Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Kalifat w Bawarii

Tymczasem: obejrzałem niegłupią komedię na ważne tematy bieżące. Jak widać po załączonym trailerze, komedia nazywa się „Witamy u Hartmannów” i opowiada o rodzinie z niemieckiej wyższej klasy średniej, która z bardzo skomplikowanych powodów przygarnia pod swój dach uchodźcę z Nigerii imieniem Diallo.

Hartmannowie i bez tego mają dużo problemów. Pojawienie się Diallo katalizuje różne konflikty, co prowadzi do wybuchowej (i bardzo zabawnej) Wielkiej Katastrofy.
Problemy Hartmannów z punktu widzenia Diallo wydają się niezrozumiałe, by nie rzec idiotyczne.

Nieświadomie łamie rozmaite tabu, poruszając tematy, o których w tej rodzinie się nie rozmawia dla uniknięcia awantury. Potrafi na przykład zapytać Hartmannównę „ty już stara, dlaczego ty jeszcze nie masz dzieci?” albo wytknąć jej mamie, że za dużo pije.

Jeśli potraktować tę rodzinę jako metaforę Niemiec Jako Takich (a film zdaje się sugerować taką interpretację), to zasadniczy problem wszystkich Hartmannów jest w tym, że nie robią w życiu tego, na co mieliby ochotę. Wspomniana córka na przykład nie ma pomysłu na dorosłe życie, ciągle zaczyna kolejne studia, nieustannie przyciąga niewłaściwych facetów.

Młody Hartmann to jej przeciwieństwo. Zapatrzony w tatę, robi wielką karierę. Tak się w niej zaprzedał, że w końcu rozwalił własną rodzinę.

Ma już tyle pieniędzy, że nie wiadomo, po co mu kolejne. Podobno to wszystko dla dobra jego dziecka, ale na razie dziecko uważa go z tego powodu za dupka (i zasadniczo ma rację).

Stary Hartmann jest zamożnym ortopedą, który już dawno powinien przejść na emeryturę, ale nie robi tego, bo  jest pracoholikiem. W odróżnieniu od syna przynajmniej jeszcze nie zniszczył tym swojego małżeństwa, ale jest na bardzo dobrej drodze.

Hartmannowa z kolei czuje się niepotrzebna. Dzieci się wyprowadziły, męża nigdy nie ma w domu. Stąd jej nieporadny niby-aktywizm, którym usiłuje zapełnić pustkę w życiu.

Diallo nie ma takich problemów, bo całą jego rodzinę wymordowali islamiści. Martwi go co innego: trwa postępowanie w sprawie przyznania mu azylu. Póki nie zapadnie decyzja, powinien unikać kłopotów. Zwłaszcza z policją.

Wydawałoby się, że u Hartmannów uda mu się przeczekać z dala od wszelkich problemów. Ale jak to w komediach, wszystko idzie na opak.

Pisałem niedawno felieton, zainspirowany książką Angusa Fletchera „Comic Democracies. From Ancient Athens to the American Republic” o związku komedii z demokracją. Tradycje komedii ulegają zerwaniu razem z upadkami republik rzymskich i greckich i odradzają się dopiero w renesansowych republikach miejskich.

Fletcher twierdzi, że w większości greckich komedii stawka jest podobna jak w przypadku tragedii. Atenom grozi rozgniewanie bogów, dotąd traktujących to miasto przychylnie i fabuła krąży wokół prób ich udobruchania.

Grecka komedia rozwijała się, kiedy los ateńskiej demokracji był już przesądzony. Wyprawa przeciwko Syrakuzom zakończyła się katastrofą, triumf Sparty był już tylko kwestią czasu. Komedie były wołaniem o opamiętanie - daremnym, jak zwykle.

Trochę podobnie jest w tym filmie. Ma strukturę tradycyjnej farsy obyczajowej, ale co chwila pojawiają się tam pytania o przyszłość Niemiec, które jakby znów traciły przychylność losu.

Pod domem Hartmannów pojawia się pikieta neonazistów, za chwilę zaatakuje ich Antifa. Maluczko, a zaciszna podmiejska uliczka zapoczątkuje wojnę domową w Niemczech.

Niektóre sceny są bardzo zabawne, jak koszmarny sen o szariacie w Niemczech. Zaczyna się tak, że główna bohaterka idzie do swojej ulubionej piekarni i tam osoby zakutane w hidżaby witają ją słowami „salam alejkum, Frau Hartmann”.

Przerażona wybiega na ulicę, a ta się zamieniła w orientalny bazar. Zamiast wypasionych beemek i audików, jeżdżą po niej pickupy z uzbrojonymi brodaczami. A nad małomiasteczkową architekturą dominuje wielki meczet!

Miałem wrażenie, że film obśmiewa wszystkie postawy. Od naiwnej poprawnej polityczności po paradoksy szowinizmu (największym wrogiem imigrantów jest tu imigrantka z Polski, która uważa, że „my Niemcy nie powinniśmy wpuszczać obcych”).

Mam wrażenie, że film nie narzuca żadnej swojej jedynie słusznej odpowiedzi. Jak to w farsach bywa, wszystko kończy się nieprawdopodobnie szczęśliwym zbiegiem okoliczności, prowadzącym do happy endu. Ale zostajemy ze smutną świadomością, że w prawdziwym życiu tak nie ma...

niedziela, 05 lutego 2017, wo

Polecane wpisy

  • Rebelia w ponurym nastroju

    Tak naprawdę, to ta notka miała być przedwczoraj, ale polityka sprawiła, że musiałem Skomentować Na Bieżąco. Zresztą ta też będzie polityczna, bo teraz wszystko

  • Brexitowe postapo

    Brexit się być może źle skończy dla nas wszystkich - ale na pewno źle się skończy dla Brytyjczyków. Mają słabą pozycję w negocjacjach warunków wyjścia, im bardz

  • Ubecki ranking

    Skoro ubecy stali się ostateczną wyrocznią w kwestii zawiłości naszej historii, lutowy ranking od czapy poświęcę najwspanialszym kreacjom oficerów UB i SB w pol

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/02/05 21:25:26
korekta obywatelska: pracoholikiem
-
wo
2017/02/06 03:13:01
@tarhim
Jak zwykle, niezmiernie wdzięczny-m!
-
2017/02/06 12:33:01
Jakieś 20 lat temu miałam okazję współprowadzić dwudziestominutową audycję o nowej polskiej muzyce w Radiu Multikulti (Rundfunk Berlin-Brandenburg).

