Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
O dopalaczach (nudne)
Histerię związaną z dopalaczami obserwuję z niesmakiem, tak dużym, że początkowo nawet nie chciałem tego komentować. Czasem jednak trzeba Dać Świadectwo (hurtowo nadrabiając: Irvinga wpuścić, bo wolność słowa; za tortury CIA ścigać, bo prawa człowieka).
Idea zapobiegania narkomanii poprzez ustalenie listy substancji zakazanych ma mniej więcej ten sam feler, jak zapobieganie przeklinaniu przez ustalenie listy słów zakazanych. Nawet jeśli spróbujemy ją ułożyć i bezwzględnie egzekwować zakaz wypowiadania zabronionych słów, to po prostu ludzie zamiast „dupa” będą mówić „pupa” i wyjdzie na to samo.
Podobnie jest z narkotykami. Zabronić posiadania amfetaminy nie sztuka, ale przecież farmacja zna gazylion substancji o podobnym działaniu. Nie można ich tak wszystkich po prostu hurtem zakazać, bo to zarżnęłoby rynek farmaceutyków i parafarmaceutyków.
Załóżmy jednak, że machniemy ręką na ten rynek. Po co nam lekarstwa na kaszel, depresję czy zaburzenia łaknienia. Obejdziemy się bez nich w imię ratowania naszej młodzieży. Pozostaje jeszcze ważniejszy problem: nie da się zatrzymać największej fabryki chemicznej, jaką jest flora, bezczelnie panosząca się po lasach, łąkach i nawet miejskich trawnikach.
Rośliny cały czas produkują substancje psychoaktywne. I dotyczy to nie tylko specjalnych roślin, które potrafią rozpoznać policjanci, ale także byle jakich chwastów, jak szałwia wieszcza czy bieluń dziędzierzawa.
Tę pierwszą dopisano na zakazaną listę w tej bezsensownej nowelizacji ustawy z 2009 roku, przygotowanej w pośpiechu przez posłów ulegajacych klasycznej panice moralnej z cyklu „szybko, coś trzeba zrobić!”. Chciałbym zobaczyć policjanta, który na pierwszy rzut oka odróżni susz Salvia divinorum od suszu Salvia officinalis.
Konsekwentne zwalczanie w przyrodzie wszystkiego, co może być psychoaktywne, wymagałoby regularnego opryskiwania herbicydami każdego zielonego skrawka, bo cholera wie, czy nie zalęgły się na nim niedozwolone grzybki, zioła czy krzaczki. Oraz wykreślenia niektórych ziół z kuchni, bo najarać się można byle kocimiętką.
Powiedzmy jednak, że uznamy to za warte szlachetnego celu ratowania naszej młodzieży przed zgubą. Poradzimy sobie bez syropku na kaszel, poradzimy sobie i bez przypraw ziołowych. Pozostaje jeszcze chemia przemysłowa i chemia gospodarstwa domowego.
Wszystkie chemiczne rozpuszczalniki - nie tylko eter! - gdy wdychane, zaburzają przewodnictwo nerwowe, a więc mogą wywołać takie czy inne otumanienie. Jak sobie wyobrażacie życie bez klejów, farb, paliw i lakierów?
Pośpieszne dopisywanie kolejnych substancji przyniesie więcej szkody niż pożytku - będzie blokować rozwój również rodzimej farmacji, a młodzież szukająca chemicznych podniet będzie się przesiadać z roślin mniej szkodliwych (szałwia) na bardziej szkodliwe (bieluń).
Albo będzie wąchać klej, jak za mojej młodości. I to dopiero tragedia, bo to już ordynarne mordowanie komórek nerwowych, a nie jakieś tam łaskotanie synaps transmiterami.
A wszysto w dodatku z góry skazane na porażkę, bo kompletnej listy Wszystkiego Co Psychoaktywne po prostu nie da się ułożyć. Nie wiem, jak to wytłumaczyć posłom, żeby do nich dotarło?
Rozwinę analogię ze wstępu do tej notki. Dlaczego nie da się ułożyć kompetnej listy Wszystkich Możliwych Brzydkich Wyrazów? Bo nie dość, że zawsze mogą wymyślić jakieś neologizmy (patrz: „Szewcy” Witkacego), to jeszcze ogromne są możliwości gry półsłowek (murwa kać).
Podobnie jest z farmacją - często środek psychoaktywny zachowuje z grubsza swoje właściwości, gdy zmienimy jeden podstawnik. Stąd liczne pochodne amfetaminy, które działają podobnie, ale formalnie są inną substancją.
Widziałbym więc wyjście w rygorystycznym pilnowaniu, żeby rekreacyjne dragi trafiały tylko do świadomego, dorosłego konsumenta (nie mam nic przeciwko podbiciu progu do 21 lat). Oraz bardzo poważnym ograniczeniu ich reklamowaniu, m.in. uniemożliwiającego reklamę trafiającą do młodzieży. No i surowej skarbowej kontroli wszystkich, którzy czymś takim handlują. Czyli: w podobnych obostrzeniach, jakim jest poddawany etanol - nasz ulubiony legalny narkotyk. A nawet jeszcze radykalniejszym.
Ale zapobieganie narkomanii przez wydłużanie listy zakazanych środków to pomysł chory i przeciwskuteczny.
piątek, 24 września 2010, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/24 18:54:36
Obvious notka is obvious, Panie Redaktorze.
-
2010/09/24 19:05:01
Nie sądzę, żeby mówienie o nielogiczności polskiego prawa w kwestii używek w ogóle miało sens. Jasne, że to nie ma sensu. Jest tak wiele zakaznych używek pod każdym względem mniej szkodliwych niż alkohol czy papierosy, że tutaj jesteśmy tak daleko od logicznego rozumowania, jak możliwe.

Ale czy to w ogóle może być dziwne, jeśli 48% ludności głosowało na kolesia, który się zdziwił, słysząc od dziennikarza o powiązaniu konopii z marihuaną? No raczej nie. I to nie jest losowe powiązanie chyba, bo z tego co wiem większość Polaków jak usłyszy "narkotyk" to nie słucha dalej, tylko krzyczy: "a kysz!".

