Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Szosa na Zaleszczyki

Lubię taki smutny szmonces, który już tu być może opowiadałem, że pan Żółtko przychodzi do biura podróży i szuka kraju do emigracji. Sprzedawca pokazuje mu mapę Europy, ale pan Żółtko kręci nosem. Wszędzie prześladują Żydów.

Sprzedawca w końcu podsuwa mu globus. Pan Żółtko patrzy, patrzy i w końcu pyta „a nie masz pan innego globusa”?

Pod poprzednią notką kolega Wurman poruszył bardzo istotną kwestię. Że jeśli ktoś rozważa emigrację, to chyba nadszedł już czas.

To od lat jest ważne pytanie dla mieszkańców tego nieszczęsnego skrawka Europy położonego wzdłuż uskoku tektonicznego linii Ribbentrop-Mołotow. Wielu ludzi zginęło tu tylko dlatego, że odwlekali decyzję o emigracji, mimo że #byłyznaki.

Przypuszczam, że Stanisław Lem miał żal do ojca o to, że zostali we Lwowie - zamiast jak kuzyn Hemar pognać szosą na Zaleszczyki, póki jeszcze się dało. Doskonale te zaszyfrowane aluzje odczytała Agnieszka Gajewska, piszę też o tym w swojej książce.

Im jestem starszy, tym lepiej rozumiem postawę Samuela Lema. Łatwo myśleć o emigracji, kiedy się nie ma nic do stracenia, ale drobnomieszczanin w średnim wieku przeważnie już ma jakąś tam pozycję, jakąś tam nieruchomość, jakieś tam więzi rodzinne.

Rzucić to wszystko i wylądować gdzieś w roli gołodupca? To nie jest łatwa decyzja. A poza tym: dokąd emigrować? Globus wygląda coraz gorzej.

Załóżmy, że priorytetem jest to, żeby mieszkać w kraju przyjaznym dla średniej klasy średniej. A więc: obyczajowa tolerancja, swobody obywatelskie, w miarę swobodna możliwość spacerowania po zmroku.

Ciągle jeszcze tak można mówić o Unii Europejskiej, nawet o Polsce (pomijając pojedyncze no-go zones, takie jak blokowiska mojego dzieciństwa). W coraz mniejszym stopniu można tak mówić o Stanach.

Wszędzie jednak będzie coraz gorzej. Trump jest nie mniej przerażający od Kaczyńskiego. We Francji na horyzoncie prezydentura Le Pen. W Niemczech - wygrana AfD.
Nowa Zelandia i Kanada wydają nam się liberalnymi rajami podobno tylko dlatego, że tam nie bywamy. Australia nawet nigdy się nim nie wydawała.

Są oczywiście te wszystkie sympatyczne enklawy na Pacyfiku czy Karaibach, ale jak się zacznie - czyli na przykład kiedy Trump sprowokuje wojnę z Chinami - skończą jak Singapur w 1942. Tam dopiero będzie rzeź!

Afrykę skreślam w całości jako kontynent. Amerykę Łacińską kiedyś też skreślałem, ale na tle ogólnego całokształtu nie wygląda tak źle.

Przepraszam, drodzy komcionauci, ja nie przedstawię swojej odpowiedzi. Ja po prostu niestety zostaję. Zakończę więc blogonotkę klasycznym pytaniem social media mavena sprzed 10 lat, ale ja je zadam szczerze - A WY JAK MYŚLICIE?

środa, 15 lutego 2017, wo

Polecane wpisy

  • Prośba o 1%

    Adam to mój przyjaciel z dzieciństwa. Tak jak ja, należy do pokolenia niepowtarzalnych szans i niewyobrażalnych pokus. Kto z nas naprawdę chciał być bardzo boga

  • Testosteron

    Uwaga: polecanka książkowa. Każdego bywalca tego bloga powinno interesować skrzyżowanie popularyzacji nauki z propagandą lewicowo-liberalnej cywilizacji śmierci

  • Medium przygnębiająco publiczne

    Mam nadzieję, że nie mam znajomych broniących tzw. „ eksperymentu społecznego ”, którym w portalu Medium Publiczne chwalił się redaktor naczelny teg

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/02/15 08:19:51
Straciłem energię na cały dzień po tym wpisie. Dzięki...
-
2017/02/15 08:25:19
Mogę jedynie powiedzieć że wymysliłem współczesna wersję szosy na Zaleszczyki- Autobahn nach Gorlitz!
-
2017/02/15 09:23:37
Cieszę się, że zostajesz, bo mnie też nogi swędzą tylko do okrążenia Parku Szczęśliwickiego (te wszystkie pełzające po DDR obok chodnika nuworysze, brrr!) czy kopsnięcia się na bulwary. Lub Podkowy Leśnej.

Może w takim razie uda mi się kiedyś jeszcze być prelegowanym przez ciebie, jak na kongresie? To by nie była najgorsza wersja przyszłości.

Ogólnie to jesteśmy ani w lepszym ani w gorszym momencie niż ludzkość na przestrzeni tysiącleci. My się nie ugniemy, żeby potem odbić?
-
2017/02/15 09:37:37
Dzień dobry, pozwolę sobie na chwilę wyjść z trybu lurkującego aby zapytać, skąd szanowny gospodarz czerpie taki pesymizm w sprawie wyborów francuskich i niemieckich? Marine ma co najwyżej szanse na medialne zwycięstwo w pierwszej turze, bo w drugiej żadne sondaże nie dają jej szans nawet na zbliżenie się konkurencji (kimkolwiek ona będzie).
-
2017/02/15 09:38:08
U Sapkowskiego jest taki kawałek (cytuję z pamięci):

I rzekli wtedy mężny marszałek Menno Coehoorn...
* * *
- Nie ma gdzie spierdalać.


No więc właśnie. Osobiście obstawiałbym UK (z Brexitem czy bez), Niemcy (mimo AfD), Szwajcarię (tylko że tam niełatwo się zaczepić) oraz Skandynawię (mimo wszystko). Ale wszystko ma swoje zady i walety, bycie gołodupcem jednak uwiera (bo zebrane w tym kraju oszczędności przełożone na tamtejsze realia to są jakieś śmieszne groszki), poza tym ja już mieszkałem za granicą na różnych kontynentach i doświadczyłem tego, co przychodzi z czasem - poczucia kulturowego niedopasowania. Może dla innych to nie jest problem, dla mnie był. Dlatego na razie jeszcze jestem tutaj.
-
2017/02/15 09:40:36
Słyszałem kiedyś taką historię - nie wiem czy prawdziwą ale na pewno możliwą. Na początku lat 80tych nastroje w Europie były podobne, oczekiwano kiedy wybuchnie wojna nuklearna wywołana przez tego idiotę Reagana (wszyscy intelektualiści byli zapewne święcie przekonani że nie może być gorszego prezydenta USA, no nie może...). I w 1981 pewna rodzina z UK postanowiła wyjechać na koniec świata, na zapomnianą przez boga i ludzi ziemię, gdzie znajdą spokój. I przeżycie nieuchronnej wojny. I znaleźli. Wyspy Falklandzkie.

Ja osobiście mogę zasugerować Kostarykę. Byłem tam kiedyś i znalazłem całkiem sporo Europejczyków, żyjących sobie całkiem spokojnie i wygodnie far from the madding crowd...
-
2017/02/15 10:33:11
@WO

"Są oczywiście te wszystkie sympatyczne enklawy na Pacyfiku czy Karaibach, ale jak się zacznie - czyli na przykład kiedy Trump sprowokuje wojnę z Chinami - skończą jak Singapur w 1942. Tam dopiero będzie rzeź!"

Nie wszystkie - na przykład Madera przetrwała od chwili odkrycia przez Portugalczyków jako miejsce, którego w praktyce nie sięgały wojny. Owszem Anglicy za czasów napoleońskich wysłali tam swój garnizon (bratnią pomoc dla sprzysiężonych Portugalczyków) a w czasie pierwszej wojny światowej niemieckie torpedy dwa razy wywołały zniszczenia w porcie, jednak poza tym spokój. Nie mówiąc już o tym, że klimat, wina, restauracje, ogrody, muzea (jedna z najlepszych kolekcji sztuki niderlandzkiej - owoc rozliczeń z Holendrami) są tam pierwsza klasa i jest nawet trochę dobrej architektury z czasów kiedy Salazar postanowił zrobić z wyspy wizytówkę Estado Novo. A UE z kolei im zasponsorowała doskonałe drogi i unikalne lotnisko z pasem startowym opartym na filarach wbitych w dno morskie. Spodoba Ci się.

"Afrykę skreślam w całości jako kontynent."

W całości nie skreślaj - na przykład Maroko ma wiele zalet. Jak wiadomo z "Casabalnki" wojna polega tam na zagłuszaniu "Marsylianką" oficerów Wehrmachtu śpiewających "Wacht am Rhein". Podobnie Zanzibar (wieki pokojowej tradycji handlu hindusko-arabskiego) czy Wyżyna Abisyńska (jedyni w historii jej okupanci - Włosi - zostawili po sobie trochę architektury w dawnej etiopskiej stolicy Gonderze, oraz europejskie kulinaria). Ogólnie miejsca, na których wykruszał się impet wrażych imperiów.

Na tej zasadzie w Ameryce Łacińskiej pierwsze kroki skierowałbym do Urugwaju (strefa buforowa między Argentyną a Brazylią) lub Kostaryki (w środeczku między narkoimperiami Kolumbii i Meksyku). A w Azji polecałbym opisywany tu już przeze mnie Sikkim (kawałek Tybetu bezpiecznie wciśnięty miedzy Indie a Chiny). Oraz chyba Iran - schyłkowy, nie wierzący sam w siebie reżim, zostawiający duży margines swobody dla inteligencji (patrz filmy Farhadiego). To też lepszy model niż świeżo namaszczeni Trumpowie - mam wrażenie, że przenosząc się do Teheranu poczułbyś się jak w ostatnich latach PRL i może nawet za jakiś czas zobaczyłbyś ich Okrągły Stół
-
2017/02/15 11:14:31
"chyba Iran"

Chyba nie. Rekomendować Iran do życia może tylko ktoś kto tam nigdy nie był. To ja już wolę Polskę Kaczyńskiego.
-
2017/02/15 11:24:06
Te dziesięć lat temu, kiedy zacząłem przychodzić tu na blogaska - mimo że nad Polską krążyło widmo kaczyzmu - świat wydawał się jednak bardziej cywilizowanym miejscem, a może to chodziło tylko o to, że mieliśmy wrażenie, że po prostu idzie we właściwym kierunku; modernizacja, prawa człowieka, bezpieczeństwo osobiste. I że jeśli to wszystko już mamy, to znaczy, że naturalną koleją rzeczy jest - że przyjdą i inne zdobycze cywilizowanego zachodu.
My tu przecież dyskutowaliśmy sobie swobodnie i z nadzieją, że kiedyś tacy jak ja będą mieli prawo zarejestrować swój związek. Nie pamiętam, kiedy ostatnio słyszałem, czy to wśród znajomych z internetu, czy tzw. żywych ludzi, żeby ktoś poruszał temat związków partnerskich.
Całe swoje dorosłe życie i krytykowałem i wyśmiewałem pomysły ucieczki z działalnością gospodarczą z Polski. Raz że to wcale nie jest takie tanie, dwa, że to wcale nie jest takie łatwe [oczywiście, rejestracja spółki np. w UK to bułka z masłem i parę groszy, ale już uzyskanie rachunku bankowego czy zostanie płatnikiem VAT - już tanie nie jest]. Wszystko to się zmieniło, właśnie wynoszę wszystkie swoje sprawy zawodowe z kraju.
Jest parę rzeczy, które sprawiły, że nie czuję się bezpieczny w Polsce - bezpieczny w tej chwili głównie przed Państwem, ale z doświadczenia wiadomo, że przykład idzie z góry. Pierwszą z nich, jeszcze za schyłkowego PO - aresztowano mojego wspólnika pod zarzutem wyłudzenia kredytu obrotowego. Spędził w areszcie prawie dwa miesiące, a potem po prostu umorzono postępowanie z powodu braków znamion przestępstwa. Mówiłem sobie wtedy - no tak, policjanci idioci, plus kutafoniarz-goguś z banku, który chciał się wykazać, że tak pięknie dba o dobro pracodawcy. Gdybyśmy wtedy mieli konfiskatę rozszerzoną o której tak ochoczo mówi Ziobro - dałoby to prawo do wejścia kuratora do spółki, odcięcie mnie od możliwości jakiegokolwiek zarządzania tym kryzysem (zgadnijcie co zrobili klienci jak się dowiedzieli, co się stało), a dalej - pewnie i jakichś konsekwencji finansowych, cywilnych a może i karnych dla mnie (przecież uzyskiwałem dochody z domniemanych przestępstw!). Do tego podporządkowanie prokuratury Ziobrze + rozkład sądownictwa nie nastraja optymistycznie. [I zupełnie na prywatny użytek sądzę, że Polska nie jest już państwem prawa: TK, budżet, władza sprawowana faktycznie przez człowieka, który nie ponosi żadnej odpowiedzialności, a ostatnio jasna deklaracja państwa w osobie Mariusza Błaszczaka - że przecież nie będzie adwokat podważał ustaleń policji i prokuratury]
Drugą rzeczą, która mnie uderzyła - była bardzo mała, ale istotna; zostałem podejrzanym w śmiesznej sprawie, związanej z próbą ściągnięcia należności od dłużnika. Podczas składania zeznań zauważyłem, że na ścianie pokoju w komisariacie wisi ogromny plakat SURGE POLONIA.
Trzecia to parę spraw na raz: protesty pod sejmem, publikacja wizerunku protestujących na zupełnie bezprawnych zasadach, cyrki z dostępem dziennikarzy do sejmu, kompletne olanie problemów ludzi z kredytami w CHF, centralizacja państwa.
Państwo scentralizowane to państwo, w którym szybko i łatwo propaguje się oficjalną ideologię. W którym od razu czuć w którą stronę wiatr wieje i wiadomo co robić. Ale to państwo nieskuteczne, wrogie obywatelowi, wrogie przedsiębiorczości, wrogie wszelkiej wyrażonej niezgodzie.
Nie widzę dla siebie miejsca w takim państwie. Jeśli w nim zostanę - boję się, że w najlepszym wypadku skończę jak Zbigniew Stonoga, pomstując w soszjalmediach na urzędników, policję, prokuraturę, sądy.

Wychodząc poza Polskę - partie prawicowe, konserwatywne przez kompletny brak dopływu nowych idei zdegenerowały się, ich intelektualny potencjał jest dramatycznie niski. Co oczywiście jest doskonałym gruntem do hodowania pojebów. Turcja, USA, zaraz pewnie Francja. Zmiany klimatyczne - problem imigracji będzie się tylko pogłębiał.
Świat jest w bardzo trudnym momencie i znikąd nie widzę jakiegoś światełka rozsądku.
Dlatego - Malta. Nawet jeśli tam przyjdzie wojna, to przynajmniej nie będę musiał siedzieć zimą w okopie albo w domu z dziurą w ścianie.
-
2017/02/15 11:58:52
@barts_706
"Rekomendować Iran do życia może tylko ktoś kto tam nigdy nie był."

Owszem nie byłem, choć raz już miałem wizę - ale musiałem zmienić plany. Pomysł przeniesienia się tam jest trochę na zasadzie inwestownia w tanie papiery ze stabilną prognozą wzrostu. Ludziom z Zachodu, którym proponowano przyjazd do PRL też ten pomysł nie wydawał się atrakcyjny - jednak ci którzy dziwnym trafem przyjechali i zostali, zazwyczaj wyszli na tym dobrze (Chris Niedenthal, John Porter)...

@eli.wurman
Dzięki za ten głos
-
2017/02/15 12:09:28
Przełom 80/90 zastał mnie jako pracownika fizycznego na zachodzie i gdyby nie zobowiązania rodzinne i studia to pewnie bym został. Potem córce mówiłem wynoś się stąd. Uciekaj, języki ogarniasz to cokolwiek dasz sobie radę. Ale się uparła. No i teraz karastrofa. Idą nextgeny, zaraz będziesz szkoła, a tam kij wie co, ale pewnie nie Nauka czeka. Teraz to ja się już obawiam, że nie wiem czy się uda wypchnąć następną generację, nawet jakby chciała. Wiem, że to zabrzmi paranoicznie, ale od już 10 lat powtarzam sobie fizykę, biologię, skupuję książki i podręczniki, bo zaraz się okaże, że dziecko będzie kompletnie oderwane od tego co ważne. I tego czego się obawiam, że o ile już za późno dla mnie (relacje, praca, rodzice) to i za późno już i dla nextgenów. Że moment to był, jak córka mogła. Tyle, że nie chciała.
-
2017/02/15 12:22:46
@brysio
"Autobahn nach Gorlitz!"

A proć ne dalnice na Bohumin?
-
2017/02/15 12:24:35
@poczucia kulturowego niedopasowania

w tym cały problem ze od kilkunastu miesięcy co najmniej to poczucie występuje u mnie najsilniej w Polsce. Szczególnie oglądając media.

@Iran
""Rekomendować Iran do życia może tylko ktoś kto tam nigdy nie był." "

Ja byłem, choć to już było kilka lat temu. Powiem tak: rekomendować do życia faktycznie bym chyba nie rekomendował, choć opinie że jest to jakieś piekło są mocno przesadzone, faktycznie atmosfera trochę jak z późnego PRL-u gdzie władza udaje że są jakieś obostrzenia a obywatele udają że ich przestrzegają. Z pewnością jest to milsze miejsce do życia i dużo bliższe europejskim standardom niż pobliska Arabia Saudyjska czy nawet Dubaj (w obu też byłem chociaż krótko). Ale: ja jestem białym mężczyzną hetero. Gdybym był kobietą czy gejem to pewnie mój odbiór Iranu byłby zdecydowanie inny. No i oczywiście mówię o Teheranie, nie byłem nigdzie indziej. No i takie detale jak cenzura, obostrzenia internetu itp. Nie, nie chciałbym tam mieszkać na pewno.

Co do emigracji moja opinia chyba niestety przeważa w stronę taką jak gospodarz. W 2007 byłem bardzo bliski decyzji o spier* na kierunku UK. Dziś jestem pewien ze źle zrobiłem że tego wtedy nie zrobiłem. Niestey PO wygrala wybory i uwierzyłem Tuskowi ze to się nie powtórzy. Będąc 10 lat starszym jest mi dużo trudniej podjąć taką decyzję, nawet mimo tego że względy rodzinne które mnie wtedy zatrzymały już nie istnieją. Jest dokładnie tak jak mówi WO: ciężko pomyśleć że mając 40+ miałbym zaczynać gdzieś od zera. Moja praca niby da się zrobić skądkolwiek, ale nie mógłbym tak po prostu jej kontynuować bo zarobiłbym tyle samo a koszty utrzymania nieporównywalne. Jeszcze gorzej żona - jej praca wymaga codziennego face to face z klientami i nie ma racji bytu nigdzie indziej (a branża akurat taka ze się słabo przenosi na grunt innych krajów). Nie wiem nawet jak miałbym jej zaproponować by tak z dnia na dzień to wszystko rzucić po kilkunastu latach jakiegoś tam rozwoju, takie rzeczy to są dobre jak się ma 25 lat i i tak nie ma nic. Do tego podstawowy problem: dokąd. Na moje oko w tej chwili tylko Kanada. Jakakolwiek zmiana w obrębie Unii ma niewiele plusów a wszystkie minusy. UK definitywnie odpada, ba, nawet Szwecja przestała nęcić mimo że mam tam rodzinę. Zeszłoroczny zalew uchodźców naprawdę mnóstwo zmienił a wszyscy wiemy że to tylko początek i w tej sprawie będzie tylko gorzej. Ze Putin z Trumpem wywołają wojnę to już nawet nie biorę pod uwagę, jeśli tak to i tak wszystko ch, niezależnie od tego gdzie będziesz na świecie.
-
2017/02/15 12:27:47
@wo
"drobnomieszczanin w średnim wieku przeważnie już ma jakąś tam pozycję, jakąś tam nieruchomość, jakieś tam więzi rodzinne.

A co jeśli kiedyś uzna się, że praca dla Agory to było uzyskiwanie dochodów z przestępstw przeciw narodowi polskiemu i ci po prostu zabiorą, bo tak.

To oczywiście naciągany przykład, ale pokazuje, jak szkodliwe jest przywiązanie do majątku.

Mój białoruski szwagier czasem mnie pyta, czemu nie kupiliśmy jeszcze mieszkania, tylko bulimy ciężko miesiąc w miesiąc za najem. Odpowiadałem mu różnie, raz że nie interesują mnie kredyty, dwa, że lubię mieć wybór. Choć tak naprawdę to chyba coś, co wdrukował mi ojciec, żeby nie zbierać majątku a w interesach szukać wszystkiego, co się nie wiąże z towarem leżącym miesiącami na magazynie.

@junoxe
"Wiem, że to zabrzmi paranoicznie, ale od już 10 lat powtarzam sobie fizykę, biologię, skupuję książki i podręczniki, bo zaraz się okaże, że dziecko będzie kompletnie oderwane od tego co ważne.

Jeszcze się będą dzieci uczyć o płaskiej ziemi. A problem antynaukowego podejścia jest niestety szeroki, nie tylko w Polsce - antyszczepionkowcy, denialiści wszelkiej maści, alt-fizyka (zwana też fizyką smoleńską), alt-medycyna (POZDRO NAPROTECHNO). Obawiam się że za naszego życia zobaczymy pierwszą masową degenerację nauki - i ona musi być podporządkowana wyższym celom, czy to budowaniu silnej pozycji polski narodowej/państw narodowych we wspólnej europie, czy czynieniu Ameryki Wielkiej Raz Jeszcze.

Szaleństwo się poznaje po braku umiaru.
-
2017/02/15 12:35:34
@embarcadero
w tym cały problem ze od kilkunastu miesięcy co najmniej to poczucie [kulturowego niedopasowania] występuje u mnie najsilniej w Polsce. Szczególnie oglądając media.

Ja się całe życie czułem niedopasowany kulturowo, dlatego żyję sobie na skraju, próbując nie wadzić nikomu. I to nie problem różnic kulturowych mnie skłania ku emigracji. Mógłbym przecież wyłączyć TV i żyć sobie spokojnie, czytając książki i zajmując się zarabianiem pieniędzy. Ale że nie jest to dobra metoda - mamy chyba wystarczająco świadectw. Jeśli państwo buduje naród, to w końcu przyjdą po ciebie. Nie sądzę, żeby to miało taką formę jak w trakcie II wojny światowej. Będzie to bardziej zdecentralizowane, punktowe; zarzutem nie będzie już coś, czego zmienić się nie da (bycie żydem, polakiem, gejem) ale obiektywne okoliczności. Przypisywane przestępstwa, pewnie najłatwiej o charakterze gospodarczym, jak nas uczył prezydent Putin.
-
2017/02/15 12:41:58
No to jeszcze dorzucę lokalizacje takie jak Alaska czy inny amerykański outback - miejsca w których konserwatyzm jest zasiedziały, spokojny i - niedostrzegalnie dla siebie samego - zwietrzały i względnie tolerancyjny. Inaczej niż zdobywczy trumpizm w fazie wznoszącej, gdy odrobia wszystkie swoje faktyczne i urojone urazy i dyskomforty. W sumie ja sam realizuję tę właśnie strategię w swoim Kamocku.

Młodym jak junoxe radzę: studiujcie nauki ścisłe i języki.

Starym polecam zbiór felietonów Kurta Tucholskiego z 1931 r. "Lerne lachen ohne zu weinen" (Naucz się śmiać nie płacząc). [1]

[1] W domenie publicznej: de.wikisource.org/wiki/Lerne_lachen_ohne_zu_weinen
-
2017/02/15 12:47:23
Kiedy w USA wprowadzili równość małżeńską, złożyłem z moim facetem papiery o wizę dla narzeczonych. Papiery mieliły się w urzędach, my rozglądaliśmy się po ciekawych miejscach do mieszkania, a potem przysrało pomarańczowym prezydentem.
I teraz, kurna, dylemat. W Polsce jak jest, każdy widzi. Nowe władze USA nie kochają gejów, Żydów i lewaków, a ja się na wszystkie te punkty załapuję. Mój facet ma przerost odpowiedzialności za matkę i nie chce wyjeżdżać ze Stanów.
Podobnie jak @eli żyję na uboczu i trzymam się swojej wielkomiejskiej bańki, ale mam świadomość, że z biegiem czasu nie będzie można tego utrzymać. Odgrażałem się od nastu lat, że już lada chwila rzucę wszystko w chuj, już lada chwila stąd wyjadę do cywilizacji... a cywilizacja mi w międzyczasie odjechała.
-
2017/02/15 12:51:52
"niedopasowanie kulturowe"

Doprecyzuję:
* w niepolskojęzycznym świecie nigdy nie będziesz miał tej precyzji, płynności i błyskotliwości w mowie i piśmie jakie masz w polskim;
* nie będziesz miał takiej bazy skojarzeń, wspólnych doświadczeń, nawiązań etc. jaką masz rozmawiając z Polakami;
* zawsze będziesz obywatelem drugiej kategorii, w tym sensie że będziesz władał lokalnym językiem w sposób nie pozostawiający wątpliwości że nie jest to Twój język;

Mnie też się robi wszystko naraz w obliczu wydarzeń bieżących w Polsce i na świecie. Co powiedziawszy myśląc o zmianie miejsca do życia biorę pod uwagę nie tylko kapitał ekonomiczny, ale i utratę, przynajmniej częściową, kapitału kulturowego.
-
2017/02/15 12:53:10
@eli

To nie jest kwestia majątku, majątek można spieniężyć i zabrać, nie miałbym co do tego żadnych oporów. Kwestia zaczynania od zera to raczej kwestia (duze słowo) pozycji społecznej. Generalnie nawet z walizką dolarów jednak lądujesz de facto na ulicy. Stranger in a strangeland. Z każdym rokiem coraz trudniej jest się na coś takiego zdecydować. Choć gdyby tak ktoś mi zaoferował odpowiednio dobrą pracę w Szwecji to kto wie. Tyle ze nie zaoferuje bo dobrej pracy w Szwecji dla nowo-przyjechanych bez koneksji już nie ma (wiem bo szukałem).
-
2017/02/15 12:57:44
@awal111 i "Młodym jak junoxe..."
Dziękuje po stokroć. :)

W ramach pobieżnego researchu szukałem też informacji, jakie mamy na miejscu szanse w ramach GO. No i za pieniądze EU robiono badania np. w UK w kwestii odnawialnych źródeł energii. Dokument był tłumaczony też na Polski, ale również był dodatkowo lokalizowany ze względu na temat. Jak my tu w Polsce możemy się wyżywić energią odnawialną. No więc nie możemy i w dającej się w miarę przewidzieć przyszłości nie będziemy mogli. Przynajmniej na sto lat jesteśmy uzależnieni (nie licząc węgla) od zewnętrznych dostaw. I to właściwie tyle w kwestii suwerenności, odmienianiej przez wszystkie przypadki przez wszelkiej maści prawaków, konserwatystów czy narodowców. UK w tym aspekcie wydaje się miejscem wartym osiedlenia, z myślą właśnie o przyszłości. Pewnie są i lepsze miejsca, ale akurat o tym czytałem.
-
2017/02/15 13:01:28
@barts

Wołam na to bulszit.

Po pierwsze - z całą masą polaków nie masz bazy skojarzeń, wspólnych doświadczeń, nawiązań. Bo pewnie żyjesz w jakimś swoim bąblu, w którym zna się rzeczy, których się nie zna powszechnie.

Jaka jest wartość wspólnoty kulturowej, jeśli opiera się ona na paru kreskówkach, lekturach ze szkoły i paru polskich filmach?

I dalej - wiadomo, że się mieszka w języku. Tylko że ja widzę, że mieszkam w innym polskim niż ludzie dookoła mnie. Mam dostatecznie dużo słów i konstrukcji, używanych stale, które nie są typowe dla języka, którym posługują się tzw. rodacy. Ale to jest w zasadzie tylko kwiatek do kożucha. Prawdziwy problem polega na tym jaką wartość przyznaje się temu, co się mówi i co się słyszy. A ludzie powszechnie bredzą, bez refleksji i przyjmują brednie. Nie mam z nimi wspólnego języka, mimo, że używamy tych samych słów.

Oczywiście, nigdy nie będę tak płynny w innym języku. No i co z tego? Z mojego doświadczenia wynika, że zmiana języka pomaga na zmianę perspektywy. Co samo w sobie jest dla mnie taką wartością (bo zawsze się trzeba przyjrzeć sobie, temu co się mówi i temu co się uważa), że mogę przehandlować pozorną płynność na głębsze zastanowienie nad tym co powiedzieć i jak zrozumieć to, co się usłyszało.

A poza tym - jest wystarczająco dużo wspólnej kultury dla świata zachodu oraz mnóstwo fantastycznych rzeczy, których się człowiek nauczy jeśli chociaż na chwilę wyemigruje ze swojego języka.

Imo utrata której tak się boisz jest pozorna.
-
2017/02/15 13:05:04
@barts_706 i "nie będziesz miał takiej bazy skojarzeń, wspólnych doświadczeń, nawiązań etc. jaką masz rozmawiając z Polakami;"

Dlatego ten temat nie już istotny dla mnie lub mojego pokolenia. To już się powoli robi niemożliwe dla następnych pokoleń. Bo może się okazać, że oni na Zachodzie to będą jak my w latach 70' tamże. A nie jak my w latach 90', że pachniało wtedy, że już za chwileczkę, już za momencik będziemy tacy sami. I to już jest prawdziwa katastrofa.
-
2017/02/15 13:08:22
Ja się pocieszam (jak miliony wcześniej), że skoro przetrzymałem PRL to i przetrzymam zwyczajny Kaczyzm. Tylko martwię się, bo PRL, który pamiętam, był obrzędowy i prawie wszyscy mrugali okiem lub patrzyli w drugą stronę, oprócz garstki nadgorliwców. Teraz widzę samych nadgorliwców, którzy łykają tą propagandę i nie kumam tego ni w ząb.
-
2017/02/15 13:11:16
@embarcadero

Dlatego też - imho jest na to jeszcze trochę czasu - trzeba uniezależnić zarabianie pieniędzy od miejsca przebywania. Może trzeba zrobić tak, żeby pracować czy zarabiać jeszcze w Polsce, a fizycznie być już w Szwecji i budować tam swój kontekst społeczny?

Ja - przewrotnie - widzę ten problem w Polsce. Starzy klienci firm dla których pracowałem jakoś się rozeszli, a z młodym polskim biznesem w ogóle nie mam wspólnego języka.

Wiem że dla mojej pomyślności socjalno-bytowej muszę uczynić to co mogę sprzedać usługą kupowaną jak czas maszyny wirtualnej w Azure. A przy okazji dowalić tyle łatwych do ogarnięcia interesów, żeby mogły mnie utrzymać przez ten czas transformacji.
-
2017/02/15 13:13:00
@rpyzel
"Teraz widzę samych nadgorliwców, którzy łykają tą propagandę i nie kumam tego ni w ząb.

Propaganda jest od tego, żeby ją gorliwie powtarzać. Jest łatwa i usuwa wątpliwości.
-
2017/02/15 13:18:44
@eli

"Może trzeba zrobić tak, żeby pracować czy zarabiać jeszcze w Polsce, a fizycznie być już w Szwecji i budować tam swój kontekst społeczny? "

Oczywiście że to też przyszło mi do głowy. Tyle że wykonując tą samą pracę się dokłądnie tyle samo zarobi - a to co pozwala na w miarę komfortowe życie w Warszawie pozwoli na dość marną egzystencję w Sztokholmie. A tego majątku w walizce nie będzie na tyle dużo by go zaraz w takich warunkach nie przejeść (a miał być na starość). Takze nie bardzo, przenosić się jest sens tylko jeśli się ma realne szanse na zarobki na tamtejszym poziomie odpowiadającym temu co ma się tutaj, inaczej to jest dokładnie to lądowanie na ulicy o którym mówię. Jeśli twoje businessy nie dość że są zglobalizowane to jeszcze są na tyle dochodowe by spokojnie z nich żyć gdziekolwiek w Europie - zazdroszczę, lucky you.
-
2017/02/15 13:23:13
@"Starzy klienci firm dla których pracowałem jakoś się rozeszli, a z młodym polskim biznesem w ogóle nie mam wspólnego języka."

Mam taki insight zawodowy w polskie firmy produkcyjne (z branży) na przestrzeni lat. I jest taki trend widoczny w opinii wieloletnich pracowników tych firm, że jak był stary prezes to szanował ludzi, a młodzi (córki, synowie) to mają pracowników w dupie (ale też jak było dobrze to miód i wino, a teraz to Kali zrobił swoje, Kali może odejść). Ale to bąbelek mój i jakiś wycinek branży, ale polskich firm.
-
2017/02/15 13:26:58
@eli.wurman
"Z mojego doświadczenia wynika, że zmiana języka pomaga na zmianę perspektywy..."

Pełna zgoda. Nie każdy emigrant zostanie Josephem Conradem ale znający język inteligent (żyjący powyżej pewnego dochodowego minimum - nie mówimy o kazusie "Szczuropolaków") poradzi sobie w obcej kulturze, tym bardziej jeżeli ona wcale nie taka obca ale europejska, zatem będąca źródłem tego co "swojskie".

@eli.wurman
"Z mojego doświadczenia wynika, że zmiana języka pomaga na zmianę perspektywy..."

Pełna zgoda. Nie każdy emigrant zostanie Josephem Conradem, lecz znający język inteligent (żyjący powyżej pewnego dochodowego minimum - nie mówimy o kazusie "Szczuropolaków") poradzi sobie w obcej kulturze, tym bardziej jeżeli ona wcale nie taka obca ale europejska, zatem będąca źródłem tego, co "swojskie".

@embercadero
"Gdybym był kobietą czy gejem to pewnie mój odbiór Iranu byłby zdecydowanie inny."

W takim razie zostaje jeszcze... szosa na Zaleszczyki (Rumunia).
-
2017/02/15 13:31:45
@embercadero
"to co pozwala na w miarę komfortowe życie w Warszawie pozwoli na dość marną egzystencję w Sztokholmie"

Marną, ale bez zapaszku '68 w powietrzu. Wcześniej napisałeś, że gdybyś był kobietą albo gejem, inaczej odbierałbyś Iran. Kobiety i geje [#notall itd] w miarę komfortowo żyjący w Warszawie inaczej odbierają Polskę.
-
2017/02/15 13:33:57
@embarcadero
"pozwoli na dość marną egzystencję w Sztokholmie.

Może trzeba się zainteresować wiejskim życiem, może trzeba na jakiś czas obniżyć poziom. To są pewnie bardzo trudne decyzje, ale nie niemożliwe.

@awal111
"poradzi sobie w obcej kulturze, tym bardziej jeżeli ona wcale nie taka obca ale europejska

Przede wszystkim w takich czasach jakie mamy ta kultura musi się zmienić, z jednej strony będzie oficjalna kultura, bliższa językowi władzy, a z drugiej kontrkultura, która będzie tę władzę wyśmiewała, krytykowała i z drugiej strony zajmowała się tematami, które dopiero teraz stają się wystarczająco odległe, żeby się nimi zająć.
-
2017/02/15 13:48:00
Kierunek polski jest jasny, sprawy cywilne staną się sprawami karnymi, bo wszystko co się dzieje w państwie stanie się sprawą państwa i narodu: o, tutej.

Ale to nie jedyny przypadek, widzę że praktyka jest taka, żeby np. sprawy gospodarcze, które są sprawami dla sądów cywilnych - załatwiane były przez uznaniowe decyzje urzędników czy nawet stawały się postępowaniami prowadzonymi przez policję.


proszę o wycięcie poprzedniego komentka, 2017, blox wciąż nie umie w edycję postów
-
2017/02/15 13:51:40
@eli i "Może trzeba się zainteresować wiejskim życiem, może trzeba na jakiś czas obniżyć poziom. To są pewnie bardzo trudne decyzje, ale nie niemożliwe."

