|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Teraz odtwarzane (97)
Wpadła mi w ucho polska piosenka, co jest zdarzeniem tak rzadkim, że absolutnie zasługującym na blogonotkę. Jako malkontent zacznę od narzekania, że - jak zwykle w polskiej muzyce rozrywkowej - piosenka ma fatalnego wokalistę. Przynajmniej nie fałszuje, to zawsze już coś, ale głosik ma cienki i nieciekawy. Nie wykluczam, że po odpowiednim wyszkoleniu ktoś by z niego zrobił Jarvisa albo Elvisa. Ale wyszkolenia jeszcze nie było, więc mamy tutaj typowy polski wokalny odpowiednik grania jednym paluszkiem na fortepianie. Ale te minusy nie przesłaniają mi plusów, do których należy sympatycznie pastiszowa melodia i surrealistyczny tekst o powodzi niszczącej Hollywood. Radosna dezynwoltura tekściarza ratuje niedociągnięcia wokalisty (nie wiem, czy to ta sama osoba). Tekst zbudowany jest na prostych rymach, jakie da się wymyślić do „Hollywood” w kontekście kataklizmu („nurkowie mają pracy w bród” itd.), co skojarzyło mi się z równie uroczo bezsensownym tekstem Agnieszki Osieckiej dla Maryli Rodowicz do „Ballady wagonowej”, jednego z moich najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa. Osiecka pisała o trzech pasażerach, których pociąg wiózł od Cheetaway do Syracuse. Chciałem nawet zaliczyć tę trasę podczas swojej wielkiej amerykańskiej wyprawy, ale o ile mniej więcej wiadomo, gdzie jest Syracuse, NY - to Google Maps i Garmin NuVi brzęczały sobie na moje nieśmiałe pytania o miejscowość Cheetaway. Jest „Cheetah Way”, ale cholernie daleko, więc to raczej nie to. Skąd Osiecka wzięła tę nazwę? Według samej Rodowicz, autorka jechała pociągiem na takiej właśnie trasie. W co nie wierzę, ale piosenka rzeczywiście robi wrażenie swobodnej gry skojarzeń związanych z dwiema realnymi miejscowościami. Aż tak mi nie zależało, więc szerokim łukiem I-95 ominąłem w końcu i Syracuse, i (widmowe) Cheetaway. Moja wyprawa zresztą silniej związana była z globalnymi snami o Hollywood, niż lokalnymi saskokępowymi snami o romantycznej miłości. Śnij globalnie, śpiewaj lokalnie, tak bym złośliwie podsumował piosenkę Dick4Dick. Piosenka jest fajna i zapewne łatwa do przełożenia na angielski (ileż się da wymyślić równie prostych rymów - dude, stood, should?), ale póki zespół sobie nie znajdzie lepszego wokalisty, lub wokalista trenera, nie wróżę mu kariery na zachód od Odry i Nysy. Believe me guys, your really should/To conquer Hollywood/I’m telling truth, oh why I would/lie like in Hollywood?/After all, I’m a nice dude/And I love Hollywood. Ta piosenka naprawdę uzależnia... czwartek, 19 listopada 2009, wo
TrackBack
Komentarze
mig_watch
2009/11/19 12:48:33
Ale co to właściwie znaczy, że wokalista ma głosik cienki i nieciekawy? Ja wiem, że to kwestia raczej typu KJP, ale gdybyś mógł wyjaśnić?
2009/11/19 12:53:36
@migwatch
"Ale co to właściwie znaczy, że wokalista ma głosik cienki i nieciekawy? Ja wiem, że to kwestia raczej typu KJP, ale gdybyś mógł wyjaśnić?" Nie chcę popadać w poezję typu enologicznego, ale są tacy wokaliści, że śpiewają lekko i od niechcenia, a jednak robi to potężne wrażenie (przykład: Jarvis Cocker i bardzo niewinny utwór "One Hell Of A Party" - on tam głownie szepcze). A są tacy, że muszą się bardzo napinać, a i tak efekt mizerny i to jest casus Dick4Dick. Albo na przykład Grzegorz Stróżniak z zapomnianego na szczęście zespołu Lombard. Przypuszczam, że fachowiec może to wyjanić jakimś tam oddychaniem i rezonansem w klatce piersiowej. Tu czasem wypowiadają się miłośnicy opery, może oni albo mnie wyśmieją albo rozwiną... 2009/11/19 12:59:57
@wo
OK. Mnie tam wokal w zalinkowanej piosence nie mierzi, ale rozumiem. Wyrażenie "cienki głosik" to mi się w pierwszym rzędzie kojarzy z J Mascisem z Dinosaur Jr, tylko, że efekt bezdyskusyjnie był znakomity. No, ale ja mam wielką słabość do tzw. sceny niezależnej lat 80. i 90. rodem z US of A. 2009/11/19 13:05:31
@wo,
lepiej poguglaj i odszczekaj malkontenctwo;-) np na majspejsie www.myspace.com/dick4dick czy innej jutubce. a najlepiej idz na koncert kolesi - buty spadają.. to jest zjawsko, a nie jakis tam polski zespol. popatrz np kto tam gra itp. 2009/11/19 13:27:49
sesesesese
www.dick4dick.net/ This account has been suspended. Either the domain has been overused, or the reseller ran out of resources. 2009/11/19 13:28:29
@Cheetaway
Coś takiego namierzyłem en.wikipedia.org/wiki/Cheektowaga_(town),_New_York Ale prawdy się pewnie nie dowiemy 2009/11/19 13:36:57
@wo "Dick4Dick"
W tym właśnie sęk, że patrząc na teledysk, jego budżet, rekwizyty etc. i treść songa to tu chodzi moim zdaniem o skonsolidowanie polskiego marketu, póki co. Zahacza to na komiczny odcinek cykliczny i myślę, że to tych tradycji nawiązuje. Te tradycje nie będą jednak już przekładalne na angielski - chyba, że jakiś tekściarz zdolny do one-linera typu "Kto wygrał Jarocin w 1989 roku?" się pojawi, to wtedy może. Co do ich występów live, to widziałem ich na tzw Niepokornych Juwenaliach w maju w Żaczku i ten ich show wydaje się już na świecie sprzedawalny. Tym bardziej, że nie było żadnej zwały w sensie akustycznym, światła, obrazu etc. Wokalmen właził sobie na różne konstrukcje metalowe i generalnie hasał jakby chciał sparodiować połączenie Axla Rose'a z Eddie Vedderem. 2009/11/19 14:53:19
@gopher
"Cheektowaga" Chyba rozważałeś problem. "large Polish-American community", według googlemapy leży jakby na trasie Amtraku z Buffalo do Syracuse i te 200+kilka kilometrów można przejechać. @wo Myślę, że znasz, ale na wszelki wypadek: miecznikowski.mp3.wp.pl/?tg=L3Avc3RyZWZhL2FydHlzdGEvNTA4NzEsdXR3b3IsMTkwNjc2Lmh0bWw= 2009/11/19 15:17:02
@slenderlink
"Kto wygrał Jarocin w 1989" Ostatnio skłaniam się ku tezie, że ten akurat oneliner Beksińskiego to kiepski był. Pytanie było o Eurowizję, to przeca nie była żadna egzotyka w Polsce. 2009/11/19 15:22:36
@migwatch
"Ostatnio skłaniam się ku tezie, że ten akurat oneliner Beksińskiego to kiepski był." Martin to przytoczył jako przyklad POZYTYWNY? Myślałem, że to jakiś przestrzelony sarkazm. Dla mnie ten oneliner to straszny kwach. 2009/11/19 15:25:08
@wo
Właśnie porównuję wersje i "beautiful" zostało przerobione na "niematerialistyczny" (ten komplet, który Marks ma wygrać). Też coś niehalo. 2009/11/19 15:30:56
@migwatch
Po co się męczyć, skoro ktoś już to zrobił i wrzucił do sieci: www.modrzew.stopklatka.pl/bledy.html A z tym Jarocinem to wyjątkowa żenada, bo OIDP to ukłon w stronę jego romantycznego związku z wokalistką wyjątkowo obciachowego zespołu dla małomiasteczkowych emo, Closterkeller. 2009/11/19 15:37:44
@wo
Sto lat nie zaglądałem na modrzew i zamiast tego odsłuchałem po ang z polskim skryptem wziętym skądśtam. Dzięki. 2009/11/19 15:41:05
Szybki gugiel wyświetla powód takiego tłumaczenia, z wywiadu:
"Pomysł z Jarocinem poddali mu zresztą Pythoni. Wykonując w Ameryce w Hollywood Bowl "Komunistyczny quiz" z Leninem, Marksem i Mao Tse-tungiem nie pytali, jak w oryginale, o zwycięzcę piosenkarskiego Konkursu Eurowizji z 1959 roku, ale o twórczość Jerry'ego Lee Lewisa - muzyka amerykańskiego." Inna sprawa, że konotowanie Eurowizji w Polsce i w USA jest/było, jak mniemam, znacząco różne. 2009/11/19 16:08:53
@mrwisniewski
Muzykę to nawet czasem niezlą puszczał (Bauhaus), ale za spostponowanie Dead Kennedys to miał u mnie grubą krechę. 2009/11/19 16:14:16
@migwatch
"Muzykę to nawet czasem niezlą puszczał (Bauhaus), ale za spostponowanie Dead Kennedys to miał u mnie grubą krechę" Jak puszczał "Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me" Kjurów to najpierw strzelił bardzo długi emo monolog o tym, jak mu się nie podoba "Why Can't I Be You" i radził słuchaczom, żeby wyłaczyli magnetofony (ech, komuna i jej legalna juma!) przed "If Only Tonight We Could Sleep". Co zresztą przetłumaczył na "Jeśli Uda Nam Się Zasnąć". W każdym razie, do dzisiaj słuchając "Why Can't I Be You" sobie myślę, na pohybel Beksińskiemu! 2009/11/19 16:18:37
@wo
Coś mi świta z tym "Why Can't I Be You", wiec prawdopodobnie jumałem to w tym samym co Ty czasie z radia (o ile jumałeś at all), tak jak i cała Polska. Co za wspólnota! Właśnie uświadomiłem sobie, że po Disintegration już nie usłyszałem żadnego albumu the Cure. Warto? 2009/11/19 16:35:31
@wo & migwatch
"jumanie" + kasety No przestańcie już pierdzielić i tak przesadzać. Nagrywanie na kasety to ani jumanie, ani specyficzność komuny. PS: Chciałem podać link do akapitu w wikipedii, ale w artykułach o copyright roi się dzisiaj od "In Soviet Russia Car Drives You". 2009/11/19 16:39:47
@No przestańcie już pierdzielić i tak przesadzać. Nagrywanie na kasety to ani jumanie, ani specyficzność komuny.
