Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Rączka w rączkach

Rok temu napisałem blogonotkę, w której wyjaśniałem, dlaczego chodzę na (niektóre) demonstracje KOD. Nie dlatego, że namówił mnie do tego jakiś „charyzmatyczny lider” - ale dlatego, że sprawa wydaje mi się ważna, POMIMO mojej niechęci do pompowanych przez media „liderów”.

Media tak pompowały i pompowały („przerywamy rozmowę z Ryszardem Petru, żeby nadać oświadczenie Mateusza Kijowskiego”), aż się pompa zepsuła. I zostały z urwaną rączką w rączkach.

Bez względu na intencje mediów - to od początku był głupi pomysł. „Lidera opozycji” nie może wyznaczać areopag publicystów w poranku TOK FM.

Takowy mógłby się wyłonić organicznie, oddolnie, w demokratycznym procesie. Próba sztucznego przyśpieszenia tego procesu skończy się wykreowaniem człowieka-wydmuszki - jak na załączonym obrazku.

Głównym problemem liberalnej demokracji w Polsce od początku jest niedemokratyczny liberalizm. Polski liberał jest wprawdzie gotów za demokrację oddać co najmniej życie, ale w praktyce jej nie lubi.

W wyborach głosuje wszak przypadkowe, niedojrzałe społeczeństwo. Które niekoniecznie chce głosować na Autorytety. Strach pomyśleć, może wybierze nawet jakiegoś Populistycznego Roszczeniowca?

Ryngraf dla Pinocheta będzie po wsze czasy hańbić Tomasza Wołka i Miśka Kamińskiego. Ale to nie był wtedy odosobniony epizod. Pinocheta jako światłego dyktatora, który może i stosował ostre metody, ale przynajmniej także prywatyzował i deregulował, wielbiło wtedy wielu - Cezary Michalski, Marek Jurek, Jan Wróbel, Grzegorz Górny.

Część tych ludzi dziś jest za PiS, część za PO. Ale to był wspólny problem PO-PiSu (który prywatnie od początku odrzucam jako taki).
Podstawowym aksjomatem demokratycznego państwa jest to, że stanowi wspólnotę, którą obywatele powołują w swoim interesie. „We the People, in Order to establish Justice, domestic Tranquility, common defence, general Welfare, and Blessings of Liberty, do establish this Constitution”.

Preambułę konstytucji USA trochę tu skróciłem, ale nawet bez tych skrótów jest jednoznaczna w swojej wymowie. W odróżnieniu od polskiej preambuły - „my, polska klasa polityczna, działająca w interesie jawnych lobbystów, oraz czerpiąca dochody z innych źródeł...”.

To nie jest problem, który zaczął się dopiero za rządów PiS. Od kiedy Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie wygrał w 1989 wybory, by po kilku miesiącach przestać być Komitetem Obywatelskim, a także porzucić zwycięski program wyborczy (w którym nie było nic o planie Balcerowicza, przeciwnie, jego wczesną wersję wprowadzał rząd Rakowskiego, jako plan Wilczka-Sekuły) - nie wiemy, komu i do czego służy nasze państwo.

Gdyby zebrać wypowiedzi tuzów polskiej publicystyki - także tych, którzy teraz stoją „murem za Mateuszem” - wyszłaby mniej więcej taka wersja. Państwo nie powinno służyć społeczeństwu, bo to populizm. Tyle wiemy.

Komu? To już zagadka. Do czego. Też nie wiadomo. Wiadomo tylko czego ma nie robić.

Otóż w szczególności, ma nie edukować, nie budować, nie opiekować się, nie przewozić, nie doręczać i nie leczyć. Bo to wszystko lepiej zrobi Niewidzialna Ręka Rynku.

Państwo powinno być tanie. I zatrudniać możliwie jak najmniej urzędników. Słyszeliśmy to wiele razy, prawda? Z TVN, z TOK FM, z „Gazety Wyborczej”, z Polskiego Radia, z TVP (gdy te dwa ostatnie były w rękach Autorytetów).

To dzisiejsi przeciwnicy Kaczyńskiego sprawili, że propaganda PiS jest taka skuteczna. Bo jaki jest logiczny wniosek z wizji „państwa minimum”?

Najtańsze państwo to takie, w którym Naczelnik wszystko trzyma za mordę. Te równowagi władz, samorządy, niezawisłe sądownictwa, autonomiczne uniwersytety - są przede wszystkim kosztowne.

Ludzie nowej władzy są popychadłami Kaczyńskiego. Śmiejemy się z nich, skandując „marionetka” na widok Dudy, Szydło, czy Kuchcińskiego. Słusznie, bo to są marionetki.

Ale to się właśnie podoba zwolennikom „dobrej zmiany”. Nie chcą przy władzy dobrze opłacanych, niezależnych fachowców, bo wtłoczono im do głowy ideał taniego państwa, które ma przede wszystkim „nie przeszkadzać”.

Minął rok, a opozycja nadal nie ma społeczeństwu do przedstawienia żadnej oferty, poza „żeby było jak dawniej”. To dlatego PiS-owi ani drgnie w sondażach.

Moja porada jest w gruncie rzeczy banalna. Szukajcie takiej oferty, a nie kolejnego „charyzmatycznego lidera”.

niedziela, 08 stycznia 2017, wo

Polecane wpisy

  • Nadzieja w Norwegach

    Szerokim echem w moim lewicowym bąbelku soszialmediowym odbiła się wiadomość , że norweski fundusz emerytalny zamierza wycofywać się z inwestowania w firmy, któ

  • Waaadzaa

    Z czasów późnego dzieciństwa pamiętam jakieś spotkanie Mieczysława Rakowskiego z publicznością, podczas którego wyjątkowo nieustępliwie odrzucał wszystkie propo

  • Czy Dania nas ocali?

    Weterani bloga z pewnością znają moją słabość do książek naszpikowanych skrótami typu SACEUR, AMRAAM albo HAHO. W Londynie będąc, z radością strzeliłem więc so

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/01/08 23:27:31
@Autorytety Wszechrzeczy Mendalnej

Dorzuciłbym jeszcze dość zabawne obowiązkowe szermowanie trwożnym tonem o "Fake Newsach" i postprawdzie. A np. niemal każden jeden artykuł w mejnstrimie o fotoradarach ma i miał obowiązkową inwokację: "służą do łupienia niewinnych kierowców poprzez celowe karanie jako zakładanie wpływów budżetowych. NIE daninom. NIE daninom. NIE."

Musi być Lider. Jeden Lider. Jeden Kraj.

-
2017/01/08 23:57:51
Ja się nadal śmieję do siebie gdy po raz kolejny sobie uświadamiam, że jedyni politycy którzy zrozumieli nastroje przedwyborcze to tak różni ludzie jak Kaczyński i Zandberg ("Polska to Macocha").

Stąd tak boleśnie odczuwalne przez resztę jest złamanie tabu korwinizmu-balcerowiczyzmu przez wprowadzenie 500+ i odprawiane są z tej okazji kolejne egzorcyzmy mające sprowadzić powrót do starego.

Wbrew świętym prawom państwa minimum - a jednak się kręci.
-
2017/01/09 00:00:30
Naprawdę twardy liberał nie powie, że służba społeczeństwu to populizm, tylko zacytuje Thatcher, że nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo, tylko mężczyźni, kobiety i rodziny. To jest imo praźródło liberalnej ślepoty - bezmyślne, równościowe, odwrócone ought-is (odwrócone, bo "ought be equal" momentalnie zestawiają z "are")
-
2017/01/09 09:48:10
Jesteście pewni, że to nawiązania do ideologii neoliberalnej? Tej rodem z zachodu?
A nie pomieszanie z poplataniem, jakim jest przyjęcie przez społeczeństwo potomków niewolnikow ideologii i kultury ich panów nałożone na jedyną wiedzę o relacjach jako niewolnik-pan z odwracaniem jej w sprzyjających okolicznosciach na pan-niewolnik?
Jaś i Jan Kowalski raczej nie myślą używając pojęć rzucanych przez wyedukowanego i snobistycznego inz.mruwnica, errr, ja na pewno nie (:P).
Ta neocośtam z nieba spadła tym, którzy używają jej jak listka figowego, by nie wyjść na niewoczesnych.

A ten stosunek do państwa i podatków, zresztą nie tylko, to przecież jawna kalka społeczeństwa 18 w.
Może to najgorszy skutek braku państwa, czyli powrót do punktu wyjścia sprzed 2 wieków.

No i nie byłbym taki pesymistą w ocenie komu ma to państwo służyć - wiadomo - lepszym. ;)

By nie było, ja się z WO zgadzam praktycznie we wszystkim w tym opisie.
-
2017/01/09 10:28:34
Myślę, że nie popełnię fopa polecając na forum WO tekst jego kolegi z sąsiedniego biurka, ale Sroczyński do Dużego Formatu napisał coś, co bardzo ładnie uzupełnia się z tą blogonotką
"Ty bardziej praktycznie do mnie mów" - link: wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21208532,ty-bardziej-praktycznie-do-mnie-mow-sroczynski.html
-
2017/01/09 10:29:53
@WO

Państwo minimum to religia (do niedawna) w Polsce wyznawana przez polityków, lecz nieszczególnie praktykowana. Mamy państwo medium, są w Europie kraje gdzie państwa jest więcej (np. Francja, Włochy, Portugalia), są takie gdzie jest mniej - to nie tylko przywoływani w tym kontekście Brytyjczycy, lecz też w pewnym sensie Niemcy, gdzie - jak wiesz - organy reprezentacji grupowej (np. związki zawodowe, stowarzyszenia profesjonalne) wykonują te same zadania, które u nas stara się wykonywać państwo, w związku z tym np. samych specjalistycznych systemów emerytalnych (tzw. Versorgungswerke) jest kilkanaście (inny dla lekarzy, inny dla architektów, itd.) a wiele innych instytucji państwo pozostawia prywatnym (choć szczegółowo uregulowanym) operatorom np. szpitalami zarządzają przeważnie fundacje, często powiązane z kościołami. Podobnie prywatnych operatorów ma wiele instytucji kultury (teatry, muzea - są to często fundacje lokalne wspierane przez samorząd) oraz niektóre typy szkół np. prywatna jest praktycznie cała edukacja muzyczna (w Polsce w postaci państwowych szkół muzycznych). Podaję garść różnorodnych przykładów bo tylko spojrzenie na szczegół pozwala zrozumieć faktyczny stopień "upaństwowienia" danego kraju.

Zgoda co do zjawiska pompowania liderów opozycji - niestety przoduje w tym Agora, co dotyczy nie tylko promowania niektórych osób, ale też np. wybijania na siłę "ikonicznych" zdjęć, od których ma upaść PiS (ostatnio był to uśmiechnięty Kaczyński w limuzynie). Oczekiwanie naiwne dość.
-
2017/01/09 12:50:20
@WO
"Ale to się właśnie podoba zwolennikom dobrej zmiany. Nie chcą przy władzy dobrze opłacanych, niezależnych fachowców, bo wtłoczono im do głowy ideał taniego państwa, które ma przede wszystkim ,nie przeszkadzać'"

Nie sądzę, aby zwolennicy PiS to byli akurat ci, do których przemawia ów ideał. Raczej na odwrót. Zgadzam się natomiast, że oni faktycznie nie lubią _niezależnych_, dobrze opłacanych fachowców - ale głównie z powodu podkreślonego słowa.
-
wo
2017/01/09 13:53:49
@kubawu
"Nie sądzę, aby zwolennicy PiS to byli akurat ci, do których przemawia ów ideał."

Sądząc z obserwacji pacjentów #Psychiatryk24, te grupy się zdumiewająco często pokrywają. "Najlepiej byłoby w ogóle sprywatyzować oświatę", to częsty argument wśród obronców deformy, na przykład. Podobnie z "Tusk ukradł nam pieniądze z OFE" + "ZUS to złodzieje".

-
2017/01/09 14:24:34
@wo
"Sądząc z obserwacji pacjentów #Psychiatryk24"

Ale na ile pacjenci tego zacnego przybytku są reprezentatywni?
Przecież PiS wygrał raczej na straszeniu prywatyzacją (np. służby zdrowia), niż obietnicami prywatyzowania (w ogóle były takowe?). Nie sądzę też, aby szerszym poparciem wśród zwolenników tej formacji cieszyła się idea prywatyzacji szkolnictwa, poczty, transportu itd. Za to była zapowiedziana i jest realizowana renacjonalizacja banków. Jest plan Morawieckiego (bilion z budżetu na inwestycje, które mają być prowadzone w dużej części w oparciu o spółki skarbu państwa), sa jawne preferencje dla państwowego przemysłu zbrojeniowego. Trundo też nazwać 500+ projektem taniego państwa, w którym wszystko załatwi niewidzialna ręka (może, gdyby był szerszy, a jednocześnie np. skasowano by "zbyt kosztowną" opiekę społeczną, to by sie jakoś układało).

"Podobnie z "Tusk ukradł nam pieniądze z OFE" + "ZUS to złodzieje".

I zaraz ci sami, lub ich duchowi bracia na forum GW piszą, że PiS zaraz ukradnie resztę. A w ogóle nie powinno być żadnego państwowego systemu emerytalnego. Nadal jesteś pewien, że to jest głos przeciętnego wyborcy PiS? Tego samego, który zagłosował za obniżeniem wieku emerytalnego, gdyż często on sam, lub ktoś w jego otoczeniu, wypatruje tej emerytury jak dżdżu? Niewydajemisię.
-
2017/01/09 15:08:14
@kuba_wu

Ale na ile pacjenci tego zacnego przybytku są reprezentatywni?
Przecież PiS wygrał raczej na
...

... pokazaniu winnych. Komuniści, ubecy i złodzieje.

Elektorat PiS wydaje się doskonale niespójny i nielogiczny, jeśli się chce go oceniać z punktu widzenia bezosobowych doktryn, ale to błąd, bo kaczyści nie mają poglądów typu wysokie podatki vs. niskie podatki, oni wszystko oceniają pod kątem intencji. Wysoki deficyt (haha) za Tuska to Zło, jeszcze wyższy za PiSu to Dobro i Piękno - bo Tusk miał deficyt, żeby kraść, a Kaczyński, żeby ludziom nieba przychylać.

Taka postawa dobrze przyciąga ludzi o ogólnie korwinistycznych poglądach, bo ich uzupełnienie, jak żadnych innych, o czynnik patriotyczno-kaczy, świetnie likwiduje dysonanse (bo, generalnie, i korwiniści, i Kaczyński, prowadzą ideologiczną krucjatę przeciwko całemu cywilizowanemu światu).
-
2017/01/09 15:29:22
@wo

... Lidera opozycji nie może wyznaczać areopag publicystów w poranku TOK FM...

