Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Skąd ta maniana?

Dear Sirs, send naleps

Skandalicznie nieprofesjonalne prezentacje przedstawicieli dobrej zmiany: na londyńskich targach książki (w ilustracji mamy fragment wystąpienia wicedyrektora Instytutu Książki Krzysztofa Koehlera) sprawiły, że chciałbym zwrócić się do PT komentatorów z tytułowym okrzykiem - skąd ta maniana?

To nie jest przecież pierwszy przypadek, w którym posunięcia reżimu szokują przede wszystkim skrajnym brakiem profesjonalizmu. Już pomińmy głupotę pisowskiego bieda-mesjanizmu, widocznego w prezentacji Koehlera („macie moralny obowiązek tłumaczyć polskich pisarzy ze względu na bezmiar cierpień Narodu Polskiego!”), ale dlaczego nie dał tego do przejrzenia komuś, kto by mu poprawił przynajmniej błędy ortograficzne i przekręcone nazwiska?

Gdyby to był jedyny taki przypadek, nie zadawałbym tego pytania. Ale reżim tak się zachowuje na każdym kroku.

Najnowsza propozycja reformy podatków też wygląda na coś wystukanego na kolanie w pośpiechu. Piszę „najnowsza” z ostrożności, bo to im się zmienia z dnia na dzień i być może dzisiejsza najnowsza wersja nie będzie nią już jutro.

Deforma oświaty też przeraża niedbalstwem. Nawet ktoś, kto z powodu sentymentu do swojego peerelowskiego dzieciństwa jest irracjonalnym wrogiem gimnazjów - powinien się bać samego niechlujstwa minister Zalewskiej.

Doprowadziła do sytuacji, w której szkoły nadal nie wiedzą, co z nimi będzie następnym roku szkolnym (a to się przekłada np. na ruchy kadrowe czy modyfikacje budynków). Wytworzyła też problem „roczników zagłady”, w których w tej samej klasie spotykać się będą uczniowie z różnych roczników i z różnym przebiegiem edukacji.

Ja jestem już stary, więc to nie jest problem moich dzieci. Ale rodzice z tych roczników wyklną minister i wyklną PiS.

Jedną wielką manianą jest też Rada Mediów Narodowych, która podobno odwołała Kurskiego, ale jednak wygląda na to, że to Kurski odwołał ją. Ale skoro już mówimy o mediach publicznych, ta propaganda też wygląda na coś robionego na „odwal się”, bez jakiejkolwiek próby przekonywania nieprzekonanych.

O co tu chodzi? Serio nie wiem.

Czy oni chcą w ten sposób pokazać swoją siłę? „A co tam, zrobię se błąd ortograficzny, możecie mi naskoczyć?”. Mało który reżim tak robił, typowa dyktatura przeważnie raczej chce emanować profesjonalizmem (i często posuwa się do komicznych ekstremów, o czym fajnie pisze Mikal Hem).

Czy oni są tak strasznie zajęci czymś innym, że nie mają czasu nawet na pełnienie swoich dyrektorskich czy prezesowskich obowiązków? Trochę na to wygląda, ale w takim razie czym?
Antyszambrowaniem u Prezessimusa? Postem, modlitwą i biczowaniem?

A może po prostu chodzi o to, że obraz zgranej ekipy, która może wszystko, bo marionetki na Wiejskiej klepną każdą ustawę, a pacynka na Krakowskim ją tego samego dnia podpisze, jest fałszywy - i gdzieś za kulisami toczą się mordercze walki frakcyjne? Każdy tam każdemu chce podstawić nogę i podłożyć świnię?

Może każdy funkcjonariusz reżimu czuje się samotny w swoim dyrektorowskim czy ministerialnym gabinecie, bo wie, że jeśli tylko poprosi kogokolwiek o sprawdzenie błędów w jego prezentacji - ten ktoś jeszcze mu złośliwie je podopisuje? Nikt tam nikomu nie ufa, a już osobliwie szefowie swoim podwładnym?

Serio nie wiem. I serio pytam. Czasem niektórzy moi komentatorzy przechwalają się znajomościami wśród ludzi reżimu - że ten ktu z kimś wrzeszczy „legia gola!”, a ktoś tu z kimś gra w golfa, a ktoś tu z kimś spał na styropianie.

Czy wy coś z tego rozumiecie? Skąd ta maniana?

sobota, 26 listopada 2016, wo

Polecane wpisy

  • Jaki dresiarz

    W języku, jakim mówimy o polskich podziałach społecznych („beneficjenci transformacji” kontra „ci którym nie wyszło”, „klasa ludow

  • Opozycjo, terrain ahead!

    Jest takie amerykańskie powiedzonko, „gdy tkwisz po szyję w błocie - przestań kopać”. Radziłbym je przemyśleć opozycyjnym mediom i politykom, w kont

  • Zemsta orła-morła

    Udało mi się odnieść niespodziewany sukces w soszial mediach wpisem kpiącym z okładkowego materiału w najnowszym „Newsweeku”. W materiale tym Żakows

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/11/26 16:45:06
To nie jest tak, że poczucie moralnej słuszności odbiera samokrytycyzm jakikolwiek?
-
2016/11/26 16:45:40
Zgadywałbym, że to kombinacja intelektualnej zarozumiałości, poczucia misji i przekonania, że najważniejsza jest Teh Słuszność, a rzetelność i kompetencja to lewackie wymysły. Gorzej, że niesłabnące słupki poparcia wskazują, że nie jest to złe podejście.
-
2016/11/26 16:55:04
KO: "idzie w tym posuwa się"

@słupki To już było. Po doprowadzeniu do śmierci Blidy też mieli słupki, nawet Galba pisał politologiczne wyjaśnienia że PiS-owi nie spada bo tego właśnie chce Naród. A w końcu przerżnęli.
-
2016/11/26 17:01:55
IMO na zasadzie takiej prostackiej mentalności jak niektórzy włażą na dywany w zabłoconych butach. Bo oni są wadzaaa i mogom i co im teraz zrobisz.
-
2016/11/26 17:04:55
tragedia. czytam tę prezentację i oczom własnym nie wierzę. nie znam nikogo z obecnie rządzących i znać nie chcę. nie zrozumiem nigdy.
-
2016/11/26 17:12:01
Ależ to oczywiste. Kompetencje wymagane przez bycie narodowym katolikiem niekoniecznie muszą pokrywać się z byciem kompetentnym wydawcą, redaktorem, dyrektorem stadniny. Dla organizacji religijnej ważne jest nie to, że skończyłeś dziennikarstwo, tylko czy skończyłeś WSKSiM w Toruniu. Oni nie muszą robić rzeczy dobrze, ponieważ szczerze i autentycznie wierzą w Boga, Naród, Prezesa, który poprawi każde spierdolenie się.
-
2016/11/26 17:37:11
Bo to jednak jest w sporej mierze dyktatura ciemniaków, nawet jeśli niektórzy jakimś cudem dochrapali się tytułów naukowych. Fundamentem tej partii jest antyelitaryzm, więc nic ich nie motywuje do trzymania standardów, ba - pokazowe puszczenie bąka na przekór przemądrzalcom, jest w dobrym tonie. Przecież oni z ludu i dla ludu...
-
2016/11/26 18:14:31
To jest jednak fascynujące, że słupki poparcia PIS stoją w miejscu (tudzież skaczą nieznacznie do góry). Wydaje mi się, że udało im się nieświadomie i przypadkowo stworzyć idealną kombinację elementów składającą się na tymczasowy model zarządzania przeciętnym wyborcą: połączyć polską mentalność z Zeitgeistem. Max Weber zapewne użyłby określenia "Etyka katolicka i duch konsumpcjonizmu".

