Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Zemsta orła-morła

Udało mi się odnieść niespodziewany sukces w soszial mediach wpisem kpiącym z okładkowego materiału w najnowszym „Newsweeku”. W materiale tym Żakowski, Wielowieyska i Morozowski zapowiadają wolę walki z pisowskim zamachem na media, a robią to tak tragikomicznie nieporadnie, że na Nowogrodzkiej musieli cały dzień się brechtać.

W kapitalizmie o mediach mówi się na dwa sposoby. Jeden, klasycznie korporacyjny, brzmi tak, że to biznes jak wszystkie inne, musi na siebie zarabiać, akcjonariusze muszą być zadowoleni, hajs się musi zgadzać.

Tak media usprawiedliwiają się, kiedy biorą reklamy od Amber Gold albo mówców motywacyjnych od „negocjacji z polipem”, dają autorski program szarlatanowi od leczenia chorób „lewoskrętną witaminą C”, analizują majtki Dody, propagują rasizm, obskurantyzm, seksizm i postawy autorytarne (tak, na to wszystko znajdą się przykłady).

I jest drugi sposób - górny diapazon. Media jako strażnicy prawdy, obrońcy uciśnionych, pocieszyciele strapionych, misjonarze misji, poławiacze powołania. W ten drugi uderzamy, kiedy ktoś nam chce zrobić kuku, jak teraz PiS.

Problem polega na tym, że te dwa sposoby są niekompatybilne. Na któryś się trzeba zdecydować.

Korporacyjne media w Polsce już dawno wybrały ten pierwszy. Co za tym idzie, ten drugi będzie brzmieć jak pusto, fałszywie, jak klawisz fortepianu, który stracił strunę. Jak ten okładkowy wywiad w „Newsweeku”.

Korporacyjne media w 3RP miały mnóstwo okazji, żeby pokazać społeczeństwu, że jesteśmy mu do czegoś potrzebni. Że widzimy w odbiorcach kogoś więcej, niż dotarcie dla reklamodawców i cele sprzedażowe do realizacji.

Mogliśmy wypracować kodeks dobrych praktyk, zgodnie z którym - na przykład - nie bralibyśmy reklam od piramid finansowych, bez względu hajs. Mogliśmy stanąć po stronie lekarzy, nauczycieli czy lokatorów zwalnianych na bruk.

Nie zrobiliśmy tego. Zmarnowaliśmy mnóstwo świetnych okazji do zajęcia stanowiska i mnóstwo jeszcze lepszych do siedzenia cicho. Nie chce mi się sprawdzać, co było na pierwszych stronach gazet, kiedy Jolanta Brzeska popełniła „samobójstwo” poprzez wywiezienie siebie do lasu i podpalenie.

Jak znam korporacyjne media, były tam jakieś opowieści o fajnopolakach, o ludziach sukcesu, tych co to im się udało zmienić kredyt i wziąć pracę, żeby razem z prezydentem manifestować radość orłem-morłem. Zawsze woleliśmy pisać o ludziach sukcesu, bo Jolanta Brzeska to kiepski temat i kiepski target.

W efekcie utrwaliliśmy powszechne skojarzenie, że media stoją po stronie tych, którzy się cieszą z rosnącego PKB - a nie tych, którzy odczuwają na swojej skórze towarzyszący mu spadek udziału płac w PKB. Po stronie innowacyjnych biznesmenów, jak Mazgaj czy Brzoska, a nie po stronie ich pracowników, którzy wylądowali na lodzie, bez wypłaty.

Możemy sobie protestować, że to skojarzenie jest niesprawiedliwe. Niesety, klęski wizerunkowej nie da się naprawić tupaniem nóżką.

Piszę „my”, choć komcionauci mi świadkiem, że zawsze stałem po innej stronie. Nigdy nie odgrywałem decyzyjnej roli. To nie ja wymyśliłem orła-morła, to nie ja zwalniałem, to nie ja zatrudniałem, to nie ja układałem linię, to nie ja sobie wypłacałem premię za dobre wyniki.

Ale wiem, że to nie ma znaczenia. W popkulturze znamy to przecież od dawna jako „tragedię hydraulika na Gwieździe Śmierci”. Może sobie krzyczeć „to nie ja, to Tarkin”, to da dokładnie tyle samo, co tupanie nóżką.

Czy mam jakąś radę dla mediów? Taką jak dla Jacka Żakowskiego, który w tym wywiadzie deklaruje, że gdy mu Kaczor zabierze miejsce pracy, będzie żyć z „fejsowania i twitowania”.

Z mediów społecznych ciężko wyżyć, między innymi dlatego tego sam ich nie monetyzuę. Ale to jest do zrobienia i na zajęciach w Collegium Civitas omawiam ze studentami także kwestię monetyzacji.

Mówię im, że jeśli widzą siebie za pięć lat jako następną Red Lipstick Monster, muszą już teraz zacząć budować zasięg.

Budowanie zasięgu trwa latami (chyba, że ktoś ma bogatego wujka, kto mu go kupi - ale pomińmy takie scenariusze dla uproszczenia). Otóż to samo czeka naszą branżę.

Może kiedyś odbudujemy społeczne zaufanie - ale to będzie trwać latami. Trzeba było np. kilka lat temu pomysłodawcom (dziś nie wiadomo już, kto to był - nikt się nie chce przyznać) orła-morła powiedzieć, żeby spadali, bo to kompromitacja.

Kolejna zmarnowana okazja, by siedzieć cicho. Jak mawiał trener Piechniczek, zmarnowane okazje się mszczą.

czwartek, 05 października 2017, wo

Polecane wpisy

  • Opozycjo, terrain ahead!

    Jest takie amerykańskie powiedzonko, „gdy tkwisz po szyję w błocie - przestań kopać”. Radziłbym je przemyśleć opozycyjnym mediom i politykom, w kont

  • Smutny dowcip o opozycji

    Jest taki dowcip teologiczny z długą, siwą brodą. Przepraszam PT komcionautów, którzy go z pewnością znają. Oto pewien głęboko wierzący człowiek staje w obliczu

  • To my, buldogi

    No i proszę - na rozpoczęcie walki delfinów nie musieliśmy czekać nawet dwóch tygodni. Atak furii Kaczyńskiego w Sejmie potencjalni następcy tronu zinterpretowa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/10/06 07:43:27
Chyba KO
"poływacze powołania"
Coś nie bangla. W każdym bądź razie nie kumam o co kaman.
-
2017/10/06 09:31:48
A jak wytłumaczyć brak progresywnych youtuberów o masowych zasięgach? Bariera wejścia niska, oczekiwania również. Czy to wg Ciebie wyraz słabości i nieogaru potencjalnych twórców, czy też braku rynku?
-
2017/10/06 09:36:59
*monetyzuję
-
2017/10/06 09:48:11
Brzuska --> Brzoska ?
-
2017/10/06 10:27:21
(first post)

Najbardziej radosne z całego artykułu jest przekonanie o łatwości życia z tweetowania i fejsowania. Wizja Dominiki Wielowieyskiej prężącej się w bikini na Instagramie z pojemnikiem odżywki wzmacniającej kręgosłup moralny zrobiła mi dzień. A teraz podstawmy w tej wizji Żakowskiego.