Pan Żakowski(bardzo go cenię) ubolewał,że nikt panu Kijowskiemu nie pomógł spłacić długów.
Hmm.

... ma nie edukować, nie budować, nie opiekować się, nie przewozić, nie doręczać i nie leczyć. Bo to wszystko lepiej zrobi Niewidzialna Ręka Rynku...

No to niewidzialna ręka rynku(politycznego) zmiotła wyznawców niewidzialnych sił. Może teraz dotrze, że niewidzialna ręka rynku jest tak samo niewidzialna, jak niewidzialna ręka jednego człowieka ustawiająca ustrój pod swój interes.
Zaraz, ale oni łamią prawo!
Eee tam, zaraz łamią prawo. Wykorzystują kruczki, ewentualnie trochę naciągają, tak jak ten koleś z fajnym jachtem, wysyłając mnie na śmieciówkę.
-
2017/01/09 15:31:33
@midnight_rambler
Możliwe, że pewna część niewidzialnorękich korwinistów została jakoś przyciągnięta do PiS (choć wśród kilku znanych mi osobiście takie zjawisko nie wystąpiło). Ale nawet wszyscy oni do kupy stanowiliby niewielki ułamek elektoratu tej partii. Element socjalno-konserwatywno-narodowy, czyli baza PiS, jest w moim odczuciu mocno rozłączny z liberalno-wolnorynkowym, tym od małego państwa, bo ten w zlaeżności od natężenia oczadzenia głosuje na: PO, Kukiza, Korwina. Odpowiednich badań nie przytoczę, więc z mojej strony to by było na tyle.
-
2017/01/09 15:45:49
@kuba_wu

Element socjalno-konserwatywno-narodowy, czyli baza PiS, jest w moim odczuciu mocno rozłączny z liberalno-wolnorynkowym

Ja oczywiście też nie znam badań, a nawet - o zgrozo - może nie mam racji, ale szkoda, że zignorowałeś moją uwagę: "kaczyści nie mają poglądów typu wysokie podatki vs. niskie podatki, oni wszystko oceniają pod kątem intencji". To naprawdę takie kontrowersyjne? Nie zauważyłeś tego, że elektorat PiSu dokładnie KAŻDE działanie Tuska/ubeka uzna za złe, i takie samo KAŻDE Kaczyńskiego za dobre? Weźmy chociaż to nieszczęsne OFE czy deficyt budżetowy. To nie jest elektorat łotwerowno-hunołshałny, to jest elektorat kaczystowski.

A kompatybilność z korwinizmem wynika raczej z potrzeby prostych rozwiązań na wszystko. To jest w gruncie rzeczy podobna mentalność, tylko korwinizm to bardziej doktryna, a kaczyzm bardziej sekta.
-
wo
2017/01/09 16:50:32
@kubawu
"Odpowiednich badań nie przytoczę, więc z mojej strony to by było na tyle."

Też nie przytoczę, natomiast publicyści wspierający PiS (Gursztyn, Warzecha, Zaremba, Karnowcy itd.) przeważnie przynajmniej deklaratywnie są skrajnie wolnorynkowi.
-
2017/01/09 17:11:53
@midnight

...tylko korwinizm to bardziej doktryna, a kaczyzm bardziej sekta...

Jednym słowem liczy się JEGO słowo. Reszta ma się dopasować.
Przerażające.
Jakakolwiek dyskusja nie ma racji bytu. No może jakieś niuanse.

Zaraz,zaraz. Ale na tym blogasku też wycina się tych z psychiatryka! To też ludzie!

No tak. Ale każe mi się myśleć dlaczego.
Ot niedogodność. Nie prościej byłoby kazać mi myśleć tak a tak i już?

Czy tego właśnie nie brakuje zwykłym ludzikom zasuwającym codziennie do roboty? Kaczyński to wie. Tak samo jak Putin, Łukaszenka, Erdogan czy ostatnio Trump.
Przegrywamy.
Mam nadzieję, że na razie.


-
2017/01/09 18:56:24
Skoro nie sprawdzają się ani pompowanie lidera (KOD) ani postawa "nie ma wśród nas liderów" (Razem), zastanawiam się jakie inne możliwości pozostają.

1. ktoś bierze władzę (Pinochet),
2. ktoś zostaje zawodowym politykiem i pnie się po szczeblach korpo^W partii aż na sam szczyt (wszyscy inni),
3. ktoś wyłaniany jest organicznie (cokolwiek to znaczy), wskakuje do kategorii drugiej, a potem jak wyżej.

Przeoczyłem jakąś możliwość?
-
2017/01/09 19:42:17
@WO
Od kiedy Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie wygrał w 1989 wybory, by po kilku miesiącach przestać być Komitetem Obywatelskim, a także porzucić zwycięski program wyborczy (w którym nie było nic o planie Balcerowicza, przeciwnie, jego wczesną wersję wprowadzał rząd Rakowskiego, jako plan Wilczka-Sekuły) - nie wiemy, komu i do czego służy nasze państwo.

No ale zwycięski program wyborczy był niestety w warstwie ekonomicznie skrajnie populistyczny i nierealistyczny w zbankrutowanym kraju. Miał stanowić taran do walenia w rząd komunistyczny po wyborach, ale wybory się udały niespodziewanie dobrze i trzeba było się zmierzyć z prawdziwymi wyzwaniami i inflacją w wysokości 40% miesięcznie. Pewnie dałoby się to zrobić lepiej, ale to zawsze dużo łatwiej po fakcie.

Co do preambuły. Amerykańska jest na pewno lepsza, bo zwięzła. Ale jakby ją odczytywać po twojemu, to powinna się zaczynać: My właściciele niewolników, plantatorzy, kupcy i inni posiadacze, dla zagwarantowania naszych interesów powołujemy republikę oligarchiczną, w której szary człowiek będzie robił co będzie chciał, ale nie będzie miał nic do powiedzenia.


@Gdyby zebrać wypowiedzi tuzów polskiej publicystyki - także tych, którzy teraz stoją murem za Mateuszem - wyszłaby mniej więcej taka wersja. Państwo nie powinno służyć społeczeństwu, bo to populizm. Tyle wiemy. Komu? To już zagadka. Do czego. Też nie wiadomo. Wiadomo tylko czego ma nie robić.

Nie widziałem jeszcze polityka, który by mówił, że państwo nie ma służyć społeczeństwu. Raczej wszyscy twierdzą, że to właśnie ich i tylko ich polityka służyć będzie całemu społeczeństwu. Może za mało takich, którzy mówią dokładnie w czyim chcą rządzić i czyje interesy będą reprezentować.

-
2017/01/09 20:03:09
@kuba_wu:
Nie potrafiłem szybko wygooglać, ale był parę lat temu artykuł w Polityce (o ile pamiętam) o tym, jak to u Korwina wykuwały się młode kadry partyjne. Lista nazwisk robiła wrażenie (choć obecnie pamiętam tylko Julię Piterę), może ich trochę więcej było w PO niż w PiSie, ale tylko trochę.
Szybkie poszukiwania dały mi jednak tylko informacje o przepływach w 2004/2005 (nawet spora grupa) i koło 2010.
-
2017/01/09 21:06:33
@entres: Wyedukowany to ja może i jestem, ale akurat nie w tym o czym pisałem. To takie tam informacje z Wikipedii, tylko pisałem z mojego ajfona i zrobiłem skrót, żeby mniej klepać. Ja nie mówię, że ktoś się świadomie i otwarcie posługuje takimi pojęciami, ani też nie mówię, że się nie posługuje. To odwrócone ought-is to dość prosta i powszechna postawa sprowadzająca się do: "jeżeli uznajemy, że X jest dobre, to udawajmy, że X już jest, bo inaczej będziemy hipokrytami". Że bez sensu? Jak Humem (Hume'em?) to niezrozumiale, jak zrozumiale to wychodzi groteskowo.
-
wo
2017/01/09 21:13:44
@pohjois
"Co do preambuły. Amerykańska jest na pewno lepsza, bo zwięzła. Ale jakby ją odczytywać po twojemu"

Przecież to nie jest tak, że ja polską odczytuję jakoś złośliwie, żeby nie była zwięzła. Od początku napisano ją tak dziwnie, że nie wiadomo, kto i po co powołuje tę Rzeczpospolitą.

"Nie widziałem jeszcze polityka, który by mówił, że państwo nie ma służyć społeczeństwu. Raczej wszyscy twierdzą, że to właśnie ich i tylko ich polityka służyć będzie całemu społeczeństwu."

Ale mówią, że społeczenstwu trzeba po prostu nie przeszkadzać. PiS podobnie buduje swoją propagandę - tyle, że według nich przeszkadza przede wszystkim Układ (por. "list Dorna do wykształciuchów").
-
2017/01/09 22:00:04
@PiS a wolnorynkowcy

W PiSie elektorat wolnorynkowy zagospodarowuje Gowin.
-
2017/01/10 01:10:38
@midnight rambler et al.
"tylko korwinizm to bardziej doktryna, a kaczyzm bardziej sekta."

Korwinizm w Polsce nie wygrywa wyborów, choć zawsze istnieli "kuce" (potraktujmy ich ze zrozumieniem, to zatomizowni młodzieńcy ze średnio zamożnych rodzin, pozbawieni korzeni w sieciach inteligenckich) a przez partie korwinowskie przeszła mała szkółka polityków średniego pokolenia (ci zapominali, że państwo to wróg, gdy osiadali na odpowiednio dostojnym urzędzie). W szerokim ludzie Niziny Polskiej hasła korwinowskie jednak nie chwytają - odpycha w nich brak tożsamościowego ciepełka.

PiSowi tożsamościowego paliwa natomiast nie brak, ono napędza ich rdzeniowy elektorat. "Sekta" to słowo obraźliwe, raczej użyłbym słowa "rodzina" którym oni mogliby się sami definiować. Kto jest rodziną decyduje się uznaniowo - jak kiedyś pisałem, dzieciaty strzelbaty wąsaty nauczyciel historii z Niepokalanowa nie jest rodziną, lecz wrogim Komoruskim, za to jest rodziną były członek Unii Wolności i fan Pink Floyd Andrzej "święte łono" Duda. Nie może też być rodziną komuch Schetyna a może nią być wujek Gienek, który był w PZPR do końca, lecz teraz wielbi co "nasze".

To podstawowe rozróżnienie przekłada na widzenie państwa elektoratu PiS: jeżeli rządzą nasi to państwo jest dobre a jeżeli nie-nasi (np. komuchy z Platformy) to złe. Opanowane przez "komuchów" agendy państwa należy niszczyć (np. WSI, TK) a te piastowane przez "naszych" otaczać czcią (np. Prezydent Profesor Lech Kaczyński). To symboliczno-mityczne myślenie o państwie jest głęboką strukturą poznawczą PiSowskiego wyborcy, do której świat realny ma ograniczony dostęp. Kiedy PiSu nie było u władzy, osieroceni PiSowcy po prostu państwa nie dostrzegali - wycofywali się do kręgu rodziny i kościoła, a o autostradach i orlikach mówili, że je "zbudowali" - kto zbudował? nikt, po prostu "zbudowali", kropka. Teraz gdy PiS rządzi, ma on w ich oczach carte blanche na robienie z państwem co tylko zaordynuje Prezes, ale też nie konkrety typu reforma edukacji w tym myśleniu dominują. Raczej mity i symbole. Smoleńsk to mit, który pokazuje "naszych" w glorii ofiarnego mitu ("nienasze" ofiary są wygumkowane). A obsypany konfetti minister i biskup w karocy to symboliczne obrazy pokazujące "naszych" wśród atrybutów naiwnie rozumianego prestiżu. Te właśnie obrazy zaspokajają oczekiwania rdzeniowych zwolenników PiS. Jeżeli nawet działania PiSowskiego rządu w "strefie realnej" wywołają kiedyś negatywne skutki w ich bezpośrednim otoczeniu np. kłopoty dziecka w nieudolnie reformowalnej szkole, to wcale nie będzie wina Prezesa, lecz tych co "tak wymyślili" - kto wymyślił? nikt, "wymyślili", kropka.

Emocjonalna środowiskowa tożsamość jako budulec polityczny nie jest w demokracjach niczym niezwykłym, duże zachodnie partie są nią spojone. Tragedią Polski jest to, że nie starcza w naszym kraju elit dla obsługi dwu równorzędnych szerokich tożsamości - konserwatywnej i socjalnej, w ten sposób jak są one obsługiwane np. w niemieckiej CDU i SPD. Tożsamość ludu PiSowskiego obsługiwały "gorsze" elity począwszy od owego Prezydenta Profesora, niecytowanego przez podręczniki akademickie, a skończywszy na czasopismach, które niestety nawet z państwowym mecenatem (PZU i PWPW jako "partnerzy serwisu" Do Rzeczy) bardziej przypominają tabloidy niż jakościowe tygodniki opinii. Jarosław Kaczyński sam to przyznaje w chwilach szczerości, mówiąc np. że apolityczne autorytety prawnicze jako kandydaci na sędziów TK "w istocie reprezentowały tamtą stronę" - zatem aktualnie przewodniczącą TK jest pani magister.

Wygrane w wyborach, PiS-owskie "gorsze elity" są skazane na niszczenie kraju, takie zwyczajnie są. Zadaniem dla lewicy jest zbudowanie alternatywnej atrakcyjnej tożsamości politycznej. Jeżeli partia socjalnej lewicy ma wygrywać, musi stać się "naszą" dla części PiSowskiego ludu. Jakaś iskra nadziei to samorządy, gdzie lokalny etos społecznikowski może odegrać tę rolę - Partia Razem zdaje się to rozumieć. Rozumie to też PSL, o reszcie opozycji chwilowo szkoda gadać.
-
2017/01/10 01:16:41
Wszystko fajnie tylko realia obecnego świata są takie że żadna nawet najzajebistsza oferta się nie przebije do ludu bez charyzmatycznego lidera. Przykład Razem już lepszy być nie może. Tak działają dzisiejsze media i nic się nie zanosi by miało się to zmienić. Prędzej czy później lider się mam nadzieję znajdzie, problem w tym że mediom się spieszy by mieć o czym pisać więc kreują intensywnie takich Ryśków hipokrytów czy Mateuszków złodziei.

A najbardziej paradne że piszą to pracownicy Agory która ma w sprawie tej kreacji gierojów z niczego zdecydowanie najwięcej za uszami.

