Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Kloniarze szlochają na mrozie
W grudniu miałem trochę złośliwego ubawu czytając blogowe opowieści, których wspólnym mianownikiem było „na normalnym systemie nie do pomyślenia”.
W Psychiatryku, jak wiadomo, osobliwie sobie cenię temat rozłamów, odejść, pożegnań (i powrotów). Bloger Maddog, który najpierw działał w Psychiatryku, potem się pokłócił z Tekstowiskiem, wrócił ostatnio do Psychiatryka jako nieunikniony Cień Maddoga.
A potem go albo wywalili, albo sam się znowu obraził, albo nie wiem już co - bo on zamiast to opisać, w najciekawszym momencie zmienił temat na swoim blogu. Wirus zniszczył mu komputer: „bydlę jest typu malicious, nazywa się BLASTER.WORM. Po włączeniu komputera blokuje uruchomienie każdej aplikacji. Jeśli macie jakiś pomysł, będę wdzięczny za pomoc”.
No ja mam dla Ciebie pomysł, drogi Maddogu. Dostałem go w poświątecznych życzeniach od mojej ulubionej wrednej korporacji, która rozesłała klientom maila z uroczym tematem: „Wasn't under the tree? Get it now from the Apple Store”.
Wirusy to strasznie zabawny temat w rozmowach z kloniarzami, bo przeważnie się zarzekają, że ten temat jest już nieaktualny - owszem, kiedyś, był z tym problem, w tych okropnych czasach DOS-u, Win 3.11, Win 95, Win 98 czy Win Me.
Ale teraz, po pierwsze Win XP/Win Vista/Win 7 jest już tak nowoczesny i bezpieczny, że w ogóle problemu nie ma. A po drugie, są tak świetne programy jak Kaspersky czy Avast, które za niewygórowaną cenę potwornie upierdliwego paraliżowania komputera regularnymi uaktualnieniami, ten problem rozwiązują.
Well, jakoś nie Maddogowi.
Jeszcze śmieszniej jest jednak, kiedy kloniarz załamany problemami z Windowsami, przestawi się na Linuksa. To system, który moze i ma swoją popularność na korporacyjnych serwerach, ale to jeszcze nie jest powód, żeby go używać na domowym komputerze.
Firmowe serwery nie potrzebują obsługi, dajmy na to, formatu RAW w aparacie cyfrowym ani internetu ciągniątego przez bluetooth z komórki. Używanie w domu systemu dla serwerów kończy się na przykład tak jak u Krzysztofa Leskiego:
grzebię w fotkach, które córa robiła parę dni temu. Miały być piękne, więc doradziłem jej, by zapisywała w formacie RAW...
Mysz zezłościła się potem mocno, bo spostrzegła, że nie ma żadnego programu potrafiącego otworzyć RAWa. Ściągnęła sobie, ale, drań jedeń, zainstalować się nie chciał. Wrzuciłem fotki do siebie - i okazało się, że kolory mają poniekąd losowe. Córa obraziła się na dobre i o fotkach zapomniała”.
Słowem - dramat rodzinny z cyklu „z życia kloniarzy”. Macbook wyjęty z pudełka nie tylko by zassał te fotki jako RAW, to jeszcze potrafiłby je, na przykład, automatycznie przeszukać pod kątem odnalezienia oblicza Galopującego Majora na jednej ze słynnych vo duyen imprez psychiatrycznych.
Najbardziej żenujący tekst zachowałem jednak na finał - Leski przynajmniej powstrzymał się przed obwinianiem Wszetecznych Korporacji o to, że badziewny system nie obsługuje elektroniki konsumenckiej. Niejaki Jaś Kapela ze środowiska Krytyki Politycznej poleciał tymczasem w ideolo opisując, jak badziewny smartphone nie chce działać z badziewnym systemem na jego badziewnym netbooku.
Jaś Kapela kupił smartfona HTC Magic, bo jego system „jest oparty na Linuxie” i teraz szlocha, że ten smartfon nie umie się dzielić swoim połączeniem internetowym. „Ale dlaczego nie ma postępu? Skoro nie jestem zapewne jedyną osobą, która chciałby mieć internet w laptopie niezależnie od miejsca pobytu” - pisze swoim charakterystycznym niestrawnym stylem (BTW: ktoś z PT komentatorów dotrwał do końca tej nieszczęsnej powieści?).
No ja na przykład chciałbym mieć. I mam. U mnie to wygląda tak, że na swoim Macbooku wchodzę w ikonkę symbolizującą Bluetooth i wybieram opcję „Join Network on [tu osobista nazwa urządzenia]”. Po chwili Macbook łapie połączenie, o ile tylko ma je także mój iPhone (uczciciwe dodam, że z tym w Bolandzie bywa różnie, zwłaszcza w pociągu, a więc tam, gdzie człowiekowi zależy najbardziej).
Oczywiście, na temat mojego systemu operacyjnego Lipszyc z Bendykiem nie będą opowiadać drętwych pogadanek ideolo. Ale ja w kasie nie zapłaciłem za ideolo - zapłaciłem za to, żeby działało.
poniedziałek, 28 grudnia 2009, wo

Polecane wpisy

  • Faszyzm z Krzemowej Doliny

    Jest taka piosenka , stawiająca jedno z najważniejszych pytań popkultury: „Who put the bop in the bop shoo bop”. Tego się nigdy nie dowiemy, natomia

  • Doniczkowe nanoboty Biedronia

    W ekskursyjnym klubie książki kolejna rekomendacja - Meredit Broussard, „Artificial Unintelligence”. Wspominałem o tej książce w gazetowym tekście o

  • Towarzystwo Plaskiej Ziemi

    W komentarzach pod notką o kandydaturze Śpiewaka pojawiła się ciekawa dygresja, która jednak zamarła razem z całą dyskusją. Kilku komentatorów, zwłaszcza nieja

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/28 17:21:40
@wo

A ja tylko napiszę, ty przebrzydły propagatorze szmelcu z Cupertino, że oto w moim domostwie Apple zdobyło przyczółek. Na przyczółku jest iPod Touch. I, kurka wodna, dobry jest. Kloniarski sprzęt ma wciąż przewagę liczebną, ale na wojnie liczy się też przejęcie inicjatywy :-)

Jedno tylko na razie mi zgrzyta. Nie mogę założyć sobie konta w iTunes Store, a przeca polskie karty kredytowe są rzekomo honorowane? Nie to, że mogę sobie pakupić pliki ze Stevem Albinim, ale appsy na iPoda jak najbardziej. A tu dupsko -- nie mogę założyc i już. Any help?
-
wo
2009/12/28 17:29:39
@migwatch
"Nie to, że mogę sobie pakupić pliki ze Stevem Albinim, ale appsy na iPoda jak najbardziej. A tu dupsko -- nie mogę założyc i już. Any help?"

Moja najzupełniej polska karta najzupełnie polskiego banku jest honorowana, wszystkie swoje aplikacje (podkreślam - nie piosenki, to inny problem) na nią kupiłem. Mogę tylko odgadywać, w czym problem: może nie uzywasz karty kredytowej tylko np. debetowej? iTunes Store jest pod tym względem dość wybredny, nawet samo embosowanie nie wystarcza.

W ostatecznej ostateczności tu masz metodę tworzenia konta bez karty kredytowej (raz jeszcze przypominam: w Polsce dostępne są wyłącznie aplikacje):

support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL
-
2009/12/28 17:30:43
Ale z tym brakiem wirusów na Maci to nie jest tak, jak z brakiem wirusów na Linuxy? W sensie, że nikomu nie chce się pisać wirusów o takim małym zasięgu?
-
wo
2009/12/28 17:32:17
@grzesiek
"Ale z tym brakiem wirusów na Maci to nie jest tak, jak z brakiem wirusów na Linuxy? W sensie, że nikomu nie chce się pisać wirusów o takim małym zasięgu?"

Pytaj mojego kolegi Łajdefaka Szudajgiwedamna.
-
2009/12/28 17:37:19
To nie jest do końca "Why should I...". Bo wiedząc o tym, że przyczyną bliskiej zera ilości wirusów na Maka jest jego mała popularność, zdajesz sobie sprawę, że rekomendując wszystkim dokoło zakup, w pewien sposób próbujesz zlikwidować przyczynę swojego rekomendowania. Gdyby tak wszyscy cię posłuchali i pokupili Maki, wtedy zaczęto by pisać wirusy na Mac OS. Oczywiście akurat jeden polski blog wiele nie zmieni w tej kwestii, ale, no wiesz... odpowiedzialność społeczna. Jak z wyrzucaniem śmieci, piractwem itp.
-
2009/12/28 17:39:25
Hehe, was under Christmas Tree. Aczkolwiek głównie dlatego, że MBP 13" urzekł mnie formą (aluminium, klawiatura z podświetleniem, czarno-srebrny design, genialny gładzik), nie przeczę. Bateria na 7h pomogła, ekran śliczny przeważył, a że 2kg, a nie 1.4, oh well, jestem duży i zniosę 0.5kg więcej, i tak to lekkie jest.

Od razu pierwszy myk: zgrzytnęło przy odtwarzaniu DVD, zakrztusiło się i zacięło. Przestał widzieć płytkę, ubicie procesu nie pomogło, trzeba było zresetować. Po restarcie nadal nie widział płyty i miałem moment paniki, no bo jak to wyciągnąć z tej szpary - na szczęście szybki gugiel, trzymanie klawisza jakiegośtam przy ponownym restarcie, i płytka sama wyszła. Podaję to jako kontrprzykład - na Maku też czasem coś chrupnie znienacka.

Za to w systemie urzekło mnie czytanie tekstu (bez doinstalowywania czegokolwiek), polskie/angielskie/francuskie/japońskie sprawdzanie tekstu we wszystkich aplikacjach (również bez doinstalowywania czegokolwiek), aplikacja słownikowa (idem, słowniki ma toto genialne), gesty wielopalczaste (dlaczego na pececie do tej pory nikt nie wpadł na przewijanie dwoma palcami?).

Ogólnie jeszcze nie wpadłem po uszy, zachowuję kloniarską rezerwę, jednak na razie doznania są miłe i gładkie, nie licząc tego jednego zgrzytu.
-
2009/12/28 17:44:39
Mac OS X czyta pliki RAW sam z siebie? No raczej nie uwierzę.

Aczkolwiek ogólnie w tym zakresie muszę się z Tobą zgodzić. Kupiłem sobie niedawno piękną Sigmę DP1 aby się przekonać, że pliki w formacie X3F są... zaszyfrowane, więc w zasadzie zostaje tylko natywne oprogramowanie (na Win i Maka) bądź bodajże Adobe Lightroom czy PSP (j.w.).

Linux odciął mnie od moich RAW-ów.
-
2009/12/28 17:46:01
Mac ma z reguly inne zastosowanie, rzadziej spotykane w grafice i obrobce video (dla mnie final cut pro nie ma konkurencji), albo w typowo domowym sposobie uzytkowania. Obejrzec film, wgrac fotki, polazic po necie, wrzucic wpis na blogaska ;)

Od pol roku mam mac booka, kupilem, bo od lat pracuje jako programist, ale gdy czasem przychodzilo pokazac cos na mac-u, to slaba znajomosc obslugi systemu byla dla mnie zbyt zenujaca. Kupilem, powalczylem pare miesiecy i teraz uzywam do obrobki swoich filmikow, plus domowe zastosowania. Do mojej pracy sie to to zupelnie nie nadaje. Do tego, za kazdy prosty edytor musze placic. Zeby nie bylo nic porzadnego do php, nawet css?
Tak wiec, nie ma sie co rozwodzic nad tym co jest lepsze. Wyglada to wrecz na chec udowodnienia sobie i innym, ze dokonalo sie wlasciwego wyboru :) Lubisz sprzet apple, spoko, dla mnie tez ma sowje plusy, ale zeby wyciagac jakies posty Maddoga i podniecac sie tym, ze zlapal wirusa? Sorry, ze to chyba bardziej Ciebie boli to, kto jaki sprzet wybral ;)
-
2009/12/28 17:47:40
@wo

Hm. A więc embosowana karta kredytowa, którą wykorzystuję w Amazonie może dla Apple nie być kartą kredytową. A czy gdzieś można znaleźć info nt. tego jaka ta moja karta naprawde musi być?
-
2009/12/28 17:48:29
Wojtek, a nie sądzisz że problem jest nie w sprzęcie, a w użyszkodniku? Znam ludzi, którym dokumentnie obojętny jest system operacyjny, bo właściwie w każdym zrobią to, co chcą. Znam też, acz na szczęście nie osobiście, osobników którym żaden sprzęt czy OS nie dogodzi. Bo nie, a raczej "bo tak".

Na swojego XP narzekać nie mogę -- wszystko działa / odpala się / zamyka / działa / ściąga / konwertuje / przekazuje / potrzebne dopisać bez najmniejszego problemu. Wygląd mnie satysfakcjonuje, osiągi również. Może przyczyną jest zakup oryginalnego oprogramowania i regularna aktualizacja systemu? Na zasadzie "włączone do prądu lepiej działa"?
-
wo
2009/12/28 17:57:21
@piotr.mikolajski
"Wojtek, a nie sądzisz że problem jest nie w sprzęcie, a w użyszkodniku?"

Problem jest w używaniu pojęcia "użyszkodnik". Zdradza mentalność ludzi rozwijających Linuksa, którzy wymyślili sobie system idealny, który działałby doskonale, gdyby nie ci cholerni użytkownicy, tak wiele szkód wyrządzający swymi dekadenckimi zachciankami. Typu obsługa nowoczesnej cyfrowej kamery.

@migwatch
"A czy gdzieś można znaleźć info nt. tego jaka ta moja karta naprawde musi być?"

"Credit card". Nie mylić na przykład z "debit card".

@olgierdr
"No raczej nie uwierzę"

Masz na imię Olgierd? No raczej nie uwierzę.

@stopem
Ograniczaj ;) emotikonki ;) jak do mnie mówisz ;).

@barts
"Podaję to jako kontrprzykład - na Maku też czasem coś chrupnie znienacka"

Wszędzie chrupnie znienacka. Ale żeby do obsługi RAW trzeba było dokupywać osobne programy?

@ogozo
"Bo wiedząc o tym, że przyczyną bliskiej zera ilości wirusów na Maka jest jego mała popularność, zdajesz sobie sprawę, że rekomendując wszystkim dokoło zakup, w pewien sposób próbujesz zlikwidować przyczynę swojego rekomendowania. "

To tak jakbym propagując piękny hotel w Alpach narażał się na to, że gdy następnym razem będę tamtędy przejeżdżał, zabraknie dla mnie wolnego miejsca - bo wszystko zarezerwują Maddog, Galopujący Major, Krzysztof Leski, Airborell i Amatil. Prawdopodobieństwo, że naprawdę spotkam tam kogoś, kto uległ mojej blogonotce, jest zaniedbywalne i gdyby się takie coś wydarzyło, to byłoby nawet miłe spotkanie.

Załóżmy, że nawet przekonam sto osób. Apple to firma operująca wielomilionowymi woluminami sprzedaży. Moje 1e-5 nic tu nie zmieni, najwyżej będzie miło pogadać z kimś o grach na Ajfona.
-
2009/12/28 18:04:51
@wo

No to credit card jak w mordę strzelił. Chyba zostaje jedna tylko mozliwość: w związku z przeprowadzkami coś tam nie zgadza się w danych banku z danymi podawanymi przeze mnie w formularzu iTunes Store.
-
2009/12/28 18:17:49
@ Prawdopodobieństwo, że naprawdę spotkam tam kogoś, kto uległ mojej blogonotce, jest zaniedbywalne i gdyby się takie coś wydarzyło, to byłoby nawet miłe spotkanie.


Chyba większe. Moja zona wyraża od jakiegoś czasu pragnienie tego komputera, co o nim pisze ten facet na czarno-zielonym blogu. I mam wrażenie, że pragnienie się wnet zamieni w decyzję.
-
2009/12/28 18:20:49
@WO: Ale żeby do obsługi RAW trzeba było dokupywać osobne programy?

To jest właśnie ta różnica. Na Macu jeżeli napotykasz problem, którego nie rozwiązuje system sam z siebie to kupujesz program. Jeśli takiego programu nie ma to udajesz, że to problem pozorny (kto by chciał, komu to potrzebne). Na Windowsie szukasz rozwiązania darmowego (Windows nie otwiera z pudełka plików RAW, ale przez myśl by mi nie przeszło, żeby do czegoś takiego _kupować_ program), jeśli takiego nie ma lub z jakichś względów (np. ryzyko) ci nie odpowiada kupujesz program. Jeśli nie możesz kupić programu prawdopodobnie ludzkość w ogóle nie zna rozwiązania tego problemu. Na Linuksie tak samo jak na Macu, tylko trzeba zamienić "kupujesz program" na "szukasz rozwiązania darmowego".

Wszystko oczywiście opiera się na częstości występowania "napotykasz problem". A to wynika głównie z tego "where do you want to go today?". Jeśli odpowiedź dąży do "kanapa" to ta częstość dąży do zera.

@: gesty wielopalczaste (dlaczego na pececie do tej pory nikt nie wpadł na przewijanie dwoma palcami?).

Laptop ojca (Dell) jakoś to ma.

@: pisze swoim charakterystycznym niestrawnym stylem

Tak z ciekawości, co akurat w tym przytoczonym zdaniu uważasz za niestrawne?
-
2009/12/28 18:21:25
@wo
"ktoś z PT komentatorów dotrwał do końca tej nieszczęsnej powieści?"
Próbowałem i poległem.
-
wo
2009/12/28 18:34:00
@braineater
"Chyba większe. Moja zona wyraża od jakiegoś czasu pragnienie tego komputera, co o nim pisze ten facet na czarno-zielonym blogu. I mam wrażenie, że pragnienie się wnet zamieni w decyzję"

Ze względu na skromne doświadczenia, nie znam się specjalnie na kobietach, ale wyobrażam sobie, że jeszcze więcej marzyłoby o romantycznym weekendzie w Sierra Morena?

@inz.mru
"Laptop ojca (Dell) jakoś to ma"

C:/ONGRATULATI.ONS

"Tak z ciekawości, co akurat w tym przytoczonym zdaniu uważasz za niestrawne?"

Ale dlaczego pojedyńcza liczba? Skoro zdania dwa przecież przytoczyłem.
-
2009/12/28 18:42:14
@: C:/ONGRATULATI.ONS

No co ja Ci poradzę, że ma. No nie chce złom nie mieć.

@: Ale dlaczego pojedyńcza liczba? Skoro zdania dwa przecież przytoczyłem.

Czy to majeutyczne naprowadzenie na odpowiedź? Mimo, że może też być pustą złośliwością.
-
wo
2009/12/28 18:48:06
@inz.mru
"No co ja Ci poradzę, że ma. No nie chce złom nie mieć."

Ba! Podejrzewam, że w 2011 roku Dell wypuści laptopa z supportem dla RAW out-of-the-box. C:/ONGRATULATI.ONS to inna wersja tego starego żartu, Windows 95 = Macintish 84.

"Czy to majeutyczne naprowadzenie na odpowiedź? Mimo, że może też być pustą złośliwością."

Ja nie wiem. Ja pytam.
-
2009/12/28 18:56:21
@ wyobrażam sobie, że jeszcze więcej marzyłoby o romantycznym weekendzie w Sierra Morena

Pewnie tak, ale w notkach turystycznych nie jesteś aż tak przekonujący :)
-
2009/12/28 19:00:37
@wo

"Załóżmy, że nawet przekonam sto osób. Apple to firma operująca wielomilionowymi woluminami sprzedaży. Moje 1e-5 nic tu nie zmieni."

No ale piraci też tak mówią. "Jeden bilet do kina kosztuje 20 zyla. Twórcy z tego dostaną może złotówkę. Co za różnica, czy ja kupię bilet, czy sobie ściągnę z torrenta".

Oczywiście nieco ironizuję - wiadomo, że popularyzowanie makówkarstwa nie jest czynem klasyfikowalnym moralnie itp. Wirusy w Makach to raczej ciekawostka. Chodzi mi o sam fakt, że mały zasięg naszych jednostkowych działań nie powinien być wyznacznikiem tego, czy powinniśmy je podejmować. W końcu współczesny lewak to (w moich wyobrażeniach?) człowiek, który co chwila myśli sobie: "a gdyby wszyscy tak robili?".
-
wo
2009/12/28 19:07:25
@ogozo
"Oczywiście nieco ironizuję"

Nie rozumiesz tego słowa. Wbrew pozorom, nie oznacza ono "palnąłem bzdurną tezę, więc nie będąc w stanie podjąć się jej merytorycznej obrony, będę wymyślał jeszcze bzdurniejsze analogie".

" W końcu współczesny lewak to (w moich wyobrażeniach?) człowiek, który co chwila myśli sobie: "a gdyby wszyscy tak robili?"."

Debilne, aczkolwiek nie aż tak jak jeszcze popularniejsze wyobrażenie, że to człowiek nałogowo palący papierosy i chodzący w starym swetrze.
-
2009/12/28 19:09:07
@: Ba! Podejrzewam, że w 2011 roku Dell wypuści laptopa z supportem dla RAW out-of-the-box.

A może to już jest. Ja mam Della pięcioletniego z XP-kiem i to, że nie miałem out-of-the-box, tylko out-of-the-click jakoś mnie nie wzruszyło (tak, wiem, kopexwdupex).

@: C:/ONGRATULATI.ONS to inna wersja tego starego żartu, Windows 95 = Macintish 84.

Pamiętam to też w wersji Workbench 2.0 = Windows 3.11. I się nawet zgadzam. Maki są do przodu w tym co robią, za to są wiecznie o nieskończoność do tyłu w tym czego nie robią. Linuks jest tak potencjalnie nieograniczony w możliwościach, że nie może przestać się dobrze zapowiadać.
-
wo
2009/12/28 19:13:56
@inz.mru
"Maki są do przodu w tym co robią, za to są wiecznie o nieskończoność do tyłu w tym czego nie robią"

Wszystko jest o nieskończoność do tyłu w tym, czego nie robi.
-
2009/12/28 19:15:29
@RAW out of the box

A czy to nie jest tak, że format RAW nie jest jakimś jednym standardem, tylko wspólną nazwą wewnętrznych formatów plików stosowanych przez poszczególnych producentów sprzętu?

Czyli możemy sobie ten plik otworzyć, jeżeli jedna iwil korporejszyn zrobiła aplikację/plugin/deelelkę chodzącą pod systemem innej iwil korporejszyn.

Oczywiście, pozostaje nierozwiązaną zagadką, jaką też drogę wybiorą najpierw programiści różnych canono-nikono-hasselbladów. Makową czy kloniarską. Albo obie. I w jakiej kolejności.

Swoją drogą ciekawe, czy Apple zrobi kiedyś lustrzankę. I jeśli już, co do niej wpakuje, czego do tej pory żadna lustrzanka nie miała, a co od tej pory każda lustrzanka będzie musiała mieć.
-
wo
2009/12/28 19:21:06
@oszust
"Oczywiście, pozostaje nierozwiązaną zagadką, jaką też drogę wybiorą najpierw programiści różnych canono-nikono-hasselbladów. Makową czy kloniarską. Albo obie. I w jakiej kolejności."

To nie jest aż taka straszna zagadka, bo przecież nie rozmawiamy tutaj o biologicznej ewolucji od przypadku do przypadku, tylko o scenariuszu kreacjonistycznym. Maki mają konkretnego stwórcę, który ma konkretny target. Można mniej więcej założyć, jakie sa typowe potrzeby typowego nabywcy dizajnerskiego laptopa i nie trzeba daleko szukać by wiedzieć, że najprawdopodobniej będą one obejmowały mobilny Internet i obsługę lustrzanek. Dlatego Apple jeszcze w ogóle zanim Canon wypuści coś na rynek, już współpracuje z Canonem o odpowiednią współpracę z iPhoto, bo OBIE FIRMY rozumieją, że to może być selling point powodujący, że potencjalny nabywca wybierze innego laptopa (albo inną kamerę). Zaś z kolei polski reseller Apple współpracuje z polskimi operatorami komórkowymi, w ostateczności samemu im pisząc odpowiednie sterowniki.

Oczywiście, pryszczatego chłopaczka rozwijającego kernel Linuksa, ciepłym parabolicznym zlewa i Canon i Apple, nie mówiąc już o operatorach komórkowych.
-
wo
2009/12/28 19:51:53
@wyrons
Wyciąłem, bo to już nawet nie jest "watch", to jest propagowanie ich akcji.
-
2009/12/28 19:58:40
@wo

Po namyśle popieram, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać jak zobaczyłem tę ultrakreatywną nazwę.
-
2009/12/28 20:06:37
@wo

Makoflejm, yeah!!!

za niewygórowaną cenę potwornie upierdliwego paraliżowania komputera regularnymi uaktualnieniami
Paraliżowania? Chyba na maku.

Podejrzewam, że w 2011 roku Dell wypuści laptopa z supportem dla RAW out-of-the-box
Bo jak wiadomo zachodzi jedno z poniższych: a. support dla RAW jest funkcją hardware'ową; b. Dell pisze systemy operacyjne.

@barts_706
Mnie to się na Maku nawet cały system obwiesił, trzeba mu było guzikiem power pomóc. Ale to się tylko nieporadnym pececiarzom zdarza :-P
Tak samo jak makówkarz facet z którym pracuję w mojej obecności otwiera jakiś dokument na swoim maku to trwa to 3 razy dłużej niż na antycznym 4-letnim pececie z XP. Bo MacOS się peszy jak złe wilcze oczy pececiarza nań patrzą.

@flejmwogóle
Ostatnio na jednym forum ktoś mi próbował wmówić, że nie ma programu na Windows który nie miałby równoważnego odpowiednika na MacOS. He. He. He.
-
wo
2009/12/28 20:09:49
@miskidomleka
"Bo jak wiadomo zachodzi jedno z poniższych: a. support dla RAW jest funkcją hardware'ową; b. Dell pisze systemy operacyjne. "

Bo jak wiadomo, kiedy kupuję samochód, w którym nie działa klimatyzacja, to mnie cholernie interesuje to, czy ona nie działa z winy kooperanta produkującego agregaty czy może z winy serwisanta, który wlał zły płyn na zerowym przeglądzie.
-
2009/12/28 20:13:14
@notka

Fascynuje mnie losowe użycie słowa "poniekąd" u Leskiego.
-
2009/12/28 20:15:18
"automatycznie przeszukać pod kątem odnalezienia oblicza Galopującego Majora na jednej ze słynnych vo duyen imprez psychiatrycznych."

Człowiek chce porozmawiać na żywo z Bartoszem Węglarczykiem, a potem musi czytać kąśliwe komentarze redakcyjnych kolegów, psia mać.
-
2009/12/28 20:17:28
Phi, jak ktoś oferma to niech sie przesiada na Apple, ja jestem z tych ludzi co "jakoś tak" od lat nie mają wirusów na windowsach. Aktualizuje winde na bieżąco, uzywam sobie AVG (który nie paralizuje systemu), używam firefoxa z noscriptem (więc strony właściwie nie działają dopóki im nie pozwolę), jestem paranoiczny wobec wszelkich obcych plików i mam spokój. Nawet od dawna nie musiałem systemu reinstalować, dopiero chyba przesiadka na Win 7 mnie do tego zmusi.
-
wo
2009/12/28 20:25:25
@grenade
"ja jestem z tych ludzi co "jakoś tak" od lat nie mają wirusów na windowsach."

Tak naprawdę oczywiście tego nie wiesz.

"uzywam sobie AVG (który nie paralizuje systemu),"

Nie, no jasne, intensywne miętolenie twardym dyskiem razem ze ściąganiem zygabajtów przez internet, absolutnie niczego tak poza tym nie spowalnia i w ogóle nie jest upierdliwe w sytuacjach w których, dajmy na to, odpalasz windowsy tylko żeby sobie w coś pograć.

"używam firefoxa z noscriptem"

Ale Ci zazdroszczę! Na Maka tego nie ma.

"Nawet od dawna nie musiałem systemu reinstalować,"

A ja w ogóle nigdy.
-
2009/12/28 20:32:10
@wo
intensywne miętolenie twardym dyskiem razem ze ściąganiem zygabajtów przez internet
Widziałeś kiedyś antywirusa ściągającego uaktualnienia? Bo ja w sumie nigdy - raz, ustawiłem godzinę ściągania na nieprzeszkadzającą, dwa, nawet jak z ciekawości zrobiłem to ręcznie, to ściągnięcie trwało jakieś 3 s, a aktualizacja, podczas której komputer działał normalnie, następne może 5-7.

a w ogóle nigdy. To tak jak ja (od czasów XP).
-
wo
2009/12/28 20:33:08
@grenade
"chyba przesiadka na Win 7 mnie do tego zmusi."

Chwila. Moment. Napisałeś coś tak fundamentalnie obcego makówkarskiej intuicji, że dopiero teraz do mnie dotarło. Kiedy pececiarz upgraduje XP do Visty a Vistę do 7, to nie ma takiej opcji, żeby po prostu "upgradować" (z zachowaniem wszystkich starych ustawień dotyczących np. strefy czasowej albo haseł sieciowych), tylko jest "zmuszony" do reinstalacji i konfigurowania wszystkiego od zera?

Tak się dopytuję dla wyjaśnienia, bo pewnie źle zrozumiałem.
-
wo
2009/12/28 20:35:30
@miskidomleka
"Widziałeś kiedyś antywirusa ściągającego uaktualnienia?"

Tak, a nawet widziałem osobę, której laptop "się zepsuł", i ona pojechała do serwisu, a serwisant wyjaśnił, że chodziło o ustawienia uaktualnień Kaspersky'ego i coś odblokował, żeby znowu działało. I kosztowało to stówę.

Oczywiście, wzorem kierowcy zagazowanego sztrucla parskniesz na to pogardliwie, że jak tak można, z awarią do serwisu, samemu trzeba umieć w tym babrać - ale normalni ludzie wolą po prostu laptopy, które się w taki sposób nie psują.

" ustawiłem godzinę ściągania na nieprzeszkadzającą,"

Nie rozumiem, nie zamykasz laptopa na noc?
-
2009/12/28 20:35:46

Jest trochę nieciekawych rzeczy na świecie, ale te trzy najmniej ciekawe to sztuczne piersi, niedogaszony pet w popielniczce i OS X.
-
2009/12/28 20:36:06
to nie ma takiej opcji, żeby po prostu "upgradować"

Vista do 7 - jest, choć jeszcze nie skorzystałem
XP do Visty - nie wiem, zmieniałem razem z całym komputerem
-
2009/12/28 20:42:32
@wo
chodziło o ustawienia uaktualnień Kaspersky'ego i coś odblokował, żeby znowu działało

Aha. Mogę tylko powiedzieć że mój antywirus nigdy krzywdy nie zrobił. Może nie należy grzebać po ustawieniach, jak się nie wie po co są?

Nie rozumiem, nie zamykasz laptopa na noc?
Odpowiedź specyficznie moja: nie używam laptopa, nie lubię ich. Stacjonarnego zwykle nie zamykam, po co?
Odpowiedź ogólna: są inne godziny poza nocą kiedy ewentualne spowolnienie komputera nie przeszkadzałoby. Clou w tym jednak, że ściąganie i instalowanie definicje antywirusa nie spowalnia. Przynajmniej na pececie.
-
wo
2009/12/28 20:46:02
@anwenoit
"Jest trochę nieciekawych rzeczy na świecie, ale te trzy najmniej ciekawe to sztuczne piersi, niedogaszony pet w popielniczce i OS X."

Najbardziej nieciekawe są blogokomentarze kolesi o przegiętych ksywkach.

@miskidomleka
"Mogę tylko powiedzieć że mój antywirus nigdy krzywdy nie zrobił"

Znam inną osobę, która z kolei jest zadowolona z systemu Kopawdupex. W sumie ten system nigdy jej krzywdy nie zrobił, wystarczy że raz dziennie się wypnie. Podobno nawet tak bardzo nie boli, można się przyzwyczaić.

"Odpowiedź ogólna: są inne godziny poza nocą kiedy ewentualne spowolnienie komputera nie przeszkadzałoby"

Jeśli otwieram klapkę w laptopie to znaczy, że chcę nim coś robić. Coś innego, niż uaktualnianie antywirusa.

@miskidomleka
"Vista do 7 - jest, choć jeszcze nie skorzystałem"

Uff. C:/ONGRATULATI.ONS. A dali już przeciągnięcie konta użytkownika z ustawieniami z poprzedniego kompa, czy to będzie dopiero w Windows 8?
-
2009/12/28 20:50:09
@wo
Jeśli otwieram klapkę w laptopie to znaczy, że chcę nim coś robić. Coś innego, niż uaktualnianie antywirusa.

Przeczytaj jeszcze raz kawałek do "Clou w tym jednak". Uaktualnianie antywirusa robi sie samo, i tego nie widać, nie słychać i nie czuć.
-
wo
2009/12/28 20:52:39
@miskidomleka
"Przeczytaj jeszcze raz kawałek do "Clou w tym jednak". Uaktualnianie antywirusa robi sie samo, i tego nie widać, nie słychać i nie czuć."

To po prostu niemożliwe, żebyś nie odczuwał na przykład tego, że coś zajmuje banwidtha właśnie kiedy chcesz pograć w sieciowego multiplejera. Mogę najwyżej przyjąć, że tak się przyzwyczaiłeś do codziennego kopa w dupę, że traktujesz go jako niezmienny element rozkładu dnia.
-
2009/12/28 20:54:44
@stopem Do tego, za kazdy prosty edytor musze placic. Zeby nie bylo nic porzadnego do php, nawet css?
TextWrangler? jEdit? Wiecznie żywe ViM i Emacs, o kombajnach typu Eclipse nie wspomnę. A genialny TextMate strasznie drogi też nie jest.

inz.mruwnica: Na Macu jeżeli napotykasz problem, którego nie rozwiązuje system sam z siebie to kupujesz program. Jeśli takiego programu nie ma to udajesz, że to problem pozorny (kto by chciał, komu to potrzebne). Na Windowsie szukasz rozwiązania darmowego

Na Maku też szukam rozwiązania darmowego. Wbrew powszechnej opinii jest tego cała masa.

@grzesiek "Ale z tym brakiem wirusów na Maci to nie jest tak, jak z brakiem wirusów na Linuxy? W sensie, że nikomu nie chce się pisać wirusów o takim małym zasięgu?".

Na świecie to może jest tego mało, ale w USA to już IMHO wystarczająco duży fragment rynku, żeby się zainteresować. Tym bardziej, że Amerykanie kasę mają i kochają zakupy online, więc jest sens np. przechwytywać transakcje kartą.

@wo i teraz szlocha, że ten smartfon nie umie się dzielić swoim połączeniem internetowym.

Też do niedawna szlochałeś. Necik przez iPhona pojawił się wraz z wersją 3.0 (???)
-
2009/12/28 20:57:42
@wo

"Najbardziej nieciekawe są blogokomentarze kolesi o przegiętych ksywkach."

A to już jak chcesz.

Jak każdy... ehm... marksista, posiadasz gigantyczny ładunek tolerancji.



-
wo
2009/12/28 21:37:41
@anwesme
"Jak każdy... ehm... marksista, posiadasz gigantyczny ładunek tolerancji."

Ba! Żebyś wiedział, jaki Marks był uprzejmy dla tych, których uważał za przygłupów! Ja w porównaniu z nim, to wujaszek Dobre Maniery.

@rhalo
"Na Maku też szukam rozwiązania darmowego. Wbrew powszechnej opinii jest tego cała masa."

Na pewno jest cały gnu-krap (to chyba wynika z definicji GNU?), ale nie mam z tym doświadczenia. Czyli w sumie jest wszystko to co na Linuksa.

"Też do niedawna szlochałeś. Necik przez iPhona pojawił się wraz z wersją 3.0 (???)"

Drogi chłopcze, MacOS X do internetu w telefonie to ja podlączam od czasów Sony Ericsson T68i (wspaniały telefon zresztą, doskonale działa do dzisiaj).
-
2009/12/28 21:48:51
@wo Na pewno jest cały gnu-krap (to chyba wynika z definicji GNU?)

Większość jest, nie cały. Co do definicji: przeczy temu m.in. CUPS - www.cups.org/ - no chyba że uważasz, że drukowanie na maku jest krapowe, podobnie jak na źlinuksie. Ogólnie: gdy jakaś firma stoi za programem na licencji GNU GPL, często jest wart uwagi.
-
2009/12/28 21:49:48
@WO
"Drogi chłopcze, MacOS X do internetu w telefonie to ja podlączam od czasów Sony Ericsson T68i (wspaniały telefon zresztą, doskonale działa do dzisiaj)."

Sorki, skupiłem się na badziewnym smartphonie - nie doczytałem o badziewnym systemie. Kalam się...

"Na pewno jest cały gnu-krap (to chyba wynika z definicji GNU?), ale nie mam z tym doświadczenia. Czyli w sumie jest wszystko to co na Linuksa."

Nie tylko GNU. Wspomniany np. TextWrangler jest darmowy, jest świetny i nie jest GNU. Pewnie jest tego więcej, ale nie chce mi się teraz sprawdzać licencji programów, które mam na kompie.
-
wo
2009/12/28 21:51:44
@clondike
"no chyba że uważasz, że drukowanie na maku jest krapowe, podobnie jak na źlinuksie."

Traktuję laptopa jak samochód. Co jest pod maską, to nie moje zmartwienie (zgrabną metaforę psuje mi oczywiście powszechny zwyczaj umieszczania wlewu płynu do spryskiwacza).
-
2009/12/28 21:53:32
@HTC i dzielenie neta

Ale notka Kapeli nie była o tym, że Windows czy Linux jest do bani, tylko o tym, że HTC nie dzieli się netem w normalny sposób. Ja z kolei widząc iPhone'a myślę sobie: dlaczego ten śliczny telefonik nie ma wysuwanej klawiaturki jak (niektóre) HTC? Nie chce pisća jka na ipHonei, nei lbuię ekrnów doytkowych. Innymi słowy, Kapela poinformował nas, że nie ma idealnych telefonów, wszystkie są niedorobione.

PS. Nie doczytałem powieści, padłem po dwóch zdaniach.
-
wo
2009/12/28 22:10:07
@obywatelkane
"Ale notka Kapeli nie była o tym, że Windows czy Linux jest do bani, tylko o tym, że HTC nie dzieli się netem w normalny sposób"

Ale właśnie tu jest jego błąd. Poprawne rozumowanie jest takie: mam laptopa i mam smartfona. Laptop nie moze korzystać z internetowego łącza smartfona. Zatem albo do dupy jest laptop, albo smartfon, albo jedno i drugie. Niepoprawne rozumowanie jest takie: "nie dzieli się w normalny sposób". Co to jest "normalny sposób"? Zgodny z Polską Normą? Nie ma takiej. Po prostu są systemy, na których komuś się chciało zadbać o stosowne opcje - i są systemy olewane przez operatorów komórkowych ciepłym parabolicznym.
-
2009/12/28 22:19:02
@WO

Akurat wspaniały Ajfon też nie dzieli się netem w sposób normalny, bardzo długo takiej funkcji tam nie było, a nieoficjalne programy ją dające były blokowane.

A ile się trzeba narobić, żeby spiąć MacOS-a z telefonem po BT żeby to działało, to wie tylko kto to robil. A podpięcie modemu HSDPA do Ubuntu 9.10 to jedno kliknięcie.
-
wo
2009/12/28 22:26:10
@weirdnik
"Akurat wspaniały Ajfon też nie dzieli się netem w sposób normalny, "

Nie ma na to "normy".

"bardzo długo takiej funkcji tam nie było,"

A zupełnie pierwsza publiczna beta MacOS X to nawet nie miała odtwarzacza DVD!

"A podpięcie modemu HSDPA do Ubuntu 9.10 to jedno kliknięcie."

Sprawdzić czy nie HTC WTF.
-
2009/12/28 22:35:14

@wo

"Ba! Żebyś wiedział, jaki Marks był uprzejmy dla tych, których uważał za przygłupów! Ja w porównaniu z nim, to wujaszek Dobre Maniery. "

Mrrrau, jak pięknie.

Ale masz prawo, w końcu to Twoja przestrzeń. Tylko łeboska, ale jakaś tam przestrzeń.



-
2009/12/28 22:35:36
"Mac OS X czyta pliki RAW sam z siebie? No raczej nie uwierzę."

Ależ tak, czyta. Oczywiście tylko te, które czyta:

support.apple.com/kb/HT1475

Najnowszych pentalsów (k7, k-x) nie czyta drań...

BTW jaka jest praktyka Apple'a? Czy dla tego nowego pentaksa wypuszczą darmowe uaktualnienie, czy każą kupować kolejną wersję systemu?

Ale w ogóle trzeba zacząć od tego, że gość, który robi w RAW bez pełnej świadomości, do czego ten format-nieformat służy zasługuje na to, cokolwiek dostaje.
Gość, który chce pokazywać zdjęcia w RAW bez konwersji także.

*Oczywiście* istnieje bardzo wiele darmowych konwerterów RAW dla linuksa. Ale trzeba wiedzieć, do czego służą...
*Oczywiście* z każdym aparatem fotograficznym zapisującym w RAW przychodzi na płycie oprogramowanie obsługujące RAW tego konkretnego modelu, a chodzące pod windowsami i na ogół na maca, a nie chodzące pod linuksem.

-
2009/12/28 22:56:51
Bede ci kiedys musial piwo postawic za wytrwala prace na rzecz przyzwoitego pozycjonowania mojego nazwiska :-)

Tak sobie poguglałem "mac iphone tethering" i wyskoczyly mi jakies grepy: www.crunchgear.com/2009/03/19/complete-how-to-tethering-an-iphone-with-30-firmware/ . Nie chce zaczynac jakiejs swietej wojny, ale co jest z wami uzytkownicy makowek, ze dajecie sie rznac centralnie w 2d przez firme blokujaca normalne funkcje sprzetu?

A swoja droga na moim Ubuntu rigu just fine dziala obsluga RAW, wystarczy wtyczka do GIMP-a, sa tez dziesiatki zamknietych i wolnych programow, do wyboru do koloru (LightZone, UFRaw, Raw Studio, Bibble itd). Moze Leski nie szukal?

System Android firmy Google (ktora z ideologicznego punktu widzenia jest totalnie evil) w ogole nie obsluguje bluetooth. Na tym wylozyl sie Kapela, ale to nie jest blokada, tylko leniwcom z evil corp nie chcialo sie napisac kodu. Co jest glowna wada Androida i w zwiazku z czym moim telefonem na lata 2010-2011 bedzie Nokia N900 lub cos innego z Maemo.
-
2009/12/28 23:13:56
To po prostu niemożliwe, żebyś nie odczuwał na przykład tego, że coś zajmuje banwidtha właśnie kiedy chcesz pograć w sieciowego multiplejera.

Może za mało grywam w sieciowe multiplejery o porach kiedy mi się antywirus updatuje. Albo po porstu mam wystarczająco duży bandwidth żeby tego nie dostrzegać.

Swoją drogą, czym się ten problem różni od "Mac OS X v10.5 and later allows you set Software Update to download important updates automatically" ?support.apple.com/kb/HT1338


Mogę najwyżej przyjąć, że tak się przyzwyczaiłeś do codziennego kopa w dupę, że traktujesz go jako niezmienny element rozkładu dnia.

Moje doświadczenie z Makami, a zwłaszcza z ich miłośnikami, pozwala mi opowiedzieć się za następujący, wyjaśnieniem. Windowsiarze co jakiś czas dostają kopa w dupę, na co narzekają, i jakoś z tym żyją. Fanatyczni Makówkarze również dostają co jakiś czas kopa w dupę, tyle, że go wypierają, udają, że nic się nie stało, a wszystkiemu winien jest Bill Gates.

-
2009/12/28 23:14:30
@wo
"Drogi chłopcze, MacOS X do internetu w telefonie to ja podlączam od czasów Sony Ericsson T68i (wspaniały telefon zresztą, doskonale działa do dzisiaj)"

Hm. Mnie zdupiony doszczętnie kursor/joystick (w końcu jednak 6 lat go męczyłem) zmobilizował do promocyjnego 8gigowego ajfonasa 3G. Jednak w 2003 T68i był dla mnie 'pretty flashy' i stąd bardzo długo go potem przytulałem. Ech, pierwsze wrażenie zawsze robi mi ostrego behawiora. Nie inaczej będzie teraz. Tak przewiduję.

Apple vs Microsoft

Ja się tak w ogóle nie znam. Chętnie bym jednak przeczytał coś obiektywnego o tym, jak wygląda konkurencja tych dwóch firm np. na rynku aplikacji medycznych. Tak z ciekawości.
-
wo
2009/12/28 23:33:20
@miskidomleka
"Może za mało grywam w sieciowe multiplejery o porach kiedy mi się antywirus updatuje. Albo po porstu mam wystarczająco duży bandwidth żeby tego nie dostrzegać."

To oczywiście jest jeden z wielu przykładów sytuacji, w których to byłoby okropnie upierdliwe. Inny przykład jest taki, że jadę pociągiem, chcę sobie trochę popisać i nie chcę tracić prądu w bateriach na uaktualnianie czegokolwiek (w dodatku ściąganego przez komórkę).

"Swoją drogą, czym się ten problem różni od "Mac OS X v10.5 and later allows you set Software Update to download important updates automatically"

W MacOS X mam to wyłączone - z powodów wyjaśnionych powyżej. W Windowsach wyłączenie wiąże się z groźbą złapania wirusa.

@martin
"Chętnie bym jednak przeczytał coś obiektywnego o tym, jak wygląda konkurencja tych dwóch firm np. na rynku aplikacji medycznych."

A dlaczego uważasz, że którakolwiek z nich produkuje takie aplikacje?

@rekrutacja
"Bede ci kiedys musial piwo postawic za wytrwala prace na rzecz przyzwoitego pozycjonowania mojego nazwiska :-)"

Z rozkoszą złapię za słowo :-)

"A swoja droga na moim Ubuntu rigu just fine dziala obsluga RAW, wystarczy wtyczka do GIMP-a, sa tez dziesiatki zamknietych i wolnych programow, do wyboru do koloru (LightZone, UFRaw, Raw Studio, Bibble itd). Moze Leski nie szukal? "

Ależ on napisał, że działa, tylko kolorki są losowe. To klasyczny opis działania "just fine" po linuksiarsku.

"System Android firmy Google (ktora z ideologicznego punktu widzenia jest totalnie evil) w ogole nie obsluguje bluetooth"

Nie wiedziałem, że to aż takie gówno. To znaczy, że w HTC nie mozna wykorzystać samochodowego zestawu głośnomówiącego?
-
wo
2009/12/28 23:35:47
@clondike ponownie
"Większość jest, nie cały"

Na marginesie flejmu advocacowego: jak to nie cały? Zawsze myślałem, że sensem GNU jest totalna przenośność. Czego konkretnie nie sportowali i właściwie dlaczego?
-
2009/12/28 23:41:23
@ wo

Ale pisząc "kloniarze" masz na myśli wszystkich windowsiarzy czy już jednak tylko hardcorowych kloniarzy stawiających blaszane pudło pod stołem z tysiącem kabelków?
Bo ilekroć pojawia się notka w tonie "ciężkie musi być życie kloniarze", to wszystkie te problemy wydają mi się być tak obce, że już nie wiem czy ja mam szczęście czy może jednak reszta to debile nie potrafiący sobie poradzić z prostymi rzeczami.
Wirusy? Ok, trza sobie instalnąć darmowego avasta stawiając system. Trwa to parę minut. Aktualizacje? Parę sekund przy jednym na kilkadziesiąt startów systemu, trwa krócej niż połączenie się z jakimkolwiek serwerem do grania. No big deal, nawet jak na standardy appleowe.
Nieobsługiwane formaty? Jeśli nawet się taki trafi to z każdym urządzeniem dostarczają sterowniki/aplikacje je obsługujące, zazwyczaj w wersji dla windowsa i maca, więc problem ich instalacji (znowu jednorazowo parę minut po zakupie nowego sprzętu) jest chyba wspólny dla obu systemów?
No chyba, że konluzją ma być, że z makiem poradzi sobie skrajny debil a windows zakłada jednak posiadanie minimalnej liczby szarych komórek i świadomości o otaczającym świecie - na to mogę przystać.
I nie piszę tego bynajmniej z pozycji fana windowsa, się dorobie na macbooka to pożegnam się z windowsem bez bólu. Ale raczej to będzie motywowane ergonomią i estetyką, niż brakiem na maku tego typu wydumanych problemów...
-
wo
2009/12/28 23:45:19
@kay
" Ok, trza sobie instalnąć darmowego avasta stawiając system. Trwa to parę minut. Aktualizacje? Parę sekund przy jednym na kilkadziesiąt startów systemu, trwa krócej niż połączenie się z jakimkolwiek serwerem do grania. No big deal, "

Raz na jakiś czas wystarczy się schylić i zainkasować jednego małego kopa w dupę - no big deal w sumie...

