|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
ACTA pod presją
Wyjątkowo nie chce mi się rozmawiać o ACTA na blogu, bo nie podoba mi się sama idea zajmowania się za darmo międzynarodową umową o ochronie własności intelektualnej. Z tego powodu odrzuciłem też wszystkie zaproszenia o tym, żeby o ACTA mówić do kamery lub do mikrofonu. wtorek, 24 stycznia 2012, wo
TrackBack
Komentarze
2012/01/24 17:53:26
@ "I jakby pominąć pospolite ruszenie..."
Ale jego pominąć się nie da. Wrzeszczy wyjątkowo głośno, a przecież 99% tego towarzystwa sprawia wrażenie, że w ogóle nie zgłębiło tematu, dało się ponieść hasłom typu "internet cenzurujo!!!1!" i tak naprawdę równie dobrze jak protestować przeciw ACTA mogłoby brać udział w jakiejś innej internetowej szopce. Np. malowaniu polandballa. 2012/01/24 18:01:36
@thermoman
"hasłom typu "internet cenzurujo!!!1!" " I BLOGI NAM ZABIOROM !!! 2012/01/24 18:10:08
A gdzie w tym sporze są artyści? Bo słyszałem już polityków, twórców, piratów, hakerów i całą tą resztę co krzyczy o cenzurze, a nie słyszałem jeszcze głosu artysty co tworzy pod wpływem emocji, a nie ekonomii... Żakowski próbował to jakoś chwycić, ale mu nie wyszło...
2012/01/24 18:15:09
@ "nie słyszałem jeszcze głosu artysty co tworzy pod wpływem emocji, a nie ekonomii"
W sensie pytasz o licealistów, którzy dopiero co założyli zespół i się cieszą na myśl o tym ile dziewczyn z klasy będzie na nich w związku z tym leciało? Plus oczywiście bonus w postaci prób, które są fajną okazją do wypicia browara. 2012/01/24 18:17:52
Wszystko da się pominąć. Co prawda wo wycinał wszystkie komcie dot. ACTA, więc nie wiadomo ile z nich dotyczyło kwestii sposobu wprowadzania umowy w życie oraz zagrożeniami z niej wynikającymi, a ile było lamentem nad możliwością zamknięcia serwisów hostingowych i poważnego utrudnienia w zdobywaniu nielegalnego contentu.
Nie mam za grosz zaufania do polityków i urzędników, więc boję się, że wszystkie gumowe paragrafy, których jest niemało, będą wykorzystywane bardzo często do wywierania wpływu na kształt internetu. Nie uśmiecha mi się wizja internetu reglamentowanego. 2012/01/24 18:26:33
@ "Nie mam za grosz zaufania do polityków i urzędników"
Jejku, i potrafisz spokojnie zasypiać w świecie, w którym ci politycy i urzędnicy nieustannie rzucają ci pod nogi kłody w postaci takich podejrzanych aktów prawnych jak konstytucja, kodeks karny i cywilny czy przepisy o ruchu drogowym? 2012/01/24 18:30:06
@mat-44
"lamentem nad możliwością zamknięcia serwisów hostingowych" O, mój ulubiony przykład ignorancji w temacie ACTA. Większość zobowiązań wynikających z ACTA Polska już wypełniła, z czego niektóre z nich to te najczęściej podnoszonych przez przeciwników ACTA, np. odpowiedzialność hostprovidera za hostowane treści choćby były umieszczane przez użytkowników funkcjonuje od 10 lat. I tak samo długo funkcjonuje obowiązek hostprovidera do usuwania treści naruszających prawa autorskie bez żadnego nakazu czy wyroku. 2012/01/24 18:30:59
Nie chciałbym zabrzmieć jak gimnazjalista-miłośnik darmochy, ale piractwo ma swoje dobre strony... Gdyby nie Napster, inne sieci peer-to-peer, torrenty etc. nie mieliśby sklepu z muzyką niezabezpieczoną DRM-ami w iTunes i na Amazonie. Piractwo to substytut konkurencji w sytuacji, gdy jedna korporacja ma monopol na daną książkę, serial, film, komiks, album, niepotrzebne skreślić i nie chce go sprzedać w określonym miejscu, czasie, na określonym nośniku etc.
Przykład? Jeżeli chcę odcinek "Californication" w dzień po premierze, po angielsku, w Luksemburgu, z napisami (bo jestem lingwistą i lubię rozumieć każde słowo, a słuch mam nietęgi), w formie pliku komputerowego (bo nie mam już miejsca na regałach na DVD), to pozostają mi jedynie torrenty lub inne nielegalne źródła. Bo szanowna korporacja pozwoli mi w Luksemburgu obejrzeć "Californication" na DVD dopiero pół roku po premierze, a jeżeli kiedykolwiek w sklepie iTunes, to na pewno bez napisów i pewnie po francusku, co pozbawi ten serial całego uroku. Celowo podaję tu Luksemburg jak przykład, żebyśmy nie dyskutowali o tym, że "w Polsce to piractwo jest". Dlaczego nie mogę poczekać pół roku? Bo wszyscy znajomi oglądają "Californication" na bieżąco. I to jest kolejny problem: piractwo wrosło już tak głęboko w kulturę, że wśród moich znajomych (generacja 30+) prawie wszyscy ciagną torrenty albo oglądają pirackie filmy w streamingu w necie. Moim zdaniem agresywniejsze zwalczanie piractwa jest nie tylko niekorzystne, ale i niewykonalne z przyczyn kulturowych i technicznych. Czy to oznacza, że Cię nie rozumiem? Rozumiem doskonale: też przeraża mnie upadek prasy i w ogóle płatnych mediów w konfrontacji z internetową darmochą. Gdybym mógł lub gdyby trzeba było płacić za Twojego bloga, to bym płacił. Ale nie będę zapychał półek DVD z "Californication", po to, żeby raz obejrzeć każdy odcinek. 2012/01/24 18:37:15
@real.matej
"artysty co tworzy pod wpływem emocji, a nie ekonomii... " Uwaga: odtąd będą wylatywać wszystkie komcie ludzi uważających, że od samego faktu bycia artystą komuś się pojawia w komórkach chlorofil, więc może się żywić światłem i powietrzem. @mat "Nie mam za grosz zaufania do polityków i urzędników, więc boję się, że wszystkie gumowe paragrafy, których jest niemało, będą wykorzystywane bardzo często do wywierania wpływu na kształt internetu" Ja też. A ponieważ to jest w notce, proszę nie powielać. 2012/01/24 18:39:45
@symeones
"Nie chciałbym zabrzmieć jak gimnazjalista-miłośnik darmochy, ale piractwo ma swoje dobre strony..." Zupełnie jak kradzież. Też ma swoje dobre strony dla złodzieja. "Dlaczego nie mogę poczekać pół roku? Bo wszyscy znajomi oglądają "Californication" na bieżąco. " Cry me a river. "Gdybym mógł lub gdyby trzeba było płacić za Twojego bloga, to bym płacił. " A ja bym Ci kupił tort, gdybyś mi podał adres, na jaki mam wysłać. Po co ludzie piszą w ogóle takie bzdury? 2012/01/24 18:43:22
@ real.matej
Tako chyba wykrajuję ci riwera, żem zbyt głupi by z tobą dyskutować. @ symeones "piractwo wrosło już tak głęboko w kulturę, że wśród moich znajomych (generacja 30+) prawie wszyscy ciagną torrenty albo oglądają pirackie filmy w streamingu w necie" Ale zdajesz sobie sprawę co to oznacza - za parę lat nikt nie będzie miał kasy nie tylko na realizację "Californication", ale nawet serialu, w którym Duchowny będzie wygłaszał przez pół godziny seksoholowe monologi do kamery. W zamian generacja 30+ obejrzy sobie co najwyżej panią Baśkę z internetu. 2012/01/24 18:44:27
"Uwaga: odtąd będą wylatywać wszystkie komcie ludzi uważających, że od samego faktu bycia artystą komuś się pojawia w komórkach chlorofil, więc może się żywić światłem i powietrzem."
tego nigdzie nie napisałem, a utożsamianie sztuki z kasą, jest mniej więcej tak samo adekwatne, jak użytkownika internetu z potencjalnym złodziejem. Artystą się tylko bywa, i nigdzie nie stwierdziłem że wystarczy do tego światło i powietrze. Może trochę szerzej z kontekstem, bo za przeproszeniem, pie****cie tylko o pieniążkach. 2012/01/24 18:46:13
@ACTA
Opinia GIODO: "Zdaniem GIODO przyjęcie przez Polskę ACTA jest niewskazane, a wystarczającą podstawę do ścigania poważnych naruszeń praw autorskich dają przepisy o wymianie informacji między organami ścigania krajów UE." "W poniedziałek Wiewiórowski w opinii dla resortu administracji i cyfryzacji przestrzegał, że podpisanie i ratyfikacja konwencji ACTA są niebezpieczne dla praw i wolności określonych w konstytucji. W Brukseli powtórzył, że GIODO nie było odpowiednio konsultowane." Reszta tutaj: stooq.com/n/?f=563738 2012/01/24 18:46:34
Mnie zastanawia taka rzeczy -- czy muzycy faktycznie żyją ze sprzedaży płyt, czy może raczej z koncertowania i z tantiemów od grania kawałków w radiach? Bo tak sobie liczę, i jeśli zespół sprzeda milion płyt, to zarobi koło miliona dolarów. Prywatnego odrzutowca to za to nie kupią chyba?
2012/01/24 18:48:54
@wo
"A ja bym Ci kupił tort, gdybyś mi podał adres, na jaki mam wysłać. Po co ludzie piszą w ogóle takie bzdury?" Hej, ja długi czas kupowałem czwartkową wyborczą tylko dla felietonu Orlińskiego. 2012/01/24 18:49:48
@ real.matej:
"Artystą się tylko bywa, i nigdzie nie stwierdziłem że wystarczy do tego światło i powietrze. Może trochę szerzej z kontekstem, bo za przeproszeniem, pie****cie tylko o pieniążkach." Skoro kwestia dotyczy strat związanych z piractwem, to o czym ma być dyskusja, jak nie o pieniądzach? O sporcie? 2012/01/24 18:50:54
@real.matej
"tego nigdzie nie napisałem, a utożsamianie sztuki z kasą, jest mniej więcej tak samo adekwatne, jak użytkownika internetu z potencjalnym złodziejem. " No więc jak już się wyprowadzisz od tatusia i mamusi, a oni przestaną Cię dokarmiać przez #słoiki to zrozumiesz, że artysta, żeby przygotować studyjne arcydzieło typu "Sierżant Pieprz" musi po prostu mieć z czego żyć. Na tym kończymy ten temat. "za przeproszeniem, pie****cie tylko o pieniążkach." Bardzo mi przykro, jeśli ten temat rani Twoje delikatne serduszko - trzymaj się forów dla gimnazjalistów. @msqu " Bo tak sobie liczę, i jeśli zespół sprzeda milion płyt, to zarobi koło miliona dolarów." A ja tak sobie liczę i wyszło mi, że ważysz dokładnie 83 kg 34 deko. Hej, wszyscy mamy paluchy, wszyscy sobie możemy ssać, ale darujmy to sobie, OK? 2012/01/24 18:52:32
@symeones
Ciężko się nie zgodzić, tym bardziej, ze straty wykazywane przez korporacje a spowodowane piractwem są wyolbrzymione - duża część ludzi która coś ściągnęła - by tego nie kupiła I też zgadzam się, ze zaostrzanie prawa nic nie da bo piraci przetrwają, a ucierpią bardziej zwykli ludzie. Poza tym - moim zdaniem - walka z piractwem powinna inaczej wyglądać. Kiedyś przeczytałam, że ludzie korzystają z pirackich plików bo to jest wygodne! A dlaczego legalne oglądanie w necie nie miałoby być wygodne? Dlaczego jak korzystam z ipla to mam do wyboru tylko filmy z lektorem? Dlaczego korporacje nie mogą udostępniać swojego kontentu w sieci za opłatą ( jak się korzystało z megavideo trzeba było płacić - i ludzie to robili ! )? Przecież można podpisać umowę dystrybucyjną na zasadzie: "my dystrybuujemy na cały świat w języku oryginalnym, wy u siebie w swoim" albo też zobowiązać lokalnego dostawcę do dystrybucji w w obu wersjach językowych. Jest wiele sposobów, że legalne treści w internecie uczynić atrakcyjnymi i da się to zrobić jak się wykaże trochę chęci i zechce ( za to mnie gospodarz przestanie lubić ) konkurować z piratami - TVN ze swoim TVN Playerem pokazuje, że można - choć udostępniają tylko seriale i programy swojej produkcji. Na stronach Comedy Central mogę niektóre rzeczy obejrzeć całkiem legalnie i za darmo ( z reklamami, ale zawsze ). To jest sposób na piratów, jak się powie ludziom, że ma się dla nich lepsza ofertę :) 2012/01/24 18:56:11
@lady.ant
"Ciężko się nie zgodzić, tym bardziej, ze straty wykazywane przez korporacje a spowodowane piractwem są wyolbrzymione - duża część ludzi która coś ściągnęła - by tego nie kupiła " Jasne, ale sam fakt istnienia opcji pirackiej, blokuje sens wydawania pewnych rzeczy. Nikomu na przykład nie opłaca się zrobić porządnych audiobooków na podstawie Stanisława Lema, bo ten rynek na wiele lat zepsuł piracki wyciek z biblioteki niewidomych. Podobnie jest z ebookami. I to jest realna strata i dla spadkobierców - i dla potencjalnych nabywców, którzy by chętnie kupili porządnie zrobione audio "Dzienniki gwiazdowe". "( za to mnie gospodarz przestanie lubić )" U gospodarza masz fundamentalnie przegwizdane za niepotrzebne spacje. Proszę tu pisać poprawnie (w razie wątpliwości, podglądać u innych). 2012/01/24 19:00:44
"Dlatego bardzo mi przykro, ale moim największym zawodowym marzeniem jest podpisanie z jakąś chciwą korporacją umowy, która pozwalałaby mi wziąć zaliczkę w zamian za napisanie fajnej książki."
Och och och. Dobre wujki z bigcorpobooks inc. wysyłają dziennikarzy polskich gazet do Norwegii, żeby ci opisali swoje przygody itd. Wiesz dobrze, że tak nie jest; to zawsze artysta jest petentem i może tylko czekać, czy kaprysy bigcorpo ułożą się po jego myśli. 2012/01/24 19:00:46
@kay_84
"O, mój ulubiony przykład ignorancji w temacie ACTA. Większość zobowiązań wynikających z ACTA Polska już wypełniła,[...]" Te dotyczące "zabezpieczenia powództwa na życzenie" też? Przypuszczam, że wątpiię. 2012/01/24 19:03:02
@caturday
"Wiesz dobrze, że tak nie jest; " Wiem dobrze, że dwa razy już mi się udało - może uda się chociaż trzeci. Tym bardziej, że czasem musiałem takie nęcące oferty odrzucać, ze wzlędu na potworny zapieprz w mojej normalnej, etatowej robocie. 2012/01/24 19:03:38
@zarobki muzyków
Mam kumpla który gra raczej niszową muzykę, z pierwszej płyty mieli do podziału coś około 3zł od egzemplarza. Wyżyć się za to nie da. Nie wiem jak mam Doda czy Lady Gaga, ale też nie spodziewałbym się większego udziału w przychodach z płyty. Zarabia się na koncertach i to nic nowego. Choć drugi kumpel, grający mniej niszową (ale nadal nie z pierwszej ani nawet drugiej ligi) muzykę, gra koncerty za zwrot kosztów, byle sobie reklamę zrobić. 2012/01/24 19:04:26
@szybkowar
"Zarabia się na koncertach i to nic nowego" I ciekawe, ile płyt typu "Sierżant Pieprz" z tego powodu w ogóle nigdy nie powstanie - bo nie da się uwolnić od ekonomicznej presji na ciągłe koncertowanie. 2012/01/24 19:06:17
@lady.ant
Toż ja może właśnie nieudolnie tę myśl chciałem wyrazić! Piractwo to nie tylko chęć skorzystania z darmochy, to także kwestia dostępności i wygody. Jak się spojrzy na luksemburski, niemiecki czy francuski sklep iTunes z filmami, to widać wyraźnie, że nikomu nie zależy, żeby ten kontent sensownie udostępniać. Moim zdaniem sam przestarzały model dystrybucji (telewizja+DVD) przyczynia się bardzo do piracenia filmów i seriali. @wo A dlaczego "Ameryka nie istnieje" nie jest dostępna jako e-book, skoro już o tym piszesz? I nie mów, że to problem skonwertować plik Worda czy Pages do e-Puba, mobi czy czegoś w tym stylu. W ogóle dostępność legalnych e-booków w Polsce jest skandaliczna i ludzie korzystają z pirackich PDF-ów z chomikuj.pl, bo to często jedyne dostępne źródło danej książki w wersji elektronicznej. 2012/01/24 19:10:01
@wo
"I ciekawe, ile płyt typu "Sierżant Pieprz" z tego powodu w ogóle nigdy nie powstanie - bo nie da się uwolnić od ekonomicznej presji na ciągłe koncertowanie." A ciekawe ile płyt typu "Sierżant Pieprz" nie powstanie, bo muza jest niszowa i po prostu nie ma nią rynku. Co prowadzi nas do dyskusji na temat mecenatu, państwowego i nie tylko. A chyba nie o to chodzi? 2012/01/24 19:10:55
"Wiem dobrze, że dwa razy już mi się udało - może uda się chociaż trzeci. Tym bardziej, że czasem musiałem takie nęcące oferty odrzucać, ze wzlędu na potworny zapieprz w mojej normalnej, etatowej robocie."
To raczej niewiele, biorąc pod uwagę Twoje doświadczenie w branży. Tak czy inaczej - system, w którym powiedzmy rynek muzyczny czy filmowy jest podzielony pomiędzy wielkie kilka wielkich bigcorpomusic jest generalnie patologiczny. Artyści i tak z takeigo rynku przychody mają niewielkie; liczą się kanały dystrybucji, ale te z kolei (jak w przypadku książek) można sobie ogarnąć właściwie samemu. Bigcorpo nie promuje lokalnych twórców. Zresztą - ich lista grzechów jest długa, sam wiesz. Piractwo dotyka bigcorpo i właściwie tylko bigcorpo; artyści wychodzą na czysto, a nieraz na tym zyskują. Ale okej, postaram się sobie nie ulewać, bo na Twoim blogu takie głosy są niemile widziane ;) Wracam do lurk mode. 2012/01/24 19:12:17
@WO
Nikomu na przykład nie opłaca się zrobić porządnych audiobooków na podstawie Stanisława Lema, bo ten rynek na wiele lat zepsuł piracki wyciek z biblioteki niewidomych. Przyznaję się do odsłuchania z takiego MP3, "Niezwyciężony" czytany przez Łapickiego to rarytas, kupiłbym, ale tego akurat się nie da. Za to kupiłem "Kongres futurologiczny" z GW i kupiłbym więcej (Dukaja też). Przecież nie ma (chyba?, aż tak nie błądzę po torentach i chomikach) "Cyberiady" w audio? Ani legalnej ani pirackiej. 2012/01/24 19:12:39
@symeones
"A dlaczego "Ameryka nie istnieje" nie jest dostępna jako e-book, skoro już o tym piszesz?" Nawet nie wiem, czy jest czy nie jest. Umowa jest skonstruowana tak, że tymi pytaniami zajmuje się mój serdeczny przyjaciel, Łajdefak Szudajgiwedamn. " W ogóle dostępność legalnych e-booków w Polsce jest skandaliczna i ludzie korzystają z pirackich PDF-ów z chomikuj.pl, bo to często jedyne dostępne źródło danej książki w wersji elektronicznej." Z kolei za sprawą chomikuj, opłacalność wydawania e-booków też jest żadna. Dla tych stu egzemplarzy, które się legalnie sprzedadzą, to się nawet nie opłaca pomachać przez okno od niechcenia. A jak będziesz sprzedawał niezabezpieczone PDF-y, to to będzie na chomiku tego samego dnia. 2012/01/24 19:13:19
@symeones
"Gdybym mógł lub gdyby trzeba było płacić za Twojego bloga, to bym płacił." Ależ proszę bardzo, jestem przekonany że istnieje kwota od której WO by się schylił i podniósł. Ciekawe, w ile lat by się uzbierała. 2012/01/24 19:14:44
@caturday
"Piractwo dotyka bigcorpo i właściwie tylko bigcorpo;" Właśnie odwrotnie. Dotyka przede wszystkim niszowych graczy. Doda sobie poradzi w świecie piractwa. Nie poradziłby sobie wspólczesny odpowiednik wczesnego Pink Floyd. 2012/01/24 19:17:34
"Nie poradziłby sobie wspólczesny odpowiednik wczesnego Pink Floyd."
Albo Dymitra Głuchowskiego. Oh wait. 2012/01/24 19:18:52
"Nie poradziłby sobie wspólczesny odpowiednik wczesnego Pink Floyd."
Nope. Akurat współczesny odpowiednik wczesnego Pink Floyd szerokim łukiem omija dystrybucję poprzez bigcorpo; zresztą, same bigcorpo też nie jest nimi zainteresowane. W epoce Youtube'a, Bandcampa, Soundclouda wcześni pink floydzi radzą sobie samemu. Muzyka niszowa, to i target nieduży, internetowe środki dystrybucji wystarczą w zupełności. 2012/01/24 19:21:22
@cdp
"Albo Dymitra Głuchowskiego. Oh wait." No właśnie on sobie poradzi - ale to nie jest dobry model. Wolę model Stanisława Lema, a tam nieodłącznym elementem zawsze była zaliczka, pozwalająca się skupić na pracy. @caturday " Muzyka niszowa, to i target nieduży, internetowe środki dystrybucji wystarczą w zupełności." Ty chyba cały czas to mylisz z jakimiś pomysłami typu "grupa młodych account managerów spotyka się w weekend i sobie brzdąka". 2012/01/24 19:22:45
@ "W epoce Youtube'a, Bandcampa, Soundclouda wcześni pink floydzi radzą sobie samemu"
Aha. A za co kupują sobie ten sprzęt? www.lastfm.pl/music/Pink+Floyd/+images/2691535 2012/01/24 19:22:52
@wo
Ty chyba cały czas to mylisz z jakimiś pomysłami typu "grupa młodych account managerów spotyka się w weekend i sobie brzdąka". mhm, możesz podać przykład tych "nowych wczesnych pink floydów", którzy Już Się Utrzymują Z Muzyki, Ale Wciąż Są Jeszcze Niszowi? 2012/01/24 19:23:58
@thermoman
"Aha. A za co kupują sobie ten sprzęt? " To proste - tak jak Caturday i inne anonimowe łosie, proszą rodziców o niezbędny im zakup. 2012/01/24 19:24:37
@WO
"Umowa jest skonstruowana tak, że tymi pytaniami zajmuje się mój serdeczny przyjaciel, Łajdefak Szudajgiwedamn." Gdybym był autorem książki, to by mnie raczej interesowało, jak jest dystrybuowana. Bo niezależnie od tego jak jest skonstruowana umowa, i czy płacą mi w zależności od ezgemplarza, istotne byłoby dla mnie, ile osób ją przeczyta. "A jak będziesz sprzedawał niezabezpieczone PDF-y, to to będzie na chomiku tego samego dnia." iTunes jest pełne niezabezpieczonej muzy, a jeszcze nigdy nie widziałem pliku AAC na torrentach :) Gdybym miał sprzedawać e-booki, sprzedawałbym przez amazon jak już wejdzie do Polski. Wszystkie książki na Kindle'a kupuję na amazonie - tylko przez to przez ostatni rok 75% książek przeczytałem nie po polsku. 2012/01/24 19:25:04
@caturday
"mhm, możesz podać przykład tych "nowych wczesnych pink floydów", którzy Już Się Utrzymują Z Muzyki, Ale Wciąż Są Jeszcze Niszowi?" A bo moja teza brzmi właśnie tak, że dzisiejsze czasy to idealna epoka dla tego typu wykonawców, dlatego zaraz sypnę tysiącami przykładów. Słuchaj, jak następnym razem zrobisz tego typu błąd, moją odpowiedzią nie będą już cierpliwe wyjaśnienia. 2012/01/24 19:26:37
@symeones
" Bo niezależnie od tego jak jest skonstruowana umowa, i czy płacą mi w zależności od ezgemplarza, istotne byłoby dla mnie, ile osób ją przeczyta. " Przy odpowiednio atrakcyjnej zaliczce mogę nawet napisać książkę, której nie przeczyta absolutnie nikt. "iTunes jest pełne niezabezpieczonej muzy, a jeszcze nigdy nie widziałem pliku AAC na torrentach :) " Ba, ja nawet na torrentach nie widziałem ani jednego pliku MP3. Widać takich tam nie ma. 2012/01/24 19:27:45
@WO
Z kolei za sprawą chomikuj, opłacalność wydawania e-booków też jest żadna. Dla tych stu egzemplarzy, które się legalnie sprzedadzą, to się nawet nie opłaca pomachać przez okno od niechcenia. A jak będziesz sprzedawał niezabezpieczone PDF-y, to to będzie na chomiku tego samego dnia. a) ebook nie równa się PDF (litości!), czytelnicy wolą epub lub mobi b) na chomiku są głownie skany i OCRy z papierowych książek (często w lepszej jakości niż oficjalne ebooki to co Virtualo zrobiło z "Talki z resztą" to kabaret forum.eksiazki.org/post77516.html#p77516 ) c) DRM (konkretnie ADEPT) używany często w Polsce do zabezpieczania ebooków (i niekompatybilny z czytnikami Amazonu) był według wydawnictw niezbędny. Pogłoski o wejściu Amazonu na Polski rynek w cudowny sposób nakłoniły wydawnictwa do zmiany stanowiska i sprzedaży ebooków zabezpieczonych znakiem wodnym lub bez zabezpieczeń. 2012/01/24 19:31:48
@WO
"Ty chyba cały czas to mylisz z jakimiś pomysłami typu "grupa młodych account managerów spotyka się w weekend i sobie brzdąka"." Czy my na serio prowadzimy tu dyskusję o tym, czy w Polsce da się utrzymać legalnie z muzyki czy z literatury? Toż podobno nawet Dukaj nie utrzymuje się z pisania. Ilu pisarzy ma większe nakłady od niego? 2012/01/24 19:32:13
@symeones
"iTunes jest pełne niezabezpieczonej muzy, a jeszcze nigdy nie widziałem pliku AAC na torrentach :) " Linkować nie będę, ale jedno wyszukiwanie, audio AAC, dostaję 2187 wyników, spora część z komentarzem, że ściągnięte z iTunes, włącznie z EP i tak dalej. 2012/01/24 19:36:55
@aleander
No ciekawe, bo mi wychodzi, że na torrentach AAC to głównie sposób kodowania ścieżek audio w filmach formacie h264. A muzyki w AAC jest kilkadziesiąt razy mniej niż w MP3. Co zresztą nie oznacza, że te empetrójki nie są wzięte z Amazona :) 2012/01/24 19:40:50
Rpyzel, dzięki wielkie za opisanie mi rynku ebooków. No przecież ja nigdy kurna nie miałem żadnych propozycji z ebookowych wydawnictw ani wewogle niczego sam do tego rynku nie przymierzałem.
2012/01/24 19:46:21
@thermoman
Aha. A za co kupują sobie ten sprzęt? Za dwie poprzednie płyty przecież. 2012/01/24 19:48:18
@m3
"Za dwie poprzednie płyty przecież." Brawo! I teraz kolejne pytanie: za co mieliby sobie go kupić w świecie bez sprzedaży płyt? Z koncertów? Super, ale wtedy skąd czas na pracę w studiu? 2012/01/24 19:51:20
@Za dwie poprzednie płyty przecież.
O to to. Tak już mamy urządzony świat, że zanim ktoś dostanie najlepszą fuchę w kraju, musi się trochę pomęczyć przy mniejszych biznesach. A muzyków nie żałowałbym o tyle, że robienie muzyki znacznie staniało w porównaniu np. z latami 80. Dave Mustaine (sorry za lekko wiejski przykład) wspominał parę lat temu, że teraz to dzieciaki mają łatwo, bo już tani sprzęt brzmi zupełnie dobrze, nie to co za jego młodości. A jeśli ktoś musi mieć magazyn sprzętu... to jego problem. Slash nie dlatego fajnie (kiedyś) grał że wydał 100k+ dolców na gibsony. I BTW znalazł tylko trzy, które go satysfakcjonowały. 2012/01/24 19:51:38
"A bo moja teza brzmi właśnie tak, że dzisiejsze czasy to idealna epoka dla tego typu wykonawców, dlatego zaraz sypnę tysiącami przykładów. Słuchaj, jak następnym razem zrobisz tego typu błąd, moją odpowiedzią nie będą już cierpliwe wyjaśnienia."
Kiedyś chodziłem z dizewczyną, której koronnym argumentem było: "nie masz racji, ale teraz sobie nie przypomnę dlaczego". Żyjemy w czasach rozkwitu nisz, pitchforka, porcysa itd. Muzyka nie była jeszcze nigdy tak zróżnicowana jak teraz. No ale to jest ciężki czas dla niszowych zespołów. Bo tak. 2012/01/24 19:52:24
@caturday
"Kiedyś chodziłem z dizewczyną, której koronnym argumentem było: "nie masz racji, ale teraz sobie nie przypomnę dlaczego". " Ej, ale ja dokładnie wiem, co źle zrozumiałeś w mojej wypowiedzi. A teraz zgodnie z ostrzeżeniem - pa. 2012/01/24 19:53:06
"bo już tani sprzęt brzmi zupełnie dobrze, nie to co za jego młodości."
Koszty produkcji muzycznej to już w ogóle inna bajka, zgrabnie brzmiący album da się zrobić bez problemu na sprzęcie poniżej 10k. 2012/01/24 19:53:27
@WO
Jak piszesz literki PDF obok ebook, to skąd mam wiedzieć, że rozmawiam z fachowcem? A skoro sam Dukaj nie ma pojęcia, dlaczego jego książki raz są w wersji ebook a raz znikają z oferty forum.eksiazki.org/ksiegarnie-ebookow-i-audiobookow-f156/ebooki-dukaja-t10906.html to mniej uznani i nagradzani autorzy też mogą nie wiedzieć. 2012/01/24 19:55:06
Wojtku, jedna uwaga, muzycy zarabiaja na koncertach nie dlatego ze piractwo i sprzedaz plyt spada, tylko dlatego ze kontrakty plytowe sa skonstruowane tak, ze do wydania plyty zespol czasami w zasadzie doplaca, bo wytwornia daje zaliczke, od ktorej potem odlicza wszystko co "inwestuje" w zespol - studio, teledysk, promocje i w sumie muzycy robia ten album na kredyt od wytworni ktora sama przez nich go sobie udziela, a plyta jest po to, zeby byla promocja i ktokolwiek przyszedl na koncert. Sonny Bono w kongresie probowal z tym walczyc, ale nie wyszlo.