To jest słuszna koncepcja, lecz dla mieszczucha łączy się w dużej części z pracą fizyczną. Trzeba zapomnieć o szybkim dostępie do służby zdrowia itp. To nad czym trzeba zacząć wcześniej pracować to zdrowie. Czyli generalnie zacząć się dużo poruszać. Generalnie to patrząc na rejony pozamiejskie (w moim przypadku: świętokrzyskie, lubelskie, mazowsze) to koszt osiedlenia (ziemia, lokal) jest w zasięgu kogoś, kto już coś ma w dużym mieście. Bieżące utrzymanie wydaje się najtrudniejsze. I tak trzeba jeździć "do miasta" do pracy. Wolne zawody, pielęgniarki, jacyś tradycyjni specjaliści (nie wiem, może jakiś elektryk z SEP1) to byłoby im łatwiej. Ale to problem wielkomiejskiego bąbelka.
-
2017/02/15 13:55:08
@rpyzel
"Tylko martwię się, bo PRL, który pamiętam, był obrzędowy i prawie wszyscy mrugali okiem lub patrzyli w drugą stronę, oprócz garstki nadgorliwców. Teraz widzę samych nadgorliwców, którzy łykają tą propagandę i nie kumam tego ni w ząb."

Co więcej, wśród nadgorliwców są tacy, którzy pamiętają PRL i gdy trzeba łatwo zidentyfikują mielizny ówczesnej propagandy. A potem z pełnym (?) przekonaniem zawyrokują, że "opozycja wyprowadza ludzi na ulice i przeszkadza rządowi w naprawie kraju".

W jednym z grudniowych papierowych numerów "W Sieci" był dodatek o stanie wojennym sponsorowany przez IPN, a w nim jak gdyby nigdy nic artykuł pod tytułem (cytuję z pamięci) "Polityczny nadzór nad sądami"...

PS. Przepraszam za powtórkę powyżej
-
2017/02/15 13:58:56
@junoxe
To nad czym trzeba zacząć wcześniej pracować to zdrowie.

Ja zaczynam od dentysty, psychiatrę sobie opędzę w każdym kraju w którym mówią w miarę nieźle po angielsku.

"Bieżące utrzymanie wydaje się najtrudniejsze. I tak trzeba jeździć "do miasta" do pracy.

Imo dlatego trzeba się powoli przestawiać na pracę zdalną. Już pomijając, że kompletnie nie rozumiem po co większość ludzi fizycznie musi znajdować się w pracy (sprawdzić czy nie handel, kosmetyczka, fryzjer, robotnik budowlany, mechanik samochodowy i co tam jeszcze).

"koszt osiedlenia (ziemia, lokal) jest w zasięgu kogoś, kto już coś ma w dużym mieście

Jeszcze pół roku temu planowałem kupić sobie jakieś krzaki do generalnego remontu na zapadłej wsi, ale zrezygnowałem.
-
2017/02/15 14:12:23
Btw: nie wiem czy się koledzy komcionauci zorientowali, że wystartował portal do walki z dezinformacją: www.dezinformacja.net

Cichy minister na wiecznym urlopie Misiewicz: "Dezinformacja jest nie tylko orężem w wojnach światowych potęg. To również narzędzie w brudnych grach w polskim życiu publicznym. Szczególnie w polskiej polityce.

"Przypomnijmy sobie nieudaną, operetkową próbę zamachu stanu 16 grudnia ubiegłego roku. Z wojną informacyjną mamy do czynienia każdego dnia ostatnie dni przyniosły wymyśloną aferę w związku z rzekomą odmową przyjęcia sierot z Syrii przez rząd czy kłamstwa na temat tzw. ustawy metropolitalnej, albo na temat resortu Obrony Narodowej.

To jest coś, co uderzy każdego, nawet domorosłego, intelektualistę - karygodne odwrócenie pojęć. Ale dla wszystkich dookoła będą to tylko w najlepszym wypadku bzdury, a dla reszty - że coś musi być na rzeczy. I tyle wystarczy, żeby się wgryźć w naród i zacząć go segregować - tych, którzy nie wierzą, tych którzy mają na to wyjebane i tych, którzy wierzą. I to jest jeden z wielu elementów tego co robi państwo, z myślą o tym, że posegregowanymi obywatelami (dla mnie, dla nich: tymi którzy stanowią naród i tymi, którzy są opozycją totalną) łatwiej zarządzać.

Brak okrzesania, brak dbania o dekoracje, które dla nas wygląda śmiesznie, czasem przykro i żałośnie, to nie jest przypadek; to po prostu nie ma znaczenia dla celów, które są aktualnie realizowane.
-
2017/02/15 14:13:06
@eli.wurman
"Jeszcze pół roku temu planowałem kupić sobie jakieś krzaki do generalnego remontu na zapadłej wsi, ale zrezygnowałem."

Krzaki to trzeba było kupować jeszcze w najntisach, bo wtedy to był prawdziwy bezcen. Potem kto się załapał na stabilną pracę to mógł wziąć trochę krzaków tu i ówdzie. Ale to już mógł wchodzić w rachubę kredycik. Teraz to nie wiem jak to wygląda.
Lekcja z tego taka, że wszelkie ruchy na przyszłość, każdy młody, wchodzący na rynek pracy, powinien robić jak najszybciej, bo lepiej luż było. Ale kto wtedy o tym myśli.
-
2017/02/15 14:16:57
Oraz: pamiętacie jak się prawica zawsze zżymała na mowę nienawiści, że to przecież tylko realizacja wolności słowa, której nie wolno ograniczać? Ile im zajęło zajęcie przeciwnego stanowiska?
-
2017/02/15 14:19:11
@junoxe
"Krzaki to trzeba było kupować jeszcze w najntisach, bo wtedy to był prawdziwy bezcen.

W 90sach to ja chodziłem do podstawówki.

"Lekcja z tego taka, że wszelkie ruchy na przyszłość, każdy młody, wchodzący na rynek pracy, powinien robić jak najszybciej, bo lepiej luż było.

Przeciwnie, powinien się wstrzymać do momentu, w którym może racjonalnie ocenić, co dla niego będzie najlepsze (patrz: młodzi ludzie którzy nabrali kredytów w CHF, bo taniej nie będzie, kto nie kupił przegrał życie, chciałbym pozdrowić z tej strony Gazetę Wyborczą, która jest współwinna, co najmniej poprzez swój naiwny neoliberalizm, dojściu PiS do władzy)
-
2017/02/15 14:29:00
@eli.wurman
"Przeciwnie, powinien się wstrzymać do momentu, w którym może racjonalnie ocenić, co dla niego będzie najlepsze (patrz: młodzi ludzie którzy nabrali kredytów w CHF, bo taniej nie będzie"

Ale nie chodzi mi o branie kredytów, tylko generalnie myślenie w kategoriach, że potem trzeba będzie coś musieć. Więc myślę o (za Twoim przewodem) zębach, o ruchu, o czytaniu... Bo ja jak wchodziłem to świat stał otworem, granice się otworzyły, powstawały nowe zawody, nikt nie miał w niczym doświadczenia, bo każdy zaczynał od nowa, więc sakramentalne w CV "szybko się uczę" miało jakiś sens. Ja miałem luksus, że mogłem nie myśleć o przyszłości. Ale patrząc na nastepne pokolenia (rodzina, znajomi) to oni nie mają tego luksusu. Stąd moja uwaga, ale pewnie to banał, więc przepraszam.
-
2017/02/15 14:34:29
Czyli po tych latach komciowania o zbyt wolnym postępie w Polsce wyszło, że tu będzie Wam najlepiej na całym świecie, bo "tu jest moje miejsce i tu jest mój dom" <nutki>.

-
2017/02/15 14:41:33
Co do wielkiej (nad)gorliwości obecnej władzy, to jednak z PRLem było tak że na początku zachłyśnięcie wielu intelektualistów, wielkie reformy, wielkie cele i inżynieria społeczna która wymaga ofiar. My pamiętamy - o ile w ogóle pamiętamy - schyłek PRLu, kiedy już ani społeczeństwo, ani władza nie wierzyła w to co się mówi.

Co do Iranu, to rozmawiałem czas jakiś z pewnym Szwedem który był turystycznie w Iranie koło 1976-7. Wspominał że jak na Bliski Wschód to miał wrażenie całkiem liberalnego społeczeństwa. A to było tuż przed Chomeinim.
-
2017/02/15 14:44:23
Jak się buduje polską dumę narodową? Np. tak: www.pb.pl/powstala-spolka-electromobility-poland-845126

Na razie jest projekt elektrycznej Syreny NIXI (tj. renderingi). Ale jest wsparcie państwa, uściski ministra, reindustrializujemy polską gospodarkę, nie mamy się czego wstydzić, będziemy mieć swoje, nie będziemy zdani na cudzą łaskę, miejsca pracy w polsce, ach, ile pięknych marzeń można w tym zmieścić.

Tak się podnosi z kolan polska w ruinie.


@junoxe
"Ale nie chodzi mi o branie kredytów, tylko generalnie myślenie w kategoriach, że potem trzeba będzie coś musieć

Jak ludzie myślą, że coś muszą musieć, to się z tego lęgną bzdury w stylu konformizm wobec władzy, brak krytyki.

Nie wtedy się podnosi smród totalitaryzmu, kiedy jest super źle, tylko wtedy, kiedy jest dobrze, ale za wolno, i rzeczy które są dziś dostępne, jak np. kredyty hipoteczne (które nie są hipoteczne, bo państwo polskie miało na to wyjebane), a które nie były dostępne w przeszłości, stają się nagle trudne do uzyskania, spłaty coraz większe. Niby jest lepiej, ale czuje się że jest gorzej, że może to nie było takie dobre. Rozczarowanie.

@lantshky
"Czyli po tych latach komciowania o zbyt wolnym postępie w Polsce wyszło, że tu będzie Wam najlepiej na całym świecie

Panie kolego, tu się marudzi, że jak się jest starym, to jest trudniej. Że zaczynać od początku, że kulturowo obco. A nie że najlepiej.
-
2017/02/15 15:00:55
Ponoć Bismarck powiedział coś takiego: jak zaczną się jakieś niekorzystne dla mnie zmiany, to wyjeżdżam na Pomorze(Pommern), tam wszystko jest spóźnione o jakieś sto lat. Może to jest trop. Oczywiście nie chodzi o geograficzne Pomorze, ale to czego Pommern w bismarckowskich Niemczech było synonimem, czyli takim zadupiem nie bardzo biednym ale i bez wielkiego bogactwa, a wszelkie zmiany docierały z opóźnienie i niechętnie. Nie ma wielkich bogactw na które łakomym okiem patrzą wraże siły(dzisiaj na przykład jakieś dewastujące środowisko korpo) a do metropolii rzut beretem.
Ba. Tylko czy w dzisiejszym świecie takie miejsce istnieje. Naszą prowincję wykluczam. By żyć w tym środowisku, musiałbym włączyć się w życie parafii( nie moja bajka), bo inaczej zawsze będę tym zadzierającym nosa miastowym.
Może Irlandia? Kraj o tradycji katolickiej, czyli nawet dla niewierzącego Polaka, nasiąkniętego tym rytuałem zrozumiały. Tubylcy przyjaźni a i o ziemniaki( i pochodne) nie trudno. Jak Ruskie zaczną miotać rakietami, to raczej nie w tym kierunku. Pewnie, że to nie Nowy Jork czy Londyn, ale dla kogoś kto nie ma zamiaru robić oszałamiającej kariery wystarczający. Trochę nudno ale spokojnie.
Co prawda tam nie byłem, ale i nie słyszałem o jakichś mrożących krew w żyłach historiach, a więc może to ten kierunek?
-
2017/02/15 15:07:25
@eliwu

"Panie kolego, tu się marudzi, że jak się jest starym, to jest trudniej. Że zaczynać od początku, że kulturowo obco. A nie że najlepiej."

Widzę, ale tak bardzo tego nie kupuję, że nie umiem do tego podejść poważnie.
Pewnie za dużo naczytałem się w ostatnich latach o równości kulturowej, edukacji zapewniającej rozwój, wartościach lokalnych sieci społecznych i wszystkim innym, co daje wszędzie każdemu jakąś szansę na jakieś ogarnięcie się na podstawowym poziomie.
Oraz mając za sobą przeprowadzkę z polskiej prowincji do Warszawy (nie, nie wieku 25 lat) wiem, że zmiana otoczenia na nowe, przyjaźniejsze, wymaga wysiłku, ale jest w dłuższej perspektywie korzystna jest pod każdym względem.
-
2017/02/15 15:14:09
"Wołam na to bulszit."
Tęskniłem za dyskusjami ze starym #ttdknem.

Skrótowo: czytam co powiedziałeś. I mam pytanie: ile najdłużej mieszkałeś poza Bolandą? Bo moje wrażenie jest takie, że parę miesięcy najwyżej.

"jest wystarczająco dużo wspólnej kultury dla świata zachodu oraz mnóstwo fantastycznych rzeczy, których się człowiek nauczy jeśli chociaż na chwilę wyemigruje ze swojego języka"
Mnie to mówisz? :)

"Imo utrata której tak się boisz jest pozorna."
Może dla Ciebie. Napisałem że dla mnie jest to wartość, nie dla każdego być musi.

"trzeba uniezależnić zarabianie pieniędzy od miejsca przebywania"
Pisz poradniki kołczingowo-selfdewelopmętowe. Drugi Kiyosaki / Ferris normalnie.

-
2017/02/15 15:16:51
"Marną, ale bez zapaszku '68 w powietrzu"

Obawiam się że obecnie ten zapaszek czuć w Europie absolutnie wszędzie, no chyba że ma się katar i nie czuje. W każdym razie w Szwecji 10 lat temu nie było go czuć, mimo tego że gdzieś tam był, patrz co pisał Larsson, a teraz zdecydowanie go czuć bez specjalnego nawąchiwania. Oczywiście nie jest to pisizm i w zasadzie biały może mieć na to wyjebane i udawać ze nie czuje, ale ja już jakoś tak mam że jak śmierdzi to śmierdzi.
-
2017/02/15 15:22:30
Ja już wybrałem, i może dlatego wydaje mi się, że AfD, chociaż pewnie wejdzie do parlamentu, jeszcze jest niegroźna. Całe mnóstwo Niemców obserwuje ich z niechęcią i strachem; myślę, że polskie obawy przed AfD przynajmniej po części wynikają z dość jednostronnego spojrzenia polskich mediów na Niemcy (i wcale nie mam na myśli tylko współczesnych mediów reżimowych, ale też np. robotę, którą odwalał Bartosz Wieliński, jak był jeszcze korespondentem GW w Berlinie).

Po pierwsze, AfD to co prawda już nie trzecia liga, ale to nadal partia drugoligowa (na poziomie Zielonych i Linke). Po drugie, Niemcy to Niemcy. Bernd Höcke, jeden z liderów partii, puścił śmierdzące antysemityzmem i rasizmem teksty, m.in. powiedział, że Niemcy są jedynym narodem na świecie, które pomnik swojej hańby wystawiło w sercu stolicy. Chodzi o pomnik Holocaustu, i Höcke później zapewniał, że hańbą określał Holocaust, a nie pomnik. Tym niemniej jednak żądał "odwrócenia polityki historycznej o 180°" (czyli "powstania z kolan"). Za taką wypowiedź jakiś Kaczyński czy inny Kukiz w najgorszym razie dostałby aplauz swojej partii, może tylko GW groźnie zmarszczyłaby brwi. W AfD przynajmniej część polityków usiłuje za te wypowiedzi usunąć go z partii, a poza AfD właściwie wszyscy go potępili.

Tak że -- do zwycięstwa AfD chyba jeszcze daleko, ale zobaczymy, co będzie we wrześniu. W sumie najbardziej obawiam się, że będzie kolejna GroKo (czyli koalicja SPD-CDU-CSU), bo to jest to, co najbardziej napędza poparcie AfD.

Ale gdybym miał odpowiadać cynicznie, to wydaje mi się, że jest jedno miejsce na ziemi, gdzie będzie lepiej. Gdzie ci, którzy siedzą cicho i władzy nie przeszkadzają, będą tylko profitować. I jest nim, oczywiście, Rosja.

Rosja będzie beneficjentem wszystkiego, co się teraz dzieje. Globalnego ocieplenia (bo topniejąca tundra i dostęp do ropy pod lodami Arktyki); zbrojnych konfliktów na całym świecie; nacjonalistycznej szajby w Polsce; rozpadu EU. Oni to wszystko wygrają. U nich wojny nie będzie (conajwyżej synów ci wyślą, żeby odzyskiwali Kijów z rąk faszystów). I tam będzie się żyło, jak śpiewał poeta:

Nam znośnie, nam znośnie, nam znośnie
Tak żyjemy niewidocznie i bezgłośnie
Pożyjemy i pomrzemy, nie usłyszy o nas nikt
A po śmierci wypijemy
Za przeżytych
W dobrej wierze parę chwil

Natomiast z całą pewnością nie chciałbym mieszkać w żadnym państwie sąsiadującym z Rosją.
-
2017/02/15 15:28:10
@barts
"I mam pytanie: ile najdłużej mieszkałeś poza Bolandą? Bo moje wrażenie jest takie, że parę miesięcy najwyżej.

Coś koło tego. I jeśli pamiętasz - to sam w jakichś komciach tutaj pisałem, dawno temu, że nie zamierzam wyjeżdżać, bo uwielbiam polski język.

Ale sytuacja się zmieniła. Więc trzeba i zmienić podejście.

"Mnie to mówisz? :)

Bo jakoś strasznie marudzisz na tę obcość kulturową. Ja akurat od jakiegoś czasu żyję wśród ludzi, którzy nie mają polskiego kontekstu kulturowego; Białorusinów, Ukraińców, Wietnamczyków. Coraz częściej trafiam na imprezy, na których to rosyjski np. jest najpopularniejszym językiem (którego nie rozumiem ni w ząb). Czy coś tracę? Nie sądzę. Będzie mi szkoda, że jakiego memu nie będę mógł użyć (i tu od razu przypomina mi się Ja spierdalam z Ajlawju, ale to chyba tyle). Ja jako pedał, lewak, po latach terapii psychiatrycznych nie mam wspólnych tematów. Przeciwnie, więcej tematów mam z moim znajomym Walijczykiem, który aktualnie łowy ryby na Alasce, albo z cudem odnalezioną kuzynką wprost ze słonecznej Kaliforni.

"Pisz poradniki kołczingowo-selfdewelopmętowe. Drugi Kiyosaki / Ferris normalnie.

Kiedy to jest praktyczna porada. Rozumiem że nie dla każdego, ale tutaj zdaje się są ludzie, którzy mają jakieś możliwości przekwalifikowania się (nawet nauczenia się głupiego javascriptu, żeby gdzieś jakąś deweloperkę na zachodzie robić).
-
2017/02/15 15:43:36
@eli.wurman

...Więc trzeba i zmienić podejście ...


I o to chodziło. Kiedyś dawali niewygodnym bilet w jedną stronę. Dzisiaj nawet nie trzeba niczego dawać, bo każdy może wyjechać bez łaski. Wystarczy mu przypiec.
Ja nie osądzam, bo sam jestem z pokolenia gdzie pół mojej klasy z liceum od trzydziestu paru lat jest rozsypane po całym świecie. Ale w stanie wojennym beznadzieja była totalna. Chyba jednak nieporównywalna z tym co dzieje się dzisiaj.
-
2017/02/15 15:49:24
@mw.61
"Ale w stanie wojennym beznadzieja była totalna. Chyba jednak nieporównywalna z tym co dzieje się dzisiaj.

Jasne że tak, to są nieporównywalne rzeczy. Ale to też nie jest jeszcze szczyt. To moim zdaniem dopiero miłe złego początki.

"Kiedyś dawali niewygodnym bilet w jedną stronę. Dzisiaj nawet nie trzeba niczego dawać, bo każdy może wyjechać bez łaski. Wystarczy mu przypiec.

Gdyby się naród polski chciał zrzucić na bilet, to ja chętnie przyjmę.
-
2017/02/15 15:58:15
@eli.wurman

...To moim zdaniem dopiero miłe złego początki...

Więcej optymizmu. W 1987 byłem na dnie optymizmu. Nic nie przemawiało za zmianą. Komuna wydawała się wieczna. Trzy lata później żyłem w innym świecie.
-
2017/02/15 16:05:26
@mw.61

"Więcej optymizmu. W 1987 byłem na dnie optymizmu. Nic nie przemawiało za zmianą. Komuna wydawała się wieczna. Trzy lata później żyłem w innym świecie."

To prawda; ale zawsze można powiedzieć, że w '39 też byli tacy, co podobnie mówili (o 1915). Sęk w tym, że nigdy nie wiadomo, czy mamy '89, czy '39.
-
2017/02/15 16:06:39
january
Rosja będzie beneficjentem wszystkiego, co się teraz dzieje. Globalnego ocieplenia (bo topniejąca tundra i dostęp do ropy pod lodami Arktyki)

Jak też katastrof rurociągów, linii kolejowych, mostów, powodzi, znikania miast , pożarów lasów i pieprznięcia jakiejś zapory. Jak tamten grunt zrobi się niestabilny to nadrobi kilka tysięcy lat bezruchu.
-
2017/02/15 16:09:47
Ja tu z praktyczną poradą: emigracja realizowana jako wewnętrzny transfer w korpo. Jasne, to nie jest rada dla każdego ale idąc tą ścieżką startujesz od razu z pracą, a często i z solidną asystą w innych życiowych sprawach.
-
2017/02/15 16:30:41
@praptak

...wewnętrzny transfer w korpo...

Czyli śrubka w machinie jak Chaplin w Dzisiejszych czasach.
Ale to chyba temat na inną dyskusję.
-
2017/02/15 16:31:52
"że nie zamierzam wyjeżdżać, bo uwielbiam polski język. Ale sytuacja się zmieniła. Więc trzeba i zmienić podejście. "
Niestety doskonale to rozumiem: należysz do grupy, która jest jednym z dyżurnych chłopców do bicia. Ja mogę się pocieszać, że mnie się nikt nie będzie zbytnio czepiał -samiec, hetero, biały, na ozusowanym etacie, w prywatnej firmie z kapitałem zagranicznym. Co najwyżej podniosą mi podatki.

"Bo jakoś strasznie marudzisz na tę obcość kulturową. "
Marudzę, bo doświadczyłem. Wiesz że mieszkałem w różnych kulturach i niestety, nie umiem przejść progu kompletnej naturalizacji. Co powiedziawszy, jak się jeszcze trochę pogorszy i "do murów klajstrem świeżym przylepiać zaczną obwieszczenia", to ewakuuję się w podskokach i obcość przestanie mi przeszkadzać aż tak .

"Kiedy to jest praktyczna porada. Rozumiem że nie dla każdego, ale tutaj zdaje się są ludzie, którzy mają jakieś możliwości przekwalifikowania się (nawet nauczenia się głupiego javascriptu, żeby gdzieś jakąś deweloperkę na zachodzie robić)."
Wiem że chęci masz dobre, ale to brzmi jak "niech się przekwalifikują" różnych korwinoidów.
-
2017/02/15 16:49:29
@january

...Sęk w tym, że nigdy nie wiadomo, czy mamy '89, czy '39...

Niestety masz rację. Znowu jak w 39 wszyscy liczymy na Francję. Jak się obronią przed blizkriegiem Le Pen, to pomału wrócimy na znajome tory.

Czeka nas emocjonujący sezon. Dramatycznie.
-
2017/02/15 17:05:13
W 1987 było beznadziejnie _w Polsce_, ale jednocześnie był bardzo konkretny, pozytywny punkt odniesienia.

Groza obecnej sytuacji polega na tym, że ten punkt odniesienia się posypał.
-
2017/02/15 17:18:33
"Ale gdybym miał odpowiadać cynicznie, to wydaje mi się, że jest jedno miejsce na ziemi, gdzie będzie lepiej. Gdzie ci, którzy siedzą cicho i władzy nie przeszkadzają, będą tylko profitować. I jest nim, oczywiście, Rosja. "

Nie. Tym miejscem oczywiście są Chiny. W takim Szanghaju, poza może smogiem, w miarę nawet dałoby się mieszkać. W Hongkongu (nie byłem) pewnie nawet jeszcze bardziej. W Rosji sobie mieszkać nie wyobrażam.
-
2017/02/15 17:32:16
@ airborell
Często się z Tobą nie zgadzam, ale tu niestety masz rację. Niestety, bo to pogarsza sytuację. Krótko - siłą 'sił postępu' w Polsce była obietnica dobrobytu w UE. Jeśli Polacy oburzali się na PiS to przede wszystkim dlatego, że obawiali się że partia ta przeszkodzi nam przyssać się do unijnego cyca (bo tak poza tym to taka przaśna swojskość, tradycyjność i 'bylenaszawieśspokojna' jest w sumie bardziej zrozumiała niż to co oni od nas chcą). Teraz urok UE dla wielu Polaków wyblakł, my też nie jesteśmy już tacy fajni dla UE.

Niby Polacy są wciąż najbardziej UEzjastycznym społeczeństwem w UE, ale bądźmy szczerzy- polega to na tym że uważamy że oni mają nam dawać kasę i dostęp do rynku pracy, a poza tym to od Polski zasię!

A jak uczy historia PRLu, ludzie z łatwością akceptowali zamordyzm, a przelewali krew i oddawali życie tylko gdy rosła cena kiełbasy.
-
2017/02/15 17:45:45
@ale.sobie.konto.wymyslilem

Mógłby kolega przestać naklejać tę łatę, że Polacy w PRL łatwo zaakceptowali zamordyzm. Przypomni sobie Konwickiego czy Miłosza, dlaczego tak było.
Nie chcę robić długiego off-topu, ale po 30 latach Korwino-Balceronu zamordyzm może sobie Kaczyński wprowadzić Błaszczakowi i Kurskiemu na kieszonkowe.
-
2017/02/15 17:49:35
@lanthsky
"Nie chcę robić długiego off-topu, ale po 30 latach Korwino-Balceronu zamordyzm może sobie Kaczyński wprowadzić Błaszczakowi i Kurskiemu na kieszonkowe.

Przeciwnie, prosimy.
-
2017/02/15 18:05:53
@january_w
"...Sęk w tym, że nigdy nie wiadomo, czy mamy '89, czy '39..."

Mamy 1897. W Ameryce wygrał wybory republikański kandydat (William McKinley), który obiecał taryfy importowe oraz trzymanie się "gold standard" (ówczesny odpowiednik niskich podatków). Za jego rządów wybudowano solidną zaporę przeciw emigrantom - murowane budynki na Ellis Island, gdzie miano odsiewać element niepożądany: ubogich wyznawców fanatycznej religii (tj. katolickich chłopów z Irlandii i Kalabrii). Wkrótce potem USA rozpętały kolonialne wojenki na Kubie i Filipinach oraz anektowały Hawaje. A następnie, wkrótce po wygranych wyborach na drugą kadencję, McKinley został zastrzelony przez anarchistę, niejakiego Leona Czolgosza, i zastąpiony przez progresywnego prezydenta Theodore'a Roosevelta.

W Europie rdzewiał międzynarodowy system polityczny (wiedeński "koncert mocarstw"), który po ostatniej kontynentalnej wojnie (kampaniach napoleońskich) przyniósł bezprecedensowy okres pokoju i rozwoju gospodarczego. Symptomem rozpadu było Brentry - porzucenie przez Brytyjczyków polityki "splendid isolation" (wspierania równowagi na kontynencie) i zawarcie "Entente Cordiale" z Francją.

Robotyzacja zgarniała żniwo w wielu zawodach np. jedna maszyna do przyszywania podeszw zastępowała pracę kilkunastu szewców [1]. Przyspieszała globalizacja napędzana rozwojem sieci (telegraficznej, telefonicznej).

Nad Wisłą zaś wielu udawało się na emigrację - choć niektórzy woleli jednak spróbować rewolucji...

[1] www.inventionandtech.com/content/shoe-laster
-
2017/02/15 18:17:57
"Oczywiście nie jest to pisizm i w zasadzie biały może mieć na to wyjebane i udawać ze nie czuje, ale ja już jakoś tak mam że jak śmierdzi to śmierdzi."

Weź. Śmierdzi w całej Europie, ale natężenie smrodu nie wszędzie jest takie samo.
-
2017/02/15 18:31:49
"Weź. Śmierdzi w całej Europie, ale natężenie smrodu nie wszędzie jest takie samo. "

Toż pare postów wcześniej pisałem ze gdybym znalazł w Szwecji dobrą pracę to bym się bardzo mocno zastanowił. Z tym ze raczej znaleźć sie jej nie da (szukałem). Nad UK albo Francją bym się w tej chwili nawet nie zastanowił, nawet gdyby była praca (a tam akurat łatwiej o nią niż w Szwecji)

BTW: mój współpracownik, angol z Newcastle, całe zycie tam mieszkający, właśnie szuka domu i pracy we Francji - ma żonę francuzkę z arabskimi korzeniami i podobnie wyglądające dzieci. Podobno od referendum boi się dzieci wypuszczać same z domu bo nie wiadomo czy wrócą cale, zonę regularnie wyzywają na ulicy itp. Nie wiem czy nie przesadza ale znam gościa 10 lat, nigdy nie miał takich pomysłów. W sumie zmienił mi postrzeganie UK-a, bo patrzyłem przez pryzmat Londynu gdzie jednak tego nazistowskiego smrodu tak nie czuć
-
wo
2017/02/15 18:58:43
@serge
" Marine ma co najwyżej szanse na medialne zwycięstwo w pierwszej turze, bo w drugiej żadne sondaże nie dają jej szans nawet na zbliżenie się konkurencji"

Na razie przestałem wierzyć w pocieszycielskie bajeczki, że "najwyżej medialne zwycięstwo w pierwszej turze, ale w drugiej na pewno przegra, bo sondaże". Kto wie, może to będzie pierwszy przypadek, w którym to się wreszcie dla odmiany sprawdzi. Na razie jednak zachowuję sceptycyzm.

@lathansky
"Czyli po tych latach komciowania o zbyt wolnym postępie w Polsce wyszło, że tu będzie Wam najlepiej na całym świecie, bo "tu jest moje miejsce i tu jest mój dom" <nutki>."

Czyli bez zmian, bo ja cały czas narzekałem (i dalej będę narzekał) na zbyt wolny postęp, ale dalej mi tu najlepiej.
-
wo
2017/02/15 19:03:01
@awal
"A w Azji polecałbym opisywany tu już przeze mnie Sikkim"

Kojarzę to z czytaną w dzieciństwie książką pod tytułem bodajże "Himalaje w ogniu", czy coś w tym guście. Przecież jak ruszy wojna na Pacyfiku, całe pogranicze Chin będzie niebezpieczną strefą frontową.

"Oraz chyba Iran - schyłkowy, nie wierzący sam w siebie reżim, zostawiający duży margines swobody dla inteligencji (patrz filmy Farhadiego)."

No nie, to nie brzmi jak liberalny raj dla klasy średniej. W życiu nie wyemigruję dobrowolnie do kraju, w którym jest problem z napiciem się piwa (to dotyczy także ciebie, Norwegio).

@eli
"Dlatego - Malta."

Z liberalizmem obyczajowym tam cały czas jest krucho, a jak się rozpadnie Unia, wejdą w ogóle w pełną teokrację.
-
wo
2017/02/15 19:04:36
@eli
"To oczywiście naciągany przykład, ale pokazuje, jak szkodliwe jest przywiązanie do majątku."

Ale ja WIEM, że to jest szkodliwe! Tylko że tak samo wiem, że szkodliwe jest czerwone mięso czy alkohol. Bez majątku źle się żyje (poza tym nie chodzi mi po prostu o nieruchomości, bardziej o tzw. kapitał społeczny - ciężko szukać pracy w mieście, w którym się Nikogo Nie Zna).
-
wo
2017/02/15 19:06:42
@airborell
"W 1987 było beznadziejnie _w Polsce_, ale jednocześnie był bardzo konkretny, pozytywny punkt odniesienia.

Groza obecnej sytuacji polega na tym, że ten punkt odniesienia się posypał."

Przy czym właśnie coś koło 1987 Szymon Kobyliński narysował żart, który wtedy był o ZSRR, a dziś będzie o USA. Lotniskowy samochód z napisem "FOLLOW ME", który rozbija się o ścianę...
-
2017/02/15 19:17:07
@wo
"Z liberalizmem obyczajowym tam cały czas jest krucho, a jak się rozpadnie Unia, wejdą w ogóle w pełną teokrację.

Trochę tak właśnie kalkuluję; będzie to sobie miejsce pobożne, gdzie wystarczy żeby się nie obnosić i będzie spokój. Poza tym - nie planuję tam dożyć późnej starości, biorę pod uwagę, że trzeba będzie zmienić miejsce po raz kolejny.

"poza tym nie chodzi mi po prostu o nieruchomości, bardziej o tzw. kapitał społeczny - ciężko szukać pracy w mieście, w którym się Nikogo Nie Zna

Chyba to dobra chwila Żeby Kogoś Poznać.
-
2017/02/15 19:23:54
Trochę wam zazdroszczę tego zastanawiania się. Mi tam już poprzednia władza zapewniła przymusowe duże zmiany w życiu w perspektywie paru lat. Więc na razie stwierdziłem, że zostaję i czerpię garściami z ulotnej chwili stabilizacji. A w średniej perspektywie nie można wykluczyć i takich scenariuszy, że tam gdzie sobie wyemigrujecie zaczną deportować (za chociażby drobne przewinienie), a w Polsce będzie rządzić opcja uznająca emigrację za zdradę ojczyzny karaną śmiercią.

Tak czy siak, życząc wam emigracyjnego powodzenia, mam taką radę. Emigrujcie w miejsce, gdzie macie jakiegoś znajomego, z którym można wypić piwko. Znaleźć sobie od ręki nowych takich niekoniecznie się uda, a picie do lustra jest jednak słabe.

@elektromobilność
W krajach zachodnich takie programy często sprowadzały się do kompromitującego lewicę transferu o nazwie "zasponsorujmy prezesowi nową Teslę". Spodziewam się, że PiS popełni podobne błędy. Chociaż na chwilę obecną nic dobrego to raczej nie oznacza.

@emigracja na (polską) wieś
To akurat odradzam. Jeśli jeszcze autostradowe dojazdówki do miast się nie zakorkowały, to jest to kwestia paru lat. A na prowincji po ćwierćwieczu realizacji programu rozwoju polaryzacyjnego nie ma już niczego. Do tego można spodziewać się narastających napięć dotyczących miejsca płacenia podatków, które będą objawiać się kombinowaniem włodarzy miejskich, jakby tu odciąć przyjezdnych od usług publicznych (sprawdzić czy nie korpo).

@"Nie wtedy się podnosi smród totalitaryzmu, kiedy jest super źle, tylko wtedy, kiedy jest dobrze, ale za wolno, i rzeczy które są dziś dostępne, jak np. kredyty hipoteczne (które nie są hipoteczne, bo państwo polskie miało na to wyjebane), a które nie były dostępne w przeszłości, stają się nagle trudne do uzyskania, spłaty coraz większe."
Już mało kto kupuje taką tępą neoliberalną propagandę. Skoro dostęp do jakiegoś (podstawowego) dobra się zmniejszył, to się pogorszyło, a nie polepszyło. Rosnący PeKaB jest najwyraźniej miarą czegoś innego.
-
2017/02/15 19:38:15
@wo
"Z liberalizmem obyczajowym tam cały czas jest krucho, a jak się rozpadnie Unia, wejdą w ogóle w pełną teokrację".
Lecę na Maltę za miesiąc turystycznie i przeglądam sobie różne materiały, żeby wiedzieć na co patrzę kiedy już tam będę. Malta reklamuje się jako miejsce gay friendly praktycznie gdzie bądź. Nie sądzę by mieli ochotę na teokrację, zresztą, sam się przekonam naocznie jak to tam jest.

