Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Razem obalmy układ!

Grzegorz Sroczyński zrobił kolejny świetny wywiad - tym razem z niegdysiejszym guru konserwatystów, Rafałem Matyją. Gorąco polecam [link za paywallem].

W wywiadzie pada interesująca deklaracja, że Matyja poczuł się rozczarowany polską prowincją, o której jako wielkomiejski intelektualista przedtem tylko fantazjował, a wraz z przeprowadzką do Nowego Sącza poznał ją z bliska. W efekcie przestał popierać prawicę.

Zaznacza w wywiadzie, że nie ma w zwyczaju publicznie ogłaszać swoich decyzji wyborczych, ale mówi też, że nie oddał w ostatnich wyborach głosu na żadną opcję prawicową. Plotka mówi, że należy to zinterpretować jako głos na „Razem”.

Matyja atakuje więc jądro polskiej narracji prawicowej, którym jest wyidealizowany obraz „zwykłej Polski” - katolickiej, tradycyjnej, konserwatywnej, gdzie „ojciec Mateusz” na „Plebanii” podejmuje „Złotopolskich”. Ta narracja wydaje mi się główną przyczyną prawicowej dominacji.

Ulegają jej także osoby, które tak poza tym są dalekie od prawicy - np. komentatorzy na moim blogu, którzy powtarzają „nie możemy ich antagonizować” albo „nie odstraszajmy ich mówieniem o związkach partnerskich i uchodźcach”. To rozumowanie prowadzące do naszego tradycyjnego scenariusza, w którym lewica startuje jako Apolityczna Asocjacja Autorytetów.

Odrzucam to rozumowanie, bo chcę lewicy otwarcie przyznającej, że jest lewicą. Ale z drugiej strony zgadzam się, że słabością lewicy jest brak równie silnej kontrnarracji.

Użyłem popkulturowych przykładów, bo przypuszczam, że niezależnie od względów politycznych (jeśli robisz coś dla mediów publicznych, zadzieranie z kościołem to samobójstwo, bez względu na to, która frakcja POP-iSu jest chwilowo u władzy), tę narrację wzmacniają mechanizmy rynkowe.

Kiedyś pisałem tekst o product placemencie. Rozmawiałem do niego z producentami komercyjnej popkultury - nie tej „ambitnej gatunkowej”, którą lubią tutejsi blogobywalcy (wraz z blogogospodarzem), tylko właśnie tego najgorszego chłamu, polskich seriali telewizyjnych i polskich komedii romantycznych, popkultury klasy „Tomasz Kot kontra Babcia Józia”.

Z tych rozmów wyszło mi, że dominujący w naszej polityce podział na „lemingi” i „mohery” ma rynkowe uzasadnienie. Inne towary i usługi reklamuje się w targecie „swojskiej prowincji”, a inne w targecie „wielkomiejskiej klasy średniej”.

Nie ma sensu lemingom reklamować providenta, a moherom miejskiego roweru. Logika kapitalizmu wymusza różnicowanie nas na te dwie grupy (niezależnie od względów politycznych).

To dla nas (w sensie, lewicowo liberalnej cywilizacji śmierci) o tyle zła wiadomość, że o ile każdy lubi babcię Józię, to mało kto lubi mecenasa Zarzyckiego. Jako lemingi, nie lubimy samych siebie - naszego życiowego ideału, „zmień pracę i weź kredyt” (a nie lubimy go tym bardziej, im bardziej nam się to udało zrobić).

Jako lemingi nie mamy dobrej odpowiedzi na moherową narrację. Co przeciwstawiamy serdecznemu uśmiechowi babci Józi? Stereotyp karierowicza, sobka, konformisty, którego w filmie/serialu mógłby grać młody Stuhr albo niemłody Zieliński.

Oba te stereotypy są oczywiście fałszywe. Prawdziwe oblicze polskiej prowincji to nie jest idylla z serii „Gdzie prezes Bromski mówi dobranoc”.

To świat opresji i korupcji. Więcej ludzi ucieka stamtąd tu, niż stąd tam (chyba, że jak Matyja dostaną tam gwiazdorski kontrakt). Ale my nie umiemy tego opowiedzieć.

Najlepsze, na co nas stać, to demonizacja prowincji, jak w thrillerach z serii „przybysz z wielkiego miasta odkrywa, że tam w tym Pierdziszewie to mieszkają same mordercze mutanty, grane zwykle przez Dyblika, albo co gorsza Jurewicza”. W ten sposób blejmujemy wiktima, a przy okazji zrażamy do siebie tych, których teoretycznie chcemy wyzwolić.

Musimy wymyślić dobrą kontrnarrację: uciskany mieszkańcu Międliszewa, Mycisk Niżnych i Obrzydłówka. Nie chcemy ci zrobić krzywdy.

Chcemy cię uwolnić od opresji układu, który tworzą u ciebie w gminie proboszcz, sędzia, wójt i prezes Szpągwa Zbigniew, który se kupił jacht z funduszu socjalnego. Chcemy budować lepszą Polskę, w której owszem, geje będą sobie spacerować za rękę, ale ty będziesz miał lepszą ochronę swoich praw.

I nawet babcia Józia się ucieszy, bo wnuczki ją będą częściej odwiedzać, dzięki rozbudowie połączeń kolejowych. I będzie miała realne szanse na dożycie wizyty u lekarza.

Wszystko to z podatków dupniętych na prezesa Szpągwę. Który na razie sponsoruje PiS oraz księdza proboszcza właśnie po to, żeby tych podatków nie płacić, a w kraju dalej był syf.

niedziela, 04 czerwca 2017, wo

Polecane wpisy

  • Opozycjo, terrain ahead!

    Jest takie amerykańskie powiedzonko, „gdy tkwisz po szyję w błocie - przestań kopać”. Radziłbym je przemyśleć opozycyjnym mediom i politykom, w kont

  • Propaganda sukcesu

    Niniejszym ogłaszam, że nowe książki Wosia („To nie jest kraj dla pracowników”) i Fejfera („Zawód”) są na tym blogu de rigueur. Wypada z

  • Zemsta orła-morła

    Udało mi się odnieść niespodziewany sukces w soszial mediach wpisem kpiącym z okładkowego materiału w najnowszym „Newsweeku”. W materiale tym Żakows

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/06/04 23:43:06
@dobra kontrnarracja

Przychodzi mi na myśl drugi sezon "Gliny" Pasikowskiego gdzie pojawia się story arc z prywatnym śledztwem (bohatera granego przez młodego Stuhra! ) w sprawie zaginionej rodziny cygańskiej. Tam się udało pokazać opresję - i ekonomiczną, w wykonaniu Prezesa Całej Okolicy (wzorem był zdaje się Stokłosa), jego synka neonazisty i skorumpowanego miejscowego policjanta. Ale bez pomocy mieszkańców, ostatecznie sprawy nie udaje się wyjaśnić.

