Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Czy Dania nas ocali?

Weterani bloga z pewnością znają moją słabość do książek naszpikowanych skrótami typu SACEUR, AMRAAM albo HAHO. W Londynie będąc, z radością strzeliłem więc sobie w księgarni książkę generała Shirreffa „War with Russia”, opisującą prawdopodobny przebieg konfliktu NATO/Rosja, który Shirreff umieścił w połowie 2017 roku (w książce pisanej na początku 2016).

Shireff u szczytu swojej kariery dochrapał się szczebla DSACEUR, czyli teoretycznie wie o czym pisze. Pisze jednak słabo, książka składa się w większości z dialogów przypominających kwestie Sir Basila Exposition z „Austina Powersa” - jeden bohater coś długo i rozwlekle tłumaczy drugiemu.

Te tłumaczenia też bywają chwilami wątpliwe. Pod koniec na przykład doradca ds bezpieczeństwa tłumaczy brytyjskiemu premierowi, na czym polega atak DDoS.

W jego wyjaśnieniu widać pomieszanie trzech pojęć („botnet”, „buffer overflow” i DDoS). Doradca wyobraża sobie DDoS tak, że trzeba mieć Specjalnego Robala, ten robal się błyskawicznie rozchodzi po sieci i ją paraliżuje, wywołując „buffer overflow”, od którego padają serwery.

Wygląda mi to na tekst kogoś, kto coś o tym próbował przeczytać (zapewne hasło w wikipedii) i niewiele zrozumiał, ale na użytek powieści skomponował z tego monolog. Generał nie może się znać na wszystkim, mam więc nadzieję, że lepiej się zna na desancie typu HAHO.

Książka już jest trochę nieaktualna. Shirreff pisał ją jeszcze kiedy Hillary Clinton nie miała z kim przegrać.

Ameryką w tej powieści rządzi więc pierwsza w dziejach kobieta-prezydent, Lynn Turner Dillon. Wielką Brytanią z kolei konserwatywny premier Oliver Little. Rosją zaś prezydent, do którego współpracownicy zwracają się per „Vladimir Vladimirovich”.

Scenariusz wojny wygląda mniej więcej tak. Wiosną zachodni świat jest w rozgardiaszu - w Ameryce prezydent Dillon dopiero się zaczyna instalować w Białym Domu, w Europie Zachodniej każdy gra do swojej bramki, kilka krajów (Grecja, Węgry) otwarcie deklaruje, że wolą Rosję od Unii Europejskiej.

Vladimir Vladimirovich wykorzystuje to do wznowienia ofensywy na Ukrainie. Rosjanie inicjują złamanie rozejmu po to, żeby móc ogłosić, że rozejm przestał funkcjonować.

Jednocześnie scenariusz ukraiński zaczynają odtwarzać na Łotwie. Z dnia na dzień pojawia się tam partyzancka armia RNZS („Russkich Narodov Zaschita Sila”), która cieszy się poparciem całej rosyjskiej populacji Łotwy. Swoją drogą, ciekawe, na ile to realistyczne?

Rosjanie udzielają wsparcia RNZS, początkowo nieoficjalnie. Łotwa wzywa NATO na pomoc, powołując się na artykuł piąty. NATO jest niechętne, z wyjątkiem dzielnej Danii, która bezdyskusyjnie wysyła swój niewielkim symboliczny oddział („ach, gdyby cały świat był jak Dania”, wzdycha jeden z bohaterów”).

Brytyjczycy wysyłają funkcjonariusza służb specjalnych, jednego z bohaterów, żeby zdobył niepodważalne dowody na to, że za działania wojenne na Łotwie odpowiada regularna armia rosyjska. Tymczasem Rosjanie przestają już cokolwiek ukrywać, zatapiając kilka okrętów na Bałtyku oraz masakrując żołnierzy i cywilnych lokatorów baz NATO.

Te zbrodnie przywracają jedność Zachodu, który wypracowuje genialny plan. NATO pozoruje akcję, której Rosjanie się spodziewają i są na nią przygotowani - to próba uderzenia lądowego z Polski i jednoczesnego desantu morskiego. Na to Rosjanie mają ripostę w postaci taktycznego uderzenia atomowego na Suwałki.

Nim zdążą to zrobić, NATO realizuje swój właściwy plan. Desant niewielkich sił specjalnych pojawia się w Kaliningradzie na tyłach wroga i przejmuje kontrolę nad rakietami Iskander, które zamiast w Suwałki, celują w Moskwę.

Rosja kapituluje. Vladimir Vladimirovich ginie w tajemniczym wypadku. W happy endzie Zachód zastanawia się, czy musiało zginąć tylu ludzi, żeby NATO się dozbroiło i zreformowało.

Świat wygląda dziś gorzej, niż kiedy Shirreff to pisał. W Białym Domu zasiądzie przyjaciel Putina, przyjaciel (lub przyjaciółka) wygra też wybory we Francji. W Polsce u władzy są ludzie, którzy łączą antyrosyjską retorykę (słowa nic nie kosztują) z dziwnymi powiązaniami z Rosją.

