Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Dobre choć polskie

Przeważnie nie lubię polskiej muzyki rozrywkowej - denerwują mnie słabi wokaliści i kiepskie teksty. Reszta przeważnie jest spoko, ale chciałbym, żeby wywalili tego człowieka przy mikrofonie i zamiast niego ktoś zaśpiewał coś z sensem.

Ale nie chcę zrzędzić akurat na ten temat, więc w kwietniowym rankingu napiszę o piosenka, którzy mi się dla odmiany podobają...

„Mówiła mu: Italiano”, to będzie mocna pozycja w konkursie na opowiedzenie historii miłosnej w trzech słowach. To z jak „To była ciemna i burzliwa noc”, grozi, że reszta musi zepsuć nastrój.

Ale kolega Organek (btw: czy to jest prawdziwe nazwisko?) daje radę, jego campowy wokal doskonale pasuje do niby-solówki wygrywanej na dancingowych organkach. A potem nagle z wykurwem rusza jakaś przesterowana gitara i z dancingu przeskakujemy do hard rocka. Chciałbym zobaczyć film, któremu ta piosenka pasowałaby do napisów!

W duecie Pablopavo / Earl Jacob ten pierwszy jest megagwiazdą, ubóstwianą przez moich znajomych lemingów, którzy masowo wrzucają teraz ten kawałek o wiosennych kotach. Za słodkie to wszystko dla mnie, „dzwonię do ciebie ze snu o szczęśliwych lemingach” kojarzy mi się z telefonem od telemarketera, który usiłuje mi wcisnąć kredyt na strzyżone osiedle.

Za to Earl Jacob ma moje poczucie humoru. Zazdroszczę drugoplanowemu bohaterowi, który patrzy na Julię, która pięknie tańczy do piosenek o śmierci, które jej grają „na tym starym sterele”. Chciałbym z nim stać z małym piwem przy barze (choć oczywiście jak lecą piosenki o śmierci, to ja jednak walnę raczej duże)...

Pseudonim szczecińskiego artysty „Łona” ewokuje we mnie najgorsze możliwe skojarzenia z polskim hiphopem. Jou jou aha aha skład na miejscówce gra dla tych co w podstawówce. Brrrr.

Zaklinam jednak tych, co to tak jak ja, nie lubią polskiego hiphopu, żeby dali szansę Łonie. To nie jest taki hiphop, jak myślicie. To jest opowieść o moim życiu z genialnymi rymami! Uwierzcie polecance od przekonanego sceptyka...

Jako honorejbl menszyn: Taco Hemingway, który jednak nie wchodzi do głównego rankingu, bo to dowcip na jedno odsłuchanie jednak...

sobota, 30 kwietnia 2016, wo

Polecane wpisy

  • Hard rock w czasach #metoo

    Miałem niedawno kilka spotkań autorskich w UK (jakie to jednak zabawne, że Ziemkiewicz - przy całym tym swoim hajsie, jednak nie może tego o sobie powiedzieć)!

  • Now Playing (173)

    Wpadła mi w ucho piosenka Jurija Wizbora (w Polsce szerzej znanego jako Martin Bormann z „Siedemnastu mgnień wiosny”) zatytułowana „Opowieść t

  • Now Playing (172)

    Obejrzałem właśnie z zachwytem trzy pierwsze odcinki nowego serialu HBO „Vinyl” (więcej na razie dziennikarzom nie udostępnili). Moje skojarzenia są

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/05/01 09:12:55
Jak nie lubię hiphopu żadnego, w ogóle, to Łona owszem (gdzieś od czasu "Do ciebie, Aniu, szłem"). Pewnie dlatego, że to jakoby taki hiphop dla lemingów, inteligenciacko-udawany.
-
2016/05/01 09:41:22
Nie znoszę hip-hopu, lubię słuchać Łony. Jedyny logiczny wniosek to taki, że Łona to nie hip-hop. Do tego skończył prawo i pracuje w kancelarii, leming jeden.
Polecam kawałek "ĄĘ" oraz "Nie słuchać przed 2050".
www.youtube.com/watch?v=T2iISWltdzc
www.youtube.com/watch?v=1Y1yR6W7Adk
-
2016/05/01 13:00:53
@Łona
Tak to już jest, kiedy pseudonim artystyczny wymyśla się w wieku 17 lat. Też bym wolał żeby zachował angielską pisownię.
Zwróciliście uwagę na to, co czytał na tej barce/promie/katamaranie?
-
wo
2016/05/01 13:29:28
Chłopów Reymonta, to żart do "autor nobla raczej nie dostanie". Potem czyta "Snapchat for Dummies"!
-
2016/05/01 14:15:21
Łonę poznałem w czasie studiów czekając na szefa o 3 w nocy przed wyjazdem na jakąś delegację. Marznący deszcz, styczeń, blokowisko i przystanek bez wiaty.
Gdy przyjechał spóźniony o 40 minut, na "zaspałem" powiedziałem żeby się pierdolił i wróciłem do domu.
Czekając słuchałem tego kawałka www.youtube.com/watch?v=OMXpf2UvYoQ
Takie skojarzenie.