Myślę, że ciekawa mogłaby być rozkmina, dlaczego tak jest. Teoretycznie postęp powinien jakoś to zmienić, bo młodzi i wykształceni są zdecydowanie bardziej chętni wszelkim legalizacjom, złagodzeniom itp. Ale od lat 60. minął gros czasu i jest chyba gorzej, niż lepiej. Czemu u nas Anton Chigurh ciągle nie przychodzi w tej kwestii? Pamiętam, że odnośnie sekularyzacji mówiłeś o papieżu Polaku jako hamulcu, ale teoretycznie przecież Kościół nie ma nic wspólnego z potępianiem używek? A jednak widzę pewne powiązanie, na przykładzie np. Czech, Holandii, czy poszczególnych stanów USA - im mniej religijności, tym więcej przyzwolenia na zapalenie trawki.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, dość ogólne, że to jednak kwestia przywiązania do tradycji. Alkohol - mózgojeb naszych przodków - jest spoko, ale jakieś wynalazki Chińczyków czy czarnych, to po prostu musi być złe.
-
2010/09/24 19:38:08
Ta nielogiczność jest bardzo smutna. Smutno mi się robi, kiedy przypominam sobie tych wszystkich ludzi, którzy są przeciwni legalizacji marihuany (co jest w istocie legalizacją wciągania do płuc dymu, który powstaje w wyniku spalania chwasta... chwila, chwila! wciąganie dymu do płuc? gdzieś to już widziałem!), bo tak, bo ludzie się po niej śmieją jak idioci, bo można mieć złą fazę i się zdołować. Na szczęście nieprzytomni, zarzygani albo też tłukący się po mordach (lub tłukący np. swoje dzieci) ludzie nie są odchyleniem od społecznego wzorca. "Nie wyobrażam sobie wyjścia w plener bez browarka!" No i są też jakieś głupie opowiastki w stylu: "po marihuanie można sprzedać dom za 2 złote albo wyskoczyć z okna".

A szałwii szkoda! Miałem okazję spróbować, jak jeszcze była legalna i muszę przyznać, że bardzo interesująca rzecz. Polecam serię filmików "robienie czegoś po szałwii", na czele z tym: http://www.youtube.com/watch?v=EVllL4tNZsI

-
2010/09/24 19:52:11
@
"48% ludności głosowało na kolesia, który się zdziwił, słysząc od dziennikarza o powiązaniu konopii z marihuaną?"

To jest z dupy myślenie. Od prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej też oczekujesz wiedzy na temat flag SYN i ACK w pakietach TCP/IP? Ja oczekuję od polityka, żeby był sprawnym organizatorem i umiał się przyznać do niewiedzy na zasadzie: "nie wiem, nie znam się, ale zapytam ekspertów i wtedy wyrażę swoje zdanie".
-
2010/09/24 19:58:10
i jeszcze a'propos głosowania na Kaczyńskiego:

To mnie najbardziej wpieniało w kampanii wyborczej: wszyscy się pytali o poglądy na różne sprawy obyczajowe, gospodarcze itp, a nikt o kompetencje: czy zna pan angielski lub inne języki obce? Czy umie pan łatwo nawiązywać kontakty z rozmówcami? Czy da pan radę godnie reprezentować Polaków i sznurówki w pana butach nie będą się strzępić? Jak będzie pan współpracował z (ewentualnie nawet opozycyjnym rządem)? Itd itp. Zamiast tego jakieś pierdoły o rzeczy, które nie zależą od prezydenta, tylko od rządu.
-
2010/09/24 21:01:51
@ młodzi i wykształceni są zdecydowanie bardziej chętni wszelkim legalizacjom, złagodzeniom itp. Ale od lat 60. minął gros czasu i jest chyba gorzej, niż lepiej.

Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji Brak edukacji

i tak jeszcze można przez dziesięć tysięcy linijek. Brak rzetelnych tekstów w mediach, nie licząc zrywowych akcji, typu My, Narkopolacy, które niewiele zmieniają. Fatalny obraz usera w mainstreamowych mediach, któremu nie pomagają akcje typu zablokujmy w pizdu miasto, niech się wkurwią - warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8407250,Nie_ma_zgody_na_marsz_Wolnych_Konopi.html - i koszmarna niezborność działań jedynego tak naprawdę aktywnego środowiska, czyli Wolnych Konopi. Urbańskie legendy, wypełniające każdy zakątek internetu dla starych ludzi: zielonemity.republika.pl/ do których nie dociera żadna rzetelna informacja. Lata idiotycznej monarowskiej propagandy i brak kulturowego wsparcia dla używek - nie sposób sobie wyobrazić np czegoś takiego jak Weeds w wersji pl. Brak efektownych comingoutów na modłę homoseksualną, w stylu i co, że palę, oprócz tego jestem dokładnie taki sam, jak ty, ty i ty, które mogłyby nieco unormować wizerunek użytkownika (cała notka o tym: www.ultramaryna.pl/mkk/?p=1867 ale komentarze są ciekawsze). I to głównie dzięki tym brakom panowie posłowie mogą sobie wymyślać co głupsze ustawy ograniczające dopalacze, nie zauważając przy tym, że tak właściwie sami stworzyli rynek na te syfiaste półśrodki. Jak na razie dopalacze przydają się tak właściwie do jednego - testowane live - di pokazywania panom z policji, ze to co palę, pochodzi z legalnego woreczka, a nie z tego, którego nie znaleźli. Co nie zmienia, ze tych wszystkich idiotyzmów ze ściganiem pojedynczych molekuł przy pomocy kolejnych ustaw i poprawek do ustaw, dałoby się spokojnie uniknąć, kierując pieniądze na rozsądną akcję edukacyjną i starania o depenalizację środków jak dotad nielegalnych.
-
2010/09/24 21:10:12
@ wo: "Oraz bardzo poważnym ograniczeniu ich reklamowaniu" - ograniczeniu ich reklamowania.
-
2010/09/24 21:40:12
"Pośpieszne dopisywanie kolejnych substancji przyniesie więcej szkody niż pożytku"

Szcególnie to co robią Ci mordercy, frywolnie eksperymentująć z fenyloetyloaminą i tryptaminą.
Nie mam depresji, ale z chęcią zakazałabym badań nad lekami antydepresyjnymi, gdyż Jezus i modlitwa uleczy nawet raka.
-
2010/09/24 21:58:15
@wo
Odczuwam pewien niedosyt po DF, mam nadzieję, że jeszcze coś o "Wall Street" się pojawi.

@psycho-używki
Rozumiem, że problemem są substancje silnie i szybko uzależniające jak nikotyna czy heroina, które niszczą zdrowie indywiduów i powiększają dziurę budżetową. Może ich zakazanie to najlepsze z rozwiązań, choć nie jestem za bardzo przekonany, ale z pewnością nie należy karać uzależnionych, raczej leczyć i pomagać wyjść z nałogu.

Co komu jednak szkodzi takie LSD, które ani nie uzależnia ani nie jest specjalnie przyjemne i raczej mało kto szybko po nie sięgnie po raz kolejny? Zioło nieszkodliwe nie jest, w końcu smoła osadza się z płucach jak po fajkach, ale nie uzależnia jak tytoń. Politykom trudno się dziwić, bo zdaje się opinia społeczna jest zdecydowanie przeciw i to mnie zastanawia.

