Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Zabić wszystkie normiki

Panie, panowie i osoby niebinarne - niniejszym ogłaszam kolejną lekturę obowiązkową w ekskursyjnym klubie książki. To „Kill All Normies” Angeli Nagle.

To analiza Gamergate, narodzin alt-right, wzlotu i upadku ruchu Anonimowych. Nagle wyjaśnia, jak to się stało, że żaba Pepe i goryl Harambe stały się maskotkami neonazistów. I tego, jak amerykańska prawica logicznie łączy rygoryzm obyczajowy z poparciem dla polityków molestujących nieletnie..

Angela Nagle śledziła za nas najparszywsze pokłady internetu: fora na reddicie, 4chan i 8chan. To, co się tam dzieje, docierało do mnie zawsze za pośrednictwem znajomych takich, jak pewien szczeciński prozaik czy pewien śląski tłumacz, bo mam alergię na niemoderowany internet (wiadomo!).

Wystarczały pojedyncze zabawne obrazki, które stamtąd wyciągali nasi znajomi. Lolkotki i demotki, to wszystko przyszło stamtąd.

Dawno nic nie wyciągali, bo i ich to zaczęło brzydzić. Punktem granicznym było gamergate, afera tak absurdalna, że streszczanie jej normalnym ludziom do dziś budzi wielkie oczy.

Kto ma ochotę - proszę, o to Michał R. Wiśniewski raportuje prosto z frontu, bo jeszcze w 2014. W streszczeniu streszczenia, forumowi gracze oburzeni tym, że feministki ośmielają się zauważać seksistowskie stereotypy w grach wideo, ruszyli z pochodniami w antykobiecej krucjacie.

Nie - antyfeministycznej. Antykobiecej właśnie. Niemoderowany internet jest pełen forów dla mężczyzn, którzy fantazjują o mszczeniu się na kobietach za to, że ich nie chciały.

Te fantazje prowadzą do prawdziwych aktów przemocy, takich z prawdziwymi trupami. W 2014 22-letni Elliot Rodger, nakręcony przez podobnych sobie frustratów, ogłosił wojnę przeciw kobietom („War on Women”) i ruszył zabijać przypadkowe ofiary w żeńskim akademiku w Santa Barbara.

Nie udało mu się do niego dostać, więc skończył atakując głównie mężczyzn. Zabił sześć osób, ranił kilkanaście, po czym popełnił samobójstwo uciekając przed policją. Zostawił po sobie manifest antykobiecy, opublikowany - a gdzież by indziej? - na YouTube.

Rodger to skrajny przykład zinstytucjonalizowanego mizogynizmu, który w internecie funkcjonuje pod zbiorczym hasłem MGTOW: „mężczyźni idący własną drogą”. Zwolennicy MGOTW wyznają albo całkowite wyzbycie się kobiet, albo traktowanie ich instrumentalnie, np. w postaci quasi-religijnej wiary w przepisy typu „jak poderwać dowolną”.

Nagle opisuje tych mężczyzn jako ofiary rewolucji obyczajowej lat 60. Chcieliby uprawiać seks z takimi kobietami wyzwolonymi, jakie znają z pornografii: zawsze gotowymi, zawsze umalowanymi, wiecznie młodymi.

Ale z drugiej strony, nie chcą, żeby te same kobiety były „wyzwolone” w sensie feministycznym. Chcą, żeby były potulnymi kurami domowymi, jak sprzed rewolucji lat 60.

To rozdarcie prowadzi ich w skrajnej sytuacji do antykobiecej przemocy (jak Elliota Rodgera), a w bardziej umiarkowanej do uwielbienia postaci takich jak Trump. Który jednocześnie obiecuje cofnięcie zegara obyczajowego (i przywrócenie kobiecej podległości), ale z drugiej przechwala się, jak to dzięki swojej pozycji może bezkarnie złapać dowolną kobietę za krocze.

Podobne rozdarcie Nagle widzi po lewej stronie sporu, której bastionem stał się z kolei serwis Tumblr. Słuszne skądinąd hasło ochrony mniejszości przed dyskryminacją wyeskalowało tam do tworzenia sztucznych mniejszości (np. orientacji seksualnych w rodzaju „expecgender” - „gender zmieniający się w zależności od otoczenia”) i hejtowania większości tylko za to, że nią jest.

Obiektem zgodnej nienawiści redditowej prawicy i tumblerowej lewicy są według Nagle tytułowe „normiki” - czyli ludzie, którzy prowadzą właśnie takie mniej więcej życie, jak sprzed obyczajowej rewolucji. Rodzina, praca, dom na kredyt, dzieci, dwa psy i kot.

Rzecz jasna, w dzisiejszych czasach takie życie jest coraz bardziej niedostępne. „Normiki” budzą zawiść, a więc i nienawiść, internetowej prawicy i lewicy.

Słabość książki Nagle widzę w budowaniu na siłę symetrii. Przemoc związana z MGOTW przynosi konkretne ofiary, nawet śmiertelne.

Gdy zaś Nagle opisuje aberracje internetowej lewicy, pokazuje najwyżej na upierdliwy trolling. Nie ma (na szczęście) lewicowych odpowiedników Elliota Rodgera.

Z tym zastrzeżeniem jednak książkę polecam. Bez zrozumienia tych internetowych fenomenów nie zrozumiemy dzisiejszej polityki. A lepiej je rozumieć czytając książkę, niż samemu siedząc w tych miejscach (brrrr).

środa, 22 listopada 2017, wo

Polecane wpisy

  • I ty dostaniesz bana

    Rzadko zgadzam się z Jarosławem Lipszycem. Kwestia wolności słowa to jeden z tych wyjątków, dlatego z aprobatą linkuję jego komentarz w „Tygodniku Powsze

  • Hibernatus

    Na kongresie partii „Razem” wpadłem w małą dygresję, którą tu rozwinę jako majowy ranking od czapy. Wbrew popularnej opinii uważam, że wcale nie żyj

  • Rewolucja z drukarki 3D

    Jan Sowa swojej książce „Inna Rzeczpospolita jest możliwa” porusza mój ulubiony temat druku 3D. Nie mogę się do tego nie odnieść. „Nie chcę wc

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/11/22 22:17:10
KO: Właściwy skrót to MGTOW.
-
2017/11/22 22:57:45
Słabością tej książki jest powierzchowność i tworzenie z alt right jakiegoś spójnego ruchu, którym nie jest. To jest taki szereg kół jak w diagramie Venna z bardzo niewielkimi częściami wspólnymi. Tam są gamergatsi i PUA, którzy nimi gardzą, są 4chanowcy z przekonaniami i tacy, którzy po prostu chcą, żeby się działo, są biali nacjonaliści i tradycjonaliści, a nad nimi mnóstwo wannabe leaderów szukających sprawy, na której mogliby zbudować swoją popularność. Pułkowników-najemników. Rozdarcie nie wynika ze schizofrenii uczestników, tylko z udziału wielu różnych grup z różnymi motywami i celami.

MGTOW to loserzy, którzy się nigdzie nie łapią. Elliot Roger pochodzi ze sluthate/puahate (rebranding spodowowany właśnie jego atakiem). Forum, które nie jest przyjazne żadnej frakcji alt right.

I oczywiście ma swoich odpowiedników na lewicy, jak sfrustrowany boomer, który postrzelił kongresmana Scalise.
-
2017/11/22 23:35:17
@WO
"Bez zrozumienia tych internetowych fenomenów nie zrozumiemy dzisiejszej polityki. A lepiej je rozumieć czytając książkę, niż samemu siedząc w tych miejscach"

@tymczasowekontonagazecie
"... nad nimi mnóstwo wannabe leaderów szukających sprawy, na której mogliby zbudować swoją popularność"

Z recenzji wnioskuję, że tematyka tej książki pokrywa się częściowo z "Devils Bargain" Greena, poświęconej odkryciu i politycznemu skapitalizowaniu internetowych subkultur typu "World of Warcraft" przez Bannona i Trumpa. Bannon nie wyrósł z graczy, ale obserwując ich (między innymi gamergate) zrozumiał jak zbudować maszynę polityczną wykorzystującą "nieobecnych białych mężczyzn", których głosów zabrakło prawicowym kandydatom w poprzednich wyborach [1].

"Nie ma (na szczęście) lewicowych odpowiedników Elliota Rodgera."

No cóż, lewica ma Billa Clintona, polityka autentycznie wybiegającego przed swój czas jako gubernator i w tym samym okresie dopuszczającego się najgorszych czynów z katalogu #metoo (#believewoman Juanita Broaddrick). Bez widoków na choćby symboliczną sankcję.

[1] Skrót np. tu: www.usatoday.com/story/tech/talkingtech/2017/07/18/steve-bannon-learned-harness-troll-army-world-warcraft/489713001/
-
2017/11/23 01:10:10
Fenomen popieranego przez mężczyzn (dodajmy: głównie przez siedzących przy komputerze małoletnich looserów) konserwatysty, łapiącego kobiety za krocze, istnieje również w Bolandzie, gdzie mamy dość podobną pod tym względem do Trumpa postać: to niejaki Korwin-Mikke, Krul Internetuw, który z jednej strony pozuje na XIX-wiecznego mizoginistę, bredzącego o tym, że "kobiety nie powinny mieć prawa głosu", bo "poglądy polityczne przejmują z nasieniem mężczyzny", a w związku z rzekomo niskim IQ chcącym zagnać je do garów, z drugiej - chwali się swoimi romansami "zaliczyłem ok. 200 kobiet".