"No chyba, że konluzją ma być, że z makiem poradzi sobie skrajny debil a windows zakłada jednak posiadanie minimalnej liczby szarych komórek i świadomości o otaczającym świecie - na to mogę przystać"

Tylko skrajny debil wykonuje pracę, którą powinna była wykonać firma, która mu sprzedała swój towar.
-
2009/12/28 23:48:15
@wp
To oczywiście jest jeden z wielu przykładów sytuacji, w których to byłoby okropnie upierdliwe.
Zagrałem sobie przed chwilą w jedynego sieciowego multiplayera jakiego mam. W tej próbie reprezentatywnej o n=1 zużycie bandwidthu w trakcie gry nie przekroczyło 500 kbs a przeważnie było mocno poniżej 200 kbps. O czym my mówimy? Pociąg kupuję.

W MacOS X mam to wyłączone - z powodów wyjaśnionych powyżej.
No to w Windowsach też możesz sobie to wyłączyć, jak już się tak trzęsiesz nad bandwidthem, i codziennie o dowolnie wybranej porze kiedy nie grasz (jak ktoś gra 24h na dobę, to niestety musi kupić Maka) kliknąć w uaktualnienie ręczne. Żeby się nie bać wirusów.
-
wo
2009/12/28 23:58:24
@miskidomleka
"No to w Windowsach też możesz sobie to wyłączyć, jak już się tak trzęsiesz nad bandwidthem, i codziennie o dowolnie wybranej porze kiedy nie grasz (jak ktoś gra 24h na dobę, to niestety musi kupić Maka) kliknąć w uaktualnienie ręczne."

Ale dlaczego w ogóle codziennie? Ja Maka aktualizuję rzadziej niż raz na miesiąc. I jakoś nie złapałem wirusa, he he.
-
2009/12/29 00:01:36
@wo
Laptop nie moze korzystać z internetowego łącza smartfona. Zatem albo do dupy jest laptop, albo smartfon, albo jedno i drugie.

Ja bym jednak nie argumentował w ten sposób, bo jasno z tego wynika, że pomiędzy czerwcem 2007 a czerwcem 2009 do dupy był albo Mac, albo iPhone, albo jedno i drugie.

@miski
Co do antywirusów, to główną przyczyną spowolnienia Windowsów, z jaką ja się spotykałem, było po prostu codzienne skanowanie wszystkich plików na dysku. Niestety szybkość dysków rosła przez dziesięciolecia dużo wolniej niż szybkość procesorów i przepaść jest teraz dramatyczna. Każdy program, który raz dziennie musi przelecieć te powiedzmy 200 GB plików - nie ma siły, musi spowolnić system na parę godzin.

A odpowiedź na pytanie, dlaczego zamykać desktopa, kiedy się na nim nie pracuje, jest prosta. 200W * 16h dziennie * 365 dni w roku * 50 gr/kWh = 584 zł rocznie.
-
2009/12/29 00:01:39
Codziennie - jak się bardzo boisz. Moj antywir miał fabrycznie ustawiony tydzień.
-
wo
2009/12/29 00:01:54
@miskidomleka
"Pociąg kupuję. "

Och, łaskawco. A przecież podobno w ogóle nie uznajesz laptopów (co w sumie nie dziwi u kloniarza - kloniarze mają tu do wyboru tylko albo dramat albo tragedię; dramat to Windowsy na laptopie, tragedia to Linux na laptopie). Tymczasem dla mnie sama myśl o tym, że miałbym być przykuty do jednego biurka, a w bibliotece np. kserować potrzebne mi fragmenty i potem w domu przeklepywać, a w pociągu to już w ogóle tylko czytać... moje zarobki spadają co najmniej o najbardziej wypasionego Ajpoda miesięcznie.
-
wo
2009/12/29 00:03:42
@wkochano
"Ja bym jednak nie argumentował w ten sposób, bo jasno z tego wynika, że pomiędzy czerwcem 2007 a czerwcem 2009 do dupy był albo Mac, albo iPhone, albo jedno i drugie.
"

Niezupełnie, bo kluczowa tu jest trwałość sytuacji. Jaś Kapela raczej nie doczeka ani uaktualnienia softu do HTC WTF ani do linuksowego kraptopa - wkopał się na dobre. Musi dokupić albo nowego laptociąga albo nową komórkę.

@miskidomleka
"Moj antywir miał fabrycznie ustawiony tydzień."

Nadal absurdalnie często.
-
2009/12/29 00:15:44
Jak odtworzyć filmy VCD (ulubione bajki dziecka) na MBP? Komercyjny program się wiesza, przekonwertowane z Linuksa Mplayer działa częściowo (trzeba ręcznie wybierać pliki). To jedyna rzecz, które mnie denerwuje. Poza tym jestem szczerze zachwycony (to mój pierwszy Mac po przygodach z Performą i starszymi egzemplarzami).
-
2009/12/29 00:15:51
@Na marginesie flejmu advocacowego: jak to nie cały? Zawsze myślałem, że sensem GNU jest totalna przenośność. Czego konkretnie nie sportowali i właściwie dlaczego?

Sensem GNU jest napisanie całkowicie wolnego (w rozumieniu projektu GNU) systemu operacyjnego, skąd wziąłeś tę przenośność?. Totalna przenośność jest za to sensem netbsd.
-
2009/12/29 00:20:58
@wkochano (poprzednie było @wo, naturalnie)
Co do antywirusów, to główną przyczyną spowolnienia Windowsów, z jaką ja się spotykałem, było po prostu codzienne skanowanie wszystkich plików na dysku

A to po co? Przecież pliki są przeglądane przez skaner przy otwieraniu, takie skanowanie wszystkich plików dla automagicznego uspokojenia sumienia to se można co miesiąc robić. Albo ustawić w nocy.

200W * 16h dziennie * 365 dni w roku * 50 gr/kWh = 584 zł rocznie.
Skąd pogląd, że komputer ciągle ciągnie 200W ciagle? I mnie prąd kosztuje taniej.

@wo
Och, łaskawco. A przecież podobno w ogóle nie uznajesz laptopów
Ale starcza mi rozumku żeby sobie wyobrazić jakby to było. Z drugiej strony, ciekawe jaki jest wzrost zużycia baterii z updatu. Ciekawe czy zauważalny.

Tymczasem dla mnie sama myśl o tym, że miałbym być przykuty do jednego biurka, a w bibliotece np. kserować potrzebne mi fragmenty i potem w domu przeklepywać, a w pociągu to już w ogóle tylko czytać

Na każdym z 3 używanych biurek mam desktopa, 99% używanej przeze mnie zawodowo literatury jest dostępne w postaci elektronicznej przez sieć, więc w bibliotekach raczej nie bywam. Jak coś jest niedostępne elektronicznie to co mi laptop pomoże? Pociągu w ciągu ostatnich 5 lat użyłem raz i drugi raz z powrotem. Jak mi się zmieni to se kupię.

Nadal absurdalnie często.

O masz rację. Megabajt, a może nawet kilka - raz na tydzień. Absurdalna ilość. Coś jak 10 wejść na gazeta.pl ? Horror. Maki są na dial-upie?
-
2009/12/29 00:23:17
@wo
Kluczowa jest trwałość sytuacji

No ale tego właśnie nie wiesz, czy i co w kolejnym uaktualnieniu Apple Ci da na iPhone, bo przecież firma ta ma politykę totalnego blackoutu informacyjnego. Można było w tym konkretnym przypadku tylko zgadywać, czy tethering włączą dopiero jak im się skończy umowa na wyłączność z AT&T, czy jednak trochę wcześniej. Tym razem się udało.

@macki
VLC albo Handbrake.
-
2009/12/29 00:27:26
@wtyczka do GIMP-a

Buttplug.

@japka

Ja tylko nie rozumiem, że ktoś kupuje 17" powerbooka, którego potem trzeba dźwigać(!), a na końcu i tak się musi ratować Palmem Tungstenem i pracowicie wciskać literki rysikiem!

@kapela

Ja czytałem (pierwszą), nawet się wciągnąłem, bo wcześniej nie widziałem i do końca się zastanawiałem, czy Karolowi się uda zostać papieżem.
-
wo
2009/12/29 00:29:56
@wkochano
"No ale tego właśnie nie wiesz, czy i co w kolejnym uaktualnieniu Apple Ci da na iPhone, bo przecież firma ta ma politykę totalnego blackoutu informacyjnego."

Szczerze - naprawdę nie umiesz przewidywać tak podstawowych rzeczy? Tu napisałbym coś o Twojej inteligencji, ale w ramach tygodnia dobroci powiem tylko, żebyś unikał giełdy.

@miskidomleka
"Z drugiej strony, ciekawe jaki jest wzrost zużycia baterii z updatu. Ciekawe czy zauważalny. "

Miętolenie twardego dysku to miętolenie twardego dysku.

"Na każdym z 3 używanych biurek mam desktopa,"

I pliki między nimi synchronizujesz po sieci? A może latasz z pendrajwem albo tak ukochanymi przez kloniarzy Ef De De Jeden Koma Cztery Cztery Em?

"99% używanej przeze mnie zawodowo literatury jest dostępne w postaci elektronicznej przez sieć,"

Ależ to musi być kijowy zawód. Projektant baz danych SHCP w systemie GZWRPT-3?

@macki
"Jak odtworzyć filmy VCD (ulubione bajki dziecka) na MBP?"

Przestarzałe formaty to zawsze problem - radzę poguglać za jakimś konwerterem do czegoś, co czyta iTunes.
-
wo
2009/12/29 00:31:03
@mrw
"Ja tylko nie rozumiem, że ktoś kupuje 17" powerbooka, którego potem trzeba dźwigać(!), a na końcu i tak się musi ratować Palmem Tungstenem i pracowicie wciskać literki rysikiem!"

No ale to jest przecież fantazja erotyczna (jak dowodziłem we Wrocławiu).
-
2009/12/29 00:37:47
@No ale to jest przecież fantazja erotyczna

Ach, na zasadzie "marzenia o wielkim fiucie", który w realu doprowadziłby tylko do bolesnych otarć i krwawienia?

@(jak dowodziłem we Wrocławiu).

Dawno nie byłem we Wrocławiu, w którym hotelu się zatrzymałeś?
-
2009/12/29 00:39:51
@wo:

Nie doczytałeś notki Kapeli, on już może mieć net, tylko że musi zrootować system, co niby narusza gwarancję, tak samo jak narusza gwarancję wyłączenie nakładki na nawigację z Biedronki, dzięki czemu odblokowuje się w niej funkcje palmtopa. Ale przywrócenie stanu poprzedniego jest prawdopodobnie - tu teoretyzuję - równie łatwe, jak twardy reset czy skasowanie jednego pliku. To tak jak z wymianą baterii w ajpodzie - narusza gwarancję, nie wolno i zabiją Cię, ale można to zrobić i ajpod nie umrze.

A co do normalnego dzielenia neta - normalnie to jest tak: po prostu klikasz parę razy i masz połączenie - przez BT, kabelek usb czy jeszcze inaczej (np. przez wifi adhoc). Z ajfonem tak nie jest, podobnie jak z HTC. Google może jest evil, ale nie bardziej niż Nokia, która z Siemensem zajmuje się cenzurą w irańskim internecie, więc nie ma co się czarować: oni wszyscy by współpracowali z Hitlerem przy liczeniu kandydatów do Auschwitz, jak IBM.
-
2009/12/29 00:40:26
@miski
A to po co? Przecież pliki są przeglądane przez skaner przy otwieraniu, takie skanowanie wszystkich plików dla automagicznego uspokojenia sumienia to se można co miesiąc robić. Albo ustawić w nocy.

Jeśli są przeglądane przez skaner przy otwieraniu, to spowalnia ci to komputer za każdym razem, kiedy je otwierasz. C:\ONGRAT~1.ONS - wtedy spowalnia jeszcze bardziej, bo spowalnia dokładnie wtedy, kiedy czegoś potrzebujesz.

Kiedy jeszcze pracowałem na korporacyjnych pecetach, wyłączanie antywirusów lub ostatecznie przestawianie ich w tryb offline było pierwszą rzeczą, jaką sobie zawsze konfigurowałem.

Skąd pogląd, że komputer ciągle ciągnie 200W ciagle?

Uh, z pomiarów, kiedy jeszcze miałem desktopa te parę lat temu? Komputer z dobrą kartą graficzną + duży monitor, a jak jeszcze chciałem coś dołożyć dla społeczeństwa i puszczałem SETI@home to już wogle.

A jak nie przemawia do Ciebie argument finansowy to pomyśl o środowisku, lub WON'T SOMEBODY PLEASE THINK OF THE CHILDREN?

@wo
Szczerze - naprawdę nie umiesz przewidywać tak podstawowych rzeczy? Tu napisałbym coś o Twojej inteligencji, ale w ramach tygodnia dobroci powiem tylko, żebyś unikał giełdy.

Szczerze to przewidziałeś? Link or it didn't happen.

Dzięki za odwołanie się do tygodnia dobroci, również się do niego zastosuję i nie skomentuję Twojej uwagi o potencjalnej korelacji/implikacji inteligencji i inwestowania na giełdzie.
-
2009/12/29 00:42:20
@myself: to o google było do Lipszyca.

@mrwisniewski: mój Tungsten C ma wbudowaną klawiaturkę.
-
wo
2009/12/29 00:44:21
@mrw
"Ach, na zasadzie "marzenia o wielkim fiucie", który w realu doprowadziłby tylko do bolesnych otarć i krwawienia?"

...albo tej kobiecie, której podmiot liryczny "Undisclosed Desires" chce "egzorcyzmować demony w jej sercu" (co się skończy serią koszmarnych awantur i jednak w końcu rozstaniem).

"Dawno nie byłem we Wrocławiu, w którym hotelu się zatrzymałeś?"

Na Kiełbaśniczej, tam gdzie wszyscy.

@obywatelkane
"Nie doczytałeś notki Kapeli, on już może mieć net, tylko że musi zrootować system"

Doczytałem, tylko samo rozumowanie w tym stylu to dla mnie już pecetowe zmuzułmanienie. Otóż gdyby ktoś kupił samochód, w którym uruchomienie klimatyzacji wymaga zrootowania simeringów (naruszającego gwarancję) oraz przekernelowania wahaczy i zaptowania mechanizmu geptującego... to ja nadal powiem przede wszystkim, że to kiepski samochód był.

" Z ajfonem tak nie jest,"

Proszę nie kłamać na moim blogu. Z ajfonem jest tak, jak to opisałem w notce - jeden ruch myszki wybierający opcję "Join network on [tu nazwa urządzenia]".
-
2009/12/29 00:45:44
Witam szanownych dyskutantów!
Wychylę się na chwilę z otchłani lurkerstwa ze swoimi trzema groszami a propos dopasowania Maca do świata (lub odwrotnie). Przygotowałem niedawno na imprezę u kolegi makówkarza playlistę - dopieściłem ją solennie (na windzie, w foobar2000), poukładałem utwory w idealnej kolejności i zacząłem się zastanawiać jak to zapisać - kolega używa iTunes, znaczy żadnych kombinacji, dodatkowych plików, etc. Poszedłem w najprostsze jak mi się wydawało rozwiązanie i wrzuciłem kolejność (numerki zaczynające się od zera, a jakże) w nazwy plików. Przyniosłem penka i czekam aż mi się to wszystko automagicznie załaduje i zacznie pięknie grać ... a tu czekam najpierw aż mi się pliki pokopiują (?) potem owszem się pojawiają, ale w pod artystami - a po mojej plejliście ani śladu! Ani ja (ani co gorsza kolega) nie mogliśmy odnaleźć opcji odtwarzania katalogu, pewnie przez naszą ignorancję, prosiłbym o oświecenie.
Czy to możliwe że Apple nie przewidział sytuacji że ktoś przychodzi z czymś innym niż iPod i chce to po prostu puścić na głośniki?
-
wo
2009/12/29 00:46:32
@wkochano
"Szczerze to przewidziałeś? Link or it didn't happen."

Szczerze jak Tobie się raz od wielkiego dzwonu udaje coś przewidzieć, to od razu wrzucasz to do sieci? "Z blipa Wiktora Kochanowskiego: dziś myślałem, że polska reprezentacja jednak przerżnie ten jutrzejszy mecz".
-
2009/12/29 00:46:56
@wo
Miętolenie twardego dysku to miętolenie twardego dysku
Miętolenie kilku MB! Racja - absurdalne! Maki mają dyski sprzed 10 lat?

I pliki między nimi synchronizujesz po sieci?
Oczywiście. Względnie używam komputera przy którym siedzę jako terminala do zdalnej pracy na innym. Dysk przenośny tylko rzadko - jeśli muszę przewalić dziesiątki gigabajtów między pracą a domem. W przeciwieństwie do laptopa mieści się w kieszeni.

Ależ to musi być kijowy zawód. Projektant baz danych SHCP w systemie GZWRPT-3?
Pudło.


@wkochano

Jeśli są przeglądane przez skaner przy otwieraniu, to spowalnia ci to komputer za każdym razem
Och jak bardzo spowalnia w porównaniu do czasu dostępu do pliku na HDD.

Komputer z dobrą kartą graficzną + duży monitor, a jak jeszcze chciałem coś dołożyć dla społeczeństwa i puszczałem SETI@home to już wogle.
Jak szukałeś ufoludków to ci procesor ostro chodził. Mój drzemie. Monitor się wyłącza.
-
2009/12/29 00:48:56
@macki

"Jak odtworzyć filmy VCD (ulubione bajki dziecka) na MBP? "

1. Tak w ogóle, to VLC, ale pliz, taki szajs jak VCD oglądać na MacBooku Pro?
2. www.versiontracker.com albo www.macupdate.com i tam trzeba np. wpisać "VideoCD" albo "NeoOffice" albo "RAW", czy czego tam akurat szukać - c'mon, będziesz się na blogu Orlińskiego ludzi pytać?
3. Nawet jak wykażesz minimum inteligencji i wpiszesz "jako oglądać VideoCD na Maku" do Google, to gdzieś koło 5 wyniku dostaniesz namiar na VLC. Rusz głową, samo posiadanie Maka nie wystarczy.
-
wo
2009/12/29 00:51:48
@pochlaniacz
"Przygotowałem niedawno na imprezę u kolegi makówkarza playlistę - dopieściłem ją solennie (na windzie, w foobar2000), poukładałem utwory w idealnej kolejności i zacząłem się zastanawiać jak to zapisać - kolega używa iTunes, znaczy żadnych kombinacji, dodatkowych plików, etc. Poszedłem w najprostsze jak mi się wydawało rozwiązanie i wrzuciłem kolejność (numerki zaczynające się od zera, a jakże) w nazwy plików."

Już jak się tyle namęczyłeś, to nie mogłeś na windzie w iTunes?

" a tu czekam najpierw aż mi się pliki pokopiują (?) potem owszem się pojawiają, ale w pod artystami - a po mojej plejliście ani śladu! "

Do takich dziwactw trzeba było wyłączyć (domyślne) opcje "keep library organized" i "copy files when adding to library". Ale cofać się od "tytułów piosenek" do "nazw plików"? Brrr. To jakby wróciły lata 90.
-
2009/12/29 00:53:06
@wo:

Nie czepiaj się czasu teraźniejszego, chodziło o pierwsze wersje ajfona. Dowody pokazał już Lipszyc z forów makowskich, trzeba było ten telefon rootować czy jailbreakować, whatever. Dokładnie tak jak HTC.
-
wo
2009/12/29 00:54:10
@miskidomleka
"Miętolenie kilku MB! Racja - absurdalne! Maki mają dyski sprzed 10 lat?"

Jak już kiedyś kupisz pierwszego laptopa w swoim życiu to zobaczysz, że od głupiego zasejwowania paru mega wskaźnik oczekiwanego czasu pracy na baterii spadnie ci o jakiś kwadransik na przykład. Co generalnie Cię zniechęci do wszystkich pomysłow typu "automatyczne uaktualnianie gdy tylko system zobaczy internet, choćby przez komórkę".
-
wo
2009/12/29 00:56:08
@obywatelkane
"nie czepiaj się czasu teraźniejszego, chodziło o pierwsze wersje ajfona."

Pierwsze wersje czegokolwiek są produktem dla hardkorów. Takie ogólne prawo elektroniki konsumenckiej.
-
2009/12/29 00:56:34
@wo

"Oczywiście, na temat mojego systemu operacyjnego Lipszyc z Bendykiem nie będą opowiadać drętwych pogadanek ideolo."

No ja bym się nie zakładała. Akurat Bendyk to swego czasu chyba był szefem marketingu w Apple IMC Poland. Gdzieś tak w czasach Maca LC475 i PowerMaca 8100.
-
2009/12/29 00:57:01
@ opcji odtwarzania katalogu

lol co, chciałeś być jak piosenka Price'a?

@...albo tej kobiecie, której podmiot liryczny "Undisclosed Desires" chce "egzorcyzmować demony w jej sercu" (co się skończy serią koszmarnych awantur i jednak w końcu rozstaniem).

Teraz to się zgubiłem w analogii. W mojej 17" był wielkim penisem, a tu kto jest czym? 17" jest jak kobieta fatalna, bo po pierwszym zachłyśnięciu highresem z full detalami okazuje się, że nie ma jak go wsadzić do plecaczka?
-
2009/12/29 00:58:20
@Co generalnie Cię zniechęci do wszystkich pomysłow typu "automatyczne uaktualnianie gdy tylko system zobaczy internet, choćby przez komórkę".

Dałbyś już spokój temu Leskiemu. (JAK TO WYŁĄCZYĆ? NIECH PAN ZAISTALUJE LINUKSA, PANIE REDAKTORZE)
-
2009/12/29 00:58:22
@wo
Szczerze uważam, że tego się nie daje przewidzieć, a retroaktywne twierdzenie, że coś się przewidziało, bez linku to poświadczającego, to cienizna.

Inny ficzer którego brakuje na iPhone to np. wymiana plików po bluetooth. Ostatnio znajomy chciał kupić dziecku iPhone'a, ale dla dziecka to jest akurat killer app, bo wszyscy w szkole sobie w tej sposób przekazują nowe mp3 Hannah Montany, czy kogo tam teraz juma młodzież gimnazjalna. Położysz dolary na swoją prognozę, czy będzie w następnym update, czy nie będzie? To już tylko 3 miesiące.

@miski
Och jak bardzo spowalnia w porównaniu do czasu dostępu do pliku na HDD.

Przecież jeśli chcesz przeskanować faktycznie cały plik, to często-gęsto mowa o megabajtach (sekundy) albo gigabajtach (minuty). I tak faktycznie wyglądało to w praktyce.
-
wo
2009/12/29 00:59:06
@johanna haase
"Akurat Bendyk to swego czasu chyba był szefem marketingu w Apple IMC Poland. Gdzieś tak w czasach Maca LC475 i PowerMaca 8100."

DLACZEGO WSZYSCY LUDZIE PO MOIM WYDZIALE MAJĄ TAKIE FAJNE PRACE TYLKO NIE JA?

@mrw
"Teraz to się zgubiłem w analogii. "

Myślałem że cały czas mówimy o tej samej bohaterce filmowo-literackiej?
-
2009/12/29 01:01:26
@wo: "sensem GNU jest totalna przenośność"

To chyba nigdy nie było celem samym w sobie, jeśli mówimy o Projekcie GNU czyli stworzeniu "w pełni wolnego systemu operacyjnego". Lista programów, narzędzi i blibliotek programistycznych GNU jest dość długa i zawiera rzeczy, których pewnie nikt na maku nie potrzebuje - np. skrypty w języku perl pomocne przy obsłudze iPoda, albo bibliotekę języka C działającą na Linuksie i czymś tam jeszcze - OS X ma swoją robiącą dokładnie to samo.

Jeśli mówisz o całej masie programów na jednej z licencji GNU, ale niekoniecznie części Projektu GNU, to mogą występować problemy techniczne. Przykład: Parted, program do zmieniania rozmiarów partycji na dysku, ich typów i innych parametrów. Każdy system operacyjny ma inny sposób żeby te rzeczy ustawiać i dla każdego musi być to oddzielny fragment kodu programu. Potrzebni są więc przynajmniej programiści i testerzy. Jeśli się nie znajdą (czyli albo sami z siebie to zrobią, albo ktoś zapłaci im by to zrobili) to port nie powstanie. Czasami potrzebne zmiany są bardzo niewielkie - Kadu, czyli klient sieci Gadu-Gadu jest dostępny na OS X i zmian nie potrzebował praktycznie żadnych. Jeśli nikt tego nie potrzebuje, to port nie powstanie - bo i po co? Sensowne rzeczy mają zazwyczaj porty.

Spotkałem się też z takim porno: www.fefe.de/nowindows/

Ogólnie koncept pisania czegoś 'na wiele platform' jest fajny, ale sprawdza się w ograniczonym zakresie i wymaga dużych nakładów pracy, a GNU to w znacznej mierze działanie bardzo chaotyczne. No ale chyba to wiesz więc nie będę się zagłębiać.
-
2009/12/29 01:01:47
@wo
"Już jak się tyle namęczyłeś, to nie mogłeś na windzie w iTunes?"
No sorry ale dla playlisty będę ściągać i uczyć się iTunes?
"Ale cofać się od "tytułów piosenek" do "nazw plików"? Brrr. To jakby wróciły lata 90."
Takie brr to nie było - po prostu kazałem zapisać pliki pod innymi odtagowymi nazwami. Ale być może niepotrzebnie bo iTunes czyta pliki m3u ?
I dziękuję za oświecenie w kwestii importowania playlisty!
-
2009/12/29 01:02:10
@Myślałem że cały czas mówimy o tej samej bohaterce filmowo-literackiej?

No tak, tylko się zgubiłem co dokładnie. A są gdzieś dostępne logi z Breslau?
-
wo
2009/12/29 01:02:38
@wkochano
"Ostatnio znajomy chciał kupić dziecku iPhone'a,"

Głupi pomysł, moim zdaniem. Żeby w pełni korzystać z iPhone'a, trzeba mieć konto w iTunes Store, choćby tym aplikacyjnym. I co, dasz potem dziecku numer swojej karty kredytowej, żeby ściągało gry? Zrobisz mu jailbreaka, żeby ściągało pirackie?

"Położysz dolary na swoją prognozę, czy będzie w następnym update, czy nie będzie? To już tylko 3 miesiące."

Położę że nie będzie, bo wprowadzić zagrożenie dla bezpieczeństwa tylko dla ułatwienia piractwa, to nie jest w stylu Apple.
-
2009/12/29 01:05:50
@wo:

LOL, ale Apple Newton był całkiem fajny. I mój nadal działa, tylko że boję się mu włożyć kartę PCMCIA, żeby zobaczył neta ;)
-
wo
2009/12/29 01:09:07
@mrw
"No tak, tylko się zgubiłem co dokładnie."

No więc w ogóle informatyczne wybory Salander są fantazją. W *praktyce* w jej zastosowaniach znacznie lepszy byłby taki laptop, jakiego ma wybitny linuksiarz Jarosław Lipszyc. Na pewno nie uległby on uszkodzeniu w tej szamotaninie na stacji metra (a więc w konsekwencji bohaterka uniknęłaby wydupczenia przez mecenasa Bjurmana).

Dlaczego więc pisarz upiera się przy konsekwentnym makówkarstwie swojej bohaterki? Bo jego bohaterka ma być sexy (na litość Drumy, poza powerbookiem ma też SILIKONOWE CYCKI!!!). A z laptopem takim, jakiego ma wybitny linuksiarz Jarosław Lipszyc, wygląda się... hm. Ogłosiłem tydzień dobroci. Powiem więc eufemistycznie, że ciulowato.
-
wo
2009/12/29 01:11:05
@obywatelkane
"LOL, ale Apple Newton był całkiem fajny. "

Nigdy nie używałem, ale *założę się*, że używalny się zrobił dopiero z OS 2.1 i od co najmniej drugiej wersji sprzętowej.
-
2009/12/29 01:13:21
@ WO i inni

Kochani, ale jednak troche starannosci w rizerczu. Android Kapeli jest oparty o kawalki linuxa, ale to nie jest Debian ani inny wolny system. To jest zamkniety system napisany przez Google'a. To, ze Kapela nie moze podlaczyc bluetoothem laptopa z komorka to nie jest jakis immanentny klopot z linuxem (moje Ubuntu takie rzeczy obsluguje calkowicie bezobslugowo, jeden klik i lacze sie z Symbianem Nokii, i wszystko dziala) tylko z polityki Google, ktory nie dostarcza i juz. Podobnie rzecz jest z tetheringiem na iPhonie, ktory moze sobie miec pod maska BSD czy cos innego, ale nie jest to kwestia technologii, tylko polityki. Firma nie chce.

Swiat systemow operacyjnych sie skomplikowal, bo wolne i niewolne sie przeplata, od MacOSX i Windows poczawszy, przez Androida czy Maemo, a na Ubuntu i Debianie skonczywszy. Wszystkie te systemy maja sobie rozne elementy wolnego kodu, i wrzucanie tylko na tej podstawie Androida do jednego worka z Ubuntu jest absurdalne. Technologia nie ma tu nic do rzeczy, zazwyczaj jest zreszta bardzo podobna, bo wszystko to ma gdzies w dalekich korzeniach dziadka Unixa. Koniecznosc grepowania wynika z polityki producenta softu, i niczego innego.
-
2009/12/29 01:20:51
@ WO

Co do wygladu, to mysle ze wieksza krzywde robi mi moje 10kg nadwagi, niz moj laptop (ktory ma dotykowy ekran, wytrzymuje upadek z 1.2m na beton bez naruszania gwarancji, a w instrukcji ma napisane ze w przypadku zalania klawiatury slodkim plynem nalezy go przeplukac pod biezaca woda, eat that).
-
2009/12/29 01:24:08
@wo
Jak już kiedyś kupisz pierwszego laptopa w swoim życiu to zobaczysz, że od głupiego zasejwowania paru mega wskaźnik oczekiwanego czasu pracy na baterii spadnie ci o jakiś kwadransik na przykład
No weź. Jakbym laptopa nie miał kiedyś. A jeśli rzeczywiście ciągle tak jest że zapis paru mega urywa kwadransik, to nadal dziękuję postoję poczekam na sensowniejsze baterie.

@wkochano
to często-gęsto mowa o megabajtach (sekundy) albo gigabajtach (minuty).
Ja nie wiem co dokładnie antywirus robi z plikami jak je otwiera, ale na pewno tyle to nie trwa. Właśnie otworzyłem 20MB pdfa, i kilka dużych programów z włączonym i wyłączonym skanowaniem i jeśli różnica jest, to na granicy zauważalności.

@pochlaniacz
Ale być może niepotrzebnie bo iTunes czyta pliki m3u
Od razu mi się wydawało, że to najprostsze rozwiązanie.
-
2009/12/29 01:34:19
@WO

Macbook wyjęty z pudełka nie tylko by zassał te fotki jako RAW,

Zdaje się, że tutaj wo.blox.pl/2008/05/Nie-chce-swietej-wojny-ale.html miss.take Ci napisała
Pol roku po wejsciu na rynek D300 Apple udalo sie wreszcie wypuscic update ichniego camera RAW, ktory obsluguje D300 Łał!

Napisz im teraz, ze wmiedzyczasie wyszedl na rynek nikon D60, jak sie spreza to juz na gwiazdke Apple zdazy zrobic nowy camera RAW.
Ale wtedy bedzie juz nikon D90...


A co do Jaś Kapela kupił smartfona HTC Magic, bo jego system jest oparty na Linuxie i teraz szlocha, że ten smartfon nie umie się dzielić swoim połączeniem internetowym.
Jakiś czas temu zrobienie tego na Iphonie wymagało kursu hackerki dla opornych opisanego tutaj blog.konieczny.be/2008/08/11/iphone-jako-modem-tethering/ i dopiero któryś tam update Ci pozwolił na robienie tego paroma kliknięciami.
-
2009/12/29 01:45:26
@Na pewno nie uległby on uszkodzeniu w tej szamotaninie na stacji metra

Na razie wciągnąłem ciurkiem trylogię, więc należałoby zapytać red. Lipszyca, co w instrukcji jego panzertopa jest na temat rozjechania przez samochód.

@(a więc w konsekwencji bohaterka uniknęłaby wydupczenia przez mecenasa Bjurmana).

To akurat było historycznie nie do uniknięcia, znalazłby się inny pretekst.

@ (na litość Drumy, poza powerbookiem ma też SILIKONOWE CYCKI!!!)

Tak to napisałeś, jakby se strzeliła cyce jak donice, a nie upgrade skorupy z modelu "dwunastoletni chłopiec" na "20 letnia dziewczyna".
-
2009/12/29 01:46:46
@rpyzel

Ale coście się tak dzieciska uparły na tego iPhone? Używam SE c905, wcześniej SE w910, wcześniej już nie pamiętam co, też ze cztery SE, aż do prapoczątków z T68i, a wcześniej jeszcze taka obleśna Nokia zielona ze złotym jakimś elementem i praBluetoothem, i ZAWSZE się to robiło w taki banalny sposób: menu, ikonka BT, połącz z urządzeniem albo połącz z internetem i już. Nawet na jakimś Mac OS X PL w 2001 roku w jakimś fajansiarskim hotelu w Mielcu. To Wy se myślicie, że jak ja mam Maka, to muszę używać do tego iPhone? O, pliz, jaki ubogi jest Wasz świat wewnętrzny. A przecież jeszcze są te dzyndzle wtykane po USB, mam takiego z iPlusa, łączy z netem po 3G i spełnia funkcję pendrajwa, pasek menu, ikonka słuchawki, połącz z iPlus via Huawei, i gotowe. To na sierściuchu się tak nie da? Hue, hue, pytanie retoryczne, podłączyłam tego iPlusa do jakiegoś wypasionego laptopa Fujitsu z "pro" w nazwie, żeby zadziałało, to trzeba było wejść do BIOSu i wyłączyć Ethernet (to i tak pikuś, bo 17" laptop HP miał wirusy wgrane fabrycznie, a użytkownik stawał rozdarty przed wyborem - albo sterowniki do trackpada, albo podpinam mysz, ale za to nic nie będzie się konfliktować z drajwerem do WiFi). Boskie, boskie, świat blacharzy to jakiś wielki ból i upokorzenie.
-
2009/12/29 01:55:50
@ mrwisniewski

Z tym co mam obecnie (CF-18) to nie wiem, bo nie probowalem, ale po poprzednim (CF-M34) w celach doswiadczalnych przejechalismy dwutonowym Saabem, co nie zrobilo na nim wiekszego wrazenia i sluzyl mi dzielnie przez kolejne 2 lata.
Jego wiekszy brat wytrzymuje przejazd Hummera: www.youtube.com/watch?v=N53xYt_QXO4, wiec pewnie i moj wytrzyma.
-
2009/12/29 04:02:25
@rekrutacja
Android zamknięty? Ty chyba z innej galaktyki pochodzisz. Android jest oczywiście Open Source.
-
2009/12/29 04:16:04
najlepszym wirusem na mac os x jest sam mac os. juzem tutaj kedys pisal o nieszczesnych update'ach systemow rezultujacych w padach i reinstalkach... snow leopard plus aodbe cs4 tez se z fontami nie radzil za bardzo. a teraz moj 3 niespelna 3 letni bialy macbook zdevelopowal ficzer o ktorym wogle nie slyszalem. otoz gdy trzymam reke na obudowie, powyzej powszechnie znanego "cracka" w obudowie sklejonego scotchem, ergh, iscotchem, to w pewnym momencie jesli cos pisze to caly paragraf robi sie zaznaczony. jedna litera wiecej i wsio pieknie skasowane. os x mail niestety redo, tudziez undo ma mocno ograniczone...

zatem musze pamietac by prawa dlon nie opierac o obudowe. za to gdy chce se zaznaczyc ostatnie zdanie to wystarczy dwa razy puknac w obudowe. tuz powizej ickracka...
-
2009/12/29 05:51:16
@ WO: Traktuję laptopa jak samochód. Co jest pod maską, to nie moje zmartwienie

Niby tak, ale rozwiązanie które proponujesz w kwestii wypadków komunikacyjnych bardziej przypomina niewychodzenie w ogóle z domu. Mniejsza o to, czy laptop jest bardziej jak samochód, czy jak mieszkanie. To co jest adekwatne w tej analogii to skala zagrożenia i proponowane przez Ciebie radykalne rozwiązanie.

Więc owszem, istnieją wypadki samochodowe i jest to poważny problem tak w ogóle, dla ludzkości. I rzeczywiście z poruszaniem po drogach związane są drobne upierdliwości jak konieczność znajomości przepisów ruchu internetowego, zapinania pasów i drobnych przestojów w oczekiwaniu na zwolnienie pasa. I każdy miał co najmniej sytuację zagrożenia. I w internecie można znaleźć opisy wypadków, w których ludzie stracili ręce, dane, a nawet skasowali samochód. To wszystko prawda, ale propozycja zrezygnowania z tego ryzyka to analogia histerii kogoś kto całe życie siedział w mieszkaniu i tylko sobie wyobraża, słysząc odległy pisk opon, jakie to musi być straszne wyjść na ulicę. A w ogóle to wszystko potrzebne na zewnątrz z dostawą pod drzwi może załatwić wynajęty cieć w Transicie.
-
2009/12/29 07:46:41
@joanna_haase

Obvious troll is obvious.
-
2009/12/29 08:32:55
@wo
"Ależ on napisał, że działa, tylko kolorki są losowe. To klasyczny opis działania "just fine" po linuksiarsku. "

Korzystanie z RAW możną w dużym uproszczeniu porównać do jazdy samochodem z manualną skrzynią biegów.
To, co zrobił Leski jest motoryzacyjnym odpowiednikiem faceta, który wrzucił jedynkę a potem dziwi się, że tak głośno i powoli jedzie.
-
2009/12/29 08:56:48
@:Korzystanie z RAW możną w dużym uproszczeniu porównać do jazdy samochodem z manualną skrzynią biegów.

korzystanie z RAW można z dużą dokładnością porównać do samodzielnego wywoływania kolorowych zdjęć. Po niefrasobliwym wrzuceniu negatywów do tych zabawnie pachnących płynów też uzyska się dość "losowe kolorki".
-
2009/12/29 09:00:56
@linuks a BT

Linuksiarze drodzy - do łączenia się z siecią używam nokii (z edge i 3g) podłączonej do starego laptopa, który nie ma BT, a jedynie irdę i USB. Pod xp to działa, ale tylko przy użycia Nokia Suite.
Czy Ubuntu da radę w takiej sytuacji?
-
wo
2009/12/29 09:24:56
@inz.mru
"Niby tak, ale rozwiązanie które proponujesz w kwestii wypadków komunikacyjnych bardziej przypomina niewychodzenie w ogóle z domu. "

Piękna analogia. Jak widać choćby po tym blogu, rozwiązanie zaproponowane przeze mnie w kwestii problemów informatycznych bardzo przypomina nie uzywanie w ogóle internetu. Jak łatwo zauwazyć, opłacam łatwość obsługi swojego Maka i swojego Ajfona tym, ze generalnie prawie w ogóle ich nie uzywam.

Tzn. nie używam w sensie linuksiarskim, bo nie graptuję gziptów ani nie kerneluję kompili. Tak se po prostu czasem coś zabloguję, czasem w coś pogram, kasy trochę zarobię.

@mrw
"Tak to napisałeś, jakby se strzeliła cyce jak donice, a nie upgrade skorupy z modelu "dwunastoletni chłopiec" na "20 letnia dziewczyna"."

Strzeliła sobie takie, o jakich fantazjował czterdziestoparoletni dziennikarz opisujący przygody czterdziestoparoletniego dziennikarza, demona seksu

@rpyzel
"Jakiś czas temu zrobienie tego na Iphonie wymagało kursu hackerki dla opornych opisanego tutaj"

A w pierwszej publicznej becie MacOS X nie było odtwarzacza DVD. Dla linuksiarzy zawsze dziwnie wazne jest to, co miała pierwsza publiczna beta czegoś a nie to, co mozna teraz kupić w sklepie. Moze dlatego, ze ich system nigdy nie powinien był być oznaczony jako cokolwiek innego, niz publiczna beta?

@rekrutacja
"Co do wygladu, to mysle ze wieksza krzywde robi mi moje 10kg nadwagi, niz moj laptop"

No ale na tym właśnie polega bycie w moim czy Twoim wieku - najwięcej krzywdy zrobiła nam już biologia, a my to najwyzej możemy maskować krojem marynarki albo usiłującymi to kompensować oprawkami okularów.

"To, ze Kapela nie moze podlaczyc bluetoothem laptopa z komorka to nie jest jakis immanentny klopot z linuxem "

To, że na Linuksa nie wyszedł (i raczej nigdy nie wyjdzie) żaden Warcraft ani Starcraft, to jest immanentny kłopot z Linuksem. Polegający po prostu na tym, ze to jest mało popularny system, który w dodatku najpopularniejszy jest w ogólnie kijowej demografii, której na nic sensownego nie stać, więc nawet nie ma sensu targetować pod nią np. smartfona. Więc operatorzy komórkowi generalnie zlewają kompatybilność z Linuksem - a tak już nie jest np. z MacOS X.
-
wo
2009/12/29 09:29:37
@jhenri
"Korzystanie z RAW możną w dużym uproszczeniu porównać do jazdy samochodem z manualną skrzynią biegów. To, co zrobił Leski jest motoryzacyjnym odpowiednikiem faceta, który wrzucił jedynkę a potem dziwi się, że tak głośno i powoli jedzie"

Ale to w ogóle jest podsumowanie Linuksa na prywatnym laptopie. To jest system, który swoją niszę znalazł w zastosowaniach instytucjonalnych, bo duza firma i tak zatrudnia jakiegoś faceta od dosypywania koksu pod serwer. Na domowym komputerze stosować go się w praktyce nie da, chyba ze sam sobie wynajmiesz osobistego administratora, codziennie aptującego wszystkie gepty i kernelującego wszystkie kompile. Linuksiarze jednak te problemy kompensują sobie absurdalnym tekstem "google też na tym pracuje" - to jakby do pracy jezdzic ciągnikiem siodłowym, bo Coca-Cola takim rozwozi colę po sklepach.

No i akurat komputerowe problemy Leskiego śledzę z wyjątkową satysfakcją, bo to ciągłe potwierdzenie tej tezy - to nie jest system na domowy komputer "bezrobotnego dziennikarza mediów wszystkich", a juz zwłaszcza nie na domowy komputer jego córki.
-
2009/12/29 09:47:46
@Strzeliła sobie takie, o jakich fantazjował czterdziestoparoletni dziennikarz opisujący przygody czterdziestoparoletniego dziennikarza, demona seksu

Ja ogólnie się uważam całą trylogię za szczególny rodzaj powieści pornograficznej, ale ew. fantazja dziennikarza (który jednocześnie fantazjował o wielu różnych kobietach w różnym kształcie i rozmiarze) nie zmienia faktu, że to dość realistyczne zachowanie osoby z mikrobiustem (mam dowód anegdotyczny i nie zawaham się go użyć!) i naprawdę jest różnica kiedy silikon strzela sobie hojnie obdarzona Pamela.
-
wo
2009/12/29 10:10:00
@mrw
"jednocześnie fantazjował o wielu różnych kobietach w różnym kształcie i rozmiarze"

No właśnie czy tak bardzo różnych? Ogólnie wahają się między totalnie deskowatymi (Salander pre-op, ta policjantka-kulturystka) a biustem na tyle przeciętnym, że nie przypominam sobie opisania go jako cechy charakterystycznej, czyli maks. miseczka C (Harriett, Erika). Nie ma wśród tych bohaterek żadnej kobiety, która mogłaby zrobić karierę w przemyśle porno pod pseudonimem Melonie Knockers.
-
2009/12/29 10:24:06
@No właśnie czy tak bardzo różnych?

Nie mówiłem o rozmiarach biustów, ale ogólnie o dużej różności koleżanek (starsze, młodsze, takie, śmakie).

@ Nie ma wśród tych bohaterek żadnej kobiety, która mogłaby zrobić karierę w przemyśle porno pod pseudonimem Melonie Knockers.

Aha, ale to świadczy o czym wlaściwie?
-
2009/12/29 10:25:36
100 osobowym zespole, reszta to taki bugtracking.

@wo - Iphone co się nie chciał być modemem
Rozpoczynając przesiadkę na Apple od Iphone'a miałem nieśmiałe założenie, że kto jak kto, ale Apple ma dobre wyczucie potrzeb rynku (i użytkowników), więc możliwość łączenia laptopa z netem jednak uwzględni. I to tłumaczenie - że to beta itd. do mnie nie trafia. Bety są zwykle bezpłatne i trafiają do wąskiego kręgu odbiorców. A są przecież różne narzędzia (badania rynku, usability itd.) żeby takie rzeczy przewidzieć.

Ale, ale nie wykluczam jednak, że to świadoma strategia była - wypuszczać co pewien czas update z ficzerem, który powinien być od początku, spełniając marzenia swych userów. Najpierw trzeba trochę pogłodzić towarzystwo, to potem towarzystwo będzie bardziej wdzięczne za obiad.

@fanikilkudesktopów ale nie tylko
Do synchronizacji plików między kilkoma komputerami polecam aplikację Dropbox (jest też na Maca) - działa jak marzenie. Działa świetnie zarówno do synchro między kilkoma własnymi komputerami, ale też do współdzielenia ze znajomymi z zespołu.
-
2009/12/29 10:28:48
początek komentarza ścięło przez znak "mniej niż", sorki, szło to tak:
@johanna_haase
No ja bym się nie zakładała. Akurat Bendyk to swego czasu chyba był szefem marketingu w Apple IMC Poland. Gdzieś tak w czasach Maca LC475 i PowerMaca 8100.

Ale w każdym niemal artykule o czymkolwiek przywołuje na wszelki wypadek "fenomen linkuksa, gdzie miliony wolontariuszy pracuje cały czas nad rozwojem systemu". Pomijając brak zastosowania linuxa dla ludu, to takie stwierdzenia też są dalekie od prawdy - większość systemu powstaje w mniej niż 100 osobowym zespole, reszta to taki bugtracking.
-
wo
2009/12/29 10:47:17
@pinkunicorn
"Bety są zwykle bezpłatne"

1980's called, they want their freebies back.

"Ale, ale nie wykluczam jednak, że to świadoma strategia była - wypuszczać co pewien czas update z ficzerem, który powinien być od początku, spełniając marzenia swych userów."

Srsly, od kiedy jesteś aktywnym nabywcą na rynku elektroniki konsumenckiej? Przecież to jest powszechna praktyka. Czy se kupisz "Wiedźmina" czy "Cywilizację", problem jest zawsze ten sam: ta wersja, którą wyjałeś z pudełka, będzie się wieszać co trzy minuty a grywalna wersja będzie dopiero od wypuszczenia sakramentalnej łatki "1.2f". Z hardwarem jest jeszcze gorzej, kto kupił zupełnie pierwsze egzemplare Playstation 2 czy XBoksa 360, miał wiele powodów by żałować, że nie poczekał na wersję poprawioną.

"Do synchronizacji plików między kilkoma komputerami polecam aplikację Dropbox (jest też na Maca) - działa jak marzenie."

Na Maku jest funkcja "Back to my Mac" - ale nie uzywam, bo za bardzo się przyzwyczaiłem do laptopa typu "desktop replacement".
-
wo
2009/12/29 10:51:27
@mrw
"Aha, ale to świadczy o czym wlaściwie?"

Że Salander to porno Larssona i wszystko w niej (od kolczyka w pępku po powerbooka 17") to tylko ucieleśnienie jego prywatnych fetyszy.
-
2009/12/29 10:59:19
@Że Salander to porno Larssona i wszystko w niej (od kolczyka w pępku po powerbooka 17") to tylko ucieleśnienie jego prywatnych fetyszy.

Ok, ale to jeszcze nie powód do wymachiwania silikonem.
-
wo
2009/12/29 11:00:55
@mrw
"Ok, ale to jeszcze nie powód do wymachiwania silikonem"

Porno to akurat bardzo dobry powód do wymachiwania silikonem.
-
2009/12/29 11:01:37
@wo

"Tylko skrajny debil wykonuje pracę, którą powinna była wykonać firma, która mu sprzedała swój towar."

