Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Zbrodnie w Warschau
Uwielbiam skakać od dygresji do dygresji. Widać to po tym blogu i widać to było na moim spiczu na wrocławskim festiwalu. Jedną z wielu poruszonych na nim dygresji był apel do tych, którzy zaszczycili mnie swoim przybyciem, żeby pomyśleli o napisaniu powieści kryminalnej dziejących się w czasach, w których Warszawa była częścią zaboru pruskiego.
Kryminał historyczny to teraz modny gatunek, to konkretny rynek i konkretna kasa. A ja lubię czytać takie rzeczy, więc chciałbym, żeby ktoś utalentowany coś takiego napisał.
W pruskiej Warszawie żył pruski urzędnik Ernst Theodor Wilhelm Hoffmann. Którego szerzej znamy pod dziwacznym pseudonimem: Ernst Theodor Amadeus Hoffmann. Zmienił sobie jedno imię w hołdzie dla Mozarta.
Wkład Hoffmanna do współczesnej popkultury jest trudny do przecenienia. Jego nowela „Der Sandmann” (w polskim przekładzie: „Piaskun”) zainspirowała enerdowski serial „Piaskowy dziadek”, cykl komiksów Neila Gaimana i piosenkę Metaliki. Nieźle jak na prowincjonalnego pruskiego urzędasa!
Wśród służbowych zadań Hoffmanna było wymyślanie nazwisk dla nowych poddanych Fryderyka Wilhelma, którzy dotąd ich nie mieli. Czyli dla Żydów zamieszkujących dawne polskie ziemie. Jak przystało na autora „Sandmana” i „Dziadka do orzechów”, Hoffmann miał fantazję, stąd skłonność do nazwisk typu „śpiew słowików” albo „złote drzewo”.
Hoffmann nadawałby się na bohatera (albo może postać drugoplanową?) historycznego kryminału, bo przypisuje mu się bycie pionierem i tego gatunku. Jego „Panna de Scudery” opublikowana w 1817 uważana bywa za pierwszy utwór detektywistyczny („Zabójstwo przy Rue Morgue” Poego to rok 1841).
Hoffmann lubił Polskę i Polaków, podobno wspominał potem warszawski okres jako najpiękniejsze lata życia. Polski akcent pojawia się nawet w „Sandmanie” (nazwisko gdańskiego malarza Daniela Chodowieckiego, którego cenił sobie Hoffmann).
Odrobinkę naciagając historyczne fakty, możemy więc sobie wyobrazić faceta, który spaceruje po Krakowskim Przedmieściu i wymyśla „Dziadka do orzechów”. Możemy też sobie wymyślić, że jakaś kryminalna intryga, w którą został wplątany, inspiruje go do napisania „Panny de Scudery”.
Podrzucam te przykłady na rybkę - gdybym czuł, że sam to umiem napisać, to bym to sam napisał. Ale na pewno da się coś takiego wymyślić!
PS. Ewentualnego autora proszę o zaproszenie na bibkę z okazji premiery książki :-)
niedziela, 28 listopada 2010, wo

Polecane wpisy

  • Wiedzmin na Weselu

    W zeszłym roku uczestniczyłem na Euroconie w dyskusji z Sapkowskim. Trochę się bałem, że Sapkowski zrobi skandal, starałem się więc rozbrajać potencjalne miny.

  • 13 powodów

    Dawno na blogu nic nie było o popkulturze, więc napiszę o serialu „13 powodów” - o którym pewnie bym napisał felieton, gdybym nadal pisywał felieton

  • Kontrowersyjny spektakl

    Jest sobie taki kontrowersyjny spektakl, który dzieli moich znajomych na zwolenników i przeciwników. Jestem w obozie entuzjastów, wypowiem się więc w jego obron

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/11/29 00:38:33
Rosenberg to akurat stare niemieckie nazwisko.
-
2010/11/29 00:46:10
Najlepszym dziełem Hoffmana nie jest jednak ani "Dziadek..." ani "Sandman", a "Kota Mruczysława poglądy na życie" - książka wyprzedzająca nie już nie jakiśtam jeden gatunek literacki, ale trollerkę, internethejtmachine, MMC, #cywilizacjesmierci i inne wspaniałe rzeczy.