A gdzie jeszcze w radiu leciały całe albumy? 2009/11/19 16:40:55
"bo OIDP to ukłon w stronę jego romantycznego związku z wokalistką wyjątkowo obciachowego zespołu dla małomiasteczkowych emo, Closterkeller"
Przecież wiem, już ze mnie glupka nie róbcie ;), bo mój narcyzm w wersji negatywnej mnie zamknie w sobie i nic już nie skomentuję. A zresztą, róbcie se, i tak ide. Oczywiście z migwatchem nie mam szans. Jemu nie udowodnię teraz, bo takich gadek setki z nim przeprowadziłem, hehe. 2009/11/19 16:42:27
@login
Być może wtedy nikt o tym nie myślał jak o jumaniu, ale po latach to inaczej tego nie mozna nazwać: rozgłośnia radiowa o zasięgu ogólnokrajowym zapodaje całe płyty. O rety! A w "Wieczorze Płytowym" to jeszcze prowadzący podawali czasy. Coby juma-lud wiedział jakie kasety przygotować. I, zdaje się, jak zaczęli radiowcy korzystać z CD, to takoż wygodnie dla juma-ludu dzielili czas nadanie, żeby weszło ładnie na obie strony TDK-90. 2009/11/19 16:52:33
@login
"ani specyficzność komuny" Go ahead, przygwoźdź mnie kontrprzykładem. 2009/11/19 17:12:33
@wo
"Go ahead, przygwoźdź mnie kontrprzykładem." Znaczy na co? że na zachodzie też nagrywano z radia na kasety? @mig_watch "Być może wtedy nikt o tym nie myślał jak o jumaniu, ale po latach to inaczej tego nie mozna nazwać" Ten temat naprawdę chwilowo już się skończył. Pozwól wo przejść normalny cykl: "kompromitacja psychiatryka - lol z kaczystów - krytyka kościoła - muzyka - lol z kaczystów - chwalenie maców" i chętnie znowu wrócimy do kopyrajtow. W miedzy czasie poczytaj ustawę o prawie autorskim, zastanów się nad tym, że rozgłośnie radiowe rozliczają się z OZZ-ami, że w cenie kasety też jest wliczona oplata dla OZZ-tów, oraz nad tym, co jest napisane w ustawie na temat nagrywania audycji radiowych do prywatnego użytku. @mrw "A gdzie jeszcze w radiu leciały całe albumy?" Nie wiem? 2009/11/19 17:13:49
@login
"Znaczy na co? że na zachodzie też nagrywano z radia na kasety?" Al-bu-ma-mi, al-bu-ma-mi. 2009/11/19 17:16:22
@login
"co jest napisane w ustawie na temat nagrywania audycji radiowych do prywatnego użytku" A co ustawa mówi nt. puszczania całych albumów? U takiego Beksińskiego lub Wiernika, to można było bez mała skompletować dyskografie, odpowiednio, the Cure i DK. 2009/11/19 17:31:48
@mrw & wo
"albumy" Nie wiem. Nie żyłem w tym czasie na zachodzie, a teraz nie slucham tak intensywnie radia. Z tego co słucham, to nadają jak najbardziej płyty nowych wykonawców w całości. Pokazywanie w telewizji w całości koncertów jest np. rzeczą normalną. Weźmy na przykładprogram "3-Sat". Tam na okrągło lecą koncerty w cajosci, w dolby surround a nawet HD: www.3sat.de/dynamic/sitegen/bin/sitegen.php?tab=2&source=/musik/132812/index.html Z mojej młodości pamiętam tez MTV Unplugged. Jaka ciągniecie granice, ze jedno wolno a drugie nie? Dlaczego to jest jumanie a to drugie nie? Dla mnie "jumanie" oznacza, że odbiorca ma obiektywne powody przypuszczać, że przyczynia się do nielegalnego rozpowszechniania. @mig_watch "A co ustawa mówi nt. puszczania całych albumów?" Ale co słuchacza obchodzi jakie umowy stacja radiowa podpisała z GEMA? "A co ustawa mówi nt. puszczania całych albumów?" Ustawa tez nic nie mówi o słuchaniu w toalecie ani o drapani się po dupie w czasie audycji. "A co ustawa mówi nt. puszczania całych albumów?" Artykuł 6 zawiera definicja w rozumieniu ustawy. Nie ma tam pojęcia album, bo nie jest istotne. "A co ustawa mówi nt. puszczania całych albumów?" Gdybyś ruszył dupę i przeczytał, zamiast pisać głupkowate odpowiedzi, to byś wiedział. 2009/11/19 17:54:58
@login99195
"Dlaczego to jest jumanie a to drugie nie? " Bo na okładce owego albumu jest napisane albo "promo only not for sale" albo "do uzytku prywatnego, zakaz odtwarzania publicznego bez zezwolenia". W drugim przypadku można oczywiście wykonać do odpowiedniego wydawcy z pytaniem czy można to zagrać w radio, ale odpowiedź jest zwykle "tak ale tylko piosenki 1, 4 i 6 i to z zastrzeżeniem że Track 4 nie wcześniej niż od 23 czerwca a Track 6 od 12 sierpnia." 2009/11/19 18:17:21
@azdzisio
"Bo na okładce owego albumu jest napisane albo "promo only not for sale"" Na jakiej okładce? Jako słuchacz nie widzisz żadnej okładki, a jako nadawca i tak musisz nabyć odrębne prawa do nadawania. "ale odpowiedź jest zwykle "tak ale ..." Co to za argumentacja? Co za "zwykle"? To są prawa autorskie - tu jest cena za licencję i albo ja ktoś płaci albo nie. Apple może sobie w iTunes utwory nawet za darmo rozdawać jak się dogada z właścicielem praw autorskich. @wo I tu jest dobry przykład dla wo: jak iTunes ci w prezencie pozwoli od święta załadować cały album R.E:M, a po roku okaże się, że nie spełnili wszystkich warunków umowy z EMI to teżz będziesz mówił, że zajumałes? 2009/11/19 18:52:33
@login99195
"Na jakiej okładce? " Płyty CD. W przypadku plików mp3 informacja o tym ze "promo only" jest zwykle w welcome message odpowiedniego serwera ftp. @login99195 "Jako słuchacz nie widzisz żadnej okładki," i nie słyszysz żadnej muzyki innej niż ta która ma odpowiedni napis na okładce (ew, taką na publiczne odtwarzanie której zgodę wyraził właściciel odpowiednich praw) "Co to za argumentacja? Co za "zwykle"? " Chciałem ci ułatwić zrozumienie dlaczego nikt nie prezentuje całych płyt: dlatego, że w cywilizowanych krajach, w których trzeba wykonać ten telefon rzadko zdarza się żeby ktoś wpadł na tak abstrakcyjny pomysł ze zadzwonić i zapytać. Dlatego ze "zwykle" odpowiedzialna osoba w wydawnictwie mogłaby umrzeć ze śmiechu. "To są prawa autorskie - tu jest cena za licencję i albo ja ktoś płaci albo nie. " Przecież ci tłumacze: jeżeli chodzi o odtwarzanie publiczne muzyki w stacjach radiowych ta cena zwykle wynosi 0 PLN, często jednak katalog jest dosyć krótki. 2009/11/19 19:10:47
@azdzisio
"W przypadku plików mp3" Chyba coś włączyłeś się w zły temat. Rozmowa była o tym, czy nagrywanie płyt z radia w latach 80-tych było "jumaniem" i czy było to charakterystyczne dla krajów socjalistycznych (względnie Polski). "w cywilizowanych krajach, w których trzeba wykonać ten telefon rzadko zdarza się żeby" W cywilizowanych krajach możesz zaproponować co chcesz, jeśli zapłacisz za prawa autorskie. Jeśli jakieś iTunes uważa, że to dobra promocja, to może i płyty za darmo rozdawać, to tylko kwestia pieniędzy i wykupu praw autorskich. Jeszcze raz powtarzam: Za publiczne odtwarzanie utworów pieniądze dostaje ZAIKS i inne OZZ-ty. Za każdą kupioną pustą kasetę do nagrywania także. @miskidomleka "żeby weszło ładnie na obie strony TDK-90." To akurat jest zdefiniowane w ustawie. "publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym." W USA w dziedzinie nagrań ta kwestia została ostatecznie wyjaśniona przez sławny proces "Sony Corp. vs. Universal" na początku lat 80-tych. 2009/11/19 19:11:47
Misię podobają jaszczury w teledysku. Przez chwilę i rozmyte, no ale są.
