Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Ready Player MacGuffin

Ready Player One” to już lektura obowiązkowa dla drogich blogobywalców - obojętnie czy należą do entuzjastów bezkrytycznych (jak ja), czy do kręcących nosem, że owszem, może i fajne, ale jednak fochu-fochu-fochu, jak MRW. Po prostu wypada już mieć swoje zdanie.
Swoje lakonicznie wyraziłem w felietonie na koniec roku. Kiedyś pewnie napiszę o tym większy tekst, jak się ukaże polski przekład (o ile jeszcze będzie istniała prasa papierowa).
Foching MRW (przepraszam, nie mogę się uwolnić od prześladującego mnie ostatnio określenia „serwis parentingowy”) wynika z tego, że skupił się on na wątku popkultury lat 80. Ja ją w tej książce traktuję jako MacGuffina.
To mógł być kryminał, to mogła być opera - nieważne. Dla mnie ta powieść traktuje przede wszystkim o przyszłości kapitalizmu. To ciekawa ekstrapolacja tendencji, które być może będą się rzeczywiście nasilać.
Może ten kryzys będzie się naprawdę ciągnąć dekadami? Może towarzyszyć mu będzie (jak w proroctwach Marksa) nieodwracalny zanik klasy średniej? Któremu nie będzie (wbrew proroctwom Marksa) towarzyszyć rewolucja ani żadna próba oddolnej organizacji wywłaszczonych i wydziedziczonych?
W dystopii Cline’a nieproporcjonalnie dużą rolę odgrywa jedna ponadnarodowa korporacja, nadzorująca tytułową grą, która wchłonęła w siebie praktycznie wszystkie kanały łączności - także to, co dzisiaj nazywamy „internetem”. Ta korporacja ucieleśnia system wartości współczesnego stereotypowego nerda-korwinisty.
Z jednej strony: sędziwy Cory Doctorow czuwa nad regulaminem gry tak, żeby zachować jedyne wolności, jakie mogą go interesować. Dystopia, w której ktoś w rodzaju Stallmana czy Raymonda dysponowałby absolutną władzą, byłaby przerażającym światem - bo mielibyśmy zagwarantowane prawo do grzebania w kodzie (które większości zwisa i powiewa), ale stracilibyśmy wszystkie inne.
Korwinizm to fenomen zatrzymania się w emocjonalnym rozwoju na poziomie gimnazjum. Kimś takim ewidentnie był powieściowy James Halliday, który na poziomie gimnazjum był akurat w latach 80., więc tę dekadę utrwalił w swojej grze - ale to mogła być dowolna dekada albo inny przedmiot jego obesji. Ważniejsze jest to, że ta obsesja przesłoniła mu cały świat i jego problemy.
Czy czeka nas totalna gimnazjalizacja? Mam nadzieję, że nie, ale są procesy społeczne, które na krótką metę można tak interpretować. Portalizacja mediów i kult mema już teraz zatruwają sferę publiczną, utrudniając merytoryczny dyskurs (jeden ładny lolkotek zawsze może sprawić, że „your argument is invalid, LOL”).
Otwarte zakończenie powieści można, bez spojlowania, interpretować jako pytanie, czy bohater umie przejść do następnego poziomu gry - czyli życia poza grą. Halliday nie znalazł do tego poziomu walkthrough więc odpadł na pojedynku z bossem, mówiąc metaforycznie.
Czy Wade sobie poradzi? Ba!

wtorek, 03 stycznia 2012, wo

Polecane wpisy

  • Dziadzio Spielberg

    UWAGA: notka będzie zawierała umiarkowane spojlery do filmu i książki „[Ready] Player One”. Jeśli ci to przeszkadza, wracaj do lat 90., złotej dekad

  • Wielkie Powieści Amerykańskie

    Z okazji zbliżających się świąt zreanimuję zarzuconą jakiś czas temu formułę rankingu od czapy, rekomendując PT blogonautom trzy Wielkie Powieści Amerykańskie.

  • Wiedzmin na Weselu

    W zeszłym roku uczestniczyłem na Euroconie w dyskusji z Sapkowskim. Trochę się bałem, że Sapkowski zrobi skandal, starałem się więc rozbrajać potencjalne miny.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/04 00:42:23
RPO właśnie czytam, więc przepraszam.

Ale mam oftopiczne pytanie: Lemologia jest zrobiona na narzędziach Adobe czy skleconych przez iSource?
-
wo
2012/01/04 00:47:47
Jej, po co wyważać otwarte drzwi.
-
2012/01/04 01:38:36
Tak myślałem. Nie chodziło mi o drzwi, tylko o procent dla Ciebie jako Twórcy.
-
2012/01/04 09:31:52
@Korwinizm to fenomen zatrzymania się w emocjonalnym rozwoju na poziomie gimnazjum. Kimś takim ewidentnie był powieściowy James Halliday,

No ja mam wrażenie, że również niejaki Ernest Cline.
-
wo
2012/01/04 10:05:02
@mrw
"No ja mam wrażenie, że również niejaki Ernest Cline"

Młody człowieku, żeby w ogóle zacząć to oceniać, musisz zacząć żyć życiem dorosłego człowieka.
-
2012/01/04 10:51:22
@wo
"Dystopia, w której ktoś w rodzaju Stallmana czy Raymonda dysponowałby absolutną władzą, byłaby przerażającym światem - bo mielibyśmy zagwarantowane prawo do grzebania w kodzie (które większości zwisa i powiewa), ale stracilibyśmy wszystkie inne."

lykne przynete: co takiego utracilbys pod rzadami rms?
-
2012/01/04 10:59:45
@splicer

"lykne przynete: co takiego utracilbys pod rzadami rms?"

Prawo do wlasnosci intelektualnej.
-
2012/01/04 11:02:03
@Młody człowieku

Słownictwo użyte w notce mogło mnie od razu ostrzec, że nie miałeś ochoty na kulturalną wymianę zdań. Nie przeszkadzam w fapaniu zatem.
-
2012/01/04 11:27:14
@ramone
"Prawo do wlasnosci intelektualnej."

jak rozumiem pijesz do majatkowych praw. na tyle na ile znam poglady rms, kluczowa sprawa dla niego jest prawo do wgladu, korzystania, modyfikacji i dystrybucji kodu. a nie fakt, ze owe prawa nabywa sie bezplatnie. niewykluczone wiec, ze w realiach pax gpl nalozony zostalby podatek na wszystkich szczesliwych posiadaczy iphone'ow & co. w tej czy innej formie, wspierajacy glodujacych programistow.

chyba tylko dzieki silnemu lobby przemyslu w aktach prawnych dotyczacych ip w tych zakatkach swiata, gdzie to ma znaczenie, programowanie nie jest traktowane jako dziedzina matematyki.