Ale o jego związku z Polską, ani w ogóle o jego biografii, nic w sumie nie wiedziałem, więc wielkie dzięki za zwrócenie mi na to uwagi!
-
2010/11/29 01:01:16
Warto może dodać, jako ciekawostkę, że w tamtym czasie warszawiacy z bólem żegnali ślady stołeczności swojego miasta. Ostatnim namacalnym dowodem niegdysiejszej suwerenności stolicy Polski była obecność ostatniego akredytowanego dyplomaty - nuncjusza papieskiego. Namalowany na blasze herb papieża, umieszczony koło wejścia do nuncjatury był tego symbolem, co oczywiście wywołało reakcję zaborców i nuncjusz musiał wyjechać. W tym czasie nasz przyszły bohater narodowy książę Pepi szalał ze swoimi dżokejami w zielonych kurtkach z wyhaftowaną literą "J" na plecach (od nazwy rezydencji w Jabłonnie)....
-
2010/11/29 05:39:49
Ależ Hoffmann został bohaterem, choć nie kryminału! Opery Offenbacha ("Les Contes d'Hoffmann"). Sam zresztą Hoffmann też próbował pisać opery, z których najbardziej znaną ("Ondine") skomponował później Dworzak pod zupełnie innym tytułem ("Rusałka").

Hoffmann mógł spacerować po Krakowskim Przedmieściu przez trzy lata tylko (1804-1806). Wcześniej (i później) spacerował po poznańskiej Sankt Martin Strasse, zapewne w towarzystwie swojej polskiej żony Marii Michaliny (z domu Trzcińskiej). Więc ten kryminał byłby ekumeniczny, niemiecko - poznańsko - warszawski (tam jeszcze był krótki epizod płocki w biografii, krótki, bo żadna praca nie hańbi, oprócz tej wykonywanej za darmo).

A co do Opowieści Hoffmanna Offenbacha - tam jest też spory (i zrealizowany) potencjał popkulturowy. Najbardziej znany fragment (Barkarola) trafił do ścieżki dźwiękowej filmu "La Vita e Bella". James Horner pożyczył sobie kilkanaście taktów barkaroli do ścieżki dźwiękowej Titanica (podobno był to ostatni utwór, który zagrała orkiestra na pokładzie). Wcześniej przeżuł barkarolę sam boski Elvis.
-
2010/11/29 08:35:36
Jakkolwiek z powodu enerdowskiego serialu jest mi bardzo wszystko jedno, ale za utwór Metalliki, a tym bardziej za komiks ( ze swoimi licznymi mutacjami, spin-offami etc jak na przykład "Lucyfer") prowincjonalny urzędas powinien mieć pomnik w paru miastach. Albo co najmniej kryminał historyczny o nim ktoś powinien napisać :-)
-
2010/11/29 10:16:52
"ale za utwór Metalliki, a tym bardziej za komiks prowincjonalny urzędas powinien mieć pomnik w paru miastach."
----
Nie wiedziałem, że Hoffmann też grał w tej kapeli.
-
2010/11/29 10:25:20
Hoffmann to przede wszystkim ojciec wszystkich trolli. Pomyślcie tylko, wszyscy układający w internecie listy Żydów mogą mu czyścić buty. On te nazwiska naprawdę wymyślił.
-
2010/11/29 11:06:15
@gfedorynski
Wszyscy Żydzi powinni dziękować Hoffmanowi - lista w stylu Goldbaum, Rosenberg, Goldberg, Kiefferberg, Abramovitz ma over nine thousand do stylu i wdzięku względem listy Scheißkerl, Arschloch, Trottelig, Karski, Gowin, Terlikowski i tak dalej. Może dałoby się wręcz wysnuć teorię o tym, że Teh Ultimate Rightwing Nuts (TM) piszą te listy nienawiści, bo zazdroszczą Żydom takich fajnych nazwisk.
-
wo
2010/11/29 11:15:31
@tatamaxa
"Rosenberg to akurat stare niemieckie nazwisko."

