|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Korwinista czyli epitet
Wybitny bloger Vagla wyciął mi właśnie komentarz, w którym znalazło się słowo, które nazwał on „epitetem” - mianowicie „korwinista”. Znajduję to zabawnym na tak wielu poziomach, że poświęcę temu osobną notkę.
Po pierwsze: epitet to, wbrew pozorom, nie jest „ładne słowo na określenie brzydkiego wyrazu”. To wyraz określający cechę przedmiotu (na przykład obdarzyłem teraz Vaglę epitetem „wybitny”). Ktoś kiedyś żartobliwie brzydkie wyrazy takie jak „pieprzony”, „cholerny” i ich mocniejsze warianty nazwał „epitetami”, za sprawą czego wśród ludzi rzadko dokonujących analizy dzieła literackiego - a więc nie znających pierwotnego znaczenia tego słowa - przyjęła się taka właśnie konotacja. Mylenie słow „epitet” i „inwektywa” jest więc dobrym wykrywaczem ludzi, mehemm, na pewnym poziomie ogólnego oczytania. Sic i pfuj. Po drugie: „korwinista” to diagnoza. Taka z tego inwektywa jak z „konserwatysty” czy „marksisty” - owszem, ktoś może nienawidzić tych światopoglądów, ale ktoś inny może być dumny z takiego zaszeregowania. Po czym poznajemy korwinistę? Po przekonaniu, że wszystko powinien regulować rynek. Liberalizm głównego nurtu unika takiej skrajności, bo wystarczy zapoznać się z historią realnie istniejącego kapitalizmu by nabrać sporo dystansu do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora. Głównonurtowi politycy liberalni - jak choćby ci, którzy przygotowali projekt nie podobający się Vagli - akceptują więc to, że zawody weterynarza czy dziennikarza wymagają ustawowej regulacji. Jak kiepski weterynarz uśmierci twojego ukochanego chomika, to marną pociechą jest to, że więcej nie będziesz korzystać z jego usług i w ten sposób ukarze go Niewidzialna Ręka Rynku. Zawsze się oczywiście można spierać, jakie profesje można zostawić rynkowi a wobec jakich potrzebne są ramy ustawowe. Każdy przypadek to osobna ciekawa dyskusja: ustawa o zawodzie psychologa? Ustawa o sporcie? Lobbingu? Oczywiście, z korwinistą dyskusja będzie nieciekawa, bo korwinista nie znając setek lat doświadczeń z różnymi rozwiązaniami, ideologicznie będzie zafiksowany na jednym: niech „decyduje po prostu rynek i nie widzę powodów, dla którego musielibyśmy ten mechanizm wspomagać lub zastępować”. Powyższe to fragment komentarza niejakiego Ksiewi na blogu Vagli. Uznawszy słowo „korwinista” za „epitet” (chodziło mu oczywiście o „inwektywę”) Vagla wyciął mi komentarz, w którym pokazywałem takie powody. Prawo prasowe przyznaje mediom pewne dodatkowe uprawnienia, ale też liczne dodatkowe obowiązki. Trudno to liczyć na sztuki, ale powiedziałbym, że tych drugich jest więcej. Wśród nich są obowiązki tak ważne, jak drukowanie sprostowań w przypadku mijania się z prawdą czy też ujawnienia choć jednej osoby, która w razie czego będzie odpowiadać sądownie za to, co dopuściła do druku. Wiele blogów wyglądałoby inaczej, gdyby ich autorzy podlegali tej ustawie. Czy to gwarantuje wiarygodność? Oczywiście nie, tak jak ustawa o weterynarzu nie gwarantuje bezpieczeństwa każdemu chomikowi. Tak jak praktycznie wszyscy (bo korwiniści to jednak egzotyczna mniejszosć społeczeństwa - i całe szczęście!) uważam, że gdyby to puścić na żywioł, byłoby jeszcze gorzej. Podoba mi się w nowelizacji idea podzielenia mediów elektronicznych na tradycyjne blogi, w których panować będzie nadal bezhołowie i elektroniczne serwisy, które będą działać jak tradycyjna prasa. Korzystające z ustawowych przywilejów ale i stosujące się do ustawowych obowiązków. Propozycja wydaje mi się na tyle rozsądna, że nie widzę dla niej merytorycznej kontrargumentacji (komu zależy na ustawowych prawach i przywilejach, może się przecież dobrowolnie zarejestrować). Argumentacja „rynek, rynek, rynek!” nie jest merytoryczna tylko ideologiczna. Trafi wyłącznie do korwinistów. Syskich tsech. wtorek, 16 lutego 2010, wo
TrackBack
Komentarze
ianf
2010/02/16 17:45:05
Aż trzech? (Aha, Korwin to jeden, Mikke drugi, etc.)
2010/02/16 18:01:43
Dobre sobie, niezly ubaw. Marksista, ktory wycina na lewo i prawo bo mu ktos za bardzo do ideologii blogu nie pasuje zali sie ze sam gdzies tam zostal wyciety.
A lusterko, koles w domu masz? 2010/02/16 18:07:45
@qwestmp
"Marksista, ktory wycina na lewo i prawo bo mu ktos za bardzo do ideologii blogu nie pasuje zali sie ze sam gdzies tam zostal wyciety. " Marksista? Wypraszam sobie! Nie życzę sobie na moim blogu epitetów! Sic i pfuj, a ponadto to nieobiektywne i relatywizujące! 2010/02/16 18:45:09
Och, ależ Cię ubodła moderacja Vagli (539 słów!). Wydaje mi się, że się zwyczajnie czepiasz. "Epitet" może być synonimem inwektywy, "korwinista" mogło być odebrane jako inwektywa (mogło zabrzmieć nie jak "liberał", tylko "głupi liberał, nie znasz się i gardzę tobą"; dla mnie tak to zawsze brzmiało). No i Vagla naprawdę twardo przestrzega tego, co napisał: "jako moderator nie godzę się na wycieczki osobiste. Może Pan odnosić się do ustawy, do wyroków, do projektów ustaw i ich uzasadnień. Nie do osób" i podejrzewam, że "widzę, że mam do czynienia z liberałem" też by nie przeszło.
2010/02/16 19:18:30
@wo
"Mylenie słow epitet i inwektywa jest więc dobrym wykrywaczem ludzi, mehemm, na pewnym poziomie ogólnego oczytania". Niekoniecznie mylenie musi tutaj mieć miejsce. Przecież w podstawówce każdy dzieciak miał i epitet i przydawkę, związki zgody, rządu i przynależności oraz takie tam, wiadomo. Może to też ludziom kumającym język się spodobało jako inne określenie. Np. by móc pobłażliwie zwrócić się do kogoś kto obraża i stwierdzić z góry: "daruj sobie te epitety i tak z Tobą nie pogadam, geniuszu słowa wychowywany na podwórku. Ja czytam Mickiewicza" etc. I to może w tej grupie należy dopatrywać się siły utrwalajacej. 2010/02/16 19:33:03
Tak naprawde problemem sa ideolodzy ktorzy nie weryfikuja eksperymentalnie swoich ideologii/utopii. Marksisci i korwinisci to juz czas przeszly. Teraz swoja utopie realizuja feministki.
2010/02/16 19:33:26
@ja cd
Albo: "No wiesz, jakie chamstwo na tym dworcu, z mężem wracaliśmy z premiery sztuki, staliśmy przy kasie, a tu podchodzi jakiś wyrostek i z epitetami do nas". 2010/02/16 19:42:15
@wo
"Niewidzialna Ręka Rynku" czepiająco rzecz biorąc, to masło maślane. Smith opisując rynek, posługiwał się metaforą Niewidzialnej Ręki i nigdy nie twierdził, że rynek ma choćby widzialną, a co dopiero niewidzialną kończynę. Potem dopiero utarło się (przynajmniej w Polsce) mówić, że Ręka jest Rynku, ale tak naprawdę Ręka jest Rynkiem. No ale utarło się też mówić "epitet" na przekleństwo. 2010/02/16 19:42:35
@: Teraz swoja utopie realizuja feministki.
Ale przyznaj się, nie masz pojęcia o feminizmie, co? To znaczy jak Cię o coś spytam, to polecisz do cioci Wiki sprawdzać. 2010/02/16 20:08:19
@wo
"Czy to gwarantuje wiarygodność? Oczywiście nie, tak jak ustawa o weterynarzu nie gwarantuje bezpieczeństwa każdemu chomikowi. Tak jak praktycznie wszyscy (bo korwiniści to jednak egzotyczna mniejszosć społeczeństwa - i całe szczęście!) uważam, że gdyby to puścić na żywioł, byłoby jeszcze gorzej." Byłeś kiedyś z chomikiem, królikiem, żółwiem albo innym zwierzątkiem o zbliżonych gabarytach u wiejskiego weterynarza, co to głównie krowy i świetnie leczy, a czasem zaszczepi psa? Jakoś nie wyobrażam sobie, że mogłoby być gorzej. 2010/02/16 20:09:42
@inz.mruwnica
Odpowiem cytatem z Kuronia - po pierwsze, zdradza pan zone, po drugie ma pan dostarczyc na to dowody (Kuron kiedys tak odpowiedzial dzienikarzowi ze Sztandaru Mlodych w pamietnym wywiadzie z 1981 roku). 2010/02/16 20:46:00
@nrmaus1337
"czym rozni sie wg Ciebie korwinista od liberała ?" Tym, czym "polski pecet" od peceta? BTW - ale masz super ksywę! I spację. 2010/02/16 20:59:48
@wo
"Wśród nich są obowiązki tak ważne, jak drukowanie sprostowań w przypadku mijania się z prawdą czy też ujawnienia choć jednej osoby, która w razie czego będzie odpowiadać sądownie za to, co dopuściła do druku. Wiele blogów wyglądałoby inaczej, gdyby ich autorzy podlegali tej ustawie." Z jakiego to powodu blogi miałby być, co do zasady, wyłączone z podstawowych obowiązków prasy? Prowadzą działalność prasową (niezależni od jej jakości). Jak dla mnie, rejestracja jest rozwiązaniem dokładnie przeciwnym do zmian wymuszanych przez rozwój sieć. Należałoby wprowadzić skuteczny mechanizm uzyskiwania od serwisów/isp danych blogerów na potrzeby postępowań cywilnych. Wówczas zainteresowane strony w pozwie cywilnym wyegzekwują obowiązki blogera. Przynajmniej w takim zakresie wyegzekwują obowiązki w jakim im wyrządził szkodę. 2010/02/16 21:00:51
@"czym rozni sie wg Ciebie korwinista od liberała ?"
Hm. Bardzo trudne pytanie zadałeś. Korwinista jest chyba jak Robert Nozick, który wiecznie śni o monarchii. A liberał to zależy, czy we Włoszech, USA, czy IVRP. Ciężka sprawa czy center-left czy center-right. 2010/02/16 21:22:03
@wo
"Skąd ten pomysł? " Z bardzo prostego rozumowania. Jeśli Dziennik Nowa Rzeczpospolita VII napisze niezgodnie z prawdą, że X.Y. to a tamto, w wyniku czego X.Y. poniesie jakąś tam szkodę to może on od DNRP VII domagać się przeprosin i dochodzić jakiegoś tam odszkodowania. Dokładnie to samo może napisać sławny bloger Rambo91. Dlaczego X.Y. ma mieć teraz wiatr w oczy, gdy będzie dochodził swoich praw? 2010/02/16 21:37:55
@tow-nikto
"Z bardzo prostego rozumowania. Jeśli Dziennik Nowa Rzeczpospolita VII napisze niezgodnie z prawdą, że X.Y. to a tamto, w wyniku czego X.Y. poniesie jakąś tam szkodę..." Pomijając to, że pomyliło ci się pr. prasowe z pr. cywilnym, jeszcze raz poproszę o uzasadnienie tego: " "blogi (...) Prowadzą działalność prasową" . Skąd ten pomysł?" Dla ułatwienia - klikamy o tym: www.nowemedia.org.pl/nowelizacja_prawa_prasowego_projekt_2010_01_27.pdf 2010/02/16 22:06:50
@ajsrod
"Pomijając to, że pomyliło ci się pr. prasowe z pr. cywilnym, jeszcze raz poproszę o uzasadnienie tego: " "blogi (...) Prowadzą działalność prasową" . Skąd ten pomysł" To nie jest pomysł. To jest ocena. Powody takiej a nie innej oceny podałem w poprzednim poście. "Dla ułatwienia - klikamy o tym: www.nowemedia.org.pl/nowelizacja_prawa_prasowego_projekt_2010_01_27.pdf" Dla ułatwienia zacznijmy od początku Tak to już jest, że w procesie stanowienia prawa ścierają się różne oceny/interesy/ideologie. Z tego galimatiasu wypływają projekty a z nich, w toku dalszego ucierania wyżej wymienionych, powstają ustawy. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Kierunek odwrotny, tj. taki w którym pierwotny jest projekt ustawy a różne warianty rozwiązań prawnych oceniane są perspektywie tego projektu, w przyrodzie nie występuje* Sytuacja taka wymaga bowiem odwrócenia strzałki czasu, co jest zadaniem trudnym. *Czasem postronny obserwator może odnieść wrażenia, że pierwotny jest projekt ustawy a nie spór o prawo - wówczas po prostu zasadnicza gra interesów / ideo już się odbyła, w wąskim gremium. 2010/02/16 22:07:00
@tow-nikto
Z bardzo prostego rozumowania. Jeśli Dziennik Nowa Rzeczpospolita VII napisze niezgodnie z prawdą, że X.Y. to a tamto, w wyniku czego X.Y. poniesie jakąś tam szkodę to może on od DNRP VII domagać się przeprosin i dochodzić jakiegoś tam odszkodowania. Dokładnie to samo może napisać sławny bloger Rambo91. Dlaczego X.Y. ma mieć teraz wiatr w oczy, gdy będzie dochodził swoich praw? Raczej błędne rozumowanie. Można pozywać do sądu teksty gazetowe bo ich autorem jest osoba fizyczna: przysłowiowy Jan Kowalski, autorem takiego samego tekstu na blogu jest już wspomniany Rambo91. Proces wytoczony internetowemu nickowi? Nawet jeśli by się to udało mam niezłą linię obrony: umieścić w opisie bloga tekst ''blog literacki zawierający opisy fikcyjnych zdarzeń''czy coś w tym stylu 2010/02/16 22:16:05
@adrt2
"Proces wytoczony internetowemu nickowi?" Osobie, która stoi za nickiem. To całkiem fizyczny jegomość będzie. "mam niezłą linię obrony" Czy ona jest niezła czy zła to by się okazało w sądzie. Ja bym na nią nie liczył :) 2010/02/16 22:20:32
@tow-nikto
Różnica jest taka, że "bloger" może napisać o mnie nieprawdę i tak długo jak nie narusza to moich dóbr osobistych, mogę mu co najwyżej zapchać serwer z wściekłości. A jeśli GW na jedynce walnie niusa PLOPLI WALCZY O PAŁAC, to w ciągu kolejnych 7 dni będzie musiała to grzecznie odszczekać. Jeśli "bloger" zrobi wywiad ze spotkanym w knajpie reżyserem, ale ten zaznaczy, że chciałby wcześniej zobaczyć, co z tego wyszło, bo nie był przygotowany do odpowiedzi na pytania, to "bloger" może tę prośbę zlać ciepłym parabolicznym i opublikować wywiad in extenso, a dziennikarz musi wywiad grzecznie przesłać do autoryzacji. Jeśli dystrybutor zakazał WO pisania o Avatarze do dnia tego i tego, to WO jako dziennikarz musiał ten obowiązek spełnić. "Bloger" mógłby jak wyżej. Więcej różnic znajdziesz, jak przeczytasz ze zrozumieniem Prawo prasowe. @wo Do polemiki z Krzysztofem Siewiczem i Piotrem Waglowskim się nie odnoszę, bo jej nie rozumiem. W szczególności nie rozumiem, dlaczego pisząc o wolności słowa polemiści posługiwali się terminem "wolność prasy", tak jakby poza prasą nie było wolności. 2010/02/16 22:32:51
@adrt2
Nie możesz pozwać np. autorów artykułów w dziale "Ludzie" Faktu, bo po prostu nie dowiesz się, kto napisał teksty, za które chcesz pozwać. Ale przynajmniej możesz boksować się Axel Springer Polska i Grzegorzem Jankowskim. @nikto Osobę która stoi za nikiem może w polskim prawie ujawnić wyłącznie policja i prokuratura. Ostatnio zapadł wyrok WSA, że wydawca portalu musi ujawniać te dane również osobom fizycznym, ale to jaskółka, która jeszcze wiosny nie czyni. W praktyce uzyskanie danych "anonimowego łosia", jeśli nie napisze Ci w mejlu, gdzie wysłać pozew, to droga przez mękę. 2010/02/16 22:33:40
@tow-nikto
Ale wytaczanie procesu za blogowe wpisy, to strzelanie z bazuki do wróbla. Publikacja gazetowa to sprawa większej wagi. Proces wytoczony za obraźliwy artykuł to zrozumiałe gdy w grę wchodzi periodyk o milionowych nakładach. W dodatku gdy taka publikacja staje się faktem dokonanym nie ma sposobu aby to odkręcić-gazeta z drażliwym artykułem w kioskach, co zrobić. Feralny wpis na blogu będzie czytany przez zdecydowanie węższą grupę odbiorców, i jest formą ulotną- w każdej chwili może być skasowany przez blogera, albo (chyba) administratora w określonych warunkach(?) Także odpowiedniejszym działaniem jest rozmowa z autorem względnie donos do admina a nie kosztowny proces cywilny. 2010/02/16 22:34:46
@tow-nikto
"To nie jest pomysł. To jest ocena." "Dla ułatwienia zacznijmy od początku" "Kierunek odwrotny" (i inne pierdu-pierdu) Jeszcze raz przypominam, że: - piszemy w kontekście nowelizacji (blogonotki WO) i - ty zapytałeś: "Z jakiego to powodu blogi miałby być, co do zasady, wyłączone z podstawowych obowiązków prasy? Prowadzą działalność prasową" i - ja nawiązałem: "blogi (...) Prowadzą działalność prasową" . Skąd ten pomysł?" A "działalność prasowa" (czyli prasa) to: 1. "publikacja periodyczne, które nie tworzą (...) w tym w formie dokumentu elektronicznego" i 2. "Za prasę nie uważa się w szczególności: blogów (...) Wprowadzenie powyższej regulacji ma na celu usunięcie dotychczas występujących w praktyce wątpliwości interpretacyjnych w zakresie zbyt ogólnej definicji prasy. Ujęcie definicji prasy od strony negatywnej jest niezwykle istotne, z tego względu, że blogi czy strony internetowe prywatnych użytkowników pozostaną poza sferą regulacji Prawa prasowego i nie będą się do nich w żaden sposób odnosiły przepisy tej ustawy." www.nowemedia.org.pl/nowelizacja_prawa_prasowego_projekt_2010_01_27.pdf Stąd pisząc "blogi (...) Prowadzą działalność prasową" pierdzielisz głupoty. Dalsza część towojego komentarza, do którego się doczepiłem (opierał się na tym pierwszym zdaniu), jest tyle samo warta. Także dalsza obrona. PS Pytałem, bo myślałem, że jednak masz coś na myśli (ten pomysł). Przepraszam. 2010/02/16 22:37:09
@wo:
"Znajduję to zabawnym na tak wielu poziomach, że poświęcę temu osobną notkę." Znowu mamy podobny odbiór rzeczywistości. Po pierwsze poszedłeś sobie gdzieś, gdzie nie jesteś Surmaczem i gospodarz wyraźnie dał Ci znać co sądzi o Twoim sposobie prowadzenia dyskusji, w sposób równie jasny w jaki Ty traktujesz swoich nietrzymających się konwencji gości. Tak, obserwowanie tego krótkiego i nierównego starcia było zabawne. Po drugie: do dziś pamiętam lekcję polskiego z podstawówki na której poznałem oba uwzględnione w słowniku języka polskiego znaczenia słowa 'epitet'. Po trzecie: bycie nazwanym przez Ciebie 'korwinistą' to taka sama diagnoza jak 'Żyd' w ustach narodowca, nie musisz za każdym razem przypominać do czego ewentualnie na co korwinistów według Ciebie należałoby wysłać. 2010/02/16 22:40:08
@plopli
Przeczytaj proszę mój pierwszy post w tym wątku. Różnica jest taka, że "bloger" może napisać o mnie nieprawdę i tak długo jak nie narusza to moich dóbr osobistych, mogę mu co najwyżej zapchać serwer z wściekłości. A jeśli GW na jedynce walnie niusa PLOPLI WALCZY O PAŁAC, to w ciągu kolejnych 7 dni będzie musiała to grzecznie odszczekać." Ale jak to się ma do propozycji (mojej) objęcia blogów w polskim necie podstawowymi obowiązkami wynikającymi z prawa prasowego? Opisujesz stan prawny (czy może raczej faktyczny) na dziś. Ja komentuję propozycję nowelizacji prawa. Więc chyba rozumiesz, że powyższa argumentacja jest w tym kontekście nie na temat. Jeśli "bloger" zrobi wywiad ze spotkanym w knajpie reżyserem, ale ten zaznaczy, że chciałby wcześniej zobaczyć, co z tego wyszło, bo nie był przygotowany do odpowiedzi na pytania, to "bloger" może tę prośbę zlać ciepłym parabolicznym i opublikować wywiad in extenso, a dziennikarz musi wywiad grzecznie przesłać do autoryzacji. Jak wyżej. Jeśli dystrybutor zakazał WO pisania o Avatarze do dnia tego i tego, to WO jako dziennikarz musiał ten obowiązek spełnić. "Bloger" mógłby jak wyżej Patrz powyżej. Więcej różnic znajdziesz, jak przeczytasz ze zrozumieniem Prawo prasowe. Jeśli zechcesz przeczytać, mam nadzieję, że ze zrozumieniem, wszystkie moje posty w tym wątku to dostrzeżesz, że argumentujesz nie na temat. Żeby ponownie wyjaśnić, tak w miarę możliwości nie tylko dla orłów - pisząc "(blogerzy) Prowadzą działalność prasową" nie oceniam obecnego stanu prawnego (toć piszę o nowelizacji ustawy prawo prasowe), lecz wyrażam pogląd, że ze względu na charakter ich działalności (nie mylić z jakością realizacji) kwalifikują się do objęcia prawem prasowym (z idącymi za tym przywilejami i obowiązkami). 2010/02/16 22:42:29
@plopli
Osobę która stoi za nikiem może w polskim prawie ujawnić wyłącznie policja i prokuratura. Ostatnio zapadł wyrok WSA, że wydawca portalu musi ujawniać te dane również osobom fizycznym, ale to jaskółka, która jeszcze wiosny nie czyni. W praktyce uzyskanie danych "anonimowego łosia", jeśli nie napisze Ci w mejlu, gdzie wysłać pozew, to droga przez mękę. Weź przeczytaj proszę moje posty bo na jak na razie powiększasz (a w konsekwencji ja powiększam jeszcze bardziej) carbon footprint bloga wo. 2010/02/16 22:45:47
@adrt2
Ale wytaczanie procesu za blogowe wpisy, to strzelanie z bazuki do wróbla. Publikacja gazetowa to sprawa większej wagi. [...] Także odpowiedniejszym działaniem jest rozmowa z autorem względnie donos do admina a nie kosztowny proces cywilny. To już jest sprawa zainteresowanego ziomka czy ma ochotę pozywać. Nie jest to argument by mu sprawę utrudniać. 2010/02/16 22:50:48
@plopli
Napisałeś 2010/02/16 12:25:51 (pod poprzednią notką) do Lipszyca: "No tak, pewnie po to, żeby móc swobodnie i bezpłatnie korzystać cudzych materiałów na podstawie art. 25 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: (..) Ale to już regulacja spoza prawa prasowego, więc kruszenie kopii przy okazji tej ustawy jest nieco na wyrost." Dlaczego? IMO właśnie tutaj powinni kruszyć kopie. Przecież właśnie ta nowelizacja może "blogerów" z tego wyłaczyć (poprzez wyłaczenie z "prasy"). Vagla tak to opisuje: prawo.vagla.pl/node/8556 PS "Do polemiki z Krzysztofem Siewiczem i Piotrem Waglowskim..." Trochę brakowało libertarianina Olgierda :) 2010/02/16 22:55:27
@ajsrod