W kontekście zakupu peceta/maka mylisz się. Kupując peceta, za zdecydowanie mniejsze pieniądze niż maka, godzisz się z tym, że pewne rzeczy musisz sobie zrobić sam. No chyba, że ich nie potrzebujesz.
Tylko skrajny debil będzie oczekiwał tego samego.
-
wo
2009/12/29 11:06:32
@gkubek
"Kupując peceta, za zdecydowanie mniejsze pieniądze niż maka, godzisz się z tym, że pewne rzeczy musisz sobie zrobić sam."

Tylko skrajnego debila rynek pracy wycenia tak nisko, że to dla niego "zdecydowanie mniejsze pieniądze".
-
2009/12/29 11:07:45
@Iphone co się nie chciał być modemem

A to nie był wymóg telekomów, którzy oferowali nieograniczony download pod warunkiem, że nie będzie się dało korzystać z niego z wygodniejszego urządzenia? Użytkownik korzystający z laptopa chyba bardziej obciąża łącza niż ten z telefonem z kilkucalowym ekranem?

@"Czy se kupisz "Wiedźmina" czy "Cywilizację""
Jest taka szwedzka firma Paradox Cośtam, wydali m.in. Europę Universalis. Mają taką strategię, że gra zaczyna być grywialna (nie wywala do systemu, jest w miarę zbalansowana) gdzieś w okolicach piątego patcha i po doinstalowaniu modów. Podobno (dawno nie kupiłem ich produktu) zbliżają się już do modelu "wypuszczamy engine, resztę dorobią modderzy".
-
2009/12/29 11:08:51
@Porno to akurat bardzo dobry powód do wymachiwania silikonem.

Wcale nie, jeśli nie chodzi o biust Pameli, a zrobienie sobie cycków w miejsce microboobs.
-
wo
2009/12/29 11:13:00
@amatil
"Jest taka szwedzka firma Paradox Cośtam, wydali m.in. Europę Universalis. Mają taką strategię, że gra zaczyna być grywialna (nie wywala do systemu, jest w miarę zbalansowana) gdzieś w okolicach piątego patcha i po doinstalowaniu modów."

Nie rozumiem po co to zastrzeżenie, że to szwedzka firma Paradox Coś tam i wydawca Europy Universalis. To jest ogólny opis pasujący do dowolnej firmy, także do fińskiej firmy Shmaradox Coś tam, wydawcy Whatever Whothefaq oraz hiszpańskiej firmy Parashmoś Shmoś Tam, wydawcy Hijodeputa. Sorry to break it up to you kid, but that's how the Universe works.

Jedna z (zgoda, nielicznych) zalet opóźnionego wypuszczania makowych wersji jest taka, że wypuszczają od razu wersję 1.2f.
-
2009/12/29 11:13:07
-
wo
2009/12/29 11:15:37
@oszust
Dzięki, po prostu genialne - nie da się napisać dobrej parodii Linuksa, bo rzeczywistość jest zawsze jeszcze zabawniejsza:

"obraz z kamerki np. w skype jest do gory nogami"

"ściagając duże pliki (np. aktualizację) połączenie potrafi się zerwać i nie może się na nowo ustanowić"

"kliknięcie dwoma palcami w touchpada powoduje, że przeglądarka internetowa (firefox) przeskakuje do jakiejś kompletnie od czapy strony, ktora wcześniej przeglądałem, kiedyśtam."

"Udało mi się za to zainstalować skanerodrukarkę canona, z czego jestem niezmiernie dumny, albowiem wiązało się to z wklepywaniem tych magicznych formułek w oknie terminala"
-
wo
2009/12/29 11:17:29
Łojezu, już pacjenci Psychiatryka się zbiegli z poradami. Na karmerkę, oczywiście, tylko "sudo apt-gept install v4l2ucp". A na WiFi... na WiFi, cóż, "Obsługa połączeń WiFi stopniowo się poprawia", koniec cytatu.

Za linuksiarskie pół roku WiFi może nawet już będzie działało w sensie nielinuksiarskim :-). Buahahahaha.
-
wo
2009/12/29 11:19:54
Z cyklu: porady linuksiarzy. "albo... rozmawiać w zwisie, na nietoperka"

-
2009/12/29 11:20:45
@wo
hardwarem jest jeszcze gorzej, kto kupił zupełnie pierwsze egzemplare Playstation 2 czy XBoksa 360, miał wiele powodów by żałować, że nie poczekał na wersję poprawioną.
Możliwe, nie jestem super aktywnym konsumentem. Gdzieś miałem zakorzenione, może konserwatywne, podejście - jak kupię, ma działać. Apple pozycjonuje się jako dobry rozpoznawacz potrzeb, więc oczekiwałem działania zgodnie z potrzebami. Z resztą co innego walka o stabilność sprzętu - to problem czysto techniczny, a co innego udostępnianie dość oczywistej funkcji.

Also: nie chce mi się sprawdzać, ale pewnie czas wypuszczenia OS 3.0 od czasu wypuszczenia drugiego ajfona był znacznie dłuższy niż czas wypuszczenia patcha 1.2f do Xbox czy PS czy czegośtam.

Also z jeszcze innej strony: gdyby udostępnianie netu było dla mnie kluczowe to bym sobie po prostu ajfona nie kupił wtedy. Ale nie było.
-
2009/12/29 11:21:02
Co więcej, fragment "po kilkudniowej frajdzie z roznymi dystrybucjami livecd wybrałem i zainstalowałem sobie ..." sugeruje wielkie: Get a life, man.
-
wo
2009/12/29 11:25:40
@pinkunicorn
"Możliwe, nie jestem super aktywnym konsumentem. Gdzieś miałem zakorzenione, może konserwatywne, podejście - jak kupię, ma działać"

W elektronice konsumenckiej obowiązuje niestety podstawowy caveat - "po wypuszczeniu łatki". I to dotyczy w zasadzie wszystkiego, na co można wypuszczać łatki (a nawet niestety hardwaru, który już zostanie skaszaniony, kiedy firma wypuści rewizję B).

"Also: nie chce mi się sprawdzać, ale pewnie czas wypuszczenia OS 3.0 od czasu wypuszczenia drugiego ajfona był znacznie dłuższy niż czas wypuszczenia patcha 1.2f do Xbox czy PS czy czegośtam. "

Ciekawe, że ludzie piszący bzdury w internecie zwykle zaczynają od "nie chce mi się sprawdzać". Nie chce mi się sprawdzać, ale chyba jesteś bardzo inteligentnym dyskutantem.

"Also z jeszcze innej strony: gdyby udostępnianie netu było dla mnie kluczowe to bym sobie po prostu ajfona nie kupił wtedy. Ale nie było."

Dla mnie z kolei było, więc przez pewien czas dalej używałem jednej z moich licznych starych komórek, którymi się łączę... a sam już nie pamiętam od którego roku. Ale jeszcze do iBooka 466 dokupiłem dongla Bluetooth.
-
2009/12/29 11:27:04
@"Nie rozumiem po co to zastrzeżenie, że to szwedzka firma Paradox Coś tam"

Bo oni akurat bardziej. EU II doczekała się 9 łatek, ostatnia cztery lata po premierze.
-
2009/12/29 11:51:22
@ wo
"Raz na jakiś czas wystarczy się schylić i zainkasować jednego małego kopa w dupę - no big deal w sumie..."

Strasznie szeroka ta twoja definicja kopa w dupę. Z tej perspektywy to konieczność trzymania drugiego systemu operacyjnego oraz konieczność przełączania się z jednego na drugi za każdym razem kiedy chcesz pograć chwilę w Half-life musi się jawić jako cała seria porządnych kopów w dupę...

"Tylko skrajny debil wykonuje pracę, którą powinna była wykonać firma, która mu sprzedała swój towar."

No jeśli ktoś stwierdza, że woli zapłacić taniej za cenę paru chwil spędzonych nad instalowaniem rzeczy, które w droższym sprzęcie są z defaultu lub są niepotrzebne to to już chyba nie jest skrajny debilizm tylko jakieś tam wyważanie decyzji konsumenckiej?
Poza tym jesteś świadom, że aktualnie dostępne jest masa laptopów z preinstalowanym całym szeregiem oprogramowania nie pozostawiającym Ci już tak na prawdę nic więcej do zrobienia?

BTW np. instalacja własnej nawigacji w samochodzie w braku fabrycznej to też kop w dupę?
-
2009/12/29 11:51:58
@wo
Ciekawe, że ludzie piszący bzdury w internecie zwykle zaczynają od "nie chce mi się sprawdzać".
Cóż, po prostu świat xbox/ps jest mi na tyle obcy, że nie wiedziałbym nawet od czego zacząć (jakie jest wersjonowanie wersji sprzętu, patchy itd.). Czas między drugim ajfonem a 3.0 to okrągły roczek - może, podobnie jak posłowi Gowinowi, brakuje mi wyobraźni i z tego braku nie mogę sobie wyobrazić, żeby przez taki czas PS lub Xbox był niefunkcjonalny (tzn. tyle czasu upłynęło do łatki 1.2f).
Ponieważ siedzisz w temacie, to myślałem, że po prostu najwyżej obalisz mój argument. Jak nie, to trudno, nie jest to dla mnie temat aż tak ważny, żebym mu poświęcał risercz głębszy niż ziemkiewiczowski.
-
2009/12/29 11:54:02
@wo

"Tylko skrajnego debila rynek pracy wycenia tak nisko, że to dla niego "zdecydowanie mniejsze pieniądze"."

Nazywanie większości współobywateli skrajnymi debilami bardzo pasuje do marksisty.
-
wo
2009/12/29 11:54:38
@kay
"Z tej perspektywy to konieczność trzymania drugiego systemu operacyjnego oraz konieczność przełączania się z jednego na drugi za każdym razem kiedy chcesz pograć chwilę w Half-life musi się jawić jako cała seria porządnych kopów w dupę..."

Gry to w ogóle nie jest konieczność, tylko rozrywka. Czy posiadanie... niech policzę... pięciu różnych konsol do gier, to jest "konieczność", czy raczej pogodzenie się z tym, że pewne rzeczy są np. tylko na Nintendo?

"No jeśli ktoś stwierdza, że woli zapłacić taniej za cenę paru chwil spędzonych nad instalowaniem rzeczy, które w droższym sprzęcie są z defaultu lub są niepotrzebne to to już chyba nie jest skrajny debilizm tylko jakieś tam wyważanie decyzji konsumenckiej? "

To nie ja tutaj wprowadziłem wątek "skrajnego debila", tylko jakiś skrajny debil, który zasugerował, że osoba, której się nie chce męczyć z komputerem, to skrajny debil. Decyzje zaś mogą być po prostu błędne - na przykład decyzje, po których rozmowy z kamerką skajpową musisz prowadzić "na nietoperka".

"Poza tym jesteś świadom, że aktualnie dostępne jest masa laptopów z preinstalowanym całym szeregiem oprogramowania nie pozostawiającym Ci już tak na prawdę nic więcej do zrobienia?"

Ba, gdzieś czytałem, że kloniarze mają już nawet taki wybor, że mogą dopłacić parę stów za to, żeby NIE MIEĆ preinstalowanego demonstracyjnego crapware.
-
2009/12/29 11:56:57
@kay

"...konieczność trzymania drugiego systemu operacyjnego oraz konieczność przełączania się z jednego na drugi za każdym razem kiedy chcesz pograć chwilę w Half-life musi się jawić jako cała seria porządnych kopów w dupę... "

Raczej frontalnych.
-
wo
2009/12/29 11:58:17
@gkubek
"Nazywanie większości współobywateli skrajnymi debilami bardzo pasuje do marksisty."

I jeszcze na dodatek nie palę i nie chodzę w starym swetrze!

@pinkunicorn
" Czas między drugim ajfonem a 3.0 to okrągły roczek - może, podobnie jak posłowi Gowinowi, brakuje mi wyobraźni i z tego braku nie mogę sobie wyobrazić, żeby przez taki czas PS lub Xbox był niefunkcjonalny (tzn. tyle czasu upłynęło do łatki 1.2f). "

To nie jest "niefunkcjonalny" tylko na przykład coś źle działa. Ot, powiedzmy, ma skopane sterowanie wentylatorkiem (wczesny XBox). Albo nie ma internet tetheringu (wczesny iPhone).

"Ponieważ siedzisz w temacie, to myślałem, że po prostu najwyżej obalisz mój argument."

Sorki, nadrabiam: "bzdura". Koniec obalania.
-
wo
2009/12/29 11:58:57
@gkubek
"Raczej frontalnych."

Żeby granie uważać za konieczność? A owszem.
-
2009/12/29 12:05:00
@[seria porządnych kopów w dupę] to w ogóle nie jest konieczność, tylko rozrywka

Cóż, KJP.
-
wo
2009/12/29 12:10:40
@arturjac
"Cóż, KJP"

Też to w zasadzie szanuję, że kloniarzy to po prostu podnieca.
-
2009/12/29 12:14:21
@wo, samochodowa metafora

W czasach gdy nie było Linuxa mawiano, ze Mac to samochód z automatyczną skrzynką biegów, a PC + DOS to samochód z manualem.
Na dzisiaj Linux to chyba odpowiednik samochodu z niesynchronizowaną skrzynią, która daje zysk 0.01 sekundy za każdą zmianą biegów. A Windows to skrzynia manualna, oszczędzająca *DO* 0.5 litra na setkę,

Wszystko pięknie, ale dlaczego - jako partyzant Maca - ww własnym samochodzie machasz drążkiem i kopiesz sprzęgło. Jak zwierzę...
-
2009/12/29 12:21:13
@ wi
"To nie ja tutaj wprowadziłem wątek "skrajnego debila", tylko jakiś skrajny debil, który zasugerował, że osoba, której się nie chce męczyć z komputerem, to skrajny debil. Decyzje zaś mogą być po prostu błędne - na przykład decyzje, po których rozmowy z kamerką skajpową musisz prowadzić "na nietoperka"."

A kto sugerował, że osoba która nie chce się męczyć z komputerem to skrajny debil? Ja widziałem tylko stwierdzenie, że z makiem poradzi sobie NAWET skrajny debil - z windowsem może mieć problem. Plus dla maka.
Do rozmów "na nietoperka" się odnosić nie będę, bo jednak problemy linuksiarzy dla przeciętnego użytkownika windowsa to jakiś kosmos, dziwi mnie tylko, że tak płynnie przechodzisz od linuksiarstwa do kloniarstwa, chyba że, again, zawężasz "kloniarstwo" do XX-wiecznego składania blaszaka z własnoręcznie montowanych komponentów etc.

"Ba, gdzieś czytałem, że kloniarze mają już nawet taki wybor, że mogą dopłacić parę stów za to, żeby NIE MIEĆ preinstalowanego demonstracyjnego crapware."

Ba, pewnie się znajdą i tacy, którzy płacą za windowsa a potem go radośnie formatują żeby greptować apty na linuxie. Znam też ludzi, którzy wywalają z maka OS i pracują wyłącznie na windowsie.
Generalnie fajną sprawą z komputerami jest to, że są dość wszechstronnym narzędziem, którze może sobie personalizować jak Ci się podoba. Jedni lubią to robić w możliwie minimalnym zakresie, inni większym. I dla jednych i dla drugich znajdziesz odpowiednie pecetowe laptopy.
-
wo
2009/12/29 12:21:23
@jhenri
"Na dzisiaj Linux to chyba odpowiednik samochodu z niesynchronizowaną skrzynią, która daje zysk 0.01 sekundy za każdą zmianą biegów"

Ale gdzie ten zysk? Że kamerka w skajpie pokazuje Cię na nietoperka czy że połączenie WiFi się zrywa na dużych plikach i nie można się połączyć na nowo bez restartu? Linux to raczej odpowiednik samochodu marki Yugo, który ktoś kupił na znak solidarności z Serbią prześladowaną przez NATO, więc się męczy ze sztruclem w imię ideolo.
-
wo
2009/12/29 12:28:57
@kay
"A kto sugerował, że osoba która nie chce się męczyć z komputerem to skrajny debil? Ja widziałem tylko stwierdzenie, że z makiem poradzi sobie NAWET skrajny debil - z windowsem może mieć problem."

Ja bym jednak upierał się, że dowartościowywanie się w stylu "nie jestem debilem, skoro umiem sobie poradzić z systemem upierdliwym w obsłudze - umiem nawet skonfigurować Avasta i doinstalować Fołtyn Commandera", to coś dobrego dla skrajnego debila.

"że tak płynnie przechodzisz od linuksiarstwa do kloniarstwa"

Linuksiarstwo to wyższa forma kloniarstwa - trochę jak w progresji "marksizm/leninizm/maoizm". Mainstreamowy kloniarz powie z dumą "mojego komputera sklecił w swoim garażu Zenek, dzięki czemu zaoszczędziłem tysiaka na markowej nówce". Kloniarz zaawansowany powie "sam se skleciłem, zaoszczędzając dalsze dwie stówy, bo na tyle wyceniam tydzień swojej pracy". Kloniarz prawdziwie radykalny - czyli linuksiarz - powie na koniec, że jego system operacyjny też napisał Zenek z garażu i zaoszczędził dalsze trzy stówy skajpując na netoperka.

"Jedni lubią to robić w możliwie minimalnym zakresie, inni większym. I dla jednych i dla drugich znajdziesz odpowiednie pecetowe laptopy."

To ja poproszę pecetowego laptopa dla ludzi, którzy nie lubią wirusów ani programów antywirusowych. I nie pociąga ich "skajpowanie na netoperka". Naprawdę serio chciałbym się zapoznać z taką opcją.
-
2009/12/29 12:29:39
@kay_84

"Z tej perspektywy to konieczność trzymania drugiego systemu operacyjnego oraz konieczność przełączania się z jednego na drugi za każdym razem kiedy chcesz pograć chwilę w Half-life musi się jawić jako cała seria porządnych kopów w dupę"

Dlatego wlasnie nigdy nie wroce do ukladu Windows+drugi system. To jest megaupierdliwe. Ja swoj desktop PC uzywam glownie do rozrywki, czy to bedzie granie w Fallouta, czy programowanie w C++ (no co? jak KJP, to KJP...). Nie mam zamiaru sobie psuc rozrywki przelaczaniem Windows-OS/X czy Windows-Linux. Jakbym mial miec ja popsuta takimi upierdliwosciami, to wyrzuce tego desktopa w cholere i zostane przy jakims laptopie, do sprawdzania poczty i puszczania kompilatora wystarczy dowolny z trzech systemow. Wroc, na Linuxie nie zadziala firmowy klient VPN, wiec zostaja mi tylko Windows i Mac do wyboru.

"No jeśli ktoś stwierdza, że woli zapłacić taniej za cenę paru chwil spędzonych nad instalowaniem rzeczy,"

Zalezy od ceny tych "paru chwil". Jak mam spedzic 5h nad instalacja Linuksa, to po prostu pienieznie bardziej mi oplaca sie kupic instalke Windows.

@wo

"To nie jest "niefunkcjonalny" tylko na przykład coś źle działa."

Fanbojspik.
-
wo
2009/12/29 12:32:40
@krolik
"Fanbojspik"

Plonk warning. Jak masz tylko tyle do napisania, to zachowaj to dla siebie.
-
2009/12/29 12:43:48
@wo

Po pierwsze, popelniles blad logiczny, zestawiajac ceche subiektywna ("niefunkcjonalny") z cecha obiektywna ("cos zle dziala"). To drugie jest cecha obiektywna, bo mozesz to zweryfikowac, porownujac faktyczne dzialanie danej funkcjonalnosci z jej opisem w instrukcji/standardzie/dokumentacji urzadzenia ("jak ma dzialac"). To pierwsze jest subiektywna ocena, bo zalezy od tego, ile funkcjonalnosci musi sie zepsuc, zeby dany uzytkownik uznal, ze rownie dobrze urzadzenia moglby nie miec, bo nie spelnia jego "must haves".
-
wo
2009/12/29 12:49:27
@krolik
"Po pierwsze, popelniles blad logiczny, zestawiajac ceche subiektywna ("niefunkcjonalny") z cecha obiektywna ("cos zle dziala")."

To nie jest błąd logiczny, tylko próba uporządkowania dyskusji. Nie ma takiego produktu elektroniki konsumenckiej, którego nie można by dopieścić dodając (lub dopracowując) taki czy inny ficzer. Zatem literalnie wszystkie znane ludzkości konsole do gier, odtwarzacze multimedialne i laptopy mają obiektywną cechę, że coś źle działa.

Używając pojęcia "niefukncjonalny", kolega Pinkunicorn wykreował wizję konsoli do gier, która stoi całkowicie bezużyteczna - a ta wizja jest oczywiście absurdalna. Sprostowałem więc jego bzdurną wypowiedź.
-
2009/12/29 12:53:11
@wo, niefunkcjonalny
A, to stąd część dyskusji. Nie miałem na myśli "nie działający", tylko "trudny w obsłudze, trudny w realizacji celów, jakim miał służyć". Może lepiej by było użyć "nieużyteczny".
-
2009/12/29 12:57:09
@ To ja poproszę pecetowego laptopa dla ludzi, którzy nie lubią wirusów ani programów antywirusowych

yyy, właściwie każdy?
tyle, co wiem o programach antywirusowych, to to, że gdzieś tam sobie są i że żaden się prawie nie odzywa, jak się nie klika po stronach z syfem, a i wtedy ich jedyną reakcją jest cześć, wypierdoliłem syfa, cieszysz się? Zmulenia na sieciówkach też raczej nie odczuwam, no chyba, że akurat leci pincet torrentów. Przy całym Twoim emo na to, że komputer ma działa ći tyle, mogę tylko powiedzieć, że jeszcze się nie natknąłem na taki, w którym bym musiał cokolwiek mieszać po wyjęciu z pudła, chyba, że z przyzwyczajenia do ulubionych softów, co na macu też bym pewnie robił.
-
wo
2009/12/29 13:03:18
@braineater
"yyy, właściwie każdy?"

Wygląda na to, że wiesz o pecetach coś, czego nie wie Maddog.

@pinkunicorn
"Nie miałem na myśli "nie działający", tylko "trudny w obsłudze, trudny w realizacji celów, jakim miał służyć". Może lepiej by było użyć "nieużyteczny"."

Też głupio. Musisz chyba poprosić kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, o wyjaśnienie moich wcześniejszych wyjaśnień, bo ja tracę cierpliwość.
-
2009/12/29 13:05:35
@ wo

"To ja poproszę pecetowego laptopa dla ludzi, którzy nie lubią wirusów ani programów antywirusowych. I nie pociąga ich "skajpowanie na netoperka". Naprawdę serio chciałbym się zapoznać z taką opcją."

Eee, widzisz, jednak Ci się kloniarstwo z linuxiarstwem zlewa, bo problemy typu "skajpowanie na netoperka" i jemu podobne być może faktycznie występuje w linuxiarstwie (nie wiem, nie uprawiam i nigdy nie uprawiałem) ale już nie istnieją nawet w hardkorowej odmianie kloniarstwa.
Poza tym jednak z twojej skali kloniarstwa wynika jednak, że ze zjawiska "kloniarstwa" wyłączasz już ludzi kupujących markowe laptopy z preinstalowanym systemem i potrzebnym softem.

Nie za bardzo rozumiem natomiast stwierdzenie "nie lubieć antywirusów", jeśli chodzi o to że nie chcesz szukać, instalować i się martwić o aktualizacje to no-prob, większość markowych laptopów dostarcza Ci któregoś z markowych antywirusów, zazwyczaj na jakimś tryu ale rozumiem, że wpisanie numeru karty kredytowej w odpowiednim momencie to dla Ciebie żaden problem. A update w tychże porządnych antywirach to również żadna uciążliwość, aktualizacje zazwyczaj dokonują się przy starcie systemu i kończą się zanim jeszcze zdążysz uruchomić cokolwiek wymagającego absolutnie maksymalnej przepustowości. For krast sejk, to już nie są czasy modemowe, żeby aktualizacja bazy danych wirusów miała trwać dłużej niż kilkanaście, kilkadziesiąt sekund.

Takie rozwiązanie zapewni Ci większość markowych laptopów z nieco wyższej półki.
Widzisz tu jakieś kopy w dupę?

"Ja bym jednak upierał się, że dowartościowywanie się w stylu "nie jestem debilem, skoro umiem sobie poradzić z systemem upierdliwym w obsłudze [...] to coś dobrego dla skrajnego debila."

Pełna zgoda.

"[...] - umiem nawet skonfigurować Avasta i doinstalować Fołtyn Commandera"

Wiedziałem, że masz jakieś przestarzałe pojęcie o tym jak się funkcjonuje na PeCecie. Takiego avasta to się w ogóle nie konfiguruje - well, jeśli bardzo chcesz to możesz, ale instalujesz i działa - niczym więcej się nie przejmujesz.
-
2009/12/29 13:09:57
@: Piękna analogia. Jak widać choćby po tym blogu, rozwiązanie zaproponowane przeze mnie w kwestii problemów informatycznych bardzo przypomina nie uzywanie w ogóle internetu. Jak łatwo zauwazyć, opłacam łatwość obsługi swojego Maka i swojego Ajfona tym, ze generalnie prawie w ogóle ich nie uzywam.

Jak każda analogia i ta nie jest idealnie dokładna i nawet pisałem o tym, że nieważne czy laptop jest jak samochód czy jak mieszkanie. Nie tu leży użyteczność tej analogii. Potarzam: nie tu leży użyteczność tej analogii.

A jej użyteczność leży tu, że mam nadzieję, wyjaśni Tobie, skąd się bierze ten paradoks, że w necie opisują ludzie jak im wirus zeżarł komputer, albo skasowali samochód w wypadku i jednocześnie masa ludzi ściemnia, że w życiu nie miała nawet stłuczki. A nawet ten, że wirusy to jednocześnie poważny problem ludzkości Windowsowej i jednocześnie przeciętny nieparanoiczny user się tym w ogóle nie przejmuje, tylko codziennie wsiada do samochodu i robi swoją robotę (i niekoniecznie jest zawodowym kierowcą -- dostawcą pizzy).

Analogia ta tłumaczy też dlaczego Twoje "kopawdupex" jest odbierane jak "a ja siedząc w fotelu w domu w ogóle nie jestem narażony na wypadki i nie muszę zapinać pasa i znać się na przepisach ruchu internetowego". No nie musisz, a ja muszę. I być może nawet jutro mi wirus wyłoży cały system, albo wpadnę pod samochód na pasach. To jednak tylko Tobie wydaje się takie, odpowiednio, uciążliwe i nieuniknione.
-
2009/12/29 13:10:45
@ Wygląda na to, że wiesz o pecetach

absolutnie nic nie wiem o pecetach, na podobnej zasadzie, jak Ty absolutnie nic nie wiesz o macach - ma działać, a jak to robi, to już niech się Chińczyki martwią. Te wszystkie przytaczane tu opowieści o cudach z netem, podłączaniem, obrabianiem zdjęć wyglądają z mojej, stricte pecetowej perspektywy jak nieudolne wprawki bezrobotnych twórców sajberpunka, dla których komputer bez fakapów, to słaby element narracji
-
wo
2009/12/29 13:11:32
@kay
"Poza tym jednak z twojej skali kloniarstwa wynika jednak, że ze zjawiska "kloniarstwa" wyłączasz już ludzi kupujących markowe laptopy z preinstalowanym systemem i potrzebnym softem"

Pecety kupuje się, o ile mi wiadomo, głownie z preinstalowanym niepotrzebnym softem.

"Widzisz tu jakieś kopy w dupę? "

Witaj w centrum konfiguracji Sony Vaio Application, wkurwiającej nakładki, którą musieliśmy dodać do tego laptopa, bo te matoły z Microsoftu nie wpadły na to, że w samym systemie przydałyby się funkcje dość podstawowe na laptopach. Aby uaktywnić zarządzanie energią, wstań z fotela, obróc się tyłem do laptopa i pochyl się o około 45 stopni.

"Wiedziałem, że masz jakieś przestarzałe pojęcie o tym jak się funkcjonuje na PeCecie. Takiego avasta to się w ogóle nie konfiguruje"

Poprosiłem kiedyś kolegę-kloniarza, żeby mi coś poradził na wkurzający komunikat TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY!!!!!!!! ŻADEN PROGRAM ANTYWIRUSOWY NIE JEST ZAINSTALOWANY!!!!! Kolega próbował mi pomóc w jedyny znany sposób, w jaki sam sobie pomógł, czyli instalując Avasta. Było jak w dowcipie Waligórskiego o jeżu w kieszeni, "żem się sukinsyna potem nawyjmował".

Prawdę mówiąc, nadal nie wiem, co zrobić, żeby ten komunikat sobie poszedł bez takich drastyczych rozwiązań.
-
wo
2009/12/29 13:12:30
@inz.mru
". Nie tu leży użyteczność tej analogii. Potarzam: nie tu leży użyteczność tej analogii. "

Odpowiada mi słowo "leży".
-
wo
2009/12/29 13:14:54
@braineater
"absolutnie nic nie wiem o pecetach, na podobnej zasadzie, jak Ty absolutnie nic nie wiesz o macach - ma działać, "

Na pecetach takie podejście to jak wymienianie się strzykawką z kolegą, który lubi te same środki poszerzające percepcję. Nawet nie wiesz, co już złapałeś, po prostu to coś jeszcze nie weszło w fazę letalną.
-
wo
2009/12/29 13:21:31
Moja definicja windowsowego kopa w dupę przy używaniu markowego laptopa. Małe fragmenty:

esupport.sony.com/EN/osmig/xpclean.html
-
2009/12/29 13:23:21
@wo

"Nie ma takiego produktu elektroniki konsumenckiej, którego nie można by dopieścić dodając (lub dopracowując) taki czy inny ficzer. Zatem literalnie wszystkie znane ludzkości konsole do gier, odtwarzacze multimedialne i laptopy mają obiektywną cechę, że coś źle działa."

Nie zgadzam sie, poniewaz "X zle dziala" jest sens mowic tylko o X obiecanym przez producenta. Microsoft nie obiecuje, ze XBoxem da sie poleciec na Marsa, zatem mowienie "XBox zle lata na Marsa" nie ma sensu. Ale OK, zawsze jakis procent subiektywnosci zostaje (nie da sie wyspecyfikowac funkcjonalnosci ze 100% precyzja, a na pewno nikt nie probuje tego robic w instrukcji obslugi iPoda), ale duzo mniejszy IMHO niz w pojeciu "niefunkcjonalny".

"Używając pojęcia "niefukncjonalny", kolega Pinkunicorn wykreował wizję konsoli do gier, która stoi całkowicie bezużyteczna"

No wiesz, nawet GNUConsole nie bylaby calkowicie bezuzyteczna, bo mozna by jej uzyc jako grzejnika do stop.

"Poprosiłem kiedyś kolegę-kloniarza, żeby mi coś poradził na wkurzający komunikat TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY!!!!!!!! ŻADEN PROGRAM ANTYWIRUSOWY NIE JEST ZAINSTALOWANY!!!!! Kolega próbował mi pomóc w jedyny znany sposób, w jaki sam sobie pomógł, czyli instalując Avasta."

Zmien kolege, bo jest niedoinformowany. Jest taka opcja "odczep sie" w ustawieniach systemu. (Albo: kolega o niej wiedzial, ale uznal ze "jak mu nie zainstaluje antywirusa, to za pol roku przyjdzie z placzem ze cos zlapal".)

@kay_84

"A update w tychże porządnych antywirach to również żadna uciążliwość, aktualizacje zazwyczaj dokonują się przy starcie systemu i kończą się zanim jeszcze zdążysz uruchomić cokolwiek wymagającego absolutnie maksymalnej przepustowości"

Czlowieku, update'y to jest dopiero pol biedy. Horror zaczyna sie, kiedy antywirus zaczyna skanowac Ci kazdy plik ktory otwierasz, a masz tych plikow duzo i otwierasz je czesto. To jest cena, jaka uzytkownik Windows placi za uzywanie najpopularniejszego systemu operacyjnego, z olbrzymia baza oprogramowania uzytkowego i rozrywkowego. Ja jestem swiadomy tej ceny i zgadzam sie na jej placenie z powodu gier glownie, ale nie udawajmy, ze nie ma problemu.

Bardzo dobrym (ale niestety mocno technicznym) miejscem ktore wyjasnia "czemu Windows musialo ssac w ten czy inny sposob" jest blog "Old new thing" Raymonda Chena. Apple mial zupelnie inna wizje swojego produktu niz Microsoft, zupelnie inny pomysl na zarabianie pieniedzy, i zajal inna nisze rynkowa niz ta w ktorej startowal Microsoft. Skarzenie sie na to, ze "Mac robi to a Windows nie umie" albo na odwrot jest na ogol dowodem niezrozumienia realiow rynku IT.

-
wo
2009/12/29 13:28:00
@krolik
"Nie zgadzam sie, poniewaz "X zle dziala" jest sens mowic tylko o X obiecanym przez producenta. "

No to w takim razie wszystko w ogóle działa, nawet w wersji "pierwsza publiczna beta".

"Jest taka opcja "odczep sie" w ustawieniach systemu."

Poproszę o opis krok po kroku. I przy okazji: kiedy gra się wykrzaczy i system restartuje, co zrobić, żeby windows nie sprawdzał dysku (albo zareagował na "naciśnij dowolny klawisz żeby powstrzymać sprawdzanie dysku")?
-
wo
2009/12/29 13:34:19
Mam spolonizowaną wersję - jak jest po polsku "resources"?
-
2009/12/29 13:38:49
@wo
też głupio, tracenie cierpliwości

Wcześniej
kolega Pinkunicorn wykreował wizję konsoli do gier, która stoi całkowicie bezużyteczna - a ta wizja jest oczywiście absurdalna. Sprostowałem więc jego bzdurną wypowiedź.
Nie kreowałem takiej wizji.
"(Nie)funkcjonalny" to dość szerokie pojęcie (od niewygody poprzez brak ważnej funkcji do zupełnego niedziałania). Od kiedy użyłeś stwierdzenia:
To nie jest "niefunkcjonalny" tylko na przykład coś źle działa
nie widzę sporu. Przyjmuję do wiadomości, że kupując elektronikę muszę się liczyć z tym, że jeśli kupuję świeżą wersję, to może czekać mnie trochę bólu. Ciekaw byłem tylko, ile średnio czasu wg Twojej wiedzy zajmuje wypuszczenie łatki 1.2f do PSa czy xBoxa. I tyle.
-
2009/12/29 13:39:36
@ciupas1977
Ograniczone undo i redo? Raczysz waść żartować. I to ma być ten superekstrawyczepiście user-friendly system? No ale Makowcy błędów nie robią, undo im niepotrzebne.

@wo & oszust1
Nikt (a przynajmniej nie ja) tu nie twierdzi, że Linux to system, który się ZU dostarcza na płytce, a on ze wszystkim poradzi sobie sam. Prawda jest taka, że ZU sobie nie poradzi z instalacją Windowsa, więc o czym my tu mówimy. Przed zakupem drukarki czy skanera też bym sprawdził, czy działa pod Linuksem - to akurat proste, gugla już wymyślono.

Z drugiej strony, srogo się myli AMN pisząc: "I mam nadzieję mieć system, ktory raz postawiony będzie sobie śmigał aż do zdechnięcia laptopa." No chyba że planuje pracować na dystrybucji, która nie ma oficjalnego wsparcia i repozytoria jej ucięło. Lub gdy planuje, że mu laptop zdechnie po 1,5 roku. Bo zwykłe wersje Ubuntu (nie LTS) mają wsparcie przez 1,5 roku i to samo dotyczy Heleny opartej na nie-LTS-owskim Ubuntu (ad. dziwnych tłumaczeń - to nie tłumaczenie, taka nazwę ma oficjalna, anglojęzyczna dystrybucja).

Linux się rządzi swoimi prawami i przed zakupem sprzętu należy się upewnić, czy są do wszystkiego sterowniki. Wiem, że dla kogoś takiego, jak WO, to natychmiastowa dyskwalifikacja, ale ja wolę trochę poszperać, żeby potem mieć wygodną konsolę, wielokrotne pulpity, olbrzymią konfigurowalność, brak śmietnika w systemie i takie tam. Nie twierdzę, że inni muszą podzielać moje potrzeby.

U mnie Skype działa bezproblemowo, touchpad nie sprawia problemów, połączenie się nie zrywa (za to gdy z tego samego kompa z Windowsem 7 próbuję się połączyć z netem, to zrywa co 5 minut! u mojej siostry jest tak samo pod Vistą, więc to ewidentnie wina kochanego monopolisty - na Linuksach i WinXP działa).

Co do kamerki - nie musiałem wykonywać żadnego "sudo apt-get install", działała od razu, porada była chybiona, takie rzeczy w Ubuntu są od razu, ofkoz.

Zapewniam, że skype "na netoperka", czy zrywający net też by mnie nie cieszyły. Tylko ja po prostu wiem, jaki sprzęt kupowałem - i działa. A że pod Windą nie miałbym konsoli, a pod Makiem - konfigurowalności i pewnej ilości gotówki (jeszcze studiuję), to wybrałem Linuksa z jego zaletami i wadami. Przy czym liczbę wad zminimalizowałem jeszcze przed zakupem.
-
2009/12/29 13:39:43
@wo
Tylko skrajnego debila rynek pracy wycenia tak nisko, że to dla niego "zdecydowanie mniejsze pieniądze"


Nie debilem ale przeciętnym Polakiem. Zakładając naiwny model mikroekonomiczny, średnią płacę netto (~2400PLN) i średni czas pracy (169h) na miesiąc to przy różnicy MAC PC 500PLN opłaca się znosić różnice w upierdliwości na 35h pracy (odklikanie ustawień które są głupie, doinstalowywania, szukanie rozwiązań na forach i u znajomych etc).

Troch liczb i brzmi jak sensowna decyzja ekonomiczna (co jest odpowiednio dyskontowane przez rynek patrz udział w rynku PC versus MAC)

@ "resources" == zasoby
-
2009/12/29 13:43:15
Śledzę tego flejma z pozycji obserwatora w kinie (popkorn, wygodny fotel) i zawsze ktoś napisze to, co ja bym był napisał, więc zamiast się zapieniać, to tylko wcinam kukurydzę, siorbię kolę i rechoczę co jakiś czas.

Chciałem się jednak wtrącić i poprosić WO o podzielenie się dowcipem o jeżu, bo gugiel znajduje mi tylko przyśpiewki weselne. Jest jakaś dłuższa całość?
-
2009/12/29 13:45:36
@wo
"Poprosiłem kiedyś kolegę-kloniarza, żeby mi coś poradził na wkurzający komunikat TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY!!!!!!!! ŻADEN PROGRAM ANTYWIRUSOWY NIE JEST ZAINSTALOWANY!!!!!"

Instalacja Avasta to taki drastyczny krok? A jeśli ktoś już lubi zostawiać sobie dziurawego Windowsa na pastwę losu, to wystarczy wyłączyć ostrzeżenia dot. antywirusa w Centrum Zabezpieczeń, wprowadzonym w SP2 dla XP w 2004 roku. To jest najtrywialniej trywialnie trywialne.
-
2009/12/29 13:46:39
@ wo
"Moja definicja windowsowego kopa w dupę przy używaniu markowego laptopa. Małe fragmenty:

esupport.sony.com/EN/osmig/xpclean.html"

Tak bardzo to się różni od tego: manuals.info.apple.com/en_US/Snow_Leopard_Installation_Instructions.pdf ?

"Poprosiłem kiedyś kolegę-kloniarza, żeby mi coś poradził na wkurzający komunikat TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY!!!!!!!! ŻADEN PROGRAM ANTYWIRUSOWY NIE JEST ZAINSTALOWANY!!!!! Kolega próbował mi pomóc w jedyny znany sposób, w jaki sam sobie pomógł, czyli instalując Avasta."

To mi trochę przypomina mi pewną osobę, która po powrocie z Anglii konsekwnentnie próbowała przenieść na nasz grunt serwowanie do posiłków bezpłatnie "tapped water" i nijak nie dawała sobie wmówić zakłopotanym kelnerom, że u nas nie bardzo obsłudze restauracji wypada podać naszą kranówe...
Ok, na maku nie musisz mieć antywira, ale na prawdę te parę minut które raz na cały okres życia systemu musisz poświęcić żeby ściągnąć i zainstalować choćby tego darmowego avasta nie kwalifikuje się na choćby małego kopa w dupę.
-
2009/12/29 13:47:03
@Prawda jest taka, że ZU sobie nie poradzi z instalacją Windowsa

Żeco
-
wo
2009/12/29 13:47:19
@pinkunicorn
"Przyjmuję do wiadomości, że kupując elektronikę muszę się liczyć z tym, że jeśli kupuję świeżą wersję, to może czekać mnie trochę bólu. Ciekaw byłem tylko, ile średnio czasu wg Twojej wiedzy zajmuje wypuszczenie łatki 1.2f do PSa czy xBoxa."

Zacznę od tego, że mówimy o sprzęcie, a więc to nie jest kwestia łatki, tylko wymiany sprzętu. XBox 360 pojawił się na rynku w listopadzie 2005. Oryginalna wersja miała szereg wad, wśród nich bardzo głośną pracę wentylatorów, a mimo to i tak się fajczyła. Wypuszczenie poprawionej wersji (nazwa kodowa Opus) zajęło Microsoftowi około trzech lat. Tak jak wszystkie normalne firmy, Microsoft dokonał tej wymiany po cichu, nie nagłaśniając tego, że za miesiąc nowa wersja, żeby nie zostać ze stertami starej wersji w magazynach. Płyta głowna Opus ma zmniejszony pobór energii, pracuje znacznie ciszej, fajczy się podobno znacznie rzadziej.

Wymiana zajęła trzy lata. Trzy lata. 3 lata. 3 yrs. Rozumiesz teraz z grubsza skąd moja niechęć do kolesi od "nie chce mi się sprawdzać, ale z XBoksem to chyba trwało krócej"?
-
2009/12/29 13:47:25
@kay_84

"żeby potem mieć wygodną konsolę,"

Pod Windows jest Cygwin albo Power Shell.

"wielokrotne pulpity,"

Sa i pod Windows.

"olbrzymią konfigurowalność,"

Linux kiedys byl olbrzymio konfigurowalny. Potem do niego wrzucono takie straszne rzeczy jak HID, udev albo dbus, ktore maja tak pokrecona konfiguracje, ze nie idzie zrozumiec.

" brak śmietnika w systemie i takie tam."

Za to masz smietnik w /etc i katalogu domowym, bo kazda aplikacja przechowuje swoje ustawienia w inny sposob. Kiedy bawilem sie Linuxem 8 lat temu, probowano to uporzadkowac wprowadzajac $HOME_ETC. Udalo sie?
-
wo
2009/12/29 13:49:49
@kay
"Tak bardzo to się różni od tego: manuals.info.apple.com/en_US/Snow_Leopard_Installation_Instructions.pdf"

Oczywiście. Musisz chyba poprosić kogoś, kto zna angielski, o wyjaśnienie różnic.

"Ok, na maku nie musisz mieć antywira, ale na prawdę te parę minut które raz na cały okres życia systemu musisz poświęcić żeby ściągnąć i zainstalować choćby tego darmowego avasta nie kwalifikuje się na choćby małego kopa w dupę."

Heh, gdybym nie widział Avasta ani Kaspersky'ego w akcji, to dałbym Ci się okłamać. Ale nie dam.
-
2009/12/29 13:52:50
@wo

"Heh, gdybym nie widział Avasta "

A to nie jest jak z ta wypadajaca bateria w Thinkpadach? Tzn. kiedys dawno temu widziales, potem nie sprawdzales, a produkt sie zmienil i juz nie ma tej wady, ktora tak CIebie wystraszyla?
-
2009/12/29 13:52:58
Na wstepie przepraszam, ze nie uzywam polskich liter ale chwilowo walcze z moim nowym MBP. Dlaczego walcze o tym za chwile.
Jestem typowym userem-szkodnikiem, ktory uzywa programow bardzo obciazajacych pamiec i tworzacym gigantyczne pliki (10GB) z ktorych obrobka zarowno PC jak i Maki maja potem problemy. Uzywam i Makow i PCetow od wielu lat (i laptopow i duzych working station) i walcze z ograniczeniami obu systemow. Lubie Maki za szybkie otwieranie sie i zamykanie i za fakt, ze nie musze martwic sie o wirusy (i tu sie z autorem bloga w pelni zgadzam. Jesli ktos uzywa komputera w domu i ma dzieci praktycznie nie ma szans unikniecia zawirusowania komputera co najmniej raz w miesiacu..). Natomiast bakcupowac dane trzeba i na Makach i na PCtach. Ktos kto tego nie robi prosi sie o biede niezaleznie od tego jakiego systemu uzywa. Maki co prawda nie maja problemow z wirusami ale sa znacznie czesciej kradzione, wiec na to samo wychodzi. In fact uzytkownicy Makow sa bardziej narazeni bo wydaje im sie, ze nie musza niczego backupowac i potem jest klopot (tylko w ostatnim miesiacu w moim labie dwom osobom ukradziono ich Maki).
Fajne w Makach jest to, ze laptopy sa lekkie i male (no i opcja, dwa palce, trzy palce i cztery palce jest rewelacyjna!).
PCty natomiast lubie za to, ze wszystko sie na nich otwiera. Nawet moje 15 letnie pliki graficzne albo filmy ktore robilam jakies 10 lat temu. I tu uwaga. Moj nowy Mak nie otwiera wielu moich starych plikow zrobionych na starym Maku. I to uwazam jest granda. Apple podaje teoretyczne rozwiazanie tego problemu ale jak na razie w naszym IT nie udalo im sie zrobic tak, zeby dzialalo. Co wiecej guglowanie po angielsku i japonsku nie przynosi rozwiazania tego problemu (poza zainstalowaniem wczesniejszej wersji kilku programow). Na razie moj Mak jest zawieszony pomiedzy starym a nowym i chwilowo prawie nic na nim nie dziala.
Dlatego dyskusja na temat co jest lepsze (Maki czy PCty) jest raczej jalowa. Wszystko zalezy od tego do czego komputer jest potrzebny.

Pozdrawiam

-
2009/12/29 13:54:24
@mrwisniewski
"@Prawda jest taka, że ZU sobie nie poradzi z instalacją Windowsa

Żeco"

Że to. Jeśli komp nie ma preinstalowanego systemu, to miną wieki, zanim ZU wydedukuje tę tajemniczą kombinację kiedy-co-wcisnąć-i-w-którym-momencie-włożyć-płytkę-z-systemem-i-co-dalej, a gdy ZU zobaczy jeszcze do niedawna powszechny XP-kowy biało-niebieski ekran startowy instalacji, to narobi w gacie i zadzwoni do znajomego guru, co to Ballmera zjada na śniadanie.

Windowsy na laptopach są preinstalowane i tylko dlatego ZU to łyknie. Gołej instalacji by nie łyknął (sam instalowałem system sporej liczbie znajomych na PC, bo też by nie łyknęli).
-
wo
2009/12/29 13:59:35
@krolik
"A to nie jest jak z ta wypadajaca bateria w Thinkpadach? Tzn. kiedys dawno temu widziales, potem nie sprawdzales, a produkt sie zmienil i juz nie ma tej wady, ktora tak CIebie wystraszyla?"

Przez rok aż tak go chyba nie unowocześnili.

@mgol
"Gołej instalacji by nie łyknął (sam instalowałem system sporej liczbie znajomych na PC, bo też by nie łyknęli)."

A jeszcze instalacji Windowsów towarzyszą ficzery będące naprawdę tylko bezinteresownym kopem w dupę użytkownika - instalacja zadaje jakieś pytania W TRAKCIE. Już ich nie pamiętam dokładnie, ale to jest tak, że po pół godzinie wyskakuje okienko z jakimś pytaniem, a potem znowu będzie się miętoliło.

Inteligentnie napisany instalator (np. instalator MacOS X) wszystkie pytania zadaje NA SAMYM POCZĄTKU, a potem już można sobie np. wyjść na spacer.
-
2009/12/29 14:02:26
@wo

"Inteligentnie napisany instalator (np. instalator MacOS X) wszystkie pytania zadaje NA SAMYM POCZĄTKU"

Wez pod uwage OLBRZYMIA roznice, ze instalator OS/X wie, na jakim sprzecie sie instaluje, a instalator Windows musi sobie wszystko odkryc w trakcie instalacji.
-
wo
2009/12/29 14:04:54
@krolik
"Wez pod uwage OLBRZYMIA roznice, ze instalator OS/X wie, na jakim sprzecie sie instaluje, a instalator Windows musi sobie wszystko odkryc w trakcie instalacji."