Studio RM w Charlottenburgu było obwieszone totemami, maskami, flagami, marakasami i zuluskimi tarczami, na korytarzu wyraźnie było czuć jeszcze ostatniego bucha z gibona redakcji latynoamerykańskiej, przede mną kończyła się audycja z muzyką subsaharyjską, a po mnie już wchodziły dziewczyny mówiące o modzie w farsi.

Myślałam wtedy, kurczę, ależ Niemcom się udało wyrwać z tego piekła tępego nacjonalizmu, jaka to gigantyczna praca została wykonana, ile nam jeszcze do Niemców brakuje.

Dzisiaj, dwadzieścia lat starsza, patrzę na to, co się dzieje, i mam wrażenie, że dystans się skraca, w Polsce może niespecjalnie nadrobiliśmy zaległości, ale Niemcy, jak mi się wydaje, trochę się cofają w stosunku do tamtego 1995 czy 1996.
-
2017/02/06 13:08:18
PS. Francuzi nakręcili dwa lata temu komedię "Za jakie grzechy, dobry Boże?", która w założeniu miała "obalać rasistowskie stereotypy", a która jakoby za ich powielanie wg Onetu miała być zakazana w USA i UK. Obejrzałam ten film kiedyś w jakś lejzi sandi afternun, i nie miałam po niej żadnej refleksji, poza tym, że może mniej by mnie zniesmaczyła, gdyby ją w 1965 nakręcono z de Funesem. Fakt, że teraz się takie filmy pojawiają w dojrzałych kinematografiach (DE czy FR to jednak nie Albania czy Kazachstan, które by mogły takie filmy dziś wypuszczać) w niedrugorzędnej przecież obsadzie, i że bywają nazywane "brawurowymi komediami obajalącymi stereotypy", to jest dla mnie objaw jakiegoś kulturowego regresu Zachodniej Europy.
-
2017/02/06 15:33:29
@johanna_haase

"Jakieś 20 lat temu miałam okazję współprowadzić dwudziestominutową audycję o nowej polskiej muzyce w Radiu Multikulti" "Niemcy, jak mi się wydaje, trochę się cofają w stosunku do tamtego 1995 czy 1996"

Wydaje mi się, że niekoniecznie Radiu Multikulti to był najbardziej reprezentatywny miernik nastawienia niemieckich mediów i społeczeństwa. To trochę tak jakby polski stosunek do gender oceniać po audycji LGBT w TOK FM...

Ja odczytuję Niemcy jako kraj ogólnie bardziej otwarty obecnie niż jeszcze dekadę-dwie temu i zaryzykowałbym nawet wskazanie punktu zwrotnego: niemiecki mundial w 2006 r. Co nie zmienia faktu, że znacząca część niemieckiego społeczeństwa - w wyższych partiach skali dochodowej - reprezentuje dobrze zakorzeniony kulturowy konserwatyzm. Wyraża się on jednak wysublimowanymi kodami kulturowymi, wbudowanymi w miarę bezkolizyjnie w struktury liberalnej demokracji. Stąd nie razi oka przyzwyczajonego do mniej subtelnych polskich warunków.

Przykład: niemiecka dyskusja dotycząca "Haerdpremie" ("piecykowego") jak kolokwialnie nazwano "Betreuungsgeld" tj. zasiłek opiekuńczy na dzieci wprowadzony w 2012 r. [1]. Zasiłek ten w zamyśle twórców był rodzajem wyrównania za niepłatną pracę opiekuńczą rodziców, w praktyce najczęściej matek. Według przeciwników petryfikował role społeczne kobiet i odbierał fundusze na żłobki. Był on obiektem ostrego sporu politycznego - z jednej strony padały oskarżenia o traktowanie pobierających zasiłek kobiet jako osób niezaradnych i niesamodzielnych ("świerszczy piecykowych" - "Heimchen am Herd" - co wzięło się jeszcze z Dickensa). Z drugiej strony pojawiał się, przeważnie nie wprost, negatywny stereotyp "kruczej matki" robiącej karierę kosztem dzieci ("Rabenmutter" - to z kolei z Heine'go). Streszczam tu potężną dyskusję społeczną, podobną w temperaturze do polskich sporów smoleńskich, której w Polsce praktycznie nie zauważono [2].

"Fakt, że teraz się takie filmy pojawiają w dojrzałych kinematografiach (DE czy FR to jednak nie Albania czy Kazachstan, które by mogły takie filmy dziś wypuszczać) w niedrugorzędnej przecież obsadzie, i że bywają nazywane "brawurowymi komediami obajalącymi stereotypy", to jest dla mnie objaw jakiegoś kulturowego regresu Zachodniej Europy."

Gdy chodzi o niemieckie komedie, były wśród nich inteligentne, dobrze przyjęte tytuły na temat "tradycyjnych" mniejszości tureckiej czy żydowskiej (np. "Almanya" "Alles auf Zucker!"). Temat uchodźców syryjskich jest chyba za świeży i ubogi w kulturowe odwołania, aby dać twórcom szansę na podobne dzieło, trailer pokazuje humor raczej sit-comowy. Natomiast jako współczesny filmowy komentarz na temat niemieckiej wyższej klasy średniej polecałbym, choć nie jest to kino relaksacyjne, "Toni Erdmann".


[1] W wysokości 100 (później 150) euro miesięcznie na każde dziecko w 2 do 3 lat. Został on w 2015 r. uchylony przez Sąd Najwyższy i w kilku przypadkach ponownie wprowadzony na poziomie landowym.

[2] Więcej np. tu: www.welt.de/politik/deutschland/article110883849/Wie-das-Betreuungsgeld-zur-Herdpraemie-wurde.html
-
2017/02/06 17:16:34
@awal

...Gdy chodzi o niemieckie komedie, były wśród nich inteligentne, dobrze przyjęte tytuły na temat "tradycyjnych" mniejszości tureckiej czy żydowskiej (np. "Almanya" "Alles auf Zucker!")...

Ale jest też gorzka komedia On wrócił(Er ist wieder da)gdzie gdzie cudowne wskrzeszenie Hitlera dało pretekst do pokazania niemieckiego społeczeństwa z tej mrocznej i skrywanej za polityczną poprawnością strony. Przejmujący jest finał, gdzie przerażony bohater zrzuca Hitlera z dachu a ten i tak odżywa mówiąc: nie możesz mnie zabić, bo ja jestem w tobie(cytuję z pamięci). W książce Hitlerland Andrew Nagorski cytuje amerykańskiego dziennikarza, któremu Hitler bez ogródek mówi(znowu z pamięci): chcę zrobić tylko to, o czym każdy Niemiec marzy(chodziło oczywiście o Żydów).