Z tego co pamiętam, większość wyborców Krula to młodzi (lub wręcz nastoletni) mężczyźni, urzeczeni jego specyficznie pojętym darwinizmem seksualnym: każden jeden uważa, że w warunkach "prawdziwie wolnej konkurencji na rynku matrymonialnym" wszystkie kobiety byłyby - oczywiście, naturalnie i bez wątpienia - JEGO. A że mimo wszystko koleżanki klasowe jednak niespecjalnie lecą na zakompleksionego, pryszczatego korwinistę (uważającego się za gimnazjalnego samca Alfa i Macho Numero Uno), to wina wyłącznie tego, że zostały skażone lewackimi miazmatami (socjalistyczne równouprawnienie, wymuszony przez feminazistki metroseksualizm czy terror politpoprawności), co sprawia, że kobiety, od oczytanego w Misesie pryszczatego kuca (ale "prawdziwego mężczyzny"), wolą przesadnie wymuskanych "homosiów" z umytymi włosami; cofnijmy zegar o 100 lat i wszystko wróci do swoje miejsce.

Trump leczy kompleksy rednecków (i, jak wynika z notki wo, gamerów), Korwin leczy kompleksy siedzących przed komputerem wyznawców.
-
2017/11/23 10:07:02
Swego czasu Jakub Dymek miał z grubsza na ten temat świetny tekst w Dwutygodniku pt. Najnowsi barbarzyńcy. IMO niezły krok pośredni między tą notką, a zakupem książki.
-
wo
2017/11/23 11:03:19
@tymczasowe
"i tworzenie z alt right jakiegoś spójnego ruchu, którym nie jest. To jest taki szereg kół jak w diagramie Venna z bardzo niewielkimi częściami wspólnymi. "

To samo można powiedzieć o NSDAP.

"I oczywiście ma swoich odpowiedników na lewicy, jak sfrustrowany boomer, który postrzelił kongresmana Scalise."

Skoro boomer, to raczej nie internetowe fora go inspirowały, więc jest z innego rozdania.

@awal
"No cóż, lewica ma Billa Clintona"

Nie lewica, tylko neoliberalizm. Dla mnie Clinton zawsze był jak Komorowski - mniejszym złem.
-
2017/11/23 12:25:27
@ awal111, o "skapitalizowaniu internetowych subkultur typu "World of Warcraft"

W ogóle nie istnieje jedna "subkultura WoWa", ponieważ ta gra jest na to (wciąż) za duża. Jest jakiś overlap między GG a fanami Marka Kerna i ludźmi do dziś płączącymi po Nostalriusie (czyli, najprościej mówiąc, grognardami grającymi na pirackich serwerach w starą wersję gry, bo współczesna jest oczywiście lamerska i dla normalsów), ale ci goście nie są tożsami z "subkulturą WoWa". Fanbase toczy zresztą w tym momencie zajadłą wojnę domową, w której prędzej czy później oczywiście, że padną jakieś prawdziwe ofiary (tzn na pewno w końcu ktoś komuś obije mordę, zdoxxuje albo zastalkuje z kretesem).

Bliska wydaje mi się teza, że w całym tym shicie chodzi w naprawdę dużym stopniu o konflikt pokoleniowy. Oto przychodzi gównażeria chcąca łapać się na nasz flanelowy etos i uprawiać eskapizm taki, jaki myśmy w ejtisach i najtisach uprawiali - ale już nie mogą i nie będą, bo czasy się zmieniły, więc czują się wydziedziczeni z subkultury, której częścią chcieliby być. A której już nie ma w takiej formie.

No i oczywiście trudno nie widzieć faktu, że te środowiska są celowo i z premedytacją wykorzystywane polityczne, tu pełna zgoda.
-
wo
2017/11/23 13:26:56
@antonio
"zakompleksionego, pryszczatego korwinistę (uważającego się za gimnazjalnego samca Alfa"

Kolesie od MGOTW mają przynajmniej wyższy poziom samoświadomości, bo uważają siebie powszechnie za samców beta (uważają zdaje się, że świat feminizmu jest najgorszy właśnie dla takich). Cytuję to oczywiście za wspomnianą książkę, sam tego nie śledzę.
-
2017/11/23 13:44:10
MGOTW przypomina mi rebours marudzenie socjologów o "wielkomiejskich singielkach" bez możliwości znalezienia odpowiednich partnerów ze względu na zbyt wysokie wykształcenie i dochody (w domyśle czekanie na księcia z bajki wg. wzorców z romcomu) . Co byłoby swoją drogą niezłym tematem na jakąś ironiczna niezależną romantyczną komedię.
-
2017/11/23 13:55:02
@wo:
'Samiec beta" to w stadzie samiec drugi w kolejności po alfie. Myślę, że chodziło Ci o "samca omega"
-
wo
2017/11/23 15:09:40
@bigos
Cytuję książkę. Oni sami o sobie mówią per "beta male".

@marchewa
"Co byłoby swoją drogą niezłym tematem na jakąś ironiczna niezależną romantyczną komedię."

"Internet: The rom-com". OGLĄDAŁBYM!
-
2017/11/23 15:55:58
@wo
"Kolesie od MGOTW mają przynajmniej wyższy poziom samoświadomości, bo uważają siebie powszechnie za samców beta"

Właśnie tym fenomenem samoświadomości MGTOW jestem najbardziej zaskoczony. Bo w Polsce miałem raczej do czynienia z typkami, którzy przy wódce dawali wszem i wobec do zrozumienia, że "tak naprawdę to ja jestem Dżejms Bond, tylko świat się na mnie nie poznał/dziewczyna olała/żona rzuciła - i jeszcze każe alimenty płacić" (z takiego to nawet na torturach byś nie wydusił, że jest beta). No, ale to było towarzystwo niespecjalnie internetowe, raczej barowo-menelskie, z pretensjami, które można streścić w zdaniu "dwa razy ją oklepałem, a ta już do sądu leci"; Janusz Bond i przyjaciele to bardziej elektorat Kukiza niż gamerzy.
-
2017/11/23 16:05:47
A tak na marginesie, to czy ktoś kojarzy skąd się wziął ten mem o "ubogaceniu kulturowym" od naszej rodzimej januszonaziprawicy? Tyle razy to widziałem, a nie mam pojęcia do czego się odnosi. Ktoś znany użył tego terminu? To jest jakaś oficjalna nazwa jakiegoś programu rządowego or sth?
-
2017/11/23 16:18:48
@bigos_trismegistos
"'Samiec beta" to w stadzie samiec drugi w kolejności po alfie. Myślę, że chodziło Ci o "samca omega""

Samiec alfa nie istnieje!!1

Adam trochę tu upraszcza, ale jeśli chodzi o początki mitu samca alfa i badania and wilkami, to chyba ma rację.

"One of the people responsible for the popular idea of the alpha wolf is L. David Mech. In 1970 he released a book (The Wolf: Ecology and Behavior of an Endangered Species) which promoted the concept. Yet science corrects itself in light of new evidence, and Mech was wrong. In fact, on his own website he says that the idea of the alpha wolf is outdated, as we have learned more about the animals in the last 40 years than in all of history before that. Mech has asked his publisher to stop printing the book for years, without success."
-
2017/11/23 16:43:26
On jest zmyślony. Jest postacią literacką.
-
2017/11/23 17:15:49
Narracja, że to "pryszczaci nastolatkowie siedzący przed komputerem" nie do końca jest prawdziwa. Antykobieca krucjata to klasa robotnicza głosująca na populistów biorąca się z rozdarcia pomiędzy tradycyjnym modelem męskości a światem w którym ów model się nie sprawdza. Polecam esej w The Economist (nb. czasem mam wrażenie, że oni są bardziej na lewo niż każdy z polskich tzw. tygodników opinii):
www.economist.com/news/essays/21649050-badly-educated-men-rich-countries-have-not-adapted-well-trade-technology-or-feminism
-
wo
2017/11/23 17:50:49
@kch
"Adam trochę tu upraszcza, ale jeśli chodzi o początki mitu samca alfa i badania and wilkami, to chyba ma rację"

Sam lansowałem książkę na ten temat (BTW: ma wyjść po polsku)

wo.blox.pl/2017/04/Testosteron.html
-
2017/11/23 19:18:35
@krystyna.ch @wo
Termin "samiec alfa" nadal funkcjonuje w biologii, głównie w opisach struktury małych i stabilnych społeczności różnych naczelnych (pawianów, szympansów, makaków, goryli, kapucynek itp.). To jest samiec, który monopolizuje dostęp do seksualnie receptywnych samic. A może właściwie "dość skutecznie ogranicza dostęp innych samców" (bo na ogół nie całkiem mu się to udaje, i o tym jest ogromna literatura).
-
2017/11/23 20:25:16
Mój pierwszy post, więc dzień dobry wszystkim.

