|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Avatar daje rade!
Za sprawą surrealistycznego zbiegu okoliczności na premierę „Avatara” leciałem w towarzystwie odzianej w złociste celofanowe skafandry ekipy Pawła Althammera z fundacji „Wspólna sprawa”. Okazuje się, że ten happening nie skończył się na jednorazowym locie do Brukseli, ale kosmici Althammera nadal fruwają to tu, to tam, ku radości pasażerów Polskich Linii Lotniczych.
Przepraszam za wtręt z cyklu „moje życie wśród sławnych ludzi”. Na Heathrow nasze drogi się rozeszły, oni jechali gdzieś dalej do Oxfordu (?), a ja na Lestera do Odeonu, gapić się na równie piękną jak 30 lat temu Sigourney Weaver. Srsly, kiedy aktorzy wchodzili na scenę w ramach krótkiego spiczu dla publiczności, Sigourney - w podkreślającej nienaganną figurę sukni - wzbudziła eksplozję oklasków jak diva operowa (a jak jeszcze posłała widowni całusa...!). „Avatar” daje radę - czułem się jak ośmiolatek po raz pierwszy w życiu oglądający „Gwiezdne wojny” (w zniszczonym znacznie później przez Karola Karskiego kinie „Tęcza”). Byłem do tego filmu trochę uprzedzony, bo fabuła wyłaniająca się z trailera zapowiada się idiotycznie i prowokuje pytania typu „dlaczego kosmici znają angielski?” (oraz „dlaczego posyłają właśnie tego faceta?”, „dlaczego kosmici w ogóle tolerują ziemskiego szpiega?” etc.). Fabuła wszystko to wyjaśnia. Pozostaje drobna nielogiczność: (zarotuję): qynpmrtb avr mebovyv mnqartb flfgrzh mqnyartb fyrqmravn ningnebj - pb olybol ybtvpmar, fxbeb fn gnxvr xbfmgbjar, nyr wrqabpmrfavr xbzcyrgavr ebmxynqnybol snohyr? Ale to też w sumie łatwo wyjaśnić, choćby krótką sceną dialogu typu „pubyrear onqmvrjvr mabjh avr qmvnyn”. Dodatkowo - czego nie widać z trailera - jest wielką polityczną aluzją. Ten film, towarzyszki i towarzysze z TTDKN, to kolejny przykład infiltracji Hollywood przez naszych ludzi, takich jak towarzysz James Cameron. Pada w tym filmie znakomity cytat podsumowujący mój osobisty stosunek do kapitalizmu: „Korporacje nie lubią złej publicity [związanej z udziałem w ludobójstwie], ale jeszcze bardziej nie lubią złych raportów kwartalnych” (cytuję z pamięci). Cała fabuła jest zaś alegorią hańby irackiej - mamy nawet bezpośrednie odpowiedniki Halliburtona, Cheneya i Busha, aż do cytatu z „sercami i umysłami” włącznie. Poza polityką, film jest widowiskowy do poziomu przelicytowującego wszystko, co widzieliśmy dotąd w kinie fantastycznym. Kto grał w „Starcrafta”, niech sobie spróbuje wyobrazić finałowy showdown w taki sposób: armia Terranów, z Goliathami, Wraithami i Battlecruiserem atakowana jest przez Zerga, z hydraliskami i chmarami zerglingów. Wyobraźcie sobie, że to wszystko splata się w epickiej powietrzno-naziemnej batalii. Sfilmowanej przez faceta, który dał nam „Obcych: Decydujące starcie”, „Terminatory” i „Titanika”. I który czekał 15 lat aż pojawi się technika pozwalająca pokazać taką batalię z wystarczającym dla niego poziomem miodności. W 3D. Need I say more? poniedziałek, 14 grudnia 2009, wo
TrackBack
James Cameron o sobie, twórczości i niebieskich kosmitach
z pattern recognition
Przepraszam za dwie pasty pod rząd, ale czasem trzeba. Znalezione na 4chan, autor - anon: Hi. James Cameron here. Call me MIJ. Have you heard about my new film, Avatar? When I was a child I loved to draw blue people, but my electical engineer ... » Wysłany 2009/12/16 09:06:22
Komentarze
2009/12/14 17:37:07
Miło zobaczyć w świecie jeszcze jakichś wielbicieli (popraw mie, jeśli się mylę, sprawdzić, czy nie ksiądz) Sigourney Weaver. W sumie logika wskazuje, że takie zjawisko powinno istnieć, a jakoś nie zdarzyło mie się spotkać. Jeśli mogie mieć jeszcze nieśmiałą prośbę, przejdź się na ten film o templariuszach i cósik napisz. Mam niemiłe przecucie, że to nie jest remake kurewstwa niebieskiego i może warto by na to pójść :p
2009/12/14 17:41:50
"Furry bulshit" --anonymous
@Miło zobaczyć w świecie jeszcze jakichś wielbicieli (popraw mie, jeśli się mylę, sprawdzić, czy nie ksiądz) Sigourney Weaver. Żeco? Nerdy kochają Signourney. 2009/12/14 17:44:02
@mrw
nie znam się na nerdach i nie znam nerdów specjalnie, a zatem jak wyżej. 2009/12/14 17:47:30
Ale zdajesz sobie sprawę z istnienia targetu "Alienów" czy "Galaxy Quest"?
2009/12/14 17:47:50
@mrw
"Żeco? Nerdy kochają Signourney." Nerdom dodam, że tutaj też jest jakby na golasa - jak w "Alienie" - ale tym razem jej nagość cemlxeljnwn yvfgxv, cemlcnqxbjb yrmnpr j bqcbjvrqavpu zvrwfpnpu. 2009/12/14 18:17:19
komunistyczno-antybushowska propaganda. To juz wole Battlestar G. z partyzantami walczacymi z opresyjnymi robotami za pomoca zamachowcow-samobojcow.
2009/12/14 18:20:01
@mrw
Tak, zdaję sobie. I - zupełnie nie łżę - nie wymaga to specjalnego nerdostwa. Bardziej nerdowskie wydają mi się rozważania na temat Spoka, czy chciał to czy tamto, kiedy zrobił jeszcze cośtam niźli docenienie pani porucznik Ripley. Koniec końców alieny doczekały się ino czterech ekranizacji (jeśli nie liczyć krzyżówek z predatorami, które już w istocie stanowią w mym poczuciu obiekt zainteresowania nerdów), a porucznik Ripley jest dość przewidywalną postacią i zbyt pierwszoplanową, by stanowić o nerdyzmie. Nerdów posądzałbym raczej o podnietę w stylu "łooooo, a wiedziałeś, że samica obcych w drugiej części była stryjecznym bratem Bishopa" 2009/12/14 18:25:11
@logic
Faktycznie nie znasz się na nerdach. W "Rewanżu nerdów" jest piękna scena, gdy nerd tłumaczy czilderce - "Mięśniaki cały czas myślą o sporcie - a my cały czas myślimy o seksie". 2009/12/14 18:31:07
"to wszystko splata się w epickiej powietrzno-naziemnej batalii. Sfilmowanej przez faceta, który dał nam Obcych: Decydujące starcie, Terminatory i Titanika. I który czekał 15 lat aż pojawi się technika pozwalająca pokazać taką batalię z wystarczającym dla niego poziomem miodności. W 3D."
Dokladnie to jest powodem, dla ktorego tez wyczekuje tego filmu, ekscytujac sie jak osmiolatek, a co nie sadzilem, ze mi sie jeszcze w zyciu przydarzy. A teraz ekscytuje sie nawet jeszcze bardziej, bo ta notka podsyca nadzieje, ze nie skonczy sie to tradycyjnym srogim zawodem w dniu seansu (which is scheduled on wigilijny weekend w katowickim IMaksie). Mi rowniez fabula wydawala sie niepokojaco idiotyczna. Nie jest? Czad! Good to have you back, Mr. Cameron. 2009/12/14 18:33:43
@logic
"Nerdów posądzałbym raczej o podnietę w stylu "łooooo, a wiedziałeś, że samica obcych w drugiej części była stryjecznym bratem Bishopa"" Nerds dig chicks. @bdudar "Nie jest? Czad!" Zapraszam oczywiście do flejma! 2009/12/14 18:45:10
@wo
A to nie jest tak, że fabuła jest prostacka jak but a wszystkie mesydże toporne? "Wojna w Iraku jest zła" "Korporacje są złe" "drzewa są dobre" "wieloryby są dobre" "ludy pierwotne są mądrzejsze od nas" "weganie ftw". Mniej więcej to się przebija z recenzji. Jedyne co wszyscy piszą, że dobre to omgwtf CGI i nawet pozytywne recenzje często wspominają, że ani postacie zbyt przekonujące, ani dialogi wypowiadane przez żywe istoty etc. Nie oglądałem, ofc, i chciałbym się mylić, bo wizualnie zapowiada się to fantastycznie. Ale epizody Gwiezdnych Wojen 1-3 to tez przeciez byly same "zajebongo" CGI. Avatar lepszy? 2009/12/14 18:52:26
@grenade
"Mniej więcej to się przebija z recenzji" Nie wszystkie z tych mesydżów w ogóle występują w tym filmie - np. Na'vi nie są "mądrzejsi" od ludzi, po prostu lepiej od nich znają swoją planetę, co jakby samo w sobie nie jest szczególnie niezwykłe. Ani to wszystko mądrzejsze - ani głupsze - od podobnej wizji korporacji Weyland-Yutani z "Aliensów". "Ale epizody Gwiezdnych Wojen 1-3 to tez przeciez byly same "zajebongo" CGI. Avatar lepszy?" Jeśli chodzi o CGI, nie ma porównania - przede wszystkim dlatego że tutaj aktorzy nie grają po prostu na tle zielonego ekranu, tylko jest pełny mołszyn kapczer (na przykład jak w filmie lecą wychyleni z helikoptera, to w studiu siedzą w specjalnym koszyku i wentylator im symuluje powiew, więc cała gra jest bardzo naturalna). 2009/12/14 18:52:49
@mrw
O seksie? to gdzie się podział fanzin drugiego hellboya i gdzie te relacje ze spotkań z Slmą Blair? Nie ukrywam, że może tu wchodzić w grę jakieś tam pokoleniowe przesunięcie w fazie, ale mimo wszystko do Sigourney trudno by mi się było zwracać inaczej niż "ciotuchnu kochana". Podobnie (och, co za żal!) do Audrey Hepburn czy Catherine Deneuve wypadałoby mi zwracać się per "babuszka". 2009/12/14 19:00:54
Btw, w ramach nerdyzmu, chciałbym dożyć ekranizacji "Armady", a marzeniem mym jest wpływ na obsadę roli Navis :D
2009/12/14 20:53:15
@mrwisniewski
"Mięśniaki cały czas myślą o sporcie - a my cały czas myślimy o seksie". A nerd cały czas myślący o seksie wygląda tak: trekkie.pl/wp-content/uploads/2009/05/_38607509_trekkies.jpg 2009/12/14 21:04:23
Kolejny pozytywny sygnał - dzięki :)
Sam nie mogę się już doczekać -- idę za 3 dni do BFI IMAX... 2009/12/14 22:28:26
to może się podzielę moim somewhat loosely relevant emo
Jako, że premiera dla szerokiej publiczności jest 18 grudnia world wide, film zrobiony w Hollywood jako pierwszy zobaczy widzów w Nowej Zelandii 18 grudnia lokalnego czasu, podczas gdy w Hollywood bedzie wtedy dopiero 17 grudnia ~20 h przed premierą. Tym samym nerdostwo z Hollywood jest pozbawione szansy na twórczy wkład w flejmowanie filmu, bo zanim glob się wystarczająco obróci, większość posiadającego internet świata wyartykuuje już wszystkie najsmakowitsze komentarze. Dokladnie taka sama granda jest z nowym rokiem. Kiedy świat w dużej większośći budzi się już rano na kacu, w biednym Hollywood ludzie dopiero wracają z pracy w starym jeszcze roku. Z drugiej strony to dobra okazja na wykonywanie telefonów "z przeszłości". 2009/12/14 22:46:24
Dzięki, WO, bo chciałem na to iść, ale trochę po trailerze się obawiałem, że będzie durnowata CGI-bajka. Teraz już mogę przebierać nóżkami i popiskiwać nerwowo w oczekiwaniu.
2009/12/14 23:20:14
Jak się odrotowuje zarotowany tekst? Bo z takich filmów dziury w scenariuszach są akurat najlepsze ;)
2009/12/14 23:22:27
@Teraz już mogę przebierać nóżkami i popiskiwać nerwowo w oczekiwaniu.
Ja tam się nie nastawiam jakoś mocno (na ile u recenzenta działała euforia związana z obcowaniem z boginią?), ale uwielbiam 3D (byliście na Mordercze Przedmioty Lecące W Stronę Widza W 3D? Zajebisty.) @Jak się odrotowuje zarotowany tekst? Bo z takich filmów dziury w scenariuszach są akurat najlepsze ;) rot13.org 2009/12/14 23:30:06
@Tym samym nerdostwo z Hollywood jest pozbawione szansy na twórczy wkład w flejmowanie filmu
I tak wszyscy czekają, co powie White, a White nie wie co napisać, bo trolle pro i anty rozkładają się równomiernie. 2009/12/14 23:38:37
@czadkomando
"Jak się odrotowuje zarotowany tekst" A próbowałeś wpisać w gugla "rot13 converter"? @mrw "Mordercze Przedmioty Lecące W Stronę Widza W 3D" Właśnie tutaj jest jakby mniej namolny. W ogóle nie ma takich scen typu "czekdizaut, biczes, ftftfriii fakin di". Po prostu cały czas jest ten drugi plan. 2009/12/14 23:45:15
@Właśnie tutaj jest jakby mniej namolny. W ogóle nie ma takich scen typu "czekdizaut, biczes, ftftfriii fakin di". Po prostu cały czas jest ten drugi plan.
Cieszę się, i pozwolę Ci dokończyć, ale "Black Dossier" Alana Moore'a miało najlepsze 3D w historii. W HISTORII. 2009/12/15 01:36:32
@Dokladnie taka sama granda jest z nowym rokiem.
E tam. Obejrzyj sobie Futuramę. 2009/12/15 14:26:25
@wo
"a ja na Lestera do Odeonu" Po tej notce decyzja zapadla, idziemy z Dodo do Odeona w Surrey Quays. 2009/12/15 16:35:29
Uuaa, Avatar jest nominowany do Złotego Globa za najlepszy film a Cameron za reżyserię. Ciekawe, ciekawe, bo nastawiałem się na tępą rozrywkę z latającymi smokami w 3D a tu się okazuje, że to może być nawet przyzwoity film. Intrygujące.
2009/12/15 18:03:45
@zmarzlak
"Jako, że premiera dla szerokiej publiczności jest 18 grudnia world wide" Coś ci się pomyliło. U mnie w lokalnym kinie jest już w środę 16, a od czwartku po kilka seansów dziennie. 2009/12/15 18:46:08
@kay
" Ciekawe, ciekawe, bo nastawiałem się na tępą rozrywkę z latającymi smokami w 3D a tu się okazuje, że to może być nawet przyzwoity film" Znaczy, ja nie mówię ze to film dla Pawła T. Felisa. Ani mądrzejszy ani głupszy od "Aliensów". Cieszę się z nominacji dla "Nine", tez bardzo fajny film. 2009/12/15 19:29:02
Oftop Wo
Dzięki za tekst o Wdowach z Eastwick, miło stwierdzić, że nie tylko ja miałem reakcję - o fuck! udało mu się! Przy okazji rodzi się mała teoryjka, ze może to jest właśnie sposób na sequele - przerwy minimum 30 lat między tomami. Updike tak zrobił i wygrał, Berger z Małym Wielkim Człowiekiem też, Powrót jest chyba miejscami nawet lepszy. 2009/12/16 01:37:45
Skoro tak daje radę, to może to być najbardziej udana ekranizacja (ok, mocno odbiegająca od oryginału, ale to akurat żaden wyjątek), gry komputerowej w historii kina. Bo jeśli ten Avatar nie był inspirowany Albionem, to Wajda chyba nigdy nie przeczytał Ziemi Obiecanej ;]
2009/12/16 13:40:01
@wo off-top (budowa autostrad)
Po podpisaniu umowy budowę może zablokować już tylko wadliwość prawna DŚU albo bankructwo wykonawcy Okazało się, że możliwy jest też inny sposób zablokowania inwestycji: wyborcza.biz/biznes/1,101562,7368793,GDDKiA_wymowila_kontrakt_na_autostrade_do_Czech_w.html 2009/12/16 13:56:40
@pentaprism
"Okazało się, że możliwy jest też inny sposób zablokowania inwestycji:" Spoko, nie ma co panikować - to jest odcinek, który i tak łączył szczere pole ze szczerym polem (jedna ze słynnych inwestycji pisowskich), więc dopóki nie dobudują pozostałych, byłby tylko torem do jazdy na rolkach. 2009/12/17 00:11:28
Mnie trailer widziany przed czymś (District 9? nie pamiętam) skutecznie zniechęcił do wybrania się do kina. Ale po Twojej zachętce chyba jednak polezę o ile będą grali w piątek w CineStarze na P-Platzu we wspólnym.