Ale to zawsze będzie tylko kawiarniana dyskusją (latte proszę!) aż do momentu, kiedy opozycja pozytywnie zweryfikuje jakąś swoją hipotezę stworzoną w ramach politycznej heurystyki.
-
2016/11/26 18:46:36
Łączą się tutaj cztery części:
1) PiS był tak naprawdę zaskoczony swoim zwycięstwem; więc nie miał przygotowanych kadr i debiutów; (BTW mam paskudne poczucie, że za rok będziemy się pocieszać jak to profesjonalnie PiS rządzi, nie to co w Stanach).
2) Szczera chęć realizacji obietnic wyborczych, przecież PiS otwarcie mówił o likwidacji gimnazjów itd; i dlatego im słupki nie spadają; przecież jednym ze skuteczniejszym ataków na PO było olanie tych wszystkich obietnic likwidacji obowiązków meldunkowych; nawet jeśli nie wszystko wychodzi, to każdy wyborca widzi że rząd się stara.
3) Komentator Awal111, jeszcze jak klęska PO nikomu się nie śniła, pisał tutaj jak to kadr w PL brakuje na tyle, że się koncentrują tylko w partii władzy. Teraz ci ludzie są naturalnie na cenzurowanym. Zanim się zmigrują i dostosują, trochę czasu upłynie.
-
2016/11/26 18:52:10
4) Naturalnie, że krwawa walka o wpływy trwa, tym intensywniejsza im trudniej znaleźć nowy obszar do zajęcia, im dalej od centrum decyzyjnego to bardziej bezwzględna. Pewnie niejeden z głupszych pomysłów to realizacja lokalnych rozgrywek kto będzie czyim doradcą.
-
2016/11/26 18:53:16
Ja bym zwrócił uwagę na to, ile się zarabia w ministerstwach i tym podobnych miejscach, na stanowiskach od podsekretarza stanu w dół. I jak te zarobki przekładają się na chęć porzucenia swojej dotychczasowej posady przez osoby, które albo nie są bezgranicznie oddane idei albo partii.
-
2016/11/26 19:00:31
Efekt Krugera-Dunninga.
Głupi nie ma zdolnosci poznawczej wystarczajacej do zauważenia swojej głupoty.

Ale prawda, nie mam żadnych znajomych z dobrej zmiany.
-
2016/11/26 19:15:27
Jak w PO jeden minister po Oksfordzie zatrudnił córkę drugiego ministra (który był po University College London, córeczka też) do sprawdzania mów, to była chryja.

No to teraz nikt nie sprawdza i znowu źle.
-
2016/11/26 19:27:50
To jest jednak fascynujące, że słupki poparcia PIS stoją w miejscu (tudzież skaczą nieznacznie do góry).

To nie jest prawda akurat.
Poparcie dla PiS w sondażach telefonicznych faluje. Na początku wojny o TK spadło do ok. 30%, po 500+ wzrosło do ok. 34, jesienią znów spadło do 30.

Inaczej jest w sondażach face-to-face, ale wygląda na to (przynajmniej oceniając po ostatnich wyborach), że telefoniczne dają bardziej wiarygodne wyniki.




-
2016/11/26 19:28:37
A to nie jest trochę jak z tym ministrem rolnictwa z Czwartej RP, który podczas negocjacji w Brukseli o jakiś cukier czy mleko siedział w swoim gabinecie i święcie wierzył, że przecież oni muszą do niego przyjść i zgodzić się na jego warunki?
-
2016/11/26 19:38:36
@airborell
Przypomnę że przez pierwsze 2 lata rzadów PO miała poparcie przekraczające okresowo 50%. I z tym trzeba porównywać obecne notowania PiS. Mieć mniej niż się dostało w wyborach w sytuacji rozrzucania kasy na lewo i prawo to porażka!
-
2016/11/26 19:59:28
Ja wiem, że porównywanie obecnej sytuacji do PRL jest słabe, ale co ja poradzę na to, że ci ludzie, o których pisze WO, zachowują się jak faceci ze starej piosenki Młynarskiego ("co by tu jeszcze spieprzyć panowie?"), która powstała, jeśli się nie mylę, gdzieś w okresie późnego Gomułki.

Co więcej, ostatnio miałem służbowe kontakty z samorządowcami należącymi do PiS i nie mogę powiedzieć, żeby to byli najgorsi znani mi przedstawiciele gatunku lokalnych włodarzy. Całkiem sensowni w rozmowie, znający swoje samorządy, potrafiący skorzystać z fachowych analiz i porad oraz podejmujący niegłupie decyzje (wykorzystujące te analizy i porady, ale oparte także na samodzielnej ocenie sytuacji i mające racjonalne uzasadnienie). Na dodatek na średnich szczeblach zarządczych trzymają bezpartyjnych i niekoniecznie potulnych fachowców właśnie ze względu na ich fachowość.

I to też kojarzy mi się z PRL-em. Wtedy także było bardzo wielu głupich i niekompetentnych, wiernych i ideowych członków partii rządzącej, ale zdarzali się również niegłupi, całkiem sensownie zajmujący się swoimi kawałkami rzeczywistości. No i oczywiście zarówno wtedy, jak i obecnie były stanowiska nomenklaturowe, czyli obsadzane na mocy decyzji określonych ciał partyjnych.
-
2016/11/26 20:43:33
PiS był tak naprawdę zaskoczony swoim zwycięstwem; więc nie miał przygotowanych kadr i debiutów; (BTW mam paskudne poczucie, że za rok będziemy się pocieszać jak to profesjonalnie PiS rządzi, nie to co w Stanach).

Nie był zaskoczony. Zagrywkę z Trybunałem mieli przygotowaną. Program - jakiś tam mieli. Tylko że ponieważ tym razem jadą po bandzie, więc w swojej drużynie mogą mieć tylko skrajnie lojalnych, tzn. wierzących w zamach i gotowych usprawiedliwić każde skurwysyństwo. A to się na kompetencjach odbija.
-
2016/11/26 20:46:33
To nie zadna manana, oni naprawdę nie maja nikogo lepszego. Udzielając się nieco społecznie mam nieszczęście znać i musieć współpracować z kilkoma pisowcami. To naprawdę są wszystko ludzie spod znaku "znowu w życiu mi nie wyszło" i dwóch kulek co to jedną zepsuł a drugą zgubił. I do tego całkiem pozbawieni refleksyjności w kwestii czemu im nie wyszło - skupiają się wyłącznie na szukaniu winnych własnej nieudaczności poza sobą. Oni naprawdę nie potrafią niczego zrobić porządnie, nawet jakby chcieli, ba, przeważnie nie wiedzą jak to "porządnie" w ogóle powinno wyglądać. A innym się nie ufa bo to z pewnoscią piąta kolumna, więc lepiej nie będzie. Bo taki osobnik też się nie uczy niczego, bo przecież jakakolwiek krytyka to ryk odpędzonych od koryta a nie ze on coś robi nie tak.
-
2016/11/26 21:12:07
Miałem do czynienia z narodowo - katolickimi mediami. Anecdata, bo chodziło o jedną osobę, ale skrajnie niekompetentną (nawet nie w rozumieniu warsztatu ale zwyczajnego odnalezienia się w sytuacji).

