Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Technokraci i populiści

Gdy myślę o dzisiejszej polityce, dostaję trzęsiączki wzdłużnej, więc zamiast tego pociągnę wątek zasygnalizowany jakiś czas temu w komentarzach. O dwojgu polityków, którzy przeszli do historii ze względu na swój spór - a ja mam taki problem, że kibicuję obojgu.

To Robert Moses i Jane Jacobs, potężny technokrata i miejska aktywistka. W latach 60. stoczyli walkę o serce Nowego Jorku.

Jacobs postawiła na swoim: Robert Moses nie dokończył wielkiego planu oplecenia Nowego Jorku przelotówkami. Nie powstała autostrada przecinająca Dolny Manhattan.

Na mapie aż się prosi o pociągnięcie kreski między tunelem Hollanda a Mostem Williamsburskim. Brak tej kreski powoduje permamentny stojący korek w tym rejonie.

Z kolei pociągnięcie tej kreski zniszczyłoby klimat ikonicznych dzielnic Manhatanu jak SoHo, Village, Chelsea, Little Italy, Chinatown czy Bowery. Zniknęłoby miasto, które kojarzymy z wczesnych komedii Woody Allena, filmów Scorsese czy piosenek Cohena i Simona & Garfunkela.

Nie byłoby klubu CBGB, „The Factory” Warhola, Stonewall i YMCA z piosenki Village People. Częściowo zresztą o to chodziło, bo były to wtedy zaniedbane rudery, które miano wyburzać zgodnie z powojenną doktryną „urban renewal”.

W tej doktrynie za ideał krajobrazu miejskiego uważano przestronne place, parki, centra handlowe, arterie i wieżowce. Dziewiętnastowieczne przeżytki, w rodzaju kamienic ze sklepikami na parterze, piwnicznych klubów czy dworców kolejowych, raczej wyburzano niż modernizowano.

Jak wiadomo, ponieważ Stalin z jakiegoś powodu uważał Amerykę za wzorzec przyszłości, miasta Europy wschodniej po wojnie odbudowywano więc w duchu lokalnego wariantu „urban renewal”. A ponieważ dopiero teraz mamy środki na realizację planów sprzed 50 lat, to często - świadomie lub nie - odtwarzamy dziś w naszych miastach wizje z lat 30.

I teraz: nie jestem tak do końca przeciw. Nie idealizuję kamienic z podwórzem-studnią. Jestem dość stary, żeby pamiętać, jakie to było parszywe, zanim nie nabrało gentryfikacyjnego uroku.

Robert Moses mnie fascynuje, bo był politykiem, który potrafił załatwiać sprawę od początku do końca. Przez 30-40 lat swojej wszechwładzy zmienił Nowy Jork nie do poznania.

Mieszkaniec aglomeracji codziennie styka się z jakąś inwestycją infrastrukturalną Mosesa. Przekracza rzekę „jego” mostem, podróżuje „jego” autostradą, ogląda mecz na „jego” stadionie.

Zrobiłem sobie kiedyś samochodową wycieczkę po jednej z „jego” inwestycji - Jones Beach. W latach 20. miasto osuszyło oceaniczne bagnisko (co z dzisiejszego punktu widzenia było zbrodnią ekologiczną), tworząc długą, sztuczną piaszczystą plażę.

To prezent od miasta dla obywateli. Każdy może skorzystać, prawie za darmo - dojeżdżając na plażę specjalnie wybudowanymi w tym celu proto-autostradami (tzw. parkways).

Musi to zrobić samochodem. Moses nienawidził zbiorkomu, celowo zaprojektował wszystko tak, żeby autobusy się nie mieściły.

Oczywiście, w samej formule „prezent miasta dla mieszkańców” zawarte jest zło technokratyzmu. „Miasto” jawi się w niej jako własność elit, które mieszkańców nie zamierzają pytać o zdanie (przypuszczam, że mieszkańcom Nowego Jorku bardziej by się przydała np. rozbudowa Long Island Rail Road).

Jane Jacobs zmobilizowała do walki z Mosesem swoich sąsiadów. Nigdy nie stała na czele jakiejś siły politycznej - zaraz po wygranej walce wyemigrowała do Kanady.

Moses symbolizował politykę typu „elity obywatelom”. Jacobs - „sąsiedzi sąsiadom”. Czuję miętę do obu modeli.

