Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Grupa Trzymająca Nieruchomość
Prezes Kaczyński znów zrobił prezent nieprzychylnym mu mediom rzucając kilka dziwnych uwag od czapy. Głupio byłoby odmawiać przyjęcia smakowitego podarku, więc i ja to skomentuję tym bardziej, że mam wrażenie, że inni komentatorzy pomijają aspekt, który dla analizy zachowania prezesa wydaje mi się mieć kluczowe znaczenie.
Kaczyńskiemu nie zależy na wygrywaniu wyborów. To tylko parlamentarna drobnica, różni Migalscy czy Poncyliusze, kierują się troską o reelekcję.
Ja tę troskę doskonale rozumiem. Gdybym sam na chwilę wyskoczył z czeluści średniej klasy średniej, żeby choć przez parę lat popławić się w luksusach wyższej średniej - też przerażałaby mnie wizja powrotu szczebelek niżej.
Nie pamiętam dosłownych słow prezydentowej Kwaśniewskiej pod koniec kadencji jej małżonka, ale w jakimś wywiadzie wspomniała o swej trosce o to, jak się teraz pomieścić na stu metrach (lub podobnej powierzchni - nie pamiętam konkretnej liczby). Poncyliusz z Migalskim stoją przed podobnym problemem, jak tu ułożyć sobie życie po wyborach, kiedy znów trzeba będzie pracować za normalną pensję (choćby zacną).
Takiego problemu nie mają politycy z bezpośredniego otoczenia Prezesa. Oni dadzą sobie radę nawet po całkowitym wypadnięciu PiS z parlamentu, bo należą do Grupy Trzymającej Nieruchomość, czyli środowiska spółki „Srebrna”.
Spółka powstała w 1995 roku finalizując własnościowe transformacje związane z uwłaszczania się działaczy Porozumienia Centrum na majątku publicznym. W procesie likwidacji majątku RSW działacze kontrolowanej przez PC fundacji w roku 1991 przejęli majątek „Expressu Wieczornego”, w skład którego wchodziły m.in. atrakcyjnie położone nieruchomości w centrum Warszawy.
Nie chodzi mi w tej chwili o ocenę samego uwłaszczenia - choć bywało, że Porozumienie Centrum podpisywało umowę ze swoim własnym politykiem, który pilnował interesu publicznego negocjując warunki finansowe ze swoim partyjnym Prezesem. Chodzi mi o stwierdzenie faktu, że w kierownictwie PiS mamy twarde jądro ludzi, których perspektywa pozostania poza parlamentem nie przeraża.
Nieruchomości pozwoliły im już przecież raz przetrwać okres pozaparlamentarny. Wydawali wtedy ultraniszowy tygodnik „Nowe Państwo”, w którym wierszówkę wyrabiali Cezary Michalski, Piotr Semka, Robert Mazurek, Jan Wróbel, Piotr Zaremba. W IV Rzeczpospolitej ci autorzy odnaleźli lepsze fuchy gdzie indziej, ale kto wie, jak chude czasy jeszcze nadejdą dla prawicowych publicystów?
Nic więc dziwnego, że stanie wiernie przy Prezesie to także kwestia pragmatycznej kalkulacji. W parlamencie się bywa, nieruchomość się ma. Spółka „Srebrna” zawsze będzie dysponować atrakcyjnymi etatami, bo jak nie zasiadanie w radzie to redagowanie biuletynu.
Wobec przyszłości PiS jestem więc skrajnym optymistą (w sensie - optymisty lewicowego). Prezes będzie obierać coraz bardziej szalony kierunek, a ludzie w jego otoczeniu będą mu potakiwać, bo wykluczenia z Grupy Trzymającej Nieruchomość będą się bali bardziej niż wypadnięcia z parlamentu.
Stronnictwo Demokratyczne pokazało przecież, że brak reprezentacji w parlemencie to drobiażdżek dla partii mającej atrakcyjnie położone nieruchomości. Pisowskim „liberałom” proponuję więc już teraz ćwiczenia z „mieszczenia się na stu metrach”.
poniedziałek, 06 września 2010, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/06 17:42:35
I znowu Gazeta MANIPULUJE i przedstawia fałszywy obraz PiS!!!1 Dlaczego wszyscy dziennikarze rozpisują się o nieruchomościach i antymedialnych emo Jarosława, a pomijają milczeniem najbardziej odjechane fragmenty jego listu?

"nadal prowadzona jest polityka serwilizmu wobec Rosji. Jeśli połączymy to z innymi elementami obecnej polityki zagranicznej, np. jaskrawo widocznym klientyzmem wobec Niemiec, to jeszcze raz trzeba podkreślić, że sprawa Smoleńska w ostatecznym rozrachunku dotyczy statusu naszego kraju jako państwa niepodległego, odgrywającego podmiotową rolę w stosunkach z innymi państwami, w tym
także z potężnymi sąsiadami.
Po czwarte, sprawa uczczenia śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, Jego Małżonki
Marii i wszystkich Ofiar katastrofy jest także kwestią o zasadniczym znaczeniu moralnym.
Zaniechanie starań o nie byłoby nie tylko skrajną nielojalnością, ale także zgodą na utrwalanie dominacji tych, którzy robią wszystko, aby zepchnąć Polaków do roli narodu (raczej grupy o bliżej nieokreślonej przynależności) uznającego swą niższość, zawstydzonych swoją historią i kulturową przynależnością zarówno wobec Zachodu, jak i wobec Wschodu."
-
2010/09/06 17:48:57
A ja OT chciałem podziękować za "Ameryka nie istnieje". Wracam czytać
-
2010/09/06 17:58:36
@aethelstan

Do najbardziej odjechanych wypowiedzi JarKacza zaliczyłbym też rozważania o bombowcach ścinających drzewa. Panu prezesowi polecam zajrzenie do licznych dyskusji o drzewach na Mazurach, które trzeba ścinać bo atakują samochody wracające z dyskotek. Uświadomienie sobie, że mimo marnej prędkości ~100 km/h zwykle krwiożercze drzewa są bardzo skuteczne w zabijaniu pasażerów tych samochodów. Oraz - zapewne najtrudniejszy krok - nie tylko uświadomienie sobie, że tu 100 km/h a tam 250 (czy trochę więcej, nie pamiętam), lecz także, że we wzorze na energię kinetyczną jest em fau kwadrat przez dwa.

W tym momencie już nawet pytań czy 154 zaiste jest przerobionym bombowcem oraz czy bombowce są projektowane na ścinanie drzew, nie ma co zadawać.

@WO

Kaczyńskiemu nie zależy na wygrywaniu wyborów.
Po wygraniu wyborów same kłopoty - trudno wmawiać zwolennikom że salon niszczy PiS spiskami i nie dopuszcza do władzy prawdziwych Polaków, można też mieć lekki kłopot kiedy władzowanie idzie nie za dobrze i ktoś zadaje niewygodne pytania... Opozycja za nic nie odpowiedzialna to pozycja - marzenie.
-
2010/09/06 18:00:27
A ja w jednym z tych PiS-owskich budynków przepracowałem pół roku w czasie bąbla internetowego, mieliśmy tam biuro. Zupełnie bez sensu, ale inwestorzy kazali tam, żeby mieć blisko z Sobieskiego. A potem się dowiedziałem w jakich aferach ten budynek uczestniczył.
-
wo
2010/09/06 18:06:04
@miskidomleka
"lecz także, że we wzorze na energię kinetyczną jest em fau kwadrat przez dwa. "

Dawno Cię nie było w tym kraju, więc pewnie nawet nie wiesz, jak dziwnie Polacy rozumieją pojęcie "energii kinetycznej". Według nich, to wyłącznie miara tego, z jaką skutecznością pędzący pojazd odpiera ataki agresywnych drzew - ale nigdy przenigdy nie jest to miara tego, jak duże kuku drzewo będzie mogło zrobić pojazdowi i np. kręgosłupom jego pasażerów. Stąd popularność memu "duży i ciężki, a więc bezpieczny".

Według prezesa więc skoro bombowiec zaadoptowany na samolot pasażerski miał większą energię kinetyczną - to tym bardziej jego skrzydło powinno odeprzeć atak drzewa, samo wychodząc z kolizji bez szwanku! Gdyby oczywiście Graś złośliwie nie podpiłował.
-
wo
2010/09/06 18:07:06
@mikolaj.plank
Bardzo mi oczywiście miło :-).

@weirdnik
" Zupełnie bez sensu, ale inwestorzy kazali tam, "

Może to dla nich była transakcja wiązana? Dostaniecie chłopaki koncesję, ale biuro musicie wynajmować od tej spółki?
-
2010/09/06 18:22:06
@wo

Nie, to nie była koncesjonowana branża, muszę cię rozczarować.
-
2010/09/06 18:24:38
Właśnie tak jest: sitwa gości, którzy udają, że są biedni i skrzywdzeni przez system, po cichu czerpiących z niruchomości i kas pożyczkowych.
Czytam "Amerykę" i na razie wciągnęła mnie po uszy. Jestem przy KKK.
Czołem!
-
2010/09/06 18:29:14
@aethelstan i list Jarosława.

W liście genialnego stratega (nioch, nioch) zaciekawiło mnie przypisywanie przez Jarka swym urojonym wrogom takich cech jak uznawanie niższości, zawstydzenie historią itp. Nie jestem psychologiem ale od razu skojarzyło mi się to z projekcją. Zerknąłem nawet do wiki /Projekcja (psychologia)/ i proszę, jak pięknie się zgadza. Wypisz wymaluj Jaro!

Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie) w psychologii jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. (...) Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. Staje się to wówczas typowym symptomem paranoi
-
2010/09/06 18:30:22
@wo
"Oni dadzą sobie radę nawet po całkowitym wypadnięciu PiS z parlamentu, bo należą do Grupy Trzymającej Nieruchomość"

W takim razie po jaką cholerę w ogóle pchają się jeszcze w politykę? Nie prościej byłoby siedzieć cicho i mieć konto zasilane co miesiąc, a spotkania o naprawie świata odbywać w zaciszu gabinetów?
-
wo
2010/09/06 18:37:26
@oszust
"W takim razie po jaką cholerę w ogóle pchają się jeszcze w politykę? "

Przecież Prezes był dość blisko "Tejk Ouwer Ze Łorld". Około 2006 roku był przepotężny - jego brat był prezydentem, prorządowe media ("Fakt", "Dziennik", TVPiS, Trójka) tańczyły jak im zagrał. Chyba dopiero porażka '2010 uświadomiła prezesowi, że władzy absolutnej niż nie zdobędzie. A inna go nie kręci.

@weirdnik
"Nie, to nie była koncesjonowana branża"

No to może zamówionko (samo)rządowe?
-
2010/09/06 19:38:07
Ja to się zastanawiam skąd on wziął to przerobienie z bombowca. Chyba mu to głosy podpowiedziały, bo jakoś nie przypominam sobie niczego takiego, a trochę się lotnictwem interesuję. Jeśli Tu 154 był z czegoś "przerobiony" to owszem, z Boinga 727. O walce skrzydła z drzewem to już z litości nie będę wspominał, ktoś tu pomylił samolot z buldożerem.
-
2010/09/06 19:40:18
@lubawa1
"Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie)..."

Zdecydowanie nie polecam polskiej Wikipedii. A na pewno w przypadku tego hasła.
-
2010/09/06 19:41:30
@wo re: zamówionko

Nic z tych rzeczy, startup informatyczno/telekomunikacyjny finansowany przez amerykańskie fundusze, których bonzowie nie chcieli daleko jeździć z hotelu.
-
2010/09/06 19:47:30
@wo
Wobec przyszłości PiS jestem więc skrajnym optymistą (w sensie - optymisty lewicowego).

Zaiste. Wygląda na to, że we wprowadzeniu podatku katastralnego możemy pokładać nadzieję na wyeliminowanie PiSu ^^J
-
2010/09/06 19:50:27
@wo, weirdnik, firma internetowa

Pozwolę sobie zauważyć komizm sytuacji, gdy Weirdnik opowiada o nieracjonalnej decyzji prywatnej firmy, na co WO uparcie szuka przyczyn nieracjonalności w działaniu państwa.
-
wo
2010/09/06 20:01:36
@embercadero
"Ja to się zastanawiam skąd on wziął to przerobienie z bombowca. Chyba mu to głosy podpowiedziały, bo jakoś nie przypominam sobie niczego takiego, a trochę się lotnictwem interesuję"

Ty lemingu! Komisja Śledcza #psychiatryk24 ustaliła, że z Tu-22. A w dodatku Prezes specjalnie tak chlapnął, bo chodziło mu o to, żeby "do mediów przedostało się wyraziste stwierdzenie, które będzie komentowane.Dodajmy do tego, że jest to prawdziwe stwierdzenie. Mówta co chceta, ale gość jest po prostu mądry.".

mdabrowski.salon24.pl/225774,krotki-kurs-tu-154-m-dla-lemingow#comment_3197910
-
2010/09/06 20:09:15
lubczasopismo.salon24.pl/seawolf/post/226250,jaroslaw-kaczynski-wielki-maz-stanu

FFFFFFFFFFFFFFFF
FFFFFFFFFFFFFFFF
FFFFFFFFUUUUUU
UUUUUUUUUUUU
UUUUUUUUUUUU
UUUUUUUUUUUU
-
2010/09/06 20:12:19
@autocurrus-armatus

Zdaje się, że YHBT
-
2010/09/06 20:15:07
Ty lemingu! Komisja Śledcza #psychiatryk24 ustaliła, że z Tu-22.

Aha. To ja przepraszam. O ja głupia, przecież i ten i ten ma skrzydła, kadłub, stateczniki i koła. Przecież to jest oczywista oczywistość że Jego Eminencja Brat leciał przerobionym bombowcem. Pewnie nawet bomb nie zdemontowali zdrajcy, dlatego nie mogli kokpitu znaleźć jak one piznęły !!!!11!1!!
-
2010/09/06 20:16:45
"Zdaje się, że YHBT"


E nie, ja tego gościa kojarzę, on tak bardzo często i raczej na poważnie.
-
2010/09/06 20:17:58
@Tu-22 i salon

to nie ma wątpliwości że układ z silnikami w nasadzie usterzenia i charakterystyczną dla wielu cięższych konstrukcji Tupolewa lokalizacją wózków podwozia głównego w owiewkach na krawędziach spływu skrzydeł

Mniam. Silniki w "nasadzie usterzenia" to rzeczywiście świetny wskaźnik. Od Iła-62 po większość regional i business jetów, przez B727, B717. Same bombowce.
-
2010/09/06 20:19:19
@embercadero

Poe. Ostatnio zresztą rzadko zaglądam na psychiatryk, straciłem wprawę.
-
2010/09/06 20:28:37
"Ostatnio zresztą rzadko zaglądam na psychiatryk, straciłem wprawę."

Cholera a ja się chyba uzależniłem. Nie ma dnia bym nie przeglądał psychiatryka. Drogie Bravo, jak to wyleczyć?
-
2010/09/06 20:30:18
@embarcadero
"Ja to się zastanawiam skąd on wziął to przerobienie z bombowca. Chyba mu to głosy podpowiedziały,"

Pomylił z Tu-104 którego od bidy można uznać za przerobiony bombowiec Tu-16.
Było to normalne w owych czasach.
Na przykład Boeing 747 - Jumbo Jet był konstruowany jako samolot transportowy dla USAF, ale przegrał z Lockheed'em C5A - Galaxy, więc przerobili go z pewną nieśmiałością na pasażerski.

@lubawa1
Chyba najbardziej brawurowym przykładem projekcji w wykonaniu Kaczyńskiego było oskarżanie UW i SLD o uchwalanie ustaw z celowo zostawionymi lukami, aby umożliwić wtajemniczonym robienie przekrętów.
Tymczasem jak się okazało sam zastosował ten manewr, uchwalając felerną ustawę pozwalająca mu się uwłaszczyć na Expresie Wieczornym.
-
wo
2010/09/06 20:31:00
@embercadero
"O ja głupia, przecież i ten i ten ma skrzydła, kadłub, stateczniki i koła."

Lemingowski manipulatorze! Pominąłeś koronny argument Komisji Śledczej: "To że powstał przed Tu154 łatwo sprawdzić".

@nachach
"Ostatnio zresztą rzadko zaglądam na psychiatryk, straciłem wprawę."

Ale ten koleś najśmieszniejsze bzdury i tak pisał jakieś 2 lata temu, gdy się bardzo podniecał biznesowymi projektami ojca Rydzyka i naprawdę wierzył w jego geotermię oraz telefonię "W Rodzinie".
-
jsw
2010/09/06 20:31:47
@WO
" Stąd popularność memu "duży i ciężki, a więc bezpieczny".

Exactly. To typowy błąd fałszywej intuicji. Naprawdę, od strony samochodu patrząc, liczy się jak wydajna jest strefa zgniotu, a to zależy od jej konstrukcji i masy samochodu. Im niższa masa tym większa szansa, że nie zgniecie kabiny kierowcy. Podobnie jest po stronie pasażera, jeżeli waży powiedzmy 100kg to ma 2 razy więcej do wytracenia energii niż 50kg pasażer. Oczywiście jeśli to mięśnie a nie tłuszcz to jeszcze pół biedy, ale jeśli jest się klejem wieszanym na kościach to przy zderzeniu z prędkością 100km/h z solidnym drzewem zostaje mokra plama... zresztą to prosty rachunek - przyjmując długość strefy zgniotu 1m + droga wyhamowania na pasach i poduszce powiedzmy 0.5m przy prędkości 100km/h dostaje się ca.250g w czasie 0.1s.
-
2010/09/06 20:37:34
@wo
Ale ten koleś najśmieszniejsze bzdury i tak pisał jakieś 2 lata temu, gdy się bardzo podniecał biznesowymi projektami ojca Rydzyka i naprawdę wierzył w jego geotermię oraz telefonię "W Rodzinie".

Mocny kontent.
-
2010/09/06 20:40:39
@jsw i wo

Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale myślę, że duży jest ceters paribus bezpieczniejszy przy zderzeniu z innym, mniejszym samochodem. Będą w nim działać mniejsze przyspieszenia, bo układ (po odjęciu energii rozproszonej) zachowa pęd. Większość pędu dostarczy większy uczestnik zderzenia, i końcowy wektor pędu będzie bardziej zgodny z jego wektorem pędu, niż z wektorem pędu malucha.

Ale w starciu z dużym drzewem czy murem - nie ma to znaczenia.
-
jsw
2010/09/06 20:43:06
@miskidomleka
W tej sytuacji masz rację, ale rozpatrywaliśmy kontakt samochodu/samolotu z drzewem
-
wo
2010/09/06 20:43:13
@miskidomleka
"Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale myślę, że duży jest ceters paribus bezpieczniejszy przy zderzeniu z innym, mniejszym samochodem"

Oczywiście, tylko najbezpieczniejszy samochód to nie jest ten, który pozostanie na polu walki po serii zderzeń typu "każdy z każdym" - tylko ten, którym mamy większe szanse uniknąć kolizji. Zwłaszcza "z dużym drzewem czy murem".
-
jsw
2010/09/06 20:49:24
@miskidomleka
"Będą w nim działać mniejsze przyspieszenia, bo układ (po odjęciu energii rozproszonej) zachowa pęd"
Tutaj popełniłeś błąd, bo bez względu na to ile energii ulegnie rozproszeniu, pęd będzie zawsze taki sam przed i po zderzeniu.
-
2010/09/06 20:51:58
Nie wpadli na to że samolot nie rozpadł się z powodu zderzenia z drzewem lecz z powodu lądowania do góry kołami, na pełnym gazie zresztą?
-
2010/09/06 20:59:57
@wo, jsw,

Tak, pamiętam, że mówimy o brzozie. Tak sobie na boku podumałem o pokrewnej sytuacji.

@wo
Parafrazując stare powiedzenie o bezpieczeństwie komputerowym, najbezpieczniejszy samochód to ten, w którym się nie wyjeżdża na drogę. Przypuszczam, że pijesz do trzyliterowych skrótów. Problem z nimi jest taki, że nie zawsze proponowane, czy raczej wymuszone przez nie zachowanie samochodu jest optymalne. No ale statystycznie ratują.

@jsw
No tak mi się zdawało, że coś piszę nie tak. Czas sobie odświeżyć wiedzę: tu skalar, tam wektor, te sprawy.
-
2010/09/06 21:04:20
@jsw
"pęd będzie zawsze taki sam "

Pęd układu dwóch samochodów się nie zmieni (jako wektorowa suma pędu pierwszego i drugiego). Z punktu widzenia kierującego tym większym odczuwana przez niego zmiana pędu będzie mniejsza, bo mniej zmieni się jego prędkość (wektorowo).

@czescjacek
"opowiada o nieracjonalnej decyzji prywatnej firmy"

Decyzja szefa firmy, że jej siedziba ma być blisko hotelu, w którym się zatrzymuje, jest racjonalna.
-
wo
2010/09/06 21:04:44
@miskidomleka
"Przypuszczam, że pijesz do trzyliterowych skrótów."

Niekoniecznie. Trzyliterowe skróty pozwalają tylko na lepsze zbliżenie się do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. Tę sztywną granicę w normalnych warunkach wszystkie samochody mają praktycznie taką samą (np. drogę hamowania). I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej.

Jeszcze bardziej masakryczne to się robi, gdy warunki są niezbyt normalne, bo na przykład drogi pokryło właśnie błoto pośniegowe.
-
jsw
2010/09/06 21:17:29
@oszust
Tak jest, w zderzeniu ciężki z lekki to ciężki jest w korzystniejszej sytuacji, ale w zderzeniu z drzewem sytuacja się odwraca
-
2010/09/06 21:22:14
@jsw
"w zderzeniu z drzewem sytuacja się odwraca"

Sprawdzić, czy nie ruski bombowiec.
-
2010/09/06 21:25:14
@wo

Proszę się nie śmiać jeśli znowu walnę jakiegoś fizycznego byka, ale wydaje mi się, że:

1. przy dwa razy cięższym samochodzie trzeba przyłożyć dwa razy większą siłę hamującą by uzyskać to samo opóźnienie. a=F/m, jak rzekł Izaak. Siła hamująca jest ograniczona przez przyczepność, czyli siłę tarcia.
2. a siła tarcia to współczynnik tarcia (czyli ~stan nawierzchi/opon) pomnożony przez nacisk, proporcjonalny do masy samochodu.

