|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Kocham pana, panie Jacku!
Żeby polski film mi się tak naprawdę, uczciwie i po prostu spodobał, bez zastrzeżeń typu „jak na garbatego to całkiem prosty”, to mi się zdarza tak rzadko, że aż uczczę „Wszystko co kocham” Jacka Borcucha blogonotką. Sucho opiszę w punktach, czym ten film się w moich oczach różni od wszystkich innych, za sprawą których „polski film” to dla mnie coś w stylu reklamy Seata „hiszpańska precyzja, niemiecki temperament”. 1. Aktorzy wyglądają jak normalni ludzie, a nie jak aktorzy. Przyzwyczajony do wylaszczonych, uwizażystkowanych i przebotoksowanych buziaczków już w ogóle zapomniałem, że polski film może pokazywać, kinda, like, Polaków. 2. Dialogi są bliskie temu, jak ludzie normalnie rozmawiają ze sobą. Nie ma tu debilowatej zgrywy duety Konecki-Saramonowicz, telenowelizacji Ilony Łepkowskiej, Barbary Cartland piszącej u nas pod pseudonimem Katarzyna Grochola ani nawet żadnego twardziela o ksywce Gebels czy Metyl, a więc nigdy to nawet nie leżało na tej samej półce co filmowe projekty „Patryka Vegi”. 3. PRL wygląda jak PRL. Ani to straszliwe piekło jakie wyłania się z filmów rozliczeniowych, ani też podkręcona prawie-że-normalność jak u Kieślowskiego czy Machulskiego. 4. Ważne Historyczne Wyzwania Polaków pokazane są tu bardzo prosto, bez załgania kina moralnego niepokoju. Wszystko sprowadza się do konfrontacji między Człowiekiem Prawym granym przez Chyrę a Obleśnym Oportunistą granym przez Marka Kalitę. Co prowadzi do punktu... 5. Że Chyra gra genialnie to jakby normalka, ale reżyser otoczył go gronem aktorów, których nazwiska - przyznam to szczerze - musiałem sprawdzać w bazie filmopolski.pl. A jednak dotrzymują mu kroku i nie ma takiego wrażenia, że osobowość Chyry przyćmiewa całą resztę. Mamy tu kilka fajnych konfrontacyjnych dialogów. Chyra-nauczycielka (Ewa Kolasińska), Chyra-żona (Anna Radwan), Chyra-synowie (Banasiuk & Kościukiwiecz) i oczywiście Chyra-Malanowicz. Brawo ci państwo! 6. Konfrontacja zabawna, bo dokonująca się już tylko w libido głównego bohatera, między pięknem kobiety, która jeszcze nie jest do końca świadoma swojej urody, więc nie umie jej eksponować - i kobiety, której uroda już więdnie, ale zręcznie ją eksponując, potrafi zachować jej resztki. Olga Frycz & Katarzyna Herman, osobne oklaski. 7. Onelinery, które mógłbym jeść łyżkami. „Dlaczego mają wjeżdżać, już tu są”. „Większość lektur szkolnych jest mniej więcej o tym samym”. „Sokołowski jest tylko kapitanem Najwyraźniej nie tylko”. 8. Na koniec, podsumowanie mojego prywatnego spojrzenia na PRL. Odrzucam wizję szlachetnych solidaruchów walczących ze złymi komuchami. Ojciec Basi jako solidaruch robi wrażenie wrednego typka. Ojciec Janka jest partyjny, ale jest OK. Za to Sokołowski założę się, że trafił do PiS. Każdy ustrój ma swoich Obleśnych Oportunistów. W dużoformatowym wywiadzie z twórcami filmu pada strasznie fajna kwestia. Ojciec Jacka Borcucha, pierwowzór postaci granej przez Chyrę, na ślub kościelny zaprosił tylko dwóch najbliższych przyjaciół-oficerów. A i tak dowódca się dowiedział. Kto doniósł? Ksiądz. Dziwnym nie jest. piątek, 05 lutego 2010, wo
TrackBack
Komentarze
mrwisniewski
2010/02/05 15:10:58
Hipster bulshit.
2010/02/05 15:18:53
@ksiądz kapuś
Tak, to był chyba najlepszy punkt tego nierównego wywiadu. @film Ale jak możesz się zachwycać filmem, który osobiście ofukał Twój kolega ze strony Varga Krzysztof? 2010/02/05 15:21:10
rzeczywiście - film bardzo dobry. a przy tych wszystkich elementach, o których WO napisał, jeszcze jest na tyle "uniwersalny", że łatwo można tę historię odnieść do własnych doświadczeń.
2010/02/05 15:23:02
@sheik
"ofukał Twój kolega ze strony Varga Krzysztof?" Naprawdę? Idę przeczytać. 2010/02/05 15:42:46
Zgadzam się z wpisem w pełni. Dawno nie widziałem tak dobrego filmu z Polski, ba dawno w ogóle nie widziałem tak dobrego nowego filmu. Dla osób, które choć liznęły życia w PRL, dla punkowych buntowników, to film absolutnie obowiązkowy! A kapitalna scena jak chłopaki idąc na próbę mijają maszerujących wojaków utkwiła mi w pamięci już gdy zobaczyłem trailer.
2010/02/05 15:52:15
Więc mówicie, że to dobre? Bo się bałem, że to będzie to: www.filmweb.pl/f11856/Yesterday,1984/opisy skrzyżowane z tym www.filmweb.pl/f1188/Ostatni+dzwonek,1989/opisy
2010/02/05 15:57:59
a już się bałem, że będziesz WO rozpływał się nad muzyką z lat 80, ale widocznie film jest dobry sam z siebie.
2010/02/05 15:58:55
Ofukał? Chyba nie... Główny zarzut dotyczył nazwy zespołu, z tego co pamiętam kapela winna zwać się Wszystko czego nienawidzę.
2010/02/05 16:07:01
@wo
Zgadza się, film świetny i chyba ponadgraniczny. Jak wczesnego Kusturicę będzie go chyba można z sukcesem wyeksportować. Choć dla mnie całość chyba trochę zbyt uśmiechnięta. Ja jednak strasznie ciekaw jestem Twojej opinii o innym filmie, który wgniótł mnie w fotel znacznie mocniej - "Domu złym". Ja powiem o nim jedno. Złe gliny jeżdżą tutaj nysą oraz polonezem a ja oglądałem w takim napięciu, jakby jeździli dodgem albo chevroletem. Jakby bad guy pił whiskey a nie żytnią a w stodole rozsypywał do foliowych torebek kolumbijską kokę zamiast pędzić bimber. Prawdę mówiąc spodziewałem się, że koniec (choćby częściowy) bylejakości w polskim kinie ogłosisz właśnie po tym filmie. 2010/02/05 16:08:17
@soren
"Główny zarzut dotyczył nazwy zespołu, z tego co pamiętam kapela winna zwać się Wszystko czego nienawidzę." Fakt - właśnie sprawdziłem. Vardze głównie przeszkadza, że to nie jest o jego młodości (że moje życie jest tak nudne to przynajmniej ma tę zaletę, że nie domagam się jak, żeby wszyscy pisarze czy filmowcy opisywali moją biografię - to bardzo częsty postulat w polskiej krytyce, jak się przyjrzeć). Ale nazwa to faktyczny zgrzyt. Totalny anachronizm, Varga ma stuprocentową rację. Kiedy Basia go pyta o wyjaśnienie skrótu WCK, to ja się spodziewam, że bohater powie, że (i tu jakieś rozwinięcie typu WC KURWA), ale dopiero w finale przyzna, że myśłał o takim rozwinięciu, ale się wstydził przyznać kolegom. Halo, panie Borcuch, miłość wśród punkowców naprawdę wtedy uchodziła za temat dla Połomskiego, że Buzcocks śpiewali punkowo o miłości to ja się dowiedziałem jako już ktoś dużo starszy. Bo - i tutaj Varga ma kolejny punkt - fatalnie się złożyło, że z punkowej tradycji importowaliśmy jednak fajansiarskie Exploited czy UK Subs. Jak ktoś szukał inspiracji we wczesnych The Stranglers, to był wyklinany przez jarocińską publiczność jak Ciechowski. 2010/02/05 16:11:33
@czad
"Prawdę mówiąc spodziewałem się, że koniec (choćby częściowy) bylejakości w polskim kinie ogłosisz właśnie po tym filmie." No właśnie oglądałem bez tego entuzjazmu. Po pierwsze, fabuła się ogólnie nie klei i trzaskają wszystkie dźwigary do zawieszania niewiary. Nie wpuścili do szpitala rodzącej milicjantki? Yeah right, i co jeszcze, ogłosili wystąpienie Polski z Układu Warszawskiego? Po drugie, po cholerę w ogóle temu Jedynemu Pozytywnemu całe jego prywatne śledztwo? Po trzecie, dlaczego słuchają piosenki nagranej kilka lat później? Po czwarte, wszyscy się boją donosu, ale generują donosy na własną dupę, tak po prostu obnosząc się z łamaniem prawa i regulaminu? Po piąte, wtedy funkcjonariusze tak nie przeklinali, ten stereotyp przyszedł razem z kinem Pasikowskiego. 2010/02/05 16:40:02
Własnym oczom nie wierzę - to rzeczywiście może być dobry polski film. Zaczynałem już myśleć, że to niemożliwe.
2010/02/05 16:57:21
Ja mam ważne pytanie, to jest polski film, czy zatem są w nim cycki?
2010/02/05 17:00:02
@Bantus
U brytyjski punkowych purystów Stranglers też nie wzbudzali dużego entuzjazmu. To kwestia poczucia humoru. 2010/02/05 17:02:10
@bantus
Tak, a Dead Kennedys zostali croonerami od momentu, kiedy w jednym z utworów wykorzystali trąbkę. 2010/02/05 17:02:40
@wo
Pytam z ciekawości - czy podobne odczucia towarzyszyły po premierze "Kallafiorra"? 2010/02/05 17:07:48
[możliwe spoilery]
A o czym właściwie jest ten film? Gryzło mnie to od razu po wyjściu z sali kinowej... Czy jest tu jakiś morał, przesłanie or sth? Konflikt będący kluczem do fabuły? Ani to jednostka vs rodzina, ani jednostka vs społeczeństwo, ani też jednostka vs system. Myślałem, że będzie to historia o grupie zapaleńców z garażowego zespołu próbujących wystąpić na dużej scenie z obowiązkowym wielkim finałem ale jakoś ten Koszalin przeleciał błyskiem w połowie filmu. Czy to po prostu taki nostalgia movie o dorastaniu w realiach schyłkowego PRL-u bez silenia się na żadne odkrywcze prawdy? 2010/02/05 17:12:36
Nie oglądałem jeszcze ani "WCK", ani "Domu złego", ale, zdaje się, w obydwu tych filmach pojawia się muzyka Dezertera? Nareszcie, chciałoby się rzec, jeden z najważniejszych polskich bendów dostaje zasłużone recognition.
2010/02/05 17:23:08
Mam podobne odczucia jak megas2 choć z drugiej strony i podpisuje się pod tym co napisał autor. Ogólnie film zrobiony genialnie, zagrany genialnie (mi zapadła ta scena jak gadali po śmierci babci o tym ze sie czesza ręcoma), tyle że dupa w zasadzie to nie wiadomo o czym to jest...
2010/02/05 17:35:25
@migwatch
"Nareszcie, chciałoby się rzec, jeden z najważniejszych polskich bendów dostaje zasłużone recognition." Mnie dodatkowo ucieszył Deuter, to zespół dla bardziej wtajemniczonych. @bantus "To punk? Raczej chyba luźno związany z nurtem." Gdyby moje życie nie było takie nudne, to miałbym wspomnienie typu "kiedyś spuścilismy z tow. Zgliczyńskim łomot gnojkowi, który tak przy nas powiedział". @mrw "Ja mam ważne pytanie, to jest polski film, czy zatem są w nim cycki?" Tak, ale musisz wysiedzieć praktycznie do końca (albo spóźnić się godzinę). @megas "A o czym właściwie jest ten film? Gryzło mnie to od razu po wyjściu z sali kinowej... " O Chryste Panie, ktoś komu przeszkadza to, że wreszcie polski film nie ma trywialnego łopatologicznego PRECZ SKO MUNOM PRECZ SKO MUNOM? "Czy to po prostu taki nostalgia movie o dorastaniu w realiach schyłkowego PRL-u bez silenia się na żadne odkrywcze prawdy?" Tak to odbieram. Bohaterowie są jeszcze za młodzi, żeby snuć poważne plany życiowe typu "first we take Koszalin, then we take...". No właśnie, bo i co mógł potem tejknąć taki zespół? Przecież nawet jeszcze nie Jarocin. To jest film o ludziach, dla których "no future" to nie jest tylko ładny refren. @parampam "Pytam z ciekawości - czy podobne odczucia towarzyszyły po premierze "Kallafiorra"?" Nie poszedłem. Tu też zresztą nie poszedłem na premerę, byłem dopiero wczoraj. @quatryko "tyle że dupa w zasadzie to nie wiadomo o czym to jest..." O papieżu. 2010/02/05 17:44:49
@mrw: "to jest polski film, czy zatem są w nim cycki?"
