Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Czasem jednak oglądam TVN

Kiedy piszę, że nie oglądam telewizji, to jest to oczywiście uproszczenie - oglądam Discovery, AXN, HBO i „American Dad” na Canal+. Chodzi po prostu o tę taką normalną telewizję, którą ogląda ta część społeczeństwa, która wie, kto to są Piróg i Jacyków.
Ale i tutaj czasem robię wyjątek. Najpierw dla teleturnieju „Hole in the Wall”, teraz dla „Wipeout”. Te teleturnieje są tak idiotyczne, że pasują do medium, w którym za poważnych dziennikarzy uchodzą Kraśko czy Pałasiński.
To trochę tak, jak z talk show Jerry'ego Springera. Też go lubię, bo nie ma tam udawania, że to jest serio. Springer zaprasza jakichś dziwnych ludzi, w rodzaju działaczy skrajnej prawicy albo transseksualnych prostytutek - i pozwala im zrobić pokaz dziwolągów dla spragnionej sensacji publiczności.
Oto na przykład transwestyta, który flirtuje z lesbijką, opuszcza spodnie i ujawnia swoją biologiczną płeć. Ta wydaje z siebie kanoniczny okrzyk „How can you do this to me... on national television?”. Jej matka wyskakuje z pięściami, na nich wskakują ochroniarze, tłum okłada się krzesłami po głowach, widownia skanduje „Jerry, Jerry”.
Żałosne, głupie, wątpliwe etycznie - zgoda. Ale jednak uczciwsze od talk show Ewy Drzyzgi, która zaprasza takich samych świrów i udaje, że się szczerze, tak od serca, pochyla nad ich losem.
Oglądałem kiedyś odcinek jej programu o ludziach, na których wróżka rzuciła klątwę, którzy szlochali, jakie ich od tego spotykają nieszczęścia - „trzy lata później zmarł mój ojciec”! No to mi się jednak uczciwsza wydaje brutalna szczerość Springera, który by na taki tekst zareagował złośliwym docinkiem.
„Wipeout” i „Hole in the Wall” to parodia telewizyjnych widowisk sportowych. Sport ma dla mnie pewną dwuznaczność - oglądamy te wyścigi, bo w głębi ducha marzymy, że ktoś się malowniczo wykopyrtnie. Udajemy, że interesuje nas siatkówka kobiet, bo chcemy się pogapić na dziewczątka w obcisłych strojach.
W „Hole in the Wall” sportowa rywalizacja polega na tym, że zawodnicy muszą sprobować się ustawić tak, żeby zmieścić się w otworze wyciętym w zbliżającej się „ścianie”. Jeśli się nie uda - a przeważnie się nie udaje - wpadną do basenu albo ściana się rozbije na kasku zawodnika (gdy mowa o sportowcach, unikam słowa „głowa”).
„Wipeout” podnosi to na wyższy poziom. Moją ulubioną „dyscypliną” jest oczywiście Sucker Punch, w którym zawodnik wspina się po ściance takiej jak do trenowania wspinaczki skałkowej - tyle że z różnych otworów wysuwają się rękawice bokserskie, niespodziewanie walące zawodnika w różne części ciała. Jak się nie uda - a przeważnie się nie udaje - ląduje w zbiorniku sztucznego błota.
Próby są obmyślone tak, żeby zawodników ośmieszyć w oczach widzów. Śmiejemy się patrząc, jak nieporadnymi kroczkami wychodzą z wirówki, w której zaburzono im zmysł równowagi - żeby potem biegali po ruchomych przeszkodach nasmarowanych dla lepszego poślizgu wazeliną.
Tak jak u Springera, może i są tu jakieś wątpliwości etyczne, ale rozbraja je dla mnie starożytna zasada „Volenti non fit iniuria”. Może tym ludziom za to po prostu bardzo dużo płacą. A może po prostu chcą po powrocie do Mycisk Niżnich chodzić w glorii Kogoś Kogo W Telewizji Pokazali. Łot-ewa. Widziały gały w co się pakowały.
Dopełnieniem całości w „Wipeout” są komentatorzy, starszy i młodszy. Obaj bezimienni - ten starszy ciągle młodszego tytułuje ksywką (?) „Jankes”, ten młodszy do starszego mówi „ty” (rzadko, bo jest tak zasłuchany w brzmienie własnego głosu, że słabo kontaktuje z otoczeniem).
Redaktor Krzyżaniak okazał się być fanem jednego z nich i zagroził srogą zemstą, jeśli na blogu o nich napiszę tak, jak się o nich wyraziłem w prywatnej rozmowie. Podobno oni się tylko inteligentnie dostosowują do konwencji.
Dyplomatycznie więc powiem, że wychodzi im to wyśmienicie. Bo jak tu błyskotliwie komentować to, że znowu ktoś wpadł do basenu z błotem? Albo że zawodniczka, zmuszona przez kolejną próbę do przyjęcia silnie wypiętej pozycji, jest... bardzo dobrze zbudowana? Z konieczności wpadają w rutynę i klepanie w kółko tych samych głupawych grepsów.
Zawodników w „Wipeout” odbieram jako parodię sportowców. Próby, którym są poddawani - jako parodię sportowych dyscyplin. A komentatorów - jako parodię dziennikarstwa sportowego. Bo faktycznie, na ile sposobów można inteligentnie zawołać „goooool!”?

czwartek, 14 kwietnia 2011, wo

Polecane wpisy

  • Wielkie Powieści Amerykańskie

    Z okazji zbliżających się świąt zreanimuję zarzuconą jakiś czas temu formułę rankingu od czapy, rekomendując PT blogonautom trzy Wielkie Powieści Amerykańskie.

  • Wiedzmin na Weselu

    W zeszłym roku uczestniczyłem na Euroconie w dyskusji z Sapkowskim. Trochę się bałem, że Sapkowski zrobi skandal, starałem się więc rozbrajać potencjalne miny.

  • 13 powodów

    Dawno na blogu nic nie było o popkulturze, więc napiszę o serialu „13 powodów” - o którym pewnie bym napisał felieton, gdybym nadal pisywał felieton

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/04/14 18:49:15
Stronnictwo obywatelskiej korekty:

Nie powinno być zamiast "Jerry Springera" - "Jerry'ego Springera"?
-
2011/04/14 19:11:41
Więcej jest fanów Tomasza Zimocha, bo to mistrz emocji (cytatów nie będzie, bo strach tu sport wrzucać), żal trochę bierze, że musi te dyrdymały wygadywać. Ale zapewne nie za darmo. A Hole in the Wall już dotarło? Widziałem filmy z japońskiego oryginału, doskonałe.
-
2011/04/14 19:23:37
Zupełnie przypadkiem na wyborcza.pl właśnie teraz jest sonda:

Czy występowanie w programach reality show powinno być płatne?
- Tak, to ciężka praca trwająca całymi dniami
- Nie. Uczestnicy się promują
- Płacić powinno się tym, którzy mieliby to oglądać
- Nie interesuje mnie to

[lurk]
-
wo
2011/04/14 19:32:42
@caturday
"Nie powinno być zamiast "Jerry Springera" - "Jerry'ego Springera"?"

Tak jest w każdym razie w Ti Wi En Stajl, więc przerobiłem. Dzięki.

@wojtekr
"(cytatów nie będzie, bo strach tu sport wrzucać), "

Już i tak jestem zły, że przez Ciebie wiem, jak się nazywa.

"Widziałem filmy z japońskiego oryginału, doskonałe."

Polska wersja nie jest taka fajna jak japońska, but then again, może dlatego, że rozumiem te dyrdymały.

@noname
"Zupełnie przypadkiem na wyborcza.pl właśnie teraz jest sonda: "

Oczywiście, żaden przypadek tylko spisek Michnika.
-
2011/04/14 19:33:50
@Sroczyński i Terlik

Serio ktoś mówi Pan Bóg, poza czarnymi funkcjonariuszami i aktywem? Czy to korekta tak zmienia? Wygląda to trochę seksistowsko. Rozumiem Pan Jezus Chrystus albo Matka Boska Częstochoska, czy Dzieciątko Jezus, dlaczego jednak ma być Pan Bóg, a nie Pani Bóg? Jest co prawda Pan Jahwe zwany też Dziadkiem Z Brodą, ale tak ogólnie czy nie lepiej Pan/i Bóg? Można się nawet powołać na cytat z Pisma "Pan/i Bóg mój".

Z trzeciej strony, czemu w takim razie nie Państwo Bogowie? Nie ma sensu dyskryminować innych kultur w zglobalizowany świecie, w szczególności tych politeistycznych.
-
2011/04/14 19:43:25
@wywiad z Terlikowskim.

Naprawdę miło się czytało, bez zacietrzewienia i obrzucania się błotem. Normalnie jak rozmowa kumpli z podwórka z których jeden na dłużej został w kościele. Jestem miło zaskoczony. Tak trzymać, redakcjo.
-
2011/04/14 19:44:24
Ech, widzę "hole in the wall", myślę o starych ludziach poszukujących złota na Alasce.
-
wo
2011/04/14 19:45:01
@bantus
"Serio ktoś mówi Pan Bóg, poza czarnymi funkcjonariuszami i aktywem? "

Przecież by nie autoryzował.

@jerzman
"Naprawdę miło się czytało, bez zacietrzewienia i obrzucania się błotem. Normalnie jak rozmowa kumpli z podwórka z których jeden na dłużej został w kościele. Jestem miło zaskoczony. Tak trzymać, redakcjo."

Niedługo będzie kolejna część cyklu - Sroczyński z Leszkiem Bublem. Jak rozmowa kumpli z podwórka z których jeden ma pierdolca na punkcie Żydów.
-
wo
2011/04/14 19:45:38
@arturjac
"Ech, widzę "hole in the wall", myślę o starych ludziach poszukujących złota na Alasce."

Jeśli mówisz o reality show Discovery, to akurat to może być fajne i inteligentne (jeszcze nie oglądałem, #czekamnapłytki).
-
2011/04/14 19:51:35
@
E chyba nie, inne pokolenie:). Btw, Terlikowski sam nie jest po rozwodzie?
-
2011/04/14 19:52:22
@Jeśli mówisz o reality show Discovery, to akurat to może być fajne i inteligentne

Nie wiem, ja to tylko znam z relacji złych ludzi, którzy wyrywają z kontekstu pojedyncze zdania, żeby brzmiały jak nawiązania do buttsecksu itp. (grzebanie w "glory hole"? what were they thinking?), ale ciocia Wiki mówi, że i tak gówno im wyszło.
-
2011/04/14 19:57:12
@wo

"telewizję, która ogląda"
"ranswestyta, który firtuje"
"o to mi się jednak uczciwsza się wydaje"

Notka bardzo fajna poza tym, że nie wiem o czym piszesz, bo ja na prawdę nie oglądam telewizji.
-
wo
2011/04/14 20:02:36
@lewy.dolny
Dzięki!

@arturjac
"ale ciocia Wiki mówi, że i tak gówno im wyszło."

Rozumiem. he he he, they said "creek"!
-
2011/04/14 20:08:44
Ponieważ dyskusje na temat są nudne to ja mam takie pytanie: Co to za linia lotnicza która na ogonach samolotów maluje takie czerwone 'e' w kółkach? Przed chwilą mi takie coś przed oczami przeleciało jak stałem na balkonie, wygląda znajomo, ale ni cholery nie mogę tego przypisać do konkretnego przewoźnika.
:
-
2011/04/14 20:11:34
Jakieś pińcet lat temu na Eurosporcie był "Zamek Takeshiego", czy jakoś tak. Genialnie głupie. Znawców pytam, czy to, o czym ^wo pisze to coś podobnego, bo jeśli tak, to chyba sobie zaprogramuję nagrywanie. Ze sportu i okolic to ja tylko #wstydliwewyznania Bundesligę i curling oglądam.
-
2011/04/14 20:12:54
Powinno być "...non fit iniuria". Tak dla czepliwości.

-
2011/04/14 20:13:11
@wmichal
Eurolot, znaczy jakiś stary poroniony pomysł, by jakoś rozdzielić LOT-y krajowy od zagranicznego.
-
wo
2011/04/14 20:15:30
@dzejes
"Powinno być "...non fit iniuria". Tak dla czepliwości."

Dzięki. Ponieważ dyskusje na temat są nudne: to kto jest odpowiednikiem rady języka polskiego dla łaciny? Kto ustala takie regułki?
-
2011/04/14 20:19:30
Poczytałabym i inne wpisy, ale od tych jasnych liter na ciemnym oczy mnie rozbolały. Szkoda. Może kiedyś Pan zmieni jednak tło bloga(mając na uwadze zdrowie czytelników:D)
-
2011/04/14 20:21:38
BKŚ w akcji. Idę po kwity z Usenetu.
-
2011/04/14 20:24:05
@wo
"Przecież by nie autoryzował."

Mogłem się domyślić. Ciekawe jakie warunki stawiał, żeby zgodzić się na wywiad w Aborczej, no chyba, że to w ramach misji ewangelizacyjnej. Pewnie jednak dla niektórych frondziarzy to dowód zdrady.

-
2011/04/14 20:24:31
@WO
Jeśli podoba Ci się Wipeout to sprawdź japoński odlot - Takeshi'S Castle, którego Wipeout jest tylko bladą kopią.
-
wo
2011/04/14 20:27:05
@mallina
"Poczytałabym i inne wpisy, ale od tych jasnych liter na ciemnym oczy mnie rozbolały. Szkoda."

Jakoś będę musiał z tym żyć.

@bantus
"Ciekawe jakie warunki stawiał, żeby zgodzić się na wywiad w Aborczej, no chyba, że to w ramach misji ewangelizacyjnej"

Prawicowi publicyści potrafią liczyć - to mu nakręci klikalność jego serwisu internetowego. Nie sądzę więc, żeby (szczerze) stawiał jakieś warunki.
-
2011/04/14 20:29:33
@oszust1

Tak, to mniej więcej to samo, z tego co widzę. Tyle, że Takeshi był znacznie bardziej przekręcony, niektóre konkurencje były tak idiotycznie bezsensowne, że brakowało tchu ze śmiechu. A w moim wypadku pewnie nie bez znaczenia było to, że oglądałem to na DSFie - ekspresyjne japońskie dialogi + niemiecki lektor beznamiętnie komentujący te wszystkie głupoty.
-
2011/04/14 20:30:21
@oszust1, dzięki, w życiu bym do tego nie doszedł :)
-
wo
2011/04/14 20:36:18
Te, mrw, ale bądz konkretniejszy. Trochę mi się znudziło odgadywanie, co konkretnie Cię bulwersuje.
-
2011/04/14 20:41:36
@wo

Czemu skasowałeś kwity?
-
wo
2011/04/14 20:44:09
@mrw
"Czemu skasowałeś kwity?"

Bo nie wiem, kogo cytujesz, dlaczego, co Cię bulwersuje itd - a to mętniactwo weszło Ci ostatnio w krew. Dopiero jak polałeś emo na blogu, mogłem odgadnąć, co Cię zbulwersowało w recenzji z Ozona. Jeśli chcesz to wkleić jeszcze raz, to z klarownym komentarzem, zaznaczeniem cytatu itd. Jeśli to znowu będzie Twoja zgadywanka - wyleci.
-
2011/04/14 20:49:24
@co Cię zbulwersowało w recenzji z Ozona.

Pisałem, tylko nie czytasz blipa całego przecież.

@Bo nie wiem, kogo cytujesz,

Bo to miał być konkurs bez nagród.
-
wo
2011/04/14 20:51:18
@mrw
"Pisałem, tylko nie czytasz blipa całego przecież. "

Też nie - wyciągnąłeś jeden cytat, nie wyjaśniając, co jest w nim takie skandaliczne.

"Bo to miał być konkurs bez nagród."

Następnym razem, gdy chcesz zrobić konkurs bez nagród, napisz "A teraz konkurs bez nagród. Zasady są takie" (i dalej w ten deseń).
-
2011/04/14 20:54:49
Ok, once more with feeling:

"Miło odkryć bratnią duszę. Jest moim zdaniem jeszcze fajniej - chodzi o to, żeby to Jerry robił z nich matołów. Jednym z powodów do oglądania jest subtelna drwina prowadzącego z gości (Nie planowałem tego - tłumaczy się facet, dlaczego zaczął sypiać z matką swojej kochanki - ale ona przypadkiem zajrzała do mojego pokoju akurat,
kiedy... Jerry, domyślnie: Akurat kiedy nie miałeś na sobie majtek?), którzy są ordynarnie za głupi, że zrozumieć, że występują tam nie jako gwiazdy, tylko jako pośmiewisko).

Z tego co wiem, Springera stale oskarżają o to, że to wszystko jst wyreżyserowane, a goście odgrywają ustalone role za kasę. Moim zdaniem ci debile są autentyczni, żaden aktor nie potrafiłby tak zagrać, choć możliwe, że im faktycznie płaci i że trochę to wszystko retuszują. Chociaż pewne historie są nie do wymyślenia... Na przykład ta babcia, która uprawia seks ze swoim wnuczkiem i oboje są zachwyceni... Nudne są tylko odcinki z Murzynami i Ku Klux Klanem, nie powinni tego do Polski kupować. "

napisał niejaki Rafał A. Ziemkiewicz do niejakiego Wojciecha Orlińskiego w czerwcu 2006 roku.

Ot, (biurowa) klasa średnia ogląda sobie "matołków" okładających się po głowach, żeby się dowartościować. Nie rozumiem argumentu "lepsze od Drzyzgi" (czy też, "lepsze od Szczygła" w wersji z flejmu w 2006), przecież to jak wybór między kupą soute a kupą z bitą śmietaną. I ta cała poza "nie oglądam telewizji, którą oglądają oglądający telewizję nie licząc programów dla BKŚ" jest trochę bez sensu.
-
2011/04/14 20:56:04
@Też nie - wyciągnąłeś jeden cytat, nie wyjaśniając, co jest w nim takie skandaliczne.

Wyjaśniłem, tylko w innym blipie.

@Następnym razem, gdy chcesz zrobić konkurs bez nagród, napisz "A teraz konkurs bez nagród. Zasady są takie" (i dalej w ten deseń).

W takich warunkach się nie da trollować! SKANDAL
-
wo
2011/04/14 20:58:30
@mrw
"napisał niejaki Rafał A. Ziemkiewicz do niejakiego Wojciecha Orlińskiego w czerwcu 2006 roku."

Sushi też obaj lubimy.

"Wyjaśniłem, tylko w innym blipie. "

No jak się zacząłem dopytywać.

"I ta cała poza "nie oglądam telewizji, którą oglądają oglądający telewizję nie licząc programów dla BKŚ" jest trochę bez sensu."

Bez sensu jest Twoje założenie, że to jest poza. Ja po prostu piszę jak jest i oglądam to, co mnie bawi. Tylko chłoptaś w Twoim wieku się będzie przejmować, czy jego gust się spodoba hipsterom z ostrym kołem.
-
2011/04/14 21:08:12
@Sushi też obaj lubimy.

Sushi jest kawałkiem martwej ryby położonej na kupce sklejonego ryżu, stosunek do sushi nie mówi nic o człowieku. Umiłowanie do oglądania spektaklu typu freakshow w wykonaniu niższych klas o człowieku mówi bardzo dużo, "bratnia duszo" Rafała Z.

@Bez sensu jest Twoje założenie, że to jest poza.

Kiedy się podkreśla, że się nie ogląda "telewizji", kiedy ogląda, to jest poza właśnie.
-
2011/04/14 21:09:35
@jerzman
Ten wywiad z Terlikowskim to w papierze tylko? bo ze Sroczyńskim znalazłem tylko kłótnie o ceny gumek.
-
wo
2011/04/14 21:11:37
@mrwisniewski
" stosunek do sushi nie mówi nic o człowieku"

Levi-Strauss i Bourdieu byli innego zdania.

" Umiłowanie do oglądania spektaklu typu freakshow w wykonaniu niższych klas o człowieku mówi bardzo dużo, "bratnia duszo" Rafała Z. "

Człowiek to w ogóle paskudny gatunek.

"Kiedy się podkreśla, że się nie ogląda "telewizji", kiedy ogląda, to jest poza właśnie."

Są w internecie matołki, które samą wzmianke, że mam samochód odbierają jako "podkreślanie jaki mam samochód". Twoje bratnie dusze zapewne. Tylko potem taki koleś zawsze się zaplątuje we własne paradoksy - bo z góry zakładając, że to jakaś poza, potem sam sobie dowodzi, że nie jest. I się dziwuje bzdurom, które sam napisał.
-
2011/04/14 21:32:01
@Levi-Strauss i Bourdieu byli innego zdania.

A teraz nie żyją i tyle mają do powiedzenia.

@Człowiek to w ogóle paskudny gatunek.

Ale można się starać być mniej paskudnym, nie?

@bo z góry zakładając, że to jakaś poza

Nie wiem, jak Twoje strawmenowe matołki, ale ja mówię o pozie, którą przybrałeś podkreślając co rusz, że nie oglądasz telewizji.

@Kiedy piszę, że nie oglądam telewizji, to jest to oczywiście uproszczenie

nie, to nie jest "uproszczenie", tylko bkś'owy hipsteryzm.

@ - oglądam Discovery, AXN, HBO i American Dad na Canal+. Chodzi po prostu o tę taką normalną telewizję, którą ogląda ta część społeczeństwa, która wie, kto to są Piróg i Jacyków.

"Normalna telewizja", pęknę ze śmiechu. Trochę jak tacy różni pozerzy "atelewizoryści" co się chwalą brakiem telewizora, a potem oglądają jumane serialiki na laptopie.
-
wo
2011/04/14 21:34:47
@mrw
"A teraz nie żyją i tyle mają do powiedzenia. "

Ale to, co pisali o pożywieniu jako wyznaczniku statusu klasowego, jest ponadczasowe.

"Ale można się starać być mniej paskudnym, nie?"

Chyba przekażę 1% na Fundację Ludzi Poprawiających Ludzkość Przy Pomocy Pilota Telewizyjnego.

"Nie wiem, jak Twoje strawmenowe matołki, ale ja mówię o pozie, którą przybrałeś podkreślając co rusz, że nie oglądasz telewizji. "

A potem dowodzisz, że to nie jest poza i się dziwisz własnej sprzeczności.

""Normalna telewizja", pęknę ze śmiechu"

Bimajfakingest.
-
2011/04/14 21:40:53
@Chyba przekażę 1% na Fundację Ludzi Poprawiających Ludzkość Przy Pomocy Pilota Telewizyjnego.

Tej notki nie napisałeś przy pomocy pilota telewizyjnego.

@A potem dowodzisz, że to nie jest poza i się dziwisz własnej sprzeczności.

Gdzie dowodzę, że to nie jest poza?

@Bimajfakingest

Jeden flejm z Bonim i zrobiło się jak w Usenecie.
-
2011/04/14 21:42:06
@Ale to, co pisali o pożywieniu jako wyznaczniku statusu klasowego, jest ponadczasowe.

Ale ja nie pisałem o wyznaczniku klasowym, tylko klasowej pogardzie. W sushi takowa nie jest wpisana.
-
2011/04/14 21:42:26
Ten wipeout to jest rozrywka z poprzedniej epoki, nie wierzę że ktoś to ogląda.
-
2011/04/14 22:08:45
@Rozumiem. he he he, they said "creek"!

"Jack reaches the deepest he has ever been in the glory hole", "They can chew my ass all they want". No i główny bohater nazywa się Jack Hoffman. He, he, he.

@to kto jest odpowiednikiem rady języka polskiego dla łaciny? Kto ustala takie regułki?

I ile ma dywizji, hihi. No chyba wszyscy przepisują od poprzedników.

@DF

A ja sobie dzisiaj czytam zeszłotygodniowy i od reportażu o Tarzanie chyba żaden wywiad z Terlikiem nie może być gorszy. Już "Takie dzieci nazywa się czasem feralnymi (ang. feral children)" w drugim akapicie zrobiło mi WTF, a potem to w ogóle.
-
wo
2011/04/14 22:23:50
@mrw
"Ale ja nie pisałem o wyznaczniku klasowym, tylko klasowej pogardzie. W sushi takowa nie jest wpisana."

W tożsamość klasową jest wpisana niechęć do innych klas - niższa nie lubi średniej, średnia niższej, wyższa średniej itd. Dlatego w każdy wyznacznik jest wpisana klasowa niechęć. Skoro się bardzo upierasz ją nazywać "pogardą", to możesz powiedzieć, że w sushi jest wpisana pogarda dla tych, którzy grylują wursta na działce. Ale ja powiem, że jak zwykle upierasz się w obronie głupich spraw.

@arturjac
"No chyba wszyscy przepisują od poprzedników. "

No właśnie się nie da, bo na przykład litera "i" ewoluowała.
-
2011/04/14 22:26:51
@sushi

Najtańsza, obok McD, opcja żeby się naszamać do pełna i za grosze. W Japonii. W Polsce zjadłem ze trzy razy - absurdalnie drogo (opcja na później, kupić zestaw i samemu kleić) i obok zawsze (!) siedziała banda głośnych kretynów z łolstrit. Mogłem po prostu źle trafić, ale jakoś wolę japońskiego żula w Tokio, siedzącego obok, niż wkur...cych czterdziestoletnich zadowolonych na pełen potencjometr, z tego, że po prostu oddychają, więc następne sushi w knajpie to albo w Tokio, albo nigdy.
-
wo
2011/04/14 22:33:35
@ryba
"następne sushi w knajpie to albo w Tokio, albo nigdy"

Ja mam za słabe perspektywy na wyjazd do Tokio, żeby tak powiedzieć :-). Sieć Sushi 77 jest stosunkowo tania, więc niewielu tam klientów typu "prezes Ważniacki".

-
2011/04/14 22:41:37
@wo

To, aby mieć czyste sumienie, zrobię tak. Powiem mojej partnerce, że jest tańsze sushi na mieście. Potem ona będzie mnie długo namawiać (bo uraz), ja będę grymasił (bo uraz). I kiedyś wejdziemy "niby przypadkiem". Rączki umyte:)
-
2011/04/14 22:43:14
@Najtańsza, obok McD, opcja żeby się naszamać do pełna i za grosze. W Japonii. W Polsce zjadłem ze trzy razy - absurdalnie drogo

U mnie na kwartale jest Sushi Box (Shina Yasudy z JPF), porcje się zaczynają od 6 zyka, na drugie śniadanie jak znalazł.

@Dlatego w każdy wyznacznik jest wpisana klasowa niechęć.

Oczywiście, ale nie każda niechęć musi oznaczać pogardę. Kiedy ktoś używa takich słów "Program Springera jest banalny - chodzi o to, żeby debile robiły z siebie matołów i na koniec napierniczały się krzesłami po głowach" (WO@2006) to jest to pogarda pełną gębą.
-
2011/04/14 22:46:19
@ Sushi 77

Hmm, "all you can eat" za 49 zyka, w Poznaniu, #jestplan
-
wo
2011/04/14 22:52:25
@mrw
"Oczywiście, ale nie każda niechęć musi oznaczać pogardę. "

Nie musi, ale oczywiście chcesz ją dopisywać tam, gdzie chcesz ją dopisywać.

" Kiedy ktoś używa takich słów "Program Springera jest banalny - chodzi o to, żeby debile robiły z siebie matołów i na koniec napierniczały się krzesłami po głowach" (WO@2006) to jest to pogarda pełną gębą."

Równie dobrze możesz to uznać za wyraz wspólczucia wobec niedorozwiniętych umysłowo. Aj biholdera.
-
2011/04/14 23:01:11
@ryba
Najtańsza, obok McD, opcja żeby się naszamać do pełna i za grosze. W Japonii. W Polsce zjadłem ze trzy razy - absurdalnie drogo (...) więc następne sushi w knajpie to albo w Tokio, albo nigdy.

Po prostu olej bolandę. Nie musi być od razu Tokio. U nas to jest normalne korpożarcie na obiad do biura.

A robienie samemu to jeszcze inna brocha. Sztuka sama w sobie. Byle nie przedobrzyć.
-
2011/04/14 23:15:19
@wo & mrwisniewski
@telewizja

To jest tak. Jest zasadnicza różnica między oglądaniem telewizji tak naprawdę, a oglądaniem wybranych (nawet mega głupich rzeczy) i jumanych seriali. Prawdziwe oglądanie telewizji to permanentne podłączenie się pod transporter gówna i łykanie jak leci wszystkiego co z niego spada. A jak się skończy to, co leci, to łykanie tego, co leci potem. I tak bez końca, aż do granicy snu. Takie oglądanie telewizji to sposób bycia, sens życia, relacja ze światem w ogóle.

Oglądanie, o którym pisze WO to wybieranie pozycji, świadoma selekcja, albo oglądanie przypadkowe. Przed tym nie da się uciec, albo nawet nie powinno się uciekać. Bo jeśli chce się rozumieć ten świat, starać się go psuć lub naprawiać, pisać o kulturze, popkulturze, to po prostu nie można przed tym uciekać. To nonsens. Życie jest jakie jest, a Jerry Springer show istnieje i w swojej kategorii JEST zajebisty. Jeśli wyłączę telewizor to on nie zniknie.

Ja naprawdę rzadko oglądam, najczęściej w mojej ulubionej żulerni 3 piętra niżej z piwem za 6 pln gdzie lubię czasem zajść, żeby mózg się przespał. Tam lecą cuda, niesamowite chłamy muzyczne na vivie, jakies Stachurskie, Volvery, inne, jakieś showy że nawet nie wiem jak się nazywają, ale wlepiam wzrok zaczarowany. Dla kogoś kto tego naprawdę dobrowolnie nie ogląda to jest tak jakby nagle na ulicy zobaczył babę z dwoma głowami. No kuwa naprawdę nie byłbym w pełni świadomym człowiekiem gdybym tego czasem nie widział.
-
wo
2011/04/14 23:21:57
@jerzman
"Dla fanów boksu(jeśli tacy tu są i Gospodarz nie wytnie):"

Gimme a break. Fani. Boksu. Tutaj?
-
2011/04/14 23:26:30
@wo

O transwestytach to się teraz mówi cross-dresserzy.
-
2011/04/14 23:27:25
@wo
"Gimme a break. Fani. Boksu. Tutaj?"

No czekaj. Tu już jesteś niekonsekwentny - Jerry Springer cacy, a dobry boks przy piwie nie? Bo zaraz przejdę do narożnika z napisem mrwisniewski.
-
2011/04/14 23:30:28
@lewy.dolne
"jakies Stachurskie"

Jakby akurat te "Stachurskie" mialy dyktowac poziom dolu, to by nie bylo tak zle. Gorzej, ze jest gorzej.
Ja akurat jak ogladalem te kilka razy Springera, to wlasnie bylo z cyklu jakbym pierwszy raz w zyciu malpe zobaczyl. Dzis troche nie kumam fascynacji Waszej. Dla mnie jest to tak karygodna strata czasu, ze sam bym sobie nie wybaczyl. To juz wole potrollowac w internecie.
-
2011/04/14 23:31:49
@lewy dolny.

Gospodarzowi się pewno komentarz nie podobał, niezgodny z linią redakcji macierzystej był.
-
2011/04/14 23:32:37
@lewy.dolny
Weźprzestań. oglądanie boksu obsysa bardziej niż polska liga piłkarska.
-
2011/04/14 23:33:39
@gzres_l
"To juz wole potrollowac w internecie"

Każdy ma to coś durne co lubi robić. Bez tego nie da się żyć. Same poważne i mądre rzeczy od rana do wieczora. A gdzie się ma podziać wewnętrzne zwierzę?
-
2011/04/14 23:34:16
@piłka

Obsysa to liga mistrzów i inne zagraniczne bzdety, III Liga mazowiecka na Tele5 rules! Mówię zupełnie poważnie.
-
2011/04/14 23:34:38
Widzę, że dyskusja o tym, których przyjemności niepasujących klasowo powinno się unikać.

Komentatorów sportowych polecam w tym wydaniu:
www.youtube.com/watch?v=XLIHu2GllKY
-
2011/04/14 23:35:08
@mrw
Trochę jak tacy różni pozerzy "atelewizoryści" co się chwalą brakiem telewizora, a potem oglądają jumane serialiki na laptopie.

Bo oglądanie seriali (jumanych czy z DVD) i teledysków na tubce to NIE JEST OGLĄDANIE TELEWIZJI. To, że znam mad men, czy born this way nie czyni mnie "telewizjonistą". "Oglądanie telewizji" to jest jaranie się, kto odpadnie z x-factor, jaką zupę ugotują Węglarczyk z Rusin, czy komentowanie kolejnego odcinka House'a przy kawie w pracy.
-
2011/04/14 23:36:39
@plopli
Zapomniałeś o "gwiazdach robiących loda" czy jak sie to nazywa.
-
2011/04/14 23:38:49
@jerzman
Tele5? ten kanał co rano są telezakupy a wieczorem porno?
-
2011/04/14 23:40:12
Nieoglądanie TV: www.theonion.com/articles/area-man-constantly-mentioning-he-doesnt-own-a-tel,429/

Pogarda dla sportowców, jaką żywi gospodarz i okolice, to dla mnie też przejaw utajonego (przeważnie) hipsteryzmu, ewentualnie nieuświadomiony strach MMC przed diametralnie innym stylem życia, takim po Talebowsku nastawionym na duże strzały, niż po bkś-owemu ciułanie kolejnych szczebelków kariery. A może po prostu normalnie odwet nerdów na jockach? Been there, done that.

Co do sushi, to mam już całkowicie osobiste spostrzeżenie, że to jest przecież fast food jak każdy inny.

-
wo
2011/04/14 23:44:57
@lewydolny
"No czekaj. Tu już jesteś niekonsekwentny - Jerry Springer cacy, a dobry boks przy piwie nie?"

Bo boks ciągle udaje, że jest na serio. Żeby mi się podobało, musi być jakieś konsekwentne robienie z zawodników debili - czyli na przykład owszem, niech się walą po mordach, ale jeszcze na dodatek robią to na ringu pokrytym piłeczkami, żeby się śmiesznie wywalali.

@chyba.ty
"O transwestytach to się teraz mówi cross-dresserzy."

Chyba ty.

@plopli
" jaką zupę ugotują Węglarczyk z Rusin,"

Zupa w telewizji śniadaniowej?
-
2011/04/14 23:46:40
@empe

Nie wiem jak rano bo w robocie siedzę, ale nocami można na jakąś porno-erotykę trafić. Btw. red nacz. tego jest znany z miłości do Wałesy i
Pinocheta oraz tropieniem szpiega w Kwachu red. Wołek(Gospodarzu nie życzę Panu takiej fuchy przed emeryturą).
-
2011/04/14 23:47:52
@wo
"Gimme a break. Fani. Boksu. Tutaj?"

Hm. Z gier EA Sports, trawię jedynie serię Fight Night. Wyłącznie demo, bo płacić za więcej bokserów, czy ringów w pełnej wersji to raczej bez sensu - po którejś walce i tak nikt już nie zwraca uwagi na to, że można się okładać jedynie w opcji Michael Gerald Mike Tyson VS Cassius Marcellus Clay, Jr. i zaczyna się już ostra technika, skupione twarze grających, bujanie zawodnikiem, uniki, ogólnie cały ten sziet, więc...

Chyba troszkę tym fanem jestem O_o
[antyplonk barrier ON]
-
2011/04/14 23:50:07
@lewy.dolny
" A gdzie się ma podziać wewnętrzne zwierzę?"

Ja uprawiam i czesto ogladam sport akurat...
-
wo
2011/04/14 23:51:19
@ryba
"Z gier EA Sports, trawię jedynie serię Fight Night."

A nie, z gier to ja mam tolerancyjny stosunek nawet do tych wszystkich Fifa Ileśtam. Przed wieloma laty na Amidze grałem w "Kick Off". Chodzi mi raczej o ludzi, którzy autentycznie przeżywają mecz Ćwogi z Bryzdulą, taki w realu. Po raz pierwszy ta straszna myśl, że ten człowiek jednak jest po prostu głupi, pojawiła się u mnie w odniesieniu do Kazika Staszewskiego, gdy ten sie deklarował jako fan niejakiego Gołoty.

@jerzman
"Gospodarzu nie życzę Panu takiej fuchy przed emeryturą)."

W sensie, zeby mało robić a dużo zarabiać? Dlaczego mnie tak bardzo nie lubisz?
-
2011/04/14 23:52:03
@wo
Zupa w telewizji śniadaniowej?

Nie wiem, nie oglądam, ale coś gotują, a Węglarczyk, od kiedy stał się gwiazdą, musi dbać o linię, więc chyba zostają tylko sałatki i kremy z warzyw.

BTW, dzięki za namiar na 77, chętnie sprawdzę. Na lunch niewiele dalej niż do Izumi, którego zresztą nie lubię.
-
2011/04/14 23:53:52
@jerzman
Otworzyłem sobie program rzeczonego Tele5: telenowela meksykańska, telezakupy, wróżby, telenowela, program rozrywkowy z niejaką Frytką w roli głównej, a na koniec dnia pornos. Litości. Chyba tylko Polonia1 to przebija.
-
wo
2011/04/14 23:55:54
@empe
"Otworzyłem sobie program rzeczonego Tele5: "

No panowie, dajecie się wkręcać kaczyście. Sprawdzać linki, które podrzuca?
-
2011/04/14 23:56:49
@lewy.dolny
"Bo jeśli chce się rozumieć ten świat, starać się go psuć lub naprawiać, pisać o kulturze, popkulturze, to po prostu nie można przed tym uciekać. To nonsens."

Jestem jednym z tych łosi, którzy nie mają telewizora od lat kilkunastu i oglądają seriale na kompie, czy to na dvd czy ściągnięte (przecież nie będę czekał w nieskończoność aż ktoś kupi jakiś niszowy serial). To medium jest po prostu so last century, że nie widzę powodu kupowania sprzętu. Nie potrzebuję 45 calowej plazmy na ścianie, bo nie organizuję seansów dla całej rodziny, ani tym bardziej znajomych.

Filmów mi nie brak, właściwie nie mam czasu iść do kina na wszystkie filmy, które chciałbym zobaczyć. Dla informacji czytam gazety, radia też czasem słucham, no i jest internet, a ten dostarcza terabajtów informacji i lepszej rozrywki niż tely. Popkultura teraz dzieje się coraz bardziej w sieci niż w tv, zresztą filmy, muzyka, to przecież nie to medium. A z programów Springera mogę obejrzeć sobie zalinkowane fragmenty na jakiejś tubce i to mi wystarczy, bo normalnie i tak nie byłbym w stanie tego wysiedzieć dłużej niż 3 min.

Okej, może nie wiem kto to ten Pieróg i cała masa polskich celebrytów, ale i tak nie byłem w stanie wysiedzieć do końca żadnego odcinka ani jednej telenoweli, więc i tak mnie to nie interesi. Gdybym miał kablówkę albo satelitę, choć w sumie dostawca internetu daje mi jakieś podstawowe programy przez sieć, ale jeszcze nie oglądałem, to i tak chciałbym mieć takie urządzenie z twardzielem, które nagrywa co chcę i potem mogę sobie odtworzyć kiedy chcę, zatrzymać, zrobić herbatę, przewinąć reklamy i oglądać dalej.
-
2011/04/14 23:59:15
@chyba.ty
"O transwestytach to się teraz mówi cross-dresserzy."

