Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Ani Waszyngton, ani Moskwa

KUP TA KSIAZKA

Drodzy komcionauci i wy, zacni lurkerzy. Wyszła właśnie moja czwarta książka. Właściwie trzecia i pół, bo ma niewielką objętość, przypominającą znane koleżeństwu kieszonkowe przewodniki z serii Pascal Lajt.

Jestem gorącym zwolennikiem tezy, że najlepsze podróże odbywa się w kapciach na fotelu. Z książką, mapą i filiżanką Earl Greya.

Moja ksiażka jest więc teoretycznie przewodnikiem, w którym polecam pięć wycieczek szlakiem powieści Stiega Larssona. Nadaje się jednak na lekturę samoistną, także dla tych, którym szkoda kasy na podróże do tego absurdalnie drogiego kraju. Mapki są dostosowane do rozmiaru standardowego palucha według norm ISO i CE.

Ponieważ rzecz traktuje o feministycznych kryminałach pisanych przez trockistę, jest jednocześnie najbardziej upolitycznioną książką, jaką dotąd napisałem. Na zachętę - fragment ze spaceru szlakiem samego pisarza.


W czasach młodości Larssona Szwecja pełna była różnych ugrupowań lewicowych i każde z nich miało własną księgarnię. U anarchistów w Kafe 44 już byliśmy. Gdyby to były lata 80., na tej samej Drottninggatan moglibyśmy trafić dużo dalej na lewo (w obu znaczeniach), idąc parę kroków dalej do Drottninggatan 73B.

Dziś jest tam zwykły antykwariat specjalizujący się w książkach historycznych („Centralantikvariatet”). W czasach Larssona była tam księgarnia Szwedzkiego Związku Komunistycznych Robotników, czyli tak zwanej frakcji Perssona. Byli to komuniści tak radykalni, że wystąpili z promoskiewskiej partii po śmierci Stalina, sprzewijając się odwilży. W Polsce ich odpowiednikiem była frakcja Mijala, której działacze w 1965 uznali Gomułkę za nacjonalistycznego liberała, wystąpili z PZPR i poprosili o azyl polityczny w Albanii. Mijal wrócił do kraju w 1983 i rozdawał ulotki sławiące „prawdziwy” komunizm.

Frakcja Perssona ewoluowała w stronę maoizmu. Ale oczywiście prawdziwi maoiści mieli też swoją księgarnię „Oktober” przy Holländargatan. Krótko mówiąc, ówczesny Sztokholm był pełen ludzi uważających Stiega Larssona z jego hasłem „ani Waszyngton, ani Moskwa” za oportunistycznego zdrajcę rewolucji. Nic dziwnego, że najlepiej się czuł w księgarni Röda Rummet, w której państwa nie chciano ani niszczyć (jak w Kafe 44), ani też nie uważano, że powinno ewoluować w stronę wzorców amerykańskich czy radzieckich.

poniedziałek, 24 czerwca 2013, wo

Polecane wpisy

  • Jak pisał Lem

    Obawiam się, że niedługo będę siedział w Waszej lodówce i promował swoją biografię Lema. Zaczyna się niewinnie, od tekstu w najnowszych „ Książkach ”

  • Call me Worciech

    Powtarzam się - przepraszam - ale właśnie się dowiedziałem z fejsa (konkretnie od blogonauty Ausira), że jest już zapowiedź zbioru opowiadań z moim utworem. Wy

  • Życie nie z tej ziemi

    Przepraszam za zaniedbywanie bloga, ostatnio mam mnóstwo roboty. Lojalnie uprzedzam, że blog się teraz zapewne ożywi, ale z zadaniem bezwstydnie autopromocyjnym

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/06/24 17:52:24
Szkoda, że tylko w wersji papierowej. Nie ma szans na książki Pascala na kindla?
-
2013/06/24 18:17:40
Przewodnik na Kindla, lol. A jakbym był autorem unikałbym ebooków jak to tylko możliwe.

Czy trzeba znać kryminały, żeby endżojować, bo nie czytałem?

(ISO to normy, ale CE to znak certyfikacji nadawany na podstawie norm EN, pszprszm)
-
2013/06/24 18:19:39
@Przewodnik na Kindla, lol

Why? Wygodny w podrozy, ja bym chcial.
-
wo
2013/06/24 18:19:41
@inz.mru
"Czy trzeba znać kryminały, żeby endżojować, bo nie czytałem?"

Starałem się cały czas pisać z założeniem, że czytelnik może nie znać (dlatego unikam spojlowania zaskakujących zwrotów akcji).
-
2013/06/24 18:27:01
Korekta obywatelska pewnie by wyłapała a tak przeszło do druku, że Erytrea walczyła o niepodległość z Somalią (s. 10)
-
wo
2013/06/24 18:28:56
@majowy.wirus
Faktycznie! Ej, ale skąd ty to masz, ja dopiero od dzisiaj?
-
2013/06/24 18:31:03
@ WO
Stieg Larson i jego lewicowe przekonania to jedno, ale co jest w tej szwedzkiej ziemi, że wydaje tylu znakomitych kryminalnych pisarzy. Komisarz Wallander Henninga Mankella i cała plejada innych autorów drukowanych i ekranizowanych na całym świecie.
Skąd to się bierze?
-
2013/06/24 18:32:19
Z Merlin.pl. Dostałem w czwartek a sprzedają coś od 15 czerwca.
-
wo
2013/06/24 18:34:49
@mw61
"Skąd to się bierze?"

Egalitarne społeczeństwo to społeczeństwo wysokich nakładów książek, dlatego pisarz-neoliberał jest idiotą niejako podwójnie.
-
wo
2013/06/24 18:36:55
@majowy.wirus
Rety, z ciekawości mogę się dowiedzieć, jak to wyglądało, w sensie, skąd się dowiedziałeś? To chyba pierwsze publiczne ogłoszenie (?)
-
2013/06/24 18:56:31
Kurczę, już dokładnie nie pamiętam. Historia z przeglądarki podpowiada, że na ofertę w merlinie wszedłem z jakiegoś fanpejdża albo profilu na fejsie. Na pewno to było jeszcze w pełnym maju, bo pamiętam, że pomyślałem: "oho, to jeszcze prawie miesiąc".
-
wo
2013/06/24 19:42:47
Czyli bez NSA nie rozkminimy :-)
-
2013/06/24 19:48:24
@inz.mruwnica
"A jakbym był autorem unikałbym ebooków jak to tylko możliwe. "

Bo czytelnik ma czytać tym krojem, który ustaliłeś z zecerem u wydawcy?
-
2013/06/24 20:04:17
Nie, bo czytelnik ma płacić określoną stawkę.
-
2013/06/24 20:09:42
Ważniejsze, żeby autor dostawał okresloną stawkę niż to, jaką stawkę płaci czytelnik.
-
2013/06/24 20:23:32
Jaki ebook? Appka powinna być, żeby łazić po mieście i w zależności od pozycji GPS odpowiedni fragment książki powinien się pojawiać (a najlepiej fragment filmu, ale to już chyba w ogóle copyrightowo nieosiągalne).
-
wo
2013/06/24 20:23:46
@ausir
"Ważniejsze, żeby autor dostawał okresloną stawkę niż to, jaką stawkę płaci czytelnik"

To akurat w świecie e-booków jest praktycznie niemożliwe - jeśli ktoś Ci da z góry zaliczkę na e-booka, to będą albo jakieś fistaszki, jak przy Book Rage, albo wtopi.
-
2013/06/24 20:51:01
@: Ważniejsze, żeby autor dostawał okresloną stawkę niż to, jaką stawkę płaci czytelnik.

Nie jestem przekonany. "Nieustające promocje" prowadzą do powolnego wypłukiwania pieniędzy z branży. Szczególnie gdy tak beztarciowo można je zguglać. Jedyną barierą jest, żeby produkty danej branży kosztowały określone ileś i nie mniej. Oczywiście takie coś może utrzymać tylko megakorpo monopolista (typu Amazon). W warunkach internetowej konkurencji ceny będą powoli szły w kierunku zera. To znaczy lajka.
-
2013/06/24 21:09:19
"Oczywiście takie coś może utrzymać tylko megakorpo monopolista (typu Amazon). "

Ale monopolista może też z łatwością wychujać autorów i zachować wszystko dla siebie.
-
2013/06/24 21:29:03
@ termin książki
Ponieważ w tym dniu wydano również moją książkę, to 19 zrobiłem rundkę po księgarniach. W warszawskim Trafficu na półce na parterze (ekspozycja mogłaby być trochę lepsza, ale i tak było widoczne) "Sztokholm" już był.
-
wo
2013/06/24 22:33:00
@wojtek
"Ponieważ w tym dniu wydano również moją książkę,"

NO ALE DAŁBYŚ JAKIEŚ NAMIARY!

@ausir
"Ale monopolista może też z łatwością wychujać autorów i zachować wszystko dla siebie"

Stąd właśnie niechęć autorów wobec e-booków. I, for one, do not welcome our Amazon overlords.
-
2013/06/24 22:36:58
@ namiary
Ależ z przyjemnością!
czarne.com.pl/katalog/ksiazki/farma-lalek
-
2013/06/24 23:10:58
@W warunkach internetowej konkurencji ceny będą powoli szły w kierunku zera.

No ale to nie było tak, że w warunkach internetowego monopolu Amazon trzymał wydawców i narzucał im płaskie 9,99 za kindla, a potem przyszedł Apple, dał iBooks i ceny poszły w górę? Z perspektywy kupowacza na Amazonie tak to wyglądało.
-
2013/06/24 23:20:56
@mruw
"Jedyną barierą jest, żeby produkty danej branży kosztowały określone ileś i nie mniej"

W Niemczech ceny książek są określane ustawowo (nie znam szczegółów).
-
wo
2013/06/24 23:21:13
@angusangus
"Z perspektywy kupowacza na Amazonie tak to wyglądało."

Inżynier pisal o perspektywie autora ("jakbym był autorem unikałbym ebooków jak to tylko możliwe"). Monopolista, naturalnie, dąży do tego, żeby jak najwięcej szmalu wydusić z obu stron transakcji.
-
2013/06/24 23:42:30
@: a potem przyszedł Apple, dał iBooks i ceny poszły w górę? Z perspektywy kupowacza na Amazonie tak to wyglądało.