Uważam, że Niemcy są dzisiaj najbardziej europejskim społeczeństwem w sensie który jest mi bliski(tolerancja, demokracja, socjal itp). By być tym kim są dzisiaj, zapłacili niesamowitą cenę w postaci Hitlera. Ta nazistowska szczepionka nadal działa, ale słabnie.
Mam w Niemczech bliskich przyjaciół. Zawsze głosowali za SPD(choć po Schroederze mocno zwątpili). Zawsze za Europą, zawsze za uniwersalnymi wartościami. Modelowi Europejczycy. Jednak ostatnio coś zgrzyta. Ta rabenmutter(czy raczej rabenvater od bezrobotnego Kurda jeżdżącego wypasionym mercem tylko dlatego, że ma gromadkę zaniedbanych dzieci)jest bardzo opiniotwórcza. To opinia mojej przyjaciółki, jednak jako przedszkolanka pracująca w odpowiedniku naszego miejskiego przedszkola jest miarodajna. Ona to widzi.

Ale mimo wszystko nie jest tak źle. Jak byli u nas na wakacjach i zorientowali się co patriotycznie wzmożeni wyprawiają w państwowej telewizji, to stwierdzili, że u nich taki ton zostałby odebrany jako powrót pana z wąsikiem. Taka telewizja i taka narracja jest tam nie do pomyślenia. Na szczęście.
Oby nie na razie.
-
2017/02/06 17:57:50
@wo

"Jeśli potraktować tę rodzinę jako metaforę Niemiec Jako Takich (...), to zasadniczy problem wszystkich Hartmannów jest w tym, że nie robią w życiu tego, na co mieliby ochotę."

Raczej nie mają koncepcji na osiągnięcie szczęścia. Młody Hartmann powiela model rodzinny ojca, ale ten dziś już nie funkcjonuje. Młoda szuka przeciwieństwa, alternatywy, ale nie ma koncepcji i gubi się w ciągłym poszukiwaniu. Przy czym to płytki stereotyp "tubylców", taka gruba krecha czarno-biała. Zresztą, typowa "subtelność" niemieckich komedii obyczajowych, niestety.

"Niektóre sceny są bardzo zabawne, jak koszmarny sen o szariacie w Niemczech."

Mało zabawne, skoro takie plakaty wyborcze przy ostatnich wyborach lokalnych tu widziałem. Minarety dookoła ratuszów, hidżaby etc... tutejsi naziole już nie straszą hydraulikiem z Polski (mała pociecha), mają wdzięczniejszy temat.

"największym wrogiem imigrantów jest tu imigrantka z Polski"

Chciałbym powiedzieć, że ten stereotyp się nie zgadza... ale nie mogę. Może nie dotyczy to większości tutejszej polonii, ale przynajmniej takiej "głośnej mniejszości".

------------------

@johanna_haase

"mam wrażenie, że dystans się skraca, w Polsce może niespecjalnie nadrobiliśmy zaległości, ale Niemcy, jak mi się wydaje, trochę się cofają w stosunku do tamtego 1995 czy 1996."

Polacy w kwestii multi-kulti to jeszcze nie dotarli do niemieckich lat 70-tych.

de.wikipedia.org/wiki/Angst_essen_Seele_auf

I nie zaciemniajmy obrazu paroma prominentami w "Ranczo" itepe, mimo pewnych zasługo seriali dla oswajania z odmiennościami. Niezależnie od pozytywnego lub negatywnego stosunku, to ciągle jest egzotyka.

@awal111

"Ja odczytuję Niemcy jako kraj ogólnie bardziej otwarty obecnie niż jeszcze dekadę-dwie temu i zaryzykowałbym nawet wskazanie punktu zwrotnego: niemiecki mundial w 2006 r."

Prawda ale nie do końca. Rok 2006 to pewien punkt zwrotny w mentalności niemieckiej, która do tego czasu zbyt bardzo opierała się na negacji wszystkiego co było w latach 1933-45, a nie zadbała o jakiś pozytywny stosunek do własnej nacji. Rok 2006 pokazał po raz pierwszy tak zróżnicowaną drużynę "narodową", po drugie tak zróżnicowanych fanów. Widok afrykańczyków, turków czy arabów tańczących wspólnie z "białasami" pod flagą RFN to był pewien mentalny przełom.

Być może kolega jesusbuiltmyvolkswagen z wątku "Rączka w rączkach" nazwałby to patriotyzmem. A ja bym nie zaprzeczył.

Ale wszystko jest procesem i każda akcja wywołuje reakcję. AfD powstała już przed tzw. "kryzysem imigranckim", być może jako próba odparcia tamtego modelu wspólnoty kraju niezależnie od pochodzenia i kultury. Dodajmy ciekawy motyw libańskiego restauratora, który wywiesił flagę czarno-czerwono-złotą... a ta została zerwana przez tutejszych lewicowców i mamy po prostu kolejną fazę tego burzliwego, ale ciekawego procesu. Jak widać, ani stara prawica ani stara lewica nie potrafi się w tym procesie jeszcze odnaleźć.

"Gdy chodzi o niemieckie komedie"

... to była jeszcze jedna, "Der Neger Weiss", o pewnym rasiście, który z dnia na dzień staje się czarny. W sumie zabawna, zwłaszcza końcówka, i pokazująca subtelne strony tzw. rasizmu codziennego.

.
.
.

PS: Serwer mi jakoś nie chce przyjąć komentarza, mam nadzieję, że po tych kilku próbach wysłania nie pojawi się parokrotnie. Jeżeli tak, to sorki.
-
2017/02/06 18:37:54
@bert04
"Może nie dotyczy to większości tutejszej polonii, ale przynajmniej takiej "głośnej mniejszości"."

Strzelam trochę na ślepo, ale ten opis pasowałby i do Polonii w Stanach i w UK i pewnie w większości krajów. A biorąc pod uwagę, że na kaczystów głosowało zaledwie 19% uprawnionych może to bardziej ogólna prawidłowość. Nie wygrywają przecież z powodu lepszych argumentów, ale dlatego że głośniej się drą, buczą i tupią.


