|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Mój głos w debacie (NP 135)
Poodrzucałem ostatnio sporo zaproszeń na różne debaty o ACTA, bo aż tak bardzo ten temat mnie wbrew pozorom nie kręci. Za to kiedy portal zadał pytanie o najlepszy utwór z płyty „Unknown Pleasures” - jestem gotów rzucić wszystko i udzielić odpowiedzi z uzasadnieniem. poniedziałek, 06 lutego 2012, wo
TrackBack
Komentarze
so1damn
2012/02/06 14:12:00
A propos Joy Division - czy jestem jedyną osobą która stawia dokonania New Order zdecydowanie wyżej niż jej poprzednika z Curtisem ?
2012/02/06 14:33:07
@notka
Też bym wybrał. Nie obrazisz się za linka do ładnego coveru Killersów? www.youtube.com/watch?v=wrbKvxGgFfg 2012/02/06 14:42:21
@mrw
"Też bym wybrał. Nie obrazisz się za linka do ładnego coveru Killersów?" Nie, ma u mnie w ajtjunsach cztery gwiazdki. 2012/02/06 14:46:58
A ja bym wyróżnił dłuższy fragment płyty: od "New Dawn Fades" przez zmutowane disco "She's Lost Control" aż po "Shadowplay". Mimo wszystko jednak z akcentem na "New Dawn...", bo tam bas pięknie się mocuje z hałaśliwą gitarą, a rozwijająca się linia wokalna chyba najlepiej pokazuje Curtisową desperację.
A New Order - cóż, wybitny zespół bez ani jednej wybitnej płyty (chyba, że uznamy za taką składak singli). Na obu longach JD nie ma wypełniaczy, a u NO od cholery tego. 2012/02/06 14:50:23
A ja bym postawił na "New Dawn Fades". Ale nie umiem tak ładnie uzasadnić. Pewnie dlatego że jeszcze bardziej depresyjne. No i melodia IMHO ładniejsza.
2012/02/06 16:07:28
Oho, drugi NP pod którym moge sie podpisać. Moje zastrzeżęnia wobec cyklu można zgrabnie ująć za pomocą znanego geograficznego memu: gdyby nie 90 procent chybionych notek NP, to kategoria byłaby całkiem niezła... :)
JD oczywiście był wspaniałym bendem. Pamiętam jak wyśmiałem kolegę, który zauważył, że pod koniec "Gorączki" pojawia się "New Dawn Fades". Wydawało mi się niemożliwe, żeby ktoś zauważył JD i jeszcze zapodał coś we filmie! Sensacyjnym! A jednak. Ostrzejsze dokonania panów - pod szyldem Warsaw - są równie fantastyczne. 2012/02/06 16:19:29
@mig_watch
"Ostrzejsze dokonania panów - pod szyldem Warsaw - są równie fantastyczne." Czyżby kolega fan "No Love Lost"? Witam, to jest nas dwóch. 2012/02/06 16:26:02
autor książki o post-punku "Rip It Up And Start Again", Simon Reynolds, porównał ten numer do Doorsowskiego "L.A. Woman", śpiewanego przez rockowego Tanatosa (Jim M. to oczywiście Eros w tej analogii) i przeniesionego w posępne realia Manchesteru późnych 70's. bardzo fajne, plastyczne porównanie! tym bardziej, że Morrison to jeden z ulubionych wokalistów Curtisa i inspiracja jest słyszalna.
