Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Muzyka na Halloween

Na festiwalach filmowych najfajniej jest trafić na odjechany ostatni pokaz. Tak późno, że już wszyscy się pogodzili z tym, że przepadnie im normalna komunikacja, więc nastawieni są na nocny, taksówkę albo afterkę w tętniącym życiem centrum wielkiego miasta.
W tym przypadku: Wrocławia, bo niniejszą notkę piszę ku czci filmu „Muzyka dla truposzy”, który zostanie w mojej pamięci zapisany jako jedno z najprzyjemniejszych wspomnień z festiwalu. Jak to na festiwalach, poszedłem na niego w ciemno, pod wpływem przypadkowego impulsu. I bardzo to sobie chwalę.
Film jest fabularnym dodatkiem do płyty nieznanego mi zespołu Califone, zatytułowanej „All My Friends Are Funeral Singers”.
Ilustruję wideoklipem do tytułowej piosenki, który zmontowano z materiału filmowego. Daje dobre wyobrażenie nastroju filmu. Wyreżyserował go członek zespołu, reszta zaś gra dusze muzyków uwięzione w pewnym amerykańskim Domu W Którym Straszy.
Główna bohaterka jest medium, które porozumiewa się z tymi duchami. Pozwala jej to zarabiać na życie, nawet - jak to widzimy - całkiem nieźle. A mimo to przede wszystkim chciałaby ten dom jakoś wreszcie wyegzorcyzmować.
Fabuła jest bardzo prosta, film jest przede wszystkim pretekstem do słuchania takiej właśnie jak powyżej, sennej i odjechanej muzyki. Najlepiej z promilami we krwi albo fajeczką w dłoni. Oczywiście, jako praworządny obywatel zalecam to pierwsze.
poniedziałek, 25 października 2010, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/25 19:05:12
Mnie się od razu przypomniał Monster Mash Bobby`ego Picketta. W tej tubce są fajne kawałki jakiś starych horrorów ze śmiesznymi potworami, kiedyś wytropię wszystkie.
-
2010/10/25 19:31:46
Niezły kawałek. Moja propozycja na święto truposzy to Dead Man Neila Younga, i love it.
-
2010/10/25 20:02:50
Podchodzi pot Fat Old Sun flojdów. Ale na tej samej zasadzie Biały Miś podchdzi pod Beatę
-
2010/10/25 20:30:59
nie pamiętam, czy przypadkiem nie odkryłem tego u ciebie w zeszłym roku, w każdym razie natychmiast przypomina mi się halloweenowy projekt: Dead Man's Bones

cudo po prostu :D

www.youtube.com/watch?v=to7PxdyEdDw
-
2010/10/25 20:48:57
@wo
"do płyty nieznanego mi zespołu Califone"

Kiedyś linkowałem tu w komciach do notki o nim na wiki, jakoś odczapistycznie, ze względu na jakieś dziwne religijne sample przy końcu jednego z ich kawałków. Nie pamiętam kontekstu zupełnie, bo czasem tu przywalam zupełnie od czapy. Lubię Califone generalnie. Mają niezłe różnice czasem pomiędzy albumami. Np. Roomsound i Deceleration One są średnie porównywalne.
-
2010/10/25 20:49:33
@ja
średnio
-
2010/10/25 21:12:48
W zasadzie miałem na myśli Deceleration Two. Pomyliło mi się. Deceleration One nie znam i właśnie odsłuchiwałem króciuteńkie fragmenciki na Amazonie. No, ale porównanie z Roomsound w przypadku obu wypada podobnie, z tego co słucham.
-
2010/10/25 21:24:11
O, już wiem do czego wtedy linkowałem. Numer się nazywa Tayzee Nub, jest z płyty Roomsound i w ostatnich jego 15 sekundach w tle jest modlitwa po polsku (taka ciekawostka tylko odczapistyczna, jakby co).
-
2010/10/25 21:33:58
@muzyka na halloween
Solowa płyta CEO (czyli bardziej depresyjnej połowy Tough Alliance) najfajniej brzmiała latem, ale w okolicach Halloween też jest nieźle. Zwłaszcza w tym klipie:
vimeo.com/12077255
-
2010/10/25 21:54:48
Jeju, ale nawaleni.
-
2010/10/25 22:00:11
Mój halloweenowy Nr 1 - Bauhas: www.youtube.com/watch?v=OKRJfIPiJGY
-
wo
2010/10/25 22:05:56
Ludzie w naszym wieku, jeśli w ogóle linkują do "Bela Lugosi's Dead" na YT, to powinni używać wyłącznie czołówki filmu pod idiotycznym polskim tytułem "Zagadka nieśmiertelności". To przecież jedno z filmowych doświadczeń pokolenia!