Nie wiem, czy w tej sytuacji Europa Wschodnia będzie mogła liczyć choćby na tę symboliczną jednostkę od Duńczyków?

piątek, 09 grudnia 2016, wo

Polecane wpisy

  • Nadzieja w Norwegach

    Szerokim echem w moim lewicowym bąbelku soszialmediowym odbiła się wiadomość , że norweski fundusz emerytalny zamierza wycofywać się z inwestowania w firmy, któ

  • Rączka w rączkach

    Rok temu napisałem blogonotkę , w której wyjaśniałem, dlaczego chodzę na (niektóre) demonstracje KOD. Nie dlatego, że namówił mnie do tego jakiś „charyzma

  • Skąd ta maniana?

    Skandalicznie nieprofesjonalne prezentacje przedstawicieli dobrej zmiany: na londyńskich targach książki (w ilustracji mamy fragment wystąpienia wicedyrektora

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/12/09 18:56:06
Dwa słabe punkty tego scenariusza : 1. Rosjanie mają tak zinfiltrowane NATO że nie dają się tak podejść. 2. Ale zakładając że dają się podejść. To nie wycofują się z ofensywy ale odpalają swoje rakiety w Kaliningrad i pozbawiają NATO przewagi. A potem idą zgodnie z planem.
-
wo
2016/12/09 19:13:42
Autor stara się to uwiarygodnić tak, że za tę operację odpowiadają elitarne brytyjskie służby specjalne. Rzecz jasna, poza wszelkim podejrzeniem o infiltrację! Też mi to przypominało coś między "Szarzą lekkiej brygady" a Le Carrem.
-
2016/12/09 19:24:49
Co do Polski, to już jej tam prawie nie ma. Polakiem jest oczywiście sekretarz generalny NATO (mam wrażenie że pierwotnie miał być Czechem, sądząc po nazwisku) , jest wzmianka o polskiej brygadzie pancernej - i tyle. Polska prawie nie istnieje jako siła polityczna czy militarna - co jest już bardzo wymowne.

Wymowna jest także fascynacja Brytyjczyka łotewskimi i nie tylko "wyklętymi" (cały wątek wojny partyzanckiej....) i to jest o tyle ciekawe, że pomija się całą złożoność sytuacji na Wschodzie. I sprawę Krymu, i cyberataki na Estonię, i ten hipotetyczny scenariusz łotewski.

Last but not least - cała wielka finałowa operacja wyglądała jak Przesadnie Skomplikowana Pułapka Śmierci, tylko zastawiona przez tych dobrych. Więc pozostało uznać "w końcu to powieść" - autor w ramach prawdopodobnie osobistych porachunków tak osłabił Zachód, że musiał sięgnąć po cudowne środki, żeby dobrzy w końcu wygrali...

-
2016/12/09 22:49:47
Eeee, nie wiem, może w ogóle do tego wszystkiego nie dojdzie, bo ten sam lotosowy sen jest we wszystkich głowach decyzyjnych, a nakręcenie emocjonalne nie odpowiada temu z 1914 roku. Świat raczej będzie spokojnie gnił dalej.

"Wyślijcie jednego żołnierza brytyjskiego, a my się postaramy, aby szybko zginął" (nie cytuję., przypominam sobie z trudem jakiś cytat), to raczej nie te czasy.
-
2016/12/10 04:36:10
@WO
"Jednocześnie scenariusz ukraiński zaczynają odtwarzać na Łotwie. Z dnia na dzień pojawia się tam partyzancka armia RNZS (Russkich Narodov Zaschita Sila), która cieszy się poparciem całej rosyjskiej populacji Łotwy. Swoją drogą, ciekawe, na ile to realistyczne?"

Łotwa robi wszystko aby doczepić się każdą możliwą nitką do Zachodu - na początku roku usunęli ostatnie formlne bariery dla przyjęcia kraju do OECD, co sfinalizowano 1 lipca 2016 [1]. Podział "rosyjskojęzyczni" i "łotewskojęzyczni" jest mylący. Wielu "Rosjan" jest lojalnych wobec kraju, który słusznie uważają za lepsze miejsce do życia niż matuszka Rasija. Młode pokolenie tamtejszych elit jest w stanie formułować prozachodnią orientację kraju i wdrażać ją w życie lepiej niż nasze elity, w każdym razie te PiSowskie. Bardziej bym się obawiał o Litwę, która w mojej ocenie jest taką trochę wewnątrz-unijną Białorusią (żeby to dostrzec, trzeba odłożyć na bok historyczne mity i mikro-konflikty wokół polskiej mniejszości, a dostrzec realną substancję społeczną kraju, tj. substancję post-sowieckich, często post-kołchozowych, peryferii pozbawionych silnych prozachodnich elit).

"Świat wygląda dziś gorzej, niż kiedy Shirreff to pisał. W Białym Domu zasiądzie przyjaciel Putina, przyjaciel (lub przyjaciółka) wygra też wybory we Francji."

W Białym Domu zasiądzie słaby prezydent, który w swoim mniemaniu będzie twardo, a w rzeczywistości miękko i niekompetentnie, negocjował z Rosją. Będziemy jak Aleppo przedmiotem a nie podmiotem tych negocjacji. Na pytanie w tytule wpisu WO odpowiadam: ocali nas (oby) tylko europejska polityka obronna realizowaną metodą wspólnotową, z UK lub bez.

