Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Dekaczyzacja ruszyła

Niewiele wiadomości ucieszyło mnie tak bardzo, jak dekonstrukcja rządu. Żałosna nieudolność opozycji sprawia, że w tej chwili jedynym politykiem, mogącym obalić rządy Jarosława Kaczyńskiego jest Jarosław Kaczyński.

Wygląda na to, że właśnie zaczął. Dawno nie czułem takiego Chichrenfreude podczas czytania prawicowej blogosfery. Są zrozpaczeni, zdezorientowani, sfrustrowani.

Mają teraz pod jednym względem gorzej niż my. Nie rozumieją, za jakie grzechy to na nich spadło.

My przynajmniej tyle wiemy - cierpimy, bo przegraliśmy wybory. W dużym stopniu na własną prośbę.

Od dwóch lat przeżywamy tę porażkę i przynajmniej częściowo ją przepracowaliśmy. Niektorzy nawet zaczęli wyciągać z niej jakieś wnioski.

Ale oni od dwóch lat celebrują triumf. Przerzucają się dobrymi wynikami gospodarczymi, sukcesem 500+, fenomenalnymi sondażami.

I teraz nagle upokorzono premier, którą kojarzyli z tymi osiągnięciami. Dlaczego? Za co? Po co?

Moja odpowiedź jest taka, że Kaczyński nie rozumie ludzkich uczuć. Umie nimi manipulować - nie odmawiam mu tego, to niewątpliwie pieruńsko sktuteczny polityk. Ale sam po prostu nie ma tej śrubki w mózgu, żeby odczuwać cokolwiek poza nienawiścią, zemstą i pogardą.

Co za tym idzie, Kaczyński nie rozumie uczuć swoich wyborców. Dla niego Duda i Szydło byli jednorazowym trickiem socjotechnicznym.

Kaczyński rozumiał, że nawet jego własny elektorat za nim nie przepada. To normalne w polskiej polityce, głosowałem na Komorowskiego przecież nie z sympatii.

W odróżnieniu od Komorowskiego, Kaczyński wyciągnął z tego wnioski. Zastosował klasyczny chwyt judo, „ustąpić aby zwyciężyć”, żeby pan hrabia z całym impetem wykopyrtnął się o własną dwururkę.

Tym chwytem było odejście w cień, żeby w kampanii wysunąć dwójkę figurantów, debiutujących w pierwszej lidze. Gdyby przegrali - cała wina spadnie na nich, tak jak na tego pociesznego Kandydata Technicznego Na Różne Stanowiska. A gdyby wygrali, to się będzie nimi sterować z tylnego siedzenia.

I prawie wszystko poszło zgodnie z planem, ale jedno go zaskoczyło. Jego wyborcy autentycznie polubili tych figurantów. W rankingach popularności i zaufania Szydło i Duda wypadają lepiej od weteranów polityki.

Mogę to zrozumieć. Polska polityka to z jakiegoś powodu domena ludzi aroganckich i antypatycznych (nie wiem, jak to działa - czy zaczynają normalni, a potem się schetynizują, czy raczej od początku panuje selekcja promująca brudzinoidy).

O ile sam bym nigdy na Dudę czy Szydło nie zagłosował, to mniej więcej rozumiem, co w nich widzą ich zwolennicy. Widzą swojskość i przysiadalność.

Duda jest jak ten kumpel ze studiów, który nie był największym bystrzakiem na roku, ale go lubiłeś. Zawsze potrafił rozluźnić atmosferę, zawsze miał gdzieś skitrane pół litra.

Więc teraz się nawet ucieszysz, jak go spotkasz na ulicy. „Cześć Andrzej, co u ciebie?” „A no słuchaj, taka patatajnia, że prezydentem mnie zrobili. Uwierzyłbyś? MNIE? Wpadnij kiedyś, pojeździmy sobie limuzyną na kogucie. To lepsza inba niż wtedy, co sp...laliśmy przez balkon, pamiętasz”?

A Szydło jest jak ta ciocia Becia, co to nawet lubisz do niej jeździć w gości, bo karkówkę robi taką, że palce lizać. I dla wegetarian coś naszykuje: a to kurczaczka, a to cielęcinkę.

Są po prostu sympatyczni na pierwszy rzut oka. Niby nic - a o kim z opozycji można to powiedzieć? Dlatego rosną im słupki poparcia i zaufania.

Kaczyński, jak wiadomo, nie toleruje w swoim otoczeniu rywali. Nawet czysto potencjalnych (a może: zwłaszcza takich).

Dudzie aż do wyborów nic nie może zrobić, więc na razie wyżył swoją złość na Szydło. Gdyby chodziło tylko o rekonstrukcję rządu, zrobiliby to szybko i bez dyskusji. Ale Kaczyński chciał ją dodatkowo przeczołgać.

I co dalej? Na razie nic. Zwolennicy PiS nie przerzucą przecież swoich preferencji na opozycję. Ale Morawieckiego już nie polubią, oj nie polubią.

Drodzy pisowcy, czy wy wiecie, jakie to uczucie, chodzić na opozycyjne demonstracje i słuchać przemówień tzw. liderów opozycji? I się zastanawiać, „co mnie właściwie łączy z tymi ludźmi”?

Jeszcze nie wiecie, ale zaraz się dowiecie, na najbliższym spontanicznym wiecu poparcia dla Grupy Santander. To jest, przepraszam, ekipy Morawieckiego. Chłe chłe chłe!

niedziela, 10 grudnia 2017, wo

Polecane wpisy

  • Notka o Biedroniu

    Teksty z serii „co powinna zrobić lewica” wydają mi bezprzedmiotowe jak rozważania o taktyce mundialowej, kiedy jeszcze nie wiadomo nawet, kto przej

  • Dorota Wellman kontra roszczeniowa młodzież

    Najważniejsze pytanie dla mojego pokolenia, zaraz po „jaki samochód?” oraz „gdzie w tym roku na wakacje?”, to dlaczego pokolenie milenia

  • Kim był Andrzej Lepper

    W lewicowym bąbelku - burza o Leppera. Mam nadzieję, że ci, którzy chcą mu dorabiać pozytywną legendę, po prostu nie pamiętają faktów. Ten legendarny Lepper, w

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/12/10 16:03:13
Wygląda to na przeczołganie, ale może po prostu było mu niesporo, gdyż sławiony jest jako dżentelmen szanujący kobiety, co to i w rękę cmoknie i przodem we drzwiach przepuści. Myśli Pan, że to tak łatwo nagle zatrzasnąć drzwi przed nosem? Kobiecie? Trening musiał potrwać.
-
2017/12/10 16:47:07
No, ale był też taki pisowski premier, też bankier, tylko że po a nie przed. I on był odwołany jeszcze śmieszniej.
-
2017/12/10 17:00:33
Mnie też to wszystko śmieszy, ale mina mi trochę rzednie, gdy zaczynam sobie wyobrażać na kogo mogą zagłosować te wszystkie zawiedzione wdowy i sieroty po pisie.
-
wo
2017/12/10 18:47:48
@amatil
"No, ale był też taki pisowski premier, też bankier, tylko że po a nie przed. I on był odwołany jeszcze śmieszniej"

"Bankierów po" znajdziemy więcej, ale po raz pierwszy mamy bankiera w trakcie. Morawiecki podejmuje decyzje, od których zależy kurs jego akcji (a jak wzrosną o 10%, on będzie miał z tego dziesięcioletnie zarobki przeciętnego Polaka) oraz wysokość dywidendy (a on z dywidendy ma kilkuletnie zarobki przeciętnego Polaka. Czy tylko ja to znajduję śmierdzącym bardziej od warszawskiej reprywatyzacji?

@jabiru
"na kogo mogą zagłosować te wszystkie zawiedzione wdowy i sieroty po pisie."

Część oczywiście na ONR, ale to wystarczy, żeby rozbić głosy skrajnej prawicy i do władzy wróciła centroprawica (PO+Nowoczesna).
-
2017/12/10 19:49:16
A ja odniosłem wrażenie, że Tusk tupnął na tłiterze, a Kaczor się przestraszył i zmienił premiera. Przeczołganie natomiast to uboczny skutek dyssocjalnej osobowości, on po prostu z braku pewnego modułu inaczej nie umie.

To tylko moje wrażenie, bo nie znam tego co za kulisami. Nie widzę czym Szydło mogłaby mu zagrozić, nie wiem czy ona w ogóle kontrolowała ministrów, za to partia ją jak najbardziej.

Nie sądzę, żeby był zazdrosny o miłość tłumu, za to potrafi zimno kalkulować. Wie, że jechał po bandzie i że przeszarżował, być może nawet nie spodziewał się że to co planował rzeczywiście uda mu się przepchnąć. Ustawa o sądach przechodzi, a dzięki zmianie premiera na mniej wschodnio-europejskiego będzie mógł trochę łagodzić gniew Brukseli albo przynajmniej przeciągnąć wszystko w czasie.

Jeśli przymierza się na dwie kadencje to utrata funduszy byłaby gigantyczną porażką. Pozostaje tylko nadzieja, że zakiwa się na śmierć.
-
2017/12/10 19:55:09
@wo

Sam nieraz tłumaczyłeś że totalitaryzm jest wtedy jak się elita dogada z ludem przeciwko klasie średniej. Nigdy nie rozumiałem jak to jest w ogole możliwe, i nadal zresztą nie rozumiem, ale najwyraźniej się dogadała i sołtysa zastąpił bankier.

Oby tylko się szybko popsztykał z Antonim, tylko rokosz Antoniego może im ten cyrk definitywnie rozpieprzyć. Bez 10% Antoniego wyborów nie wygrają
-
2017/12/10 20:06:07
@wo
"Czy tylko ja to znajduję śmierdzącym bardziej od warszawskiej reprywatyzacji?"

No, jednak chyba nie. Gdyby Morawieckiemu wpadło do kieszeni nawet kilkadziesiąt baniek to jednak kosztem tak zwanych nas wszystkich czyli nikogo. To trochę tak jak ze SKOKami (co jest jednym z powodów, dla których ta afera nigdy nie rozkwitła w pełni).

W przypadku reprywatyzacji to jest jednak konkretna, często ogromna krzywda konkretnych ludzi, wiele osobistych historii, które można opowiedzieć wzbudzając silne emocje i do tego jeszcze uprawnione. Dlatego nic nie tak nie cuchnie politycznie jak reprywatyzacja. To jest rozwojowy temat, będzie się ciągnął całe lata i wygeneruje jeszcze wielkie wstrząsy, pomimo natłoku innych problemów, których nam nie zabraknie w najbliższym czasie.

A swoje akcje Morawiecki w końcu sprzeda albo przekaże do ślepego funduszu i temat się skończy z poniedziałku na wtorek.
-
wo
2017/12/10 21:58:19
@panbolec
"A swoje akcje Morawiecki w końcu sprzeda albo przekaże do ślepego funduszu"

Już dawno powinien był to zrobić, przecież od 2 lat podejmuje decyzje mające bezpośrednie przełożenie na zyski sektora bankowego. Skoro wtedy nie zrobił, to czemu miałby zrobić to teraz?
-
2017/12/11 07:37:20
@WO

"Część oczywiście na ONR, ale to wystarczy, żeby rozbić głosy skrajnej prawicy i do władzy wróciła centroprawica (PO+Nowoczesna)."

Kiedy WO ogłasza rozbicie skrajnej prawicy to zaczynam się bać. Przypominam, że wg przewidywań WO z lipca 2015 r. PiS miał się rozbić w wyniku wewnętrznych tarć jakoś właśnie teraz i oto w przedterminowych wyborach ku nowym horyznotom prułoby "Razem" [1]. Potem jeszcze kilka razy WO nastawiał popcorn za to rozbicie [2]. Tymczasem ono nie następuje, mimo że poszczególne PiSowskie środowiska żrą się wzajemnie i zgrzytają na nie dosyć je dopieszczające decyzje prezesa. A jednak pozostają w sojuszu, bo łączący je interes jest silniejszy. Gowin wymachujący prezesowskim jarłykiem na kongresie swojej nowej partii to najdobitniejsza, lecz nie jedyna, oznaka tej dobrze wyczuwanej wspólnoty interesów. Podobnie ich wyborcy, którzy pozostawieni sami sobie dawno rozpierzchliby się w skłóconych stronnictwach, tulą się jednak do prezesa kierowani przemożnym lękiem, że rozbitych dopadnie ich Tusk-Gender-Lewak, jakaś straszna figura czyhająca u progu ich świata.

Więc żadnych rozbić nie będzie, a zwłaszcza rozbić z żalu nad losem Beaty Szydło. Jest to zresztą los świetlany. Niczym Hiob udowodniwszy, że ochoczo pogodzi się z wolą pańską, będzie jeszcze wynagrodzona.

[1] wo.blox.pl/2015/07/Kurica-nie-ptica.html

[2] wo.blox.pl/2016/08/Nieudany-pucz-na-Woronicza.html
-
2017/12/11 08:50:01
@wo
"Skoro wtedy nie zrobił, to czemu miałby zrobić to teraz?"

Chociażby dlatego, że wcześniej wiedział o tym co najwyżej pies z kulawą nogą, a teraz Razem dobrze nakręciło temat i wepchnęło chyba do wszystkich mediów. Góra PiSowska, a nawet sam prezes mogą go przycisnąć.

Ale sęk w tym, że on wcale nie musi nic robić i wiele hałasu z tego nie będzie. Dla ludzi to, że bankierzy mają hajs i kradną, a politycy są nieetyczni to jest taki ofkors, że to słabo działa. Będzie tak, jak ze stodołą Szyszki. W normalnych czasach i w normalnym kraju koleś poleciałby natychmiast, a skończyło się na niczym. Parę dni gadania i tyle. A reprywatyzacja jako śmierdzący temat będzie się kręcić jeszcze długo (i dobrze oczywiście).
-
2017/12/11 08:51:23
@awal111
poszczególne PiSowskie środowiska (...) Podobnie ich wyborcy

Środowiska a wyborcy to inny wymiar. Wyborców w większości nie łączy klientalny interes.
-
2017/12/11 09:13:01
> Nie rozumieją, za jakie grzechy to na nich spadło.

Ciekawe, czy zadadzą sobie pytanie, czy aby ich źródła wiedzy o świecie są spójne?
-
wo
2017/12/11 10:23:49
@panbolec
"Ale sęk w tym, że on wcale nie musi nic robić i wiele hałasu z tego nie będzie."

No i dlatego właśnie nic nie zrobi (bo gdyby miał, to by już dawno zrobił).
-
2017/12/11 10:45:00
Oni (ogólnie zwolennicy JK) są inni, właśnie dlatego, że myślą inaczej. Dla nich dopiero teraz zaczął się rok 89. Więc ich patrzenie jest takie, że elity trzecioerpowe miały ćwierć wieku, by się naumieć, stworzyć nową, lepszą rzeczywistość i umiejętnie pozbywać się patologii. Oczywiście w jednej z głównych narracji tego Środowiska (wiemy, że to tylko wspólnota pewnych wizji) naprawa patologii nie była możliwa, bo te patologie były immanetną częścią III RP i dlatego siłami trzecioerpowych elit niemożliwe do naprawienia. Oni zaś mają i słuszne cele i szlachetne pobudki. Dlatego mają większe szanse i moralne racje, by całą operację odejścia od mitycznego już PRLu i przejścia do iluzorycznej krainy szczęścia i sprawiedliwości (głównie bożej) wprowadzić skutecznie w życie. Oczywiście, nie wszystko pójdzie po maśle, tak jak po maśle poszło trzecioerpowcom. III RP miała przychylność zachodu, finansjery i we wogle. Oni działają we wrogim otoczeniu i wszelkie pomyłki mogą być zrzucone na efekt "wieku dziecięcego" władzy lub po prostu wrogich sił. Oczywiście, nieprzyznawanie się do błędu to zwykła hipokryzja. Bo na zewnątrz (media) zawsze będą bronić i gwałtu na zakonnicy na pasach, ale w Środowisku będą sobie to analizować i o tym rozmawiać. Tylko w obecności obcych, będą trzymać jedność. Trochę jak katolicki ksiądz gwałcący dzieci przez lata będzie publicznie broniony, bo to przecież te dzieci tak się garną, a w wewnętrznym postępowaniu, to przeniosą do innej parafii za karę. No i najważniejsze, to im sie te pomyłki należą. I te pomyłki to na pewno nie z powodu chciwości, obłudy, złodziejstwa, mizoginizmu, wszelkich form ksenofobii i zwykłego codziennego faszyzmu, tylko z braku doświadczenia we wrogim środowisku.

Tam nie ma żadnej niespójności z ich punktu widzenia. Oni nie przeskoczą tej wizji, jak elity III RP nie przeskoczyły swojej. Takie drugie prawo Godla w zastosowaniu (taki żarcik).
-
wo
2017/12/11 11:30:58
@junoxe
"Tam nie ma żadnej niespójności z ich punktu widzenia. "

Śledzę ich od dawna (właściwie ta notka powinna mieć kategorię PsychWatch) i obecna sytuacja w psychiatryku przeczy Twoim słowom. Po raz pierwsi są tak rozbici od 2 lat. Część ogłasza otwarte niezadowolenie, i to są kaczystowscy niezłomni (niezłomne): np. Elig, Eska, Leonarda Bukowska. A ci, którzy bronią tej decyzji, odwołują się do niezbyt przekonującego argumentu: "zaufajmy prezesowi, prezes wie co robi". Tym argumentem nie można przekonać nawet całości własnego obozu, a co dopiero nieprzekonanych. To jest początek erozji ich obozu, bo nawet jeśli "rozczarowani kaczyści" mimo wszystko zagłosują na PiS jako na mniejsze zło, to już przynajmniej zeruje problem "deficytu entuzjazmu": w 2015 kaczyści głosowali z radością na Dudę, lemingi z zatkanym nosem na Komorowskiego. Teraz to oni będą zatykać nosy (a to ma przełożenie np. na ton debaty w soszial mediach).
-
2017/12/11 11:49:19
@"i obecna sytuacja w psychiatryku przeczy Twoim słowom. Po raz pierwsi są tak rozbici od 2 lat."

Wbrew temu co zazwyczaj głosisz, to jesteś optymistą. Nie śledzę psychiatryka, nie wiem na ile jest reprezentatywny i/lub opiniotwórczy. Jeśli to jest reprezentacja zwolenników, to z wielką chęcią odszczekam i jeszcze będę z radości merdał ogonkiem. Ale śmiem wątpić w to, że psychiatryk ogarnia jakiś znaczny procent zwolenników kaczyzmu. Może to są właśnie Ci, którzy we własnym gronie sobie robią rozkminki. Ale znając ich kreatywność w wytwarzaniu alt-reality, to sobię pogadają, zinternalizują, zracjonalizują i po miesiącu nie będzie śladu, że coś się wydarzyło. Obym się mylił.
-
2017/12/11 13:35:45
@gammon_no.82

"Środowiska a wyborcy to inny wymiar. Wyborców w większości nie łączy klientalny interes."

Ale lęk łączy - dawniej przed smoleńskim Ruskiem, teraz przed brukselskim Tuskiem, co jak apokaliptyczna bestia trzema paszczami zionie: Genedra, Lewaka i Maura.

Doceniam badania terenowe WO w ostępach prawicowego internetu, iście straceńcze zajęcie. Obsesje owych anachoretów i flagelantów istotnie wnoszą ferment do PiSowskiej religii, nie jest on jednak krytyczny dla jej spójności. Aby PiS zachwiał się w posadach, musi się pojawić antypapież, charyzmatyczny luter ze wsparciem majętnych możnowładców, co ogłosi: "słuchajcie słowa żywego (mojego), nie PiSowskiej martwej mowy". Taki charyzmatyk (raczej charyzmatyczka) w końcu przyjdzie, próżno Herod z Nowogrodzkiej każe siec niemowlęta. Ale kiedy to nastąpi, milczą pisma.
-
2017/12/11 15:36:11
@awal

...Ale kiedy to nastąpi, milczą pisma...

Zrobiło się biblijnie, a zatem: Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
W pamiętnym roku szóstym, za panowania Lecha Wielkiego, Kanclerz Jarosław Jeszcze Większy też przestawiał pionki na szachownicy, aż ta mu się wykopyrtnęła całkiem. Co prawda tam knuł Roman Podstępny, co dziś za honor sobie bierze i za to w chwale chodzi, ale i teraz podstępnych wasali nie brak we dworze Jarosława. No bo czy godzi się Beatę Dobrą tak poniżać, i to dla kogo! Jakiegoś liczykrupy co to jedną ręką daje a drugą przez lichwę zabiera samemu się bogacąc? Bywało, że chrześcijańscy królowie brali jakichś lichwą się trudniących indywiduów na podskarbich, ale na kanclerza?!
Oj, lud boży nie strzyma. Cała nadzieja w Antonim Niezłomnym i jego Niebieskiej Milicji, ale on jeszcze nie gotowy, a i jak wieść niesie, też hetmanić może przestać.
Wraże pułki opozycji w rozsypce, trza bić, a tu jakieś eksperymenta. Jeszcze chwila, a nasi prawi wybrańcy bojąc się o swoje dziedziny, bo ten Mateusz Liczykrupy musi przeca swoich wasali zadowolić, zaczną brać ze skarbu ponad miarę, a wtedy zaprawdę powiadam, nie znacie dnia ani godziny!
-
2017/12/11 15:49:04
@awal

Szczerze mówiąc przygnębiająco płytki jest ten Twój opis elektoratu PiS jako stada kaczątek opętanych przez lęki przez genderem, lewakiem, Tuskiem i Unią, uciekającego pod skrzydełka Wielkiego Kaczora.

Może i da się tak opisać jakieś betonowo rydzykowe jądro, ale to jest mniejszość, faktycznie mało podatna na rozłamy spowodowane Morawieckim, Szydło czy Dudą. Rozsadzić je może (i moim zdaniem zrobi to) tylko Antoni. Bardzo na to liczę.

Większość to elektorat mniej lub bardziej socjalny, prowincjonalny, odrzucony przez elity, zmagający się z każdym dniem, który owszem wielu rzeczy się boi, bo drgnięcie ich świata nawet o milimetr, to czesto jest już zupełna klęska. Tylko, że te lęki nie definiują go, bo rzadko występują w komplecie, są płytkie, negocjowalne, niewynikające z głębokich przekonań, raczej odruchowe, często wynikające ze środowiska i pokolenia, trochę tak, jak seksizm Frasyniuka. Jasne ich artykułowany pogląd na świat nie zrobiłby furory na prywatce u Zandberga, ale już u Trzaskowskiego - czemu nie.

Od wielu lat mieszkam na dość głebokiej prowincji, mała wiocha, małe miasteczka, daleko od dużych miast i jestem w tym elektoracie zanużony po pachy. Jasne to wszystko anecdata, ale nie stawiam tu precyzyjnych tez ilościowych, tu można się odwołać do różnych badań. Twierdze jednak, że na PiS głosuja normalni ludzie, których lęki w znacznej części pokrywają się z lękami elektoratu PO, SLD, K15 czy PSL. Jeśli coś ich definiuje jako grupę to poczucie odrzucenia przez elity i państwo.

Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo to nie mój blog. Jestem wyborcą Razem, ale odbieram teraz ten świat w którym mieszkam i w którym obecny lub potencjalny eletorat PiS dominuje, jako mój. Jak czytam takie rzeczy jak Twój komentarz to po prostu szlag mnie trafia. To jest wizja świata oparta na twitach Tomasza Lisa i generalnie na zatrolowanych do obłędu social mediach. Życie jest gdzie indziej.

Dlatego zgadzam się z gospodarzem, że Morawiecki może się elektoratowi nie spodobać, chociaż nie z powodu jakichś konkretnych pieniędzy, tylko jako żywe zaprzeczenie tego czego się spodziewali. Szydło to była jedna z nich. Tutaj, w przeciwieństwie do Warszawy słowo "sołtys" to nie obelga. Takie pęknięcia będą się nakładać i pewnego dnia to się posypie. Jak szybko? To zależy od tego jak często Kaczor będzie naprawiał tę skałę waląc w nią kilofem.
-
2017/12/11 15:52:13
Eee, można sobie tak gdybać do woli, ubierając te gdybania w różne wyszukane formy stylistyczne, ale fakt jest faktem, że w najbliższej przyszłości cały ten bajzel będzie stał tak długo, jak długo Kaczyński będzie ich tam wszystkich trzymał w garści. Wierzgać już próbowali i nie wyszło, powracali wszyscy z podkulonymi ogonami, a Jarosław ich przyjął (albo i nie, wedle kaprysu zapewne), tak jak Gowina czy Ziobrę.

W sumie więc wydaje się że, póki Wodza, póty Partii. Co samo w sobie jest sad if true, bo czymże jest państwo autorytarne, jeśli nie taką właśnie aberracją, w której jedyna rzeczywista zmiana polityczna wymaga, żeby jedną konkretną osobę trafił szlag.
-
2017/12/11 16:32:01
@panbolec

...Jeśli coś ich definiuje jako grupę to poczucie odrzucenia przez elity i państwo...

Czyli jaka rada? Jeszcze więcej pieniędzy, jakieś 600 a może 700+? Bo jak rozumiem to równe chodniki, asfalt na drodze, otwarta granica i możliwość organizowania się już nie robi wrażenia. Rozumiem, że potrzebna jest stabilizacja i pewność jutra, ale tu zaczynają się schody, bo stabilizacja sprowadzona do dawania, utrwala mentalność poddańczą.
Dużo mówi się o społeczeństwie obywatelski. Ale czy w twoim środowisku takie istnieje, czy to jednak cały czas post feudalizm?
Pytam bo nie wiem. W moim szczecińskim grajdołku raczej awal uzyskałby aprobatę, a to też wyborcy.
-
2017/12/11 16:42:42
@mw.61

Polska jest krajem rozwiniętym, więc dumping płacowy i socjalny na taką skalę nam (już) nie przystoi. Nie rozumiem sarkania na 500+, które jest chyba jedyną normalną, rozsądną i przynoszącą wymierne pozytywne skutki decyzją, jaką tej bandzie nieudaczników udało się podjąć.
-
2017/12/11 16:47:17
@społeczeństwo obywatelskie
Ale gdzie, że niby się dużo mówi? Na fejsie? W TVN24 czy GW? Dzisiaj mówi się o niemożliwości realizacji mniej lub bardziej podstawowych potrzeb społecznych raczej. Żeby wizyta do specjalisty nie była możliwa w ramach NFZu za pół roku. Jak masz kasę i nagle potrzebujesz okulisty lub ortopedy, to płacisz jednorazowo ponad 100 (w Warszawie ok. 170), bez możliwości zrobienia czegokolwiek w ramach NFZu, i wtedy to oczywiście tematem Twoich rozmów będzie społeczeństwo obywatelskie.
-
2017/12/11 16:51:18
@mw.61
"Bo jak rozumiem to równe chodniki, asfalt na drodze, otwarta granica i możliwość organizowania się już nie robi wrażenia. "

Nie robi.

Jak słuchasz, że w Warszawa kupiła własnie 100 nowych autobusów napędzanych antymaterią to już wiesz, że zagłosujesz na PiS, bo żeby tutaj zobaczyć 100 autobusów (takich normalnych co kopcą) musiałbyś stać na skrzyżowaniu pod krzyżem i liczyć dwa miesiące. Tak to działa.

I problem polega na tym, ze to jest sytuacja nierozwiązywalna, ponieważ nie ma takiej matematyki żeby większość gmin w tym kraju miała jakąkolwiek sensowna komunikację.

To tylko jeden z obszarów rzecz jasna, just an example.

Tak społeczeństwo (obywatelskie ono jest czy nie, kij z tym) działa fantastycznie. Gdyby nie ludzka samopomoc w ogóle nie dałoby się tu żyć, a starszych ludzi, którzy nigdy nie mieli ani prawa jazdy ani samochodu należałoby humanitarnie dobić.

A potem czytasz jednego kolesia co robi z tych ludzi zombi kaczorki, a potem drugiego kolesia, który nawija coś o feudaliźmie i równych chodnikach i już się zastanawiasz czy zagłosujesz faktycznie na Razem czy jednak na kogoś kto będzie bardziej dotkliwy.
-
2017/12/11 17:22:03
@caliban

...Nie rozumiem sarkania na 500+...

Nie sarkam. Teoretyzuję, jak mawiał majster Friedman do docenta Kofty.

@panbolc

...ponieważ nie ma takiej matematyki żeby większość gmin w tym kraju miała jakąkolwiek sensowna komunikację...

No ale jaka rada. Więcej pieniędzy w gminie, czy do kieszeni. Autobus i ośrodek zdrowia czy forsa na jakiegoś rzęcha by móc w ogóle funkcjonować, bo na jedno i drugie nie wystarcza. A może rzeczywiście te samorządy o kant d rozbić, bo ktoś dotkliwy da?
-
2017/12/11 17:39:26
@mw.61

"stabilizacja sprowadzona do dawania, utrwala mentalność poddańczą. "

Trolololo, a dane jakieś na to masz, czy korzystasz z bogatego memplexu neoliberalnego, który zasadniczo żywi się sam sobą i kontaktu ze światem nie potrzebuje, a nawet kontakt ten mu szkodzi.
-
2017/12/11 17:40:07
@mw.61
"No ale jaka rada"

Ale pytasz mnie co zrobić żeby zlikwidować w tym kraju wykluczenie komunikacyjne?
Ja się mogę rozpisać jak gospodarz pozwoli, bo lubię ten temat, ale to jest offtop zupełny, nie ma nic do rzeczy.

Dla człowieka, którego to dotyka, człowieka z prowincji, często o niskim kapitale kulturowym, odpowiedź brzmi - wywalić tych co rządzą, bo rządzą źle i wybrać takich co skopią tym po przednim tyłek możliwie najmocniej, za cały ten syf.

I na wszystkie Twoje kolejne "jaka rada" odpowiedź normalnego człowieka jest taka właśnie.
-
2017/12/11 17:41:18
@panbolec
"Jak słuchasz, że w Warszawa kupiła własnie 100 nowych autobusów napędzanych antymaterią to już wiesz, że zagłosujesz na PiS, bo żeby tutaj zobaczyć 100 autobusów (takich normalnych co kopcą) musiałbyś stać na skrzyżowaniu pod krzyżem i liczyć dwa miesiące. Tak to działa."

Czytam po raz enty i logika tej wypowiedzi jest dla mnie nieprzenikniona. Że niby jak Warszawa dostała 100 autobusów, to znaczy że nam dadzą przynajmniej jeden, niechby nawet kopcący?
-
2017/12/11 17:51:51
Przecież nic się nie zmienia, Morawiecki pozostaje nawet ministrem finansów i rozwoju. To wyłącznie pokazówka dla zagranicy.

Ale rzygać się chce jak wszyscy ministrowie bez zająknięcia przysięgają na konstytucję i "tak mi dopomóż Bóg"
-
2017/12/11 18:04:24
@jabiru

A kto w ogóle powiedział ze tu ma być jakaś logika? Jak masz 50 kilometrów do kardiologa, na którego czekałeś pól roku i kursowymi autobusami musiałbyś jechać tam i z powrotem w sumie 2 doby (bo kursy są tak rzadkie i się nie uzgadniają) to jest tylko furia.

Co do "dała nam jeden autobus" to tak, owszem. Generalnie sposobem na likwidowanie nierówności jest redystrybucja. Nie chodzi o to, żeby literalnie gmina Warszawa dała mojej gminie autobus, ale o to, że Państwo powinno tu wkroczyć. Bo to jest problem nierozwiązywalny na poziomie gminy dla większości gmin i nierozwiązywalny na poziomie powiatu.
-
2017/12/11 18:04:34
@jabiru
Czytam po raz enty i logika tej wypowiedzi jest dla mnie nieprzenikniona. Że niby jak Warszawa dostała 100 autobusów, to znaczy że nam dadzą przynajmniej jeden, niechby nawet kopcący?

Nie, prawdopodobnie to znaczy, że Rząd Narodowy w odwecie da popalić warsiafce i w ten sposób pomści naszą krzywdę. Tzn. że ktoś może mieć taką niejasną nadzieję.
-
2017/12/11 18:16:49
@gammon
"Nie, prawdopodobnie to znaczy, że Rząd Narodowy w odwecie da popalić warsiafce i w ten sposób pomści naszą krzywdę. Tzn. że ktoś może mieć taką niejasną nadzieję."

Też
Plus jak ktoś mówi o tym, że "skończy z imposybilizmem" i tego typu problemy rozwiąże (a tak mówili) to się na tego kogoś głosuje.
-
wo
2017/12/11 18:23:51
@kalder
"Przecież nic się nie zmienia, Morawiecki pozostaje nawet ministrem finansów i rozwoju. To wyłącznie pokazówka dla zagranicy."

A więc dla Brukseli upokorzono i przeczołgano królową serc polskiej prowincji. Jak to się wpisuje w panabolcowe autobusy?
-
wo
2017/12/11 18:24:54
@mw
"Nie sarkam. Teoretyzuję, jak mawiał majster Friedman do docenta Kofty"

TEORYZUJĘ (właściwie to nie ma pierwszej osoby, tylko drugą - "docent, nie teoryzuj")
-
2017/12/11 18:41:59
@panbolec

Albo słabo wsłuchujesz się w tę swoją prowincję, albo masz biased sample (nadreprezentacja wiekowych znajomych). "Chcemy autobus" byłoby na topie listy życzeń na początku tego wieku. Teraz już nie, bo ludzie pokupowali rzęchy i zdecydowana większość uważa, że to lepsze i wygodniejsze rozwiązanie niż autobus (nie dotyczy to transportu dzieci do szkoły, ale ten problem udało się rozwiązać, to była część "ciepłej wody w kranie"). Prowincja chce państwa opiekuńczego, które daje potrzebującym forsę do ręki (i słusznie, bo z badań wynika, że to jest dobre rozwiązanie).

Kolejka do kardiologa to już jest zupełnie inny problem, który dotyczy tak samo wsi jak i dużych aglomeracji. Nikt nie ma złudzeń, że ten rząd, albo inny (centro-prawicowy) sobie z tym poradzi.
-
2017/12/11 18:56:20
Kontynuując kremlinologię (próbowałem jakoś wymyślić nowy termin wplatając nowogrodzką w miejsce kremla ale nie da się): skoro pokazówka dla Brukseli to czemu został Szyszko? Jakby miała być pokazówka to jego jednego by demonstracyjnie wywalili. A demonstracyjnie zostawili. To nie tak. Mnie przekonuje opinia Dorna, w końcu kto zna tego gościa lepiej. Dorn twierdzi że to tylko i wylącznie zemsta na Adrianie nastawiona na to by przeszmacić jak się tylko da jego i każdego kto się Jarkaczowi z Adrianem kojarzy (a broszka się najwyraźniej kojarzy). Czysta zemsta, kill bill vol 3.
-
2017/12/11 19:02:57
@SzyszkoZostany
Bo najlepiej potrafił dopieścić toruńskiego muchomora.
-
2017/12/11 19:03:32
@dzejes

...Trolololo, a dane jakieś na to masz ...

Mój sąsiad. Wyraźnie odżył. Pod biedrą piątaka już nie wyciąga.
Ale to nie tak. 500+ OK. Jestem za. Po prostu staram się widzieć czarną stronę mocy. Teoryzuję, jak słusznie mnie poprawił nasz gospodarz
-
2017/12/11 19:11:33
@jabiru "nie dotyczy to transportu dzieci do szkoły"

Z dowozem do szkoły może być spory problem w niedalekiej przyszłości, bo gimbusy jeżdżą tylko w granicach gmin, a do powiatowego liceum, technikum lub zawodówki (zwanej teraz dla niepoznaki szkołą branżową) trzeba dojechać własnym przemysłem, czyli jakimś PKS-em, busem, wotewa.

Tymczasem dołożenie dodatkowej klasy w nowych szkołach ponadpodstawowych (od września 2019 r.) i trochę późniejsze wejście do tych szkół roczników powiększonych z powodu jednoczesnego rozpoczynania nauki przez 6- i 7-latki, sprawi, że w wielu z nich pojawi się, od dawna nie widziana nauka, na drugą zmianę. No i w niektóre dni lekcje będą się kończyć ok. 18-20, a nie jak do tej pory ok. 15. A coś mi się wydaje, że o wiele łatwiej jest ze stolicy powiatu dojechać do tej wykluczonej komunikacyjnie wsi na jego krańcach po południu niż późnym wieczorem. A 15-latki to w naszym kraju jeszcze nie mogą prowadzić samochodów.

Aha, jakimś rozwiązaniem mogłyby być internaty. Ale baza miejsc w takich placówkach jest teraz skromniutka, bo przez lata zapotrzebowanie było minimalne. Więc do wykluczenia komunikacyjnego może dojść także edukacyjne.

-
2017/12/11 19:19:38
Wiecie że właśnie wyszło badanie, z którego wynika, że nie żadna frustracja upokorzonych kapitalizmem znajduje perwersyjny wyraz w zamordyzmie, tylko po prostu Polacy wolności nienawidzą i nie rozumieją?

krytykapolityczna.pl/kraj/neoautorytaryzm-a-nie-populizm-skad-sie-wziela-dobra-zmiana/
-
2017/12/11 19:25:46
@Tusk o Morawieckim

Tusk niestety dał ciała, bo się zbyt oględnie o Morawieckim wyraził. A powinien był naopowiadać, że Morawiecki się bardzo z PO lubił, że ośmiorniczki u Sowy żarł aż mu się uszy trzęsły i we wogle, i tak dalej. Oraz że Morawiecki był bardziej POwy niż większość PO.

I wrzuciłby granat do szamba, bo beciowi by w tłumaczenia Morawieckiego, że tak nie było nigdy nie uwierzyli. No nic, nie po raz pierwszy Tusk się polityczną bystrością nie wykazał, niestety.
-
2017/12/11 19:33:32
@jabiru
"Albo słabo wsłuchujesz się w tę swoją prowincję, albo masz biased sample (nadreprezentacja wiekowych znajomych)"

Po pierwsze znaczna część ludzi tutaj, to faktycznie są ludzie starsi, często samotni bo młodzi pojechali do Wrocławia albo do Niemiec (w innych częściach Polski będzie "do Warszawy i do Szkocji"). Ci ludzie, zwłaszcza kobiety, nie mają samochodów i prawa jazdy. Ich życie w tej kwestii bazuje wyłącznie na pomocy sąsiedzkiej.

Po drugie rzęchy bardzo często nie dopinają się ekonomicznie. Jeśli masz dojeżdżać do pracy 25-35 km. codziennie (a taka odległość daje realny wybór i jest poza dużymi miastami dość normalna) to po prostu wydasz to co zarobisz na utrzymanie rzęcha, na paliwo, naprawy, ubezpieczenie. W każdym razie bardzo dobra jak na tutejsze warunki praca (powiedzmy 1,3 - 1,5 płacy minimalnej) po odjęciu kosztów rzęcha robi się byle jaka. Lepiej zostać pod sklepem i popijać mamrota, od czasu do czasu załapując się na coś dorywczego. Finansowo na jedno wychodzi. Społecznie nie.

Po trzecie są ludzie naprawdę biedni, często (ale nie zawsze!) tak zwana patologia lub blisko tej granicy. Ich nie stać na rzęcha po prostu w ogóle, zapomnij. Ich brak transportu zbiorowego udupia już totalnie. jakiś procent z nich wyszedłby z tego w czym są, ale ten wymóg "kup rzęcha" zamyka sprawę.

Po czwarte jak Ty masz w jedną stronę nawet tylko kilkanaście km. do pracy, a Twoja żona w drugą to już musisz mieć dwa rzęchy. A jak dziecko ma do szkoły w drugą stronę to ma przesrane, bo nawet dwa rzęchy nie pomogą. NIE jest prawdą, że szkolne autobusy rozwiązują problem. Co najmniej masz zredukowany wybór szkoły bo nie jest tak, że szkolne autobusy ze wsi X jeżdżą do szkół we wszystkim miasteczkach w sensownej odległości. Jeżdżą do miasta gminy. Są też szkoły ponadpodstawowe, do których autobusy szkolne nie jeżdżą.

i tak dalej.

Poza tym przypominam, że komunikacja to nie był pełny zakres problemów, który wystarczy rozwiązać żeby prowincja wstała z kolan. To jeden z wielu, przykładowy problem, który ja akurat lubię poruszać i trzymam się go bo nie lubię zamulania dyskusji przez forkowanie tematów przy każdej odpowiedzi.
-
2017/12/11 20:05:28
@panbolec

E tam nie ma takiej matematyki, trzeba zacząć od chcenia zorganizowania tej nieszczęsnej komunikacji. Ale za to w zasadzie żaden rząd się nie zabrał porządnie, a obecny to w ogóle wypluł z siebie jakąś abominację pod busiarzy.
-
2017/12/11 20:55:33
@czescjacek
"Wiecie że właśnie wyszło badanie, z którego wynika, że nie żadna frustracja upokorzonych kapitalizmem znajduje perwersyjny wyraz w zamordyzmie, tylko po prostu Polacy wolności nienawidzą i nie rozumieją?

krytykapolityczna.pl/kraj/neoautorytaryzm-a-nie-populizm-skad-sie-wziela-dobra-zmiana/"

Albo upokorzonych pewną formą kapitalizmu, która ciągle kazała zaciskać pasa i więcej pracować. Teraz ludzie chcą korzystać z bogactwa, z Unijnej kasy, z poczucia bezpieczeństwa.
-
2017/12/11 21:39:44
Chciałbym wam przypomnieć o paru faktach:

1) Beznadziejna neoliberalna opozycja czyli PO+Nowoczesna w ciągu pierwszych 18 miesięcy rządów PiSu przez 12 miesięcy miały wyższe poparcie sondażowe niż PiS, a przez pozostałe 6 miesięcy niewiele mniejsze. To się dopiero zmieniło w okolicach protestów sądowych, czyli między majem a październikiem tego roku.

2) PiS w 2007 roku przegrał mając 5.1mln głosów, w 2015 roku dostał samodzielne rządy mając 5.7mln. PONowoczesna za to zeszła z 6.7mln do 4.8mln (w tym sama PO do 3.6mln). To nie PiS te wybory wygrał, to PO je przegrała.

Wystarczy, że PiS straci co dziesiątego wyborcę, a wyborcy centrowi postanowią stawić się przed urnami zamiast mówić "PiS się w sumie wcale nie różni od PO" i nagle cały plan IV RP padnie.

Elitarny bankier Morawiecki zamiast swojskiej Szydło to spokojnie może być powód dla którego PiS tego swojego co dziesiątego wyborcę straci.
-
2017/12/12 01:40:47
@panbolec
Nie będę się z tobą tutaj bijał o komunikację, bo to off-top i mnie wo wywali. Krótko: jestem wybitnym rzęchistą ze sporym doświadczeniem. Eksploatacja starego auta z LPG jest porównywalna z kosztami zbiorkomu. Np. 25 km do pracy w dużym mieście i z powrotem: rzęch - 12 zł, bus 8 zł (+ MPK 6 zł). Prawda, że przy rzęchu płaci się dodatkowo ubezpieczenie i amortyzację. Ale też zbiorkom chronicznie niedomaga, więc to się równoważy. Dodatkowo ludzie organizują sobie spółdzielnie transportowe, więc nie musisz koniecznie mieć pieniędzy na rzęcha, żeby takim dojeżdżać do pracy.

Gdyby po upadku rządów Milera jakaś partia ogłosiła program "autobus do każdej wsi", to dostałaby za to sporo głosów z prowincji. Teraz już nie. Pis spokojnie może nawet palcem nie kiwnąć w sprawie poprawy komunikacji zbiorowej na prowincji (no, ewentualnie zorganizują odpowiednio długi peron w jakiejś Włoszczowej, ale nic więcej). Gdyby jednak chciał nałożyć jakiś domiar na rzęchy, to będzie rewolucja.

@korba_p
na razie gimnazja jeszcze dogorywają, więc do wyborów samorządowych pis raczej nie popsuje systemu transportu do szkół; później faktycznie różnie może być
-
2017/12/12 04:09:33
Ej, ale jak piszecie o tych komunikacyjnie wykluczonych wsiach, to macie na myśli brak kursowych autobusów, czy brak jakiejkolwiek komunikacji, nawet busów? W mojej okolicy jest tego sporo, i co by się nie sądziło o busach, nie można powiedzieć że wsie nie mają żadnego zbiorkomu.
-
2017/12/12 04:54:12
@mixay

Z własnego doświadczenia. Woj. Ślaskie: goo.gl/maps/QeGe8FquEr22
25 km od Częstochowy, 55 km od największej konurbacji polskiej. Czyli nie żadne Podlasie itp.
Przystanek i sklep jest, ale niestety od lat oba zamknięte, busów: 0.
Do najbliższego wiejskiego sklepu 2,5 km drogą która ma priorytet #5 odśnieżania i po pagórkach.
Do najbliższej biedry/lidla 18 km.
Mam tam działkę, niemniej nie wiem, jak starsi miejscowi dają radę - chyba tylko w ramach samopomocy.
Przypominam, to nie są góry, Podlasie, ani Podkarpacie.
-
2017/12/12 07:24:34
@panbolec

"Większość to elektorat mniej lub bardziej socjalny, prowincjonalny, odrzucony przez elity, zmagający się z każdym dniem, który owszem wielu rzeczy się boi, bo drgnięcie ich świata nawet o milimetr, to czesto jest już zupełna klęska. Tylko, że te lęki nie definiują go, bo rzadko występują w komplecie, są płytkie, negocjowalne, niewynikające z głębokich przekonań, raczej odruchowe, często wynikające ze środowiska i pokolenia, trochę tak, jak seksizm Frasyniuka."

Może to Cię zaskoczy, ale dziękuję Ci za powyższą wypowiedź i zgadzam się z nią. Wpisję ja sobie do sztambucha razem z cytatem z kolegi bantusa, wypowiedzianym tu kiedyś w innym wątku: "Dla człowieka biednego zostają wartości niematerialne, które liczą się podwójnie, czy to honor czy duma narodowa, czy wiara w Boga, różne, może proste rzeczy, ale zabierając to wywołujesz gniew, bo to ostatnia rzecz, która dzieli cię od bycia niewolnikiem, kimś bez poczucia własnej godności, bez własnej wartości. I tu nie chodzi wcale o to czy Bóg istnieje, naród ma się czym szczycić, a twoja lokalna drużyna wygrywa. Jeśli nie stać cię na spłatę długów, opłacenie rachunków i utrzymanie rodziny, naprawdę niewiele zostaje." [1]

Ja również reprezentuję tu prowincję, i to właśnie taką, gdzie zbiorkom to pojedynczy busiarz co dojeżdża ze zdezelowanego przystanku na wsi do punktu postojowego wśród postprzemysłowych ruder w mieście. Znam, owszem, Warszawę i inne duże miasta, mam tam kontakty w różnych środowiskach. Uważam, że "Razem" już właściwie zdobyło w dużych miastach, co jest w tej chwili do zdobycia kilka procent wielkomiejskich wyborców zagłosuje na nich, bo nie zmusi się do głosowania na "normalniejszą" prawicę. I będą to ludzie niekoniecznie kojarzeni z czytelnictwem niniejszego bloga. Natomiast istotny bój jest o prowincję właśnie. Obecność w orbicie "Razem" osób takich jak Ty, kolego panbolec, budzi nadzieję.