Z pamiętnika instalatora Windowsów - po trzydziestu ośmiu minutach intensywnych badań ustaliłem, że procesor ma cztery rdzenie. Zlituj się, sprawdzenie konfigu sprzętu trwa przecież milisekundę.
-
2009/12/29 14:11:10
@krwawy_krolik
Cygwin to proteza POSIX-a - fajna, lecz nadal proteza. Na dźwięk PowerShell robię jedno wielkie ROTFL. PS to proteza protezy protezy basha. Połowa poleceń nie przyjmuje podstawowych modyfikatorów. Może kiedyś PS zacznie pukać bashowi do pięt od dołu, ale zanim to nastąpi, Linux stanie się potęgą na desktopach. (tu była ironia, jakby ktoś nie wyczuł)

Ad. wielokrotne pulpity pod Windows: w zamierzchłych czasach, gdy jeszcze XP był moim głównym systemem, zapragnąłem zaaplikować do niego ideę wirt. pulpitów i zainstalowałem do tego jakieś Microsoftowe narzędzie. Miało problemy z przenoszeniem okien między pulpitami, widok różnych od aktualnego pulpitów był odświeżany raz na ruski rok, zostawiając mnie z nieaktualnymi informacjami i ogólnie powodowały one tak wielki ból egzystencjalny w mej osobie (który już wyparłem), że wolałem już z nich zrezygnować. Natomiast pod pingwinem bardzo je sobie cenię. (nie mówiąc już o tym, że niektóre osoby potrzebują i 5 lub 6 takich pulpitów, a w tym XP-kowym narzędziu były zafiksowane 4).

"Za to masz smietnik w /etc i katalogu domowym, bo kazda aplikacja przechowuje swoje ustawienia w inny sposob."
W katalogu domowym aplikacje mają pliki konfiguracyjne w ~/.aplikacja lub ~/.config/aplikacja. A do tychże plików konfiguracyjnych zaglądam jednak z rzadka; tylko wtedy, gdy nie znajdę w GUI żądanej opcji. Porywająco często się to nie zdarza. Ogólnie bałagan w systemie mniej boli, gdy się wie, że można go usunąć jednym krótkim 'apt-get purge' (można też graficznie, alem leniwy i mi się nie chce).

Za to mogę usuwać aktualnie czytane pliki i nikomu się krzywda nie dzieje. Pod Windowsem wpieniało mnie zawsze to, że muszę zamknąć okienko Acrobata zanim ponownie wygeneruję sobie plik PDF ze źródeł w LaTeXu, tu mi się nawet same odświeżają. Pod Linuksem nie zdarza mi się też, że muszę zrestartować system, by usunąć jakiś śmieciowy plik, który system uznał za swoją największą życiową potrzebę. Itd.

Zaś takich rzeczy jak udev czy dbus na szczęście nie mam potrzeby konfigurować.

@xenopusl
Są już wirusy na Maki. Co prawda trochę z nimi jak z tymi na Linuksa (ktoś podobno kiedyś gdzieś widział) i ich działanie opiera się na ludzkiej głupocie (jak instalacja dziwnych rzeczy z niewiadomych źródeł), ale jeśli do kompa dopuszcza się dzieci, to jestem w stanie uwierzyć w to, że się złapią.
-
2009/12/29 14:11:27
@Zlituj się, sprawdzenie konfigu sprzętu trwa przecież milisekundę.

Nie wierze. Na pewno uwzglednienie jakichs przypadkow specjalnych, na ktorych Windows ma sie instalowac, bo jakas korporacja ma 40000 takich desktopow i sie wkurzy, jak sie przestanie instalowac na nich (tak, wiem ze beda uzywali obrazu dysku, ale jakos go musza stworzyc), jest bardziej skomplikowane.

A tak w ogole, to o co on CIebie pytal po 38 minutach?
-
2009/12/29 14:15:18
@wo

Ty dalej nie wyłączyłeś ostrzeżenia o braku antyvira? Jakieś pół roku temu przecież Ci to krok po kroku opisałem. To jest banalnie proste i na dodatek intuicyjne.

@avast

A co takiego strasznego widziałeś? Ja kliknąłem po instalacji systemu download czy inny install na ich stronie, poczekałem 5 minut i na tym koniec, działa.
-
wo
2009/12/29 14:15:58
@krolik
"Nie wierze"

A ja nie wierzę, że jest inaczej. Na Maku "skan konfigu" to wybranie opcji "About This Mac" w lewym górnym rogu.

"A tak w ogole, to o co on CIebie pytal po 38 minutach?"

Zdaje się, że o format dysku twardego (system plików?).

@mgol
"Pod Windowsem wpieniało mnie zawsze to, że muszę zamknąć okienko Acrobata zanim ponownie wygeneruję sobie plik PDF"

O, kolejny megakop w dupę.

"Są już wirusy na Maki."

Chyba na pececie.
-
2009/12/29 14:16:16
@ krwawy_krolik
"Wez pod uwage OLBRZYMIA roznice, ze instalator OS/X wie, na jakim sprzecie sie instaluje, a instalator Windows musi sobie wszystko odkryc w trakcie instalacji."

Tak, w szczególności musi sobie odkryć to, że chce użytkownika zapytać o ustawienia językowe, w tym klawiatury czy też o nazwę kompa w sieci - albo to, ile stworzyć kont, i czy aktywować system. No bo przecież nie da się o to zapytać wcześniej. Toż to instalacja tego wstrętnego Linuksa (tu: Ubuntu) jest przyjemniejsza (pyta się o wszystko na początku, instaluje się parę minut w miejsce 40 i jeszcze w trakcie instalacji można sobie surfować w necie).
-
wo
2009/12/29 14:16:37
@wojtekr
"Jakieś pół roku temu przecież Ci to krok po kroku opisałem."

A potem kupiłem nowego laptopa... i problem od nowa :-).

A co zrobić, żeby Windows nie sprawdzał dysku po restarcie?
-
wo
2009/12/29 14:17:18
@wojtekr
"poczekałem 5 minut i na tym koniec"

Co lepsze, niezbyt zamaszysty kop w dupę, czy zmarnowane 5 minut?
-
2009/12/29 14:17:38
@Że to. Jeśli komp nie ma preinstalowanego systemu

Niby jakim cudem?
-
wo
2009/12/29 14:24:57
@mrw
"Niby jakim cudem?"

Takim, że ktoś chce zrobić update do 7?
-
2009/12/29 14:31:02
@wo

"Zdaje się, że o format dysku twardego (system plików?). "

BUAHAHAHAHAHA!
-
wo
2009/12/29 14:36:43
@sen
"BUAHAHAHAHAHA!"

Cóż, Windowsom sprawzdenie tego, że są instalowane na dysku twardym, musi zająć trochę czasu. Przecież jakieś poprzednie wersje miały opcję pracy na dyskietkach.
-
2009/12/29 14:40:04
@wo

"problem od nowa"

Rozwiązanie to samo jak poprzednio, generalnie kliknij w dymek i czytaj, kwestia trzech kliknięć.

"A co zrobić, żeby Windows nie sprawdzał dysku po restarcie?"

Tzn. jak się wywali? Nie pamiętam, już nie wiem, kiedy ostatni raz coś takiego widziałem, mam wrażenie, że po SP2 już nigdy. A wcześniej to esc przerywał, OIDP.

"zmarnowane 5 minut"

Raczej minuta, jak już kliknę to reszta się przecież robi sama. the horror po prostu
-
2009/12/29 14:41:21
@ wo
"Heh, gdybym nie widział Avasta ani Kaspersky'ego w akcji, to dałbym Ci się okłamać. Ale nie dam."

Dziżas, wymiękam. Widać jestem szczęśliwym użytkownkiem, który tuż po zainstalowaniu avasta (i wyłączeniu dźwięku powiadomienia o aktualizacji bazy wirusów) na ponad dwa lata życia systemu zapomniał o problemach wirusów, antywirusów, trojanów etc.
Well może tylko chodzę po grzecznych stronach czy o co chodzi?

A tak konkretnie to uważasz, że w którym miejscu kłamię?
-
2009/12/29 14:41:24
@mrwisniewski
"@Że to. Jeśli komp nie ma preinstalowanego systemu

Niby jakim cudem?"

A na przykład takim, że system się przymuli i jedynym ratunkiem jest format c: i reinstalacja. Wiele razy widziałem takie sytuacje, wiele. I to z WinXP, na który takie gromy nie leciały, jak na Vistę.
-
2009/12/29 14:42:01
@Takim, że ktoś chce zrobić update do 7?

Że co, kupi goły komputer i osobno 7? Besęsó.
-
2009/12/29 14:43:35
@ mrwisniewski
"Że co, kupi goły komputer i osobno 7? Besęsó."

Nie - że kupił viśtę i po roku siarczystego przeklinania zapragnął upgrade'u. Wymagania sprzętowe są te same, w czym problem?
-
2009/12/29 14:44:24
@A na przykład takim, że system się przymuli i jedynym ratunkiem jest format c: i reinstalacja.

Żeco? Czyli od mitycznych komputerów bez presystemu przechodzimy do jakiś domorosłych hakierów. Niby od czego ZU ma się zamulić Win?
-
wo
2009/12/29 14:45:19
@kay
"A tak konkretnie to uważasz, że w którym miejscu kłamię? "

Twierdząc, że upierdliwe ściąganie aktualizacji nie jest obciążeniem dla użytkownika. Owszem, jest takim, które da się wytrzymać z przymusu - tak jak regularne kopy w dupę.

@wojtekr
" Nie pamiętam, już nie wiem, kiedy ostatni raz coś takiego widziałem, mam wrażenie, że po SP2 już nigdy"

Mam SP3.

"A wcześniej to esc przerywał, OIDP."

"Naciśnij dowolny klawisz... ale tylko jeden zadziała (se wyguglaj innym komputerem)"

"the horror po prostu"

Czy regularny kop w dupę to aż horror? Pewnie, że to nie Auschwitz i nie Kołyma. To tylko regularny kop w dupę. Ale po co w ogóle, skoro można się nie męczyć?
-
2009/12/29 14:48:13
@Nie - że kupił viśtę

Jeszcze M$ napisz.

@i po roku siarczystego przeklinania

Dlaczego ZU miałby narzekać na Vistę?
-
2009/12/29 14:48:57
@mrwisniewski
"Żeco? Czyli od mitycznych komputerów bez presystemu przechodzimy do jakiś domorosłych hakierów. Niby od czego ZU ma się zamulić Win?"

Mam wrażenie, że egzystujemy w światach równoległych. A na przykład od instalowania mnóstwa syfnego oprogramowania. ZU nie odróżni syfnego od niesyfnego, a i deinstalacja oprogramowania ssie w porównaniu do wersji linuksowej; śmieci zostają w systemie, to jest na porządku dziennym.

Uwierz mi, wiem, ile razy przeinstalowywałem zwykłym, wyglądającym na rozsądnych ludziom ikspeka, bo komp się tak przymulał, że o ja pierdolę. Nie wymyślam sobie tego.
-
wo
2009/12/29 14:52:53
@mgol
"Uwierz mi, wiem, ile razy przeinstalowywałem zwykłym, wyglądającym na rozsądnych ludziom ikspeka, bo komp się tak przymulał, że o ja pierdolę. Nie wymyślam sobie tego."

Za to ja uczciwie przyznaję się, że Maddog to moja blogowa pacynka. Wymyśliłem takiego fikcyjnego blogera, żeby robić rozpierdziuchę rozłamową w Psychiatryku i na Tekstowisku, a na koniec ośmieszać Windowsy pisaniem bzdur o "Blaster Worm", który jest tylko makówkarską legendą miejską.
-
2009/12/29 14:54:02
@mrwisniewski
"Dlaczego ZU miałby narzekać na Vistę? "

ZU w ogóle nie narzekają na Vistę, w ogóle. Znów mam wrażenie, że żyjemy w odległych rzeczywistościach. Upierdliwe powiadomienia, zrywające połączenie internetowe, padająca powłoka eksplorera, przymulające programy (wciśnięcie pauzy w Firefoksie przy downloadzie potrafiło przymulić system na pół minuty). To wszystko potwierdzone na co najmniej trzech laptopach różnych firm (u mnie na Dellu, u siostry na Toshibie, u wujka na HP). A gdy jeszcze dodamy to, że SP1 przyspieszył prędkość kopiowania o 40%, to mamy obraz, jak o wiele bardziej ssała Vista przed pierwszym service packiem.

Nawet Bill Gates zapytany o to, co sądzi o Viście powiedział, żeby zadać mu to pytanie po wyjściu "siódemki". Kogo Ty chcesz nabrać?

A siódemka wygląda prawie jak Vista, ale jak na razie mi się nie powiesiła (tyle że net czasem zrywa, co samo w sobie wpienia, ale reszta problemów zniknęła). Sprawdzałem na tym samym Dellu.

Wiem, co widzę.
-
2009/12/29 14:55:09
@Mam wrażenie, że egzystujemy w światach równoległych. A na przykład od instalowania mnóstwa syfnego oprogramowania.

ZU? Że niby jakiego?
-
2009/12/29 14:56:20
@wo

Updejty typowego antywirusa ważą jakieś 5-50kB więc bez jaj, nawet na GPRSie tego nie poczujesz.

Co do instalacji XP to faktycznie jest beznadziejna. Oczywiście po 38 minutach nic nigdy się Ciebie nie będzie pytać o system plików. Instalacja win7 to dosłownie 6 kliknięć, podanie loginu i ewentualnie hasła i 15 minut instalowania na najsłabszym możliwym nowym komputerze A.D. 2009.
-
2009/12/29 14:58:31
@ZU w ogóle nie narzekają na Vistę, w ogóle. Znów mam wrażenie, że żyjemy w odległych rzeczywistościach.

No co mam poradzić, że nikt komu doglądam komputera nie narzeka, nie spędza czasu na instalacji dziwnych programów (bo po co), system nie zrywa, nie pada i nie muli?

@przed pierwszym service packiem.

pfff
-
2009/12/29 14:59:36
@mrwisniewski
"@Mam wrażenie, że egzystujemy w światach równoległych. A na przykład od instalowania mnóstwa syfnego oprogramowania.

ZU? Że niby jakiego?"

Nie pytałem dokładnie, ale okazji jest sporo. Jakieś programy z gazety, jakaś gra, jakaś aplikacja do oglądania filmów (bo przecież Windows Media Player wyświetlania napisów się nie dorobił)... Dowolna seria instalacja-deinstalacja zostawia w Windowsie sporo śmiecia. Okazji zawsze jest wiele. A że komp się przymula, to jednak potrafię ocenić gołym okiem bez pytania, co też dany osobnik na kompie instalował.
-
2009/12/29 15:00:21
@ wo
"Twierdząc, że upierdliwe ściąganie aktualizacji nie jest obciążeniem dla użytkownika. Owszem, jest takim, które da się wytrzymać z przymusu - tak jak regularne kopy w dupę."

No kopać się z koniem nie będę, ale avast aktualizacje ściąga wyłącznie przy starcie systemu. Zakładając, że uruchomienie jakiejkolwiek aplikacji potrzebującej natychmiast pełnej przepustowości - a więc internetową telewizję albo gry w multiplayerze - aktualizacja już zdąża się się zainstalować.
Avast oznajmia aktualizację upierdliwym - fakt - komunikatem w rogu ekranu, dzięki czemu jednak widać, że trwa to pomijalną chwilę i faktycznie w najmniejszym stopniu NIE jest obciążeniem dla użytkownika.
Ech, tyle by było słabych stron windowsa w które można byłoby uderzyć, a ty się akurat uwziąłeś na coś tak mało istotnego. Must investigate further:)
-
2009/12/29 15:01:03
@Co do instalacji XP to faktycznie jest beznadziejna.

To będą mieli problem ci co się z visty na 7 przesiadają.

@Nawet Bill Gates zapytany o to, co sądzi o Viście powiedział

Właśnie, czy linuksiarze dostają jakiś newsletter z "Tato a Bill Gates powiedział", czy śledzą na własną rękę?
-
2009/12/29 15:03:32
@mrwisniewski
"Właśnie, czy linuksiarze dostają jakiś newsletter z "Tato a Bill Gates powiedział", czy śledzą na własną rękę?"
Nie, czytają magazyny komputerowe (nie tylko dla linuksiarzy). Ale proszę, znalazłem Ci linka:
gizmodo.com/342920/holy-crap-did-bill-gates-just-say-windows-sucks
-
2009/12/29 15:04:33
ZU: mityczna istota niezbedna do kazdego flejma o systemach operacyjnych.
-
2009/12/29 15:06:03
@krwawy_krolik
"ZU: mityczna istota niezbedna do kazdego flejma o systemach operacyjnych."

Dla mnie to raczej uogólnienie mniej lub bardziej bliskiej rodziny i znajomych, spośród tych "nietechnicznych".
-
wo
2009/12/29 15:07:21
@sen
"Updejty typowego antywirusa ważą jakieś 5-50kB więc bez jaj, nawet na GPRSie tego nie poczujesz"

Regularny kop w dupę - zwłaszcza taki bosą nogą i przez grube kalesony - też jest właściwie nieodczuwalny. Czy mogę ogólnie poprosić wszystkich PT dyskutantów o unikanie argumentacji typu "To przecież nie jest zaden wielki horror, da się wytrzymać, nie jest to takie straszne, prawie nie boli itd."? Innymi słowy, obrony kopawdupizmu?

@kay
"faktycznie w najmniejszym stopniu NIE jest obciążeniem dla użytkownika"

Podobnie jak kop w dupę - zwłaszcza taki bosą nogą i przez grube kalesony. Skoro sam go opisałeś jako "upierdliwy", to jednak jest upierdliwy. Chociaż oczywiście zaden wielki horror, da się wytrzymać, nie jest to takie straszne, prawie nie boli itd. Jak niezbyt mocny kop w dupę.

@mrw
"To będą mieli problem ci co się z visty na 7 przesiadają. "

I stąd jedna z reklam Get A Mac - Kloniarzu! Jak już masz się pierdzielić z przesiadką z Visty na 7, to po prostu przesiądź się na MacOS X, zamieszanie przy tym będzie porównywalne, a za to święty spokój na lata.
-
2009/12/29 15:08:30
@kay_84

"avast aktualizacje ściąga wyłącznie przy starcie systemu."

Mi Avast wyswietla w losowych momentach takie niebieskie okienko o tym, ze sciagnal nowa baze danych, nawet wtedy, jak gram w Fallouta. Troszke psuje klimat. W dodatku on nie tylko wyswietla powiadomienie, ale i je MOWI, w polskiej wersji jezykowej takim strasznie irytujacym glosem (poskapili na dobrego lektora).

Glupsze jest to, ze co pewien czas -- rowniez w losowych momentach -- pokazuje sie takie zielone okienko o tym, ze jest nowa wersja Avasta do sciagniecia. On sam jej nie sciagnie, glupek, tylko trzeba kliknac na to okienko zielone, wtedy Avast sciaga swoja nowsza wersje i chce restartowac komputer. Rowniez olewajac to, czy akurat nie morduje kosmitow.
-
2009/12/29 15:11:00
@Dla mnie to raczej uogólnienie mniej lub bardziej bliskiej rodziny i znajomych, spośród tych "nietechnicznych".

Którzy narzekają na Vistę, bo klanowy linuksiarz ciągle na nią narzeka?
-
2009/12/29 15:11:46
@wo

Ja nie twierdzę, że updejtu o średniej wielkości 25kB "praktycznie nie poczujesz". Ja twierdzę, że go nie poczujesz w ogóle. Wyłącz opcję powiadamiania o aktualizacjach, odpal sobie nawet stoper w iphonie i spróbuj stwierdzić, czy się coś aktualizuje czy nie. Nie znajduj problemu tam gdzie go w ogóle nie ma.
-
2009/12/29 15:11:57
@I stąd jedna z reklam Get A Mac - Kloniarzu! Jak już masz się pierdzielić z przesiadką z Visty na 7, to po prostu przesiądź się na MacOS X, zamieszanie przy tym będzie porównywalne, a za to święty spokój na lata.

Przecież dostanę 7 z nowym lapem.
-
2009/12/29 15:14:05
@mrwisniewski
"@Dla mnie to raczej uogólnienie mniej lub bardziej bliskiej rodziny i znajomych, spośród tych "nietechnicznych".

Którzy narzekają na Vistę, bo klanowy linuksiarz ciągle na nią narzeka?"

Tak, zwłaszcza znajoma, z którą się widziałem ostatnio 5 lat temu, gdy do mnie zadzwoniła z dziwnym problemem z Vistą i stwierdzeniem, że ją już ten komputer irytuje - ona na pewno była pod wpływem mojego linuksiarskiego narzekania na Vistę. Problemy z netem mojej siostry to też na pewno tylko wynik tego, że za głośno narzekałem na Vistę nad jej laptopem i się obraził. Mój Dell to już w ogóle wiadomo - jak właściciel narzeka, to on go poczęstuje paroma padami, by potwierdzić tezę. Jak widać - istotnie, wszystko się zgadza.
-
wo
2009/12/29 15:14:08
@mrw
"Przecież dostanę 7 z nowym lapem."

Na którego, oczywiście, wszystkie aplikacje, ustawienia, kody, hasła, konfigi itd, przeciągniesz po firewire z poprzedniego lapa z Vistą.

@sen
"Ja twierdzę, że go nie poczujesz w ogóle."

Powiedz szczerze: masz tak delikatną pupkę, że poczułbyś łagodnego kopa bosą stopą przez grube kalesony? Nie? My point exactly.

@krolik
" W dodatku on nie tylko wyswietla powiadomienie, ale i je MOWI, w polskiej wersji jezykowej takim strasznie irytujacym glosem "

OJAPIERDZIU.
-
2009/12/29 15:17:09
@Na którego, oczywiście, wszystkie aplikacje, ustawienia, kody, hasła, konfigi itd, przeciągniesz po firewire z poprzedniego lapa z Vistą.

Actually po USB 2.0.
-
2009/12/29 15:17:57
@Na którego, oczywiście, wszystkie aplikacje, ustawienia, kody, hasła, konfigi itd, przeciągniesz po firewire z poprzedniego lapa z Vistą.

Hm, a jak kupię Maka to przeciągnę?
-
2009/12/29 15:19:31
@królik

Nie no staaary, to Ty jesteś jakimś masochą... Aż sprawdziłem jak się zachowuje mój antyvir (AVG) i okazało się, że się zaktualizował dziś o 14:15. Skanował zaś drugiego, a następny raz ma zamiar w nowym roku. Z tego wnioskuję, że ustawiłem skany na co miesiąc. Gdyby nie ten flejm nie wiedziałbym tego.
-
2009/12/29 15:21:59
@Tak, zwłaszcza znajoma, z którą się widziałem ostatnio 5 lat temu, gdy do mnie zadzwoniła z dziwnym problemem z Vistą

Przepraszam, ale absurdalność tego zdania mnie zabiła.
-
2009/12/29 15:22:43
@ krwawy_krolik
"Mi Avast wyswietla w losowych momentach takie niebieskie okienko o tym, ze sciagnal nowa baze danych, nawet wtedy, jak gram w Fallouta. Troszke psuje klimat. W dodatku on nie tylko wyswietla powiadomienie, ale i je MOWI, w polskiej wersji jezykowej takim strasznie irytujacym glosem (poskapili na dobrego lektora)."

Cóż, może u mnie to jest kwestia włączania/wyłączania komputera parę razy dziennie i w związku z tym nie kojarzę takiej sytuacji, by mi się avast aktualizował w trakcie gry.
Mały hint: głos oznajmiający aktualizację jesteś w stanie wyłączyć w tak na oko 3 sekundy.
-
wo
2009/12/29 15:23:43
@mrw
"Actually po USB 2.0."

Naprawdę już jest taka opcja? Serio pytam.

"Hm, a jak kupię Maka to przeciągnę?"

Stąd hasło "tyle samo zamieszania, za to spokój na zawsze".

@inz.mru
" a następny raz ma zamiar w nowym roku."

As in, za trzy dni? Aż sobie wyobraziłem imprezę sylwestrową u Inżyniera Mruwnicy, z głośników leci "I'm so two thousand and eight, you're so two thousand and late, PRZERYWAMY TAŃCE BY PRZEKAZAĆ BARDZO WAŻNĄ INFORMACJĘ O POJAWIENIU SIĘ NOWEJ WERSJI AVASTA, ZA CHWILĘ ROZPOCZNIEMY ŚCIĄGANIE NOWEJ WERSJI A POTEM BĘDZIE RESTART SYSTEMU. TAŃCE WZNAWIAMY OKOŁO 4:14. PO ODBIÓR KOPA W DUPĘ PROSZĘ SIĘ ZGLOSIC DO LOKALNEGO RESELLERA SONY VAIO".
-
2009/12/29 15:24:26
@: Przepraszam, ale absurdalność tego zdania mnie zabiła.

Może wiesz... nie chodziło wcale o Vistę, tylko o dziwny problem...
-
wo
2009/12/29 15:25:11
@kay
"Mały hint: głos oznajmiający aktualizację jesteś w stanie wyłączyć w tak na oko 3 sekundy."

A jak założyć dwie pary kalesonów, to już zupełnie nic nie czuć.
-
2009/12/29 15:26:22
@wo

Jeżeli kłopoty z aktualizacją antywirusa są regularnymi lekuchnymi kopami w dupę, to te parę stów więcej na Maca jest jednorazowym mocarnym kopem po jajach. Oczywiście, wówczas przejeżdżanie paluszkiem po gładziusieńkiej mac-owskiej obudowie możemy przyrównać do codziennego porannego lodzika.
-
2009/12/29 15:27:57
@wo "Powiedz szczerze: masz tak delikatną pupkę, że poczułbyś łagodnego kopa bosą stopą przez grube kalesony? Nie? My point exactly. "

Bez przesady. Przecież piszę, że tego nawet nie jesteś w stanie zmierzyć i stwierdzić, że aktualizacja zaistniała. I to w opcji laptop za 1600zł z internetem via GPRS za 49zł z vatem.
-
2009/12/29 15:29:55
@kalesony

www.maclife.com/article/feature/50_common_mac_problems_solved

Jak się przejrzy tę listę, to widać, że są dwa rodzaje remediów: kupić se coś za $xyz, albo grzebać w jakichś ustawieniach. Znaczy, normalka.
-
wo
2009/12/29 15:30:29
@dziaam
"Jeżeli kłopoty z aktualizacją antywirusa są regularnymi lekuchnymi kopami w dupę, to te parę stów więcej na Maca jest jednorazowym mocarnym kopem po jajach."

To oczywiście generalnie zależy od mozliwości płatniczych danej osoby. Dla niektórych parę stów to faktycznie mocny kop. Dla innych - zwłaszcza raz na parę lat - to jest niezauważalne. Bardzo mi szkoda tych pierwszych.

@sen
" Przecież piszę, że tego nawet nie jesteś w stanie zmierzyć i stwierdzić, że aktualizacja zaistniała. "

Działanie Avasta jakoś byłem w stanie zaobserwować.
-
2009/12/29 15:31:23
@: Aż sobie wyobraziłem imprezę sylwestrową u Inżyniera Mruwnicy

Spokojnie nie zrobi tego przed dwunastą w południe. A jak już to zrobi to widocznie jakoś dyskretnie, bo przez ostatnie wiele miesięcy nie zauważyłem. Doczytałem też, że jest grzeczny i jak komputer akurat jest używany to poczeka. To Królik regularnie rozmawia ze swoim antyvirem.
-
wo
2009/12/29 15:31:57
@nameste
'Jak się przejrzy tę listę, to widać,"

...że są to wyłącznie problemy typu "I want a tabbed Finder". Chcesz to se kup, co to w ogóle za problem?
-
2009/12/29 15:32:42
wo
No ale skoro Maki tez daja "kopy w dupe" to co to za roznica czy ma szie Maka czy PC?
Z jednym i drugim czasem trzeba powalczyc.

-
wo
2009/12/29 15:33:20
@inz.mru
" To Królik regularnie rozmawia ze swoim antyvirem"

Sądząc po Twoich leżacych analogiach, Królik po prostu jest tu mniej zakłamany.
-
wo
2009/12/29 15:34:16
@xenopus
"No ale skoro Maki tez daja "kopy w dupe" to co to za roznica czy ma szie Maka czy PC?
Z jednym i drugim czasem trzeba powalczyc. "

Coś bym odpisał, ale akurat muszę aktualizować iKaspersky'ego.
-
2009/12/29 15:35:12
@Wo "Bardzo mi szkoda tych pierwszych."

Ale - mama nadzieję - masz świadomość ich miażdżącej przewagi liczebnej?
-
2009/12/29 15:36:50
@ wo
"A jak założyć dwie pary kalesonów, to już zupełnie nic nie czuć."

Pytanie filozoficzne: czy kop w dupę którego nie czuć jest nadal kopem w dupę?
Jeśli tak, jestem w stanie się zgodzić, że problem z antywirami i wirusami na pecetach to właśnie takie nieodczuwalny kop w dupę. Przyjmuję go z pełną godnością.
Ale wydanie kilku tysięcy tylko po to, żeby nie było więcej nieodczuwalnych kopów w dupę brzmi jak kiepski interes...
Co innego wydanie ich by mieć ładny, estetyczny, ergonomiczny komputer z takimż systemem - ale cóż, flame poszedł w innym kierunku i się go już nie zawróci.
-
wo
2009/12/29 15:37:23
@dziaam
"Ale - mama nadzieję - masz świadomość ich miażdżącej przewagi liczebnej?"

Chyba w Polsce B.
-
2009/12/29 15:38:23
Skąd wiesz że Jaś Kapela ma badziewnego netbuka ???
-
2009/12/29 15:38:30
@: Sądząc po Twoich leżacych analogiach

Do tych, do których mogłeś się doczepić tylko przez zabawy kalamburowe?

@: mniej zakłamany.

EOT
-
2009/12/29 15:38:43
@...że są to wyłącznie problemy typu "I want a tabbed Finder". Chcesz to se kup, co to w ogóle za problem?

Żaden. Trochę wygody więcej, ale po co komu wygoda.
-
2009/12/29 15:40:30
Kop w dupę niezależnie od ilości kalesonów jest tym samym .
-
2009/12/29 15:40:33
@I stąd jedna z reklam Get A Mac - Kloniarzu! Jak już masz się pierdzielić z przesiadką z Visty na 7, to po prostu przesiądź się na MacOS X, zamieszanie przy tym będzie porównywalne, a za to święty spokój na lata.

Przecież to bzdura jest. No chyba, że ktoś używa tylko przeglądarki, a nie ma ulubionego programu do słuchania muzyki, organizowania zdjęć, komunikatora, gier, ani nie kupił Office'a.

@m_gol
Upierdliwe powiadomienia, zrywające połączenie internetowe, padająca powłoka eksplorera, przymulające programy (wciśnięcie pauzy w Firefoksie przy downloadzie potrafiło przymulić system na pół minuty).

OS X też to ma, poza powłoką.
-
wo
2009/12/29 15:41:55
@kay
"Ale wydanie kilku tysięcy tylko po to, żeby nie było więcej nieodczuwalnych kopów w dupę brzmi jak kiepski interes..."

Ale przecież one nigdy nie są "nieodczuwalne". Są "słabo odczuwalne", są takie, że "można się przyzwyczaić", są takie, że "da się z tym zyć" itd. Co więcej, ta "słaba odczuwalność" to kwestia pecetowego zmuzułmanienia. Jak ktoś jest przyzwyczajony do normalnego systemu i z windowsami styka się stosunkowo rzadko, to jest nimi zaszokowany i odczuwa je bardzo boleśnie - jak ja komunikaty Avasta, których nie umiałem wyłaczyć.

Dla mnie każde moje kilka tysięcy wydane na kolejnego laptopa było o tyle dobrym interesem, że literki wystukane na tych laptopach sprzedałem za fafdziesięciokrotność ceny laptopa. I wiem, że gorzej by mi się pracowało z komunikatami PRZERYWAMY PRACĘ NAD KSIĄŻKĄ O STANISŁAWIE LEMIE Z POWODU POJAWIENIA SIĘ NOWEJ WERSJI AVASTA, KTÓRĄ TERAZ BĘDZIEMY ŚCIĄGAĆ PO KOMÓRCE (HA HA WYCZAIŁEM ŻE SIĘ PODŁĄCZYŁEŚ W BIBLIOTECE).
-
2009/12/29 15:42:21
@z głośników leci "I'm so two thousand and eight, you're so two thousand and late,

To 2008 w miejsce 3008 to taki dowcip? Ładny.
-
wo
2009/12/29 15:44:21
@anton
"Skąd wiesz że Jaś Kapela ma badziewnego netbuka ???"

Żebyś wiedział, ile się o Tobie dowiedziałem ze spacji przed trzema pytajnikami. Uprzedzam, że następny komentarz z taką interpunkcją będzie ostatnim w ogóle tutaj.

@nameste
"Żaden. Trochę wygody więcej, ale po co komu wygoda."

Kto chce, niech se kupi. Ile kosztuje "tabbed Finder" na Windowsy?
-
2009/12/29 15:48:42
"z głośników leci "I'm so two thousand and eight, you're so two thousand and late, PRZERYWAMY TAŃCE BY PRZEKAZAĆ BARDZO WAŻNĄ INFORMACJĘ O POJAWIENIU SIĘ NOWEJ WERSJI AVASTA"

Otóż ja miałem kiedyś taką akcję w pewnej knajpce na Kazimierzu (komunikat wciął się w muzykę lecącą w tle), a na blipie też ktoś pisał o czymś podobnym, tylko bardziej szokującym, bo Winamp był nastawiony na ciche granie, a antywir huknął pełną parą i wszyscy nerwowo podskoczyli.
-
2009/12/29 15:49:35
@Kto chce, niech se kupi. Ile kosztuje "tabbed Finder" na Windowsy?

Pojęcia nie mam (co by to miało być). Ale zakładam, że autor słów:

"Now THIS is the Finder we've always dreamed of. Thanks, Path Finder!" (PathFinder $40)

...jest rasowym makówkarzem, choć ma Marzenia wykraczające poza standard.

Inaczej mówiąc, w każdym systemie będzie konflikt między adaptowalnością do preferencji użytkowników a jej kosztem.
-
2009/12/29 15:50:50
@wo "Chyba w Polsce B."

Jeżeli siebie zaliczasz do A, to sądzę, że nie tyle nawet B, ile coś w okolicach D. Tych jest straszna masa. I wszyscy mają kompy.
-
wo
2009/12/29 15:51:39
@barts
"Otóż ja miałem kiedyś taką akcję w pewnej knajpce na Kazimierzu (komunikat wciął się w muzykę lecącą w tle), a na blipie też ktoś pisał o czymś podobnym, tylko bardziej szokującym, bo Winamp był nastawiony na ciche granie, a antywir huknął pełną parą i wszyscy nerwowo podskoczyli."

Z cyklu Windows: poszedłem sobie przy okazji dżanketu "Nine" obejrzeć wystawę świąteczną w domu towarowym Harrod's, który jak wiadomo słynie ze swoich wystaw świątecznych. Była w temacie "Wizard of Oz", a więc: manekiny czarownic, Dorotek, strachów na wróble itd. Pośrodku Xięga mająca wyglądać jak magiczne wydanie "Wizarda", w Xiędze ekran, na ekranie leci klasyczny film z 1939.

Wszystko bardzo romantyczne. Z wyjątkiem zajmującego sporą część prawego dolnego rogu w ekranie komunikatu "TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY...".
-
2009/12/29 15:51:39
@wo
"Nie rozumiem, nie zamykasz laptopa na noc?"

Niektórzy nie zamykają. Ot mój MB alu w nocy robi kopię zapasową. Ona też obciąża kompa, bardziej niż Avast na pececie.
-
2009/12/29 15:53:33
A poza tym laptop powinien kosztować 1500 peelenów.
-
wo
2009/12/29 15:53:38
@nameste
"Pojęcia nie mam (co by to miało być)"

Więc nie pierdziel głupot, proszę.

"Inaczej mówiąc, w każdym systemie będzie konflikt między adaptowalnością do preferencji użytkowników a jej kosztem."

Jest różnica między "adaptowalnością do preferencji użytkowników" polegającą na tym, żeby nie mieć głośnego komunikatu JEST NOWA WERSJA AVASTA! oraz "adaptowalnością do preferencji użytkowników" polegającą na tym, że ktoś se chce kupić "tabbed Finder".
-
wo
2009/12/29 15:54:42
@mrw
"A poza tym laptop powinien kosztować 1500 peelenów."

A butelka dobrej whisky tak z pięć dych, maks. Pomarzyć można.
-
2009/12/29 15:55:20
@Wszystko bardzo romantyczne. Z wyjątkiem zajmującego sporą część prawego dolnego rogu w ekranie komunikatu "TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY...".

To wszystko się zgadza, Oz jest okrutnym i nieprzyjaznym miejscem.
-
2009/12/29 15:55:50
@mrwisniewski
"@Tak, zwłaszcza znajoma, z którą się widziałem ostatnio 5 lat temu, gdy do mnie zadzwoniła z dziwnym problemem z Vistą

Przepraszam, ale absurdalność tego zdania mnie zabiła."

Co ja poradzę, taka prawda. Koleżanka z LO, z którą kontakt się trochę urwał, ale że miała problem ze sprzętem i akurat nie było specjalisty w terenie, to sobie o mnie przypomniała. Bywa. A ten przykład podałem wyłącznie dlatego, że insynuujesz, iż moja "linuksiarskość" ma wpływ na narzekania innych na Vistę. ROTFL.
-
2009/12/29 15:58:50
@renopusl
"Wszystko zalezy od tego do czego komputer jest potrzebny."

O to to. Do roboty takiej jaką z mężem wykonujemy pecet się nie nadaje. Mac natomiast nie nadaje się do gier w które grywamy. Dlatego błogosławiona jest opcja postawienia windowsów na maku i jest dwa w jednym.
Niestety znowu jest problem z zakupem maca w Polsce. Będzie już prawie 2 miesiące odkąd zamówiłam iMaca 27. Ffffuuuu...
-
2009/12/29 15:59:18
@Więc nie pierdziel głupot, proszę.

A to jest oczywiste, co jest "odpowiednikiem tabbed Findera na windows"? Co miałeś konkretnie na myśli?

@jest różnica...

Na liście 50 są też "problems" bardzie pasujące do "nie mieć głośnego komunikatu itd.", i podobnie łatwo/trudno usuwalne. Znaczy, normalka.
-
2009/12/29 16:03:20
@Co ja poradzę, taka prawda. Koleżanka z LO, z którą kontakt się trochę urwał, ale że miała problem ze sprzętem i akurat nie było specjalisty w terenie, to sobie o mnie przypomniała.

;_;
-
2009/12/29 16:06:10
@wo:

Ale gdzie ten zysk? Że kamerka w skajpie pokazuje Cię na nietoperka czy że połączenie WiFi się zrywa na dużych plikach i nie można się połączyć na nowo bez restartu?

Cóż, używam różnych dystrybucji linuksowych od dobrych 10 lat na moich laptopach i jeszcze *nigdy* nie zerwało mi połączenia wifi tak jak moim kolegom z makowymi laptopami (magicznie zanikał im adres IP przyznany przez DHCP). Gość pewnie ma marny sprzęt (marny thumbdrive z wifi lub jakaś karta pcmcia z demobilu), na to nie ma rady.

Kiedy zmieniałem sobie dystrybucję Linuksa na laptopie, to pobrałem sobie kilkanaście obrazów liveCD, odpaliłem pod VirtualBox na stacjonarnym, żeby się przekonać, które lubię, a potem odpaliłem próbnie na laptopie. Może to godzina więcej, ale mniej kłopotu potem. I wybrałem to, co zadziałało bez żadnych interwencji od razu - bez żadnych nowych łatek itd. Linux Mint opisywany przez pana na psychiatryku zawiesił się w czasie rozruchu, więc go od razu skreśliłem.
-
2009/12/29 16:11:50
@m_gol
"@Tak, zwłaszcza znajoma, z którą się widziałem ostatnio 5 lat temu, gdy do mnie zadzwoniła z dziwnym problemem z Vistą
Przepraszam, ale absurdalność tego zdania mnie zabiła.
"

Mam wrażenie, że mrwisniewskiemu chodzi o to "5 lat temu" w zestawieniu z Vistą i "On January 30, 2007, [VISTA] was released worldwide" (za: en.wikipedia.org/wiki/Windows_Vista ), tudzież faktem, że mamy 2009. Co podpowiadam, bo nie jestem pewien czy wyłapałeś ironię.

@WO
"Wszystko bardzo romantyczne. Z wyjątkiem zajmującego sporą część prawego dolnego rogu w ekranie komunikatu "TEN KOMPUTER MOŻE BYĆ ZAGROŻONY..."."
A to jak sobie już przytaczamy zabawne historyjki dotyczące Windowsów i antywirów, to ja podrzucę linkę do mnie: www.bartsnews.net/2007/01/travel-impressions.html - wyświetlacz lotów, na którym treść przesłonięta była komunikatem antywira.

@mrwisniewski
"To wszystko się zgadza, Oz jest okrutnym i nieprzyjaznym miejscem."
Wygrywasz internetsy, zdanie godne Pratchetta.
-
wo
2009/12/29 16:13:28
@nameste
"Na liście 50 są też "problems" bardzie pasujące do "nie mieć głośnego komunikatu itd.","

Bzdura, ale Ty za mało wiesz, żeby to ocenić - po prostu wkleiłeś pierwsze, co Ci wskoczyło w guglu od "MacOS X problems". To charakterystyczne, że pierwsze co wyskakuje, to "chcę mieć tabbed Finder" (solution: se kup "tabbed Finder").

@obywatelkane
"Może to godzina więcej, ale mniej kłopotu potem."

Ja nie mogę na to pytanie odpowiedzieć szczerze, ale to jest ogólne pytane do wszystkich PT Anonimów, które zza bezpiecznej gardy swojej ksywki mogą przynajmniej odpowiadać szczerze. Na ile wyceniacie godzinę _pracy_? Nie takiego pracohobby, jak dla mnie wykłady w SWPS, tylko właśnie takiej nieciekawej fuchy, jaką dla mnie byłoby np. pieprzenie się z konfiguracją Avasta. Za ile gotowi jesteście się przemóc, żeby przez godzinę robić coś nieatrakcyjnego, odkładając resztę Waszego życia na bok?

Nie podam swojej sumy publicznie, ale oczywiście taka suma dla mnie istnieje. No i wychodzi mi z tego, że mi się po prostu nie opłaca handryczyć z Windowsami.
-
2009/12/29 16:19:06
@wo "No i wychodzi mi z tego, że mi się po prostu nie opłaca handryczyć z Windowsami."

Tadaam! Czyżbyś tym samym zamknął dyskusję?
-
wo
2009/12/29 16:24:11
@dziaam
"Tadaam! Czyżbyś tym samym zamknął dyskusję?"

Jeśli chodzi o moje prywatne wybory konsumenckie, to oczywiście dyskusji już w zasadzie nie ma. Natomiast rzeczywiście jestem ciekaw, na ile osoby od "wystarczy godzina" wyceniają swoją godzinę. Na przykład Ty albo na przykład Obywatelkane.

Bo mi to zawsze przypomina stare hasło LINUX IS FREE ONLY IF YOUR TIME IS WORTHLESS.
-
2009/12/29 16:28:13
@Ile kosztuje "tabbed Finder" na Windowsy?

40$ taniej. en.wikipedia.org/wiki/Comparison_of_file_managers#Manager_views
np. www.zabkat.com/x2lite.htm

@Bzdura, ale Ty za mało wiesz, żeby to ocenić - po prostu wkleiłeś pierwsze, co Ci wskoczyło w guglu od "MacOS X problems". To charakterystyczne, że pierwsze co wyskakuje, to "chcę mieć tabbed Finder" (solution: se kup "tabbed Finder").

Haha. Actually, pierwsze co wskakuje w guglu pod MacOS X problems to support.apple.com/kb/TS1411

"Your Mac won't start up in Mac OS X (...) Look for log entries that are similar to the following: {DATE.EN_US} Dock[500] CFLog (0): CFPropertyListCreateFromXMLData(): plist parse failed; the data is not proper ISO-8859-1. The file name for this data could be: com.apple.dock.plist -- /Users/us/Library/Preferences/ The parser will retry as in 10.1, but the problem should be corrected in the plist. {DATE.EN_US} trident crashdump: Crash report written to: /Users/us/Library/Logs/CrashReporter/Dock.crash.log"
-
2009/12/29 16:30:12
@wyceniają swoją godzinę.

A w ramach prokastrynacji?
-
2009/12/29 16:31:46
@wo:

Problem niechcianego komunikatu głosowego można (jak tu napisano wyżej) rozwiązać w minutę, jest więc jednorazową niedogodnością. Na liście "problems" są podobne, typu "ojej, robi mi za ciężkie PDFy" (solution: kliknij se w "reduce size" w ósmym podmenu piątego menu z lewej). Problem toporności narzędzia systemowego, używanego na co dzień, jest (wydaje mi się) bardziej upierdliwy, a jego usunięcie to dodatkowa kasa do wydania.

Oczywiście, "toporność"/"superfit" to kategorie DGCC. Windows jest pełen rozmaitych niespójności/toporności (wg mojego dgcc), ale z tego nie wynika, że na Macu to się nie zdarza (wg czyjegoś).
-
2009/12/29 16:34:14
O Linuxie się nie wypowiem, osobiście nie znam gościa. Windows wkurwił mnie niejednokrotnie, czasu przez niego straciłem pewnie też niemało, ale jestem jeszcze zbyt młody, by czas w ten sposób stracony przeliczać na hajs, który mógłbym zarobić, gdybym go nie stracił. Poza tym - tu już tak pi*oko określam - nie było go raczej aż tyle.

Aleee! Jak już będę bogaty (przynajmniej w granicach Polski B+, albo nawet w Polski A-), to na bank sprawię sobie gładziusieńkiego Makusia, ale tylko dlatego, że jaram się jego dyzajnerskim kształtem. Choć zdaję sobie sprawę, że przy tak lekkomyślnym i nieekonomicznym podejściu do swojego czasu, nie stanie się to za prędko.
-
2009/12/29 16:35:05
@barts_706
"Mam wrażenie, że mrwisniewskiemu chodzi o to "5 lat temu" w zestawieniu z Vistą i "On January 30, 2007, [VISTA] was released worldwide" (za: en.wikipedia.org/wiki/Windows_Vista ), tudzież faktem, że mamy 2009. Co podpowiadam, bo nie jestem pewien czy wyłapałeś ironię."

Ach, rzeczywiście nie załapałem. Pewnie dlatego, że chodziło mi o to, że ze znajomą widziałem się 5 lat temu, ale zadzwoniła do mnie jakiś miesiąc temu. Może trochę niedokładnie się wyraziłem.
-
wo
2009/12/29 16:35:43
@magikal
"40$ taniej. en.wikipedia.org/wiki/Comparison_of_file_managers#Manager_views
np. www.zabkat.com/x2lite.htm "

O Dżizas, czyli że to było pytanie o FOŁTYN COMMANDERA? Fu.

@nameste
"Problem niechcianego komunikatu głosowego można (jak tu napisano wyżej) rozwiązać w minutę, jest więc jednorazową niedogodnością. "

Jedną z kabongazyliona podobnych.

"Problem toporności narzędzia systemowego, używanego na co dzień, jest (wydaje mi się) bardziej upierdliwy, a jego usunięcie to dodatkowa kasa do wydania"

Że ktoś się przyzwyczaił do FOŁTYN COMMANDERA, to jego problem, a nie problem "toporności narzędzia systemowego".
-
wo
2009/12/29 16:36:41
@dziaam
" jestem jeszcze zbyt młody, by czas w ten sposób stracony przeliczać na hajs, który mógłbym zarobić, gdybym go nie stracił"

Umyj mi samochód, chłopcze.
-
2009/12/29 16:39:35
@wo
"O Dżizas, czyli że to było pytanie o FOŁTYN COMMANDERA? Fu."