Pozwolę sobie wrzucić tu offtopiczny cytat z Autostopu przez galaktykę: "Prezydent jest właściwie figurantem - nie piastuje władzy. Jest wprawdzie pozornie wybierany przez rząd, lecz cechy, którymi musi się wykazać, mają niewiele wspólnego z umiejętnościami przywódczymi, a dużo z umiejętnością subtelnego dozowania bezczelności. Z tego powodu prezydent jest osobistością pełną sprzeczności - denerwującym, choć fascynującym typem. Jego zadanie nie polega na rządzeniu, lecz odwracaniu uwagi." Może ktoś podchwyci.
-
2017/02/06 20:46:54
@awal111
"współczesny filmowy komentarz na temat niemieckiej wyższej klasy średniej polecałbym, choć nie jest to kino relaksacyjne, "Toni Erdmann"."

Przyłączam się z poleceniem. Bardzo ciekawy również jako komentarz relacji Niemców do wschodnich europejczyków (w tym przypadku na przykładzie Rumunii).

Tak się złożyło, że miałem kiedyś w pracy zarówno dyrektora z Niemiec, jak i kolegów z Rumunii.

Co do Niemców, za każdym razem jak poznaję, pojawia się szybko taki moment kiedy poznawany przedstawiciel czuje potrzebę zaznaczania że wśród znajomych ma turecką rodzinę i się bardzo lubią.
-
2017/02/06 21:10:44
"Co do Niemców, za każdym razem jak poznaję, pojawia się szybko taki moment kiedy poznawany przedstawiciel czuje potrzebę zaznaczania że wśród znajomych ma turecką rodzinę i się bardzo lubią."

Poznawani przeze mnie wkrótce zaczynają opowiadać, że w bliższej lub dalszej rodzinie ktoś ma żonę Polkę, ktoś inny pochodzi z terenów obecnej Polski, albo przynajmniej że bywali w Polsce turystycznie. Kogo Ty poznajesz, że opowiadają o Turkach?
-
2017/02/07 10:54:37
@awal111

"Wydaje mi się, że niekoniecznie Radiu Multikulti to był najbardziej reprezentatywny miernik nastawienia niemieckich mediów i społeczeństwa. To trochę tak jakby polski stosunek do gender oceniać po audycji LGBT w TOK FM... "

Po jednej audycji LGBT w prywatnym radiu TOK FM rzeczywiście nie mogłabym oceniać polskiego stosunku do gender. Ale gdyby w ramach państwowego i społecznego Polskiego Radia powstała osobna, dedykowana rozgłośnia "Polskie Radio MultiKulti" nadająca po arabsku, niemiecku, ukraiński, wietnamsku, zupełnie jak Radio MultiKulti w Rundfunk Berlin-Brandenburg, i gdyby polski rząd woził do tego radia zagranicznych dziennikarzy, jak mnie niemiecki rząd woził do RM-K, i jakby HGW uważała za ważne, żeby sponsorować imprezy takiego radia z budżetu miejskiego, jak imprezy RM-K sponsorował Rotes Rathaus za Diepgena (CDU!), i jakby... no, rozumiesz różnicę, mam nadzieję. Nie chodzi o atmosferę na korytarzu rozgłośni przecież.
-
2017/02/07 11:01:18
@cmoscmos

"Poznawani przeze mnie wkrótce zaczynają opowiadać, że w bliższej lub dalszej rodzinie ktoś ma żonę Polkę, ktoś inny pochodzi z terenów obecnej Polski, albo przynajmniej że bywali w Polsce turystycznie. "

Poznawani przeze mnie Niemcy z RFN zawsze podkreślali, że ich krewni to w ogóle nie walczyli w Polsce, albo że byli w widersztandzie, albo że np. z pochodzenia są Alzatczykami, czyli w sumie żadni z nich Niemcy. Niemcy z NRD niczego takiego nie mówili, bo wiadomo, przecież w 1939 Trzecia Rzesza z RFN napadła na NRD. Nawet w Auschwitz wśród "bloków narodowych" prezentujących kraje-ofiary: ZSRR, Czechosłowację, Francję, Polskę, Izrael (?) był też blok NRD.
-
2017/02/07 11:06:33
Radosne multi-kulti obserwowałem w 2004 na Winterfeldplatz (najlepsze falafele ever), ale potem zabłąkałem się na Neukölln i było mniej radośnie, raczej ghettto niż integracja.
-
2017/02/07 12:19:50
@all
#Poznawani-przeze-mnie-Niemcy

Musimy mieć serio różnych znajomych, bo u mnie typowym momentem jest pojawienie się pierwszego (i najczęściej jedynego) Polenwitza. Zazwyczaj świadczy to albo o bucowatości tubylca albo wprost przeciwnie, o pewnym stopniu zażyłości (co nie wyklucza oczywiście pierwszej opcji).

@johanna_haase

"Ale gdyby w ramach państwowego i społecznego Polskiego Radia powstała osobna, dedykowana rozgłośnia "Polskie Radio MultiKulti""

A komu niby miałaby grać taka rozgłośnia? Chyba Ukraińcom i Wietnamczykom. W Polsce wprawdzie istnieją mniejszości narodowe czy etniczne, ale ludność typowo napływowa to egzotyka. Bądź turystyka zarobkowa. Dlatego w PL może są festiwale kultury żydowskiej, może są jakieś lokalne akcje "nieukrytej opcji niemieckiej", ale poza tym to Patrycja Kazadi czy Aleksandra Szwed.
-
2017/02/07 12:20:37
@magister.sianko

Nie wiem, jak rozumiesz integrację i getto, bo jakiejś idealistycznej integracji raczej w kraju "Blut und Erde" nie należy się spodziewać, zawsze będą jakieś obszary, gdzie ludzie różnych kultur się integrują, i obszary, gdzie żyją osobno. W tym rozumieniu gettami są "polskie" różne Greenpointy i Jackowa, a przecież te różne Polonie, cokolwiek by o nich powiedzieć, w USA, UE i UK integrują się dosyć poprawnie.

Ja akurat też w 2004 mieszkałam przez miesiąc w Berlinie, w sierpniu, i prędzej bym gettem nazwała Pankow czy Marzahn, gdzie były monokultury enerdowskiej underclass na przemian z rejonami Wietnamczyków. To zresztą jest IMHO jakieś nieporozumienie; to, że w Kreuzbergu mieszka dużo Turków, to nie jest dowód, że to jest "tureckie getto", ludzie mieszkający tam nie mają problemu z realną integracją, pracując w BVG czy Daimlerze, po prostu łatwiej zamieszkać w okolicy, gdzie masz pewną siłę grawitacji kulturowej, bo jest wybór sklepów halal, meczet, przedszkole muzułmańskie, i jest ten wybór większy na Kreuzbergu niż, dajmy na to, w Gruenewald. Równocześnie na tym samym Kreuzbergu nie mają problemu z zamieszkaniem Niemcy, Polacy czy Jamajczycy i nikt im się nie każe wynosić, bo to "turecka dzielnica".

