Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Smorgasbords have no bottom

Najlepszy polityczny ebook roku jest do ściągnięcia za darmo z serwera nowojorskiego sądu (linka wynorała twitteronautka Sarah Mei, w moim bąbelku rozpropagował go MRW).

Książka stanowi dowód w sprawie („Exhibit B”), którą słynny prawicowy troll Milo Yiannopoulos wytoczył swojemu niedoszłemu wydawcy, oficynie Simon & Schuster. Za tę niedoszłość właśnie.

Yiannopoulos twierdzi, że wydawnictwo odrzuciło tekst bez merytorycznych postaw. Wydawnictwo broni się, ujawniając materiał z poprawkami i komentarzami redaktora, Mitchella Iversa.

Te komentarze czyta się genialnie. Tytuł notki zaczerpnąłem z jednego z nich.

Milo porównał coś do szwedzkiego stołu („smorgasbord”), a potem dodał „na dnie którego kłębią się”. „Szwedzki stół nie ma dna. Nie wyszła ci ta metafora” - skomentował redaktor.

Nietrafiona metafora jest jak rozładowanie akumulatora w samochodzie. Może się zdarzyć każdemu. Niektóre uwagi Iversa są uniwersalne i każdy autor powinien je sobie wpisać do sztambucha.

Kiedy Milo nagle sam przyznaje, że pewna jego analogia nie do końca się sprawdza, redaktor pisze: „jeśli jakaś analogia nie działa, nie używaj jej”. Gdzie indziej pisze, że nie umie czegoś wyjaśnić. Redaktor na to: „na tym polega twoja praca, za to wziąłeś zaliczkę. THINK HARDER”.

Wyjątkowo zabawny jest fragment, w którym Yiannopoulos opowiada o tym, jak w szkole pilnie studiował Szekspira, dzięki czemu może teraz przytoczyć świetny cytat z „Wszystko dobre, co się dobrze kończy”. Redaktor poprawia mu jednak źródło cytatu na „Henryka IV”.

Gdy Yiannopoulos próbuje udawać erudytę, deklaruje, że nadszedł „czas profesora Milo” (sic). Streszcza filozofię Nietzschego i Gramsciego, ale widać, że obu zna tylko na poziomie internetowych buzzwordów. Nie przytacza dosłownych cytatów, ogranicza się do swoich omówień. Tak można pisać blogonotki albo felietony, ale nie książki.

Książka z kontrowersyjną tezą wymaga dwóch rzeczy: autor powinien tę tezę klarownie sformułować i przekonująco uzasadnić. Yiannopoulos nie potrafi ani jednego, ani drugiego.

Redaktor sugeruje mu, że centralna teza powinna brzmieć tak: „nie jestem pospolitym trollem, chodzi mi o obronę wolności słowa, zagrożonej przez polityczną poprawność”. Radzi mu powołanie się na tradycje „komików takich jak Lenny Bruce”.

Faktycznie, kilkakrotnie w tekście Yiannopoulos twierdzi, że nie chodzi mu o prowokacje dla samych prowokacji ani złośliwość dla samej złośliwości. Tylko że jeszcze częściej temu zaprzecza.

„Milo lubi się kąpać w łzach swoich wrogów!” - woła. „Ta metafora już była”, komentuje redaktor.

„Niejasne, nieśmieszne, wytnij”, „nadużywanie zwrotów typu 'dwulicowe podstępne zdziry' osłabia twoją tezę”, „to nie jest miejsce na dowcipy o czarnych penisach”, „głupi sposób na zakończenie strasznego rozdziału” czy słynne już „DELETE UGH” - to już nie są rutynowe komentarze.

Yiannopoulos jest gejem o żydowskich korzeniach, dlatego dla prawicy pełni rolę listka figowego - „jacy z nas antysemici, skoro do nas dołączył”. Na podobnej zasadzie co jakiś czas u nas jakiś meszuge robi coming out na prawicy.

Trudno się wtedy oprzeć wrażeniu, że głównym motorem takiej „gejoprawicowości” jest problem z samoakceptacją. Yiannopoulos co krok ogłasza, że nie ma z nią problemu (i bombastycznie woła, że jest mądry, piękny i bardzo szczęśliwy).