Piszesz o Total Commanderze czy którymś z jego żałosnych klonów? Bo tak serio, to jest chyba program, jakiego najbardziej mi brakuje pod Linuksem. Jest Krusader, ale uczciwie trzeba przyznać, że TC do pięt nie dorasta. No ale TC jest płatny i to wiele wyjaśnia.
-
2009/12/29 16:39:56
@ wo
"właśnie takiej nieciekawej fuchy, jaką dla mnie byłoby np. pieprzenie się z konfiguracją Avasta. "

Rozumiem, że Avast stał się dla Ciebie jakimś sztandarem, ale się jednak przyczepię bo nie wiem co możnaby przez godzinę konfigurować w Avascie. Od początku życia aktualnego systemu, czyli jakieś 2,5 roku na jakiekolwiek klikanie związane z avastem nie sądze, żebym przeznaczył więcej niż pół godziny. W skali dwóch i pół roku zdarzają mi się pewnie bardziej bezproduktywne rzeczy na które marnuję pół godziny.
Jeżeli już coś w avascie jest wkurzającego to informacja u aktualizacji, ale then again, wyłączenie głosu to 4 kliki (właśnie sprawdziłem), a wyskakująca informacja może i irytuje, ale na pewno nie zabiera żadnego czasu. Przy czym u mnie zawsze odbywa się to przy uruchamianiu systemu i nawet czynnik irytacji odpada.

Anyway czas poświęcony dzisiaj tej dyskusji to pewnie więcej niż poświęcę problematyce antywirusa i wirusów przez najbliższe parę lat.

Więc mit o godzinie potrzebnej na skonfigurowanie programu antywirusowego to jakaś historia rodem z XX wieku.
-
2009/12/29 16:41:53
@Piszesz o Total Commanderze czy którymś z jego żałosnych klonów? Bo tak serio, to jest chyba program, jakiego najbardziej mi brakuje pod Linuksem.

OMFG!
-
wo
2009/12/29 16:46:05
@kay
"Rozumiem, że Avast stał się dla Ciebie jakimś sztandarem, ale się jednak przyczepię bo nie wiem co możnaby przez godzinę konfigurować w Avascie. "

Domyślam się, że konfigurowanie Windowsów to dla Ciebie albo praca, albo hobby, albo pracohobby. Czasem jak patrzę na pracę np. pomocników wulkanizatora, jak oni błyskawicznie te opony zdejmują, zakładają i wyważają, to też mi się wydaje, że to takie proste (choć wiem, że ja bym tymi samymi narzędziami to robił kilka razy dłużej).

"Anyway czas poświęcony dzisiaj tej dyskusji to pewnie więcej niż poświęcę problematyce antywirusa i wirusów przez najbliższe parę lat"

No ale ja mam w sąsiednim okienku literki, które zamierzam sprzedać za kasę (a właściwie rozliczyć zaliczkę przehulaną w Hameryce). I tam staram się układać słowo po słowie w ładnie brzmiące ciągi. Więc dla mnie ta dyskusja to coś jak dla wulkanizatora nucenie pod nosem Stachursky'ego, pomaga mi w pracy.

@mgol
"Piszesz o Total Commanderze czy którymś z jego żałosnych klonów?"

One są wszystkie żałosne - rozpaczliwa proteza UI, które powinno było być w pieprzonym systemie.
-
2009/12/29 16:48:17
@Że ktoś się przyzwyczaił do FOŁTYN COMMANDERA, to jego problem, a nie problem "toporności narzędzia systemowego"

Nie mam pojęcia, co to jest FOŁTYN COMMANDER. Oraz: jesteś pewien, że makówkarze od tekstu

"Now THIS is the Finder we've always dreamed of. Thanks, Path Finder!"

piszą tak, bo wyrośli na F.C. (czymkolwiek jest)?
-
2009/12/29 16:48:31
@One są wszystkie żałosne - rozpaczliwa proteza UI, które powinno było być w pieprzonym systemie.

Na Amidze się przydawał.
-
2009/12/29 16:49:13
@wo
""Pod Windowsem wpieniało mnie zawsze to, że muszę zamknąć okienko Acrobata zanim ponownie wygeneruję sobie plik PDF"

O, kolejny megakop w dupę."

Czy na Macu w ogóle da się zrobić pdf z latexu?
Jak dla mnie latex ode złego jest i wolę poświęcić dwa dni na konwersję do worda, niż chrzanić się z przeróbkami latexa większymi niż dwa, trzy zdania.
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby na Macu dla zasady nie bylo obsługi texa i pokrewnych.
-
wo
2009/12/29 16:51:22
@nameste
" Oraz: jesteś pewien, że makówkarze od tekstu (...) piszą tak, bo wyrośli na F.C. (czymkolwiek jest)?"

Jestem pewien, że reklamy typu "This is the [tu wstaw nazwę produktu] we've always dreamed of. Thanks, [tu wstaw nazwę firmu]!" są tak sformułwane, bo ktoś chce coś sprzedać. Jeśli Twoja umysłowość jest na takim poziomie, że traktujesz takie hasła serio, to powinieneś wrócić do Salonu24 jako Cień Nameste.
-
2009/12/29 16:53:05
@wo

Aż tyle go nie straciłem. Ale w sumie... A za ile?
-
wo
2009/12/29 16:53:47
@jhenri
"Czy na Macu w ogóle da się zrobić pdf z latexu? "

Na Macu da się zrobić pdf z czegokolwiek (funkcja systemowa). Na przykład z Microsoft Worda albo z Excela albo z Powerpointa.
-
wo
2009/12/29 16:55:40
@dziaam
"Aż tyle go nie straciłem. Ale w sumie... A za ile?"

Stówka? Nie za "godzinę" tylko za umycie, wysprzątanie wnętrza i natarcie preparatem z woskiem. Uwiniesz się poniżej godziny. Pasi?
-
2009/12/29 16:55:58
@ wo & mrwisniewski
No toście mnie rozbawili. Co niby realnie zastępuje TC? Gdzie mogę sobie dokonać masowej zmiany nazw plików, porównać dwa katalogi pod kątem zmian w plikach, włączyć (wygodnie!) kilka zadań kopiowania, które się grzecznie uruchomią jedne po drugich w kolejce (a kopiowanie metodą "otwórz dwa okienka i przeciągnij folder z jednego do drugiego" to jakaś mordęga), wygodne sprawdzanie zajmowanego miejsca (bez konieczności okropnie niewygodnego wchodzenia w właściwości folderu), wygodną obsługę błędów - jak mi się przy kopiowaniu pierdyliarda plików wypieprzy przy jednym - JEDNYM! - mechanizm kopiujący eksploratora, to robi wielkie BLA i przerywa bez pytania, czy aby nie ponowić, czy aby nie ominąć pliku i przejść dalej... Po prostu się wypieprza i sam mam sobie zgadywać, co się skopiowało, a co nie. Jeśli to ma być lepsze od TC, to gratuluję windowsowym fanbojom.
-
2009/12/29 16:59:01
@Gdzie mogę sobie

Jeju, ale po co ktoś miałby robić to wszystko?
-
2009/12/29 17:01:58
@jhenri
"Jak dla mnie latex ode złego jest i wolę poświęcić dwa dni na konwersję do worda, niż chrzanić się z przeróbkami latexa większymi niż dwa, trzy zdania."

Od razu widać, że mało wspólnego masz z tekstami matematycznymi. W LaTeXu albo korzystasz z predefiniowanego stylu, albo go sobie minimalnie poprawiasz i działa. Sam formatuje rozdziały, sam wstawia spis treści, sam robi linki w spisie treści, sam linkuje do bibliografii, sam wstawia odpowiednie bibliograficzne wpisy. A wzory matematyczne wyświetlane są w takiej formie, by pasować do otoczenia.

Spróbuj mi stworzyć w Wordzie czy OOWriterze ładny dokument matematyczny ze wzorami wplecionymi w środek zdania.
-
2009/12/29 17:02:35
@Jeśli Twoja umysłowość jest na takim poziomie, że traktujesz takie hasła serio, to

Hm, takie hasła bierze się na serio, gdy poza -- ewidentnym -- reklamowym celem wyrażają dodatkowo Obiektywną Obiektywność, jak tu:

Get A Mac - Kloniarzu! Jak już masz się pierdzielić z przesiadką z Visty na 7, to po
prostu przesiądź się na MacOS X...

-
2009/12/29 17:04:11
@mrwisniewski
"Jeju, ale po co ktoś miałby robić to wszystko?"

Na przykład dlatego, że nie lubię mieć na dysku bałaganu, że lubię wiedzieć, jaką mam gdzie muzykę (a z tagami się czasem zrobi bajzel), bo lubię wiedzieć, ile rzeczy zmieści mi się jeszcze na dysku, bo czasem kopiuję dużo danych z pendrive'a czy z dysku od kolegi (i tak - wtedy taki wypierdalający wszystko błąd pod tytułem "martw się teraz sam" jest szalenie wkurzający)... Mam wymieniać dalej?
-
2009/12/29 17:09:17
@wo "Stówka"

Cóż, jeżeli powiem, że mi się KOMPLETNIE nie opłaca, to co pomyślisz o totalnie luźnej gumie, z jaką podchodzę do wszelkich kopów odwindowsowskich?
-
2009/12/29 17:10:41
Znalazłem kiedyś taką listę uciążliwości na macach:
Minusy to brak możliwości zarządzania plikami w oknach programów.
Brak funkcji wytnij i wklej dla pliku.
W przypadku integralnych przeniesień (np mail) konieczność kopiowania i usuwania starych danych - użycie przenieś będzie katastrofalne.
Sortowanie bez możliwości ustawienia katalogów jako pierwsze.
Brak rozszerzeń czasem uniemożliwia stworzenie katalogu i pliku o tej samej nazwie lub plików różnych programów.

Ale ona nie może być prawdziwa, prawda?
-
2009/12/29 17:15:25
@ m_gol
""Jak dla mnie latex ode złego jest i wolę poświęcić dwa dni na konwersję do worda, niż chrzanić się z przeróbkami latexa większymi niż dwa, trzy zdania."

Od razu widać, że mało wspólnego masz z tekstami matematycznymi."

Właśnie. Teksty, z którymi tak się strasznie bujam, nie są matematyczne.
A ode złego jest to, że ich autorów zmuszano do pracy w lateksie, a ja muszę je redagować i uaktualniać.

Ale dalej nie wiem, czy na maku można odczytać texa? Systemowo albo chociaż za dopłatą.
-
wo
2009/12/29 17:23:06
@szybkowar
"Ale ona nie może być prawdziwa, prawda?"

Wiem, że nie jest; a czy możesz znaleźć prawdziwą, to już od Ciebie tylko zależy, mój chłopcze.

@dziaa
"Cóż, jeżeli powiem, że mi się KOMPLETNIE nie opłaca, to co pomyślisz o totalnie luźnej gumie, z jaką podchodzę do wszelkich kopów odwindowsowskich?"

Poproszę tylko o gryzienie się w język, nim zaczniesz mi wyjeżdżać z żeromszczyzną o tym, jak to w Polsce Ziet pełno jest ubogich, dla których parę stów to jak kop w jaja.

@mgol
"lubię wiedzieć, jaką mam gdzie muzykę (a z tagami się czasem zrobi bajzel)"

iTunes lub jakiś pecetowy odpowiednik?

@nameste
"Hm, takie hasła bierze się na serio, gdy poza -- ewidentnym -- reklamowym celem wyrażają dodatkowo Obiektywną Obiektywność, jak tu:"

Bingo! Natomiast hasło "o tym właśnie marzyliśmy" nie wyraża tak naprawdę nic.
-
2009/12/29 17:26:08
@jhenri
No tak, przy niematematycznych tekstach może i Word jest wygodniejszy (na pewno wymaga mniejszej wstępnej wiedzy). W LaTeXu zapewne trudniej tworzy się style, niż w Wordzie, lecz za to jest większa elastyczność, można stworzyć skrypty, które same powstawiają w dziwnych miejscach w dokumencie określony tekst, odwołania itp. - pracowałem na takich dokumentach i jest to wygodne.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, że Word przy nie aż tak skomplikowanych formą tekstach jest wygodniejszy. Ale dla matematycznych tekstów nie ma tak naprawdę alternatywy.
-
wo
2009/12/29 17:30:11
@jhenri
"Ale dalej nie wiem, czy na maku można odczytać texa?"

Szybki gugiel pod Latex doprowadził mnie do... och, do jakże wielu ciekawych rzeczy... i listy różnych programów. Znaczna część Freeware. www.versiontracker.com/php/qs.php?mode=basic&action=search&str=latex&srchArea=macosx%7Cmacosx-all&submit=Go
-
2009/12/29 17:32:23
@Bingo! Natomiast hasło "o tym właśnie marzyliśmy" nie wyraża tak naprawdę nic.

Ale to Twoja hipoteza, że to nieobiektywna reklama, a nie wyraz zadowolenia, że narzędzie alternatywne do standardowego Findera ma:

"all sorts of features that are missing from the Finder, such as tabs, stacks, bookmarks, and panes"
-
wo
2009/12/29 17:48:45
@nameste
"Ale to Twoja hipoteza, że to nieobiektywna reklama, a nie wyraz zadowolenia,"

Każda reklama to wyraz zadowolenia z bieli bielszej niz biel, etc.
-
2009/12/29 17:54:31
@Każda reklama to wyraz zadowolenia z bieli bielszej niz biel, etc.

Także ta: Get A Mac - Kloniarzu! Jak już masz się pierdzielić z przesiadką z Visty na 7, to po prostu przesiądź się na MacOS X...
-
wo
2009/12/29 18:01:07
@nameste
"Także ta: Get A Mac - Kloniarzu! Jak już masz się pierdzielić z przesiadką z Visty na 7, to po prostu przesiądź się na MacOS X..."

Chłopie, jakie Ty masz wykształcenie, że nie widzisz różnicy między zdaniem oznajmujacym a rozkazującym?
-
2009/12/29 18:12:36
@Na przykład dlatego, że nie lubię mieć na dysku bałaganu,

A TC ma się do tego jak?

@że lubię wiedzieć, jaką mam gdzie muzykę (a z tagami się czasem zrobi bajzel),

No tak, zapomniałem, że linuksiarze w 2009 wciąż słuchają muzyki katalogami, bo metadane to jest zło.

@bo lubię wiedzieć, ile rzeczy zmieści mi się jeszcze na dysku,

Lol co?

@bo czasem kopiuję dużo danych z pendrive'a czy z dysku od kolegi

I do skopiowania raz na tydzień jakiś danych wolisz się jebać na co dzień z zeszłowiecznym interfejsem?
-
2009/12/29 18:16:09
@Chłopie, jakie Ty masz wykształcenie, że nie widzisz różnicy między zdaniem oznajmujacym a rozkazującym?

Każda reklama jest w trybie rozkazującym ("kup!"), reszta to oznajmienia. Puste ("biel jeszcze bielsza"), dyskutowalne ("pierdzielenie się z przesiadką z Visty na 7 jest Dużo Straszniejsze niż przesiadka na MacOS"), sprawdzalne ("Finder standardowy nie ma tabsów, bookmarków i czegośtamjeszcze"). Elementarne.

-
2009/12/29 18:16:38
@mrwisniewski
Metadane metadanymi, ale gdy komuś kopiuję muzykę, to wygodniej mi patrzeć po katalogach, niż zmuszać się do używania do tego dziwnych programów - po co z armatą na muchę?

"@bo lubię wiedzieć, ile rzeczy zmieści mi się jeszcze na dysku,

Lol co?"

Klikam na katalog, wciskam spację i wiem, ile zajmuje on miejsca na dysku. Jeśli za dużo, potrzebuję miejsca, a katalog nie jest specjalnie potrzebny, to usuwam. Wygodne.

"I do skopiowania raz na tydzień jakiś danych wolisz się jebać na co dzień z zeszłowiecznym interfejsem?"

A co jest takiego zeszłowiecznego w interfejsie TC? I jakie znasz lepsze rozwiązanie przy takim kopiowaniu danych? Tylko nie mów, że "przeciągnij i upuść" w eksploratorze, bo zasłużysz na solidnego rotfla.
-
2009/12/29 18:19:27
pyskówka jak na salonie24 :p gosh! jak pięknie :))))
-
2009/12/29 18:21:22
@magical

"Haha. Actually, pierwsze co wskakuje w guglu pod MacOS X problems to support.apple.com/kb/TS1411 "

Gdybyś doczytał to byś się dowiedział, że chodzi o problem z wersjami 10.3, 10.2 i 10.1 pochodzącymi z początku wieku, czyli czasów kiedy windowsiarze nawet SP2 do WinXP nie mieli. Skoro takie problemy wyskakują w guglu jako pierwsze, to tylko dobrze świadczy o późniejszych wersjach Mac OS X.


@kay_84

"Więc mit o godzinie potrzebnej na skonfigurowanie programu antywirusowego to jakaś historia rodem z XX wieku."

Natomiast przymulanie komputera przez programy antywirusowe to nie mit tylko autentycznie autentyczna codzienność. Ja pracuję w firmie informatycznej, w której zainstalowano u wszystkich McAfee'ego. Ma on kilka procesów działających w tle i często zabiera nawet do 70% procesora, miętoli dyskiem i przymula okienko "Open File". Ale to i tak nie uchroniło nas przed Confickerem.
-
2009/12/29 18:22:51
@big.spender: pyskówka jak na salonie24

Cóż dziwnego, jeśli dla WO autorytetem został Nicpoń.
-
wo
2009/12/29 18:30:31
@drduran
". Skoro takie problemy wyskakują w guglu jako pierwsze, to tylko dobrze świadczy o późniejszych wersjach Mac OS X. "

Namastemu wyskoczyło PROBLEM: Chcę mieć jak w Fołtyn Commanderze. SOLUTION: Kup se Fołtyn Commandera. Czasami, jak mnie coś bardzo wkurza w mojej egzystencji (np. kurier się spóźnia o jeden dzień z nowym laptociągiem) to sobie mówię: ludzi, którzy mają tylko takie problemy, nazywamy "szczęśliwymi ludźmi". Systemy, na których są takie problemy, nazywamy "fajnymi systemami".

@nameste
"Cóż dziwnego, jeśli dla WO autorytetem został Nicpoń."

A dla TTDKN autorytetem jest Moon.
-
2009/12/29 18:42:46
@Metadane metadanymi, ale gdy komuś kopiuję muzykę

To jest tak - przychodzi powiedzmy siora z mp3playerem i ja sobie synchronizuję co ona tam ma do siebie. I w drugą stronę też to działa. Jak chcę komuś wypalić CD, to wchodzę na playlistę/album i klikam wypal. Nawet nie wiem gdzie co leży, bo ta wiedza jest mi zbędna.

@Klikam na katalog, wciskam spację i wiem, ile zajmuje on miejsca na dysku. Jeśli za dużo, potrzebuję miejsca, a katalog nie jest specjalnie potrzebny, to usuwam. Wygodne.

Lol co? Raz, że jaki Ty masz dysk (jest prawie 2010), co to znaczy "niespecjalnie potrzebny" (!!!???), naprawdę, kliknąć prawym klawiszem na ikonce katalogu to nie jest jakiś straszny wysiłek, zwłaszcza, że używa się tego od dzwona wielkiego.

@A co jest takiego zeszłowiecznego w interfejsie TC? I jakie znasz lepsze rozwiązanie przy takim kopiowaniu danych?

Nie mówię o kopiowaniu (które się robi od dzwona), tylko o codziennej nawigacji. W XXI wieku służą do niej indeksy, metadane itp.
-
2009/12/29 18:42:46
@Namastemu wyskoczyło PROBLEM: Chcę mieć jak w Fołtyn Commanderze. SOLUTION: Kup se Fołtyn Commandera.

Nieprawda. Nawet nie wiem, co to jest FOŁTYN COMMANDER (co napisałem już wcześniej explicite).

@Systemy, na których są [tylko] takie problemy, nazywamy "fajnymi systemami".

Nie polemizuję z tezą, że dla Ciebie MacOs jest "fajnym systemem" (naprawdę, jeszcze nie zwariowałem).
-
2009/12/29 18:52:09
@mrw - codzienna nawigacja: "W XXI wieku służą do niej indeksy, metadane itp."

Położenie pliku (np. muzycznego) w hierarchii katalogów to też metadana, którą przypisuje się plikowi (prawie) za darmo. I ma się na to 100% wpływu, w odróżnieniu od często błędnych opisów w Gracenote czy MusicBrainz! Słowem, raczej KJP, niż kwestia XX vs XXI wiek.
-
2009/12/29 18:53:00
@mrwisniewski
"jaki Ty masz dysk (jest prawie 2010)"

Duży. Ale każdą przestrzeń można zapełnić, każdą.

"co to znaczy "niespecjalnie potrzebny""

Taki, który mogę sobie w każdej chwili załatwić, a i tak planowałem wyrzucić po przejrzeniu.

"kliknąć prawym klawiszem na ikonce katalogu to nie jest jakiś straszny wysiłek, zwłaszcza, że używa się tego od dzwona wielkiego"

No właśnie problem w tym, że nie używam tego od dzwona wielkiego.

"Nie mówię o kopiowaniu (które się robi od dzwona)"

Kto robi od dzwona, ten robi od dzwona... Ja tam dość często wymieniam się danymi z różnymi ludźmi.

"tylko o codziennej nawigacji. W XXI wieku służą do niej indeksy, metadane itp."

A jakie masz metadane w plikach tekstowych? Jakie masz metadane w wordowskim pliku? (rzadko kiedy widzę powypełniane pola "tytuł" itp.). IMHO wszystkiego metadanymi nie zastąpisz. I w związku z tym ja wolę ufać porządkowi na dysku, który utrzymać jest łatwo, jeśli się o niego dba od początku. Zwłaszcza, że nie zawsze metadane są poprawnie wpisane i wtedy to już jest burdel, gdy ani nie wiadomo, gdzie coś leży, ani, jak się powinno poprawnie nazywać.
-
2009/12/29 19:13:00
@Duży. Ale każdą przestrzeń można zapełnić, każdą.

Czym?

@Taki, który mogę sobie w każdej chwili załatwić, a i tak planowałem wyrzucić po przejrzeniu.

Nie mam pojęcia, co można trzymać w takim katalogu.

@Ja tam dość często wymieniam się danymi z różnymi ludźmi.

Jejku, jakie to są dane? Wyniki seti@home sobie porównujecie?

@A jakie masz metadane w plikach tekstowych?

W systemie z XXI wieku robię tak: wciskam klawisz WIN, wpisuję kawałek tekstu (np. tytuł artykułu) i voila, Vista mi go pokazuje.

@I w związku z tym ja wolę ufać porządkowi na dysku, który utrzymać jest łatwo, jeśli się o niego dba od początku.

A jakbyś miał ładną szafę na fiszki, to w ogóle po co komputer wtedy.
-
2009/12/29 19:14:29
@I ma się na to 100% wpływu, w odróżnieniu od często błędnych opisów w Gracenote czy MusicBrainz!

Nie wiem o czym mówisz, ale o czym mówisz, że ktoś źle wpisał nazwę zespołu? To się poprawia JEDNYM KLIKNIĘCIEM.
-
2009/12/29 19:22:35
"Typu obsługa nowoczesnej cyfrowej kamery"

wo, tylko drobiazg taki, angielskie "camera" to wciąż jeszcze po polsku aparat.
-
2009/12/29 19:23:57
@To się poprawia JEDNYM KLIKNIĘCIEM.

Aha. Podobnie wpisanie fragmentu artykułu (np. tytuł) jako metadanej pliku tekstowego to też 1 kliknięcie.

Poza tym, już o tym rozmawialiśmy na blipie. Re: muzyka -- katalog rzeczowy (meta "genre" itp.) vs. katalog alfabetyczny.

-
2009/12/29 19:28:30
@ Za ile gotowi jesteście się przemóc, żeby przez godzinę robić coś nieatrakcyjnego, odkładając resztę Waszego życia na bok?

Złe pytanie. Te wszystkie rzeczy są z reguły tak niefrapujące, że można to robić w trybie word (praca) + sieć (flejmy na blogach)+ konfigurowanie (czyli klikanie czegoś tam, jak akurat wydrze ryja: click me!) Naprawdę przy pracach, gdzie głównym narzędziem są edytory tekstu, każdy komputer daje radę i nie wkurwia (sprawdzić, czy nie amiga)
-
2009/12/29 19:35:31
@Aha. Podobnie wpisanie fragmentu artykułu (np. tytuł) jako metadanej pliku tekstowego to też 1 kliknięcie

Ale muzę masz zwykle otagowaną od razu (jeden raz jak się nie otagowało, to jak ripowałem CKOD-sów w dniu premiery).

Tekstów nie taguję, bo mi je vista ślicznie indeksuje, więc poco.

@Poza tym, już o tym rozmawialiśmy na blipie.

Wiem, i znowu: ja o autor/album, a Ty o żenrach. Kogo obchodzą żenry?
-
2009/12/29 19:38:14
@każdy komputer daje radę i nie wkurwia (sprawdzić, czy nie amiga)

No, no, a było to tak, że prawie 11 lat temu znienacka ch. mi strzelił peceta (potem się okazało, że padła pamięć); na szczęście w szafie była Amiga i w ten sposób mam w życiorysie jeden tekst za pieniądze robiony na zwykłej szejsetce.
-
2009/12/29 19:39:48
@Kogo obchodzą żenry?

No, mnie obchodzą. Bo jestem eklektyczny, ale w skali dni, a nie minut. I lubię zestawiać playlisty wg (mojego wyczucia) genre. A tagi już gotowe (albo ssane z Gracenote, MusicBrainz! itp.) ssą. Bywają kompletnie od czapy, albo tak ogólne ("General Rock", pfff), że mogłoby ich nie być.
-
2009/12/29 19:48:21
@ w szafie była Amiga

amiga zabiła moja pierwszą i ostatnia powieść pełna młodzieńczego buntu i słów trudnych, typu ejakulacja i za to ją kocham do dziś, ale niczego pisać więcej na niej nie zamierzam.
-
2009/12/29 19:56:05
Nadrabiam nieobecność

@pinkunicorn
Do synchronizacji plików między kilkoma komputerami polecam aplikację Dropbox

Znamy, znamy. Korzystamy z czego innego, albowiem o ile nam wiadomo DropBox nie ma mechanizmu "jest nowsza wersja - ukatualnij, nie ma - nie tykaj". Albo jeszcze o tem mechanizmie nie wiemy.

@wo
W elektronice konsumenckiej obowiązuje niestety podstawowy caveat - "po wypuszczeniu łatki".
Ostanio przeglądałem aktualny stan rynku domowych routerów. W niektórych nawet funcjonalność taka jak "do portu USB routera możesz podłączyć dysk widziany następnie z komputerów" była dostępna dopiero w którymś firmwarze - mimo istnienia portu w hardwarze, oczywiście.

@wo
Mainstreamowy kloniarz powie z dumą "mojego komputera sklecił w swoim garażu Zenek, dzięki czemu zaoszczędziłem tysiaka na markowej nówce".
A jaki masz epitet na takiego co kupił peceta którego skleciła w swojej fabryce markowa firma?


@wo
Poproszę o opis krok po kroku.
dwuklikasz na ten czerowny pitek koło zegarka z którego wyskoczyła informacja. W okienku co się pojawiło klikasz na Check settings (lub polski odpowiednik) lub strzałkę koło Malware protection. Tam będziesz miał napisane co się windzie nie podoba, oraz link Show me available options. Tam będzie odczep się.

kiedy gra się wykrzaczy i system restartuje, co zrobić, żeby windows nie sprawdzał dysku
A sprawdza?? Masz dysk na FAT? Od czasu wprowadzenia NTFS jakąś erę temu sprawdzanie się chyba nigdy nie zdarza. Ale dokładnie nie wiem, windows mi się nie wykrzacza.

Heh, gdybym nie widział Avasta ani Kaspersky'ego w akcji, to dałbym Ci się okłamać.
Gdybym nie widział mojego antywira w akcji (dokładniej: gdybym widział, bo akcja jest niewidoczna) to może bym uwierzył.

to po prostu przesiądź się na MacOS X, zamieszanie przy tym będzie porównywalne, a za to święty spokój na lata.
Zaraz, a MacOS X to nie miał aby 6 kolejnych wersji przez 8 lat?

@mrwisniewski
No tak, zapomniałem, że linuksiarze w 2009 wciąż słuchają muzyki katalogami, bo metadane to jest zło
Ja bym bardzo chciał słuchać metadanymi, ale znajdź mi sensowną i szybką metodę tagowania poważki.


-
2009/12/29 20:47:00
@mrw

"Ale muzę masz zwykle otagowaną od razu"

Z muzyką poważną to niestety tak prosto nie jest, często automatyczne otagowanie prowadzi do "Wykonawca == Jan Sebastian Bach" && "Kompozytor == NULL", co jest bez sensu.

@jhenri

Na Macu na pewno można zainstalować XEmacsa, a dalej to już tylko auctex + reftex i jazda. Hi hi.

@wo

"Na Macu da się zrobić pdf z czegokolwiek (funkcja systemowa)."

Jak nie zna formatu, to najwyżej sobie wersję ASCII przerobisz na PDF.

@kay_84 & inz.mruwnica

Właśnie sprawdziłem. Owszem, jest opcja "Check for full screen applications (e.g. games) before displaying popups", ale zaszyta w "Troubleshooting". How intuitive. Można również wyłączyć gadające popupy, ale poprzez... okienko dialogowe systemowych ustawień Windows, które przy okazji zawiera mnóstwo innych ustawień, co mnie na początku skonfundowało. Ogólnie rzecz biorąc, to user friendly to to nie jest. Ale przynajmniej wyłączyłem!

@m_gol

"Pod Windowsem wpieniało mnie zawsze to, że muszę zamknąć okienko Acrobata zanim ponownie wygeneruję sobie plik PDF ze źródeł w LaTeXu, tu mi się nawet same odświeżają."

To jest wina źle napisanych viewerów i środowiska do TeX-a, bo Windows umożliwia dzielenie otwartych plików. Kiedy edytuję plik .tex w TeXnicCenter i generuję DVI, to plik DVI jest bez problemu uaktualniany przy włączonej przeglądarce DVI (Yap). Tak więc, można i pod Windows.

"Pod Linuksem nie zdarza mi się też, że muszę zrestartować system, by usunąć jakiś śmieciowy plik, który system uznał za swoją największą życiową potrzebę."

Ale ja nie wiem, czy to tak dobrze, że możesz na żywca usunąć /lib/libc.so.6 (dla WO: kluczowa biblioteka w Linuksie, bez której NIC nie zadziała).
-
2009/12/29 20:49:13
@Ja bym bardzo chciał słuchać metadanymi, ale znajdź mi sensowną i szybką metodę tagowania poważki.

Al-bu-ma-mi?
-
wo
2009/12/29 20:50:04
@nameste
"Nieprawda. Nawet nie wiem, co to jest FOŁTYN COMMANDER (co napisałem już wcześniej explicite)."

To już ustaliliśmy, że bezmyślnie coś wyguglałeś i nawet nie umiesz powiedzieć, o co w tym chodzi. Nie musisz wiedzieć, co to jest OLIGOFRENIA, żeby zrobić coś oligofrenicznego.

@braineater
". Te wszystkie rzeczy są z reguły tak niefrapujące, że można to robić w trybie word (praca) + sieć (flejmy na blogach)+ konfigurowanie (czyli klikanie czegoś tam, jak akurat wydrze ryja: click me!)"

...w sumie wystarczą dwie pary kalesonów...

@miskidomleka
"Zaraz, a MacOS X to nie miał aby 6 kolejnych wersji przez 8 lat? "

No tak, i za kazdym razem jak wyjdzie nowa wersja, to trzeba instalować system od zera. Tak jak z przesiadką z XP na Vistę.
-
2009/12/29 20:57:53
@miski
Znamy, znamy. Korzystamy z czego innego, albowiem o ile nam wiadomo DropBox nie ma mechanizmu "jest nowsza wersja - ukatualnij, nie ma - nie tykaj". Albo jeszcze o tem mechanizmie nie wiemy.
Ciekawość: z czego? a w DB chodzi ci o brak autoupdate softu czy dokumentów? Jeśli to drugie, to mi się właśnie podoba, że w ogóle myśleć nie trzeba - zawsze mam najnowszą wersję pliku. Brakuje mi tylko, żeby wydarł japę "otwierasz plik, w którym aktualnie gmera ktoś inny", ale chyba raz w życiu tak mi się zdarzyło (na współdzielonym katalogu), z resztą szybciutko jest wtedy tworzona kopia zapasowa. A po za tym możesz odtworzyć wersje plików z 30 dni wstecz (w darmowej wersji, w pełnej - od zawsze).
-
2009/12/29 21:06:51
@krwawy_krolik
"Ale ja nie wiem, czy to tak dobrze, że możesz na żywca usunąć /lib/libc.so.6"

A czemu nie? Jeśli mam jakiś realny powód, np. zastąpienie jej jakąś niestandardową wersją, której potrzebuję do czegoś dziwnego, to czemu nie? Ostatecznie Linux to nie Windows i nikt normalny na roocie nie pracuje na co dzień, więc zwykły user tego i tak nie usunie.

"Windows umożliwia dzielenie otwartych plików. Kiedy edytuję plik .tex w TeXnicCenter i generuję DVI, to plik DVI jest bez problemu uaktualniany przy włączonej przeglądarce DVI (Yap)"

No OK, z tym że linuksowy Acrobat takich numerów nie robił, bo po prostu nie mógł. Jeśli jakaś aplikacja nie chce zwolnić pliku, to zostawiamy plik fizycznie, dopóki ona go nie zwolni; w hierarchii plików go już jednakże nie ma. Pod Windowsem za to często się trafia sytuacja, kiedy nie można usunąć jakiegoś pliku, bo jakiś dziwny nie-wiadomo-jaki proces ją sobie blokuje i po prostu nie da rady, trzeba restartować system, by usunąć głupi plik. Mało user friendly.
-
2009/12/29 21:11:06
@ Ostatecznie Linux to nie Windows i nikt normalny na roocie nie pracuje na co dzień, więc zwykły user tego i tak nie usunie.

Sprawdzić, czy nie Leski.

@Pod Windowsem za to często się trafia sytuacja, kiedy nie można usunąć jakiegoś pliku,

Wcale nie często, a poza tym są narzędzia do odblokowywania.
-
2009/12/29 21:25:46
@m_gol

"A czemu nie?"

Bo to może być ostatnia komenda, jaką wydasz temu systemowi. WSZYSTKO używa glibca.

"Jeśli mam jakiś realny powód, np. zastąpienie jej jakąś niestandardową wersją, której potrzebuję do czegoś dziwnego, to czemu nie?"

To wtedy, jeżeli wiesz co robisz, to bootujesz system z dysku instalacyjnego, robisz to co robisz, sprawdzasz czy działa, i restartujesz do normalnej pracy. A Ty tak na żywca chciałeś? Każdy admin by Cię przegonił z serwerowni kijem.

"Linuksowy Acrobat"

Weź przestań.

"Mało user friendly."

No nie wiem. W którym systemie łatwiej stracić dane? (Note: w Linuksie nie ma undelete).

@mrw

"Wcale nie często"

Ja kiedyś byłem głupi i zainstalowałem KDE pod Windows, a potem miałem nieusuwalny katalog w Menu Start. Było nie tykać krapu.
-
2009/12/29 21:38:23
Nie wiem, czy ktoś ten temat już poruszył, przeczytałem zaledwie pierwsze kilkanaście ekranów dyskusji, potem wymiękłem... W każdym razie:

1. CENA. Na szatana, spójrzmy na to. Szybki rzut oka w Allegro mówi mi, że cena nowego laptopa Apple to najmarniej 3,5 kafla. Najmarniej, bo sporo tam cen typu 4999,-, 6999,- czy nawet 11999,-. W sytuacji, kiedy nowego laptopa PC mogę mieć za 1499,-, naprawdę jestem w stanie pochylić się raz dziennie, jak to obrazowo WO ująłeś, i przyjąć tego kopa w dupę w postaci update'a Avasta.

2. ZASTOSOWANIE. Pochodna punktu nr 1. Opisywane przez Ciebie przewagi Maca z reguły dotyczą zastosowań rozrywkowych - typu oglądanie filmów, przeglądanie zdjęć czy kombinacje przy iPodzie. Gdybym był bogaty, jak śpiewał Tewje Mleczarz, to pewnie miałbym w pompie tę różnicę kilku tysięcy złotych i kupił sobie Maca, żeby nie musieć znosić upokorzenia update'u antywirusa akurat wtedy, kiedy chcę pociąć w sieciówkę. Póki co jednak to upokorzenie nie jest dla mnie warte tych kilku tysięcy złotych. Przełykam dumę i zaciskam zęby.

Dziwne, że człowiek, który podkreśla swoje PPS-owsko-marksistowskie korzenie tak prostych faktów nie zauważa. Choć może to akurat prosty dowód na prawdziwość twierdzenia "byt określa świadomość".
-
2009/12/29 22:03:52
@drduran
"Gdybyś doczytał to byś się dowiedział, że chodzi o problem z wersjami 10.3, 10.2 i 10.1 pochodzącymi z początku wieku, czyli czasów kiedy windowsiarze nawet SP2 do WinXP nie mieli. Skoro takie problemy wyskakują w guglu jako pierwsze, to tylko dobrze świadczy o późniejszych wersjach Mac OS X."

Brawo, obroniłeś OS X przed straszliwym atakiem. Not really.

@elektrycznaowca
"Opisywane przez Ciebie przewagi Maca z reguły dotyczą zastosowań rozrywkowych - typu oglądanie filmów, przeglądanie zdjęć czy kombinacje przy iPodzie."

Fajnie się też przegląda Internet, i to nie jest ironia. Touchpad rulez. Szkoda trochę, że w Safari nie da się ustawić, żeby wszystko otwierało się na nowej karcie a nie w oknie, no ale...

"Gdybym był bogaty, jak śpiewał Tewje Mleczarz, to pewnie miałbym w pompie tę różnicę kilku tysięcy złotych i kupił sobie Maca, żeby nie musieć znosić upokorzenia update'u antywirusa akurat wtedy, kiedy chcę pociąć w sieciówkę."

Niestety, niewiele sieciówek chodzi na Macu.
-
2009/12/29 22:04:45
@kiedy nowego laptopa PC mogę mieć za 1499,-

No ale za 1500 to masz baterię na 20 minut, a nie na 7h i ogóle nie porównuj szlachetnych plastików do duraluminium.
-
2009/12/29 22:14:44
@mrwisniewski
A czy te tańsze MacBooki to aby nie są plastikowe? Wydawało mi się, że tylko droższe modele są z aluminium.
-
2009/12/29 22:17:45
wo - E coś tu śmierdzi.

"Dlatego właśnie przy założeniu, że jestem bardzo oszczędnym ojcem rodziny, który naprawdę regularnie potrzebuje samochodu jako woła roboczego (a nie jako przedłużacza, odmładzacza czy czegoś na weekend na działkę), kupiłbym Dacię Logan, śmiejąc się z wszystkich porad typu facet, za te pieniądze mogłeś mieć pięcioletnie niebite BWM z Rajchu.

"Brak bajerów typu elektrycznie opuszczane szyby to zaleta dla oszczędnego kierowcy, który chce to eksploatować przez wiele lat. W końcu te bajery zaczynają się przecież sypać i sprowadzaj potem na zamówienie siłownik do prawych tylnych drzwi dla tego konkretnego rocznika."

No więc w notce o Loganie jawnie pisałeś o braniu w dupę, usprawiedliwiając to oszczędnością, a teraz, jak jakiś Nicpoń, grasz Ajphonowe panisko.

-
2009/12/29 22:21:07
wo - jeszcze raz.

No więc w notce o Loganie jawnie pisałeś o braniu w dupę, usprawiedliwiając to oszczędnością, a teraz, jak jakiś Nicpoń, grasz Ajphonowe panisko. I udajesz, że nie kumasz, że dla kogoś kop w dupę typu: "Tylko 3 x droższy komputer i nie masz problemu z Avastem", jest niestrawny.

No, stary to co z Dacią Logan, przecież to coś wygląda jak koszula wkratkę prosto od Big Stara.
-
2009/12/29 22:28:17
@elektrycznaowca
"W sytuacji, kiedy nowego laptopa PC mogę mieć za 1499,-, naprawdę jestem w stanie pochylić się raz dziennie, jak to obrazowo WO ująłeś, i przyjąć tego kopa w dupę w postaci update'a Avasta."

No, ale żeby używać peceta to oprócz zakładania grubych kalesonów zachodzi również potrzeba włożenia sobie zatyczek do uszu.
-
2009/12/29 22:30:43
@mrwisniewski
Al-bu-ma-mi?

Że co? Album to koncept nie za bardzo przystający. Z jakiej przyczyny zawartość tej płyty (polecam Brahmsa bynajmniej nie z racji idiotycznej ceny) ma być na jednej kupie? Czyż nie sensowniej połowę włożyć do
Z:\Music\Classical\#Brahms\Concertos\Violin\Milstein Fistoulari
a drugą do
Z:\Music\Classical\#Czajkowski\Concertos\Violin\Milstein Steinberg
?

@wo
No tak, i za kazdym razem jak wyjdzie nowa wersja, to trzeba instalować system od zera. Tak jak z przesiadką z XP na Vistę.

Tak jak pisałem, nie mam osobistych doświadczeń bo wszystkie jak dotąd moje przejścia z XP do Visty były połączone ze zmianą sprzętu, ale gugiel twierdzi że można było dokonać upgrade z XP do Visty

@pinkunicorn
Ciekawość: z czego? a w DB chodzi ci o brak autoupdate softu czy dokumentów?

Z czegoś, co sobie sam kiedyś skrobnąłem.

Chodzi mi o to, że mój programik patrzy na datę plików, i jeśli się różni to nadpisuje starszy nowszym, a jeśli nie, to nie rusza - czyli nie marnuje bandwidthu. Możliwe, że DB też to można łatwo zrobić, ale na razie się nie przyjrzałem. Bo za tym DB zdaje się przegrywa z komputera A gdzieś na serwer dropboxa i stamtąd na B, a ja przegrywam bezpośrednio z A do B.



-
2009/12/29 22:31:30
@A czy te tańsze MacBooki to aby nie są plastikowe?

Poliwęglany.
-
2009/12/29 22:34:39
@Z jakiej przyczyny zawartość tej płyty (polecam Brahmsa bynajmniej nie z racji idiotycznej ceny) ma być na jednej kupie?

Pytasz mnie teraz, dlaczego zawartość tej płyty jest zawartością tej płyty?

@Czyż nie sensowniej

Zrobić sobie playlistę?
-
2009/12/29 22:38:13
@miski, dropbox
nie no, synchronizuje dopiero wtedy, gdy widzi, że nowsze. Gdyby przy każdej sesji mi 3GB próbował odświeżać, to bym go szybko wyrzucił. A to, że ma serwer po drodze, to tylko zaleta - taki backup dodatkowy i/lub gdy potrzebuję pliku na innym kompie, to włażę przez WWW i done. Natomiast jak wykryje, że oba komputery są w tej samej sieci, to pcha po LANie, żeby było szybciej.
-
2009/12/29 22:38:15
@miskidomleka

Ale dranie, w brytyjskim amazonie jest po 8.29
-
wo
2009/12/29 22:56:39
@major
" E coś tu śmierdzi"

O rany, Ty moją notkę zrozumiałeś jako opis mojego własnego samochodu? Stary, to naprawdę za trudny blog dla Ciebie. To ja idę własnoręcznie wymieniać olej w swoim ukochanym Loganie.

@elektrycznaowca
"W sytuacji, kiedy nowego laptopa PC mogę mieć za 1499,-, naprawdę jestem w stanie pochylić się raz dziennie, jak to obrazowo WO ująłeś, i przyjąć tego kopa w dupę w postaci update'a Avasta. "

Sucks to be you. Człowiek, który sobie kupi takie gówienko za 1499, szybko się w jakiś bolesny sposób dowie, dlaczego najtańsze Lenovo kosztuje ze dwa razy więcej. Chociaż i to pecet, i to pecet. Zawsze rzeczy rażąco tańsze są z jakiegoś powodu rażąco tańsze.

"Opisywane przez Ciebie przewagi Maca z reguły dotyczą zastosowań rozrywkowych"

Fakt - moja praca to w gruncie rzeczy jedna wielka rozrywka.

"Gdybym był bogaty, jak śpiewał Tewje Mleczarz, to pewnie miałbym w pompie tę różnicę kilku tysięcy złotych"

Ale do tego nawet nie trzeba być bogatym. Wystarczy średnia klasa średnia - po zaliczeniu pierwszej przygody z laptopem marki Gericom lub California Access, już raczej drugi raz tego błędu człowiek nie popełni i kupi coś porządnego. A więc trzy, może cztery kafle. I wtedy raz jeszcze się zastanowi, czy nie dołożyć dalszych paru stów na Macbooka.

Bo laptop, mój drogi, to narzędzie pracy na jakieś dwa, trzy lata. Gdy się wyrusza w tak długą podróż, warto czasem dołożyć trochę do tego, żeby mieć wygodniejsze buty.

"Dziwne, że człowiek, który podkreśla swoje PPS-owsko-marksistowskie korzenie tak prostych faktów nie zauważa"

Nie opisałeś "faktów", tylko swoje głupawe wyobrażenia. I ja jako marksista wiem, że w kapitalizmie za darmo jest tylko ser w pułapce na myszy; jeśli coś jest dziwne tanie, nie należy tego tykać. Laptopy marki Gericom niech kupują korwiniści.
-
2009/12/29 23:01:02
@To już ustaliliśmy, że bezmyślnie coś wyguglałeś i nawet nie umiesz powiedzieć, o co w tym chodzi.

Chłopie, chyba sam ze sobą rozmawiasz. Znaczy, normalka.
-
wo
2009/12/29 23:03:37
@nameste
"Chłopie, chyba sam ze sobą rozmawiasz. Znaczy, normalka."

Chłopie, bardzo musisz to przeżywać, że rzekomy problem, jaki w pocie czoła wyguglałeś, sprowadza się do tego, że ktoś chce mieć FOŁTYN COMMANDERA.
-
2009/12/29 23:04:34
@Sucks to be you. Człowiek, który sobie kupi takie gówienko za 1499, szybko się w jakiś bolesny sposób dowie, dlaczego najtańsze Lenovo kosztuje ze dwa razy więcej

Ile to jest szybko? (sent from my Acer)
-
2009/12/29 23:07:28
@mrwisniewski

Pytasz mnie teraz, dlaczego zawartość tej płyty jest zawartością tej płyty?

Nie, stwierdzam, że moim zdaniem płyta ta pokazuje, że koncept albumu nie przystaje.

Zrobić sobie playlistę?
Jedno drugiego nie wyklucza. Playlisty mam też. Struktura katalogów pozwala jednak na to, że plejer automatycznie (po katalogach) wyświetla mi w oknie
Brahms Concertos Violin Milstein Fistoulari III. Allegro giocoso 7:44 FLAC
co osobiście mi się podoba

@pinkunicorn, dropbox
Przyjrzę się bliżej. Tym co cenię w moim, jest zapisywanie list par folderów do zsychronizowania do plików. W zależności od potrzeb otwieram daną listę i uruchamiam synchronizację tylko folderów o których wiem, że potrzebują synchronizacji. Może jednak taki automat działający w tle a nie na żądanie będzie lepszy. Tylko co jeśli zacznie synchronizować jak będę grał w sieciowego multiplejera... ;-) Wait - za 2GB trzeba płacić. No to jeszcze muszę pomyśleć, czy warto.

@krwawy_krolik
Ale dranie, w brytyjskim amazonie jest po 8.29
mz i tak warto
-
wo
2009/12/29 23:10:10
@mrw
"Ile to jest szybko? (sent from my Acer)"

Zalezy ile masz par kalesonów.
-
2009/12/29 23:10:16
wo - "O rany, Ty moją notkę zrozumiałeś jako opis mojego własnego samochodu? Stary, to naprawdę za trudny blog dla Ciebie."

O rany, Ty mój komentarz zrozumiałeś jako uznanie Twojej notki o Loganie, jako notki o Twoim samochodzie. Stary, Ty naprawdę musisz wolniej czytać komentarze. Przecież gdzież bym śmiał. Wiem, że red. Orliński, niczym red. Michalski Cezary, też SUVem jeździ po drogach polskich.

Ale jak to jest, że potrafisz się pochylić nad oszczędzającym ojcem rodziny, podsuwając mu Dacię Logan, a nie potrafisz pochylić się nad oszczędzającym gościem, co nie chce kupować MacBooka?

Czyżby przez te dwa latka nastapił jakiś znaczny finansowy kop w dupeczkę i patriotyzm klasowy Ci zmienił stosunek do oszczędzających ojców rodziny? I teraz już podsuwanie oszczędzającym jakiś rozwiązań stało się vo duyen?
-
2009/12/29 23:11:08
@wo: Chłopie, bardzo musisz to przeżywać, że rzekomy problem, jaki w pocie czoła wyguglałeś, sprowadza się do tego, że ktoś chce mieć FOŁTYN COMMANDERA.