Co do przepływów elektoratu: ja jestem bardzo pesymistyczny. Póki co mamy podział na tych którym w życiu jest w miarę dobrze i na tych którym nie. PIS żeruje na 30-40% ludzi którym generalnie jest w życiu z jakiegoś powodu źle. I teraz: jak im się jakkolwiek poprawi to na pewno od pisu nie odejdą. A jak się im pogorszy to zagłosują na Kukiza, ONR albo co jeszcze gorszego, na pewno nie na nikogo normalnego. W najlepszym razie nie pójdą na następne wybory i tylko tym sposobem PIS moze je przegrać (o ile oczywiście jeszcze będą jakiekolwiek wybory). A i tak wymagałoby to zjednoczonej opozycji co jest wyjątkowo mało prawdopodobne.
-
2017/01/10 01:25:54
@wo
> Ryngraf dla Pinocheta (...) światłego dyktatora, który
> może i stosował ostre metody, ale przynajmniej także
> prywatyzował i deregulował, wielbiło wtedy wielu

Jeżeli to ma ilustrować tezę "polski liberał lubi światłych dyktatorów", to strzeliłeś kulą w płot. Po prostu fani Matki Boskiej podarowali swój totem Wybitnemu Fanowi Matki Boskiej. Hipotetyczny chilijski ateista, który robiłby dokładnie to samo co Pinochet - zrzucał ludzi z helikopterów, prywatyzował i deregulował - nie doświadczyłby żadnych uprzejmości ze strony Miśka.
-
2017/01/10 09:18:32
@awal111
Zadaniem dla lewicy jest zbudowanie alternatywnej atrakcyjnej tożsamości politycznej. Jeżeli partia socjalnej lewicy ma wygrywać

W czym wygrywać? W powstaniu narodowym?

@embercadero
Wszystko fajnie tylko realia obecnego świata są takie że żadna nawet najzajebistsza oferta się nie przebije do ludu bez charyzmatycznego lidera

Czy się mylę, czy przy "takich realiach" oferta jest zbędna, bo charyzmatyczny lider starcza za wszystko?
-
2017/01/10 09:55:23
@awal111
Zdelurkowując się na chwilę zacznę od tego, że w blogu wo - oprócz notek samego wo - czekam z drżeniem serca na komentarze awala, których forma jest miodem na moje skołatane oczy. powinieneś założyć blogaska. czytałbym.

Ale do ad remu.
Spróbuję własnemi prostemi słowy uzupełnić to co napisał awal111. Moim zdaniem dla wyborców PiS (jakiejś ich sporej grupy) istotny jest nie program, ale właśnie "mit", czy jakbyśmy tego nie nazwali. Tenże "mit" ma kilka elementów - godność, patriotyzm (swoiście pojmowany), religia. Właśnie rozumiane bardzo swoiście, wywodzące się z chłopskiej, ludowej (ludycznej?) kultury i estetyki (wspomniane karoce). Nie mam żadnych badań na poparcie tej tezy, ale jestem pewien, że gdyby nagle doszło do zmiany o 180 stopni w jakiejś mniej istotnej kwestii (dajmy na to 500+, reforma edukacji itp.) to i tak dla zadeklarowanych wyznawców nie robiłoby to różnicy.

Nie ma w tym nic dziwnego ani złego. Nie jestem specem od psychologii czy innej antropologii kultury, ale właściwie każda grupa ma tego typu spoiwa. Mogę podać z własnego bombelka przykład szkół/seksji sztuk walki - własne koszulki, naszywki, loga, mitologia (to my jesteśmy dziedzicami prawdziwej tradycji naszej sztuki walki itp). Podobnie jest w korpo - w stosunkach na zewnątrz ale i wewnątrz (nasz dział jest lepszy niż wasz dział; to my pracujemy na was a wy jesteście tylko centrum kosztów itd.). Przypuszczam że działa to w każdej grupie.

Dlaczego to takie ważne? Bo imvho inne partie / stronnictwa (może poza PSL) tego nie dostrzegają. I wydaje mi się, że do takiej grupy wyborców nie da się trafić inaczej niż przez "mitologię". Nawet atrakcyjny program gospodarczy nie spowoduje że Razem czy Nowoczesna będą przez nich brane pod uwagę. Pomijając już fakt, że problemem PO czy Nowoczesnej jest poza tym syndrom Marii Antoniny. Razem jest zdecydowanie bliżej do "zwykłych" ludzi, ale chyba brakuje tu tej mitologicznej otoczki.
-
2017/01/10 10:12:22
Co do korwinizmu w PiS, to wśród tych ich "ubogich elit" jest obecnie analogiczne pęknięcie, jak w środowisku przeciwnym. Warzecha niedawno popełnił demaskatorskie dzieło "PiS to prawo i socjalizm", a "odpór" dali mu Karnowscy. Tam ten ferment niezadowolonych czcicieli św. Korwina zdrowo się pieni. Przypomina to zresztą spór Gadomski/Maziarski kontra Sroczyński/WO.
Czy się komu podoba czy nie, to PiS obszedł PO od lewej, a nie prawej strony - i to jest geniusz Kaczyńskiego, że pozostawiając prawicową pianę, realizuje takie rzeczy, o których SLD czy inny tam ZLEW nawet by nie pomyślał. Patriotyczne mambo dżambo daje wyborcom tak przecież budujące poczucie wspólnoty, a niewyobrażalny jeszcze niedawno socjal napełnia im michę. No i czego trzeba więcej?
Jestem pesymistą - bo PiS nie musi brutalnie fałszować wyborów, wprowadzać stanów wyjątkowych, wojsk, więzień i innych takich rzeczy, do których tak wzdychacie. Wystarczy, że w dobrej agencji zamówią kampanię "Oni odbiorą wam 500+", i poparcie ląduje w kieszeni. Trochę tak jak przez dekady w Brazylii - wystarczy że luliści krzyknęli "oni odbiorą wam bolsa familia" - i było po zabawie. Jeśli dodamy to tego kolejnego ładnego pana ("ważne, by podobał się kobietom" - to Bryll w Newsweeku) jako lidera opozycji, to wykręcą rekord bez dopingu.
Jedyne, co mogłoby ich rozwalić, to odejście Kaczyńskiego. Wtedy pisokorwiniści w rodzaju Gowina czy tam innego kretyna wezmą władzę, i sami odbiorą ludziom to 500 zł, albo elastycznie dowalą im tak niewidzialną ręką, że powróci tęsknota za dobrym Donkiem i jego ciepłą wodą w kranie.
-
2017/01/10 11:08:51
@gammon

"Czy się mylę, czy przy "takich realiach" oferta jest zbędna, bo charyzmatyczny lider starcza za wszystko?"

Za prawie wszystko. Popatrz na Trumpa. Czy on ma jakąkolwiek realną ofertę dla kogokolwiek poza swoimi kolegami miliarderami? Nie ma. Same tozsamościowe komunały, resentymenty i kłamstwa.
-
2017/01/10 11:56:22
@"Zgadzam się natomiast, że oni faktycznie nie lubią _niezależnych_, dobrze opłacanych fachowców - ale głównie z powodu podkreślonego słowa."
Raczej dlatego, że nie za bardzo wierzą w tę niezależność (i nie jest to tak zupełnie bezpodstawne, taniopaństwowa przetargoza była tu bardzo pomocna). Z tego co kojarzę, to niektórzy tam za czasów PO wręcz podkreślali własną "niezależność". Tak czy inaczej kryzys autorytetu fachowców nie ogranicza się tylko do elektoratu PiS. W innych obszarach objawia się raczej dążeniami do partycypacji społecznej czy demokracji bezpośredniej.

@"Tusk ukradł nam pieniądze z OFE" + "ZUS to złodzieje"
Rewolucja PiS to rewolucja drobnomieszczańska. Nie jest kucliberalna, bo kucliberałowe w przeciwieństwie do elektoratu PiS nie czują się klasą średnią, tylko miliarderami in spe. To powyższe, to bardzo typowa bolączka mikrobiznesu (ZUS jest degresywny) połączona z oczekiwaną wysokością emerytury (dwu-, trzycyfrowe kwoty) szeregowych pracowników. Ot taka mutacja "Płacimy na ZUS względnie sporo, a niewiele z tego dostaniemy". Lewica była do tej pory bardzo passe i mało słyszalna, więc w mainstreamie funkcjonują w zasadzie jedynie jeszcze bardziej prawicowe pomysły rozwiązań systemu emerytalnego.

"Wystarczy, że w dobrej agencji zamówią kampanię "Oni odbiorą wam 500+", i poparcie ląduje w kieszeni."
Nawet nie muszą zamawiać wyrafinowanej kampanii. Wystarczy opozycja krzycząca o nielegalnym budżecie oraz chwaląca reprywatyzację na podstawie roszczeń z 1945.
-
2017/01/10 12:07:17
@grendel
"Tenże "mit" ma kilka elementów"

Ten mit. Korekta obywatelska komcia. Kiedyś Skoczylas wytknął ten błąd RAZ-owi w "Press Wtopach".

"że gdyby nagle doszło do zmiany o 180 stopni w jakiejś mniej istotnej kwestii (dajmy na to 500+, reforma edukacji itp.) to i tak dla zadeklarowanych wyznawców nie robiłoby to różnicy."

Tutaj istotną kwestią jest to, ile tak naprawdę jest tych "wyznawców". Wybory z 2007 i 2011 roku nie wygrywały się dla PO same. Poza tym 500+ raczej nie jest "jakąś mniej istotną kwestią" (może dla wyznawców, ale patrz kwestia powyżej), bo właśnie 39% nie zrobiło się z d... i samych tożsamościowych "ofert". Pesymizm pesymizmem, ale nie przesadzajmy z demonizowaniem elektoratów. Chyba że ktoś lubi mapki pomarańczowo-niebieskie i kocha nasz niedorobiony pseudodwupartyjny system. Ja nienawidzę. System dwupartyjny zakłada minimalną ciągłość i konwergencję programów rywalizujących (przynajmniej ten dojrzały) jeżeli ma się w miarę trwale utrzymywać. U nas to jest póki co hawno w stylu: "całkiem zmienimy edukację", "wreszcie będzie nasz trybunał" "wreszcie wolne media" i inne takie.
-
2017/01/10 12:23:18
39% nie wzięło się z d... tylko z głosowania na złość platformie która postanowiła oprzeć swój przekaz medialny na tym że Polska jest w złotym wieku i jedyne co potrzeba jej mieszkańcom to dostępu do lepszego gatunku kawioru. Ale to już raczej nie ma znaczenia, nie wierzę w powrót platformy do wyników znacząco ponad 10%. Nowoczesną zaorał kochliwy Rysiek a 40% respondentów niedawnego sondażu za lidera opozycji uznała Kukiza. Czyli udało się utworzyć układ Fidesz/Jobbik/reszta nie ma znaczenia.
-
wo
2017/01/10 12:25:33
@kruk
"3. ktoś wyłaniany jest organicznie (cokolwiek to znaczy), wskakuje do kategorii drugiej, a potem jak wyżej."

Przecież mamy kilkoro liderów organicznych, którzy w swoim obozie przeszli drogę od "postać z drugiego planu" do "prezes przez duże p" - np. Tusk, Schetyna, Kaczyński.

@jabiru
"Jeżeli to ma ilustrować tezę "polski liberał lubi światłych dyktatorów", to strzeliłeś kulą w płot. Po prostu fani Matki Boskiej podarowali swój totem Wybitnemu Fanowi Matki Boskiej. Hipotetyczny chilijski ateista, który robiłby dokładnie to samo co Pinochet - zrzucał ludzi z helikopterów, prywatyzował i deregulował - nie doświadczyłby żadnych uprzejmości ze strony Miśka."

Ale oni właśnie dlatego mieli przy tym taki polityczny orgazm, że to było bingo, taki korwinopapizm. Por. księża Stryczek i Zięba, jego głowni propagatorzy.

@pohjois
"No ale zwycięski program wyborczy był niestety w warstwie ekonomicznie skrajnie populistyczny i nierealistyczny w zbankrutowanym kraju"

Nie chodzi mi o jego realistyczność, tylko o banalny fakt, którego chyba nie kwestionujesz, że już u zarania naszej transformacji, już między Okrągłym Stołem a 4 czerwca, zaczęła się postawa "ciemny lud to kupi".

@embercadero
"PIS żeruje na 30-40% ludzi którym generalnie jest w życiu z jakiegoś powodu źle."

Nie zgadzam się, mam na to podobne spojrzenie jak Awal. Moi znajomi zwolennicy PiS to ludzie doskonale ustawieni życiowo, przeważnie ustawieni lepiej niż ja. Nie głosują na PiS dlatego, że im personalnie jest źle, tylko dlatego, że wierzą w Układ i konieczność jego rozbicia. Dlatego są odporni na wszystkie argumenty typu "patrzcie, tu się źle dzieje", dla nich to wszystko niezbędne koszty rozbijania Układu (collateral damage).
-
wo
2017/01/10 12:28:21
@embercadero
"Wszystko fajnie tylko realia obecnego świata są takie że żadna nawet najzajebistsza oferta się nie przebije do ludu bez charyzmatycznego lidera. Przykład Razem już lepszy być nie może. Tak działają dzisiejsze media i nic się nie zanosi by miało się to zmienić. "

Dzisiejsze media dzielą się na korporacyjne i państwowe (zwane czasem publicznymi). Państwowe będą teraz wielbić PiS, a korporacyjne interes korporacji. Na czele Razem mógłby stać Chuck Norris, a i tak media by go unikały.
-
2017/01/10 12:30:51
@wo

" Moi znajomi zwolennicy PiS to ludzie doskonale ustawieni życiowo, przeważnie ustawieni lepiej niż ja. Nie głosują na PiS dlatego, że im personalnie jest źle, tylko dlatego, że wierzą w Układ i konieczność jego rozbicia. Dlatego są odporni na wszystkie argumenty typu "patrzcie, tu się źle dzieje", dla nich to wszystko niezbędne koszty rozbijania Układu (collateral damage)."

Ok, byłem przekonany że tacy goście to tylko na psychiatryku i że w związku z tym jest to zaniedbywalne 2%. Moja anecdata jest całkiem przeciwna, wszyscy znani mi zwolennicy pisu (a jest ich trochę, w tym znaczna część rodziny) to ludzie spod znaku "znowu w życiu mi nie wyszlo" i skoncentrowani na szukaniu winnych. Generalnie mocno nieszczęśliwi ludzie. I co ważne nie ma tu żadnego znaczenia wykształcenie, bo to może być dowolne, za to łączy ich nieudacznictwo i szukanie po temu winnych wszędzie wkoło
-
2017/01/10 12:33:20
@grendel
A, przepraszam. Jednak Twoje wciąż poprawne (jak człowiek czegoś nie lubi, to się czepia). RAZ zrobił gorzej, bo popełnił frazkę "tenże sam Giertych".