-
2016/05/01 14:32:15
Łona ma też świetne teledyski, na ten przykład:

www.youtube.com/watch?v=_6HCOgTc5r4
www.youtube.com/watch?v=-B-vASt4xnI
-
2016/05/02 00:19:15
@honorejbl menszyn
Chętnie bym poznał twój ranking takich dowcipów na "jedno odsłuchanie", jak np. Taco Hemingway, i niekoniecznie muszą to być kawałki hiphopowe. Myślę, że byłoby to naprawdę ciekawe. Nawet jeśli dany artysta stworzył tylko jedno dzieło, które zostaje w pamięci... cóż, nie jest to łatwa sztuka. Słuchając muzyki, dawno już przestałem zwracać uwagę na gatunek - albo mnie bierze, albo do widzenia. Łonę doceniam - podobał mi się szczególnie jeden utwór, więc dałem się, choć niechętnie, namówić niedawno małoletniemu synowi na koncert; był zachwycony, ja raczej znudzony - na jutubie, gdzie wyraźniej słychać słowa i dźwięk, raper ten wypada dużo lepiej. Postanowiłem więc spróbować jeszcze raz i zaprosiłem młodego na występ reaktywowanego Kalibra 44, który zawsze uważałem za polski hiphopowy nr 1. Pomyślałem, że reakcja dziecka to zweryfikuje. Nie pomyliłem się - to było coś, co sprawiło, że nie tylko ono, ale także ja, staruszek, podskakiwałem jak na pierwszym w życiu koncercie (był to Maanam, rok 1981). W moim odczuciu jest to różnica klasy zespołu. Przepraszam za tę może zbyt osobistą dygresję. Chodzi mi o to, żeby cię namówić na zaprezentowanie swoich ulubionych utworów, które "przykleiły się" do ciebie nie z powodu wartości artystycznych, ale ze względu na tekst czy choćby jego fragment, rytm, motyw muzyczny, czy inny element, który wydaje się za mały, żeby umieścić je w panteonie, bo są np. niewymownie głupie. Jeśli wolno, to zaproponuję taki oto kwiatek: FRANZOWATYPÜDEL - BYŁ TRENDY www.youtube.com/watch?v=bBVCNMx8UAE
Pozdrowienia.
-
2016/05/02 09:22:20
KO: "napiszę o piosenka"
-
2016/05/02 11:51:58
Odnośnie muzycznych dowcipów na jedno odsłuchanie, rewelacyjny jest Richard Cheese: coveruje w stylu lounge kawałki popowe i metalowe. Slipknota "People equals shit" w tym wykonaniu jest genialne:

www.youtube.com/watch?v=ZqcXgODTeOU
-
2016/05/02 14:36:21
You know nothing, WO. About Pablopavo, skoro skojarzenia, jakie wzbudza to tylko "Koty" oraz "Telehon". W rzeczywistości Earl jest przy nim niczym grzeczny chłopiec przy doświadczonym bluesmanie. No i ta lemingowatość też strzałem nie w tę stronę, ze swoimi poglądami i spojrzeniem na świat wyzierającym z piosenek on prędzej zaśpiewałby dla Razemowców.
-
2016/05/02 20:46:38
Ja w przeciwieństwie do kuby_w i simplexa hip-hop lubię, a mimo to Łonę bardzo cenię. Chociaż jest reprezentantem jednego z najbardziej szkodliwych nurtów w polskich rapsach, czyli hip-hopu inteligenckiego, to broni się techniką i tym, że w odróżnieniu od podobnych mu raperów, serio ma coś do powiedzenia. Szkoda tylko, że zdziadział lekko, ale cóż tak chyba być musi.
Tym, którzy polskich rapsów nie lubią (albo tak im się zdaje) polecam poniższy, przygotowany przez dalekie od prawilności środowisko, ranking - są szanse, że coś się spodoba.
www.porcys.com/article/20-najlepszych-polskich-raperow-wszech-czasow/
-
wo
2016/05/03 11:57:44
@themorman
" About Pablopavo, skoro skojarzenia, jakie wzbudza to tylko "Koty" oraz "Telehon". "

