Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Liberalne śnieżynki

Przez Stany wojażując, przekartkowałem se w księgarni książkę dwóch prawicowych publicystów, Billa O’Reilly i Bruce’a Feirsteina, „Old School: Life in the Sane Lane”. Chcę znać ich argumenty, ale nie zależy mi na tym aż tak bardzo, żebym miał im dać zarobić.

Szczególnie interesowało mnie modne ostatnio pojęcie „liberal snowflake”, czyli „lewicowej śnieżynki”. Prawica spod znaku alt.right używa go na określenie lewicy. Ale o co im chodzi?

Miałem nadzieję, że w tej książce mi to wyjaśnią. Niby wyjaśnili, ale to wyjaśnienie tylko zostawia mi jeszcze więcej pytań.

Książka jest niby-to-satyryczna, ale tak po prawicowemu, na poziomie Studia Yayo. Pojęcie jest „wyjaśnione” przy pomocy licznych tabelek, w których świat „starej szkoły” jest przeciwstawiany światu „liberalnych śnieżynek”.

Wygląda to mniej więcej tak, że po stronie „starej szkoły” widnieje motto „nie ma darmowego lunchu”, a po stronie „śnieżynek” pytanie „kiedy dostanę swój darmowy lunch i czy są u was wegańskie wtorki”. Wybrałem stosunkowo najdowcipniejszy przykład, reszta jest jeszcze bardziej toporna, bazująca na najprostszym przeciwstawieniu „my mamy rację, a oni nie”.

Poza tabelkami są tam osobiste wspomnienia obu autorów, jak mieli Ciężko W Życiu, a dzisiejsza młodzież, to by chciała mieć „darmowe wykształcenie takie jak to proponuje Bernie Sanders”.

Nie wiem, dlaczego to ma być wina akurat młodzieży - jeśli czyjakolwiek w ogóle, to chyba Sandersa właśnie? Czy on też jest „snowflake”? Ale przecież on też miał Ciężko W Życiu? Niestety, książka jest pełna takich non sequiturów, autorzy się nad nimi nie pochylają, z jednego absurdu przechodzą do następnego.

Następny wygląda tak: młodzieży, nie domagaj się darmowych studiów. Zrób tak jak O’Reilly, który urodził się w roboczej rodzinie w Long Island i zarobił na studia malując domy! (jeśli ktoś uważa, że źle to rekonstruuję, poproszę o poprawki - w odróżnieniu od nich, ja ich przynajmniej próbuję zrozumieć, zanim ich zhejtuję).

Tutaj sam mógłbym ułożyć tabelkę, „prawicowa publicystyka vs lewicowa publicystyka”. Prawicowa wygląda tak: „poradź ludziom, żeby w roku 2017 zrobili to, co działało 50 lat temu, nie sprawdzając, czy to w ogóle może zadziałać dzisiaj”.

Sensowność porady O’Reillego i Feirsteina zależy przecież od stosunku „przeciętnego czesnego” do „przeciętnego wynagrodzenia za godzinę niewykwalifikowanej pracy fizycznej”. Strzelam, że ten parametr znacznie wzrósł od lat 50. Czy autorzy to sprawdzili?

Ja też nie. Ale ja nie piszę książki, piszę blogonotkę. Gdybym pisał książkę, w której od takiego parametru zależałoby moje rozumowanie, policzyłbym to na kilka sposobów, nawet gdyby to była książka satyryczna (satyra nie oznacza licencji na pieprzenie bez sensu).

Żeby było śmieszniej, akurat o tym, w jaki sposób to właśnie inwestycje znienawidzonego przez O’Reilly’ego Wielkiego Rządu, „Big Government”, dały szansę chłopakowi z robotniczej rodziny na Long Island, można by napisać niezłą książkę. Ja jej nie napiszę, bo takich jest już sporo.
Long Island sto lat temu wyglądała tak, jak w „Wielkim Gatsbym”. Garstka superbogaczy plus tłumy superbiedaków, mieszkających w Dolinie Popiołów.

Przekształcenie Long Island w niekończące się przedmieścia, zamieszkane ludzi żyjących na poziomie klasy średniej (i mogących posłać dzieci do uniwersytetu), wzięło się z wielkich inwestycji, finansowanych głównie przez rząd federalny (czasem też przez stan i/lub miasto Nowy Jork).

To przede wszystkim most Triborough, zasypanie Doliny Popiołów, sieć autostrad (przede wszystkim Long Island Expressway) i nacjonalizacja LIRR. Gdyby to wszystko zostawić wolnemu rynkowi, młody O’Reilly nie miałby tam domów do malowania.

I to jest dla mnie centralny non sequitur prawicy, który sprawia, że wydaje mi się, że na Trumpa (czy Korwina) może głosować tylko ktoś, kto nie umie myśleć logicznie. Prawica odtwarza nierówności z „Wielkiego Gatsby’ego”, a więc: świat wielkich różnic i niewielkiej mobilności.

To ma oczywiście sens, jeśli jesteś bogaty jak Peter Thiel albo bracia Koch. Ale jeśli nie należysz do jednego promila (bo już nawet nie procenta!) najbogatszych, ten świat będzie dla Ciebie gorszy od świata państwowych autostrad i darmowych uczelni.

Logiczne, prawda?

czwartek, 04 maja 2017, wo

Polecane wpisy

  • Jaki dresiarz

    W języku, jakim mówimy o polskich podziałach społecznych („beneficjenci transformacji” kontra „ci którym nie wyszło”, „klasa ludow

  • Opozycjo, terrain ahead!