"Jeszcze raz przypominam, że: - piszemy w kontekście nowelizacji (blogonotki WO) i " Ja piszę w kontekście nowelizacji nie tyle blogonotki WO co nowelizacji ustawy prawo prasowe. Pisząc w takim kontekście mam luźny stosunek do aktualnej formy nowelizacji (w pierwszym poście pytam, cytuje "Z jakiego to powodu blogi miałby być, co do zasady, wyłączone z podstawowych obowiązków prasy?"). Tym bardziej do obowiązującej obecnie ustawy prawo prasowe, bo przecież dyskusja jest o jej zmianie. Wagę przywiązuję natomiast to oceny tego co się dzieje w realu i na podstawie tej oceny (a nie obecnie obowiązującej ustawy czy projektu jej nowelizacji) pytam dlaczego to blogi nie miały by podpadać pod prawo prasowe? Tezę, iż powinny podpadać uzasadniam oceną, iż "(blogi) Prowadzą działalność prasową (niezależni od jej jakości)". Jest to ocena stanu faktycznego a nie obowiązującego prawa lub pomysłów na jego nowelę, Wydawałoby się, że powyższe będzie oczywiste dla umiarkowanie inteligentnego czytelnika. Okazuje się, że niekoniecznie. 2010/02/16 22:59:25
@tow-nikto
Przepraszam, wcześniej nie zauważyłem tego: "Żeby ponownie wyjaśnić, tak w miarę możliwości nie tylko dla orłów - pisząc "(blogerzy) Prowadzą działalność prasową" nie oceniam obecnego stanu prawnego (toć piszę o nowelizacji ustawy prawo prasowe)..." Ależ właśnie odwrotnie. Odnosisz się do obecnego stanu prawnego (istnieje możliwość zarejestrowania bloga jako czasopisma internetowego czyli prasy). Po proponowanej nowelizacji będzie to niemożliwe. 2010/02/16 23:05:43
@nikto
Najwyraźniej powinieneś poprawić swoją znajomość gramatyki. Pisząc w czasie teraźniejszym odnosisz się do obecnie obowiązującego prawa, a nie postulowanych zmian. Co zresztą zauważysz, jeśli uważnie przeczytasz swoją notkę o DNRVII. 2010/02/16 23:13:08
@ajsrod
"Ależ właśnie odwrotnie." Bzdura. "Odnosisz się do obecnego stanu prawnego (istnieje możliwość zarejestrowania bloga jako czasopisma internetowego czyli prasy)." A jak nie zarejestruje to? Mam obowiązki wynikające z ustawy prawo prasowe? Nie mam? Dlaczego istotna miała by być jakaś rejestracja? "Po proponowanej nowelizacji będzie to niemożliwe." Dlaczego jak nie ma w noweli rejestracji blogów to dochodzi wyłączenie blogów spod ustawy? Czy nie może być tak, że każdy blog o jakiejś tam częstości aktualizacji podpada pod prawo prasowe? To są kwestie na które wyrażam swój pogląd już w pierwszym moim poście w tym wątku. Gdybyś go przeczytał z uwagą i zrozumieniem, to carbon footprint tej notki był byłby sporo mniejszy. Z korzyścią dla całego świata :) 2010/02/16 23:19:39
@plopli
"Najwyraźniej powinieneś poprawić swoją znajomość gramatyki. Pisząc w czasie teraźniejszym odnosisz się do obecnie obowiązującego prawa, a nie postulowanych zmian. Co zresztą zauważysz, jeśli uważnie przeczytasz swoją notkę o DNRVII." Pisząc "(blogi) Prowadzą działalność prasową" nie odnoszę się ani do obecnie obowiązującego prawa ani też do postulowanych zmian (jeśli już, to krytycznie, do postulowanych zmian). Odnoszę się do mojej percepcji otaczającej mnie rzeczywistości, która skłania mnie do postawienia, zdanie wcześniej, retorycznego pytania "Z jakiego to powodu blogi miałby być, co do zasady, wyłączone z podstawowych obowiązków prasy?" Z gramatyką jest więc wszystko ok. Wywód też nie jest szczególnie skomplikowany. Ot wystarczy go przeczytać i przyswoić a dopiero później komentować. 2010/02/16 23:22:05
@cytrynowe
"Och, ależ Cię ubodła moderacja Vagli (539 słów!)" Przyznam, że jestem zaskoczony jego postawą. Myślałem dotąd że to owszem, nudziarz i owszem, linuksiarz, ale że przynajmniej jego blog jest wiarygodnym źródłem informacji w takim sensie, że on czyta ustawy ze zrozumieniem i ma na nich temat coś do powiedzenia. Tymczasem skoro on w poprzedniej blogonotce doszukał się u mnie tezy, jakoby projekt ustawy wprowadzał obowiązek rejestracji (rze co?), to z umiejętnością czytania jest u niego niehalo. A wycinanie merytorycznej polemiki, w której próbuję mu pokazać gdzie robi błąd, jest po prostu zaskakujące. Jemu najwyraźniej nie chodzi o meritum. "i podejrzewam, że "widzę, że mam do czynienia z liberałem" też by nie przeszło." E, jak każdy taki łże-merytoryczny moderator on oczywiście zostawi wszystko, co mu pasuje do ideolo. @martin "Przecież w podstawówce każdy dzieciak miał i epitet i przydawkę, związki zgody, rządu i przynależności oraz takie tam, wiadomo" Ale niektórzy mogli mieć z tego trzy na szynach. @tymczasowekonto "Jakoś nie wyobrażam sobie, że mogłoby być gorzej. " Akurat z wszytkich zawodów zaufania publicznego, co do tego mam najwięcej wątpliwości (lubię go przytaczać w takich dyskusjach, bo ludzie sobie często nie zdają sprawy, że to z.z.p.). @nrmaus "czym rozni sie wg Ciebie korwinista od liberała ?" Oczywiście, korwinista jest za głupi na przeczytanie ze zrozumieniem notki, gdzie to jest wyjaśnione - a także na prawidłowe stawianie spacji. @townikto "Z jakiego to powodu blogi miałby być, co do zasady, wyłączone z podstawowych obowiązków prasy?" Bo nie chcemy żądać od Kataryny, żeby rejestrowała się jako redaktor naczelna, podając swoje dane osobowe. "Przynajmniej w takim zakresie wyegzekwują obowiązki w jakim im wyrządził szkodę." To niemożliwe z mnóstwa powodów, od wypłacalności zaczynając. 2010/02/16 23:26:35
@tow-nikto
"Dlaczego jak nie ma w noweli rejestracji blogów to dochodzi wyłączenie blogów spod ustawy? Czy nie może być tak, że każdy blog o jakiejś tam częstości aktualizacji podpada pod prawo prasowe?" Przy tym odpadam :) 2010/02/16 23:27:39
@notka
Akurat moim zdaniem (żeby nie było, że ustalam świętą-obiektywną-rację) wyraz korwinista jest inwektywą tylko w stosunku do JMK. Korwin przynajmniej jest zabawny, w przeciwieństwie do ponurych korwinistów (czasami trzeba takich spotkać), którym po trzech wykładach z ekonomii wydaje się, że są ekspertami w tej dziedzinie. A mówienie o "wolnym rynku" to nieporozumienie, wszakże jest tylko "Wolny Rynek". 2010/02/16 23:30:50
@lapacz
"Po trzecie: bycie nazwanym przez Ciebie 'korwinistą' to taka sama diagnoza jak 'Żyd' w ustach narodowca, " Niezaleznie od ust, diagnoza "Żyd" nie jest epitetem. @plopli "Jeśli dystrybutor zakazał WO pisania o Avatarze do dnia tego i tego, to WO jako dziennikarz musiał ten obowiązek spełnić. "Bloger" mógłby jak wyżej. " To przecież w ogóle nie działa w ten sposób - podpisałem embargo jako osoba, więc nie mogę go łamać w żaden sposób. Jeszcze ciekawiej wygląda to na przykładzie książki, o której nie wolno mi dyskutować (i zazdroszczę Leskiemu tego, że może o niej już blogować, choć jej nie czytał). Tutaj embargo to po prostu ustna umowa z autorem. Mógłbym się okazać świnią, która taką umowę złamie, ale po co? Takie numery przecież robi się w życiu tylko jeden raz, potem po prostu się nie będą z tobą umawiać (chciałbym przynajmniej wierzyć, że tak to działa). "Do polemiki z Krzysztofem Siewiczem i Piotrem Waglowskim się nie odnoszę, bo jej nie rozumiem. W szczególności nie rozumiem, dlaczego pisząc o wolności słowa polemiści posługiwali się terminem "wolność prasy", tak jakby poza prasą nie było wolności." No i to jest właśnie błąd, który robi Vagla razem ze swoimi akolitami - a uparte wycinanie prób zwrócenia im na niego uwagi pokazuje, że nie robią tego błędu nieświadomie. @townikto "Weź przeczytaj proszę moje posty bo na jak na razie powiększasz (a w konsekwencji ja powiększam jeszcze bardziej) carbon footprint bloga wo." Przepraszam, mam odwrotną prośbę: przeczytaj ustawy, przeczytaj kontrargumenty swoich dyskutantów, bo na razie dyskutujesz jak korwinista, który nie wie jak jest, ale se z radością pozmyśla, jak mogłoby być, gdyby było. "Czy nie może być tak, że każdy blog o jakiejś tam częstości aktualizacji podpada pod prawo prasowe?" Nie może, bo my jako społeczeństwo (my jako ustawodawca etc.) chcemy dać możliwość prowadzenia bloga anonimowo. Prawo prasowe zabrania wydawania gazety, której wydawca i redaktor naczelny pozostają nieznani. Dlatego nie można go stosować do blogów z automatu. I mam serdeczną prośbę: nie chcę widzieć Twoich następnych komentarzy, w których będziesz znowu błyszczeć nieznajomością prawa prasowego. 2010/02/16 23:33:05
@wo
"Z jakiego to powodu blogi miałby być, co do zasady, wyłączone z podstawowych obowiązków prasy?" Bo nie chcemy żądać od Kataryny, żeby rejestrowała się jako redaktor naczelna, podając swoje dane osobowe. Ależ nie chodzi o to by Kataryna się gdzieś tam rejestrowała. Jej dane osobowe ma isp a odpowiedni ip ma serwis. Mi jako ziomkowi co to by chciał kogoś tam pozwać wystarczy, że owe będą udostępniane na potrzeby dochodzenia roszczeń, żądania sprostowań, itp. "Przynajmniej w takim zakresie wyegzekwują obowiązki w jakim im wyrządził szkodę." To niemożliwe z mnóstwa powodów, od wypłacalności zaczynając. To nie jest argument, za utrudnianiem pozywania lub nie obejmowaniem prawem prasowym blogów. Zawsze trafi się ktoś nieodpowiedzialny/niewypłacalny czy po prostu nie wart zachodu. Niemniej jednak X.Y. powinien mieć możliwość ściągnąć delikwenta jeśli uznaje to za słuszne. Dla jakości treści w polskim necie taka możliwość byłaby, przypuszczam, bardzo pozytywnie stymulująca. 2010/02/16 23:33:48
@mkvsk
"Korwin przynajmniej jest zabawny," Chyba na pececie. @ajsrod "Przy tym odpadam :)" Dodam tutaj, że Vagla i Lipszyc właśnie tym są najbardziej wkurzeni - chcieliby rzeczywiście, żeby pojęcie "prasy" było tak szerokie, żeby obejmowało także kominka i bloga o Tokio Hotel. Już sam tytuł blogonotki to kłamstwo - "Kolejny projekt noweli Prawa prasowego zabiera prawa dziennikarzom". Nie chodzi oczywiście o dziennikarzy w normalnym sensie tego słowa - chodzi o blogerów i to właśnie Vaglę boli najbardziej (ustawa zawęzi definicję tak, żeby nie spełniał jej Kominek, ale żebym spełniał ją ja - i to jest ten rzekomy zamach na wolność Kominka). 2010/02/16 23:34:56
@townkto
"Ależ nie chodzi o to by Kataryna się gdzieś tam rejestrowała. " Chodzi, bo to też należy do obowiązków prasy. Ostatni raz ostrzegam, że zabanuję, jak jeszcze raz będziesz snuł fantasmagorie wynikające z nieznajomości prawa. "To nie jest argument," Chyba na pececie. 2010/02/16 23:39:06
@wo
"Korwin przynajmniej jest zabawny," Możliwe, że na pececie. Obawiałem się właśnie, że ktoś z większym poczuciem rzeczywistości odpowie właśnie w ten sposób. Po prostu ja czytam JKM-a tylko wtedy, gdy się chcę się pośmiać. Wtedy jest on stanowczo zabawniejszy niż twarz ponurego faceta stojącego naprzeciwko. 2010/02/16 23:42:48
@mkvsk
"Obawiałem się właśnie, że ktoś z większym poczuciem rzeczywistości odpowie właśnie w ten sposób. Po prostu ja czytam JKM-a tylko wtedy, gdy się chcę się pośmiać. Wtedy jest on stanowczo zabawniejszy niż twarz ponurego faceta stojącego naprzeciwko" Ale to przecież w ogólności dotyczy wszystkich korwinistów - ich glupota zawsze jest zabawna. Jak były wybory, to blog zatytułowany "biuro prasowe UPR" był lepszym lolkontentem od samego Waldemara M. 2010/02/16 23:45:13
@wo
Nie może, bo my jako społeczeństwo (my jako ustawodawca etc.) chcemy dać możliwość prowadzenia bloga anonimowo. Prawo prasowe zabrania wydawania gazety, której wydawca i redaktor naczelny pozostają nieznani. Dlatego nie można go stosować do blogów z automatu. I mam serdeczną prośbę: nie chcę widzieć Twoich następnych komentarzy, w których będziesz znowu błyszczeć nieznajomością prawa prasowego. "Ależ nie chodzi o to by Kataryna się gdzieś tam rejestrowała. " Chodzi, bo to też należy do obowiązków prasy. Ostatni raz ostrzegam, że zabanuję, jak jeszcze raz będziesz snuł fantasmagorie wynikające z nieznajomości prawa. Dyskusja dotyczy noweli prawa prasowego. W tej noweli można w szczególności wyłączyć blogi z obowiązku rejestracji, nie wyłączając ich np. z obowiązku publikacji sprostowań. Można także dopuścić możliwość prowadzenia blogów pod nikiem - wciąż istnieją techniczne możliwości identyfikacji blogera. To są wszystko opcje do rozważenia ramach noweli. 2010/02/16 23:58:12
@mkvsk
Obawiałem się właśnie, że ktoś z większym poczuciem rzeczywistości odpowie właśnie w ten sposób. Po prostu ja czytam JKM-a tylko wtedy, gdy się chcę się pośmiać. Wtedy jest on stanowczo zabawniejszy niż twarz ponurego faceta stojącego naprzeciwko. Weź już daj spokój. Gdyby jkm miał poziom poczucia humoru Palikota to jeszcze. On jest zabawny przez pierwsze 1-2 zdania swoich notek. Potem przychodzi refleksja, że on tak na serio. I że stada gówniarzy łykają to jak młode pelikany. Dyskusja potem z takim korwniątkiem na tematy dla mnie istotne zwykle zaczyna się po ich stronie (i zaraz kończy) tekstem typu globalne ocipienie czy inne mądrości. Inhibicja na zdrowy rozsądek pełna. 2010/02/17 00:04:50
@townikto
"W tej noweli można w szczególności wyłączyć blogi z obowiązku rejestracji" A mi się bardziej podoba tak jak to zaproponował rząd: rejestracja fakultatywna. Kto chce anonimowo - bardzo proszę. Kto chce udawać prasę - też bardzo proszę. "wciąż istnieją techniczne możliwości identyfikacji blogera. " Czy Ty przypadkiem nie jesteś tym samym kolesiem, który w dyskusjach o ściganiu piractwa argumentuje, że ściganie piractwa nigdy się nie uda - bo proxy, bo tor, bo krypto, bo wystarczy umieścić serwer poza granicami Polski? Jeśli nie jesteś, to pogadaj sobie z jednym za takich kolesi, ale najlepiej mailem, poza moim blogiem. Przepraszam, ale po prostu zabraniam Ci snucia fantasmagorii na zasadzie "po co rejestracja, wystarczy nakaz ujawniania przez ISP". Idź se z tym na swojego bloga, dla mnie to po prostu za głupie. 2010/02/17 00:09:56
@wo
Ja sobie oczywiście zdaję sprawę, że milczałeś, żeby dostać zaproszenie na premierę kolejnego filmu Camerona, a nie dlatego, że zgodnie z art. 14 ust. 3 "osoba udzielająca informacji może z ważnych powodów społecznych lub osobistych zastrzec termin i zakres jej opublikowania", a zatem publikując spoiler złamałbyś prawo i podlegał odpowiedzialności. Ale jednak ten przepis jest, więc Ty, oprócz tego, że za obejrzenie kolejnego blockbustera Camerona musiałbyś zapłacić, to jeszcze mógłbyś być ciągany po sądach (teoretycznie, bo trudno znaleźć sankcję), a "bloger" nie. 2010/02/17 00:54:01
" Marksisci i korwinisci to juz czas przeszly. Teraz swoja utopie realizuja feministki."
I zieloni. Nie zapominajmy o zielonych. Oni tez maja swoje 5 utopijnych minut. O tych globalnie ocieplonych jako podzbiorze zbioru zielonych tez warto wspomniec. 2010/02/17 00:57:48
@qwestmp
"I zieloni. Nie zapominajmy o zielonych. Oni tez maja swoje 5 utopijnych minut. O tych globalnie ocieplonych jako podzbiorze zbioru zielonych tez warto wspomniec." A przecież wyciekły maile udowadniające, że to oszustwo !!!! 2010/02/17 01:22:49
@wo
Kończąc więc dyskusję, odniosę się tylko do "Czy Ty przypadkiem nie jesteś tym samym kolesiem, który w dyskusjach o ściganiu piractwa argumentuje, że ściganie piractwa nigdy się nie uda - bo proxy, bo tor, bo krypto, bo wystarczy umieścić serwer poza granicami Polski?" Przypominam sobie jedną dyskusję o piractwie na tym blogu, w której brałem udział. Temat to nieszczególnie ciekawy. Moja argumentacja szła mniej więcej w tym kierunku, że właściciele praw autorskich są obecnie w konflikcie interesów z operatorami serwisów. A ponieważ to ci drudzy mają wiatr ekonomii w żagle, to właściciele praw dostają po kieszeni. Nie twierdzę także, że możliwość pozywania magicznie wyczyści neta z pomówień/obelg/etc. Rejestracja tych co chcą "udawać prasę" też nie wyczyści. 2010/02/17 01:33:51
@wo
podwójna odpowiedź na to: "Przyznam, że jestem zaskoczony jego postawą. Myślałem dotąd że to owszem, nudziarz i owszem, linuksiarz, ale że przynajmniej jego blog jest wiarygodnym źródłem informacji w takim sensie, że on czyta ustawy ze zrozumieniem i ma na nich temat coś do powiedzenia. Tymczasem skoro on w poprzedniej blogonotce doszukał się u mnie tezy, jakoby projekt ustawy wprowadzał obowiązek rejestracji (rze co?), to z umiejętnością czytania jest u niego niehalo." i na komentarz pod sąsiednim wpisem: "Nie wiem skąd Twoja niepewność, że nie zarejestruje. Bo tak napisał Vagla? Ten sam, który w mojej blogonotce doszukał się sugestii, że rejestracja będzie obowiązkowa?" Czyli wcześniej miałeś blog Vagli za wiarygodne źródło informacji, a po tym jednym potknięciu cała jego wiarygodność uleciała? Już nie można się powołać na Vaglę-prawnika, bo "doszukał się sugestii"? Potknięcie równie dobrze można wytłumaczyć tym, że nieuważnie przeczytał Twoją blogonotkę i tyle, a nie że wszystko czyta nieuważnie. To nie tylko jest prawdopobne, to jest też dużo bardziej prawdopodobne niż hipoteza, że Vagla wszystko (czy prawie wszystko) czyta bez zrozumienia. Nie rozumiem też skąd aż "zaskoczenie". Mnie jakoś specjalnie nie zaskakuje, że ktoś od czasu do czasu przeczyta coś nieuważnie. Dopóki nie złapię Vagli na powtarzającym się nieuważnym czytaniu ustaw, moja ocena jego wiarygodności się nie zmieni. "A wycinanie merytorycznej polemiki, w której próbuję mu pokazać gdzie robi błąd, jest po prostu zaskakujące. Jemu najwyraźniej nie chodzi o meritum." Może tam też były wycieczki osobiste. Albo "robisz tutaj ten sam pokaz braku umiejętności czytania ze zrozumieniem", "Nie zajarzyłeś dowcipu" itepe. Vagla wyraźnie dał do zrozumienia, że nie podoba mu się taki sposób dyskutowania. BTW, Vagla pisze, że nie chodziło mu o inwektywę. 2010/02/17 02:09:35
@qwestmp
Zieloni (wraz z niezwyklymi sojusznikami - bankierami) przynajmniej w aspekcie planow "cap-and-trade" tez. Ten sam blad co z marksizmem - "w rowne nogi skoczyc w studnie" choc nie wiadomo jak gleboka, nawet nie wiadomo czy jest w niej woda, a planu B na wypadek zlamania nog oczywiscie brak... Gdyby w ten sposob wprowadzano nowe lekarstwa, skonczyloby sie to sie odsiadka w wiezieniu. 2010/02/17 02:09:42
@tow-nikto
"Dlaczego jak nie ma w noweli rejestracji blogów to dochodzi wyłączenie blogów spod ustawy? Czy nie może być tak, że każdy blog o jakiejś tam częstości aktualizacji podpada pod prawo prasowe?" Przy tym odpadam :) Sorki - wcześniej przegapiłem ten wpis. Jakiś czas temu wypłynął inny projekt noweli. Na dobrą sprawę wynikało z niego, że cyklicznie aktualizowany blog podlega obowiązkowi rejestracji. Zarazem tyczą go obowiązki i prawa przewidziane dla prasy. W nowym projekcie wahadło poszło w drugie ekstremum - obowiązku rejestracji w przypadku publikacji elektronicznych, jak się wydaje, znika. Równocześnie blogi wypadają spod ustawy. Stąd powyższe pytanie. 2010/02/17 08:57:41
@wo
Przyznaję że odczułem lekki zawód kiedy jako gośćia na innym blogu taka krew cię zalała kiedy usunięto twóji komentarz. Odniosłem wrażenie, że z zasadą omnipotencji właściciela bloga w zakresie moderowania komentarzy na jego własnym blogu, nie tylko się zgadzasz ale i ja aktywnie stosujesz. Ale widać inaczej moderować, a inaczej być zmoderowanym. W zakresie nowelizacji prawa prasowego to skłaniam się raczej ku twojemu stanowisku a nie Vagli, co jednak wcale nie znaczy ze ów projekt, po przejściu przez Sejm i Senat będzie przypominał cokolwiek z tego o czym teraz dyskutujecie. Osobiście mam wrażenie że rzeczywistość prawna mocno nie nadąża za rozwojem nowych środków przekazu i chyba nadążać nie będzie już nigdy. Wcale nie wykluczone ze kiedy nasi politycy wykokoszą się z nowelizacją blogi będą już w ogóle przeszłością i skrojone pod nie definicje będziemy się starać dopasować do jakichś nowych bytów, tak jak teraz robią to sądy z blogami i definicją prasy. 2010/02/17 09:08:19
@nrmaus1337
czym rozni sie wg Ciebie korwinista od liberała ? Nie chcę się silić na jakieś rozważania ogólne i abstrakcyjne, ale liberałem był John Stuart albo Jeremy Bentham, a korwinistą jest niejaki Korwin-Mikke. Jeśli nie widzisz różnicy, to zgłoś się do okulisty. 2010/02/17 09:46:12
Szkoda czasu na korwinistow. Z tego co zaobserwowalem, to stan z ktorego sie wyrasta - wystarczy konfrontacja z realiami zycia. Zostaja tylko hardcorowi zawodnicy, ktorzy sa przypadkami beznadziejnymi (lub maja jakis zysk z tej swojwj aktywnosci, jak chocby sam JKM). Piszac korwinista mam na mysli naturalnie UPR - nie ma znaczenia fakt ze mieli ostatnio bodaj 3 palacowe przewroty, to po prostu najwieksza kanapa w tym rejonie. Dlugo postrzegalem uprowcow jako nieszkodliwie pokreconych, z JKM jako blaznem. W koncu pan-w-muszce jest zapraszany do roznych gadajacych glow dla show, ale kalibru podobnego jak te na Florydzie z aligatorami. Aligator + kurczak = JKM + gej czy inna feministka. Publika ma rozne fetysze.
