|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Nie ma winnych
„Opera za trzy grosze” to satyra stworzona przez klasę średnią dla klasy średniej, w której klasa wyższa sparodiowana jest przez galerię postaci typowych dla klasy niższej. Bertolt Brecht nawiązał do tradycji żywej już we wczesnym XVIII wieku - nie wypada nam wprost kpić sobie z książąt i milionerów, do których należą nasze teatrzyki, ale od setek lat atakujemy ich parodią, kpiną i aluzją. Bobby Darin to mój idol z tak wielu powodów, że to materiał na osobną notkę. Urodził się w ubogiej rodzinie z Bronksu z wrodzoną wadą serca. Jako dziecko usłyszał, jak lekarz mówi matce, że chłopiec będzie miał szczęście, jeśli dożyje 16 lat. Dożył w końcu lat 37. Dla mojego pokolenia („my, dzieci trójki”), szczególnie istotne było wykonanie Stinga ze składanki w hołdzie dla Kurta Weila, którą w 1985 roku wyprodukował Hal Willner. Swój egzemplarz kupiłem na winylu w ostatnich miesiącach słusznie minionego ustroju w ośrodku kultury NRD. Dziewięć lat po Willnerze podobna płyta powstała z inicjatywy Larry’ego Weinsteina. Znalazły się na niej dwa wykonania, Nicka Cave’a i oryginalne Berrrrrrtolta Brrrechta (podkrrrrrreślam „rrrr”, bo Brrrrrrecht miał akcent jak Rrrrrramstein). Poza kwestią tej jednej liter(r)ki, wykonanie Cave’a jest chyba najbliższe pierwotnemu. niedziela, 26 lutego 2012, wo
TrackBack
Komentarze
weirdnik
2012/02/26 14:24:41
"I nie ma winnych, są tylko zadziwieni."
2012/02/26 17:23:52
Na September Songs jest też znakomita wersja, nomen omen, September Song, w wykonaniu Lou Reeda. W sam raz do sączenia czegoś alkoholowego.
2012/02/26 17:39:43
Być może gdyby w grę wchodziły wersje nieanglosaskie, ta by się załapała. Osobiście cenię bardzo, tak samo jak cenię całą płytę "Play Kurt Weil" i praktycznie wszystko, co wyszło spod rąk tych panów.
www.youtube.com/watch?v=zTjOxJHsVOY 2012/02/26 17:56:47
Głosuję na Stinga, bo też kiedyś "miałem to nagrane":). A tu hiszpański Karel Gott: www.youtube.com/watch?v=RNnxjZLoUUk
2012/02/26 17:57:41
Ja odkryłem Weilla i Brechta będąc na studiach w złotych czasach Napstera. I szybko odkryłem, że współczesne wersje są już na poziomie muzyki wygładzone do mieszczańskiego dur-moll i żadne aktorskie strojenie min tego nie zmieni. Liczą się tylko wynkonania z epoki albo przynajmniej grane z oryginalnych nut a nie jakieś rockowe upupione przeróbki.
