Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Powrót do Obrzydłówka

Weszło mi ostatnio w zwyczaj pisanie notek-sequeli. Trudno.

W dyskusji pod poprzednią notką parokrotnie padało pytanie „ale jak dotrzeć z lewicowym przekazem do ofiar zlasowania mózgu popisową propagandą”. Otóż mamy fascynujący przykład sukcesu sprzed 120 lat.

Pisałem o nim wielokrotnie, więc przepraszam tych, którzy już to słyszeli. Książki zawierające wykład lewicowego systemu wartości (o których marzy komcionauta Awal), już ktoś napisał. Niestety, był to Stefan Żeromski.

Z jakiegoś trudnego dziś do zrozumienia powodu nasi praprzodkowie czytali to z wypiekami na twarzy, dyskutowali o tym na przyjęciach i w korespondencji. Jedni się oburzali, inni ruszyli budować na Żoliborzu „szklane domy”.

Nas to ani nie oburza, ani nie zachwyca, tylko nudzi. Dlaczego to jest i co to mówi o zmianie percepcji literatury, to temat przerastający moje kompetencje (i rozmiary blogonotki). Skupię się na polityce.

Żeromski sympatyzował z PPS. Napisał dla niej hymn prozą - „Sen o szpadzie”. Do moich najsłodszych wspomnień z idealistycznej młodości należy kongres, na który przyszedł Wojciech Siemion, żeby nam to wyrecytować. Z pamięci (i za friko, dla idei).

O potędze prozy Żeromskiego świadczy to, że jeśli dziś ktoś w pierwszym odruchu ma przedstawić pozytywistyczne ideały, są duże szanse, że powoła się na „Siłaczkę”. Napisaną jako PARODIA pozytywizmu - ale ta parodia okazała się bardziej żywotnym memem od pierwowzoru.

Problemy, przed którymi dziś stoimy, przypominają ostatnią dekadę XIX wieku. Z jednej strony, findesieclowy strach przed ostatecznym upadkiem cywilizacji Zachodu, z drugiej - smutek, że ta cywilizacja do nas nie zdążyła dotrzeć.

Frustrująca nas dychotomia PO/PiS trochę się przedkłada na frustrującą naszych przodków dychotomię pozytywizm („zausz firmę”!)/„romantyzm” („huzarzy wyklęci”). Mało kto miał ochotę na kolejne romantyczne powstanie (choć Rosjanie podobno spodziewali się go w latach 1890.), ale w połowie dekady, kiedy Żeromski pisał „Siłaczkę” i „Doktora Piotra” pozytywizm był już bankrutem.

Spróbujmy streścić te nowele ludzkim językiem. „Siłaczka” opowiada o lekarzu, który kierując się pozytywistycznymi ideałami trafił do miasteczka zwanego Obrzydłówkiem, którym rządzi klika plebana, pocztmistrza, sędziego i aptekarza.

Gdy w miasteczku nie było lekarza, wszystkich leczył aptekarz - altmedem, czyli ówczesnymi odpowiednikami „witaminy B17” i „vilcacory”. Lekarz zagroził interesom, więc „nieznani sprawcy” zaczęli wybijać szyby w gabinecie, a pleban zaczął rozpuszczać plotki, że lekarz jest satanistą.

W sąsiedniej wiosce umiera kobieta, w której bohater podkochiwał się jako student. Próbując ją uratować, przypomina sobie swoje dawne (pozytywistyczne) ideały.

Ale równocześnie uświadamia sobie, że za chwilę może skończyć tak jak ona. Próba ratunku się nie udaje z trywialnego powodu (nieodśnieżona droga, lekarstwo nie może dotrzeć na czas).

Bohater wybiera życie. Wchodzi w skorumpowany układ i dobrze na tym wychodzi finansowo. Z idealizmu mu zostało tyle, że namówił elitę Obrzydłówka na przesiadkę na papierosy z filtrem (mniej szkodzą!).