@embercadero
"Czyli udało się utworzyć układ Fidesz/Jobbik/reszta nie ma znaczenia."

Chwilowo tak to wygląda. Co dalej, naprawdę ciężko powiedzieć. MM widziałby jakieś trzy scenariusze.
-
2017/01/10 12:38:26
@wo

"Dzisiejsze media dzielą się na korporacyjne i państwowe (zwane czasem publicznymi). Państwowe będą teraz wielbić PiS, a korporacyjne interes korporacji. Na czele Razem mógłby stać Chuck Norris, a i tak media by go unikały."

To też prawda ale jako że jest to prawda dobrze znana to i solution jest równie dobrze znany: pompować lidera samemu dzień w dzień na wszelkich dostępnych forach typu jutuby, facebooki itp. Powinno być tak że boisz się otworzyć w necie lodówkę bo tam czycha przysłowiowy Zandberg i powtarza swoją dobrze wyuczoną i prostą do przyswojenia frazę którą słyszałeś już 1000 razy. Nie ma innej metody.
-
2017/01/10 12:40:50
Chciałbym nieśmiało zauważyć, że na PiS mogli zagłosować ci, którzy odczuli długofalowo i na własnej skórze niewidzialnorękizm powiatowy, objawiający się znikniętą pocztą, zwiniętą linią PKS czy zlikwidowanym posterunkiem policji / przychodnią itd.
Państwo minimum w Polsce istnieje, choć raczej bym to nazwał syndromem państwo-ma-mnie-w-dupie.
-
2017/01/10 12:43:35
""PIS żeruje na 30-40% ludzi którym generalnie jest w życiu z jakiegoś powodu źle."


Źle z wielu powodów, ale niekoniecznie materialnych
Raport CBOS str. 8 warunki materialne

PiS dobre 47% średnie 40% złe 13%
PO dobre 57% średnie 35% złe 8%
www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2015/K_141_15.PDF
-
2017/01/10 13:14:00
>>Szukajcie takiej oferty, a nie kolejnego charyzmatycznego lidera.<<

Oferta bez lidera nie przejdzie. W "obecnych czasach" (czyli tak z grubsza, od 5 czy 10 tys. lat) można mówić o liderze sine qua non wszelkich większych ofert (np. nazwa oferty "chrześcijaństwo" wzięła się wprost od nazwiska lidera). Tyle że lider bez oferty (pytać o ofertę Trumpa to jak pytać o ofertę Clinta Eastwooda z jego filmów kowbojskich lub policyjnych; jest prosta: "i wykończymy wszystkich obrzydliwców, na początek Hillary Clinton") też nie przejdzie. Na przykład Sokratesowi wytykano gorsze rzeczy niż wypad na Maderę czy faktury (no i szpile były w lepszym w stylu, np. Arystofanesa), ale jego oferta się przebiła - nawet kiedy zabrakło oferenta. Kijowski czy Petru są takimi nieszczęśnikami, jakimi są, bo nie dość, że nie mają oferty, to i liderami są zaledwie z medialnego nadania, a nie oddolnego, społecznego impulsu. Przed Zandbergiem_albo_kimś_takim (hipotetycznym w tej chwili) stoją dwa zadania: prezentacja oferty w programie power point i założenie ładnego garnituru na tę prezentację. Pamiętacie jak Jacek Kuroń miał najwyższe notowania tzw. ufności społecznej i przepadł z kretesem w wyborach? Bo był swoją ofertą (serce na dłoni), ale nie był liderem (garnitur, głupcze). Nawet (nie jakieś niebotyczne przecie) zdolności przywódcze Donalda Tuska okazały się wystarczające przez (aż!) osiem lat. Pewnie, że Tusk dawał twarz temu, co dawało w twarz społeczeństwu, które skutkiem tego zagłosowało na PiS, ale kiedy zabrałko wyborcy Platformy zostali z ręką w... Schetynie. PiS, przynajmniej dopóki JK czuje sie dobrze, ma jedno i drugie. Żadna opozycja - dopóki będzie miała tylko jedno lub tylko drugie - nie jest w stanie mu zagrozić.
-
2017/01/10 15:00:03
ergonauta
"Pamiętacie jak Jacek Kuroń miał najwyższe notowania tzw. ufności społecznej i przepadł z kretesem w wyborach? Bo był swoją ofertą (serce na dłoni), ale nie był liderem (garnitur, głupcze). "

No cóż, zacząłem googlać Kuronia w garniturze (bo był taki fail) i przy okazji mam odpowiedź na twoje pytanie

"Mark Zuckerberg. Ma nad masami większą władzę niż ktokolwiek z politycznych przywódców. A chodzi w T-shircie i bluzie z kapturem. Tak się ubierał, kiedy zakładał Facebooka w uniwersyteckim kampusie, i tak wygląda nadal. "

"Jobs również należał do władców nagich, ale jego nagość polegała na czym innym. U Zuckerberga to zwykłość, nic nie wiemy o jego ubraniach. O ubraniu Jobsa wiemy, że to dżinsy Levis 501, buty New Balance i czarny golf Isseya Miyake. Całość porządnie wystylizowana, choć wygląda na przypadkową. Nowe szaty cesarza niby ich nie ma, a jednak są, niby są, a jakby ich nie było. Władza Stevea Jobsa oparta była na przedmiotach, a nie na relacjach między ludźmi. Zaklęta w opakowaniu, w designie. Dlatego potrzebował minimalistycznego designerskiego futerału. I ten futerał, choć przypominał ubranie zwykłego człowieka, był precyzyjnie skrojony na miarę. Jak produkty Applea."

"Czasem myślę, że gdyby swego czasu w kampanii prezydenckiej nie przebrano Jacka Kuronia w garnitur, wyniki wyborów mogłyby być inne, a nasz kraj byłby teraz gdzie indziej. Niestety, uznano, że polityk starający się o wysokie urzędy musi nosić garnitur.

Garnitur to strój urzędowy i królewski jednocześnie. Władcy noszą garnitury, ale przywódcy już niekoniecznie. Bo władca musi się wyróżniać, a przywódca może się upodabniać. Przywódcą, który odrzucił zachodni strój i uczynił z tego znak swojej polityki, był Mahatma Gandhi. To był gest antykolonialny, antyrasistowski, gest, który miał Hindusom dać realne narzędzie budowania własnej niezależności."

wyborcza.pl/magazyn/7,124059,20965499,jak-wyglada-wladca-bockowska-z-noniewiczem.html
-
2017/01/10 15:33:45
@WO
Nie chodzi mi o jego realistyczność, tylko o banalny fakt, którego chyba nie kwestionujesz, że już u zarania naszej transformacji, już między Okrągłym Stołem a 4 czerwca, zaczęła się postawa "ciemny lud to kupi".

No ale zauważ, że ciemny lud to kupował i nadal kupuje. Poważne traktowanie wyborców się nie kończyło najlepiej. Mazowiecki przegrał z Wałęsą (i Tymińskim też), ale Wałęsa nadal realizował mniej więcej ten sam program.
Jak UD/UW mówiła, że musi boleć to dostawała 12-15% głosów. Jak SLD/AWS/PO mówiły, że będą robić ludowi dobrze a realizowały mniej więcej taką samą politykę to dostawały 35-40%. A SLD po 4 latach rządów dostało niemal dwa razy wiecej głosów i niewiele im brakło do wygranej z AWS.

-
wo
2017/01/10 18:52:45
@pohjois
"No ale zauważ, że ciemny lud to kupował i nadal kupuje"

To jest poniekąd moja teza. U zarania naszej "liberalnej demokracji" był niedemokratyczny liberalizm, tj. permanentny deficyt reprezentatywności naszych elit. Jeszce ho ho, tych z czasów Mazowiecki/Bielecki.
-
2017/01/10 19:47:53
@ergonauta
"(np. nazwa oferty "chrześcijaństwo" wzięła się wprost od nazwiska lidera)"

To bzdura, chrześcijaństwo założył Paweł; Jezus, nawet jeśli istniał, nie miał z tym wiele wspólnego.
-
2017/01/10 20:17:45
@korwiniści głosujący na PIS
Korwin zrobił na tyle dobry wynik w wyborach, zwłaszcza w kontekście rozłamu (część korwinistów poszła z Kukizem), że niewielu zostało żeby głosować na PIS.

@Bolsa Família
Ma u mnie ogromny szacunek za wymaganie szczepień.

@garnitur,
Kukiz sobie radzi

@"postać z drugiego planu",
No właśnie teraz obserwujemy jak drugi plan czyści przedpole
-
2017/01/10 20:25:20
@czescjacek
"To bzdura, chrześcijaństwo założył Paweł; Jezus, nawet jeśli istniał, nie miał z tym wiele wspólnego."

Paweł nie miał ani oferty, ani nie był liderem. Liderem był Jezus - nawet jeżeli nie istniał.
Paweł to był już Balcerowicz chrześcijaństwa, nie jego Wałęsa czy Walentynowicz. Istnieje teoria, że dopiero Augustyn (no, ten z nerwicą seksualną) uznał ofertę Pawła za fundamentalną dla Kościoła.
Że nie trzeba jakoś szczególnie istnieć, by mieć ofertę i pozycję lidera, daje nam przykład Jarosław Kaczyński. O którego istnienie lub nie (wobec braku formalnych śladów pełnionej funkcji) będą się mogli spierać badacze za 2000 lat. Sam się czasem zastanawiam, czy to nie mem.

-
2017/01/10 20:56:24
@rpyzel
"Mark Zuckerberg. Ma nad masami większą władzę niż ktokolwiek z politycznych przywódców."

A jakiego właściwie rodzaju władzę ma Zuckerberg? Skoro go przeciwstawiasz politycznym przywódcom, to znaczy, że jakąś inną? Być może gdyby chciał, zostałby prezydentem USA, ale najpierw musiałby chcieć po coś nim zostać. Tylko po co, skoro władzę - już teraz - ma większą?
Jednak upierałbym się, że pewien sposób prezentowania się ludziom (owszem, Donald Trump bardzo rozszerzył jego zakres), który (zgoda, nazbyt upraszczając) nazwałem garniturem, jest nieodzowny w grze politycznej. Krótkie pojawienie się Adriana Zandberga podczas debaty telewizyjnej, czyli parę minut pracy "w garniturze", było skuteczniejsze politycznie niż wiele miesięcy mrówczej pracy partii Razem.
-
2017/01/10 21:40:20
@wo i "permanentny deficyt reprezentatywności naszych elit"
Dokładnie tak! Stąd zresztą są te nieustanne pląsy dąsy - elit na lud, że nikczemny nie pojął i nie sprostał, no i ludu na elity - że go tak podle zdradziły.
I jeszcze ów polski paradoks - najnowocześniejszą i najnormalniejszą partią polityczną w Polsce jest przaśny PSL. Interesy, wyborcy, posady, układanki - słowem staromodna zachodnioeuropejska demokracja parlamentarna w całej swej krasie.
Reszta to parodyści, którym - jak w jakiejś diabelskiej polce - raz uda się lud kupić lub oczadzić i ze sobą w pijany taniec zabrać, a drugi raz nie - i wtedy wyrzuceni z tancbudy na suchy pysk z głodu wyją.

-
2017/01/10 21:55:26
ergonauta

"A jakiego właściwie rodzaju władzę ma Zuckerberg? Skoro go przeciwstawiasz politycznym przywódcom, to znaczy, że jakąś inną? Być może gdyby chciał, zostałby prezydentem USA, ale najpierw musiałby chcieć po coś nim zostać. Tylko po co, skoro władzę - już teraz - ma większą? "

a) to było w cudzysłowie i z linkiem, więc pytaj autora
b) pytałeś o liderów - bez wątpienia nim jest
c) Kuroń włożył garnitur, masz w linku fotkę. I przegrał.
d) Zandberg nie zrobił wrażenia garniturem, tylko tym co miał do powiedzenia. Nie, że raz włożył garnitur, tylko raz go dopuścili do głosu w dobrym czasie antenowym.
-
2017/01/10 22:30:38
@aldex_blox
"raz uda się lud kupić lub oczadzić i ze sobą w pijany taniec zabrać, a drugi raz nie - i wtedy wyrzuceni z tancbudy na suchy pysk z głodu wyją."

Oj tam od razu z tańcbudy wyrzuceni. Idą gdzieś w ogonie po prostu czekając na swoją ponowną szansę bycia na przedzie (jak choćby kiedyś nasz wannabe "emerytowany zbawca narodu"). Mnie to właśnie najbardziej z polskim tradycyjnym polonezem się kojarzy. Leszek Miller nawet miał swoje 40-procentowe pięć minut. I to dawno po tym masowym "zbieszeniu" z 1993 roku, kiedy to lud wybrał SLD po raz pierwszy. Teraz Jaro odkręci gimnazja Handkego.
-
2017/01/11 00:15:05
@rpyzel
"Nie, że raz włożył garnitur, tylko raz go dopuścili do głosu w dobrym czasie antenowym."

I dlatego (mass-media, warunki przez nie narzucane, dyskursy przez nie forsowane, itp.) sama oferta nie wystarczy. Czym byłoby dziś Razem bez tego razu_w_dobrym_czasie_antenowym? Nawet najsłuszniejsze idee i poglądy są bez szans, jeżeli ktoś ich klarownie i przekonująco nie wyłoży. Ktoś taki - z dobrą gadką i z ludźmi za plecami (mogą być partią, ruchem społecznym, związkiem zawodowym; pytanie: czy mogą także być po prostu użytkownikami Facebooka?) - to właśnie lider. I stąd moja niezgoda z tezą Gospodarza, że szukanie lidera jest mniej ważne. Tylko może, faktycznie, to nie media powinny go szukać, bo pod tą latarnią to jest akurat najciemniej.
-
2017/01/11 06:23:25
@ergonauta
I dlatego (mass-media, warunki przez nie narzucane, dyskursy przez nie forsowane, itp.) sama oferta nie wystarczy.

Jeśli chcesz powiedzieć "jak cię nie wpuszczą do telewizorni, radia, gazet i na portale, to nikt to praktycznie nikt się o tobie nie dowie", to truizm.
A jeśli "możesz jedynie uczestniczyć w dyskursie na tematy narzucane przez media i na warunkach przez nie narzucanych", to może być prawda lub nie, ale jeśli prawda, to wszystko jest telewizją śniadaniową i nic tu nie ma znaczenia (a w szczególności "oferta").
-
2017/01/11 08:44:29
@gammon_no.82

Chcę powiedzieć: "KIEDY (albo: JEŻELI) cię wpuszczą do telewizorni, radia gazet i na portale (a także: na uliczną trybunę, na środek fabrycznej hali, przed mikrofon, magafon, etc.) to bądź kimś, kto powie coś klarownie i przekonująco".