Już ta obsesja, z jaką to podkreśla, jest trochę podejrzana. A jeszcze dziwniejsze jest to, że w innych miejscach temu przeczy: Yiannopoulos porównuje na przykład siebie do Kurta Cobaina, który stworzył wielkie rzeczy, bo nienawidził sam siebie.

Milo jest przykładem patologii, o której pisałem w poprzeniej notce. Świetnie się sprawdzał na Twitterze czy Youtubie - tam, gdzie wystarcza czysty hejt i zawsze się można schować za usprawiedliwieniem, że w 140 znakach nie da się przedstawić całej tezy z pełną argumentacją.

W książce tego usprawiedliwienia nie ma. W tym medium Yiannopoulos się więc kompromituje. Gdy ma szansę wyjaśnić, o co walczy, kogo przed kim broni - plącze się w przeczenie samemu sobie.

Feministkom ma do zarzucenia głównie to, że są lesbijkami („przestań używać tego jako obelgi” - pisze redaktor), że są brzydkie i grube („takie argumenty ośmieszają twoją tezę!”) i że nienawidzą mężczyzn. Co ilustruje kilkoma aktami feministycznego trollingu w internecie („czym to się różni od twojego trollingu?” - pyta redaktor).

Gejom proponuje powrót do szafy i rozmnażanie się dla dobra społeczeństwa, bo są geniuszami. „Nie ma dowodów, że geniusz się dziedziczy - co osiągnęli potomkowie Szekspira” - pisze redaktor. W rozdziale o gejach pojawia się inny słynny komentarz: „jeśli chcesz głosić takie tezy, potrzebujesz intelektualnego rygoru”.

To go oczywiście przerasta. Dlatego w końcu wydał książkę własnym sumptem - z mizernym rezultatem.

To dla nas jakaś pociecha, droga lewico: przeciw sobie mamy głupków takich, jak Milo Yiannopoulos. Owszem, bogatych jak on, ustosunkowanych jak on, popularnych jak on - ale jednak równie niezdolnych do koherentnej argumentacji jak on.

Z tą myślą życzę wam SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2018!

niedziela, 31 grudnia 2017, wo

Polecane wpisy

  • Wellman kontra Piekara

    Jest taki blogasek nienawisc.pl, który - mimo obciachowej nazwy - obserwuję zazwyczaj życzliwie (choćby już za samą ekscentryczność decyzji o założeniu bloga w

  • Zabić wszystkie normiki

    Panie, panowie i osoby niebinarne - niniejszym ogłaszam kolejną lekturę obowiązkową w ekskursyjnym klubie książki. To „Kill All Normies” Angeli Nagl

  • I ty dostaniesz bana

    Rzadko zgadzam się z Jarosławem Lipszycem. Kwestia wolności słowa to jeden z tych wyjątków, dlatego z aprobatą linkuję jego komentarz w „Tygodniku Powsze

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/12/31 16:42:21
"droga lewico: przeciw sobie mamy głupków takich, jak Milo Yiannopoulos."

a i tak przegrywamy

Szczęśliwego.
-
2017/12/31 17:15:51
@kacykmoralny
a i tak przegrywamy

bo na prawicę głosują ludzie, którym takie głupki jak Yiannopoulos imponują. I jest ich w społeczeństwie zdecydowana przewaga (jedyna pociecha w tym, że nie zawsze chce się im głosować).

Mimo wszystko szczęśliwego!
-
2017/12/31 17:21:39
Zandberg na FB pisze dziś, że bohater notki będzie na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej, ma być tam także premier Morawiecki.
-
2017/12/31 17:42:39
@wo
"To dla nas jakaś pociecha, droga lewico: przeciw sobie mamy głupków takich, jak Milo Yiannopoulos. Owszem, bogatych jak on, ustosunkowanych jak on, popularnych jak on - ale jednak równie niezdolnych do koherentnej argumentacji jak on."

Cóż, to żadna pociecha. W najlepszym przypadku jest to bez znaczenia.

Potrzeba koherentnej argumentacji, zamykania myśli w książki, dyscyplina intelektualna w dyskusji, itp. to zbędne obciążenie w świecie gdzie mało kto czyta książki ale wszyscy są na TT i FB. "Oni" świetne dają sobie radę bez tego. Owszem od czasu do czasu ten i ów może chcieć wydać książkę, inny zapolować na słonia, ale to fanaberie i rozrywki. Bez znaczenia (chyba, że dla słoni).