To można przełożyć na współczesne realia, podobnie jak „Doktora Piotra”. To opowieść o zubożałym szlachcicu, który wszedł w interesy z przekręciarzem, niejakim „panem Bijakowskim”, żeby opłacić ukochanemu Piotrusiowi studia w Anglii.

Syn wraca - i uświadamia sobie, że jego wykształcenie sfinansowano z nieuczciwych źródeł. Zrywa z ojcem i odchodzi mówiąc, że będzie teraz całe życie odpracowywać „ten dług gorzki i straszny”.

Czy nie możemy sobie wyobrazić podobnego buntu współczesnego chłopaka, który sobie uświadomi, że jego wykształcenie opłacono z czyszczenia kamienic z wkładki mięsnej?

Podobnie „Ludzie bezdomni” NIE są opowieścią o lekarzu, który tak sam z siebie chce leczyć ubogich, bo ma taki faken kaprys. On na początku próbuje zrobić coś w rodzaju kariery, ale szybko sobie uświadamia, że droga do prawdziwego hajsu prowadzi przez krzywe deale, konformizm i wazeliniarstwo.

Bohater nie ma na to ochoty tym bardziej, że zakochał się akurat w takiej dziewczynie, przy której to byłby randkowy nonstarter („co robisz zawodowo?” - „podlizuję się wpływowym ludziom”).

Wbrew swoim pierwotnym ambicjom doktor Judym zostaje więc w końcu, ahem, doktorem Judymem. I to akurat dałoby się opowiedzieć językiem współczesnej komedii romantycznej.

Częściowo za obrzydzenie Żeromskiego odpowiada szkoła, która na siłę robiła z niego proroka PRL. To wymagało interpretacji na opak - np. to, że Baryka w finale dołącza do komunistów NIE jest pochwałą komunizmu, tylko dramatem, który dziś wyglądałby tak: „oburzony reprywatyzacyjnymi przekrętami, młody leming dołącza do ONR”.

Co za tym idzie, szkoła interpretowała Żeromskiego jako surowego moralistę, który nigdy nie żartuje. A przecież jeden żart Żeromskiego wszyscy powtarzamy do dzisiaj, nawet nie wiedząc, kto go wylansował („Słoń a sprawa polska”).

Żeromski umiał pisać „normalnie”, o tym świadczą jego dzienniki. Stety lub niestety, prozę celowo pisał językiem udziwnionym.

O tyle „stety”, że to 120 lat temu było skuteczne. Udało mu się uderzyć w Obrzydłówek tak, żeby mieszkańcy Obrzydłówka powiedzieli „nasz ci on”! Mówi jak jest!

To chyba najlepszy w dziejach Polski przypadek skutecznej lewicowej propagandy kulturalnej. Serią książek udało się narzucić nowy język rozmowy o Polsce - zakwestionować i mesjanistyczne bredotki, i jednocześnie kult kapitalistycznego dorobkiewiczostwa.

O tyle „niestety”, że dzisiejsza lewica musi wymyślić inny język. Żeromski może być dla nas najwyżej przykładem, że to nie jest niemożliwe.

wtorek, 06 czerwca 2017, wo

Polecane wpisy

  • Opozycjo, terrain ahead!

    Jest takie amerykańskie powiedzonko, „gdy tkwisz po szyję w błocie - przestań kopać”. Radziłbym je przemyśleć opozycyjnym mediom i politykom, w kont

  • Zemsta orła-morła

    Udało mi się odnieść niespodziewany sukces w soszial mediach wpisem kpiącym z okładkowego materiału w najnowszym „Newsweeku”. W materiale tym Żakows

  • Wszystko w rękach koni

    Wśród rzeczy, których nie rozumiem w prawicowej publicystyce, jest wieczne narzekanie prawicowych publicystów na samo to określenie. „A dlaczego naszych o

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/06/06 13:49:42
KO: bredodtki->bredotki
-
2017/06/06 15:33:31
@wo

...Niestety, był to Stefan Żeromski...