@wo: "Tak, ale musisz wysiedzieć praktycznie do końca (albo spóźnić się godzinę)." Możesz także uważnie obejrzeć trailer, który jest zaembedowany u góry (0:30). 2010/02/05 17:46:21
@cycki
"Tak, ale musisz wysiedzieć praktycznie do końca (albo spóźnić się godzinę). " Przecież są w powyższym trailerze. 2010/02/05 18:05:20
[spoilery]
@"O Chryste Panie, ktoś komu przeszkadza to, że wreszcie polski film nie ma trywialnego łopatologicznego PRECZ SKO MUNOM PRECZ SKO MUNOM?" Meh, za młody jestem. Nie musi być trywialnie. Ale powinno mieć to jakiś sens. Zwykle opowieść kończy się wtedy, gdy bohater wychodzi zwycięsko z początkowego konfliktu. Nawet jeśli początkowym konfliktem jest tylko bycie nastolatkiem, to bohater wychodzi z niego dojrzalszy i to jest jego zwycięstwo. W WCK natomiast odnosi się wrażenie, że historia kończy się tylko dlatego, że scenarzyście wypisał się długopis. Kiedy bohater odchodzi w stronę ściany z napisem WOLNOŚĆ myślałem: "What's the point?". Dlaczego akurat po scenie poprawek blacharskich na Wartburgu? To było zwycięstwo Janka? Trochę szczeniackiego emo, za które pewnie dostał po dupie jeszcze zanim przewinęły się końcowe napisy? To już lepiej było zamknąć opowieść po jednym z prawdziwych zwycięstw: Koszalinie lub buncie na szkolnej potańcówce. Natomiast zgodzę się, że film mimo wszystko jest bardzo dobry, zwłaszcza w kwestii aktorstwa. Także straciłem już nadzieję, że polscy aktorzy są w stanie odegrać normalnych ludzi. Chyba tylko Anna Radwan zagrała z tą irytująca teatralną manierą. 2010/02/05 18:06:29
@wo
Deutera poznałem przez płytę Dezertera&Kelnera właśnie, dopiero potem posłuchałem Deutera właściwego. Generalnie, jako gówniarz urodzony w 1975 słyszałem wiele zespołów lat 80. as they happened (następstwo dzielenia pokoju ze starszym bratem), jednak ich zrozumienie nadeszło jednak troszke pozniej, jak tylko komuna wzięła i padła. 2010/02/05 18:14:24
@megas
" W WCK natomiast odnosi się wrażenie, że historia kończy się tylko dlatego, że scenarzyście wypisał się długopis (...) To już lepiej było zamknąć opowieść po jednym z prawdziwych zwycięstw: Koszalinie lub buncie na szkolnej potańcówce." Co do tego, pełna zgoda. Borcucha pochwaliłem za dużo rzeczy, ale niestety przejął inną nieznośną wadę polskiego kina - nie wie jak skonczyć. To samo zresztą masz w "Domu złym", tam taką pseudopuentą jest rzut butelką w stronę kamery. Poprawki blacharskie zupełnie bez sensu, z tym zgoda. Dla mnie fabularnie to się kończy gdy Chyra referuje rodzinie konsekwencje. 2010/02/05 18:21:21
@mrwisniewski
Ja mam ważne pytanie, to jest polski film, czy zatem są w nim cycki? Cytując klasykę: "dochodzi do zbliżenia na wydmach". 2010/02/05 18:23:53
@wo
"i w ogóle lepsza rozdziałka." Sprawdzić czy nie dvd-screener w formacie rmvb. @megas "Ale powinno mieć to jakiś sens" Jak ktoś przychodzi z prawdziwą prawdą o życiu, to można się spodziewać, że przychodzi ze swoją prawdą. Filmy, które mi usilnie wciskają jakąś prawdę (zamiast opowiadać ciekawą historię) są nudne. Po co je oglądać? 2010/02/05 18:42:11
@wo
Tak, ale musisz wysiedzieć praktycznie do końca (albo spóźnić się godzinę). I dla tych, co się spóźnią, wyświetlają cycki wcześniej (nie trzeba wysiadywać do końca). 2010/02/05 18:49:43
@pinkunicorn
"I dla tych, co się spóźnią, wyświetlają cycki wcześniej (nie trzeba wysiadywać do końca)." Ale tak prawie od tyłu, więc się nie liczy. 2010/02/05 19:07:05
"O papieżu."
wow. A tobie się wszystko musi kojarzyć... :P Fakt jest faktem że w zasadzie ten film po mojemu nie opowiada żadnej historii. To tak jakby wziąć kamere i nagrać kolesi z liceum - czy to wtedy czy teraz, bez jakiegos konkretnego zamysłu. Nie widze tu kompletnie 'no fjuczer' - bo w ten sam sposób co chłopoaki z filmu myslą dzieciaki i teraz tylko słuchają jakiegoś barachła. Ja rozumiem że film nie musi nieść jakiegoś konkretnego przesłania, nie musi sie skupiać na jednym wątku, nie musi kończyć się z jakimiś wyczesanym finishem niczym w requiem dla snu. Tyle że mi się zawsze zdawało że to musi miec jakis sens, albo ewentualnie zacier. Tacy Clerksi są w jakiejś mierze podobnym filmem, o miłości, bezsensie, problemach a jednak inaczej ich odbieram. Może to własnie o ten brak sensownego końca w odpowiednim miejscu, o którym wspomnieliście, mi chodzi... Tak czy inaczej, kurdie no, zgadzam się z tym co we wpisie. Jest naprawde fajnie zrobiony. Mimo wszystko warto zobaczyć choćby dla samej Olgi. Jak ją widziałem to mi się nostalgiczna łezka kręciła i budziły wspomnienia. Nawet piersi miała podobne.. ech... 2010/02/05 19:20:38
@mrw
"Więc mówicie, że to dobre? Bo się bałem, że to będzie to: www.filmweb.pl/f11856/Yesterday,1984/opisy ..." Co masz do "Yesterday"? 2010/02/05 19:26:03
Dziwnym nie jest, bo tak by wynikało z podręcznika dla scenarzystów, czy dlatego, że w tej grupie widzisz nadreprezentację kapusiów, zwłaszcza w porównaniu z wojskowymi? (Isakowicz-Zaleski zdaje się uważa, że kapowali prawie wszyscy, oczywiście poza nim samym i tymi, którzy mu jeszcze nie podpadli).
2010/02/05 19:32:30
@wo
"Deuter, to zespół dla bardziej wtajemniczonych." Ale dlaczego? Odkąd Dezerter nagrał "Deuter" to rzecz przestała być jakoś szczególnie ezoteryczna. 2010/02/05 21:01:24
@quatryko
"Nie widze tu kompletnie 'no fjuczer' - bo w ten sam sposób co chłopoaki z filmu myslą dzieciaki i teraz tylko słuchają jakiegoś barachła" No ale dla bohatera to nie jest tylko refren. On doświadcza właśnie takiej typowej jaruzelskiej glątwy - mieszkają w służbowym mieszkaniu, więc skoro ojciec traci pracę, to tracą i mieszkanie. Jadą gdzieś na wieś a więc choćby z tego powodu zespól już nigdy się nie spotka w tym składzie - dlatego niezależnie od Koszalina, nic już więcej nie zdziałają poza tym jednym koncertem, którym sobie zniszczyli życie. Ale warto było (o rly?). Natomiast absolutnie zgadzam się, że puenta powinna była to jakoś wyakcentować - scena z blacharką jest totalnie bessęsu. Więc dla mnie to był film o tej bezradności, która nas wszystkich dusiła w latach 80. 2010/02/05 21:26:24
@Dom zły:
Za niedocenianie Jakubika i Dziędziela w tym filmie sąd ludowy powinien skazywać na rozstrzelanie. 2010/02/05 21:28:56
@obywatel
"Za niedocenianie Jakubika i Dziędziela w tym filmie sąd ludowy powinien skazywać na rozstrzelanie." Aktorów to ja tam doceniam wszystkich. Problem dla mnie jest gdzie indziej. Smarzowski nienawidzi wszystkich swoich bohaterów i gardzi nimi, każdy tam jak nie świr to szuja, albo jedno i drugie. Ja nie jestem w stanie się jednak wtedy przejmować fabułą - nie daję latającego faka, czy złapią sprawców i czy komukolwiek cokolwiek się w tej historii uda. Już tylko czekam zmęczony aż scenarzyście wypisze się długopis. 2010/02/05 21:38:44
@WO
"Smarzowski nienawidzi wszystkich swoich bohaterów i gardzi nimi, każdy tam jak nie świr to szuja, albo jedno i drugie." o, o, o. dokładnie tak. męczące to jest strasznie. dlatego "Wesele" mi nie podeszło. i jakoś do "Domu" mi niezbyt śpieszno. 2010/02/05 21:46:20
@humbug
"dlatego "Wesele" mi nie podeszło. i jakoś do "Domu" mi niezbyt śpieszno." "Wesele" ratował wątek fotografa, który jako jedyna postać nie jest totalną szują, trochę mu więc kibicowałem (czy mu się uda etc.). W "Domu" nie ma już komu kibicować. Niby jest ten odrobinkę-mniej-skorumpowany milicjant, ale on z kolei brnie w jakąś absurdalną samodestrukcję, której nie mogę opisać bez totalnego zaspojlowania. 2010/02/05 21:50:54
@wo
"W "Domu" nie ma już komu kibicować." czyli dół. to sobie poczeka na swoją kolej. a "WCK" must see. dzięki za przekonanie do tego. 2010/02/05 21:53:31
@wo
"odrobinkę-mniej-skorumpowany milicjant, ale on z kolei brnie w jakąś absurdalną samodestrukcję" E tam, próbuje walczyć z przeważającymi siłami wroga, stąd przecież to śledztwo, ale bez spoilowania to sobie nie pogadamy. Jak mogłeś dać temu 4? 2010/02/05 22:06:12
UWAGA - OD TEGO KOMCIA W DÓŁ SPOJLERY DO DOMU ZŁEGO
@wojtekr "E tam, próbuje walczyć z przeważającymi siłami wroga, stąd przecież to śledztwo, ale bez spoilowania to sobie nie pogadamy. " No ale tak się nie walczy z siłami wroga - że masz materiały na Wielkiego Złego i w pierwszej kolejności (!) mówisz to Wielkiemu Złemu. Zamiast poczekać i je przekazać komuś wyżej. A cała ta scena potem, kiedy on prosi o wydłubanie mu esperala (!) jest dla mnie niepojęta. On w końcu chce walczyć z Wielkim Złym czy się upić? I dlatego w ten sposób ułatwia zaaranżowanie zabójstwa na własnej osobie? Ja po prostu kompletnie nie rozumiałem, o co chodzi temu facetowi. Nie o to chodzi że jestem abstynentem, ale akurat mając - powiedzmy - dowalić publicznie Ziemkiewiczowi, będę raczej na trzeźwo i raczej na czczo, bo rana w brzuch przy pełnym żołądku etc. T-bone i flaszka "Pablo Nerudy" będą ucztą zwycięzcy po walce (albo duży zestaw sushi i flaszka "Casal Garcia Vinho Verde" ucztą pociechy po porażce). Cały sens upijania się zanim się pokonało Wielkiego Złego jest dla mnie niepojęty. Padła tutaj wzmianka o amerykańskim kinie, gdzie jeżddżą challengerami i piją whisky. Twardziel, który pije whisky, pije ją bo ma ochotę się napić. To rozumiem. W momencie, w którym pojawiają się "zaszyte esperale", opuszczamy świat prawdziwego męskiego picia u Chandlera czy Bukowskiego i wpadamy w jakiegoś takiego płaczliwego Hłaskę. Jeśli nie wręcz zaangażowany społecznie program telewizyjny "Wódko pozwól żyć". @inz.mru "Ale pytanie najważniejsze: czy jest STORRRRRRRRRY???" Hipster bullshit. 2010/02/05 22:18:58
@WO
niestety moje pytanie jest odrobinę mało merytoryczne (nie widziałem filmu) ale trailer i miłe oku plakaty oraz wątek o piersiach nasunął mi podejrzenia, że jest to kolejny film z serii "o chłopcach dla chłopców". Stąd pytanie czy postacie kobiece w tym filmie mają jakąś trójwymiarowość, czy są tylko dopełnieniem męskich marzeń. Punk, zespół, trailer i ilość męskich postaci, które przywołałeś w notce plus dwie kobiecie (dojrzała i w drodze ku dojrzałości) sugerują, że znów mamy do czynienia z subtelną może ale wciąż homospołeczną opowiastką. 2010/02/05 22:21:33
TU DALEJ SPOILERY
@wo "No ale tak się nie walczy z siłami wroga - że masz materiały na Wielkiego Złego i w pierwszej kolejności (!) mówisz to Wielkiemu Złemu. Zamiast poczekać i je przekazać komuś wyżej. A cała ta scena potem, kiedy on prosi o wydłubanie mu esperala (!) jest dla mnie niepojęta." Ja to zrozumiałem tak, że przy konfrontacji w samochodzie postawił wszystko na jedną kartę, ale się okazało, że za mało i jest już stracony. Więc się poszedł z rozpaczy najebać, bo nic mu nie pozostało. A poza tym, to nie jest on jedyny sprawiedliwy, przecież kilku innych milicjantów się na końcu zachowuje przyzwoicie. A najlepsza w tym filmie jest jego rashomonowatość, bardzo bym chciał wiedzieć, co się naprawdę wydarzył tej strasznej nocy, planuje w tym celu obejrzenie tego filmu jeszcze raz, powoli. Zresztą manipulacje genialnego Więckiewicza też nie są oczywiste, dużo się tam dzieje na drugim planie. 2010/02/05 22:25:07
@troll