@wo
"Skoro boomer, to raczej nie internetowe fora go inspirowały, więc jest z innego rozdania."
To może czwórka z Chicago. Młodzi (18-24 lata), pokolenie internetowe (live streaming tortur na Facebooku), rasiści ("F*** white people"), anty-Trumpowcy (czyli albo pro-Hillary, albo pro-Bernie, ewentualnie pro-Jill Stein: "F*** Donald Trump").
www.bbc.com/news/world-us-canada-38525549

"Skoro boomer, to raczej nie internetowe fora go inspirowały, więc jest z innego rozdania."
Powiedziałbym wręcz, że to on inspirował na internetowych forach:
'On Facebook, he was a member of groups including Terminate the Republican Party, The Road To Hell Is Paved With Republicans, Donald Trump is not my President, and Memic Overlords. He recently became particularly vocal, posting anti-Trump messages multiple times a day over two Facebook accounts.'
www.thedailybeast.com/congressional-shooter-loved-bernie-sanders-hated-racist-and-sexist-republicans
-
2017/11/23 20:52:47
@przepla
"Antykobieca krucjata to klasa robotnicza głosująca na populistów"

Nope. Klasa robotnicza to *też* w większości opisani przez wo "normalsi" (no, pomijając margines patologii): rodzina, dzieci, czynsz, pies, samochód, w miarę możliwości kredyt. Naturalnie - niektóre typy do niepłacenia alimentów dorabiają antykobiece ideologie ("spisek bab, ukradła mi dziecko", "rozwody to wymysł feministek" itd.), ale podobne zachowania znajdziesz też np. u celebrytów.

W Amerykanowie większość wyborców Trumpa głosowała na niego nie dlatego, że obmacuje kobiety czy prowadzi antykobiecą krucjatę (chyba nawet jego wyborców gorszyły takie rzeczy), tylko w ogólnym proteście przeciwko elitom ("osuszmy waszygtońskie bagno") - a wygrał, bo nie miał równie żałosną konkurencję (skąd my to znamy?).

Ze skrajnie antykobiecą krucjatą ("baby na stos") wiązałbym raczej freaków przesiadujących na 4chanach, gamerów, no-liferów, bezdzietnych sfrustrowanych kuców czy ewentualnie lumpenploretariat od Kukiza - co jest w zasadzie dalszym ciągiem opowieści "o Sandrze, co Sebixa nie chciała".
-
2017/11/23 21:37:31
@jabiru
"Termin "samiec alfa" nadal funkcjonuje w biologii, głównie w opisach struktury małych i stabilnych społeczności różnych naczelnych (pawianów, szympansów, makaków, goryli, kapucynek itp.)."

Adam wspomina o gorylach i szympansach, ale dodaje też, że ludzie są bliżej spokrewnieni z bonobo, które mają inne zachowania i strukturę społeczną.

Z tego, co kiedyś czytałam, odpowiedź na pytanie, do jakich naczelnych ludzie są najbardziej podobni, co jakiś czas się zmienia; teraz chyba uważa się, że jednakowo blisko nam do szympanów i bonobo (ale bonobo wyglądają jak lepsza opcja, bo szympansy to okropne zwierzęta - c'mon one zjadają niemowlęta innych stad).
-
2017/11/23 22:04:55
Po pierwsze: Zgadzam się z WO, że zrównywanie Tumblra i chanów śmierdzi symetryzmem mocno. Tumblr nie nienawidzi nienawiścią tak toksyczną jak prawica. Najwyżej jęczy i szlocha, a o obiekcie niechęci napisze wredny tweet. Chany niszczą życie (pierwsza ofiara GamerGate, Zoe Quinn, w końcu musiała uciekać z własnego domu).
Nagle w ogóle w wielu miejscach zwala winę za GamerGate na feministki i "politpoprawność", co wydaje mi się, znowu, symetryzmem toksycznym.
Po drugie: wspomniane różne dziwne gendery były modą na Tumblrze, która już się skończyła. Po prostu. Pobyły i się skończyły. Te wszystkie listy 100-200 różnych określeń na tożsamości płciowe jasne, nadal są do znalezienia, ale raczej nikt tych określeń w praktyce nie używa (nawet na Tumblrze) i nikt już nie oczekuje, żeby weszły do obiegu. Są traktowane z umiarkowaną powagą nawet przez feministki i osoby niebinarne.
Po trzecie: o wiele bardziej polecam ten (medium.com/@DaleBeran/4chan-the-skeleton-key-to-the-rise-of-trump-624e7cb798cb) artykuł o chanach i trumpie. Polecam też twórczość kanału Shaun and Jen. Wydaje mi się, że skrupulatna analiza danych i spokojna, wyważona analiza może przypaść do gustu samemu szanownemu Autorowi: www.youtube.com/watch?v=a_yfnQPaD_E
-
2017/11/23 22:45:04
@krystyna.ch
Podejrzewam, że sobie jaja robisz. Ale młodzież może czytać, wiec odpowiem w konwencji 'na poważnie'. Homo sapiens, jeżeli chodzi o organizację społeczną, to byt osobny. Nie można go pod tym względem porównywać do bonobo, czy goryla. Kobiety są receptywne seksualnie 24/7 i przez to właściwie nie sposób je skutecznie kontrolować (nie ma czegoś takiego jak ruja, a jajeczkowanie jest bardzo dyskretne i często nawet same zainteresowane nie wiedzą, kiedy jest 'fertilization window'), nie żyjemy też w małych, izolowanych grupach.

Mam wrażenie, że popkulturze "samiec alfa" w odniesieniu do mężczyzny, oznacza osobnika agresywnego, ze skłonnością do dominowania i przewodzenia, który np. może się wyrywać, żeby być szefem projektu albo negocjować coś w imieniu grupy, przepycha się w kolejce do stołówki i zajmuje stolik dla swoich kumpli itp. Aspekt seksualny jest, ale zdecydowanie na drugim planie. Nie wiem, kto to są MGTOW i dlaczego mówią o sobie, że są 'beta', ale obstawiałbym, że chodzi tutaj o generalną ciapowatość, niechęć do uczestniczenia w wyścigu szczurów i, w sferze seksualnej, odpuszczanie sobie prób kontaktów z płcią przeciwną.
-
2017/11/24 00:01:58
A co jeśli to The Big Bang Theory stworzyło MGTOW / betów
youtu.be/X3-hOigoxHs

(bardzo piękny kanał punktujący meninizm w popkulcie, ten film odsłania "adorkable misogyny")
-
2017/11/24 02:05:16
lurk off

Tak jak czytam wpis i komcie to jakos podskornie czuje, ze to wszystko MOZE BYC koniunkturalna papka dopasowana do stereotypu no-liferow, genderow i w ogole tych STRASZNYCH millenialsow. Sa jakies badania z peer review, stojace za tezami z tych ksiazek/artykulow, czy po prostu autor sobie poczytal internety i znalazl pare "dowoduf" anegdotycznych pasujacych do tezy?

Pozdrawiam

lurk on
-
2017/11/24 07:43:07
@jabiru

Bardzo uczenie mówisz, racja jest po Twojej stronie....
Ale do ideologii tamtej strony pasuje raczej goryl niż bonobo.
-
2017/11/24 08:37:13
@jabiru
"Podejrzewam, że sobie jaja robisz. Ale młodzież może czytać, wiec odpowiem w konwencji 'na poważnie'. Homo sapiens, jeżeli chodzi o organizację społeczną, to byt osobny."

Z podobieństwem - na poważnie, bo chodziło o podobieństwo genetyczne, a nie społeczne (zaznaczyłam). Z faktem, że organizacja społeczna ludzi jest zróżnicowana jak nigdzie indziej i trudno ją przekładać na zwierzęce modele, nikt normalny nie dyskutuje. A że wizja bonobo jako naszego najbliższego krewniaka odpowiada mi bardziej, to już z przymrużeniem oka, ale też zgodnie z prawdą, bo dlaczego ma mi nie odpowiadać, skoro według czysto ludzkich kryteriów to sympatyczniejsza małpa.
-
2017/11/24 08:44:17
"4chanowcy z przekonaniami i tacy, którzy po prostu chcą, żeby się działo"

Robienie z 4chana i reddita grupy, ktora łączy cos wiecej niz korzystanie z tych stron to nieporozumienie. Po fapgate jakąś poważna gazeta zrobiła wywiad z przedstawicielem 4chanowcow, który wyjaśniał dlaczego zrobili, to co zrobili. Równie dobrze można zrobić wywiad z przedstawicielem internautów.
-
2017/11/24 09:04:02
@normiki

A czemu nie "normalsi". Z takim zwrotem gdzieś się już spotkałem, a normiki to neo-neologizm.
Jak pisze to słowo wychodzi mi norniki i musze poprawiać.
-
wo
2017/11/24 10:18:37
@jabiru
"przez to właściwie nie sposób je skutecznie kontrolować"

Zwierząt też nie. U lwów teoretycznie masz klasyczny model "samca alfa, który jako jedyny może kopulować". Ale z badań DNA wynika, że 40% potomstwa nie jest jego. Mit "samca alfa" to projekcja wyobrażeń badaczy, ukształtowanych z kolei przez patriarchalne społeceństwo.

@fksiegowy
"Z takim zwrotem gdzieś się już spotkałem, a normiki to neo-neologizm"

Sam się zastanawiałem, ale "normiki" są pejoratywne i lekceważące zdrobnienie jest obecne już w oryginale.