-
2012/01/04 11:30:09
Ale przecież z tego co czytam na stronie pana Cline'a to trudno powiedzieć również o nim, żeby on "zaczął żyć życiem dorosłego człowieka", wiec ten diss na MRW trochę dziwny.
-
wo
2012/01/04 11:31:41
@mrw
"Słownictwo użyte w notce mogło mnie od razu ostrzec, że nie miałeś ochoty na kulturalną wymianę zdań. "

Argumentacja użyta w komciu od razu mnie ostrzegła, że nie masz potencjału na merytoryczną wymianę zdań - dlatego zastosowałem adekwatną benyhilizację.

@splicer
"lykne przynete: co takiego utracilbys pod rzadami rms?"

Oczywiście, to tylko hipotetyzowanie - ale nic nie wskazuje na to, że interesują go inne wolności.
-
wo
2012/01/04 11:33:57
@sodamn
"Ale przecież z tego co czytam na stronie pana Cline'a to trudno powiedzieć również o nim, żeby on "zaczął żyć życiem dorosłego człowieka", wiec ten diss na MRW trochę dziwny"

Jego argument był tak idiotyczny, że tylko na to zasługiwał. W ogóle analizowanie książek pod kątem tego, co autor "pisze na stronie" albo "zakomciował na fejsie" jest jakąś straszną pułapką, która chyba wciągnęła już biednego MRW do imentu.
-
2012/01/04 11:42:43
@"[...]ale stracilibyśmy wszystkie inne. Korwinizm [...]"

Stallman nie jest żadnym korwinistą: 'That seems to describe the viewpoint called "laissez-faire" or "Libertarian". Where business is concerned, I disagree with it
very throughly, because I'm a Liberal, not a Libertarian. I think it is good to regulate businesses in any way necessary to protect the general public well-being and democracy.'
Więcej tu.
-
2012/01/04 11:45:15
@wo
"Oczywiście, to tylko hipotetyzowanie - ale nic nie wskazuje na to, że interesują go inne wolności."

a alfreda hilla nic poza podszczypywaniem panienek w ponczochach i klepaniem lysoli. c'mon, wo.
-
wo
2012/01/04 11:46:28
@splicer
"a alfreda hilla nic poza podszczypywaniem panienek w ponczochach i klepaniem lysoli."

Jego dojścia do władzy też bym raczej nie pochwalał.

@praptak
"Stallman nie jest żadnym korwinistą:"

Natomiast tak jak korwiniści jest zatrzymany w rozwoju na pewnym etapie - trudno go sobie w ogóle wyobrazić w roli Odpowiedzialnej Głowy Rodziny.
-
wo
2012/01/04 12:08:06
"anyway ktos tu cos marudzil o memetyzacji dyskursow..."

I z tego powodu nawet zwalcza głupkowate, nic nie wnoszące onelinery!
-
2012/01/04 12:25:09
@wo
Ta korporacja ucieleśnia system wartości współczesnego stereotypowego nerda-korwinisty."

Otóż NOT. Żadna korporacja nie będzie ucieleśnieniem ideałów korwinisty, gdyż
korporacja to zło samo w sobie. Dla korwinisty kapitalizm ma robić kapitalista-właściciel. Jeden. Ospbnowość prawna spółek - to generalnie błąd, spółka z.o.o. jest nieuczciwa z natury; a już akcyjna spółka giełdowa, to zło do kwadratu, wynaturzenie kapitalizmu, tworzące fikcyjną pseudo-właśność bez żadnych jej zalet (zadziwiająco to zbieżne z niektórymi gimnazjalnymi opiniami, które można wyczytać i na lewicowych blogach, hę?) Również słowo "ponadnarodowa" wzbudzi w korwiniście sporo rezerwy. Odpowiednie cytaty z JKM, w razie czego, można wyguglać.

Tak więc proponowałbym jednak inne metody walki niż przyprawianie przeciwnikowi (skądinąd generalnie niesympatycznemu i mało mądremu) fałszywej mordy, bo to przystoi salonowi24, a nie WO.
-
2012/01/04 12:27:05
@splicer

"niewykluczone wiec, ze w realiach pax gpl nalozony zostalby podatek na wszystkich szczesliwych posiadaczy iphone'ow & co. w tej czy innej formie, wspierajacy glodujacych programistow."

Problem z RMS jest taki, ze to jest facet ktory jest w stanie powiedziec bardzo zenujace rzeczy, np. "co jest zlego w dobrowolnej pedofilii". Jestem OK z systemem, w ktorym soft "podstawowy" (systemy operacyjne, procesory tekstu, kompilatory) jest rozwijany przez spoleczne organizacje i wypuszczany na licencji BSD (ktora jest jeszcze liberalniejsza niz GPL). Ale jezeli ten system mialby projektowac koles tak odjechany jak RMS, to thanks but no thanks.

W dodatku on nie rozumie, ze system ktory faktycznie tworzy (a nie jakies wyidelizowane marzenie) prowadzi do sytuacji, w ktorej tylko duze korporacje zarabiaja na pisaniu oprogramowania. Zeby mala firemka, albo pojedynczy koder, mogli zarobic na pisaniu softu, musza miec ochrone swojego IP, ktora Stallman chce im odebrac.

Wracajac do konkretow, WO pod rzadami Stallmana nie moglby sprzedawac swojej "Lemologii", bo by przegral z darmowymi kopiami wrzucanymi na WWW przez pryszczersow. Byc moze w zamian dostalby od Free Software Foundation stypendium na napisanie takiej ksiazki, but I'm not holding my breath.

"chyba tylko dzieki silnemu lobby przemyslu w aktach prawnych dotyczacych ip w tych zakatkach swiata, gdzie to ma znaczenie, programowanie nie jest traktowane jako dziedzina matematyki."

Bo nie jest. Computer science jest (przynajmniej wg czesci jej praktykow), ale nie programowanie.
-
wo
2012/01/04 12:30:09
@kuba.wu
"Dla korwinisty kapitalizm ma robić kapitalista-właściciel."

Dokładnie tak jest w tej książce. O czym się nie dowiesz, bo prawdziwy korwinista książek nie dotyka.
-
wo
2012/01/04 12:41:07
@ramone
"Zeby mala firemka, albo pojedynczy koder, mogli zarobic na pisaniu softu, musza miec ochrone swojego IP, ktora Stallman chce im odebrac"

Właśnie - a jednocześnie Stallman na pytania typu "wprowadzenie tego tu i teraz miałoby katastrofalne skutki na krótką metę" udziela odpowiedzi typu "no ale w idealnym społeczeństwie powinno być tak, tak i tak, wtedy ten problem zniknie". Podobnych odpowiedzi udziela w wywiadzie podlinkowanym przez Praptaka.