Swoją drogą, szkoda że ten story arc liczył tylko dwa odcinki - bo wątek neonazistów był niejasny. Trzymają z synkiem Prezesa Całej Okolicy bo podzielają jego ideologię, czy chcą być blisko tego, który ma dostęp do pieniędzy?
-
2017/06/04 23:46:01
To przecież jest opis Rancza...
-
2017/06/05 00:47:05
Świetny pomysł tylko z realizacją będzie bardzo bardzo trudno.
Ja się tylko pytam JAK?

1. Prowincja nam nie ufa. Nie mówimy jak oni, nie mieszkamy między nimi. Nawet się inaczej nie ubieramy. I przychodzi taki obcy co jeszcze jest za pedałami (a tfu!) i ma nam mówić jak mamy robić.

2. Lokalny układ sił (wójt-pleban-aptekarz) będzie mocno w tym przeszkadzał, bo zanegowane będą podstawy ich władzy.

Komuniści np. pobrali co bardziej ambitnych chłopów i ich awansowali. Na milicjanta, szefa lokalnej partii itp. Oni byli "swoi" więc coś im się udało. No ale oni mieli już władzę, tylko ją sobie ugruntowali. To samo robi teraz PiS. Betonuje sobie władzę na prowincji. Tam nie ma już miejsca na Razem.
-
2017/06/05 01:09:36
"owszem, geje będą sobie spacerować za rękę, ale ty będziesz miał lepszą ochronę swoich praw"

PiS, poprawiając rodzicom pozycję negocjacyjną przy pomocy 500+, zrobił tutaj o wiele więcej niż jakakolwiek (łże-)lewica przez ostatnie 20 lat. Bywając czasem w mniejszych miastach, często ledwo powstrzymywałem łzy, jak biedny Janusz mi opowiadał, że przez 500+ nie może znaleźć kobit do roboty (po 5 zł za godzinę) i chyba będzie musiał zamknąć firmę działającą od lat.

Na dodatek w kolekcji pomysłów lewicy nie tylko geje spacerujący za rękę nie będą budzić entuzjazmu. Przyjmowanie uchodźców też raczej nie wzbudzi zachwytu, nawet w miastach, nieważne jak ubrane w chrześcijańskie współczucie.

Ani walka z globalnym ociepleniem wśród ludzi, których stać tylko na sztrucla (Niemiec płakał jak sprzedawał), ale jakiś samochód jednak by chcieli mieć i na razie nie dadzą się przekonać do ZTM i Ubera, któremu zresztą też pewnie by prawdziwie lewicowa władza chciała znacznie ukrócić swobodę działania.
-
2017/06/05 01:12:59
Zawsze uważałem, że największym sukcesem konserwatystów było wmówienie ludziom, że ich prawdziwy wróg to dwie kobiety/dwóch facetów żyjących sobie razem, a nie ów archetypiczny prezes Szpągwa, którego to co niedziela widać w kościele na komunii. Wykluczonych ekonomicznie poszczuto na wykluczonych obyczajowo... zresztą to też durny stereotyp, że osoby nieheteronormatywne nie występują w miastach poniżej 100 tys. Tak czy inaczej, dziel i rządź.
-
2017/06/05 05:32:15
Na początek trzeba by zacząć od porzucenia protekcjonalnego tonu, a potem przekonać, że ma się z nimi wspólny interes. Tak, wiem, prosto napisać, ale nie ma innej drogi.

Z owym pochylaniem się nad klasami ludowymi jest tak, że nikt nie lubi być traktowany jak ta sierotka, mimo że obiektywnie jego życie może wskazywać, że ową sierotką jest. Tymczasem nawet PiS tak nie upokarza ludzi z prowincji jak, mimo najszczerszych chęci, robi to lewica (razem z liberałami, ale to od dawna). PiS, oprócz 500+, które jest w tym względzie niejednoznacznie, bo z jednej strony finansowo upodmiotawia, ale z drugiej trochę jednak stygmatyzuje(damy wam biedaki, bo bez tego zdechlibyście z głodu), to ten PiS dał im jeszcze plemienną wojnę, w której to oni mogą poczuć się lepiej i słyszeć skomlenie tych drugich. Ja doskonale wiem, że to jest próżne i fałszywe, ale PiS dał tym ludziom satysfakcję i fałszywe poczucie, że jest się kimś lepszym od tych komuchów i złodziei czyt. liberałów.

A czym w takich warunkach odpowiada nowa najpiękniejsza lewica? Festiwalem klasizmu.

Trybunał konstytucyjny, demokracja? Ludzi na prowincji to nie obchodzi (doskonale pamiętam te głosy zanim to się rozkręciło).
Geje, lesbijki? Nie drażnijmy taktycznie, bo wiadomo, konserwa.
I ogólnie. Interior tak ma. Zostaw. Nie dotykaj. Oni tylko chcą jeść i spać, to my im to damy i będą nas kochać.

Nawet jeśli to wszystko faktycznie nie jest pierwszym tematem ludzi na prowincji, to traktowanie w ten sposób kogokolwiek, kto nie jest upośledzony i nie jest analfabetą jest zwyczajnie obraźliwe. Myślę, że ciężko będzie coś lewicy zdziałać bez pozbycia się tego mieszczańskiego autyzmu.
-
2017/06/05 07:38:47
@terpa7
I przychodzi taki obcy co jeszcze jest za pedałami(a tfu!) i ma nam mówić jak mamy robić...

A Biedroń ze swoim dziewięćdziesięcio procentowym poparciem? Słupsk to jednak bardziej Nowy Sącz z opowieści Rafała Matyji niż powiedzmy Wrocław.
-
2017/06/05 09:34:34
@mw.61
"Biedroń ze swoim dziewięćdziesięcio procentowym"

Na prowincji rządzi TV, więc nie wiem ile w tym było, że mordeczka ze ogólnopolskiego szklanego ekranu zawitała u nas. Szanse miałby też ktoś z big brothera.
Poza tym jest prowincja i prowincja. Jakby był tam duży zakład pracy to decydowaliby ci którzy mają realne wpływy.

