie i Kostaryki, natomiast 0,3 to nadal wysoka wartość (podobnie jest np. w Irlandii).

A na deser odsetek osób na granicy ubóstwa po transferach społecznych:

Polska: 17,6% (z 22,9% przed transferem)
Finlandia: 12,4% (z 26,8% przed transferem!)
Czechy: 9,7% (z 16,8% przed transferem)
-
2018/01/14 15:57:21
Używanie tak ogólnych i rozmytych w tym przypadku pojęć z dziedziny teorii sterowania jako argumentu w ogóle niespecjalnie ma sens. Generuje to jakiś insight, odpowiada jakoś na sakramentalne pytanie "co robić", z którym zmagają się bohaterowie (?) notki? Jak dla mnie ni. A już jako argument przeciwko próbom prowadzenia polityki nastawionej na jakieś szczegółowe cele (niech to będą nawet transfery społeczne, ograniczanie nierówności i tak dalej) to już w ogóle. Szczerze mówiąc w środę może się okazać, że międzygwiezdna parówa Oumuamua, która przeleciała w październiku przez nasz system, jednak zaskoczyła wszystkich i zostawiła nam rój sond Von Neumanna, które właśnie wtedy niespodziewanie wylądują na, dajmy na to, Kamczatce. I co? I parametryzacja nam się też od tego popsuje.

TBH poprzednie rewolucje przemysłowe udawało się jakoś okiełznać, a im większy był wysiłek regulacyjny państw, tym raczej bardziej niż mniej (por. przemysł za czasów rewolucji przemysłowej vs po masowych ruchach robotniczych, albo - o utracona niewinności! - internety ery dotcomów i internety dzisiaj). Czemu fuzja, którą może wreszcie zobaczymy (ja obstawiam modularne podejście z MIT jako pierwszy bliski breakthrough) miałaby zrobić coś strasznego z systemem, z którym regularnie mniej lub bardziej straszne rzeczy robi wojna w kraju takim albo srakim, albo to, co sobie przy stoliku wykombinują oligarchowie z OPEC. Za nic sobie, dodajmy, mając to, że system taki trudny i niesterowalny, że wybuchnąć zaraz może - w czym zresztą towarzyszy im, like, każdy CEO, rada nadzorcza, bank czy inny Bezos.
-
2018/01/14 20:06:20
@yellow_tiger

Obawiam się, że nie dojdziemy do porozumienia. Ale spróbuję ostatni raz.

"Czyli 0.3 to dużo."

Tak. Jak na Europę, oczywiście.

"W takim razie oczekuję rewolucji"

Dla Ciebie widzę wszystko jest absolutne, albo dno, albo wyżyny, albo cisza, albo rewolucja. Już wcześniej to zresztą zauważyłem, kiedy napisałeś:

"Problem polaga na tym, że często to za rzadko plus masz tylko jedno podejście."

Jakie jedno podejście? Widziałeś gdzieś implementację regulacji rynkowych za jednym zamachem w finalnej formie bez żadnych poprawek, zarówno w samym systemie, jak i w modelu? To jest proces, w dodatku funkcjonujący na zasadzie sprzężenia zwrotnego.

"w Szwajcarii, Niemczech, Islandii, Japonii i w Francji"

WTF? Przecież Islandia ma najniższy współczynnik Giniego w Europie.

Natomiast w pozostałych wymienionych przez Ciebie krajach jak najbardziej występują spore nierówności dochodowe. Przecież to mierzy ten współczynnik, duh.

"coby tylko wymienić kilka krajów uznanych powszechnie za opiekuńcze"

No ale przecież Polska też jest krajem opiekuńczym.

Zresztą, co ma właściwie opiekuńczość do rozwarstwienia? Pewnie można by wykazać jakieś korelacje z niektórymi składowymi "opiekuńczości", ale u Ciebie ten argument przybiera formę kauzatywną, co zdecydowanie does not compute.