@Closterkeller Dalsze losy Anji Orthodox: "była żona Krzysztofa Najmana, muzyka grupy Closterkeller. Obecnie jej mężem jest również jeden z muzyków Closterkeller, Mariusz Kumala" 2009/11/19 19:12:52
Miało być fajnie, a wy znowu o copyrajtach.
@ mig watch To posłuchaj tego, jako przykładu głosu delikatnego, acz niecienkiego: www.youtube.com/watch?v=fbBbTeF1Mz8 i, dla porównania, głosu niedelikatnego i niecienkiego: www.youtube.com/watch?v=DBFitofvZ5c (niematerialne konotacje treści nagrań są poza moim zasięgiem) Gdzie onemu śpiewaku do tego poziomu, no gdzie. @ wo śledzę kolejne zapiski spod znaku Now Playing, bo to zawsze metoda, żeby coś ciekawego w gąszczu YT trafić, ale dzisiejszy kawałek jest naprawdę żałosny - ani to zagrane, ani zaśpiewane, ani wyprodukowane. Jedyny sukces można wieszczyć na podstawie faktu, że obecnie w prawie każdym klipie wokalista/stka miota się jak małpa na sznurku (co pasuje do opisów koncertów D4D). Czekam na następne notki z serii 2009/11/19 19:37:46
@login
"W cywilizowanych krajach możesz zaproponować co chcesz, jeśli zapłacisz za prawa autorskie" Dalej nie rozumiesz, że można COŚ kupić jedynie wtedy, jeżeli jest ktoś, kto chce ci to COŚ sprzedać ? @login "Jeszcze raz powtarzam: Za publiczne odtwarzanie utworów pieniądze dostaje ZAIKS i inne OZZ-ty. Za każdą kupioną pustą kasetę do nagrywania także. " Jeżeli wydawca wyda zgodę na publiczne odtworzenie (bezpłatnie bądź za opłatą) to następuje publiczne odtworzenie i autorzy muzyki lub muzyki i tekstu dostają wynagrodzenie za pośrednictwem odpowiedniego stowarzyszenia ich reprezentującego. Jeżeli wydawca nie wyda zgody na publiczne odtworzenie to publiczne odtworzenie nie ma miejsca i autorzy nie dostają żadnych pieniędzy. Już się rozjaśniło? 2009/11/19 20:16:46
@azdzisio
"Już się rozjaśniło?" Nie zupełnie nie, bo coś marudzisz. Jak sobie fryzjer puści dla klientów Dodę z kasprzaka, to jest to zgodnie z prawem autorskim "publiczne odtworzenie". W przypadku publicznego odtwarzania, nadawania, retransmisji kablowej wynagrodzenie jest wnoszone za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania. EOT. 2009/11/19 20:18:53
@ Beksiński jest przereklamowany.
pffff, zrób równo cały taki serial, żeby ciągle śmieszył, mimo, że inaczej. A potem popraw Bondami i Sergiem Leone. @ Muzykę to nawet czasem niezlą puszczał pfff, drugi największy szkodnik obok Kaczkowskiego. 2009/11/19 20:19:11
@ urbane.abuse
Jeżeli chodzi ci o to "śpiewaku", to - owszem, racja, czasem mi się włącza na pamiątkę jakiejśtam konferencji prasowej. Moja mea culpa. A z tym masochizmem to serio nie rozumiem. 2009/11/19 20:22:46
@popraw Bondami
No właśnie jak słyszę "Buźka" to mi się taki protowierzbięta wyświetla i zaczyna mi powieka latać. 2009/11/19 20:28:05
@ No właśnie jak słyszę "Buźka"
Ej no na takiej zasadzie to każdemu tłumaczowi coś przylepisz, każdy ma swoje odchyły i niezdrowe poczucie humoru ogarnialne w małym zakresie. Ale i Bondy i MP trzymają cały czas ogólny klimat, a to już jest wyczyn. Wiesz, casus Słomczyńskiego - każdy licealista może zjechać jego Szekspira, paru profesorów się w tym nawet lubuje, a i tak zrobił na tyle silny kulturowo przekład, że pozostałe istnieją tylko jako przypisy. Przecież Gałazka-Salamon też zajebiście zrobiła Pajtony, ale w życiu nikt z niej cytatu nie rozpozna (kołowanie kotów!) 2009/11/19 20:30:26
@login99195
"Jak sobie fryzjer puści dla klientów Dodę z kasprzaka, to jest to zgodnie z prawem autorskim "publiczne odtworzenie". " To że nadawca (i producent kasety) musi zapłacić autorom nie zmienia tego, że aby coś odtworzyć publicznie trzeba być właścicielem materiału lub uzyskać zgodę właściciela. Jak sobie fryzjer publicznie odtworzy płytę/kasete z napisem "zakaz publicznego odtwarzania" to moze to być zgodne z prawem autorskim (jezeli wnosi odpowiednie opłaty) ale narusza prawa WYDAWCY. 2009/11/19 20:32:53
@Ej no na takiej zasadzie to każdemu tłumaczowi coś przylepisz
No wiesz, wystarczy raz bzyknąć kozę. 2009/11/19 20:34:43
no tak, ale jak twoim fachem jest dupczenie kóz, to liczą się te które miały orgazm, a nie te niedodupczone. A w tym wypadku tych pierwszych jest więcej.
2009/11/19 20:37:41
Ja po tłumaczeniu oczekuję, że nie będę na nie zwracał uwagi. A tak jedną "Buźką" zjebał dwa filmy.