Byłem na kilku ostatnich masowych marszach i protestach (w tym KOD-u), w Warszawie i jednym z miast polskich średniej wielkości (circa 100 tys. mieszkańców) i za każdym razem wracałem stamtąd z uczuciami tzw. mieszanymi: podniesiony na duchu społeczną solidarnością oraz wspólnym entuzjazmem (ostatnio widywałem tak masowy entuzjazm na wyprzedażach w supermarketach) i kompletnie załamamy jakością mów, przemów, orędź, jakie wygłaszali liderzy tych marszów i protestów. Kto by się nie odezwał, słuchało się go jak Grzegorza Schetyny czy innego aparatczyka z garścią frazesów w gębie, wypowiadanych fatalną polszczyzną.

Własnie przykład Zandberga pokazał, że nawet w "dyskursie narzuconym przez media i na warunkach przez nie narzucanych" (uliczny marsz też jest dyskursem jakoś tam narzuconym przez media: wszyscy potem z zapałem oglądają te zdjęcia ze śmigłowców i liczą - ilu było!) można osiągnąć zaskakująco wiele. Już dawno tak wiele nie zawdzięczaliśmy tak nielicznemu w tak nielicznym czasie antenowym. :]
-
wo
2017/01/11 14:51:25
@ergonauta
"I stąd moja niezgoda z tezą Gospodarza, że szukanie lidera jest mniej ważne"

Ale w Razem sensownie przemawiać umie nie tylko Zandberg. Ja bym nawet powiedział, że Dziemianowicz-Bąk, znana także jako hańba.gif, jest lepsza. Tylko że właśnie Razem nie blokuje innym liderom dostępu do mediów, a Kijowski praktycznie uniemożliwiał innym wypowiadanie się w imieniu Kod. Sam jako dziennikarz mam skromne doświadczenie w zapraszaniu Razem do mediów i wiem, że to nie jest takie proste, że mówisz im "chcemy Zandberga" (oni sami starają się kontrolować, kogo przyślą). W KOD brakło takiego podejścia i dlatego dzisiaj Żakowski ubolewa w TOK FM, że w KOD nie ma innych liderów (nie widzi, że to częściowo także jego wina).
-
2017/01/11 15:33:55
@wo
To nie Kijowski uniemożliwiał, tylko media chciały Kijowskiego, a kiedy ten poprosił pewnego razu Marciniaka, żeby go zastąpił w TVP, to go nie wpuścili.
-
2017/01/11 16:22:20
@wo

...Żakowski ubolewa w TOK FM, że w KOD nie ma innych liderów (nie widzi, że to częściowo także jego wina)...

Szukał wodza chyba z przyzwyczajenia, bo raczej nie z chęć pójścia na łatwiznę(to przecież profesjonalista). Szukał kogoś, kto rządzi. Opinia ostatniego w szczeblach decyzyjnych jest jak słowo papieża. To co on powie to jak dekret. To takie Roma locuta, causa finita. Po co pytać innych jak już wszystko wiadomo. Po sławnej debacie Zandberg na takiego wyglądał, choć chyba sami sobie to wmówiliśmy. Tam jednak szef ma wiele głów.
Czy to dobrze?
Chciałbym wierzyć, że tak. Ale patrząc na polityczny spektakl, mam wątpliwości. Chyba potrzebujemy takiej ikony, nawet jak ta ikona formalnie w swoim środowisku nie będzie nawet Primus inter pares a jedynie równy wśród równych.
-
wo
2017/01/11 17:29:24
@grzes
"To nie Kijowski uniemożliwiał, tylko media chciały Kijowskiego, a kiedy ten poprosił pewnego razu Marciniaka, żeby go zastąpił w TVP, to go nie wpuścili."

Razem w takiej sytuacji po prostu nie występuje, co z jednej strony im utrudnia, a z drugiej umożliwia promowanie kolejnych talentów. Dlatego nawet gdyby ktoś teraz wyciągnął jakieś "haki na Zandberga", oni dadzą sobie radę. Po prostu wywalą jednego z dziesięciorga liderów.

@mw
"Szukał wodza chyba z przyzwyczajenia, bo raczej nie z chęć pójścia na łatwiznę(to przecież profesjonalista). "

Nie rozumiem tego zdania. Elementem warsztatu profesjonalisty jest załatwianie wszystkiego jak najmniejszym wysiłkiem.

-
2017/01/11 17:55:41
@wo

...Elementem warsztatu profesjonalisty jest załatwianie wszystkiego jak najmniejszym wysiłkiem ...

No to załapałem się na darmowy wykład z zasad profesjonalnego dziennikarstwa.
Piszę bez ironii. Nie wiedziałem, że dziennikarze tak jak, dajmy na to hydraulicy, też tak mają.
-
2017/01/11 19:32:33
A tymczasem w Rumunii centrolewicowy:
"rząd m.in. podniósł płacę minimalną o 16% (do poziomu ok. 320 euro miesięcznie), zwiększył o 20% płace w administracji samorządowej, a także obniżył poziom obowiązkowych składek emerytalnych i zdrowotnych dla najniżej zarabiających. W programie rządu jest też m.in. zapowiedź wzrostu emerytur o 9% jeszcze w tym roku, obniżki podatku dochodowego z obecnych 16% do 10% do 2018 roku oraz dodatki prorodzinne"

Można.
-
2017/01/11 20:18:42
@red.grzeg
Ale w mediach przeczytasz tylko o tym że zlikwidowali gazylion podatków #paczpan #krzywalaffera
-
2017/01/11 23:07:06
Jeśli mamy "tanie państwo" to gdzie i kto umieścił "misiewiczów"?
Jeśli państwo ma być silne to co za problem, że zakazuje aborcji?
Jeśli "państwo" ma zajmować się szkolnictwem to chyba dobrze, że urządza je sobie tak jak tego chce?
To, że jedna osoba zebrała wiele władzy wynika z tego, że... w tym państwie można wiele władzy zebrać.
-
2017/01/11 23:29:08
mw 61

"No to załapałem się na darmowy wykład z zasad profesjonalnego dziennikarstwa. "

WO zawsze pisał, że klony Balcerowicza dominują w mediach, bo w tych różnych fundacjach zawsze był dyżurny garniturowiec-ekonomista do wstania na szóstą rano.
-
2017/01/11 23:30:54
@WO
"Ale w Razem sensownie przemawiać umie nie tylko Zandberg."

Wiem, mam w Razem kilkoro przyjaciół (w KOD-zie też, więc miałem okazję przypatrzeć się funkcjonowaniu Kijowskiego jako Mateusza-guru).
Natomiast myślę, że dla większego niż kilkuprocentowy sukcesu wyborczego konieczne będzie w Razem wyłonienie się grupy (3?, może 5?) osób o większej rozpoznawalności społecznej. Właśnie - przepraszam za wyrażenie - liderów. To się może stać niejako samo z siebie, skoro nawzajem - jak mówisz - "nie blokują sobie dostępu do mediów", i nie musi oznaczać tworzenia się postaci partyjnych hierarchów, choć to będzie - jak zapewne rozumiesz - coraz trudniejsze w przypadku rosnącej popularności.
Reasumując: nieważne, czy istniejesz, czy nie (jak Robin Hood albo Jezus) odrobinę przywódczego drygu i języka w gębie powinieneś mieć.
-
2017/01/12 10:38:17
@ytuch
Na wypadek, gdyby te komcie powisiały: są różne rodzaje siły. Dyktatura (dowolnego koloru) jest owszem, w pewnym sensie silna. Ale państwo zaangażowanych obywateli, którzy czują, że mają realną władzę, i dbaja o wspólny interes, od najniższego szczebla, wspólnot, samorządów począwszy, i którzy mają we krwi pewną kulturę współpracy, jest silne (jeszcze silniejsze) - w ten dobry sposób. Jest to siła, która oznacza ochronę każdego, a w szczególności słabszego. Która równoważy negatywne zjawiska, np. wynikające z przewag bogatszego nad biedniejszym, czy korpo nad obywatelem. Szwecja, Dania, Norwegia są silniejsze niż Wenezuela. A jednocześnie są to kraje chyba najdalsze od siły rozumianej jako dyktat jednostki czy jednej grupy.
-
wo
2017/01/12 11:52:55
@mw
"Nie wiedziałem, że dziennikarze tak jak, dajmy na to hydraulicy, też tak mają."

Przecież cały czas to piszę (często też porównuję swój zawód do "przetykania rur")!

@ergonauta
"Natomiast myślę, że dla większego niż kilkuprocentowy sukcesu wyborczego konieczne będzie w Razem wyłonienie się grupy (3?, może 5?) osób o większej rozpoznawalności społecznej. "

Moim zdaniem, jest już coś w rodzaju grupy uderzeniowej ("oddział przełamania"). Nie umiałbym wymienić pełnego składu 10-osobowej rady, a kilka osób już mi się jednak z mediów zaczęło kojarzyć (przy mojej dyznazwiskii!)

-
2017/01/12 14:16:41
@WO

"Podstawowym aksjomatem demokratycznego państwa jest to, że stanowi wspólnotę, którą obywatele powołują w swoim interesie. We the People, in Order to establish Justice, domestic Tranquility, common defence, general Welfare, and Blessings of Liberty, do establish this Constitution. Preambułę konstytucji USA trochę tu skróciłem, ale nawet bez tych skrótów jest jednoznaczna w swojej wymowie. W odróżnieniu od polskiej preambuły - my, polska klasa polityczna, działająca w interesie jawnych lobbystów, oraz czerpiąca dochody z innych źródeł...."

Zdaję sobie sprawę, że preambuła polskiej konstytucji z końca XX wieku, powołująca się dwukrotnie na Boga, może zdawać się niektórym mniej demokratyczna niż preambuła amerykańska z jej "We the People" zapisanym w końcu XVIII wieku. To jednak powierzchowne i ahistoryczne wrażenie.

Przypomnijmy najpierw kontekst w jakim napisano konstytucję amerykańską. Zbuntowane atlantyckie kolonie były już po wygranej wojnie z Brytyjczykami, George Washington, twórca zwycięskiej Continental Army, wycofał się z polityki do swojej plantacji w Wirginii. Porządek prawny na wyzwolonym obszarze regulowały Artykuły Konfederacji z 1777 roku i prawo poszczególnych stanów. Nie istniał żaden formalny wymóg czy terminarz prac nad konstytucją federalną. Prace takie wymusiła jednak sytuacja społeczna. Ludność kolonii była wówczas podzielona nie tyle na przemysłową północ i rolnicze południe (ten podział jeszcze nie nabrzmiał) lecz na rosnące w siłę miasta wybrzeża handlujące z Europą i rolnicze tereny interioru (sięgającego wówczas ledwie Appalachów) dostarczające produktów rolnych do handlu. Na terenach rolniczych powszechne było zjawisko problemów z terminową dostawą towarów lub spłatą kredytu udzielonego przez miejskich kupców. Legislatywy stanowe pod presją rolników niekiedy wprowadzały moratoria na ich długi, co uderzało w biznes; taki sam skutek miała odmowa przez sądy stanowe egzekucji kontraktów na rzecz kupca z innego stanu. Ponadto, wśród zadłużonych rolników znajdowało się wielu były żołnierzy Armii Kontynentalnej, którym często nie wypłacano zaległego żołdu tym samym pogłębiając ich poczucie krzywdy. Narastające napięcie wybuchło w postaci tzw. rebelii Shaysa, która rozpoczęła się w 1786 r. w Massachusetts i została stłumiona w kolejnym roku. Bez streszczenia tu przebiegu wydarzeń, to właśnie owa rebelia, a więc wewnętrzne rozruchy na tle konfliktów społecznych, była bezpośrednim powodem zwołania konwencji konstytucyjnej. Elity handlowo-finansowe wybrzeża uznały, że pora ograniczać "samowolę" stanów, znaleźć kompromisowe rozwiązanie dla kwestii zaległych żołdów [1] i wprowadzić związek polityczny silniejszy niż pierwotna konfederacja, aby zapewnić warunki dla wzrostu gospodarki kontynentu. Taki był główny cel konstytucji USA i to wyraża się w jej preambule, napisanej przez jednego z federalistów, G. Morrisa z Pensylwanii. Wzmianka o zapewnieniu "domestic Tranquility" odnosi się wprost stłumionej właśnie rebelii Shaysa. Sformułowanie "establish Justice" (*ustanowić* sprawiedliwość nie "gwarantować" czy "chronić") dotyczy bynajmniej nie gwarancji takich jak niezawisły sąd przed ławą przysięgłych (konstytucja federalna, zanim uzupełniono ją o Bill of Rights, nie wprowadzała w tym zakresie nic nowego), lecz wprowadzenia systemu sądów federalnych, w których kontrahenci spoza stanu mogli skutecznie dochodzić swoich roszczeń w zakresie "interstate commerce" - innym słowy, systemu o identycznych funkcjach jak międzynarodowe trybunały handlowe, tak nie lubiane przez WO. W podobny sposób nowa konstytucja miała zagwarantować "common defence" za pomocą federalnej armii, przed utworzeniem której broniły się elity stanowe, a także wspierać "general Welfare" z naciskiem na "general", jako przeciwieństwo partykularnych stanowych interesów.

[1] Rozwiązaniem tym była reforma finansów publicznych wprowadzona przez Alexandra Hamiltona, pisałem o niej u WO pod wo.blox.pl/2014/01/Internet-Czas-polemizowac.html
-
2017/01/12 14:19:04
c.d.

Słynne "We the People of the United States" było zaś niczym innym jak retorycznym chwytem zastosowanym po to, aby nie ustanawiać konstytucji w imieniu poszczególnych stanów, tak jak to czyniły Artykuły Konfederacji. Nawet tak pozornie oczywisty element preambuły jak stwierdzenie "do ordain and establish" ("uchwalamy i ustanawiamy") miał podkreślić, że konstytucja stanowi prawo federalne nadrzędne nad prawami stanowymi a nie kontrakt pomiędzy stanami. Amerykańska preambuła stwierdza więc w istocie "My, światłe elity federalne, rozumniejsze od stanowych kmiotów, ustanawiamy oto nasz nowy porządek". Amerykańscy Federaliści stojący za taką konstytucją demokratami? Raczej elitarystycznymi technokratami, co sami przyznawali. Szczególnie autor preambuły Morris obawiał się wpływu, jak to dziś powiedzielibyśmy, "uneducated rural voters" na rządy, mówiąc w czasie konwencji konstytucyjnej: "The Busy haunts of men not the remote wilderness, was the proper school of political Talents. If the Western people get the power into their hands they will ruin the Atlantic interests" [2].
Demokracja w sensie wpływu szerokich mas na rządy zaczęła się w USA dekady później, wraz z prezydenturą Jeffersona. Napięcie między elitami stanowymi a wyalienowanym Waszyngtonem trwa zaś do dziś.