[1]www.oecd.org/latvia/latvia-accession-to-the-oecd.htm
-
2016/12/10 07:56:21
@wo
"Autor stara się to uwiarygodnić tak, że za tę operację odpowiadają elitarne brytyjskie służby specjalne"
Po sprawie Philbiego to raczej nie brzmi jak uwiarygodnienie.
Sprawa Litwinienki też pokazała że Rosja w Londynie czuje się jak u siebie.
-
2016/12/10 10:20:00
<b>@gammon:</b>
Nie znam wersji, że ten żołnierz ma zginąć. Tyle, że szukających analogii przestrzegałbym -- zupełnie różne realia. W 1914 Francja i Wielka Brytania były sojusznikami de facto, ale bez formalnego traktatu, przy izolacjonistycznej postawie obywateli brytyjskich. Dlatego rząd brytyjski szukał pretekstu (Niemcy sami go dali rzucając armię przez neutralną Belgię), a rząd francuski jakiegoś upewnienia, że sojusz łączy nie tylko sztabowców, ale i rzeczywiście armie.
Obecnie Polska jest w sojuszu, zresztą jak i państwa bałtyckie. Nie ma więc problemu braku odpowiedniego pretekstu do włączenia się do wojny. Problem może dotyczyć niechęci zaangażowania wojennego -- zarówno wśród obywateli, jak i rządu, a i czasy nie są takie by dane słowo, czy układ były obowiązujące w polityce.
Skoro problemy są inne, to i narzędzi trzeba szukać innych.
-
wo
2016/12/10 13:33:15
@szymus
"Po sprawie Philbiego to raczej nie brzmi jak uwiarygodnienie. "

Toteż piszę "stara się uwiarygodnić", a nie "uwiarygadnia"!

@awal
"Podział "rosyjskojęzyczni" i "łotewskojęzyczni" jest mylący. Wielu "Rosjan" jest lojalnych wobec kraju, który słusznie uważają za lepsze miejsce do życia niż matuszka Rasija"

Też tak sądzę, przecież nawet na Ukrainie to nie jest takie proste (gdyby było, Charków dzisiaj byłby po tamtej stronie frontu; zresztą w ogóle nie byłoby żadnego frontu). Autor książki przeraził mnie brytyjskim curzoniznem, przekonaniem, że przez Europę Wschodnia da się przeprowadzić krechę - o, tutaj mówią po rosyjsku, to pewnie chcą do Rosji.
-
2016/12/10 14:08:20
@wo 'Autor stara się to uwiarygodnić tak, że za tę operację odpowiadają elitarne brytyjskie służby specjalne. Rzecz jasna, poza wszelkim podejrzeniem o infiltrację! Też mi to przypominało coś między "Szarzą lekkiej brygady" a Le Carrem.'

Dlaczego Le Carre? Przecież on świetnie demitologizuje pracę brytyjskiego wywiadu, a nowsze książki wypełnia krytyką powiązań między służbami specjalnymi, brytyjskimi elitami i szemranym kapitałem, często rosyjskim właśnie. Kłania się tu przede wszystkim 'Our Kind of Traitor' gdzie wątek rosyjski wypełnia całą powieść.

Inna sprawa, że Brytyjczycy ostrą politykę wobec Rosji prowadzą od dawna, więc jeśli jakaś europejska służba miałaby odpowiadać za taką operację, to pewnie brytyjska właśnie. Wielu postsowieckich oligarchów na wygnaniu i krytyków Kremla także nieprzypadkowo mieszka w Londynie. Do tego ostatnimi czasy szef MI6 otwartym tekstem (wywiad w Guardianie!) wskazał na Rosję jako głównie zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego. Ta linia polityki brytyjskiej zmienić się może jeśli wybory wygrają ukipowcy lub korbyniści - na to się jednak nie zanosi.

Możliwość konfliktu z Rosją i Chinami jest obecnie coraz szerzej dyskutowana w kręgach NATOwskich*. Co o tym myśli Trump to wiemy, ale wiemy też, że już jego sekretarz obrony James 'Wściekły Pies' Mattis ma zdanie zupełnie odmienne. Jak duży wpływ może mieć amerykański sekretarz obrony na słabo zorientowanego prezydenta, to już nam Donald Rumsfeld pokazał.

Póki co nie skreślałbym NATO i nie robił sobie nadzei, że w perspektywie najbliższej dekady można je zastąpić w ramach CSDP - szczególnie biorąc pod uwagę Brexit.

*mondediplo.com/2016/09/02war
-
wo
2016/12/10 15:32:05
@jakubjot
"Dlaczego Le Carre? Przecież on świetnie demitologizuje pracę brytyjskiego wywiadu, a nowsze książki wypełnia krytyką powiązań między służbami specjalnymi, brytyjskimi elitami i szemranym kapitałem, często rosyjskim właśnie."

No właśnie dlatego! "Szarża lekkiej brygady" to też nie jest opowieść o sprawnym zarządzaniu brytyjską armią.
-
2016/12/10 15:50:46
@wo: 'No właśnie dlatego! "Szarża lekkiej brygady" to też nie jest opowieść o sprawnym zarządzaniu brytyjską armią.'

W 'Szarży' jest oczywiście wers o katastrofalnym błędzie dowództwa, ale jednak wiersz jest o dzielnych i pełnych chwały kawalerzystach. U Le Carre do błędów dochodzą spiski old boyów i szemrane układy biurokratów. Ale jasne, teraz rozumiem skojarzenie.
-
2016/12/10 16:10:42
Mnie się właśnie wydaje że pan generał powinien najpierw przeczytać dowolną XXI-wieczną książkę Le Carre'a, a najlepiej wszystkie, bo dzięki temu miałby zdecydowanie bardziej realne pojęcie o obecnych możliwosciach i priorytetach brytyjskich sił specjalnych. Bo to co opisujesz nie ma nic wspólnego z obecną rzeczywistością, to jakieś banialuki rodem ze starego Forsythe'a.