Najważniejszy argument dla mnie to ten z kryminalistyki. Zakazanie substancji na które jest tak duży popyt, to wręczenie czarodziejskiego młynka zbrojnym grupom przestępczym. Ludzie nie wyciągnęli żadnych wniosków z historii prohibicji, nawet dziś nie widzą bezsensu wywoływania wojny o narkotyki. To co się stało w ciągu kilku lat w Meksyku w głowie mi się nie mieści.
-
2010/09/24 22:21:42
He he nawet w telewizjach śniadaniowych o tym dyskutowali: www.youtube.com/watch?v=X92dCwFsOOs
-
2010/09/24 23:15:45
@braineater
"nie sposób sobie wyobrazić np czegoś takiego jak Weeds w wersji pl"

Mówisz, masz ;-)

trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,90289,8399692,Rumia__matka_z_synem_na_czele_gangu_narkotykowego.html
-
2010/09/24 23:16:09
@Zakazanie substancji na które jest tak duży popyt, to wręczenie czarodziejskiego młynka zbrojnym grupom przestępczym.

Moim zdaniem to policja/cbs/cba/wtf powinna taka ustawe raz na pare lat zglaszac w sejmie w ramach "zakupu kontrolowanego" i brac potem pod lupe lobbystow, ktorzy ja pomagaja przepchnac.
-
2010/09/24 23:18:06
Pamiętam jak parę lat temu czytałem, że nieletnia młodzież na Wyspach Brytyjskich lubi sobie na imprezach latać na w pełni legalnym gazie rozweselającym. Wot, zawsze damy rade jakos muzk znokautowac.
-
2010/09/24 23:22:38
Mnie się wydaje, że legalizacja miękkich dragów znacznie dowaliłaby dopalaczom. Gdyby ludzie mieli do wyboru legalnego skręta i legalne, ale syfiaste dopalacze, wybraliby pierwsze.
-
2010/09/24 23:30:42
Zakazać powietrza! Bo się ćpuny będą hiperwentylować.
hyperreal.info/node/1789#axzz10U7FqVrr
Z tym, że wtedy grozi inne niebezpieczeństwo.
en.wikipedia.org/wiki/Fainting_game
-
2010/09/25 00:00:10
Na zachodzie panie domu chętnie się szprycowały środkami przeciwbólowymi, nasennymi itp. ciekawe jak u nas wyglądają statystyki? Niedawno zmarła np taka starsza pani uzależniona od nastu lat od Tramalu, to akurat na receptę, ale w końcu znalazła lekarza, który jest przepisywał. I nie ma wzmożenia moralnego w takich sprawach.
-
2010/09/25 00:43:25
@bantus
"Co komu jednak szkodzi takie LSD, które ani nie uzależnia ani nie jest specjalnie przyjemne i raczej mało kto szybko po nie sięgnie po raz kolejny?"

O, to, to. Mój subiektywny odbiór jest identyczny. Z tym, że amatorzy częstego sięgania po kwas jednak istnieją. To nie jest tak do końca takie "mało kto". Znałem ludzi z takim typem osobowości, że ich to strasznie bawiło i nie mogli się doczekać. To pewnie od emocjonalności zależy. Różne są też skłonności. Dla niektórych niebezpieczne są używki z dilejem, dla innych ze spidem. Ja np. znalazłbym się zdecydowanie w tej drugiej grupie.

Jeśli idzie o tę akcję Wolnych Konopii, to prowadzący ją są dla społeczeństwa po prostu "zjaranymi łbami" z głupimi pomysłami, co więcej z zerowymi umiejętnościami PRowymi. Po pierwsze depenalizacja i częściowa legalizacja powinny mieć lepiej wyartykułowane uzasadnienia, zwłaszcza na użytek takiej kampanii. A tu wychodzi koleś, wiecie, teges, yo i mówi, że będzie dużo fajniej, ten, który chce zapalić będzie miał taką legalną możliwość i gadka w stylu "no i nikt mu nie sprzeda lewej baki". Gitara. To wszystko wygląda z zewnątrz mniej więcej tak, zwłaszcza dla konserwatywnego mieszkańca RP: "zjarany koleś, któremu ledwo gadka się klei, chce kopcić narkotyk bezkarnie i uważa, że jest zdrowy". To dużo lepiej, by wyglądało, gdyby określone rozwiązania uzasadniał zupełny "nieamator". Żeby to wyglądało na jakąś tam profesjonalną klasyfikacje z zewnątrz (w sumie nie ma znaczenia czy nawet próbował kiedyś, byle znał fachową literaturę, badania medyczne etc.). A nie luzak, który wychodzi i mówi: patrzcie, jaram, jestem cool. Do tego społeczeństwa to nie trafi. To jest społeczeństwo, które np. można byle kodeksem karnym omamić, żeby zyskać poparcie wyborcze i nie zwróci ono uwagi na stopien wykrywalności konkretnych przestępstw, na swoje obiektywne bezpieczeństwo.
-
2010/09/25 01:05:40
@ja
Konopi
-
2010/09/25 01:08:02
@ "Widziałbym więc wyjście w rygorystycznym pilnowaniu, żeby rekreacyjne dragi trafiały tylko do świadomego, dorosłego konsumenta (...) Ale zapobieganie narkomanii przez wydłużanie listy zakazanych środków to pomysł chory i przeciwskuteczny."
Daaah... To teraz poproszę o przepis, jak w państwie prawa wprowadzić takie ograniczenia bez tworzenia listy substancji kontrolowanych.
-
2010/09/25 08:23:07
Przypomina mi się teoria Neala Stephensona z "Zodiaca", że najlepsze dragi to najprostsze dragi. Dlatego najlepszy jest czysty tlen - tylko 2 atomy na cząsteczkę. Potem idzie N2O - 3 atomy, potem etanol - zaledwie 9. Wszystko powyżej to wielkie, skomplikowane cząsteczki, które nie wiadomo jak się wygną i do czego się w mózgu przyczepią.
-
2010/09/25 10:17:12
@martin.slenderlink
"To nie jest tak do końca takie "mało kto"".

Są też fani sado-maso, którzy lubią sobie przypalić skórę albo uzależnieni od adrenaliny, którzy z kolei robią naprawdę ekstremalne rzeczy, żeby dostać kopa. To jednak zjawiska, które nigdy nie zdobędą masowej popularności. Kwasu nie można przedawkować ani się nim zatruć, nie ma głodu ani tolerancji, można co najwyżej zrobić coś głupiego pod jego wpływem jak mówią miejskie legendy, bo nigdy nie spotkałem się z takimi akcjami.