Na tym amerykańskim tle, preambuła Konstytucji RP jest natomiast przykładem wzorowego wsłuchiwania się w głos demosu. Zazwyczaj mówi się, że napisał ją Tadeusz Mazowiecki. Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie: Mazowiecki zredagował tekst preambuły w oparciu o dwa źródła: preambułę konkurencyjnego obywatelskiego projektu konstytucji, zgłoszonego w 1994 r. przez "Solidarność" i skupione wokół niej środowiska prawicowe [3] oraz luźny szkic Stefana Wilkanowicza ogłoszony w "Tygodniku Powszechnym" w 1995 r. [4].

[2] The Debates of the Several State Conventions on the Adoption of the Federal Constitution, Washington 1845, vol. 5, p. 298

[3] nowa.gazetaobywatelska.info/materials/569379bcfb6502680cdcf8e9

[4] www.tygodnikpowszechny.pl/moja-prywatna-preambula-31397
-
2017/01/12 14:22:33
c.d. - kończę i na dłuższy czas zamilczam, ukłony!

Projekt "Solidarności" zakładał wizję państwa etnicznego i wyznaniowego, w swej preambule powołując się "w imię Boże" na prawo naturalne. Wtórował temu Kościół gromko domagając się takiej właśnie "invoctatio Dei" w nowej konstytucji. Mazowiecki stanął przed zadaniem pogodzenia tych oczekiwań prawicowego, nazwijmy to proto-PiSowskiego, demosu z projektem konstytucji opartym o koncepcje świeckiego państwa prawa, wypracowanym w Zgromadzeniu Narodowym przez SLD, UW, UP i PSL. Tu przyszedł w sukurs Wilkanowicz proponując, aby w preambule wymienić na równi wierzących i niewierzących w Boga, jako swoiste połowiczne "invocatio". Mazowiecki poszedł tą drogą - z projektu "S" zaczerpnięto konstrukcję tekstu preambuły i kilka konkretnych fraz po niewielkiej redakcji, np. "dziedzictwo wiary i kultury chrześcijańskiej" stało się "kulturą zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu". Jednocześnie w tym samym tekście wspomina się nieśmiało, iż "uniwersalne wartości" można też wywodzić "z innych źródeł" niż boskie natchnienie. A ponadto wtrąca się nienachalnie (po myślniku) iż "Naród" to "wszyscy obywatele Rzeczypospolitej" co obejmuje też owych "wywodzących z innych źródeł". Tyle udało się ugrać, aby do końca nie zrazić do projektu suwerena udającego się głosować w referendum konstytucyjnym po niedzielnej sumie - jak wiadomo, suweren przyjął Konstytucję RP skromniutką większością 53,45 procent głosów. Zatem jej preambułę należy czytać: "My elity dążące do świeckiego państwa prawa, kłaniając się w pas przed Tobą, katolicki narodzie, prośmy zgódź się na tę oto konstytucję". I tę to formułę, nieodrodny produkt środowiska "starej" UW, Mazowieckiego i Geremka, WO uznaje za mniej wartościową niż formułę amerykańską, której dalibóg patronować mógłby Aleksander Smolar i Leszek Balcerowicz. O roku ów!
-
2017/01/12 15:54:22
@awal

...WO uznaje za mniej wartościową niż formułę amerykańską ...

Czyli tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Chcę uszyć coś dla siebie ale muszę liczyć się z realiami.
Formuła amerykańska sprawdziła się i jest powszechnie chwalona zapominając o kontekście( bardzo ciekawe to co napisałeś, nie wiedziałem) ale taka opinia wykuwała się przez dwieście lat. Nasza ma dwadzieścia ale i tak była na zewnątrz powszechnie chwalona. Ba, nawet przy pracach nad konstytucją europejską, taka wersja preambuły była dość mocno promowana.
Dzisiaj, kiedy mamy realne zagrożenie zmiany konstytucji, nafaszerowanej pewnie wszystkimi świętymi i gdyby do takiej zmiany doszło,Mazowiecki i Geremek będą oceniani przez historię tak wysoko jak ich amerykańscy poprzednicy, choć dzisiaj nie wszyscy z takiej formy preambuły są zadowoleni.
A tak na marginesie. Ciekaw jestem ile czasu przetrwałaby konstytucja 3-ego maja, gdybyśmy tak jak dzisiaj mogli sami decydować? Bez jatki pewnie i tak by się nie obeszło.
-
2017/01/12 20:45:50
@konstytucja
Przypomniała mi się maksyma George "Dablju" Busha: "Just A Goddamned Piece Of Paper".

Można dyskutować o tym, która konstytucja ma lepszą preambułę, ale konstytucja będzie tylko kawałkiem papieru jeśli jej zapisy nie będą przyswojone, dyskutowane i stosowane. Ostatnie "oficjalne" rozmowy o konstytucji pamiętam ze szkole średniej, z zajęć o Wiedzy o Społeczeństwie.

Ciekaw jestem jak ta (subiektywna) nieobecność konstytucji w życiu publicznym wpływa na nasze społeczeństwo. Jak odbija się to w sondażach i przy urnach.
-
2017/01/13 00:16:48
@kuba_wu
Tyle, że łatwo o zmianę - wystarczy, że w wyborach wygra ktoś kto chce zagarnąć. A w takim państwie jest co zagarniać.
-
wo
2017/01/13 09:46:20
@ytuch
"Tyle, że łatwo o zmianę - wystarczy, że w wyborach wygra ktoś kto chce zagarnąć. A w takim państwie jest co zagarniać."

W każdym jest. I w każdym jest takie zagrożenie. Kolega chyba próbuje reanimować quasi-sarmacką doktrynę, że słabość Rzeczpospolitej gwarancją wolności?
-
2017/01/13 12:04:00
Pomijając, że natura próżni nie znosi, więc jeśli nie zagarnie czegoś skorumpowany minister albo wojewoda, to zagarnie to chętnie lokalny oligarcha, a jeśli nie spuści komuś wpierdolu reżimowa policja, to z radością zrobią to przeróżne pinkertony (opłacone do pilnowania interesu przez tegoż lokalnego oligarchę, oczywiście).

Silne państwo to też takie, które ma prawa, zwyczaje, struktury, kulturę polityczną (i kulturę kropka) które zbyt nachalnemu zagarnianiu stawiają niejako samoistny opór przecież. Dlatego właśnie zachodnie demokracje od późnych sewentisów są rozmontowywane powoli i mozolnie (przez oligarchów, tym razem, globalnych) i dopiero teraz, po kilku dekadach ciężkiej pracy, zaczynają się faktycznie sypać i grozić zawaleniem ;)

To i tak długo.
-
2017/01/13 17:23:33
@wo
"Kolega chyba próbuje reanimować quasi-sarmacką doktrynę, że słabość Rzeczpospolitej gwarancją wolności?"

Może nawiązuje do Tolkienowskiego Pierścienia.
-
2017/01/13 18:33:06
Minął rok, a opozycja nadal nie ma społeczeństwu do przedstawienia żadnej oferty, poza żeby było jak dawniej. To dlatego PiS-owi ani drgnie w sondażach.

Moja porada jest w gruncie rzeczy banalna. Szukajcie takiej oferty, a nie kolejnego charyzmatycznego lidera.


To prawda. Tylko to nie jest czas opozycji. Rok po wyborach trudno wyjść z ofertą, jeśli ma się przeciwko niezużyte PiS, z programami z plusem.
Złe powietrze - powietrze+, nie ma mieszkań - mieszkanie+, sądy wolno pracują - sądy+.
Ta władza musi pokazać słabości większe, niż dotychczas.

Co do Razem, to moja obawa jest o możliwość wejścia do sejmu z dobrym wynikiem, nie będąc w sejmie. Czy komuś ta sztuka udała się?
Mam już swoje lata i drażni mnie czekanie na sensowną socjaldemokrację.
-
2017/01/13 19:26:01
"Co do Razem, to moja obawa jest o możliwość wejścia do sejmu z dobrym wynikiem, nie będąc w sejmie. Czy komuś ta sztuka udała się? "

Samoobronie?

(sam jesteś automatem spamującym)
-
2017/01/13 20:38:26
Kukizowi przecież.

Razem ma inny problem. Paręnaście miesięcy temu zebrało podpisy, wystawiło kandydatów, zrobiło im kampanię (wiadomo, skromną, ale zawsze), głosów brakło, nie weszło. O *żadnej* aktywności, *któregokolwiek* z kandydatów w moim okręgu potem już nie słyszałem.

Jeśli Razem myśli, że za trzydzieści parę miesięcy wystawi znowu kandydatów o których nikt nie słyszał poza udziałem w poprzednich wyborach, albo i to nawet nie, i tych głosów będzie jakoś więcej. No to składa się z bardzo, bardzo naiwnych łosi.

Fajnie, że Zandberg jest fajny (i Bąk też), ale oni i tak w moim okręgu nie wystartują przecież.
-
2017/01/13 21:16:54
@red_grzeg
"Jeśli Razem myśli, że za trzydzieści parę miesięcy wystawi znowu kandydatów o których nikt nie słyszał poza udziałem w poprzednich wyborach, albo i to nawet nie, i tych głosów będzie jakoś więcej. No to składa się z bardzo, bardzo naiwnych łosi. "

Ruch Palikota zrobił na tyle świetny wynik w 2010 roku, że nawet sam Palikot nie wiedział dokładnie, kto wszedł do sejmu z jego list.

Wybory parlamentarne to w znacznej części wybory "telewizyjne" i możemy tutaj mówić o lokalnych działaniach jako trampolinie do sukcesu jedynie jako o bajkach o żelaznym wilku.
-
2017/01/13 21:31:29
"w moim okręgu"

Nie wiem jaki to okręg, ale w niektórych struktury są słabe i nikt ich odgórnie nie zbuduje. Przebicie się do mediów na poziomie lokalnym też nie jest łatwe.
-
2017/01/13 22:12:42
@nonamenoneed
okręg tarnowski

Właśnie na poziomie lokalnym jest dużo łatwiej, media lokalne mają trudniej z zapełnieniem łamów.

Czy to naprawdę aż takie trudne, przyjść na otwarte posiedzenie rady miasta czy gminy i coś z sensem powiedzieć?

Przecież, tu nie chodzi o aktywność szeregowych członków, tylko o ludzi którzy kandydowali do Sejmu. Pragnęli być posłami a teraz to co?

Palikot startował z parlamentu, był świetnie rozpoznawalnym posłem (co z tym zrobił, to inna rzecz).
-
2017/01/14 08:11:05
No jest trochę trudne jeśli się nie jest zawodowym politykiem (a w R nie są nimi nawet te osoby, które kandydowały do Sejmu) i pracuje się zawodowo.

Aktywność struktur terenowych poza dużymi miastami jest niewątpliwym problemem - przy czym akurat Tarnów przeprowadził w zeszlym roku parę fajnych i głośnych akcji, jak np. protest wobec stawki 3,20 zł za sprzątanie szaletów miejskich.
-
2017/01/14 09:22:05
WO na prezydenta!?

Tradycyjnie wielorefleksyjny Gospodarz zrobił wrzutkę wyjątkowo wielowątkową:
o preaumbułe - lokalna fe, i tej mitycznej zaocenicznej; o rączce co to w rączce się została; o pompowaniu liderów/wydmuszek-żabek, o państwie; o personaliach i kontekstach towarzyszących na przestrzeni dziejów - dziennikarzach/politykach; jak to często u WO o taniości państwa, tandecie; o przepływach elektoratów; o degrengoladzie opozycji, byciu przeciw a nie za czymś można sparafrazować klasyka - byciu przeciw a nawet nie za czymś; o niemaniu programów i liderach, o JK (bez F)
Z intrygującego zrzutu surówki Gospodarza wszystkim udało się znaleźć coś dla siebie, przyjemnie czytać, dziękuję komciom, szczególne ukłony @awal.
Z notki WO wyłowiłem 2 tezy:
Prawdziwą:
Takowy (lider) mógłby się wyłonić organicznie, oddolnie, w demokratycznym procesie. Próba sztucznego przyśpieszenia tego procesu skończy się wykreowaniem człowieka-wydmuszki - jak na załączonym obrazku.
Naiwną, wręcz fałszywą:
"Minął rok, a opozycja nadal nie ma społeczeństwu do przedstawienia żadnej oferty, poza żeby było jak dawniej. To dlatego PiS-owi ani drgnie w sondażach.
Moja porada jest w gruncie rzeczy banalna. Szukajcie takiej oferty, a nie kolejnego charyzmatycznego lidera"

Mając na uwadze jakieś 100 tematów które w rok zahaczył pis nie sposób było nie być przeciw, i nie grać śpiewki "nie zgadzamy się na nie akceptujemy, żeby/skandalem jest że pis". NIE było to wykonalne, ani dla dużych partii, ani dla małych, żeby choćby wybiórczo obrobić te choćby najważniejsze jestem przeciw i jeszcze suflować pozytywny i sensowny program, nie starczyło jedynek w mediach.