Odpowiedzi nie są więc korwinistyczne w sensie treści, ale kowinistyczna jest sama stuktura rozmowy, w sensie - mamy konkretne pytanie "ale i tak nie można by obniżyć podatku od benzyny tak, jak pan to proponuje", Korwin-Mikke odpowie oczywiście, że jego program mógłby wprowadzać tylko monarcha, który nie włada już krajem należącym do Unii, tylko ma za sąsiadów Chanat Stepowy i Marchię Wschodnią. Innymi słowy, nawet nie o to chodzi, że on nie mógłby wprowadzić swojego programu w życie bez objęcia absolutnej władzy w Polsce - jednocześnie podobni wariaci musieliby objąć władzę w całej Europie.

Podobnie jest ze Stallmanem. Proszę spojrzeć na odpowiedź:

When a company says, "Give us what we want or we will move our plant
to that other state/country", we need to respond, "Produce elsewhere
if you wish, but you can't take the factory equipment -- and we will
put a heavy tax on anything you try to sell here later."


Jest oczywiście urocza, ale wymaga nie tylko objęcia władzy absolutnej przez Stallmana w USA, ale także przejęcia kontroli przez WTO. Czyli fajnie fajnie, pogadaliśmy sobie o biodrach pani Małgorzaty Taczer, ale nic z tego nie wynika.
-
2012/01/04 12:44:37
@wo
I może zostanę zaraz zbanowany za korwinizm :) Ja, który niegdyś zmusiłem Korwina do odwołania niektórych bzdur, przy pomocy jego własnej logiki :)
A co do "tak jest w tej książce" - zapewne, zmyliło mnie słowo "korporacja".
-
2012/01/04 12:47:21
Korekta obywatelska: "nadzorująca tytułową grą" - zapewne miało być albo "nadzorująca tytułową grę" albo "zarządzająca tytułową grą" i wyszło coś pomiędzy. Mnie się to zdarza na okrągło.
-
wo
2012/01/04 12:47:41
@kuba
"A co do "tak jest w tej książce" - zapewne, zmyliło mnie słowo "korporacja"."

Nie nazwałbyś IKEI korporacją tylko dlatego, że ma konkretnego właściciela?
-
2012/01/04 13:25:56
@wo

Ale o strukturze własnościowej IOI chyba nic w książce nie ma? A w GSS Haliday miał większościowy udział, ale była to spółka akcyjna.
-
wo
2012/01/04 13:31:45
@msq
"A w GSS Haliday miał większościowy udział, ale była to spółka akcyjna"

IKEA też jest spółką.
-
2012/01/04 13:34:05
IKEA jest spółką, ale nie publiczną. GSS 'went public'.
-
wo
2012/01/04 13:39:18
Obawiam się, że dla korwinisty jedno i drugie zasługuje na potępienie (bo w IKEI osobista własność Kamprada jest rozwodniona na jakieś holdingi i fundacje). GSS może i "went public", ale jeśli jajko Hallidaya ma tę wartość, jak to opisane w powieści (a to już na wstępie podkreśla narrator - gdyby to było oszustwo, on by akurat o tym wiedział), to zachował ścisłą kontrolę nad firmą. Jak Kamprad.
-
2012/01/04 13:53:53
@ramone
"Jestem OK z systemem, w ktorym soft 'podstawowy' (systemy operacyjne, procesory tekstu, kompilatory) jest rozwijany przez spoleczne organizacje i wypuszczany na licencji BSD (ktora jest jeszcze liberalniejsza niz GPL). Ale jezeli ten system mialby projektowac koles tak odjechany jak RMS, to thanks but no thanks."

tylko kinda ad 2011 znaczacy odsetek serwerow, mainframe'ow i smartphone'ow na swiecie napedzana jest jadrem, ktore jest na licencji gpl. i co? i nic. poza tym, skad te arbitralne ustalenie, ze za autocady czy platformy traderskie trzeba slono placic a za schedulery rt i stos sieciowy juz niekoniecznie?

"W dodatku on nie rozumie, ze system ktory faktycznie tworzy (a nie jakies wyidelizowane marzenie) prowadzi do sytuacji, w ktorej tylko duze korporacje zarabiaja na pisaniu oprogramowania. Zeby mala firemka, albo pojedynczy koder, mogli zarobic na pisaniu softu, musza miec ochrone swojego IP, ktora Stallman chce im odebrac."

non sequitur. system prawny, ktory jest ksztaltowany przez ostatnie dwie dekady w coraz wiekszym stopniu opiera sie na patentach a nie na prawie autorskim. to, co ewentualnie zniszczy mala firemke, to portofilio patentowe i rzesze prawnikow z ivy league firm takich jak intellectual ventures. i tak, rms jest za zniesieniem tego patentowego ustrojstwa.

"Wracajac do konkretow, WO pod rzadami Stallmana nie moglby sprzedawac swojej 'Lemologii', bo by przegral z darmowymi kopiami wrzucanymi na WWW przez pryszczersow. Byc moze w zamian dostalby od Free Software Foundation stypendium na napisanie takiej ksiazki, but I'm not holding my breath.
"
to by go strzykalo, bo miesiecznie w zaleznosci od popularnosci sciagania z sieci jego aplikacji splywalyby na konto jakas tam sumka.

"Bo nie jest. Computer science jest (przynajmniej wg czesci jej praktykow), ale nie programowanie."

jego implementacje chroni prawo autorskie, ktore moze przyjac forme tantiem, podatkow, you name it. patenty na algorytm - a do tego zasadniczo w chwili obecnej pije rms - sa do niczego potrzebne.

@wo
"Jest oczywiście urocza, ale wymaga nie tylko objęcia władzy absolutnej przez Stallmana w USA, ale także przejęcia kontroli przez WTO. Czyli fajnie fajnie, pogadaliśmy sobie o biodrach pani Małgorzaty Taczer, ale nic z tego nie wynika."

po kolejnych rundach negocjacyjnych wto zakonczonych fiaskiem nie jestem pewien, czy twoja wiara w trwalosc obecnych regul ma uzasadnienie.
-
wo
2012/01/04 14:07:40
@splicer
"tylko kinda ad 2011 znaczacy odsetek serwerow, mainframe'ow i smartphone'ow na swiecie napedzana jest jadrem, ktore jest na licencji gpl. i co? i nic."

I kto na tym zyskuje i robi oszczędności? Małe firmy czy giganty?

"system prawny, ktory jest ksztaltowany przez ostatnie dwie dekady w coraz wiekszym stopniu opiera sie na patentach a nie na prawie autorskim."

Brak Ci kompetencji, by to oceniać.

" miesiecznie w zaleznosci od popularnosci sciagania z sieci jego aplikacji splywalyby na konto jakas tam sumka."

Nope, sumka by spływała na konto chomika.

"po kolejnych rundach negocjacyjnych wto zakonczonych fiaskiem nie jestem pewien, czy twoja wiara w trwalosc obecnych regul ma uzasadnienie."