A co do niszowego Pinka Floyda zyjacego z muzyki - teraz kazdy i jego pies robi muzyke i wrzuca na tube, nadpodaz muzyki jest olbrzymia i jak sie nie jest gornym 1% wykonawcow to sie nie da z tego wyzyc ale nie dlatego ze piractwo, tylko dlatego ze konkurencja. Europejski DJ na jednym w miare popularnym tracku zarobi przecietnie 100EUR. Kilka dni temu mowilem i pisalem o ACTA to co ty, ale zauwaz ze ACTA wystawi naszych obywateli na pozwy cywilne z zagranicy, zablokuje obrot generycznymi lekami i oddaje wlasciwie wszystkich sygnatariuszy we wladze prawnikow amerykanskich majorsow. Ta asymetria jest problemem. 2012/01/24 19:55:29
@wo
Brawo! I teraz kolejne pytanie: za co mieliby sobie go kupić w świecie bez sprzedaży płyt? Z koncertów? Super, ale wtedy skąd czas na pracę w studiu? Trasy koncertowe prawie zawsze były dla muzyków bardziej dochodowe niż płyty (z wyjątkiem jakichś DSOTM ale właśnie dlatego to są wyjątki). A w konkretnym przypadku PF to akurat argument dość perwersyjnie chybiony bo akurat oni nowy materiał zawsze najpierw ogrywali na koncertach a potem dopiero wchodzili do studia, więc tu nie było żadnego konfliktu. Generalnie muzyków żyjących tylko ze studia nie znam. Nawet takie komercyjne tuzy jak Kult zasuwają ostro trasę za trasą bo płyta choćby się sprzedała w rekordowej na kraj ilości egzemplarzy to z tego nie wyżyjesz. Z muzyków niekoncertujących - masz speców od elektroniki na co dzień didżejujących do tańca w klubach z jednej strony, kompozytorów muzyki poważnej zasuwających na 3 etatach na amuzie, muzykologii na uniwerku i korkach po godzinach. I Pendereckiego jako "wyjątek potwierdzający regułę". 2012/01/24 19:56:06
@rpyzel
"Jak piszesz literki PDF obok ebook, to skąd mam wiedzieć, że rozmawiam z fachowcem? " PDF pojawił się w wypowiedzi przedmówcy. "A skoro sam Dukaj nie ma pojęcia, dlaczego jego książki raz są w wersji ebook a raz znikają z oferty" Zapewniam Cię, że Dukaj o tym bardzo dokładnie wie. Kurna, ludzie, czy Wy naprawdę zakładacie, że każdy o wszystkim może rozmawiać publicznie? 2012/01/24 19:58:29
@ caturday
"Muzyka nie była jeszcze nigdy tak zróżnicowana jak teraz" Obawiam się że to bzdura. O czym świadczy choćby kolekcja drugo- i trzecioligowych amerykańskich kapel psychodelicznych i freakbeatowych zespołów brytyjskich z lat 60., która zajmuje sporą część mojego regału z płytami. Postawiłbym raczej inną, dość banalną w swej oczywistości tezę - że to media przed internetem nie były nigdy aż tak zróżnicowane, a co za tym idzie dostęp do najbardziej nawet niszowej muzyki muzyki - tak łatwy i szybki. 2012/01/24 20:00:33
@m3
" w konkretnym przypadku PF to akurat argument dość perwersyjnie chybiony bo akurat oni nowy materiał zawsze najpierw ogrywali na koncertach a potem dopiero wchodzili do studia, więc tu nie było żadnego konfliktu. " Ale żeby w ogóle wejść i przez parę miesięcy nie zarabiać, musisz mieć co? Zaliczkę. Od kogo? W praktyce jednak przewaznie od EMI (lub kompatybilnych). "Generalnie muzyków żyjących tylko ze studia nie znam." Nie musi być "tylko ze". Na razie piractwo kieruje nas w stronę świata, w którym zarabia się WYŁĄCZNIE na koncertach i kontraktach reklamowych, a to świat, w którym nie będzie sensu robić "Atom Heart Mother". 2012/01/24 20:04:36
@themorman
"Obawiam się że to bzdura. O czym świadczy choćby kolekcja drugo- i trzecioligowych amerykańskich kapel psychodelicznych i freakbeatowych zespołów brytyjskich z lat 60., która zajmuje sporą część mojego regału z płytami. " To ma potencjał na copypastę! W jaki niby sposób twój regal udowadnia cokolwiek komukolwiek? Nigdy wcześniej nie była tak łatwo robić muzyki - na dowolnym instrumencie imaginable (ebay, allegro). Nagrywać w domu, miksować na odległość. Nie trzeba już, jak Brian May, robić sobie samodzielnie gitary, bo cię nie stać na Strata. 2012/01/24 20:05:15
@wo
Na razie piractwo kieruje nas w stronę świata, w którym zarabia się WYŁĄCZNIE na koncertach i kontraktach reklamowych A może nie piractwo tylko polityka wytwórni? Patrz post weirdnika. a to świat, w którym nie będzie sensu robić "Atom Heart Mother" No przecież właśnie dlatego 1) próbowali to Atom Heart Mother jednak grać na koncertach (można posłuchać na bootlegach z jakim skutkiem), 2) zaraz potem skomponowali Echoes bo wtedy się też nie opłacało. 2012/01/24 20:13:07
@weirdnik
"Kilka dni temu mowilem i pisalem o ACTA to co ty, ale zauwaz ze ACTA wystawi naszych obywateli na pozwy cywilne z zagranicy, zablokuje obrot generycznymi lekami i oddaje wlasciwie wszystkich sygnatariuszy we wladze prawnikow amerykanskich majorsow. Ta asymetria jest problemem" Dlatego ja też mam zastrzeżenia co do paru punktów oraz co do ogólnego trybu prac nad umową. Ale nie co do samej idei walki z piractwem i walki z podróbkami. @m3 "bo wtedy się też nie opłacało." No jednak prawdziwym skokiem na kasę była dla nich właśnie studyjna "Ciemna strona". Tak, wiem, też grali na koncertach, ale musieli się na pewien czas jednak zamknąć w studiu i popracować. 2012/01/24 20:14:09
@sheik
"W jaki niby sposób twój regal udowadnia cokolwiek komukolwiek" Wystarczy że mi udowadnia. Czego ty tam sobie słuchasz w domu i jakie na tej podstawie wysuwasz wnioski to już nie mój problem. "Nigdy wcześniej nie było tak łatwo robić muzyki" Super. A teraz wróć do mojego komcia, przeczytaj go jeszcze raz i zastanów się, czy aby na pewno teza, którą tu stawiasz jest tą samą, z którą ja polemizuję. 2012/01/24 20:17:12
@caturday
"Muzyka nie była jeszcze nigdy tak zróżnicowana jak teraz". I ostatni jako taki żąnr to dubstep, który pod koniec lat 90tych się wykluł nieśmiało? @thermoman "Obawiam się że to bzdura". Mam podobne obawy, może te wszystkie żąnry na lastefemie i fajnie wyglądają, bo albo gdzieś jest post coś tam, albo jeden przymiotnik do drugiego się przykleił, ale żeby coś nowego od lat 00, to chyba zawsze coś w stylu "nowa fala gitarowego grania z GB" wyskakuje. Nie ma niczego wyraźnego, są jakieś nurciki efemerydki, to samo z niegitarowymi i wszelkimi innymi. OK, są ciekawi artyści, ale nie ma żadnego kopa, wszystko stoi. Abstrahując już od piractwa, bo prostego tutaj wynikania nie zamierzam wyprowadzać: typu słaba sztuka, bo piractwo, ale coś na rzeczy jest. A niszowi artyści są i w itunes również. 2012/01/24 20:23:28
@wo
"I to jest realna strata i dla spadkobierców" Prawa autorskie istnieją jednak przede wszystkim po to, żeby umożliwić ludziom dostęp do dóbr kultury ("To promote the Progress of Science and useful Arts" u Jankesów i "celem znalezienia właściwych rozwiązań problemów wynikających z rozwoju gospodarczego, społecznego, kulturowego i technicznego" na całym świecie), które inaczej mogłyby nie powstać. Monopol prawnoautorski utrzymywany dekady po śmierci autora ma w tym kontekście mniej więcej tyle sensu co dwudziestoletni patent na one-click buying -- niewiele. To samo z kolejnymi wydłużeniami okresu ochronnego (Mickey Mouse Protection Act). Alex Tabarrok napisał bardzo fajną książeczkę na temat innowacji między innymi w kontekście patentów, gdzie proponuje, żeby pozwolić wnioskodawcy wybrać długość ochrony patentowej, ale wymagać od niego pokazania poniesionych kosztów przed uzyskaniem 20-letniego okresu ochronnego, a domyślnie udzielać kilkuletnich patentów. Argumentem jest, że co innego one-click bying, a co innego nowy lek, którego opracowanie i przetestowanie potrafi kosztować ponad miliard dolarów, podczas gdy skopiowanie to centy za sztukę. Na tej samej zasadzie mogłyby i IMHO powinny działać prawa autorskie. Ścisła ochrona przez pierwszych kilka lat, żeby autor mógł odbić koszty i zarobić, a potem dzieło powinno być dostępne dla wszystkich uczestników naszej kultury bez ograniczeń (no, poza atrybucją). Z możliwością wydłużenia ochrony jeśli autor pokaże, że projekt był szczególnie kosztowny i okres zwrotu z tej inwestycji jest dłuższy niż domyślny czas ochrony. Większość dochodów twórców to i tak najczęściej kilka miesięcy po premierze. 2012/01/24 20:24:14
Zepsułem linka, znów -- przepraszam, tutaj jest poprawny: www.amazon.com/Launching-Innovation-Renaissance-Market-ebook/dp/B006C1HX24
2012/01/24 20:24:21
@WO
"wyrażałem żal, że tak kontrowersyjnych kwestii nie poddano konsultacjom społecznym" To wcale nie są kontrowersyjne kwestie i nie było potrzeby przeprowadzania jakichś super konsultacji (poza niezbędnymi: przeprowadzonymi konsultacjami społecznymi oraz uzgodnieniami w ramach rady ministrów i parlamentu - podczas których kontrowersji nie dało się zauważyć). Nawet wręcz przeciwnie, bezsensowne są konsultacje w sprawie porozumienia, które "...nie spowoduje konieczności wprowadzania zmian w prawie europejskim. Nie będzie też konieczne dokonuwanie zmian w prawie polskim"* bo porozumienie (wg oficjalnych stanowisk Komisji Europejskiej i polskiego rządu, a nie jakichś blogów) należy ocenić jako zgodne z unijnym acquis, a także z polskimi regulacjami w obszarze egzekwowania praw własności intelektualnej. ACTA nie spowoduje więc konieczności dokonywania zmian w prawie europejskim ani polskim. @kjonca "@kay_84 "O, mój ulubiony przykład ignorancji w temacie ACTA. Większość zobowiązań wynikających z ACTA Polska już wypełniła,[...]" Te dotyczące "zabezpieczenia powództwa na życzenie" też? Przypuszczam, że wątpiię." Tak, też - szczegóły niżej*. *Uzasadnienie na końcu: www.mkidn.gov.pl/media/docs/20120118-wniosek_ACTA.pdf PS Ta cała AFERAAA!!!11 to taki sam humbug jak niedawne "cztery pakiety telekomunikacyjne", które również miały wprowadzić cenzurę i inwigilację (co również było bzdurą). Było, minęło, wrzeszczący dzisiaj anty-ACTA pewnie już nie pamiętają o co chodziło. 2012/01/24 20:25:01
Ja tylko nieśmiało wtrącę jeden link. Książka Lessiga (ten pan od Creative Commons), z wstępem od Bendyka "Wolna Kultura" dostępna dla prywatnego użytku za darmo. Jeśli gospodarz albo inni komcionauci jakimś cudem nie czytali to szczerze polecam bo tam autor wychodząc z założenia, że piractwo (jako strata dla artysty) jest be (chociaż paradoksalnie ma i zalety) postuluje utworzenie systemu, w którym byłaby zachowana równowaga między interesem odbiorcy i twórcy z pożytkiem dla samej kultury. Aktualna nawet i dzisiaj niestety chociaż od wydania minęło juz trochę czasu...
2012/01/24 20:25:07
@martin.slenderlink
Mam podobne obawy, może te wszystkie żąnry na lastefemie i fajnie wyglądają, bo albo gdzieś jest post coś tam, albo jeden przymiotnik do drugiego się przykleił, ale żeby coś nowego od lat 00, to chyba zawsze coś w stylu "nowa fala gitarowego grania z GB" wyskakuje. Nie ma niczego wyraźnego, są jakieś nurciki efemerydki, to samo z niegitarowymi i wszelkimi innymi. OK, są ciekawi artyści, ale nie ma żadnego kopa, wszystko stoi. Muzyka nowadays po prostu nie ma już tego namlulu co za czasów kiedy mieliśmy po 20 lat i 20 kg mniej. Oh, wait. 2012/01/24 20:27:00
@wo
Chyba niesłusznie za wszystkie trudności twórców ( muzycy, pisarze ) obarczasz zjawisko piractwa. Można odnieść wrażenie, że to jest jedyna bolączka, praprzyczyna wszystkiego zła w show biznesie. Trochę to uproszczone. Czy za to, że nie warto wydać porządnie w audio i epubie książek Lema winę ponosi piractwo, czy też może ogólny poziom czytelnictwa w Polsce ( jego masowość ). To, że w sieci znajdziesz zylion linków do książek Lema ( często nawet w formacie txt ), nie oznacza, że te zylion pozycji zostanie kiedykolwiek przez kogoś przeczytane. Trudno na tej podstawie oceniać szanse publikacji elektronicznej. Ale juz na podstawie wielkości nakładów papierowych bardziej. 2012/01/24 20:31:21
@tymczasowe
"Monopol prawnoautorski utrzymywany dekady po śmierci autora ma w tym kontekście mniej więcej tyle sensu co dwudziestoletni patent na one-click buying -- niewiele. " Nieprawda. Rodzina pisarza przeważnie ma całkiem spory wkład w twórczość pisarza. Zacytuję tutaj zdanie z wywiadu z Tomaszem Lemem, które mi jakoś zapadło w pamięć: "Zanim się nauczyłem chodzić porządnie, już mnie uczono, że mam chodzić cicho". Owszem, uważam, że Tomaszowi Lemowi należy się parędziesiąt lat dochodów z praw majątkowych. Nie upieram się, że 70, niech będzie połowa tego - ale powinno coś być. @kwak "Nawet wręcz przeciwnie, bezsensowne są konsultacje w sprawie porozumienia, które "...nie spowoduje konieczności wprowadzania zmian w prawie europejskim. Nie będzie też konieczne dokonuwanie zmian w prawie polskim"*" Przykro mi, nie wierzę na słowo. 2012/01/24 20:31:41
@kjonca
"@kay_84 "O, mój ulubiony przykład ignorancji w temacie ACTA. Większość zobowiązań wynikających z ACTA Polska już wypełniła,[...]" Te dotyczące "zabezpieczenia powództwa na życzenie" też? Przypuszczam, że wątpiię." Tak, też - szczegóły niżej*. *Uzasadnienie na końcu: www.mkidn.gov.pl/media/docs/20120118-wniosek_ACTA.pdf ============================================ Aha, to ja nie mam więcej pytań wysoki sądzie. Polecam jednak przeczytanie linku przytoczonego przez WO. Link MKiDN na te wątpliwości jednak nie odpowiada. 2012/01/24 20:32:35
@mat44
"Trudno na tej podstawie oceniać szanse publikacji elektronicznej" Właśnie na tej podstawie ocenia się szanse publikacji elektronicznej. W odróżnieniu od Ciebie, ja to znam od kuchni. Nie podoba mi się Twoja interpunkcja: jeśli nie umiesz pisać poprawnie, pisz gdzie indziej. Nie będzie następnego ostrzeżenia. 2012/01/24 20:37:52
@3m
"Muzyka nowadays po prostu nie ma już tego namlulu co za czasów kiedy mieliśmy po 20 lat i 20 kg mniej. Oh, wait". Ja sie aż tak jeszcze nie zestarzałem, jeszcze mam trochę czasu do bardziej bolesnej cezury niż trzydziestak. Sporo rzeczy obecnych ma trochę namlulu, tylko brakuje im czegoś innego. Dużo chłonę teraźniejszych nagrań. My point was different: to, co się wykluło jako w pełni odrębne (pod)gatunki to co najwyżej koniec lat 90tych. Nie twierdzę wcale, że riff Morelo z Freedom to jest takie coś, że łojejku, nikt tego już nie powtórzy. Po prostu za mało jest wyrazistości i ja nad tym ubolewam z perspektywy kogoś, kto chciałby dostać jeszcze kopa w d... od młodości. A nie z pozycji kolesia robiącego sobie fap tripa. 2012/01/24 20:43:20
@kwak "To wcale nie są kontrowersyjne kwestie i nie było potrzeby przeprowadzania"
Pewnie, tylko się jakiś głupawy GIODO czepia o zagrożenie dla praw konstytucyjnych, betka! 2012/01/24 20:44:30
@WO i źródła blogowe
niezwykle szerokie określenie kręgu osób, co do których posiadacz praw może żądać udzielenia informacji... Być może autor tego bloga ściemnia No, więc na już na tym przykładzie widać, że ściemnia - vide art. 80 ust. 1 ust. o pr. autorskim i pr. pokrewnych (tu też "podejrzany"). Z drugim przykładem jest podobnie (jest on fakultatywny i ACTA nic nie wprowadzi). 2012/01/24 20:47:23
@martin.slenderlink
My point was different: to, co się wykluło jako w pełni odrębne (pod)gatunki to co najwyżej koniec lat 90tych. Jezusie, a po cholerę komu 5 nowych (pod)gatunków muzyki co 3 lata (w dodatku w skrajnych przypadkach różniących się ubiorem muzyków)? Pop się po prostu zapędził w ślepą uliczkę i krzyżyk mu na drogę. Tak jak prasie papierowej, operetce i zawodowi tapera. 2012/01/24 20:52:41
cdp.cdp
"@kwak "To wcale nie są kontrowersyjne kwestie i nie było potrzeby przeprowadzania" Pewnie, tylko się jakiś głupawy GIODO czepia o zagrożenie dla praw konstytucyjnych, betka!" GIODO głównie przypuszcza, przewiduje, domniemuje. Tam gdzie pisze o faktach, potwierdza stanowisko rządu. Przeczytaj to dokładnie: www.giodo.gov.pl/259/id_art/4497/j/pl/ 2012/01/24 20:58:31
Przepraszam najmocniej za takie linkowanie, być może gospodarz wytnie tego komcia, ale nie mogę się powstrzymać, tym bardziej że to też jest jakiś przyczynek do dyskusji, a już na pewno do dyskusji o stanie wiedzy stron na temat meritum całego sporu. Jako bonus dochodzi fakt, że w roli bohatera występuje bardzo lubiana tu przecież postać:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11026458,Migalski__Poslowie_nie_wiedza_za_czym_glosuja__Glosowalem.html?lokale=warszawa 2012/01/24 21:02:11
@3m
"Jezusie, a po cholerę komu 5 nowych (pod)gatunków muzyki co 3 lata" No dobra, nie mam wielkich wymagań, liczę na coś fajnego w tej dekadzie. 00' w zasadzie wałkowały, to co już lata 90te wypracowały. Zanegujesz to? OK, nie, ponieważ Twoja teza jest taka, że pop (rozumiem, że to jak najszersza kategoria ma być) zapędził się w ślepą uliczkę. No okej, tylko chyba nie sprowadzisz tematu np. do "kraciastych koszul"? 2012/01/24 21:08:15
@martin.slenderlink
"00' w zasadzie wałkowały, to co już lata 90te wypracowały. Zanegujesz to?" Ja to zrobię. Zerosy wałkowały 80's. "zapędził się w ślepą uliczkę" Wszystko jest popem. 2012/01/24 21:18:46
@martin.slenderlink
00' w zasadzie wałkowały, to co już lata 90te wypracowały. Zanegujesz to? Nie. Po prostu nie widzę w tym nic złego. 2012/01/24 21:29:21
@3m
"Nie. Po prostu nie widzę w tym nic złego". Ja w samej inspiracji/modzie też nie, ale w tym, że nic poza tym. Na początku lat 00 np. wyraźny był dla mnie Aphex czy Amon Tobin, a jednak ich wczesne nagrania przypadają już na lata 90te. I tak prawie ze wszystkimi oryginałami, których pamiętam i co oryginalniejszymi nurtami. Tak to widzę. 2012/01/24 21:35:45
@martin.slenderlink
"Ja w samej inspiracji/modzie też nie, ale w tym, że nic poza tym. Na początku lat 00 np. wyraźny był dla mnie Aphex czy Amon Tobin, a jednak ich wczesne nagrania przypadają już na lata 90te. I tak prawie ze wszystkimi oryginałami, których pamiętam i co oryginalniejszymi nurtami. Tak to widzę." Burial? Zomby? Shackleton? W ciągu ostatnich 10 lat wyroiło się mnóstwo oryginalnych artystów. Po prostu patrzysz nie tam gdzie trzeba. 2012/01/24 21:43:12
@kwak "Tam gdzie pisze o faktach, potwierdza stanowisko rządu"
Nieprawda, tam gdzie pisze o faktach demaskuje manipulacje rządu. Jak choćby ta, że "nie będzie trzeba zmieniać polskich praw", no nie będzie bo ACTA jako ratyfikowana umowa będzie mieć przed polskimi ustawami pierwszeństwo. Jak na oficjalny, pisany dyplomatycznie jednak dokument to jest po prostu dla rządu miażdżący. 2012/01/24 21:50:02
@WO
"@kwak "Nawet wręcz przeciwnie, bezsensowne są konsultacje w sprawie porozumienia, które "...nie spowoduje konieczności wprowadzania zmian w prawie europejskim. Nie będzie też konieczne dokonuwanie zmian w prawie polskim"*" Przykro mi, nie wierzę na słowo." Nikt (jakieś rozsądne/wiarygodne źródła?) nie twierdzi, że ACTA spowoduje konieczność wprowadzenia zmian w pr. europejskim i polskim (zarzuty są inne, polegajace gł. na gdybaniu), czyli w to, co jest w urzędowym dokumencie (uzgodnionym z Rządowym Centrum Legislacji - to ci od prawa) a co Ty właśnie negujesz. Bo znalazłeś sobie bloga i przeczytałeś. No, sorki ale to przypomina Macierewicza nie wierzącego na słowo (raportów z katastrofy) bo znalazł sobie Biniendę. 2012/01/24 21:51:58
@nowe zespoły muzyczne, które nie mogą się utrzymać z muzyki
Tak z ciekawości - dlaczego nowo pojawiający się na rynku twórcy muzyki powinni od razu się z tej muzyki, którą tworzą utrzymywać? Każdy zwyczajny człowiek, który chce otworzyć jakiś biznes musi mieć kapitał początkowy (czy to w postaci kredytu, pieniędzy bogatej żony/kochanki/męża/kochanka, darowizny od rodziców, czy spadku po cioci z ameryki, albo własnych odłożonych po latach harówki w McDonald's) i nie wyobrażam sobie, żeby w przypadku muzyków (pisarzy, malarzy itd.) miało być inaczej? I tak jak dowolny biznes prowadzony przez nie-artystę może upaść, tak samo powinien upaść zespół, którego twórcy nie mają albo dość determinacji/albo nie są dość dobrzy/albo nie mają dość dużo szczęścia. 2012/01/24 21:53:55
@hisname
"W ciągu ostatnich 10 lat wyroiło się mnóstwo oryginalnych artystów + przykłady". Akurat te przykłady to bardzo mocno osadzone w tym, co już w 90' się wykluło. Ja nigdy nie twierdziłem, że dubstepu, czy 2-stepu nie grali w latach 90'. Nie są to złe przykłady, ale nie takie znowu przykłady czegoś super świeżego. 2012/01/24 21:59:33
@wo "No właśnie on sobie poradzi - ale to nie jest dobry model. Wolę model Stanisława Lema, a tam nieodłącznym elementem zawsze była zaliczka, pozwalająca się skupić na pracy. "
Tylko czy Lem dostawał rzeczywiście pozwalające się utrzymać zaliczki pisząc swoje pierwsze opowiadanka, czy zaczął je dostawać jak już miał Nazwisko? Bo dziś Głuchowski też dostanie zaliczkę... 2012/01/24 22:19:37
@martin.slenderlink
Akurat te przykłady to bardzo mocno osadzone w tym, co już w 90' się wykluło. Tak jak dokładnie wszystko co się wykluwało przed nimi. Z kapelusza to se tylko Schönberg dodekafonię a kamerata florencka operę wyjęli. Oh, wait. Zdziwiłbyś się jak wielu ludzi, którzy stworzyli coś naprawdę nowatorskiego w muzyce 1) w ogóle srało na kategorię "coś nowego", po prostu robili to co robili najlepiej jak potrafili, 2) uważało, że tak naprawdę tylko przywracają coś dobrego z przeszłości. Cały witz z popem polega właśnie na tym przezabawnym rozjeździe pomiędzy ciśnieniem na robienie czegoś nowego a międleniem w kółko tych samych chwytów i podwórkowej zabawie w klany w stylu: "my gramy na wiosłach o obniżonym stroju a za to oni wyznają tylko metrum 3/4, śmierć chujakom!" To było naprawdę zabawne, ale przez 50 lat po prostu doszło do ściany i tyle. 2012/01/24 22:27:39
@wo
"Rodzina pisarza przeważnie ma całkiem spory wkład w twórczość pisarza." Oczywiście, że tak, ale uważasz, że robią to, bo mają nadzieję na kilka dekad dochodów? Nawet w obecnym systemie szansa na to jest minimalna. A długi okres ochronny wiąże się z bardzo wysokimi kosztami transakcyjnymi przy tworzeniu nowych dzieł. To może w małym stopniu odnosi się do książek, ale już przy muzyce i filmach ma ogromne znaczenie. I, nade wszystko, ogranicza znacznie dostęp do dóbr kultury -- gdyby został skrócony do kilku/dziesięciu lat, to mogłyby powstać ogromne biblioteki tekstów kultury (vide Project Gutenberg) dostępne dla każdego lub prawie każdego. Generalnie, koszty (w tym utracone korzyści) ochrony przez dekady są dla społeczeństwa wysokie, natomiast korzyści wątpliwe. 2012/01/24 22:35:45
@3m
"Zdziwiłbyś się jak wielu ludzi, którzy stworzyli coś naprawdę nowatorskiego w muzyce 1) w ogóle srało na kategorię "coś nowego", po prostu robili to co robili najlepiej jak potrafili" Nigdzie nie napisałem, że mają się na tym właśnie skupiać niesamowicie mocno, żeby im to wyszło. A Ty sam użyłeś słowa "nowatorski", mimo wszystko. Dobra, nie zamierzam kłócić o dźwięki, które są tak rewolucyjne, że aż wbijają się na poziom antytezy własnej dupy. Tym to akurat średnio jest kogoś zaskoczyć. Bez przesady. 2012/01/24 22:47:55
@martin.slenderlink
Nigdzie nie napisałem, że mają się na tym właśnie skupiać niesamowicie mocno, żeby im to wyszło. Ale takie właśnie jest założenie muzyki popowej jaką znamy od x-dziesięciu lat - ma być inne od tego czego słuchał starszy o trzy lata brat. Co prowadzi do takich kuriozów jak "gatunki" typu trip-hop składające się z 2.5 wykonawców (Portishead, MA i Tricky solo) i 4 dobrych płyt na krzyż. A Ty sam użyłeś słowa "nowatorski", mimo wszystko. Sam pisałeś, że w '00 nie powstało nic nowego. Może zamiast nowego poszukaj po prostu dobrego. Nie masz już przecież 14 lat, nie musisz walczyć o dominację ze starszym bratem. 2012/01/24 23:36:23
@ wo
Ja pozwolę sobie wrócić do Twoich uwag z notki, bo nikt ich chyba w końcu nie spróbował wyjaśnić. "Nie podoba mi się niezwykle szerokie określenie kręgu osób, co do których posiadacz praw może żądać udzielenia informacji" Nie wiem, czy "abonent, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia" to niezwykle szerokie określenie kręgu osób, co zresztą jest o tyle bez znaczenia, że odpowiedni przepis i tak od dawna funkcjonuje w naszym prawie w art. 80 ustawy o prawie autorskim. "odejście od zasady wprowadzonej przez art. 122 prawa autorskiego, który uzależniał działanie organów ścigania w większości przypadków od wniosku pokrzywdzonego." Art. 122 ustawy o prawie autorskim dot. tylko niektórych typu przestępstw, w pozostała część jest ścigana z urzędu, przede wszystkim z urzędu ścigane są typy kwalifikowane, w których sprawca z przestępstwa czyni sobie źródło stałego dochodu, co odpowiada pojęciu "działań na skalę handlową", którą posługuje się ACTA. Tak więc i tutaj odpowiedni przepisy już w polskim prawie funkcjonują. 2012/01/24 23:54:50
@cdp
"Tylko czy Lem dostawał rzeczywiście pozwalające się utrzymać zaliczki pisząc swoje pierwsze opowiadanka," Nie potrzebujesz zaliczki do napisania opowiadania, potrzebujesz do powieści. I dostał ją już na "Astronautów". @tymczasowekonto "Oczywiście, że tak, ale uważasz, że robią to, bo mają nadzieję na kilka dekad dochodów?" Kompletnie nie obchodzi mnie to, na co mają nadzieję. Mają do tego prawo i każdy, kto by im chciał je odebrać, ma we mnie wroga. 2012/01/25 00:01:58
@kay
"Nie wiem, czy "abonent, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia" to niezwykle szerokie określenie kręgu osób, co zresztą jest o tyle bez znaczenia, że odpowiedni przepis i tak od dawna funkcjonuje w naszym prawie w art. 80 ustawy o prawie autorskim." Ale wiesz mniej więcej, że ACTA nie dotyczy tylko praw autorskich? Bo jakoś Twoje polemiki nie ujawniają tej wiedzy. 2012/01/25 00:13:27
Ja do tej pory czułem sympatię do tych anomyusów.
Trochę dziwiłem się, gdy zaczęli szantażować rzad, ale nadal czułem sympatię. Przestałem czuć sympatię, gdy przeczytałem na Twarzoksiążce, że ci anymousi od wczoraj usiłują dobrać się do kont Zbigniewa Hołdysa, który chyba jako jedyny tak otwarcie poparł te ACTA (WO zrobiło to tak pół na pół). Co zależy od Hołdysa? Nic. On tylko śmiał wyrazić swoją opinię. I to wystarczy, by go hakować? Jeśli tak, to piszę do tych anymousów krótko - spierdalajcie. Chyba na naszych oczach tworzy się zwykły cyberterroryzm. A z terrorystami się nie negocjuje. 2012/01/25 00:17:32
@robertc
"A z terrorystami się nie negocjuje" Pomijając już to, że to pusty slogan, którego w praktyce nie da się zbyt długo wcielać w życie - to w tym przypadku nie ma z kim negocjować, bo Anonymous to nie jest organizacja z jakimś przywództwem czy sprecyzowanym planem. To jakbyś chciał coś negocjować z punkami Jako Takimi. 2012/01/25 00:26:21
Ależ wiem, że intermnet to anonimowość (wzglledna, bo pozostawiamy po sobie ślad w postaci IP, ale ci anymousi zapewne piszą przez jakieś serwery zagramaniczne i swój prawdziwy adres ukrywają)
Chodziło mi o to, że rząd jednak pod zadnym pozorem nie powinien się uginać pod naciskiem cyberterrorystów, bo to ich tylko zachęci do tego, by panować w internecie. Niby walczą o wolność internetu, a działają, by uciszać tych mających inne zdanie. rzygać mi się chce na taką mentalność. 2012/01/25 00:29:01
@robert
"Ależ wiem, że intermnet to anonimowość" Nie to napisałem. Wiesz, cytowanie przedpiścy to nie tylko kwestia uprzejmości - to także narzuca pewną dyscyplinę myśli. Bez tego człowiek zaczyna odlatywać w własne fantazje. I OK, póki to robi na swoim blogu. Do czego serdecznie w tej kwestii Cię zachęcam. 2012/01/25 00:55:45
Sorry, źle się wyraziłem, a myśli poleciały w inną stronę i nie dokończyłem kwestii.