A. trzeba mieć program => w zasadzie większość partii coś tam ma, ale to wyrywkowa i intelektualna mizeria. Wybory to koncert zyczeń i wojna na claimy: JOWY (dość polityki, rozwalić to, antyestablishment, oni kradną polskę vs my wieś vs zielona wyspa/ciepła woda/anty-pis, vs inna polityka jest mozliwa , w zderzeniu z polska w ruinie/obronimy polskę przed tymi hunami z chorobami i obcą religią/my naród/my-mojszość/rodzina/kościół/religia/patrioci vs zomo/ośmiorniczki/złodzieje/500+/będzie w końcu sprawiedliwość/unia-jest-be ale my wydusimy z niej więcej/dyktat niemiec Czy ktoś się dziwi co wygrało? Którzy liderzy (hłe hłe) okazali się skuteczni? Gdzie była emocja?
B. trzeba mieć kim go komunikować, mieć kandydatów na kandydatów na liderów i komunikować lokalnie, poza masowymi mediami, directly z wyborcami. Oraz mieć wyrazistych i medialnie ogładzonych ludzi, żeby robić to centralnie (wątek garniturowy jest nieciekawy, to ślepa uliczka, Kuroń był liderem niezależnie albo nawet i dzięki swetrowi, ale NIE nadawał się na prezydenta, i ludzie dali mu żółtą kartkę jak zaczął udawać kogoś kim nie być - założył garnitur, który na wypadek wygranej na pewno przydawałby się prezydentowi)
C. trzeba być przy mikrofonie, niech mnie który przegoni tzn ktoś go musi podstawić - trzeba mieć sexy towar który się mediom przyda do słupków

Nie bądźmy naiwni - media w zasadzie wszystkie żyją z tzw. płynów, nie ma płynu na okładce, jedynce - nie ma oglądalności/klikalności/sprzedaży - stąd na okładkach krew, pot, łzy, biust, i inne podobne płyny. EMOCJE! NIE da się być dziś w mediach z nudziarstwem, merytoryką i bez wyrazistych claimów - bo więcej nie zaproszą. 500+ to świetny choć ponury w swojej topornej skuteczności przykład dobrego (fu tfu) marketingu.
Zgadzam się z WO że media kreują wydmuszki, gwiazdeczki, dla których miarą sukcesu jest bycie w mediach a nie autorytet i merytoryczny, ideowy leadership. Czy ktoś słyszał o działaniu w stronę mediów, żeby jakoś trochę przemyślały kim są i po co? Jeśli newsroomy nie zorientują się że są wypychane przez buzzfeedy to tak jak branża muzyczna i prasa papierowa obudzą się soon w innym realu.
-
2017/01/14 09:25:18
Jeszcze @ liderzy: weźmy na przykład takiego Obamę. Chłopina się przez lata narobił m.in. w tym Chicago, senacie, etc zanim został LIDEREM. Warsztat, kompetencja organizatora i oratora, nie-ugodowość, wyrazistość, upór, you name it, samo to nie przychodzi, ten job jest jak prawie jak każdy inny, żeby być mistrzem to trzeba się narobić.
warts posłuchać, niecałe 60min: www.whitehouse.gov/farewell; na zachętę
So, you see, that's what our democracy demands. It needs you. Not just when there's an election, not just when your own narrow interest is at stake, but over the full span of a lifetime. If you're tired of arguing with strangers on the Internet, try talking with one of them in real life. (Applause.) If something needs fixing, then lace up your shoes and do some organizing. (Applause.) If you're disappointed by your elected officials, grab a clipboard, get some signatures, and run for office yourself. (Applause.) Show up. Dive in. Stay at it.

@ kazuistyka w stylu mój znajomy korwinista przeszedł do. - please, na TYM blogu to jednak prośba żeby nie pisać nie znam badań ale no bo nie-ale-się-wypowiem to gdzie jak gdzie ale tu to nie pasuje.

@ preambuła/konstytucja, tamże: www.whitehouse.gov/farewell

Our Constitution is a remarkable, beautiful gift. But it's really just a piece of parchment. It has no power on its own. We, the people, give it power. (Applause.) We, the people, give it meaning. With our participation, and with the choices that we make, and the alliances that we forge. (Applause.) Whether or not we stand up for our freedoms. Whether or not we respect and enforce the rule of law. That's up to us. America is no fragile thing. But the gains of our long journey to freedom are not assured.
(.)America, we weaken those ties when we allow our political dialogue to become so corrosive that people of good character aren't even willing to enter into public service; so coarse with rancor that Americans with whom we disagree are seen not just as misguided but as malevolent. We weaken those ties when we define some of us as more American than others; when we write off the whole system as inevitably corrupt, and when we sit back and blame the leaders we elect without examining our own role in electing them. () So, you see, that's what our democracy demands. It needs you. Not just when there's an election, not just when your own narrow interest is at stake, but over the full span of a lifetime. If you're tired of arguing with strangers on the Internet, try talking with one of them in real life. (Applause.) If something needs fixing, then lace up your shoes and do some organizing. (Applause.) If you're disappointed by your elected officials, grab a clipboard, get some signatures, and run for office yourself. (Applause.) Show up. Dive in. Stay at it."

A więc: stand up and fight! WO na prezydenta?! :)
-
2017/01/14 09:43:44
@airborell
"No jest trochę trudne jeśli się nie jest zawodowym politykiem"

Nie przesadzajmy. W Polsce powiatowej zawodowi politycy zaczynają się od stanowiska wójta.
-
wo
2017/01/14 09:58:53
@red.grzeg
"Nie przesadzajmy. W Polsce powiatowej zawodowi politycy zaczynają się od stanowiska wójta"

No więc wydaje mi się, że paru alizarynowych radnych się wyłoni z samorządowych w 2018.

@aniech
"A. trzeba mieć program => w zasadzie większość partii coś tam ma, ale to wyrywkowa i intelektualna mizeria."

Oraz w przypadku głównych partii opozycyjnych oraz KOD sprowadza się do "żeby znów było jak dawniej".

"Czy ktoś słyszał o działaniu w stronę mediów, żeby jakoś trochę przemyślały kim są i po co? Jeśli newsroomy nie zorientują się że są wypychane przez buzzfeedy to tak jak branża muzyczna i prasa papierowa obudzą się soon w innym realu."

No przecież wszyscy wiedzą, że to się tak skończy. Korporacyjny kapitalizm ma swoje prawa, a jednym z nich jest zasada bezwładności.

"WO na prezydenta?!"

Nie nadaję się do polityki.
-
2017/01/15 18:12:54
@red.grzeg
W tym okręgu aż dwóch kandydatów było lokalnych. Reszta z importu.
Czemu partia...
-
2017/01/15 20:44:28
@nonamenoneed,

Tak, pamiętam jak narzekałem na to w okresie przedwyborczym!
-
2017/01/15 23:48:54

Wbrew pozorom znalezienie kandydatów wcale nie było wtedy takie proste.
-
2017/01/16 12:52:20
Obawiam się że to nie jest takie proste. Znam całkiem sporo tak zwanych działaczy społecznych. Żadnego z nich żadna partia, nawet najcudowniejsza, nie namówiłaby w życiu na kandydowanie do sejmu i zostanie politykiem. Każdy z nich ma swoje życie, pracę i działalność społeczną w wolnym czasie. I najmniejszej ochoty by to zamienić na sejm. Rola lokalnych działaczy i społeczników kończy się na szczeblu rady dzielnicy - bo do tego szczebla jest, like, społeczna. Wyżej to już pole do popisu dla zawodowców.
-
2017/01/16 18:27:14
@embarcadero
Zobacz sobie ludzi na listach nowoczesnej, ile z nich przyszło z różnych oddolnych ruchów miejskich.
-
2017/01/16 19:07:41
@WO "nie nadaję się do polityki"
well, jeśli potraktować moją propozycję dosłownie, rozumiem,
jeśli potraktować ją symboliczniej - to po prostu był jeszcze jeden głos wspierający początkową tezę Gospodarza, że potrzeba merytorycznych, skutecznych, intelektualnie i emocjonalnie sprawnych działaczy, którzy długo uczą się zanim zostaną politykami, niekoniecznie nosząc teczuszkę za przeciętnym szefuniem, po to, aby po latach stać się dobrymi politykami, nie tylko dla partii i siebie, ale dla wyborców, a dopiero potem, z tych dobrych i bardzo dobrych, zgodnie z wcześniejszą tezą o "oddolności" z piekarnika wyłoni się lider. CND.
Tylko pytanie czy to nie są jednak mrzonki naiwniaków i idealistów, jak większość tu na blogu.
-
2017/01/16 20:44:04
@haddr

"Zobacz sobie ludzi na listach nowoczesnej, ile z nich przyszło z różnych oddolnych ruchów miejskich. "

A przyszło ci do głowy ze oni mogli pójść do tych "ruchów miejskich" tylko po to by przy pierwszej nadażającej się okazji załapać się do polityki? Członkostwo w stowarzyszeniu nie czyni jeszcze z człowieka społecznika. Oczywiście tak być nie musiało. Ale mogło. Szczególnie że akurat Nowoczesna jakoś nijak nie kojarzy mi się z działalnością społeczną. Co to za "ruchy miejskie" musiał być? Kredyty sprzedawali? A może wycieczki na Maderę?
-
2017/01/16 23:51:20
"A przyszło ci do głowy ze oni mogli pójść do tych "ruchów miejskich" tylko po to by przy pierwszej nadażającej się okazji załapać się do polityki?

No w Warszawie był wielka wtopa z "apolitycznymi ruchami miejskimi co to nikomu w życiorys nie zaglądają" Skończyło się na WiplerJugend (spoko, można zostawić, sam Wipler użył tego określenia - nie pozwie) na wiceburmistrza śródmieścia.
-
2017/01/17 18:26:45
@embarcadero

Ależ oczywiście, wcale temu nie zaprzeczam i nie wnikam w intencje. To nawet wydaje się naturalne, że część ludzi zrzeszająca się w takich ruchach chce mieć wpływ na politykę.

Natomiast twoje oba komentarze są totalnie niespójne:
a) "Obawiam się że to nie jest takie proste. Znam całkiem sporo tak zwanych działaczy społecznych. Żadnego z nich żadna partia, nawet najcudowniejsza, nie namówiłaby w życiu na kandydowanie do sejmu i zostanie politykiem." a potem:
b) "A przyszło ci do głowy ze oni mogli pójść do tych "ruchów miejskich" tylko po to by przy pierwszej nadażającej się okazji załapać się do polityki?"

Także, tego.
-
2017/01/17 21:59:31
Są spójne. Działacz społeczny to działacz społeczny a "ruchy miejskie" to hipsterka i sojowe latte. Nie mieszam tych dwóch bytów.
-
2017/01/18 12:56:18
"Zobacz sobie ludzi na listach nowoczesnej, ile z nich przyszło z różnych oddolnych ruchów miejskich."

Ja sobie przypominam dwie - Scheuring-Wielgus i Lieder. To już w Razem było więcej - Michał Szmytkowski z Gorzowa, Jakub Baran z Krakowa, Jacek Wezgraj z Koszalina, Anna Wachowska-Kucharska z Poznania.
-
2017/01/18 18:39:19
/lurk moder off

Zazwyczaj tylko lurkam na bloga, gdyż zawiera dużo trafnych uwag i wniosków. Jednakże tym razem IMHO gospodarz pojechał w retorykę "Nie lubię A i nie lubię B, więc wrzucę to do jednego worka". Widziałem ten mechanizm zbyt często u konkurencji ("nie lubię ateistów i złodziei" czy "nie lubię Palikota i PiS"), które prowadziło do równie bzdurnych konstrukcji przyczynowo skutkowych. Więc pozwolę sobie zauważyć, że konstrukcja myślowa "To zwolennicy less state spowodowali zwycięstwo Kaczyńskiego" jest - IMHO - obarczona tym samym błędem. "My - lewica" kontra oni - liberałowie, kaczyści i reszta, więc oni muszą po prostu być w jednym worze. A wspólnym mottem jest - o ile dobrze zrozumiałem - specyficzny brak szacunku do państwa. Czy nie? Jest to uproszczenie karkołomne, gdyż liberałowie to jednak legaliści (nie mylić z regulacjonistami), prawo, konstytucja, karty praw itd. Właśnie kostytucja USA (a zwłaszcza poprawki nr 1 i 2) ofensywnie wspierają obywatela przeciw państwu, które w XVIII było kojarzone z opresywnym (czasem - oświeconym) monarchą absolutnym, nieograniczonym przez nic innego, jak własną wolę. Liberał traktuje państwo jako "zło konieczne", ale prawo jako świętość i broń przeciw opresyjności Lewiatana. Trudno o większe przeciwieństwo do ideologii PiS i pokrewnych "neo-monarchistów".

Truizmem jest, że w Polsce system partyjny jest centralistyczny i wodzowski, regularnie wygrywają partie z najskuteczniejszym liderem. I czytelną ideologią, ale ta znowóż bardziej jest skierowana na osobę lidera, niż na programy wyborcze czy obietnice z exposee. Jaka była różnica między PO a PiS w latach 2005 i 2007? Osoba lidera i styl rządzenia. Na samej ideologii progu wyborczego się nie przebije. Człowiek jest istotą racjonalno-emocjonalną, przy wyborach partii kieruje się instynktem stadnym, a strach przed progiem wyborczym tym bardziej skłania do przyłączania się do większej grupy.

Druga sprawa, to po prostu był czas na partię roszczeniową. Taką lub inną. Być może zarobię plonka za wrzucanie tezy o cykliczności rządów konserwatystów i socjalistów. Ale niezależnie od tego, czy ktoś (gospodarz?) się z tą tezą zgadza, PL w ostatnich 25 latach była pod rządami "przyjaciół biznesu", czyli generalnie pompowała środki narodowe we wzrost PKB. Teraz nadszedł czas na wydanie tego, co się nagromadziło zaciskając pasa. PiS, poza oparami mitologii spiskowej i narodowo-religijnej, wykorzystał ten trend w najlepszy (najskuteczniejszy) sposób. 500+ "na łapę" to oferta bardziej przemawiająca do wyborcy, niż jakieś tam promowanie związków zawodowych czy innych pośrednich struktur.

I na koniec, żeby nie pozostać przy czczej krytyce - nie widzę metody strukturalnej na przełamanie tego systemu. "Ojcowie założyciele" III RP nie postawili tutaj żadnych hamulców prawnych. Nie wyobrażam sobie też sytuacji jak w Niemczech, kiedy lokalny trybunał konstytucyjny unieważnił wybory wewnątrzpartyjne za brak demokracji. Jeżeli nie można więc prawnie, to należy... podać przykład alternatywy. Jeżeli bym doradzał "Razem" (czego nie robię), to zaproponowałbym im coś w rodzaju publicznych prawyborów. Już raz pokazali, że można odmiennym stylem przekonać tych, którzy myśleli, że "inaczej się nie da przecież". Jeżeli nie chcą, żeby GW i TVN "wyprodukowało" im lidera, to muszą pokazać, że można też ustalić lidera w inny sposób, niż dotychczas to było praktykowane.

Alternatywą byłby może system rotacyjny i/lub z podwójnym liderem, jaki praktykują niemieccy Zieloni. Ale nie wiem, czy taka skrajna alternatywa do obecnego systemu wodzowskiego nie jest w PL przedwczesna. Jednakże - rozważyć można.

/lurk mode on
-
2017/01/18 21:30:01
@bert04
"PL w ostatnich 25 latach była pod rządami "przyjaciół biznesu", czyli generalnie pompowała środki narodowe we wzrost PKB. Teraz nadszedł czas na wydanie tego, co się nagromadziło zaciskając pasa."