Ja nie twierdzę, że są niezmiennie trwałe - ja nie wierzę w ich zmienienie aż tak radykalnie, jak by o tym fantazjowali Korwin czy Stallman.
-
2012/01/04 15:25:50
@splicer

"poza tym, skad te arbitralne ustalenie, ze za autocady czy platformy traderskie trzeba slono placic a za schedulery rt i stos sieciowy juz niekoniecznie?"

Bo do napisania i utrzymywania Autocada potrzeba znacznie wiecej roboczogodzin wykwalifikowanych pracownikow (nie tylko programistow!), niz do stosu sieciowego. Btw, sa platformy traderskie Open Source.

"to, co ewentualnie zniszczy mala firemke, to portofilio patentowe i rzesze prawnikow z ivy league firm takich jak intellectual ventures"

Bzdura. Poczytaj sobie np. na co narzakaja autorzy tzw. indie games. Nie na patenty, tylko na piratow (np. zobacz ilu ludzi spiratowalo, a ile ludzi kupilo slynne World of Goo, czy chocby naszego Wiedzmina). Wlasciciel np. jednosobowej firemki sprzedajacej program do rozsadzania gosci weselnych (www.toptableplanner.com/) zarabia dzieki prawom autorskim, a patenty nie sa dla niego zagrozeniem.

"patenty na algorytm - a do tego zasadniczo w chwili obecnej pije rms - sa do niczego potrzebne.."

Jakos nie slyszalem, zeby RMS zrezygnowal z walki z prawem autorskim.

@wo

"I kto na tym zyskuje i robi oszczednosci? Male firmy czy giganty? "

Odpowiem za splicera: na tanieniu softu zyskuja producenci sprzetu i integratorzy systemow (bo dla software jest produktem komplementarnym do ich produktow/uslug). Dlatego IBM i Sun wspieraly ruch Open Source, a Microsoft nie. Male firmy programistyczne w swiecie Open Source nie maja racji bytu, moga tylko swiadczyc uslugi typu wsparcie/konfiguracja/dostosowanie softu. To sie nie skaluje tak dobrze jak sprzedaz licencji na oprogramowanie i marnuje potencjal tworczy programistow -- zamiast, jak autorzy Excela czy Worda, tworzyc cos co potencjalnie moze sluzyc calemu swiatu, pisza kod ktory zostanie uzyty tylko w jednej instytucji.
-
2012/01/04 16:13:23
@ramone.alcin
"Bo do napisania i utrzymywania Autocada potrzeba znacznie wiecej roboczogodzin wykwalifikowanych pracownikow (nie tylko programistow!), niz do stosu sieciowego"
To prawda. Dodatkowo: jak już znajdzie się ktoś na tyle dobry że umie pisać trudny soft, i na tyle nawiedzony, żeby to robić za darmo, to dziwnym trafem będzie kodować coś, co bawi jego. Czyli kompilator, system operacyjny, stos sieciowy. W ten sposób może i powstanie niezłe narzędzie dla profesjonalistów, ale marne szanse na user-friendly aplikację dla "zwykłego człowieka".

"Bzdura. Poczytaj sobie np. na co narzakaja autorzy tzw. indie games. Nie na patenty, tylko na piratow (np. zobacz ilu ludzi spiratowalo, a ile ludzi kupilo slynne World of Goo, czy chocby naszego Wiedzmina)"
Na piratów narzekają też, ale nie mów że nie mają problemu z patentami. Właśnie autorzy indie games narzekali na Lodsys.

Tak w ogóle, to zupełnie nie po drodze mi ze Stallmanem i podobnymi. I nie sądzę żeby "likwidacja patentów" to był dobry pomysł. Podoba mi się że goście z Instytutu Fraunhoffera zarabiają na mp3. Ale - weźmy chociaż ten Lodsys nieszczęsny - patentowanie "in-app Purchase button" to jest przegięcie.

Są też bardziej zaawansowane przykłady - np. bodajże Autodesk ma patent na algorytm "Stable fluids", który jest niczym innym jak znaną od kilkudziesięciu lat metodą numeryczną na rozwiązywanie równań Naviera-Stokesa.
-
2012/01/04 16:30:35
@charliebravo

"Są też bardziej zaawansowane przykłady - np. bodajże Autodesk ma patent na algorytm "Stable fluids", który jest niczym innym jak znaną od kilkudziesięciu lat metodą numeryczną na rozwiązywanie równań Naviera-Stokesa."

No nie wiem, przejrzalem ich publikacje na ten temat (www.autodeskresearch.com/pdf/ns.pdf) i twierdza, ze zrobili cos nowego. Ale to juz offtopik sie robi.
-
2012/01/04 16:30:37
@ramone.alcin
"Wlasciciel np. jednosobowej firemki sprzedajacej program do rozsadzania gosci weselnych (www.toptableplanner.com/) zarabia dzieki prawom autorskim, a patenty nie sa dla niego zagrozeniem. "

No niestety nie. Akcja firmy Lodsys, która jest typowym trollem patentowym, wywołała przerażenie wśród znanych mi autorów programów z Association of Software Professionals. Kilku z nich dostało pisma od Lodsys i popłoch, jaki to wywołało, był bezprecedensowy (ja przynajmniej nie pamiętam takich emocji na forum). Wygląda to na przykład tak.
-
2012/01/04 16:57:40
@ramone
Źle wklejony link - dodałeś nawias na końcu. To jest tutaj

"twierdza, ze zrobili cos nowego"
Wiesz, na tym polega idea patentu że twierdzisz, że zrobiłeś coś nowego. On konkretnie twierdzi "Our method cannot be found in the computational fluids literature, since it is custom made for computer graphics applications.".

Ja potrafię wskazać konkretnie gdzie w literaturze były opisane poszczególne elementy jego metody (i filozofia łącząca całość), i to przynajmniej paredziesiąt lat temu. Wszystkich nie wypiszę bo nie mam ochoty na bana, ale żeby nie pozostać całkiem gołosłownym: Używa tam "backward Euler solvera", który jest tzw. metodą Adamsa-Moultona 1-go rzędu. Metodą 2-go rzędu jest (dokładniejszy) algorytm Crank-Nicolson, który na pewno kojarzysz jeśli robisz w finansach. To jest matematyka, która ma pół wieku!

Innymi słowy goście albo nie znali na tyle literatury, że nie wiedzieli że już ktoś to zrobił, albo mieli to gdzieś bo chcieli dostać patent.
-
2012/01/04 17:19:10
@charliebravo

"To jest matematyka, która ma pół wieku!"

Fizyka stojaca za patentami na, bo ja wiem, nowatorskie przerzutki rowerowe jest jeszcze starsza. Przeciez Autodesk nie dostal patentu na sam algorytm, tylko jego zastosowanie do wizualizacji przeplywow (byc moze patent im sie nie nalezal - nie wiem - wiem ze wiele programow z wizualizacja takcih rzeczy sobie slabo radzi, wiec to nie jest takie oczywiste, jak rozwiazac ten problem). Ktos kto pisze doktorat z Naviera-Stokesa nie bedzie musial im uiszczac oplat patentowych.