Chodzi o to, ze przez ową anonimowość w internecie jednocześnie anymous jest anonimowy dla innego anymousa i rzeczywiście nie ma z kim negocjować (choć być może część anymousów zna się z reala i są chyba jakieś organizacje zrzeszające internautów, to trudno oczekiwać, że jakikolwiek haker sam z siebie ujawni się w realu). 2012/01/25 00:58:26
@robert
"są chyba jakieś organizacje zrzeszające internautów" Są, ale właśnie przez to nie mają nic wspólnego z Anonymous. 2012/01/25 01:21:33
Ale umknął wątek, który jest sednem. Czyli usiłowanie uciszenia w sieci kogoś, ko ma inne zdanie od anymousów. I to z hasłem "wolności internetu" na klawiaturze.
Internet szybko się rozwija i idzie w samopas. I trzeba to unormować. Ja nie wiem, czy ACTA jest dobre, czy nie i czym to rzeczywiście grozi. Natomiast nie podobają mi się metody tych anymousów. W ACTA w ogóle chodzi o ochronę praw autorskich wszelakich i obronę przed podróbkami, ale kwestia internetu i jego funkcjonowania jest u nas czynnikiem dominującym w dyskusji. Zresztą media też tak to przedstawiają, jakby chodziło tylko o internet. 2012/01/25 01:28:40
@weirdnik
"ACTA wystawi naszych obywateli na pozwy cywilne z zagranicy" Eh, a co dziś blokuje możliwość wnoszenia takich pozwów? I w ACTA jakiejś zmiany w tym zakresie nie widzę. Już widzę jak EMI goni Jadźkę z Mycisk za jedną kopię Yesterday. 2012/01/25 01:37:50
@3m
"Nie masz już przecież 14 lat, nie musisz walczyć o dominację ze starszym bratem". Chyba, że z siostrą musiałem. Z bratem to nie. Poza tym dla mnie dobra jest spora część muzyki, która i tak była zanim się urodziłem, a dobrego zawsze szukam. Mam jednak wrażenie, którego nie udało Ci się mnie pozbawić, że mniej jest wyraźnych/dobrych nagrań obecnie, na miarę danej dekady i tyle. I nie z powodu namlulu żadnego. Poza tym każda sztuka dąży do odchodzenia od czegoś przy wykorzystaniu inspiracji czymś, nawet jeśli coś się w niej nie pojawia, a czai się za plecami. To oczywiście banał i nie o to się przecież spieram. Według mnie obecnie jest za mało jednego i drugiego jednocześnie, za mało ożywczych napięć, stąd efekt wtórności. Ludzie nie mający z różnych względów czasu na rzeźbienie czegoś dłużej i solidniej, gorzej kończą, są niewyraźni. Nie wiem, na ile to kwestia rynku muzycznego i piractwa. Po prostu takie coś zauważam. To nie jest tylko spostrzezenie autora blogonotki, spora część artystów mających swój prime time choćby w tych latach 90tych szczerze współczuje młodym bendom. Czy jakiś Billy Corgan biadolący w wywiadzie ze Stevem Jonesem, że jak w ogóle te wszystkie zespoły istnieją, żeby się zaraz rozpaść, czy inny kolo. To nie jest raczej fikcja. Jedyna dla tych młodych bendów nadzieja w tym, że P2P męczy, a itunes to trzy kliknięcia i jeszcze 1:30 odsłuchów dla każdego tracku w albumie z opcją preview all. 2012/01/25 03:18:02
@walka z piractwem
Ja mam takie pytanie głównie do gospodarza, choć może nie tylko: dlaczego z faktu istnienia piractwa miałoby się wyciągać wyłącznie wniosek sprowadzający się "trzeba zwalczać piractwo"? A dlatego nie - trzeba zadbać o to, żeby legalna alternatywa była atrakcyjniejsza? Paru komcionautów tutaj o tym nieśmiało wspomniało, ale nikt tego nie podchwycił. Jeśli uznajemy, że twórczość jest jednak jakąś formą biznesu, to powinniśmy mieć na względzie, że w każdym innym biznesie patrzy się na potrzeby (potencjalnych) klientów, a następnie stara się do nich dostosować. W przypadku twórczości - niekoniecznie artystycznie, bo wiadomo, ale na pewno pod względem modelu biznesowego. Jeśli całe pokolenie chce mieć dostęp do contentu, jaki obecnie zapewnia piractwo, to dostawcy treści, zamiast bardzo się spinać, żeby to tym ludziom uniemożliwić i dostosować ich do modelu, który sprawdzał się kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, powinni zachodzić w głowę, jak im maksymalnie dogodzić i na tym zarobić. I ze strony dostawcy treści prawidłową odpowiedzią do gościa, który gdzieś wyżej w tym wątku chciałby oglądać "Californication" w dzień po emisji w Stanach, nie powinno być gospodarskie "cry me a river", tylko: kurna, jak na tym gościu zarobić? Zwłaszcza jeśli ten gość nie jest jeden, tylko są go miliony. Zresztą jumanie niekoniecznie jest darmowe. Owszem, darmowe są torrenty, ale oprócz torrentów są serwisy hostingowe - na tyle popularne, żeby z wielkim hukiem rzucić się na Megaupload. A żeby stamtąd jumać na potęgę, najpierw trzeba by zapłacić za konto premium. Na Chomiku zresztą też zdaje się coś tam się wykupuje. I ludzie to robią. Czyli są skłonni płacić za swobodę dostępu do contentu. Tylko że płacić firmom, które całą tę kasę zgarniają dla siebie. Więc teraz pytanie: dlaczego tego nie zdyskontować? Niektórzy już to robią, vide Netflix. I to skutecznie, bo obecnie generuje w USA więcej (fakt, o pół procenta, but still) całkowitego ruchu internetowego niż całe torrenty razem wzięte. To właśnie jest prawdziwy kierunek: piractwo można zabić tylko dostosowaniem modelu biznesowego oraz prawodawstwa (bo na dłuższą metę wyobrażam sobie tu także ważną rolę państwa) do rzeczywistości, a nie rzeczywistości do modelu biznesowego. 2012/01/25 03:53:45
Panie Wojtku, jak pan taki mądry, to proszę wyjaśnić jak można ukraść muzykę? I pal sześć moje gimnazjum. And thank you from the mountain za odpowiedź...
2012/01/25 07:31:19
"trzeba zadbać o to, żeby legalna alternatywa była atrakcyjniejsza?"
Chleb, wołowina i wódka są za drogie. Trzeba zadbać... " jak można ukraść muzykę?" Wchodząc do sklepu i jumając płytę pod kurtkę. Z punktu widzenia twórcy efekt ten sam, dodatkowo okrada się wtedy jeszcze tych, dzięki którym twórca miał szansę zarobić. 2012/01/25 08:58:33
Jest jeszcze jedna kwestia - za legalność dostaje się często po dupie. Trailery i straszenie FBI na płytach z filmami, jakies upierdliwe drmy w grach. Pirat często ma wygodniej. I za darmo. A powinno być odwrotnie - płacę i to ja mam mieć wygodniej.
Kanał dystrybucji musi być dla użytkownika przyjazny, jak Steam czy księgarnia Amazonu. Jeden klik na buy i mi leci na czytnik. I to działa i generuje zyski. Ale już podejście polskich księgarni z tym ich całym DRM od Adobe, które wymagało instalacji jakiegoś programu, zakładania konta i innego mambo dżambo, powodowało tylko refleksję, że za swoją chęć bycia legalnym dostaje się kopa w wiadome rejony. 2012/01/25 09:04:06
@nonamenoneed
Już widzę jak EMI goni Jadźkę z Mycisk za jedną kopię Yesterday. Sprawdzić, czy nie fanka Depeche Mode No i nie wykradł Precious, co teraz? - Vagla Taki numer (wjazd na chatę, zatrzymanie sprzętu itd. ) były możliwe pod obowiązującym prawem, teraz dodajmy im jeszcze trochę możliwości? Ja tam ufam prof. Łętowskiej wyborcza.pl/1,75248,11026891,Letowska__ACTA_to_wynik_lobbingu.html 2012/01/25 09:18:16
@wo
Na wstępie przepraszam za dostarczanie przykrości czytania tekstów pisanych niegramatycznie i ze złą interpunkcją. Serio rozumiem Twą irytację i postaram się poprawić w tym obszarze . Wracając do meritum, chciałbym uściślić: a) Uważam piractwo jako zjawisko za złe i niepożądane, w tym pełna zgoda z Twoim stanowiskiem b) Uważam, że piractwo jest też wygodnym usprawiedliwieniem dla rzeszy producentów kultury, nieumiejących dostosować się do dzisiejszych czasów. Producenci Ci zamiast skupić się na produkcie i nowoczesnym sposobie dystrybucji tam, gdzie są potencjalni klienci, całą energię pożytkują na prawne i medialne walki z piratami. Pozostają przy starych modelach sprzedaży ze swoją regionalizacją świata i niechęcią do internetu. Mają swoją tezę, że piraci ich okradają ( pobierają z internetu zamiast kupić w sklepie na rogu ). Ja mam tezę, że Ci wielbiciele darmochy z gimnazjum i tak by nie kupili ani Lema, ani setki filmów. Trudno więc tu więc mówić o kanibalizacji sprzedaży. Nie kwestionuję Twego doświadczenia na rynku książek, ale to chyba nie nędzne kopie, w większości w plikach tekstowych na chomikuj, często zebrane w zestawy razem z 1000 5000 tysiecy innych książek, psują rynek księgarski. Ludzie gromadzący ( chomikujący ) to na swoich kompach i tak nie kupują książek w swej masie. Możesz to zobaczyć patrząc na nakłady w Polsce. Usprawiedliwiasz brak w ofercie np. książek Lema w EPUB i w audiobookiem tym, że w sieci można znaleźć stare, zeskanowane ( EPUB ) lub zripowane z kaset magnetofonowych książki z instytutu dla niewidomych. To tak jakby producenci lodówek i odkurzaczy zwinęli interes mówiąc, że każdy ma już lodówkę, przenieśmy się do Zimbabwe, tam jest potencjał. Raczej warto skupić się na nowych metodach sprzedaży, egzekwując jednocześnie swoje prawa do własności intelektualnej. Liczenie, że jakaś ACTA cofnie rzeczywistość do ery przedinternetowej to mrzonki. 2012/01/25 09:27:15
@rpyzel
"Taki numer (wjazd na chatę, zatrzymanie sprzętu itd. ) były możliwe pod obowiązującym prawem, teraz dodajmy im jeszcze trochę możliwości? " Skoro były możliwe (surprise?) to co zmienia ACTA? Wymień te możliwości, które zostają dodane. "Ja tam ufam prof. Łętowskiej" Wtedy kiedy mówi "ACTA nie będzie obowiązywać bezpośrednio" też? @symeones Shit, zapomniałem dopisać "i nie dowożą ich w cenie do domu, autobus ma podjechać pod dom, a Avatara 2 proszę mi wyświetlić na dwa dni przed premierą, bo wtedy mi pasuje czasowo". Coś jeszcze na temat "jamusze", pardon, "trzeba zadbać o wygodę klienta"? 2012/01/25 09:27:18
@okrazek
"Ale już podejście polskich księgarni z tym ich całym DRM od Adobe, które wymagało instalacji jakiegoś programu, zakładania konta i innego mambo dżambo, powodowało tylko refleksję, że za swoją chęć bycia legalnym dostaje się kopa w wiadome rejony. " Typowe pirackie pierdololo. Akurat w wypadku książek DRM chroni autora. Takich, którzy wyczają, że akurat Adobe DRM jest do złamania w minutę, jest pełno, ale jednak część ludzi kupi zamiast ukraść i nie roześle zaraz wszystkim znajomym mailem. Czytanie książek z Adobe DRM jest proste jak drut, założenie konta to minuta (jak ktoś chroni prywatność, może użyć jednorazowego maila), czytnik ebooków sam się zgłosi i zaloguje, na jedno konto można podpiąć bodajże sześć czytników. Możesz kupić jedną książkę sobie na czytnik, tę samą wgrać na laptopa żony i peceta syna za granicą. Legalnie, paczpan. Korzystam i absolutnie nie czuję żadnego kopa, a przy kupowaniu kolejnych książek kliknięcie w "kup" i ściągnięcie loadera (reszta książki dociąga się sama) jest porównywalne lub łatwiejsze od riserczu chomikowego. Co do tego, że pirat ma wygodniej i za darmo to prawda. I zawsze będzie miał za darmo, zawsze dostanie kopię bez trailerów, dlatego też pirata należy kopać w dupę innymi metodami. Istniejącymi metodami, ACTA tu nic nie pomoże. Jeśli dla dużej części obecnie pobierających utrudnienia w kradzieży okażą się za duże, to niektórzy z nich kupią oryginały. 2012/01/25 09:30:42
@real.matej
"Panie Wojtku, jak pan taki mądry, to proszę wyjaśnić jak można ukraść muzykę? " Wszystko można, byle z wolna i z ostrożna. @negrin "A dlatego nie - trzeba zadbać o to, żeby legalna alternatywa była atrakcyjniejsza?" Bo to dyskusja o ACTA. Umowy międzynarodowe i akty prawne nie służą tworzeniu biznesplanów na atrakcyjniejsze alternatywy. O atrakcyjnych legalnych alternatywach z przyjemnością pogadam z Tobą przy okazji jakiegoś kolejnego flejma o iTunes i Android Market, który się tu niewątpliwie jeszcze będzie pojawiał. @okrazek "Ale już podejście polskich księgarni z tym ich całym DRM od Adobe, które wymagało instalacji jakiegoś programu, zakładania konta i innego mambo dżambo, powodowało tylko refleksję, że za swoją chęć bycia legalnym dostaje się kopa w wiadome rejony." Dlatego właśnie szykując cyfrowe życie swojej książki o Lemie, zdecydowałem się na opcję wygodną dla nabywcy - olewając propozycję wchodzenia w te polskie DRM-owe koszmarki (ale olewając też opcję bez DRM - no DRM, no fun). 2012/01/25 09:35:57
@mat44
"Nie kwestionuję Twego doświadczenia na rynku książek, ale to chyba nie nędzne kopie, w większości w plikach tekstowych na chomikuj, często zebrane w zestawy razem z 1000 5000 tysiecy innych książek, psują rynek księgarski" Owszem, to "nędzne kopie, w większości w plikach tekstowych na chomikuj" psują rynek. Stary, tak nie będziemy rozmawiać - ja mam wiedzę, Ty masz fantazje. Zachowaj je dla siebie. Niestety, ogólnym problemem internetowej kultury darmowości jest to, że "byle jak, ale za darmo" zawsze tu wygrywa z "jakościowo, ale za niewielką opłatą". W ten sam sposób internet przyczynił się do tabloidyzacjo-portalizacji mediów. Argument "to już jest na chomiku jako beznadziejnie źle zrobiony plik tekstowy z błędami z OCR-owania" niestety wystarczy, żeby odstraszyć wydawcę od zrobienia porządnego ebooka. Argument "ci ludzie i tak by nie kupili" jest w tym świetle bezprzedmiotowy. Ważniejszy jest argument "z powodu tych ludzi wydawca w to nie wejdzie". Jeśli nie chcesz mi uwierzyć na słowo - trudno. Ale tę niewiarę wyrażaj już gdzie indziej, nie na moim blogu. OK? 2012/01/25 09:40:21
@mat-44
"Ja mam tezę, że Ci wielbiciele darmochy z gimnazjum i tak by nie kupili ani Lema, ani setki filmów. Trudno więc tu więc mówić o kanibalizacji sprzedaży. " Twoja teza jest wyssana z palca. Wielbiciel darmochy z gimnazjum może nie kupić całej bibliografii Lema albo stu filmów, ale - jeśli ściągnęcie lewizny będzie wiązało się z strachem (bo kumplowi kompa skonfiskowali i teraz się starzy gęsto tłumaczą), że już nie wspomnę o świadomości kradzieży, to może dziś kupi ebooka Cyberiady, a za dwa lata Dzienników Gwiazdowych. Czy my sobie zdajemy sprawę z tego, że bez posprzątania na tym poletku (polskim księgarsko-prasowym) za dwadzieścia lat będziemy czytać jedynie wpisy blogowe, bo książek nie będzie się opłacało nikomu pisać? A jeśli już, to będą to automatyczne tłumaczenia amerykańskiej masowej produkcji? PS. Nie stosuj nawiasów tak jak stosujesz: ( tekst ) - stosuj je tak: (tekst). I nie stawiaj spacji przed kropką, to może jeszcze jakiegoś komcia będziesz mógł tu umieścić. 2012/01/25 09:40:46
@nonamenoneed
Wtedy kiedy mówi "ACTA nie będzie obowiązywać bezpośrednio" też? Tylko tyle wyczytałeś z wypowiedzi prof. Łętowskiej? 2012/01/25 09:43:21
@wygoda piractwa
Słuchajcie, czy to ze mną jest coś nie tak, czy piractwo zmieniło się od czasów, powiedzmy, dziesięć lat temu, kiedy byłem na studiach? Wygodne to jest dla mnie legalne DVD. Raz na czas jak jestem na zakupach (Amazon albo normalny sklep, nieważne), wrzucam DVD do koszyka. Niewielki buforek DVD "do obejrzenia", tak z 10-20 sztuk stoi sobie na półce. I teraz: jeśli jakimś cudem praca, inne obowiązki i dziecko dadzą mi wolny wieczór, i akurat mam ochotę coś obejrzeć, to zdejmuję sobie DVD z półeczki i oglądam. Żeby spiracić, trzeba najpierw gdzieś wyszukać, ciągnąć, a to się urwie, a to nie przyjdzie, potem kodek nie taki, dźwięk się przesuwa względem napisów albo napisy wobec obrazu...i tak dalej. To jest wygodne? @bo ja chciałbym "Californication", w dokładnie ten sam dzień co znajomi, w dokładnie takim języku jak mi wygodnie. I feel your pain, bro. Jak już po paru latach myślenia zdecydowałem się w końcu, że odpowiedź na pytanie "jakie RWD jest idealne dla mnie" brzmi "Mazda MX-5", i nawet odłożyłem trochę pieniędzy, to Subaru z Toyotą wypuszcza FT-86. Co robić jak żyć? Ani chybi będę musiał jedno auto kupić, a drugie ukraść. No bo moi znajomi już od dawna jeżdżą takimi fajnymi autami...oh wait. @firmy nie wiedzą że nas są miliony tylko model biznesowy zły Taa, a firmy samochodowe olewają to że miliony nastolatków chciałyby już dziś jeździć tymi fajnymi autami... 2012/01/25 09:44:16
@oszust1
"Możesz kupić jedną książkę sobie na czytnik, tę samą wgrać na laptopa żony i peceta syna za granicą. " Ja ksiazkami kupionymi na Kindle zarejestrowanym w UK dziele sie z rodzicielka, ktora je sobie sciaga na peceta gdzies na zabitej dechami wsi. To jest niesamowita wygoda w porownaniu z pozyczaniem sobie nawzajem papierowych ksiazek, i jezeli wprowadzenie DRM bylo warunkiem takiego postepu, to niech juz sobie to DRM bedzie. 2012/01/25 09:46:05
@oszust1
"Czy my sobie zdajemy sprawę z tego, że bez posprzątania na tym poletku (polskim księgarsko-prasowym) za dwadzieścia lat będziemy czytać jedynie wpisy blogowe, bo książek nie będzie się opłacało nikomu pisać?" Jestem na tyle stary, ze pamietam jak wygladal polski rynek oprogramowania pre-1994. Gdybysmy pozwolili na swobodne piratowanie muzyki, filmow i ksiazek, to wrocilibysmy do tej epoki. 2012/01/25 09:49:37
Oszust1
Czytanie książek z Adobe DRM jest proste jak drut.. Chyba zwinięty w twojej kieszeni. Oficjalny FAQ ze strony wydawnictwa virtualo.pl/?go=help Sugerujemy, aby autoryzacji komputera i aktywacji programu Adobe Digital Editions dokonać zaraz po instalacji programu, inaczej wszystkie zabezpieczone ebooki przypisane do komputera przed autoryzacją, zostaną po autoryzacji utracone. Oszust1 twierdzi, że to łatwizna, ale wydawnictwo twierdzi, że jak coś spieprzysz to pożegnasz się ze swoją biblioteką. Cholernie uspokajające zapewnienie. 2012/01/25 09:51:18
@oszust1
"Typowe pirackie pierdololo. Akurat w wypadku książek DRM chroni autora. Takich, którzy wyczają, że akurat Adobe DRM jest do złamania w minutę, jest pełno, ale jednak część ludzi kupi zamiast ukraść i nie roześle zaraz wszystkim znajomym mailem. Czytanie książek z Adobe DRM jest proste jak drut (...)" DRM chroni autora ale może je chronić jakoś mniej upierdliwie. Po co mam ściągać program, instalować, zakładać konto, ściągać loader? No po jaką cholerę? A skoro to da się złamać w minutę, to jaki jest tego sens? Plotki o wejściu Amazona umożliwiły pojawienie się w księgarniach plików w formacie mobi, które są zabezpieczone znakiem wodnym. I co, dało się? Dało, choć jeszcze pare miesięcy temu były durne tezy, że nie ma takiej opcji. 2012/01/25 09:54:46
@oszust1
Przekonałeś mnie, że "miłośnicy darmochy z gimnazjum" są zagrożeniem. Dziękuję za porady interpunkcyjne. Sam widzisz, że się przydadzą :) 2012/01/25 09:58:25
@rpyzel
Rozumiem, że słowo "też" jest słowem trudnym. Cóż. W każdymr razie, znajdź w wypowiedzi prof. Łętowskiej argument przeciwko ACTA inny niż "ale będzie presja mocarnych koncernów". Przypomnę, że póki co prawo w PL ustanawia Sejm, a nie mocarne koncerny, nawet pod presją. 2012/01/25 09:59:53
@okrazek
"Plotki o wejściu Amazona umożliwiły pojawienie się w księgarniach plików w formacie mobi, które są zabezpieczone znakiem wodnym. I co, dało się?" Tylko zauważ, że Amazon, Apple czy Valve nie uruchamialiby swoich sklepów, gdyby dalej trwało bezprawie czasów Napstera. Po to, żeby oni w ogóle mogli uruchomić takie inicjatywy, trzeba było wprowadzić w USA regulujące rynek akty prawne typu DMCA. Innymi słowy, bez aktów prawnych służących m.in. wzięciu piratów za ryło, nie miałbyś sklepów, które teraz stawiasz jako pozytywne wzorce. I o tych sklepach - raz jeszcze przypominam - dyskutować będziemy przy najbliższej okazji, a takowa z pewnością się pojawi. Niech ta dyskusja się nie zamieni w chaotyczne przerzucanie skargami na ogólną dodupność świata. 2012/01/25 10:01:07
@noname
"Przypomnę, że póki co prawo w PL ustanawia Sejm, a nie mocarne koncerny, nawet pod presją." To ja na wszelki wypadek przypomnę, że ratyfikowane umowy międzynarodowe stają się elementem prawa w PL. To żadna pociecha, że "mamy ustawę, która stanowi inaczej". 2012/01/25 10:05:07
@wo
" ratyfikowane umowy międzynarodowe stają się elementem prawa w PL. " Zgadza się, ale ACTA nawet po ratyfikacji nie stanowi bezpośredniego źródła praw i obowiązków dla obywateli, więc nie nadaje się do bezpośredniego stosowania. Sąd może co najwyżej stwierdzić, że ACTA zobowiązuje państwo do czegoś tam, ale nie nakaże sejmowi zastosowanie się do Nacisku Koncernów. 2012/01/25 10:10:42
@okrazek
"No po jaką cholerę? A skoro to da się złamać w minutę, to jaki jest tego sens?" Sens stosowania DRM jaki jest, to wiesz. To, że Adobe DRM jest do złamania w minutę, wie epsilonowy procent kupujących książki. Więc dla (100%-epsilon) DRM spełni swoją rolę. Nie twierdzę, że ten konkretny DRM jest najmniej upierdliwy, uważam, że jego upierdliwość jest, po zainstalowaniu aplikacji, pomijalna. Będą sprzedawać w innym formacie - niech sprzedają, mnie to jest obojętne, bo ważne jest, by książka dała się czytać na moim czytniku i na pececie oraz (opcjonalnie, bo rzadko czytam na nim) ajpadzie. I niech se robią jak chcą, epuby, mobi, sformatowane na czytniki pdfy, whatever. Ma działać. @rpyzel Nie mam doświadczeń z utratą setek kupionych ebooków, która zdarzyła się po błędnej autoryzacji. Skoro ich szyfrowanie jest powiązane z moim kontem na Adobe, to chyba nie wiem, w czym problem albo problem jest wydumany. Odjeżdżamy w offtopic, więc proponuję EOT o Adobe DRM 2012/01/25 10:11:09
@charliebravo i samochodowe analogie
Możesz iść do salonu, zamówić lakier taki, silnik śmiaki a skrzynię taką i poczekać. Czasem się okazuje, że pewne konfiguracje są niedostępne i wtedy sobie z WO pogrymasisz. Z filmami jest tak, że jak jest polski lektor i napisy, to często już nie ma wersji a ang. napisami (np. Kick-Ass) No nie będzie takie wersji na nasz region i co nam pan zrobisz? a) kupisz drugą płytę w Amazon UK b) zripujesz sobie film z własnej płyty i dociągniesz angielskie napisy c) zajumasz film z napisami d) napiszesz do dystrybutora gniewnego meila 2012/01/25 10:18:21
@wo
"Bo to dyskusja o ACTA. Umowy międzynarodowe i akty prawne nie służą tworzeniu biznesplanów na atrakcyjniejsze alternatywy." Niby nie, ale trochę tak. Bo umowy i akty prawne takie jak ten (abstrahując już oczywiście od poważnych wątpliwości dotyczących prywatności itd, bo to inna odnoga tematu) służą cementowaniu status quo. Rozrywkowe bigcorpo wykorzystują siłę wpływów, żeby zamiast po rynkowemu kombinować nad zmianą modelu działania, na drodze legislacyjnej zabezpieczyć ten stary, coraz mniej przystający do rzeczywistości. Poniekąd nic dziwnego, bo jeśli mają możliwość (tj. siłę lobbingu), to wybierają najprostsze rozwiązanie (nad postawieniem na głowie sposobu działania trzeba by się nagłowić, a do tego może się okazać, że w nowym modelu twórcy zaczną sobie radzić bez bigcorpo). Dlatego rolą właśnie legislatorów powinno być powiedzenie: "O nie, moi drodzy, nie możemy dbać tylko o wasze tyłki - musimy wspólnie zająć się dobrem naszych obywateli, którzy nas, bądź co bądź, wybrali". A zatem: zamiast służyć jako wygodne narzędzie do przyklepywania praw korzystnych dla dostawców treści i nierobiących nic w kierunku dogodnego dostarczenia tych treści konsumentom, państwa powinny wychodzić z inicjatywami, które robią dobrze jednym i drugim - czyli zapewniają wynagrodzenie twórcom (choć już niekoniecznie bigcorpo), jednocześnie dając obywatelom łatwy, wygodny i powszechny dostęp do kultury. Pomysły są różne, np. sugerowany w Niemczech przez socjalistów "kulturalny flat rate". Innymi słowy: owszem, to jest flejm o ACTA, ale dyskusja o alternatywnym modelu dystrybucji dzieł kultury, wspieranym przez legislatorów, moim zdaniem jak najbardziej się w jego ramach. 2012/01/25 10:23:20
@wo
A ja mam takie pytania w kwestji formalnej. 1. Jak sam byłeś w wieku gimnazjalnym, ile kaset czy szpul stało na twoich półkach? 2. Czy wszystkie były legalnie wykonanymi kopiami oryginalnych longów będących twoją własnością? 3. Ile płyt na twych półkach to były oryginały, a ile wydano w CCCP czy innej Bułgarskiej RD z pominięciem praw autorskich? 4. Ile kaset sprzedawanych na różnego typu straganach trafiło pod twą strzechę? 5. Ile podręczników podczas studiów przeczytałeś w wersji "nieautoryzowana kserokopia z budki za rogiem akademika"? Zakładam, że nie odpowiesz, że czasy takie były a nie inne, że prawo było takie a nie inne, etc. No i zakładam, że straty autorów, które poczyniłeś uregulowałeś stosownym przelewem na konta wydawców. Zaznaczam, że jestem gimnazjalista 40+, jestem przeciwnikiem piractwa w internecie i poza nim, jestem przeciwnikiem ACTA i metod używanych podczas procesu jej wprowadzania. 2012/01/25 10:24:41
@negrin_rl
"A zatem: zamiast służyć jako wygodne narzędzie do przyklepywania praw korzystnych dla _dostawców_treści_ (...)". Masz na myśli pośredników. Gdyby standardem do przyklepania było godne zarabianie przez dostawców treści, nie byłoby powodu podnosić krzyku. 2012/01/25 10:27:40
@rpyzel
"Możesz iść do salonu, zamówić lakier taki, silnik śmiaki a skrzynię taką i poczekać" No więc nie. 1) Zgoda, możesz iść do salonu (czyli kupić, a nie piracić). "Z filmami jest tak, że jak jest polski lektor i napisy, to często już nie ma wersji a ang. napisami (np. Kick-Ass) No nie będzie takie wersji na nasz region i co nam pan zrobisz? " 2) Możesz zamówić lakier chyba zawsze, ale silnik/skrzynia to już są tylko kombinacje producenta. Np. Suzuki Jimny w 2008 roku mogłeś kupić 1.3 benzyna (ręczna lub automat) albo 1.5 diesel (tylko ręczna). Ba nawet takie pierdoły jak podgrzewanie lusterek może być dostępne tylko w jednej wersji (w tym przypadku 1.3 automat) i co nam Pan zrobi? I nie, nie jest to takie proste jak przełożenie lusterek z podgrzewaniem, bo wiązka jest inna, przycisku nie ma i tak dalej. 3) Jeśli zamówisz jakiekolwiek inne auto niż akurat te dwa szare gołe egzemplarze, które stoją na placu to czekasz, i to długo. Summa summarum: zawsze się płaci, często długo czeka, a i tak nie zawsze dostaniesz to co byś sobie wymarzył. Dlaczego z filami miałoby być inaczej? 2012/01/25 10:40:10
@arod
"A ja mam takie pytania w kwestji formalnej. " Nie używaj pojęć, których nie rozumiesz. @rpyzel "Możesz iść do salonu, zamówić lakier taki, silnik śmiaki a skrzynię taką i poczekać." O jejku, jejku, aż mi się pcoa i linuksiarskie matołki przypomniały. Też mieli mnóstwo absurdalnych fantazji o tym, jak wygląda kupowanie nowego samochodu, no bo skąd mieli wiedzieć, jak to wygląda naprawdę. Akurat kombinacje "silnik/skrzynia" są najczęściej spakietowane na sztywno, bo tutaj jest uzasadnienie techniczne (nie można po prostu przełożyć skrzyni z benzyny do diesla). Więc często masz sytuację typu "automat tylko z tym silnikiem" albo "reduktor tylko z tym silnikiem" (od zawsze to drugie dotyczyło Forestera). No i praktycznie zawsze dostępna jest MNIEJSZOŚĆ kombinacji - tj. jeśli sobie wyobrazisz wszystkie kombinacje z wszystkich możliwych parametrów lakier/silnik/tapicerka/stereo (itd), to realnie dostępna jest mniejszość, czyli powiedzmy cztery pakiety (albo oznakowane literowo, albo z mniej lub bardziej fantazyjnymi nazwami), a do tych pakietów troszkę opcjonalnych ekstrasów. Ale niektóre ekstrasy są tylko dostępne jako część pakietu - np. dla mojego modelu nie mogłeś mieć ogrzewania foteli bez świateł przeciwmgielnych. No nie mogłeś i już. Więc to, że na rynku nie wszystko jest zawsze dostępne w dokładnie takiej konfiguracji, jaką sobie wymyśliłeś - to normalka, którą dorosły człowiek traktuje jako oczywistą oczywistość. 2012/01/25 10:46:11
@WO
Akurat kombinacje "silnik/skrzynia" są najczęściej spakietowane na sztywno, bo tutaj jest uzasadnienie techniczne (nie można po prostu przełożyć skrzyni z benzyny do diesla). A jakie jest uzasadnienie techniczne, że Kick-Ass ma napisy polskie, węgierskie,..... ale nie ma angielskich? 2012/01/25 10:48:17
@negrin
