Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Facebook niczym obora
Czytanie felietonów Jasia Kapeli sprawia mi radość porównywalną z lekturą #psychiatryk24. Kapela najczęściej niewiele rozumie z materii, o której pisze - ale ignorancję łączy z wielką stanowczością opinii. Pięknie widać to w jego felietonie o filmie „The Social Network” (skądinąd znakomitym).
„Trudno zrozumieć, na czym zarabia Facebook” - pisze Kapela. Komu trudno, temu trudno. Właśnie dlatego, że Kapela tego nie rozumie, nie rozumie także, dlaczego nie może sprzedać swojego profilu, choć po podzieleniu wartości Facebooka przez liczbę użytkowników wychodzi mu 50 dolarów na łebka.
Drogi Jasiu, wyjaśnię Ci przystępnie, gdzie robisz błąd. Rozumujesz w takim stylu: obora na tysiąc krów jest warta milion dolarów. W takim razie pojedyńcza krowa powinna mieć możliwość sprzedania swoich wymion za tysiaka.
Otóż krowa w oborze nie jest ani klientem ani właścicielem. Nie może niczego sprzedać. Nie ma do tego tytułu prawnego. Ma się dać doić, to wszystko.
Dokładnie tak samo, drogi Jasiu, jest z Twoim profilem. Nie jesteś ani klientem Facebooka ani właścicielem swojego profilu. Nie możesz go nie tylko sprzedać, na dobrą sprawę nie możesz go nawet skasować, bo Facebook na zawsze kładzie łapę na wszystkim, co do niego wrzuciłeś.
Dali Ci parę gównianych zabaweczek plus infantylne cieszenie się tym, ilu masz „znajomych”. Radośnie kliknąłeś na „zgadzam się”, oczywiście nie czytając tego, na co właściwie się zgodziłeś.
Gdybyś czytał, nie błyskałbyś niewiedzą w końcowej części felietonu: „Pamiętna jest sprawa, gdy Facebook postanowił przejąć na własność cały umieszczany na nim kontent. Gwałtowny protest internautów zniszczył ten pomysł w zarodku”.
Fakty są inne. Na początku lutego 2009 Facebook dokonał cichej zmiany TOS (Terms Of Service), usuwając akapit odnoszący się do likwidacji konta. Była to kolejna z serii modyfikacji regulaminu na niekorzyść użytkowników (tu mamy ładny tekst pokazujący, jak to się zmieniało od 2004 do 2010, od warunków rozsądnych po warunki koszmarne).
Wszyscy użytkownicy Facebooka - z Jasiem Kapelą włącznie - zaakceptowali tę zmianę pokornym kliknięciem racicy na „zgadzam się”. Zaraz, co ma krowa? Racice? Kopyta? Łot-ewa, w każdym razie zwierzątka się zgodziły z pokornym „muuuu”. Tak jak na wszystkie poprzednie i wszystkie następne pogorszenia warunków.
Dopiero wpis na blogu „The Consumerist”, który tę zmianę tłumaczył z Legalese na Plain English jako „We Can Do Anything We Want With Your Content. Forever”, spowodował przebudzenie. W oborze zrobił się tumult, tu i ówdzie słychać było gniewne porykiwanie i podzwanianie dzwoneczków.
Facebook dokonał więc kilku pijarowych gestów, które ludzie mało kumaci mogli zinterpretować tak jak Kapela - „protest zniszczył ten pomysł w zarodku”. Najpierw przywrócono poprzedni TOS, a potem użytkownikom przedstawiono do akceptacji zupełnie nowy dokument, o bardziej poetyckim tytule, „Statement of Rights and Responsibilities”.
Co ciekawe, polski przekład obu tych tytułów jest ten sam. Brzmi: „Regulamin”.
Drogi Jasiu, zajrzyj do punktu 2.1 „Regulaminu”. Wyjaśnię Ci jego treść tak, żebyś nawet Ty zrozumiał: Facebook przejmuje w nim na własność cały umieszczany na nim kontent. Oh wait - przecież wydawało Ci się, że ten pomysł „zniszono w zarodku”? Egzaktly. Wydawało Ci się.
A teraz punkt 2.2. Znów przekład: nawet po wykasowaniu konta, Facebook ma prawo zachować wszystkie dane przez dowolny okres, jaki uzna za „rozsądny”. Słowem, istotę niekorzystnej zmiany z lutego 2009 przywrócono, ale w ładnym nowym opakowaniu.
Kapeli to się wydaje przykładem triumfu demokracji („gdyby zmienianie prawa było tak łatwe w jakimkolwiek państwie, świat byłby zapewne lepszym miejscem do życia”). A tak naprawdę jest to triumf tak zwanego „zarządzania katastrofą”, najtrudniejszej działki public relations.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem Ci już, drogi Jasiu, dlaczego nie możesz swojego profilu sprzedać za 50 dolarów. Już go oddałeś. Za friko. Sprzedawać go może teraz Mark Zuckerberg, Ty już nie.
Pewnie nie jesteś szczególnie atrakcyjnym targetem dla reklamodawców - cóż, w Facebooku jak każdej porządnej oborze, mamy krówki dojne i krówki na zarżnięcie. Te 50 dolarów to wartość średnia, wartość kogoś innego mierzy się w kilobaksach, a za ciebie pewnie nikt nie da więcej niż piątala. Peelenów.
Skoro jednak oddałeś się Zuckerbergowi za darmo, to nawet biorąc za Ciebie tylko dziesięć groszy, jest do przodu. Już rozumiesz, na czym on zarabia?
czwartek, 04 listopada 2010, wo

Polecane wpisy

  • I ty dostaniesz bana

    Rzadko zgadzam się z Jarosławem Lipszycem. Kwestia wolności słowa to jeden z tych wyjątków, dlatego z aprobatą linkuję jego komentarz w „Tygodniku Powsze

  • Hibernatus

    Na kongresie partii „Razem” wpadłem w małą dygresję, którą tu rozwinę jako majowy ranking od czapy. Wbrew popularnej opinii uważam, że wcale nie żyj

  • Rewolucja z drukarki 3D

    Jan Sowa swojej książce „Inna Rzeczpospolita jest możliwa” porusza mój ulubiony temat druku 3D. Nie mogę się do tego nie odnieść. „Nie chcę wc

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Facebook i ja z pattern recognition
Podejście Wojtka i Marcelego na prawdę mało się różnią - jeden nie korzysta z fejsa z powodu przeszłych i przyszłych naruszeń, drugi korzysta, ale za firewallem avatara. Dla mnie Facebook jest przede wszystkim narzędziem do spamowania swoimi ... »
Wysłany 2010/11/06 23:05:56
Komentarze
2010/11/04 07:17:12
Trochę jednak kopanie leżącego... Nie to, żeby nie przyjemne, ale... :)
-
2010/11/04 07:24:18
"Wszyscy użytkownicy Facebooka - z Jasiem Kapelą włącznie - zaakceptowali tę zmianę pokornym kliknięciem racicy na zgadzam się.

Bardzo celnie Pan to ujął. Naprawdę, to jest samo sedno tej kwestii. Bez ironii.
-
wo
2010/11/04 07:27:08
@seaman
"Bardzo celnie Pan to ujął. Naprawdę, to jest samo sedno tej kwestii."

A kolega już po porannym dojeniu przez Bognę Janke? :-)
-
2010/11/04 07:56:49
"A kolega już po porannym dojeniu przez Bognę Janke? :-)"

Dobre! Ale nie całkiem adekwatne. Ja się zwyczajnie sprzedaję...
-
2010/11/04 08:24:52
No dobrze, błyskotliwy wpis ale na czym właściwie zarabia Facebook? Bo z szybkiego googla wynika, że na razie przychody pochodzą głównie z inwestorów, którzy liczą, że w przyszłości to jakoś zacznie zarabiać: vbeta.pl/2009/09/17/facebook-zarabia-dolara-rocznie-na-kazdym-uzytkowniku-czy-to-duzo i www.guardian.co.uk/technology/blog/2009/sep/16/facebook-money
-
2010/11/04 08:52:19
Jaś Kapela ma nad np. CM (oraz większością innych felietonistów KP) tę istotną przewagę, że pisze krótkimi zdaniami. Na tyle krótkimi, że jedno zawiera co najwyżej jedną myśl. Czasem mniej.
-
2010/11/04 09:05:04
Przecież to fantastyczne! "Piosenka o długu publicznym"

www.krytykapolityczna.pl/JasKapela/Piosenkaodlugupublicznym/menuid-244.html
-
2010/11/04 09:07:10
wo: "[2.1] Facebook przejmuje w nim na własność cały umieszczany na nim kontent."

No chyba nie bardzo. Wymuszana licencja jest rzeczywiście szeroka, ale już nie "perpetual", więc wygląda, że to całe "Forever" udało się krówkom skutecznie oprotestować. ("This IP License ends when you delete...")

"[2.2] nawet po wykasowaniu konta, Facebook ma prawo zachować wszystkie dane przez dowolny okres, jaki uzna za rozsądny."

Chyba nie do końca zrozumiałeś ten punkt. Wykasowane dane nie będą udostępniane innym ("will not be available to others"), ale będą przez ten "rozsądny" okres w backupach. Szczerze mówiąc, zdziwiłbym się gdyby było inaczej.

ps. Nie mam konta na FB.
-
wo
2010/11/04 09:56:07
@mattymatte
"Wymuszana licencja jest rzeczywiście szeroka, ale już nie "perpetual", więc wygląda, że to całe "Forever" udało się krówkom skutecznie oprotestować. ("This IP License ends when you delete...") "

Zwróć uwagę na użyte sformułowanie: nie ma łatwego sposobu na "delete". Uczciwa licencja powinna być sformułowana w ten spsoób, że od wyrażenia przez użytkownika chęci usunięcia tresci prawa wygasją - powiedzmy, dajmy im jeszcze jakiś czas na synchronizację serwerów, ale powinno to być określone bardzo wyraźnie w samym regulaminie, od chwili wyrażenia przez użytkownika chęci skasowania plus dajmy na to 7 dni.

Tymczasem w łatwy sposób nie możesz zrobić "delete" tylko "deactivate". To nie to samo, zwłaszcza nie w sensie regulaminowym.

Procedura zrobienia "delete" jest długotrwała i złożona. Podałem w tekście linka do jej opisu, podam jeszcze raz: www.wikihow.com/Permanently-Delete-a-Facebook-Account

W którym momencie wedługi Ciebie licencja wygasa? Kiedy rozpoczynasz procedurę? Ale przecież na samym początku jesteś poinformowany " your account will be deleted in 14 days". A więc samo delete nastąpi najwcześniej 14 dni po rozpoczęciu procedury. Ten czas NIE JEST regulowany w umowie. To arbitralna wartość, którą Facebook może sobie zwiększyć choćby i do stu lat, jeśli będzie miał taki kaprys.

Więc niby nie jest to perpetual, ale tak w praktyce to jest "this license ends when we say so, sucker".

"Szczerze mówiąc, zdziwiłbym się gdyby było inaczej. "

Ja też bym się zdziwił, ale dlatego właśnie hejterzę Facebooka.

@szymus
" Bo z szybkiego googla wynika, że na razie przychody pochodzą głównie z inwestorów"

Dla mnie to z definicji nie są przychody.

@seaman
"Ja się zwyczajnie sprzedaję..."

Przecież nie w Salonie24, Salon24 płaci za blogowanie tylko Leskiemu.
-
2010/11/04 10:09:53
Ja jestem krową dla FB, ale mało dojną: nie używam żadnej aplikacji, nie gram w żadne gry, nie loguję się do innych stron używając FB, mam trochę zdjęć, trochę like'ów. FB pozwala mi utrzymywać kontakt z około setką znajomych rozsianych po świecie, jeśli ceną za to jest kilka moich zdjęć i data urodzenia, well, I can take it.

A co do FB trzymającego łapę na mojej tak zwanej prywatności, mam do powiedzenia to samo co ten użytkownik Slashdota: You're welcomed to install a web cam in my bedroom. All you'll get is a guy masturbating a lot. Enjoy.
-
wo
2010/11/04 10:38:13
@barts
"Ja jestem krową dla FB, ale mało dojną"

Z tego co pamiętam, jesteś przede wszystkim cielaczkiem. Sam przecież nie wiesz, jaki bysior z Ciebie wyrośnie za 10 lat. A Facebook nadal przecież wtedy będzie Ciebie miał w swojej oborze, bo nie ma łatwego sposobu na wyjście z niej. Zwłaszcza jeśli masz kontakt z setką znajomych, a więc Twoje dane już poszły w świat.

"A co do FB trzymającego łapę na mojej tak zwanej prywatności, mam do powiedzenia to samo co ten użytkownik Slashdota: You're welcomed to install a web cam in my bedroom. All you'll get is a guy masturbating a lot. Enjoy."

A ja co do walki o prywatność mam do powiedzenia tyle: Maybe the struggle for privacy in the digital age is doomed. Well, I'm from Poland. When I say "you can take it from my cold dead hands", it's not a figure of speech.
-
2010/11/04 10:47:02
@wo
"your account will be deleted in 14 days"

Przecież to znaczy, że skasują w ciągu 14 dni, a nie po 14 dniach.
-
2010/11/04 10:52:15
Prywatnosc w sieci?

Pfffft. Nie istnieje.
-
2010/11/04 10:57:05
Ale macie problemy.
-
2010/11/04 10:57:17
Kto rozsądny umieszcza w "serwisach społecznościowych" content na którym można zarobić? A słitaśne fotki z imprez mają wartość przyzerową.
-
wo
2010/11/04 10:57:59
@czescjacek
"Przecież to znaczy, że skasują w ciągu 14 dni, a nie po 14 dniach."

Też nie. To znaczy, że - o ile wszystko przebiegnie prawidłowo - proces kasowania trwać będzie około 14 dni. Facebook ma pełne prawo przeciągać to w nieskończoność. Do niczego się nie zobowiązują w tej materii regulaminowo. "The license is terminated when we say so, sucker" - źle to tłumaczę?

@ramone
"Prywatnosc w sieci? Pfffft. Nie istnieje"

Paru kolesi z Google'a już nie może przyjechać na wakacje do Toskanii. Mała rzecz, a cieszy. Bardzo tu liczę na nowe regulacje unijne, po których Google i Facebook będą musiały radykalnie przemodelować swoje podejście do prywatności:
www.bloomberg.com/news/2010-10-20/european-union-may-propose-criminal-sanctions-fines-in-data-privacy-cases.html

-
wo
2010/11/04 10:58:41
@empe
"Kto rozsądny umieszcza w "serwisach społecznościowych" content na którym można zarobić?"

Kto rozsądny uczestniczy w "serwisach społecznościowych"?
-
2010/11/04 11:11:34
@empe
"Kto rozsądny umieszcza w "serwisach społecznościowych" content na którym można zarobić? A słitaśne fotki z imprez mają wartość przyzerową. "

Pojedyńczo przyzerowo ale zebranie tylu w jednym miejscu tworzy pewną masę która już wartość ma.
-
2010/11/04 11:12:34
@Kto rozsądny uczestniczy w "serwisach społecznościowych"?

Ktoś kto nie chce jak inne niefajne dziewczyny podpierać ściany z Krzysiem V.
-
2010/11/04 11:19:45
@wo
"Facebook ma pełne prawo przeciągać to w nieskończoność"

Nie wiem, może, nie chce mi się wgłębiać w to, co podpisuję, ale nic takiego nie było we fragmencie o 14 dniach, który zacytowałeś.
-
wo
2010/11/04 11:20:32
@mrw
"Ktoś kto nie chce jak inne niefajne dziewczyny podpierać ściany z Krzysiem V."

Albo źle zrozumiałem metaforę, albo zmierzasz do tego, że na Facebooku ludzie są dla zdobywania partnerów erotycznych, żeby nie wegetować w samotności jak Krzysztof Varga? Byłaby to... ciekawa teza.
-
wo
2010/11/04 11:22:01
@czescjacek
"Nie wiem, może, nie chce mi się wgłębiać w to, co podpisuję, ale nic takiego nie było we fragmencie o 14 dniach, który zacytowałeś."

Nie przekleiłem całego opisu procesury "wykasowania". Kliknij na to.

Tego w ogóle nie ma w tym, co podpisałeś - Facebook celowo odwołuje się tam do niejsanego pojęcia. Nie wiadomo, kiedy account jest "deleted". Na pewno nie w momencie, w którym rozpoczniesz procedurę - to następuje w momencie, w którym Facebook uzna, że to nastąpiło. Innymi słowy, licencja wygasa, gdy Facebook powie, że licencja wygasła.
-
2010/11/04 11:23:26
Przeczytałem wpis WO na blipe( Pośpieszalski wyleciał z FB), kliknąłem i ubawiłem się listą pozamykanych profili

...
Henryka Krzywonos i "kłamstwo tramwajarskie",
....
Krzyż Żałoby Narodowej. Smoleńsk 2010
Dajcie im w końcu spokój. Po prostu wszyscy
...
Optical illusions and visual phenomena

Można rap lub haiku zrobić z pełnej listy.
-
2010/11/04 11:23:41
@Ktoś kto nie chce jak inne niefajne dziewczyny podpierać ściany z Krzysiem V.

Kto nie umie oddzielić własnych poglądów od tego, co robią inni, ten pussy.
-
2010/11/04 11:27:27
@Albo źle zrozumiałem metaforę, albo zmierzasz do tego, że na Facebooku ludzie są dla zdobywania partnerów erotycznych, żeby nie wegetować w samotności jak Krzysztof Varga?

Nie, po prostu jak nie są w networku, to się potem nie dowiadują np. o tym, że jest prywatka.
-
2010/11/04 11:29:11
wo: "Zwróć uwagę na użyte sformułowanie: nie ma łatwego sposobu na "delete". "

To się odnosi do "IP content" a nie do konta chyba? Tzn ja to rozumiem tak, że jak skasuję wcześniej wgrane zdjęcie czy film to licencja się kończy natychmiast a tylko w backupach będą trzymać jeszcze przez jakiś czas. Chyba że nie można skasować nic bez skasowania konta?
-
wo
2010/11/04 11:33:47
@mattymatte
"To się odnosi do "IP content" a nie do konta chyba?"

Owszem, ale to oznacza, że licencja na "IP content" wygasa w nieustalonym momencie (wygasa, gdy Facebook powie, że wygasła).

"Chyba że nie można skasować nic bez skasowania konta?"

W ogóle nie można skasować nic dopóki Facebook nie powie, że to skasował. Regulamin odwołuje się do pojęcia "delete" tak, jakby to była jakaś konkretna chwila. Uległeś naiwnemu wyobrażeniu - pisali to na pewno zdolni pijarowcy - że "delete" to jakieś kliknięcie. Pyk, nie ma. Nie w tym przypadku.

Wracając do mojej poprzedniej tezy: gdyby mieli uczciwe intencje, określiliby W TREŚCI REGULAMINU konkretny czas trwania wykasowania. Na przykład od chwili zgłoszenia takiej chęci przez użytkownika plus dwa tygodnie. Nie określili, co oznacza, że mogą tę "chwilę" przeciągać przez stulecia, bez łamania regulaminu.

Fajne!

-
wo
2010/11/04 11:34:33
@mrw
"Nie, po prostu jak nie są w networku, to się potem nie dowiadują np. o tym, że jest prywatka."

Więc są samotni i nieszczęśliwi, jak Krzysztof Varga?
-
2010/11/04 11:37:14
@wo
"Kto rozsądny uczestniczy w "serwisach społecznościowych"?"

Ludzie którzy mają znajomych.
-
2010/11/04 11:37:15
@Więc są samotni i nieszczęśliwi, jak Krzysztof Varga?

Nie wiem, jaki jest KV bo go nie znam, ale literki układają się w małego skwaszeńca.
-
wo
2010/11/04 11:40:00
@empe
"Ludzie którzy mają znajomych."

Pamiętam te nagłówki w prasie, kiedy Krzemowej Dolinie w 2003 roku pojawili się pierwsi tzw. "znajomi", uboczny produkt pierwszych serwisów społecznościowych!

@mrw
"Nie wiem, jaki jest KV bo go nie znam, ale literki układają się w małego skwaszeńca"

...który jest bardzo samotny i nie chodzi na prywatki?
-
2010/11/04 11:40:50
@wo
"Kliknij na to".

Meh, ja mieszkam w cyberpunku, nie boli mnie to, że korporacja ma moje dane, dopóki inna korporacja daje mi dobry filtr antyspamowy.
-
2010/11/04 11:42:44
@frankie
Pojedyńczo przyzerowo ale zebranie tylu w jednym miejscu tworzy pewną masę która już wartość ma.

Rozwiniesz?
-
2010/11/04 11:46:03
@Rozwiniesz?

Jak masz dużo zdjątek to można sobie zrobić taką Monalizę że jak spojrzysz z bliska to są różne zdjęcia układające się w wielki obraz.
-
2010/11/04 11:47:13
@...który jest bardzo samotny i nie chodzi na prywatki?

Jakieś muszą być przyczyny tego skwaszenia.
-
2010/11/04 11:47:17
@wo
"Pamiętam te nagłówki w prasie, kiedy Krzemowej Dolinie w 2003 roku pojawili się pierwsi tzw. "znajomi", uboczny produkt pierwszych serwisów społecznościowych! "

Chyba kierunek wynikania Ci się pomylił. Nie dlatego ma się znajomych że używa FB tylko używa FB do wymiany informacji ze znajomymi.
-
2010/11/04 11:50:06
@mrw
To się chyba nazywa kolaż.
-
2010/11/04 11:51:54
@To się chyba nazywa kolaż.

A nie mozaika?
-
2010/11/04 11:52:10
@empe3.1
"Rozwiniesz?"

Kto zajrzy na serwis z dziesięcioma słitaśnymi zdjęciami? A na taką fotkę zaglądają tłumy gimbusów którzy oglądają tam reklamy.
-
wo
2010/11/04 11:52:55
@czescjacek
"Meh, ja mieszkam w cyberpunku, nie boli mnie to, że korporacja ma moje dane, dopóki inna korporacja daje mi dobry filtr antyspamowy."

Korporacje nigdy nic nie dają. To jakby się podniecać darmowym serem w pułapce na myszy.

@empe
"Rozwiniesz?"

Korporacje tego typu działają na zasadzie prawa wielkich liczb. Jasne, że jeden Jaś Kapela jest wart najwyżej kilka groszy. Ale w statystycznej masie użytkowników na przykład jeden na tysiąc jest jakoś tam wartościowy. Nie da się dzisiaj przewidzieć, które ze zdjęcia wrzuconego dzisiaj będzie miało jaką wartośc za 20 lat. 20 lat temu Obama był byle studenciakiem - pomyśl, ile dziś byłyby warte jego kompromitujące fotki z balangi!
-
2010/11/04 11:57:38
@frankie
Pojedyńczo przyzerowo ale zebranie tylu w jednym miejscu tworzy pewną masę która już wartość ma.

Słitaśnofotkowa granica Chandrasekhara?

@mrw
Nie wiem, jaki jest KV bo go nie znam, ale literki układają się w małego skwaszeńca

Jeśli już, to skvaszeńca.

