Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Projekt prawa prasowego i czyjaś stara
„Kolejny projekt noweli Prawa prasowego zabiera prawa dziennikarzom” - napisał Vagla, więc się przestraszyłem i przeczytałem jego blogonotkę. Na szczęście okazała się przegięta jak portalowe linki z cyklu „Szok! Wzrasta nam klikalność!”.
W rzeczywistości Vagla wymyślił sobie bardzo pojemną definicję „dziennikarza” (obejmującą najwyraźniej dowolnego blogera) i narzeka, że rządowy projekt tę definicję zawęża. Zabiera więc on prawa „dziennikarzom” tylko w sensie „pacjent serwisu Psychiatryk24”. Ja jednak żadnych nie stracę.
Rzadko mi się chce uczestniczyć w sporach o to, kto jest „dziennikarzem” a kto „media workerem”. Określenie „czwarta władza” uważam za idiotyczny greps. Nie ma to dla mnie większego znaczenia, wykonuję swój zawód tak samo jak wykonuje się zawód hydraulika - przepycham rury, bo mam zlecenia na przepychanie rur. Znikną te zlecenia, przejdę na układanie glazury.
Nie przypominam sobie przez kilkanaście lat pracy w tym zawodzie takiej sytuacji, w której ustawowa definicja dziennikarza była mi do czegokolwiek potrzebna. Słynna „tajemnica dziennikarska” w mojej praktyce zawodowej nie ma przecież kompletnie znaczenia i dotyczy to co najmniej 90% moich kolegów po fachu.
Korzystam czasem z instytucji dostępnych tylko dziennikarzom takich jak pokazy prasowe. Ale te też dzielą się na otwarte, na które wpuszczają nawet Dobrego Piotrka - i bardziej zamknięte, na które wpuszczają według imiennej listy albo wręcz sekretnego esemesa.
Jeśli na takiej liście się znajdę, to nie dlatego, że tak mówi ustawa, tylko dlatego, że dystrybutorowi zależy na mnie i/lub mojej redakcji. A więc tu też istotne dla mnie nie są definicje ustawowe tylko bycie wskazanym - jak by to ujął Vagla - enumeratywnie.
Vaglę zdaje się drażnić to, co mi w rządowym projekcie wydaje się najbardziej sensowne: pozostawienie blogerom tego, czy chcą w sieci uprawiać wyłącznie luźne rzucanie notek dla prywatnej zabawy - czy też chcą swoją działalność sformalizować, rejestrując się jako „prasa” by korzystać z symbolicznych ustawowych przywilejów.
Dla mnie ten podział jest naturalny. Sam jestem blogującym dziennikarzem i inaczej piszę dla przyjemności, inaczej w ramach wykonywania zawodu. W profesjonalnym wydawnictwie kluczowa wydaje mi się interakcja autor/redaktor - to dobrze, gdy tekst ktoś inny czyta świeżym okiem i wnosi poprawki.
Na prywatnym blogu tego nie ma, a więc nieuchronnie jest towarem gorszej jakości. Nie ma redaktora, więc wszystko wolno. To fajne dla autora, ale niekoniecznie czytelnika - bo nikt nie poprawi figury stylistycznej mętnej niczym koloidalna zawiesina BaSO4.
Co z „osobą jednoosobowo redagującą treści”, martwi się Vagla (dowodząc tym samym, że przydałaby mu się redaktor drugoosobowy). A co ma być? Jak jej zależy na bawieniu się w prasę, niech się rejestruje.
Większości blogerów to zbędne. Ja bloguję for teh lulz, podobnie jak wszyscy blogerzy, do których regularnie zaglądam. Sztywniaków traktujących swoje blogi jako „prasę” omijam bo przynudzają. Ale jeśli Vagli zależy na formalnym zarejestrowaniu swojego bloga i wystawieniu sobie legitymacji prasowej z numerem 000001 - nikt mu nie broni.
Uważam, że powinno istnieć prawne rozróżnienie internetowych serwisów prowadzonych dla osobistej przyjemności i tych, które próbują być „elektroniczną prasą”. Przyda się choćby dla realizacji podstawowej funkcji mediów w kapitalizmie, czyli pozyskiwania reklamy.
Przypuszczam, że dla potencjalnego reklamodawcy istotne może być to, czy ktoś traktuje swojego bloga na tyle serio, że chciało mu się go rejestrować. Nie czytam blogów komercyjnych, nie pojmuję co ludzie widzą ciekawego w relacjach jakiegoś fajtłapy o nieudanej próbie zrobienia budyniu - ale szanuję istnienie takiej luki rynkowej.
Cieszę się, że prawo pozwoli wyraźniej odróżniać poważne blogi od mojego, robionego dla własnej przyjemności.
wtorek, 16 lutego 2010, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
-
2010/02/16 00:30:21
@wo

No i masz grzecha, bo nie popatrzyłem w linka i wlazłem na kominka, fuj.
-
2010/02/16 00:57:32
Mnie w robocie dziennikarza się podobają te bilety co się dostaje za friko (a potrafią nawet patyka ojrosów kosztować). Ale nie podoba mnie się, że trzeba potem coś o tym napisać. Oj, jak ja tego nie lubię. Zwłaszcza jak się dobrze bawiłem i nie pamiętam czy dobrze grali :-]
-
2010/02/16 01:13:12
Tajemnica dziennikarska przydaje sie zapewne raz czy dwa w zyciu dziennikarza, ale na takie wlasnie chwile zostala wymyslona. Jesli odetniemy od tego prawa dziennikarzy pracujacych ma wlasne, a nie naczelnego, ryzyko, to moim zdaniem popelnimy blad. Dobrze ze blognotke Vagli podlikowales, przynajmniej kazdy moze sobie przeczytac i ocenic.
-
2010/02/16 01:23:47
-
2010/02/16 02:01:28
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po katolików, nie protestowałem. Nie byłem katolikiem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.
-
2010/02/16 02:07:12
No wai! Czyj to troll?
-
2010/02/16 02:40:48
@ Jeśli na takiej liście się znajdę, to nie dlatego, że tak mówi ustawa, tylko dlatego, że dystrybutorowi zależy na mnie i/lub mojej redakcji.

Leśne dziadki codziennie namierzające konferencyjne garkuchnie zawsze wejdą. Zaproszenia, RSVP, lista, a na końcu zwykle i tak jakiś buc rozpakowuje dziennikarski upominek na miejscu bez żenuy, sarka że znów pendrive. Ech.
-
2010/02/16 07:53:53
A kiedy przyszli po debili?
-
2010/02/16 07:55:20
@wo
"Przypuszczam, że dla potencjalnego reklamodawcy istotne może być to, czy ktoś traktuje swojego bloga na tyle serio, że chciało mu się go rejestrować."

Well, chyba jednak klikalność plus ewentualnie profil czytelnika, obie rzeczy nie mają nic wspólnego z formalną rejestracją.
-
wo
2010/02/16 08:12:13
@gfw
"Well, chyba jednak klikalność plus ewentualnie profil czytelnika, obie rzeczy nie mają nic wspólnego z formalną rejestracją."

Non solum sed etiam.

@rekrutacja
"Vagla juz zareagowal :-) "

I to w pięknym stylu! Argumentu o reklamie "nie skomentuje", ale oczywiście komentuje (oj, przydałaby się dwuosobowa osoba redagująca) - że do reklam służą też billboardy, a billboardy to nie prasa. No bo skoro motocykl ma silnik spalinowy, to już nieprawda, że samochód ma silnik spalinowy. Błąd logiczny na poziomie elementarnym.

"Jesli odetniemy od tego prawa dziennikarzy pracujacych ma wlasne, a nie naczelnego, ryzyko, to moim zdaniem popelnimy blad"

Rejestracja nie uniemożliwia im przecież formalnego zarejestrowania się właśnie w roli naczelnego. Nikt tu niczego nie odcina - raczej widzę tu sensowną ofertę, "zależy Ci na tych nieznacznych przywilejach - to się zarejestruj, z czym się wiążą także obowiązki typu publikowanie sprostowań; chcesz sobie tylko prowadzić bloga to se prowadź, ale nie udawaj prasy".

@m3
"Ale nie podoba mnie się, że trzeba potem coś o tym napisać."

Zią, mi zafundowali podróż mojego życia, ale teraz muszę z tego książkę ukręcić, to dopiero sprawia, że człowiek chętnie by się jednak rozejrzał za posadą glazurnika.
-
2010/02/16 09:04:47
A ja się pytam: po co w ogóle prawo prasowe?
Czy nie wystarczy cywilne, odpowiednio interpretowane?
U nas to weszło podaj w 84ym w realiach i celu wiadomym.
-
2010/02/16 09:04:47
@ wo

No to moze ja zle czytam ustawe, ale widze ze z definicji prasy blogi sa wylaczone, co oznacza, ze sad bedzie musial moja prosbe o rejestracje odrzucic. Innymi slowy nie jest tak, jak piszesz, ze kazdy bedzie mogl sie zarejestrowac i korzystanie (badz nie) z dziennikarskich obowiazkow i przywilei bedzie kwestia wyboru. Bedzie tak, ze ja Jaroslaw Lipszyc bloger z lipszyc.pl nie bede mial moznosci zapisania sie dopoki nie obejmie mnie swoim litosciwym ramieniem jakas instytucjonalna redakcja.
-
2010/02/16 10:11:34
"[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination"

On ma chyba z 15 lat.

W dyskusji pod jego notką jest też fajny tekst, że oto jakiś honey jest zmartwiony "zwłaszcza teraz, gdy niezależne dziennikarstwo śledcze zaczyna odgrywać coraz większą rolę." Pomyliło mu się z Twitterowaniem z anusów cywilizacyjnych typu Iran.
-
2010/02/16 10:13:04
@kominek
Może dostanę -10 za wypowiadanie się o kominku, ale muszę. Przecież opowieść o cenzurowaniu budyniu to samograj, a ten dureń nawet tego nie potrafi opisać tak, żeby się chciało przeczytać. Kto go robił, no kto go robił.
-
2010/02/16 10:19:16
@Kto go robił, no kto go robił.