@leuthen
"Robienie z 4chana i reddita grupy, ktora łączy cos wiecej niz korzystanie z tych stron to nieporozumienie"

Z kolei udawanie, że zjawiska takie jak gamergate wyszły z jakiegoś uogólnionego internetu, a nie z konkretnych forów, to jeszcze większe nieporozumienie.
-
2017/11/24 10:52:46
@krystyna.ch

Bonobo daleko od tej idyllicznej wizji, którą masz zapewne przed oczami. One polują tak samo jak szympansy, także na małpy, także na te młode.
-
2017/11/24 11:26:51
Czy mit szlachetnego dzikusa jest przenoszony na kolejne naczelne i upada w konfrontacji z doświadczeniem? Czy też odpowiada jakiejś tam statystyce ("jak często osobniki gatunku X zżerają osobniki podobne / własnogatunkowe / młode / et caetera").
-
2017/11/24 12:23:56
Powiem tak:
i.imgur.com/Ec79LK7.gif

Spójność kultury 4chana to mit. Rzeczywiście, /pol/, /b/ i pokrewne cuda są jednym z najtoksyczniejszych bagien - ale, znów, uogólnianie tego do jakiejś spójnej grupy jest absurdalne. Na wspomnienie GamerGate 3/4 4chana pluje przez ramię, uważając to za jedną z największych porażek "społeczności" - ściągnęło to element tak toksyczny, że samo wspominanie o tym na /b/ w pewnym momencie kończyło się banem. Tak, na boardzie, na którym można bez reperkusji postować gore czy rysowaną pornografię dziecięcą.

Oczywiście, problem mizogynizmu na całym 4chanie, nie tylko w jego najobrzydliwszych fragmentach, jest straszny. To nie jest nawet kwestia, że marzy im się model rodziny lat 50tych - w znacznej mierze ich frustracje prowadzą do skrajnej dehumanizacji kobiet. Jest to, wydaje mi się, związane w dużej mierze z segregacją płciową - ci ludzie dosłownie nie mają kontaktu z kobietami poza kręgiem rodzinnym. Dla nich kobiety to jest zupełnie inny gatunek, pełniący funkcję mitycznego Żyda, Obcego. Jeśli bym miał szukać czegoś, co obecnie "spaja" ideologicznie różne miejsca i grupy na 4chanie, to by było właśnie to (choć też nie uniwersalnie, by przywołać /cgl/, który jest głównie kobiecym boardem).

Problemem 4chana jest w dużej mierze bardzo szybki wzrost. Od 2014 roku, jeśli wierzyć alexie, liczba sesji wzrosła pięciokrotnie. Przed tym okresem 4chan był zupełnie inny. Był generalnie centrowo-libertariański, skrajnie kontrariański, ale bez, powiedzmy, szczególnego nacechowania ideologicznego. Był, w pewnym sensie, tolerancyjny - nikogo nie obchodzi kim w gruncie rzeczy jesteś, ważne są zabawne historie. Taki domek na drzewie dla trochę większych chłopców, "girls not aloud". A potem przyszedł the fappening i GG, ściągając uwagę mediów, normisów i inszych sił. Osobiście jestem przekonany, że 4chan padł ofiarą jakiegoś rodzaju social engineering'u ze strony rosyjskiego wywiadu. "Udawaliśmy debili, aż debile poczuli się jak w domu."
-
2017/11/24 14:03:33
> Mit "samca alfa" to projekcja wyobrażeń badaczy,
> ukształtowanych z kolei przez patriarchalne społeceństwo.

W biologii nie ma (już) żadnego mitu samca alfa, bo został sfalsyfikowany. Ale nadal jest potrzeba opisu struktur hierarchicznych w grupach. Są samce, które *na ogół* dają po ryju/pysku/w dziób innym samcom, i na te mówi się "alfa". Nacisk jest na "na ogół", bo to jest probablistyczne. Jest też pojęcie "reproductive skew", które opisuje skutki funkcjonowania hierarchii między samcami w sferze seksualnej (niektóre osobniki są ojcami nieproporcjonalnie dużej proporcji młodych) i jest "extrapair mating" (opisuje zjawisko "kradzieży" kopulacji przez samce niższe w hierarchii, z reguły przy czynnej kooperacji samic). Na przykład w tym artykule jest to wszystko:
onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/mec.13898/full
Mit "samca alfa" funkcjonuje w popkulturze, ale tam całą koncepcję uproszczono do bezwzględnej 100% dominacji, w ogóle też ignoruje się aktywną rolę samic, których interesy są często sprzeczne z celami samca-dominanta.

Piszę teraz o badaniach non-human animals, bo biologia człowieka to inna bajka. Ale i tam hipotezy wywodzące się z kultury patriarchalnej już dogorywają, bo nie wytrzymały testów (o czym na tym blogu już było kilka notek temu).
-
wo
2017/11/24 14:20:31
@jabiru
"uogólnianie tego do jakiejś spójnej grupy jest absurdalne."

NSDAP też było niespójne. To właśnie domaganie się po jakimkolwiek zjawisku społecznym stuprocentowej spójności jest absurdalne. Faktem jest, że Gamergate stamtąd wyszło...

"Na wspomnienie GamerGate 3/4 4chana pluje przez ramię, uważając to za jedną z największych porażek "

...co tutaj potwierdzasz.
-
2017/11/24 17:57:16
Gdzieś miałem wynotowane zastrzeżenia do tej książki, ale to było laptop temu, to tak z głowy tylko napiszę, że miałem takie wrażenie, że za dużo tam zwalania na 4chan, a za mało na amerykański mainstream (z tego co pamiętam, nie pada tam informacja, że hasło #gamergate wymyślił nie jakiś piwniczny troll, tylko ukochany przez nerdów aktor Adam Baldwin); a także opisu ewolucji, jaką przeszedł od pranków na habohotel i projektu Channology (przecież całe wylansowanie maski protestu było zupełnie niewinne!) do momentu "weaponizacji" przez Banona (o czym pisał Dymek)
-
2017/11/25 16:38:39
@b-at-at
"Dla nich kobiety to jest zupełnie inny gatunek, pełniący funkcję mitycznego Żyda, Obcego."

Dlaczego mitycznego? W zeszłym wieku po kryzysie finansowym też ekonomicznie zdegradowani ludzie zaczynali nienawidzić wszystkich innych. Twój bliźni staje się konkurencją po garnek zupy dla bezrobotnego, kolega z tymczasowej pracy może cię zastąpić, gdy będą redukować. Im człowiek bardziej się od ciebie różni tym łatwiej go nienawidzić, więc kolorowi, innowiercy, imigranci są zawsze pierwszym celem, dalej lewacy, feministki, a w końcu każdy kto nie pasuje do czyjegoś stereotypu.

Teraz to postępuje wolno i w krótkim okresie niezauważalnie, to całe dekady rozmontowywania klasy średniej. A będzie tylko gorzej wraz ze wzrostem nierówności. Facet który dekady temu był dumnym posiadaczem nowego domu, samochodu i jedynym żywicielem całkiem sporej rodziny teraz wspólnie ledwo wiąże koniec z końcem, a będzie zasuwał na tymczasowych quasiniewolniczych stanowiskach w przyszłości. A tu ktoś prywatną rakietą będzie latał na Księżyc i potem chciałby na Marsa. Niech będzie skromnie, prywatna stacja orbitalna. To nie może się dobrze skończyć.

Strach przed buntem "chłopów", "niewolników", "proli" w takiej sytuacji oznacza zarządzanie typu dziel i rządź: napuszczaj jedną podgrupę na drugą.
-
2017/11/25 16:59:55
o nie, tylko nie kryzys męskości
-
2017/11/25 21:14:48
@@fksiegowy
"A czemu nie "normalsi". Z takim zwrotem gdzieś się już spotkałem, a normiki to neo-neologizm. "

"Normik" funkcjonuje w żargonie anarcho-skłoterskim od jakiegoś czasu jako bardziej swojsko brzmiący synonim normalsa.
-
2017/11/25 22:02:50
@jabiru
W ich nomenklaturze internetowej alfa to mężczyzna mający seks bez starania się, bo jest przystojny, ma forsę i charakter.
Beta natomiast tego nie ma więc ma utrudniony seks, ale nie musi z niego rezygnować, chociaż to się zdarza czasami.
Główne "fora" antykobiece na reddit to r/TheRedPill/ i r/inceli. Ten ostatni został zbanowany bo chłopcy dawali sobie porady jak uprawiać seks z użyciem pigułki gwałtu. Incel pochodzi od Involuntary Celibate (niedobrowolny celibat). Kobieta opisała tę społeczność po polsku tutaj:
www.spidersweb.pl/2017/11/incel-reddit.html

To Redpillersi w środowiskach antykobiecych spopularyzowali slogan "alfa szmaci, beta płaci", co jest najkrótsza definicją alfy i bety. Beta ma dowolny seks (czyli szmaci) bez starania się i płacenia za randki , przy czym "szmacenie" to ciągły proces. "Szmacona" kobieta może zmieniać samców alfa. Natomiast beta by dostać seks musi się starać i płacić za randki. I często zapłaci i nie dostanie seksu. Tutaj próbka redpilowania po polsku:
redpillersi.pl/kobiety-kochaja-wnetrze-czyli-alfa-szmaci-beta-placi/

@antonio.bamberas
"Fenomen popieranego przez mężczyzn (dodajmy: głównie przez siedzących przy komputerze małoletnich looserów) konserwatysty, łapiącego kobiety za krocze, istnieje również w Bolandzie, gdzie mamy dość podobną pod tym względem do Trumpa postać: to niejaki Korwin-Mikke"

Ogólnie w Polsce też jest jedna strona których użytkownicy nienawidzą kobiet. Chodzi dokładnie o wykop pl. Oni tam tez popierają Korwina.
-
2017/11/26 18:47:04
@Ogólnie w Polsce też jest jedna strona

JEDNA. P__P
-
2017/11/26 21:23:03
"NSDAP też było niespójne. To właśnie domaganie się po jakimkolwiek zjawisku społecznym stuprocentowej spójności jest absurdalne. Faktem jest, że Gamergate stamtąd wyszło... "

O ile rozumiem ogólny wstręt do 4chana i Reddita, o tyle porównywanie tego drugiego - będącego z założenia zbiorem niezależnych, i często wzajemnie rozłącznych, forów - do NSDAP jest cyrkiem na kółkach.