Tak się rodzą mity powielane potem przez prawackie massmedia, że "no-go zones". Jak mieszkałam w Brukseli w rejonie Porte de Hal, niedaleko Centre islamique El Mouhsinin, i z centrum Brukseli często wracałam piechotą, to znajomi (Polacy pracujący w UE) mówili, jak to, idziesz tam przez te islamskie no-go zones, tam same Araby mieszkają, nie boisz się? Noszkurwa, a jaka różnica, poza tym, że ściany przez graficiarzy otagowane innym pismem?
-
2017/02/07 12:41:02
@bert04

"A komu niby miałaby grać taka rozgłośnia? Chyba Ukraińcom i Wietnamczykom. W Polsce wprawdzie istnieją mniejszości narodowe czy etniczne, ale ludność typowo napływowa to egzotyka."

A, no masz rację, to niech się pierdolą, co tam jacyś Ukraińcy czy Wietnamczycy. Że ci nie wstyd takiego pierda napisać.

Po pierwsze, nie wiem, pod jakim grzybem mieszkasz, ale w miejscu, gdzie ja mieszkam, tych Ukraińców i Wietnamczyków jest dużo. Z ukraińskimi i wietnamskimi dziećmi moje dzieci chodziły do przedszkoli i do szkół. Ukrainiec jest obsługującym naszą firmę kurierem, Ukrainka w naszym makdonaldzie nas obsługuje, Ukraińcy i Wietnamczycy są naszymi klientami. Wietnamka z pochodzenia była naszą kandydatką na posłankę. do Sejmu.

Po drugie, w Polsce mieszkają, poza Wietnamczykami i Ukraińcami, także mniejszości narodowościowe i etniczne litewska, białoruska, tatarska, niemiecka, kaszubska, skomplikowanego układu czesko-polsko-niemiecko-śląskiego na Śląsku mi się nie chce rozwijać, a poza nimi Żydzi, Romowie, Łemkowie, Czesi, Słowacy czy śladowa mniejszość węgierska na Spiszu i Orawie. Są to niewątpliwie kulturowo bogate nisze, i dla profesjonalnego radia byłoby tam co eksplorować.

Po trzecie, jak Ci się wydaje, że narodowa audycja w radiu typu "multikulti" musi być jak serwis międzynarodowy w Lecie z Radiem, czyli trzy razy to samo w różnych językach, to jesteś w błędzie. Takie audycje powstają nie po to, żeby Polacy mówili do Polaków, Łemkowie do Łemków, a Irańczycy do Irańczyków, bo tak to by to było gówno warte. To trzeba robić w takim celu, żebyś, jako Polak, chciał posłuchać irańskiego rapu i np. odkrył, że istnieje YAS (np. www.youtube.com/watch?v=sRwhy3WLPv8) (którego nb. wolę od prawilnie polskiego pana Organka, któremu bzykanko się kojarzy z morderstwem na tle rasowym). Integracja nie polega na tym, że każdy mówi do swoich po swojemu zamykając się na innych, nie?
-
2017/02/07 13:03:20
@johanna

"Noszkurwa, a jaka różnica, poza tym, że ściany przez graficiarzy otagowane innym pismem? "

Moja sąsiadka (odwieczna panienka lat 60+) powiedziałaby ci ze taka ze zaraz cię zgwałcą. Każdy o nieco ciemniejszym kolorze skóry wywołuje bowiem w niej ową obsesję. Ostatnio ma hobby wydzwaniania na policję, straż miejską oraz do wspólnotowej administracji bo jakiś bogu ducha winny koleś wynajął w tej samej klatce mieszkanie dwów kucharzom z pobliskiej hinduskiej restauracji. W życiu nie spotkałem grzeczniejszych i bardziej zadbanych ludzi, nawet po polsku w miarę się porozumiewają ale u tej pani kolor skóry = gwałt. I co poradzisz. Tak, jest również fanką pisu, rydzyka i internetowych mediów wiadomej proweniencji.
-
2017/02/07 13:10:13
A jeszcze co do Niemiec: sprawdzić czy nie Drezno. Albo Cottbus. Będąc tam przejazdem czułem się momentami zdecydowanie nieswojo. Więcej łysych pał w dresach i rasistowskiego grafiiti nie widziałem od wielu lat nawet na żadnym warszawskim blokowisku, można się było poczuć jak 20 lat temu na Jelonkach. Nie chciałbym tam się znaleźć mając mniej aryjski wygląd.
-
2017/02/07 13:17:24
Może kogoś zainteresuje przecena "Route 66 nie istnieje" na 12 zł:
www.publio.pl/route-66-nie-istnieje-wojciech-orlinski,p104093.html
-
2017/02/07 13:28:47
@embercadero

No, ale o gettach i no-go zones to nie te starsze panie piszą, tylko młodzi, zdrowi, biali, zaradni. Ą zi azer hęd, z czegoś się sukces "polskich stref" w ofercie Rainbow bierze.
-
2017/02/07 13:32:45
"Po pierwsze, nie wiem, pod jakim grzybem mieszkasz, ale w miejscu, gdzie ja mieszkam, tych Ukraińców i Wietnamczyków jest dużo. Z ukraińskimi i wietnamskimi dziećmi moje dzieci chodziły do przedszkoli i do szkół."

nigdy nie przestanę przypominać, że na sugestię że w obsadzie Felixa Neta i Niki mógłoby być jakieś niepolskie dziecko, pisarz Kosik się roześmiał i spytał że niby skąd.
-
2017/02/07 13:43:06
@ "tutejsi naziole już nie straszą hydraulikiem z Polski (mała pociecha)" i "sprawdzić czy nie Drezno. Albo Cottbus"

Fakt, jeszcze w zeszłym roku w Saksonii widziałem plakaty o Polakach kradnących uczciwym Niemcom pracę. Z drugiej strony całe Neustadt w Dreźnie było otagowane jako Fascist Free Zone, a ściany zdobiły plakaty nawołujące do polowania na Pegidę, więc chyba nawet tam nie jest tak źle.
-
2017/02/07 13:50:23
@johanna_haase, @rbb-multikulti
Berlin, zwłaszcza zachodnia część, nie jest nijak reprezentacyjny dla całych Niemiec. I właśnie dlatego cię tam powieźli. Bo gdzie mieli? Do Rostock, gdzie w tamtych czasach podpalano cudoziemców w ich mieszkaniach?