@notka
Może to nie tyle fałszywy obraz, bo mimo wszystko ludzie nie chcą wybywać do Polski B, C, Z, tylko pewien ideał do którego cicho wzdychają. Wszystko na fundamentach Sienkiewicza pewnie.

Jakby tego nie oceniać, nie było polskich "Przyjaciół" czy "Seksu w wielkim mieście" które by się przyjęły. Częściej jakieś quasidemoniczne obrazy jak "Obce ciało"
-
2017/06/05 09:34:42
Ale Biedroń jest jeden (i dlatego trzeba go trzymać pod kloszem, nie rozmieniać na drobne i wykorzystać w 2020).
-
2017/06/05 09:35:09
@krytyka Xiędza Dobrodzieja
A to jest bardzo do zrobienia, bo ludzie (moja anecdata z jednej podnowosądeckiej, i jednej podkarpackiej okolicy) _są_ krytyczni wobec Kościoła. Więc gdyby do tego podejść dobrze, to dałoby się coś uzyskać.

I tak, poprzedni komcionauci mają rację, 500+ będzie ciężkie do przebicia. To trochę tak jak Gospodarz pisał o historii Niemiec (wtedy Zachodnich) po II WŚ - nie było po co głosować na lewicę, bo prawica wprowadzała lewicowe w duchu rozwiązania.
A już krytyka tego w kampanii wyborczej (a la nowoczesna Ryszarda czy PO) to samobójstwo.
-
2017/06/05 09:37:03
@wo

Nice try.

Polecam jednak wybrać się tak fizycznie na wieś, żeby poczuć na własnej skórze, jaka jest skala kościelnej indoktrynacji - najlepiej przez jakąś małą prowokację w rozmowie. Dobrze by było, żeby interlokutorzy nie byli w stanie wskazującym i nie mieli pod ręką niczego, czym można by było zrobić pytającemu krzywdę.

Wieś jest zaczadzona katolicką ideologią tak mocno, że każdy proboszcz mógłby jeździć majbachem na miarę swoich możliwości, a parafianie w ramach rozpisanych na rok do przodu dyżurów pucowaliby mu lusterka. Układ ksiądz-sołtys-lekarz jest wiejskim i małomiasteczkowym DNA. Obalanie takiego układu spowodowałoby lokalny kryzys tożsamości i utratę poczucia bezpieczeństwa.

Mnie najbardziej jednak przeraża, że młodzi ludzie, którzy urywają się z takich miejsc na studia nie potrafią się tego bagażu pozbyć. A wydawałoby się, że mają taką możliwość. Poznałem sporo takich osób i jest to niestety mentalny beton - w wypadku bardziej swobodnych (nieobraźliwych dyskusji) reagują albo agresją, albo wycofaniem. Nie ma tu odcieni szarości.
-
2017/06/05 09:50:47
"że największym sukcesem konserwatystów było wmówienie ludziom, że ich prawdziwy wróg to dwie kobiety/dwóch facetów żyjących sobie razem"
To był sukces, ale polegał on raczej na tym, że prawicy udało się naszczuć lewicę na rzekomo ultrakonserwatywny lud. (Bo ta zapewne pomyliła lud z drobnomieszczaństwem, które zresztą też nie wydaje się być aż tak ultrakonserwatywne, bo w końcu wysłało swoje dzieci na studia do miast, gdzie zasmakowały wielkomieszczaństwa). Dzięki temu liberały biegają i krzyczą o prawach gejów, a prawica może zajmować się tematami istotnymi dla większości szarych ludzi, jak np. stanem transportu na prowincji, o którym poczytamy sobie np. w Tygodniku Solidarność (temat numeru 21/2017). Wiem, że Razem też się o to troszczy, ale Razem wydaje się nie mieć aż tak dobrego dostępu do mediów.

"Ubera, któremu zresztą też pewnie by prawdziwie lewicowa władza chciała znacznie ukrócić swobodę działania"
Owszem, bo Uber zdaje się w przeciwieństwie do taksówek nie jest transportem publicznym. A zresztą o nadmiernej liberalizacji (sic!) usług transportowych, to zdaje się przebąkuje się już nawet w środowiskach prawicowych (por. ten sam numer tygodnika solidarność).
-
2017/06/05 09:56:47
Mimo, że mieszkam w Wawie, pracuję w małęj miejscowości pod Warszawą. Jest tu znaczna przewaga miejscowych pracowników (produkcja i biuro). Ostatnim tematem na stołówko-kuchni jest komunia. W ramach zwykłych rozmów na jakikolwiek temat kościół jest obecny. Nie istnieje żadna inna opcja. Kiedy powiedziałem, że u mnie w rodzinie, ani chrztu, ani komunii to zapadło milczenie.
Dziś odczuwamy skutki wprowadzenia religii do szkół. Tyle lat musiało minąć, żebyśmy dziś mieli taką sytuację, że religia jest światopoglądem obowiązującym. I pewnie tyle musi minąć od momentu wyprowadzeniu religii ze szkół. I ja widzę, że bez tego kroku to nie ma co marzyć o jakiejś rewolucji lewicowej na prowincji. Ekonomicznie PiS zaorał wszystkich przy pomocy 500+.
-
2017/06/05 10:08:32
OT
@Uber.
Dziś w bąbelku warszawskim zawrzało. Całe grono moich znajomych (co za wstyd) namawia na Ubera, bo im ktoś miasto zakorkował. Syty biednego nie zrozumie.
EOT
-
2017/06/05 10:12:56
@lukacze
"500+, które jest w tym względzie niejednoznacznie, bo z jednej strony finansowo upodmiotawia, ale z drugiej trochę jednak stygmatyzuje (damy wam biedaki, bo bez tego zdechlibyście z głodu)"

No właśnie nie bardzo, bo 500+ bierze i pracownica, i jej szef Janusz. To jest tak skonstruowanie, aby nie było zapomogą dla biedaków - mimo, że faktycznie statystycznie częściej trafia do potrzebujących - i bardzo dobrze. A dzięki szerszej bazie nieco wyżej społecznie notowanych beneficjentów, ryzyko utrącenia w przyszłości jest mniejsze.
-
wo
2017/06/05 10:14:25
@tymczasowe
"PiS, poprawiając rodzicom pozycję negocjacyjną przy pomocy 500+, zrobił tutaj o wiele więcej niż jakakolwiek (łże-)lewica przez ostatnie 20 lat"

Zgoda zgoda, dlatego ja od początku chwalę ten program jako ogólną ideę (acz dopieściłbym detale, typu "złotówka za złotówkę").

