Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Wiedzmin na Weselu

W zeszłym roku uczestniczyłem na Euroconie w dyskusji z Sapkowskim. Trochę się bałem, że Sapkowski zrobi skandal, starałem się więc rozbrajać potencjalne miny.

Gdy padło pytanie o związki polskiej fantastyki z polską klasyką, wyrwałem się do odpowiedzi. Sapkowskiemu „zarzuciłem”, że na potęgę korzysta z dorobku klasyków, zwłaszcza z Wyspiańskiego i Sienkiewicza.

„Guilty as charged”, odpowiedział. Skandalu nie było (uff).

Byłem teraz w Gdyni na wiedźmińskim musicalu. Najbardziej wpadająca w ucho piosenka to „Dziki gon”. Graczom przypominam, że upiorny rycerz zapowiadający krwawą wojnę zwiduje się Poecie w „Weselu”.

Rzekłbym - jest jego „tworem F”. Bo „Wesele” jest jak stacja Solaris, każdemu zwiduje się mieszkaniec jego podświadomości.

Dialog Marysi z Widmem można przypisać Kelvinowi i Harey, tyle że z genderową przewrotką. „Mus mnie woła, mus mnie woła, raz dokoła...” / „Stój, ach stój!”.

Niniejszą blogonotkę proszę potraktować jako mój wkład w akcję „narodowego czytania Wesela”. Pochwalam ją tym bardziej, że Wyspiański jest raczej „nasz” niż „ich”.

Podobnie jak w przypadku Żeromskiego uważam, że szkolni poloniści robią „Weselu” krzywdę, nie analizując go jako komedii. Dramat romantyczny? Twoja stara.

Gdybym był zylionerem, zasponsorowałbym wystawienie „Wesela” jako mieszczańskiej tragifarsy. Chętnie z całą plejadą gwiazd polskiej komedii romantycznej, z Żakiem, Kotem, Karolakiem, Kwiatkowską, Gąsiorowską i Dygant.

To są utalentowani aktorzy, grają w szmirach dlatego, że za mało jest dobrych produkcji. Wierzę, że daliby czadu w „Weselu”.

Jest to utwór genialny, a więc: ponadczasowy. Oczywiście, dzieje się w konkretnym czasie i miejscu, ale problemy głównych bohaterów są takie jak nasze.

Przynajmniej moje. Dziennikarz z „Wesela”, c'est moi.

Jak każdy korpoludek, skarży się na wypalenie („martwą duszę”, hasztag #toonas) Czuje, że jego praca to zawodowa błazenada.

Jego „tworem F” jest więc Stańczyk. Dziennikarz mówi do niego: „błazeństwem ja z tobą zbratan, byłem ci duszą poswatan / nim dusza stała się trup”. Ileż razy snułem z koleżeństwem redaktorstwem podobne skargi przy kieliszku!

Na bankiecie jednym... było to w Krakowie, gdzieś koło Wawelu, moje narzekania przerwał jakiś dziwny facet w śmiesznej czapce i powiedział: „Acan jako spowiedź czyni, spowiedź, widzę, cudzych grzechów; Acan się zalewa łzami, dusza krwawi, serce krwawi; ale znać z Acana mowy, że jest - tak przeciętnie zdrowy. Jutro humor się poprawi...”

Z Radczynią Dziennikarz rozmawia tak: „Pańska praca: rzecz serio, a pan takim przekreśla ją gestem, tak ją wspomina niemile...” / „Rzeczy serio nie ma;  wszystko jest prowizoryczne: przekonania, opinie, twierdzenia” / „Jednak Prawda — ?” / „Nawet Prawdy cienia!”.

Podoba mi się też parodia feministki Racheli, która marzy o „wolnej miłości” - „a jest panna modern, całkiem (...) była w Wiedniu na operze / w domu sama sobie pierze”. Ale najwięcej się dostaje prawicy.

„Pan się narodowo bałamuci, to już było” / „Jeszcze wróci”. Czuję to ze Stuhrem i Szycem!

Pan Młody jest szlachcicem-narodowcem. Ciąży na nim zdrada arystokracji - jego „tworem F” jest hetman Branicki, skazany na męki piekielne za Targowicę („Pali pieniążek moskieski?”).

Czepiec epatuje rubasznym cynizmem. Jak w przypadku Leppera czy Wałęsy, początkowo budzi tym nawet sympatię, np. kiedy mówi, że na żonę najlepsza jest kobieta prosta („wiela scynścia, niskie kosta”). Potem wyłazą z niego demony antysemityzmu, chciwości i mizogynizmu.

Opowiada, jak agitując w wyborach za kandydatem PSL, pobił działacza Partii Socyalno-Demokratycznej, którego opisuje jako „tego Żyda”: „po co sie bestyjo darła, a to tak z całygo garła; było, jak go huknę w pysk, myślołem juz, że sie stocył, on sie ino krwiom zamrocył, a nie upod, bo był ścisk” (czuję to z Andrzejem Grabowskim!).

Wyspiański parodiuje też siebie - młodopolskiego poetę-pijaka. Wiedźmińscy gracze znajdą w „Weselu” pierwowzór Jaskra.

Jego alter ego zalicza nieudaną próbę poderwania druhny („Pódzies pon, patrzcie go, ledwo przysed, juz by kcioł” / „Cało flaszkę bestia schloł”). Nim padnie, wygłosi jeszcze swoje opus magnum, dwuwiersz - „Chopin gdyby jeszcze żył... toby pił” (czuję to z Karolakiem!).

„Panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!” / „Chciałem, chciałem... Raz byłem, to nie zastałem”. Cytat deczko fejkowy, bo to kwestie wypowiadane w różnych scenach, ale podkreśla, że refrenem „Wesela”, który wciąż wraca, raz do koła, aż do wielkiego finału z czapką i sznurem, jest zbiorowa porażka wynikająca z „braku chęci chcenia”.

„To tak w każdym z nas coś woła: jakaś historia wesoła, a ogromnie przez to smutna” / „A wszystko bajka wierutna”. To już prawdziwy cytat.

To o nas, prawda?

czwartek, 21 września 2017, wo

Polecane wpisy

  • 13 powodów

    Dawno na blogu nic nie było o popkulturze, więc napiszę o serialu „13 powodów” - o którym pewnie bym napisał felieton, gdybym nadal pisywał felieton

  • Kontrowersyjny spektakl

    Jest sobie taki kontrowersyjny spektakl, który dzieli moich znajomych na zwolenników i przeciwników. Jestem w obozie entuzjastów, wypowiem się więc w jego obron

  • Kalifat w Bawarii

    Tymczasem: obejrzałem niegłupią komedię na ważne tematy bieżące. Jak widać po załączonym trailerze, komedia nazywa się „Witamy u Hartmannów” i opowi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/09/21 11:15:55
"To o nas, prawda?"

Nie mogę się nie zgodzić. Wesele to był jeden z pierwszych momentów moich licealnych "przebudzeń się". Jeszcze wtedy nie rozumiałem, co czytam, ale już do mnie przemawiało, nawet samą formą i zdarzeniami odartymi z kontekstu, którego nie znałem.

Oczywiście kontekst na zajęciach został pominięty ("Wesele to opowiesć o zauroczeniu chłopstwem i wsią, które ongiś przewijało się wśród inteligencji"), ale fascynacja Weselem została i teraz po latach tym bardziej do mnie przemawia.