-
2010/11/04 11:58:32
@wo
Nieno, jeśli ktoś upublicznia na FB czy innej naszej klasie "kompromitujące fotki z balangi" to jego problem. Teraz i za 10 lat.
-
2010/11/04 11:59:59
@frankie
Kto zajrzy na serwis z dziesięcioma słitaśnymi zdjęciami? A na taką fotkę zaglądają tłumy gimbusów którzy oglądają tam reklamy.

Przyznam że nie rozumiem o co ci chodzi. Mógłbyś jakoś bardziej przystępnie?
-
2010/11/04 12:00:03
wo: "że "delete" to jakieś kliknięcie. Pyk, nie ma. Nie w tym przypadku."

To co się dzieje, podanie trzeba krwią podpisać i kurierem wysłać? Jest napisane "when you delete" co oznacza czynność wykonaną przez użytkownika, nie przez FB. Zastrzegają sobie tylko prawo do przechowywania w backupach.

Ale nie chce mi się zakładać tam konta żeby sprawdzić jak to wygląda naprawdę.
-
2010/11/04 12:03:09
@wo
"nie dają"

Tomato tomejto.

"To jakby się podniecać darmowym serem w pułapce na myszy. "

Przecież się nie podniecam, tylko mówię, jak jest: jestem pogodzony z losem węgielka w korpopiecach.
-
2010/11/04 12:03:13
@mrw
"Jakieś muszą być przyczyny tego skwaszenia."
A nie są to węgierskie, depresyjne korzenie? Nie boleje on (proces w tle) nad układem w Trianon?
-
2010/11/04 12:05:58
@mrw
"Nie wiem, jaki jest KV bo go nie znam, ale literki układają się w małego skwaszeńca."

Bo, jak odkryliśmy kiedyś - dyskutując nad zjawiskiem jedzenia w pociągu - cezurą jest herbata w termosie i jajko na twardo: niemanie konta na FB może wynikać z różnych powodów, ale dopiero brandzlowanie się przy tym zwrotami "jestem dinozaurem, jestem wymierającym gatunkiem" jest oznaką kompletnego spierniczenia. Normalny człowiek potrafi wybrać sobie z oferty cyberpunka te usługi, które go interesują, bez zbędnego pieprzenia o tym, czy i jak bardzo (nie) jest cutting edge (cue Peter Watts):

"What you could do, I suppose, is follow me on facebook. Facebook sucks in oh so many ways, but Ill probably be updating my status there more frequently over the next little while. [...] But even now, in these dark and desperate times when even the briefest contact is to be treasured and held like a ragged-eared cat with a halfn'half addiction, one rule remains sacrosanct:

Anyone who even suggests Twitter gets thrown off the train. We wont even bother to slow down first."
-
2010/11/04 12:07:43
Można sobie hejtować fejsbuka, ale to troche za późno - google juz i tak wszystko o nas wie od dłuższego czasu (chyba, że się wypiszesz).

Plus, kumata część populacji wie, że jak się nie chce by coś było super jawne, to się tego do sieci po prostu nie wrzuca. Więc jeśli ktoś używa FB będąc świadomym wszystkich praw Zuckerberga, to o co cho? Oczywiście można mowić, że to głupota, ale wtedy to tej osoby prywatna sprawa, jak chce brać twarde narkotyki to niech bierze.
-
2010/11/04 12:11:01
@empe3.1
"Przyznam że nie rozumiem o co ci chodzi. Mógłbyś jakoś bardziej przystępnie?"

Jeszcze prościej? Garści piachu nikt od ciebie nie kupi a już za tonę dostaniesz dobre pieniądze. Z słitaśnymi zdjęciami jest tak samo.
-
2010/11/04 12:12:10
@empe3.1
"jeśli ktoś upublicznia na FB czy innej naszej klasie "kompromitujące fotki z balangi" to jego problem. Teraz i za 10 lat."

Niekoniecznie musi wrzucać sam - równie dobrze ktoś ze znajomych może go wrzucić i podpisać. A jak nie ma konta FB i nie monitoruje znajomego, to nawet się o tym nie dowie.
-
2010/11/04 12:12:54
@frankie
"za tonę dostaniesz dobre pieniądze"

Takie sobie: www.kruszgeo.com.pl/cennikp.php
-
2010/11/04 12:14:50
@wo
"20 lat temu Obama był byle studenciakiem - pomyśl, ile dziś byłyby warte jego kompromitujące fotki z balangi!"

Ojtam, jeśli złe korpo naprawdę myśli w kategoriach przyszłych blackmailów, to może się przeliczyć - bo za 20 lat może się okazać, że fotki z balangi (itp.) nie są już kompromitujące, bo każdy ma upublicznionych co najmniej kilka. Ba, jeszcze się okaże, że brak czegoś podobnego z lat młodości może być uznany za przejaw skwaszenia albo (w najlepszym przypadku) złego smaku.
-
2010/11/04 12:18:57
@czescjacek
"Takie sobie"

Każde są dobre jeśli alternatywą jest wartość ujemna garści piachu.
-
wo
2010/11/04 12:24:47
@sheik
"A nie są to węgierskie, depresyjne korzenie? Nie boleje on (proces w tle) nad układem w Trianon?"

Na podstawie wieloletniej znajomości powiem, że wzmianki na ten temat budzą w nim daleko idące rozbawienie i na hasło "Trianon" reaguje anegdotami o tym, jakie ostatnio widział przejawy węgierskiej paranoi na tym tle.

@mattymatte
"To co się dzieje, podanie trzeba krwią podpisać i kurierem wysłać? "

Kliknij wreszcie kurna na to "how to".

@empe
"Nie dlatego ma się znajomych że używa FB tylko używa FB do wymiany informacji ze znajomymi."

Rozsądni ludzie używają do tego, dajmy na to, emaila.

@grenade
"Więc jeśli ktoś używa FB będąc świadomym wszystkich praw Zuckerberga, to o co cho? "

Człowiek, który jest świadom wszystkich praw Zuckerberga, nie powinien ujawniac swojej sieci znajomych, klikać na "lubię to" ani wpisać prawdziwych danych zakładając konto. W takim razie, na czym polega jego "używanie FB"?

"Można sobie hejtować fejsbuka, ale to troche za późno - google juz i tak wszystko o nas wie od dłuższego czasu (chyba, że się wypiszesz). "

Paru menago z google już nie może przyjechać na wakacje do Toskanii, a mam nadzieję, że niedługo cała Unia Europejska będzie dla zarządu Google i Facebooka strefą zakazaną. I mniej więcej do tego chciałbym zmierzać jako obywatel.

@crd
" Ba, jeszcze się okaże, że brak czegoś podobnego z lat młodości może być uznany za przejaw skwaszenia albo (w najlepszym przypadku) złego smaku."

Cokolwiek się okaże, lepiej sobie zachować prawo do upubliczniania fotek (lub nie). Zamiast oddawać je za friko Zuckerbergowi.
-
2010/11/04 12:27:50
@krystyna.ch
Niekoniecznie musi wrzucać sam - równie dobrze ktoś ze znajomych może go wrzucić i podpisać. A jak nie ma konta FB i nie monitoruje znajomego, to nawet się o tym nie dowie.

To kolejny dowód na to że należy uważać z kim się pije.
Fakt że FB przejmuje sobie prawa do publikowanych treści nie ma wiele publikowania kompromitujących materiałów, no chyba że prezes FB będzie chciał szantażować przyszłego kongresmena ale to się da zrobić bez praw autorskich do zdjęcia. Fotki można wystawić i podpisać równie dobrze na Picassie czy innym Imageshacku i będą tam leżały następne 10 lat jak serwery nie padną a kiepski znajomy zapomni o koncie.
-
2010/11/04 12:33:41
@Kompromitujące fotki.

Nowa doradczyni ministra Sikorskiego (a prywatnie córka ministra Rostkowskiego) się sparzyła

www.tvn24.pl/0,1678609,0,1,-corka-rostowskiego-robi-kariere-w-msz,wiadomosc.html
Wcześniej ten artykuł zilustrowany był zdjęciem zaczerpniętym z profilu na Facebook'u. Dostaliśmy jednak od Mai Rostowskiej e-maila z żądaniem jego usunięcia.

Zdjęcie TVN usunęło (Dziennik i GW też), ale długo można było oglądać nowe kadry MSZ na tle napisu ""Fuck me like the whore I am" i komentarze pod artykułami zostały.


-
wo
2010/11/04 12:38:05
@empe
"To kolejny dowód na to że należy uważać z kim się pije. "

Nie, to kolejny dowód na to, że przydadzą się w Unii Europejskiej regulacje prawne kryminalizujące takie zachowania na portalach społecznościowych oraz unieważniające zapisy w regulaminach pozwalające na bezkarność oferującego usługę.

"no chyba że prezes FB będzie chciał szantażować przyszłego kongresmena ale to się da zrobić bez praw autorskich do zdjęcia. "

Nie musi szantażować, może po prostu zarobić odpłatnie odsprzedając tabloidom zdjęcie, do którego prawa pozyskał nieodpłatnie.
-
2010/11/04 12:38:57
@kasowanie fejsa

Trochę upierdliwa, choć mniej, procedura i niepewne efekty przypominają kasowanie konta w KRK. Zastrzegli sobie przechowywanie danych w backupach forever i nic im nie można zrobić.
-
2010/11/04 12:42:38
@rpyzel
Krótki risercz googlowy prowadzi na strony GW, gdzie znajduje się screen ze stron "Dziennika", z rzeczoną fotką. A więc pytanie- kto zajumał fotę- "Dziennik", czy "GW"?
-
wo
2010/11/04 12:44:07
@stalowyszczur
"A więc pytanie- kto zajumał fotę- "Dziennik", czy "GW"?"

Zuckerberg. Technicznie rzecz biorąc, Zuckerberg przywłaszczył prawa do fotki narzucając użytkownikowi warunki umowy rażąco dla niego krzywdzące.
-
2010/11/04 12:49:02
@wo
"W takim razie, na czym polega jego "używanie FB"?"

Dużo osób używa FB jako agregatora newsów, nie zamieszczając nawet zdjęcia profilowego. Dodają do znajomych kino, teatr, zespół muzyczny i New York Timesa.
-
2010/11/04 12:50:18
@Zuckerberg. Technicznie rzecz biorąc, Zuckerberg przywłaszczył prawa do fotki narzucając użytkownikowi warunki umowy rażąco dla niego krzywdzące.

I on je wysłał do prasy?
-
2010/11/04 12:50:34
@wo
pojedyncza* (krowa)
Niepoprawna pisownia zresztą powtarza się jeszcze u innego blogokomentatora. Ludzie Cię naśladują gospodarzu!
-
wo
2010/11/04 12:50:35
@erm
"Dużo osób używa FB jako agregatora newsów, nie zamieszczając nawet zdjęcia profilowego. Dodają do znajomych kino, teatr, zespół muzyczny i New York Timesa."

To są rzeczywiście bardzo rozsądne osoby, skoro do zaprenumerowania RSS potrzebują Facebooka.
-
2010/11/04 12:51:12
Bardzo miło z rana się dowiedzieć, że znani publicyści Wyborczej jarają się moimi komciami na niszowym lewackim portalu, ale jednak stwierdzanie, że ktoś nie wie, o czym pisze, logicznie zakładałoby, że samemu się wie, o czym się pisze. Niestety nie dostrzegam tutaj owej koniunkcji. To znaczy wiesz. "Facebook przejmuje w nim na własność cały umieszczany na nim kontent" jest, hm, daleką metaforą tego, co się właściwie dzieje. To znaczy w tym całym regulaminie jest też zdanie: "You own all of the content and information you post on Facebook". Ale nigdy nie uważałem na angielskim, więc może to rzeczywiście znaczy, że Fejsbuk przejmuje na własność cały umieszczany na nim kontent. Natomiast po polsku potrafię coś tam zrozumieć. No i w świetle polskiego prawa, aby dokonać przeniesienia praw autorskich, należy to zrobić na piśmie. Kliknięcie nie jest podpisem. Więc jak na razie fejsbuk nie za bardzo może handlować moimi fotkami. Choć pewnie sprzedaje informacje o tym, że dałem lajka pod jakimś jutubem. Przerażający totalitaryzm. Ale czy na tym aż takie kokosy zarabia? Bo wybacz, ale z twojego wpisu nie dowiedziałem się, na czym zarabia. Zamiast tego postanowiłeś mi wytłumaczyć, że nie mogę sprzedać swojego profilu. Serio serio? A chcesz się założyć? Więc, hm, na czym zarabia fejsbuk? Na tym, że za 20 lat będzie sprzedawał przyszłemu "Faktowi" zdjęcia imprezującego przyszłego prezydenta USA? Hm, hm. To on ich nie skasuje na dwa tygodnie przed postanowieniem, że będzie kandydować? Hm, hm.
Kapela
-
wo
2010/11/04 12:51:13
@mrw
"I on je wysłał do prasy?"

Udostępnił prasie (i nie tylko).
-
2010/11/04 12:53:13
@wo
"To są rzeczywiście bardzo rozsądne osoby, skoro do zaprenumerowania RSS potrzebują Facebooka."

Na FB prenumeruje się łatwiej, a wiele instytucji nie ma nawet swojej strony, a ma konto. Dodatkowo można wysłać komuś życzenia z okazji imienin.
-
2010/11/04 12:56:21
@belakiss
"No i w świetle polskiego prawa, aby dokonać przeniesienia praw autorskich, należy to zrobić na piśmie. Kliknięcie nie jest podpisem."

Się znalazł, specjalista od prawa autorskiego i praw pokrewnych.
-
2010/11/04 12:58:15
napisałbym rotfl, ale to byłoby zbyt banalne. Mnie też rozczulają utyskiwania na różnych złych ludzi, którzy chcą nas wykorzystać. Zawsze wtedy mówię utyskiwaczom, że naprawdę nie ma obowiązku mieć konta na FB, NK i innych. A jeśli już się ma, to nie trzeba wrzucać tam swoich dzieł sztuki - choćby były koszmarne - zdjęć dzieci swoich (dziwiąc się potem, że trafiają na nieprzystojne stronice cyberświata) itd. itp. itw.

A jeszcze przed nami są gorzkie żale twórców piosenek i filmików, którzy z wiarą w piękną przyszłość wsysają na serwer FB wytwory swoich wątpliwych często talentów. Jak się psim swędem zdarzy, że komuś się spodoba i zapragnie zrobić z tego przebój, to... dupa, oddałeś tłuku prawa panu FB. On zarobi na tym... :))))) Oj będą narzekania.

A co do jumania fot różnych z FB, to przypominam, że wystarczy podać źródło FB i już jest OK. Bo FB na to po prostu zezwala. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy :))))))) mówi i cieszy się jeśli ktoś zje. FB to świetne miejsce dla fotoedytorów. Można znaleźć i fotki fajne, i w nadającym się do druku stanie :-)
-
2010/11/04 12:59:55
@eli.wurman
"Się znalazł, specjalista od prawa autorskiego i praw pokrewnych."
lepiej bym tego nie ujął...
-
2010/11/04 13:05:31
@wo
Zgadzam się że przywłaszczanie sobie praw do treści powinno się skryminalizować. Natomiast jeśli chodzi o kompromitację to zdjęcie można pozyskać również robiąc (na pececie) right click i "save image" (na maku pewnie jakimś jednoklikiem) albo screenshota i sądź się teraz z tabloidem czy to jest naruszenie praw autorskich czy nie.

"Rozsądni ludzie używają do tego, dajmy na to, emaila."
Można też zadzwonić albo wysłać pocztówkę. Ale informację dla większego grona ludzi prościej jest napisać na fejsbukowej tablicy. To taki efekt kuli śnieżnej, jeśli większość znajomych używa fejsbuka to wygodnie jest używać fejsbuka.
-
2010/11/04 13:07:28
wo is falling behind!
-
2010/11/04 13:09:03
@eli.wurman
Się znalazł, specjalista od prawa autorskiego i praw pokrewnych.

Jemu się prawdopodobnie zdaje, że skoro w polskim dzienniku ustaw napisali, że przeniesienie autorskich praw majątkowych do utworu wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności, to Zuckerberg to przeczyta i nie będzie mógł zasnąć ze strachu.
-
wo
2010/11/04 13:16:41
@belakiss
"Bardzo miło z rana się dowiedzieć, że znani publicyści Wyborczej jarają się moimi komciami na niszowym lewackim portalu,"

Ziomal, żebyś wiedział, z jakich blogów tu już robiłem polewkę!

"Niestety nie dostrzegam tutaj owej koniunkcji"

Ja też! Dostrzegam za to człowieka, który nie odróżnia koniunkcji od implikacji.

"Ale nigdy nie uważałem na angielskim, więc może to rzeczywiście znaczy, że Fejsbuk przejmuje na własność cały umieszczany na nim kontent."

To jest konkretnie w punkcie 2.1 regulaminu.

"No i w świetle polskiego prawa, aby dokonać przeniesienia praw autorskich, należy to zrobić na piśmie"

Wszystkie Twoje ewentualne sądowe spory z Facebookiem będą rozstrzygane przez sąd hrabstwa Santa Clara (punkt 15.1 regulaminu). Se chłopcze sprawdź na mapie, gdzie to leży. Hint: it ain't Masovian Voivodship.

"Więc jak na razie fejsbuk nie za bardzo może handlować moimi fotkami."

Więc jak na razie jesteś klasycznym przykładem bezmyślnego klikacza, który nie rozumie, na co się zgodził. Jeśli do Ciebie nie dociera całość związanych z tym problemów - a to mnie by nie zaskoczyło - to powiem tylko, że chciałbym kiedyś być Twoim pracodawcą lub choćby wydawcą. Podsunąłbym Ci kontrakcik jak od Zuckerberga.
-
2010/11/04 13:18:10
Sam też bym tego lepiej nie ujął. Zuckerberg czyta blog WO i sika po nocach ze strachu. Co nie zmienia, że jest takie prawo. Skoro można sikać ze strachu ze względu na to, co jest napisane w regulaminie internetowego forum, to dziennikiem ustaw też można się następnie podetrzeć.
-
wo
2010/11/04 13:19:09
@empe
"Natomiast jeśli chodzi o kompromitację to zdjęcie można pozyskać również robiąc (na pececie) right click i "save image" (na maku pewnie jakimś jednoklikiem) albo screenshota i sądź się teraz z tabloidem czy to jest naruszenie praw autorskich czy nie. "

Znaczy, jeśli chodzi o zdjęcie zrobione własnoręcznie, to nie będzie już wtedy naruszało praw autorskich tylko prawa do prywatności. I owszem, mamy tutaj już orzecznictwo na niekorzyść tabloidów.

@erm
"Dodatkowo można wysłać komuś życzenia z okazji imienin."

Zautomatyzowane życzenia od bota! Łał! Ale bym się ucieszył!
-
2010/11/04 13:19:48
@wo
"Z tego co pamiętam, jesteś przede wszystkim cielaczkiem."

Tylko tak młodo wyglądam

"Sam przecież nie wiesz, jaki bysior z Ciebie wyrośnie za 10 lat. A Facebook nadal przecież wtedy będzie Ciebie miał w swojej oborze, bo nie ma łatwego sposobu na wyjście z niej. Zwłaszcza jeśli masz kontakt z setką znajomych, a więc Twoje dane już poszły w świat. "

No ale nawet jeśli ze mnie wyrośnie nie wiadomo jaki bysior (na co się raczej nie zanosi), to co takiego będzie miał na mnie Facebook? Imię, nazwisko, dane urodzenia i to że lubię serial Firefly. Listę znajomych, co w sumie też nie jest niczym specjalnie ciężkim do ustalenia. Parę fotek, na których jestem nie do końca trzeźwy albo obściskuję jakieś osoby. Co takiego mogłoby zagrozić w jakiś sposób mojej karierze albo szeroko rozumianemu bien-etre?
-
2010/11/04 13:20:26
@ wo
"Technicznie rzecz biorąc, Zuckerberg przywłaszczył prawa do fotki narzucając użytkownikowi warunki umowy rażąco dla niego krzywdzące."

Dwie uwagi, po pierwsze FB jak każde wielkie korpo musi dbać o PR i to nam może dawać poczucie spokoju. Sukces FB polegał od początku na dobrym PR i dla tego reakcja na zarzuty naruszania prywatności były dosyć paniczne. Co to nam daje? Przewidywalność, czyli np. nie musimy się stresować, że FB wyda kiedyś album "1000 najśmieszniejszych zdjęć z profilów na FB" na którego okładce znajdzie się nasza imprezowa fota, bo to byłby PR disaster dla FB. W tym przypadku po prostu bardziej ufam w logikę bilansów kwartalnych niż literę regulaminu. FB istnieje w obecnej formie tylko dlatego, że ludzie uważają, że jest cool. Naturalną koleją internetowej rzeczy jest, że zjawisko, które jest cool, po osiągnięciu pewnego pułapu staje się anty-cool i Facebook na razie doskonale radzi sobie ze zwalczaniem tego efektu i musi być świadom, że nadużywanie udostępnionych danych może ich błyskawicznie przerzucić na drugą stronę coolowatości.

Na co więc de facto Facebook może sobie pozwolić z naszymi danymi bez narażania się na PR disaster? Pewnie tyle, że ułatwi personalizowanie reklamowego spamu pod naszym adresem. Póki co jednak jeśli to robi, to robi to subtelnie, podrzucając nienarzucające się linki na naszym profilu.

Po drugie, jakoś wszyscy zlewają fakt, że tego typu portale nie mają specjalnie innej możliwości niż wymuszać licencje na umieszczany w nich content. Technicznie to Facebook wyświetla nasze zdjęcia za pośrednictwem swojego serwera, a nie my za pośrednictwem Facebooka - Facebook potrzebuje więc na to licencji. Tak samo żadna gazeta nie wydrukuje przesłanego jej tekstu nie upewniając się wcześniej, że ma do tego prawo od jego autora. Jeżeli chcemy mieć portal, na którym będziemy mogli oglądać zdjęcia naszych znajomych to za bardzo innego wyjścia prawnego nie widzę. Pewnie można się zastanawiać nad samym zakresem udzielonej licencji, jej długością, jej warunkami etc. ale sam fakt, że licencję musimy udzielić jeżeli chcemy wrzucić zdjęcie na fejsa jest dla mnie zasadniczo oczywisty.
-
wo
2010/11/04 13:20:38
@belakiss
"Co nie zmienia, że jest takie prawo"

Nie, to Ty nie rozumiesz, jak wygląda prawo.

"dziennikiem ustaw też można się następnie podetrzeć."

Jak ostatnio byłem w Santa Clara, to nie mieli tam niedostatku papieru toaletowego. Ale skoro Obama wprowadził socjalizm, to może już zabrakło?
-
2010/11/04 13:24:03
@belakiss
Zuckerberg czyta blog WO i sika po nocach ze strachu.

Zauważyłem taką dziwną prawidłowość, że funkcjonalni analfabeci krótko komentują na niszowym blogu WO. Ciekawe czemu.

Co nie zmienia, że jest takie prawo.