Co do Łotwy zgadzam się z Awalem, raczej bałbym się o Litwę. Na Łotwie problem prorosyjskości skończy się naturalnie za parenaście lat bo wśród młodszych w zasadzie już nie występuje. A Litwa poza Wilnem to jest jakiś drugi Donieck, albo raczej Mińsk. Do tego z Litwy kto tylko mógł dawno wyjechał na zachód i nie zamierza wracać, na Łotwie tak nie jest. Diametralną różnicę między litwinami a łotyszami w podejściu do kraju rodzimego widać nawet jak się przedstawicieli obu nacji spotyka w UK, jest ewidentna różnica w podejścię między "zarobić i wrócić" a "never go back". Choć oczywiście mogłem spotykać niereprezentatywne typy. Ale nie wydaje mi sie. Nie spotkałem ludzi z "nowej unii" którzy z większym obrzydzeniem wyrażaliby się o swoim kraju pochodzenia niż litwini.
-
2016/12/11 13:34:02
Nic nie zrobiłoby więcej dla obronności Europy Wschodniej niż rozmieszczenie przez Amerykanów strategicznej części ich rezerw złota. I to nie na zasadzie, że sobie po nie wpadną, tylko wymagałoby to przejścia przez słowiańskie procedury biurokratyczne.
-
2016/12/11 16:41:31
"Nie wiem, czy w tej sytuacji Europa Wschodnia będzie mogła liczyć choćby na tę symboliczną jednostkę od Duńczyków?"

Cytując pewnego polskiego ministra, będziemy mogli liczyć na "załamywanie rąk, płacz i malowanie chodników w kolorowe kwiatki". I piszę to nie dlatego, że należę do wiadomej partii (nie należę), ale dlatego, że w Europie od dawna nie było wojny.

IMHO dla Europy zachodniej wojna jest czymś równie abstrakcyjnym jak monarchia absolutna. Istnieją pomniki, są programy dokumentalne, są podręczniki historii, ale trzecie pokolenie żyjące w luksusie pełnego pokoju nie zna ceny tego pokoju, i nie będzie ryzykować utraty tego luksusu. Niezależnie od tego kto jest prezydentem czy premierem, nikt nie będzie umierał za Gdańsk, wszyscy będą chcieli mieć jeszcze 5 minut spokoju.

"żeby NATO się dozbroiło"
Czy w książce jest rozdział poświęcony temu, skąd państwa Europy biorą na to pieniądze, i jakie dziedziny życia przestają być finansowane by móc zafundować zwycięską wojnę?
-
2016/12/11 17:35:06
No ale przecież żadnej wojny poza granicami byłego sojuza nie będzie, po co mieliby się panowie ze wschodu bawić w tak kosztowne i ryzykowne zabawy skoro od lat osiągają absolutnie wszystko co chcą metodami tanimi i pozbawionymi ryzyka. Chwilowe trudności wynikłe przy okazji Ukrainy zostaną pokonane w przyszłorocznych wyborach we Francji i Niemczech, po których nikt już w Europie nie da złamanego faka za to co będzie się działo po drugiej stronie Bugu. My (czyli byle demoludy) zostaniemy strefą buforową której nie opłaci się ostentacyjnie zajmować, za to dba się odpowiednią propagandą by w wyborach wygrywali pozyteczni idioci z pisu lub na prawo od pisu. I po co komu miałaby być wojna.

No chyba ze ktoś w Ameryce postanowi bawić się na serio z Wołodią w porównywanie długości, tego wykluczyć nigdy nie można. To wtedy może być jeszcze mniej ciekawie. Ale wtedy żadna Dania nas i tak nie uratuje bo zapewne będą latać atomówki
-
2016/12/12 00:24:53
@Łotwa

"Oglądalność LTV spada od lat, widzowie chętniej przełączają się na rosyjskie kanały. Zwłaszcza że dla 37 proc. z nich rosyjski jest pierwszym językiem. Od stale powtarzanych starych amerykańskich hitów w publicznej telewizji Łotysze wolą rosyjskie reality show z celebrytami i kręcone w Rosji seriale.
(...)
Programy informacyjne to na ogół propaganda: że Łotysze to faszyści, którzy walczyli ramię w ramię z nazistami, a teraz dyskryminują Rosjan. Powtarza się Rosjanom, że Łotyszom nie można ufać, tak samo jak Amerykanom. I ta tele-Rosja w to wierzy mówi dr Dimants."
wyborcza.pl/7,75399,20909820,coraz-wiecej-lotyszy-wierzy-rosyjskiej-propagandzie-ze-ich.html

-
2016/12/12 09:01:33
Ufać, nie ufać... ale nikt łatwo z UE paszportu nie będzie rezygnować.
-
2016/12/12 17:08:00
@sfrustrowany

...Co do Polski, to już jej tam prawie nie ma ...

Widać, że pisał przed Dobrą Zmianą. No bo skoro wierzy w cudowną moc sprawczą brytyjskich komandosów, to i w partyzantów Maciarewicza powinien uwierzyć. Przynajmniej według sprawdzonego powieściowego schematu: komandosi z SAS lądują, a na miejscu już są partyzanci i razem tłuką tych złych. Co prawda to Kaliningrad, ale te parę kilometrów to przecież żaden problem dla naszych patriotycznych jednostek obrony terytorialnej.