Wysłuchałem kiedyś całego koncertu! Grali u nas na korpoimiprezie. Nie wiem, kto dobiera wykonawców na te korpoimprezy, ale ma gust mocno odmienny od mojego.

"No i ta lemingowatość też strzałem nie w tę stronę, ze swoimi poglądami i spojrzeniem na świat wyzierającym z piosenek on prędzej zaśpiewałby dla Razemowców"

W polskich wojnach plemiennych Razem to jednak jest podgrupa lemingów, a nie trzecie plemię (czy podgrupa moherów). Na moim blogu w miarę pokojowo potrafią koegzystować wyborcy PO i Razem (ale już nie bardzo PiS czy Korwina). Po prostu dużo nas łączy w sensie czysto kulturowym (np. oglądamy te same seriale itd.).
-
2016/05/03 12:34:47
Nie wierzę w coś takiego jak "wyborca PO"
-
wo
2016/05/03 14:14:50
W swoim bąbelku społecznym na pewno mam więcej zwolenników PO niż Razem!
-
2016/05/03 14:38:17
Mnie z Razem chyba nie tak wiele łączy w sensie kulturowym - jednak ich nadchodzący sukces to dla mnie uświadomiona konieczność!
-
2016/05/03 19:21:43
@cowboytomash
"Welcome to the Jungle" Cheese'a jest po prostu świetne, natomiast idealnym przykładem jego dowcipu na jedno odsłuchanie jest Gangnam Style.
-
2016/05/03 22:16:38
@cowboytomash
oraz Max Raabe z orkiestrą.
-
2016/05/03 23:02:11
nie wiem, czy to się łapie do kategorii dowcipu na jedno odsłuchanie, ale polecam "HIstory Chester" na YT. Przerabiają znane przeboje podkładając całkiem inteligentne i często cięte teksty na historyczne tematy, do tego teledyski nawiązują i do historii i do przerabianego przeboju.
Posłuchać o Katarzynie Wielkiej do muzyki Lady Gaga albo o historii Rzymu do Mambo Number 5 (Viva Roma No. V) niezapomniane przeżycie. Nie chcę spamować u wo linkami, kto chce ten znajdzie.

@ awal Mnie z Razem chyba nie tak wiele łączy w sensie kulturowym
A mógłbyś rozwinać? Nie dlatego, że się czepiam, tylko jestem ciekawy co masz na myśli.
-
2016/05/03 23:02:58
@ mayself "History Teachers", sorry coś mi się źle wpisało...
-
2016/05/04 08:46:52
@grende101
"A mógłbyś rozwinąć?"

Wiesz, dla mnie opisywaną przez WO potrzebę "żeby ktoś zaśpiewał coś z sensem" zaspokajają piosenki np. Abramowa-Newerlego...

a żart do jednokrotnego posłuchania:
www.youtube.com/watch?v=GTQnarzmTOc

i jeszcze stare, insidersko-amatorskie, ale z jakim wokalem (opis pod filmem wyjaśnia kontekst):
www.youtube.com/watch?v=3u2qRXb4xCU
-
2016/05/04 11:00:10
Orgranek? Cytat z klasyki, nie rozwinięty wystarczająco twórczo dla mnie.

Pablopavo. No nie, "Telehon" to nie jest sen leminga, ani kawałek ani tym bardziej cała płyta. A już zbrodnią jest sprowadzanie tak różnorodnego artysty tylko do jednej płyty.

Łonę, puścił dawno temu Hirek Wrona w Trójce jak wyszło "Nic dziwnego". Jestem przekonany, że nadał "Artysto drogi". Tak jak nigdy za polskim rapem nie przepadałem to zręczność z jaką Łona operuje w tym kawałku wulgaryzmami urzekła[1] mnie na tyle, że następnego popędziłem kupić płytę.