Z tego co wiem, wypłynął z rynsztoku usenetu wprost w objęcia portalu.
-
2010/02/16 10:22:21
@mig_watch
"[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination"

On ma chyba z 15 lat.


Sądzę, że po prostu lubi nieco nostalgii. Akronimowy sygnaturkowiec to w końcu bardzo dawne czasy. SFF była młoda gdy to wybuchło. Say, w 1998? Vagla przechował sobie po prostu starą sygnaturkę.
-
2010/02/16 10:47:13
@wo,
dziennikarz ze mnie raczej przeciętny, ale nawet mnie już raz zdarzyła się konieczność powołania się na tajemnicę dziennikarską. I to zeznając przed sądem (jako świadek, uprzedzam złośliwe pytania) - więc było poważnie.
Nie lekceważyłbym tej instytucji, nigdy nie wiesz, kiedy Tobie się przyda.
-
wo
2010/02/16 10:57:20
@konrad
"Nie lekceważyłbym tej instytucji, nigdy nie wiesz, kiedy Tobie się przyda."

Nie lekceważę, zwracam tylko uwagę na to, że w wielu specjalizacjach się nie przydaje w ogóle. Ty się jednak zajmujesz polityką i gospodarką, ja nawet nie umiem wymyślić realistycznego scenariusza, w którym sam jako świadek bym się zasłaniał tajemnicą dziennikarską ("wysoki sądzie - owszem, byłem na pokazie tego filmu, ale niech mi sąd uwierzy, że dla wszystkich będzie lepiej, jeśli swoje wrażenia ukryję pod tajemnicą dziennikarską").

@rekrutacja
"No to moze ja zle czytam ustawe, ale widze ze z definicji prasy blogi sa wylaczone, co oznacza, ze sad bedzie musial moja prosbe o rejestracje odrzucic"

Wydaje mi się, że po prostu źle czytasz. Nie będzie musiał odrzucić, a Ty jej nie będziesz musiał zgłaszać.

PS. Pozwoliłem sobie Brutalnie Ocenzurować jeden ze zduplikowanych komentarzy.

@fkonop
"A ja się pytam: po co w ogóle prawo prasowe?
Czy nie wystarczy cywilne, odpowiednio interpretowane?"

Kluczowe słowo to "odpowiednio interpretowane". W praktyce lepiej mieć zinstytucjonalizowany sposób wymuszający publikację sprostowania niż być skazanym na ciągnący się latami proces cywilny. OIMW w Europie prawo prasowe jest raczej wszędzie, obywają się bez niego Amerykanie, ale u nich prawo cywilne w ogóle zastępuje wiele naszych odrębnych kodyfikacji, więc przede wszystkim mają infrastrukturę do w miarę szybkiego rozstrzygania pozwów typu "oblany wrzątkiem klient kontra McDonald's".

Więc owszem, moglibyśmy zrezygnować u nas z prawa prasowego, ale *najpierw* trzeba by zreorganizować cywilne pod kątem upodobnienia do Ameryki.
-
2010/02/16 11:30:14
@a nawet nie umiem wymyślić realistycznego scenariusza, w którym sam jako świadek bym się zasłaniał tajemnicą dziennikarską
Mało to tajemnic celebryckich mają różne Brady Pitty czy inni Cameroni, które to tajemnice mogą wyciec do gazety? Ja sobie umiem wyobrazić oddział ninja wynajęty przez wkurzonego szefa Disneya or compatible. Albo oddział prawników.
-
wo
2010/02/16 11:36:25
@sheik
"Mało to tajemnic celebryckich mają różne Brady Pitty czy inni Cameroni, które to tajemnice mogą wyciec do gazety?"

No ale "celebrity gossip" to też inna specjalność. Nawet jeśli na moich oczach Brad Pitt będzie wciągał kokę w damskim przebraniu, to ja tego nigdy w życiu nie opiszę. Akurat w mojej specjalności naturalne są różne embarga, typu "nie wolno recenzować Avatara przed..." - a już nie pamiętam daty, ale moja blogonotka się pojawiła dzień po.

Więc owszem, można powiedzieć, że jestem powiernikiem kilku raczej dość banalnych sekretów typu "co robi pijany pisarz na konwencie czy festiwalu", ale nie zamierzam o tym pisać. Wkurzony szef wydawnictwa Supernowa nie będzie miał na mnie powodu nasyłać oddziału ninja.
-
2010/02/16 11:40:05
@wo
"jestem powiernikiem kilku raczej dość banalnych sekretów typu "co robi pijany pisarz na konwencie czy festiwalu"
A co robi?
-
wo
2010/02/16 11:47:15
@sheik
"A co robi?"

Bloguje jako anonimowy łosiu.
-
2010/02/16 12:25:12
""co robi pijany pisarz na konwencie czy festiwalu", ale nie zamierzam o tym pisać. Wkurzony szef wydawnictwa Supernowa nie będzie miał na mnie powodu nasyłać oddziału ninja."
Co robi akurat ten pijany pisarz, to chyba większość tu obecnych komentatorów wie.
-
2010/02/16 12:25:51
@lipszyc

Nie zarejestrujesz, bo rejestruje się dzienniki i czasopisma, a nie wszelką prasę.

Szczerze pisząc na lipszyc.pl ciężko znaleźć materiał, którego źródła nadawałyby się do chronienia ich tajemnicą dziennikarską, więc po co Ci ta rejestracja?

No tak, pewnie po to, żeby móc swobodnie i bezpłatnie korzystać cudzych materiałów na podstawie art. 25 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:
Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:
1) już rozpowszechnione:
a) sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,
b) aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione,
c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie,
2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a) i b),
3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych,
4) mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby,
5) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.

Przy czym wszystko z wyjątkiem pkt 1 lit. b) i c) za friko.

Ale to już regulacja spoza prawa prasowego, więc kruszenie kopii przy okazji tej ustawy jest nieco na wyrost.

Mityczna "tajemnica dziennikarska" znajdzie zastosowanie w ułamku promila przypadków. W praktyce i tak większość blogerów sypnie źródła, bo inaczej nie udowodni staranności w przygotowaniu materiału, a w rezultacie przegra sprawę. Raczej mało będzie bezkompromisowych, którzy w imię ochrony tajemnicy dziennikarskiej sprzedadzą samochód lub zaciągną kredyt, żeby zapłacić zadośćuczynienie. W zasadzie jedyne przypadki, kiedy można jej użyć w przypadku blogerów, to zatajenie źródła przecieku lub dostarczyciela dokumentów.

Jak już prowadzi się walkę o objęcie blogerów ochroną jak dziennikarzy, to warto mówić również o obowiązkach, a nie tylko o prawach z tym związanych. Czyli dochodzi publikacja sprostowań i odpowiedzi, zaostrzona do granic szczególnej staranności (zamiast należytej) odpowiedzialność za błędy w przygotowaniu i wykorzystaniu zebranych materiałów, autoryzacja.
-
2010/02/16 12:27:54
Nie chcę znowu zaczynać tej świętej wojny, ale wyborcza wrzuciła dzisiaj Twój tekst z DF o księżniczkach. Sam opis księżniczkowego biznesu fajny, ale tradycyjnie:

"Z ulgą pisała [Peggy Orenstein], że jej córka - choć bawi się księżniczkami - nadal marzy o byciu strażakiem. Puenta, muszę przyznać, trochę mnie zdziwiła. Przecież Strażak Sam czy Bob Budowniczy to też serie zabawek związanych z genderowym stereotypem. Dlaczego właściwie to ma być dobre, kiedy dziewczynka bawi się zgodnie z męskim stereotypem, a złe, gdy zgodnie ze stereotypem żeńskim?"

jest trudne do obronienia. Przecież ona nie mówi o tym, że jeden stereotyp jest lepszy niż drugi, tylko cieszy się, że dziecko nie traktuje ich jako rozłączne zestawy, tylko z każdego potrafi wybrać coś dla siebie. A przecież właśnie o to chodzi w tej (pun somewhat int.) całej zabawie.

"Jaka akademicka feministka szczerze chciałaby widzieć swoją córkę wstępującą w szeregi straży pożarnej?"

A w ogóle to ktokolwiek z naszych rodziców ucieszyłby się, gdybyśmy jako dorośli ludzie dostali tę samą pracę, o której marzyliśmy, jak mieliśmy te 5 lat? Ja chciałam zostać artystką cyrkową, sprzedawcą w Peweksie, pracownikiem zoo albo księdzem - podejrzewam, że szału by nie było.
Wracam pod swój kamyczek.
-
wo
2010/02/16 12:40:52
@plopli
"Szczerze pisząc na lipszyc.pl ciężko znaleźć materiał, którego źródła nadawałyby się do chronienia ich tajemnicą dziennikarską, więc po co Ci ta rejestracja?"

Kliknij na ten tekst Vagli, w którym Vigilant Android chwali się, że legitymację blogerską już sobie wyrobił. Gościu na pochwalenie się swoją legitymacją zużył 13,483 znaki, 1,867 słów i 39 akapitów, nie mówiąc już o dwóch (!) zdjęciach. Oni wszyscy mają jakieś potworne kompleksy na punkcie dowodzenia, że ich blogi są Bardzo Poważnym Dziennikarstwem (ja nie mam - w ogóle moje zawodowe dziennikarstwo jest radykalnie niepoważne, a już blog, to jedna wielka kpina). Trochę na zasadzie tzw. "blogerstwa śledczego" Kataryny.