Jednakze, po zbadaniu srodowiska jakis czas temu (pol konczyn w gipsie, czas trzeba jakos zabic) zmienilem zdanie - to swiry i to powazne. Z dystansu wygladaja na pozytywnie zakreconych na temat rynku, z bliska raza naiwnoscia gloszonych tez, sa slepi na jakiekolwiek argumenty, lacznie z historycznymi przykladami porazek wdrozen niektorych pomyslow. Ja naprawde moge i lubie dyskutowac z ludzmi o innych pogladach. Wychodze z zalozenia, ze taka rozmowa moze nas obu wzbogacic - byc moze ja sie w czyms mylilem, byc moze uda mi sie naprostowac drugo strone. Moglem jakos rozmawiac z pierwszej wody komunistami z PCP kiedy mieszkalem w Lizbonie i z cala stanowczoscia stwierdzam ze ci twardoglowi naiwniacy mieli bardziej otwarte umysly niz pierwszy lepszy korwinista, ktory bedzie powtarzal te swoja mantre. Nie wiem czy wiecie, ale srodowisko UPR jest zroznicowane - w najbardziej negatywnym sensie tego slowa, panuja tam poglady od monarchii po anarchokapitalizm, a takiego zageszczenia katolickich oszolomow (takich co to chca strzelac do 'heretykow'), nacjonalistow najgorszego sortu, antysemitow,poszukiwaczy agentow (ci weseli ludzie sadza np. ze sa ciagle inwigilowani i to jest powod, a nie gadki korwina o Hitlerze ze sa kanapa) itd. trudno szukac gdzie indziej. To ludzie ktorzy uwazaja cala regulacyjna otoczke naszego zycia nie za zdobycz cywilizacji, ale za balast. Oni naprawde wierza ze bez np. regulacji odnosnie zywnosci nie znajdzie sie zaden chciwy przedsiebiorca ktory w pogoni za zyskiem sciagnie jakis szemrany tani skladnik swojego produktu i potruje klientow. Twierdza oni, ze po czyms takimtaka firma bylaby skonczona. Coz, ja mimo wszystko nie chce byc potrutym klientem i chce zeby ktos kontrolowal to co jest w sprzedazy. Przyklady mzna ciagnac, tylko po co? Szkoda na nich czasu. 2010/02/17 10:49:08
@cytrynowe
"Czyli wcześniej miałeś blog Vagli za wiarygodne źródło informacji, a po tym jednym potknięciu cała jego wiarygodność uleciała?" To nie jest "potknięcie". Potknięcie to jest jak ktoś coś napisze błędnie i pozwoli na sprostowanie błędu. Uparte wycinanie przez Vaglę sprostowań wyklucza w moich oczach przychylną dla niego interpretację, że chodzi o błąd czy nieporozumienie. On po prostu chce świadomie wprowadzać w błąd ludzi odwiedzających jego bloga - a przyłapanie go na tym oczywiście unieważnia wiarygodność całego serwisu. "Potknięcie równie dobrze można wytłumaczyć tym, że nieuważnie przeczytał Twoją blogonotkę" Ale wtedy pozwalałby na prostowanie. "BTW, Vagla pisze, że nie chodziło mu o inwektywę." Przecież blogerom z Psychiatryka, którzy nieprawidłowo sikają, też chodzi o "sic". I pfuj. @townikto " Na dobrą sprawę wynikało z niego, że cyklicznie aktualizowany blog podlega obowiązkowi rejestracji." To Twoja osobista interpretacja tego, co "na dobrą sprawę wynikało", czy przeczytałeś to o Bendyka bezmyślnie powielającego za Lipszycem bezmyślnie powielającym za Vaglą? @marchewa "co jednak wcale nie znaczy ze ów projekt, po przejściu przez Sejm i Senat będzie przypominał cokolwiek z tego o czym teraz dyskutujecie." To jasne, ale przecież dotyczy to każdej dyskusji o każdym projekcie. Jak dla mnie, mogą tam umieścić jakąś poprawkę rozwiewającą wątpliwości Lipszycza, choćby: Art 34 przyjmuje przmienie: "Panie Lipszyc, pan też będziesz mógł dostać ISSN, chłopaki z Esensji dostali to pan też dostaniesz, co to pan, głupszy jakiś czy co". Tylko że przecież ich zarzuty nie dotyczą niejasności w definicjach tylko samego zawężania definicji, które rzekomo odbiera wolność dziennikarzom (o ile po vaglowemu wolność rozumiemy jako obowiązek druku sprostowań a dziennikarza jako Kominka). @buck turgidson "Gdyby w ten sposob wprowadzano nowe lekarstwa, skonczyloby sie to sie odsiadka w wiezieniu." Przecież to dotyczy dowolnej ustawy - żadnej ustawy nie mozna poddać testom klinicznym. Każdy akt ustawodawczy przebiega inaczej niż wprowadzanie nowych lekarstw i nie ma na to rady, trzeba się pogodzić z tym, że prawo to jedno, a lekarstwa to drugie. Ten problem nie zalezy od tego, czy ustawodawca jest marksistą czy konserwatystą. @fcrane "Moglem jakos rozmawiac z pierwszej wody komunistami z PCP kiedy mieszkalem w Lizbonie i z cala stanowczoscia stwierdzam ze ci twardoglowi naiwniacy mieli bardziej otwarte umysly niz pierwszy lepszy korwinista, ktory bedzie powtarzal te swoja mantre. " Znani mi komuniści przeważnie byli ludźmi porządnie oczytanymi z historii, to częściowo wynika z natury tej ideologii. W przypadku korwinizmu z kolei jest odwrotnie: żeby w to wierzyć, trzeba nie znać historii kapitalizmu i nie wiedzieć, że te propozycje już wypróbowano z fatalnymi skutkami. 2010/02/17 11:22:23
@buck_turgidson
"Teraz swoja utopie realizuja feministki." Niech zgadnę. Boisz się, że na Tobie swoją utopię zrealizują za pomocą strap-ona? Oraz: nie bardzo widzę jak wizja feministek (a także - feministów) miałaby być utopijna. Może rozwiniesz? 2010/02/17 11:25:13
@eli
"strap-on" Najbardziej analnoretentywne pytanie świata jakie umiem sobie wyobrazić to: "czy strapon się pisze z dywizem". 2010/02/17 11:28:22
@martin.slenderlink
"każdy dzieciak miał i epitet i przydawkę, związki zgody, rządu i przynależności oraz takie tam, wiadomo. Może to też ludziom kumającym język się spodobało jako inne określenie". Dobra, dobra. Napierw to, a potem w Baltimore zakazują przymiotników!!1 2010/02/17 12:47:31
@wo
"Przecież to dotyczy dowolnej ustawy - żadnej ustawy nie można poddać testom klinicznym." Nie jest do końca tak. Rzadko, bo rzadko, ale wprowadza się czasem ustawy z jakimś określonym czasem obowiązywania, żeby ocenić czy wprowadzona instytucja się sprawdzi. OIDP tak było np. z ustawą o świadku koronnym, którą poddano takiej ocenie, a jej obowiązywanie zostało później przedłużone 2010/02/17 12:57:10
@wo
"Przyznam, że jestem zaskoczony jego postawą. Myślałem dotąd że to owszem, nudziarz i owszem, linuksiarz, ale że przynajmniej jego blog jest wiarygodnym źródłem informacji w takim sensie, że on czyta ustawy ze zrozumieniem i ma na nich temat coś do powiedzenia." Ja sadziłem tak do momentu, kiedy Vagla w TokFM wypalił z taką brednią na temat "otwartego rynku w UE", że mi urwało od... no od wszystkiego. Było to tak: red. Laszukowa przepytuje go na okoliczność tych hazardowych historii przez net, a Vagla na to jakieś korwinistyczne emo sadzi, że przecież UE to otwarty rynek i że przepływ towarów i usług i że TAAAK nie wolno, wolność, wolność, wolność. No i snuje jakąś opowieść o tym, że byłby to nieprawdopodobny wyjątek za który nas UE zabije, a jeśli nie zabije to co najmniej opluje i wykluczy. Wkurwiłem się i próbowałem zadzwonić do TokFM, ale nie odbierali, a potem mi przeszło. A wkurwiłem się, bo taki "wytrawny" znawca prawa, chyba powinien wiedzieć że w przepływie całej masy usług i towarów UE pozostawia wolną, nomen omen, Rękę krajom członkowskim. A dotyczy to każdego produktu objętego w kraju członkowskim specjalnym nadzorem podatkowym. Nie będę nudził prawnym żargonem, napiszę tylko że każde z państw członkowskich może objąć specjalnym nadzorem podatkowym produkt, którego nie życzy sobie mieć w "wolnym" obrocie wewnątrzunijnym. Dotyczy to całkiem sporej grupy towarów i usług, wśród których bez żadnego problemu hazardowa działalność może być wpisana. Spektakularnym efektem istnienia tych przepisów całkowicie przeczących wywodom Vagli w kwestii "swobodnego przepływu" w UE jest ten wyrok TS: Gdzie moja WOOOOLNOŚĆ?! Eurokołchoz mnie bijeee! 2010/02/17 13:05:19
@tow-nikto
Na całe szczęście nikt jeszcze nie musi jeszcze tłumaczyć 9 - letniej siostrze mojej konkubiny, dlaczego mała musi zamknąć swojego bloga o plastikowych zwierzątkach, które kolekcjonuje, bo jakiś pacan zdecydował, że blogi kwalifikują się do "objęcia prawem prasowym i wynikających z tego tytułu prawach i obowiązkach". 2010/02/17 13:30:19
@eli i buck_turgidson
"Teraz swoja utopie realizuja feministki." Oraz: nie bardzo widzę jak wizja feministek (a także - feministów) miałaby być utopijna. Może rozwiniesz? U mnie w pracy jest taki koleś, korwinista, a jakże, ostatnio wyjechał z takim tesktem, że w ostatnich latach kobiety zaczynają wypierać mężczyzn i zyskiwać przewagę (I kid you not, chodziło mu chyba o rynek pracy), i że to wszystko wina feministek które wysyłają kobiety do pracy, zamiast żeby się realizowały w domu i rodzinie (once again, I shit you not). Ponieważ w mojej firmie procent kobiet jest znacznie powyżej średniej dla firm informatycznych (zaryzykuję, że ok. 30%, risercz na oko), zapytałem kolegę, czy wolałby żeby siedzieli tutaj sami faceci bez żadnych kobiet, w tym młodej analityczki do której podbija. Odpowiedział, że przecież nie o to mu chodzi, a potem się zawiesił. Od tamtej pory jakoś nie wracał do tematu. 2010/02/17 13:39:16
@wo
@townikto "Na dobrą sprawę wynikało z niego, że cyklicznie aktualizowany blog podlega obowiązkowi rejestracji." To Twoja osobista interpretacja tego, co "na dobrą sprawę wynikało", czy przeczytałeś to o Bendyka bezmyślnie powielającego za Lipszycem bezmyślnie powielającym za Vaglą? Projekt noweli o którym mowa wisi jeszcze np. tutaj www.wspolnota.org.pl/UserFiles/File/newsletter/prawo_prasowe-010609.pdf Art. 1 pkt. 3 stanowi (...) prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, o ile upowszechniają publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania, w tym także publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej; Obowiązek rejestracji idzie w pkt. 12 noweli. Pkt. 22 noweli przewiduje karę grzywny za brak rejestracji. Dalej, w uzasadnieniu tego projektu czytamy W związku z nieustannym rozwojem technicznym środków społecznego przekazu, uregulowania wymagała kwestia publikacji prasowych ukazujących się w Internecie. Jednakże zakłada się, że regulacja ta nie będzie dotyczyć Internetu jako środka przekazu sensu stricte, lecz działalności polegającej na rozpowszechnianiu publikacji prasowych mających postać dzienników bądź czasopism z jego wykorzystaniem. Zatem projekt nowelizacji ustawy wprowadza nową regulację w art. 7 ust. 2 pkt 1, w którym to definicję prasy rozszerza o te publikacje prasowe, które ukazują się w formie elektronicznej. (...) Należy zauważyć, że projekt nowelizacji ustawy Prawo prasowe nie rozstrzyga problemu blogów, z tego względu, iż ta forma twórczości jest obecnie w fazie rozwoju. Nie chcąc ingerować w swobodną ewolucję tego środka przekazu, odstąpiono od wprowadzenia szczegółowego uregulowania tej materii na tym etapie. Nie wyklucza się jednak sytuacji, iż w toku dalszych prac legislacyjnych będzie rozważana kwestia wprowadzenia do ustawy regulacji dotyczących blogów i ewentualnej ich rejestracji. (...) Nowelizując ustawę Prawo prasowe położono nacisk na to by periodyczne publikacje prasowe ukazujące się na stronach www były uznawane za prasę i podlegały tym samym obowiązkom jakim podlegają periodyczne publikacje prasowe ukazujące się za pomocą druku. Reasumując, obowiązek rejestracji dotyczy wszystkich "periodycznych publikacji prasowych ukazujących się na stronach www". Czy natomiast wpisy na blogu są "publikacją prasową", to już sprytny minister nie rozstrzyga. Cytuję "Należy zauważyć, że projekt nowelizacji ustawy Prawo prasowe nie rozstrzyga problemu blogów". Rozstrzygałyby to sądy. Ja osobiście uważam, że w takim układzie pechowcy, do których akurat ktoś się doczepił, płaciliby grzywny. 2010/02/17 13:52:03
@wiarygodność Vagli
A ja wracam do teorii, że Dobro to Prawda, a Prawda to Piękno, i zawsze przypuszczałem, że Vagla bredzi, bo tak strrraszliwie nudzi, że nigdy mi się nie chciało nic do końca przeczytać. 2010/02/17 14:15:33
@bballman
"Nie jest do końca tak. Rzadko, bo rzadko, ale wprowadza się czasem ustawy z jakimś określonym czasem obowiązywania, żeby ocenić czy wprowadzona instytucja się sprawdzi. " Gdyby w ten sposób wprowadzano nowe lekarstwo, odpowiedzialni poszliby do więzienia. @townikto "Reasumując, obowiązek rejestracji dotyczy wszystkich "periodycznych publikacji prasowych ukazujących się na stronach www". Czy natomiast wpisy na blogu są "publikacją prasową", to już sprytny minister nie rozstrzyga." Zatem słusznie podejrzewałem, że robisz nadinterpretację vagloidalną odczytując to tak, że każdy "cyklicznie aktualizowany blog podlega obowiązkowi rejestracji". Zgadzam się, że poprzedni projekt rozdział między moim niepoważnym blogiem a bardzo poważnym blogiem Lipszyca prowadził nieprecyzyjnie, w tym być może ten podział dalej mozna by doszlifować, ale Vagli z Lipszycem nie odpowiada przecież sam podział, a nie jego nieprecyzyjność. To jak z prawem patentowym, każde jest dla Lipszyca złe, więc nawet szkoda czasu na rozmawianie z nim o dopracowaniu tego czy tamtego. @czescjacek "A ja wracam do teorii, że Dobro to Prawda, a Prawda to Piękno, i zawsze przypuszczałem, że Vagla bredzi, bo tak strrraszliwie nudzi, że nigdy mi się nie chciało nic do końca przeczytać." No coś w tym jest. Tym słowolejstwem wytwarza sobie sztuczną otoczkę powagi i wiarygodności, jak ten prowincjonalny prawnik spryskujący się Fahrenheitem. 2010/02/17 14:29:22
@wo
"Gdyby w ten sposób wprowadzano nowe lekarstwo, odpowiedzialni poszliby do więzienia" Tyle ze trudno sobie wyobrazić "testy kliniczne" jakiegoś rozwiązania prawnego. A to co sprawdza się na świecie (np. świadek koronny) nie musi się sprawdzać w kraju, ale niestety jedyną drogą sprawdzenia jest aplikacja rozwiązania. 2010/02/17 14:49:13
@tow-nikto
"Projekt noweli o którym mowa wisi jeszcze np. tutaj..." Nie rozumiem. Dlaczego wyciągasz projekt z 1 czerwca 2009 skoro cała ta e-gadka (u Vagli i tu) dotyczy projektu z 27 stycznia 2010 r.? To właśnie ten ostatni wyłączył blogi spod pojęcia prasy (więcej, to jego najważniejsza zmiana). Nad czym część dyskutantów ubolewa a część przyklaskuje. Przecież takie wyciąganie powoduje, że twój komentarz jest nie na temat. I w ogóle nie najlepiej o tobie świadczy. 2010/02/17 14:57:21
@marchewa
"Tyle ze trudno sobie wyobrazić "testy kliniczne" jakiegoś rozwiązania prawnego." My point exactly. Dlatego w ogóle rozważania kolegi Turgidsona są kretyńskie. 2010/02/17 15:45:40
@login
"OT: chyba byleś muzą dla aktualnego vontrompki" PIĘKNE jak zawsze! Będę linkować gdy się pojawi potrzeba. 2010/02/17 16:56:15
@wo
Zatem słusznie podejrzewałem, że robisz nadinterpretację vagloidalną odczytując to tak, że każdy "cyklicznie aktualizowany blog podlega obowiązkowi rejestracji". Zgadzam się, że poprzedni projekt rozdział między moim niepoważnym blogiem a bardzo poważnym blogiem Lipszyca prowadził nieprecyzyjnie, w tym być może ten podział dalej mozna by doszlifować Poprzedni projekt w ogóle nie podejmował kwestii podziału blogów na jedne poważne i inne niepoważne. W uzasadnieniu jest wprost stwierdzenie, że "problemu blogów" projektodawca nie podejmuje się rozstrzygać. Takie prawo spowodowałoby, że od czasu do czasu pechowy gostek broniłby się przed grzywną za niezarejestrowanie czasopisma. Gdyby był przy kasie i obyty to być może się od tej grzywny, z niemałym wysiłkiem, by się wyłgał. Inny mniej ustawiony grzywnę by zapewne zapłacił. "ale Vagli z Lipszycem nie odpowiada przecież sam podział, a nie jego nieprecyzyjność." Abstrahując, od zapatrywań Vagli i Lipszyca - gdyby projekt co do zasady obejmował blogi prawem prasowym (bez konieczności uprzedniej rejestracji) zarazem wyłączając z tej zasady jakąś odpowiednio wąsko sprecyzowaną grupę "cyklicznych publikacji niepoważnych" to w moim odczuciu mogłoby to być rozwiązanie rozsądne. @ajsrod Nie rozumiem. Dlaczego wyciągasz projekt z 1 czerwca 2009 skoro cała ta e-gadka (u Vagli i tu) dotyczy projektu z 27 stycznia 2010 r.? To właśnie ten ostatni wyłączył blogi spod pojęcia prasy (więcej, to jego najważniejsza zmiana). Nad czym część dyskutantów ubolewa a część przyklaskuje. Przecież takie wyciąganie powoduje, że twój komentarz jest nie na temat. I w ogóle nie najlepiej o tobie świadczy. Nie było moim celem wyciąganie tego projektu. Pierwotnie stwierdziłem, że proponowane projekty albo wprowadzają nakaz rejestracji czasopism elektronicznych albo w co do zasady wyłączają blogi spod ustawy (a projektu "pośrodku" już nie ma). Na tą uwagę odpowiedziałeś mi, cytuję "Przy tym odpadam :) ". Żeby więc wyjaśnić Ci w czym rzecz odniosłem się do poprzedniego projektu. Pierwotnie sądziłem, że ten poprzedni projekt kojarzysz i moja uwaga będzie zrozumiała. 2010/02/17 17:01:53
@townikto
"gdyby projekt co do zasady obejmował blogi prawem prasowym (bez konieczności uprzedniej rejestracji) zarazem wyłączając z tej zasady jakąś odpowiednio wąsko sprecyzowaną grupę "cyklicznych publikacji niepoważnych" to w moim odczuciu mogłoby to być rozwiązanie rozsądne." W moim rozsądne byłoby rozwiązanie odwrotne - z zasady pozwalać w blogach na pełne bezhołowie (w granicach prawa powszechnego ofkors), pozwalając jednak na dobrowolne objęcie niektórych serwisów internetowych prawem prasowym, pod warunkiem spełnienia kilku kryteriów typu rejestracja i wskazanie redaktora naczelnego. Nie wydaje mi się, by proponowane przez Ciebie zastąpienie rejestracji nakładaniem jakichś obowiązków na providerów internetowych, było możliwe technicznie ani nawet pożądane. Jeśli mamy coś objąć prawem prasowym, musi być prosty i szybki kanał publikacji sprostowań. Czyli adres redakcji i dane osoby odpowiedzialnej. To nie moze działać tak, że sprawdzasz domenę po whois a potem korespondujesz z adminem na temat jego blogera (albo dowiadujesz się, że admin jest poza granicami kraju i ma Cię gdzieś). 2010/02/17 17:12:55
Chciałbym zupełnie offtopicznie zapytać: gdzie się podziali hejterzy iPhone - przecież pokazali Windows 7 Mobile! Gdzie głosy pełne: teraz to już iPhone leży i kwiczy?
2010/02/17 17:17:09
@barts
"Odpowiedział, że przecież nie o to mu chodzi, a potem się zawiesił." Może chodziło mu o wprowadzenie parytetu mężczyzn w firmie, by nie doszło do zbytniego ich z niej wyparcia. Może ten korwinista jest taki sam jak wszechpolak, biorący na serio scenkę z krótkometrażowego filmu: o miasteczku, w którym heteroseksualizm jest zboczeniem, a ojciec nakrywając syna z laską daje mu z plaskacza wołając - Ty durny rozpłodowcu! 2010/02/17 17:17:16
@wo
Jeśli mamy coś objąć prawem prasowym, musi być prosty i szybki kanał publikacji sprostowań. Czyli adres redakcji i dane osoby odpowiedzialnej. To nie moze działać tak, że sprawdzasz domenę po whois a potem korespondujesz z adminem na temat jego blogera (albo dowiadujesz się, że admin jest poza granicami kraju i ma Cię gdzieś). Podobna sprawa wypływa przy kwestii odpowiedzialności operatora serwisu za działania użytkowników serwisu. Tutaj pomysł jest taki, żeby wyłączenie odpowiedzialności operatora uwarunkować, między innymi, udostępnieniem adresu kontaktowego (np. mailowego) pod którym operator przyjmuje zgłoszenia naruszenia praw osób trzecich. Takie rozwiązanie mogłoby funkcjonować w przypadku blogów nie podpadających pod kategorię "cyklicznych publikacji niepoważnych" - po prostu na właścicielu bloga ciążyłaby odpowiedzialność ujawnienia jakiegoś maila pod którym przyjmuje pisma zainteresowanych stron. 2010/02/17 17:20:42
@ja
"po prostu na właścicielu bloga ciążyłaby odpowiedzialność" Oczywiście , ciążyłby obowiązek 2010/02/17 17:25:32
@townikto
"Podobna sprawa wypływa przy kwestii odpowiedzialności operatora serwisu za działania użytkowników serwisu." Nie, nie jest podobna. Prasę ustawodawca traktuje w sposób szczególny, bo poza korwinistami wszyscy zgadzają się, że rynek nie wystarcza. Dlatego osobna jest odpowiedzialność "tak w ogóle", osobna gdy chodzi o prasę. 2010/02/17 18:21:18
@tow-nikto
"Nie było moim celem wyciąganie tego projektu." Działanie bezcelowe. Tak myślałem "Pierwotnie stwierdziłem, że (...) Na tą uwagę odpowiedziałeś mi, cytuję "Przy tym odpadam :)" Nieprawda. Stwierdziłeś: "Dlaczego jak nie ma w noweli rejestracji blogów to dochodzi wyłączenie blogów spod ustawy? Czy nie może być tak, że każdy blog o jakiejś tam częstości aktualizacji podpada pod prawo prasowe?". Jest to bełkot (poplątanie z pomieszaniem) dlatego napisałem, że odpadam. "proponowane projekty" Nie ma projektów - jest jeden (o którym napisał Vagla, do czego nawiązał WO a to wywołało dyskusję). "albo wprowadzają nakaz rejestracji czasopism elektronicznych albo w co do zasady wyłączają blogi spod ustawy (a projektu "pośrodku" już nie ma)." Znowu bełkot. Jakie albo - albo?! Wyobraź sobie, że po przyjęciu proponowanej nowelizacji, w pr. prasowym będzie (bo pozostanie) zarówno obowiązek rejestracji "czasopism elektronicznych" jak i co do zasady wyłączenie blogów spod ustawy. Czyżby to ten projekt "pośrodku" co go nie ma? "Żeby więc wyjaśnić Ci w czym rzecz..." Dziękuję za wyjaśnienie :) 2010/02/17 18:40:07
@tow-nikto
Sorki, nie obowiązek a możliwość rejestracji czasopism elektronicznych. 2010/02/17 18:52:13
@ajsrod
Szatkowanie posta adwersarza na kawałki, tak aby przyczepiać się do zdań ale nie do treści wypowiedzi to bardzo słaby sposób argumentacji. Pozwolisz, że pozostawię go Tobie i nie przyłącze się do formuły, po którą sięgasz. Wyobraź sobie, że po przyjęciu proponowanej nowelizacji, w pr. prasowym będzie (bo pozostanie) zarówno obowiązek rejestracji "czasopism elektronicznych" jak i co do zasady wyłączenie blogów spod ustawy. Czyżby to ten projekt "pośrodku" co go nie ma? @tow-nikto Sorki, nie obowiązek a możliwość rejestracji czasopism elektronicznych. Jak sam zdążyłeś zauważyć, będzie możliwość lecz nie obowiązek rejestracji czasopism elektronicznych. To dobrze. Zarazem jednak blogi wypadają z ustawy. Moim zdaniem to źle. Projektu tego nie oceniam więc jako "pośrodku". Jeśli masz jakieś merytoryczne uwagi to słucham. Jeśli natomiast proponujesz już tylko bezsensowną przepychankę to pozwól proszę, że spasuję. 2010/02/17 19:02:58
@townikto
"Moim zdaniem to źle (...) Jeśli masz jakieś merytoryczne uwagi to słucham." Ale to właśnie Ty nie masz merytorycznych argumentów na "to źle". Masz tylko argument quasi-merytoryczny (quasi - bo odnosi się do meritum, ale jest fałszywy), że technicznie rzecz biorąc rejestrację mogłoby zastąpić nakładanie dodatkowych obowiązków na dostawców sieci. Nawet gdyby mogło, to dlaczego w ogóle? 2010/02/17 19:16:01
@czescjacek
"A ja wracam do teorii, że Dobro to Prawda, a Prawda to Piękno, i zawsze przypuszczałem, że Vagla bredzi, bo tak strrraszliwie nudzi, że nigdy mi się nie chciało nic do końca przeczytać." Aż mi się przykro zrobiło jak przeczytałem ten komentarz. Dosłownie... żal ściska 4litery. Wiesz, fizycy też mogą bredzić bo kto sie tam połapie w mechanice kwantowej, teoriach strun, membranach i 26 wymiarach [z czego 17 skondensowanych]. Brednie. Albo po cholerę słuchać lekarzy. Przecież jak oni zaczynają gadać o ganglionach, kancerogenach, mukowiscydozie to można sie pospać. Geologia to już w ogóle smiechu warta - nie potrafia sie nawet dogadac do tego ile jest wieków i kiedy sie kończą a kiedy zaczynają - a to przecież tylko kamienie. Informatycy i te ich linuxy. Po cholere system w którym jest potrzebna do pracy klawiatura jak mozna sobie poklikac? Nie zaczynajmy nawet o matematykach... Liczby urojone? Matematyka dyskretna? Litości... Ignorance is a bliss. Po co przemeczac mozdzek mysleniem o trudnych rzeczach. A co nudne to brednie. 2010/02/17 19:25:27
@wo
"Ale to właśnie Ty nie masz merytorycznych argumentów na "to źle". Masz tylko argument quasi-merytoryczny (quasi - bo odnosi się do meritum, ale jest fałszywy), że technicznie rzecz biorąc rejestrację mogłoby zastąpić nakładanie dodatkowych obowiązków na dostawców sieci. Nawet gdyby mogło, to dlaczego w ogóle?" Widzę następujące możliwości a) objąć wszystkie blogi, z wyjątkiem niektórych odpowiednie wąsko określonych ich kategorii, obowiązkiem rejestracji, równocześnie regulując je w prawie prasowym b) stworzyć możliwość rejestracji blogów, i w prawie prasowym uregulować jedynie te, które się zarejestrują c) stworzyć mechanizm zastępujący rejestrację i i uregulować wszystkie blogi, z wyjątkiem niektórych odpowiednie wąsko określonych ich kategorii, w prawie prasowym Wariant (a) odrzucam jako nierealizowany. Większość blogów się zapewne nie zarejestruje i będziemy od czasu do czasu czytali o jakimś tam pechowcu co to zapłacił "grzywnę za nie zarejestrowanie strony www!". Wariant (b) odrzucam jako w praktyce nie obejmujący podstawowymi obowiązkami wynikającymi z prawa prasowego (a także podstawowymi prawami, które z niego wynikają) większości blogów. A więc na przykład nie dający jakiegoś w miarę realizowanego mechanizmu żądania sprostowania. Wariant (c), choć zdaję sobie sprawę, że nie jest doskonały, uważam za rozwiązanie mimo wszystko najrozsądniejsze. Część desperatów być może będzie się realizować na zagranicznych serwerach. Myślę jednak, że całkiem sporo blogów zdecyduje się dostosować (np. podać adres mailowy na którym przyjmują uwagi zainteresowanych stron i na te uwagi reagować). 2010/02/17 19:37:34
@klaustrofobiuszx
"Aż mi się przykro zrobiło jak przeczytałem ten komentarz. Dosłownie... żal ściska 4litery." Ohnoes! Ze drama, nudny tl;dr przecież może zawierać w sobie jakąś obiektywnie obiektywną prawdę, na co zresztą wskazujesz w dalszej części swojego komentarza: Wiesz, fizycy też mogą bredzić czy Albo po cholerę słuchać lekarzy. Niestety, muszę Cię rozczarować: prawo to nigdy nie jest obiektywnie obiektywna prawda, tylko jest metodą na zorganizowane (uwaga: myślenie życzeniowe) tłuczenie buca; Twoje porównanie jest więc błędne. "Informatycy i te ich linuxy" To najnudniejszy temat ever. No i chyba nie chcesz mi powiedzieć, że, powiedzmy, "programowanie" to taka sama naukowa nauka jak np. ja wiem, jakaś tam matematyka. "Po cholere system w którym jest potrzebna do pracy klawiatura jak mozna sobie poklikac?" To coś, co pomijasz się nazywa ergonomia. Coś, czego żaden pryszczers nie zrozumie (also: gdzie flejm na okoliczność "no to teraz Windows Mobile zabije iPhone"). "A co nudne to brednie." Otóż gdybyś przez chwilę wysilił móżdżek mógłbyś przeczytać to, co napisał czescjacek: brednie zazwyczaj są nudne (bo się je pakuje w pozory naukowości, albo stania w jakiejś obiektywnej prawdzie). Also: ładny troll, chętnie. 2010/02/17 20:30:36
@klaustrofobiuszx "Geologia to już w ogóle smiechu warta - nie potrafia sie nawet dogadac do tego ile jest wieków i kiedy sie kończą a kiedy zaczynają - a to przecież tylko kamienie."