@awal111
"Mamy 1897"
Nieźle, wyścig zbrojeń w Europie wchodzi na coraz wyższe obroty, u mnie w Toruniu Niemcy wzmacniają forty betonem i pancerzami i stawiają nowe od razu pancerne, już za 17 lat wybuchnie Pierwsza Rzeź Światowa. Ktoś powie, że w dzisiejszych czasach 17 lat to masa czasu. Jak dla kogo, a ja będę miał wtedy już lat 60 i zero sił by uciekać. Zresztą, dokąd i po co.
Jednej rzeczy w życiu naprawdę żałuję: że jako maturzysta w 1989 uwierzyłem, że tu będzie normalnie i zostałem. Trzeba było wtedy wiać. A nawet rok wcześniej. Mogłem ale nie zrobiłem tego, głupiec ze mnie.
-
2017/02/15 20:31:05
@vauban:

"że jako maturzysta w 1989 uwierzyłem, że tu będzie normalnie i zostałem."

W tej chwili słowo "normalnie" przestaje cokolwiek znaczyć.
-
2017/02/15 20:33:11
@wo
pogranicze chin jako strefa frontowa

#Rapiery ale ogólnie to pod względem militarnym i ewentualnej wojny to Chiny są trochę wyspą. Projekt nowego jedwabnego szlaku ma to zmienić (bo bycie wyspą gdy głównym potencjalnym przeciwnikiem jest największa potęga morska na świecie to niewesoła sytuacja), niemniej jednak nie zakładałbym straszliwych walk na pograniczach (Bernard Montgomery: Do not go fighting with your land armies in China").
-
2017/02/15 21:03:50
@airborell
Teraz to wiem, ale wtedy?
-
2017/02/15 21:53:45
@eli.wurman
"Te dziesięć lat temu, kiedy zacząłem przychodzić tu na blogaska - mimo że nad Polską krążyło widmo kaczyzmu - świat wydawał się jednak bardziej cywilizowanym miejscem, a może to chodziło tylko o to, że mieliśmy wrażenie, że po prostu idzie we właściwym kierunku"

Nasz bąbelek takim się wydawał. Poza nim niczym nieograniczony neoliberalizm gospodarczy i polityczny neokonserwatyzm dokonywały zniszczeń na wszelkich możliwych poziomach. Na Zachodzie tylko podmywały fundamenty. Lata erozji przyniosły w końcu efekty. Bąbelek pękł. Now we are in this together.
-
2017/02/15 22:11:23
Mój kejs jest prosty.

Nie zostawia się za sobą rodziców i dziadków z całym bagażem emocji i szczęśliwego dzieciństwa - choćby nie wiem jak zielono byłoby po drugiej stronie globusa.

Syndrom "gołodupca" jest następny w kolejce. W pewnym momencie dociera się po prostu do "point of no return" będącego mieszanką wypracowanego statusu, drobnomieszczańskiej wygody i przewidywalności, poczucia "bycia u siebie".

A w kontekście emigracji zaczyna się bardziej myśleć o swoich dzieciach niż o sobie.
-
2017/02/15 22:14:05
@january_w
"Sęk w tym, że nigdy nie wiadomo, czy mamy '89, czy '39."

Globalny kryzys gospodarczy - check, populistyczna prawica dochodzi do władzy - check, przed nami globalny kryzys polityczny? To przemawia za tym, że powoli zbliża się doomsday.

Może jednak Obama był Gorbaczowem, a Trump pijanym Jelcynem i po prostu kończy się pewien typ systemu gospodarczo politycznego. Ale to jeszcze nie koniec świata.
-
2017/02/15 23:09:02
Oprócz mnóstwa różnych zalet tego bloga, jedną z nich była możliwość zaczerpnięcia odrobiny optymizmu którym skrzyły się różne komentarze, a którego mi Natura poskąpiła. Co tu dzisiaj tak smutno?!
Zawsze uważałem, że przystań dla takich jak ja, była, jest i będzie w tej wielojęzycznej gromadce wygnańców z ostatniej sceny "Fahrenheit 451" Truffauta, internalizujących kulturę, tudzież podających jej bakcyl dalej.
-
2017/02/15 23:56:56
Ja zwiałem. Od roku w Londynie, 30. urodziny spędzę już na emigracji. UK poza Londynem to niestety mało fajny kraj się zrobił, zwłaszcza przez ostatni rok.

Mogłem wyjechać, ale jestem akademikiem, moja praca i tak zakładała życie w rozjazdach. Angielski jest w mojej branży lingua franca, mogę pracować wszędzie. Środowisko akademickie jest chyba jedynym, które jakoś się zglobalizowało w tym pozytywnym sensie. Problem polega tylko na tym, że tak jak mogę pracować od Alaski po Szanghaj, tak w każdym z tych miejsc w razie czego pójdę pierwszy pod mur, bo jajogłowych nikt specjalnie nie lubi (chyba, że budują rakiety, no ale to niestety nie ja).
-
2017/02/16 01:11:17
Długo nie musiałem czekać, żeby moje marudzenia, np. na to, że pis ma sztamę z kibolami, tj. regularnymi grupami przestępczymi, narkotyki, handel ludźmi, wymuszenia, wyłudzenia, napady (której zapewniał inspirację i ochronę) potwierdziły się po raz kolejny.

Ciekawe czy to ci sami, którzy zaatakowali wigilię klubową Polonii.

-
2017/02/16 07:41:44
@WO
"Przecież jak ruszy wojna na Pacyfiku, całe pogranicze Chin będzie niebezpieczną strefą frontową."

Pogranicze chińsko-indyjskie już obecnie jest niebezpieczną strefą frontową - ale jednak nie całe, i w tym właśnie rzecz. Północną granicę Indii wyznaczają w dużej mierze traktaty podpisywane przez Brytyjczyków z samodzielnym Tybetem, których zarówno treść jak i formalny status są kontestowane przez Chiny, następcę prawnego Tybetu. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie w latach 30-tych rząd brytyjski wycofał z bibliotek, w iście orwellowskim stylu, pierwotną wersję publikacji zawierających tzw. umowę z Shimli, i zastąpił je korzystniejszą dla siebie (i antydatowaną) wersją. Chiny wykorzystują te historyczne niejasności do utrzymywania konfliktu granicznego w Ladakhu (dla Chin: Tybecie Zachodnim) na zachodzie i w Arunachal Pradesh (dla Chin: Tybecie Południowym) na wschodzie. Na obu tych terytoriach toczyły się walki chińsko-indyjskiej wojny granicznej z 1962 r. i do dziś regularnie mają tam miejsce incydenty wokół "linii faktycznej kontroli" pełniącej rolę granicy. Sikkim leży między tymi dwoma obszarami zapalnymi (oddzielony od nich odpowiednio przez Nepal i Bhutan) i ma to szczęście, że stanowił dawniej odrębne od Tybetu półsuwerenne państewko, którego granic nie kontestowano a w latach 70-tych w całości włączono je do Indii. Elity polityczne Sikkimu - zarówno rząd jak i opozycja - bardzo pilnują statusu ich kraju jako "najmniej zapalnego" punktu granicy. Wbrew hinduskim nacjonalistom z New Dehli dążą do normalizacji i deeskalacji stosunków z Chinami na ich obszarze. Mogłyby się od nich tego uczyć nasze elity. Być "ostatnim na liście" celów ataku to być może najdalej idąca gwarancja bezpieczeństwa, na jaką można liczyć we współczesnym świecie.

"Na razie przestałem wierzyć w pocieszycielskie bajeczki, że "najwyżej medialne zwycięstwo w pierwszej turze, ale w drugiej na pewno przegra, bo sondaże". Kto wie, może to będzie pierwszy przypadek, w którym to się wreszcie dla odmiany sprawdzi. Na razie jednak zachowuję sceptycyzm. "

Pierwszy przypadek był dla odmiany w Austrii. Zgadzam się, że Francja jest niewiadomą. Natomiast sytuacja w Niemczech jest o tyle jaśniejsza, że oprócz sondaży co roku odbywa się tam kilka wyborów landowych, stanowiących realny sprawdzian siły poszczególnych partii. Z wyborów w pięciu landach jakie miały miejsce w 2016 r. wynika dość jasno, że AfD jest obecnie drugą siłą we wschodnich landach (za wyjątkiem Berlina) z poparciem ok. 20% natomiast w zachodnich landach może być siłą trzecią-czwartą z poparciem ok. 12-15%. Wszędzie dotąd ich wynik wyprzedzał sondaże a wyborców nie odstraszały informacje o rozłamach i skandalach, co pokazuje, że AfD jest partią kumulującą wszystkie głosy protestu wobec politycznego establishmentu - skanibalizowali w tej roli Piratów, "tradycyjnych" neonazistów z NPD oraz w dużej mierze Die Linke. Kolejny sprawdzian wyborczy już w marcu w Kraju Saary a następny w maju w Szlezwik-Holsztyn oraz w najliczniejszym landzie, Nadrenii Północnej-Westfalii. Nie spodziewam się istotnych zmian: w czołówce pozostaną CDU i SPD, natomiast pulę partii opozycyjnych/ koalicyjnych stworzą Zieloni, AfD, Die Linke i FDP . Oczywiście już samo wejście AfD do landtagów i Bundestagu zmieni niemiecką politykę. Pokazuje też niestety słabość hasła jakoby kobiety z definicji zmieniały politykę na lepsze. W kierownictwie AfD są uzdolnione i ambitne kobiety, nadające akceptowalny wizerunek partii, która zaczęła od męskich piwnych stammtischów (i gdzie każdy rozłamowiec chce powrotu do tych "korzeni", czyli na polityczny margines).

P.S. Jako ciekawostkę dodam, że Niemcy sprowadzają do kraju wrak samolotu, który padł ofiarą zamachu. Samolot jest w Brazylii, zamach był w Somalii w 1977 r.: www.welt.de/newsticker/dpa_nt/infoline_nt/brennpunkte_nt/article162090146/Landshut-in-desolatem-Zustand.html
-
2017/02/16 09:33:50
No jednak Skandynawia, mimo niekorzystnych warunków pogodowych, które są dla mnie bardzo istotne. A Kanada nie jest taka zła, jeśli tylko nie myślimy że będzie tak fajna jak PR Trudeau, to się przesadnie nie rozczarujemy. W Ameryce Południowej zbyt łatwo po prostu zginąć na ulicy.

@wo
"pomijając pojedyncze no-go zones, takie jak blokowiska mojego dzieciństwa"
Czyli większość Warszawy.

@eli.wurman
"Trochę tak właśnie kalkuluję; będzie to sobie miejsce pobożne, gdzie wystarczy żeby się nie obnosić i będzie spokój."
Jak w Polsce się nie obnosisz też możesz mieć spokój. Względny, ale przecież na Malcie też nie idealny.
-
2017/02/16 10:15:55
Ilość komentarzy przekonała mnie, że temat jest ważny. Dotychczas byłem skłonny machnąć ręką na panikarskie teksty.

@maciek r10
Tej grupce się udało. Tobie też się uda?

Pierwsza kwestia - powody do emigracji. Vinidion ma rację. Poza tym jeśli ktoś pracuje w języku, to ma większy problem z wyjazdem.

Druga kwestia - kierunki. Z dyskusji wnika, że raczej obrzeża. Irlandia wygląda ciekawie. A jak Portugalia? Na razie zapraszam na Pomorze - spodobała mi się uwaga Herr B., chyba nadal jest aktualna.
-
2017/02/16 10:32:34
I dawno nie było tylu osobistych wpisów...
-
2017/02/16 11:14:27
Portugalia może być ciekawa- byłem tam, co prawda już z 20 lat temu. To chyba kraj dość podobny do Polski jeśli chodzi o poziom życia/mentalność, ale nie wiem czy jest jakiś inny kraj w Europie leżący bardziej na uboczu Wielkiej Historii (czyli niepewności, rozlewu krwi, intryg, manipulacji i cierpienia). Nawet Islandia to jednak ważny teren z punktu widzenia kontroli Północnego Atlantyku. BTW, Irlandia w sumie ma podobnie jak Portugalia, a zaletą jest język angielski.

Myślę że Ameryka Południowa też nie jest głupia. Pewnie, są tam miejsca gdzie bandyci boją się wyjść na ulice, ale Urugwaj czy Argentyna to jednak dość zaciszne miejsca. Choć w perspektywie kilkudziesięciu lat nie można wykluczyć junt czy czegoś równie miłego. No i ta Kostaryka... Może też Nowa Zelandia?
-
2017/02/16 12:17:58
Portugalia

Od 2011 r. co roku bowiem z Portugalii wyjeżdża w poszukiwaniu pracy około 100 tys. ludzi, przede wszystkim młodych. Głównymi kierunkami emigracyjnymi są Wielka Brytania, Szwajcaria, Angola oraz Niemcy.

Portugalia notuje systematyczny spadek bezrobocia dzięki programom stymulującym pracę młodych ludzi, lecz także wskutek masowych wyjazdów zarobkowych. Bez zatrudnienia jednak pozostaje nadal 31 proc. młodych obywateli.
Według informacji Krajowego Instytutu Statystyki w Lizbonie (INE), w kwietniu wskaźnik bezrobocia spadł do 13 proc. W dalszym ciągu największy jest wśród młodzieży; w grupie wiekowej do 24 lat bezrobotnych jest aż 31 proc.

wyborcza.pl/1,155287,18473892,w-portugalii-spada-bezrobocie-bo-mlodzi-uciekaja-z-kraju.html
-
2017/02/16 12:38:10
@gfedorynski
"A Kanada nie jest taka zła, jeśli tylko nie myślimy że będzie tak fajna jak PR Trudeau, to się przesadnie nie rozczarujemy."

No może i jest ryzyko, że trafi się w taki rejon jak z filmu Xaviera Dolana (Tom a la ferme), chyba że to zbytnia fikcja.

"BTW, Irlandia w sumie ma podobnie jak Portugalia, a zaletą jest język angielski."

Popieram. Bywałem co prawda na początku wieku, ale gdyby ktoś mi teraz zaproponował biurową "stałkę" w jakimś, dajmy na to, Galway, to chyba bym się spakował i wyruszył. Są po tym nieszczęsnym krachu, nie są tym słynnym "tygrysem", więc teraz mniej niegdysiejszych małomiasteczkowych japiszonów (a może to tylko było wrażenie ówczesnego bieda-studenta, który kwoty zarabiane mógł co najwyżej odkładać, kupując w Lidlu, a nie socjalizować się z miejscowymi mając takie liche zarobki) i większy dystans do wszystkiego, tak zgaduję tylko. Tylko czy oni się nie wnerwiają teraz, przecież i tak już tam sporo naszych rodaków?

'How ya doin' chyba wciąż można usłyszeć od nieznajomych lokalsów idąc sobie samotnie nad ocean. I bet. Czy to ważne, skąd się jest?
-
2017/02/16 13:36:26
Fajna notka, daje do myslenia. Od dawna nie bylem juz w Polsce, nie wiedzialem ze jest az tak zle...

W kwestii emigracji do UK: nie lekajcie sie! UK jest nadal przyjaznym, otwartym miejscem (Brexit or no Brexit). Przynajmniej w duzych miastach (zwl. Londyn) Polak nie bedzie "obywatelem drugiej kategorii", jezeli sam zachowa otwarty umysl i bedzie umial zaakceptowac ze w UK sa inne obyczaje niz w Polsce. IMHO system polityczny UK w duzo lepszy sposob znosi wstrzasy wywolane przez agonalne drgawki neoliberalizmu, i erupcja szowinizmu nam nie grozi.
-
2017/02/16 13:52:27
Na razie udało się synowi, od 2 lat jest w UK po paru latach wspinania się w hierarchii społecznej w Polsce. Od rozpoczęcia jego studiów technicznych w Polsce, sugerowałem mu taką ścieżkę rozwoju, więc połowa mojej puli genowej wyszła na spotkanie niepewnej przyszłości.
Co do mnie, już jestem chyba za stary (55) na szukanie sobie własnego kąta, mało tego, wydaje mi się, że mam tu więcej do zrobienia niż miałbym gdziekolwiek indziej. Trochę to też zasługa tego bloga więc dziękuję Wojtku! Poza tym, są jeszcze rodzice, lada dzień będę im potrzebny. Spoglądam w przyszłość może nie ze spokojem a raczej z usztywnioną górną wargą.
-
2017/02/16 13:54:31
@gfedorynski
"Jak w Polsce się nie obnosisz też możesz mieć spokój. Względny, ale przecież na Malcie też nie idealny.

Jak mam się nie obnosić w zimnie i mam się nie obnosić w cieple, to wolę się nie obnosić w cieple.
-
wo
2017/02/16 14:04:57
@gfw
"Czyli większość Warszawy"

No nie wiem, od kręgów zbliżonych do dzisiejszej młodzieży usłyszałem, że stacja metra Wawrzyszew cieszy się wyjątkowo złą sławą i zalecane jest wysiadanie wcześniej lub później, o ile ktoś tylko ma możliwość ominięcia. To byłaby moja stacja, gdybym się nigdy nie wyprowadził...

@awal
"Północną granicę Indii wyznaczają w dużej mierze traktaty podpisywane przez Brytyjczyków z samodzielnym Tybetem, których zarówno treść jak i formalny status są kontestowane przez Chiny, następcę prawnego Tybetu"

Wiem - jak już pisałem, czytałem o tym książkę w młodości. Różne granice w tym rejonie są podważane, a nawet nie są formalnymi granicami, tylko "strefami przerwania ognia". Nie brzmi to zachęcająco. Konflikt chińsko-indyjski co najmniej raz już miał charakter zbrojny i w każdej chwili znowu może mieć. Ten region ma spore tradycje "war by proxy".

"Wbrew hinduskim nacjonalistom z New Dehli dążą do normalizacji i deeskalacji stosunków z Chinami na ich obszarze. "

Se dużo mogą, jak ich po prostu nagle najedzie grupa hinduskich nacjonalistów w charakterze "zielonych ludzików ze sprzętem, który można kupić w każdym sklepie". Że dojdzie do wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej, to też było mało prawdopodobne w 2012.
-
wo
2017/02/16 14:07:11
@siadczyk
"niemniej jednak nie zakładałbym straszliwych walk na pograniczach"

Ale one już były! W dwudziestym wieku Chiny parokrotnie uczestniczyły w walkach granicznych, czasem właśnie straszliwych po prostu (z Japonią), czasem straszliwych, ale "by proxy" (Kambodża), czasem ograniczonych (Ussuri), ale nawet nie chciałbym mieszkać obok takich ograniczonych.
-
2017/02/16 14:19:32
@emiranzuk

nie wiedzialem ze jest az tak zle...

Eee, bez przesady. Tak sobie glendolimy, ale pewnie nie bardziej niż angolski euroentuzjasta po brexicie.
-
2017/02/16 14:22:33
@mw.61
"Eee, bez przesady. Tak sobie glendolimy, ale pewnie nie bardziej niż angolski euroentuzjasta po brexicie.

Jeśli prawdą jest to o czym donosi FT - to jest dosyć źle.
-
2017/02/16 14:33:49
@wo

"Że dojdzie do wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej, to też było mało prawdopodobne w 2012. "

Ale ta wojna nie wybuchla ot tak, z widzimisie Putina, tylko wskutek agresywnej polityki *obu* stron (Rosja i USA). Gdyby chociaz jedna strona odpuscila, to by tej wojny nie bylo.

@eli.wurman

"Jeśli prawdą jest to o czym donosi FT - to jest dosyć źle."

Nie jest, FT jak 60% City bylo za Remain i teraz maja koszmarny butthurt.

@Kostaryka

Bylem tam niedawno na wakacjach. To faktycznie fajny, wyluzowany kraj (zupelnie inny niz np. Brazylia). Co nie znaczy, ze emigrantowi z Europy bedzie latwo. Jezeli nie chce sie pracowac w branzy turystycznej (prowadzic hoteliku, firmy wycieczkowej, knajpy itd.) to ma sie dosc ograniczone mozliwosci pracy zarobkowej. A Kostaryka wcale tak otwarta na osiedlajacych sie ludzi nie jest - rozmawialem z Amerykaninem ktory po wielu latach prowadzenia firmy wycieczkowej w CR postanowil dostac obywatelstwo, i mowil ze napotkal mnostwo barier biurokratycznych (no ale CR to w ogole jest ponoc mocno biurokratyczne panstwo).

No i, make no mistake, Kostaryka jest biedniejsza od Polski. Nie oczekujcie kokosow (w dodatku wiele importowanych towarow jest tam drozsze niz w USA / UE, np. samochody albo elektronika). Ale za to mozna probowac robic myk "zarabiam zdalnie w Europie, wydaje w Kostaryce". Znalem programiste, ktory iles czasu pracowal zdalnie z plazy w Meksyku. Fajne zycie, jezeli sie nie ma rodziny.
-
2017/02/16 14:48:33
@emirantzuk
"Nie jest, FT jak 60% City bylo za Remain i teraz maja koszmarny butthurt.

Chodziło mi o informację, że Kaczyński powiedział Merkel że nie poprze Tuska i planuje wystawić mu europejski nakaz aresztowania.
-
2017/02/16 14:54:00
Kostaryka - byli tam zarówno ludzie z Europy którzy się całkiem fajnie urządzili (pizzeria, taksówkarz), jak i Kanadyjczyk a la Edi - wygląd żula, z siatką pełną podniszczonych tomików z poezją. Oczywiście, dobrobyt wielu z tych 'fajnie urządzonych' zależy od stałych dostaw turystów z bogatszych krajów.

A co do oceny sytuacji w kraju z zagranicy - już dawno zauważyłem przeglądając internet że jedni emigranci uciekli z Polski bo tu rządzi KK, inni bo tu rządzi lewizna i 'okrągłostołowy obóz zdrady narodowej'. Myślę że za każdym razem chodziło im o tę samą Polskę. Mój pierwszy dłuższy pobyt za granicą to afera Olina - czytając takie Wprost online człowiek widział kraj na krawędzi wojny domowej i ogólnej demolki. Ogólnie, na świecie jest tylu pesymistów że nie ma siły - od czasu do czasu któryś musi mieć rację ('a nie mówiłem, było widać do czego to zmierza...').

A propos Portugalii - pewna znajoma Portugalka miała napisać coś o wpływie przemian po 1989 na ochronę środowiska w Polsce. Po krótkim researchu w necie poprosiła abym wyjaśnił co się w ogóle stało w moim kraju: czy nastał raj na ziemi, czy rozpoczął się Armaggeddon?
-
2017/02/16 15:02:34
@emiranzuk

...jezeli sie nie ma rodziny...

I jest się zdrowym.
-
wo
2017/02/16 15:34:39
@emigrantzuk
"Ale ta wojna nie wybuchla ot tak, z widzimisie Putina, tylko wskutek agresywnej polityki *obu* stron (Rosja i USA). Gdyby chociaz jedna strona odpuscila, to by tej wojny nie bylo."

No więc w przypadku ewentualnej przyszłej wojny Indie-Chiny mamy z jednej strony (Chiny) totalitarne państwo, które otwarcie dąży do roli globalnego supermocarstwa (a co za tym idzie, raczej nie powstrzyma się przed okazją spuszczenia łomotu azjatyckim rywalom), a z drugiej (Indie) masz państwo demokratyczne, w którym rządzi nacjonalistyczna partia, która przynajmniej w teorii opowiada się za politycznym zbliżeniem do USA oraz polityką "wielkich Indii", czyli odzyskiwaniem terytoriów utraconych po 1945 (co w teorii może oznaczać nawet anschluss Pakistanu). Scenariusz, w którym otwarty konflikt chińsko-amerykański wiąże się z wjazdem zielonych ludzików (z tej czy tamtej strony) do Sikkim nie wydaje mi się całkiem nierealny.
-
2017/02/16 15:40:32
@mw.61

"...jezeli sie nie ma rodziny...

I jest się zdrowym."

Nie wiem jak w Meksyku, ale w Kostaryce ponoc sluzba zdrowia jest calkiem niezla. Zartobliwie moge powiedziec, ze wg pobieznej obserwacji, stan uzebienia przecietnych Kostarykanczykow jest lepszy niz przecietnych Angoli ;-)
-
2017/02/16 15:49:04
@ wo

Niby to znane, ale teraz jak przeczytałem po raz kolejny o zielonych ludzikach to aż mnie dreszcz przeszył - jakiż to dobry to argument dla wszystkich przeciwników imigracji! 'Obecność obcych może zawsze dać potencjalny pretekst aby inni zaczęli ingerować w nasze państwo. No a w dzisiejszych niepewnych czasach to już w ogóle'. I przypomnieć choćby to jak Meksyk utracił Teksas...
-
2017/02/16 16:00:47
@emiranzuk

...sluzba zdrowia jest calkiem niezla..

Ale dla niebogatego rezydenta z cukrzycą czy inną chorobą przewlekłą,wymagającą częstych wizyt lekarskich i tony leków, to i tak lipa. No chyba, że jakieś tanie ubezpieczenie, ale ten rejon świata raczej z tego nie słynie.
-
2017/02/16 16:03:30
@barts_706
"nie umiem przejść progu kompletnej naturalizacji"

Kompletna naturalizacja jest przereklamowana. Jasne, że im dalej w las, tym trudniej, bo człowiek się mocniej osiedla w swoich nawykach, jednak z perspektywy piętnastoletniej rocznicy wyjazdu do Niemiec, w których jestem zintegrowany co najwyżej powierzchownie (bo o ile mówię językiem, to z fatalnym akcentem i ubogim potencjałem smalltalku, a lokalnych lub lokalizowanych filmów, tv czy radia unikam jak ognia) to nie przeszkadza aż tak bardzo. Ważne, żeby w miarę płynnie się komunikować i umieć opowiedzieć zrozumiały dowcip, perfekcyjne operowanie idiomami i kodami kulturowymi będzie w którymś momencie bardziej alienujące niż zbliżające. Zbliżające są wspólne zainteresowania i animozje. Chcesz wyjechać do Niemiec, zawczasu zainteresuj się samochodami i futbolem, język to rzecz w tym momencie mocno wtórna.
-
2017/02/16 16:05:10
@wo

"Scenariusz, w którym otwarty konflikt chińsko-amerykański wiąże się z wjazdem zielonych ludzików (z tej czy tamtej strony) do Sikkim nie wydaje mi się całkiem nierealny."

Mimo wszystko jestem nieco bardziej optymistyczny w przypadku Chin i Indii z tego powodu, ze to nie bylaby "proxy war". Gospodarka i polityka Indii nikt nie manipuluje do tego stopnia, do jakiego USA, UE i Rosja manipulowaly Ukraina.

@mw.61

Zgoda.
-
2017/02/16 16:07:27
@vinidion
"Nie zostawia się za sobą rodziców i dziadków z całym bagażem emocji i szczęśliwego dzieciństwa"

Potrzymaj mi piwo.
Przy takim podejściu to nikt nigdy by donikąd nie wyjechał.

"A w kontekście emigracji zaczyna się bardziej myśleć o swoich dzieciach niż o sobie"
Uważam, że jednym z lepszych upominków, jakie mogłem zrobić mojemu potomstwu na starcie w życie, było nie robienie im niedźwiedziej przysługi przez zmuszenie do dorastania w Polsce. A drugim, że już na starcie są dwujęzyczne (i nie mam złudzeń, będą Niemcami polskiego pochodzenia, i jest mi z tego powodu wszystko jedno).
-
2017/02/16 16:12:05
@megabarman

Zreszta to zalezy tez od jakosci rodziny, dla mnie pozostawienie 1000km pomiedzy soba a moimi rodzicami i rodzenstwem bylo The Best Decision Evah.
-
2017/02/16 16:27:46
Ja generalnie bardzo polecam Niemcy, szczególnie zachodnie. Z całym szacunkiem, ale AfD to przynajmniej na razie sobie może. To nie jest kraj idealny, ale jak na europejskie warunki jest naprawdę niezły do życia, i przynajmniej na razie nigdzie się nie wybiera.

Ale oczywiście w kwestii wojny równie tranzytowy jak Polska, wtedy to chyba faktycznie Irlandia lub Portugalia, no chyba żeby Ekwador. Albo Panama, czytałem gdzieś, że jest bardzo piękna :)
-
2017/02/16 16:33:30
Wyjechałam z Polski w 1999. Mieszkałam w różnych krajach, na dwóch kontynentach. Zawsze strasznie się bałam przeprowadzki, ale na miejscu okazywało się, że te "straszna bariera kulturowa" nie odgrywa takiej roli jak problemy w stylu: jak założyć konto w banku (jak się nie ma historii kredytowej i zameldowania, a wynajęcie mieszkania bez konta w banku w wielu krajach nie jest możliwe), jakiego kraju jestem rezydentem podatkowym (w US nie podpadałam pod żadną definicje w kwestionariuszu podatkowym) i takie tam inne "życiowe" problemy.

Najbardziej podobało mi się na Islandii, ale na tak na dłużej to nie wiem czy bym wytrzymała tamtejszą pododę i brak światła.

Alaska jest super ale samochody trzeba praktycznie po każdej zimie wymieniać a bez licencji pilota zawsze będziesz obywatelem drugiej kategorii (zależnym od innych).

Madera za to brzmi bardzo zachęcająco.


-
2017/02/16 16:41:56
@megabarman

...perfekcyjne operowanie idiomami i kodami kulturowymi będzie w którymś momencie bardziej alienujące ...

Bo i tak tubylców językowo nie dogonisz.
A tak na marginesie. Jest gdzieś w Niemczech jakiś rejon, gdzie mówi się literacką niemczyzną? A nawet więcej. Czy nawet w oktesie kiedy emigrantów było tam jak na lekarstwo, kiedykolwiek Niemiecy mówili jednym językiem? Przecież Niemiec z Prus Wschodnich miał pewnie jeszcze bardziej paskudny akcent niż ty.
-
2017/02/16 16:56:41
@xenopusi

...Madera za to brzmi bardzo zachęcająco...

Jak perspektywa 50 km w lewo lub w prawo wystarczy to OK.
-
2017/02/16 17:01:45
mw

Zabawne, taki sam komentarz usłyszałam od znajomej Chinki jak jej powiedziałam, że teraz mieszkam w UK (tylko ona skalę miała trochę inną).
-
2017/02/16 17:07:32
@xenopusi

No dla jej perspektywy GB to chyba nawet mniej niż dla nas Madera
-
2017/02/16 17:22:44
Podobno w Belize jest tylko dwóch specjalistów z mojej działki.
Jak mówi moja znajoma - czy to źle, czy niedobrze?
-
2017/02/16 17:36:04
Niemcy są kierunkiem bezpiecznym. AfD nie możę i, przynajmniej w najbliższym czasie, nie będzie mogła zjednoczyć swojego potencjalnego elektoratu, tak, jak to zrobił Kaczyński, czy Trump. Pegida, CSU, NPD... Ale to w sensie niesmrodkowym. Bo jak zaczną lecieć rakiety, to będzie to miejsce wyjątkowo niebezpieczne. Wśród czubków mają mnóstwo nieprzyjaciół, a nie mają czym odstraszać.

Ogólnie rakiety nie latają w kierunku iberyjskim, choć potrafią się sami zacząć napieprzać między sobą.

P.S. "rockier2" to były "rockier", który zapomniał jak się zalogować.
-
2017/02/16 18:11:20
@vito-slav

"Podobno w Belize jest tylko dwóch specjalistów z mojej działki."

Belize, jak reszta Karaibow, lezy na trasie huraganow, ktorych w miare czasu i postepow ocieplania sie Ziemi bedzie coraz wiecej.
-
2017/02/16 18:59:22
Re poczucie alienacji w Holandii w zasadzie jedyną osobą którą znam (mam sporo coworkerów z imigracji z całego świata) która nie ma hordy lokalnych znajomych po 3 latach jestem ja tyle, że ja jestem chętnie izolującym się autystykiem. Kilka osób mówi o ciężkim kryzysie około drugiego roku, ponieważ wcześniej wszyscy traktują cię jak turystę, który lada moment się spakuje i ucieknie do Berlina.

A nawet jako chętnie izolujący się autystyk, mam tutaj po prostu więcej wsparcia niż w Polsce.

Oczywiście, to tylko re jeden konkretny motyw. Nie polecałbym Holandii jako kraju do imigracji, po pierwsze Wilders, po drugie o ile raczej nie jesteśmy frontem, jeżeli już nim będziemy, to z rowerów przesiądziemy się do łódek.
-
wo
2017/02/16 19:38:08
Znaczy, wydaje mi się, że wszystkie kraje unijne będą sympatyczne tylko do rozpadu Unii. A do tego wystarczy awaria niemiecko-francuskiego silnika napędzającego Unię, czyli w praktyce wygrana sił antysystemowych w JEDNYM z tych dwóch państw. Po rozpadzie Unii każde europejskie miasto może zamienić się w Donieck (albo w Londyn z "Mechanicznej pomarańczy").
-
2017/02/16 20:40:49
Ja mimo wszystko wierzę w rozsądek Niemców (z powodów wiadomych).

Trafiłem na tego blogaska dosłownie kilka tygodni po wyjeździe z Polski, za Pierwszego PiS-u. I z dzisiejszej perspektywy ten wyjazd wydaje mi się Najlepszą Decyzją Życia TM a najlepszy czas na taki krok był właśnie wtedy, zaraz po wejściu do UE, 10 lat temu. Teraz, jak by nie kombinować, jest o 2 kadencje PO w Polsce a Obamy na świecie za późno.
-
2017/02/16 20:55:10
Uch, wstrętny temat, niestety ostatnio codzienny.
Padły pytania, czy w Polsce jest tak źle, że trzeba szukać schronienia gdzie indziej.
To odpowiem tak - zależy dla kogo.
Cytując skrajne opinie:
1. spotkana po latach koleżanka szkolna powiedziała, że owszem, bywała za granicą (jak rozumiem turystycznie), i zawsze z ulgą wracała do siebie, czyli do małej miejscowości po wschodniej strony Wisły, gdzie dziś mieszka. TYLKO POLSKA!
2. moja córka po wyjeździe na nieco dłuższy okres już 5 minut po powrocie do Polski doznała samouświadomienia i powiedziała, że wraca, skąd przyjechała, bo jak można patrzeć na te wiecznie skwaszone twarze.

I te dwie opinie nie zależały od żadnych wydarzeń typu
- Ameryka Wielka Raz Jeszcze
- WB Wielka Raz Jeszcze
- Polska Wielka Raz Jeszcze
- itd. Wielka Raz Jeszcze

Wszystkie te ostatnie powodują tylko, że mojej córce jest trudniej, ale wracać nie zamierza.

Z drugiej strony (jak zawsze) spowodowały one jednak, że córka druga, całkiem wygodnie tu żyjąca, wreszcie nie wytrzymała napięcia i uciekła stąd, póki jeszcze mogła.
(Oczywiście, tak, może dojść do sytuacji, że nowe reżimy w podzielonym świecie będą wyrzucać przybyszów i strzelać do wracających. Ale to już lekka fantastyka...)

Cóż, dzieci wyszły z domu, a hipoteka spłacona, więc jestem prawie wolny. Wiek już nie ten, mnóstwo rzeczy w głowie i na głowie, świadomość wszystkich wspominanych tutaj przez innych ograniczeń, nie mam wielkich chęci do żadnych gwałtownych akcji, ale jeśli nadarzy się okazja, to nie będę się zastanawiał.
Problem z innym językiem? Ja nie mam z kim rozmawiać tu i teraz. Ostatnio na jakiejś rodzinnej imprezie, gdzie było sporo nieznajomych dla mnie osób, w ogóle się nie odzywałem, bo a nuż a widelec miłośni/k/czka? Ech, nawet do tych znajomych się nie odzywałem poza grzecznymi uśmiechami, bo z kolei znałem zapatrywania...

