|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Polaczek kontra Grabarczyk
Przepraszam, że znowu o autostradach, ale temat zrobił się nagle bardzo aktualny. Wszystkich, którzy chcą sobie wyrobić samodzielną opinię, zapraszam do obejrzenia dwóch grafik sporządzanych przez uczestników forum infrastuktury. wtorek, 04 stycznia 2011, wo
TrackBack
Komentarze
2011/01/04 21:48:25
@ zagłosowałbym na hrabiego Drakulę, bo powrót Kaczyńskiego do władzy nadal wydawałby mi się mniejszym złem
Wydawałby Ci się większym złem. Ale cała zasługa arturjaca, bo ja dopiero zauważyłem błąd po jego komciu 2011/01/04 21:57:18
@...zignorują w wstęgę i tak za parę lat przetnie...
zignorują a wstęgę i tak za parę lat przetnie Jak by PO była mądra, to z tych cholernych autostrad by zrobiła żelazny punkt swojego spinu wyborczego. Ale z jakiegoś powodu wolą przejść do historii jako bojownicy przeciw dopalaczom, czy też partia o ambiwalentnym stosunku do in vitro. Czy może takie autostrady za mało czarno białe są żeby się nadawały? A na Polaczka to szkoda słów. Chciałbym dożyć dnia, w którym administracja państwowa przestanie zatrudniać nieudaczników, którzy nie potrafia znaleźć zatrudnienia gdzieś indziej. 2011/01/04 22:04:41
@wojtek
Dzięki! @zmarzlak "jak by PO była mądra, to z tych cholernych autostrad by zrobiła żelazny punkt swojego spinu wyborczego" Tak, oni są tu straszliwie nieudaczni. W listopadzie 2010 nastąpił historyczny moment - po raz pierwszy jedna z trzech dużych autostrad jest w całości albo gotowa (2/3) albo w budowie (1/3). Powinni to jakoś kurna probować nagłośnić. A tymczasem cały przekaz idzie o odwołaniu przetargów na budowę po 2013, co oczywiście ciemny lud już zrozumiał jako "wstrzymywanie trwającej budowy". 2011/01/04 22:59:00
Człowiek się budzi, wsiada do auta, włącza radio i każdego dnia słyszy że PiS wzywa za coś do natychmiastowej dymisji. To chyba już coraz mniejsze robi na ludziach wrażenie. Natomiast to, co robi, to fakt że od trzech lat gdzie by nie pojechać widać nowe inwestycje, remonty, nowootwarte odcinki dróg. Dlatego myślę, że nawet bez ofensywy propagndowej za te drogi PO punktuje.
2011/01/04 23:05:08
P.S. Oczywiście bardzo bym chciał, żeby w czasie takiej sejmowej debaty jak dzisiaj Tusk wział i powiedział mniej więcej to, co w tej blognotce, rozliczając tego nieudacznika Polaczka z jego wkładu w Polską infrastrukturę drogową. Nie wiem czemu tego nie robią - może taki przekaz po prostu nie chwyta i szkoda im czasu antenowego.
2011/01/04 23:47:05
Swoją drogą strach człowieka bierze, gdy sobie pomyśli że ludzie tak głupi, jak autorzy podlinkowanych komciów mają pewnie prawo jazdy i jeżdża po tych samych drogach, co normalni ludzie. Zgroza.
2011/01/04 23:55:14
@cziter
"Swoją drogą strach człowieka bierze, gdy sobie pomyśli że ludzie tak głupi, jak autorzy podlinkowanych komciów mają pewnie prawo jazdy i jeżdża po tych samych drogach, co normalni ludzie. " Ci najbardziej oderwani od rzeczywistości chyba jednak nie jeżdżą, bo trudno jeździć i nie zauważyć budowy dróg. Już chyba nie ma takiego regionu Polski, gdzie tego nie widać? 2011/01/05 08:59:19
@wo
"Ci najbardziej oderwani od rzeczywistości chyba jednak nie jeżdżą, bo trudno jeździć i nie zauważyć budowy dróg. Już chyba nie ma takiego regionu Polski, gdzie tego nie widać?" Noale przecież. Budowa 100km drogi trwa 10 lat. Więc zauważenie drogi w budowie prowadzi do oczywistego wniosku, że to PiS ją zbudował (konkretnie Lech Kaczyński, jako MinSpra, w 2000 roku te wszystkie budowy pozaczynał). Co innego z takim, powiedzmy, długiem publicznym, którego do jesieni 2007 w ogóle nie było, ZUS miał nadwyżki, a PKP najnowocześniejszy tabor w Europie. 2011/01/05 09:52:14
@wo
"Przepraszam, że znowu o autostradach" Eee tam, jak najwięcej o autostradach!!!!11111 Ja mam jeszcze od kogoś podesłany link do prezentacji postępu budowy dróg rozbitej na lata i ze statystykami. To jest interaktywny (fajny) niestety Flash, ale bardzo polecam, szczególnie do edukacji malkontentów się przydaje. 2011/01/05 10:44:13
@wo
kiedys podlinkowalem jakiegos typa tutaj i wykasowales linka motywujac ze nie chcesz podbijac mu statystyk. Natomiast regularnie widze linki do kompletnych idiotow, ktorzy zapewne do swoich statystyk sie onanizuja. Nie wiem co gorsze, tym bardziej, ze kolesie fakty maja absolutnie za nic. Do tego czesto sa anonimowymi losiami. Nie zawsze to jest lolkontent - raczej zwykle kurestwo. 2011/01/05 10:52:27
@wo
A tymczasem cały przekaz idzie o odwołaniu przetargów na budowę po 2013 Nie do końca cały, część sił skierowana będzie na zmianę stanowiska rządu w sprawie bezpłatnych obwodnic miast, a pozostała na zapchanie 94 po wprowadzeniu opłat na A4. 2011/01/05 11:17:22
@wo "A tymczasem cały przekaz idzie o odwołaniu przetargów na budowę po 2013"
Kiedyś musieli to ogłosić więc zrobili to jeden raz a porządnie. Za parę miesięcy się rozejdzie po kościach. Znajdą się pewnie jakieś pieniądze na projekty rezerwowe, nowe drogi będą oddawane i wszyscy będą zadowoleni (sprawdzić czy nie psychiatryk24 i okolice). @zmarzlak "jak by PO była mądra, to z tych cholernych autostrad by zrobiła żelazny punkt swojego spinu wyborczego" Ale teraz nie ma żadnych wyborów. Gdyby zaczęli już teraz to do jesieni wszystkim by się znudziło. @offtop Czy nie dałoby radę zamontować na blogu takiego skryptu jak u MRW? Nie rssując komci giną mi flejmy pod starymi notkami które już wydawały się martwe. 2011/01/05 11:47:45
@frankie
Czy nie dałoby radę zamontować na blogu takiego skryptu jak u MRW? Nie rssując komci giną mi flejmy pod starymi notkami które już wydawały się martwe. Można też zrobić sztuczkę z pakietem w Google Readerze jak na moim blogu. 2011/01/05 12:45:47
@Przepraszam, że znowu o autostradach
Ja się strasznie cieszę z budowy autostrad -- ze wsi, w której mieszkają moi rodzice mam autostradę w zasadzie aż do Berlina (najdłuższy czasowo odcinek bez autostrady albo porównywalnej drogi to przejazd przez Berlin, ze zjazdu z autostrady do domu). Jest jednak pewne ale. Kiedy w zeszły poniedziałek przekroczyłem niemiecko-polską granicę nastąpiła zauważalna zmiana na lepsze. Nie w stanie nawierzchni ani odśnieżenia, bo tu choć nastąpiła zmiana, to akurat na gorsze. Mimo, że ruch był podobny albo nawet większy, kierowcy przestali mi podjeżdżać do bagażnika (nawet ci, którzy sunęli znacznie powyżej aktualnego ograniczenia grzecznie czekali aż wyprzedzę powolną ciężarówkę i zjadę z powrotem na prawy pas), nikt mi -- po zmroku! -- nie świecił długimi światłami, nikt mnie nie wyprzedzał z prawej strony -- gdy rozpocząłem manewr wyprzedzania -- bo nie mógł znieść różnicy dziesięciu km/h w prędkościach. A na lewym pasie nie było sznurka jadących zderzak w zderzak samochodów, które nie wpuszczą nikogo, bo by im dupy poodpadały. Kiedy wjechałem do Polski -- po raz pierwszy samochodem od chyba pięciu lat -- miałem wrażenie, że tutaj ruch jest częściowo przestawiany na lewostronny: lewym pasem jadą prawie wszystkie osobówki, a szybsze auta wyprzedzają je prawym pasem; ale ciężarówki głównie jednak jadą też prawym pasem. Dodatkowo odstępy między samochodami na lewym pasie nie przekraczają dwóch długości samochodów (jakieś dziesięć metrów). Nie wiem, czy to norma, ale tak przynajmniej było w wiliję Wigilii na autostradzie Wrocław - Katowice. Nie wiem też, jak jest w Warszawie, ale jeżdżąc po Krakowie puszczałem sobie Melasę Kazika, nie tylko dlatego, że jest tam piosenka pt. "Star Wars" (jak twierdzą Chłopaki), ale też tekst "Polacy są tak agresywni a to dlatego że nie ma słońca": byle wyprzedzić, byle nie dać się samemu wyprzedzić, byle, kurwa, nikogo nie wpuścić. A ja myślałem, że to w Berlinie jeżdżą agresywnie i brutalnie. No ale może to Kraków, a w Warszawie jest Wersal, luz i wyrozumiałość. Kierowcy na niemieckich drogach nie jeżdżą bardziej zgodnie z przepisami, ale mam wrażenie, że są bardziej doświadczeni i chyba jeżdżą mądrzej nawet, gdy przekraczają przepisy. Ale na pewno mają mniej ściśnięte pośladki i mniej zacięty wyraz twarzy niż kierowcy w Krakowie. W Polsce dużo się zmieniło od przełomu lat 90 i 2000, gdy co miesiąc pokonywałem trasę Heidelberg-Kraków, wtedy było mniej bezpiecznie (choć na tym bezpieczeństwie mniej mi zależało). Ale tę różnicę w sposobie jazdy widać tym lepiej, im bardziej jest zbliżona jakość dróg. Ups, przepraszam za tldr. 2011/01/05 12:59:30
@ztrewq
Zapomniałeś dodać o jeździe na światłach przeciwmgielnych. Ostatnio jest jakaś straszna moda na poruszanie się po mieście z włączonymi halogenami. Pewnie to daje jakieś +5 punktów do lansu. 2011/01/05 13:06:53
@frankie
"Czy nie dałoby radę zamontować na blogu takiego skryptu jak u MRW?" Czy ja wyglądam na montera skryptów? @grzes "kiedys podlinkowalem jakiegos typa tutaj i wykasowales linka motywujac ze nie chcesz podbijac mu statystyk." Masz racje, wyedytowane komcie poniżej. wo @yabasta Ten jest lepszy: AmAn.salon24.pl/265074,tusk-i-grabarczyk-autostrady-i-mity#comment_3766546 Na Skyscrapercity pisze syn Donalda Tuska o koleji, autostradach itd. Ot caly "objektywizm" portalu Skyscrapercity. Portalu na którym kryje sie mnustwo młodych urzedników, zawdzięczających swoje kariery obecnej ekipie. Wielu z nich opisze tam z resztą w czasie pracy 2011/01/04 23:31:09 ya_basta Na ogol nie komentuje i nie podrzucam nic ale to jest zbyt piekna kwitesencja prawicowosci by pozostawic ja tylko dla siebie: AmAn.salon24.pl/265074,tusk-i-grabarczyk-autostrady-i-mity#comment_3766230 2011/01/05 13:14:35
@ztrewq
A ja myślałem, że to w Berlinie jeżdżą agresywnie i brutalnie. Nie ma jak odpowiednia perspektywa. Mi się w Berlinie jeździ rewelacyjnie, praktycznie zero stresu. Ale ja tam tylko bywam. "Polacy są tak agresywni a to dlatego że nie ma słońca": byle wyprzedzić, byle nie dać się samemu wyprzedzić, byle, kurwa, nikogo nie wpuścić. Z każdym kolejnym powrotem do Bolandy z zagranicznych wojaży jest mi coraz trudniej i smutniej. Za którymś razem nie wytrzymam i od razu wyjadę w cholerę i na zawsze, bo w tym kurewskim, katolickim kraju coraz trudniej mi się żyje. Moja tolerancja na bucerię, chamstwo, złodziejstwo, nieodpowiedzialność, brak szacunku do innych itd. spada powoli do zera. BTW, polecam świetny wywiad o polakach-katolikach: Bóg z instrukcją obsługi `Użyj i wyrzuć`. 2011/01/05 13:17:47
@bartol
"BTW, polecam świetny wywiad o polakach-katolikach: Bóg z instrukcją obsługi `Użyj i wyrzuć`" Z dwojga złego wolę, żeby Polacy byli takimi nie do końca pogibanymi katolikami, na jakich sarka prof. Mikołejko - niż żeby im odbiło do reszty, jak on to zdaje się postulować. To fajnie, że polscy katolicy mają np. gdzieś poglądy papieża na antykoncepcję. 2011/01/05 13:47:49
@bartol