2012/02/06 17:05:05
@embercadero
"Czyżby kolega fan "No Love Lost"? Witam, to jest nas dwóch." Twoja stara. Też bardzo lubię ich punkową fazę. 2012/02/06 18:56:53
@id
Oto jedna z najbardziej irytujących manier w dziennikarstwie muzycznym: poronione porównania. Zamienić wszystko na cokolwiek innego i voila! 2012/02/06 19:01:15
@wo
"Drugie zdanie (...) buduje metaforę podobną, ale w odróżnieniu od poprzedniej - już oderwaną od realizmu. To sygnał, że w tej opowieści będziemy poruszać się między metaforami opisującymi rzeczywistość, a metaforami opisującymi senny koszmar i depresyjne stany uczuciowe." - ale się rozmarzyłem, lekcje polskiego w liceum... Your guess is as good as mine - ale respect, tak pani psor raczej nie mówiła:) @modernistyczny wieżowiec w Manchester Kurde, ładniejszy brat gdańskiego Zieleniaka 2012/02/06 21:47:09
@id99
"porównał ten numer do Doorsowskiego "L.A. Woman", śpiewanego przez rockowego Tanatosa" @migwatch "Oto jedna z najbardziej irytujących manier w dziennikarstwie muzycznym: poronione porównania. Zamienić wszystko na cokolwiek innego i voila!" Nawet angielski Tanatos interpretując numer amerykańskiego Erosa nie ogołociłby go tak tragicznie ze zmiany tempa i nie zwolniłby aż tak partii basowej. Co do maniery dziennikarstwa muzycznego, to może nie generalizujmy, ale w tym przypadku faktycznie jakiś szerszy cytat by może się przydał. Takie tam dadadadadadadada na basie ciężko tu uznać za podstawę do porównania. Na pewno też tekst tu się jakoś specjalnie nie zbiega tematycznie, no nie wiem, może jakoś na siłę: To the centre of the city where all roads meet, waiting for you vs. Well, I just got into town about an hour ago See which way the wind blow Where the little girls In their Hollywood bungalows... No, patrz Pan, przecież świat Erosa i Tanatosa może się różnić, mimo, że na jednego i drugiego jesteśmy skazani. Generalnie to bym poprosił o jakiś quote, mimo wszystko. 2012/02/06 21:55:48
@"LA Woman / Shadowplay"
Znaczy, ponieważ dla mnie obrona prawa dziennikarzy do naciaganych porównań jest ważniejsza nawet niż walka z piractwem pozwolę sobie zauważyć, że jednak są interesujące porównania. W obu wypadkach występuje miasto i występuje nie tylko w roli tła akcji, także jej współbohatera. W obu wypadkach nie wiadomo kim jest "you" i w obu mamy poważne powody by wątpić, czy jest kobietą (a w każdym razie, czy we wszystkich przypadkach). Szczególnie wyraźne to jest w "LA Woman", w którym czasem podmiot liryczny zwraca się do jakiegoś kobiety, a czasem ewidentnie do miasta ("drivin' down your freeways, drive through your suburbs"). W "LA Woman" zwraca się do miasta mimo wszystko jednak z afirmacją, no bo hej, to jednak Kalifornia. Miasto powoduje, że bohater odzyskuje swoje "mojo" (aczkolwiek skoro w ogóle poczuł jego utratę - nie do pomyślenia w czasach, gdy bohater był królem jaszczurów i mógł zrobić wszystko! - już jest lekko depresyjne). W "Shadowplay" odwrotnie. Jeśli bohater w ogóle miał kiedyś jakieś mojo, miasto i pokój z grą cieni mu je odebrały. A teraz miasto zabija... bohatera? "you"? samo siebie? Nie wiadomo, ale kluczowa zwrotka niewątpliwie odnosi się do śmierci. W centrum miasta, gdzie spotykają się wszystkie drogi, nie będzie mojo. Bo północna Anglia tak się różni od Kalifornii, jak listopad od maja. Albo Thanatos od Erosa. 2012/02/06 21:56:25
@self
"jakiegoś kobiety", strach pomyśleć, co ta frojdówka mówi o mojej podświadomości. 2012/02/06 22:21:59