Mam wrażenie, że oni zaakceptują tylko prawo prasowe zaczynające się od preambuły "Uznając wyższość mediów obywatelskich nad tradycyjnymi - a już zwłaszcza Vigilanta Androida i jego przybocznego Lipszyca - ośmielamy się jednak poświęcić jakąś ustawę tym, no, wiecie, gazetom, tygodnikom i takim tam".

@kch
" wyborcza wrzuciła dzisiaj Twój tekst z DF o księżniczkach. "

Ja nie wiem, czy ja chcę rozmawiać z freetardami.

"jest trudne do obronienia."

Pytania w ogóle są trudne do obronienia. Może, bo ja wiem, spróbujesz odpowiedzieć zamiast bronić lub atakować?

"A w ogóle to ktokolwiek z naszych rodziców ucieszyłby się, gdybyśmy jako dorośli ludzie dostali tę samą pracę, o której marzyliśmy, jak mieliśmy te 5 lat?"

Dlaczego zatem deklaracja "chcę być księżniczką" budzi przerażenie a "chcę być strażakiem" radość?
-
2010/02/16 12:54:33
@Dlaczego zatem deklaracja "chcę być księżniczką" budzi przerażenie a "chcę być strażakiem" radość?

Ludzie się boją eskapizmu.
-
wo
2010/02/16 12:56:04
@mrw
"Ludzie się boją eskapizmu"

Dlaczego uważasz, że Strażak Sam jest mniej eskapistyczny od księżniczki Tiary? Ja jestem zdania dokładnie odwrotnego, wprawdzie - jak kpiąco zauważyłem w swoim artykule, małżeństwo czarnej dziewczyny z białym mężczyzną było w stanie Luizjana niemożliwe prawnie do lat 1960. - ale jednak w Disneyu więcej masz takiej ogólnej Prawdy O Życiu.
-
2010/02/16 13:05:26
@Dlaczego uważasz, że Strażak Sam jest mniej eskapistyczny od księżniczki Tiary?

Bo strażacy istnieją, a księżniczki nie.
-
wo
2010/02/16 13:15:18
@mrw
"Bo strażacy istnieją, a księżniczki nie."

Diana była, jak wiadomo, ostatnia.
-
2010/02/16 13:16:17
@wo

Tekst Waglowskiego znam, jego samego też i cenię, choć muszę przyznać, że czytanie go wymaga cierpliwości. On z pewnością nie zacząłby od takiej preambuły, bo publicznie twierdzi, że coś takiego jak dziennikarstwo obywatelskie nie istnieje. Zresztą Waglowski nie jest blogerem (wg jego słów) a dziennikarzem (IMO, poczytaj np. notatki dotyczące prac nad poszczególnymi ustawami). Tyle że do tego co robi nie jest mu potrzebna żadna tajemnica dziennikarska, tylko czas, chęci, łącze, serwer i trochę softu.
-
2010/02/16 13:16:47
@wo
"Ja nie wiem, czy ja chcę rozmawiać z freetardami."

A ja wiem na pewno, że nie chcę przeklepywać całych akapitów z papieru, dlatego czekam z dyskusją na copypastę.

@Dlaczego zatem deklaracja "chcę być księżniczką" budzi przerażenie a "chcę być strażakiem" radość?

Nie tak. Radość budzi łączenie elementów o różnym zabarwieniu genderowym, lalki-księżniczki jako zabawka + strażak jako wybór przyszłego zawodu to akurat przykładowe zestawienie takich elementów (bo tak ma córka autorki). Analogicznie "Lubię kolejki i chcę być księżniczką" byłoby jej zdaniem OK, "Lubię różowe kucyki i chcę być kierowcą rajdowym" prawdopodobnie też OK, ale brak jakiegokolwiek zainteresowania dla klocków lego, strażaków i bobów budowniczych to już byłby dla autorki powód do niepokoju, że być może Wychowała Córkę Stereotypowo i Nawet Tego Nie Zauważyła.
Poza tym strażak przecież nie jest tu wyrazem konkretnych ambicji rodzicielskich (as in: "OMG, moje dziecko będzie strażakiem, zawsze o tym marzyłam, jakie będzie śliczne w tym hełmie i gumowcach!"), tylko odpowiednim do wieku symbolem i wyrazem dziecinnych fantazji.
-
wo
2010/02/16 13:21:50
@plopli
"On z pewnością nie zacząłby od takiej preambuły"

No excrement Sherlock? Pozostaje natomiast pytanie o to, co go tak bardzo drażni w tym projekcie, że aż się posuwa do jawnych fałszerstw typu groteskowa nadinterpretacja projektu ("Nie dadzą się Lipszycowi zarejestrować!") lub mojej notki (rzekomo twierdzę, jakoby projekt wprowadzał obowiązek rejestracji, najwyraźniej w vaglowym Kubuntu nie ma odpowiednika japko/f, więc nawet nie mógł przelecieć notki pod tym ciagiem znaków).

Rządowa propozycja oddzielenia mediow jako-tako normalnych od mediów obywatelskich typu "nie udał mi się budyń! muszę to opisać", generalnie mi odpowiada. Jest po prostu zdroworozsądkowa. Co w tym tak bardzo wkurza Vaglę z Lipszycem? Sugestia, że chodzi o legitymacje jest oczywiście żartobliwa (aczkolwiek jeśli ktoś pisze blogonotkę na 13,483 znaków poświęconą wyłącznie oznajmieniu światu, że się wyrobiło legitymację blogerską... to jednak pokazuje, że to dla niego istotna kwestia). Ale najwyraźniej wchodzi tu jednak jakieś emo.

Oni nie wyjaśnią o co im chodzi, więc możemy swobodnie spekulować.
-
wo
2010/02/16 13:23:31
@kch
"to już byłby dla autorki powód do niepokoju, że być może Wychowała Córkę Stereotypowo i Nawet Tego Nie Zauważyła. "

Co już świadczy o lekkim zajobie na tym punkcie. Wszyscy wychowujemy stereotypowo, bo wychowywanie to m.in. przekazywanie stereotypów.

"Poza tym strażak przecież nie jest tu wyrazem konkretnych ambicji rodzicielskich (as in: "OMG, moje dziecko będzie strażakiem, zawsze o tym marzyłam, jakie będzie śliczne w tym hełmie i gumowcach!"), tylko odpowiednim do wieku symbolem i wyrazem dziecinnych fantazji."

Tak jak księżniczka. Wrócmy więc do pytania: dlaczego księżniczka przeraża?
-
2010/02/16 13:33:32
@plopli
"@lipszyc
Nie zarejestrujesz, bo rejestruje się dzienniki i czasopisma, a nie wszelką prasę."

Blogi zarejestrowane jako czasopisma internetowe:

olgierd.bblog.pl/wpis,moj;nowy;organ;prasowy,7042.html

washko.wordpress.com/2007/10/15/zostalem-redaktorem-naczelnym/

I taką "wątpliwość interpretacyjną" (możliwość rejestrowania) chce usunąć nowelizacja, co boli Lipszyca:

"Za prasę nie uważa się w szczególności: blogów (...)
Wprowadzenie powyższej regulacji ma na celu usunięcie dotychczas występujących w praktyce wątpliwości interpretacyjnych w zakresie zbyt ogólnej definicji prasy. Ujęcie definicji prasy od strony negatywnej jest niezwykle istotne, z tego względu, że blogi czy strony internetowe prywatnych użytkowników pozostaną poza sferą regulacji Prawa prasowego i nie będą się do nich w żaden sposób odnosiły przepisy tej ustawy."
/uzasadnienie nowelizacji/
-
2010/02/16 13:41:40
@wo
"Ja nie wiem, czy ja chcę rozmawiać z freetardami."
Sami jesteście freetardami skoro udostępniacie swoje teksty za darmo. Czy tam ktoś kto za to odpowiada, bo pewnie jesteś przeciw. Jeśli ktoś czegoś nie udostępni, nikt tego za darmo nie ściągnie/przeczyta/posłucha.
-
wo
2010/02/16 13:42:07
@ajsrod
"I taką "wątpliwość interpretacyjną" (możliwość rejestrowania) chce usunąć nowelizacja, co boli Lipszyca:"

Chodzi mu więc o to, żeby mógł zarejestrować bloga jako bloga, a taką przykrość sprawia mu zarejestrowanie go jako coś tam śmoś tam elektronicznego? Dlaczego w ogóle nazwa "blog" jest dla niego taka ważna?
-
wo
2010/02/16 13:43:30
@bantus
"Sami jesteście freetardami skoro udostępniacie swoje teksty za darmo"

Freetardem jest nie ten kto udostępnia za darmo tylko ten kto pobiera za darmo. Mogę Cię zapewnić, że Agora za teksty płaci. Nie tyle ile bym chciał, ale na tę bańkę oliwy dla starego robota jakoś tam wystarczy.
-
2010/02/16 13:52:31
@wo
"Wszyscy wychowujemy stereotypowo, bo wychowywanie to m.in. przekazywanie stereotypów."

Owszem, ale wraz ze stereotypami warto przekazać wiedzę, że można, a czasem warto, je przekraczać.

@Wrócmy więc do pytania: dlaczego księżniczka przeraża?

Bo księżniczka jest archetypem, standardowo obejmującym takie cechy jak: ładny wygląd, dobre serduszko, pasywność, uległość i oczekiwanie na wymarzonego partnera (kobiety przyjmujące aktywną rolę w tradycyjnych baśniach to najczęściej jakieś ubogie sierotki; przychodzi mi do głowy jeden kontrprzykład, czyli Księżniczka i łabędzie). Bohaterki Disneya dissujące ten stereotyp, jak Księżniczka i żaba czy Zaczarowana, to przecież właśnie kpiny z tego archetypu, do tego stosunkowo świeże.
Dlatego rozumiem podejście: OK, dziecko może być zafascynowane księżniczkami - ich urodą, balami, sukniami, karetami i czym jeszcze, to wszystko z punktu widzenia małej dziewczynki jest bardzo fajne - ale niech zdaje sobie sprawę, że są na świecie też inne ciekawe rzeczy, z których może wybierać.
-
2010/02/16 13:55:56
@Wrócmy więc do pytania: dlaczego księżniczka przeraża?

