Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
I ty dostaniesz bana

Rzadko zgadzam się z Jarosławem Lipszycem. Kwestia wolności słowa to jeden z tych wyjątków, dlatego z aprobatą linkuję jego komentarz w „Tygodniku Powszechnym”.

Nie ma się co cieszyć z chwilowych problemów, które na Facebooku mieli narodowcy. To były  czasowe bany, zapewne tylko na 24 godziny.

Jeśli kogoś Facebook potraktował ostrzej, ban zostanie zdjęty dzięki interwencji prawicowej minister cyfryzacji. Pamiętajcie, że ona będzie bronić pisowców, narodowców czy koalicjantów od Kukiza, ale nigdy nie będzie bronić was - moi drodzy znajomi o poglądach na lewo od PiS.

Dlatego z zasady nie cieszę się z niczyich banów, nawet banów nakładanych na tych, z którymi się ideowo nie zgadzam. OK, byłem teraz nieszczery, miałem sporo Chichrenfreude z licznych banów Jana Kapeli, bo nie mogę mu wybaczyć infantylnego cyberoptymizmu, który jeszcze parę lat temu lansowano w „Krytyce Politycznej”.

Dziś już chyba do największych niegdysiejszych entuzjastów „robienia rewolucji przy pomocy Facebooka i Twittera” dotarło, że to są monopolityczne korporacje, zainteresowane tylko przynoszeniem hajsu udziałowcom. Hejt przynosi im hajs i zły pijar.

Z hajsu nie zrezygnują, więc będą w celach pijarowychsymulować jakieś działania antyhejterskie, ale te będą zawsze chaotyczne. Ofiarą będą padać przypadkowe osoby.

Jeśli więc „New Yorker” i wszyscy administratorzy jego fanpejdża dostaną bana za opublikowanie rysunku Adama i Ewy z rysunkowymi sutkami - Facebook cofnie bana, bo interweniować będzie Conde Nast. A z Conde Nastem Facebook chce żyć dobrze.

Jeśli bana dostanie norweska gazeta „Aftenposten” za ikoniczne zdjęcie nagiego dziecka podczas wojny w Wietnamie (i wszyscy szerujący to zdjęcie w solidarności z redakcją), to Facebook bana w końcu zdejmie, bo w obronie „Aftenposten” wystąpiła premier Erna Solberg. A Facebook chce żyć w zgodzie z premier(k)ami.

Od strony prawnej cyberkorpy chronione są przywilejami, które dają im międzynarodowe traktaty o tak zwanym wolnym handlu, które są de facto traktatami o przywilejach korporacji. W sądzie polski obywatel może im nafiukać, naskoczyć, cmoknąć w pompkę i generalnie poskarżyć się na mail@berdychev.ua.

Ale z drugiej strony, cyberkorpy nie chcą mieć wrogów u instytucji takich jak Conde Nast czy rząd polski czy norweski. Co stwarza sytuację, która na dalszą metę jest groźna dla szarego obywatela, ale korzystna dla elit.

Elity korporacyjne i polityczne zawsze sobie jakoś poradzą. Nie zawsze ich interesy muszą być tożsame, ale dla jednych i drugich ta sytuacja jest w gruncie rzeczy wygodna.

Dzięki przywilejom dla cyberkorpów Facebook jest superarbitrem w kwestii tego, jakie poglądy mogą, a jakie nie mogą być wyrażane w Internecie. Rządom i innym korporacjom pozostaje przywilej mniej istotny, ale też cenny: wszyscy się teraz dzielimy na tych, w których obronie wystąpu rząd lub jakaś korporacja - i całą resztę.

Dlatego z przywilejami cyberkorpów nikt nic w dajcym się przewidzieć czasie nie zrobi. Na dalszą metę to jest korzystne dla wszystkich, którzy coś mają do gadania. Czyli w uproszczeniu do górnego 1%.