    Jest takie amerykańskie powiedzonko, „gdy tkwisz po szyję w błocie - przestań kopać”. Radziłbym je przemyśleć opozycyjnym mediom i politykom, w kont

  • Zemsta orła-morła

    Udało mi się odnieść niespodziewany sukces w soszial mediach wpisem kpiącym z okładkowego materiału w najnowszym „Newsweeku”. W materiale tym Żakows

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/05/04 19:19:40
Korekta obywatelska:
przeciętnego wynagrodzenia za godzinę pracy niewykwalifikowanej pracy fizycznej
na
przeciętnego wynagrodzenia za godzinę niewykwalifikowanej pracy fizycznej
-
2017/05/04 19:23:18
oraz:
"zarobił na studia malując domy"
"zamieszkane przez ludzi żyjących na poziomie klasy średniej (i mogących posłać dzieci do uniwersytetu)"
-
2017/05/04 19:29:46
-
2017/05/04 20:34:43
Przepraszam, że luźno nawiązuję do tematu (ściślej nawiązać nie mógłbym: na czytanie prawicowych publicystów szkoda mi czasu). Polecam małą książeczkę Tima Snydera "On Tyranny" - zbiorek praktycznych wskazówek dla jego amerykańskich rodaków jak żyć pod rządami Trumpa, czerpiąc z doświadczeń totalitarnych reżimów Europy XX wieku. Zgrabnie napisane, popularne ale nie banalne. Zwracające uwagę na konkrety (kupuj lokalną gazetę) i oddające proporcje (zdobądź się na podanie ręki prześladowanemu, kiedy to jest już niewygodą ale jeszcze nie bohaterstwem - bohaterem nie musisz być i raczej nie będziesz). Machnięte szybko, ale przez osobę doskonale przygotowaną, literacko lepsze niż niekiedy zbyt przekoncypowane "poważne" książki tego autora (wciąż mimo wszystko warte czytania, choćby dla jakości i oryginalności ich faktografii). Dyskusja z WO na temat podobnej rzeczy na użytek polski jest zamknięta, jednak (kolejny) przykład jest.
-
2017/05/04 20:50:15
A to w sumie standardowa prawicowa retoryka.

Nieważne ile grzebiesz, zawsze w końcu dojdziesz do "bo tak", "bo Bóg tak chciał" albo innego "no przecież każdy to wie". Typowy false-consensus bias, tylko dodatkowo niepodparty niczym. Ewentualnie historią, jeżeli dany prawak jest intelektualistą.

A z tą śnieżynką (poza znaczeniem Fight Clubowym) to powiedziałbym, że chodzi o też o okolice "man up, pussy", życie jest, kurwa, twarde. Zresztą triggerowanie ludzi wrażliwych to ostatnio bardzo popularna zabawa w internetach.

Ale za to mamy fajną ripostę: "damn right were snowflakes, and winter is coming".
-
2017/05/04 23:02:47
"snowflake"

Zawsze miałem wrażenie że że im chodzi o to że maja tych "liberals" za takich co to się uważają za takie "one special snowflake". Nie wydaje mi się żeby była w tym jakaś głębia przemyśleń czy jakiś inny wyrafinowany przytyk. Ot, po prostu - jak wypowiesz z odpowiednim obrzydzeniem to zabrzmi jak obelga.
-
2017/05/04 23:40:53
Też nigdy nie mogłem pojąć skąd im się wziął ten snowflake jako epitet - i nadal nie wiem, mimo że coś tam kiedyś nawet googlałem i wygooglałem że to historia stara jak niewolnictwo, dalej nie wnikałem.

Co do podejścia rodem z barejowego "jak miałam tyle lat co ty to nie jadłam" - jakoś nie łączy mi się ono wyłącznie z prawicą. Z wąsatym wujkiem 50+, zgredowatością i brakiem lotności umysłu to na pewno, ale to jest moim zdaniem pokoleniowe, spokojnie wyobrażam sobie takie słowa w ustach zarówno kogoś z pisu jak i z sld (tak, wiem, to nie lewica. Ale dla 95% naszych współobywateli sld=lewica) jal i z kazdej innej partii, byle koleś był dość stary. Z wiekiem postępuje oderwanie od rzeczywistości i tendencja do patrzenia na wszystko przez pryzmat swojej zmitologizowanej młodości. A Bill O'Reilly to stary zgred.
-
2017/05/05 02:47:04
@embercadero
>>wygooglałem że to historia stara jak niewolnictwo<<
To jednak zaskoczenie. Sądziłem, że to takie zwyczajne paternalistyczno-drwiące określenie mające upupić oponenta jako mazgajowatego pięknoducha, choć przecież każdy prawdziwy facet wie, że życie jest brutalne, kwiatuszku. Odruchowo stawiałbym na cytat z jakiegoś twardzielowatego twardziela z kina klasy B lub C. Więc chyba jednak ten Fight Club jakoś tam pasuje (you are not special, you are not a beautiful and unique snowflake).

>>Co do podejścia rodem z barejowego "jak miałam tyle lat co ty to nie jadłam" - jakoś nie łączy mi się ono wyłącznie z prawicą.<<
Przecież to, co opisujesz to klasyczny konserwatyzm (stąd i to SLD - partia umiarkowanie konserwatywna obyczajowo). Dla mnie to prawica. Zwróć uwagę, że tam nawet jak pada coś o jedzeniu kitu z okien, to zawsze potem jest pochwała tych cnót, które ono rzekomo ukształtowało, a których gimby nie znajo.
-
wo
2017/05/05 07:48:31
@awal
"Zwracające uwagę na konkrety (kupuj lokalną gazetę) "

Co, swoją drogą, dziwnie się przekładałoby na polskie realia...

@azdzisio
"Zawsze miałem wrażenie że że im chodzi o to że maja tych "liberals" za takich co to się uważają za takie "one special snowflake"."

No tak, ale to zupełnie nie pasuje do takiej lewicy, jaką znam (i z jaką jestem w stanie się dogadać). Ja siebie raczej uważam za niespecjalnie specjalnego drugorzędnego dziennikarza, jakich tłumy - a reszta za niespecjalnych doktorantów jakich tłumy albo niespecjalnych tłumaczy jakich tłumy. Jak ktoś się czuje za bardzo specjalny, to go w końcu odziomam.

