Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Wydłużony Puchatek

Przepraszam, że to druga notka o CETA, ale wydaje mi się, że fiasko ratyfikacji tego traktatu to historyczne wydarzenie, ważniejsze nawet od fiaska ACTA. Może eurokraci jeszcze jakoś ten bajzel odkręcą, więc powstrzymam się na razie przed otwieraniem szampana - czy raczej belgijskiego piwa - ale wygląda na to, że to już koniec korporacyjnej globalizacji, jaką znamy od 20 lat.

Na unijnym szczycie komisarz Juncker powtórzył w innym wariancie to, co w poprzedniej notce opisałem jako „argument kołowy”. Że CETA zawiera rozwiązania podobne do poprzednich traktatów i nikomu to dotąd nie przeszkadzało.

Nie przeszkadzało, bo opinia publiczna do niedawna była radośnie nieświadoma samego istnienia czegoś takiego, jak korporacyjne trybunały kapturowe. Traktaty handlowe negocjowane są w tajemnicy, ratyfikowane bez większej debaty, bo parlamenty je dostają jako gotowy pakiet, którego odrzucenie groziłoby skandalem dyplomatycznym.

Media niespecjalnie się tym interesują, bo te traktaty są pełne nudnych detali. W rezultacie więc przeciwko tym traktatom protestowali do niedawna samotnie antyglobaliści, których dziennikarzom i politykom łatwo było dotąd bagatelizować („protestują przeciwko globalizacji, a używają internetu, hurr durr”).

Negocjacje są prowadzone w tajemnicy przed opinią publiczną, ale korporacje mają do tych negocjacji swój specjalny, vipowski dostęp. Nazywa się to elegancko „konsultowaniem z interesariuszami”.

Teoretycznie interesariuszami są też organizacje pozarządowe i związki zawodowe, ale z ujawnionych przez Greenpeace dokumentów wynika, że w przypadku negocjacji TTIP, przeszło 90 procent konsultacji prowadzono z biznesem. Kilka spotkań z organizacjami reprezentującymi obywateli to raczej listek figowy, niż realne konsultacje.

Podczas tych tajnych negocjacji korporacje dopisują do tych traktatów wszystko, co dla nich istotne. Goldman Sachs i Morgan Stanley dbają o ochronę kapitału spekulacyjnego i deregulację rynków finansowych, dającą szansę na zarobienie po raz kolejny, jak w 2008 roku, kokosów na rozwaleniu światowej gospodarki.

Google i Facebook chcą mieć te wszystkie swoje „safe harbors”, pozwalające im bez zewnętrznej kontroli obracać naszymi danymi osobowymi oraz zarabiać na hejcie. Disney chce mieć wydłużone w nieskończoność prawa autorskie, żeby mu nigdy nie wygasł copyright na Kubusia Puchatka - i tak dalej.

Ta dobrze oliwiona machina zazgrzytała dotąd tylko raz, właśnie w przypadku ACTA. A stało się tak dlatego, że cyberkorpy nie dostały swoich „safe harbors”, więc nakręciły protesty organizując te wszystkie „strajki internetu”.

Ubocznym skutkiem stała się większa uwaga, jaką społeczeństwo obywatelskie zaczęło poświęcać tym traktatom. Do opinii publicznej dotarło to, jakie kwiatki dopisywane są do traktatów o wzniosłych nazwach, typu „traktat o zwalczaniu podróbek” albo „traktat o wolnym handlu”.

W neoliberalnej logice wszystko jest towarem, więc kompetencje unijnego komisarza do spraw handlu okazały się nieograniczone. Te traktaty regulują kwestie kultury, edukacji, służby zdrowia, ochrony środowiska, budownictwa i praw pracowniczych. Właściwie nie wiadomo, po co jeszcze w Unii jacyś komisarze poza oberkomisarzem wszechhandlu.

Prosty przykład z mojego podwórka to ochrona praw autorskich przez 70 lat po śmierci autora. Z punktu widzenia autora to nie ma sensu.

To ma sens dla Disneya, bo gdyby obowiązywał okres zapisany w konwencji berneńskiej (50 lat), Kubuś Puchatek byłby w domenie publicznej od 1 stycznia 2007, a w tego sylwestra dołączyliby do niego Mickey z Donaldem.

Rzecz jasna, wydłużonego Puchatka dopisano też do CETA. Ale i tak jest już w innych traktatach ratyfikowanych przez Unię, na przykład w traktacie o wolnym handlu z Koreą Południową, któremu niestety udało się prześliznąć poniżej radaru.