Nadal nie wiem, co to jest. A problem sprowadza się do tego, że są makówkarze niezbyt zadowoleni ze standardowych narzędzi w systemie. Żeby byli zadowoleni, muszą ponieść extra koszty. Czy to w czasie, czy w dolarach.

To truizm. Dotyczy wszystkich systemów i części ich użytkowników. Z MacOsem włącznie. Krótko mówiąc, typowy problem DGCC. Pisałem Ci to jakieś 100 komentarzy temu, ale jakoś nie dotarło.
-
2009/12/29 23:15:23
@Zalezy ile masz par kalesonów.

E, myślałem, że mi serio wytłumaczysz, dlaczego jedno chińskie gówno jest lepsze od drugiego chińskiego gówna.
-
wo
2009/12/29 23:17:40
@nameste
"Nadal nie wiem, co to jest"

Nie szkodzi - ja na przykład nie wiem co to jest droselklapa, a mogę wyguglać tekst o droselklapie.

"A problem sprowadza się do tego, że są makówkarze niezbyt zadowoleni ze standardowych narzędzi w systemie"

Makówkarzy jest coś rzędu setek milionów, więc prawdziwe będzie nawet zdane "są makówkarze, którzy byli w kosmosie".

"To truizm"

To jest umysłowe tępactwo zrównujące upierdliwości w domyślnej konfiguracji (np. wkurzające komunikaty, które trzeba wyłączać) z pragnieniami typu "chcę mieć FOŁTYN COMMANDERA" (bardzo łatwo zaspokajalnymi zresztą).

@major
"Ale jak to jest, że potrafisz się pochylić nad oszczędzającym ojcem rodziny, podsuwając mu Dacię Logan, a nie potrafisz pochylić się nad oszczędzającym gościem, co nie chce kupować MacBooka?"

To jest bardzo proste - co innego zaoszczędzenie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a co innego zaoszczędzenie kilkuset złotych. Jeśli kilkaset złotych to wielkie teh drama dla jakiegoś ojca rodziny, to mam prostą propozycję - może mi pięć razy umyć samochód. Na wytrzaśnięcie w trymiga kilkudziesięciu tysięcy już prostego rozwiązania niestety mu nie podsunę.

"I teraz już podsuwanie oszczędzającym jakiś rozwiązań stało się vo duyen?"

Gdybyś skończył jakieś porządne studia, znałbyś pojęcie rzędu wielkości - a co za tym idzie rozumiałbyś różnicę między staraniami podejmowanymi dla zaoszczędzenia sumy rzędu 1e4, 1e3, 1e2 i na przykład 1e-1 PLN.
-
2009/12/29 23:17:57
@miskidomleka: Struktura katalogów

Już wcześniej pisałem, że miejsce w strukturze katalogów to metadana za darmo (prawie) i dobrze konfigurowalna.
-
2009/12/29 23:19:19
@Już wcześniej pisałem, że miejsce w strukturze katalogów to metadana za darmo

Bzdura. To metadana, którą musisz sobie zrobić.

I ZNOWU ZAPOMNIAŁEŚ O PRZENOŚNYCH MP3, GDZIE KATALOGAMI SIĘ NIE GRA I JUŻ.
-
wo
2009/12/29 23:19:44
@mrw
"E, myślałem, że mi serio wytłumaczysz, dlaczego jedno chińskie gówno jest lepsze od drugiego chińskiego gówna."

Są różne objawy, w jakie tandeta objawia swoją tandetność - na przykład jakaś klapka zostanie ci w rękach, albo matryca zrobi się trochę mało matrycowata, albo odpadnie klawisz, albo bateria nie będzie trzymać już nawet kwadransa, etc.
-
2009/12/29 23:21:46
@wo

"Nie szkodzi - ja na przykład nie wiem co to jest droselklapa, a mogę wyguglać tekst o droselklapie."

Nie widzę powodu, żeby tracić czas na guglanie każdego Twojego chochoła. To Twoja walka, nie moja.

"To jest umysłowe tępactwo zrównujące upierdliwości w domyślnej konfiguracji (np. wkurzające komunikaty, które trzeba wyłączać) z pragnieniami typu itd."

Nie ma Obiektywnie Obiektywnych kryteriów upierdliwości. DGCC. Truizm.
-
wo
2009/12/29 23:23:33
@nameste
"Nie widzę powodu, żeby tracić czas na guglanie każdego Twojego chochoła. To Twoja walka, nie moja."

A jednak widziałeś powoód by tracić czas na guglanie pod "MacOS X + problems" i triumfalne wklejanie listy problemów, zaczynającej się od "CHCĘ MIEĆ FOŁTYN COMMANDERA".

"Nie ma Obiektywnie Obiektywnych kryteriów upierdliwości. DGCC. Truizm."

Obrona kopawdupizmu (bo przecież subiektywnie kop w dupę może komuś sprawiać przyjemność).
-
2009/12/29 23:29:16
@mrw:

"Bzdura. To metadana, którą musisz sobie zrobić."

Ale że każdy plik muzyczny jednak trafia do jakiegoś katalogu, to wkładając go do właściwego inwestuję tylko w chwilę namysłu.

"I ZNOWU ZAPOMNIAŁEŚ O PRZENOŚNYCH MP3, GDZIE KATALOGAMI SIĘ NIE GRA I JUŻ."

Nie zapomniałem. Sęk w tym, że Tobie jest wszystko jedno, gdzie masz pliki, a mnie nie. Ze znaczących katalogów równie łatwo przegrasz na przenośne mp3, co z "MyMusic". A są dodatkowe bonusy.

Generalnie, o organizacji danych. Metadane i indeksowanie ułatwiają szukanie. Zapomina się jednak, że dane jest sens (tzn. są tacy zboczeńcy) także przeglądać. Dobra organizacja danych i dobre narzędzia umożliwiają search & browse. O czym zapominają niektórzy projektanci sklepów sieciowych, w których np. "nowości" to jeden wielki nieposortowany nijak ciurek danych. Search działa, browsing nie.
-
2009/12/29 23:33:35
wo - "To jest bardzo proste - co innego zaoszczędzenie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a co innego zaoszczędzenie kilkuset złotych. Jeśli kilkaset złotych to wielkie teh drama dla jakiegoś ojca rodziny, to mam prostą propozycję - może mi pięć razy umyć samochód. "

Uf, dobrze że to dodałeś, bo już myślałem, że ironizujesz o oszczędzających ojcach rodziny pisząc "To oczywiście generalnie zależy od mozliwości płatniczych danej osoby. Dla niektórych parę stów to faktycznie mocny kop. Dla innych - zwłaszcza raz na parę lat - to jest niezauważalne. Bardzo mi szkoda tych pierwszych."

A tak wiem, że ci ich po prostu szkoda i nawet pracę dla nich masz. Jeśli chodzi o te rzędy wielkości, to zdaje się, że dla owego oszczędzającego ojca rodziny, owe pare stów, to oszczędność bodajże rzędu 25%, a może i jeszcze większa. Fakt wielkie teh drama.
-
2009/12/29 23:34:04
@wo:

"A jednak widziałeś powoód by tracić czas na guglanie pod "MacOS X + problems" i triumfalne wklejanie listy problemów, zaczynającej się od "CHCĘ MIEĆ FOŁTYN COMMANDERA"."

Zaraz tam triumfalne. Aha, ta lista zaczynała się od "chcę mieć PathFindera, bo zwykły Finder ssie". To był kontrprzykład na to, że MacWorld to idylla, której mieszkańcy wpadają w szok, gdy usłyszą coś o przestawianiu jakichś ustawień systemu, albo że komuś ciasno w standardzie. Zapewne to margines użytkowników Maca. Podobnie, większość użytkowników Windows od zawsze używa IE, bo "jest w systemie".
-
2009/12/29 23:34:40
@mrwisniewski
I ZNOWU ZAPOMNIAŁEŚ O PRZENOŚNYCH MP3, GDZIE KATALOGAMI SIĘ NIE GRA I JUŻ.

Są przenośne playery gdzie oprócz grania playlistami, artistami, albumami można grać folderami, jeśli się chce. I JUŻ. (A że praktycznie nie słucham muzyki przenośnie - ani mnie ten problem grzębi ani zieje.)
-
2009/12/29 23:36:12
@wo
"co innego zaoszczędzenie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a co innego zaoszczędzenie kilkuset złotych"

Nie kilkuset, tylko kilku tysięcy - laptopa można dostać już za wspomniane 1500 zł. I zapewniam Cię, że kiepsko zarabiający ojciec rodziny ma wystarczająco grube kalesony.
-
2009/12/29 23:43:39
@pochlaniacz
"Przygotowałem niedawno na imprezę u kolegi makówkarza playlistę - dopieściłem ją solennie (na windzie, w foobar2000), poukładałem utwory w idealnej kolejności i zacząłem się zastanawiać jak to zapisać - kolega używa iTunes, znaczy żadnych kombinacji, dodatkowych plików, etc. Poszedłem w najprostsze jak mi się wydawało rozwiązanie i wrzuciłem kolejność (numerki zaczynające się od zera, a jakże) w nazwy plików. Przyniosłem penka i czekam aż mi się to wszystko automagicznie załaduje i zacznie pięknie grać ... a tu czekam najpierw aż mi się pliki pokopiują (?) potem owszem się pojawiają, ale w pod artystami - a po mojej plejliście ani śladu! Ani ja (ani co gorsza kolega) nie mogliśmy odnaleźć opcji odtwarzania katalogu, pewnie przez naszą ignorancję, prosiłbym o oświecenie."

1. Na moim maku pojawiłyby się automagicznie na playliście "ostatnio dodane". Włączyłbym sortowanie po "data dołączania", zaznaczył Twoje utwory i wybrał z menu opcję "nowa lista z zaznaczonych". No, ale to nie rozwiązuje problemu z kolejnością utworów...

2. Gdybyś przygotował listę jako "pochlaniacz.m3u" wtedy można ją zaimportować i pojawi się ona w iTunes jako "pochlaniacz" (z utworami wg Twojej kolejności).

"Czy to możliwe że Apple nie przewidział sytuacji że ktoś przychodzi z czymś innym niż iPod i chce to po prostu puścić na głośniki?"

Do puszczania "po prostu na głośniki" wystarcza otwarcie folderu pendrajwa, zaznaczenie pliku(ów) audio, wciśnięcie spacji a potem ikonki "play".
-
2009/12/29 23:55:15
@wo:Na Macu da się zrobić pdf z czegokolwiek (funkcja systemowa). Na przykład z Microsoft Worda albo z Excela albo z Powerpointa.

W systemach MS też możesz to doinstalować. Oczywiście dla Ciebie to wada, zapominasz o jednym: Apple sprzedaje kilikanaście milionów egzemplarzy swojego systemu rocznie, MS kilkaset. MS jest monopolistą. Wiesz jaki krzyk by się podniósł, gdyby standardowo dodawał możliwość bezpośredniego drukowania do pdf, lepszy player, odtwarzacz mp3 lub bardziej zaawansowany odpowiednik Explorera?
-
2009/12/29 23:57:31
@jarek_w3
W systemach MS też możesz to doinstalować.
Żeby nie było wątpliwości, dodajmy: za darmo.
-
2009/12/30 00:05:56
@mrw:A jakbyś miał ładną szafę na fiszki, to w ogóle po co komputer wtedy.

Nie każdy jest dziennikarzem zajmującym się popartem.
-
2009/12/30 00:24:49
@wo - komentarz o ojcach rodziny, klasach średnich i myciach samochodów

Generalnie można odnieść nieprzyjemne wrażenie, że kasa Ci uderzyła do głowy i uważasz każdego, kto zarabia mniej (czyt. nie stać go SUVa, iPoda, podróże po USA i kolorowego lapa Apple) za nieudacznika, który powinien Ci myć samochód, skoro nic innego już nie potrafi (swoją drogą hojne z Ciebie panisko, płacić stówkę za umycie samochodu). Ale być może to tylko moje głupawe wrażenie.

Oszczędzenie paru stówek (tu eufemizm, bo różnica cen między OK laptopem PC a OK laptopem Maca to nie parę stówek, tylko parę kafli, ale umówmy się) nie jest problemem, OK. Tylko pytanie: skoro metaforyczny ojciec rodziny może i powinien dołożyć te eufemistyczno-metaforyczne parę stówek, żeby mu się wygodniej surfowało po necie i podłączało Ajpoda (Srajpoda, dodajmy), to znaczy, że na rzeczy stojące na liście priorytetów ojca rodziny wyżej może i powinien dołożyć proporcjonalnie więcej. Na przykład kupić porządnego SUVa z klimą, a nie Dacię Logan, czy pięcioletnią furę z Rajchu. Czyli, w sumie, ile taki ojciec rodziny, dbający o należytą wygodę apdejtów antywirusowych, powinien miesięcznie wyciągać? Dziesięć tysięcy? Czy to już jest "niebogata klasa średnio-średnia"? Czy jeszcze cipa, która może ci umyć samochód, jak jej do Maca brakuje?

Fajnie się czyta Twoje wpisy na blogu, WO, dopóki się nie wejdzie w komentarze. Tam dopiero wyłazi, jaki z Ciebie arogancki, przekonany o własnej wyższości i nieomylności buc, pardon my French.
-
2009/12/30 00:30:18
@miski
Wait - za 2GB trzeba płacić.
eee? www.dropbox.com/pricing - 2 GB jest za free. Jak korzystasz do dokumentów tylko to świat i ludzie. Co więcej, za każde przyjęte zaproszenie, jakie roześlesz otrzymasz 250 MB więcej - ja tak sobie do 3,5 GB poszerzyłem (a można chyba do 5 GB tak ciułać).
Z resztą działa to tak fajnie, że jak urosnę powyżej 5 GB to bez mrugnięcia okiem zabulę 30 PLN miesięcznie.
-
2009/12/30 00:35:39
@pinkunicorn
Dropbox rulez. Rozumiem, że warto wybulić parę złotych na wersję z kilkudziesięcioma GB do dyspozycji na ichnim serwerze?

@WO
"Jeśli kilkaset złotych to wielkie teh drama dla jakiegoś ojca rodziny, to mam prostą propozycję - może mi pięć razy umyć samochód"

O Cthulhu Panie. Nie uważam, żeby lewicowiec musiał być biedny, a pracownik korpo, biznesmen, czy nawet książę, nie mógł się deklarować jako marksista. I pewnie jestem niezaprawionym w unixowych bojach przewrażliwieńcem , ale ten tekst to tak ekstremalna neokońsko-leseferystyczna buceria, że mowę odbiera.

A co do meritum, to zachęcony m.in. tutejszą propagandą zacząłem się przymierzać do przesiadki na maka niedawno, gdy zaszwankowało definitywnie przywiezione ze Stanów święcące, błyszczące i bardzo entertainmentowe cacuszko potwornej firmy HP. Niestety, jak ktoś nie ma tego luksusu, że do zarobienia na chleb wystarczy mu wyłącznie edytor tekstu to okazuje się, że nie ma bata. Jak firma kupuje kilkaset, albo nawet kilkanaście licencji na zajebiście drogi soft dla pracowników, to nie jest specjalnie chętna na dokupienie jednej makówkarskiej wersji specjalnie dla mnie. A żonglowanie systemami to dramat, a jak widać nawet dla znacznie bieglejszego ode mnie w temacie Królika. I jak plułem przez lata na windowsa jak większość jego użytkowników, to okazuje się, że pełna wersja Visty śmiga jak bym się nie spodziewał na służbowym Fujitsu-Siemensie.
-
2009/12/30 00:36:23
@pinkunicorn

eee?
nieopatrznie użyłem znaku "większy > ", zapomniawszy bywszy że to blox. 2GB to sporo ale aż świat i ludzie?
-
2009/12/30 00:37:48
@drduran
Gdybyś przygotował listę jako "pochlaniacz.m3u" wtedy można ją zaimportować i pojawi się ona w iTunes jako "pochlaniacz" (z utworami wg Twojej kolejności).
No właśnie tutaj przekombinowałem, trzeba było tak na wszelki wypadek stworzyć to m3u.
Do puszczania "po prostu na głośniki" wystarcza otwarcie folderu pendrajwa, zaznaczenie pliku(ów) audio, wciśnięcie spacji a potem ikonki "play".
Ależ tak robiłem, tylko jako gupi windziarz naciskałem prawo-, a potem Ctrl- lub jakoś takiego klika i tego play nie było - o spacji nie pomyślałem i kajam się! Szczerze powiedziawszy brakowało mi tej chamskiej windziarskiej ikonki "Play All" którą tak pogardzałem na swojej idealnie skonfigurowanej maszynie..

A do do sposobu organizacji plików - oczywiście KJP, ale mimo wszystko - w pracy jak masz kilkanaście projektów, w każdym po kilkadziesiąt plików często nietagowalnych, do tego kilka wersji (wczorajsza, dzisiejsza, zatwierdzona przez szefa, klienta, etc) to bez katalogów i łażenia po nich (przede wszystkim zarządzania nimi) się nie obejdzie, a tutaj TotalCommander jest niezastąpiony, chociaż brakuje mu wygodnego posługiwania się drzewkiem.
W domu też się przydaje, bo chociażby po zrzuceniu zdjęć z aparatu trzeba je jakoś otagować żeby się w nich połapać a czy wklepie się "imieniny cioci Władzi" w iPhoto, Picasie czy jako nowy folder to naprawdę wszystko jedno, a łatwiej później taki katalog zrzucić dla cioci na penka.
-
2009/12/30 00:47:01
@dropbox
Kupowanie dropboxa: no ja jeszcze nie kupiłem, ale jak będę potrzebował rozmiaru, to se dokupię bez żalu. Wersja płatna ma jeszcze jakieś inne cuda, m.in. wieczne przechowywanie skasowanych plików.
Rozmiar: Synchronizuję tylko bieżące projekty, ale produkuję dużo raportów z obrazkami. W zupełności wystarcza. Jakbym podjął decyzję, że chcę mieć tam wszystko, to będę musiał się przeprosić z wersją płatną.

@playlisty
A przy okazji: ma ktoś sposób jak bezboleśnie podłączyć swojego ajfon do obcego itunes? Bo jak przychodzę na imprezę i chcę zapuścić swoją muzykę przez miejscowe itunes (ach, jak pięknie wszyscy makówkowo i wogóle) to dupa - mogę co najwyżej skasować sobie całą zawartość ajfona. Rozumiałbym blokadę kopiowania plików, ale żeby nawet odtworzyć się nie dało? Można oczywiście przejąć kabel minijacka, ale to mało wygodne - zaraz znowu trzeba przekładać itd.
-
2009/12/30 00:55:00
@pinkunicorn
"ma ktoś sposób jak bezboleśnie podłączyć swojego ajfon do obcego itunes? Bo jak przychodzę na imprezę i chcę zapuścić swoją muzykę przez miejscowe itunes (...) to dupa - mogę co najwyżej skasować sobie całą zawartość ajfona"

Rozumiem, że to kolejny makówkowy ficzer zaraz po ograniczonym undo/redo w programie pocztowym? Ja się od DRM-u trzymam z daleka i dobrze mi z tym. Przynajmniej Amazon nie usunie mi "1984" z Kindle (cóż za ironia losu, swoją drogą!)
-
2009/12/30 01:00:56
@pochlaniacz
"Szczerze powiedziawszy brakowało mi tej chamskiej windziarskiej ikonki "Play All" którą tak pogardzałem na swojej idealnie skonfigurowanej maszynie.. "

W maku "pod prawym" to się nazywa "szybki przegląd..." :)

"W domu też się przydaje, bo chociażby po zrzuceniu zdjęć z aparatu trzeba je jakoś otagować żeby się w nich połapać a czy wklepie się "imieniny cioci Władzi" w iPhoto, Picasie czy jako nowy folder to naprawdę wszystko jedno, a łatwiej później taki katalog zrzucić dla cioci na penka."

Ale w iPhoto również łatwo zrzucić na penka - zaznaczasz zdarzenie "imieniny cioci Władzi", wybierasz opcję "eksportuj do pliku" i wybierasz penkowy katalog.
-
2009/12/30 01:12:43
@drduran
Ale w iPhoto również łatwo zrzucić na penka - zaznaczasz zdarzenie "imieniny cioci Władzi", wybierasz opcję "eksportuj do pliku" i wybierasz penkowy katalog.
Nie twierdzę że NIE łatwo, tylko wg. mnie posłużenie się katalogiem jest równie łatwe - no ale KJP.
Oczywiście katalogi przydają się niezmiernie gdy postanowimy zmienić Picasę, Adobe czy innego softa na coś innego, jak na złość nie czytającego tagów poprzednika, ale tak to tylko na pececie, bo na macu nikt oczywiście nie chce zmieniać iPhoto.
-
2009/12/30 01:14:54
@nameste

"Już wcześniej pisałem, że miejsce w strukturze katalogów to metadana za darmo (prawie) i dobrze konfigurowalna."

Tylko z backupem problem (hint: en.wikipedia.org/wiki/ISO_9660#Directory_depth_limit).
-
2009/12/30 01:17:37
@krwawy
Tylko z backupem problem

No bez żartów, ktoś jeszcze robi backupy na optycznych nośnikach?
-
2009/12/30 01:29:57
@krwawy_krolik
"Tylko z backupem problem"

Robiąc kopię czegokolwiek na płycie obawiałbym się utraty długich nazw, linków symbolicznych i wielu innych. Dlatego w takiej sytuacji niezbędne jest wstępne starowanie archiwizowanych danych; a wtedy już i żadna głębokość katalogów niestraszna.
-
2009/12/30 02:17:54
@owca
"skoro metaforyczny ojciec rodziny może i powinien dołożyć.."

Nie zapominaj o biednych, mało rozgarniętych, metaforycznych gostkach z Polski C (np. C jak COP), którym doskwiera brak garagebanda w modelu za 1499PLN. Ci też wysupłają, choć zdarza im się olewać produkcję taśmową kolejnych lowermiddlerów z zadupia przez co zapewne przyrost naturalny spada na twarz.
-
2009/12/30 09:39:13
@m_gol

"Dlatego w takiej sytuacji niezbędne jest wstępne starowanie archiwizowanych danych"

Buee, moze jeszcze gzipowanie?
-
wo
2009/12/30 10:56:24
@nameste
"Sęk w tym, że Tobie jest wszystko jedno, gdzie masz pliki, a mnie nie."

A przejmujesz się tym, w jakich są sektorach twardego dysku, czy chociaż w tyle możesz zostawić systemowi plików?

"To był kontrprzykład na to, że MacWorld to idylla, której mieszkańcy wpadają w szok, gdy usłyszą coś o przestawianiu jakichś ustawień systemu, albo że komuś ciasno w standardzie."

No i każdy inteligentny człowiek umie ocenić wartość takiego kontrprzykładu w porównaniu z przykładem dotyczącym upierdliwych komunikatów.

@major
"Jeśli chodzi o te rzędy wielkości, to zdaje się, że dla owego oszczędzającego ojca rodziny, owe pare stów, to oszczędność bodajże rzędu 25%, a może i jeszcze większa"

Ale właśnie ojciec rodziny to osoba, która powinna być świadoma tego, czym się kończą takie oszczędności - zwłaszcza zakup bardzo taniego narzędzia pracy. To się zemści podczas pracy, i to jest uniwersalna prawidłowość dotycząca tak laptopa jak łopaty.

@mgol
"laptopa można dostać już za wspomniane 1500 zł."

Przyjaciele nie pozwalają przyjaciołom na kupowanie Gericomów (California Accessów itd.).

@jarek
"W systemach MS też możesz to doinstalować"

To "też" to kłamstwo. Na MacOS X nie musisz w tym celu niczego "doinstalowywać".

@fin
" Nie uważam, żeby lewicowiec musiał być biedny, a pracownik korpo, biznesmen, czy nawet książę, nie mógł się deklarować jako marksista. I pewnie jestem niezaprawionym w unixowych bojach przewrażliwieńcem , ale ten tekst to tak ekstremalna neokońsko-leseferystyczna buceria, że mowę odbiera. "

Nie gniewaj się, jeśli Cię z kimś mylę, ale to chyba Ty podałeś tutaj najbardziej urocze kryterium lewicowości, z jakimś się kiedykolwiek spotkałem - że chodzi o powyciągane swetry i odpalanie jednego papierosa od drugiego (to miało ilustrować tezę o początkowej lewicowości "Gazety Wyborczej" - bo Michnik chodził w takich swetrach).

@martin
"Nie zapominaj o biednych, mało rozgarniętych, metaforycznych gostkach z Polski C (np. C jak COP), którym doskwiera brak garagebanda w modelu za 1499PLN"

Laptop to jest narzędzie pracy dla klasy średniej. Nie dla klasy wyższej - doktor Jan Kulczyk jak ma wysłać maila, to zapewne mówi do asystentki, "proszę wysłać ode mnie list do Cześka, że spotykamy się jutro na popijawie omawiać prywatyzację kombinatu". W jego zastosowaniach zawodowych laptop jest mało istotny, ważniejszy już jest kieliszek. Możliwe, że gdzieś są jakieś advocacowe fora dla klasy wyższej, gdzie Gudzowaty i Krauze z Kulczykiem spieraja się, przy jakim narzędziu pracy lepiej negocjuje się kontrakty z rządem ("przy takich kieliszkach, frajerze, to najwyżej informatyzację ZUS można załatwić, a nie konktrakt na gazociąg", etc.).

No i oczywiście symetrycznie laptop nie jest dobrym narzędziem pracy dla Zenona Benona, chłoporobotnika z Mycisk Niżnych w Polsce Ziet. Ale on też wie, że są narzędzia lepsze i gorsze; niby i w Gieesie sprzedają łopaty i na bazarze sprzedają łopaty, ale tamtą łopatą trochę pokopał i się wygła, a tą kopie od dwóch lat i się nie wygła. Zjawisko lepszych i gorszych narzędzi jest więc uniwersalne, ale nie mieszajmy myślowo różnych porządków walutowych i nie wciskajmy Zenonowi Benonowi Macbooka, a Kulczykowi łopaty.
-
wo
2009/12/30 11:04:26
@elektrycznaowca
"Generalnie można odnieść nieprzyjemne wrażenie, że kasa Ci uderzyła do głowy i uważasz każdego, kto zarabia mniej (czyt. nie stać go SUVa, iPoda, podróże po USA i kolorowego lapa Apple) za nieudacznika, który powinien Ci myć samochód, skoro nic innego już nie potrafi (swoją drogą hojne z Ciebie panisko, płacić stówkę za umycie samochodu)"

Będę wdzięczny za namiary tę tańszą myjnię w Warszawie (pod warunkiem, że mówimy o zaznaczonym komplecie usług, ze sprzątaniem wnętrza itd.).

"Ale być może to tylko moje głupawe wrażenie."

Ja bym jeszcze do kompletu dorzucił antypolskość. Bo ogólnie brzydzę się polskim podejściem, w którym ludzki czas wylicza się na 0,00 PLN - i to podejście sprawia, że w Polsce ludzie nie potrafią rozumować po europejsku w kategoriach Total Cost of Ownership. Stąd wychodzą absurdalne produkty kierowane tylko na polski rynek takie, jak "laptop do samodzielnego montażu", oferowany kiedyś przez niezapomnianą firmę California Access.

To jest chore. Jeśli w ogóle ktoś mówi o zakupie laptopa to znaczy, że godzina jego pracy coś jest warta. Nie winikam to, ile. Ale nie ma sensu popularny polski argument typu "to tylko kwestia kilku godzin". Skoro kilku godzin, to także pieniędzy według stawki godzinowej. Jak tak się liczy, to nagle różnica między tym Thinkpadem za 3500 a tym Macbookiem za 4000 robi się zaniedbywalna.

Przyzwyczaiłem się do tego, że w Polsce sama wzmianka o tym, że godzina pracy jest coś warta, budzi właśnie takie reakcje jak Twoja - "wielkie panisko, w głowie mu się poprzewracało". Ten kraj nigdy nie będzie normalny, dopóki tego poglądu się nie wypleni. Bardzo wiele syfu wokół nas wynika wyłącznie z podświadomego przekonania, że ludzki czas nic nie jest wart.

Należy więc po prostu tłuc buców, w tym wypadku Ciebie.

" Tylko pytanie: skoro metaforyczny ojciec rodziny może i powinien dołożyć te eufemistyczno-metaforyczne parę stówek, żeby mu się wygodniej surfowało po necie i podłączało Ajpoda (Srajpoda, dodajmy), to znaczy, że na rzeczy stojące na liście priorytetów ojca rodziny wyżej może i powinien dołożyć proporcjonalnie więcej"

Nie ma wynikania.
-
2009/12/30 11:13:32
@Skoro kilku godzin, to także pieniędzy według stawki godzinowej.

No ale według której stawki? Przecież nie każda godzina jest warta tyle samo.
-
2009/12/30 11:13:47
@"Będę wdzięczny za namiary tę tańszą myjnię w Warszawie (pod warunkiem, że mówimy o zaznaczonym komplecie usług, ze sprzątaniem wnętrza itd.)."

Jestem autentycznie zszokowany, że Warszawa jest pod tym względem o 150% droższa niż drugie pod względem populacji miasto w Polsce.

@przeliczanie godzin na pieniądze

Sporo osób (w tym ja w niektórych okresach życia) dostaje określoną pensję za te 8 godzin dziennie i pracując więcej jedynie obniża sobie średnią stawkę.
-
2009/12/30 11:18:41
@wo
Różnica między makiem a nie-makiem nie jest taka, jak między łopatą co się gnie, a taką co się nie gnie. Po prostu w przypadku tej drugiej trzeba puknąć trzonkiem o glebę, zanim zacznie się kopać. W tej pierwszej nie trzeba, dodatkowo jest ładna i dużo droższa. To naprawdę takie polskie nie widzieć wielkiej różnicy między tymi narzędziami, albo widzieć przede wszystkim różnicę cenową?
-
2009/12/30 11:23:29
Bardzo szanuję i wspieram Twój pogląd dotyczący wyceniania swojego czasu (i dołożyłbym do tego ogólne wąsackie oszczędzanie - dlaczego Czech jadący na drugi koniec kraju zadzwoni po prostu do pierwszego lepszego hotelu, a Polak od razu zaczyna kombinować, gdzie mieszkają jacyć znajomi znajomych, u których można się przespać - wprawdzie na podłodze w kiblu, ale za to za darmo). Niemniej, popełniasz błąd wchodzenia w szczegóły. To nie jest tak, że jak się jest windziarzem, to się łapie wirusy - do tego trzeba jeszcze być debilem. Nie używam żadnych antywirusów (poza tym, co wbudowane np. w gmaila, ale nie musiałem przy tym wykonać jednego ruchu pytą), a wirusa nigdy nie miałem. To znaczy przepraszam, miałem. Szesnaście lat temu.

Z RAW-ami też nie masz racji. Przecież jeśli nie jesteś zawodowym fotografem i pstrykasz RAW-y, to jesteś linuksiarzem czystej wody. Canon będzie się owszem dogadywał, ale w tej sprawie raczej z Adobe, niż Apple. Macbook mojej mamy, który wg Twojej definicji nie jest jeszcze crapem, nie radzi sobie z RAW-ami.
-
2009/12/30 11:24:16
@amatil
We Wrocławiu ręczne umycie autka ze wszystkimi możliwymi bajerami, łącznie ze sprzątaniem wnętrza i smarowaniem kokpitu jakimś śmierdzidłem, ale już bez prania tapicerki, też powoli dobija do stówki.
Nie pamiętam, by kiedykolwiek kosztowało 40zł, co sugerujesz pisząc o 150% różnicy.

Bez względu na cenę, mając wypasionego SUV-a nie dałbym go do umycia amatorowi, bo prawdopodobnie coś porysuje, ułamie albo przegapi, a już na pewno nie ma do dyspozycji całego zestawu picerskich chemikaliów, szmatek to tego i tamtego etc.
-
2009/12/30 11:26:46
Jak w MacOS skasować plik z pendrive'a? Można wyrzucić plik do kosza, ale na pamięci USB nie ubędzie ani trochę miejsca! Jedyny sposób na pozbycie się plików, to opróżnienie całego kosza. Używam MacOS w pracy od prawie 2 lat, system jest fajny, ale to jest ewidentnie głupie rozwiązanie.
Różnych drobnych błędów w OSie jest więcej, choćby niemożliwość wyłączenia słownika na poziomie systemu (v 10.5.7).
Co do formatu RAW. Żaden system nie jest w stanie odczytywać wszystkich plików RAW. Są to przecież surowe dane, nawet aparaty jednego producenta, mogą mieć różne formaty! I nawet Leopard może mieć problem z odczytaniem RAWa z modelu, [a=support.apple.com/kb/HT1475]którego nie wspiera[/a]. A choćby popularnego Olympusa PEN na tej liście nie widzę...
MacOS jest fajny, zgadzam się WO. Ale tak się zapędziłeś w wychwalaniu Maca, że czasem brak Ci dystansu i przeoczasz fakty...
-
2009/12/30 11:31:23
@WO
"Nie gniewaj się, jeśli Cię z kimś mylę, ale to chyba Ty podałeś tutaj najbardziej urocze kryterium lewicowości, z jakimś się kiedykolwiek spotkałem - że chodzi o powyciągane swetry i odpalanie jednego papierosa od drugiego (to miało ilustrować tezę o początkowej lewicowości "Gazety Wyborczej" - bo Michnik chodził w takich swetrach)."

Nie ja. Też uważam to za żałosny absurd. A stwierdzenie, że jakby biedny ruszył leniwą dupę i umył Ci auto to by my wystarczyło na maka za prawacką bucerię.
-
2009/12/30 11:38:03
@oszust
Może po prostu korzystam z dyskontowej myjni. Zresztą, w tym jednym przypadku nie chodzi nawet o to, że tanio, ale że facet zrobi to lepiej, niż sam bym zrobił. Nie o każdej myjni da się to powiedzieć.

@"nie ma do dyspozycji całego zestawu picerskich chemikaliów, szmatek to tego i tamtego etc."
Przede wszystkim garażu z bieżącą wodą (i bez własnego auta w środku). Tak więc proponowanie studentowi umycia samochodu można traktować wyłącznie jako chwyt erystyczny.
-
wo
2009/12/30 11:48:30
@fin
" A stwierdzenie, że jakby biedny ruszył leniwą dupę i umył Ci auto to by my wystarczyło na maka za prawacką bucerię."

Ale tego "biednego" sam sobie przecież dopisałeś. Mówimy o kimś, kto planuje zakup nowego laptopa, a więc raczej nie o kimś mocno powyżej statystycznej definicji progu ubóstwa. W ogóle wizja "laptopów dla biednych" albo "smartfonów dla wykluczonych" jest cokolwiek komiczna.

@amatil
"Tak więc proponowanie studentowi umycia samochodu można traktować wyłącznie jako chwyt erystyczny."

A jak należy traktować propozycję szarpania się z konfigurowaniem Avasta, typu "no możesz na to przecież poświęcić tę godzinkę"? Obie propozycje są tak naprawdę równie idiotyczne, tylko że idiotyzm tej drugiej przesłania nam wychowanie w kraju wąsaczy, bo od dziecka jesteśmy do tego przyzwyczajani, że nasz czas jest bez wartości.
-
2009/12/30 11:59:02
@"A jak należy traktować propozycję szarpania się z konfigurowaniem Avasta, typu "no możesz na to przecież poświęcić tę godzinkę"?"

Nie wiem. To coś jak dwunastogodzinne mycie samochodu.
-
wo
2009/12/30 12:03:21
@amatil
"Zresztą, w tym jednym przypadku nie chodzi nawet o to, że tanio, ale że facet zrobi to lepiej, niż sam bym zrobił. "

A mi nie chodzi o to, że lepiej. Chodzi o to, że mi się nie chce.

"Sporo osób (w tym ja w niektórych okresach życia) dostaje określoną pensję za te 8 godzin dziennie i pracując więcej jedynie obniża sobie średnią stawkę"

Sporo osób (w tym ja we wszystkich okresach życia) robi tak zwane fuchy, czyli rzeczy nie związane bezpośrednio z obowiązkami zawodowymi, po prostu żeby na konto wpłynęlo dodatkowe parę stówek. Albo i kafli. I podejmując decyzję, czy przyjmę fuchę czy nie przyjmę, kieruję się najczęściej algorytmem "CZY MNIE TO JARA [jeśli tak, pominąć obliczenia]/ILE MI TO ZAJMIE GODZIN/ILE ZA TO DOSTANĘ/TO ILE WYCHODZI ZA GODZINĘ?/if then [BIORĘ TO] else [PROSZĘ GDZIE INDZIEJ SZUKAĆ FRAJERÓW]".

@zales
"Jak w MacOS skasować plik z pendrive'a? Można wyrzucić plik do kosza, ale na pamięci USB nie ubędzie ani trochę miejsca! Jedyny sposób na pozbycie się plików, to opróżnienie całego kosza. Używam MacOS w pracy od prawie 2 lat, system jest fajny, ale to jest ewidentnie głupie rozwiązanie. "

Uwaga uwaga, przyznaję komuś rację (przeważnie to przebiega za mało spektakularnie, stąd mit, że w ogóle się nie zdarza). Metafora kosza na śmieci jest średnio przykładalna do dysków wymiennych.

Aczkolwiek na pecetach to jakoś jeszcze bardziej beznadziejne, bo miałem okazję podglądać wybitne reporterki (w sensie, wybitne - kojarzycie ich nazwiska) samoczące się z kasowaniem plików na dysku USB podłączonym do agorowego Thinkpada.

@gfw
"Nie używam żadnych antywirusów (poza tym, co wbudowane np. w gmaila, ale nie musiałem przy tym wykonać jednego ruchu pytą), a wirusa nigdy nie miałem. "

Elton John też uprawiał pełen promiskuityzm bez żadnych zabezpieczeń, ale HIV nie złapał.

@oszust
"Bez względu na cenę, mając wypasionego SUV-a nie dałbym go do umycia amatorowi, bo prawdopodobnie coś porysuje,"

Po pierwsze, mój nie jest wypasiony, po drugie, jego lakier i tak jest pełen pamiątek z wakacji typu "Jakieś toskańskie krzaczory '2007".

@dziaam
"Różnica między makiem a nie-makiem nie jest taka, jak między łopatą co się gnie, a taką co się nie gnie."

Bzdura. Nie widziałeś chyba nigdy takiego taniego pecetowego laptopa po roku eksploatacji. Widziałem u jednego kolegi takiego, że trzeba było go otwierać kombinerkami, bo odpadł zatrzask.
-
wo
2009/12/30 12:05:17
@amatil
"To coś jak dwunastogodzinne mycie samochodu."

Wliczając wszystkie westchnienia "o Boże, jak bardzo mi się nie chce", to pewnie tyle by mi zajęło.
-
2009/12/30 12:07:14
Ciekawe, czy na tym blogu jest ktoś jeszcze, kto konfigurował avasta.
-
wo
2009/12/30 12:09:41
@gfw
" dlaczego Czech jadący na drugi koniec kraju zadzwoni po prostu do pierwszego lepszego hotelu, a Polak od razu zaczyna kombinować, gdzie mieszkają jacyć znajomi znajomych, u których można się przespać - wprawdzie na podłodze w kiblu, ale za to za darmo"

To bardzo łatwo wyjaśnić marksistowsko - niemrawy flejm z Gammonem o Wiesławie Górnickim pod poprzednią notką nawet zasugerował mi napisanie notki o marksistowskiej teorii hotelarstwa. Tylko muszę znaleźć książkę Górnickiego.
-
wo
2009/12/30 12:10:27
@epicthread
"Ciekawe, czy na tym blogu jest ktoś jeszcze, kto konfigurował avasta."

Być może lurka nas mój kolega (który zapomniał hasło do agorowego konta).
-
2009/12/30 12:26:50
@WO
"Ale tego "biednego" sam sobie przecież dopisałeś"

"Jeśli kilkaset złotych to wielkie teh drama dla jakiegoś ojca rodziny"

i dlatego kupi (sobie, dzieciom) potrzebnego laptopa za 1500 pln, a nie makbuka to spokojnie może być biedny, nawet żyjący poniżej granicy ubóstwa.
Ja rozumiem, że dla Ciebie laptopy dla biednych to absurd, bo ich typowym narzędziem pracy jest raczej łopata, ale ta półka sprzętu ma rację bytu m.in. dzięki temu, że są ludzie których jedynym wyborem jest laptop za 1500 albo wcale. I niekoniecznie jest ten laptop fanaberią.
Na produkty Tesco Value też byś nawet nie spojrzał, a dla niektórych to jedyna opcja i to nie dlatego że są zbyt leniwi, by zarobić przy myciu Twojego Subaru na zakupy w Almie, albo Likus Concept Store.
Sam zresztą pisałeś kto jest grupą docelową Twojej ulubionej korporacji, najprościej ich zdefiniować tak: ci których na to stać. Jak w Twoim przykładzie, jak ktoś przymierza się do Thinkpada za 3500 to pewnie da radę kupić Maka (my case, chociaż nawet ze zniżką wybrany model nie zszedł do 4000). Ale jak ktoś w ogóle myśli o nabyciu krapbuka za 1500 to nie ma szans na wspięcie się na półkę z produktami apple.
-
2009/12/30 12:34:25
@wo "Bzdura. Nie widziałeś chyba nigdy takiego taniego pecetowego laptopa po roku eksploatacji. Widziałem u jednego kolegi takiego, że trzeba było go otwierać kombinerkami, bo odpadł zatrzask."

No pewnie, ale czy to polaryzuje świat laptopów na makowe=niezawodne i nie-makowe=psujące się po roku? Coś mi mówi, że można kupić laptopa pecetowego w dobrej (niższej minimum o 1k od Maca) cenie i niezawodnego.
-
wo
2009/12/30 12:38:29
@fin
"i dlatego kupi (sobie, dzieciom) potrzebnego laptopa za 1500 pln, a nie makbuka to spokojnie może być biedny, nawet żyjący poniżej granicy ubóstwa. "

Jak ktoś żyje "poniżej granicy ubóstwa", to nie kupuje nówki sztuki, tylko używkę za pięć stówek na allegro. Przypominasz mi teraz to, jak Madonna sobie wyobraża ludzi ubogich na przykładzie tego niedawnego filmu z tym młotkiem z Gogol Bordello; niby w tym filmie wszyscy są zajebiście ubodzy, ale na Heathrow z wschodniego Londynu jadą elegancko standardową czarną taksówką, na moje oko ten kurs to będzie tak z 90 funtów, to ja już uważam, że mnie na takie luksusy nie stać i kombinuję z jakimś airport shuttle.

Pewnie nigdy nie byłeś ubogi, moje gratulacje dla osiągnięć zawodowych tatusia, ale uwierz komuś, kto był: zakup laptopa nówki sztuki leży wtedy dość nisko na liście priorytetów.

"Ale jak ktoś w ogóle myśli o nabyciu krapbuka za 1500 to nie ma szans na wspięcie się na półkę z produktami apple."

Laptop za 1500 to już nawet nie jest Tesco Value, z całym ogromnym szacunkiem dla Tesco. To po prostu rżnięcie ludzi na kasę, tzn. wciskanie im na przykład konfiguracji, która będzie ciągle swapować, albo laptopa, w którym po roku się pourywają klapki i gniazdka, a firma nie będzie już istniała, więc nawet nie będzie do kogo iść z reklamacją. Jeśli Macbook kosztuje przykładowe 4000, to w tą cenę wliczona jest także obsługa fakapowych sytuacji typu fajczenie się NVidii - owszem, wkurzające, bo na tydzień się rozstajesz z kompem, ale jednak firma naprawi to na własny koszt. Jeśli dokładnie ta sama NVidia sfajczy Ci się w Zenek's Garage, to jedyną sensowną rzeczą, jaką teraz możesz z nim zrobić, to walnięcie się jego szczątkami w łeb dla zmądrzenia.
-
2009/12/30 12:42:11
@Laptop za 1500 to już nawet nie jest Tesco Value, z całym ogromnym szacunkiem dla Tesco. To po prostu rżnięcie ludzi na kasę, tzn. wciskanie im na przykład konfiguracji, która będzie ciągle swapować, albo laptopa, w którym po roku się pourywają klapki i gniazdka, a firma nie będzie już istniała, więc nawet nie będzie do kogo iść z reklamacją.

Acer przestanie istnieć? Prędzej Apple przestanie istnieć. Wojtek, Ty w ogóle widziałeś laptopa za 1500?
-
wo
2009/12/30 12:42:26
@dziaam
"Coś mi mówi, że można kupić laptopa pecetowego w dobrej (niższej minimum o 1k od Maca) cenie i niezawodnego."

Tylko przy pomocy kombinacji, które możesz też wykonać z Macbookiem, czyli wypatrywania promocji w rodzaju "wyprzedaż poprzedniego modelu z okazji pojawienia się nowego". Macbooka też możesz kupić o minimum 1k taniej od... tego samego Macbooka, ale dzień wcześniej.

Natomiast w praktyce, gdy pomijasz totalny szajs (wliczam tu netbooki), te różnice cenowe są niewielkie, jeśli w ogóle jakiekolwiek. Jarosław Lipszyc na przykład uważa, że warto dopłacić pięć kafli tylko po to, żeby laptop był odporny na rozjechanie przez Hummera - i ja szanuję jego wybór konsumencki, tzn. nie powiem, że to bez sensu. Ale to dobry przykład pecetowego laptopa droższego od przeciętnego Macbooka Pro.
-
wo
2009/12/30 12:43:04
@mrw
"Wojtek, Ty w ogóle widziałeś laptopa za 1500?"

Jasne. Widziałem też te kombinerki do otwierania po urwaniu zatrzasku.
-
2009/12/30 12:47:59
@Jasne.

Gdzie?
-
wo
2009/12/30 12:49:08
@mrw
"Gdzie?"

Na Czerskiej. Kolega publicysta kupił, bo jest człowiekem oszczędnym i nie widzi powodu przepłacać za dizajn.
-
2009/12/30 12:56:24
@ gfedorynski
" Przecież jeśli nie jesteś zawodowym fotografem i pstrykasz RAW-y, to jesteś linuksiarzem czystej wody."

To nie jest do końca prawda, natomiast zgadzam się, że pomysł otwierania RAWów bezpośrednio przez system jest wyjątkowo... osobliwy. W zasadzie równie ekscentryczny, jak byłby przychodzący z systemem podgląd dokumentów w texu.

1. RAW z każdego aparatu jest inny, więc po wyjściu każdego nowego modelu (a teraz producenci się rozpędzili) trzeba robić łatki, a co gorsza obciążać system driverami do RAWów z dziesiątków, a wkrótce setek modeli, które danego użytkownika w ogóle nie obchodzą.
2. Podstawową zaletą zapisywania w RAW (także dla amatora) jest możliwość odłożenia decyzji (i to bezstratnego) o balansie bieli i masie innych parametrów. Oznacza to jednak, że wszystkie zalety RAW traci się, jeśli nie ma możliwości ustawiania dla każdego zdjęcia z osobna parametrów konwersji na jpg.
-
2009/12/30 12:57:25
@wo

Kolega publicysta miał po części rację. Myślę, że duża część właścicieli Macbooka Pro podjęło decyzję o jego zakupie tylko dlatego, że z Acerem wstyd im się było pokazać w modnej kawiarni.
-
wo
2009/12/30 12:58:17
@jhenri
"To nie jest do końca prawda, natomiast zgadzam się, że pomysł otwierania RAWów bezpośrednio przez system jest wyjątkowo... osobliwy."

Twój pomysł też wydaje mi się dziwny, chociaż z jego oceną poczekam do zdefiniowania przez Ciebie "bezpośrednio przez system". Czy gdy linuksiarz przegląda plik tekstowy przez less, to przegląda go "bezpośrednio przez system" czy na przykład przez narzędzie, ktore przyszło z systemem?
-
wo
2009/12/30 13:00:35
@dziaam
"Myślę, że duża część właścicieli Macbooka Pro podjęło decyzję o jego zakupie tylko dlatego, że z Acerem wstyd im się było pokazać w modnej kawiarni."

Zależy do definicji "modnej kawiarni" - być może w kręgach Krytyki Politycznej publiczne otwieranie laptopa kombinerkami też może być elementem lansu co najmniej jak sweter pracowicie porozciągany, żeby wyglądał odpowiednio staro. Może nawet Jaś Kapela się dosiądzie, żeby też podkreślać swoją proletariackość.
-
2009/12/30 13:03:09
@"Jak ktoś żyje "poniżej granicy ubóstwa", to nie kupuje nówki sztuki, tylko używkę za pięć stówek na allegro."