Czyli zwiększeniu m towarzyszy proporcjonalne zwiększenie F, opóźnienie nie powinno się zmieniać.

Skąd więc "dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej"?
-
wo
2010/09/06 21:44:15
@miskidomleka
"Skąd więc "dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej"?"

Stąd, że wyobrażasz sobie samochód jako sztywny klocek ślizgający się swobodnie. Jeśli ktoś samochód doprowadzi do tego stanu to znaczy, że juz przekroczył wspomnianą granicę i wpadł w poślizg niekontrolowany. W praktyce samochód jest w tym stanie w momencie, w którym się beztrosko kręci w kółeczko, kierowca nie ma wplywu na to, na czym ta trajektoria się zakończy - ani czy walnie w przeszkodę jako-tako zabezpieczonym przodem czy na przykład drzewo wjedzie do środka właśnie przez lewe przednie drzwi.

Granica, o której mowię to granica, w której koła jeszcze ciągle się toczą. Trzyliterowe skróty (ABS, EBD, stabilizacja) służa temu, by jej nie przekraczać i kierowca przynajmniej ciągle jeszcze decydował o tym, w którą stronę jedzie samochód (nadal przodem do przodu, a nie na przykład w ruchu obrotowym).
-
2010/09/06 21:47:28
@miski

oczywiście masz rację, gospodarz palnął głupotę.
Miałby rację, gdyby dwa razy cięższy samochód jechał na takich samych oponach, ale zazwyczaj ma je odpowiednio większe - a co za tym idzie powierzchnię styku z asfaltem też.
Natomiast dwa razy cięższy samochód ma 30-40 procent dłuższą strefę zgniotu (a może nawet lepiej, bo w dłuższej masce może być proporcjonalnie dużo więcej strefy zgniotu). Dlatego jednak nawet w zderzeniu mercedesa klasy S z betonową ścianą przy prędkości 160 km/h można przeżyć, a w cinquecento nie (zakładając, ze się uda rozpędzić fiacika do tej prędkości).
-
2010/09/06 21:55:50
@wo
Jeśli ktoś samochód doprowadzi do tego stanu to znaczy, że juz przekroczył wspomnianą granicę i wpadł w poślizg niekontrolowany

Przed poślizgiem mamy między oponą a jezdnią tarcie statyczne, nie? I tu jest ta sama linowa zależność od współczynnik tarcia i nacisku. en.wikipedia.org/wiki/Friction#Static_friction


@pohjois

Powierzchnia styku nie ma o ile wiem wpływu na tarcie, bo nie zmienia siły nacisku - tylko rozkłada go na większą powierzchnię. To ma jakieś znaczenie w przypadkach granicznych (wyzwalana energią rozkłada się na większą/mniejszą powierzchnię, dostajemy wolniej/szybciej temperatury powodujące termiczne zmiany w warstwie opony przylegającej do asfaltu, te zmiany mogą wpływac na współczynnik tarcia), ale nie powinno mieć (chyba) bardzo dużego wpływu.

-
2010/09/06 21:56:32
C-C-Combobreaker
-
wo
2010/09/06 22:02:28
@miskidomleka
"Przed poślizgiem mamy między oponą a jezdnią tarcie statyczne, nie"

Nie. Mamy tarcie toczne. Granicę zerwania poślizgu wyznacza nam moment siły. Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy. A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej.
-
wo
2010/09/06 22:04:48
@pohjois
"oczywiście masz rację, gospodarz palnął głupotę.
Miałby rację, gdyby dwa razy cięższy samochód jechał na takich samych oponach, ale zazwyczaj ma je odpowiednio większe - a co za tym idzie powierzchnię styku z asfaltem też. "

Ta, no jasne, bo przecież "powierzchnia styku z asfaltem" jest liniowo zależna od rozmiaru felgi. Tak to przeważnie bywa, że jak ktoś mi z dezynwolturą zarzuca "palnięcie głupoty", to zaraz potem się kompromituje nieznajomością fizyki na poziomie szkoły średniej. Do tego w pięciu egzemplarzach (Brutalnie Ocenzurowałem większość).
-
2010/09/06 22:05:43
risercz ziemkiewiczowski napełnia mnie przekonaniem, że układ (mainly: GW, ale też rząd) zbyt słabo propaguje informacje o hipokryzji PiSu i prezesa w zakresie uwłaszczeń. a teraz fajnie byłoby leżącemu sprzedać mocnego kopa.
-
wo
2010/09/06 22:05:53
@myself
"Granicę zerwania poślizgu"

Nie mogłem się zdecydować czy napisać "granicę poślizgu" czy - bardziej łopatologicznie - "granicę zerwania przyczepności" i wyszedł potworek pośredni. Ale kumasz już czaczę?
-
wo
2010/09/06 22:07:09
@pinkunicorn
"risercz ziemkiewiczowski napełnia mnie przekonaniem, że układ (mainly: GW, ale też rząd) zbyt słabo propaguje informacje o hipokryzji PiSu i prezesa w zakresie uwłaszczeń."

Eeee, prawacy na to zwykle odpowiadają, że to "nie było nielegalne" (i chromolą to, że dokładnie tak samo "nie było nielegalne" uwłaszczanie nomenklatury PZPR, bo po prostu gdy coś robi komuch to Be, a gdy to robi Prezes Ukochany, to Cacy).
-
wo
2010/09/06 22:11:30
Pohjois, czasowy ban dopóki nie skernelujesz kompila czy też nie zupdatujesz Kaspersky'ego, czy co tam powoduje, że Twój pecet zalewa kolejnymi kopiami tego samego komentarza. Daj znać na priv, że już awaria usunięta.
-
2010/09/06 22:11:34
@wo
"Eeee, prawacy na to zwykle odpowiadają, że to "nie było nielegalne""
Pewnie mnie zwodzi wiara w ostateczny argument w dyskusji, ale z drugiej strony tu nie o prawaków chodzi, tylko całość generała publicznego. A wielu z generalicji pewnie postrzega Kaczyńskiego jako "może zacięty, może zbyt radykalny, ale przynajmniej uczciwy". No i fajnie byłoby podważyć takie postrzeganie.
-
wo
2010/09/06 22:14:45
@pinkunicorn
"A wielu z generalicji pewnie postrzega Kaczyńskiego jako "może zacięty, może zbyt radykalny, ale przynajmniej uczciwy""

Po "nigdy nie będzie koalicji z Lepperem" i po "jeśli mój brat zostanie prezydentem, obiecuję że ja nie będę premierem"? Nie wierzę.
-
2010/09/06 22:16:12
@wo

No zaraz. Tarcie toczne to się nam dodaje do siły hamowania (pomaga hamować) ale jest znikome w porównaniu z tym, co mówimy. Samochód na luzie w próżni - pod wpływem tarcia tocznego jedynie - zajedzie baaardzo daleko. W ogóle tarcie toczne tu sie nam nie przyda mz.

Rozpatrujmy niepoślizgniętą (jeszcze) oponę względem jezdni. Jest ona względem tej jezdni nieruchoma, dopóki nie ma poślizgu. Z hamowania wynika przyłożona siła (czy moment siły, jeśli pamiętać, że koło się kręci, ale lokalnie, w obrębie strefy przylegania opony do jezdni, nie ma to mz żadnego znaczenia) starająca się wprowadzić w poślizg, czyli zacząć przesuwać oponę ślizgowo względem jezdni.

Tej sile przeciwstawia się tarcie statyczne między oponą a jezdnią. Kiedy ta siła przekroczy tarcie statyczne, przekroczona zostaje granica poślizgu (nawet nie zauważyłem tamtej pomyłki). Im większa masa, tym większa ta siła (czy moment siły) - tu zgoda. Ale im większa masa, tym większy też nacisk, a więc i tarcie statyczne przeciwstawiające się sile zrywającej przyczepność.
-
2010/09/06 22:23:14
Przyznam że pierwszy raz słyszę o tych nieruchomościach. Nie zmienia to jednak faktu że PiS coraz bardziej, na własne życzenie spada w sondażach i już raczej nie odzyska jakiejś sensownej pozycji. Szkoda, bo chciałbym żyć w kraju w którym mamy sensowną i merytorycznie sprawną opozycję która zamiast ciągłych tematów zastępczych i ważnych tylko dla garstki ludzi mogłaby przedstawiać konkretne propozycje zmian i pomysły na ulepszenie państwa.
-
wo
2010/09/06 22:26:16
@miskidomleka
" Tarcie toczne to się nam dodaje do siły hamowania (pomaga hamować) ale jest znikome w porównaniu z tym, co mówimy."

No błagam, bez tej składni z grinpojntu. Co mówimy? Mówimy granica, wyznaczona przyczepnością gumy do asfaltu, do której przybliżyć się pozwalają trzyliterowe skróty.

"Samochód na luzie w próżni - pod wpływem tarcia tocznego jedynie - zajedzie baaardzo daleko."

Ale nie mówimy na luzie ani nawet w próżni. Mówimy: hamujący. W pobliżu granicy wyznaczonej przyczepnością gumy do asfaltu, a więc samymi tarczówkami (wentylowanymi w dodatku). Z ABS i EBD. Wcale tak daleko nie zajedzie, jakieś parędziesiąt metrów. Cały czas z obracającymi się kołami.

"(czy moment siły, jeśli pamiętać, że koło się kręci, ale lokalnie, w obrębie strefy przylegania opony do jezdni, nie ma to mz żadnego znaczenia)"

Ma zasadnicze, jeśli zadamy sobie pytanie: przy jakimś ujemnym przyśpieszeniu całego pojazdu jeszcze będziemy mieć koło obracające się, a przy jakim zablokowane.
-
2010/09/06 22:28:57
@lukasz.sikora
Szkoda, bo chciałbym żyć w kraju w którym mamy sensowną i merytorycznie sprawną opozycję która zamiast ciągłych tematów zastępczych i ważnych tylko dla garstki ludzi mogłaby przedstawiać konkretne propozycje zmian i pomysły na ulepszenie państwa.

Chodź, wstąpimy do SLD, żeby przez trolling uczynić z nich sensowną opozycję.
-
wo
2010/09/06 22:30:58
@lukasz
"PiS coraz bardziej, na własne życzenie spada w sondażach i już raczej nie odzyska jakiejś sensownej pozycji. Szkoda, bo chciałbym żyć w kraju w którym mamy sensowną i merytorycznie sprawną opozycję "

No to nie "szkoda" tylko "całe szczęście". PiS taką opozycją nigdy by się nie stał. Lukę po nim może zająć jakaś lewica (niekoniecznie SLD) i będziemy mieli w miarę zdrowy układ polityczny, z prawicą psychopatyczną (PiS), prawicą umiarkowaną (PO), lewicą rozsądną i lewicą skrajną.
-
2010/09/06 22:31:32
@wo

Idę teraz robić i jeść obiad, ale jeszcze do konwersacji powrócę. Bo intuicyjnie czuję, że możesz mieć jakąś rację (droga hamowania pociągu idąca w kilometry itd) ale nie widzę źródła tej racji, jeśli ją nawet masz.

P.S. Sorry za nieporadność językową. W życiu nie byłem na Greenpoincie.
-
wo
2010/09/06 22:35:42
@miskidomleka
"ale nie widzę źródła tej racji, jeśli ją nawet masz. "

Źródłem jest to, że jeśli Twoim samochodem zaczyna kierować Isaac Newton (a=F/m), to już jest bardzo źle, bo Newton nie ma prawa jazdy. Granica, którą optymalnie pozwalają wykorzystać trzyliterowe skróty, to granica przyśpieszenia, przy którym koła jeszcze się kręcą (a więc samochodem sterujesz ciągle jeszcze Ty).

W pierwszym odruchu rozrysowałeś sobie to wszystko z tarciem statycznym, rozpatrując punkt materialny przyłożony gumą do betonu. I potem Ci się to zajączkuje, kiedy zamiast tego chcesz narysować koło o średnicy, z siłą przyłożoną na styku. A pamiętaj o tym kole i pamiętaj, że dla konkretnego momentu (M=F*R) następuje poślizg (Bad Thing).
-
2010/09/06 22:37:02
@wo
"Po "nigdy nie będzie koalicji z Lepperem" i po "jeśli mój brat zostanie prezydentem, obiecuję że ja nie będę premierem"? Nie wierzę."
Szukałem jakichś badań i znalazłem trochę poszlak:
Z Lechem Kaczyńskim z marca (który był wtedy postrzegany jako niezdarny, ale właśnie uczciwy)
[a ="www.wprost.pl/ar/114805/Sondaz-8222Wprost8221-Kaczynski-najuczciwszy-Olejniczak-8211-najprzystojniejszy/]Z Jarkiem Kaczyńskim z 2007[/a] (a więc po obu kłamstwach, które wskazałeś) - gdzie jest wskazany jako najuczciwszy z liderów partyjnych.

Więc na tych poszlakach płynę sobie tak: IMHO część generała publicznego zupełnie inaczej podchodzi do "konieczności politycznej" a inaczej do "robił przekręty uwłaszczeniowe". I może warto by było skopać Pana Jarosława mocniejszym przypomnieniem tego i owego.
-
2010/09/06 22:37:03
Parę blogów obok Trystero boleśnie punktuje RAZa.Jest i risercz ziemkiewiczowski, wolnoć Tomku ... itd.
-
2010/09/06 22:39:50
@wo,
Wojtek, ja wiem, że ty sie znasz najlepiej na wszystkim, ale w świecie samochodów, w codziennej praktyce to jest tak, że im większa felga, tym szersza opona. Samochody miejskie jeżdżą na 175/65/R14, samochody kompaktowe - najczęściej na 195/65/R15, samochody klasy średniej - np. na 215/50/R17.
Im większa felga, tym większa powierzchnia tarcia opony, wyunikająca z jej szerokości.
Jest zależność liniowa? Jest.

W tym kontekście kompletnie nie rozumiem, co chciałeś powiedzieć, pisząc - w zamierzeniu zjadliwie: "Ta, no jasne, bo przecież "powierzchnia styku z asfaltem" jest liniowo zależna od rozmiaru felgi".
-
2010/09/06 22:43:58
@pohjois
"nawet w zderzeniu mercedesa klasy S z betonową ścianą przy prędkości 160 km/h można przeżyć [a w cinquecento nie]"

Henri Paul, szofer Princess Di, próbował udowodnić to empirycznie, ale mu żurnalisty nie pozwoliły.
-
wo
2010/09/06 22:45:56
@konrad
"Im większa felga, tym większa powierzchnia tarcia opony, wyunikająca z jej szerokości.
Jest zależność liniowa? Jest. "

Nope. W każdym samochodzie powierzchnia styku opony z podłożem jest zależna od ciśnienia w oponie, ciężaru pojazdu i liczby kół (dlatego ciężarówki miewają ich nawet kilkanaście). Zakładając, że koła mamy cztery, wygląda to tak: mg = 4*s*p.

Łapiesz mniej więcej, skąd mi się wziął ten wzór? Od tego zależy, czy mogę przejść dalej czy dalej siedzimy w liceum.

W ten sposób powierzchnię styku kierowca może sobie częściowo zwiększać lub zmniejszać, dopompowując lub spuszczając. Na drzwiach pasażera masz też łopatologiczny piktogram, pokazujący, jakie powinieneś mieć ciśnienie gdy w samochodzie jest pięciu ludzików plus walizki a jakie, gdy tylko dwa ludziki.

W praktyce jednak możliwości manewru ogranicza to, że opony za bardzo nabite albo za bardzo sflaczałe się źle zachowują i szybko zużywają.

"W tym kontekście kompletnie nie rozumiem, co chciałeś powiedzieć, pisząc - w zamierzeniu zjadliwie: "Ta, no jasne, bo przecież "powierzchnia styku z asfaltem" jest liniowo zależna od rozmiaru felgi"."

Chciałem powiedzieć, że autor powinien sobie przypomnieć pojęcie "ciśnienia".
-
2010/09/06 22:47:28
@konrad.niklewicz
Im większa felga, tym większa powierzchnia tarcia opony, wyunikająca z jej szerokości

Co to jest powierzchnia tarcia? Siła tarcia nie zależy od powierzchni styku, tylko od nacisku i współczynnika tarcia. Mówiąc obrazowo, jeśli zwiększasz powierzchnię zachowując nacisk (~masę), to zamiast 10 masz 20 "trących" cm^2, ale każdy z nich "trze" 2x słabiej, bo masz 2x mniejszy nacisk na każdy z nich.
(w przerwie pichcenia)
-
2010/09/06 23:02:34
@hamowanie

Nie ma sensu porównywać rożnych owoców. Szersza i większa opona, większa nacinana i wentylowana tarcza hamulcowa oraz sportowe klocki zmieniają diametralnie sprawę. CC z hamulcami bębnowymi z tyłu ma większą drogę hamowania od Audi A6, a Toyota Aygo od Audi Q7 i BMW X6. Auta WRC z ceramicznymi klockami hamują z setki na niecałych 30 metrach.

www.motofakty.pl/artykul/najlepsze_w_hamowaniu.html
www.autokrata.pl/artykul/najlepsze-i-najgorsze-hamulce-5168
-
wo
2010/09/06 23:08:15
@ojest
"CC z hamulcami bębnowymi z tyłu ma większą drogę hamowania od Audi A6, a Toyota Aygo od Audi Q7 i BMW X6. "

Oczywiście, ale nie dlatego, że ma wyżej granicę zerwania przyczepności tylko dlatego, że lepiej się do niej zbliża. Tarcze od bębnów szybciej dlatego, że tarcze hamują ułamek sekundy szybciej od bębnów, z natury obarczonych pewną bezwładnością. Wentylowane dlatego, że są mniej podatne na przegrzanie.

"Auta WRC z ceramicznymi klockami hamują z setki na niecałych 30 metrach. "

Auta WRC się dla lepszej sterowności dociąża czy przeciwnie, wywala wszystko co wnosi zbędny balast?
-
2010/09/06 23:09:36
@WO
1.O ile się nie mylę to Nowe Państwo nawet w czasie największej swojej świetności było miesięcznikiem
2. Doprowadzenie do upadku w ciągu roku największej gazety w Polsce to rzecz która w moich oczach kompromituje Kaczyńskich bardziej niż cokolwiek.
-
wo
2010/09/06 23:11:43
@brysio
"O ile się nie mylę to Nowe Państwo nawet w czasie największej swojej świetności było miesięcznikiem "

Wikipedia i moja pamięć mogą się mylić, ale jednak zgodnie twierdzą, że " W grudniu 1995 "Nowe Państwo" przekształciło się w tygodnik.".

Wydrukowali wtedy nawet jeden mój polemiczny list do redakcji! Ech, Internetu nie było, człowiek się nudził.
-
2010/09/06 23:33:46
@pohjois
"nawet w zderzeniu mercedesa klasy S z betonową ścianą przy prędkości 160 km/h można przeżyć [a w cinquecento nie]"

@ianf
Henri Paul, szofer Princess Di, próbował udowodnić to empirycznie, ale mu żurnalisty nie pozwoliły.

Ale Trevor Rees-Jones (ochroniarz Dodiego) pokazał, że jest szansa na przeżycie, nawet siedząc obok kierowcy. Myślę, że niemieccy inżynierowie mieli z tym coś wspólnego, a gdyby pasażerowie raczyli zapiąć pasy to może byłby happy end plus obrażenia ciała.
-
2010/09/07 01:18:45
@wo

Granica, którą optymalnie pozwalają wykorzystać trzyliterowe skróty, to granica przyśpieszenia, przy którym koła jeszcze się kręcą

Zgoda:
A. albo koła się kręcą (dobrze!), czyli opona jest nieruchoma względem jezdni, bo się kręci równie szybko jak jezdnia się pod autem przesuwa
B. albo koła się zablokowały (źle!), czyli opona sunie po jezdni.

Rozmawiamy o tym czy, i w jakim stopniu, wartość opóźnienia po przekroczeniu którego nie mamy już A, tylko B. Czyli o granicy przyczepności, która, jak twierdzisz, w samochodzie dwa razy cięższym znajduje się 2x niżej:Trzyliterowe skróty pozwalają tylko na lepsze zbliżenie się do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. Tę sztywną granicę w normalnych warunkach wszystkie samochody mają praktycznie taką samą (np. drogę hamowania). I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej.

Powyższe gwoli podsumowania i upewnienia się, że mówimy o tym samym. Jeśli mówimy, to:

Ale nie mówimy na luzie ani nawet w próżni.

Luz i próżnia nie dotyczyły bezpośrednio omawianego problemu, tylko miały ci zilustrować, że tarcie toczne jako takie w ogóle nie ma tu nic do rzeczy, bo jego wartości są znikome w porównaniu z siłami przy hamowaniu,

Cały czas z obracającymi się kołami

Czyli mamy:
- tarcie toczne koła po jezdni oraz łożysk (znikome, pomijamy)
- opór powietrza (pomijamy, też stosunkowo mały)
- tarcie ślizgowe kinetyczne (klocek przesuwa się względem tarczy) klocka o tarczę - które regulujemy naciskiem pedału i wspomaganiem.
- tarcie ślizgowe statyczne (opona nie przesuwa się względem jezdni) opony o jezdnię.

Zadaniem jest uzyskanie jak największej wartości opóźnienia samochodu.

Newton przydaje się mimo, że kółka się kręcą i niezależnie od bon motów o prawie jazdy. Bo dzięki a=F/m mówi nam, że by uzyskać opóźnienie musimy przyłożyć siłę. I dla samochodu o dwa razy większej masie, by uzyskać takie samo opóźnienie, musimy przyłożyć dwa razy większą siłę niż do małego samochodu.