"Bo umowy i akty prawne takie jak ten (abstrahując już oczywiście od poważnych wątpliwości dotyczących prywatności itd, bo to inna odnoga tematu) służą cementowaniu status quo." Bzdura. Poprzednie takie spory toczyły się o amerykańskie DMCA. Były bardzo podobne zarzuty i mniej więcej ci sami ludzie byli przeciw - jak zwykle Lipszyc cytował Vaglę cytującego Bendyka cytującego Doctorowa cytującego Lessiga cytującego poradnik "Jak nauczyć się myśleć samodzielnie". Tymczasem utarcie się praktyki korzystania z DMCA zaowocowało pojawieniem się nowego typu sklepów, które w tej rozmowie pojawiają się jako pozytywne przykłady. To właśnie piractwo jest głównym hamulcem blokującym sensowność tworzenia takich biznesplanów. Bez zwalcowania Napstera nie byłoby sklepu iTunes. 2012/01/25 10:50:46
@rpyzel
"A jakie jest uzasadnienie techniczne, że Kick-Ass ma napisy polskie, węgierskie,..... ale nie ma angielskich?" A jakie jest uzasadnienie techniczne, że nie możesz mieć ogrzewania foteli bez świateł przeciwmgielnych? 2012/01/25 10:51:48
@rpyzel
"A jakie jest uzasadnienie techniczne, że Kick-Ass ma napisy polskie, węgierskie,..... ale nie ma angielskich?" No przecież nie ma "technicznego", tak samo jak nie ma "technicznego" uzasadnienia że podgrzewanie fotela tylko ze światłami przeciwmgielnymi, albo że podgrzewanie lusterek tylko z automatem. Po prostu firma tylko tak oferuje, jak Ci się nie podoba, to trudno. Realne uzasadnienie "dlaczego tak jest" może być organizacyjne, może być typu "ktoś coś zawalił" - ale to nie ma znaczenia, point is - firma nie oferuje takiego produktu. 2012/01/25 10:58:57
"Po prostu firma tylko tak oferuje, jak Ci się nie podoba, to trudno. "
No i jadę potem do pana Zenka/chomika po czujniki parkowania/angielskie napisy :-) 2012/01/25 11:02:44
@aro-d
Pytasz @wo, ale pozwól, że ja też odpowiem. 1. W moich (naszych) czasach nie było gimnazjów 2. Jeszcze do końca 1989 roku w radiu puszczali całe płyty i czyniły to takie tuzy radiowe, jak Piotr Kaczkowski, Marek Niedźwiecki, czy Wojciech Mann. Do dziś nikt ich za to nie posadził. 3. Skoro puszczali to i się nagrywało. Ja skolekcjonowałem w ten sposób coś około 400 płyt na kasetach. I byłem z tego dumny. Jak 100 lat temu pojawiały się piersze samochody, nie było prawa o ruchu drogowym, znaków drogowych i zakazów. Myślę też, że kieroiwcy nie musieli posiadac żadnego prawa jazdy, ani też pojazdów rejestrować. Potem ktoś stwierdził, że rozwój motoryzacji nie może iść w taki samopas i zostały stworzone te wszelkie zakazy, nakazy, a kieriowcy są narażani na płacenie mandatów za nieprzestrzeganie zasdad ruchu drogowego. Zapewne też, gdy zaczynały być tworzone pierwsze kodeksy drogowe, wielu kierowców protestowało przeciw nim uważajac, że to ogranicza ich wolność. Tylko, czy rozwój motortzacji mógłby się dokonać bez ustanowienia zasad ruchu drogwego? Być może podobnie dzieje się teraz z internetem. Weźmy Youtuba. Przyt każdym wysyłaniu filmu na portal piszą ostrzezenie, że nie wolno ładowac filmów, do których nie masz praw. I co? I nic. Na YouTubie znajdziesz praktycznie wszystko, z podziabanymi filmami lub koncertami na odcinki 10 minutowe włącznie. Ostatnio YouTube pozwolił na przesyłanie dłuższych filmów i z miejsca pojawiły się odcinki nawet ponad dwugodzinne. Z pewnym zdziwieniem, radością, ale też zgrozą odkryłem na YouTubie np. przekopiowany koncert Davida Gilmoura z Gdańska 2006. 2 godziny muzyki. Nieco wczesniej kupiłem DVD z tym koncertem płacąc (nie pamiętam ile) cos ponad 80 zł. I w zasadzie nawet nie zdążyłem go obejrzeć z mojego DVD, jak odkryłem go na YouTube. Ile osób przez to nie kupiło płyty legalnie, tylko ograniczyło się do obejrzenia na YouTubie? Obserwujac protest przeciw ACTA widze, że najbardzoej protestują portale, które na ocieraniu się o łamanie praw autorskich robią karierę, a ich właściciele zbijają kokosy. Przecież takie coś jak demotywatory nie powinno istnieć, gdyby w sposób rygorystyczny przestrzegac prawa. Publikacja czyichś zdjeć, przerobionych i bez podania autora, jest łamaniem prawa. I na tym właściciel demotywatorów zarabia spore pieniądze. Dlatego też protestuje przeciw ACTA (a zdaje się, że ten sam człówiek stworzył też i inne portale majace duże wzięcie w sieci). Oczywiście nie mam nic przeciw demotywatorom i wiem, że bez tych jajsarskich portali internet byłby nudny. Stwierdzam tylko fakt. 2012/01/25 11:09:24
robert_c
Jak 100 lat temu pojawiały się piersze samochody, nie było prawa o ruchu drogowym, znaków drogowych i zakazów. I w 1861 roku w UK ktoś uznał, za świetny pomysł wprowadzić en.wikipedia.org/wiki/Locomotive_Acts Wyjątkowo głupi przepis. 2012/01/25 11:10:50
@robert
"Z pewnym zdziwieniem, radością, ale też zgrozą odkryłem na YouTubie np. przekopiowany koncert Davida Gilmoura z Gdańska 2006" Ej, ale zrobiłeś "flag as inappropriate"? Youtube w odrożnieniu od chomika przynajmniej reaguje na zgłaszane im informacje o naruszeniu praw. Ja ogólnie jestem za jakimś rozwiązaniem, które każdy serwis tego typu by do tego zobowiązywało mniej lub bardziej przymusowo - na razie niestety w Polsce, w odróżnieniu od USA, wszystko zależy od dobrej woli wąsatego biznesmenela. 2012/01/25 11:12:43
@wo
Widać inteligencjom i kulturom osobistom odbiegam od autora. Więc upraszam o oświecenie i litość dla mego ułomnego rozumku. Oświecenie nie w kwestii mego niezrozumienia pojęć podstwowych, a w kwestii zadanych pytań, bo jak na razie, to unikasz odpowiedzi. Tak nawiasem mówiac, zadane zostały aby odkryć, czyś ten, co pierwszy jest bez winy i rzuca kamieniem. 2012/01/25 11:13:18
@rpyzel
"I w 1861 roku w UK ktoś uznał, za świetny pomysł wprowadzić en.wikipedia.org/wiki/Locomotive_Acts Wyjątkowo głupi przepis." No paczpan, jaki Ty jesteś oczytany, że znasz takie przykłady. Ja czy Robert C. nie czytamy w ogóle książek o historii transportu, więc w ogóle nie znamy tej anegdotki. Ale wiesz co - od tego czasu różne kraje przyjęły bardzo wiele ustaw o ruchu drogowym. Co do rzędu wielkości, to na pewno co najmniej e4. Więc jeśli masz ten jeden przykład, który każdy taki koleś wyrzuca z siebie jako knee jerka - i masz świadomość, że to mniej niż jedna dziesiąta promila, to musisz mieć IQ linuksiarskiego matołka z pcoa, żeby uznać to za dobry argument. 2012/01/25 11:15:46
@arod
"Widać inteligencjom i kulturom osobistom odbiegam od autora. Więc upraszam o oświecenie i litość dla mego ułomnego rozumku" Bardzo mi przykro, musisz poszukać bloga kogoś wielkodusznego. "Oświecenie nie w kwestii mego niezrozumienia pojęć podstwowych, a w kwestii zadanych pytań, bo jak na razie, to unikasz odpowiedzi. " Wystarczająco odpowiedział Ci Robert C. Jeśli ta odpowiedź Ci nie wystarcza, mogę ją jeszcze uzupełnić o bana. 2012/01/25 11:18:00
Czytam komcie i wydaje mi się, że płyty i książki to taki wątek poboczny całej awantury. O ile wiem, Umowa Przeciwpodróbkowa (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) ma również dotyczyć innych gałęzi przemysłu niż muzyczny i wydawniczy. I może się okazać, że nie kupimy sobie tańszego odpowiednika paska rozrządu, tańszego odpowiednika leku, a nasz szwagier obszarnik nie będzie mógł wysiać najwydajniejszej odmiany zboża, bo ktoś już ją opatentował, co odbije się na cenach żywności.
Tak naprawdę nie wiem, jak wprowadzenie ACTA namiesza. Ale sposób jej wprowadzenia napawa mnie niepokojem i nie bardzo widzę możliwość, żeby ja poprzeć. Odnośnie zespołów niszowych - oni mają zawsze problem. Bo to nie są pewniaki jak Doda czy Kult (ale mi zestawienie wyszło) i nie dają szans na zarobek z definicji. Muszą chodzić, kombinować, znajdować kasę, upierać się itd. Przynajmniej wiadomo, że im zależy na graniu. Jeszcze jedno - tacy Beatlesi odnieśli sukces dlatego że byli oryginalni, przełamywali stereotyp brytyjskich grzecznych chłopców i byli pierwsi. A teraz to byle pijany szczeniak przełamie ci ten stereotyp, a śpiewają już wszyscy, nawet mój pies w chwilach egzaltacji. 2012/01/25 11:22:45
@divak
"I może się okazać, że nie kupimy sobie tańszego odpowiednika paska rozrządu, tańszego odpowiednika leku, a nasz szwagier obszarnik nie będzie mógł wysiać najwydajniejszej odmiany zboża, bo ktoś już ją opatentował, co odbije się na cenach żywności." Na razie to szwagier obszarnik nie może wysiać najwydajniejszej odmiany zboża, bo jesteśmy przeciw GMO. Zresztą w dużym stopniu dzięki protestom tych samych ludzi. Nie widzisz jakiejś sprzeczności w "Precz z GMO! A poza tym precz z ACTA, utrudniającym dostęp do tańszych GMO!". "Ale sposób jej wprowadzenia napawa mnie niepokojem" Mnie też, więc proszę o unikanie powielania tego, co jest w notce. "Beatlesi odnieśli sukces dlatego że byli oryginalni" Bzdura. Odnieśli sukces dlatego, że imitowali. Dopiero sukces pozwolił im na oryginalność. 2012/01/25 11:25:39
@divak2
" ma również dotyczyć innych gałęzi przemysłu niż muzyczny i wydawniczy" Dotyczy siedmiu rodzajów własności intelektualnej, wymienionych w porozumieniu TRIPS (prawa autorskie i pokrewne, znaki towarowe, oznaczenia geograficzne, wzory przemysłowe, patenty, topografia układów scalonych, poufne know-how). Do którego to porozumienia Polska przystąpiła w roku 2000. 2012/01/25 11:25:40
@wo
Ej, ale zrobiłeś "flag as inappropriate"? Czy myślisz, że YouTub nie wie? Ja przesyłam na ten portal swoje filmy. Ale bywa, że jako podkład daję jakąś muzykę (podkład, czyli mocno ściszona muza i często zagłuszana przez odgłosy z filmu). I praktycznie 30 sekund po przesłaniu filmu dosataję maila od YouTuba, że przesłany film zawiera treści nalezące do EMI lub kogoś tam jeszcze, Jednocześnie YouTube pisze mi, że nie muszę nic robić z filmem (nie zmusza mnie do jego usunięcia), tylko informuje, że będa na filmie pokazywac sie reklamy. Kto na tych reklamach zarabia? - Nie wiem. Skoro YouTube pisze mi, że nie muszę nic robić, to nic z tym nie robię. Jednak od pół roku przestałem dawać podkłady muzyczne do swoich filmów. A teraz się zastanawiam, czy nie usunąć podkładów z filmów wczesniejszych (choć YouTube wcale tego nie wymaga). Myślę, że tak samo było z pełnym koncertem Gilmoura. Wysyłający film dopstał informację, że nie musi nic robić, tylko na filmie będa reklamy (które zresztą można szybko wyłączyć). Pytanie zasadnicze. Kto w tym przypadku bardziej łamie prawo - user, czy YouTube? 2012/01/25 11:27:39
@wo
"Bez zwalcowania Napstera nie byłoby sklepu iTunes". No ba. A gdyby nie piractwo, nie byłoby w takich sklepach muzyki czy książek bez inwazyjnego DRM. Jak zwykle problem zjada własny ogonek. 2012/01/25 11:29:04
@robert
"Czy myślisz, że YouTub nie wie? " Oczywiście, przecież to jest bezmyślna instytucja. Sama z siebie nic nie wie. " I praktycznie 30 sekund po przesłaniu filmu dosataję maila od YouTuba, że przesłany film zawiera treści nalezące do EMI lub kogoś tam jeszcze, " To znaczy, że ktoś z EMI nad tym czuwa. I bardzo dobrze. Widocznie z jakiegoś powodu David Gilmour i/lub jego wydawca akceptuje obecność tego filmu - inaczej by zleciał w 30 sekund, choćby w trybie DMCA takedown. 2012/01/25 11:33:46
@andrzej.sawicki
"A gdyby nie piractwo, nie byłoby w takich sklepach muzyki czy książek bez inwazyjnego DRM." DRM to bardzo fajny kompromis - tylko dlatego w ogóle wydaję "lemologię" w cyfrowej postaci. 2012/01/25 11:37:31
@wo "To znaczy, że ktoś z EMI nad tym czuwa."
Ojtam. Nie masz aby na swoim ajfonie MusicID? Stawiam raczej na automatyczny skan każdego wrzucanego materiału, co pozwala rozpoznać, czyje są te dźwięki. I np. przekierować automatycznie dochód z reklam, powiedzmy 39,74% tego dochodu, na konto EMI czy innego Universala. 2012/01/25 11:40:58
@sheik
"Stawiam raczej na automatyczny skan każdego wrzucanego materiału, co pozwala rozpoznać, czyje są te dźwięki" Nie chodzi mi o "czuwa" w sensie "ręcznie przegląda każdy materiał", tylko w sensie "podpisał jakąś umowę i monitoruje jej wykonywanie". 2012/01/25 11:47:08
@wo
Oczywiście, przecież to jest bezmyślna instytucja. Sama z siebie nic nie wie. Nie no, sorry, ale raczej wątpię, by Youtube nie wiedział, że 90% jego zasobów to kopie z TV, kopie z DVD, czy czegośtamjeszcze, całkowicie sprzeczne z zasadami, jakie portal ten prerzentuje w czasie przesyłania materiału. Korzystamy pełnymi garściami z pewnych luk, czy tego, że prawowity właściciel nic nie robi w dochodzeniu swoich praw, a własciciel portalu olewa wszystko. Wiem też, że wsadzanie na YouTuba fragmentów Kuriera Warszawskiego jest nieteges. A robimy to od 4 lat. Jestem za ACTA, choć wiem, że sam być może dostanę po dupie. 2012/01/25 11:52:53
@rober_c
1. Nie pisałem o uczeniu się w gimnazjum, tylko o wieku gimnazjalnym. To jednak coś innego. 2. I co z tego, że w radiu puszczali? To, że w PRL można było sobie hulać, nie oznacza, że nie było to piractwo. Bo ustawa o prawach autorski istniała. Poza tym na każdej legalnie wydanej płycie była adnotacja o zakazie kopiowania i odtwarzania bez zgody autora. I co? Przestrzegaliście tego? A dyskoteki, na koóre chodziliście, to pewnie ZAiKSowi płaciły co do grosza. 4. To nie jest pytanie o odpowiedzialność karna, tylko o moralne prawo do nazywania ludzi złodziejami. Bo może najpierw warto by było własna łepetynę popiołem posypać. Jakoś nie znam nikogo, ktoby zwrócił komukolwiek kasę za te miliony nielegalnych kopii płyt czy filmów słuchanych czy ogladanych przez nas na przełomie lat 80 i 90. 3. "Skoro puszczali, to się nagrywało" - a teraz skoro wrzucaja do sieci, to się ściaga. Tak nawiasem mwiac, to dzisiaj kolekcjonowanie nielegalnch kopii zabronione nie jest, zabronione jest ich rozpowszechnianie. @wo Pytania me były wstępem do małej uwagi. Czy potępiając w czambuł piractwo internetowe bierzesz pod uwagę sytuację gimnazjalisty z jakiejś podlubelskiej wsi? Jaką on ma szansę, na kupienie płyt Pink Floyd? Jaką ma szansę na obejrzenie filmów Almodowara czy Kurosawy na DVD? Jaką ma szansę na obejrzenie w nowości kinowych czy telewizyjnych (nie mam tu na myśli wszelkiego typu mjakmiłośćksiędzamateusza)? Ma taką samą, jak ty w latach osiemdziesiątych. Jego staruszków ledwie stać na to, żeby mu trampki na wuef kupić, o kinie, teatrze, płytach czy filmach to on sobie pomarzyć może. Jedynym, oprócz Internetu, możliwością kontaktu z kulturą jest pewnie wiejska czy szkolna biblioteka, w której Lema może wcale nie być. Ma więc alternatywę albo ściągać z sieci albo słuchać discopolo i oglądać jukandans. A po takiej edukacji kulturalnej, to nawet gdy już się ten Janko Muzykant ze swej zapadłej wsi wyrwie i wzbogaci, z pewnością nie kupi płyt Floydów i do teatru nie pójdzie. Ja wiem, że to pewnie jakiś marny procent tych, którzy piracą, ale zawsze coś. Generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego wora z etykietą złodziej jest po prostu niesprawiedliwe. A tak na marginesie, jak chcesz mnie wykopać - proszę cię bardzo, wolny człowiek w wolnym kraju jesteś. I pewnie ten, co bez winy bedac, innych na droge dobra kamieniami sprowadza. 2012/01/25 12:01:28
@aro-d
Tylko weź pod uwagę, że jak Polska przekształciła się z PRL w RP, przestali w radio puszczac całe płyty. I ja to zaakceptowałem. Bez tłumaczenia, że skoro puszczali, to powinni nadal to robić. 2012/01/25 12:02:16
@wo
"DRM to bardzo fajny kompromis - tylko dlatego w ogóle wydaję "lemologię" w cyfrowej postaci". Pełna zgoda. Dlatego pisałem o inwazyjnym DRM -- o śmieciach takich jak rootkit Sony czy StarForce w grach, które zostały ubite. @aro-d Znaczy odpowiedzią na biedę jest kradzież? Wow, just wow. 2012/01/25 12:05:37
@aro-d
Jaką on ma szansę, na kupienie płyt Pink Floyd? Jaką ma szansę na obejrzenie filmów Almodowara czy Kurosawy na DVD? A jaką ma szanse na kupienie sobie samochodu? Też małą lub żadnej. W związku z tym powinni pozwolić na to, by ludzie biedni na Podlasiu kradli samochody tym bogatym. 2012/01/25 12:08:55
@wo, sheik.yerbouti, youtube
Youtube wie i pozwala właścicielowi praw zadecydować czy dany materiał ma być blokowany, czy też dopuścić go w zamian za zysk z reklam. Ale to rozwiązanie bywa nadużywane lub po prostu się myli. @aro-d Ale z tego zarzutu "5. Ile podręczników podczas studiów przeczytałeś w wersji "nieautoryzowana kserokopia z budki za rogiem akademika"?" już się wycofujesz? Może Cię zaskoczę, ale ciągle jest możliwość posłuchania PF bez kupowania płyty - taka instytucja nazywa się radio. Ba! akurat w tym wypadku korzystając z nielubianej przez gospodarza opcji abonamentowej - Muzodajni plusa, możesz kupić sobie płytę w niskiej jakości za kilka złotych (całość The Discovery Boxset można mieć za 24 zł i jeszcze zostaje na następne utwory). 2012/01/25 12:11:50
@aro-d i historie o dzieciach
Wiesz, ja sobie nawet potrafię wyobrazić dzieciaka, który musi kraść radia ludziom z samochodów, żeby mieć co jeść. I nie potępiałbym go za to (bo to nie ten dzieciak schrzanił), co nie znaczy że kradzież radia z samochodu przestaje być kradzieżą. To raz. Dwa, wygląda na to że ludziom takie zachowania lubią zostawać. Jak byłem w powiedzmy liceum to nikt nie miał kasy, prawie wszyscy "przegrywali sobie kasety" i tak dalej. Dzisiaj to często są zamożni ludzie po trzydziestce, dwie fury po 150k każda, dom/mieszkanie za siedmiocyfrową kwotę, ale doktora House'a ściągną z sieci bo "jest za drogo, jest za późno i moje wyrafinowane gusta językowe...bla bla bla". Dlatego dobrze jest piętnować takie zachowania, żeby ludziom nie weszły w nawyk. Bo efekt będzie taki że stracimy wszyscy. Trzy, była już mowa o tym, że ACTA dotyczy wszystkich podróbek. Więc jest wymierzona także w tego cwaniaka, który próbuje za cenę oryginalnych produktów sprzedać podróby, i zrobić tym samym interes życia. Ja jestem za (tym żeby mu to utrudniać). 2012/01/25 12:12:10
@ "Znaczy odpowiedzią na biedę jest kradzież? Wow, just wow."
Ja bym tu zaproponował jakieś bony edukacyjne, dające prawo do - powiedzmy - VOD z zasobów publicznych ludziom o niskich dochodach. Tyle że Californication, Lost a nawet Breaking Bad się tu, obawiam się, i tak nie zaliczy. 2012/01/25 12:14:12
robert-c
A jaką ma szanse na kupienie sobie samochodu? Też małą lub żadnej. Albo kupuje gruchota LPG, a film ściąga z torenta. W jakości podobnej do samochodu. 2012/01/25 12:17:10
@rpyzel
"Albo kupuje gruchota LPG, a film ściąga z torenta. " Odpowiednikiem gruchota LPG jest stary VHS. 2012/01/25 12:17:59
@aro-d
Sorry, że tak post pod postem i w tej samej sprawie. To, że w pewnych okresach zmienia się prawo, to rzecz oczywsta. W PRL albo nie obowiazywało prawo autorskie, albo w ograniczonym zakresie. Raczej wątpięl by Kaczkowski puszczajac w Trójce całe płyty w dniu ich ukazania się w sprzedazy na Zachodzie (a bywało, że nadawał je jeszcze przed ich oficjalnym wydaniem) łamał polskie prawo. Nadawanie całych płyt w radiu było po prostu wtedy dozwolone, na mocy ówczesnego prawa. W ogóle w tzw. demokracji socjalistycznej obowiązywały inne zasady. Tyczyło się to własności wszelakiej. Np. pod budowe dróg ziemię po prstu zabierano nie płacąc nic albo tyle, że wystarczało na buty. Potem staliśmy się RP i z miejsca zaniechano podobnych praktyk. Twoja argumentacja jest po prostu całkwicie z czapy, bo odwoływanie się do zadsad innego ustroju (w którym zasada było często brak zasad), w odniesieniu do aktualnej sytuacji, jest po prostu bez sensu. 2012/01/25 12:19:46
"W PRL albo nie obowiazywało prawo autorskie"
Obowiązywało. Tyle że ustawa z 1952 nawet po nowelizacjach, wyglądała zupełnie inaczej niż ta z 1994. AFAIR także dlatego nie pchały się do nas ani wytwórnie z nowościami, ani wykonawcy z koncertami. 2012/01/25 12:20:50
@ zarobki muzyków
Jako, ekhm, muzyk-artysta powiem tak: na płytach nie zarabiam, zarabia (chyba że płyta gniot i w ogóle się nie sprzedaje) wydawca. Zarabiam na ZAIKSie (kawałki czasem lecą w radio więc ZAIKS wyplaca mi czasem tantiemy) i na koncertach. Mam normalną pracę 9-17, a mimo to udaje się zagrać kilkadziesiąt koncertów rocznie, wydać kilka płyt, zagrać na największych festiwalach muzycznych w Polsce (Off, Opener itd.). Porównywanie sytuacji obecnej z sytuacją wczesnych Pink Floydów nie ma sensu. In the immortal words of Bob Dylan : Times they are a-changing po pierwsze wczesny PF nie miał żadnych innych kanałów dotarcia do publiczności poza tradycyjną drogą menedżer wypatruje zespół kontrakt z wytwórnią płytową publicity gloria (or not). A po drugie, obecnie nie trzeba utrzymywać się z grania, żeby nagrywać normalnie wydawane, dostępne na sklepowej półce płyty, grać koncerty etc. Sprzęt? Pff, mam dziesiątki znajomych z pokaźnymi kolekcjami sprzętu muzycznego i żadnemu z nich nikt tego sprzętu nie ufundował. Kam an, mi jako artyście nie grozi gość ściągający moją płytę z internetu jak ściągnie i pozna zespół to może wpadnie na koncert w jego mieście i będę do przodu. Ten ściągający zagraża egzystencji wydawcy nośnika i w tym cały feler. No i jeszcze może Hołdysowi, który nic już nigdy nie wyda ani nigdzie nie zagra, ale tantiemy muszą mu lecieć na następny klub dla Tytusa. 2012/01/25 12:27:22
@ned "Sprzęt? Pff, mam dziesiątki znajomych z pokaźnymi kolekcjami sprzętu muzycznego i żadnemu z nich nikt tego sprzętu nie ufundował."
"Mam normalną pracę 9-17, a mimo to udaje się zagrać kilkadziesiąt koncertów rocznie, wydać kilka płyt, zagrać na największych festiwalach muzycznych w Polsce (Off, Opener itd.)" No właśnie. Cóż z tego, że jakiś nowy Pink Floyd właśnie nie nagrywa Wiekopomnego Albumu, bo nikt mu nie zaproponował tłustego kontraktu pozwalającego rzucić wszystko i siedzieć rok w studio? Wśród 7 mld ludzi na świecie jest wystarczająco wielu nie potrzebujących cieplarnianych warunków do nagrania dobrych rzeczy. Muzyki jest aż za dużo, a dobrej muzyki potąd (a nawet wyżej). 2012/01/25 12:30:16
@ned_flanders
To może jeszcze wyjaśnij po co w ogóle wydajesz płyty, skoro łatwiej będzie wrzucać swoje utwory na youtube? Podobno z tych reklam można żyć (art z Wired z zeszłego miesiąca). 2012/01/25 12:32:09
Parę spraw.
Raz. Argument z autorytetu prof. Łętowskiej. Cóż, Pani profesor, jakby wybitna nie była, jest kolejną osobą, która nic do dyskusji nie wnosi i z tego co słyszałem rano w TokFM jakoś specjalnie tematu nie zgłębiła. Komisja Europejska w swoim oficjalnym stanowisku jasno stwierdziła, że obowiązujące prawo europejskie wypełnia wszystkie wymogi związane z ACTA, a w konsekwencji wymogi spełniają wszystkie kraje członkowskie. Dwa. Piraci mają łatwiej. No nie gadajcie. Ludzie na bakier z prawem w ogóle mają łatwiej. Jak ukradną samochód to nim po prostu jeżdżą. Jak uczciwy człowiek kupuje samochód to musi go zarejestrować, ubezpieczyć, zrobić przegląd itp. Same kopy w dupę. Przestępca ma łatwiej. No, do czasu aż go nie złapią, ma się rozumieć. Trzy. Uwagi WO z notki. @ wo "Ale wiesz mniej więcej, że ACTA nie dotyczy tylko praw autorskich? Bo jakoś Twoje polemiki nie ujawniają tej wiedzy." Tu dyskusja zdryfowała w kierunku praw autorskich i jest to zrozumiałe, bo jakoś nikt (?) nie kwestionuje potrzeby ochrony naruszeń patentów czy znaków towarowych. Ale oczywiście ściganie z urzędu przestępstw naruszenia praw własności przemysłowej z których ktoś uczynił sobie stałe źródło dochodu jest w ustawie Prawo własności przemysłowej. 2012/01/25 12:35:54
@robert_c
"...powinni pozwolić, żeby ludzie biedni kradli samochody bogatym" Pomiędzy dostępem do dóbr luksusowych a dostępem do kultury jest jednak pewna różnica. Tak, jak między prawem w PRLu i prawem w dzisiejszych czasach, na co zwracasz uwagę. Kopii płyt czy kaset wydanych w oficjalnym obiegu wtedy nie było można rozpowszechniać, a jednak wszyscy to robili. Czy to oznacza, że wtedy moralnie uprawnione było kraść samochody członkom PZPR? A w PRL obowiazywało prawo autorskie, i nawiasem mówiac słyszałem wypowiedź p. Manna z lekkim zawstydzeniem mówiacego o ówczesnych praktykach. A co do prawa własności - po czasie można się było ubiegać o odszkodowanie za zagarnięte mienie. Czy ty dziś oddałbyś kasę, za te wszystkie "pirackie" kopie? Poza tym dyskusja na tym poziomie jest po prostu bez sensu, to fakt. Zwracam jednak uwagę na pewien fakt raz jescze. My kopiowaliśmy skad się dało nie dla tego, że było można, tylko dlatego, że nie mieliśmy innego wyjścia. Chyba, że innym wyjściem nazwiemy rezygnację ze sluchania/ogladania. Dziś bywa podobnie. 2012/01/25 12:38:22
@t.q
Płyty wydaję, bo na płytach się wychowałem. Czyli z sentymentu. Ale podejrzewam, że w przyszłości będę robił to sam, bez zewnętrznego wydawcy, w małych, kolekcjonerskich edycjach (np. 300 ręcznie numerowanych płyt winylowych na 180 gramowym winylu z opcją digital download). Takie małe ilości na pewno się sprzedadzą i na pewno nie przyniosą strat. 2012/01/25 12:45:06
@charliebravo
Żeby spiracić, trzeba najpierw gdzieś wyszukać, ciągnąć, a to się urwie, a to nie przyjdzie, potem kodek nie taki, dźwięk się przesuwa względem napisów albo napisy wobec obrazu... A żeby kupić film legalnie to też trzeba gdzieś wyszukać, wpisać jakieś numery karty kredytowej, umawiać się z kurierem a na końcu okazuje się, że paczkę okradli na poczcie. Generalnie opisujesz problemy które już dawno temu znikły dla przeciętenie rozgarniętej osoby. @wo Ej, ale zrobiłeś "flag as inappropriate"? Niestety nie da się tego tak łatwo zrobić, ponieważ po kliknięciu w powyższy link możemy zgłosić dany film z powodu naruszenia naszych praw autorskich. Nie ma tam opcji: "film narusza czyjeś prawa autorskie" 2012/01/25 13:00:42
@robert
"Korzystamy pełnymi garściami z pewnych luk, czy tego, że prawowity właściciel nic nie robi w dochodzeniu swoich praw," Nie potępiam ani jednego, ani drugiego. Luki prawne - cóż, to zadanie dla ustawodawców, żeby je łatać. A jeśli właściciel nic nie robi - to jego sprawa. Może mu się tak lepiej kalkuluje. Nie należy go ratować wbrew jego woli. @arod Poza tym dyskusja na tym poziomie jest po prostu bez sensu, to fakt" Zgoda, dyskusja o moralności nie ma sensu. Moralność jest jak pupa - każdy ma własną. Ta maksyma kończy dyskusję na ten temat na tym blogu. 2012/01/25 13:10:57
@pentaprism
"A żeby kupić film legalnie to też trzeba gdzieś wyszukać, wpisać jakieś numery karty kredytowej, umawiać się z kurierem a na końcu okazuje się, że paczkę okradli na poczcie. Generalnie opisujesz problemy które już dawno temu znikły dla przeciętenie rozgarniętej osoby". Niedawno próbowałem obejrzeć film Blu-ray na stacjonarnym pececie. Windows 7 nie ma do tego kodeków (byłoby to dodatkowe kilkadziesiąt dolców w cenie), PowerDVD nie odtworzy przez kabel cyfrowy, a wszystkie zabawki do ripowania są płatne (ew. wymagają dużego nakładu pracy, na jedno wychodzi). Ewentualnie mogę sobie strzelić odtwarzacz zewnętrzny, bo przecież mam za dużo forsy. Miałem sobie zrobić bibliotekę ulubionych filmów znalezionych w kinie, ale po tym fikołku jeszcze poczekam. Tak działa na klienta inwazyjne DRM. 2012/01/25 13:13:11
@andrzej.sawicki
"Niedawno próbowałem obejrzeć film Blu-ray na stacjonarnym pececie. Windows 7 nie ma do tego kodeków (byłoby to dodatkowe kilkadziesiąt dolców w cenie), PowerDVD nie odtworzy przez kabel cyfrowy, a wszystkie zabawki do ripowania są płatne (ew. wymagają dużego nakładu pracy, na jedno wychodzi). " Ojej, a próbowałeś odpalić playstationową grę na pececie? To dopiero ciężka sprawa. 2012/01/25 13:38:35
@Niedawno próbowałem obejrzeć film Blu-ray na stacjonarnym pececie.