Nie wiem czy taki był związek przyczynowo-skutkowy. AFAIK robili przez jakiś czas badania rynku nad optymalną pod względem stopy zwrotu ceną i tak to się zatrzymało jak jest, mniej więcej. I to zabrzmi jak szaleństwo, ale w długiej perspektywie to jest dla wszystkich korzystne (no może za wyjątkiem wydawców, których monopoliści wchłoną; i księgarzy, jeśli jeszcze jacyś żyją, Empik jest już Rossmanem z przyborami do dekupażu). Całe szczęście rynek książki nie załapał się na swojego Napstera, to zawsze było rozproszone, więc freetardyzm aż tak bardzo nie wydrenował rynku. Przydałoby się jeszcze tylko jakoś ubić selfpublish i byłaby nadzieja na zachowanie kultury słowa pisanego.
-
wo
2013/06/24 23:47:20
@inz.mru
"I to zabrzmi jak szaleństwo, ale w długiej perspektywie to jest dla wszystkich korzystne"

Z wyjątkiem autorów.
-
2013/06/24 23:57:23
@: Z wyjątkiem autorów.

Autorów zabiją psujący rynek selfpubliszerzy gotowi pisać za lajki. Zawsze to jednak jakaś nadzieja jeśli jest zmowa, żeby utrzymać jakiś piniądz w interesie.
-
2013/06/25 00:01:41
@wo
Inżynier pisał o cenach dążących do zera. Na razie ceny na ebooki z niskich wskutek pojawiania się konkurencji (albo przynajmniej w korelacji czasowej z tym zdarzeniem) wzrosły do średnich.
-
2013/06/25 00:05:07
@: Inżynier pisał o cenach dążących do zera.

Pisząc o ogólnym przypadku internetsowych super płynnych utopijnych on-line community rynków. Robiąc właśnie (coś jakby) wyjątek dla książek.
-
2013/06/25 00:13:31
@wyjątek

No ale właśnie wzrost cen był, OK, skorelowany czasowo ze złamaniem monopolu. Zresztą w sposób uznany przez DOJ za antykonkurencyjny.
-
2013/06/25 07:28:22
@czescjacek
"W Niemczech ceny książek są określane ustawowo (nie znam szczegółów)."

Nie "ustalane ustawowo", tylko ustawa mówi, że nie wolno robić przecen na książki.
Przynajmniej na nowe, nieuszkodzone i przez 18 miesięcy od daty wydania. I jest jeszcze kilka innych ograniczeń.
-
2013/06/25 07:35:31
Przepraszam za głupie pytanie, ale czy poniższa publikacja "pójdzie mi na Kindlu"? (oczywiście po uprzedniej konwersji z epub na mobi)

www.legimi.com/pl/ebook-lemologia-wojciech-orlinski,b45400.html

Pytam, bo jest adnotacja "Książka zabezpieczona DRM" ale bez żadnych szczegółów.
-
2013/06/25 08:21:37
@wo

...
You bitch and a half. Nie można było tego wydać rok temu, jak uciekając przed Dänikenem, trafiłam do Sztokholmu i na własną rękę musiałam układać sobie wycieczki śladami Larssona? Pewnie jeszcze dziś po drodze na nominacje zahaczę o jakąś księgarnię i poczytam sobie, ile fajnych rzeczy mnie ominęło.

"Starałem się cały czas pisać z założeniem, że czytelnik może nie znać (dlatego unikam spojlowania zaskakujących zwrotów akcji)."

Czy to nie był jednak zbytek ostrożności? Czego właściwie czytelnik, który nie zna książek Larssona, miałby chcieć od książki z jego nazwiskiem w tytule? Na Milennium Tours na Södermalmie przewodniczka też pytała, czy jest ktoś, kto nie czytał książek (choć raczej po to, żeby ustalić, czy musi robić długie wprowadzenia, czy wystarczy powiedzieć "Tu mieszkał Blomkvist") i wszyscy je znali.
-
2013/06/25 08:30:10
@simplex
Przepraszam za głupie pytanie, ale czy poniższa publikacja "pójdzie mi na Kindlu"? (oczywiście po uprzedniej konwersji z epub na mobi)

Nie pójdzie bez zdjęcia DRM (co jak masz stosowną wtyczkę w Calibre) odbywa się równocześnie z konwersją i jest niezauważalne.
-
2013/06/25 08:37:17
@Amazon

Amazon podpadł Big 6 sprzedając największe ich hiciory w postaci e-booków po $9.99 DOPŁACAJĄC im do każdego sprzedanego egzemplarza, gdyż umowy opiewały na wyższe kwoty. Amazon w ten sposób promował siebie i Kindla oczywiście. A wydawcy zgrzytali zębami, bo jednocześnie podupadał rynek papieru.

Wydawcom to się nie spodobało, protestowali, procesowali się, ale przegrali. Następnie zawiązali zmowę cenową z Apple, bo wystawiać w jabłkowym sklepie książki drożej.

W tej chwili toczy się postępowanie przeciw Apple oraz jednemu z wydawnictw, pozostałe poszły na ugodę pozasądową.

Obecny stan sprawy:
www.businessinsider.com/apple-e-book-price-fixing-case-2013-6?op=1
-
2013/06/25 09:33:30
Szwecja nie jest absurdalnie droga. To kraj uczciwych cen za towary i usługi. I nie może być inaczej, jeśli ludzie mają dostać za swoją pracę uczciwą zapłatę. Jest też pięknym krajem, który na urlop polecam każdemu. Z przewodnikiem Gospodarza, rzecz prosta.
-
2013/06/25 10:28:56
@mruwnica

To oczywiście nie jest takie proste, żeby unikać ebooków jak ognia, zwłaszcza tu i teraz, na tym wysypisku śmieci:

* rynek książki papierowej jest przegrzany

* sprzedaż papieru leci na mordę, właściwie nie wiadomo czemu bo nie przekłada się proporcjonalnie ani na wzrost piractwa, ani sprzedać książek plikowych

* trzymać się z dala można jak się ma wyrobioną pozycję na rynku, w Polsce takich autorów jest 5-10.
-
2013/06/25 10:39:37
@weirdnik
trzymać się z dala można jak się ma wyrobioną pozycję na rynku, w Polsce takich autorów jest 5-10.

Skoro Sapkowski się zgodził na ebooki, a Dukaj jest od dawna, to chyba tylko Łysiak jeszcze nie ma legalnej wersji elektronicznej.
Już 24 książki na 30 z listy bestsellerów mają wersje e-bookowe!
-
wo
2013/06/25 10:40:29
@kch
"Czego właściwie czytelnik, który nie zna książek Larssona, miałby chcieć od książki z jego nazwiskiem w tytule"

Może dostać w niechcianym prezencie, może mieć dysfunkcję dyspeptyczną i akurat tylko to będzie leżało w zasięgu ręki, może oglądał tylko jeden z filmów. Ja generalnie zawsze zakładam, że mój czytelnik wziął do ręki moją książkę przypadkiem.
-
wo
2013/06/25 10:42:25
@rockier
"Szwecja nie jest absurdalnie droga. To kraj uczciwych cen za towary i usługi"

No ale te podatki od alkoholu to już jest ich fiśnięte ideolo (dlatego prywatnie wolę Danię - z grubsza te same zalety, plus dobre piwo w nieabsurdalnych cenach).
-
2013/06/25 10:59:33
@ No ale te podatki od alkoholu to już jest ich fiśnięte ideolo
Ale to ideolo z tego co wiem wynika z tego, że w przeszłości mieli gigantyczny problem z alkoholizmem wśród ludności.
-
2013/06/25 11:25:20
@ WO:

"dlatego prywatnie wolę Danię - z grubsza te same zalety, plus dobre piwo w nieabsurdalnych cenach"

To nie Dania się w swoim czasie znalazła na granicy alkoholowej samozagłady, tylko Szwecja, i to widać w polityce alkoholowej. Dania ma smaczniejsze i tańsze piwo. Różne rzeczy w Danii są lepsze. Np. mają lepiej zorganizowaną i tańszą komunikację miejską. Ale już jedzenie knajpiane w Szwecji jest tańsze. Duńczycy mają innego fisia, który potrafi spowodować, że Golf w Danii kosztuje tyle, co w Szwecji Passat. Turysta płaci za to wyższym rachunkiem za taksówkę.

@ all:

Będąc w Szwecji nie mówcie, że prywatnie wolicie Danię. To społeczność miła, pacyfistyczna, dla turystów pomocna do granic natręctwa. Ale oni noszą w sobie demona, które na takie dictum może się obudzić.
-
wo
2013/06/25 13:25:24
@rockier
"Np. mają lepiej zorganizowaną i tańszą komunikację miejską (...) Turysta płaci za to wyższym rachunkiem za taksówkę"

LOJEZU, wiem coś o tym, wiem coś o tym. Ale po cholerę taksówka, jak jest rewelacyjnie zorganizowana komunikacja miejska...

@wojtekch
"Ale to ideolo z tego co wiem wynika z tego, że w przeszłości mieli gigantyczny problem z alkoholizmem wśród ludności."

Kto nie miał.
-
2013/06/25 13:59:15
@wo "rewelacyjnie zorganizowana komunikacja miejska"

Komunikacja miejska, która obejmuje również rowery. Za miesiąc w Kopenhadze stare proste rowery zostaną wymienione na skomputeryzowane cudeńka. Można już nacieszyć oczy na gobike.dk
-
wo
2013/06/25 14:05:42
A czym są ścieżki rowerowe w Kopenhadze, to szokuje nawet kogoś, kto zna ścieżki rowerowe z Wiednia. Z perspektywy warszawiaka to jak polska sieć drogowa z 1989 w porównaniu z autobanami RFN. Literalnie, bo tam już mają bezkonfliktowe rowerowe magistrale, nie krzyżujące się z ciągami pieszymi ani drogami dla samochodów, aaaaaa!
-
2013/06/25 14:20:14
Amsterdam i Kopenhaga to w ogóle miasta w których mógłbym mieszkać właśnie dzięki temu jak tam rowerami się świetnie jeździ.
Również bardzo odpowiada mi tam atmosfera tolerancji.
A Sztokholm odwiedzałem tylko służbowo i jakoś nie doceniłem nigdy, może w końcu czas na wizytę turystyczną i zakup odpowiedniego przewodnika...
-
2013/06/25 15:24:59
@wo
...rowerowe magistrale,
Są to de facto rowerowe autostrady. Jakiż to kontrast w stosunku do autostrad w Los Angeles. Zadziwiające, że znając przykład Kopenhagi, ktoś na świecie próbuje jeszcze wzorować się na Ameryce. Magistrale międzymiastowe to jedno ale miasto powinno być dla ludzi a nie dla samochodów. Nasze infrastrukturalne zapóźnienie jest paradoksalnie szansą na ludzkie zagospodarowanie przestrzeni. Czy nasi świeżo zmotoryzowani obywatele to zrozumieją?
-
2013/06/25 15:44:53
@miasto dla ludzi
Polak musi pokazać brykę przecież. A jak już rower, to tylko góral za grubą kasiorę i specjalny strój kolarski.
My wszystko potrafimy zmienić w parodię.
Jednak aby nie wszystkich tu obrazić. Ilu ludzi chętnie pojechałoby do pracy rowerem, gdyby tam mogli się choć umyć, czy przebrać w normalnych warunkach.
-
wo
2013/06/25 15:54:07
@losanonim
"Jednak aby nie wszystkich tu obrazić. Ilu ludzi chętnie pojechałoby do pracy rowerem, gdyby tam mogli się choć umyć, czy przebrać w normalnych warunkach"