"Nie ma jak odpowiednia perspektywa. Mi się w Berlinie jeździ rewelacyjnie, praktycznie zero stresu. Ale ja tam tylko bywam. " Oceniałem z perspektywy małych, zachodnioniemieckich miasteczek, w porównaniu z którymi Berlin to masakra, oko za oko, ząb za ząb. @wo "Z dwojga złego wolę, żeby Polacy byli takimi nie do końca pogibanymi katolikami, na jakich sarka prof. Mikołejko - niż żeby im odbiło do reszty, jak on to zdaje się postulować. " Bardzo żałuję, że na Sylwestra udzielono dyspensy. Kontrast między dawnym nakazem postu w Wigilię (i "czasem zakazanym", którym wtedy był Adwent), swego czasu dał mi do myślenia. Co do tego, co postuluje Mikołejko, to chyba jednak chodzi mu o coś innego: człowiek Zachodu, który przestał chodzić do kościoła, wcale nie przestał być religijny. Tyle że jego religijność stała się prywatna, osobista, wewnętrzna i buduje się ją bez autoryzacji instytucji kościelnej. Religia to intymna sprawa, a nie kwestia publiczna. I to polskim biskupom się nie podoba, bo nie pozwala na mariaż ołtarza z tronem, do którego tak bardzo się przywiązali. "To fajnie, że polscy katolicy mają np. gdzieś poglądy papieża na antykoncepcję." A mają? Czy istnieją jakieś poważne statystyki, których autorem nie jest dr Anecdoticus? W sensie, że mają je gdzieś w większym lub mniejszym stopniu niż inne nacje? Podobno jedną z wiodących metod antykoncepcji nadal jest coitus interruptus. Podejrzewam, że w większym poważaniu mają zakaz współżycia przedmałżeńskiego niż zakaz antykoncepcji, co kończy się niechcianymi ciążami i niechcianymi małżeństwami. Ale to tylko gdybanie. 2011/01/05 13:53:12
@wo
To fajnie, że polscy katolicy mają np. gdzieś poglądy papieża na antykoncepcję. Ale z tego nic nie wynika. Poza tym równie bardzo w dupie mają całą resztę. Kradną, kłamią, są chamscy, nieuprzejmi (bardzo często całkowicie bezinteresownie), nie szanują nikogo i niczego, itd. I to jest problem. Oczywiście nie wszyscy, ale niestety zdecydowana większość. Smuci mnie to, że gdy zatrzymuję się przed pasami, żeby przepuścić pieszego to najpierw widzę jego zaskoczenie, a potem zdecydowanie zbyt wylewne podziękowanie. Czasem muszę zatrąbić, żeby pieszy się obudził i przeszedł, bo czekając na możliwość przejścia prawie zasnął (albo nie może uwierzyć, że ktoś się zatrzymał, żeby go przepuścić). 2011/01/05 13:54:20
@ztrewq
"Bardzo żałuję, że na Sylwestra udzielono dyspensy." W każdej doktrynie najfajniejsze są "odstępstwa od". Więc ja generalnie uwielbiam instytucję dyspensy, jeśli czegoś żałuję to tylko tego, że nie udzielają jej codziennie. Na wszystko. "I to polskim biskupom się nie podoba, bo nie pozwala na mariaż ołtarza z tronem, do którego tak bardzo się przywiązali. " No ale to już jest po prostu bzdura. Mariaż ołtarza z tronem wśród amerykańskich protestantów jest przerażający. *Z dwojga złego* wolę polski katolicyzm od południowego baptyzmu. "A mają? Czy istnieją jakieś poważne statystyki, których autorem nie jest dr Anecdoticus? " Cały wywiad z profesorem masz zbudowany na badaniach, które zrobił Anec Data, a poważnych statystyk żądasz oczywiście dopiero ode mnie. Stary dobry Żanwier. 2011/01/05 13:56:02
@bartolpartol
"Ale z tego nic nie wynika. Poza tym równie bardzo w dupie mają całą resztę. Kradną, kłamią, są chamscy, nieuprzejmi (bardzo często całkowicie bezinteresownie), nie szanują nikogo i niczego, itd. I to jest problem." Wolałbym, żeby byli tacy, niż żeby zmiana była motywowana religijnie. Człowiek, który nie kradnie i nie kłamie Z POBUDEK RELIGIJNYCH, potem się bardzo kulturalnie i uprzejmie wpierdziela porwanym boeingiem w wieżowiec. 2011/01/05 14:09:18
@ztrewq
"Bardzo żałuję, że na Sylwestra udzielono dyspensy." Radzę sprawdzić na Portal Poświęconym: "Kościelna hierarchia - po raz kolejny - się kompromituje. W oktawie Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy NIE MA POSTU." Co nie zmienia faktu, że z dyspensą fajna sprawa. Spotkałem się z dyspensa lokalną (dotyczącą jednego lokalu, gdzie wyprawiano koledze 40-te urodziny. W nim można było jeść mięso i zabawy huczne urządzać, a na zewnątrz- piątek. 2011/01/05 14:35:33
No ale to już jest po prostu bzdura. Mariaż ołtarza z tronem wśród amerykańskich protestantów jest przerażający. *Z dwojga złego* wolę polski katolicyzm od południowego baptyzmu.
No zgoda, *z dwojga złego*, ale można też porównywać z katolicyzmem Francji albo protestantyzmem Hesji (albo wręcz katolicyzmem Włoch). poważnych statystyk żądasz oczywiście dopiero ode mnie. Och, wypłacz mi tako rzekę. Uprzejmie pytałem. Nie masz to nie masz, nie irytuj się tak od razu. Ciebie bardziej cenię niż nieznanego mi do tej pory profesora Mikołejka. Zresztą, ziew, mało jest dla mnie nudniejszych tematów na flejmy niż religia (no, może komputery). To już wolę samochody. Napisz, że podoba Ci się zwiększenie ograniczenia prędkości. 2011/01/05 14:35:51
Dyspensa?
To już lepiej cud uczyniony przez rabina zmuszonego podróżować w sobotę. Skinął ręką po lewej stronie, potem po prawej. Tam była wciąż sobota, ale wzdłuż drogi piątek. 2011/01/05 14:43:42
Całkiem do rzeczy był też wic z serialu "Przeprowadzki". Zborowski podróżując w szabas siedział obok woźnicy na garnku z wodą. Woźnica jechał, Zborowski płynął.
2011/01/05 15:13:20
@wo
Wolałbym, żeby byli tacy, niż żeby zmiana była motywowana religijnie. Człowiek, który nie kradnie i nie kłamie Z POBUDEK RELIGIJNYCH, potem się bardzo kulturalnie i uprzejmie wpierdziela porwanym boeingiem w wieżowiec. Mi generalnie wisi czy Polacy będą bardziej czy mniej religijni. To jest osobista sprawa i nic mi do tego. W przytoczonym wywiadzie jest po prostu celny obraz polaków-katolików. A ja bym tylko chciał, żeby Polacy byli zdecydowanie bardziej cywilizowani (w pojęciu europejskim). 2011/01/05 15:34:49
@stalowyszczur
"Zapomniałeś dodać o jeździe na światłach przeciwmgielnych. Ostatnio jest jakaś straszna moda na poruszanie się po mieście z włączonymi halogenami." Staram się nie, ale zdarza mi się na nieoświetlonych zbombardowanych uliczkach tudzież po wybuchach min. Nie mam stalowych felg na zimę, choć kupiłem na zimę wyższe opony ani wysokiego suwa i każdy wilczy dół to dla mnie ryzyko uszkodzenia samochodu w najlepszym wypadku. @wpuszczanie na pas Jestem miły, bo to wpływa na samopoczucie, ale do pewnego momentu. Wymijanie po pasie do skrętu sznura samochodów, żeby się wepchnąć przed skrzyżowaniem to u nas norma. W teorii gier było coś takiego jak free ride, zawsze znajdzie się ktoś kto wykorzysta zasady, ominie reguły. Dana strategia jest opłacalna pomimo takich free riderów dopóki nie przekroczą jakiejś masy krytycznej. A u nas kombinowanie na drodze to druga natura kierowców. Nie lubię np jeździć jeździć zderzak w zderzak w korku co parę metrów ruszając i hamując. Wolę poruszać się tak, żeby jak najmniej stawać, bo i tak za kilka sekund muszę ruszyć z miejsca. Jednak po trzecim samochodzie, który wyczaił lukę przede mną niemal automatycznie zaczynam pilnować odległości. Moja strategia przestaje być opłacalna. 2011/01/05 15:43:58
@polacy-katolicy
Co jest zlego w Bogu-pocieszycielu? przeciez to jedyne sensowne zastosowanie religii teraz (kiedy juz wladza nie potrzebuje nadprzyrodzonej legitymizacji). 2011/01/05 15:56:21
Polecam wnikliwą analizę na podobny temat, autorstwa najbardziej sfrustrowanego publicysty na świecie, Rafała Ziemkiewicza.
fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/picus-glancus-i-jego-drogi,1577865 A przy okazji zapraszam na mojego bloga: lechujoza.wordpress.com 2011/01/05 15:56:38
@benzodiazepiny
Żaden wic, rzeczywistość. Słyszałeś na przykład o szabasowych windach? WO bywał w Izraelu, to pewnie będzie wiedział co to. Katolicy przy Żydach to są małe pikusie jeśli chodzi o obchodzenie zakazów religijnych, oni mają 1000 lat więcej praktyki i to przy dużo bardziej restrykcyjnych prawach. 2011/01/05 15:59:25
@bartolpartol
"Ale z tego nic nie wynika. Poza tym równie bardzo w dupie mają całą resztę. Kradną, kłamią, są chamscy, nieuprzejmi (bardzo często całkowicie bezinteresownie), nie szanują nikogo i niczego, itd. I to jest problem." Może to tylko propaganda, ale to samo pisali starożytni o chrześcijanach. Wygląda to na jakąś cechę inherentną. @wo "No ale to już jest po prostu bzdura. Mariaż ołtarza z tronem wśród amerykańskich protestantów jest przerażający. *Z dwojga złego* wolę polski katolicyzm od południowego baptyzmu." W Stanach, choć to protestancki kraj, jest jednak ów słynny mur oddzielający państwo i religię. Nie może być np katechizacji w szkołach publicznych (nawet przemycanej pod płaszczykiem nauki) ani modlitw, jest dozwolona aborcja na życzenie, nie ma bezpośredniego sponsorowania związków wyznaniowych, rząd nie może narzucać w żaden sposób obywatelom wyznania, nie ma mowy o "dominującym" kościele. Mniej lub bardziej ostro rywalizujące ze sobą kościoły szachują się nawzajem. To prawda, że wszyscy pitolą o Jezusie w trakcie wyborów, ale poza tym nic konkretnego nie powiedzą, bo każdy należy do innej chrześcijańskiej sekty, których z kolei interesy tylko w obliczu wspólnego wroga stają się zbieżne. 2011/01/05 16:46:29
@bantus
"rząd nie może narzucać w żaden sposób obywatelom wyznania" Alez moze, o ile ci obywatele sluza w wojsku. "nie ma mowy o "dominującym" kościele. Mniej lub bardziej ostro rywalizujące ze sobą kościoły szachują się nawzajem. " Bo sie zjednoczyly przeciwko ateistom. @mrw "Wszystko." A konkretnie?Jedni wierza w Bozie, inni w niewidzialna reke rynku, a jeszcze inni w Rewolucje Proletariatu. KJP. 2011/01/05 18:04:36
@bantus
"Jednak po trzecim samochodzie, który wyczaił lukę przede mną niemal automatycznie zaczynam pilnować odległości. Moja strategia przestaje być opłacalna." I slusznie. Gdyby kazdy w korku trzymal sobie bufor przed soba by jechac plynnie, to korek by byl 3 razy dluzszy i wplywal na ulice poprzeczne/wloty/wyloty na dluzszym odcinku. Mnie na przyklad wlasnie wkurza, ze kierowcy w naszym kraju nie mysla o kierowacach, ktorzy jada za nimi. W takiej Francyi to potrafi sie porobic tyle lini samochodow ile wlezie by korek skrocic. Co wiecej Polacy przy Francuzach to slodkie dzieci za kierownica. No ale sami Francuzi twierdza, ze u nich miedzy kraweznikami zaczyna sie Afryka. 2011/01/05 18:23:25
@kierowcy w naszym kraju
I zaraz usłyszymy urażonego do żywego Kierowcę z Warszawy, który udowodni czarno na białym, że w stolicy to żeby się efektywnie poruszać to trzeba łamać przepisy i wykorzystywać infrastrukturę z inwencją i że tak właśnie ma być i Niemcy i Francuzi to małe miki. A te korki to są spowodowane przez tłuszczę półgłówków spoza miasta, którzy uparcie przestrzegają przepisów. A Prawdziwy Polak dobrze wie, że przepisy są zawsze przeciwko nam i przestrzegają ich tylko mohery/żydzi/komuniści/cykliści/lemingi. 2011/01/05 18:41:07
A ja czekam na ministra infrastruktury, którego wreszcie gazety będą mogły za coś pochwalić. Z tym jednak ostatnio nie jest najlepiej, czego dowodem ogólnokrajowa próba przeciągnięcia przykrótkiej kołdry w swoją stronę i przekonania ministra Grabarczyka do wysupłania zaskórniaków na jakieś marne kilometry miejskich obwodnic i wylotówek.