"Punk, zespół, trailer i ilość męskich postaci, które przywołałeś w notce plus dwie kobiecie (dojrzała i w drodze ku dojrzałości) sugerują, że znów mamy do czynienia z subtelną może ale wciąż homospołeczną opowiastką." Zacznę od asekuranckiej deklaracji Każdemu Jego Porno by zaraz potem dodać, że miałem podobne odczucia. Nie wiem jak rozumiesz "trójwymiarowość", bo jeśli dosłownie, to oczywiście mają, ale jeśli przenośnie chodzi Ci o bryłowatość, to let mi put it this way, bohaterka tego filmu raczej nigdy nie będzie uczestniczyć w dyskusjach typu "jak znaleźć coś ładnego na mój rozmiar" na Stanikomanii. Więc ja też czułem, że ten film jest zletka gejowski, bo nawet kobiety są w nim jakieś takie męskie. 2010/02/05 22:27:38
@wojtekr
"Ja to zrozumiałem tak, że przy konfrontacji w samochodzie postawił wszystko na jedną kartę, ale się okazało, że za mało i jest już stracony" Ale co on tam postawił i na co? Na co w ogóle mógł liczyć? Tam nawet nie ma żadnej konfrontacji przecież. Ogłasza Wielkiemu Złemu "mam na pana papiery i pana zniszczę, no chyba że pan mnie zaraz jakoś sprytnie zabije - mam nawet pomysł, jak to panu ułatwić". "A najlepsza w tym filmie jest jego rashomonowatość, bardzo bym chciał wiedzieć, co się naprawdę wydarzył tej strasznej nocy, " A mi właśnie mizantropia Smarzowskiego zabija tę ciekawość, bo skoro oni wszyscy są siebie warci, to przecież w sumie jeden ch*. Tej strasznej nocy banda skurwieli wyrżnęła się nawzajem, to wszystko. Jakie to ma znaczenie, kto kogo pierwszy? 2010/02/05 22:30:16
@WO
ja rozumiem, że ironia, ale brzmi ona trochę jak obrona męskiego podwórka. Obawiam się, że w połowie filmu nie wytrzymam, jak kiedyś na "głośniej od bomb" w którym płaskość (wiem, wiem) bohaterki i toporność schematów damko-męskich zraniła moje uczucia feministyczne. Tu mam podobne obawy, bardzo jestem już znudzony wizją świata serwowaną z wnętrza świata facetów, czy to w wersji soft czy hard (Smarzowski, Pasikowski). Pamiętam jak niedawno oglądałem "Yesterday" i nie wyrobiłem z tego samego powodu. 2010/02/05 22:38:30
@wo
"Dom zły" "Po trzecie, dlaczego słuchają piosenki nagranej kilka lat później?" Akcja drugiego wątku "Domu złego" toczy się w 1982, Dezerter nagrał na płycie "Spytaj milicjanta" w 1983, więc różnica nie jest taka duża. A na pewno podobna jak w przypadku WCK, który toczy się w 1981/82 a jest w nim piosenka zespołu WC też z 1983 r. Dezerter w WCK też jest ahistoryczny. Milicjanci we Wrocławiu na początku lat 80. przeklinali jak w Pitbullu, słyszałem na własne uszy. Ale to są detale. WCK mnie nie przekonał, chociaż jestem prawie rówieśnikiem bohaterów a tuż przed stanem wojennym miałem kupić gitarę, więc powinno mnie poruszyć ze względów sentymentalnych. Za mało brudu jak napisał Varga, ja te lata zapamiętałem inaczej. Więcej alkoholu w takich środowiskach było i straceńczej chęci próbowania różnych używek. Bohaterowie WCK są za grzeczni i nie pasuje do nich ta piosenka WC, którą śpiewają na koncercie "Dyskoteka, kurwoteka itd" Sentymentalne wspomnienia braci Borcuchów z tego wyszły, i niewiele więcej. Ale nawet przyjemnie się to oglądąlo bo "jak na polski film itd " "Dom zły" zdecydowanie bardziej mnie poruszył. Nie rozumiem Twojego zdziwienia z tym esperalem. Przecież facet w takim napięciu nie analizuje racjonalnie, najpierw wygram ze Złym a później spokojnie się napiję. Nie, on pije bo to dla niego podstawowy sposób na stres. Mnie to przekonało. 2010/02/05 22:39:14
@troll
"bohaterki i toporność schematów damko-męskich zraniła moje uczucia feministyczne" Feministyczna dekonstrukcja "WCK" byłaby nawet interesująca, bo kobiety w tym filmie są silne, same przejmują inicjatywę. Obie erotyczne przygody głównego bohatera biorą się z inicjatywy kobiety, on po prostu robi to co one mu każą (najpierw ta stara, potem ta młoda). Ale z tego co piszesz, to moze sprawić, że pożałujesz pieniędzy zmarnowanych na bilet. Co więcej, być może właśnie rozbudowanie (odpłaszczenie) postaci kobiecych mogłoby uratować ten film i uczynić go Wzorcem Doskonałości. Tylko kobieta mogłaby tu zrobić coś, co byłoby jakimś Wystrzałowym Finałem, puentą inną niż wypisanie długopisu. A gdyby ubeka upokorzyła jego żona? Jakoś na oczach całego bloku? To byłaby taka zabawna zemsta, nie jakiś nienaturalny happy end, który w stanie wojennym nie miał prawa bytu, ale przynajmniej ukaranie zła. Znacznie lepsze od idiotycznej przeróbki blacharskiej. 2010/02/05 22:44:51
@wo
Rozumiem krytykę, pozostaje podpisać protokół rozbieżności, mi się takie zakończenie wydało psychologicznie prawdopodobnym. A co do mizantropii, to w sumie często mam podobne zarzuty do filmów, ale tu mi to nie przeszkadzało, nie wiem właściwie czemu, pewnie dzięki mistrzowskiemu wykonaniu? 2010/02/05 22:47:20
@mamik
"Milicjanci we Wrocławiu na początku lat 80. przeklinali jak w Pitbullu, słyszałem na własne uszy" I stand corrected, ale mimo wszystko nie wierzę w taki język w Bieszczadach. To my, zdegenerowani mieszkańcy wielkich miast, przyzwyczailiśmy się do k... jako przecinka. Ale na prowincji trzeba mieć powód. Nigdy nie zapomnę, jak raz zaryłem samochod w Beskidach. Po długim poszukiwaniu znalazłem dom z mieszkańcem wyposażonym w traktor. Ile razy ja tego dnia przekląłem, to wyrobiłem normę wszystkich filmów Pasikowskiego i Patryka Vegi na dokładkę. A mój wybawca powiedział to tylko dwa razy. Raz było to takie westchnienie, "noż kurwa", jak mu poszła skrzynia biegów i się okazało, że spędzimy na tej łące dodatkowe dwie godziny na jej rozmontowanie i zmontowanie. A drugi raz takie zaniepokojone "o kurwa?!", kiedy traktor stracił przyczepność i ześlizgnął się na mnie z tego zbocza, w którym zaryłem (na szczęście oparł się o moje wykręcone przednie koło i nic się nie stało, jakbym nie miał wykręconego, mialbym miazgę ze zderzaka). Po tym epizodzie po prostu nie uwierzę w pasikowizującą milicję w Bieszczadach. " Przecież facet w takim napięciu nie analizuje racjonalnie, najpierw wygram ze Złym a później spokojnie się napiję. Nie, on pije bo to dla niego podstawowy sposób na stres." Jak to "podstawowy sposób na stres"? Zawsze jak jest w stresie, prosi kogoś o wypruwanie sobie kawałka ciała nożem? To jak on często się stresuje właściwie? 2010/02/05 22:56:23
Ale w milicji bardziej stresująca robota więc może przeklinali częściej?
Główny bohater ma powód do stresu, kochanka rodzi, jej mąż dowiaduje się że to nie jego dziecko lecz naszego bohatera, sekretarz naciska, sprawa zabójstwa śmierdząca, zimno, wszyscy naokoło piją - jak tu nie pić? 2010/02/05 22:58:21
@WO: Hipster bullshit.
Czyli nie ma. Nie ma story nie ma filmu, nie chadzam do kina na dobre aktorstwo (sprawdzić czy nie Kevin Spacey) @:A najlepsza w tym filmie jest jego rashomonowatość Iiii, napaliłem się na to, bo obiecywali, a tu właśnie taka jak na garbatego to całkiem prosty. Przeplatane wątki narracyjne, widz zostawiony w tyle. Po Memento już mnie tak proste fikoły nie biorą. Przyzwoity standard. 2010/02/05 23:01:46
@WO
"silne kobiety i inicjatywa" to jest bardzo dwuznaczne, podobnie jak dwie nagie panie miziające się na golasa to nie koniecznie ukłon w stronę kina lesbijskiego ale ostre samcze porno (vide Wysokie Obcasy tydzień temu). Podobnie motyw silnej kobiety rozprawiczającej bohatera może być pewną kliszą, projekcją z marzeń Portnoya. Bardziej frapujący jest moim zdaniem, ten motyw męskiej braci, ogólnej homospołeczności relacji (Eve Kosofsky Sedgwick, tekst był w którejś z Krytyk Politycznych). to co ważne dzieje w pajęczynie męskich relacji, one definiują to, co ważne, wokół krążą owszem postaci kobiece ale są one kontekstem, ramą narracyjną. p.s. na jaki adres mogę napisać do Ciebie priv? 2010/02/05 23:48:15
@inz.mru
"Czyli nie ma. Nie ma story nie ma filmu, nie chadzam do kina na dobre aktorstwo (sprawdzić czy nie Kevin Spacey)" Jej, ktoś na tyle rozumie MRW z jego "hipster bullshit", że aż odpowiada jakimś "czyli"? Fabuła tu zdecydowanie jest, to nie osiem i pół. Prosta, ale jak najbardziej do streszczenia. Natomiast brak jej zdecydowanej puenty, bo tak w ogóle, to kończy się snvyrz mlpvbjlpu cynabj tybjartb obungren. @troll "Podobnie motyw silnej kobiety rozprawiczającej bohatera może być pewną kliszą, projekcją z marzeń Portnoya." Owszem, obie kobiety są takimi kliszami. "p.s. na jaki adres mogę napisać do Ciebie priv?" Login at gazeta.pl 2010/02/05 23:57:01
@marlowe
"Główny bohater ma powód do stresu, kochanka rodzi, jej mąż dowiaduje się że to nie jego dziecko lecz naszego bohatera, sekretarz naciska, sprawa zabójstwa śmierdząca, zimno, wszyscy naokoło piją - jak tu nie pić?" No tak, ale jest różnica między piciem kogoś z Dodge Challengera - Lej następną - zawołał do barmana. Barman wyczuł w tonie głosu, że z tym klientem nie należy dziś wieczorem zadzierać. Błyskawicznie uzupełnił zawartość szklanki, która kilka sekund później już krązyła w żyłach Victora. Odwrócił się. Cios jego prawego sierpowego powalił Thomasa na podłogę zanim ten zdążył się zorientować, że tym razem przesadził. W tym czasie Victor już unosił krzesło, które po następnych kilku sekundach roztrzaskało się na głowie Steve'a. Ten miał dość czasu, by sięgnąć po pistolet, ale nic ponadto. Broń wypadła z wiotczejącej dłoni. Victor odbezpieczyl i powrócił do baru, trzymając obu bandziorów na muszce. - Daj całą butelkę, dopisz do rachunku senatora Myersa - powiedział do barmana - Nie będzie miał nic przeciwko A jakimś pieprzonym "Wódko pozwól żyć": Moje życie nie ma sensu - rozpłakał się Wiktor. Barman z litości dolał mu następną setkę. - Moje też - zanosił się szlochem Tomasz. - A ja to chciałem sobie w łeb palnąć - zabełkotał Stefan - Miałem nawet pistolet, ale zgubiłem. - Wszystkim stawiam! - zawołał wstrząśnięty prezent Majewski - To pójdzie w rachunek spółdzielni, rrrwa, się i tak nie doliczą. No i Smarzowski jest zdecydowanie bliżej tego drugiego. 2010/02/06 00:11:03
No to mam zagwozdkę. Uwierzyłem nowojorskiemu liberałowi i miałem poczekać aż któraś tv pokaże to dziełko. Teraz sam nie wiem. Iść czy nie iść! Jak tam z dojrzałością charakteru?
Deuter oryginalnego to znam kilka rzeczy, głównie ze składanek. Dezertera z lat 90. nie trawię (poza Mam kły), więc i Deuterowska płyta mi nie podeszła. Trza odszukać kasetki po bracie. 2010/02/06 00:18:47
@a.adas
Nie wiem co w ogóle robisz na moim blogu, jeśli serio traktujesz kaczystowski bełkot z Psychiatryka. Kłopotowski ma oczywiście rację, że w tym filmie "Nie ma śladu ideologii ani narodowej, ani komunistycznej". To nie jest blog dla ludzi, których taka diagnoza odstrasza od pójścia do kina. 2010/02/06 00:59:24
Lekki SPOJLER będzie
Jak dla mnie to właśnie w WCK zabrakło dźwigarów do zawieszania. I bardzo ten brak wpisuje cały film w tradycję polskiego kina: jeżeli scena nie zachowuje nawet pozorów realizmu, tym gorzej dla pozorów. Rozchodzi się mnie o wiadomy koncert w auli szkolnej. Ok, facet w mundurze, w stanie wojennym mówi, że chłopaki nie mogą zagrać, ci jednak wbijają się na scenę. Ok, na całej sali jest tylko jedna przedstawicielka ciała pedagogicznego. Ale kiedy po skandowaniu "solidarność" nie ma nikogo, żeby wyciągnąć wtyczkę z gniazdka, to doprawdy, takie coś mogło zdarzyć się tylko na planie filmowym w 2009. 2010/02/06 04:15:06
chyba o tej porze moze byc nieskładnie..