Polską politykę komentuję tu, korzystając z gościnności WO, w różnych tonach, również bardziej analitycznych. Przykładowo tutaj przed dwoma laty [2] proponowałem swoją "segmentyzację" PiSowskich wyborców czyli, istotnie, ludzi których znam i wśród których na co dzień się poruszam. Tamte obserwację pokrywały się z dzisiejszymi Twoimi i kolegi lustera [3]. Mój wczorajszy religijny ferwor to był wpis o trochę innej konwencji - on wzmógł się jako reakcja na nieuzasadniony moim zdaniem entuzjazm WO (i również zdaje się Twój) w sprawie rozpadu PiS. Nieuzasadniony, gdyż PiS jest najlepszym obecnie mitotwórcą polskiej sceny i jako jedyny potrafi konsolidować ludzkie lęki - z zasady płytnie i negocjowalne, jak piszesz w spójną opowieść.

Inne moje zastrzeżenie: nie zgadzam się, że Morawiecki jest odbierany przez szeroki prowincjonalny elektorat PiS jako "bankier", ani że bankierem jest w istocie (jest menadżerem z przyuczenia, który pracował w banku jako "ekonom", tj. pilnując interesów właścicielskich). Ale o tym może kiedy indziej.

[1] wo.blox.pl/2017/10/Zemsta-orla-morla.html#ListaKomentarzy

[2] wo.blox.pl/2016/01/2016-nie-bedzie-jak-2006.html
-
2017/12/12 08:10:01
@ jabiru "na razie gimnazja jeszcze dogorywają, więc do wyborów samorządowych pis raczej nie popsuje systemu transportu do szkół; później faktycznie różnie może być"

Ale problem w tym, że tu nie ma czego psuć, trzeba naprawiać! Chodzi o transport do szkół szczebla powiatowego, czyli poza granice pojedynczej gminy.
-
2017/12/12 08:14:22
a to nie jest tak, że ona ma być prezydentem, najpierw warszawy, potem polski?
-
2017/12/12 08:25:06
To ma być pomysł na dodatkowe upokorzenie, żeby dostała po nosie w wyborach w Warszawie?

-
2017/12/12 09:14:14
@tarhim
"E tam nie ma takiej matematyki, trzeba zacząć od chcenia"
Nie da się. Kropka. Bo to jest drogie, a system żeby w ogóle działął musi być kompletny i skomunikowany (jest taki, świetnie działający w Czechach 50 km stąd więc łatwo porównać). Nie chodzi o autobus, same pojazdy niewiele rozwiązaują. Nie może być tak, że zostajesz w szczerym polu bo kontynuację połaczenia masz za 4 godziny, a jedyny powrotny właśnie Cię mija, a w dodatku dojedziesz do pracy na 9 a powinienes stać na kasie w biedronce od 7:30.

Da się na poziomie jednej wsi, jeśli pyskaty sołtys wywalczy, że jeden autobus nadłoży kolejne 10km i będzie przez tę wieś przejeżdżał (więc będą już dwa), ale systemu to nie tworzy, co najwyżej rozwala. Tu właśnie jeśli już, mamy takie relatywistyczne autobusy, dla których pokonanie 12km oznacza przejechanie 50km.

@jabiru
Koszty rzęcha nie są porównywalne, co wyraźnie wyliczasz, a potem się motasz. To nie jest bez znaczenia czy coś kosztuje 8 czy 12 dziennie i czy jeszcze na dodatek raz do roku trzeba walnąć 800. Ja pisze o świecie w którym to robi różnicę, w dodatku napisałem długi wpis o tym, że koszt to nie wszystko i nie będę powtarzał.

"Gdyby po upadku rządów Milera jakaś partia ogłosiła program "autobus do każdej wsi", to dostałaby za to sporo głosów z prowincji. "
A ja Ci mówię, że dostaliby i to być może od tych którzy teraz nie głosują.

@mixaykocek
Jak okolica jest blisko aglomeracji albo leży na szlaku, którym cepry jeżdżą na narty do Zakopca, to się pojawiają busiki. Tutaj nie ma nawet busików, bo najbliższa aglomeracja jest 100km stąd, niska gęstośc zaludnienia, a główne atrakcje turystyczne województwa niby blisko ale nie po drodze. I to raczej jest typowa sytuacja. W takich miejscach nic prywatnego nie zadziała (pisali o tym inni powyżej)

@awal
"Obecność w orbicie "Razem" osób takich jak Ty, kolego panbolec, budzi nadzieję."
Ja jestem tu agentem miasta, bo jednak większość życia przeżyłem w Krakowie i Warszawie. Tyle, że ja się dobrze asymiluję, nie jestem przyjezdnym bogaczem z wypasioną chatą na skraju wsi, bo tacy bywają. Życie tak się ułożyło, że póki co, na szczęście, daleko mam do bogacza i żyję po prostu życiem tego miejsca. Nie umiem wyrazić jak wiele mnie ono przez te lata nauczyło. Kilka głosów dla Razem tu przysporzyłem, owszem.
Cytat z kolegi @bantusa bardzo zacny.
-
2017/12/12 10:09:16
@pobolec
"Ja jestem tu agentem miasta"

Natomiast ja się czuję jakbym żył, używając języka recenzji filmowych, "w zawiłym świecie podwójnych agentów". We wsi pochylam się nad różnicą między 8 a 12 zł za bilet, a następnie w mieście mam umówione spotkania, gdzie rozmówcy rezerwują połączenia lotnicze za kilkaset zł (za swoje lub nie swoje pieniądze) i w dobrym tonie jest narzekać na nie dość miłą obsługę w klasie biznes. Te dwa światy żywią różne fantazje na swój temat, nie znają się. Polska nie przejdzie do rozsądnej fazy post-PiSu jeżeli nadal nie będzie u nas lewicy socjalnej kompetentnie reprezentującej ten pierwszy świat w tym drugim. Mówię o konkretach, takich jak np. wejście do strefy euro (co uważam za nieuniknione). W biznesowo-liberalnych fantazjach będzie dla przeprowadzenia tej operacji potrzebna "kampania informacyjna" dla ludu. W istocie natomiast potrzebna będzie silna partia lewicowa, która wynegocjuje warunki wejścia gwarantujące ludowi ochronę, czyli np. zapewnienie, aby "spadek kosztów pracy" (jedna z biznesowo-liberalnych korzyści z euro) osiągnąć fazowo, w powiazaniu z otwieraniem możliwości przechodzenia z gorzej do lepiej płatnych zawodów. To jest dyskusja na dwie-trzy fazy polityczne na przód. Obecnie lęki ludu przed skutkami zmian zagospodarowuje religia PiS, na którą spektrum liberalno-biznesowe nie ma odpowiedzi.
-
wo
2017/12/12 12:04:23
@jabiru
"Nie będę się z tobą tutaj bijał o komunikację, bo to off-top i mnie wo wywali. "

Niniejszym ogłaszam ogólną dyspensę. Komunikacja to też infrastruktura, a więc nie jest dla mnie offtopem.

@awal
"entuzjazm WO (i również zdaje się Twój) w sprawie rozpadu PiS."

Raczej elektoratu. Partię jako taką spaja przecież najtrwalsze ze spoiw, czyli hajs (z nieruchomości).
-
wo
2017/12/12 12:07:54
@awal
"połączenia lotnicze za kilkaset zł (...) w klasie biznes"

Zaraz, czy ty przypadkiem zawodowo nie zajmujesz się poszukiwaniem superpromocji? Tak wiele elementów układanki by się nagle dopasowało!
-
2017/12/12 12:43:20
@panbolec
> Jak słuchasz, że w Warszawa kupiła własnie 100 nowych autobusów napędzanych antymaterią to już wiesz, że zagłosujesz na PiS,

Z góry prosząc o wybaczenie, pragnę zauważyć, że w tej logiki w tej wypowiedzi nie ma za grosz. Co by nie mówić, to w sporej części jakość warszawskiego zbiorkomu, który te 100 autobusów symbolizuje to zasługa (mniej lub bardziej bezpośrednia) Hanny Gronkiewicz-Waltz na stanowisku prezydenta Warszawy. Jedenaście lat to na tyle długi okres, że efektów jej pracy (przynajmniej na tym odcinku) nie da się przypisać poprzednikom z PiS.

Jeżeli więc ktoś chce dobrego zbiorkomu to nie widzę żadnych racjonalnych przesłanek do głosowania na PiS.
-
2017/12/12 13:03:05
@steelman

Mam wszakże wrażenie, że to nie racjonalne przesłanki o wyniku tych, i wielu innych, wyborów zadecydują. Jak się zacznie kampania, to PiS będzie walić w HGW z pełną furią, nieważne kto będzie właściwym kandydatem. Już teraz są jakieś nieśmiałe podejścia do dzielnego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego który to z korupcją walczył - nim to się skończy, będziesz miał okładkę wSieci na której leży w wykopanym dole Jolanta Brzeska, a nad nią stoją Tusk i HGW, HGW trzyma kanister, a Tusk trzyma szpadel.

Że prymitywne, że obrzydliwe? No może. Ale wybory im z niemałym prawdopodobieństwem wygra (zwłaszcza, jeśli odzyskana dla dobrej zmiany komisja dobrze policzy głosy).
-
2017/12/12 13:07:30
@luster
"Wystarczy, że PiS straci co dziesiątego wyborcę, a wyborcy centrowi postanowią stawić się przed urnami zamiast mówić "PiS się w sumie wcale nie różni od PO" i nagle cały plan IV RP padnie.
Wystarczy że PiS dopisze sobie dziesięć procent głosów (mając w garści komisje wyborcze i sądy) i nie pomoże nam już nic. I dlatego, jak sądzę, dopychają pedał do deski bo do przechwycenia jest jeszcze mnóstwo sądów a wybory coraz bliżej i muszą zdążyć. Zobaczymy już za chwilę, co się będzie działo na osi KRRiT - TVN, bo TVN zapowiedział że idzie do sądu i to będzie próba sił.
W temacie Morawieckiego też przypuszczam że to robienie na złość Adrianowi, bo logicznie nie ma to żadnego sensu, za to jest ryzykowne. Słupki w sondażach się obniżą.
-
2017/12/12 13:36:12
...Tutaj nie ma nawet busików, bo najbliższa aglomeracja jest 100km stąd, niska gęstośc zaludnienia...

Mogę dać przykład jak rozwiązano problem u moich niemieckich przyjaciół. Geografia pobobna. Mała osada jakieś trzy, cztery kilometry od wioski z wioskowym sklepem i przystankiem, ok. dwódziestu od miasteczka z przychodnią i koleją i jakieś sto od Hanoweru ( tu już autostradą). A problem rozwiązano dokładnie tak ja u ciebie, czyli nie ma nic. Do wioski czyli sklepu i przystanku rowerem albo z sąsiadem, dalej autobus ale też niezbyt często jeżdżący, no dalej to już bajka bo kolej rzeczywiście na poziomie.
Bez samochodu ani du du, a kto nie ma to na łebka. Lekarz czy większe zakupy to już wyprawa. Oczywisci im łatwiej bo dwa samochody to standard ale i tak po piwo i chleb dyrdają na rowerze.
-
2017/12/12 14:03:04
@steelman
Ale jak już napisano, nikt nie mówi że to ma być logiczne!
Moja anecdata jest bardzo podobna do tej kolegi pabnolca (wioska, oddalona o kilka km od Przysuchy, tej znanej z kongresu PiS, czyli głęboka podradomska prowincja; bywam tam często, a mój brat tam mieszka niemal stale). Każdy przejaw nowoczesności i bogactwa wielkiego miasta, który widzą w tv (jak te autobusy) budzi złość, jest dowodem niesprawiedliwości i tego, jak bardzo "oni" mają nas w nosie. Chodniki są i nawet orlik jest, ale to jakby nikogo nie obchodzi.

Nastroje są takie: lubicie PiS? Ano, lubimy, bo kopie tyłki tym wszystkim złodziejom. Ale Jarosław to w sumie za miękki jest, po co się tak cacka, dawno powinien ich wszystkich powsadzać za kratki. Albo powystrzelać. A kto wam się podoba tak naprawdę? Putin. O, panie, Putin silny. U nas by się taki przydał.
-
wo
2017/12/12 14:23:08
@steelman
"Z góry prosząc o wybaczenie, pragnę zauważyć, że w tej logiki w tej wypowiedzi nie ma za grosz. "

Wydaje mi się, że Panbolec - podobnie jak ja - opisuje emocje. No jasne, że niczego nie poprawisz w Myciskach tylko od tego, że w Warszawie się pogorszy. A jednak obaj wiemy, że gdyby w Myciskach mogli przeprowadzić referendum typu "czy pogarszamy coś w Warszawie", 99% będzie na tak (ten 1% to Warszawiacy z daczami).

In fact, wysokie notowania Szydło były właśnie takim referendum. Morawiecki jest wprawdzie z Wrocławia, ale jednak nie nadaje się już na władcę dusz polskiej prowincji (Wrocław, przyznam to niechętnie, bardzo się rozwinął).
-
2017/12/12 15:40:12
Dla mnie to się zrobiło trochę jaśniejsze jak pisowcy rozwalali koniarstwo, bo nienawidzę koni, bo to durne bydlęta, i kultury koniarskiej, bo to pretensjonalne pierdzielenie, więc w głębi serca czułem wielką radość, że odzyskiwanie stadnin jest na tyle nieudolne, że może wszystkie pozdychają. Podobne emocje niektóre osoby mogą odczuwać, czytając niektóre niusy o wydarzeniach w sporcie zawodowym.
-
2017/12/12 15:42:09
@kuba

...O, panie, Putin silny...

No ale ekstra autobus i lekarz na gwizdek załatwiłby sprawę? Przecież tam gdzieś w Warszawie zawsze będą bogatsi których wypada nienawidzić.
Myślę, że to sprawa mentalności. I nazwę ją, choć brzmi paskudnie, post feudalnej. Wydawało się, że Europa i takie tam pomogą wyrwać się z tego impasu ale, za Szczerkiem, nie pomogli. Jesteśmy postrzegani jako ubogi krewny wiszący u klamki. My miastowi też pokpiliśmy sprawę. Zabrakło dumy z naszej przaśności, jak Bawarczyk ze swoich śmiesznych portek. Tworząc Janusza nie daliśmy szansy na dumę, uspakajając sumienie równym chodnikiem. Obecni władcy wstrzelili się po mistrzowsku z wyklętymi i ośmiorniczkami. Dali powód do dumy i cel nienawiści.
Teraz lipa, bo więcej forsy nic nie załatwi, tak jak nie załatwiła pomoc dla Ossi w Niemczech. Tam bezrobotny czy emeryt w porównaniu z naszą prowincją, żyje jak pączek w maśle, a i tak głosuje na jakiegoś radykała. Nie wiem co mogłoby zmienić naszą prowincję, by tak jak w tej wiosce pod Hanowerem czuli się dumni ze swojego miejsca mimo niedogodności, oczywiście na miarę bogatego kraju, ale w porównaniu do metropolii jednak wyraźnych. Tam nikt nie ma zamiaru wyjeżdżać, ba śmieją się z tych, którzy muszą codziennie gnieść się w tramwaju czy stać w korku, mimo że do najbliższej cywilizacji jest parę kilometrów rowerem.
-
2017/12/12 16:08:11
@mw.61
Nie do końca wierze że w PL jest w ogóle miejsce na taki pozytywny przekaz jak te "bawarskie portki". Przecież jedno czego Komorowski realnie próbował to wytworzyć pozytywną alternatywę dla bogoojczyźniano-ponurackiego patriotyzmu. Elity (w tym autor bloga) zrobiły sobie z tego motyw do dowcipów o orle z czekolady. Już nie będzie po takim policzku więcej chętnych do spróbowania. Od teraz Polska już zawsze na baczność i z ponurą miną. Amen. Zresztą w tę narrację Kościół wpasowuje się wręcz wspaniale.

I co w tej sytuacji za alternatywę zaproponuje prowincji lewica? Odda walkowerem.

A co do tego że na prowincji nie ma się z czego cieszyć to skoro potrafią się cieszyć w dużo biedniejszych krajach (patrz A. Łacińska) to chyba jednak można. Chyba że uznamy że ponuractwo Polaków to geny.
-
2017/12/12 16:36:20
Wszyscy się @Panbolcem zachwycają, a ja nie. Pisze z pasją i dobrze stawia przecinki, ma legendę (x lat na prowincji), więc wydaje się, że jest kompetentny. "Wydaje się", bo opisuje anegdoty ze swojego grajdoła i zgrabnie uogólnia na prowincję jako całość. Nie mówię, że nie ma "komunikacyjnie wykluczonych" ludzi w Polsce, ale chyba też nie jest tak, że to jest problem ogólnokrajowy. Raczej sprawa dla samorządów (którym państwo powinno pomóc).

Przegapiliście link od @czescjacka Badania Gduli częściowo falsyfikują powtarzającą się tutaj tezę o 'wkurwie prowincji'. Jest taka postawa, ale przeważa raczej 'rewanżystowski zimny pragmatyzm': "wreszcie urządzimy sobie kraj po swojemu; że wam (elitom) ten porządek się nie podoba? No to sorasy".
-
2017/12/12 16:38:23
@vauban
Wystarczy że PiS dopisze sobie dziesięć procent głosów (mając w garści komisje wyborcze i sądy) i nie pomoże nam już nic.

I tu dochodzimy do ważnej sprawy. Czy Kaczyński jest w stanie otwarcie sfłaszować wybory? Nie gerrymanderingiem jak amerykańscy Republikanie, nie poprzez kontrolę mediów jak Orban, ale tak ordynarnie dosypując głosy?

Celowo napisałem "Kaczyński", a nie "PiS", bo wydaje mi się, że jednak znacząca część działaczy PiS zadrżałaby ręka i by tego nie zrobili. To jest jednak przekroczenie granicy jasnej i wyraźnej.
Co więcej takiej operacji na masową skalę nie da się zrobić bez wpadki. W Polsce jest 26 tysięcy obwodów wyborczych i pracuje przy nich 200 tysięcy ludzi. Masowe fałszerstwo musiałoby być robione przez naprawdę zorganizowaną, zmotywowaną i lojalną grupę, a i tak znalazłoby się ileś osób które nagrałyby dosypywanie głosów.

To jest realne tylko jeżeli polaryzacja pójdzie jeszcze dalej i np. działacze PiS zaczną bać się o swoje życie. Np. gdyby ktoś zaczął podpalać im biura poselskie... oups...
-
2017/12/12 16:41:11
@marchewa

...w tę narrację Kościół wpasowuje się wręcz wspaniale...

Aa, kościół. W opisywanej przeze mnie wiosce stoi kościółek toczka w toczke jak w byle wiosce na moim Pomorzu Zachodnim, a przy nim salka na jakieś pięćdziesiąt osób. Można wynająć na imprezę jaką się chce. Byłem tam na weselu. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że młodzi nie brali ślubu w kościele a pastor , jak cała wiocha, też na weselu był i bawił się razem z innymi. Żadnego focha czy pretensji, za to życzenia i nawet pomoc w organizacji imprezy. Osobiście przytargał brakujące krzesła z kościółka.
Taka dygresyjka, ale znamienna
-
2017/12/12 17:20:07
@jabiru

Źle stawiam przecinki.

Owszem moje dane są do pewnego stopnia anegdotyczne o czym wyraźnie pisałem, ale nie jest to anegdota "bo moja ciocia" albo "bo ja mam rzęcha", tylko uważne obserwacje regionu, w którym żyję jego problemów (trochę też pasji, trochę dlatego że taki już jestem), uczestniczenia w tych sprawach na różne sposoby, jak to na prowincji, od projektów unijnych do dożynek.

Życie na prowincji charakteryzuje się między innymi tym, że znasz ludzi z dość dużego obszaru. Bo w małym miasteczku A w różnych okolicznościach spotykasz ludzi z małych miasteczek i wsi B, C, D leżących wokół po kilkanaście kilometrów i oni maja podobne problemy. Tematykę mam nieźle przemyślaną, bo żyjemy tym mniej więcej tak, jak Wawa korkami w Mordorze. A zaraz obok są te nieszczęsne Czechy do których jeżdżę bo lubię i widzę jak tam to może działać. Nie wykluczam jednak, że wiesz lepiej.

Nie mogę się wypowiadać o każdym zakątku polski ale mogę zagwarantować, że opisuję wiernie problem co najmniej 25% województwa dolnośląskiego. Rozum i ogólna wiedza mi podpowiadają, że tu nie jest tak źle, że prawdziwy syf jest na wschód od Wisły. Znam relacje ludzi z innych miejsc, na które jestem wyczulony bo nie jestem aż takim wyjątkiem, a my wieśniaki neofici lubimy ze sobą pogadać. Są one niesprzeczne z tym co pisałem (także kilku komcionautów potwierdzało moje opisy)

Mam prośbę:

Poświęciłem sporo czasu w tym komentarzu, i powyżej żeby udokumentować dlaczego w ogóle się wypowiadałem, bo strasznie nie lubię dupków, którzy się wymądrzają na tematy, o których mają tylko wyobrażenia i nie chciałem na takiego wyjść. Mam nadzieję, że to uszanujesz i zrewanżujesz mi się uwiarygodnieniem Twojej wiedzy na ten temat (i na mój temat) i wykażesz, że nie należysz do wspomnianej przez mnie kategorii.

Nie miałem jeszcze czasu zapoznać się z badaniami Gduli. Niczego nie przegapiłem, po prostu nie miałem czasu tego przeczytać i przemyśleć. Podziwiam Cie, że tak szybko przetworzyłeś i wyciągnąłeś wnioski.


-
2017/12/12 17:47:56
@jabiru

"Raczej sprawa dla samorządów (którym państwo powinno pomóc). "

Na początek wystarczyłoby, żeby przestało aktywnie przeszkadzać zwalając na samorządy kolejne obowiązki bez idących za tym transferów finansowych.
-
2017/12/12 17:54:13
@badania Gduli

Sorry za spamowanie.

No więc przeglądnąłem szybko (na razie) te badania.
Jedno miasteczko na Mazowszu wybrane celowo z uwagi na wyniki ostatnich wyborów (ponad 50% PiS). 30 osób. 60 wywiadów (po dwa na łebka). Zupełnie inne zagadnienia.

W jaki sposób to jest sprzeczne z tym co pisałem? Nie mam pojęcia.

W moim przypadku to jest pewnie kilkaset wywiadów na przestrzeni kilku lat, wiele pogłębionych do samego dna butelki. Wiele tematycznych przy okazji zebrań, rad, szkoleń dotyczących programów unijnych. Region małych miasteczek, ale przede wszystkim wsi.

Sorry, ale jeśli mówimy o danych anegdotycznych, to bardziej pod nie podpadają te badania - oczywiście jeśli ktoś chce je traktować jako badania ilościowe opisujące stan umysłu polskiej prowincji, co jest zwyczajnie bzdurą. To jest co najwyżej materiał do stawiania hipotez i absolutnie niczego nie dowodzi, poza ogólną wartością badań humanistów w terenie.
-
2017/12/12 18:20:03
W całym tym "lud vs elity" trochę umyka, że "elity" są tylko odrobinkę, odrobineczkę mniej zamordystyczne i obskuranckie
-
2017/12/12 19:12:36
@panbolec

...obok są te nieszczęsne Czechy do których jeżdżę bo lubię i widzę jak tam to może działać...

No właśnie. Da się transplantować wzorce, czy jednak są jakieś bariery?
Może formalne, może finansowe, a może mentalne?
Dlaczego tam można a u nas niedasie.

-
wo
2017/12/12 20:46:07
@marchewa
"Elity (w tym autor bloga) zrobiły sobie z tego motyw do dowcipów o orle z czekolady."

Wypraszam sobie, przecież tu właśnie była linia podziału między średnią średnią a wyższą średnią. Elity (typu Magda Jethon) były zachwycone, my (ich podwładni) się chichraliśmy.

"Od teraz Polska już zawsze na baczność i z ponurą miną."

Patriotyzm to nierzucanie papierków na chodnik i płacenie podatków. Tu się nie ma co chichrać, tu trzeba po prostu odwalić swoje dla dobra publicznego.
-
wo
2017/12/12 20:47:36
@luster
" Czy Kaczyński jest w stanie otwarcie sfłaszować wybory? Nie gerrymanderingiem jak amerykańscy Republikanie, nie poprzez kontrolę mediów jak Orban, ale tak ordynarnie dosypując głosy? "

Ale po co? Gerrymander/kontrola mediów wystarczą.
-
2017/12/12 21:46:31
Problem z orłem z czekolady polegał przecież na tym, że Komorowskiemu i Jethon się pomieszał "pozytywny patriotyzm" z "dumą z osiągnięć III RP". Efekt był taki, że ludzi na śmieciówkach albo sąsiadów panbolca tylko powkurzali.

A wykluczenie transportowe jest zdecydowanie ogólnopolskim problemem, jeśli tylko wyjedzie się kilkadziesiąt kilometrów za miasto. I nie, żadne samorządy tego nie załatwią - gminne i powiatowe nie mają do tego środków, a wojewódzkie narzędzi.

-
2017/12/12 22:56:58
@transport

Panbolec ma bezapelacyjnie punkt w sercu tarczy. Jest tragicznie, bo było sukcesywnie coraz tragiczniej. Cytuję:

"Tymczasem według danych Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, do ponad 20 proc. sołectw w Polsce nie dociera jakikolwiek transportu publiczny, a do wielu pozostałych tylko dwa autobusy dziennie.

Zarazem z obliczeń Szkoły Głównej Handlowej od 2004 roku liczba realizowanych usług komunikacji publicznej poza miastami spadła o ok. 40 proc." [1] (dzięki awal!)

W XXI wieku byt komunikacyjny określa świadomość. A jak ktoś wierzy, że zamiast tego wystarczy globalna wiocha fejsbunia pod strzechą, niech wali śmiało. Pochichramy się.

[1] www.portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/wykluczenie-transportowe-brak-komunikacji-publicznej-wyklucza-mieszkancow-jak-temu-zapobiec,98020.html

-
2017/12/12 23:13:28
Przyznam że kiedy czytam tę dyskusję 'czemu oni głosują na PiS' to przypomina mi się niedawno czytany tekst o tym 'czemu oni głosują na Trumpa':
krytykapolityczna.pl/swiat/nie-wie-lewica-czym-zyje-prawica/
-
2017/12/12 23:36:35
@panbolec
Moja wypowiedź była zaczepna, ale jeżeli poczułeś się urażony, to przepraszam, bo nie miałem takich intencji.

Napisałem, że przekonująco generalizujesz anegdoty, i z tego się nie wycofuję, ale nie zarzuciłem ci złej woli (że np. cynicznie lobbujesz za PKSem). Wiele razy w życiu byłem świadkiem, jak różne gremia składające się z inteligentnych ludzi, podejmowały złe decyzje, bo ktoś ze swadą prezentował swoje przemyślenia oparte o wątłe dane. A ten blog jest opiniotwórczy.

W świetle twojego nowego komentarza (17:20) jestem skłonny uwierzyć, że rzeczywiście rozpoznałeś dobrze sytuację w 25% województwa dolnośląskiego i występuje tam wykluczenie transportowe.

@panbolec @złość na elity, @badania Gduli
Rozumiem, że druga wypowiedź (15:54) też jest do mnie, bo podkreślasz tam, że twoje dane nie są anegdotyczne (kilkaset rozmów), robiłeś pogłebione do dna wywiady itp. A ja specjalnie zrobiłem po "krytyce panbolca" linię przerwy, żeby zaznaczyć, że kończę jeden temat i zaczynam drugi. Zwróciłem się też do czytelników w liczbie mnogiej "przegapiliście link". Przed chwilą jednak przeglądnęłem twoje posty i rzeczywiście kilka razy podkreślałeś motyw 'gniewu na elity' jako postawy skłaniającej ludzi do głosowania na pis. Też myślałem, że tak jest, ale zaczynam zmieniać zdanie, bo #badaniaGduli. Czy twoje dane są lepsze niż dane Gduli? Nie sądzę. Gdula jest socjologiem, chciał badać wyborców pis (a nie "stan umysłu polskiej prowincji"), więc pojechał w miejsce, gdzie tacy występują obficie, spotykają się, dyskutują, rafinują poglądy. Czysty pierwszy sort. N=30 to nie jest jakaś zawrotna liczba, ale socjolog lepiej przeprowadza wywiady i standaryzuje je.


@tarhim @airborell @nonamenoneed @naturalucka
> wykluczenie transportowe ... żadne samorządy tego nie załatwią
> gminne i powiatowe nie mają do tego środków

No to trzeba im dosypać kasy, żeby interweniowały tam, gdzi erzeczywiście jest to niezbędne. Centralnie zarządzany pks-bis (taki jak za komuny, który jeździł niemalże wszędzie) raczej już się nie powtórzy.

Jak zapytasz kogoś, czy uważa że przydałoby się więcej autobusów, pociągów, lepsza organizacja połączeń, to każdy odpowie że tak, nawet jak sam buja się nowym autem. Problem w tym, że budżet nie jest z gumy i najczęściej jego ustalanie odbywa się na zasadzie "no to co? dofinansujemy transport, a przedszkole może poczekać".

@airborel, link
Ten artykuł mówi, że zmniejszyła się liczba połączeń, do 20% sołectw nie dociera transport publiczny, spadła liczba realizowanych usług transportowych. To nie są badania wykluczenia transportowego, tylko badania transportu. Badania wykluczenia transportowego muszą pokazywać, że ktoś np. decyduje o wyborze gorszej pracy, bo nie może dojechać do lepszej, i że takie sytuacje są powszechne.
-
2017/12/12 23:47:40
@jabiru

"No to trzeba im dosypać kasy, żeby interweniowały tam, gdzi erzeczywiście jest to niezbędne. Centralnie zarządzany pks-bis (taki jak za komuny, który jeździł niemalże wszędzie) raczej już się nie powtórzy. "

A kasy dosypać ma Niewidzialna Ręka Rynku, czy może władza centralna?
-
2017/12/13 00:09:30
@dzejes
władza centralna
-
2017/12/13 07:57:42
@jabiru
Zajrzyj w budżety. Transport to ponad połowa wydatków samorządów wojewódzkich.
pomorskie.eu/-/na-sesji-o-finansach-na-co-w-2018-samorzad-wojewodztwa-przeznaczy-ponad-1-miliard-zl-
Mniej więcej 1/4 budżetów to dofinansowanie do różnego zbiorkomu, reszta to drogi.

Tylko że z tego dofinansowanego zbiorkomu korzysta znacznie mniej niż 25% mieszkańców. Z tego co pamiętam to oscyluje w granicach 5%. Pytanie o sens ekonomiczny takiego rozdziału są wcale często na sejmikowych podkomisjach zadawane. Bo ten przykład z przedszkolem to codzienność samorządów. Coś za coś.

@airborell
Nie ma "pozytywnego patriotyzmu" bez dumy z własnego kraju. Dlatego nawet rednecki na welfare w USA zawsze szczerze mówią i wierzą że "america is the greatest country on earth" a dedpan delivery tego zdania to fundament kariery każdego polityka w USA niezależnie od partii. Znakomicie wykpił to Sorkin w "Newsroomie".
Dla mnie "orzeł z czekolady" był ostatnią próbą zmiany kierunku polskiego patriotyzmu i jego bezlitosne wykpienie tylko skazuje nas na rządy ponurych akademii ku czci. Widać tak musi być. Nie możesz być dumny z bycia polakiem bo "miliony na śmieciówkach" bo "wykluczenie komunikacyjne" bo "bieda". A co ma jedno do drugiego? Powody do narzekania znajdą się zawsze.
-
2017/12/13 08:52:47
marchewa79

"Nie możesz być dumny z bycia polakiem bo "miliony na śmieciówkach" bo "wykluczenie komunikacyjne" bo "bieda"."

Ja mam coś z neuroprzekaźnikami chyba, bo to jest duma kwiatka, że wyrósł w tej a nie tamtej doniczce. Jak to powiedział Bill Hicks:
People ask me are you proud to be an American? and I say I dont know, I didnt have a lot to do with it. My parents fucked there, thats about all.
-
2017/12/13 09:07:57
@marchewa
"Transport to ponad połowa wydatków samorządów wojewódzkich (..)
Tylko że z tego dofinansowanego zbiorkomu korzysta znacznie mniej niż 25% mieszkańców."

OIDP to wojewódzkie dofinansowują przewozy kolejowe (ale już nie infrastrukturę).
-
2017/12/13 09:08:18
@marchewa79
" Nie możesz być dumny z bycia polakiem bo "miliony na śmieciówkach" bo "wykluczenie komunikacyjne" bo "bieda". A co ma jedno do drugiego?"
Przecież krytyka dotyczy nie samej idei pozytywnego patriotyzmu (dumy narodowej), tylko wyczucia jakim (nie) popisali się biorący udział w akcji. Odbiór w dużej części społeczeństwa był mniej więcej taki, że celebryci z TV pokazują, że cieszą się z tego jak dobrze się ustawili, i chcą żeby innit obywatele nie byli smutasami i też się z tego cieszyli. Znaczy z tego jak dobrze są ustawieni celebryci.

Katyńsko-smoleńsko-wyklęty patriotyzm jaki lansuje PiS i przyjaciele dużo lepiej trafia do ludzi, którzy się "nie załapali". Jak dorzucisz do tego realną pomoc (500+), to w ogóle nie ma wyboru.

Jak ktoś nie wierzy w rozwarstwienie społeczeństwa, proponuję eksperyment: spędzić godzinkę na ulicy Krakowa czy innych Katowic, policzyć luksusowe auta (ale takie od, bo ja wiem, 300k za sztukę) a następnie uświadomić sobie, że to samo widzi te kilkadziesiąt procent pracujących, które zarabia w okolicy płacy minimalnej (miliony ludzi).

Naprawdę wydaje Ci się że reakcją na "ktoś buja się bryką za 10 lat moich zarobków" może być wspólne radosne pozytywne świętowanie?
-
2017/12/13 09:25:54
@jabiru

Więc jednak to władze w Warszawie mają głos w sprawie transportu, czy nie? Pomijam już takie detale, jak tworzenie ram prawnych dla współpracy jednostek samorządu terytorialnego.

@marchewa79

Bo ten naród to takie smutas, mazgaje z piosenki Teya. Zamiast cieszyć się szczęściem narratora, ma skwaszoną minę.
-
2017/12/13 09:48:33
@mw.61 i transplantacja czeskiego transportu, czyli jak to może działać albo nie działać
"Da się transplantować wzorce, czy jednak są jakieś bariery?"

Nie da się wprost transplantować, bo Czesi nie zrobili jednego gigantycznego błędu, który został zrobiony w Polsce - nie rozwalili w drebiezgi swoich kolei. Od zawsze są ich chlubą chociaż ciśnienie było takie jak w Polsce i ciagle na te koleje wszyscy narzekali (że powolne, że muzeum) ale przetrwały i się rozwinęły.

To jest fantastyczna, bardzo gęsta, świetnie funkcjonująca sieć na wszystkich poziomach. Od szynobusów (kiedys motoraczków) do małych miejscowości które jeżdżą często i regularnie również w nocy choć rzadziej, poprzez takie średniodystansowe szynobusy czyli pośpieszne aż po Pendolino i normalne ekspresy między Pragą, Ostrawą, Brnem, Ołomuńcem i większymi miastami. Nie znam się na tych wszystkich rodzajach wagonów, lokomotyw i składów (pewnie tu sie znajdzie maniak od tego) ale jeżdzą tam i polskie Pesy.

To jest JEDNA spółka České dráhy więc wszystko jest skoordynowane, skomunikowane, punktualne, centralnie finansowane. Rynek jest otwarty, ale to oznacza, że weszły inne firmy i jeżdzą sobie ekspresami tu i tam, ale trzon, 99% systemu stanowi ta jedna firma więc ona kształtuje system. Wizja, że komunikację bedą kształtowały gminy czy powiaty, nawet jakby jakims cudem miały środki, to mrzonka. Wyobraźcie sobie że w Warszawie ta rola przypada dzielnicom. Warszawski zbiorkom rozleciałby się z dnia na dzień, próbką tego jest przecież powracające problemy z kolejkami podmiejskimi, bo nagle musza się dogadac dwie gminy.

Gęstośc sieci kolejowej jest porównywalna z tą jaką Polska miała z grubsza na zachód od Wisły po 1989. Teraz u nas zostały wióry. Szczególnie bolesne jest to na przykład w mojej okolicy, gdzie do końca komuny i chwilę dalej funkcjonowało to fantastycznie. I nie chodziło tylko o czysty transport - to był krwioobieg społeczny (to osobny temat), a ponadto to są przepiękne linie w sensie krajobrazowym, niektóre to prawdziwe skarby, które jako całość powinny być objęte ochroną prawną jak cholerny Wawel. Góry, mosty, wysokie wiadukty, tunele - po prostu bajka.

Władze lokalne walczą o to (w tym nasz burmistrz popierany w ostatnich wyborach przez PiS, całkiem zresztą spoko koleś), ale realne przywrócenie do funkcjonowania całej sieci to są takie koszty, że rownie dobrze mogłyby walczyć o gminny kosmodrom. Być może uda się przywrócić chociaż pojedyńcze pociągi na naszej linii, pod kątem turystyki. Do niedawna takie jeździły w weekendy. To i tak dużo, bo linia będzie utrzymywana, na innych straszą zardzewiałe, rozkradzione mosty i wiadukty i całkiem już grube drzewa rosnące między torami.

Naprawdę, jak człowiek uświadomi sobie skalę tej ruiny i powącha to z bliska, to nie trzeba tu ludowego gniewu. Gdyby postawiono przede mna pod murem ludzi odpowiedzialnych za zrujnowanie polskich kolei po 1989, to martwiłbym sie tylko jedno - czy mam dostatecznie dużo pełnych magazynków.

Ale wróćmy do Czech i transplantacji. Czechy do kolei dopłacają, ale pociągi jeżdżą generalnie pełne, cały system od zawiadowców, którzy machaja lizakami (borze, aż łezka się w oku kręci) do konduktorów, działa - jest nierentowny, ale ekonomicznie sprawny. Jego transplantacja oznaczałaby najpierw gigantyczne koszty w odnowienie infrastruktury, a potem puszczenie po torach pociągów, które na poczatku jeździłyby puste, więc nie byłoby żadnych wpływów. To jest kwestia odbudowy przyzwyczajeń, odzyskania zaufania. A tych pociągów musiałoby być sporo, bo nikt nie będzie nimi jeżdził - pisałem o tym - sieć musi mieć jakąś minimalną gęstość w przestrzeni i czasie bo nie pojedziesz jak nie masz czym wrócić, nie pojedziesz jak godzina Ci nie leży zupełnie, nie pojedziesz jak sieć zapewnia Ci przebycie tylko części trasy.

cdn, blox uciął
-
2017/12/13 09:52:49
cd.

To niekompletność sieci, czasami wręcz kabaretowa generuje te wszystkie statystyki, które mówią że "tylko 5% ludzi jeździ transportem publicznym". No nie jeździ bo co ci z transportu, jak wylądujesz nie tam gdzie chcesz, nie wtedy kiedy chcesz i jeszcze nie masz jak wrócić.

Na koniec autobusy. Nie wiem jak ten system działa w Czechach dokładnie, ale działa świetnie. W każdym mieście jest dworzec autobusowy jak to bywało u nas za komuny, pełen autobusów jeżdżących we wszystkie strony. Wszędzie dojedziesz. Zdaje się, że linie są głównie krajowe (uwaga - 'kraj' to w Czechach województwo), są też firmy prywatne ale nie dominuja systemu. To jest wiedza z tabliczek na autobusach, nie mam żadnej twardej.

Na koniec w czeskich miastach (a to są poza trzema największymi, miasta jak na polskie warunki małe - powiedzmy 100-250 tys.) takich jak Liberec czy Pardubice jest genialny zbiorkom.

To kształtuje kulturę całej Republiki w wielu obszarach.

Na porzykład: kiedy otwierasz agroturystykę w Polsce, w ogóle nie bierzesz pod uwagę komunikacji tylko wysypujesz tłuczniem wielki parking. W Czechach nie masz po co otwierac pensjonu jak nie będzie jakoś rozsądnie położony względem sieci komunikacyjnej. Nikt do Ciebie nie przyjedzie, bo Czesi w swojej masie nie jeżdżą na wakacje samochodami, chyba że już naprawde muszą. Przyjeżdżają pociągiem, chodzą z plecakami, jeżdżą na rowerach.

Inny przykład: Dziecko/nastolatek z zabitej dechami czeskiej wsi wsiada w regularnie, punktualnie jeżdzący pociąg i zasuwa 30 km do miasta na basen, na balet, do kina, itd. (obserwowałem to na linii Frydlant v Cechach - Liberec, możecie sobie na mapie znaleźć) Samo pojedzie, samo wróci w komfortowych warunkach, a gruby, uśmiechnięty konduktor, przez wszystkich znany lokals, który jest w każdym pociągu, będzie miał oko. I to może być całkiem spora odległość - nawet 50 km. U nas musi tego dzieciaka ktoś zawieźć, przywieźć - no to jest niewykonalne, co najwyżej na całkiem krótkim dystansie - to jest przecież nasz koszmar codzienny na prowincji - pomijam koszty, to jest cysterna paliwa miesięcznie.

The end.

PS. Jest tylko jedna rzecz na tym świecie bardziej szmaciano-paździerzowa od transportu publicznego na polskiej prowincji. Tą rzeczą jest Blox.
-
wo
2017/12/13 10:17:55
@jabiru
"Centralnie zarządzany pks-bis (taki jak za komuny, który jeździł niemalże wszędzie) raczej już się nie powtórzy"

A powinien, bo to najlepsze rozwiązanie.

@marchewa
"nawet rednecki na welfare w USA zawsze szczerze mówią i wierzą że "america is the greatest country on earth" (...) Dla mnie "orzeł z czekolady" był ostatnią próbą zmiany kierunku polskiego patriotyzmu"

W USA dumę sztucznie wygenerowano kilkoma tradycjami odgórnie wymyślonymi przez polityków w tym celu, jak Święto Dziękczynienia. Ale właśnie warto zwrócić uwagę na różnice:

- Święto Dziękczynienia jednoczy, bo po to je wymyślono. Od początku orłowi-morłowi towarzyszył dyskurs podziału ("chcemy zerwać ze stereotypem polskiego smutasa"). Nie zbudujesz dumy z polskości, jeśli jednocześnie będziesz dzielić społeczeństwo na fajnopolaków i nieudaczników.

- Orzeł za bardzo przypominał tytyłowego misia z Barei. Dlaczego był z czekolady? Nałęcz w jakichś demencyjnych planach mówił coś o przekazaniu biednym dzieciom. Nikt nie pomyślał, że żywności dla biednych dzieci nie wolno bez opakowania trzymać w hallu biurowca. Więc co zrobimy z tą czekoladą? Protokół zniszczenia... koniaczku? A akurat właśnie filmy Barei są czymś, co nas jednoczy (mohery i lemingi).

- Dalej trzeba szukać polskiego odpowiednika "Święta Dziękczynienia", ale to nie moze wyglądać tak, że kilkoro celebrytów szczerzy się do zdjęcia jak na otwarciu centrum handlowego.
-
2017/12/13 11:08:17
Zwracam uwagę na jeszcze jeden aspekt "rzęchologii" i komunikacji publicznej. Wiele razy czytałem opracowania dotyczące 500+ w których pojawia się - jako złe i naganne - kupowanie za te pieniądze starych samochodów zamiast przeznaczyć je na proste jedzenie i używane ubrania dla dzieci bo wszystko inne to przejadanie podatków przez patologię.

Bywam często u rodziny mieszkającej w małym miasteczku na szczęście połączonym i nieźle skomunikowanym połączeniem kolejowym z dużym miastem wojewódzkim. Bieda poza miasteczkiem piszczała bo co prawda w dużym mieście praca jest ale 60km w jedną stronę trzeba dojechać albo 5-10km dojść przez las do pociągu. Od około roku widzę mnóstwo (nie nowych) samochodów parkujących przez dworcem kolejowym: mieszkańcy okolic dojeżdżają z "lasu" kupionymi za 500+ (lub 500+ idzie na raty) autami, parkują i dalej na bilety miesięczne jadą już szynobusem do pracy. I gdzie tu patologia "Warszawko"?

A od święta pakują rodzinę i jadą samochodem na zakupy do centrum handlowego. I tutaj może być wbrew pozorom zonk dla PiS bo zakaz pracy handlu w niedzielę nie jest popularny na mojej prowincji: "kiedy mam jechać z dzieciakami na zakupy do miasta skoro przez cały tydzień tyram w robocie" (osobiście podsłuchane). A i kościół wraz z mszą to bardziej tradycja niż rząd dusz.

No ale syty głodnego nie zrozumie jak i mieszkaniec dużego miasta problemów prowincji.
-
2017/12/13 12:01:41
Na chwile wyjde z ukrycia - przy calym uwielbieniu dla zbiorkomu i deklaracji pelnego poparcia dla wiadomej partii ktora w ten zbiorkom chce inwestowac missujecie pointa co do geografii wyborczej. PiS nie wygral dzieki glosom podlaskiej czy swietokrzyskiej prowincji - w woj. podlaskim PiS zdobyl 8 mandatow a w samym Wroclawiu 6, w mazowieckim 33. Dokladnie 8 zebral w stolicy. Nijak nienawisc do warsiafki tych wynikow nie tlumaczy, bardziej smieciowki za 3k brutto i skuteczna, zmudna propaganda owczesnej opozycji (+ nieudolnosc partii rzadzacej -gdyby PiS zbudowal tyle drog to bysmy slyszeli o najwiekszym planie infrastr. od czasow Mieszka). We wspomnianych Czechach przeciez do parlamentu weszla partia nawolujaca wprost za wyjsciem z UE, cos dziwnego sie dzieje z Europa Sr., sklaniam sie do dobrze celowanej propagandy (i wewn., i zewnetrznej).
-
wo
2017/12/13 12:52:28
@ch.sh
"Na chwile wyjde z ukrycia - przy calym uwielbieniu dla zbiorkomu i deklaracji pelnego poparcia dla wiadomej partii ktora w ten zbiorkom chce inwestowac missujecie pointa co do geografii wyborczej. PiS nie wygral dzieki glosom podlaskiej czy swietokrzyskiej prowincji - w woj. podlaskim PiS zdobyl 8 mandatow a w samym Wroclawiu 6, w mazowieckim 33."

To wszystko prawda, ale Ty z kolei missujesz pointa w kwestii tego, że PiS-owi przyrosło. Przyciągnęli niezdecydowanych. I to nadal jest ciekawe pytanie: czym. Geografia wyborcza już tego nie wyjaśnia.

Moje gdybanie mniemanologiczne jest takie, że Szydło stała się królową serc polskiej prowincji właśnie przez swoją manifestacyjną nie-wielkomiejskość. Jest swojska, jak ciocia Becia z Mycisk.
-
2017/12/13 13:36:53
@wo
"Dalej trzeba szukać polskiego odpowiednika "Święta Dziękczynienia", ale to nie moze wyglądać tak, że kilkoro celebrytów szczerzy się do zdjęcia jak na otwarciu centrum handlowego"

Pełna zgoda z jednym ale. Po klęsce Komorowskiego (a powtarzam jedno czego realnie próbował to tworzenie jednoczącego patriotyzmu stąd marsze niepodległościowe, afekcja dla żołnierzy wyklętych czy ten czekoladowy orzeł) to się politycznie już nikomu nie będzie opłacać. Martyrologia w PL ma moc. Mnie to irytuje straszliwie ale nie sposób tego zmienić. Każdy kandydat na Prezydenta będzie jechał "narodem wybranym" i "Mesyjaszem narodów" bo to działa. I to działa bezkosztowo. A gratisie dostajesz proboszcza i armię.

