Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Sceny-symbole i kadry-obrazy

Z okazji książki o ostatnich 10 latach polskiego filmu wróciłem do filmów z czasów mojej młodości. U zarania blogaska zrobiłem ranking najgorszych polskich filmów z lat 80. Teraz więc trochę przewrotnie - filmy najlepsze, acz jakby zapomniane.

koluszki

„Bal na dworcu w Koluszkach” podsumowuje to, co najlepsze i najgorsze w polskim kinie tamtej epoki. Mam do niego ogromny sentyment, bo z tego co pamiętam, w kinie 25 lat temu bawiłem się świetnie. Acz dziś już nie wyszło to tak dobrze.

Przez wiele lat problemem polskiego kina było przesunięcie z prozy w poezję. Każda postać musiała być Personifikacją. Każda scena Symbolem. Każdy kadr Obrazem.

Prowadziło to do rzeczy wielkich, ale czasem też do grafomanii. Ten drugi przypadek opisywałem w blogonotce sprzed prawie 10 lat.

Szczególnie irytujące to się robiło pod koniec dekady, kiedy mówienie ezopowymi aluzjami już nie wystarczało. Już chcieliśmy, żeby walić prosto z mostu z grubej rury. Inna sprawa, że następna dekada gruborurowej poetyki Pasikowskiego i Żamojdy wcale nie była taka fajna i dopiero teraz kino złapało Złoty Środek.

Dzisiaj „Bal na dworcu w Koszulkach” zrobiono by inaczej. Można by nawet gdybać, jak by to nakręcił Smarzowski, jak Palkowski, a jak Komasa. Wyjściowy pomysł mógłby pasować każdemu z nich.
Zima stulecia, sylwester 1978/1979. Śnieg zasypał tory, zabrakło prądu, pociąg dalej nie pojedzie. Wściekli pasażerowie chcąc nie chcąc stają się uczestnikami dworcowej imprezy.

A że są bohaterami polskiego filmu z lat 80., to każdy z nich jest Symbolem Czegoś Tam, a razem tworzą Przekrój Społeczeństwa. Momentami to bardzo fajnie wychodzi, ale cieszę się, że dziś filmy kręci się inaczej.

jork


Krzysztof Krauze uważał swój debiut „Nowy Jork, czwarta rano” za porażkę. Z czym się nie zgadzam, bo znów, w kinie bawiłem się świetnie.

Ale mogę się domyślić, że dla Krauzego - jednego z prekursorów nowego języka polskiego kina - to był pierwszy i ostatni krok w świecie peerelowskiej filmowej poezji. Bo w tym filmie znowu każdy ktoś coś symbolizuje, osobliwie Henryk Bista, który doskonale się odnajdywał w takich charakterystycznych postaciach drugoplanowych.

prom

„Ostatni prom” to znowu film zawieszony między estetyką dawną a nową. Z jednej strony, kręcony był już po politycznym przełomie, z poczuciem, że wszystko można. Z drugiej: jak wszystko można, to znaczy, że Przekrój Społeczeństwa możemy poszerzyć o sympatycznych solidarnościowców i wrednych ubeków, nazywając wreszcie rzecz po imieniu (ale dalej krążąc po symbolach i aluzjach).

Znowu więc mamy tutaj postacie-symbole i sceny-obrazy. Tak ikoniczne, jak Polacy wskakujący do morza z promu, który zawraca do kraju w związku ze stanej wojennym. Wyławia ich niemiecka straż przybrzeżna - zamiast im powiedzieć „won z powrotem, wy migranci ekonomiczni”. Choćby z tego powodu więc warto to sobie przypomnieć...