Co do robienia głupich rzeczy po odurzeniu psychosubstancjami, to większość rodaków ma niejedną anegdotę do opowiedzenia albo jego znajomi, gdy film się urwał. Właściwie to większość tradycyjnych imprez polega u nas tylko i wyłącznie na zbiorowym odurzaniu się. No i jeszcze są przecież kaskaderzy i inni adrenaline junkie, którzy kości połamią nie raz nie dwa, żeby tylko doznać wyrzutu tej substancji do krwiobiegu - po zdiagnozowaniu niektórym przynajmniej powinno się zabierać prawko. Są jednak dorośli i pozwala im się bezkarnie igrać ze swoim zdrowiem i życiem, a przecież są też koszty społeczne i ekonomiczne każdego wypadku.

@język polityków
Wywiad z preziem przypomniał mi o komentarzu, który miałem rzucić pod jedną z poprzednich notek. Od czasów Marcinkiewicza politycy zaczęli mówić jak xsięża na kazaniu. Nie wiem czy to świadomy zabieg, czy kulturowy wpływ 30k czynnych kapłanów Mambo Dżambo w naszym kraju.

Ostatnio Komorowski miał jakieś przemówienie i przysięgam, że mówił kropka w kropkę jak xsiądz, ta sama intonacja, przydługie przerwy w zaskakujących miejscach zdania i podobny potencjał usypiający. Strasznie mnie to drażni, bardziej niż picie brudzia z biskupem przez eseldowców. Btw Miller mówił w tv, że to któryś arcybiskup upił Kwasa w samolocie. Jeszcze trochę i zatęsknię za peerelowską nowomową. JarKacz oczywiście bije na głowę wszystkich, bo on nie tylko mówi, ale chyba myśli jak xsiądz: Każdy musi się nad tym zastanowić, co łączyło atakujących krzyż ze światem kryminalnym, półświatkiem, który atakował tych pod krzyżem. Jak to się ma do Janusza Palikota (...)
-
2010/09/25 10:28:29
"Niedawno zmarła np taka starsza pani uzależniona od nastu lat od Tramalu, to akurat na receptę, ale w końcu znalazła lekarza, który jest przepisywał."

Szacuje sie, ze paracetamol tez zabija, chociaz nie ma psychoaktywnego dzialania. Koszty kontrolowana jego sprzedazy bylyby jednak tak wielkie, ze zaden rzad sie na to nie zdecyduje.

Czytam komentarze i widze, ze jestem jedynym, ktory chcialby dopalacze delegalizowac.
Nie wiem jakie to sa substancje i przyznam, ze nie chce mi sie szukac, ale moj niepokoj budzi handel tabletkami, ktore wytwarza sie w chinskich manufakturach albo firmach w Plocku, ktorych Dyrektor Generalny pracuje w garazu u swojej mamy.
Oczywiscie, zaden z nich nie robi badan i nie wie jakie sa uboczne efekty chemii, ktora wyprodukowal.
Konsument, ktory mial pecha, nie ma szans na to by pozwac handlarza i producenta, by mu wyplacal dozywotnia rente, za przeszczep watroby czy zaburzenia psychczne po stosowaniu dopalaczy.

Jezeli myslicie, ze legalizacja spowoduje, ze dopalacze w cywilizowanych warunkach zacznie produkowac Bayer czy inny Glaxo i problem sie rozwiaze, bo beda badania kliniczne przed dopuszczeniem substancji na rynek to sie mylicie.
Skoro Zenony Benony Polskiej Chemii potrafia podrobic proszek do prania i wstawic na polke w Carefour, to wyobrazcie sobie co sie bedzie dzialo z tabletkami, ktorych pol grama daje taka przebitke jak 10 kilo Vizira.
-
2010/09/25 10:41:43
"nieletnia młodzież na Wyspach Brytyjskich lubi sobie na imprezach latać na w pełni legalnym gazie rozweselającym. Wot, zawsze damy rade jakos muzk znokautowac."

Overrated. Testowalem, jak moja zona rodzila i pielegniarka przyniosla butle z gazem rozweselajacym. Nie bylo mi wcale wesolo a chcialo mi sie rzygac.
-
2010/09/25 11:04:12
@ Czytam komentarze i widze, ze jestem jedynym, ktory chcialby dopalacze delegalizowac.

Nie no, dlaczego, ja tez chętnie jestem za delegalizacją, tyle, że połączoną z depenalizacją środków obecnych o wiele dłużej i przetestowanych przez miliony konsumentów. Zwłaszcza po tym, jak zrobiłem sobie ostatnio wycieczkę najbardziej hardkorową linią autobusową w Hanystown, czyli busem linii nr 6, jadącym z Katowic do Gliwic godzinę i pięćdziesiąt minut, zaliczającym po drodze takie getta jak Chorzów, Świętochłowice, wszystkie możliwe Rudy Śląskie, Zabrze oraz właśnie Gliwice i praktycznie przy każdym bieda-osiedlu, przy każdych familokowych slumsach stoi buda z dopalaczami, czynna 24h/d. Na całej trasie naliczyłem 13 punktów sprzedaży i trochę mnie to zaczęło przerażać - zdecydowanie jestem za tym, żeby klienci tych punktów raczej hodowali sobie zdrowe krzaki na balkonach, bo mniej im się od tego w łbach pokurwi.
-
2010/09/25 11:04:29
@bantus
"Kwasu nie można przedawkować ani się nim zatruć, nie ma głodu ani tolerancji, można co najwyżej zrobić coś głupiego pod jego wpływem jak mówią miejskie legendy, bo nigdy nie spotkałem się z takimi akcjami."

No, ja też się nie spotkałem. Czy się nie można uzależnić? Nie wiem, nie jestem ekspertem. W końcu są dobre i złe tripy a user często zapodaje drug w jakimś celu (vide braineater dla higieny, choć on do "regularnej" grupy się raczej nie załapie, nawet jeśli robi to raz na rok). Ten, który bierze regularnie musi mieć chyba ciągle te dobre i mu się podoba. Z tolerancją, to nie wiem, czy masz rację? Czy regularny user nie musi większych dawek siekać? Pomijam coroczne akcje, bo z LSD chyba tak jest, że tolerancja jest gubiona szybko po odstawieniu. Nie?
-
2010/09/25 11:07:19
@braineater
"busem linii nr 6, jadącym z Katowic do Gliwic"

Hehe. Jechałem nim chyba w 2002 na winter reggae. Albo jakimś podobnym.
-
2010/09/25 11:08:24
@ Czy regularny user nie musi większych dawek siekać?

nie, bo po 4-5 dniach z rzędu i tak się nic nie dzieje, w sensie dostajesz kopa na kolorki i przez chwilę rzeczywistość przyjemnie miga, ale faza schodzi błyskawicznie. Stąd przerwy sa konieczne i im dłuższe tym lepiej. Dwa - faza kwasowa może czasem być dość wyczerpująca fizycznie, czego oczywiście na bani nie łapiesz, ale jak już zejdą ostatnie objawy euforii, to organizm dość wyraźnie sugeruje, że wolałby se dychnąć przez chwilę.
-
2010/09/25 11:20:36
@winter reggae

Reggae zima?
Brzmi jak koncert Behemota w Katedrze Oliwskiej.