Ja mam trochę za daleko, ale gdybym mieszkał w Kopenhadze tak daleko, to miałbym w zasięgu roweru stację kolejki podmiejskiej.
-
2013/06/25 16:05:30
Kopenhaga jest o tyle ciekawa, że to chyba jedyne miasto w Danii z naprawdę rozbudowaną infrastrukturą komunikacji publicznej -- wszystkie inne po prostu są małe (drugie, Aarhus, ma jakieś 300 tys., a piąte już poniżej stu). W szczególności, sieci kolei podmiejskiej -- która w Kopenhadze jest rewelacyjna -- nie ma nawet w Aarhus (gdzie infrastruktura jest znacznie bardziej prosamochodowa). Tym bardziej godne podziwu, że w jedynym dużym mieście udało się aż tak dobrze ją rozwiązać.
-
2013/06/25 16:25:10
losanonim
A jak już rower, to tylko góral za grubą kasiorę i specjalny strój kolarski.

W twojej głowie.

[a="pieniadze.gazeta.pl/Gospodarka/1,125292,14162163,Pieciu_Polakow_na_jeden_rower__Dominuja__gorale_.html] Z szacunków wynika, że 45 proc. kupowanych obecnie rowerów to "górale", a 40 proc. miejskie.
Jeszcze kilka lat temu przewaga rowerów górskich była znacznie większa. - To się zmienia m.in. dlatego, że coraz lepsza jest infrastruktura rowerowa.[/a]

A jak pojeździsz w polskich warunkach to zrozumiesz dlaczego solidny amortyzator, antyprzebiciowe opony i lekki rower, który można wnieść po schodach są dużo popularniejsze nad Wisłą niż w Danii. Ile ścieżek rowerowych w Kopenhadze prowadzi po schodach, bo w Polsce Ci bez trudu takie znajdę.
-
2013/06/25 17:31:32
No, do mnie do pracy tydzień temu zawitała przedstawicielka Wydziału Skarbu Urzędu Miejskiego. W kasku, nakolannikach, łokietnikach (czy jak się nazywa ochraniacze na łokcie), wtargała rower większy od niej na drugie piętro... Jak się kocha dwa kółka, to można w każdych warunkach można funkcjonować. Tylko nie po drogach, bo obcowanie z polskim kierowcą zabija.
-
2013/06/25 17:42:29
@ rockier
"W kasku, nakolannikach, łokietnikach (czy jak się nazywa ochraniacze na łokcie)"

To była urzędniczka, więc chyba "zarękawki".
-
2013/06/25 18:03:03
@wo

<Dziś jest tam zwykły antykwariat specjalizujący się w książkach historycznych (Centralantikvariatet). W czasach Larssona była tam księgarnia Szwedzkiego Związku Komunistycznych Robotników, czyli tak zwanej frakcji.>

I nie trzeba było krwawej rewolucji by antykwariat zmienił profil. Szczęśliwi Szwedzi. Wszystko płynie swobodni, bezkonfliktowo, naturalnie. Od lat.
Czyżby?
Ostatnio płonęły samochody na przedmieściach. Może to jednak nie jest kraina szczęśliwości? Może to Larsson i jego idee są winne? A może to dla tego, że nie ma tam już księgarni Szwedzkiego Związku Komunistycznych Robotników ?
Dzisiaj Szwedzi zadają sobie pytanie czy nie przesadzili. Komisarz Wallander też zadał takie pytanie w jednym z odcinków znakomitego (dla mnie) serialu. Coś mi się zdaje, że rodzic Wallandera, Henning Mankell, miał inne poglądy i z Larssonem nie za bardzo by się zgodził.
Ale to na marginesie.
Nawet dla kogoś kto zna Sztokholm taki przewodnik jest wart polecenia ale po drodze zatrzymajcie się choć na chwilę w Ystad.
-
2013/06/25 18:07:19
@Weirdnik: To oczywiście nie jest takie proste, żeby unikać ebooków jak ognia, zwłaszcza tu i teraz, na tym wysypisku śmieci

No cóż, tak to własnie działa: nie mam wyboru, muszę wiązać pętlę; nie mam wyboru, muszę założyć ją na szyję; nie mam wyboru, muszę wleźć na stołek; nie mam wyboru, muszę się kołysać. Nie zrozum mnie źle, ja naprawdę niczego nie oceniam i niczego nie proponuję i rozumiem, że każdy kolejny krok jest lokalną koniecznością.
-
wo
2013/06/25 18:12:34
A nawet lolalną.
-
wo
2013/06/25 19:56:39
@mw
'Może to jednak nie jest kraina szczęśliwości?"

Co za idiotyczne pytanie. Nie ma krain szczęśliwości.

"Coś mi się zdaje, że rodzic Wallandera, Henning Mankell, miał inne poglądy i z Larssonem nie za bardzo by się zgodził. "

Mam wrażenie, że nie znasz poglądów ani jednego, ani drugiego i serwujesz tu jakieś głupkowate strzały na ślepo.
-
2013/06/25 20:06:29
No fajnie,skorzystam, chociaż to brzmi jak przewodnik po przedwojennej Warszawie. A jedyny znany mi super Persson to Joergen Persson; jeszcze ew. Andrzej Person, ale to postać kontrowersyjna.
-
2013/06/25 22:35:01
Lekki offtop. Bezpłatna próbka "Lemologii" z legimi wygląda tak: i.imgur.com/ZRwxIR7.jpg

Napisałem do nich z pytaniem czy w pełnej wersji jest tak samo, ale jeśli ktoś zna odpowiedź to chętnie się dowiem. Kupiłbym tę Lemologię, ale pod warunk
iem że przenoszenie wyrazów będzie poprawne.
-
2013/06/25 23:55:25
@m.61
Ostatnio płonęły samochody na przedmieściach. Może to jednak nie jest kraina szczęśliwości? (...) Nawet dla kogoś kto zna Sztokholm taki przewodnik jest wart polecenia ale po drodze zatrzymajcie się choć na chwilę w Ystad.
Ale o co Ci chodzi z tym Ystad? Piękne miasto z klimatycznym i kameralnym centrum, ja też je polecam
No chyba że to był kompletny offtop od płonących samochodów....
-
2013/06/26 00:03:43
@losanonim
Jednak aby nie wszystkich tu obrazić. Ilu ludzi chętnie pojechałoby do pracy rowerem, gdyby tam mogli się choć umyć, czy przebrać w normalnych warunkach.

No ale te ta mityczna konieczność prysznica w pracy jest pokłosiem wyczynowego sznytu tej naszej młodej, miejskiej, rowerowej kultury. Ten styl na górala, kask i ciuchy wymusza pewne tempo na drodze, no bo jakby wyglądał koleś jadący 15 km/h na góralu po mieście. W Danii, Szwecji i Holandii na rowerach (miejskich) jeżdżą ludzie w garniturach, płaszczach i sukienkach, nie męcząc się przy tym i te wszystkie łaźnie nie są im potrzebne.
-
2013/06/26 00:23:25
Sztokholm kupiłam i przeczytałam z przyjemnością, chociaż większość smaczków poznałam już w wywiadach i felietonach autora.

Ale generalny brak przewodników - ebooków doskwiera mi niezmiernie. Duży pascal swoje waży i często zostawiam książkę w hotelu i zwiedzam miasto bez niej. A smartfona i tak mam ze sobą więc cudownie byłoby usiąść na dziedzińcu ratusza / przed katedrą, kilknąć na odpowiednią aplikację, które zlokalizuje mnie dzięki GPS i przeczytać odpowiedni fragment.
-
2013/06/26 07:11:15
@magdalaena1977
"A smartfona i tak mam ze sobą więc cudownie byłoby usiąść na dziedzińcu ratusza / przed katedrą, kilknąć na odpowiednią aplikację, które zlokalizuje mnie dzięki GPS i przeczytać odpowiedni fragment."

Był prawie dokładnie taki projekt o nazwie "mGuide", z dofinansowaniem przez UE, w mojej poprzedniej firmie próbowali się do niego podłączyć. Nie wiem jaki jest aktualny stan prac. Pierwsza koncepcja miała pracować ze specjalnymi urządzeniami wypożyczanymi na miejscu, ale to było jeszcze zanim z komórki zaczęły być smart i mieć GPS. No i właśnie miało to lokalizować użytkownika i pokazywać kawalki przewodnika o danym miejscu. Pamiętam że jeździli od nas na próby terenowe do Sieny i w tamtejszych wąskich uliczkach były duże problemy z lokalizacją.
Ale szybki gugiel pokazuje jakieś wyniki, więc może to już działa.
-
2013/06/26 08:47:57
pochlaniacz
Ten styl na górala, kask i ciuchy wymusza pewne tempo na drodze, no bo jakby wyglądał koleś jadący 15 km/h na góralu po mieście. [/i

15km/h to niezła średnia prędkość, zerknij na statystyki maniaków-fanatyków www.bikestats.pl/statystyki ,nawet ludzie z pierwszej setki serwisu plasują się między 20-25. Nasza infrastruktura wymusza ciągłe zmiany prędkości i kierunku (ścieżka rowerowa na JP2 W-wa która która trzykrotnie zmienia stronę ulicy na odcinku trzech skrzyżowań i jednego ronda).
-
2013/06/26 09:18:03
@pochlaniacz
" W Danii, Szwecji i Holandii na rowerach (miejskich) jeżdżą ludzie w garniturach, płaszczach i sukienkach, nie męcząc się przy tym i te wszystkie łaźnie nie są im potrzebne."