A w dodatku główny ideolog NSDAP :-). Masz rację, poprawiłem.
-
2010/11/29 11:17:07
@Zbrodnie w Warschau
Ojej, a już myślałem, że notka będzie o nowych prawackich odkryciach na temat rzekomego obozu koncentracyjnego w wojennej Warszawie. Ale ten temat jednak ciekawszy!
-
2010/11/29 11:44:01
@wo
"Rosenberg"

Nie wiem też, co mas na myśli przez "śpiew słowików", bo akurat słowika przetłumaczyłbym (tak na szybko) na "Nachtigall", a np. Vogelsang też istniał wcześniej, ale nie bądźmy tacy analni. Wiadomo o co ci chodziło i jeśli te nazwiska to dzieło Hoffmanna, to faktycznie miał fantazję, bo przecież mógł wybrać "Schmidt" albo "Möller".

@ babilas
"Ależ Hoffmann został ..."

No, zgadza się. Też mam w domu wikipedię.

@gfedorynski
"Hoffmann to przede wszystkim ojciec wszystkich trolli."

Jak przeczytałem jego biografie w wiki i pogooglałem, to właśnie tak sobie to pomyślałem. Szczególnie wypowiedzi "poważnych" autorów - Goethego i braci Grimm - opisują go jako coś w stylu trolla.


-
wo
2010/11/29 12:35:10
@psie.pole
"Nie wiedziałem, że Hoffmann też grał w tej kapeli."

Ale ta piosenka jest dzielem totalnym, doskonała zgodność muzyki z tekstem. I o czym byłby tekst, gdyby nie o Piaskunie? O miłości? O szatanie? Wyszłaby jakaś sztampa. To jest kapitalny kawałek właśnie dlatego, że jest o personifikacji Snu. Więc gdyby nie literacki motyw tejże, nie byłoby tej piosenki.
-
2010/11/29 12:36:38
"Ojej, a już myślałem, że notka będzie o nowych prawackich odkryciach na temat rzekomego obozu koncentracyjnego w wojennej Warszawie"
---
To Ty na pewno wiesz, że go nie było? Przeczytałeś 40 tomów akt ze śledztwa albo ostatnie prace Kopki (kwestionujące m.in. ustalenia sędzi Trzcińskiej) żeby wypowiadać się z taką pewnością?
-
2010/11/29 12:39:25
@psie.pole

Może Psie Pole też było?
-
2010/11/29 12:43:15
@WO
Po przeczytaniu iluś tam wywiadów z Hetfieldem, wydaje mi się, że u nich jednak riff i muzyka jako taka powstaje jako pierwsza, a teksty to sprawa wtórna (uprawnia do takiego poglądu chyba też to, że są często idiotyczne). No Bobem Dylanem to on jednak nie jest :) Dlatego sądzę, że gdyby nie miał pod ręką "Sandmana" to pewnie wstawiłby jakiegoś innego "...mana", do gotowego już kawałka.
-
2010/11/29 12:45:30
@mrw
Nie tylko było ale i jest. Dość długo tam mieszkałem, jak i tysiące innych ludzi

pl.wikipedia.org/wiki/Psie_Pole_%28osiedle_Wroc%C5%82awia%29
-
2010/11/29 12:48:18
"Enter Sandman to pierwszy utwór napisany w czasie prac nad nagranym w 1991 roku czarnym albumem. Główny riff utworu stworzył Kirk Hammett, jednak w oryginalnej wersji składał się tylko z dwóch taktów. Lars Ulrich zaproponował, aby pierwszy takt powtórzyć trzy razy.[3] Cały utwór został szybko skomponowany, jednak James Hetfield przez długi czas nie napisał słów i linii melodycznej. Tak więc pierwszy na Metallice utwór jako jeden z ostatnich doczekał się tekstu."
pl.wikipedia.org/wiki/Enter_Sandman
-
wo
2010/11/29 12:48:23
@psie.pole
"Dlatego sądzę, że gdyby nie miał pod ręką "Sandmana" to pewnie wstawiłby jakiegoś innego "...mana", do gotowego już kawałka."