@awal

...Bardziej bym się obawiał o Litwę ...

Rozmawiałem niedawno z litewskim Polakiem. Facet leciwy, pamiętający komunę, do dziś pracujący z młodzieżą w klubie sportowym.
Byłem przerażony. Dla niego Sojuz to była kraina szczęśliwości. Unia to okupacja ( nie przesadzam, to jego słowa). Putin to facet który zrobiłby wreszcie z tym bajzlem porządek. I tak dalej w tym stylu. Jakbym słuchał jakiejś ruskiej stacji.
Można powiedzieć, że to wymierająca generacja, ale on pracuje z młodzieżą! Co prawda nie rozmawiałem z nikim z młodszej generacji, ale to co piszesz, po rozmowie z tym gościem, do mnie przemawia. Mam wrażenie, że te post-sowieckie postawy na Litwie to nie humbug. I nie są to jakieś moje anty-litewskie fobie, bo w życiu nie nie miałem żadnego pretekstu by deprecjonować jakiegokolwiek Litwina.
-
2016/12/14 09:36:20
Obawiam się że generał (podobnie jak wielu naszych wojskowych i nie tylko) usiłuje przenosić doświadczenia afgańskie na Europę, więc mamy bohaterskich partyzantów, przygłupich ale brutalnych Rosjan i tyle.

Wygląda to naprawdę żenująco, gdy wypociny generała zestawi się z takim "Czerwonym Sztormem" gdzie w wojnie NATO - UW partyzantów jako takich nie było.
-
2016/12/14 10:57:04
"zestawi się z takim "Czerwonym Sztormem" gdzie w wojnie NATO - UW partyzantów jako takich nie było."

No ten oddział na Islandii z radiem, to było regularne wojsko co prawda, ale na tyłach wroga i prowadziło działania typowe dla partyzantki.

A Larry Bond w "Kotle" z tej samej serii odgrzewa tradycje polskiej partyzantki.


-
2016/12/14 11:23:21
Tylko że cały wątek grupki Edwardsa to ludzie którzy przede wszystkim muszą się ukrywać (jak to się ładnie mówi - "personel izolowany" i czasem nadają meldunki do sztabu ( Jvęp tql vqą m cbzbpą ancnqavęglz cemrm Ebfwna zvrwfpbjlz gb qbfgnwą bq enmh bcvreqmvry m pragenyv n Ebfwnavr fmloxb mnpmlanwą vpu fmhxnć ) , w "Kotle" mamy też ludzi z rozbitych sił regularnych, a tutaj...leśne bazy, co tam bazy, fortece z moździerzami i cekaemami, zamach na prezydenta mocarstwa. Po prostu cyrk na kółkach.

-
2016/12/14 12:22:58
Po przywoływanych kontekstach widzę, że wszyscy milcząco zakładamy, iż NATO to nadal, jak za Reagana, sojusz przeciw Moskwie, tylko że słaby i niezdecydowany.

Otóż Rosja to wróg nie tak dobrze dopasowany jak Sowiety do amerykańskiej samo-wizji własnej roli w świecie, co ma też wpływ na amerykańskie rozumienie współczesnej roli NATO. ZSRR, czy też jego komiksowo uproszczona wizja, był w amerykańskich wyobrażeniach doskonałą anty-Ameryką, bo był antyliberalny (obraz: szare zuniformizowane masy) i bezbożny (obraz: zamknięte kościoły). Rosja jest autorytarna ale nie zuniformizowana, jest też ostentacyjnie religijna. Dla Obamy i Clinton nie była ona już "imperium zła" lecz raczej członkiem międzynarodowego "basket of deplorables", nieprzyjemnym lecz tolreowalnym. Dla młodego Busha i teraz dla Trumpa Rosja jest partnerem do dealu przeciwko nowemu głównemu wrogowi, czyli islamowi - Bush definiował tego wroga jako despotów z krajów islamskich, Trump nie wprowadzał takich finezyjnych dystynkcji: obiecał swoim wyborcom po prostu "to fight the radical Islam" [1]. W Bushowej wizji jeszcze mieściliśmy się, wysyłając pod hasłem "demokratyzacji" kontyngenty do Iraku i Afganistanu. W Trumpowej nie wiem czy się zmieścimy - co zrobimy otrzymawszy zaproszenie do wspólnej amerykańsko-rosyjskiej operacji, w ramach której dajmy na to będzie się prowadzić skoordynowaną "antyterrorystyczną" operację w Pakistanie i Azji Centralnej... Dlatego sądzę, że musimy porzucić samo-oszukiwanie się (zwłaszcza właściwe naszej prawicy), iż sojusz z Ameryką to wiecznotrwały filar naszego bezpieczeństwa. Nie jesteśmy szczególnym sojusznikiem Amerykanów w takim sensie jak Izrael czy Korea (w Europie ten status mają Niemcy), jesteśmy "zwyczajnym" sojusznikiem, którego utrata może stać się "zwyczajnym" kosztem operacyjnym, jak w historii już bywało. Nasze bezpieczeństwo musimy budować w oparciu o struktury i potencjał europejski - licząc, że dynamika tego procesu spotka się z dynamiką demokratyzacji Rosji, która kiedyś w końcu nastąpi (naiwne było oczekiwanie szybkich rezultatów za Jelcyna, ale w ciągu pokolenia-dwu, kto wie - popatrzmy na przykład Rumunii, gdzie zachodzą właśnie takie procesy polityczne jakich chcielibyśmy się doczekać w Moskwie).

