Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
A tocar (100)

Z wszystkich języków, których nie znam, najbardziej denerwuje mnie portugalski. „A tocar”? Co to ma wspólnego z francuskim „En lecture” czy włoskim „In riproduzione”? Nawet hiszpańskie „Ahora suena” brzmi jakoś mniej egzotycznie.
Moja nieznajomość chińskiego czy japońskiego mniej mnie drażni, no bo wiadomo - inna kultura, zamiast starożytnych Rzymian mieli mnichów kung-fu, zamiast Zbyszka z Bogdańca mieli wiatry kamikaze, zamiast Jezusa Chrystusa objawiła im się Hello Kitty i tak dalej.
Przyzwyczaiłem się, że moja byle jaka znajomość francuskiego (taka, żeby komiks przeczytać i zapytać „parlewuzangle?”), pozwala mi jako tako rozumieć inne języki z grupy romańskiej. Przynajmniej żeby w metrze zrozumieć napis „sprzedaż biletów”, a w piosence wiedzieć, czy jest o miłości czy o polityce.
Ale z portugalskim? Nada, senior. Na słuch słyszę wyłącznie szeleszczenie, nie umiem nawet zacząć zgadywać, jak te słowa powinny być zapisane. Jak już znajdę tekst, dalej jestem bezradny.
Tekst z angielskim komentarzem powinien mnie uratować, ale niestety jak u Dana Browna (#fail: on zupełnie szczerze wierzy w paranauki!), rozwiązaniem zagadki jest inna zagadka. Antonio Carlos Jobim własnoręcznie przetłumaczył swoją prześliczną piosenka „Águas de Março” na angielski, ale angielski tekst różni się od brazylijskiego na pierwszy rzut oka długością.
Na drugi: sensem. W Brazylii marcowe wody to oznaka jesieni, u nas - wiosny. Tekst angielski prowadzi tytułową metaforę w kierunku wiosennych roztopów, portugalski raczej w kierunku „listopadowej ulewy”.
Kontekst klimatyczny ułatwia zrozumienie początkowych słów - „patyk, kamień, koniec drogi”. Listopadowa deprecha jak w mordę strzelił (Brazylijczycy przeżywają ją w marcu? czy to im nie rzutuje na ten cały karnawał?).
Do tej interpretacji nie pasuje mi jednak to, że w wersji, która mi wpadła w ucho (według Wiki, to wersja „definitive”, w duecie z Elis Reginą) wykonawcy są podejrzanie uchachani, pod koniec już otwarcie lolując. Brzmi to bardzo przyjemnie i podnosząco na duchu, ale jak to się na litość boską ma do tekstu?
Z czym to się kojarzy komuś, kto rozumie ten szeleszczący język: z pastiszem? Z oksymoronem? Z jakąś metaforą, za którą nie nadążam?
Dając wyraz swojej bezradności, przekleję interpretację od cioci Wiki: In both the Portuguese and English versions of the lyrics, "it" is a stick, a stone, a sliver of glass, a scratch, a cliff, a knot in the wood, a fish, a pin, the end of the road," and many other things, although some specific references to Brazilian culture (festa da cumeeira, garrafa de cana), flora (peroba do campo) and folklore (Matita Pereira) were intentionally omitted from the English version, perhaps with the goal of providing a more universal perspective.
Muczos faking gracias, dalej nic nie rozumiem...
wtorek, 12 stycznia 2010, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Na pozytywnie w zimowy czas z Przyczajony Ockham, ukryty troll
U WO pojawiła się notka o Elis Reginie i Jobimie , czego nigdy bym się nie spodziewała! Rzadko kiedy w mainstreamie można trafić na coś brazylijskiego. Siłą radosnego rozpędu, z tej okazji podrzucę trochę więcej pozytywnych nagrań. Przepozytywnych ... »
Wysłany 2010/01/13 00:56:45
Komentarze
2010/01/12 14:43:33
Ale właściwie dlaczego muzycy muszą się wczuwać w tekst śpiewanej piosenki? To jest bossa nova, żąnr na pograniczu jazzu, gdzie sama forma potrafi być zabawą (i patrząc na video odnoszę wrażenie, że właśnie z tego lolają).

A czy jesień musi być depresyjna koniecznie? Jak już Boy kiedyś pisał w felietonach, postrzeganie sezonów w kulturze miejskiej różni się dramatycznie od wiejsko/farmersko/rolniczej. Czy jesień nie jest właśnie porą odpoczynku i czilałtu po zapieprzaniu przy zbiorach?
-
2010/01/12 14:43:36
Z młodości pamiętam, ze w Portugalii znając kilka slow po francusku i kilka polskich wyrazów obcych potrafiłem się jakoś dogadać. Nie wiem, czy polegało to na mojej sprawności rąk, czy po prostu na tym, ze Portugalczycy dobrze władają francuskim (albo polskim) ale nie zginąłem z głodu i dotarłem z plecakiem tam gdzie chciałem.

W tym podlinkowanym tekście tez jakoś da się czytać:
É pau, é pedra, - pau=pałka, pedra=piotr=skała
é o fim do caminho - fim=fin=koniec, caminho=el camino=droga
É um resto de toco, - resto=reszta, toco=touch=dotknięcie
é um pouco sozinho - um pouco=un peu=trochę, sozinho=?single?
-
2010/01/12 14:54:34
dalej też: vidro=vitre/witraż ... vida, sol, noite, morte - trywialne ... laco=lasso ... przy anzol wysiadam.
-
2010/01/12 15:08:41
Dla mnie ultimate version tej piosenki to jest Elis Regina w duecie z Tomem Jobimem. Tutaj dopiero są lulzy na koniec. Chyba najbardziej antydepresyjny kawałek, jaki znam.

www.youtube.com/watch?v=tHEQ-m4KSaQ

Nie znam portugalskiego ni w ząb, ale intuicja podpowiada mi, że to może być właśnie tak, że tekst jest jak najbardziej poważny, za to muzyka radosna ale nie bez nuty melancholii przecież.

PS. Nie chce mi się sprawdzać, ale chyba pierwszy raz w historii tego cyklu napisałeś o piosence, którą znam i bardzo lubię.
-
2010/01/12 15:12:06
Polecam Google Translate:

bit.ly/7GcEBe

wychodzą ciekawe rzeczy.
-
2010/01/12 15:16:55
@superbarman
"i patrząc na video odnoszę wrażenie, że właśnie z tego lolają"

Ja bym obstawiał, że wokalistka śmieję się ze sposobu, w który wykonała jakiś tam fragment. Np. miała wykonywać go inaczej niż zaśpiewała za pierwszym razem, ponieważ pianista widział to inaczej, a potem, mimo, że 10 razy się umawiali, zaśpiewała tak jak za pierwszym razem. Postronni nie wiedza co i jak, a ona lola śpiewając. Oczywiście, to tylko na przykład. Na luzaku też wyobrażam sobie polską wokalistkę śpiewającą np Desafinado albo Garota d'ipanema i lol może przyjść w najmniej spodziewanym momencie, mimo, że to smutek i nostalgia. To nie jest nic nadzwyczajnego. Nawet w How insensitive to się może przydarzyć, choć rachunek prawdo niższy chyba.
-
2010/01/12 16:02:59
@martin.slenderlink
Ja bym obstawiał, że wokalistka śmieję się ze sposobu, w który wykonała jakiś tam fragment.

