Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Twoja onieśmielona stara

Zachwycony manifestem poety Czerskiego bloger sporządził ekstrakt tego manifestu w 10 punktach, nazwawszy go „dekalogiem” (och!). Wśród punktów, które ów bloger uznał za szczególnie ważne jest też parę tych, które uważam za szczególnie głupie - więc się jednak blogoustosunkuję.
Weźmy absurdalny punkt 3: „Wychowani w sieci myślimy trochę inaczej. Umiejętność znajdowania informacji jest dla nas czymś równie podstawowym, jak dla was umiejętność odnalezienia w obcym mieście dworca albo poczty”.
Pomijając rozkoszną dwuznaczność stwierdzenia, że poeta Czerski i jego fandom „myślą inaczej”, charakterystyczne jest mylenie „wpisania zapytania do gugla” z „umiejętnością znajdowania informacji”.
Nie wszystko da się wyguglać. Stare dobre papierowe biblioteki ciągle jeszcze pełne są niezdigitalizowanej informacji. Część informacji krąży niespisana w obiegu ludowym.
Największą dumę jako dziennikarzowi sprawia mi dotarcie do tego, czego nie da się wyguglać. Żeby odkryć, że w Sierra Morena naprawdę jest góra nazywana przez ludność okoliczną „Los Hermanos” (do której Potocki dorobił legendę o braciach Zoto) - musiałem się przejechać w te góry i pogadać z tą ludnością.
Patologią „dzieci sieci” jest nieumiejętność korzystania z innych metod wyszukiwania informacji i ślepa wiara w to, co im wyskoczyło z gugla. To nie jest „umiejętność wyszukania informacji”, to jest „niezdolność krytycznej analizy źródła”.
Niedawno jeden z potomków spytał mnie, jak działa wzmaczniacz. Opisałem zasadę działania triody, ubarwiając anegdotą o problemach prawnych, które miał jej wynalazca (wynalazek był tak rewolucyjny, że oskarżono go o szarlatanerię i zamiast zarobić, miał z tego same kłopoty).
Zaciekawiony anegdotą potomek sięgnął po ajpoda i po chwili podejrzliwie powiedział, że nic o tym nie ma w wikipedii. Trochę się przestraszyłem (przy swojej pamięci do nazwisk kogoś, kto się nazywa Von Wald mogę przekręcić na De Foresta), ale spytałem, czy sprawdzał w wikipedii polskiej czy w angielskiej.
Okazało się, że w polskiej. Triumfalnie poprosiłem o porównanie z angielską - w której anegdota była. Uradowany z ocalenia autorytetu poradziłem potomkowi, żeby w ogóle unikał polskiej wikipedii, bo to szajs w porównaniu z angielską (do której też trzeba podchodzić nieufnie). Jest nadzieja, że nie wyrośnie na dzieciosiecio.
Poeta Czerski rozczula uderzając w pożółkłe pomysły cyberpunka z zeszłego stulecia pisząc „My nie korzystamy z sieci, my w niej i z nią żyjemy”. Ach, drodzy weterani, pamiętacie te spory o opowiadanie „CyberJoly Drim”?
Że ludzie się przez sieć mogą zakochać, to było fenomenalne odkrycie roku, powiedzmy, 1998. Fajnie, że poeta Czerski odkrywa to teraz na nowo, ale dalsza życiowa lekcja mówi, że tylko to, co w realu, się liczy naprawdę. To zresztą już jest w opowiadaniu Niny.
Jeśli dzieciosieci dziś mówią, że żyją „w sieci i nią”, to jest to samooszukiwanie, o czym świadczą różne warianty tego samego demotywatora, sprowadzającego się do „2000 znajomych na fejsie i nie mam gdzie iść na sylwestra”. Prawdziwe życie jest w realnym lajfie, tak teraz jak i 15 lat temu.
Szczególnie głupim fragmentem wydało mi się „Nie ma w nas tej wynikającej z onieśmielenia pokornej akceptacji, jaka cechowała naszych rodziców – przekonanych o nadzwyczajnej wadze spraw urzędowych i odświętnym charakterze interakcji z państwem”.
Nigdy nie było takiej akceptacji ani u mnie, ani u moich rodziców. Jestem dzieckiem studentów z 1968, więc spokojnie można założyć, że nad moją kołyską częściej padały słowa „prasa kłamie” niż „a kuku!”.
Jest rodzinna anegdota o moim pierwszym wystąpieniu w roli krytyka mass mediów. Widząc telewizyjną debatę publicystów miałem powiedzieć „pepsią i pepsią”.
Oczywiście, imitowałem dorosłych, dla których wtedy wszystko, co na ekranie telewizora nie było filmem, serialem, koncertem ani teatrem, było „pieprzeniem”. Jako krytyk nie zmieniłem zresztą specjalnie zdania, 42 lata później nadal nie darzę telewizyjnej publicystyki estymą.
Skoro jednak tej „pokornej akceptacji” nie miało ani moje pokolenie, ani pokolenie moich rodziców, to kto ją w ogóle miał? Zgaduję, że poeta Czerski opisuje tu inny fenomen społeczny: razem z migracją ludności ze wsi do miasta, znika czapkowanie panu naczelnikowi. Zapewne błędnie wiąże to z internetem.

poniedziałek, 20 lutego 2012, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/20 10:40:00
Ja na przykład debiutowałem jako sprawozdawca sportowy w wieku lato około 3. Wszedłem do sąsiadów i na widok jakiś wyścigów samochodowych stwierdziłem: Ale zapierdalają!

Do dziś nie wymyśliłem lepszego tytułu. A w każdym razie żadna redakcja mi lepszego nie puściła ;)
-
2012/02/20 10:44:38
Ten manifest brzmi z perpektywy rówieśnika mikroprocesora mniej więcej tak:
-nie rozwinęliśmy w sobie skłonności eksploracyjnych, zdolności krytycznego myślenia i struktur gromadzenia wiedzy.
-nie czytamy a oglądamy, nie piszemy zdaniami a wolimy lajki
-odrzucamy autorytety osobowe wybierając wiki.

W zasadzie jesteśmy dysfunkcjonalnymi idiotami, ale zawsze możemy sobie kliknąć lajka i zrobić demota o analogowych staruchach, co zbustuje nam egoł.

PS. Dzieci, które uczę nie są w stanie znaleźć niczego w sieci, chociaż potrafią zassać terabajty danych, nie mają bowiem choćby najmniejszej zdolności selekcji i niezmiernie ograniczone (sic!) pole poszukiwań. Ich internet to gugel, fejs i rozmaite chomiki, całej reszty nie ma.
-
2012/02/20 10:44:45
Ale mimo najróżniejszych słabości tekst Czerskiego ma pewną wartość - w języku zrozumiałem dla pokolenia analogowego tłumaczy zasadniczą różnicę w podejściu pokolenia cyfrowego do sieci jako elementu otaczającej rzeczywistości. Ten akapit o pobieraniu opłat za opowiadanie bajek wydaje mi się też dość celny. Natomiast najsłabsze są te fragmenty, w których przekonuje, że cały ten bunt przeciwko ACTA wynika z walki o wolność. To jest dorabianie uszu kobiecym organom płciowym.
-
2012/02/20 10:49:11
"Prawdziwe życie jest w realnym lajfie, tak teraz jak i 15 lat temu.".

Istotą jest to, że podział na "real" i "wirtual" ma coraz mniejsze znaczenia. Siedząc w knajpie ze znajomymi, mogę siedzieć na FB (jak akurat przynudzają o jakichś 22 pajacach biegających po polu), matka wysyła do mnie SMSy i maile, z nigdy nie widzianymi w życiu kolegami z filli w Dubaju przy pierwszej okazji idę na piwo.