Model „oddolny” podoba mi się z powodów ogólnoideowych, ale sąsiedzi sąsiadom mogą najwyżej pomóc uporządkować skwerek. Wielkie cywilizacyjne projekty XX wieku: program Apollo, autostrady, powszechna opieka zdrowotna, Unia Europejska itd., po prostu nie mogłyby powstać oddolnie i organicznie.

Fascynują mnie więc politycy tacy, jak Eisenhower, Kennedy, Erlander, Kekkonnen, Adenauer czy De Gaulle, którzy potrafili takie wizje wprowadzić w życie. Z drugiej strony, fascynują mnie też przypadki „buntu gospodyń domowych”.

Największą słabością dzisiejszej demokracji (nie tylko w Polsce) jest to, że łączą wady OBU modeli. Nie mamy dziś polityków z wizją. Kto z tych szarych biurokratów w Brukseli i Strasburgu mógłby się porównywać do Adenauera czy De Gaulle’a?

Współczesny populizm też nie jest oddolny i organiczny. Kaczyński, Kukiz, Trump, Farage czy Orban nie działają na zasadzie „mobilizowania sąsiadów”. Mieszkają w odizolowanych rezydencjach, nie mieszają się z plebsem.

Niechaj więc wróci jakikolwiek model dwudziestowiecznej demokracji. Albo Moses, albo Jacobs. A najlepiej - oboje...

niedziela, 03 grudnia 2017, wo

Polecane wpisy

  • Propaganda sukcesu

    Niniejszym ogłaszam, że nowe książki Wosia („To nie jest kraj dla pracowników”) i Fejfera („Zawód”) są na tym blogu de rigueur. Wypada z

  • Niech żyje dziennikarstwo partyjne

    W najnowszym „Tygodniku Powszechnym” Dariusz Rosiak napisał esej, którego streszczeniem jest sam tytuł „Dziennikarz nie wiecuje”. Cenię

  • Prośba o 1%

    Adam to mój przyjaciel z dzieciństwa. Tak jak ja, należy do pokolenia niepowtarzalnych szans i niewyobrażalnych pokus. Kto z nas naprawdę chciał być bardzo boga

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/12/03 22:00:07
"Nie mamy dziś polityków z wizją. Kto z tych szarych biurokratów w Brukseli i Strasburgu mógłby się porównywać do Adenauera czy De Gaullea?"

Angela Merkel.
-
wo
2017/12/03 22:24:30
"Angela Merkel"

I niby co jest jej odpowiednikiem programu Apollo? Merkel jak oni wszyscy, ma tylko pomysł trwania bez zmian.
-
2017/12/03 23:24:59
Mocnych ludzi z wizją wykuwają tylko ciężkie czasy. W przypadku większości których wymieniłeś były to dwie wojny światowe. Czasy pokoju temu nie sprzyjają. Mocni ludzie którzy próbują być mocni w spokojnych czasach zamieniają się od razu w takie karykatury jak Kaczyński czy Farage. Co nie znaczy oczywiście że i tak lgną do nich wszyscy ci którzy nocami marzą o tatusiu z pasem
-
2017/12/04 00:31:13
@embercadero
Zwycięstwo kapitalizmu, a raczej komunistyczna implozja dały złudzenie, że może istnieć tylko społeczeństwo w którym o wszystkim decydują pieniądze. Taki świat produkuje określony typ ludzi, którzy potem funkcjonują wg tego paradygmatu w polityce, nauce, kulturze, wśród przyjaciół, w rodzinie. "Pieniądze to nie wszystko" staje się tylko pustym frazesem, bo poza paradygmat nie można wyjść na dłuższą metę. Dopiero jego upadek da szansę na zaistnienie ludziom idei pośród chaosu, bo upadek paradygmatu oznacza chaos, bezprawie i barbarzyńskie rządy siły. Oligarchia chyba ma naturalną tendencję do wyradzania się w tyranię.
-
2017/12/04 00:42:14
@barts_706

Angela Merkel... jest kanclerzem Niemiec i to bardzo długo, ale wynika to przede wszystkim z braku alternatyw (piszę z perspektywy kogoś kto przyjechał do Niemiec jeszcze za Kohla i obserwował co się tu działo). Została wybrana po tym jak Gerhard Schröder przeprowadził reformy zwane [a=pl.wikipedia.org/wiki/Agenda_2010]Agenda 2010[/a], czyli zmiany / cięcia w systemie socjalnym i ograniczenia praw pracowników, co miało wyprowadzić Niemcy z kryzysu - i wyprowadziło, ale socjaldemokratom Schrödera trwale odebrało 10% głosów (do dzisiaj nie wyszli z tego dołka). Gospodarka ma się fantastycznie, tylko przeciętnym ludziom żyje się gorzej niż 20 lat temu.