@luster
"To przecież jest opis Rancza..."

Najwyżej pierwszego sezonu, w którym jeszcze się zanosiło na historię, w której Cezary Żak gra dwóch równie niesympatycznych braci. Ale potem to poleciało w stronę "dobry ksiądz, zły wójt".

@cb
"I tak, poprzedni komcionauci mają rację, 500+ będzie ciężkie do przebicia."

Niekoniecznie, przecież to nadal jest drobiazg w porównaniu z redystrybucją na Zachodzie. Można używać argumentu "skoro od 500+ się gospodarka nie zawaliła, to podwyżkę innych świadczeń też przeżyje".
-
2017/06/05 10:18:44
@junoxe
"Kiedy powiedziałem, że u mnie w rodzinie, ani chrztu, ani komunii to zapadło milczenie.
Dziś odczuwamy skutki wprowadzenia religii do szkół. Tyle lat musiało minąć, żebyśmy dziś mieli taką sytuację, że religia jest światopoglądem obowiązującym."

Myślę, że milczenie zapadłoby i bez wprowadzenia religii do szkół i upływu tylu lat. Niejednokrotnie zapadało i za komuny. Interior taki był i jest. "To jest nasza kultura, to jest nasza tradycja. Kto chce być pochowany pod płotem?" Wprowadzenie religii do szkół ma wpływ na inne rzeczy, ale... Osobiście znam niewierzącego i nieudającego żyjącego na prowincji, którego ojciec, uważający się za racjonalistę w stu procentach, stwierdził, że przestanie się do niego odzywać, jeśli nie ochrzci dziecka. Nie wiem, czy w podobnych kwestiach miałyby miejsce wielkie różnice, gdyby religii uczono w dalszym ciągu w przykościelnych salkach katechetycznych.
-
2017/06/05 10:35:49
@martin.slenderlink
Wiem, że to tylko mój bąbelek i anecdata. Ale pamiętam u rodziny (całkiem sporej, wielopokoleniowej i zróżnicowanej) w świętokrzyskim jak nastroje antyklerykalne były silne. Dziś już tak nie jest. Niby tam wciąż pogadają o bogatym proboszczu czy biskupie, ale już nie ma tej złości. Bycie w kościole jest już must have. Jeszcze 15 lat temu kościoły nie były tak zapełnione. Teraz mówią mi, że ludzie na zewnątrz stoją, bo nie ma miejsca. W Warszawie to wytłumaczę inaczej, bo przyjezdni, więc się nie będę upierał. W niedzielę to całe tabuny ludzi widzę jak chodzą.
Tak sobie to odsuniętymi skutkami w czasie dopuszczenia religii w szkołach tłumaczę. Ale jeśli to coś innego, to trudno, zmienię zdanie. Nie jestem do mojej opinii przyspawany.
-
2017/06/05 11:30:12
@bantus
...Szanse miałby też ktoś z big brothera...

Raczej gwiazda disko polo. Może warto by Zenek i okolice zostali zaakceptowani przez tzw. środowislo jako artysci?
Może dowartościowani staną w jednym szeregu z Kajah? A może, jako efekt uboczny nauczą się śpiewać i doczekamy się polskiego Johnny'ego Cash'a?
-
2017/06/05 11:32:15
@junoxe
"Jeszcze 15 lat temu kościoły nie były tak zapełnione. "

A czy to nie jest skutek absolutnej próżni wizji polityczno-społecznej lat 2000+? Był do wyboru albo konflikt plemienny POP-is (bardzo ładne), albo ciepła woda w kranie przedsiębiorczości niepłacenia podatków.

No hej, w odnowionych Kościołach i okolicach, także za kaskę UE, przynajmniej jest jakieś regularne wspólnych obcowanie.
-
2017/06/05 11:35:51
@naturalucka
Brzmi sensownie i jestem gotowy poprzeć ten punkt widzenia pomimo mojego silnie odczuwanego confirmation bias.
-
2017/06/05 12:01:25
Też z anecdata, na mocno propisowskiej wsi, gdy ksiądz zrobił w ostatnie Boże Narodzenie kazanie o komisarzach z Brukseli i innych w ten deseń, sporo osób miało wyjść ze mszy. No i kościół pełny nie był -- także przed kazaniem...
Zapewne jest więc racja z brakiem alternatywy dla Kościoła (choć z drugiej strony, w parafii obok trwał konflikt proboszcza z OSP, też lokalną "potęgą"), z brakiem odwagi cywilnej, możliwym ostracyzmem itp.; ale nie z bezkrytycznym przyjmowaniem tego, co pada z "ambony".

PS.
A może te zapełnione kościoły to właśnie efekt podobnej pisowskiej parafii obok, z której ludzie uciekają od wyższego standardu mszy?
Bo w miastach tak w znacznej mierze jest -- jeśli jakiś kościół ma renomę sensownych kazań, to zwykle jest pełen, mimo ogólnego spadku uczestnictwa.
-
2017/06/05 12:45:45
PO-Pis, nie POP-is, przecież.
-
2017/06/05 12:58:18
@junoxe
"Dziś odczuwamy skutki wprowadzenia religii do szkół"

Mam stały kontakt roboczy z wyedukowanymi kobietami z niewielkich miasteczek, które edukację szkolną zakończyły tuż przed wprowadzeniem religii do szkół, i śmiem twierdzić, że ta teza się nie obroni.
-
2017/06/05 12:58:26
@ junoxe / martin.slenderlink

"Myślę, że milczenie zapadłoby i bez wprowadzenia religii do szkół i upływu tylu lat. "

Przecież religia w szkołach nie jest istotna jako światopogląd, ale jako:
a) Pokaz siły. Ksiądz ma stabilny etat, może robić dowolne bzdury bo kuratorium może mu naświstać. I ludzie widzą, że RP nie umie nawet ze szkół wyrzucić ludzi obmacujących dzieci, niedokształconych i manipulanckich.
b) Transfer kasy. Miliard złotych rocznie na utrzymanie anty-rządowych propagandzistów, którzy mogą w wolnej chwili zorganizować pielgrzymkę, protest czy cokolwiek. To jest konkretna pomoc w utrzymaniu struktur kościelnych - już widzę jak chętnie kościół wziąłby na siebie kilkanaście tysięcy etatów - a wpływy z tacy spadają.