2011/01/05 18:43:11
@mateusz.zurawik
"A ja czekam na ministra infrastruktury, którego wreszcie gazety będą mogły za coś pochwalić. Z tym jednak ostatnio nie jest najlepiej, czego dowodem ogólnokrajowa próba przeciągnięcia przykrótkiej kołdry w swoją stronę i przekonania ministra Grabarczyka do wysupłania zaskórniaków na jakieś marne kilometry miejskich obwodnic i wylotówek." Tak, to przekonujący dowód, że nic nie budują i wewogle nie ma za co chwalić. 2011/01/05 18:59:19
@ztrewq
"Och, wypłacz mi tako rzekę. Uprzejmie pytałem." Sorki, knee-jerk. Opieram swój pogląd o szalenie inspirujący wykład "Religious Czechs and Secular Poles" pana Bruce Berglunda. On powoływał się na różne badania i wywodził z nich taką tezę, że jeśli brać pod uwagę realne wybory życiowe w drażliwych kwestiach światopoglądowych (a więc np. etykę seksualną), Polacy deklarują poglądy całkiem podobne do Czechów. I wychodzi na to, że Jan Kowalski realnie ma podobny światopogląd do Zdenka Havranka, chociaż Kowalski nazywa go "katolicyzmem" a Havranek "ateizmem". No i ja z dwojga złego wolę liberalnego katolika od łże-ateisty, który wierzy w jakieś nadprzyrodzone mambo dżambo w stylu New Age. Jak naukowiec naukowca, możesz poprosić p. Berglunda o dokładne dane, tu masz jego stronę na Calvin.Edu: www.calvin.edu/academic/history/faculty/berglund/ @embercadero "Żaden wic, rzeczywistość. Słyszałeś na przykład o szabasowych windach? WO bywał w Izraelu, to pewnie będzie wiedział co to." Nie wiem. Od razu wsiąkłem w środowisko swoich dokładnych odpowiedników, na nieśmiałe proby, że chciałbym zobaczyć coś religijnego albo koszernego częstowali mnie takim spojrzeniem, jakbym prosił o Nokię E51. Więc w końcu nawet do Jerozolimy nie pojechałem. @bantus "W Stanach, choć to protestancki kraj, jest jednak ów słynny mur oddzielający państwo i religię." Wybudowała go znana firma budowlana, Legendarny Urban. "Nie może być np katechizacji w szkołach publicznych (nawet przemycanej pod płaszczykiem nauki) ani modlitw" Dopiero od przełomowego wyroku Sądu Najwyższego z 1963, który na różne sposoby jest obchodzony. "jest dozwolona aborcja na życzenie," Też dopiero od przełomowego wyroku i skład Sądu Najwyższego nastraja pesymizmem co do przyszłości. "Mniej lub bardziej ostro rywalizujące ze sobą kościoły szachują się nawzajem. " Co dla szarego obywatela jest jeszcze gorsze, bo wszyscy oczekują, że w taki czy inny sposób wielbisz Jezusa. Kandydat na poważne stanowisko nie może sobie pozwolić na otwarte zadeklarowanie niewiary. 2011/01/05 19:00:02
@gzres_l
"I slusznie. Gdyby kazdy w korku trzymal sobie bufor przed soba by jechac plynnie, to korek by byl 3 razy dluzszy i wplywal na ulice poprzeczne/wloty/wyloty na dluzszym odcinku." Po pierwsze to nieekologiczne, po drugie nieekonomiczne, a twój argument nieprzekonujący. Powiedzmy, że rzeczywiście mielibyśmy tak długie korki, w końcu pełno robót drogowych. Samochody są trochę dalej od siebie, ale się nie zatrzymują co parę metrów, a więc jadą szybciej. Korek nie musiałby być więc wcale dłuższy. Poza tym jak wpływałby na poprzeczne ulice? Jeśli to skrzyżowania to tylko, gdy łosie na nie wjeżdżają, choć widać, że nie da się zeń zjechać, a mówimy o kulturze jazdy. Jeśli "wloty" to płynnie można się włączyć du ruchu, bo są miejsca między samochodami i spokojnie mogą zostać wpuszczone jeden za jeden. Jeśli "wyloty", to przecież szybciej zjedziesz, bo cały czas się poruszasz zamiast stać. Na koniec to tylko pierwszy lepszy przykład, mogę wziąć inny i jak to się ma do tego o czym pisałem? 2011/01/05 19:04:13
@zmarzlak
To nie jest kwestia łamania przepisów, ale inwencji - owszem. Znaczna część kierowców jeździ po Warszawie bezmyślnie jak stado bawołów, nie reagując na to co się dzieje na drodze odpowiednio szybko. Nie żeby bez tego nie było korków bo i tak będą, ale na pewno byłyby trochę mniejsze. I nie dzieliłbym na miejscowych/zamiejscowych, zwlaszcza że w dzisiejszych czasach ciężko to stwierdzić po rejestracji. A co do francuzów - nie wiem jak wszyscy ale przy paryżanach to warszawiacy to jest naprawdę małe miki. Nie jest to wprawdzie jeszcze Milano (które jest nie do pobicia moim zdaniem) ale Warszawa jeszcze może się od paryżan uczyć. 2011/01/05 19:11:34
@embercadero
"Nie jest to wprawdzie jeszcze Milano (które jest nie do pobicia moim zdaniem)" www.imdb.com/title/tt0119116/trivia?tr0587381 2011/01/05 19:23:54
@wo
"Opieram swój pogląd o szalenie inspirujący wykład "Religious Czechs and Secular Poles" pana Bruce Berglunda. On powoływał się na różne badania i wywodził z nich taką tezę, że jeśli brać pod uwagę realne wybory życiowe w drażliwych kwestiach światopoglądowych (a więc np. etykę seksualną), Polacy deklarują poglądy całkiem podobne do Czechów." W Stanach były podobne badania i suprise suprise: "Americans are hardly more religious than people living in other industrialized countries. Yet they consistentlyand more or less uniquelywant others to believe they are more religious than they really are." www.slate.com/id/2278923/ "skład Sądu Najwyższego nastraja pesymizmem co do przyszłości" Faktycznie, jak się temu przygląda z bliska, to fundamentaliści stają na uszach, żeby pchnąć cokolwiek w swoją stronę, jednak poza propagandowymi sukcesami realnie niewiele osiągnęli. Przeciwnie, raczej tracą grunt, przegrywają kolejne sprawy, non religious są najszybciej rosnącą grupą już od dwóch dekad, gdy poszczególne denominacje walczą zaciekle o utrzymanie stanu posiadania (katolicy np dzięki masowej imigracji latynosów, różni ewangelicy dzięki megachurchom-hipermarketom-centrom-rozrywkowym). "Co dla szarego obywatela jest jeszcze gorsze, bo wszyscy oczekują, że w taki czy inny sposób wielbisz Jezusa. Kandydat na poważne stanowisko nie może sobie pozwolić na otwarte zadeklarowanie niewiary." Słyszałem od znajomych anegdoty, gdy wyjeżdżali do USA na szkolenia itp. gdzieś w bible belt wysyłani przez swoje koncerny, to na zebraniu potrafił ktoś zaproponować wspólną modlitwę i nie było protestów. Jak to się jednak ma do wschodniego wybrzeża i ogólnie całości Stanów trudno powiedzieć. Myślę, że w Silicon Valley nikt nikogo nie pyta o denominację, a brak wyznania nie byłby problemem, żeby pracować na kierowniczym stanowisku u Jobsa, Zuckerberga, czy Balmera, co innego w ichniejszym Pierdziszewie. 2011/01/05 19:32:56
@bantus
" Przeciwnie, raczej tracą grunt, przegrywają kolejne sprawy" Chyba na pececie, bo na pewno nie w Sądzie Najwyższym, który jest najbardziej konserwatywny od lat. "Myślę, że w Silicon Valley nikt nikogo nie pyta o denominację, a brak wyznania nie byłby problemem, żeby pracować na kierowniczym stanowisku u Jobsa, Zuckerberga, czy Balmera, co innego w ichniejszym Pierdziszewie." Wiele amerykańskich firm jest w Pierdziszewie i to czasem narzuca politykę kadrową firmom z liberalnej Krzemowej Doliny. Możesz stracić kontrakt z taką firmą tylko dlatego, że szef odpowiedniej sekcji jest otwartym ateistą. A ponieważ nikt nie chce wkurzyć firm takich jak Wal-Mart, Krzemowa Dolina się dostosowuje. 2011/01/05 20:01:20
@wo
"Chyba na pececie, bo na pewno nie w Sądzie Najwyższym, który jest najbardziej konserwatywny od lat." Ale konserwatyści nie mają większości. Zobaczymy jednak co się okaże, może trend się odwróci, jednak jestem tu umiarkowanym optymistą. Nie wszystkie sprawy opierają się o Sąd Najwyższy. A ostatnią i słynną przegraną sprawą był proces z 2005 roku o nauczanie Intelligent Design, po którym kreacjoniści zdaje się zmienili taktykę i budują... kreacjonistyczne muzea. "Wiele amerykańskich firm jest w Pierdziszewie i to czasem narzuca politykę kadrową firmom z liberalnej Krzemowej Doliny. Możesz stracić kontrakt z taką firmą tylko dlatego, że szef odpowiedniej sekcji jest otwartym ateistą. A ponieważ nikt nie chce wkurzyć firm takich jak Wal-Mart, Krzemowa Dolina się dostosowuje." Pewnie masz rację. Wydaje mi się jednak, że era Busha zaowocowała jednostronną perspektywą widzenia Stanów, w każdym razie dla mnie, a przecież jest też druga strona, świecka, laicka, to wciąż jest jednak potęga intelektualna. 2011/01/05 21:34:30
@bantus
To nie tak. Era Busha nie skrzywiła widzenia USA pod względem religijności - ona raczej je wyprostowała. Przedtem USA widziano zbyt laicko, w oderwaniu od rzeczywistości, głównie poprzez Hollywood z jednej a Nowy Jork z drugiej strony. Przy czym paradoksalnie wynikało to właśnie z religijności Amerykanów - producenci rozrywki nie tykali tematów religijnych by nie urazić moherowej, wpływowej części widowni - stąd pop-kulturowe przekonanie o laickości społeczeństwa USA. 2011/01/05 21:57:49
@bantus
"Jeśli to skrzyżowania to tylko, gdy łosie na nie wjeżdżają, choć widać, że nie da się zeń zjechać, a mówimy o kulturze jazdy. " Czyli logicznie nie moga wjechac bo nie da sie zjechac i generujesz korki na drogach poprzecznych. Akurat umiejetnosc dynamicznego wlaczania sie do ruchu jest kluczowa dla unikniecia korkow i czesto owi, ktorych nazywasz losiami, ratuja sytuacje, zdecydowanymi manewrami zamiast czekac az sie sciemni. Zaprawde nie bez powodu Paryzanie sa uznawani za najbardziej agresywnych kierowcow w Europie. Korki i nadmiar samochodow ich nauczyly tego by walczyc o kazda przestrzen, w jakiej zmiesci sie samochod. Kultura jazdy to dbanie rowniez o "losi". 2011/01/05 22:33:23
@ramone.alcin
mrw.blox.pl/2009/11/Wata-cukrowa-dla-ludu.html Also - dzisiejsza GW, artykuł o cudzie JP2. 2011/01/05 22:57:47
@gzres_1