Dla nas te umiejętności są mega obciążeniem na każdym kroku. Wystarczy przejść przez jednego flejma na FB pod postem gdzie komentować może więcej osób niż znajomi cenionego lewaka.

Te wszystkie koherentne argumentacje są jak wolframowe łożyska w czołgu, które mogą wytrzymać 8 lat, podczas gdy średni czas życia czołgu na polu bitwy to 8 godzin (gdzieś słyszałem taką anegdotę na temat Tygrysów, nie wiem czy jest prawdziwa, ale jest fajna)

Twity są jak T34, na miejsce każdego rozbitego natychmiast przyjeżdżaja 3 nowe i moga je robić nawet boty. I wierzy w nie więcej ludzi niż w książki.

Sad!

@życzenia
Najlepsze życzenia dla Gospodarza i komcionautów, dużo zdrowia i miłości w nowym roku i kolejnych. Reszta nie jest tak ważna, bo człowiek z końskim zdrowiem i otoczony miłością przetrwa najgorsze rzeczy.

Gospodarzowi życzę też nieustającej cierpliwości w prowadzeniu tego bloga, na przekór trendom, trollom i bloxowi. Dla wielu ludzi, w tym mnie, to ważne miejsce i to od wielu lat.
-
2017/12/31 17:59:40
"To dla nas jakaś pociecha, droga lewico: przeciw sobie mamy głupków takich, jak Milo Yiannopoulos."
Czy gospodarz może napisać co myśli o twórczości Phyllis Schlafly i Ann Coulter?

Wszystkiego dobrego w nowym roku!
-
2017/12/31 18:42:31
na miejsce każdego rozbitego natychmiast przyjeżdżaja 3 nowe i moga je robić nawet boty. I wierzy w nie więcej ludzi niż w książki

Już Nietzsche podobnie narzekał ("Was der Pöbel ohne Gründe einst glauben lernte, wer könnte ihm durch Gründe das umwerfen?"). A pewnie i mnóstwo ludzi przed nim.
-
2017/12/31 18:46:35
"Gospodarzowi życzę też nieustającej cierpliwości w prowadzeniu tego bloga"

Się przyłączam - tu jest oaza normalności na oceanie prawicowej kato-wąso-korwinistycznej psychodelii (ja też za bardzo nie umiem w metafory). I dżemkuję za wartościowy kontent za kompletną darmochę.

A w 2018 państwu i sobie życzę alizarynowych samorządów.
-
2017/12/31 20:09:54
Podbijam i życzę Sz. Gospodarzowi i Komcionautom lewackiego nowego roku!
-
2017/12/31 21:53:39
Drogi gospodarzu nasz, wo,
w nowszym roku zawsze bądź!

A nam wszystkim, podliniowym,
zawsze ostrych wrażeń głowy.
-
2018/01/01 00:46:35
Pozostaje tylko dołączyć się do życzeń aby w końcu głupota po prawej stronie dała się odczuć w postaci ich porażek.

I podziękować Gospodarzowi za ubiegły rok, za "Życie nie z tej ziemi" i życzyć najlepszego w 2018 !
-
2018/01/01 05:04:23
@wo
"to dla nas jakaś pociecha, droga lewico: przeciw sobie mamy głupków (...) niezdolnych do koherentnej argumentacji"

Podziwiam optymizm. Przecież nie o argumentację tu chodzi. Gorsza moneta wypiera lepszą, a głupota i ignorancja prawicowców ewidentnie działają na ich korzyść. Korwin-Mikke, Cejrowski, Łysiak czy Ziemkiewicz wydają w Polsce książki w zylionowych nakładach nie dlatego, że są tak odkrywcze i świetnie napisane; nie dlatego, że to takie tytany intelektu, tylko dlatego, że "pisząc, jak jest", dostosowują poziom do pana Czesia spod budki z piwem czy osiedlowego Seby.

Przecież gdy prawicowiec przeczyta przytoczone w notce wypociny Yannipoulosa, to jeszcze mu przyklaśnie: "NAPISAŁ PRAWDĘ O CZARNYCH PENISACH WIĘC LEWACTWO GO CĘZURUJE !!!". Wypociny tego pana mogą się stać, po upublicznieniu w sieci, zarazem beką dla lewactwa i liberałów oraz biblią dla konserwatywnej prawicy (właśnie dlatego, że są tak żenujące).
-
2018/01/01 05:36:21
Pozostaje zapytać dla kogo Yiannopoulos chciał wydać tą książkę. Kto miał ją przeczytać i docenić ten intelektualny wysiłek? Zwolennicy Trumpa z flyover states? Naziole z Charlottesville? Książkę?!