Ale to nie jest jedyne nagranie tego utworu. I śmiech jest w praktycznie każdym. Raz taki, raz inny. Porównaj z podlinkowanym przeze mnie.
-
2010/01/12 16:51:43
Kłopot w tym, że portugalski (szczególnie w portugalskiej wersji) nie jest dla ludzi. Hiszpański jest banalny: czytasz co słyszysz, bez żadnych angielskich zabaw w "ten jeden dźwięk zapiszemy dla jaj sześcioma literami". Za to portugalski - zupełnie inna bajka. Nie przystosowali sobie grafii do języka, skutkiem czego literki nijak się mają do dźwięków. I stąd z "Os Estados Unidos" w ich narzeczu brzmią jak "uzsztaduz unidusz". Spróbujcie to sobie powtórzyć kilka razy, nie do wymówienia na trzeźwo.
Co innego pisownia. Pisany portugalski nie różni się znacząco od hiszpańskiego, idzie zrozumieć. Ze znajomością hiszpańskiego można też sobie świetnie poradzić we Włoszech, Rumunii i w paru jeszcze miejscach. Tylko nie we Francji, ale to chyba oczywiste, że jak się zamówi "orandż dżus", to kelner nie ma prawa się domyślić, że chodzi o "żis doranż". Francuski kelner, rzecz jasna, co brzmi samo w sobie jak obelga.
-
2010/01/12 17:11:14
Nie rzutuje im na karnawał, jako że urządzają sobie ów w połowie lutego, a to jednak środek lata jest.
-
wo
2010/01/12 17:30:21
@m3
"PS. Nie chce mi się sprawdzać, ale chyba pierwszy raz w historii tego cyklu napisałeś o piosence, którą znam i bardzo lubię."

Jak mi wpadnie w ucho Berg, Schoenberg albo ten trzeci, dam znać.

@halibutt
" idzie zrozumieć."

Ale dlaczego "a tocar"? Przełączyć komuś potajemnie komórkę na portugalski, to już równie dobrze na turecki, masakra totalna.
-
2010/01/12 17:34:58
@halibutt: "literki nijak się mają do dźwięków". Jak boga szczerze kocham że się mają. Może za wyjątkiem iksa, z którym bywa różnie. A czemu tam dalej tak szemrzesz? Ach, po portugalszku, ale przecież to szą brażylijczyczy.

Tu by się powiedziało w większości miejsc: "ojzestadosunidos". Ciemne o.

Aha, marcowe wody. A co to jest jesień, jaki czas kiedy natura się jesieni? Ale nie tu, bo jak kończy się upalne lato to przychodzą ulewy. I wtedy bywa strasznie, nawet całkiem pore pagórki mogą zjechać. To po pierwsze. Po drugie oni nie śpiewają tekstu do obrazów z tv a utwór poetycki. Mający całkiem oryginalną strukturę. Warto ten wiersz skojarzyć z okresem - to triumf brazylijskiej "poezji konkretnej", Haroldo de Campos i wielu innych. I taki spis rzeczowników genialnie skojarzony z rytmem, który wtedy podbijał świat.

Po drugie, kto przyjedzie do Rio z wizytą, niech sobie odpuści jeden popis samby pań ubranych w piórka a zobaczy zamiast tego jakiś pogrzeb. Może być i katolicki, choć bywają weselsze. Ludzie płaczą, śpiewają, śmieją się, biją brawo, ściskają się. Tu nie trzeba robić wykładów, że śmierć jest częścią życia. Każde dziecko to wie.

No i refren, który przypomina o cyklu życia:

são as águas de março fechando o verão
é a promessa de vida no teu coração


(To marcowe wody kończą lato, to w twoim sercu obietnica życia).
-
2010/01/12 17:48:14
Ja to interpretuję jako luźny ciąg skojarzeń kogoś leżącego sobie w upalny dzień na piasku Copacabany, więc nie zdziwiłbym się gdyby ten tekst samodzielnie nie miał żadnego sensu.
A chichrają się chyba z muzyki, bo to jest muzycznie śmieszne i urocze, kiedy akompaniament niby gubi nuty a z tekstu wypadają kolejne słowa bez wyraźnego uszczerbku dla piosenki.
(Że też żadne dobre wiatry nie chcą mnie o tej porze roku zabrać na taką plażę w Rio!)
-
2010/01/12 18:27:57
Mnie się to kojarzy z

to jest noc
to jest dzień
tak się ludzie kochają
to jest Bóg a to cień
to jest śnieg
to jest krew
to jest ogień to ból
to jest bajka to wróg
itd.

No i okazuje się, że powiedzenie, które jakiś czas temu wymyśliłem "pewne jak corazon w hiszpańskiej piosence" dotyczy też portugalskiego.

To już 100, mój Boże...
-
2010/01/12 18:33:45
andsol-br:
"Po drugie, kto przyjedzie do Rio z wizytą, niech sobie odpuści jeden popis samby pań ubranych w piórka..."

Żebyż to jeszcze były panie... Te najbardziej efektowne to najczęściej... transferyci (jak mawiała moja babcia). Zresztą sam wiesz.
-
2010/01/12 18:38:47
@Ale dlaczego "a

To jak francuskie en.

@tocar"?

Widać nie masz tak, że

Me gusta tocar guitarra
Me gusta cantar el sol
Mariachi me acompana
Quando canto my cancion
-
2010/01/12 19:41:08
@inżynier
"No i okazuje się, że powiedzenie, które jakiś czas temu wymyśliłem "pewne jak corazon w hiszpańskiej piosence" dotyczy też portugalskiego."

Pod tamtym Twoim wpisem pozwoliłem sobie na podobne spostrzeżenie i wtedy bloxer zżarł mi to ich "a" z tyldą. Ciekawe, czy teraz się już wkleja - .
-
2010/01/12 19:48:53
@wo
Sorki za te eksperymenty, nie zadziałało. Możesz właściwie mój post skasować.
-
2010/01/12 20:45:15
@maciek_r10: Ja to interpretuję jako luźny ciąg skojarzeń kogoś leżącego sobie w upalny dzień na piasku Copacabany, więc nie zdziwiłbym się gdyby ten tekst samodzielnie nie miał żadnego sensu. Twoje prawo, ale nie zawsze ma sens interpretowanie wszystkiego poprzez skojarzenia z Copacabaną (choć pisząc o niej myślisz raczej o Avenida Atlântica, bo ulica Copacabana to ciąg kamienic z obu stron). Rok 1972, Tom Jobim siedzi w "daczy" rodzinnej, mają naprawiać mur, zaczyna lać jak z cebra. Ulica (a raczej uklepana dróżka) zamienia się w rwący potok . Co tam widzi? "É uma cobra, é um pau, é Joo, é José" - "Wąż, patyk, Jan, Józef." Wcześniej jest wyraźniej zasygnalizowany punkt obserwacyjny: " É o projeto da casa, é o corpo na cama, É o carro enguiçado, é a lama, é a lama" - "Projekt domu, ciało na łóżku, samochód, który utknął, błoto, błoto."
Kto widział takie świeżo utworzone rzeki wie, że wszystko może tam płynąć, także to, o czym się nie śpiewa. W tekście jet "peixe ... sapo... rã" - "ryba, żaba, ropucha", niewyjaśnione czy płynące z własnej woli. Wiersz nie jest tragiczny, ma dozę fatalizmu i nadziei (wody wzięły, potem odejdą) ale radosnych skojarzeń z plaży na pewno w nim nie ma.

Co do diakrytyków w komentarzach Bloksa, trzeba je czule wpisywać ich nazwami, np. "ampersand a acute średnik".

@babilas: no bo oni nie tylko mają kobiecość ale i ją dokumentują!
-
2010/01/12 20:59:51
@andsol-br
Dzięki za wyjaśnienia. Dla mnie tekst jest w muzyce sprawą trzeciorzędną (inaczej niż u gospodarza i zapewne większości bawiących tu komentatorów), a skoro nie znam portugalskiego to zostaje mi tylko niezrozumiała (lecz świetna!) piosenka.

Pod koniec utworu usłyszałem że pianista zagrał fragment melodii z jakiejś dziecięcej rymowanki, jednak Elis Regina zaczyna się śmiać już wcześniej.
-
2010/01/12 21:01:59
zawsze tylko czytam a teraz się też wypowiem :)
portugalski to bardzo fajny język, szczególnie w wersji brazylijskiej taki śpiewny, bo portugalski portugalski już jest lekko smutnawy zresztą jak i sami Portugalczycy, te ich saudade nawet na język ma wpływ
jako ciekawostkę może dodam że dzięki zaprawom w swoich sz i cz portugalczycy są w stanie w miarę bezbłędnie wypowiedzieć polskie "w Szczebrzeszynie ..."
no i faktycznie sporo Portugalczyków umie po francusku i chyba wszyscy rozumieją po hiszpańsku, bo jak ktoś już wcześniej zauważył pisownia jest podobna tylko wymawia się to inaczej
-
wo
2010/01/12 21:51:18
@arturjac
"To jak francuskie en."