Akurat w mojej aglomeracji nie da się jechać tak radośnie jak po Kopenhadze czy Amsterdamie, po pierwsze nie jest płasko. Po drugie ruch nie jest płynny i ustawiony pod rowery.
Jakim bym rowerem nie jechał, w gorące lato zapocę się jak nie przymierzając świnia (swoją drogą co za durne porównanie), bo ciężko jechać tak by paru podjazdów nie zaliczyć. Do tego i Amsterdam i Kopenhaga mają dość chłodne poranki, co nie zawsze jest kejsem u nas. W zimie tam jest klimat morski, czyli może być mokro ale rzadko śnieg na drodze i bardzo nieprzyjemny mróz, który praktycznie wyklucza zabawy rowerem (co też ma chyba wpływ na inwestycje w rowerową infrastrukturę u nas).
No i łazienka to był pewien symbol infrastruktury. Bo jeszcze trzeba gdzieś zostawić rower, bo przecież nie na ulicy. W takich Niemczech w firmach, które miałem przyjemność odwiedzić mają specjalne szatnie (z łazienkami) dla rowarzystów (i oczywiście parkingi), bo wbrew temu co twierdzisz ludzie ubierają się specjalnie na rower. Wszystko zależy od dystansu i pogody.
-
2013/06/26 10:34:05
@losanonim

Z moich doświadczeń z zimowym jeżdżeniem na rowerze po Wrocławiu i Kopenhadze, znacznie bardziej nieprzyjemne jest kopenhaskie -1 i 100% wilgotności, niż solidne zimowe -10. Śnieg jest w zimie w miarę regularnie: kwestią sprawności infrastruktury jest to, jak szybko znika z (większości) dróg rowerowych (na głównych arteriach często szybciej niż z ulic).

Co do ubierania się specjalnie na rower: przynajmniej tu, zdecydowanie mniejszość. Większość jeździ w miarę spokojnie na rowerach, które spokojnie można zostawić na ulicy. Mniejszość, często ludzie mający znacznie dalej, powiedzmy 15-20 km — na lekkich szosowych, przy których faktycznie i parking, i łazienka są potrzebne. W większości miast to spokojnie może być kwestia wyboru czy traktujesz rower jako wygodny środek transportu (również w połączeniu ze zbiorkomem), czy jako trening/lajfstajl.
-
wo
2013/06/26 11:19:49
Właśnie jednocześnie Kopenhaga to kontrprzykład do tezy "moje miasto się nie nadaje na rower". Tam bardzo często pada deszcz, albo nie pada, tylko jest taka osiadająca na człowieku mgła. Powiedziałbym, że już lepiej na rower się nadaje Los Angeles (w którym ścieżki rowerowe ciągle są opcją raczej rekreacyjną niż komutacyjną). Duńczycy rozwiązują to banalnie - mnogością różnych foliowych płacht, peleryn, poncho i tak dalej. To, czym oni jeżdżą po tych magistralach, to często nie są już nawet rowery, tylko jakieś rodzinne ryksze, z bagażnikiem na wyskok do supermarketu.

Ktoś tu się skarżył na górskie ukształtowanie miejscowości - a wie kolega, jak górzasto potrafi być w niektórych zakamarkach Wiednia?
-
2013/06/26 11:46:22
Dojeżdżanie na miejskim rowerze w garniturze to jest fajny pomysł, jeżeli do przejechania jest 5 kilometrów, w Holandii miasta są jakby mniejsze niż taka Warszawa. Przy dystansie powyżej 10-12 km (a dystans na przykładową Domaniewską z przykładowego Bemowa czy Targówka to ok. 15 km) prysznic i przebranie się zaczyna być niezbędne. A łączenie roweru ze zbiorkomem jest w zasadzie ograniczone do SKM/KM, w obrębie miasta w godzinach szczytu to fikcja.
-
2013/06/26 11:59:49
@losanonim "radośnie jak po Kopenhadze czy Amsterdamie, po pierwsze nie jest płasko."
Centrum Kopenhagi płaskie, bo to wszystko kiedyś była plaża i mokradła, więc jak się pojawiał nowy suchy ląd, to go zabudowywano. Jednak gdy sie jezdzi rowerem to wyraznie czuc, ze tymi samymi ulicami w jedna strone sie jedzie latwiej niz w drugą. Sprawdziłem, że moja droga do pracy zaczyna sie na 2 mnpm a konczy na 27 mnmp, i wzrost wysokości nie jest jednostajny.

"Po drugie ruch nie jest płynny i ustawiony pod rowery. "
Gadać o tym zaczęli w latach 70-ych. Pierwsza strategia zmian pojawiła się na początku lat 80-ych, a implementacja tego o czym mówimy to to dopiero ostatnie kilkanaście lat. W muzeum miejskim w Kopenhadze są plansze pokazujące jak się zmieniały plany i widać, że do realizacji wszystkich pomysłów sprzed 30 lat jeszcze daleko, ale zmiany idą zgodnie z tamtymi planami. To po prostu wymaga kilku pokoleń ciągłej roboty.
-
2013/06/26 12:00:25
@ sposób używania roweru

Rower ma ułatwiać życie. Najlepiej, gdy staje się naturalnym sposobem na pokonanie kilku kilometrów, a do tego wystarcza wysiłek porównywalny ze zwykłym marszem. Wsiadasz i po paru minutach jesteś w sklepie, u znajomych, w bibliotece. Rano dwa lub trzy kwadranse zajmuje Ci dojazd do pracy - bez spinki, stawania na pedałach i gwizdu powietrza w uszach.
W Szwecji, Danii i Holandii mijałem tłumy ludzi, którzy spokojnie, na swoich nieraz odrapanych kozach, jechali: do pracy (w koszyku teczka), na zakupy (w koszyku pomidory), do parku (w foteliku dziecko).
Oczywiście trasy rowerowe mają dużo lepsze niż w Polsce, ale nie przesadzajmy, te rowerowe autostrady są głównie w dużych miastach i to poza centrum. A normalne jest, że trzeba stanąć na światłach, zmieniać stronę drogi itp. No i chociaż w Szwecji faktycznie nie prowadzą ścieżek rowerowych po schodach - jak u nas, to nie raz, jadąc karnie rowerówką zdarzyło mi się wylądować w jakimś dzikim zaułku bez oznaczenia co dalej.

W Eindhoven (anecdata naocznie widziana) przy odległościach do 10 km jeździ się rowerem i bardzo budujący jest obrazek poranka w typowym holenderskim osiedlu domków z ojcami rodzin dostojnie pedałującymi do pracy. Pytałem się nawet kumpla, czy mu się tak zawsze chce tym rowerem. Na co dostałem odpowiedź, że po pierwsze szybciej, bo korki, po drugie nie trzeba się martwić o parkowanie, a po trzecie wszyscy tak robią.
Rower jest tam tak naturalny, że jeździ się nim na dyskoteki i do barów, a sobotnia noc zapełnia deptaki wielkimi rowerowymi parkingami.

To czego nam brakuje, to kompleksowe spojrzenie na rolę rowerów w komunikacji. Trasy rowerowe dopiero są scalane w spójne sieci, centra miast dopiero zaczynają traktować rower na równi z samochodem - tam rower ma priorytet. U mnie w Gdańsku poprawia się to bardzo szybko, np. mamy całkiem dobre trasy rowerowe przy głównych miejskich arteriach, na wąskich uliczkach starego miasta rower ma już więcej swobody niż samochód, itd. Nie wiem, jak jest gdzie indziej, ale myślę że idziemy w dobrą stronę i coraz więcej ludzi zdołowanych korkami skorzysta z alternatywy. Trzeba tylko im pomóc.
-
2013/06/26 12:11:10
@wo
Tam bardzo często pada deszcz, albo nie pada, tylko jest taka osiadająca na człowieku mgła. (...) Duńczycy rozwiązują to banalnie - mnogością różnych foliowych płacht, peleryn, poncho i tak dalej.
Holendrzy rozwiązują to nastawieniem "Eeee i tak zaraz przestanie padać" Tam na ulicy nikt się nie przejmuje deszczykiem, który u nas wywołałby już masową migrację do bram i drzew. Faktem jest, że u nich te codzienne deszcze trwają po kilkanaście minut to się przyzwyczaili..
-
2013/06/26 12:14:22
@ margrabia.d

"Dojeżdżanie na miejskim rowerze w garniturze to jest fajny pomysł, jeżeli do przejechania jest 5 kilometrów"

Ok 50 % podróży samochodem to podróże do 5 km.

"łączenie roweru ze zbiorkomem jest w zasadzie ograniczone do SKM/KM"
A w czym jest gorsze metro lub tramwaj? Rowerem dojeżdżasz z domu przystanku, zostawiasz rower, podjeżdżasz zbiorkomem, a "ostatnią milę" pokonujesz na rowerze miejskim.

-
2013/06/26 12:34:56
pochlaniacz
A normalne jest, że trzeba stanąć na światłach, zmieniać stronę drogi itp.

Ja nie postuluję wyłączenia rowerzystów z zasad ruchu drogowego, mam na myśli takie cuda jak np. ścieżka rowerowa wzdłuż Sikorskiego W-wa gdzie jadąc ścieżką rowerową musisz się zatrzymać przed wjazdem na stację benzynową, przeprowadzić rower po pasach, potem masz ścieżkę, potem znowu hop z roweru i pchasz przez pasy bo wyjazd ze stacji, jedziesz, pchasz bo wjazd do myjni itd. Jechać Ci jezdnią nie wolno, bo ścieżka przecież jest.
-
2013/06/26 12:52:21
@rpyzel
jadąc ścieżką rowerową musisz się zatrzymać przed wjazdem na stację benzynową, przeprowadzić rower po pasach, potem masz ścieżkę

Nie jeździłem po Warszawie rowerem, ale na zdrowy rozum, jeśli to jest trasa rowerowa, to zamiast pasów dla pieszych powinny tam być przejazdy DLA ROWERÓW (np. takie: bractworowerowe.blox.pl/resource/maratonska_przejazd.JPG), na których rower ma pierwszeństwo (w granicach rozsądku i kodeksu oczywiście) i nie trzeba schodzić z roweru.
Jeśli jakiś planista walnął tam pasy to jest ciężkim kretynem, albo sabotażystą.
-
2013/06/26 13:07:30
Jeśli jakiś planista walnął tam pasy to jest ciężkim kretynem, albo sabotażystą.