Obie rzeczywistości są tak samo prawdziwe, bo są jedną rzeczywistością. To czy rozmawiam z kimś face2face, czy telefonicznie, czy na GTalku nie ma podstawowego znaczenia dla relacji z tą osobą, bo korzystam z wszystkich tych sposobów naprzemiennie, w zależności od sytuacji, a nie od samego "wirtualnego", bądź "rzeczywistego" rodzaju relacji.
-
2012/02/20 11:01:14
@luster

"To czy rozmawiam z kimś face2face, czy telefonicznie, czy na GTalku nie ma podstawowego znaczenia dla relacji z tą osobą"

Ma, chyba ze relacja jest powierzchowna (typu "kolega z filii z Dubaju"). Sprobuj tak z rodzicami albo significant other.
-
2012/02/20 11:07:23
>Ma, chyba ze relacja jest powierzchowna (typu "kolega z filii z Dubaju"). Sprobuj tak z rodzicami albo significant other.

Czemu nie z rodzicami? Ojciec wyjechany do Irlandii może gadać z synkiem przy użyciu skajpa, nie?
-
2012/02/20 11:08:03
@Van Wald i De Forest: Przypomina mi się, jak to do pana Pochwickiego uczeń zwrócił się "Panie Cipkowski".
-
2012/02/20 11:11:43
A propos patentów de Foresta, to niejaki Wald wynalazł www.bfv.de/cms/seiten/39026_obb_karl_wald_im_alter_von_95_gestorben_62863.html karniaki na koniec meczu (Przepraszam! Musiałem!).
-
2012/02/20 11:12:23
@ramone
Co mam próbować? Z matką SMSuje, z siostrą (39 l.) prowadzę długie dialogi na GG i FB.
Żadna forma komunikacji nie ma WYŁĄCZNOŚCI.
Nie ma podziału "znajomi wirtualni", "znajomi realni".
Real i Wirtual zlewają się i przenikają w coraz większym stopniu, tak że ich dzielenie nie ma już większego sensu poznawczego i staje się domeną pismaków i ludzi dla których internet to wroga przestrzeń zaludniona przez dzikich małolatów i zbrodniczych piratów.
-
wo
2012/02/20 11:16:49
@roody
"Ale mimo najróżniejszych słabości tekst Czerskiego ma pewną wartość - w języku zrozumiałem dla pokolenia analogowego"

Naprawdę jest coś takiego? Nie chcę tu za bardzo przynudzać opowieściami o swojej rodzinie, ale moi rodzice się przystosowali do technologii cyfrowych bardzo sprawnie. Oczywiście, w ramach swoich potrzeb. Może to jednak jest stary dobry kapitał kulturowy? Kogo na studiach nauczono korzystania z biblioteki, ten sobie i z internetem poradzi. Daj szerokopasmowe łącze Ziutkowi z Pierdziszewa i będzie na nim oglądać w streamingu ten sam durny serial, który oglądał w analogowej TV.

@luster
"Istotą jest to, że podział na "real" i "wirtual" ma coraz mniejsze znaczenia. "

Weź przeczytaj listy Mrożka i Lem i zastanów się, czy naprawdę przed internetem było tak, że nie można było przyjaźni podtrzymywać i zawiązywać korespondencyjnie.

@doc.hunter
"Ojciec wyjechany do Irlandii może gadać z synkiem przy użyciu skajpa, nie?"

Wiesz, u mnie w domu się obiad zwołuje czatem, ale ważny jest jednak ten wspólny obiad, a nie sposób zwoływania. I obiad jedzony osobno już zawsze będzie osobno, nawet jeśli obie strony będą miały włączonego fejstajma.
-
wo
2012/02/20 11:18:20
@luster
"Real i Wirtual zlewają się i przenikają w coraz większym stopniu, tak że ich dzielenie nie ma już większego sensu poznawczego"

Wanna cyber, babe?
-
2012/02/20 11:18:53
@umiejętność znajdowania informacji
ale trochę tak jest. ja nawet nie próbuję pamiętać, kto wymyślił triodę, raczej wytwarzam sobie wyszukiwawczą palcotechnikę. może przez to nie zaimponuję potomstwu (którego nie mam, ale w przyszłości mógłbym mieć) i może nie napiszę błyskotliwych interdyscyplinarnych felietonów (których nie piszę, ale w przyszłości), ale u opuszków mam ocean wiedzy nawet nieprzeczuwany przez przodków. a że nie jest to CAŁA wiedza, zgoda, ale przyznasz, że zbiorniki niezassane do gugla raczej się kurczą niż rosną. i zgoda, umiejętność krytycznego czerpania z tego akwenu jest kluczowa, ale ja bym powiedział, że to właśnie w niej ta pokoleniowa różnica: mnie w szkole uczono dopływów Wisły (że tak pojadę hydrologicznie), a niekoniecznie krytycznego wertowania atlasów, bo był jeden atlas. dla nowych pokoleń to będzie najważniejsza umiejętność, jeśli do tej pory się jej nie uczą w szkole, to błąd, gruby błąd.
-
wo
2012/02/20 11:24:22
@vontrompka
"ale u opuszków mam ocean wiedzy nawet nieprzeczuwany przez przodków. "

Przodkowie nie tylko przeczuwali, ale nawet trzasnęli opowiadanie o pewnym zbójcy, który łaknął informacji i dostał informacje o tym, jak się wije alebardzkie wiją i że córka króla Petrycego z Labaudii zwała się Garbunda, i co jadł na drugie śniadanie Fryderyk II, król bladawców, nim wojnę wypowiedział Gwendolinom, i ile powłok elektronowych liczyłby sobie pierwiastek termionolium, gdyby taki pierwiastek był możliwy, i jakie są wymiary dziurki tylnej małego ptaszka, zwanego kurkucielem, którego na swych rozamforach malują Marłajowie Wabędzcy, jak również o trzech smakach poliwonnych szlamu oceanicznego na Wodocji Przyzrocznej i o kwiatku Łubudubku, który myśliwych staromalfandzkich wali siarczyście na odlew, świstem wzruszony, i jak wyprowadzić wzór na dostawę kąta podstawy wieloboku, ikosaedrem zwanego, i kto był jubilerem Fafacjusza, rzeźnika-mańkuta Buwantów

To jest pierwsza lekcja szukania informacji, którą inteligenckie dziecko odbierało w domu rodzinnym: że co ci z tego przyjdzie, że wiesz na pewno, że gdzieś w tym pokoju jest książka z odpowiedzia na pytanie, które cię właśnie dręczy - jeśli nie wiesz, gdzie ją skitrali.

" zbiorniki niezassane do gugla raczej się kurczą niż rosną."

Co wcale nie ułatwia szukania informacji. Bohater powyższego opowiadania też dowiadywał się jeszcze czym się różni Maciąg od Naciągu, a także kto ma najmniejszą w Kosmosie pielownicę wzdłużną i dlaczego pchły smoczkotyłkie mchu jeść nie chcą. pomału diabli go zaczynali brać, bo już mu świtało, że wszystkie owe całkiem prawdziwe i ze wszech miar sensowne informacje zupełnie nie są mu potrzebne, gdyż robił się z tego groch z kapustą, od którego głowa pękała, a nogi drżały.
-
2012/02/20 11:51:44
@vontrompka
"ale przyznasz, że zbiorniki niezassane do gugla raczej się kurczą niż rosną."