No jak to nie potrafią? stratigraphy.science.purdue.edu/gssp/index.php?parentid=all @eli.wurman "gdzie flejm na okoliczność "no to teraz Windows Mobile zabije iPhone" Jeszcze Nie Pora. 2010/02/17 20:55:47
@eli
"also: gdzie flejm na okoliczność "no to teraz Windows Mobile zabije iPhone"" Tłumaczę właśnie materiały marketingowe z WM i przy całej swojej antypatii do iPhone'ów muszę przyznać, że one są tak pisane, jakby nawet MS nie wierzył w powodzenie swoich starań :| 2010/02/17 21:08:45
@klaustro
"Aż mi się przykro zrobiło jak przeczytałem ten komentarz" Ależ. Zakładam, że tekstów wyższomatematycznych itede po prostu nie rozumiem, ale gdybym był na tyle zainteresowany tematem, żeby się wgłębić, to pewnie byłoby ciekawe. Teksty Vagli rozumiem i czasem nawet jestem ciekaw tematu, a i tak mnie po pół akapitu odrzucają. Np. polemikę z WO w sprawie niniejszej notki zmęczyłem gdzieś tak do jednej trzeciej nie z braku zainteresowania, tylko ze zniesmaczenia smętnym pierdoleniem. 2010/02/17 21:22:58
Witam ponownie,
Problem chyba nie leży w kształcie nowelizacji tej ustawy, a w tym, że są miejsca w sieci gdzie się mówi sobie na Pan i takie gdzie się wsadza sobie różny staf za majty. 2010/02/17 21:36:34
Ja tam uważam, że określenie ludzi, którzy za autorytet mają kogoś takiego:
korwin-mikke.blog.onet.pl/Y2K,2,ID400677083,n www.youtube.com/watch?v=WLWn9PBHkQs&NR=1 www.youtube.com/watch?v=ogO3af9F_cg ...jako po prostu "skrajnych liberałów gospodarczych" to jednak trochę zbytnie uogólnienie. Skrajnych liberałów, którzy uważają, że Reagan był najlepszym prezydentem w historii, jest jednak dość sporo. Korwiniści dodają do tego m.in. widzenie wszędzie spisku, totalną pogardę dla jakichkolwiek faktów i święte przekonanie, że moralność jest wrodzona i wszyscy, którzy mają inne przekonania moralne niż oni, po prostu działają wbrew naturze. I wiele innych... Hardkorowi korwiniści to coś więcej, niż tylko poglądy na ekonomię. 2010/02/17 21:38:28
@dorisdale
Rzeco? No więc jeśli są w sieci miejsca gdzie się mówi per Pan (akszli, czemu nie per Ekscelencjo, Przewielebny, #pomysłnatrolling) i miejsca, gdzie się obraża wirtualne Nasze Stare i trzeba je jakoś zdefiniować, bo inaczej ustawodawcy urwie od ustawodawania to problem będzie leżał w "kształcie nowelizacji". 2010/02/17 21:43:31
@dorisdale
"Problem chyba nie leży w kształcie nowelizacji tej ustawy, a w tym, że są miejsca w sieci gdzie się mówi sobie na Pan i takie gdzie się wsadza sobie różny staf za majty." Nie bardzo. Po tym, jak Vagla wyciął moje sprostowanie pod pretekstem użycia rzekomego epitetu, napisałem następne już bez żadnych epitetów. Też poleciało. Już nie chce mi się teraz wklejać tego, co potem wyciął, ale tam są już tylko "epitety" w sensie "przymiotniki". Jemu właśnie przeszkadza merytoryczność, jeśli odnosi się do meritum merytorycznie krytykując "rynek rynek hare hare". @tow nikto "Wariant (b) odrzucam jako w praktyce nie obejmujący podstawowymi obowiązkami wynikającymi z prawa prasowego (a także podstawowymi prawami, które z niego wynikają) większości blogów" I bardzo dobrze! Nie ma żadnego powodu, dla którego większość blogów (typu "blog 13-letniej dziewczynki o różowych strażakach") miała być objęta tymi obowiązkami czy też potrzebować tych praw. @klaustrofobiusz " Wiesz, fizycy też mogą bredzić bo kto sie tam połapie w mechanice kwantowej, teoriach strun, membranach i 26 wymiarach [z czego 17 skondensowanych]." Ja się z grubsza łapię (w sensie - wiem o czym to jest). Fizyk jest zobowiązany do wyposażenia swojej publikacji w zwięzły abstrakt. Twoja próba obrony Vagli w stylu "o prawie trzeba pisać nudno i rozwlekle" jest łatwa do obalenia: on tak samo pisze o rzeczach, które nie potrzebują spejcalnego prawniczego języka. On dokładnie z takim samym wodolejstwem traktuje to, że mu się nie podobało opublikowanie dokumentu jako zeskanowanej bitmapy czy też że wyrobił sobie legitymację blogerską. A w swojej polemice ze mną napisał rozwlekłe zdanie, którego sens sprowadza się do tego, że projekt ustawy to tylko projekt ustawy, a nie ustawa (I'm not shittin' ya: here's the link: prawo.vagla.pl/node/8936#comment-21679 ). On tego typu bełkotliwymi truizmami celowo rozwadnia blogonotki, bo na ludzi takich jak Lipszyc to działa: nudno i rozwlekle, a więc kompetentnie. Jak zapach Fahrenheita od prowincjonalnego adwokata. 2010/02/17 22:15:55
@wo
I bardzo dobrze! Nie ma żadnego powodu, dla którego większość blogów (typu "blog 13-letniej dziewczynki o różowych strażakach") miała być objęta tymi obowiązkami czy też potrzebować tych praw. Zgadzam się, że są kategorie blogów, których nie należy regulować w prawie prasowym. Ale są też blogi, które jak najbardziej warto tam uregulować a które, gdyby była taka możliwość, chętnie z takiej regulacji by się wyłączyli. Wyłączyli, by wspomniany X.Y. nie doprowadził do publikacji sprostowania i wypłaty zadośćuczynienia. Więc moim zdaniem rozsądnym jest objęcie co do zasady wszystkich blogów ustawą, z wyłączeniem dla pewnych, precyzyjnie określonych ich kategorii. 2010/02/17 22:26:18
@tow-nikto
"Więc moim zdaniem rozsądnym jest objęcie co do zasady wszystkich blogów ustawą, z wyłączeniem dla pewnych, precyzyjnie określonych ich kategorii." Czy wiesz ile jest blogasków w polskim internecie? Auch: co z blogaskami, które leżą na wordpress.com czy blogspot.com; innych livejournalach; co z blogaskami, które są pod hasłem i dostępne tylko zainteresowanym? Srsly, nie widzisz całej listy problemów? 2010/02/17 22:31:37
@townikto
"Więc moim zdaniem rozsądnym jest objęcie co do zasady wszystkich blogów ustawą, z wyłączeniem dla pewnych, precyzyjnie określonych ich kategorii." Nie no jasne. "Art. 25: Postanowienia artykułu 24 dotyczą także blogów o: misiach, zdzisiach, kucykach, piernikach...". Przecież to dopiero jest bez sensu - objąć z zasady wszystkie, a potem ułożyć listę wyłączonych. 2010/02/17 22:42:18
@eli.wurman
Czy wiesz ile jest blogasków w polskim internecie? Auch: co z blogaskami, które leżą na wordpress.com czy blogspot.com; innych livejournalach; co z blogaskami, które są pod hasłem i dostępne tylko zainteresowanym? Srsly, nie widzisz całej listy problemów? Punktem wyjścia byłby pozew osoby, która uważa, że jej prawa naruszono. W przypadku blogów pod hasłem takiego pozwu po prostu nie będzie bo zainteresowany o całej sprawie się nie dowie. To samo dotyczy marginalnych blogów, bez większego znaczenia. W praktyce regulacja odnosiła by się do blogów na tyle znanych, by ktoś mógł uznać za słusznym dochodzenie swoich praw w związku z pojawiającymi się tam publikacjami. Co do blogów na zagranicznych serwerach. Tak to już jest z netem, że jest ponadpaństwowy. Pozostaje ten fakt zaakceptować i wprowadzać rozwiązania w ramach naszej jurysdykcji. Alternatywą jest paraliż. 2010/02/17 22:46:58
@wo
"Przecież to dopiero jest bez sensu - objąć z zasady wszystkie, a potem ułożyć listę wyłączonych." To po prostu umożliwi dochodzenie swoich praw wspomnianemu X.Y. 2010/02/17 22:47:08
@townikto
"Alternatywą jest paraliż." Nieprawda, alternatywą jest sensowny podział na blogi zarejstrowane i niezarejestrowane. Dający odbiorcy wyraźny sygnał, że ten niezarejestrowany nie spełnia obowiązków związanych z prawem prasowym, a więc należy to co się tam czyta traktować z należytym dystansem. 2010/02/17 22:51:28
@eli.wurman
czemu nie per Ekscelencjo, Przewielebny, #pomysłnatrolling) Sporothrix już to zrobiła Z czcią polizać księdzu buciki Natchnienie czerpała z www.savoir-vivre.com.pl/?tytulowanie-przedstawianie-i-korespondencja-w-kosciele,443 formy najprzewielebniejszy, którą odnosimy do kardynała, arcybiskupa, biskupa, generała zakonu, prowincjała, opata, prałata papieskiego Ks. A Witkowiak dopuszcza użycie innej formy w tytule listu, np.; Najdostojniejszy Arcypasterzu, Najprzewielebniejszy Księże Arcybiskupie,Najczcigodniejszy Księże Prałacie, 2010/02/17 22:55:18
@ wo
Nie bardzo. Po tym, jak Vagla wyciął moje sprostowanie pod pretekstem użycia rzekomego epitetu, napisałem następne już bez żadnych epitetów. Też poleciało. A jednak część komentarzy została. Ja uważam, że rozwiązanie, które proponujesz złe nie jest. Choć wtedy projekt ustawy powinien przewidzieć w ogóle możliwość rejestracji blogów (a tego podobno nie ma, na tym dyskusja u Vagli się skończyła). Jeśli blog zakładało by się na jakiejś platformie blogowej w momencie zakładania konta powinna być możliwość wyboru, czy chce się podlegać pod Pr.Pr., czy nie i ta rejestracja bloga jako swoistego "czasopisma" powinna też móc odbywać się drogą elektroniczną (choć nie wiem jak tam z wymogiem podpisu). @eli.wurman Rzeco? A nie Kur**co? Idzie ku lepszemu... 2010/02/17 22:57:46
@wo
Po tym, jak Vagla wyciął moje sprostowanie pod pretekstem użycia rzekomego epitetu, napisałem następne już bez żadnych epitetów. Też poleciało. A to tam nie ma możliwości permanentnego plonkowania kolesi, którzy raz już podpadli, bo nie potrafią dostosować się do reguł ustalonych przez lokalnego Surmacza i zachowują się jakby byli na swoim blogu? Żenua, linuksiarstwo i kopawdupex. To całe VaGla.pl oczywiście. 2010/02/17 23:01:06
@dorisdale
"A jednak część komentarzy została." A mógł zabić. Przecież nawet w PRL cenzura rzadko kiedy wycinała wszystko, ja też nie zawsze od razu banuję korwinistę. "a tego podobno nie ma" Podobno Elvis żyje. "Jeśli blog zakładało by się na jakiejś platformie blogowej w momencie zakładania konta powinna być możliwość wyboru," Nie wiem dlaczego dla Ciebie to jest ważne, by było to akurat "w momencie zakładania konta" - ani dlaczego akurat chodzi Ci o platformy, a więc nie o walnięcie własnego dedykowanego serwerka. To akurat dla mnie drugorzędne. Ważne jest dla mnie to, żeby do blogera należała decyzja, czy dalej chce być blogerem (blogującym for teh lulz) czy też wydawcą i redaktorem naczelnym małego czasopisemka (serious business!). 2010/02/17 23:02:26
@chi-chot
"A to tam nie ma możliwości permanentnego plonkowania kolesi" A to już jego pytać, ale skoro ma cenzurę prewencyjną, to w sumie po co mu to. Ja wolę represyjną, daje wolności. 2010/02/17 23:04:59
Lekko offtop.
Vagla zaszczycił mój wpis akapitem, a u niego nie mogę skomentować. No więc nieprawdą jest co napisał. Skomentował w TokFM hazardowe mumbojumbo dokładnie jak opisałem. Że ryyynek, ryyynek i że nie wolno. Przepraszam, już wracam do lurkania. 2010/02/17 23:11:48
@wo
Podobno Elvis żyje Pisali tak na niewiarygodne, czy na humbug.pl? O tym, że nie ma możliwości rejestracji w tym projekcie tu: prawo.vagla.pl/node/8936#comment-21664 Co do tych możliwości (np. przy zakładaniu bloga) to był przykład - chodziło mi raczej o budowanie pewnej świadomości istnienia takich regulacji, a nie o to, że sobie nie można postawić jakiegoś serwera i na nim dowolnego serwisu. Sam zapis w ustawie mógłby nie wystarczyć. 2010/02/17 23:15:53
@wo
A to już jego pytać, ale skoro ma cenzurę prewencyjną, to w sumie po co mu to. Ja wolę represyjną, daje wolności. Od razu takie brzydkie słowa jak "cenzura". Robi na swoim blogu to, co uzna za właściwe, jak każdy. Jeśli zechce, to może nawet prewencyjnie represjonować. Może nie umiał sobie skernelować plonkownicy i wszystko musi ciąć ręcznie? Nie zdziwiłbym się, gdyby Twojego drugiego wpisu w ogóle nie czytał, tylko chlasnął od razu. 2010/02/17 23:18:43
@tow-nikto
"W praktyce regulacja odnosiła by się do blogów na tyle znanych, by ktoś mógł uznać za słusznym dochodzenie swoich praw w związku z pojawiającymi się tam publikacjami." Chyba. Nie. Lałeś. Regulacja w praktyce byłaby taka, że jak się nie zarejestrujesz to masz tam jakieś nieprzyjemności (nawet, jeśli słabe i rzadkie, to jednak). Więc może następnym razem nim palniesz taką gargantuiczną bzdurę skontaktuj się z własnym deklem. @dorisdale "Rzeco? A nie Kur**co? Idzie ku lepszemu..." No bo to zasługuje co najwyżej na "rzeco". "a tego podobno nie ma" Srsly, ja się nie znam na prawie, ale jak "nie bardzo da się określić czym jest blog" (podobno nie wiedzą nawet Ci, którzy się z blogowania doktoryzowali), to tym bardziej nie będzie go można wyłączyć spod prawa do rejestracji jako "czasopismo" wydawane w internecie. 2010/02/17 23:22:13
@roman polansky
"Vagla zaszczycił mój wpis akapitem, a u niego nie mogę skomentować." Ale jajo - poświęcił też 59 słów i 392 znaków na podkreślenie, że z "rzucaniem epitetami" chodziło mu o "Wyraz pełniący wobec rzeczownika funkcję określającą", co zaznaczył w liście do mnie. Faktycznie, przysłał mi takiego maila, na którego odpisałem - cytuję: Wobec jakiego rzeczownika, may I ask? Byłoby interesujące poznać tajemniczy rzeczownik, wobec którego słowo "korwinista" pełni funkcję określającą w zdaniu "Widzę, że mam do czynienia z korwinistą". Niestety, moje pytanie (zawierające 37 znaków i 6 słów, z czego ostatnie 3, muszę przyznać, to ozdobnik stylistyczny) już chyba nigdy nie uzyska odpowiedzi. Nie nadeszła mailem, w każdym razie. Może chodzi o rzeczownik "z"? @chi-chot "Od razu takie brzydkie słowa jak "cenzura". " Jakie tam brzydkie. "Nie zdziwiłbym się, gdyby Twojego drugiego wpisu w ogóle nie czytał, tylko chlasnął od razu. " Ja też. @dorisdale "O tym, że nie ma możliwości rejestracji w tym projekcie tu:" Czyli na tym samym blogu, ktorego autor wyczytał w mojej blogonotce coś o "obowiązku rejestracji". Ta nadintepretacja to prawdopodobnie przejaw tej samej niezdolności do czytania ze zrozumieniem. 2010/02/17 23:27:42
@tym bardziej nie będzie go można wyłączyć spod prawa do rejestracji jako "czasopismo" wydawane w internecie
No i chyba właśnie o to podniósł krzyk Vagla. Bo zapisy mają być m.in. takie "dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowaniem materiałów prasowych, na rzecz i z upoważnienia redakcji, pozostająca z redakcją w stosunku pracy lub zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej." + "Za prasę nie uważa się przekazów niepodlegających procesom przygotowania redakcyjnego w rozumieniu ust. 2 pkt 8, w szczególności: blogów, korespondencji elektronicznej, serwisów społecznościowych służących do wymiany treści tworzonej przez użytkowników, przekazów prywatnych użytkowników w celu udostępnienia lub wymiany informacji w ramach wspólnoty zainteresowań, stron internetowych prywatnych użytkowników." Czyli, że nie podejmują się żadnego uregulowania blogów i statusu blogera, a nie częściowe regulowanie, jak kto chce. 2010/02/17 23:33:30
@dorisdale
"Czyli, że nie podejmują się żadnego uregulowania blogów i statusu blogera," I bardzo słusznie. "a nie częściowe regulowanie, jak kto chce." Jak kto chce, to rejestruje czasopismo i wyznacza siebie redaktorem naczelnym. Zgadzam się, że projektowi się przyda doszlifowanie precyzji różnych pojęć (na przykład nie podoba mi się użycie czasownika "zatrudniony", wolałbym np. "współpracujący z nią", żeby nie wchodzić w kolizję z kodeksem pracy), ale intencja ustawodawcy jest oczywista i zmierza w słusznym kierunku. Ale, jak to bardzo słusznie zauważył Vagla, projekt to tylko projekt (zajęło mu to zaledwie 30 słow i 213 znaki). Jest czas na doszlifowanie. 2010/02/17 23:34:11
@dorisdale
"Czyli, że nie podejmują się żadnego uregulowania blogów i statusu blogera, a nie częściowe regulowanie, jak kto chce." No ale o co drama: jak ktoś chce blogaska zrobić sobie czasopismem, to przecież nikt mu nie zabroni, pod warunkiem, że spełni ust. 2 pkt 8 (cokolwiek tam jest); amirajt? Z samego faktu posiadania blogaska jeszcze nic się nie dzieje. I o to chodzi, mniej-więcej. 2010/02/17 23:45:59
@eli.wurman
Chyba. Nie. Lałeś. Regulacja w praktyce byłaby taka, że jak się nie zarejestrujesz to masz tam jakieś nieprzyjemności (nawet, jeśli słabe i rzadkie, to jednak). To piszesz nie o takiej regulacji, o której ja dyskutuje z wo. Jednym słowem gaworzysz nie na temat, bo nawet nie przeczytałeś poprzednich wpisów. Akurat w Twoim wypadku mnie to nie dziwi. 2010/02/17 23:49:30
@eli.wurman
Przed "ale" powinien być przecinek - wy strażnicy interpunkcji, ech.... I tu jest właśnie pies pogrzebany, zabroni, nie zabroni, każe, nie każe. Jak popracują nad tą ustawą i rejestracja bloga będzie łatwa i możliwa - to też jestem za takim rozwiązaniem. 2010/02/17 23:49:39
@tow-nikto
"To piszesz nie o takiej regulacji, o której ja dyskutuje z wo" Czekaj, bo piszesz o takiej, gdzie każdy blogasek jest z natury rzeczy prasą a prowadzący dziennikarzem, ale nie stosuje się tej regulacji do blogasków, które są o misiach (znaczy: stosuje się, ale nikt tego tak naprawdę nie sprawdza, amirajt?)? "Akurat w Twoim wypadku mnie to nie dziwi." Ja bym się na Twoim miejscu jednak trochę wstrzymał z taką oceną. 2010/02/17 23:54:57
@dorisdale
"I tu jest właśnie pies pogrzebany, zabroni, nie zabroni, każe, nie każe." Pogrzebany u Twojej starej za majtami. "Jak popracują nad tą ustawą i rejestracja bloga będzie łatwa i możliwa - to też jestem za takim rozwiązaniem." Pisałem to wielokrotnie przy okazji korwinistów od "jak trudno jest założyć firmę, te wszystkie wymagania formalne, ten długi okres rejestracji". Chyba nie chcę, żeby twórcy bzudr-kontentu mieli taką łatwość bycia prasą (wyobraź sobie jak potoczyłaby się ta akcja zatrzymania brata znanej blogerki gdyby ta nagle zaczęła wymachiwać "legitymacją prasową"). 2010/02/17 23:55:28
@townikto
"To piszesz nie o takiej regulacji, o której ja dyskutuje z wo" Z Wysokimi Obcasami czy Wolnym Oprogramowaniem? Bo jeśli o mnie chodzi, to rozumiem to tak jak Eli. @dorisdale "Przed "ale" powinien być przecinek - wy strażnicy interpunkcji, ech.... " Napisałeś "zakładało by", a ja się powstrzymałem przed szyderstwem. Proszę to docenić. "Jak popracują nad tą ustawą i rejestracja bloga będzie łatwa i możliwa" Ja wcale nie jestem za tym, żeby była przesadnie łatwa. Podoba mi się taka idea, że żeby się zarejestrować, trzeba ruszyć pupę i iść do jakiejś instytucji - po prostu jako wstępny odsiew przynajmniej niektórych wannabies. Nie uważam, żeby inflacja podmiotów objętych prawem prasowym była nam do czegoś potrzebna. Ja na przykład swojego bloga rejestrować nie zamierzam, to nie jest "prasa", to nie jest "dziennikarstwo", to rozrywka dziennikarza (#jakiemojezyciejestnudne). 2010/02/18 00:12:33
@wo
Napisałeś - Napisałaś (jestem kobietą) Proszę to docenić. Doceniam, serio! To nie ja jestem #straznicyinterpunkcyjow inflacja podmiotów - a gazetki zakładowe, wampy i detektywy, ktoś ten wątek już gdzieś poruszał. 2010/02/18 00:17:24
@dorisdale
"jestem kobietą" Po pierwsze, po drugie, po trzecie i po czwarte, jesteś anonimowym łosiem - występowanie w Interenecie anonimowo ma mnóstwo zalet ale też i mnóstwo wad. Do tych drugich należy to, że inni będą używać defaultowych $AGE i $GENDER. "inflacja podmiotów - a gazetki zakładowe, wampy i detektywy, ktoś ten wątek już gdzieś poruszał." Gazetki zakładowe, jak sama nazwa wskazuje, raczej nie mają zasięgu globalnego, jaki ma blog. Który jest dostępny w Pernambuco, nawet jeśli nie zagląda na niego pies z kulawą nogą. A dlaczego wampy i detektywy mają nie mieć ISSN i formalnej rejestracji, dalibóg, nie mam pojęcia. 2010/02/18 00:17:58
@eli.wurman
"Ja bym się na Twoim miejscu jednak trochę wstrzymał z taką oceną." Po raz drugi, być może trzeci, wymieniam z Tobą posty na tym blogu. Jak do tej pory w każdym przypadku dyskusja grzęzła w zgranej formie (ala skontaktuj się z własnym deklem.) do której dokładasz tezy żadną miarą nie dające się wysnuć z moich wypowiedzi (vide Regulacja w praktyce byłaby taka, że jak się nie zarejestrujesz to masz tam jakieś nieprzyjemności , gdzie kilka postów wcześniej pisałem, że rozwiązanie wprowadzające obowiązek rejestracji po stronie blogera mi bynajmniej nie odpowiada). @townikto "To piszesz nie o takiej regulacji, o której ja dyskutuje z wo" Z Wysokimi Obcasami czy Wolnym Oprogramowaniem? Bo jeśli o mnie chodzi, to rozumiem to tak jak Eli. W tym miejscu odpowiadałem, na stwierdzenie: Regulacja w praktyce byłaby taka, że jak się nie zarejestrujesz to masz tam jakieś nieprzyjemności (nawet, jeśli słabe i rzadkie, to jednak). Bynajmniej nie jest to element regulacji, o której od dłuższego czasu piszę. 2010/02/18 00:20:44
@townikto
"Bynajmniej nie jest to element regulacji, o której od dłuższego czasu piszę." Myślałem, że wszyscy rozmawiamy o propozycji rządowej, która się nie podoba linuksiarzom - ewentualne alternatywne utopie traktując jako wątki poboczne. 2010/02/18 00:24:10
Jestem anonimową łosicą i jeśli mi się nie wierzy na słowo anonimowej łosicy to postuluje zmianę defaultowego gender na "napisałoś". Ale to off topic.
2010/02/18 00:26:09
@dorisdale
"Przed "ale" powinien być przecinek" Tam? Nie bardzo, w zasadzie chodziło mi o i powinienem napisać "noale" (zwróć uwagę na niedbałe "noale" w odróżnieniu od "no, ale"). @tow-nikto "Jak do tej pory w każdym przypadku dyskusja grzęzła w zgranej formie" Okay, ale wciąż się zastanawiam, czy jednak jest w tym więcej mojej winy czy Twojej? (not really) "do której dokładasz tezy żadną miarą nie dające się wysnuć z moich wypowiedzi" Bo to zupełnie bezpośrednio wynika z natury czegoś takiego jak przepis; wiesz: norma i sankcja. 2010/02/18 00:29:11
@dorisdale
"Jestem anonimową łosicą" Z turystyki po Polsce najbardziej cenię sobie Biebrzański Park Narodowy i na podstawie rozmów z przewodnikami, oraz prowadzonej z bliska obserwacji niejakiej Matyldy, zaręczam, że właściwym rzeczownikiem jest jednak "klępa". But then again, nie wiem czy chcesz iść w tym kierunku :-) "postuluje zmianę defaultowego gender na "napisałoś"" Jeśli w ogóle, to "napisałuś", bo tak jest przynajmniej cool, ale prościej byłoby wymyślić sobie bardziej jednoznaczną ksywkę. Ta "doris" ginie przygnieciona dalszym ciagiem, żeby chociaż oddzialała to kropka albo dywiz... 2010/02/18 00:33:02
@Myślałem, że wszyscy rozmawiamy o propozycji rządowej, która się nie podoba linuksiarzom - ewentualne alternatywne utopie traktując jako wątki poboczne.
A ja myślę, że w tej dyskusji odwrotnie niż w piosence Elektrycznych gitar: ".. wszyscy nie zgadzamy się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest" @wo Mi się ta klępa podoba. I ten uśmieszek. Kobiety to jednak łagodzą obyczaje. 2010/02/18 00:45:43
@wo
Myślałem, że wszyscy rozmawiamy o propozycji rządowej, która się nie podoba linuksiarzom - ewentualne alternatywne utopie traktując jako wątki poboczne. Przekonanie, że inne warianty to "alternatywne utopie" może się okazać przedwczesne. Raz, że uprzedni projekt, tego samego ministerstwa, pozostawiał sprawę (podlegania blogów pod prawo prasowe) do utarcia w orzecznictwie. Dwa, że usunięcie z obecnego projektu wyrazu "blogi" w definicji negatywnej sprowadza go do części wariantu (c) o którym pisałem wcześniej. Czy tego typu zmiany mogą być wprowadzone w pracach sejmowych albo kolejnych wersjach projektu? Nie sposób tego przewidzieć. Za jakiś czas zobaczymy co z tego wyniknie. @eli.wurman Bo to zupełnie bezpośrednio wynika z natury czegoś takiego jak przepis; wiesz: norma i sankcja. Czy możesz wskazać tą normę, która istnieje w wariancie (c) o którym pisałem wcześniej, a która tworzy obowiązek rejestracji blogów? 2010/02/18 01:03:41
1. Określenie "korwinista" JEST epitetem. Dokładniej epitetem podmiotowym. Proponuję sprawdzać takie rzeczy np. w Słowniku terminów literackich. Albo przynajmniej w sieci, LMGTFY.
2. Nie każdy dziennikarz musi być związany z prasą, prasa to nie tylko dzienniki i czasopisma. Polecam np. stronę RSF/RWB, ich hasło to Pour de liberte de la presse. Jakoś nie zajmują się tylko mediami drukowanymi czy telewizją. Dokładnie tak samo do tej kwestii podchodzą organizacje takiej jak CJP czy Freedom House. 3. Wolność słowa jest prawem nie tylko dziennikarzy, ale wszystkich obywateli, co gwarantuje m.in. PDPC. W celu ułatwienia trudnego zadania odszukania źródła podaję link do artykułu 19, który brzmi: Everyone has the right to freedom of opinion and expression; this right includes freedom to hold opinions without interference and to seek, receive and impart information and ideas through any media and regardless of frontiers. Wytłuszczenie moje, dla ułatwienia odnalezienia adekwatnego fragmentu... A użalanie się, że ktoś wyciął komentarz, jest... no tu mam problem, nie jestem pewien czy jest to już śmieszne, czy tylko żałosne. Ale rozumiem, że w całej tej dyskusji chodziło tylko o zapoczątkowanie flejma i przy okazji podbicie sobie Page Ranku. No coż, jak się ma kiepski content, a chce się błysnąć, trzeba uciekać się do tego typu metod. Tylko na przyszłość radzę być ostrożniejszym, na vagla.pl da się oczywiście zacząć mega-flejma (jak w każdym serwisie), ale trzeba do tego nieco więcej finezji i kreatywności - ta próba była tak prymitywna, że mnie osobiście aż zęby zabolały. I tak gratuluję, że w ogóle Vagla podchwycił choć trochę temat - ja na jego miejscu po prostu bym wyciął komentarze i zignorował ujadanie "ocenzurowanego". Ale oczywiście decyzja o tym co dopuszczać do swojego serwisu należy jedynie do jego autora ;) 2010/02/18 01:06:32
@wo
Moze ty na jakis czas przestan referowac moje poglady, bo strasznie duzo czasu mi idzie na ich prostowanie. Zacznijmy od: "To jak z prawem patentowym, każde jest dla Lipszyca złe". Prawo patentowe uwazam za pozyteczny, sensowny i calkiem dobrze dzialajacy kawalek regulacji. Za idiotyczne uwazam wylacznie amerykanskie pomysly na patentowanie oprogramowania, ktore jak wiesz w EU sie nie przyjely. No wiec albo znajdziesz i podlinkujesz zrodlo, ktore wskaze ze jednak ty lepiej znasz moje poglady niz ja sam, albo uroczyscie odszczekasz. Wszystko mi jedno, czy w trybie sprostowania (art. 31 prawa prasowego) czy tez nie. 2010/02/18 01:47:21
@tow-nikto
"Czy możesz wskazać tą normę, która istnieje w wariancie (c) o którym pisałem wcześniej, a która tworzy obowiązek rejestracji blogów?" Ach so, masz na myśli ten dokładnie fragment: "stworzyć mechanizm zastępujący rejestrację i i uregulować wszystkie blogi, z wyjątkiem niektórych odpowiednie wąsko określonych ich kategorii, w prawie prasowym" TO NIE BĘDZIE REJESTRACJA JEŚLI MECHANIZM NIE ZOSTANIE NAZWANY REJESTRACJĄ; jak wejdę pod stół i przykryję się kocem to cały świat znika. Also: co chcesz regulować na blogaskach, których nie dotyczy prawo prasowe? Znaczy będziesz precyzyjnie wyznaczał od którego momentu np. serwis internetowy drużyny CS-a staje się blogiem, a do którego momentu jest jeszcze forum? Będziesz wyliczał w jakiejś ustawie "o blogach" objawy bloga i blogera? I jak się to różni od tego, co jest proponowane w nowelizacji? 2010/02/18 02:21:59
@eli.wurman
"stworzyć mechanizm zastępujący rejestrację i i uregulować wszystkie blogi, z wyjątkiem niektórych odpowiednie wąsko określonych ich kategorii, w prawie prasowym" TO NIE BĘDZIE REJESTRACJA JEŚLI MECHANIZM NIE ZOSTANIE NAZWANY REJESTRACJĄ; jak wejdę pod stół i przykryję się kocem to cały świat znika. Call it susan if you want. Sprawa sprowadza się do tego, by platforma blogowa udostępniała możliwość nadesłania delikwentowi sprostowania, zaś powód miał możliwość ustalenia w ramach pozwu jego ip i na tej podstawie danych u isp. Na delikwencie nie ciąży w takim układzie obowiązek udania się z faktem otwarcia bloga do jakiejkolwiek instytucji. Zarazem można go z mocy prawa objąć stosownymi regulacjami. Also: co chcesz regulować na blogaskach, których nie dotyczy prawo prasowe? Znaczy będziesz precyzyjnie wyznaczał od którego momentu np. serwis internetowy drużyny CS-a staje się blogiem, a do którego momentu jest jeszcze forum? Będziesz wyliczał w jakiejś ustawie "o blogach" objawy bloga i blogera? Wszystko to już wyjaśniałem w poprzednich postach. Co do zasady każdy blog w takim układzie podpadałby pod prawo prasowe, chyba że mieściłby się w którejś z kilku kategorii blogów wyłączonych spod ustawy (tj. takich których nie ma sensu regulować - przykłady podawał wo). Konkretne oceny, jak zawsze w takich wypadkach, czynił by już sąd w ramach rozpatrywania powództwa. I jak się to różni od tego, co jest proponowane w nowelizacji? W proponowanej noweli blog co do zasady nie podpada pod prawo prasowe, chyba że właściciel "przerobi" go na czasopismo i zarejestruje. 2010/02/18 02:44:39
@tow-nikto
"Sprawa sprowadza się do tego, by platforma blogowa udostępniała możliwość nadesłania delikwentowi sprostowania, zaś powód miał możliwość ustalenia w ramach pozwu jego ip i na tej podstawie danych u isp." I jak, na litośćboskom, chcesz uzyskać rozwiązanie "platforma blogowa udostępnia możliwość nadesłania sprostowania"? Serio, już widzę jak Agora do bloxa zatrudnia sztab ludzi tylko po to, żebyśmy się wzajemnie prostowali. Also: powód ma już takie prawa w ramach, skup się, powództwa. Wiesz, że nie ma co dublować przepisów prawnych? Wszystko o czym piszesz jest już dostępne (poza, oczywiście "platformą zdolną do przekazywania sprostowań"). Oraz: a co będzie, jeśli zacznie prowadzić statyczną stronę internetową, która nie zostanie zarejestrowana jako blog, bo nie będzie prowadzona na platformie blogowej, ale faktycznie zacznie spełniać funkcje bloga? "Na delikwencie nie ciąży w takim układzie obowiązek udania się z faktem otwarcia bloga do jakiejkolwiek instytucji." Oczywiście, bo "rejestracja urzędowa" przenosi się w moment "rejestracji blogaska". Co jest tak absurdalne, że aż mi się nie chce tłumaczyć. "wszystko to już wyjaśniałem w poprzednich postach." Pozwolę sobie wykazać tutaj ostrożny pesymizm. "Co do zasady każdy blog w takim układzie podpadałby pod prawo prasowe, chyba że mieściłby się w którejś z kilku kategorii blogów wyłączonych spod ustawy" A więc tworzysz już przynajmniej dwie, odrębne regulacje: jakąś ustawę o blogach i paragraf w ustawie o prawie prasowym. Bardzo to rozsądne. "W proponowanej noweli blog co do zasady nie podpada pod prawo prasowe, chyba że właściciel "przerobi" go na czasopismo i zarejestruje." I komu to, do kurwy nędzy, przeszkadza? 2010/02/18 02:45:12
"Wobec jakiego rzeczownika, may I ask?"