Raczej typowym warszawskim projektantem infrastruktury dla rowerów, odpornym na wiedzę i olewającym wytyczne. U nas to wygląda tak:

"Na ścieżce, którą wytyczono wzdłuż poszerzonych i połączonych wiaduktem ulic Cybernetyki i 17 Stycznia, powstały rekordowe uskoki, które mają nawet 7 cm."

"Po konsultacjach z kierownikiem budowy rzecznik Kozioł przyznał, że uskoki są za wysokie. - Według projektu powinny mieć 4 cm. Nasz podwykonawca będzie to musiał poprawić - zapowiada."

"Jednak według projektanta dopuszczalna wysokość krawężnika na przejeździe rowerowym wynosi najwyżej 2 cm. - Tyle jest konieczne, żeby zbudować rynienkę ściekową przy krawędzi jezdni - mówi Maciej Gajewski z firmy Arcadis."

A co mówi obowiązujące prawo?

"Jeszcze inną wysokość krawężnika podaje dr Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej, współautor przyjętych niedawno przez władze Warszawy standardów projektowania dróg rowerowych. - Sprawa jest jasna. Według rozporządzenia ministra transportu z 1999 r. w sprawie budowy dróg uskok na ścieżce rowerowej może mieć najwyżej centymetr "

I to chyba wyjaśnia popularność rowerów górskich z amortyzatorem w dość płaskim mieście :-/
-
2013/06/26 13:18:47
@wo
" a wie kolega, jak górzasto potrafi być w niektórych zakamarkach Wiednia?"

Dlatego tam nie jeżdzę.
Kiedyś będąc studentem w Szwajcarii pracowałem fizycznie i dojeżdzałem do fabryki na rowerze. Małe, praktycznie górskie miasteczko (Appenzel). Gdy ciężko spocony wracając z fabryki do domu, na najwyższej przerzutce lokalnie dostępnego roweru, wlokłem się do domu, to wyprzedzały mnie kilkulatki na malutkich rowerkach bez przerzutek, zdziwione co mi tak dużo czasu podjazd zabiera...
Codzienna praktyka na pewno też swoje robi. Społeczeństwo jednak musi dorosnąć. Nam imponują Amerykanie bez chodników, a co dopiero tras rowerowych. Kwestia (nie)świadomości.
Ja cenię sobie rower i korzystam gdy mogę. Niestety u nas chyba wciąż to wyzwanie, zamiast jedna z opcji.
-
2013/06/26 15:51:22
@losanonim
Społeczeństwo jednak musi dorosnąć. Nam imponują Amerykanie bez chodników, a co dopiero tras rowerowych. Kwestia (nie)świadomości.

To zmienia się szybciej niż nam się wydaje. Miasta mamy zakorkowane jak na Zachodzie, w liczbie samochodów na głowę już ich doganiamy. Dopadły nas też ich problemy - samochód często staje się kolejnym problemem zamiast ułatwieniem, klatką zamiast wehikułem swobody.
W Trójmieście ludzie z Gdyni pracujący w Gdańsku (i vice versa) coraz częściej wybierają SKM zamiast wystawania w korkach i na światłach. Gorzej mają Ci od domków z przedmieść, ale i dla nich buduje się już dodatkowa linia SKM.
-
2013/06/26 16:11:09
@teoriachaosu
"Ok 50 % podróży samochodem to podróże do 5 km."

Dziwnym nie jest, skoro z 600 respondentów 300 mieszka w centrum miasta, a 200 do 5 kilometrów od centrum.

Co do łączenia w sposób, który opisujesz, to nie bardzo wyobrażam sobie w warszawskich (czy w ogóle dużego miasta w PL) zostawienia roweru na 9 godzin na drugim końcu miasta. Nie mówiąc o tym, że nie wiem po co - zakładam, że jeżeli mieszka się w obrębie miasta, to do przystanku nie trzeba dojeżdżać rowerem.

-
2013/06/26 16:11:45
@pochlaniacz
"coraz częściej wybierają SKM"

Nie zauważyłem tego trendu. Już prędzej znajduję przypadki ryzykowania życiem podróżując rowerem z Gdyni do Gdańska i odwrotnie, byle tylko z SKMki nie musieć korzystać. W większości tylko dlatego, że remonty robi się wszystkie na raz bez pomysłu na skanalizowanie ruchu (Gdynia), z czym poprzedni prezydenci radzili sobie o niebo lepiej.

Przy niewydolnej i niepunktualnej i słabo zgranej z SKM komunikacji miejskiej w Gdańsku masz dziwnie optymistyczne spojrzenie. Fakt, że tam widać jakieś zmiany na lepsze, no ale Gdańsk już sięgnął dna dawno temu. Choć w temacie dróg rowerowych jest absolutnym liderem.

A już temat o współpracy i planowaniu miast w tej aglomeracji to na opowieść rzekę jakich idiotyzmów nie zrobiono w Sztokholmie, Kopenhadze, Amsterdamie czy Wiedniu.
-
2013/06/26 16:22:34
marqrabia
Co do łączenia w sposób, który opisujesz, to nie bardzo wyobrażam sobie w warszawskich (czy w ogóle dużego miasta w PL) zostawienia roweru na 9 godzin na drugim końcu miasta.

mapa parkingów rowerowych ZTM Warszawa Niektóre mają nawet monitoring. Na linii Otwockiej to bywa, że ludzie dojeżdżają jakimś starym składakiem z domku do stacji, zostawiają rower i wsiadają w pociąg.
-
2013/06/26 16:39:51
Mój post dotyczy książki Szanownego Gospodarza, więc mam nadzieję, że jest dopuszczalny.
W Polsce standardowym zabezpieczeniem e-booków jest znak wodny. Można kupić książkę, skopiować na kindle i działa od (a właściwie bez) kopa. Przykładowo Publio, e-księgarnia Agory tak właśnie zabezpiecza swoje książki i umożliwia nawet automatyczną wysyłkę nak Kindle od razu po zakupie. W ten sposób nabyłem ksiażki autorstwa reportera "Gazety" Piotra Głuchowskiego. Zero problemów.

LEMologia dostępna w księgarni legimi jest zabezpieczona DRMem Adobe ADEPT. Postanowiłem "dać mu benefit zwątpienia" z racji tego że od dawna chciałem LEMologię przeczytać, a ponadto księgarnia legimi na swoim własnym blogu opublikowała instrukcję jak ów DRM usunąć z ich własnych książek:
blog.legimi.com/2011/10/polskie-ebooki-na-kindle/

Próbowałem postąpić zgodnie z instrukcją, ale w punkcie 5. (próba otwarcia książki w programie Adobe Digital Editions) otrzymałem od DRMu solidnego kopa w dupę w postaci komunikatu błędu: "Unable to download. Error getting License. License Server Communication Problem.: E_LIC_LICENSE_SIGN_ERROR".

Guglanie nie pomogło, zadzwoniłem na infolinię księgarni i opisałem problem, rozmówca przyznał, że faktycznie mają jakiś problem z serwerem licencji i już jutro, a być może nawet dziś rozwiążą go i będę mógł pobrać książkę!

Uradowany tym faktem czym prędzej napisałem ten komentarz, aby przestrzec wszystkich którzy nie lubią być kopani w dupę przed kupowaniem książek z kopiącym w dupę DRMem, nawet jeśli autorem jest Szanowny Gospodarz. Dziękuję za uwagę.

Simplex
-
2013/06/26 16:41:06
@rpyzel
dopóki większość z nich to 3 rury wkopane w ziemię, to nie widzę różnicy. Ale fajnie, że się coś w tej kwestii dzieje.

Na linii podmiejskiej kolejki jest trochę inna sytuacja, raz że do stacji dalej, a dwa, że można ten rower zabrać pociągiem do miasta (sprawdzić, czy nie środek szczytu).
-
2013/06/26 16:42:04
@mruwnica

No fajnie że niczego nie proponujesz, i nie oceniasz, ale w takim razie po co lać ślozy i Wiedzieć Lepiej? Karty na stół, What Would Mruwnica Do?
-
wo
2013/06/26 17:36:39
@weirdnik
"What Would Mruwnica Do?"

Nie wiem co Mruwnica, wiem co ja. Należy trzymać się papieru tak długo, jak tylko się da, bo tam są konfitury. Ebookami zacząć się interesować jeśli tam powstaną sensowne mechanizmy monetyzacyjne. Jeśli nie powstaną - przestać pisać.

@simplex
Moje doświadczenie jest takie, że jedyne jakie-takie pieniądze były z najdroższej i najbardziej najeżonej zabezpieczeniami wersji na iOS. Wszystkie te uproszczone wersje na czytnik to zawracanie głowy.
-
2013/06/26 17:54:52
@ pochlaniacz:

"U mnie w Gdańsku [...] na wąskich uliczkach starego miasta rower ma już więcej swobody niż samochód"

Przeca nie dlatego, że Miasto chce zrobić dobrze rowerzystom. Coraz więcej jest stref wyłączeń z ruchu samochodowego, coraz więcej słupków na środku ulicy itd. Rowerzysta ten słupek ominie, samochód nie. W zamyśle włodarzy priorytetem na Starym Mieście u nas mają być piesi, zwłaszcza turyści.
-
2013/06/26 18:05:41
@losanonim
Nie zauważyłem tego trendu. Już prędzej znajduję przypadki ryzykowania życiem podróżując rowerem z Gdyni do Gdańska i odwrotnie, byle tylko z SKMki nie musieć korzystać. W większości tylko dlatego, że remonty robi się wszystkie na raz bez pomysłu na skanalizowanie ruchu (Gdynia), z czym poprzedni prezydenci radzili sobie o niebo lepiej.

No cóż, moja anecdata mówi coś innego - ludzie z pracy od kilku lat z wolna przesiadają się na SKM. Trend jest wolny, ale zauważalny. Zresztą sam często korzystam (z rowerem - darmowo!) i tragedii nie ma.
A co do ryzykowania życiem Z Gdyni do Gdańska. To po pierwsze jest daleko - pod 20 km i łapie się na większą wyprawę, a po drugie można sobie znaleźć trasę alternatywną i nie pchać się gdyńskimi bezdrożami wzdłuż przelotówki. Tak czy siak, z racji odległości to nie jest trasa na spokojne codzienne dojazdy.

Przy niewydolnej i niepunktualnej i słabo zgranej z SKM komunikacji miejskiej w Gdańsku masz dziwnie optymistyczne spojrzenie. Fakt, że tam widać jakieś zmiany na lepsze, no ale Gdańsk już sięgnął dna dawno temu. Choć w temacie dróg rowerowych jest absolutnym liderem.