Dużo częściej mam do czynienia z prawicowo - narodowymi przedstawicielami nauk społecznych. Gdybym chciał wyrazić się absolutnie szczerze, trzeba by użyć słów powszechnie uważanych za obelżywe. 95% to ludzie którzy uprawiają publicystykę zamiast czegokolwiek co przypomina naukę (nawet gdy mowa o naukach społecznych).

Dalej, służby specjalne czy wojsko. Tu mamy to samo - kluczowe stanowiska zajmują ludzie łagodnie mówiąc średnio przygotowani do swoich zadań, ale wierni. Ze szczególnym uwzględnieniem stosunku do tzw. obrony terytorialnej (nawet bardziej niż do Smoleńska - przy czym porównania z oficerami politycznymi nasuwają się same w pewnym skrócie). Mówiąc wprost - jeśli chcesz awansować, musisz oddać pokłon Jedynej_Słusznej_Doktrynie. Pamiętacie agenta Tomka? Ten sam mechanizm działa teraz, forma jest inna.

Reasumując - jakoś kadr PiS była bardzo niska i jest niska. Bo liczy się ideologia, a nie kompetencje. Jakaś część spośród nich to faktycznie ideowcy, którym zapał i ślepa wiara przesłania wszystko. Jakaś część, to ludzie którzy normalnie kariery by nie zrobili, ale oddając pokłon Prezesowi ją zrobią bo przeskoczą w kolejce kompetentnych. Wreszcie są wśród nowo mianowanych faktycznie fachowcy, ale oni muszą być w cieniu, są konieczni aby administracja czy służby się nie zawaliły, ale na czoło wysunięci są jawnie wierni.

Wszelkie porównania z PRL są tutaj jak najbardziej na miejscu.


-
wo
2016/11/26 21:36:30
@embercadero
"To nie zadna manana, oni naprawdę nie maja nikogo lepszego."

Ale Koehler - teoretycznie - nie jest głupim człowiekiem. Ma wyższe wykształcenie, wie jak się tak naprawdę nazywa pisarz Miloszewicz. Pomijając jego chorą ideologię, to nie jest głupi człowiek. Dlaczego odwalił to tak niedbale?
-
2016/11/26 21:45:11
Dzisiejszy PiS - w przeciwieństwie do tego sprzed 10 lat, w którym byli m.in. Sikorski czy Religa, to formacja intelektualno-ideowa, od której odszedł już prawie każdy, kto coś potrafi. Zostali prawie wyłącznie najwięksi fanatycy, którzy nic dobrze zrobić nie potrafią nawet wtedy, kiedy chcą, bo fanatyzm raczej nie współwystępuje z kompetencjami. A ci nieliczni, którzy cośtam-cośtam potrafią, są zbyt nieliczni, żeby nie trzeba było wystawiać na stanowiska tej reszty.
-
2016/11/26 21:48:33
@wo

Ależ ci moi tez wszyscy mają wykształcenie i tak zwaną pozycję społeczną, wszyscy to ludzie co najmniej po 40-tce. Oni tylko nigdy niczego wcześniej nie robili sami, a nie dadzą sobie powiedzieć ze cokolwiek jest nie tak bo to spisek tuska.
-
2016/11/26 21:52:37
@grzespelc

Więcej, oni wszyscy autentycznie wierzą w te wszechobecne spiski i notorycznie tym uzasadniają wszystko co się wkoło dzieje a szczególnie własne niepowodzenia. Gdyby chodziło o jedną osobę to bym powiedział ze chory, ale mówimy o tysiącach...
-
2016/11/26 21:55:05
Ostatnia w pisie grupa niepsychiatryczna to byli koledzy Hoffmana którzy ewidentnie byli tam dla kasy. Właśnie ich wycięto.
-
2016/11/27 09:32:04
Sądzę, że oni robią to, co robią i tak, jak robią, bo mogą to robić i wiedzą, że mogą, bo wiedzą, że cokolwiek i jakkolwiek zrobią, władzy nie oddadzą nigdy (w każdym razie nie przez jedno czy dwa pokolenia). Czemu więc nie mają robić wszystkiego tak, jak lubią i potrafią?
-
2016/11/27 10:13:20
Podstawowa maniana bierze się z założenia, że rządzenie państwem to problem tylko właściwych kadr, a nie kwestia sensownych procedur na każdym szczeblu (w tym przypadku procedur pisania i korekty wystąpień publicznych).

Do tego dołożyłbym strach przed ujawnieniem własnej niekompetencji, który objawia się nieufnością do wszelkich danych liczbowych (patrz - reforma oświaty).
-
2016/11/27 10:16:12
@temat:
Uważa, że wymagając tyle lojalności dla łamiących prawo na najwyższych urzędach sami się skazali na "miernych ale wiernych".
Co do mediów katolicko-narodowych, to przypominam sobie sprzed lat redaktora Gościa Niedzielnego (nazwiska nie pomnę), który decydując o zatrudnieniu dziennikarki uzasadnił to: "Wiem, jakie ma poglądy". Właśnie: poglądy, a nie kompetencje.

@słupki:
Mam wrażenie, że przytłaczającej większości brak fachowości nie robi różnicy. Inna rzecz, że popularność, czy jej brak, mają wiele z kuli śniegowej. Jak przekroczy pewną granicę we wzroście i spadku, to żadne argumenty go nie zatrzymają (aż dojdzie do innej granicy); z drugiej strony każde argumenty będą wtedy "dobre", to znaczy posłużą ludziom do uzasadniania własnych wyborów.
Na razie PiS jest wciąż w górnych granicach swoich możliwości.
-
2016/11/27 12:02:18
@wo

"Ale Koehler - teoretycznie - nie jest głupim człowiekiem. Ma wyższe wykształcenie, wie jak się tak naprawdę nazywa pisarz Miloszewicz. Pomijając jego chorą ideologię, to nie jest głupi człowiek. Dlaczego odwalił to tak niedbale?"

Bo przez lata funkcjonował i funkcjonuje w polskiej humanistyce.
To nie jest środowisko, które samo z siebie które wymusza rozwój osobisty, pogłębianie wiedzy, jakąś jej weryfikację, wychodzenie poza bardzo wąski krąg własnej specjalizacji, gdzie z reguły bardziej liczy się to kto jest czyim promotorem i kolegą niż to co kto ma faktycznie do powiedzenia. Można się ślizgać, wykonując tylko niezbędne minimum czynności - tekst opublikować w zaprzyjaźnionym czasopiśmie, z fikcyjną (grzecznościową) recenzją, nabić sobie punkty i robić karierę.