Se wrociłe doma i choc komentów przybylo to i tak se odpisze. Co do peuenty odpowiedzi do mnie w sumie nie wiem ja jestem dziecko stanu wojennego - za siedem dni skoncze 28.. wiec co ja tam moge wiedziec.... w kazdym razie: obejrzałem sobie trajler... przez to i kilka innych jutubow i jedno mi sie nasunło: bosze jaka ona piekna :D 2010/02/06 10:22:28
Niespodzianka #1
Średnia wieku na widowni zbliżona do dzisiejszego wieku bohaterów. Ergo mniej esemesowania po ciemku i śmierdzących sosów do nachosów. Się jeszcze nie przyzwyczaiłem. Niespodzianka #2 Normalny polski film. Z dźwiękiem takim, że zrozumiałem wszystko co mówią. Bez napisów. I z muzyką, od której mnie nie odrzuca. Poza tym ujął mnie nienachalny product placement radioodbiornika Jowita 2 IC. Dla pełności przekazu powinna na nim lecieć Wolna Europa, bo miał dobre krótkie, chyba od 16m. @snvyrz mlpvbjlpu cynabj tybjartb obungren Bo to wogle czasy były do dupy. Wbrew tu panującej opinii uważam, że zakończenie może być, dla mnie nie było jakoś specjalnie wydumane. Inne, niż nafajdanie na wycieraczkę pana kapitana. @wtyczka do wzmacniacza To film fabularny jest, a nie dokument So-Li-Marności. Wkurzyła mnie natomiast maniera filmowania z ręki tam, gdzie to do filmu nic nie wnosi (sprawdzić terminy u okulisty). Statyw ukradli, czy co? Mam nadzieję, że po sukcesie kinowym nikomu nie przyjdzie do głowy robienie sequela o organizowaniu kapeli punkowej (or whatever) w Pierdziszewie, a następnie wielkim występie w Jarocinie'84 ze spotkaniem kumpli po latach etc. 2010/02/06 10:41:49
@ To film fabularny jest, a nie dokument So-Li-Marności.
Doprawdy? Z tego co widzę to np. gospodarzowi dużo mniej ważne nieścisłości przeszkadzają w odbiorze "Domu złego". To jak to jest - w jednym filmie mogą być, w innym nie? 2010/02/06 10:50:35
@wtyczka do wzmacniacza
"To film fabularny jest, a nie dokument So-Li-Marności." No tak, ale fabularny nie jest usprawiedliwieniem dla niewiarygodny. Jeżeli Borcuch mierzy się z określonymi realiami (w końcu mógł całą rzecz osadzić w 2009, skoro tego nie zrobił, to musi, że chciał również opowiedzieć o rzeczywistości stanu wojennego), to cała zabawa polega na tym, żeby to co wyobrażone, mieściło się w granicach tego co było możliwe. Wtedy dla mnie, jako widza, buduje się wiarygodne napięcie. 2010/02/06 10:58:57
@max.plonk
Gospodarz wypowie się sam, jeśli zechce. Mnie akurat w tym filmie nie przeszkadzają. Takich nieścisłości w zestawieniu z "prawdą czasu, prawdą ekranu" można by pewnie trochę wyłapać. Najbardziej mnie zaskoczyło nieskorzystanie z broni służbowej przez pana kapitana w finałowej scenie. I zakończenie wtedy by było jak trzeba. To wszystko jest raczej gdybaniem "mógł zabić, a nie zabił". Oceną, jakie zachowanie w określonej sytuacji czasoprzestrzennej uznajemy za najbardziej prawdopodobne. A może pan kapitan miał cykora, a inne panie nauczycielki piły akurat herbatę w sali obok? Osobiście czepiałbym się faktów, a nie przypuszczeń. Np. że kartki na papierosy były niebieskie, a nie różowe. Drugiego ospojlerowanego tu filmu nie widziałem, więc trudno mi porównać. 2010/02/06 11:07:27
@radekjak
No ale dla mnie, jako osobnika ociupinę wtedy tylko starszego od głównych bohaterów filmu, scena koncertu nosi pozory wiarygodności. Gdyby cała komuna postępowała planowo i zgodnie z wytycznymi, to byśmy pewnie w tym błogostanie żyli do dzisiaj. Nie zapomnę kompletnego zaskoczenia na twarzach milicjantów (a pewnie i tajniaków), jak ludzie z Pomarańczowej Alternatywy rozdawali na Świdnickiej papier toaletowy. No i te sieroty z pałami najpierw stały i oglądały, później czekały na wytyczne od naczalstwa, a dopiero po dłuższej chwili zaczęły zwijać wesołe towarzystwo do suk. 2010/02/06 13:14:46
@Dom Zły" i picie Mroza
Wojtku, ale przecież wszystko wskazuje na to, że on jest alkoholikiem. Wszyscy chleją tam na potęgę i on jako jedyny próbuje coś z tym zrobić, bo uświadomił sobie, że ma problem. Zaszywa się więc (kluby AA zaczęły w Polsce działać bodajże od 1985 roku), było wtedy normą w procesie leczenia. Trudno więc zarzucać, że podchodzi do alku w sposób racjonalny. Po prostu w pewnym momencie sytuacja go przerasta, nie wiem, czy on chciał Wielkiemu Złemu cokolwiek pokazać, poza tym, że może poczuł się przez chwilę ok jako facet, który niby zrobił coś poządnego. On wdaje się naprawdę zaskoczony tym odkryty wokół syfem. Powtarza ciągle, że polityka go nie interesuje, siedzi na tym zadupiu, bo może myślał, że tam będzie miał spokój. Był naiwny. No i w pewnym momencie pęka, czuje, że mu się wszystko zawaliło i jedyne co pozostaje to się napić. To jest "racjonalna" decyzja tyko w umyśle alkoholika. Zresztą miałem wrażenie, że może on w ogóle chciał popełnić samobójstwo, może tylko nie wiedział, że stanie się to tak szybko. 2010/02/06 13:38:59
@quatryko
"chyba o tej porze moze byc nieskładnie.. " To jest moje najważniejsze marzenie dotyczące czasów totalnej sieciowej inwigilacji i pełnego DRM. Że komputery będą wyposażone w alkomat i będzie mozna na blogu ustawić blokadę - powyżej 0,8 promila nie wpuszczamy. @oszust "Wbrew tu panującej opinii uważam, że zakończenie może być, dla mnie nie było jakoś specjalnie wydumane." Nie chodzi mi o wydumanie, chodzi o codę. Reguły kompozycji. Niby wszyscy się śmiejemy z hollywoodzkich schematów, ale jak polski filmowiec nie umie im sprostać, to odczuwamy niedosyt - że "dlaczego to się tak nagle urywa". No bo te schematy mają sens, jak w greckim teatrze. @radekjak "Ale kiedy po skandowaniu "solidarność" nie ma nikogo, żeby wyciągnąć wtyczkę z gniazdka, to doprawdy, takie coś mogło zdarzyć się tylko na planie filmowym w 2009." No właśnie niezupełnie. Zauważ, że to jest koncert jednej piosenki, to masz powiedziane explicite. Standardowe dźwigary do zawieszania niewiary zgodne z certyfikatem CE wytrzymują takie założenie, że dostęp do gniazdek z piecami gitarowymi był trudny, bo chłopaki mieli je za plecami, więc trzeba się było dostać do głównej tablicy z bezpiecznikami. I poszukiwanie pana Ziutka, który ma klucze, trwało 5-10 minut. Akurat w sam raz na skandowanie i jeden utwór. Tym bardziej, że w stanie wojennym wielu ludzi uprawiało w takiej sytuacji strajk włoski - niby szukali klucza, ale bez przesadnego entuzjazmu. @oszust " No i te sieroty z pałami najpierw stały i oglądały, później czekały na wytyczne od naczalstwa, a dopiero po dłuższej chwili zaczęły zwijać wesołe towarzystwo do suk." Egzaktly. Major do mistrzostwa opanował zasadę wykorzystywania tych 5-10 minutowych "okienek wolności", kiedy władza nie wie jak zareagoawać bo czeka na rozkaz naczalstwa, a po drugie owego "strajku włoskiego", że milicjant goniiący krasnoludki niby od każdego może zażądać "OTWIERAĆ MI TU W TEJ CHWILI!", ale osoba szukająca kluczy wykorzysta każdą minutę, o jaką może to przeciągać. "Najbardziej mnie zaskoczyło nieskorzystanie z broni służbowej przez pana kapitana w finałowej scenie. I zakończenie wtedy by było jak trzeba. " Że niby miał sobie w łeb palnąć? Albo zabić ubeka? Bueeee. To dopiero byłaby typowa polska szmira, Piesiewicz, Kieślowski, Zanussi, "Bez końca", "Chce mi się wyć" itd. Moim zdaniem, Prawda O Stanie Wojennym nie leży w tych pojedynczych przypadkach tragicznych śmierci, tylko w milionach drobnych ludzkich życiorysów przekreślonych lub zrujnowanych właśnie przez takich ludzi jak ten drugi pan kapitan ("najwyraźniej nie tylko kapitan"). @ktrout "Wojtku, ale przecież wszystko wskazuje na to, że on jest alkoholikiem." Są alkoholicy i alkoholicy. Philip Marlowe to alkoholik i Żenujący Złamas z "Pętli" Hłaski to alkoholik. Właśnie o to mi chodzi, że ten niby-to-pozytywny bohater jest alkoholikiem w stylu takiej typowej peerelowskiej żenuy. Gardzę nim a nie podziwiam jak Marlowe'a. "może poczuł się przez chwilę ok jako facet, który niby zrobił coś poządnego" Zrobił to z błędem, pun intended. " On wdaje się naprawdę zaskoczony tym odkryty wokół syfem. " No to znaczy że jest po prostu bardzo, bardzo, bardzo głupi. Tak czy siak, nie umiem mu kibicować. A niech zdycha, zasługuje na to jak cała reszta. " Zresztą miałem wrażenie, że może on w ogóle chciał popełnić samobójstwo, może tylko nie wiedział, że stanie się to tak szybko." Znowu: Thelma i Louise popełniają samobójstwo. I Żenujący Złamas z "Pętli" Hłaski popełnia samobójstwo. Te pierwsze podziwiam, na tego drugiego plwam. Jakoś nie umiem się identyfikować z mazgajstwem typowego bohatera polskiego kina, a Smarzowski tutaj akurat jest spadkobiercą ogromnej tradycji, której generalnie nie lubię. 2010/02/06 13:55:01
@wo
"Nigdy nie zapomnę, jak raz zaryłem samochod w Beskidach. " W garbusie, esperalu czy subaru? 2010/02/06 14:04:13
@ktrout
"kluby AA zaczęły w Polsce działać bodajże od 1985 roku" Hmm.... pomyliłeś się o jedenaście lat i całą epokę w życiu PRL: pl.wikipedia.org/wiki/Anonimowi_Alkoholicy 2010/02/06 14:13:06
@ Gardzę nim a nie podziwiam
Tu masz rację, jest klasycznym nawiązaniem do polskich smutasów. Do tego dochodzi jeszcze wątek dziecka, bo poza obiciem mordy konkurentowi nie dał żadnego sygnału, co dalej zrobi faktem, że zostanie tatą. Samobójstwo zwalnia go z myślenia także o tym. Chciałem tylko zaznaczyć, że w "logice"alkoholika (i polskiego snuja) jego zachowanie staje się jakoś zrozumiałe. I to wszystko. Dzięki za doprecyzowanie. Aha, jeszcze co do tego nieprzycięcia milicjantki do szpitala, to wspominają tam o tym, że nie było lekarza "bo internowali" - dlatego przywieźli ją z powrotem. Ale możliwe, że mi coś umknęło bo film widziałem parę miesięcy temu. 2010/02/06 14:17:00
@omyliłeś się o jedenaście lat i całą epokę w życiu PRL
Tak, sorki nie zrobiłem researchu, automatycznie przypisałem zasługę rozwoju ruchu AA Osiatyńskiemu, który mocno go wspierał w drugiej połowie lat 80. Kajam się anyway. 2010/02/06 14:50:17
@ktrout
"Chciałem tylko zaznaczyć, że w "logice"alkoholika (i polskiego snuja) jego zachowanie staje się jakoś zrozumiałe" No tak, ale na tej zasadzie, to i w "logice" scenariusza Piesiewicza Maja Komorowska opowiadająca o Bogu temu słodkiemu chłopczykowi o oczach Czeburaszki - którego zabije ten podły ojciec, stawiający ponad Boga swoje Atari 800XL - też jest zrozumiała. Co nie zmienia mojej oceny, ze to szmira. Jeśli ja mam się identyfikować z bohaterem, chcę wierzyć, że jego sprawa jest w jakimś sensie słuszna i warta mojej identyfikacji (moich paru dych zostawionych w kasie kina). W "WCK" słusznym i prawym człowiekiem jest Chyra. Podjął właściwą decyzję, nawet jeśli jego rodzina w efekcie będzie musiała się czasowo przenieść na wieś (ale soyons realistes: to inżynier, poradzi sobie i w cywilu). Podobnie jego syn - zespół się rozpadnie, ale i tak by się rozpadl, jak to takie licealne zespoły; za to zostanie na zawsze Legenda Koncertu Jednej Piosenki. Obaj teraz już mają prawo sobie drinknąć, po odniesieniu jakiegoś symbolicznego zwycięstwa. 2010/02/06 14:51:41