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Życzę Wam rzeczy oczywistej.
-
2018/01/01 12:30:24
@OP
Prawica po prostu dostosowała się do warunków panujących w mediach. Kiedyś reakcja podpierała się pięknymi tekstami polemicznymi pisanymi przez najlepszych komentatorów swoich czasów (Thomas Carlyle), ale to nie odnosiło żadnego efektu. Z drugiej strony jakakolwiek próba normalnej dyskusji szybko jest w USA zabijana oskarżeniami o rasizm/seksizm/whateverism, a więc zostają Donald Trump, którego nie tylko żadne oskarżenia nie ruszają, ale jeszcze w odpowiedzi zareklamuje knajpę w Trump Tower[1], czy właśnie Milo "I love black cocks" Yiannopoulos.

Książka jest pewnie słaba (czytałem tylko fragmenty), ale oczywiste jest, że została porzucona przez wydawcę w związku z komentarzami autora o gejowskich związkach z nieletnimi[2], a nie jakość materiału.

Natomiast komentarze redaktora są żenujące i nie rozumiem zachwytu nad nimi. "DELETE UGH"? Czy to pisała nastolatka? Na dziedziczenie IQ i cech charakteru mamy mnóstwo dowodów, których Milo pewnie by nie potrafił przytoczyć, ani opisać lepiej niż wydane już publikacje, ale redaktor ma odpowiedź, która byłaby cieniutka jeszcze a usenecie.

"Gdzie indziej pisze, że nie umie czegoś wyjaśnić."

Pisze, że nie potrafi czegoś wyjaśnić lepiej niż post, który cytuje, co jest dość typowym zwrotem. Redaktorowi chyba nie podoba się cytat z 4chanowego anona zamiast własnego wyjaśnienia.

@fawad
"Zwolennicy Trumpa z flyover states? Naziole z Charlottesville? Książkę?! "

Nie wiem, na ile to ma przeniesienie na alternatywną prawicę, ale konserwatywne książki sprzedają się w USA lepiej niż liberalne[3]. Zresztą, z jakiegoś powodu wydawca zaproponował Milo ćwierć bańki zaliczki. Raczej nie była to osobista sympatia.

[1] Happy #CincoDeMayo! The best taco bowls are made in Trump Tower Grill. I love Hispanics! twitter.com/realdonaldtrump/status/728297587418247168

[2] www.theguardian.com/us-news/2017/feb/21/milo-yiannopoulos-resigns-breitbart-pedophilia-comments

[3] www.washingtonpost.com/news/wonk/wp/2012/08/22/conservative-books-sell-better-than-liberal-books-why/?utm_term=.81345948cd43
-
2018/01/01 17:48:39
@"Na dziedziczenie IQ i cech charakteru mamy mnóstwo dowodów,"

Ale gdzie niby sa te dowody? W prawackiej fantazji?
-
2018/01/01 17:51:40
@tymczasowekontonagazecie

"Natomiast komentarze redaktora są żenujące i nie rozumiem zachwytu nad nimi. "DELETE UGH"? Czy to pisała nastolatka?"

Widać, że nie czytałeś. Gospodarz i tamten post na twitterze celowo wybrały co zabawniejsze przykłady utraty cierpliwości przez redaktora. Większość komentarzy jest merytorycznie złożona, a redaktor cierpliwie tłumaczy Milo dlaczego powinien ograniczyć natężenie humoru rodem z kibli w liceum (albo dlaczego się myli), ale ogólnie rzecz biorąc jest to bardzo porządna redakcja.

I teraz to wygląda tak:

Milo przez x stron wali tandetnymi, niskolotnymi dżołkami o lesbach, transach itd. w książce, która ma w założeniu wyjść poza wygłaszanie kazań do chóru, redaktor cierpliwie co słabsze wyskoki kasuje i tłumaczy dlaczego tak robi. Przy fafdziesiątym, wyjątkowo beznadziejnym wyskoku napisał zniecierpliwiony "DELETE UGH", w tym momencie wchodzi tymczasowekontonagazecie i pyta czy pisała to nastolatka. Ziom, pliz, daruj sobie.