"w odróżnieniu od ultraliberalnej Polski"

Aha. Z kim właściwie rozmawiasz?
-
2018/01/15 14:12:21
współczynnik Giniego

Zastanawiam się, czy do współczynnika Giniego zalicza się dochód z tak zwanych starych pieniędzy, czyli dochody z majątku dziedziczonego(czynsze, dywidendy z akcji itd). W Polsce to jeszcze margines, ale na przykład we Francji, to już duży procent. Trochę to oszukuje.
Ciekawy jest przykład Norwegii i Szwecji. Oba kraje są na podobnym poziomie, ale w Norwegii znacznie więcej dochodu pochodzi z pracy, bo do niedawna to był naprawdę biedny kraj bez skumulowanego prywatnego kapitału, natomiast w Szwecji starych pieniędzy jest znacznie więcej, a więc i dochodu z tego, że się je ma. Coś chyba wyszło na ten temat(książka), ale przegapiłem. Może ktoś podrzuci?
-
2018/01/15 15:03:26
@mw.61

"Zastanawiam się, czy do współczynnika Giniego zalicza się dochód z tak zwanych starych pieniędzy, czyli dochody z majątku dziedziczonego"

Sam współczynnik jest pod tym względem agnostyczny, co mu wrzucisz to przyjmie. Można liczyć z dochodu, można też z majątku. I owszem, zazwyczaj nie wrzuca się dochodów z majątku dziedziczonego, co jest zresztą dość trudne z uwagi na brak pełnych danych.

Też bym chętnie jakieś pełne opracowanie na ten temat poczytał.
-
2018/01/15 18:29:13
@fawad

"W końcu skoro Amazon lub inna Alibaba używają tej masy danych o klientach do podnoszenia swojej efektywności to czemu nie zastosować tego samego podejścia do zwalczania przestępczości w miastach, rozdysponowania wydatków na zdrowie czy kształtowania polityki podatkowej? Biurokracja ma przecież megatony danych o każdym obywatelu. "

Jeśli Ty to serio, bez ironii, to radzę przeczytać jak się kończy np. algorytmizacja zwalczania przestępczości. Cytat z filmu "Casablanca" - "Aresztujcie tych samych ludzi co zawsze" doskonale opisuje wynik.

Polecam "Broń matematycznej zagłady. Jak algorytmy zwiększają nierówności i zagrażają demokracji" Cathy ONeil
-
2018/01/15 18:40:21
@rpyzel

"radzę przeczytać jak się kończy np. algorytmizacja zwalczania przestępczości."

O, co mi przypomina, że algorytmizacja zabawiania dzieci też się nieźle kończy - medium.com/@jamesbridle/something-is-wrong-on-the-internet-c39c471271d2

Aczkolwiek sam uważam, że big data dobre narzędzie, jeno obosieczne i wymagające silnej moderacji.
-
2018/01/15 19:13:11
Bardzo przepraszam ale z powodu ciecia postów odechciało mi się rozmawiać.
-
wo
2018/01/15 23:31:54
"z powodu ciecia postów odechciało mi się rozmawiać"

That's the point!
-
2018/01/16 14:22:24
Być może o tę książkę pytacie:
www.czarnaowca.pl/filozofia/duch_rownosci,p1712561434
-
2018/01/16 15:04:46
@margrabia

...Być może o tę książkę pytacie...

Nie , to nie to. Jechałem samochodem i słyszałem w TOK FM wywiad z polską autorką. Niestety, zacząłem słuchać w trakcie a skończyłem przed końcem. Chciałem wrócić w domu do audycji w sieci, ale zapomniałem, a teraz wiem że dzwonią, ale nie wiem w którym kościele.
Ale dzięki. To też warto przeczytać.
-
wo
2018/01/17 15:07:46
@książka
Może to "Nie hańbi" Olgi Gitkiewicz? Wprawdzie nie jest o Norwegii, ale autorka chętnie wchodzi w takie dygresje, sam ją kiedyś gościłem...

audycje.tokfm.pl/podcast/Jak-sie-pracuje-i-pracowalo-Polakom/56394
-
2018/01/17 16:03:39
@wo
...książka...
Przeglądałem co tam wyszło, trochę pod kontem TOKu, i skłaniam się ku Katarzynie Molędzie i książce Szwedzi. Ciepło na północy. Ale to żaden problem. Dzięki za propozycję, bo mam co zamawiać u rodzinki pod kątem prezentów.
A tak na marginesie, to świetny pomysł na odwieczny problem co kupić staremu na prezent. Wystawiam na widocznym miejscu kartkę z listą, a oni niech sobie kombinują. Od lat nie dostałem pod choinkę krawatu(krawata?) czy skarpet, za to biblioteczka rośnie.
-
2018/01/17 16:15:39
Kontem-kątem. No jak piszesz kątem?
A może i dobrze?