Ty chyba wiesz lepiej, przecież Ciebie przeraża.

@Diana była, jak wiadomo, ostatnia.

Płakałem tydzień po tym jak spadła z jednorożca i umarła.

@oza tym strażak przecież nie jest tu wyrazem konkretnych ambicji rodzicielskich

Poza tym sądzę, że należałoby zajrzeć do źródła, a nie felietonowej relacji.
-
2010/02/16 13:55:59
@wo
"Wszyscy wychowujemy stereotypowo, bo wychowywanie to m.in. przekazywanie stereotypów. "

Popełniasz błąd "prawda leży pośrodku". Nie każdy stereotyp jest równie zły.
-
wo
2010/02/16 13:57:13
@kch
"Owszem, ale wraz ze stereotypami warto przekazać wiedzę, że można, a czasem warto, je przekraczać"

Zabawa Strażakiem Samem to nie jest "wiedza że można, a czasem warto przekraczać stereotypy".

"pasywność"

Chyba na pececie.

"kobiety przyjmujące aktywną rolę w tradycyjnych baśniach to najczęściej jakieś ubogie sierotki"

No to albo teraz będziesz dowodzić, że Mulan nie jest disnejowską księżniczką, albo że nie ma aktywnej roli.

"ale niech zdaje sobie sprawę, że są na świecie też inne ciekawe rzeczy, z których może wybierać."

Typu praca budowlańca albo strażaka.
-
wo
2010/02/16 13:58:17
@mrw
"Ty chyba wiesz lepiej, przecież Ciebie przeraża. "

Nie myl mnie z Peggy Orenstein, pliz.

"Poza tym sądzę, że należałoby zajrzeć do źródła, a nie felietonowej relacji."

Ja zajrzałem, czas na Ciebie.

@czescjacek
"Nie każdy stereotyp jest równie zły."

Dlaczego księżniczka jest zła a Strażak Sam dobry?
-
2010/02/16 14:06:59
@wo
"Freetardem jest nie ten kto udostępnia za darmo tylko ten kto pobiera za darmo."
Co prawda to dotyczy nielegalnych materiałów, ale u nas prawo odpowiedzialnością obarcza tych, którzy udostępniają, a nie tych, którzy pobierają. Czyli rozumowanie na zasadzie, że jak telewizory leżą na drodze to można brać, ale nie można ich komuś z domu wynosić.

Po zastanowieniu, to jednak nie udostępnia tego za darmo, ale na zasadzie komercyjnej stacji, tj. za kontent płacą pewnie reklamodawcy. Jak to jest, to chyba gazeta decyduje co, gdzie i kiedy publikuje na swojej stronie? Mówię o wyborcza.pl, nie o portalu gazeta.pl, chyba że to całość. Nie ogarniam tych modeli biznesowych, może to być też jakaś promocja papierowego wydania, a więc dokłada się do strony, ale zwraca się, bo więcej ludzi kupi wersję papierową.
-
2010/02/16 14:08:56
@Dlaczego księżniczka jest zła a Strażak Sam dobry?

Księżniczka to ciućma, Strażak Sam to wymiatacz (nie mówię, że od razu dobry, pewnie lepszy niż księżniczka).
-
wo
2010/02/16 14:09:40
Coś przepięknego - gdy na komentarz jakiegoś uczestnika "Moim skromnym zdaniem najlepiej o wiarygodności decyduje po prostu rynek i nie widzę powodów, dla którego musielibyśmy ten mechanizm wspomagać lub zastępować" na blogu Vagli odpowiedziałem "widzę, że mam do czynienia z korwinistą", Vagla wyciął odpowiedź i pojechał z kwęku-kwęku fochu-fochu "jako moderator nie godzę się na wycieczki osobiste i rzucanie epitetami".

Najwyraźnie idea rejestracji blogów tym ludziom naciska jakieś potężne emo!
-
wo
2010/02/16 14:11:39
@czescjacek
"Księżniczka to ciućma,"

Chyba na pececie.

@bantus
"Co prawda to dotyczy nielegalnych materiałów,"

Nieprawda. Freetard to po prostu osoba wykluczona w takim sensie, ze nie dociera do niej nic, za co trzeba zapłacić.

"Nie ogarniam tych modeli biznesowych"

Też nie. Z mojego punktu widzenia istnieje tylko papier, którego kontent potem jest gdzieś fidowany. Nie mam pojęcia, dlaczego coś jest fidowane a coś nie jest, ani dlaczego tu a nie tam. Ja tu tylko piszę. Do papieru, dodajmy.
-
2010/02/16 14:14:58
@Ja zajrzałem, czas na Ciebie.

Zajrzę w wolnej chwili przecież.

@Dlaczego księżniczka jest zła

Bo jest leniwą pipą. Lepsza jest młoda czarownica albo pomoc łaziebna.
-
2010/02/16 14:17:15
@Nie myl mnie z Peggy Orenstein, pliz.

No przecież to Ciebie przerażała myśl, że będziesz się musiał bawić kucykami!
-
2010/02/16 14:17:25
@wo
"Zabawa Strażakiem Samem to nie jest "wiedza że można, a czasem warto przekraczać stereotypy".

Ależ jest. Tyle że jest to droga od praktyki do teorii: najpierw uczysz się to robić, a potem dowiadujesz się, jak się naukowo nazywa.

@"kobiety przyjmujące aktywną rolę w tradycyjnych baśniach to najczęściej jakieś ubogie sierotki"
"No to albo teraz będziesz dowodzić, że Mulan nie jest disnejowską księżniczką, albo że nie ma aktywnej roli."

Patrz mi na usta: "w tradycyjnych baśniach". Po drugie, sam pisałeś, że klasyfikacja disneyowskich ksieżniczek jest zrobiona "w sposób mniej lub bardziej naciągany" i, moim zdaniem, to bardzo delikatnie powiedziane, bo Mulan to taka sama księżniczka, jak ja jestem księżniczka. Można było nazwać tę serię "disneyowskie dziewczyny", ale ktoś uznał, że lepsze marketingowo będzie podpięcie się pod istniejący archetyp. A ten archetyp zdecydowanie nie kształtował się pod wpływem wizerunku Mulan - która jest obecnie sprzedawana z jego znaczkiem - tylko różnych Śnieżek, Śpiących Królewien, Księżniczek na grochu, Rapunzeli oraz tabunów bezimiennych księżniczek, które dzielny bohater dostawał w pakiecie wraz z połową królestwa.
-
wo
2010/02/16 14:18:23
@mrw
"bo jest leniwą pipą"

Chyba na pececie. To bardzo charakterystyczne, że Krysia, Czescjacek i MRW demonstrują tu przede wszystkim koncertową niewiedzę, tj. nieznajomość disnejowskich księżniczek. Z braku wiedzy kierujecie się stereotypem - a niewiedza sprawia, że Wam się wydaje, że zwalczacie stereotypy.

Następnego komcia pisanego przez osobę nie znającą teksty Peggy Orenstein ani żadnego disnejowskiego filmu o księżniczkach wytnę niczym Vagla. Jak by to on sformułował, nie pozwolę na epitety takie jak "stereotyp".
-
2010/02/16 14:19:11
@wo
"Chyba na pececie. "

Może, ale i tego rynku pecety mają 90%.
-
wo
2010/02/16 14:20:42
@kch
"Ależ jest"

Bzdura.

"Patrz mi na usta: "w tradycyjnych baśniach". "

Patrz mi na usta: "idź sobie na bloga kogoś, kto pisał o tradycyjnych baśniach".
-
2010/02/16 14:29:04
@: Typu praca budowlańca

Koleżanki bardzo sobie chwalą. Jak się czasem spotykamy to trudno je zatrzymać, żeby nie gadały o robocie. Nie, nie są brzydkie.
-
2010/02/16 14:30:13
@wisniewski
"No przecież to Ciebie przerażała myśl, że będziesz się musiał bawić kucykami!"

Wezmę w obronę wo, bo chyba przerażało go w tym sensie, że, jako ojciec trzech synów, zwyczajnie nie miał okazji bawić się kucykami z potomstwem (tzn. może i miał, ale wychowywał synów stereotypowo, zaprzaniec jeden). Gdyby mu się trafiła córka to pewnie by się bawił -- bo alternatywą mogło byc niebawienie się wcale. Chyba, że sądzisz, że zmuszałby córkę do zabawy w Star Wars.
-
wo
2010/02/16 14:33:25
@mrw
Your comments were VAGLA-ized. Mówiłem, najpierw kurna poznać fakty, a nie zanudzać mnie stereotypami.

@migwatch
"Chyba, że sądzisz, że zmuszałby córkę do zabawy w Star Wars."

Gorzej - oni chcą, żebym zmuszał w imię Przełamywania Stereotypów.
-
2010/02/16 14:34:38
Przecież zmuszasz w imię Nieprzełamywania Stereotypów.
-
wo
2010/02/16 14:39:03
@czescjacek
"Przecież zmuszasz w imię Nieprzełamywania Stereotypów."

Tylko Twoją starą, a i to niezbyt brutalnie.
-
2010/02/16 14:48:23
@Your comments were VAGLA-ized. Mówiłem, najpierw kurna poznać fakty, a nie zanudzać mnie stereotypami.

Skasowałeś mojego komcia, w którym piszę o rozumieniu różnicy między a) filmem Disneya o księżniczce i b) produktem Disney Princess, a potem do kompletu skasowałeś link do artykułu Peggy Orenstein. Jakie fakty mam jeszcze poznać? Że wojowniczka Mulan nie została upupiona jako cium cium księżniczka?
-
wo
2010/02/16 14:51:59
@mrw
"Jakie fakty mam jeszcze poznać? Że wojowniczka Mulan nie została upupiona jako cium cium księżniczka?"