może człowiek korwinista, coś jak crap man, kiedy mamy ban na przymiotniki? 2010/02/18 03:04:04
In contemporary usage, epithet is sometimes used to refer to an abusive or defamatory phrase, such as a racial epithet. (z ciotki en.wiki)
2010/02/18 03:42:02
@martin.slenderlink
Zacząłbym od rozróżnienia między częściami mowy, częściami zdania a środkami stylistycznymi. Wbrew potocznej wiedzy różnice są zasadnicze. Może uściślę fakty: epitet to środek stylistyczny, jako taki zawsze zależy od kontekstu. Jest to wyraz określający pewien podmiot - niekoniecznie rzeczownik. Epitet może określać też zaimek czy inną część mowy - np. Ty nieuku! Ty drugi (kolejny) nieuku! Ludzie, jak już istnieją takie wynalazki cywilizacji jak internet, czy też przestarzałe instytucje typu biblioteki, skorzystajcie z nich czasem, zamiast pleść bez sensu. Sprawdzenie faktów trwa krócej niż napisanie posta, a korzyść w wielu przypadkach jest nieporównywalnie wielka. 2010/02/18 04:10:17
@sieciobywatel
"Ludzie, jak już istnieją takie wynalazki cywilizacji jak internet, czy też przestarzałe instytucje typu biblioteki, skorzystajcie z nich czasem, zamiast pleść bez sensu" Od plecenia bez sensu (patrz całe marudzenie tow-nikto) gorsze jest bzdurzenie nie na temat. Czyli to, co radośnie uprawiasz w swoich obu komciach myląc lulzy z dramą, dziwnym nie jest. Niby miałem olać, ale widzę, że bardzo się prosisz, żeby Ci wskazać gdzie jest miejsce Twojego krótkopyrtkiego korwinizmu (epitetem będzie tu krótkopyrtki, amirajt?). "Wolność słowa jest prawem nie tylko dziennikarzy, ale wszystkich obywateli, co gwarantuje m.in. PDPC" Już się tak nie rozpędzaj, wystarczy art. 54 Konstytucji. Nie wiem tylko jak "omigod, blogasek z samego faktu bycia blogaskiem nie staje się jeszcze prasą" godzi w jakkolwiek rozumianą "wolność słowa". "A użalanie się, że ktoś wyciął komentarz, jest..." Jako typowy korwinista nie rozumiesz, że to jest "zomg, wyciął komcia, haha" a nie "oh, wyciął komcia, cenzura, cenzura!". "Ale rozumiem, że w całej tej dyskusji chodziło tylko o zapoczątkowanie flejma i przy okazji podbicie sobie Page Ranku." Czy powoływanie się na Page Rank to coś jak porównywanie długości penisów? 2010/02/18 07:36:52
@rekrutacja
"Prawo patentowe uwazam za pozyteczny, sensowny i calkiem dobrze dzialajacy kawalek regulacji." Cieszy mnie ta deklaracja. W kręgach Twoich kolegów popularne jest rozumowanie "patent to czasowy monopol a każdy monopol jest iiiiwil, zatem patent to czasowe iiiiiwil". Zważywszy, że u Was strasznie popularna jest publicystyka w stylu "Jak słusznie powiedział $INNYLINUKSIARZ, $KOPYPASTA", łatwo pomylić poglądy Richarda M. Stallmana z poglądami Erika S. Raymonda. Zatem cieszę się, że Ty akurat na tle tego środowiska wyróżniasz się akceptowaniem patentów. Choć to monopol. Czasowy. PS. Znowu wykasowałem duplikat. @townikto "sprowadza go do części wariantu (c) o którym pisałem wcześniej." Nieprawda. @sieciobywatel " Dokładniej epitetem podmiotowym" Nie jest. Proponuję sprawdzać takie rzeczy np. w Słowniku terminów literackich. Albo przynajmniej w sieci, LMGTFY. "Wolność słowa jest prawem nie tylko dziennikarzy, ale wszystkich obywateli, co gwarantuje m.in. PDPC." PROJEKT RZĄDOWY CHCE ODEBRAĆ WOLNOŚĆ SŁOWA BLOGEROM!!!!1111!!one!111! "A użalanie się, że ktoś wyciął komentarz, jest... no tu mam problem, nie jestem pewien czy jest to już śmieszne, czy tylko żałosne" Urojony problem - skoro tam go wycięto, to skomentowałem tutaj. Nie chciałem zostawić bredni bez komentarza choćby dlatego, że ludzie tacy jak Ty dają się nabrać do tego stopnia, że odbierają rządową propozycję jako ODEBRANIE BLOGEROM WOLNOŚCI SŁOWA!1!1!11!11111one11!one. Ja w odrożnieniu od Ciebie nie mam dylematu, czy takie powoływanie się na wolność słowa (jeszcze po vaglowemu z rozwlekłym cytowaniem Praw Człowieka i OBYWATELA!!!!1!) w tym kontekście jest śmieszne czy żałosne. Jest jednym i drugim. "Jest to wyraz określający pewien podmiot - niekoniecznie rzeczownik. " Być może "niekoniecznie"; ale w serwisie vagla.pl przeczytałem, że tym razem chodziło o rzeczownik. Może przybliżysz mi myśl swojego mistrza i wyjaśnisz jaki konkretnie? Nie chciał mi odpowiedzieć... 2010/02/18 08:31:09
@sieciobywatel
" Jest to wyraz określający pewien podmiot - niekoniecznie rzeczownik." To irrelewantne dla tego konkretnie przypadku. Twój idol, Vigilant Android For Coś Tam Śmoś Tam, explicite a nawet expressis verbis napisał, że chodzi o rzeczownik. Napisał to w prywatnym mailu na mój adres a potem powtórzył na swoim blogu. Trochę więc już teraz za późno na linię obrony typu "przecież nie chodziło o rzeczownik". Nie mówiąc już o tym, że przy tak rozszerzonym znaaczeniu każda blogonotka Vagli i każdy komentarz na jego blogu jest pełny epitetów, no bo oczywiście wszystko tam krąży wokół opisywania jakichś podmiotów. Choćby projektów ustaw. "Sprawdzenie faktów trwa krócej niż napisanie posta," To kiedy zamierzasz zacząć sprawdzać? @townikto "W proponowanej noweli blog co do zasady nie podpada pod prawo prasowe, chyba że właściciel "przerobi" go na czasopismo i zarejestruje. " Czyli że jest to sytuacja, którą opisałeś jako wariant (b). I która wszystkim poza Tobą zdaje się odpowiadać. 2010/02/18 10:18:20
Podaj zrodla, albo STFU. Nie da sie ukryc, ze patent to czasowy monopol. Ale kto konkretnie przeprowadzil takie rozumowanie? I czy na pewno byl moim kolegą? Nawet Mises i jego uczniowie, a tu już sięgam po naprawdę skrajne ekstrema, nie pisali, że wszystkie monopole są złe. I trzeba mnóstwo fantazji by uznać, że to są moi ideowi koledzy. Caly czas piszesz o tym, co ci sie wydaje, a nie o tym, co jest. Zacznij robic porzadny rizercz, bo normalnie jestes gorszy od Ziemkiewicza. Dasz jakiegos linka do zrodel, czy nadal bedziesz pisal co ci wena podyktuje? 2010/02/18 10:26:48
@rekrutacja
"Podaj zrodla, albo STFU. " Źródła czego, mojego błednego przekonania? Wieloletnia lektura wypowiedzi linuksiarzy. Źródła potwierdzające, że moje błędne przekonanie nie jest błędne? Ale przecież jest błędne? " Caly czas piszesz o tym, co ci sie wydaje, a nie o tym, co jest." Jeśli Tobie się wydaje, że Ty piszesz o tym co jest, a nie o tym, co Ci się wydaje, że jest, to tylko Ci się wydaje, że tak jest. Każdy pisze o tym, co mu się wydaje. A najgorsi są ci, którym się wydaje, że ich to nie dotyczy i oni piszą o Tym Co Jest, bo im to ujawniła we śnie Maryja Zawsze Dziewica albo nawet sam hackerissimus Stallman. "Zacznij robic porzadny rizercz, bo normalnie jestes gorszy od Ziemkiewicza. " Lepszy/gorszy, to kwestia subiektywnej oceny. Nie ulega wątpliwości, że dla wielu ludzi zawsze będę gorszy od Ziemkiewicza czy też Korwina-Mikke. Dla wielu ludzi z kolei zawsze będzie odwrotnie. Itd. " Dasz jakiegos linka do zrodel" Chętnie, ale doprecyzuj jakich. Jeśli chodzi Ci o linuksiarzy tak ogólnie przekonanych, że wszystkie patenty są iiiiiiwil, no to choćby tu masz egzemplarz: www.wykop.pl/link/281956/swiat-w-ktorym-wszystkie-kopie-sa-legalne-swiat-post-nielegalnej-kopii 2010/02/18 10:45:24
@wo
"Choć to monopol. Czasowy." Niestety w teorii, zwłaszcza w odniesieniu do leków. 2010/02/18 10:50:44
@wyrons
"Niestety w teorii, zwłaszcza w odniesieniu do leków." Każdy monopol jest "w teorii". W odniesieniu do leków czy luksusowych produktów markowych możesz mieć przemyt "Cheap V***gra! i "fake R***lex!" (ciekawe, czy engine bloksa to przepuści), do monopolu spirytusowego masz bimber, do monopoli Microsoftu masz Windows Stadion Edition (cholerne Euro 2012 zabiło kolejnego fajnego mema). Trudno sobie wyobrazić monopol totalny, nawet w kraju totalitarnym. 2010/02/18 10:57:42
@wo
Źle się wyraziłem. Nie monopol jest teoretyczny, a jego ograniczenie czasowe. Duży koncern farmaceutyczny może doprowadzić do objęcia ochroną patentową leku przez okres dłuższy niż obecne ca 20 lat (w UE góra 25, w praktyce funkcjonowania leku na rynku jakieś 15) - po prostu jedno rozwiązanie rozbija na gazyliard, każde patentuje, a producent leków generycznych może po prostu nie chcieć podejmować ryzyka (i kosztów) walki z takim molochem. Dziwnie mi się o tym pisze, bo żyję teraz tylko dlatego, że ktoś zrobił R&D nad lekiem, który mógł potem opatentować, ale zdaje się, że nie o take patente my walczyli. 2010/02/18 11:17:30
@wyrons
"ale zdaje się, że nie o take patente my walczyli." Jak najbardziej otake, przecież właśnie dlatego tylko Big Pharma dostała od ustawodawców opcjonalną możliwość wydłużania nawet ponad te 20 lat. Google pod "Supplementary protection certificate". Wprowadzenie leku to proces cholernie, cholernie, cholernie, cholernie kosztowny i ustawodawcy to na ogół rozumieją. Że teoretycznie może być taka sytuacja, że generykowi sie nie będzie opłacało coś tam bo śmoś tam, oczywiście teoretycznie może być wszystko, ale to dotyczy dowolnego przepisu prawnego. Teoretycznie osoba cierpiąca na paranoję pieniaczą może Ci bardzo poważnie unieprzyjemnić życie nękaniem pozwami, to jeszcze nie jest argument przeciwko kodeksowi cywilnemu, najwyżej za udoskonalaniem i uszczelnianiem. 2010/02/18 11:42:14
@wo
Nie musisz mi tłumaczyć, co to jest SPC, zresztą niewprost ale wspomniałem o nim w swoim komentarzu, pisząc o 25 latach ochrony w UE (a w praktyce ca 15, bo tyle produkt chroniony jest dostępny na rynku, wcześniej trwają testy). SPC zostało wprowadzone zresztą właśnie po to, żeby zabezpieczyć przed negatywnymi skutkami czekania na decyzję o dopuszczeniu do obrotu. No i ono też jest ograniczone czasowo, dłuśz. Mnie chodzi nie o to, że czas wynosi 15, 20 czy 25 lat, ale o to, że stosując "wiązki patentów" i mając kupę kasy możesz zabezpieczyć się przed wejściem na rynek generyka przez dłuższy okres. Nie wiem, jak to działa ekonomicznie (w sensie, czy okres ochrony jest w tej chwili faktycznie wystarczający), ale śmierdzi mi to próbą obejścia czasowości ochrony. Google pod "evergreening". 2010/02/18 12:44:02
@WO & eli.wurman
Blog/serwis internetowy może być prasą. Nawet jeżeli jest prowadzony przez jedną osobę i niezarejestrowany. Osoba prowadząca taki serwis może być dziennikarzem i ograniczanie jej praw (np. ochrona źródeł) przez proponowany projekt, jest ograniczeniem praw pewnej części dziennikarzy. Oczywiście ktoś może mieć inne podejście, ale ja osobiście wolę przyjąć wykładnię takich organizacji jak RSF czy CJP (linki były podane). @eli & page rank Coś w tym jest... @WO To irrelewantne dla tego konkretnie przypadku. Twój idol, Vigilant Android For Coś Tam Śmoś Tam, explicite a nawet expressis verbis napisał, że chodzi o rzeczownik. Napisał to w prywatnym mailu na mój adres a potem powtórzył na swoim blogu. Trochę więc już teraz za późno na linię obrony typu "przecież nie chodziło o rzeczownik". Dlatego lepiej cytować jak się do czegoś odnosi, nie jestem wyrocznią, żeby znać treść prywatnych mejli... W każdym razie, ja tylko sprostowałem ewidentne bzdury, które się na ten temat pojawiły, głównie w komentarzach. Nie mówiąc już o tym, że przy tak rozszerzonym znaaczeniu każda blogonotka Vagli i każdy komentarz na jego blogu jest pełny epitetów Owszem, epitety w znaczeniu ścisłym są powszechne. I co z tego wynika? Nie jest. Proponuję sprawdzać takie rzeczy np. w Słowniku terminów literackich. Albo przynajmniej w sieci, LMGTFY. To poproszę ten link. Czy mam może wytłumaczyć najpierw znaczenie LMGTF? Dobrze przynajmniej, że żaden z nas nie aspiruje do bycia dżentelmenem, bo zaczyna się dość komiczny spór o fakty... 2010/02/18 12:54:06
@obywatel
"Blog/serwis internetowy może być prasą." A ktoś twierdzi inaczej? "W każdym razie, ja tylko sprostowałem ewidentne bzdury, które się na ten temat pojawiły, głównie w komentarzach. " A ja sprostowałem ewidentną bzdurę, która się pojawiła na Vagla.pl i w prywatnym mailu. "Owszem, epitety w znaczeniu ścisłym są powszechne. I co z tego wynika? " Ja wyciągam z tego taki wniosek, że Vagla chlapnął o tym "rzucaniu epitetami" cokolwiek od czapy, a potem usiłuje to uzasadnić tajemniczym rzeczownikiem. "To poproszę ten link" Twój własny wystarczy. @wyrons "Mnie chodzi nie o to, że czas wynosi 15, 20 czy 25 lat, ale o to, że stosując "wiązki patentów" i mając kupę kasy możesz zabezpieczyć się przed wejściem na rynek generyka przez dłuższy okres. " Rozumiem. Nie chcę tu występować jako rzecznik prasowy Big Pharma (aj min, tak właściwie to chcę, ale nie jako wolontariusz), ale ogólnie nie jest tak, że zawsze chciałbym popierać generycznych tylko dlatego, że to morowe chłopaki. Oni też chcą zarobić, w dodatku na cudzym wynalazku. Więc masz rację, można przeciągać, ale to nie jest tak, że zawsze i wszystko się utrzyma w sądzie. 2010/02/18 13:23:33
@WO
Oczywiście, że vagla chlapnął, ale odpowiedź była na jeszcze gorszym poziomie. Ja po prostu nie rozumiem, po co w ogóle się tłumaczył z wycięcia nic nie wnoszącego oprócz wycieczek osobistych komentarza... No i jeżeli się prostuje coś, co pojawiło się w prywatnym mejlu, to warto choć kawałek zacytować. Żeby się nie ośmieszać. Czyli jaki jest cel ograniczania praw części dziennikarzy? Bo obowiązki mają jak inni, nie ma problemu ze zidentyfikowaniem kto prowadzi bloga (sąd i organy ścigania mają takie możliwości) czy pociągnięciem tej osoby do odpowiedzialności za jej własne słowa. Jaki jest sens ograniczania praw dziennikarzy internetowych, oprócz ochrony partykularnych interesów tradycyjnych mediów? "To poproszę ten link" Twój własny wystarczy. "Epitet podmiotowy (uczuciowy) jest to określenie, które wyraża emocjonalny stosunek autora do przedmiotu, np. złowróżbny znak, zniewalająca uroda." Owszem, uwzględniając kontekst (który przy analizie tekstu uwzględnić trzeba), "korwinista" jest określeniem wyrażające emocjonalny stosunek. Tak jak zwykle nacechowane wartościująco są określenia typu lewak, wykształciuch, windowsiarz czy linuksiarz. 2010/02/18 13:31:21
@eli.wurman
I jak, na litośćboskom, chcesz uzyskać rozwiązanie "platforma blogowa udostępnia możliwość nadesłania sprostowania"? Serio, już widzę jak Agora do bloxa zatrudnia sztab ludzi tylko po to, żebyśmy się wzajemnie prostowali. Podobnie, jak w cywilizowanym świecie isp wysyła swoim klientom DMCA notice, które dostał. Te noty są dziś generowane przez boty. A mimo to serwisy, aby zmieścić się w safe harbour, solidnie notki forwardują klientom. Also: powód ma już takie prawa w ramach, skup się, powództwa. Ale możliwości wyegzekwowania i związany z tym wysiłek już z zupełnie innej ligi. Wiesz, że nie ma co dublować przepisów prawnych? Wszystko o czym piszesz jest już dostępne (poza, oczywiście "platformą zdolną do przekazywania sprostowań"). Kilka postów wcześniej plopli pozwolił sobie wyjaśnić różnice między obowiązkami przeciętnego ziomka a obowiązkami nakładanymi na czasopismo przez prawo prasowe. Oraz: a co będzie, jeśli zacznie prowadzić statyczną stronę internetową, która nie zostanie zarejestrowana jako blog, bo nie będzie prowadzona na platformie blogowej, ale faktycznie zacznie spełniać funkcje bloga? Jeśli będziesz miał wpis w RIPE to dostaniesz sprostowanie bezpośrednio pod wskazany adres. W przeciwnym wypadku dostanie je twój isp i prześle tobie. Tutaj nie ma nic co nie zostałoby już przećwiczone w ramach DMCA. 2010/02/18 13:32:19
@sieciobywatel
"Ja po prostu nie rozumiem, po co w ogóle się tłumaczył z wycięcia nic nie wnoszącego oprócz wycieczek osobistych komentarza... " Wyjaśnienie jest bardzo proste: on akurat wnosił bardzo dużo poza wycieczkami osobistymi. Dlatego właśnie Vagla potrzebował alibi dla wycięcia sporej merytorycznej riposty, a to alibi wymyślał w pewnym pośpiechu, stąd najpierw "epitet!", potem "rzeczownik!" itd. "Czyli jaki jest cel ograniczania praw części dziennikarzy?" Czyli jaki jest cel nazywania 13-letniej dziewczynki prowadzącej bloga o kucykach "dziennikarzem"? Czy mógłbyś unikać pytań z uwikłaną tezą? ""Epitet podmiotowy (uczuciowy) jest to określenie, które wyraża emocjonalny stosunek autora do przedmiotu, np. złowróżbny znak, zniewalająca uroda."" Robisz typowy błąd mylenia opisu z definicją - tak jakbyś przeczytał w wikipedii, że skoro pierdylec pospolity jest "ssakiem występującym w Australii", to człowiek jest pierdylcem pospolitym, bo jest ssakiem i czasem występuje w Australii. Owszem, jedną z ról epitetu jest wyrażenie emocjonalnego stosunku, ale nadal epitetem jest "złowróżbny" (bo określa "znak"). "Korwinista" nawet jeśli wyraża jakiś stosunek, epitetem nie jest. 2010/02/18 13:40:30
@eli.wurman
Oczywiście, bo "rejestracja urzędowa" przenosi się w moment "rejestracji blogaska". Co jest tak absurdalne, że aż mi się nie chce tłumaczyć. To w praktyce jest podstawowa różnica. Jeśli nałożysz obowiązek rejestracji bloga w sądzie rejonowym to będzie to martwy absurd prawny (a czasem jakiś pechowiec zapłaci grzywnę za brak rejestracji). Jeśli zrezygnujesz z jakiejkolwiek urzędowej rejestracji i skorzystasz z danych, które już dziś mają portale i/lub isp to masz funkcjonalny system, który zasadniczo nie zależy od aktywności po stronie właściciela bloga. A więc tworzysz już przynajmniej dwie, odrębne regulacje: jakąś ustawę o blogach i paragraf w ustawie o prawie prasowym. Bardzo to rozsądne. Konkretnie, to wykasowałbym słowo blogi z definicji negatywnej prasy, w obecnym projekcie. To zupełnie wystarcza w zakresie regulacji objętych prawem prasowym (rejestracja urzędowa czasopism elektronicznych jest tam już teraz opcjonalna). I komu to, do kurwy nędzy, przeszkadza? Ewentualnemu powodowi. 2010/02/18 13:55:38
@WO
Wyjaśnienie jest bardzo proste: on akurat wnosił bardzo dużo poza wycieczkami osobistymi. Dlatego właśnie Vagla potrzebował alibi dla wycięcia sporej merytorycznej riposty, a to alibi wymyślał w pewnym pośpiechu, stąd najpierw "epitet!", potem "rzeczownik!" itd. Nie wiem, a musze zdać się na domysły ewentualnie ślepą wiarę w twoje słowa, bo ani mejl ani komentarz nie został przytoczony w tekście. To właśnie problem, jeżeli snuje się dywagacje nie zakotwiczone w tekście źródłowym (link, cytat). Czyli jaki jest cel nazywania 13-letniej dziewczynki prowadzącej bloga o kucykach "dziennikarzem"? Jeżeli regularnie prowadzi tego bloga, to ona jest dzienikarzem. I nie ma powodów pozbawiania jej prawa np. do ochrony źródeł. Nawet jeżeli raczej nigdy z tego prawa nie będzie musiała korzystać. Ja swoją przygodę z dziennikarstwem miałem w wieku lat 16, kiedy podczas wakacji pisywałem do działu lokalnego jednego z ogólnopolskich dzienników. Mimo że była to praca full-time, nie byłem związany stosunkiem pracy, bo dostawałem tylko wierszówki. Według nowego projektu nie byłem dzienikarzem, mimo że takim się czułem, miałem nawet "legitymację". Za to dziennikarzami staną się operatorzy dtp czy graficy. Przestaną zarazem nimi być wszyscy freelancerzy. Taki śp. Kapuściński mógłby się nie załapać... Każda próba sztywnego podziału kto jest dziennikarzem, a kto nie, jest absurdalna i owszem, jest ograniczaniem wolności słowa. 2010/02/18 13:56:29
@townikto
"a obowiązkami nakładanymi na czasopismo przez prawo prasowe. " Ale dlatego właśnie absurdem jest nakładanie ich na wszystkie blogi. 2010/02/18 14:07:52
@obywatel
"Nie wiem" Więc nie zmyślaj. "ani mejl ani komentarz nie został przytoczony w tekście." Powyższa notka to właśnie ów komentarz plus dygresja na temat akapitu i korwinizmu. I teraz: naprawdę chcesz powiedzieć, że tu nie ma odniesienia do meritum? Że w ogóle nie mam nic merytorycznego do powiedzenia na temat projektu ustawy? Mam nadzieję, że odróżniasz "merytoryczną tezę, z którą się nie zgadzasz" od "tezy niemerytorycznej". "I nie ma powodów pozbawiania jej prawa np. do ochrony źródeł. " Jest taki, że ona tej ochrony do niczego nie potrzebuje, za to wynikające z prawa prasowego obowiązki będą dla niej utrapieniem, nie mówiąc już o problemie z pełnioletnością redaktora naczelnego. "Ja swoją przygodę z dziennikarstwem" A Zenon Benon miał przygodę z hydrauliką. Gościu, dziennikarstwo to jest zawód, a nie "przygoda". "Według nowego projektu nie byłem dzienikarzem," Według mnie też nie byłeś, podobnie jak przepchanie kilku rur nie zrobiło z Ciebie jeszcze hydraulika. "Taki śp. Kapuściński mógłby się nie załapać... " Bzdura. Taki śp. Kapuściński był związany z różnymi redakcjami: PAP, Kultura, Sztandar Młodych, Polityka. Potem z wydawnictwami książkowymi. "Przestaną zarazem nimi być wszyscy freelancerzy." Nie wszyscy, tylko tacy, którzy nie są nijak zarejestrowani - nie chciało im się zarejestrować nawet własnego jednoosobowego czasopisma. "Każda próba sztywnego podziału kto jest dziennikarzem, a kto nie, jest absurdalna i owszem, jest ograniczaniem wolności słowa." Nie jest. Wolność słowa nie ma nic wspólnego z dzieleniem, kto jest dziennikarzem a kto nie jest. Uważasz, że wolność słowa przysługuje tylko dziennikarzom? A może tylko niedziennikarzom? Co w ogóle ma ten podział do "wolności słowa"? 2010/02/18 14:31:55
@WO
Kapuściński: Wydawnictwa książkowe, to nie gazety i czasopisma. Z tego co wiem, to w ostatnich latach Kapuściński nie był związany etatem z żadną gazetą lub czasopismem, stąd moje przypuszczenie, że MOGŁBY mieć kłopoty. A co z fotoreporterami, którzy zawodowo zajmują się robieniem zdjęć, które następnie wstawiają do różnych agencji? Są oni dziennikarzami, czy nie? Dziennikarzem niekoniecznie trzeba być cały czas, można nim bywać. I to z aktywnością powinny być związane prawa i obowiązki, a nie z faktem posiadania umowy z jakąś instytucją. Rozumiem, że gospodarz tego bloga ma własny pogląd na tę sprawę, ale ja ze względu na wrodzoną skromność nie ma odwagi dyskutować z wykładnią organizacji takich jak RSF czy CJP. Życzę powodzenia w krucjacie w obronie "jedynych slusznych dziennikarzy" przed konkurencją ze strony "pseudo-" i gratuluję ambicji, bo zadanie jest arcytrudne. Ja ze swojej strony będę raczej zwracał uwagę na rzetelny warsztat, np. linkowanie, podawanie źródeł czy tak trywialne rzeczy jak poprawna ortografia i interpunkcja - wszystko to, co w tak zwanych mainstreamowych mediach jest ostatnio postrzegane jako przeżytek. I mało mnie obchodzi, czy osoba pisząca na satysfakcjonującym mnie poziomie ma umowę z jakąś redakcją, czy nie. 2010/02/18 14:39:45
@sieciobywatel
" Z tego co wiem, to w ostatnich latach Kapuściński nie był związany etatem z żadną gazetą lub czasopismem, stąd moje przypuszczenie, że MOGŁBY mieć kłopoty. " Ale w ostatnich latach był już raczej eseistą niż dziennikarzem. "Lapidarium" to nie jest już dziennikarstwo, on sam nie chciał by to tak klasyfikowano. "A co z fotoreporterami, którzy zawodowo zajmują się robieniem zdjęć, które następnie wstawiają do różnych agencji? Są oni dziennikarzami, czy nie?" Są, a w dodatku w praktyce są samozatrudnieni (inaczej byliby mocno w plecy na podatkach), więc sami ze sobą mają umowę. "Dziennikarzem niekoniecznie trzeba być cały czas, można nim bywać" Zupełnie jak z hydraulikiem. Zią, strasznie Cię przepraszam, ale prawa prasowego nie piszę się po to, żeby ktoś miał "przygody". Bywać to sobie mozesz nawet psychologiem-amatorem, ale niekoniecznie czyni Cię to psychologiem w sensie "ustawy o zawodzie psychologa". "ale ja ze względu na wrodzoną skromność nie ma odwagi dyskutować z wykładnią organizacji takich jak RSF czy CJ" Ale ze względu na wrodzoną nieskromność kłamliwie chcesz teraz sugerować, jakoby ta wykładnia nadawała się na kontrargument w tej dyskusji. " I mało mnie obchodzi, czy osoba pisząca na satysfakcjonującym mnie poziomie ma umowę z jakąś redakcją, czy nie." Że Ciebie coś mało obchodzi, to nie jest jeszcze żaden argument za czymkolwiek. 2010/02/18 15:18:53
@WO