Tymi epitetami akurat można opisać każde polskie miasto. Co do zgrania z SKM pozwolę się nie zgodzić, węzeł Centrum przy dworcu funkcjonuje całkiem dobrze, Wrzeszcz jest teraz wprawdzie rozkopany, ale też szybko można się przesiąść. Punktualność autobusów jest pochodną korków, z tym wiele się nie zrobi, a tramwaje dają radę. Parking rowerowy przy pętli tramwajowej na Havla przypomina mi to co widziałem w Szwecji. To idzie w dobrym kierunku.

A już temat o współpracy i planowaniu miast w tej aglomeracji to na opowieść rzekę jakich idiotyzmów nie zrobiono w Sztokholmie, Kopenhadze, Amsterdamie czy Wiedniu.

Prawda, zgodzę się (świeży przykład - gdyńskie lotnisko), ale pokaż mi w Polsce aglomerację, która byłaby zauważalnie lepsza. Tu potrzeba kompleksowych zachęt prawnych i administracyjnych, a nie tylko kolejnych kongresów miast polskich.
-
2013/06/26 18:09:23
@wo

...głupkowate strzały na ślepo.

Dowaliłeś mi.
Może i mi się należało ale jako ćwierć Szwed nie rozumiem fascynacji Larssonem ale rozumiem fascynację Sztokholmem. Moja opinia o nich , to fakt, opiera się na lekturze ich książek a także filmów nakręconych na ich postawie. Moje prywatne doświadczenie mówi, że jeżeli ktoś chce zrozumieć ten kraj to powinien patrzeć na Mankella i komisarza Wallandera z Ystad a nie na Larssona. To chciałem powiedzieć.

Ale to moje prywatne, małomiasteczkowe odczucie.
-
2013/06/26 18:09:36
@rockier
Przeca nie dlatego, że Miasto chce zrobić dobrze rowerzystom. Coraz więcej jest stref wyłączeń z ruchu samochodowego, coraz więcej słupków na środku ulicy itd. Rowerzysta ten słupek ominie, samochód nie. W zamyśle włodarzy priorytetem na Starym Mieście u nas mają być piesi, zwłaszcza turyści.

Ależ przecież chce dobrze, ulice, które są jednokierunkowe tylko dla samochodów są jak najbardziej prorowerowe - i masz takich pełno na starym mieście.
-
2013/06/26 19:06:36
@ pochlaniacz:

Ulice prorowerowe to ulice z pasem dla rowerzystów. Z jednokierunkowych: Garncarska i Ogarna. I to chyba wszystko. Tyle, że z jednokierunkowości Garncarskiej mnóstwo kierowców mało sobie robi, zwłaszcza wieczorem, a to jest śmiertelnie niebezpieczne.
-
wo
2013/06/26 19:26:51
@mw
"Moje prywatne doświadczenie mówi, że jeżeli ktoś chce zrozumieć ten kraj to powinien patrzeć na Mankella i komisarza Wallandera z Ystad a nie na Larssona."

Ale co to mi znowu za "myjcie nogi zamiast rąk". Poglądy polityczne Mankella i Larssona były rzeczywiście trochę inne, bo Mankell był maoistą (więc lepiej się czuł na Holländargatan), a Larsson trockistą. To za mało, by uzasadnić Twoją tezę "Henning Mankell, miał inne poglądy i z Larssonem nie za bardzo by się zgodził". W większości spraw się zgadzali, obaj spoglądali na skandynawski model krytycznie - z lewej strony.
-
2013/06/26 20:29:06
@rockier
No widzisz, wchodzimy już w rapiery - jak dużo tych staromiejskich ulic jest ułatwionych dla rowerów i w jaki sposób. Żeby nie zamulać wątku zgódźmy się że dużo jeszcze można poprawić, ale generalnie zmiany idą w dobrym kierunku.

Osoba, która chce na co dzień poruszać się po Gdańsku rowerem nie ma z tym większych problemów - dużo sensownie połączonych tras, wszystkie nowe inwestycje mają zintegrowane rozsądne pasy rowerowe (przykład: nowa Słowackiego z tunelowymi przepustami), stare, malowane ścieżki są sukcesywnie zastępowane nowymi, bezkrawężnikowymi, do Sopotu i Gdyni można darmowo przewieźć rower eskaemką, mamy już pierwsze jaskółki rozwiązań "ride & tram". To naprawdę dużo, zbliżamy się już do poziomu chociażby Malmo, aczkolwiek brakuje mi jeszcze ichnich darmowych kompresorów przy ścieżkach rowerowych :)
-
2013/06/26 20:44:14
@pochlaniacz
"poziom Malmo"

Chyba w Gdańsku tylko. Na pewno nie w Gdyni i jeszcze b. długo nie i niespecjalnie w Sopocie.
-
2013/06/26 20:46:39
@rpyzel
"cuda jak np. ścieżka rowerowa wzdłuż Sikorskiego W-wa gdzie musisz się zatrzymać przed wjazdem na stację benzynową"

Ale Ty tam jechałeś kiedyś? Przecież nikt tam z roweru nie schodzi.
-
2013/06/26 21:16:04
@losanonim
Chyba w Gdańsku tylko. Na pewno nie w Gdyni i jeszcze b. długo nie i niespecjalnie w Sopocie.

No ale nie porównuj Sopotu do 10-krotnie (a powierzchniowo 20-krotnie) większego Gdańska. Sopot komunikacyjnie i rowerowo jest jego częścią, ma dwie trasy tranzytowe, górną (Armi Krajowej, potem ze ze słabym, ale krótkim odcinkiem do Czyżewskiego) i dolną wzdłuż morza. Poza zapchaną imprezowiczami i turystami dolną częścią to oaza spokoju, gdzie te rowerowe ścieżki nie są nawet jakoś specjalnie potrzebne.
Gdynia to inna para kaloszy. Kręgosłup miasta od północy nie ma porządnej trasy, w kierunku Gdańska nic lepiej, w centrum trzeba lawirować na wprawdzie wygodnie szerokich, ale chodnikach - tam czuć tego ducha "amerykańskiej" przedsiębiorczości.
Nie ma nawet sztandarowej trasy wzdłuż morza (ja wiem - klify, ale jednak) bo ten bulwarowy paseczek wstydu to jednak za mało.
Może kiedyś im się zmieni?
-
2013/06/26 21:54:05
I jeszcze pragnę podziękować Gospodarzowi za przewodnik. Sztokholm to wspaniałe miasto, warte obejrzenia i bez Larrsona - każdy sposób, żeby zachęcić do jego obejrzenia jest dobry.
Gdyby ktoś się wybrał i miał sporo czasu, zachęcam do zajrzenia na wieżę TV (Kaknästornet - dobry dojazd autobusem 69E). Po wyjściu na szczycie można się przekonać jakim to miasto jest morzem zieleni i troszkę lepiej zrozumieć szwedzkiego hopla na punkcie ekologii.
-
2013/06/26 22:31:20
@pafcio
Ale Ty tam jechałeś kiedyś? Przecież nikt tam z roweru nie schodzi.

Wiem, ja też tam nie pcham roweru jak do pracy jadę i wracam. Jak się tam SM czy policja zasadzi to niezły utarg będą mieli w ramach akcji Rower
-
2013/06/27 09:13:24
@pochlaniacz
"Sopot - scieżki niespecjalnie potrzebne"

No co ty opowiadasz, w uzdrowisku? Tutaj samochodów nie powinno być tylko scieżki rowerowe.
Dojazd z Brodwina czy górnego Sopotu gdziekolwiek to wyzwanie, bo albo wąski wysoki chodnik, drogi jednokierunkowe, samochody parkujące wszędzie i złośliwa policja. Te ścieżki o których mówisz to żenada, takie właśnie na oczyszczenie sumienia, bo ścieżka dolna to typowy trakt turystyczny, nie nadaje się do komunikacji w ogóle. Górny też nie, wymusza wysiłek od rowerzystów (niepotrzebne podjazdy w obie strony) i wydłuża drogę dokądkolwiek. Do tego w Sopocie masz zakazy poruszania się rowerów po drodze samochodowej w paru miejscach (na głównej przelotówce zdaje się przez całą długość w granicach miasta). O wstawianiu limitów prędkości i wyłapywaniu rowerzystów na Monciaku w ogóle nie wspomnę. Uzdrowisko panie...
-
2013/06/27 10:11:57
@losanonim & Sopot

Sopot - uzdrowisko? No daruj. To nie żadne CośTam-Zdrój, to serce metropolii, z dużym ruchem tranzytowym samochodowym i kolejowym, imprezownia całoroczna, z aranżacją bynajmniej nie uzdrowiskową. Sopot jest tak ciasny, że nie da się się z niego wypchnąć samochodów bez obstawienia go piętrowymi parkingami, na które miejsce byłoby tylko gdzieś tam od strony Gdańska. A mieszkańcy i tak będą musieli gdzieś parkować, musi być dojazd dla zaopatrzenia, itp. To nie Wenecja.

Tranzyt. Podjazdy na górnej trasie, jak na standardy sopockie, są niewielkie i jedzie się tamtędy całkiem dobrze, a odległościowo nadkładasz 100m. Osobiście wolę takie poprowadzenie - drogą boczną równoległą, niż gdybym miał się snuć obok wąskiej przelotówki w hałasie, ale to pewnie kwestia gustu. Nie przeczę, że można by to poprawić, ale spójrz jak wąsko jest obok Niepodległości, tam ciężko poprowadzić rowerówkę z zachowaniem normalnego chodnika.
Dolna trasa owszem, jest zatłoczona i nie da się nią szybko jechać, ale jest (w Gdyni nie ma nawet tego). Akcja z ograniczeniem tam prędkości do 10 km/h była kuriozalna, ale bądźmy uczciwi, ona miała swoje konkretne przyczyny - sam kilka razy cudem uniknąłem rozjechania przez ścigaczy na góralach i w kaskach.

Reszta miasta. No cóż, sam co najmniej raz w tygodniu przejeżdżam przez Mickiewicza i Przylesie - nigdy nie miałem tam problemu z poruszaniem się po ulicach, nikt nie próbował mnie rozjechać. Na Brodwinie bywam o wiele rzadziej, ale oprócz zatłoczonej Malczewskiego, która jest przecież przelotówką do Gdyni, nie miałem nigdy problemu z samochodami na zwykłych drogach. To naprawdę nie takie natężenie ruchu i nie te prędkości

A Monciak to deptak. Dla pieszych. Trzeba to uszanować i zejść z roweru.
-
2013/06/27 10:50:38
@pochlaniacz
"Deptak - trzeba zejść"

Ale ja nie chcę zejść chcę podjechać pod górę albo zjechać na dół Sopotu, jest droga?
A zapomniałem, może na Chopina Cię "nie rozjadą"...