Co do kolejnego pytania - gdzie.
W mojej (nb. nie moich córek...) opinii Niemcy, tam obozy koncentracyjne mają szansę powstać na końcu, oni już te doświadczenia mają za sobą (w odróżnieniu nb. od Polski...).
A poważniej, to zdecydowanie europejski kraj i kultura. Blisko, a już kompletnie inaczej. Wewnętrznie chyba najbardziej stabilnie. Kompletnie inny stosunek władzy do obywateli i ludzi do ludzi. Zawsze będą mieli też na uwadze stosunki z Polską, jaka by nie była, więc do czasu wyrośnięcia tam dzieci - czyli już Niemców o polskim pochodzeniu - raczej nic się nie stanie, a potem to już z górki.
Ale wszystkie kraje założycielskie UE są ok.
Z kolei pewnie ze względu na powszechną już znajomość jakiejś wersji angielskiego (a nie niemieckiego) wygodniej byłoby rozglądać się za jakimś krajem angielskojęzycznym, ale to po "WB Wielka Raz Jeszcze" i "Ameryka Wielka Raz Jeszcze" już loteria.
-
2017/02/16 22:37:05
Ja też czuję się imigrantem we własnym kraju. Najbardziej mnie dobija nuworyszostwo ludzi, których starzy wciąż jeszcze w nędzy, ale oni to panie elita. I wszelkie z tym związane polackie zachowania klasistowsko rasistowskie. To już naprawdę łatwiej zneść oszołomionych PiSiaków niż rasistowskie klony Petru.
Dużo podróżuję, taka robota. Azja, USA, UE (Szwecja, Holandia, Niemcy, Włochy) i wszędzie tam czuję się lepiej (może poza US) niż tutaj i z każdym dniem strach o dziecko tu (córkę) rośnie. Bo wiadomo kobieta i jeszcze ten rozpierdol edukacji. Ją nastawiam na wyjazd, by nie oglądała się na starych, jak jej starzy. Jest właściwie dwujęzyczna, więc gotowa na wyjazd w każdej chwili.
Ale akurat trochę poprawia mi się humor wbrew ogólnym tendencjom.
We Francji socjaldemokrata znikąd zaczyna być postrzegany nawet jako faworyt.
W US nawet moi konserwatywni znajomi, zaczynają mówić Sandersem. W Austrii (gdzie naprawdę odczuwa się rasizm nie tylko na prowincji) stało się co się stało. Brexit, to praktycznie usunięcie największej kuli u nogi UE, choć wciąż może być bolesne (patrz Holandia).
U nas wreszcie mamy Razem, ruch który wciąż funkcjonuje i zaczyna być rozpoznawany. Odnoszę wrażenie, że przebudzenie już trwa, przyspieszone przez Trumpa, argumenty społeczne zaczynają być podnoszone przez ludzi, którzy niedawno ich nie rozumieli. To co się dzieje to taki opóźniony kryzys konca wieku, który musiał nadejść. Tylko go przetrwać. A my jak to Polska, zaścianek, zawsze błoto na butach i czworaki i już tak będziemy mieli, bo nie zasługujemy na nic innego. To że czasem wredne ryje tu milkły nigdy nie oznaczało, że zanikały. A obecnie rządzący trochę nas muszą na siebie imunizować, by zniknąć na zawsze i jednak by lekcja zapadła w panięć.
Rosji bym się nie bał. Putin gra jak Kaczyński, pod swoje społeczeństwo, ktore jest gdzie jest i psoci tylko tam, gdzie może sobie na to pozwolić. On lubi być dobrym carem. Chiny pomrukują od zawsze, a nawet z takim Taiwanem relacje gospodarcze są coraz ściślejsze i obecna burżuazja nie pisze się na żadną wojnę.
Trochę ich śledzę, też z racji bywania tam i bardziej są przewidywalni i rozsądni niż takie US. Za dużo też jest interesów pomiędzy Indiami i Chinami przez wielkie korpo (również chińskie) by pomruki były czym innym niż grą pod lokalnych nazioli.
A Trump już zmęczył wszystkich, upadek US to konieczność dziejowa i dobrze aby kojarzyła się z takim indywiduum i jego wartościami. Choć mam wrażenie, że jednak może nie dotrwać do końca kadencji, co byłoby chyba jeszcze lepszym wyznacznikiem opamiętania się.
-
2017/02/16 23:11:26
@różnice kulturowe
Są dramatycznie przereklamowane, o ile pozostajesz w obrębie klasy średniej. Oczywiście na użytek kontaktów z LC dobrze mieć jakiś backup w postaci np. fußballu, ale to przecież obowiązuje nie tylko na emigracji.
-
2017/02/16 23:31:16
@wo
"No nie wiem, od kręgów zbliżonych do dzisiejszej młodzieży usłyszałem, że stacja metra Wawrzyszew cieszy się wyjątkowo złą sławą i zalecane jest wysiadanie wcześniej lub później, o ile ktoś tylko ma możliwość ominięcia. To byłaby moja stacja, gdybym się nigdy nie wyprowadził... "

Ej no, ale to nawet w najntisach, kiedy wszedzie był relatywnie hardkor, to na hasło "wrzeciono" na zawodnika patrzono z większym szacunkiem - ze tam mieszka i żyje. Kumpel tam wtedy wynajmował, wytrzymał pół roku - ale jego współlokatorem był policjant :D Heroiniści zalegający na klatkach schodowych i takie klimaty. Chyba dwa razy dałem się namówić by go odwiedzić (a jako mieszkańca Jelonek niewiele mnie wtedy ruszało).

Niby mieszkam wciąż w tym samym mieście a nie byłem na wrzecionie 20 lat... Ale widać wiele się nie zmieniło
-
2017/02/16 23:33:57
"I z dzisiejszej perspektywy ten wyjazd wydaje mi się Najlepszą Decyzją Życia TM"

Fuckin' A.
-
2017/02/16 23:56:38
@wo
rapiery i wojny graniczne

Trochę się rzeczywiście cofnę, w sensie, że rzeczywiście potencjał konfliktów granicznych jest więc w wypadku podgrzewanej atmosfery i rozpadu systemu bezpieczeństwa różne rzeczy mogą się zacząć dziać. Natomiast zrozumiałem bardziej "Wojna na Pacyfiku" jako konflikt USA-Chiny, który raczej byłby konfliktem morskim (chociaż rzeczywiście potencjał konfliktu z Indiami istnieje, pod warunkiem, że Indie by miały zamiar atakować Chiny).
-
2017/02/17 00:21:11
@miasto-masa-maszyna
"@różnice kulturowe
Są dramatycznie przereklamowane, o ile pozostajesz w obrębie klasy średniej."

I tu jest ten pies. Przejść z naszej klasy średniej do ichniejszej nie jest wcale takie proste. Nawet jeśli przeskoczysz próg ekonomiczny bo jesteś $$ specjalistą zostaje lokalny kod kulturowy, który przekazywany jest głównie w rodzinie lub szkole, a służy dokładnie temu, aby trzymać całą resztę na dystans. www.jacobinmag.com/2016/10/victorian-values-fitness-organic-wealth-parenthood/

W PL też można czuć się mocno wyalienowanym ze społeczeństwa albo raczej z narodu jako pewnego konstruktu-porażki, ale jednocześnie we własnym środowisku, czy to będą znajomi ze studiów, branży czy wycieczek górskich, możemy czuć się całkiem u siebie. Czy to kwestia wspólnych wartości, języka, mentalności albo wspólnych doświadczeń trudno określić, ale ciężko się przeszczepić na zupełnie obcy grunt, gdy minie wiek awanturniczy. Lepsi próbowali i różnie im szło. Tak zapamiętałem większość licealnych lektur od Mickiewiczów po Miłoszów, którymi nas katowali. Wieszcze ciągle jęczeli jak to na obczyźnie ciężko aż im się Soplicowo roiło w jakiejś syfilityczno-romantycznej malignie.
-
2017/02/17 09:58:01
Spora część dróg awansu do klasy średniej jest zablokowana, również w krajach wskazywanych wyżej jako sensowne. Dlatego lepiej chyba celować w kraje, w których spadek do ULC / LMC nie oznacza walki o przetrwanie, tylko wciąż w miarę sensowny dostęp do usług publicznych.
-
2017/02/17 11:12:35
Amerykę Łacińską kiedyś też skreślałem, ale na tle ogólnego całokształtu nie wygląda tak źle.

Jest Ameryka Łacińska i jest Ameryka Łacińska -- wołami by mnie nie zaciągnęli do Salwadoru czy innej Kostaryki, ale byłem kilkukrotnie w Argentynie i w Chile i to jest mój plan awaryjny, gdy w Europie zacznie być już naprawdę źle. Mniejsze państwa tego regionu też są, według relacji znajomych, całkiem OK, na przykład Urugwaj podobnież całkiem spoko.

Natomiast póki co uważam, że są to rozważania raczej czysto abstrakcyjne: mój prywatny spierdalaniometr jest wyskalowany w ten sposób, że gdy wskazówka przesuwa się na "spierdalać", to wtedy jest już absolutnie wszystko jedno gdzie, byle jak najdalej.
-
2017/02/17 12:06:51
@pg78

...w Argentynie i w Chile i to jest mój plan awaryjny, gdy w Europie zacznie być już naprawdę źle...

Eee, już raz tak było po II wś. Ci co tam zwiali, po jakimś czasie budzili się z ręką w nocniku.
-
2017/02/17 12:15:10
@mw.61

Znam kogoś kto jest Chilijczykiem z urodzenia ale po 1973 przenieśli się do Argentyny gdzie mieszka do dzisiaj. I też już po chwili miał tam juntę a nawet prawdziwą wojnę...
-
2017/02/17 12:30:15
Chile i Argentyna

Cała dyskusja jest przecież o tym, że nie potrafimy przewidzieć, co będzie :) Ja nie twierdzę, że mój "exit plan" jest jakiś idealny i nie można się do niczego przyczepić -- twierdzę natomiast, że sytuacja w latynoskich krajach ABC jest obecnie stabilniejsza niż np. w Europie Wschodniej, że chyba w mniejszym stopniu niż w seventisach ten zakątek świata jest w orbicie zainteresowań CIA, że jest on względnie wolny od rasistowskiego obłędu, że stopniowo uwalnia się też od katolickiego pierdololo, że przez ostatnie dwie dekady miał szczęście do nienajgorszych rządów i że nawet względnie bezboleśnie przetrwał ostatnie tąpnięcia ekonomiczne (Argentyna w najntisach, teraz zobaczymy, co się będzie działo w Brazylii). W zasadzie już teraz bym się tam przeniósł, gdyby nie powody zbliżone do takich samych, jak u Gospodarza.
-
2017/02/17 12:46:38
@losanonim
"obecna burżuazja nie pisze się na żadną wojnę.
Trochę ich śledzę, też z racji bywania tam i bardziej są przewidywalni i rozsądni niż takie US. Za dużo też jest interesów pomiędzy Indiami i Chinami przez wielkie korpo (również chińskie)"
No ale chyba I WW też była poprzedzona "nikomu to się nie opłaca". Ale czasem przy licytacji kto ma dłuższego sprawy wymykają spod kontroli.
-
2017/02/17 12:48:45
Amerykę Łacińską kiedyś też skreślałem, ale na tle ogólnego całokształtu nie wygląda tak źle.
Ameryka Łacińska wydaje sie trudna głównie dlatego, że tam trzeba się inaczej skalibrować w kwestii bezpieczeństwa osobistego. W Europie, mimo pewnej lokalnej specyfiki, nie mamy jednak aż takiego nawyku, by nie wychodzić po zmroku.
A tam trzeba go sobie wyrobić. Przyzwyczaić się, że płoty mają po 4 metry wysokości. Przyzwyczaić się do odgłosów strzelinin. Że policjanci są na każdym rogu i że są potrzebni...
-
2017/02/17 13:14:23
@losanonim

"Trochę ich śledzę, też z racji bywania tam i bardziej są przewidywalni i rozsądni niż takie US. Za dużo też jest interesów pomiędzy Indiami i Chinami przez wielkie korpo (również chińskie) by pomruki były czym innym niż grą pod lokalnych nazioli."

Chiny mają też interesy gospodarcze w Europie (polegające na inwestycjach bezpośrednich, ale też np. na listingu spółek na europejskich giełdach), które sprawiają, że powstaje tam aktywna globalnie klasa menadżerska raczej stroniąca od wojen. Niestety, z drugiej strony armia bierze udział w budowie kapitalizmu, kontroluje niektóre branże i czerpie stąd profity, co oznacza że mundurowi mają pieniądze na zbrojenia i potencjał polityczny, aby rozprzestrzeniać swoje agresywne koncepcje. Więc w istocie nie wiadomo jak to będzie z tą możliwą wojną chińsko-indyjską. Osobiście obstawiałbym stand-offy na spornych akwenach morskich, co wydaje się też punktem wyjścia strategów indyjskich (inwestycje w lotniskowce). Wojna graniczna w Himalajach wydaje się taktycznie nieracjonalna - w takim terenie lądowa przewaga chińska w ludziach i sprzęcie musiałaby być 2-3 krotnie większa niż jest, a w powietrzu to zdaje się to Indie mają tam przewagę ze względu na lepszy układ baz lotniczych.

Moje powyższe uwagi o Sikkimie dążyły do ukazania, że mądra klasa polityczna potrafi osiągnąć stabilność i rozwój nawet w niesprzyjających warunkach geopolitycznych (które są dla naszych polityków zawsze ostateczną wymówką). Sikkim podobnie jak Pendżab czy Kaszmir jest podzielony etnicznie (lokalne ludy Butia i Lepcza, napływowi Hindusi i ekonomiczni emigranci z Nepalu) a także religijnie (buddyzm vs. hinduizm - a zapewniam, że azjatycki buddyzm potrafi mieć wersję równie agresywną jak islamizm). Jednak z mediów znamy frazy "zamach bombowy w Pendżabie/ Kaszmirze" a nie znamy frazy "zamach w Sikkimie". Dużą rolę odgrywa właśnie klasa polityczna, która spiera się tam o wizje rozwoju, stosunek do centrali itd. ale jednocześnie wspólnie dba o pokojowe otoczenie dla kraju. Wszyscy poparli np. otworzenie przejścia drogowego z Chinami w Nathu La (być może najwyżej położonego takiego przejścia na świecie: 4310 m npm), które nie ma wielkiego sensu ekonomicznego, ale stanowi kontrakcję przeciw pomysłom fortyfikowania granicy. I również wspomnianych przez WO zielonych ludzików - tj. oficerów indyjskiej armii - się tam pacyfikuje i dokoptowuje do miejscowej elity, aby reprezentowali lokalny punkt widzenia. I zamiast organizować prowokacje względem PLA wdawali się z nią w komitywę pod hasłem "my żołnierze na wysuniętych placówkach" co formalnie przybiera postać tzw. Border Personnel Meetings [1]. Oczywiście, że kilku szaleńców w odległych stolicach może to zniszczyć jednak to nie usprawiedliwia błędów czy krótkowzroczności lokalnych elit (to pod adresem naszych zuchów).


[1] www.quora.com/How-did-India-win-the-Cho-La-Incident-in-Sikkim-against-China-while-it-faced-great-losses-in-the-Sino-Indian-War
-
2017/02/17 13:20:56
@wraithofux

"No ale chyba I WW też była poprzedzona "nikomu to się nie opłaca". "

Tuz przed tym jak Wielka Brytania przystapila do I w.sw., rzad brytyjski odwiedzila delegacja bankierow z City i blagala ich na kolanach, zeby WB sie nie mieszala do wojny, bo to wykonczy ja ekonomicznie. Mieli 100% racji, ale to nic nie pomoglo, bo Traktat Londynski z 1839 roku zobowiazywal Wielka Brytanie do obrony Belgii, i rzad nie mial odwagi zignorowac zobowiazan traktatowych w imie pokoju swiatowego.

Na pocieche dodam, ze obecna reputacja Polski jest tak slaba, ze ewentualna inwazja Rosji na Bialystok raczej III w.sw. nie wywola ;-)
-
2017/02/17 14:23:18
@argentyna

"Znam kogoś kto jest Chilijczykiem z urodzenia ale po 1973 przenieśli się do Argentyny gdzie mieszka do dzisiaj. I też już po chwili miał tam juntę a nawet prawdziwą wojnę... "

A ja znam jednego argentyńczyka (manager w amerykańskim korpo, lat 40+) który w rozmowie po paru piwach z drugim managerem tej samej korpo (Finem) na zadane ze śmiechem pytanie o przenosiny do Argentyny "bo tam cieplej" nagle spoważniał mówiąc "don't fuckin even think about it"...
-
2017/02/17 14:35:25
A ja znam jednego argentyńczyka (manager w amerykańskim korpo, lat 40+) który w rozmowie po paru piwach z drugim managerem tej samej korpo (Finem) na zadane ze śmiechem pytanie o przenosiny do Argentyny "bo tam cieplej" nagle spoważniał mówiąc "don't fuckin even think about it"...

Ojej, ale dowodami anegdotycznymi to się możemy dowolnie przerzucać: mój bliski kolega, rodowity Kanadyjczyk z Quebec, po studiach wyjechał do pracy do Chile, do Talca i mieszka tam do dziś. Drugi kolega, z kolei Niemiec, ożenił się z Chilijką niemieckiego pochodzenia i przeprowadził do Santiago. To są wprawdzie przykłady trochę izolowane, bo ze świata akademii, no ale, hej, ja też jestem ze świata akademii.

W Europie, mimo pewnej lokalnej specyfiki, nie mamy jednak aż takiego nawyku, by nie wychodzić po zmroku.
A tam trzeba go sobie wyrobić. Przyzwyczaić się, że płoty mają po 4 metry wysokości. Przyzwyczaić się do odgłosów strzelinin. Że policjanci są na każdym rogu i że są potrzebni...


To chyba w Meksyku. Ani w Argentynie, ani tym bardziej w Chile nigdy nie czułem się nieswojo spacerując po zmroku. Podobnież w Brazylii (nie wiem, nie byłem) też to nie jest problemem za wyjątkiem kilku dużych miast, które robią złą reputację.
-
2017/02/17 14:36:38
@emirantzuk

"Na pocieche dodam, ze obecna reputacja Polski jest tak slaba, ze ewentualna inwazja Rosji na Bialystok raczej III w.sw. nie wywola ;-) "

Z tym że mieszkańcom Białego będzie raczej wtedy już wszystko jedno czy ona będzie światowa czy nie :)

Zresztą - w wojnę światową w starym stylu nie wierzę, nie ma możliwości by nie przerodziła się ona szybko w atomową a tego nikt nie chce. Nawet Putin. Ale nie potrzeba wojny światowej, wystarczy nowy Donieck w owym Białymstoku. A to sobie potrafię wyobrazić bardzo łatwo. I nie sądzę by ktokolwiek w Nato (jeśli w ogóle jeszcze będzie istniało) się wyrywał by się w to mieszać, powód do nie mieszania się zawsze się znajdzie. W miarę nieuniknionego spadku popytu na ropę Putin będzie musiał coraz to nowe, większe wojny wywoływać bo jak ostatnie lata pokazują innego pomysłu na zajęcie czymś biedniejącego społeczeństwa by nie myślało o buntowaniu się nie ma.
-
2017/02/17 14:37:53
TBH w tym wątku brakuje mi głosu zwolenników PiS i zwolenników obecnego, zmierzające w stronę Partia-Państwo-Naród systemu prawnego.
-
2017/02/17 14:47:39
@"TBH w tym wątku brakuje mi głosu zwolenników PiS i zwolenników obecnego, zmierzające w stronę Partia-Państwo-Naród systemu prawnego."

Ja już nie czekam, bo ilekroć jest wątek otwarty dla konserwatywno-prawicowo-pisowskiej strony, to przychodzi tylko kolega konduktor i poza uwagami, że oni nie są jednorodnym środowiskiem, to jakoś unika jednoznaczej oceny. Ucieka właśnie swoją niereprezentatywność.
Niemniej pozdrawiam kolegę. o/
-
2017/02/17 15:13:14
@eli.wurman

... w tym wątku brakuje mi głosu zwolenników PiS ...

Mogę robić za adwokata naszych wzmożonych patriotycznie rodaków i powiem:

Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, 
Ja z synowcem na czele, i jakoś to będzie!

I to w zasadzie tyle.
-
2017/02/17 15:39:44
@awal111

"Wojna graniczna w Himalajach wydaje się taktycznie nieracjonalna"

Racja. Z tego samego powodu nikt nigdy nie napadł na Afganistan
-
2017/02/17 15:56:20
@mw i junoxe

Dałbym bardzo wiele za testymonial kogoś, kto rozumie do czego zmierza to, co dla mnie jest rozkładem ustroju i jest przekonany, że to jest właściwe, przystające do wyzwań cywilizacyjnych..
-
2017/02/17 16:04:46
@azdziso
"Z tego samego powodu nikt nigdy nie napadł na Afganistan"

Wielu napadało, ilu wyszło zwycięsko z tej napaści? W Afganisatnie wojska plemienne, w uzbrojeniu zapóźnione względem agresora o dekady, zadawały mu dotkliwe straty (dotkliwe w sensie: 1 ocałały żołnierz z 4-tysięcznego kontyngentu [1]). A Indie mają regularną armię, choć słabszą niż chińska.

@eli.wurman
"tym wątku brakuje mi głosu zwolenników PiS"

O tak, trzeba do ich głosów koniecznie nawiązać w temacie szosy na Zaleszczyki! Równo rok temu nasi tytani myśli prawicowej wieszczyli niczym Minister Kosiubidzki Feliks z "Trans-Atlantyku": "Chwała Kaczyńskiemu, chwała! Z Cameronem się zbratał, Merkel osaczył, ona słaba, bezsilna, my mocni, my wywyższeni! Już my wroga pokonamy! Chwała! Och, nic że Sikorski-Applebaum jątrzą, szuje jedne, list o praworządności McCainowi podsunęli, to lisy, to zaprzańcy, o praworządności, widzisz pan! Nic to, my mocni, my silni, szpica-tarcza, szpica-tarcza, szczyt NA-TO-w War-sza-wie!" Otóż teraz oglądając ich występy w świecie pod przewodnictwem Trumpa ("Zuch Trump! Zuch! Lewaka pognębił! My z nim wroga pokonamy, zwyciężymy, w proch zetrzemy dłonią mocarną naszą!") widzę, że kątem oka łypią, jak ów minister z Gombrowicza, i może zaraz znienacka zapytają szeptem "Wojna? A co? Maszże wiadomość jaką? Mówiono ci co? Nowiny jakie?"

Drodzy PiSowcy najukochańsi, Najjaśniejsza Polska Ojczyzna Nasza ma szansę na niezależność i pokój - nieprzesadną, ale ma - jako europejski kraj, który, mówiąc skrótowo, umożliwia zawieranie związków partnerskich i zwalcza rasistowską agresję, a nie na odwrót. Na odwrót to to jest Azja. A do Azji Azjaci wejdą jak po swoje, przykro mi. Dlatego reformujcie się, proszę, nie radykalnie, po trochu, jak to się udało np. niemieckiej CDU. Uniżenie Was o to proszę, przecież to Wy tu zostaniecie gdy my wyemigrujemy!

[1] artuk.org/discover/artworks/remnants-of-an-army-41009
-
2017/02/17 16:16:51
@mw.61

"A tak na marginesie. Jest gdzieś w Niemczech jakiś rejon, gdzie mówi się literacką niemczyzną?"

Genearlnie te miasta, w których po 1945r. sprowadzało się najwięcej "Napędzonych" z terenów Ziem Wyzyskanych. Przykładowo Hanower, ulubione miasto dla zagranicznych studentów germanistyki, słynie na świat z tego, że praktycznie nie ma własnego dialektu.

(Ponoć przed II WS mówiono tu podobnym saksońskim dialektem, jak do dziś w Dreznie i okolicach)

@all

Taka lekka dygresja (ale zaraz wracam do tematu). Czytałem o eksperymencie ze sztuczną inteligencją, w którym symulacje mogły kooperować albo konkurować w zbieraniu zasobów. Reguła była taka, że jak zasobów było pod dostatkiem, to symulacje kooperowały pokojowo, a jak zaczynało ich brakować, przechodziły na taktykę agresywną i zwalczały konkurencję... Czy jako jedyny widzę w tym pewne racjonalne uzasadnienie dla narastania ksenofobizmów?

A wracając do tematu, Niemcy żyją w bańce dobrobytu, rekordowych przychodów, znikomego bezrobocia. Jak długo ten stan będzie się utrzymywał, tak długo AfD i pokrewne partie będą oscylować w II / III lidze. Ale Niemcy jak żadne inne państwo są uzależnione gospodarczo od UE a wojskowo od NATO. Więc jeżeli przyjąć w uproszczeniu, że dobrobyt jest najlepszym gwarantem wewnętrznego spokoju, to lepiej wypadać do państwa, które jest w stanie je zapewnić niezależnie od innych, mając jakieś własne rezerwy...

Norwegia?
-
2017/02/17 16:22:40
@eli.wurman

...kogoś, kto rozumie (...) że to jest właściwe, przystające do wyzwań cywilizacyjnych...

Kiedyś zaproponowałbym panią Staniszkis albo pana Dorna. Nie zgadzałem się, ale warto było posłuchać, jednak oni chyba też zwątpili. Może nie w imponderabilia, ale na pewno w będącego niegdyś ich wodzem pana prezesa.
A co do braku tego głosu od wyznawców na forum naszego gospodarza. Czy naprawdę warto robić tu jakiś psychiatryk bis? Przecież wystarczy włączyć Dziennik na jedynce.
-
2017/02/17 16:22:55
OT
@bert04 i teoria gier
Ale czy właśnie cała moralność nie wzięła się właśnie z deficytu zasobów?

No i nie ma czegoś takiego jak sztuczna inteligencja.
EOT
-
2017/02/17 16:24:35
@mw
"Przecież wystarczy włączyć Dziennik na jedynce.

Tam jest tylko prymitywna propaganda, każdy z nas tutaj, jak podejrzewam, jest w stanie sam sobie wykminić, co tam się podaje, bez oglądania.
-
2017/02/17 16:28:02
(btw: chciałbym pogratulować bloxowi, 2017 rok, blox wciąż nie potrafi w UTF-8)
-
2017/02/17 16:36:31
@awal111
"Wielu napadało, ilu wyszło zwycięsko z tej napaści? W Afganisatnie wojska plemienne, w uzbrojeniu zapóźnione względem agresora o dekady, zadawały mu dotkliwe straty"

No ale myślałem że rozmawiamy poważnie. Zgadnij jak bardzo ja jako ludność cywilna cenię sobie to że "nasz naród jest niepokonany" na tle takich drobnych niedogodności jak "od stu lat nasz kraj jest nieustająco gnębiony przez różnorakich nieprzyjaciół którzy do gołej ziemi zrównują nam losowo wybrane wsie i miasteczka"
-
2017/02/17 16:37:36
Jak się już tak przerzucamy odniesieniami historycznymi, to obecne postępowanie Rosji wydaje mi się bliskie końcówce II RP. Tu dywersja na Rusi Zakarpackiej, tam zajmiemy Zaolzie. Nawet rosyjski eksport broni plot (S-400) do Chin/Indii pasuje, Polska aż do końca sierpnia eksportowała działka Boforsa do Anglii.

W sprawach krajowych pozostaję natomiast optymistą. PiS wprowadził skutecznie do polityki wymiar socjalny. Widzę też bardzo może powolny, ale wzrost kapitału obywatelsko-społecznego. ("Kraków przeciwko igrzyskom"/"czarny prostest").
-
2017/02/17 16:42:00
@eli.wurman
"Dałbym bardzo wiele za testymonial kogoś, kto rozumie do czego zmierza to, co dla mnie jest rozkładem ustroju i jest przekonany, że to jest właściwe, przystające do wyzwań cywilizacyjnych."

Oni to rozumieją po swojemu, nie po Twojemu. Kolega konduktor dał tu kiedyś linka na jagielońską24 i tam tłumaczyli co mniemają Ci co rozumieją.
-
2017/02/17 16:53:24
@eli.wurman

"Dałbym bardzo wiele za testymonial kogoś, kto rozumie do czego zmierza to, co dla mnie jest rozkładem ustroju i jest przekonany, że to jest właściwe, przystające do wyzwań cywilizacyjnych.."

Jesli chodzi o Polske, to pozytywne jest to, ze PiS zerwal z polityka ukladania wszystkiego w panstwie pod interesy UMC. Moze w koncu do polskiej opozycji dotrze, ze jedyna droga do odzyskania wladzy jest otwarcie sie na masy ludzi ktorzy dostaja teraz kase z 500+ i solenne obiecanie im, ze tej zwiekszonej redystrybucji dochodu opozycja nie zmniejszy po dojsciu do wladzy.

Jesli chodzi o USA, to Trump dokonuje wlasnie destrukcji neoliberalnego systemu i mi sie to bardzo podoba. Trump jest za glupi zeby zbudowac cos nowego na jego miejsce, ale to zadanie dla nastepnego prezydenta (Sanders?).
-
wo
2017/02/17 16:57:25
@awal
"Moje powyższe uwagi o Sikkimie dążyły do ukazania, że mądra klasa polityczna potrafi osiągnąć stabilność i rozwój nawet w niesprzyjających warunkach geopolitycznych (które są dla naszych polityków zawsze ostateczną wymówką)."

No błagam, gdyby takie argumenty chroniły przed wojną, to żadna wojna w historii by nie wybuchła, a już na pewno nie ukraińsko-rosyjska (nieopłacalna dla obu stron i również poprzedzona ogólną fraternizacją).
-
wo
2017/02/17 16:58:09
@emigrant
"Jesli chodzi o Polske, to pozytywne jest to, ze PiS zerwal z polityka ukladania wszystkiego w panstwie pod interesy UMC"

To tylko z daleka może tak wyglądać, z bliska widzisz pisowskich banksterów i ośmiorniczkożerców.
-
2017/02/17 16:58:39
@azdzisio
"No ale myślałem że rozmawiamy poważnie."

No przecież na poważnie pokazuję jak przy podobnych warunkach wyjściowych jeden region jest obszarem wojny domowej (Kaszmir/ Pendżab) a drugi pokoju (Sikkim). Chińczycy w tym pierwszym wywołują zbrojne incydenty korzystając z indyjsko-pakistańskiego konfliktu [1], przez ten drugi wożą swoje towary legalnym przejściem granicznym oraz szmuglują papierosy (co jest - ku uciesze władz Sikkimu - głównym zajęciem pogranicznych oddziałów PLA). Chińska armia ma podobne doświadczenia z wojny granicznej z Indiami z 1962 r. jak Brytyjczycy i Amerykanie z Afganistanu: pojedyncze plutony hinduskie zatrzymywały tam bataliony Chińczyków. Więc jak nie będzie specjalnie zapraszana (co ma miejsce w Kaszmirze) to raczej do Indii lądem nie wejdzie. "Raczej" to już dużo we współczesnym świecie. U nas też mieliśmy ruch przygraniczny z Kaliningradem - już go nie mamy. I zapraszamy agresora do siebie urządzając sobie polityczny Kaszmir we własnym domu.

[1] www.tribuneindia.com/2013/20130426/edit.htm#6
-
wo
2017/02/17 16:58:48
@bert
"A wracając do tematu, Niemcy żyją w bańce dobrobytu, rekordowych przychodów, znikomego bezrobocia. "

Rozpad Unii wszędzie spowoduje recesję przypominającą tę z 1930.
-
2017/02/17 17:11:37
@awal111
"No przecież na poważnie pokazuję jak przy podobnych warunkach wyjściowych jeden region jest obszarem wojny domowej (Kaszmir/ Pendżab) a drugi pokoju (Sikkim)."

Używając po drodze argumentu, że to przynajmniej po części dlatego, że mają góry. No więc ten konkretny argument wyśmiewam jako całkowicie chybiony.
-
2017/02/17 17:14:05
@WO
"No błagam, gdyby takie argumenty chroniły przed wojną, to żadna wojna w historii by nie wybuchła, a już na pewno nie ukraińsko-rosyjska (nieopłacalna dla obu stron i również poprzedzona ogólną fraternizacją)."

Ukraińcy niestety nie mieli klasy politycznej choćby połowicznie na miarę zagrożeń, zaprosili do siebie agresora. Owszem, nie zawsze mądra klasa polityczna będzie w stanie uchronić przed wojną i okupacją. Np. czechosłowacka w 1938 r. nie była w stanie. Ale z kolei austriacka w 1945-55 r. była w stanie politycznymi środkami wyprosić wojska okupanta. Podobnie jak nasza po 1989 r. Więc jakość klasy politycznej ma znaczenie.
-
2017/02/17 17:43:36
@junoxe

"bert04 i teoria gier
Ale czy właśnie cała moralność nie wzięła się właśnie z deficytu zasobów?"

Brzmi to jak skrót myślowy z jakiejś większej teorii. Coś w stylu "Cała moralność wzięła się z ssania mleka i robienia kupy". Bez kontekstu nie brzmi zbyt sensownie.

Możesz, nie rozwalając pojemności bloga, dać jakiś kontekst, namiar lub link?

"No i nie ma czegoś takiego jak sztuczna inteligencja."

Mniejsza o semantykę, dosyć sporo ostatnio widzę artykułów o tej nieistniejącej rzeczy. Pewnie czytałeś o tym samym eksperymencie, stąd nawiązanie do teorii gier.

wo 17.02.2017

"Rozpad Unii wszędzie spowoduje recesję przypominającą tę z 1930"

Ale w niektórych krajach ta recesja wyniosła Hitlera, w innych Lindenberg przegrał. Chyba w całej notce chodzi o to, gdzie najbezpieczniej będzie przeczekać burzę. Bo na poprawę pogody to się nie zanosi.

BTW, Gdzie to ojciec mistrza Lema chciał / miał zwiewać? Tak docelowo? Do Francji może?
-
2017/02/17 18:01:23
@ azdzisio
"Używając po drodze argumentu, że to przynajmniej po części dlatego, że mają góry. No więc ten konkretny argument wyśmiewam jako całkowicie chybiony."

Oba regiony (Sikkim i Kaszmir) mają góry i tym się nie różnią. Wejście do kraju bronionego przez regularną armię na takim terenie wymaga miażdżącej przewagi lotniczej i stosunku sił lądowych jakieś 6-8 do 1. Takie wejście się się raczej nie zdarzy co pisałem w odpowiedzi WO, który tak właśnie widział scenariusz wojny chińsko-indyjskiej ("Himalaje w ogniu"). Natomiast w regionie ogarniętym konfliktem wewnętrznym, na którym ma się ustawione przyczółki i nie ma interesów ekonomicznych (tak wygląda Kaszmir z perspektywy chińskiej) można sobie pozwolić na przesunięcie niewielkiego oddziału o pół kilometra w głąb granicznego lodowca i wywołanie tym nieproporcjonalnie wysokich strat politycznych u globalnego rywala (Indii). W regionie w którym brak takiego wewnętrznego konfliktu, a który za to rozwija potencjał współpracy ekonomicznej też niby można urządzać przygraniczne prowokacje, ale myśli się o tym w drugiej kolejności. Z punktu widzenia owego regionu (Sikkim) bycie dla Chin krajem "drugiej kolejności" jest błogosławieństwem. Pomiędzy nami a Rosją nie ma gór, lecz logika powinna być podobna: w ramach solidarności europejskiej powinniśmy pilnować niskiej atrakcyjności wschodniej flanki NATO w hierarchii możliwych celów. Czyli zachowywać spójność polityczną Unii i budować symetryczne związki gospodarcze między Unią a Rosją (nie oparte na tranzycie gazu). Abecadło, ale naszych obecnych rządzących to przerasta. Niestety pasuje do nich znany cytat "Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka, to wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse."
-
2017/02/17 18:27:18
@emigrantzuk

"Trump dokonuje wlasnie destrukcji neoliberalnego systemu i mi sie to bardzo podoba."

Que? Jakieś przykłady? Przecież on reprezentuje wyłącznie interesy swoje i kolegów-miliarderów/bankierów.
24% procent rządu to byli CEO, poza tym
www.rollingstone.com/politics/features/extreme-vetting-but-not-for-banks-w464966
www.rollingstone.com/politics/features/trumps-repeal-of-anti-corruption-measure-proves-hes-a-fake-w467240
-
wo
2017/02/17 20:59:31
@bert
"BTW, Gdzie to ojciec mistrza Lema chciał / miał zwiewać? Tak docelowo? Do Francji może?"

Choćby szlakiem kuzyna Hemara. W książce to szerzej rozwijam, ale wygląda na to, że realistycznym scenariuszem była ucieczka do znajomego do Krakowa. Wprawdzie trzeba by porzucić rodowe nazwisko i żyć na fałszywych aryjskich papierach, ale żeby przeżyć we Lwowie i tak musieli mieć fałszywe aryjskie papiery. Wszystko czego się bali w związku z wyjazdem, we Lwowie spotkało i tak w sposób zwielokrotniony.
-
2017/02/17 22:00:50
No ja zawodowo wygrałem los na loterii*, pracuję zdalnie dla klientów z zachodu po z grubsza ich stawkach, and yet and yet, nie wyobrażam sobie wyjechania z Polski.