Muczos grasjas, una serweza muy grande pur esta senior (wyszło mi?).

@maciek
"Pod tamtym Twoim wpisem pozwoliłem sobie na podobne spostrzeżenie i wtedy bloxer zżarł mi to ich "a" z tyldą. Ciekawe, czy teraz się już wkleja - ."

To znak większy to znak mniejszy
To jest komcio, poszedł w kosmos
To jest blox, to jest engine
To admini Agory, a to kiszka w której mają
Zzaazaazazaza, tralalalala...
-
2010/01/12 22:10:32
@WO: To admini Agory, a to kiszka w której mają

Dobrze Poinformowane Źródła mnie poinformowały, że to przez to, że jeden dev bloxa jest fanatykiem bezpieczeństwa i blokuje wszystko co mogłoby przedostać się z komcia do treści strony. Ja się nie znam na bezpieczeństwie sieciowym, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby walidacja tekstu pod kątem "wywal wszystko co przeglądarka mogłaby zinterpretować jako kody sterujące" było tak bardzo skomplikowane.
-
2010/01/12 22:31:50
@wo
"To znak większy (itd)"

I to jest dla mnie poezja całkiem konkretna. Może admini pojmą subtelną aluzję. Żeby choć podgląd potencjalnego komcia nie wpuszczał w maliny przypadkowych komentatorów!
-
2010/01/12 23:24:26
@WO jestem po konsultacjach co do znaczenia tekstu u Brazylijczyka z Brazylii znajacego polskie realia. Oto odpowiedź w oryginale:
'its like most brazilian music, has sadness and happiness together, hard to explain, is a feeling of "tesknic" but at the same time they say, waters of march to end the summer (rains a lot in march...) its a promise of life in my heart, so i suppose its optimist also ;)'
-
2010/01/12 23:36:58
Ranyranyrany, wszystkiego bym się spodziewała na tym blogu, ale nie Elis z Tomem w duecie! Que fixe :D Numer jest oczywiście przecudny, ale polecam też inne z tej samej płyty. Na mnie wrażenie robi zawsze przecudne Inutil Paisagem (czyli tłumacząc, niepotrzebny krajobraz):
www.youtube.com/watch?v=UP1zl3mVTqA

A co do Aguas de marco - IMO Elis lola się do Toma ze sposobu śpiewania. Ale niesamowicie lubię też wersję Joao Gilberto:
www.youtube.com/watch?v=Sul21ng3E1o
Cała ta płyta jest w ogóle jedną z moich ulubionych.

Co do języka - sam portugalski pisany jako taki to jeszcze nic, bo ze względu na odmienną wymowę, nie mogą dogadać się nawet Brazylijczycy z Portugalczykami (kwestie zamykania samogłosek, portugalskie "te" i "de", czytane w Europie "ty", "dy", staje się "czi", "dżi", różna zamiana s- sz i in.), a przynajmniej przeżywają ciężki szok akomodacyjny przez pierwszy tydzień pobytu.

"Szczebrzeszyna" nie potwierdzam, z polskim generalnie kiepsko sobie radzili ;) Narzekali, że zbyt szeleszczący (lol). A słowo-zabójstwo to dla nich: "przestępstw". Oni jak po ichniemu mają choćby dwie spółgłoski pod rząd, to i tak będą chcieli wymówić tylko jedną...

A co do hiszpańskiego - ja znając portugalski na poziomie powolno-komunikatywnym, po hiszpańsku rozumiem mniej więcej 2/3 z tego, co w analogicznej wypowiedzi zrozumiałabym po portugalsku (a hiszpańskiego nie uczyłam się nigdy). I generalnie Portugalczycy nie mają żadnych problemów z rozumieniem ze słuchu hiszpańskiego, natomiast w drugą stronę w ogóle nie mogą się dogadać (co jest kolejnym radosnym podpunktem w wiecznej rywalizacji hiszpańsko-portugalskiej). A sami Portugalczycy bardzo dobrze mówią i po angielsku, i po francusku.
-
2010/01/12 23:37:09
A niech Cię cholera, drogi gospodarzu, z tym wirusowym kawałkiem. Cały dzień chodzę i to nucę albo pogwizduję.
-
2010/01/13 00:05:07
"Przełączyć komuś potajemnie komórkę na portugalski, to już równie dobrze na turecki, masakra totalna"

Moja żona w jednym starym Ericssonie (jeszcze bez Sony) preferowała włączanie rumuńskiego, albo jakiegoś narzecza azjatyckiego. Ale ja już potem na tyle nauczyłem się menu w tych językach, że bez trudu przywracałem do porządku.
-
2010/01/13 09:40:33
ehm, w starym Ericssonie (T20s) to język domyślny przywracało się "strzałkaprawa 0000 strzałkalewa".
-
wo
2010/01/13 09:50:35
@wmichal
"ehm, w starym Ericssonie (T20s) to język domyślny przywracało się "strzałkaprawa 0000 strzałkalewa""

Założę się, że w Nokii jest "Przywr. jęz. dom.". W wersji portugalskiej, "Pim. pom. pim. pom. pim. po. po. popom.".
-
2010/01/13 11:39:05
@"a tocar"

Pytanie do władających portugalskim. Czy moja próba etymologi tego słowa ma jakiś sens? "tocar" pochodzi od "toc" - pokrewne z angielskim "touch" albo z francuzkim "touche" czyli coś o dotyku. No wiec "tocar" był by albo zabawka albo czymś dotykającym (w sensie poruszającym). Z tego co podaje słowniku online mogło by pasować.


@superbarman
"A niech Cię cholera, drogi gospodarzu, z tym wirusowym kawałkiem. Cały dzień chodzę i to nucę albo pogwizduję."

Ja po ostatnim "now playing" postanowiłem wogle przestać czytać ten cykl. Muse z ostatniej notki tak mi weszło w głowę, że musiałem je kupić w ajtunsie, a jak już otworzyłem portfel, to od razu z kilkanaście ojrosow poszło. Wyleczyłem się (nomen omen) dopiero przy pomocy Placebo. www.youtube.com/watch?v=GHXVXG2kXBo


@wo
'Założę się, że w Nokii jest "Przywr. jęz. dom."'

No way! 17 liter? Na pewno o jedna literę za dużo - To jest SymbianOS.
-
wo
2010/01/13 12:11:50
@login
"Wyleczyłem się (nomen omen) dopiero przy pomocy Placebo."

O niech cię szlag, znakomite! A masz za swoje (skoro mamy tak podobny gust, powinno Cię też zamamonić): www.youtube.com/watch?v=8rYEiERfKqU
-
2010/01/13 12:41:58
Akurat przenioslem sie na zime do Brazyli wiec mam kilka spostrzezen. W przeciwienstwie do gospodarza mam wrazenie ze portugalski (przynajmniej w brazylijskim wydaniu lokalnym) jest jezykiem raczej nietrudnym i dosc intuicyjnym. Mieszkalem kiedys 3 lata w Finlandii i moje znajomosc finskiego sprowadzala sie do grzecznosciowych rozmowek konczacych sie nieodmiennie przejsciem na angielski. Najwiekszym wyzwaniem ktoremu sprostalem jezykowo bylo zbieranie z haldy sniegu mamroczacego pijaka i zaprowadzenie go domu. Dogadanie sie z nim i wydobycie wszystkich potrzebnych informacji bylo zadaniem nielatwym. Na tym koncza sie me sukcesy na niwie j. finskiego.
W Brazyli po dwoch tygodniach pobytu poszedlem wczoraj do okulisty (co za rozrywki na wakacje! :) zarejestrowalem sie i pogadalem z pania doktor. Oczywiscie troche na zasadzie moja-twoja-byc ale zawsze to cos po tak krotkim czasie. Portugalskiego sie wczesniej nie uczylem i podpieram sie wlasnie jako takim francuskim plus znajomoscia stu slowek po hiszpansku. Na korzysc portugalskiego przemawia rowniez intuicyjna dla Polakow skladnia. Moja sasiadka obok jest z pochodzenia Niemka i zauwazylem ze pomimo jakichstam rudymentow niemieckiego nie mam po prostu sily na te wszystkie pokretnosci skladniowe w stylu "Dann muss man eben durch fleiss so weit vorankommen dass man es sich leisten kann anderen den Dreck wegschaffen zu lassen" Wole juz gadac jak poldebil po portugalsku: slowo po slowie, przeciagajac ponad miare dlugie samogloski co daje mi dodatkowy czas do namyslu.