2009/11/19 20:38:49
@login
Zaraz. A wiec Beksinski, Wiernik, Kaczkowski, Gaszyński et consortes jak emitowali całe dyskografie, uprzejmie przy tym dzieląc albumy tak, żeby lud miał czas przełożyć kasetę i przewinąc, mieli za sobą siłę polskiego komuszego radia, które grzecznie płaciło the Cure, Dead Kennedys i Bauhausowi należne pieniądze? Czy raczej Wiernik przywiózł płytę i wiedząc że Biafra z kolegami to mogą mu skoczyć, wziął i puszczał? Serio pytam, bo nie wiem. @braineater Beksa szkodnik? Może tak, może nie. Dla mnie ma plus za the Cure i Bauhaus. Nie przypomina mi się prawie nic innego, co on tam wciskał. Dead Can Dance, This Mortal Coil i tym podobne, zdaje się -- faktycznie, pfffff. @limes "Gdzie onemu śpiewaku do tego poziomu, no gdzie." Któremu śpiewaku? Z Dick4Dick czy J Mascisowi? 2009/11/19 20:41:37
@login
"I tu jest dobry przykład dla wo: jak iTunes ci w prezencie pozwoli od święta załadować cały album R.E:M, a po roku okaże się, że nie spełnili wszystkich warunków umowy z EMI to teżz będziesz mówił, że zajumałes?" Będę mówił Susan, jeśli mi się tak spodoba. Spinasz poślady jak prawicowy bloger w święto państwowe. Słowa "jumanie" użyłem dla żartobliwego kontrastu jakie daje przykładanie ocen 3RP do PRL. 2009/11/19 20:51:03
@ Dla mnie ma plus za the Cure
To właściwie skończyliśmy temat:) (Emo piosenki o kotkach, jestem smutny, jest mi źle, to se zaśpiewam. O kotkach. K!mać. W życiu mi nie było tak smutno, żeby sie natapirzyć i śpiewać o kotkach.) Ale KJP, oczywiście. Mnie tam jeszcze wampiryczna peleryniada przytłaczała swoim zmuleniem, więc szczerze mówiąc nie strzymałem chyba dłużej niż 15 minut żadnego programu. 2009/11/19 20:57:00
@braineater
A tam kotki, nawet nie pamiętam do jakiego utworu pijesz. Oczywiście the Cure mieli swoje niedorobione produkty, ale -- przynajmniej do momentu kiedy przestałem śledzić co wydają -- dawali radę. KJP, ofkors. 2009/11/19 21:00:43
2009/11/19 21:09:22
@limes
"Jeżeli chodzi ci o to "śpiewaku" Wcale nie, chodzi mi o bełkotliwe "niematerialne konotacje treści nagrań są poza moim zasięgiem" zamiast wziąć i przetłumaczyć sobie daną pieśń (jak już się nie nauczyłeś np. niemieckiego) "A z tym masochizmem to serio nie rozumiem." A to tak ogólnie o jojczeniu na blogu WO 2009/11/19 21:11:26
@braineater
"koszmar dzieciństwa, razem z Natalką." Ach, to? Tego też nie lubię. Myślałem, że pijesz do kawałka, który akurat sobie cenię - "All Cats Are Grey": www.youtube.com/watch?v=hpgNx89B8Y4 Cure miał różne fazy i jeszcze gdy byłem melancholijnym nastolatkiem, nie wszystko lubiłem. Wokalista Cure częściej jest dla mnie problemem tej grupy niż zaletą, na przykład w tytułowym "Kiss Me Kiss Me Kiss Me" podoba mi się pierwsze parę minut aż do wejścia wokalu :-). Póki ta piosenka jest taką bezlitosną machiną, w której z industrialną precyzją perkusja i gitarowe solo miażdżą psychikę słuchacza, jest OK, ale jak on wyskoczy z tym manifestem nieszczęśliwej miłości... 2009/11/19 22:26:14
@braineater i szkodnik Beksiński
ech, a XIII Stoleti? chyba on jako pierwszy to puszczał. gotyk po czesku to jest to. polecam! :) 2009/11/19 23:26:49
Ehhh, juz byl taki jeden z GazWyba co pisal o muzyce srednio interesujac sie tematem. Richard Cheese byl wg niego oznaka splycenia kultury wysokiej - zmasakrowal wszak Sunday Bloody Sunday ;). Mowiac krotko: mielismy wowczas lekka kompromitacje.
Panu, panie WO, kompromitacji nie bede zarzucal, ale... serio dziwnie sie czyta przemyslenia o glosie wokalisty kapeli, w momencie gdy to najmniej reprezentatywny z reprezentatywnych kawalkow. Proponuje przeanalizowac to arcydzielo: www.youtube.com/watch?v=GhZ_HO9nTfE ;) 2009/11/20 00:10:02
@oio
Eh, był tu już niejeden taki osioł, co nie potrafił rozróżnić pomiędzy papierowym wydaniem Wyborczej, gazeta.pl a prywatnym blogaskiem. Nie będę Ci zarzucał kompromitacji, ale... serio dziwnie się czyta przemyślenia o tym kto jest kim i w jakim układzie, w momencie gdy jest to oczywistą oczywistością. Proponuję przeanalizować wcześniejsze wrzuty na blogasku. 2009/11/20 00:22:59
@oio
"serio dziwnie sie czyta przemyslenia o glosie wokalisty kapeli, w momencie gdy to najmniej reprezentatywny z reprezentatywnych kawalkow" Gdy pisze o tym kawałku, to piszę o tym kawałku. Proste? 2009/11/20 00:35:07
Maja w ofercie nawet polokraftwerkowy balecik: www.youtube.com/watch?v=G4djI2Mowwc&feature=related
2009/11/20 01:35:09
@abuse
Szkoda, że taka fonia przyduszona, bo generalnie lepiej brzmią. Dla mnie atutem tego bendu jest pałker, który w te elektroniczniejsze kawałki ładnie wchodzi ze swym żywcem. Live są wymiataczami. A zalało hollywood, to rzeczywiście trochę taka Polska ze Times. Nie ma zbyt wielkiego znaczenia ten numer - na koncercie to raczej musi robić za zapchajdziurę, tym bardziej ciężko mi zrozumieć dlaczego to akurat najczęśćiej słyszałem w radiu. 2009/11/20 01:50:08
www.youtube.com/watch?v=fGkd-ej98vY&NR=1
To już można eksportować, jakby ktoś się pytał. Obcuch załapie. Zresztą, widziałem kilku w maju na gigu i im się maski cieszyły. 2009/11/20 02:55:18
@wo
"Spinasz poślady jak prawicowy bloger w święto państwowe." Ojej, no przecież nie spinam. To wy z mrw wylecieliście z karabinami, że niby kto to widział, cale płyty i tego tam. No ale zmieńmy temat, bo mi też już te agresywne dyskusje o copyrajtach bokiem wychodzą. Znasz te wykonania tekstów Osieckiej przez Miecznikowskiego? Co o tym sadzisz? @ urbane.abuse "Maja w ofercie nawet polokraftwerkowy balecik: " Na myspace maja tez coś takiego kraftwerkowego i nawet cover jakiegoś kiczu z lat 80-tych.Trochę to jakieś ogólnie niespójne, ale muzycznie jest do zaakceptowania. 2009/11/20 03:35:51
@WO
Nie chcę popadać w poezję typu enologicznego, ale są tacy wokaliści, że śpiewają lekko i od niechcenia, a jednak robi to potężne wrażenie (przykład: Jarvis Cocker i bardzo niewinny utwór "One Hell Of A Party" - on tam głownie szepcze). A są tacy, że muszą się bardzo napinać, a i tak efekt mizerny i to jest casus Dick4Dick Gość zupełnie poprawnie śpiewa. Tą techniką co śpiewa nie uzyskuje się rezonansu w klatce piersiowej. Gdyby on chciał ów rezonans uzyskać, to musiał by spooro niżej śpiewać. A to by się kłóciło z stylem zespołu pewnie, Różne są techniki śpiewu i w różnych celach się je wykorzystuje. Właśnie wokalista śpiewa tu nie napinając się, na luzie. Swoja drogą drugi raz słucham tego zespołu i jestem zaskoczony profesjonalizmem wokalisty, myślałem, że ten zespół wygłupy byle jak. Ktoś mi kiedyś coś z tego zespołu kilka lat temu puszczał i teraz to inny poziom. 2009/11/20 03:39:50
@Jarvis Cocker
Jarvis Cocker ma sporo niższy głos. Zobaczcie jak śpiewa w wyższych rejestrach: www.youtube.com/watch?v=pWXK5XESa2E&feature=related Taki ktoś w D4D by zupełnie nie pasował. 2009/11/20 07:32:36
@ braineater
" casus Słomczyńskiego - każdy licealista może zjechać jego Szekspira, paru profesorów się w tym nawet lubuje, a i tak zrobił na tyle silny kulturowo przekład, że pozostałe istnieją tylko jako przypisy" Czyżby? Bo ja bym przysiągł, że nadal ryczą ranne łosie. 2009/11/20 08:53:39
@WO: "Póki ta piosenka jest taką bezlitosną machiną, w której z industrialną precyzją perkusja i gitarowe solo miażdżą psychikę słuchacza, jest OK, ale jak on wyskoczy z tym manifestem nieszczęśliwej miłości... "
Dokładnie ten sam wkurzający mechanizm występował w przypadku [Clan of] Xymox. Mieli przypadek zrobienia kilku mocnych kawałków ("Strange"), a przy okazji odwalali songi, które kwalifikują się na toplistę żenua.pl 2009/11/20 09:08:57
mój kolega ze studiów wymyslił niegdyś idealny greps kończący "wszystko się ze wszystkim łączy" - który to przyszedł mi do głowy przy okazji pojawiającego się w komentach zbiga wodeckiego.