Ale właśnie dlatego ludzie, którym reszta twórczości Metalliki raczej zwisa - jak ja - czapkują Sandmanowi. W tym utworze dotknęli Absolutu. W utworze o, bo ja wiem, barmanie, batmanie lub erotomanie, dotknęliby zapewne najwyżej banalnej poprawności.
-
2010/11/29 12:57:27
@psie.pole i KL Warschau

Prosta matematyka, nie wiadomo skąd wziąć ofiary.
-
2010/11/29 13:02:26
@WO
Mnie ten kawałek rozłożył gdy chodziłem jeszcze do podstawówki (gdy moja znajomość angielskiego była żadna), więc jednak warstwa muzyczna zawsze była dla mnie w tym przypadku najważniejsza. Dlatego niezależnie czy byłby tam sandman czy spooman to pewnie tak samo by mnie zachwycał.
-
2010/11/29 13:03:24
@psie.pole
To Ty na pewno wiesz, że go nie było? Przeczytałeś 40 tomów akt ze śledztwa albo ostatnie prace Kopki (kwestionujące m.in. ustalenia sędzi Trzcińskiej) żeby wypowiadać się z taką pewnością?

Ale nikt nie zaprzecza, że istniał w Warszawie zespół więzień, zorganizowany pod szyldem KL Warschau. Natomiast nie istniał obóz zagłady, w którym wymordowano ćwierć miliona mieszkańców Warszawy tak perfidnie, że nikt nie zauważył ich zniknięcia.
-
2010/11/29 13:08:26
@gfedorynski

Zależy kogo się czepiasz. Czy ustaleń sędzi Trzcińskiej (200 tys. ofiar), czy Kopki (20 tys. i zakwestionowanie komór w tunelu koło Dw.Zach. ale i potwierdzenie ich na Gęsiówce). 20 tys. osób więcej, gdy po 1945 roku prochy wydobywano w Warszawie koparkami (tak opisywał to w raportach PCK) niestety w "marginesie" ofiar znaleźć by się niestety mogło.
-
2010/11/29 13:12:13
@gammon
Odniosłem się do "rzekomego obozu koncentracyjnego w wojennej Warszawie" kolegi alexa, a nie do "obozu zagłady", o którym ten nie wspomniał. Po prostu niefajne jest robienie z tego sprawy ideologicznej, bo coś takiego niestety jak KLW chyba raczej było. Nie w takiej skali i nie tam gdzie trąbią niektórzy, ale jednak.
-
2010/11/29 13:26:39
@psie "Dlatego sądzę, że gdyby nie miał pod ręką "Sandmana" to pewnie wstawiłby jakiegoś innego "...mana", do gotowego już kawałka"

Ach, rzadka okazja do geograficznego dissu (weź pan mapę Austrii...) przepadła!
-
2010/11/29 13:36:13
@psie pole
"Dlatego sądzę, że gdyby nie miał pod ręką "Sandmana" to pewnie wstawiłby jakiegoś innego"

Hm, ale to dość powszechna historia, że najpierw chłopaki z zespołu metalowego robią se muzę, a potem tekst, jeżeli w ogóle nie jest to zjawisko dużo częstsze w ogóle w muzyce pop wszelakiej. Poza tym, może by sobie i wstawił innego pierdzimana, ale jakoś już na swym brejksru masterze miewali właśnie inklinacje, by się inspirować literaturą, czy to mitologią, czy powieściami (o, w wikipedii nawet jest). Mniejsza o ocenę tej twórczości.

@wo
"W utworze o, bo ja wiem, barmanie, batmanie lub erotomanie, dotknęliby zapewne najwyżej banalnej poprawności".

No, bo to nie Velvet Underground w końcu.
-
2010/11/29 14:03:48
@psie.pole
"Nie wiedziałem, że Hoffmann też grał w tej kapeli."

Co z tego, oni i tak skończyli się na "Diablich eliksirach".
-
2010/11/29 14:52:32
@ psie.pole & others
Rzeczywiście wyrażenia "rzekomy" było mocno nieprecyzyjne, a pewnie nawet nieprawdziwe w tym kontekście. Nieopacznie wywołałem flejma wokół tej sprawy. Sorki!
-
2010/11/29 17:44:45
Gdyby ktos chcial pisac taki kryminal to lektura obowiazkowa powinien byc "Pamietnik Filipka" Wladyslawa Zambrzyckiego. Przypominaja mi sie jak przez mgle opowiesci o tym jak podplacano sluzacego Hoffmana zeby sie dowiedziec w jakim jest on humorze. Gdy byl w religijnym to nazwiska byly typu Ksiazkadonabozenstwa (niestety nie szprechuje), a gdy w romantycznym to Drzeworozane, itd. Moze to prawda a moze i nie.