USA to o tyle kaleki przykład "wdrukowywania" tradycji że oni w ogóle nie mają tej martyrologicznej kultury (z malutkimi wyjątkami na południu). Orzeł nie był próbą udaną ale był próbą. Już nikt nie próbuje. A jak sobie autorze wyobrażasz kontrofertę uwodzenia prowincji przez lewicę? Skoro wszyscy chyba się zgadzamy że ani 500+ ani drogi ani zbiorkom to raczej prowincji uwieść nie zdoła. Bo tu nie o pełną michę chodzi a o te cholerne bawarskie porteczki tudzież niestety, akademię ku czci.
-
2017/12/13 13:50:36
@wo
"Moje gdybanie mniemanologiczne jest takie, że Szydło stała się królową serc polskiej prowincji właśnie przez swoją manifestacyjną nie-wielkomiejskość. Jest swojska, jak ciocia Becia z Mycisk."

To prawda, zgadzałem się z tym powyżej, ale poświęciłem wczoraj godzinę z hakiem, żeby przesłuchać z podcastu Tok FM exposé Morawieckiego. Nie wiem ile ludzi tego słuchało, ale z punktu widzenia tej grupy, Polaka szaraka, z prowincji, z Grochowa, to było bardzo, bardzo dobre exposé. Technicznie, socjotechnicznie, propagandowo. Nieźle powiedziane.

Wyszedłem z psem i miałem posłuchać tylko kawałek, mając poczucie że treść jest bez znaczenia, ale po to, żeby poczuć czy koleś mówi z sensem, czy się mota, duka, itd., ale przesłuchałem całe. Kląłem jak szewc, mniej więcej co 3 minuty.

Jak to się mówi - we're fucking doomed.
Zalałem to butelką wina.
-
2017/12/13 14:50:13
@ żałoba po "królowej prowincji"

Zjawisko nie wystąpiło:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22777161,pis-rozbija-bank-najnowszy-sondaz-po-wymianie-szydlo-na-morawieckiego.html#MT
Nawet jeżeli 'Kantar' myli się o kilka procent, nie spodziewam się jakiś rewelacji w wynikach innych sondażowni.
-
2017/12/13 15:22:29
@panbolec

...Gęstośc sieci kolejowej jest porównywalna z tą jaką Polska miała z grubsza na zachód od Wisły po 1989. Teraz u nas zostały wióry...

No tak, ale w 89 startowalismy z zupełnie innego poziomu, no i Balcerowicz też omamił wizją prywatnych pięknych krajobrazów, choć nadal nie odbieram mu zasług w stabilizacji tamtego bagna. Niestety wyszło, że zaorano a teraz próbuje się odbudować, tylko czy przy tamtej mizerii mogło być inaczej? Szkoda tej kolejowej tradycji, zawiadowcy z lizakiem, a na Dolnym Śląsku bajkowych tras kolejowych. Ale są pozytywne symptomy i wcale nie chodzi mi o pendolino, ale o koleje metropolitarne. W Warszawie, o ile się nie mylę, działa całkiem nieźle, Poznań też coś ostatnio dopina, nie mówiąc o Trójmieście, gdzie nic nie zaorano a nawet wprost przeciwnie. W moim Szczecinie też szykuje się rewolucja, a w zasadzie powrót do dawnych rozwiązań, wzbogaconych o całą sieć stacji przesiadkowych.
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie, a Czechom zazdroszczę tego wąsatego konduktora. Jak z Hrabala.
-
2017/12/13 15:39:59
@mw.61
"tylko czy przy tamtej mizerii mogło być inaczej"

Mogło. Naprawdę uważasz że PKP rozpirzono na tysiąc spółek z powodu mizerii, bitch please. I nie startowaliśmy z aż tak innego poziomu.

Co do reszty, piszesz o kolejach w otoczeniu aglomeracji, dużych miast. Tak, to działa, nie twierdziłem, że nie. Tylko, że nie tam mieszka większość ludzi w Polsce. O tym właśnie dyskutowaliśmy. Mogę Ci powiedzieć gdzie my tu mamy Wasze koleje metropolitalne, ale się powstrzymam, bo wylecę.

"a Czechom zazdroszczę tego wąsatego konduktora. Jak z Hrabala. "

Bo to jest takie trzymanie się tradycji po czesku. Nie skrzydła husarii. Tym się od nich różnimy, z bardzo wielu powodów.
-
2017/12/13 16:17:31
@panbolec

...nie startowaliśmy z aż tak innego poziomu...

Startowaliśmy, a i ten liberalny mit też zauroczył. Ten pęd ogarnął wszystkich (no prawie wszystkich, bo nasz gospodarz, jak kiedyś się przyznał, zawsze był niepoprawnym lewicowcem), i było go widać na każdym rogu ulicy, okraszonym łóżkiem polowym z wszelkim dobrem. Wtedy nie dało się tego zatrzymać, a jak zaczęto pukać się w czoło, to było zaorane.
A kolej metropolitarna to wstęp. Mam nadzieję, że będzie sięgała co raz dalej. W Poznaniu ,na przykład, ma sięgać aż po Chodzież , a to już prawie sto kilometrów.
-
2017/12/13 16:34:05
A, jeszcze jedno. Nasz nowy premier jest chyba czytelnikiem tego blogaska, bo wyraźnie zaznaczył w expose, że położy nacisk na wioskowy zbiorkom.
Skubańcy wiedzą co ludzi boli. Trzeba im to przyznać.
-
2017/12/13 16:41:57
@panbolec
"Naprawdę uważasz że PKP rozpirzono na tysiąc spółek z powodu mizerii"

Rozpirzenie PKP na spółki to jednak dopiero drugi turnus Balcerowicza, ten Buzkowy.
-
2017/12/13 16:52:43
@mw.61
"expose"

Sęk w tym, że pewnie 4 na 5 ludzi słuchających tego expose mogło tak powiedzieć: Pan premier zauważył moje/nasze problemy i obiecał, że położy szczególny nacisk. To było naprawdę dobre expose.

@nonamenoneed

Tak, ale to był point of no return. Tak mi się przynajmniej zdaje.
-
2017/12/13 16:56:28
@panbolec
Tyle że jak kiedyś czytałem Czechy wydają na dotacje do kolei proporcjonalnie 4 razy więcej niz Polska...
-
2017/12/13 17:18:35
@brysio
"Tyle że jak kiedyś czytałem Czechy wydają na dotacje do kolei proporcjonalnie 4 razy więcej niz Polska..."

Może. Nie wiem dokładnie ile.

Natomiast potrafię sobie wyobrazić ile na tym zarabiają, zyskują nie wprost lub oszczędzają. Idea dotowania zbiorkomu polega właśnie na tym, że dotujesz ale masz korzyści w innych miejscach. Zwykle w bardzo wielu po trochu.

To właśnie ten przeskok, który powoduje, że to musi być państwowe. Wolny rynek nie zna zabawy pod tytułem, jedna firma jedzie przez całą swoją historię na stratach po to, żeby 158 innych mogło istnieć lub zarabiało więcej, lub oszczędzało, a ludzie byli zadowoleni, mniej udręczeni, zdrowsi, dzięki czemu nieco rzadziej głosują na groźnych kolesi.
-
2017/12/13 17:36:40
@panbolc
...point of no return...

No właśnie. Poszło. Otrzeźwienie przyszło później i nijak było się wycofać. Tym bardziej, że nie było do czego. Trzeba było budować od nowa.
A z tym wioskowym zbiorkomem w expose.
Centralny Port Lotniczy plus takie drobiazgi jak autostrady, koleje super szybkie, szybkie, wolne no i hyperloop. A gdzie tu gminny busik? Przecież to wyssie całą kasę.
Tak, to było dobre expose. Duma z nowej ikony i obiecanki, które może się spełnią, a może nie.
Ale to się sprawdzi kiedyś tam. Zawsze można powiedzieć, gdy przegrają, że nie daliście nam dokończyczyć. Coś jak gierkowska przerwana dekada.
-
2017/12/13 18:52:53
(dzień dobry, wystawię na chwilę głowę z mojej nory).

@jabiru i Kantar

Myślę, że rzeczywistość okazała się dużo prostsza niż sam się spodziewałem. Pisał o tym ostatnio p. Skarżyński (<a href="wyborcza.pl/7,75968,22768971,morawiecki-premier-dla-neoliberalow.html>tu</a>). Nie spodziewałem się, że będzie miał rację. Ich dotychczasowy elektorat jest konsekwentny, pomimo wszystkich zaskoczeń, lamentów i #muremzabecią. Dodatkowo jakaś część MMC polubiła garniturek pana Mateusza. Trudno teraz niestety mówić o dekaczyzacji.
-
2017/12/13 19:03:33
@"Dalej trzeba szukać polskiego odpowiednika "Święta Dziękczynienia""
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy w Warszawie hajlują, to w Poznaniu ludzie jedzą rogale. Na moje oko kalorii mają tyle co średnich rozmiarów indyk.

@"Jak słuchasz, że w Warszawa kupiła właśnie 100 nowych autobusów napędzanych antymaterią to już wiesz, że zagłosujesz na PiS,
Z góry prosząc o wybaczenie, pragnę zauważyć, że w tej logiki w tej wypowiedzi nie ma za grosz."

To się nazywa sprawiedliwość międzyregionalna. W dużych miastach bywa stosowana w budżetach obywatelskich tak, by nie dopuścić do tego, że wszystkie projekty będą z jednej dzielnicy. Poza tym ideologia neoliberalna domyślnie nie respektuje takiego rodzaju sprawiedliwości, więc dla niektórych może być to pewne novum.
Takie emocje na prowincji nie powinny natomiast dziwić, szczególnie jeśli operują nimi osoby pamiętające wielki demontaż usług publicznych lat 90' XX wieku i początku XXI wieku.

@"nie dotyczy to transportu dzieci do szkoły, ale ten problem udało się rozwiązać, to była część "ciepłej wody w kranie""
Ale za to jak to rozwiązano. Autobusy szkolne nie mogą służyć do przewozu innych osób niż dzieci, nawet jeśli są puste. Tym sposobem często jedynym sposobem na dojechanie do miasta powiatowego na demo w imię obrony praworządności jest olanie prawa. To oczywiście da się rozwiązać inaczej, ale dochodzimy do kolejnego punktu:

@"Nie mówię, że nie ma "komunikacyjnie wykluczonych" ludzi w Polsce, ale chyba też nie jest tak, że to jest problem ogólnokrajowy. Raczej sprawa dla samorządów (którym państwo powinno pomóc)."
Przeorane emigracją samorządy na prowincji są zbyt małe, by być w stanie posiadać odpowiednie kompetencje. Należy poważnie rozważyć oddawanie spraw organizacji transportu jednostkom samorządu mniejszym niż 100tys mieszkańców. Tymczasem stan prawny jest taki, że transportem zajmują się gminy 5000 mieszkańców, które stać na utrzymanie maks. jakiejś garstki urzędników "od wszystkiego". Niestety na średnio udolne pisowskie wizje wielkich opoli i księstw warszawskich opozycja na moje oko nie odpowiedziała jakoś szczególnie udolniej.

@"Chcemy autobus" byłoby na topie listy życzeń na początku tego wieku. Teraz już nie, bo ludzie pokupowali rzęchy i zdecydowana większość uważa, że to lepsze i wygodniejsze rozwiązanie niż autobus."
Spokojnie, społeczeństwo trochę się zestarzeje. Zauważy, że wzrok już nie ten, żeby widzieć jakie światło jest na sygnalizatorze. Już dzisiaj można budować na tym kapitał polityczny tłumacząc, że chodzi np. o poszanowanie potrzeb seniorów.

@"Eksploatacja starego auta z LPG jest porównywalna z kosztami zbiorkomu."
W dużym mieście zbiorkom miesięcznie kosztuje tyle, co miejsce parkingowe pod rzęcha albo nawet mniej. Rzęchy są jako tako opłacalne tylko dlatego, że:
- masowo przymyka się oczy na parkowanie gdzie popadnie
- masowo przymyka się oczy na oszczędzających na ubezpieczeniu, pomimo niskich cen tychże ubezpieczeń ("oszczędzający" oczywiście robią to zapewne z przyczyn ekonomicznych, chociaż klikbajtowe artykuły są bardziej na modłe tych od "przepijajo 500plus")
- masowo przymyka się oczy na ofiary smogu (także użytkowników owych rzęchów),
- masowo przymyka się oczy na ofiary wypadków (Polska jest chyba na szczycie listy w Europie).
Rzęchy nijak nie są porównywalne kosztowo od zbiorkomu.

@"Gdyby jednak chciał nałożyć jakiś domiar na rzęchy, to będzie rewolucja.". Zgoda, PO jak rządziła, to coś mówiła o domiarze dla dymiących samochodów.

@"Przegapiliście link od @czescjacka Badania Gduli'"
Badania Gduli dość jasno pokazują, że ludzie wolą się identyfikować z narracjami, w których tym złym jest ktoś inny (np. islamiści) niż oni ("przepijajo 500plus i zanieczyszczają plaże"). Ciekawe czy liberalna opozycja przyjmie to do wiadomości. Poza tym są tam jeszcze potwierdzenia dość oczywistych przekonań. Tylko nie wiem skąd Gduli wyszło, że są za "neoautorytaryzmem", IMO to typowe dla podmiotów słabszych poszukiwanie silnego protektora nawet kosztem nic im nie dającego prawa do bycia "samodzielnym podmiotem".
-
2017/12/13 21:49:39
Kaczyński odchodzi z polityki. Morawiecki ma go zastąpić w partii.
Beatę zeżarłby partyjne frakcje rozbijając jedność PiS dzięki której doszła do władzy.
Gowin już zaczął organizować własne struktury i pokonałby Szydło, ale jego przywództwo nie zostałby zaakceptowane przez innych pretendentów. To człowiek o chorych ambicjach i niskich umiejętnościach, największe niebezpieczeństwo dla PiS (Grzegorz też to wie). Morawiecki jest najlepszym kandydatem na nowego lidera. Znalazł kasę na 500+, deficyt zamienił w nadwyżkę budżetową wydając wojnę oszustom i złodziejom. Wciąż nie jest "nasz", dlatego Beata zostanie na długo u jego boku. Frakcje zrozumieją, że nic im nie zabiera a zapewnia bezpieczne rządzenie. Tylko Gowin tego nie zaakceptuje.
-
2017/12/13 22:07:40
@mw.61
nie mówiąc o Trójmieście, gdzie nic nie zaorano a nawet wprost przeciwnie.

Ekhm. Powinno być "nie mówiąc o Gdańsku". PKM, czyli Pomorska Kolej Metropolitarna, to de facto kolej gdańska. Linia ładnie poprowadzona, owszem nowa, w miarę gęsto ma przystanki, pociągi jeżdżą (wolno, bo spalinowe, a pod górkę jest) w miarę często i ogólnie jest ok. Gdynia, też z własnej winy niestety, dostała ochłapy. Dopiero teraz oddano do użytku dwa przystanki (zdecydowanie za mało), a zatrzymuje się na nich kilkanaście pociągów dziennie (w obie strony). Pociągi jeżdżące z Gdyni do Gdańska przez Osowę raz na godzinę i w dodatku nieregularnie to śmiech na sali i pokazywanie ludziom gestu Kozakiewicza. Sam bym jeździł, ale mam gdzieś, bo jak się spóźnię na pasujący mi pociąg, to następny mam za prawie godzinę. Niech się walą. Jeżdżę autobusami/trolejbusami i SKMką, co jest marne i upierdliwe, ale jeżdżenie samochodem śmiertelnie mnie nudzi (chyba nie jestem Polakiem) i irytuje, bo nie znoszę polactwa na drogach.

Żeby było śmieszniej, są kursy PKMki z Gdyni przez Gdańsk do Kościerzyny. Z Gdyni do Gdańska jeżdżące równolegle do SKMki, co jest czystą głupotą i marnowaniem kasy. Ale kto zrozumie rozumowanie urzędnika?

Inna sprawa, że PKMka jest wojewódzka i miasta leją na nią sikiem prostym. Gdyby dołożyły kasę, to by było więcej pociągów. Ale Gdańsk jest obrażony, bo wolałby tramwaje, a Gdynia nie zapłaci, bo Gdańsk nie zapłaci. I tak sobie Trójmiasto współżyje radośnie. Przez moment był sensowny (w miarę) bilet metropolitarny. Ale był za dobry, więc po pół roku zniknął. Od 28 lat Trójmiasto nie ma wspólnych biletów na zbiorkom. I prędko nie będzie miało.

@ Wybory samorządowe
Zagłosuję na każdego, kimkolwiek by był, jeśli zadeklaruje, że urzędasy miejskie maści wszelkiej i każdego stopnia będą miały wpisany do umów o pracę zakaz dojeżdżania do pracy samochodem. To jest jedyna szansa, żeby zbiorkom w miastach zaczął działać jak trzeba. Tymczasem Gdańsk chce wydać ponad 20 baniek na piętrowy parking dla urzędasów.

Jebał was pies, trójmiejscy samorządowcy.
-
2017/12/13 22:34:30
Akurat Kaczyński odchodzi z polityki. Jakby kolo, co od 40 lat gra w piłkę nożną wyznaczył nowego trenera, to przecież też nie odchodzi, będzie kosił kasę w PZPN albo co, ponieważ nie potrafi nie grać w piłkę nożną.
-
2017/12/13 23:23:15
@bartolpartol

Trójmiejsko - jednak zaprotestuję przeciwko stwierdzeniu, że gdziekolwiek PKM jeździ w miarę często. Nawet Kościerzyna i Kartuzy - to też śmiech na sali.
Dla nie pomorskich czytelników bloga. Jest sobie aglomeracja trójmiejska (ca 1 mln mieszkańców i jakiś tam rynek pracy). Jest PKM które łączy tą aglomerację z miastami mająymi 15-25 tys mieszkańców i ich okolicami, co potencjalnie włączyłoby mieszkańców okolicznych miast do trójmiejskieo rynku pracy (dotychczas dotyczy to głównie pracowników budowlanych, którzy dojeżdzają grupowo busami). Z obu miejscowości pociągi jeżdzą rzadziej niż co godzinę. Co (jak przedmówca powiedział) oznacza, że ktoś kto tak się będzie wybierał do pracy po pierwsze w wypadku spóźnienia się o 5 minut jest spóźniony ponad godzinę do pracy. Po drugie nawet jeśli się nie spóźni to może np musieć czekać sporo przed pracą albo po (bo nie wszędzie ma się ruchome godziny pracy). Z dużego projektu mogącego mieć efekt ponad lokalny mamy inwestycję która jest drugą nitką aglomeracyjnej komunikacji.
-
2017/12/14 01:15:39
@nowomostowa

"Kaczyński odchodzi z polityki. Morawiecki ma go zastąpić w partii.
Beatę zeżarłby partyjne frakcje rozbijając jedność PiS dzięki której doszła do władzy.
Gowin już zaczął organizować własne struktury i pokonałby Szydło, ale jego przywództwo nie zostałby zaakceptowane przez innych pretendentów. To człowiek o chorych ambicjach i niskich umiejętnościach, największe niebezpieczeństwo dla PiS (Grzegorz też to wie). Morawiecki jest najlepszym kandydatem na nowego lidera. Znalazł kasę na 500+, deficyt zamienił w nadwyżkę budżetową wydając wojnę oszustom i złodziejom. Wciąż nie jest "nasz", dlatego Beata zostanie na długo u jego boku. Frakcje zrozumieją, że nic im nie zabiera a zapewnia bezpieczne rządzenie. Tylko Gowin tego nie zaakceptuje. "

Ta, a Antoni za to z pewnością. Albo pan Zbyszek.

Jeśli to o to chodzi w tej zmianie to będzie z tego spektakularny fail. To towarzystwo trzeba trzymać za twarz, im jest potrzebny Schetyna a nie taki pizduś. Zaręczam ci że oni wszyscy go totalnie lekceważą traktując jako nowego ślicznego ministranta prezesa (a jak wiadomo prezes lubi takich ślicznych ministrantów) i nie wyobrażam sobie co miałby on zrobić by lekceważony nie być. Ludzie pokroju Macierewicza będą go zawsze mieli ostentacyjnie w dupie, jak Adriana. To nie ich liga.

Z mojego wiejskiego bąbelka (bywam w weekendy): w zeszły weekend gdy podpytywałem nikt nie wiedział kim jest Morawiecki, nawet podpowiadanie ze minister finansów czy że wicepremier nie pomagało. Zupełnie nie kojarzyli. Za to zdziwienie że brochę kaczor wyrzucił było przeogromne. I nie podejrzewam by ktokolwiek z tych ludzi słuchał expose. Docelowy słuchacz expose był jeden, ma na imie Jarosław. Pod niego było pisane. Zwykly wyborc pisu takich rzeczy nie słucha i nie ogląda.
-
2017/12/14 07:44:02
@bartol

...urzędasy miejskie maści wszelkiej i każdego stopnia będą miały wpisany do umów o pracę zakaz dojeżdżania do pracy samochodem...

Tak to by pomogło, tylko czy nie zabrakłoby wyższej kadry, no bo jak to panie, tak z ludem? Autobusem?

...I tak sobie Trójmiasto współżyje radośnie...

Czyli te wszystkie problemy z ustaleniem jakiejś jednej strategii, należałoby rozpatrywać w kategoriach medycznych, no bo jak na to patrzeć inaczej? Ale to chyba nie tylko trójmiejski problem. Czasami rzeczywiście nie dziwię się, że jakieś zdesperowany pasażer zaklnie i wezwie w modlitwie Putina na ratunek.
-
2017/12/14 09:47:41
@bartolpartol, @siadczyk i lamenty nad komunikacją w Trójmieście

Hehe, w kontekście tego co napisałem powyżej to nawet zabawne: pomstowanie że costam jeździ tylko raz na godzine i jak sie człowiek spóźni 5 minut na pociąg, to do pracy spóźni się godzinę... Raz na godzinę... Mmm... Rozmarzyłem się.

Poczułem się jak głodujące dziecko z afrykańskiej wioski oglądające Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler.


@nowomostowa, @doc.hunter, @embercadero i Morawiecki jako następca Kaczyńskiego.

Wydaje mi się, że teza jakoby Kaczyński kreował Morawieckiego jak swojego następcę jest bardzo uprawniona. Argumenty przemawiające za nią są wcale niezłe. Można się pobawić:

Kaczor to jest człowiek, cokolwiek by o nim nie mówic, bardzo inteligentny. Myślę, że czyta sam więcej niż cały jego komitet polityczny z rodzinami. W dodatku on ma ego i misję nie na kadencję czy dwie, tylko na tysiąclecie. Taki jest, ten typ tak ma.

A w partii i okolicach posucha, bo tak to już jest z dyktatorami, że jak nie maja dzieci (syna!) to mają ogromny problem z wychowaniem następcy. Z jego zaufanych ludzi część jest zbyt stara, część to tępi żołnierze, którymi jak sądzę się brzydzi. Myślę, że kiedy na tvpinfo leci Sasin, to Kaczyński przerzuca na TVN24 bo woli juz pooglądać Giertycha u Olejnik. Reszta to ludzie wierni i niegłupi (te wszystkie Błaszczaki, Szydła), ale po prostu nie ten format, nie nadają się na przywódcę imperium od morza do morza na trzecie millenium.

Morawiecki to miks historyczno-futurystycznej narracji Kaczyńskiego z atrybutami, które trzeba mieć by poruszać się w dzisiejszym świecie. Kaczyński boi sie pojechać i rozmawiać z innym politykiem, boi sie mediów, musi mieć usłużnego funkcjonariusza zamiast dziennikarza, to nie jego świat. Dla Morawieckiego to środowisko naturalne. I jest synem Kornela. I ma żonę i czwórkę dzieci. I nie spał dopołudnia. I niewątpliwie jest intelektualnie mocny.

Taka scena: wyobraźcie sobie wieczór na Nowogrodzkiej i Kaczyńskiego w fotelu rozmawiającego z drugą osobą w drugim fotelu o przyszłości Polski, Europy, Świata, na takim poziomie na jaki Kaczyńskiego stać, czyli wysokim. Kto siedzi w drugim fotelu? Błaszczak? Szydło? Bez jaj. Do tej sceny z ludzi z otoczenia prezesa pasuje tylko Morawiecki.

Więcej - być może to na tych dwóch fotelach powstało to co teraz mamy, bo jest to nieźle przemyślane, Kaczyński tego nigdy nie umiał poukładac organizacyjnie, działał punktowo, emocjonalnie, na żywioł, a tu wszystko ma swój czas i kolejność, schedule, jadą jak palcem po kartce kolejne punkty. Jak w korpo. Poprzednie ich rządy w ogóle tego nie przypominały.

Morawiecki to jest Kaczyński na XXI wiek. Którego innego polityka z tego obozu moglibyście tak określić? Mogło się komuś, kiedyś wydawać, że kimś takim jest Duda, ale to nigdy się nie broniło. Zresztą on jest tym kim się wydawał na samym początku: nikim. Wystarczy przeczytać wywiad z jego rodzicami, żeby zrozumieć, że to nigdy nie będzie budowniczy światów. Miał swoje wielkie szanse, sądzę, że nawet ich nie zauważył.

Morawiecki to nie jest żaden "śliczny ministrant" tylko być może współtwórca ich sukcesu. To bardzo prawdopodobne.

Koleś przez prawie 15 lat był w zarządzie, a 8 lat (w tym lata krachu) był prezesem Banku, wielkiego korpo i to z centralą zagranicą. Cechy jakie trzeba mieć, żeby tam przeżyć i wygrać, nie maja nic wspólnego z ministranctwem. To nawet nie jest gniazdo szerszeni. Do gniazda szerszeni ci kolesie idą odpocząć po pracy.

Kiedyś zresztą Kornelowi sie wymsknęło, że jego syn ma być następcą Kaczyńskiego. Może nie przypadkiem. To może być relacja, mająca bardzo stare korzenie.

A to co teraz widzimy, to jest w jakimś sensie test. Jak sobie z nim poradzi okaże się w styczniu/lutym. Możliwych, skrajnie różnych scenariuszy jest dużo, ale jestem pewien, że to nie będzie żadna ciamciaramcia.
-
2017/12/14 10:16:33
@panbolec
"Morawiecki jako następca"

To, co tu rysujesz bardzo mi się kojarzy z takim jednym politykiem zagranicznym, i nie są to skojarzenia pozytywne.
Ten polityk to Bashar al-Assad - on też najpierw nie miał zamiaru iść w politykę, tylko planował w miarę "normalną" karierę zawodową. Wykształcony jest, języki zna, na Zachodzie bywały. Ale potem tak się jakoś złożyło że musiał przejąć rządy. Jaki jest efekt, to widać.
-
wo
2017/12/14 10:36:02
@panbolec
"Cechy jakie trzeba mieć, żeby tam przeżyć i wygrać, nie maja nic wspólnego z ministranctwem. "

Moje skromne doświadczenie w świecie korporacyjnym mówi mi, że można dojść zdumiewająco daleko, jeśli się dobrze wygląda w garniturze i ma talent do wygłaszania farmazonów z kamienną twarzą. Nie wierzę, że Morawiecki sam wierzy w to, co deklamuje ("centralny port lotniczy do 2027, produkcja narodowego samochodu elektrycznego, etc."). Normalny człowiek, jak ty i ja, by się przy takim czymś zająknął, albo zaczął dodawać jakieś zastrzeżenia, typu "o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem". Dlatego ty i ja nigdy nie zrobimy prawdziwej korpokariery.

Żeby w ogóle udało się cokolwiek przypominającego plan Morawieckiego, już teraz w gospodarce powinien być widoczny wzrost nakładów na innowacje. Widać tymczasem coś dokładnie odwrotnego: firmy idą na przeczekanie, kapitał ucieka w nieruchomości i inne formy jałowej tezauryzacji, spada liczba zgłaszanych patentów, fachowcy wyjeżdżają. Talent "garniturowca" polega na tym, żeby po prostu to pomijać w kolejnych prezentacjach, nadal z tym samym uśmiechem powtarzając te same brednie.

Bliźniaczym odbiciem Morawieckiego jest Petru. To też nigdy nie był człowiek, który się na czymś "znał". To manekiny krawieckie z pluginem do Photoshopa.
-
2017/12/14 10:42:19
Co do gniazda szerszeni, no to przecież talent do kłamania, podstawiania nogi przyjaciołom i mania ojca zafumflowanego z elitą władzy nijak nie oznacza talentu do organizacji czegokolwiek, charyzmy i co ino
-
2017/12/14 10:55:21
@siadczyk
Trójmiejsko - jednak zaprotestuję przeciwko stwierdzeniu, że gdziekolwiek PKM jeździ w miarę często. Nawet Kościerzyna i Kartuzy - to też śmiech na sali.

Dlatego napisałem "gdańska", bo do lotniska włącznie kursuje w miarę często. W miarę, tzn. częściej niż co pół godziny w szczycie. Takie są trójmiejskie standardy.

@mw.61
Tak to by pomogło, tylko czy nie zabrakłoby wyższej kadry, no bo jak to panie, tak z ludem? Autobusem?

Cała Bolanda niestety. Mam wrażenie, że samorządy są skupione tylko i wyłącznie na sobie. Mieszkańcy korzystają z ich pracy tylko wtedy gdy przypadkiem się okaże, że coś dobrego dla urzędnika, jest przypadkiem dobre dla mieszkańców. To, swoją drogą, dotyczy wszystkich szczebli administracji. Im wyżej, tym bardziej.

Czyli te wszystkie problemy z ustaleniem jakiejś jednej strategii, należałoby rozpatrywać w kategoriach medycznych, no bo jak na to patrzeć inaczej?

Polaczkowa mentalność, o której już wiele napisano. To się nigdy nie zmieni. Jeden Biedroń i jemu podobni to niestety tylko i wyłącznie statystycznie nieistotne zaburzenie na powierzchni polskiego szamba.

@panbolec
Hehe, w kontekście tego co napisałem powyżej to nawet zabawne: pomstowanie że costam jeździ tylko raz na godzine i jak sie człowiek spóźni 5 minut na pociąg, to do pracy spóźni się godzinę... Raz na godzinę... Mmm... Rozmarzyłem się.

No jasne. Zaorajmy wszystko, niech wszyscy mają tak samo źle. Jednak widzę pewną różnicę pomiedzy miastem i odległą wsią. Co nie znaczy, że nie należy ludziom z tej wsi stwarzać warunków do godnego życia. Ale nie oznacza również, że należy życie miejskie sprowadzić do wiejskiego.

Poczułem się jak głodujące dziecko z afrykańskiej wioski oglądające Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler.

Tak mi się przypomniało jak za komuny pani dyrektor w szkole podstawowej na lekcji geografii (akurat było coś o Afryce) huknęła: cieszcie się, że nie żyjecie w domkach z gliny albo na drzewach!
-
2017/12/14 11:28:00
@wo

Ważny disclaimer, bo nie wiem czy to jasno wybrzmiało:

Moja pozytywna ocena expose Morawieckiego nie ma nic wspólnego z wiarą w jego realizację. Oczywiście to była biznesowa prezentacja faceta otrzaskanego z takimi rzeczami. Dokładnie tak jak piszesz, to ważny talent w korpo. Oceniałem wyłacznie skuteczność w odniesieniu do elektoratu.

Moje pozytywne projekcje na temat przyszłości Morawieckiego w najmniejszym stopniu nie oznaczają, że mi sie podoba czy pokładam w nim jakies nadzieje. Przeciwnie, raczej się go boję (patrz ostatni wpis @cmoscmos)

@wo @czescjacek

Myślę, że grubo nie doceniacie pakietu umiejętności jaki trzeba mieć, żeby w dużym korpo być na szczycie. Garnitur, uśmiech i powerpoint mogą doprowadzić wysoko, czyli piętro, dwa niżej. W dużym korpo to jest naprawde wysoko. Ale powyżej tego trzeba mieć już inny mindset. Moje doświadczenia w tym zakresie są tu akurat bezpośrednie i długoletnie.

Ktoś kto przeleci roczek czy dwa przez te szczyty to może być dowolny dupek, ale ktoś, kto tam przetrwał 15 lat już napewno nie. Nikt nie mówi że to sa fajne cechy.

Rozumiem klasową niechęć do tego świata, ale do not underestimate the dark side of the force.
-
2017/12/14 11:38:10
@wo i panbolec

"Moje skromne doświadczenie w świecie korporacyjnym mówi mi, że można dojść zdumiewająco daleko jeśli się dobrze wygląda w garniturze i ma talent do wygłaszania farmazonów z kamienną twarzą."

Otóż to. Mam dokładnie takie samo zdanie (a w przyszłym roku pyknie mi 20 lat obserwacji, w tym ładnych kilka w kręgach może nie na poziomie Morawieckiego ale jeden-dwa szczebelki nizej). Podstawowa umiejętność wspinania się w korpo to nie żadne dalekosiężne plany realizowane punkt po punkcie, bo każde korpo działa przede wszystkim w perspektywie końca kwartału i na pewno nie dalej niż koniec roku finansowego, tylko to, by zawsze być fajnym gościem, którego wszyscy lubią, zawsze ma się coś do powiedzenia na każdy temat, co brzmi mądrze i dostojnie i zawiera mądre słowa, nawet jak nigdy nic konkretnego nie znaczy. I do tego absolutnie konieczna umiejętność: odnalezienia się szybko w każdej sytuacji i nie dania poznać po sobie że cię cokolwiek zwilża, masz być taki fajny niezależnie od tego że właśnie nogę ci urwało. Tacy ludzie robią kariery w korporacjach, reszta nie ma znaczenia. Poza tym to jest mit że on podejmował jakiekolwiek istotne decyzje w tym banku. W polskim oddziale korpo prezez to sobie może podejmować decyzję na temat kwiatków w sekretariacie albo na jakie charity przekazać tą kwotę którą korporacja kazała przekazać. Wszystko inne decyduje właściciel. Gdyby on był w zarządzie jakiejś dużej spółki w kraju jej właściciela to by robiło różnicę. Ale u nas tacy prezesi to wyłącznie malowani figuranci. Stworzono propagandowy mit wielkiego biznesmana wokół niego i to wszystko.
-
2017/12/14 12:15:13
@panbolec

Nie wiem nie wiem, tak czy siak umiejętności korporacyjne to inne umiejętności, niż potrzebuje charyzmatyczny polityk. Z drugiej strony Kaczyński ewidentnie jest "charyzmatycznym politykiem" w sensie, że i wyborcy za nim idą, i swoje zaplecze trzyma za ryje, ale na Boga nie wiem, jak to u niego działa.
Tak czy inaczej ty z kolei przeceniasz chyba zdolności umysłowe tej typażerii: znaczy, jak miałaby wyglądać ta na wysokim poziomie rozmowa o przyszłości Europy i Cywilizacji? Że Morawiecki z Kaczyńskim straszą się islamskim tyfusem i wszami? Zastanawiają się nad ładunkami termobarycznymi? Oczywiście bardziej prawdopodobne jest, że w te głupoty żaden z nich nie wierzy, ale wtedy skąd wniosek, że za cynicznym posługiwaniem się ksenofobiczną retoryką stoi jakaś sensowna analiza stanu faktycznego?
-
2017/12/14 12:46:40
@ Kaczyński jako mąż stanu

Trochę ciężko sobie wyobrazić sens takiej rozmowy, skoro JK już nie raz pokazał, że kompletnie nie rozumie np. polityki zagranicznej i ekonomii. Wydaje mi się, że mimo oczytania (czy to nie jest, btw, znowu niepotrzebne zachwycanie się etosem inteligenta?), facet mało wie o świecie i mało go w szerszej perspektywie interesuje poza władzą, rozumianą jako trzymanie swojego obozu za pysk i wywarcie zemsty na ludziach, których nienawidzi z jakichśtam osobistych i politycznych powodów.

Więc o ile tych dwóch panów można sobie wyobrazić jak siedzą i perorują z ważnymi minami o przyszłości Polski i świata, o tyle byłaby to przecież raczej groteska.
-
2017/12/14 12:52:10
To ja pójdę dalej w kremlinologii. Czyli, że Kaczyński już nie ogarnia (bo stary i demencja) i ktoś nim kieruje (w sensie komuś ufa i ten mu tłumaczy Świat). I kiedyś pozwoliłem wysnuć taką myśl tutaj, ale nie wiedziałem kto dziadkiem z demencją kukiełkuje. Teraz można by rzec, że może Morawiecki lub ktoś kto za Morawieckim stoi.
-
2017/12/14 12:54:05
Tak czy inaczej ty z kolei przeceniasz chyba zdolności umysłowe tej typażerii: znaczy, jak miałaby wyglądać ta na wysokim poziomie rozmowa o przyszłości Europy i Cywilizacji? Że Morawiecki z Kaczyńskim straszą się islamskim tyfusem i wszami? Zastanawiają się nad ładunkami termobarycznymi?

Do licha, islamski tyfus i ładunki termobaryczne są dla plebsu.

Kaczyński to jest facet, który Piketty'ego i Wallersteina nie tylko czytał (ciekaw jestem, czy Schetyna czy Petru w ogóle wiedzą, kto to jest Wallerstein), ale wyciąga z nich jakieś wnioski. Nie chcę za bardzo go wychwalać, bo jest to człowiek, który robi Polsce wielką szkodę, ale może ją zrobić właśnie dlatego, że rozumie więcej niż inni - i w sumie tak ma od 1989.
-
2017/12/14 12:54:20
W ogóle, skoro już zahaczyliśmy o mindset prowincjusza, to z moich obserwacji (i autoobserwacji) mamy tendencję do w ogóle przeceniania jakości umysłowej "elit", a nie doceniania ich zblatowania. W sensie, jak moim kolegom z klasy starzy mogli załatwić pracę na stacji benzynowej, tak kolegom z klasy w liceum na Żoliborzu starzy mogą załatwić pracę w TV czy tam ogólnopolskiej redakcji, czy gdzie tam jeszcze.
-
2017/12/14 13:14:05
@airborell
"Do licha, islamski tyfus i ładunki termobaryczne są dla plebsu. "

Albo nawet częściowo szczere drgawki (zwłaszcza te ksenofobiczne), ale bez znaczenia dla dużego obrazka, podobnie jak jego miłość do zwierząt.

"Kaczyński to jest facet, który Piketty'ego i Wallersteina nie tylko czytał..."

Myślę że czytał znacznie więcej. Uważna lektura wywiadów z nim z różnych epok wskazuje na duży, złowrogi łeb.

Przy czym, ja nigdy nie uważałem żeby był wybitnym strategiem co niektórzy twierdzili, i tym podobne, bo to w ogóle nie jest facet od działania i planowania działania, wszystko jedno w jakim horyzoncie. To jest teoretyk, ma swoją wizje państwa i to jest oś. Gospodarka, stosunki międzynarodowe to już jest orbita, bo ten model jest lekko autarkiczny, jak wszystkie modele despotyczne. Słyszeliście kiedyś dajmy na to, o federacji dyktatorów?

To jest koleś, który zna punkt docelowy, do którego zmierza, ale brakowało mu kogoś, kto by go tam zaprowadził. Takim kimś jest do pewnego stopnia Morawiecki. Myślę, że o tym właśnie rozmawiają. Chciałbym mieć podsłuch w tym fotelu.
-
2017/12/14 13:22:37
"Kaczyński to jest facet, który Piketty'ego i Wallersteina nie tylko czytał (ciekaw jestem, czy Schetyna czy Petru w ogóle wiedzą, kto to jest Wallerstein), ale wyciąga z nich jakieś wnioski."

W jakiejś książce autor użył porównania, które mi się z tym kojarzy

"analizowali to tak, jak strzelcy wyborowi podręczniki anatomii"
-
2017/12/14 13:47:28
Jeśli założyć, że w teorie spiskowe i ksenofobiczne Kaczyński nie wierzy, to dalej nie wiem, co niby wskazuje, że coś więcej jarzy i zamierza coś konkretnego zbudować. Jak na razie zbudował kleptokratyczną dyktaturkę kolesi zmierzającą do izolacji międzynarodowej, no okej, może to był od początku jego cel i go skutecznie realizuje, ale hej, Łukaszenka jest nawet skuteczniejszy, a nikt o intelekt go nie podejrzewa.

A co do wiary w teorie spiskowe, to nie wiem, niekoniecznie pewne jest założenie, że Kaczyński jej nie podziela; jego wyskok z mordami zdradzieckimi raczej był chyba ujawnieniem prawdziwego emo, a nie wykalkulowanym show?
-
2017/12/14 13:54:03
@panbolec

"To jest koleś, który zna punkt docelowy, do którego zmierza, ale brakowało mu kogoś, kto by go tam zaprowadził. Takim kimś jest do pewnego stopnia Morawiecki. '

Nawet zakładając ze to prawda to Morawiecki nim jest tylko na tle tych wszystkich Suskich i Sasinów. W każdym normalniejszym towarzystwie byłby intelektualną miernotą. Zapominasz jakim intelektualnym dnem jest reszta pisu, to że Mateuszek błyszczy na ich tle (niewątpliwie błyszczy) nie przekłada się 1:1 na resztę populacji.
-
2017/12/14 14:06:02
@"jego wyskok z mordami zdradzieckimi raczej był chyba ujawnieniem prawdziwego emo, a nie wykalkulowanym show"

To pokazuje jak skutecznym pociągnięciem było ukrycie J.K. i jego buractwa. Mało kto w ocenie dzisiejszej sytuacji przywołuje z przeszłości słowa i zachowanie Kaczyńskiego. Już za momencik, juz za chwileczkę będzie się większości jawił jako sympatyczny starszy pan i co we wogle od niego chcecie.
-
2017/12/14 14:49:07
@czescjacek
"jego wyskok z mordami zdradzieckimi raczej był chyba ujawnieniem prawdziwego emo, a nie wykalkulowanym show?"

Tylko, że to nie oznacza, że on wierzy w zamach, tylko że "przemysł nienawiści" który cośtam cośtam i gdzieś na końcu to prowadzi do śmierci LK. Nie umiem tego zrekonstruować, bo to jest właśnie emo, ale to było grane wielokrotnie.

A nawet jeśli wierzy to co? Antoni mógł go zasypać rzeczami, o których nie śniło się największym paranoikom.

To jest taki błąd poznawczy, nie wiem czy ma nazwę, ale w sieci jest powszechny -
prowokacyjnie nazwę go skazą lewacką :-P że jak ktoś jest ksenofobem, rasitą, seksistą, banksterem, antyszczepionkowcem, itd, itp., to jest gupi gupi gupi (i tupiemy nóżką).

Tyle, że to w ogóle tak nie działa. To są rozłączne światy. Czy ja naprawdę muszę tu przytaczać listę ludzi, naukowców, twórców, humanistów, polityków o niezaprzeczalnie dużych głowach i jeszcze większych osiągnięciach, którzy wierzyli lub wierzą w kompletne bzdury albo straszne rzeczy?
-
2017/12/14 15:00:05
Ja nie mówię że jest na pewno strasznie głupi (chociaż podejrzewam, że raczej jest), natomiast prawie na pewno nie ma jakiejś wizji Polski, jej rozwoju i miejsca w świecie, która wychodziłaby poza "żeby moje było na wierzchu", ani orientacji w uhm -
przepraszam za prawicowe słowo - geopolityce wychodzącej poza "a kij mnie to w ogóle obchodzi"
-
2017/12/14 15:13:08
Krasowski trafnie pisze, że Kaczyński łączy wyjątkowy talent i wiedzę polityczną z wyjątkowym poziomem paranoi. Przy czym on to odnosił do lat 90, gdzie w porównaniu z erą posmoleńską ta paranoja była o rząd wielkości mniejsza.
-
wo
2017/12/14 15:15:47
@panbolec
"Ktoś kto przeleci roczek czy dwa przez te szczyty to może być dowolny dupek, ale ktoś, kto tam przetrwał 15 lat już napewno nie. "

Pozostanę przy swoim zdaniu. To przede wszystkim zależy od koniunktury. W mediach widziałem wielu ludzi przekonanych, że są sprawnymi medialnymi menadżerami - bo po prostu ich kariera przypadała na tłuste lata. Co gorsza, czasem sami niestety uwierzyli w te swoje komptetencje (ŁOJEZU!).

Bankowość w Polsce chyba jeszcze nie miała lat innych, niż tłuste. Nie mieli takiego prawdziwego "testu kryzysu". Więc można było tam tkwić przez 15 lat, po prostu dlatego, że w garniturze z kamienną twarzą się mówiło, że "naszą strategią jest dywersyfikacja alokacji akwizycji" (say it like you mean it!). W mediach zresztą też lata tłuste to było też coś koło 15 lat (z grubsza, 1995-2010).
-
2017/12/14 16:15:54
@panbolec

...o niezaprzeczalnie dużych głowach i jeszcze większych osiągnięciach, którzy wierzyli lub wierzą w kompletne bzdury...

Pewnie każdy w prywatnym życiu spotkał wykształconego speca w jakiejś dziedzinie ( u mnie naprawdę dobry lekarz), z którego Maciarewicz mógłby być dumny. Co ciekawe on o mnie myśli podobnie, tylko odwrotnie ustawia znaki. Rzeczywiście, to jak równoległe światy, z marnej powiastki sci-fi. Jak jakieś jaszczury czy zombi kontra ci normalni, tyle że normalny to ten nasz.
Paragraf 22.
Na zdrowy rozum to w czasach globalnej wioski wydaje się to niepojęte. Kaczyński przecież to modelowy przykład kompanijnej ofiary czy klasowego sieroty. To co pokazał na słynnych zakupach czy na migawkach z wakacji, powinno pogrzebać go jako polityka na zawsze. A tu proszę, niektórzy do niego prawie się modlą. Maskowanie innymi twarzami ma swój zasięg, ale aż tak duży?
Dyskusja o jego przewagach intelektualnych jest chyba jałowa. Do niczego nie dojdziemy. Tu chyba trzeba dyskutować o kondycji intelektualnej naszego społeczeństwa, a patrząc na fenomen Trumpa i innych kolesi na całym świecie, o kondycji ludzi jako takich. Jak pisałeś, jesteś trochę takim przecinkiem na granicy dwóch światów i łatwiej ci zrozumieć ten fenomen, ale ten mój znajomy lekarz to przecież żadna wykluczona prowincja. Światły człowiek, a w zamach wierzy.
Cały głupi jestem.
By zrozumieć lektura opracowań historycznych w czasach internetu chyba na nic. Współczesne autorytety socjologiczna na razie się pałują do konkluzji nie dochodząc. Coś mi się wydaje, że jak ktoś napisze receptę, stanie się bogatym człowiekiem.
-
2017/12/14 16:15:59
W owym człowieku jest tyle z demona (a zwłaszcza demonicznej inteligencji), co trucizny w zapałce. Jest utylitarnie zły, bardzo zły.
-
2017/12/14 17:10:45
@mw.61
"Pewnie każdy w prywatnym życiu spotkał wykształconego speca w jakiejś dziedzinie (u mnie naprawdę dobry lekarz), z którego Maciarewicz mógłby być dumny."