Ale jednocześnie, w nieporównanie większym tempie, rośnie w guglu ilość odniesień do kopii tych już zassanych. Nie raz gdy czegoś szukam dostaję od gugla 50 stron wyników, ale wśród tych wyników niemal wszystkie to strony z kopiami tekstu z Wiki. Wspomniany przez WO zbójca tego problemu nie miał, a i tak skończył marnie.
Świat byłby lepszym miejscem, gdyby Wiki brała chociaż po 0.1 centa za skopiowane słowo i pilnowała płatności przy pomocy siepaczy z ACTA. A i nie musiałaby żebrać o fundusze na działalność.
-
wo
2012/02/20 11:57:17
@cmosmos
"Nie raz gdy czegoś szukam dostaję od gugla 50 stron wyników, ale wśród tych wyników niemal wszystkie to strony z kopiami tekstu z Wiki. "

Zanim się pojawiłem na fejsie tak naprawdę, już tam byłem jako przeklejka starego artykułu z Wiki (niemożebnie zresztą już nieaktualnego). I tak z raz na miesiąc objawiało się tu w komciach jakieś dzieciosiecio, oznajmić to radosne odkrycie (fajne jest u nich to poczucie Odkrywcy, że wyguglali coś, czego nikt nie wyguglał przed nimi).
-
2012/02/20 12:00:24
@wo "Daj szerokopasmowe łącze Ziutkowi z Pierdziszewa i będzie na nim oglądać w streamingu ten sam durny serial, który oglądał w analogowej TV."

Niekoniecznie, bo znalezienie durnego serialu wymaga pokonania pewnych technicznych trudności, które dla Ziutka mogą być nie do przeskoczenie. Klienty BitTorrenta to nie są bynajmniej user-friendly aplikacje.
Te same trudności dla zdeterminowanego Ziucięcia są prawie niedostrzegalne.
-
2012/02/20 12:02:37
@Klienty BitTorrenta to nie są bynajmniej user-friendly aplikacje.

Podobno łatwiejsze niż wypełnienie pitu.
-
wo
2012/02/20 12:06:19
@amatil
"Klienty BitTorrenta to nie są bynajmniej user-friendly aplikacje."

Ha ha, dziecko sieci detected. Ja napisałem, cytuję, "w streamingu", koniec cytatu, a ten mi tu o torrencie.
-
2012/02/20 12:08:25
@wo, Maciąg, Naciąg
na marginesie uprzejmie informuję, że nabyłem za dewizy pełną wersję Lemologii, ale to darmowy i zaśmiecony gugl dostarczył mi informacji o tytule cytowanej Bajki, którego oczywiście nie pamiętam (wraz z pełną jej treścią) i chciałbym dodać, że chętnie kupiłbym także e-wydanie Lema, ale nie ma.

@cmoscmos, kopie wiki
ale to zagadnienie algorytmiczne raczej.
-
wo
2012/02/20 12:13:15
@vontrompka
"ale to zagadnienie algorytmiczne raczej"

No chyba jednak nie tylko. Im więcej informacji guglalnej, tym więcej guglalnego śmiecia. Np. na temat tego, kto i dlatego zabił Hoffę, znajdziesz oczywiście w internecie bardzo dużo informacji, ale do odszukania tej sensownej potrzebujesz już kapkultu, którego dzieciosieciom brak (dlatego zresztą są tak zdumiewająco łatwowierne we wszystkich kontrolowanych wyburzeniach, trujących szczepionkach i mgłach smoleńskich).
-
2012/02/20 12:15:16
@wo "Ja napisałem, cytuję, "w streamingu", koniec cytatu,"

Aj, nie doczytałem. Tak czy inaczej, trzeba dociągnąć jakieś kodeki, wtyczki, iple, albo chociaż znać adres strony, z której leci "Klan". Dziecko z minimalnym kapitałem kulturowym poradzi sobie szybciej niż analogiczny(analogowy?) dorosły. Bo zakres minimum jest inny.

@mrw "podobno łatwiejsze niż wypełnienie pitu."
Dyskutujesz na blogu kogoś, kto uważa wyłączenie powiadomień avastu za uciążliwe.
-
2012/02/20 12:16:36
@vontrompka, kopie wiki
"ale to zagadnienie algorytmiczne raczej."

Ależ nie, to właśnie problem dzieciosieciowości. Nie mam nic do powiedzenia, to wkleję sobie na stronę kopię znalezionej informacji, w końcu ja to potrafię szukać a te stare zgredy nie maja o tym pojęcia.
Dodam jeszcze, że to nie jest polska specyfika, moje doświadczenia pochodzą z szukania informacji o Niemczech i po niemiecku.
-
wo
2012/02/20 12:18:02
@amatil
"Aj, nie doczytałem. Tak czy inaczej, trzeba dociągnąć jakieś kodeki, wtyczki, iple, albo chociaż znać adres strony, z której leci "Klan""

Oj chyba też nie, wystarczy to w sumie wpisać do gugla. Przecież ipla JEST dla Ziutka z Pierdziszewa, nie używasz tego do oglądania "Breaking Bad" tylko "M jak Miłość".
-
wo
2012/02/20 12:19:16
@cmos
"Nie mam nic do powiedzenia, to wkleję sobie na stronę kopię znalezionej informacji, w końcu ja to potrafię szukać a te stare zgredy nie maja o tym pojęcia. "

Bywają komcionauci - choć u mnie takich wystrzygłem równo z trawą - którzy przeklejenie hasła z polskiej (!) wiki uważają za merytoryczny wkład w dyskusję.
-
2012/02/20 12:30:13
@roody102
"przekonuje, że cały ten bunt przeciwko ACTA wynika z walki o wolność"

Trochę ma rację, choć prawdopodobnie nie do końca wie dlaczego. W wolnej chwili przeczytałam opinię europejskich prawoznawców na temat zgodności ACTA z prawem UE, porównując ich zarzuty z odpowiednimi dyrektywami. I faktycznie, w porównaniu do prawa UE zawartość ACTA wygląda w najlepszym przypadku zastanawiająco, a w najgorszym podejrzanie. Jeśli kogoś interesuje, to zapraszam do tl;dr:
www.iri.uni-hannover.de/tl_files/pdf/ACTA_opinion_110211_DH2.pdf

Uwaga ogólna do całego tekstu: wiele z tych zastrzeżeń sprowadza się do: "Są też inne środki, inne procedury i inne definicje, które mają zastosowanie w tych przypadkach. To trochę nieładnie, że ACTA przemilcza ich istnienie, bo wygląda to tak, jakby próbowała je ukryć i liczyć, że wszyscy o nich zapomną".
Np. odejście od zasady proporcjonalności w stosowaniu środków zaradczych wobec pirackich towarów. Art. 10 ACTA mówi tylko o ich zniszczeniu, podczas gdy art. 10 dyrektywy 2004/48 przewiduje różne możliwości, a zniszczenie jest tylko jedną z nich. Wymienienie tylko tej jednej możliwości wygląda na promowanie rozwiązań typu "maximum firepower" i nie uwzględnia np. praw osób trzecich do materiałów użytych do produkcji tych towarów.

Z "mainstreamowych" zarzutów w piśmie prawoznawców pojawia się m.in. szeroka i niedookreślona definicja "działalności handlowej", pod którą na upartego można podciągnąć wszystko (art. 23.1 ACTA), podczas gdy Parlament Europejski w raporcie o dyrektywie IPRED2 25.04.2007 wyraźnie wyklucza z zakresu działalności handlowej czyny popełnione przez prywatnych użytkowników dla celów osobistych nienastawione na zysk". W ACTA nie ma też żadnego przepisu, który potwierdzałby istnienie "dozwolonego użytku". Tak, art. 3.1 ACTA odsyła do prawa krajowego, co ma teoretycznie gwarantować pozostawienie polskiego DU w niezmienionej postaci, ale całkowity brak wzmianek o tym zjawisku robi nieprzyjemne wrażenie (patrz: uwaga ogólna).