@wo
No, nie powiem, zgrabnie to ująłeś. W mojej specjalizacji redaktorzy wycinają śmielsze porównania, więc może się już odzwyczaiłem. Ja oprotestowałem tylko to, że Shadowplay to LA Woman a la północna Anglia. U Doorsów miasto nie dzieli sceny z nikim. To bohater pierwszego planu, reszta to tło - mamy tu tyle odniesień do miasta: city of light/night, Hollywood bungalows, midnite alleys, freeways i tak dalej. U Curtisa to jakiś martwy rekwizyt na którego tle dzieje się coś niedobrego. 2012/02/06 22:22:58
@wo
Shadowplay/LA Woman Ja to sobie muszę spokojnie przemyśleć, skoro tak ładnie Pan redaktor napisał. Natomiast, pierwsze co mi się rzuca teraz w oczy to fakt, że jankeski Eros musi być od angielskiego Thanatosa bardziej egocentryczny, bo nie dośc, że się przez dłuższy czas zafiksował na swoim powstającym Mojo, to jeszcze ten mojo jest jego anagramem. Całkiem niezły wygibas. 2012/02/06 22:33:36
@martin
Kurde, jakby Ci powstał mojo, to byłoby to z pewnością wydarzenie, na którym się byś zafiksował. Podobno Morrison w trakcie nagrywania albumu LA Woman był wyjątkowo optymistycznie nastawiony do życia i następnych płyt. A może to był tylko epizod maniakalny. Curtis natomiast jakoś nie pozostawił po sobie depresyjnych kawałków w słonecznym sosie - skąd on miał to słońce wytrzasnąć w swoich okolicznościach przyrody? Dlatego Shadowplay to nie żadna północnoangielska wersja LA Woman, tylko autonomiczny syf i dół. 2012/02/06 23:17:41
"Z moim poczuciem sprawiedliwości to nie jest nijak sprzeczne, że Deborah Curtis i jej spadkobiercy będą na tym mogli zarabiać do 1 stycznia 2050"
To z jutuba sa tantiemy? Czy raczej żeś powyższych wziął i okradł i jeszcze innym udostępnił? Oj, chyba przyjdzie acta i cię zje :P 2012/02/06 23:33:55
To z jutuba sa tantiemy? Czy raczej żeś powyższych wziął i okradł i jeszcze innym udostępnił?
Ba. Co to w'ogle jest to youtube-nocookie.com co mi tu się pokazuje zamiast wideoklipu? To jakiś ruski piracki klon jutuba czy co? 2012/02/07 07:30:59
@nobliwy
"To z jutuba sa tantiemy?" Tak. "Oj, chyba przyjdzie acta i cię zje :P" Oj, ja wyrzucam przygłupiastych komcionautów, więc jeśli coś tu jeszcze chcesz napisać, to najpierw dokładnie sprawdź, jaka jest polityka google w kwestii praw autorskich. Twój następny komentarz pokazujący, że nie sprawdziłeś - spotka się z należnym pożegnalnym kopenwdupenem. 2012/02/07 09:27:25
@ podmiot liryczny zwraca się do kobiety, a czasem ewidentnie do miasta ("drivin' down your freeways, drive through your suburbs")
No właśnie niekoniecznie. Urok Morrisona jako tekściarza (ewidentnie po korepetycjach u bluesmanów) jest taki, że on tu robi ewidentne aluzje seksualne ukryte w opisie z pozoru nieseksualnych czynności. Coś a la "I will squeeze your lemon..." itd. Ten wers akurat może być zarówno opisem gry wstępnej ("suburbs"), jak i samego sedna sprawy ("down (!) your freeways"). Czyli kobieta=miasto. W sumie fajne to i bardziej oryginalne niż np. znacznie częściej wykorzystywana metafora kobieta=narkotyk. 2012/02/07 10:07:36
"Z moim poczuciem sprawiedliwości to nie jest nijak sprzeczne", a z moim właśnie jest i to bardzo. A żeby to coś wnosiło to zauważę, że ci spadkobiercy (bo chyba nie Deborah, chociaż życzę jej 100 lat) się nacieszą o rok dłużej - do 1.01.2051 - i tak są pokrzywdzeni, zważywszy, ze prawa do pierwszego polskiego filmu z 1902 r. wygasają za 4 lata.