Ale ze względu na wrodzoną nieskromność kłamliwie chcesz teraz sugerować, jakoby ta wykładnia nadawała się na kontrargument w tej dyskusji. Czy "kłamliwie" to też nie jest epitet podmiotowy? :D RSF zajmuje się obroną wolności prasy na świecie. Przejawem tego ostatnimi czasy jest np. obrona blogerów w Chinach, Iranie czy Białorusi. Oczywiście można przyjąć, że obecnie większość aktywności RSF jest niezwiązana z ich statutowymi celami, ja jednak przychylam się bardziej do stwierdzenia, że RSF uważa część blogerów za dziennikarzy. Czy zostało to wystarczająco łopatologicznie wytłumaczone? Są, a w dodatku w praktyce są samozatrudnieni (inaczej byliby mocno w plecy na podatkach), więc sami ze sobą mają umowę. Samozatrudnienie nie jest równoważne z umową cywilnoprawną z redakcją. Projekt ustawy nie daje możliwości osobie takiej korzystać z praw przysługujących dziennikarzom. strasznie Cię przepraszam, ale prawa prasowego nie piszę się po to, żeby ktoś miał "przygody" Prawo prasowe pisze się dla zapewnienia równowagi między wolnością słowa a za to słowo odpowiedzialnością. Nowy projekt ogranicza wolność słowa, w żaden sposób nie zwiększając odpowiedzialności. Dlatego jest krytykowany, jako służący jedynie ochronie mainstreamowych mediów. " I mało mnie obchodzi, czy osoba pisząca na satysfakcjonującym mnie poziomie ma umowę z jakąś redakcją, czy nie." Że Ciebie coś mało obchodzi, to nie jest jeszcze żaden argument za czymkolwiek. Pobudka. To ja jestem odbiorcą, czytelnikiem. Ani nie prowadzę obecnie bloga, ani nie jestem obecnie dziennikarzem. Od kilku lat nie jestem związany z mediami, tj. nie biorę od żadnej redakcji pieniędzy za felietony czy inne wypociny. Mam więc większe prawo wypowiadać się, czy jeden typ dziennikarstwa powinien być preferowany kosztem nowej gałęzi. Przynajmniej nikt mnie nie posądzi o lobbowanie w interesie spółek, od których biorę pieniądze. A autora tego bloga, posądzić o to można, stąd też zalecałbym mu popieranie swoich tez konkretnymi argumentami, bez wycieczek osobistych. I daruj sobie misję prostowania rozumowania biednych, zagubionych i zmanipulowanych internautów. Dziennikarz jest przede wszystkim od tego, żeby podać fakty, opinie są dopuszczalne, acz niekonieczne. Naprawdę nie widzę powodu, żebym miał na wiarę przyjmować wszystko, co WO czy inny AM, CM, RZ czy Vagla napiszę, bez możliwości skonfrontowania tego z faktami. 2010/02/18 15:25:54
@sieciobywatel
"Czy "kłamliwie" to też nie jest epitet podmiotowy? :D " Absolutnie jest! Czyżbyś doszukał się gdzieś u mnie tezy "nie używam epitetów podmiotowych"? Szkoła czytania ze zrozumieniem imienia Vigilanta Androida? "Oczywiście można przyjąć, że obecnie większość aktywności RSF jest niezwiązana z ich statutowymi celami, ja jednak przychylam się bardziej do stwierdzenia, że RSF uważa część blogerów za dziennikarzy. " A ktoś uważa inaczej? "Czy zostało to wystarczająco łopatologicznie wytłumaczone? " Wciąż nie rozumiem przede wszystkim, komu przypisujesz tezę "żaden bloger nie jest dziennikarzem". "Samozatrudnienie nie jest równoważne z umową cywilnoprawną z redakcją." Bzdura. "To ja jestem odbiorcą, czytelnikiem." Z tego co piszesz wynika, że jesteś freetardem, czyli osobą czytającą tylko to, co ma za darmo na blogach i portalach. Zdanie takiego czytelnika mnie nie interesuje. Pobudka: są odbiorcy, czytelnicy poza Tobą. "Mam więc większe prawo wypowiadać się, czy jeden typ dziennikarstwa powinien być preferowany kosztem nowej gałęzi. " Nieprawda - masz dokładnie takie samo jak ja. Gdybym chciał teraz się zabawić w Ciebie, przytoczyłbym szereg uzasadniających to artykułów z konstytucji i umów międzynarodowych, ale ja nie umiem przynudzać nawet parodiując nudziarza. Spróbuj więc sobie po prostu wyobrazić bardzo długą blachę tekstu na temat mojego i Twojego prawa do wypowiadania się. "I daruj sobie misję prostowania rozumowania biednych, zagubionych i zmanipulowanych internautów. " I daruj sobie misję prostowania rozumowania biednych, zagubionych i zmanipulowanych blogerów. Sorki, ale na swoim blogu sam sobie będę wyznaczać swoje misje. "Naprawdę nie widzę powodu, żebym miał na wiarę przyjmować wszystko, co WO czy inny AM, CM, RZ czy Vagla napiszę, bez możliwości skonfrontowania tego z faktami." Ja też nie. Zapewne polemizujesz teraz z tą samą tajemniczą osobą, która twierdzi, że dziennikarze nigdy nie są blogerami? 2010/02/18 16:06:59
@WO
Jestem osobą od wielu lat regularnie czytającą gazety codziennie i inne periodyki. Regularnie oznacza prenumeratę teczkową na jedne tytuły, w miarę wolnego czasu zakup innych. Pod tym względem jestem raczej dinozaurem, ale lubię czytać przy śniadaniu albo kolacji. Zdarzało mi się też wesprzeć przez paypal blogerów czy artystów udostępniających content za darmo, o ile jest taka możliwość. Chyba nie spełniam więc definicji freetarda (cokolwiek to ma oznaczać), powstrzymam się od komentarza kim ty jesteś dla mnie, bo pewnie niewiele osób interesuje moja opinia na ten temat. Nieprawda - masz dokładnie takie samo jak ja No dobrze. Czyli uzgodniliśmy, że prawo do wypowiadania się mamy jednakowe. Ja może jestem tylko ciut bardziej wiarygodny, jako osoba nie mająca interesu w ograniczaniu praw jednej z gałęzi dziennikarstwa. Ja też nie. Zapewne polemizujesz teraz z tą samą tajemniczą osobą, która twierdzi, że dziennikarze nigdy nie są blogerami? Nie. Dopraszam się tylko o podawanie źródeł (np. treści komentarza, mejla od vagli) na które autor posta się powołuje, abym sam mógł ocenić, kto miał rację. Tym bardziej wydaje się to zasadne w stosunku do osoby, która ma aspirację być uważaną za profesjonalnego dziennikarza. Z postu dowiedziałem się tylko, że jeden pan wyciął drugiemu komentarz, a ten drugi poczuł się urażony tak bezpardonowym potraktowaniem jego jakoby merytorycznej wypowiedzi. Plus jakieś brednie czym jest epitet, wolność i obowiązki prasy, wszystko bez zakorzenienia w konkretnych faktach. 2010/02/18 16:07:48
@wo
Ale dlatego właśnie absurdem jest nakładanie ich na wszystkie blogi. Dlatego też pewne kategorie blogów słusznym byłoby wyłączyć spod ustawy. Jeśli z projektu ustawy wyleci wyraz "blogi" w definicji negatywnej to linię demarkacyjną między "blog-prasa" a "blog-prywatne-podwórko-hobbystyczne" lub "blog-cykliczna-publikacja-niepoważna" zmuszone byłoby wyrobić orzecznictwo. To też jest jakieś rozwiązanie, choć pozostawia ew. zainteresowanym (powodom jak i pozwanym) pewien niedosyt co do pewności prawa. Wciąż uważam to za rozwiązanie rozsądniejsze, niż takie, które pozwala elektronicznym publikacją de facto prasowym bronić się po linii "Panie, my nie prasa, oso panu w ogóle chodzi?" 2010/02/18 16:14:43
@sieciobywatel
"Jestem osobą od wielu lat regularnie czytającą gazety codziennie i inne periodyki." Bardzo mnie to cieszy, choć oczywiście nie widze powodów, żeby wierzyć w to, co w sieci pisze o sobie jakiś Sieciobywatel czy inny AM, CM, RZ czy Vagla. "powstrzymam się od komentarza kim ty jesteś dla mnie, bo pewnie niewiele osób interesuje moja opinia na ten temat. " Nie sądzę, żeby Twoje inne opinie interesowały szczególnie szerokie zbiory psów z kulawymi nogami, więc nie widzę różnicy. "Czyli uzgodniliśmy, że prawo do wypowiadania się mamy jednakowe" Gratuluję, że do tego dotarliście. Ja to wiem od samego początku. "Ja może jestem tylko ciut bardziej wiarygodny, jako osoba nie mająca interesu w ograniczaniu praw jednej z gałęzi dziennikarstwa. " Przecież opinie nie są wiarygodne - to po prostu opinie, Ty masz swoją, ja mam swoją. "Dopraszam się tylko o podawanie źródeł (np. treści komentarza, mejla od vagli) na które autor posta się powołuje, abym sam mógł ocenić, kto miał rację" Toteż masz powyższą notkę oraz odpowiedni fragment maila od Vagli. "Z postu dowiedziałem się tylko, że jeden pan wyciął drugiemu komentarz, a ten drugi poczuł się urażony tak bezpardonowym potraktowaniem jego jakoby merytorycznej wypowiedzi." Oraz owe meritum. "Plus jakieś brednie czym jest epitet, wolność i obowiązki prasy, wszystko bez zakorzenienia w konkretnych faktach." Chodzi Ci o link do wyciętego komentarza? 2010/02/18 16:18:18
@townikto
"Dlatego też pewne kategorie blogów słusznym byłoby wyłączyć spod ustawy. " Już Cię parę razy o to prosiłem i nigdy nie odpowiedziałeś - jak sobie wyobrażasz enumeratywny (?) spis tematów blogów (?), które są wyłączone spod ustawy. Opisanie tego tak, że z zasady spełniają ją tylko te, które spełniają pewne warunki wydaje mi się prostsze od sensownej listy NIE spełniających. 2010/02/18 16:49:32
@wo
Już Cię parę razy o to prosiłem i nigdy nie odpowiedziałeś - jak sobie wyobrażasz enumeratywny (?) spis tematów blogów (?), które są wyłączone spod ustawy. Oczywiście nie może być mowy o spisie tematów, lecz charakterystyce odnoszącej się do znamion, takich jak np.: obejmowanie treścią publikacji faktów/pomówień odnoszących się do wskazanych osób fizycznych/prawnych (w sensie, że brak takich znamion wyłącza blog z kategorii publikacji prasowych). Nie twierdzę, że rozsądny zbiór takich kryteriów daje się wskazać w ustawie. Jeśli nawet nie, to pozostaje zostawić tą kwestię do orzecznictwa, które musiałoby rozstrzygnąć kiedy cyklicznie aktualizowana strona www staje się cykliczną "publikacją prasową". Nie byłby to pierwszy przypadek, gdzie bardzo skomplikowaną materię rozstrzyga szczegółowo linia orzecznictwa. Opisanie tego tak, że z zasady spełniają ją tylko te, które spełniają pewne warunki wydaje mi się prostsze od sensownej listy NIE spełniających. Ale to zmienia stronę na której leży ciężar dowodu (w zakresie podlegania pod prawo prasowe), co ja uważam w tym konkretnym przypadku za kiepskie rozwiązanie. 2010/02/18 17:11:08
@tow-nikto
"lecz charakterystyce odnoszącej się do znamion, takich jak np.: obejmowanie treścią publikacji faktów/pomówień odnoszących się do wskazanych osób fizycznych/prawnych (w sensie, że brak takich znamion wyłącza blog z kategorii publikacji prasowych)" No więc ja dziś np. na swoim blipie opublikowałem pomówienie, jakoby Radosław Pazura był bucem, bo uważa, że śmierć Waldka Goszcza była dla niego znakiem od boga. Jak rozumiem, według Twojego wyobrażenia, mój blipasek spełnił znamiona bloga rejestrowalnego jako prasa i mam się udać do KRS-u. 2010/02/18 17:30:29
@eli.wurman
No więc ja dziś np. na swoim blipie opublikowałem pomówienie, jakoby Radosław Pazura był bucem, bo uważa, że śmierć Waldka Goszcza była dla niego znakiem od boga. Jak rozumiem, według Twojego wyobrażenia, mój blipasek spełnił znamiona bloga rejestrowalnego jako prasa Nie śledzę Twoich wpisów, więc nie mam na ten temat wyobrażenia i mam się udać do KRS-u Powtarzam po raz sam nie wiem który, że konieczność udawania się do jakiegokolwiek rejestru celem zarejestrowania bloga jako prasa uważam za anachronizm. Cieszy mnie, że w aktualnej wersji noweli prawa prasowego projektodawca przewidział możliwość, lecz nie obowiązek rejestracji czasopisma elektronicznego . Dodam także, że rejestracja czasopisma elektronicznego nie jest w myśl obecnej wersji noweli warunkiem koniecznym uznania go za czasopismo (punkt 14 noweli). 2010/02/18 17:38:27
@townikto
"Oczywiście nie może być mowy o spisie tematów, lecz charakterystyce odnoszącej się do znamion," Dobrze, Twoja odpowiedź sama w sobie pokazuje przerażającą absurdalność tej propozycji. "Nie twierdzę, że rozsądny zbiór takich kryteriów daje się wskazać w ustawie. Jeśli nawet nie, to pozostaje zostawić tą kwestię do orzecznictwa" O rany, przestań już. Po prostu zabraniam. Miałeś dość czasu na przedstawienie swojej propozycji, jesteś chyba bardzo odosobniony w przekonaniu o jej zaletach. Już dosyć. Dla mnie to masakryczna głupota, na tym to zakończmy. 2010/02/18 17:49:03
@tow-nikto
"że konieczność udawania się do jakiegokolwiek rejestru celem zarejestrowania bloga jako prasa uważam za anachronizm" Ach, zupełnie jak z koniecznością rejestrowania spółek w KRS. Chcesz przywileje - przytul obowiązki. "Nie śledzę Twoich wpisów, więc nie mam na ten temat wyobrażenia" Nie chodzi tu przecież o śledzenie moich wpisów, a o proste pytanie: czy taka informacja zawarta we wpisie na blipie spełnia Twoje warunki, czy nie? Od jakiej ilości wpisów, które podpadają pod charakterystykę odnoszącej się do znamion, takich jak np.: obejmowanie treścią publikacji faktów/pomówień odnoszących się do wskazanych osób fizycznych/prawnych już się coś staje blogoprasą, a do jakiej jest jeszcze pierdołą? "przewidział możliwość, lecz nie obowiązek rejestracji czasopisma elektronicznego" Alleluja, więc mogę blogaska zarejestrować w KRS jako czasopismo elektroniczne i po spełnieniu warunków funkcjonować na normalnych zasadach! "rejestracja czasopisma elektronicznego nie jest w myśl obecnej wersji noweli warunkiem koniecznym uznania go za czasopismo (punkt 14 noweli)" KURWACO. Oraz: dlaczego inne normy mają tyczyć się jednoosobowego dziennikarza-naczelnego-wydawcy lokalnej gazety a inne jednoosobowego dziennikarza-naczelnego-wydawcy blogaska? Przecież to nie po krasnoludzku. 2010/02/18 17:58:51
@eli
"Nie chodzi tu przecież o śledzenie moich wpisów, a o proste pytanie: czy taka informacja zawarta we wpisie na blipie spełnia Twoje warunki, czy nie? " Nie. Proszę. Już nie. Wszyscy sobie możemy wyobrazić jego odpowiedź, to będzie coś w deseń "zostawmy to orzecznictwu". Uznajmy ten przypadek za beznadziejny i przejdźmy do innych tematów. 2010/02/18 18:02:58
@eli.wurman
"że konieczność udawania się do jakiegokolwiek rejestru celem zarejestrowania bloga jako prasa uważam za anachronizm" Ach, zupełnie jak z koniecznością rejestrowania spółek w KRS. Chcesz przywileje - przytul obowiązki. W przypadku czasopism elektronicznych, nowela obowiązek rejestracji znosi. Nie chodzi tu przecież o śledzenie moich wpisów, a o proste pytanie: czy taka informacja zawarta we wpisie na blipie spełnia Twoje warunki, czy nie? Od jakiej ilości wpisów, które podpadają pod charakterystykę odnoszącej się do znamion, takich jak np.: obejmowanie treścią publikacji faktów/pomówień odnoszących się do wskazanych osób fizycznych/prawnych już się coś staje blogoprasą, a do jakiej jest jeszcze pierdołą? Na takie pytania odpowiadają sądy rozpatrując pozwy. Dotyczy to większości ustaw, które rodzą skargi/pozwy. Dlaczego więc pytasz mnie? Jaką wiedzę, da Ci moja odpowiedź? Alleluja, więc mogę blogaska zarejestrować w KRS jako czasopismo elektroniczne i po spełnieniu warunków funkcjonować na normalnych zasadach! W myśl noweli, możesz elektroniczne czasopismo lub dziennik w formie elektronicznej zarejestrować, jeśli taka Twoja wola. Możesz także wydawane przez Ciebie czasopismo elektroniczne lub dziennik w formie elektronicznej nie zarejestrować, jeśli taka Twoja wola. Brak rejestracji nie powoduje wyłączenia wydawanego przez Ciebie czasopisma elektronicznego lub dziennika w formie elektronicznej spod ustawy. KURWACO. Oraz: dlaczego inne normy mają tyczyć się jednoosobowego dziennikarza-naczelnego-wydawcy lokalnej gazety a inne jednoosobowego dziennikarza-naczelnego-wydawcy blogaska? Przecież to nie po krasnoludzku. Taka jest treść obecnej wersji noweli. 2010/02/18 18:09:42
@townikto
"Na takie pytania odpowiadają sądy rozpatrując pozwy. Dotyczy to większości ustaw, które rodzą skargi/pozwy. Dlaczego więc pytasz mnie? Jaką wiedzę, da Ci moja odpowiedź?" Już wszyscy wiemy, że żadną - więc ponownie proszę o nietestowanie mojej cierpliwości. 2010/02/18 18:18:58
@wo
Już wszyscy wiemy, że żadną - więc ponownie proszę o nietestowanie mojej cierpliwości. Oczywiście! Pozwól jednak, że na ew. kolejne pytania odpowiem, choćby odsyłając do poprzednich postów. Byłoby to trochę nie fair, gdybym nie mógł odpowiadać gdy wywołują mnie do tablicy. 2010/02/18 18:20:18
@townikto
"Byłoby to trochę nie fair, gdybym nie mógł odpowiadać gdy wywołują mnie do tablicy." Zgoda, rozważam więc prewencyjne wycinanie pytań, zanim je zauważysz (notice the absence of a freakin' smiley). 2010/02/18 23:28:49
@ WO
Wojciech Orliński mówiący o wiarygodności... To może podyskutujmy o dzisiejszym artykule o Travolcie (bo to jego łysina jest motywem przewodnim, film wydaje się być tłem). Może zamiast przybijać mu piątkę, należało skupić się na zadaniu jakiś pytań, bo jakoś dziwnie większość wypowiedzi aktora od dwóch tygodni można znaleźć w prasie zagranicznej/internecie. Czyli jednym słowem, jest to mielenie w koło tych samych tematów, zakładając oczywiście, że wypowiedzi nie zostały po prostu zerżnięte z wywiadów już opublikowany lub press release dystrybutora. Już pomijam fakt, że Rhys-Meyers grał u Allena karierowicza, który jest ex-tenisistą (początkowo trenerem, poźniej robi karierę w korporacji) a nie próbującym zrobić karierę czynnym zawodnikiem. Czy na przykład różnicę między zwrotem "Poczułem się wzruszony tak, że..." (jak?), a zwrotem "Poczułem się wzruszony, że..." (z jakiego powodu?). W ogóle tekst wygląda, jakby żaden redaktor nawet go nie obejrzał przed publikacją - a przynajmniej nie na trzeźwo. 2010/02/19 00:27:18
@sieciobywatel
Dziennikarz ma przede wszystkim i po pierwsze: nie nudzić. Chujowość dziennikarstwa sieciowego bierze się głównie z tego, że gdy w ciasnej przestrzeni papieru należy strugać myśli, w sieci można bezkarnie walić td;lr-ami. 2010/02/19 00:57:01
@Dziennikarz ma przede wszystkim i po pierwsze: nie nudzić.
Ale nie napisał PRAWDZIWIE OBIEKTYWNEJ PRAWDY. Oraz nie zapytał, kto za tym wszystkim stoi i co chce ukryć tą łysiną! 2010/02/19 01:04:47
@mrwisniewski
Akurat krytyka krytyki :) projektu szła po linii, że mainstreamowe dziennikarstwo zapewnia jakoby lepszą jakość Z tą oszczędnością miejsca akurat też nie jest najlepiej, bo redakcja tekstu leży, przydałaby się wyrzucić masę niepotrzebnych zaimków, przyimków etc (wytłuszczam zbędne fragmenty): Aktor zarzeka się... nie miało nic wspólnego z rzednięciem jego czupryny. ...tajną komórkę Al-Kaidy - to są jawne? ;) ...miało być widać moją twarz ...planowali, że nie będzie tego za mnie robić kaskader. Ponoć zresztą właśnie dzięki temu... (sic!) ...z okna jakiegoś wieżowca. Przysięgłem sobie wtedy, że ja się nigdy tak nie zachowam. (Auć. To "przysięgłem" aż boli) Staram się pamiętać, że ja mam... Ja nie jestem już na takim etapie... Ja byłem wtedy aktorem... Ja ciągle uważam siebie... I znalazłoby się miejsce, na jakąs zdanie o jakości filmu (choćby subiektywne), w tego typu artykule jak najbardziej pożądane. Bo po artykule w dziale Kultura jednak oczekuje się nie 3-szpaltowych rozważań na temat łysiny Travolty, tylko wskazówki, czy Besson spreparował nam kolejnego gniota (jak sugerują recenzje z USA), czy może wrócił do formy. Bo - może zbyt optymistycznie - zakładam, że autor artykuły widział już film, skoro pisze z Paryża, gdzie wczoraj odbyła się europejska premiera. 2010/02/19 01:12:40
@Akurat krytyka krytyki :) projektu szła po linii, że mainstreamowe dziennikarstwo zapewnia jakoby lepszą jakość
Niewątpliwie można było wysłać tam jakiegoś łysego blogera, któremu Travolta przybiłby piątkę, ale niestety dziennikarze sieciowi zwykle nie wychodzą z przysłowiowej piwnicy. @I znalazłoby się miejsce, na jakąs zdanie o jakości filmu Ach, Tobie się zdawało, że to jest recenzja? #samaniewiem #dlaczegomnietoniedziwi 2010/02/19 01:28:26
Niewątpliwie można było wysłać tam jakiegoś łysego blogera, któremu Travolta przybiłby piątkę, ale niestety dziennikarze sieciowi zwykle nie wychodzą z przysłowiowej piwnicy.
A to ciekawa teza. Poparta jakimikolwiek faktami? Ale może racja, pewnie taka Xeni Jardin wstawiła sobie po prostu solarium do swojej piwnicy... 2010/02/19 01:31:43
@"I znalazłoby się miejsce, na jakąs zdanie o jakości filmu (choćby subiektywne), w tego typu artykule jak najbardziej pożądane."
Popatrzmy: przecinek z dupy, literówka, pieprzenie o istnieniu zdania "obiektywnego". @A to ciekawa teza. Poparta jakimikolwiek faktami? A wysłali? 2010/02/19 01:35:37
@A to ciekawa teza. Poparta jakimikolwiek faktami?
A wysłali? @Ale może racja, pewnie taka Xeni Jardin wstawiła sobie po prostu solarium do swojej piwnicy... XJ to jest dziennikarka sieciowa? To i WO się łapie. 2010/02/19 02:21:40
@mrwisniewski
Owszem. Bez trudu można w necie można znaleźć wywiady, relacje z filmu. Zarówno w serwisach internetowych jak i relacje blogerów. Oczywiście pozostaje kwestia dostępu do danego wydarzenia, możliwe że nie do każdej piwnicy dystrybutorzy wysyłają zaproszenia ;) @eli.wurman Tylko że ja nie ma redaktora, który za mnie wyłapie błędy - oba błędy powstały przy lekkim przeradagowaniu. Nie mam też możliwości edycji swojego komentarza, błędy interpunkcyjne są zresztą jeszcze co najmniej dwa... A wracając do tematu. Skoro między bajki należy włożyć wyższy poziom informacji w mediach mainstreamowych (jak jeden z was słusznie zauważył, że od "dziennikarza" dzisiaj wymaga się głównie, żeby pisał ciekawie, a wartościowo i na temat, to jak się uda), skoro blogosfera jest w stanie zapewnić szybszą, pełniejszą i konkretniejszą informację, skoro dokładnie tak samo można pociągnąć do odpowiedzialności blogera jak i "tradycyjnego" dzienikarza, jaki jest sens pozbawiania części osób zajmujących się dziennikarstwem pewnych praw (np. ochrona źródeł) i wprowadzania kosztownej rejestracji? Jedyny powód, to ochrona pozycji wąskiej grupy zatrudnionych na etat dziennikarzy, którzy nie potrafią stworzyć konkurencyjnej pod względem ceny i jakości oferty. 2010/02/19 02:28:21
@Oczywiście pozostaje kwestia dostępu do danego wydarzenia, możliwe że nie do każdej piwnicy dystrybutorzy wysyłają zaproszenia ;)
WIĘCEJ EMOTIKONEK KURWA @ Skoro między bajki należy włożyć wyższy poziom informacji w mediach Zapędziłeś się z tym "skoro". @jeden z was słusznie zauważył, że od "dziennikarza" dzisiaj wymaga się głównie, żeby pisał ciekawie, a wartościowo i na temat, to jak się uda Kłamiesz. @skoro blogosfera jest w stanie zapewnić szybszą, pełniejszą i konkretniejszą informację lol co @jaki jest sens pozbawiania części osób zajmujących się dziennikarstwem pewnych praw (np. ochrona źródeł) i wprowadzania kosztownej rejestracji? Pytałem już kol. Lipszyca, ale mnie olał, więc może Ty mi powiesz: ZABIORĄ ESENSJI ISSN??? 2010/02/19 02:32:44
@sieciobywatel
"Tylko że ja nie ma redaktora, który za mnie wyłapie błędy" Och, zatrudnij więc. "Skoro między bajki należy włożyć wyższy poziom informacji w mediach mainstreamowych" Nie, co najwyżej za majty możesz sobie włożyć pieprzenie o tym, że: blogosfera jest w stanie zapewnić szybszą, pełniejszą i konkretniejszą informację. Najlepiej widać to na przykładzie serwisów o technologiach. Jeśli gdzieś się człowieka nie pośle i on nie zobaczy, nie usłyszy, nie dotknie - to jest kopipasta a nie informacja. "jaki jest sens pozbawiania części osób zajmujących się dziennikarstwem pewnych praw (np. ochrona źródeł) i wprowadzania kosztownej rejestracji" Nie będę ciągnął tego wątku, ale powiem tylko: równość wobec prawa, matole. Oraz: rejestracja wcale nie jest kosztowna. Dodatkowo: jak Cię nie stać, to się nie bierz, bo i tak co najwyżej będziesz mógł sobie siusiu pohuśtać. "Jedyny powód, to ochrona pozycji wąskiej grupy zatrudnionych na etat dziennikarzy, którzy nie potrafią stworzyć konkurencyjnej pod względem ceny i jakości oferty." I z tego braku konkurencyjności przegrali walkę o rynek i przeczytaliśmy notkę jakiegoś anonimowego łysola o którym wspominał już mrw? Auch: jak Ci się nie podoba, to zrób swoje. 2010/02/19 02:46:07
@mrwisniewksi
bardzo prosze: ;) :P jeszcze? czy może lepiej kilka inwektyw, kapitalików i znaków zapytania? Ocknij się w końcu i podpytaj WO gdzie zbiera materiały do swoich artykułów czy felietonów. Raczej nie w bibliotece. Skąd ci się nagle wziął ISSN? Wiesz w ogóle co to jest? Bo do dyskusji ma się nijak, mowa jest o dziennikarstwie a nie o tym systemie identyfikacji. Równie dobrze mógłbyś pytać, czy esensja straci swój URL. 2010/02/19 02:54:25
@sieciobywatel
"Ocknij się w końcu i podpytaj WO gdzie zbiera materiały do swoich artykułów czy felietonów. Raczej nie w bibliotece." A to ciekawe, sam widziałem blipa, na którym ktoś pisał, że widział WO w, zdaje się, BUW-ie. 2010/02/19 02:59:43
@Ocknij się w końcu i podpytaj WO gdzie zbiera materiały do swoich artykułów czy felietonów. Raczej nie w bibliotece.