Wyspiański do spółki z Gombrowiczem i Mrożkiem dawno już zdiagnozowali polską chorobę, a fakt, że ich dzieła są lekturami szkolnymi, ale nie omawia się ich rzeczywistego podkładu to przecież kolejny objaw.
-
2017/09/21 12:15:34
Boy-Żeleński (uczestnik imprezy) napisał:

"(...) Można by podejrzewać, iż Wyspiański, biorąc pióro do ręki, zamierzał tu napisać złośliwy pamflecik na swoich znajomych; w trakcie pisania geniusz poezji porwał go za włosy i ściany Bronowickiego dworku rozszerzyły się niby nowe Soplicowo w symbol współczesnej Polski (...)"

Symbol współczesnej czy każdej Polski jest to?

(cytat za wolnelektury.pl/katalog/lektura/plotka-o-weselu-wyspianskiego.html)
-
2017/09/21 14:40:02
Trochę ten mem że "prawdziwy Gombrowicz już dawno" budzi we mnie chęć gry w żiżuku - a co jeśli odwrotność jest prawdą i to, że Mrożek, Gombrowicz, Wyspiański i cały korowód chłostaczy narodowych przywar aż do Kochanowskiego wydają się wciąż aktualni nie oznacza właśnie, że w całej tej idei chłostania narodowych przywar jest coś niehalo - bo wszyscy oni już kanonizowani i przetrawieni w narodowej memosferze, a Naród jakoś się nie zmienia.
-
2017/09/21 14:55:51
@czescjacek
Nie zgadzam się z tym, że oni są już przetrawieni. W szkole, gdy nasza nauczycielka maglowała Kochanowskiego przez pół gimnazjum cały czas było tylko o trenach. O innych tekstach dowiedziałem się właściwie dopiero od Kaczmarskiego ("Kto cnotami znudzony, nieufny nadziei, / Swoich kroków niepewny do dworu się klei. / Tam wśród podobnych sobie może się wyszumieć, / A przy tym w nic nie wierzyć, niczego nie umieć"). Ba, nawet przy Krasickim jakoś nieszczególnie było wspominane, że jego fraszki to częstokroć po prostu pamflety na naród polski.
Poza tym memosfera wywodząca się z literatury w narodzie, który za najpopularniejszego autora ma wciąż Sienkiewicza? Wątpię. Memosfera polska właśnie też dlatego tak łatwo poddaje się manipulacjom wszelkiego rodzaju bo nigdy nie przetrawiła żadnych "klasyków", a opiera się raczej na tym, co dzisiaj dają w telewizji, a jeszcze lepiej we wPotylicę.
-
2017/09/21 15:19:58
@"Wyspiański parodiuje też siebie - młodopolskiego poetę-pijaka."

Młodopolskiego poetę-pijaka z pewnością, ale chyba nie siebie. Wspomniany już wyżej Boy-Żeleński:
"Nos to jest cała przybyszewszczyzna, której dwuletni okres święcił się w Krakowie bezpośrednio przed Weselem. I Wyspiański przebył ten okres, ale jako pilny widz i obserwator; poza tym Przybyszewszczyzna spłynęła koło niego bez śladu. Brakło może głównego klucza do porozumienia: Wyspiański nie pijał. Kiedy raz, pamiętam, któryś z <<paczki>> musił go do picia, mówiąc: <<no, niech się pan napije, dla fantazji>>, Wyspiański odparł z uśmieszkiem: <<ja fantazję mam zawsze, a po wódce mnie głowa boli>>. "
-
2017/09/21 16:50:46
@wo

...Sapkowskiemu zarzuciłem, że na potęgę korzysta z dorobku klasyków, zwłaszcza z Wyspiańskiego i Sienkiewicza...

A Geralt? Gdzie jest Geralt w tej weselnej układance? Może to taki duch Narodu, przez nieuwagę pominięty przez autora Wesela?
No bo spójrzmy. Odważny, nieprzekupny, nieugięty, gotów walczyć w obronie słabszych nawet w przegranej sprawie. Nie stroniący od trunków i zabawy, ale z umiarem, bo przecież za chwilę może być potrzebny.
No kurna. Wypisz wymaluj typowy Polak ze słusznego podręcznika historii. Jak jakiś Chrobry z czytanki. Albo pieprzony Skrzetuski.
Chyba trochę odleciałem.
U Sapkowskiego jednak więcej z Sienkiewicza. Prawdę mówiąc, ja Wyspiańskiego jakoś tam nie zaoważyłem. No ale konwencja wiedźmińskiej sagi z założenia jest bliższa Sienkiewiczowi. Na szczęście nie ku pokrzepieniu serc. Przynajmniej nie tych narodowych.
Ale dzięki za nowe spojrzenie na sagę. Chyba mam pomysł na następną lekturę.



-
2017/09/21 18:42:19
I za to Cię Wojciechu "z duszy serca" lubię, chociaż i wkurwić potrafisz jak mało kto, aleś człowiek porządny i czasem pomysły masz jak jeszcze bardziej mało kto.
-
2017/09/21 18:50:09
Przy tej okazji zamyśliłem się nad "wieszczami" naszymi, nasz Naród (paskudne słowo, ale chyba adekwatne) do perfekcji opanował sztukę czytania bez czytania - weźmy chociaż "Pana Tadeusza". Epopeja narodowa - każdy rozsądny literaturoznawca ryknie ze śmiechu na te słowa.

Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele, i? jakoś to będzie!.


Toż to najdoskonalsze i ponadczasowe opisanie typowego polskiego bajzlu. Nic innego nie miał na myśli Jarosław Kaczyński, kiedy twierdził, że do zbudowania w Polsce autostrad potrzeba "czynu narodowego" (co słusznie i celnie skopał WO na tym blogu). Ale który polonista, w której szkole, ten akurat fragment podkreśla i wyjaśnia? Chyba tylko 70 lat temu polonista (zdegradowany przez komunistów profesor uniwersytetu) w zawodówce mojego ojca.

-
wo
2017/09/21 19:41:39
@baldyman
"Epopeja narodowa - każdy rozsądny literaturoznawca ryknie ze śmiechu na te słowa"

Twoja powieść, Gerwazy, zajęła mię mocno.
Szkoda, żeś mię nie przywiódł tu w godzinę nocną;
Udrapowany płaszczem, siadłbym na ruinach,
A ty byś mi o krwawych rozpowiadał czynach.

Jak wiadomo, współcześni mieli Mickiewiczowi za złe, że "Panem Tadeuszem" zdradził romantyzm - parodiując go w postaci Hrabiego. Tu akurat zresztą bardzo mi się podoba film mistrza Wajdy, Kondrat wydobywa tam farsowe elementy tej postaci (i również komediowo jest tam rozegrany i ten cytat). W ogóle poloniści zbyt rzadko dopuszczają taką heretycką interpretację, że co poeta miał na myśli? Ano jaja sobie z nas robił.
-
2017/09/21 19:51:01
@mickiewicz

Zawsze mnie zadziwiał fenomen Mickiewicza i to ile poświęca się uwagi na samą choćby technikę jego fechtunku słowem (a potem trzy razy tyle na treść). Osobiście powiedziałbym, że Słowacki jest o wiele lepszy, choć oczywiście też z założenia słaby, bo martyrologia i inne sranie w banie. Mickiewicz natomiast zawsze we mnie budził uczucie żenady, bo nie dość, że był okrutnie emo, to w dodatku po rozdzieleniu treści od formy ta forma nie wydaje mi się szczególnie wybitna. Zawsze mi się przypomina Gombrowicz i jego "Słowacki wielkim poetą był", acz akurat Słowacki mi się technicznie podoba.