W Polsce cross-dresserzy ktoś mógłby przetłumaczyć jako krzyżowi przebierańcy...

-
2011/04/14 23:59:16
@wo
"Chyba ty."

Tak. I nie tylko ja.
-
2011/04/15 00:00:22
@boks i Gołota

Gołota to dla mnie ikona lat 90, nagranie jego pierwszej walki z Bołim(nie mylić z Davidem) było białym krukiem( walka szła tylko na filmnecie, ktoś pamięta taką tv?). Walka z Lewisem, wypucha Tvn, pierwszy ich hit nad hitem, cokolwiek nieudany.
@wo.
Ja Pan lubię bardzo, dlatego nie życzę Panu, takiego pracodawcy, tam zarabiają grosze, jeśli cokolwiek w ogóle.
-
2011/04/15 00:02:20
@sushi

Nam z fastfoodów suszarkowych podpasował Tokyo Express, wolę to wciągać w locie niż jakieś kebaby czy wieśmaki, choć to nic spec. A z takich ą ę droższych suszarni z tacą i miską, to rzeczywiście, straszna grzybnia, ogólnie - jak w każdym snobistycznym lokalu, krzykliwi krawaciarze i dresy/plastiki z aspiracją do BŚK właśnie uczący się pałeczek, plus czekanie w cholerę długo, plus przepłacone jakby. To już wolę indyjskie czy tajskie, bez snobizmu i i ceregieli. Aha, i sushi to niekoniecznie jest fastwurst jak każdy inny, zresztą, kuchnia japońska na sushi się nie kończy, no ale to rzeczywiście lepiej badać w Tokio. I najlepiej mając miejscowego za przewodnika i sponsora... czy opowiadałem skuchę nr. 285 jaką odstawiliśmy w Tokio? wracając gdzieś z wypadu wdepnęliśmy do knajpki, my oczywiście ani be ani me, ale wybraliśmy z obrazka, dostaliśmy kopę przepysznego żarcia jakiego na oczy nie widziałem, w tym dużo na ciepło, a jakie zupy, o mamo, no i na drugi dzień mówimy kolegom w pracy, że taka fajna knajpka jest po drugiej stronie dworca, i tanio i pysznie, i kuchnia jakońska rulez. Na co towarzystwo nieco się nadęło, i półgębkiem rzuciło, że wali im, czy rulez, bo to knajpa koreańska.

@mrw i ogladanie telewizji
Ale WO ma rację.
-
2011/04/15 00:02:55
@empe

A czego się spodziewałeś to ten sam właściciel Pan Grauso.
-
2011/04/15 00:07:47
@bantus

Oglądanie stałe i po trzeźwemu w ogóle nie wchodzi w grę. Mieć dobry pakiet w kablówce i nagrywać wybrane pozycje - dobra opcja, jeśli kogoś stać, ale trzeba mieć dużo czasu (jumanie z sieci wychodzi na to samo tylko, że to jumanie). Incydentalne oglądanie po pijanemu tego co leci w knajpie - bezcenne. I z życiem się człowiek otrzaska, i zwierzę wewnętrzne wypasie.
-
2011/04/15 00:09:57
@wo
Od razu wkręcać, mam to w kablu to sprawdziłem.
BTW w temacie sportu.
-
2011/04/15 00:18:27
@cross-dresserzy

Ogólnie przyjęło się, że to niebucowata forma.

Also, czy gospodarz aby na pewno rozumie różnicę między cross dressingiem a transseksualizmem?
-
wo
2011/04/15 00:24:06
@jerzman
"Ja Pan lubię bardzo, dlatego nie życzę Panu, takiego pracodawcy, tam zarabiają grosze, jeśli cokolwiek w ogóle."

Myślałem, że nie życzysz mi fuchy Wołka. Tak się ustawić jak on, to ja bym bardzo chętnie.

@misoretu
"Also, czy gospodarz aby na pewno rozumie różnicę między cross dressingiem a transseksualizmem?"

Otóż właśnie dlatego, że na pewno rozumiem różnicę, użyłem tych słow, których użyłem.

@chyba.ty
"Tak. I nie tylko ja."

Smutne, że tak dużo jest kolesi, którym się wydaje, że to jest to samo.
-
2011/04/15 00:33:19
@bokserski klip jerzmana

Dobre, bo na czasie!

@No właśnie się nie da, bo na przykład litera "i" ewoluowała.

Ale najpierw łacina ewoluowała. A że z czasem coraz bardziej stawała się dla wszystkich językiem obcym (aż w końcu w powszechnym obiegu jej rola spadła do zbioru sentencji do wrzucenia tu czy tam), to z jednej strony taka Rada Języka Łacińskiego miałaby łatwiejsze zadanie, a z drugiej nie ma jej po co, dla kogo i na jakiej podstawie tworzyć.
-
2011/04/15 00:39:10
@wo
"(gdy mowa o sportowcach, unikam słowa głowa)"

Mógłbyś rozwinąć temat?
-
2011/04/15 00:43:23
@wo
Volenti non fit iniuria

Przywrócenie tej zasady prawa postulował Janusz Korwin-Mikke w czasie swojej ostatniej kampanii prezydenckiej. Już samo to czyni ją mocno podejrzaną.
-
2011/04/15 00:44:25
@arturjac
"No chyba wszyscy przepisują od poprzedników. "

A zaczęło się od Romulusa, który zamordował Remusa za głupie pomysły z wprowadzaniem "j" do alfabetu łacińskiego.
-
wo
2011/04/15 00:48:06
@yonderboy
"Mógłbyś rozwinąć temat? "

Wydaje mi się, że inteligentny człowiek nie wybrałby sobie takiej kariery, w której przez maksimum 10 lat dostajesz jakieś tam medale, ale potem jesteś wrakiem ze zrujnowanym organizmem i pracujesz przy segregowaniu śmieci, jak ta kobita, co o niej Staszewski reportaż pisał.
-
2011/04/15 00:50:57
@wo
"Smutne, że tak dużo jest kolesi, którym się wydaje, że to jest to samo."

Transwestytyzm to przecież rodzaj cross-dressingu. Poza tym to polscy crossdresserzy (w związku z negatywnymi konotacjami 'transwestyty') preferują cross i w nauczaniu teorii queer i gender studies taki jest trend.
-
2011/04/15 00:51:32
@WO
"Sport ma dla mnie pewną dwuznaczność - oglądamy te wyścigi, bo w głębi ducha marzymy, że ktoś się malowniczo wykopyrtnie. Udajemy, że interesuje nas siatkówka kobiet, bo chcemy się pogapić na dziewczątka w obcisłych strojach."

Nie wszyscy udają. Ciacha.net, najlepszy portal sportowy, pokazuje wprost co w sporcie jest najważniejsze.

"Bo jak tu błyskotliwie komentować to, że znowu ktoś wpadł do basenu z błotem? Albo że zawodniczka, zmuszona przez kolejną próbę do przyjęcia silnie wypiętej pozycji, jest... bardzo dobrze zbudowana? Z konieczności wpadają w rutynę i klepanie w kółko tych samych głupawych grepsów."

Gdyby program prowadziło dwoje ludzi zamiast dwóch, to komentowana by była także cielesność zawodników. Niestety seksizm jest w mainstreamie.

"Fani. Boksu. Tutaj?"

Te nagie klatki piersiowe, te zgrabne nogi... Nie zrozumiesz.







-
wo
2011/04/15 00:52:47
@chyba.ty
"Transwestytyzm to przecież rodzaj cross-dressingu."

Motocykl to przecież rodzaj pojazdu spalinowego, ale tylko idiota uważałby oba pojęcia za tożsame.

"Poza tym to polscy crossdresserzy (w związku z negatywnymi konotacjami 'transwestyty') preferują cross i w nauczaniu teorii queer i gender studies taki jest trend."

Bez względu na to, co ktoś tam se preferuje, nie nazwę swojego samochodu motocyklem.
-
wo
2011/04/15 00:55:23
@lilith
"Gdyby program prowadziło dwoje ludzi zamiast dwóch, to komentowana by była także cielesność zawodników"

Tylko właśnie wtedy nie byłoby to takie debilne. Jakbyśmy mieli dwoje inteligentnych komentatorów, nadających temu campowe przymrużenie oka... to już nie byłby freak show. W którym Jankes i Bezimienny też są eksponatami.
-
2011/04/15 01:01:07
@yonderboy
Volenti non fit iniuria

Przywrócenie tej zasady prawa postulował Janusz Korwin-Mikke w czasie swojej ostatniej kampanii prezydenckiej. Już samo to czyni ją mocno podejrzaną.


Hihi #polskaprawica. Przecież ta zasada istnieje w polskim prawie. Zgoda wyłącza odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych czy praw autorskich (licencja to rodzaj zgody). Jest kontratypem (okolicznością wyłączającą bezprawność) w przypadku niektórych przestępstw lub prowadzi do takiego efektu w przypadku tych, które dla ścigania wymagają wniosku pokrzywdzonego. Można mnożyć.
-
2011/04/15 01:10:11
@wo

Sorry, że na raty, ale jakoś tak, również na raty mi się myśli, może ze względu na porę i zmęczenie.

Niedawno oglądałem film, mniejsza o to jaki, w którym jedna pani powiedziała "a jak byłam w ciąży, to nawet nic nie piłam - nie licząc piwa i wina, ale to się nie liczy".

No więc, tyle są warte twoje zapewnienia, że nie oglądasz telewizji.
Ale to twój blog, twoje zbójnickie prawo. Chcesz mieć taki selfymydż - proszę bardzo.
Tylko się zdecyduj - albo nieoglądamtelewizji, albo nabijamsięzidiotówhehewtelewizji.
-
2011/04/15 01:11:44
@wo
"Bez względu na to, co ktoś tam se preferuje, nie nazwę swojego samochodu motocyklem."

A jak na siebie mówił w oryginale bohater programu? Zresztą nieważne, to mogła być tylko jego nieistotna preferencja, tak?
W tak płynnych kwestiach jak tożsamość płciowa najistotniejsza jest właśnie narracja prowadzona przez daną osobę. Tu chodzi o jej strategię emancypacyjną. W tej chwili w Polsce jest taka, żeby mówić o sobie crossdresser/crossdreserka. Na podobnej zasadzie geje nie mówią o sobie 'pederaści', a 'queer' w Stanach nie stygmatyzuje, przecież.
-
2011/04/15 01:17:38
@A zaczęło się od Romulusa, który zamordował Remusa za głupie pomysły z wprowadzaniem "j" do alfabetu łacińskiego.

Ty się, zając, śmiej, ale dwa wieki temu Ian Śniadecki wypieprzył Lelewela z Wilna za głupie pomysły z wprowadzaniem "j" do polskiej ortografii.
-
2011/04/15 01:23:46
@wo

Wydaje mi się, że inteligentny człowiek nie wybrałby sobie takiej kariery, w której przez maksimum 10 lat dostajesz jakieś tam medale, ale potem jesteś wrakiem ze zrujnowanym organizmem i pracujesz przy segregowaniu śmieci, jak ta kobita, co o niej Staszewski reportaż pisał.


Ze znanych badań populacji sportowców zawodowych wynika, że nie schodzą oni - ani przeciętnie, ani na żadne konkretne choroby - szybciej niż populacja generalna. Więc te wraki ze zrujnowanym organizmem to świetny temat na reportaż, ale w #bkś też znajdziesz wraki, którym siedzenie za biurkiem zrujnowało organizm. Tylko na reportaż temat gorszy.
-
2011/04/15 02:07:24
Korwin w ogóle przyjął sobie stosunek do zasady "Volenti non fit iniuria" jako jeden z głównych wyznaczników lewicowości/prawicowości.
-
2011/04/15 08:36:45
@younderboy
"No więc, tyle są warte twoje zapewnienia, że nie oglądasz telewizji. [...]
Tylko się zdecyduj - albo nieoglądamtelewizji, albo nabijamsięzidiotówhehewtelewizji."

Ale co wam (mrw też) tak prostuje półdupki mózgowe w tym tekście WO??? Bo ja, zdaje się, oglądam tv mniej więcej jak on, czyli oczywiście, że nie mogę powiedzieć i nie mówię (WO też), że jestem #ludziebeztelewizora (BTW mam taki okaz wzorcowy jedno biurko ode mnie...), bo telewizor włączony jest praktycznie non stop, ale z drugiej strony, nie oglądam telewizji jak przeciętny naród w tym BKŚ, którą mam przy reszcie biurek w pokoju w pracy, czy znajomi, czy większość rodziny dalszej i bliższej - bo ni chu chu nie wiem kto jest celebrytą, nawet nie wiem które seriale są obecnie si, a które be; sport czy inne gwiazdy robiące loda, czy tych od pokazywania, że nie mają talentu to widuję jak mi się pilot omknie abo prąd wyłączą i dekoder zresetuje, albo zapując z nudów. Podobnie widuję Springera, czy jakieś mambo dżambo kucharsko-jedzeniowe, czy Wildsztajna, czy inne poliyczny tok szoł. I w kazdym takim przypadku potrafię się zatrzymać na takim programie na zasadzie freak show, i raczej krócej niż dłużej podziwować się naturze lucka, i pośmiać, jak WO w noci. Bo wam się chyba w zacietrzewieniu wydaje, że jak WO czy ja mamy włączone non stop HBO, Discovery, Rebel czy NHK, to jest "oglądanie telewizji" w rozumieniu PL ogólnie, czy BKŚ PL szczególnie. Hahaha, not. Albo że jak ktoś sprawdza program, żeby nagrać/obejrzeć Lśnienie, to jest zupełnie zupełnie to samo, jak sprawdzanie programu, żeby obejrzeć Gwiazdy Mają Talent W Faktorze Na Lodzie czy inną Modę na Dodę.
-
2011/04/15 09:06:35
@wkochano
Ze znanych badań populacji sportowców zawodowych wynika, że nie schodzą oni - ani przeciętnie, ani na żadne konkretne choroby - szybciej niż populacja generalna.

Być może to dowód z anegdoty, ale liczba młodych (poniżej 30 lat) kolarzy którym wysiada serducho jest zadziwiająca.

"W wieku 21 lat zmarł belgijski kolarz Frederiek Nolf, uczestnik rozgrywanego w Katarze wyścigu dookoła tego kraju. Powody zgonu Nolfa nie są znane. Młody kolarz z grupy Topsport Vlaanderen-Mercator zmarł we śnie, w nocy ze środy na czwartek."

"W 2003 roku, w noc poprzedzającą rozpoczęcie wyścigu Dookoła Niemiec, zmarł francuski kolarz Fabrice Salanson. Miał 23 lata."

Zespół śmierci ­łóżeczkowej kolarzy?

Joachim Halupczok zmarł na serce podczas rekreacyjnej rozgrzewki w wieku 26 lat.
"Podczas Pucharu Konfederacji w 2003 roku na murawie zmarł Kameruńczyk Marc Vivien Foe. We wrześniu 2007 roku zginął 22-letni piłkarz Sevilli Antonio Puerta."

Sportowcy nie są "populacją generalną", są starannie wybranymi osobnikami z odpowiednimi warunkami fizycznymi i predyspozycjami, opieką medyczną i dietą. Powinni odstawać na plus od populacji.
-
2011/04/15 09:10:31
A tymczasem:
www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=25772

To się Sakiewicz znowu wku...
-
2011/04/15 09:13:08
@wo
"Wydaje mi się, że inteligentny człowiek nie wybrałby sobie takiej kariery, w której przez maksimum 10 lat dostajesz jakieś tam medale, ale potem jesteś wrakiem ze zrujnowanym organizmem i pracujesz przy segregowaniu śmieci, jak ta kobita, co o niej Staszewski reportaż pisał."

O ile wiem, to bycie dziennikarzem jest znacznie bardziej rujnujące dla zdrowia niż uprawianie sportu wyczynowego.
Nie wydaje mi się też, żeby Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, czy siostry Radwańskie musieli na stare lata segregować śmieci.
Poza tym, często jest to wybór między "były mistrz segreguje śmieci" a "Pipszycki z Pierdziszewa segreguje śmieci".
Są ludzie, którzy największe szanse osiągnięcia sukcesu mają właśnie w sporcie. Nie sądzę, żeby Endrju Gołota odrzucił dobrze zapowiadającą się karierę np. eksperta od puszczania kasy przez Kajmany, na rzecz bezmyślnego lania się po mordach.
W wielu sportach trzeba zacząć we wczesnym dzieciństwie i to de facto rodzice dokonują wyboru (o Tigerze Woodsie na pewno nawet ty słyszałeś).
Las not least: pasja. Każdemu jego porno. Tobie stek z kieliszkiem wina, komuś innemu radość robienia czegoś, radość wygrywania.
-
2011/04/15 09:17:51
@WO
Udajemy, że interesuje nas siatkówka kobiet, bo chcemy się pogapić na dziewczątka w obcisłych strojach.

Japończycy odkryli co w sporcie najważniejsze i pokazali to bez tego głupiego sędziowania
Gold Bird - Nude Olympic gymnasts DVD
Former two-time Olympic gymnast champion and five-time world champion Lavinia Milosovichi, Corina Ungurianu and Claudia suppressed shot for a Japanese magazine and a video in which they conduct training in the nude.

P.S. Podobno to "nude" to tylko topless
-
2011/04/15 09:26:32
@rpyzel

Bo koksować trzeba umieć.
Oczywiście możemy to skwitować "ależ głupi ci Rzymianie, tfu, kolarze,wzięli koks i umarli".
Ale można też napisać "Ależ głupi ten Arnold, wziął koks, został gwiazdorem, milionerem i gubernatorem".
-
2011/04/15 09:31:50
Najpierw dla teleturnieju Hole in the Wall, teraz dla Wipeout. Te teleturnieje są tak idiotyczne, że pasują do medium, w którym za poważnych dziennikarzy uchodzą Kraśko czy Pałasiński.

Z załączonego filmiku widać raczej, że pasuje jak ulał do BBC. Stacji podawanej przez niektórych jako wzór cnót wszelakich.

Wipeout i Hole in the Wall to parodia telewizyjnych widowisk sportowych.

To nie jest parodia niczego, tylko kolejny program dla debili.

Sport ma dla mnie pewną dwuznaczność - oglądamy te wyścigi, bo w głębi ducha marzymy, że ktoś się malowniczo wykopyrtnie.

Jakich my masz na myśli? Normalni kibice (a większość jakich znam to tacy są) ogląda wyścigi z zupełnie innych powodów. Samymi wypadkami interesują się tylko jakieś łosie.

Udajemy, że interesuje nas siatkówka kobiet, bo chcemy się pogapić na dziewczątka w obcisłych strojach.

Twoja stara. W moim rankingu atrakcyjności widowiska siatkówka kobieca zawsze stała niżej niż jej męskie wydanie. Po prostu nie ta dynamika rozgrywki.
A do gapienia się na laski w obcisłych strojach idealnie nadają się dwa wyżej wymienione teleturnieje.

gdy mowa o sportowcach, unikam słowa głowa

Gdzie Ty tam sportowca widziałeś?
-
2011/04/15 09:43:00
@rpyzel kolarze

Wszystkiemu winny jest zakaz dopingu w sporcie.

www.rmf24.pl/sport/news-znany-wloski-kolarz-w-krytycznym-stanie-po-transfuzji,nId,322927

"W szpitalu przyznał się lekarzowi, że przetoczył sobie krew, którą od 25 dni trzymał w lodówce w swoim domu."

Głupota ludzka nie ma granic...
-
2011/04/15 09:47:29
@rpyzel

Śmierć na serce we śnie to sygnatura EPO. Od paru lat EPO jest wykrywalne, to i śmierci łóżeczkowej wśród kolarzy jakby mniej.

Co do tego, czy sportowcy są starannie wyselekcjonowani, to chyba przeceniasz efekt genetyki. Wszyscy jesteśmy genetycznie doskonale przygotowani do zostania zawodowcami, gdybyśmy tylko wszyscy byli odpowiednio do tego od dziecka warunkowani. Różnice genetyczne decydują co najwyżej o tym szczytowym 1%, no może 10% wydolności, dzięki któremu wygrywa akurat ten zawodowiec, a nie tamten.

Natomiast tego 1% czy 10% w populacyjnych statystykach śmiertelności jakoś nie widać (bo w ogóle efekty tego rzędu w populacyjnych statystykach są do pominięcia).
-
2011/04/15 09:49:47
@yonderboy
"Las not least: pasja. Każdemu jego porno. Tobie stek z kieliszkiem wina, komuś innemu radość robienia czegoś, radość wygrywania."

Pasję i radość wygrywania mają co najwyżej nastolatki. W wieku lat 2X przychodzi bolesna świadomość, że nic imponującego w sporcie wyczynowym nie osiągną ale na zmianę drogi życiowej jest już nieco za późno. Spośród tych, którzy tę drogę wybrali, rzeczywisty sukces (jak Małysz, Kowalczyk czy Radwańska) osiąga jakiś ułamek promila. Reszta, jak sądzę z licznych przykładów z najbliższego otoczenia, radzi sobie średnio. Bo co rynek pracy ma do zaoferowania komuś, kto całą młodość poświęcił na kręcenie pedałami czy kopanie piłki? Zauważ, że wspomniana tutaj sortowaczka śmieci to nie jakaś trzeciorzędna zawodniczka tylko dwukrotna medalistka olimpijska.
-
2011/04/15 09:55:53
@deuter

Bo co rynek pracy ma do zaoferowania komuś, kto całą młodość poświęcił na kręcenie pedałami czy kopanie piłki?

Typowo załapują się na prowadzenie fitness clubu lub zostanie wuefistą. Solidne LMC, nie żadne sortowanie śmieci.

Zauważ, że wspomniana tutaj sortowaczka śmieci to nie jakaś trzeciorzędna zawodniczka tylko dwukrotna medalistka olimpijska.

Bankowcom czy inżynierom z MMC też zdarzają się spektakularne upadki, ale jakoś nikt nie pisze o nich łzawych reportaży (sprawdzić czy nie dziennikarz - każde środowisko lub się sobą zajmować).
-
wo
2011/04/15 10:12:24
@yonderboy
"Tylko się zdecyduj - albo nieoglądamtelewizji, albo nabijamsięzidiotówhehewtelewizji."

W notce masz to dokładnie wyjaśnione - może poproś kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, żeby Ci wyjaśnił.

"O ile wiem, to bycie dziennikarzem jest znacznie bardziej rujnujące dla zdrowia niż uprawianie sportu wyczynowego. "

Zauważyłem już, że ekskrement wiesz.

"Nie wydaje mi się też, żeby Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, czy siostry Radwańskie musieli na stare lata segregować śmieci."

Ale ilu narciarzy zostanie Małyszem? Podniecanie się sukcesem tego jednego na tysiąc to jak podniecanie się sukcesem kogoś, kto wygrał na loterii.

"Ale można też napisać "Ależ głupi ten Arnold, wziął koks, został gwiazdorem, milionerem i gubernatorem"."

Człowiek rozumujący w taki sposób - pragnący powtórzyć karierę Arnolda przez pakowanie na siłowni w Myciskach - robi dokładnie ten sam błąd jak człowiek budujący swoją karierę zawodową na grze w totolotka. I właśnie dlatego unikałbym wobec niego słowa "głowa". Ale pewnie nawet nie zrozumiesz podobieństwa.

@wkochano
"Ze znanych badań populacji sportowców zawodowych wynika, że nie schodzą oni"

Nie chodzi o wiek zgonu, chodzi o wiek, w którym masz już zbyt wyniszczony organizm, żeby kontynuować dotychczasową karierę, więc segregujesz śmiecie.

"Bankowcom czy inżynierom z MMC też zdarzają się spektakularne upadki,"

Upadek człowieka, który ma jakieś tam wykształcenie, to upadek z MMC do LMC - był dziennikarzem, teraz robi za technika w firmie kosmetycznej. Sportowcowi na szczyt kariery przypada akurat ten moment, w którym klasa średnia studiuje. W tej kobiecie od sortowania śmieci najbardziej zaszokował mnie jej wiek - była koło trzydziestki i już cała kariera jest POZA NIĄ. Teraz do końca życia - sortowanie śmieci. W MMC czasem tymczasem dopiero koło trzydziestki ktoś się wreszcie odkleja od uniwersytetu i karierę ZACZYNA.

Wyobrażasz sobie taką sytuację - "mam 30 lat, wszystkie zawodowe osiągnięcia są już za mną, teraz jestem na bruku"? Chciałbyś tego dla swojego dziecka?

@chybaty
"A jak na siebie mówił w oryginale bohater programu?"

Kliknij na linka.

"Zresztą nieważne, to mogła być tylko jego nieistotna preferencja, tak? "

Przeciwnie! Tylko że problem z klasowym aspektem queer masz taki, że queer z klas niższych wcale nie "mówią o sobie" językiem, który im wymyśliły klasy średnie. Może znasz taką powieść "Lubiewo"?

"W tak płynnych kwestiach jak tożsamość płciowa najistotniejsza jest właśnie narracja prowadzona przez daną osobę"

No to akceptuj też narrację ludzi występujących u Springera.

@pentaprism
"Z załączonego filmiku widać raczej, że pasuje jak ulał do BBC. Stacji podawanej przez niektórych jako wzór cnót wszelakich. "

Bo to jest ten odwieczny mit, że gdzieś jest lepsza telewizja (albo lepsza prasa). Iluż tu już miałem matołków od "w New York Times do nie do pomyślenia".

"Jakich my masz na myśli? Normalni kibice (a większość jakich znam to tacy są) ogląda wyścigi z zupełnie innych powodów. Samymi wypadkami interesują się tylko jakieś łosie. "

Klip z wypadku zwykle ma rekordową oglądalność w różnych tam jutubach.

"W moim rankingu atrakcyjności widowiska siatkówka kobieca zawsze stała niżej niż jej męskie wydanie."

Czas już wyjść z szafy.

"Gdzie Ty tam sportowca widziałeś?"

A jak nazwać człowieka, który robi z siebie w telewizji widowisko polegające na tym, że biega, skacze i dostaje po buzi?
-
2011/04/15 10:16:16
@wkochano
Wszyscy jesteśmy genetycznie doskonale przygotowani do zostania zawodowcami, gdybyśmy tylko wszyscy byli odpowiednio do tego od dziecka warunkowani. Różnice genetyczne decydują co najwyżej o tym szczytowym 1%, no może 10% wydolności, dzięki któremu wygrywa akurat ten zawodowiec, a nie tamten.

Przecież Ci wybitni mają genetyczne predyspozycje (choćby proporcje włókien mięśniowych), budowę ciała en.wikipedia.org/wiki/Miguel_Indurain#Physical_advantages
Indurain's lung capacity was 7.8 litres, compared to an average of 6 litres. His resting pulse was as low as 28 BPM, compared to an average 60-72 bpm, which meant his heart would be less strained in the tough mountain stages.

Sprawdzić czy nie mutanci - fiński biegacz narciarski Eero Mäntyranta z mutacją genu kodującego białko receptorowe erytropoetyny.
-
2011/04/15 10:18:40
@wkochano
"Typowo załapują się na prowadzenie fitness clubu lub zostanie wuefistą. Solidne LMC, nie żadne sortowanie śmieci."

Wszyscy wuefiści, z którymi ja lub moje dzieci mieliśmy do czynienia to ludzie po AWF. Jakoś nie kojarzę żadnego byłego napastnika Pogoni Biebrzno. Tak w ogóle, to wyższe wykształcenie chyba jest konieczne do zostania nauczycielem?

"Bankowcom czy inżynierom z MMC też zdarzają się spektakularne upadki, ale jakoś nikt nie pisze o nich łzawych reportaży (sprawdzić czy nie dziennikarz - każde środowisko lub się sobą zajmować)."

Ale jakie spektakularne upadki? O ile wiem, Agata Wróbel nie została alkoholiczką, złodziejką, whatever. Po prostu nie mogła sobie znaleźć lepszego miejsca w życiu po zakończeniu kariery sportowej. Dyscyplinę uprawiała dość niszową, kasy się nie nachapała i oprócz przerzucania żelastwa nic innego nie potrafiła. A łzawy reportaż nakręcili o niej dlatego, że była olimpijką. Gdyby była o klasę gorszą zawodniczką to pewnie skończyłaby w tej samej sortowni tylko reportażu by nie było i by jej stamtąd nie wyciągnęli.
-
2011/04/15 10:28:39
@rpyzel
"Przecież Ci wybitni mają genetyczne predyspozycje (choćby proporcje włókien mięśniowych), budowę ciała
Indurain's lung capacity was 7.8 litres, compared to an average of 6 litres. His resting pulse was as low as 28 BPM, compared to an average 60-72 bpm, which meant his heart would be less strained in the tough mountain stages."

Proporcje włókien mięśniowych owszem ale i pojemność płuc i tętno spoczynkowe się jak najbardziej wytrenowuje. Choć 28 BPM jest rzeczywiście dość niezwykłe.
-
2011/04/15 10:37:54
@wo
Nie chodzi o wiek zgonu, chodzi o wiek, w którym masz już zbyt wyniszczony organizm, żeby kontynuować dotychczasową karierę, więc segregujesz śmiecie.

No tak, przecież w wieku 30 lat nie można się już absolutnie nic nowego nauczyć. Co prawda zostanie fizykiem jądrowym raczej jest poza zasięgiem byłego sportowca, ale chociażby zawód elektryka to już jak najbardziej.
Dodatkowo jako elektryk będzie miał większe szane na rynku pracy niż absowlenci komunikacji społecznej czy innego kulutroznastwa na Wyższej Szkole czegośtam.

Iluż tu już miałem matołków od "w New York Times do nie do pomyślenia".

Podobne sformułowania to nie tylko w komentarzach widziałem "Na guardian.co.uk nie było niusa typu Anglicy nie ucierpieli."

Klip z wypadku zwykle ma rekordową oglądalność w różnych tam jutubach.

Dzięki łosiom goniącym za tanią sensacją, kibiców danej dyscypliny aż tak to nie rusza.

A jak nazwać człowieka, który robi z siebie w telewizji widowisko polegające na tym, że biega, skacze i dostaje po buzi?

Uczestnikiem teleturnieju. Sportowiec uprawia jakąś dyscyplinę sportową. Bycie spychanym do wody przez przesuwającą się ścianę nie jest dyscypliną sportową.
-
wo
2011/04/15 10:40:33
@deuter
" O ile wiem, Agata Wróbel nie została alkoholiczką, złodziejką, whatever. Po prostu nie mogła sobie znaleźć lepszego miejsca w życiu po zakończeniu kariery sportowej."

Skoro ktoś mi przypomniał jej nazwisko, zajrzałem do Wiki, żeby sprawdzić daty. Pamiętam, że w reportażu najbardziej mnie zaszokował WIEK, w którym sportowiec jest już po karierze. CV w skrócie:

1981 - przyszła na świat
1996 - początek kariery sportowej (przecież to jeszcze gimnazjum!)
1999-2004 medale (wiek: 18-23, czyli okres licealno/wczesnostudencki)
2006 - pierwsze ogłoszenie końca kariery (wiek: 25 lat, w sam raz na magisterkę)
2009 - próba wznowienia kariery: nieudana, przeciętne wyniki
2010 - definitywny koniec kariery, PRZED KURNA TRZYDZIESTKĄ!

Koleś, który tutaj rzucał tekstami, że zawód dziennikarza bardziej niszczy zdrowie, niech sobie to przełoży na karierę dziennikarza. W drugiej klasie gimnazjum zaczął pisać recenzje do "Głosu Myciskiego". Gdy miał 18 lat, zaczęli go drukować w "Wyborczej", więc rzucił studia i pisał. Nawiązał też współpracę z czołowymi światowymi gazetami. Za teksty drukowane w latach 2000-2004 dostał kilka Grand Pressów i Pulitzera. W wieku 25 lat ogłosił, że się czuje już wypalony i nie umie więcej pisać. W 2009 redakcja portalu z litości zaproponowała mu felieton do serwisu techologie, z cyklu Cybernetyczny Piątek. W 2010 portaliści powiedzieli, że te teksty są za słabe nawet jak na nich. 29-letniemu eksdziennikarzowi zostało już tylko sortowanie śmieci.
-
2011/04/15 10:42:10
@wo

No więc nikt nie twierdzi, że sportowiec zawodowy to jest kariera na całe życie zawodowe. Z pewnością wartość oczekiwana zarobków przez całą karierę mojego dziecka będzie większa, gdy wybierze bezpieczną karierę MMC-ową. Ale czy samą wartością oczekiwaną człowiek żyje? Jest jeszcze kwestia temperamentu, pasji, podążania na nadarzającymi się okazjami.

Dla mnie zostanie sportowcem zawodowym to jak zostanie przedsiębiorcą przed ukończeniem studiów. Prawdopodobieństwo "porażki" rozumianej jako nie zostanie złotym medalistą/bilionerem, jest ogromne, ale jednak człowiek ma szansę nauczyć się tyle, żeby dać sobie potem radę w życiu. Nie przypisywałbym od razu niskiej inteligencji osobom, które decydują się na takie życie.


@rpyzel

proporcje włókien mięśniowych

Bardzo dużo ludzi rodzi się z odpowiednimi proporcjami włókien mięśniowych, ale to trening decyduje o tym, ile z nich zostanie zawodowcami. Podobnie te parametry Induraina są, jak powie ci o tym każdy fizjolog wysiłku, w 90% wynikiem treningu i nie odbiegają aż tak bardzo od średniej _dla zawodowców_. Tętno spoczynkowe rzędu 30 nie jest niczym szczególnym u kolarza zawodowego, a nawet u dobrego amatora, a pojemność płuc - no cóż, Indurain był w ogóle dużym chłopcem (jak na kolarza). Robią wrażenie tylko w porównaniu z populacją generalną.


@deuter

Wszyscy wuefiści, z którymi ja lub moje dzieci mieliśmy do czynienia to ludzie po AWF

No i bardzo często jak czytasz wywiad z młodym obiecującym sportowcem, to studiuje on na AWF. I see a pattern here!

Gdyby była o klasę gorszą zawodniczką to pewnie skończyłaby w tej samej sortowni tylko reportażu by nie było i by jej stamtąd nie wyciągnęli.

My point exactly. Ale dlaczego ten reportaż ma być reprezentatywny dla środowiska?
-
wo
2011/04/15 10:43:16
@pentaprism
" Co prawda zostanie fizykiem jądrowym raczej jest poza zasięgiem byłego sportowca, ale chociażby zawód elektryka to już jak najbardziej. "

Kurna, że też ta Wróbel na to nie wpadła. Mogła po prostu w wieku 30 lat pójść do technikum.

"kibiców danej dyscypliny aż tak to nie rusza. "

Kibiców to ruszają ustawki z innymi kibicami.

"Sportowiec uprawia jakąś dyscyplinę sportową. Bycie spychanym do wody przez przesuwającą się ścianę nie jest dyscypliną sportową."

Sez hu? Naprawdę mentalność kibola jest tak prymitywna, że jemu to robi różnicę, że istnieje Międzynarodowa Federacja Skoków W Workach, a nie istnieje Międzynarodowa Federacja Bycia Spychanym, więc to pierwsze jest dyscypliną, a to drugie nie jest?
-
2011/04/15 10:46:17
Jak dzieciak chce zrobić karierę sportową to niech lepiej gra w Starcrafta.
-
wo
2011/04/15 10:46:55
@wkochano
"No więc nikt nie twierdzi, że sportowiec zawodowy to jest kariera na całe życie zawodowe"

I teraz tak: inteligentny człowiek powie, że zmarnowanie okresu studenckiego na stękanie przed kamerą, jest złym posunięciem zawodowym - kariera sportowa się urwie koło trzydziestki, a ty wtedy chłopie będziesz wrakiem z wykształceniem niepełnym podstawowym. A człowiek mało inteligentny - zostaje sportowcem.

"Jest jeszcze kwestia temperamentu, pasji, podążania na nadarzającymi się okazjami. "

I jest też kwestia zasady mądrych ludzi: nie ruszaj gówna nawet gdy pod nim leży ładne ciastko. Mądrzy ludzie tak wyjaśniają powody, dla których: nie za każdą okazją należy podążać, pasje trzeba realizować w sposób kontrolowany, temperament trzeba czasem okiełznać.

"Prawdopodobieństwo "porażki" rozumianej jako nie zostanie złotym medalistą/bilionerem, jest ogromne"

Problem ze sportowcem polega na tym, że nawet bycie wielokrotnym złotym medalistą w praktyce niewiele daje. Co zrobisz z tym medalem po trzydziestce? Nawet nie wiem, czy wezmą do lombardu, bo przecież to pewnie nie jest prawdziwe złoto tylko jakaś imitacja.
-
wo
2011/04/15 10:48:26
@ausir
"Jak dzieciak chce zrobić karierę sportową to niech lepiej gra w Starcrafta."

My point exactly! W czasach początowych sukcesów naszej drużyny w Counterstrike nawet łaziłem do redakcji sportowej z propozycją, że coś im napiszę. Oczywiście, dla nich to nie jest sport, bo jak ktoś nie śmierdzi z przepocenia i nie ma debilowatej japy, to nie jest sportowcem.
-
2011/04/15 10:51:37
@pentaprism
""A jak nazwać człowieka, który robi z siebie w telewizji widowisko polegające na tym, że biega, skacze i dostaje po buzi? ""
"Uczestnikiem teleturnieju. Sportowiec uprawia jakąś dyscyplinę sportową. Bycie spychanym do wody przez przesuwającą się ścianę nie jest dyscypliną sportową."

A to może dostarcz najpierw swoją definicję sportu, bo w mojej (powiedzmy, sport to każda forma publicznej aktywności fizycznej i/lub umysłowej podejmowanej w celu rywalizacji, zbiorowej lub indywidualnej, ale też "z samym sobą", przy ustalonych regułach gry) to się mieści jak najbardziej. Tylko lepiej uważaj, żeby ci nie wypadły z definicji nie tylko teleturnieje w typie takeshi castle czy airsofty, ale też to, co jest na olimpiadzie.
-
2011/04/15 10:51:55
@wo

Koleś, który tutaj rzucał tekstami, że zawód dziennikarza bardziej niszczy zdrowie, niech sobie to przełoży na karierę dziennikarza.

Troszkę strugasz tu chochoła, jest całkowicie możliwe, że zawód dziennikarza w wartościach bezwzględnych bardziej niszczy zdrowie. Natomiast Ty wskazujesz, że dziennikarz nawet ze zniszczonym zdrowiem może być dziennikarzem.


W drugiej klasie gimnazjum zaczął pisać recenzje do "Głosu Myciskiego". Gdy miał 18 lat, zaczęli go drukować w "Wyborczej", więc rzucił studia i pisał. Nawiązał też współpracę z czołowymi światowymi gazetami.