Ahahaha oh wow. @Skąd ci się nagle wziął ISSN? esensja.pl/magazyn/2010/01/index.html @mowa jest o dziennikarstwie A co to jest dziennikarstwo? 2010/02/19 03:02:46
@mrw
"A co to jest dziennikarstwo?" Ale bo to nie chodzi o takie zorganizowane dziennikarstwo, że jest zarejestrowane czasopismo, że jest ISSN, że jest redakcja: tu chodzi o partyzantkę, o prawdziwie prawdziwą prawdę niezależnego dziennikarza. Niezależnego, więc bez redakcji, bez uwikłań, bez nacisków. 2010/02/19 03:03:58
Nie, co najwyżej za majty możesz sobie włożyć pieprzenie o tym, że: blogosfera jest w stanie zapewnić szybszą, pełniejszą i konkretniejszą informację. Najlepiej widać to na przykładzie serwisów o technologiach. Jeśli gdzieś się człowieka nie pośle i on nie zobaczy, nie usłyszy, nie dotknie - to jest kopipasta a nie informacja.
Nie rozśmieszaj mnie. Jeżeli chcesz szybki dostęp do informacji o technologi, to wchodzisz na blog developera/firmy/inżyniera, który tym się zajmuje. To co produkują na temat technologii media tradycyjne to często stek bredni. Dlatego ważne jest linkowanie do źródła, czego media tradycyjne, nawet te publikujące w internecie, nie stosują, bo nie chcą użytkowników wysyłać poza swój serwis (szcześliwie powoli zaczyna się to zmieniać). 2010/02/19 03:06:00
@Nie rozśmieszaj mnie. Jeżeli chcesz szybki dostęp do informacji o technologi, to wchodzisz na blog developera/firmy/inżyniera, który tym się zajmuje
Zwłaszcza jeśli interesuje mnie "czy kupić?" 2010/02/19 03:10:22
@sieciobywatel
"Nie rozśmieszaj mnie." Kurwaco. "Jeżeli chcesz szybki dostęp do informacji o technologi, to wchodzisz na blog developera/firmy/inżyniera, który tym się zajmuje." Eee, yyy? I np. jak chcesz sensowną relację z CES czy prezentacji nowych urządzeń Apple to wchodzisz na jakieś, ja wiem, blomedia, czy raczej pędzisz do Engadget albo Gizmodo? Które są, uwaga, uwaga: wydawane; mają normalnego, skup się, wydawcę. "To co produkują na temat technologii media tradycyjne to często stek bredni" Konkretne przykłady poproszę. "media tradycyjne, nawet te publikujące w internecie, nie stosują" Również poproszę o przykłady. 2010/02/19 03:12:42
@sieciobywatel
No i jak masz zamiar wyłgać się z "wysokich kosztów" rejestracji? 2010/02/19 03:30:52
@mrwisniewski
@Skąd ci się nagle wziął ISSN? esensja.pl/magazyn/2010/01/index.html news.bbc.co.uk/ Tam jakoś nie ma. I coś z tego wynika? Czy może mam rozumieć, że tylko prawdziwi dziennikarze i prawdziwe redakcje mają ISSN, a takie bbc to jakis blogasek jest? @eli.wurman Nie spinaj się tak, bo ci żyłka pęknie. Gizmodo określa się jako techblog. A zgodnie z nowelą, blogi to nie prasa... Engadget jako webmagazine, ale co będzie, jak jakiś urzędas dojdzie do wniosku że właściciel o nazwie Weblog Inc. wskazuje jednak, że jest to krypto-blog? Dociera gdzie jest problem? @ koszty ZUS. Dla osób pracujących na etacie bądź np. robiących doktorat, konieczność zarejestrowania działalności może być sporym obciążeniem, prawda? Szczególnie jeżeli dziennikarstwem zajmują się tylko od czasu do czasu, np. przygotowując reportaże ze swoich podróży. No tak, zapomniałem. Takie osoby to pseudo-dziennikarze. Żeby być dziennikarzem trzeba mieć etat w redakcji albo założyć sobie własną (i broń boże nie pisać na blogu). 2010/02/19 03:49:51
@Eli
"To co produkują na temat technologii media tradycyjne to często stek bredni" Konkretne przykłady poproszę. Poszukaj na swoim blogu, sporo się tam wywewnętrzniasz na ten temat. A potem sprawdź fakty, np. co to jest system operacyjny i czy przeglądarka (np. chromium OS czy dowolna inna w trybie kiosk) może być systemem operacyjnym - czyli podstawową warstwą interfejsu dla użytkownika i aplikacji. 2010/02/19 03:57:10
@sieciobywatel
"Tam jakoś nie ma. I coś z tego wynika?" Pomijając taką drobnostkę funkcjonowania w bardzo różnych systemach prawnych: parę rzeczy. Również szkoda, że nie zerknąłeś bliżej: np. tvp.pl. "Czy może mam rozumieć, że tylko prawdziwi dziennikarze i prawdziwe redakcje mają ISSN, a takie bbc to jakis blogasek jest?" Nie, możesz wywnioskować, że jesteś przygłupem: pomijając różnicę w prawie polskim i brytyjskim nie zauważyłeś, że nie jest to news.bbc.co.uk udostępniający kontent dla BBC a jest to BBC udostępniające kontent dla news.bbc.co.uk. Więc prawdziwy dziennikarz zatrudniony jest przez BBC. "Nie spinaj się tak, bo ci żyłka pęknie." Dlaczego zawsze mnie to spotyka. Ilekroć matoła nazywam matołem, to się od razu podnosi wrzawa, że robię to, bo się denerwuję. Serio, nikt nigdy nie powiedział Ci, że jesteś głupi nie dlatego, że go zdenerwowałeś, ale dlatego, że głupio mówisz? "Gizmodo określa się jako techblog" Przede wszystkim: jest częścią wydawnictwa Gawker. Zakładam, że opanowałeś już różnicę między prawem polskim, brytyjskimi i amerykańskim: więc znów, podlega regulacjom prawa USA, które - jak pewnie wiesz (brawo, zgadłeś) różni się znacząco od prawa polskiego. Dodatkowo - powinieneś już wyczuć różnicę pomiędzy "blogiem" i "blogiem". "A zgodnie z nowelą, blogi to nie prasa" Dlatego gdyby Gawker wydawał Gizmodo w Polsce zarejestrowałby go jako czasopismo. Nie ma w tym żadnej strasznej tajemnicy. "Engadget jako webmagazine, ale co będzie, jak jakiś urzędas dojdzie do wniosku że właściciel o nazwie Weblog Inc. wskazuje jednak, że jest to krypto-blog?" A co ma drama jakiegoś urzędnika do serwisu wydawanego w USA według wymagań prawa USA? Tu mnie bardzo gubisz. "ZUS." Kłamiesz. Przede wszystkim gdyby chciało Ci się zajrzeć, to zauważyłbyś, że czasopismo może zarejestrować osoba fizyczna. A więc: bez rejestracji działalności gospodarczej. Skoro ten problem mamy już z głowy, przejdźmy do kolejnych bredni. "Szczególnie jeżeli dziennikarstwem zajmują się tylko od czasu do czasu, np. przygotowując reportaże ze swoich podróży." A, i do napisania reportażu z podróży potrzebujesz statusu dziennikarza, bo? Srsly, nie możesz tego zrobić jako zwykły blogger? "Takie osoby to pseudo-dziennikarze" Ale czy to jest jakakolwiek różnica? "Żeby być dziennikarzem trzeba mieć etat w redakcji albo założyć sobie własną (i broń boże nie pisać na blogu)" Wciskasz mi na klawiaturze literki, których nie użyłem, więc przeproś grzecznie. 2010/02/19 04:05:08
@sieciobywatel
"Poszukaj na swoim blogu, sporo się tam wywewnętrzniasz na ten temat." Na temat tego, że portalowi "dziennikarze" tłuką głupie kopipasty? Oczywiście, linia mojego marudzenia jest taka: nie byłeś, nie oglądałeś, nie dotykałeś: napiszesz pierdoły. I tak dziennikarstwo portalowe to jest właśnie coś jak pisanie blogaska, tylko że za to płacą. Ale że jesteś freetardem i tego typu newsy docierają do Ciebie tylko w formie bzdurawpisu na technoblogu (czy jak to się teraz tam nazywa). "A potem sprawdź fakty, np. co to jest system operacyjny i czy przeglądarka (np. chromium OS czy dowolna inna w trybie kiosk) może być systemem operacyjnym - czyli podstawową warstwą interfejsu dla użytkownika i aplikacji." Najpierw spróbuj rozkmnić mój żart o literaturze opartej o kartki. A potem wskaż mi, gdzie w moim cytacie "system jest oparty o przeglądarkę" zawieram informację, że a) nie może być, b) jest. Dodatkowo będę Cię musiał poprosić o to, byś przytulił własny dekiel i rozszerzył swoją wiedzę o systemach operacyjnych. To, co jest w nich najważniejsze, to to, że współpracują z, znów - skup się, będzie Ci łatwiej, również (i w głównej mierze) warstwą sprzętową. 2010/02/19 05:01:32
@eli
Ktoś ci strasznych głupot naopowiadał, a ty naiwnie uwierzyłeś. Pozwolę sobie wyprowadzić cię z błędu, może karma mi od tego zbożnego uczynku wzrośnie. Nie jest prawdą, że sens twojej wypowiedzi zależy od ilości bluzg w niej zawartej. Powyżej etapu gimnazjum taka strategia może wręcz osłabić twoje argumenty (tzn. zakładając, że jakieś podajesz). Jakbyś nie zauważył, to dyskusja jest o systemie prawnym. W UK nie ma obowiązku rejestracji czasopism (zauważ termin czasopisma, nie prasa) podobnie jak nie ma obowiązku meldunku. To nie znaczy, że mam klaskać uszami, że w Polsce absurd pod tytułem meldunek istnieje oraz cieszyć się z wprowadzania nowych regulacji. Spytam jeszcze raz: czy oprócz tworzenia nowych barier dla tzw. nowych mediów istnieje jakikolwiek interes społeczny we wprowadzaniu sztucznego podziału na lepszych i gorszych dziennikarzy? Tj. pozostających w stosunku cywilnoprawnym z jakąś redakcją oraz reszty, która zostanie w ten sposób pozbawiona na przykład prawa do ochrony źródeł? @rejestracja Fakt, mój błąd. Co nie zmienia absurdalności rozstrzygania kto jest dziennikarzem na podstawie ISSN. To jest system identyfikacji, który miał ułatwić jednoznaczne odwoływanie się do danego zasobu. I tyle. Dzisiaj mamy szerszy schemat uri/urc/urn, który spokojnie może go zastąpić, przynajmniej jeżeli chodzi o media elektroniczne. @os Powtórzę: system operacyjny to warstwa pośrednicząca między sprzętem (a dokładniej zasobami) oraz aplikacjami/użytkownikiem. Czyli w przypadku rozwiązania typu kiosk przeglądarka staje się częścia systemu operacyjnego. @veni, vidi, dotknąłem Życzę powodzenia w dotykaniu serwisów internetowych czy obmacywania commitów do repozytorium. 2010/02/19 05:31:41
@sieciobywatel
"Nie jest prawdą, że sens twojej wypowiedzi zależy od ilości bluzg w niej zawartej." Korzystam z prawa bycia zwykłym bloggerem, a nie dziennikarzem. Dziennikarz według ustawy musi dbać o niestosowanie wulgaryzmów. "Powyżej etapu gimnazjum taka strategia może wręcz osłabić twoje argumenty" Borze, czemuś mnie tak pokarał: raz mi wmawiają, że się denerwuję, innym razem robią ze mnie gimbusa, dostało mi się nawet dzieckiem neostrady (a ja nigdy nie miałem neostrady!). Ale serio: ja nie używam argumentów do tego, by kogokolwiek przekonać - akurat to nie moje emo, jest mi z tego powodu bardzo wszystko jedno - używam ich, żeby obśmiewać przygłupów, co jest moją rozrywką na nudne, zimowe wieczory. "Ktoś ci strasznych głupot naopowiadał, a ty naiwnie uwierzyłeś" Ale to te głupoty naopowiadano mi tylko odnośnie wulgaryzmów, czy jeszcze odnośnie jakichś innych rzeczy? "Pozwolę sobie wyprowadzić cię z błędu" Będę wyrozumiały i udam, że nie zauważyłem kogo zza czego wyprowadzasz. "Jakbyś nie zauważył, to dyskusja jest o systemie prawnym." Bzdura. Ewentualna dyskusja mogłaby być o tym jak obecna ustawa funkcjonuje w obecnym systemie prawnym oraz jak jej nowelizacja funkcjonowałaby w obecnym systemie prawnym. Zamiast tego muszę dostarczać Ci informacji, jak bardzo się mylisz w swoich wyobrażeniach, które dodatkowo funkcjonują jako pomieszanie wyobrażeń o różnych systemach prawnych. Dziwnym nie jest. "W UK nie ma obowiązku rejestracji czasopism" Och, obowiązku nie ma, oczywiście. Ale ISSN funkcjonuje, amirajt? "podobnie jak nie ma obowiązku meldunku" Głupia analogia jest głupia. "Spytam jeszcze raz: czy oprócz tworzenia nowych barier" Ale, serio, jeśli dla Ciebie barierą jest zarejestrowanie czasopisma, to jak mogę mieć nadzieję, że będziesz radził sobie z riserczem, z wiarygodnością? "we wprowadzaniu sztucznego podziału na lepszych i gorszych dziennikarzy" Otóż nie każdy bloger chce być dziennikarzem. Co więcej: większość blogerów nie chce, i to tak zupełnie nie chce, że im to lata. Robią sobie blogaski z bzdurakontentem ku swojej własnej radości. A nie po to, by fapać, że teraz to oni są Dziennikarze. "Tj. pozostających w stosunku cywilnoprawnym z jakąś redakcją oraz reszty, która zostanie w ten sposób pozbawiona na przykład prawa do ochrony źródeł?" Kłamiesz. I bredzisz. I nie czytałeś ustawy. Gdybyś ją przeczytał, wiedziałbyś że: redaktor naczelny nie musi pozostawać z wydawcą w stosunku cywilnoprawnym. Sprawa jest tak łatwa jak zgłoszenie tytułu i wpisanie siebie jako naczelnego. Nawet nie trzeba dostarczać papieru o niekaralności, wystarczy oświadczenie. "Co nie zmienia absurdalności rozstrzygania kto jest dziennikarzem na podstawie ISSN" Nikt tu przecież nie rozstrzygał o byciu dziennikarzem na podstawie ISSN, problem polega tylko na tym, że jak chcesz być dziennikarzem, to weź, rusz tyłek, zarejestruj, przytul konsekwencje (jak wymienione w ustawie). "Powtórzę: system operacyjny to warstwa pośrednicząca między sprzętem (a dokładniej zasobami) oraz aplikacjami/użytkownikiem" Kłamiesz. Poprzednio napisałeś: czyli podstawową warstwą interfejsu dla użytkownika i aplikacji.. Oraz: gdybyś czytał uważnie, chodziło o Chrome, samą przeglądarkę, zainstalowaną w innym systemie operacyjnym uznaną przez Joannę Sosnowską za kompletny system operacyjny. Przeglądarkę. Czytaj źródła. Klikaj w linki, nim znów palniesz pierdołę. "Czyli w przypadku rozwiązania typu kiosk przeglądarka staje się częścia systemu operacyjnego." A, czyli jeśli zmieni się przeglądarkę (np. z IE na FireFoxa w np. budce do aplołdu zdjęć) to nagle zmieni się system? Oraz: częścią a więc nie systemem. To jest aż tak proste. 2010/02/19 06:21:41
Sprawnie funkcjonujacy rynek reguluje nie tylko po fakcie (utrata klientow, proces cywilny) ale i przed nim (kwalifikacje, opinia). Odgorne regulacje sprowadzaja sie tak na prawde tylko do sprowadzenia uslug nie spelniajacych pewnych arbitralnie ustalonych kryteriow do podziemia. Taki alternatywny rynek faktycznie nie jest samo-regulowalny bo nie ma w nim ani otwartej wymiany opinii ani mozliwosci dochodzenia odszkodowania.
Wiekszosc niedoskonalosci rynku wywodzi sie z ograniczen jakie sami nan nalozylismy. Jesli Panstwo powie, ze twojego chomika moze leczyc tylko autoryzowany weterynarz to: 1) oszczedzisz sobie szukania najlepszego mozliwego specjalisty i pojdziesz do pierwszego z brzegu, w koncu chomikowi nic zlego sie tam nie stanie. 2) jesli mimo to chomik zdechnie to nie bedziesz mial mozliwosci procesowania sie z weterynarzem - w koncu on juz ma wszystkie mozliwe certyfikaty, ergo: smierc chomika nastapila z przyczyn od niezaleznych od weterynarza. 3) zaplacisz za to jak za zboze, bezposrednio lub nie (obowiazkowym ubezpieczeniem, podatkami, inflacja itd.). Liberalizm ekonomiczny to tylko szczegolny przypadek wolnosci osobistej. Jak to wiec jest, ze liberal WO jest przeciwnikiem wolnego rynku, a konserwatysta Korwin jego zwolennikiem? Czy wolny rynek dziala dobrze? Dziala adekwatnie do wymagan klientow. Klienci wymuszaja wyzsze standardy na lekarzach czy bankach, nizsze na sprzedawcy pomidorow. Czy wolny rynek moze nie dzialac? Tak, moze. Glownie tam gdzie go nie ma, albo gdzie nie ma rynku wcale. Skad wiec wziela sie ta niechec do wolnego rynku? Otoz na wolnym rynku, jak w zyciu, jest ryzyko. Jesli czlowiek podejmie zla decyzje to np. jego chomik zdechnie. Tutaj wkracza Panstwo deklarujac, ze od tej pory ludzie juz nie beda musieli podejmowac trudnych decyzji , i ze zaden chomik juz nie zdechnie. Nie wazne, ze to ma sie nijak do rzeczywistosci, wazne, ze dobrze brzmi i zwieksza role Panstwa w Panstwie. 2010/02/19 06:38:39
@nbs_r
"oszczedzisz sobie szukania najlepszego mozliwego specjalisty i pojdziesz do pierwszego z brzegu, w koncu chomikowi nic zlego sie tam nie stanie." Ganianie z martwym chomikiem po innych "specjalistach" (sprawdzić czy nie ksiądz Bashobora) raczej niewiele pomoże. "jesli mimo to chomik zdechnie to nie bedziesz mial mozliwosci procesowania sie z weterynarzem" Bo niby dlaczego? Znaczy, wskaż, proszę, konkretny przepis, który uniemożliwia. "Liberalizm ekonomiczny to tylko szczegolny przypadek wolnosci osobistej" Twoja stara jest szczególnym przypadkiem naszej starej. "Jak to wiec jest, ze liberal WO jest przeciwnikiem wolnego rynku" Kłamiesz. "Klienci wymuszaja wyzsze standardy na lekarzach czy bankach, nizsze na sprzedawcy pomidorow." Dwa słowa: Anna Streżyńska. "Czy wolny rynek moze nie dzialac?" Somalia. "Otoz na wolnym rynku, jak w zyciu, jest ryzyko." Ciekawe, że rozumieją to ludzie, którzy generalnie mówią o ryzyka kalkulowaniu, a Ci, którzy opowiadają się za wolnym rynkiem zawsze mają na swoje usprawiedliwienie albo "jakoś to będzie", albo "mnie się to nie przytrafi" (patrz: faszystoski wymóg pasów bezpieczeństwa). "Jesli czlowiek podejmie zla decyzje to np. jego chomik zdechnie" Np. będzie go leczył miksturą oczyszczającą albo BSM? No racja, korwiniści są bardzo narażeni na takie okoliczności. "Tutaj wkracza Panstwo deklarujac, ze od tej pory ludzie juz nie beda musieli podejmowac trudnych decyzji" Bzdura. "i ze zaden chomik juz nie zdechnie" Kłamiesz. "Nie wazne, ze to ma sie nijak do rzeczywistosci, wazne, ze dobrze brzmi i zwieksza role Panstwa w Panstwie." Wyciągasz głupie wnioski z durnych przesłanek. 2010/02/19 07:28:39
@eli
Jest różnica między bloggerem a bucem. Nie utożsamiaj tych pojęć, czasem występują raczej, ale nie są równoważne. ISSN funkcjonuje jako standard referencyjny. Kropka. Kto chce, używa. I jakoś da się bez tego. W Polsce też by się dało. @ chromium, os Bredzisz. Nie rozumiesz jak jest zbudowany i czym jest system operacyjny. Ustawienie trybu kiosk powoduje dodanie kolejnej warstwy abstrakcji przy równoczesnym ograniczeniu bezpośredniego dostępu do głębszych warstw. Dla użytkownika czy developera zostaje nowy interfejs. I dokładnie tak będzie w Chromium OS, do dyspozycji developerów i użytkownika będą tylko technologie webowe, bez możliwości uruchamiania plików wykonywalnych. Czyli to co obecnie jest dostępne w przeglądarce (pewnie wzbogacone o webgl i pełną obsługę html5 etc). Artykuły Sosnowskiej są pełne bzdur, ale twóje komentarze są bzdurą jeszcze większą. Ale czego wymagać od kogoś, kto wiedze na temat technologii czerpie z Engadget i Gizmodo... Ale, serio, jeśli dla Ciebie barierą jest zarejestrowanie czasopisma [...] Otóż nie każdy bloger chce być dziennikarzem. Co więcej: większość blogerów nie chce, i to tak zupełnie nie chce, że im to lata. Robią sobie blogaski z bzdurakontentem ku swojej własnej radości. A nie po to, by fapać, że teraz to oni są Dziennikarze. Zgadzam się w zupełności. Z tego nadal nie wynika, dlaczego do rejestracji zmuszać tych, którzy dziennikarstwem się zajmują. Po co? Żeby zatrudnić więcej urzędników do obsługi większej ilości papierków? Rejestracja jest barierą. Zupełnie zbędną. 2010/02/19 07:49:39
@sieciobywatel
"Jest różnica między bloggerem a bucem." Jest podstawowa różnica między takim bucem jak Ty, któremu się wydaje, że z samej racji wrzucania w internetsy jakichś treści od razu się człowiek staje dziennikarzem a byciem bloggerem: np. 4 da lulz. Co, jak widać, skutecznie robi sobie większość bloggerów. "W Polsce też by się dało." Ja się słabo znam na prawie, ale nie widzę, żeby rejestracja czasopisma skutkowała nadaniem ISSN. Więc nie wiem, o co ta drama. Oczywiście - ktoś kto ma ISSN wygląda zdecydowanie bardziej wiarygodnie niż ktoś, kto sobie drukuje do szafy swój periodyk. "chromium, os" Nie chromium, a Chrome. Przeglądarka. Sama. Kliknij, to się przekonasz. "Ustawienie trybu kiosk powoduje dodanie kolejnej warstwy abstrakcji" Ludzie, którzy nie pamiętają czasów przed HAL, heil Windows NT 4.0 (abstrakcyjna - głupio brzmi po polsku - warstwa sprzętowa; nie do tego się to oczywiście odnosi). "przy równoczesnym ograniczeniu bezpośredniego dostępu do głębszych warstw" I co istnienie HAL zmienia w funkcji systemu operacyjnego? Że, skup się, sama przeglądarka jest już systemem? "I dokładnie tak będzie w Chromium OS" Ale wiesz, że ciągle chodzi o prze-glą-dar-kę Chrome? "Dla użytkownika czy developera zostaje nowy interfejs." Ale co to zmienia w istocie systemu operacyjnego? Że nagle przestaje korzystać z jakichś fizycznych komponentów? "bez możliwości uruchamiania plików wykonywalnych" Kurwaco. "Artykuły Sosnowskiej są pełne bzdur, ale twóje komentarze są bzdurą jeszcze większą." Obawiam się, że ani nie rozumiesz artykułu Sosnowskiej, ani mojego tekstu. Co mnie zupełnie nie dziwi. "Ale czego wymagać od kogoś, kto wiedze na temat technologii czerpie z Engadget i Gizmodo..." Och, jakbyś nie był bucem i czytał ze zrozumieniem, wiedziałbyś, że czerpię ją przede wszystkim z własnych doświadczeń. "Z tego nadal nie wynika, dlaczego do rejestracji zmuszać tych, którzy dziennikarstwem się zajmują" Równość wobec prawa jest jakby pierwszym powodem. Trudno mi policzyć: może Tobie będzie łatwiej - ile razy w tej dyskusji wspomniałem o takim problemie jak "odpowiedzialność za treść". Dlaczego wydawca lokalnej gazety ma być bardziej odpowiedzialny niż wydawca lokalnego blogaska? "Po co? Żeby zatrudnić więcej urzędników do obsługi większej ilości papierków?" Ale po co zatrudniać więcej osób: przecież to nie będzie tak, że się nagle ludzie rzucą do rejestrowania blogasków jako czasopism. Więc obstawiam, że sobie sądy poradzą. "Rejestracja jest barierą." Dla takich przygłupów jak Ty? Z pewnością. Nawet nie wiesz, jakie to łatwe (srsly, wystarczy 30 dni). 2010/02/19 10:07:29
@nbs
"Sprawnie funkcjonujacy rynek reguluje nie tylko po fakcie (utrata klientow, proces cywilny) ale i przed nim (kwalifikacje, opinia)." W wielu branżach to jest niemożliwe lub byłoby skrajnie niewygodne dla konsumentów. Trochę bez sensu byłoby wymagać od osoby, która po prostu chce coś przekąsić, żeby wyciągała Ajfona i robiła risercz na temat wszystkich mijanych restauracji. Sensowniej jest narzucić kontrolę san-epid. "Jak to wiec jest, ze liberal WO jest przeciwnikiem wolnego rynku, a konserwatysta Korwin jego zwolennikiem?" Ostatnim razem kiedy ktoś mnie nazwał liberałem, to była działaczka najbardziej radykalnego (o jakim mi wiadomo) odłamu trockizmu, tzw. spartakusowców. Musisz więc chyba ją o to pytać. Ja swoje poglądy określam jako "socjalistyczne", więc dla mnie to dość naturalne, że jako socjalista uważam, że wolny rynek ssie paukę. "i ze zaden chomik juz nie zdechnie. " Nie deklaruje, że żaden. Deklaruje zmniejszenie ryzyka. "Nie wazne," Pisownia łączna. @sieciobywatel "jaki jest sens pozbawiania części osób zajmujących się dziennikarstwem pewnych praw (np. ochrona źródeł) i wprowadzania kosztownej rejestracji?" Nie jest jakoś przesadnie kosztowna, natomiast ogólna idea wszystkich ustaw regulujących jakieś zawody (weterynarza, psychologa, radcy prawnego etc.) jest taka, że osoby pragnące dostępu do ustawowych uprawnień i spełniać ustawowe obowiązki, muszą dopełnić jakichś tam formalności. Nie ma chyba żadnej takiej ustawy przyznającej jakieś prawa i obowiązki z automatu. Oczywiście, chętnie poznam kontrprzykład. "Engadget jako webmagazine, ale co będzie, jak jakiś urzędas dojdzie do wniosku że właściciel o nazwie Weblog Inc. wskazuje jednak, że jest to krypto-blog?" A co będzie, jak zleci taka wielka, wielka asteroida? "Z tego nadal nie wynika, dlaczego do rejestracji zmuszać tych, którzy dziennikarstwem się zajmują." A po co psychologów? Przecież każdy może kogoś wysłuchać na kozetce. I słyszałem prostych ludzi wypowiadających się mądrzej niż Eichelberger. Więc po co w ogóle ustawa o zawodzie psychologa? @eli "A to ciekawe, sam widziałem blipa, na którym ktoś pisał, że widział WO w, zdaje się, BUW-ie." Nie nadążasz chyba za myślą kolegi Sieciobywatela - bliperzy kłamią, to tylko blogerzy są poważnymi dziennikarzami. Słyszałeś coś o międzynarodowej organizacji broniacej praw bliperów z Rosji? Widzisz już, gdzie problem czy jeszcze za mało łopatologicznie? 2010/02/19 10:22:34
@wo
"Nie nadążasz chyba za myślą kolegi Sieciobywatela - bliperzy kłamią, to tylko blogerzy są poważnymi dziennikarzami. Słyszałeś coś o międzynarodowej organizacji broniacej praw bliperów z Rosji? Widzisz już, gdzie problem czy jeszcze za mało łopatologicznie?" Więc ja cały czas siedziałem w głupim wyobrażeniu, że mikroblogi to też blogi? A więc będą wyłączone spod ustawy, która mi nakaże rejestrować a potem zupełnie oleje mój brak rejestracji? To ja bym, korzystając z takiego zasięgu, chciał wspomnieć o biednych blipujących blogerach z Białorusi. Oni też są dziennikarzami, tylko ich nie dopuszczają do polskich blogów, bo się trzeba rejestrować w sądzie! 2010/02/19 10:28:22
@eli
"Więc ja cały czas siedziałem w głupim wyobrażeniu, że mikroblogi to też blogi? A więc będą wyłączone spod ustawy, która mi nakaże rejestrować a potem zupełnie oleje mój brak rejestracji? " A jak jakiś urzędas dojdzie do wniosku że notki są coraz krotsze, więc jednak jest to krypto-mikroblog? I zażąda natychmiastowego ujawnienia źródeł? 2010/02/19 10:58:48
"I zażąda natychmiastowego ujawnienia źródeł?"