Niekorzystne to wszystko jest dla nas, 99% społeczeństwa. Ale najśmieszniejsze jest to, że sami się na to zgodziliśmy - 10 lat temu były głosy ostrzegawcze, że to wszystko idzie w takim kierunku, ale je powszechnie olano.

Dlatego właśnie cieszą mnie tylko bany zaliczane przez tych, którzy zakrzykiwali ówczesne pojedyncze głosy protestu.

środa, 02 listopada 2016, wo

Polecane wpisy

  • Hibernatus

    Na kongresie partii „Razem” wpadłem w małą dygresję, którą tu rozwinę jako majowy ranking od czapy. Wbrew popularnej opinii uważam, że wcale nie żyj

  • Rewolucja z drukarki 3D

    Jan Sowa swojej książce „Inna Rzeczpospolita jest możliwa” porusza mój ulubiony temat druku 3D. Nie mogę się do tego nie odnieść. „Nie chcę wc

  • Androidziarze, chodźcie się bić!

    „World of Tanks Blitz” - gra, od której się ostatnio zrobiłem uzależniony, wyszła właśnie na Androida. Poświęciłem jej kiedyś „ ranking od cza

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/11/02 18:18:24
Oj, tam oj tam. Za XX lat będziemy narzekać, że z tymi SI dziesięć lat temu to wiedzieliśmy, że idzie w złym kierunku i nic nie zrobiliśmy.

A prawda jest taka jak napisano wyżej - każdy ban, każde denuncjowanie się Zuckerbergowi, Googlowi itp. przynosi więcej szkody niż pożytku.

Jeszcze nie tak dawno byliśmy wszyscy kontent z tego, że Google wychwytuje dewiantów seksualnych. Przetestowali usługę na nich, czas uczynić świat szczęśliwszym. A że się różnimy to nas odpowiednio posegregują.
-
wo
2016/11/02 20:14:20
@borejko
"Oj, tam oj tam. Za XX lat będziemy narzekać, że z tymi SI dziesięć lat temu to wiedzieliśmy, że idzie w złym kierunku i nic nie zrobiliśmy."

Nie będziemy. Nie pozwoli nam.
-
2016/11/02 20:22:20
To fakt.
-
2016/11/02 21:25:09
@wo
No akurat Lipszyc trochę koślawo wytłumaczył imminent action.
-
2016/11/02 21:56:34
To wszystko wina rekonstrukcjonistów: "... we shall fight on the twiters, we shall fight on the facebooks, we shall fight on the forums and in the comments sections, we shall fight on the demots, we shall never surrender ..."
-
2016/11/02 22:22:45
Przyszłe granice sojuszy coraz bardziej rysują mapy zasięgów social networków. W takiej Rosji, Chinach, Iranie czy Mołdawii na bany facebookowe raczej uwagi nie zwracają.
-
2016/11/02 22:29:50
A Sz. P. Sierakowski uważa FB za swój...
A Sz. P. Lokalny Szef stwierdza, że nie, że FB ma gdzieś jakieś rozróby...
(wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20923507,wiceprezes-facebooka-w-regionie-wyjasnia-dlaczego-zablokowano.html#Czolka3Img)

... i intonuje 'We shall overcome' na forum wewnętrznym.
-
2016/11/03 19:48:25
Korekta obywatelska:
"wszyscy się teraz dzielimy na tych, w których obronie wystąpu rząd lub jakaś korporacja - i całą resztę." - wystąpi.
-
wo
2016/11/03 21:35:40
Przepraszam tudzież dziękuję!
-
2016/11/04 13:20:57
Przy okazji tej samej afery, Galopujący Major napisał trochę o deficytach empatii wśród prawicowców. Ja się zasadniczo zgadzam z gospodarzem w strachu przed korporacjami decydującymi o wolności słowa w internecie, ale nie potrafię powstrzymać chichrenfreude kiedy amerykański biznesmen odmawia polskim nacjonalistom drukowania ich gejowskich ulotek:
galopujacymajor.wordpress.com/2016/11/01/neurony-i-facebookisting/
-
2016/11/04 16:24:48
@wo
Szczerze powiem, trochę się gubię w tej argumentacji. Jak rozumiem przywilej korporacji obsługujących media społecznościowe, polegający na braku odpowiedzialności prawnej za treści publikowane przez użytkowników, to zło które powinno być ukrócone. Z drugiej strony każdą próbę cenzury tych treści WO bezlitośnie krytykuje. W jakim kierunku to ma końcu iść. Jeśli FB ma odpowiadać za każde zamieszczone słowo jak za swoje własne, to musi mieć prawo do arbitralnej cenzury. A jeśli ma być wolność słowa, to oczywiste jest, że cała zawartość to sprawa wyłącznie użytkowników i tylko ich można sądownie ścigać.
-
2016/11/05 09:47:18
@wujek.ben
"Jeśli FB ma odpowiadać za każde zamieszczone słowo jak za swoje własne, to musi mieć prawo do arbitralnej cenzury"