@splicer

"masz jakies dane na poparcie czy tak sobie spekulujesz? "

Przeciez to jest oczywiste. Do pisania stosu TCP/IP wystarczy programista. Do zrobienia programu inzynierskiego potrzeba, well, inzynierow.

"indie games to jednak nisza"

Ktora nie istnieje w swiecie Open Source.

"on z nim nie walczy, tylko wykorzystuje"

I dlatego licencje GNU nazwal "copyleft" a nie "copyright"?

"ale wiesz, na uslugach teraz robi sie pieniadze"

Pojedynczy programista moze zarobic znacznie wiecej na sprzedazy licencji (koszt krancowy = 0) niz na uslugach (koszt krancowy != 0).

"a tobie i wo sie marzy po korwinistycznemu, zeby bylo jak w latach 80'. "

Celem RMS jest likwidacja takich firm jak Microsoft, Oracle czy SAP. To nadal sa giganci rynkowi (a SAP kiedsy byl uwazany za "najlepszego pracodawce dla programistow").

" to wlasnie uwalnia ich potencjal"

Jasne, poprzez 100-na implementacje bazy danych szlauchow i kaloszy na MySQL.

"zamiast wymyslac od nowa kola, moga skupic sie na nowych funkcjonalnosciach"

Tak moga wlasnie kolesie, ktorzy zarabiaja na licencjach. A nawet - tak musza.
Konsultanci i in-house programmers implementuja dla kolejnych klientow/pracodawcow przekrywajace sie rzeczy.

"przykladem negujacym twoja teze o jednorazowym zastosowaniu niechaj bedzie cos, z czego moze nawet korzystasz: amqp. wymyslony przez ludzi z jpmorgan, ktorzy zadecydowali, ze pierwotna implementacja zostanie udostepniona jako open source a specyfikacja ustandaryzowana"

Uwierz mi: JPM nie upubliczni niczego, co jest kluczowe dla ich zyskow. Kazdy bank ma swoja bibliioteke do np. wyceny opcji czy swapow, ktora jest jego i tylko jego.
-
wo
2012/01/04 17:59:16
@ramone
"np. na co narzakaja autorzy tzw. indie games"

Dlatego właśnie pojeby lansujące tę chorą ideologię to nie są nigdy prawdziwi developerzy, to są gimbusy bardzo podniecone tym, że im się udało skompilować "hello world".

@splicer
"nie badz dla siebie az tak surowy. skoro tak dobrze poszlo ci z ocena kondycji funduszu hedgingowego spadajacego z czterdziestego piętra, nie powinienes miec problemow z ogarnieciem statystyk"

Nie mam. Ba, nie mam ich nawet z kopenwdupenizacją zbędnych elementów na swym blogu. Pa.
-
wo
2012/01/04 18:05:18
@msqu
"ja przynajmniej nie pamiętam takich emocji na forum"

Co to za kijowe forum, skoro nigdy go nie strollowano tekstem typu "rowerzyści jeżdżą jak wariaci". Chciałbym jednocześnie uprzedzić, że argumenty #zforum skutkują na tym blogu ekspresowym pożegnaniem.

@cb
"Ja potrafię wskazać konkretnie gdzie w literaturze były opisane poszczególne elementy jego metody (i filozofia łącząca całość)"

W takim razie wystąp pro bono z wnioskiem o unieważnienie patentu - albo się szadafakapnij. Jednakowoż ani jednego ani drugiego nie rób na moim blogu.
-
2012/01/04 18:15:11
@wo

To tylko taka anegdata na temat była. A tamto forum jest zamknięte i moderowane, więc i emocje innego rodzaju.

Zaś co do Lodsysa, to zadziwiło mnie, że pozwali nawet kogoś z Wietnamu. Ale może to maszyna wylosowała, kogo pozwać, bo praktycznie każdy program sprzedawany na zasadzie shareware narusza ich "patent".
-
2012/01/04 18:16:20
@wo

"Co to za kijowe forum, skoro nigdy go nie strollowano tekstem typu "

W ogole cala ta aferka z Lodsys to byl wybuch masowej histerii. Lodsys proponowal deweloperom z AppStore (ktorzy na dzien dobry placa Apple'owi 30% tego co dostaja od klientow) udzielenie licencji na swoje patenty za 0.575% przychodu - czyli ulamek tego, co juz placa Apple'owi. Trzeba miec naprawde nierowno pod kopulka, albo zupelnie niedochodowy biznes, zeby wpadac w panike z tego powodu.
-
2012/01/04 18:20:23
@ramone

Ale to było 0.575% za jeden patent, oni mają 4. Czyli robi się 3%. No i Lodsys chciał % od przychodu z całości przychodu firmy (czyli jak ktoś na przykład zarabiał dodatkowo konsultingiem, to od tego też) za kilka lat wstecz i na zawsze.
-
2012/01/04 18:22:11
@ramone
"Fizyka stojaca za patentami na, bo ja wiem, nowatorskie przerzutki rowerowe jest jeszcze starsza."
"Przeciez Autodesk nie dostal patentu na sam algorytm, tylko jego zastosowanie do wizualizacji przeplywow"
Nie przeczytałeś czy nie zrozumiałeś? No problemo, to nietrywialna dziedzina ale czy naprawdę musisz komentować skoro nie zadałeś sobie trudu zorientowania się o co cho?

@wo
"W takim razie wystąp pro bono z wnioskiem o unieważnienie patentu - albo się szadafakapnij. Jednakowoż ani jednego ani drugiego nie rób na moim blogu."
Pewnie, proces cb vs autodesk to jest świetny pomysł. Po prostu zrobiłem taką metodą sprzed lat, która akurat opatentowana nie jest. Just in case.

Naprawdę nie rozumiem czemu nie widzisz/nie chcesz widzieć tego że istniejące prawo patentowe robi kuku fajnym firmom i że nie trzeba być korwinistą/linuksiarzem żeby widzieć jego słabe strony ale faktycznie się szadafakapnę. Just in case, w końcu to Twój blog.
-
2012/01/04 18:35:01
@charliebravo

"No problemo, to nietrywialna dziedzina ale czy naprawdę musisz komentować skoro nie zadałeś sobie trudu zorientowania się o co cho?"

Przeczytalem, ale jezeli jestes prawnikiem specjalizujacym sie w prawie patentowym, to mozesz mnie oswiecic.

@msqu

"No i Lodsys chciał % od przychodu z całości przychodu firmy (czyli jak ktoś na przykład zarabiał dodatkowo konsultingiem, to od tego też)"

Nope: "Lodsys demands 0.575% of every allegedly infringing app's US sales until the expiration of the patent in question including backroyalties for any past use."

fosspatents.blogspot.com/2011/05/what-app-developers-need-to-know-about.html#shouldipay

"i na zawsze."