2012/02/26 19:09:57
największy sentyment mam jednak do wersji Young Gods z 1991 www.youtube.com/watch?v=zTjOxJHsVOY
2012/02/26 19:13:43
@miasto-masa-maszyna
"Liczą się tylko wynkonania z epoki albo przynajmniej grane z oryginalnych nut a nie jakieś rockowe upupione przeróbki." Na przykład: youtu.be/_QXJ3OXWaOY ? 2012/02/26 19:32:09
@sheik
"Na September Songs jest też znakomita wersja, nomen omen, September Song, w wykonaniu Lou Reeda." Jedyny wspólny element obu albumów, zresztą. @m3 "Ja odkryłem Weilla i Brechta będąc na studiach w złotych czasach Napstera. I szybko odkryłem, że współczesne wersje są już na poziomie muzyki wygładzone do mieszczańskiego dur-moll" Weź to jakoś rozwiń. Znaczy się, pierwotna wersja była dodekafoniczna? 2012/02/26 19:33:23
@bantus
"Na przykład: youtu.be/_QXJ3OXWaOY ?" Ta werrrrrrrsja właśnie trrrrrrrafiła na "Septemberrrrrrr Songs". 2012/02/26 20:16:44
No to skoro już rrr, to proszę, Ute Lemper: www.youtube.com/watch?v=SHFXEPYU0FQ
2012/02/26 20:24:53
@wo
Weź to jakoś rozwiń. Znaczy się, pierwotna wersja była dodekafoniczna? Nie. Aż tak daleko Weill nie poszedł choć oczywiście babrał się w tych klimatach i jego pozasceniczne rzeczy często trącą dodekafonią. W tych znanych kawałkach Weilla/Brechta melodia jest tonalna (musi być, skoro ma być niby/pseudo-ludowa) ale akompaniament jest z kosmosu, tzn. atonalny. Ale właśnie przez to, że melodia jest tradycyjna to można to olać i zrobić z nich znów normalne rockowo-popowe hiciory, co udowodnili The Doors, Ute Lemper i Kazik. Tylko właśnie na poziomie aranżacji w tym momencie ten dekadencki klimat lat 20-tych leci fpiździec. No weź sobie posłuchaj tego: www.youtube.com/watch?v=gi433VgJ5bc Psz tu się w zwrotce praktycznie w każdym takcie tonalność wywraca, robi bęcka i umiera. Dopiero refren jest tonalny, co w tym kontekście jest parodią optymizmu wojskowych marszów bez kopania kogokolwiek dosłownościami, dosłowniej już nie można. W'ogle zrozumienie cfyszenkrigowego kabaretu bez słyszenia załamania tonalności musi być trochę okaleczone. Polecam popularyzatorsko Alexa Rossa "Reszta jest hałasem". Sporo rzeczy klaruje, często na bazie smakowitych anegdot, choć osłuchania nie zastępuje. 2012/02/27 14:12:49
@aranżacja Weilla i jej "wygładzenie"
Tak to ujął Kazik, mówiąc o przygotowaniu swojej wersji: "Największa niespodzianka była w "Mackie Majcher". Opracowaliśmy go i wydawało nam się, że harmonia i układ akordów jest w miarę znany i dosyć prosty. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent muzyków by tak zagrało. Ale gdy dostaliśmy już post factum chwyty gitarowe, okazało się, że Weill zalicza się do tego pozostałego jednego procenta. I na płycie są dwie wersje "Mackie Majchra". Druga, śpiewana po niemiecku, ma właściwą harmonię". 2012/02/27 15:24:28
@babtunde
"Ale gdy dostaliśmy już post factum chwyty gitarowe, okazało się, że Weill zalicza się do tego pozostałego jednego procenta." DKJP, Kazik naprawdę uważa, że Weill napisał, pardon, ułożył do Majchra chwyty gitarowe? Pewnie żeby podrywać białogłowy przy ognisku. 2012/02/27 15:49:03
@sheik.yerbouti
"DKJP, Kazik naprawdę uważa, że Weill napisał, pardon, ułożył do Majchra chwyty gitarowe? Pewnie żeby podrywać białogłowy przy ognisku." Z tej wypowiedzi to nie wynika. Wynika jedynie, że Kazik korzystał z dostarczonych przez kogoś chwytów gitarowych, które odzwierciedlały Weillowską harmonię bardziej, niż to, nad czym Kazik pracował wcześniej. 2012/03/01 18:51:54
Sorry, że drugi raz, ale wyjaśnię, dlaczego Ella zasługuje na wspomnienie po wielekroć. Po pierwsze, śpiewa o Bobbym Darinie i Lousie Armstrongu jako wcześniejszych wykonawcach, więc to wykonanie intertekstualne. Po drugie, jest to jedna z bardziej znanych improwizacji w historii jazzu, a wykonanie z Berlina (jest ich kilka na youtube akurat znajdzie się np. to www.youtube.com/watch?v=hRyDB4RWJdw). Po trzecie, to właśnie za jazzowe wykonania Brechta Adorno znienawidził jazz, co jest bardzo ciekawym przypadkiem skrajnego snobizmu klasowego i rasowego wśród marksistów :)
|
|