@embercadero
"Z wiekiem postępuje oderwanie od rzeczywistości i tendencja do patrzenia na wszystko przez pryzmat swojej zmitologizowanej młodości. A Bill O'Reilly to stary zgred."

No i ten jego kolega Feirstein parokrotnie opisuje - to ma być w jego intencji dowcipne? - jak O'Reilly godzinami załatwia najprostszą sprawę na infolinii, bo musi się przyczepić każdego nowomodnego słowa. To jednak przynajmniej w Polsce koreluje z prawicowością, że przypomnę Gniewomira na poczcie albo Pana Warzechę.
-
2017/05/05 09:26:16
@WO
""Zwracające uwagę na konkrety (kupuj lokalną gazetę) "
Co, swoją drogą, dziwnie się przekładałoby na polskie realia..."

Z akcentem na "kupuj". Darmowe media to propaganda - zaczęło się od radia w III Rzeszy (a tak naprawdę od ikonografii władzy w pierwszych hierarchicznych społecznościach). Można to uogólnić: interesuj się jak finansowany jest kanał informacyjny z jakiego czerpiesz. Dyskutowany tu Bill O'Reilly to dobry przykład. Wskazuje się, że jego program w Fox News był rodzajem pistoletu przyłożonego do skroni operatorów sieci kablowych. Płacili oni więcej Foxowi za kontent niż stacjom o wyższej oglądalności (typu Discovery) bo tamte miały zwyczajnych widzów o relatywnie elastycznych preferencjach - a Fox miał wyznawców, wygenerowanych przez programy takie jak "O'Reilly Factor", bezwarunkowo zmieniających dostawcę kablówki gdyby w pakiecie zabrakło ich idola. Dlatego też Fox utrzymywał go w ramówce pomimo ciągnących się od lat zarzutów o molestowanie młodych kobiet z ekipy, które w końcu zakończyły byt tego programu.

W polskich warunkach to oznacza, mówiąc najkrócej: wykup abonament na oko.press.
-
wo
2017/05/05 10:35:08
@awal
"W polskich warunkach to oznacza, mówiąc najkrócej: wykup abonament na oko.press"

Zupełnie nie. Oko.press wprawdzie prezentuje siebie jako "fact checking", ale to serwis z publicystyką opinii. Nie uprawiają klasycznego, beznamiętnego, bezstronnego testowania faktów, jak choćby snopes.com - tylko po prostu banalną tezę "inaczej niż prezydent interpretuję konstytucję" opakowują w niby-factchecking, "czy prezydent ma rację w sprawie konstytucji? sprawdzamy! nie!". Aż mnie korci, żeby w ich stylu napisać "czy oko.press to serwis fact checkingowy? sprawdzamy!".

Nadmiar publicystyki opinii w mediach wydaje mi się tymczasem jedną z przyczyn złego stanu rzeczy. Nieprzypadkowo tak rzadkim zjawiskiem jest "prawicowy reporter", a tak częstym "prawicowy komentator" (jak O'Reilly choćby). Wszyscy znani w Polsce prawicowi dziennikarze - to publicyści opinii. Wśród lewic(ujących) jednak mamy sporo autentycznych reporterów (choćby młodzi mistrzowie Szczerek i Springer).

Publicystyka opinii jest wszechobecna, bo jest tania. To (prawie) nic nie kosztuje, posadzić Publicystę Opinii przed kamerą, żeby se powiedział, co myśli o Kaczyńskim. Jej nie trzeba wspierać, da sobie radę. Problem z nudnym łażeniem za źródłami. Snyder ma na myśli raczej to drugie.
-
2017/05/05 11:48:09
@WO
Zgoda, że nie ma sensu płacić za portal opinii w sensie zaczepnych felietonów (to zresztą gatunek tyleż popularny, co trudny - jako czytelnik znoszę go w wykonaniu Twoim, Hartmana, dwóch-trzech innych).

Na oko.press są też jednak materiały, które przynoszą ładunek starannej i jednocześnie aktualnej faktografii trudno osiągalny w innych mediach np. ten tekst Friszkego o Wałęsie: [1]. Niech to nawet będzie otagowane jako publicystyka ze względu na walor polemiczny, tak czy inaczej jednak pewna ważna luka jest wypełniana. Zgadzam się, że idealnie byłoby tam czytać w poniedziałek duży tekst Blanki Mikołajewskiej odsłaniający kulisy przetasowań w PZU, we wtorek bezstronną analizę faktów wynikających z bieżących przesłuchań w komisji śledczej dot. Amber Gold a w środę naładowany danymi fact-check pt. "Czy 500+ wzmacnia demografię?". Jednak w nieidealnym świecie to, co tam już faktycznie jest wydaje mi się godne wsparcia. Mogą mu towarzyszyć postulaty rozwoju w kierunku ideału.

[1] oko.press/friszke-o-cenckiewiczu/
-
wo
2017/05/05 16:42:42
@awal
"Mogą mu towarzyszyć postulaty rozwoju w kierunku ideału"

To tak nie działa.
-
2017/05/05 17:40:39
A mi jakoś nie zapala się czerwona lampka za bardzo w oku. Zazwyczaj w okolicach gazwybu ciągle mnie coś uwiera - a to nadal wierzą w neoliba, gdzie indziej bardzo starają się nie widzieć, co tak naprawdę jest nie tak z tym krajem, no i obowiązkowy Tusku na białym koniu.

A OKO jakoś zazwyczaj mi ten detektor omija. Jasne, mają momenty, wiadomo, ale przez to, że są tak zacięci i w sumie oddani sprawie w pojazdach antypisowych, gdzieś gubi im się po drodze natrętne namawiactwo do powrotu do poprzedniego status quo, albo przynajmniej jest na tyle słabe, że go nie zauważam. No i te analizy nie są całkiem od czapy, często robią całkiem przyjemny risercz źródłowy, prawny i takie tam (tylko na korektę ich nigdy nie stać). Jak na to środowisko, to jest zadziwiająco dobrze.