Czy Gospodarz mógłby wrzucić linka do swojego odporu?
-
2017/10/06 10:50:08
@wo: "ten drugi będzie brzmieć jak pusto, fałszywie, jak klawisz fortepianu, który stracił strunę."

W kwestii formalnej: klawisz fortepianu, który stracił strunę, to chyba w ogóle nie brzmi?

Tak poza tym, świetna notka. Gazetę Wyborczą czy Politykę w ręku mam raz na pół roku, więc ich upadek był dla mnie bardzo widoczny. Co wizyta w Polsce, to zjazd w kolejny krąg piekieł. Ale początki nie były złe. Jak przez mgłę pamiętam felieton Żakowskiego sprzed lat, bodajże z 1997, gdzie argumentował, że lewica jest w Polsce potrzebna i dlatego on będzie głosował na SLD. Wtedy mnie to zszokowało, bo miałem go zaszufladkowanego jako wyborcę UW. Dziwiła mnie zatem jego późniejsza ewolucja w kierunku hiper-liberalnym.

Jedynym powodem takiej ewolucji jaki mi przychodzi do głowy jest to, że najsilniejszym głosem krytykującym politykę społeczno-ekonomiczną 3RP był niestety nie Ikonowicz, ale najpierw Lepper, a później Kaczyńscy. W warunkach silnej polaryzacji, gdzie albo popierasz NATO, UE, i kapitalizm, albo jesteś przeciw - gdzieś trzeba było stanąć. I jak Lepper tłumaczył Diatłowickemu w telewizji, że on jest narodowcem i dlatego Balcerowicz musi odejść, to ja sam odruchowo broniłem Balcerowicza. Wydaje mi się więc, że to nie była tylko radość z rosnącego pekabu, ale też strach przed raczej nieciekawą alternatywą. Oczywiście wyszło to bardzo słabo, ale jestem ciekaw ile w tym było skoku na kasę, a ile przekonania, że trzeba bronić osiągnięć 3RP.
-
2017/10/06 11:03:35
@jakub
"klawisz fortepianu, który stracił strunę, to chyba w ogóle nie brzmi? "

Niekoniecznie, bo zwykle fortepian ma po 2-3 struny na dźwięk. Gdy pęknie jedna z dwóch, brzmi nieciekawie, bardziej płasko (brak jakichś dudnień czy rezonansów). No i się przy tym chyba troszkę rozstraja.
-
wo
2017/10/06 11:05:22
@junoxe
"Coś nie bangla. W każdym bądź razie nie kumam o co kaman"

Miali być poławiacze, jako żartobliwe przekręcenie pojawiającej się w takich okolicznościach tezy, że dziennikarstwo to nie zawód, jeno misja tudzież powołanie.

@jakubjot
"W kwestii formalnej: klawisz fortepianu, który stracił strunę, to chyba w ogóle nie brzmi? "

No w coś tam ten młoteczek jednak trafi...
-
wo
2017/10/06 11:06:18
@login
"A jak wytłumaczyć brak progresywnych youtuberów o masowych zasięgach?"

Nie wiem, czy brak. Wspomniana RLM ma masowe i jest (chyba) raczej progresywna. Takoż Gonciarz.
-
2017/10/06 11:07:20
@l0g1n87
"A jak wytłumaczyć brak progresywnych youtuberów"

Lewica to mimo wyjątków raczej konserwatywna siła od dziesięcioleci próbująca nieudolnie zachować zdobycze wcześniejszych pokoleń.
-
2017/10/06 11:08:18
@kuba_wu: "Niekoniecznie, bo zwykle fortepian ma po 2-3 struny na dźwięk."

To niesamowite, ile ja się z tego bloga uczę. Dzięki za wyjaśnienie.
-
2017/10/06 12:32:55
@wo

"Nie wiem, czy brak. Wspomniana RLM ma masowe i jest (chyba) raczej progresywna. Takoż Gonciarz. "

Wspomniana RLM dawno stała się perfekcyjną maszyną do sprzedaży i jako perfekcyjna maszyna nigdy nie wspomina na wizji o czymkolwiek co mogłoby być jakkolwiek kontrowersyjne. Jak na przykład poglądy na życie, wszechświat i całą resztę. Sprzedaje produkt w perfekcyjny sposób i nic poza tym. Oczywiście można się domyślać ze dziewczyna z tatuażami i nietypowym kolorem wlosów raczej nie realizuje się po godzinach w polskim ruchu narodowym, no ale to są domysły raczej. Chyba że się mylę, to niech mnie ktoś poprawi. Raczej nie moja tematyka, wiem tyle co widziałem jak rodzina ogląda.

Gonciarz co innego, on z pewnością ma poglądy lewicowe i nijak tego nie kryje a wręcz często porusza rózne tematy. Z tym że robi to na sposób na tyle sarkastyczno-prześmiewczy że zdecydowanie nie do każdego ten mesydż dotrze.
-
2017/10/06 12:38:20
@bantus
"Lewica to mimo wyjątków raczej konserwatywna siła od dziesięcioleci próbująca nieudolnie zachować zdobycze wcześniejszych pokoleń."

Ekonomicznie? Trzeba chyba odzyskać utracone pole, zanim się pójdzie naprzód, ale nazywanie tego konserwatyzmem to chyba lekka przesada - celem nie jest trwanie a postęp, jednak. Natomiast obyczajowo, to chyba jeszcze mniej trafiony komentarz. Owszem nadszedł czas na taktyczną obronę zdobyczy, ale to jest raczej kwestia zaledwie kilku ostatnich lat, a nie pokoleń.
-
2017/10/06 12:41:21
@myself
Chyba za dużo chyba, chyba. Dzięki ci, bloksie, za brak edycji.
-
2017/10/06 14:32:34
Przyznaję, w pierwszej chwili po przeczytaniu notki nie wiedziałem o co chodzi. Newsweeka nie dotykam, nie byłem świadom ani treści ani okładki. Ale zaintrygowało mnie na tyle by przez fejsa WO dotrzeć. Warto było. Dawno nie pamiętam takiego efektu ojapierdole jak tym razem. Najpierw parsknąłem. Potem ręce mi opadły. Potem mózg mi się przełączył w tryb "mamy butelki z benzyną i kamienie". Qrw jeszcze chwila i zagłosuje na pis. A najchętniej to na jakąś frakcję czerwonej armii. Ja szczerze życzę Żakowskiemu by czym prędzej wylądował "zarabiając" na fejsie. Problem w tym że to i tak nie nastąpi bo przez 20 lat zarabiania po 10 średnich krajowych co najmniej na pewno na tyle odłożył że i tak nie zauważy różnicy.
-
wo
2017/10/06 16:17:30
@embercadero
"zdecydowanie nie do każdego ten mesydż dotrze"