[1] archiwum.polityka.pl/art/obrona-bluzgu,375455.html (patrz "filharmonicy")
-
wo
2016/05/04 13:06:47
@awal
"Wiesz, dla mnie opisywaną przez WO potrzebę "żeby ktoś zaśpiewał coś z sensem" zaspokajają piosenki np. Abramowa-Newerlego... "

A zapytany o dobrą książkę o filozofii - poleciłbyś "Filozofię po góralsku" ks. prof. J. Tischnera! No właśnie dlatego podejrzewam Cię o bycie 60-letnim prowincjonalnym politykiem PO...
-
2016/05/05 09:58:43
Pogodziłem się z tym, cóż może noumen wobec fenomenu?

P.S. Zapewne ze względu na podeszły wiek nie mogę znaleźć ostatniego "Piąteczku" w archiwum tokfm...
-
wo
2016/05/05 10:43:25
@steel
""Telehon" to nie jest sen leminga, "

Jak nie jak tak. To jest taka bezpieczna lewicowość a la Kalisz-Środa, że się wszyscy biorą za rączki i bardzo lubią tudzież tolerują (i nie mówmy o umowach śmieciowych, progresji podatkowej czy związkach zawodowych, bo związki są roszczeniowe a pojęcie umowy śmieciowej jest obraźliwe).

@awal
"P.S. Zapewne ze względu na podeszły wiek nie mogę znaleźć ostatniego "Piąteczku" w archiwum tokfm..."

Jedyna nadzieja, że lurka nas ktoś, kto się tym przejmuje.
-
2016/05/05 13:57:41
@wo

Nie czepiaj się tekstu za to czego w nim nie ma bo to bez sensu. A co jest? Nie wiem czy jest to jakakolwiek "lewicowość". Być może niektóre z marzeń można by znaleźć w jakimś spisie postulatów lewicowych (ograniczenie polowań, zaniechanie "misji stabilizacyjnych"). Być, może mamy nieustaloną definicję leminga. We śnie mojego leminga na pewno nie znalazłyby się niegrodzone osiedla. Istotą mojego leminga jest mieszkanie w takim miejscu i raczej obojętny stosunek do reprywatyzacyjnych wałów w urzędzie miasta.

W istocie brakuje nagrania z 2016-04-29.
-
wo
2016/05/05 17:02:22
@steel
"Nie czepiaj się tekstu za to czego w nim nie ma bo to bez sensu"

Przecież czepiam się tego, co jest - bezpieczny (bo niekontrowersyjny) sen lemingów. Których autoironicznie definiuję jako "moje otoczenie ze świata korpo".

"We śnie mojego leminga na pewno nie znalazłyby się niegrodzone osiedla."

Bo nikt nie chce ogrodzenia dla samego ogrodzenia. U moich znajomych to raczej wygląda tak, że "chcieliśmy kupić na nieogrodzonym, ale tam było drożej".
-
2016/05/05 21:25:06
W istocie brakuje nagrania z 2016-04-29.

Już jest, albo skończył się długi weekend, albo skargi pomogły (posłałem maila). Możliwe też, że ktoś lurkuje ;-)
-
2016/05/06 12:12:14
Wracając do meritum - nie lubię popu, ale ostatnio na moje playlisty trafiły Bokka i Rebeka.
-
2016/05/06 12:34:42
@wo

> Przecież czepiam się tego, co jest - bezpieczny (bo niekontrowersyjny)
> sen lemingów.

Czy żadne z tych "bezpiecznych" marzenia do Ciebie nie przemawia? Czy wszystkie Twoje marzenia są radykalne?

> Których autoironicznie definiuję jako "moje otoczenie ze świata korpo".

Przy tak subiektywnej definicji ciężko mi odnosić się do "lemingów".

> nikt nie chce ogrodzenia dla samego ogrodzenia.

Dla "samego ogrodzenia" zapewne nie. Pytanie czy uzasadnienia jakie ludzie sobie znajdują mają oparcie w rzeczywistości. Konieczność istnienia ogrodzeń wydaje się być zaszyta tak głęboko w świadomości, że ludziom trudno nawet rozważać zalety niegrodzonych osiedli. Na moją uwagę, że ogrodzenia blokują przestrzeń i utrudniają pieszym poruszanie się po mieście usłyszałem: "to jest miasto, tu się chodzi po ulicach".