Merkel "jedzie" na tych reformach. Oczywiście rządzi, jej rząd coś tam poprawia, wychodzi naprzeciw aktualnym problemom, jak to rząd, ale jakaś wielka "wizja"? Nie bardzo.
-
2017/12/04 00:52:47
Swoją drogą, może należałoby spojrzeć na Chiny: Budują miasta, lotniska, kolej wielkich prędkości, "nowy jedwabny szlak", wszystko ambitne projekty.
-
2017/12/04 04:32:39
Jeśli chodzi o Chiny, to bardziej patrzyłbym na ich zwrot w kierunku ekologii, i to na skale planetarna. Retrofitting elektrowni węglowych w reaktory jądrowe, farmy paneli słonecznych. A Niemcy budują nowe elektrownie węglowe.
-
2017/12/04 07:33:02
@nudniejszy.

może należałoby spojrzeć na Chiny

Jeżeli Chiny, to dopiero jak pojawi się tam chińska Jane Jacobs, i to nie w wymiarze skwerka gdzieś w Pekinie, ale w wymiarze całego kraju.
A tak na marginesie to wymarzony kraj dla Mosesów tego świata. Hulaj dusza, mamusiek nie ma.
-
2017/12/04 07:40:05
jest permamentny -> winno być permanentny
-
2017/12/04 08:18:34
@wo

aż się prosi o pociągnięcie kreski między tunelem Hollanda a Mostem Williamsburskim

Żeby zobaczyć jak to miało wyglądać, wystarczy pospacerować po tym rejonie za pomocą street view, bo po wschodniej stronie Manhattanu częściowo udało się ten projekt zrealizować (nie tylko autostrada, ale cała dzielnica w duchu Le Corbusiera).

w samej formule prezent miasta dla mieszkańców zawarte jest zło technokratyzmu. Miasto jawi się w niej jako własność elit

Ten prezent dla mieszkańców miał być zbudowany z funduszy federalnych pod nazwą likwidacja terenów zdegradowanych (czy jakoś tak), gdzie wuj Sam dopłacał 90% kasy. W efekcie zobaczylibyśmy przesiedlenia setek tysięcy Nowojorczyków gdzieś na Bronx i skokowy wzrost zer na kontach różnej maści Trumpów. A wszystko to za pieniądze z podatków między innymi tych wysiedlonych.
-
2017/12/04 10:40:10
@Chiny

...które, oprócz stworzenia gigantycznej infrastruktury (m.in. sieć Kolei Dużych Prędkości czy niezliczonej ilości mostów i tuneli), wybudowały - głównie w ciągu ostatnich dwóch dekad - 30 systemów metra (i rozwijają istniejące), a w budowie jest kolejnych 14, a ze względu na olbrzymią populację tego kraju, japońskie przeinwestowanie ("lotnisko w każdej wsi") raczej im nie grozi. Biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno Chiny startowały z epoki maoizmu łupanego, taki skok robi wrażenie.

Ba, Chińczycy zaproponowali niedawno budowę tunelu pod Cieśniną Beringa wraz z poprowadzeniem linii kolejowej przez Syberię do USA (Alaska), co miałoby zrewolucjonizować handel między Chinami/Rosją a USA/Kanadą.
-
2017/12/04 10:47:04
Ej czekaj WO, czyli (w oparciu wyłącznie o notkę) Moses:
1) dokonał ekologicznej zbrodni
2) stworzył niepraktyczną plażę bez dojazdu autobusowego, bo nie lubił zbiorkomu
3) wyburzał sobie całe kawały miasta i budował po swojemu bez żadnych konsultacji społecznych
4) miał podejście opierające się na oligarchicznej wszechwładzy przez 30-40 lat
Jeszcze raz, bo nie zrozumiałem, czemu ty go lubisz?
W sensie rozumiem, że jest bardzo consequential, ale wiele bardziej antypatycznych postaci historycznych jest jeszcze bardziej consequential.