Jeszcze gorzej jest jak próbujesz odtworzyć DVD na odtwarzaczu video albo wsadzić kasetę magnetofonową do odtwarzacza CD. To są dopiero problemy! 2012/01/25 13:40:43
@wo
"Ojej, a próbowałeś odpalić playstationową grę na pececie? To dopiero ciężka sprawa". Sęk w tym, że odtwarzacz Blu-ray jest i program teoretycznie odtwarzający Blu-ray też z nim przychodzi. Ale DRM takie sprytne, że niedasię bez rzeźbienia. 2012/01/25 13:40:57
@pentaprism
"A żeby kupić film legalnie to też trzeba gdzieś wyszukać, wpisać jakieś numery karty kredytowej, umawiać się z kurierem a na końcu okazuje się, że paczkę okradli na poczcie." Zapomniałeś dodać, że nawet jak w końcu przyjdzie, to trzeba znieść kopa w dupę w postaci nieskipowalnych ostrzeżeń przed powielaniem, wyświetlaniem itp. Czasem są to nawet trailery lub/i reklamy (z tym osobiście się nie spotkałem chyba, może wyparłem i to legenda urbana). Przy każdym obejrzeniu. Punktował to już dawno obrazek z moronaila, że pirat nie ma tego problemu, ktoś kto zripował film, usunął te wszystkie ostrzeżenia i film odtwarza się natychmiast. Czyli do momentu zapukania policji do drzwi pirat dostaje mniej kopów w dupę. Wspomniany obrazek jest tu, gdyby ktoś nie znał: themavesite.com/TMS-Pictures/2010-02/LegalVsPiratedDVD.jpg 2012/01/25 13:56:47
@pentaprism i szybkowar
"Zapomniałeś dodać, że nawet jak w końcu przyjdzie, to trzeba znieść kopa w dupę..." Paczcie państwo, takie rzeczy! Zupełnie inaczej niż z samochodem, jak wreszcie przyjdzie to można jeździć ile fabryka dała, i nie trzeba już nic płacić, ani poddawać się żadnym upierdliwym procedurom. 2012/01/25 13:57:36
W drugim zakpiłem z Jacka Żakowskiego...
Zakpiłeś WO chyba nie z Jacka Żakowskiego, a z siebie samego. Nie będę się powtarzał po innych, a jedynie odeślę do źródła oceniającego twój "kpiący" tekst. pawianprzydrodze.wordpress.com/2012/01/24/nie-samym-pisaniem-dziennikarz-zyje-czyli-czego-jas-sie-nie-nauczy/ 2012/01/25 14:03:19
@kay_84
"Komisja Europejska w swoim oficjalnym stanowisku jasno stwierdziła, że obowiązujące prawo europejskie wypełnia wszystkie wymogi związane z ACTA, a w konsekwencji wymogi spełniają wszystkie kraje członkowskie." Normalnie cenię Twoje komentarze okołoprawne, ale tym razem jesteś straszliwie lakoniczny. Czy mógłbyś wyjaśnić parę rzeczy, tak przyjaźnie i z obrazkami? Wczoraj próbowałam doczytać na własną rękę, ale nieproporcjonalnie dużo czasu zajmuje mi ustalenie, gdzie to jest w kk/uopaipp/umowach międzynarodowych/gdzieś jeszcze. 1) "Nie zgłaszam zastrzeżeń co do zgodności z prawem UE" oznacza, że umowa nie jest sprzeczna z obowiązującym prawem - ale czy oznacza też, że nie wprowadza niczego nowego? 2) Czy "umowa nie będzie wymagać przyjęcia środków prawnych" wynika z tego, że analogiczne przepisy prawne już funkcjonują, czy z prymatu umowy międzynarodowej nad prawem miejscowym? 3) Czy pojęcie "zabezpieczenia roszczeń" funkcjonuje w polskim prawie dokładnie w takim kształcie, jak to przewidziano w ACTA? 4) Czy możliwość składania pozwów z zagranicy wobec obywateli Polski po przyjęciu ACTA będzie większa/mniejsza/Masaj/Pigmej? I jakie jest prawdopodobieństwo, że strona dochodząca roszczeń wykorzysta tę umowę do zwiększenia ofensywy i czepiania się drobiazgów, na które do tej pory wszyscy machali ręką? Pytam zupełnie serio, bo jako IANAL naprawdę chciałabym wiedzieć, co o tym sądzić (pun not intended), a tymczasem jedna z nielicznych osób, które odnoszą się do prawnego aspektu sprawy zamiast nawijać o odcinkach seriali, zachowuje się, jakby miała w policzkach dzikie jabłka. 2012/01/25 14:14:49
@krystyna
"1) "Nie zgłaszam zastrzeżeń co do zgodności z prawem UE" oznacza, że umowa nie jest sprzeczna z obowiązującym prawem - ale czy oznacza też, że nie wprowadza niczego nowego?" Nie, nie oznacza. Choć raczej nie wprowadza. "2) Czy "umowa nie będzie wymagać przyjęcia środków prawnych" wynika z tego, że analogiczne przepisy prawne już funkcjonują, czy z prymatu umowy międzynarodowej nad prawem miejscowym?" Z tego, że funkcjonują. "3) Czy pojęcie "zabezpieczenia roszczeń" funkcjonuje w polskim prawie dokładnie w takim kształcie, jak to przewidziano w ACTA?" Mniej więcej tak - w sensie, że jednostronnie na wniosek powoda, bez pytania i wysłuchania drugiej strony. "4) Czy możliwość składania pozwów z zagranicy wobec obywateli Polski po przyjęciu ACTA będzie większa/mniejsza/Masaj/Pigmej?" Nie zmienia się. "I jakie jest prawdopodobieństwo, że strona dochodząca roszczeń wykorzysta tę umowę do zwiększenia ofensywy" IMHO niewielkie. 2012/01/25 14:16:54
@wo
DRM to bardzo fajny kompromis - tylko dlatego w ogóle wydaję "lemologię" w cyfrowej postaci. "Co to są sepulki..." rozeszły się jak bułeczki i na rynku nigdzie nie można już kupić tej książki. Na "Ameryka nie istnieje" załapałem się na drugie wydanie. Mimo, że kupuję już tylko ebook'i na Kindla, to warto było zrobić tu wyjątek. Bardzo chętnie kupiłbym też wspomniane "Co to są sepulki...", zabezpieczone obojętnie czym (może być nawet gumka od weka) i dobrowolnie zniósł ewentualny dyskomfort czytania z ekranu monitora(gdyby to było jedyne wyjście na zapoznanie się z treścią), however... Requirements: Compatible with iPad.Requires iOS 3.2 or later. To, że nie kupię iPada dla jednej znakomitej publikacji, jest moim problemem. Dam radę z tym żyć ;-). Nie dało się zrobić tego bardziej uniwersalnie, z podobną, jak nie większą korzyścią dla twórcy? 2012/01/25 14:19:04
"Zamierzam się przy jej napisaniu napracować dokładnie tyle, ile drodzy komcionauci zapłacili za jej przeczytanie."
Gdybyś dał im możliwość to może by i zapłacili. Ja w każdym razie miałem taki zamiar, ale nie znalazłem na blogu linka do Flattr-a. 2012/01/25 14:24:34
Pomiędzy dostępem do dóbr luksusowych a dostępem do kultury jest jednak pewna różnica.
Jest różnica taka, że ktoś kogo nie stać, rezygnuje w pierwszej kolejności z dóbr kultury. Natomiast posiadanie własnego auta nie okreslałbym mianem luksusu, tylko wręcz pierwszej potrzeby. Zwłaszcza jeśli mieszka się na wsi i wszęczie jest daleko. Kopii płyt czy kaset wydanych w oficjalnym obiegu wtedy nie było można rozpowszechniać, a jednak wszyscy to robili. Dotyczyło to wydawnictw wydawanych w Polsce. Czy to oznacza, że wtedy moralnie uprawnione było kraść samochody członkom PZPR? Członkom PZPR- tak. A w PRL obowiazywało prawo autorskie, i nawiasem mówiac słyszałem wypowiedź p. Manna z lekkim zawstydzeniem mówiacego o ówczesnych praktykach. wyborcza.pl/1,75475,2847136.html Własność intelektualna była w owych czasach nie w cenie. Sam pamiętam, jak w połowie lat 80-tych Z. Hołdys żalił się na łamach radiowej Trójki, że kase jaką dostaje od wytwórni płytowej ledwie wystarcza na nowe struny. Oczywiście nie wiem co dokładnie stanowiło prawo w czasach PRL, ale też wątpię, by Kaczkowski i inni tak nagminnie działali sprzecznie z prawem podobnie jak i cała instytucja jaką jest Polskie Radio. A co do prawa własności - po czasie można się było ubiegać o odszkodowanie za zagarnięte mienie. Tak, o ile własność została przejeta sprzecznie z ówczesnym prawem. Bo jeśłi zabrali ziemię pod budowe drogi i zapłacili cenę butów (jak stanowiło wtedy prawo), to pierwotny właściciel niczego obecnie nie dostanie i ma marne szanse, by wygrać jakiś proces. Poza tym niue vardzo wiem czego chcesz dowieść swoimi wywodami. Kiedyś nie było demokracji, co nie znaczy, że wciąż jej być nie powinno. Kiedyś kobiety nie miały prawa głosu, a Murzyni byli niewolnikami. Rozwój cywilizacji to również rozwój mentalny i ewolicja śwoiadomości społecznej. Kiedyś nie dbano o środowisko i przyrodę, a teraz chroni się taką Rospudę. Kiedyś nikt się nie przejmował prawami autorskimi, co nie znaczy, że tak ma pozostać. Po prostu mądrzejemy. 2012/01/25 14:30:14
jeśłi zabrali ziemię pod budowe drogi i zapłacili cenę butów (jak stanowiło wtedy prawo), to pierwotny właściciel niczego obecnie nie dostanie i ma marne szanse, by wygrać jakiś proces.
Sam znam osobę, której zabrano helktar ziemi pod budowe łącznicy kolejpowej w granicacxh Warszawy i zapłacono tyle, że kupiła sobie za to pralkę automatyczną. Taka jednak kiedyś była relacja cen - ziemia nie była w cenie, a sprzęt elektroniczny czy AGD kosztował półroczną średnią krajową. Ta osoba w latach 2000-siecznych starała się o większe odszkodoewanie i przegrała. 2012/01/25 14:38:05
@ krystyna.ch
"1) "Nie zgłaszam zastrzeżeń co do zgodności z prawem UE" oznacza, że umowa nie jest sprzeczna z obowiązującym prawem - ale czy oznacza też, że nie wprowadza niczego nowego?" Teoretycznie zazwyczaj regulacje unijne są regulacjami minimalnymi -> kraje członkowskie mogą wprowadzać dalej idące regulacje -> mogą się do wprowadzenia takich regulacji zobowiązać ALE tu, konkretnie, w przypadku ACTA faktycznie pod każde postanowienie można podciągnąć już istniejącą regulację. Nie wiem czy autor miał na myśli pierwsze czy drugie, ale i jedno i drugie jest prawdą. Dosyć szczegółowe rozpisanie gdzie w polskim prawie znajdziemy regulacje odpowiadające konkretnym postanowieniom ACTA znajdziemy na końcu tego dokumentu: www.mkidn.gov.pl/media/docs/20120118-wniosek_ACTA.pdf "2) Czy "umowa nie będzie wymagać przyjęcia środków prawnych" wynika z tego, że analogiczne przepisy prawne już funkcjonują, czy z prymatu umowy międzynarodowej nad prawem miejscowym? " Wynika z faktu, że analogiczne środki już funkcjonują. Ponadto prymat umowy międzynarodowej nie zmienia faktu, że nie w każdym przypadku może być stosowana bezpośrednio (tak jak konstytucja). Brzmienie przepisów ACTA uniemożliwia stosowania tych przepisów wprost. Tak więc regulacje zawarte w ACTA już w prawie polskim (europejskim) są, ale nawet gdyby ich nie było, to sama ACTA by nie wystarczała by je stosować, wymagane byłyby dalsze ustawy. "3) Czy pojęcie "zabezpieczenia roszczeń" funkcjonuje w polskim prawie dokładnie w takim kształcie, jak to przewidziano w ACTA?" Czy "dokładnie" to ciężko powiedzieć, tego typu umowy zawsze pozostawiają sporą swobodę we wprowadzaniu stosownych środków do swoich systemów prawnych, tak by były zgodne z innymi przepisami. Polski przypis art. 80 ustawy o prawie autorskim daje bardzo szerokie możliwości konstruowania roszczenia informacyjnego przed wniesieniem pozwu. Brak jest takiej regulacji w prawie własności przemysłowej, nie wykluczam, że tutaj jest luka. Z tymże mówimy tu o p.w.p. czyli patentach, znakach towarowych, wzorach przemysłowych. Być może w tym zakresie będzie potrzeba konstruowania stosownego roszczenia informacyjnego co zresztą od dawna postuluje doktryna. W zakresie prawa autorskiego to co mamy możemy uznać za spełniające wymogi ACTA, w zakresie prawa własności przemysłowej - nie. "4) Czy możliwość składania pozwów z zagranicy wobec obywateli Polski po przyjęciu ACTA będzie większa/mniejsza/Masaj/Pigmej? I jakie jest prawdopodobieństwo, że strona dochodząca roszczeń wykorzysta tę umowę do zwiększenia ofensywy i czepiania się drobiazgów, na które do tej pory wszyscy machali ręką? " Z ACTA nie wynikają żadne mechanizmy uskuteczniające współpracę transgraniczną przy ściganiu naruszeń praw własności intelektualnej, oprócz ogólnego zobowiązania stron do wspierania takiej współpracy. Procedury dochodzenia roszczeń przez podmioty zagraniczne istnieją i z ACTA nie wynika żadne zobowiązanie do ich dalszego rozwijania/usprawniania. Co do szansy, że ACTA będzie impulsem do bardziej rygorystycznego stosowania prawa - tutaj nie odpowiem. Prawdą jest, że mamy już teraz rygorystyczne przepisy, które stosowane są rzadko. ACTA wydaje się być wymierzone w kraje trzecie, które nie posiadają w ogóle stosownych regulacji, co zazwyczaj dotyczy krajów rozwijających się. Stosowanie ACTA będzie raczej kontrolowane pod kątem wdrażania odpowiednich przepisów i procedur w państwach, które dotąd ich nie posiadały. Z ACTA czy bez ACTA nie można wykluczyć, że państwo kiedyś się weźmie za egzekwowanie istniejącego prawa. Czy ACTA zwiększa to prawdopodobieństwo - trudno powiedzieć. 2012/01/25 14:44:52
@bytor
"Nie dało się zrobić tego bardziej uniwersalnie, z podobną, jak nie większą korzyścią dla twórcy?" Będzie trochę uproszczona wersja na Kindla. @aguerrem "a jedynie odeślę do źródła oceniającego twój "kpiący" tekst." Kliknij na swojego własnego linka - jednym zdaniem tam punktuję fundamentalny logiczny błąd, jaki zrobiła polemistka. @strongier "Gdybyś dał im możliwość to może by i zapłacili. Ja w każdym razie miałem taki zamiar, ale nie znalazłem na blogu linka do Flattr-a." Możesz zakup "Lemologii" potraktować jako formę mikropłatności. 2012/01/25 15:08:21
@aro-d
Poświeciłem 30 minut i dotarłem do ustawy o prawie autorskim jakie obowiazywało w PRL To jest ustawa z 1952 roku. Nowa była uchwalona dopiero w 1994. isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19520340234+1994%2405%2423&min=1 Ciekawy jest art. 6 tej ustawy, który mowi, ze prawa autorskie dotyczą jedynie autorów posiadających obywatelstewo polskie lub gdy utwór ukazał się w Polsce lub gdy wynika to z umów międzynarodowych. Czyli puszczanie w radiu w całości płyt Pink Floydów nie było łamaniem praw autorskich, w świetle obowiązujacego u nas prawa. Podobnie jak kopiowanie tych płyt na kasety. W ogóle zagraniczne płyty lub filmy nie były chroniome żadnym prawem, a twórcy mogli co najwyżej psioczyć na blok krajów demokracji ludowej i domagac się od swoich rządów, by nałozyły na nas sankcje. W świetle prawa można było płyty w całosci puszczac w radio aż do 1994 roku. Oczywiście Polska odstąpiła od takiej praktyki w 1989 roku, ale to raczej z tego powodu, że w dobie tworzenia się demokracji chcieliśmy odwieszenia wszelakich sankcji i niejako dobrowolnie postanowilismy m.in. nie naruszać prawodoawstawa zachodniego. 2012/01/25 15:39:30
@ robert_c:
"Ciekawy jest art. 6 tej ustawy, który mowi, ze prawa autorskie dotyczą jedynie autorów posiadających obywatelstewo polskie lub gdy utwór ukazał się w Polsce lub gdy wynika to z umów międzynarodowych. Czyli puszczanie w radiu w całości płyt Pink Floydów nie było łamaniem praw autorskich, w świetle obowiązujacego u nas prawa." Nie takie proste. Przecież Polska Ludowa była stroną WIPO od 1975, więc wynikało to z umowy międzynarodowej. 2012/01/25 16:30:11
@wo
"Niestety, ogólnym problemem internetowej kultury darmowości jest to, że "byle jak, ale za darmo" zawsze tu wygrywa z "jakościowo, ale za niewielką opłatą". W ten sam sposób internet przyczynił się do tabloidyzacjo-portalizacji mediów." A uważasz, że to się może kiedyś zmienić i jest tylko wyrazem linuksiarskich (mówiąc po Twojemu) korzeni Internetu? Całkiem serio pytam. Może już było kiedyś, ale mój lurkerski rank za niski. 2012/01/25 16:41:53
@aro-d
Kiedy ogłosiłem koniec dyskusji o moralności na tym blogu, to nie była metafora. @jul-eg "Może już było kiedyś" O mediach było tu: wo.blox.pl/2011/11/Skad-sie-wziela-portaloza.html 2012/01/25 16:53:35
Przecież Polska Ludowa była stroną WIPO od 1975, więc wynikało to z umowy międzynarodowej.
Nie wiem czy to się mieści w zakresie układów międzynarodowych. Ta organizacja miała czuwać nad przestrzeganiem umów międzynarodowych, by przeciwdziałać naruszeniom praw intelektualnych. W ustawie z 1952 roku chodziło o umowy pomiędzy krajami, że ich wzajemne prawa autorskie będą przestrzegane. Polska miała zapewne takie umowy podpisane z krajami bloku wschodniego. I fakt, że -płyt Karella Gotta, czy Ałły Pugaczowej w radiu nie puszczali. Członkwosktwo w WIPO nie rodzi skutków prawnych, ani nie jest umową międzynarodową w rozumieniu ustawy z 1952 roku. Podobnie jak obecnie Polska ma podpisaną konwencję w Aarchus, a nie przetransponowała do prawa polskiego jej zapisów i w zwiazku z tym nieprzestrzeganie zapisów konwencji nie rodzi żadnych skutków prawnych. @aro-d Chciałbym tylko, żeby wszyscy ci, którzy nazywają internetowych piratów złodziejami, a w owych czasach kopiowali płyty, ... ciach Przeciez napisałem Ci, że ówczesne prawo nie zabraniało tego. Poza tym jeśli chcesz podyskutowac o morlaności PRL, to prosze bardzo, ale pod warunkiem, że żyłeś w tamtych latach i to żyłeś w sposób świadomy, że żyjesz. A więc wyobraź sobie, że taka instytucja jak Polskie Radio mowi - OK. Tu macie naszą stronę internetową, gdzie zamieszczamy wszelkie płyty, jakie zostały wydane w świecie. Możecie sobie wszystko kopiowac do woli i za darmo. Nie jest piratem, ani złodziejem ten, kto z tego skorzysta, zwłaszcza jeśli prawo tego nie zabrania. Obecne prawo chroni prawa autorskie bez wzgledu na to, kto je posiada. I wszelkie kopiowanie utworów jest sprzeczne z prawem, a ludzie to czyniący sa "piratami". Jesli jakies utwory sa w sieci, to są zamieszczane nielegalnie na prywatnych stronach internetowych. Jesli nie widzisz róznicy, to już trudno, bo lepiej Ci tego wytłumaczyć się nie da. 2012/01/25 17:22:51
@ robert_c:
"W ustawie z 1952 roku chodziło o umowy pomiędzy krajami, że ich wzajemne prawa autorskie będą przestrzegane." W tekście ustawy z 52 jest napisane "ochrona wynika z układów międzynarodowych lub polega na wzajemności" (art. 6. ust. 4). A Akt Paryski z 1971? Układ międzynarodowy pełną gębą. Przecież Polska przystąpiła do niego w drugiej połowie lat 70-tych. 2012/01/25 17:44:06
@rockier
"W tekście ustawy z 52 jest napisane "ochrona wynika z układów międzynarodowych lub polega na wzajemności" (art. 6. ust. 4). " Legalność nagrania Pink Floyd z radia dawał art. 22, a legalność emisji art. 23. 2012/01/25 17:47:18
"Możesz zakup "Lemologii" potraktować jako formę mikropłatności."
Mogę również jej zaniechać. Ale rozumiem, że to dla Ciebie wygodne nie dawać możliwości wycenienia notki niewidzialnej ręce komcionautów - raz odpada frustracja potencjalnie niską klikalnością, dwa nie trzeba się deklarować, że to całe blogopisanie to dla złotych polskich. Nawet empatyzuję. 2012/01/25 17:50:52
@strongier
" dwa nie trzeba się deklarować, że to całe blogopisanie to dla złotych polskich." Ależ proszę bardzo, jeśli Ci zależy - deklaruję, że to całe blogopisanie to dla złotych polskich. A już najbardziej to mi zależy na takich przenikliwych komcionautach, dlatego właśnie każdy jest tu mile widziany i nikogo nie kopenwdupenizuję. 2012/01/25 18:23:00
"Zamierzam się przy jej napisaniu napracować dokładnie tyle, ile drodzy komcionauci zapłacili za jej przeczytanie."
"Ależ proszę bardzo, jeśli Ci zależy - deklaruję, że to całe blogopisanie to dla złotych polskich" Zdecyduj się. 2012/01/25 18:36:24
@wo
@ robert_c Wo, ja się grzecznie zastosowałem do życzenia szanownego autora :) Próbowałem uciać tę dyskusję parę godzin temu. Ostatni, św. pamięci, wpis, to już tylko obrona była przed argumentami roberta_c. Skoro ich nie skasowałeś, to na nie odpowiadam :) 2012/01/25 18:42:02
@aro-d
"Próbowałem uciać tę dyskusję parę godzin temu." Koniec dyskusji polega na szafakapie, a nie na upartej walce o ostatnie słowo. 2012/01/25 19:02:06
@ wo
"Niestety, ogólnym problemem internetowej kultury darmowości jest to, że "byle jak, ale za darmo" zawsze tu wygrywa z "jakościowo, ale za niewielką opłatą". Właśnie dlatego sklep Apple z muzyką za 99 centów tak słabo przędzie, brawo. Słaba jest konstatacja całej te długawej dyskusji. Lata czytania Twojego bloga tylko po to żeby patrzeć jak zażarcie bronisz idei która robi chórki u Hołdysa. 2012/01/25 19:08:31
@halo
W Polsce podobno zarabia głównie na apkach, które nie mają "darmowej" alternatywy. A z latami czytania to kłamiesz, wo nie zmienił zdania na temat piractwa i to nie jest pierwszy raz kiedy wygłasza tutaj swój pogląd. 2012/01/25 19:11:28
@halohalo
"Właśnie dlatego sklep Apple z muzyką za 99 centów tak słabo przędzie, brawo." W Polsce istotnie znacznie gorzej niż w USA. A dlaczego? Bo w USA piratów trochę skuteczniej wzięli za buzię. "Lata czytania Twojego bloga" Droga wolna. Ja nie żartuję gdy piszę, że zwisa mi to, czy mnie czyta pięć osób czy pięć tysięcy. 2012/01/25 19:32:38
@wo
"Droga wolna. Ja nie żartuję gdy piszę, że zwisa mi to, czy mnie czyta pięć osób czy pięć tysięcy." To jest zabawna poza, bo nawet według Pinchona, który faktycznie gardzi czytelnikami, to wciąż relacja patologiczna, świadcząca o jego - jak sam mówi - niedojrzałości. Bez nich, czytających, nie ma piszącego. Stad idea nagród która dla LeClezio jest odpowiedzią na dramat pisania w próżnię, stąd łzy Bukowskiego na starość. Nie znaczy to, że masz się dostosować albo adorować. Nie, nie. Pozę porzucić byłoby fajnie. I szczerze. "W Polsce istotnie znacznie gorzej niż w USA. A dlaczego? Bo w USA piratów trochę skuteczniej wzięli za buzię" Nie, dlatego że 99 centów to trochę więcej w Radomiu niż w Trenton. I to "trochę" robi różnicę. Tego nie załatwimy ACTA. To załatwi czas. Skali używania produktów sieciowych w stanach i u nas w ogóle nie ma co porównywać, inna galaktyka. Lepiej spojrzeć na Hiszpanów albo na Irlandczyków, bo to (pomijając epizod kryzysowy) jest nasz bliski horyzont. Z innej beczki. Piractwo robi właśnie bardzo pożyteczną rzecz w Chinach. Nie uogólniam tego, nie traktuje piratów jak mesjaszy wolności, bez takich historii. Sprawdź po prostu co z Chin jedzie przez zieloną granicę do Korei Północnej i jaki ma wpływ na ludzi. Ciekawe bardzo. 2012/01/25 19:33:34
@wo
"Nie widzisz jakiejś sprzeczności w "Precz z GMO! A poza tym precz z ACTA, utrudniającym dostęp do tańszych GMO!"" Sprzeczność widzę, ale u mnie ona nie występuje. "Odnieśli sukces dlatego, że imitowali." Ale nikt nie robił takich kopii jak oni :) @nonamenoneed "Do którego to porozumienia Polska przystąpiła w roku 2000." No ale jednak ACTA coś musi zmieniać, skoro się ją podpisuje. Zwałaszcza, jeżeli się to dzieje z takimi korowodami i do ostatniej chwili treść porozumienia jest super-hiper tajna. 2012/01/25 19:35:53
@charliebravo
Jak już po paru latach myślenia zdecydowałem się w końcu, że odpowiedź na pytanie "jakie RWD jest idealne dla mnie" brzmi "Mazda MX-5", i nawet odłożyłem trochę pieniędzy, to Subaru z Toyotą wypuszcza FT-86. Co robić jak żyć? Ani chybi będę musiał jedno auto kupić, a drugie ukraść. No bo moi znajomi już od dawna jeżdżą takimi fajnymi autami...oh wait. @firmy nie wiedzą że nas są miliony tylko model biznesowy zły Taa, a firmy samochodowe olewają to że miliony nastolatków chciałyby już dziś jeździć tymi fajnymi autami... Tak, tylko jak już sobie kupisz wymarzone auto to możesz robić z nim co chcesz: pożyczać znajomym, pożyczać obcym ludziom za darmo albo za opłatą, albo przerobić na taksówkę i ani Mazda ani Toyota nie powiedzą, że w ten sposób naruszasz ich prawa autorskie - strasznie głupi przykład. (Poza tym jakoś nie słyszałam, żeby firmy motoryzacyjne płakały, że sprzedaż samochodów maleje przez korporacje taksówkarskie) A co do wygody DVD to DVD na jeden zasadniczy problem: zajmuje mi miejsce w domu. Do tej pory kupiłam sobie na DVD tylko te seriale do, których chcę wracać i wracam. Jak chcę coś sobie obejrzeć i tyle to nie ma dla mnie oferty. W każdym razie w Polsce nie ma bo w USA mogłabym sobie obejrzeć na amazonie i być szczęśliwa. 2012/01/25 19:37:23
@halohalo
"To jest zabawna poza, bo nawet według Pinchona, który faktycznie gardzi czytelnikami, to wciąż relacja patologiczna, świadcząca o jego - jak sam mówi - niedojrzałości." Niechaj ten pożegnalny zamaszysty gest pozwoli ci frunąć po krzywej balistycznej hen, hen, jak najdalej od tego niedojrzałego bloga. 2012/01/25 19:42:21
@lady.ant
"Tak, tylko jak już sobie kupisz wymarzone auto to możesz robić z nim co chcesz: " Nie wiesz o czym piszesz. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, ile ograniczeń nałożonych jest na auto przez prawo powszechne i przez wymagania producenta (pod rygorem utraty gwarancji)? "przerobić na taksówkę i ani Mazda ani Toyota nie powiedzą, że w ten sposób naruszasz ich prawa autorskie - strasznie głupi przykład. " Jak kupisz płytę z nośnikiem, masz większy zakres praw niż gdy kupisz tylko prawo do odtwarzania pliku - doskonałą analogią jest tutaj kupienie samochodu na raty versus wzięcie w leasing. To drugie rozwiązanie jest całkiem popularne, a wiąże się z nim mnostwo ograniczeń (tak, dotyczących także kwestii typu "pożyczyć za opłatą lub "przerobić na taksówkę"). Przykłady Charliebravo są mądre, a Twoje głupie, niestety. "W każdym razie w Polsce nie ma bo w USA mogłabym sobie obejrzeć na amazonie i być szczęśliwa." W Polsce jest coraz więcej opcji typu "nabycie prawa do odtworzenia pliku/strumienia". 2012/01/25 19:42:39
@wo
W Polsce istotnie znacznie gorzej niż w USA. A dlaczego? Bo w USA piratów trochę skuteczniej wzięli za buzię. Korelacja jest. Ale to trochę mało. Jakiś dowód na wynikanie? Jakieś dowody falsyfikujące inne teorie (np. taką, że 99 dolarocentów w USA a 99 eurocentów w PL to trochę inna cena)? 2012/01/25 20:12:10
@wo
"W Polsce jest coraz więcej opcji typu "nabycie prawa do odtworzenia pliku/strumienia"." Wiem i chyba nawet o tym tu pisałam, ale są to albo seriale TVNu czy Polsatu, albo filmy z polskim lektorem lub w najlepszym przypadku z polskimi napisami. Jak chcę czegoś innego to muszę kupić sobie DVD albo telewizor. I wracamy do punktu, w którym się okazuje, że żeby oglądać takie lub inne seriale powinnam kupić sobie większe mieszkanie ;) 2012/01/25 20:24:14
"W Polsce istotnie znacznie gorzej niż w USA. A dlaczego? Bo w USA piratów trochę skuteczniej wzięli za buzię."