IMHO - potraktował to wystąpienie tak standardowy spicz konferencyjny - w myśl zasady, wystarczy być i się nie przemęczać (już jest po habilitacji, więc męczyć się nie musi). Bo kto na konferencji wytknął by mu przekręcone nazwisko? Samobójca albo oponent z innego układu towarzyskiego w najgorszym razie (ale to oznacza że taka osoba przyczepi się do wszystkiego, byle czepić, więc nikt na to nie zwraca uwagi)

Na to nakłada się ideologia, która wyklucza potrzebę krytycznego spojrzenia na siebie i swoje działania, bo wszystko co złe to spisek i układ...
-
2016/11/27 12:52:22
Dla mnie w PiSie zachodzą identyczne procesy jak w WKP(b) w Rosji w latach '20. Jest ogólny program, który musi być zrealizowany choćby nie wiem co. Swobodna dyskusja mogłaby doprowadzić do zanegowania samej idei. Dyskusji więc nie ma. Co więcej, samo zanegowanie np. likwidacji gimnazjów w 2017 r., świadczyłoby o "frakcyjności", czyli rozbiciu jedności partii. A przecież: "aby zachować dyktaturę proletariatu, musimy poprzeć dyktaturę partii." (Bucharin do Trockiego w 1924).

Tak więc każdy głos, również głos rozsądku, przeciw założonej wykładni, jest głosem prowadzącym do rozbicia partii, co byłoby o wiele, o wiele gorsze niż to, że za 10 lat w którymś roczniku będzie dwa razy więcej uczniów niż zwykle.

Ten modelowy sposób działania przekłada się na wszystkie obszary. Jeśli gimnazja to jest projekt na poziomie ideologicznym, to zmiany w podatkach są projektem biurokratycznym. Biurokrata tworzy projekt podatkowy i próbuje go przepchnąć jak projekt ideologiczny, tj. bez konsultacji czy dyskusji z opozycją wewnątrzpartyjną (bo przecież opozycji nie ma) . Ale projekt podatkowy jest uwalany na poziomie rozmowy z "centralnym ośrodkiem dyspozycji politycznej", który to ośrodek nagle boi się tworzących się frakcji i każe zacząć tworzenie projektu od nowa.

Ten system schodzi na coraz niższe poziomy. Nie wiem dlaczego ten podobno inteligentny człowiek porobił błędy w prezentacji, ale w przyszłości takich historii będzie coraz więcej, bo liczyć się będzie, że człowiek od prezentacji został wyznaczony przez innego człowieka, wyznaczonego z kolei przez Centralny Ośrodek Dyspozycji. Nie można mu nic zrobić, bo błędy w prezentacji, wyrzucenie setek milionów euro, są niczym wobec groźby frakcyjności.

Jeżeli tego od prezentacji opieprza Wyborcza, to jest to dla niego dar losu, nikt mu już nic nie zrobi. Nikt z partii nie powie złego słowa, bo byłby oskarżony o frakcyjność. Natomiast jeżeli dałby wcześniej prezentację do sprawdzenia koledze z partii, to wieść o jego niekompetencji mogłaby dojść do Centralnego Ośrodka, który usunąłby go bez wahania, byle po cichu.
-
2016/11/27 12:58:22
@wo; niedbale.

A dlaczego miałby się starać? Przecież:
- zagranica jest "nam" wroga (więc jak nie będzie tłumaczyć, to spiseg!),
- zagranica ma wobec "nas" dług wdzięczności przynajmniej jak stąd do 10 kwietnia,
- "nasi" autorzy są tak genialni, że ich przetłumaczenie tylko na dobre zagranicy wyjdzie,
- a w ogóle to są łże-elity i cywilizacja śmierci, więc z "naszego" piedestału możemy ich co najwyżej pouczyć, no ale przecież dla kmiotów nie będziemy się starać.
-
2016/11/27 15:39:46
Ja osobiście obstawiam ideologię i odseparowanie od rzeczywistości.

Nic tak nie zaślepia jak ideologiczne klapki na oczy.

Odseparowanie powoduje, że nie ma
a) informacji zwrotnej z "prawdziwego świata" do osobistego lub partyjnego bąbelka, więc nie dość, że nie ma potem żadnej korekty kursu, to nic i nikt nie ma wpływu na początkowe obranie kursu.
b) wyciągania konsekwencji wobec złych decyzji i kiepskich decydentów.
-
2016/11/27 18:38:58
To trochę jak pytanie dlaczego ten ostatni rajd Wikingów po łupy taki mało profesjonalny... Pillage and plunder. Kiedy będzie następny taki rajd? Nie wiadomo. Jak długo jeszcze potrwa? Nie wiadomo.
Zawsze denerwuje mnie, że filmowi barbarzyńcy wszystko niszczą, wystarczy przecież, że zabiorą to co czego chcą, ale widocznie to przynależy do natury postaci.

Główne punkty które się narzucają:
- nie widać jakoś specjalnie wyniszczającej walki o wpływy i władzę, raczej rywalizację o to kto nachapie się więcej
- środowiska narodowe nie cenią sobie głowy jako narzędzia myślenia
- środowiska katolickie wierzą w bożą opatrzność, "bóg dał dzieci to i da na ich utrzymanie", a więc Matko Boska i intronizacja obronią przed Putinem i recesją
- to opcja która nie tylko odwołuje się do emocji (głównie negatywnych), ale również przeważnie nimi się kieruje, zamiast szkiełkiem i okiem
- w końcu ci którzy nie utożsamiają się, a nie chcą albo nie mogą sami odejść stosują włoski strajk, jakąś formę sabotażu choćby odwalając manianę
-
wo
2016/11/27 19:34:06
@panodeksela
"Do tego dołożyłbym strach przed ujawnieniem własnej niekompetencji"

I to akurat rozumiem. Ale dlaczego ten strach nie prowadzi Koehlera do banalnej rzeczy, którą bym zrobił na jego miejscu - zapłacenia paru stów jakiemuś studentowi za doszlifowanie tej prezentacji?
-
2016/11/27 20:43:43
Najprostszym wyjaśnieniem jest paranoja. Ideologia, która zakłada że istnieje Układ, i powołuje do walki z Układem zastępy agentów Tomków, musi skutkować paranoją.

Możliwe, że facet bał się oddać to przykładowemu studentowi do korekty w obawie przed tym że student jest na usługach Układu albo tajnej policji walczącej z Układem
-
2016/11/27 20:50:39
@"Ale dlaczego ten strach nie prowadzi Koehlera do banalnej rzeczy, którą bym zrobił na jego miejscu - zapłacenia paru stów jakiemuś studentowi za doszlifowanie tej prezentacji?"

W niektórych przypadkach bywa tak, że odpowiedź na pytanie "czy to politycznie korzystne" jest tak czasochłonna, że na same wykonanie nie zostaje go już za dużo. Nie wiadomo, ile czasu "zostało przewidziane" na wykonanie tej prezentacji. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że opcja "zatrudnić studenta" w ogóle nie była technicznie wykonalna.