IMO z takimi przedstawicielami poprzedniej gwardii to można żyć, byle nie próbowali mi sprzedać jakiegoś neoliberalnego syfu.
-
2017/05/05 21:07:03
Snowflake bo wrażliwy jak płatek śniegu, broń Boże dotknąć bo się stopi? Tak sobie to zawsze tłumaczyłem.
-
2017/05/06 00:12:43
@A mi jakoś nie zapala się czerwona lampka za bardzo w oku.

Nawet jak zaliczyli głupią wtopę przy fact-checkingu, a potem się głupio tłumaczyli?
-
2017/05/06 00:35:23
@arturjac

Nie pierwszy to i nie ostatni raz. Nie twierdzę, że są idealni, nawet nie twierdzę, że się z nimi zgadzam gdziekolwiek poza antypatią do PiSu i jakimiś podstawowymi swobodami obywatelskimi. Po prostu jak na "oderwanych od koryta" są zadziwająco sensowni w dużej części przypadków i nie wywołują u mnie alergii.

Grunt, że w ogóle się samosprostują bez czekania na prawomocny wyrok sądu. To trochę jak ten dowcip o dobroci Stalina, ale staram się doceniać takie rzeczy.
-
2017/05/06 00:39:44
@special snowflake

Zawsze miałem wrażenie, że to przytyk do wybujałego, w oczach prawicy, indywidualizmu i rzekomej postawy roszczeniowej, która ma z niego wynikać. Wydaje wam się, że jesteście tak wyjątkowi, że należy wam się specjalne traktowanie: darmowa edukacja, opieka zdrowotna i gwarancje socjalne.

To dosłowne potraktowanie american dream, aby glanować klasę robotniczą. Zaczynaj od pucybuta, czyli malowania ścian albo mac pracy zamiast domagać się miejsca w akademiku, które jest dla elity, a ty jesteś nikim.
-
2017/05/06 00:56:18
@bantus

Nie wydaje mi się, żeby to aż tak głęboko szło. Może wśród jakiegoś promila co bardziej inteligenckich alt-reichów, ale szary wyznawca Trumpa raczej myśli "ja jestem prawdziwy mężczyzna, a ty jakieś chuj wie co", bez dalszych interpretacji, bo do interpretacji trzeba myśleć i analizować.

Ale tu też się w sumie nie dziwę niczemu. Dużo ostatnio siedzę i analizuję te reakcje właśnie od strony prawackiej i jedyny wniosek jaki mam, to, że w tym nie ma sensu, bo to nie ma mieć sensu - to jest panika. Właśnie zdycha ci cały świat, do jakiego cię wychowano, przystosowano itede, świat prostych symboli, gdzie wszystko jest poukładane, jasne i proste, masz rolę do odegrania i nagrodę do odebrania. To takie szczury zapędzone w róg.

Ale najgorsze IMO jest to, że my też nie mamy na to rozwiązania. Paradoksalnie prędzej oczekiwałbym rozwiązania tej sytuacji ze strony kościoła (a Franciszek mocno próbuje) niż laickiego, progresywnego zachodu. My jesteśmy trochę za bardzo przekonani o swoich racjach (no bo mamy rację, c'nie), żeby pójść na kompromis, a takie mam przynajmniej odczucie.
-
2017/05/06 02:31:25
Ja z określeniem "snowflake" spotykam się częściej w sprawach tzw. "obyczajowych", jakkolwiek głupie jest to określenie. Działa to na zasadzie "ach, ci liberałowie/kobiety/czarni/LGBT, nie da się im nic powiedzieć, bo się obrażą". Że niby "my" jesteśmy twardzi.

Jedno drugiego oczywiście nie wyklucza, bo to się łączy w taką maczystowską wizję świata - trzeba być twardym, wszystko brać na klatę, nikt nam nie pomoże. Oczywiście wszystko to autentyczne, jak reklama proszku.
-
2017/05/06 09:48:43
@ '(...) stosunku przeciętnego czesnego do przeciętnego wynagrodzenia za godzinę niewykwalifikowanej pracy fizycznej. Strzelam, że ten parametr znacznie wzrósł od lat 50. Czy autorzy to sprawdzili?'

Pewien członek mojej rodziny żyje w USA od początku lat 60tych, a bliskie kontakty z tym krajem miał od końca II WŚ. Przyznał że ten 'parametr' rzeczywiście wzrósł w omawianym okresie czasu. Oczywiście jest to tylko jednostkowa i subiektywna ocena, ale z tego co wiem wcale nie wyjątkowa.

@ 'I to jest dla mnie centralny non sequitur prawicy, który sprawia, że wydaje mi się, że na Trumpa (czy Korwina) może głosować tylko ktoś, kto nie umie myśleć logicznie.'

Nie wiem jak z Trumpem, ale w Polsce odpowiedź jest chyba dość prosta, zresztą można ją przeczytać w wielu dyskusjach/pyskusjach w internecie. Polacy nic a nic nie ufają państwu i wychodzą z założenia że więcej pieniędzy w rękach państwo oznacza więcej zmarnowanych pieniędzy. Czyli wyższe podatki aby rozwiązać jakiś Problem oznaczają tylko więcej 'krewnych i znajomych królika', a zwykły obywatel dalej zostanie sam na sam z dalej nierozwiązanym Problemem. 'Logiczne myślenie' oznacza w takiej sytuacji głosowanie na Korwina, niestety. Chyba właśnie ten niski kapitał społecznego zaufania jest największym problemem w Polsce (także dla Razem). A skąd on się wziął - to już dużo pisania.