2009/12/17 01:39:51
@Bo jeśli ten Avatar nie był inspirowany Albionem
Przecież WO już napisał, jaką grą był inspirowany. Ale te 3D to takie biedne 3D, jednak. 2009/12/17 10:18:35
@3m
"Mnie trailer widziany przed czymś (District 9? nie pamiętam) skutecznie zniechęcił do wybrania się do kina. Ale po Twojej zachętce chyba jednak polezę o ile będą grali w piątek w CineStarze na P-Platzu we wspólnym" Akurat Twoja reakcja mnie trochę przeraza, bo jak ktoś słucha dodekafonii, to od razu bym się spodziewał, ze ma gust filmowy niczym Paweł T. Felis. Więc z góry uprzedzam, ze to nie jest Ingmar Bergman. Natomiast dobrze wychodzi porównanie do "Aliensów": tam tez była Iiiiwil Korporacja (W-Y), tez był śliski korporacyjny koleś (nie chce mi się guglać nazwiska), tez fabuła miała pewne logiczne luki (czy Ripley nie widzi, ze to od początku samobójstwo?). No ale tez było bardzo widowiskowo. 2009/12/17 10:56:52
"o ile będą grali w piątek w CineStarze na P-Platzu we wspólnym."
No halo, przeciez graja juz od wczoraj. Strasznie mnie korci, by biec tam juz teraz, tyle ze w samym iMaksie leci wylacznie auf deutsch, wiec raczej wytrzymam do swiat w Polsce. 2009/12/17 11:52:55
@tez był śliski korporacyjny koleś (nie chce mi się guglać nazwiska)
Pshaw! A z pamięci nie łaska? I'm Burke. Carter Burke. I work for the company. But don't let that fool you, I'm really an okay guy. 2009/12/17 12:39:51
@wo
"tez był śliski korporacyjny koleś (nie chce mi się guglać nazwiska)" A wlasnie, jak patrzylem z kim sie identyfikowac w filmie, to wyszlo mi, ku mojej zgrozie, ze z wygladu to najblizej mi do niego (dress code), a naukowcy wydaja mi sie sztuczni i smieszni. Heh. Sprzedalem sie. 2009/12/17 16:46:02
@wo
Akurat Twoja reakcja mnie trochę przeraza, bo jak ktoś słucha dodekafonii, Geez, mon, zlituj się. Po pierwsze: Nie tylko. to od razu bym się spodziewał, ze ma gust filmowy niczym Paweł T. Felis. Więc z góry uprzedzam, ze to nie jest Ingmar Bergman. Po drugie: Akurat w filmie wciągam pop o wiele chętniej niż gdzie indziej. Tak dla kontrastu/odmiany/odpoczynku. Fanem Bergmana nigdy nie byłem. No ale tez było bardzo widowiskowo. No mnie właśnie w trailerze trochę zniechęciła właśnie wizualna strona. Tzn. owszem - widowiskowo, ale jakoś strasznie plastikowo. Nie mam nic przeciwko widowiskowości w stylu 300, ale to od strony wizualnej za bardzo Shrekiem śmierdziało (znów - nie żebym miał coś do Shreka). Naprawdę jest tak pastelowo i gładko? 2009/12/17 16:52:40
@bdudar
No halo, przeciez graja juz od wczoraj. Wczoraj to ja byłem w mieście niedoobionych artystów, precli i gołębiego gówna. Strasznie mnie korci, by biec tam juz teraz, tyle ze w samym iMaksie leci wylacznie auf deutsch, wiec raczej wytrzymam do swiat w Polsce. Heh, no właśnie - trudny dylemat: po germańsku w 3D czy we wspólnym w 2D... 2009/12/17 17:09:46
@3m
"Naprawdę jest tak pastelowo i gładko?" Pandora rzeczywiście ma bardzo kolorową florę i faunę, co oczywiście można jakoś tam uzasadnić quasi-naukowo (że zwierzęta są agresywne i terytorialne i chcą być widoczne z daleka dla konkurentów?). Dodatkowo to stwarza słabo widoczą w trailerze opozycję między światem ludzi a światem Pandory. Nie wiem, jak rozumiesz "gładko"; skóry mają wyraźną fakturę typu zmarszczki. 2009/12/17 17:19:26
@wo
Nie wiem, jak rozumiesz "gładko"; Za mało brudu. skóry mają wyraźną fakturę typu zmarszczki. Tego akurat z trailera nie zanotowałem. No ale tak czy owak, decyzja podjęta. Jutro się przekonam. 2009/12/17 17:22:43
@3m
"Za mało brudu" No więc moim zdaniem najładniejsze 3D objawia się brudem na szybach - nagle dzięki temu, że istnieje drugie dno głębi ostrości za oknem, to w ogóle jest widoczne, że okna w pojazdach są czymś upaprane. 2009/12/17 19:00:19
@wo
No to tego w trailerze nie pokazali albo nie zarejestrowałem. Ale pora na pytanie wyższej rangi: Czy naprawdę MUSZĘ iść na wersję 3D do iMaxa (= w pakiecie z germańskim dubbingiem)? Albo ujmując inaczej - czy idąc na wersję normalną stracę tyle, że w ogóle nie warto iść? 2009/12/17 20:33:51
Gratuluje braciom nerdom bo mi też nasunęły się skojarzenia z Albionem - obcy podobni, powiązani z planetą, zła korporacja chce zrobić wykopk. Nawet jeśli to przypadek, to bardzo mile rezonuje.
Swoją drogą jak guglam, to ludzie w internecie teź to zauważyli gdzieniegdzie. Ciekawe czy jakiś scenarzysta się przyzna. To znaczy niby to napisał Cameron OnSam ale nie zdziwie sie jesli mial tak narpawde od tego czarnuchow. 2009/12/17 20:36:12
@3m
" Czy naprawdę MUSZĘ iść na wersję 3D do iMaxa (= w pakiecie z germańskim dubbingiem)? Albo ujmując inaczej - czy idąc na wersję normalną stracę tyle, że w ogóle nie warto iść?" Słuchaj, chyba nic nie musisz. 3D tu jest dyskretne i film na pewno jest oglądalny w 2D, tak jak "Obcych" spokojnie mozna ogladac z wideo. Z drugiej strony, ten niemiecki tez niewiele zaszkodzi. To nie jest film zbudowany na subtelnych innuendo w wirtuozernie odegranych dialogach. Ba, wiele dialogów jest w jezyku Na'vi (z angielskimi napisami). W sumie to taka duza róznica czy marinesi krzyczą "go! go! go!" czy... co się krzyczy po niemiecku, "invade Poland und gott mit uns"? 2009/12/17 20:50:59
@czy idąc na wersję normalną stracę tyle, że w ogóle nie warto iść?
Eee, ale to jest przecież 3D w normalnych kinach, tak jak "Zabójcze Przedmioty Lecące W Stronę Widza W 3D". Przynajmniej w Szczecinie. 2009/12/17 21:14:35
@wo
"Pada w tym filmie znakomity cytat podsumowujący mój osobisty stosunek do kapitalizmu" Ludowe Przedsiębiorstwo Eksploratorsko-Wydobywcze "Kosmos" też by ich tak potraktowało ("Towarzysze z komitetu centralnego nie lubią stosować siły wobec elementów zacofanych, ale jeszcze bardziej nie lubią obsuwów w wykonaniu planu pięcioletniego"). 2009/12/17 21:41:12
@mrw
Fakt! W trakcie pisania odpowiedzi zauważyłem, że leci w Cinestarze także wersja 3D we wspólnym! Czyli dylemat poszedł do /dev/null. 2009/12/17 21:42:00
@krolik
"Ludowe Przedsiębiorstwo Eksploratorsko-Wydobywcze "Kosmos" też by ich tak potraktowało" A w Ameryce by ich powywieszali, bo to Murzyni są głownie. 2009/12/17 21:42:20
@wo
Ba, wiele dialogów jest w jezyku Na'vi (z angielskimi napisami). Znając Niemców, nie zdziwiłbym się, gdyby nawet to zdubbingowali. 2009/12/17 22:03:20
@wo
W sumie to taka duza róznica czy marinesi krzyczą "go! go! go!" czy... co się krzyczy po niemiecku, "invade Poland und gott mit uns"? Zdaje się, że "Vorwärts", czyli "naprzód". Ale czy nie ma jakiegoś bardziej dynamicznego odpowiednika to się na chwilę obecną nie założę. Filmów z dubbingiem nie oglądam z definicji a z niemieckich klasyków typu "Stalingrad" pewnie sam byś to skapował tak samo jak ja, gdyby coś takiego istniało. Mógłbym zapytać kumpli, którzy służyli w Bundeswehrze, ale oni są tak politpoprawni, że nie dość, że nikogo ostatnio nie atakowali, to pewnie nawet atakując krzyczeliby "Zurück!" 2009/12/17 23:53:29
@wo
"Mógłbym zapytać kumpli, którzy służyli w Bundeswehrze, ale oni są tak politpoprawni, że nie dość, że nikogo ostatnio nie atakowali" E no, bez przesady. 2009/12/18 00:51:44
@krolik
No ale przecież oni nie atakowali, tylko requestowali o atak z powietrza, który wykonali za nich Amies. Anyway, to mlimli jest dużo starsze. Kiedyś w każdym kraju było ministerium wojny, dzisiaj to zawsze jest ministerium obrony. Nawet za czasów zimnej wojny te wojska desantowe co miały najechać Danię to się nazywały Korpusem Obrony Wybrzeża albo jakoś podobnie. Naprawdę często się zastanawiam, ile w tym jest wpływu sowieckiej retoryki "pokoju" a ile generalnej postdrugowojennej traumy i odrzucenia "wojny jako przedłużenia polityki" w oficjalnej nowomowie. Czasami mi się wydaje, że wiek XIX był w tym względzie przynajmniej w sferze symboliczno-pojęciowej uczciwszy. 2009/12/18 10:16:58
@wo
to jest odcinek, który i tak łączył szczere pole ze szczerym polem (jedna ze słynnych inwestycji pisowskich), więc dopóki nie dobudują pozostałych, byłby tylko torem do jazdy na rolkach. Akurat tamten odcinek łączyłby granicę czeską z sąsiednim torem do jazdy na rolkach (chociaż lokalsi bardziej o tym mówią jako o ścieżce rowerowej). A gdyby GDDKiA nie zerwała tego kontraktu, to w przyszłym roku byłby fajny kawałek autostrady od Gliwic do wiochy pod czeską granicą, której sołtys już płakał, że go tiry rozjadą, bo Czesi nie zdążą. 2009/12/18 11:00:57
@bartoszcze
"Akurat tamten odcinek łączyłby granicę czeską z sąsiednim torem do jazdy na rolkach (chociaż lokalsi bardziej o tym mówią jako o ścieżce rowerowej)" Tam nie ma nic oddanego do ruchu. "A gdyby GDDKiA nie zerwała tego kontraktu, to w przyszłym roku byłby fajny kawałek autostrady od Gliwic do wiochy pod czeską granicą, której sołtys już płakał, że go tiry rozjadą, bo Czesi nie zdążą." Niestety, nie od Gliwic, tylko od wioski Świerklany. PiS zaczął budowę dwóch odcinków, które nie są powiązane ani ze sobą nawzajem, ani z niczym innym: Sośnica-Belk i Świerklany-Gorzyczki. Dopiero PO zaczęło budować odcinek Bełk-Świerklany, ale ponieważ zaczęto go budować dopiero za PO, to nie ma szans przed 2011. Aha, PiS-owskiego odcinka "Sośnica-Bełk" nie należy rozumieć jako "węzeł Sośnica z autostradą A4"; to po prostu dosłownie było połączenie Sośnicy z Bełkiem, węzeł z autostradą A4 zaczął budować dopiero Tusk. Krótko mówiąc, PiS-owskie inwestycje sprowadzały się dosłownie tylko i wyłącznie do dwóch torów dla rolkarzy. 2009/12/18 12:22:08
@wo
"Pandora rzeczywiście ma bardzo kolorową florę i faunę," Ciekawe. Planeta Pandora występowała u Strugackich w wielu książkach i opowiadaniach. Domyślam się, że to przypadkowa zbieżność, a twórcy filmu o Strugackich pewno nawet nie słyszeli? 2009/12/18 12:31:08
@jhenri
"Ciekawe. Planeta Pandora występowała u Strugackich w wielu książkach i opowiadaniach. Domyślam się, że to przypadkowa zbieżność, a twórcy filmu o Strugackich pewno nawet nie słyszeli?" Może po prostu twórcy tego filmu podobnie jak Strugaccy byli kiedyś na wakacjach w Grecji i sobie kupili po puszce na pamiątkę? Jest jakaś grecka firma sprzedająca konserwy pod tym brandem. 2009/12/18 12:34:25
@m-m-m
"pewnie nawet atakując krzyczeliby "Zurück!" Przypomina się dowcip o niemieckim inspektorze i trzech Polakach pracujących na budowie. 2009/12/18 15:33:31
@wo
"A w Ameryce by ich powywieszali, bo to Murzyni są głownie." No to sam widzisz, ze chciwosc i wrogosc do obcych to nie sa jakies cechy specyficzne dla kapitalizmu. Po prostu natura ludzka i rozmycie odpowiedzialnosci moralnej w instytucjach ("hey, I didn't make the rules"). 2009/12/18 20:18:15
@wo
Tam nie ma nic oddanego do ruchu. Rowerzyści i rolkarze nie przejmują się szczególnie brakiem oficjalnego oddania do ruchu. Przynajmniej w tamtej okolicy. Niestety, nie od Gliwic, tylko od wioski Świerklany Prace na odcinku Gliwice-Bełk mają się zakończyć (teoretycznie) jeszcze w tym roku, na odcinkach Bełk-Świerklany i Świerklany-Gorzyczki do końca przyszłego roku (na tym drugim to już ofkorz niewykonalne). Jeszcze niedawno prognozowano otwarcie całego odcinka Sośnica-Gorzyczki już w przyszłym roku. I nie rusza mnie szczególnie, kto zaczął etc. Odcinek Sośnica-Pyrzowice został zaczęty za PO, ale z powodu problemów z mieszkańcami w rejonie Stolarzowic, nie wiadomo, czy też nie będzie megatorem dla rolkarzy. 2009/12/18 21:42:00
Veni, vidi.
Wiszę drinka MRW za uświadomienie mi, że to leci 3D także w "moim" kinie. Wizualnie urywa dupę. Estetycznie już nie (taki Jurassic Park + kwiatowa planeta z Zemsty Syfów na sterydach). Nic nowego. O fabule powiem tyle, że podziwiam ludzi, którym w czymś takim chce się szukać luk, tudzież błędów logicznych. Ale ubawiłem się naprawdę setnie. Właśnie sprawdzam, czy w stolicy Szwajcarjej grają to w 3D i kupuję Królewnie bilet. 2009/12/18 21:51:09
A-ha. Jeśli jesteśmy przy warstwie czysto wizualnej, to cały film miałby +10, gdyby smerfetki miały cycki.