A poza tym korekta polityczna jest ważniejsza niż jakaś tam korekta ortów. Jeśli osób politycznie decyzyjnych jest niewiele, to taka korekta polityczna może przyjść tuż przed samym wystąpieniem.
-
jsw
2016/11/27 21:18:30
A może to jest karnawał i szaleństwo, które się z tym wiąże. Dzikie tańce, swawole, hulaj dusza piekła nie ma. Tyle lat czekania, w sumie 27, by wreszcie móc powiedzieć odzyskaliśmy Polskę, jest nasza NARESZCIE NASZA, ha ha ha, juhuuu!. Więc hamulce puszczają, jak karnawał to wszystko wolno, wszystko ujdzie płazem, cieszmy się, chwilo trwaj.
Gdyby to jakoś przybliżyć sceną filmową, to moment kiedy po latach ciężkiej pracy przy podkopie, grupa włamywaczy dostaje się do skarbca i zostaje oślepiona i olśniona wielką górą sztabek złota, i wtedy jest ten moment dzikiego szału, zanim zabiorą się do wynoszenia skarbu.
Pamiętam, tuz po ich zwycięstwie wyborczym, takie głosy z PiSu, żeby tylko nie dać się ponieść triumfalizmowi, że musimy z pokorą wziąć odpowiedzialność za Polskę, że musimy wytrzymać słuszną chęć zemsty, że musimy a mnie to przypominało taką przygodę, która się może niejednemu przydażyła, kiedy do domu jeszcze spory kawałek a tu człowieka nagle dopada sraczka, ale ma nadzieje, że da radę, że dojdzie, że wytrzyma, że już niedaleko, że aaaa. No i im się nie udało.
-
2016/11/27 23:25:46
@ gammon_no.82

"Sądzę, że oni robią to, co robią i tak, jak robią, bo mogą to robić i wiedzą, że mogą, bo wiedzą, że cokolwiek i jakkolwiek zrobią, władzy nie oddadzą nigdy (w każdym razie nie przez jedno czy dwa pokolenia). "

Jak? Konstytucji nie zmienią, bo nie mogą. Samym gerrymanderingiem się przecież tak nie okopią, żeby być niezniszczalni, zwłaszcza, że to są - zgodnie tezą z notki - takie orły, że przy takim kombinowaniu sami się ograją.

To co, stan wojenny, pucz wojskowy? Próbowali przecież w 1992 załatwić tak Wałęsę, nie? Wojsko ich zwyczajnie olało. Mogą sobie wymieniać co prominentniejszych generałów na bogoojczyźnianych przyniesionych w teczce, całej kadry oficerskiej średniego szczebla tak przecież nie szczyszczą? Nie wiem oczywiście, jakie są teraz tak naprawdę nastroje w wojsku, ale ciężko mi uwierzyć, że te wszystkie apele smoleńskie i krzyże jana pawła jako podstawa polskiej potęgi militarnej nie wywołują powszechnego wkurwu we wszystkich poza właśnie garstką ludzi przyniesionych przez Antoniego w teczce? To co, obrona terytorialna? Przecież oni na sam widok regularnych oddziałów się zesrają na miejscu, dres pozostanie dresem nawet jak się mu da mundur i kałasza.

Imo tysiącletnia IV (V?) RP skończy tak samo, jak ostatnim razem, pytanie brzmi tylko, kto z nimi wygra i czy nie będzie to jeszcze gorsza zaraza.
-
2016/11/28 06:08:38
@m_caliban
Jak? Konstytucji nie zmienią, bo nie mogą.

Już nie muszą nic zmieniać, każda ustawa jest zgodna z konstytucja, jeśli taka jest aktualna wola Suwerena.

Samym gerrymanderingiem się przecież tak nie okopią, żeby być niezniszczalni,

Pozwolę sobie nie opisywać innych możliwości, żeby nikogo przypadkiem nie zainspirować.

To co, obrona terytorialna?

Wystarczy w zupełności. Chociaż bardziej prawdopodobne są scenariusze niewojskowe, których rozwijać nie będę, bo patrz wyżej.

Przecież oni na sam widok regularnych oddziałów się zesrają na miejscu, dres pozostanie dresem nawet jak się mu da mundur i kałasza.

A kto wyśle to regularne wojsko przeciwko nim?

Imo tysiącletnia IV (V?) RP skończy tak samo, jak ostatnim razem (...)

Na razie nic na to nie wskazuje.
-
2016/11/28 08:44:23
Jak? Konstytucji nie zmienią, bo nie mogą. Samym gerrymanderingiem się przecież tak nie okopią, żeby być niezniszczalni, zwłaszcza, że to są - zgodnie tezą z notki - takie orły, że przy takim kombinowaniu sami się ograją.

W pewnych rzeczach oni są jednak w kombinowaniu dobrzy. Ordynację wyborczą rozumieją jak bodaj nikt inny.

Jeżeli ja, politolog amator, jestem w stanie wymyśleć taką ordynację i podział na okręgi, która przy równych wynikach praktycznie zapewnia PiS-owi rządzenie, to ktoś w PiS też to wymyśli.

Pytanie czy na to pójdą i czy do tego czasu nie eksplodują wewnętrznie.
-
2016/11/28 09:07:56
m_caliban

" Samym gerrymanderingiem się przecież tak nie okopią, żeby być niezniszczalni, zwłaszcza, że to są - zgodnie tezą z notki - takie orły, że przy takim kombinowaniu sami się ograją. "

Umieją i dadzą radę
""Załącznik do ustawy, który ustala okręgi wyborcze w sądach, pokazuje, co jest celem. Nie są ustalone według granic apelacji, gdzie sędziowie się znają i są w stanie wyłonić silnego lokalnego lidera. Ten porządek jest rozbity: Warszawa- -Praga z Białymstokiem, dwa okręgi - Tarnów i Nowy Sącz z apelacji krakowskiej - przesunięte do Rzeszowa, a okręg kielecki do Lublina, gdzie dodano sąd w Bielsku-Białej i Częstochowie. W tak utworzonych okręgach rozbije się głosy, bo każda apelacja może ciągnąć w swoją stronę. I zamiast liderów wybrane zostaną przypadkowe osoby. Albo popierane przez wiceministra Piebiaka, do niedawna członka zarządu jednego ze stowarzyszeń sędziowskich, który zmobilizuje swoich zwolenników."

wyborcza.pl/1,75398,20151637,sedzia-zurek-sadny-dzien-dla-sadow-coraz-blizej.html
-
2016/11/28 10:04:50
Obrona terytorialna im wystarczy jako "bijące serce partii". pierwsi entuzjaści już się szkolili.

Poza tym w tej chwili OT ma być także narzędziem "zmiany pokoleniowej" w armii, widać to i po przepisach i po wypowiedziach Macierewicza i jego ludzi. Wreszcie są takie zadania jak "przeciwdziałanie skutkom dezinformacji..."
-
2016/11/28 12:04:46
@Jak? Konstytucji nie zmienią, bo nie mogą