Tekst Francuza-syna-geja o Francuzie-ojcu-lepeniście wyborny. I niestety prawdziwy. Kiedy chciałem opisać 'miastowemu-jajogłowemu' poglądy mojego ojca, reakcją była zniecierpliwiona niewiara. Mam takie swoje 'błyskotliwe twierdzenie': liberałowie w sumie mają rację, nie ma nic za darmo, za wszystko trzeba płacić. Za liberalizm i demokrację też. Tą opłatą są transfery socjalne. Jak się płaci za mało, to się nie dostanie demokracji... Wolny rynek, panie dzieju.
-
wo
2017/05/06 10:26:48
@rozowyguzik
"A mi jakoś nie zapala się czerwona lampka za bardzo w oku. Zazwyczaj w okolicach gazwybu ciągle mnie coś uwiera - a to nadal wierzą w neoliba, gdzie indziej bardzo starają się nie widzieć, co tak naprawdę jest nie tak z tym krajem, no i obowiązkowy Tusku na białym koniu.

A OKO jakoś zazwyczaj mi ten detektor omija"

Z tego co napisałeś wynika, że Twój detektor wykrywa tylko zgodność światopoglądową. Nie mam do oka zarzutów światopoglądowych, tak na poglądy też się z nimi zgadzam. Po prostu nie cenię sobie publicystyki opinii (a już na pewno w życiu nie zapłaciłbym za jej czytanie).

"IMO z takimi przedstawicielami poprzedniej gwardii to można żyć, byle nie próbowali mi sprzedać jakiegoś neoliberalnego syfu."

Ja mam odwrotnie - wolę przeczytać dobrze zriserczowany tekst neoliberała niż kolejny słuszny ideowo komentarz.
-
2017/05/06 19:52:08
poradź ludziom, żeby w roku 2017 zrobili to, co działało 50 lat temu, nie sprawdzając, czy to w ogóle może zadziałać dzisiaj

A kto tego nie robi? 90% podatki dla najbogatszych Amerykanów i tutaj są wspominane jako świetny pomysł. #staredobreczasy
-
wo
2017/05/06 19:59:40
@sirfred
"poradź ludziom, żeby w roku 2017 zrobili to, co działało 50 lat temu, nie sprawdzając, czy to w ogóle może zadziałać dzisiaj"

O ile da się sprawdzić, że dziś nie zadziała pomysł "zarabiaj na studia malując mieszkania", to...

"A kto tego nie robi? 90% podatki dla najbogatszych Amerykanów i tutaj są wspominane jako świetny pomysł."

...tego nie tylko nie da się "sprawdzić".
-
2017/05/06 21:38:48
@ale.sobie.konto.wymyslilem i możliwość opłacenia studiów:
W cytowanym wyżej tekście była odpowiedź -- w 1979 roku wystarczyła praca wakacyjna (<2 miesiące) na opłacenie roku studiów. Obecnie potrzeba na to ok. 2 lat pracy w pełnym wymiarze (przepraszam za uproszczenie tych rozważań o średnich, minimalnych i liczbie godzin do przepracowania).
-
2017/05/07 01:04:21
@publicystyka a fact checking
Może to tłumaczy dlaczego działy naukowe to dno dna współczesnych gazet.
-
2017/05/07 12:18:47
@ bantus

No niestety, popularnonaukowe teksty, ale takie na serio, a nie przeklejki niusów o dupie maryni i AMERYKAŃSCY NAUKOWCY ODKRYLI LEK NA RAKA albo POLACY WYMYŚLILI INTERNET JUŻ W 1950 ROKU [ZOBACZ MEMY] to kontent o chyba najgorszym możliwym stosunku włożonego wysiłku do klików.
-
2017/05/07 12:41:17
"Róbmy teraz to co działało 50 lat temu" - to jest chyba generalnie definicja konserwatyzmu...
-
2017/05/07 18:15:48
@ darek.przyzwoitosc
>>"Róbmy teraz to co działało 50 lat temu" - to jest chyba generalnie definicja konserwatyzmu... <<
Raczej: "Róbmy teraz to, bo to działało 50 lat temu."
Tutaj ważny jest rzekomy związek przyczynowo-skutkowy. Dobre przykłady padły w dyskusji - zarabianie na studia i wysokie górne stawki podatku dochodowego. Pomysł na zarabianie na studia pracą dorywczą jest uzasadniany tym, że kiedyś to działało. Wysokie górne stawki podatku uzasadnione są obecną sytuacją ekonomiczną i ogólnymi teoriami dotyczącymi działania gospodarki. To, że takie rozwiązania kiedyś z powodzeniem działały w gospodarce kapitalistycznej obala jedynie argument: "Wysokie górne stawki podatku dochodowego to komunizm i prosta droga do ruiny gospodarczej."
-
2017/05/07 18:18:13
"Róbmy to co działa" to definicja skutecznego działania (duh). Jeśli działa to samo co 50 lat temu to tym lepiej. Fun fact: desmurgia, czyli sztuka bandażowania została wymyślona w czasie wojen napoleńskich i nadal działa; jeśli się jej nie używa to dlatego że nowsze materiały (plastry itp.) umożliwiają szybsze opatrywanie ran.
-
2017/05/07 18:37:59
W czasie wojen napoleońskich, oczywiście. Przepraszam że odpowiadam sam sobie, ale tylko dodam, że tych samych technik desmurgii uczy(ło) się na lekcjach przysposobienia obronnego, bo w razie gdyby plastrów samoprzylepnych itp. miało zabraknąć, to bandażowanie ran dalej będzie działać.
-
2017/05/07 20:03:20
@k.kisiel
' Jeśli działa to samo co 50 lat temu to tym lepiej. '

Jak to Spartanie odpowiedzieli Filipowi II - 'Jeśli'. W czasach wojen napoleońskich kowalstwo to był całkiem fajny fach w rękach - i tak było przez całe stulecia... Jest pokój to kujemy kosy na bok, jest wojna to na sztorc i interes się kręci. Problem nie w tym czy coś jest stare czy nowe, tylko czy działa tu i teraz. Czyli znowu klasyk - nieważne czy kot jest biały czy czarny...
-
2017/05/08 17:18:35
Ale jeśli nie należysz do jednego promila [...] najbogatszych, ten świat będzie dla Ciebie gorszy od świata państwowych autostrad i darmowych uczelni.