No tak. Nuda. W szkółce ciągle to wałkowali. Na maturze chyba w każdym roczniku nerwowo pisano ściągę w tym temacie. Ten Obrzydłówek to śnił się kolejnym pokoleniom od jakichś przynajmniej sześdziesięciu lat.
Ale, o zgrozo, jak ktoś się przełamał i po maturze wrócił do tego autora (u mnie to była Uroda życia ) z pasją przeczyta te cegły, odkrywając Żeromskiego na nowo. Nie koniecznie w sensie proponowanym przez naszego gospodarza, ale po prostu jako kawał dobrej literatury.
Wypada podziękować za taki komć i przeczytać Żeromskiego jeszcze raz. Tym razem ze zrozumieniem. Bez tego dydaktycznego wzmożenia.
-
2017/06/06 15:42:43
"To chyba najlepszy w dziejach Polski przypadek skutecznej lewicowej propagandy kulturalnej."

Gdy chodzi o literaturę, to wydaje mi się, że w lewicową wrażliwość powinna wprowadzać przede wszystkim dobra literatura dla dzieci. Wbrew stereotypowi lewicowego literata, bywało z tym u nas krucho. Przed wojną tak pisał Korczak, Wasilewska (tak, Wanda - wróćcie bez uprzedzeń do jej "Pokoju na poddaszu"). Jednak w PRL-u paradoksalnie dominowali autorzy-inteligenci prezentujący elitarystyczną klasową wizję świata. Przykładowo, we wczesnych opowiadaniach Musierowicz (sprzed Jeżycjady) podręcznym złym bohaterem jest robotnicze dziecko - starszy chłopak z zawodówki o złych manierach - deprawujący dobrze wychowane dziewczynki z inteligenckich domów. U innych autorek to był bardziej taki prometejski elitaryzm - inteligenckie dzieci sprowadzają "chuligana" na dobrą drogę. Jednak były też autorki i autorzy uczący szacunku dla odmienności, współdziałania, grupowej solidarności: "Gruby" Minkowskiego, "Czarne stopy" Szmaglewskiej, "Tajemnica szyfru Marabuta" Wojtyszki... Czy też "A w Patafii nie bardzo" Jacka Nawrota (z doskonałymi ilustracjami Wiktora Sadowskiego) - przenikliwa satyra na rolę pieniądza w życiu społecznym... Oraz oczywiście nienapisany jeszcze nowy Orliński - od którego tenże się odżegnuje: im żarliwiej, tym mniej przekonywująco...
-
2017/06/06 16:56:57
@awal111

"w lewicową wrażliwość powinna wprowadzać przede wszystkim dobra literatura dla dzieci"

A ja bym poszedł o krok dalej i postawił na kulturę masową. Zresztą to już ma miejsce na zachodzie, stąd prawackie oszołomy ogłosiły, że Frozen to antymęska propaganda.

Obawiam się, że przy obecnym poziomie czytelnictwa książki dla dzieci nie są w stanie rzeczywiście kształtować całych pokoleń. Chyba, że to Harry Potter, więc technicznie się da, tylko ciężko powiedzieć, jak to ujarzmić.
-
2017/06/06 18:56:17
@rozowyguzik
"Obawiam się, że przy obecnym poziomie czytelnictwa książki dla dzieci nie są w stanie rzeczywiście kształtować całych pokoleń."

Za Żeromskiego pierwszym ograniczeniem był analfabetyzm (na wsi ok. 40%-owy)... A współcześnie udane książki dla dzieci w praktyce skazane są na adaptacje popkulturowe np. z poniżej przeze mnie cytowanych tytułów dwa były ekranizowane. Inna rzecz, że mało które adaptacje mają siłę oryginału, chyba jedynie ta zupełnie luźne, oddające pierwszeństwo filmowym i muzycznym środkom przekazu...
-
2017/06/06 22:17:19
korekta obywatelska:

"Frustrująca nad dychotomia PO/PiS", powinno byc "nas"
-
2017/06/07 09:08:59
Choose life. Ktoś powinien ogłosić ogólnopolski konkurs na polską wersję monologu.
-
2017/06/07 13:32:23
@wo
randkowy nonstarter (co robisz zawodowo? - podlizuję się wpływowym ludziom)