Ale nowego Logana z salonu? Czemu, przecież laptopy starzeją się szybciej niż samochody.
-
wo
2009/12/30 13:06:00
@amatil
"Ale nowego Logana z salonu? Czemu, przecież laptopy starzeją się szybciej niż samochody."

Jeżeli umiesz sobie wyobrazić osobę "żyjącą poniżej granicy ubóstwa", która mimo to "kupuje nowego Logana z salonu", to nie mnie powinieneś pytać "czemu". To Twoje sci-fi, Ty rób infodumpa.
-
2009/12/30 13:09:06
@wo
"Laptop za 1500 to już nawet nie jest Tesco Value, z całym ogromnym szacunkiem dla Tesco. To po prostu rżnięcie ludzi na kasę, tzn. wciskanie im na przykład konfiguracji, która będzie ciągle swapować, albo laptopa, w którym po roku się pourywają klapki i gniazdka, a firma nie będzie już istniała, więc nawet nie będzie do kogo iść z reklamacją."

W gazetce promocyjnej Media Marktu za 1899 zł oferują laptop 15" firmy HP.
Wiele można o niej złego powiedzieć, ale to nie jest zenek's garaż i za rok raczej będzie istnieć.
BTW dowód anegdotyczny - w komputerku ASUS kupionym w MM po roku nastąpiła awaria i przestał działać w ogóle. Okazało się, że uszkodziła się pamięć, która została dołożona już po zakupie, a naprawa (gwarancyjna) polegała na wyjęciu tej pomięci.
Tyle, że tę uszkodzoną kość gdzieś zgubili. Dla porządku nudziłem ich o to tak długo, aż dali mi nową sprawną. Potem nie miałem co z tym zrobić...
-
2009/12/30 13:11:45
@wo
"Twój pomysł też wydaje mi się dziwny, chociaż z jego oceną poczekam do zdefiniowania przez Ciebie "bezpośrednio przez system". "

OOTB.
-
wo
2009/12/30 13:17:48
@jhenri
"W gazetce promocyjnej Media Marktu za 1899 zł oferują laptop 15" firmy HP. "

Wiesz, nie chce mi się wgapiać w każdą jednorazową niepowtarzalną ofertę z każdej promocji - zasada zawsze jest taka, że są jakieś powody: na przykład bardzo źle będą na tym chodziły te Windowsy, które są aktualnie nowe, albo to jest jeden z tych niesamowitych laptopów bez baterii (kiedyś się chichraliśmy w kręgach makówkarskich z takiej oferty - wygląda jak laptop, ale pracować można tylko przy biurku), albo intensywnie go do "testowania" brali pracownicy sklepu itd.

"BTW dowód anegdotyczny - w komputerku ASUS kupionym w MM po roku nastąpiła awaria i przestał działać w ogóle."

Nawiasem mówiąc, porównajmy sytuację - co się dzieje w razie awarii. Przeżyłem dwie awarie spowodowane wadą płyty głownej, w iBooku 800 i Macbooku Pro (tym z fajczącymi się NVidiami). W obu wypadkach dalszą pracę podejmowałem po przeciągnięciu poprzedniego konta (a więc np. sharewarowego edytora tekstu razem z wpisanym kodem) na następną maszynę, odpowiednio PB 12" i MBP Unibody. Bywalcy bloga nawet nie zauważyli maleńkiego przestoju.

Kiedy Ci pada pecetowy laptop, to - kershplonk! - wszystko zniknęło. Możesz najwyżej kombinować z jakimiś desperackimi manewrami typu "odzyskiwanie danych z trupa". Za które zapłacisz komuś pięć stów. Tyle, ile byś dopłacił do Macbooka.
-
wo
2009/12/30 13:18:29
@jhenri
"OOTB."

No to co w tym takiego dziwnego, że sprzedajesz laptopa mogącego OOTB wykorzystać RAW? Dla zawodowego fotografa to może być selling point.
-
2009/12/30 13:22:28
@krwawy_krolik
"Buee, moze jeszcze gzipowanie?"

Tak, bo wklepanie jednego polecenia w konsoli jest taaaakie straaaszne. Nie ma innej skutecznej metody na zarchwizowanie danych na płycie bez ich utraty - nawet pod Windowsem, a nawet tym bardziej, bo jeśli płyta ma być odczytywalna pod tym systemem, to mamy jeszcze urocze ograniczenie na długość nazwy plików.

Inna sprawa, że ostatni raz cokolwiek archiwizowałem na płycie jakieś 4-5 lat temu, teraz od tego są duże dyski.
-
wo
2009/12/30 13:30:10
@mgol
"bo wklepanie jednego polecenia w konsoli jest taaaakie straaaszne"

...no jeden łagodny kop przez grube spodnie...
-
2009/12/30 13:30:12
@No to co w tym takiego dziwnego, że sprzedajesz laptopa mogącego OOTB wykorzystać RAW? Dla zawodowego fotografa to może być selling point.

Zawodowy fotograf i tak musi doinstalować dwie tony softu.
-
wo
2009/12/30 13:32:26
@gfw
"Zawodowy fotograf i tak musi doinstalować dwie tony softu."

Point taken. Więc niech będzie właśnie, że niezawodowy, tylko jakiś taki fotograf-audiofil w rodzaju Janka Rudzińskiego czy Krzysztofa Leskiego, który gotów jest nawet przeglądać grupę dyskusyjną o fotografii cyfrowej. To jest jakaś tam grupa konsumencka, która kupuje drogie aparaty, a więc zapewne i niekoniecznie najtańsze laptopy. Dla nich to może być selling point, że wyjmie laptociąga z pudełka i od razu może obrabiać RAW. Bez "losowych kolorków".
-
2009/12/30 13:42:23
wo - sorry, jeszcze raz

Ale właśnie ojciec rodziny to osoba, która powinna być świadoma tego, czym się kończą takie oszczędności - zwłaszcza zakup bardzo taniego narzędzia pracy. To się zemści podczas pracy, i to jest uniwersalna prawidłowość dotycząca tak laptopa jak łopaty.


Jeśli w ogóle ktoś mówi o zakupie laptopa to znaczy, że godzina jego pracy coś jest warta. Nie winikam to, ile. Ale nie ma sensu popularny polski argument typu "to tylko kwestia kilku godzin".



Po pierwsze, zdaje się, że niekoniecznie to musi być narzędzie pracy, po drugie, fuchy często dorabia się na firmowym sprzęcie, bo laptop jako komputer przenośny jest dawany tym pracownikom, którzy go biorą do domu. Wreszcie po trzecie, oszczędzający ojciec rodziny o taki komputer dba, a gdy coś jest nie tak, to albo woła amatorską pomoc albo za stówę ktoś mu to naprawia. Słowem, wyssałeś z palca przykład, że Macbook plus płatne aplikacje to mniejszy koszt niż Pecet plus ewentualny serwis. Ale to i tak przyjemniej się czyta niż wstawki typy niech mi umyje furę za parę stów. BTW a gdyby tak ci umył auto 500 razy, to by nie musiał kupować Dacii Logan. A pisałeś, że nie masz pomysłu jak zarobić kilkadziesiąt kafli?


Przyzwyczaiłem się do tego, że w Polsce sama wzmianka o tym, że godzina pracy jest coś warta, budzi właśnie takie reakcje jak Twoja - "wielkie panisko, w głowie mu się poprzewracało". Ten kraj nigdy nie będzie normalny, dopóki tego poglądu się nie wypleni. Bardzo wiele syfu wokół nas wynika wyłącznie z podświadomego przekonania, że ludzki czas nic nie jest wart.

Z tym wielkim paniskiem, to nie chodzi o godzinę pracy, tylko o prawicową bucerę w typie Niponia, Korwina itd. Nie stać Cię na Maca, choć umyjesz mi auto. Ustawiasz sobie przeciwnika.


Mówimy o kimś, kto planuje zakup nowego laptopa, a więc raczej nie o kimś mocno powyżej statystycznej definicji progu ubóstwa. W ogóle wizja "laptopów dla biednych" albo "smartfonów dla wykluczonych" jest cokolwiek komiczna.


Może i jest, nie wiem. Są w końcu te komputery na korbkę, ktoś za to dostał jakąś tam nagrodę. No i już nie wiem, jak to jest. Komiczna jest wizja laptopów dla kogoś, kto mocno nie jest powyżej statystycznej granicy ubóstwa, a nie jest komiczna wizja aut dla oszczędzającego ojca rodziny. A przecież ten ojciec rodziny aż tak mocno powyżej statystycznej granicy ubóstwa, to chyba nie jest.


Pewnie nigdy nie byłeś ubogi, moje gratulacje dla osiągnięć zawodowych tatusia, ale uwierz komuś, kto był: zakup laptopa nówki sztuki leży wtedy dość nisko na liście priorytetów.



Dlatego biedny tatuś powinien gnać do Ciebie u myć Ci auto, żeby kupić Maca, bo inaczej i tak będzie w plecy z zepsutym Pecetem? No i czy skoro biedny ma nie kupować nówki sztuki, to czy oszczędzający ojciec rodziny powinien kupować nówkę Dacię?


Jak by tak zebrać te powyższe komentarze pod psotem, to wychodzi, że albo trzeba nie kupować laptopa albo tylko Maca, a gdy kogoś nie stać na Maca to sobie można u Ciebie w garażu dorobić? Jak tak dalej pójdzie to więcej osób zniechęcisz do tego swojego cacka, niż zachęcisz, bo się będzie kojarzyć z Twoimi komentarzami.


-
wo
2009/12/30 13:44:51
@major
Majorze drogi, prośba ogólna: bierz cytaty w cudzysłowy, proszę. Nie chce mi się odszukiwać Twoich wypowiedzi pośród moich (lub czyichkolwiek) cytatów.

"Po pierwsze, zdaje się, że niekoniecznie to musi być narzędzie pracy"

W takim razie tym bardziej nie jestem pewien, czy akurat laptop nówka sztuka powinien być wysoko na liście zakupowych priorytetów.

"po drugie, fuchy często dorabia się na firmowym sprzęcie"

W takim razie tym bardziej nie jestem pewien, czy akurat laptop nówka sztuka powinien być wysoko na liście zakupowych priorytetów.

"albo za stówę ktoś mu to naprawia."

Bingo. I tak stówka do stówki, i nagle Total Cost of Ownership to już nie jest 1899 PLN.

"BTW a gdyby tak ci umył auto 500 razy, to by nie musiał kupować Dacii Logan. A pisałeś, że nie masz pomysłu jak zarobić kilkadziesiąt kafli?"

Ludzie inteligentni, drogi Majorze, wiedzą, że to nie jest skalowalne. Znasz w ogóle pojęcie "skalowalności"? Jeśli nie znasz, to ono właśnie służy do opisywania błędów takich jak ten, który właśnie zrobiłeś.

"Z tym wielkim paniskiem, to nie chodzi o godzinę pracy, tylko o prawicową bucerę w typie Niponia, Korwina itd. Nie stać Cię na Maca, choć umyjesz mi auto. Ustawiasz sobie przeciwnika"

Przeciwnie, chodzi właśnie o godzinę pracy. Broniąc chorego polskiego "czas jest za darmo", ustawiasz sobie przeciwnika.

"Dlatego biedny tatuś powinien gnać do Ciebie u myć Ci auto, żeby kupić Maca, bo inaczej i tak będzie w plecy z zepsutym Pecetem? "

Jeśli jest naprawdę biedny, to nie jestem pewien, czy akurat laptop nówka sztuka powinien być wysoko na liście zakupowych priorytetów.

"Jak tak dalej pójdzie to więcej osób zniechęcisz do tego swojego cacka, niż zachęcisz, bo się będzie kojarzyć z Twoimi komentarzami. "

To z kolei jest nisko na liście moich priorytetów. Ja nikogo do niczego nie zachęcam, ja tylko mówię jak to widzę. Że się zniechęcisz, to naprawdę nie jest moje zmartwienie - ewentualną skargę proszę złożyć na ręce mego przyjaciela, Łajdefaka Szudajgiwedamna.
-
2009/12/30 13:56:28
@ wo
"No i każdy inteligentny człowiek umie ocenić wartość takiego kontrprzykładu w porównaniu z przykładem dotyczącym upierdliwych komunikatów."

Właśnie - dla mnie na przykład mniej upierdliwe są komunikaty, które mogę na stałe wyłączyć w kilka sekund, niż brak przydatnego narzędzia, którego w parę sekund nie napiszę. Capisce?

"Ale właśnie ojciec rodziny to osoba, która powinna być świadoma tego, czym się kończą takie oszczędności - zwłaszcza zakup bardzo taniego narzędzia pracy. To się zemści podczas pracy, i to jest uniwersalna prawidłowość dotycząca tak laptopa jak łopaty."

Dlatego tacy ludzie prędzej kupią blaszaka - bez obawy, że plastik się połamie, a jeśli ktoś nie podróżuje z mobilnym internetem (a w takich rodzinach to rzadkość), to wystarczy, zwłaszcza, że zapewne jest jeden dla całej rodziny. A jak ktoś mało podróżuje, to nawet jeśli musi popracować w domu, to już na pewno nie musi w drodze z pracy do domu i odwrotnie, więc blaszak wystarczy.

"Uwaga uwaga, przyznaję komuś rację (przeważnie to przebiega za mało spektakularnie, stąd mit, że w ogóle się nie zdarza). Metafora kosza na śmieci jest średnio przykładalna do dysków wymiennych.
Aczkolwiek na pecetach to jakoś jeszcze bardziej beznadziejne, bo miałem okazję podglądać wybitne reporterki (w sensie, wybitne - kojarzycie ich nazwiska) samoczące się z kasowaniem plików na dysku USB podłączonym do agorowego Thinkpada."

Shift+Del. Nie jestem teraz pewien, czy to jest pod Windą pod prawym przyciskiem, no ale jest. Trochę kwas, jeśli się tego pod Makiem nie da ustawić.

To jest chyba ogólna bolączka Maków - domyślny system jest wypasiony, intuicyjny itp. itd., ale jak nie pasuje Ci jedna rzecz, to często jest wielki problemy, by ją ustawić po swojemu.

"Bzdura. Nie widziałeś chyba nigdy takiego taniego pecetowego laptopa po roku eksploatacji. Widziałem u jednego kolegi takiego, że trzeba było go otwierać kombinerkami, bo odpadł zatrzask."

Ale to zależy od eksploatacji - jak ktoś ma Acera, to wie, że należy z nim delikatnie. I dopóki dla kogoś rachunek co się więcej opłaca - konieczność uważania/konieczność wydania dodatkowych parunastu kafli - wypada na korzyść Acera, to - jeśli myśli - będzie uważał. Wystarczy na parę lat. Mojemu staremu ASUS-owi zaczęła pękać obudowa od matrycy dopiero po 3 latach. Inna sprawa, że wcześniej był dwa razy w serwisie, a powinien iść trzeci raz, ale na początku studiów miałem grubsze kalesony; teraz wolę Della za 4 tys. z gwarancją wykonywaną na miejscu.

No a jeśli ktoś nie studiuje albo studiuje na wyższej szkole w Pcimiu Dolnym, to mu kalesony nie chudną specjalnie z upływem lat, więc nadal będzie kupował rzeczone ASUS-y, jeśli w ogóle się zdecyduje na laptopa.

@jhenri
"W gazetce promocyjnej Media Marktu za 1899 zł oferują laptop 15" firmy HP."

No, akurat o laptopach z tego typu sklepów to ja wiele słyszałem - np. to, że zdarzyło się parę razy, że jeszcze szczęśliwa nowa posiadaczka odpala w domu laptopa, a tu system zainstalowany, dokumenty na pulpicie, a w napędzie CD z czyjąś magisterską (ktoś oddał kompa na gwarancji i z niego zrezygnował - oczywiście wszystko miało być odinstalowane, ale komu się chciało). Jeśli więc ktoś rozumuje na zasadzie - dostanę nówkę albo używany krap, rzućmy monetą, to może i 1900 zł jest ceną odpowiednią za takiego HP. Ostatecznie, jak nie będzie miał pecha, to dostanie kompa wartego niecałe 3000 zł...

@wo
Ad awarie MacBooków: Z Makami to jest chyba tak, że kupujący z góry zgadza się na to, że używa kompa na gwarancji, a potem w każdym momencie może być do wyrzucenia. Zwykły laptop po gwarancji nadaje się jeszcze nawet do napraw typu "wymiana płyty głównej"; w MacBooku taka przyjemność potrafi kosztować bodajże ponad 3000 zł. No ale rozumiem, że kupujący są świadomi, że za te 2 lata kompa wymieniają (chyba że tam jest 3-letnia gwarancja)?
-
wo
2009/12/30 13:58:15
@major
"BTW Czy to nie Ty czasem pisałeś o Ajfonach dla Palestyńczyków by zwiększać ich kapitał kulturowy?"

No ale mylisz teraz skutek z przyczyną. Oczywiście, to jest dla mnie wymarzony scenariusz, żeby Palestyńczykom dać możliwość normalnego, klasośredniowego życia, takiego z domkiem na hipotekę i egipską muzyką taneczną kupowaną z palestyńskiego iTunes Music Store. Tak, aby Ajfony pojawiły się w kieszeniach ich lnianych każualowych marynarek.

Jeśli jednak to zrozumiałeś literalnie, jako postulat dostarczania skrzynek z Ajfonami do strefy Gazy, dla podnoszenia kapitału kulturowego, to oczywiście zrozumiałeś to niezbyt mądrze. Ajfon to akurat doskonały przykład czegoś, co już potrzebuje pewnego kapitału kulturowego - na przykład bez embosowanej karty kredytowej oraz bez sklepu z aplikacjami działającego na twoim terytorium, wiele na nim nie zdziałasz. Poza oczywiście jakimiś desperackimi aktami haksorzenia, ale do tego pewnie rzeczywiście lepiej już będzie się pieprzyć z tym HTC od Jasia Kapeli. Albo choćby czymś co ma Javę.

Wracając do Zenona Benona z Mycisk Niżnych, z całego serca życzę jego dzieciom, żeby przyjechały do Warszawy na studia, na tych studiach złapały jakieś fajne stypendia, ale i być może utrzymywały się myjąc mi samochod albo serwując mi drinki w knajpie, czy gdzie tam kolega student znajdzie swoją fuchę. I te dzieci będą robić to, co fachowo nazywa się awansem cywilizacyjnym, być może w rezultacie kupując nawet Macbooka ze zniżką dla studenta.

Ale dać Zenonowi Benonowi Ajfona, choćby w prezencie? To absurdalne z tak wielu powodów, że nie chce mi się nawet wyliczać. Po pierwsze, karta kredytowa...
-
2009/12/30 13:59:45
@wo
""bo wklepanie jednego polecenia w konsoli jest taaaakie straaaszne"

...no jeden łagodny kop przez grube spodnie..."

To nie jest żaden kop, to jest zamiana siedziska na bardzo wygodne. Z mojej perspektywy wygodniej jest wklepać jedno polecenie w zawsze otwartej konsoli niż wykonać serię pięciu klików (przede wszystkim - jest to sporo szybsze). Domyślam się, że dla 99% ludzkości jest dokładnie odwrotnie, ale - do licha - to ma być wygodne dla mnie, a nie dla wspomnianych 99%. KJP.
-
2009/12/30 13:59:56
@Więc niech będzie właśnie, że niezawodowy, tylko jakiś taki fotograf-audiofil w rodzaju Janka Rudzińskiego czy Krzysztofa Leskiego.

Podałeś właśnie jako przykład najbardziej sztandarowy antytarget Apple, jaki jestem sobie w stanie wyobrazić. Przecież to linuksiarze do kwadratu.

@To jest jakaś tam grupa konsumencka, która kupuje drogie aparaty, a więc zapewne i niekoniecznie najtańsze laptopy.

W praktyce pewnie jednak nie jest ich za wielu, o czym zresztą świadczy lista, którą ktoś tu niedawno linkował, mnóstwo popularnych aparatów pojawiło się na niej skandalicznie późno.
-
2009/12/30 14:02:20
wo -

"Bingo. I tak stówka do stówki, i nagle Total Cost of Ownership to już nie jest 1899 PLN."

No, ale to nadal nie jest 4000 plus koszt każdej jednej aplikacji. Taki oszczędzający ojciec rodziny z Psychiatryka, który boi się, że go namierzą na firmowym laptopie, naprawdę wysoko na liście priorytetów ma pisanie bloga. No i co uważasz, że nie powinien kupować nowej Toshiby na raty? Tylko gnać z gąbką do Ciebie do domu?


Nie bronię czas jest za darmo, ba, zgadzam się, że przy wyliczaniu fuchy, jest to jeden w głównych czynników. Ale zarzut paniskości to zarzut mycia auta dla tego, kogo nie stać.

Na moje, aby obronić tezę "Mac or nothing", muisz wykazać, że Mac dla oszczędzającego ocja rodziny jest tańszy niż wszystko inne. Albo że oszczędzający ojciec rodziny nie powinien kupować w ogóle nowego laptopa. Ale wobec tego na cholerę mu nowa Dacia? Czyżby, patrząc z punktu wiedzenia prawdopodbieństwa straty, kupno używanego laptopa nie było jeszcze większym ryzykiem niż kupno używanego auta?
-
2009/12/30 14:05:06
m_gol: ""Trochę kwas, jeśli się tego pod Makiem nie da ustawić. ""

Da się wytrzymać.
-
wo
2009/12/30 14:16:56
@major
"No, ale to nadal nie jest 4000 plus koszt każdej jednej aplikacji. "

Macbooka można kupić taniej od 4000. Po drugie, to nie będze tylko jedna czy dwie stówki (jeśli odrzucimy Twój bucerski model "ludzka praca warta jest 0,00 PLN), będą mieć ciągłe problemy. Jak choćby Maddog. Na ile wycenić jego szarpaninę z BLASTER WORM? Gdybym wiedział, że coś takiego mi grozi, a zabezpieczenie to 2000 PLN, to bym tyle wyłożył bez mrugnięcia okiem (i w pewnym sensie wyłożyłem, kupując Macbooka).

"Ale zarzut paniskości to zarzut mycia auta dla tego, kogo nie stać. "

To jest tylko proste odwrócenie argumentu "możesz chyba poświęcić godzinkę". Możesz mi wyjaśnić, dlaczego bulwersuje Cię "możesz poświęcić godzinkę na umycie mi samochodu", a nie bulwersuje Cię "możesz poświęcić godzinkę na pieprzenie się z Avastem"?

" Albo że oszczędzający ojciec rodziny nie powinien kupować w ogóle nowego laptopa. "

Bingo.

" Ale wobec tego na cholerę mu nowa Dacia? "

Bo ten oszczędzający jest bogatszy od tamtego. Jak kogoś stać na nowego Logana, stać go na nowego Macbooka. Każdy na czymś tam oszczędza.

@gfw
"Podałeś właśnie jako przykład najbardziej sztandarowy antytarget Apple, jaki jestem sobie w stanie wyobrazić. Przecież to linuksiarze do kwadratu. "

Ale ideologiczni, tzn. obaj z powodu fałszywego rozumowania ("warto wywalić 5000 na aparat fotograficzny, ale za laptopa nie dam więcej niż 1499").

@mgol
"Właśnie - dla mnie na przykład mniej upierdliwe są komunikaty, które mogę na stałe wyłączyć w kilka sekund, niż brak przydatnego narzędzia, którego w parę sekund nie napiszę. Capisce? "

Nie, bo zgubiłem ten moment, w którym mi wyjaśniasz, dlaczego na Maka nie możesz napisać "przydatnego narzędzia w parę sekund", skoro możesz na innym systemie.

"Dlatego tacy ludzie prędzej kupią blaszaka - bez obawy, że plastik się połamie, a jeśli ktoś nie podróżuje z mobilnym internetem (a w takich rodzinach to rzadkość), to wystarczy"

Ojejku, chociaż jeden to zajarzył. Koledy Fin i Major - uczyć się.

"jeśli się tego pod Makiem nie da ustawić"

Nie mam zielonego pojęcia.

" No ale rozumiem, że kupujący są świadomi, że za te 2 lata kompa wymieniają (chyba że tam jest 3-letnia gwarancja)?"

W obu sytuacjach, w których ja miałem awarię płyty głownej, zdarzyła się już po gwarancji, ale Apple ogłaszało dobrowolne przedłużenie. Tak więc oba te kompy działają do dzisiaj. I właśnie to może być kolejny problem z laptopem marki Asus: Asus niekoniecznie będzie brać na siebie darmowe wymiany płyt głownych po okresie gwarancji tylko dlatego, że NVidia im dostarczyła fajczące się akrty. Apple - będzie.
-
2009/12/30 14:16:57
@wo
"No to co w tym takiego dziwnego, że sprzedajesz laptopa mogącego OOTB wykorzystać RAW? Dla zawodowego fotografa to może być selling point."

W żadnym wypadku nie dla niego. Raczej dal amatora, który coś tam słyszał, że RAW lepszy.

0. RAW każdego aparatu jest inny. Mac uaktualnia wspieranie RAWów z półrocznym opóźnieniem.
1. Zawodowy fotograf ma już swoją ulubioną wywoływarkę RAWów. Jest ich legion.
2. Do każdego aparatu i tak dołączona jest uproszczona wywoływarka dla tego właśnie modelu. W wersji pod Win i Mac. (Linux nie...).
3. To, co jest OOTB to tylko przeglądarka, o ile wiem bez możności ustawiania parametrów. Zawodowy fotograf używa RAW po to, żeby dopieszczać każde zdjęcie suwaczkami (albo i ciągnąć za uszy).
-
2009/12/30 14:17:10
@WO
"jak ktoś żyje "poniżej granicy ubóstwa", to nie kupuje nówki sztuki, tylko używkę za pięć stówek na allegro. Przypominasz mi teraz to, jak Madonna sobie wyobraża ludzi ubogich"

"Pewnie nigdy nie byłeś ubogi, moje gratulacje dla osiągnięć zawodowych tatusia, ale uwierz komuś, kto był"

Kompletnie i totalnie się mylisz. Także w niesmacznym personalnym wtręcie o tatusiu. Takie mnie zawsze zresztą żenują u Ciebie, ale rozumiem że jako anonimowy łoś pewnie nie zasługuję na więcej.

Od czasów w których byłeś ubogi minęło sporo wiosen, wtedy kwestia zakupu laptopa była faktycznie abstrakcyjna. Tym jak żyją ludzie biedni w Polsce dzisiaj, i jakie są ich strategie życiowe zajmowałem się także zawodowo i to co pisałem o kupowaniu laptopa to nie jest anecdotal evidence, ani bredzenie małego jasia.
Mam wrażenie, że to Twoja dzisiejsza MMC perspektywa dotycząca tego tematu jest jednak oparta o jakieś medialne fantazmaty tudzież wspomnienia sprzed kilkunastu lat. Dzisiaj mają tyle wspólnego z rzeczywistością co Twoja merytokratyczna duma z własnych osiągnięć i pogardliwe traktowanie osiągnięć lub porażek innych z lewicowością.
-
2009/12/30 14:22:55
@Ale ideologiczni, tzn. obaj z powodu fałszywego rozumowania

To istnieją jacyś inni? :-)
-
wo
2009/12/30 14:24:04
@fin
"Takie mnie zawsze zresztą żenują u Ciebie, ale rozumiem że jako anonimowy łoś pewnie nie zasługuję na więcej."

Oj bo anonimowe łosie zawsze lubią wykorzystywać to, że wiedzą o mnie więcej niż ja o nich, więc wszędzie wrzucają te wtręty, że ty jako dziennikarz to, a ty jako chemik tamto. Wydaje im się, że jak ja o nich nic nie wiem, to nie mogę nic o nich napisać. Nie wiem dlaczego. Przecież właśnie dlatego, że nic nie wiem np. o Airborellu albo o Amatilu, to mogę im przypisać literalnie wszystko, a do tego naubliżać, bo przecież ich anonimowa osobowość nie jest chroniona tak jak realna.

"Tym jak żyją ludzie biedni w Polsce dzisiaj, i jakie są ich strategie życiowe zajmowałem się także zawodowo i to co pisałem o kupowaniu laptopa to nie jest anecdotal evidence, ani bredzenie małego jasia. "

Słuchaj, jak ktoś ma takie kaprysy, to nie jest naprawdę biedny. Ja rozumiem, że potrzebuje jakiegos komputera, ale wystarczy mu stacjonarny blaszak w domu. Laptop to narzędzie dla ludzi pracujących mobilnie.

I akurat na takie mendzenie, że o jak panie ciężko teraz się żyje, jak ten Balcerowicz uciska, to niezłym reality check jest sprawdzenie, czy delikwent podejmie się prostej pracy za atrakcyjną stawkę. Oraz czy kupuje sobie właśnie nowego laptopa.
-
2009/12/30 14:24:42
@ wo
"jeden z tych niesamowitych laptopów bez baterii"

A tu akurat trafiłeś w czuły punkt tanich laptopów. Dwie godziny średnio intensywnej pracy to jest standard na 15'' latopach w kategorii do plus minus 3,5 k. Ostatnio z nieskrywaną zazdrością obserwowałem osobę, która pracowała cały dzień 8 godzin zajęć na baterii na swoim macbooku pro, a ja siadwszy z dala od gniazdka musiałem nerwowo wyczekiwać pierwszej przerwy by się przesiąść w miejsce, gdzie gniazdko by było. True, za dobrą baterię byłbym w stanie sporo dopłacić, tyle, że w nieco wyższej półce już i pecetów się sporo znajdzie z porządnymi bateriami.

@ laptop dla osób na minimum socjalnym
No nie, hola hola, laptop, o ile nie jest narzędziem pracy, to ekstrawagancja. Bo za połowę ceny każdego laptopa możesz sobie złożyć odpowiadającego mu parametrami blaszaka. Gdy się nie ma kasy to kupowanie laptopa za 1.500 jest głupotą w myśl zasady "nie stać cię na tanie rzeczy". Raz, że laptop ma spore szanse wykrzaczyć się jeszcze przed upływem terminu do spożycia, dwa, że ten termin tak czy inaczej w sposób nieunikniony nadciągnie po +- trzech latach. Nad blaszakiem się napocisz nieco i musisz mieć zaprzyjaźnionego Zenka albo sprytne dziecko, ale nawet w razie awarii łatwo i tanio wymienisz uszkodzone podzespoły, łatwiej i taniej też będzie przebiegał nieunikniony upgrade sprzętu w przyszłości.
Jeśli laptop nie jest potrzebny do pracy, ew. dziecku na studia, to jego nabycia to fanaberia. Na którą Cię stać, albo nie.
-
wo
2009/12/30 14:25:22
@gfw
"To istnieją jacyś inni? :-)"

Genetyczni! Tzn. predestynowani do linuksiarstwa z powodu sytuacji zawodowej albo fazy rozwoju osobniczego. Typowy przykład: student politechniki. On i tak się musi uczyć graptowania gziptów, bo to mu jest potrzebne.
-
2009/12/30 14:34:14
@wo
"To jest jakaś tam grupa konsumencka, która kupuje drogie aparaty, a więc zapewne i niekoniecznie najtańsze laptopy. Dla nich to może być selling point, że wyjmie laptociąga z pudełka i od razu może obrabiać RAW. Bez "losowych kolorków"."

Krok 1. Wyjmie laptociąg z pudełka i dowie się, że RAW jego nowiutkiego aparatu będzie obsługiwany za pół roku.
Krok 2. Wyjmie z pudełka od aparatu płytkę, wloży do laptociąga i wykona (nie wiem, ile czasu trwa powiedzenie Macowi, że ma zainstalować soft z płyty?) kilka ruchów myszką.
Krok 3. Za pół roku olewa łatkę do systemu.

Selling point? Chyba punkciątko.

Poza tym OOTB dziala przeglądanie, nie obrabianie.
Poza tym - jeśli wyskoczyły losowe kolory, to znaczy, że przy robieniu zdjęcia źle ustawiono balans bieli. RAW pozwala to bezstratnie nadrobić, ale wymaga to softu z punktu 2 - ten OOTB o ile wiem tego nie robi.
-
2009/12/30 14:34:31
@" Laptop to narzędzie dla ludzi pracujących mobilnie."
Albo mających małe mieszkanie, co się pozytywnie koreluje z niskimi dochodami.

@"Przecież właśnie dlatego, że nic nie wiem np. o Airborellu albo o Amatilu:
Właściwie dlaczego się przypierdalasz akurat do mnie?
-
wo
2009/12/30 14:38:55
@jhenri
"Poza tym OOTB dziala przeglądanie, nie obrabianie. "

Nigdy sam nie używałem RAW (ani w ogóle lustrzanek), ale wydaje mi się, że iPhoto służy właśnie do obrabiania.

"Krok 2. Wyjmie z pudełka od aparatu płytkę, wloży do laptociąga i wykona (nie wiem, ile czasu trwa powiedzenie Macowi, że ma zainstalować soft z płyty?) kilka ruchów myszką. "

Płytki dołączane do aparatów zawsze wyrzucam do kosza, choć jest na nim jakiś soft do Maka. Ale w ogóle sama taka idea, że swoje zdjęcia mam obrabiać i katalogować softem marki Nikon tylko dlatego, że zrobiono je aparatem Nikon, wydaje mi się mocno vo duyen. Wszystkie moje zdjęcia zrobione wszystkimi moimi i nie moimi aparatami są w jednym Ajfoto, od pierwszych zdjęć jakie kiedykolwiek zrobiłem jakąkolwiek cyfrówką, aż po najnowsze. Gdybym kiedyś kupił lustrzankę, chciałbym oczywiście ja też zrzucać do Ajfoto.

@amatil
"Właściwie dlaczego się przypierdalasz akurat do mnie?"

Przepraszam, obaj macie piękne i melodyjne ksywki, więc wpadające w ucho. Nie mogę się przyczepić np. do Fina Ileś Tam, bo zawsze zapominam ile.
-
2009/12/30 14:43:46
@kay_84
"Bo za połowę ceny każdego laptopa możesz sobie złożyć odpowiadającego mu parametrami blaszaka. "

Kilka lat temu to była prawda bezdyskusyjna. Ale teraz?

Za 750 zł kupisz nowego blaszaka, który ma 3 GB RAMu, 250 GB dysku i Intel Pentium Dual Core T4300, z monitorem 15" ?
Bo właśnie taki Acer Aspire kosztuje teraz w MM 1499 zł.
-
2009/12/30 15:05:12
@m_gol

"Inna sprawa, że ostatni raz cokolwiek archiwizowałem na płycie jakieś 4-5 lat temu, teraz od tego są duże dyski."

Archiwizowanie danych z nosnika na innym nosniku tego samego typu wydaje mi sie zdeczka bez sensu.
-
2009/12/30 15:22:22
@obsługa raw w iphoto

Sposób obsługi plików raw w iphoto est wielce zadziwiający: support.apple.com/kb/HT2297#one

Wychodzi na to, że próba poprawienia np. balansu bielu powoduje wywalenie w kosmos wszystkich poczynionych przez nas zmian.
-
2009/12/30 15:33:35
@krwawy_krolik
Archiwizowanie danych z nosnika na innym nosniku tego samego typu wydaje mi sie zdeczka bez sensu.

W przypadku użycia np. zewnętrznego dysku twardego ma to jak najbardziej sens.
-
2009/12/30 15:33:41
wo -

"To jest tylko proste odwrócenie argumentu "możesz chyba poświęcić godzinkę". Możesz mi wyjaśnić, dlaczego bulwersuje Cię "możesz poświęcić godzinkę na umycie mi samochodu", a nie bulwersuje Cię "możesz poświęcić godzinkę na pieprzenie się z Avastem"? "

Mnie bulwersują rady dla tych, co ich nie stać na laptopa, żeby umyli mój samochód. Nie chodzi o czas, tylko pogardzające rady nuworysza. Tak pisze Korwin: nie masz kasy, choć opielić mi grządki. Dośpiewiujesz sobie owe godzinki.

"Bo ten oszczędzający jest bogatszy od tamtego. Jak kogoś stać na nowego Logana, stać go na nowego Macbooka. Każdy na czymś tam oszczędza."

No, ale ten, co go ma stać, to jest oszczędzający ojciec rodziny, więc lepiej żeby kupił auto używane, niż nowe, bo oszczędzający ojciec rodziny to taki gość, co oszczędza na wszystkim, a nie tylko na aucie. A ty sobie sprytnie robisz podmiankę i z gościa oszczędzającego na aucie, robisz target Ajfonowy. Jak oszczędza to: albo na cholerę mu laptop, a jeśli już ma mieć laptop, to na cholerę akurat ten drogi. Dopóki nie uzasadnisz, że MacBook plus aplikacje jest tańszy niż Pecet plus serwis za stówę (na prowincji taniej), dopóty będziesz bajdurzył o tym gościu od Logana.

PS Blaszaka nie kupuje gośc, bo zakłada sobie wifi, a przenośny komputer ma dla całej rodziny, kóra mieści się w 2 pokojach. Więc jak korzystać z netu w nocy, jak w obu pokojach ktoś śpi?



"I akurat na takie mendzenie, że o jak panie ciężko teraz się żyje, jak ten Balcerowicz uciska, to niezłym reality check jest sprawdzenie, czy delikwent podejmie się prostej pracy za atrakcyjną stawkę. Oraz czy kupuje sobie właśnie nowego laptopa."

Jakbytm czytał Ziemkiewicza i jego teksty o tym, że na wsi puszczają petardy.

-
2009/12/30 15:48:11
@pentaprism
iPhoto 5.
-
wo
2009/12/30 15:59:01
"Mnie bulwersują rady dla tych, co ich nie stać na laptopa, żeby umyli mój samochód. Nie chodzi o czas, tylko pogardzające rady nuworysza. Tak pisze Korwin: nie masz kasy, choć opielić mi grządki. Dośpiewiujesz sobie owe godzinki. "

Ale to jest własnie najciekawsze - dlaczego nie bulwersuje Cie propozycja "pomecz się godzinie z antywirem", a bulwersuje Cie propozycja "pomecz się godzinę z moim samochodem". Nie pisz mi po raz trzeci co Cie bulwersuje, bo to już wiem. Napisz dlaczego. Dla mnie obie propozycje są identyczne (ktoś kogoś namawia na godzinę nieciekawej roboty.
-
2009/12/30 16:00:56
@wo
"W obu sytuacjach, w których ja miałem awarię płyty głownej, zdarzyła się już po gwarancji"

Szczerze mówiąc, nie kupiłbym następnego lapka tej samej firmy. To crap jakiś musi być. Systemowy. Bo żeby dwa razy? W takich Asusach czy innych Toshibach to może jakieś dzyndzelki się urywają, ale mobo pada rzadko.

To znaczy kupiłbym, gdybym lubił takie lekkie pstryczki w zadek przez bokserki.
-
2009/12/30 16:06:41
@oszust1
"W takich Asusach czy innych Toshibach to może jakieś dzyndzelki się urywają, ale mobo pada rzadko."

Ehe. Na początek zdychają baterię, potem trzeba kręcić i czyścić wiatraki (sprawdzić czy nie lolketman) a na sam koniec zupełnie luźno wylatują śrubki.
-
2009/12/30 16:13:34
"Ale to jest własnie najciekawsze - dlaczego nie bulwersuje Cie propozycja "pomecz się godzinie z antywirem", a bulwersuje Cie propozycja "pomecz się godzinę z moim samochodem". Nie pisz mi po raz trzeci co Cie bulwersuje, bo to już wiem. Napisz dlaczego. Dla mnie obie propozycje są identyczne (ktoś kogoś namawia na godzinę nieciekawej roboty."

A to ciekawe, że męczenie się godzinkę z własnym sprzętem w domu przyrównujesz do męczenia się na dworzu z czyimś sprzętem, i to w odpowiedzi na ubliżającą ofertę kogoś z wyższej klasy (przecież przedstawiciele różnych klas nie pałają do siebie miłością, czyż nie?). To takie lewicowe, że godzinka każdej pracy jest tyle samo warta, skoro ktoś płaci za to tę samą stówę.

Jeszcze ciekawsze jest założenie, że kupując taniego laptopa musisz koniecznie tracić 5 godzin, czyli tyle ile możesz zarobić myjąc komuś samochód i kupić Maca. Czyli, że zamiast ryzykować: a nuż poświęce temu tylko 3 godziny i będę miał 2 godziny zaoszczędzone, z góry muszę brać kopa w dupę za 5 godzin. Słuchaj, grube Ty razem z MaCbookiem nabywasz kalesony?

A teraz pytanie za 100 punktów. Jak wzbogaci się Twój kapitał kulturowy gdy pomęczysz się z antywirem, a jak gdy pomachasz gąbką?

-
2009/12/30 16:18:29
@major
"A teraz pytanie za 100 punktów. Jak wzbogaci się Twój kapitał kulturowy gdy pomęczysz się z antywirem, a jak gdy pomachasz gąbką? "

Ależ to banalnie proste: podczas męczenia się z jakimś krapiszitowym programem który co najmniej raz dziennie wywala taki komunikat kapitał kulturowy nie wzrośnie; można co najwyżej zdobyć świadomość, że się nie chce tego robić nigdy więcej. I iść umyć komuś samochód, gdzie przy dobrych wiatrach będzie można uciąć sobie miłą pogawędkę która jakoś kapitał kulturowy wzbogacić może.
-
2009/12/30 16:21:07
@pinkunicorn "ma ktoś sposób jak bezboleśnie podłączyć swojego ajfon do obcego itunes? Bo jak przychodzę na imprezę i chcę zapuścić swoją muzykę przez miejscowe itunes (...) to dupa - mogę co najwyżej skasować sobie całą zawartość ajfona"

Jeśli impreza odbywa się u windowsiarza to wystarczy zainstalować programik SharePod i już jesteś uwolniony od tej niemiłej wady itunes. Jeśli impreza odbywa się u windowsiarza posiadającego Windows 7 to można posłużyć się takim ficzerem lifehacker.com/5326409/play-your-ipod-through-your-windows-7-pcs-speakers
-
2009/12/30 16:22:46
@eli.wurman
W ósemce jest podobnie: docs.info.apple.com/article.html?path=iPhoto/8.0/en/6411.html

Helpa do dziewiątki nie znalazłem, ale w what's new nic o tym nie pisali, więc zakładam, że jest identycznie jak w poprzednich wersjach.
-
2009/12/30 16:23:39
@pinkunicorn
Na Maku możesz spróbować tego.
-
wo
2009/12/30 16:26:38
@major
"To takie lewicowe, że godzinka każdej pracy jest tyle samo warta, skoro ktoś płaci za to tę samą stówę."

Gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem wiedziałbyś, że explicite zaznaczyłem, że dla każdego ta stawka jest trochę inna - zapytałem nawet ile jest warta dla kloniarzy zapewniających, że to żaden problem, pomęczyć się godzinkę. To smutne, że nikt nie udzielił konkretnej odpowiedzi, choć anonimowo można przecież szczerze. "Stówka" pojawia się tutaj jako luźny przykład, łatwiej posługiwać się konkretną kwotą niż oznaczeniem literowym.

"Jeszcze ciekawsze jest założenie, że kupując taniego laptopa musisz koniecznie tracić 5 godzin, czyli tyle ile możesz zarobić myjąc komuś samochód i kupić Maca. "

Gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem wiedziałbyś, że explicite zaznaczyłem, że to wszystko przykładowe wartości. "Pięć godzin" pojawia się tutaj jako luźny przykład, łatwiej posługiwać się konkretną liczbą niż oznaczeniem literowym.

"oszczędzający ojciec rodziny to taki gość, co oszczędza na wszystkim, a nie tylko na aucie. A ty sobie sprytnie robisz podmiankę "

Odwrotnie. Ja napisałem notkę o facecie, który oszczędza w takim sensie, że nie może sobie pozwolić na naprawdę fajną nówkę, więc stoi przed dylematem: albo paroletnia używka z segmentu C/D, albo Logan. To Tobie się wydało notką o "facecie oszczędzającym na wszystkim" - niewątpliwie za sprawą zademonstrowanych wyżej problemów z czytaniem ze zrozumieniem. W każdym razie, to co Ci się wydaje "podmianką" po prostu jest przypomnieniem, że chodzi o faceta wydającego 40-50 kPLN na samochód, a więc zdolnego wyłożyć 3-4 kPLN na laptopa.

Notki o "facecie oszczędzającym na wszytkim" se pisz na swoim blogu, OK? Twój następny komentarz o "facecie oszczędzającym na wszytkim" będzie już ostatnim na tym blogu, więc jeśli planujesz takowy napisać, to zamiesć w nim jakieś miłe pożegnanie.

"A teraz pytanie za 100 punktów. Jak wzbogaci się Twój kapitał kulturowy gdy pomęczysz się z antywirem, a jak gdy pomachasz gąbką? "

W obu wypadkach wpływ jest zerowy. Poproszę te sto punktów.

"Jakbytm czytał Ziemkiewicza i jego teksty o tym, że na wsi puszczają petardy"

Jakbym czytał kogoś, kto był na imprezie u Igora Janke.

@oszust
"Szczerze mówiąc, nie kupiłbym następnego lapka tej samej firmy. To crap jakiś musi być. Systemowy. Bo żeby dwa razy? W takich Asusach czy innych Toshibach to może jakieś dzyndzelki się urywają, ale mobo pada rzadko"

I Ty naprawdę uważasz, że lepiej mieć urwany zatrzask (i otwierać kombinerkami) niż mieć płytę wymienioną na koszt sprzedawcy?
-
2009/12/30 16:27:19
@pentaprism
Znaczy jak podobnie? I co tu w'ogle jest tym dramatycznie dramatycznym problemem?
-
2009/12/30 16:30:42
1. Nie ma się z czego śmiać. Wirusy typu 'malicious' to najgorsze bydła, jakie mogą być. Podejrzewam, że gdyby był 'good-natured', pozwoliłby przynajmniej poblogować.

2. Jasio się zgrywa na takiego przygłupiego, naiwnego ziomka, coś w rodzaju Miśka Koterskiego. I choć w życiu bym nie przeczytał jego książki (nawet gdyby dawał ją za fri z całą paczką prezerwatyw) to krótsze jego teksty da się czytać. Czy warto - nie wiem.

3. Kto to jest "kloniarz"? Od czego to? Od klonowania poglądów? Od klonu? Kanadyjczyków? Klonazepamu?
-
2009/12/30 16:38:07
@white.hafoat
"Jasio się zgrywa na takiego przygłupiego, naiwnego ziomka, coś w rodzaju Miśka Koterskiego."

To świetnie, cieszę się jego szczęściem.

"Kto to jest "kloniarz"? Od czego to? Od klonowania poglądów? Od klonu? Kanadyjczyków? Klonazepamu?"

Od klonów oczywiście. Also: użyj google następnym razem, nie boli.
-
2009/12/30 16:47:22
@wo

Tak szczerze, jak buc bucowi.

Wyolbrzymiasz i wymyślasz okropne wady pecetów. Podpierasz się anegdotycznymi przykładami swoich kolegów i ich przygód z kombinerkami, które ja mogę skontrować anegdotycznym przykładem swojej żony, która od 7 lat, ile się znamy, korzysta wyłącznie z laptopów PC, nigdy nie płaci za nie powyżej 2 tys. złotych, nigdy nie miała wirusa i nie musiała się szarpać z kombinerkami. Nie pracuje mobilnie, po prostu nie lubi być uwiązana do biurka, ceni sobie za to możliwość uwalenia się na kanapie przed kominkiem z kompem na kolanach.

Co do argumentu czasu - ja akurat nie pracuję na etacie, żyję ze zleceń, więc wiem dobrze, ile jest warta moja godzina. Nie potrzebuję laptopa, świetnie się czuję z blaszakiem i kłębowiskiem kabli pod biurkiem, ale czas poświęcony na jego konfigurację jest taki sam, n'est ce pas? Mogę Ci dokładnie wyliczyć, ile tego czasu jest - raz na rok reinstalka systemu z archiwizacją danych - hmmm, 5 godzin? Zważywszy na różnicę w cenie między Acerem żony a Makiem za 3,500 tys, przy żywotności lapa powiedzmy 3 lata, to daje 15h. Czyli zacząłbym oszczędzać ma Maku od 100zł za h., czyli (licząc etatowo) 16 kafli miesięcznie (oczywiście przy założeniu, że Mac jest całkowicie bezobsługowy, że przez te 3 lata nie poświęciłbym ani godziny na "czynności dodatkowe"). Bardzo bym chciał. Niestety, nie wyciągam nawet połowy tego. Faktycznie, sucks to be me.