No to chyba można powiedzieć o każdym. Prawicowe kanały są z kolei tak głupkowate (Braun, Kolonko), że dotrą tylko najwyżej do tłumoków, które nic nie czytają.
-
2017/10/06 16:54:34
Bez cienia wątpliwości wyjdę na ulice w obronie takiego dziennikarstwa, jakie reprezentuje właśnie TVN24, pokazując relację live z przejazdu Prezesa do PADa.
-
2017/10/06 17:33:36
Relacjonują ważne wydarzenia, to chyba dobrze.
-
2017/10/06 17:55:38
@embarcadero


... szczerze życzę Żakowskiemu by czym prędzej wylądował "zarabiając" na fejsie...

Czy nie przesadzasz?
Zdążyłem przeczytać link awala nim nasz gospodarz go wyciął. Ten sukces w soszial mediach jest. OK. Przyłożył im. No i co?
Mamy coś lepszego?
Pytanie WO, gdzie byliście gdy wywalali lokatorów z prywatyzowanych kamienic jest zasadne. Krytyka popularyzacji fajnopolaków? OK.
Przywalił im.
No ale co dalej?
Wizja Morozowskiego, TVN 24 wykupiona i sformatyzowana jako taka mamałyga, ni to ni sio, jest realna. No dobra. Niech się bujają. Ale mamy coś leszego na horyzoncie?
Naśmiewać się z Żakowskiego łatwo, ale masz kogoś na jego miejsce? Jakaś Polityka 2.0 ?
Pani Wielowiejska ma nadzieję na etat. Jak nie tu, to tam. Oby. Bo ją cenię. Ale może okazać się, że z usłyszymy ją tylko za kierownicą auta na youtube.
Chyba nie nie o to chodzi?
WO, mam nadzieję, trochę ich naprostował (o ile w swojej bufonadzie, w ogóle to zauważyli).
Ja bym wolał, by kapitał zaangażowany w Agorę, dał szansę wszystkim. Tym nieprawilnym i nie przynoszącym dochodu również. Nestety. W poprzednim komciu nasz gospodarz trochę nas wyprostował.
No ale zadam ponownie pytanie. Co w zamian?
-
wo
2017/10/06 18:28:08
@mw
" Ale mamy coś leszego na horyzoncie?
Naśmiewać się z Żakowskiego łatwo, ale masz kogoś na jego miejsce?"

Ja jako ja w ogóle niczego ani nikogo nie "mam". Nie dysponuję żadnym budżetem, nie zajmuję kierowniczych stanowisk. Nie zamierzam w ogóle sobie zadawać takich pytań, jakie sobie zadaje ktoś, od kogo coś zależy.

"mam nadzieję, trochę ich naprostował (o ile w swojej bufonadzie, w ogóle to zauważyli)"

Nie mam takiej nadziei.

"Ja bym wolał, by kapitał zaangażowany w Agorę, dał szansę wszystkim"

Korporacje tak nie działają. Korporacje są po to, żeby dać szansę akcjonariuszom i zarządowi.

"No ale zadam ponownie pytanie. Co w zamian?"

Nic. Będzie źle i nie można tego nijak powstrzymać. Ale czekające nas kłopoty nie są tylko skutkiem działań wrednego Kaczora, są konsekwencją błędów podejmowanych przez naszych szefów wiele lat temu (to nie Kaczyński wymyślił orła z czekolady).
-
2017/10/06 19:26:07
Nadal nie rozumiem dlaczego orzeł z czekolady stał się takim symbolem (i czego właściwie). Nie jest to ani moja estetyka ani nie obchodzi mnie "patriotyzm jutra", ale czy to naprawdę bardziej obciachowe niż kult JP2, powstań czy kombatanctwo walki z komuną? Po prostu kolejna, być może średnio udana, próba sterowania zbiorowymi emocjami. Dlaczego ktokolwiek uważa, że to jakiś dobitny dowód na partactwo rządzących w latach 2007-2015?
-
2017/10/06 19:36:48
@"Dlaczego ktokolwiek uważa, że to jakiś dobitny dowód na partactwo rządzących"
Bo jeśli ktoś się skarży, że jest mu źle, to odpowiadanie "ale za to my mamy zajebiście" jest suabe?
-
2017/10/06 19:50:12
@charliebravo

...ale za to my mamy zajebiście" jest suabe?

No ale to raczej: zmień pracę i weź kredyt.
Ale orzeł z czekolady? Czy ja wiem? Może infantylne, ale: my mamy zajebiście?
No nie wiem?
-
2017/10/06 19:50:26
No właśnie problem w tym, że "średnio udana", a nie używając eufemizmów - kompletnie nieudana. Kompletnie w poprzek nastrojów społecznych. 2013 rok to było dno minirecesji, szczyt umów śmieciowych, zamrożony dialog społeczny, PiS wychodził na czoło w sondażach. Uruchomić w tym momencie kampanię propagandy sukcesu to znaczy wkurzyć ludzi.
-
2017/10/06 20:10:23
Zjadanie ptaka z czekolady... Przypomina mi picie szampana przez lud ustami przedstawicieli.
Poza tym, to jak skrzyżowanie KFC z Wedlem.
-
2017/10/06 20:14:56
My tu sobie o lewicującym medium marzymy, a tymczasem... WSJ w GW i na w...pl.
-
wo
2017/10/06 21:07:51
@id
"Nadal nie rozumiem dlaczego orzeł z czekolady stał się takim symbolem (i czego właściwie)."

Nie widzisz problemów związnych z językiem towarzyszącym tej akcji - cytuję (przeklejam): "zamierzamy rozprawić się ze stereotypem Polaka pesymisty, malkontenta, nadętego smutasa, który ma wszystkim za złe i innym zazdrości". Ja na przykład od razu ustawiam się w kontrze - po stronie malkontentów i smutasów. Jak można komuś, kto ma dwa pięćset na rękę na śmieciówce kazać się cieszyć z sukcesu? I jeszcze zawstydzać go za to, że zazdrości tym, co mają dwadzieścia pięć na kierowniczym stanowisku?
-
wo
2017/10/06 21:09:59
@airborell
"Uruchomić w tym momencie kampanię propagandy sukcesu to znaczy wkurzyć ludzi."