@wo
""Najbardziej mnie zaskoczyło nieskorzystanie z broni służbowej przez pana kapitana w finałowej scenie. I zakończenie wtedy by było jak trzeba. " Że niby miał sobie w łeb palnąć? Albo zabić ubeka? Bueeee" Nieee. Inny kapitan. Pan kapitan ubek, widząc kreatywność młodego człowieka (a ma go w zasięgu ręki), wyciąga broń służbową, odbezpiecza, mierzy... Oczy wściekłego licealisty, w nich "wal się fiucie rogaty". Napisy końcowe a w tle "weź se widzu pokmbinuj, co tam chcesz, bomisię długopis wypisał". 2010/02/06 14:52:29
@ stawiający ponad Boga swoje Atari 800XL -
A nie Spectrum i stare Commodore? Że też tego argumentu nikt nie użył w Świętej Wojnie "A TWÓJ BYŁ W CHUJOWYM FILMIE". 2010/02/06 14:57:24
@mrw
"A nie Spectrum i stare Commodore?" Dawno nie oglądałem, ostatnio ^Siwa blipowała, że C-64. Więc oczywiście argument jest dla naszego obozu: patrz, nawet Piesiewicz zakłada, że C-64 może stać wyżej od JP-2. @oszust "Pan kapitan ubek, widząc kreatywność młodego człowieka (a ma go w zasięgu ręki), wyciąga broń służbową, odbezpiecza, mierzy..." Po pierwsze, nie wiadomo czy miał przy sobie. Po drugie, to akurat znowu jest kwestia Dziesięciominutowego Okienka Wolności. Za to zawsze u mnie będzie miała plus Kazia Szczuka, że temu prawicowemu palantowi po prostu dała w ryja. Większość ludzi w takiej sytuacji zastanwiałaby się nad reakcją, właściwą ripostę wymyślając dopiero po dłuższej romzowie z Espritem D'Escalierem. Podobnie ten ubek, akurat aktor doskonale oddaje jego zdumienie i pomieszanie, jego postać przyjmuje kilka różnych min i kilka różnych gestów, przez chwilę nawet staje w pozycji bokserskiej, jakby była Terminatorem, któremu przelatują różne możliwe riposty do wyboru ("fuck you, asshole"). 2010/02/06 15:08:15
@dom zły
Mi "Dom zły" skojarzył się od początku z obrazkami Greenawaya: z morderstwem w tle, z postaciami knującymi coś poza kadrem, wreszcie z cytatami z malarstwa (Breughel). Może dlatego nie przeszkadzał mi brak puenty: co wynika z zakończenia "Kontraktu rysownika", albo "Dzieciątka z Macon"? Na koniec mamy odjazd kamery i breughlowski obrazek: milicjanci na śniegu, w tle, daleko, mały człowieczek uciekający przez śnieżne zaspy ("Upadek Ikara", anyone?) W sumie więc potraktowałem film jak jasełkowy moralitet, w którym postaci reprezentują pewne archetypy: ubek w czarnej wołdze, zootechnik-kombinator, glina z wszytym esperalem itd. Smarzowski widzi stan wojenny tak: wszyscy zdemoralizowani, nie było bohaterów, wobec czego wszystkie postaci w tych jasełkach muszą być mniej lub bardziej obrzydliwe. Moralitet wymusza taką a nie inną konstrukcję bohaterów i fabuły. Dlatego, chociaż sama konwencja może się komuś podobać albo nie, moim zdaniem nie ma co się czepiać tego, że "w stanie wojennym tak nie było" a "postacie nie dają się polubić". Równie dobrze można by było mieć pretensje do Dukaja, że nie było nigdy takich robotników jak pan Beton a panowie Oporni nie świecili. BTW., proszę mnie poprawić, jeśli bredzę, ale: "śledztwo" toczy się w 1982. Singla ze "Spytaj milicjanta" jeszcze nie ma, ale w tym samym roku Dezerter grał w Jarocinie. Czy w takim razie to, co puszcza z kasprzaka esbek nie może być po prostu nagrywką z festiwalu? 2010/02/06 15:08:43
@wo
"To dopiero byłaby typowa polska szmira, Piesiewicz, Kieślowski, Zanussi, "Bez końca", "Chce mi się wyć" itd." "Chce mi się wyć" zupełnie nie pasuje do tej wyliczanki. Z klimatami Zanussiego i Kieślowskiego nie ma nic wspólnego. Jeden z lepszych filmów o stanie wojennym, kompletnie wyprany z akcentów bogoojczyźnianych. 2010/02/06 15:12:08
@wo -- sorry za offtop
Jako poczatkujący uzytkownik Apple'a itd... Zawczasu zapytam, gdzie najlepiej isc do serwisu ze sprzętem? Na terenie Warszawy jest jeden serwis autoryzowany, iSource. Tam? 2010/02/06 15:13:47
@seweryn
"Mi "Dom zły" skojarzył się od początku z obrazkami Greenawaya: " Dalsza kariera Greenawaya do tego jakby pasuje - po kilku błyskotliwych obrazach on już chyba wszystkich przekonał co do tego, że jednak nie umie robić filmów. I bardzo mozliwe, że Smarzowski jest dla Greenawaya tym czym jakiś fajansiarski polski zespół punrockowy dla UK Subs. "W sumie więc potraktowałem film jak jasełkowy moralitet," Jakim cudem? W moralitecie jakby z definicji musi być jakieś dobro i zło oraz bohater dokonujący właściwego wyboru. Tu masz tylko świnie, które są siebie nawzajem warte. "Moralitet wymusza taką a nie inną konstrukcję bohaterów i fabuły. " No i właśnie jej tu nie ma! Gdzie ten Everyman dokonujący właściwego wyboru? 2010/02/06 15:16:26
@migwatch
"Na terenie Warszawy jest jeden serwis autoryzowany, iSource. Tam?" Zaraz, ale zacznijmy od tego, co się stało. Jeśli coś podpadającego pod gwarancję, to wyłącznie tam. Naprawy laptopów przeważnie się sprowadzają niestety po prostu do wymiany całej płyty głownej (albo całej matrycy TFT). W trybie niegwarancyjnym to często jest ekonomicznie nieopłacalne. A jakiś drobiazg typu wymiana twardego dysku to Ci zrobią wszędzie. 2010/02/06 15:20:50
@wo
Nic sie nie stało, po prostu chce wiedziec gdzie isc GDYBY coś sie stało. Wyguglalem cos takiego jak Cortland -- rozumiem, że zakładamy, że kazdy authorized service provider jest git? 2010/02/06 16:10:43
@wo
"W moralitecie jakby z definicji musi być jakieś dobro i zło oraz bohater dokonujący właściwego wyboru. Tu masz tylko świnie, które są siebie nawzajem warte." No i właśnie that was meant to be a point. Moralitet, ale z usterką: Smarzowski to nie Zanussi. "Prawda? Nie ma takiej", jak stwierdza Mróz a wcześniej jego dawna flama. W statnie wojennym, w zasypanych śniegiem Bieszczadach nie ma właściwych wyborów. Widz spodziewa się, że będzie pokrzepiony a zostaje z "życie toczy sie dalej". Niby ktoś przegrał, ale nie było tu nic do wygrania. Sądzę, że "Dom zły" był pomyślany m.in. jako odtrutka na kino moralnego niepokoju i wpisany w nie melodramatyzm p.t. "bohater przegrał, ale Prawda ocalała". Snuj Smarzowskiego nawet umiera byle jak: więcej współczucia budzi już zaszczuty Środoń. Ale rzecz jasna (i tu masz rację), snuj to snuj, a Smarzowskiemu wyszło w efekcie kino moralnego niepokoju w wersji noir. Zawsze to jednak k.m.p. 2010/02/06 16:22:43
@migwatch
"Wyguglalem cos takiego jak Cortland -- rozumiem, że zakładamy, że kazdy authorized service provider jest git?" Z takim zastrzeżeniem, że gwarancyjne przypadki on będzie odsyłał do iSource, więc w praktyce to tylko kolejne opóźnienie w czekaniu, aż sprzęt i papierki odbędą swoją wędrówkę. A niegwarancyjnych prawdopodobnie nie będzie się opłacało robić :-). Więc Cortland to raczej oferta b2b, szaremu człowiekowi bardziej się opłaca jechać na ten koniec świata. @seweryn "Sądzę, że "Dom zły" był pomyślany m.in. jako odtrutka na kino moralnego niepokoju i wpisany w nie melodramatyzm p.t. "bohater przegrał, ale Prawda ocalała"." Przepraszam, ale właśnie na tym polegało kino moralnego niepokoju - że mamy jakąś aferę i ktoś coś chce wyjaśnić, ale w efekcie okazuje się kozłem ofiarnym, bo niczego wyjaśnić się nie da. "Dom zły" ma strukturę jak "Wolny strzelec" Saniwskiego. Tam też masz aferę z tajemniczymi trupami i mnóstwo wyjątkowo nieapetycznie spożywanej wódki. No i też Piotr (Piotr Garlicki) w wyniku śledztwa tylko powoduje jeszcze więcej zła, więc - cytując film opolski - "Piotr załamany postanawia rzucić swój zawód". "Ale rzecz jasna (i tu masz rację), snuj to snuj, a Smarzowskiemu wyszło w efekcie kino moralnego niepokoju w wersji noir" I tu się absolutnie zgadzamy. Smarzowski uwolnił swojego wewnętrznego Zanussiego. 2010/02/06 16:30:34
@"dom zły"
Być może już niezbyt dobrze pamiętam, ale czy to nie było tak, że śmierć tego oficera dała szansę ucieczki Środoniowi więc nie była tak całkiem bez sensu. @"policjanci i żołnierze" Tak się składa, że mam przypadek w rodzinie ex-milicjanta a także oficera marynarki wojenne (RIP), obaj alkoholicy, obaj czynnik zawodowo w latach 80-tych. Dlatego dla mnie to wizja ze Smarzowskiego jest bardziej realistyczna. 2010/02/06 16:33:42
@fidelio
"Być może już niezbyt dobrze pamiętam, ale czy to nie było tak, że śmierć tego oficera dała szansę ucieczki Środoniowi więc nie była tak całkiem bez sensu. " Ja to zrozumiałem tak, że potrzebują śmierci Środonia (oraz zaaranżowania jego niby-ucieczki bez szans) do zabicia porucznika. Zatem Srodoń ginie przez to, że ten kretyn sobie musiał popić. 2010/02/06 16:45:07
@seweryn_groza
Na koniec mamy odjazd kamery i breughlowski obrazek: milicjanci na śniegu, w tle, daleko, mały człowieczek uciekający przez śnieżne zaspy ("Upadek Ikara", anyone?) TAK! 2010/02/06 16:48:09
@wo
"Ja to zrozumiałem tak, że potrzebują śmierci Środonia (oraz zaaranżowania jego niby-ucieczki bez szans) do zabicia porucznika. Zatem Srodoń ginie przez to, że ten kretyn sobie musiał popić." Hmm... właśnie sobie przypomniałem, że podczas oglądania filmu pomyślałem, że oficer ginie w wyniku osobistej zemsty swojego podwładnego za ten romans z jego żoną i dziecko. W trakcie rekonstrukcji w chacie okazało się, że zaginął jeden z dowodów (nóż). Czyli prokurator nie wiedział o ewentualnym spisku bo był tym zaskoczony, nóż mógł zgarnąc ten zdradzany milicjant i zaplanować zemstę, właśnie od ciosu nożem ginie oficer. Na ile jego śmierć jest efektem prywatnej zemsty na ile spisku polimilicyjniaków - trudno powiedzieć. Może ktoś pamięta więcej szczegółów? 2010/02/06 17:23:10
@wo
"jakiś fajansiarski polski zespół punrockowy dla UK Subs" Oj, to właśnie UK Subs to poziom naszego fajansu. Dezerter czy Brygada Kryzys biją UK Subs na głowę. A w ogóle, to dlaczego lubimy punk bendy lat 80.? Czy przez sentyment, czy dlatego, że były dobre? Czy jest tu ktoś, kogo gniewna młodośc przypadła na wczesne 90. -- jakie punk bendy teraz hołubicie? Smar SW? He he he. 2010/02/06 17:28:47
@ ten nieszczęśnik z esperalem
Totalnie się nie zgadzam z teza że on chciał coś pokazać Złemu. To normalny facet, ani czarny ani biały, leczący się alkoholik, ale poza tym chyba w miarę normalny policjant (rzucony na koniec świata, przecież oni pewnie w większości nie byli lokalni) któremu ubek każe wsypać kolegę. Może bardzo dobrego kolegę. milicjantowi puszczają nerwy i się odgryza. Zagrał - przegrał i o tym wie, więc sięga po butelkę. Dla mnie to najlepszy polski film jaki widziałem od dawna, w każdym razie na głowę bije "rewers" 2010/02/06 17:49:34
@oszust1
Nieee. Inny kapitan. Pan kapitan ubek, widząc kreatywność młodego człowieka (a ma go w zasięgu ręki), wyciąga broń służbową, odbezpiecza, mierzy... Oczy wściekłego licealisty, w nich "wal się fiucie rogaty". Napisy końcowe a w tle "weź se widzu pokmbinuj, co tam chcesz, bomisię długopis wypisał". Był po alko, może bał sie konsekwencji i pomyślał że go i tak złapią. A co do śmierci Mroza - ja oglądając film byłem przekonany (i taj wersji sie trzymam) że został zabity w wyniku tej ciąży, a nie knować milicjantów. nie pomna już dokładnie, ale chyba zbrzuchacona milicjantka albo jej mąż grozili Mrozowi. 2010/02/06 17:53:00