Czasami próbuję się po omacku dowiedzieć, jak Mickiewicza odczytywała lewica sprzed x lat. Głównie polega to na szukaniu aluzji między zdaniami, bo np. Boy-Żeleński niewątpliwie Adasia mimo wszystko szanował, ale za co konkretnie - trudno powiedzieć, bo nie znalazłem żadnego zeznania wprost. Może ktoś z szanownych komcionautów widział?

Jedyne co mi się narzuca z takich różnych aluzji zebranych zewsząd, to, że Mickiewicza lewoskrętni poloniści uwielbiali przede wszystkim za opisy przyrody i epoki.

@czescjacek

No właśnie tak jak napisał b-at-at - co z tego, że tyle tego chłostania na papierze, jak nic z tego nie wynika? W szkole wszystko przerabiane jest według wartości twarzowej, poza właśnie romantyczną martyrologią, o której poloniści potrafią nawijać godzinami, odnajdując piętnaste dno. Memosfera, w której, dajmy na to, Mrożek jest przetrawiony, to ta nasza skromna, niszowa. Ewentualnie prawacka, gdzie jest przetrawiony i znienawidzony, ale w wiedzy ogólnej przyswajanej w szkole tego nie ma.
-
2017/09/22 21:31:05
Już wiem na co przeznaczę piniądz (oprócz pozbycia się kredytów) jak wygram w totka.
-
2017/09/23 21:18:56
Ja przelotnie, z drobną korektą dotyczącą postaci Poety. Powiedzenie "Chopin gdyby żył, to by pił" było (jeśli wierzyć Boy-owi) mottem Przybyszewskiego. Wyspiański zresztą nie pił (dużo?). Boy, chyba zresztą w "Plotce o Weselu", przytacza odpowiedź Wyspiańskiego, namawianego do napicia się dla fantazji: Ja fantazję mam zawsze, a po wódce głowa mnie boli.
-
2017/09/24 23:14:28
@temporary-man

Sam z kilku źródeł już słyszałem o tym, że Poeta to Przybyszewski, więc coś w tym musi być.

Nota bene, młodopolski remiks romantyzmu mi się zdecydowanie bardziej podobał od romantyzmu właściwego.
-
2017/09/25 09:53:11
Problemem Wesela na poziomie szkoły średniej jest język. To samo jest z Odprawą posłów greckich. Byłem miłośnikiem dramatu greckiego, ale Odprawy... właściwie nie dałem rady czytać bez zerkania w przypisy. Jeśli - przepraszam za skromność - ja w czasach przedinternetowych miałem problem z przebiciem się przez znaczenie słów (wyobraźcie sobie Szekspira czytanego w języku, który znacie słabo i cały czas musie zerkać do słownika), to dzisiaj może być jeszcze trudniej. Podsumowując pomysł WO: jeśli to miałoby mieć siłę rażenia, to potrzeba odwagi amerykańskiego scenarzysty lub Hanuszkiewicza, żeby uderzyć Weselem we współczesność. Inaczej mówiąc, trzeba napisać to Wesele na nowo.
-
2017/09/25 10:57:21
@a.stanczak

...Problemem Wesela na poziomie szkoły średniej jest język...

Coś jak Robinson Cruzoe w wydaniu uproszczonym? Coś takiego wpadło mi w rękę, gdy syn czytał to w podstawówce. Niby to samo, ale jakieś takie za bardzo współczesne. Fakt, jak ja to czytałem jako nastolatek w wersji klasycznej, to mnie to znudziło. Archaiczny język, opisy na pół strony rzeczy oczywistych, bo przecież ja to już widziałem w telewizorku albo w kolorowym tygodniku. W sumie w porównaniu z filmem nuda.
Czy to jest dobry kierunek? W przypadku Wesela mam wątpliwości. Może realizacja we współczesnych dekoracjach? Tak to jest pomysł i w teatrze realizowany, ale dostępny dla garstki. Można to nagrać i wyemitować w Teatrze telewizji a potem na lekcji polskiego.
Ale się rozmarzyłem.
-
2017/09/25 11:28:42
@ mw.61

Zacznijmy od tego, że wersja klasyczna jest już sfilmowana w sposób, który nie budzi zastrzeżeń. Klimat i treść jest oddana. Nie chodzi zatem o uproszczenie. Chodzi o to, żeby mieć na to pomysł, który wyjdzie od Wesela, skończy we współczesnym świecie. Uniwersalnie, a nie tylko grajdołkowato. Żeby nie było tak teatralne, jak Historia jednego pocisku (do dziś zachodzę w głowę, jak można było tak skusić w stronę teatru przy tak dobrym wyjściu i scenariuszu Toeplitza). Inaczej skończy się, jak przy Panu Tadeuszu. Mamy sfilmowaną dość lekko ważną książkę, a w dyskusja w prasie odbywa się na temat tego, czy Szapołowska dobrze mówi trzynastozgłoskowcem (autentyk z Gazety Wyborczej rozmawiającej z M. Janion). Może to powinien zrobić Polański? Polański zawsze kręcił filmy, które mogły dziać się wszędzie i nie były tylko dla Tutejszych.
-
2017/09/25 12:04:16
@a.stanczak

...Chodzi o to, żeby mieć na to pomysł, który wyjdzie od Wesela, skończy we współczesnym świecie. ...

No ale chyba nie ingerując w oryginalny tekst? Albo skracając jak u Wajdy w Panu Tadeuszu ?
Prawda. Wybitny reżyser znajdzie swoją formę wyrazu, by uwypuklić swoją wizję, nie skracając czy modyfikując. W Panu Tadeuszu, jednak wielowątkowej epopeii, można trochę wybierać. Ale w Weselu?
Wesele jako światowy (uniwersalny) przekaz!
Ha. Chciałbym to zobaczyć.
-
2017/09/25 13:23:57
Szekspir się broni przy uwspółcześnieniach, więc i Wesele może dałoby radę, a jeśli nie dałoby, to zostajemy w polskim grajdołku i można mieć wątpliwości, czy sztuka jest tak dobra, jak chcemy. Przykład troszkę wbrew własnej tezie, ale Kurosawa zglokalizował Szekspira, więc może damy radę zglobalizować Wyspiańskiego. I nie chodzi o to, żeby sprzedać finał do kin w USA.

Osobnym tematem jest, czy my w Polsce jesteśmy tak autentyczni w tych naszych wyborach i doświadczeniach? Osobiście widziałem siebie w dziennikarzu z Wesela przed maturą, ale później mi przeszło. Czasami wraca, ale teraz widzę raczej uniwersalną figurę i właśnie tych uniwersalnych figur trzeba szukać. Małym poświęceniem byłoby porzucenie oryginalnego tekstu dla poszukiwania współczesnego sensu.

Znów za mocna teza, ale dla kontekstu dyskusji godna rozważenia Czy androidy Dicka nie dorastają do filmu książka jest w sumie dość rozczarowująca po powrocie po latach. Akurat na tym blogu nie muszę przypominać, iż Hollywood potrafiło kupić tytuł z innej książki po to, by użyć Dicka i zrobić ponadczasowy, uniwersalny klasyk. W innym wypadku zostanie kolejny film do dyskusji w wąskim gronie lub lektura szkolna do prowadzania licealistów.

BTW, co do wiary w polskich aktorów wydali w Polsce audiobooka lub raczej słuchowisko na podstawie Czy i mam pytanie do gospodarza. Czy można mieć poczucie, że ktoś z występujących tam rozumiał kogo i co ma zagrać?
-
2017/09/25 13:31:52
Techniczna kwestia. Zapomniałem już, za co uwielbiam platformę blox - właśnie za to, że potrafi wyrzucić znaki przy wklejaniu tekst i nie pozwala edytować zalogowanym własnych komentarzy. Na Marsa się wybieramy, a na poziomie blogów ciągle musimy męczyć się z takimi zniechęcającymi banałami...
-
2017/09/25 15:30:55
@a.stanczak

...Szekspir się broni przy uwspółcześnieniach, więc i Wesele może dałoby radę...