Poza tym nie wiesz na pewno, czy nie dałoby się miejskiej inicjatywy podjąć oddolnie. Nie zostało to w sumie w Nowym Jorku wypróbowane w XX w. Może dlatego, że niektórzy tak wytrwale kibicują oligarchom i eliciarzom.
-
2017/12/04 11:11:02
O ile się nie mylę to dzisiejszy podziwiany wygląd Paryża to dzieło jeszcze bardziej bezwzględnego technokraty niejakiego Haussmanna. Aż dziw że ten akurat przykład w notce się nie pojawia. A tak konsekwentnej realizacji swoistego urban renewal ze świecą szukać. Dziś po kilkuset latach nikt już tych pytań nie zadaje. Więc może kwestia perspektywy?
-
wo
2017/12/04 11:33:07
@mw
"W efekcie zobaczylibyśmy przesiedlenia setek tysięcy Nowojorczyków gdzieś na Bronx "

Iluś tam zresztą przesiedlono. Niewykluczone, że pośrednio Mosesowi zawdzięczamy narodziny hiphopu, bo to dzięki niemu Bronx stał się Bronxem.

@bamberas
"Chińczycy zaproponowali "

Notka jest o demokracji.

@marchewa
"niejakiego Haussmanna"

Notka jest o demokracji.

@darndest
" dokonał ekologicznej zbrodni "

Wtedy nie było takiego pojęcia!

"stworzył niepraktyczną plażę bez dojazdu autobusowego, bo nie lubił zbiorkomu "

Ależ jest bardzo praktyczna! W Ameryce naprawdę wielu ludzi ma samochód.

" bez żadnych konsultacji społecznych "

Jakieś tam były, w końcu w ten sposób Jacobs wygrała.

"Jeszcze raz, bo nie zrozumiałem, czemu ty go lubisz?"

Nowy Jork potrzebował tych mostów, tuneli, stadionów itd.
-
2017/12/04 11:41:18
@wo
""stworzył niepraktyczną plażę bez dojazdu autobusowego, bo nie lubił zbiorkomu "
"Ależ jest bardzo praktyczna! W Ameryce naprawdę wielu ludzi ma samochód. "

Ale to jest chyba raczej efekt braku zbiorkomu, a nie przyczyna.
-
wo
2017/12/04 11:43:01
@kosmaty
"Ale to jest chyba raczej efekt braku zbiorkomu, a nie przyczyna"

Różni autorzy badali teorię spiskową "zniszczono zbiorkom dla promowania General Motors", nie wytrzymuje faktów i chronologii. W Nowym Jorku akurat jest jakiś tam zbiorkom.
-
2017/12/04 11:44:59
@marchewa

...Paryża to dzieło jeszcze bardziej bezwzględnego technokraty niejakiego Haussmanna...

Widać są pomysły mądre i głupie i bez bezpieczników jak Jacobs bardzo ryzykowne. Paryż wygrał ale w NY to byłaby straszna lipa. Jak Brasilia, która starzeje się paskudnie.
-
wo
2017/12/04 11:54:45
@darndest
"Nie zostało to w sumie w Nowym Jorku wypróbowane w XX w."

Zostało: jedno wiadomo na pewno, infrastruktura nie może powstawać oddolnie i organicznie. Zwłaszcza transport szynowy. Alternatywny lepszy-Moses rozbudowywałby metro i koleje dojazdowe (LIRR wspomniany w notce). I zapewne lepszym rozwiazaniem byloby puszczenie kolejki rekreacyjnej wzdłuż Jones Beach. Ale takie coś nie mogłoby powstać na zasadzie "sąsiedzi-sąsiadom", potrzebny byłby technokrata, znajdujący źródła finansowania, wywłaszczający działki itd.
-
2017/12/04 13:42:25
@Haussmann i Paryż
Z tego co pamiętam bulwary zaprojektowano tak, żeby łatwo było tłumić zamieszki. Przy pomocy strategicznie rozmieszczonych baterii dział strzelających kartaczami. Więc byłbym ostrożny z entuzjazmem, nawet jeśli dziś to fajnie wygląda.
-
2017/12/04 13:55:36
@wo

...jedno wiadomo na pewno, infrastruktura nie może powstawać oddolnie i organicznie...