Art. 13 ACTA przewiduje stosowanie środków kontroli granicznej nie tylko wobec "towarów podrobionych" (jak w Rozporządzeniu (WE) 1383/2003) ale wobec "naruszeń praw własności intelektualnej" w ogóle, co może oznaczać np. wszelkie domniemane naruszenia znaków handlowych. To właśnie jest furtka, którą koncerny farmaceutyczne mogą wykorzystać do zwalczania producentów generyków, a skarga Indii na posiedzeniu WTO TRIPS dowodzi, że faktycznie korzystają.

Jeśli chodzi o formę zabezpieczenia roszczeń (na wniosek powoda, bez wysłuchania drugiej strony), to faktycznie w polskim prawie już istnieje taka instytucja. Ale: art. 12 ACTA nie wymienia żadnych gwarancji proceduralnych, które zabezpieczałyby interes strony pozwanej. Tymczasem np. dyrektywa 2004/48 art. 9.5 określa wyraźnie, np. w jakim czasie wnioskodawca musi wszcząć "procedurę prowadzącą do wydania decyzji merytorycznej" (na wypadek nieustalenia tego przez właściwy sąd).

Czyli na moje oko: ACTA faktycznie wygląda na pisaną pod zamówienie dużych graczy - z jakiegoś powodu pomija mniej wygodne dla nich elementy prawa UE, w dodatku zawiera szereg opcjonalnych środków ("W celu wzmocnienia skuteczności [...] strony mogą"), jakby chciano zasugerować, że może obecnie się tego nie robi, ale ładnie by było gdyby.
-
2012/02/20 12:32:20
@wo
"Nie ma w nas tej wynikającej z onieśmielenia pokornej akceptacji, jaka cechowała naszych rodziców przekonanych o nadzwyczajnej wadze spraw urzędowych i odświętnym charakterze interakcji z państwem.
Przepraszam, że mój przykład jest ancedatą, ale manifestanci mylą się dość poważnie. Od kilku lat na zajęciach oprócz czytania żmudnych tekstów filozoficznych i teoretycznych robię ze studentami analizę tekstów prasowych i newsów. Tym co uderza jest totalne naiwne zaufanie w słowo pisane. Czytanie między wierszami, doszukiwanie się jakiś ram ideologicznych to wszytko są rzeczy nieznane. ale znów powtarzam to tylko doświadczenie anegdotyczne z kilku lat i kilku grup studenckich i tyle tylko warty jest mój argument, ale to i tak więcej niż jednoosobowe ssanie Czerskiego
-
2012/02/20 12:33:17
@dzieci sieci vs. filtrowanie informacji

nie wiem czy zgodziłbym się z tezą że problem z wartościowaniem źródeł jest nowy. Co najwyżej "it's on the internet, it must be true" jest nowym "it's in a book, it must be true".
-
2012/02/20 12:37:04
No to idź do biblioteki. Kurcze, ale się leniwi ludzie zrobili... Można też kupić książkę na allegro i poczekać, aż przyślą.
-
2012/02/20 12:39:29
@fronesis
"Od kilku lat na zajęciach oprócz czytania żmudnych tekstów filozoficznych i teoretycznych robię ze studentami analizę tekstów prasowych i newsów. Tym co uderza jest totalne naiwne zaufanie w słowo pisane"

No ale gdzie te dzieci mają się uczyć krytycznego podejścia do tekstów, jak na zajęciach z polskiego, gdzie teoretycznie jest na to czas i miejsce tłucze się wg klucza. A zajęcia z informatyki straszą dzieci excelem i formatowaniem tekstów w wordzie.
-
2012/02/20 12:43:44
@wo:
"Przodkowie nie tylko przeczuwali, ale nawet trzasnęli opowiadanie (...)"

To jest świetny argument, ale raczej na korzyść vontrompki. Przodkowie przeczuwali całą masę innych ciekawych rzeczy, kamień filozoficzny, somę czy wehikuły czasu tak dla przykładu. Byłoby oczywiście miło móc z nich skorzystać, ale póki co mamy tylko całkiem niezłą namiastkę Demona Drugiego Rodzaju. I ja się bardzo cieszę i doceniam ten fakt i jego kolosalne konsekwencje. I podobnie jak vontromka nie pamiętałem z którego to opowiadania. I google mi to uprzejmie powiedziały (traktując mnie zupełnie tak samo jak kogoś, kto nie wie że to Lem). A kiedy zechciałem sobie opowiadanie przypomnieć to skierowały mnie do odpowiedniego miejsca w sieci zupełnie tak samo jakby zrobiły komuś, kto nie ma na półce Cyberiady.
-
2012/02/20 12:59:16
@WO re: pokolenie cyfrowe

Digital divide istnieje, wyjdź poza swoje 7%, anecdata: z mojej dość rozbudowanej rodziny (kilkadziesiąt osób), trzy i pół osoby mają e-maila (pół, bo służbowy współdzielony), dwie - profile na Facebooku. Z resztą rodziny kontakt jest na poziomie "masz jakąś firmę związaną z komputerem" (actual quote).
-
2012/02/20 13:00:33
"filtrowanie informacji"
Słynne The Pacific Northwest tree octopus (Octopus paxarbolis) i łykający to googlacze www.prweb.com/releases/2011/01/prweb5010934.htm
-
2012/02/20 13:14:46
@wo
"Bywają komcionauci - choć u mnie takich wystrzygłem równo z trawą - którzy przeklejenie hasła z polskiej (!) wiki uważają za merytoryczny wkład w dyskusję."

Jak zaznaczą wyraźnie źródło i nie potraktują tego jako, che che, wyroczni, to jakiś tam potencjalny trop w dyskusji to może być. Zresztą, tego sie podobno czasem próbuje w szkołach uczyć - że wikipedia jest fajna ale raczej powinna być początkiem, nie końcem.
-
2012/02/20 13:25:57
@dekalog
Znaczące jest, że do dekalogu nie wpisano nic na temat "Nie oznacza to, że domagamy się, żeby wszystkie dobra kultury były dostępne za darmo. Jesteśmy gotowi płacić". Widocznie to było w starszej, gorszej wersji informacji albo zostało uznane za niepotrzebny detal.

@krystyna.ch
"art. 12 ACTA nie wymienia żadnych gwarancji proceduralnych, które zabezpieczałyby interes strony pozwanej"

True. Co oznacza, że pozostawia je uznaniu poszczególnych państw, a wprowadzenie takich konkretnych gwarancji, tak jak np. polski wymóg wszczęcia właściwego postępowania w ciągu dwóch tygodni (art. 733 kpc), nie będzie mogło zostać uznane za sprzeczne z ACTA.