Ale bez zmiany czy uproszczeniu tekstu. Choć mogę się mylić czy tam nie było jakichś reżyserskich ulepszeń. Di Caprio jako syn współczesnego mafioza, super, ale takie interpretacje Wesela na deskach teatralnych też były. Chodzi o dostępność. Czy można to zglobalizować, czyli dać młodym powiedzmy w Patagonii takiego Di Caprio jako pana młodego?

... Kurosawa zglokalizował Szekspira, więc może damy radę zglobalizować Wyspiańskiego...

Tron we krwi to było coś, ale jednak po wcześniejszym sukcesie Siedmiu samurajów i pewnej modzie na samurajskie machanie mieczami. Do tego to Kurosawa adaptował światowy hicior Szekspira na swoją poetykę, a nie odwrotnie.

...Małym poświęceniem byłoby porzucenie oryginalnego tekstu dla poszukiwania współczesnego sensu...

Tylko czy to właśnie nie straciłoby zupełnie sensu? Bardziej przekonuje mnie Wesele jako wojtkowa tragifarsa, ale niestety, zrozumiała tylko na naszym podwórku, ale za to przyswajalna przez licealistów.
Od czego wyszedłeś.
-
2017/09/25 15:54:42
Ale dlaczego niby mamy się bawić w uwspółcześnianie Wesela? Czemu mamy mielić teksty sprzed stu lat w nowej formie - one są wspaniałymi świadkami swoich czasów, z dodatkiem pewnych ponadczasowych wartości - ale, na Teutatesa, jest wiek XXI! Jesteśmy nowymi ludźmi w nowym świecie. Skupmy się na tworzeniu własnej rzeczywistości, tekstów nowych, naszych i mówiących o nas.

Czyżbyśmy byli upadkiem
I bronić się własnym słowem
Nie mieli ni sił, ni prawa?
-
2017/09/25 16:34:08
@b-at-at

... Skupmy się na tworzeniu własnej rzeczywistości, tekstów nowych, naszych i mówiących o nas...

Kłopot w tym, że Wesele nadal mówi o nas. Tylko pytanie jak to przedstawić by było zjadliwe. Ba, Antygona też mówi o nas, o ludziach, ale klasyczne przedstawienie w koturnach, maskach i do tego chorus, byłoby odbierane tak jak jakaś chińska opera, akceptowalna przez margines koneserów.
No ale czy dlatego nie mamy do tego wracać i szukać innej formy zachowując, tak myślę, oryginalny tekst?


-
2017/09/25 17:16:33
@mw.61
Dukaj w swoim felietonie "Wyobraźnia po prawej stronie" zarzucał polskiej prawicy, że w XXI wieku dalej walczy z komuną, tym razem przebraną za Unię, nigdy nie przyswoiła lekcji postmodernizmu, nie dorasta do nowych czasów.
Ale, co gorsza, zda się, że polska lewica dalej męczy wiek XIX. W dużej mierze intelektualnie i kulturowo zatrzymaliśmy się właśnie tam, na Marksie, międzynarodówce i czerwonym sztandarze. I jak kocham rewolucyjne pieśni z wieku XIX, tak marzy mi się, żebyśmy wreszcie mieli własny język.

W Antygonie jest nas dokładnie tyle, ile człowieka starożytnego. Warto to czytać własnie jako pewnego rodzaju przypomnienie i przestrogę cywilizacyjną, może i hobbistycznie dobrze jest czasami coś przetłumaczyć na nowy język - ale boli mnie to, że w dużej mierze my wciąż bazujemy na przemalowywaniu lakieru z kultury dawnej. Nawet nie tyle, że odnosimy się do Norwida, ale chcemy Norwida na siłę wepchnąć w tu i teraz.
-
2017/09/25 17:31:15
> W Antygonie jest nas dokładnie tyle, ile człowieka starożytnego

Problemu jednak tyle samo. Powiedzmy, że twoje chore dziecko/żona/mąż/brat chce, żebyś spopielił jego zwłoki i wysypał prochy do Wisły. Przysięgasz mu przed śmiercią, że to zrobisz, a później stajesz przed dylematem, który zarysował Sofokles, bo jako społeczeństwo nie rozwiązaliśmy problemu między dwoma porządkami. Łamiesz prawo albo łamiesz przysięgę. Temat stale aktualny.
-
2017/09/25 18:11:33
@a.antczak

...Temat stale aktualny...

Przepraszam. Ups. pieprzony blox.
Ad rem. Sofokles. Temat stale aktualny.
Ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się dekoracje.
To co napisaleś: W Antygonie jest nas dokładnie tyle, ile człowieka starożytnego

-
2017/09/25 22:28:11
@temat stale aktualny

Przyjemne jest dla wielu samo przerabianie na nowo tego tematu, odnajdywanie sensu, wczuwanie się - patrz Antygona Anouilha; niby te same dekoracje, ale wychodzi zupełnie coś innego.

@ Wesele

Z konieczności szkolno - lekturowej obejrzeliśmy z potomkami film Wajdy. Broni się. Problemem jest dźwięk i słyszalność dialogów (typowa przypadłość filmu polskiego), ale kolejne pokolenie było pod wrażeniem.
-
2017/09/25 22:32:20
@a.stanczak

"jeśli to miałoby mieć siłę rażenia, to potrzeba odwagi amerykańskiego scenarzysty lub Hanuszkiewicza, żeby uderzyć Weselem we współczesność. Inaczej mówiąc, trzeba napisać to Wesele na nowo"

Czekam cały czas na recenzję "Wesela" Klaty szanownych komentatorów. Co prawda bilety w szufladzie, ale jeszcze miesiące czekania. Nie przepadam do końca ani za Klatą ani za Wyspiańskim, ale jakoś dałem się złapać na haczyk. Nie wiem czy się zrywać czy cierpliwie czekać. Jakieś wrażenia?
-
2017/09/25 22:47:49
@Kurosawa
Ale już Rashomon dostał Oskara. Co prawda za scenografię, ale był to temat japoński, żaden tam Szekspir.
-
2017/09/25 23:22:35
Jeszcze ad notka, dla intelektualistów i ludzi kultury dylematem już nie powinno być wschód czy zachód, samowsobność vs zachód, te decyzje zostały podjęte już dawno temu. Problemem jest jak się zwesternizować bez germanizacji. Trzeba pamiętać że Zachodnie Cesarstwo podbiły i zasiedliły germańskie plemiona a ich mitologia twórczo przetworzona przenika całą współczesną popkulturę. Etnosu nie da się odrzucić, ale można z niego twórczo korzystać.

Jak w słowiańskim etnosie znaleźć i uwypuklić te elementy, które są pro- czy proto-demokratyczne, wolnościowe i wspólnotowe, zamiast autorytarnych, zamordystycznych czy nienawistnych? To jest zadanie. Geralt jest idealnym przykładem bohatera który powinien stać się trendem, zarówno w kulturze wysokiej jak i popularnej. Nie jako postać, ale jako kierunek w którym powinniśmy zmierzać.
-
2017/09/26 09:36:48
"refrenem Wesela, który wciąż wraca, raz do koła, aż do wielkiego finału z czapką i sznurem, jest zbiorowa porażka wynikająca z braku chęci chcenia."