"nie, bo po 4-5 dniach z rzędu i tak się nic nie dzieje, w sensie dostajesz kopa na kolorki i przez chwilę rzeczywistość przyjemnie miga, ale faza schodzi błyskawicznie"

Ty to jestes Adam Slodowy Polskiej Dragosfery.
-
2010/09/25 11:43:47
@miss.take

Pamiętam tylko Habakuka i jakieś laski w białych sukniach z bębenkami. Generalnie przez większość czasu gadałem ze znajomymi.

@braineater
Wiem, że wyczerpująca. Nigdy jednak nie próbowałem wrzucać przez 4-5 dni z rzędu albo przez miesiąc.

@"i tak się nic nie dzieje"

Tj. nie ma sensu więcej ich zjeść? Tzn, możliwe, ze faza po czterech papierkach na trzeci dzień może być subiektywnie mniejsza niż dwa dni temu po dwóch, ale czy nie trzeba żreć więcej, by mieć jakąkolwiek? I jak jest z długością takiej wycieczki? W opracowaniach żadnych też nie czytałeś o tolerance build-up i wear-off? Wiadomo, że czytałeś. Czyli bullshit? Tolerancja polega po prostu na ciągle takich samych efektach, a wielkość dawki nie ma znaczenia? Pytam bez ironii.
-
2010/09/25 12:02:16
@szkodliwość trawki i substancje smoliste
zamiast palić można zrobić np. ciastka albo pizzę.
-
2010/09/25 12:10:33
@ Tzn, możliwe, ze faza po czterech papierkach na trzeci dzień może być subiektywnie mniejsza niż dwa dni temu po dwóch, ale czy nie trzeba żreć więcej, by mieć jakąkolwiek? I jak jest z długością takiej wycieczki?

To był set - polówka, cały, półtora, dwa - i te dwa już poszły w powietrze, w sensie poszedłem spać, bo nic się nie działo, a byłem już mocno zmachany. Wrzucane w systemie faza, odespanie, faza, odespanie bo akurat miałem wolne i zapas fajek na 4 dni. Efekty mniej więcej te same (migotanie, rozmycie krawędzi, wzmocnienie kolorów i dźwięków, wata w mięśniach, szczękościsk, drugiego dnia absolutna fascynacja burzą za oknem) tyle, że coraz krótsze, po tej dwójce przez jakieś 3h byłem lekko niezborny (w sensie mam wrażenie, że dogadałbym się z innym człowiekiem, ale mógłbym wyjść na retarda), a potem bęc, zeszło, szybkie dobicie z bonga i do łóżka, odespać.
-
2010/09/25 12:14:33
@brain
"dobicie z bonga"

Hehe. Normalnie, jak student w trakcie sesji.
-
wo
2010/09/25 12:27:59
@stribog
"Daaah... To teraz poproszę o przepis, jak w państwie prawa wprowadzić takie ograniczenia bez tworzenia listy substancji kontrolowanych."

Przecież zakaz reklamy nawet nie powinien być budowany na podstawie jakiejś listy, bo będziesz miał sytuację jak z "łódką Bols". Jestem za zakazem sformułownym mniej więcej tak, że "zabroniona jest reklama sugerująca psychoaktywne działanie sprzedawanych środków" (sugerująca np. poprawę nastroju, lepszą zabawę, lepszą koncentrację). Być może walnęłoby to rykoszetem w napoje energetyzujące, ale kij im w ucho.

W gruncie rzeczy problem z dopalaczami polega przecież nie na samym obrocie szałwią wieszcza tylko na tym, że młodzieży się to reklamuje per "zobaczcie jakie to proste i przyjemne".

@miss.take
"Czytam komentarze i widze, ze jestem jedynym, ktory chcialby dopalacze delegalizowac. "

Ale jak konkretnie? Wydłużając listę w nieskończoność?
-
2010/09/25 14:00:07
@ogqozo
"Ale od lat 60. minął gros czasu"

Sic i nomen omen
-
2010/09/25 14:41:27
Cholera, faktycznie, "gros" to "większość". Wyjdę na kompletnego głupka, ale ja naprawdę myślałem, że jak "kopa" znaczy "bardzo dużo", tak samo "gros". Wiesz, takie polskie słowo oznaczające dwanaście tuzinów. Cóż, właśnie z myślą o takich wpadkach wymyślono anonimowość w internecie!
-
2010/09/25 14:59:05
"Wyjdę na kompletnego głupka, ale ja naprawdę myślałem, że jak "kopa" znaczy "bardzo dużo", tak samo "gros". Wiesz, takie polskie słowo oznaczające dwanaście tuzinów.

To mozna jeszcze wybaczyc ale sa ludzie, ktorzy mysla, ze oportunista to ten kto sprawia opor.
-
2010/09/25 15:02:03
Zupełnie nie rozumiem tych gorących dyskusji i walk o legalizację. Nieszczęśni użytkownicy różnych substancji psychoaktywnych chyba nie wiedzą, że KAŻDA z nich uszkadza neurony albo przynajmniej zaburza ich funkcjonowanie.
Ktoś tutaj dowodził rzekomej nieszkodliwości LSD, że niby nie uzależnia to można bez obaw. Ale o indukcji psychoz pewnie nie słyszał.

Przykro mi się do tego przyznać, ale osoby, dla których ucieczka od rzeczywistości jest celem życia (obojętne, czy to za pomocą THC, etanolu, dopalaczy, czy gier komputerowych) są godne pogardy. Bierzcie sobie, co chcecie, tylko żebyście potem nie jęczeli o renty, zasiłki i bezpłatne leki. Z moich podatków oczywiście.
-
2010/09/25 15:43:47
@lazyjane
"Ktoś tutaj dowodził rzekomej nieszkodliwości LSD, że niby nie uzależnia to można bez obaw. Ale o indukcji psychoz pewnie nie słyszał".

Mam nadzieję, że nie edytujesz czyichś wypowiedzi profesjonalnie i nie robisz dla żadnej gazety. Zdecyduj, z którą tezą bantusa chcesz dyskutować. Z tym, że nie ma fizycznego uzależnienia tj. nie ma tzw. 'withdrawal' (bo nie ma), czy z tezą o nieszkodliwości. O ile pamiętam, niejaki bantus nie dowodził, że LSD niczego nie indukuje i jest nieszkodliwe, ewentualnie możesz z nim polemizować, czy bardziej szkodliwe jest sado maso, bo chyba zestawił je na równi. Natomiast, ja delikatnie zwróciłem uwagę, że user ma zawsze jakiś cel (be it escape from reality). Ten, któremu tripy się podobają, zapewne bierze po to, żeby mieć taką samą kolorową jazdę, co zawsze, więc nie jestem wcale pewien czy nie ma tu potencjału uzależniającego. Generalnie, zdania, które tutaj padły, różniły się.