2009/12/18 21:52:55
@krystyna.ch
Przypomina się dowcip o niemieckim inspektorze i trzech Polakach pracujących na budowie. Nie znam. Dajesz, dajesz! 2009/12/18 22:05:15
@miasto-masa-maszyna
"O fabule powiem tyle, że podziwiam ludzi, którym w czymś takim chce się szukać luk, tudzież błędów logicznych. " Co przez to rozumiesz? Jedna wielka luka? 2009/12/18 22:13:16
@grenade.launcher
Co przez to rozumiesz? Jedna wielka luka? Rozumiem przez to, że wgłębianie się w to, to coś jak analiza harmoniczna "Wlazłkoteknapłotek". If you know what I mean. Oczywiście można to zrobić. 2009/12/18 23:15:46
@m-m-m
"Nie znam. Dajesz, dajesz!" Napisany nie jest tak zabawny jak opowiadany. Jak mówiłam: trzech Polaków pracuje w Niemczech na budowie. Przyjeżdża inspekcja pracy i zwraca się do nich po kolei z pytaniem: "Guten Morgen, haben Sie die Arbeitspapiere?". Jeden mówi, że "natürlich" i pokazuje kwity, drugi tak samo samo. Inspektor wskazuje na trzeciego, który struga coś kawałek dalej i pyta, czy hat er auch die Arbeitspapiere, na co pierwszy przytakuje, że oczywiście i że zaraz go zawoła, po czym wykonuje ręką przyzywający gest, krzycząc: - Staszek! Staszek! Spierdalaj stąd! 2009/12/18 23:51:35
@krystyna.ch
Napisany nie jest tak zabawny jak opowiadany Przyjmijmy roboczą hipotezę, że właśnie o to chodzi. Ale dzięki za opowiedzenie. 2009/12/19 11:18:31
@luki logiczne w filmach
Ktoś w końcu wyartykułował to za mnie: www.slashfilm.com/2009/12/17/watch-this-70-minute-video-review-of-star-wars-the-phantom-menace/ Teraz czekam na rant o 'Revenge of the Sick'. 2009/12/19 12:45:23
@bartoszcze
"Rowerzyści i rolkarze nie przejmują się szczególnie brakiem oficjalnego oddania do ruchu." GDDKiA nie powinna się przejmować szczególnie potrzebami rowerzystów i rolkarzy. "na odcinkach Bełk-Świerklany i Świerklany-Gorzyczki do końca przyszłego roku (na tym drugim to już ofkorz niewykonalne). " Na Bełk-Świertklany też. To od początku był nierealny termin. "Jeszcze niedawno prognozowano otwarcie całego odcinka Sośnica-Gorzyczki już w przyszłym roku." Linkujesz artykuł, w którym bzdura jest już w pierwszym zdaniu. "Po raz pierwszy będziemy lepsi od Czechów". Rze co? Panie autor, jechał pan S1 przez Cieszyn? Przecież tam przez parę lat była ta sama sytuacja - ekspresówka po polskiej stronie, w Cieszynie syf i malaria. @m3 "O fabule powiem tyle, że podziwiam ludzi, którym w czymś takim chce się szukać luk, tudzież błędów logicznych. " Dzięki! Uczestniczyłem w niejednej dyskusji o tym, czy Deckard jest replikantem. 2009/12/19 13:23:48
@wo
Dzięki! Uczestniczyłem w niejednej dyskusji o tym, czy Deckard jest replikantem. No ale przecież fabuła "Bladego biegacza" to jest zupełnie inny level niż ten remake "Człowieka zwanego Koniem". 2009/12/19 13:52:42
@m3
"No ale przecież fabuła "Bladego biegacza" to jest zupełnie inny level niż ten remake "Człowieka zwanego Koniem" Byłeś po prostu w innym wieku gdy oglądałeś "Bladder Runnera". The golden age of science fiction is twelve. Na litość boską, uczestniczyłem w dyskusjach na temat "szóstego replikanta", zainspirowanych błędną linią dialogu Bryanta. Teraz już wiem, że to był błąd wynikający z tego, że - jak w dowcipie Marka Hłaski - wyrzucali kolejnych scenarzystów ("Apfelbaum, teraz ty ciągniesz dalej tę bzdurę") i ich następcy mieli inne pomysły, które potem odkręcali następcy następców i w tym bajzlu zostało trochę ewidentnych wpadek, które my, jako nastolatki z rozdziawionymi z zachwytu oczami, interpretowaliśmy jako głębię. 2009/12/19 13:56:08
@wo
Byłeś po prostu w innym wieku gdy oglądałeś "Bladder Runnera". The golden age of science fiction is twelve. Jak byłem twelve, to moim s-f było "Na srebrnym globie" Żuławskiego. Ale ten coming-out już, zdaje się, był gdzie indziej. 2009/12/19 20:02:12
@blady runner
Jakoś nigdy mnie nie zastanawiało kim był właściwie Deckard. Film się po prostu bardzo dobrze ogląda. No i robi wrażenie. @Na srebrnym globie Jej, mocna rzecz i spoko daje radę, ale nadekspresja aktorów jest trudna do zniesienia (wiem, wiem, wtedy tak się grało). @film jako taki Ja tam oglądam filmy dla obrazków, wrażeń i emocji. Nie szukam pierdu, pierdu ukrytych sensów, bo to bez sensu. Nigdy mnie to nie jarało. Wchodzę, oglądam, wychodzę, zostają wrażenia i emocje (pod warunkiem, że nie było głodnych kawałków i brutalnego wciskania kitu, bo wtedy zostaje tylko i wyłącznie niesmak). I w sumie o to chodzi. 2009/12/19 20:37:49
@nasrebrnymglobie
Jej, mocna rzecz i spoko daje radę, ale nadekspresja aktorów jest trudna do zniesienia (wiem, wiem, wtedy tak się grało). Ale ja o książce. Film to inna bajka. 2009/12/19 20:47:20
@Ale ja o książce.
Pani z biblioteki mi nie chciała dać, bo czytała i niczego nie zrozumiała. W 4 klasie wtedy byłem, się uparłem i dała. Bardzo fajna książka. 2009/12/19 20:53:07
@miasto-masa-maszyna
"Jak byłem twelve, to moim s-f było "Na srebrnym globie" Żuławskiego. Ale ten coming-out już, zdaje się, był gdzie indziej." Masz na myśli film czy książkę? @bartolpartol "nadekspresja aktorów jest trudna do zniesienia (wiem, wiem, wtedy tak się grało)." Tak. Nie. (Tak - trudna do zniesienia, Nie - wtedy tak SIĘ nie grało, nieliczni z Żuławskim na czele tak lubili) 2009/12/19 21:39:26
@jhenri
Piszę wcześniej, że książkę. No i wnioskując po dacie premiery filmu (nawet zakładając, że do kina u mnie na wiosce dotarł z obsuwą), to przeczytałem ją grubo przed byciem twelve. Film zresztą też kopnął, jak pierwszy raz leciał w TV o jakiejś nieludzkiej porze. Przysypiałem w trakcie więc akcja była jeszcze bardziej porwana niż w rzeczywistości, ale właśnie nadekspresyjna gra Seweryna mną trzepnęła o glebę. Obejrzałem go pierwszy raz na spokojnie jakieś pół roku temu. Żuławski straszny dziwak, ale ma to coś, co mnie rusza. 2009/12/21 11:10:01
@3m
Ale ja o książce. Film to inna bajka. OK. Myślałem, że o filmie, bo tu generalnie o filmach. Książka mnie tak zdołowała, że nie podjąłem wyzwania przeczytania kolejnych części trylogii. Ale może do tego wrócę. @jhenri Tak. Nie. OK. @Żuławscy Najwyraźniej mają coś w genach. Teraz najmłodszy daje ostro do pieca. 2009/12/21 11:56:28
@bartolpartol
"Książka mnie tak zdołowała, że nie podjąłem wyzwania przeczytania kolejnych części trylogii." Lem bardzo zachwalał, chociaż patrz niżej... Ogólnie to się ciężko czyta. Znów za Lemem z pamięci "gdyby napisać to językiem neutralnym, nie tak strasznie młodopolskim, byłaBY to na owe czasy gwiazda pierwszej wielkości" 2009/12/21 12:25:07
@bartolpartol
Ja przeczytałem pozostałe dwie części duuużo później. IMHO odstają. Zwłaszcza trzecia, najbardziej młodopolska, aczkolwiek mi osobiście bliska z różnych takich. @jhenri W wydaniu, które wówczas czytałem i które kupiłem ostatnio u bukinistów jest przedmowa autorstwa Lema. Ale nie zgadzam się, z tym co cytujesz. Właśnie te wszystkie okrzyki "Ziemio! Ziemio utracona!!!" stanowią tu o klimacie. Tak jak ton głosu Seweryna w filmie. Czysta perwersja. @Żuławscy Nom. Poradził sobie z wojną polskoruską. Szacun. Serio. A stary mnie kiedyś zamordował "Błękitną nutą" na którą podreptałem jako uczeń szkoły muzycznej. Olejniczak na forteklapie z epoki i Zosia. Ciężki imprint. O Berlinie w "Opętaniu" to nawet nie wspominam. Ta okolica gdzie to się dzieje, jest posrana nawet dzisiaj. 2009/12/25 20:44:29
@meritum
No więc poszedłem i zobzczyłem. I woje wrażenia mogę streścić jednym zdaniem: Hesus! Cóż za koszmarnie głupi film, ale jak zrobiony!! Swoją drogą technika słabo daje radę i przy większym ruchu na ekranie obraz skacze (byłem w Multikinie na ichnim 3D) 2009/12/26 15:08:49
@bartolpartol
Mi tak nie skakał, ale trochę oczy bolą od patrzenia przez plastikowe okulary. @wo Przeczytałem Twoją recenzję i w ogóle to masz rację, ale: "Ten paradoks bierze się częściowo zapewne z tego, że pewne konstatacje oczywiste w Europie i w Nowym Jorku (owa tytułowa "wioska" w nazwie pisma "Village Voice" to Greenwich Village, czyli matecznik lewicowo-liberalnych intelektualistów) do dzisiaj nie są oczywiste dla przeciętnego Amerykanina. Takie na przykład jak to, że uzależnienie cywilizacji od paliw kopalnych to zły pomysł i nie należy mordować kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor skóry i nie mówi po angielsku." Tak jakby Europejczycy nie mordowali za inny kolor skóry... 2009/12/26 17:41:01
@krolik
"Mi tak nie skakał, ale trochę oczy bolą od patrzenia przez plastikowe okulary" W Londynie dawali szklane z napisem Real 3D (TM). "Tak jakby Europejczycy nie mordowali za inny kolor skóry..." No już mi nie mów, że nie widzisz pewnego przesunięcia w fazie. 2009/12/26 18:58:05
2009/12/26 20:57:38
@krolik
"Nie widzę." No właśnie przez to Cię kiedyś zabanowałem, że masz skłonność do uporczywego bronienia durnych tez. Dlatego odpowiem Ci tylko raz: obalać pojedynczym kontrprzykładem tezę o ogólnej tendencji, to jak argumentować "nie ma zadnego efektu cieplarnianego, bo dziś jest zimno". 2009/12/26 23:18:19
@wo
Ty, ale za teorią globalnego ocieplenia stoi masa poważnych naukowców z publikacjami w "Nature", a Ty jesteś tylko lewicującym publicystą kulturalnym z gazety prowincjonalnego kraju. Ergo, Twoja analogia z dupy jest. 2009/12/26 23:19:41
@a Ty jesteś tylko lewicującym publicystą kulturalnym
... który nie zadał sobie trudu udowodnienia swojej śmiesznej tezy. 2009/12/26 23:28:28
@krolik
"Ty, ale za teorią globalnego ocieplenia stoi masa poważnych naukowców z publikacjami w "Nature", a Ty jesteś tylko lewicującym publicystą kulturalnym z gazety prowincjonalnego kraju. " Kwestionowanie tezy dotyczącej ogólnej prawidłowości takim kontrprzykładem jest błędem w rozumowaniu niezależnie od tego, jak solidnie udokumentowana jest owa teza. Gdy zrobisz błąd kwestionując tezę skadinąd fałszywą, to wcale nie czyni go mniej błędnym. A teraz się już przymknij, bo jak do nudziarstwa masz dołączać jakieś obraźliwe adpersony, to ja po prostu naprawię błąd owej niewczesnej amnestii - wydało mi się wobec Ciebie nie w porządku, że gorsze dupki dostawały wcześniej ostrzeżenie, a Ciebie tak po prostu ustrzeliłem z biodra (aczkolwiek zmęczony kilkoma bardzo nudnymi dyskusjami). No to niniejszym ostrzegam, żeby nie mieć potem wyrzutów. 2009/12/27 00:00:22
nad scenariuszem A. nie ma sie co znecac, bo go tam nie ma. Cameron tak naprawde najlepiej czuje sie w konwencji soldateski i to w A. tez widac. Ilu z Was pomyslalo sobie - gdyby to byli "Obcy 2 i 1/2"!!?
2009/12/27 00:25:47
@wo
"Kwestionowanie tezy dotyczącej ogólnej prawidłowości takim kontrprzykładem jest błędem w rozumowaniu niezależnie od tego, jak solidnie udokumentowana jest owa teza." Na razie to ona nie jest w ogóle udokumentowana. Ale masz prawo do swojej prywatnej opinii, nawet błędnej. Jeśli nie chcesz jej popierać faktami, to ja się nie będę upierał i ciągnął dyskusji. "jakieś obraźliwe adpersony" Sorry jeżeli to odebrałeś jako adpersonę, ale sam się wystawiłeś na strzał, porównując się z naukowcami którzy od lat bardzo solidnie dokumentują teorię zmiany klimatu. 2009/12/27 00:36:25
@krolik
"Sorry jeżeli to odebrałeś jako adpersonę, ale sam się wystawiłeś na strzał, porównując się z naukowcami którzy od lat bardzo solidnie dokumentują teorię zmiany klimatu." Porównywałem dwa identyczne błędy w rozumowaniu, tępaku. 2009/12/27 16:20:11
@wo
Anyway: uważaj co chcesz o Amerykanach, ale zrobienie takiego filmu, w tak spektakularnym stylu osądzającego swój naród i swój rząd, jest również arcy-amerykańskie. 2009/12/28 11:00:36
@bartolpartol & lonegunman
"Cóż za koszmarnie głupi film" "nad scenariuszem A. nie ma sie co znecac, bo go tam nie ma" Rany, o co Wam chodzi? Już się pewnie odpowiedzi nie doczekam, bo dyskusja sprzed tygodnia, ale o ile można się od biedy żachnąć, że historia nie powala oryginalnością, to przecież też niemałego talentu wymaga tak dobre rozgrywanie klasycznych motywów. I jeszcze ta piękna puenta: "Jenpnwpvr an gę fjbwą pubeą mavfmpmbaą cynargę". A wizualnie "Avatar' jest tak niszczący, że aż nie mam ochoty się wybrać od dziś do kina na cokolwiek innego, bo wszystko po nim będzie wyglądać smutno i nieciekawie. 2009/12/28 11:50:49
Mysle, ze kazdy, kto czyta fantastyke popelnil kiedys w kajeciku podobna opowiesc. W wieku 8 lat. Momentami z zazenowania musialem zamykac oczy - Pandora rzadzi boginii o jakze swojskim imieniu Ewa (zaszyfrowanym jako Eywa - co za glebia!) - no plizzzz! To jakos wyrafinowana parodia nurtu eko-femino-indianskiego? Popatrz na rysunkowa (!) Terre - ten sam temat, ciekawsze ujecie, wiecej emocji, przemyslany scenariusz.
Co do strony wizualnej, to mialem wrazenie, ze ogladam straszliwie rozciagniety w czasie klip stworzony do Disneylandu lub innego parku rozrywki - w sumie cos jak Captain Eo tanczacy z wilkami wśród smurfów do pieśni dla Lyanny. A w ogole to najsympatyczniejszy byl Ribisi udajacy Gordona Gekko w kosmosie. 2009/12/28 12:49:00
@lonegunman
"Mysle, ze kazdy, kto czyta fantastyke popelnil kiedys w kajeciku podobna opowiesc. W wieku 8 lat. Momentami z zazenowania musialem zamykac oczy - Pandora rzadzi boginii o jakze swojskim imieniu Ewa (zaszyfrowanym jako Eywa - co za glebia!) - no plizzzz!" Ale przecież to nie ma być zaraz nie wiadomo jaka głębia, tylko właśnie filmowe spełnianie takich naiwnych dziecinnych marzeń - czystość ducha, latanie, własny smok, harmonia i łączenie się po śmierci z naturą. Jeśli przełkniesz ideę obcej planety tak bardzo podobnej do Ziemi jak Pandora, to nie widzę problemu z przełknięciem i tego. Przecież samo w sobie to jeszcze nie jest idiotyczne, choć wielu przed Cameronem idiotycznie podobne bajki opowiadało. Za to bardzo przyjemne. Skojarzenia z Disneyem na miejscu - też nie rozumiem, czemu to zaraz ma być wada. 2009/12/28 17:24:31
@lonegunman
"Mysle, ze kazdy, kto czyta fantastyke popelnil kiedys w kajeciku podobna opowiesc. W wieku 8 lat. " Pozwól mi zgadnąć: i to, że Ty na swoich historyjkach ze swojego kajeciku nie zarabiasz megabaksów, to wyłącznie skutek braku zaczepienia w Układzie? @bdudar "Skojarzenia z Disneyem na miejscu - też nie rozumiem, czemu to zaraz ma być wada." Bo Disney to Korporacja :-) 2009/12/28 19:05:16
Przyznaję, ze fakt, ze na takiej głupocie mozna zarobic 300 mln dolarow (so far) troche mnie boli. Wyobrażam sobie taka rozmowe Camerona z producentem:
C: Log-line tej historii jest taki: Były żołnierz zostaje przyjety do szczepu niebieskoskorych kosmitów i w końcowej scenie walczy razem z nimi przeciwko niegodziwej korporacji prowadzącej niezrownowazona gospodarke drzewna. Potrzebuje na to 500 mln dolarów. Producent: Historia wydaje mi sie dziwnie znajoma, ale to nic. Zeby uniknac procesów o plagiat, zagmatwamy cała sprawe w scenariuszu. C: Nie, to wlasciwie caly scenariusz. Za to beda jeszcze smoki, cycate kosmitki i latajace gory. P: Do niebieskich cycków niessaczych kosmitek nikt oczywiscie sie nie przyczepi. ale latające góry? Pomimo wieloletnich wysiłkow niegodziwej korporacji, ktora reprezentuje, mających na celu odmozdzenie naszych widzow, niektorzy moga nie łyknąc takiej totalnej bzdury. C: Puscimy wszystko w 3d, a latajace gory wyjasnimy fluxem, relfuxem lub wortexem - ktoryms z tych bezsensownych słów, których brzmienie sugeruje jakies znaczenie. P: Bedziemy sie za to smazyc w piekle, razem z Lucasem i Spielbergiem, ogladajac przez cala wiecznosc Nowa trylogie i Nowego Indiane Jonesa. Z zadowolenia chyba zaczne mruczec. Oto czek. 2009/12/28 19:12:42
@lonegunman
"Przyznaję, ze fakt, ze na takiej głupocie mozna zarobic 300 mln dolarow (so far) troche mnie boli" No to skoro to jest takie proste, to sam zarabiaj. W czym problem? "Wyobrażam sobie taka rozmowe Camerona z producentem:" Producent nazywa się Jon Landau. Jego adres znajdziesz w "Who is Who" albo - za niewielką opłatą - w IMDB Pro. Jeśli naprawdę wierzysz w to co wypisujesz, to wyślij mu swoje propozycje i samemu zarób - dajmy na to - 30 milionów dolarow, tak na początek. A jeśli nie wierzysz, to nie wypisuj, przynajmniej nie u mnie. 2009/12/28 19:24:23
@wo
W Londynie dawali szklane z napisem Real 3D (TM). Jeśli takie jak w Berlinie, to mi się jednak wydały plastikowe. Oczywiście nie sprawdziłem na 100%. 2009/12/28 19:30:52
@wo
C: Nie, to wlasciwie caly scenariusz. Za to beda jeszcze smoki, cycate kosmitki i latajace gory. Gdyby tam jeszcze były jakieś cycate kosmitki... 2009/12/28 19:48:06
@m3
"Gdyby tam jeszcze były jakieś cycate kosmitki..." Na rozmazanym divksie z torrenta (nie podejrzewam kol. Lonegunmana o dawanie zarobić wrednym korporacjom) pewnie i tak nie było widać nawet płci. 2009/12/28 20:15:38
O, napisało mi się @wo zamiast @lonegunman. Sorasy. Warunki frontowe.