Donald Tusk bardzo słusznie skomentował porażkę CETA tak, że Unia będzie musiała przekonać Jana Kowalskiego (Hansa Schmidta, Jeana Duponta, etc), że coś z tych traktatów będzie mieć dla siebie. To może być trudne.

Bajeczki o tym, jak to dzięki nim „każda rodzina zyska 500 euro” a Goldman Sachs stworzy bazylion miejsc pracy, już chyba nie działają. Znamy tą bajeczkę. Oglądaliśmy ją w filmie Disneya „Kubuś Puchatek podpisuje NAFTA”. I w sequelu „Myszka Miki spaceruje po ruinach Detroit”.

Trzeci raz to już się chyba nie sprzeda.

poniedziałek, 24 października 2016, wo

Polecane wpisy

  • Drodzy pisowcy...

    Wiem, że czasem zaglądacie skrycie na mojego bloga, więc znów chciałbym zwrócić się do tych z was, którzy mają jakieś wątpliwości. Czyli do wszystkich, bo prze

  • Geopolityka trójmorza

    Lubię historyczne książki i mapy, więc w pewnym sensie interesuję się geopolityką. Acz nie w sensie prawicowym, bo tam geopolityka polega raczej na oglądaniu tz

  • Druga kadencja PiS

    Mój bąbelek soszialmediowy jest pełen kpin z sobotniego przemówienia prezesa - że będzie odbudowywać zamki, że będzie rewitalizować inteligencję (co robił Mikoł

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/10/24 20:30:27
KO:

"bo paralementy" -> "bo parlamenty"
-
2016/10/24 21:20:31
Od pewnego czasu obserwuję tę lawinę już tylko bierny przedmiot. Kompletnie nie ufam otoczeniu, statystyka wskazuje, że ludzie, któych na co dzień spotykam są coraz ...(tu można długo).
Gdy więc CETA było przyklepywane przez w zasadzie każdego polityka na urzędzie wszędzie w UE, skłaniało mnie to jedynie do jeszcze bardziej gorzkiego uśmiechu.
Ta nagła blokada CETA przez Walonię (Paul Magnette), która (tzn. Walonia) stanęła w poprzek całemu nowemu porządkowi, ten uśmiech mi trochę wymazała. Czekam nawet z pewną niecierpliwością na rozwój wydarzeń, którego teraz już tak kompletnie nie mozna przewidzieć.

Nie znam oczywiście szczegółów i motywów stojących za tą decyzją Walonii, czarnowidztwo każe mi raczej się spodziewać, że jak zwykle wcale nie o CETA chodziło i po kolejnych targach co do np. budżetu prowincji zaraz sytuacja wróci do normy, ale przyznam, że widok płaczącej p. minister handlu Kanady wcale mnie skłonił do współczucia...
-
2016/10/24 21:22:04
... wcale mnie skłonił do współczucia...
aj waj, wcale mnie NIE skłonił do współczucia...
-
2016/10/25 13:14:01
Me, me, pick me!

"reprezentującymi obywatelami"

obywateli
-
wo
2016/10/25 13:52:11
(poprawiłem 2x, tradycyjne podziękowania i pozdrowienia dla Korekty Obywatelskiej)
-
2016/10/25 16:59:12
...jako że słaba dyskusja, to ja dodam coś od siebie. Z niewiarygodną przyjemnością czytam informacje o CETA na stronach prawackich, gdzie "dziennikarze niepokorni" wyczyniają salto przez palto żeby udowodnić, że to zły Tusk za tym stoi i teraz mu dobrze, ha ha ha, bo dostał po łapach od.... hudefak to Walonowie?
Ot, w takie październikowy wieczór mam rozrywki...
-
2016/10/26 08:05:57
Marzenia marzeniami ale ani CETA ani TTIP martwe nie są. Belgia to raczej wybój niż barykada. Więc euforię uważam za przedwczesną.
-
2016/10/26 11:53:07
@marchewa79
"Marzenia marzeniami ale ani CETA ani TTIP martwe nie są"