Pozdrawiam z no-go zony Neukölln.
-
2017/02/07 14:13:31
"Po pierwsze, nie wiem, pod jakim grzybem mieszkasz"

Pod niemieckim grzybem, i to od szmatu czasu. Być może przeoczyłem pewne zmiany w PL, bo tam, gdzie mam regularne kontakty lub sam częściej przyjeżdżam, nie było tego (jeszcze?) znać.

PS: Ocenianie krajów na podstawie ich stolic też nie jest specjalnie reprezentatywne, ale to już dygresja. W stolicach zawsze jest... więcej mniejszości.

"w Polsce mieszkają, poza Wietnamczykami i Ukraińcami, także mniejszości narodowościowe i etniczne"

... no i dlatego mamy dni kultury niemieckiej, żydowskiej czy łemkowskiej, i podobne imprezki, o których wspominałem wcześniej. Jednak proponuję nie mieszać kwestii mniejszości i imigrantów. Mniejszości już dziś mogą liczyć na pewne państwowe benefity i przywileje dla pielęgnacji własnej kultury.

PS2: ro.com.pl/audycje-dla-mniejszosci

To na szybkiego gugla. Można? Można.

@unit3000-21

"Fakt, jeszcze w zeszłym roku w Saksonii widziałem plakaty o Polakach kradnących uczciwym Niemcom pracę."

Ba, ja na takim naziolskim plakacie zobaczyłem własne imię napisane tutaj bezbłędnie. Normalnie ironia losu. "Arbeit für Wojciech, Harz IV für Adalbert", czy jakoś podobnie. A przecież nie każdy (a zwłaszcza tubylec) wie, że to drugie to oficjalne niemieckie (m. in.) tłumaczenie pierwszego.

PS3: Było to w dawnych czasach, jak byłem na bezrobociu, więc wziąłem to wtedy jako dobrą wróżbę. :-) Ironia losu do kwadratu, bo podziałało.
-
2017/02/07 14:29:29
@johanna

Na Kreuzbergu też bywałem, i podczas Karneval der Kulturen i bez okazji. Tam nie miałem poczucia obcowania z gettem - nikt mi nie zaczepiał żony, nikt nie chciał nachalnie sprzedać telefonu albo zegarka.
-
2017/02/07 14:39:30
Śpieszę dodać, że podobne do Neukölln A.D. 2004 dzielnice widziałem w wielu innych miastach, przy czym najbardziej hardkorowe przeżycia zapewniła mi grupa rdzennych Irlandczyków w wieku 7-17 na stacji DART Howth Junction.
-
2017/02/07 15:08:54
@ember

... Drezno. Albo Cottbus. Będąc tam przejazdem czułem się momentami zdecydowanie nieswojo ...

Bo to jest ten obszar, gdzie za DDR-u nie dochodziła telewizja RFN. Jednocześnie nie jest to też teren przygraniczny, który żyje z polskich klainegeszeftów. Rejon przygraniczny w okolicach Szczecina, jest zupełnie inny. Tam też jacyś naziole robią czasami zadymy, ale w Loekniz i okolicznych wioskach, które pomału staja się de facto dzielnicą Szczecina, Polak już dawno przestał być synonimem złodzieja samochodów, a stał się normalnym konsumentem piwa czy sałatki ziemniaczanej. Ba, nawet lepszym niż oszczędny Duńczyk, który też coraz chętniej osiedla się w tym rejonie.
-
2017/02/07 15:57:46
@bert04

"no i dlatego mamy dni kultury niemieckiej, żydowskiej czy łemkowskiej"
"PS2: ro.com.pl/audycje-dla-mniejszosci "

Zdecyduj się. Albo-albo. Albo chcesz robić "dla mniejszości", albo integrować. Rozumiem, że w Twojej wizji "dni kultury niemieckiej, żydowskiej czy łemkowskiej" są, kolejno, dla Niemców, Żydów i Łemków, całkiem jak te w/w "audycje dla mniejszości". Radio MultiKulti nie było po 20 minut "dla Azerów", a potem "dla Persów", a potem "dla Polaków", a potem "dla Peruwiańczyków", tylko O NICH dla wszystkich. Jak "dni kultury łemkowskiej".

Ukranińcom czy Wietnamczykom na gówno są potrzebne polskie audycje "dla Wietnamczyków" albo "dla Ukraińców", bo mamy XXI wiek i oni w dupie mają nasze biedaredakcje i biedaaudycje. Te audycje o Wietnamczykach i Ukraińcach są potrzebne Polakom.
-
2017/02/07 16:51:52
@johanna

...Ukranińcom czy Wietnamczykom na gówno są potrzebne polskie audycje "dla Wietnamczyków" albo "dla Ukraińców", bo mamy XXI wiek i oni w dupie mają nasze biedaredakcje i biedaaudycje. Te audycje o Wietnamczykach i Ukraińcach są potrzebne Polakom...

W punkt.
Wietnamczyk czy inny ma swój program w internecie bez łaski za zwykły abonament. Oni by chcieli odwrotnie, czyli MY(Wietnamczycy, Ukraińcy czy inni Neandertalczycy) jesteśmy częścią was i zaakceptujcie, że ten program jest o nas wszystkich.
Tak jak kiedyś mój dziadek z przedwojennej Wielkopolski, musiał z bólem zaakceptować moją mamę, wybrankę mojego taty z jakiegoś prawie ruskiego Mazowsza.
-
2017/02/07 17:38:09
@bert04:

Rok 2006 pokazał po raz pierwszy tak zróżnicowaną drużynę "narodową"

Dyskusja o piłce na blogu WO jest obciążona zrozumiałym ryzykiem, ale tak dla sprecyzowania faktów - Mannschaft 2006 nie był jakoś specjalnie zróżnicowany. Dwóch Ślązaków, dwóch Afroniemców (i to raczej rezerwowych), reszta to zupełnie typowi Niemcy. To nie był przełom w porównaniu z poprzednimi składami.