Filipek nie spaceruje po Krakowskim Przedmiesciu tylko stoi pod kolumna. A autor byl z wyksztalcenia (zagranicznego) chemikiem, pracowal jako dziennikarz. Nihil novi sub sole?

-
2010/11/29 20:41:56
@wo

Podśmiewał się Pan kiedyś z Domosławskiego, że używa słowa "mistrz" w sposób nieironiczny, a na wykładzie sam -- jak mniemam, najzupełniej poważnie -- nazwał Pan Lema "swoim mistrzem". Przyganiał uczeń uczniowi? :)

Pozdrawiam,
ŁW
-
2010/11/29 23:26:21
@el.wu
"Pozdrawiam,
ŁW"

Łukasz Warzecha?
-
2010/11/30 00:46:19
Fascynuje mnie zazwyczaj wysiłek, jaki autor powieści osadzonej w realiach historycznych (dość odległych) wkłada w napisanie takiego dzieła, pod warunkiem, że dbałość o przedstawienie ówczesnego świata nie przyćmiewa fabuły (czyli rzemiosło talentu). Bo inaczej zostaje mi po takiej lekturze tylko podziw dla wysiłku (jezu, jak mnie zmęczyło Imię Róży i jak podziwiałam autora).
Żeby nie spaprać takiego pomysłu jak z Hoffmanem, potrzebny jest geniusz, który odłoży na bok potrzebę zamordowania czytelnika własną erudycją. Od Dumasa i Sienkiewicza nigdy na takiego nie trafiłam. Takie czasy.
-
2010/11/30 01:03:09
Moze bym i napisala, ale bylabym autorka, nie autorem, wiec nie .
-
2010/11/30 11:31:22
@kw ak

kw ak = Kwaśniewski Aleksander?
-
2010/11/30 11:49:11
@tram_way
Jeżeli masz ochotę na powieść historyczną mniej lub bardziej w stylu Sienkewicza, spróbuj coś Mika Walteriego. Polecam Egipcjanina Sinuhe.
-
2010/11/30 11:58:48
Mamy Tydzień Kryminału więc to będzie trochę on topic. Chciałem powiedzieć, że bardzo dawno nie czytałem aż tak fajnego wywiadu jak ten z Hakanem Blomqvistem w dzisiejszej GW. Szacun jak mawia młodzież.
-
2010/11/30 12:30:21
@ajednaksiekreci

Nie żartuj, 'Egipcjanin Sinuhe' jest bardzo fajny, ale z Sienkiewiczem to on stał może w jednej księgarni.

@wo

Wykład dygresyjny na Festiwalu bardzo fajny, jak kilka blogonotek na żywo. Wykrystalizowało mi się w końcu pytanie do jego głównej tezy, czy uważasz, że Twój podział jest istotniejszy od klasycznego wrzucania S-F i fantasy do worka pt. fantastyka?

Panel musiał być dla Ciebie dość ciężki, tzn. jego 1/3, ale to jak rozumiem wina organizatorów, bo oni dobierali gości?
-
wo
2010/11/30 13:26:36
@zamorano
"Chciałem powiedzieć, że bardzo dawno nie czytałem aż tak fajnego wywiadu jak ten z Hakanem Blomqvistem w dzisiejszej GW."

Dzięki! Parę rzeczy wypadło w skracaniu, zastanawiam się właśnie, czy zrobić z tego recykling do notki.

@wojtekr
"Wykrystalizowało mi się w końcu pytanie do jego głównej tezy, czy uważasz, że Twój podział jest istotniejszy od klasycznego wrzucania S-F i fantasy do worka pt. fantastyka?"

Ciekawe wydaje mi się to, że Mistrz Lem właśnie prędzej był skłonny się ślizgać między kryminałem a sf niż mięszy sf a fantasy. No i: osobny rzeczownik na sf i fantasy to mamy my, ale już nie ma go język angielski. Więc wcale nie wszyscy uważają ten podział za taki istotny!