...alienować już nie tylko własnych czytelników i słuchaczy, ale nawet własnych pracowników. Przecież dziennikarz w oddziale ma właśnie coś typu dwa pięćset na rękę. Jak on ma reagować na widok warszawskich gwiazd, celebrujących swój sukces?
-
2017/10/06 21:10:33
@vito

...Zjadanie ptaka z czekolady... Przypomina mi picie szampana przez lud ustami przedstawicieli...

To chyba nie tak. To chyba miało być takie amerykańskie super ciastko, upieczone przez piekarnię Kowolskich( Bruce Wszechmogący) jako dowód braterstwa mieszkańców Buffalo i takie tam ble, ble. A tak naprawdę, to sanepid znalazł w piekarnii szczurze bobki i trzeba było jakoś poprawić reputację.
-
wo
2017/10/06 21:27:36
@vito
"Zjadanie ptaka z czekolady... Przypomina mi picie szampana przez lud ustami przedstawicieli."

Przecież nikt go w końcu nawet nie zjadł. Pierwotny plan był taki, że pod koniec akcji ma być przekazany jakimś bliżej nieokreślonym "biednym dzieciom" (już w ogóle sam ten koncept pokazuje poziom umysłowy ludzi z otoczenia Komorowskiego). Potem się okazało, że sanepid na to nie pozwoli, bo przechowywana w hallu "Trójki" nieopakowana czekolada nie nadaje się już do jedzenia. Czyli że w ten sposób Komorowskiemu udało się dwukrotnie strzelić sobie w stopę (rykoszetem raniąc przychylne mu media).
-
2017/10/06 21:27:41
@mw.61
W zamierzeniu miało to być epokowe i genialne - posunięcie, które odmieni bieg historii. Ale wyglądało jak ustawka telewizyjna z lat 70-tych: pan stanie tutaj, rączka wyżej, itd. A niech tam, przywołam scenę sprzed rozkładu jazdy z "Co mi zrobisz..."
-
2017/10/07 00:05:18
Właściwie nie rozumiem tych pretensji do liberalnych dziennikarzy, że są liberalnymi dziennikarzami. Społeczeństwo czytające widać takich woli i nie lubi czytać o problemach lokatorów. Gdyby lubiło, to sławę i kasę mieliby Springer i Sroczyński, a nie Wielowieyska i Morozowski.
-
2017/10/07 00:44:53
@czekoladowy orzeł

Jako ktoś kto jeszcze jedną nogą gdzieś tam tkwi w klasie robotniczej muszę powiedzieć, że wszystko z tym źle, choć trudno to zwerbalizować. To jak z hipsterami, nie mają kapitału ekonomicznego, ale kompensują to intelektualno-kulturowym. Książki które czytasz, filmy które oglądasz, towarzystwo w którym się obracasz mają ogromne znaczenie.
Dla człowieka biednego zostają wartości niematerialne, które liczą się podwójnie, czy to honor czy duma narodowa, czy wiara w Boga, różne, może proste rzeczy, ale zabierając to wywołujesz gniew, bo to ostatnia rzecz, która dzieli cię od bycia niewolnikiem, kimś bez poczucia własnej godności, bez własnej wartości.
I tu nie chodzi wcale o to czy Bóg istnieje, naród ma się czym szczycić, a twoja lokalna drużyna wygrywa. Jeśli nie stać cię na spłatę długów, opłacenie rachunków i utrzymanie rodziny, naprawdę niewiele zostaje.
Dlatego walka o sprawiedliwy podział dóbr jest taka ważna.
-
2017/10/07 01:29:53
re up
Może źle się wyraziłem. Chodziło mi o sprawiedliwy podział dóbr materialnych i niematerialnych. Nie tylko prostą redystrybucję, ale tanie bilety do teatru do którego dopłaca państwo, dostęp do najnowszej wiedzy medycznej dla wszystkich, darmową edukację dla każdego, to wszystko z czego państwo się wycofywało.
-
2017/10/07 08:04:29
Właściwie nie rozumiem tych pretensji do liberalnych dziennikarzy, że są liberalnymi dziennikarzami. Społeczeństwo czytające widać takich woli i nie lubi czytać o problemach lokatorów. Gdyby lubiło, to sławę i kasę mieliby Springer i Sroczyński, a nie Wielowieyska i Morozowski.

Problem polega na tym, że nikt tego nie sprawdził. Nie było dwóch wydań Wyborczej, jedno z Wielowieyską i Gadomskim, drugie ze Sroczyńskim i Springerem.
-
wo
2017/10/07 10:46:26
@grzespelc
"Właściwie nie rozumiem tych pretensji do liberalnych dziennikarzy, że są liberalnymi dziennikarzami. Społeczeństwo czytające widać takich woli i nie lubi czytać o problemach lokatorów. Gdyby lubiło, to sławę i kasę mieliby Springer i Sroczyński, a nie Wielowieyska i Morozowski"

Jakie teksty są puszczane w gazecie i jacy jej autorzy są fetowani w roli gwiazd - to kwestia arbitralnych decyzji kierownictwa. Kierownictwo powie, że Pipsztycki ma mieć ścieżkę szybkiego druku - to będzie ją mieć. Interesujące, że kontrprzykładem do Twojej tezy są sytuacje, w których społeczeństwo może zagłosować portfelem. Wyobraźmy sobie, że do księgarni równocześnie trafiają książka Springera i Morozowskiego. Jak myślisz, która będzie się lepiej sprzedawać? (ceterując parobasa - załóżmy, że obie mają podobne tytuły, ceny, wydawnictwo itd.)
-
wo
2017/10/07 10:48:04
@bantus
"to wszystko z czego państwo się wycofywało."

Ty masz rację - a ja mam notkę właśnie o tym!

wo.blox.pl/2017/01/Raczka-w-raczkach.html
-
2017/10/07 11:22:12
@airborell

Nikt nie sprawdził bo tu wchodzimy w politykę a nawet Realpolitik. Wielowieyska mogła latami być zawodową posiadaczką poglądów dzięki synergii pomiędzy pozycją polityczną swojej rodziny a potrzebami propagandowymi rządów. Z kolei pozycja rynkowa Agory opiera się m. in. na tym że firma miała first mover advantage kiedy otworzył się rynek mediów w Polsce, co później rozmaite środowiska opozycyjne względem byłej opozycji podnosiły jako "uwłaszczenie się na majątku podziemia wydawniczego". A ta część podziemia miała majątek dlatego, że Zachód inwestował w polityczne okolice KOR i Wielowieyskich bo pasowała im taka opozycja w Polsce a nie jakaś Solidarność Walcząca.