Moim skromnym zdaniem jednak odwrotnie. Zmiana kulturowa i szacunek dla zarobku twórcy jest wynikiem wyższej stopy życiowej. Na ten związek przyczynowo skutkowy zwraca uwagę lubiany na tym blogu Ha Joon Chang w "Bad Samaritans". Tam też krytykuje politykę patentową w rozdziale "Windows 98 in 1997".Kluczowym przecież punktem tego porozumienia jest dochodzenie swoich praw do patentów wraz z daleko posuniętymi ułatwieniami prawnymi w razie, gdy istnieje ryzyko łamania prawa patentowego przez pozywany podmiot gospodarczy (a nie ludka z chomika!). To co budzi tak dużo emocji w tym porozumieniu to piractwo komputerowe. To jest mało istotny plankton, który można najwyżej straszyć artykułami o nalotach i spektakularnymi wyrokami, bo wytrzebić nie sposób. Trzeba cierpliwie dotrwać mentalnej i kulturowej zmiany. Cieszyłbym się gdyby to postępowało szybciej, bo też jestem tym zarobkowo zainteresowany (jako twórca oprogramowania), ale ACTA w Polsce na naszym poziomie rozwoju cywilizacyjnego może okazać się bardziej hamulcem rozwoju gospodarczego niż jego akceleratorem. 2012/01/25 21:02:49
@lady.ant
Masz strasznie małe wymagania. Niektórzy tutaj chcieliby zobaczyć Doctora z Marco Polo. Powiedz czyje komputery trzeba zddosować, żeby polskie media zainteresowały się tak poważnym ograniczeniem mojego dostępu do światowych dóbr kultury. I co trzeba zrobić, żeby Żakowski napisał, że da Vinci nie stworzyłby swoich dzieł gdyby zamiast filmów mógł oglądać tylko pokazy slajdów? @agent "I bez problemów mogę sobie wyobrazić sytuację, w której prawo na takie rzeczy zezwala. W imię jakiejś-tam koncepcji sprawiedliwości. " Żebyś wiedział co ja mogę sobie bez problemów wyobrazić. Mogę sobie nawet wyobrazić, że kiedyś zmądrzejesz i zamiast jumać to co teraz jumasz zaczniesz czytać, oglądać i słuchać czegoś, co dostarczy Ci jakiejkolwiek wiedzy o świecie. "Co najmniej jedna zachodnia instytucja - uniwersytet - zupełnie się tym nie przejmuje. " Chyba, że akurat prosi o użycie gazu łzawiącego. 2012/01/25 21:04:05
@wo
"W Polsce jest coraz więcej opcji typu "nabycie prawa do odtworzenia pliku/strumienia"." Jest ich beznadziejnie mało. Do niedawna nie było u nas porządnego sklepu z muzyką (optymistycznie zakładam, że iTunes jest w wersji PL porządne). Okazuje się nawet, że moja płytoteka kupiona w 7digital jest "piracka" bo moja lokalizacja nie zgadza się z tą z Licence Agreement. Z resztą chyba podobnie jak u ludzi kupujących muzykę w iTunesach przed oficjalną premierą w PL. Kto tak robił niech podniesie rękę. Tak, jesteście przestępcami. Próbowałem wbić się również na jakiegoś rodzimego VODa. Są tylko filmy z lektorem. W XXIw? Serio? Pewnie jeszcze nie byli na torrentach i nie wiedzą, że się da. Niestety potencjalni klienci już wiedzą. "Jak kupisz płytę z nośnikiem, masz większy zakres praw niż gdy kupisz tylko prawo do odtwarzania pliku" Masz prawo do oglądania warningów FBI ile CI się tylko podoba. I właśnie powoli tracisz prawo do zrobienia backupu jak Ci się ten nośnik np. porysuje. Naprawdę tak strasznie lubicie te kopy w dupę? Nie sądzicie, że to jednak model biznesowy trochę nie nadąża? Piractwo stworzyło ten rynek, ludzie się przyzwyczaili że wykonują 3 kliknięcia i mają film w jakości jaka ich interesuje i napisy w ich języku. Ja chcę za to płacić, nawet niech będzie tyle co w bogatym USA. Pozwólcie mi, a nie kopcie w dupę jakimiś dwudziestowiecznymi DVD z regionami w cenach 3x wyższych niż na zachodzie. Steam daje radę w Polsce na trudnym, maksymalnie zapiraconym rynku gier PC. Przypuszczam, że Polisz Edyszyn kosztowało ich w okolicach "0", bo nawet nie było nadętej premiery. Po prostu są i sprzedają - not a big deal. To producenci muzyki/filmów są tak zdrzewiali, że nie potrafią lub nie chcą wejść na ten rynek i liczą, że sprzedażą CD i DVD pociągną jeszcze hoho. Licencje są coraz bardziej restrykcyjne, a regionalizacja szalona. Ale zamiast wzorem producentów gier próbować coś zmienić, próbują utrzymać status quo coraz bardziej rygorystycznymi regulacjami. 2012/01/25 21:36:23
@lady.ant
"Wiem i chyba nawet o tym tu pisałam, ale są to albo seriale TVNu czy Polsatu, albo filmy z polskim lektorem lub w najlepszym przypadku z polskimi napisami. " A w Subaru nie może być tak, że fotele podgrzewane, ale bez okna dachowego. Następne komentarze, w których będziesz opisywać takie sztuczne problemy, wylecą. @m3 "Jakiś dowód na wynikanie?" A masz jakiś dowód na odwrotne wynikanie? @agend dagongu "Po pierwsze, tak lubiane przez obrońców praw autorskich porównanie "zajumać piosenkę to jak ukraść BMW" jest trochę od czapy." Po pierwsze, nikt go tutaj nie użył. Dlatego komentarz wyleciał. Jeśli nie chcesz, żeby następny też wyleciał - odnoś się do tego, co napisałem ja (ewentualnie ktoś inny, ale to już może być bardziej ryzykowne). 2012/01/25 21:37:20
@kosmaty
"Jest ich beznadziejnie mało." To beznadziejnie mało przekonująca linia obrony piractwa. 2012/01/25 22:00:32
@wo: Po pierwsze, nikt go tutaj nie użył. Dlatego komentarz wyleciał. Jeśli nie chcesz, żeby następny też wyleciał - odnoś się do tego, co napisałem ja (ewentualnie ktoś inny, ale to już może być bardziej ryzykowne).
charliebravo 2012/01/25 09:43:21. Moim zdaniem jest porównanie jak byk, kradzież samochodu jest wymieniona jasno i wyraźnie, kłócić się nie będę. Wystarczy mi słowo, że nikt tu nie porównuje. No i ciągle jednak zostaje druga część argumentacji - na uniwersytetach nie płaci się "wolnorynkowo" za wiedzę, jest górny poziom i koniec, cokolwiek się zrobi. I jakoś ciągle to działa - choć przecież można zastosować model rynkowy: przychodzi się z forsą na wykład, kto nie ma - wypad, notatki wolno robić, ale nie wolno ich dawać innym. Argumentacja dokładnie ta sama: jak się nie będzie pilnować, to pojawią się ludzie, którzy chcą za darmo, jak się nie płaci dobrze, to nie będzie chętnych do nauczania, a w ogóle, jak bierzesz za darmo wiedzę, czas i wysiłek, toś złodziej. Pewnie znaleźliby się obrońcy, choć dotąd kojarzyłem ich z jakimiś konlibami. 2012/01/25 22:04:28
@agent
"Moim zdaniem jest porównanie jak byk, kradzież samochodu jest wymieniona jasno i wyraźnie, kłócić się nie będę." Cytowanie wypowiedzi, do której się odnosisz, to nie tylko uprzejmość wobec rozmówcy (mind you, ja Ci ją teraz okazuję), ale wpływa na dyscyplinę myśli. Przynajmniej wiesz, z kim w danej chwili polemizujesz i o czym. "jakoś ciągle to działa - choć przecież można zastosować model rynkowy:" Ale po co? Dla mnie to oczywiste, że uniwersytet to uniwersytet, a rynek książki (filmu, muzyki itd.) to rynek książki (filmu, muzyki itd.). Nie widzę w ogóle sensu przekładania jednych rozwiązań na drugie. 2012/01/25 22:39:15
@wo
A masz jakiś dowód na odwrotne wynikanie? Zapytaj mnie o to jak napiszę na ten temat notkę na swoim blogu. 2012/01/25 22:41:25
@m3
"Zapytaj mnie o to jak napiszę na ten temat notkę na swoim blogu" Było tak od razu. No więc na moim blogu decyduje Zdrowy Chłopski Rozum, który mówi, że moja hipoteza interpretacyjna jest słuszna, a Twoja jest gupia i ma fszy na pempku. Na tym zakończyliśmy rozmowę na ten podwątek. 2012/01/25 22:50:06
@wo:
"Ale po co? Dla mnie to oczywiste, że uniwersytet to uniwersytet, a rynek książki (filmu, muzyki itd.) to rynek książki (filmu, muzyki itd.). Nie widzę w ogóle sensu przekładania jednych rozwiązań na drugie." Jasne. Tyle że dokładnie takiego samego argumentu użyje co bardziej rozgarnięty zwolennik ograniczenia praw autorskich. Że "rynek samochodów to rynek samochodów, rynek rozwiązań technologicznych to rynek rozwiązań technologicznych, a rynek kultury to rynek kultury". I tak jak się "zgodziliśmy", że uniwersytet co do zasady to nie jest komercyjny (i działa!), tak możemy się "zgodzić", że kultura też nie jest komercyjna. I, być może, też będzie działać, bo tak, jak znajdują się ludzie, którzy chcą być doktorantami matematyki, choć mogliby być informatykami, tak samo znajdą się ludzie, którzy będą chcieli robić kulturę, nawet, jeśli na tym zarobią mniej niż na pracy 7-15. No i druga kwestia: pojawia się tu regularnie słowo "kradzież". Ok, nie neguję, piracenie jest złamaniem prawa. Tyle, że jeśli to pominąć (a można, przecież równie dobrze Sejm może jutro uchwalić, że prawa autorskie obowiązują 24 godziny i ani minuty dłużej), to naprawdę wychodzi na to, że uniwersytet "kradzieżą" stoi. Jest za darmochę, jakość pracy w zasadzie nie przekłada się wyraźnie na dochody, pomijając skrajne przypadki plagiatu za bycie cytowanym nie dostaniesz ani grosza, jedyne na co masz szansę to wieczna pamięć. Niby można powiedzieć, że jeśli idziesz w naukę, to się na to godzisz - ale to akurat słaby argument, w świecie bez praw autorskich pewnie sporo osób też by się na to "zgodziło". 2012/01/25 23:05:28
@agent
"tak możemy się "zgodzić", że kultura też nie jest komercyjna. " A zgadzajcie się, ja wam nie bronię. Ja tylko do Was się nie przyłączę. "tak samo znajdą się ludzie, którzy będą chcieli robić kulturę, nawet, jeśli na tym zarobią mniej niż na pracy 7-15" Nie w tym problem, że zarobią mniej - problem w tym, że bez wydawcy (a więc bez zaliczki) pewnego rodzaju działalności nie da się robić w ogóle. "No i druga kwestia: pojawia się tu regularnie słowo "kradzież"." Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia: Ty nie będziesz ingerować w idiolekt mojego bloga, ja nie będę ingerować w idiolekt Twojego bloga. Na swoim blogu możesz to nazywać nawet Susan, jeśli Cię to uszczęśliwia. 2012/01/25 23:06:47
Przyznam, że dwa razy przymierzałem się do przeczytania tych "akt", ale napisane jest to takim językiem, że przekracza mój poziom rozumienia słowa pisanego. Polegam więc na tym co mówią mądrzejsi ode mnie. A mówią, że ACTA daje możliwość usuwania lub blokowania stron w internecie na żądanie twórcy, bez żadnego wcześniejszego zbadania sprawy i wyroku instytucji niezależnej (czyli sądu). Chyba dobrze to zrozumiałem i przekazałem.
Otóż 3 lata temu YouTube usunął mój kanał (a w zasadzie to mojej organizacji) po skardze TVN. No fakt - były tam trzy migawki z TVN Warszawa, w których wypowiadali się moi koledzy z organizacji. YouTube nie czekał na żadne nasze wyjaśnienia, tylko usunął wszystko, wraz z wizualkami i ponad setką innych filmów. Widać takie prawo już funkcjonuje i nie trzeba ACTA, by właściciel praw autorskich mógł się domagać od właściciela portalu usunięcia całego konta. Ta cała awantura o ACTA przypomina mi trochę Konopielkę i elektryfikację wsi. Nie da się ukryć, że prąd potrafi też zabić i spalić chałupę. Trudno się dziwić, że ludzie nie chcieli tej elekryfikacji. A na koniec, jeśli pozwolisz Wojtku, to wkleję coś na rozprężenie z YT. Jeśli nie pozwolisz, to usuń mój wpis w całosci (choć mam nadzieję, że nie złamię tym linkiem żadnych praw) www.youtube.com/watch?v=gkHv0it3TS8&feature=youtu.be Nie wiem czy ci ludzie mieli zgodę twórcy na wykonanie tego utworu publicznie. Nawet jeśli mieli, to na miejscu Watersa bym ich pozwał za takie wykonanie. :) Kończę dyskusję o ACTA, bo mnie to już męczy. Te ACTA są wszędzie i otaczają mnie z wszystkich mediów. Nawet boję się iść do łóżka, by kobieta nie zażądała przedstawienia praw do niej (a ślubu nie mamy). 2012/01/25 23:49:00
@robert
"Widać takie prawo już funkcjonuje i nie trzeba ACTA, by właściciel praw autorskich mógł się domagać od właściciela portalu usunięcia całego konta. " Funkcjonuje w USA i nazywa się DMCA. W Polsce - różnie z tym bywa. W Rosji - domagaj się na próżno. Tu bardziej chodzi o zglobalizowanie takich rozwiązań. 2012/01/26 06:56:04
@wo
"To beznadziejnie mało przekonująca linia obrony piractwa." Oh, ale to całkiem sensowny czynnik, który wpływa na poziom piractwa. Obok niewątpliwej skłonności do jumania, której nie podważam. Ale skłonność owa to nie powód jedyny. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić regres piractwa w Polsce bez pojawienia się legalnej kontr-oferty. Podany przeze mnie przykład Steama pokazuje, że to całkiem nieźle działa w tą stronę: jest (wreszcie!) oferta legalna, stopniowo społeczeństwo przechodzi na legala (gry w elektronicznej dystrybucji sprzedają się u nas naprawdę dobrze). A nie odwrotnie tzn. nie ma niczego, wszyscy kupują DVD z bonusowymi kopami w dupę, więc właściwie po co jakaś e-dystrybucja? Może lubią te kopy? W USA w momencie wejścia iTunesów też piractwo było ogromne, ale niby jakie miało być skoro praktycznie nikt tego nie sprzedawał? Założę się, że ruch na torrentach z Polskimi serialami spadł po tym jak pojawiły się na TVN playerach i innych IPlach. 2012/01/26 08:09:12
"Beatlesi odnieśli sukces dlatego że byli oryginalni"
Bzdura. Odnieśli sukces dlatego, że imitowali. Dopiero sukces pozwolił im na oryginalność. Nie na temat ACTA, ale mam nieco inne zdanie na temat Batlesów. Otóż (moim zdaniem) najbardziej oryginalni i awangardowi, byli w 1964 roku, kiedy ich "A Hard Days Night" stanowił całkowicie odmienny rodzaj muzyki od tego, jeszcze rok wcześniej, kopiowanego zza oceanu. Wbrew temu co się ogólnie sądzi, nowoczesnego rocka nie wymyśliło Kinks z "You Really Got Me" (wydane w 64.08.04) a właśnie Beatlesi w wydanym prawie pół roku wcześniej (64.03.20) "You Can't Do That". Co do późniejszych czasów można się spierać, czy płynęli na fali czy też wyprzedzali falę. W 1964 byli, jeszcze raz zaznaczam - moim zdaniem, najbardziej nowoczesnym zespołem na planecie. 2012/01/26 09:09:32
@"W 1964 byli, jeszcze raz zaznaczam - moim zdaniem, najbardziej nowoczesnym zespołem na planecie."
Pomijasz tu wcześniejszą o ponad wiek twórczość rosyjskiego chłopa pańszczyźnianego Iwana Popowa, który występując ze swoją kapelą przed carem w 1861r. wprowadził setup wokal+dwie bałałajki+basetla+bęben, jak również charakterystyczny kołyszący rytm. Niestety, wraz z jego przedwczesną śmiercią, przy braku możliwości zapisu dźwięku, rock'n'roll zniknął na długie lata i musiał zostać ponownie, niezależnie wynaleziony nad Missisipi. 2012/01/26 10:30:18
@kosmaty
"Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić regres piractwa w Polsce bez pojawienia się legalnej kontr-oferty." Kontroferrta już jest, regresu nie ma. "W USA w momencie wejścia iTunesów też piractwo było ogromne, " Ale było już DMCA, przeciw którego protestowali zresztą ci sami ludzie. @menagostory " Otóż (moim zdaniem) najbardziej oryginalni i awangardowi, byli w 1964 roku," Ba! Ale wtedy właśnie ekspresowo szli w kierunku pracy studyjnej. Natomiast kluczowe dla sukcesu, z którego wziął się kontrakt z EMI, było imitowanie amerykańskiego rnb. 2012/01/26 11:20:24
@wo
"Możesz zakup "Lemologii" potraktować jako formę mikropłatności." Tak zrobię, dziękuję. Zrobiłbym nawet już wcześniej i bez zbędnego obrzydzenia, gdyby middlemenem nie była pewna firma na i. 2012/01/26 11:48:27
@naturalucka
"Zrobiłbym nawet już wcześniej i bez zbędnego obrzydzenia, gdyby middlemenem nie była pewna firma na i" Niestety, zawsze będzie jakiś pośrednik. Przecież po to twórca tworzy, żeby z kimś podpisać umowę. 2012/01/26 12:03:09
@ WO:
"Ba! Ale wtedy właśnie ekspresowo szli w kierunku pracy studyjnej" No, to dość dyskusyjne. O ile się nie pomyliłem w liczeniu, to dali tego roku 130 koncertów na 4 kontynentach. Rok 65 zaczęli od codziennego koncertowania w dniach 01-09 stycznia i 11-16 stycznia, a potem mieli jeszcze trzy duże trasy. W połowie lat 90-tych "Jedynka" nadawała dokument "The Beatles Antology", z którego wynikało, że niechęć do koncertowania narastała od dawna, ale punktem zwrotnym był koncert z 15 sierpnia 1965 na stadionie w Nowym Yorku (początek drugiego touru po USA), gdzie jak w soczewce skupiło się wszystko to, co ich w koncertowaniu nużyło. 2012/01/26 12:12:28
@rockier
"No, to dość dyskusyjne" Dyskusyjne to byłoby, gdybym napisał "już doszli". Natomiast już przy pracy nad "Please, Please Me" zademonstrowali, że ich ambicje wykraczają daleko poza coverowanie rnb i są zainteresowani komponowaniem i dopieszczaniem nagrania (w czym nieoczekiwanie odnaleźli bratnią duszę w sfrustrowanym realizatorze z Parlophone, którego korwinisci zwą Jerzym Marcinem). 2012/01/26 12:16:55
Mozolnie przelurkowałem całą dyskusję. Trochę odnośnie e-książek zaofftopuję. Próbowałem sobie ostatnio kupić z amazona książkę - nie dość, że ebooki kosztowały tyle co paperbacki, to jeszcze książka, której szukałem była tylko w wersji papierowej (ostatni tom cyklu, reszta była w obydwu wersjach) - jakoś nie napawa to optymizmem...
2012/01/26 12:27:07
@wo: A czy będzie jakaś możliwość korzystania z Twojej Lemologii bez iPada, iFona czy MacBooka? Piszą, że wymagany jest iOS, zaś ciocia Wiki mówi, że "Apple, Inc. does not license iOS for installation on non-Apple hardware", więc kiepsko to widzę. Ale chciałbym się upewnić.
2012/01/26 12:46:54
@mirror.mirror
"Próbowałem sobie ostatnio kupić z amazona książkę - nie dość, że ebooki kosztowały tyle co paperbacki (...)". No i? 2012/01/26 13:07:03
@wo: O, faktycznie, przepraszam, liczba komentarzy mnie trochę przerosła. To tylko dodam dla porządku, że kindle'a można łatwo (i legalnie) emulować na PC: google Kindle for PC. Czyli mam szanse.
2012/01/26 13:52:18
@Andrzej.Sawicki
No i jakby dwa aspekty widzę: Z jednej strony wydawcy widać dalej boją się piractwa, skoro nowe książki wolą wydać papierowo, niż zawierzyć DRM. A z drugiej strony konkurencja na tym rynku jest taka sobie, skoro wypuszcza się ebooki po takich cenach. Tor Books ma umowę z Amazon, bo wybór jest mały, a Amazon ma taką widać marżę, że za paperbacka jest 8$ a za kindla 9$. A tak na zdrowy rozum, ebook to taka sama książka - koszty papieru... 2012/01/26 13:57:42
@wo
"Niestety, zawsze będzie jakiś pośrednik. Przecież po to twórca tworzy, żeby z kimś podpisać umowę." A nie mógłbyś se teraz sam sklecić wydania za kasę Apple textbook? 2012/01/26 14:04:21
@mirror.mirror
Ciekawe, że nikt nie oczekuje, że iTunesy będą tańsze od płyt. Nie płacisz za nośnik fizyczny, za to dopłacasz za wygodę. Taki lajf. 2012/01/26 14:08:13
@mkwa
To tylko dodam dla porządku, że kindle'a można łatwo (i legalnie) emulować na PC: google Kindle for PC. Czyli mam szanse. Tylko, że na takiego kindla nie zaprenumerujesz np. Polityki. Bo tak. 2012/01/26 14:36:43
@andrzej.sawicki
Ciekawe, że nikt nie oczekuje, że iTunesy będą tańsze od płyt. Nie płacisz za nośnik fizyczny, za to dopłacasz za wygodę. Taki lajf. Selling pointem iTMS jest możliwość kupowania pojedynczych piosenek. Cena całych płyt to marginalny czynnik - ludzie kupujący i słuchający albumami i tak z innych względów wybiorą CD/vinyl. 2012/01/26 14:36:48
@naturalucka
"A nie mógłbyś se teraz sam sklecić wydania za kasę Apple textbook?" Nie bardzo. Nie jestem bogaty, więc nie stać mnie na to, żeby odstawić bieżączkę na kika miesięcy po to, żeby się skupić na książce. Jakiś wydawca musiałby zaryzykować, że książka się sprzeda - i dać mi forsę pozwalającą pracować w spokoju. 2012/01/26 14:56:41
@miasto-masa-maszyna
"Selling pointem iTMS jest możliwość kupowania pojedynczych piosenek. Cena całych płyt to marginalny czynnik - ludzie kupujący i słuchający albumami i tak z innych względów wybiorą CD/vinyl". Główny selling point to wygoda. Przez którą wartość produktu wychodzi taka sama przy tańszej dystrybucji. 2012/01/26 15:00:24
@andrzej.sawicki: no, właśnie - taki lajf - jakie jest logiczne uzasadnienie wyższego kosztu paperbacka i muzy z iTunes? Bo postawię śmiałą hipotezę, że nie chodzi o "podatek od luksusu dostarczenia contentu over the wire", tylko raczej o zapłacenie "za piratów", którzy o wiele łatwiej skopiują i rozdystrybuują wersję elektroniczną.
2012/01/26 15:05:30
@dinkdink
"tylko raczej o zapłacenie "za piratów", którzy o wiele łatwiej skopiują i rozdystrybuują wersję elektroniczną." Dokładnie tak. W przypadku mojej książki spora część to honorarium za prawa do rysunków Mroza. Cena jest skalkulowana przy założeniu, że legalnie da się sprzedać tylko pewną pulę, potem rysunki zaczną krążyć choćby od tego, że ktoś zrobi serię skrinszotów i wrzuci na chomika. W świecie surowego ścigania za piractwo mógłbym liczyć na większą sprzedaż, a więc: niżej skalkulować cenę. 2012/01/26 15:11:20
@dinkdink
"Bo postawię śmiałą hipotezę, że nie chodzi o "podatek od luksusu dostarczenia contentu over the wire", tylko raczej o zapłacenie "za piratów", którzy o wiele łatwiej skopiują i rozdystrybuują wersję elektroniczną". Bo przy zakupach CD nie płacisz za piratów? 2012/01/26 15:12:36
@andrzej.sawicki
"Bo przy zakupach CD nie płacisz za piratów?" Nie w takim stopniu. Weź się chwilę zastanów, zanim palniesz takim tekstem. 2012/01/26 15:21:23
@wo
"Nie w takim stopniu". Sprawdź sobie, jaki procent ceny CD idzie na produkcję, dystrybucję i autora, a jaki bierze wydawnictwo. Propagandę dopisuje się oddzielnie -- obecnie akurat "bo piraci". 2012/01/26 15:29:19
@kradzież samochodu
Nie, nie chodziło o toporne "piractwo to kradzież". Nie chodziło również o to że piractwo można porównać do kradzieży na zasadzie, że jedno i drugie to "nielegalne pozyskanie czegoś". Chociaż można. Chodziło mi o to, że normalny dorosły człowiek powinien być przyzwyczajony do sytuacji, w której: 1) Nie wszystko może kupić (nieważne czy to Subaru z podgrzewaniem foteli ale bez świateł przeciwmgielnych, czy odcinek serialu z akurat takim językiem napisów, akurat tego dnia) 2) Nie na wszystko z dostępnej bogatej oferty go stać. To dotyczy samochodów, domów, ubrań, butów, czemu miałoby dotyczyć odcinków serialu? I uciekanie w jakieś idiotyczne rozróżnienia pomiędzy "dobrami materialnymi" a "dobrami kultury" nie załatwia sprawy. i wreszcie 3) To że się zakupiło jakiś przedmiot, to nie znaczy że można nim/z nim zrobić wszystko. Ograniczenia różnią się w zależności od tego czy to broń palna, samochód, czy DVD, ale istnieją. @lady.ant WO Ci już napisał gdzie robisz główny błąd, ale tak poza tym jeszcze - analogiem do "kopiowania innym Twojego DVD" nie jest "pożyczanie samochodu". Gdy pożyczysz komuś swoje auto to sama musisz z buta się poruszać. Poprawnie byłoby "wyprodukowanie kopii samochodu dla kogoś innego", tak że delikwent nie kupi już auta od oryginalnego producenta. Sądzisz że uszłoby Ci to bezkarnie? 2012/01/26 15:33:55
@miasto-masa-maszyna
Tylko, że na takiego kindla nie zaprenumerujesz np. Polityki. Bo tak. not www.polityka.pl/opolityce/informacjeprasowe/1513000,1,polityka-pierwszym-polskim-tygodnikiem-dostepnym-na-kindle.read 2012/01/26 15:34:20
@andrzej.sawicki
"Sprawdź sobie, jaki procent ceny CD idzie na produkcję, dystrybucję i autora, a jaki bierze wydawnictwo. Propagandę dopisuje się oddzielnie -- obecnie akurat "bo piraci"." Ojej, masz na myśli infografikę, którą wszyscy sobie szerują na fejsie, a więc musi to być święta prawda, no bo nie ma nic bardziej wiarygodnego od anonimowej grafiki? 2012/01/26 15:48:07
@ojest: nie czytasz, ze zrozumieniem - chodziło o Kindle'a na PC - jest oficjalna aplikacja, ale nie przeczytasz na niej subskrybowanych czasopism. Jest też appka na iPhone'a - początkowo też "nie supportowała" czasopism, ale od kilku m-cy są już dostępne (choć zdaje się bez synchronizacji last page read)
2012/01/26 15:51:16
@wo
"Ojej, masz na myśli infografikę (...)". Mam na myśli koszt produkcji płyty (tłoczenie + pudełko + wkładka) w Bolandzie. To jest naprawdę łatwo sprawdzić i porównać z ceną w sklepie. Trudno by było zedrzeć więcej w iTunes niż zdzierają dystrybutorzy CD. 2012/01/26 15:58:13
@andrzej.sawicki
"Mam na myśli koszt produkcji płyty (tłoczenie + pudełko + wkładka) w Bolandzie. To jest naprawdę łatwo sprawdzić i porównać z ceną w sklepie. " Łatwo też zauważyć, że poniewaz cena też jest dostosowana do antycypowanej skali piractwa, tutaj też piractwo podbija cenę, chociaż - jak Ci to już napisałem - nie w takim stopniu jak w ebooku. Na tym kończymy tę rozmowę, bo to naprawdę żenujaco nudne. 2012/01/26 16:13:40
Strasznie mnie męczy to że ci sami ludzie którzy z uporem podkreślają, że piractwo to nie to samo co "kradzież" z takim samym uporem na nabycie praw do niewyłącznej licencji na odtwarzanie kopii nagrania mówią "kupno albumu". Zresztą działa w obie strony.