Prędzej wybiorę wewnętrzną emigrację przez wyłączenie mediów i odcięcie się emocjonalne od Polski. Mam wszystkie przywileje, nie jestem zagrożony dyskryminacją, odbierane teraz usługi publiczne w stylu in vitro lub aborcji kupię na wolnym rynku. W autorytaryzm, który udupi ludzi w gorszej pozycji od mojej wierzę całkowicie, ale nie wierzę w organizacyjny upadek Polski, autostrady pozostaną, Pendolino będzie jeździć, do specjalistycznej publicznej służby zdrowia dostęp pozostanie.

Lub na odwrót, zaangażowanie się na 100% w politykę.

Ale ponieważ od zawsze mieszkam w tym samym miejscu i w tej samej sieci społecznej, od prawie 20 lat, czyli początku liceum, chodzę na piwo z tymi samymi osobami i do tych samych knajp, od 35 do tej samej cerkwi i tak dalej, i tak dalej, jestem emocjonalnie związany z różnymi miejscami i wspomnieniami w Warszawie chyba bardziej niż z demokracją w Polsce.

* Chyba że wejdzie sztuczna inteligencja, mój zawód jest nią poważnie zagrożony. Wtedy tracę jedynego sprzedawalnego skilla zawodowego i mogę wyjeżdżać gdziekolwiek przewracać hamburgery.
-
2017/02/17 23:03:24
@bantus
"Wieszcze ciągle jęczeli jak to na obczyźnie ciężko"

No ale błagam, nie wyciągajmy do oceny sytuacji Polaka za granicą w XXI wieku jakichś lekturowych knotów z XIX. Już chociażby dostęp do kultury i drobiazgów w rodzaju produktów spożywczych dostępnych online czyni tę sytuację obecnie jakościowo odmienną (nie że pozbawioną upierdliwości, ale to są właśnie upierdliwości, a nie niemożności).
-
2017/02/17 23:05:01
@agnusagnusagnus
"Chyba że wejdzie sztuczna inteligencja"

No akurat w tej branży to nie jest zasadniczo pytanie klasy "chyba że", tylko "kiedy".
-
2017/02/17 23:15:30
@"No akurat w tej branży to nie jest zasadniczo pytanie klasy "chyba że", tylko "kiedy"."

Pozostaję przy nadziei, że na bolandzki nikt nie zwróci uwagi, bo to nie jest dostatecznie duży rynek.
-
2017/02/17 23:16:45
@angus

"No ja zawodowo wygrałem los na loterii*, pracuję zdalnie dla klientów z zachodu po z grubsza ich stawkach"

No co ty nie powiesz, robię z grubsza to samo od prawie 20 lat (pod koniec przyszłego roku będzie jubileusz). Nie wiem co robisz ale dobrze się naprawdę zastanów na ile sam się oszukujesz. Ja sprzedaję swoje skille organizując korporacjom pracę ich IT. Przez 15 z tych prawie 20 lat zarabiałem na organizowaniu tegoż w Indiach czy Malezji. Od jakiegoś roku-dwóch 100% mojej pracy to automatyzacja. Korporacyjne targety do realizacji w ciągu 2 latach to ścinka headcountu w supporcie o 70-80%. Całkowicie realistyczna dodam. Takich branż jest masa. Robotyka i automatyzacja spowoduje w całym świecie powstanie milionowych rzesz bezrobotnych. I to ludzi którzy już uwierzyli że są tuż tuż od klasy średniej. NIe wiem co z tego wyniknie ale na pewno nic dobrego. I "nasza chata z kraja" nijak tu nie pomoże, Polskę to również dotknie, choć pewnie mniej niż wyżej rozwiniętych. No chyba że faktycznie mówimy o wyjeździe na Alaskę polować na niedzwiedzie.
-
2017/02/17 23:25:52
@"No co ty nie powiesz, robię z grubsza to samo od prawie 20 lat (pod koniec przyszłego roku będzie jubileusz). Nie wiem co robisz ale dobrze się naprawdę zastanów na ile sam się oszukujesz. "

Ale w jakim sensie? Przecież sam napisałem, że moja praca, czyli tłumaczenia, jest zagrożona wycięciem przez sztuczną inteligencję.

Póki co jednak cieszę się tym, że piętnaście już prawie lat w tej branży pozwoliło na awansowanie z podwykonawcy polskich podwykonawców na podwykonawcę globalnych korpo lub klientów końcowych. Oni płacą mniej, ja zarabiam więcej, win/win. No i niby mógłbym to samo robić z kotydżu w Irlandii albo hamaka w Tajlandii, lecz jakoś nigdy nie rozważałem tego na poważnie.
-
2017/02/17 23:30:52
@angus

Ok, nie zauważyłem tych tłumaczeń, mówię jak jest w IT.
-
2017/02/17 23:38:03
Podjęłam tę decyzję w maju ubiegłego roku. Od września mieszkam w Berlinie. Zabrałam ze sobą dwójkę dzieci, kota i tęsknotę za "czymś więcej", czego nie mogłam znaleźć w Polsce. Tutaj wszystko zaczynam od nowa - urządzanie mieszkania, naukę języka, walkę o pozycję zawodową. Błądzę po urzędach, boję się jeździć samochodem, mam mało znajomych i nigdzie nie mogę dostać kaszy gryczanej palonej.

Dawno nie byłam tak spokojna i szczęśliwa.

Nie chodzi wcale o to, że Niemcy są ziemią obiecaną. Nie, to kraj, który ma własne problemy. Berlin jest biedny a ludzie często czują ten sam strach, który Polaków pcha do głosowania na PIS. Mimo fantastycznej, kosmopolitycznej atmosfery tego miasta, ciągle można się tu spotkać z przejawami rasizmu, ksenofobii i zwykłej, ludzkiej głupoty.

Emigracja nie uwalnia człowieka od problemów. Przeciwnie - stwarza wiele nowych. Daje za to coś w zamian. To pewność siebie i siła do działania, dzięki którym przestaje się odkładać rzeczy na jutro. To szersza perspektywa, dzięki której na problemy Polski patrzy się w szerszym kontekście. To oddech od naszych wiecznych kłótni. To większa otwartość, umiejętność współpracy i dialogu, bo (jeśli nie zamkniesz się w ciasnym światku Polonii) na początku jakoś łatwiej znaleźć znajomych wśród innych expatów - z Europy, Stanów ale też Syrii, Erytrei, Izraela, Rosji czy Peru. To są rzeczy, których nie da się wyczytać, zrozumieć ani nauczyć się w trakcie zwyczajnych podróży.

Może kiedyś wrócę do Polski, może tu zostanę, może sobie jeszcze pojadę zupełnie gdzie indziej. Teraz już wiem, że mogę i że dam radę.
-
2017/02/17 23:43:05
@awal111
"budować symetryczne związki gospodarcze między Unią a Rosją"

Litości, nie było drugiego kraju mającego bardziej symetryczne związki gospodarcze z Rosją niż Ukraina. Rosjanie mają problemy z budową fregat na tak własne potrzeby jak eksportowe bo miały być w nich ukraińskie turbiny. Rosyjskie IT zatrudniało ukraińskich informatyków. Trzeci stopień ukraińskiego Zenita był produkowany w Rosji. Jeśli był na świecie taki kraj gdzie rosyjskie czołgi strzelałyby w rosyjską gospodarkę to była to Ukraina. Nic nie pomogło.
-
2017/02/18 00:23:16
To może nie jest zbyt błyskotliwe, co mam zamiar napisać, ale: wczoraj przeczytałem jakiś artykuł o sprzedaży obligacji rządowych o trzydziestoletnim okresie wykupu. Moja pierwsza myśl: to ktoś wierzy w to, że za 30 lat będzie jeszcze jakaś Polska gwarantująca dywidendę? Ktoś, kto jak ja miał w rękach pliki dwudziestoletnich obligacji z datą wykupu 1954 musi uznać to za absurd. Ale ktoś te obligacje kupuje, i powstaje kolejne pytanie: po co? By odsprzedać je innym naiwnym? Serio, nie ogarniam, niech mnie ktoś przetrzepie mentalnie.
-
2017/02/18 09:32:39
"Na pocieche dodam, ze obecna reputacja Polski jest tak slaba, ze ewentualna inwazja Rosji na Bialystok raczej III w.sw. nie wywola ;-)"

Tylko że Polska nie jest celem, a planszą. Putin mógłby tu całkiem bezkarnie posadzić małego grzybka żeby pokazać zgniłemu Zachodowi, że nie żartuje.

"Pozostaję przy nadziei, że na bolandzki nikt nie zwróci uwagi, bo to nie jest dostatecznie duży rynek."

Sama się nauczy, od tego jest sztuczna. Zresztą już sobie wynalazła własny, żeby tłumaczyć między językami, gdzie bezpośrednich słowników jej nie wprowadzono.
-
2017/02/18 10:28:47
@emiranzuk

...PiS zerwal z polityka ukladania wszystkiego w panstwie pod interesy UMC...

Tylko, że z pisowskim 500+ jest jak z faszystowskim mundurem krój dobry, tylko kolor paskudnym
-
2017/02/18 11:16:06
@awal111
"Z punktu widzenia owego regionu (Sikkim) bycie dla Chin krajem "drugiej kolejności" jest błogosławieństwem."

Gdyby tylko Serbia mogła nie być pierwszoplanowym celem dla Austro-Węgier...


"powinniśmy pilnować niskiej atrakcyjności wschodniej flanki NATO w hierarchii możliwych celów. "

Nasza atrakcyjność w hierarchii możliwych celów wynika z naszego położenia. Trochę trudno to zmienić.
-
2017/02/18 16:35:34
@jesusbuiltmyvolkswagen Tylko że Polska nie jest celem, a planszą. Putin mógłby tu całkiem bezkarnie posadzić małego grzybka żeby pokazać zgniłemu Zachodowi, że nie żartuje.

KIedyś doktryna NATO zakładała, że zrobi to akurat właśnie NATO, żeby powstrzymać konwencjonalną ofensywę ZSRR. Ale to ofc było prawie 40 lat temu, kto i czemu zrzuci nuka to wiedzą pewnie tylko same najtęższe głowy. Ktoś z jakiegoś powodu niemal na pewno ;]
-
2017/02/18 17:41:51
Za chwilę mogą mieć sens dwa scenariusze:
1. Robimy wszystko, by Zachód miał nas gdzieś. Obrażamy, ciągniemy hajs, wypinamy się na problemy. Więc za chwilę nikt nie będzie chciał umierać za Warszawę. Najwyżej wyślą nam pomoc humanitarną i zacisną kciuki (jednej dłoni, bo w drugiej będą krzyżować palce).
2. Jakie NATO?
-
2017/02/18 17:57:00
Biorąc pod uwagę że mamy więcej czołgów w linii niż UK, Francja i Niemcy razem.... NATO to my.
-
2017/02/18 18:34:15
Tylko że czołgów akurat to Rosja ma tyle, że nawet jeśli tylko dziesięć procent tego jest sprawne, resztą może ciskać w nas z przysłowiowych katapult i nas tym, znów przysłowiowo, przykryje. A jak będzie wyglądał przyszły konflikt i czy czołgi będą w nim aż tak ważne? Nie wiem.
-
2017/02/18 19:27:23
Mój post nie miał brzmieć jak sugestia że "jesteśmy silniejsi od Rosji", raczej zwrócenie uwagi jak bardzo zachodnioeuropejskie NATO osłabło na przestrzeni dekady.
-
2017/02/18 21:03:30
@eli.wurman
"Dałbym bardzo wiele za testymonial kogoś, kto rozumie do czego zmierza to, co dla mnie jest rozkładem ustroju i jest przekonany, że to jest właściwe, przystające do wyzwań cywilizacyjnych.."

Dziadek Kaczyński jest już stary. Sądzę że nie mógłby patrzyć jak wszystkie jego próby przywrócenia ładu i porządku przez te 4 lata rozbijałby Trybunał. Tak to musiało być. W dodatku to przyspieszenie...

Poza tym, cała reszta jak u Trumpa: obiecaj wszystkim co się da i tak długo jak to możliwe.

Głowa do góry, jest chujowo, ale jakby kiedyś to było tak zajebiście? Po wyborach o 2015 właśnie tutaj znalazłem trochę dystansu do tego wszystkiego i jakąś tam nadzieję, że to nie jest koniec świata. A teraz ten ultrasmutny post, jak zakończenie Rouge One. Co z Wami?
-
2017/02/18 23:41:18
Pracuję z domu 2 dni w tyg; a pracę, którą robię dla swojej firmy, mógłbym robić w każdym z jej wielu biur na świecie. Im jednak chodzi o to, że gdzie indziej musieliby mi dużo więcej płacić. Ale to trochę do przodu.
Wspominaliście o różnicach kulturowych. Mieszkałem ponad 5 lat zagranicą, są niemożliwe do przezwyciężenia w pojedynkę. Myślę, że łatwiej gdy jedzie się z rodziną tam, gdzie są Polacy.

Więc jak będziecie jechać, zdecydujcie się na jeden kierunek i spotkajcie na miejscu. No i dajcie znać, gdzie będziecie. Pozdrawiam.
-
2017/02/19 00:52:02
@megabarman
"No ale błagam, nie wyciągajmy do oceny sytuacji Polaka za granicą w XXI wieku jakichś lekturowych knotów z XIX"

Miłosz to jeszcze całkiem niedawno. Cały XX w. to był okres emigracji, wygląda na to, że XXI też będzie. Materiału do wyboru do koloru.

@wo
"To tylko z daleka może tak wyglądać, z bliska widzisz pisowskich banksterów i ośmiorniczkożerców."

To, że dwór ucztuje kłuje w oczy, gdy bieda mocno dopieka. A jak Pan sypnie groszem to bal jest daleko i aż tak nie rusza.

@emirantzuk
"Jesli chodzi o Polske, to pozytywne jest to, ze PiS zerwal z polityka ukladania wszystkiego w panstwie pod interesy UMC. Moze w koncu do polskiej opozycji dotrze, ze jedyna droga do odzyskania wladzy jest otwarcie sie na masy ludzi ktorzy dostaja teraz kase z 500+ i solenne obiecanie im, ze tej zwiekszonej redystrybucji dochodu opozycja nie zmniejszy po dojsciu do wladzy."

Dokładnie, kogo wyborca choć trochę podejrzewa o możliwość odebrania tych pieniędzy ten nie ma żadnych szans na dojście do władzy przez najbliższych parę lat. Kto liczy na N PO chyba kompletnie nic nie rozumie.
-
2017/02/19 01:39:16
Przecież PO już dość dawno zmieniła śpiewkę na domaganie się by 5 stów bylo na każde dziecko a nie tylko od drugiego. O N nie ma sensu gadać , od sylwestra na Maderze to jest i tak tylko dead man walking
-
2017/02/19 12:36:28
@bantus
...odebrania tych pieniędzy ten nie ma żadnych szans na dojście do władzy ...

To jasne. Ale intencje. Dlaczego dają te pieniądze? Chwilę wcześniej pisałeś "jak Pan sypnie groszem to bal jest daleko i aż tak nie rusza".
To ten sam mechanizm, tylko nie chodzi o kasę ale o wladzę. I ideologię.
Patrząc z tej strony to nie jest żadna pomoc, a jedynie ordynarne przekupstwo i środek na zbudowanie zniewolonego, podległego społeczeństwa.
Nie jestem pewien czy jest z czego się cieszyć. Te 500+ może nas zabetonować na lata w tym quazi faszystowskim systemie.
Ale masz rację o tyle, że jeżeli uda się przezwyciężyć tę szajbę, to każda następna władza bedzie musiała startować z tego pułapu.
-
2017/02/19 14:52:12
@bdawidowicz

"Wspominaliście o różnicach kulturowych. Mieszkałem ponad 5 lat zagranicą, są niemożliwe do przezwyciężenia w pojedynkę. Myślę, że łatwiej gdy jedzie się z rodziną tam, gdzie są Polacy.

Więc jak będziecie jechać, zdecydujcie się na jeden kierunek i spotkajcie na miejscu. No i dajcie znać, gdzie będziecie."

To jest akurat najgorsza strategia: po wyjezdzie z Polski zanurzyc sie w srodowisku polonijnym. Bedziesz mial ten sam syf co w kraju + poczucie izolacji.

@mw.61

"To jasne. Ale intencje. Dlaczego dają te pieniądze? Chwilę wcześniej pisałeś "jak Pan sypnie groszem to bal jest daleko i aż tak nie rusza".
To ten sam mechanizm, tylko nie chodzi o kasę ale o wladzę. I ideologię.
Patrząc z tej strony to nie jest żadna pomoc, a jedynie ordynarne przekupstwo i środek na zbudowanie zniewolonego, podległego społeczeństwa. "

Wybacz, ale takie dylematy moze miec tylko ktos, kto nie ma problemow finansowych. Biedni ludzie nie pytaja "ale dlaczego daja?" tylko ciesza sie, ze daja.
-
2017/02/19 16:10:13
"Wybacz, ale takie dylematy moze miec tylko ktos, kto nie ma problemow finansowych. Biedni ludzie nie pytaja "ale dlaczego daja?" tylko ciesza sie, ze daja. "

Sorry, ale to nie biedni ludzie dzielą te pieniądze tylko rząd. Odpowiedzialny rząd musi mieć takie dylematy. Nie problem dać pieniądze, trzeba dawać je z sensem. Obecne durne i nieprzemyślane reguły 500+ powodują liczne patologie (typu pani minister znikąd przybyło milion uprawnionych i się publicznie temu dziwi) a otoczka propagandowa pisu powoduje ze bardzo ciężko będzie je w przyszłosci zmienić.
-
wo
2017/02/19 16:48:07
@haddr
"A teraz ten ultrasmutny post, jak zakończenie Rouge One. Co z Wami?"

ALE PRZECIEŻ JA ZAWSZE ZRZĘDZĘ I MARUDZĘ. A dystans jak zwykle odnajduję w eskapistycznej popkulturze oraz nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu. Mam napisać jakiś post o stekach dla odmiany?
-
2017/02/19 19:57:19
@embarcadero

"Obecne durne i nieprzemyślane reguły 500+ powodują liczne patologie (typu pani minister znikąd przybyło milion uprawnionych i się publicznie temu dziwi) a otoczka propagandowa pisu powoduje ze bardzo ciężko będzie je w przyszłosci zmienić."

Platformerskie programy budownictwa mieszkaniowego ktore wkladaly kase do kieszeni klasy sredniej tez byly "durne i nieprzemyslane". No to teraz dla odmiany beda durne i nieprzemyslane programy na ktorych tym razem skorzysta ktos inny niz MMC or higher.

Inaczej mowiac, programy rzadowe czesto sa "durne i nieprzemyslane" (zwl. w oczach tych, ktorzy nie sa ich beneficjentami). Ale selektywne czepianie sie o to prowadzi do glebokich nierownosci spolecznych, czego Polska jest swietnym przykladem.
-
2017/02/19 20:30:53
@emirantzuk

"Platformerskie programy budownictwa mieszkaniowego ktore wkladaly kase do kieszeni[...]"

banków.

Fixed that for you.
-
2017/02/19 20:44:39
@tarhim

Ale kupowali ludzie te mieszkania, czy nie?
-
2017/02/19 21:15:43
@emigrantzuk

Gdyby dać na każde dziecko po 400 zamiast na wybrane według idiotycznych i nieprzemyślanych reguł po 500 to twoim zdaniem doprowadziłoby to do głębszych nierówności społecznych?

"wkladaly kase do kieszeni klasy sredniej"

klasa średnia kolego, nawet biorąc poprawkę na polską specyfikę, to jest ewentualnie gospodarz, albo może nawet i ja. A my z tego skorzystać jakoś nie mogliśmy. Strasznie mało wiesz a mądrzysz się jakbyś wszystkie rozumy pozjadał.
-
2017/02/19 21:26:02
Hej, jestem jakoś przekonany jakby poprzedni rządzący zrealizowali 400+ na każde dziecko to koncepcja 500+ na drugie i następne zgłoszona w kampanii przez PiS zostałaby wyśmiana równo przez wyborców. To wcale nie jest zła koncepcja, tylko jakoś nikt nie myślał o jej realizacji.

Prawdę mówiąc ja sam nie wierzyłem kompletnie w zapowiedzi PiS o 500+, myślałem że wyrzucą to do kosza natychmiast po ogłoszeniu wyników. Gdybym wierzył to bym na nich zagłosował!

A tymczasem, nie tylko 500+, ale także podniesienie płacy minimalnej i stawek na zlecenia. To bardzo ułatwia życie milionom ludzi którzy mieli do tej pory naprawdę ciężko.
-
2017/02/19 23:45:47
@mw.61
"To jasne. Ale intencje. Dlaczego dają te pieniądze? Chwilę wcześniej pisałeś "jak Pan sypnie groszem to bal jest daleko i aż tak nie rusza".
To ten sam mechanizm, tylko nie chodzi o kasę ale o wladzę."

Władzy chodzi o władzę, biednym o przeżycie do pierwszego, jeśli jakiś jest. To jasne.
Jestem konsekwencjonalistą, jak w ogóle można inaczej, intencje są drugorzędne. 500+ może mieć bardzo dobry efekt choćby przełamując niechęć wobec modelu państwa dobrobytu, która to idea dostawała po głowie, bo przecież postawy roszczeniowe i szczęki przedsiębiorczości.

All in all każda kolejna kadencja to będzie katastrofa, na razie jednak nie widać nikogo kto mógłby zagrozić kaczystowskiej hegemonii, bo żadna parlamentarna siła nie gwarantuje kontynuacji transferów socjalnych.

@embercadero
"Gdyby dać na każde dziecko po 400 zamiast na wybrane według idiotycznych i nieprzemyślanych reguł"

Tylko ktoś kompletnie odizolowany od katolickiej polityki może pisać o tym, że to było nieprzemyślane.
-
2017/02/20 01:31:38
Padło parę stwierdzeń o Meksyku, a jako że akurat od doby jestem w Meksyku a dzień dzisiejszy (według czasu lokalnego) poświęciłem na badanie dużego miasta (Guadalajara) na piechotę to napiszę, że Meksyk budzi we mnie żywe wspomnienia Polski pierwszej polowy lat dziewięćdziesiątych, sprzed wejścia Polski do Unii. Wszystko jest tak samo - masa małych, bardzo wąsatych biznesów, mnóstwo oszustów, dziurawe chodniki i ulice, niedokończone, niszczejące budynki, mało cywilizowany ruch uliczny itd, Według tego co mówią miejscowi z korpo dla którego robię, z bezpieczeństwem nie jest gorzej niż wtedy w Polsce - jak stosować podstawowe zasady (typu "każdy kto ci nieproszony oferuje pomoc z dużym prawdopodobieństwem chce cię orżnąć na kasę") i nie szukać guza to nic się nie stanie.
Ale wyemigrować do Meksyku to bym nie wyemigrował - przecież między innymi z takich powodów wyemigrowałem z Polski już dawno temu.
-
2017/02/20 06:13:33
@vauban
"Ale ktoś te [polskie 30-letnie] obligacje kupuje, i powstaje kolejne pytanie: po co?"

Dwa powody:

1) Fundusze emerytalne potrzebują aktywów (źródeł finansowania) dostosowanych do długoterminowych wypłat jakie będą robić przez nadchodzące dekady.

2) Przeciągający się pokryzysowy "low-rate environment" oznacza, że kupowanie obligacji np. japońskich z bliskim zero albo wręcz ujemnym oprocentowaniem bardziej kwalifikuje się w modelach zarządzania ryzykiem jako spekulacja walutowa (na zwyżkę jena) niż inwestycja w obligacje rządowe (czego wymagają regulacje i nadzorcy oceniający owe modele). W tej sytuacji polskie 30-tki z ładną rentownością typu 4,25% dobrze wyglądają w portfelu - tak jest teraz, co będzie za 30 lat będziemy się martwić za 30 lat (jak myśli każdy CRO i zarząd akceptujący te inwestycje)

@red.grzeg
"Litości, nie było drugiego kraju mającego bardziej symetryczne związki gospodarcze z Rosją niż Ukraina."

Jak już kiedyś pisałem, wg mnie lata 1989-1991 były na Ukrainie odpowiednikiem naszego roku 1956 tj. osłabieniem moskiewskiej dominacji ale nie jej usunięciem, rok 2004 (pomarańczowa rewolucja) był odpowiednikiem naszych lat 1980-1981 tj. ważną lecz zduszoną próbą wybicia się na samodzielność, a lata po 2013 (majdan, Krym i Donbas) to dopiero odpowiednik naszego 1989 czy raczej może 1920 próba ustanowienie relacji Ukrainy z Rosją jako niezależnych krajów. To nieuniknione, że ta próba przyniesie koszty gospodarcze, nawet aksamity rozwód Czechosłowacji je przyniósł, również Warszawa czy Łódź w latach 20-tych straciły na tym, że przestały być biznesowymi łącznikami carskiego imperium z Zachodem. I biorąc pod uwagę kto obecnie rządzi Rosją to również nieuniknione, że próba ta obejmuje konfrontację militarną. Sytuacja Polski względem Rosji jest (wciąż jeszcze) inna - nie wybijamy się na niepodległość, lecz zniechęcamy (obecnie nieudolnie) do zamachów na nią. Potencjał militarny spójnego NATO jest do tego niezbędny, lecz niewystarczający - w elicie rosyjskiej muszą być nie tylko mundurowi szacujący wyżej lub niżej polski potencjał obronny lecz też ludzie, dla których polska gospodarka (jako rynek zbytu, kooperant, źródło zamówień) jest istotnym fragmentem układanek biznesowych. Do tego m.in. potrzebujemy UE, bo ona oznacza wspólny rynek i w miarę równe reguły gry na całym swoim obszarze, tym samym podnosząc naszą atrakcyjność jako "entry point".

@azdzisio
"Gdyby tylko Serbia mogła nie być pierwszoplanowym celem dla Austro-Węgier..."

Mogła nie być pierwszoplanowym celem - wystarczyło się lepiej dogadać z Bułgarią, swoim sojusznikiem z Pierwszej Wojny Bałkańskiej i nie upokarzać jej w Drugiej. Owszem, Bułgarzy mieli cara Ferdynanda z przerostem ambicji, lecz należało docierać do innych członków bułgarskich elit i utrzymywać Ligę Bałkańską jako przeciwwagę dla rozpadającego się imperium Habsburgów - wtedy impet tego rozpadu poszedłby gdzie indziej.

@agnusagnusagnus
"W autorytaryzm, który udupi ludzi w gorszej pozycji od mojej wierzę całkowicie, ale nie wierzę w organizacyjny upadek Polski, autostrady pozostaną, Pendolino będzie jeździć, do specjalistycznej publicznej służby zdrowia dostęp pozostanie."

W Anatolii bieda i wojna, ale my tu w Stambule mamy Europę. To przekonanie jednak w końcu zawodzi. U nas też Gierek budował Dworzec Centralny i CZD: wizytówki modernizacji. Które pod koniec lat 80-tych były wizytówkami upadku.

@fourchet, xenopusl
Wasze głosy pokazują, dlaczego PiS robi krzywdę Polsce. Tak jak dla obywateli PRL kiepską pociechą było, że za sanacji rzekomo było rzekomo gorzej tak dla współczesnych młodych nie pamiętających PRL zacofana PiSowska Polska nie będzie akceptowalna jako znośna opcja.

@WO
"Mam napisać jakiś post o stekach dla odmiany?"
Prosimy!

Ukłony z Bilbao - miasto jako całość, pomimo szorstkiego, poprzemysłowego oblicza spełnia WO-owe warunki miłego miejsca pobytu. Spacerując ulicami starówki po zmroku można mieć jedynie problem z przepchnięciem się przez tłumy amatorów życia towarzyskiego w każdym wieku...
-
2017/02/20 08:04:00
@bantus

...Jestem konsekwencjonalistą ...

Czyli cel uświęca środki.
Obyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku. Takim wypasionym, za pięć stówek od umiłowanego przywódcy.
-
2017/02/20 10:33:03
@cmoscmos

"Meksyk budzi we mnie żywe wspomnienia Polski pierwszej polowy lat dziewięćdziesiątych, sprzed wejścia Polski do Unii."

Mialem zupelnie te same skojarzenia w Kostaryce :) tylko poniewaz od razu pojechalem na najdziksza prowincje (polwysep Osa) to bardziej przejmowalem sie ze okradna mnie osobniki z gatunku Cebus capucinus niz Homo sapiens ;-)

@aval111

"lata po 2013 (majdan, Krym i Donbas) to dopiero odpowiednik naszego 1989 czy raczej może 1920 próba ustanowienie relacji Ukrainy z Rosją jako niezależnych krajów"

... oraz wejscie w zaleznosc od USA (patrz kable dyplomatyczne z Kijowa, wejscie amerykanskich koncernow energetycznych).

"Tak jak dla obywateli PRL kiepską pociechą było, że za sanacji rzekomo było rzekomo gorzej tak dla współczesnych młodych nie pamiętających PRL zacofana PiSowska Polska nie będzie akceptowalna jako znośna opcja."

Nie pamietaja PRL (czesci "patriotycznej mlodziezy" to i tak nie przeszkadza w celebracji antykomunizmu PiS), ale pamietaja rzady PO.

@mw.61

"Czyli cel uświęca środki."

Nigga, plz. To wlasnie Ty sie skarzysz ze cel jest nieszlachetny, a ja i bantus chwalimy pozytywne efekty uboczne. PiS zla pragnac, dobro uczynil.
-
2017/02/20 11:34:49
@emirantzuk

Ludzie kupowali te mieszkania, ale nie jest tak że kupiliby ich jakoś mniej gdyby nie Mieszkanie Dla Banku i Developer Na Swoim.
-
2017/02/20 12:18:15
Zacznijmy od tego, że Rodzina na Swoim nie była programem platformerskim, tylko pisowskim.
-
2017/02/20 12:23:30
@emirantzuk

...chwalimy pozytywne efekty uboczne...

No to cytat z Hitlera, podpatrzony u Mellera w Newsweeku: Socjalizm. A cóż to jest socjalizm. Kiedy ludzie mają co jeść i mogą się zabawić, to wtedy mają socjalizm.
Tak mmiej więcej widzę ten efekt uboczny w wydaniu PiS.
-
2017/02/20 12:29:13
@tarhim

No to oprocz tego masz platformerskie oslabianie Kodeksu Pracy, ktore przede wszystkim walilo w LC a dopiero potem w MC.

@mw.61

"Socjalizm. A cóż to jest socjalizm. Kiedy ludzie mają co jeść i mogą się zabawić, to wtedy mają socjalizm. "

Nie, ale kiedy nie maja czego jesc, to socjalizmu (ani sprawiedliwosci spolecznej - tego kawalka Konstytucji RP ktorego Rzeplinski nigdy nie bronil) na pewno nie ma.
-
wo
2017/02/20 13:07:15
@awal
"Ukłony z Bilbao - miasto jako całość, pomimo szorstkiego, poprzemysłowego oblicza spełnia WO-owe warunki miłego miejsca pobytu. Spacerując ulicami starówki po zmroku można mieć jedynie problem z przepchnięciem się przez tłumy amatorów życia towarzyskiego w każdym wieku..."

No tak, tylko że tam terrorystyczne zamachy były jeszcze przed chwilą, tzn. obaj chyba jesteśmy dość starzy, żeby pamiętać czasy, w których tam strach było jechać, bo codziennie jakaś bomba. Te czasy w każdej chwili mogą wrócić, zwłaszcza w scenariuszu typu "rozpad Unii, skokowy 20% spadek PKB". Ty ciągle wymieniasz kraje, o których akurat skądinąd wiadomo, że leżą w jakimś (metaforycznym) uskoku tektonicznym, w którym ciągle tylko czekamy na "The Next Big One". Tam w każdej chwili może znów pierdyknąć.
-
2017/02/20 13:19:10
Ja, podobnie jak Gospodarz, mam już na tyle solidną kotwicę, że raczej nigdzie się nie wybieram, przyjąłem strategię inwestowania w naukę języków u dziecka. Za to tym, którzy myślą o przenosinach na dłużej (zwłaszcza z myślą o dzieciach) polecam obok analiz geopolitycznych zainteresowanie się prognozami tego, jak będą tam wyglądały skutki zmian klimatycznych (a to nawet łatwiej przewidzieć, niż to, któremu ukochanemu przywódcy jako pierwszemu odbije szajba). Tym bardziej, że zdolność danego kraju do lokalnego zapewnienia sobie produkcji żywności może w niedalekiej przyszłości stać się ważniejsza, niż teraz. W tym kontekście południe Europy to słaby pomysł - tam niedługo będą pustynie. Australia też, Indii i południa Azji też bym się obawiał.
Akurat Polska pod tym jednym względem nie wygląda najgorzej (relatywnie, nie znaczy że dobrze), byle nie za blisko morza.
-
2017/02/20 16:55:42
@emirantzuk

... tego kawalka Konstytucji RP ktorego Rzeplinski nigdy nie bronil...

Trybunał nie broni ale orzeka zgodność z konstytucją. Jednak w orzeczeniu z 28.10.2015 r. trybunał uznał że brak mechanizmu korygowania kwoty wolnej od podatku od dochodów osobistych narusza konstytucję. Co więcej, orzekł też, że kwota wolna powinna być powiązana z minimum egzystencji. Ustawodawca powinien brać pod uwagę zdolność obywatela do płacenia podatku.
Czyli w twoim odbiorze można powiedzieć, że bronił. Ale to błąd semantyczny. On nie bronił bo nie ma do tego prawa. On orzekał.

Trybunał rozpatruje sprawy wniesione na wokandę. Nie ma prawa sam z siebie oceniać i bronić spraw, które sam sobie wymyśli.
Wniosek orzeczenie. Prosta sprawa.

-
2017/02/20 17:25:21
@wo

"W książce to szerzej rozwijam, (...) Wszystko czego się bali w związku z wyjazdem, we Lwowie spotkało i tak w sposób zwielokrotniony."

W której książce? Dwie wieczności temu czytałem Twój wywiad-rzekę z mistrzem (jeszcze wtedy nie wiedziałem, że prowadzisz bloga) i tam raczej tego nie było. Albo przeoczyłem.

A tak co do tezy, dwa lata dłużej pod okupacją hitlerowską w Krakowie to "wielokrotnie" mniej, niż okupacja Lwowa i późniejsze repatriacje? Sorry, brzmi to jednak jak taktyka ruletki, jeżeli kuzyn Herman wygrał stawiając na czerwone, to trzeba było też tak stawiać. Nawet jeżeli jest jakaś statystyczna zależność w stylu "szanse na przeżycie mozaistów w zależności od miejsca zamieszkania", no to jednak kuzyn Herman pchał się w paszczę przysłowiowego lwa, jadąc w kierunku zadeklarowanych antysemitów. Zgodnie z tą taktyką powinieneś się przenieść gdzieś na Podlasie albo pod granicę z Królewcem.

No chyba że generalnie chodzi o ruszenie dupy z miejsca pobytu. Wtedy nawet kierunek nie jest tak ważny, jak sama mobilność i oderwanie od strefy komfortu. Z ostatnich lat znam parę przypadków emigrantów, którzy pierwszą stację zaliczyli w RFN, a następnie pojechali dalej (na wyspy najczęściej). Jednakże większość prędzej czy później zapuszcza nowe korzenie (zwłaszcza, jeżeli kupno jakiejś posesji się bardziej opłaca niż wynajem).
-
2017/02/20 20:10:05
Bo to jest bardzo trudno przewidzieć jak będzie. W 2014 r. oglądałem film Voices from the Booth, o wysoko kwalifikowanych imigrantach z Rosji do Izraela którzy byli w stanie znaleźć prace tylko przy pilnowaniu parkingu - a przecież mieli teoretycznie łatwiej, bliskość kulturowo-religijna, solidne doświadczenie w przyjmowaniu migrantów.