Czyli to że jest Wyborcza z Wielowieyską i Gadomskim a nie ze Springerem i Ikonowiczem jest wynikiem (oczywistego) wyboru zachodnich polityków w stanie wojennym, którzy chcieli tu mieć przyjemną prozachodnią opozycję z którą potem łatwo się dogadać na temat kolonizacji, przepraszam, inwestycji zagranicznych, a nie następnego Salvadora Allende.
-
wo
2017/10/07 12:14:47
@flux
"firma miała first mover advantage kiedy otworzył się rynek mediów w Polsce"

Przeceniasz to. "Wyborcza" i "Tygodnik Solidarność" miały dokładnie taki sam first mover advantage - a z tysola nie powstała korporacja. Największe advantage i tak miały komunistyczne gazety, już zakorzenione na rynku. Stąd np. sukces "Polityki" i wieloletni sukces "Wprost" (zarżnięto ten tytuł już później, ale w latach 90. świetnie korzystał z "first mover advantage"). A z wszystkich moverów najlepiej swój advantage rozegrał Kaczyński, który zniszczył otrzymany Express Wieczorny (w sensie gazety), ale od razu rozumiał, że najcenniejszym elementem jej majątki sa po prostu warszawskie nieruchomości.
-
2017/10/07 12:50:24
Czytałem w 1989 i Wyborczą i TySola. TySol bardzo szybko przestał być atrakcyjną lekturą bo zamiast pisać o tym co czytelnika interesuje, grał w politykę. A Wyborcza otwierała działy lokalne, miała świetne reportaże, potem akcje społeczne.

Mam olbrzymi szacunek dla managementu Agory za poprawną egzekucję strategii rozwoju, od garstki szaleńców z powielaczem do wielkiego korpo.

Co do first-mover advantage to mogę się do połowy zgodzić, "Polityka" owszem miała swoich czytelników nawet wśród antykomunistycznych znajomych moich rodziców, ale "Wprost" nikt nie czytał. Podobnie lokalne gazety nie budziły zaufania. "Wyborcza" jako powiązana z opozycją miała olbrzymi kapitał zaufania i umiała go wykorzystać. Przypuszczam że dzięki szkoleniom z biznesu udostępnionym przez Zachód. Skąd się wzięła Wanda Rapaczyński?

Sądzę też że PiS przynajmniej częściowo mógł to rozegrać lepiej, poduczyć się na Zachodzie robienia gazety i nie zarżnąć Expresu i TySola, no ale oni wolą robić politykę a nie biznes.

Reszta mojego wywodu pozostaje bez zmian.
-
2017/10/07 14:12:26
Ten tekst przypomina mi dlaczego przestałem czytać papierową prasę.
Wybór jednego z modeli, o których piszesz wynikał po prostu z oparcia się na przychodach z reklamy. Zaczęto pisać pod reklamodawców, czytelnik stał się tylko towarem, tylko w przeciwieństwie do fejsa, jeszcze za to płacił (w tym miejscu pozdrawiam Marka "Ceny dogonią Madryt" Wielgo).

Rozbieżność było widać świetnie w telewizyjnych reklamach "GW" - w gazecie piórem Gadomskiego wzywamy do liberalnego kursu i podniesienia wieku emerytalnego, ale w telewizji reklamujemy numer "GW" z poradnikiem "Jak uzyskać rentę".
-
wo
2017/10/07 14:33:23
@flux
"Czytałem w 1989 i Wyborczą i TySola. TySol bardzo szybko przestał być atrakcyjną lekturą bo zamiast pisać o tym co czytelnika interesuje, grał w politykę. A Wyborcza otwierała działy lokalne, miała świetne reportaże, potem akcje społeczne. "

Trochę inaczej - działy lokalne były później (po akcjach społecznych). Lata 90. ci się zlewają w jedno wspomnienie.

" ale "Wprost" nikt nie czytał"

Co to za argument? Ty i twoja rodzina nie czytała, więc *nikt* nie czytał? To jakbym powiedział, że "Despacito" nie jest hitem, bo ja nie słyszałem. To nie jest twitter, oczekuję tu argumentacji na wyższym poziomie.

"Podobnie lokalne gazety nie budziły zaufania"

Może u Ciebie, ale sprzedawały się w wielkich nakładach (do dziś się sprzedają). Przeceniasz sprzedażowy wpływ czynników typu "związany z opozycją".

" "Wyborcza" jako powiązana z opozycją miała olbrzymi kapitał zaufania "

"Polityka" i "Wprost" przetrzymały liczne tygodniki zakladane w latach 90. przez ludzi opozycji (nikt ich dziś nie pamięta - "Spotkania", "Tygodnik Gdański"...). "Powiązanie z opozycją" nie miało tak wielkiego znaczenia.

"Skąd się wzięła Wanda Rapaczyński? "

Koleżanka z dzieciństwa Heleny Łuczywo, tu akurat nie ma żadnej tajnej historii z drugim dnem.

"Sądzę też że PiS przynajmniej częściowo mógł to rozegrać lepiej, poduczyć się na Zachodzie robienia gazety i nie zarżnąć Expresu i TySola, no ale oni wolą robić politykę a nie biznes. "

PRZECIWNIE. To oni zrobili genialny biznes - na nieruchomościach. Z perspektywy 2018 widać, że właśnie Kaczyński rozegrał to najlepiej. Lepiej dziś mieć to, co on ma (i z tego wydawać te wszystkie "Sieci Od Rzeczy"), niż mieć "Express Wieczorny".

"Reszta mojego wywodu pozostaje bez zmian"

Nic z niej nie zostało.
-
2017/10/07 15:25:06
@wo
Gazety lokalne świetnie się sprzedają? Spośród prasy papierowej chyba tylko czasopisma komputerowe i młodzieżowe zaliczyły większy spadek. Cały czas żartuję że największym marzeniem PPG jest być wywłaszczonym za rozsądne pieniądze.
-
wo
2017/10/07 15:34:20
@brysio
"Gazety lokalne świetnie się sprzedają? "

Wykończyła je dopiero nieudana transformacja w Polska The Times, ale nadal bez trudu znajdziesz takie, które na swoim lokalnym rynku mają lepszą sprzedaż od "Wyborczej". Ta nieudana transformacja to swoją drogą też ciekawy fenomen - jest taka ekipa zawodowych zarzynaczy mediów, którzy zawsze bez trudu znajdą kolejnego frajera, który ma coś do zarżnięcia.
-
2017/10/07 15:49:10
@wo
"ale nadal bez trudu znajdziesz takie, które na swoim lokalnym rynku mają lepszą sprzedaż od "Wyborczej"."

"Echo Dnia" to chyba pierwszy lepszy przykład z brzegu.
-
2017/10/07 17:07:41
@GW

Akurat dzisiaj przeczytałem, że WSJ staje się odnogą GW. Czy może na odwrót? Wszystko układa się w jedną wielką, brązową, dymiącą kupę puzzli.