Przecież już de facto zmienili
-
2016/11/28 15:39:25
Słupki się nie ruszają i już się nie ruszą, bo to co robi władza nie ma na nie najmniejszego wpływu. Będzie jak z Trumpem, który podczas kampanii powiedział że mógłby zastrzelić człowieka a i tak nie straciłby od tego poparcia. Jest tak dlatego, że wyborcy, i przecież nie tylko w Polsce, od pewnego czasu zaczęli kierować się głównie kwestiami tożsamościowymi. I ja ich w jakiś sposób rozumiem - po prostu nie mają innej możliwości, bo fakty w epoce postprawdy przestały się liczyć. Nawet jeżeli władza zrobi coś ewidentnie złego czy głupiego (w zasadzie już wielokrotnie robiła) to od razu znajdzie się jakiś obóz pożytecznych idiotów którzy wytłumaczą dlaczego fakty kłamią i jak było naprawdę.
Mają to już przećwiczone z katastrofą smoleńską. I w takiej sytuacji przepracowany Kowalski który nie ma przecież czasu drążyć tematu, ani tak naprawdę go to nie interesuje, widzi dwie wykluczające się strony, każdą uzbrojoną po zęby w argumenty (albo coś, co ma je udawać) i nie ma pojęcia komu wierzyć. Więc kieruje się tożsamością, bo czym innym?
Kiedy pytam moich znajomych prawicowców, czy oni naprawdę wierzą w to co słyszą w wiadomościach, niechętnie, ale przyznają że nie. Nawet Ci najbardziej zagorzali twierdzą coś w stylu "poprzednia władza też miała media i kłamali to i ta może".
Czasami mam wrażenie, że ten zamach na TVP nie miał nawet na celu przejęcie mediów do celów propagandowych, ale po prostu zdyskredytowanie ostatniej telewizji której jako-tako Polacy ufali.
-
2016/11/28 19:20:44
@jsw
Głupota jako reakcja fizjologiczna? Dałoby się pewnie nawet opracować niezbyt skomplikowaną aparaturę wykrywającą podwyższony poziom PiS w organizmie ludzkim.
-
2016/11/28 21:54:45
Znam Krzyśka Koehlera [kwadratowym nawiasem mówiąc, jego żonę też, no i naprawdę nie musiałby płacić studentowi, wystarczy, żeby żona mu ogarnęła tę prezentację]. Więc po pierwsze wiem, że nie tylko "przez lata funkcjonował i funkcjonuje w polskiej humanistyce. To nie jest środowisko, które samo z siebie które wymusza rozwój osobisty, pogłębianie wiedzy", bo oprócz tego funkcjonował tamże jako artysta. Jako poeta od początku wypowiadał się z pozycji tradycyjno-religijnych, lecz czynił to językiem nader nowoczesnym (zdecydowanie bliższym Marcinowi Świetlickiemu niż Janowi Polkowskiemu) i giętkim (tu stosowny cytat ze Słowackiego), współtworzył awangardowe pismo "brulion" (ba, był zaliczony do grona "poetów brulionu") oraz trafił do lewicowej z ducha (i tytułu) antologii "macie swoich poetów" Dunina-Wąsowicza, Klejnockiego i Vargi. Owszem, możemy znaleźć kilka kompromitujących aspektów (w antologii znalazł się także np. Wojciech Wencel, naczelnym "brulionu" był Robert Tekieli, który potem doznał religijnego odlotu, druga książka Koehlera miała tytuł "Partyzant prawdy", itp.), ale kiedy się czyta tamtego Koehlera dwadzieścia lat później (niby nie muszę czytać, bo frazę "Wsuwam but w strzemiona powietrza" wciąż pamiętam) to uderza właśnie tym, czego we wzmiankowanej tu prezentacji brak. A brak - że tak to niehumanistycznie ujmę - skutecznego posługiwania się językiem.
A teraz po drugie. Czyli skoczmy 15 lat do przodu: do mojej ostatniej rozmowy z Krzyśkiem w lipcu 2011. Akurat go odwołano z funkcji dyrektora TVP Kultura, którym to dyrektorem została Katarzyna Janowska. Więc możliwe, że moment był kluczowy dla tego, co stało się z Koehlerem potem. Dyrektorował Kulturze przez 5 lat i robił to dobrze, nie tyle dzięki zdolnościom menedżerskim, ile kompetencjom bardziej "ludzkim" (otwartość, dobrze dobrana ekipa, podejście artysty, nie urzędnika, itd.); nikt mu zresztą niczego formalnego nie zarzucał: było oczywiste - prezesem TVP został tej wiosny Juliusz Braun, więc można było wymienić politycznie obcego Koehlera, na bardziej swoją Janowską. Która (być może na szczęście) nic szczególnego w Kulturze nie zmieniła, trzymając się linii Koehlera (czymś wyraźnie innym było może pojawienie się "Hali odlotów"). Całkiem długośmy o tym wtedy gawędzili, Koehler sprawiał wrażenie nieszczególnie sfrustrowanego (pięć lat na kierowniczym stanowisku w instytucji tak kapryśnie bujającej na politycznych falach, jak telewizja, to jest ho ho!) i pełnego raczej nadziei na lepszą przyszłość (wreszcie znowu literatura, znowu poezja, etc.) niż żalu. Czy jednak nadzieje się spełniły? Niekoniecznie, bo tom wierszy, który wydał w 2012, był, w porównaniu z tymi z lat 90., zwyczajnie słaby. Czy bycie w nastroju niesfrustrowalnym okazało się trwałe? Też niekoniecznie, bo syndrom spadnięcia ze świecznika nie zawsze odzywa się natychmiast.
Triumf PiS-u (podobnie jak Trumpa) jest moim zdaniem triumfem odwetu (czyli jest to swego rodzaju triumf braku ducha, jeżeli komuś coś jeszcze mówi termin wielkoduszność). Na zasadzie Revenge jest oparta duża część kinematografii holywoodzkiej (to jest w taka soft wersja gatunku "rape and revange") z jej arcydziełami typu "Kill Bill" i tysiącami produktów ku uciesze znacznie niższych instynktów. Czyli inżynierowie naszych dusz, oprócz rewanżyzmu naturalnego, coraz głębiej wpajają nam ten kulturalny. I tutaj teza pierwsza: Krzysztof Koehler jest rewanżystą bez wdzięku i smykałki do miecza Umy Thurman.
Teraz teza druga, a'propos smykałki do miecza. Jeszcze podczas sporu o "Golgota Picnic" (któryż to był rok? 2010? 2011?) argumenty Koehlera przeciw spektaklowi wydawały mi się argumentami potrzebnymi w tej dyskusji (ja miałem wręcz przeciwne zdanie, ale to akurat nieistotne) i spełniającymi elementarne wymogi językowo-intelektualne. Potem nastąpiło cztery czy pięć lat mroku i nowy Koehler nie mówi zupełnie nic godnego uwagi. I pisze niezbyt ciekawą książkę. Jeżeli uznać ludzką mowę za literaturę (no bo za co?), to Krzysztof Koehler po prostu przeputał swój talent.
-
2016/11/28 22:09:33
Ta trochę histeryczna trwoga przed "tysiącletnią IV RP" to chyba z powodu tego że wciąż nie wiemy gdzie będzie przebiegać linia podziału która zdefiniuje wynik następnych wyborów. Stawiam hipotezę, że języczkiem u wagi będzie po raz kolejny przekonanie miękkiego elektoratu o tym, kto zaproponuje bardziej przekonującą "zmianę". Tak jest mniej więcej od 10 lat. Jeśli w 2019 będzie chaos to na pewno będzie łatwiej, ale wcale bym się na to nie nastawiał. Dlatego te wszystkie bolesne reformy lecą właśnie teraz (szczególnie reforma edukacji). Jak wszystko wejdzie w życie, to choćby było pasmo porażek, to i tak po 2 latach wszystko zdąży rozejść się po kościach. Druga sprawa to to, że PiS od 10 lat ma dosyć wysokie poparcie; cały czas powyżej 25%. W tej chwili nie istnieje jedna partia która mogłaby im czymś zagrozić. W dodatku argument modernizacji już się trochę wyświechtał.
-
2016/11/28 22:40:04
Tak sobie czytam komentarze i z większością mogę się w pełni zgodzić.
Problem jest w tym, że do tej materii nie da się podejść rozumowo, bo poza samym PiSem jest jeszcze 'lud pisowski'.
Ten 'lud pisowski' to jest miejsce skąd PiS przyszedł a tam stosowanie rozumowych kryteriów nie ma totalnie sensu. Bo tam rozumowanie nie istnieje w sensie krytycznego spojrzenia na świat. Tam jest mentalność plemienna.