Ma prawo do cenzury nie arbitralnej, tylko do usuwania tego, co w świetle przepisów prawa może rodzić odpowiedzialność.
Problemem jest też zdolność do dyskusji na temat oceny - Facebook jej nie podejmuje, i nie ma "trybu odwoławczego". W efekcie FB może uznać, że wujek.ben dostanie bana za słowa "arbitralna cenzura", "przywilej korporacji" lub "pomidor", bo co pan nam zrobi.
-
wo
2016/11/05 14:33:17
@wujek.ben
" Jak rozumiem przywilej korporacji obsługujących media społecznościowe, polegający na braku odpowiedzialności prawnej za treści publikowane przez użytkowników, to zło które powinno być ukrócone. Z drugiej strony każdą próbę cenzury tych treści WO bezlitośnie krytykuje. W jakim kierunku to ma końcu iść."

W jakimkolwiek! Problem jest w tej chwili trojaki: (a) cenzura, (b) monopol, (c) bezkarność. Co najmniej jedną z tych trzech rzeczy trzeba Facebookowi uniemożliwić.
-
2016/11/05 14:53:19
@wo
"w jakimkolwiek"
Tak łatwo powiedzieć. Zakaz cenzury i niebezkarność to wymagania sprzeczne. Może by ktoś Zuckerbergowi coś konkretnego poradził, bo na razie jak idzie w lewo, to dostaje z liścia w lewy policzek, jak w prawo, to w prawy. A jak siedzi w miejscu, to zalicza rytualny, cokilkunotkowy strzał między oczy.
-
wo
2016/11/05 15:49:53
@wujek.ben
"Zakaz cenzury i niebezkarność to wymagania sprzeczne"

Jak Cię zapytam "kawy czy herbaty", to też uznasz to za sprzeczność?
-
2016/11/05 16:42:37
Nie. Tak samo pytanie "wolisz odebrać FB przywilej (a) czy (c)?" uważam za uprawnione. Ale odbierać (a) i (c) łącznie to już absurd. To jak powiedzieć Zuckerbergowi: nie masz prawa zbanować jakiegokolwiek konta, ale jak ktoś napisze "Żydzi do gazu", to do więzienia pójdziesz ty, a nie on.
-
2016/11/05 22:27:27
@wujek.ben "To jak powiedzieć Zuckerbergowi: nie masz prawa zbanować jakiegokolwiek konta, ale jak ktoś napisze "Żydzi do gazu", to do więzienia pójdziesz ty, a nie on."

Jak myślisz, czy w takiej sytuacji Zuckerberg by zamknął biznes, czy raczej dostosował go do nowych warunków?
-
wo
2016/11/06 09:33:59
@wujek.ben
Dlatego napisałem o odebraniu "przynajmniej jednego". Nie zmuszaj mnie napisania tego ponownie.
-
2016/11/06 13:05:28
Czyli zgadzamy się co do tego, że !(a) oraz !(c) to warunki z kategorii mutually exclusive i że radykalne odebranie przywileju (a) spowodowałoby konieczność 100% przyznania przywileju (c) i na odwrót. W pierwszym przypadku na FB mielibyśmy szambo, jakiego jeszcze świat nie widział, w drugim - tylko ładne kotki, pieski i zdjęcia z wakacji, wszystko choćby odrobinę kontrowersyjne byłoby koszone równo z trawą.
Podsumowując: konia z rzędem temu, kto zaproponuje odpowiedni kompromis między (a) i (c) i zadowoli wszystkich.
-
2016/11/06 13:18:58
@wujek.ben
"i zadowoli wszystkich."