Nie ma "darmowych" uczelni i dróg -- Heglowską syntezą jest tutaj kryterium słuszności inwestycji. Budowa infrastruktury drogowej w czasach, gdy jej brakowało, przyniosła zwrot, dziś -- ciężko ocenić. Jeśli natomiast jesteś dobrym inżynierem, sumiennym pracownikiem naukowym, to subsydia dla gender studies podwyższają Twoje czesne, a zwrotu z takiej inwestycji raczej nie będzie, co najwyżej zbierzesz burzę.
-
2017/05/08 19:27:53
@ dhill

" Jeśli natomiast jesteś dobrym inżynierem, sumiennym pracownikiem naukowym, to subsydia dla gender studies podwyższają Twoje czesne, a zwrotu z takiej inwestycji raczej nie będzie, co najwyżej zbierzesz burzę."

Jeśli jesteś dobrym inżynierem, to kończysz MIT mając 30k USD długu. Więc zamiast projektować nowe transformatory czy mosty, idziesz na Wall Street gdzie za podobny wysiłek umysłowy dostajesz 3-100 razy więcej kasy.

Paula Stephan (badająca amerykańskie budżety uczelni) pokazała, że czesne idzie w wynagrodzenia zarządów i w budowę nowych stadionów. W porównaniu z budynkami, wydziały nauk społecznych są śmiesznie tanie.

Co do zwrotu z inwestycji: well, spory kawałek ciekawych badań związanych z używaniem techniki zrobiły badaczki z backgroundem feministycznym (Lucy Suchman dla PARC Xeroxu), Więc nawet ACM i IEEE (które znasz i kochasz jeśli jesteś poważnym inżynierem cyfry) mają panele z badań feministycznych na swoich konfach.
-
wo
2017/05/08 21:05:04
@dhill
"subsydia dla gender studies podwyższają Twoje czesne, a zwrotu z takiej inwestycji raczej nie będzie, co najwyżej zbierzesz burzę."

Będzie. Absolwent gender studies będzie generalnie oczytany w antropologii, psychologii i teorii literatury. To daje umiejętności przydatne w kapitalizmie - jak wielokrotnie pisałem na blogu, wąskim gardłem w budowie autostrad w Polsce nie był brak inżynierów, tylko brak osób (firm) potrafiących prowadzić wielowariantowe konsultacje społeczne.
-
2017/05/09 17:11:45
@wo

"Z tego co napisałeś wynika, że Twój detektor wykrywa tylko zgodność światopoglądową. Nie mam do oka zarzutów światopoglądowych, tak na poglądy też się z nimi zgadzam. Po prostu nie cenię sobie publicystyki opinii (a już na pewno w życiu nie zapłaciłbym za jej czytanie)."

Nie, mój detektor wykrywa kategoryczność opinii. Im mniej kategorycznie ktoś wyraża się na dany temat (a w oku raczej całkiem pomijają kwestie społeczne), tym lepiej jest to dla mnie przyswajalne. Kategoryczność jest u mnie dozwolona, jeżeli jest poparta danymi naukowymi, ew. właśnie, gdy strzela w PiS, choć pewnie głównie dlatego, że nietrudno jest trafić z 5 metrów w stodołę.

Dlatego mam np. ostatnio problem z moją najnowszą lekturą, czyli felietonami i książkami Gwiazdów. Technicznie się z nimi zgadzam, ale ich kategoryczność w części publicystycznej zapala mi czerwoną lampkę. Dlatego np. łatwiej mi wchodzi ostrożna narracja środowisk okołomichnikowych.

Ogólnie jestem dość świeży w polskiej debacie politycznej, zawsze byłem lewakiem ze względu na kwestie równościowe, sprawiedliwość społeczną, nieetyczność kapitalizmu itd., teraz zacząłem wchodzić w nasze rodzime bagienko tych tematów i momentami ciężko mi znaleźć punkt zaczepienia, bo w większości odnoszą się do dawnych animozji, zemsty za krzywdy doznane, marginalizację albo zakręcenie kurka z koryta, więc staram się skupiać na bieżących konkretach, co oczywiście jest niemożliwe, bo bieżące konkrety wynikają z tego wszystkiego, co wymieniłem.

@bantus

"Może to tłumaczy dlaczego działy naukowe to dno dna współczesnych gazet."

Mi się wydaje, że te działy naukowe są po prostu oddawane stażystom, a potem nikt się tym nie interesuje.
-
2017/05/10 12:07:33
Z góry przepraszam za offtopic i Advocatus Diaboli...
www.poynter.org/2017/french-and-american-voters-seem-to-respond-in-a-similar-way-to-fact-checking/458251/

"More surprisingly, the intention to vote for Le Pen improved not just among respondents subjected to her claims but also among respondents who were offered the facts alone. The study calls this a "backfiring" effect too, though it relates to voting intentions rather than factual understanding."

Z tego wynika(?), że samo poruszanie kwestii imigrantów zwiększa popularność partii antyimigrankich. Więc może kpt. Schettino, ze swoim "nie ma takiego tematu" tak naprawdę ma rację, a idealiści są skazani na porażkę?
-
wo
2017/05/10 12:20:49
@terion
" idealiści są skazani na porażkę?"

W ogóle nie uważam siebie w tej kwestii (ani w żadnej innej) za idealistę, tylko za zimnego, cynicznego pragmatyka. Imigranci będą przybywać i tak. Możemy tylko się zastanawiać nad cywilizowaniem tego procesu, ale nie możemy go na liczącą się skalę zatrzymać, o czym świadczą setki lat prób blokowania migracji - to historia porażek.