PiS to typowa mentalność Kalego: Kali ukraść krowa - dobrze, Kalemu ukraść krowa - niedobrze.
Czyli jak ich plemie kradnie - źle. Jak nasze plemie kradnie - dobrze.

Dla mnie takim najbardziej PiSowskim PiSem jest ta frakcja KK która chce intronizacji.
Obserwuje ich od kilku lat z coraz większym zainteresowaniem. Zdarza mi się podróżować i chodzić do kościołów w różnych miejsch w Polsce i obserwuję ten rosnący ruch. Poznać ich można np. po obrazie Chrystusa Króla (w koronie z berłem). Jak zobaczyłem koronę na posągu w Świebodzinie to już byłem pewien, że tego się nie zatrzyma.
Jeszcze w 2008 Episkopat to wyśmiał.
Teraz w 2015, po 'cudzie wyborczym' (tak, tak - to dla nich znak z niebios) już nie było odwrotu.
Episkopat musiał negocjować (tak - to były negocjacje) z nimi. I musiał się nieźle gimnastykować w tym swoim ezopowym języku aby nie padło słowo 'intronizacja'.

Ale to już jest przerwana tama - impreza była w Łagiewnikach. Tych od Faustyny.
Czyli zrównujemy Celak z Kowalską. Dla nich to już jest pełne uznanie. I czekają na więcej.
A Macierewicz jest ich patronem i wspiera te ruchy po cichu.
Tylko Szydło zaraz będzie mieć problem, bo jej tam nie było.

Jak czekam na schizmę i oddzielenie się Polskiego Kościoła Katolickiego od Watykanu. To idzie w tą stronę. Kompetencje nie mają tutaj znaczenia. Liczy się wiara.
-
2016/11/28 22:48:53
A, jeszcze to jest ciekawe, w kontekście rewanżystowskim:

"Słupki się nie ruszają i już się nie ruszą, bo to co robi władza nie ma na nie najmniejszego wpływu. Będzie jak z Trumpem, który podczas kampanii powiedział że mógłby zastrzelić człowieka a i tak nie straciłby od tego poparcia."

Słupki nie drgną dopóki PiS będzie na etacie "partii, która nie ma z kim przegrać". Na razie ten etat wygląda na dożywotni (przynajmniej jeśli chodzi o żywot św. Jarosława). Ale w przypadku PO też tak to wyglądało, więc nie ma co popadać w nastroje przesadnie profetyczne. A zatem: jeżeli pojawi się ktokolwiek, z kim PiS będzie mogło przegrać, nieważne czy to będzie Adrian Zandberg czy Krzysztof Bosak, to powodów do wzięcia odwetu znajdzie się aż nadto, a społeczny zapał rewanżystowski wystrzeli równie nagle, jak wystrzeliły słupki poparcia Andrzeja Dudy wiosną 2015. Każdy zastrzelony podczas kampanii (i rządów) człowiek zostanie wtedy pomszczony. Ale najpierw musi się znaleźć Pierwszy Mściciel, obojętne Eastwood, Seagal czy Simba zabijający Skazę.
-
2016/11/28 23:56:50
Według Malapartego Włochy to kraj, w którym nic się nie dzieje do końca.
(cytuję z pamięci, błagam o korektę)
Mam wrażenie, że się pomylił, i dotyczy to Polski.

Dlaczego p. K. nie zlecił studentowi korekty? Jest to spowite tajemnicą gęstą jak mgła smoleńska. Żartowałem - i tam, i tu, wiele wskazuje na bałagan.

Mam też wrażenie, że proces potykania się o własne sznurowadła już się rozpoczął. Może udałoby się wyprowadzić wzór na szybkość upadku w zależności od zmiennych, takich jak poparcie w sondażach, centralizacja partii itd. ?
-
2016/11/29 08:20:28
@terpa
"Jak czekam na schizmę i oddzielenie się Polskiego Kościoła Katolickiego od Watykanu"

O jak mnie irytuje to wzdychanie do dobrego Papy; Papa nie ma żadnego powodu zaczynać większego konfliktu z polskim Kościołem: polscy wierni nie odpływają, zagranico wstydu nie robi (bo nikt nie daje za to faka), hajsy płyną.
-
2016/11/29 08:45:04
pinowy.tor.lotu

"Słupki się nie ruszają i już się nie ruszą, bo to co robi władza nie ma na nie najmniejszego wpływu. Będzie jak z Trumpem, który podczas kampanii powiedział że mógłby zastrzelić człowieka a i tak nie straciłby od tego poparcia."

PiS też tak myślał, a potem śmierć Blidy i łzy Sawickiej tym zachwiały. Ta ekipa się stara, Ziobro paluszkiem pokazuje gdzie należy się pochylić, degraduje "złych", ale potem przychodzi Morawiecki, robi tak i mamy ponad 30 tys. wściekłych wyborców w jednym mieście.
"Ratusz umorzył długi tym, którzy nie zapłacili mandatu za brak biletu, oraz tym mającym problemy z opłacaniem czynszu. Minister Morawiecki (PiS) postanowił, że od umorzonego długu dłużnicy mają zapłacić podatek. - To bulwersujące. Łatanie budżetu na najbardziej potrzebujących - komentuje miasto."
-
2016/11/29 09:26:35
A zwrócił ktoś uwagę na aspekt zastraszania jednostek? Zrobi się z tego polowanie na czarownice w stylu Josepha McCarthy'ego. Laskowi chcą odebrać stopień doktora, a dzisiaj rano CBA zatrzymało Piniora. Ten aparat władzy zaczyna być przerażająco sprawny i bezwzględny. Niedługo żeby poczytać wywrotowe blogi typu wo.blox trzeba będzie odpalić TORa.
-
2016/11/29 10:05:17
Piniora i Jarosława W., syna byłego prezydenta
-
2016/11/29 10:20:55
Haha nie ten Jarosław W., przepraszam! Silly me
-
2016/11/29 15:48:19
@Dlatego te wszystkie bolesne reformy lecą właśnie teraz (szczególnie reforma edukacji). Jak wszystko wejdzie w życie, to choćby było pasmo porażek, to i tak po 2 latach wszystko zdąży rozejść się po kościach.
Akurat deforma edukacji będzie ropiejącym wrzodem jeszcze przez jakieś 12 lat (przynajmniej do momentu, w którym obecni pierwszoklasiści rozpoczną edukację na studiach). Pojemności szkół i uczelni nie da się w pełni swobodnie kształtować - zarówno w zakresie kadry, jak i w zakresie infrastrukturalnym. Czekają nas zarówno lata kształcenia na trzy zmiany i problemów z zapewnieniem odpowiednio wyszkolonej kadry, jak i lata pustych sal oraz cięć kadrowych.
-
2016/11/29 15:56:27
Z deformą edukacji dokładnie wiadomo, dlaczego leci teraz - żeby problemy zwalić na samorządy i wygrać wybory samorządowe. Tylko dlatego taka presja żeby to robić już, teraz, zaraz.
-
2016/11/29 17:08:36
@airborell
"zwalić na samorządy i wygrać wybory samorządowe"