Zaczyna się jak... NJN!
-
2011/04/15 10:58:09
@wo
I teraz tak: inteligentny człowiek powie, że zmarnowanie okresu studenckiego na stękanie przed kamerą, jest złym posunięciem zawodowym - kariera sportowa się urwie koło trzydziestki, a ty wtedy chłopie będziesz wrakiem z wykształceniem niepełnym podstawowym. A człowiek mało inteligentny - zostaje sportowcem.

Może być wrakiem w sensie sportu zawodowego, a jednoczesnie mieć lepsze zdrowie w kategoriach bezwzględnych niż przeciętny dziennikarz.

I jeśli jest inteligentny, w czasie swojej kariery sportowej może zrobić studia, nawet niekoniecznie na AWF (casus Mai Włoszczowskiej) czy wyrobić sobie kontakty. Jeśli jest mało inteligentny, to nawet nie będąc sportowcem może zawalić studia, wpaść w nałogi, zrobić sobie dziecko lub wpaść na milion innych życiowych raf.


pasje trzeba realizować w sposób kontrolowany

Czyli np. zajmować się sportem studiując jednocześnie na AWF. Albo na matematyce!


Problem ze sportowcem polega na tym, że nawet bycie wielokrotnym złotym medalistą w praktyce niewiele daje.

W Polsce to zdaje się daje nawet jakąś emeryturkę? Przecież tej Agacie Wróbel też coś tam przysługuje, a jej kłopoty wyglądają mi na wynikające raczej z czynników ogólnoludzkich niż faktu, że kiedyś tam zajęła się sportem.

-
2011/04/15 10:59:25
@wo
"My point exactly! W czasach początowych sukcesów naszej drużyny w Counterstrike nawet łaziłem do redakcji sportowej z propozycją, że coś im napiszę. Oczywiście, dla nich to nie jest sport, bo jak ktoś nie śmierdzi z przepocenia i nie ma debilowatej japy, to nie jest sportowcem."

Amen bro. Właśnie to się oponentom chyba pokićkało, że sport to po pierwsze, napinka fizyczna, i musi walić pachą, a dwa, tylko to, co oni uprawiają. A przecież, moje granie w Puzzle czy Survival na max wynik w Plants vs. Zombies to jak najbardziej uprawianie, prywatnie i rekreacyjnie, ale jednak sportu.
-
2011/04/15 11:00:17
"W moim rankingu atrakcyjności widowiska siatkówka kobieca zawsze stała niżej niż jej męskie wydanie. Po prostu nie ta dynamika rozgrywki."

A ja żeńską siatkówkę lubię, bo ma inną charakterystykę - znacznie więcej obrony niż ataku. Ale stroje siatkarek są IMHO okropne z estetycznego punktu widzenia.

@Agata Wróbel
A mnie majaczy się, że, po pierwsze, za pierwszym razem skończyła karierę zawodową bardziej z powodów osobistych niż sportowych. A po drugie, ona sortowała śmieci w .uk, to była po prostu dobra, stabilna praca dla kogoś bez specjalistycznego wykształcenia. A nie żaden upadek.
Podobnie te śmierci kolarskie, jak ktoś zauważył, to efekt specyficznego dla kolarstwa dopingu, który, najprościej rzecz ujmując, zagęszcza krew.
-
wo
2011/04/15 11:03:00
@wkochano
"Troszkę strugasz tu chochoła, jest całkowicie możliwe, że zawód dziennikarza w wartościach bezwzględnych bardziej niszczy zdrowie."

Zawód dziennikarza sam w sobie wobec zdrowia jest obojętny, niszczycielski może być najwyżej brak dbania o siebie. Istotą wyczynowego sportu jest natomiast to, że gromadzisz w swoich ścięgnach, stawach, kościach i mięśniach mikrourazy - a od czasu do czasu także urazy makro. W dodatku ciągle masz jak nie zastrzyk to przetaczanie krwi, więc jesteś wysoką grupą ryzyka na wszelkiego rodzaju zapalenia typu C.

Jeśli koło dwudziestki wielokrotnie lądujesz na ortopedycznych operacjach, to koło cztedzierdziestki będziesz chodził o lasce.

"Zaczyna się jak... NJN! "

Tylko nawet NJN ma szansę skończyć studia i mieć jakikolwiek zawód, a pewnie urzędnicze przekładanie papierków jej intelektualnie nie przerośnie. To ona ma wszelkie szanse być w LMC, nie olimpijska zapaśniczka.
-
2011/04/15 11:03:51
@myself
No właśnie, sprawdziwszy: Agata Wróbel odeszła ze sportu zawodowego, bo wykryto u niej WZW typu C. Nie bardzo widać związek z byciem zawodowym sportowcem. A powrót do zawodowstwa po kilku latach przerwy nigdy nie jest prosty.
-
wo
2011/04/15 11:04:40
@rudy
"A po drugie, ona sortowała śmieci w .uk, to była po prostu dobra, stabilna praca dla kogoś bez specjalistycznego wykształcenia. A nie żaden upadek. "

Zgoda, to się zawsze pojawiało w tych reportażach: żaden upadek, żaden alkoholizm. Po prostu normalny następny logiczny krok w karierze. I to jest jakby od początku moja teza. "Sortowanie śmieci - następny logiczny krok w karierze po największych sukcesach zawodowych, jakie można osiągnąć w danej branży". No sorki, ale taką branżę naprawdę wybierze tylko idiota.
-
wo
2011/04/15 11:05:43
@rudy
"wykryto u niej WZW typu C. Nie bardzo widać związek z byciem zawodowym sportowcem."

Nie, no jasne, to jak często sobie robisz zastrzyki i transfuzje - w jakich to się odbywa warunkach - to nie ma absolutnie, ale to absolutnie żadnego wpływu na ryzyko zakażenia HVC.
-
wo
2011/04/15 11:09:35
@wkochano
"Może być wrakiem w sensie sportu zawodowego, a jednoczesnie mieć lepsze zdrowie w kategoriach bezwzględnych niż przeciętny dziennikarz"

Pozwól mi zgadnąć: Ty jeszcze nigdy nie miałeś takiej szczerej rozmowy od serca z chirurgiem od stawów? Czekając na wizytę w poczekalni sportowej kliniki, nie przeglądałeś z nudów broszurek zatytułowanych, powiedzmy, "Łokieć tenisisty"?

Ja Cię rozumiem, stary, kiedyś też byłem Tobą i mi się wydawało, że staw to staw. Się po prostu rusza, jak się czasem walnie, to zaboli, ale się zagoi i po krzyku. Nie ma czegoś takiego, jak gromadzenie mikrourazów.

"W Polsce to zdaje się daje nawet jakąś emeryturkę? "

EMERYTURĘ W WIEKU LAT TRZYDZIESTU?
-
2011/04/15 11:09:54
@wo

Istotą wyczynowego sportu jest natomiast to, że gromadzisz w swoich ścięgnach, stawach, kościach i mięśniach mikrourazy

Pojadę #sawanną, ale istotą nieuprawiania sportu wyczynowego jest to, że gromadzisz w swoich arteriach, tkance tłuszczowej i wątrobie wszystkie choroby cywilizacyjne, przed którymi chroni dopiero uprawianie sportu na intensywności zbliżowej do wyczynowej.

Jeśli koło dwudziestki wielokrotnie lądujesz na ortopedycznych operacjach, to koło cztedzierdziestki będziesz chodził o lasce.

No więc piłki nożnej faktycznie mi ciężko bronić... ale są też bardziej cywilizowane sporty.


@boni

Najcięższe znane mi osobiście przypadki życiowej porażki sportowców to szachiści, którym z pachy nie wali i mikrourazów nie akumulują. Jest w tym sporcie/"sporcie" coś, co źle działa na mózg.

A w ogóle to dżentelmeni za sport uznają, jak wiadomo, myślistwo, ewentualnie wędkarstwo. Wszystko inne jest dla plebsu.
-
2011/04/15 11:11:40
@wo
Kurna, że też ta Wróbel na to nie wpadła. Mogła po prostu w wieku 30 lat pójść do technikum.

Nie byłaby ani pierwszą ani ostatnią osobą zmieniającą zawód w wieku lat 30. Zmiany zawodu w podobnym wieku obserwowałem na własne oczy i zakończyły się sukcesem. Nie zamierzam wnikać dlaczego Agata wybrała pracę przy śmieciach zamiast nauki jakiegoś zawodu, ale z pewnością nie było to spowodowane tym że dotychczas była sportowcem.

Kibiców to ruszają ustawki z innymi kibicami.

Według definicji gw na ustawki chodzą kibole a nie kibice.

Sez hu? Naprawdę mentalność kibola jest tak prymitywna, że jemu to robi różnicę, że istnieje Międzynarodowa Federacja Skoków W Workach, a nie istnieje Międzynarodowa Federacja Bycia Spychanym, więc to pierwsze jest dyscypliną, a to drugie nie jest?

Jeżeli jakieś widowisko ma marginalną popularność poza telewizją, to nie jest to dla mnie żadna dyscyplina sportowa, nawet jeżeli będzie posiadała 10 federacji.
-
2011/04/15 11:15:37
Flejm o sport już był, przegraliście.
-
wo
2011/04/15 11:15:56
@wkochano
"Pojadę #sawanną, ale istotą nieuprawiania sportu wyczynowego jest to, że gromadzisz w swoich arteriach, tkance tłuszczowej i wątrobie wszystkie choroby cywilizacyjne, przed którymi chroni dopiero uprawianie sportu na intensywności zbliżowej do wyczynowej"

Nie wiem, kto Ci takich głupot naopowiadał, ale zrobił Ci straszną krzywdę, za którą zapłacisz straszną cenę. Oczywiście, by się chronić przed chorobami cywilizacyjnymi, należy (między innymi) uprawiać aktywność ruchową. Na przykład relaksowo sobie jeździć na rowerze albo pływać dla przyjemności. Żeby się zbliżyć intensywnością do poziomu wyczynowego, musisz jednak wyjść poza przyjemność, a nawet poza próg bólu. I jeszcze otępiać ten ból rozmaitymi mniej lub bardziej dopuszczalnymi śodkami farmakologicznymi.

#Sawanna nieprzypadkowo dała Ci ból, bo po przekroczeniu tego progu, robisz sobie krzywdę. Istotą sportu wyczynowego jest systematyczne robienie sobie krzywdy przez siedem dni w tygodniu. Za to wszystko po 10 latach rachunek wystawią przeciażone stawy, ścięgna, mięśnie itd.

"No więc piłki nożnej faktycznie mi ciężko bronić... ale są też bardziej cywilizowane sporty."

Name one. Narciarstwo? Bieganie? Kolarstwo? Medycyna sportowa ma specjalistów od konkretnych stawów lub konkretnych ścięgien rozwalanych przez ludzi uprawiających to wyczynowo.
-
2011/04/15 11:16:17
@pentaprism

"Jeżeli jakieś widowisko ma marginalną popularność poza telewizją, to nie jest to dla mnie żadna dyscyplina sportowa, nawet jeżeli będzie posiadała 10 federacji."

A jak się zapatrujesz na Starcrafta? Auch: dla większości ludzi każdy sport tak naprawdę ogranicza się do tego, co w telewizji.
-
wo
2011/04/15 11:19:10
@pentaprism
"Nie byłaby ani pierwszą ani ostatnią osobą zmieniającą zawód w wieku lat 30."

Ależ ja nie mówię, że jakikolwiek sportowiec był pierwszym człowiekiem, który dokonał idiotycznego wyboru życiowego.

"Nie zamierzam wnikać dlaczego Agata wybrała pracę przy śmieciach zamiast nauki jakiegoś zawodu, ale z pewnością nie było to spowodowane tym że dotychczas była sportowcem. "

Nie zamierzam wnikać w ustalenia astronomow, ale Księżyc z pewnością jest zrobiony z zielonego sera.

"Według definicji gw na ustawki chodzą kibole a nie kibice"

To chyba regionalizmy? W Poznaniu kibole, w Warszawie kibice, w Krakowie borówki na polu z flizami?

"Jeżeli jakieś widowisko ma marginalną popularność poza telewizją, to nie jest to dla mnie żadna dyscyplina sportowaj"

No to przecież dotyczy całego sportu. Nawet olimpiada jest oglądana głównie w telewizji.
-
2011/04/15 11:21:00
@wo

ozwól mi zgadnąć: Ty jeszcze nigdy nie miałeś takiej szczerej rozmowy od serca z chirurgiem od stawów? Czekając na wizytę w poczekalni sportowej kliniki, nie przeglądałeś z nudów broszurek zatytułowanych, powiedzmy, "Łokieć tenisisty"?

Ja Cię rozumiem, stary, kiedyś też byłem Tobą i mi się wydawało, że staw to staw. Się po prostu rusza, jak się czasem walnie, to zaboli, ale się zagoi i po krzyku. Nie ma czegoś takiego, jak gromadzenie mikrourazów.


Jeśli czerpiesz wiedzę od lekarzy w poczekalni takiej kliniki, to jesteś ewidentnie ofiarą confirmation bias. Gdyby wszystkie te efekty, o których piszesz, były faktycznie powszechne wśród sportowców zawodowych w ogólności, to wychodziłoby to w statystykach populacyjnych dotyczących długości życia, bo jak powie ci każdy znawca tematu, długość życia jest silnie skorelowana z ogólnym stanem zdrowia. A nie wychodzi.
-
2011/04/15 11:23:39
Pojadę #sawanną, ale istotą nieuprawiania sportu wyczynowego jest to, że gromadzisz w swoich arteriach, tkance tłuszczowej i wątrobie wszystkie choroby cywilizacyjne, przed którymi chroni dopiero uprawianie sportu na intensywności zbliżowej do wyczynowej.

Ponieważ jak wiadomo na sawannie jak humanoid się nie nauczył biegać wyczynowo to nie dogonił antylopy żeby jej upolować, ani nie dał rady uciec jak go tygrys gonił. Not.
-
2011/04/15 11:27:09
Re: [wmichal: Co to za linia lotnicza która na ogonach samolotów maluje takie czerwone 'e' w kółkach? (...) oszust1: Eurolot, znaczy jakiś stary poroniony pomysł, by jakoś rozdzielić LOT-y krajowy od zagranicznego]

@oszust1
Popsułeś mi trolling, można było napisać, że to oznakowanie tych samolotów, co chemtrailsy rozpylają.

@wo
Dzięki. Ponieważ dyskusje na temat są nudne: to kto jest odpowiednikiem rady języka polskiego dla łaciny? Kto ustala takie regułki?

Narodowa Rada Języka Łacińskiego, a na serio to jakieś międzynarodowe stowarzyszenie filologów klasycznych. To dzięki nim wolno wymawiać łacinę w Lokalnym Duchu Fonetycznym.

@mallina
Użyj karty graficznej HGC z zielonym albo bursztynowym monitorem.
en.wikipedia.org/wiki/Hercules_Graphics_Card

@wo
W tożsamość klasową jest wpisana niechęć do innych klas - niższa nie lubi średniej, średnia niższej, wyższa średniej itd.

To skąd się wziął Engels, syn fabrykanta? Się zdetożsamościował i zdeklasował?

Sieć Sushi 77 jest stosunkowo tania

Dzięki, w końcu będę musiał kiedys przystąpić do umiarkowanego zżywania dzieciątek ze współczesną cywilizacją.

Myślałem, że nie życzysz mi fuchy Wołka. Tak się ustawić jak on, to ja bym bardzo chętnie.

Odróżniajmy kasę Wołka (miej sobie razy 47, gdybyż moje życzenia się spełniały) od kijowej fuchy.

@plopli
Bo oglądanie seriali (jumanych czy z DVD) i teledysków na tubce to NIE JEST OGLĄDANIE TELEWIZJI. To, że znam mad men, czy born this way nie czyni mnie "telewizjonistą". "Oglądanie telewizji" to jest jaranie się, kto odpadnie z x-factor, jaką zupę ugotują Węglarczyk z Rusin, czy komentowanie kolejnego odcinka House'a przy kawie w pracy.

1000% racji panie komcionauto. Właśnie to staram się praktykować nawet przy użyciu technik neolitycznych (typu DVD i podobne).

@yonderboy
O ile wiem, to bycie dziennikarzem jest znacznie bardziej rujnujące dla zdrowia niż uprawianie sportu wyczynowego.

Dowód z "o ile wiem"?

Nie wydaje mi się też, żeby Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, czy siostry Radwańskie musieli na stare lata segregować śmieci.

Nie wydaje mi się, żeby Ludwik XIV kiedykolwiek był szewskim czeladnikiem. Ale "Ludwik XVII" jak najbardziej.

Bo koksować trzeba umieć.

Tak samo, jak wpierdalać arszenik.

-
2011/04/15 11:27:59
@wo
"Wydaje mi się, że inteligentny człowiek nie wybrałby sobie takiej kariery, w której przez maksimum 10 lat dostajesz jakieś tam medale, ale potem jesteś wrakiem ze zrujnowanym organizmem i pracujesz przy segregowaniu śmieci, jak ta kobita, co o niej Staszewski reportaż pisał."

Piłkarz pierwszoligowego zespołu, który większość meczy spędza na ławce zarabia w miesiąc tyle ile średnio zarabiający pracownik w ciągu roku. Jak taki odłoży na stare lata (czyli po trzydziestce) to będzie żył lepiej niż BKŚ (bez potrzeby wstawania codziennie do pracy). To nie jest kwestia wyboru kariery tyle tego co zrobisz z pieniędzmi jak zaczniesz zarabiać 50 tysięcy miesięcznie.

@deuter
"Ale jakie spektakularne upadki? O ile wiem, Agata Wróbel nie została alkoholiczką, złodziejką, whatever. Po prostu nie mogła sobie znaleźć lepszego miejsca w życiu po zakończeniu kariery sportowej. Dyscyplinę uprawiała dość niszową, kasy się nie nachapała i oprócz przerzucania żelastwa nic innego nie potrafiła."

Jak dociągnie do 35 roku życia i dostanie sportową emeryturę to już jej tak źle nie będzie.
-
2011/04/15 11:28:21
@wo
Nie wiem, kto Ci takich głupot naopowiadał, ale zrobił Ci straszną krzywdę, za którą zapłacisz straszną cenę. Oczywiście, by się chronić przed chorobami cywilizacyjnymi, należy (między innymi) uprawiać aktywność ruchową. Na przykład relaksowo sobie jeździć na rowerze albo pływać dla przyjemności.

Nie wiem, kto Ci takich głupot naopowiadał, ale zrobił ci straszną krzywdę, za którą zapłacisz straszną cenę. Relaksowo i dla przyjemności może po prostu nie wystarczyć. Na #sawannie, według obecnych znanych mi oszacowań, człowiek miał tyle ruchu, że odpowiadało to intensywnością i ilością spalonych kalorii trzem godzinom na siłowni. Czyli jednak wysiłkowi zbliżonemu do treningu zawodowca.


Name one. Narciarstwo? Bieganie? Kolarstwo? Medycyna sportowa ma specjalistów od konkretnych stawów lub konkretnych ścięgien rozwalanych przez ludzi uprawiających to wyczynowo.

Przez "bardziej cywilizowane" nie rozumiem "takie, w których urazy w ogóle nie występują" tylko takie, gdzie widok otwartego złamania piszczeli jednak nie jest na porządku dziennym, jak w kopanej.

Jak dla mnie takie kolarstwo górskie czy pływanie jest całkiem spoko. Nic mi nie wiadomo, aby zawodowi kolarze masowo chodzili o lasce kilka lat po skończeniu kariery, a trochę o tym sporcie wiem.
-
2011/04/15 11:30:52
@WO
EMERYTURĘ W WIEKU LAT TRZYDZIESTU?

"Emerytura olimpijska to nazwa potoczna i niepoprawna. To świadczenie pieniężne - poprawia Ministerstwo Sportu, które wypłaca środki medalistom igrzysk olimpijskich. W tym roku wynosi ono 2483,77 zł miesięcznie. Wypłacany jest sportowcom, którzy wywalczyli medal na olimpiadzie, ukończyli 35 lat i nie uczestniczą już we współzawodnictwie sportowym. Muszą mieć - co oczywiste - polskie obywatelstwo i - co już bywa dyskusyjne - mieszkać w Polsce lub w innym państwie Unii Europejskiej. A także nie mogą być karani za przestępstwo popełnione umyślnie.

Pierwsze emerytury olimpijskie wypłacono w 2000 r. W ubiegłym roku otrzymywało je 261 medalistów. Łącznie przeznaczono na to 7 724 267,21 zł. "
emerytury.wp.pl/kat,98674,title,Comiesieczny-dodatek-do-medalu,wid,11944803,wiadomosc.html

Tam jest jakiś myk, że medaliści olimpijscy dostawali a medaliści mistrzostw świata nie. Potem to chyba poprawili.
-
2011/04/15 11:31:46
@ kto zajął login

Ponieważ jak wiadomo na sawannie jak humanoid się nie nauczył biegać wyczynowo to nie dogonił antylopy żeby jej upolować, ani nie dał rady uciec jak go tygrys gonił. Not.

Coś w tym rodzaju.
www.ted.com/talks/christopher_mcdougall_are_we_born_to_run.html
-
2011/04/15 11:32:56
@"Ponieważ jak wiadomo na sawannie jak humanoid się nie nauczył biegać wyczynowo to nie dogonił antylopy żeby jej upolować"

To jest dosyć poważna hipoteza (tzn. nic mi nie wiadomo żeby została obalona/wyśmiana). The moar you know:

en.wikipedia.org/wiki/Persistence_hunting
en.wikipedia.org/wiki/Endurance_running_hypothesis
-
2011/04/15 11:34:45
@ wo & sportowcy

mowisz o sportowcach w bolandzie czy tez worldwide?
-
2011/04/15 11:35:26
@wkochano
Relaksowo i dla przyjemności może po prostu nie wystarczyć.

Nie wystarczyć NA CO KONKRETNIE?

Na #sawannie, według obecnych znanych mi oszacowań

Kto, gdzie, kiedy szacował, jakiej metodologii użył? I czy uwzględnił spokojnych zbieraczy małży, brodzących powoli wzdłuż brzegu oceanu?

gdzie widok otwartego złamania piszczeli jednak nie jest na porządku dziennym, jak w kopanej.

Na sawannie piszczele łamały się rzadziej?
-
2011/04/15 11:36:39
@praptak
To jest dosyć poważna hipoteza (tzn. nic mi nie wiadomo żeby została obalona/wyśmiana).

Nieobalone i niewyśmiane hiportezy mają zatem status...
[tu proszę uzupełnić]

-
wo
2011/04/15 11:37:23
@fantaniegozarcia
"Jak dociągnie do 35 roku życia i dostanie sportową emeryturę to już jej tak źle nie będzie."

Chyba zacząłem rozumieć, dlaczego sportowców traktuję z podobną antypatią i brakiem szacunku, jak polityków. Te buce żyją z moich pieprzonych podatków!

@wkochano
" Na #sawannie, według obecnych znanych mi oszacowań, człowiek miał tyle ruchu, że odpowiadało to intensywnością i ilością spalonych kalorii trzem godzinom na siłowni."

Jeśli koniecznie chcesz żyć jak na #sawannie, to powinieneś już planować samobójstwo, bo chyba przekroczyleś już maksimum dla tego zdrowego trybu życia?

@gammon
"To skąd się wziął Engels, syn fabrykanta? Się zdetożsamościował i zdeklasował? "

Ależ mi też jest SZKODA Agaty Wróbel (tak zwyczajnie, po ludzku). Niechęć klasowa, którą MRW nazywa pogardą, to niechęć do systemu wartości danej klasy, a nie do konkretnych osób. Otóż klasizm znajdziesz także w korespondencji Marksa i Engelsa. Bo - że znów zacytuję mego świętej pamięci szefa - "Za proletariat może pan oddać życie, ale nie musi pan zaraz z nim jechać w jednym przedziale".

@wkochano
"długość życia jest silnie skorelowana z ogólnym stanem zdrowia"

A Ty w ogóle wliczasz sprawność ruchową do "ogólnego stanu zdrowia"?
-
wo
2011/04/15 11:39:28
@wkochano
"www.ted.com"

Jakby ktoś miał coś do powiedzenia, to by to napisał.

@rpyzel
"Pierwsze emerytury olimpijskie wypłacono w 2000 r. W ubiegłym roku otrzymywało je 261 medalistów. Łącznie przeznaczono na to 7 724 267,21 zł. " "

OK, to ja od lajcikowego hejterzenia przechodzę do full scale pogardy i nienawiści.

@saguar
"mowisz o sportowcach w bolandzie czy tez worldwide?"

Ci w Bolandzie wkurzają mnie bardziej, bo żyją z moich podatków.
-
2011/04/15 11:41:51
@deuter
Tak w ogóle, to wyższe wykształcenie chyba jest konieczne do zostania nauczycielem?
Co to za problem w dzisiejszych czasach?

@ausir
Jak dzieciak chce zrobić karierę sportową to niech lepiej gra w Starcrafta.

I wieku dwudziestukilkulat będzie potrafił tylko klikać myszką na żołnierzyki. Jeżeli nie będzie kosił z tego dużej kasy (a większość raczej dopłaca do tej zabawy) to perspektywy będzie miał podobne jak były sportowiec tradycyjny.

@boni_s
A przecież, moje granie w Puzzle czy Survival na max wynik w Plants vs. Zombies to jak najbardziej uprawianie, prywatnie i rekreacyjnie, ale jednak sportu.

No i to nawet pasuje do mojej definicji sportu, ale ile widziałeś osób, które prywatnie, rekracyjnie i dla sportu są zrzucane przez ścianę do wody?

@wo
No to przecież dotyczy całego sportu. Nawet olimpiada jest oglądana głównie w telewizji.

Ale dyscypliny olimpijskie są uprawiane w wolnym czasie przez zwykłych ludzi po prostu dla przyjemności, a nie tylko w studio TV.
A olimpiada jest oglądana głównie w telewizji częściowo z powodu trudności wybudowania stadionu na setki milionów widzów.

Nie zamierzam wnikać w ustalenia astronomow, ale Księżyc z pewnością jest zrobiony z zielonego sera.

Agata powiedziała wprost, że bycie sportowcem zamknęło się przed nią możliwość zdobycia innego zawodu?

Ależ ja nie mówię, że jakikolwiek sportowiec był pierwszym człowiekiem, który dokonał idiotycznego wyboru życiowego.

Skoro tak nazywasz przekwalifikowanie się z chemika na budowlańca nie pracującego fizycznie, to trudno.

To chyba regionalizmy?

Żadne tam regionalizmy, to jest oficjalna ogólnopolska wykładnia.
-
2011/04/15 11:45:22
@Nieobalone i niewyśmiane hiportezy mają zatem status...

... pozwalający na odesłanie gości kwitujących je wyciągniętym z dupy "Not." w kierunku materiałów edukacyjnych.
-
2011/04/15 11:46:29
@wkochano
"No i bardzo często jak czytasz wywiad z młodym obiecującym sportowcem, to studiuje on na AWF. I see a pattern here!"

Lektura wywiadów ze sportowcami nie jest zbyt wysoko na liście moich ulubionych zajęć. Ale jak już natknę się w TV na rozmowę z jakimś młodym np. piłkarzem to na ogół nie sprawia on na mnie wrażenia kogoś zdolnego do zdania matury.

Wydaje mi się również, że Ci którzy faktycznie osiągają sukcesy mogą mieć trochę równiej poukładane pod deklem i większą świadomość, że za 10-20 lat też coś będą musieli robić.

Powyżej podajesz przykład Włoszczowskiej, która nie dość, że odnosi sukcesy w sporcie to jeszcze jest bardzo ładna, sympatyczna i inteligenta. Nic dziwnego, że eksploatują ją w wywiadach intensywnie. A wywiadów z tymi mniej obiecującymi nikt nie robi. Dziewczyny, która w tym samym wyścigu była np. piętnasta a na dodatek ma pryszcze i krzywy zgryz nie było na okładce "Twojego Stylu". A to głównie o takich ludziach jest ta dyskusja.

"Ale dlaczego ten reportaż ma być reprezentatywny dla środowiska?"

Żaden przypadek jednostkowy nie jest. To po prostu dobra, przez swoją spektakularność, ilustracja tezy. Tak jak Twój przykład Włoszczowskiej.
-
wo
2011/04/15 11:47:38
@pentaprism
"Ale dyscypliny olimpijskie są uprawiane w wolnym czasie przez zwykłych ludzi po prostu dla przyjemności, a nie tylko w studio TV. "

A fakt, właśnie szedłem bylem przez park i tam proszę ja ciebie na jednej polance rzucali młotem, a na drugiej skakali o tyczce.

"Agata powiedziała wprost, że bycie sportowcem zamknęło się przed nią możliwość zdobycia innego zawodu"

Nie wiem, jak łopatologicznie trzeba by Ci tłumaczyć, że kariera sportowa troszkę jej tak jakby przyblokowała możliwość kontynuacji edukacji w wieku lat 16. Pewnie sobie daruję, bo nie wszyscy muszą rozumieć wszystko.

"Skoro tak nazywasz przekwalifikowanie się z chemika na budowlańca nie pracującego fizycznie, to trudno"

Ojejku, to miała być jakaś mętna aluzja personalna? Tak pytam, bo nie wiem, wywalić już czy jeszcze poczekać.
-
wo
2011/04/15 11:48:55
@deuter
"Powyżej podajesz przykład Włoszczowskiej, która nie dość, że odnosi sukcesy w sporcie to jeszcze jest bardzo ładna, sympatyczna i inteligenta. "

Ale ja bardzo proszę o unikanie nazwisk. Już poznałem nazwisko jednego z komentatorów w "Wipeout" oraz dowiedziałem się, jak się nazywała ta od śmieci. Po co mi jeszcze jakaś Włoszczowska i kto będzie następny, siostry Hudefackie?
-
2011/04/15 11:49:33
@gammon

Nie wystarczyć NA CO KONKRETNIE?

Na ochronę przed chorobami cywilizacyjnymi.

Kto, gdzie, kiedy szacował, jakiej metodologii użył? I czy uwzględnił spokojnych zbieraczy małży, brodzących powoli wzdłuż brzegu oceanu?

Ja to pamiętam z artykułów i książek Daniela Liebermana, głównego proponenta hipotezy persistence hunting, i chyba Richarda Wranghama. Jak ci się chce doczekać do wieczora, to mogę poszperać w biblioteczce. Choć mam przeczucie, że gospodarz nas wcześniej wyrzuci.

Na sawannie piszczele łamały się rzadziej?

Oczywiście. Jednym z nieustających źródeł zadziwień archeologów jest gęstość kości szkieletów, dużo lepsza niż u ludzi współczesnych. Pewnie dlatego, że nie używali kremu do opalania. A może dieta? Nieeee, to niemożliwe....
-
2011/04/15 11:52:00
@sport
Często jest tak że masz do wyboru zostanie sportowcem albo dresem/złodziejem/dealerem narkotyków, bo na normalny BKŚowy zawód szans nie ma (patrz: Brazylia)
-
2011/04/15 11:52:49
@Agata Wrobel

Po pierwsze nie wiem co jest uwlaczajacego w sortowaniu smieci. Praca jak kazda inna fizyczna.
Po drugie Agata Wrobel ma calkiem przyzwoita rente olimpijska, (w krotkim czasie nie ryzykujac zyciem jak na przyklad policjant) dorobila sie jej przy okazji zdobywajac popularnos . To ze z niej nie korzysta to jej wybor, badz brak predyspozycji (patrz Laskowik). Spokojnie moglaby dorabiac w telewizji jako ekspert badz drugi/trzeci komentator.
Renta olimpijska to okolo 2500 PLN minus podatek i tylko podatek. Jak sobie czlowiek do niej dorabia to jego broszka. Trudno zeby na przyklad z IQ89 chcial zostac na przyklad dziennikarzem specjalizujacym sie w SF czy filmach, skoro mial predyspozycje do sportu silowego i tam konkurencja do sukcesu nizsza i szczescia potrzeba mniej a ciezka praca bardziej umozliwia sukces.
Z kolei z wysokim IQ w sporcie szybciej i wiecej sie dorobisz niz w innych fuchach i masz duzo wieksze szanse niz dziennikarz, jezeli oczywiscie masz odpowiednie predyspozycje.
Taki jeden czy inny cienias (nie bede wymienial nazwisk bo gospodarz nie lubi) kopiacy pilke w jednej z najgorszych lig swiata (u nas), przez sam fakt ze troche dluzej pogral, do wieku 35 lat czesto zarobil znacznie wiecej niz gospodarz tego bloga zarobi przez cala kariere zawodowa. W takiej lidze jest jakies 500 etatow po dwadziescia kilka tysi miesiecznie... A bedac gwiazda to i wielokrotnosc sie wyszarpnie.
To ze ktos konczy jak wrak to kwestia anegdotyczna i w kazdej branzy takich znajdziemy.

Poza tym jak ja lubie jak o sporcie wypowiadaja sie ludzie ktorzy o nim pojecia nie maja. Zreszta podobnie z ekonomia (lubie haslo spekulant).
-
2011/04/15 11:53:17
@pentaprism

"I wieku dwudziestukilkulat będzie potrafił tylko klikać myszką na żołnierzyki. Jeżeli nie będzie kosił z tego dużej kasy (a większość raczej dopłaca do tej zabawy) to perspektywy będzie miał podobne jak były sportowiec tradycyjny. "

Ale jeszcze nie widziałem, żeby ktoś dla Starcrafta zrezygnował z edukacji.
-
wo
2011/04/15 11:53:18
@wkochano
"Ja to pamiętam z artykułów i książek Daniela Liebermana, głównego proponenta hipotezy persistence hunting, i chyba Richarda Wranghama. "

Znowu nam tu jakieś luźne hipotezy z fringe science zapodajesz jako fakt naukowy!
-
2011/04/15 11:53:28
@wo

Jeśli koniecznie chcesz żyć jak na #sawannie, to powinieneś już planować samobójstwo, bo chyba przekroczyleś już maksimum dla tego zdrowego trybu życia?

Mam niejasne wrażenie, że mieliśmy niedawno tę dyskusję, i niechętnie zgodziłeś się na granicę gdzieś przy pięćdziesiątce, a na mój argument, że raczej przy siedemdziesiątce nie znalazłeś odpowiedzi.

sprawność ruchową

Brak sprawności ruchowej też wpływa na długość życia poprzez wiele różnych czynników. Poza tym chyba cały czas argumentujesz ze swojego confirmation bias z rozmów z lekarzami, no więc ja też mam swój confirmation bias - znam wielu byłych kolarzy, którzy w wieku lat 50 i 60 ciągle jeżdżą w wyścigach. I wymiatają.
-
wo
2011/04/15 11:55:54
@grzes
"Po pierwsze nie wiem co jest uwlaczajacego w sortowaniu smieci. Praca jak kazda inna fizyczna. "

Nikt nie mówi, że to jest "uwłaczające". Ja tylko mówię, że to bardzo smutna branża, jeśli po największych sukcesach taki jest Twój następny etap kariery w wieku lat 30. Zaprzeczysz temu?

"Trudno zeby na przyklad z IQ89 chcial zostac na przyklad dziennikarzem specjalizujacym sie w SF czy filmac"

Cały flejm zaczął się od mojej zdroworozsądkowej tezy, że sportowcy są przeważnie dość glupawi. Entuzjaści sportu niby się bardzo wobec tej tezy oburzają, ale potem jednak się z nią zgadzają. Może po prostu przestań to wypierać?
-
wo
2011/04/15 11:56:59
@wkochano
"Mam niejasne wrażenie, że mieliśmy niedawno tę dyskusję, i niechętnie zgodziłeś się na granicę gdzieś przy pięćdziesiątce, a na mój argument, że raczej przy siedemdziesiątce nie znalazłeś odpowiedzi. "

Czy to była ta, w której pojechałeś fringe science o diecie optymalnej? Bo fakt, nie mam odpowiedzi, z czystej sympatii wzdrygam się przed plonkiem.

"którzy w wieku lat 50 i 60 ciągle jeżdżą w wyścigach."

Ojej, przecież są nawet igrzyska niepełnosprawnych.
-
2011/04/15 11:59:03
@ Wkochano

"Na #sawannie, według obecnych znanych mi oszacowań, człowiek miał tyle ruchu, że odpowiadało to intensywnością i ilością spalonych kalorii trzem godzinom na siłowni. Czyli jednak wysiłkowi zbliżonemu do treningu zawodowca."

W kilku reportażach na temat wyczynowców, które czytałem (nie jestem specem, jakby co proszę o korektę) trzy godziny intensywnego treningu dziennie to była taka rozgrzewka przed lunchem, niekoniecznie nawet w okresie intensywnych przygotowań.

A ludzie z #sawanna nie mieli do tego wszystkiego izotoników, diety sportowej i reżimu treningowego. Nawet, gdy mówimy o bieganiu długodystansowym to i tak sportowcy mają dużo bardziej skomplikowane reżimy trenignowe. Koleś z sawanny nie biegał szybciej niż musiał. A zawodowy biegacz musi tych wysokich interwałów wybiegać tysiące godzin.
-
2011/04/15 11:59:33
@pentaprism
Ale dyscypliny olimpijskie są uprawiane w wolnym czasie przez zwykłych ludzi po prostu dla przyjemności, a nie tylko w studio TV.

Dużo znasz ludzi uprawiających strzelanie do ruchomej tarczy z sylwetką biegnącego dzika. (Montreal 1976 - brąz dla reprezentanta Polski)?
Wiesz, że karate nie jest dyscypliną olimpijską a taekwondo jest?
BMXy są konkurencją olimpijską a deskorolki nie. Nie wspominając o golfie, który nie chce być na olimpiadzie.

Spychanie przez ruchomą ścianę do basenu z kisielem też się może załapać, tylko producenci kisielu muszą się skumplować z MKOL tak jak taekwondo.
-
2011/04/15 12:02:06
@ wo

sprawdz, czy nie pilkarze! powinienes jednak rozgraniczac sporty niszowe, jak podnoszenie ciezarow kobiet czy gimnastyka, a masowe - jak football, czy chocby speedway
o ile rzeczywiscie los tych pierwszych jest zblizony do losu szarego mieszkanca bolandy, o tyle np. sredniej klasy pilkarze zarobkowo bija na glowe srednia klase biurowa, a na emeryture moga udac sie w okolicach 40
sam zarabiam na zycie jako instruktor tenisa w jednym z warszawskich klubow i nie moge narzekac

-
2011/04/15 12:02:26
@wkochano
Na ochronę przed chorobami cywilizacyjnymi.

Ale twoja hipoteza brzmi "superintensywny ruch chroni przed chorobami cywilizacyjnymi", czy też "jeśli ruszasz się superintensywnie, to zdechniesz ZANIM dopadną cię choroby cywilizacyjne"?