Oczywiscie glownym motorem moich postepow jest bez dwoch zdan brak znajomosci angielskiego wsrod Brazylijczykow

@jesienna chandra
Nawet tu na poludniu roznice miedzy pogoda w lecie i w zimie sprowadzaja sie do roznicy wysokosci slupka rteci. Majac w glowie klisze z nad morza srodziemnego: gorace lato=suche lato pierwsze co musialem zrobic to kupic parasol, ktory nawiasem mowiac wlasnie wczoraj mi sie rozwalil na deszczu (chinszczyzna) i musze kupic nowy. Ilosc wody ktora spadla tu od chwili mojego przyjazdu (20.12) spowodowalaby wystapienie z brzegow wszystkich rzek w Polsce, zalania, podtopienia i masowo wystepujace osuniecia ziemi w terenach gorskich.
Poniewaz wsystkie domy w Brazylii to twierdze z drutem kolczastym, elektrycznym ogrodzeniem na dwumetrowym murze,etc, czulem sie ostatnio podczas nocnej ulewy tak doskonale odciety od swiata zewnetrznego jak gdybym byl na arce.
-
wo
2010/01/13 12:45:40
@mick
"Akurat przenioslem sie na zime do Brazyli wiec mam kilka spostrzezen"

Chciałbym sobie zdefiniować makro do blogokomciów "Jakie moje życie jest nudne!".
-
2010/01/13 12:51:59
@Placebo
Ten album ogólnie daje radę en.wikipedia.org/wiki/Covers_(Placebo_album) (ale miałem wrażenie, że znasz ten materiał, ma już ładnych parę lat).
Ostatnio złagodnieli jeszcze bardziej niż Muse. A zaczynali tak: www.youtube.com/watch?v=GH4yx9ix2yE Do dziś kręci.
-
2010/01/13 12:59:24
"Pytanie do władających portugalskim. Czy moja próba etymologi tego słowa ma jakiś sens? "tocar" pochodzi od "toc" - pokrewne z angielskim "touch" albo z francuzkim "touche" czyli coś o dotyku. No wiec "tocar" był by albo zabawka albo czymś dotykającym (w sensie poruszającym). Z tego co podaje słowniku online mogło by pasować."

Mi się zawsze kojarzyło w tę stronę, że "tocar" to ogólnie znaczy "dotykać", zarówno w sensie dosłownego kontaktu palec-coś, jak i bardziej przenośnych; dopiero dalej, w konsekwencji tego pierwszego znaczenia, "grać na jakimś instrumencie". Stąd dopiero ogólnie "wydawać dźwięk", np. przez alarm. Nie dam jednak pięciu cytowań na uzasadnienie tej etymologii.

Za to samo "A tocar" to skrót od "Está a tocar", czyli takiego "Is playing". A propos różnic - w Brazylii by powiedzieli "Está tocando".
-
2010/01/13 13:26:37
@wo
"powinno Cię też zamamonić"

Noooo ładne. A to też cover jakiegoś światowego hitu Kasi Krzak?
(ok przyznaje, że podlinkowałem akurat beznadziejną koncertową wersję, ale posłuchaj w itunes, to zobaczysz, że ładne).

@sheik.yerbouti
"materiał, ma już ładnych parę lat"

Tak, ale ostatnio pojawił się w trajlerze daybreakers
www.youtube.com/watch?v=ayYiMygqlfo

@mick_0why
"nie mam po prostu sily na te wszystkie pokretnosci skladniowe"

Bo tobie w tym zdaniu przecinków brakuje. Poza tym chyba o jedno "n" za dużo.
-
2010/01/13 13:31:29
@wo
"Akurat przenioslem sie na zime do Brazyli wiec mam kilka spostrzezen"
Chciałbym sobie zdefiniować makro do blogokomciów "Jakie moje życie jest nudne!".

Przypieprzasz sie. Jak sobie robiles route 66 to chyba nie dlatego ze masz nudne zycie?
Mam tu pare spraw do zrobienia + kilka spraw mnie interesuje. what's the big deal?
-
2010/01/13 13:34:06
@mick_0why

Aha! no i "Fleiß" z dużej litery.
-
2010/01/13 14:24:32
@O niech cię szlag, znakomite!

Nocoty Wojtek, nie znałeś? Na zeszłorocznym BoB jest piękny maszap Placebo i oryginału Kate Bush.

@Kasi Krzak

No weźcie się z takimi korwinizmami.
-
2010/01/13 15:17:53
@login99195, co do etymologii "tocar" (o dwóch znaczeniach: dotykać/grać czeresniasta już napisała), to nie wiem, ale słownik etymologiczny mówi, że to pochodzi od onomatopei i bez wątpienia z łaciny. Czyli oni też nie wiedzą, bo w językoznawstwie "onomatopeja" znaczy "a jedna cholera wie".
-
2010/01/13 15:28:18
Hehe, ja tego słucham już od jakiegoś czasu, tylko w trochę innej wersji, bardziej jak to: www.youtube.com/watch?v=srfP2JlH6ls (jak znajdę, to wrzucę).

Z portugalskich bardzo ładnie podeszło mi to: www.youtube.com/watch?v=Zsgy38TJhTo (mojego ulubionego The Juju Orchestra), niestety na YT bardzo nędzna jest jakość dźwięku i to zmienia odbiór.

A jak już o Juju Orchestra mowa, to wrzucę This Is Not A Tango, jeden z moich ulubionych tracków ever: www.youtube.com/watch?v=WArlszvt4u4

Można legalnie ściągnąć tu: aurgasm.us/2008/12/the-juju-orchestra/ (o, jest tam też Nao Posso Demorar w ładniejszej wersji, no to clickety click).
-
2010/01/13 15:56:35
@Juju Orchestra: Baaardzo fajne.

A przy okazji brazylijskiej muzyki, niedawno odkryłem Subę. Ten numer jest kapitalny: www.youtube.com/watch?v=h0ulkw_ucck
-
2010/01/13 18:12:18
@mrw
"Nocoty Wojtek, nie znałeś?"

Nocoty MRW, przecież wo to napisał z sarkazmem.
Ja jednak mogę się założyć, że większość komentatorów po obejrzeniu podlinkowanego powyżej trailera "Daybreakers" będzie przez następne parę minut nucić "if I only could, make a deal with god".

"korwinizm"

Napisał byś "kaczyzm", to bym odwołał i przeprosił, ale korwinizmu to w tym nie ma ani trochę.

@czeresniasta & andsol-br

Dzięki.
-
2010/01/13 18:16:53
"No i okazuje się, że powiedzenie, które jakiś czas temu wymyśliłem "pewne jak corazon w hiszpańskiej piosence" dotyczy też portugalskiego."

oto kolejny argument za jednością natury (może ludzkiej, może świata). otóż (ładnych) parę lat temu podobnie sformułowałem analogiczne (tożsame?) z Twoim prawo prawdziwej piosenki hiszpańskiej. po zakonotowaniu portugalszczyzny, przemianowałem je, rozwinąłem, w prawo prawdziwej piosenki latynoskiej ;)
-
2010/01/13 18:19:17
to powyżej to @ inż. mrów
-
2010/01/13 18:53:09
@Nocoty MRW, przecież wo to napisał z sarkazmem.

Ja jestem biedny chory i na antybiotykach, więc nie umiem sarkazmu.