Czyżby to z kolei była inspiracja dla Dukaja i jego nolensum?
Polska fantastyka Wyspiańskim stoi...
-
wo
2017/09/26 10:18:08
@a.stanczak
"Techniczna kwestia. Zapomniałem już, za co uwielbiam platformę blox - właśnie za to, że potrafi wyrzucić znaki przy wklejaniu tekst i nie pozwala edytować zalogowanym własnych komentarzy. Na Marsa się wybieramy, a na poziomie blogów ciągle musimy męczyć się z takimi zniechęcającymi banałami..."

Bo wszystko zależy od arbitralnych decyzji korporacji.

"Problemu jednak tyle samo. Powiedzmy, że twoje chore dziecko/żona/mąż/brat chce, żebyś spopielił jego zwłoki i wysypał prochy do Wisły. Przysięgasz mu przed śmiercią, że to zrobisz, a później stajesz przed dylematem, który zarysował Sofokles, bo jako społeczeństwo nie rozwiązaliśmy problemu między dwoma porządkami. Łamiesz prawo albo łamiesz przysięgę. Temat stale aktualny."

Naprawde? Dla mnie wybór jest oczywisty. Przysięga niezgodna z prawem jest nieważna. Jeśli ktoś przysięgnie komuś, że pomści jego krzywdę krwawym mordem - nie jest bohaterem, jest zbrodniarzem. Uważam siebie za przedstawiciela kultury mieszczańskiej, dla nas prawo jest istotne (to mnie łączy z Wyspiańskim a dzieli z Sofoklesem).

@batat
"Ale, co gorsza, zda się, że polska lewica dalej męczy wiek XIX."

Taka teza na podstawie jednej notki na blogu? Ja mam polskiej lewicy raczej za złe właśnie to, że jest tak bardzo hopdoprzodu lacanistyczno-żiżkowska, że aż zajmuje się jakimiś nieistotnymi pierdoletami o poliamorii.
-
2017/09/26 11:53:36
@ WO

> Naprawde? Dla mnie wybór jest oczywisty.

Chyba nie idzie o to, co dla kogo jest oczywiste, ale o konflikt między dwoma porządkami prawnymi i ludźmi podzielonymi pomiędzy dwa systemy etyczne. Dla zlaicyzowanego mieszczanina lub - mówiąc poetyką bloga - zwolennika cywilizacji śmierci (nie ma w tym obelgi, jeśli miałbym szukać na siłę własnej tożsamości w takim podziale, to też ląduję w tym obozie) nie ma konfliktu. Dla sporej części ludzi jest.

Nie pamiętam już dokładnie całości przypadku, ale jak gdzieś nad Szwajcarią zderzyły się dwa samoloty z winy kontrolera lotu, to jakiś gość z Kaukazu przyjechał i zabił w zemście tego kontrolera, bo w samolocie byli jego bliscy. Widać zatem, że konflikt jest stale obecny w świecie. Myślę, że miał pełną świadomość, że skończy w więzieniu.

Nie rozumiem też stawiania tezy, że dla Sofoklesa problem istniał, a dla innego nie. Między innymi dlatego, że pytania postawił Sofokles mogliśmy później zadawać to pytanie i odpowiadać na nie laickim prawem, co oczywiście nie przeszkadza walczyć części aptekarzy o prowadzenie aptek zgodnych z ich sumieniem. Nie będę może już sofoklesofał tematu, przed jakim dylematem stanie aptekarz, gdy wejdzie do jego apteki osoba zgwałcona i poprosi o after pill, bo wylądujemy w środku pisania kolejnych odcinków Dekalogu.
-
2017/09/26 14:41:41
@wo
Nie, nie na podstawie jednej notki, ale na podstawie własnych obserwacji w lewicowym środowisku. To jest trochę to, o czym napisała Justyna Dracht:
krytykapolityczna.pl/kultura/muzyka/w-poszukiwaniu-utraconego-glosu/

Nie widzę w środowisku lewicowym, przynajmniej tym okołorazemowym, szczególnego uzizkowienia dyskursu. Dominującą dekoracją ciągle jest raczej chór rewolucyjny śpiewający teksty XIX-wieczne.
Nie tworzymy tekstów kultury w ogóle. Nie wypracowaliśmy własnego języka opowiadania o rzeczywistości - a bez popkultury, śmiem twierdzić, nie trafimy z przekazem do przeciętnego człowieka.

Trochę może obok tematu, kilka fragmentów z przytoczonego wcześniej przeze mnie felietonu Dukaja:

wśród ludzi mediów, sztuki i kultury znacznie większą popularnością cieszą się poglądy lewicowe, liberalne. Tak jest na Zachodzie i tak jest już w Polsce.
Tym większym fenomenem jawi się wobec tego polska literatura fantastyczna, w której bardzo wyraźnie dominują autorzy-konserwatyści, autorzy-prawicowcy. Tych prezentujących w swej beletrystyce poglądy lewicowe można policzyć na palcach jednej ręki.
Nie dziwota, że było tak za PRL-u. Ale sytuacja nie zmieniła do dzisiaj, gdy pojawiają się kolejni młodzi autorzy z wyobraźnią po prawej stronie; prawie zupełnie zaś brak dla nich przeciwwagi z lewa.


Najpierw zatem musi wyłonić się nowy nurt polityczny, nowa idea, potem dopiero można wokół niej oplatać książki, filmy. W Polsce świetnie zdaje sobie z tego sprawę środowisko Krytyki Politycznej; nie wolno nie doceniać ich pracy. Import myśli Sławoja Žižka itp. medialnych radykałów to zaledwie działania katalizujące. Młoda prawica nie może się poszczycić równie efektywnym generatorem mód intelektualnych.

@a.stanczak
Ale oczywiście, że teksty starożytne w jakiejś formie będą zawsze fundamentem kultury i powinniśmy, czy wręcz musimy z nich czerpać. Ale czy jeśli napiszesz Antygonę o aptekarzu, to czy to dalej będzie Antygona?
-
2017/09/26 15:36:43
@"Wesele"

W dziwnych latach 90-tych miałem sposobność opieki nad grupą młodych ludzi, którzy postanowili wystawić "Wesele" przycięte do formatu video clipu. Ładnie to wyszło (jako happening, nie pełnowymiarowa inscenizacja), te rymowane bon moty Wyspiańskiego dobrze w tej formule wybrzmiały - a było to lata zanim wystawianiem polskiej klasyki zajął się Jan Klata - on wówczas pisał wiersze haiku. Jednak do re-ekranizacji "Wesela" podchodziłbym ostrożnie. Raczej nie powinna to być bezpośrednia adaptacja młodopolskiego tekstu, lecz własny scenariusz nim zainspirowany. Poniekąd uczynił tak Smarzowski w swoim pierwszym filmie, gdzie poszedł jednak trochę na skróty, podążył najprostszym narzucającym się tropem: czysta miłość vs. brudny świat społecznej konwencji. Ten film, zbyt dosłowny i publicystyczny, zestarzał się źle. Gdyby dziś za "Wesele" miała się zabierać któraś z młodych reżyserek, wówczas widziałbym tu np. scenariusz o zespole aktorskim przygotowującym inscenizację Wyspiańskiego w jakimś Narodowym Teatrze Polskim opanowanym przez dobrą zmianę sceniczny Pan Młody prywatnie nie może zawrzeć w Polsce małżeństwa, układa sobie życie z partnerem za granicą, gdzie chce go zdemaskować prawicowy dziennikarz, lecz oto włączają się wyższe czynniki (jakiś minister Stańczyk, jakiś Ksiądz), zbliżająca się data uroczystej premiery na którą ma przybyć wszechwładny Chochoł paraliżuje wszystkich

@"Pan Tadeusz"

Oczywistym, lecz niedocenianym, kierunkiem odczytania tego poematu jest "mit emigracyjny". Polacy są narodem emigrantów, od 200 lat najlepsze dzieła kultury tworzą na emigracji, lecz ukrywają tę okoliczność przed sobą - drezdeński rodowód "Dziadów" i paryski "Pana Tadeusza" to fakty w szkolnych interpretacjach mające rangę nieistotnego przypisu, gdy tymczasem są one kluczowym elementem "sytuacji twórczej" tych utworów, katechizmów narodowej mitologii pisanych dla diaspory przez jej apostoła.