W stanie Kalifornia? Na pewno to sprawdziłeś?
-
2010/11/04 13:26:02
@Regulamin fejsa
Jest gdzieś ten regulamin poza samym fejsem?
-
2010/11/04 13:30:21
@wo
Znaczy, jeśli chodzi o zdjęcie zrobione własnoręcznie, to nie będzie już wtedy naruszało praw autorskich tylko prawa do prywatności. I owszem, mamy tutaj już orzecznictwo na niekorzyść tabloidów.

To znaczy że gdyby facebook nie jumał sobie praw do zdjęć użytkowników to pan z SupeExpressu czy innego Faktu nie mógłby sobie sejwnąć i opublikować potem zdjęcia które opisywana pracownica MSZ wystawiła na widok publiczny na profilu?
-
2010/11/04 13:31:57
@wo
"Zautomatyzowane życzenia od bota! Łał! Ale bym się ucieszył!"

Przecież tak nie jest. FB przypomina ci, że ktoś ma imieniny, a ty mu wysyłasz życzenia, pytając przy okazji, czy będzie jakaś impreza. Przy okazji wzrusza cię zdjęcie bezdomnego kota z profilu schroniska i zaspokajasz swoją mieszczańską wrażliwość odpalając im parę groszy na karmę, czytasz artykuł Jasia Kapeli, z którego polewasz i dowiadujesz się, że fajny film wieczorem, na który ktośtam się wybiera.

Ty wydajesz się zakładać, że użytkownicy FB w swojej masie to próżni idioci. Rozumiem, że nawet w skali 500 mln ludzi taki pesymizm może być uzasadniony, ale przecież nie stoi to w sprzeczności z tym, że FB jest też wygodnym narzędziem komunikacji, pod wieloma względami lepszym niż tradycyjny mail i kanał RSS.
-
wo
2010/11/04 13:34:10
@kay
"po pierwsze FB jak każde wielkie korpo musi dbać o PR i to nam może dawać poczucie spokoju. Sukces FB polegał od początku na dobrym PR i dla tego reakcja na zarzuty naruszania prywatności były dosyć paniczne. Co to nam daje? Przewidywalność,"

FB ma udokumentowaną historię robienia różnych rzeczy bez wiedzy użytkowników. Przyłapywano ich na robieniu rzeczy, o których oficjalnie twierdzili, że ich nie robią. Na przykład ludzie głęboko przekonani, że korzystają z FB "świadomie", kontrolujący swoje ustawienia prywatności niedawno się dowiedzieli, że wszystkie swoje dane udostępnili wszystkim deweloperom aplikacji.

Za każdym razem, gdy ich ktoś na tym przyłapie, mówią: "ojej, to pomyłka". Zupełnie jak Google, które przez pomyłkę soft do szpiegowania WiFi zainstalowało w każdym samochodzie do Street View. Wierzysz w takie pomyłki? Ja nie.

"FB wyda kiedyś album "1000 najśmieszniejszych zdjęć z profilów na FB" na którego okładce znajdzie się nasza imprezowa fota, bo to byłby PR disaster dla FB"

FB to mistrzowie disaster management. Spórz na Jasia Kapelę, który padł tego ofiarą - mieli mały PR disaster z nową zmianą regulaminu, ale wystarczył mały szacher-macher, przemianowanie "regulaminu" na "regulamin" i już większość facebookowych krówek uwierzyła, że bunt użytkowników zdławił ten pomysł w zarodku.

Więc trzymając się Twojego hipotetycznego przykładu - książkę wyda inna firma. FB oficjalnie będzie oburzony i stanowczo potępi. Regulamin dostanie jeszcze bardziej poetycką nazwę. Jaś Kapela się znów da nabrać.

"Na co więc de facto Facebook może sobie pozwolić z naszymi danymi bez narażania się na PR disaster? "

De facto na wszystko, na czym ich nie przyłapią. Czyli, de facto, na wszystko.

"Po drugie, jakoś wszyscy zlewają fakt, że tego typu portale nie mają specjalnie innej możliwości niż wymuszać licencje na umieszczany w nich content. "

Rzadko używam na swoim blogu wulgaryzmów, ale to chyba moment, by użyć adekwatnego czasownika: w takim razie, chędożyć tego typu portale.
-
wo
2010/11/04 13:36:07
@erm
"Ty wydajesz się zakładać, że użytkownicy FB w swojej masie to próżni idioci."

To nie ja tak zakładam, to Zuckerberg. I jak widać po sukcesie, ma rację.

@empe
"To znaczy że gdyby facebook nie jumał sobie praw do zdjęć użytkowników to pan z SupeExpressu czy innego Faktu nie mógłby sobie sejwnąć i opublikować potem zdjęcia które opisywana pracownica MSZ wystawiła na widok publiczny na profilu?"

Gdyby ich nie jumał, pracownica MSZ miałaby podstawy do pozwu przeciwko SuperExpressowi i Facebookowi.
-
2010/11/04 13:39:17
@wo
"To są rzeczywiście bardzo rozsądne osoby, skoro do zaprenumerowania RSS potrzebują Facebooka."

Dochodzą tu też różne promocje/prezenty kierowane do użytkowników fejsbuka. Często spotyka się kody zniżkowe, rozdawnictwo dla pierwszych dziesięciu, którzy wpiszą komentarz. Kontent z rss i fejsbuka coraz częściej się nie pokrywa i prosta przejebka typu "damy nasze newsy z automatu na fb" to raczej stare dzieje.
-
2010/11/04 13:40:00
@WO

Fajny tekst i prawie się z nim zgadzam, uwagi są takie:

1) facebook (po ostatnich zmianach w ustawieniach prywatności) ma wartość dodaną: jest bardzso wygodnym narzędziem do zarządzania kontaktami, byłem bardzo zaskoczony organizując ostatnio imprezę, że przy wykorzystaniu F8 zarządzanie zaproszeniami tak szybko i sprawnie idzie (w porównaniu z Google Calendar, homebrewem (nerdquiz) i mailami). Jakbyś był na fejsie to przynajmniej byś dostał zaproszenie :-

2) krowa nie sprzedaje profilu, krowa sprzedaje swoją uwagę. W porównaniu z reklamami na gazecie reklamy Facebookowe są bardzo mało przeszkadzające;

3) krowa która coś produkuje może na facebooku zyskać przechwytując trochę uwagi innych krów (co polecam Twojej uwadze bo obaj walczymy o kliki i eyeballe);

4) lęki że jesteś źródłem kontentu na którym Evil Korpo zarabia są soo zeros, teraz się nie zarabia na UGC, ani na odwiedzinach tylko na uwadze, na istnieniu w przestrzeni społecznego dyskursu, F8 targetuje się (bardzo sprawnie) na takiego dyskursu narzędzie;

5) każda krowa która chce może zostać oborowym (napisać czy wyklikać aplikację na której coś zarobi), a dalej to jest rynek czy to poleci, F8 ma najlepiej zdefiniowane społeczne zasady dobrego zachowania aplikacji jakie widziałem;

6) mają naprawdę dobry dział bezpieczeństwa i dzięki aspektowi społecznemu mogą bronić użytkowników w sposób dużo skuteczniejszy, mają też parę rzeczy za uszami jeśli chodzi o inzynierię bezpieczeństwa, ale to za kilka dni (z komentarzem ich bezpieki) będzie na Technologiach :-)

7) co do kasowania: selektywne usunięcie danych jednego użytkownika z backupów przed ich okresem retencji jest praktycznie niemożliwe technicznie już przy skali dużo mniejszej niż F8 - to zależy od ilości usuwanych kont, ale musieliby postawić sobie drugie, trzecie i -naste kombo takiej infrastruktury serwerowej i backupowej jakie mają teraz jedno, a mają jedno z największych na świecie, większy chyba jest tylko googiel;

8) nikt cię nie zmusza żebyś pokazywał na F8 więcej niż chcesz, akurat o Twojej prywatności można się dowiedzieć dużo więcej analizując to co piszesz niż można by było z profilu składającego się z imienia, nazwiska i oficjalnego zdjęcia, a nowa granulacja prywatności całkiem nieźle daje radę, przy wchodzeniu w aplikację aplikacja uprzedza czy chce dostęp do wszystkiego łącznie z długością fiuta zy np tylko do tego co wystawiłeś na widok publiczny, obowiązku nie ma;

9) przejmując się tak tym co pisze Jaś Kapela dajesz mu tylko punkty do lansu i podbijasz jego widoczność w przestrzeni społecznej.
-
2010/11/04 13:43:01
Facebook swietnie sie sprawdza jako narzedzie do curated browsing. Taki dan ariely np. na swojej stronie umieszcza artykuly swojego autorstwa (i te mozna ciagnac przez kanal rss), natomiast na fejsa wrzuca zajawki i linki do innych ciekawych artykulow. Mam taka fajna appke na ipadzie, ktora mi te teksty zrodlowe ladnie uklada w layoucie gazetowym, dzieki czemu mam wygodny dostep do tresci z wielu zrodel, na ktore sam bym pewnie nie trafil.
-
wo
2010/11/04 13:48:10
@weirdnik
"facebook (po ostatnich zmianach w ustawieniach prywatności) ma wartość dodaną: jest bardzso wygodnym narzędziem do zarządzania kontaktami, "

Tylko wiesz o tym, że tymi kontaktami zarządza przede wszystkim Zuckerberg, którego nie interesują Twoje ustawienia prywatności i tak wszystkie Twoje kontakty może opylić komu chce? Mnie to trochę jakby jednak niepokoi.

"W porównaniu z reklamami na gazecie reklamy Facebookowe są bardzo mało przeszkadzające; "

A czy ja pisałem, że lubię portal gazeta.pl?

"krowa która coś produkuje może na facebooku zyskać przechwytując trochę uwagi innych krów (co polecam Twojej uwadze bo obaj walczymy o kliki i eyeballe); "

Jestem tego świadom! Dokładnie dlatego usunąłem ze swojego bloga narzędzia integracji z Facebookiem, narzucone mi przez Olsa z Siwą. Zauważyłeś może, że nigdzie tu nie ma gadżetu "lubię to"? Egzaktly. Moje kliki są moje, up your ass, Zuckerberg.

"F8 ma najlepiej zdefiniowane społeczne zasady dobrego zachowania aplikacji jakie widziałem; "

Bo też i najfajniejsze są te, których nie widziałeś. A ich przyłapywano na zwykłym kłamstwie w tej konkretnie kwestii.

" co do kasowania: selektywne usunięcie danych jednego użytkownika z backupów przed ich okresem retencji jest praktycznie niemożliwe technicznie już przy skali dużo mniejszej niż F8"

Natomiast PRAWNIE byłoby możliwe takie sformułowanie LICENCJI, żeby wygasała w konkretnym momencie, a nie jak teraz, gdy Facebook uzna, że zakończył proces kasowania.

" przy wchodzeniu w aplikację aplikacja uprzedza czy chce dostęp do wszystkiego łącznie z długością fiuta zy np tylko do tego co wystawiłeś na widok publiczny, obowiązku nie ma; "

Obowiązku prawdomówności aplikacji też nie.

"przejmując się tak tym co pisze Jaś Kapela dajesz mu tylko punkty do lansu i podbijasz jego widoczność w przestrzeni społecznej."

A niech se chłopak ciepłe palto na zimę kupi, ja mu przecież nie życzę źle jako człowiekowi.
-
wo
2010/11/04 13:49:14
@okrazek
". Często spotyka się kody zniżkowe, rozdawnictwo dla pierwszych dziesięciu, którzy wpiszą komentarz."

Dostałeś kiedyś w ten sposób coś naprawdę wartościowego? Rzuć jakiś przykład.
-
2010/11/04 13:51:09
@wo
"Jak ostatnio byłem w Santa Clara"

Sprawdź art. 385 ze znaczkiem 3 punkt 23 kodeksu cywilnego oraz art. 1103 ze znaczkiem 10 par. 2 punkt 3 kodeksu postępowania cywilnego.
-
2010/11/04 13:52:50
@wo
"Dostałeś kiedyś w ten sposób coś naprawdę wartościowego? Rzuć jakiś przykład."

Ktoś mi podesłał kiedyś linka, klinknąłem i poszedłem na film do DKF-u, nie płacąc 10 złotych za bilet. Niby nic, ale nie wiem, jak może to Zuckerberg wykorzystać przeciwko mnie?
-
2010/11/04 13:54:08
@wo
"Dostałeś kiedyś w ten sposób coś naprawdę wartościowego? Rzuć jakiś przykład."

Dostałem kod na 10% zniżki na koszulki. Wczoraj Conan O'Brien rozdawał koszulki. Firma, w której siedzę w internecie rozdaje od czasu do czasu produkt (w postaci linka do downloadu) dla ludzi, którzy lubią ją na fejsbuku (i tylko dla nich).
-
2010/11/04 13:59:57
@WO re:obowiązku prawdomówności aplikacji też nie ma

Wojtek, ale to nie jest blokowane na poziomie appa, tylko na poziomie F8, podłączając appa do Fejsbuka requestujesz różne kategorii danych i to się pojawia na stronie potwierdzenia wejścia do aplikacji wystawianej przez samego fejsa.

A firmy które harvestowały Facebook ids dostały mocnopo dupie (pół roku odcięcia od api to na tym rynku jak 10 lat bez zawiasów).
-
wo
2010/11/04 14:01:14
@okrazek & erm.land
"Dostałem kod na 10% zniżki na koszulki" (...) "poszedłem na film do DKF-u, nie płacąc 10 złotych za bilet".

Szanuję to, chłopaki, że na Was to robi wrażenie, ale ja wyceniam siebie na więcej.
-
wo
2010/11/04 14:03:24
@weirdnik
"A firmy które harvestowały Facebook ids dostały mocnopo dupie (pół roku odcięcia od api to na tym rynku jak 10 lat bez zawiasów)."

I w oficjalną wersję wierzysz dlatego, że przedstawiciele Facebooka dali Ci darmową koszulkę? To jeszcze nic, January III wierzy, że Google nie jest evil, bo się dowiedział, że ich motto to "don't be evil".

Moim zdaniem, te firmy swój model biznesowy zbudowały na kradzieży prywatności. Ilekrość są przyłapani na kradzieży i mówią, że to była pomyłka - to po prostu kłamią. Gdyby nie kłamali, to by zresztą działali na szkodę udziałowców.
-
2010/11/04 14:06:02
@wo
"Szanuję to, chłopaki, że na Was to robi wrażenie, ale ja wyceniam siebie na więcej."

To ja może doprecyzuję, że produkty rozdawane przez firmę, w której pracuję, mają rozpiętość cenową od paru do około 50 euro. To już chyba warto się pochylić.
-
wo
2010/11/04 14:08:51
@okrazek
"produkty rozdawane przez firmę, w której pracuję, mają rozpiętość cenową od paru do około 50 euro. To już chyba warto się pochylić. "

Mam swoje lata. Żebyś wiedział, ile razy widziałem coś w stylu "Includes free software worth $298345!". W bardzo dawnych czasach takie coś było na dyskietkach (!) dołączanych do czasopism komputerowych. Teraz, jak widzę, przeszło na Facebooka?
-
2010/11/04 14:10:38
@frankie
Sprawdź art. 385 ze znaczkiem 3 punkt 23 kodeksu cywilnego

"W razie wątpliwości..."

oraz art. 1103 ze znaczkiem 10 par. 2 punkt 3 kodeksu postępowania cywilnego.

Że co?
-
2010/11/04 14:12:32
P.s.
Wy się nie kłóćta o jurysdykcję, wy się kłóćta o to, jakie prawo materialne będzie stosowane. Poszukajta jakichś reguł kolizyjnych albo coś.
-
2010/11/04 14:13:00
@wo

Tak, moja bańka mleka jest warta 100mln bo sprzedałem ją za dwie sztachety po 50mln.
Ale jednak u nas tak to nie działa. Sprzedajemy "cos" w sklepie za 50 eurasow i od czasu do czasu wrzucimy link dla 5-10 pierwszych za free na fejsie.

Na twitterze gameloft rozdaje w piątki gry.
-
2010/11/04 14:16:01
@wo:

wyborcza.pl/1,76842,8570545,Moral_amerykanski.html
Sensowny ten twój DFowy felieton. Zaraz sprawdziłem, że Guttentaga mam zakolejkowanego w netflix'ie. BTW., czy Mariusz Zawadzki będzie teraz na stałe korespondentem w Stanach? Dobrze by było, po konserwatywnych latach Bosackiego i Węglarczyka.
-
2010/11/04 14:18:54
@wo
"Szanuję to, chłopaki, że na Was to robi wrażenie, ale ja wyceniam siebie na więcej."

Przecież nie chodzi o te 10 zł. Wartością jest generalny fun z obejrzenia starego filmu w towarzystwie, które ci odpowiada. FB jakby nie był evil bardziej nadaje się do takich ustawek niż e-mail, sms czy gołąb pocztowy.

Na tej samej zasadzie bardziej prawdopodobne jest, że jakiś znajomy wystawi message "hej, słuchajcie, mam zaproszenie na bankiet dla średniej klasy średniej w klubie z selekcją, nie mogę iść, bo dziecko chorę, kto chętny?" na FB, niż że będzie mu się chciało wysyłać wszystkim sms-a czy zaśmiecać skrzynkę mailową
-
2010/11/04 14:20:08
@WO

Jeśli już mamy rozmawiać na takim poziomie to jedyną rzeczą jaką dostałem od Facebooka jest wizytówka szefa ich bezpieki. Oczywiście że to jest biznes, ale jedyną rzeczą której oni się boją jest to że przegną pałę i ludzie sobie pójdą do drugiego F8 reklamowanego jako "Zupełnie jak facebook, ale będziemy was mniej ruchać!".
-
2010/11/04 14:23:52
@wo
Technicznie rzecz biorąc, Zuckerberg przywłaszczył prawa do fotki narzucając użytkownikowi warunki umowy rażąco dla niego krzywdzące.

Zdjęcia umieszczane na portalach społecznościowych mają przeważnie zerową wartość, o wiele lepszy biznes można zrobić postępując podobnie jak Agora, czyli poprzez umieszczenie podobnych zapisów w regulaminie konkursu fotograficznego.
-
2010/11/04 14:28:16
@wo
"Wszystkie Twoje ewentualne sądowe spory z Facebookiem będą rozstrzygane przez sąd hrabstwa Santa Clara (punkt 15.1 regulaminu)"

to dotyczy krowek - powiedzmy - ze stanu maine, chcacej pozwac fb. u nas to raczej nie przejdzie. artykul 16
-
2010/11/04 14:38:08
Koniunkcja: 2 + 2 = 5, Facebook + regulamin = 1984. Nie będę się kłócił. Mój tata też uważa, że zmierzamy do nieuchronnego totalitaryzmu. Osobiście nie jestem takim pesymistą, ale to pewnie dlatego, że nie czytałem regulaminu. I przepraszam, ale nie usłyszałem odpowiedzi. To na czym zarabia Facebook, że jest warty te miliardy? Bo osobiście myślę, że na tym, że jestem fajny.
-
2010/11/04 14:47:38
@wo:
"Gdyby ich nie jumał, pracownica MSZ miałaby podstawy do pozwu przeciwko SuperExpressowi i Facebookowi."

Rostkowska opublikowała swoje zdjęcia na MySpace (stąd miał je dziennik.pl) a nie Facebooku. Podstawy procesowania się ma, bo prawo do wizerunku. Proces w oparciu o prawo autorskie byłby o wiele bardziej skomplikowany bo: nie wiadomo czy Rostkowska jest autorką, nie wiadomo czy zdjęcie jest dziełem itd. itp.
-
2010/11/04 14:48:26
@okrazek:

"Dochodzą tu też różne promocje/prezenty kierowane do użytkowników fejsbuka. Często spotyka się kody zniżkowe, rozdawnictwo dla pierwszych dziesięciu, którzy wpiszą komentarz."

Takie konkursy są zabronione według regulaminu Facebooka.
-
2010/11/04 14:56:19
@wo:

"Wszystkie Twoje ewentualne sądowe spory z Facebookiem będą rozstrzygane przez sąd hrabstwa Santa Clara (punkt 15.1 regulaminu)."

Taki zapis jest wpisany na listę klauzul niedozwolonych w Polsce. Wiem, że Facebooka to nie obchodzi, ale ciekawe czy UOKiK czymś takim może się zająć - umowę zawierasz z Facebook Irlandia, a to w końcu UE
-
wo
2010/11/04 14:59:27
@weirdnik
" Oczywiście że to jest biznes, ale jedyną rzeczą której oni się boją jest to że przegną pałę i ludzie sobie pójdą do drugiego F8 reklamowanego jako "Zupełnie jak facebook, ale będziemy was mniej ruchać!"."

To jak Google. Etap, w którym budowali monopol, mają już za sobą. Teraz nie muszą już nas użytkowników ruchać z żelem poślizgowym, i tak nie ma ucieczki.

@splicer
"to dotyczy krowek - powiedzmy - ze stanu maine, chcacej pozwac fb. u nas to raczej nie przejdzie. artykul 16"

Większy problem widzę w tym, że "u nas" cholernie trudno byłoby ich skutecznie pozwać.

@belakiss
"Bo osobiście myślę, że na tym, że jestem fajny."

W ogóle nie na Tobie. Ty jesteś free riderem, co z jednej strony jest fajne, ale z drugiej, nie będą mieli większych zahamowań przed wywaleniem Ciebie. Gdybym był na Facebooku, to zarabiałby na takich ludziach jak ja, na przykład wyświetlając im teraz reklamy kompletu felgi+opony zimowe do SUV albo promocje biletów lotniczych do Paryża. Wiedząc, jakie mam samochód i dokąd zdarza mi się latać, mogliby targetować reklamy dokładnie pode mnie, więc z kolei reklamodawcy za taką stargetowaną reklamę mogliby dobrze płacić (pokazanie Tobie reklamy opon zimowych nie jest warte nic, ale pokazanie mi - już tak).

@okrazek
"od czasu do czasu wrzucimy link dla 5-10 pierwszych za free na fejsie. "

A, czyli że loteria? No to już wierzę. A teraz excuse me gentlemen, ale muszę powysyłać trochę SMS. Podobno jest szansa wygrania skutera.
-
2010/11/04 15:09:57
@WO re: pokazywanie reklam opon

No i teraz walnąłeś babola jak jazda SUV-em stąd do Paryża. Facebook nie zarabia na pokazywaniu reklam tylko na tym, że w nie klikniesz. Podobnie jak Google. Co ciekawe, z moich doświadczeń wynika, że w Polsce skuteczność reklam reklam na FB jest przyzerowa, w porównaniu z AdWords (nie mówię tu o akcjach "Kominek jedzie do USA").
-
2010/11/04 15:24:43
@gammon_no.82
"W razie wątpliwości..."

A nie widzisz tu wątpliwości w kwestii rażącego naruszenia interesów konsumentów?

@przeniesienie praw autorskich

Zajrzałem w końcu do regulaminu a tam co? "For content ...you specifically give us the following permission..." Czyli nie przeniesienie praw a jedynie licencja do której formy pisemnej nie potrzeba (Jasiu?). Dalej "This IP License ends when you delete your IP content ... 2.When you delete IP content, it is deleted in a manner similar to emptying the recycle bin on a computer" Czyli po wykasowaniu przez użytkownika licencja dla Fejsa wygasa i nie mają już do tej treści żadnych praw pomimo że dalej będzie na serwerze jako backup.