Teza o "upupieniu" ewidentnie pochodzi z Twoich stereotypowych wyobrażeń i nie umiesz jej nijak uzasadnić (a to za sprawą wspomnianej nieznajomości faktów).
-
2010/02/16 14:55:29
@Teza o "upupieniu" ewidentnie pochodzi z Twoich stereotypowych wyobrażeń i nie umiesz jej nijak uzasadnić (a to za sprawą wspomnianej nieznajomości faktów).

Tezę o upupieniu przeniosłem z wyciętego przez Ciebie artykułu, w dodatku zgadza się z tym co widziałem: Mulan jako DP jest przedstawiana w kimonie, a nie stroju wojowniczki, w którym czuła się lepiej.

Oczywiście to urocze, że Disney zaczyna odkrywać girl power, szkoda, że 20 lat po Miyazakim czy Takeuchi.
-
2010/02/16 15:01:26
@wo
"Patrz mi na usta: "idź sobie na bloga kogoś, kto pisał o tradycyjnych baśniach".

Zaraz, zaraz. Zadałeś pytanie ogólne: "Co jest złego w księżniczce?", to odpowiedziałam. Orenstein w swoim tekście protestuje przecież nie tyle przeciwko disneyowskim księżniczkom, ile utartemu wizerunkowi księżniczki (disneyowska seria została zainspirowana nie przez dzieci cosplayujące ulubione bohaterki, tylko właśnie przebrane za "generyczne księżniczki"). Disneyowska seria to tylko jeden z omawianych w artykule przejawów obecności księżniczek w popkulturze. Jeśli rozpatrywać bohaterki serii z osobna, to większość okazuje się całkiem feministycznie w porządku, ale wtedy to już jest rozpatrywanie konkretnych postaci, a nie samej idei (no, chyba żeby uznać, że promowanie Mulan czy Pocahontas jako księżniczek daje bonus w postaci hijackowania mema).
Artykuł wydał mi się o tyle rozsądny, że autorka sama ma wątpliwości związane ze zwalczaniem stereotypów - na przykład, jak ma wytłumaczyć dziecku, dlaczego nie lubi Kopciuszka, co dziecko jest w stanie z tego zrozumieć i czy w ogóle warto.
-
wo
2010/02/16 15:06:29
@kch
"Orenstein w swoim tekście protestuje przecież nie tyle przeciwko disneyowskim księżniczkom"

Tym razem nie zwaglizuję, ale bardzo serdecznie proszę o przeczytanie tego tekstu. Łatwo guglalny.
-
2010/02/16 15:30:03
@freetardstwo i wyborcza.pl

Hm, zawsze wychodzilem z zalozenia, ze odwiedzajac strone typu wyborcza.pl bez zadnych adblockow, zatem bedac w zasiegu calego planowanego przekazu marketingowego, jestem typem klienta. Odbieram produkt, ktory wlasciciel zdecydowal sie udostepnic na konkretnych zasadach, a chlonac reklamy - place za niego. Oczywiscie, monetarnie sa to nieporownywalne wartosci w przychodach, ale za przeproszeniem, jako konsument mam to gdzies - korzystam z kanalu ktory jest w danej chwili najodpowiedniejszy. Nie czytam papierowej wyborczej regularnie, ale odwiedzajac wyborcza.pl przynajmniej wiem czy ominelo mnie cos ciekawego, czy gazeta dalej trzyma poziom etc. Gdybym byl zlosliwy, to napisalbym ze tresci z DF widocznie nie sa na tyle wartosciowe (wycena wlasciciela/posiadacza praw), aby umiescic je w jakiejs (chocby symbolicznie) platnej strefie premium. Podsumowujac - jako odwiedzajacy portal, nie blokujacy reklam, czuje sie klientem, nie freetardem.

Choc autor pewnie mial na mysli takich co to nigdy nie zhanbia sie placeniem za tresc.

Przy okazji, wiadomo ze w internecie z placeniem jest generalnie zle, bylo sporo porazek, nie ma uniwersalnie dzialajacego modelu, ale chyba jest nadzieja - flattr.com/beta/ . Pomysl moze sie udac, jezeli byloby to popularne rozwiazanie (jak chocby przyciski digg pod notkami) to chetnie rozdzielalbym jakis budzet miesiecznie. Malkontenci napisza ze taka sama czesc budzetu dostalaby notka zawodowego dziennikarza z ciekawej i drogiej wyprawy, oraz wypociny o budyniu. Coz, pomysl aby sie przyjal musi byc prosty.
-
wo
2010/02/16 15:35:30
@fcrane
"Hm, zawsze wychodzilem z zalozenia, ze odwiedzajac strone typu wyborcza.pl bez zadnych adblockow, zatem bedac w zasiegu calego planowanego przekazu marketingowego, jestem typem klienta."

Możliwe, natomiast niezależnie od tego, jesteś w pewien sposób wykluczony. To są dwa w pewnym sensie symetryczne wykluczenia - papertard nie zna memu "jestem hardkorem", bo nie pisała o nim prasa papierowa. Freetard nie zna z kolei tego, czego nie ma w sieci za darmo.

"Podsumowujac - jako odwiedzajacy portal, nie blokujacy reklam, czuje sie klientem, nie freetardem. "

Czuj się choćby Susan, jeśli Cię to czyni szczęśliwym. Dla mnie jesteś freetardem i cześć.

"Choc autor pewnie mial na mysli takich co to nigdy nie zhanbia sie placeniem za tresc. "

Miałem na myśli dokładnie ludzi, którzy tekst poznają dopiero po jego wrzuceniu na portal.
-
2010/02/16 15:36:27
@wo
"Orenstein w swoim tekście protestuje przecież nie tyle przeciwko disneyowskim księżniczkom"
"Łatwo guglalny."

W moim guglu jest coś takiego:
"In the end, its not the Princesses that really bother me anyway. Theyre just a trigger for the bigger question of how, over the years, I can help my daughter with the contradictions she will inevitably face as a girl, the dissonance that is as endemic as ever to growing up female."

Dla mnie to zdecydowanie nie wygląda jak krucjata autorki przeciwko konkretnej serii lalek (co więcej - ona podkreśla, że ta seria nie jest jednolita), tylko przeciwko szerszemu zjawisku, które jakby nie patrzeć, przyczyniło się do powstania tej serii - przeciwko nachalnemu propagowaniu wizerunku (sprzedawczyni, dentystka), który w pewien określony sposób wpływa na to, jak jej córka postrzega siebie, swoją rolę, miejsce w świecie i tak dalej. Jasne - można uważać, że ta walka jest bezcelowa, ale wnioskowanie, że autorka z radością przyjęłaby totalne i bezkrytyczne realizowanie przez córkę "chłopięcych wzorców", jest IMO wbrew jej intencjom.
-
wo
2010/02/16 15:40:12
@kch
"W moim guglu jest coś takiego: "

A w moim jest ponadto:

"Sales at Disney Consumer Products," ... "There are now more than 25,000 Disney Princess items. Princess, as some Disney execs call it," ... " I worry about what playing Little Mermaid is teaching her"

Dalej mi się już nie chce przeklejać, ale te fragmenty z pierwszej strony tekstu przeczą tezie, cytuję, "Orenstein w swoim tekście protestuje przecież nie tyle przeciwko disneyowskim księżniczkom", koniec cytatu.
-
2010/02/16 16:45:07
@"księżniczka"

Jako człowiek borykający się na co dzień z tym problemem muszę dodać jeden parametr do dyskusji.

Problemem nie jest sama księżniczka, bo ta już dawno odeszła od klasycznych aspektów tego stereotypu (no bo o czym w końcu jest Avatarze, jeśli nie o nowoczesnej księżniczce i rycerzu broniącym przed smokiem).
Problemem jest cały związany z tym stereotypem ogon marketingowy (brakuje mi lepszego słowa) oparty na przestarzałych poglądach, które z dzisiejszego punktu widzenia nie są PC.
Weźmy np. taka Śnieżkę - królowa patrzy do lusterka i jest wkurzona, że nie jest najpiękniejsza - halo! czy to jest stereotyp, który chce przekazać dziecku? To dlaczego do kurnej chaty jak kupuje lalkę-księżniczkę, to mi do niej dokładają krzesełko i lustro. Ja chce księżniczkę Galadriel albo Arwen
Dalej: dlaczego Śnieżka misi szukać schronienia u krasnoludków? Ni potrafi sama na siebie zarobić? I dlaczego im sprząta i gotuje, tak jakby nawet budyniu nie potrafili ugotować? A na koniec - no proszę - przychodzi książę i całuje.
To nie są stereotypy, które chciałbym przedstawiać dzieciom.

I wo się pyta, dlaczego wole stereotyp strażaka od księżniczki.
Bo przeciętny człowiek patrzy na Disneya, ale po seansie wychodzi na ulicę i tam dostaje niezaradną księżniczkę w różowej sukience z lusterkiem, której jedyną przyszłość to gotować dla kurdupli i czekać na księcia
-
2010/02/16 16:49:21
Jest jeszcze to:
"It wasnt until the mid-1980s, (...) that pink became seemingly innate to girls, part of what defined them as female, at least for the first few years. That was also the time that the first of the generation raised during the unisex phase of feminism ah, hither Marlo! became parents. The kids who grew up in the 1970s wanted sharp definitions for their own kids, Paoletti told me. I can understand that, because the unisex thing denied everything you couldnt be this, you couldnt be that, you had to be a neutral nothing.
I to rozumiem, jak zwykle rodzice rekompensują swoim dzieciom własne cierpienia.
-
2010/02/16 16:57:05
@wo

OT: Czy nadal będziesz pisać bloga jak podpiszesz papierki i zostaniesz rentierem?
-
wo
2010/02/16 17:09:22
@naturalucka
" Czy nadal będziesz pisać bloga jak podpiszesz papierki i zostaniesz rentierem?"