@Napisał byś "kaczyzm", to bym odwołał i przeprosił, ale korwinizmu to w tym nie ma ani trochę.

Nożejakto, "Najwyższy Czas" i Korwin się lubowali zawsze w spolszczaniu imion.
-
wo
2010/01/13 20:15:52
@mrw
"Nożejakto, "Najwyższy Czas" i Korwin się lubowali zawsze w spolszczaniu imion."

Młodyś to nie wiesz, że to konkretnie spolszczenie imienia i nazwiska to trójkizm (a nawet beksińskizm).
-
2010/01/13 20:23:16
@mrw
"Najwyższy Czas"

Jezusie przenajświętszy z Nazaretu. Straszne! Ja dopiero w tej chwili z wikipedii się o czymś takim dowiedziałem. U nas za granicą to nie dociera, a korwinizm to tylko w przedrukach.
Stokrotnie przepraszam komentatora Wiśniewskiego jak i autora tego bloga o splamienie się korwinizmem w jego najgorzej postaci. Pierwszemu jednocześnie dziękuje za podanie mi lol-a lepszego od frondy i biosłone.
-
2010/01/13 20:36:24
@Młodyś to nie wiesz, że to konkretnie spolszczenie imienia i nazwiska to trójkizm

Kaczkowski nie przekręcał, wampira nie słuchałem.
-
2010/01/13 23:36:10
@barts_706

myslalem ze "nu-jazz" umarł jakoś w 2002 roku.

jednak polecam źródła czyli veloso, jorge bena czy gilberto gila.

poza tym dołączam się do głosu tych, co wyrażają zdziwienie że taka notka u WO :)
-
2010/01/13 23:45:26
kocham blox, że można skasować dodany przypadkowo podwójny komentarz, bo akurat coś się w chromie pod makiem spieprzyło. czyli nie można.

w ramach wartości dodanej tego komentarza polecam strone wspomnianego wyzej jorge bena:

www.jorgeben.com.br/

moj ulubiony kawalek pewnych wszech czasów: www.youtube.com/watch?v=3g2zwZDutgM

na stronie jorga mozna przeczytac wszystkie teksty. brazylijskie disco zawsze mi imponowało;)
-
2010/01/14 01:55:00
@densmasens
"myslalem ze "nu-jazz" umarł jakoś w 2002 roku."

Ło, mógł se umrzeć, ale jakie nagranka pozostały.
www.youtube.com/watch?v=70HM6V1wx8g&feature=PlayList&p=31564271DC84FC00&playnext=1&playnext_from=PL&index=5

A to i tak nie był jeszcze climax. Nie moge teraz znaleźć w sieci jednego koncertu z Lucerna music bar, 2001?, ten dopiero rozpierdala.

Sorry za zboczenie z tematu, ale mnie sprowokował.
-
2010/01/14 02:19:01
A the juju orchestra też słodycz.

Od razu mi się inne zabawowe juju w nazwie nasunęło. Ech, ten language virus.
www.youtube.com/watch?v=FWD6dYcD9DM
-
wo
2010/01/14 10:52:06
No ale co Wy tak z tym zdumieniem? Przecież pisałem, że chetnie słucham latynoskich rytmów, co prawda przeważnie w kontekstach zaskakującyh remiksów i coverów, ale jednak ay carramba to nie jest dla mnie całkowicie obca estetyka.
-
2010/01/14 11:19:05
@w językoznawstwie "onomatopeja" znaczy "a jedna cholera wie".

Nie pomyliło ci się coś?
-
2010/01/14 11:35:20
@No ale co Wy tak z tym zdumieniem? Przecież pisałem, że chetnie słucham latynoskich rytmów,

No właśnie, znowu jakaś bosanova, miałem nawet zacząć flejma, czy to jest jakaś sprawa klasowa.
-
wo
2010/01/14 11:43:34
@mrw
"No właśnie, znowu jakaś bosanova, miałem nawet zacząć flejma, czy to jest jakaś sprawa klasowa."

In a way - jak układam plejlistę na imprezę u towarzysza Zgliczyńskiego, wrzucam dużo Latynosów ze względu na skład towarzystwa. I potem mam syndrom "The song FINAL COUNTDOWN is now playing in your head".
-
2010/01/14 11:46:22
@ wo

"No ale co Wy tak z tym zdumieniem?"

Tu nie chodzi o to, że latynoska, tylko o to, że fajna.

To i ja, korzystając z takiej okazji dorzucę swoje dwa centavos.


Grosz pierwszy, mainstreamowy:

www.youtube.com/watch?v=uhpVPa36ECA

Klip jest dodatkiem do drugiej części tego albumu Badena Powella:

www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=10:0pfoxqw0ld6e

Część pierwsza to jakiś koncert z Paryża, nawet nie pamiętam czy zwyczajny, czy nawet nieco słabszy, ale druga płyta (od numeru 13) to właśnie coś takiego.


Grosz z nieco innej bajki:

Jako że w muzyce brazylijskiej poza tymi wszystkimi Jobimami, Gilbertami, Gilami, Velosami jest jeszcze całe morze innych zjawisk, które wydawać się mogą z perspektywy naszej półkuli nieco pretensjonalne, nadmiernie teatralne, nieco sztywnawe nawet w próbach bycia ambitnymi czy elementarnie prostymi, ale mają też swój specjalny smak, jak choćby Uakti, czy Tom Ze. Z tego wszystkiego najbardziej lubię głos Marlui Mirandy w tej piosence, tyle, że na jutubie ta magia gdzieś znika za przesterowaniem. No ale jeśli cos na świecie ma być niepoddawalne całkowaniu, pierwiatskowaniu czy innym kastracjom stosowanym przy produkcji mpstrujek, to na pewno ten właśnie kawałek:

www.youtube.com/watch?v=HGa6DBNZl-I
-
2010/01/14 11:55:56
@"No ale co Wy tak z tym zdumieniem? Przecież pisałem, że chetnie słucham latynoskich rytmów, co prawda przeważnie w kontekstach zaskakującyh remiksów i coverów, ale jednak ay carramba to nie jest dla mnie całkowicie obca estetyka."

Gdybyś zapostował "latynoskie rytmy" Aventury (www.youtube.com/watch?v=KaVnA88oNTg) to pewnie nie byłoby tych komentarzy. Chodzi o to, że znikąd pojawia się klasyka MPB :) Bo nawet najznamienitszy pożal się borze orędownik muzyki brazylijskiej, Marcin Kydryński, choć i tak wykonuje kawał dobrej pracy u podstaw, to kiedy puszcza Joao Gilberto ze Stanem Getzem (pierwszy to twórca nurtu, drugi ledwie naśladuje), to zapowiada jako "Mistrza Stana". A tu nagle Elis Regina, i to w jakimś niszowym wykonaniu!

Inne wykonanie:
www.youtube.com/watch?v=bfZHAtje9pc

a jeszcze odnośnie poprzednich komentarzy --
@"Na luzaku też wyobrażam sobie polską wokalistkę śpiewającą np Desafinado albo Garota d'ipanema i lol może przyjść w najmniej spodziewanym momencie, mimo, że to smutek i nostalgia. To nie jest nic nadzwyczajnego. Nawet w How insensitive to się może przydarzyć, choć rachunek prawdo niższy chyba."