Jeszcze na początku roku uważałem, że należy wspierać niepubliczne media abonamentem, i nawet Newsweeka rocznego okazyjnie wziąłem w chwili wzmożenia pluralistyczno-patriotycznego.

Ale zmieniłem zdanie, chyba czas na ugór. WSJ FTF.

Tych kilku dziennikarzy (wymienionych m.in. w jednej z poprzednich notek) i rysowników dla których kupuję chyba da sobie radę bez mojej złotówki?
-
wo
2017/10/07 17:26:06
@naturalucka
"Tych kilku dziennikarzy (wymienionych m.in. w jednej z poprzednich notek) i rysowników dla których kupuję chyba da sobie radę bez mojej złotówki?"

Przecież ta złotówka i tak nie idzie do ich kieszeni. Podstawą korporacyjnego podejścia do pracownika jest to, że wszyscy mają dostawać tyle, na ile wycenia ich rynek pracy. Ani złotówki więcej - po prostu tyle, żeby nie odeszli do konkurencji. Jeśli są jakiekolwiek nadwyżki, idą do kieszeni akcjonariuszy i zarządu. NIGDY nie do kieszeni szeregowych pracowników (np. dziennikarzy).

Co za tym idzie - jak mawia mój przyjaciel, Łajdefak Szudajgiwedamn, se płać, se nie płać, Twój wybór.
-
2017/10/07 17:34:30
@wo: "Trochę inaczej - działy lokalne były później (po akcjach społecznych)."

Poznański oddział Wyborczej musiał zostać otwarty w okolicach 1994, wtedy właśnie zacząłem czytać zapowiedzi koncertów i programy kin. Natomiast pierwsza akcja społeczna, którą kojarzę, to Rodzić po Ludzku z tego samego roku bodajże. Fakt, że lata 90. mi się cokolwiek zlewają, ale Wyborcza w tamtym okresie pasowała mi jako dziennik właśnie przez to, że były i akcje społeczne, i lokalna kultura. Co nie zmienia faktu, że w Poznaniu wtedy oczywiście *wszyscy* czytali Głos Wielkopolski, więc ten tekst o gazetach lokalnych które to nie budziły zaufania to oczywista bzdura. Wyborcza zainteresowała lokalnego czytelnika dopiero dodatkiem Praca (w poniedziałek musiałem do kiosku dylać o świcie, bo po śniadaniu Wyborczej już się kupić nie dało). Wprost oczywiście też czytały tłumy, znajoma nawet niezłe pieniądze dostawała za pozowanie do tych ich durnych, "kontrowersyjnych" okładek.
-
2017/10/07 18:04:09
[lurk]
Witam, ja tylko w kwestii tego mitycznego zamkniecia rynku medialnego. Otóż na polskim rynku mieliśmy dwa, zbudowane praktycznie z niczego, sukcesy wydawnicze lewicowych tygodników (choć w przypadku wymienionych tworów lewicowość należałoby wziąć w duży nawias, ponieważ miały profil zdecydowanie sensacyjno-tabloidowy). Oba zostały założone przez nie mających zaplecza golasów, nie żadnego Hajdarowicza z milionami.

W 1990 niejaki Urban, goły i wesoły, wydaje (jak twierdzi, z finasowej desperacji) książeczkę "Alfabet Urbana". Książka sprzedaje się (chyba nawet ku zaskoczeniu autora) w gigantycznym nakładzie, co umożliwa Urbanowi zgromadzenie kapitału na założenie własnego tygodnika "NIE", który odnosi sukces na, wydawałoby się, skrajnie nieprzyjaznym rynku (pukano się w czoło: "antyklerykalny tygodnik lewicowy? Wydawany przez komucha? W solidarnościowej Polsce? To się nie sprzeda!").

W późnych latach 90-tych niejaki Kotliński, znów z finansowej desperacji (miał jakieś długi), wydaje sensacyjno-skandalizującą książkę "Byłem Księdzem" (nawiasem mówiąc - długo szukał wydawcy, bo jakoś nikt nie chciał uwierzyć w to, że w kraju Papieża-Polaka dobrze się sprzeda waląca w kościół pozycja). "Byłem księdzem" odnosi niespodziewany (znów: niespodziewany...) sukces, skłaniając Kotlińskiego do założenia tabloidowego tygodnika "Fakty i Mity" (choć znajomi Kotlińskiego odradzali mu i jedno, i drugie przedsięwzięcie: "W katolickim kraju? Coś takiego? Nie ma szans! Nikt tego nie kupi!"). Pomimo tego, że tygodnik stał na poziomie gazetki szkolnej, jeszcze niżej nawet od "NIE", nieźle się sprzedawał (to, że FiM obecnie ryje po dnie, wynika z aresztowania naczelnego i rozłamu w redkacji: rozłamowcy założyli konkurencyjny tygodnik).

Zarówno "NIE" jak "FiM" są dość badziewne, ale pomimo swojego wojującego antyklerykalizmu w stylu "księża na księżyc" i płytko rozumianej lewicowości (w przeciwieństwie do KryPolu, nie znajdziecie tam żadnych Żiżków w posttowarowych komunach poliamorycznych), odniosły niespodziewany sukces. Co ciekawe, oba wymienione tygodniki obywały się praktycznie bez reklam (no, pomijając sporadyczne reklamy wibratorów u Urbana), oba miały dużą sprzedaż, choć były w pewnym sensie niszowe: poważne media wstydziły się je cytować, nawet pomimo ujawniania przez nie głośnych afer (Urban) czy kościelnych seksskandali (Kotliński). Oba były tabloidowe (kierowane raczej do pana Czesia spod budki z piwem niż poważnego odbiorcy) i oba wypełniały pewną lukę na "rozmodlonym" rynku prasowym. Pomimo swojego chamstwa (Urban) i paździerzowatości (Kotliński), ktoś przez lata chciał je kupować. Można? Można.
[/lurk]
-
2017/10/07 19:15:22
@wo
"Co za tym idzie - jak mawia mój przyjaciel, Łajdefak Szudajgiwedamn, se płać, se nie płać, Twój wybór."

NA NIC NIE MAM WPŁYWU W KAPITALISTYCZNEJ DEMOKRACJI LIBERALNEJ NAWET SWOJĄ ZŁOTÓWKĄ!

Także ten, podaj mi w takim razie numer swojego konta.
-
2017/10/07 21:59:20
Niezależnie od poglądów politycznych, od czasu dyskusji Czapiński/Dragan Żakowski stoi dla mnie tam, gdzie alt.med.
-
2017/10/08 01:10:21
@WSJ w GW

At first I was like WTF but then...