[1] Streszczam tu tezę Petera Beinarta a "The Atlantic": www.theatlantic.com/politics/archive/2016/12/the-conservative-split-on-russia/510317/
-
2016/12/14 13:54:49
"co zrobimy otrzymawszy zaproszenie do wspólnej amerykańsko-rosyjskiej operacji"

Pogadamy jak Polak z Bułgarem w filmie "Karbala" - najlepsza scena.
-
2016/12/14 15:34:37
@rpyzel, "Karbala"
Tak! Przepiękny jest ten moment kiedy rozmówcy przechodzą pomiędzy rosyjskim i angielskim.

Co do NATO, to podstawowym kłamstwem jest że Europa potrzebuje USA żeby się obronić przed Rosją. Rosja to nie Układ Warszawski.
-
2016/12/14 18:03:13
@Trump

Retoryka antyislamska była retoryką. Zachowanie i nominacje Trumpa pokazują, że ma on strategię zupełnie inną. Jest przede wszystkim biznesmenem i zdaje sobie sprawę, że to co rozwaliło przemysł w USA to nie nie NAFTA czy TPP, ale otwarcie Chin.

Ponad 40 lat temu Chiny otworzył Nixon by skompletować okrążenie Rosji. Teraz Trump robi woltę - czaruje Durante z Filipin, który ostatnio zerkał w stronę Pekinu, zaczął robić ukłony w stronę Tajwanu a poprzez różne nominacje daje sygnały Moskwie o możliwej odwilży.

Rosja nie musi walczyć zbrojnie o odzyskanie sporej części swojej strefy wpływów. Putin dostanie swoje, ale tylko jeśli przystanie na rolę młodszego partnera w układzie anty-chińskim. Trump jest za to gotowy przehandlować Europę Wschodnią i część wpływów na Bliskim Wschodzie.
-
2016/12/14 18:40:45
@awal

... Nasze bezpieczeństwo musimy budować w oparciu o struktury i potencjał europejski ...

Czyli de facto ścisły sojusz z Niemcami.
Rany! Czy zdajesz sobie sprawę jak to brzmi? Ja oczywiście rozumiem, że współczesne Niemcy nie mają nic wspólnego z Niemcami dwudziestolecia przedwojennego. Ale bez Amerykanów? Jaka to pożywka dla wszelkiej maści patriotów! Przecież dla nich to wstęp do jakiegoś Warthegau plus Nowe Prusy Południowe z Warszawą jako stolicą prowincjonalnego landu.
Oczywiste bzdury, ale dla wielu tak to wygląda. Jak wytłumaczyć komuś kto nigdy nie był w Niemczech, że to są zupełnie inne Niemcy niż te z kanonu lektur. Hasło: Aż do gardeł naszych nie chcemy Niemca, cały czas jest nośne. Sami młodych tego uczymy.
Co robić?Jak przekonać?
Może na poczatek jako lektura obowiązkowa w liceum powieść On wrócił (Er ist wieder da) Timura Vermesa.
Nie zamiast ale obok.
-
2016/12/14 19:28:35
Z Niemcami akurat ten problem, że przy potędze gospodarczej militarnie są karzełkiem.
-
2016/12/14 22:06:25
@mw61
Nie wiem czy podpisałbym się, że Niemcy nie mają nic wspólnego z latami 20-tymi. Są regiony i klasy społeczne, gdzie mają. Ale jako całość są niewątpliwie bardziej wilokulturowe i globalne niż jeszcze dekadę-dwie temu. Ich coraz bardziej wieloetniczne duże miasta przyciągają inwestycje i talenty, a ich nastawiona na eksport gospodarka generuje coraz to nowe globalne łącza, ostatnio przede wszystkim z Azją. Jesteśmy w zasadzie częścią tej niemieckiej gospodarki, jeżeli popatrzeć na obroty handlowe, inwestycje bezpośrednie... Zaś dla gospodarki amerykańskiej jesteśmy odległą peryferią. Wiarygodne sojusze wojskowe bez proporcjonalnych związków gospodarczych możliwe są w wypadku szczególnego zaangażowania silniejszego partnera (kazus USA-Izrael) - u nas takiego zaangażowania Amerykanów nie ma i nie będzie. Dlatego wspólne działanie z Niemcami i pozostałymi naszymi sąsiadami na rzecz wzmacniania europejskiego potencjału bezpieczeństwa powinno być priorytetem. Nie chodzi o jakieś niemieckie bazy wojskowe w Polsce (wątpię, by się do nich palili) lecz o skupienie i racjonalizację potencjałów krajowych przy pomocy instytucji podobnych do UE (nie koniecznie w jej ramach). Nie jestem w tym ekspertem, nie chcę zbytnio spekulować, ale czy naprawdę nie dałoby się stworzyć np. znaczącej wspólnej floty bałtyckiej na bazie mikro-flotek krajowych? Zintegrowanego lotnictwa w oparciu o doświadczenia wspólnych patroli Pribałtyki? Zacząć od kilku obszarów gdzie jest największy potencjał na w miarę szybki efekt i już istniejące doświadczenia [1], a piechotę w jednolite europejskie uniformy ubrać na samym końcu (jeśli w ogóle).