Reddit jest w równym stopniu hubem żabistowskich donaldystów i prawiczkowatych redpillowców, co jest hubem uprawiających kink-shaming radykalnych feministek, czy zażywających antyandrogeny anarchokomunistek. Zdarza się, że użytkownicy jednego subreddita brygadują i przejmują inny, tematycznie powiązany subreddit, ale takie zachowanie jest wyjątkiem, nie normą.
-
wo
2017/11/26 21:50:50
@jerzyszczur
"O ile rozumiem ogólny wstręt do 4chana i Reddita, o tyle porównywanie tego drugiego - będącego z założenia zbiorem niezależnych, i często wzajemnie rozłącznych, forów - do NSDAP jest cyrkiem na kółkach. "

Cyrkiem na kółkach jest argument "to nie jest zjawisko jednorodne". Mnóstwo jest zjawisk niejednorodnych, na przykład bita śmietana albo NSDAP. Nie rób z tego absurdalnego argumentu, to nie będziesz patrzeć, jak go sprowadzam do absurdu.

"Reddit jest w równym stopniu hubem żabistowskich donaldystów i prawiczkowatych redpillowców, co jest hubem uprawiających kink-shaming radykalnych feministek, czy zażywających antyandrogeny anarchokomunistek. "

Czy jest tam więc ktokolwiek mający rozum i godność człowieczą?
-
2017/11/26 22:20:57
Tak może troszkę ad dupa. Wiecie, co mnie dziwi? Że idolem żaboposterów i innych, którym marzy się beta revolution, nie jest człowiek do nich tak podobny - uważający seks za masturbację z partnerem (którego unika); który podejście do kobiet ma raczej wywodzące się z ortodoksyjnej myśli Freudowskiej, traktującej całą płeć jako jakiś trochę inny gatunek; który jest skrajnym cynikiem z całym zestawem zaburzeń psychicznych; który uważa normiesów (czyli 99% społeczeństwa) za głupich i nudnych - a mimo tego będącego uznanym na świecie i inspirującym filozofem.
Pytanie, czy, cytując samego Żiżka, lewica czegoś tu nie przespała:

It can also be read as an indication of how Fascism literally replaces (takes the place of) the Leftist revolution: its rise is the Lefts failure, but simultaneously a proof that there was a revolutionary potential, dissatisfaction, which the Left was not able to mobilize.
-
2017/11/26 23:22:47
"Cyrkiem na kółkach jest argument "to nie jest zjawisko jednorodne". Mnóstwo jest zjawisk niejednorodnych, na przykład bita śmietana albo NSDAP. Nie rób z tego absurdalnego argumentu, to nie będziesz patrzeć, jak go sprowadzam do absurdu. "

Aha.

Zgaduję zatem, że fani książek fantastycznonaukowych z /r/printSF, krytycy kapitalizmu z /r/LateStageCapitalism oraz miłośnicy samochodów z /r/Cars (coby wymienić kilka przykładowych forów) to też tylko podbrygady e-Sturmabteilung?

"Czy jest tam więc ktokolwiek mający rozum i godność człowieczą?"

Nie wiem, ci wszyscy, którzy nie udzielają się na politycznych subredditach (ew. udzielają się tylko na takich, które odpowiadają gospodarzowej definicji RiGCz-u)?
-
2017/11/26 23:26:16
"Wiecie, co mnie dziwi? Że idolem żaboposterów i innych, którym marzy się beta revolution, nie jest człowiek do nich tak podobny - uważający seks za masturbację z partnerem (którego unika); który podejście do kobiet ma raczej wywodzące się z ortodoksyjnej myśli Freudowskiej, traktującej całą płeć jako jakiś trochę inny gatunek;"

W sensie, Żiżek jako idol młodocianych mizoginów?
-
wo
2017/11/27 10:50:57
@jerzyszczur
"Zgaduję zatem, że fani książek fantastycznonaukowych z /r/printSF, krytycy kapitalizmu z /r/LateStageCapitalism oraz miłośnicy samochodów z /r/Cars (coby wymienić kilka przykładowych forów) to też tylko podbrygady e-Sturmabteilung? "

Se porównuj co chcesz do czego chcesz, nie potrzebujesz mojej aprobaty, jako i ja zresztą nie potrzebuję twojej.

"Nie wiem, ci wszyscy, którzy nie udzielają się na politycznych subredditach"

Gamergate, jak sama nazwa wskazuje, nie wyszło z subredditów politycznych.
-
2017/11/27 12:21:04
@jerzyszczur
Gospodarz zdaje się celowo dolewa oliwy, więc może ja trochę przygaszę:

Nikt nie porównał w tym temacie Reddita do NSDAP, było porównanie 4chana do NSDAP i były (osobno) wymieniane konkretne subreddity, natomiast w swym komciu leuthen ni z gruchy, bez związku z wcześniejszymi tezami stworzył(a) zbitek "4chan i Reddit", co przez osmozę najwyraźniej wywołało u Ciebie skojarzenie, na które zareagowałeś.

A z tezą, że 4chan to alt-right naprawdę trudno się nie zgodzić - twierdzenie czegoś przeciwnego i podpieranie się "tokenowymi Murzynami" w postaci kanałów innych niż /b/ i /pol/ przypomina mi twierdzenie, że GG jest ruchem dotyczącym etyki w dziennikarstwie. No może i są tam takie prądy, bo, jak już ustaliliśmy, nie są to skodyfikowane monolity, tym niemniej zdecydowanie przeważają tam grupy altrightopodobne.
-
2017/11/27 13:44:41
4chan to po prostu banda łatwo sterowalnych idiotów-nolajfów, od lat całkowicie zmanipulowana i sterowana przez razwiedkę. Która jak już powszechnie wiadomo inwestuje we wszelkie alt-righty na całym świecie, na tej samej zasadzie jak inwestowała w "ruchy antywojenne" na zachodzie w latach 80-tych. Nasi ONRowcy i pochodne też sami nie wymyślają tego co robią, gdyby wymyślali to by nie było fenomenu akcji identycznych co do drobnych szczegółów a powtarzających się w różnym czasie i w różnych krajach. Ta orkiestra ma dyrygenta a ten dyrygent ma książkę z rozpisanymi scenariuszami. I jest póki co niesłychanie skuteczny.
-
2017/11/27 13:57:59
@dyrygent
Rozumiem, że w polskich internetach nie uwidzisz. Podasz jakieś ciekawe artykuły, publikacje na ten temat w lengłydżu, poproszę?
A wyszło coś po polsku w temacie?
-
2017/11/27 15:28:33
@embercadero
"Ta orkiestra ma dyrygenta a ten dyrygent ma książkę z rozpisanymi scenariuszami. I jest póki co niesłychanie skuteczny."

Bez przesady, nie nazwałbym go dyrygentem. Prędzej podjudzaczem/podtrzymywaczem, ale "he didn't start the fire" (na na na). Aż tak dobry to on nie jest.

Podobnie wnioskowanie o istnieniu i sile sprawczej nadrzędnego stratega na podstawie jednoczesności na pierwszy rzut oka niepowiązanych zdarzeń trochę mi pachnie argumentami kreacjonistów typu "to niemożliwe, żeby w wielu miejscach z różnych warunków startowych powstało przypadkiem tak złożone urządzenie jak oko".
-
2017/11/27 15:52:42
@rozowyguzik
He didin't start the fire, ale ten fire mógł zapłonąć naprawdę w dowolnym kierunku. Początkowo wszystko wyglądało, że 4chan będzie szedł w stronę libertariańską (scjentolodzy!), prowolnościową. Wśród protestów Occupy Anonymous było niemałą grupą, przedstawiającą właśnie centrystyczny libertarianizm. Kto wie, czy gdyby nie gra wywiadów, to koniec końców nie znaleźliby się w orbicie nowotworzącego się ruchu socjalistycznego w Stanach.
-
2017/11/27 17:23:43
@b-at-at
Z tym już się zgodzę.

Nawiasem, czy to czasem nie było tak, że occupy w wersji chanowej zasadzał się dość mocno ma hejcie na żydowskich banksterów?