2012/01/26 16:28:17
@azdzisio: no, ale co Cię dziwi? Kupują plastik i papier, a "kradną" jakieś bajty, których nikt, nigdzie, nigdy nie widział :-)
2012/01/26 16:42:37
@dinkdink
Jest też appka na iPhone'a - początkowo też "nie supportowała" czasopism, ale od kilku m-cy są już dostępne (choć zdaje się bez synchronizacji last page read) Ooo! Nareszcie! Chyba od kilku tygodni bo wydaje mi się, że próbowałem zaprenumerować jakiś miesiąc temu. Dzięksy wielkie za info! 2012/01/26 16:43:19
@dinkdink @azdzisio
Jak kupują papier i plastik, to akurat nabywają egzemplarz dzieła a nie niewyłączną licencję na odtwarzanie kopii. Prawo do odtwarzania kopii wynika z "fair use" a nie z udzielenia niewyłącznej licencji. 2012/01/26 17:27:58
@miasto-masa-maszyna: Mam w Back Issues numer z 2. listopada - nie ściągał się przy otwarciu == musiałem go już czytać na telefonie. Od kilku tygodni natomiast zaczęli featurować okładki, bo wcześniej był tylko szarynagibox :-)
2012/01/26 20:35:35
Wojciech Orliński ma dużo racji - za czyjąś robotę trzeba zapłacić. Ale pisze on o sprawie trochę tak, jak gdyby świat dzielił się na strasznych piratów i poczciwych ludzi kupujących legalne produkty. Tymczasem statystyki pokazują - pisze o tym Edwin Bendyk - że ludzie, którzy dużo piracą, często (bo, rzecz jasna, nie zawsze) wykładają też sporo pieniędzy na legalne produkty. Robią to nawet częściej niż ludzie, którzy nie ściągają pirackich płyt czy filmów. Przynajmniej moje doświadczenia (moje otoczenie) to potwierdza. Czyli de facto to ludzie, którzy ściągają np. pirackie filmy, zostawiają nierzadko najwięcej pieniędzy w kinowych kasach. Czy jeżeli odcięłoby się im możliwości ściągania nielegalnych utworów i filmów, zaczęliby oni inwestować jeszcze więcej pieniędzy w legalne produkty? Sprawa jest co najmniej dyskusyjna. Oczywiście, zawsze są skrajne przypadki, czyli ludzie, którym się wydaje, że wszystko należy im się za darmo. Pytanie brzmi, jaki jest stosunek tych pierwszych to tych drugich?
2012/01/26 21:14:25
@tim
Bendyk, niczym jakaś diabelska wyszukiwarka, jak zwykle wyrzucił z siebie masę niezintegrowanej treści po czym wyciągnął rewolucyjne wnioski np. ludzie, którzy chętnie czytają książki i oglądają filmy to skądinąd ludzie, którzy chętnie czytają książki i oglądają filmy (jak potwierdzają badania prof. Czapińskiego) 2012/01/26 21:28:45
@timsimon: czyli statystyki mówią, że ludzie, którzy poświęcają dużo czasu na piracenie (i jak rozumiem - konsumowanie tego) poświęcają potem jeszcze więcej czasu, żeby kupować i konsumować kolejny content? nokaman. moja anecadata wskazuje raczej, że zasmakowawszy w piraceniu porzucają empiki i multikina.
2012/01/26 21:49:57
@dinkdink
"czyli statystyki mówią, że ludzie, którzy poświęcają dużo czasu na piracenie (i jak rozumiem - konsumowanie tego) poświęcają potem jeszcze więcej czasu, żeby kupować i konsumować kolejny content? nokaman. moja anecadata wskazuje raczej, że zasmakowawszy w piraceniu porzucają empiki i multikina." Twoja anecdata kontra badania. Ciekawe, co jest wiarygodniejsze... 2012/01/26 22:05:28
@aro-d
gimnazjalista z jakiejś podlubelskiej wsi? "Jaką on ma szansę, na kupienie płyt Pink Floyd? Jaką ma szansę na obejrzenie filmów Almodowara czy Kurosawy na DVD? Jaką ma szansę na obejrzenie w nowości kinowych czy telewizyjnych (nie mam tu na myśli wszelkiego typu mjakmiłośćksiędzamateusza)?" Tak się składa, że mieszkam w podlubelskiej wsi. W wakacje zrobiliśmy przegląd filmów o potworach (godzilla itp.). Wjazd był za friko. Oczywiście wszystkie filmy były legalne, z odpowiednią licencją. Zapłaciliśmy kupę forsy, żeby "gimnazjalista z podlubelskiej wsi" mógł się zabawić inaczej niż pijąc prytę pod dyskoteką. I co? I pstro. Oprócz paru starych pierdzieli nie przyszedł nikt. Ale, że mieszkam w podlubelskiej wsi zrobienie riserczu dlaczego nie było trudne. Koronnym argumentem gimnazjalistów było "ale ja to sobie mogę zessać z neta". Człowiek się męczy, chce coś zrobić dla społeczności lokalnej, promuje to, organizuje kasę, a jakiś piździelec (sory) ma to w tyle, bo przecież może sobie to zessać. Więc niech ssie. 2012/01/26 22:13:02
@vogon
"Albo: zajumawszy płytę pewnego młodego zespołu mało, że idzie na (płatny!) koncert, to jeszcze zabiera ze sobą żonę i brata. " #żenometrpęka Skoro to tak fantastycznie działa, wyjaśnij mi proszę, dlaczego Pewien Młody Zespół sam nie wpada na tak genialny pomysł, jak umieszczenie swojej twórczości za darmo do ściągnięcia? Bo po cholerę użerać się z wydawcą, inwestować kasę w pudełka i tłoczenie krążków, płacić haracze różnym pośrednikom? Czyżby ci wszyscy młodzi muzycy byli idiotami? A może jednak pozwolić każdemu autorowi wybrać: chcę/nie chcę, by każdy mógł sobie ściągnąć moje produkcje za darmo? @notka Szkoda trochę, że wśród ponad dwustu komciów do tematu notki odnosi się bardzo niewiele, a przerażająca większość międli w kółko te same pierdoły, od których macki opadają. Sorry, to też do mnie. 2012/01/26 22:18:57
@timsimon
"Ale pisze on o sprawie trochę tak, jak gdyby świat dzielił się na strasznych piratów i poczciwych ludzi kupujących legalne produkty. " Jeśli nie chcesz stąd wylecieć, odnoś się do moich słów - a nie do jakichś swoich fantazji typu "pisze on o sprawie trochę tak, jakby". Nie chciałbyś, żeby tak z Tobą polemizowano. "tymczasem statystyki pokazują - pisze o tym Edwin Bendyk" To nie są "statystyki". To jest raport Filiciaka i Tarkowskiego, w którym porobiono dużo arbitralnych założeń i cały jest klasycznym, humanistycznym rzeźbieniem, które dla mnie nie jest przekonujace. Dokładniej ten raport analizuję w felietonie w #DF, dlatego nie mam tu ochoty na dyskutowanie o nim za friko. W każdym razie, nie chciałbym tutaj dyskusji w stylu "Bendyk cytuje Lipszyca cytującego Tarkowskiego cytującego Vaglę cytującego Filiciaka cytująego Doctorowa cytującego Lessiga cytującego Raymonda cytująego Stallmana cytującego poradnik myślenia samodzielnego". To jest przemiłe towarzystwo, które ogólnie bardzo lubię, ale irytuje mnie ich skłonność do kołowej samoadoracji. Nigdy nie usłyszysz od Bendyka, że Lipszyc w czymś mogłby - gasp! - nie mieć racji. No nie może nie mieć racji, skoro ciągle cytuje guru Stallmana, a guru Stallman jest nieomylny przecież. @mgol "Twoja anecdata kontra badania. Ciekawe, co jest wiarygodniejsze..." Ściągnijcie sobie dokładny opis tego badania. Pytania, które zadawali Filiciak, Tarkowski i Hofmokl brzmiały np. tak: "czy w ciągu ostatnich 3 miesięcy ściągnął pan/pani książkę (film, muzykę itd.) z internetu za darmo". Oczywiście każdy, kto stuprocentowo legalnie ściągnął choćby demo lemologii odpowiedziałby twierdząco - a wtedy Filiciak, Tarkowski i Hofmokl zaliczają go do "uczestników nieformalnego obiegu kultury". Dla mnie to czyni te badania niewiarygodnymi, a pozorny paradoks znika - bardzo możliwe, że ludzie, którzy ściągają demówki, potem płacą za kontent. Ja na przykład po to właśnie wydałem demówkę. Na tym kończy się dyskusja o tym raporcie na tym blogu, dziękuję za uwagę. 2012/01/26 22:21:26
@oszust
"Skoro to tak fantastycznie działa, wyjaśnij mi proszę, " Niestety, nie wyjaśni Ci. To ban z 2008. Jak wielu zabanowanych, nie ma honoru i jednak chce się wpychać tam, gdzie go nie chcą. Nie zrozumiem tych ludzi, ale cóż. Pieprzony blox daje tylko 100 filtrów. 2012/01/26 22:27:46
@wo "Ale pisze on o sprawie trochę tak, jak gdyby świat dzielił się na strasznych piratów i poczciwych ludzi kupujących legalne produkty".
Panie Wojciechu (to nie jest forma ironiczna), nie napisałem przecież, że tak Pan twierdzi, tylko, że pobrzmiewa taka nuta w Pana twierdzeniu. Ok, rozumiem, na takiej zasadzie można by się doszukiwać w każdej z wypowiedzi wielu nut, które w nich pobrzmiewają, i dyskusja by trochę siadła. Przyjmuję zatem z pokorą. Sformułuję zatem inaczej - stawiam problem tego, że z piratami sprawa nie jest taka jasna (to jest podtrzymuję to, co napisałem poprzednich wpisach), ale daruję już sobie sugestię, że Wojciech Orliński sugeruje coś przeciwnego. I nawet to, że Bendyk zawsze pisze dobrze o kimś tam, nie znaczy jeszcze, że teza jest bezsensu (żeby nie było - nie twierdzę, że WO tak twierdzi). 2012/01/26 22:28:44
@m_gol
Wydaje się, że badania mają jedną fundamentalną wadę - nie sprawdzono, czy badani mówią prawdę. A już nie raz okazało się, że badani bardzo chętnie się wybielają przed ankieterami kłamiąc jak z nut - bo koszt kłamstwa jest żaden, a polepsza samopoczucie 2012/01/26 22:33:49
@tim
"Panie Wojciechu (to nie jest forma ironiczna), nie napisałem przecież, że tak Pan twierdzi, tylko, że pobrzmiewa taka nuta w Pana twierdzeniu." Powiedziałbym, gdzie Ci ta nuta pobrzmiewa gdyby nie to, że jesteś tu nowy i byś się śmiertelnie obraził na rutynowy żart o majtach twojej starej. "Sformułuję zatem inaczej - stawiam problem tego, że z piratami sprawa nie jest taka jasna " Superzasto! Captain Obvious saved the day. Możesz nie rzucać tu takimi banałami? "I nawet to, że Bendyk zawsze pisze dobrze o kimś tam, nie znaczy jeszcze, że teza jest bezsensu" Ach, zatem jednak nie możesz. To może jednak, nie wiem, byś sobie już stad poszedł, skoro tak merytorycznie to nic ciekawego nie umiesz dodać do rozmowy? 2012/01/26 22:34:56
@wojtek
"Wydaje się, że badania mają jedną fundamentalną wadę - nie sprawdzono, czy badani mówią prawdę." To raz, a dwa - że zobacz jak brzmiały pytania. Każdego, kto ściągnął darmową książkę z Amazona czy z iTunes uznają za pirata. No nic dziwnego, że im potem wychodzi, że piraci to elita. 2012/01/26 22:47:39
@wo
"Pytania, które zadawali Filiciak, Tarkowski i Hofmokl brzmiały np. tak: "czy w ciągu ostatnich 3 miesięcy ściągnął pan/pani książkę (film, muzykę itd.) z internetu za darmo"." Ach, to ja się wycofuję, jakoś nie przyszło mi do głowy, że gdy się planuje badanie, można tak spieprzyć pytania. Z mojej perspektywy to wygląda tak - owszem, ściąganie wszystkiego za darmochę wrosło w zwyczaje i w znacznej części to jest jedyna motywacja, ale jest też trochę ludzi, którzy jumają, bo legalna alternatywa jest kiepska. Widzę to zresztą po sobie - na ajfonie dużo chętniej kupuję aplikacje, bo wiem, że nie będę się musiał użerać z DRM-em, który tam jest niewidoczny. Z multimediami jest jednak gorzej niż z oprogramowaniem - to drugie i tak działa na konkretnym systemie, więc ograniczenie jest tak czy siak. Muzyka/filmy z założenia są multiplatformowe (włączając w to systemy operacyjne komputery, ale i odtwarzacze telewizyjne itp.), więc tu DRM boli o wiele bardziej. Obecne wysiłki prawne służą utrudnieniu życia piratom tak, by legalny zakup był mniej upierdliwy. Ja nie mówię, że to źle, ale inicjatywa ułatwiająca legalną konsumpcję mogłaby również odnieść pozytywny skutek... 2012/01/26 22:49:29
@wo
Hoho! Rzeczywiście jestem tu nowy i nie wiedziałem, że jest tak ostro i od razu wypraszają. Chyba jest Pan nie do końca fair. To, że z piratami sprawa nie jest taka jasna, to banał, jasne, ale dookreśliłem go w poprzednich wpisach (ogólnie: piraci też dają dużo kasy na legale, może więcej niż ci, którzy nie pracą). To chyba banał nie jest, np. @dinkdink ma wątpliwości, a jak sam Pan zauważył raport, który próbuje tej tezy w jakiejś formie dowieść, jest wątpliwy pod kątem metodologii . Jak mówię, moje doświadczenia pokazują, że ta teza nie jest taka absurdalna. tyle chciałem powiedzieć. Mam nadzieję, że nie dostane zaraz zje..bki, że do własnych doświadczeń na blogu odwoływać się nie wolno. ) 2012/01/26 22:57:12
@timsimon
"To, że z piratami sprawa nie jest taka jasna, to banał, jasne, ale dookreśliłem go w poprzednich wpisach " A śnieg, proszę ja Ciebie, jest przeważnie biały, zimny i mokry. To banał, ale jeśli chcesz, mogę go dookreślić bardzo szczegółowo. Będzie wtedy strasznie ciekawa rozmowa. "(ogólnie: piraci też dają dużo kasy na legale" I co z tego? "może więcej niż ci, którzy nie pracą" " np. @dinkdink ma wątpliwości," Bez twitteryzmów proszę. A może jednak nie. Tak czy siak, nic z tego ciekawego nie wynika dla tematu. "Mam nadzieję, że nie dostane zaraz zje..bki, że do własnych doświadczeń na blogu odwoływać się nie wolno." Engine bloksa jest tak skonstruowany, że dyskusja staje się bardzo niewygodna po stu komciach. Dlatego wolałbym, żeby ludzie, którzy chcą opowiadać o własnych doświadczeniach, robili to na swoich blogach. Jak już wypowiadasz się pod moją notką - odnoś się do moich konkretnych wypowiedzi (a nie do "pobrzękują pewne nutki"). 2012/01/26 23:01:18
@mgol
"Ach, to ja się wycofuję, jakoś nie przyszło mi do głowy, że gdy się planuje badanie, można tak spieprzyć pytania." Żeby nie było gołosłownie: przeklejam przykładowe pytanie z kwestionariusza. To z takich pytań potem budowana jest teza, że piraci dużo kupują (bo każdego, kto poda niezerową odpowiedź w drugim i trzecim punkcie uznajemy za pirata - a każdemu wierzymy bez zastrzeżeń w deklarację, że tak poza tym kupił bez kozery powiem pińset). A13. Proszę pomyśleć o ostatnich 3 miesiącach i podać przybliżoną liczbę elektronicznych książek, które.... 1. Kupił/a Pan/i dla siebie 2. Pożyczył/a lub skopiował/a Pan/i od innych 3. Ściągnął/ęła Pan/i z Internetu za darmo 2012/01/26 23:32:53
@wo
"A śnieg, proszę ja Ciebie, jest przeważnie biały, zimny i mokry. To banał, ale jeśli chcesz, mogę go dookreślić bardzo szczegółowo. Będzie wtedy strasznie ciekawa rozmowa." Dowcipnie, ale co właściwie mi Pan zarzuca? To, że banał nawet po dookreśleniu jest banałem (to jest teza niemal filozoficzna, nie byłbym tego taki pewien) czy to, że zamiast rzucać tym banałem, trzeba było od razu dać konkret (w taki wypadku się usprawiedliwię, że najpierw był konkret, a potem banał jako skrótowe przypomnienie tego konkretu). @wo "Jak już wypowiadasz się pod moją notką - odnoś się do moich konkretnych wypowiedzi (a nie do "pobrzękują pewne nutki")". Jako nowy uczę się, Panie Wojciechu, uczę (wiem, nie trzeba być stałym bywalcem blogów, żeby wiedzieć, że trza się odnosić do słów wypowiedzianych - uprzedzam atak). Rozumiem, że wkurzyłem tymi nutkami i "WO pisze jak gdyby". Czasem dopatrujemy się w wypowiedziach niewypowiedzianych sensów i czasem trafiamy z tym, jak kulą w płot. Bywa, proszę nie wieszać od razu za to. Panu się nigdy nie zdarzyło? A co do meritum. Ok, zgadzam się. Powołałem się na badania za Bendykiem, które, znowu zgadzam się, po bliższym przyjrzeniu okazują się wątpliwe (tak, zgadzam się po raz trzeci, że trzeba się im było przyjrzeć zanim się na nie powołałem). Tak więc zostałem na polu bitwy tylko z moimi doświadczeniami, z których "nie wynika nic ciekawego dla tematu". Hm, sądziłem inaczej, i w swojej ignorancji nadal po trosze tak sądzę, proszę nie bić. PS. Wiem, że już dużo tu moich postów. Może Pań śmiało tego wymazać (piszę, jakby potrzebował Pan mojego pozwolenia) - zamieszczam go tylko gwoli wyjaśnienia i odniesienia się do Pana słów. 2012/01/26 23:38:59
@timsimon
"Dowcipnie, ale co właściwie mi Pan zarzuca?" Że rzucasz nudnymi banałami, które się nijak mają do treści mojej notki. I formułuję ten zarzut po raz ostatni - potem po prostu wywalę. "Jako nowy uczę się, Panie Wojciechu, uczę " Szkoda, że nie nauczyłeś się bardzo ważnej zasady blogowo-forowo-społecznościowej: zanim się gdzieś odezwiesz, należy przez pewien czas lurkać. Czyli czytać i się uczyć, jakie w danym miejscu panują nieformalne zasady. Dopiero po okresie lurkania można sobie pozwolić na debiut (mile widziane połączenie tego z jakimś przywitaniem). "Bywa, proszę nie wieszać od razu za to. Panu się nigdy nie zdarzyło? " To mój blog - ja na nim wieszam za co chcę, a Ty na swoim też wieszasz za co chcesz. Byłoby okropnie, gdyby było odwrotnie, na szczęście nie jest. 2012/01/26 23:40:20
@oszust1
"Typowe pirackie pierdololo. Akurat w wypadku książek DRM chroni autora. Takich, którzy wyczają, że akurat Adobe DRM jest do złamania w minutę, jest pełno, ale jednak część ludzi kupi zamiast ukraść i nie roześle zaraz wszystkim znajomym mailem." OK., takich co nie poradzą sobie ze złamaniem ADE może być jakiś procent. Ale ilu z nich nie zauważy, że e-booka bez drm-ów można łatwo znaleźć gdzie indziej, za darmo? Przecież w guglu w pierwszej 5 wyników będą 2 e-sklepy i 3 strony z warezami. Czy dla tego promila, który kupi nie z przyczyn "etycznych", a dla tego, że inaczej zdobyć nie da rady warto płacić zapewne niemałą dolę dla Adobe i dodatkowo zniechęcać klientów z niekompatybilnymi czytnikami? 2012/01/27 00:03:03
@vvolfenstein
"W wakacje zrobiliśmy przegląd filmów o potworach" "Człowiek się męczy, chce coś zrobić dla społeczności lokalnej, promuje to, organizuje kasę, a jakiś piździelec (sory) ma to w tyle, bo przecież może sobie to zessać." No ale co się dziwisz? Dałeś im za darmo, coś co oni mają cały czas za darmo. Gdzie tu powód, żeby z domu wychodzić? Tu tkwi paradoks własności intelektualnej. Jeśli chodziło Ci o poszanowanie praw autorskich, to trzeba było zapłacić za licencję, za te wszystkie filmy o potworach i nawet nie robić seansu, i tak oglądną w domu. A jeśli o obcowanie z kulturą to wiesz, kopia legalna nie różni się niczym w odbiorze od legalnej - nie dałeś im niczego. @wo "W świecie surowego ścigania za piractwo mógłbym liczyć na większą sprzedaż, a więc: niżej skalkulować cenę." O święta naiwności... To jednak nie tak działa. Cena dóbr gdzie jest tylko koszt stały, a jednostkowy jest pomijalny ustala się dopasowując do siły nabywczej rynku, chęci i możliwości konsumenta do zapłaty za dany towar. Dlatego w Rosji, Chinach a nawet w Polsce legalne gry są tańsze niż w Europie, choć piractwo większe. Więc w świecie surowego karania piractwa ustaliłbyś taką samą cenę, na zachodzie (zakładając wydanie w języku obcym) prawdopodobnie wyższą, a na rynkach rozwijających się - niższą. No i dopilnował, żeby nie dało się kupować wersji spoza swojego regionu. 2012/01/27 00:04:57
#errata
"kopia legalna nie różni się niczym w odbiorze od nielegalnej" 2012/01/27 00:10:07
@kosmaty
"Tu tkwi paradoks własności intelektualnej. " Nie, tu tkwi absurd argumentu "piractwo daje szansę gimnazjaliście z wsi podlubelskiej na dotarcie do wartościowych dzieł kultury". Otóż sam z siebie to ten gimnazjalista piracić będzie Dodę i Chucka Norrisa. Co z tego, że film Kurosawy będzie dostępny po jednym kliknięciu - on na niego nie kliknie. Piractwo to nie jest sposób na uzupełnianie deficytów kapitału kulturowego na prowincji. "O święta naiwności... To jednak nie tak działa. " Jeszcze raz mnie spróbujesz pouczuć o tym, jak działa rynek, który ja jednak sonduję od drugiej strony jako praktyk - a dołączysz do kolegi Vogona Jeltza. "Cena dóbr gdzie jest tylko koszt stały, a jednostkowy jest pomijalny ustala się dopasowując do siły nabywczej rynku, chęci i możliwości konsumenta do zapłaty za dany towar." Przemyśl sobie całą głębię jednego słówka "TEŻ". I niech Twój następny komentarz nie pokazuje, że nie przemyślałeś. 2012/01/27 02:22:04
Tak na początek, żeby szanowny autor bloga aż tak z góry na mnie nie patrzył: jestem praktykiem rynku od tej samej strony co pan Wojciech - zajmuję stanowisko dyrektora firmy produkującej gry komputerowe. Może dzięki temu uniknę bycia traktowanym jak naiwny gimnazjalista, co niestety przytrafia się, jak widzę, każdemu, kto ma mniej ciepły niż autor bloga stosunek do tzw. własności intelektualnej.
Branża gier boryka się z problemem piractwa od początku jej istnienia i w zakresie raczej nieporównywalnym do innych gałęzi sztuki (a przypomnę, że bodajże od 2010 roku wartość rynku gier jest większa niż cała wartość branży filmowej). Natomiast praktycznie nikomu z branży nie przychodzi do głowy walka z piractwem, bo większość rozsądnych ludzi nie lubi tępić kopii na wiatrakach. Walczymy poprzez rozsądną politykę cenową, poprzez elektroniczne kanały dystrybucji oraz poprzez "value" czyli zalety oryginału w porównaniu z kopią piracką. Ja naprawdę próbuję zrozumieć osoby z poprzednich pokoleń (do których zaliczam szanownego autora bloga) w ich zaciętym uporze przed zrozumieniem zmieniającego się świata, ale branża gier już to przerobiła - może warto się od nich nauczyć? Jeśli chodzi o samo ACTA - trudno mi naprawdę uwierzyć, że wrażliwy marksista może traktować walkę o wolność przed niezatwierdzoną przez sąd inwigilacją (a większości przeciwników, włącznie z GIODO, chodzi wyłącznie o ten aspekt) jako wybryk gimnazjalistów. #Shame. 2012/01/27 02:36:26
słowem wyjaśnienia:
"nikomu z branży nie przychodzi do głowy walka z piractwem" - rozumiana oczywiście jako bezpośrednia walka z piratami, bo na tym przecież skupiają się akty w stylu ACTA, SOPA czy PIPA 2012/01/27 08:07:29
@mik6e
"Jeśli chodzi o samo ACTA - trudno mi naprawdę uwierzyć, że wrażliwy marksista może traktować walkę o wolność przed niezatwierdzoną przez sąd inwigilacją" Trudno naprawdę uwierzyć, że szanujący się dyrektor firmy... może opowiadać o walce z czymś, czego w ACTA nie ma. (to zanim padnie argument z anonimowego łosia) 2012/01/27 09:09:48
@mik6e
"Natomiast praktycznie nikomu z branży nie przychodzi do głowy walka z piractwem, bo większość rozsądnych ludzi nie lubi tępić kopii na wiatrakach" Hmm. Ostatnio tu i ówdzie w sieci pojawiają się relacje, według których różni producenci gier wysyłają do piratów listy grożące pozwem w wypadku nie zapłacenia "dobrowolnej kary", or compatible. Żeby nie być gołosłownym, tutaj jest przykładowy artykuł na Rock, Paper, Shotgun. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że takie akcje CD Projekt RED dorobiły się własnego taga na tym serwisie. I teraz pytanie, mik6e: - Czy CD Projekt RED, Lucas Arts, Codemasters, etc to jest "nikt w Twojej branży" - Czy źle rozumiem ich działania jako "bezpośrednią walkę z piractwem" - Czy po prostu nie do końca wiesz o czym piszesz? 2012/01/27 09:26:11
@charliebravo
Ostatnio tu i ówdzie w sieci pojawiają się relacje, według których różni producenci gier wysyłają do piratów listy grożące pozwem w wypadku nie zapłacenia "dobrowolnej kary", or compatible. A potem niektórzy dochodzą do wniosku, że to zła strategia była. Jak już wspomniałeś o CD Projekt RED to chyba słyszałeś o liście otwartym Marcina Iwińskiego do społeczności graczy? DRM też ich nie zachwyca www.cdprojektred.com/Press_Room/Aktualnosci,news_id,1459 więc szukają innych rozwiązań. 2012/01/27 09:36:54
Cała sprawa ACTA i zmian, które może wprowadzić w polskim prawie jest mętna, bo i polskie prawo jest mętne w tym zakresie. Jak najbardziej popieram ograniczanie piractwa i DRM, ale z głową.
Wolałbym, żeby ochroną spraw autorskich zajmowało się prawo, a nie jakieś samowolki koncernów - RIAA, BSA czy wreszcie LucasArt. Ostatnio w firmie dostaliśmy propozycję nie do odrzucenia, że jakaś firma zrobi nam audyt oprogramowania z rabatem, a odmowa takiego audytu będzie podejrzana i będą zmuszeni o tym poinformować BSA. To jak z tymi strażakami w Pratchetcie "Jakie tu wszystko cholernie łatwopalne..." Po konsultacji z prawnikami kopnęliśmy firmę audytową w tyłek, a BSA nie może ścigać kogoś kto na soft rocznie wywala pół bańki, tylko dla tego że ktoś ma takie widzimisię. Obawiam się, że jak u nas będzie dalej mętne prawo, to na podstawie umów międzynarodowych takie szopki się będą mogły zdarzać. 2012/01/27 09:47:36
@charliebravo @mik6e
Wiele osób zwraca tu uwagę na to, że skoncentrowanie się producentów contentu na "seek and destroy" piratów nie przyniesie skutków, nie wróci 100 tys. nakładów książek, nie przeniesie nas w czasy wysokiej jakości mediów, ani nie podniesie zysków koncernów myzycznych. Tu chodzi o zmianę nastawienie. O to, by elektroniczne kopie w sieci nie decydowały u wydawców o niewchodzeniu na rynek. Tylko zmuszały do znajdowania nowych rozwiązań na dotarcie do klienta. Takich jak wymyślił Itunes, Amazon i inni. Jeśli nasi wydawcy i dystrybutorzy tego nie dostrzegą, to znikną z rynku i żadne ACTA im nie pomogą. Na ich miejsce wkroczą firmy, którym się to opłaci. Być może Amazon, może ktoś zupełnie nowy. Szkoda tylko tego straconego czasu 2012/01/27 10:06:39
@rpyzel
Przypominam, że mik6e napisał "Natomiast praktycznie nikomu z branży nie przychodzi do głowy walka z piractwem, bo większość rozsądnych ludzi nie lubi tępić kopii na wiatrakach". A to nieprawda, jak najbardziej przychodzi. List, o którym wspominasz, zawiera między innymi taki passus "Informacja o naszej decyzji, by walczyć z piractwem w sposób bezpośredni, a nie poprzez DRM-y". Czyli nie jest prawdą to co napisał mik6e. Dalej, Ty piszesz: "A potem niektórzy dochodzą do wniosku, że to zła strategia była" Słowo klucz - niektórzy. A poza tym, come on, tydzień temu facet napisał że już nie będziemy - wierzysz mu bez zastrzeżeń? Facebook też się za każdym razem zarzeka, że już nie będzie sprzedawać danych użytkowników. Mind you, ja nawet nie jestem pewien, czy mi się taka akcja nie podoba. Ja żyję z programowania, i marzy mi się kiedyś jakaś własna mała firma. Wielkie halo, bo goście dostali ostrzeżenie że w razie czegoś mogą zabulić kupę forsy. Jakbym był człowiekiem z legalną kopią, to zareagowałby na to "Meh" (a czymże innym są w końcu FBI warningi na początku każdego DVD?). Jakbym był piratem...to nie wiem, nie jestem piratem. @mirror.mirror i BSA Firma w której pracuję dostaje co chwila taki bullshit. I reakcja jest dokładnie taka - "Meh". Soft mamy wyłącznie legalny, BSA sobie może. BTW - oni nawet nie wysyłają poleconymi tej korespondencji. Przecież to kpiny są... 2012/01/27 10:38:14
@charliebravo
A poza tym, come on, tydzień temu facet napisał że już nie będziemy - wierzysz mu bez zastrzeżeń? Wierzę, że ktoś uznał iż działania w tym stylu przez jakąś wynajętą kancelarię, za kiepski PR i kombinują jak to zrobić inaczej. Wielkie halo, bo goście dostali ostrzeżenie że w razie czegoś mogą zabulić kupę forsy. Jakbym był człowiekiem z legalną kopią, to zareagowałby na to "Meh" Czasem decyzję o tym podejmuje nieznający tej dziedziny prokurator korzystający z opinii kiepskiego biegłego, wklejałem już tutaj historię pechowego fana Depeche Mode Jestem za tym, żeby policja i prokuratura nie robiły za chłopców na posyłki w kancelariach reprezentujących duże firmy i pod dyktando ich biegłych. 2012/01/27 10:44:17
@mik6e
"Natomiast praktycznie nikomu z branży nie przychodzi do głowy walka z piractwem, bo większość rozsądnych ludzi nie lubi tępić kopii na wiatrakach. Walczymy poprzez" Widzę logiczną sprzeczność w Twojej wypowiedzi, mik6e. "Jeśli chodzi o samo ACTA - trudno mi naprawdę uwierzyć, że wrażliwy marksista może traktować walkę o wolność przed niezatwierdzoną przez sąd inwigilacją" Widzę nieumiejętność przeczytania mojej notki ze zrozumieniem w Twojej wypowiedzi, mik6e. @rpyzel " DRM też ich nie zachwyca www.cdprojektred.com/Press_Room/Aktualnosci,news_id,1459 więc szukają innych rozwiązań. " Wszyscy szukają różnych rozwiązań, ale bardzo daleko stąd od radosnej akceptacji piractwa. @mat44 "O to, by elektroniczne kopie w sieci nie decydowały u wydawców o niewchodzeniu na rynek. Tylko zmuszały do znajdowania nowych rozwiązań na dotarcie do klienta. Takich jak wymyślił Itunes, Amazon i inni." Te rozwiązania nieprzypadkowo pojawiły się w kraju, który przyjął DMCA. Piratów trzeba choć trochę wziąć za buziaczki, żeby opłacało się kombinować z iTunes czy Kindle. 2012/01/27 10:51:15
@rpyzel: niom, mp. kombinują w ten sposób www.youtube.com/user/OniNielegalni/videos
podobno BSA się od tego odżegnała, więc może to pomysł "niektóregoś" kolegi z branży mik6e 2012/01/27 11:04:06
@rpyzel
"Wierzę, że ktoś uznał iż działania w tym stylu przez jakąś wynajętą kancelarię, za kiepski PR" True. Ale jest mocna różnica pomiędzy "ktoś uznał coś za kiepski PR", a "nikt tego nie robi". "Czasem decyzję o tym podejmuje nieznający tej dziedziny prokurator korzystający z opinii kiepskiego biegłego, " No zdarza się. Dlatego masz prawo się odwoływać. "historia pechowego fana Depeche Mode" "Jestem za tym, żeby policja i prokuratura nie robiły za chłopców na posyłki w kancelariach reprezentujących duże firmy i pod dyktando ich biegłych." Wiesz co, ale wiele spraw wygląda podobnie. Mam na myśli, że w wielu sprawach sąd na dzień dobry wysyła Ci, w trybie uproszczonym "sądowe wezwanie do zapłaty" (bądź podobnie) w oparciu o dokumenty przedstawione przez prawników. I możesz albo zabulić, albo odwoływać się i udowadniać że nie halo. To nie jest specyfika praw autorskich. Chłopak przyznał się do winy. Nie odwoływał się. Samo to nie znaczy że "jest winny" oczywiście. Ale uznał że nie będzie się odwoływał, bo nie ma racji, bo nie ma szans, bo się nie opłaca (niepotrzebne skreślić). Ja też się kiedyś (po nieprzyjęciu mandatu i miesiącu zgrzytania zębami) dobrowolnie przyznałem do spowodowania stłuczki, która absolutnie nie była moją winą. Po prostu nie było jak udowodnić, a było moje słowo kontra słowo ludzi z drugiego samochodu, małżeństwa z dziećmi. Mówi się trudno. To nie jest problem praw autorskich. Tak działa prawo. 2012/01/27 11:46:51
@ charliebravo:
"Ja też się kiedyś (po nieprzyjęciu mandatu i miesiącu zgrzytania zębami) dobrowolnie przyznałem do spowodowania stłuczki, która absolutnie nie była moją winą. Po prostu nie było jak udowodnić, a było moje słowo kontra słowo ludzi z drugiego samochodu, małżeństwa z dziećmi." Rozumiem, że słowo ludzi z drugiego samochodu było wspierane przez słowo policjanta, potem rzeczoznawcy i całego świata... spisek, albo faktycznie Twoja wina. Mi temu przy takim samym układzie sił policjant przyznał rację (gdy świry 13 grudnia obchodziły trzydziestą rocznicę stanu wojennego, ja świętowałem drugą rocznicę mojego tryumfu). 2012/01/27 11:49:37
Ale panowie, mimo ostrego banowania & wycinania mamy już niestety trzysetnego komcia - niech to nie idzie teraz w dygresję o tym, kto miał kiedy jaką stłuczkę, OK?