Czyżby pewien znany warszawski dermatolog z trzema specjalizacjami?

@panbolec
"Słyszeliście kiedyś dajmy na to, o federacji dyktatorów"

OPEC co prawda nie jest federacją ale chyba całkiem blisko do tego o co pytasz?
-
2017/12/14 17:25:22
@gammon_no.82
Demoniczny? - nieeeeeeee
Inteligentny? - bardzo
Zły? - w polityce to kategoria bezużyteczna

@cowboytomash
OPEC to kartel, który ma określony jeden cel, duży cel, ale to nie związek polityczny państw.
-
2017/12/14 17:34:07
@urok prezesa
My tu gadu, gadu o poważnych sprawach, a tu dwie kolejne sieroty po POPiSie przepłynęły z prądem z PO do PiSu.

W pewnym sensie jest dla mnie fenomenem, że PO rządziła 8 lat. Przecież tam się zawsze roiło od fanów prezesa i sierot po POPiSie (idiota wicepremier to ich szczególnie charakterystyczny przedstawiciel). A Tusk ich nie wyrżnął, bo by szybko stracił większość.
-
2017/12/14 18:11:09
@mw.61

"Światły człowiek, a w zamach wierzy."

A są nawet badania jakieś, z których wychodzi, że to cały zespół cech jest i nie chodzi tak naprawdę o podatność jednostki na konkretne idee, tylko o podatność na idee w ogóle. Co oznacza, że jeżeli popłynąłeś na jednej teorii spiskowej, to masz duże szanse na popłynięcie kolejną, nawet, jeżeli jest sprzeczna z tą pierwszą, a całość jest dość mocno związana z nieufnością wobec głównych prądów myślowych.

I faktycznie nie ma to zbyt dużego związku z inteligencją, zdolnością logicznego kojarzenia itd., a bliżej ma po prostu do jakiejś choroby.
-
2017/12/14 18:21:40
@bartolpartol
E, jakieś pionki, chociaż wszelkie powiększanie szeregów tej pazernej na władzę hydry smutne. Jednak wciąż lepszy jest news o zmianie nazwy Pl. Szewczyka, do którego mnie kliku-kliku doprowadziło od tego linka. W życiu bym nie przypuszczał, że ktoś sobie tamten plac w Katowicach obierze na tak szczytny cel, jakim jest (przynajmniej z ich perspektywy) upamiętnienie pary prezydenckiej z Warszawy, która zginęła w katastrofie komunikacyjnej. To mi się jakoś w głowie nie mieści. Plac, przy którym kiedyś prężył się słynny "brutal", kopciły autobusy i busiki, a teraz jest raptem pół deptaka przy centrum handlowym z circa 50 tys. m. kw. powierzchni (o ile dobrze pamiętam). Normalnie... give me an L, give me an E itd. what's that spell? Lech and Maria... Excuse me, Szewczyk, pardon my greed, you're evicted, time to leave.
-
2017/12/14 18:36:22
@ Morawiecki

To jest taka sama inteligencja jak u Radka Sikorskiego, czy innych ludzi z podobnym rodowodem. Jak masz ładny krawat, to wypada też zatrudnić copywritera do 2-3 wrzutek.

Spójrzcie na plan Morawieckiego - przecież to typowy clusterfuck, gdzie nic konkretnego nie ma, za to widać, że poszczególne księstwa wstawiały swój przekaz. Przeczytajcie posłowie do Mazzucatto, zobaczycie, że zrozumiał z książki mniej więcej "A więc państwo ma znaczenie w gospodarce" (bo już niczego więcej o badaniach podstawowych, konstrukcji ulg podatkowych itp.).

Minimalnie inteligentny polityk (klasy Obamy lub Merkel) ma wokół siebie mocne środowisko analityczne. Morawiecki ma doktorantów z SGH branych z łapanki.

Zerknijcie na wywiad z nim na żywo: pogubiona argumentacja, nic poza memami.

Serio, darujmy sobie bajki o żelaznym delfinie Prezesa.
-
wo
2017/12/14 18:58:13
@panbolec
"Słyszeliście kiedyś dajmy na to, o federacji dyktatorów"

Święte Imperium Rzymskie, 962 (800) - 1806. Szach-mat.
-
2017/12/14 19:17:07
@wo
"Szach-mat."

Są takie zdania. Kiedy je piszę, wiem że pakuję się w kłopoty. Mimo to je piszę. To było właśnie takie zdanie :-)
-
2017/12/14 19:19:03
@panbolec
Inteligentny? - bardzo
O.k., mniej inteligentnym będąc nie będę się go czepiał.

Zły? - w polityce to kategoria bezużyteczna

Zapewne tak, ale mnie szło o zło utylitarne. Chyba, że dobro/zło polityka pojmujemy jak dobro/zło boksera. Ale bokser boksuje za siebie, a za kogo boksuje ów domniemany demon? I co dzięki temu uzyskuje. i dla kogo? Stąd wzmianka na temat dobra/zła utylitarnego.
-
2017/12/14 19:47:41
Proponowałem pod którąś z poprzednich notek termin "jollybordology".
Ktoś analizował zdjęcia z miesięcznic itp. pod względem kolejności postaci?

Chciałbym też zaserwować cytat (skoro już było odwołanie do Prusa), nieco odnoszący się do powyższych rozważań:
"Clevinger był facetem wybitnie inteligentnym, a zupełnie przy tym głupim, i ludzie dzielili się na takich, którzy o tym wiedzieli, i na takich, którzy dopiero mieli się o tym przekonać. Jednym słowem, był kretynem.
-
2017/12/14 20:24:44
Kariera Morawieckiego (i wielu innych młodych ludzi) zaczęła się od UKIE skąd trafił na stanowisko doradcy prezesa banku - osoby, która potrafi umówić spotkanie z właściwymi ludźmi w ministerstwach w Polsce i na salonach europejskiej polityki. Nie musiał brać udziału w castingu na najbardziej bezwzględnego wśród wykwalifikowanych. Poszczęściło mu się, dostał szansę, dobrze pracował by ją wykorzystać. Nie musiał być ani wybitnie uzdolniony, ani tak bezwzględny, jak sobie wyobrażamy.
Znalazł się w centrum świata polityki, biznesu, narodowych interesów gospodarczych determinowanych dostępnością kapitału i kredytu - mając dyplom absolwenta historii a nie finansów. Nie jest ekonomicznym ekspertem. To przede wszystkim bywalec salonów i obserwator decyzji zapadających na najwyższym szczeblu. Genezą jego światopoglądu jest doświadczenie z którego wynika, że wzrost gospodarczy potrzebuje obrony kapitału krajowego - niechroniony przez państwo przegrywa rywalizację z kapitałem obcym w wyniku małżeństwa polityki i biznesu. Budowa kapitału krajowego w oparciu o krajowe oszczędności i inwestycje - z naciskiem na innowacje - są autentycznym światopoglądem i przeżyciem człowieka przebywającego w gabinetach gdzie te decyzje zapadały. Nie musiał piąć się w górę wygryzając jednych wysługując się innymi. Mógł też sobie pozwolić na komfort posiadania własnych przemyśleń którymi dzielił się skrycie z zaufanymi ludźmi. Dlatego przeklina - bo takie są te poglądy, nie mógł o nich normalnie mowić (a ich opracowanie w tzw "plan" zlecił bodaj Boston Consulting, sic!). Nie jest w nich sam.
Myśle, że Morawiecki prędzej znalazłby wspólny język z prof Belką niż dogadał z prof Balcerowiczem. Lewackiej cywilizacji śmierci Morawiecki nie przekona - walcząc z kapitałem obcym wspiera budowę kapitału krajowego, a to przecież bez różnicy (kwestia pochodzenia kapitału jest dla nich równie nieistotna jak dla epigonów Balcerowicza).
Złośliwie rzecz ujmując, Kaczyńskiego przekonał, że Polska powinna wstać z kolan opowiadając mu historie, które oglądał z perspektywy lokaja na salonach. Ale ja z Morawieckim sympatyzuję - jest dla pokolenia 40 latków, którzy osiągneli sukces zawodowy postacią ważną. Część będzie go podziwiać, za to ze mówi co oni myślą, a cześć nienawidzieć bo to zaburza ich spokój. Wiekszą popularnością cieszyć się będzie wśród pokolenia 30 latków, którzy trafili na szklany sufit i może zdobyć serca 20 latków do których trafia pojęcie kapitał narodowy.
-
2017/12/14 20:43:49
@nowomowa

Dlaczego i za co ktoś, kto "trafił w szklany sufit" ma podziwiać kogoś, kto przebił ten sufit lecąc na nazwisku i koneksjach?
-
2017/12/14 20:55:39
@m_caliban
Dlaczego i za co ktoś, kto "trafił w szklany sufit" ma podziwiać kogoś, kto przebił ten sufit lecąc na nazwisku i koneksjach?

Bo chyba tak to niekiedy działa (ON MOŻE X, ZATEM I JA TEŻ MOGĘ X, ZATEM JA TEŻ X) i na tym się kotwiczy obecny system.
-
2017/12/14 20:57:16
@wo
"Święte Imperium Rzymskie, 962 (800) - 1806. Szach-mat. "

Toć abni święte, ani rzymskie.
-
2017/12/14 21:16:23
@m_caliban
A kiedy Morawiecki przebił szklany sufit? Jako prezes polskiego oddziału był kamerdynerem grupy kapitałowej. Historia jego kariery jest genezą jego poglądów o inwestycjach budujacych kapitał narodowy.
Swoją droga, Morawiecki i Petru mają ze sobą wiele wspólnego. Obaj porzucili "sektor" i ciepłe koryto dla polityki aby coś w kraju zmienić. Każdy na swój sposób, ale obaj z wewnętrznej potrzeby pod wpływem podobnych doświadczeń. To interesujące.
-
2017/12/14 21:30:36
Naprawdę nikt nie rozumie jaki jest rzeczywisty sens tej całej rekonstrukcji?

Przecież chodzi o rzecz banalną: walkę ze zużywaniem władzy i pozostawienie polityków z wyrobioną dobrą opinią, którzy miło kojarzą się społeczeństwu na później - na czasy, kiedy ta sympatia znowu będzie potrzebna. Wyciągnie się ich znowu, gdy przyjdzie czas odbudowy zaufania, jakie wkrótce zostanie z musu nadszarpnięte.

Dobrego policjanta już mieliśmy, to teraz czas na tego złego.

Morawiecki będzie zapewne tym muppetem, któremu przyjdzie przeprowadzać niepopularne reformy w imieniu Kaczyńskiego. Zapewne to właśnie on dokręci fiskalnie śrubę narodowi, bawiąc się w pomysły rodem z historii gospodarczej II RP, bo socjalny miesiąc miodowy po ślubie z PiS się już skończył i teraz trzeba społeczeństwo wyeksploatować do cna, aby zbudować Polskę wstającą z kolan.

Kiedy wszyscy będą mieli już dość jego rządu i zatęsknią za dobrą ciotką Beatą, to znowu się ją wyciągnie, dając ludowi happy-end albo przynajmniej jakąś jego namiastkę lub przynajmniej perspektywę nań...

W ten sposób można rządzić o wiele dłużej a nawet jeszcze bardziej zmarginalizować opozycję. Bo teraz Kaczyński w samym PiSie może wykreować swoją własną, w pełni kontrolowaną opozycję w postaci jakiejś frakcji pro-Szydłowców, którzy będą oficjalnie w mediach przeciwstawiać się frakcji pro-Maowieckiej.

No to po co jakieś inne partie w ogóle, skoro sam PiS może dostarczyć jednocześnie rząd i opozycję?
-
2017/12/14 23:40:49
@platonik
"Morawiecki będzie zapewne tym muppetem, któremu przyjdzie przeprowadzać niepopularne reformy w imieniu Kaczyńskiego"

Gabinet Morawieckiego ma do zrobienia jedną - kluczową - tzn. reformę powszechnego systemu emerytalnego. Przy okazji może zahaczyć o krus. Oszczędności trzeciego filara mają finansować inwestycje i innowacje. Ich ciężar fiskalny będzie jednak przeniesiony na duże przedsiębiorstwa (kapitał), w mniejszym stopniu dotknie gospodarstwa domowe (przede wszystkim klasy średniej). Bez trzeciego filara nie ma "planu Morawieckiego".
Nie można zarzucać Morawieckiemu, że dziś inwestycje spadają. W ciągu 2 lat mógł bardziej zwiększyć zadłużenie, jeszcze bardziej skasować oszczędności emerytalne i szybko zwiększyć inwestycje. Tak robił poprzedni rząd. Morawiecki będzie to , tzn. ma zamiar budować długoterminowe oszczędności w systemie emerytalnym jako źródło inwestycji i innowacji. Spór o rozumienie polityki gospodarczej widać było parę lat temu w dyskusji o tym, że "obligacje w OFE blokują inwestycje". Pozostałem po stronie tych, którzy ją niestety przegrali, a dziś widzę sens odtworzenia planu, który mógłby zacząć funkcjonować w perspektywie 5-6 lat, a nie rozgrzewać koniunkturę w ciągu roku czy dwóch zagrażając bezpieczeństwu państwa. Jest fundamentalna różnica między tym, jak finansował inwestycje poprzedni rząd, a tym jak ją planowano wcześniej (tworząc OFE) i jak się ją planuje teraz.

Ciekawsza jest jednak dyskusja o zmianie pokoleniowej: Morawiecki za Kaczyńskiego, Petru za Tuska i Zandberg za Millera?
-
2017/12/15 00:39:09
"Ciekawsza jest jednak dyskusja o zmianie pokoleniowej: Morawiecki za Kaczyńskiego, Petru za Tuska i Zandberg za Millera? "

Petru? Proooszę.... Petru już nie ma.
-
2017/12/15 08:27:43
Petru porzucił "system" dla idei i ma dokładnie te same motywacje co Morawiecki. Podczepili się pod rożne nurty polityczne by wyjść z ról, w których się znaleźli. To odważne. Przyczyną bankructwa politycznego PO jest to o czym tu piszecie: "gdzie jest opozycja, którą mógłbym poprzeć". Ta ciekawa opozycja jest w nowym pokoleniu, które próbuje przemeblować polską politykę z różnych kierunków: od prawicy, przez centrum, po lewicę. Przekreślenie Petru czy Morawieckiego i patrzenie na politykę utrwalonymi schematami działa na waszą niekorzyść. Przecież Zandberg, Morawiecki i Petru mogą budować ciekawszy spór polityczny niż Donald z Grzegorzem, Jarosław z Lechem, czy Leszek z Aleksandrem.
-
2017/12/15 09:08:39
nowomostowa
"Gabinet Morawieckiego ma do zrobienia jedną - kluczową - tzn. reformę powszechnego systemu emerytalnego. "

Po obniżeniu wieku emerytalnego przez PiS, ostatnim grzebaniu przy limicie składek itd. to taką reformę mógłby zrobić chyba tylko dr Victor Frankenstein.
-
2017/12/15 09:49:19
@Petru dla idei
To już któryś raz czytam, że Petru porzucił coś dla idei. I kompletnie to jest jakiś zafałszowany obraz, albo nowy jego PR (tym razem skuteczny).
Petru, a właściwie Nowoczesna to był zwykły biznesowy projekt mający na celu śmielej bronić kapitału w Polsce. W sensie pozwolić na jeszcze większe drenowania państwa z zasobów i wykorzystywanie ludzi w celach zarobkowych. Ktokolwiek czytał program wyborczy Nowoczesnej (ten z wyborów 2015), to mógł sobie spokojnie wyrobić opinię jaka idea temu projektowi przyświecała. A imię jej była Kasa.

To taki Marcinkiewicz bis. Petru najwpierw występował w radiach, telewizjach jako ekspert finansowy. Na początku, tylko jako komentujący z jakimś ważnym budynkiem w tle, a potem zaczął już się w studiach pojawiać. Jeśli od rana do wieczora wydawał eksperckie opinie po mediach, to z czego żył? Chyba właśnie z tego. Kto finansował jego nową pracę? Chyba nie on sam, dla idei.
-
2017/12/15 09:59:57
W ogóle upper klasa to generalnie może siedzieć całe dnie i pierdzieć w stołek i jej poziom życia nie ulegnie widocznej zmianie; dziwię się właściwie, że zakładanie partii (i mediów!) nie jest powszechniejszym hobby bogocy
-
2017/12/15 10:04:26
A co do reformy systemu emerytalnego, to szczerze wątpię - PiS jest raczej kolesiowskim skokiem na kasę i podejrzewam, że wszyscy tam muszą wiedzieć, że za parę lat się wszystko wywróci, więc po co mieliby się za to brać? (Pytanie oczywiście czy po PiS-ie wróci demokracja, czy powstanie jakaś ziobrystyczna dyktatura z perspektywą dłuższego trwania)
-
2017/12/15 10:20:50
@"PiS jest raczej kolesiowskim skokiem na kasę."

No i Jarosław Kaczyński w tym układzie jest wyłącznie kwiatkiem do korzucha. Jarkowi się wydaje, że powstaje Polskę z kolan, a tymczasem krowy się pasą. No dobra, dziś mam dobry humor, więc udam, że Jaro nie ma demencji i napiszę, że on bardzo dobrze wie co się dzieje tylko uznał, że to jest dobra cena za powstanie z kolan. Taki deal. Mi pozwolicie wszelkie krzywdy, a sami za to róbta co chceta.
-
2017/12/15 10:28:50
@badania Gduli i "religia PiS"

Ich wyniki wyostrzają obraz jaki można było już mieć u zarania dobrej zmiany. Sam wtedy dzieliłem elektorat PiS na wyborców tożsamościowych, wkurzeniowych, i socjalnych. Gdula proponuje podobne trzy kategorie: wyborców motywowanych tożsamością (poczuciem moralnej wyższości) protestem (wobec poczucia życiowego niepowodzenia) i ofertą socjalną (widzianą jako wyraz docenienia klasy ludowej). To, co jego wywiady dobitnie pokazują (a każdy respondent był pytany dwukrotnie - o życie osobiste i o ocenę sytuacji kraju) to przyjmowanie przez wyborców PiSu partyjnej "wielkiej narracji" jako sposobu uporządkowania świata, niezależnie od własnych "prywatnych" doświadczeń. Nauczycielka w pierwszym wywiadzie dobrze wspominająca swoich uczniów z gimnazjum, w drugim krytykuje gimnazja jako siedlisko patologii. To właśnie mam na myśli, mówiąc o mitotwórczej mocy PiSu. Po stronie lewicowej najbliższym odpowiednikiem podobnego spajającego mitu jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - mówię przede wszystkim o jej lokalnych, gminnych finałach organizowanych przez miejscowych społeczników, niekoniecznie identyfikujących się z całym spektrum poglądów Owsiaka. WOŚP okazała się odporna na kościelną propagandę przeciw niej a ostatnio na brak państwowo-medialnego wsparcia. Pokazuje jak może wyglądać masowa, pozytywna mobilizacja ideowa lewicy.

@Morawiecki i Szydło

Podstawową warstwą osobowości Morawieckiego jest doświadczenie konspiracyjne. W latach 80-tych był jako nastolatek nie tylko "synem Kornela", lecz aktywnym członkiem konspiracji, działającym i szykanowanym na własny rachunek. Jego opozycyjna karta mniej przypomina tę Tuska czy Schetyny a bardziej ludzi KORu, starszych o pokolenie. Obejmowała ona liczne zatrzymania i przesłuchania oraz przynajmniej jedno poważne pobicie. Przy czym podobnie jak KOR-owska prawica (Macierewicz) Morawiecki nie przeszedł "magdalenkowego" etapu zbliżenia z odchodzącą elitą władzy, nadal mentalnie znajduje się w owej osamotnionej grupie konspiratorów z "Solidarności Walczącej", którym chce przywrócić historyczną sprawiedliwość. Szczegóły jego późniejszej biografii, takie jak usilne wyciąganie z alkoholizmu dawnego kolegi z SW, dobrze o tym świadczą. Więcej we wspomnieniowym artykule tutaj [1] - warto przeczytać pomimo panegirycznego tonu, tekst oddaje samobraz najbliższego środowiska Morawieckich.


[1] wszystkoconajwazniejsze.pl/maria-wanke-jerie-malgorzata-wanke-jakubowska-mateusz-morawiecki-ku-chwale-ojczyzny/
-
2017/12/15 10:32:48
c.d.

Natomiast późniejsza kariera Mateusza Morawieckiego w międzynarodowej grupie bankowej nie uczyniła z niego "bankiera" w takim sensie w jakim słowo to rezerwowałbym dla organizatorów banków i pionierów nowych usług w bankowości, w rodzaju Mariusza Łukasiewicza (Lukas Bank, Eurobank), Sławomira Lachowskiego (mbank), Wojciecha Sobieraja (Alior) czy Leszka Czarneckiego (Getin). Morawiecki był najemnym menadżerem realizującym interesy właścicielskie, co zresztą pozwala mu obecnie łatwo odnaleźć się w roli realizatora politycznych dyrektyw wydawanych przez, jak mówi, "kierownictwo polityczne". Okres prezesowania bankowi ukształtował jego sposób poznawczej organizacji świata i komunikacji z otoczeniem. Oparty jest on na kompartmentyzacji zagadnień, delegowaniu zadań połączonym ze ścisłym przestrzeganiem limitów osobistego "budżetu zaangażowania", oraz korporacyjną metaforyką realizacji wyzwań. Nie wyrażałbym się o jego zdolnościach ani pogardliwie (ludzie z jego własnego środowiska, którzy weszli do różnych biznesów, przeważnie zdążyli już z nich odpaść) ani też specjalnie pochlebnie. Owszem, swój program komponuje jako patchwork propozycji resortowych, bez dojrzałej koncepcji makro. Jest raczej nieporadny komunikacyjnie: pozbawiony ścisłego skryptu, popada w językowe stupory. Z drugiej strony, nie należy do jego słabych punktów umiejętność budowania politycznych sojuszy. Przykładowo, w swoim expose w puncie dotyczącym mieszkalnictwa, mimochodem zakopał topór z prezesem NBP Glapińskim (dawnym ministrem budownictwa z ramienia PC), z którym wcześniej toczył podjazdowe wojenki o obsadę szefostwa giełdy. Na czele PiS jednak nie stanie. Nadal uważam, że buławę ze słabnącej ręki prezesa wyjmie Brudziński, choć ten ma teraz mocną konkurentkę - Beatę Szydło.

No właśnie, Szydło wcale nie wyszła z ostatnich tygodni "poobijana ani "upokorzona", lecz niepomiernie wzmocniona. Po wypowiedzi Kaczyńskiego w TVP o nadchodzącej "raczej głębokiej" drugiej fazie rekonstrukcji jest jedynym ministrem którego pozycja w rządzie jest niezagrożona. A pozycja w elektoracie PiS stała się wręcz fundamentalna. Określanie Szydło jako swojskiej "Beci" to patrzenie na nią oczyma miejskiej klasy średniej, nie oczyma elektoratu prowincjonalnego, dla którego była i nadal jest opiekuńczą matką ludu, "ukochaną matuchną" z maryjnej retoryki. W spektaklu jej odwoływania Kaczyński nieopatrznie odegrał głęboki mit "zabicia" spolegliwego i troskliwego bóstwa żeńskiego przez gniewne i niezrozumiałe bóstwo męskie. Mit ten jest uniwersalny, w niektórych kulturach występuje wprost (np. uwięzienie pramatki Amaterasu w mitologii japońskiej), w innych w formie zakamuflowanej. Biblia rozpoczyna się od zatuszowanego opisu takiego właśnie zabicia bogini przez Boga Ojca ("duch unosił się ponad wodami" - co zawiera ślady zwycięstwa babilońskiego boga Marduka nad boginią wód Tiamat[1]). Przez wieki mit pokonanego żeńskiego bóstwa przebijał się w religii judeochrześcijańskiej w różnych postaciach, u nas - w formie kultu maryjnego właśnie: "Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do Matki uciecze." Szydło wchodzi w bardzo trwałą mityczną strukturę, zostanie z nami na długo.

@WO

"Tak wiele elementów układanki by się nagle dopasowało!"

Nie jestem pewien, co ukazuje Twoja układanka, lecz dla Ciebie, WO wejdę do każdej!

[1] www.oxfordbiblicalstudies.com/article/opr/t94/e1913
-
2017/12/15 14:25:49
Od kultu Wielkich Bogiń do Beaty Szydło.
Mnie się zdaje, że dochodzi tu do całkiem zupełnego odlotu.
-
2017/12/15 14:32:56
Zamiast " jak słoń w składzie porcelany" będzie "jak Morawiecki we Francji".

"Ciekawie premier odpowiadał na pytanie, o czym będzie rozmawiał z prezydentem Francji - Emmanuelem Macronem.

- Tak się złożyło, że znam dość dokładnie specyfikę reformy wymiaru sprawiedliwości we Francji po upadku Francji Vichy. Opowiem o tym prezydentowi Macronowi, który na pewno jeszcze lepiej zna tę historię. Może zrozumie wtedy to, że nie podoba mi się to, że w SN zasiadają sędziowie z czasów stanu wojennego.. Może odczyta pewną analogię do sędziów z czasów marszałka Petaina? Może to do niego trafi - stwierdził Mateusz Morawiecki."

www.tokfm.pl/Tokfm/7,102433,22783915,sn-jak-sedziowie-z-kolaborujacej-z-nazistami-francja-petain-a.html
-
2017/12/15 14:51:07
@Petru dla idei
Jakby chodziło o kasę, zapisałby się do PO albo PiS. Przyjęliby go z radością. Zakładanie nowej partii konkurencyjnej dla PO bylo dla politycznych elit "wrogim aktem" a nie elementem tajnej strategii rebrandingu.
Kościół Rydzyka i kościół FOR mają swoje stabilne źródła finansowania, ale nie są organizacjami dokonującymi skoku na kasę. Są wykorzystywane w grze politycznej, czasem do niej przystępują, a ich granty zależą od tego kto aktualnie rządzi. Przede wszystkim są jednak forum wymiany myśli i idei. Na górze są ludzie z pasją, wyznawcy religii ze swoją katechezą i ewangelizacyjną misją. Wokół nich kręci się sporo cwaniaczków. Czasem ci na górze też rozkochują się w wygodzie (z wyj Balcerowicza), ale nie chodzi im o kasę dla kasy.

@Petru i Morawiecki
Petru zarobił wiecej niż Morawiecki nie będąc prezesem. Mógłby spokojnie działać dalej dziś. A jakby był bardziej wyrachowany i wyważony a mniej ideowy to dziś miałby eldorado.
Morawiecki przez wiele lat odłożył mniej niz niektórzy prezesi banku zarabiali w rok. Ile on tam ma? 4-5 mln zl?
Trzeba mieć naprawdę dobry powód żeby zrezygnować z prezesury banku i pogaduszek o "dywersyfikacji przez akwizycję" przy kawiorze i ośmiorniczkach na europejskich salonach tylko po to aby zdobywać serce prezesa PiS i ojca dyrektora w Toruniu. Trzeba mieć jakąś misję by wyruszyć w taką podróż na nieznane wody i użerać się z tymi januszami prawej strony sceny politycznej.
-
2017/12/15 15:06:43
@rpyzel
Ciekawe, czy pan Mateusz z entuzjazmem przywitałby teraz podobne sceny odwetowe na ulicach polskich, jakie miały miejsce wówczas na francuskich, czy tak tylko sobie w porównaniu zaznaczy, że interesuje go tylko część instytucjonalna, którą sobie przecudnie wyizolował. I ciekawe, czy cały późny PRL też mu się jakoś moralnie zajączkuje z Vichy.

Ale tak, powodzenia. Macron będzie przecierał oczy ze zdumienia, a prawica polska nabierze przekonania (jeszcze większego, bo już ma), że oni na tym zachodzie to nigdy niczego nie zrozumieją dobrze. Najlepsze to dyplomatyczne: "może to do niego trafi".
-
2017/12/15 15:14:13
@gammon_no.82

"Mnie się zdaje, że dochodzi tu do całkiem zupełnego odlotu."

Proszę zaproponuj własne wyjaśnienie, czemu "upokorzona" i "przeczołgana" Beata otrzymuje gwarancje "politycznej przyszłości". Moje jest takie, że zbytnio zrosła się z mitem "Serdecznej Matki, opiekunki ludzi", odtwarzanym w maju przy drogach publicznych w całej Polsce; mezopotamska (hurycka) bogini Hebat (Ewa) znajduje się dwa wersy dalej w tej samej maryjnej piosence [1].

Można oczywiście twierdzić, że Kaczyński musi zostawić Szydło bo ona się kojarzy z miłą ciocią od grilla. Ja jednak obstaję przy swoim.

[1] dziedzictwo.ekai.pl/@@serdeczna_matko
-
2017/12/15 15:34:27
@"Jakby chodziło o kasę, zapisałby się do PO albo PiS."
Przecież kasę dostawał od tych co mu ją dawali. A dawać zaczęli sporo zanim pojawiła sie Nowoczesna. Czy naprawdę w Polsce można zarabiać kasę z polityki wyłącznie należąc do tych dwóch partii? Patrz Mateo Kijowski czy jak mu tam. Patrz PSL. Patrz badania opinii. Patrz media. Patrz stragany z koszulkami wyklętymi. No i po co mecenasi Petru mieliby się dzielić z kimś taką marionetką?
-
wo
2017/12/15 15:58:30
@nowomostowa
"Trzeba mieć naprawdę dobry powód żeby zrezygnować z prezesury banku i pogaduszek o "dywersyfikacji przez akwizycję" przy kawiorze i ośmiorniczkach na europejskich salonach tylko po to aby zdobywać serce prezesa PiS i ojca dyrektora w Toruniu. Trzeba mieć jakąś misję by wyruszyć w taką podróż na nieznane wody i użerać się z tymi januszami prawej strony sceny politycznej."

Misja polega na tym, że jak się już człowiek dobije do etapu premiera, czy choćby wicepremiera, to potem już zawsze będzie grać w innej lidze. Nawet ludzie tak skrajnie pozbawieni jakichkolwiek talentów, jak Giertych czy Marcinkiewicz, potrafią do dzisiaj odcinać kupony od tego swojego eks-premierowania (wicepremierowania). Dla Morawieckiego następny przystanek to już może być Goldman Sachs, a może EBOiR, a może MFW... w każdym razie, to będzie awans w porównaniu do relatywnie prowincjonalnego BZ/WBK.
-
wo
2017/12/15 15:59:53
@gammon
"Od kultu Wielkich Bogiń do Beaty Szydło.
Mnie się zdaje, że dochodzi tu do całkiem zupełnego odlotu."

Fajna metafora, mi się akurat podoba (w ogóle tym są dla mnie wszystkie religie - źródłem fajnych metafor).
-
2017/12/15 16:19:44
@nowomostowa

...Ile on tam ma? 4-5 mln zl?(...) Trzeba mieć jakąś misję by wyruszyć w taką podróż na nieznane wody...

Nie wiem czy jakoś jest to opisane w psychologii (a może psychiatrii), ale tu coś mi czuć kompleks (wpływ, syndrom czy jakoś tak) słynnego ojca, a mając te parę baniek, można zaryzykować i próbować dogonić ojca w historycznym zapisie.
Nie poznamy prawdy, nie znając przyczyny( to chyba Arystoteles). Jakoś nie widzę misji a tylko wyrachowany partykularny plan dogonienia ojca w annałach. Jeżeli misja to jeszcze gorzej, bo by znaczyło że ideowiec, a jaką ideę może mieć nawrócony bankowiec, wychowany w klimacie bezkompromisowej Solidarności Walczącej? Poszedł w biznes by zarobić kasę na wdrażanie ideałów ojca, czy to był bunt przeciw ojcu, a teraz mamy Szawłowe nawrócenie?
Nie przekonałeś(łaś) mnie do tego gościa.
-
2017/12/15 17:02:05
@wo

...Misja polega na tym, że jak się już człowiek dobije do etapu premiera, czy choćby wicepremiera, to potem już zawsze będzie grać w innej lidze...

Cyniczne, ale możliwe.
Ja też nie mam złudzeń co do tego gościa, choć nie wykluczałbym innych pobudek
-
2017/12/15 18:17:45
@wo
Strzałki prowadzi w drugą stronę: od premiera do prezesa banku, dyrektora EBOiR, europosła, urzędnika Komisji Europejskiej. Nawet zakładając że zrezygnował z dochodu prezesa prowincjonalnego banku by przez okres 4 lat dostawać pensję premiera a następnie odbić ponownie to musiałby mieć w planach naprawdę duzo poważniejsze stanowisko niż dyrektora EBOIR czy eksperta MFW. Premiera, ktory był dyrektorem szkoły w Gorzowie mozna umieścić na dyrektorskim stołku.

Morawiecki idzie w zupełnie przeciwnym kierunku niż wszyscy przed nim. Jeśli nie chodzi o ideały to obstawialem raczej jakaś prywatyzację czy uwłaszczenie (repolonizację BZ z przejęciem pakietu kontrolnego przez kolegów z branży). Nie upieram się, że jest uczciwy, ale obstawiam ideały snując domysły na podstawie faktów z jego biografii, wychowania, kariery, itd.
-
2017/12/15 18:32:01
@wo
Giertych zaczął zarabiać w biznesie od czasu jak spotkał się z Kulczykiem na Jasnej Górze. Sam z kolei tłumaczył, że przyszłość po odejściu od polityki była nieokreślona do czasu gdy kolega mu powiedział, aby odbierał telefony. Zaczął monetaryzować kapitał polityczny jak inni przed nim, np Jan Krzysztof Bielecki. Morawiecki zmonetaryzował kontakty zawiązana w ukie. Cieżko przebić pensje prezesa.
-
2017/12/15 18:38:55
Przecież N powstała jako neoliberalna fronda przeciw Platformie, a bezpośrednią przyczyną zaistnienia tej frondy była reforma OFE.

I nie wierzę, że Ryszard Petru sam z siebie wymyślił, że trzeba rozkręcić taki biznes.
-
2017/12/15 18:40:08
Czy my mamy 15 lat żeby rozpatrywać decyzje życiowe w kategoriach "ideały vs. kasa", szczególnie gdy chodzi o upper classę? Myślę że przy ilościach hajsu jakimi dysponuje UC, ta kasa jest wymienialna na władzę; więc kwestia jest raczej "mieć więcej władzy z więcej hajsów" czy "mieć więcej władzy z więcej władzy"
-
2017/12/15 19:02:25
@wo
Niewykluczone że koledzy z partii i Gowin wyleczą Morawieckiego z idealizmu i po paru latach powstanie ustawa okreslajaca ramy prywatyzacji skoków i banków spółdzielczych której beneficjentami okażą się ludzie ją piszący kupując na samofinansujący się kredyt z PKO pakiety dające kontrolę nad aktywami liczacymi parę miliardów. Wtedy powiesz: "a nie mówiłem"
-
2017/12/15 19:12:56
@od premiera do global playera

Polska jako normalne europejskie państwo (a jako taki byliśmy postrzegani jeszcze 3 lata temu) mogłaby przy aktualnym potencjale, ocierającym się o G20, wystawić byłego premiera do stanowisk w ścisłym kierownictwie MFW i innych instytucji międzynarodowych (nie mówimy o stanowiskach, które przypadają krajom z rozdzielnika, do ich obejmowania nie trzeba być byłym premierem).

Ponieważ nie jesteśmy aktualnie normalnym państwem, ale czymś w stylu flyover country między Austrią a Skandynawią, to nasz były premier może najwyżej zostać szefem jakieś Rady Międzymorza, jeżeli taka powstanie. Owszem, też doradcą w Goldman Sachs, opłacanym z budżetu na soft korupcję autokratów.

W epoce post-PiSowskiej (cras es noster) obstawiałbym, że polityczką, która pierwsza zrobi międzynarodową karierę będzie Katarzyna Lubnauer. Pokazała talent merkelizując Petru i ma poglądy, które mogą pasować do przyszłych rozdań.
-
2017/12/15 19:38:45
mw61

Mam nadzieję, że to jeszcze psychologia, nie psychiatria.

@ awal111
A nie wystarczy sympatia do skrzywdzonej, do tego, który chwilowo obrywa/jest niesprawiedliwie traktowany? Chociaż... Hebat... Beata... Hmmm...
I tak ze zwykłego rządowego przetasowania zrobił się bohater o tysiącu twarzy. A w kinach kolejna odsłona Star Wars...
-
2017/12/15 20:35:32
@wo
Dlaczego odrzucasz, że wchodząc do polityki Morawiecki czy Petru mieli głębsze motywacje niż własna kariera zawodowa i miliony na koncie?
-
wo
2017/12/15 21:03:52
@nowomostowa
"Dlaczego odrzucasz, że wchodząc do polityki Morawiecki czy Petru mieli głębsze motywacje niż własna kariera zawodowa i miliony na koncie?"

Bo są banksterami. To nie jest zawód dla porządnych ludzi.
-
2017/12/15 21:26:17
@wo
Pracowali dla ciemnej strony mocy. They know the power of the dark side. Teraz mogą chcieć służyć Jedi. Chcieć być inaczej pamiętani. Cokolwiek się zdarzy - czy im wyjdzie czy nie - spadną na cztery łapy, w jakimś EIB czy IMF. Są po 40-tce, długi czas milczeli i patrzyli, klnąc pod nosem powtarzali ekonomiczne dyrdymały w towarzystwie i do mikrofonu. Może to twórczy kryzys wieku dojrzałego i autentyczny przełom. Nie dadzą się omotać, jak żoliborski inteligent. Mogą omotać ciemnogród na dużą skalę lub mogą sprawnie urządzić na nowo polską politykę.
-
2017/12/15 22:03:56
"Teraz mogą chcieć służyć Jedi."

No tak, premier od krucjat na pewno pokocha policję religijną. A jak kogoś zaciukają taserem w knajpie to padnie "Jedi business. Go back to your drinks."
-
wo
2017/12/15 22:21:21
@nowomostowa
"Pracowali dla ciemnej strony mocy. They know the power of the dark side. Teraz mogą chcieć służyć Jedi"

Nie wierzę w takie przemiany. Jeśli ktoś w ogóle poszedł do bankowości to znaczy, że jego dominującą motywacją jest chciwość. Nie uwierzę, że nagle koło czterdziestki ktoś doznał olśnienia i coś mu się odmieniło.
-
2017/12/16 16:16:22
Ja bym uwierzył, gdyby Petru zapisał się do Razem, a nie tworzył partię z podatkiem liniowym i odwróceniem reformy OFE na sztandarach. Na której konwencji występowały takie typy jak Rafał Brzoska.
-
2017/12/16 18:02:42
Ale może Petru serio wierzy, że im bardziej niemilczy i doktrynerski neoliberalizm, tym lepiej też i dla kraju, bo abrakadabra cośtamcośtam Niewidzialna Ręka? Jak to szło, "rustica gens optima flens"?
-
2017/12/16 23:53:55
@awal111

"W epoce post-PiSowskiej (cras es noster) obstawiałbym, że polityczką, która pierwsza zrobi międzynarodową karierę będzie Katarzyna Lubnauer. Pokazała talent merkelizując Petru i ma poglądy, które mogą pasować do przyszłych rozdań."

To w lidze światowej jest jeszcze miejsce na kogoś, kto szczerze głosi ewangelię trickle down economics?
-
2017/12/17 08:47:28
Mnie się nie wydaje absurdalne, że Petru i Morawiecki uważają szczerze, że im więcej kasy im się uda wyłuskać, tym więcej ludowi skapnie; ale to tylko pokazuje, jak absurdalne jest rozważanie ich działań od strony intencji.
-
2017/12/17 10:28:17
@nowomostowa

"Gabinet Morawieckiego ma do zrobienia jedną - kluczową - tzn. reformę powszechnego systemu emerytalnego. ... Oszczędności trzeciego filara mają finansować inwestycje i innowacje."

"Budowa kapitału krajowego w oparciu o krajowe oszczędności i inwestycje - z naciskiem na innowacje - są autentycznym światopoglądem i przeżyciem człowieka przebywającego w gabinetach gdzie te decyzje zapadały."

Koniunktura gospodarcza w Polsce jest prostą funkcją koninktury strefy euro [1], ścisły związek trwa od początku lat 2000-nych niezależnie od tego, kto rządzi w Polsce. Oznacza to, że na wszelkie ideologiczne zmiany kursu w polskiej gospodarce należy patrzeć z przymrużeniem oka, żaden zwrot w polityce naszego rządu nie wpłynie na gospodarkę tak mocno jak wahnięcia w koniunkturze strefy euro. Rząd powinien dążyć do podbudowy fundamentów tego związku i do naszego przejścia z gospodarki peryferyjnej do gospodarczego centrum eurolandu (gdzie ono się znajdje, widać lepiej w rozkładzie regionalnym niż krajowym i jest to zresztą ten sam obrazek od kilku wieków [2]). Co w tej sprawie PiS osiągnął przez program 500+, podbudowując bazę konsumencką, to z nawiązką zmarnował przez degradację polityczną Polski i rozbiór instytucji demokratycznych, bez których nie dołączymy do gospodarczego rdzenia Europy. I żadne rodzime innowacje geniuszów elektromobilności ani też żadni nasi państwowi kapitaliści, bądź też Chińczycy, nam nie pomogą (ci ostatni intensywnie zwiększają obecność w kluczowych gospodarkach eurolandu, niespecjalnie potrzebują bić się o nasze względy - choć owszem, jeżeli Goldman Sachs nie będzie zainteresowany, to Morawiecki będzie mógł liczyć na stanowisko w chińskim banku a la Cameron [3]). To jest dla mnie perspektywa oceny aktualnego rządu, na razie jest źle z marnymi rokowaniami poprawy.

@vito-slav

"A nie wystarczy sympatia do skrzywdzonej, do tego, który chwilowo obrywa/jest niesprawiedliwie traktowany?"

Kaczyński liczył, że tę urażoną ludową sympatię do Szydlo zagłaszcze jakimś tokenowym stanowiskiem. Ale PiSowski lud huknął: "Matkę nam zabierasz?!". Więc musiał skorygować plany i ogłosić: "Matka zostaje". Owszem namaścił Morawieckiego na mesjasza, ale to mesjasz pod matczyną opieką: "Ty masz za sobą najmilszego Syna, Snadnie Go Twoja przejedna przyczyna; Gdy Mu przypomnisz, jakoś Go karmiła, Łatwo Go skłonisz, o Matko przemiła." (z tej samej pieśni maryjnej, co powyżej).

Drodzy młodzi znawcy netflixów i komiksów, zachęcam wybierzcie się w maju na majowe nabożeństwo. To jest otwarta przedchrześcijańska dusza polskiego ludu, ledwo kontrolowana przez oficjalny kościół - który przecież tych pogańskich kapliczek nie stawiał, a i księdza nie zawsze zdoła przysłać, gdy wiejskie kapłanki śpiewają dla pramatki.

@rozowyguzik

"To w lidze światowej jest jeszcze miejsce na kogoś, kto szczerze głosi ewangelię trickle down economics?"

Owszem, w ulepszonej wersji, którą określam jako hillaryzm. Awans równościowy kobiet w klasie właścicieli i zarządców kapitału ma pomóc kobietom z niższych klas. To nieprawda, bez szerokich polityk socjalnych pozycja kobiet w klasie ludowej petryfikuje się w tradycyjnym wzorcu. Lecz jako platforma przyszłej kariery międzynarodwej dla Lubanuer, hillaryzm będzie w sam raz.

[1] pbs.twimg.com/media/DGJMs5jWAAEo5om.jpg

[2] pbs.twimg.com/media/DKKIgDnXoAAVdSw.jpg

[3] news.teletrader.com/cameron-takes-senior-role-in-uk-china-investment-body/news/details/41512116?ts=1513500406766
-
2017/12/17 15:36:28
@wo
"Jeśli ktoś w ogóle poszedł do bankowości to znaczy, że jego dominującą motywacją jest chciwość".
Chciwość potrzebuje celu i pożądania. Władza daje spełnienie, gdy zostaje po nie pamięć, inaczej jest tylko krótkotrwałym przeżyciem. Bogactwo z kolei wymaga wykrojenia sobie kawałka gospodarki państwa na własność zamiast kontraktu menadżerskiego. Moim zdaniem pospolita chciwość ogranicza horyzont pragnień do pieniądze, które są w zasięgu wzroku i po które łatwo sięgnąć bez ryzyka. Pożądanie otwiera wyobraźnię i pozwala widzieć się w zupełnie innym miejscu i roli. Marzenia, fantazje i mity, które stają się motywem działania rodzą się z miłości własnej wynikającej z sumy doświadczeń i przeżyć.
Myśląc o Morawieckim czy Petru wyobrażam sobie ludzi, którzy odczytali w bieżących wydarzeniach politycznych ważny moment w historii i zobaczyli się w roli osób odpowiedzialnych za dokonanie przełomu który przyniesienie historyczną zmianę w kraju, a im uwielbienie i pamięć historii. Od pospolitej chciwości i zachłanności różni się to tym, czym stanowisko dyrektora ważnej instytucji międzynarodowej od pozycji właściciela miliarderowego biznesu czy szefa rządu w okresie transformacji ustrojowej po którym zostaną pomniki czy ulice jego imienia. Zobaczymy w jaką stronę pójdzie.

@awal111
Dynamika naszej koniunktury nie jest wyłącznie lustrzanym odbiciem sytuacji gospodarczej Niemiec, bo do tego sprowadza się twój wywód o związkach ze strefą euro, choć Niemcy rzeczywiście są naszym kluczowym partnerem na rachunku bieżącym i kapitałowym. Naszą gospodarkę od 2008 determinowały spadek kursu walutowego i spadek stop procentowych. Podaż pieniądza i aktywa kredytowe sektora bankowego wzrosły zdaje się dwukrotnie w ciągu 10 lat, a PKB o ile kojarzę jakieś 30-40%. Mieliśmy bardzo duzy napływ inwestycji bezpośrednich do największych polskich miast o istotnym znaczeniu dla gospodarki. BPO/SSC wytwarzają zaawansowane usługi, ale zwrot z tych inwestycji płynie zagranicę i wspiera konkurencyjność zagranicy. Niski kurs sprzyjał tym inwestycjom jak i eksportowi towarów i usług wytwarzanych przez zagranicę w Polsc, a także eksportowi rozumianemu jako eksport produktów polskich przedsiębiorców, których właścicielami są obywatele Polski. Mówię teraz językiem Morawieckiego, ale jest to dość istotne skoro nadal nie mamy solidnej nadwyżki w wymianie handlowej, na rachunku bieżącym mamy transfery w formie dywidend i napływ pieniądza z emigracji. Na rynku wewnętrznym mieliśmy zaś eksplozję kredytu. Rosło nie tylko zadłużenie publiczne ale przede wszystkim prywatne. Drugim obszarem analiz byłaby więc struktura tego wzrostu aktywów bankowych. Rzeczywiście, dziś nasza koniunktura wynika ze wzrostu podaży pieniądza w strefie euro wynikającej z tamtejszej polityki monetarnej i popsuty wewnętrznego stymulowanego kredytem prywatnym i deficytem publicznym. To nie są jeszcze solidne fundamenty rozwoju gospodarki na podobnym etapie rozwoju. Paradoksalnie, Morawiecki posługuje się retoryką, która ma bezpośrednie odniesienie do polityki gospodarczej Niemiec. Dla niemieckiej gospodarki kluczowy jest eksport, ekspansja na rynki zagraniczne produktów, towarów i kapitału wspierana polityką rządu w Europie, w Rosji, w USA, na całym świecie i polityką niemieckiego sektora bankowego.
-
2017/12/17 16:36:13
@awal111
"Koniunktura gospodarcza w Polsce jest prostą funkcją koninktury strefy euro"

Generalizując polska polityka jest tylko funkcją globalnych procesów politycznych. Neoliberalizm przeżarł lewicowe partie wszędzie, a ich potencjalni wyborcy lądują mocno na prawo. Kaczologia bez zrozumienia tego co się dzieje globalnie staje się tanim psychologizowaniem. Jarkacz jest tylko patykiem uniesionym przez falę.