Tam przecież zawsze było spore siedlisko rasistów i szowinistów wszelkiej maści, choć faktycznie wynikało to (i nadal wynika) w dużej mierze z tego, że to są zazwyczaj dzieciaki z sianem zamiast mózgu.
-
2017/11/28 07:24:45
@WO

"Nie lewica, tylko neoliberalizm. Dla mnie Clinton zawsze był jak Komorowski - mniejszym złem."

Bill Clinton z czasów kariery stanowej w konserwatywnym Arkansas nie był liberałem, lecz proto-sandersistą, np. podwyższył podatki, aby lepiej finansować publiczną edukację. W tym samym czasie potrafił zjawić się w pokoju hotelowym swojej wyborczej aktywistki (Juanity Broaddrick) i zostawić ją płaczącą, z podartymi rajstopami i pokaleczoną wargą. Zaś Hillary widziała tak potraktowaną kobietę jako obiekt politycznego "crisis management" - co skutkowało jej dodatkowym upokorzeniem. Cała historia Juannity widziana w świetle "metoo" jest klarowną historią radzenia sobie z traumą seksualnej przemocy - co obejmuje również fazy wyparcia, samooskarżeń i relatywizacji.

Jednocześnie sama Hillary była w ostatniej kampanii obiektem bezprecedensowej kampanii nienawiści i przemocy słownej w alt-rightowym internecie, starannie podsycanej i wykorzystywanej przez Trumpa. Centralnym motywem tej kampanii były rzekome choroby fizyczne i psychiczne Hillary, wiązane z faktem bycia kobietą właśnie [1]. Po swojej przegranej, stała się ona dla wielu symboliczną ofiarą mizoginizmu, uosobieniem codziennych kobiecych poniżeń doświadczanych w różnych środowiskach.

Jest, uważam, problemem lewicy, że mało który z jej czołowych publicystów i publicystek potrafi powyższe dwie obserwacje jednoznacznie umieścić obok siebie. Do wyjątków należy Michelle Goldberg [1]. W pozostałych przypadkach Hillary jest mitologizowana na zasadzie "dumy upokorzonych" (łącznie z umieszczaniem w motywacyjnych książeczkach dla dziewczynek obok np. Rosy Parks), zaś Bill jako małżonek ikony jest nadal fetowany przy różnych okazjach. Mam nadzieję, że jednak Hillary zdobędzie się kiedyś na samodzielną konfrontację z historią "innych kobiet" Billa. To może być jej najlepszy moment.

@all

Jako akademicką analizę mizoginizmu polecam Kate Manne, "Down Girl. The Logic of Mysoginy". Nie ma tu miejsca na streszczenia (kto chce, znajdzie takowe w pierwszym rozdziale książki). Powiem tylko, że nacisk w tytule jest na "logic" - odmistyfikowanie i odpsychologizowanie negatywnych postaw wobec kobiet, wskazanie ich chłodnej transakcyjnej logiki w społecznościach i rodzinach. Wydaje mi się, że dla wielu spośród kolegów komcionautów może to być interesująca książka.

[1] Co dokumentuje Susan Bardo, "The Destruction of Hillary Clinton"

[2] www.nytimes.com/2017/11/13/opinion/juanita-broaddrick-bill-clinton.html
-
wo
2017/11/28 12:00:41
@awal
"Bill Clinton z czasów kariery stanowej w konserwatywnym Arkansas nie był liberałem, lecz proto-sandersistą, "

Z dziwnych powodów próbujesz go reklamować hasłami, które mogą być nośne na tym konkretnie blogu, ale raczej oboje małżonkowie Clinton by się obrazili na taką prezentację. Niechęć do ustępstw na rzecz obozu Sandersa + uparte brnięcie w zależność od Wall Street były przecież wśród przyczyn porażek Hillary.

"Jest, uważam, problemem lewicy, że mało który z jej czołowych publicystów i publicystek potrafi powyższe dwie obserwacje jednoznacznie umieścić obok siebie."

Wydaje mi się, że lewica ma dziś dużo poważniejsze problemy. W Stanach widziałbym na przykład na pierwszym miejscu problem "co z tym Kansas", czyli jak odzyskać stany, które kiedyś były zdecydowanie demokratyczne.
-
2017/11/28 12:37:46
@WO
"Z dziwnych powodów próbujesz go reklamować hasłami..."

Po prostu zwracam uwagę na złożoność biografii tego polityka - również w zakresie reprezentowanych poglądów. Bill i Hillary zaczynali oboje w obozie McGoverna, czyli w grass-rootowym progresywnym skrzydle Demokratów z lat 70-tych, mającym wiele podobieństw do zwolenników Sandersa. Potem Bill realizował w Arkansas progresywne polityki a podryfował ku neoliberalizmowi dopiero jako prezydent. Gdyby na scenę krajową trafił trochę później, po apogeum neolibu, być może stałby się odnowicielem lewicy.

Hillary to istotnie trochę inna historia - mam wrażenie, że ona uzasadnia te Wall Streetowe honoraria tym, że przecież mogła być partnerem w kancelarii, zarabiać krocie, a skoro "poświęciła się" dla polityki, to należy się jej zadośćuczynienie (przypominam, że sam przekonywałem Cię, aby nie oczekiwać jej "cudownego ubernienia").

"jak odzyskać stany, które kiedyś były zdecydowanie demokratyczne"

Zaczynając od przekonania kobiet głosujących tam na Trumpa, że w kwestii zwalczania seksistowskich zachowań Demokraci realnie różnią się od Republikanów?
-
2017/11/28 13:40:07
@awal

"Zaczynając od przekonania kobiet głosujących tam na Trumpa, że w kwestii zwalczania seksistowskich zachowań Demokraci realnie różnią się od Republikanów? "

Świetny pomysł, tylko że to nie zadziała dopóki nie uwolnią się od Clintonów a przynajmniej od Billa. Póki co to byłaby czysta hipokryzja.

Plus: za chwilę w Alabamie wygra wybory na senatora pedofil i seryjny gwałciciel nastolatek. Z poparciem wszystkich świętojebliwych chrześcijan. Obawiam się że na samych sprawach dotyczących molestowania daleko się w Stanach nie zajedzie.
-
2017/11/28 15:09:25
@embercadero

"Obawiam się że na samych sprawach dotyczących molestowania daleko się w Stanach nie zajedzie."

Zobaczymy. Kobiety relatywizują seksizm Trumpa i innych kandydatów prawicy czy lewicy - czy szerzej mężczyzn ze świata celebrytów lub ze swojego własnego otoczenia - jako część sankcjonowanego społecznie zachowania oczekiwanego od "good girl" (streszczam jedną z tez książki Manne). Widzą bowiem, że protestowanie, a tym bardziej podnoszenie osobistych oskarżeń, niekoniecznie szkodzi agresorowi natomiast stygmatyzuje protestującą/ oskarżającą (los Pauli Jones, Moniki Lewinsky...). Jednak odwrócenie tej dynamiki jest możliwe, ostatnie afery i publiczne deklaracje "me too" pokazują, że przekroczony został pewien tipping point. Przy czym Demokraci wcale nie muszą być politycznymi beneficjantami tej sytuacji. Równie dobrze mogą to być młode kandydatki Republikanów ogłaszające z Biblią w ręku, że one rozumieją IX przykazanie jako nakaz szacunku i wyzbycia się przemocy w sferze seksualnej (co ostatecznie nie byłoby takie złe).

W każdym razie Bill Clinton zrobiłby największą przysługę swojej partii gdyby potrafił znaleźć wiarygodne słowa żalu i przeprosin za swoje zachowania, i gdyby za tym poszły jakieś poważne działania jego fundacji i partii. Niemożliwe? Dziennikarze, którzy ujawnili sprawę Weinsteina są bliscy Demokratom (Jodi Kantor - biografka Obamów, Ronan Farrow - były staffer Hillary), może mieć miejsce różna dynamika. W każdym razie Demokraci nie odbiją Kansas (a nasza opozycja - Polski) bez licznej (nad)reprezentacji kobiet...
-
2017/11/28 16:07:08
@awal

Problem w tym że Bill Clinton nigdy nie będzie wiarygodny w wyrażaniu swojego żalu bo widać na kilometr że po prostu on nie czuje żadnego żalu i jeżeli go wyraża to tylko jako wyraz swojej hipokryzji. Jedyne co on mógłby dobrego zrobić dla partii demokratycznej to zniknąć z życia publicznego. I jest to tym bardziej istotnie po #metoo niż było przed. Bo w tej chwili jego istnienie (i nie tylko jego, patrz Al Franken) uzasadnia tezę że demokraci w praktyce nie różnią się niczym od republikanów. Co jest krzywdzące dla większości tej partii. Oni dla własnego dobra powinni odciąć się czym prędzej od Clintonów, inaczej nic z tego na dłuższą metę nie będzie.
-
2017/11/28 16:56:35
@embercadero

Nie ma między nami zasadniczej różnicy, choć ja ująłbym to tak: zagrożony ostracyzmem Clinton może wyrazić żal tak pięknie, że nieważne czy szczerze. Niekoniecznie w telewizji. W książce może napisanej z dziennikarzem rozumiejącym temat.
-
2017/11/28 17:54:21
@embercadero

...uzasadnia tezę że demokraci w praktyce nie różnią się niczym od republikanów. Co jest krzywdzące dla większości tej partii...