Pamiętam ówczesną rozmowę z kolegą, że jak o ile Rosja lat 90-tych była bardzo niesympatyczna i taka migracja miała sens, to w 2014 r. klasie średniej żyło się całkiem przyzwoicie i być może lepiej było jednak zostać na dłuższą metę.

Minęły niespełna i 3 lata i równanie wygląda znowu inaczej.
-
2017/02/20 21:04:57
@bert
"kuzyn Herman"

2 razy wzięte i to na tym blogu!
-
2017/02/20 21:43:08
@mw.61
"...Jestem konsekwencjonalistą ...

Czyli cel uświęca środki. "

Not even close. Noale nie zamierzam tu offtopować na temat etyki. Dla uściślenia jednak, to jedyna pozytywna rzeczy jaką widzę jak na razie u obecnej władzy. Kolejna rzecz to reprywatyzacja do której biorą się jak pies do jeża, bo chyba sami są umoczeni, ale kto wie. Raczej oczywiste, że jeszcze nie da się ostatecznie ocenić konsekwencji ich działań. Może się okazać, że nie poradzą sobie z budżetem i ostatecznie wszyscy dostaną mocniej po głowie niż na tym zyskają z 500+. Decydujące jest jak długo jeszcze będą mogli rozrabiać.

@wo
"Ty ciągle wymieniasz kraje, o których akurat skądinąd wiadomo, że leżą w jakimś (metaforycznym) uskoku tektonicznym, w którym ciągle tylko czekamy na "The Next Big One". Tam w każdej chwili może znów pierdyknąć."

Trochę niesprawiedliwy zarzut jak na kogoś kto wybiera uskok tektoniczny między wschodem z zachodem.
-
wo
2017/02/20 23:30:08
@bantus
"Trochę niesprawiedliwy zarzut jak na kogoś kto wybiera uskok tektoniczny między wschodem z zachodem"

To nie ja, to bocian!
-
2017/02/21 00:32:44
Bocian wybiera Afrykę, każdą zimę. Niech ktoś mądry wskaże kraj.
-
2017/02/21 07:40:42
@bantus

...Bocian wybiera Afrykę ...

Jeżeli koniecznie Afryka, to może Namibia. To chyba takie afrykańskie Niemcy, zresztą niemieccy rentierzy już tam są.
-
2017/02/21 08:17:36
@WO
"kraje, o których akurat skądinąd wiadomo, że leżą w jakimś (metaforycznym) uskoku tektonicznym"

Te uskoki czasami się zrastają. Granica Belgii z Holandią z kilkunastoma enklawami i miasteczkiem Baarle-Nassau posztkowanym jak Belfast - dziś to kuriozum, w XIX wieku to punkt zapalny nad którym debatowały mocarstwa. Szwajcaria jeszcze w XVIII wieku była areną plemiennych walk zwanych wojnami kantonalnymi (np. Villmergerkrieg, Toggenburgerkrieg), które miały tendencję do zmieniania się w rzeź, gdy spotykałay się ze sobą słabo wyszkolone chłopskie armie. W cieśninach duńskich każda wysepka ma epizod heroicznego oporu przed Szwedami itd.

Historia tych "uskoków" pokazuje że przy minimalnie sprzyjajacych warunkach zewnętrznych zwaśnione strony jednak uczą się kooperacji i opierają logice eliminacji przeciwnika - ostatnia wojna duńsko- szwedzka, toczona za czasów napoleońskich ze względu na zobowiązania sojusznicze obu krajów, przypominała słynny remis Dania-Szwecja 2:2 w czasie euro 2004, dający awans obu stronom... Podobnie dziś irlandzkie elity polityczne (a miałem okazję rozmawiać z osobami z tego kręgu) szukają sposobów zapewnienia, aby Brexit nie stał się początkiem nowych napięć w Ulsterze (gdzie ekonomiczne skutki będą pewnie najdotkliwsze). Nie sądzę też, aby akurat Kraj Basków był pierwszą ofiarą rosnących ekstremizmów. Zagrożenie jest czytelne lecz jest też zgromadzone doświadczenie w jego zażegnywaniu.

Moim zdaniem gorzej wygląda to w "stabilnych demokracjach", zwłaszcza amerykańskiej. Reakcje mediów na Trumpa, w tym te satyryczno-prześmiewcze, to krążenie dzieci we mgle. Jego ostatnią konferencję prasową określa się tam jako "bizarre" i wyławia niezgrabności językowe - zamiast pokazać że przyjęty przez niego ton "urażonego zbawcy ludu" ma trade mark Adolfa Hitlera, przy czym apprentice nie wiele ustępuje mistrzowi...

Potrzebujemy mądrej klasy politycznej aby odnaleźć się w tym otoczeniu. Rok temu napisałem tu u Ciebie "Liczę mimo to, że nasze elity rozpoznają jak wąskim marginesem niemądrości dysponują w Polsce i że jednak wyjdziemy z tego silniejsi..." Niestety od tego czasu pisaliśmy głównie na tym marginesie.

Mimo to pozdrawiam bez poczucia fatalizmu. Dziękuję za tę kolejną pożyteczną dyskusję!
-
2017/02/21 09:06:34
@mw.61

"Jeżeli koniecznie Afryka, to może Namibia. To chyba takie afrykańskie Niemcy, zresztą niemieccy rentierzy już tam są."

Tylko ze jak sie poczyta, w jakich okolicznosciach Namibia stala sie "afrykanskimi Niemcami", to sie troche odechciewa jechac.
-
2017/02/21 09:25:48
@maciek_r10

"2 razy wzięte i to na tym blogu!"

Wiem, a w jednym z poprzednim wpisów pomyliłem lotnika i polityka Lindbergha ze śpiewakiem Lindenbergiem. Coś ta emigracja mi percepcję (i pisownię) germanizuje. A brak edycji obsysa.

@awal111

"Historia tych "uskoków" pokazuje że przy minimalnie sprzyjajacych warunkach zewnętrznych zwaśnione strony jednak uczą się kooperacji i opierają logice eliminacji przeciwnika"

IMHO zwycięstwo logiki kooperacji nad logiką eliminacji przynajmniej do pewnego stopnia opiera się na rachunku ekonomicznym, czyli przewagą (długoterminową) handlu nad wojną. Ta przewaga wymaga tak pewnego stopnia rozwoju gospodarki, rozwiniętej współpracy, jak i zaufania do długoterminowości inwestycji.

To ostatnie to w zasadzie stabilność polityczna i prawna partnera. I w tym ostatnim punkcie widzę jedną z przyczyn konfliktu na Ukrainie. Decydenci w Rosji uznali, że wolą zagarnąć część terenów, niż ryzykować wahliwą współpracę z ryzykiem zerwania porozumień. Choćby nawet tylko tych celnych. (Nie piszę, że decyzja była słuszna).

W przypadku USA widać też, że tak mocno akcentowane przez Ciebie elity ugięły się przed "gniewem ludu", który na rachunku ekonomicznym przestał korzystać. I logika konfliktu wyniosła do władzy obecnego Trump in chief.

@emirantzuk

"Tylko ze jak sie poczyta, w jakich okolicznosciach Namibia stala sie "afrykanskimi Niemcami", to sie troche odechciewa jechac."

Ale to z powodu jakichś bólów etycznych czy z obawy akcji odwetowych? W stylu "uwłaszczamy białych kolonizatorów"?
-
2017/02/21 09:37:50
@WO - dzięki wielkie za szpilkę, oooo jak kojąco wbitą we właściwe miejsce koło kręgosłupa, także sądząc z wywołanych emocji i przywoływanych argumentów. Niestey, back to square one. Zostają Gospodarzowi steki i wino (and other stuff) - tutaj. Kolejne ri-posty świadczą, że pesymizm, którym formatujesz sobie światoogląd - dosłownie - nie pozostawia miejsca na nic innego niż zrypanie do imentu kolejnych propozycji hurtowo i mężnie tu podsuwanych.

Generalnie idea szukania dziury w całym jest nam wszystkim bliska sercu, ehm, dzięki za ten pomysł, z . Grenladią, ale tam chyba też pierdyknie, bo kiedyś pierdyknęło, albo że tektonicznie/metaforycznie, może nie pierdyknęło ostatnio, ale wszystko na to wskazuje, a jak nie wskazuje, to tylko oznacza, że jeszcze tego nie widzę, ale czekam, aż mi ktoś z odwiedzających wykaże, że moje podejrzenie było uzasadnioneno i słabe mają autostrady, a ja byłem raz, ale akurat było zimno, a ja nie byłem i nie wiem nic, ale się wypowiem o ich geopolityce. No to ja też w ten deseń.
W jakiejś mierze podzielam ten pesymizm i marzenia o zieleńszej trawie tych co nie wyjechali, i podziwiam odwagę i realizm komentarzy, tych, co mają to za sobą. Należę ciągle do tych pierwszych. Mam swoje typy - Kanada (z czy bez CETY) obleci, Włochy (z dala od dużych miast), Portugalia, Australia, Szwajcaria, Kalifornia, wydają mi się sensownymi kierunkami. Wszystkie dla mnie spełniają warunki jakie przez ostatnie 20 lat obrabiam w głowie, choć nie wszystkie wszystkie. Kiedyś, całe dzieciństwo, aż do trzydziestki,  miałem na top liście Norwegię, ale leci na pysk coraz bardziej no i chodzenie po ciemku cały rok w Relaxach i picie tranu - słabo.
O co kaman? wg mnie: wino i steki, bezpieczeństwo, szkoły dla trójki moich dzieci (zaraz studia), klimat (well, mocno się rozjeżdża w przypadku Kanady i Szwajcarii), level of friendliness, jak się tam żyje - stosunek do imigrantów, social (jeśli jakoś uda się do niego wskoczyć, no może bez Włoch, by wypadły na tym filtrze), szanse na robotę (choć tu oczywiście podzielam pesymizm dot. robotyki, automatyzacji i wymiataniu z rynku pracy w przyspieszonym tempie kolejnych decyli łatwych do zautomatyzowania stanowisk, także dziś jakoś-tam specjalistycznych).
I tak sobie siedzę sobie w Polsce, większość tych miejsc odwiedzając, czasem raz, a czasem po 20 razy, i ciągle się nie zdecydowałem, choć parę razy było bliżej via np.korpo-emigracja - ale ciągle nie wyjechałem.
-
2017/02/21 09:42:41
Ale ciągle NIE wyjechałem, bo proza, bo wierzyłem, że ich dogonimy widząc jak się półki w sklepach wypełniły i ludzie w windzie zaczęli sobie mówić dzień dobry, bo przejechałem się pierwszą autostradą, bo niektórzy zaczęli przepuszczać na ulicy przechodniów i powoli przestało być jak w Mińsku czy Kirigizji, bo zaczęliśmy zbierać psie kupy i robić ścieżki rowerowe, bo nie musiałem już tydzień stać pod ambasadą norweską po wizę, bo jak zacząłem płynnie mówić po angielsku i wyjeżdżać, to nawet w warsztacie samochodowym okazało się, że można się dogadać w sprawie śrubki i porozmawiać o d.maryni i o ważnych sprawach, że przestałem musieć nocować na parkingu w drodze do pracy w Toskanii, bo przestałem się bać celnika (nie do końca) a na ulicy tutaj mili-policjanta (nie do końca), bo mogłem na majówkę pojechać  z piękną żoną do Wenecji i była ładniejsza od wszystkich włoszek, bo moje dzieci poznawszy katedry w Sienie i Luccę, sady pomarańczy w Kalifornii, pokój w Berkley, gdzie między wykładami siedział Miłosz a najmłodszy mówił, że chce tam kiedyś studiować, bo poznaliśmy żyganie na promie na morzu egejskim i tamże plaże, że pokazałem dzieciom gasthausy w Austrii ze schabowymi lepszymi niż w domu, bo weszliśmy Unii i Nato, bo U2 przyjechali do Katowic, bo Cohen i Moby byli w Polsce i już nie musiałem słuchać Zembatego, bo myszka miki jest w sumie nie gorsza od bolka i lolka, choć Tytusa nic nie przebije, bo rodzice byli chorzy, bo zbyt małe dzieci a potem zbyt duże, bo szkoła zaczęta, bo zaraz szkoła się kończy, bo w korpo-pracy było przez 20 lat VERY ok, choć teraz nie bałdzo, bo argeński stek (choć nie ma na liście) to można kupić prawie w Lidlu. Bo po prostu nie miałem odwagi tego zrobić wierząc, że tu się robi normalniej i że zostawiam to jako opcję na emeryturę. Ale ciagle do tego wracam. I może jeszcze to zrobimy bo prysznic zimny od paru lat. Oby nie oferta last minute, z jedną małą walizeczką i pod ostrzałem. Bo śmierdzi coraz bardziej wojną. I tu i w dużej okolicy.
A jak do tego dodać, (well, trochę się w tym big data robiło, może nie aż tak jak Cambridge Analytics, ale jednak) - nasze przewidywanie przyszłości jest jednak dość ograniczone, więc decyzje emigracyjne w oparciu o cartoons, język, że jest praca, że social, że doniesienia innych co już tam są, wakacyjne wrażenia, grubość steków, analizy co działo się na jakiejś granicy w latach 1938-1939 etc są jednak w sumie dość żałosne bo: nie wiemy dokładnie KTÓRE 30% stanowisk zniknie w ciągu najbliższych 15 lat, BO - 10 lat temu nikt - chyba - nie prowadził wojny dronami, a 20 lat temu NIE było cyber-ataków w obecnym rozumieniu - więc i taktyki wojenne i narzędzia wojenne się zmienia w kolejnych 10 latach, BO - 5-10 lat przed wejściem naszym do UE i NATO nikt z nas nie wiedział że tak się stanie, więc pewnie i naszego wyjścia NIE jesteśmy w stanie przewidzieć. BO - w 1938 w Polscie i świecie zdecydowania większość NIE spodziewała się że będziemy mieli jatkę na taką skalę. BO: może tu zamiast kolejnych autostrad i 2 pp PKB będziemy mieli 1000+ dla eks redaktorów i 2000+ dla emerytów?! bo kto przewidział realność 500+ 2 lata temu? NIKT, choć o potrzebie ktoś tam mówił.
- etc etc - politycznie i ekonomicznie nie ogarniamy tego chaosu a nikt nie chce zanurkować w bardziej mętną wodę niż ma dziś tu.

Słowem - to że w Kanadzie pachnie nam ciągle żywica to nie znaczy, niestety, że za 10 lat ciągle będzie tam pachnieć cokolwiek.
Dzięki za notkę i Wasze komentarze, czekam na następne.
-
2017/02/21 10:35:16
@emirantzuk

...w jakich okolicznosciach Namibia stala sie "afrykanskimi Niemcami", to sie troche odechciewa jechac...

Jak w każdej kolonii. Na przykład Belgów w Kongu to w zbrodniach chyba nikt nieprzelicytował. Niemcy przynajmniej mocno bili się w piersi i jakieś odszkodowania (chyba) za tym poszły.
-
wo
2017/02/21 10:50:44
@awal
"Te uskoki czasami się zrastają. Granica Belgii z Holandią z kilkunastoma enklawami i miasteczkiem Baarle-Nassau posztkowanym jak Belfast - dziś to kuriozum, w XIX wieku to punkt zapalny nad którym debatowały mocarstwa. "

Otóż wszystkie te unijne zrosły się dzięki Unii. Rozpad Unii oznacza ponowne wstrząsy. Tak, prognozuję je także tam. Pełna enklaw granica Belgii z Holandią to pikuś w porównaniu do przyszłej granicy między Flandrią i Walonią, a przecież Belgia rozpadnie się zaraz po rozpadzie Unii.

"Historia tych "uskoków" pokazuje że przy minimalnie sprzyjajacych warunkach zewnętrznych zwaśnione strony jednak uczą się kooperacji i opierają logice eliminacji przeciwnika - ostatnia wojna duńsko- szwedzka, toczona za czasów napoleońskich ze względu na zobowiązania sojusznicze obu krajów, przypominała słynny remis Dania-Szwecja 2:2 w czasie euro 2004, dający awans obu stronom..."

No więc z kolei historia powrotu animozji (Skandynawowie parokrotnie się jednoczyli i rozpadali, w różnych konfiguracjach) pokazuje, że to procesy odwracalne.

@bert
"Wiem, a w jednym z poprzednim wpisów pomyliłem lotnika i polityka Lindbergha ze śpiewakiem Lindenbergiem. Coś ta emigracja mi percepcję (i pisownię) germanizuje. A brak edycji obsysa."

Dodałbym jeszcze, że nie robiłem żadnego wywiadu-rzeki. Są dwa wywiady-rzeki z Lemem, Beresia i Fiałkowskiego. Kuzyn Hemar uciekł po prostu na Zaleszczyki i to było - jak pokazała historia - najlepsze rozwiązanie (na wypadek, gdybyś nie rozumiał tej metafory: to znaczy "do Londynu przez Rumunię", metafora odwołuje się do ówczesnego przejścia granicznego).
-
2017/02/21 11:20:07
@awal111
"zamiast pokazać że przyjęty przez niego ton "urażonego zbawcy ludu" ma trade mark Adolfa Hitlera, przy czym apprentice nie wiele ustępuje mistrzowi..."

takie_niszowe_na_pociechę.
-
2017/02/21 11:55:56
@mw.61

"Na przykład Belgów w Kongu to w zbrodniach chyba nikt nieprzelicytował. Niemcy przynajmniej mocno bili się w piersi i jakieś odszkodowania (chyba) za tym poszły."

Anglia w Irlandii? Rosja na Ukrainie? Listę można by ciągnąć. A te przeprosiny Niemców to były w zeszłym roku zaledwie, o odszkodowaniach nic nie wiem.

A Kongo literalnie było prywatną kolonią króla, nie państwa. Nie, żeby to dużo zmieniało, ale po skandalu międzynarodowym i przejściu kolonii na własność państwa zbrodnie ponoć ustały.


@wo
"Dodałbym jeszcze, że nie robiłem żadnego wywiadu-rzeki"

Cholera, jakieś synapsy mi się pozajączkowały, że chwaliłeś się na blogu z długiego wywiadu (rozmowy?) z Lemem (teraz nie odnalazłem tego tekstu). A ja skojarzyłem to z książką (pożyczoną) czytaną parę lat wcześniej.

"na wypadek, gdybyś nie rozumiał tej metafory: to znaczy "do Londynu przez Rumunię""

No istotnie, słusznie założyłeś, że metafory bym nie zrozumiał. Specjalnie pytałem się o punkt docelowy. I kierunek Rumunia był bardziej logiczny, niż wspominany wcześniej Kraków.

I dzięki za wyrozumiałość.

----

"Otóż wszystkie te unijne zrosły się dzięki Unii. Rozpad Unii oznacza ponowne wstrząsy. Tak, prognozuję je także tam."

Będziemy mieli pierwszy test tej teorii na przykładzie Gibraltaru. Ponoć już teraz Hiszpania koniecznie chce wrócić do tej kwestii w ramach rozmów "rozwodowych" z Brytanią.


@awal111
"zamiast pokazać że przyjęty przez niego ton "urażonego zbawcy ludu" ma trade mark Adolfa Hitlera (...)"

Serio prawo Godwina jest już zbyt wyświechtane, żeby jeszcze funkcjonowało. Saddam, Putin, Kaczyński... lista jest dłuższa.
-
2017/02/21 13:02:06
@bert04

..przeprosiny Niemców były w zeszłym roku zaledwie, o odszkodowaniach nic nie wiem.

Sprawdziłem. Cytat z GW "W 2004 r. Niemcy przyjęli odpowiedzialność za ludobójstwo w Namibii, jednak odmawiają wypłaty odszkodowań potomkom ofiar. Uważają, że powinna wystarczyć pomoc rozwojowa wysyłana przez nich do Namibii, odkąd w 1990 r. kraj ten wyzwolił się od zależności od Afryki Południowej. Podliczono ją na miliard euro."
-
2017/02/21 14:03:12
@mw.61

"Jak w każdej kolonii."

Ale nie do kazdej kolonii sie jezdzi jako do "niemieckiej/angielskiej/francuskiej Afryki". Na ogol jak jedziemy do Kenii, do dlatego ze Kenia jest "kenijska" a nie "brytyjska". O to mi chodzilo - o traktowanie "niemieckosci" Namibii jako czegos co ma nas zachecac do osiedlania sie tam.

@bert04

"Nie, żeby to dużo zmieniało, ale po skandalu międzynarodowym i przejściu kolonii na własność państwa zbrodnie ponoć ustały."

Nie ustaly. Jeszcze podczas II w.sw. w Kongo wydobywano surowce dla aliantow korzystajac z pracy niewolniczej. Tak tak, zachodni alianci tez mieli swoje lagry...
-
2017/02/21 14:07:04
PS.

O niewolniczej pracy w Kongo po przejsciu kolonii na "wlasnosc" panstwa belgijskiego mozna przeczytac w ksiazce Hochschilda "King Leopold's Ghost", jak rowniez tu: forum.axishistory.com/viewtopic.php?t=44683 (wiem ze to forum internetowe, ale jedno z lepszych).
-
2017/02/21 14:42:32
@Namibia - Ja znowu o tym samym, ale Afryka subsaharyjska już koło 2030-40 nie za bardzo będzie się nadawała do życia. Wg. prognoz klimatycznych (NASA, IPCC) spadek opadów spowoduje utratę 40 do nawet 80% areału upraw (sorgo itp.), a zmiany ekosystemów sawannowych znacznie utrudnią hodowlę bydła. Nawet w scernariuszu zamożnego europejskiego emeryta, który ma jakieś niezależne od lokalnej gospodarki źródła utrzymania, nie byłoby to miejsce, w którym bym się na dłużej osiedlał.
-
2017/02/21 15:36:05
@emirantzuk

...traktowanie "niemieckosci" Namibii jako czegos co ma nas zachecac do osiedlania sie tam...

Dla Europejczyka, przyzwyczajonego do jakiegoś ładu, ma to znaczenie. Ta niemieckość nie objawia się bawarskimi portkami, golonką czy wszechobecną niemczyzną ale, jak na Afrykę, czystymi ulicami czy równymi chodnikami nie tylko w bogatych enklawach.

@pgolik

...już koło 2030-40 nie za bardzo będzie się nadawała do życia ...

Patrząc z tej strony to rzeczywiście lipa. Za gorąco. No ale idąc tym tropem, to nie warto w ogóle wiać z Polski, bo za chwilę będziemy mięli klimat jak w Hiszpanii. No może warto przenieść się bliżej morza i już kupować grunty w Szczecinie i okolicy, bo jak poziom morza podniesie się o jakieś 20 m, to nadmorska plaża będzie w centrum miasta. Jak w jakiejś Barcelonie czy innej Nicei.
-
2017/02/21 16:01:17
@mw.61
"nie warto w ogóle wiać z Polski". Albo przemyśleć Szwecję, Kanadę, itp. I to jest tak, że zmiany klimatu pogorszą jakość życia wszędzie, tylko w różny sposób, i w różnym stopniu. Bo jak nie susza i upały, to ulewy i wichury.
A jeżeli planujemy na prawdziwie pesymistyczne scenariusze, z załamaniem światowego porządku gospodarczo-politycznego, to trzeba też brać pod uwagę załamanie globalnego handlu i unikać miejsc zbyt zależnych od importu żywności.
I nie chciałbym trafić w miejsce, gdzie znaczna część ludności głoduje (lub będzie głodować), nawet gdyby mnie osobiście miało to nie dotyczyć. Ogólnie, nawet jak podróżuję turystycznie to nie czuję się komfortowo w miejscach, gdzie mój (przeciętny polski) poziom zamożności jest drastycznie powyżej tego, co mają miejscowi. Zabawa w bogatego sahiba wśród biednych tubylców mnie nie kręci (to kwestia smaku, a nie np. poczucia zagrożenia).
-
2017/02/21 16:26:46
@pgolik

"Zabawa w bogatego sahiba wśród biednych tubylców mnie nie kręci (to kwestia smaku, a nie np. poczucia zagrożenia)."

Zastanawiam sie, co o Twoim poczuciu smaku mysla ci biedni, czesto zyjacy z turystyki, tubylcy.
-
2017/02/21 16:35:26
@pgolik

...zmiany klimatu pogorszą jakość życia wszędzie, tylko w różny sposób...

Pozwoliłem sobie na żartobliwy ton, ale rzeczywiście to nie jest śmieszne. Może ja, z racji wieku, nie doczekam masowej nawały uchodźców z krajów Maghrebu, Bliskiego Wschodu czy Afryki z winy nie wojny czy biedy, lecz po prostu zwierzęcego głodu wynikłego , na przykład, z wieloletniej suszy. Może się okazać, jak nic się nie zmieni, że nasze dywagacje gdzie emigrować, sprowadzą się w przyszłości do tego, jak wysoki postawić mur by się odgrodzić. Jeden taki wizjoner już jest.
Jak w średniowieczu.
-
2017/02/21 17:16:47
@emirantzuk.

...co o Twoim poczuciu smaku mysla ci biedni...

Może czasami mówią jak Obelix: ale głupi ci Rzymianie. Płacą taką forsę za takie badziewie.
A może czasami zastanawiają się dlaczego w pobliskiej Hurghadzie jest raj, a ja nie widziałem niczego, poza piaskiem?
-
2017/02/21 18:40:44
@wo
gdybyśmy nie lubili tego zrzędzenia to byśmy tu nie zaglądali, a przynajmniej ja. Post o stekach czemu nie, chociaż wyobrażam sobie że dzieje się właśnie w polskiej polityce coś co dałoby powód do napisania notki z cyklu schadenfreude...

@kierunek emigracji
nie wiem czemu nikt się jeszcze nie zająknął o krajach które nie mają w swoich parlamentach reprezentacji żadnej skrajnej prawicy, czyli o Hiszpanii i Portugalii? Nie dość, że znakomite położenie geopolityczne o to jeszcze ten klimat...
-
2017/02/21 20:09:53
#dokąd wybywać

Zalecam Luksemburg. Owszem, jak UE padnie, to też mocno nas trzepnie, ale jest to poziom, z którego jest gdzie spaść, a przez ostatnie 150 lat zawsze spadali na 4 łapy. Politycznie superstabilny, Wielki Książe czuwa. Jakby bombardowali, to tyle oligarchów ze wszystkich stron trzyma tu aktywa, że nas będą bombardować jako ostatnich. Kraj w połowie składa się z imigrantów/expatów, rasizmu brak, a kulturowo wszyscy podobnie. Z dobrymi kompetencjami względnie łatwo coś znaleźć, nawet tylko z angielskim. Jeden minus to ceny nieruchomości i wynajmu, są na poziomie paryskim. Ale gdy się weźmie kredyt na EUR_BIGNUM, a UE się rozpadnie i trzeba będzie wiać, to też łatwiej zwiać przed małym bankiem z małego kraiku niż wielkim z wielkiego.

#czy to już?

Porównania Trumpa czy Kaczyńskiego do Hitlera to przesada. Stoję po stronie tych, którzy porównują ich raczej do Berlusconiego i proponują uprawianie zwykłej, nudnej polityki aż tamci się zgrają. Hitler był weteranem z PTSD, wyszkolonym zabójcą, który zabijał i widział, jak zabijano (zginęło 80% jego oddziału), a do władzy doszedł metodami w dużej części siłowymi - dzięki swoim bojówkom, nie stroniąc od morderstw politycznych. Na razie nic nie wskazuje, żeby Trump czy Kaczor mieli na to apetyt. Putin to co innego, ale jednak Ukraina nie jest w Nato, Putin nie zrobił tam nic gorszego od tego, co wcześniej w Czeczenii lub w Gruzji. Zmienię zdanie, jak zielone ludziki pojawią się na Łotwie czy w Estonii.

Trump jest mniej niebezpieczny niż reszta partii republikańskiej w swojej obecnej postaci. Już teraz widać, że grzęźnie, a jeden element amerykańskiego Deep State, który go wyniósł do władzy (FBI) gryzie się z drugim, któremu on bardzo nie pasuje (CIA). Jakby ktoś chciał przyjąć zakład, czy dotrwa do końca kadencji, to ja obstawiam, że nie (mam rodzinę, która na niego głosowała i już się wahają).

#klimat

zmiany klimatu pogorszą jakość życia wszędzie, tylko w różny sposób, i w różnym stopniu. nawet jeśli Polska znajdzie się wśród relatywnie wygranych, to Europa jako całość zależy silnie od Prądu Zatokowego. Jeśli ocieplenie Arktyki spowoduje wyłączenie go, to Brytania i Skandynawia przestaną być fajnymi miejscami do życia.
-
2017/02/21 22:10:03
@"biedni, czesto zyjacy z turystyki, tubylcy" - często to tylko w teorii tak pięknie wygląda, rachunek zysków i strat po stronie "tubylców" nie jest wcale ewidentny. Jest na ten temat masa badań i teorii (np. poczytaj o postkolonialnej krytyce turystyki).
@klimat - no i to właśnie przykład na wspomniany w notce problem braku innego globusa. Na tym globusie wszyscy mamy przerąbane, jak nie tak, to inaczej. Tam gdzie bezpośrednie skutki zmian będą mniej dotkliwe, tam z kolei bardziej dotkliwy będzie problem fali zdesperowanych uchodźców z bardziej dotkniętych rejonów. Nie ma dobrych scenariuszy, nie ma bezpiecznych schronień (może z wyjątkiem górnego 0,1% najbogatszych - ci sobie poradzą).
-
2017/02/22 04:46:15
@pgolik

" Jest na ten temat masa badań i teorii (np. poczytaj o postkolonialnej krytyce turystyki"

Z przewaga teorii gesto podlanej Lacanem zapewnie. Thanks but no thanks.
-
2017/02/22 10:07:02
Panowie się jeszcze zastanawiają, Ja w 2011 wybrałem UK.

Już człowiek nie najmłodszy byl, 36 lat.
Coś tam było w pl. Rodzina dzieci etc.

Siostra w Bawarii już obywatelka osadzona z domem itd, ale ten język w DE.

Mam dzieci. Zwykle powinny chodzić do szkoły lub mieć w miarę dobrą pracę. Nie ogarną tego startując z perspektywy uniwersytetu w pl gdzieś w piątej serce rankingu.
Języków nie ogarną tak jak native.
Obywatelstwem się nie wesprą.

I skończyło się rumaczenie jako klasa średnia żyjąca z oracy własnej i pracowników w pl, zaczęła się epoka pracy fizycznej w UK od spodu drabiny.

Po kilku latach żona na podyplomowce, będzie nauczycielem matematyki.
Starszak w 2% najlepszych uczniów w UK (po SAT i po poziomie). Szkoła prywatna zaproponowała mu bursaries żeby tylko chciał do nich przyjść.

Młodsi się uczą ciężko żeby powtórzyć ścieżkę starszaka.

To z plusów.

Z minusów: niestety trzeba myśleć za system i często walczyć o swoje.
Ścieżki rozwoju określone, i dla mnie rozpoczynającego tutaj zycie z magazynu, już raczej nie do przeskoczenia do white collar przed emerytura.

Tyle że nawet praca fizyczna nie hańbi, pozwala na wakacje i przyjemności, hobby.

Na razie nie płacze, i jednak drugi i trzeci raz bym zrobił tak samo.
-
jop
2017/02/22 10:36:26
@prawicowyhomoseksualizm

No więc my właśnie nie zdecydowalibyśmy się na emigrację między innymi właśnie dlatego, że nie mamy dzieci (i w miarę obserwowania tego, co się dzieje, coraz bardziej się cieszymy z tej decyzji), więc nie ma to większego sensu.

Doświadczenia znajomych, którzy wyjechali, są przeróżne - część całkowicie wrosła w nowe miejsce, ale część, niestety, jest w naszym rozumieniu straconym pokoleniem: praca poniżej kwalifikacji, warunki mieszkaniowe gorsze niż nasze w PL, "życie okrakiem" - nie są jeszcze stamtąd i nie są już stąd.

Poza tym mam wrażenie, że w przypadku takich średniaków jak my emigracja nie niesie żadnej wartości dodanej. Wysoko opłacani cenni specjaliści, którym np. jakieś korpo opłaca koszty przeprowadzki, organizuje mieszkanie i ogólnie minimalizuje stres/wysiłek organizacyjny związany z przenosinami oczywiście mają pełno plusów - pracują za znacznie większe pieniądze, robią ciekawsze rzeczy dla lepszych firm, a ryzyko, jakie ponoszą, jest niewielkie. Z kolei ludzie, którzy tu ciężko pracowali fizycznie na czarno albo na śmieciówkach za żałosne pieniądze też będą mieli tam lepiej - znacznie lepsze pieniądze, stabilniejsza praca, a councilowa szeregówka to postęp w stosunku do rozlatującej się chałupy na zapadłej wsi albo mieszkania kątek u rodziców.

A jeśli dojdzie do czegoś naprawdę poważnego, to nie będzie bezpiecznych miejsc. Przynajmniej w Europie.
-
2017/02/22 11:32:36
@ a_niech

"Słowem - to że w Kanadzie pachnie nam ciągle żywica to nie znaczy, niestety, że za 10 lat ciągle będzie tam pachnieć cokolwiek."

Rozkoszna woń ropy i bitumitów, jak prędzej czy później na skutek zaniedbań i/lub jakiejś lokalnej naturalnej katastrofki (powódź, może?) pieprzną im wały czy co to tam oni mają dookoła tych zbiorników flotacyjnych wielkości małego miasta do oczyszczania "piasków" roponośnych. 20% powierzchni Kanady bye bye?
-
2017/02/22 12:32:45
@haddr
"nie wiem czemu nikt się jeszcze nie zająknął o (...) o Hiszpanii(...)"

bo rozmowa nie była o projektach typu: mam 1mil i chciałbym kupić dom w którym spędzę emeryturę której mi wystarczy na dostatnie życie i opłacenie potężnego podatku od nieruchomości. Było raczej o miejscach gdzie można mieszkać i pracować. Madryt i Barcelona są bardzo drogie a zarabia się tam jednak stosunkowo niewiele, na prowincji życie jest tańsze ale tam zarobić można już zwyczajnie mało. Plus stopa bezrobocia blisko 20% a wśród młodych tak z dwa razy tyle. Plus ruch separatystyczny w Katalonii jest na takim etapie że w żadnym razie nie zaklasyfikowałbym tego jako "znakomite położenie geopolityczne"
-
2017/02/22 12:34:48
@self
"1mil"

1 milion euro - tak dla wyjaśnienia - ale blox mi zjadł unikoda jak to ma w zwyczaju
-
2017/02/22 14:11:14
W Hiszpanii jest tak osom, że w Krakowie, w kręgu znajomych korposów, wykształciła się już całkiem pokaźna diaspora młodych Hiszpanów, którzy wyemigrowali w ciągu kilku ostatnich lat. Do Polski. Za pracą.

Jest ich w każdym razie dość sporo, w drugiej kolejności młodzi Włosi, nie spotkałem jeszcze, poza jednym rodzynkiem, Greków ani Portugalczyków - no ale ich jest zwyczajnie mniej.

I nie są owi ludzie ani programistami, ani jakimiś specjalistami od czegokolwiek, klepią w excela ramię w ramię z rodzimymi BKŚami, narzekają niby, że zimno i mało płacą, ale mało > nic.

W sumie można więc ze zgrozą patrzeć w przyszłość, ale zanim się to wszystko zawali, będzie nam dane odblokować chociaż achievementa "Kraj będący celem wewnątrzunijnej emigracji zarobkowej" za 10 punktów. Zawsze coś.
-
2017/02/22 14:20:18
@m_caliban

...wyemigrowali w ciągu kilku ostatnich lat. Do Polski. Za pracą...