2012/01/27 12:45:10
@rockier
"Spisek" Bzdury. Są sytuacje na drodze w których bez świadków nie sposób udowodnić, a prawo z defaultu wskazuje winnego. Trochę wątpię w Twoją znajomość Kodeksu Drogowego jeśli nie potrafisz przykładów takiej sytuacji wymyślić. @wo Zamykam się. 2012/01/27 13:02:32
@charliebravo
w wielu sprawach sąd na dzień dobry wysyła Ci, w trybie uproszczonym "sądowe wezwanie do zapłaty" (bądź podobnie) w oparciu o dokumenty przedstawione przez prawników. I możesz albo zabulić, albo odwoływać się i udowadniać że nie halo. No z tym odwoływaniem to może być kiepsko, a nowe narzędzia (e-sądy) stwarzają pomysł na biznes lepszy niż osławiony Pobieraczek. Mamy wydawców, którzy są gotowi bulić za zaawansowane wyszukiwanie w google (czytaj od BookWatch www.eksiazki.org/2011/11/05/za-nami-drugi-dzien-targow-ksiazki/ ) Dodajmy do tego "twórcze" korzystanie z e-sądów przez firmy skupujące należności sub-iudice.blogspot.com/2011/10/opowiesc-o-pewnym-dugu.html A na cały ten mechanizm nabijania kasy prywatnym podmiotom pracuje prokuratura, bo między chomikiem a adresem fizycznym jest niezbędne jej pośrednictwo . Do prokuratury w Białymstoku kancelaria Pro Bono wysłać miała 13 tysięcy zawiadomień. Więc na razie pewne mechanizmy prawne służą wyciąganiu kasy przez różnych spryciarzy, a policja i prokuratura tańczą jak im zagrają. Trochę mniej plików na chomiku, będzie tylko efektem ubocznym, a sporo osób może oberwać rykoszetem. Więc podejrzliwość wobec ACTA , którą "konsultowano" tylko z jedną stroną, z BSA na czele, jest zupełnie zrozumiała. 2012/01/27 13:10:50
@rpyzel
nowe narzędzia (e-sądy) stwarzają pomysł na biznes lepszy niż osławiony Pobieraczek Nigga pliz. Procedura w e-sądzie daje pozwanemu dokładnie takie same prawa jak w tradycyjnym sądzie. 2012/01/27 13:20:22
@nonamenoneed
Nigga pliz. Procedura w e-sądzie daje pozwanemu dokładnie takie same prawa jak w tradycyjnym sądzie. a) Czytałeś linki, które wrzuciłem? b) przecież tu już działają prawa jak przy spamie, co z tego, że 50% będzie wezwań bezpodstawna, ważne, że 5% się przestraszy/nie dostanie wezwania i forsa popłynie. Skoro opłacało się to robić w tradycyjny sposób, to w ten też opłaci. 2012/01/27 13:21:28
@rpyzel
Hmm, gość który nie zapłacił rachunku w końcu musiał zapłacić rachunek i odsetki bo nie udało mu się na czas "zastawić" przedawnieniem, a odwoływać musiałby się w zagranicznym sądzie? No straszny kraj, rachunki trzeba płacić. Serio, nie rozumiem co chcesz udowodnić tymi przykładami. Różni ludzie robią różne rzeczy, w najlepszym wypadku wątpliwe (ściągnięcie czegoś z netu i linia obrony "bo nie było zabezpieczone" - czy byłoby OK gdyby ktoś Ci ukradł portfel z niezamkniętego auta?) albo wręcz nie w porządku (zostawianie niezapłaconych rachunków) a Ty przejmujesz się tym że nie udało im się całkowicie wymigać? Czy ja źle rozumiem, czy Ty masz problem nie z ACTA a z sądownictwem w ogóle? 2012/01/27 13:25:43
@rpyzel
Na ten temat dałeś jeden link i w dyskusji pod nim dość jasno powiedziano, że to nie kwestia e-sądu, tylko systemu doręczeń, który działa tak samo w e-sądzie i zwykłym sądzie. Firmy windykacyjne zasypują ludzi wezwaniami na przedawnione należności od dawna i żaden e-sąd im do tego niepotrzebny. A Ty napisałeś - cytuję - "nowe narzędzia (e-sądy) stwarzają pomysł na biznes". Which is bullshit. 2012/01/27 13:37:10
@charliebravo
Hmm, gość który nie zapłacił rachunku w końcu musiał zapłacić rachunek... Czy ja źle rozumiem, czy Ty masz problem nie z ACTA a z sądownictwem w ogóle? A jak zapłacił, ale nie może tego udowodnić? Przerabiałem to w praktyce, to bardzo pouczające. Tepsa sprzedała mój "dług" takiej firmie, ta słała pisma, które nabywca mojego lokalu wrzucał do makulatury. Myk polegał na tym, że sprzedałem mieszkanie razem z telefonem w akcie notarialnym i kopię tego tepsa otrzymała. Jak się dowiedziałem o sprawie, to mając akt notarialny udało mi się ją odkręcić. W dobie e-sądów byłbym bez szans (dwukrotnie awizowane na stary adres), bez aktu notarialnego też. Rozszerzenie radosnej działalności takich firm na internet, przy naszym lichym sądownictwie, będzie efektem tak samo niepożądanym, jak obecne piractwo. 2012/01/27 15:09:06
@charliebravo
Uprzejmie proszę o zauważenie słowa "praktycznie" przed "nikomu", które oznacza, że jedynie relatywnie małej części wydawców przychodzi to do głowy. Wymienione przez Ciebie _nieliczne_ wyjątki (i do tego np. wycofanie się CDP z praktyki pozywania piratów) potwierdzają moja tezę. @wo "Widzę logiczną sprzeczność w Twojej wypowiedzi" W komentarzu poniżej mojego pierwszego wpisu opisałem co miałem na myśli w zdaniu, gdzie zarzucasz mi sprzeczność. Sprzeczności nie ma. "Widzę nieumiejętność przeczytania mojej notki ze zrozumieniem" Czytałem nie tylko notkę, ale również Twoje komentarze, podtrzymuję swoja opinię. 2012/01/27 16:27:26
@mik6e
"W komentarzu poniżej mojego pierwszego wpisu opisałem co miałem na myśli w zdaniu, gdzie zarzucasz mi sprzeczność. Sprzeczności nie ma. " Nie bardzo, opisałeś tylko tyle, że chcesz walczyć, ale skutecznie. To tak jak wszyscy. "Czytałem nie tylko notkę, ale również Twoje komentarze, podtrzymuję swoja opinię" I teraz tak: żądam, żebyś pokazał ten konkretnie komentarz, który uważasz za uzasadniający tezę, jakobym akceptował "niezatwierdzoną przez sąd inwigilację". Nie będę tu tolerował chamskiego wpierania mi niemoich tez w wydaniu anonimowych łosi. Jeśli Twój następny komentarz nie będzie zawierał spelnienia tej prośby - albo przeprosin - to będzie komentarz pożegnalny. 2012/01/27 16:28:12
@rpyzel
Cwaniak i naciągacz będzie cwaniaczył i naciągał niezależnie od tego czy mechanizmy które wykorzystuje rozciągniemy na internet, czy nie. Nie można, moim zdaniem tak argumentować, bo literalnie każdą rzecz jaką ludzie wymyślają można wykorzystać źle. Rzeczywiście, gdyby "nie było niczego", to nie byłoby takich problemów, ale czy to naprawdę optymalne rozwiązanie? @mik6e "Uprzejmie proszę o zauważenie słowa "praktycznie" przed "nikomu", które oznacza, że jedynie relatywnie małej części wydawców przychodzi to do głowy" Uprzejmie potwierdzam, że zauważyłem. Tyle że jak dla mnie "praktycznie nikomu", to mogłaby sobie być jedna mała firemka dwa lata temu, a nie kilka firm teraz, w tym CDP czy Lucas Arts. Kontynuując tradycję samochodowych analogii w tym wątku, jak Ci się podoba zdanie "Praktycznie nikt nie produkuje aut z napędem na tylną oś. Ostatni taki model przestała wytwarzać Honda. Jedynie BMW, niektóre Mercedesy, Mazdy, Toyoty, Subaru, ..."? 2012/01/27 16:42:53
A może coś pozytywnego na koniec?
Jak to dobrze, że u nas młodziez wychodzi na ulice dlatego, że boi się ograniczenia dostępu do internetu, a nie dlatego, że nie ma co do gara włożyć i nie ma perspektyw na pracę. Te 20-kilka lat temu, gdy w naszej reżimowej TV pokazywali jakiś protest z Zachodu, gdzie grupka ludzi protestowała dlatego, że zamknęli jakiś popularny bar (lub kino - nie pamiętam), pomyślałem sobie, że chcę dozyć czasów, gdy i u nas tylko z takiego powodu ludzie wyjda na ulicę. biznes.interia.pl/makroekonomia/news/gus-polska-gospodarka-ma-sie-swietnie,1752008 2012/01/27 16:48:31
@wo
"Widzę nieumiejętność przeczytania mojej notki ze zrozumieniem" Potwierdzam, za bardzo się skupiłem na Twoim (w moim mniemaniu) szyderczym stosunku do każdego, kto ma inne niż Ty podejście do zarabiana kasy przez artystów, że aż pomyliłem to ze stosunkiem do ACTA. Wycofuję moje słowa o niewrażliwym "wrażliwym marksiście" i przepraszam. @charliebravo Z przedstawionego przez Ciebie artykułu: "Currently taking advantage of Germanys appalling privacy laws, TorrentFreak alleges, are Koch Media, Techland, LucasArts, Square Enix, Codemasters, Kalypso, Daedalic, dtp entertainment, and Aerosoft." Dzieje się to tylko w Niemczech i tylko dlatego, że mają idiotyczne prawo, podobne do ACTA. Jak widać jest to margines. "Ostatni taki model przestała wytwarzać Honda. Jedynie BMW, niektóre Mercedesy, Mazdy, Toyoty, Subaru, ..." Typowy nielogiczny flame. Patrz wyżej. 2012/01/27 17:02:40
@robert
"pomyślałem sobie, że chcę dozyć czasów, gdy i u nas tylko z takiego powodu ludzie wyjda na ulicę. " W ogóle Polska naszych marzeń z 1989 już po prostu jest faktem. Dożyliśmy czasów, w których średnie zarobki są na poziomie połowy low-endu na Zachodzie (przy niższych kosztach utrzymania). Ja pamiętam, że marzylem o dożyciu w chwili, w której osiągniemy poziom porównywalny z Grecją czy Portugalią - no i dożyliśmy. Młodzieży to oczywiście nie wystarcza i bardzo dobrze, gdyby młodzieży wystarczało status quo, to byśmy nigdy z jaskiń nie wyszli. Ale marzenie o zbudowaniu czegoś w rodzaju zachodniego kapitalizmu już się spełniło. 2012/01/27 18:02:28
Rzepa o sprawie, niespodziewanie merytorycznie:
www.rp.pl/artykul/64143,796491-Ratyfikacja-ACTA--sa-powody-do-niepokoju.html?p=1 (niespodziewanie, bo nie dalej jak parę dni temu jakiś pacan spod ich szyldu porównywał podpisanie ACTA do stanu wojennego) 2012/01/27 20:26:45
@charliebravo
"A poza tym, come on, tydzień temu facet napisał że już nie będziemy - wierzysz mu bez zastrzeżeń? Facebook też się za każdym razem zarzeka, że już nie będzie sprzedawać danych użytkowników." Widać, że nie znasz sprawy. CD Projekt już od dawna stoi na stanowisku, że należy szukać lepszych niż DRM rozwiązań, czego najlepszym przykładem jest ich sklep gog.com wyłącznie z grami bez zabezpieczeń. Sklep ów zresztą ma przędzie coraz lepiej. Wiedźmin 2, który początkowo miał DRM (szybko zdjęty) był jednocześnie sprzedawany na gog.com od razu niezabezpieczony. Ci goście od dawna próbują iść w takim kierunku dystrybucji, co mi się oczywiście podoba. I kupiłem u nich więcej gier, niż we wszystkich sklepach z antypirackimi zabezpieczeniami razem wziętych. 2012/01/27 20:27:42
@mgol
"Wiedźmin 2, który początkowo miał DRM (szybko zdjęty) był jednocześnie sprzedawany na gog.com od razu niezabezpieczony." Ale jednocześnie miał słynne zabawne zabezpieczenie... 2012/01/27 21:21:12
@mik6e
"Dzieje się to tylko w Niemczech i tylko dlatego, że mają idiotyczne prawo, podobne do ACTA. Jak widać jest to margines" Jeśli jest jak napisałeś powyżej, to tym bardziej nie należy tego pomijać. To może (nie musi) oznaczać że robią tak "gdzie się da". Przypuśćmy że sytuacja się zmieni...i za chwilę będą mogli robić takie rzeczy w całej Unii. Przypominam, mnie to ani ziębi, ani grzeje, twierdzę jedynie że jest to bardzo nowe zjawisko i nie bagatelizowałbym go tak lekko. "Typowy nielogiczny flame. Patrz wyżej." Pewnie, a mój brat jest większy i silniejszy niż Twój. Wiesz, ja dopuszczam że się mylę, ale od kogoś, kto przedstawia się jako fachowiec na kierownicym stanowisku oczekiwałbym merytorycznej argumentacji, w stylu powiedzmy, "cb mylisz się, te firmy są mało istotne bo mają taki a taki udział w rynku, albo bo tak naprawdę liczą się gry na konsole, albo...whatever". Na razie powiedziałbym że zamiast tego radośnie wtapiasz. Niemcy to największy chyba rynek w UE, z wymienionych firm o przynajmniej dwóch wiem że wypuściły popularny produkt, a Ty mi piszesz "jest tak, bo ja tak mówię". Pffff. @m_gol "Widać, że nie znasz sprawy. CD Projekt już od dawna stoi na stanowisku, że należy szukać lepszych niż DRM rozwiązań" Widać że nie przeczytałeś tego co piszę. Nie pisałem o DRM. Pisałem właśnie o innych rozwiązaniach. "Sklep ów zresztą ma przędzie coraz lepiej" Po jakiemu to? "co mi się oczywiście podoba. I kupiłem u nich więcej gier, niż we wszystkich sklepach z antypirackimi zabezpieczeniami razem wziętych." Bardzo mi miło że Ci się podoba. Bardzo mi miło, że kupiłeś więcej. Bardzo mi miło, że chłopaki zrobili taki hit i to na podstawie polskiego autora. Ale zdradź mi proszę jeden sekret. Co to ma wspólnego z tym co ja pisałem? 2012/01/27 22:37:52
@charliebravo
""Sklep ów zresztą ma przędzie coraz lepiej" Po jakiemu to?" Bez "ma". Też masz się czego czepiać, pomyłki w edycji. "Ale zdradź mi proszę jeden sekret. Co to ma wspólnego z tym co ja pisałem?" Przeczytaj, jaką Twoją uwagę cytowałem, to będziesz wiedział, co. Ale możemy równie dobrze zakończyć temat, bo się robi offtop i zaraz na horyzoncie zobaczymy latający glan wo przymierzający się do sążnistego kopa. 2012/01/28 09:46:34
@młode zespoły a wytwórnie
Ostatnio słucham bułgarskiego zespołu , do którego zresztą kiedyś nigdy bym nie miał dostępu. Ich strona mlyk.net pokazuje, że można dostarczyć kontent w sposób miły dla oka i łatwy do wynagrodzenia. Ich piosenki można kupić, pojedynczo i całymi płytami, za cenę minimalną lub wyższą, przez Bandcamp, bądź odsłuchać za darmo on-line. @badania nt. dochodów artystów członek Parlementu Europejskiego prezentuje różne badania, które wykazują, że od czasu nastania dzielenia się plikami dochody artystów wzrosły, a wytwórni spadły: christianengstrom.wordpress.com/2011/09/16/studies-on-the-cultural-sector-in-the-file-sharing-era/ christianengstrom.wordpress.com/2011/09/16/studies-on-the-cultural-sector-in-the-file-sharing-era/ 2012/01/28 13:36:38
@mik6e
"Dzieje się to tylko w Niemczech i tylko dlatego, że mają idiotyczne prawo, podobne do ACTA." Paczpan, to prawie jak u nas: "polskie prawo spełnia standardy tej umowy. W wielu kwestiach ochrona praw autorskich w naszej ustawie idzie jeszcze dalej" wyborcza.pl/1,75248,11045916,Prawo_autorskie_znacznie_surowsze_niz_ACTA.html Kim to Ty jesteś, aha, dyrektorem w firmie mającej coś wspólnego z prawami autorskimi... 2012/01/28 14:40:01
@nonamenoneed
"Paczpan, to prawie jak u nas:" "polskie prawo spełnia standardy tej umowy." Technicznie, rzecz biorąc, tak, ale potencjalne skutki implementacji nadal wydają mi się trochę niepokojące. Przeklejam za Rzepą: "Niepokojącą kwestią jest brak w ACTA, zwłaszcza zaś w jej art. 27, stanowiącym o dochodzeniu praw w środowisku cyfrowym, jakichkolwiek postanowień, które regulowałyby sytuację prawną użytkowników Internetu, którzy za pośrednictwem sieci pobierają treści chronione dla własnych celów. Na gruncie polskiego prawa tego rodzaju zachowanie mieści się w granicach dozwolonego użytku prywatnego (art. 23 ustawy autorskiej). W świetle ACTA można mieć w tym względzie wątpliwości, bo dokument nie precyzuje w żaden sposób, co rozumie się pod pojęciem naruszenia praw autorskich lub praw pokrewnych. [...] "Jeśli przyjąć, że naruszanie praw autorskich w jej świetle nie obejmuje pobierania plików dla własnego użytku prywatnego, to przewidziane w ACTA instytucje w istocie nie zmieniają w tym zakresie obowiązującego w Polsce stanu prawnego. Jeśli zaś przyjąć pogląd przeciwny, to nagle ACTA zmienia się w arsenał środków umożliwiających ściganie ludzi, którzy ściągnęli z Internetu kilka filmów lub płyt, przy czym polski ustawodawca będzie musiał te środki wprowadzić do krajowego porządku prawnego." Te uwagi są spójne z tym, co mówiła w wywiadzie prof. Łętowska - amerykańskie koncerny mogą powoływać się na tę umowę, forsując własne instytucje prawne, nieprzystające do europejskich norm. Druga rzecz: "Art. 27 ust. 4 ACTA pozwala stronom na wprowadzenie przepisów umożliwiających zobowiązanie dostawców Internetu do przekazania posiadaczowi praw autorskich informacji pozwalających na zidentyfikowanie abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia" [...] wystarczy samo podejrzenie. Co więcej ujawnieniu podlegałaby nie tożsamość naruszyciela, lecz abonenta, którego konto zostało użyte dla naruszenia." I teraz tak: stronami umowy oprócz Polski, Japonii czy Stanów są też takie kraje jak np. Maroko, gdzie nie ma rozbudowanych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych, ale jako sygnatariusze będą mieć do tych danych dostęp. Trzecia rzecz: wpływ ACTA na rynek leków generycznych, o którym mówił weirdnik, temat praktycznie nieobecny w polskich mediach - www.keionline.org/node/1300 (Polska też jest sygnatariuszem TRIPSu). Czwarta rzecz: podczas poszukiwań dotyczących ACTA natrafiłam na negatywną opinię europejskich prawoznawców - www.iri.uni-hannover.de/tl_files/pdf/ACTA_opinion_110211_DH2.pdf Nie staram się za wszelką cenę forsować tezy, że ACTA jest zła, a polscy (euro)parlamentarzyści podpisują ją, śmiejąc się demonicznie, i tylko czekają, żeby nas wszystkich zinwigilować, po prostu mam wrażenie, że sprawa jest daleko poważniejsza i bardziej skomplikowana niż to przedstawia oficjalno-nieoficjalna dychotomia, czyli "nic się nie zmieni/OMG będą cenzurować!!1". 2012/01/28 18:12:18
@krystyna.ch
Nie chcę tu udawać alfy i omegi na temat ACTA, bo w końcu czytam ten tekst od paru dni, i nie znam szczegółowo procesu uzgadniania tekstu (w sensie nie kto kogo, tylko co strony rozumiały pisząc tak a nie inaczej), ale na razie przerażenia wielkiego nie odczuwam. "Na gruncie polskiego prawa tego rodzaju zachowanie mieści się w granicach dozwolonego użytku prywatnego" Więc ja się w tym zakresie zastanawiam (z zastrzeżeniem jak wyżej) nad art. 3 ust. 1 ACTA, wg którego "Niniejsza Umowa nie narusza przepisów prawa Stron dotyczących dostępności, nabywania, zakresu i utrzymywania w mocy praw własności intelektualnej". "dokument nie precyzuje w żaden sposób, co rozumie się pod pojęciem naruszenia praw autorskich lub praw pokrewnych" Ale z jednej strony odsyła pośrednio przez art. 3 do prawa krajowego, a z drugiej zawiera definicję pirackich towarów chronionych prawem autorskim, która będzie wskazówką interpretacyjną. "amerykańskie koncerny mogą" Już wcześniej pisałem co uważam że mogą i podtrzymuję. Na mocy TRIPS też było zobowiązanie, że "Członkowie zawężą ograniczenia lub wyjątki od praw wyłącznych do określonych przypadków specjalnych, które nie będą w sprzeczności z normalnym wykorzystaniem dzieła i nie spowodują bezzasadnej szkody prawomocnym interesom posiadacza prawa własności dzieła" i jakoś nie powodowało to fali nacisków, żeby ograniczyć dozwolony użytek. "Art. 27 ust. 4 ACTA pozwala stronom na wprowadzenie przepisów umożliwiających zobowiązanie dostawców Internetu do przekazania posiadaczowi praw autorskich informacji" Ale znowu jest to wyrywkowe czytanie tego przepisu, w którym jest "zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi", oraz drugie zdanie "Procedury są stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności, w tym handlu elektronicznego, oraz, zgodnie z prawodawstwem Strony, zachowuje podstawowe zasady, takie jak wolność słowa, sprawiedliwy proces i prywatność." Poza tym ACTA zawiera też art. 4 "Prywatność i przekazywanie informacji", którego ust. 2 stanowi: "W przypadku gdy Strona przekaże pisemne informacje na podstawie postanowień niniejszej Umowy, Strona otrzymująca te informacje, z zastrzeżeniem swojego prawa i praktyki, powstrzymuje się od ich ujawnienia bądź wykorzystania w celu innym niż ten, dla którego informacje te przekazano, z wyjątkiem sytuacji, gdy nastąpiło to za uprzednią zgodą Strony przekazującej informacje." Also: nawet Maroko te dane musi chronić. Słyszałem wczoraj zresztą jak RPO mówiła, że właśnie przede wszystkim art. 4 i 27 będzie się wnikliwie przyglądać (i jeszcze art. 22), a ona jest od lat na tym punkcie wyczulona. "Nie staram się za wszelką cenę forsować tezy, że ACTA jest zła" IMHO nie jest zua, ale nie bardzo na razie wiem, co naprawdę daje, i nam, i Hołdysom. 2012/01/29 14:07:24
@nonamenoneed
"Nie chcę tu udawać alfy i omegi na temat ACTA, bo w końcu czytam ten tekst od paru dni, i nie znam szczegółowo procesu uzgadniania tekstu" I to jest element, który, podobnie jak WO, uważam za dość zastanawiający. Negocjacje na temat ACTA i sama treść umowy przez dłuższy czas były utajnione (prawdopodobnie dlatego, że zakwalifikowano je jako negocjacje handlowe), wszystkie opublikowane materiały pochodziły z przecieków. Nie chcę tu uprawiać teorii spiskowych, ale mam wrażenie, że tak się nie wprowadza rzeczy, które nic nie zmieniają. (oczywiście, istnieje banalne wyjaśnienie, że nawet przy całkowitej zgodności z miejscowym prawem i małej potencjalnej szkodliwości obawiali się backlashu, bo opór przeciwko prawu własności intelektualnym w jego obecnym kształcie też jest dość silny. Still) "IMHO nie jest zua, ale nie bardzo na razie wiem, co naprawdę daje, i nam, i Hołdysom." Właśnie. Jak dotąd, nie natrafiłam jeszcze na przekonujący argument, który wyjaśniłby mi, dlaczego w ogóle trzeba tę ACTA podpisywać, skoro stosowne przepisy już u nas istnieją. Przyszły mi do głowy następujące powody: 1) ze względów prestiżowych (przyjęła ją już duża część cywilizowanego świata - Stany, Kanada, Australia, Japonia, Nowa Zelandia, Szwajcaria - wiadomo, że Chiny czy inna Rosja nawet się do tego nie zbliżą) 2) zagraniczne koncerny chcą dysponować skutecznym narzędziem nacisku do egzekwowania istniejącego prawa i wreszcie powód 3), na który dopiero niedawno ktoś zwrócił mi uwagę: ACTA może służyć jako gwarant, że nic się u nas w tym zakresie nie zmieni - gdybyśmy z jakichś powodów postanowili zliberalizować prawo własności intelektualnej, ACTA mogła by nam to uniemożliwić. (oczywiście, zawsze pozostaje możliwość, że ją podpiszemy, ale nie ratyfikujemy - w końcu z konwencją o zakazie użycia min przeciwpiechotnych wyszło nam znakomicie) 2012/01/29 14:28:10
@kch
"Przyszły mi do głowy następujące powody: " Hej, jest trzecia przyczyna: dla nas korzystne jest przyjęcie ACTA, bo o ile u nas nic nie zmieni, to zmieni coś gdy nasz biznesmen będzie chciał coś wyegzekwować w Nowej Zelandii. Wbrew pozorom, to nie jest takie nieprawdopodobne, my już jesteśmy w swoim skromnym zakresie eksporterem IP. Natomiast w to, że nie ma problemu uwierzę dopiero po jakichś porządnych konsultacjach - a nie dlatego, że ktoś tak mi na blogu anonimowo skomcionautyzował. 2012/01/29 15:06:59
@kch
"oczywiście, zawsze pozostaje możliwość, że ją podpiszemy, ale nie ratyfikujemy - w końcu z konwencją o zakazie użycia min przeciwpiechotnych wyszło nam znakomicie" To jest smutne, ze Polska najsilniej manifestuje swoja niezaleznosc na arenie miedzynarodowej, kiedy chodzi o to, zeby zachowac prawo do trucia planety emisjami CO2, urywania ludziom nog ladunkami wybuchowymi albo ograniczania praw socjalnych (Karta Praw Podstawowych). 2012/01/29 16:28:00
@k.ch
"ACTA może służyć jako gwarant, że nic się u nas w tym zakresie nie zmieni - gdybyśmy z jakichś powodów postanowili zliberalizować prawo własności intelektualnej, ACTA mogła by nam to uniemożliwić. " Ten argument Lipszyca byłby niezły, gdyby nie jeden drobiazg - z ACTA można się wypisać za sześciomiesięcznym wypowiedzeniem. @wo "gdy nasz biznesmen będzie chciał coś wyegzekwować w Nowej Zelandii" W sumie tak, przy czym bardziej prawdopodobne, że będzie egzekwował patent na niebieski laser albo znak towarowy Polskie Okna, niż prawa do piosenek Perfectu. 2012/01/30 15:19:02
@nonamenoneed
Patent na niebieski laser to moga egzekwowac Japonczycy. Polska (tzn. firma TopGan) produkuje substraty do niebieskich laserow. 2012/01/30 19:53:54
@ramone.alcin
To jest smutne, ze Polska najsilniej manifestuje swoja niezaleznosc na arenie miedzynarodowej, kiedy chodzi o to, zeby zachowac prawo do trucia planety emisjami CO2 Dobrowolne wystawianie się na finansowe kopy w dupę jest średnio mądrym rozwiązaniem. Całe te nasz oszczędności na emisji CO2 dawno trafi szlag gdy takie Indie czy Brazylia osiągną poziom emisji per capita równy np. szwedzkiemu. 2012/01/30 22:43:16
@pentaprism
I wlasnie dlatego nikt nic nie robi w tej kwestii, bo kazdy oglada sie na innego. 2012/01/31 00:09:50
@ramone.alcin
"TopGan produkuje substraty" No już nie przesadzaj, lasery też sprzedają, to jakieś patenty pewnie mają. |
|
No właśnie. I jakby pominąć pospolite ruszenie, to tych drobiazgów czepia się Vagla, ISOC, czy Panoptykon.