2012/02/07 10:56:25
@themorman
" Ten wers akurat może być zarówno opisem gry wstępnej ("suburbs"), jak i samego sedna sprawy ("down (!) your freeways")" Troszeczkę się zagalopowałeś, w "down the freeway" nie ma nic zasługującego na wykrzyknik, to normalna frazeologia. Część opisów miasta nie pasuje do tej metafory, bo żeby "cops in cars, the topless bars" byli częścią metafory stosunku - to musi być coś bardzo kinky. Poza tym w całej piosence największym problemem "you" jest to, że nie wiadomo kto to jest i moja prywatna interpretacja jest taka, że tego kogoś w ogóle nie ma, bohater wrócił do Los Angeles i wyruszył szukać po mieście swojej wymarzonej kobiety (a seksualne metafory to skutek spermy rzucającej się na mózg za sprawą której o niczym innym nie może myśleć i wszystkie skojarzenia prowadzą w koncu do jednego). 2012/02/07 11:00:04
@thermoman
"Ten wers akurat może być zarówno opisem gry wstępnej ("suburbs"), jak i samego sedna sprawy ("down (!) your freeways"). Czyli kobieta=miasto." No, to jest niezły i całkiem słuszny trop, bo: I see your hair is burnin' Hills are filled with fire (te hills są szczególnie urokliwe) No, ale myślę, że to jego całe mojo, jednak miało trochę szerszy wymiar niż seksualny, może nazwijmy go wymiarem witalnym, będzie chyba ładnie. Migwatch tu dodał jakieś ciekawe, choć szczątkowe, informacje odnośnie Morrisonowej fazy euforycznej podczas nagrywania tego albumu. Ma to sens, bo jego głos już był nieźle zryty przez alko i używki, a przecież nawet biorąc sam track LA Woman pod uwagę, to ponoć dość trudny wokalnie numer i trzeba było się namęczyć. Dlatego pewnie to mojo risin' tak naturalnie tu wyszło. 2012/02/07 11:07:34
@martin
"I see your hair is burnin' Hills are filled with fire (te hills są szczególnie urokliwe)" Moja interpretacja jest taka, że bohater kręci się samochodem po mieście, a że jest napalony, to patrzy na wzgórza Hollywood - widzi cycki. Patrzy na zderzak samochodu - widzi cycki. Patrzy na linoleum - widzi cycki. 2012/02/07 11:19:37
@martin
Zryty głos, rzecz jasna, stanowi o sile tej płyty na równi z kompozycjami. @wo "bohater kręci się samochodem po mieście" Oczywiście, i dlatego miasto w LA Woman to jest bohater pierwszego planu, a w Shadowplay to scenografia. Żeby nie było: nie dissuję JD (jasno wyraziłem swoje uczucia do nich wcześniej), tylko przeprowadzenie przez jakiegoś angielskiego dziennikarza porównania LA Woman do Shadowplay wymagało moim zdaniem przedefiniowania zbyt wielu rzeczy. EOT, mam nadzieje bo to sie chyba nudne robi? A tak btw, to najpiekniejszy fragment tekstu LA Woman to "let's change the mood for glad to sadness". 2012/02/07 11:31:58
@migwatch
"Oczywiście, i dlatego miasto w LA Woman to jest bohater pierwszego planu, a w Shadowplay to scenografia. " O, to kwestia interpretacji. Jedno co wiemy, to że pokój, w którym ma miejsce tytułowa gra cieni, jest w centrum miasta. Cienie zabójców, to mogą być po prostu reflektory samochodów stojących w korku na Portland Street, rzucające odrealnione refleksy na ścianę. Ale wtedy to miasto (jego ruch uliczny, jego gospodarka, jego rynek pracy) jest zabójcą w kluczowej zwrotce. "to sie chyba nudne robi? " Mnie kręci bardziej od ACTA. 2012/02/07 11:32:18