@wo
"Są alkoholicy i alkoholicy. Philip Marlowe to alkoholik i Żenujący Złamas z "Pętli" Hłaski to alkoholik". Alkoholizm to choroba, nie wygrasz z nią czy jesteś P. Marlowe czy Ziutek z Pierdziszewa. Marlowe po prostu nie był alkoholikiem tylko czasem nadużywał. Bohater Pętli to alkoholizm kliniczny. 2010/02/06 18:48:53
@wo
"Przepraszam, ale właśnie na tym polegało kino moralnego niepokoju - że mamy jakąś aferę i ktoś coś chce wyjaśnić, ale w efekcie okazuje się kozłem ofiarnym, bo niczego wyjaśnić się nie da." OK, I stand corrected. Filmy Zanussiego i s-ki oglądałem jako przejęty 12-14 latek, od tamtej pory unikam k.m.n. jak mogę. @"Są alkoholicy i alkoholicy" Kałużyński pisał kiedyś o tym, że różne skutki picia wódki i whisky prowadzą w efekcie do powstawania innych filmowych fabuł w polsce i w USA. W przypadku wódki efekt to albo ułańska fantazja (czyt. "rzucanie szklankami") albo smuta, bojaźń i drżenie. Z drugiej strony, prawdziwy polski snuj i tak będzie się snuł sensu, nawet jeżeli pije koniak ("Spis cudzołożnic"). 2010/02/06 19:45:55
@fidelio
"Marlowe po prostu nie był alkoholikiem tylko czasem nadużywał. Bohater Pętli to alkoholizm kliniczny." W takim razie w "Domu Złym" nie ma ani jednego zdrowego bohatera. May I suggest collective euthanasia? @marcin.gam " Może bardzo dobrego kolegę. milicjantowi puszczają nerwy i się odgryza." "Puszczają nerwy" i w związku z tym prowadzi gorączkowe prywatne śledztwo na boku - jedzie do księdza, jedzie do gieesu, szuka starych kwitów? Strasznie to wszystko się nie trzyma kupy. Jeśli to jest po prostu zaszczuty alkoholik, to po co mu to śledztwo? Jeśli mu puściły nerwy - takoż. A jeśli już zrobił to śledztwo, to po co cała ta groteskowa scena z wykrajaniem nożem esperalu? 2010/02/06 20:57:16
@mig_watch
"Czy jest tu ktoś, kogo gniewna młodośc przypadła na wczesne 90. -- jakie punk bendy teraz hołubicie? Smar SW? He he he." Smar SW nie, za to Kolaborantów i Post Regiment jak najbardziej. 2010/02/06 21:03:03
@wo
"W takim razie w "Domu Złym" nie ma ani jednego zdrowego bohatera." To, że chleją nie znaczy że każdy z nich jest literalnie alkoholikiem. "Jeśli to jest po prostu zaszczuty alkoholik, to po co mu to śledztwo?" Skoro ma wszyty esperal tzn. że jest w trakcie leczenia, pić nie może więc umysł ma trzeźwy. Śledztwo prowadzi bo może nie daje mu spokoju ten "zniknięty" zootechnik? Dlaczego każe sobie wydłubać esperal? Pewnie dlatego, że nie może wytrzymać tej nagłej lawiny nieszczęść na trzeźwo. Przy okazji opija narodziny swojego potomka ;-) 2010/02/06 21:04:10
@mmzimu
No właśnie. Słysząc te nazwy, nie mogę powstrzymać się od pogardliwego uśmiechu. 2010/02/06 21:28:58
@mig_watch
bo co? bo zostały założone pod koniec lat 80-tych? w latach 90-tych po pierwsze taki typowy, archetypowy pank rok już się nudził (chociaż owszem, słuchaliśmy go, chodziliśmy na pankowe koncerty i graliśmy z pankowymi zespołami), po drugie był swobodny dostęp do pirackich wydawnictw - i efekt tego był taki że w moim mieście (szczecinie) ludzie się jarali raczej noise rockiem i post-punkiem i takie tu grały zespoły (w tym i ten w którym przyjemność grać miał niżej podpisany). 2010/02/06 21:48:38
@wo
A jakie zachowanie Mroza byś zaakceptował po ostatecznej rozmowie ze Złym? Bo prawdę powiedziawszy miał trzy wyjścia: a) pójść na układ, czyli się zeszmacić, b) strzelić sobie w łeb, co w praktyce wykonał, c) zabić ich wszystkich. @fidelio "oficer ginie w wyniku osobistej zemsty swojego podwładnego za ten romans z jego żoną i dziecko" Mówiłem, że ten film nie jest prosty. Ja obstawiałem go jako bezpośredniego wykonawcę, ale jednak z poduszczenia Złego. 2010/02/06 22:12:25
@wojtekr
"pójść na układ, czyli się zeszmacić," Zrobił to już dawno temu - czy on właśnie w tej chwili odkrył, gdzie i dla kogo pracuje? "strzelić sobie w łeb, co w praktyce wykonał, " "W praktyce", ale w sposób znacznie bardziej bolesny i udziwniony. @fidelio "To, że chleją nie znaczy że każdy z nich jest literalnie alkoholikiem." Nie mozna jednocześnie bronić tego filmu tak, że choroba bohaterów wyjaśnia ich nielogiczne działanie a jednocześnie twierdzić, że nie wszyscy sa chorzy. "Skoro ma wszyty esperal tzn. że jest w trakcie leczenia," Jeśli dobrze rozumiem, esperal jest zamiast leczenia. Ale to coś tak fundamentalnie PRL-owskiego, że ja muszę uczciwie przyznać, że nie rozumiem co to i po co (znaczy, tak z ogólnego opisu to rozumiem, ale nie rozumiem tak w ogóle). 2010/02/06 22:44:00
Ja offtopicznie, kajam się z góry, ale gdzie jak nie tu mógłbym o tym napisać: dziś widziałem Polskę Klasową na własne oczy. Na ostatniej stacji przed przejściem w Cieszynie stało sporo - chyba ze 30 - samochodów, oczywiście wszystkie z nartami. I najsłabszym były nowy Golf i nowa Astra. Poza tym przegląd mercedesów, audi, bmw, subaru, dużych opli i fordów. Jedyne dwa sztrucle były miejscowe (SCI) i bez nart. Wot Polsza.
2010/02/06 23:09:50
@mzimu
"efekt tego był taki że w moim mieście(szczecinie) ludzie się jarali raczej noise rockiem i post-punkiem i takie tu grały zespoły (w tym i ten w którym przyjemność grać miał niżej podpisany). i takie tu grały zespoły (w tym i ten w którym przyjemność grać miał niżej podpisany." Krzycz? Oko? 2010/02/06 23:18:24
@wo
"No tak, ale na tej zasadzie, to i w "logice" scenariusza Piesiewicza Maja Komorowska opowiadająca o Bogu temu słodkiemu chłopczykowi o oczach Czeburaszki - którego zabije ten podły ojciec, stawiający ponad Boga swoje Atari 800XL - też jest zrozumiała. Co nie zmienia mojej oceny, ze to szmira. " Jedna z najgorszych scen polskiego kina. Jak to zobaczyłem odechciało mi się oglądać kolejnych filmów Kieślowskiego. Może za łatwo się zniechęcam, bo np. Przypadek był całkiem ok, ale nie mogłem uwierzyć, że ktoś inteligentny mógł nakręcić taką gramotę. 2010/02/06 23:36:57
@bantus
"Może za łatwo się zniechęcam, bo np. Przypadek był całkiem ok, ale nie mogłem uwierzyć, że ktoś inteligentny mógł nakręcić taką gramotę." To proste - Kieślowski przestał robić dobre filmy od kiedy zaczął realizować scenariusze Piesiewicza. To jedna z największych zbrodni dokonanych przez stan wojenny na polskiej kulturze, że z powodu stanu wojennego ci panowie się spotkali, zaprzyjaźnili i Kieślowski czuł jakąś chorą lojalność wobec politycznie zaangażowanego kolegi. Generale, historia może panu wybaczy, ale nie historia kina. 2010/02/06 23:45:57
@wo
"Kieślowski przestał robić dobre filmy od kiedy zaczął realizować scenariusze Piesiewicza." Dekalog X i Biały to złe filmy na bazie aż tak złych scenariuszy? Moim zdaniem jedne z lepszych polskich komedii. 2010/02/06 23:48:04
@wo
"miłość wśród punkowców naprawdę wtedy uchodziła za temat dla Połomskiego" W połowie lat 90-tych nie było inaczej. Tak dodam przy okazji, bo już nie zdołam się wczytać w głosy blogodyskusji. No, może poza wyjątasami. www.teksty.org/Sedes,Pijany_i_prawdziwy_Kurwa_jego_mać nevermind liryksy, bo som niedokładne, wklejam, bo jest jutubka 2010/02/06 23:53:41
@voytazz
"Dekalog X i Biały to złe filmy na bazie aż tak złych scenariuszy? Moim zdaniem jedne z lepszych polskich komedii." Biały jest dla mnie "jak na garbatego to całkiem prosty". No owszem, mogę wytrzymać. Dekalog X tak jak inne części cyklu, wydawał mi się patologicznie przekombinowany. Kuźwa, jeszcze ten debilny wątek sprzedaży nerki! 2010/02/07 00:29:12
@mzimu
"i efekt tego był taki że w moim mieście (szczecinie) ludzie się jarali raczej noise rockiem i post-punkiem" My z migwatchem ostatnio snujemy ostro koncepcję programu "jaka to melodia" ze scenariuszami typu: today is the day za 600, tudzież: "gorący Albini": - Pani Mario. - Po jednej! Bzdriangg... - Kerosene. Wzglednie Robert Janowski idzie i nuci I'm aleeeeeeergic to myself! www.youtube.com/watch?v=Cwt3TCy9NqM 2010/02/07 00:41:09
@wo
"debilny wątek sprzedaży nerki!" Jasne. To mogłoby się bronić, gdyby Stuhr był cynikiem, ustawionym karierowiczem, który przekonuje brata utracjusza tymi samymi argumentami "nerki masz dwie, poza tym uratujesz anonimową dziewczynę". Ale to nie jest Wodzirej tylko komedia, dlatego dźwigar wytrzymał. Dom Zły komedią nie jest, wręcz przeciwnie, dlatego faktycznie climax z autodestrukcją Mroza jest koszmarnie naciągany. Za to wątek główny oraz strażacki comic relief - miodzio. 2010/02/07 02:51:28
@sheik
"przed przejściem w Cieszynie" W Cieszynie jest jeszcze jakieś PRZEJŚCIE? Myślałem że tylko most, przez który się przejeżdża? 2010/02/07 09:59:13
@voytazz
"wątek z autodestrukcją mroza" Ale co uważasz za autodestrukcję? To, że go ktoś zaciukał nożem? To, że sobie wydłubał esperal? Nie widzę tej autodestrukcji. 2010/02/07 11:14:22
@ To jedna z największych zbrodni dokonanych przez stan wojenny na polskiej kulturze, że z powodu stanu wojennego ci panowie się spotkali, zaprzyjaźnili i Kieślowski czuł jakąś chorą lojalność wobec politycznie zaangażowanego kolegi.
Panowie to się na studiach już poznali. 2010/02/07 11:16:05
@fidelio
"Nie widzę tej autodestrukcji." A czym innym jest scena w samochodzie? Proszę zobaczyć, panie Wielki Zły: nazbierałem tutaj obciążające pana papiery dowodzące, że pan zabija różnych niewygodnych dla siebie ludzi. Ma pan teraz dwa wyjścia: albo mnie też zabić, albo się nawrócić i doznać moralnego olśnienia, nucąc pieśni Arki Noego. Co pan wybiera, panie Wielki Zły? @czescjacek "W Cieszynie jest jeszcze jakieś PRZEJŚCIE?" Błędnie, nawiasem mówiąc. Schengen zobowiązuje strony do pozostawienia infrastruktury pozwalajacej przywracać kontrolę na wypadek np. wojny domowej albo dużego zlotu piłkarskiego; prawie na pewno kontrola będzie przywrócona na Euro 2012. @voytazz "Ale to nie jest Wodzirej tylko komedia, dlatego dźwigar wytrzymał. " Dla mnie tu jest problem ICKJ - nagromadzenia takich nieprawdopodobieństw, że zamiast się przejmować (choćby w sensie "śmiać z dowcipów"), już tylko śledzę inwencję scenarzysty zadając sobie pytanie "i co u licha jeszcze". 2010/02/07 11:24:44
@popirad
"Panowie to się na studiach już poznali." Widocznie uległem zamemieniu autokreacją Hanny Krall, która gdzie się da opowiada anegdotę o tym, jak to Kieślowski chciał zrobić film o procesach politycznych i szukał adwokata tak drętwego, żeby potrafił napisać "Bez końca". I Krall zaproponowała mu "wiem! nie ma większego nudziarza od Piesiewicza!" Mema niedawno kolportował mój kolega zza biurka - zaliż to łeż? wyborcza.pl/1,75480,7504623,Piesiewicz__Nie_nalezysz_do_siebie.html 2010/02/07 11:34:16
Uczestniczyłem ze trzy lata temu w spotkaniu z Piesiewiczem i tam wyraźnie mówił, że Kieślowskiego znał dużo wcześniej.