Siła, którą przykładamy, pochodzi z tarcia ślizgowego klocka o tarczę. Mamy jednak problem przyczepności opony. Zwiększanie siły tarcia klocek/tarcza powoduje zwiększanie sił na styku opona/jezdnia. W pewnym momencie zostaje przekroczona maksymalna wartość tarcia statycznego opona-jezdnia, koło przestaje się kręcić, opona ślizga się po jezdni, od tej chwili hamujemy tarciem kinetycznym między oponą jezdnią. I to jest to czego chcemy uniknąć, bo nie dość, że siła tarcia kinetycznego jest typowo mniejsza od maksymalnego tarcia statycznego (więc hamujemy słabiej), to jeszcze tracimy sterowność.

Oto dlaczego czynnikiem ograniczającym maksymalną siłę hamowania (a konsekwencji maksymalne opóźnienie hamowania), czyli granicą przyczepności, jest wartość maksymalnego tarcia statycznego między oponą a jezdnią.

Zatrzymując dwa razy cięższy samochód i chcąc uzyskać takie samo opóźnienie, potrzebujemy więc dwa razy większej wartości maksymalnego tarcia statycznego, żeby nie wpaść poślizg. Wydawałoby się więc, że w tych samych warunkach (ten sam współczynnik tarcia) możemy uzyskać dwukrotnie mniejsze opóźnienie dużego samochodu niż małego. Jednak maksymalna wartość tarcia statycznego jest proporcjonalna do współczynnika tarcia statycznego oraz do nacisku. Dla styku opona-jezdnia ten drugi czynnik zależy oczywiście od ciężaru, a więc od masy.

Wychodzi więc, że podwojenie masy samochodu podwaja zapotrzebowanie na siłę hamującą (Newton), ale również podwaja maksymalną wartość tarcia statycznego, czyli pozostaje bez efektu na efektywność hamowania.

cd niżej
-
2010/09/07 01:21:05
c.d.

Całe rozumowanie daje się przeprowadzić bez wprowadzania pojęcia momentu siły, i nie wiem, dlaczego miałoby to być potrzebne. Wyobraź sobie wehikuł, który zamiast kół posiada płytę przylegającą do ziemi, ciągle generowaną na jednym końcu wehikułu i anihilowaną na drugim, napęd polega na dmuchaniu parą/fotonami/kulkami śrutu na pionowe struktury wystające z płyty, kontakt między płytą a wehikułem to łożyska ślizgowe, całość nie ma ani jednego kółka, a wszystkie powyższe zjawiska dotyczące hamowania będą wyglądały tak samo (klocki hamulcowe trą o powierzchnię płyty).

Tu masz wyprowadzenie tego z pracy wykonanej przez tarcie w celu zredukowania energii kinetycznej do zera:
hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/crstp.html
Masy po obu stronach równania się znoszą.
Kluczowe cytaty:
Assuming proper operation of the brakes, the minimum stopping distance for an automobile is determined by the effective coefficient of friction between the tires and the road. [...] If the wheels of the car continue to turn while braking, then static friction is operating, while if the wheels are locked and sliding over the road surface, the braking force is a kinetic friction force.
oraz
Note that this implies a stopping distance independent of vehicle mass.

Na tej stronce:
www.ortrucking.org/stopping.htm
masz porównanie drogi hamowania samochodów osobowych i naładowanych "TIRów", stosunek mas rzędu 25:1, drogi hamowania wcale nie różnią się 25x, tylko 1.5-1.8x.

Nie widać zależności w rodzaju 2x cięższy = 2x niższe opóźnienie, hamowania jaką implikowałeś pisząc o 2x niższej przyczepności.

Dochodzę do wniosku, że drogi hamowania cieżkich pojazdów (ciągników siodłowych, pociągów) są/bywają dłuższe niż osobówek, ale nie jest to spowodowane nie taką zależnością 1:1 o jakiej pisałeś, a ograniczeniami technicznymi - wytworzeniem wystarczająco dużych nacisków w samych hamulcach, czy odprowadzeniem gigantycznych ilości ciepła z hamulców.
-
2010/09/07 01:24:48
jeszcze jeden link porównujący droogi hamowania ciężarówek i osobówek
www.jmu.edu/safetyplan/vehicle/generaldriver/stoppingdistance.shtml
-
2010/09/07 01:37:12
Ludzie. Litości. Niby taki ttdkn, ą i ę, a wszyscy, łącznie z gospodarzem niestety, powielacie szkolne błędy i legendy miejskie. Chyba tylko miskidomleka nie, szacun.

Dwa oczywiste:

Powierzchnia kontaktu opony nie ma wpływu na drogę hamowania bezpośrednio. Owszem, jest z nią skorelowana w przyrodzie, tzn. bardziej sportowe opony dla samochodów o lepszych parametrach są szersze i mają większe łatki kontaktowe, ale to po prostu dlatego (m.in), że są zrobione z bardziej przyczepnej gumy, która jest miększa i szybciej się zużywa. Powiększenie powierzchni kontaktu zmniejsza jednostkową siłę na cm2 gumy, a więc pozwala na dłuższe użytkowanie opon, a poza tym poszerzenie opony daje mnóstwo innych fajnych właściwości, np. mniej wytwarzanego ciepła, niższy profil lepiej zachowujący się na zakrętach, lepsze odprowadzanie wody. Ale tarcie między oponą a asfaltem zwiększa się, bo guma jest lepsza, a nie z powodu większej powierzchni kontaktu.

Masa samochodu nie ma wpływu na drogę hamowania, zakładając, że jesteśmy w stanie zbliżyć się do granicy przyczepności. Właśnie - zakładając, a to założenie po prostu nie jest prawdziwe dla ciężarówek. Ciężarówki zazwyczaj nie mają hamulców pozwalających na zablokowanie kół przy pełnym obciążeniu, bo potrzebne siły połamałyby hamulce, osie i zawieszenie, a poza tym gdyby pozwalać na takie manewry, to ciężarówka może by się nawet i zatrzymała szybko, ale jej ładunek już niekoniecznie. Poza tym opony dla ciężarówek optymalizują raczej tarcie toczne i wytrzymałość, a więc robione są z gumy twardej, a co za tym idzie - mają gorszą przyczepność już na starcie niż typowa osobówka.
-
wo
2010/09/07 07:19:45
@miskidomleka
"Rozmawiamy o tym czy, i w jakim stopniu, wartość opóźnienia po przekroczeniu którego nie mamy już A, tylko B. "

W tym zdaniu brakuje jakiegoś fragmentu. Zgodzę się, że rozmawiamy o tym, czy ta wartość negatywnie zależy od masy (moja teza) czy jest od masy niezależna, bo masa się znosi (Twoja teza).

"Dochodzę do wniosku, że drogi hamowania cieżkich pojazdów (ciągników siodłowych, pociągów) są/bywają dłuższe niż osobówek, ale nie jest to spowodowane nie taką zależnością 1:1 o jakiej pisałeś, a ograniczeniami technicznymi - wytworzeniem wystarczająco dużych nacisków w samych hamulcach, czy odprowadzeniem gigantycznych ilości ciepła z hamulców."

W tym co piszesz najbardziej sensowny jest ostatni akapit, choć nie wiem, co oznacza "zależność 1:1" o której rzekomo pisałem. Konsekwentnie robisz ten sam błąd wyobrażając sobie gumowy punkt materialny, najwyżej dla zwiększenia realizmu przerabiając go na klocek, który gumową warstwę kreuje i anihiluje, napędzając się fotonami. Uproszczenia, które sam wprowadzasz do opisu zjawiska, w efekcie zabijają jego istotę, jaką jest kręcące się koło. Kręcące się - a więc m.in. opisywane momentem siły. Dlatego piszesz, że całe rozumowanie da się opisać bez wprowadzania momentu.

Da się w takim samym sensie, w jakim po usunięciu Alp, geografię Szwajcarii da się opisać bez orografii - po prostu upraszczasz układ tak, że znika Ci z niego to, co jest najważniejsze.

Jeśli zacząć od drugiej strony, czyli od opisu obracającego się koła, najważniejszymi parametrami staje się wydajność odprowadzania ciepła przez hamulce (dlatego im sprawniej samochód ma być hamowany, tym większe tarcze plus ich ewentualna wentylacja) i ów graniczny parametr zerwania przyczepność. Opisany siłą. A więc momentem (bo przyłożenie siły jest w odległości R od osi koła).

Niezależność od masy dostaniemy tylko przy przyjęciu szeregu założeń, które są technicznie nierealne albo opisują coś innego niż sterowny samochód z kręcącymi się kołami. Cieszę się, że uświadomiłeś sobie, że zależność jest i że jest negatywna (im większa masa, tym gorzej). Ja oczywiście nie upieram się, że to prosta proporcjonalność.
-
2010/09/07 07:29:58
Swoją drogą ciekawy blog, od spółki Srebrna i majątku Expresu Wieczornego do oporu tarcia opon samochodowych.

Nowy rodzaj blogu. Blog dygresyjny?
-
2010/09/07 07:33:08
@Nowy rodzaj blogu. Blog dygresyjny?

Jesteś nowy w tym całym internecie, co?
-
wo
2010/09/07 07:33:42
@kalder
"Blog dygresyjny?"

A przy tym bardzo nieufnie traktujący nowoprzybyłych.
-
2010/09/07 08:24:36
@mrwisniewski

Nie, nie jestem nowy w internecie. Serio.

@wo

Od dawna wpadam tu od czasu do czasu.
-
2010/09/07 08:24:47
@kalder
Czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Najlepiej tytuł bloga.
Będzie notka o, dajmy na to, jakimś filmie nigeryjskim, to pod nią być może wybuchnie cudny flejm o Kaczyńskim.

@wkochano
"Masa samochodu nie ma wpływu na drogę hamowania, zakładając, że jesteśmy w stanie zbliżyć się do granicy przyczepności."

To Jest Twoja Teoria (TM). Która jest do dupy. Zależność realnej drogi hamowania od masy, bez używania różnych samochodowych TLA, jest widoczna każdemu, kto zwykle dojeżdża do pracy jako jedyna osoba w samochodzie, a czasem wybiera się na wakacje tym samym autem w pełni załadowanym masą żywą i martwą. Niezbędna do uzyskania żądanego ujemnego przyspieszenia siła hamowania jest wprost zależna od masy. Owa siła hamowania (wywołana tarciem klocków o tarcze) nie jest nieskończona. Zatem i przyspieszenie jest różne przy różnych m. Ciężki hamuje dłużej mając takie same hamulce, jak lekki.

Moment zadziałania TLA - utrata przyczepności związana z zablokowaniem kół - będzie funkcją nie tylko siły tarcia o drogę (która wydaje się, że nie zależy ani od masy, ani od powierzchni kontaktu z drogą), ale również siły tarcia klocków o tarcze. Ergo zależy od masy. Ciężki póżniej wpadnie w poślizg, bo wolniej hamuje.
-
2010/09/07 08:44:11
Ja tak tylko wtrącę przypominająco
@oszust
Moment zadziałania TLA - utrata przyczepności związana z zablokowaniem kół - będzie funkcją nie tylko siły tarcia o drogę (która wydaje się, że nie zależy ani od masy, ani od powierzchni kontaktu z drogą), ale również siły tarcia klocków o tarcze. Ergo zależy od masy. Ciężki póżniej wpadnie w poślizg, bo wolniej hamuje.
Ale dyskusja rozpoczęła się od porównywania Dużych Ciężkich SUVek, które mają bardziej wydajne hamulce, większe, często wentylowane tarcze, etc. i dzięki temu większą siłę hamowania generowaną w samych hamulcach do Małych Miejskich Autek których hamulce nie są tak wydajne, a siła w nich mniejsza.
Gdybyśmy rozważali TAKI SAM samochód z różnymi obciążeniami to miałbyś rację.
-
2010/09/07 09:12:48
"Ciężarówki zazwyczaj nie mają hamulców pozwalających na zablokowanie kół przy pełnym obciążeniu, bo potrzebne siły połamałyby hamulce, osie i zawieszenie, a poza tym gdyby pozwalać na takie manewry, to ciężarówka może by się nawet i zatrzymała szybko, ale jej ładunek już niekoniecznie."

To ty naprawde malo widziales. Nigdy nie widziales ciezarowki na pelnych blokach bo jakis idiota zobaczyl 2 metry miejsca przed nia i postanowil sie tam wbic a potem zahamowac? Kola w miejscu, zaslona dymna i parometrowe czarne pasy na asfalcie.
-
2010/09/07 09:15:22
@pochlaniacz
"Ale dyskusja rozpoczęła się od porównywania Dużych Ciężkich SUVek..."

Masz rację, tu mamy dwie zmienne - masę i maksymalną siłę hamowania. I porównywać, nie znając tej ostatniej, możemy jedynie oglądając wyniki testów.

Spekuluję, że przy projektowaniu hamulców powierzchnia klocków hamulcowych nie rośnie proporcjonalnie do zakładanej masy samochodu, a wolniej. I że duży jednak zahamuje później. Wszystkie bajery typu wentylacja tarcz itp. możemy pewnie pominąć, bo służą one temu, by siła hamowania nie zmalała nagle wskutek spalenia klocków. Istotny jest, jak sądzę, współczynnik tarcia, który jest (znowu jak sądzę) mało zależny od konkretnego modelu klocka.
Dlaczego tak sądzę? To mniej więcej wynika z tego, co napisał ^wkochano: "Ciężarówki zazwyczaj nie mają hamulców pozwalających na zablokowanie kół przy pełnym obciążeniu, bo potrzebne siły połamałyby hamulce, osie i zawieszenie".
-
2010/09/07 09:17:24
@Nie, nie jestem nowy w internecie. Serio.

Ok, to wyjaśnię, że na blogach będących ośrodkami blogosfery takie dyskusje zbaczające z tematu są na porządku dziennym od zawsze.
-
2010/09/07 09:31:09
@oszust1

Sorry, no banana! To, co odczuwasz jako różnica w drodze hamowania samochodem w pełni załadowanym w porównaniu do pustego wynika z przyłożenia takiej samej siły hamowania przy różnej masie. Ale Twoje hamulce są w stanie (w osobówce albo SUV-ce, niekoniecznie w ciężarowym) dalej zatrzymać w pełni koła, tylko musiałbyś je nacisnąć mocniej. A wtedy nie ma powodu, żeby droga hamowania była różna.

Hamowanie na maksa samochodem z pełnym obciążeniem to odrobinkę traumatyczne doświadczenie, zwłaszcza dla pasażerów, więc rozumiem, że po prostu nigdy tego nie próbowałeś.
-
2010/09/07 09:35:01
@brandthedwarf
Nigdy nie widziales ciezarowki na pelnych blokach bo jakis idiota zobaczyl 2 metry miejsca przed nia i postanowil sie tam wbic a potem zahamowac? Kola w miejscu, zaslona dymna i parometrowe czarne pasy na asfalcie.

Pustą ciężarówkę jak najbardziej da się tak zahamować. Załadowaną do dopuszczalnego obciążenia - prawie nigdy.
-
2010/09/07 09:42:43
@oszust
Spekuluję, że przy projektowaniu hamulców powierzchnia klocków hamulcowych nie rośnie proporcjonalnie do zakładanej masy samochodu, a wolniej. I że duży jednak zahamuje później. Wszystkie bajery typu wentylacja tarcz itp. możemy pewnie pominąć, bo służą one temu, by siła hamowania nie zmalała nagle wskutek spalenia klocków. Istotny jest, jak sądzę, współczynnik tarcia, który jest (znowu jak sądzę) mało zależny od konkretnego modelu klocka.

No ale właśnie pojemność cieplna układu klocek, tarcza, felga i co tam jeszcze jest przykręcone do tarczy ma znaczenie (wydajność oddawania ciepła poprzez wentylację tarczy podczas pojedynczego hamowania można chyba pominąć?) ponieważ magazynuje energię kinetyczną samochodu "zabieraną" mu podczas hamowania. "Mniejszy" (pod kątem pojemności cieplnej) układ szybciej się przegrzeje/spali/roztopi/pokruszy/itp definitywnie kończąc hamowanie. W ciężarówkach hamulce są na wszystkich kołach dzięki czemu nie dość że ich siły hamujące sumują się to jeszcze pojemność cieplna układu jest wymnożona przez liczbę kół.
Tak na oko pojemność układu hamulec-bęben-koło w jednym kole ciężarówki może odpowiadać pojemności całego układu hamulcowego osobówki, teraz wymnóż to przez 12 ...
Oczywiście TIRowi wciąż grozi spalenie hamulców jeśli zacznie zbyt ostro hamować z 80-tki przy pełnym ładunku. Z tego samego powodu (ograniczona pojemność cieplna układu hamulcowego) nakazuje się autokarom i ciężarówkom hamowanie silnikiem przy górskich zjazdach (energia kinetyczna tracona na sprężanie w silniku), czym nie przejmują się biało-czerwoni kozacy palący hamulce w Alpach.
-
wo
2010/09/07 10:02:10
@pochlaniacz
"Ale dyskusja rozpoczęła się od porównywania Dużych Ciężkich SUVek,"

W ogóle nie. Ja napisałem o tym, jak bardzo nie lubię mema "duży i ciężki, a więc bezpieczny", ilustrując go patologicznym wcieleniem "duży i ciężki, a więc jego energia kinetyczna nie mogła rozwalać jego własnych skrzydeł tylko ścinać drzewa".

@oszust
"Owa siła hamowania (wywołana tarciem klocków o tarcze) nie jest nieskończona"

Nawet jeszcze gorzej - jest funkcją czasu (co pomija m.in. Miskidomleka w swoich rozważaniach o klocku napędzanym fotonowo). Wyższość tarcz nad bębnami nie polega na innej maksymalnej sile tarcia tylko na korzystniejszym rozłożeniu funkcji w czasie (a więc korzystniejszej - no cóż, użyję tego okropnego słowa - całce).

Dlatego raz jeszcze przypomnę, że upraszczając tę funkcję do jednej skalarnej cyferki gubimy to, co jest istotą zagadnienia. I wtedy nam błędnie wychodzi, ze granica zerwania przyczepności (proszę zwrócic uwagę na to, że ja w ogóle nie piszę o drodze hamowania) jest niezależna od masy.

@wkochano
"Ale Twoje hamulce są w stanie (w osobówce albo SUV-ce, niekoniecznie w ciężarowym) dalej zatrzymać w pełni koła, tylko musiałbyś je nacisnąć mocniej."

Ty weź zrób kiedyś eksperyment swoim własnym samochodem, przy obu obciążeniach hamując maksymalnie, aż do interwencji TLA. Się zdziwisz.

"Hamowanie na maksa samochodem z pełnym obciążeniem to odrobinkę traumatyczne doświadczenie, zwłaszcza dla pasażerów, więc rozumiem, że po prostu nigdy tego nie próbowałeś."

Na pustej i szerokiej drodze - a jeszcze lepiej pustym nieodśnieżionym parkingu! - czasem robię eksperymenty (oczywiście, za informed consent pasażerów).

@pochlaniacz
" magazynuje energię kinetyczną samochodu "zabieraną" mu podczas hamowania"

MAGAZYNUJE? Przetwarza i oddaje. Magazynuje to tylko w autokarach lecących w przepaść z pielgrzymami. Dlatego właśnie tarcze mają kształt, well, tarczy. Wentylowanej czasem w dodatku.
-
2010/09/07 10:31:00
@notka
O ile doskonale rozumiem presję działaczy na pozostanie w upper-middle, o tyle dalej nie rozumiem samego prezesa. Przecież on w ogóle nie umie używać pieniędzy (już brat był lepszy, przynajmniej prezent czasem żonie kupił, albo pojechał do Juraty, córka też raczej ustawiona), w ogóle go nie interesują. Jego pierdolcem jest władza, tajemnice, służby specjalnie. No, może imponuje mu posiadanie wystawnej ochrony. W opozycji jest tego wszystkiego pozbawiony. Samych pieniędzy nie używa, nie zdziwiłbym się, gdyby dom na Żoliborzu kwalifikował się do gruntownego remontu.

@samochody
No dobrze, powtarzasz jak mantrę, że bezpieczeństwo aktywne. Niestety, nie wszystko zależy od bezpieczeństwa aktywnego naszego samochodu, są również inni uczestnicy drogi. Czasami nic się nie da poradzić (jak dziś w nocy w hondzie zepchniętej przez pijanego kierowcę tira pod tira z przeciwka), ale czasem większe bezpieczeństwo pasywne się przydaje.

Czy są jakieś statystyki mówiące o tym, podniesienie których parametrów dało nam zmniejszenie liczby śmiertelnych wypadków?

(Wiem naturalnie, że odpowiedzią na cytowany wypadek są autostrady i ekspresówki.)
-
2010/09/07 10:37:00
@on topic

Wiadomy budynek na Nowogrodzkiej strasznie niereprezentacyjny no i wiadome skojarzenie. Ale za to lokalizacja pierwsza klasa.

@gfedorynski
"nie zdziwiłbym się, gdyby dom na Żoliborzu kwalifikował się do gruntownego remontu."

Ostatnio nie wyglądał najlepiej. Ale borowiki dalej stały.


@TU22 jako przerobiony bombowiec

Dla mnie jako leminga samolotowego stwierdzenie że samolot jest przerobionym radzieckim bombowcem na pewno nie poprawiło by samopoczucia z uwagi na to jak tam szanowano życie żołnierzy.
-
wo
2010/09/07 10:37:34
@gfw
"Jego pierdolcem jest władza, tajemnice, służby specjalnie."

No właśnie! Ale póki nie może mieć władzy absolutnej, to nie robi mu większej różnicy, czy włada partią parlamentarną czy pozaparlamentarną. A póki ma Nieruchomości, póty jest jakieś grono ludzi, które może trzymać żelazną pięścią.

"Czasami nic się nie da poradzić (jak dziś w nocy w hondzie zepchniętej przez pijanego kierowcę tira pod tira z przeciwka), ale czasem większe bezpieczeństwo pasywne się przydaje."

Ale do bezpieczeństwa pasywnego pozwalającego przetrwać kolizję z tirem to potrzebujesz co najmniej kołowego transportera opancerzonego jeśli nie od razu czołgu. Bo hummer czy nawet drugi tir to jeszcze za mało, zebyś bez obaw mógł się stuknąć z innym tirem.