Ktoś tu ma słaby bajer.
-
wo
2017/06/07 20:02:27
@vinidion
"Ktoś tu ma słaby bajer"

Żeromski akurat dawał radę (w "Dziennikach" szczerze pisał o swoich przygodach erotycznych). Natomiast przypuszczam (chociaż nie mam na to żadnych kwitów), że w tej powieści siebie jako alter ego umieścił właśnie w postaci Joasi, a nie Judyma. Ona ma jego inteligencję, więc po prostu by się nie dała nabrać Judymowi na żadną ściemę. W istocie Joasia się przecież totalnie zadurzyła w Judymie właśnie kiedy ten zrobił awanturę swojemu szefowi, przekreślając szanse na karierę.
-
2017/06/07 20:52:34
Ad. Żeromski

Ciekawe, że Żeromskiego interpretowałem identycznie jak wo.
Wychowywałem się na osiedlu WSM, więc dla mnie idea szklanych domów jest dobrze znana. Zresztą to jest najlepszy argument lewicowy jaki znam - osiedle jest zaprojektowane tak, aby do dowolnego sklepu/usługi/komisariatu nie było dalej niż 5 min spacerkiem. Jak zobaczyłem pierwszy raz Kabaty, to przeżyłem szok kulturowy.

Ad. Lewicowy przekaz

Słusznie napisał @rozowyguzik że książek to raczej już ludzie nie czytają. Szczególnie młodzi. Ja bym raczej postawił na jutubera z takim kanałem. Bo tam na razie to prawacy się plenią.
Nowego Żeromskiego tam nie widać.
Stąd bierze się mój sceptycyzm co do Razem i ich przekazu. Tutaj nie widzę ability to execute .
-
2017/06/08 08:10:16
@leawcka kultura masowa
Import takowej idzie nam dość dobrze (Frozen przecież był i jest w Polsce). Z bardziej lewackich w ostatnim czasie był np. Fru! (Ta scena ratowania uchodźców). Niestety recenzentka na filmwebie zupełnie tego filmu nie zrozumiała.

Także ja tam wątpię w sukces lewackiego jutubera, skoro jego widownia jest generalnie wyposażona jedynie w prawackie klisze. IMO jednak potrzebne są dłuższe utwory. Może krótkie filmiki prześmiewające nasze polskie korwinizmy też odniosły by jakiś efekt, ale są bardzo kosztowne.
-
2017/06/08 09:14:22
Lewica ma na całym świecie problem co zrobić ze sobą w zglobalizowanym świecie. Idea międzynarodowego lewactwa zginęła podczas I WŚ gdy proletaryusze staneli na przeciwko siebie w okopach zamiast się łączyć.

Teraz międzynarodowe korporacje to narnormalniejsza norma. Globalizacja kapitału, neoliberalnej ideologii szły opornie, ale udało im się. Mają swój Bank Światowy, Międzynarodową Organizację Handlu, trybunały arbitrażowe itd. które reprezentują interesy jednego procenta czy też jednego promila w skali globu. Rządzą światem.

Może nadchodząca klimatyczna zagłada doprowadzi do rewolucji a może nie.
-
wo
2017/06/08 11:23:21
@lolek
"Także ja tam wątpię w sukces lewackiego jutubera,"

Nie wiem, jak rozumiesz pojęcie "lewacki", ale jeśli tak, jak rozumie to PiS, no to masz akurat sporo osób o takich poglądach w czołówce polskich jutuberów, choćby Gonciarz.
-
2017/06/08 13:38:58
"Nie wiem, jak rozumiesz pojęcie "lewacki", ale jeśli tak, jak rozumie to PiS, no to masz akurat sporo osób o takich poglądach w czołówce polskich jutuberów, choćby Gonciarz."