@migwatch
"EOT, mam nadzieje bo to sie chyba nudne robi?" No, dla mnie jakiś fragment z tej kniżki o postpunku by był nawet ciekawy. Może być nudne tylko na Twoim blogu, nigdy nic nie wiadomo. 2012/02/07 11:59:31
@wo
Uch, nie wyobrażam sobie niemal niczego mniej interesującego od ACTA. Zasadnicza roznica miedzy tworczością the Doors a JD jest taka, że u Doorsów pod atrakcyjną i lekką formą kryje się smutek i depresja. Zbiorowy podmiot liryczny Morrisona to ktoś, kto się uśmiecha, jakoś funkcjonuje, ale domyślamy się, że w głębi ducha jest z nim bardzo źle. A JD wali deprechą po pysku. 2012/02/07 12:08:04
@migwatch
"A JD wali deprechą po pysku." Sacha Baron-Cohen w filmie "Hugo" Scorsese gra chaplinowską postać, która w pewnej komiczno-tragicznej sytuacji próbuje się nauczyć uśmiechać. Tak mi się skojarzyło. Bo "These Days", track B singla "Love..." jest w zasadzie nawet wesołe. Albo miało takie być i to dopiero jest straszne. 2012/02/07 12:40:58
@ludwigbodmer
"mają jakieś dziwne koncepcje dotyczące Pracy w Studio" Aaaa, to w takim razie mam do Ciebie prośbę nie do odrzucenia. Wyjaśnij proszę, jakie według Ciebie mam "dziwne koncepcje dotyczące PRACY W STUDIO (więcej capsów, #wyraz)". Albo się pożegnaj, jou madafaka, jak mawia młodzież, nie jarająca się Pink Floyd. 2012/02/07 12:49:43
@ludwigbodmer
Nie doczekałem się odpowiedzi, a więc jou madafaka, odejdź stąd, przykry człowieku. 2012/02/07 15:23:28
""Oto jedna z najbardziej irytujących manier w dziennikarstwie muzycznym: poronione porównania. Zamienić wszystko na cokolwiek innego i voila!"
to jest esencja prozatorstwa okołomuzycznego. jeśli robisz to przekonująco = wygrałes. Reynolds jest w tym naprawdę dobry. nigdy specjalnie nie wczytywałem się w tekst "LA Woman", ten do "Shadowplay" na pewno przekonująca oddaje pewien kllimat. podobieństwa między utworami = bas, tempo, przestrzenne brzmienie, fakt, że Morrison był inspiracją Curtisa, a więc wokal, który mimo podobnej barwy jest na przeciwległym emocjonalnym biegunie. 2012/02/07 16:29:30
@id999
"bas, tempo" Sama motoryka basu może i jest delikatnie podobna w określonych momentach, ale tempo to wyraźnie nie. Po pierwsze w Shadowplay jest ono wolniejsze i cały czas jednakowe, natomiast w LA Woman jest jeszcze cała wstawka z Mr Mojo Risin, która się kompletnie nijak ma do JD pod względem tempa, jest narastanie i jego zmiana - operowanie tempem dla budowania napięcia, a w Shadowplay taki zabieg nie występuje. Poza tym puls w tej wstawce z LA Woman jest już kompletnie z innej planety. Ona bardzo wiele zmienia. To trochę tak, jakby swingujący utwór, dajmy na to Don't get around much porównywać z, hm... nie wiem, Watermelon Man, Chameleonem czy Cantaloup. 2012/02/07 17:34:08
Unknown Pleasures to jedna z tych płyt, z których grzechem jest wybierać najlepszy kawałek, bo są genialne w całości.
2012/02/07 18:08:22
To świetna piosenka, jedna z niewielu JD, jakie lubię; miała też szczęście do coverów - to jeden z lepszych:
www.youtube.com/watch?v=OaG-gqVo41U 2012/02/07 18:09:41
Blizszy klimatem do Shadowplay wydaje sie Cars Hiss By My Window, tez z albumu LA Woman. A przynajmniej jeśli chodzi o wizualizacje w pokoju.