Ja to pamiętam z artykułów i książek Daniela Liebermana, głównego proponenta hipotezy persistence hunting, i chyba Richarda Wranghama. Jak ci się chce doczekać do wieczora, to mogę poszperać w biblioteczce. Choć mam przeczucie, że gospodarz nas wcześniej wyrzuci.

No nie wiem, może zaryzykuj i podaj jakieś dane empiryczne?

Oczywiście. Jednym z nieustających źródeł zadziwień archeologów jest gęstość kości szkieletów, dużo lepsza niż u ludzi współczesnych.

Wiarygodna densytometria kości sfozylizowanych? Porównywana z densytometrią kości żywego pacjenta? Być może.
Tym niemniej chodzi o gęstość kości ludzi w wieku? w porównaniu do kości ludzi współczesnych w wieku?

Pewnie dlatego, że nie używali kremu do opalania. A może dieta? Nieeee, to niemożliwe....

Ale serio, czy ironia, czy co?
-
2011/04/15 12:02:26
@wo

"Cały flejm zaczął się od mojej zdroworozsądkowej tezy, że sportowcy są przeważnie dość glupawi"
Bo nie wiesz o czym mowisz. Akurat by byc gwiazda, trzeba miec leb na karku. Szybkosc kojarzenia, wyobraznia przestrzenna, zdolnosc szybkiego uczenia sie i myslenie strategiczne plus zdolnosci psychologiczne to kluczowe cechy w sportach druzynowych i nie tylko by osiagnac sukces, prawdziwy sukces.
Glupawy kolo to wbrew pozorom rzadkosc, cechujaca glownie sporty silowe i walki, choc tez tam to zadna regula.
Krotko mowiac mylisz sie. Inteligentny czlowiek z predyspozycjami ma wieksze szanse na sukces w sporcie niz gdziekolwiek indziej.
-
2011/04/15 12:05:43
@wo
Nie wiem, jak łopatologicznie trzeba by Ci tłumaczyć, że kariera sportowa troszkę jej tak jakby przyblokowała możliwość kontynuacji edukacji w wieku lat 16. Pewnie sobie daruję, bo nie wszyscy muszą rozumieć wszystko.

Więc 8-letnią podstawówkę ma zakończoną, może iść do technikum. O wiele później niż reszta, ale jest to możliwe.


Ojejku, to miała być jakaś mętna aluzja personalna? Tak pytam, bo nie wiem, wywalić już czy jeszcze poczekać.

Nie mętna aluzja, ale przykład z życia wzięty. Skończona chemia, przez kilka lat praca w zawodzie, a następnie przekwalifikowanie się z powodu braku sensownej pracy w okolicy.
-
2011/04/15 12:10:28
@wo
fringe science

Daniel E. Lieberman, Professor of Human Evolutionary Biology, Harvard University
www.fas.harvard.edu/~skeleton/danlhome.html

Fringe science? Oj tam, chyba ty.


Czy to była ta, w której pojechałeś fringe science o diecie optymalnej?

Skądże, to była ta, w której twierdziłeś, że nie ma rasizmu w mainstreamie.


Bo fakt, nie mam odpowiedzi, z czystej sympatii wzdrygam się przed plonkiem.

Z czystej sympatii mogę sobie pójść, jeśli sobie życzysz i oszczędzę Ci slotu w plonkownicy (a sobie czasu). Ale na Twoim miejscu wolałbym przeczytać coś, co zaktualizuje ci wiedzę o tym czy owym do stanu współczesnego

Ojej, przecież są nawet igrzyska niepełnosprawnych.

Zapraszam Cię serdecznie na start jednego z tych wyścigów. Tzw. kolarskie czwartki na Służewcu. Będziesz mógł na własne oczy ocenić, czy ci starcy są sprawni ruchowo.
-
2011/04/15 12:10:49
@wo
"Ale ja bardzo proszę o unikanie nazwisk."

To nie ja, to nie ja, to on zaczął!

@gammon_no.82
"Wiarygodna densytometria kości sfozylizowanych? Porównywana z densytometrią kości żywego pacjenta? Być może."

O ile dobrze pamiętam, to tego typu porównania, które widziałem, dotyczyły jakiegoś stanowiska archeologicznego w Stanach. Porównywano kości łowców-zbieraczy sprzed ~5000 lat i osiadłych rolników sprzed ~500. A różnice próbowano wyjaśniać raczej dietą a nie trybem życia, choć oczywiście jedno ma ogromny wpływ na drugie.
-
wo
2011/04/15 12:12:34
@grzes
"Krotko mowiac mylisz sie. Inteligentny czlowiek z predyspozycjami ma wieksze szanse na sukces w sporcie niz gdziekolwiek indziej."

A potem w wieku lat 30. ląduje w sortowni śmieci. W czym zresztą nie ma nic uwłaczającego, a osobę, ktora tak pokierowała swoim życiem nazwiesz osobą, która dokonała inteligentnego wyboru.

@pentaprism
"Więc 8-letnią podstawówkę ma zakończoną, może iść do technikum. O wiele później niż reszta, ale jest to możliwe."

Wygrana w totka też jest możliwa.

"Nie mętna aluzja, ale przykład z życia wzięty. Skończona chemia, przez kilka lat praca w zawodzie, a następnie przekwalifikowanie się z powodu braku sensownej pracy w okolicy."

Przekwalifikowanie na budowlańca? Niemożliwe. Zawsze znajdziesz coś lepszego, jak masz dowolne wyższe wykształcenie. Musisz niestety doprecyzować swoje mętniactwo, bo inaczej nie to nawet, że wytnę - po prostu wylecisz kopem. Pamiętaj, że musi się to jakoś logicznie odnosić do Twojej wypowiedzi: "Skoro tak nazywasz przekwalifikowanie się z chemika na budowlańca nie pracującego fizycznie, to trudno". Musisz więc odpowiedzieć na dwa pytania:

1. Dlaczego "skoro" - czyli jaki jest związek z moją wcześniejszą wypowiedzią?
2. Jaki znasz przykład osoby, która naprawdę musiała w taki sposób zmienić zawód?

Albo po prostu od razu się pożegnaj?
-
wo
2011/04/15 12:14:07
@wkochano
"Fringe science? Oj tam, chyba ty"

Której literki nie rozumiesz w słowie "hipoteza"?

"Zapraszam Cię serdecznie na start jednego z tych wyścigów. Tzw. kolarskie czwartki na Służewcu."

Ta, zaraz wpiszę do kalendarza... o, jest luka między trzymaniem namiotu ze Stankiewicz a zjazdem Polish Linux Users Group. Slot w sam raz na moją wizytę u sportowców.
-
2011/04/15 12:16:50
@wo
"A potem w wieku lat 30. ląduje w sortowni śmieci. W czym zresztą nie ma nic uwłaczającego, a osobę, ktora tak pokierowała swoim życiem nazwiesz osobą, która dokonała inteligentnego wyboru. "

Nie, raczej zostaje profesorem zwyczajnym, bedac jednym z bardziej uznanych specjalistow od mechaniki i budowy maszyn w kraju...
-
2011/04/15 12:21:03
@ A potem w wieku lat 30. ląduje w sortowni śmieci. W czym zresztą nie ma nic uwłaczającego, a osobę, ktora tak pokierowała swoim życiem nazwiesz osobą, która dokonała inteligentnego wyboru. "

jak np. wojtek fibak :)
-
2011/04/15 12:21:10
@wo

"W notce masz to dokładnie wyjaśnione - może poproś kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, żeby Ci wyjaśnił."

Jasne, jasne.

"O ile wiem, to bycie dziennikarzem jest znacznie bardziej rujnujące dla zdrowia niż uprawianie sportu wyczynowego. "

Zauważyłem już, że ekskrement wiesz.

Ha! I love you too. O sporcie i sportowcach to ty nawet tyle nie wiesz, ale jakoś nie przeszkadza ci to wymądrzać się z uśmieszkiem wyższości.

"Nie wydaje mi się też, żeby Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, czy siostry Radwańskie musieli na stare lata segregować śmieci."

"Ale ilu narciarzy zostanie Małyszem?" Podniecanie się sukcesem tego jednego na tysiąc

A ilu absolwentów marketingu zarządzania zostanie CEO w wielkim corpo?

"Ale można też napisać "Ależ głupi ten Arnold, wziął koks, został gwiazdorem, milionerem i gubernatorem"."

"Człowiek rozumujący w taki sposób - pragnący powtórzyć karierę Arnolda przez pakowanie na siłowni w Myciskach - robi dokładnie ten sam błąd jak człowiek budujący swoją karierę zawodową na grze w totolotka. I właśnie dlatego unikałbym wobec niego słowa "głowa". Ale pewnie nawet nie zrozumiesz podobieństwa."

No pewnie, że nie. W końcu jestem łysy i muskularny.
Tak, trafienie do filmu, to w dużej mierze los szczęścia, ale zajęcie wysoko punktowanych miejsc na zawodach, załapanie kontraktów reklamowych, otworzenie swojego studia rzeźbienia sylwetki i udzielanie lekcji za 500pln/45 minut - zdziwiłbyś się w jak wielkim stopniu zależy to od ciężkiej pracy i konsekwencji.
A są ludzie, którzy naprawdę nie mają wielu innych opcji. Wrodzona siła/szybkość/waleczność/upór są ich jedynym kapitałem. W co maja go zainwestować twoim zdaniem? Co daje ci prawo uważać ich wybór za głupi?
Jest cała masa ludzi dla których to, że skaczą/kopią/biegają/etc. trochę lepiej niż reszta to absolutnie jedyna szansa na wyrwanie się z onych Mycisk. Jest cała masa ludzi dla których wejście do siłowni w Myciskach to absolutnie jedyne drzwi do sukcesu. Nawet jeśli awansują tylko na pana od wuefu albo bramkarza w dużym mieście - to dla nich jest awans. Ale dla ciebie to oczywiście wszystko są bezmózgi, bo to masz, jak sądzę na myśli twierdząc, że słowo "głowa" im się nie należy.

Mam ogólny niesmak po całej twojej notce.
Oglądasz w TV jak jacyś ludzie pozwalają się poniżać i zrywasz boki. Usprawiedliwiasz sam siebie "bo przecież dostają za to kasę". Mogą to robić z różnych powodów. Mogą tej kasy potrzebować z różnych powodów. Nieważne. Oglądanie jak jedni ludzie poniżają innych to żałosna rozrywka.
Podobnie żałosne jest wrzucanie do worka z napisem "bezmózgi" jakiejś kategorii ludzi o których ekskrement wiesz.
-
2011/04/15 12:27:45
@ausir
Ale jeszcze nie widziałem, żeby ktoś dla Starcrafta zrezygnował z edukacji.

A grali zawodowo, czy też rekreacyjnie? Bo jeżeli zawodowo, to chyba magicznie magicznie rozciągneli dobę o 8 czy 16 godzin. "Kiedy zbliża się turniej to budzę się, jem śniadanie, biorę prysznic, a od południa ćwiczę przez 3 albo 4 godziny. Potem lunch z przyjaciółmi, wracam i ćwiczę cały wieczór."
Sukcesy w dyscyplinach sportowych biorą się głównie z intensywnego treningu. Ablo przed kompem albo na siłowni.
Jest to też dyscyplina cholernie zdrowa: "W koreańskim systemie grasz po 10 do 12 godzin dziennie, może z jednym dniem wolnym w miesiącu."

@rpyzel
Dużo znasz ludzi uprawiających strzelanie do ruchomej tarczy z sylwetką biegnącego dzika. (Montreal 1976 - brąz dla reprezentanta Polski)?

Znam sporo strzelających do nieruchomej tarczy.

Wiesz, że karate nie jest dyscypliną olimpijską a taekwondo jest?

Ale jest dyscypliną sportową, ludzie to uprawiają bez żadnej zachęty ze strony TV.

Spychanie przez ruchomą ścianę do basenu z kisielem też się może załapać

Marne szanse, ale możesz w to wierzyć.

@wo
A fakt, właśnie szedłem bylem przez park i tam proszę ja ciebie na jednej polance rzucali młotem, a na drugiej skakali o tyczce.

I pewnie nikt nawet nie biegał.
-
2011/04/15 12:31:57
@wo

hipoteza

Wskaż mi inną hipotezę, która lepiej wyjaśnia fakt, że człowiek jako zwierzę jest jednym z najlepszych lądowych długodystansowców na tej planecie. Albo chociaż fakt istnienia gruczołów potowych na całym ciele.

Moim zdaniem jest to hipoteza, która jest aktualnie w trakcie bycia przyjmowaną za defaultową teorię, stąd m.in. występ w TED, którego nie obejrzałeś. Możesz mieć inne zdanie, ale wątpię, żebyś miał coś na jego poparcie poza własnym "zdrowym rozsądkiem".

A może to Twoje emo po przekroczeniu 40? To normalne, że coraz nieufniej podchodzimy do wszystkich nowinek i przewrotów w nauce. Mam nadzieję, że załapiesz się na leczenie wrzodów już antybiotykami, bo jak byłeś na studiach to zdaje się jeszcze uważali, że są ze stresów.


Ta, zaraz wpiszę do kalendarza... o, jest luka między trzymaniem namiotu ze Stankiewicz a zjazdem Polish Linux Users Group. Slot w sam raz na moją wizytę u sportowców.

Spoko, możesz dalej uważać, że kolarze po 30 to wraki człowieka.
-
2011/04/15 12:36:56
@wkochano

Jestem pewien że jesteś w stanie znaleźć mi ten ciąg logiczny od hipotezy 'ludzie korzystali z przewagi jaką dawało im lepsze chłodzenia ciała do polowań' do 'na sawannie ludzie mając wybór oddawali się czynnościom podobnym do sportu zawodowego'? Nawet nie mówię o 'żeby być zdrowym musisz ćwiczyć tyle co zawodowy sportowiec'.
-
2011/04/15 12:42:04
@wo
Zawsze znajdziesz coś lepszego, jak masz dowolne wyższe wykształcenie.

Branie kilku tysięcy złotych za kilkukrotne pojawienie się na budowie domku uważam za niezłą fuchę.

1. Dlaczego "skoro" - czyli jaki jest związek z moją wcześniejszą wypowiedzią?

p:"Nie byłaby ani pierwszą ani ostatnią osobą zmieniającą zawód w wieku lat 30."
wo:"Ależ ja nie mówię, że jakikolwiek sportowiec był pierwszym człowiekiem, który dokonał idiotycznego wyboru życiowego"

Żałożyłem, że Twoim zdaniem osoby zmieniające pracę w takim wieku dokonały wcześniej idiotycznego wyboru życiowego.
Związek z wcześniejszą wypowiedzią polegał właśnie na zmianie pracy po przepracowaniu kilku lat w zawodzie.

2. Jaki znasz przykład osoby, która naprawdę musiała w taki sposób zmienić zawód?

Bliska rodzina, mam szczegóły podawać?
-
2011/04/15 12:44:15
@ kto zajął login

You lost me at "mając wybór".
-
2011/04/15 12:47:29
@wkochano

Usuń sprawiające Ci problemy słowa 'mając wybór' i spróbuj jeszcze raz, może dasz radę.
-
2011/04/15 12:47:36
@gammon

Ale twoja hipoteza brzmi "superintensywny ruch chroni przed chorobami cywilizacyjnymi"

Nie wszystkimi oczywiście, ale jest to niezłe przybliżenie mojej hipotezy.

No nie wiem, może zaryzykuj i podaj jakieś dane empiryczne?

Jestem już od włos od plonka, a jakby się jeszcze okazało, że mam rację, to mogę tę granicę przekroczyć, więc nie wiem, nie wiem.
-
2011/04/15 12:50:20
@saguar_bro
jak np. wojtek fibak

Wiesz, czemu tylu ludzi wyrzuca pieniądze na gry losowe? Bo niestety media pokazując tego jednego, co trafił, jednocześnie nie pokazują tych milionów, którzy za bezdurno zasilili kasą organizatora gry.
-
2011/04/15 12:55:24
@wkochano
Nie wszystkimi oczywiście, ale jest to niezłe przybliżenie mojej hipotezy.

To doprecyzuj, przed którymi konkretnie, bo inaczej możesz mieć problemy z wiarygodnym udowodnieniem.

Tak przy okazji: czy zgony sportowców-wyczynowców nie powinny przypadkiem należeć do kategorii śmierci z powodu chorób cywilizacyjnych? (jeśli nie - to czemu?)

o włos od plonka (...) więc nie wiem, nie wiem

To ja przepraszam i wycofuję się z dalszej dyskusji.
-
wo
2011/04/15 13:30:51
@pentaprism
"Żałożyłem, że Twoim zdaniem osoby zmieniające pracę w takim wieku dokonały wcześniej idiotycznego wyboru życiowego. "

Błędnie. Chodzi o osoby, których wybór był na tyle błędny, że kiedy normali ludzie awansują - oni są zdegradowani do segregowania śmieci.

"I pewnie nikt nawet nie biegał"

Pod rygorem plonka proszę jednak o zastosowanie Twojej teorii do rzutu młotem i skoku o tyczce, rzekomo uprawianych dla przyjemności.

@wkochano
"Wskaż mi inną hipotezę, która lepiej wyjaśnia fakt, że człowiek jako zwierzę jest jednym z najlepszych lądowych długodystansowców na tej planecie."

Oj, w dziejach ewolucjonizmu wpadano już na różne idiotyczne pomysły tylko pod hasłem "bo nie ma lepszego wytłumaczenia". To od tego ukrytego założenia, że ewolucja musi mieć sens i do czegoś zmierzać.

"występ w TED, którego nie obejrzałeś."

Ale książkę mogę przeczytać, więc będę wdzięczny za sugestie.

"Spoko, możesz dalej uważać, że kolarze po 30 to wraki człowieka. "

Ale tam jeżdżą byli byli wyczynowi kolarze, w sensie - reprezentujący drużynę Dynamo Lublin na Olimpijskich Zawodach Kolarskich, czy jednak ludzie jeżdżący intensywnie dla przyjemności?
-
2011/04/15 13:39:53
@praptak
... pozwalający na odesłanie gości kwitujących je wyciągniętym z dupy "Not." w kierunku materiałów edukacyjnych.

"Doczytaj sobie" to jest gadka na poziomie Astromarii, zwłaszcza, gdy mówimy o hipotezach. Z jakiej racji ktokolwiek ma doczytywać "materiały edukacyjne" na temat jakichś bzdetów?
-
2011/04/15 13:47:52
hm, dlaczego zniknela moja odpowiedz do gammona?
-
wo
2011/04/15 13:57:12
@saguar
"hm, dlaczego zniknela moja odpowiedz do gammona?"

Bo tam dalej wyliczałeś Ćwogę z Bryzdulą. A najwyraźniej na razie nie starcza Ci inteligencji, by sobie uświadomić, że te parę osób, którym się pofarciło, nie dowodzą Twojej tezy. Prawdopodobieństwo że wygrasz w totka jest maleńkie. Nawet jeśli ktoś Ci powie, że Hudefacki z Łotewerem wygrali. Dotarło?
-
2011/04/15 14:02:49
@wo
Pod rygorem plonka proszę jednak o zastosowanie Twojej teorii do rzutu młotem i skoku o tyczce, rzekomo uprawianych dla przyjemności.

Park jest generalnie średnim miejscem do takiego trenowania (sprawdzić czy nie holenderski link), ale można to robić.

Nie uczestniczyłem nigdy w zajęciach ze skoku o tyczce, więc ciężko mi jest powiedzieć ile osób robi to z myślą o karierze zawodniczej, a ile tylko dla własnej przyjemności.
Ze znajomych osób ktoś trenował mało popularne wśród amatorów kajakarstwo górskie, ktoś inny podnosił ciężary. Nie robili tego dla kariery, po prostu podobało im się to wtedy.
-
wo
2011/04/15 14:08:26
@pentaprism
"Nie uczestniczyłem nigdy w zajęciach ze skoku o tyczce, więc ciężko mi jest powiedzieć ile osób robi to z myślą o karierze zawodniczej, a ile tylko dla własnej przyjemności"

Brzydko się teraz wykręcasz, bo nie chcesz się przyznać, że zagalopowałeś się z głupią tezą ("dyscypliny olimpijskie są uprawiane w wolnym czasie przez zwykłych ludzi po prostu dla przyjemności"). Skoku o tyczce NIE uprawia się w wolnym czasie dla przyjemności, podobnie z rzutem młotem. Zgódźmy się co do tego i nie brnij dalej w denializm.
-
2011/04/15 14:13:12
@wo
"sport dla przyjemnosci"

To ze Ty nie uprawiasz sportu nie oznacza, ze inni nie czerpia z niego przyjemnosci. Jakbys jednak sie troche interesowal sportem a nie pajacami majacymi parcie na szklo to bys o tym wiedzial.

Dodam ze ja skakalem o tyczce i mialem z tego wielka przyjemnosc. Nie mialem jednak wynikow bo bylem za niski wowczas, choc tez lekki. Do tego niestety chroniczny brak dostepu do najlepszego sprzetu (tyczki to wbrew pozorom tez wytwory najwyzszych technologii) wielu pozbawia szans na sukces w tym sporcie w naszym kraju.

Znalem sporo osob uprawiajacych rzut mlotem dla przyjemnosci. Co wiecej wielu kulturystow chetnie to robi i wyobraz sobie ma z tego przyjemnosc. Generalnie od dziecka chyba kazdy ma przyjemnosc w rzucaniu roznymi rzeczami od sniezek po kamienie. Rzut mlotem jest niezlym wyzwaniem, bo to dyscyplina niezwykle techniczna z tych silowych, podobnie jak rzut dyskiem, do ktorego frisbee nie ma startu.


-
wo
2011/04/15 14:18:43
@grzes
"Dodam ze ja skakalem o tyczce i mialem z tego wielka przyjemnosc."

Rekreacyjnie skakałeś o tyczce? Gdzie, w jakimś fitnesie?

"Generalnie od dziecka chyba kazdy ma przyjemnosc w rzucaniu roznymi rzeczami od sniezek po kamienie"

Ale to tak jak bieganie - jest przyjemne, póki po prostu biegniesz. W momencie, w którym nie możesz rzucić tak, jak Ci najwygodniej, tylko musisz przestrzegać tych wszystkich durnych przepisów, że musisz tym młotem kozłować, zrobić dwutakt i uważać, żeby obrońcy przeciwnej drużyny nie stali dalej od bramki - robi się z tego sport. Czyli cyrk. Czyli równie dobrze możesz skakać w dziurę w ścianie.
-
2011/04/15 14:19:01
@gzres_l
Znalem sporo osob uprawiajacych rzut mlotem dla przyjemnosci. Co wiecej wielu kulturystow chetnie to robi i wyobraz sobie ma z tego przyjemnosc. Generalnie od dziecka chyba kazdy ma przyjemnosc w rzucaniu roznymi rzeczami od sniezek po kamienie.

Rzut młotem od rzucania kamieniami do puszek na płocie różni się mniej więcej tak ,jak chód sportowy od spaceru. I też głupio wygląda.
-
2011/04/15 14:20:39
@Ze znajomych osób ktoś trenował mało popularne wśród amatorów kajakarstwo górskie, ktoś inny podnosił ciężary. Nie robili tego dla kariery, po prostu podobało im się to wtedy.

Moja żona trenuje szermierkę just for fun.
-
2011/04/15 14:20:45
@gzres_l
"Znalem sporo osob uprawiajacych rzut mlotem dla przyjemnosci."

Jak dla przyjemności, to była zabawa albo rekreacja, a nie sport.
-
2011/04/15 14:21:43
@m-m-m
"Moja żona trenuje szermierkę just for fun."

Jak for fun, to nie jest sport.
-
2011/04/15 14:23:32
@boni
Jak for fun, to nie jest sport.

Call it Susan if it makes you happy.
-
wo
2011/04/15 14:28:54
@m3
"Call it Susan if it makes you happy."

Otóż cały flejm zaczął się od tego, że jakiś kibol tu protestował, że to co robią w "Wipeout" to nie jest sport. I potem próbował zdefiniować "dyscyplinę sportową".

"Moja żona trenuje szermierkę just for fun."

Ale szermierka to nawiązanie do pewnej szlachetnej tradycji. Kajakarstwo górskie ma aspekt turystyczny. Ale skok o pieprzonej tyczce? Czym to się rożni od "Wipeout"?
-
2011/04/15 14:40:06
@sport

Z gory przepraszajac wszystkich za zanizenie poziomu dyskusji podepre sie Wikipedia:

A sport is an organized, competitive, entertaining, and skillful activity requiring commitment, strategy, and fair play, in which a winner can be defined by objective means.

Mi sie taka definicja podoba. W szczegolnosci chcialbym zwrocic uwage P.T. komciarzy na "competitive" i "skillful". Wpadania do blota, pomimo calego natezenia wyobrazni, nie potrafie zakwalifikowac jako "skillful activity". Rzucanie kamieniami do puszek tym rozni sie od rzutu mlotem, ze nie wystepuje tam pierwiastek "competitiveness".
-
2011/04/15 14:41:36
@wo
"w fitness klubie"
Skakalem o tyczce jako mlody chlopak, gdy trenowalem cos innego i strasznie mnie bralo jak moge wysoko siegnac, stad korzystalem z kazdej okazji gdy mi uzyczano tyczki, bo jednak bylem dosc sprawny i widziano we mnie nadzieje tu i owdzie. Wspolczuje Ci ze nie miales okazji czerpac radosci sportu i sukcesow we wspolzawodnictwie z innymi.

"W momencie, w którym nie możesz rzucić tak, jak Ci najwygodniej, tylko musisz przestrzegać tych wszystkich durnych przepisów"

Te durne przepisy, ktore najwyrazniej Cie w ogole nie interesuja, bo chyba nie przerastaja, sa po to by unikac kontuzji, wprowadzaja jasne zasady decydujace ze wygrywa lepszy, sprawniejszy o lepszej koordynacji i bogwi czym jeszcze. Wyobraz ze zasady tak jak w prawie i w zyciu i w gospodarce - ulatwiaja. One wyrownuja szanse konkurentow i decyduja co jest fair.

@boni_s
"Jak dla przyjemności, to była zabawa albo rekreacja, a nie sport."

Sugerujesz ze zaden sportowiec nie ma przyjemnosci z tego co robi? LOL.
Masz jeszcze jakies lepsze prawdy zyciowe? Chetnie sie jeszcze posmieje - lubie takie durnoty.


Podoba mi sie, ze chlopaki lewicujacy chetnie dopiekaja innym, ze sie wypowiadaja w tematach zupelnie im obcych. Je rajt luk hus toking. Wiecie fachowcy od sportu, by byc choc w innych tematach wiarygodnymi to przychodzi taki moment, gdy lepiej zamilczec w tematach Wam obcym (do czego sami sie przyznajecie).

Na koniec powiem ze
"dyscypliny olimpijskie są uprawiane w wolnym czasie przez zwykłych ludzi po prostu dla przyjemności" to prawda i spokojnie znajdziecie osoby praktycznie w kazdej dyscyplinie olimpijskiej (wliczajac w to i tyczke i mlot i co jeszcze na sile bedziecie wymyslac, by kompletnie sie osmieszyc szukajac niby niszowych). Dodam ze wiele osob, ktore byscie znalezli to na przyklad najwyzsze szychy ze spolek gieldowych, midmanagement czy wlasnie srodowiska naukowe (sami powinniscie slyszec juz chocby o Balcerowiczu). Z wieloma z tych ludzi szarpalem sie w roznych ligach zakladowych w Wawie, gdy jeszcze tam mnie kariera trzymala...
O naszej obecnej wladzy kopiacej pilke to chyba slyszeliscie?
-
wo
2011/04/15 14:48:01
@pg78
" Wpadania do blota, pomimo calego natezenia wyobrazni, nie potrafie zakwalifikowac jako "skillful activity"."

Przecież celem nie jest wpadnięcie do błota tylko uniknięcie wpadnięcia. Uniknięcie doskonale pasuje do Twojej definicji.

@grzes
"Skakalem o tyczce jako mlody chlopak, gdy trenowalem cos innego"

No widzisz, czyli jednak nie była to rekreacja ruchowa w wolnej chwili, tylko coś na marginesie działalności wyczynowej.

"Wspolczuje Ci ze nie miales okazji czerpac radosci sportu i sukcesow we wspolzawodnictwie z innymi. "

I jeszcze w wojsku nie byłem! A to przecież takie męskie, zmieniać onuce na poligonie.

"Te durne przepisy, ktore najwyrazniej Cie w ogole nie interesuja, bo chyba nie przerastaja, sa po to by unikac kontuzji, wprowadzaja jasne zasady decydujace ze wygrywa lepszy, sprawniejszy o lepszej koordynacji i bogwi czym jeszcze"

No to zupełnie jak w wipeout. Lepszy, sprawniejszy o lepszej koordynacji i bogwi czym jeszcze" nie wpadnie do błota.

"O naszej obecnej wladzy kopiacej pilke to chyba slyszeliscie?"

Zatem w rozpaczliwym poszukiwaniu kogoś, kogo uważasz za inteligentnego i godnego mojego szacunku, dotarłeś do zawodowego polityka. Brawo. Idź se może poskakać po tyczce, bo lepiej Ci to wychodzi od dyskusji.
-
2011/04/15 14:50:56
@wo
Otóż cały flejm zaczął się od tego, że jakiś kibol tu protestował, że to co robią w "Wipeout" to nie jest sport. I potem próbował zdefiniować "dyscyplinę sportową".

Ale jeśli szermierka dla pieniędzy jest sportem a for fun już nie, to jak chcesz w ogóle definiować "dyscyplinę sportową"?
-
2011/04/15 14:53:08
@wo
Ale skok o pieprzonej tyczce? Czym to się rożni od "Wipeout"?

Większość dyscyplin lekkoatletycznych to też próba nawiązania do tradycji antycznych tak jak w tamtych czasach (końcówka XIX) je sobie wyobrażano.
-
2011/04/15 14:54:03
@wo
"A to przecież takie męskie, zmieniać onuce na poligonie. "

Nie. Męskie jest tylko posiadanie żony, dzieci, domu na wsi i przyzwoitej pensji, oraz samochodu - koniecznie terenowego.
-
wo
2011/04/15 14:57:18
@yonderboy
"Nie. Męskie jest tylko posiadanie żony, dzieci, domu na wsi i przyzwoitej pensji, oraz samochodu - koniecznie terenowego."

Dla hetero męskie jest bycie dobrym mężem dla żony i dobrym ojcem dla dzieci.

@m3
"Ale jeśli szermierka dla pieniędzy jest sportem a for fun już nie, to jak chcesz w ogóle definiować "dyscyplinę sportową"?"

Podobnie do tego, co tu wklejono z Wiki (i Wipeout pasuje jak ręka do rękawiczki).
-
2011/04/15 15:04:13
@wo
"Dla hetero męskie jest bycie dobrym mężem dla żony i dobrym ojcem dla dzieci."

Przy całej mojej, głęboko osobistej zgodzie na to, że są to najważniejsze zadania dla męża i ojca, muszę napisać: chciałbyś, żeby to było takie proste.
-
2011/04/15 15:10:08
@wo

"Przecież celem nie jest wpadnięcie do błota tylko uniknięcie wpadnięcia. Uniknięcie doskonale pasuje do Twojej definicji."

No OK, celem jest wygrac, ale gdzie tu jest "skill"? Prosty przyklad, bodajze z "Takeshi Castle": celem zawodnika jest przebicie sie ciezarem swego ciala przez zamkniete drzwi -- do wyboru sa 3 drzwi, 2 z nich prowadzi do dziury z blotem, trzecie prowadza do bezpiecznej kladki. Jakimi "skills" moze sie tu wykazac zawodnik? Jak mialby wygladac trening w takiej dyscyplinie "sportu"? Heh, a jak mialaby wygladac strategia wygrywajaca...?
-
2011/04/15 15:11:18
@wo
"No widzisz, czyli jednak nie była to rekreacja ruchowa w wolnej chwili, tylko coś na marginesie działalności wyczynowej"

Oczywiscie wiesz lepiej niz ja, co i kiedy robilem. Jakze to zaskakujace.

"Zatem w rozpaczliwym poszukiwaniu kogoś, kogo uważasz za inteligentnego i godnego mojego szacunku, dotarłeś do zawodowego polityka. Brawo. Idź se może poskakać po tyczce, bo lepiej Ci to wychodzi od dyskusji"

Zatem w rozpaczliwym chwycie lapiesz sie byle czego by wyszlo na Twoje oczywiscie pomijajac sedno i przyklad, ktory Ci podalem znacznie wczesniej ot tak z pamieci. Innych nie ma sensu szukac, bo ile by tych flejmow nie bylo Ty i tak bedziesz dalej swoje, i wiadomo ze nie odniesiesz do prof. zwyczajnego - medalisty, ktorego podalem wczesniej.

@wo - skill
Chyba jednak slowo skill oznacza cos innego, niz probujesz nam tu wmowic. Bo skill wymaga cwiczen.
-
2011/04/15 15:12:26
Pozwolę sobie na faux pasa, a może i foxtrota, i wkleję to.
-
wo
2011/04/15 15:12:44
@yonder
"Przy całej mojej, głęboko osobistej zgodzie na to, że są to najważniejsze zadania dla męża i ojca, muszę napisać: chciałbyś, żeby to było takie proste. "

Nieproste, młody człowieku, to jest zrobienie steka tak, żeby był dokładnie medium rare, ani za bardzo krwisty, ani za bardzo spalony. Bycie prawdziwym mężczyzną jest jednak właśnie tak proste (oczywiście, w wariancie hetero).
-
wo
2011/04/15 15:17:09
@grzes
"Oczywiscie wiesz lepiej niz ja, co i kiedy robilem. Jakze to zaskakujace. "

Oczywiście umiem przeczytać ze zrozumieniem to, co napisałeś.

"Chyba jednak slowo skill oznacza cos innego, niz probujesz nam tu wmowic. Bo skill wymaga cwiczen."

A Tobie się wydaje, że bieganie po tych wszystkich belkach nasmarowanych wazeliną nie wymaga ćwiczeń? Nic dziwnego zresztą, że w obecnej edycji wszystkich zakasował jakiś niesamowity ukraiński parkurowiec.

@pg78
"No OK, celem jest wygrac, ale gdzie tu jest "skill"? "

A jak nazwałbyś umiejętności potrzebne do wspinania się po ściance i zręcznego omijania rękawic bokserskich? Jak to nie jest skill, to co nim jest?

"Jakimi "skills" moze sie tu wykazac zawodnik?"

A, to tam była czysta losowość? W Wipeout i Hole in the Wall jest inaczej. W HitW masz szanse przybrać idealną pozycję (masz chwilę czasu na obmyślenie strategii). W Wipeout z kolei element losowy nie decyduje - np. rękawice wysuwają się według pewnego algorytmu, gracz ma czas, żeby go jakoś rozgryźć i np. szybko się przesunąć akurat w bezpiecznym momencie. Wipeout to masakryczny trening refleksu, zwinności i zmysłu równowagi, stąd sukcesy parkurowca.
-
2011/04/15 15:19:26
@wo

Zdziwiłby się, stary człowieku, ile mam lat.

Nie, nie jest takie proste. Ale mów tak sobie dalej, nie krępuj się.
-
wo
2011/04/15 15:22:00
@yonderboy
"Zdziwiłby się, stary człowieku, ile mam lat. Nie, nie jest takie proste. Ale mów tak sobie dalej, nie krępuj się"

Przykro mi z powodu Twojej porażki. Może obejrzyj sobie jakiś mecz, to podobno pociesza tych, którzy już nie mają innej pociechy.
-
2011/04/15 15:32:24
@wo

"Może obejrzyj sobie jakiś mecz, to podobno pociesza tych, którzy już nie mają innej pociechy."

W przeciwieństwie do ciebie, nie oglądam telewizji.

I lubię sport, a nie kibicowanie.
-
2011/04/15 15:38:31
@wo

"Oczywiście umiem przeczytać ze zrozumieniem to, co napisałeś."

Chyba raczej umiesz po swojemu interpretowac, niekoniecznie w zgodzie z sensem wypowiedzi. Wyraznie napisalem ze robilem to dla przyjemnosci, bez nadziei na jakiekolwiek sukcesy.
Mialem po prostu latwiej z dostepem niz inni i tyle.
Ten akurat sport (zreszta jak niemal kazdy) w nowoczesnych krajach jest bardziej dostepny szaremu Kowalskiemu, ktory ma ochote sprobowac skoczyc sobie o tyczce i wyobraz sobie ze robi to bez kamer telewizyjnych. Klopot w tym, ze krzywdy sobie nie zrobi, bo trener nie dopusci do tego wiec i dla chlonacych Jerrego Springera to zadna atrakcja...

Swoja droga co nie jest "marginesem wyczynowej dzialalnosci"? Bo pod to moze sie zalapac wszystko, wlaczajac w to sen.

-
wo
2011/04/15 15:40:30
@grzes
"Ten akurat sport (zreszta jak niemal kazdy) w nowoczesnych krajach jest bardziej dostepny szaremu Kowalskiemu, ktory ma ochote sprobowac skoczyc sobie o tyczce i wyobraz sobie ze robi to bez kamer telewizyjnych"

Bardzo typowe hobby zupełnie zwyczajnych ludzi. Jeden zbiera znaczki, drugi skacze o tyczce.

@yonderboy
"W przeciwieństwie do ciebie, nie oglądam telewizji"

Pozer.
-
2011/04/15 15:49:03
@pg78
"A sport is an organized, competitive, entertaining, and skillful activity requiring commitment, strategy, and fair play, in which a winner can be defined by objective means."
Mi sie taka definicja podoba. W szczegolnosci chcialbym zwrocic uwage P.T. komciarzy na "competitive" i "skillful"."

Mnie bardziej się podoba ta, którą nieco zmienioną przekleiłem wcześniej z polskiej wiki. Czyli niekoniecznie zorganizowany (WTF?), niekoniecznie musi być konkurencja (bo dla mnie morderczy trening, który ktoś uprawia dla samodoskonalenia czy just for fun, np. że codziennie przebiegnę te parę km jogginu szybciej, ścigając się z zegarkiem tylko, to też już sport), koniecznie publiczny (bo inaczej to nie sport, tylko takie sobie opowieści o tym co się komu zwiduje w sypialni). Ze skillful to się gospodarz już rozprawił; owszem, pewne drobne elementy takeshi castle i podobnych są losowe, no ale to równie dobrze można dyskutować np. o tym, ile jest systemowej losowości wnoszonej przez wiatr czy deszcz w mnóstwie dyscyplin niekwestionowanie sportowych.
-
2011/04/15 15:50:27
@wo
"Bardzo typowe hobby zupełnie zwyczajnych ludzi. Jeden zbiera znaczki, drugi skacze o tyczce"

Kto powiedzial ze typowe? Dla zwyczajnych ale sprawnych, lubiacych sport i wyzwania. Cos jak wlazenie na scianke. Poza tym znam chyba wiecej skaczacych o tyczce czy rzucajacych mlotem niz zbierajacych znaczki (znasz kogos kto zbiera?).