@"ale ciekawe czy UOKiK czymś takim może się zająć " "Większy problem widzę w tym, że "u nas" cholernie trudno byłoby ich skutecznie pozwać" "jakie prawo materialne będzie stosowane."

Normalnie składasz pozew przeciwko Facebook Irlandia do polskiego sądu. Według prawa polskiego materialnego zgodnie z rozporządzeniem UE nr 593/2008.

@udostępnianie osobom trzecim
"2.4 When you publish content or information using the "everyone" setting, it means that you are allowing everyone, including people off of Facebook, to access and use that information, and to associate it with you (i.e., your name and profile picture)"
-
2010/11/04 15:25:04
@weidrnik
"Co ciekawe, z moich doświadczeń wynika, że w Polsce skuteczność reklam reklam na FB jest przyzerowa, w porównaniu z AdWords"

Zechciałbyś rozwinąć pls?
-
2010/11/04 15:29:50
@weird
"Podobnie jak Google"

Nie wiem jak FB, ale w AdWords są rozliczenia za kliknięcia i za wyświetlenia.
-
2010/11/04 15:41:34
@cześćjacek

W AdWords są owszem statystki wyświetleń, ale w klasycznych AdWords licytujesz i rozliczasz kasę za kliknięcia. Tak, są też reklamy liczone od wyświetleń. O nich nie mówię.
-
2010/11/04 15:44:15
@ wo
"Rzadko używam na swoim blogu wulgaryzmów, ale to chyba moment, by użyć adekwatnego czasownika: w takim razie, chędożyć tego typu portale."

No ale! Przecież tu nie chodzi o to, że dla Facebooka (czy nk jeżeli ma to jakiekolwiek znaczenie) zdjęcia z naszej imprezy są takim łakomym kąskiem. Nie są, nie mają dla facebooka żadnej wartości.
Po co więc wymuszanie licencji? Bo inaczej Facebook nie miałby prawa do wyświetlania tych zdjęć na "naszym" profilu. A na tym tak jakby polega ta zabawa. Przeciętny użytkownik myśli, że to on wrzuca zdjęcia na fejsa, to on udostępnia je znajomy i to on podpina je pod "swój" profil. A tak na prawdę to robi to fejs. Bierze od nas zdjęcie, podpina pod przypisany nam profil, umożliwia jego oglądanie innym. Nie może tego robić bez licencji. Nie jest więc dziwne, że fejs mówi: ok koleś, chętnie wywieszę twoje zdjęcie, ale nie jestem głupi, musisz mi dać nieodpłatną licencję bo przecież wiem, że w innym przypadku mnie pozwiesz i zapłacę grubą kasę, za to, że na twoje życzenie opublikowałem twoje zdjęcie.

Mnie osobiście te licencje zupełnie nie ruszają, ale już inną parą kaloszy jest to, co Facebook robi z pozostałymi naszymi danymi, jak Facebook monitoruje naszą aktywność, do czego pozyskane w ten sposób informację wykorzystuje etc. W tym zakresie - pełna zgoda.
-
2010/11/04 15:47:34
W nawiązaniu do thread'a sprzed kilkudziesięciu postów, gdyby ktoś sobie zyczył fotę Mai Rostowskiej na rzeczonym tle, to służę.
Screenshota se zrobiłem, bo sam o Pani Mai na blogu pisałem.
-
2010/11/04 15:54:57
btw, pierwsza zasada usuwania kont z takich serwisów jest taka, że najpierw zaczyna się od kasowania danych, a potem zamyka "czyste" konto.
-
2010/11/04 15:57:59
Osobiście trwać będę na stanowisku /w końcu tylko krowa nie zmienia poglądów/ że:

1. Facebook naprawdę boi się przeginki.
2. Facebook wie o mnie tyle samo co Google.
3. Jeśli nie chcesz żeby coś wylądowało w sieci /czytaj zagregował to googiel względnie polubił ktoś na fejsie/ to nie umieszczasz tego w sieci, na niezabezpieczonych urządzeniach z dostępem do sieci, na urządzeniach ogólnie dostępnych ani nie pokazujesz ludziom, którzy mogliby zrobić dowolne z powyższych.
4. Świadomie wybieram drogę życiową/sposoby pozyskiwania środków na utrzymanie tak by nagle ujawnione zdjęcie mojej skromnej osoby w towarzystwie np. WO siedzących okrakiem na wraku malucha ubranych w gumofilce, kąpielówki Borata i hełmofony z T34 z winem marki "wino mocne" w lewicach i podejrzanymi skrętami w prawicach nie miało na nie wpływu /to nie wyczerpuje moich wymagań co do tej drogi i sposobów/.
5. Targetowane reklamy może i próbują mi się wyświetlać - nie wiem, nie widzę ich dzięki stosownym narzędziom co zalecam moim znajomym.
6. Nie robię w necie nic, czego automatycznej bądź "ręcznej" analizy musiałbym się obawiać /w szczególności patrz punkty 3 i 4/.
7. Blokuję wszelkie aplikacje w szczególności gry wszelkiej maści.

Moje jedyne zderzenie z evil korporacjami FB i G polegało na tym, że nagle skomentowano moją aktywność fejsbukową na psychiatryku. Na szczęście skomentowano źle /sugerowali nawet że jestem członkiem płatnej elity młodzieżówki PO ;D /.

Reasumując będę sobie krową. I tak jak ty nie masz nic przeciwko paltocikowi Jasia który Ciebie nic nie kosztuje, tak ja będę sobie używać tego co w FB fajne, olewając i blokując to co nie fajne z pełną świadomością, że FB na mnie zarabia. Jeśli ja na tym nie tracę /a przy powyższych założeniach nie widzę szans/, sam nie mogę na tym zarobić i nie czuję procesu dojenia to niech Mark sobie kupi fajną tropikalną wyspę na zimę, co mi tam.

Zważ, że Steve zna twój numer karty kredytowej, adres, numer telefonu, wie jak często zmienisz gadżety, czego słuchasz, co oglądasz i jakich aplikacji używasz - i też wyświetla Ci stargetowane reklamy, a być może robi coś więcej. Być może nie robi albo robi zmyślniej i go nie złapano - ważne, że daje Ci to co uważasz za pożądane /analogia do FB słaba bo Ty za aplikacje i hardware płacisz/. Jak nie obrócisz d..a zawsze z tyłu.

PS "Polubiłem tę notkę na FB" zanim przeczytałem komcie - napisz tylko słowo a znielubię ją i wiedzieć będą o tym tylko czytelnicy bloga, ja, Ty i Mark.
-
2010/11/04 16:05:26
A ja wieszczę: cała chryja z FB skończy się tak jak z koncernami tytoniowymi (a z Googlem się tak nie skończy i to jest ta różnica). To znaczy wszyscy sie będą dziwować, że jak to, przecież sami wiedzieli, sami jarali i sami się decydowali, a sądy i tak zasądzą kosmiczne odszkodowania i penis.
-
2010/11/04 16:10:18
@mruw
"a sądy i tak zasądzą kosmiczne odszkodowania i penis"

Czyli publikowanie ile wlezie na fejsie to dobra inwestycja.
-
2010/11/04 16:13:52
@czescjacek
"Czyli publikowanie ile wlezie na fejsie to dobra inwestycja."

Może i w Stanach ale nie u nas. Słyszałeś o jakimkolwiek naprawdę kosmicznym odszkodowaniu w Polsce?
-
wo
2010/11/04 16:23:50
@yig
"Facebook wie o mnie tyle samo co Google"

Dlatego najciekawsze pytanie dzisiejszej cyberkultury brzmi, kogo nienawidzieć bardziej - Google czy Facebooka. Z dwojga złego gdybym mógł wybrać, w kogo mógłbym rzucić zgniłym jajkiem, wolałbym jednak CEO Google, ale to trudny wybor.

". Świadomie wybieram drogę życiową/sposoby pozyskiwania środków na utrzymanie"

Ile Ty masz let, że jeszcze Ci się wydaje, że to się da tak zaplanować, zwłaszcza na studiach, gdy ludzie wrzucają na FB najwięcej kompromitującego stuffu?

"Zważ, że Steve zna twój numer karty kredytowej, adres, numer telefonu, wie jak często zmienisz gadżety, czego słuchasz, co oglądasz i jakich aplikacji używasz - i też wyświetla Ci stargetowane reklamy"

Nope. Dla Jobsa ja jestem klientem, nie krówką. To jasne, że Steve wie o mnie naprawdę bardzo dużo i mógłby do mnie targetować reklamy jako tailor-made. Ale nic z tego, czego używam od Steve'a - ani konto pocztowe MobileMe ani mój Ajfon ani Ajtjunsy - nie wyświetla mi reklam.

"analogia do FB słaba bo Ty za aplikacje i hardware płacisz"

Analogia do FB zerowa, bo Apple ma model biznesowy zbudowany na czymś zupełnie innym. O ile mi wiadomo, moje dane nie są sprzedawane reklamodawcom.

""Polubiłem tę notkę na FB" zanim przeczytałem komcie - napisz tylko słowo a znielubię ją"

Noszszszsz fak, to nie wystarczy, że wypieprzyłem ikonkę "lubię to"? Możecie mnie lubić ręcznie? Lubcie se ręcznie, bo ja wiem, Dodę Elektrodę, OK?

@kay
"Po co więc wymuszanie licencji? Bo inaczej Facebook nie miałby prawa do wyświetlania tych zdjęć na "naszym" profilu. "

TEŻ.

@frankie
" Czyli po wykasowaniu przez użytkownika licencja dla Fejsa wygasa i nie mają już do tej treści żadnych praw pomimo że dalej będzie na serwerze jako backup. "

Nie ma czegoś takiego, jak wykasowanie przez użytkownika. Użytkownik sygnalizuje chęć wykasowania i Facebook rozpoczyna procedurę, którą zgodnie z regulaminem może przewlekać w nieskończoność. Czyli: licencja wygaśnie, gdy Facebook uzna, że licencja wygaśnie. Ani jeden tydzień wcześniej.

@weirdnik
"o i teraz walnąłeś babola jak jazda SUV-em stąd do Paryża. Facebook nie zarabia na pokazywaniu reklam tylko na tym, że w nie klikniesz."

Och, uwielbiam linuksiarzy, którzy chcą komuś pokazać, że się znają. Ciekawe jakim cudem bym kliknął, Sherlocku, gdyby mi ich nie pokazali.

" Co ciekawe, z moich doświadczeń wynika, że w Polsce skuteczność reklam reklam na FB jest przyzerowa"

Chyba dla wielu tych cyberkorpów Polska to rynek wschodzący, do którego się na razie dokłada?
-
2010/11/04 16:28:45
@frankie
A nie widzisz tu wątpliwości w kwestii rażącego naruszenia interesów konsumentów?

Naruszenia interesów konsumentów poprzez to, że w.w. konsumenci, przez nikogo nie przymuszeni, zawarli umowę, przenoszącą autorskie prawa majątkowe do ich wakacyjnoimprezowych fotek-ślicznotek na Mr. Fejsbóka (w zakresie określonym przez regulamin FB), nie zachowując formy pisemnej, zastrzeżonej pod rygorem nieważności przez polską ustawę Prawo autorskie, która się (jak mniemam) stosuje nawet w Galaktyce Andromedy i na powierzchni kwazarów, jeśli tylko autor utworu ma obywatelstwo polskie?

Skomplikowane, ale da się tego bronić.

Tylko w takim razie FB musi z góry odmówić jakiejkolwiek posługi obywatelom polskim (niezależnie od ich miejsca zamieszkania - nawet tym z Andromedy), chyba że przyjadą do Kalifornii (albo do Lokalnego Dilera Fejsbóka - są tacy?) i zawrą stosowną umowę z zachowaniem wymaganej formy pisemnej. Bo bez jej zachowania nie mogą skutecznie upoważnić FB do wydisplejowania ich fotek.

Czy aby w takim wypadku sytuacja nie komplikuje się jeszcze bardziej?
-
2010/11/04 16:38:06
@frankie
Normalnie składasz pozew przeciwko Facebook Irlandia do polskiego sądu. Według prawa polskiego materialnego zgodnie z rozporządzeniem UE nr 593/2008.

A oni są normalnie biernie legitymowani?
-
2010/11/04 16:42:45
@gammon_no.82
" konsumenci, przez nikogo nie przymuszeni,"

Taka jest idea klauzuli zabronionych że są nieważne mimo że konsumenci się na nie zgodzili nie przymuszeni.

"umowę, przenoszącą autorskie prawa majątkowe"

Pisałem o tym ale się powtórzę. Czy: "For content ...you specifically give us the following permission..." to umowa przenosząca prawa majątkowe czy licencja do której nie trzeba formy pisemnej?

"A oni są normalnie biernie legitymowani?"

Do czego? To do umowy stosowane jest polskie prawo materialne.
-
2010/11/04 16:46:38
@wo
"O ile mi wiadomo, moje dane nie są sprzedawane reklamodawcom."

O ile mi wiadomo Facebook nie udostępnia moich danych których nie oznaczę jako publiczne ani reklamodawcom, ani nikomu innemu.
Wierzysz Jobsowi, a nie wierzysz Zuckerbergowi?


"Ile Ty masz let, że jeszcze Ci się wydaje, że to się da tak zaplanować, zwłaszcza na studiach, gdy ludzie wrzucają na FB najwięcej kompromitującego stuffu?"

Czy Ty tak naprawdę, naprawdę wierzysz, że Facebook teraz albo w przyszłości będzie opierał swój model biznesowy na sprzedaży kompromitujących fotek? A nie podejrzewasz o to samo swojego operatora maliowego?


@inz.mruwnica
"To znaczy wszyscy się będą dziwować, że jak to, przecież sami wiedzieli, sami jarali i sami się decydowali, a sądy i tak zasądzą kosmiczne odszkodowania i penis."

Odszkodowania konkretnie za co? Za działalność jako taką, czy za sprzedaż fotek młodego Obamy brukowcom?
-
2010/11/04 17:00:35
@ WO

Ile Ty masz let, że jeszcze Ci się wydaje, że to się da tak zaplanować, zwłaszcza na studiach, gdy ludzie wrzucają na FB najwięcej kompromitującego stuffu?

Nie łapię się już na młodzieżówkę. Na remake opus magnum Gruzy jeszcze nie.

Noszszszsz fak, to nie wystarczy, że wypieprzyłem ikonkę "lubię to"? Możecie mnie lubić ręcznie?

A widzisz. Twoje niemaniekonta na twarzoksiążce niczym się nie różni od wypisywania się z google. Nie uciekniesz przed tym. Cały misterny plan w pi..u. Takie czasy. Nawet jak uciekniesz na bezludną wyspę będą satelity i plastikowe butelki na plaży.

PS Już skasowałem /ale mogę wysłać prtscr/. Mam też "polubioną" twoją notkę z czasów, kiedy jeszcze miałeś przycisk na blogu.
-
2010/11/04 17:09:36
@wo
"Noszszszsz fak, to nie wystarczy, że wypieprzyłem ikonkę "lubię to"? Możecie mnie lubić ręcznie?"

Jest gorzej. Fejs zasysa Wiki, więc po zapuszczeniu sercza na Wojciech Orliński pojawia się angielska wersja Twojej infonotki, ze zdjęciem. Można ją lajkować, 50 krówek so far.
-
2010/11/04 17:20:35
@: Odszkodowania konkretnie za co?

A tego jeszcze nie wiem. W przypadku koncernów tytoniowych też przecież poszło o bardzo specyficzne sprawy, a nie o to, że fajki są szkodliwe ot tak w ogóle. Swoje przypuszczenie opieram na tym, że gdy nastąpi odpowiedni klimat w USA do przysrania FB, to przysranie nastąpi. Konieczność dialektyczna.
-
2010/11/04 17:20:36
@ WO & V oytazz

Do Firefoxa i Chroma /a pewnie i innych/ możesz dodać przycisk który umożliwia Ci jednym klikiem polubienie bieżącej strony ... Sorry mate.
-
2010/11/04 17:26:07
@frankie
Taka jest idea klauzuli zabronionych że są nieważne mimo że konsumenci się na nie zgodzili nie przymuszeni.

Zabroniona klauzula zawarcia jeszcze nie zawartej umowy przez kliknięcie zamiast przez udanie się do Kalifornii i złożenie Własnoręcznego Pospisu? Przesadziliście, Michalski.

to umowa przenosząca prawa majątkowe czy licencja do której nie trzeba formy pisemnej?

Ale przecież to, co wynika z regulaminu FB brzmi, jak umowa o przeniesienie praw majątkowych (w niejasnym zakresie), a nie jak umowa o korzystanie z utworu.

Do czego? To do umowy stosowane jest polskie prawo materialne.

Widocznie zadałem pytanie zbyt abstrakcyjnie.

(1) Wyobraź sobie, że kupiłeś bombowiec od podmiotu "Stukas Zanzibar, sp. z o.o." Czy w razie niezgodności walorów bombowca z umową będziesz pozywał firmę "Stukas Środkowa Wolta, sp. akc." albowiem też handluje bombowcami?
(2) Czy kwestia przynależności Zanzibaru i Środkowej Wolty do UE nie robi różnicy?
-
2010/11/04 17:28:34
@inz.mruwnica
A tego jeszcze nie wiem.

Ale mówimy o odszkodowaniach, a nie o zamknięciu Zuckerberga w Alcatraz. To jak nie ma szkody, to za co?
-
2010/11/04 17:31:15
@: To jak nie ma szkody, to za co?

Coś się znajdzie. Kto by przypuszczał, że McDonald's powoduje szkody smażąc frytki.
-
2010/11/04 17:34:47
@inz.mruwnica
Coś się znajdzie. Kto by przypuszczał, że McDonald's powoduje szkody smażąc frytki.

O.k., ale nie uprzedzajmy wypadków.
-
2010/11/04 17:40:22
@frankie
P.s.
"Przesadziliście, Michalski" było cytatem z Mleczki. Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych osób lub wydarzeń jest przypadkowe.
-
2010/11/04 17:49:43
@wo
"licencja wygaśnie, gdy Facebook uzna, że licencja wygaśnie."

Czy "This IP License ends when you delete your IP content or your account" naprawdę nie jest jasne? To fejs decyduje kiedy usunie fizycznie zawartość ze swoich serwerów ("However, you understand that removed content may persist in backup copies for a reasonable period of time") ale nie ma do niej żadnych praw.

@gammon_no.82
"Ale przecież to, co wynika z regulaminu FB brzmi, jak umowa o przeniesienie praw majątkowych "

Ale w którym miejscu? "you specifically give us the following permission....worldwide license to use any IP content " Nie wychodzi nic innego niż licencja. Art. 41. pkt 2 prawa autorskiego odróżnia te dwie formy.

(1)

Będe pozywał Stukas Zanzibar, sp. z o.o. bo to od niej kupiłem samolot tak jak umowa z fejsem jest z Facebook Irlandia który byłby skarżony w pozwie przeciw Fejsowi.

(2)

Facebook Irlandia jest w kraju członkowski UE stosuje się wobec niego prawo wspólnotowe zgodnie z którym właściwy jest sąd polski i prawo polskie.

"Zabroniona klauzula zawarcia jeszcze nie zawartej umowy przez kliknięcie zamiast przez udanie się do Kalifornii i złożenie Własnoręcznego Pospisu?"

Zabroniona klauzula wyłączająca polską jurysdykcje i polskie prawo.

"Przesadziliście, Michalski"

Ups wydało się.
-
wo
2010/11/04 17:50:43
@gammon
""Przesadziliście, Michalski" było cytatem z Mleczki"

Zdradziłeś właśnie nasze pokolenie. Cytat brzmi, cytuję: "Karki na kartki? Przegięliście pałę, Michalski". Koniec cytatu. Nie sprawdzałem, ale jestem PRZEKONANY, że to brzmi właśnie tak.

"O.k., ale nie uprzedzajmy wypadków."

Ale cały urok tego, o czym pisze Inz.Mru polega na tym, ze naprawdę zakres ochrony dóbr osobistych się zmienia z epoki na epokę.

@voytazz
"pojawia się angielska wersja Twojej infonotki, ze zdjęciem. Można ją lajkować, 50 krówek so far."

W dodatku nieaktualna, bez książki o Ameryce. Buee.

@yig
" Mam też "polubioną" twoją notkę z czasów, kiedy jeszcze miałeś przycisk na blogu."

Fun factoid: dzisiejsze wejścia z wykopu: 183 + 10. Z facebooka: 118. Z wyborcza.pl: 544. Z gugla: 301 (ale to już residuum, zawsze będzie parę setetk). 33 i 20, netvibes i liiil. 28: blogdebart (rispekt, zią!). 16: bing. Wszystkich: 2549.

Przeżyję brak wejść z Facebooka, to będzie 2549-118.
-
wo
2010/11/04 17:54:28
@frankie
"naprawdę nie jest jasne"

Jest taki remiks tematu z "X-Files", który zaczyna się od pytania agenta Muldera, "How do you define normal?". Słyszeli go ludzie, którzy - na przykład - przyszli na promocję mojej książki, mimo braku zaproszenia w Facebooku.

Przepraszam za dygresję, jestem świeżo po obiedzie. How do you define "delete"? To naprawdę nie jest jasne, w każdym razie, nie jest to określone w regulaminie. Gdy zaczynasz klikać na ikonki "delete", Facebook informuje Cię, że to potrwa do 14 dni. I ten proces może zakłócić byle co.
-
2010/11/04 18:11:01
@frankie
@gammon_no.82
Ale w którym miejscu?
Ależ ja mogę się mylić, ponadto wydaje mi się, że między tymi rodzajami umów nie ma ostrej granicy (co może być kłopotliwe ze względu na wymaganą formę). No i jednak ktoś twierdził, że regulamin FB zawiera klauzulę, że upoważniając FB upoważniasz dowolnego Galla Anonima do czegoś tam. To by chyba wykraczało poza "umowę o korzystanie"?

Facebook Irlandia jest w kraju członkowski UE stosuje się wobec niego prawo wspólnotowe zgodnie z którym właściwy jest sąd polski i prawo polskie.

Tak, ale czy jesteś na pewno pewien, że to właśnie z nimi zawierasz umowę? Jako nieużytkownik FB tego nawet nie wiem.

Zabroniona klauzula wyłączająca polską jurysdykcje i polskie prawo.

Ale "zabroniona klauzula" może się odnosić tylko do umowy. A tu FB na razie kieruje do ciebie ofertę, która jest być może właściwa z punktu widzenia prawa irlandzkiego lub kalifornijskiego (chociaż prawo autorskie to chyba raczej materia federalna?) ale też być może (bo może jednak to ty się mylisz co do charakteru zawieranej umowy) felerne z punktu widzenia prawa polskiego. To co, nie możesz skutecznie jej przyjąć? A może możesz, ale potem i tak będziesz miał pretensje do FB, że bezprawnie używają twojego utworokontentu (w wyniku niezachowania formy pisemnej)?