To samo z kapitulacją w Urzędach Stanu Cywilnego przy ślubach cywilnych. RP nie umie nawet symbolicznie pokazać, że Konstytucja to nie tylko wymysł warszawski, ale też podstawa do dodatków rodzinnych i część społeczeństwa. I zamiast urzędnika, nowe rodziny glejtuje kapłan.
-
2017/06/05 13:21:50
@wo

...Plotka mówi, że należy to zinterpretować jako głos na Razem...

Coś wiesz. Sroczyński to jednak twój kumpel z biurka obok.
Jeżeli to prawda, to byłaby sensacja. Nie dlatego, że Matyja przeszedł na jasną stronę mocy (on jadnak radykalnie poglądów nie zmienił), ale dlatego, że ta jego dawna jasna strona tak się zdegenerowała, że nadzieja tylko w... . No właśnie. W czym? Ideologia socjal-demokratyczna Razemowców czy może ich akceptacja mądrali we własnych szeregach, tak skutecznie wyeliminowana z Popisu? Socjalistą raczej nie został, ale czuje świeżość i może to go kierunkuje. No i ten kontakt z Polską parafialną.
Z drugiej strony patrząc, pada pytanie czy Razem jest w stanie spojżeć na nasze czasy po kupiecku, jak proponuje Matyja?
Warto się zastanowić.
-
2017/06/05 13:31:53
@wo "Chcemy cię uwolnić od opresji układu, który tworzą u ciebie w gminie proboszcz, sędzia, wójt i prezes Szpągwa Zbigniew, który se kupił jacht z funduszu socjalnego. "

Tylko nie wiedzieć czemu najbardziej oczywistym(z perspektywy lewicy) potępianym w czambuł przedstawicielem władzy lokalnej jest pleban, czyli osoba, która ma nominalnie rząd dusz i największy impact factor w mniejszych miejscowościach. Ciężko wymusić, żeby go odwołano, tradycyjnie zajmuje wysoką pozycję oraz ma co tydzień wspaniałą okazję, żeby zgromić tych co trzeba płomiennym kazaniem. Może by tak przenieść ciężar krytyki na całą tę zupę niejasnych układzików i spróbować oderwać łatką antyklerykalizmu w imię lepszej sprawy?
-
wo
2017/06/05 13:39:08
@mw
"Z drugiej strony patrząc, pada pytanie czy Razem jest w stanie spojżeć na nasze czasy po kupiecku, jak proponuje Matyja? "

SpojRZeć, błagam. Ja na przykład zawsze to postuluję. Między innymi dlatego szkoda mi czasu na dziennikarskie organizacje działające na zasadzie stowarzyszenia/klubu dyskusyjnego, bo co to komu da, że się spotkają, pogęgają i wystosują Zdecydowane Oświadczenie ze Stanowczym Protestem. Za to propaguję związki zawodowe, bo to przynajmniej daje realne, namacalne korzyści. Nie odwołuję się do Wolności, Zasad i Sratów Pierdatów, tylko do osobistego interesu.
-
2017/06/05 13:43:22
Statystyki nie potwierdzają obserwacji z bąbla junoxe. Z liczenia wiernych w niedzielę statystyczną wychodzi stały spadek dominicantes, od ponad 50% w 1990 do poniżej 40% obecnie. Jednocześnie rośnie odsetek communicantes (przyjmujących komunię). Na ile to oznacza pogłębienie wiary u wierzących a na ile osłabienie poczucia grzechu, jest samo w sobie ciekawym pytaniem.
-
2017/06/05 13:45:18
Proszę o wybaczenie za offtop, ale @redezi
"To samo z kapitulacją w Urzędach Stanu Cywilnego przy ślubach cywilnych. RP nie umie nawet symbolicznie pokazać, że Konstytucja to nie tylko wymysł warszawski, ale też podstawa do dodatków rodzinnych i część społeczeństwa. I zamiast urzędnika, nowe rodziny glejtuje kapłan. "
Serio coś takiego się dzieje? Ktoś idzie wziąć ślub cywilny, a tam ksiądz? Czy źle zrozumiałem?
-
2017/06/05 13:45:29
@"po kupiecku, jak proponuje Matyja?"

Przed wyborami miałem opinię, że nawet z PiSem da się dogadać w konkretnych sprawach.

Ale teraz nie mam, z szaleńcami gadać?
-
2017/06/05 13:51:00
@amatil
Osobną kwestią pozostaje na ile miarodajne są te wyliczenia. Nie zakładam tutaj jakieś złej woli liczących, ale np. w mojej parafii te dwie czy jedną niedzielę w roku kiedy zlicza się wiernych, robi się dość prozaicznie - ministranci stoją przed drzwiami kościoła do za pięć, a potem wszystkie wyliczenia weryfikuje proboszcz z kościelnych omiatając jednym spojrzeniem cały kościół plus minut 100/200 dusz. Ponadto do liczby komunikujących wlicza się wszystkie komunikanty pracowicie zeżarte w zakrystii przez służbę liturgiczną, więc i tu odejdzie sporo cyferek.
-
2017/06/05 13:52:38
@wo

...SpojRZeć...

Przepraszam. Ta moja klawiaturowa dyslekcja.

...Ja na przykład zawsze to postuluję...

Ale czy Razem też?
-
2017/06/05 13:54:05
@wo
"Niekoniecznie, przecież to nadal jest drobiazg w porównaniu z redystrybucją na Zachodzie. Można używać argumentu "skoro od 500+ się gospodarka nie zawaliła, to podwyżkę innych świadczeń też przeżyje".
Aż się chce napisać "Amen", ale nie wiem czy wypada w takiej dyskusji.

Fun fact - w jednej z wsi, z których wywodzi się moja anecdata jakiś czas temu Xiądz Dobrodziej i Sołtys byli łaskawi się zderzyć czołowo (samochodami). Ale ponieważ pierwszy był jak zwykle na bańce, a o drugim wszyscy wiedzą, że jeździ dużo za szybko i na oślep, załatwiono sprawę po cichu. Czego dowiedziałem się od lokalsów, którym nie podoba się zachowanie ani jednego, ani drugiego. Więc to nie jest tak, że bezwarunkowa akceptacja.
-
2017/06/05 15:38:58
IMO żeby coś z tego wyszło, to Układu[TM] nie wolno obalać. Opodatkować, wprowadzić kadencyjność - ewentualnie tak, ale nie interweniować bezpośrednio, bo efekt jojo może być kosmiczny. To się musi jakoś organicznie samorozwiązać, czyli trzeba stworzyć warunki, w których takie samorozwiązanie będzie czymś naturalnym.