CETA CETĄ, ale na jakiej podstawie twierdzisz, że TTIP żyje? Czyżby udało się ostatnio wynegocjować któryś z czternastu rozdziałów, mimo że nikt nad tym już nie pracuje? Wybory w USA odwołali? W Niemczech wymienili odpowiedzialnych ministrów?
-
wo
2016/10/26 13:51:16
Ja też jestem jeszcze ostrożny w optymizmie, ale wydaje mi się, że waloński precedens utrudni ratyfikację w parlamentach krajowych. Nawet jeśli Belgia teraz podpisze, to ratyfikacja wygląda słabo. Bunt też może być w parlamentach innych krajów. Chyba naprawdę obserwujemy odwrócenie fali przypływu.
-
2016/10/26 15:07:41
BTW, o czym nikt nie mówi: To wszystko (CETA i TTIP) ma też wpływ na resztę Świata. Słyszałem właśnie w radio reportaż z Afryki, mówili że już teraz nie jest łatwo produkować żywność na eksport do Unii: Tylko określone pestycydy są dozwolone, regularne kontrole upraw też kosztują, tak że to tylko interes dla bogatszych rolników.
W momencie kiedy Unia z Kanadą i USA będzie jednym obszarem handlowym, spadną w nim ceny, i produkcja na eksport w Afryce może się zrobić zupełnie nieopłacalna. Co oznacza biedę, która prowadzi do konfliktów, a te z kolei do większej liczby uchodźców.
-
2016/10/27 09:15:49
Oj, tematów do protestów nie zabraknie chyba, nawet jeśli CETA się wykolei... ;)
www.europarl.europa.eu/news/en/news-room/20161014STO47381/after-ceta-the-eu-trade-agreements-that-are-in-the-pipeline
-
2016/10/27 16:06:16
Verhofstadt tweetuje że CETA uratowana, ale nie bardzo wiem co to dokładnie znaczy: twitter.com/GuyVerhofstadt/status/791584359052632064
-
wo
2016/10/27 16:52:35
Że eurokraci jednak doprowadzą do podpisania, ale problem wróci przy ratyfikacji.
-
2016/10/27 19:02:46
@wo
argument kołowy
Raczej argument z precedensu. Argument kołowy to coś w rodzaju: Biblia mówi prawdę, bo powstała z natchnienia Boga. Skąd to drugie wiadomo? Bo tak jest napisane w Biblii, która to, jak wykazano wcześniej, zawiera prawdę.
-
wo
2016/10/27 21:24:39
No jednak kołowy, bo "dlaczego arbitraż jest dobry? bo jest we wszystkich traktatach! dlaczego jest we wszystkich traktatach? bo jest dobry!"
-
2016/10/27 22:40:37
No nie wiem. Dla mnie brzmi to raczej: "nagle boicie się trybunałów arbitrażowych, a korzystacie z ich usług od lat i nawet o tym nie wiecie". Czyli są dobre, bo nie sprawiają problemów.
-
2016/10/28 09:00:46
wujek.ben
korzystacie z ich usług od lat

My czy korporacje?
Z samochodów też na przykład korzystamy od lat, co nie oznacza, że " są dobre, bo nie sprawiają problemów".
-
wo
2016/10/28 09:25:40
@wujekben
Ja nie korzystam, więc dla mnie w najlepszym wypadku są obojętne. Ale w poprzednim wątku pojawiły się przykłady sytuacji niekorzystnych dla obywateli.
-
2016/10/29 04:41:10
Wrócił temat szkodliwości arbitrażu, więc pozwolę sobie przypomnieć jak ostatnio ocenili go Bloomberg z Gatesem. Uznali, że stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego gdyż blokuje tworzenie prawa antytytoniowego. Wymyślili więc, że będą finansować obsługę prawną krajów pozwanych w takim arbitrażu. Na początku fundusz dostał 4 mln dolarów.

"The tobacco industry's use of international trade agreements to threaten and prevent countries from passing tobacco control laws was unacceptable, Bloomberg said"

www.reuters.com/article/us-health-tobacco-fund-idUSKBN0ME24C20150318

To mój pierwszy komentarz po latach czytania bloga, więc chcę się uprzejmie przywitać.
-
2016/11/02 17:25:44
Dziś, czyli 02. 11. 16 godz. 20.20 TVP Kultura, dokument Autor Solaris.