-
wo
2011/04/15 15:53:56
@grzes
"(znasz kogos kto zbiera?)"

Owszem, natomiast nie znam nikogo, kto rzuca młotem albo skacze o tyczce.
-
2011/04/15 15:57:35
@A fakt, właśnie szedłem bylem przez park

O jednej rzucaczce, co trenuje pod mostem w Poznaniu, to i w Wyborczej pewnie pisali, więc uważaj, gdzie chodzisz.
-
2011/04/15 15:57:38
@boni_s
Mnie bardziej się podoba ta, którą nieco zmienioną przekleiłem wcześniej z polskiej wiki.

Do której pasuje zarówno szansa na sukces oraz rozdanie oskarów.
-
wo
2011/04/15 16:01:01
@arturjac
"O jednej rzucaczce, co trenuje pod mostem w Poznaniu, to i w Wyborczej pewnie pisali, więc uważaj, gdzie chodzisz."

Nie umiem sobie wyobrazić okoliczności, w ktorych znalazłbym się pod mostem w Poznaniu. Moje najbliższe plany na bycie pod jakimkolwiek mostem to wycieczka rowerowa, jak się skończy budowa Północnego.
-
2011/04/15 16:41:14
@miasto-masa-maszyna
Moja żona trenuje szermierkę just for fun.

Rapiery. A więc nawet tu przyszły.

@praptak
W przeciwieństwie do rewelacji Astromarii te "bzdety" doczekały się publikacji w "Nature": Judged by several criteria, humans perform remarkably well at endurance running, thanks to a diverse array of features, many of which leave traces in the skeleton.

Aha, czyli jednak nie chodzi o bieganie wyczynowe (co przecież pozostaje nadal bzdetem), tylko o zabieganie na śmierć ssaków-krótkodystanowców poprzez parugodzinne gonienie ich świńskim truchtem.
-
2011/04/15 17:14:12
@arturjac
O jednej rzucaczce, co trenuje pod mostem w Poznaniu, to i w Wyborczej pewnie pisali, więc uważaj, gdzie chodzisz.

Czy ona przypadkiem nie zmarła przed 30-stką na jakimś zgrupowaniu?
-
2011/04/15 19:36:23
@wo:
"śmieci"
Przez litość, ona pojechałą na trzy lata na saksy. Tam sortowała. Wróciła, wznowiła karierę, zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy, teraz uczy się na trenera i sędziego, AFAIR. Z "emeryturą" w tle.
"30 lat i emerytura"
Sam powtarzałeś, że całe życie chciałeś mieć zawód rentiera. No to ona ma. A do tego spokojnie perspektywy dalszego zarobku.
A uwaga o WZW typu C z twojej strony jest irrelewantna tak długo, jak długo nie ma jakichś badań pokazujących korelację (ona jest jedynym znanym mi sportowcem z tym problemem). Mind you, taki sportowiec zwykle jest leczony w znacznie lepszych warunkach niż przeciętny Kowalski, a każdemu lekarzowi wokół zależy na tym, żeby takie rzeczy się nie zdarzyły.
-
2011/04/15 19:54:28
A, żeby nie było, ja nie wspieram poglądu, że sport wyczynowy to zdrowie. Ale to dla pewnej części populacji całkiem rozsądny wybór kariery, z którego jest profit. Za cenę, ale jednak. Promil wychodzi z tego bardzo bogaty, ale już większa część po prostu dobrze sytuowana. Jak już ktoś zauważył, nawet rezerwowy kopacz w polskiej lidze zarabia nierozsądnie dużo.
-
2011/04/15 20:00:59
@arturjac i gdzies wyzej WO
"A fakt, właśnie szedłem bylem przez park"
Jesli to nie jest jakis zabieg celowy, to winno byc, szedlem byl przez park


-
wo
2011/04/15 20:12:47
@rudy
"Sam powtarzałeś, że całe życie chciałeś mieć zawód rentiera. No to ona ma. "

No zlituj się, ale nie chodzi mi o rentiera z dwoma kaflami miesięcznie.

"A uwaga o WZW typu C z twojej strony jest irrelewantna tak długo, jak długo nie ma jakichś badań pokazujących korelację"

Korelację między częsością zastrzyków i transfuzji a ryzykiem zakażenia? W następnej kolejności: spytaj mnie o korelację między wzrostem w calach a wzrostem w centymetrach.

"Promil wychodzi z tego bardzo bogaty, ale już większa część po prostu dobrze sytuowana."

Do Anglii można wyjechać, kraj poznać, języka się nauczyć, śmiecie posortować.
-
2011/04/15 21:24:03
@Agata Wróbel:

Nie wiem, czy WO cokolwiek wie o tej dziewczynie poza tym, że sortowała śmieci. Polecam najpierw lekturę tego reportażu:
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,108460.html

a dopiero potem wypowiadanie się, że sport zabrał jej szanse na cokolwiek. Bo po prostu bzdurzysz niesamowicie.

-
2011/04/15 21:27:34
"Korelację między częsością zastrzyków i transfuzji a ryzykiem zakażenia?"

Przy współpracy z twoim dobrym przyjacielem ceterisem paribusem.
Ale wolałbym kryterium "bycie zawodowym sportowcem".
-
2011/04/15 21:34:20
@wo:
"nie chodzi mi o rentiera z dwoma kaflami miesięcznie."
Po pierwsze, to bliżej trzech, a po drugie, dochodzi do tego zgromadzony kapitał (finansowy, ale też wiedzy, znajomości, włąsnej wartości reklamowej), z którego można robić większe pieniądze, gdy ma się zapewniony byt bez potrzeby podejmowania pracy.
-
2011/04/15 21:35:20
W popularnych sportach (tenis, boks, większość sportów zespołowych) są takie pieniądze jakich większość z nas nigdy nie zobaczy. Najlepsi piłkarze w polskiej lidze dostają 100-300 tys. zł miesięcznie, Adamek za kliczkę może dostać 15 mln, starsza Radwańska zarabia co roku ponad milion dolarów. Jeśli mają głowę na karku, albo dobrego doradcę, to mogą ustawić siebie i swoje dzieci do końca życia za te parę lat i wcale nie wyglądać jak wrak - chociażby przykład Michalczewskiego, który poinwestował w centra handlowe i swoją markę napoju energetycznego (która teraz jest bardziej znana od niego) i wyszedł na tym na prawdę nieźle.

@WO pije głównie do ludzi którzy, jak Agata Wróbel uprawiają jakiś niszowy sport, którego nikt nie ogląda poza olimpiadami raz na 4 lata i które uprawia jakaś niewielka liczba osób na świecie. Oni dostają emerytury z naszych pieniędzy (Polscy piłkarze nigdy ich nie dostaną, bo przecież trzeba coś wygrać najpierw) i po zakończeniu męczącej i krótkiej kariery są w kropce, bo ani nie mają zawodu, ani pieniędzy, żeby je gdzieś zainwestować.
-
2011/04/15 21:50:04
@tomasz.piechowski
"Czy ona przypadkiem nie zmarła przed 30-stką na jakimś zgrupowaniu?"

Nie. A ta, którą masz na myśli, zmarła na skutek zatoru spowodowanego lotem.

[lurk]
-
2011/04/15 22:14:35
@wo
"Nieproste, młody człowieku, to jest zrobienie steka tak, żeby był dokładnie medium rare"
To jest akurat dosyc latwe - wystarczy znac trick z palcami.
-
wo
2011/04/15 22:47:57
@granul
"To jest akurat dosyc latwe - wystarczy znac trick z palcami. "

No właśnie po pierwsze nie znam, po drugie boję się wymachiwać ręką nad patelnią, która skwierczy!

@airborell
"Nie wiem, czy WO cokolwiek wie o tej dziewczynie poza tym, że sortowała śmieci."

Przecież gdyby ktoś nie podał jej nazwiska, to bym nawet nie wiedział, jak sie nazywa. Nie wiem dlaczego, kojarzyła mi się z imieniem Otylia, ale może to ksywka od zapaśniczej urody. But then again, sortowanie śmieci mi wystarcza, nie będę jeszcze czytał sportowych reportaży o tym, jak heroicznie trenowała (Chryste Panie, jakie nudne są teraz te teksty o tym, jak się biegnie z punktu A do punktu B - akurat omawiałem, więc musialem przeczytać jeden z nich).
-
2011/04/15 23:08:00
Teraz to się wykręcasz. To nie jest artykuł o tym, jak heroicznie trenowała, ale o tym, jak mieszkała z siedmiorgiem rodzeństwa, spała w jednym łóżku z siostrą i nie poszła do szkoły średniej, bo matka stwierdziła, że jest za głupia. To jest dziewczyna pochodząca z głębokich dołów społecznych, do tego jeszcze upośledzona ze względu na swoją wagę. Nigdy nie miałaby jakiejkolwiek szansy zaistnieć w społeczeństwie, choćby jako sortowacz śmieci w Londynie, gdyby nie sport (myślisz, że w tej Jeleśni w ogóle miałaby okazję nauczyć się angielskiego?).

Ok, sportowcy mogą mieć problemy z przystosowaniem się do życia po zakończeniu kariery. (Choć trening dał im sporo umiejętności jak najbardziej przydatnych na rynku pracy: koncentrowanie się, techniki motywacyjne, organizacja czasu itp. - za takie szkolenia buli się grubą kasę). Ale akurat przywoływanie tutaj przykładu Agaty Wróbel... Ok, nie wiedziałeś tego, więc mam nadzieję, że przynajmniej jest Ci głupio.
-
wo
2011/04/16 00:20:33
@airborell
"Ale akurat przywoływanie tutaj przykładu Agaty Wróbel... Ok, nie wiedziałeś tego, więc mam nadzieję, że przynajmniej jest Ci głupio."

Nie jest, bo opisałeś jej trudne początki sprawiające, że wydawało się na początku, że wszystko co ją w życiu czeka - to sortowanie śmieci. Dzięki sportowi, udało jej się tuż przed trzydziestką dochrapać się posady przy sortowaniu śmieci. Nie widzisz tu pewnego paradoksu?

Ja uważam, że gdyby ten wysiłek, który włożyła w rujnowanie sobie organizmu, spożytkowała na choćby ukonczenie zawodówki, wyszłaby na tym lepiej. Koło trzydziestki mogłaby już być, powiedzmy, szefową sortujących śmiecie. Zawsze lepiej jest dbać o zwykłe wykształcenie, choćby zawodowe, choćby niematuralne, niż "podążać za pasją" i niszczyć sobie organizm sportem wyczynowym.

Czy w ogóle ktokolwiek z was udzieliłby takiej życiowej porady własnemu dziecku - daj spokój z tą szkołą i pracami domowymi, trenuj skoki o tyczce, może dzięki temu dostaniesz Olimpijski Złoty Medal. I koło trzydziestki, ho ho, załapiesz się na fuchę w sortowni śmieci?
-
2011/04/16 00:31:46
Ale przecież skończyła nawet technikum. Czytałeś w ogóle ten artykuł? Tylko dzięki sportowi, bo inaczej skończyłaby edukację na podstawówce. Dzięki sportowi przebiła się z underclass do LC - co oczywiście dla Ciebie nie jest żadnym osiągnięciem, dla mnie jednak jakimś tam jest.

Czy w ogóle ktokolwiek z was udzieliłby takiej życiowej porady własnemu dziecku

O ile mi wiadomo, nikt z nas nie jest bezrobotnym ojcem wielodzietnej rodziny z Jeleśni.
-
wo
2011/04/16 01:03:20
@airborell
"Czytałeś w ogóle ten artykuł? "

Przecież piszę, że nie.

"Tylko dzięki sportowi, bo inaczej skończyłaby edukację na podstawówce."

A ja skończyłem studia tylko dzięki gumie do żucia. Nigga, pliz. Jakim cudem trenowanie ma komuś pomóc w nauce?

" Dzięki sportowi przebiła się z underclass do LC - co oczywiście dla Ciebie nie jest żadnym osiągnięciem, dla mnie jednak jakimś tam jest."

Osiągnięciem jest ogromnym, kwestionuję tylko to "dzięki sportowi".

"O ile mi wiadomo, nikt z nas nie jest bezrobotnym ojcem wielodzietnej rodziny z Jeleśni."

To załóżmy, że masz taką rodzinę jako sąsiadów i akurat poprosili Cię o poradę. Taką im dasz? Furda szkoła, najważniejsze to pakować na siłce, bo może dzięki sztangom wylądują na sortowaniu śmieci?
-
2011/04/16 01:33:00
@wo:
Ona twierdzi, że dzięki sportowi i wbrew rodzinie.
A bez sportu i po technikum też niewiele by miała perspektyw.
-
2011/04/16 07:47:23
Ok, widzę, że jesteś tak bardzo przywiązany do swoich uprzedzeń, że wolisz nie konfrontować ich z rzeczywistością. Szkoda mojego czasu, lojalnie tylko uprzedzam, że się mocno wygłupiłeś.
-
2011/04/16 09:07:31
@pentaprism
"Branie kilku tysięcy złotych za kilkukrotne pojawienie się na budowie domku uważam za niezłą fuchę. "

czy ktoś juz ci zwrócił uwage że mierzenie atrakcyjności pracy tym jak bardzo trzeba się zmęczyć jest so much lower class?
-
2011/04/16 09:15:37
@airborell
"lojalnie tylko uprzedzam, że się mocno wygłupiłeś. "

Skąd ta pewność, że nie Ty się wygłupiłeś. To jest dowód przez założenie tezy. Problem w tym, że zarówno Ty jak i wielu innych w tej dyskusji (w której niestety nie brałem udziału, bo byłem offline) zwyczajnie nie czytało uważnie. Wystarczy ostatnią odpowiedź WO:

"Osiągnięciem jest ogromnym, kwestionuję tylko to 'dzięki sportowi'."

Pisaliście, że aby odnieść sukces w sporcie, trzeba być ach i och i strategiem i niezwykłym itd. I to jest często prawda. Tylko, że osoba o tak wybitnych cechach mogłaby odnieść sukces w każdej innej dziedzinie. Gdyby Agata Wróbel (ale to dotyczy każdego wyczynowego sportowca z sukcesami), będąc tak mocarną laską zdolną do wielkich poświęceń, ciężkiej pracy, wyrwania się z UC, itd. zabrała się za coś innego, z podobnym samozaparciem, to na pewno doszłaby daleko. Jak daleko - a któż to wie - ale w każdej innej dziedzinie miała co najmniej taką samą szansę na jakiś niezły status w wieku 30 lat. Z mojej strony wielki szacun i podziw dla Agaty, ale nie za to, że wybrała sport.

Sport wyczynowy to gówniana aktywność, przez którą młodzi ludzie przegapiają szanse na wartościowe i pełne życie, bo w wieku 30 lat człowiek często już nie ma werwy żeby zaczynać od nowa, taka jest biologia, więc kończy w sortowni śmieci, albo żyjąc z tego co zarobił poleruje swoje zakurzone medale. Czy to jest wartościowe życie? Jeśli przed nią jest 50 lat (statystycznie tyle) to cholerny fuckup 5/6 dorosłego życia żyć wspomnieniami. Pewnie że nie zawsze, nic co dotyczy ludzi nie działa ZAWSZE.

W dodatku to, co się osiągnęło będą wyczynowym sportowcem, to generowanie w tłumach prostackich emocji, quasi nacjonalistycznych i plemiennych zachowań. Bo tak określiłbym coś, co Ty zapewne nazywasz kibicowaniem. A może propagowało się zdrowe życie? Siur, napylanie ciężarów, od których ludzki organizm nie wyewoluował, kręgosłup pęka i wątroba wylatuje przez dupę, to na bank jest bardzo zdrowe. Wystarczy raz nie dociągnąć pasa i od razu przekonasz się że to samo zdrowie.
-
2011/04/16 09:40:43
Agata Wróbel nie jest osobą och i ach. Jest dziewczyną z rodziny z bardzo niskim kapitałem kulturowym, o inteligencji przypuszczalnie wyraźnie poniżej średniej, naznaczoną przez swój wygląd. Dostała szansę dzięki sportowi. Gdyby trener Soćko nie zobaczył w niej talentu, najprawdopodobniej w życiu nie wyrwałaby się ze swojej Jeleśni i nie poszła do szkoły średniej.

I nie, nie sądzę, żeby w jakiejś innej dziedzinie miałaby szansę być najlepsza na świecie,
To nawet nie o kasę chodzi, ale o jakieś poczucie własnej wartości - którego przedtem nigdy nie miała, a teraz ma, nawet kiedy pracowała w sortowni śmieci. Zresztą nawet nie o bycie najlepszym na świecie chodzi. Proszę o przykład - co konkretnie mogła osiągnąć gruba dziewczyna po podstawówce z wielodzietnej rodziny ze wsi pod Żywcem? Zostać modelką? bankierem inwestycyjnym? dziennikarzem "Wyborczej"?
Przecież ona nawet własnych aspiracji nie miała, przecież trenerzy musieli ją przekonywać, żeby nie rezygnowała z treningu. Piszesz, że "wybrała" sport - ale przecież ona nie miała szans na jakikolwiek wybór. Sport dał jej jedyną szansę w życiu. I ktoś, kto ze swoich MMC-owskich wyżyn nabija się z jej ścieżki życiowej, jest cokolwiek żałosny.
-
2011/04/16 10:03:22
@airborell
Robisz cała masę różnych założeń, których nie da się dowieść i z tego wywodzisz jakąś tezę.

Skąd wiesz że gdyby trener Soćko nie zobaczył w niej talentu to już nic innego by się jej nie przytrafiło?

Skąd wiesz że przez to że trener Soćko zobaczył w niej talent nie przegapiła czegoś ważniejszego bo już była wkręcona w sport?

Skąd wiesz że kilkanaście lat później nie mogła być bankierem inwestycyjnym albo dziennikarka GW, albo chociaż? Widziałem i znałem parę "grubych dziewczyn" pracujących w zupełnie fajnych miejscach w Warszawie i w Krakowie, znałem też ludzi którzy doszli do czegoś z beznadziei UC, a nawet takich co przyjechali tu na pace jakiejś ciężarówki z Azji i sobie radzą.

Stosujesz łzawą retorykę i masę założeń, które musiałby się wszystkie jednocześnie sprawdzić żeby faktycznie sport był jej jedyna szansą.

Poza tym nawet jeśli w jej wypadku tak było (nie zgadzam się z tym, ale załóżmy na chwilę), to niczego nie dowodzi, podobnie jak niczego nie dowodzi Wojciech Fibak i jego posportowa kariera. Przeważająca większość wyczynowców nie startuje z tak ekstremalnej sytuacji życiowej ani nie ląduje tak wysoko jak Fibak. To są setki ludzi co roku odchodzących ze sportu, licząc samych tych, którzy rzeczywiście gdzieś jakiś medal dostali coś tam ważnego wygrali lub chociaż grali w mistrzu Polski. I z tego zostaje Ci w uszach 3-4 nazwiska rocznie. Ich może ktoś zatrudni za nazwisko, choćby do reklamy podpasek. Gdzie reszta? Otóż nigdzie. W życiowej dupie.
-
2011/04/16 10:31:58
Konkretnie: co mogłoby się jej przytrafić?

Widziałem i znałem parę "grubych dziewczyn" pracujących w zupełnie fajnych miejscach w Warszawie i w Krakowie,

Myślę, że większość z nich nie skończyła edukacji na szkole podstawowej - na co się zanosiło w przypadku Agaty Wróbel.
-
wo
2011/04/16 10:51:08
@rudy
"Ona twierdzi, że dzięki sportowi i wbrew rodzinie. "

A co ma powiedzieć - "zmarnowałam kawał życia na rujnowanie sobie organizmu"?

@airborell
"Ok, widzę, że jesteś tak bardzo przywiązany do swoich uprzedzeń, że wolisz nie konfrontować ich z rzeczywistością. Szkoda mojego czasu, lojalnie tylko uprzedzam, że się mocno wygłupiłeś. "

Ok, widzę, że jesteś tak bardzo przywiązany do swojego kibolstwa, że wolisz nie konfrontować go z rzeczywistością. Zawsze zapraszam, lubię jak Anonimowy Łosiu się wygłupia, choćby i mocno.

"Myślę, że większość z nich nie skończyła edukacji na szkole podstawowej - na co się zanosiło w przypadku Agaty Wróbel."

Och, "zanosiło". Więc na pewno jej pomogło, że jeszcze zmarnowała mnóstwo czasu na te wszystkie treningi i olimpiady.
-
2011/04/16 11:08:16
Lepiej byłoby, gdyby go wykorzystywała siedząc w domu i gapiąc się w telewizor.
-
wo
2011/04/16 11:19:17
@airborell
'Lepiej byłoby, gdyby go wykorzystywała siedząc w domu i gapiąc się w telewizor."

No tak, bo trenowanie do olimpiady to taki lajcik w sumie. Forma spędzania wolnego czasu. Ot, ktoś sobie hobbystycznie skacze o tyczce.
-
2011/04/16 11:39:47
Problem z Wróbel polega na tym, że cytując Wysokie Obcasy:
"W Żywcu była krawiecka. Zostanie krawcową - ucieszyła się. W dniu rozpoczęcia roku szkolnego matka zgasiła jej zapał: "Geniusza z ciebie nie będzie. Zostaw szkołę, zajmiesz się siostrą(...). Agata miała szesnaście lat, sto kilo wagi i ani jednej koleżanki. Dzieciarnia rzucała w nią wyzwiskami. Kiedy została nianią, pomyślała: nic gorszego nie mogło mnie spotkać.(...). Agata płakała: chce być krawcową, a nie niańką! Ale Lucyna Wróbel zaparła się. Jak to góralka.(...)Siedlce. Szkoła ogrodnicza. Tu w technikum uczy się dzisiaj Agata. Najsilniejsza kobieta świata - jak ją nazywają dziennikarze - ma indywidualny tok nauki, trenuje i bije rekordy. - Traktują mnie tu po ludzku.
Wychowawczyni Zuzanna Kopeć: - Przyszła do nas zapuszczona. Bez wiedzy, bez słowa, bez uśmiechu."
Sorry, ale w jej przypadku sport wyczynowy odegrał wybitnie emancypacyjną rolę. Oczywiście w tym wszystkim miała takiego pecha, że osiągnęła topowy poziom na świecie w dyscyplinie ze słabym potencjałem komercyjnym choć olimpijskiej. Szansa na to, że ktoś wyciągnął by do niej rękę, pomógł jej, zajął się nią była bardzo mała. Szansa na to, że zakładając jakimś cudem dziewczyna z taką depresją i kapitałem kulturowym zacznie walczyć sama o siebie też za duże nie były. Za to jest pewne prawdopodobieństwo, że poza pogardą, również klasową nic w życiu by ją nie spotkało.
-
wo
2011/04/16 11:43:31
@zamorano
"Za to jest pewne prawdopodobieństwo, że poza pogardą, również klasową nic w życiu by ją nie spotkało."

Za to spotkało ją sortowanie śmieci. Wielki awans, również klasowy.
-
2011/04/16 11:46:13
Spotkała ją emerytura olimpijska, nagrody za medale olimpijskie i mistrzostw świata, zwiedziła kawał świata. Z punktu widzenia dziewczyny, której matka nie chciała posłać nawet do krawieckiej zawodówki sporo.
-
wo
2011/04/16 11:53:16
@zamorano
" Z punktu widzenia dziewczyny, której matka nie chciała posłać nawet do krawieckiej zawodówki sporo."

Jestem z natury nieufny wobec gatunku literackiego zwanego "reportażem o sportowcu", bo opowieści tego typu powielają w kółko kilka tych samych grepsów - że na przykład Było Mu Ciężko, ale się zaparł. Pamiętam z jakiegoś filmu sportowca, któremu Jest Cięzko, więc trenuje biegając po schodach jakiejś biblioteki. Co we mnie jednak budzi pewną niechęć wobec kolesia przeszkadzającemu w pracy ludziom, którzy w tej bibliotece mają trzasnąć jakiś eseik.

Więc Jest Ciężko, ale Trener We Mnie Uwierzył, dodawał mi Zapału, a potem śpiewałem Hymn Na Olimpiadzie. Nie chce mi się tego czytać po raz kolejny, bo ja to już znam. Każdy Ćwoga, Bryzdula, Mięciel i Citko ma za sobą taką łzawą historyjkę. Znasz jedną, znasz wszystkie.

Bottom line: jeśli mogła wbrew matce zostać zapaśniczką, to mogła wbrew matce zostać krawcową.
-
2011/04/16 12:02:06
@dyskusja

Juz dawno nie ma sensu. Przeciez nie argumenty tu chodzi i o sens. Ktos ma poglad i zaden argument nie trafi do niego. Najlepsze ze niewiedzy i arogancji uzywa jako przewagi.

Z calym szacunkiem ale wlasnie dlatego tak bardzo lewica pasuje do tak zwanej tu prawicy. Liczy sie poglad, ktorego sie czepimy, a nie fakty.


Poza tym jakze pieknie zostac krawcowa za 1500 z mizernymi szansami na przetrwanie zamiast mistrzynia Olimpijska znana wszedzie z szansami na przyszlosc z 2500 w kieszeni.
Odmeldowuje sie i licze na kolejnego flejma gdzie gospodarz da temat, w ktorym bedzie jednak autorytetem i bedzie mozna stanac po jego stronie, bo w odwrotnym przypadku wyglada to bardzo slabo...
-
wo
2011/04/16 12:50:25
@grzes
"Przeciez nie argumenty tu chodzi i o sens. Ktos ma poglad i zaden argument nie trafi do niego. Najlepsze ze niewiedzy i arogancji uzywa jako przewagi"

Też ubolewam nad zacietrzewieniem kiboli. Zdawałoby się, rozsądni ludzie, a jak tylko usłyszą "Olimpiada", wyciągają trąbki i skandują "ce ce ce wuka widzew".

"Poza tym jakze pieknie zostac krawcowa za 1500 z mizernymi szansami na przetrwanie zamiast mistrzynia Olimpijska znana wszedzie z szansami na przyszlosc z 2500 w kieszeni. "

Problem polega jak zwykle na tym, że nie każdy będzie miał złoty medal. Liczyć na to przy wybieraniu kariery sportowej, to jak liczyć na wygraną w totku. Ale jeśli ze złotym medalem lądujesz na sortowaniu śmieci, to strach pomyśleć jak kończą ci z medalem brązowym. Już nie mówiąc o tych spoza podium, którzy też przecież zniszczyli sobie organizm na treningach.
-
2011/04/16 13:13:01
@gzres_l
"Juz dawno nie ma sensu. Przeciez nie argumenty tu chodzi i o sens. Ktos ma poglad i zaden argument nie trafi do niego. Najlepsze ze niewiedzy i arogancji uzywa jako przewagi."

Bardzo Cię przepraszam, jakie masz podstawy do tego, żeby mi (bo jestem po tej samej stronie co wo) imputować niewiedzę i na jakiej podstawie określasz mnie jako aroganckiego. Czy nie jest tak, że stosowanie argumentów ad personam jest aroganckie i sprowadza dyskusję na tory gdzie "nie chodzi już o sens"?

Poza tym co ma do tego lewica i prawica? Już Ci się wszystko miesza, bo nie potrafisz się pogodzić z tym, że twoje emocje, jak to często bywa, choć szlachetne, są również głupie. Mnie łzawa historia o "grubej dziewczynie" co nie mogła zostać krawcową nie lasuje mózgu tak, żebym przestał logicznie myśleć i zastanawiać się co dla niej mogło być lepsze.
-
2011/04/16 13:31:22
@lewy.dolny
"Mnie łzawa historia o "grubej dziewczynie" co nie mogła zostać krawcową nie lasuje mózgu tak, żebym przestał logicznie myśleć i zastanawiać się co dla niej mogło być lepsze".

No ale to jest cały czas to, co _Ty_ uważasz, że dla niej mogłoby być lepsze. Ludzie dokonują wyborów, które innym ludziom wydają się niepojęte, nielogiczne, niepraktyczne i w ogóle bez sensu. No ale to są ich wybory i nam nic do tego.
Jestem zupełnie w stanie zrozumieć osobę, która wybiera sport wyczynowy, bo po prostu to jest dla tej osoby najważniejsza rzecz w życiu, która najbardziej nadaje temu życiu sens. Tak jak dla innych ekscytowanie się, czy ktoś ma Maca czy PC. Albo czy dostanie podwyżkę w korpo w tym roku.
-
2011/04/16 13:47:47
@dolphincafe
"No ale to jest cały czas to, co _Ty_ uważasz, że dla niej mogłoby być lepsze."

Ależ oczywiście, nie o to przecież chodzi. Problemem jest cała grubo pojebana mitologia sportu. W TTDKN problem ten był już omawiany szczegółowo: tu i tu.

"Jestem zupełnie w stanie zrozumieć osobę, która wybiera sport wyczynowy, bo po prostu to jest dla tej osoby najważniejsza rzecz w życiu, która najbardziej nadaje temu życiu sens."

Widziałem to na przykładzie scholi i oazy: dzieci wybierały aktywność w tych grupach, bo jakiś pajac im przetłumaczył, że to STRASZNIE WAŻNE i nadaje życiu sens.

"Tak jak dla innych ekscytowanie się, czy ktoś ma Maca czy PC."

Ekscytowanie się? Haha.
-
2011/04/16 14:02:49
Jeśli chodzi o sport, to mam o nim lepsze zdanie niż ^wo, ale też jeden dosyć radykalny postulat, zdelegalizować piłkę kopaną w Polsce. Moim zdaniem przynosi społeczeństwu więcej szkody niż pożytku. Może wyjątek zrobić dla dzieci i amatorów po jakimś czasie, ale żadnego zawodowego kopania, żadnych klubów, stowarzyszeń, pezetpeenów.
-
2011/04/16 14:08:48
Ludzie, ponownie, faktów się trzymajmy. Ona nie skończyła w sortowni śmieci. Ona tam pojechała dla jednorazowego zarobku. Teraz szkoli się, po zrobieniu matury, na sędziego sportowego.
-
2011/04/16 14:51:32
"zdelegalizować piłkę kopaną w Polsce"

Oj niech se będzie ta piłka, tylko na boga, żadnych stadionów i kibiców w miastach. Niech se robią spędy gdzieś daleko od cywilizowanych ludzi.

Co zaś się tyczy szkodliwości zawodowego sportu dla zdrowia to znalazłem coś takiego:

archiwum.wiz.pl/1996/96071600.asp
-
2011/04/16 14:58:19
@Ona tam pojechała dla jednorazowego zarobku.

A jak zrobił się hajp z tą sortownią to dostała pracę w polonijnym radiu i klubie fitness. Poza tym zgodnie z paradygmatem bkśowym o biedzie co to jest sama sobie winna nie narzekała na swój los ("praca jak każda, trzeba szanować" etc.) w sortowni.

@Tak jak dla innych ekscytowanie się, czy ktoś ma Maca czy PC

Stara wojna Commodore vs. Atari była emocjonująca i miała mnóstwo uroku. Teraz to już nie to .


@"ce ce ce wuka widzew"

Albo "zawsze i wszędzie Nokia niekochana będzie" ;-)
-
2011/04/16 15:00:24
@bantus
"zdelegalizować piłkę kopaną w Polsce"

Hell yeah! Stadiony na biblioteki! Dwa razy dziennie przejeżdżam obok budowy stadionu narodowego i w pale mi się nie mieści takie marnowanie publicznych pieniędzy.
-
wo
2011/04/16 15:09:25
@dolphin
"No ale to jest cały czas to, co _Ty_ uważasz, że dla niej mogłoby być lepsze"

No jasne, bo oczywiście Ty uważasz, że praca w sortowni śmieci jest gites.

@rudy
"Ludzie, ponownie, faktów się trzymajmy. Ona nie skończyła w sortowni śmieci. Ona tam pojechała dla jednorazowego zarobku. "

Nie wiem, jak to wytłumaczyć tak, żeby dotarło do kibica? Kiedy mówimy "skończyła w sortowni śmieci" nie chodzi nam o to, że pojechała do sortowni i tam umarła. Albo już nigdy nie wróci. Tutaj trąbię piłkarską trąbką, w nadziei, że to pomoże Ci się skupić. Truuuuu!

Mam nadal Twoją uwagę? No to jedziemy dalej. Człowiek, który w wieku 30 lat propozycję "jednorazowego zarobku" znajduje atrakcyjną, jest w bardzo złej sytuacji osobistej, zawodowej i społecznej. Okolice trzydziestki to taki pierwszy moment, w którym młody (jeszcze) człowiek może spojrzeć na swoje życie - i albo wpada w atak paniki, że nic się nie posunęło do przodu (ale za to ostatnie pięć lat to jedna wielka balanga!), albo jest śmiertelnie zmęczony tym, jak przez te ostatnie pięć lat zapieprzał, ale za to w miarę zadowolony z pozycji, którą sobie wyrąbał maczetą w dżungli rynku pracy (mua circa 1999).

Sportowiec, który ciężko zapieprzał na medale olimpijskie, a jednocześnie jest sytuacji dokladnie takiej samej, jakby ostatnie 10 lat spędził na chlaniu i promiskuityzmie - ma pełne prawo zawyć do księżyca nad zmarnowanymi latami.

Ponadto przypominam, że mówimy o osobie, która osiągnęła maksymalne laury w swojej branży. To jak kończy 30-letni srebrny albo brązowy medalista?

@zamorano
"A jak zrobił się hajp z tą sortownią to dostała pracę w polonijnym radiu i klubie fitness. "

A hajp się zrobił, bo to złota medalistka. Los srebrnej albo brązowej już by wszyscy olali ciepłym parabolicznym. A co z tymi zapaśnikami, którzy nie mają w ogóle medali, ale zasuwali równie ciężko?
-
wo
2011/04/16 15:22:02
Boję się, że powyższe jest za mało łopatologiczne, więc jeszcze trochę potrąbię w kibolskie trąbki, trutututu, trutututu, i wyjaśnię, że nie chodzi o wszelkiego typu propozycje jednorazowego zarobku, tylko właśnie o propozycję typu wyjazd na sortowanie śmieci. Jednorazowy zarobek w postaci, bo ja wiem, stworzenia strony WWW dla jakiejś małej firmy, jest już dla 30-latka OK (nawet jeśli wynagrodzeniem jest parę banknotów w kopercie).
-
2011/04/16 15:28:03
@qrek1

Znalezłeś info co najwyżej o wpływie sportu na długość życia, a nie na stan zdrowia. Jajako średni wiek uprawiający za młodu sporty, może nie wyczynowo, ale już nie amatorsko (np. siata młodzików na poziomie miszczów województwa, czyli treningi 5 razy w tygodniu, a potem inne różne różności) nawet wrogom, a już na pewno własnym dzieciom, nie polecam sportu. Jakieś ruchowe rekreacje, owszem, nawet siłowe czy szybkościowe, ale nie sport sensu stricto. Bo po treningu sportowym, to ja mam podniszczone ręce, nadgarstki, bark i kolano. A to są organy dość przydatne w życiu, choć tego się jako nastolatek, czy młody dorosły, nie rozumie. Teraz już trochę się ustabilizowałem, artresan rulez, a i fizycznie nie pracuję, o ile nie chcę; ale np. kiedy chcesz i musisz budować sobie dom w wieku lat 22, i płaczesz z bólu, bo sprawność i siłę masz, ale każdy staw poniżej łokcia cię napie... , no ale co począć, robisz dalej - to już wtedy całe to trenersko-sporto-kibolskie pierdololo wepchnąłbyś komuś do gardła. O, wtedy miałem bardzo wiele ciętych ripost, o ciężarze bloczka siporeksu, dla trenera, który wydawał się gadać sensownie o treningu i w ogóle jeszcze parę lat wcześniej. A to jest przedszkole, co ja uprawiałem i dostałem wzg. kolegów, którzy poszli w zawodowstwo, siatę, nogę, nawet lekkiej atletyki, np. kolega z technikum, który grał w podrzędnej lidze, ale też grzał ławę w juniorach reprezentacji Polski w nogę - w wieku lat 19 ciągłe skierowania do poradni sportowej, kontuzje, zabiegi, zgrupowania, mecze, kontuzje, zabiegi, itd itd. a i tak był na tyle inteligentny, że nie liczył na lotto, czyli lukier w lidze czy reprezentacji, tylko planował AWF.
Więc opowiastki, jak to 50 letni zawodowiec sportowiec jest całkiem sprawny, chyba żeby nie, a sportowcy nie umierają wcześniej, chyba że mogliby żyć dłużej, to jedno, a katastrofalny pogorszenie ich komfortu życia, w tym przeważnie zdrowia i możliwości samorealizacji, to drugie. BTW podobna argumentacja pro i contra jest przy wyborze paru innych powszechnie poważanych karier - np. zawodowego wojskowego.
-
2011/04/16 15:44:34
@WO
"'No ale to jest cały czas to, co _Ty_ uważasz, że dla niej mogłoby być lepsze'

No jasne, bo oczywiście Ty uważasz, że praca w sortowni śmieci jest gites".

Nie, ja uważam, że każdy sobie układa życie, jak jej/mu muzyka gra i jak umie/chce/może/potrafi/other.
Uczepiłeś się tej sortowni śmieci i Agaty Wróbel, jakby to był jedyny scenariusz (przy tym, jak już wykazano, nie znasz całości kontekstu, z którego wyrywasz garściami i sypiesz na oślep tym, co wyrwałeś).
W każdej dziedzinie może wyjść i może nie wyjść, jak w Vonnegut hoax: "Your choices are half chance. So are everybody else's." Najlepiej opracowany plan, może się walnąć, bo whatever...
No i nie wszyscy muszą/chcą żyć według scenariusza, który inni ustalają i w wieku 30 lat mieć już mniej więcej osiągnięte, ustalone, ścieżka obrana i tak dzień za dniem.

Mnie w sumie bardziej ciekawi, czemu WO et consortes tak uwiera to, że są ludzie, którzy uprawiają sport i się z tym nie kryją :-)
-
2011/04/16 16:03:04
@dolphincafe
"Mnie w sumie bardziej ciekawi, czemu WO et consortes tak uwiera to, że są ludzie, którzy uprawiają sport i się z tym nie kryją :-)"

hint: dlaczego bieganie w maratonie jest uzalezniajace

auch: doczytaj linki
-
2011/04/16 16:19:51
@WO

Ponadto przypominam, że mówimy o osobie, która osiągnęła maksymalne laury w swojej branży. To jak kończy 30-letni srebrny albo brązowy medalista?
...
A hajp się zrobił, bo to złota medalistka. Los srebrnej albo brązowej już by wszyscy olali ciepłym parabolicznym. A co z tymi zapaśnikami, którzy nie mają w ogóle medali, ale zasuwali równie ciężko?