Jeżeli się nie mylę, to obwodnica Warszawy, która przecież nie jest inicjatywą oddolną, miała przebiegać przez Ursynów po powierzchni i dopiero bunt lokalsów schował ją pod ziemię.
Za komuny czy dzisiaj w Chinach, nikogo nie pytano by o zdanie.

-
wo
2017/12/04 14:26:43
@mw
"Jeżeli się nie mylę, to obwodnica Warszawy, która przecież nie jest inicjatywą oddolną, miała przebiegać przez Ursynów po powierzchni i dopiero bunt lokalsów schował ją pod ziemię"

Jasne, przecież nikt tu nie jest przeciwnikiem konsultacji z lokalsami. Mosesa nowojorczycy kochali gdzieś do połowy lat 60. Jego projekty podobały się mieszkańcom (do czasu).
-
2017/12/04 15:16:12
@jeszczeChiny
Mają wizję. Na mnie największe wrażenie zrobiło to:
www.theguardian.com/world/2016/feb/16/china-relocates-9000-people-fast-telescope-search-for-aliens
zbudowali ogromnym kosztem (przesiedlenia, budowa, obsługa) coś, co nie ma praktycznego zastosowania. Widać, że kombinują zupełnie inaczej niż większość krajów na dorobku i inwestują w fundamental research, a nie tylko w kształcenie inżynierów i lekarzy.
-
2017/12/04 15:49:03
@wizja i urbanizm
Wiecie co mnie dziwi? Że dzisiejsi wielcy i potężni nie mają w zwyczaju stawiania sobie najtrwalszych pomników jakie zna świat: Miast.
Kraków ma dzisiaj budżet około 5 mld złotych. Zakładając Pikettowy szacunek stosunku kapitału do dochodu na 6, to wartość infrastruktury publicznej to około 30 mld zł. Powiedzmy, że chcę zbudować wszystko nowe i błyszczące, więc podwójmy tę wartość i zróbmy z tego 60 mld zł. Zbudowanie nowej, milionowej metropolii jest w zasięgu bogaczy tego świata. A przecież można zacząć od czegoś mniejszego. Niech Buffettia czy Sachsia będą stały po kres czasów.

A poważniej mówiąc: Bardzo boli mnie kompletna indolencja w kwestii urbanistyki. Obecne miasta są poważnie przeludnione, ciągle trwa napływ ludzi z terenów wiejskich do miast - a decydenci tylko stosują politykę ciepłej wody w kranie i budowania kolejnych neogett. Nie ma nikogo, kto by z konkretną wizją urbanistyczną usiadł do rozrysowania czy to nowego miasta, czy choćby nowej dzielnicy - a przecież to nie wynika z zastoju myśli urbanistycznej, która obecnie przeżywa rozkwit niewidzany od czasu Le Corbusiera.
I właśnie taki projekt mógłby w doskonały sposób połączyć technokrację z populizmem. Miasto od podstaw zaprojektowane przez najlepszych urbanistów w ciągłej konsultacji z mieszkańcami, metodami m.in. Janette Sadik-Khan.
A może po prostu spędziłem za dużo czasu nad Cities: Skylines.
-
2017/12/04 18:15:14
@Pomniki ku chwale wielkich i potężnych, nikogo z wizją, etc.

Sprawdzić czy nie Poundbury.
-
2017/12/04 23:30:56
Chyba ideałem oddolnym jest miasto w którym wszędzie można dojść na piechotę nie tylko bez potrzeby wsiadania do samochodu, ale nawet do zbiorkomu. Nie wiem czy to w ogóle możliwe do realizacji w większej skali, ale z pewnością na poziomie dzielnicy jest to coś przynajmniej do pomyślenia. Osiedla z właściwą infrastrukturą (od żłobka przez przychodnię po ofertę kulturalną wysoką i niską) przemieszane z centrami biznesowymi i zakładowymi dadzą się zaprojektować.

Z punktu widzenia miasta jako całości z pewnością transport publiczny i drogowy choćby ze względu na przepływ towarów jest zwyczajnie konieczny. Jednak zmuszanie setek tysięcy a czasem milionów ludzi do codziennej wielkiej wędrówki jest już chyba zwyczajnym barbarzyństwem.

Nie chodzi o to, żeby mieszkańcowi z północy umożliwić bezproblemowe dotarcie jedną z obwodnic, metrem itp do miejsca pracy na południu, ale żeby mógł sobie łatwo wynająć mieszkanie w przystępnej cenie tak żeby mógł tam się dostać z buta. Wiem, że utopia.