I to by się nawet przydało, bo sytuacja jest jednak trochę creepy: siedzę sobie w buwie, mam otwartego laptopa, na laptopie mam otwartego blipa, a na tym blipie wiadomość "o rety, siedzę obok ^wo". Byłoby fajnie zażądać sądowo ujawnienia tożsamości Tajemniczej Bliperki. 2010/02/19 11:00:42
@wo
"A jak jakiś urzędas dojdzie do wniosku że notki są coraz krotsze, więc jednak jest to krypto-mikroblog? I zażąda natychmiastowego ujawnienia źródeł?" Ja się zawsze mogę powołać np. na Gościa Niedzielnego. Mogę się też powołać na innego mikroblogera który opublikował kontent. Raz tylko mi się zdarzyło, że zostałem upomniany przez ^filiptepper (dramaty łatwej moderacji w ciasnej przestrzeni mikroblogingu). "I to by się nawet przydało, bo sytuacja jest jednak trochę creepy: siedzę sobie w buwie, mam otwartego laptopa, na laptopie mam otwartego blipa, a na tym blipie wiadomość "o rety, siedzę obok ^wo". Kinda creepy, jednak." #dramatypopularności; stąd moje przywiązanie do wartości #ttdkn - co by się nie działo, jakie okoliczności by nie były: są rzeczy, które nie wyjdą. 2010/02/19 11:13:37
@Raz tylko mi się zdarzyło, że zostałem upomniany przez ^filiptepper (dramaty łatwej moderacji w ciasnej przestrzeni mikroblogingu).
Hurm? 2010/02/19 11:21:17
@Hurm?
Ciocia Moon się bardzo oburzyła, że użycie przez waldka1984 kawałka przemówienia JFK skomentowałem: będziesz sobie wycierał ryj kennedym, kurwo. I doniosła. 2010/02/19 13:54:05
"W wielu branżach to jest niemożliwe lub byłoby skrajnie niewygodne dla konsumentów. Trochę bez sensu byłoby wymagać od osoby, która po prostu chce coś przekąsić, żeby wyciągała Ajfona i robiła risercz na temat wszystkich mijanych restauracji. Sensowniej jest narzucić kontrolę san-epid."
Moglbym sie z Toba zgodzic gdybys podal przyklad budowy elektrowni atomowej albo transplantacji organow. Ale _jedzenia_?! Na co dzien [mam nadzieje, ze chociaz to pisze sie rozlacznie, sorry] mieszkam w kraju gdzie nikomu nie snilo sie o sanepidzie, a restauracji/barow/knajpek jest po kilkanascie na kazdej ulicy. Ludzie jakos sobie w tym "balaganie" radza i bardzo sobie to chwala. Moze to kwestia wyboru: iPhone i masa dobrych knajp _albo_ Sanepid i kilka bezpiecznych barow w miescie? "Ostatnim razem kiedy ktoś mnie nazwał liberałem, to była działaczka najbardziej radykalnego (o jakim mi wiadomo) odłamu trockizmu, tzw. spartakusowców." +1 od liberala. Choc przypuszczam, ze blizej jest mi do Twojego socjalizmu[1] niz do "konserwatywnego liberalizmu" Korwina. Socjalizm cenie za wyrownywanie szans, opieke nad dziecmi, ludzmi starszymi, uposledzonymi itd. _Nie_ za mowienie mi czego mam nie jesc. 2010/02/19 14:02:40
@nbs
"[mam nadzieje, ze chociaz to pisze sie rozlacznie, sorry]" Błędną. "mieszkam w kraju gdzie nikomu nie snilo sie o sanepidzie" Somalia? Bo nie chcesz chyba się popisać na moim blogu ignorancją sugerując, że w jakimkolwiek cywilzowanym kraju nie ma jakiegoś wariantu przepisów bezpieczeństwa dotyczących urządzania restauracji i podstawowych zasad higieny obowiązujących pracowników? Proszę o nazwę kraju (żebyśmy mogli zweryfikować Twoją tezę) lub wycofanie tezy. Jeśli tym krajem są USA, to poproszę też o stan, bo tam to jest regulowane na szczeblu stanowym, przyjemnie będzie Cię przygwoździć prawem stanu Illinois albo Nowy Jork. 2010/02/19 16:16:10
"Błędną."
Az sprawdzilem w slowniku (takiej ksiazce). "Somalia", "USA" Nie, nie. Szczelaj dalej. Szukaj raczej wsrod tych w G7. Przepisow jest masa ale nie przeszkadzaja one prowadzic baru, w ktorym smierdzi, podloga i blat lepia sie od starego tluszczu, a do picia podaja kranowe. Calkowicie legalnie i bardzo smacznie. Sprawdzone organoleptycznie (doslownie). 2010/02/19 16:20:33
@nbs
"Nie, nie. Szczelaj dalej" Nie zrozumiałeś mojej prośby. To Ty masz albo napisać, o jaki kraj chodzi (żeby można było zweryfikować prawdziwość Twoich słów), albo odwołać swoje kłamstwo. Jeśli Twój następny komentarz nie będzie zawierać klarownej odpowiedzi na powyższe pytanie, to pomysł o jakimś fajnym pożegnaniu, pamiętając o tym pięknym dialogu z "X Files": Krycek: "You must be losing it, Mulder. I can beat you with one hand." Mulder: "Isn't that how you like to beat yourself?" [Krycek cocks gun] "If those were my last words, I can do better." 2010/02/22 19:01:48
@WO
"Po czym poznajemy korwinistę? Po przekonaniu, że wszystko powinien regulować rynek. Liberalizm głównego nurtu unika takiej skrajności, bo wystarczy zapoznać się z historią realnie istniejącego kapitalizmu by nabrać sporo dystansu do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora." Na jakiej podstawie pan uważa, że korwnista uważa, iż rynek powinien regulować WSZYSTKO? Tak się składa, że zadałem sobie kiedyś trud przestudiowania, co te oszołomy wygadują i ku mojemu zdziwieniu odkryłem, że daleko im do skrajnego doktrynerstwa, które z taką łatwością i samozadowoleniem pan im przypisuje. Wnioskuje zatem, że to jest albo z pana strony złośliwość, albo zwykła niewiedza. Wolę myśleć, że niewiedza. Po drugie, można prosić o doprecyzowanie, jakie konkretnie wydarzenia z historii realnie istniejącego kapitalizmu miałyby przemawiać za dystansem do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora? Wspomniał pan o setkach lat doświadczeń po prostu ciekawi mnie, w którym momencie historii ów złowieszczy kapitalizm zawiódł pana oczekiwania, że trzeba go teraz kontrolować na wszelkie możliwe (i niemożliwe) sposoby. @WO "Jak kiepski weterynarz uśmierci twojego ukochanego chomika, to marną pociechą jest to, że więcej nie będziesz korzystać z jego usług i w ten sposób ukarze go Niewidzialna Ręka Rynku. Czy ustawy regulujące dostęp do zawodu gwarantują wiarygodność? Oczywiście nie, tak jak ustawa o weterynarzu nie gwarantuje bezpieczeństwa każdemu chomikowi. Tak jak praktycznie wszyscy (bo korwiniści to jednak egzotyczna mniejszość społeczeństwa - i całe szczęście!) uważam, że gdyby to puścić na żywioł, byłoby jeszcze gorzej." A zatem uważa pan, że państwowa ustawa, choć nie eliminuje w 100% przypadków zdychania chomików, to przynajmniej chroni od niechybnej śmierci znakomitą ich większość, czy tak? Słowem, bez państwowej ustawy, bez regulacji, koncesji i wydawanych przez państwowych urzędników certyfikatów jakości, tj. w sytuacji wolnego rynku, mielibyśmy chomikowy holokaust - większość zwierzątek zdechłaby z powodu rozmaitych zaniedbań ze strony prywatnych weterynarzy czy do tego sprowadza się pańskie rozumowanie? 2010/02/22 19:22:07
@myszoskoczek
"Wspomniał pan o setkach lat doświadczeń po prostu ciekawi mnie, w którym momencie historii ów złowieszczy kapitalizm zawiódł pana oczekiwania" Przecież to nie jest "moment", ale dużo przykładów tego, czym się kończy leseferyzm dostarcza francuska monarchia lipcowa oraz III republika, a także USA w drugiej połowie XIX wieku. "A zatem uważa pan, że państwowa ustawa, choć nie eliminuje w 100% przypadków zdychania chomików, to przynajmniej chroni od niechybnej śmierci znakomitą ich większość, czy tak? (...) mielibyśmy chomikowy holokaust - większość zwierzątek zdechłaby". Uważam, że jest z nią lepiej niż bez niej, a więc jeśli nawet przedłuża życie kilku chomików o kilka miesięcy w skali roku, to już warto. To, że korwinista z tego będzie robić "znakomitą większość" czy "chomikowy holocaust" to dobrze pokazuje, jakie to ciule i dlaczego nie warto z nimi gadać. Pójdziesz sobie sam czy mam wywalić siłą? 2010/02/22 20:27:52
@WO
"Przecież to nie jest "moment", ale dużo przykładów tego, czym się kończy leseferyzm dostarcza francuska monarchia lipcowa oraz III republika, a także USA w drugiej połowie XIX wieku" W takim razie proszę powiedzieć, jakich dokładnie przykładów dostarczają USA drugiej połowy XIX wieku czy francuska monarchia lipcowa? Bo wie pan, ja też mogę rzucić hasło "dużo przykładów, czym się kończy soc... tzn. społeczna gospodarka rynkowa, dostarczają choćby dzieje III RP od 1989 do 2010 roku", ale to byłoby pójście na skróty. w pewne rzeczy trzeba się wgryźć, bo potem raptem wychodzi, że zamiast o przyczynach, mówimy jedynie o symptomach. Co było przyczyną zaistnienia rewolucji lutowej - NAPRAWDĘ? To trochę tak jak z Wielkim Kryzysem - kapitalizm jest najmniej winny. @WO "Uważam, że jest z nią lepiej niż bez niej, a więc jeśli nawet przedłuża życie kilku chomików o kilka miesięcy w skali roku, to już warto." Dziwny ma pan sposób argumentacji - "uważam, że jest z nią lepiej..." A ja uważam, że jest gorzej. Otóż jakoś nie bardzo przekonany jestem, że państwowy kontroler potrafi zagwarantować bezpieczeństwo jakiegokolwiek produktu lepiej niż prywatny. To dziwaczny zabobon jest - że jak coś nosi pieczęć państwa, to tym samym jest niepodważalne. Wiara w to, że nadzór państwa nad ludzką działalnością gwarantuje cokolwiek innego niż jedynie znaczne podrożenie tej działalności i skutek odwrotny niż oczekiwany, uważam za daleko posunięta naiwność małego Jasia. Państwowa jednostka certyfikująca nie ma bowiem żadnego absolutnie interesu w tym, żeby jej certyfikat był wiarygodny. W odróżnieniu od jednostki prywatnej. I tutaj dotykamy kolejnego ludowego" zabobonu że "prywaciarz" jest z natury rzeczy oszustem, chcącym po trupach koniecznie zarobić na nowego chryslera. Otóż nie. Ów krwiopijczy prywaciarz chce zarobić nie na chryslera, a na całą kolekcję chryslerów, setki paczek cygar i wymienne złote gałki do laski - a widmo, że odszkodowania za trujące leki czy wybuchające butle z tlenem (nie mówiąc już o tym, że nikt nie kupi takich butli produkowanych przez firmę ze stygmatem nieudacznika) utrudnia, jeśli nie uniemożliwia całkiem zrealizowania tej wizji. Zmierzam konsekwentnie do tego, że należy bezwzględnie odróżnić państwowe jednostki certyfikujące, wydające pozwolenia (za opłatą), od wszelkiego rodzaju prywatnych korporacji czy stowarzyszeń, które powstały po to, by kodyfikować normy moralne i "zawodowe", jakie winny panować w danym środowisku - obojętnie czy idzie o inżynierów produkujących cylindry samochodowe, lekarzy czy firmy farmaceutyczne. To najzupełniej naturalne i nawet pożądane i odkąd ludzie zaczęli się specjalizować w pracy, stowarzyszenia takie powstawały i działały nad wyraz skutecznie i nie ma powodu demonizować i sadzić, że w normalnym, wolnorynkowym kraju działoby się inaczej. Co więcej, rzeczywistość za oknem pokazuje, że nadanie takiej działalności pieczęci państwowego organu otwiera furtkę dla patologii. Oto bowiem panowie XYZ zasiadający we władzach stowarzyszenia przestają autorytet swój czerpać z racji wiedzy, lat pracy i dogłębnej znajomości zawodu, a zostają nim obdarzeni przez kogoś z zewnątrz i co więcej - autorytet ten nie musi już mieć wiele wspólnego ze znajomością wyuczonego fachu. Bo do tego w prostej linii prowadzi państwowa ingerencja. Nie trzeba być geniuszem dedukcji, by zauważyć, iż z czymś takim mamy do czynienia dzisiaj: patologia goni patologie, a rząd z patologiami walczy za pieniądze wydarte podatnikom. Oczywiście dodajmy, że sam te patologie stworzył poprzez swoją aktywność - wszystko dla naszego dobra (i dla dobra chomików). I się pierdolnik kręci. Bo jak powiedział kiedyś klasyk myśli korwinistycznej: "Socjalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju". Jeśli z jakichś powodów razi pana słówko socjalizm, to proszę zastąpić je społeczną gospodarką rynkową. 2010/02/22 20:38:56
@WO
"Pójdziesz sobie sam czy mam wywalić siłą?" normalnie jakbym fiskusa słyszał: "Oddasz pieniądze na biednych po dobroci czy mam ci je wyrwać siłą?" 2010/02/22 20:50:41
@myszoskoczek
"że państwowy kontroler potrafi zagwarantować bezpieczeństwo jakiegokolwiek produktu lepiej niż prywatny." O, następny specjalista od sanepidu w Somalii. "To dziwaczny zabobon jest - że jak coś nosi pieczęć państwa, to tym samym jest niepodważalne." Kłamiesz, bredzisz, nie rozumiesz: to Państwo i jego procedury tworzą jakąkolwiek ścieżkę odwoławczą. I, zauważ, zmuszają do tego prywatne firmy, które inaczej zostawiałyby sobie rzeczy jako "niepodważalne". "I tutaj dotykamy kolejnego ludowego" zabobonu że "prywaciarz" jest z natury rzeczy oszustem" Ale wiesz, że ten ludowy zabobon jest w Twojej głowie? "nie mówiąc już o tym, że nikt nie kupi takich butli produkowanych przez firmę ze stygmatem nieudacznika" Ford Pinto. Toyota Camry i Prius. Proszę o kontrprzykłady. "Zmierzam konsekwentnie do tego, że należy bezwzględnie odróżnić państwowe jednostki certyfikujące, wydające pozwolenia (za opłatą), od wszelkiego rodzaju prywatnych korporacji czy stowarzyszeń" Przede wszystkim mieszasz systemy walutowe, manipulujesz i wciskasz ludziom na klawiaturach literki, których nie użyli. Jak istnienie "państwowych jednostek certyfikujących" uniemożliwia istnienie stowarzyszeń czy prywatnych korporacji? 2010/02/22 21:13:38
@eli.wurman
"Kłamiesz, bredzisz, nie rozumiesz: to Państwo i jego procedury tworzą jakąkolwiek ścieżkę odwoławczą. I, zauważ, zmuszają do tego prywatne firmy, które inaczej zostawiałyby sobie rzeczy jako "niepodważalne". raczej bredzę. kłamstwo polega na czymś innym. tak czy owak, to ty człowieku bredzisz i to bardziej niż ustawa przewiduje. wiem, że nauczyłeś się na pamięć ładnej regułki "państwo tworzy ścieżkę odwoławczą", ale ona z rzeczywistością współczesną nie ma NIC wspólnego. gdyby ingerencja państwa faktycznie sprowadzała się do "tworzenia ścieżek odwoławczych", to żylibyśmy w normalnym kraju. @eli.wurman "I, zauważ, zmuszają do tego prywatne firmy, które inaczej zostawiałyby sobie rzeczy jako "niepodważalne". z dwojga złego wolę, jak prywatne firmy zostawiają sobie coś jako "niepodważalne" niż jak ustaleniem, co jest "niepodważalne", zajmuje się państwowy urzędnik. ja wiem, że ty tego nie rozumiesz i do twojego mózgu takie oczywistości nie docierają, a jeśli nawet, to z kilkuletnim opóźnieniem, ale cokolwiek nie wymóżdżysz, wiedz, że władza, jaką ma nade mną multimilioner, jest dużo mniejsza niż ta, jaką posiada choćby najdrobniejszy państwowy urzędnik, dysponujący środkami przymusu, od którego nierzadko swobodnego uznania zależy, czy i w jaki sposób wolno mi żyć i pracować. jakkolwiek to nie zabrzmi i ilu socjalistom w tym momencie pikawa nie stanie, świat, w którym bogaci mają władzę, jest mimo wszystko nieporównywalnie lepszy od świata, gdzie wyłącznie ci, którzy są już u władzy, mogą zdobyć bogactwo. @eli.wurman "Ale wiesz, że ten ludowy zabobon jest w Twojej głowie? " Obawiam się, że nie. @eli.wurman "Ford Pinto. Toyota Camry i Prius. Proszę o kontrprzykłady. " kontrprzykłady na co, bo nie rozumiem? na to, że powołana w celu chronienia nas przed złem kasta urzędników nie dopilnowała "procedur" i w efekcie Ford oraz Toyota wypuściły buble? czy może chodzi o kontrprzykłady na to, że gdyby państwo dopilnowało "procedur", to rzeczone firmy nie wypuściłyby bubli? @eli.wurman "Jak istnienie "państwowych jednostek certyfikujących" uniemożliwia istnienie stowarzyszeń czy prywatnych korporacji?" joł, panie eli.wurman - CZYTAMY ZE ZROZUMIENIEM, ok? nigdzie nie napisałem, że wyklucza. co najwyżej napisałem, że zastępowanie prywatnych jednostek certyfikujących jakimś państwowym organem jest PATOLOGIĄ. 2010/02/22 21:27:11
@myszoskoczek
"wiem, że nauczyłeś się na pamięć ładnej regułki "państwo tworzy ścieżkę odwoławczą"" A skąd wiesz? Pokażesz gdzie się jej nauczyłem? Jak nie, to przeproś grzecznie, ciulu. "gdyby ingerencja państwa faktycznie sprowadzała się do "tworzenia ścieżek odwoławczych", to żylibyśmy w normalnym kraju" Po pierwsze: wciskasz mi rzeczy, których nie napisałem. Po drugie: tak, robi to też: np. UOKIK. Po trzecie: a czemu Państwo miałoby tylko i wyłącznie "tworzyć ścieżki odwoławcze", kto, gdzie i dlaczego wstawia taki durny postulat? "jak prywatne firmy zostawiają sobie coś jako "niepodważalne" niż jak ustaleniem, co jest "niepodważalne", zajmuje się państwowy urzędnik" Rejestr klauzul niedozwolonych, głupku. "do twojego mózgu takie oczywistości nie docierają, a jeśli nawet, to z kilkuletnim opóźnieniem" Gdybyś nie był bucem, zamiast mielić tyle znaków miałbyś jakieś ładne "masz daleko do łba". "władza, jaką ma nade mną multimilioner, jest dużo mniejsza niż ta, jaką posiada choćby najdrobniejszy państwowy urzędnik" BDSM. Ale to nie moje porno. "gdzie wyłącznie ci, którzy są już u władzy, mogą zdobyć bogactwo." A, to Cię boli: "gdyby nie faszystowski obowiązek rejestracji działalności gospodarczej to ja bym im wszystkim pokazał!". "a to, że powołana w celu chronienia nas przed złem kasta urzędników nie dopilnowała "procedur" i w efekcie Ford oraz Toyota wypuściły buble" Ej, wiesz co, znów kłamiesz. Nie to napisałem. 2010/02/22 21:30:18
To jest tak głupię, że wrzucę w osobny komć:
"co najwyżej napisałem, że zastępowanie prywatnych jednostek certyfikujących jakimś państwowym organem jest PATOLOGIĄ. " Poproszę o przykład zastępowania prywatnych jednostek certyfikujących organami państwowymi. Ale wiesz: za-stę-po-wa-nia. Czyli jest jakaś prywatna i nagle wcina się państwo. 2010/02/22 21:38:29
@myszoskoczek
"normalnie jakbym fiskusa słyszał: "Oddasz pieniądze na biednych po dobroci czy mam ci je wyrwać siłą?"" Dzięki za miłe porównanie. "W takim razie proszę powiedzieć, jakich dokładnie przykładów dostarczają USA drugiej połowy XIX wieku czy francuska monarchia lipcowa? " Ponurych. Zadałeś pytanie "o moment historii". Takie pytanie moze zadać tylko idiota, nie możesz więc oczekiwać, że będę z Tobą poważnie rozmawiać. "Bo wie pan, ja też mogę rzucić hasło" Se rzucaj, co mnie to. "A ja uważam, że jest gorzej" Se uważaj, co mnie to. "bo jak powiedział kiedyś klasyk myśli korwinistycznej: "Socjalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju" To dotyczy każdego ustroju. Kapitalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju. Srututucjonalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju. I tak dalej. 2010/02/22 21:54:01
@eli
"Czyli jest jakaś prywatna i nagle wcina się państwo." A wiesz, że tutaj ja z kolei dojrzewam do blogonotki zainspirowanej m.in. komciem MRW na Twoim blogasku (Towarzystwo Wzajemnej Adoracji im Ourobourosa). Ludzie w Polsce sobie nie zdają sprawy z tego, w jaki koszmar Amerykanie wpędzają sami siebie przez brak dowodów osobistych i ewidencji ludności. Ty pokazujesz w banku kawałek plastiku dowodzący, że jesteś Eli Wurman, zamieszkany przy ulicy Znanych Krakowskich Artystów 666. Amerykanin pokazuje certyfikat od prywatnej firmy certyfikującej, i to jest dopiero horror. 2010/02/22 21:55:36
@eli.wurman
"Jak nie, to przeproś grzecznie, ciulu. " kozak. w prawdziwym życiu po słowie "ciul" skierowanym do mnie tamowałbyś krwotok z nosa. @eli.wurman "czemu Państwo miałoby tylko i wyłącznie "tworzyć ścieżki odwoławcze", kto, gdzie i dlaczego wstawia taki durny postulat?" taki postulat stawiam JA - myszoskoczek. a stawiam go dlatego, ponieważ jak tylko państwo przestaje zajmować się tym, do czego zostało powołane, tj. pilnowaniem, by reguły gry na wolnym rynku były przestrzegane, otóż jak tylko państwo przestaje się zajmować "tworzeniem ścieżek odwoławczych", to zaczyna np. drukować pieniądze - oczywiście dla naszego dobra, tj. w trosce o bezpieczeństwo obrotu kapitałem. a drukowanie pieniądza nie jest fajne, m'kay? @eli.wurman "Rejestr klauzul niedozwolonych, głupku. " powiało grozą. @eli.wurman "A, to Cię boli: "gdyby nie faszystowski obowiązek rejestracji działalności gospodarczej to ja bym im wszystkim pokazał!" dokładnie! wreszcie zaczynasz myśleć jak wredny kapitalista! @eli.wurman "Ej, wiesz co, znów kłamiesz. Nie to napisałem." dlatego zapytałem, o jakie kontrargumenty ci chodzi, bo jeśli mam być szczery, nie wiem, co napisałeś, mój drogi panie eli.wurman. @eli.wurman "Poproszę o przykład zastępowania prywatnych jednostek certyfikujących organami państwowymi. Ale wiesz: za-stę-po-wa-nia. Czyli jest jakaś prywatna i nagle wcina się państwo." pozdrów ode mnie Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta też możesz pozdrowić. wiem, wiem, nie do końca o to ci chodziło, ba, znając moja skłonność do siania nieprawdy, pewnie nawet wymieniłem złe instytucje kontrolująco-certyfikująco-nadzorująco-chroniące-nasz-przed-złem. 2010/02/22 22:00:31
@WO
"Ponurych. Zadałeś pytanie "o moment historii". Takie pytanie moze zadać tylko idiota, nie możesz więc oczekiwać, że będę z Tobą poważnie rozmawiać." wie pan, panie Orliński, lata 1929-33 tez dostarczają ponurych przykładów. mało tego - ostatni kryzio też dostarcza ponurych przykładów. pytanie tylko: na co? i niech se pan daruje te szczeniackie odzywki, bo ja wiem, ze na blogasku to se mozna pokozaczyć. albo pan prowadzisz normalną dyskusję, albo wywal mnie pan na zbity psyk. @WO "Kapitalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju." inaczej: "kapitalizm bohatersko naprawia, co socjalizm spierdolił" 2010/02/22 22:18:14
@myszoskoczek
"pytanie tylko: na co?" A już zapomniałeś, o jakie przykłady pytaleś? "inaczej: "kapitalizm bohatersko naprawia, co socjalizm spierdolił" " Odwrotnie. "albo wywal mnie pan na zbity psyk." Proszę uprzejmie. 2010/02/22 22:25:05
@kozak. w prawdziwym życiu po słowie "ciul" skierowanym do mnie tamowałbyś krwotok z nosa.
Dwie rzeczy: w zwykłym życiu nie spotykam się z ludźmi, których z jakiegokolwiek powodu miałbym tak nazywać. Albo są to ludzie jakoś podobni do mnie, albo są to ludzie na tyle grzeczni, że swojej ciulowatości nie ujawniają. Dodatkowo: nie spotkamy się w rzeczywistości, selekcja nie wpuszcza agresywnych buców do knajp a jeśli się pojawią - ochrona szybko się ich pozbywa. Jakim trzeba być palantem, żeby fantazjować o "ojezu, omójborze, jak ja bym ci w reallajfie przypierdolił". Srsly? 2010/02/22 22:46:35
@eli
"Jakim trzeba być palantem, żeby fantazjować o "ojezu, omójborze, jak ja bym ci w reallajfie przypierdolił". Srsly?" Na Quasiego to zawsze działało. 2010/02/23 11:38:48
@wo
"Przecież to nie jest "moment", ale dużo przykładów tego, czym się kończy leseferyzm dostarcza francuska monarchia lipcowa oraz III republika, a także USA w drugiej połowie XIX wieku." W drugiej polowie XIX wieku USA z kraju pastuchow sponiewieranego wojnami zmienily sie w druga potega gospodarcza swiata, do ktorej walily tlumy emigrantow. Prosimy o wiecej takich przykladow. Moze rewolucja przemyslowa w Anglii albo Chiny konca XX wieku? 2010/02/23 12:02:07
@nbs
"Prosimy o wiecej takich przykladow." Pisałeś niedawno: "mieszkam w kraju gdzie nikomu nie snilo sie o sanepidzie". To albo kłamstwo albo skutek Twojej głupoty, w każdym razie, nieprawda. W każdym cywilizowanym kraju są jakieś przepisy sanitarne regulujące - na przykład - jak ma wyglądać stanowisko do mycia rąk w restauracji. Z takich rzeczy się lęgnie korwinizm, z kompletnej niewiedzy o świecie - azbestowy szczuropolak z grinpojntu nawet jak pojedzie do USA, to ma infantylne wyobrażenie o tym, jak działa amerykańskie społeczeństwo. Oczywiście, potem podkreślałeś, że nie chodzi o USA, ale bez względu na to, czy chodzi o Wielką Brytanię czy Norwegię, napisałeś nieprawdę. Uprzedzałem, że Twój następny komentarz nie zawierający odwołania tej tezy lub podania nazwy kraju (by tezę można było zweryfikować), będzie ostatni. Szkoda, że nie zadbałeś o jakieś dobre ostatnie słowa. |
|