Z auto propromocją coś u ciebie kiepsko.
-
wo
2016/11/02 17:59:22
Bo ja ciągle nie wierzę, że to puszczą. W zasadzie we wszystkich instytucjach publicznych, które sypnęły groszem na ten film - już wywalono odpowiedzialne za to osoby. Broni się jeszcze Narodowy Instytut Audiowizualny z garstką rycerzy, ale i tam Kaczor zaciągnął straże, jutro do szturmu uderzy.
-
2016/11/03 10:59:58
@wo

Jednak puścili. Bardzo ciekawe, główny zarzut - za krótkie. Co się zarysował jakiś wątek, trzeba było iść dalej. Spokojnie by z tego można zrobić serial. Ale jak rozumiem, za nowej władzy nie ma szans? Czy w ogóle są takie plany (jakby się pieniądze objawiły)?
-
wo
2016/11/03 17:16:19
Jakby się objawiły, to wszystko można, ale trochę nie wierzę, że serio byś wytrzymał przy pełnometrażowym dokumencie. W każdym razie, nakręcono dużo więcej, więc teoretycznie byłoby z czego zmontować "extended edition".
-
2016/11/13 12:53:04
No i CETA przeszła. Ratyfikacja w parlamentach to już pikuś, kto im skoczy? Może Włochy Renziego, ale i tu wystarczy by pro-handlowa prawica w EU zagroziła cofnięciem pomocy finansowej by podpisali to zgrzytając zębami. Poza tym, nie ma poważnej lewicy w żadnym innym kraju u władzy. Z drugiej strony, koń trojański USA właśnie traci wpływy w EU, może tym razem będzie inaczej. Zobaczymy.

Czego zupełnie nie rozumiem, to to, jak ktoś będący przeciw CETA i TTIP może być za wielokrotnie gorszym NATO. Tu już nie chodzi o pierdoły w rodzaju myszki Miki czy banów na Fejsbuku, USA od lat sabotuje przemysł obronny EU dla własnego interesu. Patrz obecna heca z Caracalami - ambasador tupnął nóżką, i już rezygnujemy z offsetu i integracji z EU by kupować złom z demobilu pt. Blackhawk. I nie jest to bynajmniej pierwszy przypadek, inne partie ochoczo w tym procederze partycypowały.

Polska marynarka wzięła kamień na szyję w postaci tzw OHłaPów, dwóch pływających wraków typu OHP które pochłonęły kilkaset milionów dolarów w remontach, mimo zerowej wartości bojowej (brak amunicji nie tylko do ćwiczeń, ale i do walki w ogóle). Mogliśmy kupić z Czechami, Słowacją i Węgrami Grippeny, przy zamówieniu 160+ sztuk dostalibyśmy dowolne transfery technologii i produkcji, ambasador tupnął i kupiliśmy złom pt. F-16, poza radarem gorszy niż MiG-29 które kupiliśmy jeszcze za Sojuza...

Ale pal sześć powyższe, USA znudził się lobbing przy każdym możliwym przetargu, i następny myśliwiec, F-35, dzięki wsparciu garstki wasali, ma być obowiązkowym typem dla wszystkich członków NATO. Producenci Rafale, Grippena, i Eurofightera mogą się cmoknąć i liczyć co najwyżej na groszowe zamówienia w krajach trzeciego świata gdzie USA nie będzie się chciało wystawić F-cośtam. To oznacza de facto likwidację całego Europejskiego wojskowego przemysłu lotniczego, na zawsze, gdy przyjdzie czas na zastąpienie F-35 nikt poza USA i może Rosją/Chinami nie będzie miał know how do produkcji jakiegokolwiek myśliwca. Do tego jeśli ktokolwiek podpadnie USA, może zapomnieć o utrzymaniu jakiegokolwiek lotnictwa, wystarczy popatrzeć na Wenezuelę i ichnie F-16 które stoją uziemione od 25 lat za wybór niesłusznego, lewicowego prezydenta. Po prostu cudownie.

Jeżeli chcemy pewnego sojuszu obronnego, powinien to być sojusz państw EU, partnerów, nie 27 wasali i hegemona traktującego ich instrumentalnie. W jednym panowie żrący ośmiorniczki mieli rację, wspieranie "sojuszu" z USA jest dla idiotów. Polska powinna kupować wyłącznie Europejskie uzbrojenie. Cóż, kiedy USA wpisało do traktatów szkolenia oficerów NATO w USA, gdzie zapoznają się tylko z amerykańskim uzbrojeniem, z amerykańskimi lobbystami, i z amerykańskim sposobem myślenia o obronności, jakże przydatnym w ustalaniu strategii kraju który nie dysponuje np. tuzinem lotniskowców...