"Czy są jakieś statystyki mówiące o tym, podniesienie których parametrów dało nam zmniejszenie liczby śmiertelnych wypadków? "

Obawiam się, że tu dochodzimy do podstawowego problemu nauk społecznych. Te statystyki, które znasz na pewno, są wypadkową strasznie wielu czynników (jakość dróg, bezpieczeństwo pasywne, bezpieczeństwo aktywne). Rozdzielać te czynniki możesz tylko w warunkach laboratoryjnych i dla uproszczonych modeli, a wtedy zawsze kwestionowalne będą same te modele.
-
wo
2010/09/07 10:39:27
@frankie
"Dla mnie jako leminga samolotowego stwierdzenie że samolot jest przerobionym radzieckim bombowcem na pewno nie poprawiło by samopoczucia z uwagi na to jak tam szanowano życie żołnierzy."

Mnie fascynuje - może notkę o tym trzasną? - dialektyczna dwoistość pojęcia "ruski" w polskiej ludowej rusofobii. "Ruski": a więc nie do zdarcia, gniotsia nie łamiotsia, spadnie z 80 metrów bez szkód dla kadłuba i pasażerów. Oraz "ruski": a więc tandetny, ohydny, niskiej jakości ("prezydent w ruskiej trumnie"). Wszystkie te znaczenia ma chyba Łada 2107?
-
2010/09/07 10:58:46
@wo
"Te statystyki, które znasz na pewno, są wypadkową strasznie wielu czynników (jakość dróg, bezpieczeństwo pasywne, bezpieczeństwo aktywne). Rozdzielać te czynniki możesz tylko w warunkach laboratoryjnych i dla uproszczonych modeli, a wtedy zawsze kwestionowalne będą same te modele."

W ogólności oczywiście tak. Ale gdybyśmy mieli z grubsza na tych samych drogach dwa bardzo popularne modele o istotnie różnym bezpieczeństwie pasywnym, to można porównać skutki wypadków w obu przypadkach. Tak wiem, pewnie równie łatwo o sferyczną krowę.
-
2010/09/07 11:24:56
@wo
W ogóle nie. Ja napisałem o tym, jak bardzo nie lubię mema "duży i ciężki, a więc bezpieczny", ilustrując go patologicznym wcieleniem "duży i ciężki, a więc jego energia kinetyczna nie mogła rozwalać jego własnych skrzydeł tylko ścinać drzewa".

Owszem, początek początków był taki, ale mi chodziło o tą bardziej detaliczną część samochodowa, która zaczęła się od twojego:
Niekoniecznie. Trzyliterowe skróty pozwalają tylko na lepsze zbliżenie się do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. Tę sztywną granicę w normalnych warunkach wszystkie samochody mają praktycznie taką samą (np. drogę hamowania). I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej.

@wo
MAGAZYNUJE? Przetwarza i oddaje. Magazynuje to tylko w autokarach lecących w przepaść z pielgrzymami. Dlatego właśnie tarcze mają kształt, well, tarczy. Wentylowanej czasem w dodatku.

Energia kinetyczna pojazdu jest poprzez tarcie przetwarzana na powierzchniach styku klocków i tarczy na energię cieplną, przewodzoną następnie po całej objętości tarczy i elementów do niej przykręconych. To ciepło podnosi temperaturę tarczy wzmagając ilość energii wypromieniowywaną w podczerwieni (do pominięcia?) oraz zwiększając gradient temperatury pomiędzy tarczą a powietrzem, co skutkuje zwiększeniem tempa oddawania ciepła tą drogą. Oczywiście trwające hamowanie wciąż dostarcza nowych porcji energii, które muszą zostać oddane powietrzu lub zmagazynowane w tarczach z przyległościami (pojemność klocków można pominąć z racji ich małej przewodności cieplnej). Na dokładkę jeszcze zmniejszająca się prędkość względem powietrza (liniowa i obrotowa) sukcesywnie zmniejsza wydajność wentylacji tarcz.

Niestety nie jestem w stanie podać dokładnych obliczeń, ale jakoś nie mogę uwierzyć że cztery tarcze hamulcowe, nawet wentylowane, są w stanie w ciągu max 5 sekund oddać powietrzu 1-2 MJ energii - większa część tej energii musi zostać zmagazynowana, żeby po ponownym ruszeniu w ciągu parudziesięciu sekund (sportówki - duże, wentylowane tarcze) lub paru minut (kompakty) zostać elegancko wydmuchana.

Szybki gugiel dał mi tylko to - z pokorą przyjmę lepsze źródła.
-
2010/09/07 11:28:24
@wo
Auta WRC się dla lepszej sterowności dociąża czy przeciwnie, wywala wszystko co wnosi zbędny balast?

Wywala się co tylko można, ale i tak samochód ten nie może ważyć mniej niż 1230 kg, czyli i tak waży więcej niż większość mniejszych samochodów.
-
2010/09/07 11:51:09
A znowuż tu
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8343360,SLD_sprzedaje_legendarna_siedzibe_przy_ul__Rozbrat.html
piszą, że PiS parę lat temu sprzedał dwie działki przy Nowogrodzkiej. To ile im jeszcze zostało?
-
2010/09/07 11:56:07
@gfedorynski: tak po prawdzie to nic im nie zostało, gdyż PiS jako jednostka organizacyjna (partia polityczna) nigdy tych nieruchomości nie miało. Co najwyżej miały je pewne inne jednostki powiązane z pewnymi (słowo-klucz, tłumaczące obawy partyjnych dołów o reelekcję, o czym słusznie WO w notce) osobami z PiS. W rezultacie PiS nie jest w jakiejś wybornej sytuacji majątkowej, i nigdy nie był. Osobną kwestią są jednak konkretne postacie z PiSu. Wiesz, na zasadzie "mogę być działkowcem i członkiem Czarnych Panter jednocześnie".
-
2010/09/07 11:57:38
@myself

Bardzo zgrubne i uproszczone wyliczenie:
Ilość energii do zmagazynowania w tarczy = Pojemność cieplna tarczy = ciepło właściwe materiału tarczy * delta temperatury * masa tarczy

Zakładając że:
Pojemność cieplna materiału (żeliwo szare) = 540 J/kg*K
Delta temperatury = 400 K
Masa tarczy = 4 kg

Wychodzi 0,864 MJ, czyli po wymnożeniu przez 4 pojemność cieplna zwykłych żeliwnych tarcz (np. w kompakcie) może wystarczyć do pochłonięcia energii dwóch pełnych hamowań (oczywiście pod warunkiem że to faktycznie jest max 2 MJ)

Czekam na korekty i porządne źródła.
-
2010/09/07 12:08:16
@ sprzedaż nieruchomości
wyborcza.pl/dziennikarze/1,104622,4694753.html wyborcza.pl/1,76842,6017976,Nowogrodzka_84_86_jednak_do_prokuratury.html niestety niczego nowszego znaleźć nie mogę bo to jednak ciekawe że siedziba PiSu dalej tam jest. To jednak można zjeść ciastko i mieć ciastko?
-
2010/09/07 12:08:27
@p.s.j

Wiem, ale wiadomo, o co pytałem.
-
2010/09/07 12:13:49
@dyskusja o bezpieczeństwie małe fury kontra SUV'y
Przypomina mi się w niektórych momentach jak mój starszy brat, mocny z fizyki, usiłował mi wmówić że z jego wyliczeń jednoznacznie wychodzi, że piłka podkręcona prawą nogą powinna skręcać w prawo. Reasumując niezależnie od licznych tu imponujących rozważań i wyliczeń ja nadal bezpieczniej będę się czuł w SUV' ie.
Inna dygresja (trochę w sprzeczności z powyższymi stwierdzeniami) - pamiętam zajebistą reklamę Subaru Legacy z 1985 roku (wtedy marka Subaru była mniej więcej na poziomie obecnego Great Wall) - całostronicowe ogłoszenie w Newsweeku - na połowie Volvo (nie pamiętam modelu) wbite w ścianę, idealnie zachowana kabina pasażerska, pięknie sprasowana strefa zgniotu. Na drugiej połowie Subaru zatrzymane pół metra przed ścianą i info że w Subaru stawiają na aktywne zapobieganie wypadkom - 4x4, super hamulce, świetne właściwości jezdne itp.
-
2010/09/07 12:13:58
@gfedorynski, frankie: ale właśnie o to chodzi, że PiS nie ma i nie miał nieruchomości. Jeśli siedziba nadal jest na Nowogrodzkiej, to grzecznie płacą czynsz za najem nowemu właścicielowi budynku, tj. Metropolowi. A więc PiS (nie mylić z Jaroslawem Kaczynskim) nie ma ciasteczka - wynajmuje sobie siedzibę na wolnym rynku. Bo nie ma jakiegoś "swojego" budynku, gdzie mógłby się przenieść.
-
2010/09/07 12:25:39
@czescjacek

To nie była decyzja jednej prywatnej firmy i nie była do końca nieracjonalna.

Jednej w sensie że firma na rozbiegu (dopóki nie przejdzie przez "dolinę śmierci" jak to ładnie VC nazywają) jest owszem firmą, ale bardzo silny głos (jak silny zależy od umów) mają ci, którzy wyłozyli kasę na wejście do tej doliny. W praktyce wygląda to tak, że firma (zarząd) może czegoś nie chcieć, a jak inwestorzy mówią skakać to i tak się tylko pyta jak wysoko. Przykład z realu można sobie znaleźć guglając historię upadku serwisu Monetto i komentarz Łukasza Banacha do tegoż.

A częściowo racjonalna, w sensie że jak chcemy być dużą firmą i jako taka odbierani i dostaliśmy hałdę kasy do zainwestowania, to trzeba się pokazać (wbrew pozorom VC bardzo nie lubią jak "ich" firma kisi na koncie to co dostała na rozwój, forsa ma pracować), i wystawne biuro w tym się mieści.

Niemniej kryterium wyboru akurat tego budynku było ZTCW właśnie takie jak pisałem - żeby było blisko z Sobieskiego.
-
2010/09/07 12:52:17
a tym czasem na psychiatryku lubczasopismo.salon24.pl/tygielcodzienny/post/226253,co-to-jest-srebrna-sp-z-o-o
@p.s.j
"nie ma ciasteczka"

Tylko nie wiadomo co się stało z tymi pieniędzmi ze sprzedaży Nowogrodzkiej wyborcza.pl/1,76842,5222851,Fundacja_na_ciezkie_czasy.html?as=11&startsz=x#ixzz0ymsh0gpf
-
2010/09/07 13:03:15
jak dziennikarz nie wie, to jest mało bystry, albo nie wie, co to jest "spółka" (kapitałowa).
cytacik z linkowanego artykułu: Kto jednak ugryzł lub ugryzie owe 34 miliony za sprzedaną Nowogrodzką? Pieniądze przelano na konto w Fortis Banku, to wiemy. Reszta się nie składa. Beneficjentem powinna być fundacja Solidarna Wieś, bo to ona jest większościowym udziałowcem w spółce Air Link, a nie jest..

Pieniądze płacone spółce za sprzedaż towaru nie trafiają na konto wspólnika. Co więcej, nie powinny. Wspólnik udział w tych pieniądzach może mieć w formie dywidendy, jak nadejdzie czas jej wypłaty (ale mi się napisało, prawie jak "...nadejdzie dzień Sądu!"). Wielkie mecyje. Sprawozdania finansowe są jawne i dostępne w aktach KRS, można sobie sprawdzić, czy spółka będąca poprzednim właścicielem Nowogrodzkiej odnotowała przychód z tej transakcji. Nota bene sprawdziłem, że na stronach www metropolu jest info, iż budowę wieżowca na Nowogrodzkiej chcą zacząć w 2014 r.

-
2010/09/07 14:20:02
Ejj, przegapiłem flejm o fizyce.

Co do tych opon: tak, powierzchnia styku z podłożem -- zależna liniowo od szerokości opony (a także rozmiaru koła, bo spłaszczenie opony, w sensie drugi z boków prostokąta powierzchni styku) -- wpływa na możliwość hamowania.

Tak, siła tarcia to współczynnik tarcia razy siła nacisku.

Ale współczynnik tarcia jest zależny liniowo od powierzchni styku.

WO odsyłający komentujących na fizykę do liceum -- bez komentarza.
-
wo
2010/09/07 14:20:19
@swiety100
"Reasumując niezależnie od licznych tu imponujących rozważań i wyliczeń ja nadal bezpieczniej będę się czuł w SUV' ie. "

A Simon Mol nie wierzył w to, że wirus HIV powoduje AIDS i nadal bezpiecznie się czuł uprawiając niezabezpieczony seks z przygodnymi partner(k)ami.

"Na drugiej połowie Subaru zatrzymane pół metra przed ścianą i info że w Subaru stawiają na aktywne zapobieganie wypadkom - 4x4, super hamulce, świetne właściwości jezdne itp."

Słyszałem, że to całe Subaru to nawet podobno całkiem niezłe samochody robi. Trzeba będzie się kiedyś zainteresować.
-
wo
2010/09/07 14:22:05
@cowboytomash
"tak, powierzchnia styku z podłożem -- zależna liniowo od szerokości opony" (...) "Ale współczynnik tarcia jest zależny liniowo od powierzchni styku. "

Jezus Maria. To już chyba nawet nie jest liceum, tu wpadamy w podstawówkę.
-
jsw
2010/09/07 14:23:32
@cowboytomash
"Ejj, przegapiłem flejm o fizyce."

Całe szczęście, że przegapiłeś, bo co twierdzenie to byk, a nawet superbyk
-
2010/09/07 14:26:59
Oszfak, babol z tym współczynnikiem tarcia, sorry -- wracam do książek.
-
2010/09/07 14:31:04
@Przecież on w ogóle nie umie używać pieniędzy

No ale musi mieć choćby na utrzymanie ludzi ogarniających wokół niego na co dzień, jak on jest skupiony na tych tajemnicach i służbach.
-
2010/09/07 15:31:21
@No ale musi mieć choćby na utrzymanie ludzi ogarniających wokół niego na co dzień, jak on jest skupiony na tych tajemnicach i służbach.

Opłaca ludzi trzymających kredens.
-
2010/09/07 16:55:20
@wo:"Granicę zerwania poślizgu wyznacza nam moment siły. Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy. A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej."

Oczywiście. Tak tylko żeby się upewnić - samochód z trzykrotnie mniejszą średnicą kół hamuje trzykroć wydajniej, prawda?
-
wo
2010/09/07 17:00:10
@praptak
"Oczywiście. Tak tylko żeby się upewnić - samochód z trzykrotnie mniejszą średnicą kół hamuje trzykroć wydajniej, prawda?"

Gdybyśmy rozpatrywali idealnie sferyczne, może i by tak było, natomiast w praktyce z jeszcze innych powodów nie masz takich różnic między średnicami kół samochodów realnie jeżdżacych po drogach.
-
2010/09/07 17:36:14
@wo
Czytam "Amerykę" i jestem pod wrażeniem. Chapeau bas. Jestem w NYC - Głowacki, kiedy pisał "Antygonę" mieszkał pode mną na E7th St. Czasami bywało zabawnie. Szczególnie w piątki wieczorem. Szacun, dude.
-
2010/09/07 18:28:37
@wo
Nie. Mamy tarcie toczne. ...

Z tarciem tocznym mamy do czynienia, ale jest ono nieistotne. Tarcie toczne ani trochę nie odpowiada za przyczepność. Odpowiada jedynie za straty energii przy ruchu (na odkształcanie opon, nawierzchni, etc.) W przypadku hamowania/przyspieszania mamy do czynienia z tarciem ślizgowym - w świetle definicji występuje ono wtedy, gdy dwa stykające się ciała (tutaj: opona i droga) poruszają się względem siebie lub istnieje siła dążąca do ich przesunięcia (tak, nasz przypadek!)

@wo
... Granicę zerwania poślizgu wyznacza nam moment siły. ...

Skąd to uwielbienie w narodzie do momentów (z momentem obrotowym na czele)? Możemy mówić o momencie siły hamującej i momencie siły tarcia i ich relacji (równości lub nierówności), ale w ramach zasady KISS możemy sobie obie strony podzielić przez ramię i dostać zwykłą relację sił.

@wo
... Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy...

Tak jest. Siła tak samo.

@wo
...A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej.

Nie. Na dwa razy cięższy samochód jadący na oponach z tej samej gumy może działać dwukrotnie większa tarcia (lub na koło może działać dwukrotnie większy moment siły tarcia, jak ktoś woli, bo ramię to samo, a siła dwa razy większa). Dwa razy większa siła jest potrzebna i jest dwa razy większa.

@wo
Gdybyśmy rozpatrywali idealnie sferyczne, może i by tak było

Nie byłoby. Z przyczyn omówionych powyżej.

@wo
Stąd popularność memu "duży i ciężki, a więc bezpieczny".

Sporo prawdy w tym stwierdzeniu jest. W wypadku bezpieczeństwa aktywnego trudno powiedzieć, ale cięższe samochody w porównaniu do lżejszych co najmniej równie dobrze przyspieszają, hamują i skręcają, bo mają lepsze silniki, hamulce i układy jezdne. Natomiast w przypadku bezpieczeństwa biernego można już co nieco powiedzieć. Pierwsza ważna rzecz, to wytrzymałość kabiny pasażerskiej, która nie powinna się zbytnio odkształcić (lub rozsypać, jak w wypadku zardzewiałych sztrucli z Rajchu). Druga rzecz, to brak elementów, które mogą nam zrobić z kolan, klatki piersiowej lub czegokolwiek innego jesień średniowiecza. Trzecia rzecz, to brak nieumocowanych elementów, które latając po kabinie mogą nam zafundować dekapitację. Czwarta rzecz, to przeciążenie jakiego dozna nasze ciało, a to będzie tym mniejsze, im na większym dystansie nasze ciało będzie mogło się zatrzymać, więc długa maska moim przyjacielem. Ale liczy się też różnica prędkości - przy czołówce ta będzie mniejsza dla posiadacza cięższego pojazdu. Samochód A - 2 tony, 100km/h. Samochód B - 1 tona, 100km/h. Zderzenie czołowe. Po zderzeniu jadą razem z prędkością 33.3km/h. Tyle, że A zmienił prędkość o 66.7km/h, a B o 133km/h.
-
2010/09/07 19:01:32
@wo

Zgodzę się, że rozmawiamy o tym, czy ta wartość negatywnie zależy od masy (moja teza) czy jest od masy niezależna, bo masa się znosi (Twoja teza).

Fragmentu rzeczywiście zabrakło. Twoja teza wyglądała: wartość ta negatywnie zależy od masy w stosunku 1:1. Moja teza wygląda: nie, jeśli zależy od masy to w stopniu niewielkim, prawdopodobnie pomijalnym kiedy mówimy o masach cinquecento do SUV, zaczyna naprawcę grać rolę przy dużych ciężarówkach, pociągach, itp.


W tym co piszesz najbardziej sensowny jest ostatni akapit, choć nie wiem, co oznacza "zależność 1:1" o której rzekomo pisałem.

Pisałeś: Trzyliterowe skróty pozwalają tylko na lepsze zbliżenie się do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. Tę sztywną granicę w normalnych warunkach wszystkie samochody mają praktycznie taką samą (np. drogę hamowania). I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej.

Zależność 1:1 miała oznaczać to, co implikowałeś w ostatnim zdaniu - że granica obniża się o taki sam czynnik, o jaki rośnie masa.


Da się w takim samym sensie, w jakim po usunięciu Alp, geografię Szwajcarii da się opisać bez orografii - po prostu upraszczasz układ tak, że znika Ci z niego to, co jest najważniejsze.

Wykaż, że koło jest tu ważne, bo powtarzasz to bez uzasadnienia.


Jeśli zacząć od drugiej strony, czyli od opisu obracającego się koła, najważniejszymi parametrami staje się wydajność odprowadzania ciepła przez hamulce (dlatego im sprawniej samochód ma być hamowany, tym większe tarcze plus ich ewentualna wentylacja)

Jakie to ma znaczenie przy jednorazowym hamowaniu z ludzkiej prędkości nawet dużego SUVa, o ile ma wystarczające tarcze? To nie jest duży samolot pasażerski przerywający start tuż przed rotacją, w którym z reguły mimo wspomagania rewerserami hamulce przegrzewają się do tego stopnia, że przegrzewają opony, w tych puszczają bezpieczniki, robią się kapcie, a uradowani pasażerowie zamiast w powietrzu spędzają noc w lotniskowym hotelu. To nie jest wielki autobus pełen pielgrzymów zjeżdżający z górki na hamulcu przez n kilometrów.


i ów graniczny parametr zerwania przyczepność.
Zgoda, cały czas o nim piszę.


Opisany siłą.
Zgoda, cały czas o tym piszę.


A więc momentem (bo przyłożenie siły jest w odległości R od osi koła).

Co nie ma żadnego znaczenia, bo cała sprawa rozgrywa się na części opony przylegającej do jezdni, dla której wisi jak do niej przyłożone są siły - kołem/dźwignią czy inaczej.


Niezależność od masy dostaniemy tylko przy przyjęciu szeregu założeń, które są technicznie nierealne albo opisują coś innego niż sterowny samochód z kręcącymi się kołami.

Cały czas piszę o samochodzie z kręcącymi się kołami - do przekroczenia granicy przyczepności, czyli granicy tarcia statycznego opony/jezdnia.


Cieszę się, że uświadomiłeś sobie, że zależność jest i że jest negatywna (im większa masa, tym gorzej). Ja oczywiście nie upieram się, że to prosta proporcjonalność.

Jeśli więc stwierdzenie "dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej" napisałeś przez pomyłkę, to OK. @oszust1

Owa siła hamowania (wywołana tarciem klocków o tarcze) nie jest nieskończona. Zatem i przyspieszenie jest różne przy różnych m. Ciężki hamuje dłużej mając takie same hamulce, jak lekki.