I jest prawdą jak pisze b-at-at, że ta literacka mitologia ma większe znaczenie w Polsce niż jakikolwiek program polityczny - to ona wyprowadzała na fronty i powstania a nie hasła polityczne. Lewica raczej nie stworzy innej równie silnej mitologii, może jednak zreinterpretować tę która jest (przykład powyżej).

P.S. Tymczasem Turcja wstaje z kolan i zrzuca kajdany polskiego romantyzmu:
www.hurriyetdailynews.com/ottoman-composers-tekbir-to-replace-chopins-piece-at-funerals-of-fallen-turkish-soldiers.aspx?pageID=238&nid=117900&NewsCatID=341
-
wo
2017/09/26 16:56:47
@batat
"Nie widzę w środowisku lewicowym, przynajmniej tym okołorazemowym,"

No bo dopiero od niedawna jest jakieś "środowisko okołorazemowe". Przedtem mieliśmy albo ziemię jałową lewicy postkomunistycznej, albo seminarium o znaczeniu fallusa w "Ecrits" Lacana w Krypolu.

@stanczak
"Nie pamiętam już dokładnie całości przypadku, ale jak gdzieś nad Szwajcarią zderzyły się dwa samoloty z winy kontrolera lotu, to jakiś gość z Kaukazu przyjechał i zabił w zemście tego kontrolera, bo w samolocie byli jego bliscy. Widać zatem, że konflikt jest stale obecny w świecie."

No ale w moim systemie wartości taki koleś to zbrodniczy psychol. Nie będę rozpaczać nad jego dramatem.
-
2017/09/26 17:33:17
@awal

...Raczej nie powinna to być bezpośrednia adaptacja młodopolskiego tekstu...

Tylko czy to nadal będzie Wyspiański? Jak się przyjrzeć, to w Grze o tron mamy całą tragedię antyczną. Tam jest wszystko, ale to nie Sofokles, choć i jego tam widać.
Ja bym chciał zobaczyć właśnie ten genialny tekst Wyspiańskiego. Ten pomysł o zespole aktorskim przygotowującym inscenizację Wyspiańskiego OK, ale na oryginalnym tekście. Inaczej to będzie wariacja na temat. Ciekawa i może inspirująca, ale wariacja.
Niestety, nie widziałem przedstawienia Klaty i pewnie nie zobaczę, bo miejsce gdzie takie rzeczy powinny być prezentowane dla prowincjonalnych maluczkich, czyli TVP Kultura, ma ważniejsze sprawy na głowie.
-
2017/09/26 18:34:13
@ WO

> No ale w moim systemie wartości taki koleś to zbrodniczy psychol. Nie będę rozpaczać nad jego dramatem.

Panie redaktorze, nie wątpimy chyba, że nawet w systemie wartości pewnych ludzi w Polsce ja czy Pan możemy być spadkobiercami antypolskich elementów i nie będą rozpaczać nad tym, jak jacyć prawdziwi patrioci zrobią z nami porządek. W ich systemie wartości może nie mieścić się wiele rzeczy.

Człowiek, który zabił tego kontrolera lotu nazywał się Vitaly Koloyev - jego można postrzegać jako psychola, ale w pewnych społeczeństwach jest nośnikiem wartości i tu już zaczyna się problem, bo mówimy o relacjach między społeczeństwami i państwami, a nie o jednym gościu, który coś zrobił (starczy przeczytać notkę w wiki, żeby zrozumieć, że psychol nie oddaje całości tematu).

Oczywiście nikt nie zmusza do innego podejścia do jednego gościa, ale rzeczywistość jednak czasami zmusza.

Zróbmy duże koło. Amerykanie operujący w Azji cały czas trafiają na ten problem. Kiedy walczyli z Japończykami nie mogli zrozumieć mentalności ich żołnierzy. "Nie rozpaczając nad ich dramatem" po prostu zrzucili dwie bomby i wyparowali dwa miasta ludzi. Równolegle jednak dali pieniądze na badania Ruth Benedict i mamy książkę pod tytułem Chryzantema i miecz, która miała pozwolić zrozumieć japońską mentalność. W przypadku Japonii jakoś się udało - nie tyle zrozumieć, co wymusić zadawanie pytań - ale już w przypadku innych państw w Azji... proces w toku.

Kiedy pracowano nad porozumieniami paryskimi w sprawie Wietnamu w rozmowach wyszło, iż Amerykanie nie rozumieli dlaczego Wietnamczycy tak z nimi zaciekle walczyli. Odpowiedzią było zdanie, że robili tak zawsze w przeszłości, jak np. musieli bronić się przed Chińczykami.

Teraz mamy to samo w Korei. Kraj, który zbudowany został po części na wojnie koreańsko-amerykańskiej (w której rozważano użycie broni atomowej przeciwko Koreańczykom), otoczony przez państwa, które Korea Północna postrzega jako satelickie wobec USA, stara się za wszelką cenę obronić przed USA. W tym samym czasie prezydent USA mówi, że na czele Korei Płn. stoi psychol i Koreę trzeba będzie totalnie zniszczyć.

Możliwe, że tylko ja widzę związek, którego tam nie ma, ale jak czytam o psycholach, to przypomina mi się zdanie z Bouviera napisane o Hiroszimie, że "dzisiaj nie da się już pójść naprzód w sztuce wzajemnego niszczenia się - pozostaje droga do przebycia w sztuce porozumienia". Pisanie o gościu, który jest bohaterem w swoim kraju za to, że pomścił śmierć bliskich wymaga przynajmniej zadania pytania, czy coś nam przy użyciu słowa psychol nie umyka, bo później budzimy się w świecie 9/11 i drapiąc się w głowę zadajemy sobie pytanie "Dlaczego oni nas tak nienawidzą?"
-
2017/09/26 23:15:39
@wo
> No ale w moim systemie wartości taki koleś to zbrodniczy psychol. Nie będę rozpaczać nad jego dramatem.

[Looker mode out]
Ale przecież tak samo w systemie wartości Antygony/Kreona ten drugi to zbrodniczy psychol, nad którego człowiek wyznający te PRAWDZIWE wartości rozpaczać nie będzie. W tych dramatach chyba najważniejsze jest to, że może istnieć konflikt różnych systemów wartości i czasem trudno jest ustalić, który jest tym właściwym i JEDYNIE SŁUSZNYM. Inaczej to byłby dramat o tym, jak to jakaś osóbka chciała pokonać brata i musiała w tym celu pokonać przeszkody, z jakimi mierzył się Rambo (to wdrapywanie się z ciałem na plecach na szczyty greckich urwisk! - malownicze filmowo).
To chyba zasługa tych greckich filozofów, a w szczególności sofistów i Sokratesa, że takie pytania zaczęto stawiać, a dramaturdzy podchwycili tzw. "ducha czasów".
Prawo, powiedzmy, wkrótce się zmieni i będzie zakazywało żyć pewnym określonym osobom. Ale trzeba wszak szanować prawo. Tak nakazują nasze mieszczańskie zasady. Zatem bez problemu powiemy, że człowiek pomagający im to zbrodniczy psychol w naszym systemie wartości.
BTW. Dziwi mnie, że w kontekście Antygony nie padł tytuł filmu, który jak najbardziej tu pasuje, czyli "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady"
Pozdrawiam i [looker mode in]