@czy gier komputerowych
W które gra się wyłącznie w sposób kompulsywny uciekając od rzeczywistości?

"Bierzcie sobie, co chcecie"
A to, że Ty znajdujesz sobie tutaj bliżej nieokreślony zbiór ćpunów, do którego adresujesz swoje ogólne konkluzje, to już Twój problem.
-
wo
2010/09/25 16:09:49
@lazyjane
" Z moich podatków oczywiście."

Jest taki fascynujący paradoks, że wielu ludzi zarzucających kokę czy amfę jednocześnie całkiem sporo wnosi w PKB i płaci niezłe podatki. A wielu ludzi zarzucających opiaty to dzieci ludzi całkiem sporo wnoszących w PKB i płacących niezłe podatki.

@gregorsamsa
"To mozna jeszcze wybaczyc ale sa ludzie, ktorzy mysla, ze oportunista to ten kto sprawia opor."

A "etatyzm" to praca na etacie.
-
2010/09/25 16:13:20
wo
"Ale jak konkretnie? Wydłużając listę w nieskończoność?"

Rynek lekow jest dobrym przykladem. Co nie jest dozwolone jest zabronione, wiec zanim Zenon Benon Polskiej Chemii ze szwagrem Mietkiem wprowadza na rynek swoj siarczan dwuhydrowodoroaldehydopiperazyliny, przedstawia w ministerstwie wniosek legalizacyjny z dolaczonymi wynikami badan, opinia sanepidu, zakladu higieny i zaswiadczeniem z ZUS o niezaleganiu ze skladkami.
A jezeli zrobia to bez zgody odpowieniego minista to ida do paki wraz ze wszystkimi, ktorzy to swinstwo sprzedaja.
-
wo
2010/09/25 16:19:04
@miss.take
"Rynek lekow jest dobrym przykladem. Co nie jest dozwolone jest zabronione,"

Dlatego właściwą drogę widzę w zakazie reklamy (kierowania oferty) sugerującej, że dany środek ma działanie psychoaktywne. Tylko problem z dopalaczami jest też taki, że na samym początku wykorzystywały naturalnie występujace zioła (np. wspomnianą szałwię). Nie możesz przecież zakazać sprzedaży wszystkich ziół jak leci, a dopuszczać tylko te, które przebadano jako bezpieczne (bo istnieją zioła stosowane normalnie w kuchni, z których dałoby się ukręcić psychoaktywny olejek).
-
2010/09/25 17:02:56
@martin.slenderlink
Mam nadzieję, że nie edytujesz czyichś wypowiedzi profesjonalnie i nie robisz dla żadnej gazety. Zdecyduj, z którą tezą bantusa chcesz dyskutować. Z tym, że nie ma fizycznego uzależnienia tj. nie ma tzw. 'withdrawal' (bo nie ma), czy z tezą o nieszkodliwości. O ile pamiętam, niejaki bantus nie dowodził, że LSD niczego nie indukuje i jest nieszkodliwe, ewentualnie możesz z nim polemizować, czy bardziej szkodliwe jest sado maso, bo chyba zestawił je na równi. Natomiast, ja delikatnie zwróciłem uwagę, że user ma zawsze jakiś cel (be it escape from reality). Ten, któremu tripy się podobają, zapewne bierze po to, żeby mieć taką samą kolorową jazdę, co zawsze, więc nie jestem wcale pewien czy nie ma tu potencjału uzależniającego. Generalnie, zdania, które tutaj padły, różniły się.
A to, że Ty znajdujesz sobie tutaj bliżej nieokreślony zbiór ćpunów, do którego adresujesz swoje ogólne konkluzje, to już Twój problem.


Nie mam ambicji, żeby dyskutować tutaj z jakąkolwiek tezą. Wyraziłam swoją opinię odczuwając uogólnioną złość na zjawisko, jakim jest ta cała zabawa z substancjami.
Nie pracuję dla żadnej gazety i nigdy nie miałam bezpośredniej styczności z żadnym z tych chemikaliów (pomijam śladowe ilości alkoholu ;), czy ziół, o których się rozpisujecie. Natomiast zdarza mi się widywać ich użytkowników, czasem żal patrzeć na dzieciaki, które zaczynają bez świadomości jakichkolwiek konsekwencji, a potem jest już za późno.


2010/09/25 15:43:47
-
2010/09/25 17:19:18
@wo
"Tylko problem z dopalaczami jest też taki, że na samym początku wykorzystywały naturalnie występujace zioła (np. wspomnianą szałwię). Nie możesz przecież zakazać sprzedaży wszystkich ziół jak leci, a dopuszczać tylko te, które przebadano jako bezpieczne (bo istnieją zioła stosowane normalnie w kuchni, z których dałoby się ukręcić psychoaktywny olejek)."

CODEX ALIMENTARIUS!!!!111
-
2010/09/25 17:42:44
@lazyjane

Pewnie spotkałaś też mnóstwo rekreacyjnych użytkowników dragów których nie rozpoznałaś bo nie powodowało to w ich życiu żadnych większych problemów.

W kilku firmach wysokich technologii spotkałem się z tym, że ludzie na fajce nie wyciągają fabrycznych papierosów z tytoniem, also towarzyska rozmowa w firmowej kuchni w której człowiek z manadżmentu konwersacyjnym tonem opowiada o wożeniu haszu z Amsterdamu. Ci goście to nie są zarzygani menele, to specjaliści albo kadra zarządzająca (jeden ostatnio rzucił, zapuścił brzuch i rodzinę i zrobił się strasznie nudny, na imprezach szpanuje tym, że w projektach którymi zarządza ma sto baniek budżetu, meh). I oni jakby się mieli z czegoś leczyć to nie za twoje podatki bo mają platynowe medicovery.

@all

Histeria medialna z dopalaczami ma dwa źródła i z jednym się do połowy zgadzam: nie wiadomo co tam do końca siedzi. Amfa, kanabioidy, meskalina, lsd są w miarę porządnie przebadane i wiadomo jak działają, a te nowe wynalazki nie. Dlatego to co robi ustawa o zapobieganiu narkomanii ma wręcz odwrotny skutek do zamierzonego.