"Czyli na moje oko: ACTA faktycznie wygląda na pisaną pod zamówienie dużych graczy"

Tak to już jest na świecie:-) Na moje prywatne oko, ACTA wygląda jak wytyczne "fajnie by było gdyby wszyscy mieli mniej więcej tak", zwłaszcza dla tych, którzy w tym zakresie pozostali w głębokim lesie jak nie przymierzając PRL.
-
2012/02/20 13:37:26
@wo "Przecież ipla JEST dla Ziutka z Pierdziszewa"

ipla jest dla BKŚ. Ziutek niekoniecznie wie, że coś takiego istnieje. To nie jest kwestia tylko wieku, istnieją przecież nieobyte komputerowo gimbusy. Ale takie zjawisko, jak adres mailowy wspólny z małżonkiem to spotykam zwykle wśród ludzi z PESELEM zaczynającym się od 5 (z wyższym wykształceniem, ci ze średnim i zasadniczym podają adres dziecka).
Można wątpić, czy tacy ludzie korzystają w internecie z czegoś poza pocztą i WWW.
-
2012/02/20 14:10:39
@nonamenoneed
Tak to już jest na świecie :-(

There, fixed that for you.

"Na moje prywatne oko, ACTA wygląda jak wytyczne "fajnie by było gdyby wszyscy mieli mniej więcej tak", zwłaszcza dla tych, którzy w tym zakresie pozostali w głębokim lesie jak nie przymierzając PRL."

Dla koncernów niewątpliwie fajnie, ale: ACTA to umowa międzynarodowa, której sygnatariuszami są państwa, nie koncerny, więc to chyba nieprzesadnie roszczeniowe wymagać od niej, żeby reprezentowała interesy obywateli tych państw, czyli obu stron sporu, a nie tylko jednej. Tak, uważam, że egzekwowanie praw autorskich należy usprawnić, ale nie w sposób, który otwiera takie pole do nadużyć (np. w świetle ACTA sąd może nakazać naruszycielowi wypłatę i swoich zysków, _i_ domniemanych strat posiadacza praw - tzn. "można domniemywać, że zyski te stanowią kwotę odszkodowania, o której mowa w ust. 1", ale "można" znaczy niekoniecznie) i akcentuje głównie pozycję posiadaczy praw. Poza tym uważam, że dla zwykłego bezpieczeństwa żadna próba majstrowania przy prawach IP nie powinna się odbywać bez reafirmowania pojęcia dozwolonego użytku, a już w ogóle idealna byłaby reforma prawa idąca w kierunku wyodrębnienia wyraźnych obszarów użytku prywatnego, niekomercyjnego i hobbystycznego. Tymczasem w sporze o ACTA z jednej strony mamy dosyć prężne lobby posiadaczy praw, które, gdyby to zależało od niego, najchętniej dokręcałoby śrubę do oporu, a z drugiej oddolny ruch użytkowników chomika, którzy zamiast Lawrence'a Lessiga czytają poetę Czerskiego. Gdzie w tym wszystkim jest sensowna reprezentacja wolnej kultury, Entombecie? W dupie.
-
2012/02/20 14:21:12
Myślę WO że nadmiernie ekstrapolujesz swoje osobiste doświadczenia i swojej rodziny na ogół twoich rówieśników. Zaakceptuj fakt że nie jesteś typowy. Choćby sprawa lęku przed urzędami - on jak najbardziej istnieje i nie ma korelacji z pochodzeniem ze wsi, znam ludzi z naszego pokolenia, z wielopokoleniowym zasiedzeniem w Warszawie i inteligenckością rodziny zarazem którzy ów lęk i podejście do władzy i urzędu jako majestatu jak najbardziej przejawiają. To że ciebie i mnie wychowano w kontrze do systemu nie oznacza że wszyscy tak mają, jest raczej wręcz przeciwnie, doświadczenia z PRLu większość ma raczej lękowe. Za to młodzi wychowani w 3RP już w ogóle tego problemu nie tylko nie przejawiają ale i przeważnie nie rozumieją. Także różnica jeśli chodzi o średnią zdecydowanie jest.
-
2012/02/20 14:51:55
Nie godzi się pisać o rzekomej tradycji uległości mieszkańców wsi wobec naczelników (szczególnie bez ukazywania statystyk) w dzień po rocznicy rabacji.
-
wo
2012/02/20 15:21:41
wo
@czescjacek
"Nie godzi się pisać o rzekomej tradycji uległości mieszkańców wsi wobec naczelników (szczególnie bez ukazywania statystyk) w dzień po rocznicy rabacji"

Dlaczego? Czapkowanie i szykowanie siekiery na specjalną okazję to dwie strony tej samej monety.

@embercadero
"Zaakceptuj fakt że nie jesteś typowy"

Jasne, ale niech to działa w obie strony, tzn. niech to także zaakceptuje poeta Czerski. Być może on miał onieśmielonych rodziców, a sam się ośmielił, ale co to ma wspólnego z Internetem?

"Za to młodzi wychowani w 3RP już w ogóle tego problemu nie tylko nie przejawiają ale i przeważnie nie rozumieją. "

I to akurat z powodu Internetu?

@weirdnik
"Digital divide istnieje, wyjdź poza swoje 7%, anecdata: z mojej dość rozbudowanej rodziny (kilkadziesiąt osób), trzy i pół osoby mają e-maila (pół, bo służbowy współdzielony), dwie - profile na Facebooku."

Gdybym nie sprzedawał Lemologii, to nadal nie miałbym profilu na Facebooku. Właśnie dlatego, że jestem po mądrzejszej stronie digital divide od kolesia podającego w profilu telefon i adres zamieszkania.

@kch
"Tak, uważam, że egzekwowanie praw autorskich należy usprawnić, ale nie w sposób, który otwiera takie pole do nadużyć "

O, to dokładnie tak jak ja!
-
2012/02/20 15:41:40
"Jasne, ale niech to działa w obie strony, tzn. niech to także zaakceptuje poeta Czerski. Być może on miał onieśmielonych rodziców, a sam się ośmielił, ale co to ma wspólnego z Internetem?"

No to jest insza inszość że poeta Czerski wszystko wrzucił do jednego wora z napisem internet, tak jakby poza internetem nic się w Polsce w ostatnich 20 latach nie zmieniło. Ale to nie zmienia faktu że poprawnie wymienia on sporo rzeczywiście istniejących różnic międzypokoleniowych, co najwyżej z dupy biorąc ich przyczyny.

-
wo
2012/02/20 15:44:18
@embercadero
"No to jest insza inszość że poeta Czerski wszystko wrzucił do jednego wora z napisem internet, tak jakby poza internetem nic się w Polsce w ostatnich 20 latach nie zmieniło."

Mam wrażenie, że jego Manifest jest jak test Rorschacha. Dla mnie cały jest przegadaną grafomanią, w której tezy jawnie nieprawdziwe przemieszane są z grandilokwentnym banałem. #ludziektorzy bardzo chcą na siłę doszukać się w tym czegoś sensownego, rzucają na to własne tezy, które rzekomo mają się jakoś w tym wyłaniać. Jak rozumiem, Twoja teza brzmi "20 lat 3RP zmieniło Polskę". To oczywiście prawda, ale... czy ten manifest jest na pewno o tym, czy po prostu bardzo chciałbyś, żeby ktoś napisał taki manifest 20 lat 3RP?
-
2012/02/20 15:55:56
Ja w ogóle niczego nie chciałbym a już szczególnie żadnych manifestów, nie moje porno, a o poecie Czerskim pierwsze słyszę. Natomiast obcując na codzień zarówno z gimbusami jak i dwudziestoparolatkami widzę i zauważam jacy to dokumentnie różni od nas ludzie są. I nie ma sensu się zapierać że różnic nie ma bo są i to ogromne, wychowanie w PRLu a wychowanie w wolności i kapitaliźmie robi kolosalną różnicę. Internet od małego też robi różnicę ale nie aż tak dużą jakby pan Czerski chciał, wyciąga poprawne wnioski ale źle lokalizuje przyczynę.
-
wo
2012/02/20 16:24:20
@embercadero
"Natomiast obcując na codzień zarówno z gimbusami jak i dwudziestoparolatkami widzę i zauważam jacy to dokumentnie różni od nas ludzie są"