Kiedy właśnie Desafinado na przykład całe jest wielkim lolem. Piosenka powstała, bo Jobimowi i spółce, piszącym piosenki o skomplikowanej melodii i harmonii, zarzucano, że fałszują (bo melodia szła "po czarnych"). Więc któregoś dnia panowie napisali piosenkę zaczynającą się od słów: "Kochanie, mówisz, że fałszuję", a na słowach "fałszuję" melodia skakała na dźwięk kompletnie spoza pierwotnej tonacji i pojawiał się kompletnie "zabrudzony" akord.
www.youtube.com/watch?v=So718wk426c

A przykład "Dziewczyny z Ipanemy" jest w pewien sposób znamienny: to piosenka o tym, że "idzie po plaży fajna laska, ale się na mnie nie spojrzała". W Brazylii się cieszą, bo "idzie po plaży fajna laska". W Polsce - smęcą, że "się na mnie nie spojrzała".
-
2010/01/14 12:06:59
@ muzyka brazylijska

Strasznie sofciarscy i zarazem wyrafinowani w tych swoich gustach jesteście. A przecież Brazylijczycy potrafią też jak mało kto przykopać:
www.youtube.com/watch?v=DdDFGOz0HXQ
-
2010/01/14 12:48:04
@"latynoskie rytmy"

A tak się zaczęłam zastanawiać, na ile w'ogle możemy powiedzieć, że "bossa nova" czy MPB to muzyka latynoska. Bo niby pochodzi z tego samego kontynentu, ale w gruncie rzeczy jest jakościowo zdecydowanie różna od tych wszystkich sals, bachat i regetonów.

@"Jako że w muzyce brazylijskiej poza tymi wszystkimi Jobimami, Gilbertami, Gilami, Velosami jest jeszcze całe morze innych zjawisk"

Dziwnym nie jest, przecież ten kraj ma powierzchnię taką co dwie Unie Europejskie, ludzi trochę mniej, ale nadrabia bardziej niż w UE kultywowaną kulturą ludową. A muzyka jako zjawisko chyba sama w sobie ma dla nich większe znaczenie niż dla nas.
-
2010/01/14 12:58:41
Brakuje mi tu Seu Jorge, wśród tych wszystkich starszych panów. A przecież nie dość, że cudownie masakruje Bowiego: www.youtube.com/watch?v=gCBL3YjikL8
to i w swoim materiale ma co pokazać: www.youtube.com/watch?v=B1GBDYtHvZE (podobnie, jak Gospodarz nie znam portugalskiego, ale to i tak jest najlepsza piosenka o samobójstwach ever)
-
wo
2010/01/14 13:08:22
@max.plonk
"przecież Brazylijczycy potrafią też jak mało kto przykopać: "

Kto był na wieczorze upamiętniającym premierę książki o Sepulkach, ten miał okazję poskakać do punkowej adaptacji "Porque te vas" brazylijskiego zespołu Pato Fu:

www.youtube.com/watch?v=JLnDwU5G_sE
-
2010/01/14 13:20:46
Graja też dobre indie.
Discos do pobrania całkiem za darmo i całkiem legalnie.
www.sey.art.br/
-
2010/01/14 14:31:55
@czeresniasta
"Kiedy właśnie Desafinado na przykład całe jest wielkim lolem. Piosenka powstała, bo Jobimowi i spółce, piszącym piosenki o skomplikowanej melodii i harmonii, zarzucano, że fałszują|" i "W Brazylii się cieszą, bo "idzie po plaży fajna laska". W Polsce - smęcą, że "się na mnie nie spojrzała"

No dobra. Jak lol to lol. Masz racje. Z mojego zestawu pozostaje więc Insensatez jako jedyna poważnie smutna bossa na placu boju, czy nie?. Tzn wizualnie to bardziej pewnie u Lyncha niż na twarzy Pata, bo tego ostatniego ciężko oglądać i się nie śmiać.
www.youtube.com/watch?v=lquY6eWnISo


"Więc któregoś dnia panowie napisali piosenkę zaczynającą się od słów: "Kochanie, mówisz, że fałszuję", a na słowach "fałszuję" melodia skakała na dźwięk kompletnie spoza pierwotnej tonacji i pojawiał się kompletnie "zabrudzony" akord"

No tak, ale to już kwestie pozanastrojowe raczej. Zabrudzony był niczym u bebopowców. Stąd ten latino cool jazz się chyba wziął, nie? Latynos robił co chciał, niczym Charlie Parker, a jednak zadbał, by się dało tańczyć nie forsując tempa zanadto. W jazzie to w ogóle "spoza pierwotnej tonacji" jest chlebem powszednim, jak i te pokrewieństwa trytonowe, wtrącone dominanty i milion podobnych zabaw. W ogóle to też istota grania modalnego, że zmieniamy sobie funkcję harmoniczną akordu i jesteśmy sobie juz gdzie indziej. Luźno tylko oscyluje się wokół głównego dźwięku.
-
2010/01/14 16:05:47
Odwdzięczając się wo za fajny kawałek, przesyłam link do pana Klausa Nomi.

Są syntezatory, jest disco lat 80-tych, jest w końcu koleś, który śpiewa po angielsku z niemieckim akcentem i który wsławił się głównie tym, że był jednym z pierwszych artystów, którzy zmarli na AIDS... Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, domyślam się, że znasz, ale mimo wszystko zaryzykuję.
www.youtube.com/watch?v=gFaZyHxQGYQ
-
2010/01/14 19:10:34
@porketefas

(kolejny) dobry powód, by zaorać TVN:
w515.wrzuta.pl/audio/47cO5rOPmP5/ala_boratyn_-_nie_pytaj_mnie
-
mdp
2010/01/14 20:09:05
@brain
Jednak nie całkiem w swoim.
-
2010/01/14 20:17:23
@martin.slenderlink
W ogóle to też istota grania modalnego, że zmieniamy sobie funkcję harmoniczną akordu i jesteśmy sobie juz gdzie indziej.

Khm, khm.

Za dużo herezji jak na jedno zdanie.
-
2010/01/14 22:38:51
@ max.plonk

"Strasznie sofciarscy"

Sofciarscy? To ja dorzucę swój trzeci grosz:

www.youtube.com/watch?v=od2adoLzfRc&feature=related
-
2010/01/14 23:51:43
@3m

"Khm, khm.

Za dużo herezji jak na jedno zdanie."

Dobrze, że się chociaż ktoś zorientował i dorwał heretyka. Rispekt.
-
2010/01/15 01:21:54
@ swój trzeci grosz

Chrrrr, już usnąłem...
Swoją drogą pora taka, że faktycznie trza iść spać.
-
2010/01/15 02:20:49
@3m
"Porównaj z podlinkowanym przeze mnie."

Porównałem. Na tym z notki rozśmieszyła się sama. Na podlinkowanym Tom ją rozśmieszył.
A tak poza tym, to t'a raison - muza jest wesoła i tyle.
-
2010/01/15 08:39:54
@Dobrze, że się chociaż ktoś zorientował i dorwał heretyka. Rispekt.
Hej, to naprawdę nie jest taka wiedza tajemna (tzn harmonia jako taka dla mnie jest, ale że 'funkcja harmoniczna akordu' to herezja, to oczywiste).
-
2010/01/15 10:02:39
@ mdp

Dzięki. W życiu nie rozpoznałem, że to ten sam kawałek, może dlatego, że w ogóle nie słucham o czym Serż śpiewa, wokal mi wystarcza, a poza tym francuskiego nie znam jeszcze bardziej niż portugalskiego :)
-
2010/01/15 10:08:51
@poza tym francuskiego nie znam jeszcze bardziej niż portugalskiego :)
BTW czy w angielskim są jakieś zapożyczenia z portugalskiego? Bo po mojemu to jednak franse znasz (mimochodem) znacznie lepiej.
-
2010/01/15 11:04:39
@szejk
'funkcja harmoniczna akordu' to herezja, to oczywiste

Nie. Akurat, nie w tym rzecz Nie w tym herezja. W en.wiki pod hasłem modal jazz bedzie wyjaśnienie (bez)sensu powyższej herezji.
-
2010/01/15 11:09:28
@sheik.yerbouti
że 'funkcja harmoniczna akordu' to herezja, to oczywiste

Au contraire mon frere. Herezja polega na tym, że albo mówimy o tonalnej harmonii fukcyjnej albo o systemie modalnym. To się wyklucza. Przynajmniej teoretycznie. Bo oczywiście modalizm w jazzie to coś jak gospodarka w realsocu - niby centralnie sterowana, ale bez badylarzy zapełniających luki...
-
2010/01/15 11:16:39
@martin.slenderlink
O, widzę, że nawet sam się połapałeś w czym rzecz. Rispekt ;-]
-
2010/01/15 11:21:09
@Au contraire mon frere.
OK, OK. Note to self: niekoniecznie pisać przed dziewiątą.
@Przynajmniej teoretycznie
A to nie tak, że tu nutka, tam nutka a reszta jest kwestią interpretacji (sorta - interpolacji)? (Tak się kiedyś tłumaczył Petrucci,że on gra proste rzeczy i tylko dodaje pojedyncze dźwięki spoza harmonii żeby brzmiało like it's sophisticated)
-
2010/01/15 11:39:24
@urbane.abuse
A to nie tak, że tu nutka, tam nutka a reszta jest kwestią interpretacji

W przypadku naturszczyków często tak. Generalnie im w muzyce więcej z ludowizny, tym modalniej. Harmonia funkcyjna to wynalazek europejskiej muzyki dworskiej (skodyfikowany w obecnie znanej postaci zdaje się gdzieś w połowie XIX w., czyli mniej więcej wtedy, kiedy już przestał kompozytorom wystarczać).