"Na dziedziczenie IQ i cech charakteru mamy mnóstwo dowodów, których Milo pewnie by nie potrafił przytoczyć, ani opisać lepiej niż wydane już publikacje, ale redaktor ma odpowiedź, która byłaby cieniutka jeszcze a usenecie."

Jaką odpowiedź? Nie wiem, czemu napisałeś to w jednym akapicie z "DELETE UGH", ale akurat sekcja o IQ/geniuszu jest okomentowana całkiem nieźle, spodobało mi się odniesienie do dzieci Szekspira.

Poza tym Milo nie ma najmniejszego pojęcia o tym, jak działa ewolucja i cały ten fragment jest dość mocnym samozaoraniem z biologicznego punktu widzenia.
-
2018/01/01 19:48:58
@geniusz a dziedziczenie

Przepraszam za posta pod postem, ale chcę jeszcze dorzucić prewencyjnie trzy grosze w tej sprawie.

1. Geniusz i IQ nie są pojęciami tożsamymi (duh, ale Milo zdaje się tego nie wiedzieć).

2. IQ nie jest dziedziczone w sposób klasyczny. Jest to bardzo złożona (słowo-klucz) cecha biologiczno-środowiskowa, ale część biologiczna nie podlega zwykłym regułom dziedziczenia.

Owszem, istnieją geny (w tej chwili znamy ponad 50[1]) związane z IQ, ale nie przekładają się one na owo IQ w sposób bezpośredni. Patrząc wyłącznie z punktu widzenia genetyki, jesteśmy obecnie w stanie wytłumaczyć circa 5% różnic w IQ między ludźmi.

Najważniejsze różnice i tendencje do dziedziczenia wynikają z modulacji epigenetycznej. Chodzi w dużym skrócie o warunki i wydarzenia z życia rodziców, a także warunki i przebieg ciąży oraz życia płodowego. To dlatego adoptowane dzieci z gett nadal bazowo oscylują w okolicach IQ swoich rodziców (hint: nie dlatego, że są czarne).

Potem to IQ podlega dalszej (silnej) modulacji, tym razem środowiskowo - przez kontakt z rodzicami, rówieśnikami, nauczycielami, ale też przez stres czy przemoc.

Jest to bardzo skomplikowana kwestia i upraszczanie tego do samego stwierdzenia faktu dziedziczności jest karygodnym błędem, a wyciąganie z tego wniosków o całych grupach społecznych i ich dzieciach to zwyczajne kłamstwo.

Swoją drogą, w prawackich rozważaniach bardzo często dostrzegam kompletny brak zrozumienia idei rozkładu statystycznego i krzywej Gaussa, a Milo jest wręcz awatarem tej ślepoty. Świetnym przykładem jest to, jak przywołuje badania Simona Barona-Cohena (świetne badania zresztą, sam korzystam, jak ktoś się zagalopuje w twierdzeniu, że wszystkie różnice płciowe powstają środowiskowo) i na ich podstawie "udowadnia", że kobiety nie nadają się do "prawdziwych studiów" (STEM).

Nic w tych badaniach nie ma o inteligencji czy predyspozycjach, po prostu niemowlęta przedjęzykowe różnych płci mają różne zainteresowania. Z tego właśnie powodu Baron-Cohen stworzył podział na mózg żeński i męski, ale czego prawacy, Milo i niektórzy lewacy nie rozumieją (patrzę na Ciebie, Cordelio), to, że to są zwykłe nazwy, niezwiązane z kobiecością czy męskością w potocznym rozumieniu, a przyjęte tylko dla uproszczenia w ramach badań nad autyzmem.

I tutaj wchodzi ta nieszczęsna statystyka - to, że większość mężczyzn ma "męski" mózg (tj. bardziej "techniczny" i podatny na autyzm), nie znaczy, że nie ma mężczyzn z mózgiem "żeńskim" i vice versa. Prawacki umysł nie potrafi tego pojąć, wszystko jest dla nich stanem binarnym, więc upraszczają wszystkie "sprzyjające" im badania do form zerojedynkowych i dopiero z takich uproszczeń wyciągają kolejne wnioski (zakładając, że w ogóle zerkną na jakieś badanie). Cała książka Milo to właśnie zbiór wniosków wysnutych na podstawie nieustających ciągów takich absurdalnych redukcji, polanych sosem z miejskich legend, fantazji erotycznych i humoru wczesnoszkolnego.