Co prawda nie bardzo widzę kogoś kto ogarnia to co się globalnie dzieje. Może dopiero czekamy na nowego Marksa?

@offtop
Niesamowity jest rozjazd między krytykami i ocenami publiki na agregatorach. Zwykle przy blockbusterach takich jakimi są obecnie SW to krytycy są surowi a widzowie cieszą się rozrywką. Wygląda jakby evil corp. kijem i marchewką ustawił krytyków w szeregu. Oligarchizacja popkultury wchodzi na nowy poziom.
-
2017/12/17 17:05:46
@bantus
"Niesamowity jest rozjazd między krytykami i ocenami publiki na agregatorach. Zwykle przy blockbusterach takich jakimi są obecnie SW to krytycy są surowi a widzowie cieszą się rozrywką. Wygląda jakby evil corp. kijem i marchewką ustawił krytyków w szeregu."

Nie, to fandom się obraził że nie uszanowano Świętości Tradycji.
Film jest akurat solidnie lewatzki.
-
2017/12/17 17:26:48
@nonamenoneed
Lewatzko njuedżowe było od początku. Nie o to chodzi w ogóle, jest duużo lepszych lewicowych filmów, a ten jest ledwie przeciętny. Nie będę tu offtopował, napiszę tylko, że wątek hakera, który kończy się doskonałą logiczną sprzecznością świadczy o tym, że deadliny goniły i nikt nie miał czasu sprawdzić czy scenariusz ma ręce i nogi.
-
2017/12/17 19:14:43
@bantus
Lewatzko njuedżowe było od początku.

Midichloriański Rycerz Lenin z pewnością jest lewackonjuejdżowy.
Dlatego z ostrożności wolę pozostawać radykalnym demokratą - neojakobinem - te rzeczy.
-
2017/12/17 20:05:52
@ polski eksport i plan Morawieckiego
Polecam atlas ekonomiczny MiT dla wymiany międzynarodowej.
atlas.media.mit.edu/en/profile/country/pol/
Główną pozycją w eksporcie z Polski są samochody i części samochodowe (9.6% całości eksportu). Główną pozycją w polskim imporcie (7.5%) są również samochody i części samochodowe. Branża automotive jest więc wiodącą gałęzią naszego przemysłu w wymianie zagranicznej. Z dużych podmiotów tylko Boryszew/Maflow i Solaris należą do polskich przedsiębiorców.
Produkujemy nowe niemieckie auta i jeździmy używanymi sprowadzonymi zza Odry tankując paliwo przetworzone z rosyjskiej ropy. Koncepcja "polskiego samochodu elektrycznego" i inne pomysły tzw. "planu Morawieckiego" odnoszą się tych zagadnień. Nie ma na nie prostej recepty ekonomicznej i politycznej. Trudno tu sobie wyznaczyć jakiś konkretny cele i czas ich realizacji ujmując je w polityce gospodarczej państwa.
Wiemy tylko tyle - gdybyśmy produkowali auta w fabrykach należących do krajowych przedsiębiorców - dla siebie i na eksport, napędzane na czyste paliwo, które wytwarzamy w kraju - nasza gospodarka i dochód per capita byłyby zbliżone do Niemiec. Jak możemy się zbliżyć do tego poziomu, nasze siły wytwórcze i kapitały już są ulokowane w produkcji dla firm zagranicznych?
Można w historii gospodarczej szukać analogii, gdy "plany Morawieckich" się udawały (zwykle wymagały protekcjonizmu i wsparcia rządu), ale ja nie umiem powiedzieć czy dziś są realne. Cieszę się jednak, że się o tym mówi, bo przykład Grecji, Hiszpanii i Portugalii pokazuje w jaki sposób gospodarki słabsze przegrywają z gospodarką silniejszą pod względem dostępu do kapitału i konkurencyjności w ramach europejskiej polityki spójności. To się kończy kryzysem i grozi niewypłacalnością.
Być może istnieje jakaś trzecia droga i kryzysu jaki dotknął południe Europy można w Polsce uniknąć bez tych narodowych ambicji gospodarczych. Z drugiej strony nasza polityka gospodarcza dotychczas skupiała się wyłącznie na "absorpcji środków europejskich", więc mnie akurat cieszy, że wahadło w publicystyce ekonomicznej przesuwa się w drugą stronę.
-
2017/12/17 20:21:46
"Można w historii gospodarczej szukać analogii, gdy "plany Morawieckich" się udawały (zwykle wymagały protekcjonizmu i wsparcia rządu), ale ja nie umiem powiedzieć czy dziś są realne."


Są nierealne, dziękuję. Nauka smoleńska i Akademickie Kluby Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego tego nie wymyślą, Gowin też nie pomoże, bo ma inne plany. Przecież w tych pomysłach to brakuje tylko COPu i LuxTorpedy do Zakopanego.
-
2017/12/17 20:22:52
Nawiasem mówiąc, oprócz protekcjonizmu realizacji planu takiej polityki gospodarczej jaką przedstawił Morawiecki sprzyjałoby ograniczanie sfery wolności, pluralizmu i demokracji a nawet praworządności.
-
2017/12/17 21:39:01
@ awal111

Wiek tych pramatek jest dość zaawansowany. Raczej nie zastąpią ich Dżesiki. Śpieszmy się obserwować tradycje, tak szybko odchodzą. Koncepcje tego rodzaju wiele wyjaśniają, niewiele przewidują, ale dla mnie, jako gimnastyka umysłu - bardzo, bardzo.
Ad meritum - na razie radykalnego przełomu w rządach nie widać, bo i skąd miałby się wziąć. Mix bankstera z drugim pokoleniem rewolucjonisty - można tylko współczuć; pytanie, czy za rok - dwa nie powinniśmy współczuć samym sobie
-
2017/12/17 22:11:35
@nowomostowa
eksportowi rozumianemu jako eksport produktów polskich przedsiębiorców, których właścicielami są obywatele Polski (...) z dużych podmiotów tylko Boryszew/Maflow i Solaris należą do polskich przedsiębiorców. należą do polskich przedsiębiorców

W czasach, gdy interes zakładali Borowiecki, Welt i Baum, obywatelstwo mogło mieć jakieś znaczenie (a i w to wątpię). A jakie obywatelstwo ma spółka kapitałowa?
-
2017/12/17 22:20:33
@rpyzel
>>Przecież w tych pomysłach to brakuje tylko COPu i LuxTorpedy do Zakopanego.<<

Ty tak specjalnie z tą Luxtorpedą, co?
www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/branza-transportowa-waznym-elementem-planu-morawieckiego-75434.html
-
2017/12/17 22:37:45
"A jakie obywatelstwo ma spółka kapitałowa?"
Sprawdź dokąd płyną dywidendy a się przekonasz.
-
2017/12/17 23:24:36
"Sprawdź dokąd płyną dywidendy"

Zasadniczo zawsze na Kajmany. Coś wygrałem?
-
2017/12/18 10:05:39
@nowomostowa

Przede wszystkim niech wolno mi się będzie ucieszyć z aktywności komentatorskiej kolegi, liczę na dyskusję w kolejnych wątkach, WO volente. Co do meritum:

"Myśląc o Morawieckim czy Petru wyobrażam sobie ludzi, którzy odczytali w bieżących wydarzeniach politycznych ważny moment w historii i zobaczyli się w roli osób odpowiedzialnych za dokonanie przełomu"

A ja myśląc o Petru wyobrażam sobie człowieka, który czuł się nie dość doceniony doradzając polskim rekinom biznesu rolno-spożywczego przy sprzedaży ich spółek zagranicznym inwestorom i zobaczył się w roli osoby, którą pytają "Wodzu, dokąd?", a nie "Jak zachować tegoroczną dywidendę?". Przy czym nie ufałbym przesadnie jego odpowiedziom w obu wypadkach. Nota bene: moja wyobraźnia jest tu wspomagana przez pewną dozę bezpośrednich obserwacji.

"Być może istnieje jakaś trzecia droga i kryzysu jaki dotknął południe Europy można w Polsce uniknąć bez tych narodowych ambicji gospodarczych."

Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem Twoje konkluzje, więc niech wolno mi będzie wpierw zrekapitulować tok dyskusji. W odpowiedzi na pytanie gdzie pchnie gospodarkę Morawiecki, odpowiadałem: nigdzie specjalnie nie pchnie, za dwa lata będziemy tam gdzie nas pociągnie koniunktura w strefie euro, ze względu na łączące nas z nią ścisłe związki. Ty wyliczasz owe różnorodne związki (np. "Naszą gospodarkę od 2008 determinowały spadek kursu walutowego i spadek stop procentowych." - spadek stóp u nas nastąpił w związku ze spadkiem w Eurolandzie; "Mieliśmy bardzo duży napływ inwestycji bezpośrednich " - przeważająco z Eurolandu, itd.) a jednocześnie martwisz się, czy nie staniemy się przypadkiem greckim i czy to dobrze, że "nasze siły wytwórcze i kapitały już są ulokowane w produkcji dla firm zagranicznych".

Otóż moim zdaniem te dwa powyższe zmartwienia się wykluczają - ponieważ jesteśmy zintegrowani z gospodarką Eurolandu w jej różnorodnych sektorach to nie jesteśmy Grecją przejadającą premię z nominalnego wejścia do wspólnego obszaru walutowego z silniejszymi gospodarkami, bez realnej z nimi integracji. Oczywiście integracja ta nie jest dana raz na zawsze, wręcz przeciwnie - stojąc w miejscu (jak teraz), cofamy się. Powinniśmy ją pogłębiać na poziomie firm, branż i na poziomie politycznym. Powinniśmy w jej ramach dążyć do wejścia na wyższe poziomy zaawanasowana naszego wkładu produkcyjnego i szerszego udziału w decyzjach alokacyjnych. To jest droga do utrzymania się w najbardziej dynamicznych obszarach zglobalizowanego kapitalizmu (być, umownie, częścią europejsko-chińskiego konsorcjum, które zbuduje hyperloopa) niż prężenie się na polski neo-COP.

@vito-slav

"Wiek tych pramatek jest dość zaawansowany. Raczej nie zastąpią ich Dżesiki."

Dziewczyny o starotestamentowo-szekspirowskim imieniu Jessica jak najbardziej śpiewają chwałę Różdżki Jessego, a chłopcy o królewskim imieniu Brian oddają cześć Bramie Niebios. Dziatwa garnie się, bo jest zgarniana na różne sposoby, których lewica mogłaby się uczyć od kościoła ludowego i oficjalnego [1] [2].

[1] www.ppaczewo.pelplin.opoka.org.pl/tp/2008_06_01_01.html

[2] parafiasokoly.pl/index.php/604-nabozenstwo-majowe
-
2017/12/18 10:34:59
@Kajmany
Mi jest wszystko jedno czy właścicielem jest Janusz czy Hans, o ile wynagrodzenia w euro będą te same, socjal ten sam i możliwości awansu te same. Tylko czy taka oferta rzeczywiście pojawiła się na stole?
-
2017/12/18 11:47:55
awal111

"Dziatwa garnie się, bo jest zgarniana na różne sposoby, których lewica mogłaby się uczyć od kościoła ludowego i oficjalnego'

Jak lewica dostanie kiedyś jakąś fajną działkę w mieście za 1% wartości i parę miliardów rocznie na pociskanie swoich idei w szkołach, prasie i radiu to na pewno zagospodaruje tą młodzież. Bo to jest tylko kwestia chcenia, no weź się nie wygłupiaj.

Właśnie 57 tys. zł z ministerstwa poszło na fundację, co robi koszulki "W imię Jezusa, zamknij mordę diable czy Prosiłem Boga o anioła, zesłał mi moją żonę. Ile poszło na grę "Rewolucja 1905"?
-
2017/12/18 12:09:24
@rpyzel
Ale tu się nie aż tak wiele zmieniło. Kwasu jeździł z papą wózkiem golfowym, Tusk brał ślub kościelny, a państwowa kasa płynęła nieprzerwanym strumieniem cały czas.
-
2017/12/18 12:25:24
Teraz, ale teraz rzeka kasy wezbrała potężnie. I jest to kasa zabrana organizacjom, co robiły coś pożytecznego i miały osiągnięcia i doświadczenie.

"Niebieska Linia uratowana. Po trzech miesiącach milczenia telefon pomocowy dla ofiar przemocy w rodzinie 22 668 70 00 znów działa. Zamilkł po obcięciu dotacji przez Ministerstwo Sprawiedliwości o 100 tys. zł. Brakującą kwotę zebrali internauci i firma Avon."
-
2017/12/18 14:52:49
<b>@nowomostowa:</b>
Plan Morawieckiego? Mazzucato w "Przedsiębiorczym państwie" cytowała Keynsa, który twierdził, że państwo ma działać tam, gdzie nie działa rynek. Tymczasem prawie całość wspierania państwa dla innowacyjnej gospodarki idzie na wsparcie projektów komercyjnych, które powinny móc zdobyć wsparcie prywatnych inwestorów. Piszę "prawie", bo dotyczy wszystkich konkursów, które znam; ale mogę czegoś nie znać.

Samochody elektryczne... Ech... A wie Szanowny Rozmówca, ile kosztowało takiego Volkswagena opracowanie "platformy podłogowej" do nowej generacji samochodów? My na razie mamy konkurs na "projekt", który to konkurs oznaczał dość amatorskie rysunki samochodów (karoserii), bez analiz jakie byłoby ewentualne zapotrzebowanie rynku, nie wspominając o tym, jak ten samochód ma być zbudowany...

Podsumowując:
1) pieniądze na realizację projektu są wielokrotnie zbyt małe, by możliwe było powodzenie -- dotyczy to zresztą całości nakładów na innowacje;
2) sensu ekonomicznego nie ma (przewidywane przychody firm energetycznych będą niższe od realnych kosztów opracowania...);
3) sensu ekologicznego też nie będzie, biorąc pod uwagę, że Polska wciąż stawia na elektrownie węglowe (obecnie, o ile rozpatrujemy polski model energetyki, to emisja CO2 dla samochodów elektrycznych jest wyższa...);
4) a tak w ogóle, to działania premiera Morawieckiego są sprzeczne z literaturą na którą się powołuje (nie zna, nie rozumie, albo świadomie używa jej tylko do propagandy? -- o to samo można zresztą pytać przy okazji Picketty'ego).

Nie powiem, przydałby się powrót do przemysłu w Polsce, przydałaby się innowacyjność, przydałyby się programy wyrównania szans... Czyli w zakresie haseł Morawiecki nie był taki zły. Ale problem polega na tym, że z haseł jak dotąd realizuje tylko te negatywne, jak próbę polonizacji...
-
2017/12/18 15:45:49
@"Nie powiem, przydałby się powrót do przemysłu w Polsce, przydałaby się innowacyjność, przydałyby się programy wyrównania szans..."

Jeśli miałbym uwierzyć w to gadanie Morawieckiego o innowacyjności, to nadrzędnym celem rządu powinno być inwestowanie w edukacje, szkolnictwo, badania podstawowe... teraz mamy wracające wieki ciemne. Oczywiście wciąż wieki jaśniejsze są na tych kierunkach, z których garściami czerpie biznes i nie kłóci się propagandą kościoła.
-
2017/12/18 16:54:36
@ awal111
Szukałem zdjęć z nabożeństw majowych w odsyłaczach - niewiele. Zapytawszy wujka Gooogle - na zdjęciach głównie osoby starsze.
Neokatechumenat ( propos różdżki z pnia Jessego) to zupełnie inna sprawa. Chciałbym jednak zakończyć ten temat, bo zbytnio odpływamy. Może przy innej okazji.

Wiążąc jednak powyższe rozważania z wykluczeniem komunikacyjnym - KK może zaproponować czy to dość atrakcyjne wyjazdy, czy też sposób spędzania wolnego czasu. Nie można się wybrać na pływalnię jak w Czechach? To spędzamy czas w salkach koło kościoła.
-
2017/12/18 17:23:36
@Pak4
"Ech... A wie Szanowny Rozmówca, ile kosztowało takiego Volkswagena opracowanie "platformy podłogowej" do nowej generacji samochodów?"
Nie wiem. Wiem, że prototyp polskiego elektryka sfinansowano w Mielcu ze środków europejskich i tam stoi od 2011 roku bo na linię produkcyjną potrzeba kilkaset milionów zl czy pare miliardow. Wydaliśmy unijną kasę żeby ktoś mógł powiedzieć "a nie mówiłem, za drogie, nie ma sensu". Jakiś nasz niewykorzystany prototyp kupili Szwajcarzy, ale nie wiem czy to czasem nie ten sam. Ręce opadają.

iile kosztuje opracowanie płyty podłogowej do nowego auta?
-
2017/12/18 18:19:19
@nowomostowa

Jakoś mam nieodparte wrażenie deja vu. Jestem z pokolenia gierkowskiej prosperity. Jako nastolatek naprawdę wierzyłem w naszą potęgę gospodarczą. Nasz dziesiąta gospodarka na świecie to była oczywista oczywistość.
Do czasu.
Nie wiem ile szanowny dyskutant ma lat, że łyka tak łatwo te opowiastki, ale ja na morawickie czary-mary jakoś mam awersję.
Może stary już jestem i to tylko kwestia zbyt długiej pamięci.
Chciałbym, żeby tak było.
-
2017/12/18 19:17:25
@mw.61
Męczy zarówno "Polska w ruinie" jak i "Polska liderem transformacji", jeśli o to pytasz. Epoka gierkowskiej prosperity miała swoją propagandę i falę totalnej krytyki. Ja jestem z pokolenia wychowanego na ostrej i krytyce dekady lat 70' z czasem widząc jak bardzo jest powierzchowna. Mieszkam w Toruniu, blisko kampusu UMK który powstał właśnie w tej epoce i jest wspaniałym przykładem funkcjonalności, estetyki, trwałym elementem przestrzeni miasta nie tylko w wymiarze urbanistycznym ale i gospodarczym. To bodaj największy pracodawca całego województwa, instytucja przyciągająca młodych ludzi z całego regionu czyniąc z małego miasteczka coś więcej. Przez parę lat dojeżdżałem do Włocławka w sąsiedztwo Anwilu, wielkich zakładów chemicznych, dzis części Orlenu. Widać go z okien pociągu do Warszawy, nocą robi futurystyczne wrażenie. Dla Włocławka jest tak ważny jak rafineria dla Płocka. W Toruniu mieszkalem na blokowisku, którego założenia urbanistyczne z lat 70 na kilkdziesiat tysięcy ludzi odwoływały się do najlepszych wzorców skandynawskich: wszędzie szkoły, przedszkola, żłobki, spółdzielcze punktowce, przy każdej szkole basen, mnóstwo zieleni, linie tramwajowe do centrum. Cała wschodnia część Torunia powstawała od połowy lat 70 mniej więcej do końca PRL w tempie, które okazało się niemożliwe dla dzisiejszej gospodarki.
Wspominam o tym dlatego, że od dzieciństwa po uniwerek chłonąłem kpinę z Gierka a dopiero później zacząłem dostrzegać jak duża część tego przetrwała doczekując "złodziejskiej prywatyzacji". Nie wszystko przetrwało próbę czasu i konkurencji, ale lata 70 były latami modernizacji, uprzemysłowienia, postępu gospodarczego i awansu społecznego w Polsce. Nie oczekuję dziś jakiś śmiałych wizji, ale dyskusja o rozwoju i pułapce średniego wzrostu wydaje mi się niejałowa.
-
2017/12/18 19:25:21
@nowomostowa

Gierek - jako pozytywy wymieniasz inwestycję w naukę i osiedla z placami zabaw, a nie oparcie gospodarki o węgiel i wytop surówki. No więc Morawiecki znowu chcesz nas uczynić węglowym skansenem. A jedyny kampus jaki się rozwinie za rządowe pieniądze będzie w szkole Rydzyka.
-
2017/12/18 20:02:54
@nowomostowa

...lata 70 były latami modernizacji, uprzemysłowienia, postępu gospodarczego i awansu społecznego w Polsce...

A potem pierdut, warchoły i takie tam, przerwały dekadę.
Strasznie upraszczasz.
-
2017/12/18 20:21:29
/lurk mode off
Dzień dobry wszystkim.

@nowomostowa
Koncern VW wydał około 1 mld na budowę fabryki we Wrześni (zaczynając od zielonego pola) i drugie tyle na skonstruowanie i wdrożenie do produkcji seryjnej nowego modelu Crafter, samochodu z tradycyjnym napędem spalinowym. Korzystając przy obydwóch tych przedsięwzięciach z zasobów wiedzy i technologii dostępnych w przedsiębiorstwie, a nie zaczynając z prezentacją pt. "zbudujemy milion samochodów elektrycznych".

/lurk mode on
-
2017/12/18 20:42:02
@mw.61
Nie rehabilituję dekady Gierka; te słowa dyktują wyrzuty sumienia, które starają się złapać równowagę między jedną a drugą propagandą. Porównujesz plan Morawieckiego do IV planu pięcioletniego Gierka pod hasłem "Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej" zamykając dyskusję ironiczną pointą. Czy to nie jest uproszczenie? Retoryka planu Morawieckiego do mnie przemawia właśnie przez wyrzuty sumienia: rechotałem z posła Gabriela Janowskiego, który "pijany okupował mównicę sejmową". Swoim wystąpieniem stał się jednym z twórców Polskiego Cukru, spółki, która znalazla siedzibę w moim mieście i która nadal kontroluje blisko połowę rynku cukru w Polsce dając poczucie stabilności setkom plantatorów. Reszta rynku została sprzedana Nord i Sudcuker czy British Sugar (nie wiem czemu Francuzi z Tereos nie byli zainteresowani). Takie zdarzenia jak dosypywanie posłowi jakiś proszków gdy toczy się gra o rynek i ograniczenia kwot produkcji, robienie z niego oszołoma w mediach, skłaniają do refleksji. W tych refleksjach jest geneza planu Morawieckiego i pewnej popularności tych koncepcji.
-
wo
2017/12/18 21:27:59
@nowomostowa
" Retoryka planu Morawieckiego do mnie przemawia właśnie przez wyrzuty sumienia"

Twoje sumienie to twoja sprawa, ale żeby traktować ten plan serio, trzeba być idiotą. Sam Morawiecki w to nie wierzy, realne działania podejmowane przez PiS przez ostatnie 2 lata sabotują ten plan. To po prostu taka typowa korporprezentacja korpomenedżera - kluczowa umiejętność to wygłaszanie z kamienną twarzą bzdur, w które się samemu nie wierzy. Morawiecki jako weteran banksterki oczywiście to potrafi, tego mu nie odmawiam.

Ale nie będzie nigdy tych samochodów lotniczych ani centralnych portów elektrycznych. Będzie tylko gigantyczna przepompownia publicznych pieniędzy do zaprzyjaźnionych spółek, zajmujących się niekończącymi się konsultacjami, projektami i uzgodnieniami. Co się nachapią, to ich, a potem się po prostu przesunie datę oddania tego centralnego portu samochodowoelektrycznego o - dajmy na to - 5 lat.
-
2017/12/18 21:28:47
@kapitał ma narodowość i sens inwestycji w narodową gospodarkę
Tego typu rzeczy pisze też polecany na tym blogu Ha-Joon Chang. Osobiście mam wrażenie że "nie ważne kto, byle prywatny inwestor" charakteryzuje raczej zaciekłych neoliberałów. Jest bardzo dużo pozytywnych przykładów interwencji państw w rynek, wybudowania za państwowe pieniądze prężnej gałęzi gospodarki. Żeby daleko nie szukać, Rolls-Royce w czasach prac nad RB211 czy kolejne fale technologii IT w Stanach (superkomputery czy internet).

W praktyce "obcy" inwestor _jest_ gorszy. Bardzo często w ten czy inny sposób unika płacenia przynajmniej części podatków. Rzadko jest to green field investment, takie rzeczy robi się "w domu". A jak "w domu" robi się gorzej, to najfajniejsze zabawki są zabierane właśnie tam (casus produkcji Fiata 500 choćby).

Łagodnie mówiąc nie znoszę PiSu, i nigdy nawet nie wyobrażałem sobie głosowania na nich. Ale deklaracje Morawieckiego o inwestycjach państwa w gospodarkę zawsze odbierałem jako jedną z tych nielicznych pozytywnych rzeczy. Są takie rzeczy, które naprawdę można by robić w Polsce, choćby oprogramowanie bo mamy sporo wykształconych ludzi, którym się chce, a nie wszyscy uciekli do londyńskich banków.

Nawet te wielokrotnie wyśmiewane samochody elektryczne - to byłoby ryzykowne, ale jest to jakaś szansa. Między innymi polegająca na tym, że takie VW stara się przekonać Berlin, że skoro diesle są dobre dla Wolfsburga, to są dobre dla Niemiec. Krytyka polegająca na "ile wydało VW na płytę" jest słaba, bo pomija to że VW robi sobie uniwersalną płytę do budowania wielu modeli Skody, Seata, VW, Audi i Porsche, więc to nie jest "trudno zbudować dobrą płytę" tylko bardziej "trudno zbudować uniwersalną płytę". A płyta do samochodu spalinowego jest dużo trudniejsza niż do elektryka.

Argument, że "u nas to nie ma sensu bo elektrownie węglowe", też jest słabawy bo a) mówimy o zarabianiu poprzez eksport b) tak czy inaczej mniejsze zatrucie wynika ze spalenia węgla czy biomasy i wypuszczeniu spalin przez elektrofiltry przemysłowej siłowni za miastem, niż z wożenia się w centrum miasta trzylitrowym dieslem bez DPFa c) odpowiednia polityka mogłaby "pomóc" rodakom stawiać panele fotowoltaiczne przy domkach za miastem. Masowa i totalna elektryfikacja transportu to raczej mrzonka, ale wymiana dużej części robiącej małe przebiegi w ruchu miejskim "wózków na zakupy" z diesli na elektryki czy nawet hybrydy nie jest wcale niemożliwa.
-
2017/12/18 21:47:56
Przepraszam za double-posting - powyższe powiedziawszy, nie wierzę że Morawiecki to zrobi. Inwestycja będzie w geotermię Rydzyka i w produkcję armatek święconowodnych. Albo w wydumane na siłę lotnisko imienia Lecha Właściwego. Bo PiS. I nawet jakby Morawiecki naprawdę chciał te wszystkie fajne rzeczy opisane wyżej zrobić, to za chwilę prezessimus wymieni go na jakiegoś innego wyciągniętego z rękawa Obiecankiewicza.
-
2017/12/18 23:08:58
"Kadry rieszaju wsio" a te światłe idee wdrażać będzie Marek "Caryca" Suski szef gabinetu politycznego premiera.
-
2017/12/19 00:32:04
@charliebravo

Ta uniwersalność płyty podłogowej to skutek tego, że skody, seaty i VW są jednak dość podobne. Ten nasz elektryk - o ile nie miałby być miejskim meleksem (hmmm, właściwie czemu nie?) - też musiałby jeździć na płycie choć trochę w tym znaczeniu uniwersalnej. Obawiam się, że jeżeli wykreować od zera (bez tych lat doświadczeń i patentów) to ten miliard jurków jednak pęknie. (Zaraz pewnie przyjdzie cmos i najprostuje te mniemania).

A nawet mając platformę trzeba będzie orędzie jeszcze parę innych drogich drobiazgów składających się na projekt auta. I zbudować sieć stacji ładowawczych. I dostosować sieć energetyczną. I dorobić elektrowni (ok, te ostatnie nie miną nas tak czy siak). W planie Morawieckiego zabrakło też refleksji w rodzaju: jeżeli chcemy wydać te wagony kasy, to może lepiej na przedszkola, podstawówki i porządne szkoły techniczne wszystkich szczebli? I gdzie jest choćby zarys koniecznych zmian prawnych?
Właśnie dlatego to jest typowto korposzajs - ładna błyskotka (POLSKA MOTORYZACYJNE POTĘGĄ !!!11) zapakowana w masę beztreściowych slajdów, z których nic nie wynika.
-
2017/12/19 01:37:48
@WO

"Ale nie będzie nigdy tych samochodów lotniczych ani centralnych portów elektrycznych."

Ilekroć słyszę o tym Centralnym Porcie, przypomina mi się inżynier architekt Prącki, co dźwignął podziemia Zlewni Centralnej (rękami inżyniera de Vrobla).

@nowomostowa

"Epoka gierkowskiej prosperity miała swoją propagandę i falę totalnej krytyki. Ja jestem z pokolenia wychowanego na ostrej i krytyce dekady lat 70' z czasem widząc jak bardzo jest powierzchowna."

Tu krytyka niepowierzchowna - Gierek stworzył klasę średnią, degradując klasę ludową: [1] [2]

[1] krytykapolityczna.pl/kraj/gdula-co-nam-zostalo-z-lat-70/

[2] www.youtube.com/watch?v=jgyug3MFbpI

@rpyzel

"Jak lewica dostanie kiedyś jakąś fajną działkę w mieście za 1% wartości i parę miliardów rocznie na pociskanie swoich idei w szkołach, prasie i radiu to na pewno zagospodaruje tą młodzież. Bo to jest tylko kwestia chcenia, no weź się nie wygłupiaj."

Cóż, zatem biada nam, nic się zrobić nie da, pomrzemy w katolickim państwie narodowym!

@vito-slav

"Szukałem zdjęć z nabożeństw majowych w odsyłaczach..."

Ani relacje męczenników, co wypełnią Dolinę Jozafata w tym dniu ostatecznym - "Byłam kołem łamana!", "Octem rany me lano", "Smołą pojono!" ani lata odosobnienia Ojców Pustyni, ani myśl przenikliwa Doktorów Kościoła, ani czystość Świętych Dziewic - nic nie zachwyci bardziej niż moje skromne świadectwo: "Żyłem zwyczajnie, grzeszyłem przeciętnie, ale to ja właśnie sprawiłem, że na blogu WO nabożeństw szukano maryjnych!" - na te słowa odezwą się surmy, a bramy niebieskie otworzą przy wtórze cherubów wołających "Hossana, po trzykroć hossanna!"
-
2017/12/19 07:47:18
@Płyta podłogowa VW

Mała uwaga: Jeżeli macie na myśli MQB, to to jest o wiele, wiele więcej niż tylko "płyta podłogowa". To jest duża koncepcja unifikacji wszystkiego, co się da, niezależnie od modelu i marki. Nawet u nas, gdzie robimy praktycznie czystą elektronikę dla VW, też robimy w MQB.
Ale zrobienie czegoś podobnego dla jednego modelu elektryka nie ma żadnego sensu.
Tutaj na początek: en.wikipedia.org/wiki/Volkswagen_Group_MQB_platform
-
2017/12/19 08:46:18
@"Ta uniwersalność płyty podłogowej to skutek tego, że skody, seaty i VW są jednak dość podobne"
Ty tak na serio? Znaczy, nadchodzące Audi A1 i obecny Passat są podobne? No w sumie mają cztery koła i silnik spalinowy...
@trudności w rozwoju elektryków
Zaawansowane technologie są trudne. Ja z tym nie polemizuję. Jeśli chcemy, żeby Polska przesuwała się z kategorii świata któregoś tam do światowej czołówki, to kiedyś musimy się za to zabrać. Łatwiej się za to zabrać tam, gdzie jeszcze nie ma osadzonych na stałe wielkich graczy. Produkcja tradycyjnych samochodów to kompletna mrzonka, bo musiałbyś konkurować z VW, GM czy Toyotą. Samochody elektryczne to nowa dziedzina, można tam sobie poobsadzać nisze. I nie mam na myśli konkurowania z Teslą, tylko z Fiatem 500.

Jakby dziesięć lat temu ktoś ogłosił, że zbudujemy w Polsce firmę produkującą światowej klasy gry komputerowe (triple A), to też spotkałby się z serdecznym obśmianiem. Wiem że CD Projekt Red to głównie inicjatywa prywatna - ale gdyby państwo pomogło, może tego rodzaju firm byłoby więcej?

Inwestowanie _tylko_ w edukację spowoduje że będziemy w dalszym ciągu dostarczać specjalistów innym krajom. Będzie dalej tak jak jest teraz, moja wypłata w duńskich koronach, cmosa w "niemieckich" euro, i mógłbym tak jeszcze kilku bywalców tego bloga (i walut) wymienić.

Jestem autentycznie zaskoczony, bo wydawało mi się do tej pory, że "przygotowywać specjalistów dla zagranicznych inwestorów a całej reszcie ciąć koszty pracy" to jest pieśń Petru i Balcerowicza, a nie ogarniętej lewicy. Ludzie! Ja rozumiem krytykę Morawieckiego/PiSu, ale od tej strony to nie ma sensu.
-
2017/12/19 09:25:39
@państwowe wspomaganie rozwoju gier AAA

Był (jest?) taki program dotowania rozwoju technologii gier komputerowych, nie konkretnych gier ale bardziej podstawowych zagadnień.

Przeszły projekty rozwiązujące problemy juz dawno rozwiązane. Wyrzucone pieniądze.
-
2017/12/19 09:42:58
@charliebravo
"Ty tak na serio? Znaczy, nadchodzące Audi A1 i obecny Passat są podobne? No w sumie mają cztery koła i silnik spalinowy... "

To jest serio. Hasło do guglania: MQB (link do poczytania na początek wrzuciłem wcześniej)
-
wo
2017/12/19 09:51:45
@cb
"Wiem że CD Projekt Red to głównie inicjatywa prywatna - ale gdyby państwo pomogło, może tego rodzaju firm byłoby więcej?"

Państwo im cały czas pomaga na różne sposoby - robiłem wywiady z twórcami CDP i Platige Image. Można by zrobić wykres faz, jakie instytucje publiczne przyczyniły się do ich sukcesu (w bardzo początkowej: inwestycje w edukację, w rozwiniętej: głownie PISF).

" Jeśli chcemy, żeby Polska przesuwała się z kategorii świata któregoś tam do światowej czołówki, to kiedyś musimy się za to zabrać."

Ale tego nie zrobi PiS ani Morawiecki. Na razie polskie firmy się wycofują z innowacyjności. Wrzucałem na fejsa statystyki: po raz pierwszy w dziejach mamy silny spadek polskich patentów zgłaszanych w EPO. Moim zdaniem, to świadczy o tym, że polskie firmy przyjęły strategię przeczekiwania. Nie ufają władzy, więc zawiesiły ambitny projekt wprowadzenia nowego produktu na rynek europejski, skupiają się na tym co już mają.

Problem w tym, że ludzie, którzy mogliby robić ten samochód elektryczny, są raczej na demonstracjach antyrządowych czy w emigracji wewnętrznej (albo już zewnętrznej), niż w obozie PiS. Kto ma robić innowacyjne technologie - kibol Seba w dresie z huzarem wyklętym?

Do innowacyjnej gospodarki potrzebujesz kilku rzeczy - zaufania do instytucji, które PiS na razie beztrosko niszczy. Hasło "jak już Ziobro będzie ręcznie sterował sądami, to wreszcie zaczną zasługiwać na zaufanie", może podziała na Sebę, Brajanka i Dżesikę, ale nie na potencjalnych inwestorów i innowatorów.

Dwa: otwartości na mózgi z zewnątrz, żeby wreszcie fachowcy zaczęli przyjeżdżać do nas, a nie my do nich. No i jaką mamy opinię wśród studentów i doktorantów? Że spokojnie po ulicy mogą spacerować Hidusi i Pakistańczycy? Że kobieta bez trudu kupi pigułkę "dzień po"? Że Niemcy mogą sobie spokojnie rozmawiać w tramwaju? Wykształceni ludzie ze świata nie chcą tu przyjeżdżać. PiS zrobił z nas w te 2 lata Elbonię Europy.

I znowu: Seba, Brajanek i Dżesika mogą uwierzyć w pasek z TVP INFO, że wszyscy chcą jechać do Polski, bo tu nie ma zamachów. Ale tylko oni w to uwierzą, ergo, to oni będą musieli projektować baterie do tego samochodu elektrycznego, bo raczej nie dr Kapoor i nie inżynier Nguyen, on se pojadą do Berkeley albo do Berlina albo do Sztokholmu.

"Inwestowanie _tylko_ w edukację spowoduje że będziemy w dalszym ciągu dostarczać specjalistów innym krajom. "

Stosunkowo łatwo ich im podkradać: wystarczy wytworzyć opinię, że to jest dobre miejsce dla młodych ludzi z pomysłami. Udało się w Berlinie, udałoby się i Warszawie - ale dwie partie nie mają szans. AfD i PiS.
-
2017/12/19 09:53:14
@cmos
Odpowiadałem Słoniowi Trąbalskiemu. Wiem co to jest MQB, ale argumentowanie że małe auto jest podobne do dużego i dlatego MQB jest "proste", i do elektryka potrzeba "też czegoś takiego" to przecież bzdura.

Płyta podłogowa do elektryka jest inna. Płyta podłogowa do elektryka jest prostsza (choćby dlatego że nie mocujesz do niej potężnych klocy silnika spalinowego i skrzyni biegów, odpada także przeniesienie napędu pomiędzy przodem a tyłem). I wreszcie, gdyby budować "polskie elektryki", to przecież nie zaczynając od gamy modelowej VW z przyległościami, tylko pewnie jeden albo dwa warianty tego samego.
-
wo
2017/12/19 10:02:46
@cb
"Płyta podłogowa do elektryka jest prostsza (choćby dlatego że nie mocujesz do niej potężnych klocy silnika spalinowego i skrzyni biegów,"

Z nawyżką rekompensuje ci to "problem baterii". To nie jest proste, zaprojektować samochód elektryczny tak, żeby mieścił coś poza własnymi bateriami (i miał zasięg paruset km). Innowacyjność Tesli polega właśnie na rozwiązaniu tego problemu przez baterio-podłogę. Niby proste, ale coś mi mówi, że gdyby to było takie proste, to ktoś by to wcześniej zrobił.
-
2017/12/19 10:02:50
@wo
Co do tego czy PiS/Morawiecki to zrobi, to niestety pełna zgoda. Właśnie dlatego przelewy dostaję od fajnej duńskiej firmy a nie od fajnej polskiej. Notabene, mój pracodawca zatrudnia koło setki ludzi, w tym inżynierów jest pewnie połowa. Obywatelem Danii jest...JEDEN. I to jest w drugim pokoleniu (nazwisko i imię bardzo środkowoeuropejskie).

Za to szeroko rozumiany management - dokładnie odwrotnie. Taa, kapitał nie ma narodowości.
-
2017/12/19 10:06:39
@innowacyjność Tesli
Plus minus zgoda, z tym że wymyśleć, że masę trzeba pakować jak najniżej, to oczywiście każdy potrafi. Melexy też miały akumulatory ołowiowe nisko. Z tego co czytałem w Tesli diabeł tkwi w szczegółach, np. jak chłodzić tak gęsto upakowany i płaski battery pack.

Ale "Wiedźmin" to też nie do końca trywialna technologia. Takich rzeczy można i należy próbować, zwłaszcza w dobrym klimacie i przy pomocy kogo się da, zwłaszcza państwa.
-
2017/12/19 10:11:35
@"Inwestowanie _tylko_ w edukację:"
Nikt tu nie postuluje inwestycji tylko w edukacje. To jakiś chochoł.

@"przygotowywać specjalistów dla zagranicznych inwestorów a całej reszcie ciąć koszty pracy""
Właśnie o to chodzi, by inwestować nie tylko tam, skąd biznes czerpie, ale tam, gdzie państwu w najszerszym kontekście to potrzebne. Dziś pewnie przemysł, big data inwestują w te dziedziny edukacji, z których mogą ciągnąć zasoby. Różne IT, robotyki, wszelkiej maści inżynierowie. To jest dla nich relatywnie łatwo monetyzowalne. Nikt tego tutaj jakoś specjalnie nie chwali, ja przynajmniej nie zauważyłem. To jakiś chochoł numer 2.

@Morawieckiego plan to mrzonki.
Z mojej działki zawodowej. Powstała w najntisach firma, która dostarczała usługi (w formie materialnej) dla producentów. Firma dla zwykłego Kowalskiego nie istnieje, a wkład takiego ciągu firm jest dla niego przeźroczysty. Firma kupuje materiały od przemysłu, np. hut/stalowni, a swą usługę/produkcję sprzedaje innym firmą z różnych segmentów. Te inne firmy w dużej części sprzedają już dalej klientowi indywidualnemu. Ta firma z najntisów, aby móc to robić musi mieć mnóstwo certyfikatów. Na niektóre czeka się minimum 2 lata. Firma w całości z kapitałem polskim, co jest ważne dla naszych rozważań o Morawieckiego planie. Firma zaczeła skutecznie konkurować na zachodzie. Świetny pracodawca (umowy o pracę, socjal itp.), kapitał polski. Ale nagle się okazało, że ma kłopoty z ekspansją. Nie mógł zakupić specjalnych wyrobów aluminiowych. Po prostu wtf? Okazało się, że był sobie holding, któremu to nie wsmak. I zakupił hutę (lub jego właściciela), aby w tym regionie takie rzeczy nie bruzdziły mu w biznesie. No więc, polska firma, która już planowała rozwój, miała ziemię pod nową inwestycję, musiała szybko ruszyć do przodu, albo zostać wykupiona. Więc ruszyła do przodu, zorganizowała finansowanie (polski wspólnik, kredyt itp.) i się udało. Po zwiększeniu możliwości produkcyjnych dostałą mnóstwo zleceń i mozliwość zakupów półproduktów do produkcji pojawiły w innym miejscu, doówczas z racji poprzedniej skali, nieosiągalnym.
I jak to się ma do planu M?
No więc te wszystkie meandry występują w każdej z branż, a jest ich z setka, jeśli nie więcej. I ktoś to musi przeprowadzić. Pytanie KTO ma przyjść. I KTO ma wybierać tych KTOSI? Gdzie jest to zaplecze? Wyobraźmy sobie, że w tej historii podmieniamy tajemniczego polskiego inwestora na państwo polskie. Kto zapewni ciągłość projektowi? Kto zainwestuje swoje pieniądze w projekt, który może zostać uwalony za np. 4 lata? Albo za 8 lat? Jak w końcu zachęcić zagraniczne podmioty do wspólnego przedsiewzięcia (bez tego się nie obędzie, bo nie wytwarzamy wszystkiego, nie jesteśmy autarktyczni)? No więc Ci wszyscy ONI (ogólnie kapitał) muszą nam jakoś zaufać. Czyli móc wierzyć, że zostawiając tu kasę, inwestując czas i zasoby, będziemy respektować zasady gry, które sami stworzyliśmy. Musielibyśmy akceptować wyroki trybunałów, mieć wewnętrzne sądownictwo niezależne, aby w przypadku ewentualnych nieporozumień, każda ze stron miała poczucie, że nie zostanie wydymana. Akceptować wyroki ciał zewnętrznych. No i zostają Ci ludzie (pracownicy, specjaliści, to zaplecze Morawieckiego - nie kapitał), którzy mieliby to robić, też muszą ufać, że to jest projekt wieloletni i warto. Za mniej kasy, ale z ideą. Ale wystarczy spojrzeć na działania państwa w relacjach z "własnymi" pracownikami np. Poczty Polskiej. Albo jak państwo zareagowało, kiedy przesyłki urzędpowe zaczęła dostarczać prywatna spółka, która ma w dupie pracowników. Albo jak na uniwersytetach traktuje się sprzątaczki, że outsourcing.
NIKT do k**** nędzy nie mrugnie nawet okiem na to pierdolenie Morawieckiego. To jest czysta propaganda. Ta łyżka nie istnieje.
-
wo
2017/12/19 10:14:53
@cb
"aa, kapitał nie ma narodowości."

Oczywiście że ma, takie bredotki to już tylko żywe skamieliny po latach 90. mogą opowiadać.

"Ale "Wiedźmin" to też nie do końca trywialna technologia. Takich rzeczy można i należy próbować, zwłaszcza w dobrym klimacie i przy pomocy kogo się da, zwłaszcza państwa"

Do mniej więcej 1994 państwo (w dużym stopniu jeszcze PRL) wspomagało ich inwestycjami w edukację. Poznali się w liceum (bo takie firmy w ogóle zakłada się z kumplem z liceum ew. ze studiów), pierwsze kroki biznesowe stawiali na terenie dawnej tysiąclatki - prof. Adam Leszczyński potępiał tysiąclatki, nazywając je "komunistycznymi molochami", a one do dzisiaj pełnią wspaniałą funkcję integratora społeczności, to był bardzo udany, dalekosiężny projekt.

Po 1994 państwo tworzyło im generalnie przychylną atmosferę do pozyskiwania inwestorów i rozwoju. Jeśli takie firmy nie rozwijały się wtedy na Ukrainie czy w Bangladeszu, to nie z powodu braku kumpli z liceum.

Po 2005 zaczęli korzystać z infrastruktury pośrednio finansowanej przez państwowe wsparcie dla kinematografii. Mamy wiele firm, żyjących z pre- i postprodukcji, z tych wszystkich udźwiękowień, montaży i efektów.

Zamiast lamentować, że "państwo nie wspiera", powinniśmy zauważyć, że od dawna wspiera - i zastanowić się, jak tę pomoc uczynić bardziej efektywną.
-
2017/12/19 10:24:55
@charliebravo
"Płyta podłogowa do elektryka jest inna."

Zostawmy płytę podłogową, ja absolutnie nie wierzę w polskie samochody elektryczne z zupełnie innego powodu.

Samochód elektryczny jest generalnie prosty, tak naprawdę to współczesne elektryki nie różnią się koncepcyjnie jakoś specjalnie od tych z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku (jak jesteśmy przy Fiacie 500 to na przykład bazowany na nim Zagato Zele /Elcar). Zrobienie czegoś takiego to banał (przynajmniej w małej serii).

Problem jest taki, że elektryk nie będzie tańszy niż spalinowy, nawet w TCO, i to przy o wiele bardziej upierdliwej eksploatacji i niższych osiągach (zwłaszcza zasięgu). To się po prostu nie sprzeda masowo, przynajmniej w dzisiejszych relacjach.

Nawet Niemcy nie palą się aż tak do robienia czystych elektryków, tylko szukają innych koncepcji. Akurat dziś oficjalnie wystartował program pilotażowy elektrycznych (hybrydowych) ciężarówek zasilanych z sieci trakcyjnej nad autostradą, odcinek testowy będzie na A5 w stronę Darmstadt, całkiem blisko mnie.