Na konkretach się nie znam, ale myślałbym tu o czymś w stylu spółdzielni rolniczych (czy czym tam się w danym miejscu ludzie zajmują), z tego by wynikały regularne wspólne spotkania, wspólne przeżywanie losów spółdzielni, a po wypracowaniu dla niej liczącej się pozycji - moc sprawcza konkurująca z dotychczasowymi siłami.
-
2017/06/05 16:31:08
Może zacznijmy od próby wyzwolenia się z myślenia, że przecież nic dla prowincji nie zwojujemy, bo oni i tak nas będą nienawidzić za gejów, ateizm i brak patriotyzmu. Usystematyzowana homofobia, klerykalizm i nacjonalizm to jest coś, co robią konserwatywni inteligenci, Lud ma na to o wiele bardziej wyjebane.

Polecam:
krytykapolityczna.pl/kraj/sutowski-gdula-klasy/
-
2017/06/05 16:46:15
@Wieś jest zaczadzona katolicką ideologią tak mocno

To jest zupełnie niezgodne z tym co wiem o swojej wiosce: ludzie owszem, uważają księdza za nieodłączny element rzeczywistości i nie bardzo umieją sobie wyobrazić świat bez niego, ale traktują go bardziej jak urzędnika państwowego, tyle że po prostu odpowiedzialnego za msze, śluby, pogrzeby itd., i są gotowi go nienawidzić, jeśli np. ciągnie za dużo kasy albo ma jakieś nadmierne wymagania przed dopuszczeniem do swoich usług.
-
2017/06/05 16:52:27
@razowy

...trzeba stworzyć warunki, w których takie samorozwiązanie będzie czymś naturalnym (...) nie znam, ale myślałbym tu o czymś w stylu spółdzielni rolniczych...

Czyli co? Jakiś kibuc? Może w sieci? Bo ziemia przestała być jakimikolwiek łącznikiem.

Co tam jeszcze ma @razowy?

...wspólne spotkania, wspólne przeżywanie losów ...

No to masz FB. Tam też mają dostęp do sieci. Fakt, dla ekstremistów kontestujących FB zostają barany w Bieszczadach, ale to akurat uciekinierzy z Mordoru, bo miejscowi dawno są w Rzeszowie albo Londynie.
Fantasta.
OSP, o to jest jakiś kierunek, ale to tylko margines.!
-
2017/06/05 16:57:36
@wieś a katoliban

Ja bym jeszcze w ogóle dodał, że jeżeli na wsi panuje jakaś ideologia religijna, to jest to religia plemienna z punktami stycznymi nachodzącymi na katolicyzm. Pleban jest jednocześnie urzędnikiem kościelnym oraz plemiennym szamanem i to, czy zostanie zaakceptowany zależy od tego, jak dobrze balansuje te role.
-
2017/06/05 17:07:56
@mw.61

"Czyli co? Jakiś kibuc? Może w sieci? Bo ziemia przestała być jakimikolwiek łącznikiem."

Co prawda rolnictwo było tylko przykładem, bo ogólnie miałem na myśli jakąkolwiek dobrowolną kooperatywę oddolną, ale kibuc to bardzo zły przykład, bo nie jest organiczny i nie podlega samomodyfikacji. Mi się ogólnie wydaje, że Ty myślisz, że ja myślę o wprowadzeniu jakiegoś kolektywizmu.

"Fantasta."

Mondragon to fantazja?
-
2017/06/05 17:38:45
Jak czytam wasze komentarze, to nieudolność Razem w rozszerzaniu elektoratu przestaje mnie dziwić.
Chcecie dotrzeć do elektoratu z prowincji?
To albo musicie znaleźć tam ludzi z autorytetem (np. lokalnych lekarzy i nauczycieli), którzy zostaną waszymi działaczami, albo dotrzeć przez ładne buźki z telewizji. Takie które już są z telewizji.
Biedroń ma ładną buźkę, więc jak już z Nowacką postanowi ogłosić powstanie lewicowej alternatywy to może przygarnie trochę rozsądnych razemitów pod swoje skrzydła.
-
wo
2017/06/05 18:43:39
@luster
"Jak czytam wasze komentarze, to nieudolność Razem w rozszerzaniu elektoratu przestaje mnie dziwić."

Przecież tu komentowała tylko jedna osoba z Razem.
-
2017/06/05 20:20:06
@mw
"Coś wiesz. Sroczyński to jednak twój kumpel z biurka obok."

To nie ma żadnego znaczenia. Czytałem ten wywiad i Matyja:
- powiedział, że nie głosował na nic prawicowego czy centroprawicowego i że długo nie będzie
- wyraźnie odciął się od PO i PiS oraz ich logiki "jak nie z nami to z nimi"
- westchnął za rozsądną lewicową odpowiedzią na klerykalizm,
- poniekąd poparł związki partnerskie,
- stwierdził że pojawienie się Razem trochę go pocieszyło bo inaczej czułby się jak skończony idiota.
Oczywiście, to nie musi oznaczać że głosował na Razem, ale logicznie rzecz biorąc - na kogo?
-
2017/06/05 21:14:35
Też myślę, że prowincjonalny lud ma bardziej wyjebane, ale dodałbym że to zależy gdzie. W Małopolsce wszystkie statystyki i relacje pokazują jakąś Wandeę, ale pojedźcie gdzieś do takiego Olecka czy Stargardu i jesteście w świecie bardziej tolerancyjnym niż wielkie miasta.
A czy Razem umie się dogadywać, zobaczymy, z Zielonymi rozmawia. Trochę się boję przesadnej dbałości o czystość doktryny, by tak rzec.
-
2017/06/06 07:19:25
@terpa7 i pozostali dyskutanci

"1. Prowincja nam nie ufa. Nie mówimy jak oni, nie mieszkamy między nimi. Nawet się inaczej nie ubieramy. I przychodzi taki obcy co jeszcze jest za pedałami (a tfu!) i ma nam mówić jak mamy robić."