"Jest coś głęboko niesprawiedliwego w tym, że firma, której wartość osiąga niemal pół biliona dolarów, nie płaci znaczącego podatku dochodowego. Czy Amazon nie powinien bardziej wspierać dochodu narodowego i potrzeb społecznych? Z tego, że tak olbrzymia firma płaci mniej niż 24 proc. podatku dochodowego (średni podatek firm notowanych na giełdach w USA), logicznie wynika, że firmy o mniejszym sukcesie płacą więcej. W ten sposób Amazon wpisuje się w regułę zwycięzca bierze wszystko, która jest plagą naszej gospodarki."
-
2017/10/08 01:35:38
Niedawno przeczytałem książkę "Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa" autorstwa Krzysztofa Kaźmierczaka i Piotra Talagi. Co mnie mocno zaskoczyło i chyba mimo wszystko zasmuciło, to generalna rezerwa Wyborczej, zarówno redakcji w Warszawie jak i poznańskiego dodatku, wobec tej sprawy. Ta rezerwa jest trudna do zrozumienia właściwie z każdego punktu widzenia a przejawiała się nawet w drobnych kwestiach (np. dlaczego upierano się, by w apelu redaktorów naczelnych do prokuratora generalnego w 2011 roku nie nazywać sprawy zbrodnią a jedynie zniknięciem? W 2011 można jeszcze było mieć wątpliwości?). Odrzucając wszelkie paranoiczne teorie, że musiał za tym stać jak zawsze Michnik, kluczem do zrozumienia tej postawy chyba byłaby teza, że to jakiś przejaw nieironicznego podśpiewywania "jest super, jest super, więc o co ci chodzi". Jesteśmy przecież krajem europejskim i u nas zabójstwa dziennikarzy się już nie mogą zdarzać, więc siłą rzeczy to nie mogło być zabójstwo a gdyby przyznać, że było inaczej, to jaki wstyd i poruta. I jeśli to prawda, to tak teraz myślę, że skoro niektórzy zinternalizowali ten refren tak głęboko, że nawet dość oczywista sprawa "znikniętego" dziennikarza nie pozwoliła im przyznać, że nie zawsze i wszędzie jest i było super w państwie duńskim, to właściwie dlaczego mają słuchać teraz swoich krytyków. Lepiej ich nazwać symetrystami i ukrytymi agentami PiSu a sobie dalej powtarzać, że jest super i nie wiadomo o co im chodzi.
-
2017/10/08 02:02:11
Jak na ironię obecnie WSJ chyba jest akurat na lewo od działu gospodarczego GW.
-
2017/10/08 07:50:07
@majowy.wirus
dlaczego upierano się, by w apelu redaktorów naczelnych do prokuratora generalnego w 2011 roku nie nazywać sprawy zbrodnią a jedynie zniknięciem?

Albo dlatego, że PG był "nasz", więc po co mu robić przykrość? Która może się skończyć odcięciem od "wysoko postawionego poufnego źródła?
-
2017/10/08 09:48:39
Jak na ironię obecnie WSJ chyba jest akurat na lewo od działu gospodarczego GW.

Sroczyński odszedł, ale jest alternatywa!
-
2017/10/08 10:03:25
@ausir
Jak na ironię obecnie WSJ chyba jest akurat na lewo od działu gospodarczego GW
Totalnie, też na początku zaliczyłem fejspalma, ale teraz widzę (choć jeszcze oczyma wyobraźni) ból dupy MGMu (Maziarski/Gadomski/Majcherek) piszącego polemikę nie ze Sroczyńskim czy Rozwadowską a z WSJ właśnie. Byłoby cudnie.
-
2017/10/08 10:31:33
Przepraszam, że nie ogarniam. Co to jest RLM i kto to jest WSJ?
-
wo
2017/10/08 12:01:22
@Junoxe
" Co to jest RLM i kto to jest WSJ?"

Red Lipstick Monster - jedna z największych współczesnych gwiazd dziennikarstwa, autorytet dla milionów Polek, którego istnienia tradycyjne autorytety prawdopodobnie nawet nie są świadome. W każdym razie, na pewno lepiej od Jacka Żakowskiego RLM zna się na monetyzacji soszial mediów. WSJ - Wall Street Journal, amerykańska gazeta, której polska edycja już kiedyś ukazywała się jako dodatek do GW, lubiłem to czytać i cieszę się z tego powrotu.

@ausir
"Jak na ironię obecnie WSJ chyba jest akurat na lewo od działu gospodarczego GW"

Zawsze było (z tą poprawką, że wielu ludzi błędnie przypisuje publicystów takich jak Maziarski czy Gadomski do działu gospodarczego).

-
wo
2017/10/08 12:11:40
@antonio.bamberas
"dwa, zbudowane praktycznie z niczego, sukcesy wydawnicze"

Jestem sceptyczny co do obu tych oficjalnych historii, że "Założył gazetę za pieniądze z książki". Mniej więcej wiem, jakie można mieć pieniądze z książki, nawet takiej superbestsellerowej. Nadal za małe. To są pieniądze wystarczające owszem, na samochód - owszem, na mieszkanie (ale albo bardzo małe mieszkanie i to raczej nie w Warszawie, albo naprawdę sukces musi być ogromny). Ale nie na założenie tygodnika.

Zauważ, że akurat wśród potencjalnych założycieli takiego lewicowego tygodnika w ogóle masz parę osób, które potrafią wyprodukować nieźle się sprzedającą książkę typu non-fiction. To im (nam?) wystarcza na życie na trochę lepszym poziomie, ale np. nie na całkowite uniezależnienie od korporacyjnych mediów. Nie mówiąc już o założeniu własnego biznesu.

Przypuszczam, że ani Urban, ani Kotliński nie mówią całej prawdy o finansowaniu swoich medialnych przedsięwzięć. Nie muszą, to nie są spółki publiczne (jak Agora, która akurat wszystko musi ujawniać).
-
2017/10/08 12:34:43
@ junoxe
Głos z wieży z kości słoniowej czy subtelny trolling?
W każdym razie dzięki Gospodarzowi za niezłą charakterystykę tego rodzaju dziwów jak RLM.
A swoją drogą, jak ma się wprowadzenie WSJ z tendencją do ograniczania działów zagranicznych?
-
2017/10/08 13:09:38
" Mniej więcej wiem, jakie można mieć pieniądze z książki, nawet takiej superbestsellerowej. Nadal za małe. To są pieniądze wystarczające owszem, na samochód - owszem, na mieszkanie (ale albo bardzo małe mieszkanie i to raczej nie w Warszawie, albo naprawdę sukces musi być ogromny). Ale nie na założenie tygodnika. "