Que? Mógłbyś rozwinąć, bo albo mnie coś bardzo ominęło, albo to jakiś olbrzymi skrót myślowy?
-
2017/06/09 08:29:09
@terpa7
"Wychowywałem się na osiedlu WSM, więc dla mnie idea szklanych domów jest dobrze znana."

A ja się tam nie wychowałem, choć wiele lat później przeżyłem epizod zupełnie świadomego zamieszkania na WSM i w jej okolicy jako w "najlepszej" części Warszawy. Wychowali mnie bowiem mieszkający na WSM autorzy: Newerly (ul. Krasińskiego), Kownacka (ul. Słowackiego), Jurgielewiczowa (ul. Sarbiewskiego)... Jak można wnioskować z mojego pierwszego wpisu powyżej, nie jestem dziś całkiem bezkrytyczny wobec tej inteligenckiej literatury, nie mniej jednak ona tworzyła korpus lewicowej wrażliwości przekazywanej młodszym pokoleniom przez spadkobierców Żeromskiego. To jest coś, czego nie wytworzy jutub, choć on może spopularyzować jakieś element takiej wrażliwości...

"książek to raczej już ludzie nie czytają. Szczególnie młodzi."

Czytają, szczególnie młodzi - nie rzesze, lecz istotne grupy ogniskujące lewicowe myślenie o świecie. Dla przykładu zobaczcie ile razy niezależnie od siebie kontakt z literaturą podają jako feministyczną inicjację dziewczyny zapytane przez Krytykę Polityczną [1]... I powtórzę: zaczynać trzeba od dziecka, od ilustrowanych książek dla kilkulatków, które spokojnie mogą poradzić sobie z tematem nierówności (Agnieszka Suchowierska "Mat i świat"), wojny (David McKee, "Six Men", Paula Carballeira, "The Beginning"), uchodźców (Margriet Ruurs, "Stepping Stones", Francesca Sanna, "The Journey"), ekologii (tu polecam niepozorną opowiastkę o kurach: Peter Bergmann, "Huehner") oraz z każdym innym poważnym tematem... Wszystkie powyższe pozycje to nie ramotki ale rzeczy dobrze napisane i zilustrowane, zostające w pamięci młodej osoby... A dla trochę starszych... no cóż, nie będę się powtarzał, kto powinien chwycić za pióro...

[1] krytykapolityczna.pl/kraj/nasz-feministyczny-alfabet/
-
2017/06/09 10:29:43
@Gonciarz
Obejrzałem parę odcinków jego vlogasków i wyszło mi, że nie są szczególnie lewackie, bo składają się głównie z natrząsania się z osób o słabszych kompetencjach informatycznych czy językowych. Poza tym może i Gonciarz jest lewakiem, ale za bardzo tego nie wiadomo, bo jego vlogaski nie wydają się być szczególnie polityczne.

Oczywiście PiS i prawica lubią przypinać łatki lewaka nawet neoliberałom. To jest w końcu opłacalne z punktu widzenia ich pozycji politycznej.

Jeśli chodzi o to, kto wg mojej definicji łapie się na lewaka to zapewne taki Warufakis czy Bauman się załapią. A z książek dla dzieci to od biedy "Lolek" Wajraka.
-
wo
2017/06/09 13:45:55
@lolek
"Obejrzałem parę odcinków jego vlogasków i wyszło mi, że nie są szczególnie lewackie, bo składają się głównie z natrząsania się z osób o słabszych kompetencjach informatycznych czy językowych"

Według moich kryteriów, to nawet partia Razem nie jest lewacka. Rezerwowałbym to określenie dla ruchów rewolucyjnych (dla których czy to ja, czy to Razem, są zbyt ugodowe). Ale w sensie światopoglądowym to osoba o poglądach raczej na lewo.
-
2017/06/09 17:00:44
@wo
Według moich kryteriów, to nawet partia Razem nie jest lewacka

Jak kierować się nazwą jako inwektywą, to można dojść do wniosku, że lewactwo to potęga. Od frakcji prawicowych jak PiS i podobni kolesie na całym świecie (bo dają kasiorkę za free), przez liberałów (no bo akceptują tych tęczowych i takie tam różne), lewicę prawdziwą czy też lewicę od trzeciej drogi czyli Blairowców (u nas Millerowców), po rewolucjonistów Chaveza.
Właściwie to poza Korwinem, wszystko to lewactwo.
Jak się zastanowić , to wszyscyśmy lewacy.
Żeromski by zgłupiał
-
2017/06/09 19:47:35
@bantus

"Może nadchodząca klimatyczna zagłada doprowadzi do rewolucji a może nie."