2012/02/07 18:27:03
@wo
@self "jakiegoś kobiety", strach pomyśleć, co ta frojdówka mówi o mojej podświadomości. Że jesteś zakamuflowaną opcją niemiecką, albo coś w tym stylu... 2012/02/07 20:11:09
@wo
"Troszeczkę się zagalopowałeś, w "down the freeway" nie ma nic zasługującego na wykrzyknik, to normalna frazeologia" Ani trochę się nie zagalopowałem. Oczywiście że to normalna frazeologia. Friłejem można jeździć "up" i "down" do woli i nikt anglojęzyczny w samym tym zwrocie nie dopatrzy się raczej poezji. Wykrzyknik miał raczej zwrócić uwagę na elementarną i chyba zakorzenioną w angielskim jeszcze na długo przed czasami, gdy zaczęli się posługiwać tym językiem również czarnoskórzy niewolnicy wieloznaczność. A gdy dołączyli się do tej zabawy Afroamerykanie, zrobili swoje, czego efektem spora grupa artystów - od bluesa po funk - z tekstami, w których roi się od "go down" czy "get down". Dlatego niewinne "going down your freeway" nabiera, dwuznacznego erotycznego kontekstu wobec kontekstu całego tekstu. A przynajmniej jego fragmentów. Jak już napisałeś - raz jest tu miasto, raz kochanka, a cały urok tego tekstu polega na tym, że tak jak w tym wersie, o który się spieramy, w zależności od punktu widzenia może być to równie dobrze i LA, i jakaś kobieta. Są tacy, których zdaniem to numer o Pameli Courson, bo była rudowłosa i stąd "your hair is burning". Tylko czy takie interpretowanie przez biografię nie zabija prawdziwej zabawy? 2012/02/08 09:15:59
@get down/up
"Get down" wszechczasów: www.youtube.com/watch?v=57oBC_WLsYA "Get up" wszechczasów: www.youtube.com/watch?v=pq1w0syylZI 2012/02/08 10:05:05
@wo
"Bo "These Days", track B singla "Love..." jest w zasadzie nawet wesołe." Rozchodzi się o Doorsów? Bo nie znalazłem tego tutaj: en.wikipedia.org/wiki/The_Doors_discography#Singles_and_other_charted_songs. 2012/02/08 10:24:44
@naturalucka
Wyręczę gospodarza, bo pewnie ma mniej szans na prokrastynację ode mnie, aktualnie przynajmniej. en.wikipedia.org/wiki/Love_Will_Tear_Us_Apart 2012/02/08 11:10:14
@martin
"Wyręczę gospodarza" Dzięks. Nie mogę teraz tego wysłuchać, gdyż jestem na służbie, ale biorąc pod uwagę że pierwsza wersja była wykonywana przez Nico, nie spodziewam się huraganu optymizmu. 2012/02/08 19:41:02
@naturalucka
Pierwsza wersja nie była Nico, przeczytaj jeszcze raz. @wo W "Shadowplay" najbardziej lubię tę solówkę z sentymentalną nutą, która zaczyna się w 1:07 . Podobnie brzmi początek "Dead Souls" które też powinno być na tej płycie i wtedy wygrałoby mój plebiscyt www.youtube.com/watch?v=MhEm4S-4v_U 2012/02/08 21:37:46
@mamik1
"Pierwsza wersja nie była Nico, przeczytaj jeszcze raz." Po pierwsze: co przeczytać? Po drugie: wikipedia kłamie, łojezu en.wikipedia.org/wiki/These_Days_(Jackson_Browne_song). 2012/02/09 01:22:57
@wo
"Gdyby kogoś poprosić o zanucenie tego utworu, zanuci linię basu" A to nie jest tak, że JD stoi hipnotyczną linią basu? Popatrzcie, jaki to jest zwiastun New Order; w sensie tego jak bardzo bas i rytm przeniósł się do centrum popkultury muzycznej. Faktoid by doniósł: ONI WIEDZIELI WCZEŚNIEJ. 2012/02/09 12:19:28
@naturalucka
Czyli juz sie zorientowales, ze to nie jest cover Nico? :) @Simon Reynolds Kawalek cytatu jest tu: scenesfromripitupandstartagain.blogspot.com/2011/10/joy-division-and-martin-hannetts.html "Curtis' doomy baritone and obsession with the dark side often got him compared to Jim Morrison. Indeed, The Doors were one of the singer's favourite bands. Joy Division's "Shadowplay" is like "LA Woman" turned inside out, the latter's rolling, virile propulsion reduced to a bleak transit across a city that could hardly be less like sun-baked southern California." Cala ksiazka OBLEDNA. 2012/02/09 14:43:24
Pełna zgoda Panie Redaktorze, ale "Closer" to i tak lepszy album!