@wo
Kar[t]ki na kartki? Przegięliście pałę, Michalski"

Zgadza się, z tym, że ten motyw już wcześniej gdzieś wystąpił. Prawdopodobnie w "Plebey'u" (Plebey. Samorządny i Niezależny Miesięcznik Społeczno-Pornograficzny). Wystąpiły tam "kartki na kartki" oraz "kartki na rolki".
-
2010/11/04 18:36:39
@wo
"Natomiast PRAWNIE byłoby możliwe takie sformułowanie LICENCJI, żeby wygasała w konkretnym momencie,"
Na przykład tak?
"This IP License ends when you delete your IP content or your account unless your content has been shared with others, and they have not deleted it."

"a nie jak teraz, gdy Facebook uzna, że zakończył proces kasowania."
No ale tak przecież nie jest.
-
wo
2010/11/04 18:42:11
@adegie
"Na przykład tak?
"This IP License ends when you delete your IP content or your account unless your content has been shared with others, and they have not deleted it." "

Nie, ponieważ nie wiadomo, co to znaczy "delete" w tym kontekście.

"No ale tak przecież nie jest. "

Gdybyś przeczytał wcześniejszą dyskusję na ten temat, byłbyś trochę bardziej kumaty.
-
2010/11/04 18:54:47
@wo
"Gdybyś przeczytał wcześniejszą dyskusję na ten temat, byłbyś trochę bardziej kumaty."

Kumam tyle, że uważasz, że moment "when you delete your IP content or your account" może być dowolnie odsuwany przez faszystów z FB od momentu kliknięcia przez usera "delete" w kroku 1 "Short Method 1".
Próbuję zrozumieć na którym punkcie regulaminu opierasz to przekonanie.
-
wo
2010/11/04 19:06:06
@adegie
"Próbuję zrozumieć na którym punkcie regulaminu opierasz to przekonanie."

Skup się: na BRAKU definicji owego "delete" w regulaminie. Jakie masz podstawy przypuszczać, że liczy się moment zgłoszenia przez użytkownika chęci skasowania, a nie faktycznego zakonczenia tej procedury ogłoszonego przez Facebooka?
-
2010/11/04 20:24:21
@ wo
Sorry ale jeszcze raz przeczytałem notkę, przeczytałem regulamin i...
"Drogi Jasiu, zajrzyj do punktu 2.1 Regulaminu. Wyjaśnię Ci jego treść tak, żebyś nawet Ty zrozumiał: Facebook przejmuje w nim na własność cały umieszczany na nim kontent."

Jakie "przejmuje na własność" skoro punkt brzmi tak For content that is covered by intellectual property rights, like photos and videos ("IP content"), you specifically give us the following permission, subject to your privacy and application settings: you grant us a non-exclusive, transferable, sub-licensable, royalty-free, worldwide license
Wyraźnie jest mowa o licencji, nie o przeniesieniu praw na własność. Co byłoby absurdem bo oznaczałoby, że nie mamy już prawa posługiwać się np. swoim zdjęciem. To nie jest żadne "przenoszenie", to jest zgoda na wykorzystywanie. Swoją drogą, z punktu widzenia polskiego prawa mogłaby być o tyle nieskuteczna, że brak jest wymienienia pól eksploatacji jakich licencja miałaby dotyczyć.

"A teraz punkt 2.2. Znów przekład: nawet po wykasowaniu konta, Facebook ma prawo zachować wszystkie dane przez dowolny okres, jaki uzna za rozsądny."

Ok, ale zapomniałeś o ważnej rzeczy. Może sobie zachować, ale licencja już wygasła. Bo licencja wygasa This IP License ends when you delete your IP content or your account a co do "delete" to oczywiście jest pewna sprzeczność, bo regulamin mówi: You may also delete your account or disable your application at any time. a skoro trzeba odczekać 14 dni to przecież nie "at any time" ale tego typu nieścisłości tylko oręż potencjalnego użytkownika w sporze z Facebookiem.
Anyway po 14 dni konto jest "delete" i zgodnie z pkt 2.1 licencja wygasa. A że kopie sobie gdzieś tam w zakamarkach leżą, to niech sobie leżą, jak je facebook wykorzysta to tylko lepiej dla nas bo niezłą podstawę do uszczknięcia jakieś małej kwoty Zuckerbergowi.
-
2010/11/04 20:27:26
@ wo
"BRAKU definicji owego "delete" w regulaminie"

Ale to wcale nie jest dla Facebooka korzystne, bo można interpretować w różne strony, i skoro regulamin mówi, że mogę "delete" moje konto "at any time" to albo kliknięcie na usuń trzeba uznać za "delete" albo trzeba by uznać, że pomimo wiążącej nas umowy facebook nie skasował konta na nasze żądanie - i to znowu oczywiście jest potencjalne źródło naszego roszczenia do facebooka.
Niejasne postanowienia regulaminu to taki sam oręż w rękach użytkownika jak i Facebooka.
-
wo
2010/11/04 20:30:56
@kay
"Wyraźnie jest mowa o licencji, nie o przeniesieniu praw na własność. Co byłoby absurdem bo oznaczałoby, że nie mamy już prawa posługiwać się np. swoim zdjęciem."

Innymi słowy, Facebook zabiera wszystko, co może zabrać, bo zabranie praw niezbywalnych i tak jest niemożliwe.

"ale tego typu nieścisłości tylko oręż potencjalnego użytkownika w sporze z Facebookiem. "

Bzdura.

"Anyway po 14 dni konto jest "delete""

Nieprawda. Po 14 dniach będzie, o ile procesu kasowania nic nie zakłóciło. W HowTo masz opisane różne typowe zakłocenia. Wystarczy, że Facebook doda jakieś od siebie - regulamin nie zobowiązuje ich do trzymania się jakiegokolwiek terminu, ani 14 dni ani 14 lat.

"Niejasne postanowienia regulaminu to taki sam oręż w rękach użytkownika jak i Facebooka."

Prawnicy Facebooka pisząc go dokonali zatem straszliwego przeoczenia.
-
2010/11/04 20:43:25
@wo

"Jakie masz podstawy przypuszczać, że liczy się moment zgłoszenia przez użytkownika chęci skasowania, a nie faktycznego zakonczenia tej procedury ogłoszonego przez Facebooka?"

"When you delete" opisuje to dość jednoznacznie, bo potem to już tych danych nie usuwa użytkownik, tylko facebook. I tu mogą sobie pomanipulować "reasonable amount of time", ale licencję tracą z momentem kiedy użytkownik kliknął w przycisk do kasowania.

Dodatkowo, w innym miejscu stoi ". Removed and deleted information may persist in backup copies for up to 90 days, but will not be available to others." więc i górny limit jest. Nie żeby nie można było zmienić.
-
2010/11/04 20:47:27
kay: " Bo licencja wygasa This IP License ends "

Nie ma definicji "ends". A przecież to może oznaczać "we sell on e-bay".

"a skoro trzeba odczekać 14 dni to przecież nie "at any time""

Nie ma definicji dnia a może przecież chodzić o wenusjański. Do tego nie ma definicji "at any time" a to może oznaczać "when Mark Z. turns 100", skoro any to any. No i nie ma definicji 14 a może to być przecież w systemie o podstawie milion, to tylko Ty naiwnie zakładasz, że chodzi o dziesiętny.

Powiem więcej: NIE MA DEFINICJI DEFINICJI. Facebook może zrobić co chce. AAAARGH!
-
2010/11/04 20:48:43
@ wo
"Innymi słowy, Facebook zabiera wszystko, co może zabrać, bo zabranie praw niezbywalnych i tak jest niemożliwe."

Sorry, ale bzdura, Facebook bierze minimum tego co musi wziąć, żeby móc wyświetlić nasze zdjęcie na naszym profilu, czyli chce "jedynie" niewyłączną licencję. A mamy jeszcze licencje wyłączne i właśnie przeniesienie majątkowych praw autorskich, do którego zdaje się odnosiłeś się w notce pisząc o "przeniesieniu na własność", a majątkowe prawa autorskie oczywiście są zbywalne (w odróżnieniu od osobistych praw autorskich).

""ale tego typu nieścisłości tylko oręż potencjalnego użytkownika w sporze z Facebookiem. "

Bzdura."

Zakładamy, że to Facebook się ma bronić przed byciem pozywanym, a nie uczestnicy. W interesie Facebooka jest więc, żeby wszystko była na tyle precyzyjne, żeby żadna interpretacja nie pozwalała na skuteczne pozwanie przez potencjalnego użytkownika. Takie sprzeczności jak umieszczone w regulaminie prawo do skasowania konta "at any time" a z drugiej strony ustalenie 14 dniowego okresu przejściowego mogą być różnie interpretowane. W tej sytuacji widzę tylko dwa wyjścia: albo stwierdzamy, że konto zostało "delete" w momencie podjęcia przez nas tych działań, które możemy w tym kierunku podjąć "at any time" (czyli kliknięcie submit wniosku o skasowanie); albo stwierdzimy, że nie zostało "delete", ale wtedy Facebook narusza zapis swojego regulaminu o możliwości skasowania konta "at any time". Co oznacza złamanie umowy i otwarcie drogi do wszystkich roszczeń związanych z niewywiązaniem się ze zobowiązania.

"Nieprawda. Po 14 dniach będzie, o ile procesu kasowania nic nie zakłóciło. W HowTo masz opisane różne typowe zakłocenia. Wystarczy, że Facebook doda jakieś od siebie - regulamin nie zobowiązuje ich do trzymania się jakiegokolwiek terminu, ani 14 dni ani 14 lat."

Regulamin zobowiązuje Facebooka do umożliwiania użytkownikom skasowania konta "at any time" (pkt 14).
A te "zakłócenia" to tylko nasza interakcja z kontem, jeżeli jej nie będzie - konto zostanie skasowane. Ale nawet sama procedura z 14 dniami jest w oczywistej sprzeczności z regulaminem. Jakieś próby przeciągania jej przez Facebook to już zupełnie byłoby działanie poza regulaminem.

"Prawnicy Facebooka pisząc go dokonali zatem straszliwego przeoczenia."

Aż się rzuca w oczy to "at any time" i 14 dni, c'nie?
-
wo
2010/11/04 20:56:40
@kay
"Co oznacza złamanie umowy i otwarcie drogi do wszystkich roszczeń związanych z niewywiązaniem się ze zobowiązania."

W dobrej facebookowej tradycji proponuję Ci więc quiz: czy jesteś facebookową bezmyślną krówką?

Które z poniższych lepiej oddaje Twoją opinię.

1. Regulamin Facebooka pisali prawnicy Facebooka, od 5 lat zmieniający regulamin Facebooka tak, aby jak najlepiej chronić interesy Facebooka - dobrze rozumiejąc, jak działa prawo, jakie jest orzecznictwo i jak działały różne regulaminy różnych serwisów ostatnimi laty

2. Regulamin Facebooka napisali demokratycznie wybrani przedstawiciele użytkowników, pragnąc jak najlepiej chronić swoje interesy w razie ewentualnego sporu z Facebookiem.

Jeśli częściej wybierałeś (1), to znaczy: gratulacje, nie jesteś skończonym idiotą!

Jeśli częściej wybierałeś (2) - muuu!
-
2010/11/04 20:57:19
"Skup się: na BRAKU definicji owego "delete" w regulaminie. Jakie masz podstawy przypuszczać, że liczy się moment zgłoszenia przez użytkownika chęci skasowania, a nie faktycznego zakonczenia tej procedury ogłoszonego przez Facebooka?"

Ale uprawnienia licencjobiorcy w umowie licencyjnej należy interpretować zawężająco, na korzyść twórcy!

Poza tym nie wiem o co tyle strachu z tą licencją, jeżeli w licencji wyraźnienie wymieniono pół eksploatacji to należy przyjąć, że licencja zostałą udzielona w sposób dorozumiany dla tych pól eksploatacji, które są niezbędne dla realizacji umowy. Czyli w tym wypadku do publikacji w necie.
-
2010/11/04 20:58:15
Bardzo ciekawa dyskusja. W trakcie jej lektury dostalem reklame "Social network for music". Od Apple. Moge followac moich ulubionych artystow i dowiedziec sie czego slucha moj kumpel Zenon. Interesujace...
-
2010/11/04 21:01:45
Panie WO,
paradoksem tego wpisu jest to, że pisząc o FB - ludzie - w tym mój kolega - chcąc rzecz jasna zwrócić uwagę na problem - umieścił link z jego treścią na swojej Fb-tablicy i tak oto cały pana blog i jego zawartość utonęły w worku Zucerberga...
nawet jeśli nie oznacza to jeszcze, że stał się pan dojną krową FB, to nie zmienia to faktu że w każdej minucie Pan i Pana prywatność jest sprzedawana tysiącom nieznajomych - poprzez ten blog - oddaję Pan to co najcenniejsze swoje myśli...
tak naprawdę ja czy ktokolwiek inny może sobie śmiało sam zrobić Pana prywatny profil:
wpisać pana datę i miejsce urodzenia, miejsce pracy, a wczytawszy się w treści tego bloga - nazwiska Pana przyjaciół i miejsc, które Pan odwiedził.. i jeszcze nawet kilka zdjęć by się znalazło:)
i tak oto na własność i dożywotnio mieć Pana u siebie w swojej kartotece:)
wszyscy jesteśmy ofiarami utraty naszej prywatności, sycimy nasz ekshibicjonizm zakładając blogi, pisząc komentarze :) - proponuję, jak Pana nowojorski przyjaciel iść na tą rzeż z uśmiechem na twarzy...
P.S ja oczywiście jestem na FB i powiem Panu że Go uwielbiam!
-
t.q
2010/11/04 21:07:50
@mattymatte i 14 wenusjańskich dni
jeszcze w październiku kasowanie zdjęć trwało dłużej niż dwa i pół ziemskiego roku, dni z innych planet chyba się nie nadają?

P.S. przepraszam za złego linka w poprzednim wpisie
-
t.q
2010/11/04 21:11:11
@mattymatte i 14 wenusjańskich dni
jeszcze w październiku kasowanie zdjęć trwało dłużej niż dwa i pół ziemskiego roku, dni z innych planet chyba się nie nadają?
arstechnica.com/web/news/2010/10/facebook-may-be-making-strides.ars

tym razem link powinien być dobry
-
wo
2010/11/04 21:17:38
@teoriachaosu
"Ale uprawnienia licencjobiorcy w umowie licencyjnej należy interpretować zawężająco, na korzyść twórcy! "

Wydaje mi się, że tu jest dość prosta dychotomia. Albo prawnicy Facebooka po 7 latach działania serwisu ciągle jeszcze nie do końca rozumieją, jak napisać licencję chroniącą interesy korporacji - albo po prostu czegoś tu nie rozumiesz Ty. Nie obraż się, ale ja bym wierzył w komptetencje prawników Facebooka.

@jola
"nawet jeśli nie oznacza to jeszcze, że stał się pan dojną krową FB, to nie zmienia to faktu że w każdej minucie Pan i Pana prywatność jest sprzedawana tysiącom nieznajomych - poprzez ten blog - oddaję Pan to co najcenniejsze swoje myśli... "

Jasne, ale robię to na swoim blogu, a więc: służy to mojemu prywatnemu lansikowi. Korzystam z tego ja, plus Agora SA - która i tak doi wszystkie inne narządy, które się da połączyć do dojarki. Bo tak mniej więcej marksista postrzega swojego pracodawcę. Nie mogę oczywiście zablokować linkowania z FB, Salonu24 czy innych serwisów, którym generalnie źle życzę, ale przypuszczam, że moja nieobecność tam i obecność tu służy jednak raczej mi niż im :-).

"wpisać pana datę i miejsce urodzenia, miejsce pracy, a wczytawszy się w treści tego bloga - nazwiska Pana przyjaciół i miejsc, które Pan odwiedził.. i jeszcze nawet kilka zdjęć by się znalazło:) "

Owszem, ale po pierwsze, jestem tu selektywny i o niektórych podróżach wypowadaam się najwyżej aluzyjnie (słuchajcie! wlazłem dokładnie po tych schodach, po wejściu na szczyt których Stieg Larsson zdążył tylko powiedzieć, że się jakoś słabo czuje i zonk!). Po drugie, to nie wlatuje do maszynowego przetwarzania, a chyba nawet do 2030 nie będzie botów semantycznie to analizujących z takich mętnych aluzji.

A przecież gdybym był na fejsie, to Zuckerberg by mnie po prostu śledził po geolokalizacji i adresach IP.

"wszyscy jesteśmy ofiarami utraty naszej prywatności, sycimy nasz ekshibicjonizm zakładając blogi, pisząc komentarze :) - proponuję, jak Pana nowojorski przyjaciel iść na tą rzeż z uśmiechem na twarzy... "

No sorki, tu akurat wierny tradycji swoich przodków, zamierzam do końca napindalać w siepaczy Zuckerberga z dymiących ruin Warszawy :-).
-
2010/11/04 21:18:05
Jak na psychiatryku normalnie risercz ziemkiewiczowski pełną gębą. Jeden nie czytał regulaminu wcale Jak by co to jest tu pl-pl.facebook.com/terms.php?ref=pf i nie trzeba mieć konta na fb. Ja nie mam.) a wszyscy "bo przecież wiadomo".

@wo
"BRAKU definicji owego "delete" w regulaminie"

Ależ definicja jest "2.2 When you delete IP content, it is deleted in a manner similar to emptying the recycle bin on a computer." Czyli w tym momencie co kliknięcie przez użytkownika. Nie ma nic o 14 dniach. Gdzie wy to widzicie? Ale dokładnie cytat plus jednostka redakcyjna.

@gammon_no.82
"Ale "zabroniona klauzula" może się odnosić tylko do umowy. A tu FB na razie kieruje do ciebie ofertę,"

Klauzula dotyczy wzorców umownych abstrakcynie a ta oferta jest takim wzorcem.
-
wo
2010/11/04 21:20:22
@frankie
"Czyli w tym momencie co kliknięcie przez użytkownika. "

Nope. W momencie, w którym cały ten proces się zakończy.

"Nie ma nic o 14 dniach. Gdzie wy to widzicie?"

Było. Prześledź lub sczeźnij. Nie lubię kolesi w trakcie dyskusji wyskakujących z postulatami o streszczenie co było wcześniej.
-
2010/11/04 21:32:57
"Wydaje mi się, że tu jest dość prosta dychotomia. Albo prawnicy Facebooka po 7 latach działania serwisu ciągle jeszcze nie do końca rozumieją, jak napisać licencję chroniącą interesy korporacji - albo po prostu czegoś tu nie rozumiesz Ty. Nie obraż się, ale ja bym wierzył w komptetencje prawników Facebooka."

Prawnicy facebooka to prawnicy amerykańscy, którzy napisali dla facebooka regulamin dostosowany do prawa amerykańskiego. Jest jeszcze specjalna wersja regulaminu dla niemieckich użytkowników. Natomiast na pierwszy rzut oka widać, że ten kto pisał ten regulamin nie miał pojęcia o polskim prawie autorskim. W razie sporu z facebookiem przed sądem polskim będzie to działać oczywiście na korzyść polskiego klienta facebooka. Zapewne facebook ocenia, ze ryzyko procesów w Polsce jest marginalne i nie opłaca im się tworzyć specjalnej wersji regulaminu na nasz rynek.
-
2010/11/04 21:35:56
@all

Wszystkim, którzy jarają się tym, że FB Irlandia usuwa w 14 dni ich dane chciałbym przypomnieć, że wcześniej podklikali cyrograf o "transferable, sub-licensable, royalty-free, worldwide license to use any IP content". Przy usuwaniu zaś nie ma nic o wpływie tegoż na stransferowane, podlicencjonowane IP. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że za kulisami FB Irlandia udziela licencji na wykorzystanie IP do którego ma prawo na 100 lat FB USA - i odwrotnie. A może jestem paranoikiem? Jestem?

@WO, itunes i reklama Apple, Inc.

Też jesteś krówką. Na "stronie tytułowej" itunesów masz wybór nowości, eksluzywów i innych promocji. Jesteś przekonany, że to losowa sieczka a nie stargetowany na ciebie dzięki poprzednim decyzjom wybór? A dodatkowy kickback od producenta dla Apple za umieszczenie tam swoich "dzieł" to też forma reklamy.
-
2010/11/04 21:41:56
@ wo
"Które z poniższych lepiej oddaje Twoją opinię.

1. Regulamin Facebooka pisali prawnicy Facebooka, od 5 lat zmieniający regulamin Facebooka tak, aby jak najlepiej chronić interesy Facebooka - dobrze rozumiejąc, jak działa prawo, jakie jest orzecznictwo i jak działały różne regulaminy różnych serwisów ostatnimi laty

2. Regulamin Facebooka napisali demokratycznie wybrani przedstawiciele użytkowników, pragnąc jak najlepiej chronić swoje interesy w razie ewentualnego sporu z Facebookiem. "

Nie widzę w moich wypowiedziach nic, co by przeczyło temu, co napisałeś w pkt 1. A że są niesprzeczności z jednej strony, a z drugiej brak jest dopasowania regulaminu do warunków naszego prawa (brak pól eksploatacji) to już inna sprawa.
Jak trochę wgłębić się w te zmiany regulaminu, a szczególnie kolejne disclaimery dodawane do polityki prywatności (podałeś do tego link), to można stwierdzić, że zmiany regulaminu mają nie tyle na celu wydymanie użytkowników, co uniknięcie potencjalnego bycia przez nich wydymanym.
-
2010/11/04 22:05:57
@frankie
Klauzula dotyczy wzorców umownych abstrakcynie a ta oferta jest takim wzorcem.

Któy konkretnie element oferty uważasz w tym wypadku za niedozwolony? Bo to się zaczyna robić trochę niejasne. Ustalenie umownej właściwości sądu? Czy coś ponadto?
-
2010/11/04 22:13:05
Dzięki fejsbukowi znalazłem Człowieka Bez Szyi!
-
2010/11/04 22:19:11
@mikmach
Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że za kulisami FB Irlandia udziela licencji na wykorzystanie IP do którego ma prawo na 100 lat FB USA - i odwrotnie.

Nie wiem, ale sądzę, że przenieść można tylko tyle, ile się samemu uzyskało.
pl.wikipedia.org/wiki/Nemo_plus_iuris
Nawet w USA.
[Z drugiej strony to polskie prawo autorskie przewiduje, że (1) licencja wiąże 5 lat, chyba że w umowie zastrzeżono inaczej, (2) licencja udzielona na czas nie określony może być wypowiedziana w terminach przewidzianych w umowie, a jeśli takich nie przewidziano, "na rok naprzód, na koniec roku kalendarzowego", (3) licencję udzieloną na czas oznaczony dłuższy niż 5 lat uważa się po upływie 5 lat za udzieloną na czas nieoznaczony. A w Środkowej Wolcie?]
-
wo
2010/11/04 22:22:30
@teoriachaosu
"Natomiast na pierwszy rzut oka widać, że ten kto pisał ten regulamin nie miał pojęcia o polskim prawie autorskim. "

No i z całą pewnością Facebooka da się skutecznie ścignąć w polskim sądzie na podstawie polskiego prawa. Podobno zresztą Zenong Benong z Ougang Dougang, East Africa bardzo skutecznie wyprocesował coś od Zuckerberga na podstawie prawa ougandgougangskiego.