A czy uwzględniasz dodatkowe korki spowodowane kolizjami powstającymi gdy dwaj jadący zderzak w zderzak kierowcy w trosce o efektywne wykorzystanie przestrzeni miejskiej dojdą do kompresji stratnej? Bo z moich obserwacji wynika, że (wbrew PORD) każda kolizja łączy się z długą fazą wychodzenia z szoku przez kierowców oraz następujacego po niej obchodzenia i oglądania zderzonych samochodów pozostających na środku jezdni - co potrafi zablokować nawet i 2 z trzech pasów ruchu na ponad pół godziny. Natomiast wystarczy, że jeden kierowca zacznie wyrównywać płynność ruchu, a ci za dalej już nie wprowadzają dodatkowych opóźnień - tylko toczą się sprawnie za nim. Jednen większy odstęp w celu niwelowania korka gaz-hamulec a dalej samochody powoli, ale równomiernie się toczące może nawet marnować mniej miejsca niż występujące co parę samochodów dziury wywołane tym, że wcześniejszy pojazd ruszył, a następny zgasł / nie zauważył. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy lane-hopperów, którzy tworzą dodatkowe luki. @militarystyczne USA Jeśli wierzyć temu panu to amerykański popularny militaryzm (czyli nie klasy rządzącej) zaczął się dopiero w okolicach pierwszej wojny światowej (jeszcze Debs et consortes jakoś sensownie protestowali) a ostatecznie ugruntował za czasów drugiej - no bo kto by nie popierał walki z Hitlerem. Nie mieli dekolonizacji, poważne porażki armii nie wiązały się z dolegliwością dla Amerykanów, tylko dla ludzi z wioseczek o śmiesznych nazwach, więc co się dziwić, że do dzisiaj się mocno trzyma. Ale zaczęło się później niż w Prusach. 2011/01/05 23:08:15
@tertia
"Jeśli wierzyć temu panu to amerykański popularny militaryzm (czyli nie klasy rządzącej) zaczął się dopiero w okolicach pierwszej wojny światowej (jeszcze Debs et consortes jakoś sensownie protestowali)" Przecież protestowali w osamotnieniu. Wcześniej masz kult wojskowości związany z wojną secesyjną, jeszcze wcześniej masz "jacksonian democracy", a wcześniej masz ideał federalistów, jakim są lokalne milicje. A więc też wojsko, tylko inaczej zorganizowane. Oni zawsze kochali ideał twardziela ze spluwą, który najpierw strzela, a potem zadaje pytania. Zawsze tak się tam wygrywało wybory. 2011/01/06 00:06:30
@wo
Przecież protestowali w osamotnieniu. Wcześniej masz kult wojskowości związany z wojną secesyjną Kult kultem, ale jak wprowadzili prawdziwy pobór do prawdziwego wojska, to trzeba było zadymę artylerią tłumić. en.wikipedia.org/wiki/New_York_Draft_Riots 2011/01/06 00:21:35
@gammon
"Kult kultem, ale jak wprowadzili prawdziwy pobór do prawdziwego wojska, to trzeba było zadymę artylerią tłumić. " O tych zamieszkach piszę oczywiście w swojej nieszczęsnej książce - były moim zdaniem przede wszystkim wyrazem rasizmu, jak zwykle motywowanego ekonomicznie (kto był najgroźniejszym konkurentem białych niewykwalifikowanych robotników z klasy niższej niższej? oczywiście, wyzwoleni niewolnicy). Nie chodziło o "biorą na wojnę" tylko o "wojna przez tych cholernych czarnuchów". Gniew protestujących skierowany był przecież nie przeciwko białemu establishmentowi, tylko przeciw Czarnym. Dlatego protestujący próbowali podpalić murzyński sierociniec razem z sierotami, co udało się tylko połowicznie. 2011/01/06 00:53:19
@twardziela ze spluwą
We wtorkowym The Daily Show był rewelacyjny materiał z debaty(?) kandydatów na przewodniczącego Republikanów. Serdecznie polecam. Jedno z pytań brzmiało "How many guns do you own?". 2011/01/06 01:48:04
3 lata temu kupiłem sobie samochód. Znajomi mówili "po co ci te 200km/h - i tak nie ma dróg...". Tak nagle mnie osaczyli, że poczułem się jak wydymany przez koncernowych marketingowców frajer. Głupio mi było i parę tygodni chodziłem pod ścianami, co bym przypadkiem owych znajomych nie spotkał, bo jak tu się przyznać do bycia dymanym? Aż tu raptem pół roku później wybrałem się do znajomych pod granicę niemiecko-holenderską. I co? I wsiadłem w ten mój przepłacony powóz w okolicy Katowic, skręciłem w lewo, potem po 15 km w prawo i po 10 godzinach jazdy autostradą wysiadłem w Dortmund... Popatrzyłem w lewo, popatrzyłem w prawo i pomyślałem, że rzeczywiście nie ma dróg - po drodze była tylko jedna...
-- parada karzełków 2011/01/06 02:57:21
@emarcadero
"Znaczna część kierowców jeździ po Warszawie bezmyślnie jak stado bawołów" No właśnie ja mam takie doświadczenia z ludźmi, że jak przyjadą do miasta, to "zomg, mogę odstawić samochód i podjechać metrem i tramwajem". Zwłaszcza, jak przyjeżdżają z Krakowa. 2011/01/06 03:59:42
@wo
Miłość do facetów ze spluwą i związane z tym konstytucyjne prawo do zbrojenia niedźwiedzi to owszem, ale militaryzm to nie bardzo. Za czasów rewolucji te milicje robiły się anty-rządowe wobec problemów z żołdem. Potem też sporo chłopskich i pionierskich powstań miało okazję poznać US Army ze złej strony. Za czasów wojny secesyjnej draft riots miały miejsce i na północy i na południu, a poza jednym sierocińcem spalono też spore kawałki bogatych dzielnic. Poza tym w wojnie z Meksykiem i Kubą też rekrutów trzeba było siłą przyciągać i utrzymywać (w czym standardy higieniczno-żywieniowe, które wygubiły o rząd wielkości ludzi więcej niż Meksykanie i Hiszpanie nie pomagały). Przy okazji I wojny, dzięki m.in. socjalistom, zamiast miliona rekrutów udało się początkowo znaleźć tylko 73 tys. i dopiero z pomocą Espionage Act i rekruterów poszło lepiej. Militaryzm jest wtedy, kiedy w reakcji na to, że rząd wysłał żołnierzy na wojnę: bez prowizji (Meksyk) / bez żołdu (rewolucja) / z niedziałającymi karabinkami (Wietnam) / w nieopancerzonych samochodach (Irak) generał publiczny ciągle uważa, że mądrze, dulce i decorum jest się zapisać do wojska, tylko ci politycy naszym chłopcom wbijają nóż w plecy. I takie podejście jest dopiero od II WŚ. Wcześniej się brało za broń, ale szło protestować. 2011/01/06 12:03:38
@tertia_facie
"Poza tym w wojnie z Meksykiem i Kubą też rekrutów trzeba było siłą przyciągać i utrzymywać (w czym standardy higieniczno-żywieniowe, które wygubiły o rząd wielkości ludzi więcej niż Meksykanie i Hiszpanie nie pomagały)." Bo niby w wojnie secesyjnej były wysokie? Jeńców traktowali tak: www.ihr.org/jhr/v02/v02p137_Weber.html 2011/01/06 12:46:49
@tertia
"I takie podejście jest dopiero od II WŚ. Wcześniej się brało za broń, ale szło protestować." Nie masz racji. Z wyjątkiem terytoriów kupionych od Napoleona, cała Ameryka leży na ziemi, którą komuś zrabowano: Indianom, Anglikom, Holendrom, Meksykanom, Hiszpanom. Po II wojnie światowej świadomość tego faktu w społeczeństwie zaczęła zanikać, ale jeszcze na początku XX wieku (gdy jeszcze istniało "Pogranicze" i była ostatnia wojna z Hiszpanią) znacza część populacji żyła ze świadomością tego, że ich akty własności na własny dom mają znaczenie tylko tak długo, jak długo istnieje armia gotowa ich strzec. I jak długo przywódcy tej armii będą olewać wszelkie prawne kruczki w interesie amerykańskiego obywatela. Świadomość zycia w zrabowanej nieruchomości wytwarza pewną nerwowość, którą widzimy i u mieszkańców dawnych "sztetli" na polskich ziemiach - i dla symetrii, w Izraelu wśród ludzi mieszkających w osiedlach budowanych na terenach 40 lat temu należących do jakiegoś Mohammada Abdullaha. Czyny dokonywane przez amerykańskich dowódców w wojnach z Indianami, Hiszpanami i Meksykanami kwalifokowałoby się według dzisiejszego prawa jako zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości. Za generałem Andrew Jacksonem ICC wydałoby dzisiaj natychmiast list gończy. Tymczasem jego zbrodnie uczyniły go narodowym bohaterem, Jackson został 7. prezydentem USA. W roku 1829. Więc proszę mi tu nie pitolić, że "zaczęło się ostatnio". 2011/01/06 13:08:52
Zdaje sie, ze waznym przyczynkiem do wybuchu rewolucji amerykanskiej bylo, ze rzad brytyjski przeszkadzal Amerykanom w wysiedlaniu Indian.
2011/01/06 13:21:34
@wo:
Religious Czechs and Secular Poles To na pewno bardzo ciekawy wykład, Niestety, nie słyszałem go, a wykład chyba nie odzwierciedla artykułów naukowych, które Berglund napisał (częściowa lista jest tutaj). Zobaczymy, czy mi coś odpowie. No i ja z dwojga złego wolę liberalnego katolika od łże-ateisty, który wierzy w jakieś nadprzyrodzone mambo dżambo w stylu New Age. No, ja też, i Mikołejski chyba też, skoro tęskni za zachodnioeuropejskim modelem religijności. Mam wrażenie, że do polskiej religijności bardziej pasuje określenie "krzykliwa hipokryzja i pogańskie mambo-dżambo" niż "liberalny katolicyzm". Jeśli chcesz szukać mambo-dżambo, to polski KK bije na głowę polski Niu Ejdż. Tradycje ofiar wotywnych, msze w intencjach i za zmarłych, odpusty, uwielbienia świętych i patronów, wiara w anioła-stróża, uzdrowienia, cuda, twarze Chrystusa na tostach, modlitwy z konkretnymi "magicznymi" prośbami, magia wody święconej i Ctrl-Alt-Del na drzwiach, litanie, zawodzenia, dym kadzideł itd itp. O ile mogę to stwierdzić, to w polskim KK jest to wszystko bardziej rozpowszechnione niż w niemieckim, brytyjskim czy francuskim. 2011/01/06 13:57:09
@wo
były moim zdaniem przede wszystkim wyrazem rasizmu, jak zwykle motywowanego ekonomicznie (kto był najgroźniejszym konkurentem białych niewykwalifikowanych robotników z klasy niższej niższej? oczywiście, wyzwoleni niewolnicy). Nie chodziło o "biorą na wojnę" tylko o "wojna przez tych cholernych czarnuchów". To chyba nie takie proste. Nie w sensie, że w NYC nie było rasistów albo, że w zamieszkach rasizm nie miał znaczenia. Ale. (1) Dla pracownika najemnego mieszkającego w Nowym Jorku "wyzwoleniec" nie stanowił rzeczywistej konkurencji, choćby z tego względu, że w stanie Nowy Jork mogli oni występować w liczbie śladowej. (2) "Wyzwoleniec" zawsze był analfabetą (zakaz nauczania po powstaniu Nata Turnera), niemal zawsze miał nędzne kwalifikacje zawodowe i w ogóle słabo nadawał się na konkurenta. (3) Jednym z głównych haseł propagandowych abolicjonistów przed wybuchem wojny było - pomijając argumentację stricte moralną - "biały robotnik nigdy nie zarobi dwóch dolarów dziennie [mityczna "bardzo dobra dniówka" - w praktyce mało kto tyle zarabiał] dopóki utrzymanie czarnego niewolnika kosztuje 10 centów dziennie". I hasło to było jakoby zupełnie chwytliwe (źródło: któraś z książek Leona Korusiewicza) co sugeruje, że czarny niewolnik był odbierany jako groźniejszy konkurent, niż czarny wolny. Ale dotyczyło raczej stanów niewolniczych, pogranicznych i nowo zasiedlanych terytoriów federalnych. 2011/01/06 14:19:43