Przełomem był Mannschaft 2010, gdzie w podstawowym składzie oprócz dwóch Ślązaków błyszczeli zawodnicy pochodzenia tureckiego, tunezyjskiego i ghańskiego, a z ławki wspomagali ich kopacze z korzeniami albańskimi, bośniackimi, brazylijskimi, hiszpańskimi oraz chłopak z Tczewa.

Natomiast co do radości z Mundialu - jak najbardziej.
-
2017/02/07 20:23:15
@cmos
IT, Monachium/Getynga przybywający służbowo do Małopolski.
-
2017/02/07 21:37:46
mw.61
"Wietnamczyk czy inny ma swój program w internecie bez łaski za zwykły abonament. "

Parę lat temu w Wólce Kosowskiej (dla niewtajemniczonych wielkie hale targowe ze wschodnim importem) miałem wrażenie, że jestem w dekoracjach filmowych. Plakaty jakiś kapel, które przyjeżdżały do Sali Kongresowej a wyglądały jak skośna Abba, sterty DVD z hitami i serialami nie światowymi, ale i tamtejszymi. Na ścianach kalendarze po Wietnamsku zachwalające jakieś biznesy i prawie w każdej kanciapie komputer z kamerką.
-
wo
2017/02/08 00:46:09
@airborell
"Dyskusja o piłce na blogu WO jest obciążona zrozumiałym ryzykiem,"

No właśnie proponuję już tego nie rozwijać...
-
2017/02/08 07:31:43
Trailer tego filmu przypomina mi serial "Türkisch für Anfänger" o mieszanej rodzinie niemiecko-tureckiej, przebój niemieckiej telewizji. Podobna tematyka, podobnie mało subtelne poczucie humoru, podobnie dydaktyczny klimat.
-
2017/02/08 08:46:18
@johanna_haase

"Zdecyduj się. Albo-albo. Albo chcesz robić "dla mniejszości", albo integrować."

Nie zgodzę się z tak ostro postawioną dychotomią. Właśnie tak rozumiane multi kulti, odchodzi w RFN do przeszłości, chociaż nowy model nie jest jeszcze ostatecznie ukształtowany. Trochę idealistycznie określa się go czasem "Einheit in Vielfalt", czyli jedność w różnorodności.

"Te audycje o Wietnamczykach i Ukraińcach są potrzebne Polakom."

A tu zgoda, źle odebrałe ten aspekt Twojej argumentacji. "Integracja" rozumiana jako zadanie dla przyjezdnych ORAZ dla tubylców. I to nie w serialach, ale tak na codzień, bez chamskich dowcipów o sprzątaczkach.

Uzupełnię tylko, że ta integracja IMHO nie powinna się odbywać na koszt tożsamości, imigrantów i tubylców i może odnajdziemy konzens.

@wo

Znana mi jest Twoja opinia n/t sportu i kibolstwa. Jak jednak opisać fenomen, że imigranci wieszają w Berlinie flagi niemieckie, a lewicujacy Niemcy je zrywają, bez odniesienia "z okazji pewnej imprezy sportowej"?

PS We wspomnianym przez kolegów filmie Alemanya (leciał w Polsce, chyba na TVP Kultura) jest komiczna scena, w której senior rodu śni, że jego rodzina się zniemcza, a jego żona ubrana w bawarski dirndl wcina golonkę z kapustą. Już nie wspominając traumatycznych zmor o Jezusie....
-
2017/02/08 22:33:32
Czy może jest w pobliżu jakiś utlänning lub framling, obserwujący dyskusję? Bo przebiega ona w stylu "byłem, widziałem, wiem, jak jest". Interesujące są obserwacje, gdy ktoś opowiada z pozycji mniejszości - wyjechał do Niemiec, sam był mniejszością. A u nas - czasem nie wiemy, że w okolicy jest jakieś Nowe Chinatown (Are You Right There Father Ted?), a lokalne, bardziej oswojone mniejszości są skrywane (co ciekawie koresponduje z poprzednia notką). Może jakiś Wietnamczyk, Ukrainiec, albo przynajmniej Niemiec to skomentuje?
-
2017/02/09 11:15:08
"Grecka komedia rozwijała się, kiedy los ateńskiej demokracji był już przesądzony. Wyprawa przeciwko Syrakuzom zakończyła się katastrofą, triumf Sparty był już tylko kwestią czasu."
Ta ateńska demokracja istniała do roku 322, ponad 80 lat po klęsce w wojnie peloponeskiej. I żadne tam, że jej upadek był przesądzony, tyle że odłożony w czasie: to gołosłowne fantazje.
Zupełnie nie ma racji główna teza tego wpisu, oraz wcześniejszego tekstu Autora w GW, jakoby komedia była nieodłącznie związana w demokracjami czy republikami. W jakich ustrojach tworzyli Szekspir, de Vega, Molier, Gogol, Fredro, Zapolska, Majakowski (można tę listę przedłużyć)? Prawda, że część z tych komedii to tzw. komedia charakterów, ale przecież i przywoływani przez Autora (a raczej jego amerykański autorytet) Menander, Plaut i Terencjusz to także komedia charakterów.
Komedia nie wróciła dopiero w "renesansowych republikach miejskich", rozwijała się już od XII wieku; na spodziewany zarzut, że to nie była "prawdziwa komedia" odpowiem, że, by takie sądy wygłaszać, Autor powinien dysponować nieco większą wiedzą o średniowiecznej kulturze, niż zestawieniem publicystycznych stereotypów.
"Antyczni komedianci chcieli swoimi utworami ostrzec społeczeństwa przed nadchodzącą katastrofą (stawką fabuły zwykle jest uniknięcie gniewu bogów grożącego Atenom). Nie udało im się to, między innymi dlatego Dyskolos (podobnie jak inne komedie Menandra) zachował się tylko we fragmentach."
Chciał Autor błysnąć erudycją, a tu masz ci los, akurat właśnie "Dyskolos", jako jedyna z komedii Menandra, zachował się w całości...
Może jakiś życzliwy znajomy poradzi Autorowi, by trzymał się tematów, na których się cokolwiek zna (jak internet i popkultura), a nie zapuszczał się w obszary obce dlań i niezrozumiałe?
-
wo
2017/02/09 17:15:49
@aristeros
"Ta ateńska demokracja istniała do roku 322, ponad 80 lat po klęsce w wojnie peloponeskiej. I żadne tam, że jej upadek był przesądzony, tyle że odłożony w czasie: to gołosłowne fantazje"

To Twoja opinia przeciw opinii Tukidydesa.