Ciężki nie ma takich hamulców jak lekki. I dopóki jest w stanie zablokować koła (zakładając wyłączony ABS), siła tarcia klocków o tarcze nie jest warunkiem ograniczającym maksymalne opóźnienie hamowania. Jest nim siła tarcia opon o jezdnię.
-
2010/09/07 19:03:17

@cowboytomash

Ale współczynnik tarcia jest zależny liniowo od powierzchni styku.

Chyba w książce do fizyki twojej starej.




@wo

I wtedy nam błędnie wychodzi, ze granica zerwania przyczepności (proszę zwrócic uwagę na to, że ja w ogóle nie piszę o drodze hamowania)

Są one w oczywisty sposób związane. Granica zerwania przyczepności wyznacza maksymalne osigalne opónienie hamowania, a ono z kolei - drogę hamowania.



@to.or

możemy sobie obie strony podzielić przez ramię i dostać zwykłą relację sił.

O to to. Ja prosty biolog nie umiałem tego tak zgrabnie ująć, ale koła, dźwignie, ramiona, momenty w ogóle tematu nie dotyczą


Dwa razy większa siła jest potrzebna i jest dwa razy większa.

O to to.



-
2010/09/07 19:24:55
Sprowadzajac to do warunkow skrajnych typu 'skoda fabia z 30t ladunkiem' trudno mi uwierzyc, ze masy sie znosza. Przyczepnosc nie zostanie zerwana wskutek hamowania, ale do zatrzymania takiej masy trzeba wlozyc proporcjonalnie wiecej sily, a moc ukladu hamujacego jest w praktyce ograniczona.

Ale co do memu, ktory dal poczatek dyskusji to uwazam ze ciezsze auta sa z reguly bezpieczniejsze - na zasadzie korelacji a nie bezposredniego zwiazku przyczynowego. Moje ciezkie niemieckie auto hamuje bez porownania lepiej niz lekki czeski kompakt, ktorym jezdzilem wczesniej.
-
wo
2010/09/07 19:44:27
@cziter
"Ale co do memu, ktory dal poczatek dyskusji to uwazam ze ciezsze auta sa z reguly bezpieczniejsze - na zasadzie korelacji a nie bezposredniego zwiazku przyczynowego. Moje ciezkie niemieckie auto hamuje bez porownania lepiej niz lekki czeski kompakt, ktorym jezdzilem wczesniej."

Przecież korelacja na polskich drogach jest już absolutnie fatalna! Ludzie kierujący się tym memem kupują te złomiaste amerykańskie SUV-y, które Amerykanie wyprzedawali masowo po ujawnieniu fatalnych wypadków z dachowaniem, w których te dwie tony po prostu miażdżył uwięzionych w środku kierowców i pasażerów. Ostateczną degeneracją tego memu jest przecież Polak w Mercedesie Schrottenkoenigu '1981 albo w Fordzie Nicponiu '1993 (który Quasiemu się wydawał "wypasioną terenówką").

@miskidomleka
"Są one w oczywisty sposób związane."

Związane ale w jedną stronę, i to tę, która mnie nie interesuje. Ja - zauważ - cały czas piszę o granicy, której pilnują TLA. One pilnują nie tylko hamowania, także na przykład tego, jak ostry zakręt mozesz wykonać bez poślizgu. Tego już nie opiszesz trzymając się swoich uproszczeń.

". Twoja teza wyglądała: wartość ta negatywnie zależy od masy w stosunku 1:1."

To jest kłamliwe przedstawienie mojej tezy. Moja teza brzmi tak, że jest jednoznacznie (monotonicznie) ujemnie skorelowana z masą, tj. masa zawsze pogarsza. "Stosunek 1:1" to jakaś dziwaczna teza, którą mógłby może wyrazić biolog, ale ja od razu pytam, gdzie w tym stosunku są jednostki, na litość boską.

"Wykaż, że koło jest tu ważne, bo powtarzasz to bez uzasadnienia. "

Bo TLA (a przypomnę, że cały czas piszę o granicy, której pilnują TLA) pilnują tego, żeby koła się kręciły. Więc koło jest do mojej tezy mniej więcej tak samo potrzebne, jak iPhoneOS do zagrania w "Doom Resurrection".

"Jakie to ma znaczenie przy jednorazowym hamowaniu z ludzkiej prędkości nawet dużego SUVa, o ile ma wystarczające tarcze? "

Widocznie te wentylowane tarcze firmy motoryzacyjne nam wciskają tylko żeby z nas zdzierać więcej kasy. Bo wystarczyłyby zwykłe, albo i bębny wewogle. Być może błędnie kierując się zaufaniem do Fuji Heavy zakładam, że skoro mi wcisnęli wentylowane, to znaczy, że odprowadzenie ciepła jednak ma jakieś znaczenie - ale nawet się nie będę upierał. W sumie to jak z tym cholernym subwooferem, nie można wziąć bez.

@toor
"Możemy mówić o momencie siły hamującej i momencie siły tarcia i ich relacji (równości lub nierówności), ale w ramach zasady KISS możemy sobie obie strony podzielić przez ramię i dostać zwykłą relację sił. "

A co kiedy na koło zaczną działać dwa wektory - jeden z hamulców (lub silnika) a drugi z siły odśrodkowej ("do you expect me to calculate coordinate substitution...")? Wtedy już zgodnie z zasadą KISS możesz sobie kissnąć, no sam wiesz co. A przecież TLC służą także temu i ma to zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa aktywnego.
-
wo
2010/09/07 19:48:09
@tp
"Czytam "Amerykę" i jestem pod wrażeniem. Chapeau bas. Jestem w NYC - Głowacki, kiedy pisał "Antygonę" mieszkał pode mną na E7th St. Czasami bywało zabawnie. Szczególnie w piątki wieczorem"

Bardzo dziękuję - i oczywiście zazdroszczę tym bardziej, że jako podmiejski mieszczanin, piątki mam równie nudne jak resztę tygodnia :-)
-
2010/09/07 20:25:01
@miskidomleka
"Chyba w książce do fizyki twojej starej."
hyhyhyhyhy :)
-
2010/09/07 20:28:51
@wo

Mam dziwne wrażenie, że wycofujesz się rakiem ze swojej nieprawdziwej tezy, że droga hamowania samochodu jest wprost proporcjonalna do jego masy, zmieniając ją na tezę, że to trudne zagadnienie, zwłaszcza na zakręcie. Na zakręcie to faktycznie nie jest takie oczywiste, ale na prostej do momentu zablokowania kół jest proste jak drut: dopóki masz wystarczający hamulec (podejrzewam, że przy prędkościach poniżej 100 km na godzinę i rzadkim hamowaniu niczym się hamulce chłodzone tarczowe nie różnią od bębnowych) droga hamowania zależy wyłącznie od jakości opon i nawierzchni, tzn. współczynnika tarcia i nie zależy kompletnie od masy.
-
wo
2010/09/07 20:31:35
@wojtekr
"Mam dziwne wrażenie, że wycofujesz się rakiem ze swojej nieprawdziwej tezy, że droga hamowania samochodu jest wprost proporcjonalna do jego masy,"

*Nigdy* nie wyraziłem takiej tezy.

"zmieniając ją na tezę, że to trudne zagadnienie, zwłaszcza na zakręcie."

Mam dziwne wrażenie, że świat jest pełen ludzi zbyt ciulowatych, żeby zrozumieć prawidłowo wyrażenie "Granica, której strzegą trzyliterowe skróty...", więc muszą je sobie upraszczać. Na przykład jako "droga hamowania".

" droga hamowania zależy wyłącznie od jakości opon i nawierzchni,"

Idź se z tym na bloga kogoś, kto pisze o drodze hamowania, OK?
-
2010/09/07 20:52:38
@wo

To może wytłumaczysz, o co Ci chodziło gdy napisałeś:

"Trzyliterowe skróty pozwalają tylko na lepsze zbliżenie się do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. Tę sztywną granicę w normalnych warunkach wszystkie samochody mają praktycznie taką samą (np. drogę hamowania). I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej. "

To nie jest wprost proporcjonalność?

I może Ci zdefiniuje idealną drogę hamowania jako drogę na której zatrzyma się samochód, którego koła są na granicy zablokowania przy hamowaniu na prostej, to się może nie będziesz czepiał bez sensu tego uproszczenia.
-
wo
2010/09/07 20:59:04
@wojtekr
"To nie jest wprost proporcjonalność?"

Nie napisałem o proporcjonalności drogi do masy. Owszem, jak wszyscy w tej rozmowie, wyrażam się czasem skrótowo, tutaj zrobiłem o jeden skrot za dużo i wyszło nieczytelnie. Nie ja jeden przecież. Natomiast cały czas piszę o granicy, do której przybliżają nas TLA. Która - jak to już wiele razy pisałem - tylko w najprostszym możliwym przypadku sprowadza się do optymalnego hamowania. Ale nie tylko do tego służą TLA i nie tylko to wyznaczają owe granice.

Ty natomiast najwyraźniej olałeś wszystkie te wstawki, gdzie nie wyrażałem się skrótowo, bo było długie i mało zrozumiałe - więc czepnąłeś się jedynego kawałka, gdzie było coś w nawiasie jako np. A to, że w dalszym ciągu piszę znów w ogólności o granicy, do której optymalnie pozwalają nam się zbliżyć do TLA, nazywasz "wycofywaniem się rakiem i dodawaniem zakrętu".
-
2010/09/07 21:04:33
Pracujac w strazy pozarnej i widzac wiele wycinan z samochodow (mowie o w miare normalnych samochodach w sensownym stanie a nie skladakach z trzech i przegnitych) jasno wychodzi ze:
Im wieksze tym wieksza szansa wyciagniecia kogos w dobrym stanie.

Male auta masakruja swoimi wnetrzami kierowcow okrutnie.

No a w duzym te pare centymetrow blachy do zgiecia wiecej sa na wage zycia.

Przy walnieciu w drzewo/beton przy 160 to juz robi minimalna roznice - worek foliowy od razu/czekajac na smiglowiec/nie dolatuje zywy do szpitala. Inne opcje sa cudem.
-
wo
2010/09/07 21:06:09
@brand
"Im wieksze tym wieksza szansa wyciagniecia kogos w dobrym stanie. "

No ale samochody o większym bezpieczenstwie aktywnym to właśnie z definicji te, których w ogóle nie oglądasz.
-
2010/09/07 21:18:35
@wo

Może przeczytaj jeszcze raz od początku co pisałeś. Poprzedni cytat był pierwszą Twoją wypowiedzią w dyskusji o hamowaniu samochodu. Powtórzyłeś zresztą kwestię proporcjonalności chwilę później, pisząc:

"A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej."

Więc to nie jest jednorazowy przykład.

"Ty natomiast najwyraźniej olałeś wszystkie te wstawki, gdzie nie wyrażałem się skrótowo, bo było długie i mało zrozumiałe - więc czepnąłeś się jedynego kawałka, gdzie było coś w nawiasie jako np."

Jasne, to ja jestem głupi bo Ty się błędnie/nieprecyzyjnie wypowiedziałeś

"A to, że w dalszym ciągu piszę znów w ogólności o granicy, do której optymalnie pozwalają nam się zbliżyć do TLA, nazywasz "wycofywaniem się rakiem i dodawaniem zakrętu"."

Dokładnie tak uważam, większość Twoich wypowiedzi była o hamowaniu na prostej. I błędnie podkreślałeś wpływ masy.
-
2010/09/07 21:22:49
Auto samo nie jedzie. A najczesciej jest tak, ze 'problem wystepuje pomiedzy kierownica a fotelem' i nowe audi, alfa romeo czy renault tez bylo patroszone.
-
wo
2010/09/07 21:32:16
@wojtekr
"Może przeczytaj jeszcze raz od początku co pisałeś. "

Bardo proszę - napisałem o nielubianym przeze mnie memie. Na to miski odpisał: "Przypuszczam, że pijesz do trzyliterowych skrótów". Ja na to, że niezupełnie i zacząłem o owej granicy.

Zaraz potem napisałem: "Granica, o której mowię to granica, w której koła jeszcze ciągle się toczą. Trzyliterowe skróty (ABS, EBD, stabilizacja) służa temu, by jej nie przekraczać ".

Zauważ, że stabilizacja nie ma kompletnie nic wspólnego z drogą hamowania - ona jest właśnie od owej sumy wektorów w zakręcie. Zatem rzekome wycofywanie się z "dyskusji o hamowaniu" zacząłem na bardzo wczesnym etapie.

"Dokładnie tak uważam, większość Twoich wypowiedzi była o hamowaniu na prostej."

Bzdura. Ja od SAMEGO POCZĄTKU piszę o "granicy, w której koła jeszcze ciągle się toczą. Trzyliterowe skróty (ABS, EBD, stabilizacja) służa temu, by jej nie przekraczać".

@brand
"Auto samo nie jedzie"

Otóż czasem właśnie samo. To wtedy, gdy przekroczono wspomnianą granicę (nad którą czuwają skróty, itd.) i wtedy auto fiuuuu, samo sobie gdzieś leci w sposób, nad którym kierowca nie panuje.
-
2010/09/07 21:36:49
@Otóż czasem właśnie samo.

Ale urwał!
-
2010/09/07 21:47:20
Panowie, flejm flejmem, ale weźcie już nie gadajcie o rojeniach tylko sprawdźcie prawdziwe drogi hamowania prawdziwych samochodów. Wystarczy wziąć któryś z niedawnych numerów Auto-Świata.

Podpowiem: robiono próby hamowania różnymi samochodami, od fiata 500 po ciężarówkę (nie ciągnik siodłowy z przyczepą!). WSZYSTKIE z testowanych samochodów, pomimo rozpiętości mas (i rozmiaru kół itepe itede) około jednego rzędu wielkości, miały drogę hamowania ze 100km/h na suchym w zakresie 40-60 metrów.
-
2010/09/07 21:50:19
@wo
A co kiedy na koło zaczną działać dwa wektory - jeden z hamulców (lub silnika) a drugi z siły odśrodkowej ("do you expect me to calculate coordinate substitution...")? Wtedy już zgodnie z zasadą KISS możesz sobie kissnąć, no sam wiesz co.

Po pierwsze - siła odśrodkowa to siła pozorna występująca tylko w układach nieinercjalnych. Układ odniesienia związany z jezdnią to nie jest taki układ. Chodziło Ci pewnie o siłę dośrodkową, która powoduje skręcanie samochodu.
Po drugie - dzięki temu, że nie komplikuję sobie niepotrzebnie sytuacji wprowadzaniem jakichś momentów na kołach, skręcanie nie jest dla mnie żadnym problemem. Silnik, hamulce i układ kierowniczy działają na jezdnię pewnymi siłami - poprzez tarcie. Ale nas siły działające na jezdnie kompletnie nie obchodzą - interesujące są tylko siły działające na samochód. W klasycznym samochodzie (bez silnika odrzutowego, spadochronu do hamowania i pakietu aerodynamicznego w stylu formuły 1) jedyną istotną siłą powodującą, że samochód przyspiesza, hamuje lub skręca jest siła tarcia opon o asfalt (opory ruchu, grawitacja i siła reakcji podłoża na grawitację nie mają tutaj większego wpływu). Ta siła ma określoną wartość maksymalną równą sile nacisku razy współczynnik tarcia statycznego (dla opony na suchym asfalcie coś koło 0.7-0.8). Kierunek i zwrot tej siły może być dowolny - składowa styczna do osi przechodzącej przez środek masy i punkt przyłożenia siły tarcia będzie odpowiadała za przyspieszanie/hamowanie, a składowa poprzeczna za skręcanie. TLA służą dokładnie do tego, by kontrolować, by siły odpowiedzialne za hamowanie (ABS), przyspieszanie (ASR) i skręcanie (ESP) na żadnym kole nie przekroczyły tej magicznej wartości mi razy Fn. To Fn = m*g, więc maksymalna siła tarcia jest proporcjonalna do masy. Tak samo jak siła potrzebna do przyspieszania, hamowania i skręcania. Wniosek - hamowanie, przyspieszanie i skręcanie nie zależy od masy. Ani odrobinkę.
-
wo
2010/09/07 22:15:43
@cowboy
"Panowie, flejm flejmem, ale weźcie już nie gadajcie o rojeniach tylko sprawdźcie prawdziwe drogi hamowania prawdziwych samochodów"

Ale na blogu kogoś, kto pisze o drodze hamowania, ok? Na przykład u Misek.

@toor
"Po pierwsze - siła odśrodkowa to siła pozorna występująca tylko w układach nieinercjalnych. Układ odniesienia związany z jezdnią to nie jest taki układ. Chodziło Ci pewnie o siłę dośrodkową, która powoduje skręcanie samochodu. "

A laughable claim perpretrated by overzealous teachers of science. Simply construct Newton's laws in a rotating system.

"Kierunek i zwrot tej siły może być dowolny"

Oczywiście, na klasycznym samochodzie jadącym na idealnie sferycznych slackach (aczkolwiek niech będzie, że bez silnika odrzutowego).
-
2010/09/07 22:38:04
@wo:"Zatem rzekome wycofywanie się z "dyskusji o hamowaniu" zacząłem na bardzo wczesnym etapie."

Zdążyłeś jednak napisać: "Mamy tarcie toczne. Granicę zerwania poślizgu wyznacza nam moment siły. Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy. A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej."

Co oznacza w tym kontekście "dwakroć wydajniej"? Dwukrotnie większe przyspieszenie ujemne?
-
2010/09/07 22:44:35
@wo

To ja już zupełnie nie wiem, jaki jest Twój punkt. To, że trzyliterowy systemy pomagają utrzymać przyczepność jest oczywiste, nie ma tu co dyskutować.

Walczysz z memem, że ciężki samochód nie jest automatycznie bezpieczny. I jako wadę podkreślasz, że gorzej hamuje, bo jest cięższy, co jest bzdurą.

To, co pisze to.or jest prawdziwe. Pomija jedynie, że zakręt jest wyprofilowany, co pomaga, zwiększając siłę docisku, zresztą generalnie pominięta została też kwestia odpowiedniej aerodynamiki zaburzająca liniowość, ale to mniej istotne.
-
wo
2010/09/07 23:10:03
@praptak
"Co oznacza w tym kontekście "dwakroć wydajniej"? Dwukrotnie większe przyspieszenie ujemne?"

Wracając z ogólnego problemu sztywnych granic, których pilnują TLA do szczególnego przypadku hamowania (wstawka dla niektórych), zajmijmy się hamowaniem. W realnym lajfie nie opisuje go przecież ujemne przyśpieszenie jako jedna liczba, ale raczej funkcja przyśpieszenia w czasie. Napotykamy na sztywną barierę tego, jak sprawnie hamulce przetwarzają kinetyczną w cieplną (i oddają to do otoczenia). Postęp w budowie hamulców polega nie tylko na tym, żeby ta funkcja miała jak największe wartości ale także na tym, żeby miała korzytniejszy przebieg w czasie. Pisałem już o tym, drogi Praptaku, ale skoro nie dotarło za pierwszym razem, to moze drugi wystarczy. Na przykład wyższość tarcz nad bębnami nie polega na tym, że hamują mocniej tylko ze ich funkcja szybciej dolatuje do plateau.

I tera skup się, bo ważne będzie. Czy do swojego samochodu dołożysz dodatkowe 800 kg obciążenia czy nie, on nadal ma z grubsza te same hamulce. Ze z grubsza tą samą zdolnością do przetwarzania kilodżuli na sekundę. Szybciej nie przetworzą choćbyś się skichał, najwyżej płomienie pójdą z kół i pielgrzymi polecą w przepaść. Więc gdy go dociążysz, to on realnie będzie hamował słabiej. Choć guma, choć współczynnik tarcia. Bo w samochodzie, któremu kręcą sie koła, po prostu wpadamy na różne sztywne bariery, które odrożniają go od swobodnie sunącego gumowego klocka na idealne sferycznych slackach.

@wojtekr
"To, że trzyliterowy systemy pomagają utrzymać przyczepność jest oczywiste, nie ma tu co dyskutować."

I one proszę ja Ciebie generalnie walczą z wielkościami fizycznymi, które masę mają w liczniku, a w mianowniku już niekoniecznie.

"I jako wadę podkreślasz, że gorzej hamuje, bo jest cięższy, co jest bzdurą. "

Pojeździj trochę, potrenuj w kontrolowanych warunkach. Się zdziwisz.

"To, co pisze to.or jest prawdziwe. "

Dla przypadku samochodu obutego w idealnie sferyczne slacki - z pewnością. Jak tylko jednak ogumienie przestaje być idealnie sferyczne i przybiera kształt konkretnej opony (przez złośliwego producenta pociachanej tak zwanym fachowo bieżnikiem), zdanie "Kierunek i zwrot tej siły może być dowolny" przestaje brzmieć tak znowu bardzo sensownie.
-
2010/09/07 23:32:14
@cowboy
"WSZYSTKIE z testowanych samochodów, pomimo rozpiętości mas (i rozmiaru kół itepe itede) około jednego rzędu wielkości, miały drogę hamowania ze 100km/h na suchym w zakresie 40-60 metrów."

To dla Ciebie jest, like, tyle samo? Jeździsz samochodem, czy tylko czytasz o tym w Auto-Świecie?
-
2010/09/07 23:45:48
@wo
Się zdziwisz

Oddawanie ciepła przez hamulce do otoczenia ma znaczenie, gdy swoim sportowym Subaru rozpoczniesz sto pierwsze hamowanie przed zakrętem na torze, albo na dole górskiego zjazdu, na którym zapomniałeś hamować silnikiem. W sytuacji, postuluję bardziej typowej, konieczności nagłej reakcji na zdarzenie na drodze mamy do czynienia z hamulcami zimnymi i pojedyncze hamowanie nawet z wysokiej prędkości mieści się doskonale w tolerancji pojemności cieplnej tarcz i klocków. Każdy się może o tym przekonać wykonując np. hamowanie 130 do 0 na suchym asfalcie. Żadnego fadingu przy obciążonym samochodzie nie obserwowałem w takiej sytuacji nawet gdy jeździłem jeszcze miejskim Renault Twingo, a robiłem sobie wówczas takie eksperymenty. Pojawiał się dopiero za trzecim, z rzadka za drugim razem.