rzeczony zbig wodecki był dla mnie w młodości synonimem wieśniackiej telewizyjnej rozrywki (tak jak 99% innych gwiazd widocznych w okienku w tamtych czasach). całe szczęscie jednak, że się człowiek czasem myli, pozostajac w okowach bezkompromisowości. chyba nigdy bym nie przypuszczał bowiem, że kiedykolwiek pokażę zbigowi osobiście tradycyjny znak uznania (ten sam, który uratował wiele dusz na rzymskich arenach) - co mi sie zdarzyło mijając uśmiechniętego zbiga na korytarzu trojki po tym koncercie: www.youtube.com/watch?v=7-Rzv2BIvN4 notabene, potem tego dnia (nocy?), muzyk z jednej z dobrych 'alternatywnych' kapel mocno chwalił tę kompozycję (podobno z 1 płyty zbiga), co prawda przy browcu, ale zawsze;-) co tylko dowodzi, że otwieranie szeroko uszu nigdy nikomu jeszcze nie zaszkodziło, poza środowiskami 'prawicowymi', rzecz jasna. tego nie ma juz na nagraniu, ale macio zaraz potem rzucił tekstem; "you've got a talent, zbig. you can play" :D a dlaczego wszystko sie ze wszystkim łączy - otóż prawdopodobnie nie byłoby dick4dick bez mitch&mitch (który genialnym jest). i tradycyjnie polecam koncerty - te które były i będą 2009/11/20 09:13:12
@marekkrukowski
ależ oczywiście, że nadal ryczą ranne łosie. a wiesz, ile lat ma ten przekład (paszkowskiego)? 2009/11/20 10:12:05
@login
"Ojej, no przecież nie spinam. To wy z mrw wylecieliście z karabinami, że niby kto to widział, cale płyty i tego tam. " No ale to jest fakt historyczny. Gdzie poza komuną robili takie numery? W kapitalizmie to nie przejdzie. "Znasz te wykonania tekstów Osieckiej przez Miecznikowskiego?" Nie. Osiecka tu się pojawiła jako wspomnienie z dzieciństwa, nie jako deklaracja bycia die-hard fanem. Na litość boską, ona współpracowała z Sewerynem Krajewskim. In the immortal words of Kazik, kto z nim współpracuje, tego ja nie szanuję. @martin "tym bardziej ciężko mi zrozumieć dlaczego to akurat najczęśćiej słyszałem w radiu." Odsłuchałem całą płytę, reszta jest do wywalenia. Nic tam poza tym nie ma, co bym chciał trzymać na Ajpodzie. 2009/11/20 10:34:39
@Sewerynem Krajewskim. In the immortal words of Kazik, kto z nim współpracuje, tego ja nie szanuję.
A Kazik jest jakoś mniej żenujący od Seweryna? 2009/11/20 10:35:23
@ holyboy_666
"a wiesz, ile lat ma ten przekład (paszkowskiego)?" a wiesz, ile lat ma oryginał (szekspira)? 2009/11/20 10:38:38
@mrw
"A Kazik jest jakoś mniej żenujący od Seweryna?" Nie istniene nieżenująca piosenka Seweryna Krajewskiego (I srsly challenge you), istnieją nieżenujące piosenki Kazika. Na przykład "Wódka" albo "Mars napada". Hej hej, ludkowie biedni, kolejny zlew powszedni. 2009/11/20 10:45:02
@Nie istniene nieżenująca piosenka Seweryna Krajewskiego (I srsly challenge you),
Czekaj, walisz w zlew całe Czerwone Gitary, czy Anna Maria Ci przesłania różne wesołe kawałki? 2009/11/20 10:45:40
No i generalnie ostatnia kompozycja Seweryna ŻENUJE MNIEJ niż ostatnie dzieło Kazika.
2009/11/20 11:06:38
@mrw
"Czekaj, walisz w zlew całe Czerwone Gitary," Moja postawa wydaje mi się standardowa dla kogoś, kto rozumie muzykę rockową. Rispekt dla Klenczona, disrespekt dla pozostałych palantów. 2009/11/20 11:08:48
@Moja postawa wydaje mi się standardowa dla kogoś, kto rozumie muzykę rockową.
Hehehehehe. Not. 2009/11/20 12:11:03
@ mig_watch
Któremu śpiewaku? Z Dick4Dick czy J Mascisowi? Sądziłem, że jasne, że temu z D4D. @ urbane.abuse Łoł, a mnie chodziło tylko o abstrahowanie od religijnych tekstów podanych przykładów. 2009/11/20 12:16:27
@brain
"casus Słomczyńskiego - każdy licealista może zjechać jego Szekspira, paru profesorów się w tym nawet lubuje, a i tak zrobił na tyle silny kulturowo przekład, że pozostałe istnieją tylko jako przypisy" ... not. Słomczyński faktycznie jest pożyteczny dla tłumaczy jako człowiek, który zrobił całego Szekspira, ale za to miał drewniane uszy i dlatego w teatrze wystawia się zwykle kogoś innego (sprawdzić, czy nie Barańczaka). 2009/11/20 13:06:52
@wo
"Na litość boską, ona współpracowała z Sewerynem Krajewskim." To się zgadza. Był w Opolu taki koncert piosenek Krajewskiego. Równie dobrze mógł by się nazywać "Koncert wykonawców, których nie chcemy więcej widzieć" czyli: Szcześniak, Cugowsky, Grzegorz Markowski. Nawet Wodecki dał (wyjątkowo) tym razem plamę. Ale o to chodzi, że to jest właśnie nowa aranżacja tekstów Osieckiej. Czyli dobre proste rymy bez kiczowatych chórków "Ułułu". @wo & martin.slenderlink Nie wiem czy to z tej samej płyty, ale z tego dało by się już zrobić dobry kawałek, nawet warty iPoda www.youtube.com/watch?v=fGkd-ej98vY 2009/11/20 13:09:26
@login
" Równie dobrze mógł by się nazywać "Koncert wykonawców, których nie chcemy więcej widzieć" czyli: Szcześniak, Cugowsky, Grzegorz Markowski." Wpisałem zresztą Osiecka + Krajewski do gugla, żeby się upewnić i wyleciał mi koncert Markowskiego z córką. Bueeeeee. 2009/11/20 13:18:33
@Bueeeeee.
Na to jest lekarstwo. Wpisać do googla "Osiecka -Krajewski". (also: najlepszy serwis googla: minus operator) 2009/11/20 13:55:16
@krystyna ch.