Mówimy o osobie, która nie zdobyła najwyższych laurów w swojej dyscyplinie (rozumianych przez złoty medal olimpijski). Jest ona srebrną i brązową medalistką olimpijską.
-
2011/04/16 16:22:51
@boni_s
Bo po treningu sportowym, to ja mam podniszczone ręce, nadgarstki, bark i kolano. A to są organy dość przydatne w życiu, choć tego się jako nastolatek, czy młody dorosły, nie rozumie. Teraz już trochę się ustabilizowałem, artresan rulez, a i fizycznie nie pracuję, o ile nie chcę; ale np. kiedy chcesz i musisz budować sobie dom w wieku lat 22, i płaczesz z bólu, bo sprawność i siłę masz, ale każdy staw poniżej łokcia cię napie... ETC

O właśnie o to chodzi, tzw. sport zakłada bardzo ostre współzawodnictwo, wobec czego starający się o tzw. wyniki muszą przekraczać fizyczne wartości krytyczne stawów, ścięgien i innych flaków i farfocli. Gdzie tu ta legendarna sawanna?

Więc opowiastki, jak to 50 letni zawodowiec sportowiec jest całkiem sprawny

Ja wiem? Szachista wagi piórkowej chyba może być jeszcze sprawny.
-
2011/04/16 16:38:04
@jerzman
@hate do sportu.
Może jakiś osobisty uraz z przeszłości.


Ale z takimi tekstami to raczej do dyskusji w rubryce towarzyskiej onetu.
-
2011/04/16 16:52:37
@gammon
Argumenty z #sawanny to w ogóle przyciągnięte są z dupy strony. One mogą dotyczyć rekreacyjnego niby sportu abo co, ale nie wyczynu. Takie wysiłki jak robią wyczynowcy codziennie, to na #sawannie robiło się raz na miesiąc albo i pół roku, przecież ogólnie obraz, czy to z historii czy aktualnych z resztek tzw. kultur pierwotnych pokazują jak wół, że życie płynie raczej wolno, i po prostu unika się wysiłku, tak jak to tylko możliwe (a jeśli wydaje się inaczej - to sprawdzić czy we łbach nie namieszała religia, albo przemoc/walka - BTW i czyż nie jest tak też ze sportem, że od pewnego poziomu jest to mieszanka wiary/nadziei i walki z i/lub o). A w wyczynowym sporcie, to jakby wprost przeciwnie. A to, że nasza kultura umożliwia życie JESZCZE bardziej bezwysiłkowe niż tego przysłowiowego Araba pod palmą, czy Indian znad Amazonki, co już odbija się nam na zdrowiu itd itd, to jest inna para kaloszy.

"Ja wiem? Szachista wagi piórkowej chyba może być jeszcze sprawny."

Fizycznie zapewne, ale czy psychicznie... ktoś wcześniej podnosił, że takie sporty umysłowe to też są deczko kosztowne w zdrowiu, tyle że psychicznym. No dobra, bardziej serio, to uważam, że zachodzi odwrotna zależność - te sporty, szachy itp. przyciągają zaburzonych, którzy mają szanse na jeszcze "lepsze" rozwinięcie zaburzeń w full scale po...banie, a nie odwrotnie. No ale nasza, w sensie moja czy WO argumentacja jest w mocy, nawet wobec szachów czy brydża - na poziomie wyczynowym to nadal jest katastrofalnie obciążający trening, tyle że umysłowy, kolidujący ogólnie ze zdrowiem i tzw. real lifem. I to że się poznało trochę ludzi, wygrało jakiś medalik czy pucharek, i zwiedziło kawałek świata, niekoniecznie wyrównuje koszta.
-
2011/04/16 17:15:41
@dolphincafe
"Mnie w sumie bardziej ciekawi, czemu WO et consortes tak uwiera to, że są ludzie, którzy uprawiają sport i się z tym nie kryją :-)"

Ci ludzie mnie nie uwierają, co najwyżej współczuję im, im bardziej wyczynowo, tym bardziej im współczuję, bo wiem ile to kosztuje, i będzie kosztować ich później. A tym nielicznym, którzy z tego szajsu odeszli w jakiś tam sukces, nawet nie jak Fibak czy Szewińska czy Zasada, ale w normalne życie MMC z odłożonych dziengów i kontaktów, sława za inteligencję, że nie skończyli w sortowni czy jako wykidajło czy jako wrak człowieka. Ale przecież nie sławię ich za osiągnięcia sportowe, które dla mnie są niczem.
A uwierają ci, którzy dzieciakom wmawiają, we własnym interesie, że sport taki cool i że jest fajniejszą i lepszą drogą życiową niż bycie krawcową czy elektrykiem. Porównanie przytoczone wcześniej, ze scholą czy harcerstwem czy innym podobnymi sektami, jak najbardziej uprawnione. Otóż mam w głębokiej pogardzie, ale nie tego dzieciaka/nastolatka/człowieka, który se łamie zdrowie i życie treningiem czy inną absurdalną i wyczerpującą aktywnością, ale tych małych ciuli, którzy na tym dzieciaku robią swoje małe (albo i duże) interesiki, małe (albo i duże) przyjemności, i leczą małe (albo i duże) kompleksy.
-
2011/04/16 18:28:49
@jerzman
Przepraszam, jeśli poczułeś się urażony.

Czemu miałbym czuć się urażony tym, że piszesz komentarze pod niewłaściwym adresem?
-
2011/04/16 18:51:04
"przecież ogólnie obraz, czy to z historii czy aktualnych z resztek tzw. kultur pierwotnych pokazują jak wół, że życie płynie raczej wolno, i po prostu unika się wysiłku"

Co to za idiotyczny argument? Przecież człowiek jest tworem ewolucji, a ewolucja najładniej zachodzi podczas gwałtownych zmian klimatycznych. Myślisz że to przypadek że chodzimy na dwóch nogach, nie mamy sierści i się pocimy? Człowiek jako jedyny z naczelnych chodzi wyprostowany ponieważ takie poruszanie się jest najbardziej korzystne energetycznie. Badano ile kalorii zużywają różne gatunki na przebycie jakiegoś tam dystansu i wyszło, że ludzie deklasują inne naczelne. Jesteśmy najoszczędniejsi i chodzenie nas najmniej męczy. To prowadzi nas do prostej konkluzji, ze jako gatunek mieliśmy epizod w swojej historii, że żeby przetrwać musieliśmy popierdalać w słońcu po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Nie twierdzę że to było bardzo zdrowe, ale komu szkodziło ten umierał i się nie rozmrażał. To przez co przechodził nasz gatunek spokojnie można przyrównać do ćwiczeń sportowców ekstremalnych przeprowadzanych na całej populacji.
Dziś oczywiście mamy tylko pozostałość po tamtym epizodzie, dzięki której możemy sobie bez większego wysiłku i szkody dla zdrowia chodzić po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Możemy też być zawodowymi sportowcami i w większości wypadków nie kończy się to kalectwem na starość.
BTW ile widzi się ludzi starszych nie mogących chodzić bądź chodzących o kulach, o lasce? To są byli sportowcy? Nie sądzę.
-
2011/04/16 18:59:49
@grek1

ekstremalny wysiłek zabijał i człowiek by ocalić gatunek ewoluował do stworzenia, które męczy się mniej niż inne, by uniknąć śmiertelnego ekstremalnego wysiłku, dobrze zrozumiałem?
-
2011/04/16 19:28:07
@qrek1
Co to za idiotyczny argument?

O idiotycznych argumentach za chwilę.

Przecież człowiek jest tworem ewolucji, a ewolucja najładniej zachodzi podczas gwałtownych zmian klimatycznych.

Define: "najładniejsze zachodzenie ewolucji".

Człowiek jako jedyny z naczelnych chodzi wyprostowany ponieważ takie poruszanie się jest najbardziej korzystne energetycznie. Badano ile kalorii zużywają różne gatunki na przebycie jakiegoś tam dystansu i wyszło, że ludzie deklasują inne naczelne. Jesteśmy najoszczędniejsi i chodzenie nas najmniej męczy. To prowadzi nas do prostej konkluzji, ze jako gatunek mieliśmy epizod w swojej historii, że żeby przetrwać musieliśmy popierdalać w słońcu po kilkadziesiąt kilometrów dziennie.

Czy możesz wytłumaczyć, w jakich drastycznych warunkach klimatycznych wyewoluowało Twoje rozumowanie?
-
2011/04/16 19:28:27
@duxripae

Wiesz to nie jest moja dziedzina, ekspertem nie jestem, ale wydaje mi się że dobrze myślisz. Na co dzień nie mamy np dostępu do 100% siły własnych mięśni, a szympansy mają. Inne zwierzęta chyba też...
-
2011/04/16 20:03:18
@hejterzy kopanej

Ale granderbi powinniście obejrzeć, bo was Zapatero wyklnie.
-
2011/04/16 20:30:00
@fidelio77
Ale granderbi powinniście obejrzeć, bo was Zapatero wyklnie.

Wówczas chórem zaśpiewamy "wyklęty powstań ludu ziemi".
-
wo
2011/04/16 21:02:25
@qrek
"To prowadzi nas do prostej konkluzji, ze jako gatunek mieliśmy epizod w swojej historii, że żeby przetrwać musieliśmy popierdalać w słońcu po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. "

...i stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana.

@dolphin
"Nie, ja uważam, że każdy sobie układa życie, jak jej/mu muzyka gra i jak umie/chce/może/potrafi/other. "

Co nie oznacza, że tych życiowych sytuacji nie umiemy oceniać. Mówimy czasem o kimś, że spieprzył sobie życie - a o kimś innym, że świetnie jest sobie ułożył. Twoja i podobnych Tobie kiboli niechęć do przyznania się do tego, jak sam oceniasz sytuację 30-latki w sortowni śmieci, pośrednio dowodzi, że oceniacie ją tak samo jak my. Tylko Was zawuwuzelizowało, no bo ce ce cewuka.
-
2011/04/16 21:30:55
@qrek1
"To prowadzi nas do prostej konkluzji, ze jako gatunek mieliśmy epizod w swojej historii, że żeby przetrwać musieliśmy popierdalać w słońcu po kilkadziesiąt kilometrów dziennie."

Miałem tu esej napisać o błędach w pokątnym rozumieniu ewolucjonizmu i tego co "naturalne", ale mi się odechciało. W skrócie - jako gatunek mieliśmy epizod, ba, nawet epoki całe, w swojej historii, że żeby przetrwać musieliśmy mieć dzietność na poziomie 5 czy 6. Chcesz dowieść, że jest to optymalna dzietność tu i teraz? Że wszystkie kobiety powinny, dla zdrówka i samodoskonalenia, rodzić co dwa lata, no a te predysponowane, szerokobiodre, to powinny wręcz trenować i napierać co roku, przy odpowiednim wsparciu lekarskim i trenerskim, żeby nam za szybko nie padły, a już po 12 dziecku i w wieku 30 lat mogą przejść na zasłużoną emeryturę fertylizacyjną. Pasuje?

"Na co dzień nie mamy np dostępu do 100% siły własnych mięśni, a szympansy mają. Inne zwierzęta chyba też..."

Keskese?? Bo nie rozumiem - że ty nie masz okazji na wysiłek fizyczny, to myślisz, że wszyscy tak mają, i dlatego siłka rulez?
-
2011/04/16 21:39:02
@WO
"Co nie oznacza, że tych życiowych sytuacji nie umiemy oceniać. Mówimy czasem o kimś, że spieprzył sobie życie - a o kimś innym, że świetnie jest sobie ułożył. Twoja i podobnych Tobie kiboli niechęć do przyznania się do tego, jak sam oceniasz sytuację 30-latki w sortowni śmieci, pośrednio dowodzi, że oceniacie ją tak samo jak my. Tylko Was zawuwuzelizowało, no bo ce ce cewuka."

Przede wszystkim, nie jestem kibolem. Hałas mi przeszkadza, więc tym bardziej nie jestem fanką wuwuzel i innych hałasogennych gadżetów/aktywności.
I weź, takie raczej bucowate są te Twoje opinie na temat komentującej, o której wiesz tylko tyle, że się z Tobą nie zgadza.
Skąd możesz wiedzieć, jak ja sama oceniam sytuację 30-latki w sortowni śmieci, żeby uważać, że się do tego nie przyznaję? Twój wywód jest od czapy, no ale coś musisz napisać, żeby było, że Twoje na wierzchu, co nie?
Można mieć opinię na ten temat, ale ocenianie, zwłaszcza tak negatywne i w taki sposób wyrażane, jak tutaj, jest li i jedynie arogancją.
-
wo
2011/04/16 22:28:25
@dolphin
"Skąd możesz wiedzieć, jak ja sama oceniam sytuację 30-latki w sortowni śmieci, żeby uważać, że się do tego nie przyznaję? "

Skoro się nie przyznajesz to dlatego, że nie pasuje Ci to do tezy. A nie pasuje Ci to do tezy, bo oceniasz tak samo jak ja. Tyle, że kibolstwo Ci nie pozwala tego na głos powiedzieć, stąd ucieczka w ogólniki typu "każdy sobie wybiera".

"jest li i jedynie arogancją. "

Używanie formuły "li i tylko" jest li i tylko pretensjonalne.
-
2011/04/16 22:39:07
"Skoro się nie przyznajesz to dlatego, że nie pasuje Ci to do tezy. A nie pasuje Ci to do tezy, bo oceniasz tak samo jak ja. Tyle, że kibolstwo Ci nie pozwala tego na głos powiedzieć, stąd ucieczka w ogólniki typu 'każdy sobie wybiera'".

Nie oceniam tak samo jak Ty, znów posługujesz się logiką od czapy. Zwłaszcza że znam kontekst, chciało mi się kiedyś poczytać.
Nie wiem, o co chodzi Ci z tym kibolstwem, chcesz być po prostu nieuprzejmy, czy z jakiegoś innego powodu jesteś dla mnie niemiły?


"'jest li i jedynie arogancją'.

Używanie formuły "li i tylko" jest li i tylko pretensjonalne."

Użyłam formuły "li i jedynie".
Aż tak bardzo chcesz mi dowalić, a brakuje Ci argumentów, że uciekasz się do czepiania się pozamerytorycznego?
-
wo
2011/04/16 22:47:39
@dolphin
"Nie oceniam tak samo jak Ty, znów posługujesz się logiką od czapy. "

Ostatnia szansa - powiedz wprost, jak oceniasz życiową sytuację 30-latki, której sytuacja osobista (samotność), społeczna i finansowa sprawiają, że atrakcyjną dla niej propozycją jest wyjazd na jednorazowy zarobek sortowaniu śmieci. Oceń to w skali od 0 do 10, gdzie 0 to "nie życzyłbym najgorszemu wrogowi" a 10 to "wypas z wyczesem, chcialbym, żeby moja córka miała około 30 identyczną pozycję jak ta zawodniczka".

Moja ocena to 1. Twoja? I bez wykrętów, bo wylecisz.

"Nie wiem, o co chodzi Ci z tym kibolstwem, chcesz być po prostu nieuprzejmy, czy z jakiegoś innego powodu jesteś dla mnie niemiły? "

Interesuje się sportem? Check. Unika klarownych wypowiedzi? Check. Pretensjonalnie się wypowiada? Check. Ilu jeszcze powodów miałbym potrzebować?
-
2011/04/16 22:54:31
@WO
Nie nakręcaj się tak, mnie się już nie chce gadać z gościem, który na wejściu kłapie mi szufladą z etykietą "kibolstwo".
Nie kłopocz się z banowaniem, zaoszczędzę Ci slot na kogoś, komu bardziej zależy, wracam do lurkowania.
-
2011/04/16 23:04:34
@wo "której sytuacja osobista (samotność), społeczna i finansowa sprawiają, że atrakcyjną dla niej propozycją jest wyjazd na jednorazowy zarobek sortowaniu śmieci."

Bardzo bym nie chciał polemizować z tezą, że sport ssie a sport wyczynowy ssie wyczynowo, ale akurat Wróbel nie jest najlepszym przykładem. Przecież gdyby skończyła tę zawodówkę krawiecką miałaby wszelkie szanse wylądować na tej samej sortowni, tyle, że wtedy nikt by jej z niej nie wyciągnął.
Kiedy ostatni raz korzystałeś z usług krawcowej?
-
2011/04/16 23:43:03
"musieliśmy mieć dzietność na poziomie 5 czy 6. Chcesz dowieść, że jest to optymalna dzietność tu i teraz? Że wszystkie kobiety powinny, dla zdrówka i samodoskonalenia, rodzić co dwa lata, "

Zwyczajnie informuję że dzietność na poziomie 5 czy 6 nie jest dla większości populacji szkodliwa, tak samo jak nie jest szkodliwe dla większości uprawianie sportu na poziomie ekstremum. Nie ma w tym nic zdrowego, ale nie ma też w tym nic zabójczego dla większości. Są ludzie których sport zabije, są ludzie których ciąża zabije, choć częściej przy pierwszym dziecku niż przy szóstym.
-
2011/04/16 23:45:02
@amatil
Chyba trafiłeś bardzo malowniczo kulą w płot z tymi obiekcjami o krawcowej w opozycji do świetlanej kariery pakowaczki sałatek i sortowaczki śmieci - IMO dość trudno polemizować z guglem - na "oferta UK krawcowa" gugiel daje coś koło 20tys stron, z czego pierwsze czterdzieści czy pięćdziesiąt to rzeczywiście oferty pracy w UK i IR, a nie np. artykuły jak to źle mają krawcowe w UK. Mam pisać dalej, czy wnioski wyciągniesz sam?
-
2011/04/16 23:50:23
@qrek1

No to się nie dogadamy, bo mamy różne definicje i kryteria szkodliwości. Ja swoim córkom nie życzę ani wyczynowego sportu, ani 6 dzieci, co dwa lata sztuka, bo uważam, że obie te rzeczy SĄ szkodliwe w szerszej perspektywie. Ale niech zgadnę, nie masz dorosłych córek, a nawet jeszcze nie planujesz ich, powiedzmy, szóstki?
-
2011/04/17 00:00:22
Agata Wróbel, po pierwsze, na saksy pojechała w wieku lat 25. Teraz ma lat 29 i kontynuuje edukację.
Nie dla każdego jest sport wyczynowy, ale dla dziewczyny wybitnie w krańcowym centylu wagi i siły fizycznej, z bardzo małego miasteczka? Nie jest dziwne, że trenerzy się nią zainteresowali i jest fajne, że dzięki temu wyrwałą się z okolicy, w której, jak można wnosić z przykładu jej koleżanek, mało kto się wyrywa.
Jest wyjątkowym przypadkiem, ale właśnie dlatego kiepskim przykładem. Ja jej wybory życiowe oceniałbym na 8 w skali 1-10.
-
2011/04/17 00:14:42
@boni_s
To jeszcze sprawdź ile zarabia krawcowa i czy na pewno jest to więcej niż sortowaczka śmieci.
-
2011/04/17 00:24:14
Heh, tak, życie sportowca to udręka, nie to co np. zapieprz do 65 roku życia w jakiejś cementowni czy innej hucie.
-
2011/04/17 09:09:03
W skali 0-10 Agata Wróbel zanim zaczęła uprawiać sport była gdzieś na poziomie 0. Zero perspektyw na dalszą edukację, zero szans na znalezienie sensownego partnera życiowego, zero szans na sensowną pracę.

Sport pozwolił jej się przesunąć gdzieś na poziom 5-6. Owszem, jej życie w dalszym ciągu nie jest bajką - nie da się przeskoczyć tych wszystkich braków w kapitale kulturowym, nie da się przeskoczyć bariery wyglądu, która jednak dość mocno ogranicza jej szanse znalezienia odpowiedniego partnera życiowego (to tak a propos samotności, którą z niewiadomych powodów powiązałeś z uprawianiem sportu). Ale ma jakieś tam oszczędności i perspektywę na emeryturę olimpijską, jest rozpoznawalna, zyskała poczucie własnej wartości. A gdyby nawet jej się nie udało zdobyć tych medali, to i tak warto było - dla wyrwania się z rodzinnego środowiska, w którym nic dobrego jej nie czekało, dla pójścia do jakiejkolwiek szkoły. Jeżeli nawet dzięki sportowi miałaby przeskoczyć z poziomu 0 na poziom 1, to i tak jest to krok w górę.

Nie chcę dyskutować o sportowcach jako ogóle. Uważam, że wybrałeś sobie kompletnie idiotyczny przykład (nie mając pojęcia o punkcie startowym Agaty) i nie potrafisz się przyznać do błędu.
-
2011/04/17 09:38:33
re fakty, Agata Wróbel wróciła z Anglii i sortowania śmieci z partnerem życiowym.
-
2011/04/17 10:04:39
@magikal
"To jeszcze sprawdź ile zarabia krawcowa i czy na pewno jest to więcej niż sortowaczka śmieci."

Jakbyś naprawdę uważał(a), że to "ile się zarabia" (i na dodatek "na jednorazowym wyjeździe") jest najnajnajważniejsze, to byś zrobił(a) jeden kurs z amfą do Amsterdamu. No ale chyba nie jest to kariera dla każdego, co nie? A ja np., może nieco bardziej rozsądnie i legalnie niż kurs z amfą, pracowałbym w swoim zawodzie, ale na norweskiej czy angielskiej platformie wiertniczej, albo w Libii czy Iraku. Ale jakoś, nie, dziękuję. Nic nie poradzę, że w MC nie ocenia się kariery, także cudzej, tylko przez $/h.

@fidelio77
"Heh, tak, życie sportowca to udręka, nie to co np. zapieprz do 65 roku życia w jakiejś cementowni czy innej hucie."
Przeważnie to udręka, man. A nasz point nie w tym, że każdy z LC ma lepiej jako krawcowa czy fizyczny na hucie, niż jako sportowiec wyczynowiec, tylko że bardzo bardzo nieliczni sportowcy osiągają życiowy sukces większy niż krawcowa czy fizyczny na hucie, tracąc w międzyczasie najlepsze lata i czasem zdrowie. Profit? Fail!
-
2011/04/17 10:08:45
"Ja swoim córkom nie życzę ani wyczynowego sportu"

Ja kobietom też sportu nie życzę, a już zwłaszcza podnoszenia ciężarów. Trudno znaleźć gorszy sport dla kobiety. Niech będzie łyżwiarstwo figurowe, siatkówka, może bieganie, tenis, ale podnoszenie ciężarów? WTF?

" ani 6 dzieci, co dwa lata sztuka"

Moja babka miał 4ke i mogła ci zaświadczyć że na starość to super sprawa.

"Ale niech zgadnę"

Niech zgadnę, masz wadę wzroku?
-
2011/04/17 10:24:49
Że co, łyżwiarstwo figurowe jest lepsze od podnoszenia ciężarów? Stanowczo nie życzę swoim córkom zostania anorektyczkami, a to jest warunek konieczny sukcesów w łyżwiarstwie.

Zresztą - dosyć brzydka dyskryminacja grubych Ci w podtekście wychodzi. Agata Wróbel nie miałaby szans ani w łyżwiarstwie figurowym, ani w siatkówce, ani w tenisie.
-
2011/04/17 10:44:00
@"bardzo bardzo nieliczni sportowcy osiągają życiowy sukces większy niż krawcowa czy fizyczny na hucie, tracąc w międzyczasie najlepsze lata i czasem zdrowie. Profit? '

Pięćdziesięcioletni hutnicy i krawcowe, tudzież rolnicy, wprost tryskają zdrowiem, mam kilkoro w rodzinie. Ludzkie wraki, choć ani dnia nie uprawiali sportu. A ich życie było pasjonujące, bardzo. Wielki sukces życiowy. Lower class idąc do sportu nie ryzykuje wiele. 'Kontuzje' tak czy siak ma jak w banku. A do middle class większość z nich i tak się nie nadaje.
-
2011/04/17 11:20:56
@gzres
"Jak bylem w przedszkolu"

Opowiedz nam o tym, to fascynujące! Ja nie byłem, więc chętnie słucham takich historyjek.

"a to zanim zostalem miedzy innymi wiceprezesem"

Och, na trzy-czte-ry wyjmujemy siusiaki i machamy, machamy, machamy!

" to tez niektorzy dyskutanci wowczas uwazali ze jak ostatni cos powiedza, udajac ze nie slysza drugiej strony to mysleli, ze maja racje."

Uważali, to myśleli. Nie uważali - jak Ty, na zajęciach z języka polskiego (musi wtedy byłeś zajęty wyczynowym sportem), to mają problem.
OTOH, smutna praktyka mówi, że do bycia prezesem czy wiceprezesem nie trzeba umieć spójnie wyrażać myśli (czasem się boję, że to nawet niewskazane).

"ze maja racje"

Którą oczywiście zawsze miałeś Ty?

@you_are_a_toy
"Lower class idąc do sportu nie ryzykuje wiele"

Haha, nie. Złamane życie, brak zawodu, spierdolona socjalizacja, alkoholizm, narkotyki, bezdomność, przemoc, i co tam jeszcze idzie w pakiecie. Socjalnym.
-
wo
2011/04/17 11:23:25
@amatil
"Kiedy ostatni raz korzystałeś z usług krawcowej?"

Kilka razy w roku. Jestem zdziwiony tym pytaniem. Wam się nigdy nie zdarza pragnienie zrobienia poprawki krawieckiej w sensie, wyczailiście bardzo tanio superancki płaszcz z wyprzedaży, ale rękawy trochę za długie? No mniejsza, jak odniesiecie sukces reprodukcyjny, będziecie mieć bardzo często potrzebę oddania jakichś dżinsów na przeszycie suwaka.

@airborell
"Zero perspektyw na dalszą edukację, zero szans na znalezienie sensownego partnera życiowego, zero szans na sensowną pracę. "

To nie musi być prawda - to są Twoje naciągane wnioski z duszoszczipatielnego reportażu, napisanego zgodnie ze strychulcem "łzawych historyjek o sportowcach".

"Sport pozwolił jej się przesunąć gdzieś na poziom 5-6."

Jeżeli sortownia śmieci to dla Ciebie "5-6", to co jest ponizej?

"a propos samotności, którą z niewiadomych powodów powiązałeś z uprawianiem sport"

Nie ze sportem, tylko z atrakcyjnością oferty "wyjechać na sortowanie śmieci". Niesamotny człowiek ma nawet zasadniczy problem z ofertą "wyjechać na paromiesięczne stypendium, na które można zabrać rodzinę".

"Ale ma jakieś tam oszczędności"

Tego też nie wiesz, to już sobie dopisujesz, bo nie potrafisz się przyznać do błędu.

@yaat
"Ludzkie wraki, choć ani dnia nie uprawiali sportu."

Uprawiaj sport, bądź w tym stanie 20 lat wcześniej!
-
2011/04/17 11:25:51
@Kilka razy w roku. Jestem zdziwiony tym pytaniem. Wam się nigdy nie zdarza pragnienie zrobienia poprawki krawieckiej w sensie, wyczailiście bardzo tanio superancki płaszcz z wyprzedaży, ale rękawy trochę za długie

Mam kolegę, co ciągle tak robi. Ja zresztą też, ale nie u krawcowej, u nas w LMC umiemy szyć po prostu.
-
wo
2011/04/17 11:27:17
@mrw
"Mam kolegę, co ciągle tak robi. Ja zresztą też, ale nie u krawcowej, u nas w LMC umiemy szyć po prostu."

Więc w MMC to traktujesz trochę jak mycie samochodu - może i byś sam umiał, ale po cholerę. Poprawki krawieckie kosztują grosze, to nawet nie jest pięć dych.
-
2011/04/17 11:34:18
@krawcowa
W'ogle to jest to, czego nienawidzę w mitologii sportu najbardziej: ułuda jakiegoś osiągnięcia. Że dostaniesz ten medal olimpijski, i że to już jest jakiś inny świat, że wyrwałeś się z biedy i teraz wszystko będzie "lepiej". A to przecież bullszit, bo i najbliższa rodzina, i przyjaciele są w tym samym miejscu.

Popychanie kitu, że sportowe wyczyny, medale i sukcesy dają szczęście - w porównaniu do którego spokojne życie krawcowej jest nudne i nic nie znaczące - to jedna z największych zbrodni sportowej mitologii. Bardzo brzydzę się takim światem, światem prostej, samczej rywalizacji.
-
2011/04/17 11:46:56
Zakładam, że informacje przedstawione w obu reportażach o pani Wróbel są zgodne z prawdą.

Co do oszczędności - Agata Wróbel zdobyła dwa medale olimpijskie. Zakładając, że premie za Ateny i Sydney były na zbliżonym poziomie co za Pekin, za same medale dostała od PKOl 250 tysięcy złotych. Do tego nagrody rzeczowe i premie od sponsorów. Przez cały czas pobierała stypendium, dostawała jeszcze nagrody za medale mistrzostw świata i Europy. Myślę, że miała okazję trochę zaoszczędzić. Do tego ma perspektywę pewnego dochodu po przekroczeniu 35. roku życia.

Po co w związku z tym jechała do tej sortowni? Nie wiem. Na pewno nie dlatego, że musiała - mogła dalej dźwigać te ciężary, zajmować piąte miejsca na świecie i pobierać stypendium olimpijskie.

Poprawki krawieckie kosztują grosze, to nawet nie jest pięć dych.

Co mówi o niezwykłej atrakcyjności pracy krawcowej.
-
2011/04/17 11:47:37
@eli
"Haha, nie. Złamane życie, brak zawodu, spierdolona socjalizacja, alkoholizm, narkotyki, bezdomność, przemoc, i co tam jeszcze idzie w pakiecie. Socjalnym."

A bez sportu całe to ryzyko znika.

@wo
"Uprawiaj sport, bądź w tym stanie 20 lat wcześniej!"

Ja, na szczęście, nie muszę. Ale dla wielu może to być opcja warta rozważenia. Nie wszyscy skończą na wózkach. Pewnie ktoś, gdzieś w Ameryce policzył, czy się opłaca.
-
2011/04/17 11:49:39
@eli_w
"Bardzo brzydzę się takim światem, światem prostej, samczej rywalizacji"

Czyli brzydzisz się wolnym rynkiem pracy na którym krawcowa musi walczyć o zlecenia. Słusznie.
-
wo
2011/04/17 11:49:52
@eli
"że to już jest jakiś inny świat, że wyrwałeś się z biedy"

O właśnie, ująłeś to w pigułce. Potrzeba wiary w ten schemat posuwa Airborella z Amatilem (panowie, jeden z Was - jak zwykle nie pomnę, który - ogłosil kiedyś, że się obraża i sobie odchodzi, już myślałem, że uniknę pomyłek na przyszłość...) do potrzeby dokonfabulowania sobie rzekomych oszczędności, które teraz Wrobel dadzą lepszy start. Oczywiście, nie mają powodu, by wierzyć, że takie oszczędności w ogóle są - ale po prostu muszą być, bo to pasuje do schematu łzawej opowieści "Droga Bryzduli przez ciernie do przełomowego sparringu z Ćwogą".

Tymczasem jak wszyscy zauważyli, problemem pani Wróbel na początku był brak kapitału kulturowego. Na jego podnoszenie jest tak naprawdę tylko jeden sposób. Szkoła. Edukacja. Nie bieganie po schodach biblioteki z plecakiem pełnych cegłówek, ale wejście do środka i sięgnięcie po tzw. książki.

Jeśli tak po prostu dasz komuś z klasy niższej - powiedzmy - pół miliona złotych, on wcale dzięki temu nie awansuje społeczne. Po roku po tych pieniądzach nie będzie śladu. Nie ma takiej sumy, jakiej by nie można przepić (mogę to zademonstrować empirycznie, gdyby ktoś zechciał sfinansować badania).

Jeśli wbrew matce mogła wyciskać sztangi, to wbrew matce mogła też pójść do technikum. I to by jej zrobiło nieskończenie lepiej.
-
2011/04/17 11:52:18
@you_are_a_toy
"A bez sportu całe to ryzyko znika."

Przecież nie piszę, że znika, piszę, że mitologia sportu jest w tym obrzydliwa, że kłamie, że tego w sporcie wcale nie ma, że jest tylko duch szlachetnej sportowej rywalizacji.

@jasam
Poza tym - w kulturze chyba mamy sporo obrazków, jak się kończą młodzieńcze marzenia o karierze sportowej.
-
wo
2011/04/17 11:54:32
@fidelio
"Czyli brzydzisz się wolnym rynkiem pracy na którym krawcowa musi walczyć o zlecenia. Słusznie."

To nie jest taka rywalizacja, w której najlepsza krawcowa w Polsce ma złoty medal, potem są jeszcze dwie na podium, a reszta się nie liczy. Krawcowa tak jak dziennikarz, nie musi koniecznie być Najlepszym Dziennikarzem W Polsce, żeby mieć zlecenia.

@airborell
"Zakładam, że informacje przedstawione w obu reportażach o pani Wróbel są zgodne z prawdą. "

Nigga, pliz. Wierzyć w reportaż o sportowcu? Ty może idź z paczką od Grycana do jakiegoś liceum, bo był reportaż, że za licealistki robią piwo za loda.

"za same medale dostała od PKOl 250 tysięcy złotych."

Jeśli brakuje Ci kapitału kulturowego, te pieniądze znikną bardzo szybko i nikt nie będzie wiedział nawet, co się z nimi stało.

"Po co w związku z tym jechała do tej sortowni? Nie wiem. Na pewno nie dlatego, że musiała"

Na pewno dlatego, że musiała, bo sytuacja finansowa była już dramatyczna.

"Co mówi o niezwykłej atrakcyjności pracy krawcowej"

To jest dla niej pięć minut roboty. Pięć peelenów za minutę pracy? Daj mi namiary na taką fuchę, a będę w nią wchodzić.
-
2011/04/17 12:05:23
@wo
"Jeśli wbrew matce mogła wyciskać sztangi, to wbrew matce mogła też pójść do technikum. I to by jej zrobiło nieskończenie lepiej."

Ale w technikum nikt Ci nie obieca, że będą medale, sukcesy, zdjęcia, wywiady, reportaże i że będzie się można poczuć ważnym, potrzebnym, docenionym. A do takich dziecięcych/młodzieńczych potrzeb odwołuje się mitologia sportu.

@fidelio77
"Czyli brzydzisz się wolnym rynkiem pracy na którym krawcowa musi walczyć o zlecenia."

Brzydzę się rabunkową eksploatacją.
-
2011/04/17 12:07:09
@Więc w MMC to traktujesz trochę jak mycie samochodu - może i byś sam umiał, ale po cholerę. Poprawki krawieckie kosztują grosze, to nawet nie jest pięć dych.

Wiadomo.
-
wo
2011/04/17 12:09:37
@eli
"Ale w technikum nikt Ci nie obieca, że będą medale, sukcesy, zdjęcia, wywiady, reportaże i że będzie się można poczuć ważnym, potrzebnym, docenionym. A do takich dziecięcych/młodzieńczych potrzeb odwołuje się mitologia sportu. "

Ha ha, napisałem na zamówienie "Znaku" tekst do książki dla młodych dziennikarzy. Oto jedna z najważniejszych porad dla młodego adepta zawodu:

Nie miej wygórowanych ambicji. Nie spodziewaj się, że kiedykolwiek zostaniesz Tomaszem Lisem i będziesz pytać co z tą Polską? na ekranie ogólnopolskiej telewizji.
Postaw sobie zadanie mniej ambitne, ale bardziej realne: że będziesz pytać czy wobec obecnych tendencji na rynku paliw opłaca się kupić samochód z silnikiem diesla? na ekranie niszowego tematycznego kanału motoryzacyjnego, jednego z kilkudziesięciu w pakiecie telewizji cyfrowej. Jeśli przy tym staniesz się postacią pozytywnie rozpoznawaną wśród entuzjastów motoryzacji - a zarobki wystarczą na wyprowadzenie się od rodziców - to uważaj siebie za dziennikarza, który robi przyzwoitą karierę.
-
wo
2011/04/17 12:10:35
Szszfak, blox zabił ładne cudzysłowy. Twórców engine bloksa i agorowego CMS wysłać na olimpiadę!
-
2011/04/17 13:12:13
@wo
"To nie jest taka rywalizacja, w której najlepsza krawcowa w Polsce ma złoty medal, potem są jeszcze dwie na podium, a reszta się nie liczy. Krawcowa tak jak dziennikarz, nie musi koniecznie być Najlepszym Dziennikarzem W Polsce, żeby mieć zlecenia"

To zależy. W mniejszym mieście może się okazać, że jest rynek tylko dla jednej krawcowej. W większym mieście okazuje się, że rynek może i większy ale koszty życia takie, że się nie utrzymasz. Nagle się okazuje, że i tak lądujesz na etacie w sortowni śmieci w Anglii. I wcale nie jesteś tam w złym towarzystwie, bo pracują z Tobą absolwenci wyższych polskich uczelni, którzy zderzyli się z polskim rynkiem pracy. Wszyscy z bardzo dużym kapitałem kulturowym. Przykład może przejaskrawiony bo niekoniecznie np. sortownia ale np. zmywak.

No i jeszcze jedno zatrzeżenie. Nie można rozciągać przykładu niszowej olimpijskiej dyscypliny na sportowców w ogóle. Piłkarz polskiej ekstraklasy zarabia krocie nie przemęczając się zbytnio. Ci najlepsi którzy zarabiają bajońskie kwoty przegrywają potem z drużynami z Azerbejdżanu więc o sportowym wyczynie i byciu najlepszym z najlepszych w ogóle nie można tu mówić.

Trzecia sprawa kontuzje i urazy sportowe w porównaniu z wypadkami przy pracy w innych zawodach to naprawdę pikuś. Górnik może zginąć w kopalni, a wszędzie tam gdzie pracuje się z użyciem ciężkiego sprzętu łatwo zostać kaleką. Zwłaszcza w dobie dzikiego bolandzkiego kapitalizmu.
-
2011/04/17 13:21:20
@fideoio77
"W mniejszym mieście może się okazać, że jest rynek tylko dla jednej krawcowej."

Uwaga, włączamy ssanie.

"W większym mieście okazuje się, że rynek może i większy ale koszty życia takie, że się nie utrzymasz."

Krawcowa jako samodzielna jednostka bojowa.

"bo pracują z Tobą absolwenci wyższych polskich uczelni, którzy zderzyli się z polskim rynkiem pracy"

Absolwenci, którym ktoś popychał te same kity, co ludzie od sportu: że wystarczy zrobić studia, a potem to już tylko kariera, apanaże, dodatki, premie, samochody, komórki i laptopy. I mamy te wszystkie wyższe szkoły gotowania na gazie, specy od marketingu, którzy potem uczą na swoich blogaskach, jak zrobić swojego popularnym i mieć ZOMG 500 wejść dziennie. Albo jak się lansować na fejsbuku; z 55 lajeczkami.

"Piłkarz polskiej ekstraklasy zarabia krocie nie przemęczając się zbytnio."

Zakazać.

"Ci najlepsi którzy zarabiają bajońskie kwoty przegrywają potem z drużynami z Azerbejdżanu więc o sportowym wyczynie i byciu najlepszym z najlepszych w ogóle nie można tu mówić."

Bo chodzi o mitologię, nie o rzeczywistość.

"Trzecia sprawa kontuzje i urazy sportowe w porównaniu z wypadkami przy pracy w innych zawodach to naprawdę pikuś."