Robiłeś faktycznie eksperymenty z pomiarem drogi hamowania w pełni obciążonym samochodem i hamulcem wciśniętym w podłogę, versus samochód pusty? Ja nie robiłem formalnych eksperymentów, ale okazję do gwałtownego hamowania z rodziną i bagażami z miesięcznych wakacji na pokładzie miałem nie dalej jak 2 tygodnie temu i moje czucie i wiara są tu zgodne ze szkiełkiem i okiem - droga hamowania nie była dłuższa niż bym się spodziewał.

Również postuluję niewprowadzanie momentów sił do dyskusji, są doskonale zbędne.

No i co z tymi bateriami rodnikowymi o pojemności energetycznej przekraczającej paliwa naftowe?
-
2010/09/07 23:57:35
A propos mema, że duży znaczy bezpieczny:

1. Bezpieczeństwo aktywne w ramach osobówek i SUV-ek nie zależy tyle od masy, co od jej rozkładu. Dwutonowy Ford Exploder nie dlatego zabijał ludzi w rolloverach, że był dwutonowy, tylko że miał wysoko środek ciężkości. Tak samo dwutonowy Mercedes klasy S ze wszystkimi systemami TLA (działającymi - sprawdzić, czy nie Schrottkoenig) będzie miał bezpieczeństwo aktywne nie gorsze od dwa razy lżejszy sportowy kompakcik, bo wszystko, łącznie z hamulcami, jest w nim po prostu odpowiednio na te dwie tony zwymiarowane.

2. Bezpieczeństwo pasywne - tu sprawa jest prostsza, w kolizji z innym samochodem lepiej być tym większym, a w kolizji z obiektem nieruchomym - niekoniecznie. To, w jakiej kolizji mamy większe szanse się znaleźć, to już sobie każdy musi ocenić sam. Ocena typowego polskiego nabywcy "dużego, bezpiecznego" może być w sumie całkiem racjonalna...

-
2010/09/08 00:34:11
Myślicie, że widzieliście już wszystko?

Nie.

www.blogpress.pl/node/5527

Tylko nie piszcie, że to trolling.
-
2010/09/08 00:57:49
@autocurrus-armatus
"Myślicie, że widzieliście już wszystko?"

A widziałeś Zenobiusza? Kwiatek z dzisiejszego nurkowania "I przejdż na Linuxa ,jeszcze lepiej ."
-
2010/09/08 01:32:21
Fight ,the system.
-
2010/09/08 02:22:12
@wo
I tera skup się, bo ważne będzie. Czy do swojego samochodu dołożysz dodatkowe 800 kg obciążenia czy nie, on nadal ma z grubsza te same hamulce. Ze z grubsza tą samą zdolnością do przetwarzania kilodżuli na sekundę. Szybciej nie przetworzą choćbyś się skichał, najwyżej płomienie pójdą z kół i pielgrzymi polecą w przepaść. Więc gdy go dociążysz, to on realnie będzie hamował słabiej. Choć guma, choć współczynnik tarcia. Bo w samochodzie, któremu kręcą sie koła, po prostu wpadamy na różne sztywne bariery, które odrożniają go od swobodnie sunącego gumowego klocka na idealne sferycznych slackach.

Nieśmiało tylko przypomnę, że chodziło o różnice w drodze hamowania pomiędzy różnymi samochodami o różnych masach i różnych hamulcach - gdy doczepimy do jednotonowego miejskiego autka załadowaną do 800 kg przyczepkę bez hamulców, to oczywiście podczas dodeskowego hamowania z setki spalimy mu opony lub klocki (a najprawdopodobniej wywrócimy cały ten kram). Z dwutonowym Audi czy Mercedesem o odpowiednio większych powierzchniach i masach tarcz i klocków, z większym ciśnieniem w układzie hamulcowym będzie zupełnie inaczej i ich droga hamowania będzie dużo bardziej zbliżona do pustego autka niż tego z 800 kg.
-
2010/09/08 04:57:18
@wo

To jest kłamliwe przedstawienie mojej tezy. Moja teza brzmi tak, że jest jednoznacznie (monotonicznie) ujemnie skorelowana z masą, tj. masa zawsze pogarsza. [...]
*Nigdy* nie wyraziłem takiej tezy.

Itd, itp. Uch. Myślę, że po tym co napisali wojtekrr i praptak zlituję się, i nie będę wracał do tego tematu. W sumie cokolwiek mnie rozczarowałeś, w pewien sposób podziwiam twoją umiejętności wicia się i odkręcania wcześniej powiedzianego, ale tym razem napisałeś zbyt wyraźnie na początku, żeby z minimalną choćby wiarygodnością odkręcić teraz.


Bo TLA (a przypomnę, że cały czas piszę o granicy, której pilnują TLA) pilnują tego, żeby koła się kręciły.

TLA pilnują nieprzekroczenia granicy, a położenie granicy nie zależy od masy, tak samo jak nie zależy od TLA, które nie wiem czemu cały czas wplątujesz. Widocznie te wentylowane tarcze firmy motoryzacyjne nam wciskają tylko żeby z nas zdzierać więcej kasy. Bo wystarczyłyby zwykłe, albo i bębny wewogle. Być może błędnie kierując się zaufaniem do Fuji Heavy zakładam, że skoro mi wcisnęli wentylowane, to znaczy, że odprowadzenie ciepła jednak ma jakieś znaczenie - ale nawet się nie będę upierał.

Jeśli chodzi o zaufanie i wciskanie: hasło - audiofilia. Nie twierdzę, że sprawa odprowadzania ciepła nie ma znaczenia dla hamulców. Ale jeśli samochód jest poprawnie zaprojektowany - czyli konstrukcja hamulców odpowiada masie całkowitej, i jest poprawnie eksploatowany - czyli nie jedziesz nim sportowo, co chwila hamując b. ostro z b. dużej prędkości, ani nie zjeżdżasz nim 2000 m w dół na cały czas wciśniętym hamulcu, wtedy kwestie cieplne nie mają znaczenia. Granicą skuteczności hamowania pozostaje przyczepność. Czyli maksymalne tarcie statyczne opona/jezdnia, rosnące ze współczynnikiem tarcia oraz z naciskiem, który z kolei jest proporcjonalny do masy. Co niweluje efekt masy polegający na konieczności przyłożenia większej siły (gdy liczysz z a=F/m) lub rozproszenia większej ilości energii (gdy liczysz z energii kinetycznej vs. praca wykonana przez tarcie, vide link który dałem wcześniej).

Jeśli jeździsz a la Ricardo Patrese z żoną - owszem, zwykłe hamulce pewnie szybko przegrzejesz, ale to nie jest normalna jazda i normalne warunki pracy dla hamulców. W normalnych warunkach hamujesz delikatnie, a jak ci się zdarzy awaryjne, to jedno na jakiś czas. O, wkochano napisał o tym samym.



Czy do swojego samochodu dołożysz dodatkowe 800 kg obciążenia czy nie, on nadal ma z grubsza te same hamulce.

Teraz się prześlizgujesz od porównania 'samochód lekki ze skonstruowanymi poprawnie dla niego hamulcami' vs. 'samochód ciężki z.s.p.d.n.h'' do porównania tego samego samochodu z różnym obciążeniem? Wijemy się, wijemy. Ale wiesz, dopóki samochód jest skonstruowany i eksploatowany poprawnie, czyt. masa całkowita jest utrzymana w granicach projektowych, nie będzie problemu - poza koniecznością naciśnięcia mocniej. Myślisz, że wytrzymałość cieplną hamulców osobówki projektuje się na pusty samochód, a nie na dopuszczalną masę całkowitą, w dodatku z zapasem? O, pochlaniacz napisał o tym samym.



@pinkunicorn

hyhyhyhyhy :)

Nie? Też mi dziwnie było.




@cowboytomash

Wystarczy wziąć któryś z niedawnych numerów Auto-Świata

A dziękuję. Szukałem takich informacji na sieci, ale nie miałem szczęścia, poza tym porównaniem ciągników siodłowych i samochodów jakie dałem wcześniej.


@votazz

To dla Ciebie jest, like, tyle samo?

Czytaj ze zrozumieniem, człowieku. Rozpiętość mas jednego rzędu wielkości oznacza rozpiętość 10x. Różnica dróg hamowania 1.5x oznacza, że teza, o której gospodarz twierdzi, że jej nigdy nie wypowiedział, mianowicie - dwukrotnie większa masa obniża dwukrotnie granicę zerwania przyczepności, mówiąc delikatnie, nie znajduje potwierdzenia.
-
2010/09/08 07:18:18
@wo
przybiera kształt konkretnej opony (przez złośliwego producenta pociachanej tak zwanym fachowo bieżnikiem), zdanie "Kierunek i zwrot tej siły może być dowolny" przestaje brzmieć tak znowu bardzo sensownie.

W sytuacji bez poślizgu (TLA!) kierunek tej siły pokrywa się z kierunkiem rzeźby bieżnika.

@wojtekrr
Pomija jedynie, że zakręt jest wyprofilowany

Akurat w Polsce można to pominąć niestety. Fakt: odpowiednio wyprofilowany zakręt można przejechać z odpowiednią prędkością nawet zupełnie bez przyczepności. Ciekawostka - prędkość ta nie zależy od masy pojazdu (mv^2/r = mgsina).

@wo
kierując się zaufaniem do Fuji Heavy zakładam, że skoro mi wcisnęli wentylowane, to znaczy, że odprowadzenie ciepła jednak ma jakieś znaczenie

Oczywiście, że ma. Po pierwsze to właśnie przypadek hamowania przy długich zjazdach - wielu kierowców zapomina o możliwości hamowania silnikiem (było na kursie, było w instrukcji, ale nie było używane na płaskim terenie). Po drugie - współczynnik tarcia klocek-tarcza zależy od temperatury. Wentylacja jest pewnie po to, by utrzymywać temperaturę w optymalnym zakresie, także przy pierwszym hamowaniu. W bolidach F1 jest tak, że optymalna temperatura jest wysoka i zimne hamulce bardzo słabo działają. Stąd też uważam, że lepiej kupować oryginały lub przynajmniej komplety zamienników (tarcze + klocki), bo sądzę że jednak FHI lepiej jest w stanie dobrać klocki do tarcz, niż pobliski warsztat Ziutek i Syn.
-
wo
2010/09/08 07:28:35
@wkochano
"W sytuacji, postuluję bardziej typowej, konieczności nagłej reakcji na zdarzenie na drodze mamy do czynienia z hamulcami zimnymi"

Doprawdy? Jechałeś sobie tak ze dwie godzinki i ani razu nie zahamowałeś - to ma być sytuacja "typowa"? Ty weź kiedyś dotknij tarcz na swoim samochodzie po jakiejś absolutnie bardzo typowej przejażdżce. Hej, bez obawy, przyłóż całą rękę, przecież na pewno są zimne.

"Również postuluję niewprowadzanie momentów sił do dyskusji, są doskonale zbędne"

Dopóki rozpatrujemy trywialny przypadek hamowania po prostej. Ale ja cały czas ogólnie piszę o granicy (itd).

"No i co z tymi bateriami rodnikowymi o pojemności energetycznej przekraczającej paliwa naftowe? "

Paliwa naftowe? Na trochę inny temat już Ci odpisałem, ale teraz Ci to wyewolouwało do "paliw naftowych"?

@miskidomleka
"wicia się i odkręcania wcześniej powiedzianego,"

To może Ty pokaż, jak odkręcasz swoje "1:1".

"TLA pilnują nieprzekroczenia granicy, a położenie granicy nie zależy od masy, "

Oczywiście! Ale od masy zależy - na przykład - energia kinetyczna. Która ma masę w liczniku. Więc jeśli ową granicą w danej sytuacji okazuje się zdolność do odprowadzenia ciepła przez hamulce, to jeśli muszą jej odprowadzić dwa razy więcej - dwa razy szybciej granica się zapcha.

"Jeśli chodzi o zaufanie i wciskanie: hasło - audiofilia"

Nie przekonałeś mnie. Obawiam się, że w ślepej probie można zaobserwować, że rozgrzane hamulce hamują gorzej.

"Ale jeśli samochód jest poprawnie zaprojektowany - czyli konstrukcja hamulców odpowiada masie całkowitej, i jest poprawnie eksploatowany - czyli nie jedziesz nim sportowo, co chwila hamując b. ostro z b. dużej prędkości, ani nie zjeżdżasz nim 2000 m w dół na cały czas wciśniętym hamulcu, wtedy kwestie cieplne nie mają znaczenia."

Czy jazda zatłoczoną drogą z dużą prędkością, gdy ciągle tylko masz gaz/hamulec, gaz/hamulec, to "niepoprawna eksploatacja"?

"Granicą skuteczności hamowania pozostaje przyczepność"

Sytuacje, w której granicę skuteczności wyznacza przyczepność, można wymyślać jeszcze inne - choćby gołoledź. Ja przecież nigdzie nie napisałem, że ZAWSZE jest nią oddawanie ciepła.
-
2010/09/08 08:10:53
@wo
weź kiedyś dotknij tarcz na swoim samochodzie po jakiejś absolutnie bardzo typowej przejażdżce. Hej, bez obawy, przyłóż całą rękę, przecież na pewno są zimne

"Zimne" to dla hamulców nie oznacza przecież temperatury pokojowej, tylko mały ułamek temperatury, od której zaczyna się fading. No niech będą miały nawet 100 czy 200 stopni C, oparzę sobie rękę ale do 600-800 C, przy której to temperaturze zaczyna się konkretnie zmieniać ich charakterystyka, jeszcze daleko.

Paliwa naftowe? Na trochę inny temat już Ci odpisałem, ale teraz Ci to wyewolouwało do "paliw naftowych"?

Napisałeś, że baterie organiczne rodnikowe mają, cytuję, "pojemność sto razy większą od tradycyjnych (przy tej samej masie)". To są rejony gęstości energetycznej paliw naftowych i to bez uwzględnienia masy tlenu, w której się spalają. Policz sobie w wolnej chwili.

Dlatego sądzę, że coś Ci się machnęło (np. pomyliłeś pojemność z szybkością ładowania, którą istotnie mają zarąbistą) albo nie sfaktczekowałeś. Popraw mnie, jeśli się mylę, a najlepiej podaj linka, bo pomimo jakichś tam umiejętności guglania nigdzie nie znalazłem potwierdzenia tej 100x większej pojemności.
-
2010/09/08 08:21:06
@self
Autopoprawka - poguglałem jeszcze i 600-800 C to jednak przesada. Niech będzie, że standardowe hamulce osobówki trzymają charakterystykę do tych 300-400 C, to i tak starcza na te dwa-trzy hamowania z wysokiej prędkości.
-
2010/09/08 08:55:51
to.or
wielu kierowców zapomina o możliwości hamowania silnikiem (było na kursie, było w instrukcji, ale nie było używane na płaskim terenie)

Na Hochalpenstrsse - Grossglocknerstrasse stoją tablice przypominające o tym.
-
2010/09/08 09:46:02
@wo:"I tera skup się, bo ważne będzie. Czy do swojego samochodu dołożysz dodatkowe 800 kg obciążenia czy nie, on nadal ma z grubsza te same hamulce. Ze z grubsza tą samą zdolnością do przetwarzania kilodżuli na sekundę."

Pełna zgoda, ale:

W cytowanym przeze mnie wywodzie wyprowadziłeś z zależności granicy zerwania przyczepności od momentu siły (tak swoją drogą - której i względem jakiego punktu?) i liniowej zależności tegoż od masy dwukrotnie większą wydajność hamowania (nadal nie wyjaśniłeś co rozumiesz przez to pojęcie) dwukrotnie lżejszego samochodu. Moim zdaniem jakkolwiek byś tego nie interpretował wyjdzie bzdura wynikająca z pominięcia zależności siły (bądź, niech Ci będzie, momentu) zrywającej przyczepność od siły docisku opony do nawierzchni. Z tej bzdury próbujesz się wycofać zmieniając temat na przegrzanie hamulców.

Jeśli tak naprawdę chodziło Ci o wydajność energetyczną hamulców, to po co w ogóle był ten wstęp o zerwaniu przyczepności?
-
2010/09/08 09:47:36
@wo

Oczywiście! Ale od masy zależy - na przykład - energia kinetyczna. Która ma masę w liczniku. Więc jeśli ową granicą w danej sytuacji okazuje się zdolność do odprowadzenia ciepła przez hamulce, to jeśli muszą jej odprowadzić dwa razy więcej - dwa razy szybciej granica się zapcha.

Ale zęby zbliżyć się do granicy przegrzania układu hamuclowego to trzeba się naprawdę ostro postrać. Jedyne znane mi przypadki to rajdy samochodowe i kolesie zjeżdzający z dużej górki na wciśniętym hamulcu.

Czy jazda zatłoczoną drogą z dużą prędkością, gdy ciągle tylko masz gaz/hamulec, gaz/hamulec, to "niepoprawna eksploatacja"?

Jeżeli zarówno gaz i hamulec za każdym razem wciskasz do oporu, to jest to "niepoprawna eksploatacja", zajedziesz w ten sposób nawet wentylowane tarcze w subaru.
-
2010/09/08 10:22:04
@voytazz
"To dla Ciebie jest, like, tyle samo? Jeździsz samochodem, czy tylko czytasz o tym w Auto-Świecie?"

Nigga pliz. Cytowałem z pamięci -- gdybym miał papierowy numer z tym artykułem albo linka, to bym podrzucił. Chodzi o to, że nie istnieje przełożenie masy/rozmiaru samochodu na drogę hamowania. A na pewno nie bezpośrednie.

Dodam jeszcze dla ułatwienia, że ciężarówka miała drogę hamowania w tych dolnych okolicach (obciążona, bo lżejsza hamowała dłużej -- hamulce w ciężarówkach robi się pod obciążony samochód).

@miskidomleka
No bo właśnie nie mogę znaleźć tego artykułu na sieci -- czyli prawdopodobnie był w którymś "AŚ poradniku" albo innym numerze specjalnym.
-
wo
2010/09/08 10:34:26
@pentaprism
"Ale zęby zbliżyć się do granicy przegrzania układu hamuclowego to trzeba się naprawdę ostro postrać"

Ale naprawdę uproszczenie zakładające niezmienność siły hamowania od temperatury hamulców jest błędne, bo to właśnie może być te parę metrów jak z tej reklamy samochodu, co nie walnął o ścianę, bo się zatrzymał tuż przed nią.

"Jeśli tak naprawdę chodziło Ci o wydajność energetyczną hamulców, to po co w ogóle był ten wstęp o zerwaniu przyczepności?"

Wszystkie te wstępy zawierały wiele wstawek typu "np." albo "w szczególnym przypadku". Przecież ja cały czas ogólnie piszę o bezpieczeństwie aktywnym i sztywnych granicach W LICZBIE MNOGIEJ (choćby w mojej pierwszej odpowiedzi dla Misek). Chodzi mi o sztywne granice (w liczbie mnogiej). W nich masa albo przeszkadza, albo - w najlepszym wypadku, ograniczonym do szczególnych sytuacji - się skraca. Nigdy nie pomaga. Korelacja jest jednoznacznie negatywna.

@wkochano
"Napisałeś, że baterie organiczne rodnikowe mają, cytuję, "pojemność sto razy większą od tradycyjnych (przy tej samej masie)". To są rejony gęstości energetycznej paliw naftowych"

Rany, to ma być takie zastrzeżenie? Tradycyjne zasilanie laptopów to dla mnie baterie niklowe i litowe, ewentualnie ołowiane dla prawdziwych tradycjonalistów. Niech Ci będzie, że dla Ciebie laptop zasilany tradycyjnie to laptop na ropę. I proszę, nie zanudzaj mnie tym więcej.

@toor
"W sytuacji bez poślizgu (TLA!) kierunek tej siły pokrywa się z kierunkiem rzeźby bieżnika. "

Ojej, kolejny przykład Polaka rozumującego magicznie. TLA nie obniżają granicy. TLA pozwalają się do niej zbliżyć. Dlatego gdy ja piszę o sztywnej granicy wynikającej z różnych fizycznych zaszłości (tu: dodawania wektorów), to Ty nie możesz robić uproszczeń zakładających, że tej granicy nie przekroczono (bo TLA), dla dowodzenia, że nie zależy od masy (czy też momentu).

"Po drugie - współczynnik tarcia klocek-tarcza zależy od temperatury"

Cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, która jest tego świadoma. W tej dyskusji konsekwentnie tylko ja odwołuję się do tego faktu, poza tym mamy tu tłum kolesi dla uproszczenia zakładających, że hamulce dają nam siłę F=const, na którą cieplna wydajność nie ma żadnego, ale to żadnego wpływu.

Tymczasem im masz większą masę, tym więcej tego ciepła musisz odprowadzać (liniowo). Więc niestety tym szybciej wchodzisz w zły obszar charakterystyki, co niekoniecznie oczywiście musi oznaczać "spalenie tarczy". Po prostu te dodatkowe parę metrów drogi hamowania.
-
2010/09/08 11:05:27
Podrzucę wam dowód anegdotyczny (yaris vs explorer):
carbibles.blogspot.com/2010/08/toyota-saved-my-wifes-life.html

-
wo
2010/09/08 11:12:04
@tarhim
" (yaris vs explorer): "

Explorer? Chryste Panie. Tylko samobójca rozpędziłby się nim powyżej trzydziestki.

www.usautoinjurylaw.com/cases/rollovers/explorer.htm
autos.aol.com/article/Ford-Brian-Cole-Rollover/
-
2010/09/08 11:18:28
Kaczka motorem postępu.

"- Gdyby w epoce kamienia łupanego żyli konserwatorzy zabytków, to do dziś żylibyśmy w jaskiniach - tak w Radiu ZET Karol Karski skomentował brak zgody warszawskiego konserwatora zabytków na postawienie pomnika ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu."
-
2010/09/08 12:15:32
@wo
TLA nie obniżają granicy. TLA pozwalają się do niej zbliżyć.