DAJCIE MI TE PAPIERKI!!!
-
wo
2010/02/16 17:20:44
@login
"królowa patrzy do lusterka i jest wkurzona, że nie jest najpiękniejsza - halo! czy to jest stereotyp, który chce przekazać dziecku"

Halo, czy to jest postać pozytywna?

"Bo przeciętny człowiek patrzy na Disneya, ale po seansie wychodzi na ulicę i tam dostaje niezaradną księżniczkę w różowej sukience z lusterkiem, której jedyną przyszłość to gotować dla kurdupli i czekać na księcia"

Już wiem skąd ta różnica - ja po seansie nie wychodzę na ulicę tylko idę na parking w galerii handlowej. W każdym razie, jakoś nie widzę tych niezaradnych księżniczek z lusterkiem.
-
2010/02/16 17:21:33
@naturalucka & wo

Te miliony zł to tylko takie wirtualne, ale faktem jest, że według nich blog wo jest dziesięć razy więcej wart niż blip.
-
wo
2010/02/16 17:31:35
@login
"Te miliony zł to tylko takie wirtualne,"

Zbyt łagodnie to ująłeś moim zdaniem.

"więcej wart niż blip."

Blip jest wart tyle ile ślicznościowy rysunek niejakiej Gatatki (strasznie ją znienawidziłem tylko za to, ze ciagle ten szajs oglądam - nie mogliby chociaż podmieniać rysunki?).
-
2010/02/16 17:42:24
@wo
"ja po seansie nie wychodzę na ulicę"

To się da symulować. Narzedzie nazywa się amazon.com. Wpisujesz "princess" i dostajesz to albo to. wpisujesz "fireman" i dostajesz to. Reszta to kwestia gustu.
(zauważ: gadżety księżniczki są zdecydowanie inspirowane Disneyem)

"Zbyt łagodnie to ująłeś moim zdaniem. "

W ogóle to jakiś fajny serwis. Nawet realtester jest o 3 mil więcej warty od ciebie i ma kilkadziesiąt tysięcy kliknięć więcej dziennie co do kliknięcia dokładnie tyle samo co mrw.

"ślicznościowy rysunek niejakiej Gatatki"

Reuptake to opisał (chyba na jakimś ze swoich blogów). Mają w D rysunek, bo kerneluja kompila.
-
wo
2010/02/16 17:43:50
@login
"Nawet realtester jest o 3 mil więcej warty od ciebie i ma kilkadziesiąt tysięcy kliknięć więcej dziennie co do kliknięcia dokładnie tyle samo co mrw. "

Mogę mu spylić za 100 tysięcy.

"Reuptake to opisał (chyba na jakimś ze swoich blogów). Mają w D rysunek, bo kerneluja kompila. "

A skernelowanie planują na - zgaduję - za jakies pół roku?
-
2010/02/16 17:46:07
@wp
"A skernelowanie planują na - zgaduję - za jakies pół roku?"

A nie było jakoś tak, że z końcem stycznia?

"W ogóle to jakiś fajny serwis."

Ale już taki bart wychodzi na całkiem sensowne 31 tys.
-
2010/02/16 18:20:00
@: W ogóle to jakiś fajny serwis.

Bo ma jakiś bełąd i podlicza dla całego blox.pl
-
wo
2010/02/16 18:38:20
A propos embarga jako naturalnego elementu mojego zawodu: aż mnie skręca, bo już przeczytałem (w szczotkach) książkę, o której właśnie dyskutują na Psychiatryku. Ja przeczytałem, więc mi nie wolno dyskutować (autor chce mieć wielkie entree w dniu premiery). Leski nie przeczytał, więc może sobie dyskutować do woli. Jest w tym jakaś ogólna metafora debaty publiczej, rozpisanej na tych, którzy wiedzą ale nie mogą lub nie chcą zabierać głosu, i tych którzy nic nie wiedzą, więc radośnie blogują w Psychiatryku.
-
2010/02/16 19:01:32
Ojej, ale to jest dalsza część dramatu pt. "moja ex". Fffff--
-
2010/02/16 19:23:11
@wo
Sprawdzałeś kiedyś, czy jakiś periodyk jest zarejestrowany i opierałeś na tym ocenę jego wiarygodności? Przecież w tej chwili rejestracja służy de facto tylko do ochrony tytułu prasowego.
-
2010/02/16 20:39:45
@ogólna metafora debaty publiczej, rozpisanej na tych, którzy wiedzą ale nie mogą lub nie chcą zabierać głosu, i tych którzy nic nie wiedzą,

I się dziw potem teoriom spiskowym tych, którzy nie wiedzą!

@ja po seansie nie wychodzę na ulicę tylko idę na parking w galerii handlowej.

To smutne dosyć podsumowanie życia pod stolicą - ja mieszkając w okolicach centrum mojego śląskiego Pierdziszewa mam jakieś 80m do najbliższego kina, 500m do najbliższego multipleksu, 2,5km do najdalszego, i jeszcze dwa in between.
-
2010/02/16 23:29:21
@inz. mru
"Bo ma jakiś bełąd i podlicza dla całego blox.pl"

No kaman, blox ma 3 mega zł mniej.

@wo
No i chciałbym piwo za podanie wędki do wzbogacenia. Może być hektolitr w zgrabnym amerykańskim 18 kołowcu.
-
wo
2010/02/16 23:37:33
@wyrons
"Sprawdzałeś kiedyś, czy jakiś periodyk jest zarejestrowany"

Nie, ponieważ w przypadku periodyków normalnie dostępnych na rynku to jest oczywiste. Natomiast owszem, bardzo nieufnie odnoszę się do odbitego na ksero biuletynu ufologów.

@sheik
"To smutne dosyć podsumowanie życia pod stolicą"

Zgoda, lubię to porównywać do zombie atakujących centra handlowe.

@naturalucka
"No i chciałbym piwo za podanie wędki do wzbogacenia. Może być hektolitr w zgrabnym amerykańskim 18 kołowcu."

Jak tylko ktoś ode mnie kupi bloga, masz to u mnie jak w banku (o ile cena transakcji nie przekroczy ceny piwa loco i franco 18 kołowiec).
-
2010/02/16 23:52:58
@wo

Nie jestem prawnikiem, ale czytam ta nowelizacja i nie wiem, skad twoja pewnosc, ze sad mi zarejestruje bloga jako prase. Moim zdaniem przeczyta ustawe, dojdzie do slusznego wniosku, ze to co robie jest blogiem, a tym samym spelnia warunki definicji negatywnej, i moj wniosek odrzuci. Przy okazji: nie mam wstretu do slowa blog. Wrecz przeciwnie. To ja napisalem pierwszy w polskiej prasie tekst o blogach (a potem jeden dziennikarz Trybuny go pocial, podpisal i wydrukowal; jedyny raz w zyciu kiedy zostalem splagiatowany :-)
-
2010/02/16 23:56:24
@Nie jestem prawnikiem, ale czytam ta nowelizacja i nie wiem, skad twoja pewnosc, ze sad mi zarejestruje bloga jako prase

esensja.pl/magazyn/2010/01/index.html
To jest Esensja. Esensja ma ISSN. Zabiorą jej?
-
wo
2010/02/17 00:00:40
@rekrutacja
"Nie jestem prawnikiem, ale czytam ta nowelizacja i nie wiem, skad twoja pewnosc, ze sad mi zarejestruje bloga jako prase."

Nie wiem skąd Twoja niepewność, że nie zarejestruje. Bo tak napisał Vagla? Ten sam, który w mojej blogonotce doszukał się sugestii, że rejestracja będzie obowiązkowa? Skoro doszukał się czegoś takiego w mojej blogonotce, to jestem rozczarowany małym rozmachem konfabulacji dotyczących projektu prawa prasowego. Jak już zmyślać, to na całego, z ufokiem z Roswell i żywym Elvisem.
-
2010/02/17 09:18:13
@wo
Ale chyba dlatego, że to biuletyn ufologów, a nie dlatego, że brakuje w stopce powołania na postanowienie Sądu Okręgowego w Rosłelicach k/ Nowomeksycza? Zresztą biuletynu nie zarejestrowano chyba tylko dlatego, że nie dochrzanił się jeszcze żaden prokurator i nie zażądał grzywny. Zresztą gdyby nie dwóch pionierskich prokuratorów, całej hecy z rejestracją stron WWW by teraz nie było.
-
2010/02/17 09:34:29
@WO
a ile razy ktoś w barze/sklepie/gdziekolwiek powiedział do Ciebie: hej strażaku?
albo w wersji: jak na strażaka to dobre teksty pisze.
-
wo
2010/02/17 11:11:12
@wyrons
"Ale chyba dlatego, że to biuletyn ufologów, a nie dlatego, że brakuje w stopce powołania na postanowienie Sądu Okręgowego w Rosłelicach k/ Nowomeksycza"

Owszem, brak formalnej stopki (z adresem wydawcy i redaktorem naczelnym) znacząco obniży w moich oczach wiarygodność. Formalna stopka to deklaracja: jest adres, na który można przysłać sprostowanie oraz jest osoba, która w razie czego będzie odpowiadać przed sądem. Rzuciłem przykład biuletynu ufologów, bo trudno mi sobie wyobrazić mainstreamowy dziennik czy tygodnik bez formalnej stopki, właśnie dlatego, że od razu miałby na karku prokuratora. Ale generalnie dotyczy to wszystkich mediów: świadomość istnienia owych stopkowych kryteriów to absolutne minimum, żebym w ogóel traktował serio.