Lewica socjalna w wykonaniu "Razem" to na razie projekt miast akademickich (niekoniecznie największych) i niech tam zdobędzie trochę władzy w samorządach. Kiedy "Razem" pojawi się jako polityczna marka, jej przekaz na prowincje zaniosą prowincjusze, czyli ludzie mieszkający w mniejszych miejscowościach, którzy skorzystają z tej formuły organizacyjnej i tego politycznego języka. Mówiąc w sprawach ważnych dla lokalnej społeczności. Konkretny przykład: żłobki i przedszkola. Mieliśmy tu niedawno niedużą dyskusję o tym jak je organizować (pod postem WO pt. "Testosteron"): stawiać na odpowiednią liczbę opiekunów, podnosić prestiż zawodu. Dwa tygodnie potem wyszedł projekt PiS idący w przeciwnym kierunku: zmniejszenia liczby opiekunów na dziecko, co czyni fikcją ich rolę edukacyjną, lecz pozwala uzyskać na papierze "sukces" w postaci większej liczby miejsc. Zaprotestowały przedszkolanki - protest miał charakter zawodowy (chcemy uprawiać zawód zgodnie ze standardami) i społeczny (reprezentujemy też interes dzieci i rodziców). Tu jest głos tego protestu w postaci wywiadu z Agatą Bartosik, z przedszkolnych związków zawodowych [1]. Tu głos ekspercki Igi Kazimierczyk, reprezentującej edukacyjne NGOs [2]. A tu wywiad z Adrianem Zandbergiem pokazujący jak lewica socjalna daje profesjonalny język polityczny temu tematowi [3]. Nie chcę tu streszczać meritum - posłuchajcie i zauważcie, w jaki sposób "Razem" pokazuje swoją przydatność jako partia polityzująca tę sprawę, dla innych nieważną/ niepoważną/ nieopłacalną. Mówi: nie, nie chodzi o budynek żłobka (on już jest, za pieniądze unijne), chodzi o wysoki standard opieki i edukacji w tym budynku, bez poświęcania szerokiej dostępności. Czyli za odpowiednio duże pieniądze. Przekaz "Razem" w kwestii przedszkoli, którego nie usłyszymy od dominujących partii, doskonale sprawdzi się i w mieście i na wsi - bowiem na wsi też są rodzice pracujący przeważnie w "miejskich" zawodach (bynajmniej nie w rolnictwie, a jeżeli już to w przemysłowym, nie takim z serialowego mitu) i ci rodzice chcą dobrych, tj. edukujących publicznych przedszkoli dla dzieci, a nie przechowalni, które z łaski przydzieli partia rządząca (PiS czy PO). Chcą wysokiego europejskiego standardu socjalnego w doskonale pojętym własnym interesie... Owszem, być może kiedy już "Razem" zorganizuje doskonałe gminne żłobki i przedszkola tam gdzie będzie współrządzić, to zabawy akcentujące że dziewczynka też może być strażakiem, a chłopiec ogrodnikiem, pojawią się w tych wiejskich placówkach być może trochę później niż w miejskich. To w kwestii "nie mówimy jak oni" - może i tak, ale w wieli wypadkach jeżeli zaczniemy mówić politycznie o sprawach dla ludzi ważnych, to okaże się, że mówimy tak jak oni a oni tak jak my.

"2. Lokalny układ sił (wójt-pleban-aptekarz) będzie mocno w tym przeszkadzał,"

Powiem krótko: spójrzcie na Owsiaka. Wprowadził do "kalendarza liturgicznego" każdej polskiej gminy coroczną świecką imprezę powiązaną z hasłami równości i tolerancji. Jednej styczniowej niedzieli najpierw idzie się do kościoła a potem na lokalny finał WOŚP. Wychodząc z takiego lokalnego finału usłyszałem przelotem "Na pewno tu jest wiele przekrętów, ale jednak wielu ludziom pomogli" Czyli propaganda dotarła, ale nie odstraszyła. Tak też będzie z "Razem". Pedały, ale ludziom pomogli. Czego wszystkim życzę.

[1] audycje.tokfm.pl/podcast/-Rzad-do-zlobka-Dlaczego-protestuja-opiekunki-zlobkow-i-rodzice-dzieci-O-tym-Agata-Bartosik/49433

[2] audycje.tokfm.pl/podcast/Jak-bedzie-wygladala-podstawa-programowa-wychowania-przedszkolnego-Iga-Kazimierczyk-w-rozmowie-z-Jakubem-Janiszewskim/49493

[3] słuchaj od 16:20: audycje.tokfm.pl/podcast/Zandberg-Stanowisko-PO-ws-przyjmowania-uchodzcow-jest-nieprzyzwoite-Grzegorz-Schetyna-jest-cynikiem/49400
-
2017/06/06 09:07:10
@amatil
I dodajmy że w 2016 do seminariów wstąpiła prawie szatańska liczba kleryków mianowicie 444. To 3/4 mniej niz w w momencie śmierci JPII. Nawet biorąc pod uwagę że były to ostatnie roczniki wyżów demograficznych to spadek jest drastyczny (pi razy oko o połowę ). Z tego jak zawsze połowa dotrze do końca, a formalnie i nieformalnie zawód duchownego opuszcza kilkuset księży rocznie. Tzn. że niebawem runie ich liczebność. Już obecnie liczba księży rośnie wyłącznie dzięki przedłużającej sieę średniej długości życia.
Co do Małopolski ma takie marzenie że Podkarpacie stanie polskim Quebekiem:) Wg najnowszych danych juz ma najniższą dzietność w Polsce....
-
2017/06/06 09:16:48
A tak w ogóle to siła polskiego katolicyzmu bierze sie tylko i wyłącznie z obrzędowości. Właśnie śluby, pierwsze komunie etc. Tak poza tym to mam wątpliwości czy przeciętny w wiejski pleban w coś wierzy;DDD Zrozumiał to nawet taki konserwatysta jak Benedykt XVI po pierwszej chwili zachwytu na pełnymi polskimi kościołami. Ostatnio miałem piękny przypadek na podstawie znajomego, który w zasadzie wyznał mi niewiarę w życie pośmiertne a chwilę później oburzył się że koleżanka nie ochrzciła dziecka ;) A to Kraków więc co mówić o prowincji...
Pytanie kiedy ta obrzędowość pierdyknie i w jaki sposób...
-
2017/06/06 11:58:22
Przepraszam, ale twierdzenie o konserwatyzmie prowincji w stosunku do oświeconego mieszczaństwa jest przeraźliwie klasistowskie. Siedzę sobie w swoim bąblu, powiedzmy, klasy średniej - programistów na stabilnych umowach o pracę. Co druga rozmowa w kuchni jest o tym, że trzeba papiery do parafii przewieźć, że chrzciny, ślub, który ksiądz ile za co bierze. Przy tym nie ma w ogóle rozmów o religii per se. To jest tylko otoczka instytucjonalno ceremonialna, tradycja w najpiękniejszej formie, pusta jak pisanka na wielkanoc. Raz sprowokowałem, jak się okazało, połowa osób w ogóle w to nie wierzy, druga - nie wie w co wierzy. Skrajnie zaściankowe podejście do kwestii obrzędów religijnych to wcale nie jest domena klas ludowych, ale w dużej mierze klasy średniej.