No przecież o tym piszę. Powiem więcej - TLA pozwalają zbliżyć się do granicy od właściwej strony - strony tarcia statycznego, bo przy tarciu statycznym możemy uzyskać największą siłę tarcie. Siła tarcia ma prostą zależność od przyłożonej siły - najpierw liniowo (ze współczynnikiem 1) rośnie, a po przekroczeniu wartości krytycznej gwałtownie spada i utrzymuje się na tym samym poziomie. TLA obniżają przyłożoną siłę tak, by nie przekroczyć tej granicy - i korzystać z maksymalnej siły tarcia. Natomiast jeśli już granicę przekroczymy i mamy poślizg opony, to rzeźba bieżnika przestaje mieć większe znaczenie.

@wo
Tymczasem im masz większą masę, tym więcej tego ciepła musisz odprowadzać (liniowo).

Prawda.

@wo
Po prostu te dodatkowe parę metrów drogi hamowania.

Tylko teoretycznie, bo przy takich samych hamulcach. Zwykle po prostu w dwa razy cięższym/większym samochodzie i tarcze są dwa razy cięższe/większym. Na przykład Tribeca ma odpowiednio większe tarcze od Forestera. Być może Ford Explorer ma hamulce od Forda Ka, ale to raczej wyjątek niż reguła.
-
2010/09/08 12:18:11
@autocurrus-armatus
śliczności już na samym początku: "40 cm średnicy to niezbyt masywny konar".
Proponuje autorowi walnąć się tym niezbyt masywnym konarem w bańkę.
-
wo
2010/09/08 12:30:53
@toor
"No przecież o tym piszę"

Ale jednocześnie proponujesz przyjęcie uproszczonego opisu ("kierunek nie ma znaczenia") zjawiska, w którym już nie da się opisać tego, dlaczego granica się zmieniła.

"Prawda"

Miło mi, że choć jeden mój komentator to zajarzył.

"Zwykle po prostu w dwa razy cięższym/większym samochodzie i tarcze są dwa razy cięższe/większym"

Tylko że ten mem w polskich warunkach nie przymuje wersji "to w takim razie kupię dwa razy cięższą noovkę shtookę". On przymuje wersję "mój dwudziestoletni mercedes jest bezpieczniejszy od tych nowych kompaktów". Albo nawet: "dla bezpieczeństwa sprowadziłem z USA Forda Explorera". W polskich warunkach ten mem przyjmuje nonsensowną wersję masy jako gwaranta bezpieczeństwa per se (z uzasadnieniem: no co, pójdziesz ze mną na czołówkę, koleś?). W podobnej wersji pojawił się w rojeniach Prezesa ("no przecież energia samolotu powinna sprawić, że bez szkody dla kadłuba i pasżerów będzie ścinać drzewa skrzydłami").

"Lepsze hamulce" to przecież także funkcja czasu. Samochód z roku 1990 przeważnie ma gorsze hamulce niż z roku 2010 (zakładając, że analizujemy ten sam model lub jego bezpośredniego następcę).
-
2010/09/08 12:50:57
@wo

Już prawie osiągnęliśmy konsensus, ale jeszcze bym dotknął wprowadzania momentu siły:

"Dopóki rozpatrujemy trywialny przypadek hamowania po prostej. Ale ja cały czas ogólnie piszę o granicy (itd). "

Otóż ruch krzywoliniowy, czuli np. samochód na zakręcie czy wymijający łosia, najlepiej opisywać rozkładając go na dwie składowe, styczną i normalną. I składowa styczna (równoległa do kierunku kręcenia się opon w sytuacji bez poślizgu) jest opisywana dokładnie tak samo, jak ruch po prostej. Dla składowej normalnej natomiast nie mają znaczenia żadne trzyliterowe systemy oraz momenty, bo koła się nie kręcą w bok i jedynym czynnikiem jest tu mv^2/R równoważony przez m*g*mi i ewentualnie profil zakrętu. Czyli o nie wpadnięciu w poślizg boczny decyduje promień łuku, szybkość jazdy oraz współczynnik tarcia. Moment nie jest w ogóle potrzebny do tego opisu. Pojawia się tu dodatkowy czynnik wynikający z tego, że samochód nie może być całkiem sztywny, więc jego górna część wychyla się bardziej niż dół trzymany przez opony, co może doprowadzić do wywrotki i tu decydujące jest rozłożenie masy samochodu, łatwiej się wywróci samochód wyższy. I dlatego te amerykańskie są niebezpieczne i o tym mówisz. I tu zgoda.
-
wo
2010/09/08 12:59:18
@wojtekr
"Moment nie jest w ogóle potrzebny do tego opisu"

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w Twoim uproszczonym opisie nie ma w ogóle różnicy między samochodem z napędem na tył i napędem na przód (nie mówiąc już o AWD)? Według Twojego opisu, nie istnieje ani nadsterowność, ani podsterowność, ani "torque steering". Moim zdaniem, to wystarcza do odrzucenia go, bo nie przechodzi prostego "sanity check". Robisz za dużo uproszczeń i wyrzucileś akurat to, co dla skłonności do wpadania w poślizg ma kluczowe znaczenie.

Nawiasem mówiąc, ciekaw jestem, jak Ty opisywałbyś zjawisko "torque steering", bo według Ciebie - i według toora - po prostu nie istnieje. Tymczasem o istnieniu tego zjawiska może się przekonać każdy kierowca z napędem na przód, kto miałby czas skoczyć sobie na duży pusty plac.
-
2010/09/08 13:23:18
@wo
Niech Ci będzie, że dla Ciebie laptop zasilany tradycyjnie to laptop na ropę. I proszę, nie zanudzaj mnie tym więcej.

Ale to w ogóle interesujące, co uważasz za laptop tradycyjny (i zapomnijmy na chwilę o tym, że w artykule porównywałeś je pod innymi względami do litowych). Masz jakąkolwiek wiedzę o ich faktycznej gęstości energetycznej, czy łyknąłeś 100x z materiałów promocyjnych i na tym się skończył Twój research?

Research jest nudny, przyznaję.
-
wo
2010/09/08 13:35:08
@wkochano
"Ale to w ogóle interesujące, co uważasz za laptop tradycyjny"

Jestem innego zdania, więc jeśli to Cię naprawdę bardzo interesuje, to napisz o tym na swoim blogu.

"Masz jakąkolwiek wiedzę o ich faktycznej gęstości energetycznej, czy łyknąłeś 100x z materiałów promocyjnych i na tym się skończył Twój research?"

Nie z "promocyjnych", bo przecież tego jeszcze nie ma na rynku, ale z zachwytów jakiegoś mojego anglojęzycznego kolegi po piórze (choć on użył określenia "rzędy wielkości", tyle pamiętam).
-
2010/09/08 13:43:53
"To w ogóle interesujące" - zjadło mi "nie jest".

Resztę postu potraktuję jako to, co Ty wiesz, a ja rozumiem ;-)
-
2010/09/08 13:46:04
@wo
On przymuje wersję "mój dwudziestoletni mercedes jest bezpieczniejszy od tych nowych kompaktów"

I to jest bzdura. Ale nie zmienia to faktu, że nowy Mercedes S będzie bezpieczniejszy od nowego Mercedesa C, a czterogwiazdkowe Audi Q7 przy czołówce przerabia pięciogwiazdkowego Fiata 500 na mielonkę. Najciekawsze jest pytanie pośrednie - czy taki np. pięcioletni Passat jest bezpieczniejszy od nowej Pandy.

@wo
jak Ty opisywałbyś zjawisko "torque steering"

Prosto. Prawe koło działa na asfalt siłą (= moment na kole razy jego promień) Fp (=Mp * r), lewe - Fl (= Ml * r). Asfalt działa na prawe koło siłą tarcia Fp' równą co do wartości Fp, a na lewe koło siłą tarcia Fl', równą co do wartości Fl. Tworzymy wektory Rp i Rl od koła do środka masy samochodu. Rozdzielamy wektory Fl' i Fp' na składowe styczne i poprzednie do odpowiednich wektorów. Składowe styczne dodajemy wektorowo i dostajemy siłę przyspieszającą samochód, składowe poprzeczne mnożymy wektorowo przez odpowiednie wektory R i dodajemy (też wektorowo), otrzymując moment skręcający samochód (będący jednak zupełnie czymś innym niż moment działający na koło).
-
2010/09/08 13:48:16
Jako, że nie znałem pojęcia to poszukałem "torque steering". Trafiłem przy okazji na zadziwiający komentarz

A po co to usuwac
To zaje...te uczucie
MOC MOC i jeszcze raz MOC
Choc swoja droga troszke przeszkadza w panowaniu nad autkiem
-
2010/09/08 13:56:18
@wo

Już to.or odpowiedział, że oczywiście ważne są momenty względem środka masy samochodu, np. przy przewracaniu się, ale nieistotny jest moment siły w samym kole (poza faktem, że chcemy, aby się koło kręciło, a nie ślizgało).

Uwzględnienie w modelu pod i nadsterowności wymaga wprowadzenie rozkładu mas samochodu i położeń kół oraz aerodynamiki.
-
wo
2010/09/08 14:01:55
@toor
"otrzymując moment skręcający samochód (będący jednak zupełnie czymś innym niż moment działający na koło)."

Nigdzie w moich wypowiedziach nie znajdziesz deklaracji, że te dwa momenty są tożsame, chciałbym to podkreślić. W ogólności zgadzam się z Twoim opisem, podkreślając przy tym, że żadna z tych sił nie musi być (i w realu w zauważalny sposób nie jest) stała. Są funkcją czasu. Samochody bywają wyposażone w różne TLA tudzież aktywne dyferencjały, dawkujące odpowiednie momenty tak, że na każdym kole bywa inny.

W Twoim obecnym opisie (wektorowym) nie możesz już jednak "pominąć momentu zgodnie z zasadą KISS".

@wojtekr
"nieistotny jest moment siły w samym kole"

For starters: istotne jest to, czy jest w kołach z przodu czy z tyłu. A może we wszystkich czterech. A jak we wszystkich czterech: to we wszystkich czterech taki sam, czy jest jakiś dzyndzel, dawkujący go różnie na różne osie. Albo i na każde koło z osobna.

To dotyczy zarówno momentu napędzającego jak i hamującego, bo to też jest różnie (na przykład hamować możesz tak, że z przodu tarcze, z tyłu bębny itd.). Wszystko to jest odczuwalne przez kierowcę, nie można tego - jak to zrobił Miski - sprowadzać do audiofilii.

"Uwzględnienie w modelu pod i nadsterowności wymaga wprowadzenie rozkładu mas samochodu i położeń kół oraz aerodynamiki."

I przede wszystkim uświadomienia sobie, że bywa FWD, RWD i rozmaite AWD. Niestety, nie możesz dla uproszczenia powyrzucać tych elementów, bo nie będziesz już wtedy opisywać samochodu, tylko jakiś czworokół napędzany odrzutowo.
-
2010/09/08 14:15:34
@wo

Jako że stworzenie realistycznego modelu fizyki ruchu samochodu nie jest aż tak pasjonujące (chyba że się robi grę), myślę że możemy zakończyć w tym miejscu, z Twoimi uwagami z poprzedniego wpisu zgadzam się całkowicie.
-
2010/09/08 14:27:35
@momenty i dzyndzle do momentów

Jako przykłady lurker muszę zaprotestować przeciwko widocznemu zmierzaniu do nieuzasadnionej koncyliacji w słusznym sporze o to, iż Sz. Autor niepotrzebnie powprowadzał momenty do dyskusji.

Otóż nadal nieistotne są zarówno momenty w kołach, jak i świadomość istnienia dzyndzli te momenty dawkujących. Wszystko sprowadza się do gumy, asfaltu i SIŁ (bo dzyndzle dawkują momenty poprzez dźwignie, sprowadzając je właśnie do sił - wulgarnie pisząc). A toor jak najbardziej wciąż "może pominąć moment zgodnie z zasadą KISS" - konkretnie ten moment, który kwestionował, czyli moment działający na koło, wprowadzony przez Sz. Autora. O innych momentach do pomijania jak dotąd nie było mowy (a właściwie była mowa domyślnie - np. wzmianka o koziołkującym czy wgniatającym się samochodzie zawiera implicite całe mnóstwo momentów powodujących koziołkowanie i gięcie rozmaitych elementów blachy).
-
2010/09/08 14:41:02
@to.or
składowe styczne i poprzednie

Poprzednie? Poprzeczne oczywiście.

@fernando_llort

No właśnie. Po co ciągnąć po wzorach moment na kole razy ramię, skoro można zastąpić to siłą na kole. Jeden zamiast dwóch - moment na kole nie wystąpił jeszcze w odosobnieniu od promienia tego koła.
-
2010/09/08 14:57:36
Człowiek wrócił z urlopu a tu proszę, flejm o samochodach :-)

@wo
"For starters: istotne jest to, czy jest w kołach z przodu czy z tyłu. A może we wszystkich czterech. A jak we wszystkich czterech: to we wszystkich czterech taki sam, czy jest jakiś dzyndzel, dawkujący go różnie na różne osie. Albo i na każde koło z osobna. "

Racja, ale nie trzeba szukać daleko: w najprostszej możliwej przednionapędówce z otwartym dyferencjałem też można się załapać na "różne dawkowanie momentu na różne koła", wystarczy, że przyczepność lewego i prawego koła jest różna (bo np. jedno jest na czystym asfalcie a drugie na posypanym piaskiem.

@momenty
1) Ważna jest też bezwładność wirującego koła. W końcu to paręnaście (parędziesiąt) kilo, obracających się z dużą prędkością. Tego się samymi siłami nie zamodeluje.
2) Momenty sił to jedno, a inny ważny czynnik to moment bezwładności względem osi obrotu. Przy takiej samej utracie przyczepności części kół jeden pojazd lekko się szarpnie, a inny zacznie wirować.
-
wo
2010/09/08 15:09:38
@fernando
"O innych momentach do pomijania jak dotąd nie było mowy (a właściwie była mowa domyślnie"

W opisywanych przeze mnie w liczbie mnogiej "granicach, których pilnują TLA" - owszem, jest domyślnie.

"Wszystko sprowadza się do gumy, asfaltu i SIŁ (bo dzyndzle dawkują momenty poprzez dźwignie, sprowadzając je właśnie do sił - wulgarnie pisząc)."

Ale jak masz zakręt i na tym zakręcie, nie daj Boże, hamujesz lub przyśpieszasz, to niestety nie masz już siły dla uproszczenia opisywanej skalarnie (zgodnie z zasadą KISS) tylko wektory. Wtedy nie ma zmiłuj, nie uciekniesz przed momentami.
-
2010/09/08 17:36:38
@flejm hamulcowy

Pogubiłem się. Wydawało mi się, że padło w kwestii bezpieczeństwa twierdzenie o jakoby gorszym (gorsze to chyba krótsze w praktyce, jak sądzę) hamowaniu samochodu cięższego. Wprawdzie po drodze okazało się że chodzi (chyba) o lekki samochód dociążony 800 kilogramami cementu, ale mniejsza z tym.

Mam wrażenie, że niewiele osób tutaj ma jakieś doświadczenie z różnymi zestawami klocek-hamulec-opona i stąd sporo ewidentnych bzdur.

1. Dobrze dobrany układ tarcza-klocek ma kolosalne znaczenie w każdej sytuacji. I to nie tylko z powodu kwestii termicznych. Ktoś kto pisze że w "normalnej" jeździe nie ma znaczenia zdolność takiego układu do odprowadzania ciepła oznacza że nie tylko nie ma żadnego doświadczenia w tej kwestii ale nawet nie zainteresował się tematem. Żeby to stwierdzić nie trzeba do tego ani eksperymentów na torze, ani długich "alpejskich" zjazdów. Fabrycznie dobiera się je tak aby znaleźć kompromis pomiędzy skutecznością "na zimno" i "na gorąco", szybkością zużywania się zarówno tarczy jak i klocka, jak i komfortem akustycznym. Jeżeli ktoś z Was jest gotów przy następnej zmianie tarczy pogodzić się z faktem, ze następna zmiana będzie 2 razy szybciej (klocki 3-4 razy częściej), to polecam eksperyment z tarczami nacinanymi i wierconymi (oczywiście jakieś markowe): różnica jest kolosalna w każdej sytuacji. Dobrze dobrane klocki z tarczą przesuwają temperaturę skutecznej pracy hamulców bardzo wyraźnie w górę, ale nie jest bez znaczenia że takie tarcze dużo lepiej sobie radzą z odprowadzeniem poduszki gazowej oraz startego materiału z pomiędzy klocka i tarczy.

2. W praktyce przy gwałtownym hamowaniu cięższy samochód ze sprawnym zawieszeniem i wystarczająco wydajnym układzie hamulcowym (a nie kompakt z 800kg cementu) ma sporą szansę zatrzymać się się na krótszym odcinku niż samochód lżejszy. Otóż przy idealnie czystej i suchej nawierzchni ujawnią się różnice w wydajności hamulców, zestrojenia i jakości zawieszenia, sprawności trzyliterkowych systemów i masa odegra niewielką rolę. Szybciej zatrzyma się auto lepiej skonstruowane. Jednak w realnych warunkach (zabrudzenie, wilgoć czy wręcz woda) masa pomaga systemom zapobiec uślizgowi opony nieco dłużej. Podobnie jest z "aquaplaningiem".

3. Samochody WRC jako przykład "odchudzania" dla zwiększenia sprawności hamowania to zły przykład. Po pierwsze nie bardzo wolno je odchudzić zbyt mocno, a po drugie w wypadku tego typu aut o wiele ważniejsze jest maksymalne zmniejszenie nieresorowanych a także wirujących mas i poprawienie trakcji na nawierzchniach które i tak nie dają zwykle szansy na pracę hamulcami w sposób jaki to ma na asfalcie/betonie. Nie najlepszym przykładem z powodu minimalnej trwałości układu opona-hamulec-tarcza, choć w tym wypadku trafniejszym, byłoby przywołanie bardzo lekkich samochodów typu F1 gdzie udaje się hamować najskuteczniej.

4. Nie bez powodu jednym z najlepiej hamujących samochodów seryjnych (na seryjnych oponach) są od lat Porsche 911, które należą do najcięższych samochodów dwumiejscowych (w pełni zalany paliwem i wszelakimi płynami 911Turbo z 2 pasażerów to sporadycznie mniej niż 1850kg). Na betonowej prostej zatrzyma się na mniej niż 30 metrów ze 100km/h. Z ceramicznymi tarczami wyraźnie szybciej. Odpowiada za to specyficzny rozkład stosunkowo dużej masy i bardzo wydajny układ hamulcowy.

Na aktywne bezpieczeństwo ma wpływ cała masa innych kwestii niż skuteczność hamowania per se, o których pod koniec zaczął pisać autor. Jednak początkowa teza o zależności skuteczności hamowania (a tym bardziej bezpieczeństwa) od masy pojazdu jest delikatnie mówiąc naciągana.
-
2010/09/08 17:39:27
@myself

"gorsze to chyba krótsze w praktyce, jak sądzę" oczywiście miało być "gorsze to chyba dłuższe w praktyce, jak sądzę". Soraski.
-
2010/09/08 19:12:29
Bardzo przepraszam za komentarz nie na temat okołofizyczny, ale właśnie Elżbieta Jakubiak dołączyła do grupy pt. "łoboze ja mam kredyt a prezes wzion i mnie zawiesił, CO TO BĘDZIE -- czas wstąpić do SLD i udawać, że zawsze byłam komunistką".
-
2010/09/08 19:54:11
@navaira

Oczekujemy, przed wykonaniem przez prezesa wyroku śmierci (politycznej), złożenia przez oskarżoną samokrytyki i ujawnienia siatki kretów wewnątrzpartyjnych. Po oczyszczeniu partii z elementów politycznie podejrzanych prezes, jako jedyny pozostały, uzna swoje dzieło za zakończone. I zajmie się utylizacją dywidend ze spółek zależnych.

Wtedy cywilizacyjnośmierciowi mieszkańcy Bolandy będą musieli sobie poszukać innego dostawcy lolkontentu.
-
2010/09/08 22:01:38
@navaira
"Bardzo przepraszam za komentarz nie na temat okołofizyczny, ale właśnie Elżbieta Jakubiak dołączyła do grupy pt. "łoboze ja mam kredyt a prezes wzion i mnie zawiesił, CO TO BĘDZIE -- czas wstąpić do SLD i udawać, że zawsze byłam komunistką"."

Hej to była druga liga. A szumu jak by to co najmniej Ziobro był.

@oszust1
"Wtedy cywilizacyjnośmierciowi mieszkańcy Bolandy będą musieli sobie poszukać innego dostawcy lolkontentu."

Lolkontentu ci u nas dostatek i szybko go nie zabraknie.
-
2010/09/08 22:06:47
@wo
Tak a propos książki o US&A - zawartość zdecydowanie bez zarzutu, ale niestety widać, że tym razem nie wydał Ci tego Znak (strony wypadają, a marginesy ciasne jak horyzonty Kaczyńskiego).
-
2010/09/08 23:41:55
Kluzik - Rostkowska o upadku Elżbiety:
"Zaskoczona była też szefowa sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego Joanna Kluzik-Rostkowska. - Jeżeli ta informacja jest prawdziwa, to jestem tym bardzo zaskoczona. Ela Jakubiak w czasie kampanii wyborczej była jedną z moich najbliższych współpracowniczek. Ja ją do tego sztabu zaprosiłam, pracowała bardzo ciężko przez cały czas kampanii wyborczej i czuję się za Elę jako moją koleżankę partyjną i sztabową odpowiedzialna - powiedziała.

- Jeżeli traktować to zawieszenie jako karę za porażkę wyborczą, to rozumiem, że taka sama kara powinna spotkać również mnie. Zastanawiam się, czy będzie ona dotyczyła również wszystkich innych członków sztabu, którzy - jak rozumiem - doprowadzili do klęski w tych wyborach prezydenckich - zaznaczyła."
-
2010/09/09 04:10:53
@wo

Ty weź kiedyś dotknij tarcz na swoim samochodzie po jakiejś absolutnie bardzo typowej przejażdżce. Hej, bez obawy, przyłóż całą rękę, przecież na pewno są zimne.