Jakie "na zawsze"? Patenty wygasaja.
-
2012/01/04 18:37:41
@ramone.alcin
marnuje potencjal tworczy programistow -- zamiast, jak autorzy Excela czy Worda, tworzyc cos co potencjalnie moze sluzyc calemu swiatu, pisza kod ktory zostanie uzyty tylko w jednej instytucji.

Rynek enterprise istnieje i będzie istniał bo problemów pewnej klasy (np. zarządzanie kontami bankowymi, procesami w firmie farmaceutycznej) nie da się zgeneralizować choćby ze względu na złożoność architektury (ludzkość jak dotąd nie napisała jeszcze naprawdę dobrego, uniwersalnego i bezawaryjnego systemu operacyjnego na pecety). A praca w firmie której produkt znajdzie się w kieszeni Kowalskiego nie dla każdego jest fetyszem. Są w tej firmie inne źródła satysfakcji zawodowej.

Walnąłeś coś takiego jakbyś powiedział, że marnuje się potencjał twórczy inżynierów pracujących w CERN-ie, bo zamiast budować jakiś zderzacz hadronów to mogliby zaprojektować małego fiata. ZOMG LOL.
-
2012/01/04 18:48:02
@m-m-m

"Rynek enterprise istnieje i będzie istniał bo problemów pewnej klasy (np. zarządzanie kontami bankowymi, procesami w firmie farmaceutycznej) nie da się zgeneralizować choćby ze względu na złożoność architektury"

Coraz wiecej tych systemow zaczyna korzystac z coraz wiekszych klockow przygotowanych przez jedna firme i licencjonowanych klientom. Np. Murex w bankowosci. Czesc "enteprise" w tym wypadku to raczej dopasowanie systemu, niz jego tworzenie od nowa. IMHO w tym kierunku sie idzie, i to jest dobry kierunek.

"Walnąłeś coś takiego jakbyś powiedział, że marnuje się potencjał twórczy inżynierów pracujących w CERN-ie, bo zamiast budować jakiś zderzacz hadronów to mogliby zaprojektować małego fiata. ZOMG LOL."

Bzdura, bo inzynierowie w CERN-ie sa cool przede wszystkim dlatego, ze lapia tam bozon Higgsa. Niewazne jak to robia.
-
2012/01/04 20:33:32
@ramone.alcin
"Coraz wiecej tych systemow zaczyna korzystac z coraz wiekszych klockow przygotowanych przez jedna firme i licencjonowanych klientom. Np. Murex w bankowosci. Czesc "enteprise" w tym wypadku to raczej dopasowanie systemu, niz jego tworzenie od nowa. IMHO w tym kierunku sie idzie, i to jest dobry kierunek".

Jakie to nowatorskie. Prawie jak kupowanie systemów operacyjnych i serwerów baz danych od firm zewnętrznych, a potem tylko dopasowywanie do swoich potrzeb.
-
wo
2012/01/04 21:05:45
@msqu
" A tamto forum jest zamknięte i moderowane, więc i emocje innego rodzaju"

To jeszcze bardziej żenujące w takim razie. Jeśli masz firmę, która jakoś tam prosperuje, to się nie ma co emocjonować na forum, tylko poradzić prawnika - którego firma, która jakoś tam prosperuje, i tak po prostu musi mieć.

@cb
"Pewnie, proces cb vs autodesk to jest świetny pomysł"

To nie jest proces, to jest wniosek o unieważnienie patentu. Jeśli jest ewidentny prior art, to trywialna sprawa.

"Naprawdę nie rozumiem czemu nie widzisz/nie chcesz widzieć tego że istniejące prawo patentowe robi kuku fajnym firmom "

Prawo cywilne robi kuku fajnym firmom. Prawo pracy robi kuku fajnym firmom. Prawo karne robi kuku fajnym firmom. Nawet prawo o ruchu drogowym robi kuku fajnym firmom, bo podejrzewam, że znajdzie się kilku prezesów bardzo fajnych firm, którzy kiedyś zapłacili mandat. No niestety, jak się ma fajną firmę, trzeba mieć też swojego radcę, a nawet swojego adwokata, a nawet swojego rzecznika patentowego.

@ramone
"Przeczytalem, ale jezeli jestes prawnikiem specjalizujacym sie w prawie patentowym, to mozesz mnie oswiecic"

Róbcie to na swoich blogach, ok?
-
2012/01/04 21:08:01
@ramone
Napisałeś
"Przeciez Autodesk nie dostal patentu na sam algorytm, tylko jego zastosowanie do wizualizacji przeplywow"
Tyle że to nie jest algorytm wizualizacji przepływów. Upierasz się, że czytałeś, ok, czyli po prostu nie rozumiesz.

Chwilę wcześniej napisałeś że twórcy indie games nie mają problemu z patentami. Przytoczono Ci aferę z Lodsysem, odpisujesz coś w stylu że nie łapiesz o co ta cała panika. Gospodarz ewidentnie nie życzy sobie dyskusji w temacie patentów, dlatego nie będę ryzykował bana usiłując tłumaczyć na czym problem polega, ALE:
Naprawdę nie czujesz że to trochę niekonsekwentne, najpierw pisać że coś nie istnieje, a zaraz chwilę potem, że w sumie istnieje, ale i tak jest gupie?

I oczywiście: bardzo łatwo jest krytykować czyjś model biznesowy (o którym się nie ma pojęcia, btw), jak się samemu siedzi na ciepłej posadce w banku.
-
wo
2012/01/04 21:10:52
@cb
"Chwilę wcześniej napisałeś że twórcy indie games nie mają problemu z patentami"

Bo też nie mają. Odczapistyczny pozew albo groźnie brzmiące pismo możesz od kogoś dostać zawsze. To jest uboczny skutek istnienia prawa cywilnego.

"Naprawdę nie czujesz że to trochę niekonsekwentne, najpierw pisać że coś nie istnieje, a zaraz chwilę potem, że w sumie istnieje, ale i tak jest gupie?"

Takie ogólne ryzyko, że ja Ci wytoczę teraz proces o straty spowodowane czytaniem kiepskich komciów na swoim blogu, istnieje zawsze. Rozsądny człowiek traktuje to jako szum tła.

"(o którym się nie ma pojęcia, btw)"

Obawiam się, że z nas trzech ja najwięcej wiem o sprzedawaniu czegoś przez App Store :-)
-
2012/01/04 21:22:39
@wo
Przepraszam, na ipadzie wolniej mi się pisze, dlatego wysłałem jeszcze poprzedni komentarz do ramone.