To może podaj przykład biznesu (wersja soft: czegokolwiek), co zadowala wszystkich.
-
2016/11/06 20:28:10
@wujek.ben
"Czyli zgadzamy się co do tego, że !(a) oraz !(c) to warunki z kategorii mutually exclusive"

Chyba Ty i Twoja stara, pardon my Klatchian.
www.spiegel.de/international/business/facebook-under-pressure-for-violating-german-speech-laws-a-1115271.html
-
wo
2016/11/07 08:59:08
@wujek.ben
"Czyli zgadzamy się co do tego"

Nie wiem, co do czego się zgadzacie. Pytaliście mnie, w jakim to ma iść kierunku, odpowiedziałem, że w jakimkolwiek. Zadowalanie korporacji mnie nie interesuje, a nawet wprost przeciwnie - chcę im odbierać przywileje, to jasne, że nie będą zadowolone.
-
2016/11/07 09:43:52
A w ogóle co się porobiło z ludźmi, kiedyś uczono na ekonomii, że monopole są szkodliwe ale jak się pojawiły Facebook i Twitter to monople stały się "cool", "disruptive ", a dawni przeciwnicy monopoli zaczęli wymyślać usprawiedliwienia w stylu korwinistycznym (że, panie, prywatny właściciel, więc może co zechce, a jak ktoś uważą inaczej, to świętokradca).


Poza tym prywatna cenzura może być gorsza od państwowej, bo w przypadku tej drugiej obywatel ma częściową kontrolę nad cenzorem (w formie karty do głosowania).
-
2016/11/07 16:06:49
W takim razie Strężyńska ma racje, jeśli się ujmuje teraz za nacjonalistami?
-
wo
2016/11/07 19:22:18
@haddr
W takim razie czy przeczytałeś notkę?
-
2016/11/08 16:41:32
@wo
Ależ oczywiście! I bardzo mi się Pozwolę sobie wobec tego rozwinąć moją wątpliwość.

Skoro prawo nie nakazuje im publikować wszystkiego co ktoś im podrzuci to mogą wybierać, jak TVN swoich gości. Wiadomo że po takich interwencjach cofną bany. Ale to wszystko tylko potwierdza status quo. I to jest problem, bo nie wiadomo jak to ująć prawnie żeby na przyszłość uniknąć banów np. wklejając zdjęcia jakiejś bezprawnej eksmisji.

PS. Anyway, te bany to bardziej konflikt kulturowy, między tym co w centrali a tym co się u nas wyprawia.
-
wo
2016/11/08 17:47:19
@haddr
" I to jest problem, bo nie wiadomo jak to ująć prawnie"

Nieprawda, łatwo wymyślić ogólne ramowe rozwiązania. Za wzór przyjąłbym te, jakim poddawano kiedyś AT&T - czyli ugoda treści "OK, tolerujemy wasz monopol, ale w zamian musicie się zgodzić na to, to i tamto". W przypadku moderacji Facebooka: na poddanie tej moderacji regularnej kontroli przez jakiś zewnętrzny czynnik.
-
2016/11/08 21:26:10
W porządku. Ale AT&T był jeden, a tu mamy FB, Twitter, załapałby się też Google (to akurat byłoby ciekawe). Gdzie jest granica kto z mass mediów podchodzi pod naszą definicję monopolu? Pewnie ta biedna nasza-klasa sprzed kilku lat też by się na to załapała. To pewnie bardziej wyglądałoby jak konieczność stworzenia KRRiTV dla Internetu (jakkolwiek zabawnie to brzmi).
-
wo
2016/11/08 22:12:26
@haddr
"Gdzie jest granica kto z mass mediów podchodzi pod naszą definicję monopolu?"