A to ciekawe. Może gdzieś tam jast jakiś blogasek, gdzie kombinuje się gdzie wiać, i ciekawe jak wysoko stoimy w rankingu.
-
jop
2017/02/22 15:12:09
@ Hiszpania, Portugalia, Grecja i Włochy

Mam trochę znajomych, którzy na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat mieszkali w tych krajach - ani jedna z tych osób nie miała pracy tam na miejscu. Wszystko to ludzie, którzy albo pracują zdalnie dla klientów z zupełnie innych krajów, albo ludzie z biznesem stacjonarnym w Polsce, którego na co dzień pilnuje kto inny. Jedna para zresztą wróciła z Hiszpanii do Polski, a małżeństwo włosko-polskie po paru latach we Włoszech przeniosło się do PL. Więc fajny klimat fajnym klimatem (abstrahując od tego, jak długo jeszcze będzie się w ogóle dało tam wytrzymać), ale jednak przeprowadzanie się do kraju, w którym nie da się znaleźć żadnej pracy, jest jednak trochę słabe.
-
2017/02/22 15:42:20
@Powyżej

No rany,@wo, nie jest źle. Ty o Zaleszczykach, tu walą do nas.
Choć jak się zastanowić, to w 39 roku też był tłok na moście gdzieś na Bugu. Jedni wiali przed Niemcami a inni przed Sowietami.
Kurna. Chyba rzeczywiście potrzebny jest nowy globus.


-
wo
2017/02/22 17:59:56
@prawicowy
"Tyle że nawet praca fizyczna nie hańbi, pozwala na wakacje i przyjemności, hobby"

No wiem, ale brutalnie w moim przypadku to wygląda tak, że każdy realistyczny scenariusz emigracji oznacza dla mnie krótkoterminowo drastyczny spadek poziomu życia. Więc oczywiście się nie zdecyduję, jednocześnie świadom tego, że w XX wieku wielu ludzi w Polsce podobnie rozumując zrobiło straszny błąd. Pomyślcie o wszystkich tych, którzy w sierpniu 1939 SKRACALI URLOPY, żeby zdążyć wrócić do Warszawy przed wojną - bo się bali, że jak zostawią mieszkanie bez opieki, stracą porcelanę rodową...
-
2017/02/22 19:57:48
Kurna. Chyba rzeczywiście potrzebny jest nowy globus.

NASA odkryła siedem nowych planet, na których możliwe jest życie. Zdaje się, że nasz problem się rozwiązał.
-
2017/02/22 20:50:31
@wo "Pomyślcie o wszystkich tych, którzy w sierpniu 1939 SKRACALI URLOPY, żeby zdążyć wrócić do Warszawy "

Jeśli wracali np. z Hiszpanii (Franco) czy Włoch (Benito), to pewnie było tego całe dwanaście osób. A jeśli z Truskawca, to zostanie tam by wiele nie zmieniło.
-
2017/02/22 22:05:26
@wkochano
A wizyta zielonych ludzików w Czarnogórze?

@srebra rodowe
Scenariusz kryzysu może być inny. Świeży imigrant może być dobrym celem dla niezadowolonych w kraju docelowym, nikt nie będzie mu współczuł, będzie obwiniany o całe zło świata. To nie będzie wycieczka turystyczna.

@Szczecin
... jest dość pagórkowaty... Wenecja Północy... Pięknie, całe centrum pod wodą, poza okolicami miejsca urodzenia dwóch caryc.
-
2017/02/23 00:20:25
@azdzisio
no rzeczywiście, ruchy nacjonalistyczne w Katalonii taki powód, że faktycznie chyba zmieniłbym zdanie. To jak odradzić Ukraińcowi przyjazd do Polski bo przecież Śląsk ma swój ruch autonomii.

@jop
przyjazd do Polski to klasyczny syndrom: wyprowadzamy się z centrum na prowincje żeby życie było tańsze
-
2017/02/23 08:24:09
@haddr
"no rzeczywiście, ruchy nacjonalistyczne w Katalonii taki powód, że faktycznie chyba zmieniłbym zdanie. To jak odradzić Ukraińcowi przyjazd do Polski bo przecież Śląsk ma swój ruch autonomii. "

Gdybyś porównał do Szkocji to pomyślałbym że to na poważnie. A tak to nawet nie chce mi sie tłumaczyć co jest nie tak w tym porównaniu. Jezu jezu nieczyt. No dobra, uważaj, bede pisał powoli.

Zwolenników niepodległości jest WIEKSZOŚĆ. Zarówno w katalońskim parlamencie (w skład którego wchodzą z małymi wyjątkami zupełnie inne partie niż do parlamentu w 'Madrycie) jak i w społeczeństwie jako takim.

Ostatnio odbyła sie potężna debata na temat tego czy katalońska policja musi (i czy powinna) doprowadzać do prokuratury podejrzanych o obrazę króla. Oni obrazili króla, dla jasności, wyłącznie po to żeby prokuratura wystąpiła o ich doprowadzenie i żeby odbyła się debata o to czy to sie godzi żeby katalońska policja doprowadzała kogoś za obrazę jakiegoś hiszpańskiego króla. Popularna odpowiedź: nie i to wstyd że doprowadziła. Było naprawdę blisko poważnego przesilenia w tej sprawie.

Naprawdę porównanie do Śląska całkiem na miejscu. Serio zupełnie wiesz co piszesz.
-
2017/02/23 10:43:19
@m_caliban
"Jest ich w każdym razie dość sporo, w drugiej kolejności młodzi Włosi, nie spotkałem jeszcze, poza jednym rodzynkiem, Greków ani Portugalczyków - no ale ich jest zwyczajnie mniej. "
Zapewniam że też są, tylko jak móisz - mniej. Pojedyncze sztuki znajdziemy i w firmie IT w której pracuję, ale też np. w znanym łódzkim zespole tworzącym grę o tytule pisanym wielkimi literami.

@jop
"straconym pokoleniem: praca poniżej kwalifikacji, warunki mieszkaniowe gorsze niż nasze w PL, "życie okrakiem" - nie są jeszcze stamtąd i nie są już stąd. "
To właśnie to wyobcowanie kulturowe o którym pisałem wcześniej. Zapewniam, że bardzo nieprzyjemne.
-
2017/02/23 10:45:08
@airborell

Jeszcze tylko należałoby przekonać kaczystów (z całego zresztą świata), że warto tam ruszyć i że można się tam wybrać pieszo w jednym skafandrze na grzbiecie jak Astrocenty Peapo.
-
jop
2017/02/23 12:39:40
@ barts_706
Zgadza się - przy czym oczywiście to jest bardzo osobnicze, dla niektórych jest to poważna przeszkoda (np. dla mnie), innym nie przeszkadza wcale (w robocie dogadują się po angielsku, bo i tak wszyscy mówią tym językiem, sprawy codziennie załatwiają miejscowym narzeczem na poziomie podstawowym i to im wystarcza, a kulturę i znajomych polskojęzycznych mają w Internecie).

Dla mnie, niestety, kompatybilność językowo-kulturowa z miejscem, w którym mieszkam, jest jakoś tam ważna.
-
2017/02/23 12:40:01
@WO
"Otóż wszystkie te unijne zrosły się dzięki Unii."

Pełna zgoda co do... Szwajcarii. Ona powstała jako spokojny kraj pod presją koncertu mocarstw w XIX wieku - ówczesnego odpowiednika UE.

Co do Beneluxu, to raczej było na odwrót - współpraca tych dawniej zwaśnionych krajów, rozpoczęta unią celną w 1944 r., dała przykład jak może wyglądać EWG a potem UE.

Również co do ryzyka w pozostałych dawnych punktach zapalanych zachodniej Europy jestem sceptyczny. Dobrze, niech będzie że Walonowie już szykują listy proskrypcyjne na Flamandów a Duńczycy zbroją flotę w tajemnicy przed Szwedami - jednak ja ostawiam, że wcześniej zobaczymy konflikt w bardziej klasycznej scenerii, takiej jak Bośnia i Hercegowina. Macedonia, Kosowo.

@ bert04
@awal111
"zamiast pokazać że przyjęty przez niego ton "urażonego zbawcy ludu" ma trade mark Adolfa Hitlera (...)"
Serio prawo Godwina jest już zbyt wyświechtane, żeby jeszcze funkcjonowało.

Wymieniłem konkretny element trumpowskiej retoryki, który rzuca mi się w oczy jako pokrewny temu co znam z mów Hitlera - a tych czytałem sporo. Trumpa też staram się odbierać in extenso i bez komentarza, poświęciłem wieczór na obejrzenie jego całej ostatniej konferencji prasowej i oprócz językowych śmiesznostek (wybijanych potem przez liberalne media) dostrzegłem umiejętnie przyjmowane populistyczne pozy, typu "piszcie o mnie prawdę, proszę niech to będzie nawet trudna prawda, ale nie te złośliwe kłamstwa, jakie teraz wypisujecie - moi najlepsi ludzie zajmują się ich prostowaniem zamiast pracą dla zwykłych Amerykanów!".

Niestety dziennikarze wysłuchujący tych pouczeń nie potrafili się pryncypialnie przeciwstawić. Przy wszystkich proporcjach (Godwin restirction), reakcja amerykańskich mediów na tej konferencji Trumpa nie była dużo lepsza niż aprobujące zwischenrufy jakie towarzyszyły mowie (raczej upupiającej pogadance), jaką Hitler wygłosił do czołowych przedstawicieli niemieckiej prasy w listopadzie 1938 r. [1] Mowa ta zawierała zresztą kilka innych retorycznych chwytów, które spodziewam się wkrótce zobaczyć u Trumpa (np. "urzędnicy mówili że z tym wejściem do Czech to niemożliwe, dostawałem memoranda, z których wynikało że to będzie katastrofalne dla nas, po prostu koniec świata, ha, ha - gdzie oni teraz są?")

[1]www.ifz-muenchen.de/heftarchiv/1958_2_6_treue.pdf

@m_caliban
"pokaźna diaspora młodych Hiszpanów, którzy wyemigrowali w ciągu kilku ostatnich lat. Do Polski. Za pracą."

Dla mnie to jest plus dodatni. Jeżeli "uskok" w jakim się znajduje Polska ma kiedykolwiek się zrosnąć (o zrośniętych uskokach pisałem, mind you, jedynie w kontekście zachodniej Europy i Skandynawii) to m.in. dzięki temu że odwrócimy wiecznotrwałe trendy migracyjne. Dla wszystkich jest zrozumiałe, że Polak wyjeżdża do pracy na zachód (a Polka na zachodzie zakochuje się w sympatycznym Jochanie lub Jeanie i po hucznym weselisku w Myciskach żyje z nim za górami za lasami długo i szczęśliwie). Ta "zwykła" kolej rzeczy czyni z nas wschód właśniew oczach zachodu. Sprawa stanie się mniej jasna, jeżeli to do nas do pracy przyjedzie Hiszpan i tu zakocha się na zabój w sympatycznej Joannie, z którą tu w Polsce założą rodzinę (to też rosnący trend). Te przepływy ludzkie, choć mają źródła w kryzysie na południu Europy, wzmocnią UE i naszą pozycję w niej. Jednak nie na tyle wzmocnią, aby tego nie mógł zmarnować PiS. Dlatego, koledzy z "Razem" - mam nadzieję, że na wybory samorządowe (obywatel UE mogą w nich głosować w każdym kraju członkowskim) szykujecie już waszą stronkę po hiszpańsku: "Hola! Partido "Juntos"- nos complace darles la bienvenida a nuestro sitio web

@prawicowyhomoseksualizm
Wyrazy szacunku.

@ a_niech
Gratuluję talentu poetyckiego (i pięknej żony).
-
2017/02/23 12:41:03
W sumie z całej tej dyskusji dla mnie wynika, że jedyna możliwa emigracja/ucieczka to taka jak w "Kongresie futurologicznym'. Wgłąb.
-
wo
2017/02/23 14:03:06
@awal
"Również co do ryzyka w pozostałych dawnych punktach zapalanych zachodniej Europy jestem sceptyczny. Dobrze, niech będzie że Walonowie już szykują listy proskrypcyjne na Flamandów a Duńczycy zbroją flotę w tajemnicy przed Szwedami - jednak ja ostawiam, że wcześniej zobaczymy konflikt w bardziej klasycznej scenerii, takiej jak Bośnia i Hercegowina. Macedonia, Kosowo. "

Na razie oczywiście tak po prostu siebie nie lubią i oskarżają wzajemnie o różne niecnoty (w Belgii w trójkącie Walonia / Flandria / Bruksela jako osobny byt, z osobna znienawidzony przez resztę). Historia pokazuje, że te drobne antagonizmy przestają być takie drobne, jak przyjdzie recesja 20% i nagle część ludzi już naprawdę nie ma co jeść. Więc oczywiście nie ma jeszcze list proskrypcyjnych (ha ha, świetny dowcip ci wyszedł), ale receptura do mieszanki wybuchowej już jest - wzajemne oskarżenia o "przejadanie naszych podatków", pretensje do stolicy o to, że naściągała za dużo uchodźców, pretensje wszystkich do wszystkich, że granice stolicy wyznaczyli sztucznie. Zacznie się zapewne od pogromu uchodźców, który pokaże brak jedności społeczeństwa co do tego jak reagować (bo część powie, że nie może być tak, żeby brakowało na zasiłki dla rdzennych Belgów, część powie, że to faszyzm - itd.).
-
2017/02/23 14:31:15
@WO
Masz rację, że nie jestem uczciwym sędzią. Belgia jest dla mnie owiana mgiełką sentymentu. Spędziłem tam piękny czas, choć i wówczas kraj ten nie przekonywał szczególnie, że chce dalej trwać. Wstrząsnęło nim tymczasem kilka afer, a jego definitywny rozpad ogłosiła już 10 lat temu gazeta z kraju, który obecnie jest jakby trochę bardziej go bliski [1]. Mimo to, Belgie/ Belgique wciąż dotrzymuje nam towarzystwa - cóż, kibicuję im...

[1] www.economist.com/node/9767681

@m_caliban
"Wgłąb."
Zgodnie z zaleceniem, wgłębię (wchodząc w głąb).

-
2017/02/23 15:19:34
@awal

... Belgie/ Belgique wciąż dotrzymuje nam towarzystwa - cóż, kibicuję im... 

Ponoć bóg mieszka w Brukseli (film Zupełnie Nowy Testament, polecam, jest w sieci za darmo) i nie jest to zbyt przyjazny byt. Siedzi w tajnej centrali i za pomocą komputera uprzykrza ludziom życie. Jednak wyszedł ze swojej kryjówki przez pralkę(literalnie), i ma kłopot z powrotem. Miejmy nadzieję, że tak szybko nie wróci, a wtedy jest szansa, że Belgowie, i nie tylko, nie wezmą się za łby.
-
2017/02/23 15:41:43
@awal

"Wymieniłem konkretny element trumpowskiej retoryki, który rzuca mi się w oczy jako pokrewny temu co znam z mów Hitlera - a tych czytałem sporo. Trumpa też staram się odbierać in extenso i bez komentarza, poświęciłem wieczór na obejrzenie jego całej ostatniej konferencji prasowej i oprócz językowych śmiesznostek (wybijanych potem przez liberalne media) dostrzegłem umiejętnie przyjmowane populistyczne pozy, typu "piszcie o mnie prawdę, proszę niech to będzie nawet trudna prawda, ale nie te złośliwe kłamstwa, jakie teraz wypisujecie - moi najlepsi ludzie zajmują się ich prostowaniem zamiast pracą dla zwykłych Amerykanów!". "

No ale Trump ma sporo racji. Mainstreamowa prasa amerykanska, z perspektywy brytyjskiej, to stado zarozumialych matolow.
-
2017/02/23 19:07:59
Prawie przeczytałem prawie wszystko. Dyskusja się rozforkowała, bo trudno wybrać kierunek emigracji, jeśli się nie sprecyzuje przed czym spier^H^H^H^Hmigrujemy. Trochę inne kierunki wchodzą w grę, gdy uciekamy przed konserwatywnym zaduchem a inne gdy uciekamy przed radioaktywnym opadem. W tym pierwszym scenariuszu liczą się trochę inne rzeczy niż w tym drugim.

Jakiś czas zrobiłem research, wyszedł mi Paragwaj (bardziej w tym drugim scenariuszu). W Europie: Portugalia jest spoko, pewnie Szwecja też, ale ja coraz gorzej znoszę chłody. Na Malcie byłem kilka dni (temu) i nie polecam, drogo strasznie, a historia może się powtórzyć (Malta składa się z bunkrów i kościołów). Klimat genialny, ale zbyt strategiczne położenie. Tak samo jak Singapur. W ogóle Azja przy tak sformułowanych wymaganiach obyczajowa tolerancja, swobody obywatelskie, w miarę swobodna możliwość spacerowania po zmroku raczej odpada (może poza Japonią), nie mówiąc o Afryce.

Ciekawe byłoby zgłębienie tematu, co tak naprawdę ratowało ludziom dupę w prawdziwych opałach. Dobry zawód? Posiadane oszczędności? Dobra siatka społeczna + szeroko rozumiana rodzina (czyli to, co w jakiejś mierze tracimy emigrując)? A może system prawny (i istnienie państwa, które go egzekwowało)? Itd.
-
wo
2017/02/23 19:34:49
@reuptake
"Ciekawe byłoby zgłębienie tematu, co tak naprawdę ratowało ludziom dupę w prawdziwych opałach"

Złote monety. I wcale nie żartuję.
-
2017/02/23 19:51:36
@reuptake "Ciekawe byłoby zgłębienie tematu, co tak naprawdę ratowało ludziom dupę w prawdziwych opałach"
Moim zdaniem szczęście. Można było mieć złoto i się z niego wyprztykać ukrywając się w ziemiance, można było mieć szwajcarski paszport i zgnić w łagrze (Bodo), można było mieć wpływowych przyjaciół, ale ci nie wiedzieli/nie zdążyli uratować... Szczęście.
@"historia może się powtórzyć (Malta składa się z bunkrów i kościołów)"
Ale kto miałby kogo napaść? Jedyna "inwazja" na południowy kraniec Europy to zdesperowani cywile z Syrii/Sudanu/Erytrei/Mali. Kto miałby być nowym Rommlem?
@awal "Pełna zgoda co do... Szwajcarii. Ona powstała jako spokojny kraj pod presją koncertu mocarstw w XIX wieku"
Raczej mocarstwa po wcześniejszym rozbiorze pozwoliły się Szwajcarom zjednoczyć, już w nowoczesnej państwowo formie. Coś w stylu "Francuzi to najpierw napadną, ale potem przeproszą". Przecież te wszystkie "wojny mleczne" były raczej umiarkowanie brutalne.
-
2017/02/23 20:26:08
@wo: jasne, że złote monety, ale też można się spytać, gdzie ich skuteczność jest większa.

@sheik.yerbouti: nie chodzi o to, żeby zaraz inwazję robić, ale taki fajny port i takie fajne lotnisko, czemu tam taktycznej bomby nie zrzucić...
-
2017/02/24 00:41:32
@sheik.yerbouti
"Przecież te wszystkie "wojny mleczne" były raczej umiarkowanie brutalne."
Tu rysunek z epoki pokazujący "uzbrojenie" jednej z armii - ja bym nie chciał oberwać:
www.sondersammlungen.zhbluzern.ch/b_pp_25_4_knue.htm

@reuptake
"Ciekawe byłoby zgłębienie tematu, co tak naprawdę ratowało ludziom dupę w prawdziwych opałach"
Generalnie dobrze było mieć szerokie kontakty, wysoką pozycję społeczną i pieniądze - jednak każdy z tych atutów mógł się obrócić przeciw jego posiadaczowi, gdy np. okupant wyłuskiwał potencjalnych liderów ruchu oporu lub gdy pieniądze sprowadzały na kark szantażystów. Również szczęście bywa zmienne. Najlepiej chyba było mieć zdolność adaptacji, mimikry i zjednywania sojuszników - jako lektura instruktażowa mogą posłużyć "Wojenne kłamstwa" ("Wartime Lies") Louisa Begley'a - warto też sięgnąć do eseju tego autora: www.nytimes.com/1992/08/16/books/who-the-novelist-really-is.html?pagewanted=all
-
2017/02/24 16:14:23
@awal
...rysunek z epoki pokazujący "uzbrojenie" jednej z armii...

Ale też fraternizowali się i razem spożyli zupę mleczną. Czy nie od tego fatu nazwa tych wojen?
Nie rozstrzygam. Jestem ciekaw.
-
wo
2017/02/24 17:00:27
@reuptake
"jasne, że złote monety, ale też można się spytać, gdzie ich skuteczność jest większa. "

No na pewno skuteczność zwiększało ogólnie utrzymanie się stabilnych struktur społecznych. Na użytek najnowszej ksiażki o Lemie musiałem przyjrzeć się losom trzech niemłodych już panów, którzy w sierpniu 1939 zajmowali mniej więcej zbliżoną pozycję społeczną, jako lwowska wyższa klasa średnia. Nazwijmy ich Dziennikarzem, Prawnikiem i Lekarzem. Wszyscy trzej występują w "Wysokim zamku", są też spokrewnieni, wyjściowy kapitał mają mniej więcej podobny. Los Dziennikarza jest straszny, los Prawnika niewiele lepszy, Lekarz jednak wydostanie się z tego wszystkiego żywy w 1945.
-
2017/02/24 18:56:35
@mw.61
"Ale też fraternizowali się i razem spożyli zupę mleczną."
Raz było tak a raz tak. Niektóre z tych wojen były bardziej jak powstania chłopskie (wtedy w ruch szły kłonice np. w "wojnie pałek", Stecklikrieg, 1802), inne miały charakter wojen religijnych czy też proto-rewolucji biorąc pod uwagę, że walczyły miasta z kręgu reformacji z katolickimi feudałami (np. Kappelerkriege 1529-1531) co ostatecznie (Sonderbundskireg, 1847) przyjęło postać antycypacji w małej skali amerykańskiej wojny secesyjnej: liberalne miasta północy przeciw konserwatywnym rolniczym kantonom południa. Rzeczywiście czasem mediatorzy z zupą mleczną godzili zwaśnione strony, lecz czasem strona mająca kilka armat więcej (co stanowiło przygniatającą przewagę) decymowała przeciwnika. Zgodnie z logiką zrastających się uskoków (jaka będzie, miejmy nadzieję, trwałym wkładem tego bloga do nauk politycznych) z czasem te konflikty się cywilizowały, z ostatniego zrodził się Czerwony Krzyż.

@WO
"No na pewno skuteczność zwiększało ogólnie utrzymanie się stabilnych struktur społecznych."
Taka jest teza "Bloodlands" i "Black Earth" Timothy'ego Snydera. Najgorzej było znaleźć się w obszarze, na którym struktury społeczne najpierw metodycznie zgnietli sowieci a potem naziści, czyli m.in. we Lwowie. Najlepiej tam, gdzie wojna i okupacja nie zniszczyła całkowicie przedwojennych struktur (jak Francja Vichy, Dania). Utrzymanie się jakiegokolwiek, choćby kolaboracyjnego, reżimu reprezentującego lokalną ludność było kluczowe dla szans przetrwania grup prześladowanych. Stąd statystyki pokazują, że lepiej było być Żydem np. z Włoch, Belgii a nawet z obszaru właściwej Trzeciej Rzeszy (bo tam działało jakieś, choć zbrodnicze, prawo) niż z Węgier po upadku Horthy'ego czy Grecji (która przed wojną nie miała problemu z antysemityzmem, ale którą zlikwidowano jako byt polityczny dając wolną rękę SS).

W tym świetle należy widzieć roztrwonienie przez sanację polskiej państowości w imię mocarstwowych mitów i iluzji. I jej analogiczne trwonienie przez aktualny rząd.

Dwa słowa ode mnie na koniec: nie wierzę w rozpad Unii, takie znamiona jak niedawne wykupienie Opla przez Francuzów z rąk Amerykanów pokazują, że gospodarcze tłoki niemieckiego-francuskiego silnika się nie zatarły. Jak pisałem, kryzys południa Europy ma też swoje pozytywne strony dla integracji kontynentu. Unia, o której niedawno mówiono z troską, że zapewniwszy 50 lat pokoju nie ma przed sobą czytelnej misji, właśnie ją zyskała: zapewnienie następnych 50 lat. A brexitowcy-lepeniści-AfDziacy mogą się paradoksalnie okazać pierwszym pan-europejskim ruchem politycznym, w przeciwwadze do którego przyjdą inne, bardziej liberalne. Jednak musimy mieć w Polsce klasę polityczną, która odnajdzie się w tym nowym otoczeniu. "Juntos", czekamy!
-
2017/02/24 19:28:43
@azdzisio
Nie wiem po co sie tak naburmuszasz. Z tego co piszesz to chyba i tak nie do konca kumasz do czego pije: jaki problem dla potencjalnego emigranta mają obecne dązenia Katalonii do niezależności? Oczywiście, jeśli wybierzesz Barcelonę to pewnie tak (potencjalne wyjście - a raczej niewejście - do Unii), ale o Madryt bym się nie martwił. Ok, spadnie PKB o jakieś 25%. Ale to wciąż będzie 2x PKB Polski.

Inna sprawa to to na ile ta secesja jest prawdopodobna. Otóż powiem ci, że w ciągu najbliższych 8 lat jest to bardzo mało prawdopodobne. Żadna z większych partii w Kortezach (z wyjątkiem Podemos) nie chce tego ich referendum. Artur Mas w tej chwili jest sądzony, a trybunał konstytucyjny nie uznaje referendum za legalne. Ostatnio mówi się również więcej o konsekwencjach ekonomicznych i te nie sa ciekawe. Poza tym jak wyobrażasz sobie państwo w którym połowa mieszkancow jest przeciw jego istnieniu? Independencia Catalana to wehikuł polityczny kilku lokalnych partii którym podgrzewają atmosferę żeby utrzymać poparcie. Ale ty pewnie wiesz lepiej i na codzień rozmawiasz z katalonczykami z mniejszych miejscowości?
-
2017/02/24 21:08:01
@haddr
"Z tego co piszesz to chyba i tak nie do konca kumasz do czego pije: jaki problem dla potencjalnego emigranta mają obecne dązenia Katalonii do niezależności? Oczywiście, jeśli wybierzesz Barcelonę to pewnie tak (potencjalne wyjście - a raczej niewejście - do Unii), ale o Madryt bym się nie martwił. Ok, spadnie PKB o jakieś 25%. Ale to wciąż będzie 2x PKB Polski. "

Rzeczywiście nie pomyślałem że możesz coś tak naiwnego pomyśleć. Tobie sie wydaje że tu się odbędzie coś w stylu rozpadu Czechosłowacji. No nie specjalnie widać taką możliwość na horyzoncie.

Ja jestem w tym wieku że dla mnie przepis na belfast carbomb to nie jest "bailey's + jameson + guinness" tylko ciągle raczej "transit + saletra".

I furgonetki nie wybuchały wyłącznie w Belfaście i Derry tylko także w Dublinie i Londynie.
-
2017/02/25 12:10:38
Nie demonizujmy wybuchających furgonetek. Nawet w najbardziej niebezpiecznym momencie w Belfaście ciągle bardziej było prawdopodobne uśmiercenie w rezultacie wypadku samochodowego.
-
2017/02/25 19:41:31
@red.grzeg
"Nie demonizujmy wybuchających furgonetek. Nawet w najbardziej niebezpiecznym momencie w Belfaście ciągle bardziej było prawdopodobne uśmiercenie w rezultacie wypadku samochodowego. "

Istotą ataków terrorystycznych nie jest to że one są skutecznym narzędziem masowej eksterminacji ludności tylko że wprowadzają element powszechnego poczucia zagrożenia. To jest bardzo realny strach, bez względu na to jak bardzo jest nieuzasadniony.

-
2017/02/25 21:08:03
@azdzisio
Słusznie! I dlatego warto konfrontować to poczucie zagrożenia z realnością i umieszczać je we właściwym kontekście.
-
2017/02/26 01:09:56
@red.grzeg
"Słusznie! I dlatego warto konfrontować to poczucie zagrożenia z realnością i umieszczać je we właściwym kontekście."

Zespół stresu pourazowego to jest jak najbardziej realna dolegliwość, kontekstem jest to że bomba wybuchła w supermarkecie w którym to ty mogłeś robić właśnie zakupy (Barcelona) albo w metrze w którym mogłeś akurat jechać do pracy (Madryt).

Możesz trywializować ile tylko chcesz o "konfrontowaniu swojego strachu", jak celebrytki które pokonują depresję za pomocą odprężających wycieczek na Malediwy, ale tego typu poważnych problemów zdrowia psychicznego nie da się rozwiązać prostym powtarzaniem mantry o tym że ne damy się przestraszyć a prawdopodobieństwo jest niskie. Nie bez powodu te bomby wybuchają: bo skutecznie wywołują jak najbardziej realne poczucie zagrożenia. 
-
2017/02/26 10:29:33
To samo dotyczy wypadków samochodowych ("na przejściu którym codziennie przechodzę wczoraj ktoś zginął").
-
2017/02/26 11:46:45
Dotyczy wszystkich tych wypadków samochodowych w których ktoś z premedytacją przejechał pieszego na pasach tylko po to żeby inni ludzie bali się przechodzić przez ulicę.

W przypadku zwykłego potrącenia na pasach naturalną reakcją jest że zwracasz większą uwagę przy przechodzeniu przez drogę. Jeżeli natomiast w twoim mieście niczego się nie spodziewający pieszy został z premedytacją rozjechany przez członka organizacji "Śmierć Przechodzącym Przez Pasy" to wtedy widok samochodu zbliżającego się do przejścia dla pieszych wywołuje zupełnie inny poziom nerwowości.

Kompletnie nie rozumiem czemu nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości że ja akceptuję twój argument że ten lęk jest kompletnie nieuzasadniony. Problem w tym, że jego nieracjonalność nie ma w gruncie rzeczy najmniejszego znaczenia.
-
2017/02/26 12:31:24
Bo rozmawiamy w kontekście racjonalnie podejmowanej decyzji o przeprowadzce.
-
2017/02/26 14:10:20
Ty piszesz o tym że w kontekście przeprowadzki to czy w kraju docelowym mają miejsce zamachy terrorystyczne nie ma wielkiego znaczenia bo prawdopodobieństwo śmierci na skutek eksplozji bomby jest relatywnie niskie.

Ja dla odmiany o tym że największym problemem z terroryzmem nie jest ryzyko śmierci tylko to że twój komfort życia jest definiowany przez ludzi którzy chcą wywoływać u ciebie stany lękowe. Bo to nie ma znaczenia że "nie ma powodu sie bać" jeżeli zupełnie realnie się boisz.
-
2017/02/26 14:56:20
Ale ja się zupełnie realnie boję za każdym razem kiedy śmignie mi przed nosem wyprzedzający na przejściu dla pieszych na dwupasmówce (czyli ostatni raz w czwartek), co powoduje u mnie zupełnie realny stres. Znam dziewczynę która ma zupełnie realny uraz kręgosłupa po tym jak wyjeżdżający z posesji patrzył się tylko w lewo. Znałem zupełnie realnego kolegę w którego ze skutkiem śmiertelnym wjechał samochód na czołówkę.

Nie rozumiem dlaczego to ignorujesz.
-
2017/02/26 15:36:58
@red.grzeg

Może po prostu przyjmij do wiadomości że na twoje decyzje to nie wpływa ale na decyzje wielu innych ludzi wpływa. Ja np 10 lat temu nie miałbym wiele naprzeciwko wyprowadzce do Paryża. Obecnie - w życiu. I nie dlatego że uważam prawdopodobieństwo bycia zastrzelonym czy wysadzonym za jakieś duże. Po prostu nie chciałbym żyć w miescie gdzie na każdym skrzyżowaniu stoją goście z karabinami z palcami na spuście. Jakby mi to nie przeszkadzało, dawno bym się wyprowadził do Telawiwu - przynajmniej klimat lepszy, plaża itp.
-
2017/02/26 16:00:23
Tak na koniec, porównując PL do UK w zakresie śmierci nagłej i nienaturalnej, to UK z terroryzmem, jest i tak bezpieczniejsze niż PL z samymi kierowcami (zliczalem: zabójstwa, wypadki śmiertelne komunikacyjne, akty terroru).

Ci do reszty rozważań, nie ma dobrego wyjścia / miejsca.
Cala strategia sprowadza się do: więcej wiary mam w kraj z czynnymi uniwersytetami w czasach gdy polska składała się z drużyny wojów i dowódcy.
Różnica cywilizacyjna i podejście do życia jest decydujaca, tak samo jak kwestie edukacji, Oxbridge czy Mcr Uni są rozpoznawalne wszędzie.

Poza tym, po 6 latach już właściwie nie decydował bym się na kolejną relokacje, np do PL.
Już tak zostanie się do śmierci.
-
2017/02/26 22:51:59
@poczucie zagrozenia terroryzmem

Moze jestem nietypowy, ale na mnie to nie dziala. Mieszkam we wschodnim Londynie wsrod tej grupy etnicznej z ktorej wywodza sie stereotypowi medialni terrorysci. Jezdze do pracy metrem (pamietacie lipiec 2005?) i wysiadam na bardzo zatloczonej stacji ktora na pewno jest na wysokiej pozycji na wishliscie wszelakich Al-Kaid i ISIS, idac do pracy w dzielnicy ktora wszyscy terrorysci dzialajacy na terenie UK zawsze uwielbiali brac na celownik. I co? I gucio. Nie boje sie w ogole.

Btw, polecam swietna komedie "Four lions", skoro juz jestemy przy temacie terroryzmu.
-
2017/02/27 08:54:21
@red.grzeg
Z jakiegoś powodu na większość ludzi dużo mocniej oddziałują Nicea i Berlin niż Twoje warszawskie/whateverskie anegdoty czy nawet drogowy zabójca z Kamienia Pomorskiego.
Wielu ludzi boi się psów, bo zostali pogryzieni, ale nie przekłada się to automatycznie na panikę w całym społeczeństwie (co innego z wilkami).
Think about it.
-
2017/02/27 10:09:39
@nonamenoneed,

To nie są anegdoty, śmiertelność związana z wypadkami samochodowymi jest przecież świetnie udokumentowana (możesz zacząć tutaj jeśli chcesz więcej poczytać: ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Causes_of_death_statistics/pl)
-
2017/02/27 10:24:48
W Polsce lek przed terroryzmem to przede wszystkim usprawiedliwienie dla rasizmu.
-
2017/02/28 11:26:26
@wo

"No wiem, ale brutalnie w moim przypadku to wygląda tak, że każdy realistyczny scenariusz emigracji oznacza dla mnie krótkoterminowo drastyczny spadek poziomu życia."

Dopóki to jest "któtkoterminowo" to pozostaje pytanie, na co jeszcze czekasz. Być może bardziej obawiasz się straty... statusu społecznego? Tzn. że zamiast nosić teczki, będziesz nosił woreczki? Wśród emigracji lat 90 (moja "fala", choć byłem wtedy nastolatkiem) to był powszechny problem, wzrost poziomu życia w zamian za podjęcie się prac, których tubylcy nie chcą. Niektórzy byli akademicy nie potrafili się przełamać (znam jednego "docenta", którego utrzymywała żona z pracy pielęgniarki, no bo on w PL wykładał na uniwersyteeeecie...)

Jeżeli masz plan, w którym osiedlając się za jakąś Odrą, Nysą czy Kanałem nadal piszesz książki ("Brytania nie istnieje") lub w inny sposób utrzymujesz się z pracy głowy, no to nie pytaj się, gdzie, ale dlaczego jeszcze nie. Bo "Nie pytaj o Polskę"?

@awal111

"Wymieniłem konkretny element trumpowskiej retoryki, który rzuca mi się w oczy jako pokrewny temu co znam z mów Hitlera - a tych czytałem sporo."

Dżizas, serio "elementy retoryki" to jakiś papierek lakmusowy? Założę się o dolary przeciw orzechom, że różne ilości "elementów retoryki" wynajdziesz w mowach wielu czołowych polityków od prawa do lewa. To że ten "twój" wydaje Ci się bardziej znaczący, to po prostu Twoje odczucie. Gdybyśmy mieli unikać wszelakich skojarzeń z Hitlerem, to jako pierwsze należałoby zbanować wegetarianizm. No dobra, a tak pomijając trochę negatywne skojarzenia, Hitler wielu talentów nie miał, ale mówcą był wybitnym (i autostrady, autostrady). Stąd nie zdziwiłoby mnie, gdyby jeszcze więcej "elementów" się pojawiło.

Wolę jednak porównywać po czynach. Albo inaczej mówiąc: dopóki w mowach nie będzie elementów o "ratowaniu pokoju" czy coś o "till 5:45 we shoot back", to nie nadużywałbym Godwina.