@prawa, które robią kuku
No tak, tylko że prawo pracy, cywilne, kodeks, whatever, służą temu, żeby firma nie zyskiwała nieuczciwie kosztem na przykład społeczeństwa. Prawo patentowe i w ogóle ochrona własności intelektualnej miało służyć, i jak sądzę służyło do tej pory temu, żeby promować rozwój. Żeby wynalazcy opłacało się wynajdywać, Tobie pisać książkę a mnie programy.
Ostatnimi czasy jednak bywa, że prawo to jest używane do tego, żeby ktoś trzeci mógł położyć łapę na zyskach do których generowania w żaden sposób się nie przyczynił. Co jest anty, nie prorozwojowe.

Skądinąd, między innymi dlatego właśnie opłaca się płacić 30% Apple. Wygląda na to, że w sprawie Lodsysu za te pieniądze ludzie kupili też ochronę prawną. Dzięki czemu fajne przedsięwzięcie umieszczone na App Store może siedzieć i liczyć kasę, nie musi mieć własnego, jak piszesz, radcy prawnego i co tam jeszcze.
-
2012/01/04 21:28:41
@wo
"Obawiam się, że z nas trzech ja najwięcej wiem o sprzedawaniu czegoś przez App Store :-)"
Na dzień dzisiejszy - na pewno więcej ode mnie - pracuję w przemyśle a zabawkę na App Store robię po godzinach. Ale za jakiś rok...hmm, to będzie coś w rodzaju gry komputerowej, może mógłbym Ci wysłać egzemplarz dla recenzenta, czy jak się to zwie?
-
wo
2012/01/04 21:29:03
@cb
"No tak, tylko że prawo pracy, cywilne, kodeks, whatever, służą temu, żeby firma nie zyskiwała nieuczciwie kosztem na przykład społeczeństwa"

Ale wszystkie mogą być w podobny sposób nadużywane - i są.

"Ostatnimi czasy jednak bywa, że prawo to jest używane do tego, żeby ktoś trzeci mógł położyć łapę na zyskach do których generowania w żaden sposób się nie przyczynił."

Paczpan, to zupełnie jak prawo karne, prawo cywilne, prawo autorskie, prawo pracy i prawo o ruchu drogowym. Też bywa, że są używane do czegoś bardzo brzydkiego.

"Skądinąd, między innymi dlatego właśnie opłaca się płacić 30% Apple."

Eks-fakin-zaktly. Dla niszowego dewelopera ideałem nie są porypane pomysły różnych Stallmanów, tylko korpo, które daje Ci przyjazną platformę sprzedaży w zamian za akceptowalną prowizję.
-
2012/01/04 22:27:55
Hmm, książki nie czytałem (jeszcze?) ale mam wrażenie jakbyś opisywał "Supersmutną i prawdziwą historię miłosną"Gary'ego Shteyngarta. Bardzo się mylę?
-
wo
2012/01/04 22:45:31
@sheik
"Bardzo się mylę?"

Tekst, w którym je ze sobą połączę, leniwie sobie już planuję - myślę o eseistycznym ugryzieniu tego, że literatura na razie raczej nie ucieka w jakieś minimalizmy i neo-Waldeny, tylko w nostalgię za czasami rozpasanej konsumpcji. Ta nostalgia faktycznie kapie z każdej strony "Supersmutnej" i z "RPO". Ale to jest takie podobieństwo, którego np. MRW w życiu nie zajarzy, bo jest za bardzo zafiksowany na MacGuffinie "RPO", czyli tych wszystkich Zaxxonach i Pacmanach.
-
2012/01/05 14:31:34
A propo Twojego felietonu w "DF".

"Przedstawia on dwa samochody marki Buick Skylark, produkowanej w latach 1952-98. Model z roku 1952 szokuje bogactwem wykończenia, model z roku 1998 to już banalny sedan, jakich wiele."

Podałbyś linka, bo sam jakoś nie mogę tego obrazka zlokalizować?
-
2012/01/05 15:26:48
@wo
"Po prostu wypada już mieć swoje zdanie."

Każdy wystarczająco mądry, żeby przeczytać tę książkę i posiąść własne zdanie, wie lepiej, niż żeby się z nim dzielić komciując z sępami blogosfery.
-
wo
2012/01/05 17:39:07
@id999
"Podałbyś linka, bo sam jakoś nie mogę tego obrazka zlokalizować?"

Chwilunia, tylko zajrzę do swojej bazy danych z demotywatorami i lolkatsami...
-
2012/01/06 15:19:59
@wo
"Otwarte zakończenie powieści"

Na całego farta nie było tak otwarte jak sobie zwizualizowałem po tym zdaniu.

Rozumiem, że chodziło o łapkę na muchy, ale w toku powieści przewaga muchy była 99,9%.

Epicka powieść, a ostatnio zrobiłem "Dance with the Dragons", jakby ktoś się chciał przyczepić że nie wiem co to epika.

Dzięki za podrzucenie.
-
2012/01/07 20:17:18
@wo
"Paczpan, to zupełnie jak prawo karne, prawo cywilne, prawo autorskie, prawo pracy i prawo o ruchu drogowym. Też bywa, że są używane do czegoś bardzo brzydkiego."

Jasne, że można udawać, że wszystko jest ok z prawem patentowym, bo przecież prawo o ruchu drogowym też jest nadużywane. Ale w pewnym momencie następuje przegięcie i prawo które miało wspierać "use" zaczyna wspierać "abuse". Opatentowana zostaje cała przestrzeń sensownego zastosowania, well, czegokolwiek ("backing up data online", "providing a user interface", "application that allows user to purchase from mobile phone"). Wydaje się że reformy to kwestia czasu.
frugaldad.com/patents/

"Eks-fakin-zaktly. Dla niszowego dewelopera ideałem nie są porypane pomysły różnych Stallmanów, tylko korpo, które daje Ci przyjazną platformę sprzedaży w zamian za akceptowalną prowizję."

Daje przyjazną platformę sprzedaży, czy w tym wypadku to taki cichy deal, że nie połamią ci goleni ani oni, ani chłopaki z sąsiedniej dzielni, jeśli odpalisz im drobną sumę?
I kto powiedział, że prowizja ma być akceptowalna, skoro MUSISZ się wykupić u jakiegoś dużego gracza, bo inaczej czeka cię pozew za losowo wybrany patent. Powodzenia w dochodzeniu swoich praw w sądzie, tak to się może bawić Samsung z Apple, każdy mniejszy gracz polegnie pod kosztami IP lawyers.
-
wo
2012/01/08 14:11:01
@kosmaty
"Wydaje się że reformy to kwestia czasu."

Prawo o ruchu drogowym też jest cały czas reformowane. Wszystkie prawa się zmieniają, to truizm.