No ale, jak któryś Szanowny Komcionauta tu zacytował na smutno wcześniej, wiary nabytej bez dowodów nie da się obalić dowodami.

[1] www.nature.com/articles/ng.3869.epdf
-
2018/01/01 22:19:57
@junoxe

Gwern obsesyjnie zebrał je w swoim wiki www.gwern.net/iq jeśli jesteś rzeczywiście zainteresowany, Zarówno dlaczego iloraz jest ważny, z czym się wiąże, jak i stopień dziedziczenia (znaczny). Trudno powiedzieć, żeby to była prawicowa strona, bo autor pochodzi ze środowiska racjonalistów: polizwiązki, AI, te klimaty.

@rozowyguzik

Nie wiem, jak idzie wskazywanie konkretnych genów, bo bez mechanizmu edycji, to niezbyt interesujące, ale mamy badania typu GWAS i wiemy, że genetyczny mechanizm ma znaczny udział w dziedziczeniu inteligencji. Pewnie, nie jest to takie proste krzyżowanie jak przy kolorze oczu, ale nie jest też szczególnie niedostępne.

"We conducted a genome-wide analysis of 3511 unrelated adults with data on 549 692 SNPs and detailed phenotypes on cognitive traits. We estimate that 40% of the variation in crystallized-type intelligence and 51% of the variation in fluid-type intelligence between individuals is accounted for by linkage disequilibrium between genotyped common SNP markers and unknown causal variants. These estimates provide lower bounds for the narrow-sense heritability of the traits."

www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3182557/

Autorzy zaznaczają, że to jest dolna granica. Z badań nad bliźniakami spodziewamy się, że wyciśniemy z genów więcej.

Nie widziałem natomiast, żeby epigenetyczna modulacja robiła jakąś istotną różnicę. To samo ze środowiskiem: jego wpływ maleje z czasem i to bardzo, o czym wspominają autorzy badania, które linkujesz.

"Despite the well-known difference in twin-based heritability for intelligence in childhood (0.45) and adulthood (0.80)..."

Hipoteza, którą akceptuję, to że ludzie mają z czasem większy wpływ na swoje otoczenie.
-
wo
2018/01/01 22:40:14
@kruk
"Czy gospodarz może napisać co myśli o twórczości Phyllis Schlafly i Ann Coulter?"

Nie czytam! Exhibita B też bym nie czytał, gdyby nie stał się, well, "Exhibitem B".
-
2018/01/01 22:47:42
@tymczasowekontonagazecie

Spoko, ale zapostowałeś teraz prawilne badania nad dziedzicznością Gc i Gf, nie IQ (czyli w założeniu g, ale tak naprawdę to nie, IQ to IQ).
-
2018/01/01 22:50:07
@tymczasowe konto
"konserwatywne książki sprzedają się w USA lepiej niż liberalne"

To zupełnie jak w Bolandzie. Zastanawiałem się dlaczego tak jest - i kluczem jest chyba ostatni post @różowego o genach. O ile prawicowiec walnie "czarni z gett dziedziczą geny głupoty i przestępczości", o tyle w lewackiej książce następuje złożony wykład, jak dał przed chwilą @różowy ("najważniejsze różnice i tendencje do dziedziczenia wynikają z modulacji epigenetycznej" i cała reszta lewackiego bla-bla-bla, którego Sebix i tak by nie zrozumiał, nawet gdyby był modulowany epigenetycznie). Po prostu książki prawicowe i lewicowe są targetowane pod zupełnie innego czytelnika. Czego innego oczekuje czytelnik Ziemkiewicza czy Cejrowskiego, czego innego czytelnik, powiedzmy, Krytyki Politycznej. O ile jeden kieruje się wiarą (oczekuje potwierdzenia swoich banałów i dogmatów, co jest lekkie, łatwe i przyjemne), drugi - wiedzą (oczekuje weryfikacji twierdzeń za pomocą metod naukowych, co jest trudne i skomplikowane).