2012/02/09 15:39:22
@therestisnoise
Ten cytat jest bardzo ładny, ale nacisk w nim jest na 'turned inside out', 'reduced' i 'could hardly be less like' - czyli nacisk na zestawienie dwóch biegunów. To by miało nawet sens, tak jak sens może mieć właśnie zobrazowanie dwóch bóstw z innego rejonu tego samego skądinąd uniwersum. W tej formie oczywiście takie zdanie bardzo łatwo łykam, tym bardziej, że tu nie ma żadnych topornych porównań, a wyraźnie uwypuklony kontrast. Całkiem poetycko i zgrabnie, ale nie jest to LA Women przetransferowane ze świata Erosa do Thanatosa, a kontrastowe zestawienie tychże światów i odrębnych utworów. Nie jest to tak naprawdę "porównanie". 2012/02/09 16:14:59
Pozyczylem swoj egzemplarz "Rip it up" koledze, wiec nie sprawdze, czy bylo tam cos wiecej na temat tego zestawienia. No chyba, ze bardzo palace, to moge go poprosic, zeby np. obfocil te jedna strone, czy cos. ;)
2012/02/09 21:52:20
@therestisnoise
Zapodawaj, zapodowaj. My ty z kol. Slenderlinkiem wlasnie analizujemy niuanse LA Woman z ostatniej dawki "odnalezionych" taśm, które kol. Manzarek co rusz odkrywa w piwnicy. Jedyne 10,99 euraska. 2012/02/09 22:01:22
@migwatch
"które kol. Manzarek co rusz odkrywa w piwnicy. Jedyne 10,99 euraska." Zapłaciłbym tyle w ramach zrzutki za nieujawnianie alternatywnej wersji "Riders On The Storm". AAAAAAAAA! 2012/02/09 22:36:45
@wo
E tam, nie dajmy sie oglupiać specom od Doorsowego marketingu. Jaka tam alternate version, zwykła próba studyjna. Alternate version to z premedytacją wykonana i nagrana zmieniona wersja a nie jakiś półprodukt. Ja tam zresztą kocham te wszystkie wynalazki, na których słychać gadki w studio itp. No, ale jestem hardliner. 2012/02/09 22:48:04
@jef.costello
"Spewną taką nieśmiałością - WO, masz psychofana..." Zauważyłem, więcej tutaj: jawnesny.pl/2011/12/lemologia-stosowana-czyli-sepulenie-o-lemie/#comment-4166 2012/02/10 01:12:56
Z tej płyty pochodzi utwór, który potrafiłam katować w kółko przez klika lat.
Disorder. www.youtube.com/watch?v=QrzGpVOPcTI 2012/02/10 07:30:39
Reynolds należy do grona moich herosów, choć nie zawsze w każdej detalicznej sprawie mam taki sam pogląd. Zawsze jest jednak inspirujący i bardzo inteligentny.
Co do porównań, to 1 M razy wolę ryzykowną pretensjonalność niż mędrkowate kunktatorstwo, którego jest pełno w komentarzach na tym blogu. 2012/02/10 07:54:45
ojej, do tej pory sobie nie uświadamiałem, że p. Curtis w ogóle nie potrafił śpiewać. #alejakto
dla takich naiwnych olśnień warto odwiedzać Tego Bloga. (aż sobie puściłem całą płytę) 2012/02/10 10:18:46
@vontrompka
"p. Curtis w ogóle nie potrafił śpiewać" No przecież nie za potrafienie śpiewać go kochamy. #zapotrafieniespiewackochamypbarryegowhitea 2012/02/10 11:07:03
@ wątki teologiczne: a może jednak to stary Ziggy Starfreud?