"Ale w pewnym momencie następuje przegięcie i prawo które miało wspierać "use" zaczyna wspierać "abuse""

Kiedy Samsung Galaxy tak bezczelnie zrzyna kluczowe elementy interfejsu iPada - to jest właśnie abuse. Cieszę się, że Apple może przy pomocy patentów obronić efekt swoich inwestycji w opracowanie fajnego interfejsu, bo bez tego nikomu by się nie chciało inwestować w rozwijanie interfejsu, bylibyśmy skazani na piekło linuksiarskich imitacji imitacji.

"Daje przyjazną platformę sprzedaży, czy w tym wypadku to taki cichy deal, że nie połamią ci goleni ani oni, ani chłopaki z sąsiedniej dzielni, jeśli odpalisz im drobną sumę? "

You can call it Susan if it makes you happy.

"I kto powiedział, że prowizja ma być akceptowalna,"

Sam se to mówisz - "30% i problem z głowy? hej, tylko kretyn by zamiast tego wolał się pierdzielić z opłatami przez "wyślij SMS i wpisz kod".
-
2012/01/10 07:16:29
@wo
"Kiedy Samsung Galaxy tak bezczelnie zrzyna kluczowe elementy interfejsu iPada - to jest właśnie abuse. Cieszę się, że Apple może przy pomocy patentów obronić efekt swoich inwestycji w opracowanie fajnego interfejsu, bo bez tego nikomu by się nie chciało inwestować w rozwijanie interfejsu, bylibyśmy skazani na piekło linuksiarskich imitacji imitacji."

Walka Samsunga i Apple toczyła się głównie o podobieństwo obu urządzeń pod względem wyglądu. Gdzie tu w ogóle miejsce na patenty? Może chodzi o ten:
"An interactive computer-controlled display system having a processor, a data display screen, a cursor control device for interactively positioning a cursor on the data display screen, and a window generator that generates and displays a window on a data display screen."?
Rozumiem, że w sprawie Apple vs Samsung można powoływać się na wzornictwo przemysłowe, nieuczciwą konkurencję itp. ale jakie konkretnie patenty?

"Sam se to mówisz - "30% i problem z głowy? hej, tylko kretyn by zamiast tego wolał się pierdzielić z opłatami przez "wyślij SMS i wpisz kod"."

C'mon, opłata za system płatności, dystrybucji, dostęp do platformy, promocję, SDK - świetnie. Poza tym jak się nie podoba zawsze możesz się wypisać.
Ale "opłata" za ochronę przed trollami patentowymi, jak podany wcześniej Lodsys czy totalnie generyczny patent Apple cytowany powyżej, już nie brzmi tak fajnie i sugeruje, że może faktycznie reformy są potrzebne.
-
wo
2012/01/10 11:18:46
@terion
"Rozumiem, że w sprawie Apple vs Samsung można powoływać się na wzornictwo przemysłowe, nieuczciwą konkurencję itp. ale jakie konkretnie patenty? "

Oj weź se sam sprawdź, na jakie się powoływali, przecież nie rozmawiamy o sytuacji hipotetycznej.

"Ale "opłata" za ochronę przed trollami patentowymi, jak podany wcześniej Lodsys czy totalnie generyczny patent Apple cytowany powyżej, już nie brzmi tak fajnie i sugeruje, że może faktycznie reformy są potrzebne."

Zawsze są potrzebne jakieś reformy, ale naiwna jest nadzieja na to, że jakąkolwiek działalność gospodarczą da się prowadzić bez mniejszych lub większych wydatków na obsługę prawną. Ktoś, kogo przeraża myśl o wydaniu paru kafli na sprawdzenie czystości patentowej pewnie i tak się wyłoży na przykład na źle sformułowanej umowie z dostawcą.
-
2012/01/10 22:40:36
@wo
"Oj weź se sam sprawdź, na jakie się powoływali, przecież nie rozmawiamy o sytuacji hipotetycznej."

Przecież sprawdzałem. Jeden podałem wcześniej. Inny to np:
- "Method and apparatus for displaying a window for a user interface"
- volume rocker


"Ktoś, kogo przeraża myśl o wydaniu paru kafli na sprawdzenie czystości patentowej pewnie i tak się wyłoży na przykład na źle sformułowanej umowie z dostawcą."

Gdyby parę kafli wydane na prawników zabezpieczało przed czymkolwiek, to myślisz, że mielibyśmy batalie sądowe dotyczące patentów między większością firm na rynku urządzeń mobilnych? Dla nich parę kafli to na waciki, ale jakoś wciąż latają pozwy o "Method and apparatus for displaying a window".
-
wo
2012/01/10 23:05:32
@terion
"Przecież sprawdzałem. Jeden podałem wcześniej"

No to się mnie nie pytaj.

"Gdyby parę kafli wydane na prawników zabezpieczało przed czymkolwiek, to myślisz, że mielibyśmy batalie sądowe dotyczące patentów między większością firm na rynku urządzeń mobilnych? Dla nich parę kafli to na waciki, ale jakoś wciąż latają pozwy o "Method and apparatus for displaying a window"."

Bo z kolei dużego gracza możesz szarpnąć o więcej. Z tego samego powodu przecież pozew o poparzenie kawą raczej wytoczysz McDonaldsowi niż pani Zosi z zakładowego bufetu.
-
2012/01/12 07:22:59
@wo
"No to się mnie nie pytaj."

Spodziewałem się jakiegoś komentarza czy to naprawdę fajnie, że Apple broni swoich inwestycji przy pomocy TAKICH patentów. Nie, że w ogóle broni, tylko że generyczne patenty stały się podstawowym narzędziem w takich sporach.

@wo
"Bo z kolei dużego gracza możesz szarpnąć o więcej. Z tego samego powodu przecież pozew o poparzenie kawą raczej wytoczysz McDonaldsowi niż pani Zosi z zakładowego bufetu."

Albo możesz zmienić model biznesowy (Lodsys), 1000 małych zastraszyć faktycznym pozwem, a od 100000 zgarnąć kasę.
-
wo
2012/01/12 12:04:48
@terion
"Spodziewałem się jakiegoś komentarza czy to naprawdę fajnie, że Apple broni swoich inwestycji przy pomocy TAKICH patentów. Nie, że w ogóle broni, tylko że generyczne patenty stały się podstawowym narzędziem w takich sporach"

Dla mnie kapitalizm jako taki jest fundamentalnie niefajny. Cieszę się, że Apple broni swoich inwestycji - bo to dobrze, że ktoś jednak inwestuje w rozwój interfejsu. A metody tej obrony? Cóż, w pierwszej kolejności zawsze pytasz swojego prawnika, czy sprawę da się jakoś załatwić po linii najmniejszego oporu np. uwalając przeciwnika względami formalnymi ("dzień po terminie, haha, zyg zyg marcheweczka").

"Albo możesz zmienić model biznesowy (Lodsys), 1000 małych zastraszyć faktycznym pozwem, a od 100000 zgarnąć kasę"

Naprawdę od tylu zgarnęli?