Akurat mam trochę kontaktów wśród nauczycieli na wsi - nawet ci, którzy naprawdę popierali PiS, gdy słyszą o Zalewskiej, dostają białej gorączki. Może się okazać, że spora grupa rodziców i nauczycieli pokaże w najbliższych wyborach samorządowych środkowego paluszka miłościwie nam panującej partii.
-
2016/11/29 19:21:58
Zalewskiej udało się w pół roku to, co Handkemu, Łybackiej, Hall, Szumilas i Rostkowskiej nie udało się przez 15 lat - przekonać społeczeństwo do gimnazjów ;).
-
2016/11/29 19:55:13
Mam nadzieję, że nie wyleci. Dla tych co nie śledzą uważnie sytuacji w USA ostatnio pojawiło się kilka bardzo ciekawych artykułów pokazujących jak działają i skąd biorą się fałszywe informacje, z których prawica/alt-right czerpie wiedzę.

www.nytimes.com/2016/11/20/business/media/how-fake-news-spreads.html
Mieszkam w Austin. Nawet inteligentni ludzie, głosujący na demokratów, powtarzali to jako prawdziwe zdarzenie.

www.npr.org/sections/alltechconsidered/2016/11/23/503146770/npr-finds-the-head-of-a-covert-fake-news-operation-in-the-suburbs
Ciekawy wywiad z trolem. TLDR; zarejestrowany demokrata, prawica uwierzy w każdą bzdurę i ma z tego $10-30k miesięcznie.

www.nytimes.com/2016/11/25/world/europe/fake-news-donald-trump-hillary-clinton-georgia.html
Fabryka newsów w Gruzji

Choć Austin jest miastem liberalnym, okazało się, że mój dentysta jest wyznawcą Trumpa. Miałem okazję z nim chwilę porozmawiać. Jest to wykształcony, pracowity facet ok 40-50 lat. Biały, były żołnierz.

Przed wyborami:
- "Trump na pewno przegra, bo maszyny do głosowania produkuje firma, w której udziały ma Soros." Na każdym telewizorze Fox News, wiedzę czerpie z Breitbart, Facebooka i Infowars.

Po wyborach:
- "Wspaniały dzień dla Ameryki. Obama niszczył mały biznes, musiałem płacić większe składki na ubezpieczenie zdrowotne, klasa średnia umiera". Wszystkie te głupoty, które Trump mówił w trakcie kampanii to część kampanii, "wszyscy kłamali".
-
2016/11/30 15:03:43
@ macki^3

Nie dziwi mnie to wcale. Kiedy ostatnio jakiś polityk z premedytacją powiedział w jakiejś ważnej sprawie prawdę, ale tak on the record? Kiedy ostatnio odbyła się jakaś poszerzona debata społeczna, ale taka autentyczna, a nie PR stunt albo listek figowy dla skoku na kasę? Nie myślę tu tylko o Stanach, Polska to samo, całe EU to samo. Ja tam nie pamiętam szczerze wypowiadającego się polityka, prawdopodobnie za młody jestem. Może jak Kuroń był w telewizji, ale byłem wtedy smarkaczem i co ja mogłem o czymkolwiek wiedzieć.

A jeszcze co do konstytucji, oddawania władzy, dyktatury i tego co napisał @gammon_no.82 - sami przecież wyślą przeciwko sobie wojsko regularne. Pożre się frakcja A z frakcją B i bum. Teraz na przykład intensywnie kopią pod sobą nawzajem dołki i kopią się po kostkach w Europarlamencie, więc zamiast jednego PiSu są tam dwa wrogie obozy. Widziałem w gazecie, więc to musi być prawda!
-
2016/12/01 10:14:56
Jeżeli szanownego autora bloga interesuje moja opinia na ten temat, to uważam, iż jest to kwestia ważności. Wszelkie te kwestie dla Jarosławapolskęzbawa są kompletnie nieistotne. Nawet podatki. Od podatków jest Morawiecki. Coś się nie uda, to Morawiecki prezesowi się będzie spowiadał. A to co myśli Morawiecki, to jest inna historia. Podejrzewam, że on w kwestii kwoty wolnej, coś, robi tylko, aby robić, bo jakaś tam obietnica wyborcza padła. Jego kompletnie to nie interesuje. Jego interesuje inżynieria finansowa...
-
2016/12/01 21:29:36
@WO
Szukając odpowiedzi na pytanie, w końcu zacząłem się zastanawiać nad nim samym.
Więc:
To nie jest dobre pytanie (eureka... ;)), bo w Polsce nie ma podziału na ONI ("PiS") i MY, kategoria "nie PiS" praktycznie tu nie występuje.
Przy tym kategoria "PiS" (pominę definiowanie w nadziei jej wspólnego zrozumienia) ma wiele odmian i odcieni, to raczej oczywiste, ale to szeroka przynależność właśnie powoduje, że nie ma komu z tym PiS-em walczyć.

Tak, oczywiście, KOD itp.
Tyle, że KOD (organizatorzy) to nie ludzie walki, ale ludzie listka figowego, pomijając już to, że ci Polacy, których zbierają pod tym hasłem są w absolutnej mniejszości.
Nawiasem, jak KOD, to i POPiS? Wspóne ustawy o prokuraturze historycznej i policji politycznej?

Przypomnę (to jednocześnie i przykład i cezura) sławetny tydzień po katastrofie na podsmoleńskim lotnisku, jaki zafundowali nam praktycznie wszyscy mogący nieco głośniej być w tym kraju słyszalni.
Tydzień, kiedy nie wolno było głośno powiedzieć tego, co było oczywiste, czyli że przypadek wygląda na klasyczny przykład naśladownictwa przywództwa z Powstania Warszawskiego i dobrze, że tym razem padło na przywództwo, a nie ludność cywilną.
Wtedy właśnie było WIDAĆ, jak wszyscy ci ludzie od polityki i mediów zachowywali się jak PiS, nieważne, czy z głupoty, czy z wyrachowania. Zamiast "ciszej nad tą trumną" jednogłośnie był lament jak nad bohaterami.po których odechciało mi się walczyć i przekonywać - nie sposób walczyć przeciw praktycznie wszystkim
Głównym przesłaniem z tego tygodnia, przesłaniem, które koduje się w pamięci ludzi, nie w telewizji, było jedno - w tym kraju nie ma ludzi myślących, mających własne zdanie i chcących go bronić.

(Prywatnie, dla mnie był to jeden z dwóch czy trzech momentów, po których nie chciało mi się już nawet mieć nadziei na złudzenia.)

Więc dlaczego ktoś miałby się przejmować jakością swoich wystąpień i co kto tam sobie na ich temat pomyśli - przecież już dawno wszyscy pokazali, że jakość nie ma dla nich znaczenia.

Więc nawet jak ktoś takie wystąpienie skrytykuje, to przecież też robi to na pokaz, a nie dlatego, że mu zależy na dobrych wystąpieniach i przejmuje się wpływem tych złych, to wniosek oczywisty :P.