środa, 30 września 2015, wo

Polecane wpisy

  • Kalifat w Bawarii

    Tymczasem: obejrzałem niegłupią komedię na ważne tematy bieżące. Jak widać po załączonym trailerze, komedia nazywa się „Witamy u Hartmannów” i opowi

  • Casteilcorbon nie istnieje

    W ramach kryzysu wieku średniego często ostatnio wracam do dziecinnych fascynacji. Zeszłoroczne wakacje przypomniały mi powieść czytaną w dzieciństwie, którą u

  • Rebelia w ponurym nastroju

    Tak naprawdę, to ta notka miała być przedwczoraj, ale polityka sprawiła, że musiałem Skomentować Na Bieżąco. Zresztą ta też będzie polityczna, bo teraz wszystko

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/09/30 15:52:53
"Dzisiaj Bal na dworcu w Koszulkach zrobiono by inaczej."

w koszulkach na pewno inaczej :)
-
2015/09/30 15:57:49
Notka przeciętna (zdecydowanie wolę WO chłoszczącego a nie chwalącego). Ale ma jeden kolosalny walor - link do archiwalnej notki z filmami najgorszymi, a w niej oraz w komentarzach pod nią tytuły, które w całości okazuje się można oglądać na youtubie! Zaraz zabieram się za " Śmierć Johna L.", "Maskaradę" i "Miłość z list przebojów". Yeah!
-
2015/09/30 16:19:05
@WO
"Ostatni prom to znowu film zawieszony między estetyką dawną a nową."

Całe szczęście, że go nakręcono właśnie wtedy. W dzisiejszych czasach Złotego Środka Kolbergerem byłby młody Stuhr, Agnieszką Kowalską Cielecka, a którymś z esbeków - Szyc... Nie odejmując niczego tym młodym oni już nie byliby tak zrośnięci z tamtymi postaciami, graliby jakieś etiudy-parafrazy na temat. Bowiem nie zgadzam się, że to film złożony z poetyckich personifikacji, z niego wyziera raczej realistycznie pokazana właściwość schyłkowego PRL, że role były umowne, kostiumy łatwe do zamiany, każdy mógł być każdym, nauczyciel bojownikiem, prostytutka kurierką, prom wycieczkowy łodzią uchodźców. Ówcześni aktorzy łatwo oddawali w filmie tę przechodniość ról bo ona była rysem tamtego świata. Dziś, pomyślcie, Marcin Dorociński zamiast Aleksandra Bednarza w słynnej frazie, kiedy jako kapitan decyduje się nie iść na wojnę z pasażerami: "Jak wam to w ogóle mogło przyjść do głowy" - wtedy: życie, dziś: etiuda.
-
2015/09/30 16:37:09
@wo

... kino złapało Złoty Środek...

W komedii chyba nie. Gdzie te grepsy typu łubu dubu czy mój mąż z zawodu jest dyrektorem? Przeważnie bawarskie żarty w stylu poduszka pierdziuszka. Jakieś to takie niby nawiązujące do starych wzorców, ale jednak inne. Nie śmieszy mnie, a po Kac wawa nie chce mi się szukać takich śmichów nawet w darmowych powtórkach w TV. Może to skażenie po młodzieńczej fascynacji Rejsem czy Misiem? Widać po czymś takim nic już nie będzie się podobało, choć Krzysiu Jarzyna ze Szczecina i pierwszy Kiler do mnie trafił.

...Wyławia ich niemiecka straż przybrzeżna ...

Chyba szwedzka ale głowy nie dam.
-
2015/09/30 17:42:03
Niemiecka wyławia a Zelnik rozpacza "Wałęsa aresztowany" - dziś nie wziąłby tej roli...
-
2015/09/30 23:20:58
Ta kultowa PRL-owska komedia to sie kręci wokół Rejsu, Barei, potem Machulskiego - tak naprawdę to jest parę filmów i dwa seriale.

Fascynujące że koniec lat 90-tych nie był zły - Kiler i 13-posterunek.
-
2015/09/30 23:48:04
@red.grzeg

"Ta kultowa PRL-owska komedia to sie kręci wokół Rejsu, Barei, potem Machulskiego - tak naprawdę to jest parę filmów i dwa seriale."

To tak czesto jest, ze sie pamieta dana "szkole" po najlepszych jej przedstawicielach, mimo ze reszta jest dosc czerstwa i sie szybko starzeje.

MRW obejrzal "Doctora Who" i wylansowal mema "zajefajnej brytyjskiej telewizji", a przeciez wystarczy poogladac ja troche zeby zobaczyc, ze wiekszosc programow jest przerazliwie cienka. Jak to na ogol w TV.
-
2015/10/01 13:02:43
Bardzo przepraszam za offtop, ale czy ktoś wie, co się stało blogiem "pochodne kofeiny" (slwstr.net)? Nawet nie wiem, gdzie zapytać, wyguglać nie umiem.
-
wo
2015/10/01 13:13:41
@reuptake
"w koszulkach na pewno inaczej :)"

Ojej, to tak zabawna pomyłka, że aż zostawię.