Chyba pierwszy jednak będzie koniec kapitalizmu.

@awal111

"nie rzesze, lecz istotne grupy ogniskujące lewicowe myślenie o świecie"

Ha, ale właśnie o rzesze chodzi. Elity zawsze miały swoje sposoby. Nota bene, jeśli chodzi o czytadła dla dzieci i młodzieży, to raczej bym stawiał na komiksy niż książeczki z obrazkami. Mamy niestety ten pech, że u nas komiksy zawsze były dość nisko w hierarchii, a to przecież niesamowicie potężne medium do kształtowania pokoleń.

Pamiętam mój szok, jak zauważyłem, że Tytus, Romek i Atomek przemycają prawacką propagandę. Pamiętam też, że już za dziecka te propagandowe fragmenty strasznie mi się nie podobały. Co mi się natomiast podobało, to wspomniana przeze mnie w poprzedniej notce Historia świata w obrazkach Larry'ego Gonicka i uważam, że należałoby pójść właśnie w tę stronę. To jest świetny przykład połączenia rozrywki, edukacji i lewackości bez żadnej nachalnej propagandy.

@mw.61

Taa, lewakiem jest teraz każdy, kto nie należy do ONRu.

Ale osobiście nie wchodziłbym w temat czym jest prawdziwe lewactwo. Ja bym się zatrzymał na równości dla wszystkich, prawach mniejszości i ochronie środowiska. Rewolucja jest opcjonalna (albo nawet niepożądana), zwłaszcza, że Marks przecież nie był nawet socjalistą.
-
2017/06/09 22:27:50
rozowyguzik

Pamiętam mój szok, jak zauważyłem, że Tytus, Romek i Atomek przemycają prawacką propagandę. Pamiętam też, że już za dziecka te propagandowe fragmenty strasznie mi się nie podobały.


Czytałem strasznie dawno temu i chyba do księgi IX, ale tam zawsze było proekologicznie.
-
2017/06/09 22:29:50
korekta obywatelska:

W ósmym akapicie jest błędnie "huzarzy wyklęci". To formacja z XIX wieku i wcale nie specyficznie polska. Ci ze skrzydełkami, w których tak się lubują narodowe Sebastiany, to była husaria, a więc powinno być "husarze wyklęci".
Załączam linki do obrazków, jakie wdzianka nosili jedni i drudzy. Mimo że obie formacje się nosiły kolorowo, to jednak huzarzy nie wtykali sobie piórek.
Huzar
artyzm.com/obraz.php?id=6464
Husarz
www.mojehobby.pl/products/Husarz-Polski-Wieden-1683.html#gallery_start

Pozdrawiam serdecznie
-
2017/06/09 22:48:08
@rpyzel

"Czytałem strasznie dawno temu i chyba do księgi IX, ale tam zawsze było proekologicznie."

No bo Tytus nie jest jakoś perfidnie prawacki, to nadal przede wszystkim komiks edukacyjno-rozrywkowy z silnym elementem etosu harcerskiego. Nie wyklucza to konserwatywnych odchyłów w innych punktach programu.
-
2017/06/10 08:45:22
"Tytus, Romek i Atomek przemycają prawacką propagandę"

Ja też w zasadzie bardzo dawno, ale pierwsza reakcja na to była "khe?". Gdyż, przypomnieć można, Papcio Chmiel stworzył to w odległych czasach komuny, więc w grę wchodziła z jednej strony konieczność poddania się odgórnej propagandzie, a z drugiej - puszczanie oczka.
Ale tak bez konkretnego wskazania co tam jest "prawackie" to ciężko dyskutować, choćby poprzez podanie kontrprzykładów z innych ksiąg.
-
2017/06/10 11:20:58
"komiks edukacyjno-rozrywkowy z silnym elementem etosu harcerskiego. Nie wyklucza to konserwatywnych odchyłów w innych punktach programu."