no i wtedy ona cytata jest sliczną dzakstapozycją. @WO nie ciesz się z własnego psychofana: on jest poliidoliczny i tropi wszystkich dziennikarzy jednocześnie, choć WO z wyraźną satysfakcją. 2012/02/10 11:12:21
@pzgr
"nie ciesz się z własnego psychofana: on jest poliidoliczny i tropi wszystkich dziennikarzy jednocześnie, choć WO z wyraźną satysfakcją" Hej, ja mam mnóstwo takich psychofanów - ból dupki po kopenwdupenie z mojego bloga często leczą żałosnymi blogonotkami typu "jak ja tego WO nienawidzę". Nie on pierwszy, nie on ostatni. 2012/02/11 15:44:12
@WO
Podobno Android Market właśnie udostępnił możliwość sprzedawania w Polsce również. Może ta informacja się przyda a propos Lemologii 2012/02/11 18:05:20
@mig_watch i reszta
img32.imageshack.us/img32/2865/doorsjoydivision.jpg To wszystko, co bylismy w stanie w tej chwili znalezc w temacie "Shadowplay" i "LA Woman". Wybaczcie jakosc. 2012/02/12 10:39:03
@wo w gw.
"Falklandy to skaliste wyspy bez żadnych zasobów naturalnych" news.money.pl/artykul/wielka;brytania;bedzie;wydobywac;rope;na;falklandach,185,0,589753.html 2012/02/12 10:57:37
@fidelio
""Falklandy to skaliste wyspy bez żadnych zasobów naturalnych" Nie ma sensu trzymać wszystkich skalistych wysepek w nadziei, że za 50 lat coś ktoś odkryje. 2012/02/12 11:40:24
@ WO
Wyłączna strefa ekonomiczna, która rozciąga się dookoła małych wysepek (poza szelfem AFAIR) na solidny kawałek oceanu to niezły kawałek tortu nawet gdy chodzi tylko o połowy. 2012/02/12 11:43:56
@redezi
"Wyłączna strefa ekonomiczna, która rozciąga się dookoła małych wysepek (poza szelfem AFAIR) na solidny kawałek oceanu to niezły kawałek tortu nawet gdy chodzi tylko o połowy." Nie bilansuje się. Brytyjski podatnik do tego dopłaca na potęgę. Przecież dlatego właśnie kolonialne mocarstwa odpuściły sobie te wszystkie wyspy Gilberta - nie dlatego, że wstyd im się zrobiło, że tak podbijają i uciskają tylko dlatego, że kasy na to zabrakło. 2012/02/13 11:16:15
Międzynarodowa Konwencja Praw Morza (ustanawiająca WSE) była wprowadzona w 1982 roku, kiedy demontaż imperiów kolonialnych był już daleko posunięty. Zapisy są tak skonstruowane, że małe wysepki w środku oceanu dają więcej niż terytoria na kontynentach. Z jakiegoś powodu Francja dalej trzyma te drobiazgi.
CIA World Factbook twierdzi, że Falklandy mają domknięty budżet (z pominięciem obrony), właśnie ze względu na zyski ze sprzedaży licencji. Dolicz do tego zyski z ropy i szybko rosnący sektor turystyczny (przesiadka w rejsach dookoła Antarktydy). Jeśli masz jakieś lepsze dane na ten temat to chętnie przeczytam. 2012/02/13 12:09:55
@redezi
"Falklandy mają domknięty budżet (z pominięciem obrony)," Austria to zupełnie płaski kraj (z pominięciem Alp). 2012/02/15 16:52:01
@soidamn
"Podobno Android Market właśnie udostępnił możliwość sprzedawania w Polsce również. Może ta informacja się przyda a propos Lemologii" Właśnie sprawdzaliśmy - nadal nic nie ma między Norwegią a Portugalią. No więc niestety, ale musimy poczekać, aż Google nas odkryje na mapie. 2012/02/16 13:11:33
@wo
"No więc niestety, ale musimy poczekać, aż Google nas odkryje na mapie." Może im podesłać linka do Google Maps... |
|