@mikmach
"Jesteś przekonany, że to losowa sieczka a nie stargetowany na ciebie dzięki poprzednim decyzjom wybór"

Zią, ja mam aktywną funkcję "genius". Ja specjalnie uaktywniłem fukncję dostarczania stargetowanego na mnie wyboru muzyki. Tylko to jakby jest inna rozmowa: w Amazonie jestem klientem Amazona. Lubię rekomendacje Amazona. W iTunes jestem klientem Apple. Lubię rekomendacje Apple.

W Facebooku KLIENTEM JEST KTOŚ INNY. Użytkownik jest, well, tylko użytkownikiem.

Być może to ejdżyzm, być może to klasizm. Ale mając wybór między restauracją, w której coś sobie wybieram z menu za konkretne pieniądze - słuchając rekomendacji kelnera - a restauracją, w której posiłek jest niby darmowy, ale żeby go zjeść, muszę podpisać zgodę na niejasny regulamin, spory w którym rozstrzygane będą wyłącznie przed High Kangaroo Court, Kowloon Peninsula... wolę knajpę, w której przynajmniej wiem za co płacę od knajpy, w której posiłek niby jest za free, ale na niejasnych warunkach.
-
wo
2010/11/04 22:24:07
@kay
"a z drugiej brak jest dopasowania regulaminu do warunków naszego prawa"

To na pewno ułatwi procesowanie się z Facebookiem w polskim sądzie.

"Jak trochę wgłębić się w te zmiany regulaminu, a szczególnie kolejne disclaimery dodawane do polityki prywatności (podałeś do tego link), to można stwierdzić, że zmiany regulaminu mają nie tyle na celu wydymanie użytkowników, co uniknięcie potencjalnego bycia przez nich wydymanym."

No ba! Każdy megakorp chce po prostu dogodzić ludzkości, ale cholerna ludzkość go przy tym zwykle próbuje okraść.
-
2010/11/04 22:29:02
@wo

"W Facebooku KLIENTEM JEST KTOŚ INNY. Użytkownik jest, well, tylko użytkownikiem. "

Ba, ja bym nawet zaryzykował stwierdzenie że z punktu widzenia Zuckerberga to użytkownik jest zdecydowanie towarem. Bo nie wierzę że nie opychają komuś tych danych (albo nie będą opychali w przyszłości)
-
2010/11/04 22:31:35
""Jak trochę wgłębić się w te zmiany regulaminu, a szczególnie kolejne disclaimery dodawane do polityki prywatności (podałeś do tego link), to można stwierdzić, że zmiany regulaminu mają nie tyle na celu wydymanie użytkowników, co uniknięcie potencjalnego bycia przez nich wydymanym."

No ba! Każdy megakorp chce po prostu dogodzić ludzkości, ale cholerna ludzkość go przy tym zwykle próbuje okraść."

No ale tu to przedpiśca ma trochę racji - bo obaj macie. Celem takiego regulaminu jest jak najsprawniej wydoić ORAZ zabezpieczyć się przed byciem wydymanym. Jedno i drugie a nie w opozycji.
-
wo
2010/11/04 22:34:13
@embercadero
"No ale tu to przedpiśca ma trochę racji - bo obaj macie. Celem takiego regulaminu jest jak najsprawniej wydoić ORAZ zabezpieczyć się przed byciem wydymanym. Jedno i drugie a nie w opozycji."

Zgoda. Po prostu wyznając zbroczniczą ideologię marksizmu, jestem szczególnie nieufny właśnie wobec prób rolowania użytkowników przez megakorpy - odwrotny problem traktując lekceważąco, jako mało istotny.
-
2010/11/04 22:39:09
Perełka facebook hatingu a la Polonaise: na forach 'gazety' grasuje niejaki 'antypejsbuk'. Serio.
-
2010/11/04 22:49:24
@gammon, nemo plus

Czy może być coś szerszego od "transferable, sub-licensable, worldwide" - po co coś więcej? Zaś z reszty tekstu nie wynika wygasnięcie pod-licencji wraz z wygaśnięciem licencji macierzystej - a tylko to mogłoby chronić użytkowników.

Nie mam pod ręką standardowej w naszej fabryce umowy o przeniesieniu autorskich praw majątkowych, ale o ile dobrze pamiętam różni się ona od fejsbukowej tylko wymienieniem praw eksploatacji i brakiem jakiejkolwiek klauzuli o wygaśnięciu :]
-
2010/11/04 22:53:42
"No i z całą pewnością Facebooka da się skutecznie ścignąć w polskim sądzie na podstawie polskiego prawa. Podobno zresztą Zenong Benong z Ougang Dougang, East Africa bardzo skutecznie wyprocesował coś od Zuckerberga na podstawie prawa ougandgougangskiego."

Że facebooka można ścignąć w Polskim sądzie to oczywiste - stroną umowy jest facebook irlandia (tak sobie facebook wybrał w regulaminie), umowa z facebookiem to umowa konsumencka, więc wybór sądu w Santa Clara jest nieważny w świetle art 17. rozporządzenia rozporządzenia WE 44/2001. W związku z tym, zgodnie z art 16. tego rozporządzenia mamy do wyboru wytoczyć powództwo przed sąd naszego miejsca zamieszkania lub miejsca zamieszkania przedsiębiorcy. Dla mnie i dla ciebie sądem miejsca zamieszkania będzie sąd polski.

Trochę trudniej będzie zastosować prawo polskie skoro w regulaminie dokonaliśmy wyboru prawa stanu Kalifornia, ale i tu z pomącą przychodzi nam UE, a konkretnie art. 6. pkt. 2 rozporządzenia WE 593/2008. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli stroną umowy jest konsument, to wybór prawa nie może ograniczyć stosowania tych przepisów prawa, których nie można zmienić w drodze umowy, a które byłyby właściwe w przypadku braku wyboru prawa. W przypadku braku wyboru prawa właściwe byłoby prawo polskie jako prawo miejsca zamieszkania konsumenta (art. 6 ust 1. tegoż rozporządzenia), a przepisów prawa autorskiego dotyczących koniecznych postanowień umowy licencyjnej nie można w prawie polskim wyłączyć w drodze umowy.

Reasumując, da się pozwać facebooka przed polski sąd na podstawie polskiego prawa.
-
wo
2010/11/04 23:00:03
@teoriachaosu
"Reasumując, da się pozwać facebooka przed polski sąd na podstawie polskiego prawa."

Jeśli *rzeczywiście* prawnicy Facebooka przeoczyli taką lukę, to osoba, która ich skutecznie o coś ścignie na postawie polskiego prawa, będzie my hero. Troszkę jednak się obawiam, że oni nie biorą kasy od Zuckerberga za robienie inteligentnej miny na zebraniu.
-
2010/11/04 23:01:20
@teoriachaosu
stroną umowy jest facebook irlandia

No wreszcie ktoś, kto coś wie.
-
2010/11/04 23:09:57
"Wydaje mi się, że tu jest dość prosta dychotomia. Albo prawnicy Facebooka po 7 latach działania serwisu ciągle jeszcze nie do końca rozumieją, jak napisać licencję chroniącą interesy korporacji - albo po prostu czegoś tu nie rozumiesz Ty. Nie obraż się, ale ja bym wierzył w komptetencje prawników Facebooka. "

Wydaje mi się, że tu jest dość prosta dychotomia. Albo finansiści Lehman Brothers po 158 latach działania banku ciągle jeszcze nie do końca rozumieją jak odróżnić dobre papiery od śmieciowych - albo po prostu czegoś tu nie rozumiesz Ty. Nie obraź się, ale ja bym wierzył w kompetencje finansistów Lehman Brothers.

Wydaje mi się, że tu jest dość prosta dychotomia. Albo audytorzy Andersena po 88 latach działania firmy ciągle jeszcze nie do końca rozumieją jak odróżnić uczciwą księgowość od prymitywnego oszustwa - albo po prostu czegoś tu nie rozumiesz Ty. Nie obraź się, ale ja bym wierzył w kompetencje audytorów Andersena.

Wydaje mi się, że tu jest dość prosta dychotomia. Albo Jarosław Kaczyński po 20 latach w polityce ciągle jeszcze nie do końca rozumie jak zdobyć przychylność wyborców - albo po prostu czegoś tu nie rozumiesz Ty. Nie obraź się, ale ja bym wierzył w kompetencje Jarosława Kaczyńskiego.
-
wo
2010/11/04 23:18:27
@mattymatte
"Nie obraź się, ale ja bym wierzył w kompetencje finansistów Lehman Brothers."

Jako finansiści wyszli na tym całkiem nieźle.

"Nie obraź się, ale ja bym wierzył w kompetencje audytorów Andersena. "

Udziałowcy wyszli na tym całkiem nieźle.

"Nie obraź się, ale ja bym wierzył w kompetencje Jarosława Kaczyńskiego."

To w ogóle nie jest firma. Twoje analogie są o tyle nietrafne, że prawnicy nie mają takiej możliwości zarobienia na doprowadzeniu swojej firmy do bankructwa, jak finanściści czy udziałowcy Arthur Andersen. To jest możliwe, że własną firmę obrobi sam Zuckerberg albo mniejszośćiowy udziałowiec, ale nie wynajęty prawnik.
-
2010/11/04 23:33:41
wo: "Twoje analogie są o tyle nietrafne"

To w ogóle nie są analogie. To nabijanie się z argumentu, że jak prawnicy Facebooka robią coś od 7 lat to na pewno nic się już Facebookowi nie da zrobić. Dwa lata temu pewnie byś podobnie pisał o prawnikach Google a tu proszę - ktoś nie może przyjechać do Toskanii (metaforycznie, bo AFAIK wyrok jest w zawiasach i nieprawomocny). To co, prawnicy Google jeszcze czegoś nie zrozumieli?

[Tak, wiem, że to był proces karny, ale teoriachaosu już napisał jakie są podstawy prawne do wytoczenia cywilnego.]

"Jeśli *rzeczywiście* prawnicy Facebooka przeoczyli taką lukę"

Bo oczywiście prawnicy Facebooka z definicji są lepsi niż prawnicy tworzący prawo UE.

Nie ma żadnej luki, po prostu posiadanie oddziału w UE ułatwia takim korpom prowadzenie tu biznesu a że niesie ze sobą też ryzyko pozwów na które być może będzie trzeba posłać papugę do Pcimia? No niesie. Jak na to realnie spojrzysz to dość niewielkie.
-
2010/11/04 23:35:14
@ wo

Sęk w tym, że to nie jest jakaś wielka luka. Max co możesz żądać z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych to zapłata potrójnego wynagrodzenia za korzystanie z utworu albo naprawienie szkody, do tego ewentualnie jakieś zadośćuczynienie za krzywdę spowodowaną naruszeniem autorskich praw osobistych. Utwory, które są zamieszczane na facebooku mają na ogół znikomą wartość rynkową, natomiast proces w którym sąd będzie orzekał na podstawie mieszanki prawa polskiego i kalifornijskiego będzie długi i kosztowny. W 99,9% przypadków to się poprostu nie opłaci, a na ten 0,01% facebooka po prostu stać.

Moim zdaniem jeżeli facebook kiedyś na prawdę wpadnie w kłopoty to raczej w związku z naruszaniem krajowych i unijnych przepisów o ochronie danych osobowych. Tam są przepisy publicznoprawne z sankcją karną.
-
2010/11/04 23:38:01
t.q: "jeszcze w październiku kasowanie zdjęć trwało dłużej niż dwa i pół ziemskiego roku,"

To naprawdę nie będzie ani pierwszy, ani ostatni przypadek korporacji, która zlewa stromym gotyckim własne regulaminy.
-
wo
2010/11/04 23:53:10
@mattymatte
"To co, prawnicy Google jeszcze czegoś nie zrozumieli?"

To nie prawnicy mieli ten proces tylko członkowie zarządu. Nie cywilny tylko karny. Spór przecież dotyczy tego, czy regulamin zabezpiecza Facebooka przed pozwem cywilnym - a nie tego, gdzie Zuckerbergowi mogą grozić sankcje karne za łamanie prywatności.

"[Tak, wiem, że to był proces karny, ale teoriachaosu już napisał jakie są podstawy prawne do wytoczenia cywilnego.]"

I tego właśnie dotyczy moją wątpliwość dotycząca rzekomych luk w regulaminie.

"To naprawdę nie będzie ani pierwszy, ani ostatni przypadek korporacji, która zlewa stromym gotyckim własne regulaminy."

Regulamin w żaden sposób nie reguluje kwestii tego, jak długo trwa kasowanie. Mogą kasować przez 20 lat, pozostając w pełnej zgodzie z regulaminem.

@teoriachaosu
"Max co możesz żądać z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych to zapłata potrójnego wynagrodzenia za korzystanie z utworu albo naprawienie szkody, do tego ewentualnie jakieś zadośćuczynienie za krzywdę spowodowaną naruszeniem autorskich praw osobistych. "

Nie widzisz jakiejś sprzeczności między tezą, że ta niekorzystna dla użytkownika licencja jest niezbędna do funkcjonowania tego typu serwisu (bo inaczej nie mogliby wyświetlać profilu, itd itp) a tezą, że ta licencja jest niezgodna z polskim prawem i można ją łatwo podważyć przed polskim sądem?

-
2010/11/04 23:53:15
Witam. To mój pierwszy wpis po miesiącach w ciemnej otchłani lurkującego z czeluści. Serdecznie pozdrowienia dla WO. Uważam Pana blog i tematy dziennikarskie za przykład bardzo pozytywnej "obserwacji odstającej" (czyt. outlier) w sferze *.pl

Dwa komentarze do powyższej listy.

1. Twarze i zdjęcia.

Jeśli chodzi o wartość zdjęć na facebook'u i generalnie szerzej w internecie.

Jestem przekonany, i bazuję to przekonanie na wykształceniu, że do roku 2015 google, facebook, microsoft będą miały naprawdę dobrą technologię do skatalogowania wszystkich zdjęć ludzkich twarzy w internecie.

Nie da się jednoznacznie określić kto jest na zdjęciu z 6 miliardów ludzi, ale przecinając zbiór kandydatów z metadanymi wokół zdjęcia (n.p. zdjęcie należy do profilu konkretnego użytkownika facebook już tak). A infrastruktura jest - vide n.p. Google Goggles.

Owszem. Niektórzy z Was podnoszą argument PR catastrophe. I owszem, Microsoft i Google JUŻ mają jakąś tam technologię do rozpoznawania twarzy. Ale boją się jej używać.

No to spójrzmy na rosyjski Google, o którym niedawno Gazeta pisała. Niedawno zainwestowali w Face.com - naprawdę dobry silnik do katalogowania twarzy. Bo w Rosji się nie szczypią.

techcrunch.com/2010/09/27/face-com-funding-yandex/

Czy Baidu będzie się przejmował PR distaster? Raczej nie. A czy będę katalogowac tylko zdjęcia Chińczyków. Tiaaaa.

Nagle te zdjęcia z imprezek sprzed 20 lat stają się jakoś tak troszkę łatwiej dostępne. I każde opatrzone pięknie tagami GUID.

2015. 2016. 2017.... a domyślam się że wśród czytelników ETD (Estimated Time of Death) jest 2050+. Sporo tego życia w pełni zindeksowanej rzeczywistości. Zarówno cyber jak i "outdoor".


Temat drugi, pomniejszy, za chwilę.
-
2010/11/04 23:54:57
Poza tym prawnicy (czy raczej doradcy podatkowi) Facebooka ryzyko z takiej luki wynikającej z siedziby w kraju UE, z pewnością oceniają w kontekście możliwości skorzystania z luki w prawie podatkowym, która się nazywa "Double Irish". Tak jak prawnicy Google'a, zresztą.

www.theregister.co.uk/2010/10/22/google_double_irish_tax_loophole/
-
2010/11/04 23:57:53
Kwestia google street view i WIFI.

Owszem, rozumiem typowe dla przedstawiciela zachodnioeuropejskiej cywilizacji śmierci oburzenie naruszeniem prywatności podsłuchiwania routera. Jest to oburzenia oparte na prawie do prywatności. Ale z pragmatycznego punktu widzenia, o co chodzi?

Że google będzie wiedział co przeglądam w internecie. No - akurat google to akurat wie DOKŁADNIE co przeglądam w internecie. I to nie zależnie czy robie to zalogowany i czy szukam tego przez ich wyszukiwarkę.

Tu akurat uważam że "Polacy nic się nie stało". Google wie wszystko o tym co robimy w internecie i argument że chcieli używac pozycji routerów do triangulacji - myślę że jest prawdziwy. Choć NIE TYLKO po to te dane zbierali oczywiście.
-
wo
2010/11/05 00:10:26
@monosodium
"Że google będzie wiedział co przeglądam w internecie"

Oni łapali nie tylko SSID i MAC, co jeszcze mogę jakoś tam zrozumieć - to może być potrzebne do geolokalizacji - ale robili klasyczny packet sniffing. Nagrywali wszystko co leciało niezaszyfrowane. Czyli jeśli normalnie siedziałeś w cyberkawiarni - choćby w Cafe Gazeta - i sprawdziłeś pocztę, Google ma teraz Twoje hasło. Nawet jeśli to nie jest poczta w GMailu.

Moim zdaniem, to nie jest OK.

"estem przekonany, i bazuję to przekonanie na wykształceniu, że do roku 2015 google, facebook, microsoft będą miały naprawdę dobrą technologię do skatalogowania wszystkich zdjęć ludzkich twarzy w internecie. "

Spodziewam się tego samego, snułem nawet kiedyś taki niby-prognostyczny tekst, jak to może wpłynąć na przyszłą obyczajowość.
-
2010/11/05 00:16:04
wo:

"Nagrywali wszystko co leciało niezaszyfrowane. Czyli jeśli normalnie siedziałeś w cyberkawiarni - choćby w Cafe Gazeta - i sprawdziłeś pocztę, Google ma teraz Twoje hasło. Nawet jeśli to nie jest poczta w GMailu"

Yesbut. To oznacza że "ludzie dużo gorsi od google" też mogą mieć. Przecież wiadomo, że niezaszyfrowane WIFI + http(bez s):// to zły pomysł. Prawdopodobieństwo że google zrobi coś z moim loginem i hasłem na maledzieciistarsipanowie.xxx jest minimalne.

Ale "To nie jest ok", przyznaję.
-
2010/11/05 00:21:41
wo: "To nie prawnicy mieli ten proces tylko członkowie zarządu. Nie cywilny tylko karny."

Owszem, ale wciąż za działalność w ramach firmy Google a nie za ich prywatne wyskoki. To co, prawnicy firmy Google nie wiedzieli, że takie postępowanie może ściągnąć na zarząd odpowiedzialność karną?

"tego właśnie dotyczy moją wątpliwość dotycząca rzekomych luk w regulaminie. "

Tu nie ma wątpliwości. Facebooka da się pozwać. Gorzej z wygraniem, nawet jak powód będzie miał oczywistą rację to prawnicy FB poszukają sposobu, żeby np. poszedł z torbami w połowie procesu.

"Regulamin w żaden sposób nie reguluje kwestii tego, jak długo trwa kasowanie. Mogą kasować przez 20 lat, pozostając w pełnej zgodzie z regulaminem. "

Regulamin mówi, że to nie oni kasują a użytkownik, w dowolnej chwili. Użytkownik nie kasuje 20 lat.

Well, chyba nikt nikogo nie przekona. Pozostaje poczekać aż ktoś w US wybierze się do Santa Clara i przetestuje.
-
2010/11/05 00:24:12
@mattymate

"Tu nie ma wątpliwości. Facebooka da się pozwać. Gorzej z wygraniem"

LOL. Hier liegt der Hund begraben. Z facebookiem może wygrać google albo apple. Nie człowiek.
-
2010/11/05 00:33:14
monosodium: "Z facebookiem może wygrać google albo apple. Nie człowiek."

Tylko że to już wynika z finansowej potęgi facebooka a nie z przepisów jakiegokolwiek prawa. Na to nic nie poradzimy.
-
2010/11/05 00:38:36
"Nie widzisz jakiejś sprzeczności między tezą, że ta niekorzystna dla użytkownika licencja jest niezbędna do funkcjonowania tego typu serwisu (bo inaczej nie mogliby wyświetlać profilu, itd itp) a tezą, że ta licencja jest niezgodna z polskim prawem i można ją łatwo podważyć przed polskim sądem?"

Ta niezgodność licencji zawartej w regulaminie Facebooka z obowiązkiem wymienienia pól eksploatacji w umowie licencyjnej w polskim prawie autorskim nie będzie skutkowała całkowitą nieważnością umowy licencyjnej a jedynie ograniczeniem pól eksploatacji utworu do niezbędnych do wykonania umowy w związku z którą udzielono licencji. Umowa licencyjna nie musi być zawarta w formie pisemnej i polskie sądy przyjmują, że wymienienie pól eksploatacji nastąpiło w takim przypadku w sposób dorozumiany (pola eksploatacji są determinowane celem umowy "głównej").

Reasumując, facebook może spokojnie wykorzystywać content użytkownika w swojej podstawowej działalności (do wyświetania profilu itp.) natomiast nie będzie miał prawa do sprzedania zdjęć prasie czy wydania albumu "1000 najgłupszych min na facebooku".

ps. jeśli możesz, skasuj poprzedni komentarz, bo wyszedł lekko bełkotliwy.
-
2010/11/05 01:54:04
@wo

"Czyli jeśli normalnie siedziałeś w cyberkawiarni - choćby w Cafe Gazeta - i sprawdziłeś pocztę, Google ma teraz Twoje hasło. Nawet jeśli to nie jest poczta w GMailu."

Ludzie którzy korzystając z otwartego wifi podają jakiekolwiek istotne hasła otwartym kanałem to jakieś gniewomiry.
-
2010/11/05 02:57:02
Jasiu, na czym zarabia FB? To proste. Na tym samym co Google, tylko bardziej. Nie są mu do tego potrzebne zdjęcia (na razie), ale tagi już tak. I wszystko inne, czym z taką radością dzielimy się ze znajomymi.

Przykładowo:
- jeśli zaznaczysz, że planujesz wziąć udział w konferencji w Paryżu, a w likesach masz zaznaczoną Lufthansę, to dostaniesz w kolumnie po prawej stronie propozycję przelotu Lufthansą "ze specjalną zniżką dla użytkowników Facebooka";
- jeśli zaznaczysz, że wybierasz się na Coroczny Zlot Lewicowych Lanserów Miłujących Facebooka, a Twój znajomy Zenon Benon z nieco ponad tysiącem kontaktów i KP/NWS w likesach nie potwierdzi swojego udziału, dostaniesz w prawej kolumnie sugestię "zaproponuj Zenonowi udział w CZLLMFb, w Twoim hotelu znajdzie się jeszcze miejsce dla niego", hotel będziesz miał w likesach;
- jeśli dodasz do likesów Berlin, a Twój znajomy Łotewa Hudefak otagował swoje zdjęcie "Berlin, Nur fur Marksist Night Club" to dostaniesz w prawej kolumnie jakże pomocną informację, że "Łotewa świetnie się bawił (tu link do zdjęcia) w Nur fur Marksist, wybierając się do Berlina nie przegap okazji".