Ale nikt nie opowiada o hutnictwie i górnictwie jak o zbawieniu.
-
wo
2011/04/17 13:41:17
@fidelio
"W mniejszym mieście może się okazać, że jest rynek tylko dla jednej krawcowej. "

W moim małym mieście jest rynek dla kilku. Nie ma tu niestety w ogóle rynku na publicystów kulturalnych, więc dojeżdżam do sąsiedniego miasta. Idź se chłopcze potrąb w wuwuzele, bo już za bardzo kibolizujesz.

" Nie można rozciągać przykładu niszowej olimpijskiej dyscypliny na sportowców w ogóle"

Przecież olimpijskie są wyselekcjonowane jako te najpopularniejsze. Pamiętam jeszcze butthurt jak wywalono z olimpiady jakąś dyscyplinę - co to było, chód sportowy? W każdym razie, jakiś koleś szlochał wtedy w mediach, że to dla niego koniec kariery.

"Trzecia sprawa kontuzje i urazy sportowe w porównaniu z wypadkami przy pracy w innych zawodach to naprawdę pikuś"

Twojej starej.
-
2011/04/17 14:15:20
Nigga, pliz. Wierzyć w reportaż o sportowcu? Ty może idź z paczką od Grycana do jakiegoś liceum, bo był reportaż, że za licealistki robią piwo za loda.

To ciekawe, bo jakoś w reportaż o sportowcu, który poszedł pracować do sortowni śmieci uwierzyłeś. To co, idziesz z tą paczką od Grycana?

Dostała 250 tysięcy, plus przez ileś lat miesiąc w miesiąc chyba 6 tysięcy stypendium sportowego. Bardzo wątpię, żeby tą kasę przepiła albo przegrała na giełdzie. Raczej - nie zdawała sobie sprawy, ile ma pieniędzy i że wcale nie musi wyjeżdżać pracować do sortowni śmieci. Tak czy owak, obaj jesteśmy tutaj w sferze domysłów.

No i wreszcie - bardzo wątpię, czy jako szef zmiany na sortowni śmieci albo krawcowa byłaby w stanie zaoszczędzić w ciągu sześciu lat 250 tysięcy. O emeryturze olimpijskiej już nie mówię.
-
2011/04/17 14:37:35
@fidelio
"Zarabiają na co dzień w klubach."

To są prawdopodobnie takie same pieniądze jak te, co dostaje TTDKN za proatomowy lobbing. Tylko my nie mamy takich kosztów.

"ale jakoś nie martwiłbym się o jego poziom życia."

Nagła kontuzja, koniec kariery, wóda, koks, patologia, długi. To się już chyba w przeszłości zdarzało.

@airborell
"To ciekawe, bo jakoś w reportaż o sportowcu, który poszedł pracować do sortowni śmieci uwierzyłeś. To co, idziesz z tą paczką od Grycana?"

To sugestia jest bez sensu, weź się z niej wycofaj, proszę.

"Raczej - nie zdawała sobie sprawy, ile ma pieniędzy i że wcale nie musi wyjeżdżać pracować do sortowni śmieci."

Nie wiem co o tym powiedzieć. Naprawdę nie wiem.
-
wo
2011/04/17 14:43:50
@airborell
"To ciekawe, bo jakoś w reportaż o sportowcu, który poszedł pracować do sortowni śmieci uwierzyłeś"

Ojejku, jaka potrzebna jest ta edukacja medialna młodzieży! Mała korkopetycja za friko (patrzcie jaki jestem milusi). "Sportowiec w sortowni" to tzw. fakt. Gdyby to nie była prawda, redakcja musiałaby zamieścić sprostowanie, albo nawet coś zabulić. "Trener Apoloniusz Wyrwas wspomina, że Agata miała ciężko" to natomiast subiektywny zapis spotkania reportera z trenerem Wyrwasem. Trener Wyrwas mógł to spotkanie zapamiętać inaczej, ale redakcja nie musi tego sprostować. To naturalne, że różni reporteży posłani do tego samego miasteczka opiszą co innego.

Małe ćwiczenie warsztatowe. Do nazwisk: Wojciech Tochman, Wojciech Staszewski, Mariusz Szczygieł, Katarzyna Surmiak-Domańska i Jacek Hugo-Bader dopisz odpowiednie zdania z reportaży:

"Z trenerem Wyrwasem spotykam się na miejscu, w którym kiedyś w przepaść gruchął autokar wiozący chore na białaczkę zgwałcone dzieci z Bośni. Gdy mu o tym opowiadam, jego twarz tężeje. Twardy jak głaz, nie płacze, ale tuli mnie, gdy widzi mój wybuch szlochu"

"Z trenerem Wyrwasem robimy tysiąc pompek i dwieście przysiadów. Rozgrzani, idziemy pobiegać tam, gdzie Wyrwas biegał z Agatą".

"Trener Apoloniusz ma czeskie korzenie. Może dlatego nie protestuje, gdy towarzyszący mi w tej wyprawie awangardowy artysta zaczyna malować jego awangardowy portret".

"No cóż, lubię się przebierać za kobiety - potwierdza AW - zaczęło się od tego, że odkryłem, że pasuje na mnie dres mojej zawodniczki Elizy Gołąd [niektóre nazwiska zmieniono]"

"Polewam kolejną kolejkę bimbru. Poldek zaczyna szlochać. Mówi, że ma już dość tych dziennikarzy, którzy tu przyjeżdżają i zadają mu durne pytania. Pocieszam go - ja nie z tych i pijemy zdrowie Agaty"

Bonusowo, ogadnij tego autora:

"Nigdzie nie ma tu WiFi, 3G nie ma zasięgu. W najwyższym punkcie miejscowości złapałem połączenie Edge. Plącze się za mną jakiś człowiek o wyglądzie profesjonalnego trenera. Czuję się nieswojo, uciekam do hotelu".

"Bardzo wątpię, żeby tą kasę przepiła albo przegrała na giełdzie"

To prostsze niż myślisz, zwłaszcza jeśli masz tyle rodzeństwa.
-
2011/04/17 15:10:48
@eli
"To są prawdopodobnie takie same pieniądze"

aktywni.pl/aktualnosci/zarobki-pilkarzy/

"Nagła kontuzja, koniec kariery"

Już jest milionerem, może spokojnie skończyć karierę choćby jutro. Po kilku latach grania, fajnie nie?
-
2011/04/17 15:16:42
@fidelio
"aktywni.pl/aktualnosci/zarobki-pilkarzy/"

SERIO?!

"Już jest milionerem, może spokojnie skończyć karierę choćby jutro. Po kilku latach grania, fajnie nie?"

Bo fantazja jest od tego, żeby fidelio bawił się na całego; serio, masz bardzo fajne wyobrażenie o życiu z odsetek. Ciekawe, że tak chętnie pomijasz fakt, że przyzwyczaili się już do nieco innego standardu życia.
-
2011/04/17 15:22:56
@wo
"Otóż właśnie dlatego, że na pewno rozumiem różnicę, użyłem tych słow, których użyłem."

To czemu użyłeś sformułowania względem transwestyty: "Ujawnia swą biologiczną płeć"? To sugeruje odmienną płeć psychiczną. A tak się składa, że transwestyci wcale nie czują się kobietami. Ale że linia podziału czasami jest niewyraźna (bo niektórzy ludzie np. biorą hormony, ale nie robią operacji itp.), coraz popularniejsze jest pojęcie "transgenderyzm".

"Smutne, że tak dużo jest kolesi, którym się wydaje, że to jest to samo."

Te terminy są na tyle płynne, że mają wiele różnych znaczeń, ale 'tranwestytę' używa się zasadniczo tylko jako obelgę. Tak jak w miejsce 'homoseksualisty', który ma negatywne konotacje, używa się wesołego geja. I zauważ, że buce wciąż upierają się przy mówieniu 'homoseksualiści'.

BTW, mam nadzieję, że nie czerpiesz informacji z JSS? Zdajesz sobie sprawę, że znaczna część 'transseksualistek' które tam się pokazują wcale nimi nie jest?
-
2011/04/17 15:26:36
@eli
" Ciekawe, że tak chętnie pomijasz fakt, że przyzwyczaili się już do nieco innego standardu życia."

Mówimy o milionach dolarów. Może z tym wrócić do Bolandy i kupić firmę w której pracujesz.
-
2011/04/17 15:27:50
@misoretu
"Tak jak w miejsce 'homoseksualisty', który ma negatywne konotacje, używa się wesołego geja."

Rze co?

Funfact: tu w komciach "rze co" pojawiało się długo przed "Uważam rze".
-
2011/04/17 15:28:47
-
2011/04/17 15:31:42
Czyli to, że zanim przyjechał po nią Soćko, skończyła edukację na podstawówce, faktem nie jest? Ok, rozumiem: "fakt - coś, co potwierdza tezę WO w dyskusji".
-
wo
2011/04/17 15:41:56
@airborell
"Czyli to, że zanim przyjechał po nią Soćko, skończyła edukację na podstawówce, faktem nie jest? "

Faktem nie jest "gdyby nie trener, nie poszłaby do technikum".

@eli
"Funfact: tu w komciach "rze co" pojawiało się długo przed "Uważam rze"."

Usenet to #sawanna blogosfery. Tam pojawiły się najmocniejsze memy.

@misoretu
" To sugeruje odmienną płeć psychiczną. "

Gdy piszę, że mam samochód typu crossover SUV, to nie sugeruje, że mam też hotroda. Gdy piszę, że ujawnia biologiczną, chodzi mi o ujawnienie biologicznej. Nie wypowiadam się o jego psychicznej.

" 'tranwestytę' używa się zasadniczo tylko jako obelgę."

Twoja stara może tak używać, ale to źle o niej świadczy.

"I zauważ, że buce wciąż upierają się przy mówieniu 'homoseksualiści'. "

Największym bucem i tak jest Maciej Nowak, który upiera się przy mówieniu "pedał".

"BTW, mam nadzieję, że nie czerpiesz informacji z JSS? "

Nie znam skrótu, więc pewnie nie.
-
wo
2011/04/17 15:42:21
@fidelio
"Już jest milionerem, może spokojnie skończyć karierę choćby jutro. Po kilku latach grania, fajnie nie?"

Eee, jakby wygrał w totka, miałby jeszcze więcej.
-
2011/04/17 15:46:07
Mam prośbę do zwolenników podnoszenia ciężarów jako drogi zawodowej kobiet o podanie jakichś liczb. Kibicom pewnie będzie łatwo poprawić moje nieumiejętne szacunki w oparciu o twarde statystyki.
Prawdopodobieństwo zdobycia w ciągu roku przez Polskę medalu na olimpiadzie, MŚ, ME itp. 50% (zapewne zawyżam).
Liczba zawodniczek aktywnych w danym roku 500 (liczba z sufitu).
Czas trwania kariery 15 lat.
Stąd prawdopodobieństwo zdobycia medalu w całej karierze przez idealnie sferyczną zawodniczkę 1,5%. W tej sytuacji statystyczna sportswomenka rentierka będzie musiała zadowolić się kwotą ok. 40 zyka miesięcznie.
-
2011/04/17 15:48:06
@fidelio
"Mówimy o milionach dolarów. Może z tym wrócić do Bolandy i kupić firmę w której pracujesz."

I co by miał z nimi biedulek zrobić, zakładając, że ktokolwiek chciałby mu je sprzedać?

Skoro mówimy o milionach dolarów, to pomyślmy, ile np. kosztuje utrzymanie wymiana i utrzymanie samochodów; ile kosztują przeloty klasą biznes, ile kosztuje miesięczne utrzymanie wielkiego domu i jakichś apartamentów. Ile kosztują wakacje takiego kogoś, ile wydaje na ciuchy, kosmetyki, zegarki, pokazywanie się w różnych miejscach? Jak już sobie odpowiesz na te strasznie trudne pytania, to może skumasz, że wydatki ludzi, którzy mają od pyty hajsu wyglądają zupełnie inaczej. I to cię może skłoni do zastanowienia, jak łatwo jest przepuścić kilka milionów. Zwłaszcza, jak z powodu depresji wywołanej "nikt się mną już nie interesuje, a przecież byłem taki zajebisty" wpada się w wódę, koks i szemrane towarzystwo.

Choć oczywiście wcale tak nie musi być. Mamy przykłady sportowców, którzy po zakończeniu kariery radzą sobie nieźle. Np. Diego Maradona.
-
2011/04/17 15:52:54
@wo
Lotto nie ma tu nic do rzeczy, sam zawsze podkreślał, że doszedł do tego ciężką pracą.
-
wo
2011/04/17 15:54:33
@fidelio
"Lotto nie ma tu nic do rzeczy, sam zawsze podkreślał, że doszedł do tego ciężką pracą."

Bo w sporcie, oczywiście, w ogóle nie istnieje czynnik losowości. Trzymam Cię już tylko dlatego, że jesteś skibolizowany w sposób wyjątkowo komiczny, więc nie szarżuj.
-
2011/04/17 16:08:28
@eli
Maradona sobie nieporadził, Boniek i Fibak sobie poradzili. Widać mamy predyspozycje do radzenia sobie.
-
2011/04/17 16:12:31
@fidelio77
"Maradona sobie nieporadził, Boniek i Fibak sobie poradzili. Widać mamy predyspozycje do radzenia sobie."

Radzenie sobie zdarza się nielicznym, chętnie się zapomina o tych, którzy sobie nie poradzili. Jak się ma finansowo Otylia Jędrzejczak?
-
2011/04/17 16:16:45
@fidelio
No i oczywiście: co dalej chcesz zrobić z argumentem "Gortat może kupić firmy dla których pracuję"?

I czy cokolwiek do Ciebie dotarło, jeśli chodzi o poziom życia, przyzwyczajenia (zwłaszcza ludzi, którzy wyrwali się z biedy i mają w sobie "nigdy więcej") i koszty z tym związane? Trochę wątpię, ale skąd możesz to wiedzieć, pewnie nigdy nie rozpuszczałeś pieniędzy tylko dlatego, że były.
-
2011/04/17 16:22:29
@dyslektyg: ale my nie rozmawiamy o podnoszeniu ciężarów jako ścieżce kariery dla przeciętnej kobiety, tylko o podnoszeniu ciężarów jako ścieżce kariery dla silnej dziewczyny ważącej 117 kg, która miała taki talent, że w trzy lata po rozpoczęciu treningów została mistrzynią świata.

Cały czas macie problem z odróżnieniem ogólnej zasady (bo co do zasady to przecież ja się zgadzam z WO: intensywny trening sportowy to nie jest dobra ścieżka kariery, zwłaszcza dla osoby, która ma inne drogi do wyboru - zbyt duża wariancja, zbyt mała szansa, że akurat mnie się uda) od konkretnego przypadku Agaty Wróbel, którym WO głupio się posłużył i teraz nie potrafi - jak zwykle - przyznać się do błędu).
-
2011/04/17 16:24:02
@wo
"Bo w sporcie, oczywiście, w ogóle nie istnieje czynnik losowości."

Ale lotto opiera się tylko i wyłącznie na losowości. Sukces w sporcie nie. Dlatego ta analogia jest słaba.

"Trzymam Cię już tylko dlatego, że jesteś skibolizowany w sposób wyjątkowo komiczny, więc nie szarżuj."

A ja myślałem, że to publicysta kulturalny szarżuje pisząc coś o mojej starej.
-
wo
2011/04/17 16:30:00
@fidelio
"Ale lotto opiera się tylko i wyłącznie na losowości. Sukces w sporcie nie. Dlatego ta analogia jest słaba."

Prawdopodobieństwo, że początkujący piłkarz osiągnie sukces na miarę Borubara, jest zaniedbywalnie niskie. Tylko idiota by planował karierę zawodową licząc na to, że będzie Borubarem albo wygra w totka. Dlatego analogia jest bardzo dobra.

"A ja myślałem, że to publicysta kulturalny szarżuje pisząc coś o mojej starej."

Jak kibol myśli, to myśli błędnie. Założę się, że nawet wierzysz w szanse polskiej reprezentacji w mundialu Europy, bo nowy trener Ma Plan.
-
2011/04/17 16:30:20
@fidelio77
Maradona sobie nieporadził

NIE PORADZIŁ się pisze, świerszczyku mój.

Boniek i Fibak sobie poradzili. Widać mamy predyspozycje do radzenia sobie.

No to jest was trzech z "predyspozycjami do radzenia sobie": fidelio77, Boniek i Fibak. A na świecie żyje ponad sześć miliardów ludzi.
-
2011/04/17 16:33:16
@fidelio77
Ale lotto opiera się tylko i wyłącznie na losowości.

Sądziłem, że numer na wylosowanej kulce jest deterministycznie zależny od sił, działających na zestaw kulek podczas losowania. Masz na ten temat jakieś inne dane?
-
2011/04/17 16:57:03
Tak z boku i z tego co pamiętam - polecam przyjrzeć się Fibakowi, bo on jest nie tylko przykładem, że sportowiec wyczynowiec sobie poukładał ładnie życie, ale też węższym - że istnieją sportowcy, którzy maja od początku duży kapitał kulturowy, i jest on znacznie ważniejszy niż finansowy ze sportu, już nie mówiąc o całej tej sławie, która przemija jak szybka żmija. Otóż, o ile pamiętam Fibak wygrał jako prawie nastolatek czy nieco ponad, na pierwszym większym turnieju poza demoludami coś koło 1200$, co było fortuną w PRLu, i mógł wrócić, i prowadzić dalej karierę, i skończyć w Myciskach jako nauczyciel wuefu, no góra jako nauczyciel tenisa w Wawie. I wtedy, nie pamiętam, sam czy z namową kogoś z rodziny czy trenera itp, zainwestował to wszystko w PIERWSZY turniej do rankingu, starczyło na gołe wpisowe i dojazd. I zaczął grać, aż dograł się do bodaj miliona (większości z reklam), po czym ten milion pomnożył, głównie u brokerów, w przeciwieństwie do wielu sportowców, którzy ten milion, jak eli pisze, przechlapali błyskawicznie na życie na wysokiej stopie, po końcu kariery.
Podsumowując - z milionów dzieciaków wrobionych w wyczynowy sport wygrywają cokolwiek jakieś promile, z czego takich, którzy tę wygraną przekuwają w jakiś tam sukces, są znowu promile. I znacznie bezpieczniejszą dla dzieciaka inwestycją jest inwestowanie w edukację i kulturę niż w mięśnie czy szybkość.
-
2011/04/17 17:07:22
@boni_s
Podsumowując - z milionów dzieciaków wrobionych w wyczynowy sport wygrywają cokolwiek jakieś promile, z czego takich, którzy tę wygraną przekuwają w jakiś tam sukces, są znowu promile. I znacznie bezpieczniejszą dla dzieciaka inwestycją jest inwestowanie w edukację i kulturę niż w mięśnie czy szybkość.

O to to właśnie. Z doprecyzowaniem, że "inwestowanie w edukację i kulturę" nie stoi na przeszkodzie ruszaniu się, nawet systematycznie intensywnemu (jak ktoś lubi), byle tylko nie "wyczyn".
-
2011/04/17 17:17:22
@boni_s
inwestowanie w edukację i kulturę

Zgoda, pod warunkiem że mają co inwestować, w sensie kasy i tego "kapitału kulturowego" (kolejność dowolna). Agata, zdaje się, nie miała ani jednego ani drugiego.
BTW szansa przepuszczenia ciężko zarobionych pieniędzy jest ortogonalna do tego "kapitału kulturowego", przykłąd Małysz (dekarz po zawodówce i prawdopodobnie tak by mu zostało).
-
2011/04/17 17:32:57
@BTW szansa przepuszczenia ciężko zarobionych pieniędzy jest ortogonalna do tego "kapitału kulturowego", przykłąd Małysz (dekarz po zawodówce i prawdopodobnie tak by mu zostało).

Prz'sz protestant, to też jakiś kapitał kulturowy.
-
2011/04/17 18:30:21
@wo - komcie

reporteży - reporterzy
-
2011/04/17 19:22:24
@mrw
Bo protestanci nie puszczają kasy na wódę i dziwki?
-
wo
2011/04/17 19:22:58
"reporteży - reporterzy"

Straszne skutki dyskusji o sporcie - sorki!
-
2011/04/17 19:56:41
Co do zarobków piłkarzy: pamiętajcie że owszem piłka jest popularnym sportem i nawet w drugiej lidze się świetnie zarabia a i z trzeciej idzie wyżyć. Ale też jest masa chętnych do trenowania i konkurencja odpowiednio większa. Chętnie bym zobaczył sensowną analizę czy rzeczywiście opłaca się pakować w popularny sport, czy też może jednak rzeczywiście więcej sensu ma jakaś nisza.

Anegdotycznie: kumpel z liceum trenował piłkę od dziecka. W pewnym momencie wyrósł z juniorów, w lokalnej 4-ligowej drużynie miejsca się dla niego nie znazło. Dla nikogo z jego rocznika zresztą.

-
2011/04/17 20:19:38
Myślę, że mnie, Tobie ani WO statystycznie nie opłaca się pakować w żaden sport, bo nie mamy odpowiednich warunków fizycznych ani talentu. Agacie Wróbel się opłacało, Leo Messiemu się opłacało - bo już w momencie, gdy zaczynali treningi, widać było, że są wyjątkowo utalentowani.

Przy czym jest kwestia możliwości alternatywnych. Młody sportowiec z wielkomiejskiej MMC ma wybór: treningi albo nauczenie się kolejnego języka, rozwijanie zainteresowań etc. W przypadku małomiasteczkowej LC często to jest wybór: treningi albo gapienie się w telewizor albo chlanie wódy z kumplami.
-
2011/04/17 20:36:33
@airborell
"Przy czym jest kwestia możliwości alternatywnych. Młody sportowiec z wielkomiejskiej MMC ma wybór: treningi albo nauczenie się kolejnego języka, rozwijanie zainteresowań etc. W przypadku małomiasteczkowej LC często to jest wybór: treningi albo gapienie się w telewizor albo chlanie wódy z kumplami."

Ok, ale to właśnie powód do dyskusji, bo o ile uwierzę, że, powiedzmy, dla dzieciaka z faveli w Juarez, piłka kopana jest rzeczywiście jedyną ucieczką z megaszamba, to jednak bardzo bardzo trudno uwierzyć, że sport wyczynowy jest taką niezłą ucieczką dla polskiej LC - przecież nie w tym problem, że Wróbel pojechała na saksy do UK czy DE, bo jeździ tak milion czy dwa Polaków z LC, ale w tym, że na cholerę był jej ten cały wyczynowy sport, skoro wylądowała dokładnie tam, gdzie lądują 18-20 latkowie z jej okolicy, też bez wykształcenia i możliwości (akurat mam kuzynów z Beskidów, to znam to wszystko z pierwszej-drugiej ręki).
-
2011/04/17 20:49:00
Ale właśnie dzięki temu, że jest tą Agatą Wróbel - medalistką olimpijską, nie utkwiła w tej sortowni na dobre, bo ktoś o niej napisał reportaż w gazecie i dostała jakieś inne propozycje. TSD, ona była bliżej underclass niż LC.
-
2011/04/17 21:22:20
@wo
"Prawdopodobieństwo, że początkujący piłkarz osiągnie sukces na miarę Borubara, jest zaniedbywalnie niskie. Tylko idiota by planował karierę zawodową licząc na to, że będzie Borubarem albo wygra w totka. Dlatego analogia jest bardzo dobra."

Borubar skończył technikum samochodowe, więc gdyby mu nie wyszło w futbolu to po prostu może kiedyś naprawiałby Twoje auto. Także to nie jest tak, że ktoś całe swoje życie kładzie na futbolowej szali.

"Jak kibol myśli, to myśli błędnie. Założę się, że nawet wierzysz w szanse polskiej reprezentacji w mundialu Europy, bo nowy trener Ma Plan"

Myślę na ten temat to samo co kibol Stec.
-
wo
2011/04/17 21:47:18
@fidelio
"Myślę na ten temat to samo co kibol Stec."

No właśnie. Zawsze jak na nich przypadkiem trafię w radiu, to się podniecają, że nowy trener przesunął Ćwoge na miejsce Bryzduli i #jestplan, więc zwycięstwo jest no już prawie zupełnie pewne.
-
2011/04/17 21:49:16

@red.grzeg
zarobki piłkarzy

Primo - Druga liga to jeszcze powiedzmy jakaś szansa na odłożenie pieniędzy na przyszłość aby po końcu kariery piłkarskiej dorzucać sobie do pensji dekarza albo nauczyciela WF (jeśli się będzie miało energię albo miało by zrobić studia odpowiednie). Trzecia liga to zarobki, które nie sądzę by konkurowały z przywołanym dekarzem.

@kariera sportowca - zły wybór ścieżki kariery
Chciałbym zauważyć, że trochę przy ataku "wybór kariery sportowca, to koszmarny wybór bo jakie są szanse na dużą karierę" tracicie z oczu fakt, że w "cywilizacjo-śmierci" początek kariery piłkarskiej to raczej przedział wiekowy 7-10 lat plus trening, który w młodym wieku jest prowadzony tak by nie "zajechać" organizmu. W wieku 15-16 lat z dużym prawdopodobieństwem można już stwierdzić, czy dzieciak będzie mógł odnieść poważniejsze sukcesy. Większość dzieciaków ze szkółek juniorskich po prostu skończy na etapie "przygody z piłką jak byli młodzi". Oczywiście, że niespełnione ambicje rodziców itp mogą wywołać niezłą traumę. Ale w normalnych sytuacjach dziecko wyjdzie z całej przygody z podwyższoną sprawnością fizyczną i paroma plusami w głowie, i to na parę lat przed tym nim będzie podejmowało kluczowe decyzję dotyczące kariery.

-
wo
2011/04/17 21:51:39
@siadczyk
"Ale w normalnych sytuacjach dziecko wyjdzie z całej przygody z podwyższoną sprawnością fizyczną"

...i rozwalonym ACL.
-
2011/04/17 22:26:48
@airborell
''Bardzo wątpię, żeby tą kasę przepiła albo przegrała na giełdzie. Raczej - nie zdawała sobie sprawy, ile ma pieniędzy i że wcale nie musi wyjeżdżać pracować do sortowni śmieci. Tak czy owak, obaj jesteśmy tutaj w sferze domysłów'''.

Dokładnie, ilu ludzi już tak wyjechało na wszelki wypadek. Może sam też wyjedź pracować w sortowni - oczywiście pozostaje w sferze domysłów, czy musisz, czy nie, ale lepiej na zimne dmuchać.
-
2011/04/17 22:52:14
Jakbym nie miał chwilowo pracy, to wolałbym znaleźć jakąś niż przejadać oszczędności, co w tym dziwnego?
-
2011/04/17 22:58:20
@wo
"No właśnie. Zawsze jak na nich przypadkiem trafię w radiu, to się podniecają, że nowy trener przesunął Ćwoge na miejsce Bryzduli i #jestplan, więc zwycięstwo jest no już prawie zupełnie pewne."

Ok, to już wolę napisać wprost: nie, nie jestem optymistą co do występu naszej reprezentacji na Euro 2012.

-
2011/04/17 23:26:14
Dajmy spokój Agacie, mamy inną wielką (osiągnięciami i gabarytami) sportsmenkę.
Też z małego miasta, dziewczyna ponad sto kilo waga, dwa złota na mistrz. świata, trzy złota i trzy srebra na mistrz. Europy, do tego brązy.

Co z tego ma?
"Mówiłam, że po sporcie zostały mi medale i wspomnienia. Zostało jeszcze coś. Żal i nadszarpnięte zdrowie. Uszkodzone kolana, kręgosłup, bark, powybijane palce"

Czego nie ma?
"Nie dostałam sportowej emerytury, bo zabrakło mi medalu z olimpiady"

Co robi teraz?
Pracuje jako wychowawca w więzieniu i mordercy i złodzieje odnoszą się do niej z szacunkiem
-
2011/04/17 23:31:34
@wo
"i rozwalonym acl"

Które jak wiemy rozwalają się tylko dzieciom grającym w piłkę w szkółkach piłkarskich. Dzieci nie chodzące do szkółek dostają od Boga stalowe więzadła gratis.

Sensownie prowadzone zajęcia dla dzieci to nie jest wylęgarnia poważnych kontuzji nieporównywalnych z tym co będzie robiło sobie dziecko same (niebezpieczna jazda na rowerze, łażenie po drzewach itp).
Do tego kontuzjogenność w sportach jest skorelowana z wiekiem. Im dzieci są młodsze tym mniej kontuzji im się przytrafia.
Naprawdę zgadzam się z tym, że sport wyczynowy jest niezdrowy. Ale to nie znaczy, że uprawianie sportu na poziomie juniorskim, nawet z myślą o uprawianiu go później zawodowo, jest równie niezdrowe.
-
2011/04/17 23:32:48
@siadczyk
Oczywiście, że niespełnione ambicje rodziców itp mogą wywołać niezłą traumę. Ale w normalnych sytuacjach dziecko wyjdzie z całej przygody z podwyższoną sprawnością fizyczną i paroma plusami w głowie, i to na parę lat przed tym nim będzie podejmowało kluczowe decyzję dotyczące kariery.

Niespełnione ambicje trenerów też. Moje dzieciaki chodzą na judo (które i ja rekreacyjnie trenowałem), zmieniłem im klub bo trener zaczął mieć ambicje. Z dumą się pochwalił, że na obozie sportowym było w 12 dni 47 godz. treningów. Bardzo się ucieszyłem, że nie posłałem tam chłopaków - tak się robi kaleki z młodych organizmów.
-
2011/04/17 23:48:42
@rpyzel
Zapomniałeś o:
"A tak skończyłam studia, znalazłam pracę, założyłam rodzinę."
Skończyła studia, hm. Podobno to niemożliwe po karierze sportowej.
-
2011/04/17 23:56:13
@fidelio77
"Borubar skończył technikum samochodowe, więc gdyby mu nie wyszło w futbolu to po prostu może kiedyś naprawiałby Twoje auto. Także to nie jest tak, że ktoś całe swoje życie kładzie na futbolowej szali."

Teraz to on se co najwyżej może pogrzebać w jakimś szrotwagenie sprzed 2000 roku.
-
2011/04/18 00:41:32
empe 3.1
Zapomniałeś o:
"A tak skończyłam studia, znalazłam pracę, założyłam rodzinę."
Skończyła studia, hm. Podobno to niemożliwe po karierze sportowej.

Co roku dziesiątki tysięcy absolwentów kończą studia, nie rozwalając stawów. Nie jest jakiś super wyczyn dostępny tylko odznaczonym (wielokrotnie) złotym i srebrnym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz srebrnym medalem Europejskiej Unii Judo.

No i wyrwałeś z kontekstu. Można to odczytać nieco inaczej
Czasami to nawet myślę, że dobrze się stało, że nie mam medalu z olimpiady. Moje życie mogłoby się potoczyć inaczej. A tak skończyłam studia, znalazłam pracę, założyłam rodzinę.

Czyli może ulga, że nie katorżnicza praca, reżim i problemy zdrowotne tylko państwowa budżetowa posada i zabawa w dzieckiem po 8 godz. pracy.
-
2011/04/18 00:51:27
@wo
"Tylko że problem z klasowym aspektem queer masz taki, że queer z klas niższych wcale nie "mówią o sobie" językiem, który im wymyśliły klasy średnie."

Ja nie mam klasowego problemu z queerem, bo on sam z siebie jest perspektywą podwójnego wykluczenia i jako taki wszedł do dyskursu. Queer to znaczy: nie dość, że pedał, to jeszcze biedny (Afroamerykanin, Latynos, niepełnosprawny...). Termin ten wprowadzały z jednej strony organizacje samopomocowe osób chorych na AIDS (w tym z niższych klas), a z drugiej - środowiska dziennikarsko-akademickie, czyli klasa średnia, ale to nie ma znaczenia, bo te osoby też przyjmowały właśnie perspektywę podwójnego wykluczenia. W aspekcie politycznym queer to wręcz kontestacja neoliberalnego języka białej klasy średniej. Widać to wyraźnie w działaniach i tekstach ACT UP i Queer Nation z początku 90's.
To nieprawda, że 'queery' z niższych klas nie używają tego słowa na opisanie swojej (nie)tożsamości. Ciekawy z kolei jest fakt, że queer jako przezwisko wciąż chętnie używany jest przez amerykańskie dzieciaki ze wszystkich klas.

"No to akceptuj też narrację ludzi występujących u Springera."
Ale to nie ja się oburzyłem na nazywanie transwestytów crossami, kiedy oni tak chcą. Oczywiście, że to nie pojęcia tożsame, zwróciłem tylko uwagę na pewien nurt.
-
2011/04/18 04:36:21
@ Ale dlaczego biegną ci wszyscy pozostali?

Strasznie dziwna dyskusja. Przecież początkującym sportowcom nikt nie obiecuje medali. Obiecuje się, że jak będą się starać na treningach, to pojadą na zawody. Jeśli komuś podoba się to, co robi na treningach i przygody na zawodach, to w tym zostaje i angażuje się coraz bardziej. W punkcie wyjścia to jest spędzanie czasu. Później robi się z tego funkcjonowanie w środowisku. W pewnym momencie może rzeczywiście stać się całym życiem i poprowadzić w złą stronę. Ale to dotyczy przecież wszystkiego, wszędzie można wdepnąć. Wyobraźmy sobie na przykład takiego ministranta.

Myślę, że wbrew niektórym wyobrażeniom, znaczniej bardziej przyciągają do sportu jego instytucjonalne możliwości niż mitologia i ciekawa codzienność niż przyszłe sukcesy. Jako zajęcie przypomina bardziej grę komputerową niż zawodową rosyjską ruletkę.

Jako sposób spędzania czasu wydaje się całkiem niezły. Oczywiście nie tak dobry, jak te wszystkie fajne zajęcia, którym chciałoby się oddawać w MMC, ale jednak znacznie powyżej funkcjonowania w ścisłej strukturze hierarchicznej.

Zdrowie niszczy. Ale co nie niszczy?

Ideologia fatalna. Mam silne podejrzenie, że gdyby nie ruch olimpijski, w wojnach światowych zginęłoby znacznie mniej ludzi. No i nie ma chyba formy bycia bucem, która nie byłaby marzeniem barona de Coubertina.

Ale tak naprawdę znam tylko jeden powód, dla którego należałoby odradzać młodzieży zajmowanie się sportem. Powinno się mówić im tak: jeśli odniesiesz sukces, będziesz sławny, zostaniesz celebrytą, będą cie zapraszać do telewizji, będziesz musiał rozmawiać z dziennikarzami sportowymi i odpowiadać na ich pytania, zastanów się, czy warto tak ryzykować...

-
wo
2011/04/18 08:22:40
@chyba
"Ja nie mam klasowego problemu z queerem, bo on sam z siebie jest perspektywą podwójnego wykluczenia i jako taki wszedł do dyskursu"

Nie chodziło o klasowy problem ze słowem tylko klasowy aspekt zjawiska. Odpowiedziałeś nie na temat.

"Ale to nie ja się oburzyłem na nazywanie transwestytów crossami, kiedy oni tak chcą. "

Odwrotnie, oburzyłeś się na na nazywanie transwestytów transwestytami, kiedy oni tak chcą.

@empe
"Skończyła studia, hm. Podobno to niemożliwe po karierze sportowej."

Wyczytałeś to pewnie na jakimś kibolskim serwisie? Daj spokój, czytaj mojego bloga, będziesz wiedział wszystko, co trzeba o sporcie.
-
wo
2011/04/18 08:46:43
Hej, Pentaprism, odpuść sobie już tę kopipastę. Naprawdę chcesz się pożegnać? To nie możesz po dobroci, skoro tu spotwarzają Dobre Imię Sportowca Polskiego?
-
2011/04/18 09:00:13
@wo
odpuść sobie już tę kopipastę.

OK, zniknięcie poprzedniego komentarza przypisałem błędom w bloxie a nie interwencji właściciela.
-
wo
2011/04/18 09:01:58
@pentaprism
"OK, zniknięcie poprzedniego komentarza przypisałem błędom w bloxie a nie interwencji właściciela. "

Po prostu Twój wkład się ogranicza już wyłącznie do złośliwych onelinerów. Jak już nie masz nic ciekawego i na temat, to se trąbnij w wuzuwelę albo idź na derby.
-
2011/04/18 09:09:14
Dlaczego wciąż tak wisicie na tej Agacie Wróbel?
Polscy medaliści olimpijscy z Pekinu:
Leszek Blanik - Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, asystent w Katedrze Sportów Indywidualnych AWFiS w Gdańsku

Tomasz Majewski - magister politologii warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wybiera się na drugi kierunek studiów, czytuje Dukaja, grywa w Heroesów

Michał Jeliński - mgr finanse międzynarodowe Wyższa Szkoła Bankowa w Poznaniu

Adam Korol - wykształcenie: wyższe, praca: asystent w zakładzie teorii sportu akademii wychowania fizycznego i sportu Gdańsk

Szymon Kołecki (czyli też ciężary, jak Agata) - wykształcenie średnie, posiada dwie czy trzy własne siłownie. Członek zarządu "Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów"

... i można tak dalej. Wiec dyskusja o Agacie jest dyskusją o najgorszym przypadku. A jest jeszcze całe spektrum przypadków lepszych. Jak widać zawodowy sport nie jest łamiącą życie tragedią. I można gdybać, że gdyby nie startowali, to teraz byliby prezesami banków. Ale to tylko gdybanie.
-
wo
2011/04/18 09:14:47
@kosmaty
"Wiec dyskusja o Agacie jest dyskusją o najgorszym przypadku. A jest jeszcze całe spektrum przypadków lepszych. Jak widać zawodowy sport nie jest łamiącą życie tragedią"

Ja nie mówię, że jest łamiącą życie tragedią. Ja mówię, że jest wyborem drogi życiowej, który odradzałbym dziecku - swojemu, sąsiadów, przyjaciela. Namawiałbym najwyżej córki Terlikowskiego. Twoje przykłady przecież także dotyczą złotych medalistów, a więc ludzi, którzy osiągnęli maksymalny sukces. Otóż _maksymalny sukces_ w jakichś normalnych branżach ustawia Cię znacznie lepiej niż bycie "asystentem w katedrze". Za to z kolei zupełnie średni sukces pozwala żyć na jakimś takim poziomie, podczas gdy w sporcie bycie gdzieś poza podium nie daje już nic.

No i pozostaje ciągle kwestia zrujnowanego zdrowia.
-
2011/04/18 09:17:32
@wo
Namawiałbym najwyżej córki Terlikowskiego.

Ja wiem, że internetowa maszyna nienawiści cywilizacji śmierci zobowiązuje, ale miejże sumienie. Wystarczy im bycie córkami Terlikowskiego.
-
2011/04/18 09:44:26
"Otóż _maksymalny sukces_ w jakichś normalnych branżach ustawia Cię znacznie lepiej niż bycie "asystentem w katedrze". Za to z kolei zupełnie średni sukces pozwala żyć na jakimś takim poziomie, podczas gdy w sporcie bycie gdzieś poza podium nie daje już nic."