@mikmach

Trump kasując TPP otwiera Chiny na oścież, być może jest to rewers sytuacji gdy w XV wieku zamknięcie Chin - ówczesnej największej gospodarki - otworzyło pole dla wzrostu Nowego Świata [2]

[1] Typu European Maritime Force, European Air Group czy European Air Transport Command - żadne nie obejmuje Polski

[2] hbr.org/2016/12/if-trump-abandons-the-tpp-china-will-be-the-biggest-winner i dla równowagi: www.ft.com/content/064d51b0-aff4-11e6-9c37-5787335499a0


[1] Teza
-
2016/12/14 23:00:53
@awal111, Niemcy
Polska stała się w wymiarze gospodarczym miejscem lokowania znaczącej części wytwórczości niemieckiego przemysłu, więc jej bezpieczeństwo jest krytyczne istotne.

Problem jednakże, że Niemcy mają silne ciągoty do wybaczania Rosji wielu zachowań w imię normalizacji i współpracy. W jednym wymiarze to jest nacisk na Ukrainę na przeinterpretowywanie porozumień mińskich, w innym budowa i rozbudowa chociażby Nord Stream.

Niemcy duży nacisk kładą na rozbudowę współpracy organizacyjnej-militarnej z sąsiadami (i polską odnogę tutaj mamy w dowództwie korpusu w Szczecinie), ale tym wszystkim działaniom towarzyszy symbolizm któremu brakuje realnego pazura: Niemcy wydają na armię symboliczny 1,11% PKB i mają armie symbolicznych rozmiarów (kilkanaście miesięcy temu Rosjanie i Ukraińcy użyli więcej czołgów niż Heer w ogóle posiada), w której nowoczesności towarzyszy sprzętowe zaniedbanie i kryzys kadrowy.
-
2016/12/14 23:25:33
@euroflota Bałtycka,
Wspólny system ratownictwa morskiego, z wspólnymi zakupami ujednoliconego sprzętu, byłby skromnym, ale cennym i realnym czynnikiem.
-
2016/12/15 10:17:26
"Wspólny system ratownictwa morskiego, ..."

Po pierwsze, nie mamy śmigłowców (no już niedługo). A nowych nie kupimy bo przetarg wiadomo. Słuchałem w TokFM o naszym ratownictwie morskim. Pływać to jeszcze mają czym, z lataniem dużo gorzej. Padł tam akronim MIŚ - Mierna Imitacja Śmigłowca

-
2016/12/15 17:09:20
@awal, TPP

Trump 'wyszedł' z TPP, potem rozmawiał serdecznie z Abe i... Japonia TPP ratyfikowała. Singapur zapowiada, że niezależnie od ratyfikacji włączy zapisy traktatu do prawa, inne kraje pomrukują podobnie. Proszę pamiętać, że wejście TPP w życie to kwestia sztuczki księgowo-statystycznej (6+85%).

Jedyna szansa dla Polski to wspólny, europejski system obronny gdzie będziemy jednym z członków-decydentów. Niestety od lat polscy politycy wolą rolę podnóżka USA.
-
2016/12/15 18:53:39
@rpyzel, read my lips: "wspólnymi zakupami ujednoliconego sprzętu,"
-
2016/12/15 22:31:59
Dotąd jedną najlepszych historii alternatywnych konfliktu wschód zachód była dla mnie The Sum of All Fears. Nie jestem fanem, ale może faktycznie poczytam sobie coś nowszego jeśli warto.

Nikt nas jednak nie obroni przed kaczystowską implozją, to jest pewne. Aż chciałoby się zanucić "a co na to NATO? NATO na to nic".

Nie denerwują was ciągłe porównania do PRLu? Kaczor to jednak nie generał, ale zdecydowanie marszałek widzący siebie w roli naczelnika państwa. Trochę to inna była dyktatura taka bardziej we własnym sosie, rozlazła, ale jednak. W imię wyższej konieczności przeprowadza sanację państwa, no i efekty można się spodziewać będą podobne.
-
2016/12/15 23:36:23
Może i Kaczor się widzi w roli marszałka, ale wychodzi mu pierwszy sekretarz. To jest tak, jakbym ja chciał odgrywać Cezara, a w rzeczywistości skopiowałbym aktora grającego Cezara, którego widziałem w jakimś filmie.
-
2016/12/16 01:06:41
@rpyzel
Ale obecna sytuacja w niczym nie przypomina PRLu. Wyobraź sobie choćby, że teraz stacjonuje u nas kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy rosyjskich, a Szojgu dzwoni sobie ot tak do Macierewicza. I tysiące innych rzeczy.

Łatwo krytykować PRL, a jakoś nie bardzo idzie IIRP, a o powrocie do tej ostatniej od dekad mówi prawica. Do tego dąży, a teraz ma możliwości aby mniej lub bardziej te plany realizować. I te wszystkie najgorsze rzeczy, które są obecnie od antysemityzmu przez podziały klasowe po manię wielkości były również wtedy i miały podobny koloryt.
-
2016/12/16 07:25:24
@mikmach
"Proszę pamiętać, że wejście TPP w życie to kwestia sztuczki księgowo-statystycznej (6+85%)."