2010/02/07 11:44:12
@popirad
"Uczestniczyłem ze trzy lata temu w spotkaniu z Piesiewiczem" Eee... tegooo... jesteś pewien, że to blog dla Ciebie? Może jeszcze chodzisz na spotkania z Koneckim i Saramonowiczem? "tam wyraźnie mówił, że Kieślowskiego znał dużo wcześniej." Bardzo możliwe, ja z załozenia nie wierzę reporterom, więc całkiem możliwe, że Hanna Krall coś podkoloryzowała jak Kapuściński. Ale zobacz ile wylatuje w guglu na wpisanie Krall/Piesiewicz/Kieslowski, nawet hasla z Wikipedii. 2010/02/07 12:18:45
@wo
"Co pan wybiera, panie Wielki Zły?" Nie wiadomo co Wielki Zły by zrobił bo Mróz ginie nie w wyniku walki z systemem tylko w wyniku prywatnej zemsty za romans z żoną podwładnego z pracy. Jak by Wielki Zły zareagował, czy wybrałby rozwiązania siłowe, czy raczej pokojowe na zasadzie ja mam coś na ciebie ty masz coś na mnie, to już kwestia dywagacji, film tego nie rozstrzyga. Nie pamiętam niestety na tyle dobrze chronologii scen by wykluczyć/założyć taką sekwencję zdarzeń: Wielki Zły po tym jak zobaczył co Mróz zgromadził na jego temat dostarcza dowody romansu (fotka ze spotkania) zdradzanemu policjantowi, który Mroza w akcie zemsty morduje. 2010/02/07 12:29:51
@fidelio77
Ale czemu zakładasz ze 100% pewnością, że Mróz ginie w wyniku zemsty? Oglądając końcówkę miałem poczucie, że to System i Wielki Zły zabili kapitana, natomiast wątek romansowy ukazał kompletną degrengoladę wszystkich zainteresowanych. Mroza, który kompletnie sobie nie radzi z sytuacją, żony, która kalkuluje z kim jej będzie lepiej i męża, którego stać tylko na jakąś nędzną szarpaninę na śniegu. Który to mąż MOŻE mógł zabić Mroza, ale jak na mój gust tylko i wyłącznie z podpuszczenia Złego i po zagwarantowaniu bezkarności. Bez tych okoliczności to gość mógł co najwyżej snuć w głowie scenariusze "ja to cię kiedyś ch*** dostanę". Co do alkoholizmu zaś i zachowania bohatera, to w żadnym momencie mi się nie sypie. Wytrzeźwiał i zaczął dostrzegać w czym siedzi. Z wiedzą tą sobie nie poradził. Koniec historii i in real life przyczyna dużej części nawrotów do nałogu. 2010/02/07 12:34:36
@wo
Jeśli dobrze rozumiem, esperal jest zamiast leczenia. Właśnie tak. Chociaż "leczenie" to pojemne słowo. archiwum.polityka.pl/art/polska-szkola-odwyku,365076.html 2010/02/07 12:36:07
@wo
Schengen zobowiązuje strony do pozostawienia infrastruktury pozwalajacej przywracać kontrolę na wypadek np. wojny domowej albo dużego zlotu piłkarskiego; prawie na pewno kontrola będzie przywrócona na Euro 2012. Ale tylko po naszej stronie coś zostało (zgaduję, że dlatego, że taniej zostawić niż się samo rozpadnie, niż zdemontować), a i tak nie da się tego użyć. Po niemieckiej i czeskiej nie ma już śladu po żadnej infra. Serio. 2010/02/07 12:36:43
@"Mróz ginie nie w wyniku walki z systemem tylko w wyniku prywatnej zemsty za romans z żoną podwładnego z pracy."
Bzdura. Zły raczej nie ma skrupułów w zleceniu zabicia Mroza. Zauważyłeś co się dzieje na drugim planie? Więckiewicz idzie do wołgi Złego a potem wydarzenia toczą się już same. Niektórzy milicjanci są zmieszani, ale wykonują instrukcje (wrobić Środonia w zabójstwo Mroza). Wątek osobistej (ale chyba też zawodowej) zazdrości jest tu po prost bardzo na rękę Złemu, podobnie jak fakt, że Mróz użyna się w, nomen omen, w trupa. No i na końcu prokurator wręcza obiecane paszporty jednemu z funkcjonariuszy. Pewnie każdy coś dostanie w ramach gratyfikacji za "dyskomfort moralny". 2010/02/07 12:37:12
@myself
zgaduję, że dlatego, że taniej zostawić niż się samo rozpadnie AŻ 2010/02/07 13:00:12
@fidelo
"Nie wiadomo co Wielki Zły by zrobił bo Mróz ginie nie w wyniku walki z systemem tylko w wyniku prywatnej zemsty za romans z żoną podwładnego z pracy" Po pierwsze, jedną z wielu możliwych interpretacji bezpodstawnie podajesz jako jedynie słuszną. Po drugie, argumentujesz na zasadzie "to nieprawda, że jego skok z dachu wieżowca jest autodestrukcją, przecież zabija go i tak zażyty uprzednio cyjanek". "Wytrzeźwiał i zaczął dostrzegać w czym siedzi." Jeżeli jest "zaszyty", to wytrzeźwiał już jakiś czas temu. Człowiek trzeźwy nie zachowa się z samobójczą dezynwolturą, po prostu idąc do Wielkiego Złego i prosząc o śmierć - tylko na przykład będzie kiwać głową i potakiwać, a w międzyczasie już szykować przesyłkę z hakiem na Wielkiego Złego, którą wyśle do KC, SB, prokuratury wojewódzkiej itd. W tamtym ustroju takim hakiem mozna było załatwić ludzi stojących wyżej od powiatowego dygnitarza. @m3 "Ale tylko po naszej stronie coś zostało" Nie szkodzi, przecież jeszcze przed Schengen odprawy odbywały się tylko po jednej stronie. Kraje majace do siebie zaufanie rezygnują z osobnych posterunków i robią wspólne. 2010/02/07 13:21:14
@wo
"Człowiek trzeźwy nie zachowa się z samobójczą dezynwolturą, po prostu idąc do Wielkiego Złego i prosząc o śmierć" Ja się będę dalej upierał, że szedł z nastawieniem bojowym, ale w trakcie rozmowy doznał epifanii i ujrzał siebie jako zootechnika. Ten przecież też był cwany, zdobył dowody, ukrył u księdza i tak mu nic to nie pomogło. Pozostała więc Mrozowi tylko rozpacz, więc się poszedł znieczulić na świat. 2010/02/07 13:25:13
@wo
"Jeżeli jest "zaszyty", to wytrzeźwiał już jakiś czas temu." Otóż wcale niekoniecznie. Trzeźwy nie równa się niepijący. Alkoholik, który nie pije nie trzeźwieje z powodu samego faktu zaprzestania picia. Zachowanie Mroza dla mnie jest wiarygodne właśnie jako zachowanie trzeźwiejącego alkoholika, który zaszycie i przerwę w piciu wykorzystał, żeby faktycznie nieco przetrzeźwieć i zobaczyć w czym siedzi. Okazało się, że pod nałogiem może być facet, który nie chce tak żyć. Oczywiście przegrywa. Zamiast pójść drogą, którą opisałeś - przegrywa z nałogiem. Ale cóż, to moja interpretacja, a ja ten film odebrałem przez pryzmat alkoholu. PRL jako system, w którym nie mogłeś być do końca trzeźwy. 2010/02/07 14:18:52
@wojtekr
"Ja się będę dalej upierał, że szedł z nastawieniem bojowym, ale w trakcie rozmowy doznał epifanii i ujrzał siebie jako zootechnika." No ale to znaczy, że był głupi. "Pozostała więc Mrozowi tylko rozpacz, więc się poszedł znieczulić na świat." Niech zdycha, złamas. Taką mniej więcej we mnie wzbudził reakcję (stąd przypominam mój protest przeciwko porównywaniu go do twardziela pijącego whisky i jadącego dodge challengerem - to jest wlaśnie typowy wódczany złamas w polonezie). @dzejes "Trzeźwy nie równa się niepijący" Nie no, litości, bez tego AA-bullsit. Ja się trzymam twardych fizycznych parametrów. 0-0,2 promila poziom fizjologiczny, 0,2-0,8 po spożyciu, ale w wielu krajach jeszcze wolno prowadzić pojazdy mechaniczne (po krajach tych bardzo lubię podróżować, bo nie muszę brać nealko do obiadu), powyżej 0,8 nietrzeźwość. Nie ma dla mnie czegoś takiego jak "nietrzeżwy poniżej 0,2 promila". "Zamiast pójść drogą, którą opisałeś - przegrywa z nałogiem. " No ale dlatego właśnie się nim brzydzę i jego śmierć kwituję wzruszeniem ramion, a nie saspensem, z jakim bym śledził śledztwo normalnego bohatera, takiego od whisky i challengera. Kuźwa, samo słowo challenger sugeruje rzucanie wyzwania światu. Polacy ciągle jeżdzą dodge crybaby i chevroletem emo. "PRL jako system, w którym nie mogłeś być do końca trzeźwy" I call it bullshit: ja byłem. #jakiemojezyciejestdnudne. 2010/02/07 15:03:46
@wo
"Nie no, litości, bez tego AA-bullsit. Ja się trzymam twardych fizycznych parametrów. 0-0,2 promila poziom fizjologiczny, 0,2-0,8 po spożyciu, ale w wielu krajach jeszcze wolno prowadzić pojazdy mechaniczne (po krajach tych bardzo lubię podróżować, bo nie muszę brać nealko do obiadu), powyżej 0,8 nietrzeźwość. Nie ma dla mnie czegoś takiego jak "nietrzeżwy poniżej 0,2 promila"." Jak to się ma do tego, co pisałeś wcześniej, czyli "sam esperal to nie leczenie"? Trzymając się twardych, fizycznych parametrów każdy alkoholik po kilku dobach bez alkoholu jest trzeźwy, ergo nie powinien już pić, bo mu to szkodzi, a skoro pije to jest niewiarygodny psych... oh wait... Poza tym mam wrażenie, że dyskutujemy o znaczeniu słowa "trzeźwy". "No ale dlatego właśnie się nim brzydzę i jego śmierć kwituję wzruszeniem ramion, a nie saspensem, z jakim bym śledził śledztwo normalnego bohatera, takiego od whisky i challengera. Kuźwa, samo słowo challenger sugeruje rzucanie wyzwania światu. Polacy ciągle jeżdzą dodge crybaby i chevroletem emo." No i ja też się nim brzydzę. Brzydzę się wszystkimi postaciami w tym filmie bez wyjątku, nie bronię Mroza z pozycji "ale chciał dobrze". "I call it bullshit: ja byłem. #jakiemojezyciejestdnudne." Traktując film jako przypowieść, a pijaństwo jako metaforę stanu, w jakim funkcjonowało społeczeństwo - nie byłeś. Ja też nie, choć jako młodszy załapałem się tylko na strzemiennego. 2010/02/07 15:14:15
@wo
"No ale to znaczy, że był głupi." "Niech zdycha, złamas." Przecież nie mówię nie, ale Mroza grał Topa, a nie Linda, więc to po prostu pasuje do sytuacji w filmie zarysowanej, trzyma się kupy. Ja też zazwyczaj wolę, jak Bruce Willis leczy raka, ale ponure historie czasem można dla odmiany. Zwłaszcza, jak są tak dobrze zrobione. 2010/02/07 15:21:04
@popirad
"Ja chłopak z prowincji jestem" Co zademonstrowałeś wcześniej na innym blogu. Przepraszam wszystkich zainteresowanych za zamieszanie (nie mam pamięci do anonimowych łosi) i żegnam serdecznie. 2010/02/07 15:33:39
@ktrout, @wo
"Zauważyłeś co się dzieje na drugim planie? Więckiewicz idzie do wołgi Złego a potem wydarzenia toczą się już same." Mam tu pewne wątpliwości. Otóż zanim Więckiewicz poszedł do Wołgi zauważył, że zniknął nóż opieprzając milicjantów, że giną dowody rzeczowe. Czyli, że zamiar ukatrupienia Mroza zdradzony milicjant miał już wcześniej, jeszcze przed tym jak Mróz postraszył złego dowodami. Także tak łatwo rozstrzygnąć się tego nie da. 2010/02/07 15:40:00
@ned_flanders
"Krzycz? Oko?" nie tylko, także felicite pueros, popłoch wśród dziewcząt, ciastko (ci akurat byli z pyrzyc, ale to rzut beretem), chłopiec dwugłowy, stuck on ceiling, nawet pogodno też się z tamtych czasów wywodzi i z tej sceny - na samym początku grali bardzo konkretny noise, no i perkusistę nam podkradli - ja akurat grałem w kfazie i później w moto: kfaza.odra1300.org/kfaza/ www.moto.odra1300.org/ swoją drogą, co do krzycza: chłopaki nazwę na rope i wyjechali do usa - zawsze marzyli o tym że któregoś dnia płytę nagra im steve albini i się to marzenie im udało spełnić. 2010/02/07 16:00:44
@fidelio
" Czyli, że zamiar ukatrupienia Mroza zdradzony milicjant miał już wcześniej, jeszcze przed tym jak Mróz postraszył złego dowodami." Przecież porucznik w ogóle sam wyciągnął ten nóż, bo zootechnik wykraja nim esperal! 2010/02/07 16:02:22