A w przypadku jazzu modalnego, to sami jego twórcy (Coltrane, Davis) byli bardzo świadomi podstaw teoretycznych i dlaczego sięgnęli po takie a nie inne środki, więc tu niespecjalnie jest pole do manewru - teoria była przed praktyką, albo przynajmniej świadomie równoległa z nią.
-
2010/01/15 13:09:08
@3m
"Rispekt ;-]"

To był wielki zaszczyt odebrać zjebkę.

"Bo oczywiście modalizm w jazzie to coś jak gospodarka w realsocu - niby centralnie sterowana, ale bez badylarzy zapełniających luki"

love that, się prawie 100% racji, Panie redaktorze, nasuwa

@"A w przypadku jazzu modalnego, to sami jego twórcy (Coltrane, Davis) byli bardzo świadomi podstaw teoretycznych"

No, ale, najciekawsze, dla laika patrzącego z zewnątrz wydaje się, że takie dodanie w modalnym jazzie np dźwięku Bb do utworu granego powiedzmy w skali jońskiej C, po tym jak to C już się tak dobrze słyszy, że skala jest dla słuchu oczywista (podaję za en.wiki, of kors), niczym się nie różni od dodania dźwięku spoza "tonacji" przez naturszczyka. A to chyba w takiej zabawie, gdzie teoria idzie równolegle z praktyką zawsze ma jakiś własny wewnętrzny kontekst.

No i ciekawi mnie ten Jobim. Przecież tam cała harmonia wydaje się od melodii zależna, a nie na odwrót. Wyrafinowane ugięcie dworskości pod pręgieżem ludowizny. Przecież melodia jest out of tune zgodnie z założeniem (a cappella wystarczy spróbować), a tam taki harmoniczny wypas pod nią. Czegoż tam nie ma.


Aaaa, z tym manewrem nie skumałem. W jakim sensie jest pole manewru niewielkie? Tzn, dlatego Coltrane sie potem wkurwił i olał modal?
-
2010/01/15 13:30:28
@martin.slenderlink
No, ale, najciekawsze, dla laika patrzącego z zewnątrz wydaje się, że takie dodanie w modalnym jazzie np dźwięku Bb do utworu granego powiedzmy w skali jońskiej C, po tym jak to C już się tak dobrze słyszy, że skala jest dla słuchu oczywista (podaję za en.wiki, of kors), niczym się nie różni od dodania dźwięku spoza "tonacji" przez naturszczyka.

No, generalnie zabawa w budowanie napięcia w muzyce polega najczęściej właśnie na zbudowaniu najpierw jakiejś bazy odczuwalnej dla słuchacza a potem dorzucaniu czegoś spoza. A czy tą bazą będzie tonalność, modalność, schemat bluesowy czy coś zbudowanego zupełnie od podstaw na potrzeby tego konkretnego utworu, to już kwestie techniczne.

No i ciekawi mnie ten Jobim. Przecież tam cała harmonia wydaje się od melodii zależna, a nie na odwrót.

Niby tak, ale z drugiej strony z Jobimem nie masz takiej sytuacji jak z Weillem, u którego da się te wszystkie atonalizmy z tła wypieprzyć w piździec i zagrać po bożemu w dur-moll, co robią Kaziki i inne The Doorsy. Melodia "Insensatez" nie będzie miała żadnego sensu bez tych harmonii, które są pod spodem (zerżniętych z Chopina BTW), nie mówiąc o tym, że można w tej sprawie wytoczyć taką ciężką artylerię jak "Samba de uma nota" w której harmonia jest wszystkim, niemal jak w II części Siódmej Beethonova.

W jakim sensie jest pole manewru niewielkie?

No w takim, że case jest dość oczywisty - nawet jeśli praktyka nie w stu procentach odzwierciedla teorię (modalizm), to wiemy "skądinąd" że z niej wynikała, bo tak sobie wymyślili muzycy. Jeśli wiemy, że KoB miało być z założenia modalne, to próba analizowanie tego tonalnie albo nie wiem... serialnie, miałaby sens tylko gdyby nam się udało dowieść, że to muzycy się mylili i jednak wyszło im tonalnie/serialnie. Wątpię by to się udało.

A Jobim to tak na moje ucho harmonicznie jednak głównie post-tonalnie jedzie.
-
2010/01/15 15:00:34
"Zabrudzony był niczym u bebopowców."

Nie jestem przekonana, czy sytuacja jest analogiczna. Bebop nie wywodził się, o ile mi się dobrze wydaje, z piosenek "ludu", tego się raczej nie nuciło pod nosem, czy nie śpiewało stadnie podczas karnawału. Bossa nova się wzięła z samby - Joao Gilberto to w ogóle mówił, że on bossy nie gra, tylko sambę, tyle że po swojemu, przesuwając nieco synkopy i łącząc na gitarze harmonię z cavaquinho (te małe gitarki) z naprzemiennym basem bębnów (podobno krótko po tym, jak wybuchł szał na bossę, w szkołach samby przestano uczyć grać "tradycyjnej" samby, a tylko taką, jaką grał Gilberto). A taka prawdziwa samba to raptem tonika, subdominanta, dominanta w różnych radosnych konfiguracjach. To były piosenki dla ludu, i nagle się okazało, że to można grać inaczej. Tego rozróżnienia nie ma jeszcze nawet w "Czarnym Orfeuszu", a przynajmniej trudno je wysłyszeć.

"Stąd ten latino cool jazz się chyba wziął, nie? Latynos robił co chciał, niczym Charlie Parker, a jednak zadbał, by się dało tańczyć nie forsując tempa zanadto."

Ja się będę upierać, że to nie jest właśnie "latino cool jazz". Bossa nova nie _pochodzi_ z jazzu, choć miała na niego wpływ. Blisko jazzu zawlókł ją ten nieszczęsny Stan Getz. To były piosenki do śpiewania, bez improwizacji (na pierwszych płytach miały po półtorej-dwie minuty raptem, jak u Joao albo Waltera Santosa). Tyle że Jobim miał oidp klasyczne wykształcenie i w kwestii harmonii fascynował się romantykami. Amerykanie zachłysnęli się bossa novą, bo była im harmonicznie bliska, a równocześnie wnosiła nową jakość jeśli chodzi o rytm i klimat. A nawet dziś w większości jazzmani grający brazylijskie standardy są bardzo daleko od pierwotnego ducha tych piosenek.

"No dobra. Jak lol to lol. Masz racje. Z mojego zestawu pozostaje więc Insensatez jako jedyna poważnie smutna bossa na placu boju, czy nie?"

Dlatego ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, lolającego się przy tym.
www.youtube.com/watch?v=MNRgJHFIbhA

"Tzn wizualnie to bardziej pewnie u Lyncha niż na twarzy Pata, bo tego ostatniego ciężko oglądać i się nie śmiać."