www.youtube.com/watch?v=244qvxxy0N0
-
2010/10/25 22:12:50
Heh. Właśnie wygrzebałem recenzję Roomsound autorstwa niejakiego Easleya www.tinyurl.pl?mGzVFgRj i jedno zdanko muszę przytoczyć, bo mi się spodobało, chociaż nie wiem, czy sam autor tekstów by z tym akurat nie polemizował, gdyby ktoś mu coś takiego prosto w twarz rzekł. A zdanko to: "Rutili's vocals are bizarre, mumbled, surreal, mystic, indistinguishable and typically nonsensical; they don't exist to push any kind of message but rather as an exercise in metrical experimentation".
A na Halloween to bym proponował Deceleration Two.
-
2010/10/25 22:34:02
@"Zagadka nieśmiertelności"

Ale tam jest niepełna wersja.
-
wo
2010/10/25 22:39:56
@martin
"nie wiem, czy sam autor tekstów by z tym akurat nie polemizował, gdyby ktoś mu coś takiego prosto w twarz rzekł"

Ha! Siedziałem obok Rutiliego na służbowym lanczyku, zresztą w towarzystwie znanego dziennikarza telewizyjnego Michała Chacińskiego (ha! z cyklu "obracam się wśród znanych i lubianych!"). Poza tym po pokazie było tradycyjna opcja "Reżyser Odpowiada Na Pytania Z Sali". Na tej podstawie mogę zasymulować jego odpowiedź. Byłoby to coś w stylu, "well, maybe". "Umm, who knows". Albo po prostu "I agree! Are we good to go?".
-
2010/10/25 23:50:35
Ktos powyzej wpomnial utwor Dead Men. Co prawda niezbyt hellowenowo ale tez Neil Young.www.youtube.com/watch?v=GZFtWxFBAkg
-
2010/10/26 00:12:16
Bauhaus też superowy i widzę, że mam film do nadrobienia. Nie obejdzie się jednak bez hejvimetalu: I Love the Dead by Alice Cooper.
-
2010/10/26 00:51:26
@wo
Jak doczytałem w jednym z wywiadów, oni proces tworzenia muzyki miewali też całkiem niezły. Namawiali się np., że zrobią coś trochę jakby Led Zeppelin lub Can, a potem wychodziło co innego. Albo kombinują jak tu zakosić bollywoodzkiego beat'a z myślą o Can jednocześnie. I potem efekt taki, że jak nie powiedzą słuchaczowi, to słuchacz może sobie zgaduj zgadula całe życie. To w sumie niezła metoda jest, bo ani Can ani Led Zeppelin ani Bollywood u nich potem nie słychać i wychodzi całkiem oryginalnie. Tyle, że trzeba mieć na to wyjątkowo nastrój, zupełnie jak i na Can, więc tu może jakiś wspólny mianownik można od biedy znaleźć. Choć wiadomo, że jak ktoś brzydzi się krautem, to go traktorem się nie zaciągnie. A Califone jakby z deka świeższe, więc może prędzej da się namówić kogoś do współczesnych eksperymentalnych post-rockowych jazd brzmieniowych. Tutaj oczywiście wiadomo, że co innego okołobluesowe jeszcze jęki z Roomsound, a co innego instrumentalne odjechane serie typu Deceleration. Z Led Zeppelin to ja jednak zupełnie rozkładam ręcę. W ogóle nie widzę tutaj żadnego linka. Może pominąłem niektóre albumy, na których to słychać w istocie.
-
2010/10/26 01:05:29
Ad. Can i Califone. No chyba, że już będziemy się doszukiwać podobieństw między artykulacją w grze na gitarze na załączonym nad notką klipie z brzmieniem instrumentów perkusyjnych w kawałku Future Days, choć ten pierwszy numer zdecydowanie wolniejszy. No to może... Ale na tej zasadzie, to takie "podobne" elementy by i w Calexico znalazł na upartego. Taka se przytłumiona z deka psychodeliczna rytmika.
-
2010/10/26 01:53:31
@bantus: widzę, że mam film do nadrobienia

Don't. Być może ćwierć wieku temu robił wrażenie, ale ja popełniłem ten błąd, że obejrzałem "The Hunger" dopiero w roku 2010 i stężenie koszmarnego kiczu oraz fabularnych kretynizmów o mało mnie nie zabiło. Jeśli lubisz drinking games, spróbuj wychylić kolejkę za każdym razem, gdy kamera pokazuje powiewające na wietrze firany or compatible - najdalej po pół godzinie wylądujesz na detoksie.
-
2010/10/26 01:59:48
"Ha! Siedziałem obok Rutiliego na służbowym lanczyku, zresztą w towarzystwie znanego dziennikarza telewizyjnego Michała Chacińskiego (ha! z cyklu "obracam się wśród znanych i lubianych!")."