Co do samych elit to być może kiedyś interesy tu się częściowo pokrywały, bo pan multimiliarder chciał sobie wygodnie i luksusowo podróżować pociągiem super klasy po trasie po której mógł również zwykły obywatel budżetowo, podobnie z drogami, służyły i drogiej limuzynie i samochodowi rodzinnemu itd. Teraz w interesie bogaczy byłaby np. helikopteryzacja kraju - budowanie lądowisk i infrastruktury dla czegoś co nigdy obywatelom na większą skalę się nie przysłuży. Ich oderwanie od reszty ludzkości zaczyna przypominać wizję Elizjum Blomkampa, wspólna część interesów powoli znika.
-
wo
2017/12/05 00:04:17
@bantus

Jest fajna książka "Rush hours" o historii zbiorkomu. Na początku jednak była emancypacja ludzi pracy. Nie będziesz prawdziwie wolny, jeśli nie będziesz mógł odejść z pracy i dojeżdżać do innej dzielnicy (albo i miejscowości).
-
2017/12/05 10:18:51
@bantus

"Nie chodzi o to, żeby mieszkańcowi z północy umożliwić bezproblemowe dotarcie jedną z obwodnic, metrem itp do miejsca pracy na południu, ale żeby mógł sobie łatwo wynająć mieszkanie w przystępnej cenie tak żeby mógł tam się dostać z buta. Wiem, że utopia. "

Nie tylko utopia ale też jest to perspektywa wyłącznie dla ludzi bez rodziny. Małżonek też gdzieś pracuje, dzieci chodzą gdzieś do szkoły, przeprowadzanie się do innej dzielnicy bo się zmieniło pracę jest wykonalne tylko dla singla bez zobowiązań.
-
2017/12/05 11:09:10
Program Apollo? Komu potrzebny był program Apollo?
-
wo
2017/12/05 11:19:34
@magister.sianko
"Program Apollo? Komu potrzebny był program Apollo?"

Plaże i autostrady też można kwestionować, chodziło mi po prostu o przykłady Wizji przez duże W.
-
2017/12/05 15:32:50
@embercadero
"Nie tylko utopia ale też jest to perspektywa wyłącznie dla ludzi bez rodziny. Małżonek też gdzieś pracuje, dzieci chodzą gdzieś do szkoły, przeprowadzanie się do innej dzielnicy bo się zmieniło pracę jest wykonalne tylko dla singla bez zobowiązań."

Dlaczego tylko? Zwróć uwagę, że jednym z głównych motywów amerykańskiej popkultury jest przeprowadzka rodziny za pracą. Jest a może było to prostsze niż u nas. Co cię trzyma na jednym miejscu? Kwestie mieszkaniowe, dalej trudność znalezienia pracy, a w końcu nieprzyjazna dla nowych uczniów szkoła. To wszystko da się zmieniać. Co nie znaczy, że przeczę oczywistości, z wiekiem trudniej zaczynać w nowym miejscu.
-
2017/12/05 20:38:58
@bantus

W amerykańskim popkulturowym modelu żona nigdy nie pracuje a dziećmi nikt się nie przejmuje czy mają ochotę chodzić co roku do nowej szkoły czy nie. Zresztą popkulturowe dzieci są zawsze małe i z mamą w domu a nie w szkole. To jest mit.

Z rzeczy trzymających w miejscu: wystarczy że tobie się twoja praca nie podoba a twojej żonie jej praca owszem tak. Albo wice wersja. By spełniło się twoje musielibyście oboje mieć nielubianą pracę blisko obecnego domu i zmieniać na lubianą blisko nowego domu. Ba, ta praca musiałaby być dla was obojga dostępna w tej lokacji, to dość znacząco też ogranicza w zasadzie do prac najprostszych które są równo potrzebne wszędzie. Utopia. Nie mówię że to całkiem niemożliwe tylko że bardzo mało prawdopodobne. W sumie nawet by mi się taka utopia podobała ale niestety raczej nie da się jej zrealizować.


-
t.q
2017/12/07 00:26:38
@na piechotę do pracy
W książce Triumph of the City Edward Glaeser całkiem przekonująco dowodzi, że to jest możliwe i proste do osiągnięcia wystarczy dopuścić gęstą i wysoką zabudowę, jak np. na wyspie Hong Kong. Ciekawie argumentuje, że jest to najbardziej ekologiczne rozwiązanie, przy uwzględnieniu kosztu alternatywnego budynków, które musiałyby powstać gdzieś indziej.