2009/12/28 20:30:20
wo: "Jeśli naprawdę wierzysz w to co wypisujesz, to wyślij mu swoje propozycje i samemu zarób - dajmy na to - 30 milionów dolarow, tak na początek."
Jasne, jak tylko ty zdobedziesz Pulitzera. Co to ma z czymkolwiek wspolnego? Przekonanie Jona Landau'a do wylozenia 500 mln baksow czyni scenariusz mniej glupim? Zaskakujace podejscie jak na socjaliste. Avatar jest cyrkowa parada atrakcji ze scenariuszem o lekkości siekiery, w ktorym nie ma jednego oryginalnego elementu (myslacy las ukradziony od Le Guin, Eywa-Grischka od Martina, jeżdzcy smokow od Mccaffrey, gromadzenie wojsk z Wladcy Pierscieni, calosc intrygi od Costnera). Nie szukam w filmach specjalnej glebi. Za szczytowe osiagniecie swiatowej kinematografii uwazam "Feast", ale jednak oczekuje od filmu jakiejkolwiek oryginalnosci, zaskoczenia (czy Eywa pomoze blekitnoskorym??? Co za napiecie!) i emocji. Jedyne napiecie zwiazane z ogladaniem Avatara wiazalo sie z koniecznoscia powstrzymywania moczu przez 2,5 godziny. Uwaga techniczna: dalem zarobic wrednym korporacjom i poszedlem do kina. Nastepnym razem zainwestuje w okulary nvidia 3d. Pan Landau juz sie na mnie nie wzbogaci. Uwaga techniczna 2: Cycatoscia kosmitek chwalil sie Cameron w Playboy'u. Z rozbajajaca szczeroscia przyznaje, ze to bez sensu, ale tak mu pasowalo do wizji. Wizji gigabajtow dolarow na jego koncie. 2009/12/28 20:32:13
miasto-masa-maszyna: przeprosiny przyjete. tlucz dalej tych germancow.
2009/12/28 20:35:39
@lonegunman
"Do niebieskich cycków niessaczych kosmitek nikt oczywiscie sie nie przyczepi. ale latające góry? Pomimo wieloletnich wysiłkow niegodziwej korporacji, ktora reprezentuje, mających na celu odmozdzenie naszych widzow, niektorzy moga nie łyknąc takiej totalnej bzdury. " Ech, no tak, czyli to wszystko jak zwykle tylko sprawny marketing, propaganda i pranie mózgów? Mi się wydaje, że przeżywam dobry film, a tak naprawdę ulegam jedynie chłodnej manipulacji cynicznych niegodziwych milionerów przez pokazanie mi niebieskich cycków? I to niby Cameron snuje żenujące dziecinnością wizje? "latajace gory wyjasnimy fluxem, relfuxem lub wortexem" Ale właściwie po co Ci "lepsze" wyjaśnienie czegoś takiego? By zanudzić widza 10-minutowym równie bezwartościowym monologiem? 2009/12/28 20:51:01
@lonegunman
"Jasne, jak tylko ty zdobedziesz Pulitzera." A czy ja mówię, że to jest wszystko takie proste i głupie? Nie twórz fałszywych analogii między nami. "Przekonanie Jona Landau'a do wylozenia 500 mln baksow czyni scenariusz mniej glupim?" Zdolność do zrealizowania dochodowego widowiska to zdolność człowieka niegłupiego. "Zaskakujace podejscie jak na socjaliste" Socjalista to osoba szanująca czyjąś rzetelną pracę. Choćby towarzysza Camerona. "(myslacy las ukradziony od Le Guin, Eywa-Grischka od Martina, jeżdzcy smokow od Mccaffrey, gromadzenie wojsk z Wladcy Pierscieni, calosc intrygi od Costnera)." A żebyś wiedział ilu przed Tobą było przygłupów od "za co ci bitelsi biorą pieniądze, każdy umie tak wyć je-je-je i kręcić tyłkiem na scenie". Też nie jesteś tu przesadnie oryginalny. 2009/12/28 23:45:40
@lonegunman
(myslacy las ukradziony od Le Guin, Eywa-Grischka od Martina, jeżdzcy smokow od Mccaffrey, gromadzenie wojsk z Wladcy Pierscieni, calosc intrygi od Costnera) Aj waj. Z jednej strony, jakby tak wyliczać ile rzeczy Tolkien i Lucas ukradli Wagnerowi, a Rysiu wcześniejszym, to by internetsów zbrakło. Jajako jungista i jako człowiek szkołowany trochę w tym, jak działa muzyka uważam jednak, że po pierwsze to tak właśnie działa, po drugie - wiem z własnego doświadczenia, że ta świadomość wcale nie musi psuć zabawy. O ile ktoś CHCE się bawić (oczywiście wyłączając sytuacje ekstremalne, kiedy ktoś po prostu nawet dobrze kopiować nie potrafi). On the other hand - scenariusz Avatara jest naprawdę dziecinny. Ba, nawet strona estetyczna (nie technika wizualna) też. Tylko Co Z Tego? Siedziałem 2.5h z rozdziawioną gębą. I o to chodziło :-) Ale myślę, że ten film zestarzeje się błyskawicznie. Jak tylko 3D się opatrzy, wszyscy będziemy go pamiętać tylko dlatego, że był Pierwszy. Co - jak wie każdy Adaś Miauczyński - też jest Czymś. 2009/12/29 09:59:48
wo: "żebyś wiedział ilu przed Tobą było przygłupów od "za co ci bitelsi biorą pieniądze, każdy umie tak wyć je-je-je i kręcić tyłkiem na scenie".
Swietne porownanie, co prawda bez sensu, ale za to kazdy przyglup, ktoremu zarzuca sie brak oryginalnosci bedzie mogl sie teraz uwazac za bitlesa. Oryginalnosc rownie dobrze moze brac sie z ulozenia starych klockow w nowy sposob, ale w Avatarze w 4 minucie filmu wiadomo co bedzie 180 minucie. Poniewaz kazda ze stron coraz glebiej okopuje sie na swoich pozycjach pora chyba konczyc dyskusje. Streszcze tylko jeszcze raz swoja opinie, tym razem wolniej: A. jest efektownym wizualnie, ale tragicznie nieemocjonujacym filmem z lopatologicznym loglinem udajacym scenariusz i dretwymi aktorami. Podepre sie dodatkowo ostatnim South Parkiem, z ktorego na tubie pozostal niestety tylko monolog Cartmana: www.youtube.com/watch?v=nFOgizeu9pg. Chetnie oskarzylbym takze A. o popagowanie rasizmu (dla Navi tylko czlonkowie plemienia sa ludzmi), cynizmu (Jake ma w dupie problemy Ziemi) i faszyzmu (jedyna legitymacja Jake do dowodzenia jest spadniecie na kark Turuk costam, co jednak nie chroni jego zolnierzy przed masakra), ale to mogloby sugerowac jakies nieistniejace drugie dno filmu. 2009/12/29 10:09:56
A moze to 3d tak was kreci? Pewnie nie chodzicie z dzieciakami do kina, gdzie wszystkie kreskowki juz od roku wyswietlane sa w stereo. I szczerze mowiac tego wielkiego przelomu stereowizyjnego w Avatarze tez nie zauwazylem. Ale pewnie i to wystarczy, zeby rozruszac biznes 3d, o ktorym glebokie przemyslenia zawarlem na tej stronie: lonegunman.blox.pl/2009/12/The-next-big-thing.html (tak wiem, robie spam autoreklamowy).
2009/12/29 10:48:51
@lonegunman
"Swietne porownanie, co prawda bez sensu, ale za to kazdy przyglup, ktoremu zarzuca sie brak oryginalnosci bedzie mogl sie teraz uwazac za bitlesa. " Tylko taki, który odniesie kasowe sukcesy na poziomie Beatlesów. Albo Camerona. 2009/12/29 11:01:46
Albo Rolanda Emmericha. Albo tworcow polskich komedii romantycznych. Kalasz pamiec bitlesow.
I jeszcze @buduar: jezeli nie interesuje cie logiczne wyjasnienie tego co widzisz na ekranie, to obejrzyj "Balwanek kontra Swiety Mikolaj". Tez wzruszajace, a efekty 3d znacznie lepsze niz w Avatarze. 2009/12/29 11:09:22
@lonegunman
"Albo Rolanda Emmericha." Nigdy nie nazwałbym go przygłupem, w odróżnieniu od... "Albo tworcow polskich komedii romantycznych. " ...anonimowych łosi z polskiego internetu, którym się wydaje, że polskie komedie romantyczne mają przychody porównywalne z hollywoodzkim blockbusterem. "a efekty 3d znacznie lepsze niz w Avatarze." Nie tobie to oceniać, koleś. 2009/12/29 11:27:08
A komu, koles? Tobie? Masz jakis wzorzec 3d w oku? I przestan wyjezdzac z tymi adpersonami, bo to dziecinne jest. Masz dwa rodzaje argumentow: "Jestes glupiu koles" i "Pizdziliony pozeraczy popcornu nie moga sie mylic". Oba cholernie merytoryczne.
2009/12/29 11:30:28
@lonegumnan
"Masz dwa rodzaje argumentow: "Jestes glupiu koles"" Oczywiście, nie do wszystkich tak piszę, ale z kolei niektórym anonimowym łosiom nie mam i nie zamierzam mieć nic innego do napisania (poza oczywiście semantycznie tożsamymi wariacjami stylistycznymi). Na pewno też zresztą bywasz w odwrotnej sytuacji, to znaczy stykasz się z kimś, w kim na pierwszy rzut oka widzisz po prosto osobę mniej sprawną intelektualnie od siebie - i też nie masz jej przecież więcej do powiedzenia, bo nawet jakbyś się wysilił, to i tak głupek nie zajarzy, więc po co w ogóle. 2009/12/29 11:43:54
@lonegunman
"Chetnie oskarzylbym takze A. o popagowanie rasizmu (dla Navi tylko czlonkowie plemienia sa ludzmi)" Bzdura, usilowali uratowac zycie pani doktor. "cynizmu (Jake ma w dupie problemy Ziemi)" Jakie mianowicie? Film ich nie porusza. " i faszyzmu (jedyna legitymacja Jake do dowodzenia jest spadniecie na kark Turuk costam, co jednak nie chroni jego zolnierzy przed masakra)" Jake: - wykazal sie inicjatywa i odwaga - zorganizowal im najwieksza machine bojowa - zdobyl "berlo wladcy" Jak na poziom spolecznego rozwoju Navi, to az nadto zeby sie zakwalifikowac na przywodce. A w sumie, to i jak na nasz poziom rozwoju spolecznego. Podstaw sobie II w.sw. zamiast wojny na Pandorze, i z Jake'a robi sie Patton. 2009/12/29 12:08:13
@lonegunman
"jezeli nie interesuje cie logiczne wyjasnienie tego co widzisz na ekranie, to obejrzyj "Balwanek kontra Swiety Mikolaj". Tez wzruszajace, a efekty 3d znacznie lepsze niz w Avatarze." Ale co jest nielogicznego w wyjaśnieniu "to przez taki vortex"? Cameron wymyślił sobie vortex, który sprawia, że góry latają, po czym wyjaśnił nim latające góry. Jak dla mnie z punktu widzenia logiki wszystko gra. Mógłbyś zaproponować Twoim zdaniem lepsze wyjaśnienie? Równie zwięzłe, by mnie nie znużyć, zanim nastąpi bezkonkurencyjnie powalająca sekwencja 3D lotów pomiędzy tymi górami? @mmm "Ale myślę, że ten film zestarzeje się błyskawicznie. Jak tylko 3D się opatrzy, wszyscy będziemy go pamiętać tylko dlatego, że był Pierwszy." Nie no, wątpię. Przecież siłą tego filmu nie jest to, że jest w czymś Pierwszy (efekty, 3D, czy historia) tylko to, że te znane elementy ktoś ułożył razem i wykorzystał aż tak dobrze. Do dobrej roboty zawsze się miło wraca, nawet jak efekty trącą myszką. Tak jak do "Terminatora 2" czy "Poszukiwaczy zaginionej arki". 2009/12/29 12:24:49
Wo: co u licha, klimakterium przechodzisz? Czy wszedles w faze poznego socjalisty (kazdy kto ma inne zdanie musi byc z definicji przyglupem, bo ma inne zdanie)? Dyskutujemy od wczoraj, tylko, ze jalowo bo ty nie uzywasz argumentow. A moze to jakis problem emocjonalny - tak wzruszyles sie Avantarem, ze kazdy wymierzony w niego prztyczek traktujesz jak skopanie ukochanego kroliczka? Ten "anonimowy łos" tez jest bez sensu, bo na blogu wystepuje pod nazwiskiem. Nie wiem co to zmienia, ale z jakiegos powodu jest to dla ciebie wazne.
Krolik: - Jak ci pies zachoruje idziesz z nim do weterynarza. Ta chuda z malymi piersiami ze 3 razy mowi do Jake'a: jak wejdziesz do plemienia, bedziesz jednym z Ludzi (charakterystyczne dla tepego rasizmu spoleczenstw trybalnych). - Kilka razy mowi sie o tym, ze na Ziemi nie jest najlepiej (m.in. w przedostatniej scenie - odlotu z bazy). Cholernym Indiancom nic by sie nie stalo, gdyby przesuneli swoje sine tylki o 500 metrow dalej i pozwolili sie dobrac do przyjaznego dla srodowiska zrodla energii, tak brakujacej na Ziemi. - Patton nie zdobyl swojej pozycji rzucajac sie z golymi rekami na Tigera. Moze dzieki temu wygral wojne. Jake swoja przegrywa i a jego bezmyslnosc powoduje hekatombe niebieskoskorych (co wkurza nawet wszechdobra i "pilnujaca balansu" Eywe). 2009/12/29 12:40:39
@bdudar: wkrecasz mnie, co? Nie wierze, ze nie interesuje Cie jakakolwiek spojnosc logiczna filmu. Jezeli w jednej scenie mamy produkt wysokozaawansowanej technologii w postaci helikoptera i jednoczesnie latajaca na magicznych zasadach gore, to jest to zwykla kaszana. Rownie dobrze mozna tam wepchnac tez kucyki z czarodziejskiej doliny. A, sorry, juz tam sa i maja 3 pary nog (Sini maja dwie pary konczyn, a wszystkie zwierzeta trzy, to tez ciekawe. Pewnie wplyw vortexu). Mozna pokazywac ladne, kiczowate obrazki przez 2 i pol godziny, ale po co udawac, ze spaja je jakas fabula?