@mikmach
"Era Busha nie skrzywiła widzenia USA pod względem religijności - ona raczej je wyprostowała." Moim zdaniem przegięła w drugą stronę. Stany są po prostu zbyt duże i zróżnicowane, żeby łyknąć je w całości tak po prostu. @gzres_l "Czyli logicznie nie moga wjechac bo nie da sie zjechac i generujesz korki na drogach poprzecznych. Akurat umiejetnosc dynamicznego wlaczania sie do ruchu jest kluczowa dla unikniecia korkow i czesto owi, ktorych nazywasz losiami, ratuja sytuacje, zdecydowanymi manewrami zamiast czekac az sie sciemni." Nie widzę tu nic logicznego. Jak łoś wjedzie na skrzyżowanie i nie może zjechać to je zablokuje dla ruchu poprzecznego i jest łosiem, a nie ratującym sytuację. Jeśli mówisz o skręcających, to sytuacja drogi "dolotowej". Trzeba dodać zastrzeżenie, że korek nie może być od świateł do świateł, bo te i tak w końcu zatrzymają ruch, choć w innej sytuacji też mam zwyczaj, który pewnie uznasz za głupi, jechania z taką prędkością, aby się nie zatrzymać na czerwonym, ale dojechać jak zapali się zielone. Łotewer, w każdym razie nie grepuję twojego argumentu, że wpuszczanie samochodów jest mniej kulturalne od jechania zderzak w zderzak. @mrw mrw.blox.pl/2009/11/Wata-cukrowa-dla-ludu.html "Kościół w swoich działaniach przypomina pedofila - znajduje sobie kogoś, kto potrzebuje wsparcia i miłości (z biedy, ze strachu itd.), po czym korzystając z okazji wykorzystuje seksualnie." Rysiek ostatnio przypomniał znamienny dla każdego kleru przypadek Lisy Bauer: part 1 2 3 2011/01/06 15:19:30
@bantus
"też mam zwyczaj, który pewnie uznasz za głupi, jechania z taką prędkością, aby się nie zatrzymać na czerwonym, ale dojechać jak zapali się zielone." Tak, w godzinach szczytu w mieście to jest bardzo głupi zwyczaj. Poza godzinami szczytu już jest OK. 2011/01/06 18:46:23
@WO
"cała Ameryka leży na ziemi, którą komuś zrabowano" Tak samo jak cała Europa... and wait a minut... Wszystkie kraje leżą na terytoriach które wcześniej nie należały do nich. 2011/01/06 18:56:05
@qrek
"Tak samo jak cała Europa... and wait a minut... Wszystkie kraje leżą na terytoriach które wcześniej nie należały do nich." Tylko przez pierwsze dwa-trzy pokolenia najeźdźcy żyją w takiej nerwowości. Kto wie, może za 500 lat będzie nawet pokój na Bliskim Wschodzie. @gammon "Dla pracownika najemnego mieszkającego w Nowym Jorku "wyzwoleniec" nie stanowił rzeczywistej konkurencji, choćby z tego względu, że w stanie Nowy Jork mogli oni występować w liczbie śladowej. " Na Manhattanie w 1840 było ich ok. 20.000. Dość, żeby stanowili konkurencję dla mieszkańców dzielnicy Five Points, których też przecież nie było dużo więcej (a to oni wszczęli zamieszki). W 1870 było ich o 5000 mniej, co pokazuje, że zamieszki spełniły swoją rolę: odstraszyły czarnuchów od Nowego Jorku (wklepuję za swoją nieszczęsną książką, nie pamiętam skad to wziąłem). "Wyzwoleniec" zawsze był analfabetą (zakaz nauczania po powstaniu Nata Turnera), niemal zawsze miał nędzne kwalifikacje zawodowe i w ogóle słabo nadawał się na konkurenta. " Mieszkańcy Five Points mieli dokładnie takie same kwalifikacje. To nie byli robotnicy w sensie "wykwalifikowani zbieracze bawełny" tylko w sensie "podaj przynieś pozamiataj". "I hasło to było jakoby zupełnie chwytliwe (źródło: któraś z książek Leona Korusiewicza) co sugeruje, że czarny niewolnik był odbierany jako groźniejszy konkurent, niż czarny wolny" Nie przez specjalistów od 3P. Robisz klasyczny błąd wrzucania całego proletariatu do jednego worka. 2011/01/06 18:58:30
@ztrewq
"No, ja też, i Mikołejski chyba też, skoro tęskni za zachodnioeuropejskim modelem religijności." Jego pozytywne przykłady troszkę przeczą takiej interpretacji. "Jeśli chcesz szukać mambo-dżambo, to polski KK bije na głowę polski Niu Ejdż." Ty chyba w ogóle nie znasz polskiego katolicyzmu z pierwszej ręki? 2011/01/06 19:34:19
@tarhim
"Tak, w godzinach szczytu w mieście to jest bardzo głupi zwyczaj. Poza godzinami szczytu już jest OK." Bez zdrowego rozsądku wszystkie zasady stają się tępe, ale tego chyba nie musiałem przypominać. 2011/01/06 20:07:00
@ramone.alcin
"Ales sobie znalazl wiarygodne zrodlo." Źródło jak źródło, nawet nie zwróciłem uwagi co to, gugiel rankuje wysoko. Może być stąd: archiwum.polityka.pl/art/witajcie-wpiekle,429257.html 2011/01/06 20:14:56
@wo
W 1870 było ich o 5000 mniej W 1865 nawet o 10000 mniej. konkurencję dla mieszkańców dzielnicy Five Points Yyyy, nie wiem. "Ironically, the most well known center of black and interracial social life, the Five Points, was relatively quiet during the riots." www.press.uchicago.edu/Misc/Chicago/317749.html Robisz klasyczny błąd wrzucania całego proletariatu do jednego worka. Być może. 2011/01/06 21:05:14
@gammon
"www.press.uchicago.edu/Misc/Chicago/317749.html" Hm, cały tekst zdaje się potwierdzać moje tezy o konkurencji dla klasy niższej-niższej. A zdanie, które cytujesz, pochodzi z akapitu o nielicznych wyjątkach od ogólnej prawidłowości. 2011/01/06 21:23:17
@Ty chyba w ogóle nie znasz polskiego katolicyzmu z pierwszej ręki?
Ja znam, a co? Wiesz ile wiosek modliło się o moją śledzionę? 2011/01/06 21:32:31
@mrw
"Ja znam, a co? Wiesz ile wiosek modliło się o moją śledzionę?" No więc kiedy ktoś się modli o czyjąś śledzionę, to nie oznacza w polskim katolicyzmie czynności magicznej (nie jest to postrzegane jako działanie kauzalne), tylko wyraz solidarności i współczucia. Tyle w tym mambo-dżambo co w powiedzonku "trzymam za ciebie kciuki" albo "życzę szerokiej drogi". 2011/01/06 21:43:54
@wo
Hm, cały tekst zdaje się potwierdzać moje tezy o konkurencji dla klasy niższej-niższej. A zdanie, które cytujesz, pochodzi z akapitu o nielicznych wyjątkach od ogólnej prawidłowości. Ale ja w zasadzie wierzę w twoją tezę, a cytat odnosił się do marginesowego zagadnienia, kto własciwie mieszkał w dystrykcie Five Points. W końcu sam napisałem jakiś czas temu, że hasło: czarny niewolnik konkurentem dla białego robotnika miało wzięcie raczej na terenie "stanów niewolniczych, pogranicznych i nowo zasiedlanych terytoriów federalnych", niż nad Atlantykiem. Niemniej teza tezą, a początkowo zadymy były ściśle antypoborowe, co jednak stanowi kontrast np. z radosnym wymarszem na front w Europie w 1914 roku. Wydaje mi się więc, że histeryczno-entuzjastyczne reakcje Amerykanów podczas wojny prezydenta Polka, czy po wybuchu na "Maine", niekoniecznie są dowodem "kultu wojskowości" czy militaryzmu (jeśli rozumieć przez to masowe zakażenie cywilów etosem militarnym). 2011/01/06 22:15:26
@Tyle w tym mambo-dżambo co w powiedzonku "trzymam za ciebie kciuki" albo "życzę szerokiej drogi".
Och, zdziwiłbyś się, jakbyś zobaczył, że np. sukces zawodowy osoby A jest z kamienną twarzą i całkiem serio przypisywany poświęceniu osoby B, która w tej intencji zrobiła najtrudniejszy odcinek pielgrzymki rowerowej. Konsultowałem ten przypadek ze specjalistką i dostałem fokę, że to było myślenie magiczne. Czyli mambo-dżambo. Także nie mów mi o katolikach, bo coś o nich wiem. 2011/01/06 22:25:50
@mrw
"Och, zdziwiłbyś się, jakbyś zobaczył, że np. sukces zawodowy osoby A jest z kamienną twarzą i całkiem serio przypisywany poświęceniu osoby B, która w tej intencji zrobiła najtrudniejszy odcinek pielgrzymki rowerowej. " Jeśli to było poza grupkami wewnątrz KK, które specjalnie pielęgnują swoją odrębność - typu neokatechumenat albo frądziarze - to się istotnie bym zdziwił. To nie brzmi jak główny nurt. 2011/01/06 23:02:52
@Jeśli to było poza grupkami wewnątrz KK, które specjalnie pielęgnują swoją odrębność - typu neokatechumenat albo frądziarze - to się istotnie bym zdziwił. To nie brzmi jak główny nurt.
Normalna gminna pielgrzymka, pierwszy z brzegu katolik, żadna grupa, srsl. Główny nurt czego, Twoich warszawskich 7%? Hołowni? Ludzie naprawdę wierzą w różne dziwne rzeczy w ramach KK. 2011/01/07 00:16:44
@mrw
"Główny nurt czego," Tego, na co sarka Mikołejko. "pierwszy z brzegu katolik" Jak ktoś stoi obok Terlikowskiego, on też dla niego jest pierwszy z brzegu. 2011/01/07 00:35:03
Jakby się jednak uprzeć, to efekt prośby zależy od mana (świętości) performera modlitwy/zaklęcia. Im bardziej święty tym większe prawdopodobieństwo spełnienia prośby i tym bardziej spektakularne cuda. Najlepsi potrafili zatrzymać słońce, chodzić po wodzie, wskrzeszać zmarłych zupełnie jak ich mistrz. Tak to przynajmniej wygląda jak się czyta różnych "doktorów" i "ojców" kościoła.
2011/01/07 00:52:07
"Normalna gminna pielgrzymka, pierwszy z brzegu katolik, żadna grupa"
Hmm, ja tam się na katolikach nie znam, ale jak ktoś pielgrzymuje nie będąc studentem lub licealistą - to on już taki hardcorowy jest dla mnie. Bo jak zamiast paru miechów wakacji masz tylko dziesiątki dni urlopu, to go nie marnujesz na pielgrzymki, chyba, że to dla ciebie NAPRAWDĘ WAŻNE. 2011/01/07 01:15:42
@bantus
"Tak to przynajmniej wygląda jak się czyta różnych "doktorów" i "ojców" kościoła." Toteż ja mówię o zwyczajnym, mainstreamowym polskim katolicyzmie - tym, który jest za mało głęboki na gust Mikołejki. Jak będziesz czytał doktorów i ojców kościoła to będziesz czytać o człowieku, który umiał pierdząc trąbić melodyjki. 2011/01/07 07:47:51
@ Bo jak zamiast paru miechów wakacji masz tylko dziesiątki dni urlopu,
Albo, hm, emeryci. @chyba, że to dla ciebie NAPRAWDĘ WAŻNE. Nie masz pojęcia, jaka ZABAWNA jest pielgrzymka rowerowa. Jedziesz sobie rowerem w miłej grupie, w wioseczkach i miasteczkach witają was domowym ciastem i darmowym żarciem (a jak się trafił pielgrzymkowy burmistrz, to URZĄDZIŁ FESTYN). 2011/01/07 08:18:25
Nie masz pojęcia, jaka ZABAWNA jest pielgrzymka rowerowa. Jedziesz sobie rowerem w miłej grupie, w wioseczkach i miasteczkach witają was...
Ale rano i wieczorem msza jest? I jakiś ksiądz co pilnuje stadka? No to już nie taki fun. 2011/01/07 09:04:29
@Ale rano i wieczorem msza jest? I jakiś ksiądz co pilnuje stadka? No to już nie taki fun.