Myślę, że chodziło o "zimne" z hamulców punktu widzenia, nie z punktu widzenia ręki. W płyn chłodniczy też palca po jeździe raczej nie wsadzisz z ochotą, mimo że jest w idealnej dla pracy silnika temperaturze. O, wkochano napisał o tym samym (sorki za powtarzanie się, ale odpowiadam hurtem od najstarszych)



To może Ty pokaż, jak odkręcasz swoje "1:1".

Co mam odkręcać, to nie moje. To - jeśli ciągle jeszcze tego nie widzisz - wyrażone innymi słowami twoje własne "dwa razy cięższy ma granicę dwa razy niżej"



Więc jeśli ową granicą w danej sytuacji okazuje się zdolność do odprowadzenia ciepła przez hamulce, to jeśli muszą jej odprowadzić dwa razy więcej - dwa razy szybciej granica się zapcha.

Again: w poprawnie zaprojektowanym i normalnie użytkowanym samochodzie hamulce się nie zapchają ciepłem bo poprawnie zaprojektowany cięższy samochód ma różnicę wydzielanej energii uwzględnioną w konstrukcji i zdolności odprowadzania ciepła przez hamulce. Rzeczywistą granicą pozostaje przyczepność, ta granica z przyczyn wielokrotnie już powtórzonych nie zależy od masy.

"Jeśli chodzi o zaufanie i wciskanie: hasło - audiofilia" Nie przekonałeś mnie. Obawiam się, że w ślepej probie można zaobserwować, że rozgrzane hamulce hamują gorzej.

Jak rozgrzane? Wiesz, to mi bardzo przypomina jeden z możliwych objawów audiofilii, ekscytowanie się pojemnością i indukcyjnością kabla, pozostającymi na poziomie jakichś pikofaradów i henrów (przedrostek SI wzięty od czapy, nie wiem, ile tam jest). Czy takie pojemności i indukcyjności mają znaczenie dla przesyłania prądu zmiennego kablem? Tak. Czy zaobserwujemy ich wpływ w audio? Nie, bo mają znaczenie dla megaherców i kilometrów, a nie kiloherców i metrów. Czy przegrzewanie się hamulców ma znaczenie dla ich skuteczności? Tak. Czy zaobserwujemy tego wpływ w normalnej jeździe? No.



Czy jazda zatłoczoną drogą z dużą prędkością, gdy ciągle tylko masz gaz/hamulec, gaz/hamulec, to "niepoprawna eksploatacja"?

Cóż, wiele moich poranków i wieczorów tak właśnie wygląda (pozostałe, zwłaszcza wieczory, też gaz/hamulec, gaz/hamulec, tylko bez dużej prędkości pomiędzy). Jeszcze po pagórkowatym, więc często hamowanie z górki się zdarza. Ostatnio przeważnie przy temperaturze powietrza 30 C lub cieplej. Jakoś nie dostrzegłem zaburzeń w działaniu moich niewentylowanych hamulców. Żaden z licznych wielkichi ciężkich SUVów i pickupów mi w bagażnik nie wjechał. A jak wjedzie do najpewniej z powodu zagapienia się w pisanego smsa lub w makijaż robiony w lusterku, nie z powodu tarcz roniących krople roztopionej stali.


-
2010/09/09 04:12:25
@pentaprism

Ale zęby zbliżyć się do granicy przegrzania układu hamuclowego to trzeba się naprawdę ostro postrać. Jedyne znane mi przypadki to rajdy samochodowe i kolesie zjeżdzający z dużej górki na wciśniętym hamulcu.

O to to.


Jeżeli zarówno gaz i hamulec za każdym razem wciskasz do oporu, to jest to "niepoprawna eksploatacja", zajedziesz w ten sposób nawet wentylowane tarcze w subaru.

Nie wspominając o wpływie na żołądki ewentualnych pasażerów. Jakbym tak jechał z żoną, wystawiłaby mnie za drzwi samochodu.



@to.or

Tylko teoretycznie, bo przy takich samych hamulcach. Zwykle po prostu w dwa razy cięższym/większym samochodzie i tarcze są dwa razy cięższe/większym.

O to to.



@wo

Tymczasem im masz większą masę, tym więcej tego ciepła musisz odprowadzać (liniowo).
Miło mi, że choć jeden mój komentator to zajarzył.


Uch: a ja o "efekt masy polegający na konieczności [...] rozproszenia większej ilości energii (gdy liczysz z energii kinetycznej " pisałem 8 h wcześniej, a jeszcze wcześniej dawałem wzór na energię kinetyczną z masą w liczniku. Pisałem nie jarząc co piszę, Duch Święty czy co?



-
wo
2010/09/09 09:51:55
@miskidomleka
"Co mam odkręcać, to nie moje. To - jeśli ciągle jeszcze tego nie widzisz - wyrażone innymi słowami twoje własne "dwa razy cięższy ma granicę dwa razy niżej" "

Innymi słowami - z pewnością, ale już nie moje. "1:1" oznacza, że wartość liczbowa jest ta sama, a to absurd. Zapewne chciałeś napisać "proporcjonalność", ale nie jarzyłeś. I owszem, proporcjonalność czasem zachodzi (np. gdy chodzi o energię kinetyczną przetwarzaną w cieplną - a tu czasem mamy ową sztywną granicę).

"Rzeczywistą granicą pozostaje przyczepność,"

Czasem tak, czasem nie.

"Wiesz, to mi bardzo przypomina jeden z możliwych objawów audiofilii,"

Audiofile mówią o zjawiskach niemierzalnych obiektywnie. Wydłużanie drogi hamowania podczas kolejnych hamowaniach jest jak najbardziej mierzalne.

"Jakoś nie dostrzegłem zaburzeń w działaniu moich niewentylowanych hamulców"

A to po prostu przepiękne. Argument anegdotyczny! Furda tam obiektywne pomiary. Pewien bloger ma anegdotyczne doświadczenie i swoje wie. W następnym odcinku kolega Miskidomleka anegdotycznie uzasadni nam coś z dziedziny paramedycyny. Bierze leki homeopatyczne i mu pomagają, więc swoje wie.

"Uch: a ja o "efekt masy polegający na konieczności [...] rozproszenia większej ilości energii (gdy liczysz z energii kinetycznej " pisałem 8 h wcześniej, a jeszcze wcześniej dawałem wzór na energię kinetyczną z masą w liczniku. Pisałem nie jarząc co piszę, Duch Święty czy co? "

Trywialny przypadek nadmiaru uproszczeń. Twój fizyczny opis samochodu przez cały czas pozostawał opisem gumowego klocka napędzanego odrzutowo.
-
2010/09/09 14:44:44
@wo
"1:1" oznacza, że wartość liczbowa jest ta sama, a to absurd. Zapewne chciałeś napisać "proporcjonalność", ale nie jarzyłeś.

Nie wartość liczbowa, tylko stosunek mnożników = 1. 2 razy większa masa - 2 razy niżej granica. 5 razy większa masa - 5 razy niżej granica. O jejku, pomyślałem sobie logarytmicznie i nagle wszyscy (czy tylko chemicy?) nie mogą zrozumieć. Nawet jeśli skrót myślowy "1:1" nie był szczególnie szczęśliwy, to na skali szczęśliwości daleko mu do nieszczęśliwych:

"do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. [...]I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej."
oraz
" Granicę zerwania poślizgu wyznacza nam moment siły. Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy. A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej."

Nic tu nie było o cieple czy zakrętach, twierdziłeś, że dwukrotny wzrost masy obniża dwukrotnie granicę przyczepności opony do jezdni przy zwykłym hamowaniu.

Audiofile mówią o zjawiskach niemierzalnych obiektywnie. Wydłużanie drogi hamowania podczas kolejnych hamowaniach jest jak najbardziej mierzalne.

Och, audiofile również wierzą w zjawiska, które są mierzalne obiektywnie, choć ich wielkość w warunkach audio jest poniżej poziomów percepcji, szumów otoczenia, szumów innych składników toru, etc.
Czy w warunkach normalnej jazdy - czyli ostre hamowanie raczej raz na miesiąc, nie dwadzieścia razy co 10 sekund - efekty cieplne mają znaczenie?

I uwaga, czy mają znaczenie istotnie różne dla dużego SUVa niż dla smarta? Bo wiesz, każdy ma hamulce zaprojektowane do swojej masy, więc przyspieszając i hamując jak oszalały masz szanse przegrzać hamulce w obu.

A to po prostu przepiękne. Argument anegdotyczny!

Równie dobry. Bo na razie nie widziałem tu argumentu nieanegdotycznego (lub, co gorsza argumentu innego niż "bo tak") za znaczeniem rozpraszania ciepła z hamulców w normalnej jeździe poprawnie zaprojektowanym samochodem. A w szczególności wpływu masy na owo rozpraszanie.

Trywialny przypadek nadmiaru uproszczeń. Twój fizyczny opis samochodu przez cały czas pozostawał opisem gumowego klocka napędzanego odrzutowo.

Pomyliłeś, do opisu przyczepności przy hamowaniu nie było napędu. Tak czy owak, jest to model trafniejszy niż "wielki SUV z hamulcami z malucha" który zdaje się stoi za twoimi teoriami.
-
wo
2010/09/09 15:18:44
@miskidomleka
"O jejku, pomyślałem sobie logarytmicznie i nagle wszyscy (czy tylko chemicy?) nie mogą zrozumieć."

Ziomal, ale do logarytmowania powinieneś skrócić jednostki.

"Nic tu nie było o cieple czy zakrętach, twierdziłeś, że dwukrotny wzrost masy obniża dwukrotnie granicę przyczepności opony do jezdni przy zwykłym hamowaniu. "

Nie bez kozery pisałem jednak o granicach w liczbie mnogiej, "zwykłe hamowanie" traktujac wyłącznie jako jeden z przypadków (stąd magiczne literki "np" - w okolicach Arlington piszą w podobnych sytuacjach "eg").

"Czy w warunkach normalnej jazdy - czyli ostre hamowanie raczej raz na miesiąc, nie dwadzieścia razy co 10 sekund - efekty cieplne mają znaczenie?"

Przecież nawet przy hamowaniu w warunkach normalnej jazdy masz mierzalny spadek wydajności hamowania.

" Bo wiesz, każdy ma hamulce zaprojektowane do swojej masy"

Bo wiesz, ale teza "masa nie wpływa negatywnie na bezpieczeństwo, bo cięższe samochody mają hamulce projektowane dla kompensowania negatywnego wpływu masy na bezpieczeństwo" ma tak zwaną fachowo wewnętrzną sprzeczność. Dlaczego właściwie firmy motoryzacyjne "projektują hamulce do masy"? Według Ciebie, masa nie powinna mieć znaczenia, bo się skraca.

"Pomyliłeś, do opisu przyczepności przy hamowaniu nie było napędu. "

Proszę bardzo - "hamowany silnikiem odrzutowym".
-
2010/09/09 20:45:37
@wo

Ziomal, ale do logarytmowania

Oj, tak trudno pojąć? Takie sobie coś wyobraziłem na podstawie twoich słów:
miskidomleka.files.wordpress.com/2010/09/11.png
1:1 opisywało obrazowo nachylenie prostej. Odpowiadające twojemu jeśli dwa razy tu, to dwa razy tam. Przez "granicę przyczepności" rozumiem maksymalne osiągalne opóźnienie, powyżej którego wpadamy w poślizg, w jednostkach względnych.



Nie bez kozery pisałem jednak o granicach w liczbie mnogiej, "zwykłe hamowanie" traktujac wyłącznie jako jeden z przypadków

Aha.
"I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej" - ja tu widzę liczbę pojedynczą

"Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy. A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej" - ja tu widzę opis konkretnego przypadku hamowania i twierdzenie o zależności "dwa razy tu, dwa razy tam" w tym właśnie przypadku



Przecież nawet przy hamowaniu w warunkach normalnej jazdy masz mierzalny spadek wydajności hamowania.

Gdzie mam? W twojej anegdocie? A jeśli mam, to czy pozostaje on w stosunku "2x tu, 2x tam" do masy samochodu?



Bo wiesz, ale teza "masa nie wpływa negatywnie na bezpieczeństwo, bo cięższe samochody mają hamulce projektowane dla kompensowania negatywnego wpływu masy na bezpieczeństwo" ma tak zwaną fachowo wewnętrzną sprzeczność. Dlaczego właściwie firmy motoryzacyjne "projektują hamulce do masy"? Według Ciebie, masa nie powinna mieć znaczenia, bo się skraca.

Takie proste, a ty dalej nic. Przy liczeniu granicy przyczepności masa się skraca. Dla tego aspektu bezpieczeństwa pozostaje ona bez znaczenia sama z siebie. Przy liczeniu energii do rozproszenia przy hamowaniu masa się nie skraca, energia jest do niej wprost proporcjonalna. Ten efekt jest jednak bez znaczenia (przy normalnej jeździe poprawnie zaprojektowanym autem) bo do dużych samochodów montuje się bardziej wydajne hamulce, zdolne do przyłożenia większej siły do tarczy i oddania większej ilości ciepła.

Dlatego jeśli chodzi o skuteczność hamowania, wybór duży vs. mały samochód nie ma znaczenia, bo z potencjalnych dwóch efektów masy na skuteczność hamowania jeden (wpływ na granicę przyczepności - ten, którym straszyłeś że dwa razy cięższy ma dwa razy gorzej) nie istnieje bo masa się skraca. Drugi, ten którym straszysz teraz (oddawanie ciepła), jest kompensowany konstrukcyjnie.

Równie głupio mógłbyś straszyć, że cięższe samochody są bardziej niebezpieczne przy wyprzedzaniu, bo wolniej przyspieszają, Newton się kłania, jeju dwa razy cięższy będzie miał dwa razy mniejsze przyspieszenie. Tyle, że do cięższych się typowo wsadza mocniejsze silniki, i zmieniając dostępne F usuwa się (czy zmienia) wpływ m na a.




Proszę bardzo - "hamowany silnikiem odrzutowym".

Jeśli już zapomniałeś, tamto było dla wykazania zbędności pojęcia koła w analizie zależności granicy zerwania przyczepności od masy, a nie dla samej analizy.

-
wo
2010/09/09 20:54:58
@miskidomleka
"Oj, tak trudno pojąć?"

Oczywiście, bo to są wszystko Twoje błędne interpretacje moich słow, polegające na dopisaniu sobie czegoś przez Ciebie. Tylko Ty wiesz, co sobie do czego dopisałeś i jak zechciałeś zniekształcić moje słowa. Żebym mógł to "łatwo pojąć", musiałbym być teletapetą.

"Przez "granicę przyczepności" rozumiem maksymalne osiągalne opóźnienie, powyżej którego wpadamy w poślizg, w jednostkach względnych"

A ja nie tylko.

" ja tu widzę liczbę pojedynczą "

Przećwicz to na przykładzie: "Ssaki są stałocieplne. Na przykład jeż". Zauważ, że tu też najpierw jest liczba mnoga, a potem pojedyncza. Praca domowa dla ambitnych: dlaczego?

"A jeśli mam, to czy pozostaje on w stosunku "2x tu, 2x tam" do masy samochodu? "

A kto tak twierdzi? Nawet z Twojego powyższego zniekszczałcenia moich słow nie wynika przecież teza "droga hamowania jest dwa razy krótsza".

" Przy liczeniu granicy przyczepności masa się skraca."

A przy liczeniu innych - nie.

"Równie głupio mógłbyś straszyć, że cięższe samochody są bardziej niebezpieczne przy wyprzedzaniu,"

Zgoda! Przećwicz to na przykładzie "Ssaki są stałocieplne, na przykład krowa".

"Jeśli już zapomniałeś, tamto było dla wykazania zbędności pojęcia koła w analizie zależności granicy zerwania przyczepności od masy, a nie dla samej analizy. "

Nie przedstawileś dotąd żadnego modelu mogącego opisać np. nadsterowność.
-
2010/09/09 23:20:06
@wo

"Nie przedstawileś dotąd żadnego modelu mogącego opisać np. nadsterowność."

To jeszcze raz. Do opisania nadsterowności trzeba rozbić samochód na pojedyncze koła i dla każdego osobno policzyć działające siły, rozbite na dwa kierunki, wzdłuż i w poprzek kierunku koła. I dalej pojęcie momentu (dla koła) jest zbędne poza konstatacją, że zerwanie przyczepności w bok różni się od w przód.
-
2010/09/10 04:44:43
@wo

Oczywiście, bo to są wszystko Twoje błędne interpretacje moich słow,

Aha. Wiesz, ja mam przekonanie, że jest inaczej. Mianowicie, że najpierw napisałeś:
"do sztywnych granic, które wyznacza przyczepność gumy do asfaltu. Tę sztywną granicę w normalnych warunkach wszystkie samochody mają praktycznie taką samą (np. drogę hamowania). I tera uwaga: dwa razy cięższy ma tę granicę dwa razy niżej." oraz " Granicę zerwania poślizgu wyznacza nam moment siły. Jeśli rozpatrujemy tylko prosty przypadek hamowania podczas jazdy w przód to moment siły zależy liniowo od masy. A zatem samochód o masie dwa razy mniejszej może hamować dwakroć wydajniej."
Granica poślizgu, przyczepność gumy, hamowanie podczas jazdy w przód, droga hamowania. Prosty, wyizolowany problem.
I w kontekście tego właśnie problemu napisałeś dwa razy cięższy = dwa razy gorzej.

Czyli walnąłeś babola. Może państwo na kursie bezpiecznej jazdy tak powiedzieli, a ty nie przemyślałeś, może sam rozważałeś i zapomniałeś o m po stronie równania z tarciem. Ludzka rzecz, zdarza się.

Teraz zamiast powiedzieć "ok, akurat to głupio napisałem, pomyliło mi się" zaczynasz wykręcać, wmawiać błędne interpretacje twoich słów, przysypywać prostą wyizolowaną sytuację kupą zasłon dymnych, problemów od czapy, może i ciekawych per se, ale zupełnie nie relewantnych do twoich słów o granicy przyczepności, hamowaniu przy jeździe w przód, drodze hamowania oraz "dwa razy tu a dwa razy tam". Problemów takich jak: momenty, temperatura hamulców, nadsterowność, dyferencjały, takie a nie inne WD itd.
Albo kombinujesz wyginaniem znaczeń: "Przez "granicę przyczepności" rozumiem maksymalne osiągalne opóźnienie, powyżej którego wpadamy w poślizg, w jednostkach względnych"
A ja nie tylko.


No to ciekawe co, w kontekście hamowania przy jeździe przód i drogi hamowania? I dwa razy tu a dwa razy tam?

Wracając jeszcze do zasłony dymnych.

Czy np. takie przegrzewanie się hamulców może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa? Można sobie podyskutować, można wbrew mnie a zgodnie z tobą założyć, że w normalnej jeździe da się skuteczności hamowania zrobić krzywdę przegrzaniem, można sobie przyjąć nawet, że to zależy od masy - choć jeśli hamulce smarta są wyliczone na hamowanie masy smarta 100-0 km/h co 90 sekund, a hamulce hummera na hamowanie masy hummera 100-0 km/h co 90 sekund, to hamując 120-0 co 20 sekund przegrzejesz hamulce i w lekkim i w ciężkim (liczby oczywiście przykładowe, nie rzeczywiste) .
Ale jakie znaczenie miałoby takie przegrzanie, gdyby zaistniało, i było zależne od masy, dla problemu "gdzie jest granica poślizgu przy hamowaniu w przód"? Ano nijakie, bo samochód z niewydolnymi z przegrzania hamulcami (załóżmy, że ten cięższy) najwyżej nie osiągnąłby tej granicy, nie zbliżył się nawet do niej. A ona pozostałby tam gdzie była, gdzie ją współczynnik tarcia (a nie masa - bo się skróciła) postawił.



-
wo
2010/09/10 08:56:29
@miskidomleka
"droga hamowania. Prosty, wyizolowany problem".

Przed którym dwie literki "np" pojawiły się wyłącznie z powodu niesprawności klawiatury.

"Problemów takich jak: momenty, temperatura hamulców, nadsterowność, dyferencjały, takie a nie inne WD itd. "

Ssaki są stałocieplne. Np. jeż. A jednak krowa nie ma kolców! Co za babol.

"Czy np. takie przegrzewanie się hamulców może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa?"

Tak jak masa - żadnego, bo samochody, które są narażane na przegrzanie projektuje się tak, żeby sprawniej odprowadzać ciepło, a więc ciepło nie ma znaczenia.

"Ale jakie znaczenie miałoby takie przegrzanie, gdyby zaistniało, i było zależne od masy, dla problemu "gdzie jest granica poślizgu przy hamowaniu w przód"?"

A dlaczego krowa nie ma kolców, choć napisałem "ssaki są stałocieplne, np. jeż" a zaraz potem "krowa jest ssakiem"?

@wojtekr
"Do opisania nadsterowności trzeba rozbić samochód "

Coś w tym jest :-)

" dla każdego osobno policzyć działające siły, rozbite na dwa kierunki, wzdłuż i w poprzek kierunku koła."

No ale właśnie te siły - ponieważ ciągną w różnych kierunkach coś, co (dla uproszczenia) opiszemy jako bryłę sztywną, robią nam momenta. Tego ich momenta musimy wektorowo kombinować z momentem, którym silnik robi brrrrm brrrrrrm, przekładając to na koła (tylne, przednie lub wszystkie na raz na różne sposoby). Jak już to wszystko liczysz osobno, to nie masz już skalarów, którymi chciałbyś opisywać klocek napędzany (lub hamowany) odrzutowo, tylko wektory. Które musisz wektorowo dodawać albo nawet co gorsza mnożyć.
-
2010/09/10 14:59:38
Myślę, że moją wypowiedź z 2010/09/10 04:44:43 potraktują jako podsumowanie i zakończenie mojego udziału w hamucowym flejmie .
-
wo
2010/09/10 15:43:35
@miski
"Myślę, że moją wypowiedź z 2010/09/10 04:44:43 potraktują jako podsumowanie i zakończenie mojego udziału w hamucowym flejmie ."

Jezu, oni potraktują? Boję się ich, nie strasz mnie!
-
2010/09/10 16:38:55
ę

sorry