Czy na pewno? Środowisko hollywoodzkie jako ikona w odbiorze postępowe do bólu, a więc demokraci, okazuje się takimi samymi szowinistami czy samcami (alfa, beta czy gamma, ganz pomada) jak kolesie z biblijnego pasa. Ba, nawet gorzej, bo ci niczego nie udają, a ci stroją się w piórka.
Pan Clinton z cygarem w ustach stażystki, przy łzawych próbach rozgrzeszenia słabości męża przez panią Clinton. Rany, czy amerykański normals nie zada sobie pytania: czym oni się różnią?
To łapanie przez Trumpa za krocze było oburzające, no a teraz Spacey i ruch metoo.
Jasne. Nie wszyscy, ale czy to nie zbiorowa hipokryzja? Przekonanie: to my jesteśmy ci w białych kapeluszach? A może ta schizofrenia była odczuwalna w amerykańskiej społeczności od dawna i stąd taki wynik wyborczy? Oni są tam na miejscu i czują, a internet jest jedynie katalizatorem.
Tracę wiarę w moralną wyższość jednych nad drugimi.
-
2017/11/28 19:02:42
@mw.61

Masz rację, powinienem bardziej uważać z tą 'większością'. Jest to krzywdzące dla co poniektórych, ale czy oni stanowią większość to w sumie sam wątpię.

-
2017/11/28 19:30:02
@mw.61

Oj, bo Stany zaściankowe są. Nie to co u nas - feministka w paszporcie!

Jak wiadomo, Minister Błaszczak ogłosił projekt patriotycznych paszportów z reprodukcjami zdjęć przedwojennej Polski [1]. W ostatniej wersji nie ma już Ostrej Bramy, za to jest stanica KOPu gdzieś z dzisiejszej Białorusi lub Ukrainy oraz wojska różnych formacji (przeważnie powstańczych) i Piłsudski w różnych pozach. Sami mężczyźni i chłopcy. Kobiety na pierwszy rzut oka pojawiają się trzy, wszystkie fikcyjne - dwie namalowane przez Kossaka, a jedna przez Malczewskiego. Ale, ale, na zdjęciu z Sejmu, dołączonym po to, aby się wśród paszportowych polityków znalazł się tokenowy socjalista (marszałek Daszyński), majaczą w tle jeszcze dwie inne kobiece postacie. Otóż zadawszy sobie trud sprawdzenia w Narodowym Archiwum Cyfrowym stwierdzam, że jedna z nich - wysoka kobieta w drugim rzędzie - to musi być Zofia Nałkowska! [2]. Nie jako posłanka (przed wojną nią nie była) lecz jako uczestniczka Kongresu PEN Clubów z czerwca 1930 r., skąd pochodzi zdjęcie. Umieszczenie autorki "Domu kobiet i "Uwag o etycznych zadaniach ruchu kobiecego" jako reprezentantki polskich kobiet w nacjonalistycznym paszporcie - cóż za transgresja! Ministrze, chapeau!

[1] wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114883,22673030,paszport.html#Czolka3Img

[2] Zdjęcie źródłowe tu: audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-K-2023-22.jpg
Dla porównania inne zdjęcie z Kongresu: audiovis.nac.gov.pl/obraz/36473:2/
-
2017/11/30 20:32:18
Niestety Demokraci nie są specjalnie lepsi - ostatnio wyszła sprawa rep. Conyersa w ramach #metoo. Zamiast natychmiast go wyrzucić (a jest za co, nie tylko molestowanie ale także bycie na usługach Putina na równi z Rochbacherem), liderka demokratów Pelosi broniła go jako "ikonę". Dopiero po kilku dniach zmieniła zdanie i teraz namawia go do odejścia. Problem molestowania jest apolityczny, dotyczy po prostu ludzi u władzy albo o wysokiej pozycji (Hollywood, prezenterzy Fox News ale także publicznego radia NPR). Większym problemem jest to, ze byli i są ludzie, którzy to kryli, normalizowali albo nie wierzyli - teraz wychodzą na jaw stare artykuly i wideo, gdzie od dawna kobiety mówiły, kto molestuje - ale nikt z tym nic nie zrobił. Do poczytania - seria tweetów [a url="twitter.com/Popehat/status/936262322540003330]https://twitter.com/Popehat/status/936262322540003330[/a] na temat krycia Polańskiego przez ludzi, którzy teraz są głośno przeciw. Także aktualna afera z Alaska Airlines, gdzie stewardesy kryły obleśnego kolesia i dostarczały mu alkohol, bo dużo latał - wyszło dopiero, jak zaczął molestować panią Zuckerberg [a url="twitter.com/randizuckerberg/status/936062601561116672]https://twitter.com/randizuckerberg/status/936062601561116672[/a]
-
2017/12/02 11:29:00
@offtop

Przeczytałem ostatnio "Internet. Czas się bać" (oczywiście nie znalazłem jej w żadnej stacjonarnej księgarni, musiałem kupić w internecie) i mam taką wątpliwość, być może naiwną. Autor sugeruje, że zmierzamy do sytuacji, w której rosnące nierówności sprawią, że klasa średnia de facto przestanie istnieć. O ile biednienie klasy średniej jest faktem i nie sposób z tym polemizować, o tyle na dłuższą metę to się przecież nikomu nie opłaca, nawet cyberkorpom. W końcu ktoś musi kupować nowe iPhony, żeby Apple mogło trzepać kasę. Raczej trudno byłoby im się zmienić w drugą Teslę, produkującą luksusowe gadżety dla górnego 1%. Facebook niczego nie produkuje, ale on z kolei żyje z reklam, które głównie są adresowane do ludzi z klasy średniej. Co można zareklamować człowiekowi, które ledwie wiąże koniec z końcem: kredyt "chwilówkę" i promocję na jogurty w Biedronce, czy innym Wal-Marcie? Korporacje z reguły nie myślą długoterminowo, ale w końcu musi im to wyjść w Excelach. Biorąc pod uwagę słowa Tima Cooka o piciu kawy w modnych kawiarniach, być może już im to wychodzi. Faktycznie oni w to będą brnąć bez opamiętania piłując gałąź, na której siedzą?
-
2017/12/02 12:09:33
@unierad
o tyle na dłuższą metę

W pojęciach ludzi, którzy rządzą światem (lub jej kawałkami) nie istnieje dłuższa meta. Istnieje meta, dzięki której zarobią (pieniądze, władzę, prestiż). Ich meta leży w krótszym horyzocie czasowym, niż można by się spodziewać. Tak podejrzewam.
-
2017/12/02 14:57:31
@unierad
Po pierwsze to, co napisał gammon. Nie popełniaj błędu i nie traktuj korpów i górnego 1% jako jakiejś jednolitej grupy, która byłaby zdolna do głębokiej refleksji i wypracowania wspólnej strategii. To są jednostki, dla których indywidualny interes w niedługim horyzoncie zgadza się z trendem. Aby to przełamać w imię większych korzyści dla wszystkich, potrzebna byłaby współpraca (czyli gra musiałaby stać się kooperacyjna). Na to jak na razie nie wymyślono innego sposobu, niż społeczna, demokratyczna kontrola rynku i narzucenie odgórnych "socjalnych" reguł. I tak to wyglądało przecież w powojennym ćwierćwieczu, praktycznie na całym Zachodzie. Zanim zerodowało.

Po drugie, nie popełniaj błędu polegającego na tym, że "ostatecznie komuś trzeba to sprzedać". Otóż do pomyślenia jest system gospodarczy, w którym obrót polega na tym, że jeden właściciel niewolników kupuje pałac wybudowany przez niewolników innego właściciela, a sam sprzedaje mu np. żywność wyprodukowaną przez jego własnych. Podstaw teraz za niewolnika - pracownika za minimum socjalne, za właściciela - korpo. Oczywiście to karykatura (choć historia zna przecież takie systemy). No i zauważ, że obecnie coraz większą część obrotu handlowego notuje się między korporacjami...

Po trzecie, braki siły nabywczej ludności od kilku dekad protezowano poprzez coraz większe zadłużenie gospodarstw domowych, stąd zresztą przecież ostatni kryzys. Wiadomo że to się rypnie, ale póki co, bal trwa.
-
2017/12/02 18:49:35
@unierad

A czy jest jakiś limit, do którego nierówności mogą narastać? W najgorszym razie po prostu cofniemy się do feudalizmu. Nie trzeba od razu wymyślać dystopii, bo dobrze znamy z historii sytuacje, gdy garstka populacji trzyma (prawie) wszystko, podczas gdy reszta na nich tyra w zamian za okruchy z pańskiego stołu. Logicznym wydawałoby się, że w takiej sytuacji wyzyskiwany lud ruszy na pałace z widłami, ale niekoniecznie musi do tego dojść; część populacji można ogłupić (używając do tego celu religii, np. popów), część zastraszyć (na poziomie powiatowym lokalnymi najemnikami, na poziomie państwa dobrze opłacaną ochraną), a tej części, której okruchy nie wystarczają, czasem w razie potrzeby rzucić ze stołu jakąś kość. W carskiej Rosji czy cesarskich Chinach przez długi czas działało to bez zarzutu.