Dla Ciebie nie. 2011/01/07 10:08:26
@wo
"człowiek, który umiał pierdząc trąbić melodyjki" O, widzę, że koleś staje się sławny. Nie wymyślisz takiego bzdetu, którego w internetsach nie znajdziesz. To jest jak jakiś cholerny średniowieczny jarmark. Przecież w takim przeciętnym katolicyzmie zwykłe przesądy mieszają się z doktryną. Ludzie noszą święte medaliki dla ochrony przez złym (duchem) albo żeby przyniosły szczęście, pomodlą się przed egzaminem, dadzą na mszę przed rozmową kwalifikacyjną, pokropią most świętą wodą, żeby się nie zawalił, złożą ofiary bogu podczas uroczystej mszy na samorządowej uroczystości, żeby w następnym roku drogi się szybciej budowały. Poza bajkami magia nigdy nie działa zawsze, w każdym przypadku. Czarownik ci powie, że zamawianie zadziała z pewną siłą, gdy będzie spełnione dziesięć warunków w tym koniunkcjonistyczna okultacja Marsa, Saturna i Alfa Centauri, która zdarza się raz 150 lat. Jeśli nie, to zadziała odpowiednio słabiej. Inaczej wywieźliby go na taczkach, bo widać gołym okiem, że jego zabiegi nie przynoszą rezultatów. Trzeba też zwrócić uwagę na to o kim mówimy i to nie tylko głęboka prowincja vs Stolyca. 90% deklaruje się jako katolicy, ale z tego ledwo 30-40% regularnie chodzi do kościoła, reszta praktykuje sporadycznie albo wcale. Nie mówię, że są jacyś prawdziwi i nieprawdziwi katolicy, ale warto rozróżnić między wierzącymi praktykującymi i niepraktykującymi religijne obrzędy. Jest jeszcze jakiś procent kulturowych katolików, którzy ani nie praktykują ani nie wierzą. 2011/01/07 11:34:00
@bantus
Jest jeszcze jakiś procent kulturowych katolików, którzy ani nie praktykują ani nie wierzą. To znaczy jak? A nie jest przypadkiem tak, że nie wierzą, a praktykują (oczywiście nie wszystko, ale takie święta różne, I komunia dziecka, religia w szkole itp., bo tak wypada/dziecka palcami nie wytykają/łotewa)? Bo jak ktoś ani nie praktykuje, ani nie wierzy to ni cholery mi się z katolikiem jakimkolwiek nie kojarzy. 2011/01/07 11:38:50
@bartolpartol
"Bo jak ktoś ani nie praktykuje, ani nie wierzy to ni cholery mi się z katolikiem jakimkolwiek nie kojarzy." W Irlandii Północnej masz od cholery niewierzących katolików i niewierzących protestantów, w Sarajewie masz od cholery niewierzących Muzułmanów. @bantus "O, widzę, że koleś staje się sławny. " Nic mi nie wiadomo o tym kolesiu. Ja mówię o kolesiu występującym w "Civitas Dei" św. Augustyna. Kolejny przykład wyższości papertarda nad freetardem - testowe pytanie "skąd się dowiedziałeś o kolesiach pierdzących melodyjki". " Ludzie noszą święte medaliki dla ochrony przez złym (duchem) albo żeby przyniosły szczęście," A według Ciebie jeśli nastolatek na maturę bierze "na szczęście" maskotkę, którą mu dała dziewczyna, to jest wiara magiczna? "90% deklaruje się jako katolicy, ale z tego ledwo 30-40% regularnie chodzi do kościoła, reszta praktykuje sporadycznie albo wcale." I w odróżnieniu od Mikołejki, ja wolę te 60%. Jemu zaś najbardziej podoba się ten procencik z neokatechumenatu. 2011/01/07 11:47:33
@wo
W Irlandii Północnej masz od cholery niewierzących katolików i niewierzących protestantów, w Sarajewie masz od cholery niewierzących Muzułmanów. Jak się objawia wyznanie osoby niewierzącej i niepraktykującej? 2011/01/07 12:29:54
@bartolpartol: Jak to jak, szalikiem klubowym. I/lub miejscem zamieszkania.
2011/01/07 13:24:33
@bartolpartol
"A nie jest przypadkiem tak, że nie wierzą, a praktykują (oczywiście nie wszystko, ale takie święta różne, I komunia dziecka, religia w szkole itp., bo tak wypada/dziecka palcami nie wytykają/łotewa)?" To też. Trudno jednak nazwać bywanie na ślubach, pogrzebach i komuniach praktykowaniem religii. "Bo jak ktoś ani nie praktykuje, ani nie wierzy to ni cholery mi się z katolikiem jakimkolwiek nie kojarzy." Jeśli jednak deklaruje się jako katolik (luteranin, kalwin, łotewa), a z drugiej nie praktykuje i twierdzi, że nie wierzy w osobowego boga, to trzeba mu nadać jakąś etykietkę. To przypadek Francji, gdzie pokaźny procent respondentów identyfikuje się jako katolicy właśnie w sensie akceptacji dla kulturalnej tradycji katolicyzmu, jego historycznej roli w sztuce, literaturze, etyce itd., choć są całkowicie zlaicyzowani. @wo "Nic mi nie wiadomo o tym kolesiu. Ja mówię o kolesiu występującym w "Civitas Dei" św. Augustyna. Kolejny przykład wyższości papertarda nad freetardem - testowe pytanie "skąd się dowiedziałeś o kolesiach pierdzących melodyjki"." Ok, głupi żart, nie chcę ci obniżać poziomu. Jednak ten przykład świadczy, że pewne rzeczy nie zmieniają się przez tysiące lat, mimo zmian politycznych, kulturowych, społecznych. Przyznam się jednak, że Augustyna nie jestem w stanie zdzierżyć, choć podzielam jego zdanie na temat literackiego poziomu Biblii, którą skądinąd przeczytałem od dechy do dechy, podobnie jak pisma Platona chociażby, którego się przyjemnie czyta w przeciwieństwie do Aureliusza A. "A według Ciebie jeśli nastolatek na maturę bierze "na szczęście" maskotkę, którą mu dała dziewczyna, to jest wiara magiczna?" Nie, ale jeśli wyda na nią całe swoje oszczędności z kieszonkowego, bo napromieniował ją RencektóreLeczom, to już tak. Niech to będzie wspomagająca pracę mózgu bransoletka pałerbalans, dla mnie to przykład magicznego myślenia. Kupię magiczny artefakt, który da mi +10 do pałera na maturze z matmy. Co innego rzeczy albo działania, które mają tylko poprawić twój komfort psychiczny, dodać pewności siebie i nie mają nic wspólnego z cudownymi mocami i nadprzyrodzonością, a co innego te które odwołują się specjalnie do tego. "I w odróżnieniu od Mikołejki" Mikołejko to dziwny koleś, równie często się z nim zgadzam co nie zgadzam. Rosnąca popularność po audycjach w tokefemie przypomina mi trochę fenomen Eichelbergera. 2011/01/07 14:18:44
@bantus
To też. Trudno jednak nazwać bywanie na ślubach, pogrzebach i komuniach praktykowaniem religii. To na pewno. Choć ja akurat na śluby przychodzę jak wszyscy wychodzą z kościoła, bo irytuje mnie hipokryzja młodych i towarzystwa (z reguły w większości nie mają pojęcia jak się zachowywać podczas mszy), i nie trawię kretyńskich z reguły kazań. Dla własnego komfortu psychicznego odpuszczam sobie szopkę. Podobnie z pogrzebami. Jeśli jednak deklaruje się jako katolik (luteranin, kalwin, łotewa), a z drugiej nie praktykuje i twierdzi, że nie wierzy w osobowego boga, to trzeba mu nadać jakąś etykietkę. Czyli po deklaracjach go poznacie. Jeśli tak to ok. To przypadek Francji, gdzie pokaźny procent respondentów identyfikuje się jako katolicy właśnie w sensie akceptacji dla kulturalnej tradycji katolicyzmu, jego historycznej roli w sztuce, literaturze, etyce itd., choć są całkowicie zlaicyzowani. A nie bardziej jako chrześcijanie? To wydaje mi się bardziej uniwersalne. W kontekście źródeł naszej cywilizacji, a nie kościołów. 2011/01/07 14:48:01
@bartol
"Jak się objawia wyznanie osoby niewierzącej i niepraktykującej?" Ani nie wierzę, ani nie praktykuję, ale lubię dawać najbliższym prezent na gwiazdkę. Co odróżnia mnie od tych, którzy mniej więcej w tym samym okresie obchodzą (c)hanukę. A nawet od tych, którzy też obchodzą gwiazdkę, ale w styczniu. A już osobliwie ubóstwiam instytucję postnego sushi. "A nie bardziej jako chrześcijanie? To wydaje mi się bardziej uniwersalne" Ale z kulturowego punktu błędne, bo już - for starters - różni chrześcijanie w innych datach "urządzają wigilię". Jeśli wyrzucisz Boga i całą teologię, a zostawiasz tylko rytuały, te wszystkie karpie, jajeczka i kalendarze adwentowe z czekoladką, szlag trafia cały ekumenizm, bo właśnie jajeczkami i kalendarzami różne kościoły chrześcijańskie różnią się najradykalniej. @bantus "Nie, ale jeśli wyda na nią całe swoje oszczędności z kieszonkowego, bo napromieniował ją RencektóreLeczom, to już tak. " Jasne, ale polscy katolicy wcale nie są tacy wyrywni, żeby "całe swoje oszczędności" dać xiędzu proboszczowi. "Co innego rzeczy albo działania, które mają tylko poprawić twój komfort psychiczny, dodać pewności siebie i nie mają nic wspólnego z cudownymi mocami i nadprzyrodzonością, a co innego te które odwołują się specjalnie do tego. " No więc w znanych mi przypadkach polscy katolicy owe "pomodlę się za ciebie" traktują właśnie jako symboliczny wyraz solidarności, coś na zasadzie świeckiego "trzymam kciuki". 2011/01/07 15:09:44
@wo
Ani nie wierzę, ani nie praktykuję, ale lubię dawać najbliższym prezent na gwiazdkę. Biorąc pod uwagę, że gwiazdka ma dosyć skomplikowane i bynajmniej nie tylko chrześcijańskie pochodzenie to chyba jednak nie trafiłeś. To dla wielu ludzi zwyczaj, a nie wyznanie wiary. A że akurat 24 grudnia? Przypadek, bo w takiej okolicy się wychowaliśmy. Za wschodnią granicą zabawialibyśmy się w styczniu. Ale z kulturowego punktu błędne, bo już - for starters - różni chrześcijanie w innych datach "urządzają wigilię". Jeśli wyrzucisz Boga i całą teologię, a zostawiasz tylko rytuały, te wszystkie karpie, jajeczka i kalendarze adwentowe z czekoladką, szlag trafia cały ekumenizm, bo właśnie jajeczkami i kalendarzami różne kościoły chrześcijańskie różnią się najradykalniej. Jak wyżej, kwestia zwyczaju i okolicy. Łatwiej odwala się jakąś szopkę gdy przy okazji jest parę dni wolnego. Moim zdaniem jednoznacznym wyznaniem wiary przy okazji obchodzenia świąt jest świętowanie w innych terminach niż uznane przez państwo, bo to wymaga trochę więcej niż popłynięcia z prądem. 2011/01/07 15:57:12
@Jasne, ale polscy katolicy wcale nie są tacy wyrywni, żeby "całe swoje oszczędności" dać xiędzu proboszczowi.
Najwyżej zamówią mszę, albo posprzątają kościół. 2011/01/07 16:26:05
@bantus
"Co innego rzeczy albo działania, które mają tylko poprawić twój komfort psychiczny, dodać pewności siebie i nie mają nic wspólnego z cudownymi mocami i nadprzyrodzonością, a co innego te które odwołują się specjalnie do tego. " Potrafisz oddzielić te dwie rzeczy? Jak zaklasyfikujesz człowieka, który polecał mi homełko dla mojego psa mówiąc: "Wiem, że to jakieś głupoty, ale podobna działa. Poza tym nie zaszkodzi spróbować."? Moim zdaniem nie oddzielisz, bo to dwie strony tego samego zjawiska - dbania o własny komfort psychiczny. Chcę pomóc choremu członkowi rodziny, chcę zmniejszyć lęk, który odczuwam, więc się pomodlę. Chcę iść na egzamin pewny siebie, więc wieczorem wcisnę książkę pod poduszkę. 2011/01/07 16:52:28
@mrw
"Najwyżej zamówią mszę, albo posprzątają kościół." Mieszkalem na wsi i sasiadki traktowaly to sprzatanie kosciola jako okazje do spotkan towarzyskich. Wiesz, nie wszyscy spedzaja cale zycie samotnie przed Playstation. 2011/01/07 16:55:37
@mrw
"Najwyżej zamówią mszę, albo posprzątają kościół." No właśnie, czyli najwyżej zaangażują troszkę czasu lub marginalną kwotę. @bartol "Biorąc pod uwagę, że gwiazdka ma dosyć skomplikowane i bynajmniej nie tylko chrześcijańskie pochodzenie to chyba jednak nie trafiłeś. To dla wielu ludzi zwyczaj, a nie wyznanie wiary." Biorąc pod uwagę, że pytanie dotyczyło osoby niewierzącej, to chyba nie trafiłeś odkrywając, że to nie jest wyznanie wiary. "Moim zdaniem jednoznacznym wyznaniem wiary przy okazji obchodzenia świąt" Fascynujące, ale nie na temat. 2011/01/07 17:05:47
@bantus
"90% deklaruje się jako katolicy, ale z tego ledwo 30-40% regularnie chodzi do kościoła, reszta praktykuje sporadycznie albo wcale." 90% to deklaruje KK. Ilu naprawdę się deklaruje jako katolicy to dowiemy się po spisie powszechnym. 2011/01/07 17:20:22
@bartolpartol
Za wschodnią granicą zabawialibyśmy się w styczniu. E tam, też Dies Natalis Solis Invicti, tylko według starego stylu. A powinno się według obserwacji owczarza. 2011/01/07 18:05:51
@apropos
Gdzies wyczytalem i tak po lekturze Waszej dyskusji mi sie nasunelo by sie podzielic: "Bog najbardziej kocha ateistow, bo Mu dupy nie truja swoimi problemami i nic od Niego nie oczekuja". Piekne. 2011/01/07 18:16:30
@wo
Czyli w styczniu. No tak, chodziło mi o to, że "za wschodnią granicą zabawialibyśmy się w styczniu", bo wówczas wypada umowny DNSI według starego stylu. Czy napisałem coś inaczej? 2011/01/07 19:14:33
@gammon no. 82
Napisałeś dokładnie to, co napisałeś. Ale po co? Nie dyskutuje się tutaj jak na razie o tym, dlaczego prawosławni obchodzą Wigilię w styczniu, a nie w grudniu. Chodziło o to, że np. z daty obchodzenia Wigilii, ew. z faktu obchodzenia czegoś alternatywnego do Wigilii można wywnioskować zaliczanie się do pewnego kręgu kulturowo-religijnego (nawet jeśli dany delikwent przepytany na okoliczność okazuje się de facto niewierzący w nic). 2011/01/07 19:37:26
@mietek_1899
Chodziło o to, że np. z daty obchodzenia Wigilii, ew. z faktu obchodzenia czegoś alternatywnego do Wigilii można wywnioskować zaliczanie się do pewnego kręgu kulturowo-religijnego Pozwolę sobie przypomnieć, że odnosiłem się do wypowiedzi "za wschodnią granicą zabawialibyśmy się w styczniu", z czego jej autor wnioskował, że to "przypadek, bo w takiej okolicy się wychowaliśmy". Otóż nie, to nie jest tak całkiem przypadek, tylko astronomia. Taka sama na całej półkuli północnej. A "pewnych kręgów kulturowo-religijnych", które imprezują w okolicach przesilenia zimowego, jest - o ile dobrze kojarzę - dosyć sporo. 2011/01/08 16:05:47
Na psychiatryku i okolicach awanturka miedzy Warzechą i Sakiewiczem, świetni są.