2009/12/29 13:17:14
@lonegunman
"wkrecasz mnie, co? Nie wierze, ze nie interesuje Cie jakakolwiek spojnosc logiczna filmu. Jezeli w jednej scenie mamy produkt wysokozaawansowanej technologii w postaci helikoptera i jednoczesnie latajaca na magicznych zasadach gore, to jest to zwykla kaszana." Na razie żadnej niespójności nie wykazałeś. Cameron nie brnął na szczęście w żadne bardziej szczegółowe wyjaśnienia narażając się na idiotyczność, więc nie masz podstaw twierdzić, że ten helikopter i latająca góra się wykluczają. Wiesz tylko tyle, że jakiś vortex unosi góry i chrzani instrumenty pokładowe, nic poza tym. Wciąż nie widzę nielogiczności. "Mozna pokazywac ladne, kiczowate obrazki przez 2 i pol godziny, ale po co udawac, ze spaja je jakas fabula?" Przecież spaja. Mam inne pytanie - po co pokazując w filmie fantastycznym latające góry, co do nieistnienia których nikt nie ma wątpliwości, udawać, że to wiarygodne? Bo chyba o to Ci chodzi, a nie o logikę. Przecież to film z człekokształtnymi kosmitami i obcą planetą z drzewami co już widać na plakacie, na litość. A Ty się będziesz czepiał, że ich konie mają 3 pary nóg? 2009/12/29 13:31:20
@lonegunman
"- Jak ci pies zachoruje idziesz z nim do weterynarza." Czlowieku, Ty po prostu usnales w trakcie filmu. Widziales te scene, jak oni sie modlili/prosili o uzdrowienie dr Ripley? To bylo szczere, transgatunkowe pragnienie pomocy. Jak o swojego prosili. "Ta chuda z malymi piersiami ze 3 razy mowi do Jake'a: jak wejdziesz do plemienia, bedziesz jednym z Ludzi (charakterystyczne dla tepego rasizmu spoleczenstw trybalnych)." Kazde spoleczenstwo ma taki "krag wewnetrzny", do ktorego nie wpuszcza kazdego. Np. cudzoziemcy nie maja prawa glosy w wyborach do Sejmu. Rasizm? "- Kilka razy mowi sie o tym, ze na Ziemi nie jest najlepiej (m.in. w przedostatniej scenie - odlotu z bazy). Cholernym Indiancom nic by sie nie stalo, gdyby przesuneli swoje sine tylki o 500 metrow dalej i pozwolili sie dobrac do przyjaznego dla srodowiska zrodla energii, tak brakujacej na Ziemi." No bo my np. z checia przesuniemy Warszawe o 20km na Zachod, bo jacys kosmici postanowili na jej miejscu otworzyc kopalnie odkrywkowa? "- Patton nie zdobyl swojej pozycji rzucajac sie z golymi rekami na Tigera. Moze dzieki temu wygral wojne." "Hold you enemy by the nose and kick him in the pants". Cala filozofia. "Jake swoja przegrywa i a jego bezmyslnosc powoduje hekatombe niebieskoskorych (co wkurza nawet wszechdobra i "pilnujaca balansu" Eywe)." Przeciez wygrywa. Ludzie sie wynosza. 2009/12/29 14:17:37
Co wam dodaja do tego popcornu?
KK: - Dzieciaki ja lubily. Pewnie cukierki rozdawala. Cudzoziemcow uznajemy za ludzi, nawet jezeli nie dajemy im prawa glosu w wyborach. Sina chce podczas pierwszego spotkania zabic Drewnianego Jake'a, mimo, ze za chwile wzrusza sie meczenstwem viperwilkow. Dobrze, ze ten mleczyk nadlecial... - Jezeli od przesuniecia Warszawy (a dokladnie spakowania kilku wezelkow) zalezalby los planety, to bylaby to opcja do rozpatrzenia. Popatrz, jak ten sam motyw zostal rozegrany w filmie Terra. - Przegrywa. Dostaje w tylek, az milo (go get them boys!). Gdyby nie podstepny atak Eywy z uzyciem przerosnietych, zdalnie sterowanych nosorozcow (ktorych notabene nikt nie pytal o chec udzialu w tej wojnie), nasi by wygrali. Cholerne, pociagajace za sznurki drzewa - lokalni puppet masters! BD: Zawiesznie niewiary wymaga minimum dobrej woli ze strony tworcy. Miecze swietlne - ok, takie universum. Orki i krasnoludy - ok, nibybibylandia. Zadnej wskazowki, ze to jakis inny wszechswiat + latajace gory? Zenada. Kazda sila utrzymujaca gore w powietrzu musialaby takze zniszczyc helikopter. Damy ezgzoszkielety! i helikoptery! I smoki! I kucyki! I latajace gory! I swiecace kwiatki! Ludzie beda wymiotowac od tych wszystkich slodkosci! Ale bedzie czadowo! Zauwazyles moze, ze psy, zyrafy, slonie i ludzie maja dwie pary konczyn? Dlatego, ze sa spokrewnione. To sie nazywa EWOLUCJA. Z filmu mozna wnosic, ze Sini nie ewoluowali na Pandorze. Pewnie najechali Pandore wiele tysiecy lat temu (musieli miec czas, zeby sie cofnac w rozwoju) i zajeli nisze ekologiczna jakis tubylczych istot. Tak jak Indianie w Ameryce Polnocnej. 2009/12/29 14:24:22
@lonegunman
"Dyskutujemy od wczoraj, tylko, ze jalowo bo ty nie uzywasz argumentow." Ty też nie. "nad scenariuszem A. nie ma sie co znecac, bo go tam nie ma. Cameron tak naprawde najlepiej czuje sie w konwencji soldateski i to w A. tez widac. Ilu z Was pomyslalo sobie - gdyby to byli "Obcy 2 i 1/2"!!?" - to nie są argumenty. To jest bełkot. "(kazdy kto ma inne zdanie musi byc z definicji przyglupem, bo ma inne zdanie)" Gdybyś poprosił o pomoc w czytaniu mojego bloga kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, to ten ktoś zademonstrowałby Ci, że nie każdego, kto ma inne zdanie nazywam "przygłupem". Natomiast ludzi ferujących komunały typu "każdy umie kręcić tyłkiem na scenie i śpiewać je-je-je" - a do tego wyrażający je równie bełkotliwie, jak w zacytowanym powyżej fragmencie - i owszem, tak właśnie oceniam. Prawdę mówiąc, ja tutaj nie chcę dyskutantów, którzy mają aż takie problemy z koherentną wypowiedzią. Pójdziesz sobie sam czy potrzebujesz zachęty? 2009/12/29 15:15:25
Nadal nie przedstawiles zadnego argumentu, ze Avatar wybitnym filmem jest.
W Obcych sa marines i w Avatarze sa marines. Walka z Krolowa z Obcych jest powtorzeniem a rebours walki w koncowce Avatara (duzy robot kontra kosmita). Wersja z Obcych bardziej mi sie podobala. Nie trzeba wybitnej inteligencji, zeby to zrozumiec. Bzdury typu "kazdy kto kreci tylkiem na scenie, spiewa je-je-je i zgarnia kupe kasy jest bitlesem", sa twojego autorstwa. Te proby wygrania dyskusji (bo przeciez nie musisz odpowiadac na moje posty, jezeli obrazaja twoja inteligencje) przez grozbe pozbycia sie drugiej strony, sa troche infantylne. Jest one zreszta powracajacym motywem duzej czesci Twoich dyskusji. 2009/12/29 15:36:50
@lonegunman
"Zadnej wskazowki, ze to jakis inny wszechswiat" To teraz mamy rok 2154 i odkryliśmy planetę Pandora? "Kazda sila utrzymujaca gore w powietrzu musialaby takze zniszczyc helikopter" Z filmu logicznie wynika, że jednak nie każda. "Zauwazyles moze, ze psy, zyrafy, slonie i ludzie maja dwie pary konczyn? Dlatego, ze sa spokrewnione. To sie nazywa EWOLUCJA." I nie słyszałeś nawet w "naszym wszechświecie" o mutacjach z inną ilością kończyn? "Z filmu mozna wnosic, ze Sini nie ewoluowali na Pandorze. Pewnie najechali Pandore wiele tysiecy lat temu (musieli miec czas, zeby sie cofnac w rozwoju) i zajeli nisze ekologiczna jakis tubylczych istot. Tak jak Indianie w Ameryce Polnocnej." Nie wiem, jak to wyniosłeś z tego filmu. Film co najwyżej tego nie wyklucza. Jak i latających gór. Jak i nieskończenie wiele innych hipotez. 2009/12/29 15:57:31
BD:
1. To ten sam wszechswiat. Zasady fizyki nie zmieniaja sie w czasie (pomijajac moze moment Wielkiego Wybuchu). W kazdym razie nie w ciagu 150 lat. 2. Nie wynika, po prostu tak jest, bo tak sie rezyserowi spodobalo. 3. Nie, nie slyszalem. Pies moze stracic dwie lapy w wypadku, ale to inna kwestia. 4. To zart. Pilem do "ekologicznych", ziemskich Indian, ktorzy swoj pobyt w Ameryce Polnocnej rozpoczeli od skutecznego wyrzniecia przebywajacej tam megafauny. Mity o "dobrych dzikusach" zawsze mnie bardzo wzruszaly. Chetnie bym kontynuowal te ciekawa dyskusje, ale boje sie, ze wo znowu nazwie mnie losiem, a co gorsze wygna ze swojego malego raju komentatorow, a to z pewnoscia wywola u mnie depresje. 2009/12/29 16:17:21
@lonegunman
"Nadal nie przedstawiles zadnego argumentu, ze Avatar wybitnym filmem jest" Ale ja Tobie w ogóle niczego nie zamierzam przedstawiać, poza mniej lub bardziej natarczywym wskazaniem drogi do drzwi. "W Obcych sa marines i w Avatarze sa marines. Walka z Krolowa z Obcych jest powtorzeniem a rebours walki w koncowce Avatara (duzy robot kontra kosmita)" Nie należy też zapomnieć o tym, że roses are red and violets are blue. A poza tym transformata Laplace'a dystrybucji delta-Diraca jest stała i równa jeden. I tak jeszcze se mozemy się poprzerzucać paroma równie istotnymi spostrzeżeniami. "Chetnie bym kontynuowal te ciekawa dyskusje, ale boje sie, ze wo znowu nazwie mnie losiem, a co gorsze wygna ze swojego malego raju komentatorow, a to z pewnoscia wywola u mnie depresje." Ależ serdecznie zapraszam do kontynuowania u siebie na blogu - ludzie piszący tak bełkotliwie przeważnie przyciągają licznych komentujących, więc na pewno tam znajdziesz sporą publiczność. "Jest one zreszta powracajacym motywem duzej czesci Twoich dyskusji. " Dlatego czasem się zastanawiam nad wstępną moderacją, żeby nie musieć już takich kolesi nawet wypraszać, tylko kasować ich od razu. 2009/12/29 16:27:12
"To ten sam wszechswiat."
Nie, to nie ten sam wszechświat. To wszechświat z filmu "Avatar". "Nie wynika, po prostu tak jest, bo tak sie rezyserowi spodobalo." No skoro coś po prostu jest, to chyba z tego wynika, ze może być? "Nie, nie slyszalem." Ergo to niemożliwe? 2009/12/29 16:29:01
No, ale serio. Masz jakies poblemy w pracy albo w domu? Nie ucinam ci wypowiedzi w srodku akapitu, zeby udowodnic, jaki jestem zabawny. Nie uzywam epitetow uznawanych za obrazliwe. Nie stosuje idiotycznych argumentow od czapy, posilkujac sie śp. Dirackiem i bitlesami. Nie rechocze z analizy przedstawiajacej Avatara jako bezkompromisowa krytyke wojny irackiej. Staram sie spokojnie pokazac, dlaczego uwazam Avatara za slaby film. Fakt, ze troche nudze sie dzisiaj w pracy i stad kontynuacja tej dziwacznej dyskusji, ale ty wyraznie probujesz grac w podworkowa zabawe pt. wygrywa ten, ktory odezwie sie ostatni.
2009/12/29 19:25:44
@bduar
Do dobrej roboty zawsze się miło wraca, nawet jak efekty trącą myszką. Tak jak do "Terminatora 2" czy "Poszukiwaczy zaginionej arki". W sumie sam obejrzałem ostatnio z wielką przyjemnością Jurrassic Park, który przecież był chwalony głównie hasłem "efekty! efekty! efekty!" i sam się zadziwiłem jak to sprawnie zrealizowany film. T2 też obejrzałbym dzisiaj z przyjemnością. A jednak porównanie Avatara do Aliensów wydaje mi się mocno trafne. Różnica jest taka, że Aliensów przypomnę sobie za każdym razem, kiedy będę chciał pojechać od początku do końca całą serię. I tylko dlatego (ostatnio nawet pojechałem po nie o 2 w nocy do wypożyczalni DVD). W przypadku Avatara odpada nawet ten powód. Jak dla mnie to zajebista, ale jednak jednorazówka. 2009/12/29 20:49:06
@lonegunman
Po prostu się przyznaj, że nie obejrzałeś filmu/zasnąłeś w trakcie/poszedłeś po popcorn i zgubiłeś drogę z powrotem, OK? Bo pierdzielisz jak potłuczony, więc albo coś z powyższych, albo nie zrozumiałeś filmu w ogóle. Co dziwi, bo to Bergman nie był. 2009/12/29 23:02:15
Ojej, ale się przejmujecie. Przecież fabuła jest trywialna jak w polskiej telenoweli. I pewnie dlatego tak się bardzo podoba gawiedzi ("Titanic" w sposób ordynarny obrażał ludzką inteligencję, ale gawiedź szła do kin jak w dym - obejrzałem go z nudów w tv i lepiej bym zrobił nudząc się bez oglądania). Cameron ma niewątpliwie dar robienia rzeczy, które bardzo się podobają i przynoszą mu mnóstwo kasy. To niewątpliwie cenna umiejętność, ale ma się nijak do tego czy jego filmy są głupawe czy nie, po prostu dobrze się sprzedają.
A że film jest głupawy to nawet specjalnie nie przeszkadza. Nawet nie jest dziwne, że góry latają, a woda z nich zlatuje (pewnie produkują ją z niczego, bo ciągle leci i leci), bo to właściwie nieistotne. Potrzebne były latające, więc latają. Tak samo jak potrzebne były konwencjonalne środki wojenne (no nie wierzę, że za 100-kilkadziesiąt lat misie dalej będą latały z karabinami), bo nie wyszła by fabuła z iber złym, śmierci się nie kłaniającym wojakiem. Itp., itd. Bajeczka dla odrobinę większych dzieci, bo niebieskie panny mają piersi prawie na wierzchu i trochę trupów pada. I tyle. A doszukiwanie się jakichś aluzji do wojen na bliskim wschodzie i władzy korporacji nad światem, jest dosyć żenujące, bo oczywiste jak fabuła filmu. Innymi słowy dla obrazków warto, bo ładne. Ale raz zdecydowanie wystarczy. 2009/12/29 23:28:41
@bartol
"(no nie wierzę, że za 100-kilkadziesiąt lat misie dalej będą latały z karabinami)" Ależ to jest kiepski i głupi film, ci "Aliensi". @m3 "W przypadku Avatara odpada nawet ten powód" Taak, to po prostu wykluczone, żeby ktoś pomyślał o sequelu. @lonegunman "ty wyraznie probujesz grac w podworkowa zabawe pt. wygrywa ten, ktory odezwie sie ostatni." Nie mogę próbować, bo na swoim blogu mam gwarantowane zwycięstwo. A więc ja w ogóle nie próbuję - czy się odezwiesz tu po raz ostatni czy nie, to będzie moja decyzja. Jak mówili w innym glupawym filmie fantastycznym, "Plonk or plonk not. There's no try". Trochę liczę na to, że sam sobie pójdziesz, ewentualnie rzuciwszy coś na pożegnanie. 2009/12/29 23:34:45
@wo
Taak, to po prostu wykluczone, żeby ktoś pomyślał o sequelu. No ale to jest jednak taka sytuacja, że kichowaci Aliensi byli sequelem Aliena, który się dobija do mojej filmowej piątki wszechczasów. Więc Avatar startuje z pozycji najgorszego filmu w serii, która zaczęła się genialnie a potem była ciągle ponadprzeciętna. 2009/12/29 23:42:42
@wo
Ależ to jest kiepski i głupi film, ci "Aliensi". No w sumie nie da się ukryć, że mądry film to nie był. Zabawny i owszem, ale tylko i wyłącznie tyle. BTW, w jakich latach działa się akcja? 2009/12/29 23:56:53
@myself
Więc Avatar startuje z pozycji najgorszego filmu w serii, która zaczęła się genialnie a potem była ciągle ponadprzeciętna. Nieprecyzyjnie wyszło. Aliensi jadą sobie jako najsłabsze ogniwo serii ciągniętej przez genialnego Aliena i całkiem niezłych części dalszych. Jeśli Avatar jest na ich poziomie, to nawet jeśli będzie z tego seria, no to lokomotywa tej serii jest na poziomie najsłabszego wagonu pociągu Alieny. Czyli zaczyna się kiepsko. 2009/12/30 10:47:53
Ostatni! Wygralem!