@fronesis
"albo w wersji: jak na strażaka to dobre teksty pisze. "

W moim zawodzie najgorsze jest to, że w ogóle nikt nie mówi, że teksty są dobre. No, przesadzam z kwantyfikatorem; ale na pewno zdarza się to bardzo rzadko. Na tyle rzadko, ze ucieszę się także z wariantu "jak na strażaka" czy "jak na kogokolwiek". Oczywiście jeszcze bardziej ucieszę się z kluczyków do kabriolecika.
-
2010/02/17 11:24:55
@wo
Tyle tylko, że impressum mogę zrobić i bez rejestracji. A w niektórych krajach (Niemcy) nawet muszę, prowadząc stronę WWW.
-
wo
2010/02/17 11:28:16
@wyrons
"Tyle tylko, że impressum mogę zrobić i bez rejestracji. "

Tyle tylko, że jeśli je zrobisz bez rejestracji, to narażasz się na prawne problemy (zwłaszcza że właśnie ujawniłeś światu jak Cię ścigać).
-
2010/02/17 11:30:43
@wo

AFAIK obowiązek oznaczania druków prasowych nie jest powiązany z obowiązkiem rejestracji (art. 27 pr pras) i jest osobno ścigany.
-
wo
2010/02/17 12:02:12
@wyrons
"AFAIK obowiązek oznaczania druków prasowych nie jest powiązany z obowiązkiem rejestracji (art. 27 pr pras) i jest osobno ścigany."

Jeśli widzisz tu jakąś sprzeczność ze zdaniem "Tyle tylko, że jeśli je zrobisz bez rejestracji, to narażasz się na prawne problemy (zwłaszcza że właśnie ujawniłeś światu jak Cię ścigać).", to muszę Cię poprosić o jej wskazanie. I przy okazji o wyjaśnienie do czego teraz zmierza Twoje stanowisko w dyskusji, bo przestaję je rozumieć. Na początku dziwowałeś się, że ważna jest dla mnie stopka - wyjaśniłem. A teraz o co właściwie chodzi?
-
wo
2010/02/17 12:07:06
@sheik
"To smutne dosyć podsumowanie życia pod stolicą"

W roli ducha schodów tymczasem wystąpił Radkowiecki i jego odpowieści, po których westchnąłem "jakie moje życie jest nudne" tym razem z entuzjastyczną radością: "buchnęli mi cały plecak a tam i dowód osobisty, i komórka, i klucze do mieszkania. No i w ogóle wszystko" (...) "Wciągnęli mnie do bramy, skasowali na szybkości i zrobili na wyrwę więc przynajmniej portfel ocalał, bo mnie nie obszukali[3]. Po dwóch godzinach przeleżanych na nieprzytomce w bramie ocknąłem się"

Istotnie egzystencja podmiejskiego zombie atakującego wieczorem centra handlowe ma w sobie pewne minusy, ale te minusy nie mogą przesłaniać nam plusów.
-
2010/02/17 12:14:41
@wo
Zmierzam do tego, że nie mam bladego pojęcia, jak przekładasz rejestrację na wiarygodność gazety. Chyba że jest to rozumowanie typu: skoro się ujawnił, to nie boi się, że będą go ścigać, a nie boi się, bo się zarejestrował. Jeżeli o to chodzi, to zwracam honor i dorzucam trochę swojego w promocji.
-
wo
2010/02/17 12:34:55
@wyrons
"jest to rozumowanie typu: skoro się ujawnił, to nie boi się, że będą go ścigać"

Egzaktly. To tak jak ja zarzucałem kłamstwo Ziemkiewiczowi z blaskiem uniesionego czoła i pełną świadomością odpowiedzialności karnej i cywilnej za podważanie zaufania niezbędnego w jego zawodzie. W mojej hierarchii (dodałbym: w zdrowej hierarchii) generalnie to, że osoba jest gotowa odpowiadać za to co powiedziała czyni to co powiedziała bardziej wiarygodnym od wrzutki anonimowego blogera via proxy w Burkina Faso.

Ale jednocześnie nie chcę odbierać prawo do blogowania anonimowo bo rozumiem, że np. Doskonaleszare może mieć nieprzyjemności z powodów pozamerytorycznych. Dlatego propozycja rządu wydaje mi się iść w dobrym kierunku: rejestracji opcjonalnej.

"Jeżeli o to chodzi, to zwracam honor i dorzucam trochę swojego w promocji."

Dzięki.
-
2010/02/17 12:38:34
@wo
Bimajgest.
-
2010/02/17 13:06:09
@WO
wystąpił Radkowiecki i jego odpowieści, po których westchnąłem "jakie moje życie jest nudne"

"Przygody" Radkowieckiego wynikają z trybu życia, a nie miejsca zamieszkania.
Jakbyś zamiast śmignąć Subaru czy taryfą do domu, wracał po kilku głębszych nocnym autobusem to też miałbyś (oby nie) o czym opowiadać.
Ci którzy z galerii handlowej z multipleksem nie wracają autkiem, tylko piechotą dali Hugo Baderowi materiał do artykułu w DF. Reportaż "Chłopcy z motylkami" dostał Grand Press 2003
-
wo
2010/02/17 14:23:27
@rpyzel
""Przygody" Radkowieckiego wynikają z trybu życia, a nie miejsca zamieszkania.
Jakbyś zamiast śmignąć Subaru czy taryfą do domu, wracał po kilku głębszych nocnym autobusem to też miałbyś (oby nie) o czym opowiadać. "

No przecież to się wiąże bardzo bezpośrednio z miejscem zamieszkania - do mnie nie ma realistycznej opcji jazdy nocnym autobusem, stąd mój tag #jakiemojezyciejestnudne. Gdy planuję pieszy powrót do hotelu w stanie lekko nietrzeźwym na przykład ulicami Paryża, to biorę specjalnie na tę okoliczność przygotowany portfel, w którym jest jakieś 100 euro i jakaś mało istotna karta kredytowa, portfel właściwy zostawiwszy w hotelowym sejfie.

In fact, miałem raz coś w rodzaju przygody: wybieram sobie się ja do klubu w NYC, ochroniarz mówi, że nie wpuszczają bez ID, a ja mam tylko właśnie taki lewy portfel, zastanawiam się już, czy gnać taksówką do hotelu po paszport, ale ochroniarz się pogrążył w dyskusję z jakimiś Francuzami, czy wystarczy ksero paszportu, a selekcjoner nie był świadkiem mojej rozmowy z ochroniarzem, więc gdy przyzwalająco skinął ręką, po prostu dostojnie wkroczyłem.
-
wo
2010/02/17 14:24:04
"Hugo Baderowi materiał do artykułu w DF"

Człowieku, wierzysz w reportaże?
-
2010/02/17 14:50:07
@WO
"Człowieku, wierzysz w reportaże?"

Hmm, ja stamtąd :-D

Marian Klepacki zginął 31 marca 1999 roku, podczas strzelaniny w Restauracji Gama (ul. Wolska 38) na warszawskiej Woli.Miał 52 lata. Wraz z nim w strzelaninie tej zginęli również 48-letni Ludwik Adamski ps. "Lutek", 26-letni Mariusz Ł. ps."Oskar", 34-letni Piotr S. ps."Kurczak", oraz 38-letni Olgierd W ps. "Łysy"

Piotr S. ćwiczył z kumplami na tej samej osiedlowej siłowni, co ja. Nawet był na paru treningach tai chi (to nie joke) u Nama (BTW Pacewicz napisał ostatni o Namie straszną telenowelę), gdzie i ja ćwiczyłem.
Razem z nami ćwiczył też sędzia znany z paru głośnych spraw karnych (butik "Ultimo"), a dwa bloki od mojego
"1995r. 10 stycznia. Warszawski blok przy ulicy Ostrobramskiej 78. Eksploduje bomba podłożona pod mieszkanie Zygmunta Raźniaka "Bolo". Ranny trafia do szpitala. W wyniku wybuchu zostały zniszczone trzy piętra bloku, frontowa ściana klatki schodowej, winda i 8 mieszkań, w tym mieszkanie "Bola". Był to pierwszy zamach bombowy, który mógł spowodować śmierć osób postronnych."

Moje życie jest nudne dopiero po trzydziestce.



-
wo
2010/02/17 14:54:26
@rpyzel
"Moje życie jest nudne dopiero po trzydziestce"

To podobnie jak moje w zasadzie, give or take rok czy dwa.
-
2010/02/17 15:03:30
@wo
"ochroniarz mówi, że nie wpuszczają bez ID"

O ile lat byłeś starszy od swoich legalnych alkoholowych 21?

Mój rekord to klub w Polsce gdzie poprosili mnie o dowód przy zakupie piwa o 5 lat za późno(wczesne 00.). Miałem świetny humor przez resztę wieczoru, bo w czasach mojej młodości w podstawówce(wczesne 90.) bezproblemowo kupowaliśmy wybitnie tanie wina w każdym sklepie a piwo i wódkę w barze.

@rpyzel @wo
""Moje życie jest nudne dopiero po trzydziestce"
To podobnie jak moje w zasadzie, give or take rok czy dwa."

Luźna prognoza: Wasza trzydziestka moją czterdziestką.
-
wo
2010/02/17 16:01:06
@naturalucka
"O ile lat byłeś starszy od swoich legalnych alkoholowych 21?"

Zią, to było jakieś dwa lata temu. Nie mogło o to chodzić, raczej o jakiejś ogólne przepisy bezpieczeństwa.

"Luźna prognoza: Wasza trzydziestka moją czterdziestką."

No wiesz, ale natura to wszystko tak wrednie zaprojektowała, że naprawdę noc na ząbkowanie łatwiej zarwać przed trzydziestką niż po czterdziestce. To, że teraz możesz całą noc przetańczyć, to wykorzystanie naturalnej energii, żeby móc całą noc przeniańczyć. Osobną kwestią jest oczywiście konsekwentne childfree, ale tak ogólnie wydaje mi się, że mądrzej jest się rozmnożyć kiedy natura to przewidziała, a potem ostrożnie wznowić nocne życie gdy dzieciaki podrosną. Na pewno tak jest łatwiej niż odwrotnie.
-
2010/02/17 16:04:54
wyrons
"Tyle tylko, że impressum mogę zrobić i bez rejestracji. A w niektórych krajach (Niemcy) nawet muszę, prowadząc stronę WWW."