-
2017/09/26 23:25:37
"pochować" nie "pokonać". Niestety, źle naciśnięte klawisze zmieniają znaczenie.
-
2017/09/27 07:45:59
Proszę o rezygnację z epitetu psychol, ponieważ:
1. Słabo się broni jako zwrot ubarwiający dyskusję.
2. Kałojew najprawdopodobniej nie był chory psychicznie.
3. Bycie "psycholem" w realu to naprawdę duży problem, nie trzeba dowalać, nawet niechcący.
-
2017/09/27 08:31:28
Może linki nie są mile widziane, ale przy okazji kolizji US-Korea Płn. i pamięci o pewnych faktach - ciepły tekst:

www.theguardian.com/world/2017/sep/26/why-are-north-koreas-leaders-specifically-threatening-us-bombers
-
wo
2017/09/27 10:01:36
@a.stanczak
" później budzimy się w świecie 9/11 i drapiąc się w głowę zadajemy sobie pytanie "Dlaczego oni nas tak nienawidzą?""

Odpowiedź na to pytanie wydaje mi się dość oczywista (tym bardziej, że jednak podmiotem "my" są tutaj Amerykanie). Sofokles jest mało użyteczny poznawczo w tej kwestii, już prędzej np. książki Domosławskiego.

@pkp
"Prawo, powiedzmy, wkrótce się zmieni i będzie zakazywało żyć pewnym określonym osobom. Ale trzeba wszak szanować prawo. Tak nakazują nasze mieszczańskie zasady."

Ale to jest inny problem - "mieszczanin w obliczu władzy, której odmawia legitymacji". Ten problem świetnie analizuje współczesna literartura (i kino, i teatr, a nawet gry komputerowe). Sofokles nie mógł, bo nie było wtedy mieszczaństwa, a wszelka władza była wtedy "zła" według dzisiejszych kryteriów.

@vito-slav
Odmawiam. (1) - jestem innego zdania, (2) - to nie jest mój problem, (3) - to też nie.
-
2017/09/27 11:43:09
@wo
"mieszczanin w obliczu władzy, której odmawia legitymacji"

Dlaczego odmawia? Nawet jeśli władza władzy bierze się z dojścia do władzy według właściwych procedur? Jeżeli odmawia legitymizacji władzy tylko dlatego, że niektóre z jej poczynań mu się nie podobają (są niezgodne z jego systemem wartości), to jest to właśnie problem Antygony.

"Ten problem świetnie analizuje współczesna literartura"

Wydaje mi się, że literatura wszystkich czasów, bo to jakby, hmm, problem ponadczasowy. W literaturze wszystkich epok spotkać też można jakieś erotyki.

"bo nie było wtedy mieszczaństwa"
A jak definiujesz mieszczaństwo? Sofokles i jego widzowie żyli w dużym, jak na tamte czasy, mieście. Wielu z nich utrzymywało się ze świadczenia profesjonalnych usług (dramaturdzy, szewcy, złotnicy). Niektórzy mieli mały majątek (np. kawałek ziemi lub kilku niewolników - często wykorzystywanych w procesie produkcji jako tania siła robocza). U Platona dużo jest tego typu poczciwych osobników (Platon nimi pogardza, bo byli bardzo, jak byśmy dziś powiedzieli, zmieszczanieli).
Niewolnictwo też nie jest żadną przeszkodą w uznaniu ich za mieszczan. Jako kontrargument wyciągnę mieszczańską Holandię z okresu podbojów kolonialnych. Ile z tych małych fortunek powstało ze skromnych udziałów w dochodowym handlu niewolnikami?
-
2017/09/27 11:45:48
@wo
Na priv wysłałem jedną propozycję recenzji (w nawiązaniu do rozmowy sprzed roku: krytyka ekonomii). Czy mógłbym prosić o odpowiedź (w sensie tak lub nie, nawet lapidarne), co nie wiem, czy nie weszło do spamu (bywało i tak).
-
2017/09/27 11:47:06
@ WO

Dynamika rozmowy wokół notek blogowych nie pozwala zawsze dokładnie precyzować zdań, więc naprawdę pytanie o to, Dlaczego nas nienawidzą jest poprzedzona założeniem, że X w sytuacji takiej, jak 9/11 potrafi stanąć z boku i zadać tego typu pytanie, a dopiero później w szukaniu odpowiedzi.

Drugą sprawą jest, na ile wyłączenie się z owego Nas i powiedzenie "To ich nienawidzą, a nie mnie" jest sprawcze. Dla wielu Europejczyków nie ma różnicy między Persem i Arabem. Zakładam, że podobny mechanizm działa w przypadku postrzegania tzw. Zachodu na tzw. Wschodzie. Upraszczając - jesteś białym Europejczykiem, więc jesteś winnym kolonializmu. Subtelności mogą się pojawić, gdy pojawi się zdolność zadania pytania.

Znikam - dzięki za dyskusję.
-
wo
2017/09/27 11:55:43
@stanczyk
" Upraszczając - jesteś białym Europejczykiem, więc jesteś winnym kolonializmu."

Zgoda! Więc ja się nie pocieszam na zasadzie "nie zginę w zamachu". Po prostu potrafię zrozumieć ich - bo mniej więcej wiem jak to jest, mieć kraj najechany i spustoszony przez obce mocarstwo. I to do mojej kultury należą dzieła literackie z apelami "zemsta na wroga - z Bogiem czy choćby mimo Boga".

@pkp
"Niektórzy mieli mały majątek (np. kawałek ziemi lub kilku niewolników"

No więc "mieszczanin, który ma niewolników" to dla mnie dwurogi jednorożec. No albo-albo...

"Na priv wysłałem jedną propozycję recenzji "

BARDZO PRZEPRASZAM że nie odpisałem. Ogólnie od kiedy nie mam felietonów, nie bardzo mam też możliwość bieżącego recenzowania książek (a już zwłaszcza takich o krytyce ekonomii). Mógłbym oczywiście napisać w ciemno, a potem co tydzień odbywać rytualne błaganie "może do tego numeru weźmiecie", ale trochę mam już tego dosyć.

-
wo
2017/09/27 11:56:42
@pkp
" Ile z tych małych fortunek powstało ze skromnych udziałów w dochodowym handlu niewolnikami"

No ale jak już masz fortunkę, to nie jesteś już drobnomieszczaninem (petty bourgeoisie), tylko burżujem pełną gębą. Dramatów prezesa korporacji też nie potrafię pojąć.
-
2017/09/27 12:15:42
Nie rozumiem ludzi, którzy chcą na siłę uwspółcześniać Sofoklesa, ani tych, którzy utożsamiają konflikt zawarty w klasycznej greckiej tragedii z dowolnym konfliktem współczesnych systemów wartości. Oczywiście klasykę można odgrywać na różne sposoby, żeby ułatwić współczesnemu człowiekowi jej odbiór, ale pozostaje ona klasyką. Takoż jej funkcja.