-
wo
2017/12/19 10:28:54
"odcinek testowy będzie na A5 w stronę Darmstadt"

Ciekawe, czy to specjalnie - ale to w każdym razie najstarszy odcinek sieci (zupełnie najstarsza jest A113 w Berlinie, ale początkowo nie projektowano jej jako elementu sieci autostrad).
-
2017/12/19 10:33:00
@wo
"Ciekawe, czy to specjalnie"

Myślę że to dlatego, że tam są cztery pasy w każdą stronę i cały odcinek jest całkiem prosty. Trudno o inny kawałek autostrady z takimi warunkami.
-
2017/12/19 11:01:10
@WO

"Mamy wiele firm, żyjących z pre- i postprodukcji, z tych wszystkich udźwiękowień, montaży i efektów. "

Również z puli unijnej: www.youtube.com/watch?v=Ud9ON2CzYYM&t=2m52s

Natomiast zaznaczam, że protekcjonalny ton wobec "Brajanków i Dżesik" to nie moja stylistyka. Znam dzieci z tych środowisk, wśród nich dwie dziewczny, które dostały się na ambitne kierunki na politechnice. W dobrze rządzonym kraju z niektórych spośród takich dzieci wyrastają najbardziej zdeterminowani innowatorzy, mogący w życiu - przynajmniej na wczesnym etapie - liczyć wyłącznie na zawartość swojej głowy. PiS kasując gimnazja robi krzywdę tym dzieciom, lewica robi drugą swoją nieobecnością. Nie dziwcie się, że jako środowisko wsparcia odnajdują organizacje katolickie.
-
2017/12/19 11:02:38
@charliebravo

Napisałem dłuższą odpowiedź ale blox ją pożarł a w międzyczasie inni mnie wyręczyli (dzięki dla cmosa i wo w kwestii płyty).

@edukacja
To moja wina - napisałem to tak, że faktycznie wygląda na taki postulat. A chodziło mi tylko o to, że w tej całej napince na produkcję nowych zabawek zabrakło refleksji nad alternatywami - choćby i takiej, że są gorsze i dlaczego. I dlatego m.in. jest to korpoprezentacja a poważna propozycja.

Poza tym - jak zaczniemy ładować miliardy w samochody i infrastrukturę to skądś trzeba je będzie przesunąć. Z edukacji? Służby zdrowia? Poważna propozycja powinna to uwzględnić.

I tak dla jasności - byłbym wielkim fanem podobnego projektu - jeżeli miałby szanse wypalić. A miałby przy spełnieniu warunków przytoczonych powyżej i przez innych.

@sukces polskich gier

Wczoraj próbowałem wygrzebać archiwalny numer CD-Action (z 2000 czy 2001) gdzie sprowadzano na ziemię różnych marzycieli rojących sobie o polskiej grze AAA. Tylko pamiętajmy, że sukcesu CD Projektu czy ta PI nie byłoby gdyby nie dostępność wysokiej klasy fachowców gotowych pracować za stawki znacznie poniżej poziomu zachodniego (ostatnio nawet się na tym tle u nich zagotowało). Czy tak da się zbudować koncern produkcyjny? Tu koszty pracownicze będą niższe w stosunku do całości kosztów, a ważniejsze będą koszty patentów, maszyn no i - niebagatelne - wdrożenia.
-
2017/12/19 11:05:48
"lewica robi drugą swoją nieobecnością"



I nie zapomnijmy, że jest winna rządom PiSu, ostatnia Polityka, 17 XII Mariusz Janicki, Wiesław Władyka

"Gdyby Adrian Zandberg miał katar i na debatę wyborczą do telewizji nie poszedł (albo poszedłby ktoś inny z Partii Razem, w końcu Zandberg nie był jej formalnym liderem), bardzo prawdopodobne, że dzisiejszy Sejm wyglądałby zupełnie inaczej. Zapewne Jarosław Kaczyński musiałby szukać koalicji do rządzenia z wicepremierem Kukizem, co by doprowadziło wcześniej czy później do piekielnej awantury i raczej nie miałby możliwości tak popsuć państwa, jak już to uczynił, a końca nie widać.

Bo Partia Razem Zandberga, bardzo mocno lansowana przez część mediów po retorycznie udanej dla niej debacie, odebrała te głosy, które pomogłyby frontowi lewicowemu jako koalicji przekroczyć próg wymaganych 8 proc. głosów. "
-
wo
2017/12/19 11:33:38
@awal
"Znam dzieci z tych środowisk, wśród nich dwie dziewczny, które dostały się na ambitne kierunki na politechnice. "

A widzisz, ty z kolei używasz eufemizmu "tych środowisk". No pewnie, że jak ktoś już się dostał na politechnikę, to się wyrwał z "tych środowisk". Chodziło mi o tych, którzy pozostaną w "tych środowiskach".

Jak tego nie będziesz obracać, potrzebujesz jakiegoś eufemizmu. "Brajanek i Dżesika" są równie dobrym eufemizmem, jak "te środowiska" (brytyjska klasa średnia na "te środowiska" mówi m.in. "Kevin and Tracey").
-
wo
2017/12/19 11:38:06
@trabalski
"Tylko pamiętajmy, że sukcesu CD Projektu czy ta PI nie byłoby gdyby nie dostępność wysokiej klasy fachowców gotowych pracować za stawki znacznie poniżej poziomu zachodniego (ostatnio nawet się na tym tle u nich zagotowało). "

A także gdyby państwo nie tworzyło w miarę przyjaznej atmosfery dla zakładania takich firm. Z relacji samych założycieli wynika, że oni po prostu poszli do urzędu skarbowego mówiąc, że "chcą zarejestrować spółkę" - nie mając pojęcia, jaką - i tam im jednak ktoś fachowo doradził, spisali umowę tego samego dnia. I to wszystko jeszcze zanim nadeszły te szumne udogodnienia, że "jedno okienko". A potem byli w stanie się dogadywać z inwestorami, kontrahentami itd.

Wszyscy mamy w głowach pewne symulakrum "bandyckich lat 90.", zbudowane przez filmy Pasikowskiego i "Dług". Zapominamy, że na użytek "Długu" znacznie zmodyfikowano historię zabójców (w filmie oni chcą założyć niewinną firmę handlującą skuterami, w rzeczywistości zakładali hurtownię alkoholu - to była branża skądinąd faktycznie zdominowana przez środowiska przestępcze; oni się bali policji nie dlatego, że Chyra taki demoniczny, tylko dlatego, że sami coś mieli za uszami).

Tak naprawdę realne historie garażowych startupów technologicznych (sam mam znajomych zakładających takie po chemii, w branży kosmetycznej i farmaceutycznej) tego nie potwierdzają. Jak ktoś miał pomysł, wiedzę i pasję... to dzisiaj jeździ samochodem za ćwierć bańki (że tak metaforycznie opiszę tę część mojego pokolenia).
-
2017/12/19 11:39:22
@s_trabalski
Cmos przecież napisał, że samochód elektryczny jest prosty. Ty bijesz od jakiegoś czasu argument "z tego że VW wydaje miliard na płytę do spalinowych wynika że elektryczny musi być jakiś". Przestań, to bzdura.

"dostępność wysokiej klasy fachowców gotowych pracować za stawki znacznie poniżej poziomu zachodniego (ostatnio nawet się na tym tle u nich zagotowało). Czy tak da się zbudować koncern produkcyjny? Tu koszty pracownicze będą niższe w stosunku do całości kosztów, a ważniejsze będą koszty patentów, maszyn no i - niebagatelne - wdrożenia"
Informatykom łatwiej uciekać na zachód, co zresztą nie wymaga fizycznego przenoszenia się nawet (ja tak pracuję). Więc tym bardziej znajdziesz specjalistów z innych dziedzin. Aha, i przeciętna fabryka zatrudnia mniej wykształconych ludzi niż CD Projekt - na hali jest kilku dyżurnych inżynierów i setki robotników. Koszty patentów zależą od dziedziny - a im nowsza dziedzina tym większe szanse że sobie patenty zrobisz sam. Maszyny jeśli już mówimy o motoryzacji, to Polska jest ich pełna. Koszty wdrożenia...no co Pan powie?

@cmos
Ja wiem że Ty nie wierzysz w elektryki. Pożyjemy, zobaczymy, ale co do jednego chyba możemy się zgodzić - dałoby się je produkować w Polsce. To nie jest Projekt Manhattan, jak to niektórzy starają się dowodzić. Mało z tego, powiedziałbym, że niewiele krajów ma takie fajne zaplecze do produkcji samochodów jak Polska teraz. Fotele, tapicerka, plastki, elementy zawieszenia, co tylko chcesz, jest produkowane jak nie pod Krakowem to w innym Grodzisku.

@skąd pieniądze
Ano trzeba by podnieść podatki, oczywiście. Ale to akurat Morawiecki mógłby zrobić.

@"Razem" zniszczyło lewicę Millera z Czarzastym
111111!!!!!!
Ale że Władyka się pod tym podpisał...miałem lepsze zdanie.
-
2017/12/19 11:46:24
re: Łatwiej się za to zabrać tam, gdzie jeszcze nie ma osadzonych na stałe wielkich graczy.

Meble z płyty paździerzowej, z modułowo ujednoliconą podłogą. Polska wyznaczy nowe drogi.
-
wo
2017/12/19 11:52:14
@cb
"Ja wiem że Ty nie wierzysz w elektryki. Pożyjemy, zobaczymy, ale co do jednego chyba możemy się zgodzić - dałoby się je produkować w Polsce. To nie jest Projekt Manhattan, jak to niektórzy starają się dowodzić. "

Wyleca twoje następne komcie, wymagające powtórzenia poniższej riposty, więc przeczytaj to bardzo uważnie:

Nikt nie wątpi w techniczną możliwość wyprodukowania prototypu elektrycznego samochodu, czy nawet uruchomienia seryjnej produkcji. Wątpliwości dotyczą wyłącznie zrobienia tego tak, żeby to było OPŁACALNE.

Pod tym względem to jest trudniejsze od projektu Manhattan. Projekt Manhattan to było zrobienie prototypu "proof of concept", bez liczenia się z kosztami. Nikt nie oczekiwał wyprodukowania głowicy masowo produkowanej (!) taniej od konkurencji (!!!).

Hipotetyczny polski elektryk musiałby konkurować z tym, co robią Toyota czy Musk. A oni inwestują w to od bardzo wielu lat i mają od grzmota patentów. Ominięcie tych patentów będzie możliwe, ale na zasadzie prototypu proof-of-concept - pokaże się go na targach i tyle. Zostanie najwyżej kolejna legenda "genialnego samochodu Beskid, wynalezionego przez inżyniera Karpińskiego, ale Urzędnicy Zarżnęli".

W praktyce albo je musisz kupić (a więc polski samochód będzie w gruncie rzeczy jakąś "polską toyotą", jak ongi "polski fiat"), albo - he he - wypracować własne. Trzeba było zacząć 10 lat temu, żeby dziś być tylko 5 lat za konkurencją.

-
2017/12/19 12:00:34
@wo
"Hipotetyczny polski elektryk musiałby konkurować z tym, co robią Toyota czy Musk"

Co więcej: Muska nie przebijesz, bo on nie wkłada tam swoich pieniędzy - jego finansują akcjonariusze, którzy na koniec utopią w tym swoją kasę. Im efektowniejszy będzie PR, tym Tesla dłużej przetrwa (stąd te zapewnienia o lotach na Marsa w 100 osób już wkrótce itp.) Sam Musk na tym nie straci, nawet po bankructwie.

Ale to nie jest dobra strategia dla programu państwowego.
-
2017/12/19 12:00:48
@ dobra zmiana a nauka innowacje

Z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych wywalono właśnie Włodzimierza Strupińskiego, prekursora badań nad grafenem. Tego który opracował i opatentował przemysłową technologię produkcji tego materiału na węgliku krzemu. Z instytutu odeszli już zresztą praktycznie wszyscy doświadczeni naukowcy, którzy tworzyli tę technologię. Poszło o konflikt z dyrektorem przyniesionym w teczce.

Wywiad z dr Strupińskim: tech.wp.pl/ojciec-polskiego-grafenu-po-34-latach-pracy-zostal-zwolniony-z-panstwowego-instytutu-nasz-wywiad-z-dr-wlodzimierzem-strupinskim-6193280351102593a
-
2017/12/19 12:03:38
"Tylko pamiętajmy, że sukcesu CD Projektu czy ta PI nie byłoby gdyby nie dostępność wysokiej klasy fachowców gotowych pracować za stawki znacznie poniżej poziomu zachodniego (ostatnio nawet się na tym tle u nich zagotowało). Czy tak da się zbudować koncern produkcyjny? Tu koszty pracownicze będą niższe w stosunku do całości kosztów, a ważniejsze będą koszty patentów, maszyn no i - niebagatelne - wdrożenia."

Dlatego tam gdzie niskie koszty pracownicze nie wystarczą, trzeba po prostu wchodzić w tworzące się paneuropejskie koncerny mające dostęp do głębokiego rynku (strefa euro). Do tego trzeba uzyskać reprezentację polityczną w integrującym się Eurolandzie. Albo choćby zadeklarować intencję wejścia w przewidywalnej perspektywie.

Świat dąży jasno ku trzem blokom gospodarczym z 2-cyformwym PKB liczonym w bilionach USD (English: "USD trillion"): USA, Chiny, Euroland. Druga liga to będą Japonia, Indie, Brazylia i post-brexitowe UK z PKB w przedziale ok. 2-5 biliona. Polska poza europejskim centrum to będzie niższa część trzeciej ligi (2-0.5 biliona). Proste liczby, w świetle których proponuję rozważać elektroloty i hiperlupy. [1]

[1] statisticstimes.com/economy/countries-by-projected-gdp.php
-
2017/12/19 12:07:38
@kuba_wu
wywalono właśnie

Prawdziwa Polska nigdy takich osobników nie potrzebowała, Prawdziwa Polska poradzi sobie bez nich. A nawet poradzi sobie jeszcze lepiej bez nich.
-
wo
2017/12/19 12:09:29
@kubawu
"Z instytutu odeszli już zresztą praktycznie wszyscy doświadczeni naukowcy, którzy tworzyli tę technologię. Poszło o konflikt z dyrektorem przyniesionym w teczce"

Ze względów pokoleniowych, mam trochę znajomych znajomych, którzy robią w innowacjach. Jeden pracował nad innowacyjnym programem edukacyjnym pod auspicjami MEN, drugi w Orlenie (tam naprawdę sporo idzie - a raczej szło - na R&D). Obaj snują dziś tę samą opowieść - dobra zmiana przyniosła paraliż. Jednemu z nich w pewnym sensie zazdroszczę, bo jego praca polega na tym, że siedzi od 9 do 17 i nie robi Nic. Literalnie, Nic. Ma zdezorientowanego szefa, który przyjechał w teczce, szef zamroził wszystkie projekty swoich poprzedników, a nowych nie wdraża. I tak już raczej zostanie do końca, aż go wywalą i zastąpią nowym.

Ostatnie 2 lata to _cofanie_ się w tych kwestiach, które powinny być rozwijane, żeby te prezentacje Morawieckiego były czymkolwiek poza stertą banałów o "dywersyfikacji akwizycji".
-
2017/12/19 12:33:03
@wo
Ja mam takich również, zwłaszcza w dość specyficznej branży (militarnej). Wszelkie projekty, gdzie wchodzi w grę współpraca z instytucjami państwowymi (czyli, prawie wszystkie) zaliczyły dwa lata niepewności i zastoju, za zasłoną szumnej propagandy ministra. I to nawet na tle wcześniejszego okresu, który nie był ani różowy ani pozbawiony patologii. Obecnie ogłasza się sukcesami te projekty, które są przecinaniem wstąg po poprzednikach lub dawno wyczekiwanymi, opóźnionymi, oczywistymi decyzjami.
-
2017/12/19 13:56:54
@wo
Cóż, Ty trzymasz plonkownicę, ale jednak spróbuję:
"Hipotetyczny polski elektryk musiałby konkurować z tym, co robią Toyota czy Musk. A oni inwestują w to od bardzo wielu lat i mają od grzmota patentów. Ominięcie tych patentów będzie możliwe, ale na zasadzie prototypu proof-of-concept - pokaże się go na targach i tyle"
Well, nie musisz ich omijać. Możesz ich używać, bo Tesla pozwala. ZTCP Toyota też udostępniła dużą część swoich patentów na fuel cell i elektryczne. To jest raz.

Dwa, przecież to nie musi być produkt polski jak żołnierz wyklęty, 100%. W przemyśle samochodowym to normalne, że to kupuje się od jednego producenta, a tamto bierze się na licencji od innego. Jeśli można tak robić z układami wtryskowymi, silnikami spalinowymi, ABSami czy skrzyniami biegów, i jeśli mogą to robić bardzo uznani producenci, to czemu nie dałoby się i tutaj?

Tak jak pisze cmos, to jest kwestia infrastruktury. Infrastrukturę łatwiej budować państwu. Plus dać zachęty i ułatwienia, w rodzaju tanie parkowanie czy wjazd do centrum, mniejsze podatki, etc.

@awal
"Dlatego tam gdzie niskie koszty pracownicze nie wystarczą, trzeba po prostu wchodzić w tworzące się paneuropejskie koncerny "
Gdyby twórcy CD Projektu tak myśleli, kupiliby po prostu akcje Eidosu czy innego tam Electronic Arts (nie wiem co wtedy europejskiego było na topie).
-
2017/12/19 14:06:12
Charlie.bravo

"Gdyby twórcy CD Projektu tak myśleli, kupiliby po prostu akcje Eidosu ..."

Nie, bo nie mieli tyle kasy. Różnica między firmą od gier a fabryką samochodów elektrycznych jest kolosalna.
-
wo
2017/12/19 15:05:31
@cb
"Gdyby twórcy CD Projektu tak myśleli, kupiliby po prostu akcje Eidosu czy innego tam Electronic Arts (nie wiem co wtedy europejskiego było na topie)"

Ich rozwój przebiegał najpierw przez wasalną współpracę z dużymi graczami, żeby potem się wybić na samodzielność (w chwili słabości seniora, konkretnie Blizzarda).
-
wo
2017/12/19 15:06:16
@cb
"Dwa, przecież to nie musi być produkt polski jak żołnierz wyklęty, 100%."

A jeśli ten samochód elektryczny będzie de facto Toyotą, ale z polską tapicerką i zderzakiem, to właśnie będzie klasyczna pułapka średniego rozwoju.
-
2017/12/19 15:37:24
@wo i CDP
Żałuję, że jakoś mi umknęły Twoje artykuły w temacie. To są bardzo ciekawe rzeczy. A miałem zapłaconego paywalla i w ogóle...

"A jeśli ten samochód elektryczny będzie de facto Toyotą, ale z polską tapicerką i zderzakiem, to właśnie będzie klasyczna pułapka średniego rozwoju."
Takie byłoby ryzyko. Ale nie musiałoby się tak skończyć bo w końcu samochód elektryczny ma de facto interesujące rzeczy "okołobateryjne", a resztę możesz wziąć z półki/zrobić sam. Na przykład szeroką gamę elektrycznych osi (silnik/generator i cała reszta) oferuje albo ma zaraz oferować Bosch.

Taki Jeep od dawna ma (ZTCP) niemieckie albo koreańskie silniki, japońskie płyty (któryś duży Jeep to Outlander) i tak dalej. Jakoś się sprzedaje?
Większość dużych koncernów raczej zaspała elektryki, bo jak to duże koncerny skupiała się na urwaniu pięćdziesięciu dolców kosztem większego trucia dieselkiem, a potem zwalaniu winy na kogoś innego.

A poza tym, to co pisze awal:
"Dlatego tam gdzie niskie koszty pracownicze nie wystarczą, trzeba po prostu wchodzić w tworzące się paneuropejskie koncerny mające dostęp do głębokiego rynku (strefa euro)"
To brzmi przecież jakby sam guru Balcerowicz: konkurować niskimi kosztami pracy, a gdzie się nie da, to nadstawić się tak żeby inwestorowi było wygodnie nas...wykorzystywać. Najwyraźniej CD Projekt przy wsparcie państwa potrafił inaczej.
-
wo
2017/12/19 15:49:54
@cb
"Taki Jeep od dawna ma (ZTCP) niemieckie albo koreańskie silniki, japońskie płyty (któryś duży Jeep to Outlander) i tak dalej. Jakoś się sprzedaje?"

Jeep to grupa Fiat/Chrysler, z którą Mitsubishi ma quasi-wasalną relację. Jeśli więc projekt "polskiego samochodu" ma po prostu polegać na wejściu w taką relację z Toyotą, to czemu nie, ale nie to obiecywał Morawiecki i nie rozwiąże to problemu "średniego rozwoju" (tak jak nie rozwiązuje go obecna współpraca z Fiatem czy Oplem).
-
2017/12/19 16:20:14
@wo

...Jeep to grupa...

Jeep to marka. Jak Nike, która składa się z biurowca z zarządem, działem projektowym i znaczka, a fabryki są wynajęte od jakichś miejscowych poganiaczy niewolników w Bangladeszu, bo w Chinach za drogo.
Płacimy za znaczek, co nie znaczy, że jakość jest nie ważna. Polski produkt, nawet gdyby bił na głowę Teslę, nie sprzeda się. W Kalifornii liczy się ten znaczek i tyle.
No, może gdyby jeszcze latał to jeszcze.

-
wo
2017/12/19 17:02:32
@mw
"Polski produkt, nawet gdyby bił na głowę Teslę, nie sprzeda się. W Kalifornii liczy się ten znaczek i tyle. "

"Wiedźmin" się sprzedał. Da się przejść drogę od "jesteśmy tylko dystrybutorem zachodnich firm" przez "jesteśmy producentem polskich wersji językowych" i "kupiliśmy od nich licencję na silnik" po "mamy własny silnik i sami sprzedajemy licencję". Ale to jest zupełnie inna droga, niż ta Morawieckiego i śmiem twierdzić, że wszyscy ludzie w Polsce, którzy ją znają - są antypisowscy (niekoniecznie z pozycji platformerskich).

@cb
"Żałuję, że jakoś mi umknęły Twoje artykuły w temacie. To są bardzo ciekawe rzeczy."

Nieskromnie polecam. Mój hejt na klasę wyższą nie dotyczy AUTENTYCZNYCH self made manów, tzn. ludzi spełniających ideał entrepreneura - ponieśli ryzyko, udało im się, zbudowali spółkę giełdową.

Gardzę tylko modelem kariery bankstera (grał w golfa z prezesem, no to go wzięli do zarządu).
-
2017/12/19 17:25:11
@wo
"Wiedźmin" się sprzedał. Da się przejść drogę od "jesteśmy tylko dystrybutorem zachodnich firm" przez "jesteśmy producentem polskich wersji językowych" i "kupiliśmy od nich licencję na silnik" po "mamy własny silnik i sami sprzedajemy licencję".
100% zgody. Ba, ja jeszcze pamiętam rechot różnych speców, jak ogłaszano "Wiedźmina". Argumentacja wypisz-wymaluj jak tutaj dziś. Buhaha nie da się bo się nie da.

Nie mówię o tym co pisze cmos, bo może mieć rację (że elektryki jako takie to w ogóle nie najlepszy pomysł). Ale nie zgadzam się z tym. Myślę że przed samochodami elektrycznymi jest szansa na zgarnięcie części rynku (transport indywidualny na małe odległości, zwłaszcza miejski).

"Ale to jest zupełnie inna droga, niż ta Morawieckiego i śmiem twierdzić, że wszyscy ludzie w Polsce, którzy ją znają - są antypisowscy (niekoniecznie z pozycji platformerskich). "
Tutaj także zgoda. A pozycje platformerskie nader często polegają na "hare zagraniczny inwestor, hare, hare".

Cała moja argumentacja dotyczy technologii. Uważam, że samochody elektryczne są tam, albo niemal dokładnie tam gdzie komórki w okolicach iPhone'a. Komponenty są wynalezione dawno temu, dopracowane w innych dziedzinach, i da się z tego poskładać produkt. Tesla to jest produkt premium. Ilu z Was jeździ na co dzień autami o porównywalnych parametrach? Całkiem sporą część rynku może zgarnąć ktoś, kto wyprodukuje pozostałe. I to nie jest prawda że nie ma "middle ground" pomiędzy Teslami a Melexem.

Korporacje wcale nie są dobre w wykorzystywaniu nowych szans. Korporacje są dobre w utrzymywaniu raz zajętego terytorium i odcinaniu kuponów od tego, co już się udało. Próba konkurowania z VW w dziedzinie samochodów spalinowych to szaleństwo. Ale pojawiła się nowa dziedzina, i można sobie w niej wykroić jakąś niszę.

Jeszcze raz: Morawiecki i PiS tego nie zrobią. Ale nie z powodów trudności z technologią.
-
2017/12/19 17:33:34
@charliebravo

Jeszcze raz. To, że VW wydaje miliard na płytę podłogową to znaczy, że generalnie projektowanie nowych rzeczy jest drogie. Samochód elektryczny jest prosty jak na samochód co nie znaczy, że trywialny tak w ogóle. Skoro nie mamy gotowego produktu to musimy za niego zapłacić - obojętnie za coś co już jest albo za wymyślenie czegoś. Może i przesadziłem z tym miliardem (zwłaszcza, że to za jeden element), ale nie przypuszczam, żebym bardzo przeholował. Zwłaszcza jeżeli chcemy mieć coś co ma przed sobą jakoś przyszłość i na czym można oprzeć kilka podstawowych wariantów/modeli występujących na rynku (to ta "podobna uniwersalność"). Chyba, że chcemy kupić elektrycznego Fiata 1500pl, natłuc go milion sztuk i szmeges. To wtedy owszem, da się to zrobić na (pół)darmowych licencjach od Fiata, Toyoty i kogo tam jeszcze.

Tak na szybko (bo w robocie) spróbowałem poszukać danych na temat tego ile Tesla wydała na wypuszczenie pierwszego roadstera, oraz ile może orientacyjnie kosztować stworzenie nowego modelu elektryka. Piszą różnie - zgrubnie wydatki Tesli to kilkaset mln $ na R&D w latach 2006-2009 (nie upieram się nie miałem czasu na czytanie porządnych źródeł). Z kolei Carlos Ghosn wycenił taką operację na 5,6 mld. Ponieważ brak mi twardej wiedzy i danych, a szacować się nie podejmuję - z mojej strony EoT.

@klimat dla innowacji

Oczywiście, powyższe rozważania to czepianie się detali. Projekt się nie uda właśnie ze względu na brak kompetentnych ludzi gotowych zaufać tej władzy.

@mw.61

Najpierw miejmy ten produkt (powiedzmy skromnie: "porównywalny z Teslą"). Ten sam problem miała Amica z eksportem pralek i lodówek do Niemiec, ale jakoś sobie poradzili. Sęk w tym - przy optymistyczno-pesymistycznym założeniu że będzie w ogóle co sprzedawać - marketingiem zajmą się bardzo podobni ludzie do tych od produkcji.

Tak dla rozluźnienia atmosfery - skoro mowa o innowatorach - to czy <a href="poznan.wikia.com/wiki/Fabryka_w%C3%B3dki_i_likier%C3%B3w_Hartwig_Kantorowicz>Hartwig Kantorowicz</a> chciałby dziś startować w Polsce z Wyborową?
-
wo
2017/12/19 19:54:42
@cb
"Morawiecki i PiS tego nie zrobią. Ale nie z powodów trudności z technologią."

Trochę jednak z powodów, bo oni nie wyjdą poza rysunki i ew. makiety - właśnie dlatego, że nie będzie im miał kto rozwiązać problemów typu "chłodzenie baterii". Skoro jednak się zgadzasz, że prezentacje Morawieckiego to ściema, to na tym już poprzestańmy.
-
2017/12/19 19:57:21
@charliebravo

"To brzmi przecież jakby sam guru Balcerowicz: konkurować niskimi kosztami pracy, a gdzie się nie da, to nadstawić się tak żeby inwestorowi było wygodnie nas...wykorzystywać."

Może spróbuję na przykładzie: Seat jako hiszpańska część koncernu Volkswagen jest autonomiczną spółką z włoskim prezesem, hiszpańsko-niemieckim zarządem, siedzibą i głównymi fabrykami w Katalonii oraz pozostałą produkcją ulokowaną w fabrykach koncernu w Portugalii i na Słowacji (łącznie pół miliona egzemplarzy rocznie). Samochody tej marki sprzedawane na hiszpańskim rynku krajowym i na rynkach zagranicznych (w stosunku ok. 1:3) są dobrze osadzone w swojej klasie cenowej, w ich marketingu (branding, kampanie reklamowe) podkreśla się związki z Hiszpanią. Jednocześnie przy produkcji wdraża się innowacje i inwestycje dokonywane na poziomie koncernu, przy sprzedaży wykorzystuje się koncernowy system finansowania zakupów konsumenckich (Volkswagen Bank). Zaś koncern jako całość korzysta ze stabilnego otoczenia ekonomiczno-regulacyjnego (prawo unijne, strefa euro), które jest dogodną bazą dla umieszczania na globalnych rynkach produktów konkurujących z amerykańskimi i azjatyckimi; Hiszpania jest jednym z głównych współdecydentów przy kształtowaniu tego otoczenia. Oczywiście jak każdy producent Seat ma swoje jakościowe i sprzedażowe wzloty i upadki, może być też uderzony problemami koncernu jako całości (typu afera dieslowa). Zapewne nie jest dla Hiszpanów/ Katalończyków szczytem marzeń o własnym przemyśle motoryzacyjnym. Jednak nie jest też montownią, podrzędnym kooperantem ani wydumanym projektem typu Daimler-Chrysler. Tym bardziej nie jest PR-ową zagrywką w rodzaju tego ewentualnego "polskiego elektryka" (przeciwnie, ma w ofercie realnie sprzedające się modele hybrydowe a w ramach projektów "SEAT al Sol" i "Cenit verde" rozwinął we współpracy z agencjami rządowymi i akademią liczący się ośrodek badań nad ekomobilnością, obsługujący całą grupę VW).

Związek Seata z Volkswagenem sięga lat 80-tych, nieprzypadkowo okresu po wstąpieniu Hiszpanii do EWG (wcześniej też był to koncern ponadgraniczny, ze związkami własnościowymi i licencyjnymi z Fiatem). Na obecnym etapie integracji aby osiągnąć porównywalny efekt w Polsce musielibyśmy być w strefie euro. I nie mówię koniecznie o stworzeniu polskiej gałęzi niemieckiego koncernu, to może być jakiś European Electric powołany jako Societas Europea. Poważna dyskusja nad polską narodową mocarstwowością ekonomiczną proponowaną przez Morawieckiego powinna pokazać, w jaki sposób owa mocarstwowość miałaby przynieść zbliżone efekty. Proszę, kto chce, niech pokazuje. Osobiście sądzę, że sam Morawiecki w tę mocarstwowość nie wierzy i traktuje swój plan jako propagandowy "wariant przetrwalnikowy" dla docelowego rozwiązania europejskiego według powyższego schematu. W ewentualnej dyskusji prosiłbym zwrócić uwagę na sposób użycia fraz "otoczenie ekonomiczno-regulacyjne" oraz "agencje państwowe" w powyższym opisie i zatem nie wracać do argumentu "guru Balcerowicz".
-
wo
2017/12/19 20:00:33
@cb
"I to nie jest prawda że nie ma "middle ground" pomiędzy Teslami a Melexem. "

Ty chyba po prostu nie śledzisz tego rynku, bo ciągle twoje argumenty brzmią jak sprzed 10 lat. Jasne, że jest ten middle ground - i już są na nim Nissan Leaf, Chevrolet Volt i od cholery modeli Toyoty. Dlatego właśnie pisałem, że Polska musiałaby ostro w to wejść 10 lat temu, żeby być wobec konkurencji do tyłu o 5 lat. Tam już też jest pozamiatane. Polski elektryczny samochód musialby konkurować nie tylko z Teslą, ale z elektrycznymi wcieleniami popularnych marek hondy czy volkswagena. Good luck with that.
-
2017/12/19 20:34:17
@awal i Seat
Napisałeś, przypomnę:
"Dlatego tam gdzie niskie koszty pracownicze nie wystarczą, trzeba po prostu wchodzić w tworzące się paneuropejskie koncerny mające dostęp do głębokiego rynku"
To jest bardzo ogólne zdanie, dotyczące dokładnie wszystkiego co nie ma "niskich kosztów pracowniczych". Nic nie poradzę, takie podejście kojarzy mi się z ortodoksyjnym neolibem, konfederacją Lewiatan, i takimi postaciami jak guru Mordasewicz. Poza tym logika: jeśli chcesz udowadniać ogólne tezy "na przykładach" to powodzenia, ale beze mnie. Przykładami można co najwyżej tezę obalić, wspomniany wyżej Wiedźmin jest dobrym kontrprzykładem do Twojego "wchodzenia w paneuropejskie". Bo czy wydaje Ci się że to jest przykład "niskich kosztów"?

@wo
Leaf i Volt oczywiście znałem, natomiast przyznaję że nie byłem świadomy tego, ile modeli elektrycznych już oferuje VW. Dalej uważam, że rynek nie jest jeszcze zabetonowany, i że można byłoby coś zrobić, szczególnie mając wpływ na politykę państwa. Ale naprawdę nie mam ochoty po raz kolejny pisać "że to w oderwaniu od Morawieckiego". Obyś miał, drogi Gospodarzu rację w temacie notki. Czego wam i sobie życzę.
-
2017/12/19 23:08:57
Przede wszystkim ten sam pomysł co Morawiecki mieli już chińczycy i to ładnych parę lat temu i w przeciwieństwie do nas mieli na tyle kasy by kupić sobie na start takie "drobiazgi" jak Volvo, Jaguar czy Rover po to by na ich bazie rozwijać elektryki. Nie przypadkiem jednym z liderów w dziedzinie elektryków jest właśnie Volvo.

Tak więc nawet gdyby te mrzonki były realne to z taką konkurencją i tak nie mamy szans.

Już dużo większe szanse byłyby w softwarze - ale to się nie sprzeda pisowskiemu elektoratowi przecież, to są ludzie wychowani w kulcie ciężkiego przemysłu. I takimi wizjami ich należy karmić, i pis to skutecznie robi. Co nie znaczyże zamierza cokolwiek w tej sprawie realizować. Porównanie z Misiem jest tu bardzo na miejscu.
-
2017/12/19 23:51:31
@embarcadero
Jaguar i Rover chiński, powiadasz. A to ciekawe...
-
2017/12/19 23:53:10
@innowacje i opłacalność => protekcjonizm
Innowacje wymagają sponsora i pieniędzy publicznych (jak wspomniany CD Projekt). Z założenia nie są opłacalne w początkowej fazie wdrożenia. Produkt będzie gorszy a koszty nie w całości zamortyzowane. Taka sytuacja może trwać dekadę czy dwie. W jakiej perspektywie polskie auto elektryczne ma być będzie konkurencyjne do Toyoty czy Tesli?
Kiedyś takie sprawy załatwiano cłami albo subsydiami. Protekcjonizm służył ochronie rynku wewnętrznego w branżach uznanych za strategiczne. Wszystkie gospodarki rozwinięte go stosowały budując swój przemysł. Stany Zjednoczone budowały własny przemysł w opozycji do brytyjskiej polityki wolnego handlu (Hamilton), podobnie postępowali Niemcy w XIX wieku czy azjatyckie tygrysy wszystkich generacji w XX wieku. Innym elementem polityki gospodarczej krajów rozwijających się było lekceważenie praw patentowych i kopiowanie.
Dziś tego typu instrumentów stosować otwarcie nie można. Jesteśmy na wspólnym rynku z krajami silniejszymi gospodarczo. Nie jesteśmy w stanie produkować taniej tego, czego produkcję oni doskonalili przez wiele lat. Czy to oznacza że mamy się specjalizować w produkcji pracochłonnej bo mamy tańszą siłę roboczą?

Są potencjalnie dwa obszary, gdzie można stosować subsydia na wspólnym rynku: innowacji i obronności.

-
2017/12/20 00:07:35
@Dżesika i Brajan Misiewicz
Tutaj nie ma żadnych kontrargumentów. Prezentacje Morawieckiego stworzyła jakaś firma doradztwa strategicznego, a sam Morawiecki występuje w roli narciarza za którym pędzi lawina polityczna, która niszczy wszystko, co staje na jej drodze i goni narciarza. Ów plan może mieć sympatyków gdzieś w otoczeniu zaufanych premiera, ale w jego rządzie i partii pewnie nikt tej prezentacji nie czytał, nie rozumie i mało go obchodzi. Łudzę się, że Morawiecki szczerze chciałby taki plan realizować, nie zakładam że jest wyłącznie element PR, ale na razi nic nie wskazuje aby był wdrażany poza zapowiedzią tworzenia 3 filara, którego długoterminowe oszczędności miałyby finansować takie długoterminowe inwestycje (przy wzroście składek dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych klasy średniej).
-
2017/12/20 01:13:10
@charliebravo

No to chińsko-indyjski, wielkie mecyje, wielka różnica. Zresztą miałem na myśli głownie Volvo
-
2017/12/20 07:34:02
@charliebravo

"Poza tym logika: jeśli chcesz udowadniać ogólne tezy "na przykładach" to powodzenia, ale beze mnie."

Proszę zatem wróć do bazowej propozycji "wchodzić w tworzące się paneuropejskie koncerny mające dostęp do głębokiego rynku" i ją krytykuj. Przykład jest po to, aby pokazać różne konkretne aspekty takiej współpracy (nie tylko pozytywne) i dać obraz skali działania, o jakiej mówimy.

"Przykładami można co najwyżej tezę obalić, wspomniany wyżej Wiedźmin jest dobrym kontrprzykładem do Twojego "wchodzenia w paneuropejskie". Bo czy wydaje Ci się że to jest przykład "niskich kosztów"?"

"Wiedźmin" jest jak najbardziej przykładem produktu powstałego dzięki korzystnym dla jego wytwórcy kosztom pracy programistów, niższym niż u zachodniej konkurencji, lecz znacząco wyższym niż średnia wynagrodzeń w polskiej gospodarce (zatem przyciągającym utalentowanych ludzi do zawodu). Jest też przykładem korzyści z polskiego członkostwa w UE, i to na kilka sposobów. Po pierwsze, był produkowany w kooperacji z zachodnimi firmami np. motion-capture dla pierwszego Wiedźmina robili Niemcy z metricminds; po drugie, w kraju z dwucyfrowym bezrobociem jakim bylibyśmy poza UE, dystrybucja takiego produktu na rynku krajowym byłaby znacznie słabsza, zapewne poniżej poziomu opłacalności; po trzecie, bardziej skomplikowana byłaby dystrybucja w Europie; po czwarte, jest wątpliwe aby w pozaunijnej Polsce wytwórca "Wiedźmina" (CD Projekt) znalazł wsparcie kapitałowe, jakiego w kluczowym momencie dostarczyło Atari, późniejsze Namco Bandai. Wreszcie sytuacja CD Projekt jako firmy pozaunijnej w ich biznesowych i sądowych bataliach z tym partnerem kapitałowym (dotyczących zwrotu pożyczki na nieudaną release "Witcher: Rise of the White Wolf" oraz naruszenia "first negotiation clause przez podpisanie umowy z amerykańskim dystrybutorem) byłaby słabsza i zapewne doprowadziłaby do przejęcia firmy przez Namco.

Przy czym CD Projekt to wciąż SME, zatrudnia ok. 200 osób, w większości wykwalifikowanych specjalistów. Uczestnictwo w UE (wspólnym rynku) wystarczyło aby dać im impuls rozwojowy w opisany powyżej sposób. Jeżeli marzymy o pracy w przyszłościowych branżach dla klasy ludowej musimy mówić o polskim równoprawnym uczestnictwie w paneuropejskich koncernach z takich pól jak automotive, przemysł maszynowy, chemia, farmaceutyki. W tym celu musimy być częścią strefy euro, czyli obszaru najściślejszej integracji ekonomiczno-politycznej.

Jeżeli można, na koniec dwa słowa dla szerszej publiczności, w tym kolegów z okolic "Razem". Lewica w Polsce ma dwa zadania: trudniejsze i łatwiejsze. Trudniejsze to stworzenie przeciwwagi dla religii PiS. Mam wrażenie, że współpraca europejska opisana w taki sposób jak to się staram czynić powyżej na przykładzie VW/Seata, pokazuje racjonalną i atrakcyjną drogę dla Polski. Nie jest to jednak opis, który zawalczy o wyborców straszonych hydrą Lewka-Gendera-Maura. Musicie mieć własną religię, opartą o podobne działania jak WOŚP, zrzynającą grzie trzeba z wzorców kościoła ludowego. Łatwiejsze zadanie to dyskusja o gospodarce z politykami ze spektrum liberalnego. Ponieważ nie są to zazwyczaj ludzie znający biznes z własnego doświadczenia, możecie takie dyskusje wygrywać, jeżeli odwołacie się do branżowgo konkretu, popartego bezpośrednimi kontaktami z reprezentacjami pracowniczymi z innych krajów europejskich. Jeżeli lewicowa retoryka gospodarcza wyjdzie poza hasła typu "Dość Balcerowicza" a zostanie osadzona w realiach konkretnych branż i interesów konkretnych grup pracowniczych, duży biznes szybko wyczuje w Was poważnego partnera (raczej niż w swoich nominalnych reprezentantach), co wzmocni Waszą pozycję polityczną. Czego Wam serdecznie życzę. Niskie ukłony!
-
2017/12/20 07:50:45
@charliebravo
"Nie mówię o tym co pisze cmos, bo może mieć rację (że elektryki jako takie to w ogóle nie najlepszy pomysł)."

Nie rozumiemy się. Ja uważam że elektryki to świetny pomysł, tyle że drogi i technologicznie jeszcze niedostatecznie dojrzały (konkretnie chodzi o akumulatory, reszta jest OK).

"Leaf i Volt oczywiście znałem, natomiast przyznaję że nie byłem świadomy tego, ile modeli elektrycznych już oferuje VW. Dalej uważam, że rynek nie jest jeszcze zabetonowany, i że można byłoby coś zrobić, szczególnie mając wpływ na politykę państwa."

Tak z własnej praktyki: Jak VW potrzebuje cluster do elektryka, to robimy mu drobne zmiany w sofcie clustera dla aktualnego MQB, czyli od VW/Audi/Seat/Skoda, teraz obrotomierz pokazuje zapas energii i ze dwa-trzy ledy pokazują coś innego niż w standardzie. No i może parę obrazków na wyświetlaczu jest innych. To jest powiedzmy szesnasty wariant tego clustera, koszty znikome, a koszty opracowania clustera bazowego rozłożyły się na mnóstwo wyprodukowanych dotąd sztuk (to idzie w miliony rocznie). Jak zaczynasz produkcję swojego elektryka od zera, musisz zrobić cały cluster od nowa, ponosząc wszystkie koszty sam. I tak jest z całą masą elementów. Przy małych seriach możesz sobie coś sklecić po półamatorsku, ale jak chcesz robić miliony egzemplarzy to już musisz mieć dupochrony w rodzaju certyfikatów na safety, bo inaczej ryzyko zbankrutowania na odszkodowaniach jest zbyt wysokie. A certyfikacje kosztują ładnie. I tak dalej i tak dalej.
Tego się nie da zrobić od zera szybko i tanio.
-
2017/12/20 08:55:11
@awal
Problem z Tobą jest taki, że zamiast pisać konkrety wchodzisz w coś pomiędzy prezentacją menadżera banku a kazaniem w kościele. Ale proszę Cię bardzo:
"wchodzić w tworzące się paneuropejskie koncerny mające dostęp do głębokiego rynku"
No więc moje proste pytanie inżyniera praktyka brzmi: z CZYM? Czy Tobie się wydaje że "wejdziesz do strefy euro" i potem tak samo "wejdziesz w te koncerny". O tak po prostu, witamy Polskę, zapraszamy, macie tutaj kawałek Audi a tutaj proszę są wasze udziały w Maersk?

Żeby tam WEJŚĆ trzeba wcześniej coś MIEĆ. Żeby coś mieć, trzeba to coś zbudować, i nie, tanią niewolniczą pracą nie zbudujesz nic interesującego, bo quasi niewolnicza praca jest tańsza w wielu miejscach na świecie. Potrzebne są do tego inwestycje.

Problem tego kraju jest taki, że jakakolwiek mowa o inwestycjach państwa kończy się obśmianiem "buhahaha, znowu będzie paździerz" albo "zabiorom nasze pieniądze111!!!" przy wtórze cytatów z Ayn Rand i Margaret Thather.

A przykład Seata bardzo taki sobie bo a) firma istniała na długo przed wejściem Hiszpanii do UE, b) tak naprawdę to jednak większość produkcji to jest poprzednia linia technologiczna VW, zrzucana Hiszpanom jak już VW przestaje na niej robić aktualny model. Oni opakowują to trochę inaczej, dodają dużo marketingu i z różnych powodów trochę uosi łapie się na hiszpańską precyzję i niemiecki temperament. No i można sporo kumpli wsadzić do zarządów, rad nadzorczych, etc.

""Wiedźmin" jest jak najbardziej przykładem produktu powstałego dzięki korzystnym dla jego wytwórcy kosztom pracy programistów, niższym niż u zachodniej konkurencji"
Uhm, i dlatego dużo takich hiciorów powstaje na Ukrainie, gdzie programiści co najmniej równie dobrzy a prace jeszcze niższe. Oh wait...

Also FYI: płace programistów rzadko są największą pozycją w budżecie "triple A".

@cmos
Jak ostatnio rozmawialiśmy u Boniego, jednak trochę bardziej technicznie i bez Jaga w Chinach czy paździerzy, to odniosłem wrażenie że za największy problem uważasz infrastrukturę (która jest cholernym problemem). Przepraszam, najwyraźniej źle zrozumiałem.

Przecież ja nigdy nie pisałem że coś jest "tanie" albo "proste". Pisałem, że nie jest niemożliwe. I że są przykłady z innych dziedzin, że przy odpowiednich inwestycjach udaje się coś zbudować. Nawet jeśli przy kooperacji z Blizzardem (czy Toyotą), nawet jeśli końcowym efektem jest bardziej Skoda niż BMW.