Neofeudalizm XXI wieku niekoniecznie musi wyglądać tak jak w przeszłości (głód, bat i niewolnictwo). Wspomniane okruchy z pańskiego stołu to mogą być dziś pożądane okruchy cywilizacji, np. szyte w Bangladeszu modne ciuchy czy produkowane w Chinach przecenione telewizory rzucone do marketu. Czy choćby promocja na jogurty i zupki chińskie w Biedronce. Ważne, żeby tyrający w magazynach Amazona osiedlowy Sebix był zadowolony, że może przez chwilę zaszpanować nowym ajfonem.

Istotne jest to, kto trzyma środki produkcji, a kto i za ile haruje u imć Abramowicza (zresztą wystarczy poczytać sobie "Ziemię Obiecaną").

No i najważniejszy punkt: w warunkach demokracji niezbędne jest też dobre zarządzanie emocjami tak, żeby biedni i wykluczeni głosowali wbrew własnym interesom (np. głosowali na Republikanów w USA). Ale być może kiedyś klasa wyższa uzna demokrację za niepotrzebną i niebezpieczną fanaberię - i prawdziwa władza znajdzie się w rękach grupy uprzywilejowanej. Tu nie musi być żadnej dyktatury, elity mogą sobie demokratycznie ustalać, co chcą - tyle, że w swoim wąskim gronie.
-
2017/12/02 18:58:22
@unierad
"O ile biednienie klasy średniej jest faktem i nie sposób z tym polemizować, o tyle na dłuższą metę to się przecież nikomu nie opłaca, nawet cyberkorpom"

(Neo)feudalizm z ogólnego punktu widzenia może być ekonomicznie niezbyt opłacalny, ale z punktu widzenia (neo)feudałów - wystarczająco.
-
2017/12/02 22:39:31
@ostatecznie komuś trzeba to sprzedać

Indywidualny interes kapitalisty jest rozbieżny z interesem społecznym, ale również rozbieżny z interesem klasy kapitalistów.
Przykładowo:
Jestem producentem i produkuje kabelki do ifonów (tu wstaw nazwe dowolnego produktu skierowanego na rynek). Produkuje ich przykładowo milion miesiecznie. Pracowników mam stu i płacę im po 100$ miesięcznie każdemu, sam zarabiam okrągłe 10.000$ miesięcznie (1 cent na sztuce).
Załóżny że przejąłem się problemem nierówności społecznych i podwyższam pracownikom wynagrodzenia o 10% do 110$ na miesiąc.
Co sie zmieniło?
Zarabiam już tylko 9.000$ miesięcznie. Czy pracownicy część zarobionych pieniędzy przeznaczyli na moje produkty? W granicach błędu statystycznego, raczej wydali to na żywność i inne produkty innych producentów.
Zysk z takiego ruchu dla mnie żaden.

Dla pracowników indywidualnie to poprawa sytuacji życiowej, ale czy wpłynie to na w bogacenie się klasy średniej? To będzie raczej niezauważalny gest jeśli inni kapitaliści tego nie zrobią (a nie zrobią bo to byłoby działanie na szkodę spółki).
Z dużą większym i zauważalnym pożytkiem mogę wydać tą kwotę na zabezpieczenie swojego indywidualnego bezpieczeństwa i przyszłości.
-
wo
2017/12/02 23:18:31
@unierad
"O ile biednienie klasy średniej jest faktem i nie sposób z tym polemizować, o tyle na dłuższą metę to się przecież nikomu nie opłaca, nawet cyberkorpom."

Lubię porównanie do trzcin zarastających jezioro. Zniszczenie eskosystemu jeziora oczywiście nie opłaca się na dalszą metę trzcinom, bo nie mogą już rosnąć na torfowisku. A jednak niszczą. Tak działa wolny rynek.

W kapitalizmie nie ma kogoś takiego, jak Centralny Komitet Planowania Rozwoju Cyberkorpów. Jest chciwość konkretnego akcjonariusza, konkretnego prezesa, konkretnego członka (zarządu). Na dalszą metę oczywiście rozpierdzielą to wszystko. Ofkors! Ale jedno jest pewne: dostaną premię.

Rzecz jasna, to nie dotyczy tylko cyberkorpów z Krzemowej Doliny. Weterani korpoświata bez trudu znajdą i polskie przykłady (acz odradzam przesadną precyzję w komentarzach).
-
2017/12/04 06:31:02
@unierad

"O ile biednienie klasy średniej jest faktem i nie sposób z tym polemizować, o tyle na dłuższą metę to się przecież nikomu nie opłaca, nawet cyberkorpom. W końcu ktoś musi kupować nowe iPhony, żeby Apple mogło trzepać kasę. "

Drodzy, klasa średnia na Zachodzie się kurczy, lecz rośnie w Azji i jest to przyrost z nawiązką kompensujący korporacjom lukę w ich planach sprzedażowych. Gdy 10 lat temu Apple wprowadzał iphona, Chiny były dla niego pomijalnym rynkiem zbytu [1], obecnie są drugim po USA [2]. Jest to rynek trudny, Apple ma na nim silnych lokalnych konkurentów jak Huawei czy Oppo. Dlatego podejmuje kroki takie jak otwieranie centrów R&D w Chinach, aby stać się bardziej "lokalną" marką i uzyskiwać przychylność władz np. przy zamówieniach publicznych. Indie jeszcze nie stały się równie istotnym rynkiem konsumenckim dla korporacji internetowych (tam symbolem statusu dla klasy średniej jest wciąż klimatyzator i tani skuter), jednak i tam Apple prowadzi intensywne kampanie marketingowe [3].

Dlatego porównanie WO do zarastanego trzciną stawu niekoniecznie jest trafione. Korporacje i globalny handel przyczyniają się do wzrostu klasy średniej tam gdzie jest ku temu fundamentalny potencjał, czyli tam, gdzie duża liczba niskopłatnych (lecz uczestniczących w globalnej wymianie) wytwórców akumuluje bogactwo pozwalające na przejście w kolejnym pokoleniu do kategorii aspirujących konsumentów. Ten proces obejmuje pewnie ok. 2 miliardów ludzi (w tym wciąż nasz polski strumyczek), podczas gdy erozja klasy średniej na Zachodzie dotyka paruset milionów. Erozja ta staje się jaskrawo widoczna nie przez swoją ekonomiczną wagę w globalnej wymianie, lecz przez jej polityczne inkarnacje brexit, Trumpa. Korporacje oczywiście też to polityczne otoczenie dostrzegają, i ujmują w swoich planach, jako element ryzyka. To nie pierwsza taka sytuacja w historii - istnieją przykłady korporacji, np. Volkswagen, które przetrwały załamanie systemu politycznego, w jakim wyrosły. Internetowe korpy też sobie z tym poradzą, choć pewnie nie wszystkie. Być może najlepszą paralelą dla nich jest Agencja Reutera - XIX-wieczny operator sieciowy (zaczynający w Aachen od gołębi pocztowych), ściśle powiązany ze strukturami Imperium Brytyjskiego. Po upadku imperium Reuters potrafił się przekształcić w globalną korporację, obecnie kontrolowaną przez Thompsonów, rodzinny holding z Kanady.

Patrząc z perspektywy pracowniczej, należy przyznać, że złote lata wzrostu klasy średniej na Zachodzie w latach powojennych XX wieku to m.in. skutek utrzymywania ogromnych rzesz ludzkich w bloku sowieckim i w Azji poza zasięgiem wejścia do tej klasy. Kiedy takie wejście zaczęło się udawać Japończykom i Koreańczykom, był to na Zachodzie odczuwalny wstrząs, wejście Chińczyków i Hindusów powoduje efekty o stopień silniejsze. Przyznają to również progresywni ekonomiści zajmujący się rynkiem pracy, wskazując że w nie ma powrotu do złotych lat powojnia, zaś działania publiczne na Zachodzie powinny się koncentrować na polepszaniu "jakości kapitału ludzkiego" czyli edukacji zawodowej Amerykanów do branż i funkcji niedostępnych łatwo w Azji oraz na powolnym otwieraniu rynków pracy: wpuszczaniu a wręcz zapraszaniu do USA Meksykanów, którzy staną się tam - a nie w Meksyku - częścią klasy średniej, choć niewątpliwie kosztem niektórych aktualnych Amerykanów [4]. Obie recepty są polityczną kwadraturą koła (pierwsza - ze względu na petryfikację szkół jako instytucji selekcji klasowej) i wymagają dużej liczby "myślących trzcin" w polityce.

[1] cdn.cultofmac.com/wp-content/uploads/2009/12/admob-iphone-sales-abroad2.jpg

[2] www.statista.com/chart/8578/iphone-sales-by-geography/

[3] www.youtube.com/watch?v=7kxXVnAtnOQ

[4] audycje.tokfm.pl/podcast/-Hodujemy-miliony-ludzi-ktorzy-nie-uskladaja-na-minimalna-emeryture/56164
-
2017/12/09 17:17:15
Jeśli autor chciałby mieć jakieś pojęcie o tzw. manosphere bez odwiedzania stron/blogów należących do tejże (co w pełni rozumiem), to bardzo polecam zaglądać na bloga We Hunted the Mammoth, którego autor zajmuje się m.in. komentowaniem kwiatków wygłaszanych przez MGTOWów, mensrajtów, inceli (jest taki idiotyczny termin "involuntary celibate"...) i tym podobnych. Dodatkowym plusem bloga są ciekawe, edukujące (a czasem po prostu zabawne czy sympatyczne) dyskusje w komentarzach.