Aż sobie z ciekawości podczytuję teraz ukradkiem biografie sportowców. I czy to nie jest tak, że kariera sportowa jest (a na pewno może być) trochę "ortogonalna" do wykształcenia? Fakt, że trochę czasu w to poszło, ale zawsze można zostać po prostu "absolwentką matematyki finansowej, którą studiowała na Wydziale Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej" ze średnimi sukcesami w kolarstwie i żelazną kondycją. A nie od razu wicemistrzynią olimpijska (mowa o Mai Włoszczowskiej). A wieczna chwała, kawał zwiedzonego świata, poznani ludzie, premie za jakiś tam memoriał tego_i_owego - co kto lubi, to się nie liczy? Pewnie, że można całą tą parę która idzie w trening pakować w "matematykę finansową", ale czy tak się da? Czy oni trochę nie robią tego co lubią?
Poza tym na pewno widziałeś "Facebooka" (film, nie serwis). Co trenowali bracia Winklevoss?
-
wo
2011/04/18 09:54:59
@kosmaty
"kawał zwiedzonego świata,"

Nie wierzę, żeby sportowiec na olimpiadzie w Atlancie miał możliwość zwiedzenia Atlanty (skądinąd niezbyt ciekawej). "Zwiedzanie" ośrodka olimpijskiego nie wydaje mi się zaś czymś wartym zapisywania w bilansie po stronie pozytywów.

"Poza tym na pewno widziałeś "Facebooka" (film, nie serwis). Co trenowali bracia Winklevoss?"

Jakiś szajs, który koniecznie trzeba uprawiać, żeby być w klasie wyższej. W klasie wyższej wiele rzeczy robi się nie dlatego, że się lubi, tylko dlatego, że trzeba nieustannie podkreślać status klasowy, bo inaczej się wypadnie z obiegu. Podobnie jest przecież z quasi-przymusem przynależności do elitarnego bractwa studenckiego.

W ogóle podobała mi się klasowa dynamika w tym filmie: Winklevossowie skrępowani zasadami klasy wyższej, Saverin skrępowany zasadami klasy średniej i Zuckerberg, parweniusz, który nie ma tych krępacji, więc kiedy walczy - to walczy tak, jak się walczy o życie w Złej Części Miasta, nie przejmując się elegancją i choreografią ciosów, tylko kopiąc poniżej pasa. Dlatego Saverin i Winklevossowie mogą z nim wygrywać tam, gdzie liczy się mmc-fu, czyli np. podczas postępowania prawnego - ale to Zuckerberg będzie władcą nowego imperium, nie oni.
-
2011/04/18 11:03:20
@kosmaty
"czytuje Dukaja, grywa w Heroesów"

Im jestem starszy, tym bardziej w dupie mam kibicowanie czemu- komukolwiek. Ale weź nie ośmieszaj na oko sympatycznego i kumatego gościa, jakim jest Majewski, wrzutkami, że czyta Dukaja i gra w heroesów. W takiej lakonicznej formie jest to tylko śmieszne. Jak obrabiam żywoty nowych korponominowanych w moim branżowym piśmie to mam ten sam efekt: absolwent SGH, lubi literaturę fińską, absolwentka PW, lubi filmy Zachary'ego Altxhimi.
-
2011/04/18 11:39:48
"Ale weź nie ośmieszaj na oko sympatycznego i kumatego gościa, jakim jest Majewski"

To nie opracowanie żywotów świętych, dogłębna biografia, ani laurka na cześć tylko zbiór szybko znalezionych faktów na potrzeby tej konkretnej dyskusji.


"Jak obrabiam żywoty nowych korponominowanych w moim branżowym piśmie to mam ten sam efekt"

Bo też celem było pokazanie, że bliżej mu do korponominowanych niż do Agaty Wróbel.
-
2011/04/18 11:46:59
@wo
"Nie chodziło o klasowy problem ze słowem tylko klasowy aspekt zjawiska. Odpowiedziałeś nie na temat."

Nie ma zjawiska o nazwie 'queer'. Więc chyba nie rozumiem tematu.
Być może chodzi ci o błędne założenie, że słowo 'crossdressing' narzuca klasa średnia. Dość odważna teza, bo nie ma badań i możemy gadać w nieskończoność. Znam kilku crossdresserów (w znaczeniu 'transwestytów') i żaden z nich nie należy nawet do LMC, a 'crossdressing' im się podoba, bo:
1) zrywa z wyobrażeniem obrzydliwego starszego pana w sukience, które niesie ze sobą 'transwestyta' (czyt. zboczeniec);
2) nie zamyka w sztywnych podkategoriach (por. 'queer').
Być może zmyliłem tropy powołując się na trend w dyskursie. Ten trend wypływa (moje obserwacje) z różnych klas, przede wszystkim niższych, a dyskurs go chętnie podchwycił, bo zachodnie słowo.

"Odwrotnie, oburzyłeś się na na nazywanie transwestytów transwestytami, kiedy oni tak chcą."

Nie.
-
2011/04/18 11:49:29
Fakt, że trochę czasu w to poszło, ale zawsze można zostać po prostu "absolwentką matematyki finansowej, którą studiowała na Wydziale Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej" ze średnimi sukcesami w kolarstwie i żelazną kondycją.

Czerstwy dowcip mówił, ze z techniką to oni zawsze mieli podstawowe problemy.
-
2011/04/18 13:19:31
@eli.wurman
Teraz to on se co najwyżej może pogrzebać w jakimś szrotwagenie sprzed 2000 roku.

Prawie 70% samochodów jeżdżących na naszych drogach ma ponad 10 lat, więc aż tak bardzo nie ograniczyłby sobie ilości potencjalnych klientów. Co więcej na rynku istnieją warsztaty olewające jeszcze większy odsetek klientów np. poprzez serwisowanie pojazdów tylko jednej marki.
Problemu z serwisowaniem nowszych pojazdów naszpikowanych elektroniką też jest łatwy do obejścia - warsztat może sobie kupić albo oryginalny sprzęt serwisowy, albo też jego zamienniki.
Nie wiem dlaczego też skreśliłeś automatycznie jego szanse na zatrudnienie się w jakimś ASO. Tam nawet robota jest łatwiejsza niż w własnym warsztacie, bo na naprawę większości usterek są opracowane odpowiednie procedury.
-
2011/04/18 13:29:53
@kosmaty
"Absolwent Akademii..."

Ostatnio wpadł mi gdzieś pod rękę wywiad z Oliverem Bierhoffem, byłym piłkarzem reprezentacji niemieckiej, który zaocznie skończył ekonomię. (Nie chce mi się sprawdzać, ale to chyba pierwszy taki przypadek w dziejach niemieckiej pilki noznej)
Szczególnie uśmiałem się przy akapicie, jak to przed kolegami z Bundesligi musiał ukrywać, że studiuje. Przypomniało mi się jak jako uczeń w czasie wakacji dorabiałem na taśmie w cegielni i przed innymi pracownikami musiałem kłamać, że chce skończyć szkolę no bo po co "przecież masz już fajną pracę".

@gzres_l
"Generalnie od dziecka chyba kazdy ma przyjemnosc w rzucaniu roznymi rzeczami od sniezek po kamienie."

O właśnie to. Po tym już w podstawówce nauczyłem się dzielić ludzi na normalnych i przygłupów.


@wkochano
"kolarskie czwartki na Służewcu"

To był żart czy tak na poważnie?
Wyobrażam sobie, że przychodzi do mnie kolega i mówi "fajna pogoda, chodź przejedziemy się na rowerze" a ja mu odpowiadam "świetny pomysł". Na ale przecież gdy że ten sam kolega przy pierwszym skrzyżowaniu podniesie ręce i zacznie krzyczeć "Pierwszy! Wygrałem", albo jak ktoś zamiast przejechać się po okolicy proponuje jeżdżenie w kółko po torze w Służewcu to nie ma siły - dzwonię po psychiatrę.
-
2011/04/18 13:51:48
@login99195
"byłym piłkarzem"

Piłka nożna jaka jest każdy widzi. Zawodnicy wywodzą się zwykle z niższych klas społecznych, więc co się dziwić ich mentalności? Można się zastanawiać co najwyżej, czemu piłka nożna przyciąga takich, a golf innych.
Jakby trenował lekką atletykę nie miałby problemu.


"albo jak ktoś zamiast przejechać się po okolicy proponuje jeżdżenie w kółko po torze w Służewcu to nie ma siły - dzwonię po psychiatrę"

Nie łapię.. Jak idziecie na gokarty, tenisa albo paintball'a to też bez ducha rywalizacji? Ludzie (w tym ja) toczą rywalizacje w dużo dziwniejszych dziedzinach typu strzelanie do siebie czy tam, mordowanie swoich armii w świecie wirtualnym i jest to mniej więcej akceptowane społecznie zachowanie. Nie wiem czy Gospodarz grywa w multi, ale wiem, że z pewnością "rywalizuje" czasem z AI. A rywalizacja sportowa to mniej więcej podobne emocje, a przynajmniej zdrowe to jest.
Ja wiem, że nie każda jazda na rowerze musi być wyścigiem, ale też nie każde towarzyskie "pościgajmy się" kwalifikuje do psychiatry. I nie ma to nic wspólnego z zawodowym sportem. No chyba, że przynależność do słynnej MMC wymaga już takiego poziomu stateczności, że podobne emocje są "faux pas".
-
2011/04/18 15:07:35
Ostatnio wpadł mi gdzieś pod rękę wywiad z Oliverem Bierhoffem, byłym piłkarzem reprezentacji niemieckiej, który zaocznie skończył ekonomię. (Nie chce mi się sprawdzać, ale to chyba pierwszy taki przypadek w dziejach niemieckiej pilki noznej)
Szczególnie uśmiałem się przy akapicie, jak to przed kolegami z Bundesligi musiał ukrywać, że studiuje.


Vide Jadek Bednarz, ksywa "profesor" bo zrobił magistra.
-
wo
2011/04/18 15:15:37
@chyba ty
"Nie ma zjawiska o nazwie 'queer'. Więc chyba nie rozumiem tematu. "

Jest zjawisko nieheteronormatywności. Które dotyczy nie tylko klasy średniej.

"zrywa z wyobrażeniem obrzydliwego starszego pana w sukience,"

Zawsze kolesie od "nie wolno mówić transseksualista, bo to nietolerancyjne", okazują się w koncu nietolerancyjnymi bucami. To starszy pan już nie może być queer, bo queer jest tylko dla przystojnych młodzieńców?

"Nie."

Bardzo proszę o niekłamanie. Przecież widać, o co się oburzyłeś.
-
2011/04/18 16:25:08
@wo
"Jest zjawisko nieheteronormatywności. Które dotyczy nie tylko klasy średniej. "

W tym sensie. Jasne. Klasa średnia narzuca język, a niższa w ramach kontestacji wymyśla sobie np. 'queer' albo woli, żeby mówić na nich cross-dresser zamiast 'transwestyta' itd.

"Zawsze kolesie od "nie wolno mówić transseksualista, bo to nietolerancyjne", okazują się w koncu nietolerancyjnymi bucami. To starszy pan już nie może być queer, bo queer jest tylko dla przystojnych młodzieńców? "

Przecież nikt nie mówi o tym, że czegoś nie wolno. Zwróciłem uwagę na pewien dominujący trend w określaniu swojej tożsamości przez crossów.
Starszy pan może na siebie mówić, jak chce, a jeśli większość starszych panów zacznie tak na siebie mówić, bo taką będą mieli strategię emancypacji, to my - uznający prawa starszych panów - powinniśmy mówić tak samo.

"Bardzo proszę o niekłamanie. Przecież widać, o co się oburzyłeś."

Między zauważeniem trendu a oburzeniem się jest spora różnica. Napisałem: "O transwestytach to się teraz mówi cross-dresserzy".
-
wo
2011/04/18 16:29:02
@chyba
"Klasa średnia narzuca język, a niższa w ramach kontestacji wymyśla sobie np. 'queer' albo woli, żeby mówić na nich cross-dresser zamiast 'transwestyta' itd"

Niższa chętnie posługuje się pojęciami takimi jak "ciota" czy "pedał", chociaż średnia chciałaby ją emancypować wbrew jej woli.

"Zwróciłem uwagę na pewien dominujący trend w określaniu swojej tożsamości przez crossów. "

Uwagi to możesz sobie zwracać swojej starej. Pojechałeś odrażającym stygmatyzującym ejdżyzmem, bo jak ktoś dla Ciebie jest stary, to jest też obleśny.

"Starszy pan może na siebie mówić, jak chce, a jeśli większość starszych panów zacznie tak na siebie mówić, bo taką będą mieli strategię emancypacji, to my - uznający prawa starszych panów - powinniśmy mówić tak samo. "

A czy uznajesz prawa transseksa do mówienia o sobie per "transseks"? Do odrzucania rzekomo emancypacyjnego słownictwa na rzecz języka choćby takiego, jak język ciot w "Lubiewie"?
-
2011/04/18 16:49:39
@wo
"Niższa chętnie posługuje się pojęciami takimi jak "ciota" czy "pedał"..."

Między sobą "ciota" i "pedał" mówią o sobie geje z różnych klas. To różnica między sferą prywatną a publiczną, a nie między klasami.

"...chociaż średnia chciałaby ją emancypować wbrew jej woli."

To jest twoja teza? Że niższa klasa nie chce się emancypować? Srsly?

"Pojechałeś odrażającym stygmatyzującym ejdżyzmem, bo jak ktoś dla Ciebie jest stary, to jest też obleśny."

Nigdzie tego nie zasugerowałem. O starszych panach wspomniałem powołując się na negatywne konotacje 'transwestyty', jakie mają moi znajomi cross-dresserzy.

"A czy uznajesz prawa transseksa do mówienia o sobie per "transseks"? Do odrzucania rzekomo emancypacyjnego słownictwa na rzecz języka choćby takiego, jak język ciot w "Lubiewie"?"

Uznaję.
-
2011/04/18 17:14:05
@wo & gammon, domagający się danych empirycznych i materiałów do czytania

Proponuję zacząć od świeżej książki Daniela Liebermana "Evolution of the Human Head", w której wbrew tytułowi jest sporo o bieganiu, a w szczególności o tym, jak dopiero badania nad biomechaniką badania pomogły uwiarygodnić dość starą w sumie hipotezę persistence hunting. Tu jest artykuł z jej omówieniem:
harvardmagazine.com/2011/01/head-to-toe?page=all

Przełomowy artykuł Liebermana, od którego zaczęła się akceptacja teorii persistence hunting: www.clas.ufl.edu/users/krigbaum/proseminar/Bramble_Leib_2004_nature.pdf

"Fringe science"? Lieberman ceniony jest m.in. za to, że jego teoria pomaga pogrzebać klasyczną fringe'ową hipotezę człowieka jako "wodnej małpy", bo lepiej tłumaczy fakty takie jak ilość tkanki tłuszczowej w ciele czy brak owłosienia.

Oszacowania aktywności fizycznej ludzi przedcywilizacyjnych znajdują się choćby tu, też świeżynka, ale z bogatymi referencjami: "Organic fitness: physical activity consistent with our hunter-gatherer heritage. O'Keefe JH, Vogel R, Lavie CJ, Cordain L."
(abstrakt) www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21150137
(full text) thepaleodiet.com/download/55/
... ale można znaleźć bez trudu oszacowania podające znacznie większe liczby niż te głupie 1200 kalorii dziennie przeznaczone na wysiłek fizyczny.

W ogólności do uwspółcześnienia wiedzy o człowieku paleo wyśmienicie nadaje się książka Richarda Wranghama "Catching Fire". Niekoniecznie trzeba kupić całą teorię, ale książka bardzo przystępnie prezentuje postęp w tej działce archeologii w ostatnich 20 latach, wszystkie krytyki i omówienia, do których dotarłem, traktują ją w superlatywach. Żeby nie było za łatwo, sam Wrangham nie jest wyznawcą persistence hunting, ale ja sądzę, że można pogodzić sprzeczności w obu teoriach.

Linki o długości życia na #sawannie już podawałem i nie będę się powtarzał, nie wiem co fringe'owego jest w krzywej Gompertza, znanej od lat głównie ubezpieczeniowym aktuariuszom. Więc ciekaw jestem, co masz na poparcie swego "po 35 na #sawannie to już tylko zgon", poza swoim emo #po40 oczywiście


@kto zajął login
ciąg logiczny od hipotezy 'ludzie korzystali z przewagi jaką dawało im lepsze chłodzenia ciała do polowań' do 'na sawannie ludzie oddawali się czynnościom podobnym do sportu zawodowego'?

Zasada logiczna, jaka rządzi przejściem między tymi dwoma zdaniami, to stare arystotelesowskie A=A.


@wo
Ale tam jeżdżą byli byli wyczynowi kolarze, w sensie - reprezentujący drużynę Dynamo Lublin na Olimpijskich Zawodach Kolarskich?

Egzaktemą!

_Kariera_ kolarza zawodowego może trwać nawet 20 lat, tak bardzo (względnie) nieszkodliwy jest to sport. _Przeciętny_ wiek zwycięzcy Tour de France to jest coś koło 30.

Z urazów stawów wśród kolarzy w zasadzie występuje głównie chondromalacja rzepki, którą się kontroluje glukozaminą - unieruchomienie kolarza przez kontuzję kolana to naprawdę rzadkie wydarzenie. To już częściej się zdarza złamanie obojczyka w wyniku wypadku.


@login
"kolarskie czwartki na Służewcu"

To był żart czy tak na poważnie?


Ty jesteś też z tych nowoczesnych emo mężczyzn, co to im sama idea rywalizacji wydaje się bucerska, prawicowa i niegodna prawdziwego lewicowca?
-
2011/04/18 17:33:29
@wkochano
Z urazów stawów wśród kolarzy w zasadzie występuje głównie chondromalacja rzepki, którą się kontroluje glukozaminą - unieruchomienie kolarza przez kontuzję kolana to naprawdę rzadkie wydarzenie. To już częściej się zdarza złamanie obojczyka w wyniku wypadku.

W kolarstwie najsyfniejsza jest praktycznie bezpośrednia gratyfikacja koksowania. Jak jestem nałogowym cyklistą tak kolarstwem się brzydzę jak żadnym innym sportem.
-
2011/04/18 17:40:50
@mmm
bezpośrednia gratyfikacja koksowania

Nie za bardzo rozumiem, co to znaczy, ale rozważ hipotezę, że w kolarstwie koks po prostu najbardziej widać, bo kolarstwo jako sport poważnie z nim walczy. W niektórych innych sportach do dziś w ogóle nie ma testów antydopingowych, albo są ewentualnie na olimpiadzie.
-
2011/04/18 18:49:58
@kosmaty
"Piłka nożna jaka jest każdy widzi. Zawodnicy wywodzą się zwykle z niższych klas społecznych,"

Ruszyłeś się w dobrym kierunku. Mylisz już jedynie przyczyny ze skutkami.
W wieku lat trzech wszystkie dzieci biegaja za piłką. Później niektórzy się uczą literek i nie maja czasu na piłkę, a inni pozostają w, jak to ładnie nazwałeś, "niższych klasach społecznych".

"Jak idziecie na gokarty, tenisa albo paintball'a to też bez ducha rywalizacji? Ludzie (w tym ja) toczą rywalizacje w dużo dziwniejszych dziedzinach typu strzelanie do siebie czy tam, mordowanie swoich armii w świecie wirtualnym i jest to mniej więcej akceptowane społecznie zachowanie."

Ale weź no najpierw zrób CTRL+F "niszczy zdrowie", bo chyba zapomniałeś od czego się ten flejm zaczął. Oczywiście, że też w tej chwili na iPhone rywalizuję z 19 ludźmi z całego świata. Tu trzeba rozważyć proporcje odczuwanej frajdy do ponoszonego ryzyka.
- gra na iPhonie =100% frajdy, zero ryzyka
- pykanie w tenisa = średnia przyjemność, średnie ryzyko skręcenia kostki/kolana/wywalenia się na mordę
- Intensywne granie w tenisa o to żeby być lepszym= zero przyjemność, 100% zniszczony łokieć.

A co do tenisa, może cie to zdziwi, ale jak ostatnio grałem, to wyglądało to tak, że pykaliśmy sobie godzinę dla przyjemności w ogóle nie licząc punktów.


@wkochano
"Ty jesteś też z tych nowoczesnych emo mężczyzn, co to im sama idea rywalizacji wydaje się bucerska"

Cóż poradzisz. My materialiści z cywilizacji śmierci wierzymy w to, że jak sobie zniszczysz kolana, to potrzebujesz kasę na dobrego lekarza i żadna modlitwa to panbuka ci nie pomoże.
-
wo
2011/04/18 19:03:42
@chyba
"Że niższa klasa nie chce się emancypować?"

Klasa niższa przymus kopiowania wzorców wymyślonych przez klasę średnią niekoniecznie uważa za "emancypację".

"Nigdzie tego nie zasugerowałem. "

Kłamiesz.

"Uznaję."

W takim razie proponuję szadafakapa.

@kosmaty
"Nie łapię.. Jak idziecie na gokarty, tenisa albo paintball'a to też bez ducha rywalizacji? "

Chyba w ogóle nie lubię gier polegających na rywalizacji. Lubię coop multiplayer, w którym wspólnie poznaje się kolejne regiony zainfekowanego miasta, jak w Left 4 Dead (jest na Maka!).

"No chyba, że przynależność do słynnej MMC wymaga już takiego poziomu stateczności, że podobne emocje są "faux pas"."

No ja ich chyba nie mam. Owszem, lubię rywalizacyjnie pograć w Wesnoth, ale nie spinam się, żeby wygrać. Lubię przegrać bo to znaczy, że przeciwnik był dobry (do samego wygrywania wystarczy AI).

@m3
"Jak jestem nałogowym cyklistą tak kolarstwem się brzydzę jak żadnym innym sportem."

Ja nie jestem nałogowym, ale jazda na rowerze to moja ulubiona forma rekreacji ruchowej. Żadnej rywalizacji, żadnego spinania się, po prostu do lasu i przed siebie.

@login
"My materialiści z cywilizacji śmierci wierzymy w to, że jak sobie zniszczysz kolana, to potrzebujesz kasę na dobrego lekarza i żadna modlitwa to panbuka ci nie pomoże."

To akurat nie jest materializm tylko myślenie magiczne. My materialiści wierzymy w to, że zniszczenie kolana jest nieodwracalne (przynajmniej dopóki ludzkość nie opanuje jakiegoś nanotechno oligopotentnego mambodżambo).
-
2011/04/18 19:27:49
@wo
"Klasa niższa przymus kopiowania wzorców wymyślonych przez klasę średnią niekoniecznie uważa za "emancypację"."

No to jest odwieczny problem tożsamości i reprezentacji wykluczonych.

"Kłamiesz"

Nie kłamię, nigdzie nie napisałem tego, co sugerujesz, czyli: "Pojechałeś odrażającym stygmatyzującym ejdżyzmem, bo jak ktoś dla Ciebie jest stary, to jest też obleśny."

"W takim razie proponuję szadafakapa."

Kiedy już ustaliłeś, że na przestrzeni kilku komentarzy nie zmieniłem światopoglądu, to mam się zamknąć?
-
2011/04/18 19:41:33
@wo
Ja nie jestem nałogowym, ale jazda na rowerze to moja ulubiona forma rekreacji ruchowej. Żadnej rywalizacji, żadnego spinania się, po prostu do lasu i przed siebie.

No ja jestem jednak o level wyżej w zajobie, bo prowadzę statsy (i to online). Ale głównie dla siebie, bez spinania się na rywalizację.

@wkochano
Nie za bardzo rozumiem, co to znaczy

To znaczy, że przykoksowanie przekłada się na konkretne sekundy na finiszu. Podczas gdy np. w piłce nożnej nie da się przykoksować do skillu "w odpowiednim momencie znaleźć się w polu karnym i przyłożyć nogę".
-
2011/04/18 19:50:04
W takich sprintach gratyfikacja koksowania jest jeszcze bardziej natychmiastowa.
-
2011/04/18 20:00:19
@airborell
W takich sprintach gratyfikacja koksowania jest jeszcze bardziej natychmiastowa.

No i w sprintach też się przecież koksuje. Ale to że "doping na Tour de France" ma swoje własne hasło w Wikipedii to jest jednak epic fail kolarstwa wyczynowego jako sportu.
-
2011/04/18 20:02:05
@login99195
"W wieku lat trzech wszystkie dzieci biegaja za piłką. Później niektórzy się uczą literek i nie maja czasu na piłkę, a inni pozostają w, jak to ładnie nazwałeś, "niższych klasach społecznych"."

W sensie: gdyby nie biegali za piłką to poszliby na fizykę jądrową? Bo ja myślę, że gdyby nie biegali za piłką to co najwyżej obracaliby jabole.
No i jak to się ma do wykształcenia lekkoatletów?


"A co do tenisa, może cie to zdziwi, ale jak ostatnio grałem, to wyglądało to tak, że pykaliśmy sobie godzinę dla przyjemności w ogóle nie licząc punktów."

Wiadomo. Po pierwszym policzonym punkcie zostałby wezwany psychiatra.

@wo
"Chyba w ogóle nie lubię gier polegających na rywalizacji. Lubię coop multiplayer, w którym wspólnie poznaje się kolejne regiony zainfekowanego miasta, jak w Left 4 Dead (jest na Maka!)."

Każdemu jego porno.. Coop też ma swój urok.
Ale zacznę chyba na poważnie badać korelację dotyczącą niechęci do rywalizacji, szczególnie sportowej z lewicowymi poglądami.
W każdym razie nie wiem czy to BKŚ czy MMC, ale wszelkie sale, czy boiska są oblegane przez software developerów i innych junior copywritersów. A różnej maści zawody sportowe informatyków czy tam innych finansistów mają się dobrze. Duch rywalizacji jest wiecznie żywy, a ryzyko kontuzji chyba trochę przeszacowane.


"W ogóle podobała mi się klasowa dynamika w tym filmie"

Good point!
-
2011/04/18 21:39:42
@login
My materialiści z cywilizacji śmierci wierzymy

Straciłeś mnie przy "my, materialiści, wierzymy". Poza tym ja też poczuwam się do bycia materialistą z cywilizacji śmierci i jakoś nie przeszkadza mi to czerpać przyjemności z rywalizacji.


@mmm
gratyfikacja koksowania

Ponownie zwracam Twoją uwagę, że ta gratyfikacja jest dokładnie taka sama, jak np. w każdym indywidualnym sporcie lekkoatletycznym. A jednak do niedawna - z grubsza do czasu powstania WADA - kolarstwo było w zasadzie jedynym sportem, którego zawodnicy mogli być poddawani niezapowiedzianym kontrolom o każdej porze dnia i nocy, gdzie próbki mogły być przechowywane latami, i stosującym jeszcze parę innych drakońskich metod walki z dopingiem.

Z PR-owym epic fail kolarstwa jako sportu się zgadzam i ubolewam nad nim.
-
wo
2011/04/19 10:23:46
@chyba
"No to jest odwieczny problem tożsamości i reprezentacji wykluczonych"

Niby taki odwieczny, a zachowujesz się, jakbyś wczoraj o tym usłyszał.

"Nie kłamię, nigdzie nie napisałem tego, co sugerujesz, czyli: "Pojechałeś odrażającym stygmatyzującym ejdżyzmem, bo jak ktoś dla Ciebie jest stary, to jest też obleśny." "

No niestety, napisałeś coś, w czym jedziesz odrażającym stygmatyzującym ejdżyzmem, bo jak ktoś dla Ciebie jest stary, to jest też obleśny. Spróbuj może przeformułować swoją tezę tak, żeby nie była ejdżystowska.

"Kiedy już ustaliłeś, że na przestrzeni kilku komentarzy nie zmieniłem światopoglądu, to mam się zamknąć?"

Ty nie masz światopoglądu, Ty masz luki w wiedzy i w logice.
-
2011/04/19 10:30:21
@wo

"wyjaśnię, że nie chodzi o wszelkiego typu propozycje jednorazowego zarobku, tylko właśnie o propozycję typu wyjazd na sortowanie śmieci. Jednorazowy zarobek w postaci, bo ja wiem, stworzenia strony WWW dla jakiejś małej firmy, jest już dla 30-latka OK (nawet jeśli wynagrodzeniem jest parę banknotów w kopercie)."

Ogłosił przedstawiciel WKŚ ze swojego domu pod Warszawą, hr hr hr. Bo jak wiadomo każda praca fizyczna jest złem wcielonym. Czy może jakby 30-latek pojechał na miesiąc do Limerick skręcać kraptopy Della to już by było OK?

" Oceń to w skali od 0 do 10, gdzie 0 to "nie życzyłbym najgorszemu wrogowi" a 10 to "wypas z wyczesem, chcialbym, żeby moja córka miała około 30 identyczną pozycję jak ta zawodniczka". "

4.
-
wo
2011/04/19 10:57:10
@tarhim
"Bo jak wiadomo każda praca fizyczna jest złem wcielonym."

Praca fizyczna przeważnie jest bardzo źle płatna (a ta, gdzie jest dobrze płatna, jest tego niewarta, bo np. jeszcze bardziej rujnuje organizm). W kapitalizmie - jeśli nie możesz wyzyskiwać innych tylko sam jesteś wyzyskiwany - najlepiej jest sprzedawać talent lub umiejętność. "Praca umysłowa" to trochę za dużo powiedziane, ale generalnie to niedobrze, jeśli w wieku 30 lat nadal wszystko co masz do zaoferowania na rynku pracy, to proste fizyczne zajęcia typu podaj-przynieś-pozamiataj. Dobrze jest już być choćby krawcową, jeśli nie inżynierem.

"Czy może jakby 30-latek pojechał na miesiąc do Limerick skręcać kraptopy Della to już by było OK? "

Zależy za ile. Ale zwykła praca na taśmie nigdzie nie jest przesadnie atrakcyjna właśnie dlatego, że może ją wykonywać każdy (zatem cały czas masz nadpodaż chętnych - trudno negocjować korzystne warunki płacowe, gdy szef może zawsze powiedzieć "na twoje miejsce mam dziesięciu innych"). Pojechać do Limerick obsługiwać na taśmie Bulbulator Dzyndzlotroniczny, bo ukończyłeś kurs operatora Bulbulatora - to co innego, bo to mogą być większe stawki. Operator bulbulatora nie rozmawia już z szefem per "na twoje miejsce dziesięciu innych", tylko per "no i ciekawe gdzie pan, panie majster, znajdzie za takie pieniądze operatora z uprawnieniami i doświadczeniem".
-
wo
2011/04/19 11:00:08
Dlatego każdego młodego człowieka od klasy wyższej średniej w dół namawiałbym przede wszystkim na to, żeby koło 30 miał już jakiś unikalny dynks, wyróżniający go na rynku pracy. Spawacz w argonie, prawo jazdy C+E, takie czy siakie studia wyższe - Łot Ewa. Ale coś już w tym momencie mieć trzeba, żeby nie jechać na sortowanie śmieci.
-
2011/04/19 12:58:47
@tarhim
Ogłosił przedstawiciel WKŚ ze swojego domu pod Warszawą, hr hr hr. Bo jak wiadomo każda praca fizyczna jest złem wcielonym. Czy może jakby 30-latek pojechał na miesiąc do Limerick skręcać kraptopy Della to już by było OK?

Przecież mądrości życiowe WO na temat LC na saksach to jedno, ale na początku było proste pytanie "A na cholerę komukolwiek wyczynowy sport przez 10 lat, jeśli z prawdopodobieństwem 99,99% na końcu lądujesz jako 30 latek dokładnie tam, gdzie mogłeś być w wieku lat 20, tylko niekoniecznie zdrowie masz jak w wieku lat 20".
-
2011/04/19 13:41:03
W przypadku Agaty Wróbel odpowiedź jest prosta - po 250 tys. nagród za medale olimpijskie plus 2,5 tys. brutto emerytury olimpijskiej wypłacanej do końca życia.
-
2011/04/19 13:50:57
@airborell
W przypadku Agaty Wróbel odpowiedź jest prosta - po 250 tys. nagród za medale olimpijskie plus 2,5 tys. brutto emerytury olimpijskiej wypłacanej do końca życia.

A w przypadku linkowanej tu dżudoczki? Na olimpiadzie jej się nie udało, za mistrzostwo świata emerytury jej nie płacą, zdrowie zrypane.

-
2011/04/19 14:34:48
@airborell

To przyjmij, że Wróbel, pomimo sortowania śmieci, jest w tym 0.01% które odniósł sukces, w jednym rzędzie z Michalczewskim, Szewińską czy Fibakiem, a ta dżudoczka to jest w tych 99.99% o których pisałem. I co, lepiej? Serio poleciłbyś swojemu dziecku karierę sportowca zawodowca? BTW bo mi sie przypomniało - jakże mnie kiedyś załamała bucerka tatusiowo-sportowa, jak sie dowiedziałem, w jaki sposób siostry Williams zostały tenisistkami, tatuś Williams to powinien byc idol wszystkich kiboli z ambicjami przeniesionymi na dzieci i #ludziezzaburzeniami oceny prawdopodobieństwa sukcesu-porażki życiowej i jej kosztów.
-
2011/04/19 14:48:54
Ale bzdurą jest założenie, że każdy, kto zaczyna karierę sportową, ma 0,01% szans na sukces. Jedni mają tych szans jeszcze mniej, inni więcej, jeszcze inni są tak utalentowani, że (jak rzeczona Agata Wróbel) po niecałych trzech latach treningów zdobywają mistrzostwo świata i rok później medal olimpijski. Kariera sportowa nie jest dla każdego, ale gdyby moje dziecko miało np. 220 cm wzrostu i w miarę przyzwoitą koordynację ruchową, to tak, uważałbym, że ma większe szanse ustawienia się w życiu jako zawodowy koszykarz niż jako administrator baz danych, naukowiec albo dziennikarz prasy papierowej.

A tatuś Williams jest niewątpliwie bucem ogromnym, co nie zmienia faktu, że jego córki zostały tymi najlepszymi tenisistkami świata i - jak sądzę - zarabiają całkiem nieźle, więc nie wiem, o co Ci chodzi z tym zaburzeniem oceny prawdopodobieństwa.
-
wo
2011/04/19 15:33:07
@airborell
"Ale bzdurą jest założenie, że każdy, kto zaczyna karierę sportową, ma 0,01% szans na sukces."

To tak jak z średnim czasem życia - jest średni dla populacji, ale mozna też wyliczyć dla 43-latka z wielkiego miasta. Tak na dzień dobry, szansa na emeryturę olimpijską to faktycznie coś tego rzędu dla przeciętnego zawodnika wyczynowo uprawiającego olimpijską dyscyplinę.

"A tatuś Williams jest niewątpliwie bucem ogromnym, co nie zmienia faktu, że jego córki zostały tymi najlepszymi tenisistkami świata i - jak sądzę - zarabiają całkiem nieźle, więc nie wiem, o co Ci chodzi z tym zaburzeniem oceny prawdopodobieństwa."

No ja na przykład nie życzyłbym swoim dzieciom sukcesów osiąganych takim kosztem.
-
2011/04/19 17:25:38
"No ja na przykład nie życzyłbym swoim dzieciom sukcesów osiąganych takim kosztem."

No ja na przykład też, ale za bardzo nie rozumiem, co boni_s miał na myśli.
-
2011/04/19 17:57:56
Jest o TVN i klubie piłkarskim oraz dziennikarzach GW, co mogłoby tu być bardziej na temat?
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,9462666,Dziennikarze__GW__juz_nie_pojawia_sie_w_programie.html
-
2011/04/19 18:51:49
@airborell
...ale gdyby moje dziecko miało np. 220 cm wzrostu i w miarę przyzwoitą koordynację ruchową...

Owe cechy zwykle nie chodzą w parze.
pl.wikipedia.org/wiki/Akromegalia
pl.wikipedia.org/wiki/Gigantyzm
-
2011/04/19 19:06:36
Fakt na temat funkcjonowania sportowców w realnym świecie po zakończonej karierze - 78% zawodowych graczy w NFL ogłasza bankructwo w ciągu 3 lat od zakończenia kariery.

(źrodło: www.liberalorder.com/2009/09/professional-athletes-and-the-prevalence-of-bankruptcy.html)

Brzmi to mało optymistycznie. Nie dość że jeden na 100 sportowców ma szanse na sukces finansowy, to jeszcze ci którym się to uda z dużym prawdopodobieństwem roztrwonią to w szybkim tempie.

Też odradzałbym własnym dzieciom robienie kariery sportowej.

-
2011/04/19 20:48:43
-
2011/04/19 21:39:02
Zwykle nie chodzą, i właśnie dlatego gdyby u mojego dziecka jakimś cudem poszły w parze, to lepiej je spożytkowałoby przez NBA niż przez MBA. A zarządzaniem kasą zająłbym się sam, więc ogłoszenie bankructwa by mu nie groziło :).

-
2011/04/19 23:27:11
Fakt na temat funkcjonowania sportowców w realnym świecie po zakończonej karierze - 78% zawodowych graczy w NFL ogłasza bankructwo w ciągu 3 lat od zakończenia kariery.

Był taki gracz w NFL, który odrzucił kontrakt na ponad 3 miliony $, zaciągnął się i zginął w Afganistanie. Od ognia własnych kumpli.
-
2011/04/20 15:34:19
Ja tylko chciałbym zwrócić uwagę, że w toku tej prosportowej napinki zupełnie bez aplauzu przemknął genialny koment wo z przykładami wywiadów z trenerem Apoloniuszem w wykonaniu różnych tuzów reportażu, włączając gospodarza. A aplauz się należy.
-
2011/04/20 15:39:42
@wo

"No ja na przykład nie życzyłbym swoim dzieciom sukcesów osiąganych takim kosztem."

Ale jakim?
A co powiesz o wirtuozach muzyki powaznej?
Poza tym widze ze caly czas rozmowa sie rozbija o tych co osiagaja topowy sukces. Pomijacie masy sredniakow, ktorzy ze sportu zyja duzo lepiej niz sredniacy w innych zawodach.

No i jeszcze kazdy wyjazd na olimpiade laczy sie z duza kasa jednarozowo i emeryturka do konca zycia (choc nie 2.5 kilo).
-
2011/04/20 17:29:51
@grzes_l
No i jeszcze kazdy wyjazd na olimpiade laczy sie z duza kasa jednarozowo i emeryturka do konca zycia

O RLY?
-
2011/04/20 17:49:34
Oczywiście że nie.

Dzisiaj na blogu Trystero przypomniał pojęcie rozkładu kapitalistycznego - rozkład sukcesu sportowego jest tylko jego ostrzejszym przykładem.
-
2011/04/21 13:07:19
A dzisiaj na blogu Trystero analizuje umiejętność zapewnienia sobie dostatniej przyszłości przez sportowców. Tych z najwyższej półki.