Idealistą (i to z kategorii takich fiśniętych) jest dla mnie raczej ktoś, kto wierzy, że jest jakiś sposób na kastnięcie spella "imigrantus repellus!" i magiczny sposób na "wybieranie kto ma do nas przyjechać". Ale chyba zrobię o tym osobną notkę?
-
2017/05/10 12:35:07
@terion: "Samo poruszanie kwestii imigrantów zwiększa popularność partii antyimigrankich."

Jeden z macherów Vote Leave (Matthew Elliott chyba, głowy nie dam) przyznał ostatnio, że w jawnym kłamstwie "damy 350 milionów funtów tygodniowo na NHS zamiast na UE" chodziło dokładnie o to, by kampania Stronger In mogła je debunkować. Czyli... powtarzać, że Wielka Brytania płaci za członkostwo w UE sporo mniej, co szarego wyborcę mierzi jednakowo. O to też chodzi w postulacie, by "wreszcie porozmawiać o migracji" mimo, że przecież rozmawiamy o niej od zawsze. Samo powtarzanie w mediach do upadłego sprawia, że wygląda to na Niezmiernie Ważny Temat.
-
2017/05/10 13:08:22
@wo
"Idealistą (i to z kategorii takich fiśniętych) jest dla mnie raczej ktoś, kto wierzy, że jest jakiś sposób na kastnięcie spella "imigrantus repellus!" i magiczny sposób na "wybieranie kto ma do nas przyjechać". "

Ale jedna sprawa to faktyczne "przyjmowanie, czy "nieprzyjmowanie", a inna to głoszenie w kampanii pełna piersią, "Refugees Welcome", ponieważ tego wymaga Prawda, Dobro, Piękno i Inna Polityka Która Jest Możliwa.
PO i .N na starcie kryzysu było za solidarną współpracą z UE w sprawie kwot uchodźców jakich przyjmiemy. Tłuczenie tego tematu w nieskończoność doprowadziło do tego, że żadna partia mająca szansę w wyborach już się do tematu przyjmowania imigrantów, w najlepszym przypadku, nie przyznaje . Przerażający cynizm, ale nie wiem jaka jest alternatywa...
-
2017/05/10 13:57:45
@terion: "PO i .N na starcie kryzysu było za solidarną współpracą z UE w sprawie kwot uchodźców jakich przyjmiemy. "

Nieprawda: rząd Kopacz targował się z Komisją Europejską od początku (o kilkaset osób!) a później twierdził, że zwiększone kwoty to "pull factor" dla uchodźców. Zawalili to kompletnie: jeśli kwota 3,000 przyciąga imigrantów, to 2,000 także.

Co do roli wartości w polityce tak ogólnie, to jest ona przecież ogromna. Świetną książką o tym jest choćby "Why things matter to people?" Andrew Sayera, która między innymi fajnie pokazuje "pragmatyczność" naszych systemów wartości. Współczujemy uchodźcom i migrantom bo rozumiemy ich sytuację, a nie dlatego, że jakiś abstrakcyjny "idealizm" nam tak do uszka szepcze. Już nie mówiąc o tym, że odrzucając rolę wartości w polityce przeczysz artykułowi, który linkowałeś powyżej. On był dokładnie o tym, że fakty i pragmatyczna kalkulacja często nie są w stanie poskromić emocjonalnych postaw które są głęboko zakorzenione. Przebudowywanie systemów wartości jest możliwe, ale kosztuje sporo czasu i pracy organicznej: przykłady Tea Party w Stanach czy UKIP w Wielkiej Brytanii pokazują, że konsekwentna i wieloletnia kampania może wiele zmienić. Jak oni zaczynali, ich postulaty były kompletnie od czapy. Tak więc do boju, drogie liberalne śnieżynki.
-
2017/05/10 15:07:47
@imigranci

Tu się zgadzam z Szanownym Gospodarzem, to jest elementarna matematyka i logika (i może trochę fizyki i ciśnienia w zamkniętym zbiorniku), nie trzeba tu współczucia. Ja mogę operować na współczuciu - jak komuś chcę dopiec, to mogę mu wygarnąć brak tego współczucia czy niedoinformowanie w kwestii muzułmanów i no-go zones, ale IMO trzeba postawić sprawę jasno - albo będziemy przyjmować imigrantów, albo będziemy mieli syf i/lub wojnę, gdy zrobi się ich tyle dużo, że przekroczą punkt krytyczny. Można też ewentualnie dodać, że gospodarka potrzebuje imigrantów, żeby nie było tak całkiem negatywnie, ale współczucie nie jest konieczne. Wystarczy świadomość, że tego się nie da zatrzymać w żaden cywilizowany sposób.
-
2017/05/10 17:48:23
@rozowyguzik

Nie bardzo wyobrażam sobie scenariusz do 'albo będziemy przyjmować imigrantów, albo będziemy mieli syf i/lub wojnę'
Można prosić o rozrysowanie tego w dziesiątkach milionów z zaznaczeniem punktu krytycznego?

Jak narazie syf mamy dlatego, że populiści wykorzystali strach przed imigrantami.
W Polsce na strachu przed czarnym ludem wygrał PiS, we francji LePen weszła do mainstreamu a UK wyszło z unii (o ironio w przypadku to my bylismy tym czarnym ludem.)
Ile dziesiątków milionów imigrantów jest w stanie przyjąć UE zanim władzę przejmą faszyści, którzy zaczną do tych imigantów strzelać?
I ile czasu minie zanim zaczną się strzelac między sobą?

Masowa imigracja prowadzi do destabilizacji.
(I jakoś nie przekonuje mnie przykłąd imigracji do USA na przełomie XIX i XX w)

-
2017/05/10 17:54:51
@wo
"Imigranci będą przybywać i tak. Możemy tylko się zastanawiać nad cywilizowaniem tego procesu, ale nie możemy go na liczącą się skalę zatrzymać, o czym świadczą setki lat prób blokowania migracji - to historia porażek."