Po pierwsze, cytuj mnie ładnie, skoro ja to robię wobec Ciebie. Po drugie, próbujesz teraz na nowo odkryć Amerykę. Cały czas odpowiednie ciała regulacyjne (w Unii to jest Komisja Europejska) ustalają, czy jakiś podmiot ma pozycję tak silną, że może jej nadużywać na niekorzyść klientów - i jeśli uznają, że tak jest, to rozpoczynają procedurę antymonopolową. Przyjrzyj się na przykład karze nałożonej na Microsoft (też głupkowato argumentowano wtedy, że Microsoft nie ma monopolu, bo przecież Apple). Uważam, że to jest właściwy wzorzec dla ugody z FB oraz Googlem (i ewentualnie Twitterem): Unia odstępuje od procedury antymonopolowej w zamian za to i to.
-
2016/11/09 20:14:01
Trochę offtopic, ale ciekawy jestem jak się teraz ułożą relacje Biały Dom - Dolina Krzemowa.

A bardziej off. Zadziwia mnie ludzka psyche. Odkąd niedawno wynorałem w sieci przewidywania Allana Lichtmana, który jak uważam od poprzednich wyborów, ma "szklaną kulę", racjonalnie byłem przygotowany na taki wynik. Ale mimo wszystko wolałem wierzyć, że he could defy all odds and lose even though the verdict of history is in his favor.
-
2016/11/10 08:31:45
@bantus
"Zadziwia mnie ludzka psyche."

Ale co w tym zadziwiającego? Odpowiedzi na pytania sfrustrowanego wyborcy któremu nie podoba się realnie istniejący kapitalizm powinna mieć lewica. Ale skoro lewica w danym kraju nie istnieje / nie różni się od chadecji / jest farbowana / została obrzydzona jako "lewactwo i komuniści" / nie ma sensownego programu / jest marginalna / or compatible (niepotrzebne skreślić) - to do kogo ten wyborca ma pójść, jak nie do populistów? Oni chociaż obiecają to, co ten wyborca chce usłyszeć.
-
2016/11/10 14:43:28
"Ale co w tym zadziwiającego? Odpowiedzi na pytania sfrustrowanego wyborcy któremu nie podoba się realnie istniejący kapitalizm powinna mieć lewica." jaki znowu sfrustrowany wyborca? Clinton zdobyła więcej głosów, a Trump został prezydentem bo mają debilny system wyborczy gdzie o wyniku decydują jakieś wahadłowe stany jak Floryda i Ohio. Z tego co sprawdzałem na wiki to pan miliarder zdobył mniej głosów niż Romney cztery lata wcześniej.
-
2016/11/10 21:13:39
@dark-pingwin
"pan miliarder zdobył mniej głosów niż Romney cztery lata wcześniej"

O milion. A pani eksprezydentowa o pięć milionów mniej niż Obama.
Przy czym jeszcze liczą głosy.
-
2016/11/11 01:21:17
@dark_pingwin
Zobacz sobie jak się rozłożyły głosy ale nie wg. stanów ale wg. hrabstw. Otóż rozłożyły się między ludźmi z miast (Clinton) vs. ludzi z interioru i wszystkich małych wioch (Trump). To jest spora przepaść, pęknięcie. Clinton tym ludziom nie ma nic do zaoferowania prócz tego samego co do tej pory, więc to jest wystarczające żeby na nią nie głosować. I tak poszło jej wyjątkowo dobrze, ale trzeba pamiętać, że ludzie w miastach to >60% populacji...
-
2016/11/11 02:40:03
Jedna statystyka mówi o tych wyborach wszystko: wśród białych bez college'u Trump wygrał coś koło 70 do 30 a wsród białych facetów bez college'u jeszcze wyzej. Ciekawi mnie tylko jedno: co się stanie gdy ci ludzie się zorientują że to były wszystko kłamstwa i nie ma on im nic realnego do zaproponowania.