lukaszwarzecha.salon24.pl/265802,miedzy-nami-sekciarzami tomaszsakiewicz.salon24.pl/266024,warzecha-we-mgle lukaszwarzecha.salon24.pl/266032,to-pan-klamie-panie-sakiewicz tomaszsakiewicz.salon24.pl/266109,kocham-pana-panie-warzecha 2011/01/08 19:03:25
"Na psychiatryku i okolicach awanturka miedzy Warzechą i Sakiewiczem, świetni są. "
Na blipie Inzynier Mruwnica ubolewa miast polewać: blip.pl/s/285032147 2011/01/08 23:56:30
@wo
Na blipie Inzynier Mruwnica ubolewa miast polewać Naprawdę nie wszyscy lubią kawior. 2011/01/09 11:46:54
@wo
Sluchasz Ice T, czy to dla Ciebie popkulturowa ciekawostka? A moze serial sledzisz? 2011/01/09 13:29:31
@grzes
"Sluchasz Ice T, czy to dla Ciebie popkulturowa ciekawostka? " Ciekawostka. "A moze serial sledzisz?" Bez większego zaangażowania. W moim ulubionym odcinku nie występuje Fin, tylko detektyw Munch. [to the Lone Gunmen] Det. Munch: Here's a tip: aluminum foil. It makes a lovely hat and it blocks out the government's mind-control rays. It'll keep you guys out of trouble. 2011/01/10 09:07:44
gadu08
A tymczasem Bronisław Wildstein poszedł po najmniejszej linii oporu. Ty tak celowo? wo.blox.pl/2009/08/Po-najmniejszej-linii-oporu.html 2011/01/10 09:09:09
@rpyzel
"Ty tak celowo?" Ej, nie kliknąłeś na linka. On celowo cytuje Bronisława Wildsteina, słusznie kierując się jego maniarami językowymi, a nie tym, co o języku wypisują lewackie cyngle Michnika. 2011/01/11 11:55:33
@WO
A tymczasem cały przekaz idzie o odwołaniu przetargów na budowę po 2013 To chyba nie tak. Odwołuje się 45 przetargów na inwestycje, których budowa miała ruszyć już w tym roku. To właśnie mocno zdenerwowało ludzi w Lublinie, Krakowie, Skarżysku, itp. Wydaje mi się, że trochę idziesz po najmniejszej linii oporu porównując stan inwestycji z czasów końca PiS ze stanem obecnym. To, że rząd PiS tylko bałaganił i przez 2 lata doprowadził nawet do nawet 3-4-ro letnich opoźnień w inwestucjach , to truizm (notabene, jeśli ktoś w 2 lata doprowadza do takich opoźnień, to oznacza, że nie tyle, nic nie robił, ale wręcz przeszkadzał). Porównujesz więc stan obecny ze stanem jaki po sobie pozostawili najwięksi bałaganiarze 3RP. A teraz patrząc nieco bardziej bezwzględnie na stan obecny. - Polska jest wielkim placem budowy dróg i minister Grabarczyk przejdzie do historii jako ten, który rozpoczął najwiecej budów. - Przejdzie też jednak do historii jako ten, który najwięcej zaniechał. Nie wiem, czy to już tu pisałem co poniżej, bo piszę te swoje "mądrosci" na wielu blogach i forach i potem już nie pamiętam gdzie. Jeśli pisałem, to przeprawszam za powtórzenia. Inwestycje drogowe są za bardzo upolitycznione. Decyzje o programach i priorytetach podejmują politycy, a nie fachowcy. I to jest najwieksza bolączka polskiego drogownictwa. PO przejęła nierealny program budowy dróg na Euro 2012 naszykowany przez PiS w czasie kampanii wyborczej z 2007 roku. Nie zreflektowali się o jego nierealności nawet po tym, gdy UE z końcem 2007 wstrzymała finansowanie polskich dróg z powodu niedostoswania prawa do wymogów wspólnotowych. Dopiero nowelizacja prawa, która nastąpiła w listopadzie 2008 spowodowała, że od tego momentu możemy mówić o budowie dróg w Polsce. Co gorsza GDDKiA na podstawie deklaracji populistyczno-politycznych musiała tworzyć swoje kolejne standie podając zupełnie z czapy terminy realizacji dróg. Gdybyśmy wzięli standię z początków 2008, to zobaczymy w niej prognozy, że w czerwcu 2012 jest cała S3, cała S5, cała S7, cała S8, cała S17, do tego całe A1 i A4, A2 do Warszawy plus kilka drobiazgów, jak S1 i S69. OKI. Nastał kryzys. Jednak nastał on wiosną 2008, a plany drogowe urealnia się dopiero teraz. Efektem tego jest konieczność unieważnienia przetargów na inwestycje, które sa praktycznie gotowe do realizacji (za miesiac mogłyby wjeżdżać buldożery). Unieważnienie przetargów i odłożenie inwestycji na "po 2013" oznaczac będzie, że wiele z mozołem zdobytych DUŚ, przedawni się, a wraz z nimi wykonane już projekty budowalene i pozwolenia na budowe lub ZRID-y. Tu straty można będzie liczyć w kwotach z siedmioma cyframi i wartością większą, niż 1 na pierwszym znaku. Pierwsze lepsze inwestycje z warszawskiego podwórka: - WOW, którta uzyskała DUŚ w październiku 2007, a której przedawnienie nastąpi w tym roku, a ostatecfzne w październiku 2013, jest przekładana na "po 2013". - S7 Warszawa - Czosnów, której DUŚ przedawni się w maju 2013, a ostatecznie w maju 2015, jest przekładana na "po 2013". Przy okazji tej ostatniej inwestycji, podczas konsultacji w MI w dniu 4 stycznia, pokłóciłem się z panią wicedyrektor MI. Zadałem konkretne pytania, dlaczego S7, która ma DUŚ i stan zaawansowania w projekcie taki, że w tym roku może być ZRID, przekładana jest na "po 2013", podczas gdy na przykład S6 "Trasa Kaszubska", która nie ma nawetr DUŚ i zerowe szanse na rozpoczecie budowy w 2014, jest wsadzana do załącznika możliwej realizacji przed 2013 rokiem. Nie mam nic przeciw S6, ani przeciw S14. Nie ma w Polsce dróg, których budowa nie byłaby potrzebna. Jednak chcę po prostuy wiedzieć jakimi priorytetami kierowało sie MI tworząc nowy program budowy dróg. Odpowiedzi w zasadzie nie uzyskałem poza kilkoma dyrdymałkami. Od jednego z posółów koalicji wiem natomiast, że owa prioretyzacjia inwestycji wykonywana byla z patrzeniem się gdzie mają swoje okręgi fisze z PO. Dlatego wiec wciąz mami się ludzi realizacją S14 przed 2013 (zachodnia obwodnica Łodzi), S6 jako nowej obwodnicy Trójmiasta i S8 Łódź-Wrocław. 2011/01/11 12:15:53
Co mnie już osobiście najbardziej boli, to że znów warszawskie wylotoweki dostają poślizgu. Drogi krajowe, które mają najwieksze obciążenie ruchem z wszystkich innych dróg w Polsce, znów są przekładane.
OK. To w duzej części efekt protestów i wyroków sądowych. Jednak przekłada się nawet to, co przeszło już weryfikację "NIMBY", jak choćby S7 Warszawa - Czosnów. Wdzięczni jesteśmy rządowi PO, że rozbujał inwestycje drogowe. Gdyby rządził Kłamczynski, to wciąz bylibyśmy na etapie przypinania się do drzew nad Rospudą. Jednak tez trzeba sobie zdac sprawę z tego, że cud Tuska to w zasadzie realizacji dróg tam, gdzie łatwo jest budować, a nie tam, gdzie drogi sa rzeczywiście potrzebne. Buduje się więc A4 z Rzeszowa do granicy z UA, choć tam prognozowane natężenie ruchu jest jak na podwarszawskiej powiatówce. Modernizuje się DK7 pomiędzy Radziejowicami a Piotrkowem, choć tam mieliśmy dosyć dobrej klasy dwujezdniową GP, która jeszcze przez 10 lat byłaby w stanie przejąc ruch. Zapomina się o drogach o największym obciażeniu, gdzie są najwieksze korki, a wiec o wylotówkach z dużych miast. Słyszałem jak jakiś wiceminister mówił, że najwiekszym wstydem Polski jest stan A18, dlatego tą autostrade trzeba szybko realizować. Najwiekszym wstydem dla Polski jest wjazd do Warszawy przez Raszyn, Łomianki i Marki, Panie ministrze. img51.imageshack.us/img51/8705/raszyn.jpg 2011/01/11 12:16:01
@robert
"Wydaje mi się, że trochę idziesz po najmniejszej linii oporu" Błagam! Idę po LINII NAJMNIEJSZEGO OPORU. Nienawidzę tego błędu językowego, tu o nim więcej: wo.blox.pl/2009/08/Po-najmniejszej-linii-oporu.html a tak poza tym, to oczywiście zawsze po niej idę. Jakbym chcial sobie życie utrudniać, to bym używał Linuksa. " To, że rząd PiS tylko bałaganił i przez 2 lata doprowadził nawet do nawet 3-4-ro letnich opoźnień w inwestucjach , to truizm" Niby truizm, a już rząd PO sobie strzelił w stopę budując pijarowy argument "dróg też nie budują". "- Polska jest wielkim placem budowy dróg i minister Grabarczyk przejdzie do historii jako ten, który rozpoczął najwiecej budów. - Przejdzie też jednak do historii jako ten, który najwięcej zaniechał." No nie gniewaj się, ale Beatlesi też mogliby nagrać jeszcze parę płyt - ale cenię sobie ich za te, które jednak nagrali. "PO przejęła nierealny program budowy dróg na Euro 2012 naszykowany przez PiS w czasie kampanii wyborczej z 2007 roku. " Prawda, i też ich wielokrotnie za to krytykowałem, w swoich mapkach-prognozach na Euro2012 konsekwentnie trzymając się twardego realizmu. Ale to błąd pijarowy w sumie. " Efektem tego jest konieczność unieważnienia przetargów na inwestycje, które sa praktycznie gotowe do realizacji (za miesiac mogłyby wjeżdżać buldożery)." I znowu: kiedy Polaczek od czapy unieważnił przetarg na S8 w Warszawie, jakoś się go nie czepiali, że to straty finansowe. "S8 Łódź-Wrocław." No ale ja naprawdę uważam, że to - razem z S3 łączącym odcinek północny z centralnym - powinny być dwa absolutne priorytety, ostatnie w kolejności do skreślenia. 2011/01/11 12:17:53
@robert
"Najwiekszym wstydem dla Polski jest wjazd do Warszawy przez Raszyn, Łomianki i Marki, Panie ministrze. " A ja uważam, że największym wstydem jest to, że przez tyle lat Polska nie zbudowała drogi do Wrocławia. I nie dlatego, że mam we Wrocławiu rodzinę czy jakieś interesa, poza festiwalem raz w roku. Tak geopolitycznie po prostu. 2011/01/11 12:57:35
kiedy Polaczek od czapy unieważnił przetarg na S8 w Warszawie, jakoś się go nie czepiali, że to straty finansowe.