wo: "czy się odezwiesz tu po raz ostatni czy nie, to będzie moja decyzja". Kurcze, przez chwile poczulem sie jak w Strefie Mroku. Czy twoj moc siega takze poza blog? No, dobra, teraz na serio. BP i 3 m - mylicie sie! Po rzeczowych wypowiedziach wo i KKK, zrozumialem nareszcie swoj blad. Awatar jest swietnym filmem, z aktualnym przeslaniem politycznym (nie wiem tylko, czy dotyczacym Iraku, czy wojny w Wietnamie, w kazdym razie antywojennym), bezkompromisowym w rozliczaniu wielkich korporacji (oprocz Foxa), z intryga nieobrazajaca inteligencji widza powyzej 8 lat, absolutnie nie glupkowato-efekciarskim, gdzie intryga podporzadkowana bylaby blyskajacym obrazkom, za to sklaniajacym do refleksji i poszanowania przyrody, ze szczegolnym uwzglednieniem drzew (bo moga nam dokopac). Za 10 lat Awatara bedzie sie ogladalo z rownym zainteresowaniem jak gry komputerowe na Atari. A jak wyjdzie na BD w 2d bedzie rownie wciagajacy i intrygujacy. Widzicie? Na mnie ten film juz wywarl tonizujacy wplyw, po poludniu na wszelki wypadek pojde pouskuteczniac tree-hugging. Zebysmy sie rozstali w ten przedostatni dzien roku w milej atmosferze, proponuje taka mala zabawe, ktora z pewnoscia pozwoli nam sie pozbyc zlych emocji i zintegrowac. Wybierzmy najzabawniejsza glupote wymyslona przez towarzysza Camerona w tym filmie (zeby utrudnic - latajace skaly z wodospadami odpadaja). Nie chodzi o glupie czepialstwo, film jest tak swietny, ze nawet dziury logiczne wielkosci Marsa by mu nie zaszkodzily Podaje swoje typy: -Dokad odlatuja ludzie w koncowej scenie - na orbite, zeby stamtad zrzucic pestycydy? Prowadzenie wojny ze zwierzakami za pomoca marines zostal wykpione juz przy okazji Starship Troopers. -Podroz z Ziemi na Pandore trwa 5 lat - dlaczego wielki zly koncern boi sie o wyniki kwartalne? Pownien martwic sie, czy ktos z jego akcjonariuszy dozyje pierwszych zyskow z Pandory (gdyby oczywiscie transport na takie odleglosci mial w ogole sens). - Pandora ma mniejsze przyciaganie od ziemskiego - zapewne dzieki temu smoki lataja - dlaczego nie ma to wplywu na poruszanie sie ludzi? - Dlaczego tubylcy mowia po angielsku z akcentem Kunta-Kinte? Czy wszystkie prymitywne kultury musza od razu kojarzyc sie z Afrykanczykami? - Smurfy zyja w lesie, spedzajac wiekszosc czasu na drzewach. Dlaczego maja stopy jak Yeti, a nie chwytne jak szympansy? - Czy smurfy musza byc czlekoksztaltne tylko po to, zeby Drewniany Jake mogl przejsc przemiane duchowa po seksie bez zabezpieczen ze smurfetka? Gdyby wygladali jak krewetki z District9, to ich new-agowa filozofia nie wywarlaby na niego takiego wplywu? - Wielki robot ma na wyposazeniu wielki bow knife. Moment, noz?!! Do walk ulicznych? Smurfy maja kosci "wzmacniane wloknem weglowym" (buhahaha) i dlatego "sa trudne do zabicia". Zeby zabic czlowieka tez trzeba mu polamac kosci? Itd, itd, ale juz mi sie nie chce. Wiecej dobrych filmow na Nowy Rok! I spadam, zgodnie z zyczeniem naszego drogiego gospodarza. 2009/12/30 11:10:56
@lonegunman
"kurcze, przez chwile poczulem sie jak w Strefie Mroku. Czy twoj moc siega takze poza blog?" Której literki nie rozumiesz w słowie "tu"? @m3 "No ale to jest jednak taka sytuacja, że kichowaci Aliensi byli sequelem Aliena, który się dobija do mojej filmowej piątki wszechczasów. Więc Avatar startuje z pozycji najgorszego filmu w serii, która zaczęła się genialnie a potem była ciągle ponadprzeciętna." Niesamowite - wolisz Aliena 3 od Aliensów? Ja właśnie uwielbiam Aliensów i zastanawiam się, czy nie wolę bardziej od jedynki. Sporo czasu drzewiej spędziłem grając w obie gry, AvP i AvP2, więc w ogóle moje skojarzenia z tym cyklem są bardziej Camerona niż Scotta (bo - co bardzo charakterystyczne - z filmu Camerona można czerpać garściami konkretne rozwiązania typu uzbrojenie i taktyka, a film Scotta jest bardziej rozmazany jak koszmarny sen). A już 3 i 4 to ogólny ostry zjazd w dół. 2009/12/30 17:48:11
@wo
Niesamowite - wolisz Aliena 3 od Aliensów? Co za pytanie! Moja kolejność to: 1, długo długo nic, 3, 4, 2. 2009/12/30 17:52:51
@m3
"Co za pytanie! Moja kolejność to: 1, długo długo nic, 3, 4, 2." Dziwne, bardzo dziwne. Moja kolejność to: 1 i 2 ex aeqo, potem 3, potem 4 (bez "długo długo"; 3 nie jest aż takim totalnym pawiem). Kurczę, co się może nie podobać w dwójce? GIWERY! Z GRANATNIKIEM! CZUJNIKI RUCHU! KA-BOOOM! Chyba se AvP 2 odświeżę... 2009/12/30 18:07:17
@wo
Dziwne, bardzo dziwne. Dziwne to by było, gdybyśmy mając tak różne gusta muzyczne i nie tylko, ułożyli alieny w tej samej kolejności. Nawet zakładając jedynkę na pierwszym miejscu jako constant, ciągle jeszcze zostaje "kilka" kombinacji. AvP2 to nie taki głupi pomysł na dzisiejszy wieczór. 2009/12/30 20:00:11
@wo
czy się odezwiesz tu po raz ostatni czy nie, to będzie moja decyzja. Jak mówili w innym glupawym filmie fantastycznym, "Plonk or plonk not. There's no try" Ee, nie doceniasz nowego. Jak mówili w innym głupawym filmie fantastycznym, "This blog does not exist". Da radę:) O Smurfach się nie wypowiadam z racji niewidzenia. 2009/12/30 21:59:56
Obejrzałem i rzeczywiście daje radę.
Jeśli chodzi o trzeciorzędne ciekawostki to zdaje mi się że nieprzypadkowo pułkownik z blizną na głowie i jego pep talk po lądowaniu skojarzył mi się z sierżantem Octavio Cortezem z "Wiecznej wojny" i jego gadką po lądowaniu na Charonie. BTW Ridley Scott ma kręcić "Wieczną wojnę" w technologii 3D. @ lonegunman W Faraonie Ramzes XIII nawija po polsku. Pożarcie Czerwonego Kapturka przez Wilka jest niemożliwe z uwagi na zasady termodynamiki. Aramis nie mógł mieszkać w okolicy ulicy Servandoni jak pisze Dumas ponieważ ulica o tej nazwie istnieje od 1806. I co z tego? 2009/12/30 22:49:25
Witam po raz pierwszy po paru latach lurkerstwa. Jadąc z początku wazeliną - film rzeczywiście naprawdę dobry i dzięki za polecenie wydania 26 PLN bez żalu. Warto też wspomnieć o żarcikach Camerona np. nazwa pierwiastka "unobtainium". Prawie jak arsenek galu.
2009/12/31 19:09:48
@wo
wiesz co, najzabawniejsze z tej całej twojej idiotycznej potyczki z lonegunmanem jest to, że macie bardzo podobne poczucie humoru, interesują was podobne rzeczy, jesteście w podobnym wieku i pewnie mineliście się nie raz na jakimś konwencie czy czyms w tym rodzaju. nawet wpisy na blogach macie na zbliżone tematy. wiem że blog ma swoje prawa, ale jak prawdziwy samiec alfa robi z siebie głupka, bez powodu wchodząc w adpersony, to na koniec jest w stanie się z tego pośmiać, a nie pokazywać komuś drzwi. no chyba że ważniejsze jest pokazanie że 'moja racja jest mojsza, bo mam więcej komentarzy na blogu i leniucha z marszu glanuję, zamiast z nim rozmawiać'. (oczywiście, na twoim blogu leniuch jest zazwyczaj wyjątkowym palantem - baaardzo się stara:-) troche mnie dziwi, ze na tylu inteligentnych aktywnych gości twojego bloga żaden nie podjął dialogu z rozsądnymi tezami lonegunmana (być może bali się, że im też "wo the god" pokaże drzwi). ja avatara zobaczę dopiero w sobotę, więc co do meritum się wstrzymam. 2010/01/01 16:49:01
@holyboy
"wiesz co, najzabawniejsze z tej całej twojej idiotycznej potyczki z lonegunmanem jest to, że macie bardzo podobne poczucie humoru, interesują was podobne rzeczy, jesteście w podobnym wieku i pewnie mineliście się nie raz na jakimś konwencie czy czyms w tym rodzaju" Możliwe, ale mi chodzi o formę. Lonegunman zaczął rozmowę od wrzutki: "Cameron tak naprawde najlepiej czuje sie w konwencji soldateski i to w A. tez widac. Ilu z Was pomyslalo sobie - gdyby to byli "Obcy 2 i 1/2"!!?" Ta wrzutka napisana jest strasznie niechlujnie, ostatnie pytanie zapewne coś ma sugerować (że my wzyscy nienawidzimy "Aliensów", więc nam bardzo przeszkadzają te podobieństwa?), ale czytelnik musi odgadywać intencje autora. Nie chcę tu mieć takich dyskutantów, bo takim językiem to się rozmawia w Psychiatryku albo na forum.gazeta.pl. Chodzi więc o formę, a nie o treść - tak poza tym Lonegunman może być w moim wieku i oglądać podobne filmy, to mnie nie obchodzi. A na konwencie, to ja się mijam z Pilipiukiem, Przewodasem i Ziemkiewiczem, więc to w ogóle żaden argument. "troche mnie dziwi, ze na tylu inteligentnych aktywnych gości twojego bloga żaden nie podjął dialogu z rozsądnymi tezami lonegunmana" Mnie jego początkowy nierozsądny debiut po prostu zniechęcił do poważnej rozmowy - gdyby ZACZĄŁ od konkretnych zarzutów, wszystko oczywiście wyglądałoby inaczej. Po prostu życie nie daje drugiej szansy na zrobienie entree. 2010/01/01 17:57:03
Holyboy - ja bym nie szedl tak daleko z tymi analogiami. WO z fantastyki najbardziej lubi manifest komunistyczny, a ja nigdy nie przepadalem za fantasy. Nieodpowiedni dobor lektur mlodosci powoduje np. odruchowe poszukiwanie wroga przez zla interperetacje rzeczywistosci. "Cameron najlepiej czuje sie w konwencji soldateski", mozna odniechlujnic piszac: "Kurczę, co się może nie podobać w dwójce (Aliens)? GIWERY! Z GRANATNIKIEM! CZUJNIKI RUCHU! KA-BOOOM!" Nie wiem natomiast jak dobrze przetlumaczyc- "gdyby to byli Obcy 2 i 1/2!!". Moze brnac w oczywistosci: "O ile wieksza frajde Cameron sprawilby sobie i widzom wracajac do Aliensow, zamiast krecic jakas placzliwa eko-etnograficzna opowiastke z Indianami na kucykach". Serio - skoro Cameron po raz kolejny robi film z marines walczacymi - z powodu knowan wielkiej, zlej korporacji - z kosmitami, to nie wolelibyscie obejrzec xenomorphy w 3d?
ps. WO doskonale zdaje sobie sprawe, ze gdyby mnie zabanowal, to nie bylby lepszy od Weyland Yutani depczacej soldackim butem wolnosc na Pandorze. 2010/01/02 05:39:22
I ja byłem.
Jazda. Jakby kino zaczynało się od nowa. I nie mówię tego, bo się pierwszy raz na 3D załapałem. Nie, od jakiegoś roku uważam,że w kinie rozrywkowym 2D to strata czasu. Ale tu po raz pierwszy zobaczyłem 3D prawdziwe - rzekłbym totalne, gdyby słowo totalne nie przypominało bombowca. Choć może pod tym względem pierwsza połowa bardziej mnie kręciła z tą swoją feerią dyskretnych 3D odjazdów (własnie odjazdów nie efektów.) Ale może to złudzenie i przy piętnastym oglądaniu i w naparzance znajdą się ukryte wymyślności. Bo nie mam wątpliwości, że z przyjemnoscią będę to ogladał nie raz i nie dwa. Scenariusz moim zdaniem bardzo dobry, choć użyte w jego konstrukcji wydarzenia, rzeczywiście dalekie od świeżości. No, ale trzeba naprawdę być jakimś nieludzkim łosiem, by oceniać scenariusz na podstawie świeżości wydarzeń. (Bo i owa świeżość jest najczęściej po prostu jakąś elementarną luką w wykształceniu odbiorcy. Albo i w inteligencji, co gorsza.) Ale oczywiście łosiowość obwąchujących świeżość, to i tak w miarę ludzka cecha - przynajmniej w porównaniu z pancernym kretynizmem pomysłu, by oceniać bajkę na podstawie zgodności jej sztafażu z rzeczywistością. W każdym razie, mnie kręci to, jak to jest przeprowadzone po różnych wariantach zasadniczego motywu przekroczenia siebie. I są w tym scenariuszu rzeczy, które powodują, że uśmiecham się jeszcze teraz od ucha do ucha - jak konflikt trzech lojalności. Przyznaję zresztą, że mnie ogólnie bawią filmy Camerona. Najbardziej chyba Abyss. A Aliensi to dla mnie najbardziej archetypiczny film wojenny w ogóle - takie skrzyżowanie Czterech pancernych z Tak tu cicho o zmierzchu. (Tak na marginesie to moja kolejność Obcych to 1-2-00-4-000000000000-3, choć może jakbym zobaczył dwójkę jeszcze raz - kmać to byłby najwyżej trzeci raz - to by mi się zmieniło na czele). Oba Termiantory też bardzo chętnie.Tylko Titanica jakoś nie kupiłem. Poczucie przegięcia miałem dwa razy, przy ucieczce z więzienia i przy muzyce do szarży. Ale tę ucieczkę mogę jakoś przeboleć, bo oczywiście w ogólnej perspektywie gdzieś tam decydującym elementem musi być czysty wybór moralny, a rozbudowanie tej akurat historii, by ją uwiarygodnić, byłoby chyba nadmiernym spiętrzeniem. Tak czy siak mam wrażenie, że optymiści, którzy sądzą, że uda się prędko zatrzeć wrażenie następnymi produkcjami są w błędzie. Wręcz przeciwnie, już niedługo zaczniemy tęsknić za tymi chwilami, gdy oglądaliśmy Avatara po raz pierwszy. Nie tak łatwo będzie nawinąć taką maszynę produkcyjną na opowięść z równie spójnym przesłaniem antropologicznym. 2010/01/02 05:44:42
@ lonegunman
Przyznaj się koleś, ciebie po prostu wkurwia, że zabili tego twojego duchowego idola z bliznami. @ sapiensi a propos tegoż Swoją drogą niezłe takie poprowadzenie szwarccharaktera, że mimo ze jest najobleśniejszym z obleśnych, to potrafi swym działaniem i twardością wzbudzić szacunek nawet u nienawidzącego go widza. 2010/01/02 06:19:48
@ drobna zarotowana nielogicznośc z blognotki
Zakładam, że mogę wypowiedzieć się bez rota, bo i tak nie zajrzy tu już nikt, kto jeszcze nie widział. Naukowcy może i coś mieli - świadczyłby o tym obraz świętego drzewa na monitorze po pierwszej wizycie Jake'a. Zaginięć do tej pory nie było i nic dziwnego, bo przecież operatorzy byli po wyczerpujących kursach. Wojskowi nie mieli, bo nie zajmowali się tymi duperelami. Przejścia na stronę wroga nie dało się przewidzieć na dotychczasowym etapie rozwoju kontaktu. Po co więc byłoby generować dodatkowe koszty. 2010/01/02 12:21:58
@marekkrukowski
Przejścia na stronę wroga nie dało się przewidzieć na dotychczasowym etapie rozwoju kontaktu. Dając avatar trzymetrowego Adonisa z szansą na romans z analogiczną Smerfetką, kolesiowi jeżdżącemu na wózku, masz pewne jak podatki i śmierć, że zrobi wszystko, żeby z niego nigdy nie wyleźć. 2010/01/02 12:37:23
@lonegunman
"ps. WO doskonale zdaje sobie sprawe, ze gdyby mnie zabanowal, to nie bylby lepszy od Weyland Yutani depczacej soldackim butem wolnosc na Pandorze." Zatem: w ekskursjach w dyskursie nikt już nie usłyszy Twojego krzyku :-). Papatki. @m3 "Dając avatar trzymetrowego Adonisa z szansą na romans z analogiczną Smerfetką, kolesiowi jeżdżącemu na wózku, masz pewne jak podatki i śmierć, że zrobi wszystko, żeby z niego nigdy nie wyleźć." No więc moim zdaniem dialog o pustym naczyniu pokazuje, że przedtem podobna sytuacja była nie do pomyślenia, bo naukowcy nawet po przeniesieniu do avatarów, byli za mocno przywiązani do swojego osobistego bąbelka. Mówiąc metaforycznie: dalej spacerowali z Ajpodem na uszach, nie chcąc czy nie potrafiąc otworzyć się na świat Pandory. Przypomina mi się klasyczna dekonstrukcja Levi-Straussa przez Derridę; nawet udając, że żyjesz wśród ludów pierwotnych, pozostajesz Francuzem z francuskimi przyzwyczajeniami. Przejście na stronę wroga jest możliwe tylko dlatego, że w projekcie pojawił się facet z zewnątrz. Wszyscy są zaskoczeni tą sytuacją: wojskowi początkowo liczą, że dzięki temu mają "swojego człowieka" w projekcie. 2010/01/02 14:02:56
@ lonegunman (ale przedmiotowo, nie podmiotowo).