Już Sumerowie zauważyli, że młodzi są inni niż starzy.
-
2012/02/20 17:00:09
@WO

tylko nie mów, że flejmujesz po to, żeby być aktywnym fejsbukowiczem i żeby cię częściej ludziom tajny algorytm facebooka pokazywał, przecież widać, jaką radochę sprawia ci flejmowanie z tymi wszystkimi ludźmi

ale pewnie nigdy się do tego nie przyznasz
-
wo
2012/02/20 17:11:23
@weirdnik
"tylko nie mów, że flejmujesz po to, żeby być aktywnym fejsbukowiczem i żeby cię częściej ludziom tajny algorytm facebooka pokazywał, przecież widać, jaką radochę sprawia ci flejmowanie z tymi wszystkimi ludźmi"

Ojej, no to tak, jakbyś mi zafundował steka i piwo w restauracji Sphinx. No pewnie, że będę wcinał tak, że aż koszulę tłuszczem zaplamię. Ale jednak będę bardzo żałował, że to nie jest prawdziwy stek z karafką wina w jakiejś porządnej knajpie.
-
2012/02/20 17:42:11
A ten prawdziwy stek z karafką to w tym wypadku?
-
wo
2012/02/20 17:43:43
Swego skromnego blogaska traktuję jako podejmowanie gości u siebie na grillu.
-
2012/02/20 17:49:54
@wo
"Swego skromnego blogaska traktuję jako podejmowanie gości u siebie na grillu."

czyli, w świetle twoich blipnięć o patelni grillowej, blogasek służy do bkś-owania?
-
wo
2012/02/20 18:01:53
Patelnią się nie da obsłużyć tak licznej rzeszy.
-
wo
2012/02/20 18:17:25
Ej, czy dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Sprawdzania Czy Ban Nadal Obowiązuje?
-
2012/02/20 18:18:04
Misięwydaje, że umiejętność krytycznej analizy źródła - poza szczęśliwcami, którzy tego skilla wynieśli z domu - zyskuje się dopiero na studiach. Jeśli nie na wczesnym etapie, to chociaż podczas pisania inżynierki/magisterki, bo zakładam że promotor nie przepuści pracy opartej na danych z dupy. Wtedy też do studenta dochodzi fakt, że gugiel może i pomaga dotrzeć do solidnych raportów/opracowań (w większości płatnych), ale traktowany jako jedyne źródełko jest bardzo mizerny.
-
2012/02/20 19:27:55
Nie mogłem się powstrzymać :)

"Problem z cytatami w internecie polega na tym, że ludzie w nie wierzą." - Maria Skłodowska-Curie

żart z Roflcoptera
-
2012/02/20 20:14:08
@notka
W tym świetle konflikt pokoleń wygląda na jeden z najbardziej przereklamowanych i jałowych memów kultury.

@Leszczyński
"W anglosaskim żargonie biznesowym jest czasownik "to monetize" - który bywa przekładany na polski jako wdzięczne słowo "monetyzować". Jak Facebook może monetyzować to, co ma? Czyli nas?"

Czy nie lepiej tłumaczyć na polski jako spieniężyć niż na ponglish?
-
2012/02/20 21:27:09
@vontrompka
"u opuszków mam ocean wiedzy"

Niom. Już na ten temat rysowali: Help! What is a car??
(ob-opis linku: odcinek komiksu xkcd).

@My, dzieci sieci
"my w niej i z nią żyjemy"

A bo to w ogóle jest jakiś zastarzały cyberpunkowy fantazmat Czerskiego. Przypomniałem sobie, jak wiele-wiele księżyców temu czytałem na jego blogu o tym, jak to w jego pokoleniu mizia się pannę po kolanku i równocześnie wysyła się jej esemesy i zagaduje na gadu-gadu. Równocześnie, rozumicie.

Przy okazji:
"jesteśmy gotowi wymienić zapamiętaną informację, kiedy pojawi się jej nowa, lepsza wersja" (z tego samego manifestu)

Doubleplusgood!
-
wo
2012/02/20 21:36:14
"Równocześnie, rozumicie"

To ile oni mają rąk w tym pokoleniu?
-
2012/02/20 21:41:41
@wo

Nie ma w nich tej wynikającej z onieśmielenia pokornej akceptacji odgórnego ograniczenia liczby rąk.
-
2012/02/20 22:17:01
Swoją drogą myślałem z początku, że to ironiczne: dzieci sieci - dzieci śmieci albo i postironiczne.
-
2012/02/21 00:12:07
W ogóle jaka elegancka riposta na blogu tego kolesia. Mój ulubiony fragment:

"Los Hermanos kojarzy się z Breaking Bad i sprzedażą narkotyków przez Heisenberga, a nie jakimiś braćmi."

Mistrzostwo.


@WO, czytałeś książkę "Re: internet - społeczne aspekty medium"? Niby z roku 2006, czyli internetowej prehistorii, ale przejrzałem ostatnio sporo polskich książek o necie i ta mi się najbardziej spodobała. Patrząc na tego bloga od razu przychodzi mi na myśl podział na kulturę wczesnego internetu i masowego internetu z tekstu Marty Juzy.
-
2012/02/21 00:16:04
@Czy nie lepiej tłumaczyć na polski jako spieniężyć niż na ponglish?

Żargon, wiesz, monetyzacja przez grywalizację itp. Spieniężenie chyba też sugeruje pozbycie się, a nie dojenie? Hm?
-
2012/02/21 09:10:21
@mrwisniewski
"Żargon, wiesz, monetyzacja przez grywalizację itp. Spieniężenie chyba też sugeruje pozbycie się, a nie dojenie?"

Właśnie tak. Też z początku przyszło mi do głowy, że może istnieje jakiś starszy polski odpowiednik, ale na pewno nie jest to "spieniężyć".
-
2012/02/21 09:20:47
@pjasin
Misięwydaje, że umiejętność krytycznej analizy źródła - poza szczęśliwcami, którzy tego skilla wynieśli z domu - zyskuje się dopiero na studiach. Jeśli nie na wczesnym etapie, to chociaż podczas pisania inżynierki/magisterki,

Też tak myślałam dopóki nie spotkałam 40+letniej inżynierki budownictwa, która uznała, że skoro pod słynnym swego czasu fake-zdjęciem z internetu "Stalin sadzi brzozę w Smoleńsku" jest podpis cyrylicą to musi to być prawda. Przyjmowała internet z ufnością 8-latki.
-
2012/02/21 09:28:12
@Bywają komcionauci - choć u mnie takich wystrzygłem równo z trawą - którzy przeklejenie hasła z polskiej (!) wiki uważają za merytoryczny wkład w dyskusję.

Ba, istnieją blogerzy, którzy na podstawie jednego zdania z polskiej (!) wiki potrafią wysmażyć jadowitą notkę o tym, jak sobie zimą w PRL radził pewien drugoplanowy polityk.
-
2012/02/21 09:31:16
@ojapierdziu
"Też tak myślałam dopóki nie spotkałam 40+letniej inżynierki budownictwa"

Bo analizy źródła człowiek powinien nauczyć się w szkole średniej na języku polskim, historii czy czymś w tym rodzaju (kto wie, co tam resort edukacji w przyszłości wymyśli). Na studiach metodologia kuleje, promotorzy zamiast uczyć studentów opowiadają banialuki o swojej filozofii życiowej itd. Oczywiście nie wszyscy i nie wszędzie. Ale ogólnie od kilkunastu lat jest coraz słabiej. Może i wcześniej było nienajlepiej, ale tego już nie pamiętam.
-
wo
2012/02/21 09:36:36
@larrygopnik
"Ba, istnieją blogerzy, którzy na podstawie jednego zdania z polskiej (!) wiki potrafią wysmażyć jadowitą notkę o tym, jak sobie zimą w PRL radził pewien drugoplanowy polityk."