@dzejes
"skoro pije to jest niewiarygodny psych... oh wait... " Żadne tam wait: po prostu nie będę się z nim identyfikować. "Traktując film jako przypowieść, a pijaństwo jako metaforę stanu, w jakim funkcjonowało społeczeństwo - nie byłeś." Ja go traktuję jako męczącą projekcję mizantropii Smarzowskiego. Nic mnie z tymi ludźmi nie łączy. To nie jest o tym społeczeństwie, w którym skończyłem studia. 2010/02/07 16:22:06
@wo
"Przecież porucznik w ogóle sam wyciągnął ten nóż, bo zootechnik wykraja nim esperal!" I później sam sobie ten nóż wbił w klatkę piersiową? Coś tu nie gra. 2010/02/07 16:23:58
@fidelio
"I później sam sobie ten nóż wbił w klatkę piersiową? Coś tu nie gra." Wyjął a potem rzucił byle gdzie, bo się Musiał Napić. Tym samym ułatwiając morderstwo na swojej osobie wszystkim zainteresowanym, czyli zasadniczo w ogóle wszystkim. 2010/02/07 16:40:51
@fidelio77
"Otóż zanim Więckiewicz poszedł do Wołgi zauważył, że zniknął nóż opieprzając milicjantów, że giną dowody rzeczowe." Wydaj mi się, że to było już po tym jak wrócił z rozmowy w Wołdze, ale nie będę się upierał, bo i tak teraz nie sprawdzę. Poza tym Wojtek ma rację. Mróz sam wyciąga nóż, żeby Środoń wyciął mu nim esperal. Moim zdaniem wtedy pojawia się pomysł, żeby użyć go jako narzędzia zbrodni, bo są już na nim odciski zootechnika. 2010/02/07 16:49:40
@wo
"Wyjął a potem rzucił byle gdzie, bo się Musiał Napić. Tym samym ułatwiając morderstwo na swojej osobie wszystkim zainteresowanym, czyli zasadniczo w ogóle wszystkim." Brzmi sensownie, ale sugeruje raczej działanie spontaniczne niż planowane. 2010/02/07 16:56:47
@fidelio
'Brzmi sensownie, ale sugeruje raczej działanie spontaniczne niż planowane." Wydaje mi się, że intencją Smarzowskiego - serdecznie nienawidzącego wszystkich swoich bohaterów - było zrobienie filmu-zagadki, w którym różne interpretacje wydarzeń są równouprawnione. Nie wiadomo, co się wydarzyło Tej Strasznej Nocy i czy Środoń wpadł na ten sam pomysł co gospodarz, tylko przypadkowo wcześniej. Tak samo nie wiadomo, czy porucznika zabił Wielki Zły czy jego nadpobudliwy siusiaczek. Wszyscy oni są siebie warci, bo wszyscy oni to zdegenerowani skurwiele - takie jest podstawowe założenie filmu. W moim przypadku to zabija wszelki saspens, bo w efekcie nikomu nie kibicuję. 2010/02/07 17:21:03
@wo
"Wszyscy oni są siebie warci, bo wszyscy oni to zdegenerowani skurwiele - takie jest podstawowe założenie filmu." Trochę przesadzasz, jeśli nie wiadomo co tak naprawdę się wydarzyło tej nocy, to trudno w zasadzie jednoznacznie oceniać Środonia, to może być zupełnie niewinny człowiek, dlaczego traktować go jako zdegenerowanego skurwiela? Przecież to taki przeciętny Kowalski jest i do śmierci żony wiódł spokojne przeciętniackie życie. Taki Twój przysłowiowy Ziutek z Pierdziszewa. 2010/02/07 17:26:37
@fidelio77
Trochę przesadzasz, jeśli nie wiadomo co tak naprawdę się wydarzyło tej nocy, to trudno w zasadzie jednoznacznie oceniać Środonia, to może być zupełnie niewinny człowiek, dlaczego traktować go jako zdegenerowanego skurwiela? Przecież to taki przeciętny Kowalski jest i do śmierci żony wiódł spokojne przeciętniackie życie. Taki Twój przysłowiowy Ziutek z Pierdziszewa. No to tym bradziej WO nie zacznie mu kibicować. 2010/02/07 18:13:03
@ dom zły
Dla mnie to film jakby przyrodniczy. O zachowaniach w stadzie w środowisku zamkniętym w warunkach niedoboru zasobów (czyli w domu złym). Bohaterowie nie są skurwielami, tylko sytuacje tak ich niosą. Napięcie nie w tym jak zareagują, tylko jak się to posplata. A propos esperalu, to o ile wiem, on działa tak, że po piciu robi się bardzo nieprzyjemnie. Natomiast w żaden sposób nie zmniejsza ochoty, by się napić. @ WCK Nie widziałem jeszcze filmu, ale trudno mi zgodzić się z opiniami, że do odmalowania rzeczywistości tej epoki potrzeba więcej brudu. Myślę, że to było jednak dość zróżnicowane. Ja akurat kończyłem w 1981 roku dokładnie to samo jedyne w mieście liceumk, w którym kilka lat później uczył się autor filmu. I nie widzę specjalnej potrzeby malowania tamtych czasów w kolorach brudnoszarych. @ Yesterday A czy w ogóle były gdzieś kiedyś jakieś filmy gobrzydliwsze od filmów Pawiowarskiego? 2010/02/07 19:57:12
@fidelio
", to może być zupełnie niewinny człowiek, dlaczego traktować go jako zdegenerowanego skurwiela" No jednak nie "zupełnie niewinny". Z jego monologu wynika, że już w tej poprzedniej pracy uczestniczył w jakichś przekrętach na tle bimbrowniczo-szabrowniczym. Stąd w ogóle ma te pieniądze! Chamskie potraktowanie Preis pokazuje, że to jednak łachudra. No i jest zasadnicza luka w jego zeznaniach: po co w ogóle wstał z łóżka? Czego szukał w domu? Ewidentnie chciał okraść i - zapewne - zamordować gospodarza. Najprawdopodobniej obaj wpadli na ten sam pomysł prawie równocześnie. "Taki Twój przysłowiowy Ziutek z Pierdziszewa." No właśnie jeszcze gorzej, jakiś drobny przekręciarz. 2010/02/07 20:00:11
@marekkrukowski
"@ Yesterday A czy w ogóle były gdzieś kiedyś jakieś filmy gobrzydliwsze od filmów Pawiowarskiego?" Ale co chcesz od tego filmu? Nawet cycki dla mrw były. O ile pamiętam, posłużyły do odbioru radia Luxemburg czy jakoś tak. 2010/02/07 20:01:32
@jhenri
"Ale co chcesz od tego filmu?" To ja też zrobię coming out: podobał mi się. Na pewno bardziej niż "Dom zły". 2010/02/07 20:26:54
Ja nie miałem nic "Yesterday", ja miałem do "Ostatniego dzwonka".
2010/02/07 20:36:10
@mrw
"Ja nie miałem nic "Yesterday", ja miałem do "Ostatniego dzwonka"." Uf. Paw oczywiście maksymalny, wyrobił we mnie trwały, nieodwracalny wstęt do Jacka Wójcickiego. Tym bardziej, że potem zaczął występować w "Piwnicy pod Baranami" (gdzie jest Wilq gdy go potrzebujemy?). 2010/02/07 20:59:45
@ WCK
Faktycznie rewelacja i nie mam problemu z zakończeniem. IMO blacharka była właśnie dowodem bezradności Janka, w poczuciu której zrzucił bombę atomową i już odprężony poszedł dalej w swe osiemnastoletnie życie. Teen rage . Zwróciliście uwagę na kaszubskie "joo", którym Janek sapnął zachwycony prezentem od mamy? Mała rzecz, a cieszy. 2010/02/07 21:08:25
@arturjac
O Jezu. Czekałem, aż przedstawiciele lubelskich środowisk narodowych z "Rzeczpospolitej" ogłoszą, że "Alc-Man" to znaczy "spalcie krzyż". 2010/02/07 21:50:34
A ta bez swetra to ta sama co plwała na Wroniec (i wszystko co kocham).
2010/02/07 23:17:50
@proszę mnie poprawić, jeśli bredzę, ale: "śledztwo" toczy się w 1982. Singla ze "Spytaj milicjanta" jeszcze nie ma, ale w tym samym roku Dezerter grał w Jarocinie.
W Jarocinie w 1982 grało SS20. Dezertera jako takiego (pod tą nazwą) nie było jeszcze. Nie grali też wtedy "Spytaj Milicjanta" i choć pewien nie jestem (pamięć zawodzi!), ale kawałek jest raczej późniejszy. 2010/02/07 23:34:14
@mig_watch
No i co z tego? A musi coś być? Jeden pyta, drugi odpowiada. 2010/02/07 23:39:46
"No i co z tego?"
To z tego, że jak zresztą zacytowałem, ktoś uprzejmie poprosił o poprawienie go w kwestii datowania tej piosenki i łączenia z Jarocinem 1982. Ponieważ byłem tam obecny, to napisałem to o co pytający prosił. Jeśli jakoś to dotyka Ciebie osobiście, to wyjaśnij problem jaki nosisz w sercu a ja wtedy pewnie Cię przeproszę. 2010/02/08 01:21:57
@Dezerter
"Spytaj Milicjanta" znajduje się już na singlu z 1983 homepages.nyu.edu/~cch223/poland/albums/dezerter_kuprzyszlosci.html 2010/02/08 09:03:20
@login
To że singiel z "Milicjantem" jest z 1983 już tu wiele razy się pojawiło i do wyguglania jest dziecinnie proste. Chodziło o to, czy w 1982 mogło to być odtworzone z taśmy i czy taka taśma mogłaby pochodzić z Jarocina 1982. No więc nie mogłaby pochodzić z Jarocina bo tam SS20 nie zagrało tego kawałka. Czy z jakiegoś innego koncertu z 1982? Być może, ale jeśli już to z ostatniego kwartału 1982, ale i w to bardzo wątpię. 2010/02/08 11:13:23
@ yesterdey
"Ale co chcesz od tego filmu?" Nie lubię czułostkowości. 2010/02/08 12:37:44
@mk
"Nie lubię czułostkowości." Więc mi się podoba przełamanie jej narracyjną klamrą w postaci procesu rozwodowego glównych bohaterów - to wszystko przecież ich wspomnienia, zapewne wyidealizowane, początków ich miłości. 2010/02/08 13:44:11
@tetratec
"No więc nie mogłaby pochodzić z Jarocina bo tam SS20 nie zagrało tego kawałka." Nie no, w to ci uwierzyłem już po pierwszym wpisie - skoro byleś to pewnie pamietasz. "Czy z jakiegoś innego koncertu z 1982? ...wątpię." No właśnie ja raczej nie. Pojawiło się w 83 na singlu w Tonpresie. Pojawiło się na jakiejś międzynarodowej składance. Z tego co się czyta w wywiadach z tamtych lat, to takie rzeczy potrzebowały wtedy jednak rozpędu - chociażby z powodu cenzury albo okazyjnego przesłania za granice. 2010/02/08 14:17:14
@login
W sumie można by dupę zawrócić mailowo Dezerterowi. Ja sporo jeździłem wtedy po Polsce na koncerty TZN, Dezerter i te sprawy. Nawet sporo nagrywałem na wypasionym Walkmanie WM-R2 ze stereofonicznym mikrofonem, który to niesamowitym zbiegiem okoliczności trafił do mnie ze sztokholmskiego radia (chyba nawet przed premierą rynkową!). Niestety rodzice uznali moją emigrację za trwałą i kasety poszły się jeb.. Nie potrafię jednak skojarzyć żadnego wykonania "Milicjanta" przed zimą 82/83, kiedy to opuściłem nasz piękny kraj na dłużej. Nie twierdzę, że to pewnik. Jedynie mocno podejrzewam, że kawałek powstał na potrzeby singla. 2010/02/09 01:11:34
@ yesterday
"Więc mi się podoba przełamanie jej narracyjną klamrą w postaci procesu rozwodowego glównych bohaterów - to wszystko przecież ich wspomnienia, zapewne wyidealizowane, początków ich miłości." A dla mnie przez to było jeszcze rzewniej. Ale widziałem ten film w kinie, jak się pojawił na ekranach, więc może byłem za młody i za gniewny? Panująca tu akceptacja sugeruje, że może po ponownym obejrzeniu mógłbym zweryfikować swoją opinię. Tyle, że chyba się nie zdobędę na taką próbę. 2010/02/09 02:50:03
Dawno po ptokach, ale muszę stanąć w obronie Smar SW. Goście byli naprawdę śmieszni, ale bodaj dwie ostatnie płyty, a na pewno ostatnia ("Świadomość"?) to już była bardzo konkretna muza. Pewnie nie jako pierwsi w Polsce, ale na pewno przed główną falą w hc, a 5-7 lat przed szatanistami zaczęli grać jak Neurosis. Zrzynka była słyszalna, ale to bardzo dobra płyta była. Nie tylko ze względu na rok wydania. 95, 96?
"Trauma" Krzycz też bardzo dobra. Stuck on Ceiling (+Bomba w Torcie) to bym sobie nawet posłuchał, ale zajechałem wszystkie kaseciaki. 2010/02/09 13:10:32
@a.adas:
"traumę" nadal można kupić na cd, NNNW dalej sprzedaje, a co do stuck on ceiling i bomby w torcie to mogę tylko polecić google i blogspoty z piratami. |
|