Wersja, o której myśleliście, czyli niska zabudowa rzeczywiście ogranicza wybór pracy, ale przecież to jest tożsame z przeniesieniem się do małego miasteczka. Ile osób może mieszkać w niskich domach na obszarze kilkunastu kilometrów kwadratowych, na których jest infrastruktura i niskie biura? Maksymalnie kilkadziesiąt tysięcy.

Książka pozwala dodatkowo zapoznać się z egzotycznymi poglądami. Autor w 2010 roku utrzymuje, że instrumenty finansowe to przykład świetnego wynalazku. Pisze między innymi: "Todays hedge-fund billionaires are only the latest links in a long chain of connected innovators. "

@Wizja
Elon Musk na prezydenta? On niewątpliwie ma Wizję. Wybrane elementy tej wizji nawet do mnie przemawiają.

Chociaż przyznaję, że jestem podatny na dobrą propagandę i lubię myśleć, że robię coś co Zmienia Świat na Skalę Naszych Możliwości. Ciekawe jak musieli się czuć ludzie, dla których oznaczało to zmianę wartą odnotowania w podręcznikach do historii.
-
2017/12/07 12:28:53
@t.q i inni
"na piechotę do pracy"

Właśnie w tym celu (żeby ludzie ani nie musieli stać godzinami w korkach, ani się przeprowadzać) wymyślono taki wynalazek jak metro - najefektywniejszy, a do tego najbardziej ekologiczny zbiorkom. Nie musisz się nigdzie przenosić, nie musisz zamradzać okolicy rurą wydechową, bo możesz wsiąść i szybko, sprawnie i bezkolizyjnie (w zasadzie: spacerkiem) dotrzeć do swojego miejsca pracy. Co więcej: zmienisz miejsce pracy - zmieniasz linię metra. Przy czym nieważne, czy to Nowy Jork, czy Mumbaj; nieważne, czy dojeżdżasz do szwalni czy do biurowca (tak tak, na zachodzie UMC też jeździ metrem, co akurat w Bolandzie jest niekoniecznie dobrze widziane: "bo jak to, Panie Prezesie, tak razem z plebsem? jeszcze się Prezes jakimiś pasożytami zarazi!").

Z metrem jest trochę jak z elektrownią atomową: to bardzo droga i skomplikowana, ale też bardzo opłacalna inwestycja. Przy czym im większa (obszerniejsza) metropolia, tym każdy wykopany kilometr cenniejszy. Oczywiście metro staje się efektywne dopiero po przekroczeniu pewnej masy krytycznej, dlatego nie warto go budować w każdym Pierdziszewie (czasem lepsze są tańsze rozwiązania - z całym szacunkiem dla miast wielkości Krakowa, tu wystarczyłby zwykły szybki tramwaj). Czasem lepiej sprawdzi się też dobrze rozplanowana szybka kolej miejska.

@wo - budowa systemów metra w megamiastach, sieci autostrad lub gigantycznych linii kolejowych (wspomniana przeze mnie Bering Strait, czy choćby projekty już zrealizowane jak tunel pod kanałem La Manche czy most nad Sundem) to dla mnie właśnie Wizja Przez Duże W na miarę XXI wieku. Czy choćby to.
-
wo
2017/12/07 13:00:16
@bamberas
"budowa systemów metra w megamiastach, sieci autostrad lub gigantycznych linii kolejowych (wspomniana przeze mnie Bering Strait, czy choćby projekty już zrealizowane jak tunel pod kanałem La Manche czy most nad Sundem) to dla mnie właśnie Wizja Przez Duże W na miarę XXI wieku"

Dla mnie też, ale notka jest o politykach demokratycznych. Niedemokratyczną tradycję takich projektów możemy cofnąć do piramidy Cheopsa, albo i jeszcze wcześniej.
-
2017/12/07 14:38:16
@antonio.bamberas
"czasem lepsze są tańsze rozwiązania - z całym szacunkiem dla miast wielkości Krakowa, tu wystarczyłby zwykły szybki tramwaj)."
To zależy mniej od wielkości miasta, a bardziej od charakteru/zamożności/itp. Kopenhaga nie jest większa a ma metro. Zresztą, jak ja bym chciał, żeby Kraków nabrał charakteru Kopenhagi. Byłem ostatnio obejrzeć sobie tą elektrownię, na której budują stok narciarski i saneczkowy. I sztuczną plażę na wyspie Amager, nieopodal. Wyższy poziom rozwoju, ta Dania.