Osobiście obstawiam że prezydent Trump będzie się realizował błyszczeniem na rautach i grą w golfa (podobno do tej pory nikt z nim nie chciał grać bo notorycznie oszukuje, teraz się na pewno chętni znajdą). Pytanie kto będzie rządził w jego imieniu. Coś czuję ze stara ekipa z czasów dablju busza bo jak nie oni to kto.
-
2016/11/11 05:18:42
"jak nie oni to kto"

Władymir Władymirowicz
-
2016/11/11 07:40:24
Wśród białych kobiet też wygrał.
-
2016/11/11 10:03:32
Clinton zmobilizowała słabiej niż Obama wyborców z grup poniżej 30 roku życia, oraz Blacks i Hispanics - to było przyczyną jej porażki. Natomiast uśredniony wyborca Trumpa to pracujacy biały mężczyzna bez ukończonego college'u, posiadający dochody 50 tys - 70 tys., mieszkaniec relatywnie homogenicznych suburbii. A więc nie najbiedniejsi (ci głosowali na Clinton), i nie wioski czy osoby z terenów z przewagą imigrantów (tych byłoby za mało do zwycięstwa). Trumpizm to głos przeciwko poczuciu utraty relatywnie uprzywilejowanej pozycji społecznej, nie głos sprzeciwu grup najsłabszych. Dwa lata temu pisałem tu na blogu WO o książce Raghurama Rajana "Faultlines", którą nadal uważam za najlepszą analizę problemów globalnego kapitalizmu (lepszą niż produkcje Klein czy Stiglitza). Pozwolę sobie zacytować: "Jeżeli chodzi o Twoje pytanie o rozpiętości dochodowe, w rozdziale pierwszym Rajan stawia tezę że nie mniej istotna niż rozpiętość między 10 a 100 percentylem jest ta pomiędzy 50 a 90 - w USA ta ostatnia rozpiętość nie wzrosła aż tak drastycznie (z trzykrotności do pięciokrotności pomiędzy 1975 a 2005) jednak to właśnie ten wzrost znamionuje rosnącą i politycznie istotną wyrwę między absolwentami dobrych (niekoniecznie elitarnych) collegów a osobami pozbawionymi takiej możliwości edukacyjnej."

Gdy chodzi o deklarowany stosunek Trumpa do Silicon Valley to w kampanii żądał, aby Apple produkował swoje "damn computers" w USA a nie w Azji. A ponadto należy wyłączyć internet islamskim radykałom. Giełdy raczej nie obawiają się realizacji tych obietnic (spadają zaś na nich akcje firm z branży energii odnawialnych).
-
2016/11/11 11:38:33
@awal111
"dochody 50 tys - 70 tys., mieszkaniec relatywnie homogenicznych suburbii"

Wg exit polls wszyscy z dochodem pow. 50k woleli T. Ci poniżej głosowali na Clinton, ale w porównaniu z Obamą straciła bardzo dużo poparcia.

@dark_pingwin
"Z tego co sprawdzałem na wiki to pan miliarder zdobył mniej głosów niż Romney cztery lata wcześniej."

To bardzo źle świadczy o demokratach. Wystawienie klasowego lizusa przeciw popularnemu łobuzowi to nie był zbyt mądry ruch.
-
2016/11/11 12:35:58
@bantus
"Wg exit polls wszyscy z dochodem pow. 50k woleli T"

Hint: to zupełnie jak w przypadku Romneya (który miał też większość głosów: żonatych, zamężnych, białych, mężczyzn, 40+ oraz mieszkańców przedmieść, miasteczek i wsi).
-
2016/11/11 13:25:30
@bantus
"To bardzo źle świadczy o demokratach. Wystawienie klasowego lizusa przeciw popularnemu łobuzowi to nie był zbyt mądry ruch."