Może jestem spaczony przez czytanie tego bloga, ale odniosłem przez te parę dni wrażenie, że ty dużo bardziej się rzucasz w oczy od Michała. On kiedyś czasem się pojawiał w TVP, ale teraz to nie wiem. Młodzi ludzie nie oglądają TV. Za to w "Wyborczej" co chwila widzę zdjęcie tego łysego z chytrym uśmieszkiem. Pytałem się o to ludzi, ale oni tylko żałowali, że Varga nie przyjechał.
-
wo
2010/10/26 08:51:45
@ogozo
"Młodzi ludzie nie oglądają TV."

Za to tłumnie czytają prasę papierową, chłe chłe chłe.
-
2010/10/26 09:02:58
No, to sie zacząłem zastanawiać nad memem "piosenka na Halloween"... mając do wyboru hity takie jak "Cementery polka", czy "God's away on business", albo nawet "Dirt in the ground" (ja mam bardzo wąskie horyzonty muzyczne), jednak najbardziej chyba pasuje mi to:

listen.grooveshark.com/#/s/Widow+s+Grove/2Lgap
-
2010/10/26 10:37:54
@dr_jcw
"Dirt in the ground" (ja mam bardzo wąskie horyzonty muzyczne)

Wąskie, nie wąskie, Waits mógłby spokojnie kwestować na Powązkach. To słodki numer jest i ciary mogą pójść, jak kto wrażliwy. Nawiasem, nadaje się na pierwszego listucha, popieram.
-
2010/10/26 10:39:31
@dr_jcw
A popieram Waitsa, bo ten link z Twoim ostatecznym wyborem mi nie hula.
-
2010/10/26 11:27:47
@martin.slenderlink
"A popieram Waitsa, bo ten link z Twoim ostatecznym wyborem mi nie hula"

Tu jest:
www.youtube.com/watch?v=Knf_Ig24gVY

A poza tym - jaki Halloween? Jak na Waitsa to jest wyjątkowo cukierkowy kawałek, tak muzycznie, jak tekstowo (nie licząc końcówki a la Nick Cave, ale w soundtracku na Halloween przecież liczy się nastrój, a nie ironiczny twist, który trzeba wyłapywać wsłuchując się w tekst). Mój wybór: albo Dirt in the Ground, albo Whistlin' Past the Graveyard.
-
2010/10/26 12:02:40
@Nick Cave

No tu to można by całe płyty wrzucać, trup gęsto się ściele.
-
2010/10/26 16:22:51
@bantus
No, ale to chyba nie chodzi o samo ścielenie się trupa. Prędzej o sen o tych/seans z tymi, którzy odeszli, nie? Albo kolejną refleksję: 'no, a co znami?' - i tu Waits śpiewa to, co w każdej kulturze już zostało milion razy zaśpiewane: 'we're all gonna be itd'. Nie to jest istotne, że Jack the Ripper kogoś tam załatwił, a zupełnie co innego.
-
2010/10/26 17:59:35
Jeśli piosenki na Halloween, to tylko Miguel and the Living Dead. Albo Rammstein i Heirate mich.
-
2010/10/26 18:48:48
A o Misfits ktoś jeszcze pamięta? Szczególnie ten stary z Danzigiem, słuchając aż się chce podłubać w dyni.
-
2010/10/26 22:14:10
@martin.slenderlink
"No, ale to chyba nie chodzi o samo ścielenie się trupa. Prędzej o sen o tych/seans z tymi, którzy odeszli, nie? Albo kolejną refleksję: 'no, a co znami?' - i tu Waits śpiewa to, co w każdej kulturze już zostało milion razy zaśpiewane: 'we're all gonna be itd'. Nie to jest istotne, że Jack the Ripper kogoś tam załatwił, a zupełnie co innego."