No ale weźmy poprawkę na wiek autora i PRL, wszyscy wtedy byli obyczajową konserwą. U Bahdaja i Niziurskiego też tylko chłopcy miewali przygody.
-
2017/06/10 13:04:43
"Ale tak bez konkretnego wskazania co tam jest "prawackie" to ciężko dyskutować, choćby poprzez podanie kontrprzykładów z innych ksiąg."

"No ale weźmy poprawkę na wiek autora i PRL, wszyscy wtedy byli obyczajową konserwą."

Wygląda na to, że będę w końcu musiał sięgnąć do źródeł, ale tak z pamięci - wczesne księgi miały często położony silny nacisk na podział ludzi na policjantów i złodziei, choć faktycznie ciężko mi przypomnieć sobie coś szczególnie dziwnego. Odchyły właściwe zaczynały się dopiero w księgach narysowanych po 89, kiedy pojawiło się sporo motywów prokapitalistycznych, a poczucie "sprawiedliwości" znacznie się zaostrzyło (w jednym tomie pamiętam było nawet odniesienie do lustracji).

Co też nie powinno dziwić w kontekście prywatnych poglądów Papcia Chmiela, który do niedawna dość aktywnie i wyraziście popierał PiS, choć od ostatnich wyborów faktycznie siedzi cicho.

Co nie znaczy ofkoz, że Tytus nie jest wartościowy. Papcio jest jaki jest, ale artystą i twórcą jest przecież dobrym.
-
2017/06/11 11:03:53
@lewicowość Gonciarza
W jego produkcjach z Japonii czy podróży po świecie lewicowość jakoś nie jest szczególnie widoczna. Bardziej to widać w "zapytaj beczkę", gdzie w fajny sposób obraca stereotypy, wyśmiewa się z seksizmów, maczyzmów i innych izmów i fobii. Nie wiem, jakie są jego poglądy gospodarcze (choć produkcje o Kanciarzu mogą pokazywać dystans do neolibu), ale uważam, że i tak robi świetną robotę. Co ciekawe: znacznie się wyrobił z czasem, we wcześniejszych produkcjach często idzie na łatwiznę, wiele dowcipów z wtedy jest nielewilnych. Od 70-80 odcinka widać mocniejsze dookreślenie, poza pojedynczymi przypadkami trudno tam doświadczyć czegoś nielewilnego.

I teraz mam taką fantazję, że on mógłby zrobić polskiego Johna Olivera. Z jego skillem małpowania najróżniejszych konwencji szybko by prześcignął oryginał, który ma tylko 5 sposobów rozśmieszania publiki i jednak to się przejada.

Zdaję sobie sprawę, że to nie musi być tanie (bo nie tylko gaża gwiazdora, ale też np. sztab researcherski), ale ciekawe, czy w polskich warunkach miałoby to się szansę złożyć finansowo. Oczywiście też założeniem, że nie byłoby to tylko YT, ale HBO czy ktoś podobny, kto by przytulił temat - jak w przypadku Oliviera i HBO, albo Showmax i Ucha Prezesa, albo Louisa CK i nie pamiętam kogo.
-
2017/06/11 17:31:00
@rpyzel
U Bahdaja i Niziurskiego też tylko chłopcy miewali przygody.

Bahdaj: "Kapelusz za 100 tysięcy".
Niziurski faktycznie, może poza postacią Matyldy Opat w "Awanturach...".
-
2017/06/11 23:03:31
Mam nadzieję, że gospodarz nie wytnie za link do obrazka, ale ten mem z Corbynem już od kliku dni sprawia mi dużo radości: pbs.twimg.com/media/DB1v8gvVwAAM-vx.jpg
On naprawdę wygląda jak Obi Wan :-)
-
2017/06/12 11:36:07
Niziurski faktycznie, może poza postacią Matyldy Opat w "Awanturach...".