A podstawą całej tej histerii jest to, że społeczeństwo trzeba straszyć, na poziomie personalnym i ogólnospołecznym. Nie wystraszone społeczeństwo konsumuje mniej (poziom personalny) i głosuje mniej bo przecież jest dobrze więc po co się przejmować celami reklamowanymi przez polityków. Pedofile jako straszak się już trochę zużyli, więc czas na "drug fiends". To już było, to jest to co Amerykanie nazywają "scaremongering". Za jakieś 10 lat to też się zużyje i zacznie się jakaś następna panika (stawiam na wojnę z prostytucją i pornografią).
-
2010/09/25 17:47:11
@lazyjane
"Nie pracuję dla żadnej gazety i nigdy nie miałam bezpośredniej styczności z żadnym z tych chemikaliów (pomijam śladowe ilości alkoholu ;), czy ziół, o których się rozpisujecie."

nie kłam, dokładnie 100% populacji w polsce miało do czynienia z substancjami psychoaktywnymi - kofeina też się do nich zalicza, sprawdź też co zawiera syrop na kaszel czy leki na grypę, albo jakie mogą być zastosowania gałki muszkatułowej poza kulinarnymi.

"Natomiast zdarza mi się widywać ich użytkowników, czasem żal patrzeć na dzieciaki, które zaczynają bez świadomości jakichkolwiek konsekwencji, a potem jest już za późno."

w tej chwili głowne zagrożenia to a) sankcje karne, dzięki którym użytkownicy zabronionych substancji psychoaktywnych z pewnością wyjdą na ludzi i w ogóle odniosą sukces w życiu, zwłaszcza gdy są dzieciakami, b) przez sankcjom karnym próby używania kiepskich substytutów które są dla zdrowia bardziej szkodliwe i o wiele mniej przetestowane (znajdź mi proszę jeden dowód na to że przez kilka(naście) tysięcy lat jej używania ktoś umarł z powodu trawkI) niż ich zakazane "oryginały".
-
2010/09/25 17:55:15
@lazyjane

A jeszcze: to co prezentujesz to jest klasyczny argument scaremongeringu "ITS FOR TEH CHILDREN!" "CHODZI O DZIECI WŁASNIE". W całej zabawie z legalizacją nie chodzi o to, żeby dragi można było kupić w kiosku jak cukierki, tylko żeby to działało jak z dostępem do alkoholu (18 albo 21+, pokazać dowód) i żeby towar był pewny.

A dzieciaki co wchodzą w to nie znając konsekwencji: guns don't kill people, people kill people. Jakby nie dopalacze to by sobie znaleźli coś innego, takie wchodzenie w dopalacze to zwykle objaw czegoś innego i jakby nie dopalacze to by grali w Wowa 30h na dobę albo się chlastali ze skutkiem śmiertelnym włącznie.

For the record, nie jestem jakimś wielkim entuzjastą psychemii, głowa zwykle strasznie potem boli, więc znalazłem sobie lepszy sposób na osiąganie alternatywnych stanów świadomości, przy okazji bardziej społecznie akceptowany.
-
2010/09/25 18:21:48
:D Tak myślałam, że ktoś wreszcie wytoczy solidny argument z kofeiną w roli głównej. Przyznaję się, jestem okazjonalną użytkowniczką tej niezwykle szkodliwej substancji psychoaktywnej.
Co do kodeiny/pseudoefedryny, czy o co tam innego chodziło - nie używam, podobnie jak innych leków na grype. Zresztą, jest do nich dołączona ulotka z konkretnymi informacjami i wiadomo, czego można się spodziewać.
Wcale nie żądam sankcji prawnych, chodzi mi o tylko o to, by konsumenci mieli dostęp do pełnej, rzetelnej informacji i podejmowali decyzję świadomie.

Wiem, że pisałam nie do końca na temat. Nudzi mi się trochę ;)
Dyskutujcie sobie dalej.
-
2010/09/25 18:58:39
@weirdnik
"znalazłem sobie lepszy sposób na osiąganie alternatywnych stanów świadomości, przy okazji bardziej społecznie akceptowany"

No dobra, zlituję się: jaki to sposób, napisz proszę.
-
2010/09/25 20:56:22
Co do kodeiny/pseudoefedryny, czy o co tam innego chodziło - nie używam, podobnie jak innych leków na grype. Zresztą, jest do nich dołączona ulotka z konkretnymi informacjami i wiadomo, czego można się spodziewać.

Tak, najlepiej w postaci pana "drugs are bad, mmmkay" w szkołach.

Wcale nie żądam sankcji prawnych, chodzi mi o tylko o to, by konsumenci mieli dostęp do pełnej, rzetelnej informacji i podejmowali decyzję świadomie.

Wyjaśnij jeszcze raz dlaczego nie rozumiesz dyskusji o legalizacji? Tzn, czego konkretnie, bo dostęp do informacji na temat skutków ubocznych stosowania to jeden z efektów legalizacji. Po pierwsze, łatwiej wymusić na sprzedającym, dwa, wiesz co kupujesz, bo to się robi kontrolowalne.

Sam nie jaram (po ziole się robie śpiący i tyle, wolę piwo), ale jestem za pełną legalizacją marihuany. Nie popierdółki w postaci depenalizacji posiadania małych ilości. Legalizacja, opodatkowanie, ograniczenie wiekowe, koncesje - jeden do jeden z tym co mamy dla alkoholu.

To że za posiadanie zioła to 48h + prokurator na głowie (minimum) to absurd. Z wielu przyczyn: niewspółmierne do szkodliwości, niesamowicie kosztowne w większej skali, kusi policję do sztucznego podbijania statystyk (w końcu złapanie licealisty z lufką to prościzna, a ładnie wygląda w statystykach wykrywalności), wreszcie niesie ze sobą ogromne koszta społeczne - brak zaufania do rządzących (mówili że to zioło takie złe jest! zajarałem parę razy kilka lat temu i nic... pewnie kłamią odnośnie reszty dragów i nie tylko), do policji, dzieciaki z wyrokami mają utrudniony start, a pracujący mogą wylądować na bezrobociu (z TWOICH podatków btw.) albo w więzieniu (też z TWOICH podatków btw.)

Druga strona dyskusji jest to, już abstrachując zupełnie od szkodliwości czy jej braku, że NIE DZIAŁA. Od wprowadzenia kryminalizacji dosłownie NIC się nie zmieniło. Jaranie było, jest i będzie. Co przy wyżej wymienionych kosztach jest najlepszym argumentem za legalizacją. To po prostu pieniądze wyrzucone w błoto.
-
2010/09/25 22:34:05
O, cała blogonotka trafiła do komentarzy na Wyborczej.
-
2010/09/25 23:47:28
Dla mnie w penalizacji marihuany i wrzucaniem jej do jednego wora z mocnymi narkotykami jest jeszcze jeden problem. Młodziak słyszy, że marihuana to zuo, pierwszym krok do rynsztoka itp. Ale potem widzi, że ktoś zapalił i żyje i nie trafia do rynsztoka. Potem sam próbuje i jest fajnie, a następnego dnia można normalnie funkjconować.

No i jak potem słyszy o np. heroinie, że jest niebezpieczna, to może dojść do wniosku "a co to za pierdolenie, pewnie tak samo ściemniaja jak z marycha"
-
2010/09/26 00:13:10
@tomba1

Zapierdalanie na motocyklu.
-
2010/09/26 08:22:07
@sposób na osiąganie alternatywnych stanów świadomości, przy okazji bardziej społecznie akceptowany.+Zapierdalanie na motocyklu.