Samospełniająca się przepowiednia czy Reilly-owski konserwatyzm?

"Idealistą (i to z kategorii takich fiśniętych) jest dla mnie raczej ktoś, kto wierzy, że jest jakiś sposób na kastnięcie spella "imigrantus repellus!" i magiczny sposób na "wybieranie kto ma do nas przyjechać". Ale chyba zrobię o tym osobną notkę? "

Jestem bardzo ciekaw tej notki i opinii Autora na temat polityki Australii i Izraela.
-
wo
2017/05/10 21:30:28
"że nas jest coraz mniej, a ich coraz więcej"

A kto to jest my? A kto to jest oni? Czy ja i Ty, to jest te same "my" co w tym zdaniu? A skoro tak, to dlaczego ja (my?) wyciąłem wam (nam? im?) tego komcia? Z tymi fascynującymi pytaniami JEDNAK poczekajmy do następnej notki.
-
2017/05/10 23:26:52
yssboern

"Ile dziesiątków milionów imigrantów jest w stanie przyjąć UE zanim władzę przejmą faszyści, którzy zaczną do tych imigantów strzelać?
I ile czasu minie zanim zaczną się strzelac między sobą?

Masowa imigracja prowadzi do destabilizacji. "

Liban ~6 mln ludności ponad milion uchodźców
Turcja ~80 mln ludności ~3 mln uchodźców
Jordania ~10mln ludności 0,7 mln uchodźców.

To ciekawe ile może wchłonąć UE?
-
2017/05/11 00:27:14
@rpyzel

Już trochę starałem się to ugryźć, ale Szanowny Gospodarz zabronił, więc tylko jedną neutralną rzecz powtórzę - z tych wszystkich liczb do UE trafia zaledwie kilka procent.
-
2017/05/11 07:13:01
No to kolejna notka zrobi niezłą furorę. Tempo komentowania obecnej notki wyraźnie wzrosło kiedy dyskusja przeniosła się z liberalizmu na imigrantów. Widać co jest najważniejsze dla Polaków, niezależenie czy są za czy przeciw (czy, jak PO, za a nawet przeciw). Zresztą widziałem ostatnio jakiś sondaż w raczej antypisowskim medium. Polacy najbardziej boją się imigrantów i zamachów terrorystycznych. Bardziej niż bezrobocia czy utraty zdrowia. To już paranoja, ale to może być kolejny poważny problem dla Razem (w skrócie: antyimigranckość ważniejsza niż 'liberalne śnieżynki').
-
2017/05/11 09:45:29
Ten sondaż w Polityce był jednak mocno wątpliwy metodologicznie. Krótko mówiąc: było jedno pytanie o emigrantów, jedno o zamachy i z dziesięć o kwestie gospodarcze, a można było wybrać trzy odpowiedzi.
-
2017/05/11 11:09:29
Owszem, chodziło mi o ten sondaż. Poza tym uderzające było że dwie pierwsze pozycje - imigranci i terroryzm - miały prawie identyczne poparcie, a więc zapewne były wybierane 'w pakiecie - każdy imigrant ma bombę'. Z drugiej strony - dlaczego PiS kiedyś a Schetyna teraz mówiliby to co mówią gdyby to nie było to co ludzie chcą usłyszeć? Ale trzeba chyba poczekać na kolejną blogonotkę bo przyjdzie Gospodarz z nożyczkami. Z drugiej strony - jak dla mnie to nie jest do końca taki offtopik. Uważam że te dwie kwestie: liberalizm ekonomiczny i przyjmowanie imigrantów są ze sobą mocno związane w kraju nad Wisłą. Jak ktoś zapytał: dlaczego Polska, która od 25 lat stosuje wobec swoich własnych obywateli darwinizm społeczny, oczekuje nagle że ci sami ludzie okażą empatię 'obcym'?
-
2017/05/11 16:25:30
sondaż

Co ciekawe, największy strach przed arabskimi uchodźcami występuje na wsi.
Zadziwiające.
Choć jak się zastanowić, to raczej strach przed obcym w sensie ogólnym, a nie przed konkretną nacją. Kto tam widział Araba? Miastowy osiedleniec też nie ma dobrej marki. Przynajmniej na początku.
-
2017/05/11 17:09:42
@rpyzel

To ciekawe ile może wchłonąć UE


jeżeli Liban wchłonął jakieś 10% swojej populacji, to UE powinno przyjąć 50 mln.
Możliwe?
Może i tak, ale Ukraińców czy Białorusinów i to pod warunkiem, że Kijów czy Mińsk zostanie zrównany z ziemią.
To tak łatwo się nie przekłada.
-
2017/05/11 17:56:09
@ale.sobie.konto.wymyslilem
"Tempo komentowania obecnej notki wyraźnie wzrosło kiedy dyskusja przeniosła się z liberalizmu na imigrantów."

Z wnioskami gospodarza na temat liberalizmu trudno się nie zgadzać, a nie lubię pisać komentarzy typu "This!". Natomiast zcynglował mnie fatalizm (?) gospodarza odnośnie migracji :)

@yssboern
"W Polsce na strachu przed czarnym ludem wygrał PiS"

I gra nim dalej: www.youtube.com/watch?v=9pUrlXtRXMs (mam nadzieję, że nie dostanę bana za link do tego materiału na tym blogu). Kryzys imigrancki to może być najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się PiSowi.
-
2017/05/18 09:57:18
Hejka, mam pytanie niezbyt na temat, może mądre może głupie, ale podejrzewam że WO ktoś z Was może zna odpowiedź. Czy mielibyście polecić jakieś polskie książki (najlepiej reportaże) o, lub zahaczające o temat lowcountry? Historycznie lub współcześnie.