" W jakich ustrojach tworzyli Szekspir, de Vega, Molier, Gogol, Fredro, Zapolska, Majakowski (można tę listę przedłużyć)"

Przewidziałem ten argument i odnoszę się do niego w tekście. Przeczytaj odpowiedni fragment.

"Komedia nie wróciła dopiero w "renesansowych republikach miejskich", rozwijała się już od XII wieku; na spodziewany zarzut, że to nie była "prawdziwa komedia" odpowiem, że, by takie sądy wygłaszać, Autor powinien dysponować nieco większą wiedzą o średniowiecznej kulturze, niż zestawieniem publicystycznych stereotypów.

Autor ma w zwyczaju powoływać się na opinie autorów czytanych przez siebie książek. W felietonie znajdziesz odniesienie bibliograficzne. Sorki, ale akademicka publikacja ma dla mnie większy autorytet niż wypociny nabdzyczonego anonimka z interbzdetu.

"Chciał Autor błysnąć erudycją, a tu masz ci los, akurat właśnie "Dyskolos", jako jedyna z komedii Menandra, zachował się w całości... "

Masz ci los, chciałeś się popisać erudycją, a "Dyskolos" zachował się niepełny, to co dziś publikowane jest jako pełny tekst, jest dosztukowane na podstawie łacińskich przekładów. Czytaj chłopczyku mniej wikipedii, a więcej papierowych książek (co w twoim wypadku zapewne oznacza "w ogóle jakiekolwiek").
-
wo
2017/02/09 17:16:40
@vitoslav
"A u nas - czasem nie wiemy, że w okolicy jest jakieś Nowe Chinatown"

No akurat podwarszawskiego Chinatown trudno nie zauważyć (acz w miarę rozwoju sieci drogowej coraz mniej powodów, by tamtędy przejeżdżać).
-
wo
2017/02/09 17:17:47
@bert
" Jak jednak opisać fenomen, że imigranci wieszają w Berlinie flagi niemieckie, a lewicujacy Niemcy je zrywają, bez odniesienia "z okazji pewnej imprezy sportowej"? "

Moja odpowiedź brzmi (metaforycznie): bez używania słowa "dośrodkowanie". Po prostu mogę od biedy tolerować futbol jako zjawisko społeczne, ale nie życzę sobie szczegółowości na poziomie "i wtedy w piętnastej minucie Lewandowski podał do Deyny".
-
2017/02/09 18:30:14
@wo

Hmm... nie rozumiem, dlaczego z jednej strony tak ostra replika do kolegi, a z drugiej strony akapit o Dyskolosie (chwilowo) skasowany.

@mw.61

Chciałem napisać już o korespondencji Galileusza z Kopernikiem. Ale wolę nie strzelać (metaforycznego) samobója, jeden plonk mi starczy, więc nie napiszę ;-)
-
wo
2017/02/09 18:40:32
@bert
"Hmm... nie rozumiem, dlaczego z jednej strony tak ostra replika do kolegi, a z drugiej strony akapit o Dyskolosie (chwilowo) skasowany."

JAK TO SKASOWANY? Muszę im wysłać maila, żeby przywrócili (jeśli to prawda).
-
wo
2017/02/09 19:04:54
@bert
Ej, odpisali mi, że końcówka brzmi:

"Nie udało im się to, między innymi dlatego Dyskolos (podobnie jak inne komedie Menandra) zachował się tylko we fragmentach."

więc jednak nie zniknął!
-
2017/02/09 22:29:46
@"Studio RM w Charlottenburgu było obwieszone totemami, maskami, flagami, marakasami i zuluskimi tarczami"

Niby jak taka Cepeliada działa integrująco?

(tego rzeczywiście jest pełno w Niemczech, idę sobie kiedyś przez przez składający się praktycznie z automatu biletowego przystanek kolejowy w Katlenburgu (taka wioska kawałek od Getyngi, obok w Lindau był tam wtedy instytut) i plakat oczywiście: tańce afrykańskie. I tak sobie myślę że jedyny znany mi czarnoskóry w okolicy jest doktorantem w okolicach spektografii i co do hobby to bardziej starcraft niż bębnienie.

Trochę by mi słabo było jakby mnie integrować miały dzidy i łuki wojów Mieszka połączone z tańcami do Słońca.
-
2017/02/10 09:11:38
Jakiś hint na temat dystrybucji filmu? Gdzie go obejrzeć? :)
-
wo
2017/02/10 09:45:50
No ja go zaliczyłem w ramach inflajt entertejnment.
-
2017/02/10 20:47:05
@red.grzeg

"@"Studio RM w Charlottenburgu było obwieszone totemami, maskami, flagami, marakasami i zuluskimi tarczami"

Niby jak taka Cepeliada działa integrująco? (...) Trochę by mi słabo było jakby mnie integrować miały dzidy i łuki wojów Mieszka połączone z tańcami do Słońca."

Trochę by mi słabo było, jakbym miała w 2017 facetowi predendującemu do udawania inteligentnego tłumaczyć zasadę działania radia.
-
2017/02/11 10:41:47
Tymczasem od 1 stycznia rząd niemiecki dopiął swego i będzie trzeba 5 lat pracować w DE, żeby załapać się na socjal. Szkoda, że przy okazji zrobiono kampanię przeciwko złym Polakom i Rumunom, chociaż przyznam że niektóre akcje to były niezłe przekręty.
Chociaż w sumie co to za różnica, po wyborach we Francji może nie być co zbierać z solidarności europejskiej.

Z drugiej strony to film mnie utwierdza w przekonaniu, że większość stereotypów to bujda, Niemcy okazują się mieć większy dystans do siebie niż wiele "wesołych" nacji.
-
2017/02/13 20:09:14
ja z offtopikiem

WO - parę razy zastanawiałeś się, skąd wiadomo, że to już, że trzeba powoli się pakować i szukać nowego miejsca.

Moim zdaniem - to już.
-
2017/02/13 21:32:34
Taaa, tylko dokąd, na marsa? Kanada wszystkich nie przyjmie.
-
wo
2017/02/14 03:33:37
Bardzo ciekawy offtopic, chyba wyprodukuję notkę...
-
2017/02/14 07:46:42
@eli.wurman
"Moim zdaniem - to już."

Moim zdaniem "już" było niecały rok temu, jak wcześniej nie był to dla mnie temat, to wtedy zacząłem starać się o drugie obywatelstwo. Pozdrawiam z dwoma paszportami w kieszeni - teraz mogę trochę spokojniej patrzeć w przyszłość.