@el.wu
"Podśmiewał się Pan kiedyś z Domosławskiego, że używa słowa "mistrz" w sposób nieironiczny, a na wykładzie sam -- jak mniemam, najzupełniej poważnie -- nazwał Pan Lema "swoim mistrzem". "

Fakt - wypaplałem się :-). Jednak mam kilka Autorytetów, ale poza Lemem i Kopalińskim już naprawdę niewiele...
-
2010/11/30 14:28:36
@wo

"osobny rzeczownik na sf i fantasy to mamy my, ale już nie ma go język angielski"

Rzeczownika nie mają, ale przy wręczaniu nagród jednak łączą te gatunki razem, podobnie stowarzyszenia pisarzy. Ja się z resztą nie upieram, rozumowanie jest całkiem przekonujące, argument z Lema też niezgorszy :-). Idąc dalej tym tropem, fantasy by trzeba podłączyć do horroru, nieprawdaż?
-
2010/11/30 15:42:42
"Wśród służbowych zadań Hoffmanna było wymyślanie nazwisk (...) dla Żydów zamieszkujących dawne polskie ziemie. (...) miał fantazję, stąd skłonność do nazwisk typu śpiew słowików albo złote drzewo.

Poniekąd, gdyby rejestrował Żydów bardziej ortodoksyjnie, to za stoileś lat byłoby im łatwiej przeżyć (sprawdzić, czy nie Holywood).
-
2010/11/30 18:42:19
@kryminał z historycznym tłem
Bardzo dobrze z lat szczenięcych zapamiętałem powieści sensacyjne Jerzego Edigeya umiejscowione w realiach starożytnego Bliskiego Wschodu. Pasjonująca lektura dodatkowo bardzo fajnie rozbudzająca zainteresowanie historią. Wprawdze nie wiem jakie wrażenie by robiła na czytelniku dorosłym, ale do podsunięcia dzieciakom jak dla mnie pewniak.
-
2010/12/01 16:47:03
Tak w ogóle to z tym wymyślaniem żydowskich nazwisk to aby na pewno jest prawda? Nie żebym jakoś bardzo intensywnie szukał, ale nie trafiłem na udokumentowaną wzmiankę na ten temat -- wszystkie są na zasadzie takiej tam anegdotki i różnią się bardzo szczegółami.
-
wo
2010/12/01 21:24:10
@czescjacek
"Tak w ogóle to z tym wymyślaniem żydowskich nazwisk to aby na pewno jest prawda? "

Podstawą prawną było "Generalne urządzenie Zydow w Prowincyach Prus Południowych i Nowo-wschodnich. W Berlinie. dn. 17. kwietnia roku 1797" czyli "General-Juden-Reglement für Süd- und Neu-Ostpreussen". Może guglaj pod tym hasłem?
-
2010/12/02 00:27:46
@Metallica
A znacie ten kawałek?
Dziwnie podobny:
www.youtube.com/watch?v=NqMYZ3uqjqk
-
2010/12/02 00:29:37
Hoffmann to w ogóle ciekawa postać jest, poza tym, że stworzył " Sandmanna", pierwsze opowiadania kryminalne, to jeszcze świetną powieść gotycką (acz trochę z "Mnicha" Lewisa czerpiącą). rzecz nazywa się "Diable eliksiry", polecam akurat na długie zimowe wieczory. Warto też zapoznać się z wieloma opowiadaniami.

Co ciekawe sam Hoffmann widział siebie głównie jako muzyka i tu chciał odnieść sukces, a apogeum jego pisarskiej twórczości to czas po 30-tce, już jak w Berlinie mieszkał

Wpływ jego na kulturę jest dużo większy niż tu opisano, motywy z jego dzieł i cały klimat to w niemieckim ekspresjonizmie filmowym odnaleźć można, choćby w słynnym "Caligarim".

Sam Hoffmann też miał ciekawy życiorys, w młodości nad morzem usłyszał głos diabła, zakochany był nieszczęśliwie n nastoletniej dziewczynie, w przerwach między pisaniem upijał się winem codziennie (nawet jakiś badacz literatury go jako narkomana wina określił), cierpiał ciągle na problemy finansowe i współcześnie zupełnie go nie doceniali (Gotehe np.)

Przepraszam, ze się rozpisałem tyle, ale to jedna z moich ulubionych postaci i magisterkę o nim pisałem.
-
wo
2010/12/02 11:40:47
@tecumseh
"Przepraszam, ze się rozpisałem tyle, ale to jedna z moich ulubionych postaci i magisterkę o nim pisałem."

Ależ cała przyjemność, to jeden z tych rodzajów gawędziarstwa, które są tu mile widziane.