W pierwszych godzinach po obejrzeniu fimu emocje przesłoniły mi jasny ogląd rzeczywistości i w ogóle nie mogłem skumać, skąd się lęgną tacy jak ów lonegunman czy maddog. Ale przecież sprawa jest jasna. To, co we mnie, czy w większość tu czytających-pisujących wchodzi jak w masło, bo wydaje się zbudowane na moralnych oczywistościach (w rodzaju ocena postępowania polega na ocenie postepowania), dla PPK musi być absurdalnie naciągana manipulacją, pomijającą oczywistą oczywistość, że nie może dobre drzewo dawać złych owoców i prowadzącą w nieunikniony sposób do horrendów w rodzaju zdrady gatunku. 2010/01/03 02:40:24
Obejrzałem (i to w 3D), m.in. z rekomendacji WO. Wnioski: marnizna. CGI już widziałem; fabuła to plagiat Tańczącego z Wilkami z elementami Pocahontas, z tym, że Tańczący był inteligentniejszy a Pocahontas miała więcej bezpretensjonalnego uroku. Awatar może i miał być w zamierzeniu twórców alegorią "hańby irackiej", ale wątpię by wielu widzów ją odczytało bo film jest zbyt infantylny, żeby go brać poważnie dłużej niż 15 minut.
Szacun dla lonegunmana; zassałem rss-a do jego bloga. Duży FAIL dla WO za gusta filmowe i za bucerkę wobec komentujących. 2010/01/03 12:04:39
@marek
"W pierwszych godzinach po obejrzeniu fimu emocje przesłoniły mi jasny ogląd rzeczywistości i w ogóle nie mogłem skumać, skąd się lęgną tacy jak ów lonegunman czy maddog. Ale przecież sprawa jest jasna" Ja z kolei po zabanowaniu zajrzałem na jego bloga i dowiedziałem się, że Lonegunman jest autorem książki poradnikowej "Jak odnieść sukces w biznesie". To nie tyle odpowiedź na pytanie o przyczynę, co pomoc w klasyfikaci: to po prostu nie jest film dla ludzi czytających (czy co gorsza pisujących) na takie tematy; podobnie zresztą nie dla nich jest ten blog. Można zgadywać, że dla autora poradnika biznesowego, pozytywną postacią tego filmu był zdolny i przedsiębiorcy dyrektor Selfridge (Giovanni Ribisi). @rafal "Duży FAIL dla WO za gusta filmowe i za bucerkę wobec komentujących." Fail yourself i serdeczna prośba, żebyś trzymał się tamtego bloga, skoro Ci tam dobrze. Tu Ci będzie źle. 2010/01/03 13:55:36
Pół godziny temu skończył się seans i ciągle jestem w szoku, dlatego do głowy przychodzą mi tylko dwa słowa: "furry bullshit".
2010/01/03 14:25:37
Ja właśnie poszedłem drugi raz (tym razem czysto komercyjnie za własne pieniądze) i jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnąłem sequela. No może po "Władcy pierścieni", ale wtedy od razu było wiadomo, że sequel być musi i wiadomo było o czym będzie...
2010/01/03 14:53:44
Ok, trochę ochłonąłem i stwierdzam, że nie kupuję tej historii - być może po przeczytaniu tej notki miałem zbyt wysokie oczekiwania.
Oprawa wizualna rzeczywiście nie do opisania, pierwsza scena w stanie nieważkości jest absolutnie niesamowita, szczena opada do samej podłogi. Ale zabrakło mi w tym wszystkim choćby minimalnego elementu zaskoczenia, jednej jedynej sceny, której bym się nie spodziewał. Może gdybym niczego wcześniej o Avatarze nie wiedział, albo miał znowu osiem lat, to bym to jakoś przełknął. Cameron chyba zapomniał, że do ładnych widoczków warto jeszcze dopisać jakiś ciekawy scenariusz. Jeżeli ten film rozpoczyna nową erę w kinie, to ja jednak poczekam na łatkę 1.12f. 2010/01/03 15:59:40
@WO
Namówiłeś mnie, ja namówiłem żonę i poszliśmy. Rzeczywiście - od strony wizualnej film wypasiony. Co do samej fabuły - zastrzeżeń szczególnych nie mam, choć rzeczywiście jest dość naiwna (co do cycków żeńskiej części Na'vi mam mniejsze zastrzeżenia, niż do wszechobecnej pępkowatości obcych). Ale może to dlatego, że przyzwyczaiłem się do takiej, a nie innej fabuły w obecnych filmach. Co do ilości kończyn - jeśli ktoś się czepia faktu, że Na'vi ma różną ilość kończyn od reszty fauny, a przełyka fakt pępkowatości i uzębienia godnego reklamy colgate, to coś jest nie teges. Wydaje mi się, że cięzko byłoby przełknąć fakt jakiegokolwiek uczucia pomiędzy homo sapiens, a przedstawicielką obcego gatunku, gdyby owa przedstawicielka nie przypominała człowieka. Co do uzbrojenia. Naiwnością kompletną jest sugestia, że za 150 lat będziemy używać czegoś innego niż karabinów wszelakiego rodzaju - oczywiście, to co z lufy wylatuje, będzie inne, niż teraz, ale cała oprawa będzie zapewne niemal identyczna. Tutaj nie ma się czego czepiać. Niejaki Vortex. Niby czemu miałby przeszkadzać nam latać, skoro nie wiemy, czym jest? Tu też nie ma się czego przyczepić. A co mi sie nie podoba? Mierzi mnie trochę fakt, że dany gatunek jest tak silnie zależny od danego punktu na planecie. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby możliwa była ewolucja takiego gatunku. Jeśli całość dzieje się na Alpha Centauri (nie pamiętam, czy wynika to z samego filmu, czy z opisu - generalnie, jeśli sen kriogeniczny trwał 5 lat, to by pasowało), to niestety nie możliwe jest istnienia tam planety krążącej w okól gazowego giganta - obecnie byśmy obecność takiego układu wykryli. Sam gazowy gigant bardzo przypominał Jowisza, wraz z wielką czerwoną plamą. Ktoś tu dał ciała. Film jest bardzo ładny, ale końcówka naiwna. Ładna, ale naiwna. Obawiam się, że w rzeczywistości nastąpiłby zmasowany atak z orbity. Smutne, ale prawdziwe. Ogólnie - polecam. 2010/01/03 18:11:42
@pdjakow
"Niejaki Vortex. Niby czemu miałby przeszkadzać nam latać, skoro nie wiemy, czym jest?" Nic w filmie nie sugeruje, że bohaterowie nie wiedzą czym jest. Owszem, nie wdają się na ten temat w przesadny infodump, ale przecież to dopiero byłoby nierealistyczne. Wyobrażasz sobie analogiczny dialog w filmie o życiu na planecie Ziemia w roku 2009? Kiedy człowiek stwierdza, że komorka nie ma zasięgu to po prostu znaczy, że komórka nie ma zasięgu, nie następuje potem infodumpowy monolog na temat dokładnego technicznego wyjaśnienia o co chodzi. "Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby możliwa była ewolucja takiego gatunku. " Cała ewolucja na Pandorze poszła pod kątem jakiejś formy kompatybilności z Eywą (choćby dlatego wszystkie zwierzęta mają samokonfigurujący ethernet w warkoczach). "to niestety nie możliwe jest istnienia tam planety krążącej w okól gazowego giganta - obecnie byśmy obecność takiego układu wykryli" Pełna zgoda. "Obawiam się, że w rzeczywistości nastąpiłby zmasowany atak z orbity. Smutne, ale prawdziwe." No niezupełnie, bo korporacja RDA jest skrępowana normami narzucanymi jej przez ONZ. Przecież gdyby tak nie było, to w ogóle zaczęliby od ataku z orbity, zamiast się pieprzyć z poszukiwaniem rozwiązania dyplomatycznymi. To trochę jak z Irakiem albo wysiedlaniem Indian w USA po 1830 - spokój w Iraku też przecież najłatwiej byłoby zaprowadzić dywanowym nalotem na Bagdad, ale z różnych powodów wojska okupacyjne nie mogą tego zrobić. Takoż wysiedlenia Indian konsekwentnie musiały być robione tak, aby istniały pozory ich "dobrowolności". 2010/01/03 18:39:32
@wo
" No niezupełnie, bo korporacja RDA jest skrępowana normami narzucanymi jej przez ONZ. Przecież gdyby tak nie było, to w ogóle zaczęliby od ataku z orbity, zamiast się pieprzyć z poszukiwaniem rozwiązania dyplomatycznymi. To trochę jak z Irakiem albo wysiedlaniem Indian w USA po 1830 - spokój w Iraku też przecież najłatwiej byłoby zaprowadzić dywanowym nalotem na Bagdad, ale z różnych powodów wojska okupacyjne nie mogą tego zrobić. Takoż wysiedlenia Indian konsekwentnie musiały być robione tak, aby istniały pozory ich "dobrowolności"." Oczywiście, tylko mówimy o realiach, w których najpierw działamy, a ONZ dowiaduje się o naszych działaniach po 4,3 roku. a potem mamy 4,3 roku, zanim dotrze odpowiedź. W tym czasie można napisać piękną bajkę o tym dlaczego takie działanie było potrzebne itd. "Nic w filmie nie sugeruje, że bohaterowie nie wiedzą czym jest. " Mówiłem o tym, że MY, jako widzowie, nie wiemy, czym ów vortex jest - ergo nie możemy wysnuwać żadnych teorii cóż ten vortex może, a co nie. "Cała ewolucja na Pandorze poszła pod kątem jakiejś formy kompatybilności z Eywą (choćby dlatego wszystkie zwierzęta mają samokonfigurujący ethernet w warkoczach)." Ten "ethernet w warkoczach" sugeruje jednak, że Na'vi są, mimo różnic w kończynach, gatunkiem od początku ewoluującym na Pandorze. Mi chodziło o cos innego. W filmie sugeruje sie, że aby zniszczyć Na'vi, wystarczy zniszyc owo miejsce, gdzie komunikują się z Eywą. I na tym właściwie polega cała akcja militarna ludzi - zrzucimy bumbum w to miejsce i będzie ok. Trochę to naciągane - tyle, że można się zastanawiać, czy naciągane było myslenie żołdaków w filmie, czy naciągana była fabuła. No i Cameron w końcu usmiercił Weaver ;) (choć może uczynił ją bardziej nieśmiertelną?). Trzeba przyznać, że był bardzo obrażony za uśmiercenie Newt i kaprala Hicksa w Obcym 3. Nie dziwie mu się, miałem 14 lat jak to weszło, a też byłem wściekły. 2010/01/03 18:40:03
@ pdjakow
"Mierzi mnie trochę fakt, że dany gatunek jest tak silnie zależny od danego punktu na planecie." Trzeba było sobie nie wymyślać tej zależności, to by cię nie mierziła. Przecież od tego miejsca zależny jest tylko ten klan. O ile dobrze pamiętam, jest wprost mowa o tym, że jest to jedno ze świętych drzew, które występują na tej planecie. @ atak z orbity No, co jak co, ale ataki z orbity na pewno nie są w gestii korporacji, jeśli istnieje jeszcze jakaś Ziemia. @ wrażenia Napisałem, że czułem się jakbym był pierwszy raz w kinie. Bzdura. To przecież było zupełnie coś innego, niz kiedykolwiek w kinie. @ sequel Sequel to sequel, ale prequele można sobie wyobrażać o absolutnie dowolnej smakowitości. Zwłaszcza te z czasów sprzed przybycia tych bladych bezogoniastych kurdupli z maszynami. 2010/01/03 18:46:09
@marek
"Trzeba było sobie nie wymyślać tej zależności, to by cię nie mierziła. Przecież od tego miejsca zależny jest tylko ten klan. O ile dobrze pamiętam, jest wprost mowa o tym, że jest to jedno ze świętych drzew, które występują na tej planecie." Fakt - być może, jak siedziałem z rozdziawioną gębą i przyglądałem sie kolorkom, to mi to umknęło - zresztą, zawsze uważałem, że żeby dobrze obejrzeć film, to trzeba go obejrzeć trzy razy. Nie mniej jednak marines wiedzieli o nagromadzeniu Na'vi z różnych klanów. Jednak uważali, że zniszczenie tego jednego świętego miejsca załatwi sprawę. "No, co jak co, ale ataki z orbity na pewno nie są w gestii korporacji, jeśli istnieje jeszcze jakaś Ziemia. " Ziemia - odległa o conamniej 4 lata świetlne, jesli mówimy o Alpha Centauri. Ja tu widze spore pole do kombinacji - nie takie rzeczy sie robiło o ułamki milisekund świetlnych od ONZ. 2010/01/03 18:58:42
@pdjakow
"Oczywiście, tylko mówimy o realiach, w których najpierw działamy, a ONZ dowiaduje się o naszych działaniach po 4,3 roku. a potem mamy 4,3 roku, zanim dotrze odpowiedź. W tym czasie można napisać piękną bajkę o tym dlaczego takie działanie było potrzebne itd. " Zachowanie Selfridge'a (na przykład jego zgoda na "dajcie mi jeszcze godzinę" Jake'a) pokazuje, że jemu bardzo zależy na realizmie takich bajek. Jeśli takie korporacje w ogóle mają istnieć, to muszą mieć jakieś możliwości kontroli działań swoich wysłanników w koloniach, inaczej się to rozsypie np. jak korporacje nieudolnie kolonizujące Amerykę w XVII wieku. Standardowe dźwigary do zawieszania niewiary w filmach science-ficiton, zgodne z normami ISO i CE, obejmują łączność natychmiastową przy pomocy dzyndzlołotewerotronów wykorzystujących mechanizm Einstelna-Podolskiego-Rosena. Na litość boską, w "Solaris" Lema masz raport Kelvina wysłany na Ziemię natychmiastowo. "W filmie sugeruje sie, że aby zniszczyć Na'vi, wystarczy zniszyc owo miejsce, gdzie komunikują się z Eywą." Obejrzyj jeszcze raz - przemówienie pułkownika dotyczy jednego klanu i nie mówi o zniszczeniu tylko o daniu dobrej nauczki. "Trochę to naciągane - tyle, że można się zastanawiać, czy naciągane było myslenie żołdaków w filmie, czy naciągana była fabuła." Żołdaki mają niewielkie oczekiwania - nie chodzi im o podbój całej planety (tzn. na razie nie) tylko jednego złoża unobtainium, gdzie mają problem z jednym klanem Na'vi. To jak z Pocahontas, chodziło na razie o wyrżnięcie jednego plemienia Powhatan. O wojnie z Apaczami biali jeszcze w ogóle nie myśleli, mieli na to następne dwa stulecia. 2010/01/03 19:22:32
@ pdjakow
"nie takie rzeczy sie robiło o ułamki milisekund świetlnych od ONZ". Tyle, że korporacja nie może dysponować bronią przeznaczoną do ataku z orbity. 2010/01/03 19:28:33
@wo
Może i masz rację - jak mówiłem uważam, że film trzeba obejrzeć parę razy - poczekam na DVD. Przyszłość Na'vi nie widzi mi się jednak w różowych barwach, chyba, że faktycznie wyjdzie sequel, który powie nam więcej o nastrojach panujących bardziej na Ziemi. Avatar jest jednym z ładniejszych i bardziej wciągających filmów s/f ostatnich lat. U Camerona nawet kosmitki z ogonami są pociągające (ach, te duże oczy ;)). Tak mi się przypomniało - z rzeczy bardzo mocno eksploatowanych w ostatnich latach jest taki niejako archetyp bohatera, który niecnie wkrada się w łaski danej grupy (czy też wkrada się w łaski ładnej pani), następnie ta grupa (pani) zaczyna mu sie bardzo podobać i nagle zauważa, że to on jest bardzo zły i zaczyna działać na rzecz grupy, którą miał szpiegować. Wtedy w pewnym momencie wyznaje grzechy, po czym dostaje po pysku, ale za chwilę zostaje mu to wybaczone. Trochę to było tu nie potrzebne. Jeszcze co do zarzutów "rasistowskich". Po pierwsze - Na'vi zdają sobie sprawę, że osobnik, z którym maja do czynenia, to nie ludź. Wygląda jak ludź, chodzi jak ludź, ale ludziem nie jest. Ludź to w ich mniemaniu Na'vi, tak samo, jak w naszym mniemaniu ludź to człowiek. Słońce to w naszym mniemaniu pojedyncza gwiazda typu G2V, w ich mniemaniu słońce to podwójna gwiazda podobnego typu - ale inna. Fakt, że w kilka miesięcy przyjęli faceta do swojej społeczności jest wręcz faktem przeczącym jakiejkolwiek ksenofobii. Póki co Ridley Scott szykuje sie do prequela Obcego. 2010/01/03 19:46:04
"Tyle, że korporacja nie może dysponować bronią przeznaczoną do ataku z orbity."