Źle to brzmi.
-
2010/09/26 10:49:19
@zapierdalanie na motocyklu

"Źle to brzmi."

Sam chciales wygrac skuter, by zapierdalac a teraz zazdroscisz.

-
2010/09/26 13:53:03
Skuter + zapierdalać = DOES NOT COMPUTE
-
2010/09/26 14:47:03
juriusz.blog.pl/i-dont-like-the-dopalacze-but-the-drugs-like-me,15036209,n Wypowiedź człowieka, który nie jedno w życiu zażył.
-
2010/09/26 15:53:43
@tjeden
"juriusz.blog.pl/i-dont-like-the-dopalacze-but-the-drugs-like-me,15036209,n Wypowiedź człowieka, który nie jedno w życiu zażył."

Wszystko się zgadza ale dobór kolorów to zabójstwo dla oczu.
-
2010/09/26 19:52:07
@mrw

tastes much better than it sounds
-
2010/09/26 21:24:28
@frankie
Wszystko się zgadza ale dobór kolorów to zabójstwo dla oczu.

Polecam lab.arc90.com/experiments/readability/
-
2010/09/26 22:32:04
@tastes much better than it sounds

Raczej deklarowanie odpływania w czasie jazdy nie budzi społecznej akceptacji? Motórzyści zresztą i tak mają złą prasę: hałasują, za szybko jeżdżą, wpychają się między samochody i naklejają głupie naklejki.
-
2010/09/27 08:11:43
@wpychają się między samochody i naklejają głupie naklejki.

Wpychają się, naklejają i uciekają?
-
2010/09/27 10:51:49
@mrwisniewski
Motórzyści zresztą i tak mają złą prasę: hałasują, za szybko jeżdżą, wpychają się między samochody i naklejają głupie naklejki.

I przeważnie wszyscy należą do gangów motócyklowych.
-
2010/09/27 12:06:08
Tyle tylko, że teraz ta cała heca z bezwzględnym karaniem za posiadanie marihuany jest trochę śmieszna. Już nawet na moim zapupiu jest kofi szop (tak się nawet oficjalnie nazywa). Z nowymi narkotykami, których działanie jest nieznane medycynie. Ale posłowie wciąż są dumni że do biednej marihuany, LSD czy heroiny się dopieprzyli. W jaki sposób ograniczyć ten biznes - nie wiem - ale ktoś musiałby przyznać, że sytuacja wymknęła mu się spod kontroli.

(A co do listy rzeczy, którymi można się zaćpać, polecam portal hyperreal, szczególnie "neurogroove". To są dopiero czubki. )
-
2010/09/27 12:40:10
"hałasują, za szybko jeżdżą, wpychają się między samochody i naklejają głupie naklejki."

"I przeważnie wszyscy należą do gangów motócyklowych."

I do tego to pedaly:
www.youtube.com/watch?v=2Ua1GCnKwH8&has_verified=1
-
2010/09/27 20:12:34
@mrw

I jeszcze w przelocie gwałcą staruszki na pasach.

@all

Harleje to nie motocykle (it's not a motorcycle, its a chopper). Nie hamuje, nie skręca, i waży 3x za dużo.
-
2010/09/27 22:45:01
@weirdnik
"Nie hamuje, nie skręca, i waży 3x za dużo."

Hmm... Jakie samochody takie motocykle?
-
2010/09/28 01:01:29
Ha! Czesław Bielecki właśnie oznajmił (z jaką pompą) w TVN, że zrobi wszystko by zamknąć sklepy z "tymi produktami". Nawiązując do poprzedniej notki, skrytykował HGW za kiepskie budowanie mostu północnego i obwodnic Warszawy. #będziesiędziało
-
2010/09/28 01:06:37
@ mzimu

Jak chcesz jeden przypadek, to jeden znam. Hiszpan, który tak się szczęśliwie składa, uczy mnie literatury, podczas większej rozmowy opowiadał o swoich znajomych i jednym z nich, który po pierwszym joincie zmarł z okazji ostrej reakcji alergicznej. I nie był to mmmkayowy straszak, po prostu dowód anegdotyczny.


Po dłuższym okresie lurkania wychodzę z szafy, witam Autora i TTDKN.
-
2010/09/28 01:19:13
@mike.mob

tak

i to jest marka dla adwokatów i dentystów, bo nikogo innego nie stać

na motocykl expo widziałem kiedyś fantastyczną rzecz: kupujemy harleja za 100k, do tego brykę za drugie 100k, a za 60 czy 80 przyczepę do wożenia tego harleja na zloty, żeby się nie zniszczył w trasie

kurtyna
-
2010/09/28 10:33:54
@I jeszcze w przelocie gwałcą staruszki na pasach

No ja tylko mówię, jak odbiera motór społeczeństwo, więc z tą większą akceptacją to bym nie szarżował.

@Harleje to nie motocykle (it's not a motorcycle, its a chopper). Nie hamuje, nie skręca, i waży 3x za dużo.

I ciągle im cieknie i mają technologię sprzed 50 lat, i jak portugalski mechanik od harleya wymieniał koledze oponę w hondzie to mu zniszczył chromowany błotnik.
-
2010/09/28 14:28:28
@jak portugalski mechanik od harleya wymieniał koledze oponę w hondzie to mu zniszczył chromowany błotnik.
Teh drama

@mają technologię sprzed 50 lat,
przecież właśnie za to płacisz - to jak z hotrodami - są zacofane jak południowcy i dumne z tego

@Czesław Bielecki właśnie oznajmił (z jaką pompą)
Pokażcie pompę Bieleckiego!
-
2010/09/29 21:16:55
@dekaem
Poradź Hiszpanowi żeby czym prędzej postarał się o publikację w jakimś naukowym periodyku, to będzie sensacja.
W Real Life LD50 THC jest takie że aby nastąpił zgon trzeba by spalić coś koło pół tony za jednym posiedzeniem. Co do alergii to raczej odwrotnie, ma działanie antyalergiczne - zdarza się że trawkę palą astmatycy, nie w celach rozrywkowych tylko leczniczych. Na katar sienny też pomaga.
-
2010/10/12 22:29:29
Zgadzam się z Tobą, moim zdaniem winę, za obecny stan rzeczy w dużym stopniu ponosi rząd, dlatego teraz tak bardzo zależy mu na zwalczeniu tej kontrowersyjnej działalności. Oczekuje legalizacji marihuany, ktora moim zdaniem jest po czesci rozwiązaniem problemu.
Na swoim blogu rozwinąłem również temat dopalaczy, zapraszam
zacznijmyslec.blox.pl/html
i pozdrawiam :)