Szafrański ostatnio twierdzi że przekroczył milion euro przychodu ze te swoje oczywistości spod znaku "jak chcesz oszczędzić to mniej wydawaj, nie jedz kawioru tylko śledzie". Nadal pewnie za mało na otwieranie gazety, noale mieszkań to by się już uzbierało z tego kilka
-
wo
2017/10/08 13:45:38
@embercadero
"Szafrański ostatnio twierdzi że przekroczył milion euro przychodu ze te swoje oczywistości spod znaku "jak chcesz oszczędzić to mniej wydawaj, nie jedz kawioru tylko śledzie". Nadal pewnie za mało na otwieranie gazety, noale mieszkań to by się już uzbierało z tego kilka"

Książki influencerów/coachów/mówców motywacyjnych to trochę inna kategoria - to jest monetyzacja wielu lat działalności, podczas której przewijają się też sponsorzy, agencje MCN, "partnerzy strategiczni" itd. Gdyby hipotetyczny lewicowy tygodnik miał takich partnerów (czy powinien ich mieć - to inne pytanie), to w ogóle już "wydanie książki" robi się zbędnym etapem.
-
2017/10/08 14:06:49
@wo

Jestem sceptyczny co do obu tych oficjalnych historii, że "Założył gazetę za pieniądze z książki"

"Alfabet Urbana" osiągnął nakład 750 tys. egzemplarzy, a książeczki Kotlińskiego miały do 2000 roku łączną sprzedaż około miliona, co jak na tamte czasy dawało niezły pieniądz (ale też próg wejścia w rynek medialny był wówczas zapewne niższy - no i działo się to na długo przed ekspansją "Faktu", więc rynek prasy "sensacyjnej" nie był jeszcze tak nasycony). Cezary Łazarewicz opisuje ekspansję medialną Kotlińskiego (oraz jego wcześniejsze nieudane biznesy, gdy inwestował w podświetlane kieliszki do wódki).

Niemniej zgadzam się - pewnie masz rację, że tamte sukcesy są dziś prawdopodobnie nie do do powtórzenia. Ani książki nie osiągają już takich nakładów (chyba że te napisane przez RLM), ani rynek prasowy nie jest tak duży jak kiedyś (bo po co wydawać pieniądze na gazetę, skoro można za darmo wejść na Pudelka).

Na marginesie: to chyba sukcesem "NIE" i "FiM" inspirowała się prawica, która połączyła syf z kiłą, czyli chamstwo Urbana z paździerzem Kotlińskiego, tworząc własne tygodniki (a jakby mało było tych wszystkich Sieci Od Rzeczy, jakiś czas temu na rynku pojawił się *kolejny* zalegający na półkach prawicowy tygodnik - biorąc pod uwagę poziom intelektualny leadów, adresowany chyba do kibiców piłkarskich). Tyle że prawicowe media zasilane są strumyczkiem pieniędzy z reklam, na które antyklerykalne tabloidy nigdy nie mogły liczyć.
-
wo
2017/10/08 14:38:11
@bamberas
"Niemniej zgadzam się - pewnie masz rację, że tamte sukcesy są dziś prawdopodobnie nie do do powtórzenia."

Bardziej mi chodzi o biznesowe wykorzystanie powiązań z ludźmi PRL-owskich służb specjalnych. W obu przypadkach to wysoce prawdopodobne, choć oczywiście obaj zainteresowani nie będą się tym chwalić, stąd ich "to dzięki sukcesowi książki" (jak Piskorski z jego "wygrałem w kasynie").
-
2017/10/08 19:09:46
Budowanie opowieści, że oto golec Urban napisał bestsellera, za którego założył tygodnik, z którego stał się multimilionerem, jest delikatnie mówiąc naiwne.
-
2017/10/08 21:21:46
@wo i MLR i WSJ

Dziękuję.
-
2017/10/08 22:08:35

Urban to poza honorariami za książkę miał też całkiem sporo majątku pod zastaw którego mógł wziąć kredyt.
-
2017/10/08 23:14:46
Ok, być może macie rację. Nie jestem specjalistą od rynku medialnego, więc się poddaję. Po prostu wziąłem za dobrą monetę wypowiedzi Urbana i Kotlińskiego, w których przedstawiali oni taką właśnie wersję wydarzeń ("napisałem, wydałem, zarobiłem i założyłem"). Oczywiście zdawałem sobie sprawę z koneksji Urbana w latach 90-tych (znajomości w policji, służbach itp. - bo informacji na temat różnych skandali i afer to mu akurat nie brakowało), ale nie sądziłem, że miało to jakieś przełożenie na kwestie biznesowe związane ze spółką URMA (poza podrzucaniem tematów na zasadzie czysto koleżeńskiej: "Stasiu, masz dla mnie coś z prokuratury?"). Urban się chwalił, że nie ma u niego reklam, więc nie jest od nikogo zależny (sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem). To samo Kotliński: wypromował się na zabójcy Popiełuszki, "gorące tematy" podrzucali mu informatorzy z zaprzyjaźnionych parafii (Paetz itd.), ale żeby zaraz zakładał biznes z Piotrowiczem?

FiM były drukowane na papierze toaletowym, a cały biznes (pomimo braku reklam) prowadzony był minimalnym nakładem kosztów, przy równocześnie dość wysokiej cenie tygodnika (zagospodarował niszę na antyklerykalny tabloid), stąd sądziłem, że przy trendzie wzrostowym branży (dziś to już oczywiście przeszłość), bariera wejścia w ten interes nie była taka znowu duża. Wychodziłem z założenia, że w zasadzie każdy Bubel może sobie pewnym nakładem założyć własne pisemko - i (pod warunkiem minimalnych kosztów) utrzymywać się na powierzchni przy paru tysiącach nakładu (co nie znaczy, że każdy pomysł chwyci, a któreś kolejne pisemko Bubla czy jakaś "Gazeta Warszawska" nagle osiągnie sukces rynkowy).

Ale ok, nie będę się kłócił, bo to gospodarz siedział w temacie (śp. "Lewą Nogą" - BTW, czy jest szansa na digitalizację starych numerów?).

Jeszcze w wątku partyjnego zaplecza prasowego, dodałbym UPR-owski "Najwyższy Czas" (który, zdaje się, jeszcze dyszy). Ktoś się orientuje czy Korwin do tego dokłada?
-
2017/10/10 12:26:35
Tymczasem dla Jarosława Kuisza z Kultury Liberalnej największym problemem orła jest to, że był brzydki.


















-
wo
2017/10/10 13:31:28
A te spacje to co mają reprezentować, "drop mic"?

Mnie w tym wywiadzie bardziej zafascynowała obsesja Komorowskiego na punkcie walki z demonami własnego dzieciństwa ("cokołowy patriotyzm") oraz przekonanie, że jego córka miała równy start z resztą społeczeństwa.
-
2017/10/10 15:06:48
Spacje mają reprezentować opinię, że brak edycji w bloksie ssie.