Z drugej strony, pochodzę z rodziny protestanckiej mieszkającej na wsi. Jeden ksiądz nadawał na nas z ambony, żeśmy heretyki i macę z chrześcijańskich dzieci robimy. Ale, powiem szczerze, nie zauważyłem, żeby to #kogokolwiek. Może dlatego, że to Pomorze Zachodnie, nie Podkarpacie.
-
2017/06/06 12:12:57
@rozowyguzik

...mondragon...

Przepraszam, że nazwałem cię razowym. Zabrzmiało jak kpina, ale to tylko lapsus.
Mondragon. Czy to na pewno ma sens w epoce start up'ów? Inny czas, inne narzędzia.
-
2017/06/06 13:05:25
@b-at-at
Bo problemem nie jest taka czy inna obyczajowość i tradycje jakiekolwiek by były tylko to że w przypadku galicyjskiej wsi przekładają się one wprost na polityczno-społeczne wpływy zarówno na szczeblu lokalnym jak i ogólnokrajowym (poprzez wybory parlamentarne)
-
2017/06/06 13:40:42
@mw.61

"Mondragon. Czy to na pewno ma sens w epoce start up'ów? Inny czas, inne narzędzia."

W końcu będzie musiało. U nas jeszcze tego długo nie będzie czuć, ale globalnie zaczęły nakładać się dwie sprawy: przekroczyliśmy jakiś czas temu próg powyżej którego wykorzystujemy (szczególnie klasa średnia krajów rozwiniętych) zasoby biologiczne szybiej, niż się odnawiają (teraz to będzie jakoś 150% rocznie na całym świecie, ale na zachodzie wychodzi dużo więcej), a kapitalizm osiąga swój naturalny szczyt możliwości. Do tego można jeszcze doliczyć globalne ocieplenie, które ładnie nabiera tempa i będzie wymagało naprawdę poważnego zaciśnięcia pasa. A startupy to przecież też tylko kolejna taktyka tradycyjnych korporacji, które starają się za wszelką cenę nadal rozwijać, bo zasadniczo doszliśmy do momentu stagnacji, w którym coraz trudniej utrzymać przyrost kapitału, a ekonomia mówi, że ten przyrost w końcu zatrzyma się i/lub zacznie spadać (ew. korporacje przejmą władzę nad światem). Konieczna zatem będzie gospodarka i konsumpcja oparte w jakiś sposób na współdzieleniu i bardziej ujarzmionej formie kapitalizmu, co ostatecznie wykluczy kulturę startupową i inne co bardziej indywidualne formy działania.

Powiedziałbym zatem, że dążenie do stworzenia przynajmniej porządnych ram dla takiej kultury jest nie tyle pożądane, co w dłuższej perspektywie konieczne, bo z matematyki wynikają tylko trzy możliwości: albo nauczymy się grzecznie dzielić pewnymi rzeczami, albo ktoś nam to dzielenie się narzuci autorytarnie, albo się pozabijamy.
-
2017/06/06 14:05:45
@rozowy

...stworzenia przynajmniej porządnych ram dla takiej kultury jest nie tyle pożądane, co w dłuższej perspektywie konieczne...

Czyli taki Mondragon w skali globalnej wioski?
No nie wiem. To nowe chyba trzeba dopiero odkryć, ale jak napisał nasz gospodarz w następnym komciu: może Żeromski nie jest lekiem na dzisiejsze czasy, ale dał przykład, że można.
-
2017/06/06 15:32:02
@mw.61

"Czyli taki Mondragon w skali globalnej wioski?"

Ciężko przewidzieć gdzie zatrzyma się najwyższy poziom, a Mondragon jest nadal bąbelkiem w świecie kapitalistycznym. Tym niemniej pokazuje, że przynajmniej w skali, powiedzmy, wojewódzwa taki projekt nie tylko może się utrzymać, ale też stanowić rzeczywistą konkurencję dla tradycyjnych układów hierarchicznych z zupełnie pragmatycznymi korzyściami.

Co przekłada się na to moje uproszczone gdybanie o prowincji - jeżeli utworzysz dodatkową siłę na szczeblu lokalnym złożoną z wielu współpracujących ze sobą ludzi, którzy nie dość, że wyciągają z tego osobiste korzyści, to jeszcze mają rzeczywisty wpływ na kształt otoczenia, to dotychczasowe siły stracą monopol na uznanie mieszkańców.

@awal111

"Pedały, ale ludziom pomogli"

Na podobnej zasadzie AFAIK działa już np. Biedroń. "Pedał, ale nasz pedał!"
-
2017/06/06 20:41:57
Czytam wpis i komentarze, mieszkam w małym mieście (40 tys).
Ja mam inne postrzeganie wpływu kościoła poza dużymi miastami.
Większość moich znajomych 30-40 latków jest silnie antyklerykalna.
Burmistrz mojego miasta jest niechętny klerowi i tego nie ukrywa.
Latem ma się odbyć koncert "Behemotha", organizowany przez samorządową agencję. Kościół i organizacje katolickie próbowały gwałtownie wymusić rezygnacje z koncertu. Bezskutecznie.
Procesje "Bożego Ciała" to około 300-400 osób, w parafii obejmującej 15000 "wiernych".
Piesze pielgrzymki do Częstochowy trzeba łączyć z innymi miastami, bo frekwencja nie dopisuje.
20 lat temu kler miał u nas większy posłuch.

Uwaga - mieszkam w woj zachodniopomorskim.