Zależy czy to ma być Halloween, czy Dzień Refleksji i Zadumy (mam nadzieję, że mi ręka zadrży i nie włączę telewizora) oraz Zaduszki Dżezowe.
-
2010/10/27 01:52:49
@bantus
"Zależy czy to ma być Halloween, czy Dzień Refleksji i Zadumy (mam nadzieję, że mi ręka zadrży i nie włączę telewizora) oraz Zaduszki Dżezowe".

A czy to się jeszcze nie zlało w jedno? Przecież globalna kultura masowa jest tak samo wszędobylska jak i ten kanał, przed którego włączeniem masz się powstrzymać. I tak Ci się samo wciśnie. Zresztą, nawet w jakimś "ścisłym" Haloween Cave i jego przysłowiowe Dżeki de Ripery nie stanowią chyba sedna.

A zaduszki dżezowe to się niby gryzą z Halloween, bo za mało w nich heavy metalu, czy o co chodzi? A z zadumą co jest nie tak? Ci Celtowie to rzeczywiście byli tak strasznie oddaleni od Dziadów wileńsko-kowieńskich?
-
2010/10/27 06:07:54
Wg mnie do Halloween nic nie pasuje lepiej niż horror punk - idealnie oddaje radośnie kampową atmosferę, a w Polsce dodatkowo można podpaść cenzorom i wkurzyć stare dewoty:] Poza tym, jaki jest sens polecania piosenek, które i tak już wszyscy znają? Kilka przykładów z pogranicza rockabilly i ww. gatunku:

horrorpops - youtu.be/O7z170H0jUc w czasach świetności byli - podobno, bo sam nie widziałem - nie do pobicia na scenie (zapewne przez te tancerki go go:) gdyby ktoś przypadkiem polubił głos wokalistki to polecam zwłaszcza ich wersję rebell yell.

zombina and the skeletones - youtu.be/1a4q_KMzqnU
to już w zasadzie pop; ich najlepsza piosenka to wg mnie 'end of the world' ale jedyny youtubowy klip w sensownej jakość poprzedzony jest wstępem trwającym jakoś minutę i 15 sekund

scary bitches - youtu.be/cjw4AWoHr2k
tutaj bez komentarza bo to grubaski

misfits - youtu.be/lgSLz5FeXUg
wspominał ich już pan.woland więc pozwoliłem sobie podlinkować; super jest to jak w początkach grupy Glen Danzig przypominał z wyglądu dziewczynkę, a pod koniec wspólnego grania już raczej conana. w Polsce, obok wspomnianego wcześniej miguel and the living dead, nieźle radzi sobie cover band w języku autochtonów - 666 aniołów

Chętnie wrzucałbym i wrzucał, bo podobnych zespołów jest multum ale do poranka już mało daleko, a poza tym głupio byłoby zostawić komentarz dłuższy niż pierwotna notka (zwłaszcza, że jest to mój pierwszy:). Pozwolę sobie jeszcze tylko na umieszczenie ostatniego linka youtu.be/vFwYJYl5GUQ - black no. one, na pamiątkę zmarłego pół roku temu wokalisty type o negative. Piosenka zresztą wybitnie świąteczna, choć jak znam życie w rankingu Halloweenowych utworów ostatecznie i tak zatriumfuje Tim Curry.
-
2010/10/27 11:46:19
@duzo.mleka
"Black no. one, na pamiątkę zmarłego pół roku temu wokalisty type o negative"

Ło, to on nie żyje. Jakoś umknął mi ten news. Moje koleżanki z liceum pewnie uroniły łezkę. Taki był duży i taki gruby głos miał. I te teksty.
-
2010/10/27 12:18:01
Type O Negative?
Gdyby nagrywali cokolwiek u Steve'a Albiniego, zapewne zamknąłby im system wentylacji, wspomagający usuwanie smrodu z pierdnięć.
-
2010/10/27 12:44:06
@mig_watch
"fart exhaust closed"

Patrząc na ich twórczość widząc te wykręcone gały, gdy dusza śpiewa: "Loving you was like loving the dead" i posiłkując się rozdziałem dwunastym z Anatomii ludzkiej destrukcyjności Ericha Fromma, to mogłoby im się spodobać.
-
2010/10/27 14:52:43
@martin.slenderlink
"A czy to się jeszcze nie zlało w jedno?"

U nas? Jeszcze nie. Halloween to taki turpistyczny sylwester, zupełnie inny klimat niż Wszystkich Świętych, znicze na grobach, refleksja i zaduma w tefałenie - why so serious?

"I te teksty."

My girlfriend's girlfriend
She's my girl too.

;-)