Pomylenie dwóch osób o identycznym imieniu i nazwisku jest możliwe nawet gdy się skorzysta z grubej księgi wydanej na czerpanym papierze.

@mem
"Właśnie tak. Też z początku przyszło mi do głowy, że może istnieje jakiś starszy polski odpowiednik, ale na pewno nie jest to "spieniężyć""

No właśnie wydaje mi się, że nie ma. "Świetny pomysł, ale jak dokładnie chcesz na nim zarabiać?", to akurat rzeczywiście pytanie, które zadajemy sobie tak często dopiero w czasach internetowych. Dopiero podczas pierwszej bańki dotcomowej na giełdę zaczęły wchodzić spółki, które jeszcze nie zarabiały.
-
2012/02/21 10:18:45
@wyszukiwanie informacji
Ja też jako pierwszy odruch mam wpisać w google jak czegoś szukam, ale co mnie uderzyło ostatnio to mnogość video.
Jak jeszcze parę lat temu wpisywało się "how to install whatever.exe" - to znajdowało się przy pewnym szczęściu opis instalacji, teraz znajduje się filmik, i to samo z solucjami do gier i czymkolwiek innym.
To jest niepojęte, że zamiast wpisać coś w txt przez 10 minut, komuś się chce nagrać półgodzinny filmik (a teraz przesuwam kursor myyyszyy...).
Ludzi już całkiem niepojęło, że użyję przekleństwa papieży...
-
2012/02/21 10:36:14
ojapierdziu
Też tak myślałam dopóki nie spotkałam 40+letniej inżynierki budownictwa, która uznała, że skoro pod słynnym swego czasu fake-zdjęciem z internetu "Stalin sadzi brzozę w Smoleńsku" jest podpis cyrylicą to musi to być prawda.

Musiałem odpowiedzieć w robocie na pismo, w który powoływano się dobrze mi znaną normę. Tylko, że w normie nie było tego, na co się powoływano. Sprawdziłem frazę w google, różne fora z copy-paste z polskiej Wiki - gdzie w ramce tkwi "Ten artykuł od 2010-12 wymaga uzupełnienia źródeł podanych informacji." Ok, spoko dzwonię do klienta i mówię, że norma się nie zmieniła tylko jakiś anonimowy łosiu z wikipedii tak wpisał. Pani sprawdza i mówi, że przecież tam jest jego zdjęcie. Wzięła portret zbierającego kasę na Wiki za autora artykułu. Pomijając naiwność, to oznaczało też, że przez ostatnie pół roku niczego tam nie sprawdzała .
-
2012/02/21 14:41:11
@mrwisniewski
"Żargon, wiesz, monetyzacja przez grywalizację itp. Spieniężenie chyba też sugeruje pozbycie się, a nie dojenie? Hm?"

W artykule Leszczyński pisze o sprzedawaniu użytkowników fejsa, a dokładnie informacji na ich temat. To się mieści się w słownikowej definicji spieniężania - sprzedawania w celu uzyskania gotówki.

Język powinien być komunikatywny, spieniężanie mógłbym od razu zrozumieć, a nad monetyzowaniem musiałem się zastanawiać, czy to termin techniczny, który niesie ze sobą jakąś istotną informację poza tym, że chodzi o sprzedaż danych.
-
2012/02/21 15:46:09
@selekcja danych
a wiecie, jak się najlepiej wykrywa plagiaty w pracach studentów?
trzeba znaleźć w tekście jakąś pocieszną literówkę i wyszukać frazę z nią w guglu.
dzieci-sieci tylko ctrl+c bez czytania.
@spieniężyć - znaczeniowo to coś innego niż zmonetyzować, na moją intuicję oznacza pozbycie się dobra i zamianę na gotówkę. monetyzować można wiedzę i usługi po wielokroć te same, czyli to coś innego. ale żeby nie denerwować nikogo, proponuję używać "zkeszować" - to termin z business Polish.
-
2012/02/21 15:49:12
@bantus

monetyzacja / spieniezanie to nie tylko sprzedaz danych (Facebook nie sprzedaje danych, udostepnia platna usluge pracujaca na danych osobowych userow, ale do samych danych dostepu nie daje)
-
wo
2012/02/21 16:04:27
@bantus
"W artykule Leszczyński pisze o sprzedawaniu użytkowników fejsa, a dokładnie informacji na ich temat. To się mieści się w słownikowej definicji spieniężania - sprzedawania w celu uzyskania gotówki"

Ale właśnie sprzedawania użytkowników to tylko jeden z wielu pomysłow na monetyzację!
-
2012/02/21 16:39:28
@wo
"Ale właśnie sprzedawania użytkowników to tylko jeden z wielu pomysłow na monetyzację!"

Choćby sam zmiana zachowań userów, jaką powoduje aspekt sieciospołecznościowy i związane z tym nowe możliwości zarabiania. Czy przed fejsem mieliśmy tak powszechne gry multiplayer, gdzie ludzie wymieniali pieniądze prawdziwe na wirtualne, tylko po to by np. mieć ładniejszą wirtualną farmę niż ich znajomi?
-
wo
2012/02/21 16:56:00
@mikemob
"Czy przed fejsem mieliśmy tak powszechne gry multiplayer, gdzie ludzie wymieniali pieniądze prawdziwe na wirtualne, tylko po to by np. mieć ładniejszą wirtualną farmę niż ich znajomi?"

Przecież szajba "wszyscy są na Second Life" była przed szajbą "wszyscy są na fejsie".
-
2012/02/21 17:25:51
@wo
"Przecież szajba 'wszyscy są na Second Life' była przed szajbą 'wszyscy są na fejsie'".

OK, masz rację, tyle że w SL zarabia Linden Lab, ale mogą też gracze (z asymetrią na korzyść pierwszego). W przypadku gier na Fb i G+ użytkownicy są wyłącznie dojeni (swoją drogą jestem ciekawy, czy pierwsza pęknie bańka Groupona, czy Zyngi).
-
2012/02/21 18:36:52
W moim obecnym miejscu pracy (University College London) mamy juz chyba niemal wszystko zdigitalizowane. W bibliotece sie siedzi, jak trzeba zeby bylo cicho -- klawiatury w pokojach sa glosne :-)

-
wo
2012/02/21 18:40:33
@rilwen
"W moim obecnym miejscu pracy (University College London) mamy juz chyba niemal wszystko zdigitalizowane"

...co tylko czyni tym bardziej wartościowym to, co wyczaisz z jakiegoś "Ye Olde Magazine" z 1732.
-
2012/02/21 21:20:28
@monetyzować vs spieniężać
IMHO to jest to samo. Jak się komu podoba. Spieniężanie kojarzy się ze starodawną sprzedażą zegarka w celu uzyskania środków pieniężnych (które następnie się demonetyzowało w celu nabycia pysznego alkoholu). A monetyzowanie to już występuje we współczesnych biznesplanach - jak zmienić jakąś wirtualną ideę w monety (w sumie też wirtualne). Ale wychodzi na to samo.
-
2012/02/21 23:25:09
@monetize: Czy Wy tak z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego spieracie się, czy przetłumaczyć raczej żargonowe znaczenie "monetize" na "spieniężyć" (notowane w słownikach), "monetyzować" (nieobecne w USJP), "wyżąć", "wydoić", "wyssać", "wycisnąć", czy może po prostu "zarobić na"? Żargon ma to do siebie, że nie ma jedynego poprawnego tłumaczenia, bo inny jest żargon w banku X, a inny w firmie ubezpieczeniowej Y.
-
2012/02/22 00:17:48
mirror.mirror:
Ja też jako pierwszy odruch mam wpisać w google jak czegoś szukam, ale co mnie uderzyło ostatnio to mnogość video.
Jak jeszcze parę lat temu wpisywało się "how to install whatever.exe" - to znajdowało się przy pewnym szczęściu opis instalacji, teraz znajduje się filmik, i to samo z solucjami do gier i czymkolwiek innym.
To jest niepojęte, że zamiast wpisać coś w txt przez 10 minut, komuś się chce nagrać półgodzinny filmik (a teraz przesuwam kursor myyyszyy...).