Trochę nie nam decydować, co może korporacja w 2154. 2010/01/03 20:45:00
Lapaczu kochany, usunąłem Twój komentarz tak, żeby Twoje słowa:
"Za ładnie to Lem opisał (pierwszy akapit ostatniego rozdziału), żeby nazywać to 'natychmiastowo'." nie zawierały już linka do pirata - do czego jak do czego, ale do okradania spadkobierców Lema to ja naprawdę nie chciałbym się przyczyniać nawet samym tylko tolerowaniem obecności linka na moim blogu. No więc niech będzie, że nie "natychmiastowo", ale z pewnością nie relatywistycznie. A więc tak czy siak, trzeba użyć standardowych dźwigarów "EPR compatible". 2010/01/03 20:46:19
My nie za bardzo możemy gdybać, co bedzie możliwe za te 150 lat. 150 lat temu był rok 1860 i na każdą sugestie latania moglibyśmy być wyśmiani - o podróży na księżyc nie wspominając. A jednak ktoś, kto urodził się w tym 1860, miał pewne, bardzo niewielkie, szanse tą podróż obejrzeć.
Mamy bardzo ograniczone możliwości wyobrażenia sobie tego, co będzie za 150 lat. Osobiście życzyłbym sobie scenariusza z "Avatara", bo to by oznaczało, że potrafimy dolecieć chociażby do najbliższej gwiazdy. Na razie, to generalnie mamy przesrane. Szczerze wątpię, czy dożyję chociażby eksploracji Mara, jednak byłoby miło, gdyby człowiek w układzie Alpha Centauri, czy Epsilon Eridani jednak sie pojawił. 2010/01/03 20:47:11
Zaliczyłem z synem seans "Avatara" i po raz pierwszy mi się film Camerona b. spodobał. To całe 3D przy początkowej scenie budzenia się przed lądowaniem na Pandorze przyprawiło mnie o lekkie nudności i bałem się, że jak tak dalej pójdzie, to wkrótce pojadę do Rygi psując sobie w ten sposób całą przyjemność oglądania.
Wydaje mi się, że lepiej jest oglądać seans przy założonych szkłach kontaktowych (jeśli się je ma). Ja obejrzałem z dodatkowymi okularami korekcyjnymi i tak też dało się oglądać, aczkolwiek jest to nieco uciążliwe. Po raz pierwszy mnie zirytowały polskie napisy. Należałoby nad tą technologią jeszcze popracować i zapewnić ich generowane na życzenie w samych okularach. Odwracają one niepotrzebnie uwagę; przy tym filmie tyle się dzieje w tych oszołamiających plenerach, że szkoda czasu na czytanie. Nieskomplikowana fabuła na szkielecie "A Man Called Horse" też mi wyjątkowo (w tym kontekście) przypasowała. Jako entuzjasta lotnictwa i scenograficznych gadżetów nie mogłem się wprost nacmokać nad dobrze i realistycznie opracowanymi tymi wszystkimi Skorpionami (z ostrzami do cięcia przeszkód, zadbano nawet o czerwone zaślepki RBF), szturmowym Dragonem, czy dość sprytnie realizowanym pionowym startem tych Valkyrii. A kiedy padł skrót "TAV" to też mi się przyjemnie zrobiło (ale to już takie dość hermetyczne przyjemności). Samo rozwiązanie konstrukcyjne ISV "Venture Star" też (jak czytam) oparto jakimś rzeczywistym koncepcie. W przypadkach takich projektów widać dramatyczne rozdarcie pomiędzy tym, co jest fizycznie możliwe a tym, co czyni takie projekty nierealnymi z przyczyn ekonomicznych. Naturalnie, kiedy ktoś podobny do mnie, ogląda tak dopieszczony film (już w pierwszych minutach pokazano nieważkość i nie słychać było wycia silników w próżni a la SW), to wyławia też pewne niedopracowania na tym polu, mimo tego przecież nic nie zakłóciło mi tej pierwszorzędnej rozrywki. Pejzaże opracowano z maksymalną starannością. Ktoś tu się skarżył na to, że te góry polatywały, ale może były wysycone rudą tego metalu prof. Geista? Na osobną wzmiankę zasługują też te wszystkie anatomiczne zapożyczenia z pokroju jamochłonów, tudzież ta rogacizna o budowie ryby-młota albo te hippocampowe wierzchowce. Przyjemnie mi było się przekonać, jak w CGI docenia się "ożywczą" rolę animowania światła i ciemności. Sceny nocne potęgowały u mnie wrażenie zwiedzania podmorskich ogrodów rozświetlanych tylko jakąś lucyferazą czy dynamicznie poruszającym się słabym blaskiem pochodni. Nabrałem nawet ochoty do nauki się tej tubylczej na'vijki. Za dwa dni mi ta ochota pewnie minie, ale na pewno powinienem zapamiętać jak należy odpowiadać na pozdrowienie Oel ngati kameie. Chyba pójdę na to jeszcze raz i ponownie zdradzę własną rasę. :-) 2010/01/03 20:47:26
@ pdjakow
"Trochę nie nam decydować, co może korporacja w 2154." A ile boków będą miały trójkąty w 2154 możemy zadecydować? Bo jeśli tak, to możemy też zadecydować, że korporacja nie może dysponować bronią przeznaczoną do ataku z orbity. Wynika to wprost ze znaczenia wyrażeń "broń przeznaczona do ataku z orbity" i "korporacja". (O ile oczywiście to ostatnie słowo w świecie przestawionym nie miałoby innego znaczenia i nie byłoby tradycyjnym rytualnym określeniem dla organizacji sprawującej władzę absolutną - ale akurat na pewno nie ma.) 2010/01/03 20:59:53
@marek
Wszystko zależy od tego, czym jest owa korporacja i jakie ma możliwości. No i oczywiście od tego, jak bardzo nam zależy na tych kamyczkach. 2010/01/03 21:04:33
@pdjakow
"Wszystko zależy od tego, czym jest owa korporacja i jakie ma możliwości. No i oczywiście od tego, jak bardzo nam zależy na tych kamyczkach." No ale to w tym filmie jest w miarę logiczne - zależy bardzo Selfridge'owi, ale to nie znaczy, że ma wolne ręce, dlatego tak ważne jest dla niego szukanie dyplomatycznego rozwiązania. Broni orbitalnej po prostu nie pozwoliliby mu zabrać z Ziemi, a na zrobienie jej sobie we własnym zakresie jest ewidentnie za chudy w uszach. Zauważ, że w finale posługuje się statkiem transportowym CHAŁUPNICZO przerobionym na bombowiec - on nie ma nawet porządnego bombowca, po prostu z czysto cywilnego promu kosmicznego chce zrzucić nie bombę nawet, tylko ładunki wybuchowe powiązane w pęczki. Skoro nie pozwolili mu na Pandorę zabrać czegoś będącego odpowiednikiem bombowca strategicznego, to tym bardziej nie dali mu zabawek do rażenia z orbity. 2010/01/05 14:06:23
Ponieważ trochę wiary w ludzi jeszcze mi zostało, wierzę, że Cameron ani sequela, ani prequela nie nakręci. Tam nie ma nic więcej do opowiedzenia. Prequel byłby pewnie pseudoekologicznym niestrawnym gniotem (o tym jak to źli ziemianie wykończyli swoją piękną planetę, a dobrzy blebleble rozwijali się w harmonii z naturą i nawet ipoda nie wynaleźli, bo im automagicznie w duszach gra), a sequel jakąś dramatycznie głupią meganapierdalanką z Eywą zamiast prezydenta USA co kulom się nie kłania.
Naprawdę chcielibyście coś takiego oglądać? 2010/01/05 14:47:41
@bartol
"Naprawdę chcielibyście coś takiego oglądać?" Nie chciałbym tego oglądać według Twojego scenariusza, ale wyobrażam sobie, że da się inteligentnie napisać i prequel i sequel. W prequelu chętnie zobaczyłbym np. więcej o unobtainium i o odkryciu jego niezwykłych właściwości. No i dystopijna przyszłość Ziemi, to jest coś co zawsze kocham nawet w filmach skądinąd drętwych (jak "Babylon AD"). Kinowy postapokaliptyczny Manhattan czy Los Angeles zawsze budzi we mnie okrzyk "moar moar moar". Sequel może być jeszcze ciekawszy, bo może na przykład pojawić się wojna domowa między Na'vi - jakaś frakcja "proterrańska" i "oldskulowa". Jeśli Cameron dalej pojedzie tropem alegorii Pocahontas, to teraz powinna się pojawić analogia rozwiązania Kompanii Wirginii przez króla (likwidacja RDA przez ONZ?), ale jednocześnie pojawią się osadnicy wyjęci spod prawa, mający gdzieś ONZ i jego regulacje (alegoria osadników z Mayflower). A do tego jeszcze alegoria "Plemion Cywilizowanych", czyli najemników Na'vi walczących razem z Terranami. Alegorię Custer's Last Stand to ja naprawdę bym chętnie obejrzał. 2010/01/05 15:39:19
@wo
W prequelu chętnie zobaczyłbym np. więcej o unobtainium i o odkryciu jego niezwykłych właściwości. No przecież to nijak nie będzie ciekawe. To tak jak dorabianie męczeńskiej legendy Kaczyńskiemu. No i dystopijna przyszłość Ziemi, to jest coś co zawsze kocham nawet w filmach skądinąd drętwych (jak "Babylon AD"). Hmmmm, ale to tylko obrazki. Już wolę brzydkie Obi-Oba, koniec cywilizacji, które właśnie sobie obejrzałem w ramach domowego noworocznego maratonu szulkinowskiego, bo przynajmniej ma coś do przekazania. Sequel może być jeszcze ciekawszy, bo może na przykład pojawić się wojna... Czyli trywialna meganapierdalanka kosmiczna. Ble. Alegorię Custer's Last Stand to ja naprawdę bym chętnie obejrzał. Odpuściłbym te alegorie, bo przeciętny połykacz prawd objawionych i tak nie skuma, więc nie ma co się wysilać. Sądzę, że doszukiwanie się jakichkolwiek alegorii w Avatarze jest krzykiem rozpaczy recenzentów, bo ile można o samych obrazkach pisać, a nie ma za bardzo o czym innym. Więc sobie recenzenci tworzą niesłychane teorie, które są, co tu dużo mówić, co najmniej trywialne. Swoją drogą Cameron nie tylko ma niesłychane umiejętności robienia kasowych filmów, ale również jakimś cudem wszyscy przed nim klęczą i dorabiają do pustych i płaskich, acz niewątpliwie efektownych filmów jakieś bezkresne głębie. Mam nieodparte wrażenie, że chłop ma z tego niezłą polewkę. 2010/01/05 16:39:47
@bartol
"Naprawdę chcielibyście coś takiego oglądać?" Cameron, jak dla mnie, dojrzał na tyle, że wreszcie potrafi napisać interesujący scenariusz, więc myślę, że w ewentualnych kontynuwacjach ominie pokazane przez Ciebie rafy. Z drugiej strony ja bym też nie chciał oglądać jakiejś historii Dzikiego Zachodu w innym przebraniu, bardziej by mnie interesował jakiś film-ostrzeżenie. Dlaczego by więc nie pokazać, że całe życie na Pandorze to efekt specyficznej planetoinżynierii; jakiejś techniki projektowania całych biosfer, uprawianej przez zamierzchłych (i zaawansowanych technicznie) przodków ludu Na'vi. Dla takich antycznych Na'vi, którzy również zniszczyli swoją biosferę, ostatnią deską ratunku stało się terraformowanie pobliskiej Pandory i ten newage'owy powrót do prymitywizmu razem z zatarciem pamięci o tym ich dawnym technologicznym pasażu oraz "zakryciem" wszelkich odkryć. W kinach cywilizacyjna katastrofa przychodziła dotąd zawsze wskutek utraty kontroli nad procesami zauważalnymi już dzisiaj. Straszono więc nas w sposób mniej i bardziej wyrafinowany; a to niemożnością poradzenia sobie z pandemiami, konfliktami międzykulturowymi, zatruciem środowiska, rozpadającymi się jądrami metali ciężkich (a ostatnio to nawet pokazali rozpad jądra Ziemi), najazdem ufoków i czego kto tam chce. Po takich katastrofach zawsze się opowiada jakieś ponure historie w stylu Mad Maxa. Chętnie bym obejrzał więc historię ze szczęśliwszym zakończeniem, gdzie technika staje się podnóżkiem do... zapomnienia o niej wraz ze wszystkimi osiągnięciami wyrafinowanej kultury. W zamian za co uzyskuje się społeczeństwo szczęśliwe, szlachetne, moralnie górujące, bez nałogów, bez nadwagi, bez chorób i bez zmory przeludnienia (bo Eywa will provide). Kiedy nasza cywilizacja zaznajomiłaby się także i z tymi aspektami kultury Na'vi, to wtedy już byśmy nie wypadli na ich tle tak głupio i dwa razy byśmy się zastanowili, czy warto się przymierzać do takiego skoku cywilizacyjnego, którego dokonali dawno temu rozumni mieszkańcy Pandory. 2010/01/05 17:43:19
@bartolpartol
"No przecież to nijak nie będzie ciekawe." Widocznie nie lubisz science-fiction jako takiego. "Już wolę brzydkie Obi-Oba, koniec cywilizacji, które właśnie sobie obejrzałem w ramach domowego noworocznego maratonu szulkinowskiego, bo przynajmniej ma coś do przekazania. " Ale przecież to przesłanie jest właśnie trywialnie głupawe - "ludzie, ludzie, Mariusze Dmochowskie tego świata wymyślają różne ideologie i religie, żeby wami manipulować". Plus najbardziej chyba oklepane wykorzystanie zgranego stereotypu "świętej kurwy" jakie kojarzę z popkultury. "Czyli trywialna meganapierdalanka kosmiczna. Ble." Ja lubię. "Sądzę, że doszukiwanie się jakichkolwiek alegorii w Avatarze jest krzykiem rozpaczy recenzentów," Sądzę, że ten rodzaj argumentacji jest krzykiem rozpaczy anonimowych łosi, za słabo kumatych, żeby wyczaić takie alegorie (a jednocześnie, o paradoksie, pozujących na tych takich strasznie mądrych i wysublimowanych, co to nie lubią kosmicznych napierdalanek). " Mam nieodparte wrażenie, że chłop ma z tego niezłą polewkę." Z czego on prywatnie ma polewkę w domowym zaciszu, oczywiście nie mogę wiedzieć. Natomiast że on sam lubi mówić o filozoficznym przesłaniu swoich filmów - nawet Terminatora! - to wiem z 1-on-1, który z nim mialem wiele lat temu przy okazji premiery "Solaris". 2010/01/05 18:20:43
@ bartolpartol
Jak to nie ma nic do opowiedzenia, przecież tam jest do opowiedzenia cały świat, nie skrępowany niczym świat, z którego na razie pokazali właściwie tylko dekoracje. A już było nieźle. W tym świecie da się jeszcze opowiedzieć na nowo wszystkie możliwe historie. Byle tylko opowiedzieć je ciekawie. Cameron ma w ręku kurę która może mu znieść dowolną liczbę złotych jajek. Wystarczy, żeby jej nie zarżnął od razu powtarzając to co było w pierwszym filmie , tak jak byś ty zrobił. A Cameron jak w jednym filmie przysyła Schwarzeneggera z przyszłości jako najbadszego guya, to w następnym przysyła go na ratunek. Więc przynajmniej elementarne podstawy nie bycia kretynem ma już przerobione. Zapewne ma tez przerobione dziesiątki historii o niebieskich kolesiach z ogonami, skoro podobno zajmował się rysowaniem ich przez całą młodość. Więc spokojnie może pokazać w następnym filmie, że nie są do końca tacy fajni, a potem przez dowolną ilość produkcji wytyczać granice między ich fajnością a niefajnością. Na przykład opowiadając historie o tym, co się dzieje między Na'vi, gdy nie ma pod ręką ludzi przydatnych, by ich zjednoczyć. Ważne tylko by ilość historii o czymś była większa niż historii o niczym. "dramatycznie głupią meganapierdalanką" Meganapierdalanki są najmądrzejsze na świecie i mają zdolność fundowania cywilizacji, które są w tanie przetrwać tysiąclecia. Na przykład cywilizacja europejska zawdzięcza swoje przetrwanie meganapierdalance pod tytułem Iliada, która była elementarzem jej duchowości i moralności. Nieco większa meganapierdalanka (mahanpierdalanka) odegrała pewną rolę w dziejach cywilizacji indyjskiej. Dramatycznie głupi jest zupełnie kto inny. 2010/01/09 20:52:00
|
|
Podbudowałeś mnie tą recenzją. Wielu złośliwców sugerowało że dostaniemy do obejrzenia po prostu Pocahontas w kosmosie opakowany masą fajerwerków.
set