Kiedy Polaczek unieważnił ten przetarg, to wtedy ja wpadłem na pomysł, by zrobić happening z wbiciem pierwszej łopaty pod budowę tej drogi. Z perspoektywy czasu widzę, że to chyba mogło trochę pomóc w podjeciu decyzji przez nowy rząd. Zresztą tu trochę za bardzo wchodzisz na argumenty w stylu "a w Ameryce za to bija Murzynów". Polaczek jako minister transportu był tak samo predysponowany do tej funcji, jak ja do Tańca z Gwiazdami. Kiedyś na portalu PiS (tak, czytam też to co pisze przeciwnik) przeczytałem jego wywiad, w którym tłumaczył, że zmiana przebiegu obwodnicy pewnego miasta w północno-wschodniej Polsce wymaga wprowadzenia zmian w planach miejscowych, a to trwa latami. Jeśli on to mowił na powaznie i wynikało to ze stanu jego wiedzy, to co się dziwić, że był bałagan. Jeśli mówił to by omamic naród, to tak samo. No ale ja naprawdę uważam, że to - razem z S3 łączącym odcinek północny z centralnym - powinny być dwa absolutne priorytety, ostatnie w kolejności do skreślenia.[/ii] Wojtku. Ja nie mówię o tym, by te drogi skreślać!!! Mnie tylko chodzi o to, że przy aktualnym stanie proceduralnym jest niemożliwym, by np. budowa S8 ruszyła przed końcem 2013 roku. Możemy sobie wymieniac wiele priorytetów. Tylko co z tego, skoro bez zastanowienia się jaki jest właściwie stan w procedurze, domaganie się szybkiej budowy tej drogi, jest tylko i wyłącznie działaniem roszczeniowym. Na przykład ostatnio ostro skrytykowałem prezydenta Suwałk za to, że w MI (akurat w mojej obecności) domagał się budowy obwodnicy miasta przed 2013 rokiem, grożąc blokadami, gdy rząd nie wpisze tej inwestycji do załacznika 1 lub 1a Programu Budowy Dróg. Twórzmy więc programy drogowe mając za bazę analize merytoryczną, a nie życzeniową. Póki o wszystkim będa decydowac politycy, zawsze te programy będa realne maks w 50 procentach. Prawdopodobieństwo 50% można nazwać losowym (uda się albo się nie uda). Owszem, przy bałaganiarzach owo prawdopodobieństwo byłoby może 10%. Moja obecna krytyka rządu nie przekreśla tego, co przez ostatnie 2 lata dokonał dla budowy dróg. Po prostu chcę pokazać mankamenty tego, co się obecnie dzieje, by w przyszłości unikać błedów. Przy tym wszystkim, podawanie za wartość porównawczą dokonan poprzedniego rządu, jest trochę nie na miejscu. Zwłaszcza po 3 latach rządzenia PO i PSL. 2011/01/11 13:02:42
@robert
"Zresztą tu trochę za bardzo wchodzisz na argumenty w stylu "a w Ameryce za to bija Murzynów". " Ja wchodzę na argumenty w stylu "jak jestem w MacDonalds'ie, to nie będę marudzić, że nie ma filet mignon, tylko biorę to co dają". Niestety, na polskiej arenie politycznej nie masz wyboru typu "Big Mac", "Wieśmac", "Filet Mignon". Masz tylko bigmaka z wieśmakiem i wybierasz to, co jest w ofercie. Otóż peowski bigmak jest trochę lepszy od pisowskiego wieśmaka. "Póki o wszystkim będa decydowac politycy, zawsze te programy będa realne maks w 50 procentach. " Ale przecież i tak o wszystkim będą decydować politycy. Jak sobie wyobrażasz idealny ustrój, w którym państwem nie rządzą politycy? Dyktatura wojskowa? 2011/01/11 15:25:06
Hej. Ja w takim razie mówię, by przekształcić Mac Donalda w Gessler Restaurant.
I niech szefem kuchni będzie cały czas pan Donald, tylko niech się nauczy przyrządzać bażanta w kasztanach. Gdybym wiedział, że nie mam wielkiego wyboru, to bym z łóżka nie wstawał albo emigrował do normalności. Może, pomimo wieku średniego, jestem naiwny, ale uważam, że trzeba dążyć do zmiany rzeczywistosci a nie zadowalać się tylko tym co mi podają. "Ale przecież i tak o wszystkim będą decydować politycy. " Nie tak całkiem i nie koniecznie. Istnieje jeszcze czwarta i piąta władza. Ty jesteś w czwartej a ja w piątej. Ty możesz zmieniać rzeczywustość piórem i ciętą ripostą, a ja ciosając kołki na głowie różnym decydentom, pokazujac im, że można zrobić to samo, ale lepiej. Nie zawsze musimy mieć rację, ale władza chociaz się zastanowi. Co do konkretnego programu drogowego, to powinien on być tworzony przez niezaleznych fachowców. Mówimy teraz o najnowszym Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-15. Politycy powinni ograniczyć się jedynie do przedstawienia sumarycznej kwoty do jakiej można te drogi zbudowac oraz wypunktować co ważniejsze tezy, jakie program powinien spełniac. Resztą powinien zając się zespół niezaleznych ekspertów od drogownictwa, finansów, ekonomii i środowiska. Przy okazji takich programow trzeba wyliczyć dokładnie stopy zwrotów, przeanalizować możliwe straty wynikające z utraty ważności decyzji, stworzyć program w zaleznosci od potrzeb ruchowych (a nie potrzeb politycznych), itp. Po rozpatrzeniu kilku możliwych wariantów, trzeba wybrać optymalny. Potem Rada Ministrów nech sobie ten program przyjmie (może w trakcie zgłaszać uwagi, podobnie jak społeczeństwo, ale jednak zespół ekspertów może te uwagi przyjąc lub nie). Na budowe dróg wydawane sa pieniądze publiczne, a nie partyjne. Wiec niech tworzeniem programu ustalającego priorytety drogowe zajmą się fachowcy reprezentujacy naród, a nie politycy reprezentujacy partię. Wiem - sami ich wybraliśmy. Alle będa reprerzentowac naród dopiero wtedy, gdy wybrani zostaną z okręgów jednomandatowych. Pozostaję fanem tego rządu, ale nie bezgranicznie bezkrytycznym. Póki PO nie będzie mieć konkurencji, będzie robić wiele bzdur, bez utraty poparcia. Dla dobra PO i nas wszystkich, w naszym wszystkich interesie jest, by pojawiła się poważna opozycja. Nadzieja w PJN... (?) 2011/01/11 20:48:59
@robert
"Ja w takim razie mówię, by przekształcić Mac Donalda w Gessler Restaurant. " Bez nowego inwestora nie do zrobienia. Masz pomysł, kto to mógłby być? "Może, pomimo wieku średniego, jestem naiwny, ale uważam, że trzeba dążyć do zmiany rzeczywistosci a nie zadowalać się tylko tym co mi podają. " Ale jak Ci się uda coś zmienić, to ja się okropnie ucieszę! Ja tylko nie mam pomysłu. "Istnieje jeszcze czwarta i piąta władza. Ty jesteś w czwartej " Nie wierzę w "czwartą i piątą władzę". To jest moim zdaniem nieporozumienie biorące się z dosłownego odczytania metafory. To tak, jakbyś sformułowanie "zimowa stolica Polski" rozumiał dosłownie, że na zimę urzędy centralne jadą do Zakopanego. Realna władza to Sejm, Senat, rząd i tak dalej. Gazety to se mogą. "Alle będa reprerzentowac naród dopiero wtedy, gdy wybrani zostaną z okręgów jednomandatowych. " Przereklamowane. Nie wierzę, by coś naprawdę poprawiły. "Pozostaję fanem tego rządu, ale nie bezgranicznie bezkrytycznym." Ja nie uważam siebie za fana, ja jestem od niego daleko na lewo. Ja wolałbym filet mignon. Ale trudno, jestem w makdonaldzie i wiem, jakie mam opcje. 2011/01/11 23:34:35
Bez nowego inwestora nie do zrobienia. Masz pomysł, kto to mógłby być?
Spokojnie, stopniowo. Najpierw niech MacDonald wprowadzi normalne talerze, potem dodaje do swojego menu jakieś bardziej znośne i zdrowe żarcie (mogą zacząć od kiełków sojowych). Ale jak Ci się uda coś zmienić, to ja się okropnie ucieszę! Ja tylko nie mam pomysłu. Oj tu nie miejsce na pisanie o tym. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Zmiany trzeba wpierw zacząć od siebie. Przez ostatnie 6 lat wiele zrozumiałem z tego, co się dzieje, w wielu przypadkach zmieniłem zdanie (np. o tzw. ekologach - kiedyś na nich plułem bez wyjątku, a dziś z wieloma się przyjaźnię, w tym z szefami OTOP i Greenpeace). Tylko taka jedna zajawka. Dochodzą do nas takie z lekka anegdodyczne słuchy, że podczas narad u szefów tego miasta jak projektanci mówią, że się czegoś nie da, to wice mówi: "wymyślcie, by się jednak dało, bo jak ogłosimy, że się nie da, a potem SISKOM pokaże, że się jednak da, to będzie głupio". Nie wierzę w "czwartą i piątą władzę". Ha. To nie wiesz jaki masz wpływ na społeczeństwo. Np. napisałeś, że Avatar się broni i tym spowodowałeś, że poszedłem na ten film. Władza boi się siły mediów, bo media nie tylko relacjonują rzeczywistość, ale też ją współtworzą. Ale bardziej od mediów władza boi się NGO :) Popatrz co się aktualnie dzieje w sprawie lotniska pod Białymstokiem. PS. Właśnie GDOŚ ogłosił, że uchylił DUŚ na Trasę Salomea-Wolica. Pojutrze zobaczysz info w GW, bo właśnie napuściłem red. Śmietanę i Osowskiego i jutro będą temat drążyć. Szlag... na wylot na Katowice poczekamy do 2017 roku. 2011/01/12 11:21:10
@robert
"Najpierw niech MacDonald wprowadzi normalne talerze, potem dodaje do swojego menu jakieś bardziej znośne i zdrowe żarcie (mogą zacząć od kiełków sojowych)" Przecież biznesowo im się nie opłaca. "Oj tu nie miejsce na pisanie o tym. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Zmiany trzeba wpierw zacząć od siebie." No więc jeśli będziesz startować w tych wyborach, to ja z przyjemnością wreszcie zagłosuję "za" a nie "przeciw". "Np. napisałeś, że Avatar się broni i tym spowodowałeś, że poszedłem na ten film. " Mam nadzieję, że nie zażądasz zwrotu pieniędzy. Ale większość ludzi idzie do multipleksu i po prostu kupuje bilet na najbliższy seans. "Władza boi się siły mediów," W ogóle tego nie dostrzegam - obserwując to bardziej z bliska widzę właśnie, że Tusk kompletnie olewa PR. Ograniczając się najwyżej od czasu do czasu do fotoustawki typu "październikowa wigilia u Tusków" do jakiejś "Gali" czy innej "Vivy". 2011/01/12 16:55:30
Przecież biznesowo im się nie opłaca.
Nie opłaca się ściagnąc klientów z innej półki, np. wegetarian? No więc jeśli będziesz startować w tych wyborach, to ja z przyjemnością wreszcie zagłosuję "za" a nie "przeciw". Startowałbym ale brzydzę się polityką. Nawet w wyborach lokalnych 99% to polityka. W takim mieście jak Warszawa lokalne komitety najczęściej przepadają, a nieliczne wyjątki, jak np. na Ursynowie, potwierdzają regułe. Mam nadzieję, że nie zażądasz zwrotu pieniędzy. Po wyjściu z kina nad tym się zastanawiałem, ale na razie dałem na wstrzymanie (wszak odsetki rosną). W ogóle tego nie dostrzegam - obserwując to bardziej z bliska widzę właśnie, że Tusk kompletnie olewa PR. Olewa PR, bo nie ma z kim przegrać. W czasie ostatniej kampanii samorządowej spytałem się swojego kolegi z praskiej PO, czemu taka słaba kampania z ich strony. Odpowiedział, że póki jest Jarek, nie muszą nic robić. Dlatego własnie pisałem, że słaba opozycja jest też zła dla PO, bo nim się obejrzą, urośnie w siłę PJN i będziemy mieć za premiera Poncyljusza. Pierwsze ostrzeżenie dla PO to były wybory prezydenckie. Wystarczyło, by Jarek poudawał trochę dobrego dziadka, by wyborcy odeszli od Komorowskiego. Myślę, że PO wtedy się mocno przestraszyła, ale nie wyciągnęła wniosków. Niestety PS. Otwarcie S8 w Warszawie może się przesunąc na wiosnę www.gddkia.gov.pl/index.php/article/8515/trasa-ekspresowa-s8-konotopa---al-prymasa-tysiaclecia-w-warszawie-dopuszczona-do-ruchu-i-bezpieczna-mimo-licznych-uchybien-po-stronie-wykonawcy |
|
Przepraszam, że znowu od tego zaczynam, ale chyba coś nie halo.