"Słomczyński faktycznie jest pożyteczny dla tłumaczy jako człowiek, który zrobił całego Szekspira, ale za to miał drewniane uszy" Tłumaczenie Ulissesa też drewniane? Bo to chyba jednak jego najsłynniejszy przekład. 2009/11/20 14:10:30
@fin1987
"Tłumaczenie Ulissesa też drewniane?" Tłumaczenie Ulissesa bardzo dobre, ale jego nikt nie musi recytować. 2009/11/20 15:03:54
2009/11/20 15:12:32
@login
Tylko 4 sztuki zostały, nie starczy dla wszystkich. Słyszałem toto kiedyś, wymiatają (diese schoene Augen...) 2009/11/20 15:21:35
"Die-Grossen-Erfolge-Rote-Gitarren"
No, czas na Teh Obligatory Svenska Dansband joke: www.omodern.com/kult/index.html 2009/11/20 15:28:22
@wo
"Odsłuchałem całą płytę, reszta jest do wywalenia. Nic tam poza tym nie ma, co bym chciał trzymać na Ajpodzie". Ja mam umysł analityczny. Zanim więc odpiszę, muszę się zastanowić. Poza tym, też ich nie trzymam na aj-urządzeniu, bo się nie mieszczą w moich 7 gigach ;). Too much competition i czasem nawet nie mam serca wywalić czegoś. U mnie w 7 gigach jest i Echo label i okka disk. Dick4dick to dla mnie taka półka, że mogę na ich gig zapodać (podobał mi się), ale ich nie magazynuje. Taki tam pop do potencjalnego eksportu z Polska Ale generalnie to zmotywowałeś mnie do zapoznania się z płytongiem "Lato pozostaje" i trochę wytknąłeś mi ewidentną wadę mojego komentarza. Słusznie. Dzięki. 2009/11/20 16:15:18
@urbane
"Tylko 4 sztuki zostały," E tam, jak ktoś kupi więcej to niemiecka prawica dzwoni czarnym telefonem do Pospieszalskiego, ten skrzykuje rodzinkę na happening u Seweryna i dogrywają brakujace egzemplarze na świeżo. Tak poważnie, to ich niemiecki akcent jest katastrofalny, tłumaczenia dosłowne, więc mało poetyczne, ale i tak nie pobiją Lejdipanka śpiewającego łyngliż. No ale ludzie z dedeerowa ich naprawdę znają lepiej niż my węgierską Omegę. Jedyne co się z dawnych lat ratuje w obcym języku to Grupa Niemen oraz Maanam. 2009/11/20 17:05:47
@czne i ckie
poetyczne to tylko w wyjątkowo rozpasanym idiolekcie i raczej w celach poetyckich wyłącznie 2009/11/20 20:12:20
@login99195
"cover jakiegoś kiczu z lat 80-tych" Trojanowska to dla Ciebie kicz? Biedaku. WO wyrwie ci serce i naszcza w prawy przedsionek. 2009/11/20 20:59:49
@ Krysia
... not.[/] Fuj tam teatr, mogą sobie wystawiać co chcą, nawet furmanki z hasiem i tak tam nikt nie chodzi. Łba nie dam, a grzebać mi się nie chce za bardzo, ale Szekspir Słomczyńskiego wspaniale się mnoży w sztukach, które jeszcze kogokolwiek interesują, czyli w filmie i cytatach książkowo-komiksowych. To drugie zrozumiałe - najtańszy komplet na rynku, każdy ma w domu, więc nie trza szukać, ale w filmach to już trochę ciężej to wytłumaczyć, chyba, że się go serio najłatwiej przycina do limitów. Also - bez pajaców w kostiumach, jak sam tekst, czyta się go po prostu dobrze. Znaczy ja przynajmniej lubię, jest ludzki, nie XVI wieczny. 2009/11/20 21:23:03
"Nie istniene nieżenująca piosenka Seweryna Krajewskiego (I srsly challenge you), "
"Uciekaj moje serce". Ale fakt, jedyna z repertuaru osieckopochodnego. 2009/11/20 21:58:23
No nie, chyba można sobie wybrać (pasta z wiki): "Nie zadzieraj nosa", "Stracić kogoś", "Dzień jeden w roku", "Takie ładne oczy", "Anna Maria", "Gondolierzy znad Wisły", "Tak bardzo się starałem", "Dozwolone do lat 18", "Płoną góry, płoną lasy", "Ciągle pada", "Słowo jedyne - Ty", "Mam dobry dzień", "Remedium", "Ludzkie gadanie", "Niebo z moich stron", "Nie spoczniemy", "Niech żyje bal", "Uciekaj moje serce", "Czekasz na tę jedną chwilę", "Miętowe pocałunki".
2009/11/21 10:05:52
@ WO
absolutny offtop, ale jak tak ma wyglądać walką z zakazem palenia w miejscach publicznych: www.youtube.com/watch?v=7beuVGI-4R8 to ja chyba przechodzę na Twoją stronę barykady. 2009/11/21 11:16:44
Przeglądając sobie stare teksty trafiłem na przeczytanego niegdyś Lolketmana:
wo.blox.pl/2008/07/Lolketman.html Chcąc jeszcze raz docenić kunszt Gniewomira, udałem się pod linkowany adres, a tu zonk: amyniechcemy.salon24.pl/82409,index.html Not Found The requested URL /82409,index.html was not found on this server. Odnotowuję dla porządku, blog jako taki wygląda na wpół obumarły. Ciekawe czy usunął po inspiracji 'miszczem' Pospieszalskim. Pewnie nie, ale kto mi zabroni stawiać taką śmiało teoryję? 2009/11/21 11:57:27
@polskie kapele, niepolski język
Nie mam teraz możliwości zalinkowania, ale na wrzuta.pl jest do odsłuchania Budka Suflera z "jest taki samotny dom" po niemiecku. IMO wymiatają chłopaki. 2009/11/21 12:10:03
@remiez
""Uciekaj moje serce". Ale fakt, jedyna z repertuaru osieckopochodnego." Chodzi Ci o piosenkę z serialu Jan Serce? Jesteś w stanie tego słuchać? Brzydzę się z Tobą. @mrw "No nie, chyba można sobie wybrać (pasta z wiki)" Tobą też. @fcrane "Odnotowuję dla porządku, blog jako taki wygląda na wpół obumarły." Bo on już tam nie pracuje. Aczkolwiek z ostatnich rewelacji Radosława Krawczyka wynika, że wszyscy ci administratorzy pracowali za friko! To skandal, uważam, że Gniewomir jest wart tak ze dwa razy więcej. 2009/11/21 14:00:19
@braineater
offtop Jak to kiedyś zgrabnie ujął James George ('Jim') Hacker, Baron Hacker of Islington KG PC, BSc (Lond.) Hon DCL (Oxon.): "We, in government have to be realists. I want you to work with the tobacco industry. I mean, they're really trying to sort out the problems, they've got huge resources, nice chaps, caring people and really fabulous employers. They're really trying to help. I want you to work WITH the industry, not against it." w nieśmiertelnej scenie ministerialnej nominacji w jednym z najlepszych seriali BBC. TSD poprawne przetłumaczenie tych dialogów na język polski to byłby wielki wyczyn. 2009/11/21 14:09:12
@mrw
"Zbrzydzenie cymbała na mnie nie działa". Idź se słuchać "Anny Marii", zamiast szwendać się po blogach dla ludzi na poziomie. 2009/11/21 15:17:42
@braineater
"Szekspir Słomczyńskiego [...] w filmie i cytatach książkowo-komiksowych. To drugie zrozumiałe - najtańszy komplet na rynku, każdy ma w domu, więc nie trza szukać, ale w filmach to już trochę ciężej to wytłumaczyć" Chwilowo nie mam w domu niczyjego Szekspira (kiedyś miałam kilka, ale nie M.S.), za to Słomczyński jest rewelacyjnie łatwo guglalny. Jak potrzebuję na szybko przetłumaczyć motto zrobione ze Snu nocy letniej, to nie będę z poświęceniem szukać Barańczaka czy Paszkowskiego tylko po to, żeby wywoływać jakąś świętą wojnę. @Also - bez pajaców w kostiumach, jak sam tekst, czyta się go po prostu dobrze. Znaczy ja przynajmniej lubię, jest ludzki, nie XVI wieczny. Jak się go czyta samymi oczami, to pewnie dobrze, ale w końcu nie takie było jego podstawowe przeznaczenie. a jak spróbujesz go powiedzieć głośno, do tego z emfazą, to można się opluć i udławić językiem. @marcin.gam "Budka Suflera z "jest taki samotny dom" po niemiecku." Miałam kiedyś na kasecie "Ich bin neu geboren" (Samotny dom), "Herrliche Berge" (Cień wielkiej góry) i "Sorgen" (Pieśń niepokorna). To prawda, że brzmiały znakomicie, ale jednocześnie obowiązywała zasada Rammsteina, to znaczy, przede wszystkim nie słuchać tekstów, jak już słuchać, to nie rozumieć, a ostatecznie, jak już rozumieć, to nie porównywać. 2009/11/21 15:36:36
@Krystyna.ch
Ja znowu z wczesnego dzieciństwa pamiętam kasetę z piosenkami Czesława Niemena po...włosku? Chyba że mnie pamięć zwodzi. Pamiętam że był to język zagraniczny i brzmiący śmiesznie (jak dla 5 latka). 2009/11/21 16:15:23
@marcin
"Ja znowu z wczesnego dzieciństwa pamiętam kasetę z piosenkami Czesława Niemena po...włosku? Chyba że mnie pamięć zwodzi. Pamiętam że był to język zagraniczny i brzmiący śmiesznie (jak dla 5 latka)." Chyba po francusku. Niemen próbował tam zaistnieć, ale się na nim nie poznali żabojady gupie. 2009/11/21 16:31:55
@polscy artyści śpiewający w obcych językach
To był jakiś nie całkiem dla mnie zrozumiały fenomen PRL-u (rzecz chyba prosi się porządniejsze popkulturowe opracowanie?). Naturalnie, dzisiaj należałoby to odebrać jako metodę promowania artysty na rynku, gdzie produkty pop-kultury są hojnie opłacane, ale wtedy? Jeśli - mimo wszystko - tak to należy rozumieć, to musiała być to próba wspięcia się na wysokiego konia, bo jak tu sobie w tamtych realiach wypracować poprawną wymowę, czy gdzie znaleźć tłumacza, który dobrze przełoży np. Tuwima na angielski? Wtedy (tak mi się zdaje) chodziło raczej o nasz deklaracje przynależności do kultury Zachodu a mniej o kwestie komercyjne. Mimo to jakieś umiarkowane przejściowe sukcesy odnosili tam Ewa Demarczyk, Czesław Niemen albo Anna German. Na stałe i z wielkim powodzeniem udało się wyeksportować tylko tę ostatnią (to był genialny głos!) z tym, że... do ZSRR. 2009/11/21 17:06:02
@eksport do ZSRR
Brylska! Może nie śpiewała, ale co z tego (Can't cook. Who cares) @obrzydzenie do Czerwonych przecież "Ciągle pada" to bardzo fajna piosenka, np. tu: www.youtube.com/watch?v=15IaAjNaMEw Serio. 2009/11/21 17:30:57
@może nie śpiewała
Może nie, a może tak, ale na pewno nie grała na na staropolskiej lutni. Usta można np. zlipsynchować (as the face is the ultimate lie), ale rąk się już nie da. Dłonie zawsze pokażą, czy aktor umie nomen omen grać (sprawdzić, czy nie Hugh Laurie, albo Bill Pullman). 2009/11/21 17:35:36
Rozmawiać z maciek_r10 o muzyce to jak rozmawiać z wegetarianinem o kiełbasie.