Nagrać filmik może byle debil, który potrafi ściągnąć oprogramowanie i ma mikrofon. Aby napisać tekst, trzeba jednak umieć składać te literki w wyrazy, a wyrazy w zdania. Na dodatek muszą się jakoś kleić, nie mieć błędów etc. Prywatnie mnie ten trend cieszyć będzie tak długo, jak długo przeglądarki nie będą potrafiły przerobić nagrania w tekst.


ogqozo:
Niby z roku 2006, czyli internetowej prehistorii


2006 jako prehistoria? Pora umierać...
-
2012/02/22 01:48:23
"2006 jako prehistoria? Pora umierać..."

To chyba nie jest jedyna dziedzina, w której książki z 2006 r. są raczej uważane za historyczne... Te teksty powstawały, gdy właśnie wszedł na rynek YouTube, nie było jeszcze Twittera, Facebook wymagał odpowiednio akademickiego adresu e-mailowego, a internet w komórce był dla ludzi, którzy po prostu muszą się pozbyć dużej sumy pieniędzy. Czyli w sumie jeśli chodzi o kulturę internetu, to niby się wiele zmieniło, ale wspomniany przeze mnie tekst wydaje mi się dużo trafniejszy, niż wiele powstających dzisiaj.
-
wo
2012/02/22 08:58:44
@piotr.mikolajski
"Nagrać filmik może byle debil, który potrafi ściągnąć oprogramowanie i ma mikrofon. "

A jak mu rodzice makbuka obstalowali, to nawet tego nie musi, wszystko jest out of the box.

"Prywatnie mnie ten trend cieszyć będzie tak długo, jak długo przeglądarki nie będą potrafiły przerobić nagrania w tekst. "

Ja w każdym razie z zasady nie oglądam portalowych materiałów wideo. Powstają na podobnej zasadzie zresztą - portalom coraz trudniej jest naciągać dziennikarzy na "ej, napisz coś do nas za friko", to teraz naciągają na "no ale przyjdziemy do ciebie z kamerą, co to dla ciebie, pięć minut i już nas nie ma". Jak ktoś ma coś do powiedzenia, to niech to napisze, zawsze powtarzam.
-
2012/02/22 09:13:11
@piotr.mikolajski: "jak długo przeglądarki nie będą potrafiły przerobić nagrania w tekst"

Masz na myśli wyszukiwarki? Jeśli tak, to pobudka, technologia ma już dwa lata. Kuleje bardzo, ale za parę lat pewnie przestanie. A jeśli faktycznie z jakichś powodów myślałeś o przeglądarkach, to też pora się obudzić.
-
2012/02/23 02:42:46
mkwa:
Masz na myśli wyszukiwarki?


Oczywiście. Jako skończę klepać ten komentarz, to pójdę się powiesić za stodołą. Wstyd prawie taki, jak pisanie u Karnowskiego.

Jeśli tak, to pobudka, technologia ma już dwa lata. Kuleje bardzo, ale za parę lat pewnie przestanie.

Pierwsze primo: jestem świadom istnienia prototypów.
Drugie primo: kuleje i jeszcze czas jakiś kuleć będzie.
Trzecie primo: język polski jest dużo trudniejszy dla tego typu wynalazków, więc dorzucamy kolejnych kilka lat.

Czyli coś, co będzie sprawnie działać w okolicy 2020, to mnie ani grzeje, ani ziębi. Do tej pory jest szansa, że większość inwestujących swój czas w tę formę przekazu zdechnie w zapomnieniu. Albowiem godzinę nagrania mogę przeczytać w góra 10 minut, ale na odsłuchanie potrzebuję godziny. Nawet ktoś czytający bardzo wolno tez szybciej przeczyta, niż odsłucha. Czas to pieniądz.
-
2012/02/23 11:17:58
@piotr.mikolajski

Podcasty sluza do sluchania w trakcie podrozy do/z pracy.
-
2012/02/23 14:25:53
-
wo
2012/02/23 14:53:42
@vontrompka
Widziałem, widziałem. Teraz czekam na logiczne domknięcie ourobourosa, czyli na Bendyka cytującego Lipszyca cytującego Doctorowa.
-
2012/02/23 22:57:44
@piotr.mikolajski

"Czas to pieniądz."

www.bezcennyczas.pl/
-
2012/02/23 23:11:43
@Widziałem, widziałem.

Komentarze są b. ładne, wzruszył mnie Russell Letson.
-
wo
2012/02/24 11:09:27
@mrw
"Komentarze są b. ładne, wzruszył mnie Russell Letson."

Weź przeklej, bo od tych wszystkich blokad, których używam, Disqus mi się nie wczytuje (nie, nie zamierzam się tym przejmować).
-
2012/02/24 12:16:40
Russel Letson:

I guess at 67 I'm just too old to ever adapt. I mean, after learning how to read, how to write, how to navigate a library, how to evaluate conflicting sources, and all the rest, there's just no room in my nervous system and behavioral repertory for anything newer--nor could I map this interwebby thing onto existing mental structures and protocols and skills. Just. Too. Old.

How geriatric dinosaurs like Bill Gibson, Bruce Sterling, Greg Egan, and Vernor Vinge manage to think about all this info-cyber-googly-world stuff is a kind of miracle.

And I scroll down and find that "we" are a thirty-something. Oy.

Once you see clothes that you bought new become unfashionable twice, your view of the world changes, just a little.

The Woodstock cohort thought it invented sex. Stardust, golden, Garden. Uh huh.

As I am now, so will you be.

---eot---

Z kolei Lipszyc robi klasycznego polandballa, co jest nieco przykre:
static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/2460779.jpg
-
2012/02/24 12:27:32
@mrw "Z kolei Lipszyc robi klasycznego polandballa, co jest nieco przykre"

Ale czemu przykre, przecież linuksiarstwo dzieli się na mieńszewików-bendykistów i bolszewików-polandballowców. #aconowego
-
2012/02/24 12:28:41
@Ale czemu przykre

z def. polandballa.
-
wo
2012/02/24 12:31:04
Jezus Maria, czy na fejsie jest jaki fanpejcz Russella Letsona? I totally heart "Once you see clothes that you bought new become unfashionable twice, your view of the world changes, just a little".
-
2012/02/24 13:40:36
@wo, twice
dobre, bardzo dobre.
czy ma fanpejcz, nie wiem, ale ma wzruszającą stronę domową.
-
2012/02/24 14:15:02
@ma wzruszającą stronę domową.

True, true. Zrobiłem sobie obrazek aż:
static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/2460535.jpg
-
2012/02/24 18:41:07
@von trompka & wzruszająca strona domowa

"Revised 3/10/08"!!!