@prawicowyhomoseksualizm

"więcej wiary mam w kraj z czynnymi uniwersytetami w czasach gdy polska składała się z drużyny wojów i dowódcy."

W roku 1209 to Polska była we wczesnej fazie rozbicia dzielnicowego, ale mimo to była już zorganizowanym bytem państwowym. Proszę, nie popadaj w typową dla emigranta dezawuację kraju Twoich przodków. Jak w Twojej UK ścinano za nieodpowiednią konfesję, w PL królowie musieli przysięgać wolność religijną. O tym, że (nowo-)angole prezentują na różnych forach UK jako kolebkę demokracji już lepiej nie wspomnę.

A podsumowując, liczy się to, jaki poziom (nauki, wolności religijnej) prezentuje dany kraj dziś. I w przewidywalnej przyszłości. A nie jakieś historyczne porównania, te prawidłowe i te błędne.

@emirantzuk (+ @red.grzeg)

"Moze jestem nietypowy, ale na mnie to nie dziala."

Cholera, chyba Ty i red.grzeg nie łapiecie sedna sprawy. Może na was to nie działa. Ale to działa na większość społeczeństwa. A przez to - na polityków wybieranych przez większość społeczeństwa. Nacje dotknięte przez terroryzm mają dziwną tendencję ofiarowania wolności na ołtarzu bezpieczeństwa, politycy decdują o zmianach granic czy wojnach na drugiej stronie globusa nie na podstawie statystyk zagrożeń, ale na podstawie (subiektywnego) poczucia bezpieczeństwa w swoim kraju. I w ten sposób terroryzm działa na mieszkańców USA, UK, Espania i każdego kraju, w którym można przyporządkować akty terroru do konkretnych decyzji polityki.

"Moja chata z kraja" tu nie pomaga.
-
2017/02/28 13:12:05
@bert04

"Cholera, chyba Ty i red.grzeg nie łapiecie sedna sprawy. Może na was to nie działa. Ale to działa na większość społeczeństwa."

d25d2506sfb94s.cloudfront.net/cumulus_uploads/document/ojkkfkyzza/Chris_BBC_28-Jul-2016_Website.pdf

"How would you rate the chances of you or a member of
your family or a good friend being killed or wounded in
a terrorist attack? Do you think the chances are...?

Very high 2
Fairly high 10
TOTAL HIGH 12
Fairly low 35
Very low 20
TOTAL LOW 55
Almost non-existent 14
Don't know 20"

No, po prostu dygoczemy ze strachu tutaj.
-
2017/02/28 13:40:18
@emirantzuk

Serio, statystyka 11 lat po zamachu w Londynie (były jakieś późniejsze na terenie UK?) ma być argumentem na rzecz jakiej tezy? Ze strach nie trwa wiecznie? Czy może ma zamaskować fakt, że tamte zamachy miały skutki jak najbardziej polityczne?

Bo bo jest mi jasne, że chwilowo "dygoczecie" (?) bardziej przed zalewem polskich rzemieślników. Co też przekłada się na decyzje polityczne.
-
wo
2017/02/28 13:59:05
@bert
"Dopóki to jest "któtkoterminowo" to pozostaje pytanie, na co jeszcze czekasz. Być może bardziej obawiasz się straty... statusu społecznego? "

Poziomu życia. Wszędzie byłoby mi gorzej (krótkoterminowo), tzn. prawdopodobnie miałbym jakieś gorsze locum, ciężej bym pracował za mniejsze pieniądze, żegnajcie steki, żegnaj sushi, witaj budziku nastawionym na jakąś straszną godzinę (itd.).

"Jeżeli masz plan, w którym osiedlając się za jakąś Odrą, Nysą czy Kanałem nadal piszesz książki ("Brytania nie istnieje") "

Nie mam, z wielu powodów wydaje mi się to niemożliwe.
-
2017/02/28 14:08:46
@bert04
"to po prostu Twoje odczucie"
Tak, to moje odczucie. Masz okazję zweryfikować jego słuszność, zapoznając się ze źródłami, do czego zachęcam. Choćby z tą jedną pogadanką Hitlera z dziennikarzami, odbytą nazajutrz po "nocy kryształowej", aby odwrócić uwagę od spalonych synagog i stłumić głosy oburzenia (to też jakby podobieństwo do Trumpa).

"(i autostrady, autostrady)"
Niemieckie autostrady przed wojną budowali ludzie skoszarowani w prymitywnych warunkach i pozbawieni minimalnej ochrony pracowniczej, strajkującymi zajmowało się gestapo, a wypadki (średnio 1 ofiara śmiertelna na 6 kilometrów) tuszowano [1]. W czasie wojny dołączyli jeńcy i więźniowie obozów pracy. Propaganda czyniła z autostrad wizualny symbol krzepy reżimu oraz (równie nieuczciwie) przykład walki z bezrobociem, jak widać jest to skuteczne do dziś. W rzeczywistości jednak były one osiągnięciem w takim stopniu jak Biełmorkanał.

[1] E. Schütz; E. Gruber, Mythos Reichsautobahn: Bau und Inszenierung der "Strassen des Führers" 1933-1941, str. 51
-
2017/02/28 14:09:12
@bert04

"Serio, statystyka 11 lat po zamachu w Londynie (były jakieś późniejsze na terenie UK?)"

Byl jeden w miare udany (chociaz zaatakowano zolnierza na sluzbie, wiec teoretycznie mozna by to uznac za zgodne z prawem miedzynarodowym dzialania wojenne) + iles aresztowan ktore wg oficjalnej wersji udaremnily zamachy (ale czy im mozna wierzyc?).

"ma być argumentem na rzecz jakiej tezy? Ze strach nie trwa wiecznie? Czy może ma zamaskować fakt, że tamte zamachy miały skutki jak najbardziej polityczne?"

Mialy, ale same przeciez byly skutkiem decyzji politycznych rzadu Blaira (inwazja na Irak).

"Bo bo jest mi jasne, że chwilowo "dygoczecie" (?) bardziej przed zalewem polskich rzemieślników. Co też przekłada się na decyzje polityczne."

Nie, nie dygoczemy :) Ale mamy dosyc Unii :)
-
2017/02/28 14:10:47
@bert04

"Niemieckie autostrady przed wojną budowali ludzie skoszarowani w prymitywnych warunkach i pozbawieni minimalnej ochrony pracowniczej, strajkującymi zajmowało się gestapo, a wypadki (średnio 1 ofiara śmiertelna na 6 kilometrów) tuszowano [1]. W czasie wojny dołączyli jeńcy i więźniowie obozów pracy."

Ciekawe o czym swiadczy fakt, ze w USA od wielu lat w wiezieniach setki tysiace ludzi sa zaprzegane do pracy za ktora placi im sie grosze.
-
2017/02/28 14:55:10
@wo

"żegnajcie steki, żegnaj sushi, witaj budziku nastawionym na jakąś straszną godzinę (itd.)."

A jak długo kalkulujesz, że zostając w PL będziesz miał powyższe? Steki, sushi, budzenie przez promyki słońca w samo południe?

"Nie mam, z wielu powodów wydaje mi się to niemożliwe."

Hmm... więc co miałeś na myśli pisząc "krótkoterminowo"? Ze dla faceta z piątym krzyżykiem (?) na karku coś się znajdzie na budowie?

Powiem tyle z autopsji. Dla moich rodziców emigracja w podobnym wieku była ogromnym (i nie "krótkoterminowym") obniżeniem statusu społecznego. Z drugiej strony materialnie mimo wszystko wyszli na plus. Ale to były lata 90-te, inna baza porównawcza. A w ich dzisiejszym wieku to liczą się też takie "bzdety", jak opieka zdrowotna, geriatria itd. To wyrównuje im koszty poniesione z emigracją.

No i jestem ja. I moje dzieci, już tutaj urodzone. W jakimś stopniu to też dla nich było (i jest) elementem kalkulacji strat / korzyści.

A dla Ciebie?

@awal111

Ja nie przeczę, że jeden demagog i populista zrzyna od innego demagoga i populisty (czy to świadomie, czy też te chwyty są po prostu naturalne). Twierdzę natomiast, że - jeszcze? - nie spalono synagog na rozkaz Trumpa. Ani meczetów, żeby było współcześniej. Jeżeli to zrobi, będziesz mógł oficjalnie napisać "Aaaaaniemówiłem!!!111"

A z autostradami to dzięki za informacje, ale wzmianka miała być nieco sarkastyczna do typowego "ale autostrady zbudował". A o tym, że walkę z bezrobociem skutecznie podjęła już Republika Weimarska, wiem sam. Uczyłem się tu historii.

@emirantzuk

primo, nadal nie wiem, jaką tezę chcesz uzasadniać tą statystyką. A może zapomniałeś, że inwazja na Irak była późnym skutkiem 9/11 (co oczywiście było skutkiem jakichś innych inwazji czy akcji i tak dalej)? Bez 9/11 może Saddam by dziś wspierał koalicję międzynarodową w walce z tym okropnym Assadem, czy kto tam byłby na liście w alternatywnej rzeczywistości.

secundo, w drugim komentarzu pomyliłeś "cytanta"

tertio... użyłem tego "wy" sarkastycznie, a tutaj jak widzę kolejny nowo-angol, który jest za Brexitem? Czy się mylę?

Powiedz mi, że się mylę...
-
2017/02/28 15:14:40
@bert04
"nie spalono synagog na rozkaz Trumpa. Ani meczetów"
Niestety, meczety płonęły.
www.texastribune.org/2017/01/30/two-texas-mosques-burned-ground-january/
-
wo
2017/02/28 16:41:34
@bert
"A jak długo kalkulujesz, że zostając w PL będziesz miał powyższe? Steki, sushi, budzenie przez promyki słońca w samo południe?"

A cholera go jedna wie. Przecież to byłoby pierwsze pytanie, jakie zadałbym wróżce. I od niego oczywiście zależałaby decyzja o ewentualnej emigracji.

"Hmm... więc co miałeś na myśli pisząc "krótkoterminowo"?"

No właśnie to, że zanim tam bym zdążył sobie uwić jakieś inne gniazdko, najpierw musiałbym pracować ciężej i za gorsze pieniądze.
-
2017/02/28 18:24:18
@awal111

"Niestety, meczety płonęły.
www.texastribune.org/2017/01/30/two-texas-mosques-burned-ground-january/"

Dlaczego Trump bardziej odpowiada za to, niz Obama za fale zabojstw czarnych ludzi przez *policje* i masakre w Charleston? W koncu to demokratyczna Sekretarz Stanu kiedys powiedziala, ze mlodych czarnych trzeba "bring to heel"...

@bert04

"primo, nadal nie wiem, jaką tezę chcesz uzasadniać tą statystyką."

Te, ze ludzie nie boja sie o siebie samych w kontekscie terroryzmu. Po prostu budzi ich sprzeciw terroryzm jako taki, oraz - przynajmniej w UK - maja swiadomosc, ze na 1 Europejczyka zabitego przez ISIS przypada pewnie ze 100 Afganczykow, Pakistanczykow itd. I tamtych ludzi tez im jest zal.

Np. ludzie spoza UK mysla, ze szal na CCTV w UK jest motywowany przede wszystkim walka z terroryzmem. Gucio. Ludzie chca kamer bo boja sie wlaman, rozbojow, gwaltow w pustej alejce (jeden z najslynniejszych polskich imigrantow w UK, Jakup P. z Exeter, wpadl wlasnie przez nagranie z CCTV) i chuliganstwa. No i instalacja kamer pozwala zmniejszyc liczbe patroli policyjnych, co ma niebagatelne znaczenie w dobie austerity (oraz redukuje napiecia w dzielnicach gdzie polowa mlodziezy lubi wypalic blanta wieczorem).

"Powiedz mi, że się mylę..."

Nope :) #helloworld
-
2017/02/28 19:22:29
@emirantzuk

"Dlaczego Trump bardziej odpowiada za to, niz Obama"

Bo Trump nie jest muzułmanem?

"W koncu to demokratyczna Sekretarz Stanu (...)"

I kandydatka na posadkę w białym domku. Widzę, że czytamy wypowiedzi pani Clinton na każdą okazję. Co za przypadkowy przypadek, zwolennik Brexitu, przeciwnik Clinton... Będę strzelał, Putin nie jest taki zły, jak go malują?

"Nope"
Mentalność łodzi ratunkowej Titanica. Brytolom to się nie dziwię, ich kraj. Ale nowo-angole, którzy dzięki Unii tam się dostali...

A poza tym na tym blogu już było sporo zwolenników PiS. Ale klienta Cambridge Analitics jeszcze nie pamiętam. Ciekawe, ofiara czy aktywny działacz.
-
2017/02/28 19:28:59
@emirantzuk
"Dlaczego Trump bardziej odpowiada za to, niz Obama za fale zabojstw czarnych ludzi przez *policje* i masakre w Charleston? W koncu to demokratyczna Sekretarz Stanu kiedys powiedziala, ze mlodych czarnych trzeba "bring to heel"... "

Za utrzymanie prawie nieograniczonego dostępu do broni odpowiada cała amerykańska klasa polityczna (i nie, ideologiczne poparcie dla takiego dostępu nie sięga Founding Fathers czy Wild West, lecz zostało wykreowane przez kierownictwo NRA po zjeździe w Cincinnati w 1977 r. [1]). Nie mam nic do dodania w tym względzie ponad tekst Adama Gopnika [2].

Natomiast ostatnią falę agresywnej ksenofobii Trump może spokojnie zapisać na swoje osobiste konto. Ma do dyspozycji proste narzędzia, aby się od niej odciąć np. pojawić się na miejscu spalonego meczetu lub choćby pozwolić rzecznikowi na proste słowa "Potępiam islamofobię" [3]. Nie czyni tego. Przeciwnie, swoimi działaniami w imię walki z terrorem, wznieca terror - niczym innym są ksenofobiczne groźby i podpalenia. Ameryka już raz w historii przeszła tę drogę: znaczna część kraju została dotknięta masowym terrorem, obywatele setkami ginęli na ulicach zabijani przez terrorystyczne bojówki [4]. I znowu, nie, tak nie było "od zawsze" - fala linczów wezbrała pod koniec lat 70-tych XIX wieku, wzniecona przez stanowych polityków południa, jako sposób na "power base consolidation", jej paliwem były "fake news" dotyczące gwałtów i kradzieży. Polecam zalinkowany raport.


[1] books.google.de/books?id=kSsGAgAAQBAJ&pg=PT95&redir_esc=y#v=onepage&q=%22live%20with%22&f=false

[2] www.newyorker.com/news/daily-comment/the-simple-truth-about-gun-control

[3] Zamiast: twitter.com/AmerZahr/status/834116957129551872

[4] eji.org/reports/lynching-in-america
-
2017/02/28 19:40:58
"Mentalność łodzi ratunkowej Titanica. Brytolom to się nie dziwię, ich kraj. "

Moj tez :)
-
2017/02/28 20:13:12
Sorry emirat ale dla mnie to jesteś "Wojtek i też mam 12 lat".

Albo nie jesteś "Dotychczas byłem krytyczny wobec Kremla, ale po ostatnich prowokacjach banderowców..."

Nie, wróć, jesteś tylko niewinną ofiarą profilowania sieci i zalewania docelową propagandą polityczną przez CA.

W sumie mi wszystko jedno. O ile hospodin tego bloga wykaże się swoją legendarną cierpliwoscią, nie muszę się zbyt długo przejmować.
-
2017/03/01 11:52:43
@awal111

"a do dyspozycji proste narzędzia, aby się od niej odciąć np. pojawić się na miejscu spalonego meczetu lub choćby pozwolić rzecznikowi na proste słowa "Potępiam islamofobię" [3]. Nie czyni tego. "

edition.cnn.com/2017/02/28/politics/donald-trump-speech-transcript-full-text/

"Tonight, as we mark the conclusion of our celebration of Black History Month, we are reminded of our Nation's path toward civil rights and the work that still remains. Recent threats targeting Jewish Community Centers and vandalism of Jewish cemeteries, as well as last week's shooting in Kansas City, remind us that while we may be a Nation divided on policies, we are a country that stands united in condemning hate and evil in all its forms."

@bert04

"Nie, wróć, jesteś tylko niewinną ofiarą profilowania sieci i zalewania docelową propagandą polityczną przez CA. "

Nie wiem kim jestem w Twoich oczach, moze dwuglowym zombie albo zielonym ufoludkiem. W sumie niewiele mnie to obchodzi.
-
2017/03/01 12:18:00
@emirantzuk

Ważne jest nie to, co powiedział, ale to, czego nie powiedział.

Nie wiem, jak w UK, ale w USA żydzi nie uczęszczają do meczetów. Na żydowskich cmentarzach nie grzebie się muzułmanów. Także wspomniany "shooting in KC" dotyczyło AFAIK agresji przeciw native-american. Nie muslim-american.

A poza tym utwierdzasz mnie kolejnym wpisem w zdaniu, że jesteś tworem Morgotha, który przy świetle dziennym zamienia się w kamień.
-
2017/03/01 12:28:45
@bert04

Trump odwoluje sie do lekow i obaw wiekszosci Amerykanow. Politycy liberalni uprawiali taki obrzydliwy proceder skupiania sie na problemach wybranych mniejszosci, jednoczesnie ignorujac massive rape dokonywany przez megakorpy i elity finansowe na wiekszosci.
-
2017/03/01 13:03:10
@Także wspomniany "shooting in KC" dotyczyło AFAIK agresji przeciw native-american.

"The phone call recording supports witness statements that the bar shooter thought the two men, Srinivas Kuchibhotla and Alok Madasani, were of Middle Eastern descent.
They were actually Indian nationals employed by the technology firm Garmin."

Iks de, choć sprawa przykra.
-
2017/03/01 13:22:37
@arturjac

Ok, walnąłem byka widząc w szybkim guglu "indian". Przy moim szczęściu pewnie jakaś z ofiar była też muzułmaninem (może o tym świadczyć wpis na al-dżazira), więc być może Trump jednak też islamofobię potępił.

Dziwi mnie jednak, że emirantzuk w kolejnym wpisie sam sobie zaprzecza, pisząc coś o "wybranych mniejszościach". No ale to już nie mój problem.
-
2017/03/01 14:11:28
@emirantzuk

"Tonight, as we mark the conclusion of our celebration of Black History Month..."

Cytat z Trumpa odwołuje się do spotkań w Białym Domu z okazji Black History Month. Spotkania te są tradycją, której Trump nie mógł kompletnie zignorować, więc pozbawił ją znaczenia: zaprosił umownych "czarnych" wybranych spośród swoich zwolenników i dorzucił fotkę z Kanye Westem w lobby Trump Tower - a jego administracja dodała garść niezgrabności pokazujących tokenowość całego przedsięwzięcia [1]. W istocie Trump unika kontaktu z realnymi liderami czarnej społeczności, podobnie jak ignoruje społeczność muzułmańską w USA. Jednak, owszem, jeżeli zmieni te nawyki choćby z czystego konformizmu, to będzie postęp. Wszystko jest lepsze niż napędzanie "white poor" na "minority poor". Oraz radosne dopisywanie się naszej polskiej "prawicy" do grona napędzanych.

"Trump odwoluje sie do lekow i obaw wiekszosci Amerykanow."

Obniżając podatki, kasując Obamacare i deregulując Wall Street.

"Politycy liberalni uprawiali taki obrzydliwy proceder skupiania sie na problemach wybranych mniejszosci"

Demokraci mają w wielu stanach skutecznych polityków odwołujących się do realnych obaw klasy pracującej (polityków białych oraz wywodzących się z mniejszości, w tym muzułmańskiej, jak Keith Ellison z Minnesoty). Ich czas nadchodzi teraz, gdy w centrali minęła epoka "ikonicznych" Clintonów.


[1] www.motherjones.com/politics/2017/02/trump-administration-celebrates-black-history-month-makes-many-errors

-
2017/03/01 14:15:30
@awal111

"W istocie Trump unika kontaktu z realnymi liderami czarnej społeczności"

Obama nie unikal, wyglaszal piekne przemowienia, ktore nic nie zrobily zeby powstrzymac fale zabojstw czarnych przez policje.

"Demokraci mają w wielu stanach skutecznych polityków odwołujących się do realnych obaw klasy pracującej (polityków białych oraz wywodzących się z mniejszości, w tym muzułmańskiej, jak Keith Ellison z Minnesoty). Ich czas nadchodzi teraz, gdy w centrali minęła epoka "ikonicznych" Clintonów. "

No wlasnie! Ich czas nigdy by nie nadszedl, gdyby Clinton wygrala wybory w listopadzie 2017.
-
2017/03/01 15:06:59
@emirantzuk (+ @all)

"powstrzymac fale zabojstw czarnych"

Możecie mnie powawiać o spiskowo-teoretyzowanie. Ale fala zabójstw czarnych w trakcie kampanii wyborczej... przypadek? We Francji gwałt pałą... przypadek? Jeżeli na jesieni w RFN "przypadkowo" policjanci zastrzelą jakichś uchodźców, to przypomnijcie mi.

"No wlasnie! Ich czas nigdy by nie nadszedl, gdyby Clinton wygrala wybory w listopadzie 2017."

No dobra, wiemy już, że Obama jest odpowiedzialny za śmierci czarnych, a Trump jest zbawcą partii demokratycznej. Jeszcze jakieś przykłady alternatywnej logiki?

@awal111

"radosne dopisywanie się naszej polskiej "prawicy" do grona napędzanych."

A czego nie zrobi mniejszość w tych krajach, żeby czuć się częścią większości? Zwłaszcza jak poprzednio nie załapali się na przywileje "wybranych mniejszości"?

A większość im na to pozwala, jak długo jest to dla niej użyteczne.
-
2017/03/01 15:11:26
@bert04

"Możecie mnie powawiać o spiskowo-teoretyzowanie. Ale fala zabójstw czarnych w trakcie kampanii wyborczej... przypadek? We Francji gwałt pałą... przypadek? Jeżeli na jesieni w RFN "przypadkowo" policjanci zastrzelą jakichś uchodźców, to przypomnijcie mi. "

Wez moze sobie poczytaj co o tym pisza czarni mieszkajacy w USA i kulacy sie ze strachu przed policjantami na ulicy, bo to co piszesz wcale zabawne nie jest.

"No dobra, wiemy już, że Obama jest odpowiedzialny za śmierci czarnych, a Trump jest zbawcą partii demokratycznej. Jeszcze jakieś przykłady alternatywnej logiki? "

Jeszcze tylko to: www.cnet.com/news/trump-women-in-stem-tech-laws/
-
2017/03/01 15:13:45
@emirantzuk
"Obama nie unikal, wyglaszal piekne przemowienia, ktore nic nie zrobily zeby powstrzymac fale zabojstw czarnych przez policje."

Obama nie chał sprawiać wrażenia "anti-cop" (o co go i tak oskarżano), wygłosił piękne przemówienie w Dallas, gdzie zginęli policjanci, a nie tam gdzie policja strzelała do czarnych obywateli. Jednak podejmował kroki przeciw "police brutality" możliwe w ramach swojego kontekstu politycznego i na pewno nie przyczyniał się do rozkręcenia agresji:
www.colorlines.com/articles/what-obama-says-hell-do-about-police-brutality

Ogólnie bilans Obamy nie jest zawsze pozytywny, jest to jednak polityk z głębokim zrozumieniem rzeczywistości i umiejętnością przekonywania antagonistów do kompromisowych rozwiązań. Trump nie ma tych cech, lecz - żeby powiedzieć o nim coś dobrego - zdaje być świadomy własnych ograniczeń. W pewnych okolicznościach mógłby być pozytywnym "game changerem" tak jak był nim np. Fanklin D. Roosevelt, również polityk o nieprzygniatającym intelekcie i chaotycznym sposobie działania, opierający się na współpracownikach. Ale okoliczności są takie, że te same cechy kierują Trumpa ku krokom złym i bardzo złym.
-
2017/03/01 15:26:23
@awal111

"Trump nie ma tych cech, lecz - żeby powiedzieć o nim coś dobrego - zdaje być świadomy własnych ograniczeń. W pewnych okolicznościach mógłby być pozytywnym "game changerem" tak jak był nim np. Fanklin D. Roosevelt, również polityk o nieprzygniatającym intelekcie i chaotycznym sposobie działania, opierający się na współpracownikach"

No wiec ja mam gleboka nadzieje, ze Trump bedzie ewoluowal w kierunku FDR 2.0. Bo kogos takiego jak FDR nam potrzeba zeby nas wydobyc z tego g... w ktore wladowali nas ci gladkomowiacy, gleboko rozumiejacy rzeczywistosc politycy ktorzy niestety ograniczeni kontekstem politycznym mogli zrobic tak niewiele, po czym po odejsciu z urzedu pojechali na narty wodne z Bransonem i podpisali umowe na pamietniki z rekordowa zaliczka $60mln.
-
2017/03/01 15:42:14
@emirantzuk

Unsere letzte Hoffnung: Trump

Dzięki, ukłony - życzę miłej lektury "The Art of the New Deal", ja jednak poczekam na te pamiętniki Obamy...
-
2017/03/01 16:16:26
@awal111

Ja tez czekam. Ciekaw jestem jak uzasadni swoja katastrofalna polityke bliskowschodnia, ktora kosztowala zycie tyle tysiecy ludzi...
-
2017/03/01 16:38:55
@awal111

- "świadomy własnych ograniczeń"... śmiała teza, zwłaszcza po dekrecie lotniskowym.

- "opierający się na współpracownikach" ... którzy mówią w zbyt wielu sprawach tezy przeciwne do swojego szefa.

I podsumowując ostatnią wymianę zdań, Ty nie mogłeś mnie tak przekonać o podobieństwach DT do AH, jak nasz kolega z UK. Masz nadzieje na nowego FDR? Wiadomo, FDR też budował autostrady... ale na tym podobieństwa już się kończą.


@emirantzuk

"Wez moze sobie poczytaj"

Argument z gatunku "sam znajdź argumenty na obalenie swojej tezy"? Jak tam jest coś znaczącego dla naszego tematu, to podawaj sam.

"pojechali na narty wodne z Bransonem"

A ośmiorniczek nie jedli?

Ale przyznaję, szczytem waszego mistrzostwa jest budowanie propagandy pro-trumpowej na zawiści materialnej. Bo w Polsce przeciwnikiem PO jest facet bez konta w banku, na tym można bazować. Ale Trump? Serio? I to na kogoś działa?

Chapeau bas.
-
wo
2017/03/01 18:59:23
@emigrant
"No wiec ja mam gleboka nadzieje, ze Trump bedzie ewoluowal w kierunku FDR 2.0."

Nic na to nie wskazuje.

@bert
"Wiadomo, FDR też budował autostrady... ale na tym podobieństwa już się kończą. "

FDR akurat żadnych (za jego kadencji niektóre stany budowały lokalnie). Autostrady to Eisenhower.
-
2017/03/02 14:21:09
@wo, autostrady

Rzeczywiście, ostatnio w powtórce z TBBT to nawet widziałem...

www.youtube.com/watch?v=WreaEJDyk7M#t=1m55s

Ale hasło "zatrudnienie przez roboty publiczne" jest już OK?
-
2017/03/03 13:06:05
@wo

"@emigrant
"No wiec ja mam gleboka nadzieje, ze Trump bedzie ewoluowal w kierunku FDR 2.0."

Nic na to nie wskazuje."

Ta zapowiedz budzi nadzieje: fortune.com/2017/02/28/trump-congress-address-infrastructure-investment/

@zmiana klimatu

Boisz sie zmiany klimatu? To przestan jesc mieso i sery! Hodowla krow to duze zrodlo gazow cieplarnianych.
-
2017/03/03 14:33:55
@Trump nowy FDR

Podobnie jak WO mocno wątpię.

W Ameryce był już ostatnio FDR 2.0 czyli BHO - Barack Hussein Obama. Rozpoczął urzędowanie z właśnie rozpoczętym kryzysem bankowym, recesją i bezrobociem na poziomie 10%, co jest odpowiednikiem jakichś 20% w Europie biorąc pod uwagę elastyczność zatrudnienia. Odchodził z urzędu z uregulowanymi bankami i bezrobociem poniżej 5%. Niestety, inaczej niż FDR i Eisenhower politykę prowzrostową finansował nie podatkami a długiem (na nic innego nie pozwoliliby Republikanie). Dług ten obecnie sięga 75% PKB i nawet dla Ameryki - globalnego importera i (w związku z tym) dostawcy światowej waluty rezerwowej - zaczyna być zagrożeniem.

Trump nie stoi zatem przed takimi wyzwaniami jak FDR czy Obama - nie ma masowego bezrobocia, kryzysu bankowego ani recesji. Wyzwaniem dla niego jest natomiast słabe tempo wzrostu (2% zamiast ok. 4% jakie zwykle zapewniało w Ameryce spokój społeczny) oraz zła struktura zatrudnienia - blue collar jobs, które zostały finansowo daleko za white collar jobs i nie dają szans awansu zawodowego i życiowego (szanse te realizują się w Azji, gdzie klasa średnia powstaje w równie szybkim tempie jak zanika w USA). Gdyby chcieć Trumpowi życzyć dobrze, trzeba by chyba widzieć w nim Woodrowa Willsona 2 - kandydata, który wygrał na populistycznej anty-Waszyngtońskiej platformie i realizował (częściowo pod mylącymi libertariańskimi szyldami typu "New Freedom") politykę obejmującą wprowadzenie progresywnego podatku dochodowego, zwalczanie monopoli, regulacje związkowe i pracownicze (8-godzinny dzień pracy), regulacje sektora finansowego (twórca Fed), oraz - w czasie wojny - dbanie o status pracowników w branżach kluczowych dla wysiłku militarnego (czyli prawie wszystkich - patrz War Industries Board).

Trump musiałby cudownie zmienić się w osobę wiarygodną dla szerokiego centrowego spektrum, aby pójść w podobnym kierunku (również aby zapewnić w Kongresie niezbędny długoterminowy konsensus dla finansowania programu infrastrukturalnego). Nic na to nie wskazuje, jak pisze WO. Raczej będziemy mieli próby rozkręcenia koniunktury obniżką podatków, dalsze niebezpieczne zwiększanie długu i chaotyczne kroki w obszarze handlu zagranicznego (być może obejmujące jakąś wersję Border Adjustment Tax [1]). To przy optymistycznym założeniu, że ta prezydentura jakoś utrzyma się w ramach standardowej polityki i nie upłynie na szykanowaniu imigrantów i wysługiwaniu się Putinowi.


[1] www.investopedia.com/terms/b/border-adjustment-tax.asp
-
2017/03/03 14:48:43
@awal111

"W Ameryce był już ostatnio FDR 2.0 czyli BHO - Barack Hussein Obama. Rozpoczął urzędowanie z właśnie rozpoczętym kryzysem bankowym, recesją i bezrobociem na poziomie 10%, co jest odpowiednikiem jakichś 20% w Europie biorąc pod uwagę elastyczność zatrudnienia. Odchodził z urzędu z uregulowanymi bankami i bezrobociem poniżej 5%."

Co do stopnia w jakim ta regulacja bankow jest skuteczna mam swoje zdanie, ale to jest temat na dluzsza dyskusje. Nie wydaje mi sie, zeby administracja Obamy zmienila znaczaco mentalnosc ludzi kierujacymi bankami amerykanskimi (wyzywali sie za to bardzo na oddzialach europejskich bankow w USA, solac w nie wielomiliardowymi grzywnami za rzeczy, ktore bankom lokalnym uchodzily na sucho).

A jesli chodzi o 5% bezrobocie, to jest to po prostu sciema: qz.com/666311/why-americas-impressive-5-unemployment-rate-still-feels-like-a-lie/

"Employment statistics in particular have a habit of eclipsing the real story. As any worker will tell you, it is not the number of jobs that matters most, but what kind of jobs are available, what they pay, and how that pay measures against the cost of living. The 5% unemployment rate, other words, is hiding the devastating story of underemployment, wage loss, and precariousness that defines life for millions of Americans.

Since 2008, the labor participation rate has fallen from a high of 67.3% in 2000 to 62.6% today. That 62.2% represents a 38-year low, which puts Bloombergs claim of a 42-year-low in joblessness in perspective. The jobless number is low only because more people are no longer considered to be participating in the workforce."
-
2017/03/03 15:44:58
@emirantzuk

Mam wrażenie, że Twoja teza to: ponieważ Obama nie był cudotwórcą, to Trump może być wariatem...

Dzięki za rozwinięcie wątku "złej struktury zatrudnienia" (przy czym dodajmy, że pod koniec rządów Obamy objawił się również świeży i może słaby trend wzrostu płac [1]). Trump nie zmieni wiele w tym zakresie pisząc do pracodawców wielkimi literami na twitterze. Realistycznym ponadpartyjnym programem infrastrukturalnym owszem mógłby. Realistycznym, czyli finansowanym podatkami a nie, jak proponuje, jako public-private partnerships. Ukłony!

[1] www.nytimes.com/2017/01/06/business/economy/unemployment-jobs-report-hiring.html
-
2017/03/07 14:22:43
#przypomniałem sobie hasło sprzed 10 lat tylko po to, żeby skomentować

Ja sobie zrobiłem rachunek plusow i minusow i wyszly mi Niderlandy. OK, jest tam rowniez populizm, ale jednak wyglada na to, ze jakos nie moze sie przebic. Plus dobry socjal, sensowna redystrybucja, czysto i ogolnie fajni ludzie. Wypowiedzialem polskiemu pracodawcy, znalazlem innego w Holandii i od 1go czerwca bede zliczal dni do momentu w ktorym bede sie mogl wystąpić o naturalizację. 5 lat i, jak pambu da, zostanę obywatelem Królestwa. How cool is that?
-
2017/04/29 01:47:02
Malta
Trochę zapomniałem o notce i komentarzach, stąd nekrokomentarz, ale. Byłem tam tych kilkanaście dni temu wstecz, coś widziałem, większości nie zauważyłem bo i kiedy, jak?
No więc, jako prawno - finansowe refugium Malta wydaje się być niezła. Nie jest jakoś przesadnie droga, jest euro, jest infrastruktura, chyba się generalnie da żyć. Zakładając, że w Europie wciąż jest pokój, Malta to miłe miejsce, klimat przyjazny życiu, są nisze do zagospodarowania. Chyba że nienawidzisz turystów.
Jako refugium polityczne - nie wiem. Niczego się o tym nie dowiedziałem, bo kilka dni naprawdę nie wystarcza. Zwłaszcza gdy bardziej przejmujesz się meduzami masakrowanymi przez śruby statku, który przypłynął pod skały aby te meduzy ci pokazać. Jest w tym jakiś samobójczy brak logiki, ale może mimowolny, w znaczeniu że nie brany do bani. Statek prowadzi sternik - Azjata, obsługa też azjatycka, jedynie kapitan to europejczyk, posługujący się bieglej włoskim niż angielskim, no cóż, kapitalizm wszędzie jest taki sam.
Jako refugium w razie globalnego konfliktu wypada słabo. Fakt, Navy is outta here (i Maltańczycy święcą dzień odpłynięcia brytyjskiej floty z wyspy jako święto narodowe), ale w każdej chwili może tam wrócić ze względów strategicznych i nie pytając nikogo o zgodę, obawiam się. A wtedy Malta stałaby się raczej pułapką, potencjalnie śmiertelną, bo stąd już nie ma gdzie uciekać, do Tunezji, Libii? Przecież nie na Sycylię, gdzie jest gęsto od baz NATO. Jak słusznie wspomniano wyżej, Malta składa się ze skał, bunkrów i kościołów. Ja bardzo lubię bunkry, ale może bez przesady, nie zamierzam w którymś z nich zamieszkać na stałe, tym bardziej że chyba byłyby kolejki do wejścia.
Nie, Malta jak dla mnie na długą metę jednak odpada, chociaż to wciąż dobre miejsce na urlop. Znów, ktoś wspominał dwa miesiące temu o Maderze, wygląda interesująco.
O tym, co się od lutego porobiło, wszyscy wiemy, i mogę napisać tylko tyle, że już było widać trend, ale nikt nie brał pod uwagę Korei Północnej jako potencjalnego zarzewia.