"Czasem lepiej sprawdzi się też dobrze rozplanowana szybka kolej miejska. "
I w Krakowie pewnie wystarczy, zwłaszcza że nie musimy jej nawet budować, a jedynie zaadoptować do potrzeb kolei miejskiej tory kolejowe. To się już dzieje, i jest coraz fajniejsze.
-
2017/12/07 23:04:06
@wo

Jeśli chodzi o megaprojekty, to dyktatura jest z definicji lepsza (słynne Autobahny Hitlera) - i dlatego industrializacja tak dobrze wychodzi w Chinach. Natomiast w demokracji zawsze wystąpi takie zjawisko jak . Lokalna Baba Jaga jest z założenia przeciwna każdemu projektowi - i nieważne, czy chodzi o elektrownię atomową, spalarnię śmieci czy drogę szybkiego ruchu. Za każdym razem wyskoczy z kapelusza jakiś Stanisław Bułecka-Gąsienica-Byrcyn czy Barbarella Caban, którzy powiedzą stanowcze "nie", choćby mieli postawić krzyż na placu budowy (poświęcony!) i przykuć się do koparki. Przy czym nie zawsze chodzi o względy finansowe - czasem jest to zwykłe "nie, bo nie": gdzieś na jakiejś górze w tropikach, astronomowie chcieli postawić gigantyczny teleskop (bo warunki do obserwacji nieba idealne), ale lokalna ludność się nie zgodziła, bo to "zdenerwuje duchy przodków" i inwestycję trzeba było odwołać. Nie pogadasz.

Jak to rozwiązać? Cóż, stosując metody z gruntu niedemokratyczne: wziąć pana Byrcyna za kołnierz, przestawić go w bezpieczne miejsce, wypłacić solidne odszkodowanie i robić swoje. Barbarzyństwo? Tak, ale czasem trzeba przedłożyć dobro ogółu nad dobro jednostki.

Oczywiście - nie każdy projekt jest sensowny; igrzyska zimowe w Krakowie, kopalnie węgla brunatnego pod Koninem czy lotnisko w Mroczy Leśnej sam bym oprotestował. Natomiast umyślne blokowanie inwestycji drogowych i kolejowych przez niechętne jednostki (przykład z Poznania: blokowanie latami budowy ważnej trasy tramwajowej przez faceta posiadającego budę z kurczakami), to podkładanie nogi całemu społeczeństwu.

Paradoksalnie - jeśli chodzi o demokratycznie wybranego polityka z wizją idnustrializacji przez duże W, to jest nim Trump, przynajmniej deklaratywnie.
-
2017/12/07 23:10:45
* - zjawisko takie jak Baba Jaga protiw - @#$% blox zjada cyrylicę.
-
2017/12/07 23:54:04
@antonio

Wydaje mi się jednak że jeśli chodzi o Polskę to absolutnym marginesem są protestujący dla samego protestowania (albo dla własnego interesu), ogromna większość tego typu akcji wynika jednak z przeabsolutnej bucerii projektantów i inwestorów. Szczególnie tak zwani drogowcy nadal nie rozumieją że normy środowiskowe nie są po to by uprzykrzać im życie tylko dlatego że ktoś mądrzejszy od nich wymyślił jaki jest minimum przyzwoitości by dało się potem z czymś takim żyć (patrzę na ciebie Rafale Trzaskowski, jak nie zaproponujesz czegoś by przeciwdziałać wjeżdżaniu dziesiątek tysięcy samochodów z podwarszawskimi rejestracjami do centrum to na ciebie nie zagłosuje)
-
wo
2017/12/08 10:36:17
@bamberas
"Oczywiście - nie każdy projekt jest sensowny; igrzyska zimowe w Krakowie, kopalnie węgla brunatnego pod Koninem czy lotnisko w Mroczy Leśnej sam bym oprotestował"

Dlatego z jednej strony fascynuje mnie Moses, który realizował projekty - w większości raczej jednal sensowne - a z drugiej Jacobs, która ocaliła Manhattan...