Inwestowanie w rozwój ambitnych technologii, ma sens. To jest mój bottom line.
Ale w szczególności, takiej gospodarki nie zbuduje się na dotychczasowym przepisie "dostarcz taniej siły roboczej" plus dużo machania rękami w powietrzu i w PowerPoincie.
-
2017/12/20 09:30:28
@charliebravo
"to odniosłem wrażenie że za największy problem uważasz infrastrukturę (która jest cholernym problemem). Przepraszam, najwyraźniej źle zrozumiałem. "

Dobrze zrozumiałeś, to też jest poważny problem, ale tu rozmawiamy o uruchomieniu produkcji (w domyśle) na eksport. Wtedy infrastruktura to problem innych, nie producenta samochodów.
A samochód elektryczny to by była świetna rzecz, gdyby tylko.... (Trochę jak z tym zalewaniem świata konserwami ze starego dowcipu)
-
2017/12/20 09:42:07
@awal111

Po raz kolejny powołujesz się na WOŚP jako przykład inicjatywy lewicowej, z której powinniśmy czerpać wzorce, tymczasem Orkiestra jest raczej przykładem podobnym do CD Projekt udanego projektu prywatnego powstałego przy potężnym wsparciu państwowym, którego twórca obecnie jest w poglądach bliżej owego Balcerowicza, który musi odejść, niż Razem. Pomijając już osobiste poglądy i opinie o świecie Owsiaka, to powoływanie się na jednorazowy zryw łatający dziury w systemie opieki zdrowotnej prywatną zrzutką jako projektu lewicowego jest co najmniej dyskusyjne.
Druga sprawa to twoja rada, by lewica porzuciła hasło Balcerowicz musi odejść i stała się wiarygodnym partnerem dla biznesu. Ja więc tylko przypomnę, że to hasło było sztandarem najbardziej udanego ruchu lewicowego w III RP (jaki kraj, taka lewica, co zrobić) i jego porzucenie, rozumiane jako bezkompromisowa krytyka podstaw, na jakich zbudowano III RP oznacza automatycznie utratę wiarygodności oraz potężne trudności z dotarciem do tych mniejszych miejscowości, do których także przecież twoim zdaniem lewica powinna dotrzeć.
Rozumiem twój postulat, mimo tego, że niezbyt jasno sformułowany. Chcesz, by lewica miała porywającą wizję. Którą będzie w stanie zainteresować także biznes.
Zaskoczę się zatem teraz biznes w Polsce jest jak najbardziej zainteresowany taką wizją, jaką ma Razem (bo takową mamy). W rozmowach półoficjalnych nie jest trudno zainteresować przedstawicieli choćby BCC wizją skandynawską, czyli ujmując rzecz w uproszczeniu porozumienia państwa (dającego stabilność) i biznesu (płacącego wysokie pensje pracownikom i podatki budżetowi). Problem jest zupełnie gdzie indziej. By budować to, czego ty byś chciał, czyli drugą nóżkę lewicową (a więc coś, co mogłoby zainteresować ludzi, dla których lewica do tej pory kojarzy się przede wszystkim z pięknoduchami, co to nie mają pojęcia o świecie) potrzebne są pieniądze. Pieniądze na to, by móc pozwolić sobie na wystawianie o każdej porze dnia eksperckiego głosu w radio, czy TV, pieniądze na poświęcenie kariery zawodowej na rzecz budowania czegoś niezwykle ulotnego i niepewnego, jak kariera lewicowego polityka/działacza w Polsce, i to przez osoby, które zwykle mogą z łatwością zarobić na rynku dobre pieniądze. A ideowców gotowych działać kosztem swojej pracy, czasu wolnego i często także nerwów wielu nie jest. Stąd te przytaczane raz po raz miliony, które by się przydały na Fundację Rozwoju Lewicowej Myśli Gospodarczej w Polsce. Taka fundacja mogłaby już dziś zatrudnić 5-10 osób, które mając zapewnione utrzymanie (i wcale nie mówię tutaj o pensjach rynkowych) mogłaby podjąć walkę z hegemonią liberalizmu gospodarczego, a zapewniam cię, że grunt jest podatny. Z anegdot: rozmawiałem z wiceprezesem BCC i okazało się, że wiedział on doskonale, co się wydarzyło na Haymarket, a wspomniany przeze mnie model skandynawski został odebrany z intensywnym potakiwaniem. ALE rzecz była podsumowania Czy to się da w Polsce wprowadzić? No więc czy się da? Jeśli takich ludzi się zacznie także przekonywać, to się da. Jednak żeby ich przekonywać, to trzeba mieć zasoby, nie zaś dobre rady, których wszyscy wokół mają na kopy.
-
2017/12/20 10:06:52
@cmos
"A samochód elektryczny to by była świetna rzecz, gdyby tylko.... (Trochę jak z tym zalewaniem świata konserwami ze starego dowcipu)"
No wiem. Ale mam też wrażenie że spora część komentatorów nie rozumie jak bardzo głęboką rewolucją jest samochód elektryczny. Te aktualne VW też przecież bardziej "zelektryfikowane" niż elektryczne - to jest trochę jak popularne u nas "zagazowanie".

Ostatnie sto lat (lub coś koło tego) historii motoryzacji to jest de facto historia heroicznej walki z ograniczeniami silnika spalinowego. Ciężki wielki kloc silnika, który (prawie zawsze) jest za wysoko, a jak już nie jest za wysoko to jest za bardzo do przodu, albo za bardzo do tyłu, albo zużywa miejsce w kabinie (a najczęściej wszystko na raz). Hałasuje, trzeba go bardzo intensywnie chłodzić, smarować, doprowadzać powietrze (czyste!), odprowadzać spaliny (w miarę możliwości oczyszczone, więc katalizator, DPF, układ recyrkulacji...), a w razie wypadku miażdży. Dosłownie.

Zespół skrzynia biegów-sprzęgło. Ciężkie, skomplikowane, zużywa się, nie przenosi obrotów w sposób ciągły albo zżera ekstra energię albo pracuje powoli albo wszystko na raz.

Wały.

Dyferencjały: od jednego do badaj czterech w najbardziej pojechanych konstrukcjach AWD. Ciężkie...etc, ale także dobre tylko na przyczepną nawierzchnię, więc znowu mnóstwo rozwiązań "jak zablokować, gdy trzeba blokować" - te wszystkie święte wojny między wyznawcami różnych systemów AWD to przecież głównie walka o to czy lepsza wiskoza w trzecim dyfrze, czy lepsze ślizgające się sprzęgło olejowe, a może elektryczne?

Tych wszystkich problemów samochód elektryczny nie ma. Co umożliwia zupełnie inną konstrukcję i wykorzystanie przestrzeni. Zupełnie nowy poziom bezpieczeństwa w razie wypadku. Bajery jak wektorowanie momentu (obracanie się w miejscu, jak czołg - dość użyteczne przy parkowaniu w mieście, nie?) "za darmo" albo niemal za darmo. Kosmiczna kontrola trakcji. Ekonomia w ruchu typu start-stop. Zero niskiej emisji. Jeśli nie jeździć daleko, zero czasu na stacjach doładowania. W niektórych trybach eksploatacji i miejscach na świecie - po początkowej inwestycji zero płacenia za "paliwo".

Oczywiście takie cudo nie powstaje przez wymianę diesla na silnik elektryczny i dorzucenie baterii gdzie się da, trzeba je zaprojektować od zera. Nowe linie produkcyjne, nowe maszyny, itp.

A samochód to tylko jeden element układanki, potrzebne będą rozwiązania do ładowania tego w domu (z sieci, z ogniw, może jeszcze inne?), i duże stacje przy autostradach, i małe punkty miejskie. I jakieś elementy do rozbudowy sieci elektrycznych.

Jeśli się uda, to będzie całkiem nowy przemysł. Wielki tort do pokrojenia, co najmniej taki jak komórki/urządzenia mobilne. A "wielkie koncerny" pracują nad tym od niedawna. Całkiem niedawno jeszcze rechotali z Muska dokładnie tak samo jak z Jobsa naśmiewali się managerzy Nokii.
-
2017/12/20 10:15:07
@charliebravo

"No więc moje proste pytanie inżyniera praktyka brzmi: z CZYM? Czy Tobie się wydaje że "wejdziesz do strefy euro" i potem tak samo "wejdziesz w te koncerny".

Przecież te koncerny już tu są, tylko traktują nas jako obszar lokalizacji montowni, doboru kooperantów do mniej skomplikowanych faz produkcji (typu tapicerka samochodowa) oraz rynek zbytu dla produkcji z niższych segmentów cenowych. W ramach wspólnego rynku (UE) nie posuniemy się dalej. W ramach ściślej zintegrowanego obszaru gospodarczego owszem. Centrum ekomobilności Volkswagena np. w Poznaniu? Jeżeli będzie wsparcie polityczne na poziomie gospodarczego rządu Eurolandu (on właśnie powstaje [1]) - dlaczego nie?

"A przykład Seata bardzo taki sobie bo"

Zdaję sobie sprawę, że produkty Seata ze średniej klasy cenowej oparte o nie najnowsze technologie są dla krytyków zbyt mało fajoskie. Za to pozwalają na eksport setek tysięcy egzemplarzy do krajów o podobnym poziomie rozwoju jak Hiszpania i zdobywanie realnego doświadczenia potrzebnego w podnoszeniu stopnia zaawanasowania technologicznego. Oraz zatrudnienie 14 tysięcy ludzi i zapewnienie kolejnym tysiącom wejścia na rynek pracy w firmach kooperujących i w ramach koncernu VW.

Narodowy elektryk Morawickiego będzie w absolutnie najlepszym przypadku butikową firmą produkującą niszowy sportowy model, albo jakiś stjuningowany wózek akumulatorowy dla central spedycyjnych, dającą pracę kilkuset osobom. Gdyby to miało pozory realności, powiedziałbym: a niech tam, pet project. Ale nie ma, jest PR-owym mitem premiera, dzięki któremu nie musi się zajmować realnymi, choć dla siebie politycznie niewygodnymi, szansami dla polskiej gospodarki.

"Inwestowanie w rozwój ambitnych technologii, ma sens. To jest mój bottom line."

Nikt nie broni tego państwowego inwestowania. Ale ono musi mieć jakąś perspektywę wdrożeniową i biznesową. Realną w świecie integrujących się globalnych bloków gospodarczych.

"Uhm, i dlatego dużo takich hiciorów powstaje na Ukrainie, gdzie programiści co najmniej równie dobrzy a prace jeszcze niższe. Oh wait... "

Proszę, przeczytaj z uwagą to co napisałem o impulsie rozwojowym jaki CD projekt uzyskało w wyniku polskiego wejścia do UE; bez niego istotnie warunki dla takiego biznesu byłyby takie jak na Ukrainie lub raczej na Białorusi, gdzie kilka nieformalnie licencjonowanych przez reżim firm opanowało wpływy z outsourcingu IT - i na outsourcingu się kończy paleta produktowa. Wejście do UE dało nam przewagę nad innymi krajami z podobnym kapitałem pracowniczym i kosztami pracy. Przewagę tę potrafił wykorzystać akurat CD Projekt bo jego właściciele mieli już wtedy doświadczenie we współpracy z zagranicznymi partnerami. Gdy tylko w latach 90-tych wyszli z opłotków piracenia, szukali zagranicznych firm najpierw dla produkcji zlokalizowanych wersji ich produktów, potem dla finansowania, koprodukcji i dystrybucji swojego (podkreślam to, bo mam wrażenie że niektórzy widzą tę firmę jako idylliczną manufakturę skrytą za rosochatymi wierzbami, gdzie karmieni polskimi ziemniakami polscy programiści produkują czysto polski produkt).

"przy wtórze cytatów z Ayn Rand i Margaret Thather"

Rozumiem, że to w miejsce "guru Balecrowicza". Zatwardziałe jest serce Twoje. Mimo to, pozwól że zamiast kazania, udzielę Ci odpuszczenia. Idź i nie grzesz więcej!

[1] ec.europa.eu/info/sites/info/files/economy-finance/com_821_0_0.pdf


@dzejes

Dziękuję serdecznie za odpowiedź. O WOŚP piszę jako o lokalnym wydarzeniu organizowanym w gminach, de facto części roku liturgicznego, czymś w rodzaju świeckiego nabożeństwa z jednoczącym społecznym przesłaniem. Widzę co roku jak ono mobilizuje wszystkie siły lokalnej społeczności, co ma miejsce w oderwaniu od wersji centralno-telewizyjnej i również od osoby Owsiaka (który w takiej społeczności istnieje dość zgrubnie i symbolicznie, na pewno nikt nie rozważa niuansów jego różnych wypowiedzi). W Twoje pozostałe komentarze wczytuję się uważnie, odpowiem po przemyśleniu.

-
2017/12/20 10:42:07
@awal
"W ramach wspólnego rynku (UE) nie posuniemy się dalej. W ramach ściślej zintegrowanego obszaru gospodarczego owszem. Centrum ekomobilności Volkswagena np. w Poznaniu? "
Aha, czyli jednak wejdźmy a zapewne nam dadzą. Błogosławieni Ci, którzy nie widzieli a uwierzyli. Nawet centrum ekomobilności, może z dwieście osób dostanie pracę, licząc ze sprzątaczkami.
@Seat i "Za to pozwalają na eksport setek tysięcy egzemplarzy"
I Tobie się wydaje, że zysk z tego eksportu to Hiszpanie do kieszeni chowają, bo (zapewne dzięki głębokiej integracji bla bla bla) serdeczni przyjaciele Niemcy dają im te linie produkcyjne drugiej świeżości za darmo, z dobrego serca?

@"Nikt nie broni tego państwowego inwestowania."
Gospodarz broni. Ja bronię. To że Ty wolisz wierzyć w cuda po "głębszej integracji" to jeszcze nie wszystko.

@CD Projekt
"Proszę, przeczytaj z uwagą to co napisałem o impulsie rozwojowym jaki CD projekt uzyskało w wyniku polskiego wejścia do UE"
Aha, czyli teraz już nie tania siła robocza programistów, tylko impuls po wejściu do UE? Pomoc państwa dalej nie ma znaczenia? No trochę trudno się rozmawia z kimś, kto tak szybko modyfikuje tezy...

@" Mimo to, pozwól że zamiast kazania, udzielę Ci odpuszczenia"
Wiesz, ta religijna retoryka to jest trochę zabawna, a trochę smutna tak naprawdę. Na poziomie meta to jest dokładnie takie samo trzymanie się dogmatów wbrew faktom. A czy wiara w Panbócka, czy w błogosławione skutki Integracji Która Nastąpi, to już drobne różnice w mitologii. Ogólnie "ora et labora", i oczywiście ta praca musi być tania!
-
2017/12/20 11:15:34
@charliebravo
"A "wielkie koncerny" pracują nad tym od niedawna. Całkiem niedawno jeszcze rechotali z Muska"

W tej części koncernów z którymi mam do czynienia rechotali (i nadal rechocą) nie z Muska jako takiego, tylko przede wszystkim z jego podejścia do safety. To nie Musk miał pierwszy na przykład automatyczne parkowanie. Innych powstrzymuje nie brak umiejętności czy wizjonerstwa, tylko dokładna znajomość problematyki odpowiedzialności prawnej i to, że nie wkalkulowują bankructwa w model biznesowy.
-
2017/12/20 11:32:36
@cmos
"tylko dokładna znajomość problematyki odpowiedzialności prawnej i to, że nie wkalkulowują bankructwa w model biznesowy"
Jakby nie było Dieselgate, to może bym i uwierzył. Podejrzewam, że to raczej jak generałowie przygotowujący się na poprzednią wojnę: oni sobie produkują ochronną papierologię na wypadek powtórki Corvaira albo Pinto.
-
2017/12/20 12:24:34
@charliebravo
"Jakby nie było Dieselgate, to może bym i uwierzył."

Wyrażam się nieprecyzyjnie: Chodzi o dupochrony co do odszkodowań z OC, bo jak ich nie będzie, to teoretycznie nawet konkretny inżynier co coś spieprzył może beknąć. Odpowiedzialność z innych przepisów (jak ochrona środowiska) to inna historia, raczej nikt się nie spodziewał że kogoś można za to posadzić.

" oni sobie produkują ochronną papierologię na wypadek powtórki Corvaira albo Pinto."

Przecież Musk już był poważnie zagrożony przez wypadek śmiertelny z udziałem swojego softu, jego dotyczy to dokładnie tak samo, to ciągle jest ta sama wojna.
-
wo
2017/12/20 12:26:31
@dzejes
"Po raz kolejny powołujesz się na WOŚP jako przykład inicjatywy lewicowej, z której powinniśmy czerpać wzorce, "

Głupio mi bronić Awala, ale chyba nie chodzi mu o lewicowość Owsiaka, tylko o skuteczność narracyjną. O formę, nie o treść. I faktycznie, też uważam, że lewica potrzebuje swojej Wielkiej Narracji. W Skandynawii to było np. hasło "państwa jako domu dla ludu". I oni nie unikali narracji prowadzonej środkami, które nam się dziś kojarzą z socrealizmem (jeśli mnie obserwujesz na fejsie, moje coverowe zdjęcie to pomnik socjaldemokratów prowadzących lud do nowego domu, który stoi w centrum Sztokholmu; w centrum Londynu i Oslo znajdziesz też pomnik Wyidealizowanego Człowieka Pracy, przed siedzibami, odpowiednio, TUC i LO).

Więc to prawda, że ideowo z Owsiakiem nam nie po drodze, ale faktem jest, że udało mu się zbudować pewną niereligijną i nienacjonalistyczną narrację, a więc dla nas to jest prototyp proof-of-concept, że się da.
-
2017/12/20 12:38:50
Jeszcze ja się wynurzę z bezimiennego tłumu obserwatorów.
Koszt opracowania od zera samochodu elektrycznego: piszą, że 1mld funtów i 1mld na nowy rodzaj baterii www.bbc.com/news/business-41399497. Albo 2,7 mld bo taką liczbę też widziałem. I tak im w branży nie wierzą, że zdążą do 2020.
W Polskich warunkach to zacząłbym od autobusów miejskich elektrycznych, jest w kraju 1,5 producenta (Solaris,Ursus) . Przynajmniej wiedzą z której strony się koła przykręca. Wsparcie państwa po przez dofinansowanie (NFOSiGW) stacji ładowania na pętle i przystanki i programy wymiany autobusów. Trochę późno bo duża część floty już wymieniona. I UE łatwiej przełknie bo to będzie wsparcie ekologi a nie bezpośrednio przemysłu.
-
wo
2017/12/20 12:39:48
@dzejes
"Druga sprawa to twoja rada, by lewica porzuciła hasło Balcerowicz musi odejść i stała się wiarygodnym partnerem dla biznesu. "

I tu jest coś jeszcze zabawniejszego. Czasem piszę na blogu o Znajomych Którzy Poszli W Biznes. To autentyczni milionerzy, przy tym przeszli drogę od zera (definiowanego oczywiście po warszawsku, czyli "uboga inteligencka rodzina z blokowiska"), przez te wszystkie kolejne fazy, których im trochę zazdroszczę, a trochę jednak nie, bo to były liczne nieprzespane nocy (rozwiązanie spółki, spłacenie dawnego wspólnika, z którym się pokłóciłeś, założenie nowej, wejście na giełdę, wygranie procesu ze wspólnikiem, wygrany wieloletni spór z niemieckim konkurentem, etc.).

Co ciekawe, częsta jest u nich sympatia do Razem. Czasem bezinteresowna ("trudno, zapłacę większe podatki, ale będę miał czystsze powietrze"). Czasem quasi-interesowna ("im lepiej się żyje Kowalskiemu, tym więcej moja firma ma klientów, tym wyższe akcje mojej firmy, tym większy mój bonus za wzrost akcji... koniaczku?"). Dopuszczam możliwość, że po prostu mi przyznają rację, bo nie chcą się ze mną kłócić o politykę, kiedy jesteśmy już po trzeciej kolejce, ale sympatia do Razem w kręgach wykształconych i zamożnych jest chyba mierzalnym fenomenem statystycznym.

Wyjaśnienie może być trywialne, w "biznes niezależny od państwa" może wierzyć nastoletni kuc, ale nie ktoś, kto budowę spółki giełdowej obserwował "from the trenches". W każdym razie, nie odrzucaj propozycji Awala jako herezji. Gdy my tu komcionautujemy, gdzieś w tej chwili ktoś jedzie jaguarem i kłóci się przez zestaw głóśnomówiący z kimś jadącym maserati, czy lepszy na premiera byłby Zandberg czy Zawisza.
-
wo
2017/12/20 12:42:38
"prowadzących lud do nowego domu, który stoi w centrum Sztokholmu"

- wyszła mi niechcący dwuznaczność, ale obie interpretacje są słuszne, to także literalne budynki, stawiane kilkadziesiat lat temu, żeby Lud mógł sobie pójść do teatru i na kolację. Bardzo ciekawa architektura (zwłaszcza w Oslo).
-
2017/12/20 12:49:23
@charliebravo

Nasza dalsza dyskusja nie będzie już, mam wrażenie, użyteczna dla koleżeństwa, wyjaśniam tylko że pisałem "Nikt nie broni tego państwowego inwestowania" w sensie "Nikt nie zabrania..." - na tym blogu, oczywiście. Zarówno VW, Seat, jak CD Projekt czy Platige Image odnosili korzyści z publicznych polityk, subsydiów i impulsów rozwojowych, na co zgodnie powyżej dawaliśmy przykłady. Jednym z potężniejszych tego typu impulsów jest stworzenie ponadkrajowego bloku ekonomicznego zdolnego do globalnej konkurencji. Jak każdy inwestor, państwo może też inwestować źle, zwłaszcza gdy jest rządzone przez ludzi priorytetyzujących polityczną mitologię - nic nie pomoże, że w jej ramach posłuży się Słusznym Pomysłem Technologicznym. Dziękuję, ukłony!
-
2017/12/20 13:13:39
@wo
E, znaczy co jest w Oslo tą ciekawą architekturą sprzed kilkudziesięciu lat? Chyba nie to?
upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1e/Folkets_Hus_Youngstorget.JPG
-
2017/12/20 13:20:10
@cb & płace programistów od gier

Ciekaw jestem, co zatem stało za sukcesem Wargaming i jego rekordowego WoT-a, bo przecież nie członkostwo Białorusi w czymkolwiek.
-
wo
2017/12/20 13:26:37
@kubawu
"Ciekaw jestem, co zatem stało za sukcesem Wargaming i jego rekordowego WoT-a, bo przecież nie członkostwo Białorusi w czymkolwiek"

Dalekosiężna polityka Łukaszenki, który od początku miał podobny plan do Morawieckiego ("centrum nowych technologii w Mińsku"), ale w odróżnieniu od Morawieckiego, coś tam się znał na zarządzaniu, bo w końcu kierował kołchozem, tam się nie zajdzie daleko na prezentacjach w Powerpoincie.

www.wsj.com/articles/belarus-is-emerging-as-the-silicon-valley-of-eastern-europe-1481032802

@mixay
"E, znaczy co jest w Oslo tą ciekawą architekturą sprzed kilkudziesięciu lat? Chyba nie to?"

Ten budynek oczywiście nie, ale plac przy którym stoi, już tak - a ten ładny, jest tak mniej więcej jak spojrzysz w prawo, stojąc tak samo jak kamera na tym zdjęciu (masz możliwość to jakoś obrócić w google'u?).

-
2017/12/20 13:36:54
Gry AAA potrafią też powstawać na Ukrainie, mimo niesprzyjających warunków (STALKER, Metro). Wychodzi na to, że podstawowe znaczenie mają tu jednak sytystem edukacji i specyficzna kultura.

Stworzenie opłacalnego, masowo produkowanego samochodu to jednak wyzwanie zupełnie innego kalibru.
-
2017/12/20 13:48:46
@awal
""Nikt nie zabrania..." - na tym blogu, oczywiście"
Ale też - mało kto nie wykorzystuje takich błędów. Na tym blogu, oczywiście. Tak czy inaczej, Wesołych Świąt

@kuba_wu i Białoruś
My point exactly - jeśli państwo Ci pomaga, to można robić fajne rzeczy nawet bez "głębokiej integracji w strukturach strefy euro"

@człekprosty
"W Polskich warunkach to zacząłbym od autobusów miejskich elektrycznych, jest w kraju 1,5 producenta (Solaris,Ursus)"
Jestem przekonany, że jakbyś (tu wstawić odpowiednio dawno) powiedział komuś, że będziemy liczącym się producentem autobusów, to reakcją byłoby takie same "buahahaha paździerz", i "no może jeśli Zagraniczny Inwestor".
Cały czas mowa raczej o tym, że można w Polsce robić high-tech, zwłaszcza jeśli państwo pomoże.
-
2017/12/20 19:47:06
"My point exactly - jeśli państwo Ci pomaga, to można robić fajne rzeczy nawet bez "głębokiej integracji w strukturach strefy euro"

Z drugiej strony, z pomocą państwa, ale bez integracji ze strefą euro, możesz najwyżej modernizować kołchoz według pomysłu Łukaszenki. Aktywna polityka gospodarcza ma sens przy otwarciu gospodarki - nawet jeśli wiążą się z tym koszty. Wydzielanie z gospodarki enklaw, stref, obszarów rozbija jej całość; moim zdaniem to jest chory model. To samo dotyczy naszego rozrabiania w Unii - to co się dziś dzieje w relacjach. UE to naprawdę duzy cios dla naszej polityki gospodarczej.

Ważnym jej elementem oprócz protekcjonizmu i subsydiowania jest dostęp do kredytu bankowego i finansowania przez rynek kapitałowy. Stąd wzięła się repolonizacja banków. Dotacje od państwa czy jakiś prywatnych venture capitals dostarczają kapitału na starcie, ale na pewnym etapie potrzebna jest wycena ryzyka i kredyt. Dla mnie wzorem jest niemiecki system bankowy, w dużej części spółdzielczy i non-profit. W Polsce taką rolę pełnią banki spółdzielcze. Jeśli wyjedziemy "za miasto" trudno będzie nam znaleźć w Polsce oddział innych banków niż spółdzielcze.

Kiedyś, mając do czynienia zawodowo z pomocą społeczną, zastanawiałem się dla czego wschodnia cześć kujawsko-pomorskiego (powiat brodnicki, golubski) pod względem bezrobocia stoi lepiej zachód. To nawet widać z ulicy jadąc DK15. Moim zdaniem to po części dlatego, że w Brodnicy jest jeden z najstarszych i największych BS w Polsce. Toruń czy Bydgoszcz mają o wiele mniejsze BS i sporo oddziałów banków komercyjnych. Z rożnych źródeł słyszałem jednak, że wielu poważnych biznesmenów z Torunia współpracuje i trzyma środki w jednym z prężnie działających banków spółdzielczych. Wynika to z, nazwijmy to, elastyczności tej instytucji. Chodzi o zaufanie i pewność, że nikt nie wyciągnie z kapelusza "nowej procedury przysłanej przez centralę", czy świadomość że rozmawia się z osobą decyzyjną a nie pracownikiem, który przyjmuje wniosek. Od strony nadzoru nad systemem bankowym taka elastyczność jest niewskazana, jednak od strony biznesowej ma kluczowe znaczenie.

@wo
Rozumiem awersję do bankowców, jako ludzi których dominująca cechą jest chciwość. Nie da się jednak bez nich robić innowacji w ramach polityki gospodarczej. Hamburger Sparkasse, jako bank miasta, ma 44 mld euro w aktywach, PKO BP jako największy bank w Polsce ma 270 mld zł. Do kogo należą niemieckie sparkasse? Do banksterów? Przewaga końkurencyjna niemieckiej gospodarki wynika przede wszystkim z organizacji systemu bankowego, który pracuje na rzecz rozwoju a nie zysków.
-
2017/12/20 21:47:56
@charliebravo
Nikt nie głosił stojąc gdzieś na rżysku, za 5 lat będziemy liczącym się producentem autobusów, więc nie było co krytykować.
Ot wieloletni dyrektor neoplana ze wsparciem macierzystej firmy otwiera montownie autobusów. Brzmi logicznie.
-
2017/12/20 23:12:02
@Musk i wypadki śmiertelne.
Musk wił się już wcześniej, gdy jeden z zapalczywych klientów zaczął zamęczać Teslę o przedwcześnie zużyte elementy zawieszenia (o ile dobrze pamiętam, to rozpadające się przeguby kuliste).
Tesla, o ile dobrze pamiętam, zaproponowała naprawę połączoną z NDA.

To jest też doskonała ilustracja, że samochód elektryczny to nie tylko silnik/silniki, akumulatory i zarządzanie. To również zawieszenie, układ hamulcowy, kierowniczy i mnóstwo innych elemen
tów, które muszą współgrać ze sobą, nie zabić klienta czy osób postronnych i wytrzymać więcej niż kilka miesięcy. Zdaje się, że sporo naszego przemysłu samochodowego od lat to montowanie, wi
ęc jakby może nam brakować doświadczeń w konstruowaniu, a przede wszystkim wdrażaniu na szerszą skalę takich urządzeń.

@Autobusy
Polskie autobusy i ciężarówki dużym stopniu składają się ze standardowych podzespołów, produkowanych przez duże firmy z długimi tradycjami. Silniki ze sterowaniem (MAN, DAF, Cummins), napędy, układy kierownicze, kompletne osie i mosty (Voith, ZF, Eaton, BPW), drobnica (wskaźniki, przełączniki -- VDO, elementy oświetlenia -- Hella, HVAC -- Webasto i pewnie jeszcze mnóstwo innych, z których istnienia nie zdaję sobie sprawy) i inne są elementami z "półki", często występującymi u różnych producentów. Nasze pewnie są konstrukcje nośne, elementy wnętrz, etc. Na rynku aut osobowych nie ma aż takie unifikacji, a poza tym trochę nie wyobrażam sobie, że np Nissan czy BMW sprzedaje swojej potencjalnej konkurencji zestawy akumulatorów wraz ze sterowaniem, zarządzaniem temperaturą, ładowaniem, itp, etc, zwłaszcza że w tej "tradycyjnej", spalinowej, motoryzacji pozostało już bardzo mało miejsca na innowacje. Ba, oni się nawet nie są w stanie dogadać co do jednego standardu ładowarek!
-
wo
2017/12/21 10:25:18
@nowomostowa
"Rozumiem awersję do bankowców, jako ludzi których dominująca cechą jest chciwość. Nie da się jednak bez nich robić innowacji w ramach polityki gospodarczej."

Przecież nie chodzi o to, że chcę zakazać bankowości, czy coś w tym rodzaju. No jasne, że banki są potrzebne. Twierdzę tylko, że w tym środowisku nie ma miejsca dla ludzi na poziomie - po prostu odpadną w rywalizacji. W bankowości karierę robią ludzie o relatywnie wąskich horyzontach, niskich kwalifikacjach moralnych, potrafiący tylko z kamienna twarzą recytować bzdury przy prezentacji z Photoshopa.
-
2017/12/21 11:15:54
@WO

"Twierdzę tylko, że w tym środowisku nie ma miejsca dla ludzi na poziomie... W bankowości karierę robią ludzie o relatywnie wąskich horyzontach, niskich kwalifikacjach moralnych, potrafiący tylko z kamienna twarzą recytować bzdury przy prezentacji z Photoshopa."

W bankowości pracują różni a będą pracować jeszcze różniejsi, bo to obszar przechodzący metamorfozę pod hasłem "fintech". Dodajmy że gdyby ktoś czytał tylko pisarzy pracujących jako urzędnicy bankowi to raczej nie miałby powodów do narzekań na poziom literacki takiej lektury: Kafka, Gombrowicz, Melville, TS Elliot... Ten ostatni odrzucił stypendium od Grupy Bloomsbury, gdyż wolał kontynuować pracę w banku. Oczywiście, to nie ten poziom co Orlliński, ale zawsze...

@nowomostowa

Do kogo należą niemieckie sparkasse? Do banksterów?

Niektóre Sparkassen należą do banków, czy jak wolisz - banksterów. Jak na przykład frankfurcka, którą od bankructwa w 2004 r. uratowało przejęcie przez tamtejszy landesbank (Helaba). Większość (ponad 400) jest powiązana z miastami i gminami, w ich radach zasiadają licznie lokalni politycy (burmistrzowie, radni). Pięć, w tym akurat hamburska Haspa jaką wymieniasz, stanowi tzw. "wolne Sparkassen", które mają struktury podobne do fundacji. Oprócz kas oszczędnościowych (Sparkassen) działają w Niemczech i Austrii banki spółdzielcze (Genossenschaftsbanken, Raiffeisenbanken), które w praktyce stanowią oddziały swoich zrzeszeń takich jak DZ Bank, Volksbank Wien i nie różnią się istotnie pod względem kultury działania od banków komercyjnych (np. mają tam w centralach walutowe trading desks itd.). Podobnie francuskie banki spółdzielcze zrzeszone w grupie BPCE stanowią w praktyce duży komercyjny bank.

Sam nie uważam żadnej konkretnej formy działalności bankowej za z definicji lepszą dla gospodarki niż inne. Istnieją w Europie źle zarządzane banki spółdzielcze, które wymagały restrukturyzacji i konsolidacji (np. niektóre "banco popolare" we Włoszech, hiszpańskie banki regionalne, fińskie banki spółdzielcze w latach 60-tych), istnieją dobrze zarządzane banki komercyjne które są silne związane z lokalną społecznością (np. baskijski BBVA), istnieją banki inwestycyjne o silnej kulturze unikania nadmiernego ryzyka (gdzie partnerzy odpowiadają za zobowiązania własnym majątkiem np. Berenberg). Polskie banki spółdzielcze przeszły sektorową sanację w latach 90-tych, sterowną przez nadzór bankowy. Polskie unie kredytowe (te o "lekkoatletycznej" nazwie) przechodzą sanację obecnie, na koszt innych uczestników Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - ich działalność była w istocie rodzajem piramidy finansującej PiS (czyli realnie robiły to co wirtualnie Amber Gold miał robić dla PO). W sumie uważam, że sektor finansowy powinien być konkurencyjny (bez dominacji jednej formy działania lub jednej kategorii właścicieli) oraz silnie nadzorowany przez kompetentny i autonomiczny nadzór (nie będący agendą rządu).
-
wo
2017/12/21 11:25:13
@awal
"Kafka, Gombrowicz, Melville, TS Elliot... Ten ostatni odrzucił stypendium od Grupy Bloomsbury, gdyż wolał kontynuować pracę w banku. Oczywiście, to nie ten poziom co Orlliński, ale zawsze... "

Ba, jak się cofniemy jeszcze dalej w historii, to dojdziemy do Medyceuszy. Chodziło mi jednak o współczesność (zawód "maklera giełdowego" też się niesamowicie zmienił od lat 1960.).
-
2017/12/21 12:04:01
@WO

"Chodziło mi jednak o współczesność (zawód "maklera giełdowego" też się niesamowicie zmienił od lat 1960.)."

Głupio mi się zgodzić z WO ale to prawda. Tu jest dobre podsumowanie:

Ross P. Buckley, The Changing Nature of Banking and Why it Matters [w:] Reconceptualising Global Finance and Its Regulation

www.amazon.de/Reconceptualising-Global-Finance-its-Regulation-ebook/dp/B01CJUV12E/ref=sr_1_fkmr0_1?ie=UTF8&qid=1513854086&sr=8-1-fkmr0&keywords=Reconceptualising+Global+Finance+and+its+Regulation
-
2017/12/21 12:47:08
Banki spółdzielcze z racji swojej wielkości nie są w stanie podejmować się finansowania większych firm (limity zaangażowania), a te, które są większe, korporacjonizują się i proceduryzują tak samo jak komercyjne.
-
2017/12/21 13:36:02
@banki

Tak btw, skoro już o bankach i fintechu. Kolega ma taką pracę, że chodzi po bankach i innych ubezpieczycielach oferując taki jeden zagraniczny software, plus usługi swoje i kolegów apropos jego wdrożenia. Software jest z gatunku robotic process automation, czyli po wdrożeniu na skalę całego banku mamy minimum setki ludzi na bruk a i nie wykluczone że tysiące, kwestia wielkości banku. Koleś z tych normalnych, inaczej bym na piwo z nim nie chodził, więc oczywiście ma potężnego moralniaka, szczególnie że to i owo juz wdrożyli choć jeszcze ani razu w Polsce, więc rodaków póki co nie zwalniał. No i opowiadał mi ostatnio jak takie rozmowy wyglądały w poszczególnych bankach, a odwiedzili już większość. No i generalnie wyglądały przeważnie tak, że "pan wie i wy wiemy że to przyszłość, ale to nie ta pora, sytuacja nie sprzyja, jak to będzie wyglądało, związki nas zjedzą, media nas zjedzą, generalnie PIS nas zje, generalnie konkurencja i koszty nas aż tak nie cisną by się nam do takich radykalnych działań spieszyło". Z jednym wyjątkiem. Świeżo odzyskanego banku na 3 litery z rogacizną w herbie. Gdzie naczalstwo z pisowskiego nadania tak się zapaliło do tej idei że mało się nie poślinili z rozkoszy. Doszliśmy do wniosku że to dlatego że w przeciwieństwie do innych ci są jeszcze niedorobieni odpowiednich milionów, a premie mają na pewno powiązane z zyskami. Więc będzie i na ich ulicy prazdnik, znaczy nadejdzie dobra zmiana.
-
2017/12/21 13:49:45
@jesusbuiltmyvolkswagen I zawieszenia
1) Takie wpadki zdarzają się każdemu producentowi
2) Nie potrafię wymienić producenta (może jest taki), który robi swoje własne elementy zawieszenia. Robią to wyspecjalizowane fabryki. Tłuką masę prostych elementów (zawieszenie jako takie, ale też silentblocki do silnika, elementy mocowania skrzyń biegów, itp) dla różnych producentów. Znam bardzo dobrze taką jedną fabrykę pod Krakowem, obok siebie powstają elementy dla Toyoty, Peugeota i Isuzu, na zasadzie "jeśli dziś wtorek po południu to robimy do Avensis".
3) Tesla kupę rzeczy bierze od znanych producentów, na przykład okolice kierownicy w modelu S są z Mercedesa.
"Zdaje się, że sporo naszego przemysłu samochodowego od lat to montowanie, wi
ęc jakby może nam brakować doświadczeń w konstruowaniu, a przede wszystkim wdrażaniu na szerszą skalę takich urządzeń. "
Masz rację, zdaje Ci się. Sporo naszego przemysłu samochodowego to właśnie takie fabryczki, specjalizujące się w produkowaniu takich urządzeń dla dowolnego producenta. Częścią tej specjalizacji jest posiadanie własnych maszyn i pomoc we wdrażaniu produkcji na wielką skalę.
"Na rynku aut osobowych nie ma aż takie unifikacji"
Skrzynie robi także ZF, sprzęgła na przykład Borg&Warner, silnik jak się jednemu producentowi uda to za chwilę jest wszędzie (jak 1.5 diesel Renault, który możesz kupić w "opakowaniach" od Jimnego do Mercedesa CLA), układy kontroli trakcji i hamulce TRW (niedawno przejęte przez ZF zresztą), Valeo czy inne Delphi a dla japońskich Denso tłucze chłodnice i inne elementy (do wszystkiego od Fiata po BMW) i tak dalej. Trochę się to różni, na przykład trochę więcej modeli/producentów silników, ale ogólnie nie masz racji.
"trochę nie wyobrażam sobie, że np Nissan czy BMW sprzedaje"
A to już ograniczenia wyobraźni. Jest takie coś jak sprzedaż OEM. Myślisz że skąd na przykład Lotus bierze silniki i skrzynie biegów (na przykład od Toyoty). Jeśli już jesteśmy przy Lotusie - Roadster to w dużej mierze Elise.
"Ba, oni się nawet nie są w stanie dogadać co do jednego standardu ładowarek!"
To nie pierwsza wojna standardów w historii, i z tego nie wynika, że nie ma standaryzacji produkcji.
-
2017/12/21 14:27:39
@charliebravo
"standaryzacja w osobówkach"

Tak jest w mechanice, ale nie w sofcie, przynajmniej w tym, który widać (na przykład na wyświetlaczu). Tu każdy producent ma za punkt honoru, żeby mieć zupełnie inaczej niż wszyscy inni.
W sumie zrozumiałe - w końcu czymś te samochody muszą się różnić od konkurencji.
-
2017/12/21 15:30:19
@charliebravo

Nie potrafię wymienić producenta (może jest taki), który robi swoje własne elementy zawieszenia

Chciałoby się powiedzieć: niech prawda zawszę prawdę znaczy, a mercedes-mercedes.
Gdzie te czasy, gdy kupowałem Nissana, to wiedziałem, że to Nissan a nie jaki kundel.
-
2017/12/21 15:44:27
@wo
"Twierdzę tylko, że w tym środowisku nie ma miejsca dla ludzi na poziomie"

Tą dyscpliną rządzi polityka; w takim środowisku najlepiej radzą sobie skrajni konformiści.
-
2017/12/21 16:04:57
@cmos
"Tak jest w mechanice, ale nie w sofcie, przynajmniej w tym, który widać (na przykład na wyświetlaczu). Tu każdy producent ma za punkt honoru, żeby mieć zupełnie inaczej niż wszyscy inni. "
Raczej głównie w tym sofcie. Przecież nie jest tak że TRW dostarcza nieoprogramowaną kontrolę trakcji, albo ZF 8-biegowy automat i "proszę, tutaj jest SDK, państwo sobie wyklepią". Pewnie trochę rzeczy się zmienia (na przykład mapy w zależności od tego do jakiego auta idzie silnik, albo w zależności od wyposażenia dodatkowego), ale to bardziej na poziomie konfigurowania.
@mw.61 "Gdzie te czasy, gdy kupowałem Nissana, to wiedziałem, że to Nissan a nie jaki kundel"
No to już chyba dłuższą chwilę temu :-) Ale dzięki temu jest spora wartość komiczna - znam na przykład typa, który jeździ takim Mesiem CLA z francuskim klekotem, i to jest gość, który długie wykłady w temacie wyższości niemieckiej techniki nad wszystkim, szczególnie "francuzami" uprawia.

Zresztą, nowy Fiat 124 to Mazda MX-5 z silnikiem Fiata. Produkowany do niedawna Sedici to Suzuki SX4. Z kolei Subaru Justy bodaj we wszystkich wersjach było robione przez Suzuki, a dopiero 4-ta generacja Espace była produkowana przez Renault. Ford Galaxy przez dwie pierwsze generacje był dużo bardziej Volkswagenem/Seatem.

Aha, i te wszystkie "mniejsze" rzeczy potrafią być na tyle podobne, że jeśli to samo auto produkuje się na przykład na rynek europejski i japoński, to w Europie będzie osprzęt Boscha, a w Japonii Denso.

To tyle w temacie "Musk musi się nauczyć jak robić zawiechę jak z Mercedesa".
-
2017/12/21 16:14:25
@embercadero @banki
"Tak btw, skoro już o bankach i fintechu. Kolega ma taką pracę, że chodzi po bankach i innych ubezpieczycielach oferując taki jeden zagraniczny software, plus usługi swoje i kolegów apropos jego wdrożenia. Software jest z gatunku robotic process automation, czyli po wdrożeniu na skalę całego banku mamy minimum setki ludzi na bruk a i nie wykluczone że tysiące"

Ciekawe, co ten soft robi skoro zastępuję i procesy bankowe i ubezpieczeniowe...

Automatyzacja oceny wniosków kredytowych w oparciu o BIK, nieuchronna, ma swoje złe strony. Nie chodzi tylko o to, że wystarczy nie zapłacić mandatu by z automatu znaleźć się na czarnej liście (takie zjawiska dają się wyeliminować nawet automatem). Chodzi o to, że banki przestały być obecne w swoim otoczeniu i przestały uczyć się rozpoznawać klienta. Bardziej wierzę w model niemiecki, gdzie bank istnieje realnie w swoim lokalnym środowisku i działa autonomicznie. Dziś jest to maszynka/automat do zarabiania kasy. To, co dzieje się w dolnym segmencie (sub prime) jest już zwyczajną, zalegalizowaną lichwą. Mógłbym sypać przykładami, ale to nie ten wątek. Rzecz sprowadza się znów do zmian w prawnie przeforsowanych przez lobbystów rzekomo z powodu "dostosowania do prawa europejskiego" co akurat było nieprawdą (inicjatywę pilotował UOKiK). W efekcie wyrosły nie tylko firmy pożyczkowe, ale też fundusze sekurytyzacyjne (zamknięte, a jakże) gdzie dwucyfrowa stopa zwrotu wynika z windykacji komorniczej. Bardzo duża część niskich emerytur zajmowana jest przez komorników i tranferowana do funduszy gdzieś w Luksemburgu i innych takich. Nikt o tym pisze, nikt o tym nie mówi, a jest to rak zżerający gospodarkę, gangrena przemieniająca politykę społeczną i socjal i wszystkie transfery w źródło łatwego dochodów najbogatszych.
-
2017/12/21 16:38:16
@charliebravo

...No to już chyba dłuższą chwilę temu...

Primera P10 z 1994. Co prawda produkowany w GB, ale chyba jeszcze można o nim powiedzieć Japończyk.
Auto takie sobie. Sprzedałem też marnie i w sumie bez żalu, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie sprzedałem Francuza, choć dzisiaj to nic nie znaczy.
Ale mam w garażu Mazdę 323f z 97. Blachy i silnik jak na wiek idealne(zawieszenie remontowane różnymi zamiennikami, ale tu nie ma rady) i tu nie dam się złapać na jakieś dwa/trzy tysiaki. To może być inwestycja. Za chwilę będę mógł się pochwalić prawdziwym Japończykiem, a to już nie w kij dmuchał, bo takich cudów za chwilę nie będzie.
W koło same kundle.
-
2017/12/21 16:56:45
@nowomostowa
"fundusze sekurytyzacyjne (zamknięte, a jakże) gdzie dwucyfrowa stopa zwrotu wynika z windykacji komorniczej."

Dwucyfrowa stopa zwrotu wynika z nabycia za jednocyfrowy procent wartości (oraz z myków podatkowych, jak słyszałem).

"Bardzo duża część niskich emerytur zajmowana jest przez komorników"

Puh-leeze. Niska emerytura oznacza niską kwotę do potrącenia, np. 100 zł do podziału na czterech.
Obecnie rozkręca się rynek upadłości konsumenckich, a ministerstwo zapowiada dalsze ułatwienia tej procedury.
-
2017/12/21 17:26:34
@puh-leeze
Emerytura 1000, dług 2000 plus odsetki i koszty (zasadzone 4500), sprzedany za 450, kwota wolna od zajęcia komorniczego jakieś 500 zł i jedziesz ściągnąć 4500 plus odsetki 10% od zasadzenia plus koszty komornika itd.

Upadłość konsumencka - fajnie. Jestem za. Jest to okazja dla prawników bo ryczałt jest sensown; oby tylko emeryt o tym usłyszał zanim umrze.
-
2017/12/21 17:30:27
@puh-leeze
Kwota wolna od zajęcia komorniczego z tytułu emerytury - czy za tyle da się przeżyć? W jakim trybie to jest waloryzowane?:) Emeryt jest celem z tego powodu, a także dlatego że zdarza się ze ma mieszkanie na własność.
-
2017/12/21 18:56:23
@puh-leeze
Mówimy o portfelach wierzytelności, które liczone są w miliardach. Chodzi o dziesiątki tysięcy ludzi. W ogłoszeniach o licytacjach komorniczych nieruchomości w księdze wieczystej zwykle figuruje fundusz. Na parkietach krajowych giełd przez ostatnie lata dominowały emisje obligacji korporacyjnych i akcji spółek wyspecjalizowanych w nabywaniu wierzytelności. To jest główna "innowacja" ostatniego 10-lecia w Polsce którą finansuje nasz rynek kapitałowy. Banki finansują kredyty na nabywanie wierzytelności od siebie. Dlaczego same nie zarabiają? Przecież mogą zbudować model wyceny, który pokaże, że nie opłaca się sprzedawać wierzytelności za 10% ich wartości nominalnej. Mam wrażenie, że jednostki tych funduszy kupowane są przez banksterów.
-
2017/12/21 19:11:17
@nowomostowa
Kwota wolna od zajęcia z emerytury 750 zł. Przy długu 2000 zł (nawet z odsetkami) koszty to max 1000 zł (jak przez e-sąd to mniej), żeby wyszło 4500 zł to trzeba by odsetki dobrych kilka lat hodować.
Fundusze służą głównie temu, żeby nie utrzymywać rezerw na złe kredyty, mieć lepsze wskaźniki jakości portfela i nie utrzymywać rozbudowanych służb windykacyjnych.