Tych 85% całkowitego PKB sygnatariuszy nie osiągnie się bez USA [1]. Owszem, pozostałe kraje mogą znaleźć sposób na wprowadzenie między sobą reguł TPP bez jego ratyfikacji przez USA, lecz to będzie wtedy nie TPP lecz raczej bardziej EPP (East Pacific Partnership), na którym zyska przede wszystkim Japonia. Premier Abe chyba tak właśnie rozumie sytuację, stara się zamykać otwarte fronty (toczą się intensywne rozmowy z Rosją o zakończeniu sprawy Kuryli) i przygotować na świat z mniej aktywną obecnością Ameryki w regionie, która przestanie równoważyć Chiny. Pod rozwagę naszym rządzącym.

[1] thediplomat.com/2016/02/tpp-the-ratification-race-is-on/
-
2016/12/16 08:51:42
Bantus
"Ale obecna sytuacja w niczym nie przypomina PRLu."

Nikt nie mówi, że przypomina, ale metody, że rządzi jakiś pierwszy sekretarz i jednym telefonem może zmienić wszystkie ustalenia ministrów i sejmu, te kolejne warianty programu Wisła, przekop mierzei, kult węgla. To PRL obrzędowy z pięciolatką Morawieckiego i samochodem Hussarya

www.mr.gov.pl/strony/aktualnosci/polski-samochod-wyscigowy-arrinera-hussarya-gt-w-ministerstwie-rozwoju/
-
2016/12/16 08:55:50
@wo
"Swoją drogą, ciekawe, na ile to realistyczne?"

Absolutnie nierealistyczne. O ile Łotewscy Rosjanie nie kochają władz kraju, który zamieszkują, to zdecydowanie wolą jako miejsce pracy Dublin niż Władywostok... I to powoduje, że z UE nie zamierzają się wyprowadzać do Rosji...

"Na to Rosjanie mają ripostę w postaci taktycznego uderzenia atomowego na Suwałki."

:D Szkoda, że nie Gołdap, albo lepiej wieś Wiżajny. :D Autor książki albo Rosjan ma za kompletnych idiotów, albo nie wie ile te Suwałki mieszkańców zamieszkuje. Ciekawe czy także planuje atak jądrowy na San Marino lub Andorę. :)
-
wo
2016/12/16 14:24:36
@faduncdoconte
":D Szkoda, że nie Gołdap, albo lepiej wieś Wiżajny. :D Autor książki albo Rosjan ma za kompletnych idiotów, albo nie wie ile te Suwałki mieszkańców zamieszkuje. Ciekawe czy także planuje atak jądrowy na San Marino lub Andorę. :)"

Też, bo przecież to wszystko byłoby wtedy radioaktywną jamą. Nie chodzi przecież o Suwałki jako takie, tylko o połączenie drogowe i kolejowe republik bałtyckich z resztą NATO. Tu się akurat czepiasz mojego uproszczenia, a nie autora.

-
2016/12/16 18:44:18
Jak już mówimy o książkach, w których są okolice obwodu kaliningradzkiego, katolicki rząd polski, obrona terytorialna, wojna i strzały, to "Kisuny" Artura Baniewicza, z 2008 r. pasują idealnie, a nie jacyś tam brytyjscy generałowie z importu;-)
-
2016/12/19 09:19:21
@red.grzeg

Wcześniej był Pacyński i "Wrzesień".
-
wo
2016/12/19 13:11:00
Ale tam jest Polska *przeciw* NATO.
-
2016/12/19 13:22:41
@wrzesień

Jest narodowo-katolicki rząd, antysemityzm, patriotycznie wzmożona młodzierz w mundurkach i nukowanie Suwałk (Ostrołęki?) Pacek prorokiem był, oby tylko z nukowaniem się mylił.
-
2016/12/19 21:10:11
@magister.sianko,
A wcześniej jeszcze "Noteka 2015" była.
Ale "Wrzesień" mimo swojej zacności nie łapie tej atmosfery przymrożonego konfliktu w zakątku Rosji, który akurat ma właściwość być przy Polsce, którą rewelacyjnie oddał Baniewicz.
Strasznie żałuję że się bardziej nie rozwinął, mimo pewnej chropowatości miał potencjał, przy jednoczesnym jednoznacznie prawdziwie lewicowym poglądzie.
-
2016/12/20 12:00:52
@wo
"Nie chodzi przecież o Suwałki jako takie, tylko o połączenie drogowe i kolejowe republik bałtyckich z resztą NATO."

No to połączenia kolejowego nie ma (nie ma pociągu z Litwy do Polski, a co dopiero dalej, a towary ślą promami), a połączenie drogowe nie idzie przez Suwałki. Musieliby zbombardować całą północ woj podlaskiego atomówkami. Konwencjonalnie byłoby szybciej i skuteczniej.
-
2016/12/20 13:00:59
Polecam komputerowo pierwsze dwie części Wargame (European Escalation i Airland Battle). W tej pierwszej jest nawet hipotetyczna rebelia w Polsce w 1981, tłumiona przez grającego ZSRR oraz "what if Able Archer went wrong". Druga koncentruje się na Skandynawii. To jest RTS, ale z tych wolniejszych i bardziej złożonych - za to jest tona sprzętu (pięć odmian T-55, plus modyfikacje narodowe).

Pod wpływem wpisu odświeżyłem sobie dwójkę i jest wybornie, marines krwawią w Bergen, czekając na pancerniaków, których opóźnił sztorm na Atlantyku, brytyjscy rifles otwierają korytarz do Kopenhagi i czekają na zachodnioniemieckie pancerne. Pierwszy kontr-desant Układu dogorywa, w tym dwie brygady polskie.