Wyolbrzymiane przez Ciebie potrzeby konfiguracyjne, po zainstalowaniu systemu i programów towarzyszących typu antywirus jeden czy dwa NIE LICZĄ SIĘ W GODZINACH. Nawet w skali roku. No chyba że mówimy o automatycznych aktualizacjach obciążających bandwidth - no ale jeśli to jest dla Twojego sprzętu teh drama, to faktycznie masz teh drama.
-
2009/12/30 16:52:40
@wo
"I Ty naprawdę uważasz, że lepiej mieć urwany zatrzask (i otwierać kombinerkami) niż mieć płytę wymienioną na koszt sprzedawcy?"

KJP, dla mnie najważniejsze jest to, że komputer mi ruszy i nie będę się musiał zastanawiać, jak przez tydzień (wariant optymistyczny door-to-door warranty) będę przed klientem improwizował, bo akurat backupu nie zrobiłem, wierząc w genialny hardware. No i oczywiście wtedy, kiedy padnięta mobo nie zrypie mi całego dysku. W tej ostatniej sytuacji moja radość z tego, że na koszt sprzedawcy wymieniono mi dysk na nówkę nieśmiganą byłaby umiarkowana.

Tak se głupio myślę, że w tym całym flejmie można by oddzielić japkowy hardware (tak samo padający, jak średniej klasy pecetowy; nie piszę tu o sprzęcie za 1799) od japkowego software, który miły oku jest.
-
2009/12/30 16:55:28
@eli.wurman
"Ehe. Na początek zdychają baterię, potem trzeba kręcić i czyścić wiatraki (sprawdzić czy nie lolketman) a na sam koniec zupełnie luźno wylatują śrubki. "

Byle jaki sprzęt, to byle jakie usterki, w Macu jak coś ma paść, to konkretnie.
-
wo
2009/12/30 16:59:37
@elektrycznaowca
"Podpierasz się anegdotycznymi przykładami swoich kolegów i ich przygód z kombinerkami, które ja mogę skontrować anegdotycznym przykładem swojej żony, "

Och, ulubiony argument linuksiarzy - "moja babcia korzysta z Linuksa". Pomijający to, że wnuczek bierze na siebie funkcję helpdesku. Wierzę, że Twoja żona nie ma problemów, bo Ty się tym zajmujesz. A skoro dla Ciebie to wszystko jest takie proste, to zapewne masz z tym spore doświadczenie.

Uwierz mi, że to wszystko tak wygląda z punktu widzenia choćby osoby tak słabo sobie radzącej z Windowsami, jak niejaki Maddog. Garkumpel Galopującego Majora z czasów Psychiatrycznych.

"żyję ze zleceń"

Pozwól mi zgadnąć: z szeroko pojętego sektora IT?

@white halfoat
"Jasio się zgrywa na takiego przygłupiego, naiwnego ziomka, coś w rodzaju Miśka Koterskiego."

No więc ja się brzydzę tym typem autokreacji (Miśkiem też).

"Wyolbrzymiane przez Ciebie potrzeby konfiguracyjne, po zainstalowaniu systemu i programów towarzyszących typu antywirus jeden czy dwa NIE LICZĄ SIĘ W GODZINACH."

Tobie nie. Mi tak (i szerzej - ludziom, których działalność zawodowa nic nie ma wspólnego z aptowaniem geptów i konfigowaniem avastów).
-
2009/12/30 17:07:32
@Uwierz mi, że to wszystko tak wygląda z punktu widzenia choćby osoby tak słabo sobie radzącej z Windowsami, jak niejaki Maddog.

Po raz setny ignorujesz fakt, że niejaki Maddog równie źle radziłby sobie z makiem.
-
2009/12/30 17:08:23
Nie wiem skąd mem, że laptopy nie są na gwarancjach i nie są serwisowane? Mojemu znajomemu padła płyta główna, zaniósł do serwisu, po tygodniu wrócili mu komputer naprawiony.

Swoją godzinę pracy wyceniam na 25 złotych. Awasta skonfigurowałem w jakieś 3-5 minut. Wyłączając głos i dźwięki - bo, oh dear - da się. Owszem, pierwszego swojego laptopa konfigurowałem, zdaje się, 3 godziny. Instalowanie systemu, potrzebnych programów, posiedziałem nad sterownikami. Kosztował, zdaje się 2000 złotych. 2000 + 25 x 3 = 2075. Nijak macbook z tego nie wychodzi.

Drugi laptop był już droższy, z systemem i wszystko, więc poświęciłem mu tyle uwagi co na zainstalowanie wspomnianego awasta i skonfigurowanie tegoż. Jakieś 10 minut, zdaje się. Znów, Macbook nie wychodzi. I odinstalowanie nortona. Kolejne 3 minuty.

Może ty masz złote palce i godzina twojej pracy kosztuje 500 złotych. Wtedy super, gratuluje i śmiało możesz martwić się o to, że w obcej ci architekturze windowsów stracisz 500 PLN na bzdety. Generalnie tak jednak nie jest.
Czyli, cóż, macbooki jednak nie są zasłużenie drogie.

Ale chyba sobie kupie MBP. Aluminiowa obudowa z 13" to jeden z mądrzejszych pomysł Apple`a. Szczególnie dla tych, co często w podróży.
-
2009/12/30 17:08:32
@white.halfoat

"Kloniarz" to określenie jeszcze z czasów kiedy dominujący był pogląd że komputery PC to maszyny biurowe, które nigdy nie będą nadawały się do zastosowań domowych. Nazwa była stosowana zamiennie z "blaszak" albo "ajbijem" kiedy ja rozpoczynałem swoja przygodę z tymi maszynami, czyli na początku lat 90.
-
2009/12/30 17:26:59
@eli

Jak trafi się fajne określenie typu "drama queen" to od razu wiem o co chodzi. Jeśli nie wiem, to wnioskuję, ża albo jestem tępy albo fajne nie jest.

WO ma charakterystyczny styl, głównie przez to że trzebaby w kółko "pytać pana googla" (BTW. ten dowcip akurat dość kretyński) by wszystko zrozumieć. Ja go w miarę lubie. Ale są osoby, które dostają gorączki lub mdłości jak tylko poślę im się linka. Podobnie może być z Jasiem. Więc trochę tolerancji, bejbe.


PS. A, że wyszukiwanie niezrozumiałego słówka w Internecie czasem może powodować ból, przekonasz się tutaj: www.sjp.pl/co/frajer#p162175
-
2009/12/30 17:31:21
@oszust1
"w Macu jak coś ma paść, to konkretnie"

Bzdura. Zazwyczaj są to problemy typu "jakiś proces zatrzasnął mi płytę" albo znany z MacBooków 1,1 - łamliwy plastik (który bardzo chętnie wymieniali na nowy).

@gfedoryński
"że niejaki Maddog równie źle radziłby sobie z makiem."

W'ogle nie wiem dlaczego z komputerem trzeba sobie jakoś radzić?
-
2009/12/30 17:35:11
@white.halfoat
"Więc trochę tolerancji, bejbe."

Chyba nie lałeś.

" Ale są osoby, które dostają gorączki lub mdłości jak tylko poślę im się linka"

I to ma mnie boleć bo.
-
2009/12/30 17:40:46
@tani acer z MM

Właśnie tam byłem i go oglądałem (za 1499 zł). Oglądała go też pewna młoda dama, która zwróciła się do osoby towarzyszącej: "To ma lakier w tym samym kolorze, co twój samochód. I podoba mi się najbardziej z tych, co dzisiaj oglądaliśmy, a marka jest chyba nienajgorsza"

@wo
"warto wywalić 5000 na aparat fotograficzny, ale za laptopa nie dam więcej niż 1499"

W tymże MM najtańsza lustrzanka (Sony A230) z obiektywem była za jakieś 1600 zł. No... za czasów bardzo silnej złotówki trafiały się lustrzanki poniżej 1000 zł, ale powiedzmy, że słabsze od tej. (Nikon D40).
Oczywiście wymaga obsługi RAW. Oczywiście Mac *jeszcze* jej nie obsługuje.

@eli.wurman
"podczas męczenia się z jakimś krapiszitowym programem który co najmniej raz dziennie wywala taki komunikat kapitał kulturowy nie wzrośnie;"

Też mam avasta. Raz dziennie wyskakuje okienko, które nic nie gada. W okienko haczyk z napisem "nie pokazuj więcej tego komunikatu". Gdyby mi przeszkadzało, kliknąłbym, tracąc na to 6 sekund (sekunda przeczytać, 2 zrozumieć, 1 podjąć decyzję, 2 kliknąć). Ile jest warte Twoje 6 sekund?

@iPhoto
Wygląda że faktycznie szczęśliwcom, którzy kupili aparaty pół roku starsze od OSa może oszczędzić trudów instalowania programów z płyty. To już coś.
Chociaż do prawdziwie profesjonalnej pracy ze zdjęciami jest LightRoom za $299, który działa bardzo dobrze, ale wydusza z komputera wszystkie zasoby i zawsze mu mało.
-
2009/12/30 17:47:54
@wo
Nigdy sam nie używałem RAW (ani w ogóle lustrzanek), ale wydaje mi się, że iPhoto służy właśnie do obrabiania.

No ale na poziomie Picasy/XnView czy innej porządnej przeglądarki. Czyli za niskim dla nawet średnio zaawansowanego amatora, takiego jeszcze przed szamotaniem się z RAWami.


@okrazek, pinkunicorn
Jeśli impreza odbywa się u windowsiarza

Dlaczego nikt nie zauważył, że zazwyczaj można podłączyć ajfona czy inne przyniesione urządzenie wprost do wzmaciniacza i głośników, a nie poprzez komputer? Czy może jednak ajfona nie można?



-
2009/12/30 17:48:19
@jhenri
"Raz dziennie wyskakuje okienko, które nic nie gada"

Po jaki wał wyskakuje?

"Gdyby mi przeszkadzało, kliknąłbym, tracąc na to 6 sekund"

Ta, jasne. Ale najpierw musisz zdobyć świadomość zagrożenia systemu przez wirusy, potem wyszukać odpowiedni program, zainstalować go (albo nawet zapłacić za niego). Potem restart. A potem musisz przedrzeć się przez zaznaczanie jakichś durnych haczyków, żeby komputer radośnie nie obwieszczał ci takich rzeczy. Fantastyczna sprawa. Nie chcę.
-
2009/12/30 17:51:41
@eli.wurman
A potem musisz przedrzeć się przez zaznaczanie jakichś durnych haczyków, żeby komputer radośnie nie obwieszczał ci takich rzeczy.

Mój antywirus nic głupiego mi nigdy nie obwieszczał, mimo nie dotykania jego haczyków. Owszem, potem sobie coś w haczykach pozmieniałem ze względu na własne preferencje, ale ustawienia domyślne byłe dobre i całkowicie ciche.
-
wo
2009/12/30 18:05:01
@mismidomleka
"Dlaczego nikt nie zauważył, że zazwyczaj można podłączyć ajfona czy inne przyniesione urządzenie wprost do wzmaciniacza i głośników, a nie poprzez komputer?"

Podmiana minijacka została opisana jako "niewygodna" (z niejasnych przyczyn, ma to być gorsze od podmiany USB).

@white.halfoat
"Więc trochę tolerancji, bejbe"

Czy ja go chcę zabić? Usunąć z pracy? Zabronić mu uprawiania konsensualnego seksu z dorosłym partnerem płci dowolnej? Ja po prostu go nie trawię. Mema, że tolerancja polega na przymusie lubienia, to propaguje Janke z Paliwodą. To byłby piękny kraj, gdyby gejów tolerowano tutaj tak bardzo, jak ja toleruję Jasia Kapelę. Gdyby cała homofobia sprowadzała się do tego, że nie wszyscy czytają gejowskie powieści...

@epictrhead
"Nie wiem skąd mem, że laptopy nie są na gwarancjach i nie są serwisowane? Mojemu znajomemu padła płyta główna, zaniósł do serwisu, po tygodniu wrócili mu komputer naprawiony"

Przecież chodzi o awarię płyty głównej _po_ gwarancji - czyli o dobrowolne branie przez Apple (czy innego Asusa) na siebie sprzątania po tym, co zepsuła np. NVidia.

"Swoją godzinę pracy wyceniam na 25 złotych. Awasta skonfigurowałem w jakieś 3-5 minut. Wyłączając głos i dźwięki - bo, oh dear - da się."

Hmmm hmmm hmmmm... mieszkasz w Warszawie? Chętnie umówiłbym się na Czerskiej w sprawie drobnych upierdliwości w Windowsach, typu "żeby nie sprawdzał dysku po restarcie". Albo jak dużo śmieci mogę z partycji windowsowej wykasować, żeby system dalej działał (nigdy przecież nie będę używać np. windowsowego programu do obróbki zdjęć, jeśli jest taki).

Bo po tempie obsługi Avasta domyślam się, że robisz takie rzeczy często i rutynowo?

@gfw
"Po raz setny ignorujesz fakt, że niejaki Maddog równie źle radziłby sobie z makiem."

To nie jest fakt, to Twoja hipoteza - bardzo słabo osadzona w faktach. Jedno co wiemy na pewno, to że Maddogowi życie zrujnował wirus. Na Maku niemożliwe. Skąd więc w ogóle hipoteza, że na Maku wydarzyłby mu się jakiś podobny zonk? Ja nawet nie umiem sobie wyobrazić realistycznego scenariusza, bo tu trudno sobie strzelić w stopę (system nie pozwala, domyślnie nawet nie ma możliwości zalogowania się jako root). Musiałby chyba uszkodzić coś sprzetowo.
-
2009/12/30 18:10:29
@wo

opisana przez kogo, bo nie załapałem?
-
2009/12/30 18:22:00
@wo

"Wierzę, że Twoja żona nie ma problemów, bo Ty się tym zajmujesz. A skoro dla Ciebie to wszystko jest takie proste, to zapewne masz z tym spore doświadczenie. "

Pudło. Komputerów żony nie dotykam, sama sobie wszystko kupuje, instaluje, apdejtuje.

O linuksiarstwo mnie nie podejrzewaj, o Linuksie wiem tyle, że jest darmowy i brzmi skomplikowanie.

"Pozwól mi zgadnąć: z szeroko pojętego sektora IT?"

Znów pudło. Z szeroko pojętego sektora kultury, właściwie nawet można powiedzieć, że jesteśmy kolegami po fachu, bo też mi się zdarza robić w literaturze sf. Z IT mam tyle wspólnego, że bardzo chciałbym się tym zajmować, bo podobno kasa niezła.

"Tobie nie. Mi tak (i szerzej - ludziom, których działalność zawodowa nic nie ma wspólnego z aptowaniem geptów i konfigowaniem avastów)."

Zaryzykuję i stwierdzę, że moja działalność zawodowa w kontekście korzystania z komputera wygląda tak samo jak Twoja - używam edytora tekstu i przeglądarki. Z programów pozasystemowych (czyt. takich, które po instalacji Windowsa dobrze jest doinstalować, żeby wszystko działało jak trzeba) używam zi iwil Avasta i (na wszelki wypadek) Spybot S&D (obrona przed spywarem). I to wszystko. Oba są darmowe, instalacja i konfiguracja obu jest właściwie żadna i zajmuje maks kilkanaście minut (jednorazowo,wliczając czas ściągania plików instalacyjnych, czyli RAZ NA ROK). Zresztą konfiguracja polega tu właściwie na tym, że podajesz ścieżkę, na której chcesz je mieć zainstalowane, defaultowe ustawienia są na tyle OK, że nie ma potrzeby ich dotykać, chyba że ktoś lubi tweakować. Avast aktualizuje się sam i po instalacji nie trzeba o nim pamiętać, Spybota niestety trzeba aktualizować manualnie (kliknąć "Poszukaj aktualizacji"),oh teh drama, co zajmuje no, z 3 minuty. Raz na tydzień-dwa. I to zasadniczo koniec tych strasznych przebojów.

@eli.wurman

"Ta, jasne. Ale najpierw musisz zdobyć świadomość zagrożenia systemu przez wirusy(...)"

Tak, zdobywanie tej świadomości to długa i najeżona niebezpieczeństwami droga samuraja, i nie każdemu się to udaje...

"potem wyszukać odpowiedni program, zainstalować go (albo nawet zapłacić za niego)..."

Chyba że kupujesz nowego laptopa i masz go już zapłaconego i zainstalowanego...

"Potem restart..."

Który oczywiście na pecetach trzeba robić po każdym wciśnięciu Enter, inaczej komputer wybucha...

"A potem musisz przedrzeć się przez zaznaczanie jakichś durnych haczyków, żeby komputer radośnie nie obwieszczał ci takich rzeczy..."

...bo obwieszcza to co minutę, a znalezienie i interpretacja haczyków wymaga doświadczenia, najlepiej z szeroko pojętego sektora IT.

Robiłeś coś kiedyś na pececie dłużej niż trzy minuty, man?
-
2009/12/30 18:26:40
@wo

A no byłbym zapomniał - oprócz systemu trzeba zainstalować osobno pakiet Office, jeśli się chce pracować sensownie z tekstem, arkuszami, prezentacjami itp. Nie wiem, Mac OS oferuje to w pakiecie?
-
2009/12/30 18:44:49
eli.wurman

"A potem musisz przedrzeć się przez zaznaczanie jakichś durnych haczyków,"

Jakie przedzieranie? Haczyk jest NA komunikacie.
-
2009/12/30 18:49:12
To ja, Epicthread, ale firefox obraził się na moje hasła, a ja jakoś nie jestem przywiązany do tego konta. Tak czy inaczej:

@WO
Co do Apple'a, cóż, sprawa nagłośniona, wszyscy ciągle podniecają się płonącymi komputerami (z westchnieniem ulgi, że filmy S-F z lat 80 pokazywały normalną pracę komputerów). Tak czy inaczej - wizerunek ich zmuszał, by wymienić płytę. Gratuluję, kupiłeś Volvo wśród komputerów. Swoje do tego dopłaciłeś.

Co do Pecetów. W drugą stronę - byłem niedawno przejazdem w Galerii Krakowskiej i wpadłem do iSpota, by pomacać macbooka pro, tego trzynastocalowego ;) I tragedią dla mnie było zrobić tam cokolwiek, nie mogłem zrozumieć, po co dwa dodatkowe klawisze funkcyjne, czemu nie ma żadnych przycisków przy gładziku itd.

Nie podoba mi się na przykład ten pasek u góry, szary. Pewnie da się w setupie jakoś ustawić, żeby go nei było, albo żeby był wysuwany. I pewnie zrobiłbyś to w ciągu 3 minut. Ja pewnie siedziałbym z 30, gryząc i żrąc się z nowym dla mnie UI.

I nie, nie robie konfigów często, pecety konfiguruje raz na trzy lata. Pamiętam po prostu jak ;)
-
2009/12/30 19:02:44
@jhenri
"@kay_84
"Bo za połowę ceny każdego laptopa możesz sobie złożyć odpowiadającego mu parametrami blaszaka. "

Kilka lat temu to była prawda bezdyskusyjna. Ale teraz?

Za 750 zł kupisz nowego blaszaka, który ma 3 GB RAMu, 250 GB dysku i Intel Pentium Dual Core T4300, z monitorem 15" ?
Bo właśnie taki Acer Aspire kosztuje teraz w MM 1499 zł."

Nie o tej skali mówimy. Nikt nie mówi o kupowaniu za 800 zł blaszaka odpowiadającego parametrami laptopowi za 1500 zł. Chodzi o kupienie za 1500 zł (mówię o moim rodzinnym mieście, w Warszawie to raczej ok. 2000 zł) blaszaka odpowiadającego parametrami laptopowi za 3500 zł.

"Szczerze mówiąc, nie kupiłbym następnego lapka tej samej firmy. To crap jakiś musi być. Systemowy. Bo żeby dwa razy? W takich Asusach czy innych Toshibach to może jakieś dzyndzelki się urywają, ale mobo pada rzadko."

To wytłumacz mi, jak to się stało, że w moim starym ASUS-ie najpierw padła nagrywarka, potem płyta główna (bo w porę nie przeczyściłem wiatraczka, jak się okazało), a zaraz po zakończeniu 2-letniej gwarancji nagrywarka padła znowu. Kupiłem na Allegro pierwsze, co znalazłem za 170 zł i działało przez kolejne 2 lata, zanim zmieniłem laptopa. Od ASUS-a się trzymam z daleka, takoż od ich najbardziej beznadziejnego serwisu ORIKA z Wrocławia (trzymali mi laptopa 28 dni, czekając na części! LOL). Dell to Dell, laptopa mi naprawią w razie czego na miejscu. Choć wątpię, by tak się psuł, wygląda o niebo solidniej.

@okrazek
"Jeśli impreza odbywa się u windowsiarza posiadającego Windows 7 to można posłużyć się takim ficzerem"

Przy czym jeśli kolega ma blaszaka i wyjście line-in z tyłu, to trzeba wysuwać kompa, uważać na kable, znaleźć odp. wejście, zmieścić się pomiędzy biurkiem, kablami a pudłem... generalnie trzeba mieć grube kalesony.

@wo
Jedno co wiemy na pewno, to że Maddogowi życie zrujnował wirus. Na Maku niemożliwe.

No, nie generalizowałbym:
www.sophos.com/pressoffice/news/articles/2006/02/macosxleap.html
Mało prawdopodobne - tak. Niemożliwe - nie.

"(system nie pozwala, domyślnie nawet nie ma możliwości zalogowania się jako root)"

Pod popularnymi dystrybucjami Linuksa też się nie da (chyba że tekstowo).
-
2009/12/30 19:17:07
wo

"Gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem wiedziałbyś, że explicite zaznaczyłem, że dla każdego ta stawka jest trochę inna - zapytałem nawet ile jest warta dla kloniarzy zapewniających, że to żaden problem, pomęczyć się godzinkę. To smutne, że nikt nie udzielił konkretnej odpowiedzi, choć anonimowo można przecież szczerze. "Stówka" pojawia się tutaj jako luźny przykład, łatwiej posługiwać się konkretną kwotą niż oznaczeniem literowym. "

Gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem wiedziałbyś, że napisałeś : "Ale to jest własnie najciekawsze - dlaczego nie bulwersuje Cie propozycja "pomecz się godzinie z antywirem", a bulwersuje Cie propozycja "pomecz się godzinę z moim samochodem". Nie pisz mi po raz trzeci co Cie bulwersuje, bo to już wiem. Napisz dlaczego. Dla mnie obie propozycje są identyczne (ktoś kogoś namawia na godzinę nieciekawej roboty."

Otóż, wbrew temu co napisałeś, obie propozycje nie są identyczne, bo po pierwsze, fakt, że "ktoś kogoś namawia na godzinkę nieciekawej roboty" nie oznacza, że te godzinki są nieciekawe w takim samym stopniu. Po drugie, jest różnica między propozycją kupna komputera, który może się psuć, przez co stracisz czas na naprawę, a sytuacją, gdy na uwagę, że kogoś nie stać, mówisz: ale teh drama, idź mi Pan umyj 5 razy samochód. No i wreszcie, po trzecie luźna stówka jest jak najbardziej luźnym przykładem, bo przecież różnica jest o wiele większa.


"Odwrotnie. Ja napisałem notkę o facecie, który oszczędza w takim sensie, że nie może sobie pozwolić na naprawdę fajną nówkę, więc stoi przed dylematem: albo paroletnia używka z segmentu C/D, albo Logan. To Tobie się wydało notką o "facecie oszczędzającym na wszystkim" - niewątpliwie za sprawą zademonstrowanych wyżej problemów z czytaniem ze zrozumieniem. W każdym razie, to co Ci się wydaje "podmianką" po prostu jest przypomnieniem, że chodzi o faceta wydającego 40-50 kPLN na samochód, a więc zdolnego wyłożyć 3-4 kPLN na laptopa."

Dokładnie pisałeś w notce o Loganie i w komentarzach pod notką:

"Zgoda, toteż ja pisałem o oszczędnym ojcu rodziny, dla którego najważniejsze tu jest cięcie kosztów."

"Gdybym kiedykolwiek znalazł się więc w sytuacji oszczędnego ojca rodziny, który przy zakupie samochodu musi liczyć każdy grosz" -

No więc, facet, który przy zakupie samochodu "musi liczyć każdy grosz", to facet który liczy każdy grosz przy zakupie laptopa, choćby po to żeby po zakupie zajebistego Maca, nie musiał jeszcze bardziej liczyć każdego grosza przy zakupie samochodu.

"Notki o "facecie oszczędzającym na wszytkim" se pisz na swoim blogu, OK? Twój następny komentarz o "facecie oszczędzającym na wszytkim" będzie już ostatnim na tym blogu, więc jeśli planujesz takowy napisać, to zamiesć w nim jakieś miłe pożegnanie."

O Dżizas, to dopiero się zrobiła drama. Na wszelki wypadek zaznaczam, że piszę komentarz o facecie, który "musi oszczędzać każdy grosz."


eli.wurman

"Ale najpierw musisz zdobyć świadomość zagrożenia systemu przez wirusy..."

I to jest właśnie ten kapitał kulturowy mad doga. Kto wie, może nawet kupi Maca, he, he.
-
2009/12/30 19:37:47
@caturday

"Nie podoba mi się na przykład ten pasek u góry, szary. Pewnie da się w setupie jakoś ustawić, żeby go nie było, albo żeby był wysuwany."

Gdyby był kolorowy, napisałbyś: "nie podoba mi się na przykład ten kolorowy, pedalski pasek u góry".
A to na pecetach paski menu są wysuwane? Chyba tylko w IE.

"I tragedią dla mnie było zrobić tam cokolwiek, nie mogłem zrozumieć, po co dwa dodatkowe klawisze funkcyjne, czemu nie ma żadnych przycisków przy gładziku itd. "

Gdybyś trochę popracował na maku to stwierdziłbyś, że niezmiernie rzadko robisz nadwyrężający rękę dwu-klik, a prawy klawisz myszy praktycznie nie jest potrzebny. Na dodatek klawisz "Caps Lock" ma miłe zabezpieczenie przed przypadkowym wciśnięciem. A kombinacje klawiszy "japko+coś_tam" mniej męczą ręce niż kloniarskie "control+coś_tam", że o łamiącym palce "alt+F4" nie wspomnę.

Przyjemność korzystania z maka jest sumą wielu drobiazgów, z których kloniarze nie zdają sobie sprawy. Dla mnie największym szokiem po włączeniu świeżo zakupionego maka mini, była cicha praca wentylatorka. Obietnica cichej pracy była jednym z kryteriów mojej przesiadki na maka. I okazało się, że jest lepiej niż się spodziewałem, bo wentylatorka nie słychać. I po dwóch latach użytkowania nadal go nie słychać (bo jak to jest z pecetowymi, to ja dobrze wiem). Natomiast cichy pecet jest wciąż jak Yeti - podobno istnieje i niektórzy go widzieli.
-
2009/12/30 19:47:49
@drduran
. A kombinacje klawiszy "japko+coś_tam" mniej męczą ręce niż kloniarskie "control+coś_tam", że o łamiącym palce "alt+F4" nie wspomnę.

No weź, to już jest kompletne fanbojstwo. Przeciez jabłeczne Control i Command są tam gdzie pctowe Alt i Ctrl.
-
2009/12/30 20:10:08
@miskidomleka
"No weź, to już jest kompletne fanbojstwo. Przeciez jabłeczne Control i Command są tam gdzie pctowe Alt i Ctrl."

"Control" jest u obu w tym samym miejscu. "Japko" jest tam gdzie pecetowy "alt". Chodzi o to, że wszelkie skróty (np. schowkowe) są z "japkiem" i mniej męczą rękę niż na pececie kombinacje z "controlem".
-
2009/12/30 20:16:49
@m_gol

"Z mojej perspektywy wygodniej jest wklepać jedno polecenie w zawsze otwartej konsoli niż wykonać serię pięciu klików (przede wszystkim - jest to sporo szybsze)."

No ale posiadacz maka lubiący takie ponure klimaty może se ustawić granatowe półprzezroczyste okno Terminala, na nim ładne klimatyczne czcioneczki Monaco 14 pt, potem np. odpalić dla szpanu Lynxa z wszystkimi oczojebnymi kolorkami ANSI, a w drugim oknie wpisać te sraty taty wklepywane komendy, vide: farm3.static.flickr.com/2358/2387725864_0f0980f6cd.jpg - ba, użytkownik Maca se może nawet tego Terminala zażywać w trybie wielu okien, żeby nie paskudzić w jednym oknie ładnego GUI, see: rubenerd.com/uploads/screenie.spaces.png
Nie rozumiem więc opozycji, że "na Maku to trzeba to, a na pececie można śmo". Na Maku można wszystko. Można GUIem lecieć, można se sudo i top -u, można Windę zainstalować i można Linucha używać, a wszystko to pod Mac OS X. Każdemu według potrzeb. Ja na ten przykład Windy tykam długim kijem, na odległość, przez VPN i Citrixa, i jak mi jakiś baran pisze, że ja czegoś nie mogę, bo mam Maka, to mnie trochę boleść z tej ludzkiej głupoty zdejmuje.

Na sierściuchu za to nie można używać iPhoto, Aperture, iDVD ani iMovie, ani paru innych fajowych rzeczy, a te Picasy i inne to smutek i żal. Programy do odtwarzania DVD na PC to syf i malaria. Sierściuch Fujitsu po roku używania tak po raz na miesiąc ostatnio nie wstał, bo miał jakiś inwalidowy user directory. Dzięki Bogu udało się wyjąć dysk (nie działa w trybie FireWire, trzeba wyjąć i do zewn. obudowy) i na Maku odczytać zawartość katalogów, i przekopiować część ważnych rzeczy, a potem to już z góry, dzień roboty, instalka WIn XP od nowa i doba instalacji wszystkich apdejtów, poprawek, drajwerów do touchpada, wyłączania porótw w BIOSie itd. Jeden dzień odzyskiwania danych i reinstalacji to jakieś 8 stów w plecy. To jest prawdziwy TCO sierściucha.
-
2009/12/30 20:18:13
@drduran

"że o łamiącym palce "alt+F4" nie wspomnę. "

Matkobosko, a co ta kombinacja robi? Od 15 lat naprawiam pralki, znaczy używam pecetów, i zaprawdę powiadam, że nie wiem.

"Przyjemność korzystania z maka jest sumą wielu drobiazgów, z których kloniarze nie zdają sobie sprawy."

To jest właśnie clou całej dyskusji. Kloniarze nie zdają sobie sprawy z tych drobiazgów, bo to są właśnie DROBIAZGI. Nieistotne, przynajmniej do pewnego poziomu zamożności użytkownika. To tak jak z wyposażeniem samochodu - skórzana tapicerka, tempomat i wspomaganie otwierania klapy bagażnika to też zajebiste ficzery, składające się w sumie na zajebiście zwiększoną przyjemność korzystania z samochodu, ale zasadniczo ich brak w moim aucie mnie nie boli.

Zresztą całą sprawę weryfikuje przecież rynek, prawda? Gdyby te drobiazgi były faktycznie warte różnicy w cenie Maków i pecetów, to proporcje udziału w rynku nie wyglądałyby tak, jak wyglądają.
-
2009/12/30 20:22:05
@drduran

Ojej, jak się zna, to i pewnie linuks jest najwygodniejszym interfacem pod słońcem. Rzecz w tym, że ja nie znam OS X i męczyło mnie zrobienie czegokolwiek na nim (zamknięcie okna!). Tak samo WO nie zna pewnie Windowsów (gdzieś pisał, że to już z 15 lat się zadaje z macami) i go męczy ten dziwny pasek na dole, jakieś głupie menu start itd.

Tak a propos - na łindołsie da się wspomniany pasek schować. Jeśli się wie jak, to zajmuje to 30 sekund, tak, że pulpit jest pusty. Na Macu też się pewnie da. Tylko nie wiem jak.

@johanna_haase:

a ty te swoje dziesiątki tysięcy za ten czas, miziu miziu na twoim różowym macbooku air.
-
2009/12/30 20:25:41
@eli.wurman
Znaczy jak podobnie? I co tu w'ogle jest tym dramatycznie dramatycznym problemem?

Praca w oparciu o pliki JPEG.
-
2009/12/30 20:25:45
@drduran
Chodzi o to, że wszelkie skróty (np. schowkowe) są z "japkiem" i mniej męczą rękę niż na pececie kombinacje z "controlem".

Jeśli chodzi o rzekome kopy, twoja dupa jest skłonna do urojeń.


@johanna_haase
Na sierściuchu za to nie można używać iPhoto, Aperture, iDVD ani iMovie, ani paru innych fajowych rzeczy, a te Picasy i inne to smutek i żal.

Łojeju. A na MacOS nie można używac foobara, Adobe Audition, CorelDraw nie mówiąc o bardziej specjalistycznych programach, których używam w pracy.


@elektrycznaowca
Matkobosko, a co ta kombinacja robi?

Zamyka aktualne okno. Jak krzyżyk w prawym górnym


@caturday
Tak a propos - na łindołsie da się wspomniany pasek schować. Jeśli się wie jak, to zajmuje to 30 sekund

Kpisz? 5 sekund max
-
2009/12/30 20:30:23
@m_gol
"To wytłumacz mi, jak to się stało, że w moim starym ASUS-ie najpierw padła nagrywarka, potem płyta główna (bo w porę nie przeczyściłem wiatraczka, jak się okazało), a zaraz po zakończeniu 2-letniej gwarancji nagrywarka padła znowu. Kupiłem na Allegro pierwsze, co znalazłem za 170 zł i działało przez kolejne 2 lata, zanim zmieniłem laptopa. Od ASUS-a się trzymam z daleka"

No właśnie - zaliczyłeś pad mobo i nauczyłeś się, że Asus sucks. Teraz wierzysz w Della (popieram). WO zaliczył dwa pady i cieszy się, że mu Apple wymienił co trzeba, choć lapek był po gwarancji. I że to trwało tylko tydzień.

" takoż od ich najbardziej beznadziejnego serwisu ORIKA z Wrocławia (trzymali mi laptopa 28 dni, czekając na części! LOL)."
Nowięcwidzisz zupełnie przypadkowo miałem z nimi kontakt, bowiem dziecię me posiada Asusa i w owym Asusie miesiąc po gwarancji strzeliły wyjątkowo badziewiaste zawiasy. Naprawa pogwarancyjna trwała bodajże trzy dni i kosztowała - łącznie z wymianą całej góry obudowy i ramki dookoła wyświetlacza - jakieś 250zł. A żem z Wrocławia i niedaleko przejeżdżam, to złożyłem im wizytę osobiście. To był, na jakieś pięć laptopów w domu do tej pory, mój jedyny kontakt z serwisem. Wnioskuję, że albo ja miałem szczęście (bo te części mieli), albo Ty pecha. Mogło być gorzej. Ogólnie, jak na średniej klasy chińszczyznę, Asus się nie wyróżnia ani w górę, ani w dół.

Teraz, gdy mnie dziecię będzie molestować o kolejnego lapka, to nie będę miał (z czysto partykularnych interesów serwisowych) oporów przed Asusem. Kłopot w tym, że wczoraj zostałem zaciągnięty do iSpotu ze wskazaniem na 13'' MacBooka... Bo promocja jakaś była z okazji otwarcia sklepu w Pierdziszewie.

Konkluzja - No to se jeszcze poczeka. I parę razy umyje samochód albo skosi trawnik.
-
2009/12/30 20:32:22
@m_gol
Przy czym jeśli kolega ma blaszaka i wyjście line-in z tyłu, to trzeba wysuwać kompa, uważać na kable, znaleźć odp. wejście, zmieścić się pomiędzy biurkiem, kablami a pudłem... generalnie trzeba mieć grube kalesony.

Generalnie gdzieś tak od dekady standardem jest umieszczanie wyjścia słuchawkowego, line in i portów USB z przodu obudowy.
-
wo
2009/12/30 20:49:33
@caturday
"Tak samo WO nie zna pewnie Windowsów (gdzieś pisał, że to już z 15 lat się zadaje z macami) i go męczy ten dziwny pasek na dole, jakieś głupie menu start itd. "

Ale pechowo zawsze pracuję w pecetowych instytucjach, więc wyłączanie przez start mam akurat obcykane na bieżąco.

@major
"Otóż, wbrew temu co napisałeś, obie propozycje nie są identyczne, bo po pierwsze, fakt, że "ktoś kogoś namawia na godzinkę nieciekawej roboty" nie oznacza, że te godzinki są nieciekawe w takim samym stopniu. "

Dla mnie w dokładnie takim samym. Nie wiem, skąd u Ciebie ta różnica - albo lubisz myć samochody, albo lubisz avastować kasperskych, ale ja równie serdecznie nienawidzę jednego i drugiego. Ale podstaw sobie dowolną czynność, na którą nie masz ochoty, ale którą mógłbyś zrobić za Kappa-Gamma-Lambda (przeszkadzały Ci konkretne liczby, więc umówmy się, że Kappa-Gamma-Lambda to symbol Twojej godzinowej stawki; oczywiście, zamiast godziny może być inna jednostka, np. fortnight).

"Po drugie, jest różnica między propozycją kupna komputera, który może się psuć, przez co stracisz czas na naprawę, a sytuacją, gdy na uwagę, że kogoś nie stać, mówisz: ale teh drama, idź mi Pan umyj 5 razy samochód."

Jejku, jak ja tego u tych psychiatrycznych nie lubię. Oczywiście, że jest różnica, bo gdyby jej nie było, to byłyby te same literki. A nie sa. Ale dlaczego jedna skrajnie nieatrakcyjna propozycja Cię bulwersuje, a druga - równie nieatrakcyjna - już nie?

"No więc, facet, który przy zakupie samochodu "musi liczyć każdy grosz", to facet który liczy każdy grosz przy zakupie laptopa"

Już wiadomo, skąd u Ciebie ten funkcjonalny analfabetyzm. Ty po prostu literalnie odczytujesz metafory. Usłyszysz "liczy każdego grosza" i Ci się wizualizuje facet kupujący Logana za worek zawierający pół miliona monet jednogroszowych.

"I to jest właśnie ten kapitał kulturowy mad doga."

Kolejny raz używasz pojęcia "kapitał kulturowy" pokazując, że go nie rozumiesz (dlaczego właściwie uważałeś, że mycie samochodu i/lub konfigurowaie avasta może zwiększać kapitał kulturowy?). Mad Dogowi lepiej na kapitał kulturowy zrobiło pójście na "Avatara" niż walka z Blaster Wormem.

@okrazek
"Generalnie gdzieś tak od dekady standardem jest umieszczanie wyjścia słuchawkowego, line in i portów USB z przodu obudowy."

Czyli dalej kucanie pod biurkiem, ale przynajmniej już nie trzeba wpełzać. Jaka to ulga dla kloniarzy, coś jakby przeszli z kopów martensem na takie w kapciuszku.
-
2009/12/30 20:54:25
@miskidomleka
"Jeśli chodzi o rzekome kopy, twoja dupa jest skłonna do urojeń. "

A nieprawda. Po ośmiogodzinnej pracy z pecetem, ból kciuka mojej lewej ręki od wciskania "ctrl" jest jak najbardziej prawdziwy.

"- Tak a propos - na łindołsie da się wspomniany pasek schować. Jeśli się wie jak, to zajmuje to 30 sekund

- Kpisz? 5 sekund max"

Paski Wam się pomylały.

@elektrycznaowca
"To jest właśnie clou całej dyskusji. Kloniarze nie zdają sobie sprawy z tych drobiazgów, bo to są właśnie DROBIAZGI."

No jasne, po co komu wtyczka na magnesie, po co dobra bateria, po co ledowe podświetlenie, po co skróty nie męczące rąk, po co cichy wentylator, po co GUI, przecież wystarczy CLI.

"Zresztą całą sprawę weryfikuje przecież rynek, prawda? "

Prawda. W ostatnich latach rynek zweryfikował kloniarską potrzebę własnoręcznej rozbudowy komputera.
-
2009/12/30 20:57:28
@wo
"Ale pechowo zawsze pracuję w pecetowych instytucjach, więc wyłączanie przez start mam akurat obcykane na bieżąco."

Mój samochód też wyłącza się, naciskając guzik z dużym napisem START. W czym problem?
-
2009/12/30 20:58:51
@wo

Czyli dalej kucanie pod biurkiem, ale przynajmniej już nie trzeba wpełzać


Chyba tylko makówkarz wpadnie na postawienie czegoś takiego pod biurkiem
www.dell.com/content/products/productdetails.aspx/inspiron-zino-hd?c=us&l=en&s=dhs
www.dell.com/us/en/home/desktops/desktop-studio-hybrid/pd.aspx?refid=desktop-studio-hybrid&s=dhs&cs=19

@drduran
ból kciuka mojej lewej ręki od wciskania "ctrl" jest jak najbardziej prawdziwy.
Srsly, naciskasz ctrl kciukiem lewej ręki? A nie prawej przełożonej za lewym uchem?

@Paski Wam się pomylały.
A może. To który pasek wyłącza się w 30 sekund?
-
wo
2009/12/30 21:02:30
@jhenri
"Mój samochód też wyłącza się, naciskając guzik z dużym napisem START. W czym problem?"

Ale jego się nim zapewne także WŁĄCZA.

@miskidomleka
"Chyba tylko makówkarz wpadnie na postawienie czegoś takiego pod biurkiem "

To najbardziej lubię w kloniarzach - pod biurkiem mają wielkie blaszane pudło furczące pięcioma wentylatorami, ale ukojenia szukają w obrazkach pokazujących, że gdzieś za Wielką Wodą istnieją inne pecety. A Linuksiarze mają system kijowo chodzący na ich kijowych laptopach, ale za to ukojenia szukają w tym, że gdzieś są wielkie serwery też chodzące na Linuksie.

A makówkarz to człowiek, który po prostu sobie kupił fajny komputer, taki jaki inni tylko oglądają na obrazkach :-)
-
2009/12/30 21:16:33
@wo
Ale jego się nim zapewne także WŁĄCZA.
Guzikem Start w Windzie też się przeważnie rozmaite rzeczy włącza. Przypuszczam, że średnio klikadziesiąt razy częściej niź się nim cokolwiek wyłącza.

To najbardziej lubię w kloniarzach - pod biurkiem mają wielkie blaszane pudło furczące pięcioma wentylatorami, ale ukojenia szukają w obrazkach pokazujących, że gdzieś za Wielką Wodą istnieją inne pecety
Akurat moje blaszane pudło pod biurkiem (a propos wielkich blaszanych pudeł www.apple.com/macpro/ ) jest praktycznie niesłyszalne (i pochodzi, z twojego punktu widzenia, zza Wielkiej Wody i szmatu lądu). Wybrałem je zamiast dellowych kolorków z konkretnych pobudek. Nawiasem mówiąc, do line-in czy out schylać się mimo to nie muszę.
-
2009/12/30 21:21:33
@miskidomleka
"Srsly, naciskasz ctrl kciukiem lewej ręki?"

Czyżbyś obsługiwał schowek obiema rękami?
-
2009/12/30 21:28:11
@drduran

nie, jedną. Ale KCIUKIEM? Serdecznym albo małym.
-
2009/12/30 21:34:54
Nawiasem mówiąc, jak się zastanawię, to chyba najczęściej obsługuję schowek right-clickiem. Czy na Maku nadal odpowiednik right-clicka wymaga clicka ORAZ naciśnięcia czegoś na klawiaturze drugą ręką?
-
wo
2009/12/30 21:35:04
@miskidomleka
"a propos wielkich blaszanych pudeł www.apple.com/macpro/"

Tylko że w makowym świecie takiego kompa kupuje ktoś, kto naprawdę musi, bo na przykład edytuje duże pliki wideo. W świecie pecetowym takiego kompa kupuje ktoś, kto potrzebuje tylko internetowego terminala - i to jest chore.

"Wybrałem je zamiast dellowych kolorków z konkretnych pobudek"

Nie no jasne, regularne wymienianie karty graficznej, twardego dysku i procesora. Prawdziwy 1337 m4st4h h4x0r na moim blogu? Rispekt.
-
wo
2009/12/30 21:35:46
@miskidomleka
"Czy na Maku nadal odpowiednik right-clicka wymaga clicka ORAZ naciśnięcia czegoś na klawiaturze drugą ręką?"

Zależy jak sobie skonfigurujesz touchpada.
-
2009/12/30 21:36:57
@miskidomleka
"nie, jedną. Ale KCIUKIEM? Serdecznym albo małym."

Tak myślałem. Ale muszę Cię zmartwić, widziałem programistów z powykręcanymi małymi palcami u lewych rąk, właśnie od wciskania Ctrl. To już lepiej używać kciuka.
-
2009/12/30 21:38:51
wo -

Widzisz, gdy ja napisałem, że "To takie lewicowe, że godzinka każdej pracy jest tyle samo warta, skoro ktoś płaci za to tę samą stówę.", to stwierdziłeś, że nie jest tyle samo warta, gdyż explicite zaznaczyłeś, "że dla każdego ta stawka jest trochę inna - zapytałem nawet ile jest warta dla kloniarzy zapewniających, że to żaden problem, pomęczyć się godzinkę."

A teraz znowu piszesz, że godzinka mycia auta i avastovania, jest "dokładnie takim samym. Nie wiem, skąd u Ciebie ta różnica - albo lubisz myć samochody, albo lubisz avastować kasperskych, ale ja równie serdecznie nienawidzę jednego i drugiego." Dodając na koniec, że "Oczywiście, że jest różnica, bo gdyby jej nie było, to byłyby te same literki. A nie sa. Ale dlaczego jedna skrajnie nieatrakcyjna propozycja Cię bulwersuje, a druga - równie nieatrakcyjna - już nie?"

No więc u mnie ta róźnica polega na tym, że dla mnie "stawka jest trochę inna", a skoro tak, to jedna propozycja jest bardziej skrajna niż druga. Choć Twoim zdaniem powinna być chyba taka sama, skoro "równie serdecznie nienawidzisz jednego i drugiego." Plączesz niesamowicie.

Dlatego nadal będę się upierał, że, gdy mnie nie stać na Maca, godzinka pracy na własnym sprzęcie będzie lepszym wyborem, niż godzinka mycia Twojego auta, po otrzymaniu Twej bucowatej oferty.

"Już wiadomo, skąd u Ciebie ten funkcjonalny analfabetyzm. Ty po prostu literalnie odczytujesz metafory. Usłyszysz "liczy każdego grosza" i Ci się wizualizuje facet kupujący Logana za worek zawierający pół miliona monet jednogroszowych. "

He, he, nie jak usłyszę o kupującym auto, który "liczy każdy grosz", to sobie wizualizuje gościa, który liczy grosz przy aucie, a potem idzie do Ajsklepu i sobie kupuje ajphona, Makbooka, wszystkie aplikacje i jeszcze LCD 42'' na ścianę. I wszystko kartą kredytową, bo bez niej przecież nie tylko Palestyńczycy mają problem w ajświecie.

"Kolejny raz używasz pojęcia "kapitał kulturowy" pokazując, że go nie rozumiesz (dlaczego właściwie uważałeś, że mycie samochodu i/lub konfigurowaie avasta może zwiększać kapitał kulturowy?).

Konfigurowanioe avasta składa się na szeroko pojętą umiejętność obsługiwania powszechnie używanych komputerów, co może być warunkiem koniecznym nie tylko lepiej płatnej pracy w warunkach finansowego kryzysu, względnie uniknięcia zwolnienia, jak również wstępem do świadomości klasowego darwinizmu, determinującego chęć kalsowego awansu, poprzez gromadzenie kapitału kulturowego.

"Mad Dogowi lepiej na kapitał kulturowy zrobiło pójście na "Avatara" niż walka z Blaster Wormem."

Oj, chyba nie maddogowo.cba.pl/kupa_pana_camerona.html

No dobra, na dziś wystarczy.
-
2009/12/30 21:51:56
@miskidomleka
"Nawiasem mówiąc, jak się zastanawię, to chyba najczęściej obsługuję schowek right-clickiem. Czy na Maku nadal odpowiednik right-clicka wymaga clicka ORAZ naciśnięcia czegoś na klawiaturze drugą ręką?"

To coś to Ctrl. Na szczęście w makach wciąż to istnieje i uważam, że jest bardziej ergonomiczne od prawego klika. Prawy klik z kolei stresuje serdecznego i małego palca prawej ręki. Kolesi ze zwyrodnieniem tych paluchów również widywałem.
 
1 , 2