2009/11/21 18:07:06
@krajewski-splin/czerwone
Przede wszystkim nie da się u nich znaleźć takiego kontrastu, jak przy zestawieniu np. Obladi z I am the walrus. Kwiatki we włosach (chyba Klenczona) ujdą nawet. Jest tam troche "tęsknoty", ale tak z umiarem. Nie jest to jakis tekstowy kamien milowy, ale nie trąci anną marią. I to wystarczy. Co do wesołych to ja jakoś wolę wesołości chłopaków, co to im ego się pogubiło po drodze. I musieli z powrotem go szukać. U nas niewiele było takich przypadków. 2009/11/21 18:10:17
@mrw
"Rozmawiać z maciek_r10 o muzyce to jak rozmawiać z wegetarianinem o kiełbasie." A czemu tak od razu? 2009/11/21 18:18:21
@mrw
"Rozmawiać z maciek_r10 o muzyce to jak rozmawiać z wegetarianinem o kiełbasie." Do rozmów o muzyce najlepiej na tym blogu nadaje się m-m-m. Zaglądał tu jeszcze ktoś o loginie koszalki - ten też był niezły. Ze mną natomiast to rzeczywiście na ten temat raczej nie porozmawiasz i ja się nawet staram tu nie wypowiadać o _muzyce_. Nawet jeśli nie znajduję najmniejszego uzasadnienia by słuchać dzisiaj tego, czy siamtego wykonawcy, to jeszcze nie powód, żebym innym psuł (załóżmy, że miałbym taki kaprys) przyjemność jaką w muzyce znajdują inni. Czy w ogóle można bez poczucia zażenowania flejmować o muzyce? 2009/11/21 18:40:04
@Dłonie zawsze pokażą, czy aktor umie nomen omen grać (sprawdzić, czy nie Hugh Laurie, albo Bill Pullman).
Sprawdź Karate Kida w Crossroads. 2009/11/21 18:41:32
@maciek
"Czy w ogóle można bez poczucia zażenowania flejmować o muzyce?" Spytaj Screenagers - oni czasem walą taką nastoletnią egzaltacją, że pewnie by przytaknęli. Polecam ich recenzje z gigów. 2009/11/21 18:46:14
@A czemu tak od razu?
Bo się kiedyś Głęboko Zastanowił i mu wyszło, że warto słuchać jedynie Dżechrotul. 2009/11/21 18:47:19
@Do rozmów o muzyce najlepiej na tym blogu nadaje się m-m-m.
Wcale się nie nadaje, bo z normalnej muzyki to słucha, a poza tym jakieś suchary i jazz ORAZ NIE TAŃCZY. 2009/11/21 18:51:43
@mrwisniewski
A co on z tego noise zapodaje? Albo ty? Bo ja takoż lubię, ale etykietki są często mylące mocno. 2009/11/21 19:21:53
@martin
"nie da się u nich znaleźć takiego kontrastu, jak przy zestawieniu np. Obladi z I am the walrus" Jeśli brak kontrastów ma być parametrem syfiastości muzyki, to gdzie na osi umieścisz acepiorundece? 2009/11/21 20:44:11
@stark44
"Jeśli brak kontrastów ma być parametrem syfiastości muzyki, to gdzie na osi umieścisz acepiorundece?" Ich bin zagięty. Poza tym, że solidnie grają, nic do nich nie mam, to średnio przepadam. Ich bin zagięty, anyway. No dobra, nie o sam kontrast mi tu chodziło, ale o jego potrzebę, kiedy ktoś marzy o emancypacji z opcji boysband względnie zdarzają mu się takie numery przez całą twórczość i należy to jakoś zbilansować. ACDC z tym nie miało problemu. Moje koleżanki nie miewały w wieku 13 lat Angusa na ścianie. Seweryna prędzej. A Twoje? @mrw "Dżechrotul" Niestety też lubię, roots to branches najbardziej. Dobry flet tam jest. Oczywiście, że jednak nie tylko tego da sie słuchać. 2009/11/21 20:49:17
@ja
Heh. Roots to branches mają 2.5 gwiazdki w allmusic. Jednak nie mam gustu. 2009/11/21 21:03:33
@mrw
"Naritada Shintani" WTF? Ja myślałem, że noise to np. Big Black. 2009/11/21 21:51:17
@ noise to np. Big Black.