@awal
"W dzisiejszych czasach Złotego Środka Kolbergerem byłby młody Stuhr, Agnieszką Kowalską Cielecka, a którymś z esbeków - Szyc... "

To gdyby to robił Konecki. Ale gdyby np. Smarzowski - Kolberger byłby oczywiście Topą, poza tym Arkadiusz Jakubik jako esbek, to mogłoby być bardzo fajne!
-
2015/10/01 13:38:34
@kuba_wu
"co się stało blogiem "pochodne kofeiny" (slwstr.net)?"

Strzelałbym, że go zawiesił na czas kampanii, kandyduje z Razem w Sieradzu.
-
2015/10/01 14:47:46
Czy tylko ja nie mogę zrozumieć tego kawałka o Krzysztofie Krauze, czy też coś wypadło z tekstu? Czy też Krauze debiutował "Ostatnim promem" (lub "Balem w Koszulkach" :-))?
-
2015/10/01 15:40:25
@stalowyszczur
hm, albo Bajon zmienił się w Krauzego (przy czym "Koluszki" to nie był jego debiut...) albo ucięło paragraf o "Nowym Jorku, Czwartej Rano" (też nie debiut, ale Krauzego - pasowałby chronologicznie i stylistycznie, i jest epizod Bisty...)

@WO
plus Dziędziel jako stary kapitan, ok, to mogłoby się sprawdzić...
-
wo
2015/10/01 16:57:01
@awal, stalowyszczur
Dzięki za czujność, dodałem tytuł. Jednak debiut, tak przynajmniej uważał sam Krauze. Porażkę wziąłem z cytatu z wywiadu, który z kolei wziąłem z przezacnego serwisu "filmpolski.pl" (chciałem to podlinkować zamiast tytułu, ale potem zapomniałem podlinkować - a teraz widzę, że tak czy siak, lepiej było dać tytuł).

"Poniosłem porażkę przy debiucie fabularnym "Nowy Jork, czwarta rano". Tak bolesną, iż myślałem, że się do reżyserowania w ogóle nie nadaję - wspominał w wywiadach Krzysztof Krauze swój pierwszy obraz kinowy. - Robiliśmy ten film we wspaniałych humorach. Wydawało mi się, że kopiujemy jakiś hrabalowski temat: prowincja, prości ludzie, ciepłe klimaty ... I nagle nie udało się. W dodatku nie rozumiałem dlaczego. Sądziłem, że może źle napisałem scenariusz, może była zła obsada ... A błąd tkwił we mnie"

filmpolski.pl/fp/index.php?film=122673
-
2015/10/02 07:09:46
Piękne czasy gdy przed seansem puszczali dokument, albo krótką formę. Na "NY 4 am" byłem kilka razy, bo był dokument o osobach trans.
-
2015/10/02 18:37:51
@wo

Głosu radiowego to ty nie masz, ale sens OK.
-
2015/10/02 20:21:01
"można oglądać na legalu" :-)

Audycja z WO jako gospodarzem - w tematyce i stylu bloga, bez przygładzania, byłaby świetna.
-
2015/10/08 13:57:14
Czy ta książka musi być taka papierowa? Kupię na pewno, bo autorowi należy się rekompensata za cierpienie przy oglądaniu polskiego kina. A ja z kolei w ten sposób outsourcuję nieprzyjemne zajęcie. Tylko wolałbym ebooka.
-
2015/10/08 15:09:01
"Tylko wolałbym ebooka."

Strzelam, że tylko w wersji na iOS. Prekariat sobie nie poczyta.
-
2015/10/10 19:51:13
@MRW obejrzal "Doctora Who" i wylansowal mema "zajefajnej brytyjskiej telewizji

Raczej "AbFab", "Coupling", "Jekylla", "Red Dwarfa", "Life on Mars", "Dinnerladies" itd. Nie jestem z tego pokolenia, co obejrzało "Sherloka" i "DrWho" i obejszczało blogosferę z przejęcia.