To prawda. No i nie wiem, czy nie istotniejsze, wystawiono kandydatkę, która z danego pułapu już za bardzo nie ma gdzie wystrzelić w górę (chyba bardziej to niż: "Ameryka nie jest gotowa na prezydenta-kobietę"). Aż zacząłem się zastanawiać, co by było z Sandersem, który miał przypięte pewne stygmatyzujące w Stanach łatki redystrybucjonisty czy socjalisty, ale jak się przyjrzeć, to przynajmniej na europejskie oko całkiem centrowy koleś. Jedno jest pewne: polls are dead.
-
2016/11/11 14:15:56
@bantus
Identyfikowałem grupę, której poparcie było kluczowe dla Trumpa. Media mówią myląco o zdobyciu "Rust Belt" sugerując, że Trumpowi dały zwycięstwo tereny zdeindustrializowane. Nie, dały mu je (oprócz bazowych "red states") pracujące i zarabiające białe suburbia, które w amerykańskim systemie wyborów prezydenckich ("winner takes all" w poszczególnych stanach) najłatwiej było zdobyć w ekstensywnie zurbanizowanym Great Lakes Region raczej niż na wybrzeżach, gdzie suburbia przegrywały z liberalnymi miejskimi centrami. Ten elektorat był do wzięcia również dla potencjalnych lewicowych kandydatów, innych jednak niż Hillary Clinton - kampania Hillary tam mocno inwestowała, ale robiła to źle: po pierwsze mieli zły produkt (establishmentową kandydatkę), po drugie fatalnie go opakowywali - ich kosztujące miliony reklamówki były robione w stylistyce nieprzystającej do wyścigu z Trumpem, obficie cytując jego skuteczną demagogię były raczej wsparciem dla niego samego niż dla niej.
-
2016/11/11 14:16:18
@martin

Sanders nie dostałby głosów innych białych niż Clinton (może ciut więcej entuzjazmu wśród młodych ale o wiele więcej by stracił z powodu łatki komucha), ale poległby z kretesem wśród minorities - oni po prostu nie poszliby głosować.

Smutna prawda jest taka, że wbrew pozorom Demokraci w tym roku nie mieli dobrych kandydatów. Są wewnętrzne dokumenty z kampanii Clinton, z których wynika że i tradycyjni kandydaci Republikanów pokonaliby ją z łatwością z powodów ekonomii i po prostu znużenia 8 latami Obamy.
-
2016/11/11 14:31:25
To nie byłaby "łatka", ale brutalna character assassination z silnymi elemantami antysemickimi. Sanders bardziej się przyda jako mit, zaczyn czy rozsadnik niż jako sflekowany "Commie Bernie" czy jak by go nazwano. Na manipulatora Trumpa dobry byłby tylko inny manipulator - jakiś przeniesiony z lat 90-tych młody Bill Clinton czy jakiś zamerykanizowany Tsipras. Albo ktoś ciut bardziej charyzmatyczny na prawicy kto pokonałby Trumpa w prawyborach.
-
2016/11/11 20:58:47
@mikmach
Trump był postrzegany jako najlepszy możliwy oponent dla Clinton.

Rozpacz w obozie R. powodowało że Trump dużo idealnych okazji ataków na Clinton przepuszczał, na których ktoś inny mógłby zbudować przewagę.
-
2016/11/11 23:11:27
@red.grzeg

Jak się czyta analizy kampanii wygląda jakby Trump na wszelkie sposoby próbował przegrać te wybory a jednak je wygrał. Teraz tylko się zastanawiają czy jednak jest geniuszem marketingu, który przewidział reakcje ludzi, czy po prostu miał nieludzkiego farta.