To mi przypomina o naszym polskim geniuszu grania na twarzy
www.youtube.com/watch?v=c46fr2EZOhQ
:D

"Harmonia funkcyjna to wynalazek europejskiej muzyki dworskiej (skodyfikowany w obecnie znanej postaci zdaje się gdzieś w połowie XIX w., czyli mniej więcej wtedy, kiedy już przestał kompozytorom wystarczać). "

Harmonia klasyczna (w wydestylowanej postaci u nieśmiertelnego Sikorskiego) dobrze opisuje właściwie tylko Mozarta (wcześniej były jeszcze barokowe afekty i nikt o harmonii jako takiej nie myślał, przynajmniej nie w tym rozumieniu); już przy Beethovenie bywa czasem dyskusyjna, a Chopin w wielu miejscach całkiem ją rozsadza.

"No i ciekawi mnie ten Jobim. Przecież tam cała harmonia wydaje się od melodii zależna, a nie na odwrót. Wyrafinowane ugięcie dworskości pod pręgieżem ludowizny. Przecież melodia jest out of tune zgodnie z założeniem (a cappella wystarczy spróbować), a tam taki harmoniczny wypas pod nią. Czegoż tam nie ma."

Ale dokładnie to, co mówi m-m-m: Samba na jednej nucie. Krytycy mówili, że to przeintelektualizowana melodia czyni bossę; więc panowie napisali melodię na jednej nucie, żeby znowu sobie trochę pololać.

Zabrudzenia nie pochodzą tu imo z ludowości, a właśnie z muzyki poważnej. Dla mnie dowodem jest np. "Luiza" (posłuchajcie choćby początkowego fragmentu, kiedy Jobim gra solo na fortepianie)
www.youtube.com/watch?v=nDeSSkc7Bec

I tu często nawet nie chodzi o to, że są zabrudzenia -- w wielu przypadkach te niesamowicie brudne akordy to po prostu moll/dur z septymą (jedną lub drugą), ewentualnie z sekstami albo obniżonymi kwintami. Znaczenie mają też zestawienia i to nasze zaskoczenie wynika z całkowitej zależności europejskiego ucha od skostniałego systemu dur-moll.

Dla mnie zresztą najbardziej niesamowite jest to, co już pisałam - że u nich podczas koncertu cała sala potrafi zaśpiewać taką melodię, z rytmem i melodią, czysto.
-
2010/01/15 15:01:45
""Melodia "Insensatez" nie będzie miała żadnego sensu bez tych harmonii, które są pod spodem (zerżniętych z Chopina BTW)"

O ile mi wiadomo, Jobim nigdy tego nie ukrywał, a wręcz przeciwnie, wydawało mi się, że to ma być coś na kształt tribute to.
-
2010/01/15 15:27:05
@"Bebop nie wywodził się, o ile mi się dobrze wydaje, z piosenek "ludu""

Przesadzona teza, bo bebop bez bluesa nie istnieje, a harmonie podobne co w Desafinado widziałem w bebopowych numerach. Dobra, ale ogólnie przepraszam, szatapa robie. Sam głupio zacząłem. Proponuję zakończyć wszelkie przydługie wywody. Niewolnicy w psalmach śpiewali blue notes, a Chopin jako pierwszy zagrał jazzowy akord.
-
2010/01/15 15:33:14
Gott, ależ przynudzacie.
-
2010/01/15 15:34:14
@ja
"Proponuję zakończyć wszelkie przydługie wywody"

Tzn, 3m może napisać i 4 strony. I tak jako ostry dyletant go doczytam do końca, ale też chyba ma on swojego bloga.
-
2010/01/15 15:36:10
@mrw

"Gott, ależ przynudzacie"

To przeze mnie. biore to na klate - wagary od pracy robiłem.
-
2010/01/15 15:47:04
@Gott, ależ przynudzacie.
Właśnie, dawać tu Karela!
@Dlatego ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, lolającego się przy tym.
Natomiast przy Humoresce Dworzaka ledwo zachowujemy powagę.
-
2010/01/15 16:21:22
@martin.slenderlink
ale też chyba ma on swojego bloga

Tylko, że ja nie lubię pisać o muzyce. Tzn. takich tekstów co to mają ręce i nogi, początek, koniec, pointę jakąś. Jakbym lubił to bym pisał częściej i nie na bloga tylko do różnych takich. I do dzisiaj to bym pewnie nawet zawodowo to robił. Ale już na to za późno.

Niezobowiązująco pogadać w komciach albo na forum, to co innego.
-
2010/01/15 17:17:18
@m^3

To ja poproszę coś o "Bitches Brew" (currently playing).
-
2010/01/15 18:08:21
@czeresniasta lub ktokolwiek wiedzący:

Co i po co ma Fulara pod strunami przy główce gitary? To ma tłumić brzęczenie, czy co?
-
2010/01/15 18:33:35
"Co i po co ma Fulara pod strunami przy główce gitary? To ma tłumić brzęczenie, czy co?"

Fulara pisze, że to szmatki, żeby puste struny mu się nie wzbudzały podczas gry na innych. To by się nawet zgadzało.
-
2010/01/15 18:37:37
@3m
"mają ręce i nogi, początek, koniec, pointę jakąś"

Ale po co? Te bezpointowce są całkiem treściwe i z tego gatunku, że można wrócić do nich.

Za to palec do wysysania niezły i nikt nie raczył się oburzyć na widok komiksu i komentarza. Aż się można kompleksów pozbyć, np. właśnie wymuszając samemu newsa z ledwoczego i czerwieniąc się od 3 dni, wijąc w niemocy.
-
2010/01/15 19:01:54
@czeresniasta

No tak, sprzężenie zwrotne. THNX!
-
2010/01/15 19:09:59
@martin.slenderlink
Za to palec do wysysania niezły i nikt nie raczył się oburzyć na widok komiksu i komentarza.

No bo ja przecież nie mam takiej czytalności jak WO, garstka znajomych mnie czyta, a ci z nich robiący w mediach to mają opinie na ten temat jeszcze gorsze od mojej. A w ogóle to nie zaśmiecajmy gospodarzowi komciów. Na moim blogu też da się komentować :-P

@tatamaxa
To ja poproszę coś o "Bitches Brew" (currently playing).

Koncert życzeń, pfff...
-
2010/01/15 20:14:31
Po tygodniu pracy wpadł mi do głowy wniosek racjonalizatorski:) na Bloksie wprowadzili tagi do notek, może by tak gospodarz dorzucał do swoich notek tagi - ale nie tak ordynarnie jak wszyscy, tylko po czasie, żeby poinformować, o czym się flejmy i dygresje rozwinęły?:)
Tak, wiem, mam swojego bloga do wdrażania genialnych pomysłów.
-
2010/01/16 14:48:04
Przepraszam za radykalny offtop, ale rzecz jest niezwykła - Migalski przemówił ludzkim głosem:
tiny.pl/hmwtz
-
2010/01/16 15:05:52
@Migalski przemówił ludzkim głosem:
Tekst m.in. o nekrofilii, więc po tekstem stosownie zdjęcie haitańskich zwłok z podpisem "w objęciach życia i śmierci"
-
wo
2010/01/16 15:11:00
A propos "świński ryj": kto chce zobaczyć oblicze "Staszka", kumpla Migala, tego zapraszam do wcześniejszej notki poświęconej "Staszkowi":

wo.blox.pl/2008/11/Barack-kontra-Buracks.html
-
2010/01/17 02:21:57
@marekkrukowski

O tak - Tom Ze, Os Mutantes - jest co odkrywać w Brazylii. Albo taki Cyro Baptista z dworu Zorna. Czy Arto Lindsay. To jest wycieczka na czas dłuższy. Jeśli dobrze pamiętam Ze w latach '80 pracował na stacji benzynowej. Czy umyłby samochód WO?

@mrwisniewski

Wątek klasowy - tak bardzo przeoczony przez innych, a tak istotny. Nie zapominajmy z jakim impetem bossa nova wkroczyła na amerykańskie salony! Gdybym miał Subaru, słuchałbym w nim tylko tego. Nie ma też co się dziwić że bossa została z taką łatwością wchłonięta przez mieszczański nu-jazz. Gdybym był postpunkowym niebieskim ptakiem w Berlinie w 2000 roku, na pewno założyłbym nu-jazzowy band.

Ale nie jestem, nie jestem.