Różnice w nakładach książek prawicowych i lewicowych tylko częściowo niweluje fakt, że prawicowcy o wiele mniej czytają, bo lewaków jest niewielu, więc Korwin i tak statystycznie wygrywa.
-
2018/01/01 23:19:42
@tymczasowekonto

Ale hola, hola.
Wpierw piszesz o dowodach na dziedziczenie IQ (LOL) i cech charakteru i udowadniasz to dziedziczeniem inteligencji? Czy tak?
-
2018/01/02 08:27:22
Hola hola, żeby to o dziedziczeniu wgl...

Nie winię, że niewiele wyniósł z czytania tego gwerna bo to zlew faktoidów, hałdy detali, cytatów po słowach kluczowych i memetyki w zastępstwie koherentnego wywodu. Nie lepiej było google.com bez pośredników?

Heritability to nie heredity. Bardziej skomplikowana relacja przyczynowa. Żadna dziedziczność. Doczytaj sobie. Może nie u typa który uważa że IQ=1000 (lol) jest możliwe (albo definiuje złożoność obliczeniową inteligencji bez użycia matematyki, albo śmiało bada sieci neuronowe przez analogie, a w ogóle to utrzymuje się z aprecjacji bitcoina i sprzedaży dopalaczy w darknecie). Może gdzieś gdzie nie robią scientologicznego riserczu analnego po gladwellowsku (of "igon value" fame) przedstawiając "twarde fakty", tylko zwyczajną pop-naukę zawierającą jakiś konkretny wywód i argumenty choćby z tezą (ale przynajmniej widoczną) blogs.scientificamerican.com/beautiful-minds/the-heritability-of-intelligence-not-what-you-think/

Cytowane przez Ciebie 51% nie robi wrażenia: "Davies et al. (2011) used data from five different genome-wide association studies (GWAS) and failed to identify any individual markers robustly associated [...] We applied the same procedure [...] confirming the Davies et al. (2011) findings in an independent sample. These and our other results, together with the failure of whole-genome association studies of g to date, are consistent with general intelligence being a highly polygenic trait on which common genetic variants individually have only small effects." www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3498585/

A studia z bliźniakami mają być przekonujące już za chwilę od 1978 (Ronald S Wilson). Czekamy!

@ racjonaliści, AI i te klimaty != prawactwo

Uważasz że typisze wyznania singulariańskiego kontunuujący transhumanistyczne tradycje faszystów w swoim kulcie AI to się fundamentalnie różnią od prawackich fantazji?

Nie czytałeś centrali racjonalitów co tam się odpierdala w komentach (nie winię, Saloni-24-zacja po rozpadzie LessWrong nie ułatwia) www.reddit.com/r/SneerClub/comments/7gnzdb/is_it_the_people_or_the_philosophy/

Całe to irracjonalne środowisko ma olbrzymi kompleks na punkcie IQ i problem z opieraniem wartości ludzkiej na czymkolwiek innym. Nikomu tam nie przyjdzie do głowy, że to może nie koniecznie jest miara parametryzująca coś społecznie interesującego. Co najwyżej że g rozpina przestrzeń wielowymiarową, co nie zmienia faszystowskiej natury całego tego fetyszu. Jeśli klubowicze MENSA okazują się nie być illuminati rządzącymi światem a np. taksówkarzami, to dla nich z tego wniosek że świat nie jest dostatecznie racjonalny i trzeba go dostatecznie sfaszyzować, żeby wreszcie był i była "merytokracja".

Ciekawiące ich tematy zaskakująco zbieżne z typową kompozycją zainteresowań prawactwa: Weekendowe dyskusje o ekonomicznym cudzie III rzeszy, biali supermatyści wyzwalający się z opresyjnej politoporawności, epigenetyka (zlewix wypisów z google u typisza też ofc, www.gwern.net/Embryo-selection, ciekawe że przez fąfdziesiąt akapitów i miliony liter ani jednego wystąpienia na "Huxley" (Julian)), debaty o podrywaniu i inteligencji kobiet (females)...

A właśnie, tak tam się rozumie poliamorię: mężczyźni są men, a kobiety females. Jak gejkorwinizm Yanni Milosławulosa: inteligentne geje i głupie pedały.

Jest też stała komunikacja z prawactwem i próby "wcielenia się żeby zrozumieć światopogląd". Zwykle udane! Dla lewactwa mają natomiast tylko zjebkę bo nie są sobie w stanie zracjonalizować nawet jako inteligencji emocjonalnej. W czasach Trumpa ich problem społeczny numer 1 to social justice workers.
-
2018/01/02 09:01:22
s/epigenetyka/eugenika
-
wo
2018/01/02 12:05:35
@tymczasowekonto
"autor pochodzi ze środowiska racjonalistów: polizwiązki, AI, te klimaty. "

Jeśli dla ciebie zainteresowanie polizwiązkami i singularyzm to pozytywna rekomendacja, to jesteś chyba na niewłaściwym blogu.