Zgoda, przy czym w takiej Rumunii (także nieco w Czechach) to następuje po stronie lewicowej.
-
2017/01/18 22:01:42
@bert04
"Nie wyobrażam sobie też sytuacji jak w Niemczech, kiedy lokalny trybunał konstytucyjny unieważnił wybory wewnątrzpartyjne za brak demokracji."

W Niemczech to nawet komitet rodzicielski klasy w szkole wybiera się przy zachowaniu pełnej procedury (wybór komisji wyborczej i protokolanta, wyłonienie kandydatów, tajne głosowanie, liczenie głosów przez komisję, ogłoszenie wyniku, protokół do archiwum). I tak co roku, przez wszystkie klasy, od początku szkoły podstawowej do końca średniej. Nawet jak jest tylko jeden kandydat, procedura musi być. Po takim treningu wszyscy procedury głosowania zachowują odruchowo i natychmiast widzą gdy coś się nie zgadza.
-
2017/01/18 22:33:25
@bert
Twoja wizja cykliczności, że prawica gromadzi, a lewica rozdaje, jest piękną i radosną gadomszczyzną z lat 90. (wskazuje na to użycie, ach jakże wtedy zabójczego słowa "roszczeniowa"), choć owszem - pewna cykliczność istnieje. Ale zupełnie inna.
Polska to jest taki fajny kraj, gdzie raz na jakiś czas rozwścieczony demos bierze do ręki cep, i wali przez łby tych, no jak tam im, "przyjaciół biznesu" czy tam innego wolnego rynku. Tak było w 1993 (SLD Oleksego), 2000 (SLD Millera), 2005 (Polska solidarna PiS), 2014 (Dobra my zmiana PiS).
Przy czym do tej pory za każdym razem ten, którego ten demos do władzy wyniósł, podle go zdradzał, okazując się taki sam, jak jego poprzednicy. Mógł zrobić woltę na lewo, ale zdradzał - bo jak tu wo już klarował, reprezentatywność klasy liberalnych polityków jest bliska zeru, stąd te wszystkie bałakania o amerykańskiej konstytucji, klasie średniej, niskich podatkach, jednym okienku, tanim państwie i innych dprelach, które przeciętny polski wyborca ma tam, gdzie zresztą ich miejsce, mianowicie w d.
Zdaje się, że dopiero Kaczyński zrozumiał, że w 2014 r. takiej kolejnej zdrady być nie może, że trzeba ten normalny, zwyczajny europejski redystrybucjonizm w Polsce wreszcie zaprowadzić. A że przy okazji ugotował prawdziwą lewicę na lata, to już inny dramat.
-
2017/01/19 09:54:18
@cmoscmos

W Niemczech to nawet rady parafialne wybiera się przy zachowaniu całej procedury. Nie zapominając o (oddzielnym) zarządzie parafii. Teży wybieranym.

@aldek_blox

"choć owszem - pewna cykliczność istnieje. Ale zupełnie inna."

Albo przeoczyłem, albo nie napisałeś, jaka to "inna" cykliczność ma istnieć.

"A że przy okazji ugotował prawdziwą lewicę na lata, to już inny dramat. "

Nie wiem, co masz na myśli z "prawdziwą lewicą", do obu wyrazów tego wyrażenia podchodzę z rezerwą. To raz. A dwa, to - nazwijmy to - "dotychczasowa lewica" ugotowała się sama we własnym sosie i na własne życzenie. I chyba na wieki wieków. No ale jest jeszcze "nowa lewica" i tutaj sprawa jest jeszcze nierozstrzygnięta.
-
2017/01/19 11:41:36
@ber04
"My - lewica" kontra oni - liberałowie, kaczyści i reszta, więc oni muszą po prostu być w jednym worze."

To prawda w tym sensie, że większość to były partie prawicowe, czasem centro- liberalno- ale prawicowe od UD, UW przez AWSy aż do PO PiS. Postkomunistyczna lewica też popłynęła na prawo i umarła unieruchomiona na na mieliźnie centrum.

"No ale jest jeszcze "nowa lewica" i tutaj sprawa jest jeszcze nierozstrzygnięta."

Na razie zajmują się głównie ekonomicznie i społecznie wykluczonymi, ale jak pojawi się sensowny lewicowy przekaz dla przeciętnego Kowalskiego, klasy pracującej i średniej oczywiście bez mizdrzenia się i oglądania na elity, to mogą sporo ugrać.

@cmoscmos
"Po takim treningu wszyscy procedury głosowania zachowują odruchowo i natychmiast widzą gdy coś się nie zgadza."

I to jest piękne. Wychowywanie do demokracji.
-
2017/01/19 12:12:11
@bantus

"większość to były partie prawicowe (...) od UD, UW przez AWSy aż do PO PiS"

Każdą z powyższych parti już widziałem wrzucaną do wora lewicy (tak, także tę ostatnią), zbyt często czytałem używanie zmiennych kryteriów do wrzucania lub wyrzucania osób lub partii do tych kategorii. Dlatego, jak pisłem, traktuję wyrazy "prawica" i "lewica" z dużą rezerwą. Raczej jako kryteria tożsamościowe, ("Ja" kontra "oni"), niż jako jakieś choćby na wpół obiektywne kryterium.

(Tym bardziej, jeżeli ktoś podkreśla dodatkowo to kryterium przydawką "prawdziwa", to już normalnie żółto-czerwona lampka się zapala).

"jak pojawi się sensowny lewicowy przekaz (...) to mogą sporo ugrać."

Na "przekazie" można wygrać jedną kampanię, ale kapitałem jest wiarygodność. I tutaj gospodarz słusznie pokazuje, że systemy wodzowskie, liderskie, mają właśnie tę słabość, są podatne na atakowanie lidera (czy "dziadka w Wermachcie", czy kwity i alimenty). A jeżeli PiS jeszcze nie wyszukał / wyprodukował "materiałów" na Zandberga, to tylko dlatego, że mieli inne, ważniejsze zajęcia. Jak tylko posprzątają nieco albo jak tylko Razem się uaktywni, to się coś znajdzie.

Dlatego tym bardziej teraz, jak jest cicho, należałoby się zabezpieczyć na przyszłość. Może bez wyraźnego autorytarnego lidera nie zdobędzie się bezwzględnej większości w Sejmie, ale do ugrania jest stała obecność powyżej progu wyborczego. Niemieccy Zieloni taką taktyką budowali swoją obecność w parlamentach przez całe lata.

Ale to pisałby ktoś, kto chce doradzać "nowej lewicy", a ja, wiadomo, nawet nie sympatyzant.

No dobra, miałem na nowo przejść w mod lurkowania, więc to na razie tyle.
-
2017/01/19 14:02:16
"...jeżeli PiS jeszcze nie wyszukał / wyprodukował "materiałów" na Zandberga..."

no przecież już jest na niego hak - nosił koszulkę z podobizną Marksa - w PL, to niestety może wystarczyć....
-
2017/01/19 15:20:47
@bert04
""większość to były partie prawicowe (...) od UD, UW przez AWSy aż do PO PiS"

Każdą z powyższych parti już widziałem wrzucaną do wora lewicy (tak, także tę ostatnią), zbyt często czytałem używanie zmiennych kryteriów do wrzucania lub wyrzucania osób lub partii do tych kategorii. Dlatego, jak pisłem, traktuję wyrazy "prawica" i "lewica" z dużą rezerwą."

Żeby podział lewica-prawica był użyteczny to czy nie lepiej posłuchać jak sama partia (taka czy inna) lokuje siebie na politycznym spektrum? Dawno temu Gospodarz nam tę kwestię na tym blogu już tłumaczył.
-
2017/01/19 16:27:56
@maciek_r10

"czy nie lepiej posłuchać jak sama partia (taka czy inna) lokuje siebie na politycznym spektrum?"

W sumie - lepiej. Ba, od jakiegoś czasu podobnie podchodzę do kwetii innych tożsamości, narodowych czy religijnych. Niezależnie od jakichś mniej-więcej obiektywnych kryteriów, ostatecznie liczy się samoidentyfikacja.

Tylko że tym bardziej przy takim "zsubiektywizowanym" podejściu wyrażenie "prawdziwa lewica" traci już całkowicie sens.

@atomek27

"nosił koszulkę z podobizną Marksa"

Tak, strasznie to przeszkodziło wszystkim tym, którzy się zastanawiali nad oddaniem głosu na Razem. Normalnie próg wyborczy był tuż...

Z drugiej strony taka myśl mnie naszła, że po jakości haka najlepiej poznać, przez kogo PiS czuje się zagrożony. U góry mamy ośmiorniczki czy teczki wypadające z trumien. Po środku - kwity czy alimenty. A na dole stare zdjęcia, które tylko "swoich" przekonają.

A pod kreską jest brak haków* na takich tuzów "dotychczasowej lewicy", jak Miler czy Palikot.

*Chyba że umknęło mi coś na tej emigracji, co zniszczyło ten sojusz dwóch geniuszów.
-
2017/01/19 23:42:21
"Żeby podział lewica-prawica był użyteczny to czy nie lepiej posłuchać jak sama partia (taka czy inna) lokuje siebie na politycznym spektrum?"

To jest o tyle niebezpieczne, że np. hailująca młodzież pozycjonuje się jako ruchy patriotyczne, a nie neonazi.
-
2017/01/20 01:25:03
Tak nieśmiało chciałem się tu pożalić, że do wysłuchania "Piąteczka" na stronie TokFM jest teraz wymagana płatność - do archiwalnych też. Płatność mała i nijaka, ale ja gołodupiec nie mam i szkoda, a zauważyłem polecając wywiad z Dukajem :(

Będę się starał łapać na żywo, tak tylko piszę, bo nie wiem czy autor wie.
-
2017/01/20 09:34:04
@jesus
Jak wiadomo wszelkie prawicowe separatyzmy są Kremlowi na rękę i przez Kreml sponsorowane, szczególnie w Polsce powinniśmy więc mocno główkować jak wzmocnić UE i jak bezpiecznie osłabiać tendencje odśrodkowe.
-
2017/01/20 11:37:01
@ bert04

"A pod kreską jest brak haków* na takich tuzów "dotychczasowej lewicy", jak Miler czy Palikot. "

Przecież oni sami zakiwali się na śmierć, podejmując serię decyzji, które, chcąc być grzecznym, można by określić najwyżej jako "kuriozalne" (a po prawdzie były całkowicie kretyńskie - Ogórek? próg 8% na własne życzenie?). Więc jakie haki. Dodatkowo Millerek uśmiechał się do PiSu, nie wiadomo w sumie po co, może równie w kuriozalnych próbach zostania koncesjonowaną opozycją (?), co i tak nie ma znaczenia, bo nie wierzę, żeby nawet obecne SLD było tak głupie, żeby temu człowiekowi pozwolić wrócić z politycznej emerytury.
-
2017/01/20 12:17:29
"Haki na Millera"

Najlepszym hakiem na Millera jest fakt, że może się on znaleźć za kratkami w ciągu 15 minut od decyzji Ziobry. I to przy poklasku progresywnych sił na Zachodzie.
-
2017/01/20 20:07:22
@skanny
"Płatność mała i nijaka, ale ja gołodupiec nie mam i szkoda, a zauważyłem polecając wywiad z Dukajem"

6 (sześć) polskich złotych za miesiąc dostępu. To jest jakieś 18 butelek po piwie jeśli mieszkasz w ziemiance i w internecie jesteś dopóki dynamem dymasz.
-
2017/01/20 20:25:06
@Miller za kratkami

To jest urocza w swojej przewrotności wizja.

Tylko że wchodzimy w czasy "bring back a hell of a lot worse than waterboarding/If it doesnt work, they deserve it anyway" że zacytuję aktualnego prezydenta sojuszniczego mocarstwa.
-
wo
2017/01/21 12:28:34
@skanny
"Będę się starał łapać na żywo, tak tylko piszę, bo nie wiem czy autor wie"

Nie wiedziałem! Ale bardzo mnie to cieszy. Jak wiecie, jestem przeciwnikiem otwartości w sieci. Gdyby to ode mnie zależało, dużo wcześniej dużo więcej serwisów byłoby za paywallem (i nigdy nie byłoby portalu monetyzującego clickbaity).
-
2017/01/21 22:15:49
Słuchanie w aplikacja TokFM jest świetne, co prawda w piąteczku brak piosenek (choć poszedł dialog z "Clockwork Orange" ), ale brak też suplementów, zgagi, hemoroidów i całego tego badziewia co 20 min. Najlepiej wydana forsa, masz treść i znikają reklamy. GW tak nie umie, wersja płatna ma treść i reklamy też :-(
-
2017/01/21 23:14:17
To ja sobie pójdę na swojego blogaska.
-
wo
2017/01/22 12:33:01
@red.grzeg
No po prostu powstrzymuj się przed onelinerami, które są już tylko beztreściowym czepialstwem.
-
2017/01/22 19:30:45
@jeszcze o patriotyzmie
Kisimy się tutaj wprawdzie we własnym bąbelku, ale czasem się zdarza i w nim jakieś przebicie więc tylko zwrócę uwagę na to, że Związek Patriotów Polskich był wymyślony, włącznie z nazwą, przez Stalina. Dla naszego wschodniego sąsiada polski patriotyzm to żadna przeszkoda, już prędzej wygodny kamuflaż.
-
2017/01/22 21:29:57
"Jak wiadomo wszelkie prawicowe separatyzmy są Kremlowi na rękę i przez Kreml sponsorowane,"

Ja tylko wskazuję, że pozwolenie różnym tworom politycznym na samoklasyfikację bywa bardzo niebezpieczne, bo skrajni bardzo chętnie wykorzystują ją do stawiania zasłony dymnej (czy tworzenia innej "alt-prawdy").
-
2017/01/23 14:28:35
@wo,
OK. Trochę przesadziłem. Przepraszam.
-
2017/01/24 09:54:30
@jesusbuiltmyvolkswagen

"pozwolenie różnym tworom politycznym na samoklasyfikację bywa bardzo niebezpieczne"

Ale pozwalanie na "egzoklasyfikację" jest chyba jeszcze bardziej niebezpieczne, bo dopuszcza na dzielenie na "prawdziwych XYZ" i "pseudo XYZ" w tak śliskiej do zdefiniowania kwestii, jak światopogląd. Podawana przez Ciebie przykładowo hajlująca młodzież to też patrioci. Nie "prawdziwi". Ale rzeczywiści. Jeżeli już koniecznie chcesz, to nazwij ich sobie złymi patriotami, bo swoim światopoglądem bardziej swojej ojczyźnie (patria) szkodzą.

Zresztą, polecam pokrewną dyskusję o "pseudo-kibicach" na tym blogu.