Nawiązując do notki: innym kozłem ofiarnym obecnie jest FB. Cenzura (prawdziwa czy urojona) wiadomości na temat kampanii miała powstrzymywać przed pojawianiem się pewnych informacji w 'mainstreamie' FB, ale nie dawała rady kompletnie ich blokować i rozpowszechniały się kanałami do bezpośrednio zainteresowanych i ich najbliższych kręgów wzmacniając poczucie oblężonej twierdzy.
-
2016/11/13 15:18:13
Trump 'próbował przegrać' wybory w myśl ludowych mądrości jak powinna przebiegać kampania. Problem w tym że poprowadził ją w zupełnie nowy, nieszablonowy sposób na który konwencjonalna mądrość nie umiała odpowiedzieć i sromotnie przerżnęła. Nie on pierwszy zresztą, Obama w 2008 też był wyśmiewany za olewanie rad ekspertów.

Trump miał zresztą dwa bardzo silne atuty - po pierwsze, Comeya, szefa FBI, który odpalił bombę tydzień przed wyborami oskarżając Clinton (a to, że trzy dni później się z tego rakiem wycofał, już newsem nie było). To spowodowało spadek szans Clinton z 90% do 66%, pomiędzy 9:1 a 2:1 jest jednak spora różnica.

Po drugie, fakt że durni demokraci odepchnęli cały biały elektorat bez uczelnianego papierka nazywając ich rasistami czy 'deplorables'. Really? Lewica powinna nazywać ich raczej proletariatem, czy jak tam teraz uczenie nazywa się klasa niższa i średnia niższa. Zamiast tego próbowali się oprzeć na czarnych i latynosach, co było niestety ostatnim kretyństwem jako że obie grupy są mocno konserwatywne i religijne. Zresztą świetnie to widać w tych wyborach, Trump cały czas grzmiał o murach, deportacjach i prześladowaniu za nieprawomyślne wyzwania, a i tak blisko jedna trzecia latynosów zagłosowała na niego.

Co zresztą bardzo przypomina jeden kraj nad Wisłą, u nas też lewica kretyńsko podlizuje się religijnym i konserwatywnym grupom które nie mają zamiaru na nią głosować a prawactwo regularnie zgarnia głosy ludzi których traktuje z buta bo ksiądz proboszcz, wicie, kumie, z ambony pochwalił...
-
2016/11/14 07:59:51
"Sanders nie dostałby głosów innych białych niż Clinton (może ciut więcej entuzjazmu wśród młodych ale o wiele więcej by stracił z powodu łatki komucha), ale poległby z kretesem wśród minorities - oni po prostu nie poszliby głosować. "

Tu bym jednak polemizował, bo minorities raczej poszłyby głosować w takim samym stopniu po prostu przeciwko Trumpowi, niezależnie kogo wystawiliby Demokraci.
-
2016/11/14 23:47:10
"Tu bym jednak polemizował, bo minorities raczej poszłyby głosować w takim samym stopniu po prostu przeciwko Trumpowi, niezależnie kogo wystawiliby Demokraci."

Nope. Jak wyżej napisałem, latynosi mocno poparli Trumpa, i to mimo że Clinton skupiła się na ich problemach i wybrała wiceprezydenta płynnie mówiącego po hiszpańsku. Gdyby Rubio był kandydatem prawdopodobnie większość z nich zagłosowałaby na niego.

Z Sandersem było jeszcze smutniej, teraz gdy zabrano się do analiz tej kampanii na spokojnie wyszło że Clinton zatopiła go w prawyborach właśnie dzięki konserwatyzmowi i religijności obu grup. Wygrała u mniejszości dzięki temu że po pierwsze na tle socjalisty wyglądała konserwatywnie, po drugie dzięki temu że Sanders jest jednocześnie żydem i ateistą, co jest tam podwójnie nie do przełknięcia, ateizm swoją drogą, ale religijny i rasistowski antysemityzm jest wśród mniejszości w USA całkiem silny.

Sanders prawdopodobnie zremisowałby z Trumpem u mniejszości i wygrał dzięki 'białym' głosom, ale cóż, Hillary miała znacznie silniejsze chody w DNC i wyszło jak wyszło.
-
2016/11/18 04:22:39
OK, część latynosów rzeczywiście, ale jednak w czarnych masowo popierających Trumpa nie wierzę.