Jak do tego dodamy Places, do której fapują ostatnio wszyscy dziennikarze piszący o FB, targetowanie będzie jeszcze łatwiejsze. To że na przaśnym polskim fejsie reklam jest mało, a takich kampanii jeszcze się nie prowadzi nie oznacza, że to jest zabawka jednego dupka finansowana przez innych dupków. To żyła złota. Z każdym kolejnym użytkownikiem i dorzuconym przez niego likesem większa. I dlatego Facebook Revenues For 2010 Could Hit Between $1.2 To $2 Billion
-
2010/11/05 02:57:03
"Na przykład ludzie głęboko przekonani, że korzystają z FB "świadomie", kontrolujący swoje ustawienia prywatności niedawno się dowiedzieli, że wszystkie swoje dane udostępnili wszystkim deweloperom aplikacji."

Aplikacja ma dostęp co najwyżej do danych ludzi, którzy z niej korzystają oraz do tego, co oni widzą, np. lurkując profile znajomych. Dalsze ograniczenia IMHO miałyby niewielki sens praktyczny. Po prostu dałoby się je obejść. Natomiast więcej z API obecnie się nie da wycisnąć. Z drugiej strony, deweloper aplikacji nic z tymi danymi nie może zrobić:

"You will not directly or indirectly transfer any data you receive from us, including user data or Facebook User IDs, to (or use such data in connection with) any ad network, ad exchange, data broker, or other advertising or monetization related toolset, even if a user consents to such transfer or use. By indirectly we mean you cannot, for example, transfer data to a third party who then transfers the data to an ad network. By any data we mean all data obtained through use of the Facebook API, including aggregate, anonymous or derivative data."

I dalej:
"You will delete all data you receive from us concerning a user if the user asks you to do so, and will provide an easily accessible mechanism for users to make such a request."

Tak więc nie wiem, czy jest to aż tak dobry powód do panikowania.
-
2010/11/05 03:59:16
@wo
"@empe
"Nie dlatego ma się znajomych że używa FB tylko używa FB do wymiany informacji ze znajomymi."

Rozsądni ludzie używają do tego, dajmy na to, emaila."

No chyba bym zabił, gdyby mi każdy znajomy wysyłał maila za każdym razem, gdy ma w głowie jakieś wydarzenie, którym być może przypadkiem byłbym jednak zainteresowany. Na Facebooku takie rzeczy pojawiają się w akceptująco nienarzucający się spokój.

Maili się tak łatwo nie kataloguje, jak kontent na fcbk.

"Nie, to kolejny dowód na to, że przydadzą się w Unii Europejskiej regulacje prawne kryminalizujące takie zachowania na portalach społecznościowych oraz unieważniające zapisy w regulaminach pozwalające na bezkarność oferującego usługę."

Czekam na korwinistów, którzy zaczną krzyczeć coś na temat "przecież widziałeś, ośle, co podpisujesz", nie mogę się doczekać.

@weirdnik
"mają [w Facebooku - przyp. mój] naprawdę dobry dział bezpieczeństwa"

Nie żartuj sobie tak okrutnie. Bezpieczeństwo na Facebooku przypomina mi bezpieczeństwo produktów Adobe - jak już się pojawi jakaś luka, to od razu "extra critical".
-
wo
2010/11/05 06:26:39
@jul
"Tak więc nie wiem, czy jest to aż tak dobry powód do panikowania."

Jak by to ujął Pan Havranek, ja se ne boim, ja flipam fingera.

@tarhim
"Ludzie którzy korzystając z otwartego wifi podają jakiekolwiek istotne hasła otwartym kanałem to jakieś gniewomiry."

Ponadto: ludzie, którzy zapięli rower czymś innym, niż łańcuchem kurierskim, są sami winni tego, że im ukradziono.

@teoria
"natomiast nie będzie miał prawa do sprzedania zdjęć prasie czy wydania albumu "1000 najgłupszych min na facebooku". "

A, spoksior. Myślałem, że chodzi Ci o nieważność umowy wewogle, bo nie jest pisemna (leciały tu już i takie teorie).

@mattymatte
"to co, prawnicy firmy Google nie wiedzieli, że takie postępowanie może ściągnąć na zarząd odpowiedzialność karną?"

Nie mieli kompetencji do powstrzymania zarządu przed wprowadzeniem usługi Google Video.

"Regulamin mówi, że to nie oni kasują a użytkownik, w dowolnej chwili."

Bzdura. Regulamin mówi, że licencja wygasa, kiedy zakończy się proces kasowania.
-
2010/11/05 08:09:09
wo: "Nie mieli kompetencji do powstrzymania zarządu przed wprowadzeniem usługi Google Video."

So fucking what? Nie są od powstrzymywania tylko od umocowania prawnego usługi tak, żeby firmie i zarządowi nie stała się krzywda.

"Regulamin mówi, że licencja wygasa, kiedy zakończy się proces kasowania."

Poproś kogoś, kto zna angielski żeby przetłumaczył Ci słowa "when you delete". W szczególności poproś o wyjaśnienie znaczenia słowa "you".
-
2010/11/05 08:33:38
Jaka straszne ryzace w oczy tlo. Czytac sie nie da.
-
2010/11/05 08:49:39
@wo
Być może to ejdżyzm, być może to klasizm. Ale mając wybór między restauracją, w której coś sobie wybieram z menu za konkretne pieniądze - słuchając rekomendacji kelnera - a restauracją, w której posiłek jest niby darmowy, ale żeby go zjeść, muszę podpisać zgodę na niejasny regulamin,(...) wolę knajpę, w której przynajmniej wiem za co płacę od knajpy, w której posiłek niby jest za free, ale na niejasnych warunkach.

Taki z ciebie lewak jak z koziej dupy trąba!

-
2010/11/05 08:50:30
@wo

Powiem więcej. Korwinizmem mi to zalatuje.
-
2010/11/05 09:10:36
Panie WO, spójrzmy na sprawę z jeszcze innej strony. Pan sobie możesz hejterzyć na FB, bo masz Pan bardzo skuteczne narzędzie autopromocji, w postaci koncernu Agora, stojącego za Panem. Jak Pan coś wymyślisz i napiszesz, to z automatu trafiasz Pan na wyborcza.pl, a czasem i na gazeta.pl. Jak sobie wymyśli coś Pipsztycki, to może to zawiesić tylko na ścianie w pokoju -- albo w FB (albo innym "darmowym" serwisie), jeśli założy konto. A są jeszcze takie małe, biedne, niezależne szaraczki, stany pośrednie między WO a Pipsztyckim -- jak ja -- które nie mają specjalnego wyboru: jeśli chcą ukazać swój skromny mem rozbieganym oczom żeneral pablik, muszą podczepiać się pod różne endżiny i platformy.

Poszedłem w niezależność (a nie np. w blox.pl), bo nie chciało mi się bać regulaminu Agory: że komuś w redakcji coś mojego się bardzo nie spodoba, albo przeciwnie, spodoba za bardzo i będzie chciał to wykorzystać w jakiś niekonweniujący mi sposób. A więc kontent trzymam niezależnie. A FB? To inna historia, bo to wygodne narzędzie propagacji (a nie przechowywania) treści. Cóż, też nie lubię FB i nie mam tam prywatnego konta (więc nie mam np. sieci znajomych), ale nie mogę ignorować faktu jego istnienia (tysiące potencjalnych czytelników) i również - nie widzę powodu, żeby się pod niego nie podczepić. Co się stanie, jeśli wrzucę tam LINKA do mojego posta? Mark Zet ukradnie mi linka? Ależ proszsz bardzo, zresztą inni i tak mnie tam już linkują, bez mojej zgody. A jak wrzucę, z rzadka, bonus w postaci obrazka, którego nie ma na głównym blogu? Przecież, po pierwsze, nie tracę praw do jego wykorzystania, po drugie, jeśli Mark wykopie go jakimś cudem spod sterty milionów innych i wykorzysta, no to cóż, utracone korzyści mnożone przez prawdopodobieństwo ich utracenia są warte tyle, co wspomniana garść piachu.

A że podsunie mi reklamy, bo mu się mój kontent skojarzy? Hmm, adblock?

Poza wszystkim wydaje mi się, że jednak błędnie interpretujesz frazę "when you delete", ale prawdę mówiąc nie ma to większego znaczenia, bo w ogóle nie o to chodzi. Chodzi o punkt siedzenia.
-
2010/11/05 09:10:42
Ale macie problemy.
-
2010/11/05 09:26:07
@cmbop
Powiem więcej. Korwinizmem mi to zalatuje.

Co zalatuje?
Preferencja dla knajp, w których (1) się wybiera, (2) się wie, co się wybiera?
Preferencja dla tak skonstruowanych warunków umowy, żeby kontrahent rozumiał, do czego się zobowiązuje i co za to dostaje?

W takim razie noszenie wąsów zalatuje stalinizmem.
-
2010/11/05 09:43:54
@ teoriachaosu
"Moim zdaniem jeżeli facebook kiedyś na prawdę wpadnie w kłopoty to raczej w związku z naruszaniem krajowych i unijnych przepisów o ochronie danych osobowych. Tam są przepisy publicznoprawne z sankcją karną."

Exactly, mała podpowiedź do redaktor: jeżeli już walić w FB to właśnie walić w sposób, w jaki wykorzystują dane osobowe, które radośnie podajemy im na tacy. A licencje na ip content olać. Facebook nie daje faka o nasz ip content dopóki nie będziemy go próbować pozwać o naruszenie naszych praw, to nie na naszym ip content Facebook zarabia (no chyba, że uda się im kiedyś wprowadzić narzędzia do zbierania danych o nas z naszych zdjęć, czyli np. w ciuchach jakich marek chodzimy etc.)
Sprowadzając sprawę do sedna - Facebook zarabia na danych osobowych i ich przetwarzaniu. Jeden problem, na ile zgodnie z prawem, a drugi - na ile zgodnie ze szczątkowymi informacjami na ten temat jakie nam łaskawie udostępnia.
-
2010/11/05 09:54:56
"Ponadto: ludzie, którzy zapięli rower czymś innym, niż łańcuchem kurierskim, są sami winni tego, że im ukradziono."

To nie jest zapięcie czymś innym niż łańcuchem, to jest zaparkowanie między pierdziszewskimi blokami socjalnymi i zostawienie kluczyka w stacyjce. Dalej nie usprawiedliwia złodzieja, ale świadczy o ciężkiej nieroztropności.
-
2010/11/05 10:00:31
@kay_84
A że kopie sobie gdzieś tam w zakamarkach leżą, to niech sobie leżą, jak je facebook wykorzysta to tylko lepiej dla nas bo niezłą podstawę do uszczknięcia jakieś małej kwoty Zuckerbergowi.

@wo
Jeśli *rzeczywiście* prawnicy Facebooka przeoczyli taką lukę, to osoba, która ich skutecznie o coś ścignie na postawie polskiego prawa, będzie my hero.

Problem (z punktu widzenia użytkownika FB) polega na tym, że na pozwaniu FB za bezprawne użycie naszej fotki raczej nie zarobi się żadnych sensowynch pieniędzy. A nawet można (pomimo wygranej) wtopić konkretną kasę.

Czyli jeśli normalnie siedziałeś w cyberkawiarni - choćby w Cafe Gazeta - i sprawdziłeś pocztę, Google ma teraz Twoje hasło.

Jak ktoś korzysta z fajansiarkiej poczty nie wspierającej przesyłania zaszyfrowanego hasła, to wyciek hasła do googla jest akurat najmniejszym problemem jaki może tego kogoś spotkać.
-
2010/11/05 10:14:41
@pentaprism
Jak ktoś korzysta z fajansiarkiej poczty nie wspierającej przesyłania zaszyfrowanego hasła,

Zdecydowana większość serwisów ma tylko logowanie SSL, a potem już czytasz pocztę/oglądasz profil po gołym http. Wtedy Firefox+Firesheep pozwoli innym oglądać twoją pocztą z tobą.

Firesheep wspiera kradzież ciastek z Amazon.com, Basecamp, bit.ly, Cisco, Dropbox, Evernote, Facebook, Flickr, Github, Google, Windows Live, NY Times, tumblr, Twitter, WordPress, Yahoo, ale narzędzie pozwala nam na łatwe definiowanie swoich stron.


No same fajansiarskie serwisy.


A na bieżąco z GW
"Pięciu szczecińskich fotoreporterów walczy z senatorem RP i kandydatem PiS na prezydenta Szczecina - Krzysztofem Zarembą o prawa do swoich zdjęć. Polityk wykorzystał zdjęcia na swoim profilu na Facebooku. "

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8616753,Fotoreporterzy_chca_pieniedzy_od_polityka_za_wykorzystanie.html
-
2010/11/05 10:56:30
@rpyzel
Zdecydowana większość serwisów ma tylko logowanie SSL
Dlatego rozsądni ludzie wybierają takiego dostawcę poczty, który szyfruje cały ruch.

potem już czytasz pocztę/oglądasz profil po gołym http.
Mój profil z FB mogą sobie oglądać do woli, wszystkiego najlepszego.

Firesheep wspiera kradzież ciastek(...)
Była mowa o przechwytywaniu haseł, a nie ciasteczek sesyjnych.

"Pięciu szczecińskich fotoreporterów walczy z senatorem RP i kandydatem PiS na prezydenta Szczecina - Krzysztofem Zarembą o prawa do swoich zdjęć. Polityk wykorzystał zdjęcia na swoim profilu na Facebooku."
Fotografowie mają nawet szanse na wywalczenie sensownej kasy za zdjęcia, jak nie od polityka, to od osoby która je zamieściła w sieci.
-
2010/11/05 11:04:42
@pentaprism
Dlatego rozsądni ludzie wybierają takiego dostawcę poczty, który szyfruje cały ruch.

W takim razie co wybierają paranoicy?

Mój profil z FB mogą sobie oglądać do woli, wszystkiego najlepszego.

Ziuta z Łańcuta też była przekonana, że skoro ma 73 lata i idzie na mszę, to zgwałcenie jej nie grozi.
-
2010/11/05 11:32:38
Tymczasem u Dilberta:
dilbert.com/strips/comic/2010-10-30/
-
2010/11/05 12:00:23
Okej, okej, wszystko to prawda, ALE:

po pierwsze, nie trzeba podawac prawdziwych danych. Ja uzywam lipnego emaila i ksywki, pod ktora i tak znaja mnie wszyscy znajomi, a ktora ma sie nijak do tego co mam wpisane w dowodzie.

po wtore, FB niekoniecznie musi sluzyc publikacji zdjec z pijackich imprez i inwentaryzacji domowej elektroniki. Moze za to pomoc w naglosnieniu wystawy, koncertu, wycieczki, warsztatow, akcji pod krzyzem (etc), zebraniu podpisow, znalezieniu osoby do pomocy w przewiezieniu, odebraniu, podarowaniu, naprawie (etc), podzieleniu sie niusem, odsluchaniu rannego przegladu prasy w tok fm jak sie akurat przegapilo, a przeglada ktos wart sluchania no i jeszcze w stu tysiacach innych rzeczy.

Oczywiscie wszystko to mozna znalezc i bez FB, ale wygodnie jest miec to wszystko w kupie i bez zbednego klikania, a ja jestem leniwy i za ten luksus gotow jestem oddac chciwym korporacjom moja wlasnosc intelektualna, jaka jest wlasnorecznie (???) wymyslona osobowosc w sieci. A jak ja juz wezma i sprzedadza chinczykom, to sobie wymysle nowa.
-
2010/11/05 13:06:28
@To arbitralna wartość, którą Facebook może sobie zwiększyć choćby i do stu lat, jeśli będzie miał taki kaprys.

Skasowałam konto na FB jakieś dwa lub trzy lata temu, ale do dziś, gdy kliknę na odnośnik prowadzący do FB, FB proponuje mi ponowne zalogowanie się, bo nadal trzymają mojego maila (jako login) i pamiętają hasło.

Zakładam, że cały content również został zachowany. Przez pewien czas usiłowałam z tym walczyć, potem sobie odpuściłam. Pies im mordy lizał, nic ważnego tam nie było.
-
2010/11/05 13:08:12
Nie czytalem wszystkiego w komentarzach ale pobieznie przegladajac nie wychwycilem jednak czegos co gospodarz pominal i co umyka w dyskusji.
Regulamin Facebooka, nie tylko sluzy dojeniu krowy czy pozbawianiu nas prywatnosci.
W moim mniemaniu sluzy glownie temu, by jego (fejsbuka) wlascicieli nie dalo sie zaskarzyc gdy jakis idiota publikujac swoje dane/zdjecie/wyznania etc. zacznie miec problemy w pracy, z prawem, czy z bukwiczym i zamiast obwiniac siebie za glupote i brak wyobrazni, zacznie szukac winnych.
Po prostu zgadzajac sie na regulamin, zdejmujemy z FB odpowiedzialnosc za nasza kompletna glupote, bo sami oddalismy wszystko w jego lapy i dalismy mu pelna wladze nad naszym wizerunkiem w sieci, wiec nie mozemy go o nic obwinic czyli przede wszystkim zaskarzyc.
Nie bez powodu niemal identyczny regulamin wprowadzila NK.
-
2010/11/05 13:10:48
A tak BTW, to o wiele bardziej wkurwiające są te umowy, które FB podpisał z różnymi platformami blogowymi na durne buttony "Lubię to". A np. taki Livejournal w zeszłym miesiącu poszedł o krok dalej i wprowadził WSZYSTKIM użytkownikom funkcję, która pozwala zamieszczać wpisy jednocześnie na LJ, FB i Twitterze.

Człowiek aż się boi otworzyć lodówkę.
-
2010/11/05 13:25:54
Opanujże trochę język niewyparzony Panie Orliński...
-
2010/11/05 14:03:55
@gammon_no.82
"@pentaprism
Dlatego rozsądni ludzie wybierają takiego dostawcę poczty, który szyfruje cały ruch.

W takim razie co wybierają paranoicy?"

Znaczy się, jeśli aktywowałem sobie opcję "poczta tylko po https" w Gmailu jeszcze przed zrobieniem jej opcją defaultową, to jestem paranoikiem? A dzisiaj wszyscy wybierający Gmaila za https w adresie to też paranoicy? Ciekawa teoria.
-
2010/11/05 14:14:24
@rusty

"FB proponuje mi ponowne zalogowanie się, bo nadal trzymają mojego maila (jako login) i pamiętają hasło."

A czy to przypadkiem nie jest funkcja autowypełniania pól formularzy jaką serwuje Ci Twoja przeglądarka WWW? W takim wypadku to Twoja przeglądarka pamięta login i hasło a nie FB.
-
2010/11/05 14:39:09
@m_gol
Znaczy się, jeśli aktywowałem sobie opcję "poczta tylko po https" w Gmailu jeszcze przed zrobieniem jej opcją defaultową, to jestem paranoikiem? A dzisiaj wszyscy wybierający Gmaila za https w adresie to też paranoicy? Ciekawa teoria.

Ciekawa, a najważniejsze, że Twoja. Własna. Autorska.
-
2010/11/05 15:00:45
@A czy to przypadkiem nie jest funkcja autowypełniania pól formularzy jaką serwuje Ci Twoja przeglądarka WWW? W takim wypadku to Twoja przeglądarka pamięta login i hasło a nie FB.

Nope, Menadżer haseł został oczyszczony.
-
2010/11/05 15:06:13
Z innej beczki:
"O królewiczu Ferrycym i królewnie Krystali" w wykonaniu robotów
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8609476,Tylko_tysiac_osob_odwiedzi_Kopernika_pierwszej_nocy.html
-
2010/11/05 16:33:29
@wo

Tak w sumie, jak chcesz koniecznie hejtować jakieś evil korpo, to oracle się do tego dużo lepiej nadaje, przejęli suna i wyrzynają teraz wszystkie fajne darmowe rzeczy co sun wspierał.

Ale oczywiście, oracle nie jest tak widowiskowy jak fejs.
-
2010/11/05 16:40:36
@m_gol re: paranoicy

Paranoicy wybierają hushmail.com.

Szyfrowanie https zabezpiecza cię teraz przed synem sąsiadów z Airsnortem, i to w zasadzie tyle.
-
2010/11/05 16:41:19
@m_gol re: paranoicy

Paranoicy wybierają hushmail.com.

Szyfrowanie https zabezpiecza cię teraz przed synem sąsiadów z Airsnortem, i to w zasadzie tyle.
-
2010/11/05 17:05:15
@m_gol re: dział bezpieczeństwa facebooka

A konkretnie?
-
2010/11/05 18:07:36
@weirdnik
"A konkretnie?"

A konkretnie to na przykład była ostatnio taka dziura, że w miejscu, gdzie w ustawieniach prywatności można było podglądać, jak konkretne osoby widzą mój profil pojawiała się również ich kontrolka czatu. Z podglądem na aktualne dialogi itp. Jeśli tam by ktokolwiek myślał o bezpieczeństwie, to mieliby osobny moduł zbierający żądania z informacją, od kogo pochodzą, który to moduł albo przekazywałby żądane informacje, albo powiadomienie o odmowie. Wtedy jeśli nawet ktoś by się tak machnął, że wstawiłby nie ten czat, co trzeba przy wspomnianym podglądzie, to użytkownikom w tym miejscu wyświetlałby się w najgorszym przypadku bardzo brzydki komunikat o błędzie.

Skoro dialogi pokazywały się normalnie, to zapewne nie mają tam żadnej sensownej separacji modułów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo od reszty. Co oznacza, że nikt tam o prywatności podczas projektowania nawet nie pomyślał.
-
2010/11/05 18:09:42
@weirdnik
"Szyfrowanie https zabezpiecza cię teraz przed synem sąsiadów z Airsnortem, i to w zasadzie tyle."

W jaki sposób? Jakiś problem z SSL-em?
-
2010/11/05 18:12:05
@weirdnik

"
Tak w sumie, jak chcesz koniecznie hejtować jakieś evil korpo, to oracle się do tego dużo lepiej nadaje, przejęli suna i wyrzynają teraz wszystkie fajne darmowe rzeczy co sun wspierał. "

Taaa, już widzę jak wo będzie kogokolwiek hejterzył akurat za coś takiego :D Szczególnie biorąc pod uwagę admirację dla Steva J. jaką przejawia oraclowy Larry i ogólne podobieństwo postępowania oracla do postępowania apple jak i ogólne i permanentne mentalne linuksiarstwo ex-firmy Sun, które zresztą doprowadziło ją tam gdzie musiało, czyli do plajty. Generalnie z dużym rozpędem kulą w płot przygrzałeś.
-
2010/11/05 18:14:46
o, na przykład takie rzeczy omijają ludzi, którzy nie są na fb, właśnie dostałem newsletter wilqa:
"(...) a w międzyczasie zapraszamy na nasz profil na facebooku - aż
do premiery będziemy tam zamieszczać różne szpargały w rodzaju listy
tytułów, okładki, fragmentów komiksu itp. Warto zaglądać."
idiotyczne, ale prawdziwe.
chciałbym też powiedzieć, że jeśli chodzi o ,,ale na czym tak naprawdę zarabia facebook'', wspomniana gdzieś u góry metafora ,,sprzedawania uwagi'' jest chyba najbardziej fajna i adekwatna.
-
2010/11/05 18:21:26
@ kay_84

Nie jest prawdą, że biorą minimum.