Z geniuszem i g/IQ problem polega na tym, że argumentacja popada tu w sprzeczność. Można istotnie przytoczyć wiele publikacji na to, że g przekłada się na życiowe powodzenie (koreluje ze wskaźnikiem inkarceracji, stabilnością związków, zarobkami itd.). Ale jednocześnie geniusze przeważnie sobie w życiu nie radzą. Toną w długach, "syn minie pismo, lecz ty spomnisz wnuku" itd. Gdybyśmy mogli przetestować na IQ Beethovena, Dostojewskiego i Van Gogha, zapewne wyszliby przeciętnie. A Milo w tym rozdziale wyraźnie odwołuje się go "geniuszu rozumianego jako ekscentryczność".

G/IQ prawdopodobnie po prostu mierzy twoją zdolność do szybkiego rozpoznawania i dostososywania się do norm społecznych. Nie umie mierzyć kreatywnego wychodzenia poza nie (i to takiego, które docenią dopiero następne pokolenia).
-
2018/01/02 17:00:36
@wo

"G/IQ prawdopodobnie po prostu mierzy twoją zdolność do szybkiego rozpoznawania i dostososywania się do norm społecznych. Nie umie mierzyć kreatywnego wychodzenia poza nie (i to takiego, które docenią dopiero następne pokolenia)."

Bez przesady. IQ mierzy co najwyżej zdolność rozpoznawania i dostosowywania się do norm wyobrażanych dla konstruktu z okolic homo economicus - nie ma w tym żadnego realnego komponentu społecznego. Z kolei kreatywność koreluje tylko do pewnego poziomu (nieco powyżej średniej), a dalszy wzrost IQ nie już nań żadnego wpływu.
-
wo
2018/01/02 19:08:02
@rozowy
"nie ma w tym żadnego realnego komponentu społecznego"

Zastrzeżenie typu "nie ma realnych, są tylko takie arbitralnie uznane przeze mnie za nierealne" oczywiście dowolne zdanie czyni prawdziwym, np. Austria jest zupełnie płaskim krajem, bo nie ma realnych gór.
-
2018/01/02 20:57:04
@wo

"Zastrzeżenie typu "nie ma realnych, są tylko takie arbitralnie uznane przeze mnie za nierealne" oczywiście dowolne zdanie czyni prawdziwym"

Fakt, s/realne/naukowe. Ale arbitralne tutaj jest jedynie to, że założyłem cicho, że nauka jest źródłem realnych doświadczeń i wniosków. Dlatego przywołałem homo economicus, który w tym układzie odniesienia jest właśnie tworem nierealnym, tj. niemającym odniesienia do mechanizmów, które zdążyliśmy już lepiej poznać.

"Austria jest zupełnie płaskim krajem, bo nie ma realnych gór."

Też zależy od układu. Austria jest zupełnie płaska, bo góry z perspektywy planetarnej są pomijalną fluktuacją.
-
wo
2018/01/02 21:35:28
@rozowyguzik
"Fakt, s/realne/naukowe. Ale arbitralne tutaj jest jedynie to, że założyłem cicho, że nauka jest źródłem realnych doświadczeń i wniosków."

Ale tak zwane nauki humanistyczne wymagają tak wielu roboczych założeń, że nie traktuję ich jak tej prawdziwej (nie bójmy się tego słowa, realnej) nauki. W każdym razie, zaobserwowano korelacje między g a powodzeniem w pozaekonomicznych relacjach społecznych.
-
2018/01/03 00:26:52
@wo

"W każdym razie, zaobserwowano korelacje między g a powodzeniem w pozaekonomicznych relacjach społecznych."

Prawda, mój błąd. Ty napisałeś wprost o normach społecznych, a ja z kolei miałem na myśli relacje sensu stricto, tj. związki pozarytualne. Z rytuałem i kwestiami społecznoprawnymi g faktycznie koreluje nieźle.
-
2018/01/03 01:52:09
Kocham was wszystkich. Szczęśliwego nowego roku.