A funkcja jest prosta. Poruszamy się oczywiście po obszarach naszej (?) przestrzeni cywilizacyjnej/kulturowej. Logos i polis to oczywiście nie są odkrycia współczesnych. Racjonalność filozofii i polityczność demokracji rodzą się w zasadzie w sposób nierozerwalny, właśnie kosztem mitu. Zajmują jego miejsce. Jak to ujmuje dość przystępnie Marek J. Siemek w "Wolność, rozum, intersubiektywność", w tragedii klasycznej mamy "estetycznie zneutralizowaną tragiczność osobistego losu dawnych bohaterów bezpośrednio uwikłanych w ten konflikt". "Przejmujące perypetie Elektry, króla Edypa czy zwłaszcza Antygony są w klasycznej greckiej tragedii jedynie zapisanym śladem tamtych jeszcze przed-politycznych dramatów i katastrof." Jasne, że zastanawianie się, jak współczesny człowiek ma się do swoich źródeł, jest zawsze pożyteczne. Tak jak i ich znajomość.

@wo
"dla nas prawo jest istotne (to mnie łączy z Wyspiańskim a dzieli z Sofoklesem)."

No właśnie nie jestem aż tak całkiem pewien, czy to Cię akurat "dzieli z Sofoklesem". Zwłaszcza w kontekście powyższych wywodów Siemka, ale brak mi, przyznam się, obszerniejszej lektury. W sensie specjalistą nie jestem, ale trochę mnie zdziwiła ta powyższa "wolna amerykanka" komcionautów bez żadnej, jak przypuszczam, lektury.
-
wo
2017/09/27 12:21:04
@slenderlink
"No właśnie nie jestem aż tak całkiem pewien, czy to Cię akurat "dzieli z Sofoklesem". "

Choćby dlatego, że prawo rozumiane z grubsza "po naszemu", wymyślają dopiero Rzymianie, razem z tymi wszystkimi paremiami. To właściwie tautologia, bo "po naszemu" to znaczy "po rzymsku". Prawo po ateńsku działało (cytuję opis Szamałka) na zasadzie "może i jest niewinny, ale to straszny buc, więc go skazujemy na wygnanie".
-
2017/09/27 12:27:04
@all
"Po prostu potrafię zrozumieć ich - bo mniej więcej wiem jak to jest, mieć kraj najechany i spustoszony przez obce mocarstwo. I to do mojej kultury należą dzieła literackie z apelami "zemsta na wroga - z Bogiem czy choćby mimo Boga". "

O właśnie. To jest coś o czym parokrotnie próbowałem dyskutować z ludźmi z tzw zachodu i patrzyli na mnie jak na niebieskiego jeża. Obawiam się że mogłem się w ten sposób nawet przyczynić do opinii że ta Polska to nie jest tak do końca Europa ;D

Mnie się właśnie wydaje że przeciętny Polak z jakim takim kapitałem kulturowym nie powinien mieć żadnego problemu ze zrozumieniem mindsetu zamachowców. Ja na pewno nie mam problemu by ich rozumieć. Więcej, ich mindset wydaje mi się na jakimś tam głęboko organicznym poziomie bliski, mimo że rozsądkowo go zdecydowanie odrzucam. Ludzie z "zachodu" a już szczególnie z USA tak nie mają. Za to np z ex-USSR czy np Węgrzy albo nawet Grecy zwykle rozumieli o czym mówie natychmiast.
-
2017/09/27 12:40:51
@wo
"No ale jak już masz fortunkę, to nie jesteś już drobnomieszczaninem (petty bourgeoisie), tylko burżujem pełną gębą. Dramatów prezesa korporacji też nie potrafię pojąć"

Fortunkę, a nie fortunę. Chodzi raczej o drobnego komandytariusza w spółce zajmującej się handlem z Indiami. Niektórzy mogli mieć małe oszczędności, ale razem stać ich było na wyekwipowanie statku. Coś jak w "Ziemii obiecanej": "Ja i ty nie mamy nic. Moryc też nic nie ma. No to razem postawmy fabrykę". Na początku mają małe zasoby (i know-how) i aspirują do zostania tym wielkim prezesem (niektórzy zostają, inni - nie).

"No więc "mieszczanin, który ma niewolników" to dla mnie dwurogi jednorożec. No albo-albo... "

Znowu, wg. mnie to kwestia definicji tego "mieszczanina". Mnie się to Buddenbrookami kojarzy. I tacy ludzie w Holandii okresu świetności jak najbardziej mogli mieć niewolników (a nawet nimi handlować). To przecież patrycjat miejski.

PS. Dzięki za informację i dyskusję - znikam.

-
wo
2017/09/27 12:46:45
@embercadero
"Mnie się właśnie wydaje że przeciętny Polak z jakim takim kapitałem kulturowym nie powinien mieć żadnego problemu ze zrozumieniem mindsetu zamachowców. Ja na pewno nie mam problemu by ich rozumieć. Więcej, ich mindset wydaje mi się na jakimś tam głęboko organicznym poziomie bliski, mimo że rozsądkowo go zdecydowanie odrzucam."

Jako osoba zafascynowana dziewiętnastowiecznymi korzeniami lewicy, jednym z bohaterów mojej powieści "Polska nie istnieje" uczyniłem tzw. sztyletnika z Powstania Styczniowego i umieściłem go wśród tzw. Molly Maguires w USA. Jednych i drugich można klasyfikować jako "terrorystów" (ci drudzy to Irlandczycy - ten sam problem).
-
2017/09/27 12:47:11
@wo
Ależ rozumiem. I nie mam zamiaru temu zaprzeczać. Zgadzam się w tym sensie. To jest też kwestia z którą się zetknąłem, tj. idealizacja tych greckich "źródeł". Chodziło mi tylko o to, czy sensowne jest postrzeganie Sofoklesa jako twórcy, dla którego opisywany konflikt (dike vs. nomos, co można sprowadzić do physis vs. thesis) miał jeszcze współczesny mu charakter. Że, my, mieszczanie, również, a może zwłaszcza, ci poczęci dopiero z industrializacji w PRL, stoimy w jakiejś fundamentalnej opozycji (to nie była twoja teza, zgoda, ale takie ten wątek fikołki robi, że się pogubiłem, przepraszam) do klasycznego źródła. Różnice w istotnych "szczegółach" - jasne.
-
wo
2017/09/27 12:52:25
@pkp
"Znowu, wg. mnie to kwestia definicji tego "mieszczanina". Mnie się to Buddenbrookami kojarzy. I tacy ludzie w Holandii okresu świetności jak najbardziej mogli mieć niewolników (a nawet nimi handlować). To przecież patrycjat miejski"

W Holandii była arystokratyczna quasi-republika, w której typowy mieszczanin, taki drobny kancelista z korporacji VOC, nie miał nie tylko niewolnika, ale też szans na awans taki jak opisujesz. Świetna powieść - chyba wiarygodna w detalach obyczajowo-ekonomicznych - to "Tysiąc jesieni Jakuba de Zoota". Okazje typu "Ziemia obiecana" w kapitalizmie zdarzają się rzadko, równie dobrze można mówić o mieszczaninie, który wygrał na loterii.
-
2017/09/27 18:36:31
@wo

...Okazje typu "Ziemia obiecana" w kapitalizmie zdarzają się rzadko...

Jak mówimy o Holandii, to bym dodał tulipanową gorączkę.
Jak to ugryźć?
Chyba 1929 albo chociaż 2007.
-
2017/09/30 00:47:15
"Okazje typu "Ziemia obiecana" w kapitalizmie zdarzają się rzadko, równie dobrze można mówić o mieszczaninie, który wygrał na loterii" - w kapitalizmie, czy feudalizmie - dokładnie tak: tysiąc szans, że ci urwą "jaja razem z chujem (pardon maj frencz)" i jedna szansa, że wygrasz nagrodę, a jedna na milion, że o będzie nagroda wielka. Tylko kiedyś ludzie chętniej szli na taki układ - mieli mniej do stracenia. Ale to za każdym razem taka sama historia: czy konwista, czy gorączka złota w Kaliforni, czy diamenty w RPA.