pffff, ponure starocie z gitarami. wesołej muzyczki posłuchaj www.youtube.com/watch?v=vFlBJ1xZK10 2009/11/21 22:27:32
@wo o muszli i lektorze
Ta półeczka może być pomocna np. w sprawdzeniu, czy nie ma się tasiemca. To aż takie głupie nie jest. A tak, chlup i nie wiadomo, i tak przez 14 lat np. @eater Ale przecież to nie jest noise. 2009/11/21 22:35:46
@ Ale przecież
akurat tak pojemna kategoria, że nawet Dan się łapie. 2009/11/21 22:50:53
@eater
"akurat tak pojemna kategoria, że nawet Dan się łapie" No, pojemna, ale ciężko, ciężko, chyba, że sweet noise gdzieniegdzie ;) @chlup forum.gazeta.pl/forum/w,904,103318279,103324493,G_wno_prawda_.html Niestety, są takie chlupy, że nie da się usiąść pod optymalnym kątem do nieochlapania. Fobia przed chlupem więc decyduje o koncepcji półeczkowej. Zakładam się z Żiżkiem, że bardziej niż analityczność niemiecka, choć Żiżek ma oczywiście rację, coś takiego nawet jako autostereotyp funkcjonowało (nie wiem jak teraz), nawet u Kłoskowskiej był podawany przykład, jak robiono jakies ćwiczenia z małpami i wyszło mniej więcej tak: "małpy badaczy niemieckich wykazywały skłonność do namysłu, a badaczy amerykanskich do pracy zespołowej". Obstawiam jednak fobię przed wilgocią w tym przypadku. 2009/11/21 23:40:41
Big Black to moim zdaniem bardziej zespół łączący muzykę rockową z elementami noise. Choć oczywiscie można to nazwać noisem jeśli komuś to pasuje. (wg mnie "typowy noise" to bardziej np. Merzbow)
2009/11/21 23:47:03
@chlup
encyclopediadramatica.com/Image:Origffruustration.jpg encyclopediadramatica.com/Image:Ragesolution.jpg O tym, że trzeba oglądać kupę mówiono w serialu "Królestwo" i ten Szwed obsesyjnie zaczął oglądać swoją kupę. 2009/11/21 23:48:30
@półeczka
jak bez półeczki pobrać próbkę pewnej substancji do zbadania ;-)? jak to robią na zachodzie ;-)? 2009/11/21 23:53:59
@mrw
"ragesolution" Mam nadzieję, że nie pomyślałeś sobie, że nigdy na to nie wpadłem. Byłbym się czuł zdeprecjonowany z deka. 2009/11/22 02:29:11
@mrwisniewski
O tym, że trzeba oglądać kupę mówiono w serialu "Królestwo" i ten Szwed obsesyjnie zaczął oglądać swoją kupę. Nie tylko tam, profesor Paweł Lampe, kierownik Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach jest fanem sedesów z półką, ma dwa i się tym chwali w mediach. 2009/11/22 03:11:34
@"Musimy być zawsze podejrzliwi jak czekista"
Najbardziej mnie stresuje to "zawsze". Chyba sobie z tym nie poradzę. Nie mam szans. Któregoś razu się zapomnę. 2009/11/22 08:39:54
@Czesław Niemen po włosku
www.youtube.com/watch?v=X6AH5ATOM3Y Zadaje szyku! @OT pokazywarka.pl/stop-cenzurze-internetu "Pomyślcie sami: przecież wykopowicze to w dużej części informatycy, specjaliści, administratorzy pełniący ważne stanowiska w wielu organizacjach a także firmach udostępniających połączenia internetowe Polakom. [...] My, Polacy Jesteśmy wyjątkowym narodem, którego historia jasno i dobitnie pokazuje, że nie pozwolimy narzucić sobie niczyjego jarzma [...]. I nikt - ani hitlerowskie Niemcy, ani niemiecko-austryjacko-rosyjskie zabory, ani ZSRR, ani PRL, ani UE ani tym bardziej skorumpowani politycy PO - nie ma prawa i nie ma mocy żeby odebrać nam wolność, za którą przelewaliśmy miliony litrów krwi i oddawaliśmy życie naszych współbraci". Wszystko fajnie - ale w jaki sposób oszacowali te miliony litrów? (Druga rzecz: nie chciałbym być współbratem tych wyjątkowych informatyków, specjalistów, administratorów. Bałbym się, że wezmą i oddadzą moje życie za wolność). 2009/11/22 09:04:08
@OT/OnT
Ach przecież wyjątkowi wykopowicze ze swoimi milionami litrów przypomnieli mi sympatyczną piosenkę - "mi smo more krvi prolili za bratstvo i jedinstvo naših naroda!" www.youtube.com/watch?v=cgQm0_7VGjc (klip niestety ni w kij ni w oko). 2009/11/22 11:50:31
Zainteresowanym esejem Zizka o sedesach podrzucam URL: www.lrb.co.uk/v26/n17/slavoj-zizek/knee-deep
(dlaczego go nie ma w tekście? bo tekst jest do papierowej gazety, którą internet tylko zasysa) "wolność, za którą przelewaliśmy miliony litrów" Podobne teksty leciały w Psychiatryku na blogu Kataryny, kiedy ogłosiła swoje odejście. Cytuję najfajniejszy: "kataryna, wyjątkowo głupia decyzja, przypominająca kaprysy małej dziewczynki (...) Jeśli mamy jakąś misje to jej poświęcamy wszystkie siły a nie kierujemy się osobistymi ambicjami, niejako prywatą." Taki był koleś nakręcony, że zaraz potem napisał następny komentarz: "Naprawdę, tak mnie wkurzyła tą decyzją kataryna, że ledwo sie powstrzymuję by jej nie skląć (...) Kiedyś ludzie poświęcali własne życie dla sprawy w którą wierzyli i nie nie martwili się o jakieś durackie statystyki, do diabła ciężkiego!" Wot, cała polska prawicowość. Nie bloguje, jak normalni ludzie, for teh lulz. Oni mają Misję i wierzą w jakąś Sprawę. 2009/11/22 13:45:44
@Zizek
Moim zdaniem, symbolic class is inherently split. Otherwise, there'd be no 'class symbols'. 2009/11/22 16:34:54
@ maciek_r10
"polscy artyści śpiewający w obcych językach To był jakiś nie całkiem dla mnie zrozumiały fenomen PRL-u (rzecz chyba prosi się porządniejsze popkulturowe opracowanie?). Nie umiem teraz znaleźć linka, ale coś takiego istnieje. Czytałem tam, że wymiana artystów pomiędzy krajami europy wschodniej była promowana i dotowana przez państwo, zaś tłumaczenie na lokalne języki (niemiecki, czeski, rosyjski) widziano jako socjalistyczny kontrast do angielskojęzycznej popkultury. Dlatego np. w DDR-ach był kult Czerwonych Gitar, o którym my nawet nie wiedzieliśmy. W przypadku Maanam czy MrZoob to było jednak autentycznie na potrzeby koncertów za granicą. Znam zachodnioniemieckiego radiowca, któremu Maanam nie jest obcy. @mrw "Czerwone Gitary" Jeśli porównać z innymi wykonawcami tego czasu: Breakout, Niemen, Anawa, Skaldowie czy nawet (pfuj! pfuj!) Szczepanik, to Gitary raczej mnie nie ruszają. (disclaimer: Szczepanika wymieniłem tylko ze względu na muzykę Korzyńskiego i Woy-Wojciechowskiego) @"Niemen" Grupa Niemen chyba przecież nawet wystąpiła w ramach otwarcia igrzysk olimpijskich w Monachium. @strong44 "Trojanowska to dla Ciebie kicz" Oops! w momencie jak to pisałem, to mi myspace za chiny nie działał, więc nie umiałem sobie przypomnieć co śpiewali. Co nie z mienia faktu, że w wykonaniu dick4dick ten utwór brzmi beznadziejnie. 2009/11/22 17:45:17
@login99195
"wymiana artystów pomiędzy krajami europy wschodniej była promowana i dotowana przez państwo." A to mnie nie dziwi i nie zastanawia specjalnie - tu sprawa jest z grubsza dla mnie jasna. Natomiast już opracowanie tekstów w językach krajów z drugiej strony żelaznej kurtyny musiało (tak się domyślam) w latach 60, 70-tych, napotykać na jakieś biurokratyczne przeszkody i dlatego to mnie właśnie tak ciekawi. "Tego nie popieraliśmy, jeśli w ogóle nie przeszkadzaliśmy" (cytuję niedokładnie). 2009/11/23 09:32:16
@login99195
"W przypadku Maanam czy MrZoob to było jednak autentycznie na potrzeby koncertów za granicą. Znam zachodnioniemieckiego radiowca, któremu Maanam nie jest obcy." No ja pamiętam że gdzieś w 1985 albo 1986 widziałem w telewizji heskiej transmisję koncertu Maanamu. Chyba nawet na żywo i plus wywiady. 2009/11/23 15:31:40
@login99195
1984? "Totalski No Problemski" ? Jeżeli jesień albo zima 1984 to pewnie tak. Na studiach w NRD od sierpnia 1984 byłem. Pamiętam że Maanam ci z Hessischer Rundfunk jak gwiazdy traktowali. 2009/11/24 13:10:52
@śpiewanie po niemiecku
www.youtube.com/watch?v=0_eIzpZzGKo In deinen Armen bin ick glücklik und froh Rozczulające. 2009/11/24 13:21:19
@mig_watch
A co on z tego noise zapodaje? Albo ty? Bo ja takoż lubię, ale etykietki są często mylące mocno. Najbardziej lubię Pan Soniców, chętnie w konfiguracjach z jakimiś dodatkami (np. z żywymi instrumentami). No i najlepiej na żywo, bo to jednak musi mieć power (jeden z powodów dla których warto mieszkać w Berlinie - oni tu mieszkają, więc grają często). 2009/11/24 13:38:57
@mrw
Wcale się nie nadaje, bo z normalnej muzyki to słucha noise, a poza tym jakieś suchary i jazz No dobra, przyznałem się kiedyś publicznie, że przesłuchałem cały Merzbox (nie na raz, nie dzwońcie na policję/pogotowie psychiatryczne), ale czy to tłumaczy żywotność memu, że ja to głównie noiz do głowy ładuję? Potem wchodzi taki login99195 na mojego lasta i nie może wyjść ze zdziwienia, że raczej częściej Stockhausena. ORAZ NIE TAŃCZY. Powinieneś dodać: Gott sei dank! |
|