Sopot to jest uzdrowisko i nie ja o tym decydowałem, tylko władze miasta, które to wywalczyły.

Ty w ogóle rozumiesz o co chodzi z udogodnieniami dla rowerzystów? Korzystanie z drogi dla samochodów, bo akurat nie ma ruchu czy "nikt nie próbuje Cię rozjechać" albo akurat policja nie zauważa, że jedziesz chodnikiem, czy pod prąd nie ma nic wspólnego z udogodnieniem dla rowerzystów. Ba umożliwieniem jazdy raczej niż udogodnieniem.

Wybacz ale Twoje zadowolenie jest dziwne, gdy w mieście "centrum aglomeracji" konieczność zsiadania z roweru i dwie badziewne trasy (którymi nie da się jechać normalnie) dla Ciebie to jest coś godnego zadowolenia i ruch w dobrą stronę. A już argument ciasnoty jako tłumaczenie braku udogodnień i preferowania samochodów (czyli czegoś co w przeciwieństwie do rowerów ciasnotę powoduje) powala mnie kompletnie. Pewnie Amsterdam nie jest ciasny, albo Kopenhaga w centrum i dlatego wolą rowery niż samochody. Dodam, że Sopot oprócz dyskryminowania rowerzystów, generalnie nie jest również zainteresowany dodatkową i lepiej zorganizowaną komunikacją miejską i to Gdynia i Gdańsk wpychają swoje autobusy, bywa, że przy sprzeciwie władz Sopockich, czyli miasteczka, które co najśmieszniejsze, żyje z pieniędzy wydanych przez odwiedzających z Gdyni i Gdańska.
Dlatego nie widzę sensu dyskusji, no i gospodarz ma dość na pewno. EOT.
-
2013/06/27 10:51:08
@ograniczenie prędkości

Pół Polski się śmiało z ograniczenia prędkości na drodze rowerowej, tymczasem w Niemczech też takie widziałem. Tyle że do 30. I nikt przy nim nie łapał na radar, raczej było traktowane jako znak ostrzegawczy.
-
2013/06/27 11:24:03
@losanonim
Ale ja nie chcę zejść chcę podjechać pod górę albo zjechać na dół Sopotu, jest droga? A zapomniałem, może na Chopina Cię "nie rozjadą"...[i/]

Jezu, przecież to zwykła ulica, a nie dwupasmówka, można normalnie jechać. Jeszcze powiedz, że się boisz jechać ulicą Podjazd...

Normalna ulica w mieście jest drogą publiczną a nie "drogą dla samochodów", rowerzysta ma tam takie same prawa. Jeśli ruch nie jest duży to nie są potrzebne żadne udogodnienia, jedzie się jak każdy. Te wszystkie trasy rowerowe wymyślili nie po to by jednoślady miały "swoje" drogi, ale dla zapewnienia im bezpieczeństwa przy dużym ruchu. W Holandii na przykład, na osiedlach nie ma wydzielonych ścieżek rowerowych, one zaczynają się tam, gdzie ruch samochodowy się zwiększa - na dojazdówkach, w centrach. Podobnie w Szwecji - trasy międzyosiedlowe, obwodnice osiedli, arterie - tak, osiedla - nie, nawet nie wszędzie w centrach są ścieżki rowerowe, bo ulice wąskie i nikt się nie rozpędza. Pojedź do Kalmaru, Ystad, Västers - w centrach nie wciskają na siłę rowerówek tam gdzie nie ma miejsca, naturalne jest, że ulica jest dla wszystkich.
I mają tam też oczywiście deptaki - po których się CHODZI.

@igorwaw
-
2013/06/27 11:33:29
Przepraszam za formatowanie - misclick

@igorwaw
Pół Polski się śmiało z ograniczenia prędkości na drodze rowerowej, tymczasem w Niemczech też takie widziałem. Tyle że do 30. I nikt przy nim nie łapał na radar, raczej było traktowane jako znak ostrzegawczy.

Zgadzam się, akcja z ograniczeniem prędkości na ścieżce rowerowej w Sopocie do 10 km/h była kuriozalna - ale problem był prawdziwy. Ta trasa prowadzi wzdłuż plaży, sąsiaduje z chodnikiem, jest ciasno, co 100, 50 m są przejścia na plażę, w każdej chwili pod koła może ci wbiec dziecko, masz tam rolkarzy, maluchy na rowerkach i co tam jeszcze chcesz. Rozsądek nakazuje tempo emeryckie, a często spotykam tam nabuzowanych ścigaczy wyprzedzających na trzeciego po chodniku i wymuszających pierwszeństwo na pasach.
To taka sama buceria jak w samochodach i też trzeba z nią jakoś walczyć.
A z samą trasą też niewiele da się zrobić - co najwyżej wepchnąć na wydmy, no przecież na co nam one, prawda?
-
2013/06/27 12:09:25
Przyrzekam, że ostatni raz piszę o LEMologii - informacja że każdy kto kupi ją w księgarni legimi nie będzie mógł jej czytać na czytniku Kindle jest chyba ważna. Wczoraj dostałem maila o nastepującej treści:

"W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji i rozmowy telefonicznej chciałbym poinformować, że jesteśmy w trakcie migracji zabezpieczeń ebooków z DRM na dużo przyjaźniejszy dla użytkowników znak wodny. Niestety, nie będziemy w stanie udostępnić Panu zakupionej książki z zabezpieczeniem DRM, za co najmocniej przepraszamy. Wobec tego proponuję jedną z dwóch opcji:
- zwrot pieniędzy na konto, z którego opłacił Pan zamówienie
- poczekanie, aż wydawca odpowie pozytywnie na naszą prośbę o migrację systemu zabezpieczeń
Jeszcze raz przepraszam za kłopot."

Pozostaje mieć nadzieję, że "wydawca odpowie pozytywnie na ich prośbę o migrację systemu zabezpieczeń" i że w końcu uda mi sie przeczytać LEMologię (oraz pozostałe książki Szanownego Gospodarza, jeśli trafią one do e-księgarni w wersji nie kopiącej czytelnika w dupę).

Pozdrawiam,
Simplex
-
2013/06/27 12:39:51
@igorwaw
"Pół Polski się śmiało z ograniczenia prędkości na drodze rowerowej, "

Akurat ten znak w Sopocie to raczej symbol traktowania rowerzystów. Mówimy o drodze, która praktycznie jest JEDYNĄ drogą którą możesz w miarę wygodnie rowerem przejechać przez Sopot (pomijając śmiercionośne kafelki jako podłoże).

Będąc drogą tylko i wyłącznie turystyczną i widokową, niestety wielu ludziom musi służyć za szlak komunikacyjny, bo wbrew temu co tutaj jeden kolega twierdzi, na "normalnych" drogach w Sopocie są zakazy jazdy rowerem. Do tego "kultura" kierowców dokładnie odpowiada kulturze w małym polskim miasteczku, którym Sopot jest i rowerzysta, który nie jeździ tylko rekreacyjnie, ma naprawdę ciężko, no ale ma się cieszyć, że przynajmniej do niego nie strzelają.
Znak ma sens, tyle że traktowanie rowerzystów jest bezsensowne.
-
2013/06/27 13:29:04
Tylko w kwestii formalnej, żeby już nie przeciągać.

@losanonim
na "normalnych" drogach w Sopocie są zakazy jazdy rowerem

Ale zaraz, zakaz dla rowerów jest tylko na Alei Niepodległości - dwupasowej przelotówce Gdańsk-Gdynia - i to całkowicie uzasadniony przy tym natężeniu ruchu. Cały odcinek z zakazem jest zbocznikowany omawianą już tu wcześniej górną trasą tranzytową. Nie przypominam sobie żadnej innej drogi w Sopocie z zakazem dla rowerów - nawet Grunwaldzką (gdzie notabene jest ogólne ograniczenie do 30) i tunelem pod Monciakiem można popedałować - jak się chce.
-
2013/06/27 13:57:47
@margrabia.b
"dopóki większość z nich to 3 rury wkopane w ziemię, to nie widzę różnicy. Ale fajnie, że się coś w tej kwestii dzieje. "
Oprócz rzadkiego występowania to w ogóle porażka designu jest (w Warszawie). Jak można zaprojektować coś, na co trzeba nalepić nalepkę "Stojak na rowery", żeby było wiadomo o co kaman?

@all
a co sądzicie o Veturilo? Dla mnie fajnie, że jest, ale ciągle nie może to być element stałej komunikacji po mieście, albowiem ponieważ:
1. System lubi często się wywracać tak, że nie da się wypożyczyć roweru.
2. Interfejs wypożyczania jest cholernie niewygodny (co ma wpływ na kolejki)
3. Ciągle nie ogarnęli redystrubucji rowerów. Nigdy nie masz pewności (zwłaszcza w centrum) czy rower będzie, czy nie (a w dodatku appka, która ma to niby pokazywać zwyczajnie kłamie).
4. Rowery często są wybrakowane/uszkodzone. To już bardziej kwestia kultury społeczeństwa), ale kuleje też interface zgłaszania usterek (trzeba naprawdę sporo siły woli, żeby coś zgłosić).

Ojej, chyba #napiszeotymnotke.
-
wo
2013/06/27 14:01:28
"Ojej, chyba #napiszeotymnotke."

I niech ta rozmowa na tym poprzestanie, bo to za daleka dygresja od Kopenhagi (która już była dygresją od Sztokholmu).
-
wo
2013/06/27 14:02:30
@simplex
"Pozostaje mieć nadzieję, że "wydawca odpowie pozytywnie na ich prośbę o migrację systemu zabezpieczeń" i że w końcu uda mi sie przeczytać LEMologię"

Nie sądzę - wydawca raczej zaproponuje zakup innej wersji, gdzie indziej.
-
2013/06/28 10:45:46
Jeśli dobrze zrozumiałem treść maila, to księgarnia internetowa legiimi będzie kontaktować się wydawcą LEMologii w sprawie przejścia z DRMu kopiącego w dupę na niekopiący. Mam nadzieję, że z sukcesem, co umożliwi mi przeczytanie tej książki.
W tym momencie sytuacja jest kuriozalna - legimi jest "w trakcie migracji na znak wodny" więc najprawdopodobniej wyłączyli serwer autoryzacyjny, przez co książek sprzedawanych przez ich własny sklep nie da się odczytać. Za co najmocniej przepraszają i oferują zwrot pieniędzy.