A Zielone Jaszczurki z Niekłaja? A to dwie pierwsze książki, jakie mi przyszły do głowy.

A w trylogii odrzywolskiej postaci kobiece (Matylda, Adela, Brunhilda) są o wiele ciekawsze niż męskie, poza oczywiście Gnackim i może Grubym Cypkiem.
-
2017/06/12 17:04:17
@airborell
A Zielone Jaszczurki z Niekłaja?

Rzeczywiście, umknęły mi, zapomniałem. Jednak wydają się nieco na uboczu.

w trylogii odrzywolskiej postaci kobiece (Matylda, Adela, Brunhilda) są o wiele ciekawsze niż męskie

Adela i Brunhilda mi jakoś się nie bardzo, więc ich nie wymieniałem (to samo dotyczy pań z "Cymeona").

Jeszcze było opowiadanie "Wyspa Strachowica", ale czy takie znów dobre?
-
2017/06/12 17:56:03
Czy to świadczy o naszym wieku, jeśli przytaczamy takie, a nie inne tytuły? Nie mam nic przeciwko Niziurskiem, przeciwnie, ale... trochę niedzisiejszy?

A co sądzą szanowni komcionauci o Cherubie czy innych seriach Muchamore? Prawo- czy lewoskrętny?
-
2017/06/13 15:11:15
@vito-slav
Czy to świadczy o naszym wieku, jeśli przytaczamy takie, a nie inne tytuły?

Jakie mamy przytaczać w kontekście PRL? (@rpyzel: "...weźmy poprawkę na wiek autora i PRL, wszyscy wtedy byli obyczajową konserwą").

Nie mam nic przeciwko Niziurskiem, przeciwnie, ale... trochę niedzisiejszy?

Bo ani słowa o internetach?
Niziurski pisał tak, że właściwie trudno cokolwiek wydatować. Może poza opowiadaniem "Biała Noga i chłopak z Targówka" (gdyby jezioro Pogodne było naprawdę tak groźne, nie organizowano by tam kolonii, bo "Gomułka by nie pozwolił"). Jeszcze w "Klubie włóczykijów" było oidp o żeglowaniu pontonem po zatopionych ogrodach podczas wielkiej powodzi w Pułtusku, kilka lat przed powieściowymi wydarzeniami (chyba w 1958 był wielki wylew Narwi). Najwcześniejsze opowiadania (jak "Sprawa Klarneta") tkwią w obyczajowości bierutowskiej. Ale tak poza tym, to wszystko u Niziurskiego się dzieje trochę poza czasem.

No dobrze. Są inne realia techniczne. A czy młodzi ludzie naprawdę aż tak się zmienili? A czy szkoła się zmieniła?
-
2017/06/13 17:07:53
@gammon

..."Sprawa Klarneta"...

To i Lizus to pierwsze opowiadania, które zaczynałem czytać jako chłopiec, a kończyłem jako półdorosły. Myślałem, że to coś jak przygoda i urwisowskie żarty, a tu autor nakazuje mi myśleć.
A na marginesie. Czy to nie w tym opowiadaniu Klarnet zakładał Jasiom rower, wykorzystany przez
Polańskiego w filmie Matnia?
-
2017/06/14 05:52:40
@mw.61
"Rower", tak, było. Zdaje się, że to rzeczywisty obyczaj w subkulturze falowej w wojsku, subkulturze więziennej, więc może i w szkolno-internatowej. Z "Matni" kompletnie już nic nie pamiętam.
-
2017/06/14 12:12:16
vito-slav
A co sądzą szanowni komcionauci o Cherubie czy innych seriach Muchamore?

Szkoła janczarów, dość przemocowe, sporo nastoletniego seksu. Niby są po dobrej stronie, ale ideą przewodnią jest fizyczne skopanie złym tyłków w słusznej sprawie.