PS Banki spółdzielcze też sprzedają do funduszy.
-
2017/12/21 19:51:16
@nowomostowa

"Ciekawe, co ten soft robi skoro zastępuję i procesy bankowe i ubezpieczeniowe... "

To nie jest tak że to jest jeden soft. Jest framework do pisania robotów, firmy A, bardzo znany, przynajmniej jak ktoś siedzi trochę w temacie, zresztą takich frameworków istnieje raptem kilka. Na tymże firma B tworzy roboty dla konkretnych procesów bankowych, ubezpieczeniowych i pewnie nie tylko. Firma B jest ze Szwajcarii i software dla banków tworzy i sprzedaje ze 40 lat, RPA to tylko jeden z wielu ich produktów. Mój kumpel kiedyś u nich pracował, a teraz jako partner wdraża tę całą platformę i dostosowuje nieco te gotowe roboty do konkretnych przypadków. To nigdy nie jest tak że taki soft/robot da się zastosować bez modyfikacji. Największe "zyski" na headcouncie są wszędzie tam gdzie dużo ludzi przetwarza papier. I tu mamy przewagę bo u nas banki są stosunkowo nowoczesne i zelektryfikowane, głównym klientem na takie rozwiązania były póki co albo globalne molochy albo banki średniej wielkości i małe z zachodniej Europy.
-
2017/12/21 21:41:39
@charliebravo
Jest jednak pewna różnica między produkcją przez TRW czy innego Lemfordera róźnych wahaczy do różnych aut, różnych marek, a gotowych całych osi czy mostów, które spotkasz w autach różnych producentów. Te skrzynie na ten przykład są w tych samych obudowach i specyfikacjach, czy jednak skrzynie od aut A i B mogą się składać z części takich samych czy pochodzących z jednej rodziny części, ale nie są one współwymienne? To że np. Haldex robi swoje układy napędowe dla różnych producentów, nie znaczy że cały wózek od VW możesz przełożyć do Volvo. Te same silniki w różnych markach to efekt partnerstw i konsolidacji rynku, a nie sprzedawania "klejnotów w koronie" jakiejś firemce krzak z jakiegoś peryferyjnego państwa-montowni.

Od wyprodukowania takich czy innych podzespołów, do poskładania z nich całości jest długa droga. Można mieć perfekcyjnie dobrane elementy np. zawieszenia i spieprzyć geometrię lub jego trwałość przez przekroczenie dopuszczalnych przez producenta parametrów pracy. Gdzie jest polski R&D na poziomie projektowania i wdrażania całych pojazdów, a nie pojedynczych elementów? Wracając jeszcze do Tesli: jest taki kolesław na FB, który S i X i opisuje swoje życie z nimi: te auta regularnie odwiedzają serwis, bo zawsze coś. Jakość jak w TVR.

Gładko przeszedłeś od Toyoty do Roadstera. Tylko że: Toyota nie sprzedawała Lotusowi swoich klejnotów w koronie, a jedne z całkiem zwyczajnych elementów napędowych rodem Corolii/Celici. To Lotus sprzedał swój specjał Tesli, bo Lotus generalnie żyje z różnych zleceń na zewnątrz, a Tesla wyposażyła tenże specjał w swoje klejnoty rodowe: napęd elektryczny.

Jest standaryzacja i unifikacja w automotive. Ale ta w segmencie ciężarówek, autobusów i pojazdów specjalizowanych jest o wiele większa (co wynika m. in. z skali produkcji), dzięki czemu jednak łatwiej jest zbudować własny autobus z ogólnodostępnych "klocków" niż samochód osobowy.
-
2017/12/21 23:30:52
@embracadero

750 zł od lipca tego roku i zauważ jak się zmieniała w ostatnich latach. Do marca 2017 poniżej 500 zł lub mniej, w 2013 roku nieco ponad 400 zł.

"Fundusze służą głównie temu, żeby nie utrzymywać rezerw na złe kredyty, mieć lepsze wskaźniki jakości portfela i nie utrzymywać rozbudowanych służb windykacyjnych."
Odpisy modelujesz. Zaksięgowałbyś dużo lepszy wynik gdybyś wziął pod uwagę realną ściągalność. Stąd bierze się dwucyfrowa stopa zwrotu. No chyba, że najpierw spisujesz z bilansu - wtedy sprzedaż za 10% wartości ma sens, księgowo oczywiście.

Bardziej już mnie przekonuje tłumaczenie, że banki nie chcą ścigać swoich klientów - wolą ich po prostu sprzedać, bo windykacja "psuje ich wizerunek".

Zastanawiam się, do czego zmierzasz? Chcesz wyjaśnić, że nie ma zjawiska o którym piszę? Że jego skala jest dużo mniejsza?
-
2017/12/21 23:33:15
@embracadero
"Przy długu 2000 zł (nawet z odsetkami) koszty to max 1000 zł, (jak przez e-sąd to mniej)"
A koszty zastępstwa procesowego? :)
-
2017/12/22 00:02:06
@embercadero

Koleś z tych normalnych, inaczej bym na piwo z nim nie chodził, więc oczywiście ma potężnego moralniaka, szczególnie że to i owo juz wdrożyli

Po pierwsze, skąd tu moralniak? Na tym polega postęp technologiczny, że pracę 5 ludzi zastępuje 1. I jest to dobre, niezależnie, czym twoim ideolo jest turboneolib, czy Fully Automated Luxury Space Communism.

Czy każdy wynalazca ma mieć moralniaka, bo jego dzieło, choć korzystne dla ogółu, wprowadzi jakieś chwilowe zamieszanie na rynku i da ludziom narobić się mniej, by zrobić tyle samo? Raczej powinien być dumny.

Czy może raczej uważasz, że ludzie powinni po wsze czasy wystukiwać tabelki w Excelu i przerzucać się makulaturą, bo to właśnie jest powołanie człowieka?
Zresztą skoro praca w banku tak łamie charaktery, to chyba im mniej obywateli się nią skazi, tym lepiej, nie?

Nie rozumiem też argumentacji "tak, jasne, tylko moment nie ten". To kiedy ma być ten dobry moment, jak nie teraz, w czasie dobrej koniunktury, gdy każdy i tak znajdzie sobie zajęcie?


Z jednym wyjątkiem. Świeżo odzyskanego banku na 3 litery z rogacizną w herbie. Gdzie naczalstwo z pisowskiego nadania tak się zapaliło do tej idei że mało się nie poślinili z rozkoszy.

Jeśli to prawda, to jest to jedna z niesamowicie rzadkich okazji, kiedy władza PiSu u mnie zapunktowała. I to gdzie się o tym dowiaduję, na blogu WO!
Myślałem, że na te ciepłe posadki wysyła się pociotków, by zgarniali grubą kasę za nicnierobionie, a tu proszę! "Zrepolonizowany" bank na serio traktuje slogany o innowacyjności i wyprzedza tu zgnuśniałą, prywatną konkurencję. No, no!
-
2017/12/22 08:10:08
@nowomostowa
"A koszty zastępstwa procesowego?"

To głównie koszty zastępstwa, jeżeli występują.

"Bardziej już mnie przekonuje tłumaczenie, że banki nie chcą ścigać swoich klientów"

Nope. Ani w komercji, ani w spółdzielczych.

"Zastanawiam się, do czego zmierzasz?"

Sprzedaję insider info jako przeciwwagę do "obrazków z podróży po powiecie".
-
2017/12/22 09:07:02
@jesusbuiltmyvolkswagen
"gotowych całych osi czy mostów, które spotkasz w autach różnych producentów"
Takie rzeczy w samochodach osobowych nie występują z racji odmiennej konstrukcji. W autobusie czy ciężarówce będziesz miał konstrukcję ramową i najczęściej sztywny most, to jest jeden komponent który można odczepić od zawieszenia, napędu (jeśli jest) i popychaczy skrętu (jeśli są). Typowy samochód osobowy ma "most" w sensie logicznym, ale składają się na niego różne części, ze szczególnym uwzględnieniem tego, że przenoszenie obciążeń będzie "przez skorupę", ewentualnie z pomocą tzw. "sanek", jeśli chodzi o most przy silniku.

Co nie znaczy że elementy nie są standaryzowane, po prostu "mniejsze klocki" się standaryzuje. Amortyzatory Bilsteina, wahacze i hamulce TRW, dyferencjał Torsen (firma się chyba Gleason nazywa?), itp.

A tak w ogóle mowa była o elektrykach, tutaj proszę e-mostBoscha

Skrzynie się jak najbardziej standaryzuje, 8-biegowy automat ZF znajdziesz w wielu high endowych samochodach. Tak samo popularyzujące się CVT - ZTCP Outlander i słabsze modele Subaru mają ten sam model, Turbo Forester ma jakaś wzmocnioną wersję ale to ciągle ten sam producent.

I w ogóle: standaryzacja nie temperatura, można ją różnie "mierzyć". Zdaje się że przyjąłeś sobie jako kryterium "ilość różnych marek" i tu zgoda, pewnie mniej producentów silników do ciężarówek/autobusów niż do osobówek. Z drugiej strony popatrz na wolumeny produkcji - może się okazać, że w przeliczeniu na egzemplarz osobówki jednak bardziej zunifikowane.

"Klejnoty w koronie" - tutaj już popłynąłeś. Tak to jest jak się pisze o gospodarce okiem maniaka motoryzacji "pff, silnik od Corolli, nic takiego". Otóż dla korporacji silnik od Corolli jest dużo ważniejszy niż jakieś niszowe V8 od Avalona czy innych Lexusów, bo to na Corolli robi pieniądze, a na Avalonie co najwyżej prestiż. Więc tak, sprzedali Lotusowi co mieli najlepszego. To są kapitaliści: możesz ogłosić że budujesz szubienicę dla korpotypów a oni prześlą Ci ofertę na sznur.

"Od wyprodukowania takich czy innych podzespołów, do poskładania z nich całości jest długa droga. Można mieć perfekcyjnie dobrane elementy np. zawieszenia i spieprzyć geometrię lub jego trwałość przez przekroczenie dopuszczalnych przez producenta parametrów pracy"
True that, dlatego jak już nasza narodowa Spółdzielnia Samochodów Elektrycznych dogadałaby się z TRW na zasadzie "potrzebujemy tyle a tyle zawieszeń do pojazdu takiego typu, o takich obciążeniach", a TRW pomogłoby w zaprojektowaniu tego (Naprawdę myślisz że TRW to zrobi dla Fiata a nie zrobi dla SSE? Ich interesuje ile sprzedadzą, nie komu), to wtedy udalibyśmy się do tego drugiego Lotusa i zamówilibyśmy usługę "perfekcyjnego tuningu" owego zawieszenia. Dokładnie tak samo jak robią to inni automakerzy, gdy im zależy na fajnej pracy zawieszenia.

W duchu świątecznym odpuszczę sobie rechotanie z argumentu "jeden koleś na Fejsbuku".
-
2017/12/22 09:52:07
@"Sprzedaję insider info jako przeciwwagę do "obrazków z podróży po powiecie""
1) Kap:1631.29 Koszty: 1131.57
2) Kap:1723.46 Koszty: 1535.67
lata 2006-2008
-
2017/12/22 11:27:04
@insider info
www.best.com.pl/bankowe-nieregularne,80,pl.html
"Polski rynek zarządzania wierzytelnościami należy zaliczyć do grona najbardziej rozwiniętych rynków w Europie. (...) Nominalna wartość obsługiwanych przez firmy windykacyjne wierzytelności na koniec trzeciego kwartału 2015 roku wyniosła 66,9 mld zł, względem 41,6 mld zł dwa lata wcześniej. (...) W 2015 roku banki sprzedały wierzytelności o wartości przekraczającej 12 mld zł, zaś wszystkie sprzedane wierzytelności miały rekordową wartość 16 mld zł (w roku 2014 było to 15,3 mld zł). W ciągu pięciu lat liczba długów zarządzanych przez firmy z sektora wzrosła 2,5-krotnie, a ich nominalna wartość 3-krotnie"

Nie wiem jakie ty masz wnioski. Mój jest następujący - polityka państwa i naciski lobbystów doprowadziły do sytuacji w której dwucyfrowe stopy zwroty funduszy i spółek w których "inwestują" najbogatsi wynikają z organizacji rynku na którym najbiedniejsi wpadają w spiralę długu i pozbawiani są skromnego majątku i dochodów, które często są transferami socjalnymi w ramach polityki społecznej. Skala zjawiska jest gigantyczna a zmiany otoczenia prawnego i polityka podmiotów kształtujących ów rynek je napędzają. Zjawisko to czyni spustoszenie w gospodarce i społeczeństwie. Jest to rodzaj współczesnego niewolnictwa, ktore dotknęło bodaj parę milionów ludzi w kraju (nie tysiące, czy dziesiątki tysięcy). Polityczne konsekwencje objawiły się podczas wyborów. Spośród setek tysięcy tych spraw, ktore składają się na te 50 mld wiele jest drastycznych i sprzecznych z zasadami współżycia społecznego, inne wynikają z tzw "nieporadności życiowej" przy obojętności państwa i polityków (w najlepszym razie, bo zwykle pomagali silniejszemu wykorzystywać słabszych tworząc narzędzia i infrastrukturę prawną i instytucjonalną sprzyjającą transferom). Przedstawianie upadłości konsumenckiej czy nadzoru nad firmami pożyczkowymi przez KNF jako rozwiązania sytuacji jest moim zdaniem nieuprawnione choćby ze względu na jej ograniczony zasięg i skalę tych narzędzi w odniesieniu do rozmiarów lichwiarstwa. Te liczby są wymowne, hamują aktywność zawodową i przedsiębiorczość, spychają ludzi i rodziny na margines. Z twojej strony nieuczciwe jest mówienie o 750 zł kwoty wolnej od zajęcia dla emeryta bo obowiązuje od lipca, od stycznia będzie 1000 zł, ale przez ostatnią dekadę była poniżej 500 zł, co przy medialnie wysokości emerytury był konstrukcją legalizującą wyzysk obywateli i państwa ktore te emerytury wypłaca.
-
2017/12/22 12:02:26
@wersy2

Po pierwsze primo:, jeden ma moralniaka, drugi nie, różnica nazywa się empatia. Jest to cecha charakteru nieobowiązkowa, ale przeważnie pomaga w życiu. Ja sobie cenię. Po drugie primo: postęp. Jeden jest jego fanem, drugi nie. Ja nie jestem. Jestem za to fanem spokojnego życia i cieszenia się nim z rodziną. I po trzecie primo: co to za postęp? Dla kogo? Tylko dla zarządu w kwestii ich premii. Bank sztucznie zwiększy zyski ograniczając zatrudnienie. Żaden postęp z tego nie wyniknie, jeśli myślisz że od zastąpienia człowieka robotem w tym przypadku wzrośnie jakość (i jak definiowana przepraszam) to się głęboko mylisz.

"Nie rozumiem też argumentacji "tak, jasne, tylko moment nie ten""

I dlatego to oni są w zarządzie banku a ty nie.
-
2017/12/22 15:22:57
@ Seat i platforma
Nie po to VW zrobił platformę MQB, żeby było lepiej, tylko żeby było taniej, zastąpiła ona 3 dotychczasowe platformy. Stąd wszystkie nowe modele Seata od 2013 wychodzą na MQB. Różnice cenowe robi się nie poprzez stosowanie starszych technologii w tanich markach, tylko innymi sposobami, jak na przykład tylna oś wielowahaczowa dostępna w Leonie dla silników o mocy od 150 KM, w Golfie od 125 KM, tapicerki słupków z tworzywa, nieobciągnięte materiałem czy mniejsza liczba osłon podwozia z tworzywa sztucznego.

@ milion elektryków
Jak kilkukrotnie tu wspomniano, z części produkowanych w Polsce można poskładać cały samochód osobowy. Dostawców jest kilkuset, produkują blachy, szyby, tapicerki, elementy zawieszenia, układy wydechowe (jedynie silniki spalinowe każdy producent samochodów wytwarza u siebie). Z każdym dostawcą można się za odpowiednią cenę umówić, że to oni rozwiną konstrukcję części.
Moim zdaniem trzeba wiedzieć, gdzie sypać miliardami złotych przez kilka lat. Niezależnie od kosztów skonstruowania pojazdu, trzeba uruchomić fabrykę, która żeby się utrzymać, powinna produkować co najmniej 700 samochodów na dobę. Tyle produkują zakłady VW w Poznaniu i Hannoverze (mniej więcej). Potrzebna jest wyszkolona załoga licząca jakieś 3000 do 5000 osób, zależnie od stopnia automatyzacji, przede wszystkim spawalni i lakierni, montaż końcowy trudno zautomatyzować. I tą produkcję seryjną trzeba jeszcze uruchomić wyprodukowanie 30 autobusów na dobę to manufaktura w porównaniu do fabryki, gdzie co 2 minuty z linii montażowej zjeżdża gotowy samochód.
-
2017/12/22 16:25:45
@doppelwobber
"Różnice cenowe robi się nie poprzez stosowanie starszych technologii w tanich markach"
Ale też - na przykład po zakończeniu produkcji Audi A4 B7 linia produkcyjna została przeniesiona do Hiszpanii i robili na tym przez bodaj 4 lata Seata Exeo.
"jedynie silniki spalinowe każdy producent samochodów wytwarza u siebie"
Masz na myśli że "w swojej fabryce", prawda? No bo fizycznie to na przykład w Polkowicach jest fabryka silników VW. Zresztą od zasady "w swojej fabryce" też bywają wyjątki, np. w Bielsku jest Fiat-GM PowerTrain, która to spółka Fiata i General Motors produkuje małe diesle, takie jak do Pandy. A na drugim końcu skali z kolei, bardzo wypasione silniki (zaczynając od V8 BMW i płaskich Porsche, a kończąc na V12 do Lambo) też nie produkuje się w osobnych fabrykach, tylko jest taka fabryka w której mają uniwersalne obrabiarki, i "jeśli jest środa to robimy do 911". Oczywiście ta fabryka jest już w Niemczech. Kolega tam pracuje, ciekawe rzeczy opowiadał.
-
2017/12/22 17:03:56
@ charliebravo

Z Exeo to była wyjątkowa sytuacja, ratowali wtedy na hurra sprzedaż marki, ponieważ ta bardzo spadła w wyniku wprowadzenia na rynek tych bardzo podobnych do siebie minivan-like modeli poprzedniej generacji (Altea, Leon mk2 i Toledo mk3).

Silniki - dokładnie tak, producenci samochodów sami dla siebie produkują silniki lub kupują/sprzedają je między sobą. Oczywiście zdarzają sie takie przypadki jak Andrychów czy z drugiej strony skali Cosworth ale to nie jest masowa produkcja. Jakieś powody ku temu są, zaszłości z przeszłości, wizerunek marki, koszty rozwoju i wdrożenia?
-
2017/12/22 18:28:24
@nowomostowa
"Nie wiem jakie ty masz wnioski."

Generalnie takie że masz ograniczoną wiedzę i chaotyczny sposób myślenia.

Tak się bowiem składa, że mam dość dobry kontakt z ludźmi zajmującymi się zarządzaniem przeterminowanymi wierzytelnościami bankowymi (także w bankach spółdzielczych), stąd znam różne fakty, podejścia i motywacje.
Wiem też, że przy kapitale rzędu 1700 zł koszty dochodzenia na drodze sądowej wynosiły w latach 2006-2008 (uwzględniając koszty zastępstwa procesowego) 647 zł, więc nie będę zgadywał co zostało dopisane do pozycji "koszty" ani na jakim etapie.
Wiem też, że sprzedaż tysiąca wierzytelności po 1700 zł waży w "kwocie sprzedanych wierzytelności" tyle samo co sprzedaż jednej wierzytelności wartej 1,7 mln zł (ale ten drugi przypadek słabiej pasuje do opowieści o gnębionych najbiedniejszych).
Wiem też, że kredyty po 1700 zł często ściąga się latami, nawet jeżeli dłużnik nie ma równocześnie 10 podobnych (lub większych) kredytów (kiedyś miałem umiarkowaną przyjemność rozmowy z niejakim Sklepowiczem w ramach jego działalności, opowiadał o emerycie który przejechał "ciągiem" przez około czterdziestu różnych banków spółdzielczych, biorąc w każdym kredycik dla wiarygodnego emeryta).

Dlatego też całą Twoją zaangażowaną tyradę pozostawię jednak z lekkim meh, jako niezłą mowę na event lewicowy, a nie jako głos merytoryczny.
-
2017/12/22 19:50:29
@nonamenoneed
1.7 mln zł jest zabezpieczone, jak wszystko powyżej pewnej kwoty (upraszczając ok 50 tys zł), więc windykujesz z zabezpieczeń (przy takich kwotach zwykle nieruchomości lub udziałów). Co sprzedajesz? Czy to w ogóle wiesz, o czym mówisz?
Nie będę udawał, że zajmowałem się wyceną tych portfeli detalicznych, nie na prowincji, ani że mam coś wspólnego z modelowaniem ściągalności i odzysku; nie przyznaję się do tego, tak samo jak nie chcę pamiętać o tym jakie wrażenie zrobił wśród moich znajomych koleżanek pan S i czym się najbardziej się interesował. Jeśli chcesz przywoływać tę postać to jedynie w odniesieniu do dobrych manier. Sam zrobił to o czym opowiada.
Gdyby "grube ryby", które wyprowadziły 1.7 mln zł rzeczywiście miały na karku windykatorów z funduszy i spółek to mielibyśmy o czym rozmawiać. Oni w najlepsze wożą się najnowszymi autami w leasingu lub na współwłasność, żyją w wynajmowanych na spółki apartamentach. Nikt ich nie kupi, co za bzdury.
-
2017/12/22 19:56:01
"Wiem też, że kredyty po 1700 zł często ściąga się latami,"
Ale kupuje powiedzmy za ok 10% wartości, czyli 170 zł. Tak, i ściąga się latami, głównie zaliczając na koszty, narosłe i narastające odsetki i te 1700 zł nie maleje.
-
2017/12/22 23:15:48
@nowomostowa
"Nikt ich nie kupi, co za bzdury"

Mielibyśmy o czym dyskutować, gdybyś coś wiedział a nie tylko myślał że wiesz.
Sprzedaje się 1700, 170 tysięcy i 17 milionów. Z zabezpieczeniami (tylko z zabezpieczeniami za więcej niż za 10%).
-
2017/12/23 00:59:47
>unlurk.

10% na rynku windykacyjnym to rzadkość. Zazwyczaj zdecydowanie mniej. Zależy od wielu czynników - stopnia "przeterminowania", czy upłynął okres przedawnienia, charakteru wierzytelności (mandaty biblioteczne i rachunki za izbę wytrzeźwień też były skupowane, gwarantuję że nie za 10% wartości), wcześniejszej obsługi (czy były np. nieskuteczne egzekucje) itp.

Nie każdy kredyt (lub inne produkty / usługi) są zabezpieczone. Abstrahując od tego jak skuteczne jest zabezpieczenie lub jak realna jego egzekucja - "czyli sprzedał Pan ten samochód? Ojej...". Rzecz jasna mamy wtedy całe organy konsekwencji prawnych, że jakże to tak bez poinformowania i zgody współwłaściciela jakim jest bank. Ale przeważnie skutkuje to wzruszeniem ramion - "no nie mam waszego płaszcza".

Wierzytelności w Polsce ściąga się latami nie dlatego (a przynajmniej nie tylko), że narastają odsetki - tylko dlatego, że ludzie ich spłacać nie chcą (może to ta atmosfera wiecznie pokrzywdzonego dłużnika, złego złego pożyczkodawcy i szerokie możliwości uniknięcia egzekucji komorniczej?). A z kolei zadłużać się - owszem, tak.

Wiem, brzmi to jak straszna prawicowa gadka niewrażliwego buca, ale wierzcie mi - jest gros ludzi, którzy naprawdę zwyczajnie lekceważą to, co podpisują, nie myślą nad tym czy są w stanie to uregulować (a nie wszystko bank czy inna instytucja jest w stanie sprawdzić!) wychodząc z założenia "byle dali, spłacę jak będę chciał, mógł i kasę miał".

I ok, powiedzmy sobie szczerze - tak, w Polsce jest problem z ludźmi pokrzywdzonymi przez system bankowy, przez lichwiarzy na których działalność wciąż jest przyzwolenie, w Polsce jest problem z ludźmi pokrzywdzonymi podczas egzekucji komorniczych, jest problem z wtórnym "legalizowaniem" wierzytelności "wątpliwych" (np. spraw reklamacyjnych) i to również "psuje rynek" (bo staje się potwierdzeniem, że firma windykacyjna to "ten złodziej") ale jest też problem z podejściem do zobowiązań i ogromny problem z odzyskaniem prawnie należnych środków od ludzi, którzy te środki wzięli i nie oddają, choć de facto mają możliwości finansowe, żeby oddać.

Nowomostowa patrzy tylko z jednej strony - że ludzie są w trudnej sytuacji, gdzie wymagana jest od nich spłata. Zapomina, że nawet uwzględniając % i koszty wynikające z umów i ich niedotrzymywania - Ci ludzie najpierw dostali pokaźną kwotę do dowolnego wykorzystania. Ja patrząc od drugiej strony widzę skalę nieodpowiedzialności ludzkiej, roszczeniowości w jej złym wymiarze (sytuacja "pół roku nie spłacam. A teraz dacie mi restrukturyzację i umorzycie odsetki, albo nie zobaczycie swoich pieniędzy wcale" jest nagminna).

Różnica pomiędzy tym tysiącem dłużników po 1,7k a jednym co ma 1,7mln jest tylko forma obrony - Ci z 1,7k jadą na nieopłacalności zrobienia im totalnego prawnego falloutu (EPU zmieniło trochę ten stan rzeczy, choć jest to straszna patologia...) i na wyniesieniu się "poza system" (need help? to proste - brak meldunku, pensja pod stołem, konto na babcię... ), ten z 1,7mln - przeważnie na sprawnej obsłudze prawnej, która albo coś de facto wywalczy, albo zniechęci przeciwnika do pójścia na fallout ("i tak przegram / utknę w odwołaniach"), oraz - suprise - na wyniesieniu się poza system.
-
2017/12/23 08:23:37
@unlurk
"10% na rynku windykacyjnym to rzadkość. Zazwyczaj zdecydowanie mniej. Zależy od wielu czynników".
Zależy od kwoty zadłużenia i daty zasądzenia - im dłużej cytryna była wyciskana, tym mniej soczku da się z niej wycisnąć. Inne czynniki tez maja wpływ na segmentację, np wiek klienta, liczba zobowiązań, ale jest to skoring indywidualny czy dalsza segmentacja portfela. Na poziomie portfolio mówimy o jednorodnych, homogenicznych instrumentach, czyli np zakupie wierzytelności od operatora telefonii komórkowej o rozkładzie kwoty wierzytelności o średniej takiej i medialnie takiej, wynikających ze zobowiązań z lat 2007-2010.

Małe kredyty łatwiej ściągnąć. Im wyższa kwota, tym robi się trudniej, duzo trudniej. W ramach kredytów konsumenckich tez wystepuje ta zależność: inaczej ściągają się kredyty do 5 tys, do 15 tys, do 55 tys zł. Powyżej tej kwoty mamy juz pozycje zabezpieczone i niestandardowe kredyty konsumenckie.

Sprzedaż wierzytelności o jednostkowych kwotach powyżej 1.7 mln zł z zabezpieczeniami? Wymaga analizy dokumentacji każdej z takich pozycji pod kątem wad prawnych umowy kredytu, ustanowienia zabezpieczenia i wyceny nieruchomosci/zabezpieczenia, mówimy o kredytach korporacyjnych - kredyty mieszkaniowe czy konsumpcyjne na 1.7 mln zł wychodzą poza standard. Mieszkania to 300-700 tys zł.

Mi się to kojarzy z transferem ryzyka, podrzucaniem komuś zdechłego kota na 1.7 mln zł. Nigdy nie słyszałem o takich transakcjach i trudno mi w nie uwierzyć - czas ich zawierania byłby bardzo długi, ryzyko wielkie, cena sprzedaży bardzo niska.

Zgadzam się, że na 65 mld zł w portfelach windykacyjnych sporą część mogą stanowić kredyty mieszkaniowe, ale te transakcje dopiero od niedawna funkcjonują na rynku. Wynika to z tego, ze istotą każdego zakupu portfela jest dywersyfikacja, eliminacja ryzyka idiosynkratycznego, a wiec trzeba kupić dużą liczbę tych samych instrumentów. Kupienie portfela 1000 kredytów mieszkaniowych z zabezpieczeniem hipotecznym średnio po 300 tys zł daje 300 mln zł, a żeby wyeliminowac ryzyko, trzeba zrobic kilkanaście/kilkadziesiąt takich transakcji. Windykatorzy takiej kasy nie mieli, nie są bankami, nie chodzi o nawet o Polskę, w Stanach tez do finansowania takich transakacji potrzebne były ABS/MBS. Nie ma tutaj żadnego zakupu za 10% wartości bo zabezpieczeniem jest sztandarowy towar: lokal mieszkalny lub spółdzielcze własnościowe (nie dom, bo to juz jest inna klasa ryzyka) a wiec min 300 tys zł za jedna pozycje.

-
2017/12/23 08:49:06
"Nowomostowa patrzy tylko z jednej strony - że ludzie są w trudnej sytuacji, gdzie wymagana jest od nich spłata. Zapomina, że nawet uwzględniając % i koszty wynikające z umów i ich niedotrzymywania - Ci ludzie najpierw dostali pokaźną kwotę do dowolnego wykorzystania. Ja patrząc od drugiej strony widzę skalę nieodpowiedzialności ludzkiej, roszczeniowości w jej złym wymiarze (sytuacja "pół roku nie spłacam. A teraz dacie mi restrukturyzację i umorzycie odsetki, albo nie zobaczycie swoich pieniędzy wcale" jest nagminna). "

Ok, taką dyskusje miałem wiele razy (z prawnikiem). Windykator kupuje wierzytelność za 10%, domaga się spłaty całości i nalicza odsetki i opłaty za czynności windykacyjne. Twoim zdaniem te 10% to ciut za duzo, rzeczywiście kupuje się za mniej. Ten nabywca nie chce słyszeć o restrukturyzacji, umorzeniu odsetek, zaprzestaniu naliczania dalszych opłat - uważa to za podejście roszczeniowe dłużnika, którego dług nabył za mniej niż 10%. Stąd biorą się dwucyfrowe stopy zwrotu, bo jednak ludzie to płacą.
-
2017/12/23 09:06:48
@widykacja
Chodzi mi tylko o to, żeby analizować ten rynek w sensie makro. Z punktu widzenia gospodarki o wzrostu ważne jest wyposrodkowanie miedzy odpowiedzialnością za długi i ryzykiem transakcji a uruchomieniem popytu i zdolności nabywczej. Ryzyko zostało odpisane. Dwucyfrowy zwrot jest nie na miejscu. Wesołych świat.
-
2017/12/23 10:42:30
@nowomostowa
"Nigdy nie słyszałem o takich transakcjach"

Co oznacza, że powinieneś przemyśleć swoje wnioski wysnuwane z jednostkowych przypadków i "analizy makro", czy na pewno są budowane w oparciu o wystarczające przesłanki.

PS Większość kredytów jest spłacana bez windykacji, zarówno dużych jak i małych. To też polecam Twojej uwadze w ramach analizy.
-
2017/12/23 12:07:19
@nonamenoneeded
Nie wiem na jakich przesłankach oparłeś wniosek, że moje wnioski są oparte na przypadkach jednostkowych; pewnie na tych samych na której insider info to rozmowy z przyjaciółmi z BS i panem S, ale z kwantyfikowaniem apetytu na ryzyko w polityce kredytowej i jego kosztów w oparciu o zbiory danych nie miałeś zbyt wiele do czynienia.
-
2017/12/23 12:24:45
Budowanie wniosków na znajomościach w BS tez ci pomoże - tam jest relatywnie dużo kredytów związanych z działalnością gospodarczą i działalnością rolniczą i znacznie niższe w stosunku do komercji zaangażowanie w kredyty mieszkaniowe czy konsumenckie. Portfele BS są specyficzne, trudniejsze od wierzytelności konsumenckich w modelowaniu.

biznes.onet.pl/wiadomosci/finanse/rynek-wierzytelnosci-wart-jest-miliardy/w2clq4

"Na koniec II kwartału 2016 roku firmy zrzeszone w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce, która monitoruje polski rynek, zarządzały łącznie 14,9 mln sztuk wierzytelności o łącznej wartości 85 mld zł. Średnia wartość pojedynczej wierzytelności wzrastała nieprzerwanie od początku ubiegłego roku, jednak w drugim kwartale br. nieznacznie spadła, osiągając wartość 5,7 tys. zł wynika z cyklicznego raportu KPF"

-
2017/12/23 13:35:42
@nowomostowa
Ponieważ nie zamierzam się szczegółowo rozwodzić nad swoimi źródłami (które nie ograniczają się do jednego miejsca, a pan S był jedynie anegdotyczny), to i nie będę kontynuował, natomiast Twój brak wiedzy został już wystarczająco skwantyfikowany.

PS Jeżeli w pakiecie będziesz mieć 1000 kredytów po 1700 zł i jeden za 1,7 mln zł, to średnia wartość kredytu w pakiecie wyniesie 3396 zł, ale połowę wartości pakietu cały czas będzie robił ten jeden duży kredyt. To żebyś sobie uświadomił, że w statystykach istotna jest także struktura danych.
-
2017/12/23 13:41:18
@charliebravo
Narodowa Spółdzielnia Samochodowa musiałaby się dogadać nie tylko z TRW, Lotusem, ale jeszcze paroma innymi firmami i nadal musiałaby polepić to wszystko ze sobą (być może też w outsourcingu). Póki co jakoś tego nie zrobiła pomimo różnych mrzonek o tanim aucie dla Polaka. Widać w zakresie naszych możliwości i chłonności rynku leży rozwój konstrukcji nośnej wyposażonej w silniki, skrzynie, mosty i osie z katalogu, obłożonej prostym oblachowaniem i elementami z tworzyw sztucznych, ewentualnie elektrycznego wózka dostawczego, którego kabina przypomina twory z horrorów. A, jeszcze urodziliśmy Pasagona! (brrrr...)

To może łatwiej by było kupić po prostu licencję na któryś starszy model i w ten sposób dorobić się Husarza GLTD. Można uderzyć do Nissana: "panie Ghosn, tu mamy trochę luidorów, dej nam stary Leaf, mamy horą elektromobilność" albo wręcz zamówić partię Dongfengów Venucia E30 ze znaczkami Jan III e-Sobieski? W tym ostatnim wypadku nie potrzeba ani kadry, ani doświadczenia, ani nawet budowania sieci serwisowej.

Możesz się śmiać anecdaty kolesława z fejsbuków, ale on jest całkiem fajnym studium "od fanboja i adwokata do hejtera". Tym bardziej że nie jest to bezpodstawna transformacja: nowy X po dziesięciu tysiącach kilometrów raportuje "Na Berlin! Na Berlin, bo mnie silnik padł!". Silnik klatkowy: wirnik, stator, dwa łożyska i sterowanie, poddał się po 10kkm? Po 18kkm zdechły półośki, a międzyczasie koleś zgłosił dziesięć innych usterek? Zajrzyj sobie na forum Tesli, jakie fajne rzeczy ludzie tam piszą. Magiczne drzwi w modelu X nie chcą poprawnie działać? Komuś koło mało nie odleciało po kilkunastu tysiącach kilometrów? Czasem się komuś klamka nie wysunie? Albo szyba przymarznie i potem się nie domyka? Komuś zgasł ten wielki telewizor i samochód stał się nieobsługiwalny? Montaż auta przypomina poniedziałkowe wyroby FSO? A przecie składanie z klocków jest takie proste?

Silnik Corolli jest o tyle niczym takim, że można go spokojnie komuś sprzedać, zwiększyć liczbę wyprodukowanych jednostek i dzięki temu poprawić rentowność, a żadna strategiczna wiedza, na której koncern buduje swoją przyszłość, nie wycieknie. Tu już wielkiego przełomu nie będzie, raczej drobne optymalizacje.
-
2017/12/23 14:45:17
@jesus
Nigga, pliz. Każda marka ma antyfanów. Poguglasz to znajdziesz takich samych kolesi dla S-klasse czy Ferrari, czy swojego fałweja wreszcie. Choć IMHO mądrzej byś zrobił jakbyś sobie poczytał o różnicach między mostem od ciężarówki a takim od samochodu osobowego. Pisanie w kółko nie da się bo się nie da, buhaha paździerz jest po prostu słabe. Wesołych Świąt.
-
2017/12/23 16:01:43
@charlie
Aha. money.cnn.com/2017/07/25/technology/consumer-reports-tesla-model-s/index.html

Now, that software update is complete and the Tesla (TSLA) Model S is, once again, the best "ultra-luxury car," according to Consumer Reports. In the magazine's test track and on-road tests, the Model S earned a perfect score of 100. Its final score was somewhat lower -- 87 -- because its dependability was rated merely as average, based on owner survey data.

The Emergency Braking software update also applies to the Tesla Model X SUV, but the Model X, despite its similarities to the Model S, is nowhere near as good, in the magazine's estimation. With a score of only 77 and poor reliability, the magazine doesn't recommend the Model X -- with or without Automatic Emergency Braking.


electrek.co/2017/10/19/consumer-reports-raises-tesla-model-s-reliability-rating-to-above-average-also-rates-model-3-reliability-sight-unseen/

sConsumer Reports has released their latest reliability rating for the Model S, upgrading its rating from average to above average. This is the first time Tesla has received an above average rating from Consumer Reports

[...]

Consumer Reports has changed their reliability ratings multiple times on the Model S. Originally, Model S reliability was average, then temporarily dropped to below average when Tesla had a batch of drive unit failures which prompted service trips for many owners. The repair was relatively easy and most cars would be turned around in a day or less, but nevertheless the number of service visits from owners was too high for CRs scale, and this bumped the Model S down in reliability.


Pewnie CR jest na pasku BigAutomotive. Albo po prostu sami fani fałweja w tedeiku tam siedzą.

PS. Gdybyś chciał dołączyć do Drużyny Polskiego Elektromobilu, to Dytko właśnie pokazał parę renderów, więc są na dobrej drodze.

PPS. Kiedy ostatnio widziałeś most ("live axle") w nowoczesnej osobówce (nie terenówce i nie w aucie użytkowym), poza odgrzewanymi muscle carami?
-
2017/12/23 16:19:12
@ jesusbuiltmyvolkswagen

Jest coś takiego jak bariera wejścia na rynek, w postaci środków, które jestes w stanie wyłożyć, żeby rozpocząć produkcję. Formatki na poszycia zewnętrzne i klapy dla autobusów Solarisa wycinasz z plazmą, natomiast jeden komplet narzędzi tłoczniowych na ścianę boczną dla osobówki/dostawczaka to koszt co najmniej kilkaset tysięcy euro, zależnie od wielkości i stopnia komplikacji części. I tak - dla rozwiązań wielkoseryjnych stal na karoserie będzie ciagle w użyciu, ponieważ przy zastosowaniu nowych rodzajów stali typu na przykład stale dwufazowe, tailored blanks czy tloczone na gorąco zachowujesz pożądane właściwości mechaniczne osiągając wagę wytloczek aluminiowych.
-
2017/12/23 16:45:33
"PS Jeżeli w pakiecie będziesz mieć 1000 kredytów po 1700 zł i jeden za 1,7 mln zł"

-> tego nie ma w pakiecie. Istotą transakcji pakietowych jest homogeniczna struktura. Nie dam 170k za 1 niezabezpieczony (?) kredyt korporacyjny na 1.7 mln zł, ale kupię niezabezpieczone 1000x1.7k. Druga sprawa, że nie ma niezabezpieczonych ekspozycji powyżej pewnej wartości i choć tyle powinieneś wiedzieć. Segmentacja zawsze poprzedza statystyki, ale dla ciebie to chyba bez różnicy: półtorej banki na działalność inwestycyjny czy półtora tysi gotówkowy konsumencki, razem w pakiecie.... good luck
-
2017/12/23 17:32:03
@jesusbuildmyvolkswsgen
Kiedy ostatnio widziałeś most ("live axle") w nowoczesnej osobówce
(Facepalm).
Most po polsku to wszystko między kołami. Więc w szczególności nowoczesne osobówki mają mosty z zawieszeniami niezależnymi. To co miałeś na myśli nazywa się sztywny most. Kończ waść, wstydu sobie oszczędź.

@jakość Tesli
Ok, oderwij się na chwilę od bicia tego chochoła, i odpowiedz na proste pytanie: i co z tego?
-
2017/12/23 17:43:37
@doppelwobbler
Przecie ja o tym właśnie piszę o kilku komciów, a tymczasem charlie mnie tu młotkuje, że nie odróżniam zespołu napędowego osobówki od mostu w ciężarówce. A tymczasem chciałbym zobaczyć coś takiego dla osobówek:

www.dana.com/~/media/danacom/files/media-asset/aftermarket-files/aftermarket-batch-1/gs8tjtnn7euhdvpokconspec32014.pdf

www.zf.com/global/media/product_media/busses/product_overview_1/product_overview_axle_transmission_systems.pdf

(nie, że np. Haldex może mi zrobić pożądany napęd, jak im dam dokumentację techniczną, z której dowiedzą się, jak wygląda rama pomocnicza i ile jest tam miejsca, gdzie są punkty mocowania, którędy idzie wał, jakie są wymiary flanszy, jakie momenty, jakie ma być przełożenie itp, itd, tylko że mam tabelkę i z tej tabelki wybieram np. most portalowy o przełożeniu takim, zawieszony na poduszkach, rozstaw osi taki, panie Heniu, pan zamówi 200 sztuk mostów ZF AV133/87° o przełożeniu 5.76.)

I tak, to że sobie radośnie klepiemy trochę autobusów, nie znaczy, że łatwo i szybko przejdziemy do budowania Narodowego Auta Elektrycznego, chyba że będzie to jakiś laminatowy pokrak w kategorii L6e czy L7e by obejść się bez tłoczni i nie umrzeć na widok wymogów stawianych przez proces homologacji.
-
2017/12/23 18:26:23
@charlie
Nawet jeśli uznamy, że zestaw mechanizm różnicowy, półosie z przegubami, piasty i niezależne zawieszenie możemy nazwać mostem (choć "przęsło", dzięki któremu nazwa przylgnęła to tej części, trochę nie istnieje i nie pokazuj mi teraz osi de Dion), to, że tak Cię zacytuję, co z tego? Możesz mi pokazać ogólnodostępny katalog, z którego wybiorę sobie zblokowany zespół napędowy (niech Ci będzie -- most) wraz z przednim zawieszeniem i hamulcami oraz kompletną tylną oś na belce skrętnej dla potencjalnego Jana III e-Sobieskiego (silnik sobie znajdę, to akurat najprostsza część)?

@usterkowość Tesli oczywiście że nic. Choć jeszcze bardzie nic wynika z faktu, że skoro obecnie strugamy sobie jakieś autobusy, to gładko przejdziemy od nich do budowania narodowej elektrycznej osobówki... marki Clic.
-
2017/12/23 19:30:05
@jesus
Rzecz nie w filozofowaniu, czy nazwa most jest trafiona, czy nie. Rzecz w tym, że takie jest techniczne polskie nazewnictwo. A Ty go nie znasz. Angielskiego zreszta też nie bardzo, bo to co miałeś na myśli (polski sztywny most) to po angielsku będzie beam albo rigid axle. Live odnosi się do napędzanych sztywnych mostów, autobusy czy ciężarówki (o których była mowa) miewają też nie napędzane (czyli nie live, choć mogą być rigid).

Udowodniłeś że nie znasz struktury produkcji, nie wiesz kto robi co, i ile z tego w Polsce. I nie wiesz jak się co nazywa, nawet jeśli coś podczytałeś w wiki. Do tego sporo szydery, i próby wepchnięcia mnie w jakaś narodową narracje, od której jestem daleki.

Nie zgadzasz się ze mną - ok, dotarło. Ale żebyśmy mogli o tym pogadać, to musiałbyś się jeszcze sporo dowiedzieć. Wesołych!
-
2017/12/23 20:58:56
@Charlie
Koło dzwonka mi lata, kto produkuje wiązki, silniki, fotele, amortyzatory, skrzynie, maluje, składa, itp. Lepiej odpowiedz, ile w Polsce jest R&D? Fajnie, że umiemy odlać, wytłoczyć, obrobić, pomalować, zmontować, oprogramować i może nawet trochę wdrożyć produkcję elementów, a czy umiemy zaprojektować samochód, czy jesteśmy w stanie przyciągnąć ludzi zajmujących się R&D, którzy pracują dla obecnych koncernów, czy wyoutsourcujemy ten projekt w całości? Ewentualna produkcja Fiata 500e w Bielsku czy jakiegoś e-Opla w Gliwicach (o ile w ogóle Gliwice przeżyją), to trochę za mało by nadać mu miano polskiego samochodu elektycznego. Czekam na coś więcej niż Clic.

Czekaj, czekaj, sztywny most nienapędzany? (mmm tak... a może jednak _oś_?)

Cieszę się, że już w czwartej, czy piątej iteracji dotarło. Zdrowych i spokojnych.

PS. A Wałbrzychu to nawet umiemy w kaizeny!
-
2017/12/24 02:20:08
@embercadero

Postęp. Jeden jest jego fanem, drugi nie.Ja nie jestem. Jestem za to fanem spokojnego życia i cieszenia się nim z rodziną.

I cieszenie się życiem z rodziną polega na wstukiwaniu danych do arkuszy lub przekopywaniu się przez paierowe dokumentacje?

co to za postęp? Dla kogo? Tylko dla zarządu w kwestii ich premii. Bank sztucznie zwiększy zyski ograniczając zatrudnienie.

To jest kwestia redystrybucji, Tu na dodatek mówimy o spółce w dużej mierze należącej do Skarbu Państwa, więc zyskujemy my wszyscy - jak te pieniądze zostaną wykorzystane, to już osobna kwestia.

I dlatego to oni są w zarządzie banku a ty nie.

Oh, ja w pełni rozumiem ich logikę. Jest dobra koninktura, zysk i tak będzie, premia wpadnie - po co się forsować? Po co ryzykować? Zrobimy to w czasie kryzysu, kiedy trzeba już ciąć koszty po bandzie - a że wtedy pracownicy mogą rzeczywiście wylądować na bruku, to nas już nie obchodzi.
-
2017/12/27 17:36:56
@jesusbuiltmyvolkswagen
Pewnie CR jest na pasku BigAutomotive. Albo po prostu sami fani fałweja w tedeiku tam siedzą.

Pewnie tak: Tesla and Porsche hold the top two spots on the list of brands ranked by the average of their models Owner Satisfaction Scores.

For even more information, we collected data on more than half a million vehicles with our Annual Owner Satisfaction Survey. The Owner Satisfaction Score, based on whether an owner says he or she would buy the same car again, measures whether a car lives up to expectations. Respondents also rate their cars in six categories: driving experience, comfort, value, styling, audio, and climate systems. Combined with CRs ratings, our Owner Satisfaction Survey gives car buyers valuable guidance when theyre shopping for a vehicle.