P.S. właśnie zauważyłem, że Lemologia zniknęła z oferty księgarni: www.legimi.com/pl/ebook-lemologia-wojciech-orlinski,b45400.html
-
wo
2013/06/28 11:19:03
@simplex
"Jeśli dobrze zrozumiałem treść maila, to księgarnia internetowa legiimi będzie kontaktować się wydawcą LEMologii w sprawie przejścia z DRMu kopiącego w dupę na niekopiący. Mam nadzieję, że z sukcesem, co umożliwi mi przeczytanie tej książki. "

Mam nadzieję, że bez - bo cały biznesowy pomysł legimi mi się fundamentalnie nie podoba.
-
2013/06/28 11:21:04
W notce pod inną książką powinno być. Park rozrywki który chciałbym zobaczyć: io9.com/5882369/jim-bakkers-christian-amusement-park-is-now-a-post+apocalyptic-ghost-town
-
2013/06/28 15:53:52
@wo
"Mam nadzieję, że bez - bo cały biznesowy pomysł legimi mi się fundamentalnie nie podoba."

Być może to jest bardzo naiwne pytanie, ale czy w takim razie autor nie ma żadnego wpływu na to, jakimi "kanałami" będzie dystrybuowany jego tekst w wersji elektronicznej przez wydawnictwo - tzn. umowa typu "zabezpieczone i sprzedawane przez iTunes czy Amazon jest ok, ale za przysłowiowego lajka w promocji jakiegoś no-name sklepu już nie"?

Piszę to również nieco rozczarowany kupnem LEMologii w Legimi: działa mi tylko wersja z aplikacji na telefon, w której z jakiejś przyczyny nie ma obrazków, a na maila mi nie odpowiadają.
(Oczywiście proszę tego nie odebrać jako wylewawania tutaj żalów i pretensji - moje powyższe pytanie wynika tylko ze zdziwienia, że autor może nie mieć wpływu na to, że ktoś gdzieś sprzedaje jego dzieło np. w "wykastrowanej" z obrazków wersji.)
-
wo
2013/06/28 16:09:37
@olaf
"Być może to jest bardzo naiwne pytanie, ale czy w takim razie autor nie ma żadnego wpływu na to, jakimi "kanałami" będzie dystrybuowany jego tekst w wersji elektronicznej przez wydawnictwo - tzn. umowa typu "zabezpieczone i sprzedawane przez iTunes czy Amazon jest ok, ale za przysłowiowego lajka w promocji jakiegoś no-name sklepu już nie"?"

Zależy od tego, jaką podpiszesz umowę. Ja akurat chciałem rozpoznać bojem różne kanały po prostu z ciekawości.
-
2013/06/28 17:06:58
@wo
Sorry, że zupełnie nie na temat ale sprowokował mnie do tego ostatni komunikat na temat trotylowej sensacji i nie bardzo wiem gdzie to skomentować by do ciebie dotarło.
Pamiętam twój artykuł w GW i wpis na komciu na ten temat. Już wtedy wystarczyło parę minut na wujku googlu by wyrobić sobie zdanie o kompetencjach komentatorów tego tematu. Myślałem, że dla każdego laika takiego jak ja to powinno być w jakiś sposób miarodajne. Teraz oficjalnie potwierdza się to co pisałeś ale psychiatryk nadal twierdzi, że to humbug. Czyli co? 2 x 2 to nie cztery?
Nie jestem w stanie tego zrozumieć.

-
wo
2013/06/28 17:23:34
@mw
"Teraz oficjalnie potwierdza się to co pisałeś ale psychiatryk nadal twierdzi, że to humbug."

Po prostu złośliwe określenie "psychiatryk" może być kwestionowane z pozycji polityczno-poprawnych, jako stygmatyzację chorych psychicznie, ale tak poza tym trafnie charakteryzuje to środowisko. Yep, to jest banda kretynów, a część do tego z prawdopodobnymi dysfunkcjami.
-
2013/06/29 00:22:17
@mw.61&wo

"Moje prywatne doświadczenie mówi, że jeżeli ktoś chce zrozumieć ten kraj to powinien patrzeć na Mankella i komisarza Wallandera z Ystad a nie na Larssona."

Że pozwolę sobie wrócić do tematu Szwecji (bo w temacie rowerów nie mam za wiele do powiedzenia): chyba rozumiem co mw.61 miał na myśli i myślę ze został nie do końca zrozumiany. Nie chodzi o to że Mankell jako on sam mówi więcej o Szwedach bo był maoistą a nie trockistą - chodzi o to że obraz Szwecji i Szwedów w książkach Mankella jest sporo bliższy rzeczywistości niż ten u Larssona. No chyba że jest to kwestia że jeden opisuje głównie Szwecję prowincjonalną a drugi Sztokholm. Ja znając głównie tą prowincjonalną (rodzina w Linkoping i spędzane tam częściowo prawie każde wakacje od lat) odnajduję ją praktycznie idealnie oddaną u Mankella. Larsson opisuje inny świat i to są inni Szwedzi. Nie wiem na ile jest to opis realny a na ile kreacja.
-
wo
2013/06/29 10:32:55
@embercadero
"Że pozwolę sobie wrócić do tematu Szwecji (bo w temacie rowerów nie mam za wiele do powiedzenia): chyba rozumiem co mw.61 miał na myśli i myślę ze został nie do końca zrozumiany. Nie chodzi o to że Mankell jako on sam mówi więcej o Szwedach bo był maoistą a nie trockistą"

Oczywiście - mój sprzeciw dotyczył po prostu lekkomyślnie rzuconej tezy o rzekomej ideowej odrębności między tymi pisarzami. Kolega MW ewidentnie ściemnił, bo tak mu się wydało.

A po drugie - to otwarte pytanie, czy "więcej prawdy o kraju" pokazuje powieść opisująca prowincjonalne miasteczko (prawdę mikro) czy ogólne mechanizmy polityczno-gosposarcze (prawdę makro).
-
wo
2013/06/29 10:35:50
Oczywiście, w ogóle mi nie chodzi o dowodzenie jakiejś wyższości jednego nad drugim, jak odpowiedziałem MW, pytać czy czytać tego czy tamtego, to jak pytać o to, czy myć ręce czy nogi. Ja piszę takie książki, na jakie dostanę zaliczkę. Na Larssona dostałem, na Mankella (jeszcze) nie. Chętnie bym trzasnął o Mankellu choćby dlatego, że w pakiecie będą wypady do Kopenhagi, do której Wallander czasem podąża tropem tropu (radujcie się, knajpencyje!).
-
2013/06/29 12:35:10
@wo
"Yep, to jest banda kretynów, a część do tego z prawdopodobnymi dysfunkcjami".

A tak nawiasem, jeszcze bardziej offtopicznie, nie robi Ci się przykro, że Duda paraduje na kongresie PiS, gdzie ta paranoja to oficjalna część programu politycznego? Tzn. ja rozumiem, że jakiejś opozycji trzeba szukać, ale akurat kongres ludzi z patosem wyrysowanym na twarzy, plotących brednie, jak to będzie dobrze, kiedy ten rząd już pójdzie precz, a przyjdzie znowu ten "dobrotliwy i żelazny kanclerz", to chyba średnie miejsce na występy. To pokazuje, jak beznadziejny jest ten pseudo dwupartyjny system, chociaż często tu pisałeś, nie bez słuszności, że pod wieloma względami bywało wcześniej gorzej. Tak czy siak znowu będzie człowiekowi mocno niedobrze przy urnie za 2 lata. No i wciąż nie wiadomo, w jaki twór to wszystko będzie ewoluować, dalej nie wierzę w jakieś trwałe amerykańskie dwupartyjności, a już jakiś Antoni Dudek plotący duby smalone o Smoleńsku jako czymś dla tego systemu założycielskim, to z kolei idzie załamać ręce nad polską "humanistyką".
-
wo
2013/06/29 13:11:03
@martin.slenderlink
"Tak czy siak znowu będzie człowiekowi mocno niedobrze przy urnie za 2 lata."

Komu będzie, temu będzie. Ja po prostu znowu nie pójdę. Normalka, w 3RP w sumie więcej było wyborów, na które nie poszedłem niż tych, na które poszedłem.
-
2013/06/30 16:05:58
@wo

Pociesz sie tym, ze lewicowy wyborca w UK ma podobny problem: Labour powiedziala, ze nie cofnie ciec budzetowych wprowadzonych przez rzad Camerona.
-
2013/07/01 14:36:43
@ramone.alcin

No cóż. Wybory, niestety, nie polegają na wyborze najmądrzejszego tylko najmniej głupiego.
-
2013/07/03 21:27:53
@losanonim
W takich Niemczech w firmach, które miałem przyjemność odwiedzić mają specjalne szatnie (z łazienkami) dla rowarzystów

Przez 7 lat pracy i życia tu, nie spotkałem takiej firmy. Co oczywiście nie znaczy, że nie istnieją. Tak samo jak gdzie indziej. Tym niemniej robienie z tego jakiejś reguły, to jednak zwyczajne fantazjowanie.

@prorock
Gadać o tym zaczęli w latach 70-ych. Pierwsza strategia zmian pojawiła się na początku lat 80-ych, a implementacja tego o czym mówimy to to dopiero ostatnie kilkanaście lat. W muzeum miejskim w Kopenhadze są plansze pokazujące jak się zmieniały plany i widać, że do realizacji wszystkich pomysłów sprzed 30 lat jeszcze daleko, ale zmiany idą zgodnie z tamtymi planami. To po prostu wymaga kilku pokoleń ciągłej roboty.

Zgarnąłem kiedyś z wystawki taką książeczkę "Prawo rowerowe w Berlinie kiedyś i dziś" i sam byłem zdziwiony jak wiele z tych udogodnień jakie tu mamy, to w zasadzie zdobycz ostatnich 20 lat.
-
2013/07/04 14:57:30
@mmm

W biurowcach w City z reguly gdzies jest jakis prysznic, co nie znaczy ze rowerzystow sie rozpieszcza. Najwiekszym problemem jest ograniczona liczba miejsc gdzie mozna zostawic rower. Na ogol obowiazuje system "first come first served" albo losowanie. Oczywiscie Prezes zawsze moze zaparkowac, jezeli ma fantazje pedalowac na rowerku ;-)