Jest:
"you grant us (...) a (...) license to use any IP content that you post".

A powinno być:
"you grant us (...) a (...) license to use on here & here any IP content that you post, solely for the purpose for which it was submitted".

Rozumicie?
-
2010/11/05 20:30:37
@m_gol
"A dzisiaj wszyscy wybierający Gmaila za https w adresie to też paranoicy?"

Nie wszyscy paranoicy, tylko ci głupi. Przecież Gugiel czyta mejle!
-
2010/11/05 20:37:59
kwak
Nie wszyscy paranoicy, tylko ci głupi. Przecież Gugiel czyta mejle!

Ale można mu naubliżać/nastraszyć i przestanie czytać. Serio (no prawie)

blog.konieczny.be/2009/08/02/krwiste-jak-pozbyc-sie-reklam-z-gmaila/
-
wo
2010/11/05 21:48:00
@monosodium
"Yesbut. To oznacza że "ludzie dużo gorsi od google" też mogą mieć."

Wysoki Sądzie! To prawda, mój klient, Tadeusz Z. pseudonim "Cielęcina" rzeczywiście ukradł rower. Ale przecież mogł go ukraść ktoś jeszcze gorszy, choćby ten zwyrodnialec, Krzysztof W. pseudonim "Wołowina"!

@mattymate
"Poproś kogoś, kto zna angielski żeby przetłumaczył Ci słowa "when you delete"."

Poproś kogoś, kto zna angielski żeby przetłumaczył Ci słowa "when you delete". W szczególności znaczenia słowa "delete".

@cmbop
"Taki z ciebie lewak jak z koziej dupy trąba!"

Osobiście klasyfikuję siebie jako przynudziastego demokratycznego socjalistę, bez tych wszystkich pięknych radykalizmów przypisanych pojęciu "lewak".

@vontrompka
"Panie WO, spójrzmy na sprawę z jeszcze innej strony. Pan sobie możesz hejterzyć na FB, bo masz Pan bardzo skuteczne narzędzie autopromocji, w postaci koncernu Agora, stojącego za Panem"

Zgoda.

"A że podsunie mi reklamy, bo mu się mój kontent skojarzy? Hmm, adblock? "

Oj, to chyba tak nie działa. Przecież nie chodzi o to, że wyświetli jakąś upierdliwą fleszówkę. Czy adblock blockuje reklamy googla (sam jestem ciekaw)?
-
wo
2010/11/05 21:57:15
@kay
"Exactly, mała podpowiedź do redaktor: jeżeli już walić w FB to właśnie walić w sposób, w jaki wykorzystują dane osobowe, które radośnie podajemy im na tacy. A licencje na ip content olać."

Przecież to była dygresja. Nic w mojej notce nie świadczy o tym, że uważam to za najważniejszy problem. Problemem jest oczywiście wykorzystanie danych osobowych.

@tarhim
"Dalej nie usprawiedliwia złodzieja, ale świadczy o ciężkiej nieroztropności. "

Skoro nie usprawiedliwia Google'a, to dalsze dissowanie poszkodowanych proszę kierować na ładjdefak.szudajgiwedamn@berdyczow.pl.

@wujek
"po pierwsze, nie trzeba podawac prawdziwych danych. "

Do momentu, w którym to się wyda. Kolega z #ttdkn udostępnił mi lipne konto w Facebooku, żebym mógł to sobie obejrzeć. Po kilku dniach zablokowali, zapewne zauważywszy, że to jednak dwie różne osoby z różnymi IP. Konsekwentne trzymanie się fikcyjnej tożsamości będzie tam chyba dość upierdliwe.

@michal hauzer
"A czy to przypadkiem nie jest funkcja autowypełniania pól formularzy jaką serwuje Ci Twoja przeglądarka WWW?"

Ja bym w pierwszej kolejności strzelał, że cookie.

@weirdnil
"Tak w sumie, jak chcesz koniecznie hejtować jakieś evil korpo, to oracle się do tego dużo lepiej nadaje, przejęli suna i wyrzynają teraz wszystkie fajne darmowe rzeczy co sun wspierał. "

Na firmy b2b nie zamierzam nawet się parabolicznie i ciepło.

@sojowemleko
"o, na przykład takie rzeczy omijają ludzi, którzy nie są na fb, właśnie dostałem newsletter wilqa:
"(...) a w międzyczasie zapraszamy na nasz profil na facebooku"

No paczpan, nie ma mnie na Facebooku, a jednak przysyłają mi papierowe wydania. I kto z nas ma lepiej?
-
2010/11/05 21:57:26
WO
Czy adblock blockuje reklamy googla (sam jestem ciekaw)?

Nie, nie blokuj. Gdzieś tam są dyskretnym tekstem z boku. Nie migają, nie wyskakują w uciekających okienkach - filtr mentalny wystarcza. Choć ostatnio przy jakiejś usłudze pojawił się tekst na żółtym tle gdzieś w środku pola widzenia, gogle rekalmował coś swojego.
-
2010/11/05 22:04:13
@wo
"Czy adblock blockuje reklamy googla (sam jestem ciekaw)?"

Może, zależy od filtrów. Ja osobiście nie blokuję, bo małe kontekstówki mi nie przeszkadzają, a jeśli alternatywą ma być brak darmowego kontentu...
-
2010/11/05 22:11:56
@weirdnik
"Szyfrowanie https zabezpiecza cię teraz przed synem sąsiadów z Airsnortem, i to w zasadzie tyle."
Bzdura
-
wo
2010/11/05 22:12:56
@mgol
"jeśli alternatywą ma być brak darmowego kontentu..."

Tak ogólnie, jestem za. Gdyby jakiś megakorp proponował coś w stylu: Internet, w którym nie ma w ogóle reklam, za stały miesięczny abonament, byłbym zainteresowany. Pomyślcie: żadnego gówna z darmowych portali! Błogosławiona nieznajomość technologicznej publicystyki Daniela Cieślaka!

Kto wie, może to kiedyś wyewoluuje z curated computing i z iPada? Ja w każdym razie już teraz płacę sto czy dwieście - nie pamiętam - dolców rocznie za KOMERCYJNĄ pocztę. And proud of it. Zero reklam, chyba że jakiś pijar nadużyje adresu, który dostał prywatnie.
-
2010/11/05 22:14:18
@wo
"Skup się: na BRAKU definicji owego "delete" w regulaminie."
A są jakieś szanse na to, że zgodzimy się, że wyciąganie sensu umowy na podstawie tego, czego tam nie ma jest dość osobliwym podejściem? Podejściem, które nie zastosuje nawet dobrze upalony jurysta z Santa Clara?
-
wo
2010/11/05 22:15:45
@adegie
"A są jakieś szanse na to, że zgodzimy się, że wyciąganie sensu umowy na podstawie tego, czego tam nie ma jest dość osobliwym podejściem? Podejściem, które nie zastosuje nawet dobrze upalony jurysta z Santa Clara?"

Ależ on wyciągnie z umowy to, co tam jest. Tam jest "delete". Delete się jeszcze nie zakończyło, trwa dopiero trzy lata. Ergo: umowa obowiązuje. Gdzie tu jest luka?
-
2010/11/05 22:23:52
@wo
Ale ty sobie to tak wyobrażasz, że w Santa Clara stają strony i user mówi, że on wcisnął te wszystkie delete 3 miesiące temu, a FB nadal używa jego fotek w swoich spotach reklamowych a w świetle regulaminu stracił licencję.
Na to wstaje papuga FB i mówi, ale "when you delete your IP content or your account" oznacza, że użytkownik skasował nie wtedy gdy wyraził taką wolę ale w dowolnym momencie który uznamy za zakończenie "procedury kasowania przez użytkownika" co w oczywisty sposób wynika z braku definicji "delete" w regulaminie, zygi-zygi marcheweczka, tak się zgina dziób pingwina.
Na to sąd oddala pozew i obciąża usera kosztami procesu, tak?

Ja naprawdę nie wiem czemu tak się uczepiłeś tego, że user rzekomo nie ma praktycznej możliwości odebrania licencji przez skasowanie. Zwłaszcza, że prawdziwy trojan jest tutaj: "unless your content has been shared with others, and they have not deleted it.".

-
2010/11/05 22:32:45
@wo
"Jak by to ujął Pan Havranek, ja se ne boim, ja flipam fingera."

Rozchodzi mi się o to, że jeśli ktoś jest zaskoczony tym, że korzystając z fb zgadza się na dostęp aplikacji znajomych do swojego profilu, a następnie sam korzysta z aplikacji, która taki dostęp uzyskują, to chyba nie jest najlepszy w rozkminianiu. Zasady wobec deweloperów są restrykcyjne. Ale nie w wartościach bezwzględnych, tylko względnie do tego, jakie (za przeproszeniem) funkcjonalności te aplikacje mogą oferować. Można żyć bez telefonu, bez Internetu, wiele osób sobie to chwali. Aplikacje na fb, jak i sam fejs nie osiągnęły jeszcze takiego statusu. Ale z 500 mln userów do "oczywistej oczywistości" jest już całkiem niedaleko.
-
wo
2010/11/05 22:57:23
@adegie
"Na to sąd oddala pozew i obciąża usera kosztami procesu, tak?"

Z poprawką na to, że nawet nie ma czegoś takiego, jak w "wcisnął wszytkie delete". Gdy rozpoczynasz procedurę kasowania, dostajesz maila potwierdzającego ROZPOCZĘCIE PROCEDURY KASOWANIA. Jeśli na coś kliknąłeś, a potem dostałeś od FB komunikat, "will be deleted in 14 days", to nie masz w tym momencie podstaw do uzywania czasu przeszłego dokonanego od "delete".

@jul
"Rozchodzi mi się o to, że jeśli ktoś jest zaskoczony tym, że korzystając z fb zgadza się na dostęp aplikacji znajomych do swojego profilu, a następnie sam korzysta z aplikacji, która taki dostęp uzyskują, to chyba nie jest najlepszy w rozkminiani"

Jeśli ktoś używa FB z całym dobrodziejstwem (a więc nie tak, jak np. Vontrompka), to chyba nie jest najlepszy w rozkminianiu.
-
2010/11/05 23:00:21
wo: "Ależ on wyciągnie z umowy to, co tam jest. Tam jest "delete". Delete się jeszcze nie zakończyło, trwa dopiero trzy lata. Ergo: umowa obowiązuje. Gdzie tu jest luka?"

Tam jest "when you delete". Nie "when we delete", ani nawet "when is deleted". Ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że żaden żadnego nie przekona a ostatecznie nie rozstrzygnie się pewnie nigdy, bo proces akurat o to jest dość mało prawdopodobny.

Uprzejmości już wymieniliśmy, teraz proponuję zgodzić się, że się nie zgadzamy i poczekać na ewentualne rozstrzygnięcie, ok?
-
wo
2010/11/05 23:30:43
@mattymatte
"Nie "when we delete", ani nawet "when is deleted"."

Tym bardziej nie "when you have initiated the process of deletion", jak zdajesz się to interpretować.

"Uprzejmości już wymieniliśmy, teraz proponuję zgodzić się, że się nie zgadzamy i poczekać na ewentualne rozstrzygnięcie, ok? "

Przecież to tak nie działa! Skoro jesteś na moim blogu, to po prostu jeśli będziesz zbyt upierdliwie obstawać przy swojej egzotycznej interpretacji - to się pożegnamy.
-
2010/11/06 00:03:03
@"Czy adblock blockuje reklamy googla (sam jestem ciekaw)?"

tak.
-
2010/11/06 00:09:56
wo: "Przecież to tak nie działa!"

No dobra, sam tego chciałeś.

"Tym bardziej nie "when you have initiated the process of deletion", jak zdajesz się to interpretować. "

No to zastanówmy się jak to zinterpretowałby sąd w Santa Clara.

Twierdzisz, że prawnik facebooka "wyciągnie z umowy to, co tam jest. Tam jest "delete". Delete się jeszcze nie zakończyło, trwa dopiero trzy lata.". Prawnik facebooka tego nie zrobi ponieważ prawo USA, w tym stanu Kalifornia ma pewne reguły co do interpretacji takich postanowień.

Jedną z nich jest "plain meaning rule", która nakazuje interpretować pojęcia niezdefiniowane zgodnie z ich zwyczajnym znaczeniem - zgodnie z którym "when you delete" oznacza czynność użytkownika a nie jakiś niewiadomo jaki nieokreślony nijak w umowie proces.

Inną, jeszcze lepszą jest "contra proferentem", która nakazuje niejednoznaczności w umowie interpretować przeciwko stronie, która tę umowę sformułowała. Hipotetyczny prawnik facebooka wyskakując z tekstem "hej, proces kasowania trwa dopiero 3 lata" przyznałby się do umieszczenia w kontrakcie celowej niejednoznaczności, czyli podłożyłby się przeciwnikowi jak dziecko.

Byłby to zresztą błąd podwójny, bo nie dość, że zapraszałby sąd do bardzo nieprzychylnej interpretacji, to otwierałby drogę do podważenia postanowienia ze względu na "unconscionability" czyli warunki "so oppressive that no reasonable person would make them and no fair and honest person would accept them".

Facebook mógłby próbować bronić pewnego opóźnienia technicznym znaczeniem słowa "delete" - jak rozumiem to jest interpretacja, którą intuicyjnie wybrałeś. Tylko że tak może próbować bronić godzin czy w najgorszym wypadku pojedyńczych dni, nikt nie uwierzy, że techniczny proces kasowania (nie myl tego z wydumaną przez FB procedurą, to by już wymagało definicji w umowie) może trwać miesiącami czy latami.

Teraz rozumiesz?

Mnie oczywiście nie dziwi, że oni wprowadzają jakieś pozakontraktowe procedury, utrudnienia i w ogóle na dobrą sprawę zlewają nawet te cienkie prawa użytkownika, które mu otwarcie przyznają w regulaminie. To jest niestety codzienność w korpach, bo jaki mały użytkownik pójdzie się procesować z miliardową firmą? Zwłaszcza, że mało który użytkownik potrafi choćby zidentyfikować bezprawne klauzule czy zdaje sobie sprawę z uprawnień przyznawanych mu nie przez umowę a prawo wyższego rzędu. Nawet w Polsce, a w USA to jest jeszcze bardziej skomplikowane.
-
2010/11/06 01:33:01
@wo
"@mgol
"jeśli alternatywą ma być brak darmowego kontentu..."

Tak ogólnie, jestem za. Gdyby jakiś megakorp proponował coś w stylu: Internet, w którym nie ma w ogóle reklam, za stały miesięczny abonament, byłbym zainteresowany. Pomyślcie: żadnego gówna z darmowych portali! Błogosławiona nieznajomość technologicznej publicystyki Daniela Cieślaka!"

Nie mam nic przeciwko płaceniu abonamentu za newsy/felietony/analizy na poziomie, ale dostępu do darmowego kontentu i tak bym się nie chciał pozbawiać. Choćby dlatego, że znam takie, które poziom trzymają i nierzucające się w oczy reklamy im wystarczają za utrzymanie.

Choć rzeczywiście większość sensownej (dla mnie) darmowej zawartości w sieci znajduje się na stronach, które reklam i tak nie mają (choćby taka Wikipedia, rozmaite programistyczne manuale etc.).
-
2010/11/06 09:46:27
"Skoro jesteś na moim blogu, to po prostu jeśli będziesz zbyt upierdliwie obstawać przy swojej egzotycznej interpretacji - to się pożegnamy."

Jakież to dojrzałe :P
-
2010/11/06 13:20:54
@belakiss
Przecież to następny matoł od "emacsem przez sendmail". O.

Auch: #ludziektórzymająprzyzerowegooglefu
-
2010/11/06 13:58:20
@eli.wurman
Przecież to następny matoł od "emacsem przez sendmail".

I od celowania ludziom w oko. No i też mu w oko.
-
2010/11/06 15:28:53
no wiem ale to była taka rada na dobry początek.
-
2010/11/06 17:02:51
@belakiss

chuj nie rada, bo ten koleś to zwykły krótki pyrtek który obiecuje coś czego nie dostarczy
-
2010/11/06 17:17:38
A słyszeliście najnowszą nowinę? Michnik podobno dodał Kwaśniewskiego do znajomych na facebooku.
-
2010/11/06 22:00:02
Och jej, Apple ma podobnie mgławicowe warunki kiedy można skasować swoje dane osobowe znajdujace się w ich posiadaniu:

"we make good faith efforts to provide you with access so you can request that we correct the data if it is inaccurate or delete the data if Apple is not required to retain it by law or for legitimate business purposes."

Nawet nie podają terminu.
-
2010/11/07 13:08:19
wyborcza.biz/biznes/1,100896,8622445,Czy_KE_nauczy_Facebooka__zapominac__informacje_uzytkownikow_.html

Niklewicz przeczytal, tez malo co zrozumial i chyba sam nalezy do jelopow co najpierw wrzuca a potem placze ze ktos sie z niego smieje.
-
wo
2010/11/07 23:08:16
@ramone
"Och jej, Apple ma podobnie mgławicowe warunki kiedy można skasować swoje dane osobowe znajdujace się w ich posiadaniu: "

Możliwe, ale oni w ogóle - póki co - nie dołączają stargetowanych reklam do poczty w mobile me. Dla nich klientem jestem nadal ja, a nie ogłoszeniodawca.
-
wo
2010/11/07 23:21:45
@brand
"Niklewicz przeczytal, tez malo co zrozumial i chyba sam nalezy do jelopow co najpierw wrzuca a potem placze ze ktos sie z niego smieje."

Proszę nie rzucać oskarżeń na podstawie własnych hipotez.
-
2010/11/08 13:20:30
mając takie problemy, korzystajcie z toru i darknetu. Będzie z głowy. A tak robicie mętlik, utyskujecie na czym świat sto. Jak idzie się do McDonaldsa, to nie po to, żeby napić się bordeaux
-
2010/11/08 20:05:36
dla mnie przykładem totalnego nierozumienia materii jest zakładanie przez celebrytów, organizacje i firmy profili prywatnych (limit ok. 5000), zamiast "fanpejdża'. Ktoś przecież musi te 5000 razy kliknąć "zaakceptuj". To ja już wolę naklejać znaczki na koperty...
-
2010/11/18 11:01:25
Witam,

O miło poczytać przemyślenia. Nie mam potrzeby ustosunkowywać się do tekstu, bo moje zdanie co do fb i sieci jest podobne. Mam za to pytanie czysto techniczne.
Czy szanowny autor bloga myślał o oczach swoich i swych czytelników wybierając tak okrutny zestaw kolorów tła i czcionki.
Bardzo chciałam przeczytać tekst, bo wydał mi się sensowny, ale cały czas myślałam jak to zrobić najszybciej i zwiać. Mimo wszystko ludzie jednak kupują/czytają/wybierają opakowaniem, również tekst pisany. Taki kontrast skazuje na katusze tych, którzy chca dobrnąć do końca tekstu.
-
wo
2010/11/18 11:05:13
@iks
"Czy szanowny autor bloga myślał o oczach swoich i swych czytelników wybierając tak okrutny zestaw kolorów tła i czcionki. "

Mi się tak podoba! Jakoś przez te cztery lata istnienia bloga nikt nie zgłaszał zastrzeżeń... boję się, że musisz się przyzwyczaić.

"Mimo wszystko ludzie jednak kupują/czytają/wybierają opakowaniem, również tekst pisany."

Więc odrzuci ich moje opakowanie i pójdą sobie na inne blogi? Ojej, nie pomyślałem o tym. To straszne! Cały mój plan na bogatą emeryturę legł w gruzach.
-
2010/11/18 11:45:39
@Jakoś przez te cztery lata istnienia bloga nikt nie zgłaszał zastrzeżeń...

Tak, a przelew poszedł dziś, przysięgam.
-
2010/11/18 20:58:56
"Więc odrzuci ich moje opakowanie i pójdą sobie na inne blogi? Ojej, nie pomyślałem o tym. To straszne! Cały mój plan na bogatą emeryturę legł w gruzach."

Ja od początku podejrzewałam, że odpowiedź może być w tym duchu, ale weszłam by sprawdzić :D Może czasem zajrzę, mogę ostatecznie ciut ochronić mój wzrok zmniejszając kontrastowość ekranu ;)

Choć jeśli się szanuje nie tyle nowego, co swoich stałych wiernych czytelników jakim jest prawdopodobnie licorea_bart , to można czasem iść na kompromis.
Może nie wszyscy, którzy nie maja sentymentu do Atari mają pusto w głowie.
Twój blog, Twój wybór.
Moje oczy, mój wybór.
Pozdrawiam serdecznie :)
-
wo
2010/11/18 22:17:38
@iks
"Może czasem zajrzę, mogę ostatecznie ciut ochronić mój wzrok zmniejszając kontrastowość ekranu ;) "

Są znacznie skuteczniejsze metody, można przeguglać pod "sposób na Orlińskiego". Większość przeglądarek pozwala na wymuszenie własnego CSS (pliku z opisem tych wszystkich czcionek i kolorków). Są pośrednie serwisy typu Google Reader. Dla chcącego sprawa jest do rozwiązania.

Ja swojego bloga czytam regularnie i czytam go właśnie w swoich kolorkach (choć czcionką jest na mojej przeglądarce śliczne applowskie Monaco; ogólnie ustawione jest tak, żeby się wyświetlało tym, co użytkownik podał jako swoje ulubione monospace). Po prostu podoba mi się tak jak jest :-).
-
2010/11/22 10:43:00
Nie mogę niestety skorzystać z porad, choć bardzo mi miło, że pokusiłeś się o przewodnik. Mam tylko Eksplorera a komputer, z którego korzystam nie jest moją własnością i nie mogę sobie na nim instalować czego chcę.
Pisz dalej ciekawie, siedź dalej w "jaskrawym sweterku" jeśli to Cię uszczęśliwia.
Pozdrawiam, może czasem zajrzę :)
-
2010/12/08 16:26:24
@wo
Z całym szcunkiem, ale czy poniższy akapit
tylko dla mnie wygląda jak bełkot?

Komunizmem nazywam więc ten syf, który był tutaj, słowem socjalizm posługując się wobec wszystkich demokratycznych form kontynuacji tradycji II Międzynarodówki. Ta konwencja zawiedzie nas przy opisie zamierzchłej historii, do której przecież stan wojenny trafił już razem z Wiosną Ludów. Ale dobrze pasuje do współczesności."
-
2010/12/16 14:56:14
@iks54
"Mam tylko Eksplorera a komputer, z którego korzystam nie jest moją własnością i nie mogę sobie na nim instalować czego chcę. "

Nawet na korporacyjnym komputerze z IE6 zmiana kolorów na swojskie czarne na białym to 6 kliknięć: Narzędzia- Opcje internetowe- Dostępność- Ignoruj kolory- OK- OK