Veto. W Niemczech musisz obowiązkowo zrobić dla impressum dla stron komercyjnych (für geschäftsmäßige, in der Regel gegen Entgelt angebotene Telemedien). Co to dokładnie znaczy jest mętne. Prawdopodobnie umieszczenie google adsense już pod to podlega. Prywatnego bloga możesz jednak prowadzić bez impressum.

@wo

Przy okazji odwołam się do twojego komentarza na temat Niemiec z poprzedniej notki, jakoby w niektórych miastach w Niemczech był zakaz wjazdu dla śmierdzących samochodów. Zgadza się, ale nie powołuj się lepiej na to, bo to jest przecież okropny pic na wodę - pod zielona plakietkę podlegają z definicji wszystkie benzyniaki, a porobienie takiej plakietki jest tak łatwe jak obsługa kopiarki.

@wo
"Gdy planuję pieszy powrót do hotelu ... biorę specjalnie na tę okoliczność przygotowany portfel"

Mnie zawsze szokuje, że są ludzie, którzy tego nie robią. Ja to robię nawet już po to, by nie mieć wrednie wypchanych kieszeni.
-
wo
2010/02/17 16:52:41
@login
"Przy okazji odwołam się do twojego komentarza na temat Niemiec z poprzedniej notki, jakoby w niektórych miastach w Niemczech był zakaz wjazdu dla śmierdzących samochodów. Zgadza się, ale nie powołuj się lepiej na to, bo to jest przecież okropny pic na wodę - pod zielona plakietkę podlegają z definicji wszystkie benzyniaki, a porobienie takiej plakietki jest tak łatwe jak obsługa kopiarki. "

Nie powołuję się na to jakoś przesadnie entuzjastycznie, wydaje mi się to po prostu Krokiem W Rozsądnym Kierunku - i proponowałbym uzależnianie tego po prostu od spełniania norm emisyjnych Euro. W ten sposób Ziutek z Pierdziszewa mógłby nadal dojechać do Warszawy swoim zagazowanym sztruclem, ale musiałby go zostawić na jakimś P+R, bo nie mialby wjazdu do zielonej strefy. Mnóstwo problemów rozwiązanych za jednym zamachem - mniej śmierdzi na ulicach, mniejsze korki, większa presja na kupowanie nówek oraz używek mało zmasakrowanych.
-
2010/02/17 17:08:39
@login
A w prawie niemieckim wyłączenie z obowiązku utrzymania impressum nie dotyczyło czasem tylko "rein private Website"?
-
2010/02/17 22:09:08
@wo
"westchnąłem "jakie moje życie jest nudne" tym razem z entuzjastyczną radością"
A to już nie napadają na samochody na światłach? Poza tym Radek jest distress attractor i nie należy go używać jako przykładu.
Mieszkanie na jakimś odludziu stresuje mnie dużo bardziej niż w centrum. Bo np. z domów/mieszkań w posiadaniu rodziny włamanie było tylko do domu po dziadkach na dalekim przedmieściu.
-
wo
2010/02/17 22:29:25
@sheik
"A to już nie napadają na samochody na światłach?"

Jakoś mało takich doniesień widzę w prasie ostatnio.

"Mieszkanie na jakimś odludziu stresuje mnie dużo bardziej niż w centrum. Bo np. z domów/mieszkań w posiadaniu rodziny włamanie było tylko do domu po dziadkach na dalekim przedmieściu."

Płacisz abonament za ochronę i problemy masz najwyżej wtedy, kiedy podczas imprezy ktoś z ciekawości naciśnie guzik i dziesięć minut później pojawiają się nowi goście w kominiarkach.
-
2010/02/18 09:02:46
@wo
Płacisz abonament za ochronę i problemy masz najwyżej wtedy, kiedy podczas imprezy ktoś z ciekawości naciśnie guzik i dziesięć minut później pojawiają się nowi goście w kominiarkach.

Problemy masz również wtedy, gdy przybyła 10 minutach "ochrona" będzie mogła jedynie przypilnować domu do czasu pojawienia się właściciela.
Przecież nie potrzeba dużo czasu do wyniesienia z domu laptopów, aparatów fotograficznych, konsol z grami, biżuterii i innych cennych sprzętów lezących na wierzchu. A jeśli w garażu będzie stał samochód, to można się szarpnąć nawet na plazmę i sprzęt audio.
-
wo
2010/02/18 09:12:02
@pentaprism
"Przecież nie potrzeba dużo czasu do wyniesienia z domu laptopów, aparatów fotograficznych, konsol z grami, biżuterii i innych cennych sprzętów lezących na wierzchu."

Laptopa to ja mam przeważnie przy sobie, resztą zaś się zajmą rozmaite polisy (polisa moja, polisa firmy ochroniarskiej itd.).
-
2010/02/18 12:40:35
Mam nadzieję, że nie będziesz testować swoich polis w praktyce, tych samochodowych o których parę razy wspominałeś też. Ja właśnie przerobiłem kwestię assistance i wszystko cacy, ale samochód zastępczy trzeba oddać tam skąd się go dostało, co jest dość upierdliwie gdy miałeś wypadek wracając z nart. Sprawdziłem i chyba żadne assistance oferowane w Polsce nie ma opcji, że bierzesz auto w Avisie czy Hertzu, odstawiasz gdzie Ci dogodnie i wysyłasz rach. do ubezpieczyciela.

I nie jest to kwestia wysokości składki i wyboru pakietu, tylko braku pewnych opcji w ofercie, nawet tej najdroższej.
-
wo
2010/02/18 12:50:18
@rpyzel
"Mam nadzieję, że nie będziesz testować swoich polis w praktyce, tych samochodowych o których parę razy wspominałeś też."

Same here. W rzeczywistości lubię być zabezpieczony na wszystkie sposoby, jakie mi przychodzą do głowy. A więc: jak samochód, to z czołówki tabeli bezawaryjności, ale assistence i tak, w dodatku dublowane usługami assistancowymi przypisanymi do konta i karty (dwie osobne polisy). A w dodatku jeszcze prowadzę na tyle ostrożnie, żeby w wypadkach nie uszczetniczyć nawet jako poszkodowany (oczywiście, prawdopodobieństwa nie wyzeruję, ale staram się minimalizować stosując zasadę nieograniczonego braku zaufania).
-
2010/02/18 14:22:34
@wo
"Nie powołuję się na to jakoś przesadnie entuzjastycznie, wydaje mi się to po prostu Krokiem W Rozsądnym Kierunku"

No właśnie o to mi chodzi, że idea jest jak najbardziej w dobrym kierunku, ale wykonanie beznadziejne. Jeśli tak będzie z ustawa o palaczach albo nowelizacja prawa prasowego to o dupę rozbić.
No ale temat skończony. Chciałem tylko ostrzec, bo z daleka pewnie nie widać, jak Niemcy z dobrej idei zrobili duże nic.

"Płacisz abonament za ochronę i ..."

O jezu! Teraz to mi się światopogląd załamał. Zawsze myślałem, że MMC dzieli się na chardonnay-lewaków - czyli tych co mówią "dajmy wszystkim chleba, to biedota z UC nie będą się nas czepiać" oraz prawaków - czyli tych co mówią "kupmy sobie spluwę, to biedota z UC nie będą się nas czepiać". A ty, jako samozwańczy marksista, wychodzi mi tu z takimi zdaniami.

@wyrons
"nie dotyczyło czasem tylko "rein private Website"?"

No przecież podlinkowałem fragment z niemieckiej ustawy. Tam tylko pisze mętne "geschäftsmäßige". Ogólnie temat jest w Niemczech tak samo skomplikowany jak w Polsce (to znaczy jak przed dyskutowaną nowelizacja) i pytania są dokładnie te same (co jest czasopismem? co jest stroną prywatną? co jest kontentem redagowanym? co jest serwisem komercyjnym?).
-
wo
2010/02/18 14:58:28
@login
"Zawsze myślałem, że MMC dzieli się na chardonnay-lewaków - czyli tych co mówią "dajmy wszystkim chleba, to biedota z UC nie będą się nas czepiać" oraz prawaków - czyli tych co mówią "kupmy sobie spluwę, to biedota z UC nie będą się nas czepiać". A ty, jako samozwańczy marksista, wychodzi mi tu z takimi zdaniami. "

Wszystko się zgadza - jestem za dawaniem wszystkim chleba i przeciwnikiem "kupmy sobie spluwę". Ochrona jest w pełni zgodna z etosem MMC, spluwa to raczej fantazje LMC (takie jak to, co Quasi błędnie brał za status bogactwa: rzęchowaty pikap, dwururka i gospodarstwo rolne).
-
2010/02/23 09:28:48
@wo
Orlinsky.pl trochę mi do Ciebie nie pasuje, szczególnie FlashDevloper, ale może się mylę?
-
wo
2010/02/23 10:56:17
@szmok
"Orlinsky.pl trochę mi do Ciebie nie pasuje, szczególnie FlashDevloper, ale może się mylę?"

Choćby dlatego że z igrekiem. Z poprawną pisownią też już jest zarejestrowane, kiedyś siedział pod tym jakiś gabinet lekarski or sth. Ale ja w ogole nie wiążę żadnych zawodowych planów z internetowym dziennikarstwem - jeśli nie będzie opcji papierowej, po prostu zmienię zawód, bo nie wierzę żeby dziennikarstwo internetowe mogło dawać sensowne pieniądze. Pomysły typu "radio wnet.pl" wspierane rozkosznym "utrzymujemy się z dobrego humoru i pensji naszych rodzin" mnie nie interesują.