> U moich znajomych to raczej wygląda tak, że "chcieliśmy kupić na
> nieogrodzonym, ale tam było drożej".

Kolejne sprzeczne z moim doświadczenie. Znajoma pracująca w biurze sprzedaży u dewelopera: "Nikomu do głowy nie przychodzi, że mogłoby nie być płotu."
-
wo
2016/05/06 14:11:09
@steelman
"Czy żadne z tych "bezpiecznych" marzenia do Ciebie nie przemawia?"

Przemawia, ale nudzi jako truizm. To jakby była piosenka typu "lepiej być młodym, zdrowym i bogatym niż biednym, starym i chorym".

"Przy tak subiektywnej definicji ciężko mi odnosić się do "lemingów"."

No ale wydaje mi się, że akurat MOICH znajomych - lemingów z Lemingradu! - można uważać za wzorzec z Sevres. To inne lemingi aspirują do nas, przecież. Całe seriale telewizyjne z serii "Pipulinka w wielkim mieście" opowiadają o kimś, kto przyjechał do Warszawy, by stać się jednym z nas.

"Kolejne sprzeczne z moim doświadczenie. Znajoma pracująca w biurze sprzedaży u dewelopera: "Nikomu do głowy nie przychodzi, że mogłoby nie być płotu.""

No więc Lemingrad dzieli się na osiedla typu "Coś tam Wilanów" i "Śmoś tam Wilanów". Jedne mają płoty, drugie nie. Te bez płotu przeważnie są droższe, więc na towarzyskich spotkaniach lemingów z Lemingradu rozmowa wygląda mniej więcej tak: "chcieliśmy kupić w Coś tam WIlanów, ale tam było osiem siedemset za metr a my mamy tylko trzysta pięćdziesiąt zdolności, więc wylądowaliśmy w Śmoś tam Wilanów".
-
2016/05/06 16:42:41
@wo
Następnym znajomym poradź, żeby kupili z wtórnego!
-
wo
2016/05/06 19:27:52
Problem pozostanie ten sam! Poza tym czasem na pierwotny dają większy kredyt.
-
2016/05/06 23:47:23
Problem z archiwum tokfm też pozostaje ten sam - ostatni "Piąteczek" urwany w 16 minucie. Jak żyć?
-
wo
2016/05/07 13:23:56
Srsly, chyba większe szanse na dotarcie do kogoś z mocą i wolą sprawczą np. na profilu fejsbukowym TOK FM.
-
2016/05/09 13:05:49
Tak się waham czy zaproponować na kolejna majówkę "Hasioka" z jego "Znakiem niepokoju" i Piotra Bukartyka w całej rozciągłości. Jak "Łona" jest już OK to może to też?
-
2016/05/11 01:01:11
Ja nieśmiało zaproponuję coś z zupełnie innego bąbla - ze świata którego już nie ma, czyli Studio Accantus, a konkretnie jednego śpiewającego aktora Adriana Wiśniewskiego. Dwa utwory z musicalu Afera Mayerling (pierwszy bardzo hmm, aluzyjny się zrobił) - i ja tam się jaram dykcją i mimiką (no bo że muzyka i wokal to jasne).

www.youtube.com/watch?v=deNnftFxh1I
www.youtube.com/watch?v=Czs4sk7eFr0

Aha, i jeszcze coś, czego nie umiem sklasyfikować: Stela Squat: myspace.com/stelasquat/music/songs - jeśli tylko jedno, to "Stoję na rogu"
-
2017/10/22 17:00:04
ha, ha, ha! a propos Łona. :)))))
A wszystko idzie tak: odkryciem Pana tutejsze literki są dla mnie od (już za chwilę) więcej niż dziesięciu dni, a ponieważ w ostatnim tygodniu nic tu nie przybyło, krzywdy nie ma czytam starocie i trafiam tu. I czytam, i podpisać się mogę, że polski hiphop to i tamto, a nawet że hiphop na me stare ucho to w ogóle nie, ale że Łona, to tak! Trafiłam na niego przez zupełny przypadek, którego wolałabym sobie oszczędzić.

I przypomniało mi się, że książką Springera to Pan mnie "zaraził", pisząc w dole prawej strony DF o Jego książce, pamiętam jak dziś. I piszę te słowa, i uśmiecham się, że więcej Pana "grzechów" nie pamiętam, za wszystkie serdecznie dziękuję, :)) d.